 |
Kulisy szalbierstwa Einsteina Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-05-2017 21:52 | Arminius (25555 punktów) | Kulisy szalbierstwa Einsteina
-1 na 5 | Zagadnienie plagiatu którego dopuścił się A. Einstein, pisząc w końcu czerwca 1905 r. swój artykuł traktujący o teorii względności, sławetny także z tego względu, iż nie zawierał żadnych przypisów – zostało już kilkakrotnie podjęte na Forum ”Racjonalisty”, najpełniej – najpewniej – w wątku zatytułowanym: "Teoria Poincare/Einsteina ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,685757). Jednakże problem ów nadal pozostaje wielce intrygującym i potrafi rozpalać do czerwoności emocje – które jak wiadomo nie sprzyjają jego racjonalnej i rzeczowej analizie. Problem ów ma także - jak się okazuje – aspekt znacznie szerszy, w którym szalbierstwo popełnione przez Einsteina jest tylko - bardzo co prawda newralgicznym – ale jednym z wielu elementów znacznie bardziej rozbudowanej konstrukcji. Okazuje się bowiem, iż zamach na dorobek francuskiego, genialnego matematyka Poincare oraz innych naukowców – mógł mieć charakter sui generis konspiracji, w której istotną rolę odgrywała polityczna rywalizacja francusko – niemiecka ( 1905 r. to moment zaostrzenia relacji francusko – niemieckich w związku z kryzysem marokańskim/mową Wilhelma II w Tangerze) oraz chęć utrzymania przez niemiecki Uniwersytet w Getyndze i jego naukowców – palmy pierwszeństwa w dziedzinie fizyki i nauk ścisłych. Geniusz Poincare i jego osiągnięcia – także w zakresie konstruowania TW - zagrażał temu statusowi. Stąd machinacja – zaprezentowana w podlinkowanym materiale – w której nikomu nieznany, nie mający większych osiągnięć na polu badań nad teorią względności, niejaki A. Einstein - mający za to wybitne skłonności do plagiaryzowania - przyswoiwszy sobie tezy Poincare, napisał artykuł bez przypisów i zaprezentował się w roli autora TW. Podlinkowany artykuł to hipoteza – ale bardzo mocno uzasadniona – bo opierająca się na faktach niezbitych i udowodnionych, z których najistotniejsze są następujące: 1.Henri Poincare w dniu 5 czerwca 1905 r. zaprezentował Francuskiej Akademii Nauk pracę, w której – po wielu latach jego pracy nad TW – znalazły się zasadnicze elementy TW. Trzy tygodnie później, niejaki A. Einstein, nie mający żadnego dorobku w zakresie TW, opublikował w czasopiśmie naukowym Uniwersytetu w Getyndze swój sławetny artykuł, który zawierał wszystkie elementy TW z pracy Poincare – bez żadnych przypisów i odniesień. Koincydencja szokująca? A może ktoś tu p…..lił kota przy pomocy wielkiego młota??? 2.Brak w naukowym czasopiśmie Uniwersytetu w Getyndze: "Annalen der Physik" recenzji prac Poincare odnoszących się do TW – pomimo zamieszczonych recenzji innych jego prac. Czasopismo jak wyżej było wówczas najbardziej prestiżowym czasopismem naukowym na świecie i słynęło z bardzo wysokiego poziomu oraz dokladności w ewidencjonowaniu postępu naukowego. 3.Brak na konferencji naukowej zorganizowanej na UG w czerwcu i lipcu 1905 r. i poświęconej TW – prac i dorobku Poincare i Lorentza, kluczowych dla omawianych kwestii. Konferencję zorganizował Dawid Hilbert – wybitny uczony z UG rywal Poincare, zazdrosny o rosnącą sławę francuskiego naukowca. Nad faktami jak wyżej nie można przejść obojętnie do porządku dziennego. One coś znaczą, coś z nich dosyć jednoznacznie wynika. Hipoteza autora podlinkowanego tekstu jest następująca: naukowcy z UG, a szczególnie wspomniany Gilbert, postanowili nie dopuścić do triumfu Poincare i Francji i zdecydowali się na działania jak wyżej aby w sposób przebiegły przechwycić dorobek Poincare i przypisać go ośrodkowi niemieckiemu. Nie chcieli ryzykować swoją czcią i karierą. Znaleźli więc delikwenta, znanego już wcześniej z tendencji do plagiaryzowania (Einstein napisał w latach 1902 – 1904 sporo artykułów z zakresu termodynamiki, które były zadziwiająco zbieżne z dorobkiem naukowym innego uczonego - niejakiego Gibbsa – oczywiście bez powoływania się na niego. Max Born laureat nagrody Nobla z 1954 r. tak napisał o nich: “podobieństwo do prac Gibbsa było absolutnie zadziwiające” ) mało znanego, bez większego dorobku, który niewiele miał do stracenia i jemu zaproponowali odegranie krytycznej roli, przy czym nie jest wykluczone, iż w przedsięwzięciu owym także oni napisali mu tekst sławetnego artykułu. Zainteresowanych detalami zachęcam do uważnej lektury podlinkowanego tekstu - polecając - przy okazji - uwadze maksymę autorstwa Honoriusza Balzaka, stanowiącą jego finalną klamrę: „Są dwie historie. Jedna oficjalna i pełna kłamstw oraz druga, sekretna – w której zawarte są prawdziwe przyczyny rzeczy”. "We must hide Poincaré’s relativistic works !Scientists are human beings with their qualities and their failings; they know jealousy,pride, vanity, nationalistic passions...A recent example has been given by the controversy between Luc Montagnier and Robert Gallo in the years 1983-92 about the discovery of AIDS’virus.At the dawn of the twentieth century, the scientists of Göttingen considered their University – where Gauss, Riemann, Lejeune-Dirichlet taught− as the world pole of mathematics and one of the main leader of scientific research especially in Physics.But in June 1905 the relativistic work of Poincaré proved them that they were working in the wrong direction! And this just in the middle of the worst pre-war crisis between France and Germany...David Hilbert, who was already awfully jealous of Poincaré, decided to react. He organized a machination in order to give to Germany the relativistic works of his French rival.But as risks were high, they were given to a young man that had little to loose and much to gain.." web.ihep.su/library/pubs/tconf05/ps/c5-1.pdf | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Arminius (25555 punktów) | umysł prymitywny | > Czytelnik 'baszarteg' oddał na Ciebie głos negatywnygłosując na Forum na wypowiedź 'Kulisy szalbierstwa Einsteina' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,743446Autocharakterystyka czytelnika jak wyżej: " Biorący się z głębokich kompleksów cynizm, natura zjeżona i introwertyczna, charakter nieszczery, umysł prymitywny, inteligencja mierna, arogancja monstrualna." Nie dziw więc, że stać go tylko na minusa. Mierna inteligencja i prymitywny umysł nie pozwala mu na komentarz merytoryczny.
|
|
3 na 3 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | Odp: Kulisy szalbierstwa Einsteina | >>Zagadnienie plagiatu którego dopuścił się A. Einstein, pisząc w końcu czerwca 1905 r. swój artykuł traktujący o teorii względności, ...<<
Przecie wiadomo. że wszystko jest względne, tylko ludzie są bezwzględni. Czy ci Płankareje i inni nie wiedzieli, że liczy się nie ten, który coś wymyślił, ale ten który pierwszy opublikował? Taki Euklides, czy jak mu tam było, nie wymyślił tej "geometrii euklidesowej", tylko opublikował to, czego się od innych naumiał i wszystko jest git. Mamy geometrię euklidesową, tak jak mamy teorię względności Ajnsztajna. Jego pierwsza żona Milewa widać nie była zdolna do odpowiednich rozgrywek. Dzisiaj nie mamy już problemów z teorią względności, ale ciągle ktoś stara się nam np. przywalić tym "kijem hokejowym" będącym główną bronią zwolenników "globalnego ociplenia". Jeśli miałbym coś rekomendować (nic wspólnego z mendami), to: TAKE IT EASY. Pracownicy naukawi przegrają do pracowników naukowych, coś wątpliwego, czy niezrozumianego, stanie się ogólnie, czy powszechnie akceptowaną teorią i oficjalna nauka pójdzie do przodu, albo w swym kierunku. Nie widzę powodu, żeby z tego powodu onanizować się. AMEN.
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >wszystko jest względne, tylko ludzie są bezwzględni.
Dokładnie. Transformacja Arminiusa np.: cokolwiek weźmie na warsztat i tak oberwie się Żydom.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | komu się oberwało | >>wszystko jest względne, tylko ludzie są bezwzględni. >Dokładnie. Transformacja Arminiusa np.: cokolwiek weźmie na warsztat i tak oberwie się Żydom.
W tym wypadku chyba bardziej oberwało się Niemcom. Czy prócz tej chybionej uwagi - miałby Pan coś do dodania w zakresie meritum sprawy????
|
|
| |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | Odp: komu się oberwało | > Czy prócz tej chybionej uwagi - miałby Pan coś do dodania w zakresie meritum sprawy???? Cytat:W szczegółowej Teorii Względności (STW) udało się Einsteinowi transformacje Lorentza i inne fragmenty tej teorii wyprowadzić wyłącznie z założenia dwóch zasad - zasady względności i stałej prędkości światła. Zasady te były częściowo wykorzystywane przez Poincaré i Lorentza. Niestety nie rozpoznali oni, że teorie te są wystarczające, aby bez odwoływania się do eteru lub jakichś innych własności materii ugruntować spójną teorię. I to właśnie jest jeden z najbardziej znaczących wniosków Einsteina. de.wikipedia.org/wiki/Ă"ther_(Physik)#Vom_.C3.84ther_zur_Relativit.C3.A4tstheorie Tak więc wynik Einsteina należy rozpatrywać na tle rozwoju koncepcji względności, w której postawił on przysłowiową kropkę nad "i". Ujęcie teorii względności w oparciu o dwie wspomniane zasady bez pojęcia eteru to był ów einsteinowski milowy krok. W tym kontekście próba zarzucania mu skorzystania z dorobku innych naukowców jest niepoważna.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | samozaprzeczanie | >Tak więc wynik Einsteina należy rozpatrywać na tle rozwoju koncepcji względności, w której postawił on przysłowiową kropkę nad "i.
