 |
Rozejm Bożonarodzeniowy 1914 r. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-12-2014 10:18 | Arminius (25555 punktów) | Rozejm Bożonarodzeniowy 1914 r.
1 na 1 | Rozejm bożonarodzeniowy 1914 r. (Christmas Truce) obrósł już w legendę. I jak to z legendami bywa, nie wszystkie jej wątki odpowiadają obiektywnej prawdzie. Okazuje się, iż w wielu miejscach walki jednak nie przerwano, że już wcześniej miały miejsce nieoficjlane przerwy w bojach wymuszane naturą wojny pozycyjnej w okopach, że do zbliżenia dochodziło głównie między Niemcami i Brytyjczykami ( co może samo w sobie stanowić asumpt do ciekawych rozważań natury historiozoficznej), że wreszcie - last but not least - nie było owego mitycznego już niemalże meczu piłki nożnej między Niemcami i Brytyjczykami, który miał być rozegrany na no man's land pomiędzy liniami wrażych okopów. Tym niemniej jednak zabawy z udziałem piłki nożnej miały miejsce pomiędzy żołnierzami wlaczących stron. A samo zdarzenie - pomimo brutalnego odarcia go z nawarstwiających się pokładów legendy i mitu - miało w sobie , mimo wszystko, coś niezwykłego. Polacy mają wyjątkowo zindywidualizowane i subiektywne spojrzenie na I wojnę światową - bo o taki konflikt modlił się już nasz narodowy wieszcz, a później kolejne pokolenia. Z perspektywy ludzi zachodu był to jednak kres belle epoque, ogromna tragedia i początek końca prymatu Europy w polityce globalnej. Rzecz charakterystyczna i intrygująca, iż w tymże samym 1914 r. Oswald Spengler opublikował pierwszą cześć swojego - także już kultowego i jakże znamiennego w kontekście nadchodzacych wydarzeń - opus magnum pt. "Zmierzch Zachodu" - w którym postawił tezę o schyłkowych dniach zachodniej cywilizacji. Za każdym razem gdy słyszę o bożonarodzeniowym rozejmie 1914 r. automatycznie kojarzę te dwa fakty i zastanawiam się czy to co się wydarzyło na froncie zachodnim w brytyjskich i niemieckich okopach nie było jakimś chwilowym ocknięciem się, spóźnioną, syzyfową próbą odwrócenia - na jakiejś podświadomej płaszczyźnie - wydarzeń, których bieg był już przecież przesądzony. www.bbc.co.uk/guides/zxsfyrdwww.bbc.com/news/uk-england-merseyside-30479608 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Sprostytuowane i zidiociałe elity urządzały sobie krwawe jatki, a otumanione i podniecone masy z uśmiechem na ustach i dumą w sercach same pchały się na rzeź, jak barany. No proszę, jak niewiele od tamtych czasów się na świecie zmieniło. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >zastanawiam się czy to co się wydarzyło na froncie zachodnim w brytyjskich i niemieckich okopach nie było jakimś chwilowym ocknięciem się, spóźnioną, syzyfową próbą odwrócenia - na jakiejś podświadomej płaszczyźnie - wydarzeń, których bieg był już przecież przesądzony. Może chwilowe ocknięcie zdrowego rozsądku u zwykłych ludzi; przebłysk, że to nie ich wojna, że wszyscy zostali wmanimulowani w gówno. Globalnie to gest bez znaczenia.
Kiedy jako młody człowiek oglądałem różne obrazki z wojen, zawsze zadziwiało mnie dlaczego miliony walczących godzili się na takie okropieństwa dla garstki polityków na tylnych siedzeniach. Wystarczyłoby przecież pieprznąć karabiny w błoto i iść do domu. Wszystkich by nie rozstrzelali. Teraz już mnie dziwi.
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Byli na to zbyt naiwni.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | > Byli na to zbyt naiwni.Patriotyzm, sztandary, wpajana od dziecka karność, poczucie honoru, i że bóg jest właśnie z nami, starszych trzeba słuchać, obcy to nie my, a rolą faceta jest walczyć i być twardym. To chyba nie naiwność, tylko dziedzictwo tysiącleci. Bezsens ciągłej walki, jak nie na froncie, to ekonomicznej, o dominację, bo muszę mieć lepszy samochód niż ty, ładniajszą kobietę, większy dom, wtedy będę się czuł lepszy. Wkurzające, że wszyscy ciągle chcą rządzić tym światem, współdziałając byśmy byli już na Marsie w latach 70-tych. Kapitalizm - stwórzmy dużą korporację światową i doimy wszystkich równo, a Chińczyk niech pracuje 17 godzin dziennie, ich i tak jest dużo. Komunizm - rozdaj wszystkim po równo, to jedni przepiją, drudzy odkupią i będą na górze, i tak wsio apiac. Socjalizm - zrobię sobię 4 dzieci, nie będę musiała pracować, a co tam. Człowiek to ciężkostrawne zwierzę
|
|
| |  | 3 na 3 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Najśmieszniejsze jest to, że wszystkie te dwory czy gabinety, które były zamieszane w wywołanie tej wojny, przypominały bardziej pijackie meliny i burdele, niż szanowne ośrodki władzy. Gdzie nie spojrzeć, Europą rządzili totalni popaprańcy, co w wolnym czasie, można by powiedzieć, parafrazując pewnego słynnego pisarza - "rżnęli się jak dzikie osły", i to we wszelkich możliwych do wyobrażenia konfiguracjach. To właśnie te koronowane małpy wpakowały Europę w najgorszą do wyobrażenia kabałę. Bunga-bunga rulez. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Od tysiącleci się jedno nie zmienia, zawsze rządzi seks i kasa  Kolejność dowolna.
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | > Od tysiącleci się jedno nie zmienia, zawsze rządzi seks i kasa Kolejność dowolna.Nie tylko kolejność... dowolna. historia.f(*)ktora-wstrzasnela-swiatem-1545W tym samym czasie premierem Wielkiej Brytanii był ten pan: www.dailym(*)t-generation-die-trenches.html
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 3 na 3 | DyktaFon (9281 punktów) | > Najśmieszniejsze jest to, że wszystkie te dwory czy gabinety, które były zamieszane w wywołanie tej wojny, przypominały bardziej pijackie meliny i burdele, niż szanowne ośrodki władzy.A dlaczego Szanowny Pan używa czasu przeszłego? Dziś jest inaczej? Co chwila dociera do ogółu prawda o Zdzichu i Rychu
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Używam czasu przeszłego, ponieważ odnoszę się do wydarzeń historycznych, a nie współczesnych.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 4 na 4 bass (4786 punktów) (zablokowany) | Podobnie było, od czasów starożytnych, aż do współczesności. Pomińmy na chwilę opcję, że władca jakiegoś kraju był krwawym tyranem, który dla przyjemności torturował i gwałcił. Uczyńmy go pragmatycznym zarządcą, który dbał jak mógł najlepiej o swój kraj, ale na skutek klęsk żywiołowych, albo nawet własnej nieudolności, stanął w obliczu buntu narodu i rewolucji.
