Racjonalista - Strona głównaDo treści
Suma przeciwko poganom

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
03-12-2015 05:33CalvinKlein (40 punktów)Suma przeciwko poganom
Ocena -1 na 5
Na forum Racjonalisty dużo było o Bogu ale nie widziałem ,żeby ktoś próbował udowodnić istnienie Boga za pomocą "Sumy przeciwko poganom" św .Tomasza z Akwinu.

Przystępujemy do podania racji, za pomocą których udowadniali istnienie Boga tak filozofowie, jak i doktorzy katoliccy.
Najpierw zatem podamy racje, którymi posługuje się Arystoteles, by udowodnić, że Bóg istnieje. Zamierzał on udowodnić to dwiema drogami na podstawie analizy ruchu.
Pierwsza z nich jest następująca. Wszystko, co się porusza, jest poruszane przez coś innego. Jasne zaś jest dla zmysłów, że istnieją rzeczy, które się poruszają, jak na przykład słońce.
A zatem zostaje wprawione w ruch przez coś innego,poruszającego. To poruszające więc albo się porusza, albo nie. Jeśli się nie porusza, to mamy udowodnione, co zamierzaliśmy udowodnić, mianowicie, że musi się przyjąć coś poruszającego, co samo
jest nieruchome. A to nazywamy Bogiem. Jeśli zaś poruszające porusza się, to porusza się przez coś innego, poruszającego. Można więc albo postępować w nieskończoność, albo dojść do czegoś poruszającego nieruchomego. Ponieważ jednak nie można
postępować w nieskończoność, trzeba przyjąć coś pierwszego poruszającego, co samo jest nieruchome.
W dowodzie tym są dwa twierdzenia, które należy udowodnić. Mianowicie, że wszystko, co jest w ruchu, porusza się dzięki czemuś innemu oraz że w rzeczach poruszających i poruszanych nie można postępować w nieskończoność.
Pierwsze z tych twierdzeń udowadnia Filozof w trojaki sposób. Po pierwsze: jeśli coś porusza się samo, to zasadę swego ruchu musi mieć w sobie, inaczej byłoby oczywiście poruszane przez coś innego. Ponadto musi się poruszać bezpośrednio, to znaczy musi
się poruszać dzięki sobie samemu, a nie dzięki swej części, jak zwierzę, które porusza się przez ruch nogi; w ten sposób bowiem nie całość poruszałaby się przez siebie samą, lecz jej część, a jedna część przez drugą. Musi też być podzielne i posiadać części, skoro wszystko, co się porusza, jest podzielne
Przyjąwszy powyższe, Arystoteles rozumuje w następujący sposób. Przyjmujemy, że jeśli coś samo się porusza, to porusza się bezpośrednio. Zatem ze spoczynku jednej z jego części wynika spoczynek całości. Jeśli bowiem podczas spoczynku jednej części poruszałaby się inna część, wtedy nie całość byłaby bezpośrednio
poruszana, lecz jej część, która się porusza, gdy inna spoczywa. Cokolwiek zaś spoczywa dlatego, że drugie spoczywa, nie porusza się samo przez się. Rzecz bowiem, która spoczywa wskutek spoczynku drugiej rzeczy, musi być także w ruchu wskutek ruchu
drugiej rzeczy i w ten sposób nie porusza się przez siebie samą. Stąd więc to, o czym przyjęliśmy, że porusza się samo przez się, nie porusza się samo przez się. Wszystko więc, co się porusza, musi poruszać się przez coś innego.
Bez wartości jest zarzut, jaki mógłby ktoś postawić, że nie może być w spoczynku część tego, co jak się przyjmuje, porusza się samo przez się, oraz że część może spoczywać lub poruszać się tylko przypadłościowo, jak bałamuci Awicenna. A to dlatego, że siła dowodu polega tu na tym, iż jeśli coś porusza się bezpośrednio i samo przez się, a nie ze względu na części, to jego poruszanie się nie zależy od niczego.
Zarówno zaś poruszanie się czegoś podzielnego, jak i jego istnienie, zależy od części, tak
że nie może poruszać się bezpośrednio i samo przez się. Nie potrzeba więc do prawdziwości wyciągniętego wniosku zakładać jako coś absolutnie prawdziwego, że część tego, co porusza się samo przez się, spoczywa. Prawdziwe zaś musi być
następujące zdanie warunkowe: "Jeśli część byłaby w spoczynku, spoczywałaby całość".
Zdanie to może być prawdziwe nawet wówczas, gdy poprzednik jest niemożliwy, jak na przykład prawdziwe jest takie zdanie warunkowe: "Jeśli człowiek jest osłem, jest nierozumny".
Po drugie: Arystoteles udowadnia to twierdzenie w następujący sposób za pomocą indukcji. Wszystko, co się porusza z przyczyny przypadłościowej, nie porusza się samo z siebie, porusza się bowiem dzięki ruchowi czegoś innego. Podobnie jest jasne, że także to, co się porusza przez siłę zewnętrzną, nie porusza się samo z siebie, a także to, co porusza się z natury, jakby samo z siebie poruszane, jak na przykład zwierzęta, które, jak wiadomo, są poruszane przez duszę. I dalej także to, co porusza się
z natury, jak rzeczy ciężkie i lekkie, ponieważ te rzeczy poruszają się pod wpływem przyczyny powodującej i usuwającej przeszkody. Wszystko zaś, co się porusza, porusza
się albo samo przez się, albo z przyczyny przypadłościowej.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

CalvinKlein (40 punktów)
[Ciąg dalszy]
A jeżeli samo przez się, to
albo przez siłę zewnętrzną, albo z natury. A to albo jest poruszane samo z siebie, jak
zwierzę, albo nie jest poruszane samo z siebie, jak to, co ciężkie i lekkie. Wszystko zatem,
co się porusza, porusza się przez coś drugiego.
Po trzecie: dowodzi w następujący sposób. Nic równocześnie nie jest
urzeczywistnione i w możności odnośnie do tego samego. Lecz wszystko, co się porusza,
o ile jest poruszane, jest w możności, ponieważ ruch jest urzeczywistnieniem tego, co
jest w możności, o ile jest w możności. Wszystko zaś, co porusza, o ile porusza, jest
urzeczywistnione, każda rzecz bowiem działa tylko o tyle, o ile jest urzeczywistniona.
Nic zatem nie jest odnośnie do tego samego ruchu poruszającym i poruszanym. I wobec tego nic nie porusza samo siebie.
Należy jednak wiedzieć, że Platon, który twierdził, że wszystko, co porusza, jest
poruszane, przyjął nazwę "ruch" w szerszym znaczeniu niż Arystoteles. Arystoteles
bowiem przyjął ruch w znaczeniu właściwym, to znaczy jako urzeczywistnienie tego, co
istnieje w możności, o ile jest w możności; odnosi się to tylko do rzeczy podzielnych i
ciał . Według Platona zaś to, co samo siebie
porusza, nie jest ciałem, za ruch bowiem uważał jakąkolwiek czynność, tak że według niego zarówno pojmowanie, jak i wydawanie sądów jest
pewnym ruchem, o której to koncepcji wspomina Arystoteles w III księdze O duszy.
Platon więc twierdził zgodnie z tym, że pierwszy poruszyciel porusza sam siebie,
mianowicie poznaje sam siebie i pragnie albo kocha siebie. Pod pewnym względem nie
sprzeciwia się to twierdzeniom Arystotelesa, nie ma bowiem różnicy, czy się z Platonem
dojdzie do czegoś pierwszego, co porusza siebie, czy też dojdzie się z Arystotelesem do
czegoś pierwszego, co jest zupełnie nieruchome.
Drugiego twierdzenia, mianowicie, że w rzeczach poruszających i poruszanych nie
można iść w nieskończoność, dowodzi Arystoteles trzema argumentami. Pierwszy z nich
jest następujący. Jeśli w poruszających i poruszanych postępuje się w nieskończoność,
to cały ten nieskończony ciąg musi się składać z ciał, każda rzecz bowiem, która jest
poruszana, jest podzielna i jest ciałem. Każde zaś
ciało, które porusza inne ciało, jest równocześnie poruszane. Wszystkie zatem ogniwa
tego nieskończonego ciągu poruszają się, gdy porusza się jedno ogniwo. Skoro jednak
jest ono bytem skończonym, porusza się w czasie skończonym. Cały więc nieskończony
ciąg porusza się w czasie skończonym. A to jest niemożliwe. Zatem nie można
postępować w nieskończoność w poruszających i poruszanych.
Tego zaś, że jest niemożliwe, by powyższy nieskończony szereg poruszał się w czasie
skończonym, dowodzi Arystoteles w sposób następujący. Poruszające i poruszane


Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
03-12-2015 05:50 
 Ocena-1 na 3
CalvinKlein (40 punktów)
[Ciąg dalszy]
ogniwo szeregu muszą być razem; dowodzi tego przez indukcję, omawiając
poszczególne gatunki ruchu. Lecz ciała mogą być razem tylko wtedy, gdy tworzą całość albo się stykają. Skoro więc wszystkie powyższe rzeczy poruszające i poruszane są, jak wykazaliśmy, ciałami -
muszą poprzez ciągłość lub stykanie się być jakby jedną rzeczą ruchomą. W ten sposób
jedna rzecz nieskończona porusza się w czasie skończonym. A jest to niemożliwe.
Drugi argument służący udowodnieniu tego samego jest następujący. W rzeczach
poruszających i poruszanych, w których istnieje porządek - to znaczy, gdy jedna
zgodnie z porządkiem poruszana jest przez drugą - dzieje się z konieczności tak, że gdy się usunie pierwszą rzecz poruszającą lub gdy przestaje ona poruszać, żadna z
pozostałych nie będzie poruszać ani nie będzie poruszana. Pierwsza bowiem rzecz
poruszająca jest przyczyną poruszania wszystkich innych. Lecz gdy postępujemy w
nieskończoność w rzeczach poruszających i poruszanych zgodnie z porządkiem, nie
będzie żadnej pierwszej rzeczy poruszającej, lecz wszystkie będą jakby pośrednimi
poruszającymi. Zatem żadna z nich nie będzie mogła być poruszana. A wobec tego nic na
świecie nie będzie się poruszać.
Trzeci dowód sprowadza się do tego samego, tylko że ma zmieniony porządek,
mianowicie zaczyna od góry. Wygląda to następująco. To, co porusza jako przyczyna
pośrednicząca, może poruszać tylko wtedy, gdy istnieje coś, co porusza jako przyczyna
główna. Gdy jednak w rzeczach poruszających i poruszanych postępuje się w
nieskończoność, wówczas wszystkie będą jakby przyczynami pośredniczącymi -
będzie tak, ponieważ, jak przyjmujemy, są one poruszającymi poruszanymi - a nic nie
będzie główną przyczyną ruchu. Zatem nic nie będzie się poruszać.
Widzimy w ten sposób jasno dowód obydwu twierdzeń przyjętych przy dowodzeniu
pierwszą drogą, przez którą Arystoteles wykazuje, że istnieje pierwsza, nieruchoma przyczyna ruchu.

Druga droga jest następująca. Jeśli każda rzecz poruszająca jest poruszana, to zdanie
to jest prawdziwe albo samo przez się, albo przypadłościowo. Jeśli przypadłościowo, to
nie jest konieczne. Co bowiem jest prawdziwe przypadłościowo, nie jest konieczne. Jest
zatem możliwe, że żadna rzecz poruszająca nie jest poruszana. Lecz jeśli rzecz
poruszająca nie jest poruszana, to nie porusza, jak twierdzi przeciwnik. Jest więc
możliwe, że nic się nie porusza, jeśli bowiem nic nie porusza, to nic nie jest poruszane.
Arystoteles zaś uważa za rzecz niemożliwą, by był czas, w którym nie było żadnego


Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
03-12-2015 05:56 
 Ocena-1 na 3
CalvinKlein (40 punktów)
[Ciąg dalszy]
ruchu. Zatem pierwsze zdanie nie było możliwe, gdyż z fałszywego zdania możliwego
nie wynika fałszywe niemożliwe. I w ten sposób zdanie: "Każdy poruszający jest
poruszany przez coś drugiego", nie było przypadłościowo prawdziwe.
Podobnie, jeśli jakieś dwie rzeczy są połączone przypadłościowo w czymś trzecim, a
jedną z nich znajdujemy bez drugiej, to jest prawdopodobne, że można znaleźć drugą
bez pierwszej. Tak na przykład, jeśli fakt bycia białym i muzykalnym znajdujemy w
Sokratesie i odkrywamy, że Platon jest muzykalny, nie będąc białym, to jest
prawdopodobne, że w kimś innym będzie można znaleźć fakt bycia białym i niemuzykal-
nym. Jeśli więc rzecz poruszająca i poruszana łączą się w czymś trzecim
przypadłościowo, a znajdujemy w czymś rzecz poruszaną bez poruszającej, to jest
prawdopodobne, że znajdziemy także rzecz poruszającą bez tego, co jest poruszane.
Przeciw tym rozważaniom nie można podnieść przykładu o dwu rzeczach, z których
jedna zależy od drugiej - takie bowiem rzeczy nie łączą się same przez się, lecz
przypadłościowo.
Jeśli zaś powyższe zdanie jest prawdziwe samo przez się, to również wynika zeń coś
niemożliwego lub niedorzecznego. Albo bowiem rzecz poruszająca musi być poruszana tym sa1 mym rodzajem ruchu, którym porusza, albo innym. Jeśli tym samym, to wówczas to, co
zmienia, musi być zmieniane, to, co uzdrawia, musi być uzdrawiane, a to, co naucza,
musi być uczone i to odnośnie do tej samej wiedzy. Jest to jednak niemożliwe,
nauczający bowiem musi posiadać wiedzę, uczący się zaś nie może jej posiadać, a wobec
tego ten sam podmiot posiadałby i nie posiadał tego samego. A to jest niemożliwe.
Jeśli rzecz poruszająca jest poruszana innym rodzajem ruchu niż ten, którym porusza
- na przykład, jeśli przyczyna powodująca zmianę jest poruszana co do miejsca albo
przyczyna poruszająca co do miejsca powiększa się i tym podobne - to wynika z tego,
że skoro rodzaje i gatunki ruchu są skończone, nie można postępować w
nieskończoność. A w takim razie będzie istniał jakiś pierwszy poruszyciel, który nie jest
poruszany przez coś innego.
Mógłby ktoś powiedzieć, że zamyka się tu koło - w tym sensie, że po wyczerpaniu
wszystkich rodzajów i gatunków ruchu trzeba wrócić do pierwszego, tak na przykład,
gdy przyczyna zmiany miejsca doznaje przemiany, a przyczyna przemiany powiększa
się, to znowu przyczyna powiększająca doznaje zmiany miejsca. Lecz z tego wypłynie
ten sam wniosek, co wyżej, mianowicie, że to, co porusza zgodnie z jakimś gatunkiem
ruchu, jest poruszane tym samym ruchem, chociaż nie bezpośrednio, lecz pośrednio.
Wynika więc stąd, że trzeba przyjąć pierwszego poruszycie- la, który nie jest
poruszany przez coś zewnętrznego. Gdy przyjmiemy, że istnieje pierwszy poruszyciel,
który nie jest poruszany przez coś zewnętrznego, nie wynika z tego, że jest on
całkowicie nieruchomy. Dlatego Arystoteles idzie dalej, mówiąc, że pierwszy poruszyciel
może być dwojaki. Po pierwsze, pierwszy poruszyciel może być całkowicie nieruchomy. Przyjąwszy to, mamy już naszą tezę, mianowicie, że istnieje jakiś nieruchomy pierwszy
poruszający. Po drugie, pierwszy poruszyciel może się poruszać sam przez się. I wydaje
się to prawdopodobne, gdyż to, co jest samo przez się, jest zawsze wcześniejsze od tego,
co jest przez coś drugiego. Jest więc logiczne, że w ciągu rzeczy poruszanych pierwsza
rzecz poruszana porusza się sama przez się, a nie przez coś drugiego.
Lecz gdy się to przyjmie, wynika znowu to samo. Nie można bowiem powiedzieć, że
rzecz, która sama się porusza, jest cala poruszana przez całą siebie, gdyż wynikałyby z
tego powyższe niedorzeczności. Mianowicie, że ktoś równocześnie by nauczał i był
nauczany, i podobnie co do innych ruchów; dalej, że coś byłoby równocześnie w
możności i urzeczywistnione, rzecz poruszająca bowiem jest jako taka
urzeczywistniona, a rzecz poruszana w możności. Wynika więc stąd, że jedna część
rzeczy poruszanej tylko porusza, a druga jest poruszana. I tak dochodzimy do tego
samego, co poprzednio, mianowicie, że jest coś, co porusza, a samo jest nieruchome.
Nie można zaś powiedzieć, iż obie części są poruszane w ten sposób, że jedna porusza
drugą; nie można też powiedzieć, że jedna część porusza się sama i porusza drugą, ani
też, że całość porusza część, ani też, że część porusza całość, gdyż wynikałyby stąd wyżej
wspomniane niedorzeczności, mianowicie, że coś równocześnie poruszałoby i było
poruszane tym samym gatunkiem ruchu, że byłoby także równocześnie w możności i urzeczywistnione i wreszcie, że całość nie poruszałaby się cała bezpośrednio, lecz dzięki
swej części. Pozostaje więc, że w tym, co się porusza samo, jedna część musi być
nieruchoma i musi poruszać drugą.
Lecz ponieważ w naszym świecie w tym, co się samo porusza, mianowicie w
zwierzętach, część poruszająca, mianowicie dusza, choć jest sama przez się nieruchoma,
porusza się przypadłościowo, to wykazuje dalej Filozof, że w pierwszym


Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
03-12-2015 05:58 
 Ocena-2 na 4
CalvinKlein (40 punktów)
[Ciąg dalszy]
samoporuszającym się poruszycielu część poruszająca nie jest poruszana ani przez się, ani przypadłościowo. W naszym świecie bowiem w tym, co
samo się porusza, mianowicie w zwierzętach, część poruszająca porusza się
przypadłościowo, ponieważ zwierzęta są zniszczalne. To zaś, co się samo porusza, a jest
zniszczalne, trzeba sprowadzić do czegoś pierwszego, co się samo porusza i jest
wieczne. Jest więc konieczne, by to, co się samo porusza, miało jakiegoś poruszyciela,
który by się nie poruszał ani sam przez się, ani przypadłościowo.
Jasne więc jest, że według poglądu Filozofa jest konieczne, by coś, co się samo
porusza, było wieczne. Jeśli bowiem ruch jest wieczny, jak zakłada, to wieczne musi być
powstawanie rzeczy, które się same poruszają, a podlegają powstawaniu i niszczeniu.
Lecz przyczyną tej wieczności nie może być żadna z rzeczy, które poruszają się same,
gdyż taka rzecz nie istnieje zawsze. Nie mogą też być tą przyczyną wszystkie poru-
szające się rzeczy razem wzięte - czy to dlatego, że byłoby ich nieskończenie wiele, czy
też dlatego, że nie istnieją wszystkie równocześnie. Wynika więc stąd w sposób
konieczny, że musi istnieć jakiś wieczny samoporuszający się byt, który jest przyczyną
nieustannego powstawania niższych rzeczy samoporuszających się. I w ten sposób jego
poruszyciel nie porusza się ani sam przez się, ani przypadłościowo.
Dalej, widzimy, że niektóre z bytów samoporuszających się zaczynają się od nowa
poruszać mocą jakiegoś ruchu, którym zwierzę nie porusza się samo z siebie, jak na
przykład dzięki trawieniu pokarmu lub dzięki zmianie w atmosferze, którym to ruchem
przyczyna ruchu poruszająca sama siebie porusza się przypadłościowo. Można też z
tego wnioskować, że nic z tego, co się samo porusza, a czego przyczyna ruchu porusza
się sama przez się lub przypadłościowo, nie porusza się zawsze. Jednak pierwszy
samoporuszający się byt porusza się zawsze, inaczej ruch nie mógłby być wieczny, skoro
wszelki inny ruch jest powodowany ruchem pierwszego samoporuszającego się bytu. Wynika więc stąd, że pierwszy samoporuszający się byt jest poruszany przez przyczynę ruchu, która się nie porusza ani sama przez się,
ani przypadłościowo.
Dowodowi temu nie sprzeciwia się też i to, że przyczyny ruchu niższych sfer
powodują ruch wieczny, a mimo to mówimy, że są w ruchu przypadłościowo. Twierdzi
się bowiem, że są w ruchu przypadłościowo nie dzięki sobie samym, lecz dzięki rzeczom
przez nie poruszanym, które idą za ruchem sfery wyższej.
Ponieważ jednak Bóg nie jest częścią czegoś, co się samo porusza, Arystoteles
prowadzi dalej dociekania i od przyczyny ruchu, która jest częścią
samoporuszającego się bytu, dochodzi do przyczyny ruchu całkowicie oddzielonej, którą
jest Bóg. Skoro bowiem każdy samoporuszający się byt porusza się z racji pożądania
czegoś, to przyczyna ruchu, która jest częścią samoporuszającego się bytu, musi poruszać ze względu na pożądanie jakiegoś przedmiotu godnego pożądania. A
przedmiot ten jest w ciągu przyczyn poruszających doskonalszy od przyczyny ruchu,
dlatego że podmiot pożądający jest w pewien sposób zarówno poruszającym, jak i poru-
szanym, przedmiot pożądania zaś jest przyczyną poruszającą w ogóle nieporuszaną. A
zatem musi istnieć pierwsza, oddzielona przyczyna ruchu, zupełnie nieruchoma, a tą jest
Bóg.
Wydaje się jednak, że powyższe rozumowanie osłabiają dwa argumenty. Pierwszy z
nich zwraca uwagę, że rozumowanie to wychodzi z założenia o wieczności ruchu, co
katolicy uważają za błędne.
Na to należy odpowiedzieć, że najskuteczniejszą drogą do udowodnienia, że Bóg
istnieje, jest przyjęcie wieczności świata, bo przy tym założeniu istnienie Boga wydaje
się mniej oczywiste. Jeśli bowiem świat i ruch mają początek, to jest jasne, że trzeba
przyjąć jakąś przyczynę, która dała światu i ruchowi początek. Wszystko bowiem, co się staje, musi mieć w jakimś początkodawcy początek, ponieważ nic nie przechodzi z możności do rzeczywistości lub
z niebytu do bytu samo przez się.
Drugi argument zwraca uwagę, że w powyższych dowodach przyjmuje się, iż
pierwszy byt poruszany, mianowicie ciało niebieskie, porusza się samo przez się. Z tego
zaś wynika, że jest ożywione, z czym wielu się nie zgadza.
Na argument ten należy odpowiedzieć, że jeśli się nie przyjmie, że pierwszy
poruszyciel porusza się sam przez się, to musi się przyjąć, że jest poruszany
bezpośrednio przez to, co jest zupełnie nieruchome. Stąd też Arystoteles wyprowadza
wniosek w formie rozłącznej, mianowicie, że albo od razu musi się dojść do pierwszego
poruszyciela oddzielonego i nieruchomego, albo do czegoś, co się samo porusza, od
czego z kolei się dochodzi do pierwszego poruszyciela oddzielonego i nieruchomego.
Inną drogą postępuje Filozof w II księdze Metafizyki, aby wykazać, że nie można
postępować w nieskończoność w przyczynach sprawczych, lecz że należy dojść do


Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
03-12-2015 06:01 
 Ocena-2 na 4
CalvinKlein (40 punktów)
[Ciąg dalszy]
jednej przyczyny pierwszej; a tę nazywamy Bogiem. Droga ta jest następująca. We
wszystkich uporządkowanych przyczynach sprawczych to, co pierwsze, jest przyczyną
tego, co pośrednie, a to, co pośrednie, jest przyczyną tego, co ostatnie - bez względu na
to, czy ogniwo pośrednie jest jedno, czy jest ich więcej. Usunąwszy zaś przyczynę, usuwa
się to, czego jest ona przyczyną. Gdy się zatem usunie pierwsze ogniwo, pośrednie ogni-
wo nie będzie mogło być przyczyną. Lecz gdyby w przyczynach sprawczych postępować
w nieskończoność, wówczas żadna z przyczyn nie będzie pierwsza. Usuwa się zatem
wszystkie inne, które są pośrednie. Jest to oczywiście fałszywe. Zatem należy przyjąć, że istnieje pierwsza przyczyna sprawcza. A tą jest Bóg.

Ze słów Arystotelesa można także ułożyć inny dowód. W II księdze Metafizyki
wykazuje bowiem, że to, co jest najbardziej prawdziwe, jest też najbardziej bytem. W IV
księdze Metafizyki zaś wykazuje, że istnieje coś najbardziej prawdziwego. Czyni tak na podstawie tego, że jedna z dwu rzeczy fałszywych jest bardziej fałszywa od drugiej, a
więc jedna z nich musi być także bardziej prawdziwa od drugiej - jest tak z racji
przybliżenia do tego, co jest wprost i najbardziej prawdziwe. Z tego można dalej
wywnioskować, że istnieje coś, co jest najbardziej bytem. A to nazywamy Bogiem.
Jan Damasceński przytacza jeszcze inne uzasadnienie, wzięte z dziedziny rządzenia
rzeczami. Uzasadnieniem tym posługuje się również Komentator w II księdze Fizyki.
Jest ono następujące. Rzeczywistości przeciwnych i niezgodnych nie można zawsze lub
często łączyć w jeden porządek, chyba że za pomocą czyjegoś zarządzania, dzięki
któremu wszystkie i każda z osobna dążą do pewnego określonego celu. Lecz widzimy,
że na świecie łączą się w jeden porządek rzeczywistości rozmaitej natury i to nie czasem
i przypadkowo, lecz zawsze lub często. Musi więc być ktoś, kogo opatrzność rządzi światem. A tego nazywamy Bogiem.


Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
03-12-2015 18:11 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
Suchar. Stary i spleśniały.
03-12-2015 18:17 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Suchar. Stary i spleśniały.
Lilly czy to jest streszczenie? Dzięki bo nie mam wprawdzie nic przeciw sado-maso no ale są jakieś granice.
03-12-2015 18:20 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
To ja dam streszczenie też ale dla tych, co już naprawdę nie mają siły czytać
scontent-l(*)5ad99bafe85be171bf&oe=57203E7E
Drobner (19539 punktów)
>... nie mam wprawdzie nic przeciw sado-maso no ale są jakieś granice.

Eeech, jak Ty nic nie wiesz...

Drobner, z zakrystii w klauzurze...
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Eeech, jak Ty nic nie wiesz...
...udziel wiedzy.
04-12-2015 22:01 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Eeech, jak Ty nic nie wiesz...
>...udziel wiedzy.

Wiedzy? Chyba wiary też na W. Co się porobiło żeby się wiedzy domagać na Racjonaliście.
04-12-2015 22:05 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Wiedzy? Chyba wiary też na W. Co się porobiło żeby się wiedzy domagać na Racj

UPS!
04-12-2015 22:10 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>Eeech, jak Ty nic nie wiesz...
>...udziel wiedzy.

"Przeżyj to sam"a. (jutuba znajdziesz też sama)

>"na zakrystii w klauzurze... "
- nie ma granic...

JA, znam granice.

Drobner. Bond Drobner.
03-12-2015 21:26 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>Suchar. Stary i spleśniały.

I to długo po wydaleniu...

Ale, jak widać wyżej, niektórzy nadal rozkoszują się jego smakiem niebywałym i namiętnie przeżuwają, niebiańskich doznając rozkoszy...

Drobner, nie Gessler...
05-12-2015 02:28 
 Ocena 3 na 3
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...<<
Ale można tak zaprojektować doświadczenie, że ten ślepy przekona się, że istnieje taka właściwość jak barwa, i którą to właściwość inni, którzy widzą, rozpoznają wzrokiem.
Zresztą co tu wiele mówić, barwa jest tylko wrażeniem wywołanym w naszym mózgu pod wpływem światła o określonej długości fali wpadającego do oka. Promieniowanie z poza widzialnego zakresu jest dla nas tym co światło dla ślepca, a jednak wiele możemy o nim powiedzieć. Mamy sposoby na jego detekcję i pomiar.
A przechodząc do tematu tego wątku, to ta "przypowieść" o ślepym i barwach ma pewnie sugerować ślepotę ateistów na "boskie światło"? A jakim to specjalnym organem dysponują wierzący? Zresztą wielu ateistów w młodości było wierzącymi i jakoś nie zauważyli, żeby ich nagle ogarnęła jakaś mistyczna ślepota. Wręcz przeciwnie, twierdzą, że wreszcie przejrzeli.
03-12-2015 12:40
 Ocena 10 na 10
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Na forum Racjonalisty dużo było o Bogu

Eufemista...

> ale nie widziałem ,żeby ktoś próbował udowodnić istnienie Boga za pomocą "Sumy przeciwko poganom" św .Tomasza z Akwinu.

Ślepy eufemista.

> musi się przyjąć coś poruszającego, co samo jest nieruchome. A to nazywamy Bogiem.

Boże Nieruchomy, jakież to jest dramatycznie słabe...

Czyli jakąś cząstkę, która (rzekomo) w magiczny sposób poruszyła przed wiekami lawinę innych cząstek - gotów byłbyś nazwać "Bogiem"? Ale wiesz, że ona nie spełnia życzeń? I być może już nawet nie istnieje, bo po dokonaniu magicznego poruszenia magicznie zniknęła...?

Ćwiczenie: wszystkie nazwy "Bóg" w tekście Tomasza pozmieniaj na coś innego (do czego nie masz stosunku emocjonalnego, może "krasnoludki"?) - zobaczysz że cała "głębia" wywodu zniknie.

> Każde zaś ciało, które porusza inne ciało, jest równocześnie poruszane.
> (...) Cały więc nieskończony ciąg porusza się w czasie skończonym.

To jakaś bzdura, skąd pomysł na tę "równoczesność"? Cząstka porusza cząstkę, ta leci sobie dalej i za jakiś czas porusza kolejną cząstkę - nieskończony ciąg porusza się więc w czasie nieskończonym. Nie żeby to było ważne dla istoty problemu, ale zgrzyta.

> (...) istnieje coś najbardziej prawdziwego. (...) A to nazywamy Bogiem.

Czyli "Bogiem" nazywamy każde zdanie trywialnie prawdziwe, np. "1=1".
Napisz sobie na ścianie i padaj na kolana co wieczór.