Proszę odpowiedzieć na trzy pytania:
DLACZEGO W PRACY EINSTEINA Z 1905 R. KTÓRA UCHODZI ZA SFORMUŁOWANIE TW BRAK JEST JAKICHKOLWIEK PRZYPISÓW I ODNIESIEŃ - SZCZEGÓLNIE ŻE ZOSTAŁA ONA OPUBLIKOWANA W NAJBARDZIEJ PRESTIŻOWYM CZASOPIŚMIE NAUKOWYM TAMTEJSZYCH CZASÓW W SKALI GLOBALNEJ ?
DLACZEGO PRACA JAK WYŻEJ UKAZAŁA SIĘ TRZY TYGODNIE PO ZAPREZENTOWANIU PRZEZ POINCARE SWOICH TEZ DOT. TW FRANCUSKIEJ AKADEMII NAUK?
CZY OPUBLIKOWANI E PRACY JAK WYŻEJ W CZASOPIŚMIE JAK WYZEJ I W FORMIE JAK WYŻEJ BYŁO MOŻLIWE BEZ AKCEPTACJI ÓWCZESNEGO ESTABLISHEMNTU NAUKOWEGO Z UNIWERSYTETU W GETYNDZE?
>W tym kontekście próba zarzucania mu skorzystania z dorobku innych naukowców jest niepoważna.
Pam sam sobie zaprzecza. Naprzód Pan stwierdza, iż " wynik Einsteina należy rozpatrywać na tle rozwoju koncepcji względności, w której postawił on przysłowiową kropkę nad "i. Po czem konstatuje, że, "w tym kontekście próba zarzucania mu skorzystania z dorobku innych naukowców jest niepoważna".
Niepoważna jest pańska konstrukcja wypowiedzi. Bo jeżeli Einstein postawił kropkę nad "i" ( co mniej więcej odpowieda prawdzie) to ktoś wcześniej musiał postawić "I". I psim obowiązkiem Einsteina było przywołać w swej pracy tych wszystkich budowniczych owego "I". Skoro tego nie zrobił - dopuścił się plagiatu. Pański wpis świadczy o konfuzji i zagubieniu tych wszystkich, którzy z gorliwością godną lepszej sprawy bronią Einsteina - wbrew oczywistym faktom wskazującym na dokonaną przez niego kradzież cudzej własności intelektulanej.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | gwałt na prawdzie | >Nie widzę powodu, żeby z tego powodu onanizować się. AMEN.
Nikt tu nie forsuje potrzeby samogwałtu. Tylko potrzebę zadośćuczynienia gwałtowi dokonanemu na prawdzie - poprzez upowszechnienie nowej nazwy: TW Poincare/Einsteina - która przecież zdecydowanie bardziej odpowiada rzeczywistości
|
|
8 na 8 | Celecrin (6386 punktów) | Prostactwo | Generalnie masz pecha. Ośmieliłeś się skopiować dość popularny spin-off wśród rasistów w internecie o rzekomej kradzieży przez Einsteina - Żyda pracy Poincare. Niestety Twoja mała wiedza nie jest w stanie sprostać dyskusji tutaj na Forum. Zwykle kopiujesz coś z jakiejś rasistowskiej bądź antysemickiej strony, najczęściej polskiej. Piszesz parę zdań, dajesz duży angielski cytat na "uwiarygodnienie" tematu i koniec (link angielski musi być, bo informacja staje się wtedy faktem prasowym. LOL Robota skończona, temat wrzucony. Wyrzygałeś się znów na Racjonaliście doznając orgazmistycznego spełnienia. (Jak każde uzależnienie trwa to krótko...) Zwykle nikt nawet nie odpowiada na Twoje tematy, zresztą to Ci pasuje bo tu chodzi nie o to żeby ktoś odpowiadał, orgazm przeżywasz na samą myśl, że ktoś to przeczyta, prawda? Nie dziwię się więc, że tak sentymentalnie wracasz do wątku "Teoria Poincare/Einsteina". Poszedł gładko i nawet Jachołek się wypowiedział  . Miło było nie? Niestety wątek jest niezgodny z faktami. W toku ostrej dyskusji, doszedłeś Arminius do ściany. Niestety nie można tu stosować dłużej metody "kopiuj/wklej". Udowodniłem, chyba nie raz, iż Einstein jest ojcem TW według wszystkich znanych faktów. Fakty: 1. Poincare nie pracował nad teorią fizyczną2. Mamy oficjalnie wydane wszystkie prace Pioncare związane z tematem równań Maxwella i nie tam jego Teorii Względności, tej która podobno pokazał. 3. Poincare wydał dwie prace przed publikacją TW Einsteina i jedną po są to: a) Poincaré, H. (1900), "La théorie de Lorentz et le principe de réaction", b) Poincaré, Henri (1904), "The Principles of Mathematical Physics", The Foundations of Science (The Value of Science), New York: Science Press, pp. 297-320 c)Poincaré, H. (1906), "Sur la dynamique de l'électron (On the Dynamics of the Electron)", Rendiconti del Circolo matematico Rendiconti del Circolo di Palermo, 21: 129-176, doi:10.1007/BF03013466 Szczególnie ważna jest praca z 1906 roku bo tam Pioncare przedstawił "zarys" swojej teorii ale stojącej w sprzecznośći do prawidłowej interpretacji Einsteina. Eine fizyk publikujący na Salon24:Poincare ( za Lorentzem) skrócenie długości uważał za efekt absolutny , gdy Einstein przeciwnie :jako względny, zależny od układu odniesienia .U Poincarego ( i u Lorentza) nie ma analizy upływu czasu ze stanowiska różnych układów inercjalnych, a u Einsteina jest wykazana względność pojęcia równoczesności., oraz doniosłe konsekwencje jej dla całej fizyki. Einstein zauważył ( a Lorentz i Poincare tego nie zauważyli i nadal utrzymywali hipotezę istnienia eteru jako absolutnego układu odniesienia) , że z niemożliwości wykrycia ruchu absolutnego, wynika równoważność wszystkich układów inercjalnych, która oznacza równoważność współrzędnych czasoprzestrzennych w dowolnym układzie odniesienia inercjalnym. Poincare wyczuwał powstanie nowej teorii intuicyjnie. Jak już cytowałem wielokrotnie jego zdanie z wykładu z 1904 roku: Pioncare w Paryżu w 1904 roku:"Możliwe również ,że będziemy musieli stworzyć zupełnie nową mechanikę, którą teraz możemy tylko z ledwością przewidywać. W mechanice tej bezwładność zwiększałaby się wraz z szybkością , a szybkość światła stałaby się nieprzekraczalną barierą". Co to jest teoria fizyczna? Wikipedia:Teoria fizyczna - zbiór twierdzeń obejmujący aksjomaty oraz wyprowadzone z nich twierdzenia spójnie opisujące językiem matematycznym obszary rzeczywistości fizycznej zgodne z wynikami pomiarów gromadzonych wcześniej doświadczeń i obserwacji. W pracy Poincare i Lorentza nie ma tego wszystkiego. Oni pracowali nad korekcją teorii Maxwella. Poincare przedstawił swoją alternatywną i poprawioną wizję transformacji Lorentza w 1906 (niektóre źródła podają 1905) nadal jednak traktując to jako matematyczne narzędzie korekcji teorii Maxwella i nadal trzymając się istnienia eteru. Posłużę się cytatem z pracy Johanna (I studied mathematics at Claude Bernard university in Lyon, France) z bloga Nature loves maths. Johann, Nature loves maths:That's what makes Einstein the real father of the theory, because he presents in his 1905 paper all of these points (except the importance of the group structure of Lorentz transformations) in a coherent theory, building a kinematics on which the laws of physics will depend (and not the other way around), including those of electromagnetism. Dla normalnych ludzi ten post kończy sprawę i kończy z Tobą Arminius. Jednak dla ułatwienia dyskusji prosze podać mi dowody, na to że Poincare pracował nad teorią fizyczną i proszę się wykazać znajomością podstaw. Nie hańb się twierdzeniami, że Einstein ukradł "idę teorii", czy jaki tam bełkot napisałeś ostatnio, bo krzywdzisz sam siebie.