W większości przypadków, taki władca wskazywał narodowi winnego - innostrańca, innowiercę, a w ostateczności wroga wewnętrznego - i w imię Ojczyzny, Religii i Własnego Brzucha - w bój, po sprawiedliwość i łupy!
Tak, tak, drogie dzieci, bez okropnego, winnego wszystkim nieszczęściom wroga - ani rusz! A jak jest, o ileż łatwiej rządzić "przypadkowym społeczeństwem" jak nas kiedyś określił jeden z tzw. "mężów stanu" IV RP.
A koniec końców, WSZYSTKIE wojny jakie zna historia, miały/mają - mniej lub bardziej dostrzegalne - podłoże ekonomiczne.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > A koniec końców, WSZYSTKIE wojny jakie zna historia, miały/mają - mniej lub bardziej dostrzegalne - podłoże ekonomiczne.... dlatego od kandydatów na studia na kierunku "historia" powinno się wymagać mnimum 5 na maturze z matematyki
|
|
| | | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> ... dlatego od kandydatów na studia na kierunku "historia" powinno się wymagać mnimum 5 na maturze z matematyki  A także dogłębnej znajomości ludzkiego życia seksualnego. To akurat w historii naprawdę bardzo wiele wyjaśnia.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | 3 na 3 | Arminius (25555 punktów) | jak to na wojence ładnie??? | "Kiedy jako młody człowiek oglądałem różne obrazki z wojen, zawsze zadziwiało mnie dlaczego miliony walczących godzili się na takie okropieństwa dla garstki polityków na tylnych siedzeniach".
To jest ciekawy problem i wbrew pozorom nie można go tak do końca wytłumaczyć ogłupieniem i zamordyzmem mas. W chwili obecnej żyjemy w całkiem innych realiach, których nie można automatycznie ekstrapolować na przeszłość. Zastanawiającym jest - na przykład - jak bardzo na poziom entuzjazmu wojennego (bo w przeddzień wybuchu I wojny wszystkie strony sporu parły entuzjastycznie do wojny) wpływał fakt znużenia długim okresem pokoju oraz - w przypadku zwlaszcza prostego ludu - nudne, znojne, siermiężne, często beznadziejne bytowanie w okresie pokoju. Wojna z takiej perspektywy jawiła się niczym wielka przygoda, okazja do wyrwania się z pęt przygniatającej do ziemi rutyny. Podobnie było w przypadku innych "tego typu" zdarzeń, jak np. "gorączki złota". Jeden z moich antenatów walczył na frontach I wojny światowej. Został "asenterowany" w 1917 r. do CK armii. Walczył na froncie włoskim, w Dolomitach i nad Isonzo, trafił do niewoli, z obozu jenieckiego we Włoszech zostal zwerbowany do Armii Hallera, z nią z Francji trafił znów do Polski. Przy okazji, poznał kawał świata, mowe miejsca nowe rośliny i owoce, nowe potrawy samki i zapachy, nowe zwyczaje, widział morze i płynął stakiem z Neapolu do Marsylii, opanował w stopniu basic j. włoski, nauczył się w Armii Hallera zawodu szewca, który - między innymi - zapewnił mu niezłe źródło utrzymania w II RP. Do końca życia zachwycał się na pięknem Dolomitów. Cienie wojaczki też były mu bardzo dobrze znane ale - przynajmnuiej w jego wypadku - nie zdominowały one jego odczuć i przekazu.
NMojej wypowiedzi prosze nie traktować - bynajmniej - jako peanu na cześć boga Marsa. Jest to próba spojrzenia na wojnę z trochę innej perspektywy w oparciu o faktyczne zdarzenia, które miały miejsce.
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: jak to na wojence ładnie??? | >NMojej wypowiedzi prosze nie traktować - bynajmniej - jako peanu na cześć boga Marsa. Jest to próba spojrzenia na wojnę z trochę innej perspektywy w oparciu o faktyczne zdarzenia, które miały miejsce. Nie każdy miał takie "szczęście" walczyć w słonecznej Italii. W okopach Belgii, czy Francji, by się twój przodek zapoznał co najwyżej z wszawicą i gazami bojowymi. Jasne, że wojna może być przyczyną postępu w różnych dziedzinach, jednak ogólny bilans i tak jest zawsze na minus.
Piszesz, że wojna im się jawiła jako atrakcyjna perspektywa wobec nudnego i siermiężnego bytowania, rutyny. Mogło tak być, ale rzeczywistość powinna nas czegoś nauczyć. Niestety nie nauczyła.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | nędze wojny | "Nie każdy miał takie "szczęście" walczyć w słonecznej Italii. W okopach Belgii, czy Francji, by się twój przodek zapoznał co najwyżej z wszawicą i gazami bojowymi".
Gazów bojowych chyba nie doświdczył. Głodu, wszawicy oraz przede wszystkim - trudów walki na dużych wysokościach w Dolomitach - jak najbardziej.
|
|
 | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | Odp: Rozejm Bożonarodzeniowy 1914 r. | > Kiedy jako młody człowiek oglądałem różne obrazki z wojen, zawsze zadziwiało mnie dlaczego miliony walczących godzili się na takie okropieństwa dla garstki polityków na tylnych siedzeniach. Wystarczyłoby przecież pieprznąć karabiny w błoto i iść do domu. Wszystkich by nie rozstrzelali. Teraz już mnie dziwi.Bo zawsze (!!!) znajdą się tacy, dla których patriotyzm to karabin i szabla www.racjonalista.pl/forum.php/s,647939#w648149
|
|
 | 5 na 5 bass (4786 punktów) (zablokowany) | > Kiedy jako młody człowiek oglądałem różne obrazki z wojen, zawsze zadziwiało mnie dlaczego miliony walczących godzili się na takie okropieństwa dla garstki polityków na tylnych siedzeniach. Wystarczyłoby przecież pieprznąć karabiny w błoto i iść do domu. Wszystkich by nie rozstrzelali. Teraz już mnie dziwi.