Ćwiczenie 2: streść te Tomaszowe odgrzewane kotlety swoimi słowami, biorąc odpowiedzialność za obronę każdego słabego punktu w rozumowaniu. Sam powinieneś zauważyć, gdzie to się nie trzyma kupy.
03-12-2015 15:31 
 Ocena-4 na 4
CalvinKlein (40 punktów)
>streść te Tomaszowe odgrzewane kotlety swoimi słowami, biorąc odpowiedzialność za obronę każdego słabego punktu w rozumowaniu. Sam powinieneś zauważyć, gdzie to się nie trzyma kupy.

Co do poznania istoty Bożej, najpierw należy przyjąć, że Bóg jest. Człowiekowi rozumnemu rzuca się to w oczy.Spostrzegamy bowiem, że wszystko, co się porusza, przez co innego jest poruszane: to co niższe przez to co wyższe, na przykład [ciała] pierwiastkowe przez ciała niebieskie; w [ciałach] zaś pierwiastkowych to co mocniejsze porusza to, co jest słabsze; podobnie w ciałach niebieskich - niższe są poruszane przez wyższe. To zaś nie może iść w nieskończoność. Ponieważ zaś wszystko, co jest poruszane przez coś innego, stanowi jakby narzędzie pierwszego poruszającego - gdyby nie było pierwszego poruszającego, wszystko, co się porusza, byłoby narzędziem. Gdyby zatem ciąg poruszających i poruszanych szedł w nieskończoność, nie byłoby pierwszego poruszającego; wszystkie więc niezliczone [byty] poruszające i poruszane byłyby narzędziami. Otóż jest rzeczą śmieszną, nawet dla ludzi nieuczonych, przyjmować narzędzia, które się poruszają bez głównego działacza. To tak jakby ktoś przyjmował, że piła albo siekiera robią bez stolarza łódź czy łóżko. Musi zatem być pierwszy poruszający, który jest najwyższy ze wszystkich; a nazywamy Go Bogiem.

Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
03-12-2015 18:41 
 Ocena 6 na 6
Drobner (19539 punktów)
>>streść te Tomaszowe odgrzewane kotlety swoimi słowami, biorąc odpowiedzialność za obronę każdego słabego punktu w rozumowaniu. Sam powinieneś zauważyć, gdzie to się nie trzyma kupy.
>Co do poznania istoty Bożej, najpierw należy przyjąć, że Bóg jest. Człowiekowi rozumnemu rzuca się to w oczy.Spostrzegamy bowiem, że wszystko, co się porusza, przez co innego jest poruszane...

Z mojej odpowiedzi dzisiaj 14:57 (trzy kwadranse wcześniej)
Cytat:
#3
Dla ułatwienia - uwypuklę:
"(...)jeśli na ciało nie działa żadna siła (...), to ciało (...) porusza się (...)"
I arystotelesowsko-tomaszowego boga możesz sobie o kant dupy potłuc, bo do niczego nie jest potrzebny ani światu ani człowiekowi.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,687774#w687823


Androny
z ambony.
Słowa 'święte'
z dupy wzięte...

Naprawdę, bracie,
nasrałeś w gacie,
i capi smród łajna
od CalvinaKleina...

Drobner, przecież nie bluźnierca...
03-12-2015 19:14 
 Ocena-1 na 3
CalvinKlein (40 punktów)
Radze przeczytać tekst jeszcze raz i jeszcze raz.Potem to co streściłem i nie ośmieszać się wnioskami 5 latki z piaskownicy.


Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
03-12-2015 19:45 
 Ocena 5 na 5
Drobner (19539 punktów)
>Radze przeczytać tekst jeszcze raz i jeszcze raz.

#1
Po co?
Wnioski z fałszywego, sprzecznego z nauką i doświadczeniem początkowego założenia są bezwartościowe. Szkoda czasu.
Nie uczą w seminarium logiki i własności implikacji? Z czym do gości, przygłupie? ("A gdzie tu bluźnierstwo?")
Krowie placki są cenniejsze od wniosków waszych religijnych 'filozofii'.

#2
Nadal nie rozumiesz 1 zasady dynamiki Newtona.
Nie masz żadnych podstaw, by rozmawiać o ruchu w świecie.
Wróć, jak się podszkolisz.

#3
>..i nie ośmieszać się wnioskami 5 latki z piaskownicy.
Faktycznie: tłumaczę najjaśniej jak umiem, najprościej jak potrafię.
Krowa na rowie i 5-latki by zrozumiały.
Ale - jak widać - to i tak zbyt trudne dla Ciebie, głąbie! ("A gdzie tu bluźnierstwo?")

#4
..i nie ośmieszać się wnioskami 5 latki z piaskownicy.
Czy wszyscy pojebańcy katoliccy, jak Ty, mają problem akurat właśnie z rozróżnianiem płci?
(A, nie! Głupio pytam: przecie wam pedofilom wszystko jedno!)("A gdzie tu bluźnierstwo?")

#5
>Radze przeczytać tekst jeszcze raz i jeszcze raz.
Aha! Właśnie tak Cię nauczyli religii???

>jeszcze raz i jeszcze raz
To Twoja metoda na 'zdrowaśki'.
Nad wyraz rozumna i inteligentna.
Zrób konkurs w parafii: MILION zdrowasiek - kto pierwszy!

Wygrasz albo cukierka albo co innego do ssania od wikarego... ("A gdzie tu bluźnierstwo?")

Drobner, powodzenia życzę...

(Wrażliwszych Czytelników i moderatorów informuję, iż 'klimat i atmosferę' rozmowy nadał autor tego wątku w tym swoim wątku: "Święty argument przeciw Ewangelizacji ateistów", www.racjonalista.pl/forum.php/s,687607#w687726.
Widać tylko tak rozumie.)
03-12-2015 20:06 
 0 na 2
CalvinKlein (40 punktów)
Poczekam na jakiegoś potężniejszego ateiste bo z tobą dyskutuje się jak z dzieckiem.

Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
03-12-2015 20:21 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)
>Poczekam na jakiegoś potężniejszego ateiste

Potężny ateista? O to jakaś nowość. W sumie to fajne....potężny ateista, zwyczajny, nadzwyczajny...
No a ja jak zwykle bez tych wartości dodanych.

BTW...na razie choć to krótka lista bogów z tego forum

Maria jest od BOGA Wszechmocnego i Wszechmogącego
Duch jest od BOGA Wszechmocnego.
Brzostowski to nie wiem...ale chyba jakiś Logiczny ale już nie pamiętam czy Wszechmogący.
Zbyszek od spraw trudnych utajnionych i wojen światowych.
Jacek to nie wiem
Prawie nie odzywa się nikt od ODYNA. A Odyn obiecał że nie będzie Lodowych Gigantów i ich nie ma.


A ty jesteś od którego.... bo barwy ustalam.
03-12-2015 20:24 
 Ocena 1 na 1
CalvinKlein (40 punktów)
CalvinKlein od Jezusa


Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
03-12-2015 20:35 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>CalvinKlein od Jezusa

Ok. Pewnie gdzieś tam po drodze wyjdą moce i inne kompatybilne rzeczy z innymi bogami innych. Ale nie będę specjalnie ciągnął cię za język.
03-12-2015 23:19 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>A ty jesteś od którego.... bo barwy ustalam.



Drobner, z innej drużyny
04-12-2015 08:40 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>BTW...na razie choć to krótka lista bogów z tego forum
> Maria jest od BOGA Wszechmocnego i Wszechmogącego
>Duch jest od BOGA Wszechmocnego.
>Brzostowski to nie wiem...ale chyba jakiś Logiczny ale już nie pamiętam czy Wszechmogący.
>Zbyszek od spraw trudnych utajnionych i wojen światowych.
>Jacek to nie wiem
>Prawie nie odzywa się nikt od ODYNA. A Odyn obiecał że nie będzie Lodowych Gigantów i ich nie ma.
A ty jesteś od którego.... bo barwy ustalam.

Uprzejmie proszę mnie nie pomijać
Tygrys od piwa i striptizerów....eee znaczy Potwora.
Dziękuję bardzo.
04-12-2015 10:13 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Uprzejmie proszę mnie nie pomijać
>Tygrys od piwa i striptizerów....eee znaczy Potwora.
>Dziękuję bardzo.