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | Prostactwo Einsteina? | > Generalnie masz pecha. Ośmieliłeś się skopiować dość popularny spin-off wśród rasistów w internecie o rzekomej kradzieży przez Einsteina - Żyda pracy Poincare. Niestety Twoja mała wiedza nie jest w stanie sprostać dyskusji tutaj na Forum.Nie odniósł się Pan do najistotniejszych kwestii podniesionych wwątku. To jest dowodów na ciągątki Einsteina do plagiaryzowania, uprzednie wyjasnienie większości elementów TW przez Poincare, braku recenzji prac Pincare w Annalen der Physik, braku tematów naukowych podnoszonych przez Poincare a dotyczących TW - na konferencji naukowej w Getyndze latem 1905 r., braku jakichkolwiek odniesień i przypisów w "genialnej" pracy Einsteina z 1905. Dla kwestii debatowanej odpowiedź na trzy pytania ma kluczowe znaczenie. DLACZEGO W PRACY EINSTEINA Z 1905 R. KTÓRA UCHODZI ZA SFORMUŁOWANIE TW BRAK JEST JAKICHKOLWIEK PRZYPISÓW I ODNIESIEŃ - SZCZEGÓLNIE ŻE ZOSTAŁA ONA OPUBLIKOWANA W NAJBARDZIEJ PRESTIŻOWYM CZASOPIŚMIE NAUKOWYM TAMTEJSZYCH CZASÓW W SKALI GLOBALNEJ ? DLACZEGO PRACA JAK WYŻEJ UKAZAŁA SIĘ TRZY TYGODNIE PO ZAPREZENTOWANIU PRZEZ POINCARE SWOICH TEZ DOT. TW FRANCUSKIEJ AKADEMII NAUK? CZY OPUBLIKOWANI E PRACY JAK WYŻEJ W CZASOPIŚMIE JAK WYZEJ I W FORMIE JAK WYŻEJ BYŁO MOŻLIWE BEZ AKCEPTACJI ÓWCZESNEGO ESTABLISHEMNTU NAUKOWEGO Z UNIWERSYTETU W GETYNDZE? Proszę sobie odpowiedzieć na pytania jak wyżej - a tymczasem przypominam o wkładzie Poincare w konstrukcję TW oraz opinie laurata nagrody Nobla - fizyka Maxa Borna na temat skłonności do plagiaryzowania u A. Einsteina: Jules Henri Poincaré (1854 - 1912) was a great scientist who made a significant contribution to special relativity theory. The Internet Encyclopedia of Philosophy website says that Poincaré: "sketched a preliminary version of the special theory of relativity" "stated that the velocity of light is a limit velocity" (in his 1904 paper from the Bull. of Sci. Math. 28, Poincaré indicated "a whole new mechanics, where the inertia increasing with the velocity of light would become a limit and not be exceeded") suggested that "mass depends on speed" ("formulated the principle of relativity, according to which no mechanical or electromagnetic experiment can discriminate between a state of uniform motion and a state of rest" "derived the Lorentz transformation" It is evident how deeply involved with special relativity Poincaré was. Even Keswani (1965) was prompted to say that, "As far back as 1895, Poincaré, the innovator, had conjectured that it is impossible to detect absolute motion", and that "In 1900, he introduced 'the principle of relative motion' which he later called by the equivalent terms 'the law of relativity' and 'the principle of relativity' in his book, Science and Hypothesis, published in 1902". Einstein acknowledged none of this preceding theoretical work when he wrote his unreferenced 1905 paper. In addition to having sketched the preliminary version of relativity, Poincaré provided a critical part of the whole concept - namely, his treatment of local time. He also originated the idea of clock synchronization, which is critical to special relativity. Charles Nordman was prompted to write, "They will show that the credit for most of the things which are currently attributed to Einstein is, in reality, due to Poincaré", and "...in the opinion of the Relativists it is the measuring rods which create space, the clocks which create time. All this was known by Poincaré and others long before the time of Einstein, and one does injustice to truth in ascribing the discovery to him". Other scientists have not been quite as impressed with "Einstein's" special relativity theory as has the public. "Another curious feature of the now famous paper, Einstein, 1905, is the absence of any reference to Poincaré or anyone else," Max Born wrote in Physics in My Generation. "It gives you the impression of quite a new venture. But that is, of course, as I have tried to explain, not true". www.bibliotecapleyades.net/esp_einstein.htm
|
|
 | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: Prostactwo | >Generalnie masz pecha. No i nikłą wiedzę w temacie. Jakoś ci wszyscy, pożal się Boże krytycy Einsteina, wiejscy filozofowie nauki spod sklepu GS-u nie zauważają faktu, że w 1905 r (annus mirabilis) Einstein opublikował w odstępach dwumiesięcznych (!) cztery przełomowe prace: - Marzec 1905. O efekcie fotolelektrycznym. Będącą fundamentem mechaniki kwantowej. Za co zresztą otrzymał Nobla. - Maj 1905. O ruchach Browna. Praca potwierdzająca atomistyczną teorię budowy materii, co w tym czasie nie było jeszcze oczywiste. - Czerwiec 1905. O elektrodynamice ciał w ruchu, czyli STW. - Wrzesień 1905. O równoważności masy i energii. Słynne E=mc2. Z ówczesnej perspektywy, praca na temat STW nie wyróżniała się tu jakoś szczególnie. Była podobnie odkrywcza jak pozostałe. Historycy nauki są zgodni, że nawet gdyby na tych pracach skończyły się naukowe osiągnięcia Einsteina, wystarczyłoby to do umieszczenia go w gronie największych fizyków wszechczasów. On naprawdę nie musiał niczego plagiatować.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | kluczowa kwestia przypisów | >Czerwiec 1905. O elektrodynamice ciał w ruchu, czyli STW.
Debata dotyczy głównie tej pracy. Na marginsie. Jeżeli chodzi o pracę: "Wrzesień 1905. O równoważności masy i energii. Słynne E=mc2." - też dokonał w niej plagiatu. Polecam mój uprzedni wpis. Słynne rownanie nie jest jego autorstwa. W pracy jak wyżej Einstein TAKŻE nie cytował, nie podawał odnośników.
>On naprawdę nie musiał niczego plagiatować.
Proszę odpowiedzieć na pytanie: dlaczego w tak renomowanym czasopiśmie jak Annalen Der Physic pokazała się praca Einsteina bez odnośnikow i przypisów?
Bez odpowiedzi na to kluczowe pytanie wszelkie pana dywagacje są mało warte.
|
|
| |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: kluczowa kwestia przypisów | >Debata dotyczy głównie tej pracy. Na marginsie. Jeżeli chodzi o pracę: "Wrzesień 1905. O równoważności masy i energii. Słynne E=mc2." - też dokonał w niej plagiatu. Kłamstwo. >W pracy jak wyżej Einstein TAKŻE nie cytował, nie podawał odnośników. Kłamstwo. >Proszę odpowiedzieć na pytanie: dlaczego w tak renomowanym czasopiśmie jak Annalen Der Physic pokazała się praca Einsteina bez odnośnikow i przypisów? W swoim drugim artykule, Einstein rzeczywiście nie podaje odnośnika do żadnych prac. Ale nie musi, ponieważ całe rozumowanie wywodzi z fundamentalnej zasady (względności) którą formułuje na wstępie. Za to tam gdzie trzeba, powołuje się w treści na Lorenzowską niezmienniczość równań Maxwella. To teraz moja kolej: Proszę odpowiedzieć w którym miejscu artykułu Einstein opiera się na szczególnych wynikach albo wnioskach z cudzej pracy i nie powołuje się na źródło?
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | | Arminius (25555 punktów) | moja kolej | >Proszę odpowiedzieć na pytanie: dlaczego w tak renomowanym czasopiśmie jak Annalen Der Physic pokazała się praca Einsteina bez odnośnikow i przypisów? >W swoim drugim artykule, Einstein rzeczywiście nie podaje odnośnika do żadnych >prac. Ale nie musi, ponieważ całe rozumowanie wywodzi z fundamentalnej zasady >(względności) którą formułuje na wstępie. Za to tam gdzie trzeba, powołuje się w >treści na Lorenzowską niezmienniczość równań Maxwella.
Pan nie odpowiedział na to pytanie. Pan potwierdził, iż Einstein nie podał odnośników. Teza iż nie musiał bo swe rozumowanie wywodził z fundamentalnej zasady względności - jest jak z ta brzytwą, której chwyta się tonący. W 1905 r. w takim czasopiśmie jak Annalen Der Physik, MUSIAŁ cytować - chyba że jego kierownictwo zadecydowało inaczej z innych, pozanaukowych wzgledów.
Są jeszcze dwa inne pytania kluczowe dla debatowanego problemu:
DLACZEGO PRACA JAK WYŻEJ UKAZAŁA SIĘ TRZY TYGODNIE PO ZAPREZENTOWANIU PRZEZ POINCARE SWOICH TEZ DOT. TW FRANCUSKIEJ AKADEMII NAUK?
CZY OPUBLIKOWANI E PRACY JAK WYŻEJ W CZASOPIŚMIE JAK WYZEJ I W FORMIE JAK WYŻEJ BYŁO MOŻLIWE BEZ AKCEPTACJI ÓWCZESNEGO ESTABLISHEMNTU NAUKOWEGO Z UNIWERSYTETU W GETYNDZE?
Oraz problem wybitnych skłonności Einsteina do plagaiaryzowania dorobku innych. Einstein napisał w latach 1902 - 1904 sporo artykułów z zakresu termodynamiki, które były zadziwiająco zbieżne z dorobkiem naukowym innego uczonego - niejakiego Gibbsa - oczywiście bez powoływania się na niego. Max Born laureat nagrody Nobla z 1954 r. tak napisał o nich: "podobieństwo do prac Gibbsa było absolutnie zadziwiające"
I co Pan na to wszystko. Czy Max Born - pana zdaniem - to k...a która się prostytuuje?
>To teraz moja kolej: >Proszę odpowiedzieć w którym miejscu artykułu Einstein opiera się na szczególnych >wynikach albo wnioskach z cudzej pracy i nie powołuje się na źródło?