Polecam książkę "Psychologia tłumu", Gustawa Le Bon, napisana w 1895. Nic nie straciła na aktualności.
|
|
| Hodża (11172 punktów) | >do zbliżenia dochodziło głównie między Niemcami i Brytyjczykami
Tak, i to czasem nawet mocno fizycznego, co ładnie opisał E. M. Remarque w "Na Zachodzie bez zmian", kiedy pojawia się wzmianka, jak nowo przybyłym na front rekrutom ich towarzysze broni zabierali bagnety zadziorne i wymieniali na gładkie. Bo tych rannych, których Brytyjczycy dopadli a byli wyposażeni w zadziorne, czasem traktowali obcinając im uszy i dusząc trocinami.
Gwoli wyjaśnienia - bagnety "zadziorne" wychodziły z ciała razem z flakami. Kolejny niemiecki wkład w postęp technologiczny ludzkości.
>( co >może samo w sobie stanowić asumpt do ciekawych rozważań natury historiozoficznej)
???
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | niemiecki wkład w postęp |
Kolejny niemiecki wkład w postęp technologiczny ludzkości.." Pisze pan tak jakby żołnierze z innych armii zamiast bagnetów osadzali na broni róże? A Ci straszni Niemcy, których tak bardzo irracjonalnie Pan demonizuje byli zdolni do postaw takich jak ta: "I remember a note written by German soldiers which reached the French trench and was reported by a Second Bureau officer. This message, written in rudimentary French, warned French soldiers that a colonel was due to visit their trench and they would have to open fire at about 2pm. So it would be a good idea to duck at about that time. However, it would definitely not prevent them from having a drink as planned at 5pm. It was signed: "Your fond German comrades". Całość na: www.bbc.com/news/magazine-30433729ACo więcej Remarque, którego pan przywołuje był ostro krytykowany nie tylko przez Nazistów w Niemczech za subiektywny i nieprawdziwy przekaz doświadczeń wojennych: "A fellow patient of Remarque's in the military hospital in Duisburg objected to the negative depictions of the nuns and patients, and of the general portrayal of soldiers: "There were soldiers to whom the protection of homeland, protection of house and homestead, protection of family were the highest objective, and to whom this will to protect their homeland gave the strength to endure any extremities."[6] These criticisms suggest that perhaps experiences of the war and the personal reactions of individual soldiers to their experiences may be more diverse than Remarque portrays them". Dla zobiektywizowania obrazu Remarquea polecam "W stalowych burzach" Ernsta Jungera. Link weryfikujący do Wikipedii: en.wikiped(*)All_Quiet_on_the_Western_Front
|
|
|  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Odp: niemiecki wkład w postęp | >Co więcej Remarque, którego pan przywołuje był ostro krytykowany nie tylko przez Nazistów w Niemczech za subiektywny i nieprawdziwy przekaz doświadczeń wojennych:
Co do nieprawdziwości, to byłbym ostrożny - nie jest przecież powieść należąca do epiki pracą naukową i oczekiwanie pełni obiektywizmu jest chybionym podejściem. Osobiście mam wątpliwości co do ostatniego akapitu - o ile wiem ostatnie dni października 18 roku były na całym zachodnim froncie dość ruchliwe i raczej nie zapanował na nim ten spokój, w którym żadnych wzmianek o zmianach w położeniu obu armii godnych odnotowania nie było.
Natomiast owe ząbkowane bagnety, o których wspomina Remarque, to fakt historyczny a zdjęcia podobnych wzorów produkowanych dziś można znaleźć w grafice Google, wystarczy wpisać hasło "bayonet".
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | brytyjski wkład w postęp |
"Natomiast owe ząbkowane bagnety, o których wspomina Remarque, to fakt historyczny a zdjęcia podobnych wzorów produkowanych dziś można znaleźć w grafice Google, wystarczy wpisać hasło "bayonet". Nie zaprzeczam temu faktowi historycznemu, twierdzić tylko będę, iż takowych faktów historycznych było multum po wszystkich stronach frontów, nie tylko po stronie niemieckiej. Dla równowagi podam panu przykład dot. strony brytyjskiej. Na youtube jest możliwość obejrzenia filmu pt. "Merry Christmas" traktującego o debatowanym rozejmie bożonarodzeniowym". Nie jest to wybitna produkcja - zanadto melodramatyczna na mój gust. Tym niemniej jednak w czas świąteczny można go obejrzeć - bo jest w nim kilka scen i wątków wcale interesujących. Na samym początku filmu trójka dzieci: francuskie, brytyjskie i niemieckie, recytuje patriotyczno - propagandowe wierszyki nawiązujące do zaistniałego właśnie konfliktu. Chłopczyk brytyjski wymawia następujące frazy:"To rid the map of every trace of Germany and of the Hun We must exterminate that race We must not leave a single one Heed not their children's cries Best slay them now, the women, too or else some day again they'll rise which if they're dead they cannot do". Tekst pozostałej dwójki jest - mimo wszystko - zdecydowanie bardziej stonowany. Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, iż to co ów słodki mały Brytyjczyk wypowiada jest brutalniejsze w swym przesłaniu od treści zawartych w "Main Kampf"? W tym propagandowym tekście anno domini 1914 autorstwa brytyjskich speców od propagandy państwowo - twórczej zawarta jest esencja nazizmu. "We must exterminate that race" - jak bardzo nazistowsko to brzmi - a nie mówi tego maluch niemiecki z Hitlerjugend tylko brytyjski uczeń 20 lat wcześniej. Trudne do uwierzenia ale jednak prawdziwe. Jak pan myśli, czy powinienem owe postulaty brytyjskie nazwać "brytyjskim wkładem w postęp"? Podrzucam panu link do pierwszej części wzmiankowanego filmu. Recytacje stosowne pojawiają się około jego 2 minuty. Byłem pod wielkim wrażeniem tego co usłyszałem, więc na wszelki wypadek sprawdziłem czy ów wiersz nie jest licentia poetica twórców filmu. Ne jest. Tekst ów ma charakter historyczny. www.youtube.com/watch?v=q2RnQXpOZWM
|
|
| | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: brytyjski wkład w postęp |
Co prawda, to prawda. en.wikiped(*)_propaganda_during_World_War_I
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Na samym początku filmu trójka dzieci: francuskie, brytyjskie i niemieckie, recytuje patriotyczno - propagandowe wierszyki >nawiązujące do zaistniałego właśnie konfliktu. Chłopczyk brytyjski wymawia następujące frazy:"To rid the map of every trace of Germany and of the Hun >We must exterminate that race