To "prestiżowa" krótka lista rotacyjna. Wyczuwam "podstemp". Chcesz fałszywego boga mi tu wepchać bez mocy żadnych. Może obiecał coś choć?
Mam się czuć nie przekonany. A Ty mi tu z piwem i laskami. Już Ci wierze. Czyli się nie łapiesz. Przykro mi.
04-12-2015 11:10 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Chcesz fałszywego boga mi tu wepchać bez mocy żadnych.
Jak zaczniesz praktykować to poczujesz MOC.
04-12-2015 17:42 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
>>Chcesz fałszywego boga mi tu wepchać bez mocy żadnych.
>Jak zaczniesz praktykować to poczujesz MOC.
Hi, hi. Dobra jesteś Szablozębna


04-12-2015 17:50 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Jak zaczniesz praktykować to poczujesz MOC.
>Hi, hi. Dobra jesteś Szablozębna
Lily zaproszenie na praktyczne praktykowanie liturgii mocodajnej dalej aktualne
04-12-2015 19:29 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Chcesz fałszywego boga mi tu wepchać bez mocy żadnych.
>Jak zaczniesz praktykować to poczujesz MOC.

No i robisz zadatki na listę. Jeszcze tylko rok dwa i pierwsza czwórka
Warunek jest jeden. Nie możesz przekonać nikogo.
04-12-2015 19:35 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>No i robisz zadatki na listę. Jeszcze tylko rok dwa i pierwsza czwórka
>Warunek jest jeden. Nie możesz przekonać nikogo.
Spoko. Nie mam najmniejszego zamiaru. Sami się przekonają jak dostaną iluminancyj.
04-12-2015 19:52 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>No i robisz zadatki na listę. Jeszcze tylko rok dwa i pierwsza czwórka
>>Warunek jest jeden. Nie możesz przekonać nikogo.
>Spoko. Nie mam najmniejszego zamiaru. Sami się przekonają jak dostaną iluminancyj.

Oj tam. Tu latami udowadnia się boga. A gdy znudzenie tematem sięga zenitu to dobry moment na wskoczenie na listę. Inaczej to za łatwo. Calavin od Jezusa otwiera nowy rozdział ale dość w oklepany sposób.
No piwo to ma potencjał. Ja go nawet widzę gdzieś w Bieszczadach. Ale MOC musi objawić się z pełną MOCĄ aby przeprowadzić iluminację ze świadkami zwanymi dalej pili do białego rana.
04-12-2015 20:11 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Ale MOC musi objawić się z pełną MOCĄ aby przeprowadzić iluminację ze świadkami zwanymi dalej pili do białego rana.
Mówisz- masz.
03-12-2015 20:43 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>Poczekam na jakiegoś potężniejszego ateiste bo z tobą dyskutuje się jak z dzieckiem.

Przepraszam, że pytam: gdzie Ty tu 'dyskutowałeś' na fR?

Wklejanie przez Ciebie zatęchłych ze starości tekstów antycznych kozopaśców i średniowiecznych nawiedzeńców nazywasz dyskusją?
Żadnej własnej myśli tu nie podałeś, prymitywie! ("A gdzie tu bluźnierstwo?")
Klepiesz i powtarzasz to tylko, co w Ciebie wtłoczyli szamani z Twojej sekty.
A wszystko o zaświatach, a nic o świecie.
A jak o świecie, to cudze, bo greckie i pogańskie.
A i to najgłupsze z możliwych do wybrania.

Zaskarż swoje gimnazjum do sądu, że wypuścili głąba i ignoranta w fizyce.
I zwróć świadectwo gimnazjalne, ciemna maso...
("A gdzie tu bluźnierstwo?")

Elementarną wzmiankę o nowoczesnej fizyce nazywasz 'wnioskiem 5 latki z piaskownicy' - i to nazywasz dyskusją? - z kim tu rozmawiać?
Snop na polu jest bardziej kumaty niż Ty...
("A gdzie tu bluźnierstwo?")

Nawet poprawne stosowanie interpunkcji przerasta możliwości Twojego rdzenia kręgowego, bo o posiadanie mózgu Cie nie posądzam. Wyprali do cna religią...
Za Mt 21, 31 Ci powiem:
"Zaprawdę, powiadam wam: Psy i świnie wchodzą przed Tobą do królestwa rozumu".

Nie masz czym 'dyskutować' oprócz palców i przeklejanek.
Nie masz o czym dyskutować, bo nie znasz się na niczym.
Jedyne, co znasz, to fabuła jednej jedynej 'książki' - a i to literatura fantastyczno-teologiczna sprzed tysięcy lat.

O czym tu dyskutować? O bajkach żydowskich?
Z kim tu dyskutować? Z zaimpregnowanym betonem, nie rozumiejącym, co się do niego mówi?

Ciut za dużo oczekujesz, nieuku...

Drobner, serdeczny...
03-12-2015 22:13 
 Ocena 1 na 1
CalvinKlein (40 punktów)
Rzeczywiście cieszy mnie to ,że uważasz mnie za ostatniego z ludzi.Przez Ciebie wpadne w grzech pychy.Naprawde zbyt wielkie dobro mi wyświadczasz.Jezus wie,że jestem ubogi duchem i jest to dla mnie powód raczej do dumy ,poganinie.


Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
03-12-2015 23:07 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Rzeczywiście cieszy mnie to ,że uważasz mnie za ostatniego z ludzi.Przez Ciebie wpadne w grzech pychy.Naprawde zbyt wielkie dobro mi wyświadczasz.Jezus wie,że jestem ubogi duchem i jest to dla mnie powód raczej do dumy ,poganinie.

1. Dla Ciebie interpunkcja to nadal nieprzejrzana tajemnica. Większa nawet niż Najświętsza Tajemnica Wcielenia Trójcy W Maryję Jednocześnie z Gołębiem.

2.
>Rzeczywiście cieszy mnie to ,że uważasz mnie za ostatniego z ludzi.
Ja? Ty sam się tak prezentujesz.
Sam szeroko i obficie rozlałeś na forum swój kretynizm.("A gdzie w tym bluźnierstwo?")
Jakim trzeba być przymułem, żeby na forum ateistycznym wstawiać post, namawiający, by nie wstawiać postów na forum ateistycznym?
Żadna bezmózga nawet ameba tego nie zrobiła do tej pory. ("A gdzie w tym bluźnierstwo?")
A zapewne nie miałaby problemów z interpunkcją.

3.
>Przez Ciebie wpadne w grzech pychy.
Nie odwracaj kota ogonem, zoofilu. ("A gdzie w tym bluźnierstwo?")
Wlazłeś tu z obelgami: www.racjonalista.pl/forum.php/s,687607#w687726. i dostałeś na wstępie informację zwrotną:
Cytat:
Z Twojego wpisu wodospadem wylewa się jad pychy i pogardy dla innych.
Właśnie tak Twoja religia Cię (Was) uszlachetniła!
www.racjonalista.pl/forum.php/s,687607#w687685

Od początku masz w sobie więcej jadu pychy niż wszystkie cysterny Orlenu razem wzięte benzyny. "Bo ja to taki religijny jestem!" Tak to bywa zwykle, gdy ni krztą inteligencji ani niczym innym nie można się dowartościować.

4.
>Jezus wie,że jestem ubogi duchem i jest to dla mnie powód raczej do dumy ,poganinie.
A my wiemy, żeś ubogi rozumem. I widzimy, że to też dla Ciebie powód do dumy
Nie bój: specjalnie dla 'katołków' przyszykowali już ujemną część na skali IQ. ("A gdzie w tym bluźnierstwo?")
[Co to jest IQ, pytasz? Nie dziwię się, ośle!) ("A gdzie w tym bluźnierstwo?")