Poincare przed Einsteinem ustalił wszystkie podstawowe elmenty TW. Einstein nie wziął ich out of the blue - jak Pan sugeruje - tylko znał je dzięki zapoznaniu się z dorobkiem Poincare i innych. I miał psi obowiązek zacytować ich w swojej pracy. Kopernik w De Revolutionibus, formułując swoją teorię przywołuje w tekscie kilkadziesiąt razy prace, tezy i osiągnięcia innych autorów, w tym z kręgu islamskiego. Bo Kopernik był rzetelnym badaczem - nie aroganckim szlabierzem żądnym zaszczytów. A oto raz jeszcze podaję Panu dorobek Poincare: The Internet Encyclopedia of Philosophy website says that Poincaré:
"sketched a preliminary version of the special theory of relativity"
"stated that the velocity of light is a limit velocity" (in his 1904 paper from the Bull. of Sci. Math. 28, Poincaré indicated "a whole new mechanics, where the inertia increasing with the velocity of light would become a limit and not be exceeded")
suggested that "mass depends on speed"
("formulated the principle of relativity, according to which no mechanical or electromagnetic experiment can discriminate between a state of uniform motion and a state of rest"
"derived the Lorentz transformation"
|
|
| | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: moja kolej | >>Proszę odpowiedzieć w którym miejscu artykułu Einstein opiera się na szczególnych >wynikach albo wnioskach z cudzej pracy i nie powołuje się na źródło? >Poincare przed Einsteinem ustalił wszystkie podstawowe elmenty TW. Einstein nie wziął ich out of the blue - jak Pan sugeruje - tylko znał je dzięki zapoznaniu się z dorobkiem Poincare i innych. Pana problem polega na tym, że nie zna fizyki i matematyki w stopniu pozwalającym na zrozumienie istoty STW i jej wyprowadzenia przez Einsteina. Dlatego zamiast rzetelną wiedza, musi się Pan kierować intuicją, brzydkimi uprzedzeniami i wątpliwej jakości opiniami z szajtnetu. Otóż ja sam mogę wyprowadzić transformację Lorentza z zasady wzgledności i stałości prędkości światła w sposób inny niż znane przeze mnie. Nie jest to wielkie osiągnięcie, bo wyprowadzeń jest mnóstwo i zagadnienie jest znane od stulecia. Ważne jest co innego. Nie czytałem żadnych prac Poincare na ten temat i nie są mi one zupełnie potrzebne do wyprowadzenia. Co więcej, gdybym napisał artykuł zawierający moje wyprowadzenie, to nie miałbym kogo cytować i na co się powołać. Moje wyprowadzenie jest bowiem inne od tych które znam, choć zapewne nieoryginalne i dalekie od ścisłości tudzież elegancji. Jedyne co musiałbym napisać, to fakt, że wyszedłem z postulatów zaproponowanych przez Einsteina i w wyniku otrzymałem znaną powszechnie transformację Lorentza. Mógłbym dodać, że innych wyprowadzeń niż moje jest bez liku i podać kilka przykładów literatury dla zainteresowanych. Einstain nie mógł zrobic nawet tego, ponieważ NIKT przed nim nie wyprowadził TL z podstawowych postulatów. NIKT nawet nie zauważył, że można to zrobić. NIKT nie potraktował zasady względności i stałości prędkości światła jako podstawowe postulaty. Einstein zrobił to wszystko po raz pierwszy więc nie musiał się na nikogo powołać. Gdyby wspomiał prace Poincare byłoby miło ale nic poza tym. Powtórzę to inaczej. Prace Poincare jeśli były znane Einsteinowi (czego nie można udowodnić), mogły go zainspirować do rozwiązania problemu. Ale to nie pociąga za sobą obowiązku cytowania w krótkim artykule. Równie dobrze Einstein mógł dodać kilka stron przypisów podając prace z kilku stuleci od Galileusza poczynając. Tak się robi w monografiach, w artykułach to nieco głupie. Każde zdanie, każdy wzór w artykule Einsteina mógł być napisany BEZ ZNAJOMOŚCI jakichkolwiek prac Poincare. Einstein nie zaczął podróży w miejscu w którym stanął Poincare. On poszedł całkowicie inną drogą. Pan twierdzi, że alpinista który wszedł na niezdobyty szczyt inną drogą niż próbowali inni, a nie mówi ile zawdzięcza poprzednikom, jest plagiatorem!
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | narodziny geniusza | >Pana problem polega na tym, że nie zna fizyki i matematyki w stopniu pozwalającym na zrozumienie istoty STW i jej wyprowadzenia przez Einsteina
Jednakże znam zasady cytowania w pracach naukowych oraz metody manipulacji przy uprawianiu plagiatu. Pańska teza, iż do TW Einstein doszedł metodą luźnych dywagacji - bez żadnego oczytania w literaturze i bez zaznajamiania się z dorobkiem poprzedników - po czem w przypływie geniuszu stworzył esej na temat TW w którym zawarł wszystkie elementy teorii - jest żenująca. Przypominam, iż tekst Einsteina to ne poezja, to rozprawa naukowa - o czym zdaje się Pan zapominać.
>Otóż ja sam mogę wyprowadzić transformację Lorentza z zasady wzgledności i stałości prędkości światła w sposób >inny niż znane przeze mnie. Nie jest to wielkie osiągnięcie, bo wyprowadzeń jest mnóstwo i zagadnienie jest znane >od stulecia. >Ważne jest co innego. Nie czytałem żadnych prac Poincare na ten temat i nie są mi one zupełnie potrzebne do >wyprowadzenia."
Proszę!!! Może jest Pan geniuszem na miarę Einsteina, czy też raczej Poincare? I może w "Nature" lub "Science" opublikują pańskie teksty naukowe bez przypisów? Niech Pan próbuje.
Nadal nie ustosunkował sie Pan do problemu skłonności Einsteina do plagiaryzowania, podniesionych przez laureata Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki oraz szokującej "koincydencji" czasowej między napisaniem tekstu Einsteina oraz przedłożeniem Francuskiej Akademii Nauk rozprawy Poincare z głównymi elementami TW. Czy Pan uznaje zasadę, że skoro fakty przeczą mojej tezie - to tym gorzej dla faktów i zamiatamy je pod dywan?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: narodziny geniusza | >>Ważne jest co innego. Nie czytałem żadnych prac Poincare na ten temat i nie są mi one zupełnie potrzebne do >wyprowadzenia." >Proszę!!! Może jest Pan geniuszem na miarę Einsteina, czy też raczej Poincare? I może w "Nature" lub "Science" opublikują pańskie teksty naukowe bez przypisów? Niech Pan próbuje. STW szczególnie w jej początkowym ujęciu przez Einsteina, bez geometrii Minkowskiego, jest teorią stosunkowo prostą. W swojej podstawowej formie nie wykracza poza matematykę gimnazjalną. Geniuszu trzeba było, aby będąc wykształconym w paradygmacie Galileuszowsko-Newtonowskim okraszonym na dodatek modną koncepcją eteru, odrzucić to wszystko i wpaść na rewolucyjny w swej prostocie pomysł. Ani Lorentz ani Poincare, chociaż byli blisko, nie zdołali tego przeskoczyć kręcąc się wokół teorii z eterem jeszcze parę lat po Einsteinie.
>Nadal nie ustosunkował sie Pan do problemu skłonności Einsteina do plagiaryzowania, podniesionych przez laureata Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki Ta Pańska manipulacja wywołuje obrzydzenie. Jeśli ma Pan odrobinę honoru, to przyjmie mój zakład: płącę 1 tys. zł. jeśli pokaże mi Pan gdzie Born zarzuca plagiat Einsteinowi. Płaci pan MI 1 tys. zł jeśli pokażę Panu, że Born prace Einsteina nt. termodynamiki nazywa "ponownym odkryciem" dokonań Gibbsa i stwierdza że był "w oczywisty sposób (...) absolutnie nieświadomy" ich istnienia. Nb. Einstein pracy Gibbsa znać nie mógł. Opublikował bowiem swoją w kwietniu 1902, a oczywiście napisał i przedłożył wcześniej. Praca Gibbsa ukazała się natomiast w marcu 1902, w Nowym Jorku i w Londynie. Gibbs pracował nad nią bez wątpienia dużo wcześniej (to była książka, nie artykuł), więc pierszeństwo należy się jemu. Einstein fizycznie nie był w stanie jej splagiatować. Musiałby mieć wtyki w wydawnictwie amerykańskim. Co gorsza, nie znał angielskiego. Nauczył się tego języka dużo później, a z pracą Gibbsa zapoznał się w 1905 kiedy została wydana po niemiecku.
>(...)oraz przedłożeniem Francuskiej Akademii Nauk rozprawy Poincare z głównymi elementami TW. Jakimi konkretnie i w którym miejscu swojego artykułu Einstein z nich korzysta?