Niemcy narzucili ton swoimi szaleństwami w Belgii, paleniem bibliotek, rozbojami, karnym bombardowaniem miast, ostrzałem katedry w Reims itd. itp. Zupełnie mnie nie dziwi ten ton propagandy, sam Hemingway powiedział (jeszcze przed II wojną), że Niemców powinno się poddać sterylizacji. Akurat uważam, że takie wypowiedzi najlepiej świadczą o tym, że naród niemiecki na własne życzenie stał się persona non grata społeczności międzynarodowej. To nie wzięło się znikąd.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | brytyjska szalona propaganda |
"Niemcy narzucili ton swoimi szaleństwami w Belgii, paleniem bibliotek, rozbojami, karnym bombardowaniem miast, ostrzałem katedry w Reims itd. itp. Zupełnie mnie nie dziwi ten ton propagandy, sam Hemingway powiedział (jeszcze przed II wojną), że Niemców powinno się poddać sterylizacji. Akurat uważam, że takie wypowiedzi najlepiej świadczą o tym, że naród niemiecki na własne życzenie stał się persona non grata społeczności międzynarodowej. To nie wzięło się znikąd". Ogromnie duża część tych niemieckich przewin to produkt brytyjskiej propagandy. Po I wojnie tak Brytyjczycy jak i ich alianci doskonale o tym wiedzieli ( że ta pierwszowojenna bestia niemiecka to raczej produkt ich propagandowej kreacji niż rzeczywistość)i dlatego w czasie II wojny, gdy Niemcy w niektórych wypadkach sprostali tej wykreowanej przez Brytyjczyków reputacji (holocaust) - tak Brytyjczycy jak i inni długo nie chcieli wierzyć - myśląc że to jakaś kolejna propaganda. A zresztą nawet gdyby przyjąć, iż te wszystkie zarzuty które Pan stawia pod adresem Niemców były całkowicie i z gruntu autentyczne - to i tak postulaty zawarte w wierszyku brytyjskiego malca są przerażające i nie do usprawiedliwienia. Mogą kojarzyć się ze słynnym apelem Ilii Ehrenburga do żołnierzy sowieckich, aby gwałcili hurtowo niemieckie kobiety pohańbiając tym sposobem germańską rasę. Nie uważam aby pańska teza - którą zacytowałem na początku - odpowiadała prawdzie ale gdyby tak było, to wówczas nazizm jest ekskulpowany. Był on jest po prostu odpowiedzią (chronologia jest tutaj jasna i nie pozostawia żadnej wątpliwości) na zapowiedź biologicznej eksterminacji narodu niemieckiego przez jego wrogów. Podaję Panu link do materiałów dot. brytyjskiej propagandy pierwszowojennej(na mnie największe wrażenie zrobiło wybicie przez Brytyjczyków medalu "niemieckiego" upamiętniającego zatopienie "Lusitanii"; kiedyś na targu staroci w USA natrafiłem na taki rara avis i gdy tłumaczyłem jego właścicielowi, iż de facto jest to produkt brytyjski za nic nie chciał w to uwierzyć - a więc prawie 100 lat po wykreowaniu tej fałszywki, ona nadal działa) oraz brytyjskim szaleństwie (niezgodnym z prawem międzynarodowym) polegającym na blokadzie morskiej Niemiec. Tak już na końcową nutę, jeżeli ci Niemcy narzucali tak straszny ton - dlaczegóż w owym wierszyku wypowiadanym przez niemieckiego malca nie ma jego śladu? Wracając do blokady, szczególnie recenzja pracy P. Vincenta (trzeci link od góry) zasługuje na uwagę. Wiele się z niej można dowiedzieć na temat tonu nadawanego przez Brytyjczyków. en.wikiped(*)_propaganda_during_World_War_Ien.wikipedia.org/wiki/Blockade_of_Germanymises.org/(*)d-attempted-starvation-germany
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Odp: brytyjska szalona propaganda | > na mnie największe wrażenie zrobiło wybicie przez Brytyjczyków medalu "niemieckiego" upamiętniającego zatopienie "Lusitanii"; kiedyś na targu staroci w USA natrafiłem na taki rara avis i gdy tłumaczyłem jego właścicielowi, iż de facto jest to produkt brytyjskien.wikiped(*)orld_War_I#The_Lusitania_medal- to fragment linku podsuniętego przez Pana, w którym stoi jak byk napisane, że Niemcy jednak wybili ok. 500 sztuk tego medalu (zaś późniejsze repliki to osobna kwestia, zważywszy i na to, że na rynku kolekcjonerskim był to łakomy kąsek i tego rodzaju fałszerstwa niekoniecznie musiały mieć propagandową intencję). Ciekawe, sam Pan tu jawi się jako jakiś pogrobowiec pruskich propagandzistów. Skoro tak się sprawa przedstawia, dalsze dyskusje w tym stylu uważam za bezcelowe, bo nie chce mi się poświęcać czasu na tropienie fałszów, którymi obficie wzbogaca Pan swoje wypowiedzi, jakkolwiek niewątpliwie pomaga mi to upewnić się w słuszności swoich mniemań na temat dyskutowanych kwestii.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | brytyjscy kolekcjonerzy |
"Ciekawe, sam Pan tu jawi się jako jakiś pogrobowiec pruskich propagandzistów. Skoro tak się sprawa przedstawia, dalsze dyskusje w tym stylu uważam za bezcelowe, bo nie chce mi się poświęcać czasu na tropienie fałszów, którymi obficie wzbogaca Pan swoje wypowiedzi, jakkolwiek niewątpliwie pomaga mi to upewnić się w słuszności swoich mniemań na temat dyskutowanych kwestii"
Pan żyje w świecie swoich własnych subiektywnych wyobrażeń na temat tego jak powinna wyglądać historia. Pan nie uprawia historii, pan uprawia politykę historyczną - w której celem nadrzędnym jest dowalić Niemcom. A gdy się Panu na tacy podaje wiarygodne, naukowe informacje weryfikujące pański czarno - biały ( i z gruntu fałszywy) obraz historii - kończy Pan dyskusję i obwieszcza, że temat pana już nie interesuje i że tylko się pan utwierdził w swoich (błędnych) poglądach. Jeżeli ja jestem pogrobowcem pruskich propagandzistów to Pan jest rozkapryszonym malcem, który pokazuje język, gdy mu się zwraca uwagę. A propos jeszcze meritum sprawy. Pańska uwaga, iż Brytyjczycy kopiowali w setkach tysięcy owe niemieckie egzemplarze autorskie (i prywatne, co bardzo ważne) - w celach kolekcjonerskich to argument z kategorii "tonący brzytwy się chwyta". Czy pan naprawdę tego nie widzi?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | Odp: brytyjscy kolekcjonerzy | > kończy Pan dyskusję i obwieszcza, że temat pana już nie interesuje
Temat i owszem, ale nie bawienie się w rebusy tylko uczciwe dochodzenie do prawdy. Przecież nie jestem naiwny i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w sytuacji rozgorączkowania i odbierających wszelką powściągliwość opinii wiadomości wojennych propaganda rozkwita a prasa goniąca za sensacją czy ludzie w gorącej wodzie kąpani szybko nadają jej ten odrażający dziś dla nas ton. Ale jednak to Niemcy pootwierali kolejno wszystkie puszki Pandory jakie im wpadły w ręce - napadając na neutralną Belgię, używając chloru a potem innych jadów, rozpoczynając nieograniczoną wojnę podwodną, bombardując z morza i powietrza cywilne cele na terytorium brytyjskim co przyniosło tysiące głównie cywilnych ofiar.