5.
>... poganinie...
Nawet nie znasz prawdziwego znaczenia tego słowa, głupku. ("A gdzie w tym bluźnierstwo?")
I szastasz nim w kompletnie nieadekwatnych kontekstach, prostaku. ("A gdzie w tym bluźnierstwo?")

6.
>Jezus wie...
O!
Ch*j wie, co trup wie...
Coś tam jednak wiesz... ("A gdzie w tym bluźnierstwo?")
Szkoda tylko, ze to znowu 'wiedza' o fabule bajek żydowskich, nijak nie pasująca do rzeczywistego świata.

Drobner, >wyświadczający dobro...
03-12-2015 23:49 
 Ocena 1 na 1
CalvinKlein (40 punktów)
Ty też po Harwardzie nie jesteś skoro mylisz scholastyke z dynamiką.


Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
04-12-2015 00:05 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>Ty też po Harwardzie nie jesteś skoro mylisz scholastyke z dynamiką.

Nie bój! Nie mylę!
Gówno od nauki - odróżniam.

Miłego babrania życzę...

Boć przecież dynamiki się nie tkniesz, matole. ("A gdzie tu bluźnierstwo?")

Drobner z Akwenu Czystej Wody
04-12-2015 00:13 
 Ocena 1 na 1
CalvinKlein (40 punktów)
> ("A gdzie tu bluźnierstwo?)
Powtarza po mnie czyli jednak śię mnie słucha,

Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
04-12-2015 00:29 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>> ("A gdzie tu bluźnierstwo?)
>Powtarza po mnie czyli jednak śię mnie słucha,

1. Ułatwię Ci czytanie: czytaj zawsze jedno słówko wcześniej. To ono jest dla Ciebie, kretynie. ("A gdzie tu bluźnierstwo?")

2. A dla kogo ten nawias? - jeśli dotąd nie pojąłeś, to już nigdy nie pojmiesz, półgłówku! ("A gdzie tu bluźnierstwo?")

3.
>... śię...
Nie tylko z fizyki uciekałeś, mule. Lekcje polskiego też efektywnie omijałeś, analfabeto.

Drobner, pro-meteusz
03-12-2015 21:11 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Poczekam na jakiegoś potężniejszego ateiste bo z tobą dyskutuje się jak z dzieckiem.

Lubisz ten "złoty deszcz", maso-zboku...
("A gdzie tu bluźnierstwo?")

Drobner, olewacz
03-12-2015 22:45 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>> streść te Tomaszowe odgrzewane kotlety swoimi słowami, biorąc odpowiedzialność za obronę każdego słabego punktu w rozumowaniu. Sam powinieneś zauważyć, gdzie to się nie trzyma kupy.

> Co do poznania istoty Bożej, najpierw należy przyjąć, że Bóg jest (bla, bla, bla...) a nazywamy Go Bogiem.

Tomasz z Akwinu, Streszczenie teologii - Rozdział 3, "Że Bóg jest".

Tomaszowi już nie pomogę, nie wymagaj zbyt wiele. Byłem ciekawy, czy sam rozumiesz jego wywody?
Przeklejenie to jednak nie to samo co zrozumienie. Życzliwie przyjmę że jesteś leniem.
Ktoś nieżyczliwy mógłby jednak odnieść wrażenie, że brak Ci własnych przemyśleń...

> Ślepemu od urodzenia, który nigdy nie widział barwy, opowiadają o kolorze białym czy żółtym. Choćby mu wiele opowiadano, nic nie będzie z tego wiedział, bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa, by mógł coś o tym sądzić... Taką rolę spełnia wiara wobec

...duszy, mówiąc nam o rzeczach, których nigdy nie widzieliśmy i nie zrozumieliśmy.

Jan od Krzyża o krasnoludkach (gdyby kogoś zainteresowała ucięta sygnaturka Calvina).
04-12-2015 00:09 
 Ocena 1 na 1
CalvinKlein (40 punktów)
Cóż w tym złego,że skorzystałem z opracowania,lepszego niż własne przemyślenia?Mądrość jest głupstwem dla Boga i wcale mi na niej nie zależy.Jednak ty Ojcze Ateuszu też jesteś leniwy bo jedyne na co cię było stać to słowa bla bla bla.A w bardziej prostych słowach tego traktu się nie dało wytłumaczyć.

O krasnoludkach a zainteresowało

Ślepemu od urodzenia,który nigdy nie widział barwy ,opowiadają o kolorze białym czy żółtym.Choćby mu wiele opowiadano ,nic nie będzie z tego wiedział,bo nigdy nie widział barwy ani jej podobieństwa,by mógł coś o tym sądzić...Taką rolę spełnia wiara wobec
04-12-2015 01:11 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Mądrość jest głupstwem dla Boga i wcale mi na niej nie zależy.

OK, fair enough. Miło że uczciwie stawiasz sprawę.

> jedyne na co cię było stać to słowa bla bla bla

Ależ mogę szerzej (tylko nie wiem po co):

Tomasz zaczyna mocno od insynuacji, że skoro nie przyjmuję istnienia Boga za oczywistość, to zapewne nie jestem rozumny. Następnie zarzuca mnie gradem niezdefiniowanych pojęć: niższe, wyższe, pierwiastkowe, niebieskie, mocniejsze, słabsze. Marną analogią z narzędziami próbuje wykpić się od możliwości, że ciąg przyczyn może być nieskończony. Na koniec "pierwszej przyczynie" (której istnienia nie dowiódł, a nawet gdyby, to mogłaby ona być praktycznie czymkolwiek) przylepia nazwę przeładowaną tradycyjnymi mitycznymi znaczeniami, próbując mi wcisnąć "dowód" w stylu "nazwijmy psi ogon nogą, a zatem pies ma pięć nóg".

> Cóż w tym złego, że skorzystałem z opracowania, lepszego niż własne przemyślenia?

Ujmijmy to tak - jeśli rzeczywiście nie masz nic lepszego, to ja mówię: "pas".

> O krasnoludkach a zainteresowało

Zainteresowało, bo było urwane - z płochej ciekawości.
04-12-2015 01:32 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>..."nazwijmy psi ogon nogą, a zatem pies ma pięć nóg".

Sześć!

Drobner, taka psikuta.

PS.
Tam jest kropka na końcu!!!
keram aktsu (1211 punktów)
Nie logowałem się od dawna, ale teraz nie wytrzymałem. Powiem tylko jedno - często spotyka cię coś naprawdę fajnego, ale nie to o co się modlisz. Nie zastanawia to ciebie?
Drobner (19539 punktów)
#1
Tyle pisaniny i tyle przeklejania tylko po to, by udowodnić, że:
- CalvinKlein zwagarował z niektórych lekcji fizyki w gimnazjum;
- choć nie zwagarował, to nic nie zrozumiał;
- choć nie zwagarował i być może zrozumiał, to zgłupiał całkowicie pod wpływem scholastyki religijnej i co gorsza pogańskiej (Arystotelesa ochrzcić się nie dało, a mądrzejszego 'zapomnieć' głupio).

#2
Cytat:
PODSTAWA PROGRAMOWA PRZEDMIOTU FIZYKA
III etap edukacyjny (gimnazjum)
Uczeń opisuje zachowanie się ciał na podstawie pierwszej zasady dynamiki Newtona.
Treści nauczania (str. 1)

Cytat:
I zasada dynamiki
W inercjalnym układzie odniesienia, jeśli na ciało nie działa żadna siła lub siły działające równoważą się, to ciało pozostaje w spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym.
I zasada dynamiki

#3
Dla ułatwienia - uwypuklę:
"(...)jeśli na ciało nie działa żadna siła (...), to ciało (...) porusza się (...)"
I arystotelesowsko-tomaszowego boga możesz sobie o kant dupy potłuc, bo do niczego nie jest potrzebny ani światu ani człowiekowi.
Laplace powiedział to samo inaczej.