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | co wywołuje obrzydzenie | > STW szczególnie w jej początkowym ujęciu przez Einsteina, bez geometrii Minkowskiego, jest teorią stosunkowo >prostą. W swojej podstawowej formie nie wykracza poza matematykę gimnazjalną. Geniuszu trzeba było, aby >będąc wykształconym w paradygmacie Galileuszowsko-Newtonowskim okraszonym na dodatek modną koncepcją >eteru, odrzucić to wszystko i wpaść na rewolucyjny w swej prostocie pomysł. Ani Lorentz ani Poincare, chociaż byli >blisko, nie zdołali tego przeskoczyć kręcąc się wokół teorii z eterem jeszcze parę lat po Einsteinie.Poincare czy Lorentz może i czegos tam nie przeskoczyli - ale stworzyli fundament pod TW co sam Einstein przyznał. Jeden z komentatorów - o ile sie nie mylę o nicku Diogenes - sformułował słuszny pogląd, iż Einstein postawił kropkę nad "i". Jednakże robiąc to był zobligowany przywołać dorobek tych, którzy postawili "i" bez kropki. Takie są i takie wówczas były reguły gry - chyba że z innych nienaukowych względów rezygnowano z nich. "Ta Pańska manipulacja wywołuje obrzydzenie. Jeśli ma Pan odrobinę honoru, to przyjmie mój zakład: płącę 1 tys. zł. jeśli pokaże mi Pan gdzie Born zarzuca plagiat Einsteinowi. Płaci pan MI 1 tys. zł jeśli pokażę Panu, że Born prace Einsteina nt. termodynamiki nazywa "ponownym odkryciem" dokonań Gibbsa i stwierdza że był "w oczywisty sposób (...) absolutnie nieświadomy" ich istnienia." Zdecydowanie większe obrzydzenie wywołują następujące słowa Einsteina: "Wydaje mi się, że natura biznesu polega na tym, że to, co następuje, było już kiedyś częściowo rozwiązane przez innych. Jednakże, z uwagi na fakt, że to, o co tu idzie, jest przedstawiane z nowego punktu widzenia, uważam się upoważniony do zaniechania pedantycznych badań literatury..." oraz "Problem niezależności tych związków ma charakter naturalny ze względu na transformację Lorentza stanowiącą prawdziwą podstawę szczególnej teorii względności" - rzecz jasn a wkontekście nieprzyznania tego faktu w artykule z 1905 r. Opinie Maxa Borna - mają charakter bardzo istotnego, jednakże nie jedynego dowodu na szalbierstwa Einsteina. > Nb. Einstein pracy Gibbsa znać nie mógł. Opublikował bowiem swoją w kwietniu 1902, a oczywiście napisał i >przedłożył wcześniej. Praca Gibbsa ukazała się natomiast w marcu 1902, w Nowym Jorku i w Londynie. Gibbs >pracował nad nią bez wątpienia dużo wcześniej (to była książka, nie artykuł), więc pierszeństwo należy się jemu. >Einstein fizycznie nie był w stanie jej splagiatować. Musiałby mieć wtyki w wydawnictwie amerykańskim. Co gorsza, >nie znał angielskiego. Nauczył się tego języka dużo później, a z pracą Gibbsa zapoznał się w 1905 kiedy została >wydana po niemiecku.Z tego co Pan napisał powyżej wynika, coś dokładnie przeciwnego. Einstein MÓGŁ wiedzieć o dorobku Gibbsa - np. poprzez - jak Pan to określa - wtyki takie czy inne. Nie możemy wcale tego wykluczyć. > (...)oraz przedłożeniem Francuskiej Akademii Nauk rozprawy Poincare z głównymi elementami TW.> Jakimi konkretnie i w którym miejscu swojego artykułu Einstein z nich korzysta?Takimi: Jules Henri Poincare (1854-1912) był wielkim naukowcem, który wniósł duży wkład do szczególnej teorii względności. Intemetowa Encyklopedia Filozofii podaje, że Poincare: (1) "nakreślił wstępną wersję szczególnej teorii względności"; (2) "stwierdził, że światło ma prędkość skończoną" (w pracy opublikowanej w roku 1904 w 28 numerze Buli. ofSci. Math. Poincare podkreśla: "...cała nowa mechanika, kiedy wzrost bezwładności przy prędkości światła stanie się granicą, której nie będzie można przekroczyć"); (3) sugerował, że "masa zależy od prędkości"; (4) "sformułował zasadę względności, zgodnie z którą żaden mechaniczny lub elektromagnetyczny eksperyment nie jest w stanie odróżnić stanu spoczynku od stanu ruchu jednostajnego"; (5) "wyprowadził transformację Lorentza". Jest sprawą oczywistą, że był głęboko zaangażowany w szczególną teorię względności. Nawet Keswani (1965) był zmuszony oświadczyć: "Już w roku 1895 innowator Poincare przypuszczał, że jest niemożliwe określenie absolutnego ruchu" i że "w roku 1900 przedstawił on zasadę względności ruchu, którą nazwał później w swojej opublikowanej w roku 1902 książce Science and Hypothesis (Nauka i hipotezy) prawem względności i zasadą względności". Einstein nie potwierdził istnienia którejkolwiek z tych wcześniejszych prac teoretycznych, kiedy w roku 1905 pisał swój pozbawiony odsyłaczy traktat. Poza zarysem wstępnej wersji teorii względności Poincare dostarczył najistotniejszą część całego konceptu - sposób traktowania czasu lokalnego. Od niego również pochodzi pomysł synchronizacji zegarów, który jest kluczowy dla szczególnej teorii względności. Charles Nordman czuł się zobowiązany do napisania: "Okaże się, że większość rzeczy przypisywanych obecnie Einsteinowi opracował w rzeczywistości Poincare" oraz że "...według relatywistów pomiarowe pręty są tym, co tworzy przestrzeń, zaś zegary tym, co tworzy czas. Wszystko to było znane Poincareowi i innym na długo przed Einsteinem i przypisywanie ich odkrycia temu ostatniemu jest niesprawiedliwością". www.daro.it.pl/albert_einstein.html
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: co wywołuje obrzydzenie | >Opinie Maxa Borna - mają charakter bardzo istotnego, jednakże nie jedynego dowodu na szalbierstwa Einsteina. Manipulant. Właśnie wykazałem, że Max Born nie tylko nie zarzucał AE szalbierstwa, ale podkreślał samodzielność jego pracy.
>Z tego co Pan napisał powyżej wynika, coś dokładnie przeciwnego. Einstein MÓGŁ wiedzieć o dorobku Gibbsa - np. poprzez - jak Pan to określa - wtyki takie czy inne. Nie możemy wcale tego wykluczyć. A owszem. Amerykańscy Żydzi w porozumieniu z Indianami wyznania mojżeszowego, wykradli rękopis Gibbsa z wydawnictwa i przesłali go żydosko łodzio podwodno prosto do Zurichu, gdzie Ajnsztajn (dla niepoznaki piszący się Einstein) w przebraniu niepozornego studenciny spiskował w celu przejęcia światowej nauki. Ja też tego absolutnie nie mogę wykluczyć. Niech Pan zapyta tych dużych panów w białych kitlach. Na pewno potwierdzą.
>>(...)oraz przedłożeniem Francuskiej Akademii Nauk rozprawy Poincare z głównymi elementami TW. >>Jakimi konkretnie i w którym miejscu swojego artykułu Einstein z nich korzysta? >Takimi: Lać wodę też potrafię. W których miejscach swojego artykułu i z jakich osiągnięć Poincare. Po kolei.
P.S. A o zakładzie cisza. Kaski nie mamy? A może tysiączka żal? Wstyd. Jak Żyd jakiś.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | Money makes the world go around??? | >A owszem. Amerykańscy Żydzi w porozumieniu z Indianami wyznania mojżeszowego....
A dlaczegóż Pan w to wszystko wciąga Indian??? Wystarczyli sami Żydzi wyznania judejskiego. Nie rzucaj Pan oszczerstw na Indian - bo jeszcze - nie daj boże - potraktują Pana tomahawkiem.
>Lać wodę też potrafię. W których miejscach swojego artykułu i z jakich osiągnięć Poincare. Po kolei.
Już dwa razy podałem Panu te lelemnty TW które ustaluł Pincare/Lorentz, a które Einstein wplótł do swojej pracy.
>P.S. A o zakładzie cisza.
Po cóż miałbym się z Panem zakładać? Przecież ktoś musiałby pełnić rolę arbitra - a nawet jeżeli takowy by się pojawił i zawyrokował o pańskiej przegranej, Pan nie uznałby werdyktu - bo Pan, wszystko na to wskazuje, jest tak samo arogancki jak Einstein.
>Kaski nie mamy?
A jeżeli nie mamy - to co? Zaliczam się do gorszej kategorii? Pan klasyfikuje ludzi według grubości portfela?
>A może tysiączka żal? Wstyd. Jak Żyd jakiś.
Ale to podobno Pan jest Żydem? W jednym z postów zrobił Pan przecież coming out? I potwierdziłoby się - bo od razu Pan zwietrzył mamonę i chce zrobić interes.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Celecrin (6386 punktów) | Odp: kluczowa kwestia przypisów | >W swoim drugim artykule, Einstein rzeczywiście nie podaje odnośnika do żadnych prac. Ale nie musi, ponieważ całe rozumowanie wywodzi z fundamentalnej zasady (względności) którą formułuje na wstępie. Za to tam gdzie trzeba, powołuje się w treści na Lorenzowską niezmienniczość równań Maxwella. Kurcze zrujnowałeś mi odpowiedź. Muszę trochę zmienić, nie będe się powtarzał. Warto jednak chyba zaprezentować TW Einsteina by pokazać jak prosta jest. Nie dziwię się że inni się trochę wkurzyli, drepcząc w miejscu wokół równań Maxwella ponad 30 lat... (ehkm... dreptanie w miejscu wokół równań Maxwella to taka zakrzywiona czasoprzestrzeń...)
|
|
| | | |  | -3 na 3 | Arminius (25555 punktów) | Jest kurcze drugi geniusz | >>W swoim drugim artykule, Einstein rzeczywiście nie podaje odnośnika do żadnych prac. Ale nie musi, ponieważ całe rozumowanie wywodzi z fundamentalnej zasady (względności) którą formułuje na wstępie. Za to tam gdzie trzeba, powołuje się w treści na Lorenzowską niezmienniczość równań Maxwella. >Kurcze zrujnowałeś mi odpowiedź. Muszę trochę zmienić, nie będe się powtarzał. Warto jednak chyba zaprezentować TW Einsteina by pokazać jak prosta jest. Nie dziwię się że inni się trochę wkurzyli, drepcząc w miejscu wokół równań Maxwella ponad 30 lat... (ehkm... dreptanie w miejscu wokół równań Maxwella to taka zakrzywiona czasoprzestrzeń...