>A propos jeszcze meritum sprawy. Pańska uwaga, iż Brytyjczycy kopiowali w setkach tysięcy owe niemieckie egzemplarze autorskie (i prywatne, co bardzo ważne) - w celach kolekcjonerskich to argument z kategorii "tonący brzytwy się chwyta". Czy pan naprawdę tego nie widzi?
Myślę, że nie miało to żadnego innego celu. Dla potrzeb propagandy wystarczył sam fakt, że coś takiego przy aprobacie władz powstało w Niemczech a kopiowanie tego wzoru nie wnosi do tematu nic więcej, niż opublikowanie zdjęcia tego medalu w prasie. Nb. po II wojnie co jakiś czas w Niemczech zachodnich pojawiały się fałszywe pamiętniki Hitlera czy innych dygnitarzy III Rzeszy i miało to zawsze tę samą, komercyjną motywację. Dużo ważniejsze jest to, co w samych Niemczech mówiło się na temat zatopienia Lusitanii a z tego, co wiem, ten akt morskiego bezprawia nie spotkał się ani z potępieniem, ani choćby wyrazami ubolewania. Owszem, społeczeństwo niemieckie było wielce rade słuchać o kolejnym triumfie Kriegsmarine. Zresztą nieograniczona wojna podwodna takie właśnie miała cele - izolację Anglii - i trudno oczekiwać, by Niemcy mieli nie święcić triumfu taktyki, którą sami wybrali.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | tragedia Lusitanii i cynizm Wielkiej Brytanii | "Myślę, że nie miało to żadnego innego celu. Dla potrzeb propagandy wystarczył sam fakt, że coś takiego przy aprobacie władz powstało w Niemczech a kopiowanie tego wzoru nie wnosi do tematu nic więcej, niż opublikowanie zdjęcia tego medalu w prasie. Nb. po II wojnie co jakiś czas w Niemczech zachodnich pojawiały się fałszywe pamiętniki Hitlera czy innych dygnitarzy III Rzeszy i miało to zawsze tę samą, komercyjną motywację". Apeluję do Pana o racjonalność tej debaty. Rzecz nie jest w tym co Pan myśli na ten temat. Rzecz jest w tym co mówią fakty. A fakty mówią , iż w Niemczach wybito kilkaset medali upamiętniających zatopienie Lusitanii z INICJATYWY PRYWATNEJ. Natomiast w Wielkiej Brytanii wybijano w ogromnej ilości owe egzemplarze I BYŁA TO AKCJA RZĄDU BRYTYJSKIEGO. Oto fragment info na temat ze strony internetowej Brytyjskiego Imperial War Museum: "One of the most famous commemorative medals in the Art Department's collection is Karl Goetz's 'Lusitania Medallion'. It was privately issued in Germany to mark the circumstances of the sinking of the Cunard liner RSM Lusitania in May 1915. British copies of the piece were subsequently widely distributed as part of a concerted anti-German propaganda campaign". Polecam jak zwykle cały tekst. Dowie się Pan z niego - między innymi - że niemiecka nieograniczona wojna podwodna była odpowiedzią na nałożoną na Niemcy przez Wielką Brytanię blokadę morską ( która doprowadziła do śmierci kilkuset tysięcy niemieckich cywilów). A WIĘC - NAPRZÓD BYŁA NIEZGODNA Z PRAWEM BLOKADA BRYTYJSKA A POTEM NIEMIECKA ODPOWIEDŹ W POSTACI NIEOGRANICZONEJ WOJNY PODWODNEJ. PISZĄ O TYM NA STRONIE IMPERIAL WAR MUSEUM: "Moreover, unrestricted submarine warfare was, since February 1915, the Germans' formally announced countermeasure to the British Naval blockade of Germany". Proszę z tego wyciągać jakieś logiczne wnioski. "Dużo ważniejsze jest to, co w samych Niemczech mówiło się na temat zatopienia Lusitanii a z tego, co wiem, ten akt morskiego bezprawia nie spotkał się ani z potępieniem, ani choćby wyrazami ubolewania. Owszem, społeczeństwo niemieckie było wielce rade słuchać o kolejnym triumfie Kriegsmarine. Zresztą nieograniczona wojna podwodna takie właśnie miała cele - izolację Anglii - i trudno oczekiwać, by Niemcy mieli nie święcić triumfu taktyki, którą sami wybrali". Aktem skandalicznego bezprawia (bo wymierzonego w swoich własnych i amerykańskich obywateli) było to, że rząd brytyjski wykorzystywał Lusitanię do przewozu materiałów wojennych - czyniąc ją statkiem mogącym być celem działań wojennych, który - nota bene - miał status krążownika pomocniczego. Fakt, iż pan nie orientuje się w tej - dawno już nagłosnionej - sprawie jest wielce wymowny. Wielce wymownym także jest to, iż rząd brytyjski tak cynicznie postępujący z Lusitanią - po jej zatopieniu nie zawahał się uruchomić kampanii propagandowej związanej z wybijaniem medalu, o którym wyżej. Podaję także link do info na temat casusu Lusitanii, przy okazji informując pana, iż w czasie I wojny światowej nie było Kriegsmarine była Kaiserliche Marine: archive.iwm.org.uk/upload/package/23/lusitan/en.wikipedia.org/wiki/Sinking_of_the_RMS_Lusitania
|
|
| | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | Odp: tragedia Lusitanii i cynizm Wielkiej Brytanii | >Polecam jak zwykle cały tekst. Dowie się Pan z niego - między innymi - że niemiecka nieograniczona wojna podwodna była odpowiedzią na nałożoną na Niemcy przez Wielką Brytanię blokadę morską ( która doprowadziła do śmierci kilkuset tysięcy niemieckich cywilów). A WIĘC - NAPRZÓD BYŁA NIEZGODNA Z PRAWEM BLOKADA BRYTYJSKA
O ile wiem, blokada morska dostaw broni, amunicji oraz innych środków służących do prowadzenia działań bojowych jest normalnym i uznanym w prawie międzynarodowym środkiem prowadzenia wojny. Natomiast co do wątpliwości dotyczących żywności, cóż, niestety, żołnierze też muszą jeść i z pewnością nie byłoby tego rodzaju problemów, gdyby była pewność, że żywność ta będzie zaspokajać wyłącznie potrzeby ludności cywilnej. Znając zaś naturę autorytarnych rządów nie można mieć wątpliwości, że żywność ta służyłaby oddziałom frontowym nawet kosztem głodu w głębi kraju. Trudno oczekiwać, by potęga morska zdolna temu zapobiec pozwalała na to, by pod jej nosem płynęło zaopatrzenie dla wrogiej armii.