#4
Arystotelesowi i jego kumplom można by wybaczyć ich ignorancję fizyczną. Lecz nie do końca. Ponad sto lat wcześniej niejaki Heraklit rozpoznał, że: "Panta rhei - Wszystko się porusza", dając wyraz genialnemu przeczuciu, że to właśnie zmienność i ruch jest naturalnym stanem rzeczy, a nie uprzedni spoczynek! - dwa i pół tysiąca lat temu!!!
Nadto: Według Heraklita świat jest wieczny i odwieczny - nie stworzył go żaden bóg.
Żadne 'bogi' czy 'big bangi' nie są mu potrzebne, jako 'przyczyna' ruchu..
(Heraklit z Efezu (ok. 540 p.n.e. - ok. 480 p.n.e., Arystoteles (384 p.n.e. - 322 p.n.e., www.starozytna-grecja.info/filozofowie.html)
Ale potem przyszło 'uczone chrześcijaństwo', które wolało metafizyczne bzdury Arystotelesa od intuicji Heraklita.

#5
Wieki minęły aż Newton dostrzegł, że ruch nie wymaga przyczyny, później Einstein zwieńczył dzieło teorią względności, negując możliwość jakiegokolwiek wyimaginowanego początkowego "spoczynku" czy "bezruchu", przyznając nieodpartą rację Heraklitowi.

#6
W seminarium kościelnym CalvinKlein nie mógł się już tego nauczyć.
Tam nauczył się ignorowania faktów i nauki...
Stąd łyka, jak pelikan zgniłą rybę, 'uczone' bzdury:
>"Jasne zaś jest dla zmysłów, że istnieją rzeczy, które się poruszają, jak na przykład słońce."
Oczywiście - wokół Ziemi. Nawet więc istnienia Kopernika nie zauważył jeszcze. Nic dziwnego - mentalnie wciąż tkwi w 33 r.n.e.

#7
Niektórzy - tak, ale CalvinKlein & Company w swojej bezdennej ignorancji naukowej jeszcze się nie nauczyli, że ilekroć 'religia i wiara' zaczyna cokolwiek mówić o świecie rzeczywistym, tylekroć kompromituje się, obnażając bezgraniczną niewiedzę i indolencję.

#8
Zajmij się, CalvinieKleinie, naprawdę majtkami.
Są do dupy - jak wszystkie inne Twoje pomysły, zwłaszcza religijne.
Ale tylko dla majtek, taka właściwość jest zaletą.

Drobner, 'wzruszony' bez przyczyny
Drobner (19539 punktów)
>Na forum Racjonalisty dużo było o Bogu ale nie widziałem ,żeby ktoś próbował udowodnić istnienie Boga za pomocą "Sumy przeciwko poganom" św .Tomasza z Akwinu.

Na forum Racjonalisty nikt też nie próbował udowodnić istnienia Boga za pomocą książki telefonicznej.
Czekamy niecierpliwie, CalvinieKleinie.

Drobner, deduktor...
03-12-2015 15:40 
 Ocena 8 na 8
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> nikt też nie próbował udowodnić istnienia Boga za pomocą książki telefonicznej

W książce telefonicznej istnieje abonent, którego numer telefonu jest największą liczbą naturalną.
Tego abonenta nazywamy Bogiem.

Taki abonent oczywiście istnieje i możemy go znaleźć sortując w Excelu numery telefonów.
A zatem Bóg istnieje, co należało udowodnić.
03-12-2015 16:07 
 Ocena 5 na 5
TyDraniu (6569 punktów)
>W książce telefonicznej istnieje abonent, którego numer telefonu jest największą liczbą naturalną.

Tak tak; to Liczba Pierwsza podzielna przez Trzy.


03-12-2015 17:48 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
Trójca? znaczy się?



A nr telefonu pewnie 666...

Drobner, kalkulator
03-12-2015 17:41 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>> nikt też nie próbował udowodnić istnienia Boga za pomocą książki telefonicznej
>W książce telefonicznej istnieje abonent, którego numer telefonu jest największą liczbą naturalną.
>Tego abonenta nazywamy Bogiem.
>Taki abonent oczywiście istnieje i możemy go znaleźć sortując w Excelu numery telefonów.
>A zatem Bóg istnieje, co należało udowodnić.


Przypomina mi to Dawkinsa, który tym właśnie sposobem 'udowadnia' istnienie 'najbardziej śmierdzącego śmierdziela'.

Faktycznie: za tymi 'dowodami' swąd się ciągnie jakowyś...
Siarkowy swąd scholastyki-ekwilibrystyki nie z tego świata.

Drobner, dziad ateusz
GrzeTor (1279 punktów)

>Pierwsza z nich jest następująca. Wszystko, co się porusza, jest poruszane przez coś innego.

Nie.

Jasne
>zaś jest dla zmysłów, że istnieją rzeczy, które się poruszają, jak na przykład słońce.
>A zatem zostaje wprawione w ruch przez coś innego,poruszającego.

Nie

> To poruszające więc albo się
>porusza, albo nie. Jeśli się nie porusza, to mamy udowodnione, co zamierzaliśmy udowodnić,
>mianowicie, że musi się przyjąć coś poruszającego, co samo
>jest nieruchome.

Tutaj bełkot.

> A to nazywamy Bogiem.

Nie

> Jeśli zaś poruszające porusza się, to porusza się przez coś
>innego, poruszającego.

> Nie

> Można więc albo postępować w nieskończoność, albo dojść do czegoś
>poruszającego nieruchomego. Ponieważ jednak nie można
>postępować w nieskończoność,

Można ruszać się w nieskończoność. Zarówno np. w kółko, jak i wprost - jeżeli poruszasz się wolniej, niż następuje rozszerzanie się Wszechświata.

> trzeba przyjąć coś pierwszego poruszającego, co samo jest nieruchome.

Bełkot.

>W dowodzie tym są dwa twierdzenia, które należy udowodnić. Mianowicie, że wszystko, co jest w ruchu,
>porusza się dzięki czemuś innemu oraz że w rzeczach poruszających i poruszanych nie można postępować
>w nieskończoność.
>Pierwsze z tych twierdzeń udowadnia Filozof w trojaki sposób. Po pierwsze: jeśli coś porusza się
>samo, to zasadę swego ruchu musi mieć w sobie, inaczej byłoby oczywiście poruszane przez coś innego.

Nie

>Ponadto musi się poruszać bezpośrednio, to znaczy musi
>się poruszać dzięki sobie samemu, a nie dzięki swej części, jak zwierzę, które porusza się przez
>ruch nogi; w ten sposób bowiem nie całość poruszałaby się przez siebie samą, lecz jej część, a jedna
>część przez drugą.

Bełkot

itd.
04-12-2015 01:15 
 Ocena 6 na 6
Drobner (19539 punktów)
No paczpan!
A w średniowieczu - działało!!!
Popsuła się maszynka manipulacyjno-werbunkowa do Sekty Najświętszej!

Bo ludzie się uczyli np. fizyki, logiki, astronomii - i nie łykali pobożnych bzdur ubranych dla niepoznaki w 'poważne' słowa.
(Nie dotyczy CalvinaKleina z 'moherowym beretem' zrytym religią aż do poziomu obojczyków)("A gdzie tu bluźnierstwo?").

Teraz wymyślili co innego.

Teraz: "Jezus Cię kocha! Otwórz się na Niego!"
Nic to, że dla połowy populacji jest to żenująco ponura zachęta do homo-nekro-oralu z połykiem na końcu sesji grupowej!!! ("A gdzie tu bluźnierstwo?")
DZIAŁA!!!
Garną się dziewczęta tłumnie.
Chłopcy mniej entuzjastycznie...

Drobner, zdecydowanie hetero-heretyk.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365