Po komentatorze Uxbridge - narodził się nam kolejny geniusz na mairę Einsteina, czy też raczej Poincare. Jakież to wszystko było/jest dziecinnie proste!!!! Nie pozostaje Panu nic innego jak pisać naukowe rozprawy bez przypisów. Redakcje "Science" i "Nature" bedą się bić o Pana elukubracje.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 polepszacz (672 punktów) (zablokowany) | Odp: Jest kurcze drugi geniusz |
>Nie pozostaje Panu nic innego jak pisać naukowe rozprawy bez przypisów. Redakcje "Science" i "Nature" bedą się bić o Pana elukubracje.
Czy o Pańskie, Szanowny Panie Arminiusie , będzie się bił Neuer Sturmer ?
|
|
| | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | Habent sua... | >>Nie pozostaje Panu nic innego jak pisać naukowe rozprawy bez przypisów. Redakcje "Science" i "Nature" bedą się bić o Pana elukubracje. >Czy o Pańskie, Szanowny Panie Arminiusie , będzie się bił Neuer Sturmer ?
A któż to wie? Habent sua fata libelli!
Rozumiem, iż na wpis natury merytorycznej - jak zwykle pana nie stać?
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | E = mc2 - autorzy równania | A oto kolejny przykład szalbierstwa Einsteina et consortes - wpisujący się w debatowany problem.
"Albert Einstein (1879 -1955), Time Magazine's "Person of the Century", wrote a long treatise on special relativity theory (it was actually called "On the Electrodynamics of Moving Bodies", 1905a), without listing any references. Many of the key ideas it presented were known to Lorentz (for example, the Lorentz transformation) and Poincaré before Einstein wrote the famous 1905 paper.
As was typical of Einstein, he did not discover theories; he merely commandeered them. He took an existing body of knowledge, picked and chose the ideas he liked, then wove them into a tale about his contribution to special relativity. This was done with the full knowledge and consent of many of his peers, such as the editors at Annalen der Physik.
The most recognizable equation of all time is E = mc2.
It is attributed by convention to be the sole province of Albert Einstein (1905).
However, the conversion of matter into energy and energy into matter was known to Sir Isaac Newton ("Gross bodies and light are convertible into one another...", 1704). The equation can be attributed to S. Tolver Preston (1875), to Jules Henri Poincaré (1900; according to Brown, 1967) and to Olinto De Pretto (1904) before Einstein. Since Einstein never correctly derived E = mc2 (Ives, 1952), there appears nothing to connect the equation with anything original by Einstein.
Arthur Eddington's selective presentation of data from the 1919 Eclipse so that it supposedly supported "Einstein's" general relativity theory is surely one of the biggest scientific hoaxes of the 20th century. His lavish support of Einstein corrupted the course of history. Eddington was less interested in testing a theory than he was in crowning Einstein the king of science.
The physics community, unwittingly perhaps, has engaged in a kind of fraud and silent conspiracy; this is the byproduct of simply being bystanders as the hyperinflation of Einstein's record and reputation took place.
This silence benefited anyone supporting Einstein. "
|
|
|  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: E = mc2 - autorzy równania | >A oto kolejny przykład szalbierstwa Einsteina et consortes - wpisujący się w debatowany problem. I kolejny przejaw lenistwa - kopiuj i wklej informacje z d..y rodem jako dowód własnej tezy.
E=mc2 Einstein nie wyprowadził wzoru w tej formie. Jego wynik był równoważny, choć wyglądał nieco inaczej. Za to dokładnie opisał powyższą zależność słownie w swoim artykule. Newton - nie jest jasne, czy jego dywagacje o zamianie materii w światło należy rozumieć w dzisiejszym sensie (równoważność masy i energii). Oczywiście nie ma mowy o tym, by zależność matematyczną podał lub wyprowadził. Tolver Preston - wychodząc z kompletnie błednego przekonania o istnieniu cząstek eteru których ciśnienie jest żródłem grawitacji, postawił hipotezę, że masa to "skoncentrowany eter". Oszacował ile energii mogłaby posiadać masa rozpędzona do prędkości światła. I to oszacowanie dość dobrze się zgadza z wzorem E=mc2. Tyle że einsteinowski wzór mówi o czymś kompletnie innym. Nie miało to też nic wspólnego z równoważnością masy i energii. Wzoru żadnego nie podał ani nie wyprowadził. Di Pretto - podobnie jak Preston, powtarzał dawno zarzuconą teorię grawitacji De Sage'a. Z niej błędnie wnioskował o energi kinetycznej ciał w ruchu jako E=mv2. A ponieważ (wg. niego) cząstki każdego ciała drgają z prędkością światła to niosą ze sobą energię sumaryczną równą mc2. Przypadkowo zgadza się matematyczna postać wzoru. Natomiast jego sens jest bzdurny i nie ma nic wspólnego z relatywistyką. Poincare - jeszcze w 1908 r. błednie twierdził, że teoria Lorentza łamie zasadę zachowania pędu. Tym samym, nie przyjmował do wiadomości, że bezmasowa fala elektromagnetyczna przenosi pęd, a więc jest równoważna pewnej masie. Ives - jego krytyka wyprowadzenia Einsteina jest błedna. Chociaż jest prawdą, że później pojawiły się doskonalsze i ogólniejsze wyprowadzenia. Niemniej, nie ulega wątpliwości, że Einstein jako pierwszy podał formułę na równoważność masy i energii we współczesnym rozumieniu tego pojęcia.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | kwalifikowany drań | > I kolejny przejaw lenistwa - kopiuj i wklej informacje z d..y rodem jako dowód własnej tezy.I psim obowiązkiem Einsteina było szczegółowo przywołać tych wszystkich uczonych i ich dorobek naukowy - bo przecież nawet z pańskiego krótkiego rysu widać, iż to oni przetrali mu scieżkę do ustalenia owego równania. Ale Einstein tego nie zrobił - bo był zadufanym w sobie aroganckim typem. A oto jego właśna opinia na temat...braku rzetelnej potrzeby cytowania: "W swojej pracy z roku 1907 Einstein przedstawił własny pogląd na plagiatorstwo, stwierdzając: "Wydaje mi się, że natura biznesu polega na tym, że to, co następuje, było już kiedyś częściowo rozwiązane przez innych. Jednakże, z uwagi na fakt, że to, o co tu idzie, jest przedstawiane z nowego punktu widzenia, uważam się upoważniony do zaniechania pedantycznych badań literatury..." Inaczej mówiąc, Einstein uważa, że plagiat, jeśli się go odpowiednio opakuje, stanowi akceptowalne narzędzie badawcze." Piękne nie? Kwalifikowany drań - bez dwóch zdań. I jeszcze niech Pan sobie to przeczyta: "Prawdziwa natura plagiatorstwa Einsteina ujawnia się wyraźnie w jego pracy z roku 1935 zatytułowanej "Elementary Derivation ofthe Equivalence ofMass and Energy" ("Podstawowe wyprowadzenie równoważności masy i energii"), w której polemizując z Maxwellem napisał: "Problem niezależności tych związków ma charakter naturalny ze względu na transformację Lorentza stanowiącą prawdziwą podstawę szczególnej teorii względności [podkreślenie moje - R.M.]". Tak więc Einstein sam przyznał, że transformacja Lorentza stanowiła rzeczywistą podstawę jego pracy z roku 1905. Jeśli ktoś wątpi, że był on plagiatorem, niech zada sobie proste pytanie: "Co Einstein wiedział i kiedy to wiedział?" Plagiat Einsteina był popełniony z premedytacją, a nie przypadkowo (Moody, 2001)." Jak mówię, drań kwalifikowany. www.daro.it.pl/albert_einstein.html
|
|
| | |  | 1 na 1 | Celecrin (6386 punktów) | Odp: kwalifikowany drań |
>I psim obowiązkiem Einsteina było szczegółowo przywołać tych wszystkich uczonych i ich dorobek naukowy - bo przecież nawet z pańskiego krótkiego rysu widać, iż to oni przetrali mu scieżkę do ustalenia owego równania. Nie oznacza to automatycznie, że ktoś staje się współautorem TW, co zdaje się być osią dyskusji. Chyba nikt nie twierdzi, iż Einstein nie popełnił faux pas? Dlatego nie dostał nagrody Nobla za TW, byc może słusznie. Ale daleko stąd do plagiaryzmu. Tym bardziej, że Einstein uznał (chyba w 1906 roku) pracę Lorentza. Wyprowadzenie wzoru Lorentz dokonał ponad 20 lat temu (do 1905) i poprawiał go może 3 razy. Zresztą nie sam, bo dokonał tego też Fitgerald równolegle. Praca Poincare nad transformacją Lorentza praktycznie nie ma znaczenia (według mnie).
Broniliśmy tutaj wiele lat temu ataku na naukę, jakoby miała tę samą wartość epistemologiczną jak teologia czy rozwój techniki. Głównym winowajcą miała byc właśnie TW. Chodzi o to, że nauka nie rozwija się stopniowo ale rewolucyjnie bez udziału poprzedniej starej nauki. Zobacz prace Thomasa Khuna. Według jego koncepcji TW nie była "wypracowana" ale Einstain wprowadził ją niejako robiąc rewolucję w spokojnym dotąd paradygmacie Newtona.