>Aktem skandalicznego bezprawia (bo wymierzonego w swoich własnych i amerykańskich obywateli) było to, że rząd brytyjski wykorzystywał Lusitanię do przewozu materiałów wojennych - czyniąc ją statkiem mogącym być celem działań wojennych, który - nota bene - miał status krążownika pomocniczego.
Ale też wiózł na swoim pokładzie cywili i - pechowo dla Niemców - bardzo wielu Amerykanów. Tak czy owak zostało to odebrane jako bezprawie, zaś fakt współdziałania statku brytyjskiego z wysiłkiem wojennym całego kraju nie powinien dziwić. Można by rzec, Niemcy sami sobie strzelili w stopę.
>w czasie I wojny światowej nie było Kriegsmarine była Kaiserliche Marine:
Rzeczywiście, nie była to "marynarka wojenna", tylko zabawka chorego z ambicji imperatora.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | blokada sprzeczna z prawem |
"O ile wiem, blokada morska dostaw broni, amunicji oraz innych środków służących do prowadzenia działań bojowych jest normalnym i uznanym w prawie międzynarodowym środkiem prowadzenia wojny. Natomiast co do wątpliwości dotyczących żywności, cóż, niestety, żołnierze też muszą jeść i z pewnością nie byłoby tego rodzaju problemów, gdyby była pewność, że żywność ta będzie zaspokajać wyłącznie potrzeby ludności cywilnej. Znając zaś naturę autorytarnych rządów nie można mieć wątpliwości, że żywność ta służyłaby oddziałom frontowym nawet kosztem głodu w głębi kraju. Trudno oczekiwać, by potęga morska zdolna temu zapobiec pozwalała na to, by pod jej nosem płynęło zaopatrzenie dla wrogiej armii".
Blokada jaka zastosowali Brytyjczycy była pogwałceniem prawa międzynarodowego. Z recenzji pracy Vincenta, do której link już podawałem "przeklejam" stosowny fragment i gorąco zachęcam do przeczytania całości:
The British policy was in contravention of international law on two major points. First, in regard to the character of the blockade, it violated the Declaration of Paris of 1856, which Britain itself had signed, and which, among other things, permitted "close" but not "distant" blockades. A belligerent was allowed to station ships near the three-mile limit to stop traffic with an enemy's ports; it was not allowed simply to declare areas of the high seas comprising the approaches to the enemy's coast to be off-limits. This is what Britain did on November 3,1914, when it announced, allegedly in response to the discovery of a German ship unloading mines off the English coast, that henceforth the whole of the North Sea was a military area, which would be mined and into which neutral ships proceeded "at their own peril." Similar measures in regard to the English Channel insured that neutral ships would be forced to put into British ports for sailing instructions or to take on British pilots. During this time they could easily be searched, obviating the requirement of searching them on the high seas. This introduces the second and even more complex question: that of contraband. Briefly, following the lead of the Hague Conference of 1907, the Declaration of London of 1909 considered food to be "conditional contraband," that is, subject to interception and capture only when intended for the use of the enemy's military forces. This was part of the painstaking effort, extending over generations, to strip war of its most savage aspects by establishing a sharp distinction between combatants and noncombatants. Among the corollaries of this was that food not intended for military use could legitimately be transported to a neutral port, even if it ultimately found its way to the enemy's territory. The House of Lords had refused its consent to the Declaration of London, which did not, consequently, come into full force. Still, as the US government pointed out to the British at the start of the war, the declaration's provisions were in keeping "with the generally recognized principles of international law." As an indication of this, the British admiralty had incorporated the Declaration into its manuals".
Zastanawia rodzaj zdublowanej etyki i oceny jaką Pan stosuje. Brytyjczycy mogą zastosować kontrowersyjną blokadę bo nie ma pewności czy żywność nie trafi do niemieckich żołnierzy (ze skutkiem kilkuset tysięcy zmarłych z głodu cywilów). Ale Niemcy jak zatopią statek co do którego jest pewność że wiezie materiały wojenne i ma status krążownika pomocniczego (ze skutkiem tysiąca kilkuset zabitych cywilów) - to jest to w pana ujęciu koszmarna zbrodnia. W takiej ocenie brak rudymentarnej równowagi co wskazuje na pozamerytoryczne jej przesłanki.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | Odp: blokada sprzeczna z prawem | >Zastanawia rodzaj zdublowanej etyki i oceny jaką Pan stosuje. Brytyjczycy mogą zastosować kontrowersyjną blokadę bo nie ma pewności czy żywność nie trafi do niemieckich żołnierzy (ze skutkiem kilkuset tysięcy zmarłych z głodu cywilów). Ale Niemcy jak zatopią statek co do którego jest pewność że wiezie materiały wojenne i ma status krążownika pomocniczego (ze skutkiem tysiąca kilkuset zabitych cywilów) - to jest to w pana ujęciu koszmarna zbrodnia. W takiej ocenie brak rudymentarnej równowagi co wskazuje na pozamerytoryczne jej przesłanki.
Nie, to nie jest "zdublowana etyka" tylko asymetria wynikająca z tego, kto tu był czynnikiem działającym, a kto reagującym.
Rzeczywiście, nawet opracowania pisane w tamtym czasie w Anglii wskazują na ogrom cierpień, które brytyjska blokada sprowadziła na Niemców. Niektóre oszacowania mówią nawet o ponad 700 000 ofiar, przypuszczalnie przesadzone, bardziej wyważone mówią o ponad 400 000. Zastanawia coś zgoła innego.
Przecież tych wszystkich strasznych cierpień by nie było, gdyby nie wola Niemców, aby podporządkować sobie Europę przemocą. I od tego trzeba zacząć.
W owym czasie Imperium posiadało bogate zamorskie kolonie a Niemiecka Afryka Południowo - Wschodnia czy Zachodnia stanowiły pod względem zasobów olbrzymi rezerwuar bogactw naturalnych, które, właściwie zagospodarowane, mogłyby przyczyniać się do wzrostu bogactwa całego niemieckiego społeczeństwa. Czy w czasie pokoju Brytyjczycy jakoś grozili Niemcom, że im te wszystkie bogate kolonie odbiorą? Czy nastawali na pacyficzny archipelag Wysp Bismarcka? Czy - mając to wszystko i wspaniałą organizację, której Niemcom mógł zazdrościć cały ówczesny świat - nie mogli po prostu spokojnie zająć się budowaniem swojej kolonialnej potęgi i wyzyskiwaniem w celu podniesienia zamożności swoich obywateli?