Musisz zrozumieć to, że wszyscy od Poincare do Lorentza tkwili w tym newtonowskim paradygmacie.
|
|
| | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >>I kolejny przejaw lenistwa - kopiuj i wklej informacje z d..y rodem jako dowód własnej tezy. >I psim obowiązkiem Einsteina było szczegółowo przywołać tych wszystkich uczonych i ich dorobek naukowy - bo przecież nawet z pańskiego krótkiego rysu widać, iż to oni przetrali mu scieżkę do ustalenia owego równania. Pan w ogóle rozumie co ja napisałem? Powołanie się na Newtona nie miało sensu, bo Newton nic w tym kierunku nie zrobił, oprócz jednozdaniowej, niejasnej dywagacji. Na dodatek w pracy od dawna przestarzałej której Einstein znać nie musiał i pewnie nie znał. Powoływanie się na Prestona czy De Pretto byłoby głupotą, bo oni spekulowali o czymś nieco innym i w dodatku błędnie. Na dodatek Einstein raczej nie miał szans znać ich prac. Szczególnie De Pretto który pisał po włosku, publikował w niszowym czasopiśmie Instytutu Nauki w Wenecji a z wykształcenia był agronomem i geologiem. W swoim krótkim, bo zaledwie trzystronicowym (!) artykule, Einstein przywołuje prace Maxwella i Hertza (wbrew Pańskiemu kłamstwu o braku odwołań) plus zasadę względności (w swoim sformułowaniu) oraz swoje wyprowadzenie TL. Z nich bardzo prosto wywodzi, że promieniujące ciało obserwowane z różnych układów współrzędnych będzie się zachowywało jak tracące masę. I oblicza, że utrata tej masy będzie dokładnie równa energii wypromieniowanej podzielonej przez kwadrat prędkości światła. Dalej, już słownie konkluduje, iż oznacza to, że masa jest formą energii: The mass of a body is a measure of its energy-content; if the energy changes by L, the mass changes in the same sense by L/9 × 1020, the energy being measured in ergs, and the mass in grammes. Nie ma tu absolutnie miejsca na powoływanie się na jakiekolwiek "osiągnięcia" innych w tym zakresie.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | |  | | Arminius (25555 punktów) | szalbierz przyznaje po latach | > Pan w ogóle rozumie co ja napisałem?A Pan rozumie, co jest napisane poniżej przez samego Einsteina??? "W swojej pracy z roku 1907 Einstein przedstawił własny pogląd na plagiatorstwo, stwierdzając: "Wydaje mi się, że natura biznesu polega na tym, że to, co następuje, było już kiedyś częściowo rozwiązane przez innych. Jednakże, z uwagi na fakt, że to, o co tu idzie, jest przedstawiane z nowego punktu widzenia, uważam się upoważniony do zaniechania pedantycznych badań literatury..." Inaczej mówiąc, Einstein uważa, że plagiat, jeśli się go odpowiednio opakuje, stanowi akceptowalne narzędzie badawcze." I w uzupełnieniu: "Prawdziwa natura plagiatorstwa Einsteina ujawnia się wyraźnie w jego pracy z roku 1935 zatytułowanej "Elementary Derivation ofthe Equivalence ofMass and Energy" ("Podstawowe wyprowadzenie równoważności masy i energii"), w której polemizując z Maxwellem napisał: "Problem niezależności tych związków ma charakter naturalny ze względu na transformację Lorentza stanowiącą prawdziwą podstawę szczególnej teorii względności [podkreślenie moje - R.M.]". Tak więc Einstein sam przyznał, że transformacja Lorentza stanowiła rzeczywistą podstawę jego pracy z roku 1905. Jeśli ktoś wątpi, że był on plagiatorem, niech zada sobie proste pytanie: "Co Einstein wiedział i kiedy to wiedział?" Plagiat Einsteina był popełniony z premedytacją, a nie przypadkowo (Moody, 2001)." Skoro Einstein przyznał, iż "transformacja Lorentza" stanowiła podstawę TW sformułowanej w jego pracy - to jego obowiązkiem było przyznać ten fakt wprowadzając stosowny przypis. Nie zrobił tego celowo - bo gdyby to zrobił, to jasnym dla każdego byłoby, iż Lorentz jest so najmniej współautorem TW. Nie zrobił tego bo był aroganckim, żądnym sławy szalbierzem - złodziejem właśności intelektualnej. www.daro.it.pl/albert_einstein.html
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: szalbierz przyznaje po latach | >>Pan w ogóle rozumie co ja napisałem? >A Pan rozumie, co jest napisane poniżej przez samego Einsteina??? Czyli znowu, ogon pod siebie i zmiana tematu. Ale tym samym kwestię rzekomych zapożyczeń przez AE w pracy o materii-energii mamy z głowy. AE nie zrzynał, bo nie miał od kogo.
>"W swojej pracy z roku 1907 Einstein przedstawił własny pogląd na plagiatorstwo, stwierdzając: "Wydaje mi się, że natura biznesu polega na tym, że to, co następuje, było już kiedyś częściowo rozwiązane przez innych. Jednakże, z uwagi na fakt, że to, o co tu idzie, jest przedstawiane z nowego punktu widzenia, uważam się upoważniony do zaniechania pedantycznych badań literatury..." >Inaczej mówiąc, Einstein uważa, że plagiat, jeśli się go odpowiednio opakuje, stanowi akceptowalne narzędzie badawcze."
Nie. Einstein uważa, że jak ktoś wspina się na niezdobytą górę i to nową drogą, to nie musi modlić się do poprzedników którym się nie udało. Pokazali co najwyżej, którędy nie iść. To mało eleganckie ale jest wręcz przeciwieństwem plagiatu.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | Skrótami na szczyt góry? | > Nie. Einstein uważa, że jak ktoś wspina się na niezdobytą górę i to nową drogą, to nie musi modlić się do poprzedników którym się nie udało. Pokazali co najwyżej, którędy nie iść. To mało eleganckie ale jest wręcz przeciwieństwem plagiatu.Wybral Pan idiotyczny przykład, kontrprzykład w zasadzie. Einstein - w przykładzie przez Pana podanym - nie wspina się "nową drogą". Przy zdobywaniu owej prowerbialnej góry wykorzystuje trasy przetarte przez jego poprzedników - i być może ostatnie kilkaset metrów pokonuje nową scieżką. Więc powinien potwierdzić ów fakt, ze wykorzystywał ścieżki przetarte przez innych - a nie chełpić się arogancko i kłamliwie, ze od samych podstaw góry wchodził na jej szczyt nieprzetartym uprzednio przez nikogo szlakiem. Przykład pański świadczy o występującym u Pana deficycie logicznego rozumowania bądż też kreowaniu celowo złośliwych - erystycznych konstrukcji. Aby tym bardziej uwiarygodnić przykład zweryfikowany przeze mnie podaję opinię przyjaciela Einsteina z lat młodzieńczych - Maurice Solovina zaczerpniętą z wikipedii: "To what degree Einstein was following other physicists' work at the time. Some authors claim that Einstein worked in relative isolation and with restricted access to the physics literature in 1905. Others, however, disagree; a personal friend of Einstein, Maurice Solovine, later acknowledged that he and Einstein both pored for weeks over Poincaré's 1902 book, keeping them "breathless for weeks on end" . Aby nie miał Pan wątpliwości co powiedział Solovine, tłumaczę Panu ową opinię: "osobisty przyjaciel Einsteina A. Solovine przyznał później, że razem z Einsteinem tygodniami ślęczeli z wypiekami na twarzy nad książką autorstwa Poincare z 1902 r." Zwłaszcza to "z wypiekami na twarzy" jest wielce pikantne w kontekście pana żenujących elukubracji o tym, jakoby Einstein sformułował sobieTW ot tak sobie z powietrza - bo to przecież była taka prosta sprawa a on był geniuszem - bo wiadomo był to Einstein. Opinia osobistego przyjaciela Einsteina potwierdza oczywistość - czyli, w nawiązaniu do przykładu o zdobywaniu góry -fakt, iż Einstein gruntownie studiował scieżki prowadzące na ich szczyt i korzystał z nich przy swoim zdobywaniu góry. I powinien - zgodnie z zasadami sztuki - przyznać o tym. Nie zrobił tego - więc popełnił plagiat. Nadal nie odniósł się Pan do zarzutu przyznania przez samego Einsteina, iż popelnił plagiat. Więc jeszcze raz Panu pod nos podstawiam ową kwestię i apeluję o to aby ją Pan sobie gruntownie przemyślał: "Prawdziwa natura plagiatorstwa Einsteina ujawnia się wyraźnie w jego pracy z roku 1935 zatytułowanej "Elementary Derivation ofthe Equivalence ofMass and Energy" ("Podstawowe wyprowadzenie równoważności masy i energii"), w której polemizując z Maxwellem napisał: "Problem niezależności tych związków ma charakter naturalny ze względu na transformację Lorentza stanowiącą prawdziwą podstawę szczególnej teorii względności [podkreślenie moje - R.M.]". Tak więc Einstein sam przyznał, że transformacja Lorentza stanowiła rzeczywistą podstawę jego pracy z roku 1905. Jeśli ktoś wątpi, że był on plagiatorem, niech zada sobie proste pytanie: "Co Einstein wiedział i kiedy to wiedział?" Plagiat Einsteina był popełniony z premedytacją, a nie przypadkowo (Moody, 2001)." en.wikipedia.org/wiki/Relativity_priority_dispute
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Celecrin (6386 punktów) | Kwalifikowany idiota | Najpierw zrozum, że on niczego nie rozumie. Potem z nim rozmawiaj.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: Kwalifikowany idiota | >Najpierw zrozum, że on niczego nie rozumie. Potem z nim rozmawiaj. Zdradzę ci (ale tylko tobie, nikomu nie mów!) mój chytry, żydowski plan. Bo to, że jestem Żydem nie ulega żadnej wątpliwości. Moi rodzice co prawda twierdzili inaczej, ale kto by tam Żydom wierzył. Prowadzę takie polemiki nieco za długo wcale nie licząc, że delikwenci mądrzy inaczej przyznają mi gdzieś rację (tu śmiech zza kadru). Natomiast wiem, że w miarę czasu tacy zaczynają się powtarzać, brnąć w piętrowe idiotyzmy, zaprzeczać samym sobie, ignorować fakty itp. Teraz, jeśli ktoś wpisze w googla hasło "Einstein plagiator" ma szanse, zamiast na domową stronę jakiegoś naziola lub inne forum ludożerców, trafić na podobną dyskusję jak tu. Gdzie posapujący z przejęcia miś dokonuje spektakularnego samozaorania.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | miś usatysfakcjonowany | >Zdradzę ci (ale tylko tobie, nikomu nie mów!)