I teraz pytanie zasadnicze. Czy cokolwiek wskazuje na to, że polityka niemiecka wobec tych niezmierzonych bogactw posiadała jakąkolwiek perspektywę dziesięcioleci? Czy - oprócz swojej bazy wojennej w Chinach - poczynili jakiekolwiek przygotowania do zbudowania na obszarze swoich afrykańskich posiadłości jakiejś bazy dla marynarki wojennej? Czy znane są jakieś wielkie projekty akcji osiedleńczej, mającej uczynić te niezmierzone obszary terenami faktycznej ekonomicznej ekspansji Niemców? Czy były budowane nowe porty i fabryki, pozwalające na eksploatację niezmierzonych bogactw tych terytoriów? Dlaczego w Afryce Południowo-Wschodniej w momencie wybuchu wojny zamieszkiwało tylko kilkanaście tysięcy Niemców?
Czy wobec tego wszystkiego, że najwyraźniej nie ma żadnych materialnych dowodów na to, by Niemcy próbowali uczynić z zajmowanych kolonii trwały i rozwinięty gospodarczo element swojej gospodarki nie należy przyjąć, że elit niemieckich nie interesowała budowa, ale były owładnięte obsesją zniszczenia i rozprawienia się z sąsiadami, których powodzenie i zamożność tkwiły zadrą zawiści w ich prymitywnej, chłopskiej naturze?
A czyż doprowadzanie do nędzy społeczeństw, w których panoszą się autorytarne rządy rzeczywiście jest taką zbrodnią, jak to Pan tu próbuje przedstawić? Czyż sami nie doświadczyliśmy podobnej akcji ze strony państw Zachodu na początku lat 80-tych? Jakkolwiek Niemcy masowo przysyłali nam paczki, trudno nie zauważyć, że embargo doprowadziło do faktycznej zapaści gospodarczej całego "bloku wschodniego". Także i dziś stopniowo nasilane restrykcje ekonomiczne skierowane przeciwko Rosji mają ów polityczny wymiar a w perspektywie mają na celu doprowadzenie do oporu społeczeństwa wobec agresywnej polityki rządu.
Dlaczego więc - wiedząc, że wojna wywołana przez Niemców jest powodem ich nieszczęść - społeczeństwo Niemiec nie buntowało się przeciwko tym, którzy wpędzili ich w tę kabałę? Czy nie powinno samo mieć raczej do siebie pretensji o to, że okazało się społeczeństwem tchórzy, bardziej bojących się tajnej policji i donosicielstwa niż głodowej śmierci? Czy nie jest tak, że właśnie te setki tysięcy cywilnych ofiar głodu w Niemczech najlepiej świadczą o niewyobrażalnej skali tchórzostwa tego narodu?
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | nie tylko Niemcy byli tam winni | Poruszył Pan szerokie spektrum problemów. Ustosunkują się do tych, które wydały mi się najistotniejsze. Przede wszystkim chcę raz jeszcze wyjaśnić, iż mój spór z panem bierze się z bardzo jednowymarowego i tendencyjnego przedstawiania strony niemieckiej przez Pana. Ja nie twierdzę, że Niemcy to były święte anioły. Ja twierdzę - i ów obraz nieustannie się przebija z moich komentarzy - iż "pierwszowojenni" Niemcy nie byli gorsi od pozostałych uczestników konfliktu, a zwłaszcza od Brytyjczyków.
W moim odczuciu natura niemiecka jest już bardziej mieszczańsko - rzemieślnicza niż "prymitywnie chłopska". Klasycznie chłopską naturą odznaczamy się - na przykład - my Polacy. Czy jest ona prymitywna - pozostawiam to pańskiej ocenie, nadmieniając, iż jakakolwiek ona jest - w jej ukształtowanie ogromny wkład wnieśli niemieckie prawo, niemieccy osadnicy i ich kultura.
Nie do końca rozumiem przesłanie zawarte w wątku dot. niemieckich kolonii? Niemcy mieli je podobnie jak kilka innych mocarstw. Nie można wykluczyć, iz na tym tle mogłoby dojść do konfliktu między nimi. Pewnikiem jest zaś, że owe ambicje kolonialne odgrywały istotną rolę w kreowaniu napięcia, które doprowadziło do wybuchu I wojny. I w tym zakresie rola Wielkiej Bytanii - największego golobalnego mocarstwa kolonialnego - na pewno nie była mniejsza niż Niemiec.
Wreszcie rzecz najwążniejsza. Dla Pana aksjomatem jest, iż to Niemcy rozpętały I wojnę, koniec kropka. To najbardziej zadziwia. Bo geneza tego konfliktu zbrojnego jest bardzo złożona i wszyscy inni główni jego gracze mieli swój istotny wkład w jego zaistnienie. Obciążanie jedynie Niemiec za I wojnę jest niczym nieuzasadnionym ekstrapolowaniem genezy II wojny na konflikt wcześniejszy.
Końcowy wątek pańskiej wypowiedzi dot. czasów współczesnych i jako taki abstrachuje od zasadniczego wątku. Niech mi Pan jednakże wyjaśni, skoro ci Niemcy są tacy be to dlaczego nam tyle owych paczek przysyłali w ciemną noc stanu wojennego. Pamiętam z konferencji prasowych J. Urbana - jak się naigrywał z tej pomocy twierdząc, iż za nią można wyżywić Polskę tylko przez 10 dni. Ja twierdzę, iż to było AŻ przez 10 dni. Na końcu akcent również polski ale w kontekście wątku debatowanego. W "Pożodze" Z. Kossak - Szczucka pisze o tym z jakim to wytęsknieniem na kresach polskich oraz na Ukrainie społecznośc polska ( i nie tylko polska nota bena) wyczekiwała po pokoju brzeskim (luty 1918 r.) oddziałów niemieckich i austriackich. Ich pojawienie się oznaczało kres anarchii, bandytyzmu, bezprawia, niepewności. Wraz ich przybyciem pojawiał się elementarny ład, porządek, higiena i kultura. Nadmieniam, iż nie jest to moja opinia. Tak twierdziła Kossak - Szczucka.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | Odp: nie tylko Niemcy byli tam winni | >Przede wszystkim chcę raz jeszcze wyjaśnić, iż mój spór z panem bierze się z bardzo jednowymarowego i tendencyjnego przedstawiania strony niemieckiej przez Pana. Ja nie twierdzę, że Niemcy to były święte anioły. Ja twierdzę - i ów obraz nieustannie się przebija z moich komentarzy - iż "pierwszowojenni" Niemcy nie byli gorsi od pozostałych uczestników konfliktu, a zwłaszcza od Brytyjczyków.