Tylko jemu? Zdradza Pan całemu światu.
>mój chytry, żydowski plan.
zestawia Pan "chytry" i "żydowski" razem - co u dyżurnych filosemitów na tym forum może spowodować oskarżenie Pana o antysemityzm.
>Bo to, że jestem Żydem nie ulega żadnej wątpliwości. Moi rodzice co prawda twierdzili inaczej, ale kto by tam Żydom wierzył.
Tak, ci dyżurni jak wyżej już nie mają wątpliwości - jest Pan antysemitą i do tego jeszcze ubabrał Pan w błocie swoich rodziców. Czy tak przystoi???
>Prowadzę takie polemiki nieco za długo wcale nie licząc, że delikwenci mądrzy inaczej przyznają mi gdzieś rację (tu śmiech zza kadru). Natomiast wiem, że w miarę czasu tacy zaczynają się powtarzać, brnąć w piętrowe idiotyzmy, zaprzeczać samym sobie, ignorować fakty itp.
To co wyżej to rodzaj samopochwały, dodania sobie animuszu? Jeżeli tak, to przydałoby się więcej merytorycznego wkładu.
>Teraz, jeśli ktoś wpisze w googla hasło "Einstein plagiator" ma szanse, zamiast na domową stronę jakiegoś naziola lub inne forum ludożerców, trafić na podobną dyskusję jak tu. Gdzie posapujący z przejęcia miś dokonuje spektakularnego samozaorania.
Miś jak wyżej jest usatysfakcjonowany z takiego obrotu rzeczy. Od momentu podniesienia problemu po raz pierwszy ( Einstain plagiator) kilkanaście osób "nawróciło się" a kilkaset nie jest już wcale takim bardzo pewnym co do geniuszu Einsteina. Nawet komentator Celecrin ma już zasiane wątpliwości. Tak dalej trzymać.
|
|
| | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | kto jest kwalifikowanym idiotą? | >Najpierw zrozum, że on niczego nie rozumie. Potem z nim rozmawiaj.
Po co ze mną rozmawiać - skoro niczego nie rozumiem? Gdzie tu logika? I kogo tu można - w związku z tym - zaetykietować jako kwalifikowanego idiotę?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Celecrin (6386 punktów) | Odp: kto jest kwalifikowanym idiotą? | >>Najpierw zrozum, że on niczego nie rozumie. Potem z nim rozmawiaj. >Po co ze mną rozmawiać - skoro niczego nie rozumiem? By inni widzieli jak nic nie rozumiesz. Dyskredytacja to się chyba nazywa.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Prostactwo | > Zwykle kopiujesz coś z jakiejś rasistowskiej bądź antysemickiej strony, najczęściej polskiej.Wczoraj natknąłem się na artykuł pt. Poincar´e: Vater der modernen SRT und Einsteins verheimlichte Quelle∗ seiner ber¨uhmten Arbeit, którego autorem jest Peter Wolff; Arminius powtarza tezy Wolffa (nie ma sensu tego punktować...), również te dotyczące wątków politycznych i nacjonalistycznych. www.soso.ch/wissen/hist/SRT/Einstein_1905.pdfWspomniany Wolf pisze też: Cytat: ...Stosunek Einsteina do późniejszej konstrukcji bomby atomowej i jej użycia był wtedy jeszcze nie do przewidzenia, a jego bliska przyjaźń z terrorystą Adlerem jest nawet dzisiaj mało znana.
(powyższy link, s.12) Tak więc możemy oczekiwać kolejnej podlinkowanej rewelacji Arminiusa, który z Einsteina zrobi terrorystę odpowiedzialnego za atak atomowy na Hiroszimę i Nagasaki...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 2 na 4 | Arminius (25555 punktów) | czego możemy oczekiwać - pilot programu | >Tak więc możemy oczekiwać kolejnej podlinkowanej rewelacji Arminiusa, który z Einsteina zrobi terrorystę odpowiedzialnego za atak atomowy na Hiroszimę i Nagasaki...
Spudłował Pan. Terrorysty z niego nie zrobię - bo nie ma ku temu solidnych podstaw.
Zrobię z niego - jeżeli czas i siły pozwolą - dręczyciela okrutnego swojej pierwszej żony, wyjątkowo wyrodnego ojca oraz , last but not least - osobnika, który skompromitował się jako naukowiec poprzez zaangażowanie się w żenujące, psedonaukowe eksperymenty znanego hochsztaplera Wlchelma Reicha ( też Żyd!!!) dotyczące tzw. orgonu - czyli energii seksualnej. Więc trochę się będzie działo!!!!
|
|
| |  | | Max Golonko (1811 punktów) | Kulisy szalbierstwa ... | Arminius. Może Ty jesteś wart czytania (tych zarzutów) ale okazałoby się to gdybym poznał Twoje stanowisko wobec tych punktów:
1. Czasami rodzi się dziecko mniej sprawne umysłowo od szympansa. Tak samo zdarzało się, że pierwsze Homo erectusy nieraz wydawały na świat dzieci mniej inteligentne niż żyjące wtedy jeszcze na świecie Australopiteki, od których pochodzimy. To ośmiesza koncepcję duszy nieśmiertelnej bo w niebie musiałby być też pra-małpy i tak dalej.
2. Kara piekła jest zbyt okrutna. Wiekuiste męki za skończoną ilość przestępstw jakie najgorszy nawet człowiek może popełnić to jakiś patologiczny, głupi sadyzm.
3. Bóg aby panować nad światem musiałby być wszechwiedzący, a więc też znający całą przyszłość już jak stwarzał świat. Wiedziałby zatem już wtedy kto jaki grzech popełni. Karanie zatem za grzechy byłoby nonsensem.
4. Sposób powstania spisanych Ewangelii jest znany. Arbitralnie wybrano jednego z kilku znanych "guru" gdyż cesarz Konstantyn chciał uspokoić waśnie religijne w cesarstwie i potrzebował nowej religii (poprzednia, oficjalna w Rzymie, już nikogo nie przekonywała).
5. Biblia jest dramatycznie niezgodna z nauką. Nie tylko o ewolucji ale też o powstaniu planet, słońca i wielkim wybuchu.
6. Człowiek całe życie się zmienia, miewa mikrowylewy, zatrucia aluminium, itp. Dlatego na starość może być bardzo innym człowiekiem od tego, który zgrzeszył czymś jako 25-latek, albo odwrotnie wtedy był super człowiekiem a potem nie. Nie ma sensu zatem kontynuacja jego istnienia w postaci duszy bo dusza w chwili śmierci może być infantylna poglądowo i emocjonalnie czyli niereprezentatywna. Nie można natomiast cofnąć jej do czasu świetności bo wtedy odebrałoby się człowiekowi jego tożsamość, ważne wspomnienia i poglądy z dalszych lat.
To skomentuj po kolei. I zobaczymy co dalej.
|
|
| chillyshotorbitus (729 punktów) | Odp: Kulisy szalbierstwa Einsteina | .
Moim zdaniem poslugujesz sie troche podstepna metodologia.
Jesli chcesz udowodnic plagiat Einsteina, zamiast argumentu ... Albert nie umiescil przypisu ...powinienes podac odnosniki do prac Poincarego i uwypuklic w nich DOKLADNIE wszystkie TWIERDZENIA KTORE SKOPIOWAL EINSTEIN
np..praca 1900 pt "x" - postulat o skonczonej max i stalej predkosci swiatla
praca 1901 "y" - zalozenie o zaleznosci i wspolzaleznosci PREDKOSCI obiektu - jego MASY - UPLYWU CZASU - DLUGOSCI (przekopiowan potem do STW z 1905)
Nie na zasadzie ..."udowodnij mi, ze to nie ja odkrylem"...
[..itd tak samo z OTW ..czy ktos wczesniej glosil ze pomiedzy MASA A PRZESTRZENIA ISTNIEJE SCISLA ZALEZNOSC ? ..jesli tak OTW mozna uznac za plagiat a nie wylacznie czysty pomysl Einsteina gdyz takie zalozenie jest jego esencja i stanowilo o przelomie (na 99% model wyrazenia grawitacji jako rowni pochylej- leja byl jego wlasnym, nowatorskim) ]
...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|