Poszczególni Niemcy - i mogę tu służyć wspomnieniami moich przodków z lat II wojny światowej, mowa tu o żołnierzach z Wehrmachtu, często wykazywali się nawet w tamtych nieludzkich latach bardzo przyjaznym stosunkiem do tych Polaków, u których byli zakwaterowani czy z którymi mogli swobodnie porozumieć się po niemiecku. Co więcej, w rozmowie z moim dziadkiem, który język niemiecki opanował w niewoli niemieckiej w latach I wojny, pewien młody szeregowiec wyraził opinię, że wojna na Wschodzie jest nie do wygrania - a było to jeszcze w roku 42, a więc przed Stalingradem. Jak się wydaje, jako jednostki nie różnią się jakoś in minus od innych Europejczyków, owszem, często posiadali lepsze wykształcenie i wiedzę ogólną od Polaków, co rzecz jasna zrozumiałe z racji uwarunkowań historycznych i zamożności.
Problem pojawia się w ich organizacji, którą opanowały jednostki wyzbyte wszelkich cech ludzkich, typowe oficerskie trepy, które stały za polityką zarówno imperium jak i III Rzeszy. To temat na osobną dyskusję a drakońskie prawo sprawiło, że ani podczas pierwszej, ani drugiej wojny żaden Niemiec nie mógł wyrazić swojego sprzeciwu przeciwko polityce swoich władców inaczej, niż w akcie samobójstwa.
>Nie do końca rozumiem przesłanie zawarte w wątku dot. niemieckich kolonii? Niemcy mieli je podobnie jak kilka innych mocarstw. Nie można wykluczyć, iz na tym tle mogłoby dojść do konfliktu między nimi. Pewnikiem jest zaś, że owe ambicje kolonialne odgrywały istotną rolę w kreowaniu napięcia, które doprowadziło do wybuchu I wojny.
A więc o tym właśnie piszę - Niemcy nie mieli zamiaru zadowolić się pozycją trzeciej czy drugiej potęgi. Zamiast dążyć do pokojowego rozwijania swojej gospodarki zdradzili rzeczywisty mechanizm organizujący funkcjonowanie tego państwa - a była nim armia. Myślę, że nawet biorąc pod uwagę to, że między poszczególnymi mocarstwami kolonialnymi dochodziłoby do napięć i wzajemnych "podgryzań", nie usprawiedliwia to w żaden sposób decyzji o rzezi, którą Niemcy rozpoczęły w Europie.
>Wreszcie rzecz najwążniejsza. Dla Pana aksjomatem jest, iż to Niemcy rozpętały I wojnę, koniec kropka. To najbardziej zadziwia. Bo geneza tego konfliktu zbrojnego jest bardzo złożona
Na Boga, nie wiem, co tu może zadziwiać. To niemieckie oddziały przeszły granice Belgii, więc jakie by nie były preteksty (a przecież zabójstwo w Sarajewie w oczywisty sposób za taki pretekst posłużyło) cała odpowiedzialność za sekwencję dalszych wydarzeń ponoszą władcy tego państwa. Rozumiem, że Niemcy mogły zakładać "atak wyprzedzający" zanim Francuzi będą chcieli im odebrać Alzację, ale nawet takie założenia nie zdejmują z nich winy, gdyż wydarzenia wojenne wykazały bardzo wyraźnie, że mogli spokojnie poprzestać na fortyfikowaniu linii obronnych na pograniczu z Francją. Nie, wszystko wskazuje na to, że po prostu łaknęli krwi. Może ambicja generałów pędziła ich w jakimś chorym wyścigu do miejsca na podium obok ich wielkich poprzedników, którzy spuścili łomot Francji i Danii, któż to wie.
Wina Niemców nie ulega wątpliwości a bardziej szczegółowo - ograniczając rozważania tylko do klasy rządzącej, jest nie mniejsza wobec własnego narodu, który doprowadziło do ekonomicznego upadku, utraty zamorskich posiadłości i przygotowało grunt pod ostatni paroksyzm militaryzmu w postaci dyktatury hitlerowskiej.
>skoro ci Niemcy są tacy be to dlaczego nam tyle owych paczek przysyłali w ciemną noc stanu wojennego.
Wiele mogło być po temu powodów. Ja wolę uważać, że był to odruch czysto ludzki, chociaż równie dobrze mogły za tym stać względy czysto polityczne. W końcu lepiej mieć na granicy naród usposobiony przyjaźnie a Niemcy, jak się wydaje, pokładają dość dużą ufność w materialnych wyrazach sympatii, jakkolwiek często mogą być jedynie pozorem, skrywającym inne i bardziej pragmatyczne intencje.
>Na końcu akcent również polski ale w kontekście wątku debatowanego. W "Pożodze" Z. Kossak - Szczucka pisze o tym z jakim to wytęsknieniem na kresach polskich oraz na Ukrainie społecznośc polska ( i nie tylko polska nota bena) wyczekiwała po pokoju brzeskim (luty 1918 r.) oddziałów niemieckich i austriackich. Ich pojawienie się oznaczało kres anarchii, bandytyzmu, bezprawia, niepewności.
Na pewno. Wiem co nieco o "głębokiej Rosji" z początków minionego wieku, ta obserwacja jest jak najbardziej zgodna ze świadectwami, które pamiętam. Chociaż też chciałbym w tym miejscu powiedzieć, że moja babcia zapamiętała, jak po przejściu oddziałów austriackich przez wsie Lubelszczyzny zapanował głód, gdyż żaden inny gatunek szarańczy nie potrafił równie dokładnie oczyścić polskiej prowincji ze wszystkiego, co nadawało się do jedzenia, do ostatniego ziarenka gryki i ostatniego koguta.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | "Na Boga, nie wiem, co tu może zadziwiać. To niemieckie oddziały przeszły granice Belgii, więc jakie by nie były preteksty (a przecież zabójstwo w Sarajewie w oczywisty sposób za taki pretekst posłużyło) cała odpowiedzialność za sekwencję dalszych wydarzeń ponoszą władcy tego państwa. Rozumiem, że Niemcy mogły zakładać "atak wyprzedzający" zanim Francuzi będą chcieli im odebrać Alzację, ale nawet takie założenia nie zdejmują z nich winy, gdyż wydarzenia wojenne wykazały bardzo wyraźnie, że mogli spokojnie poprzestać na fortyfikowaniu linii obronnych na pograniczu z Francją". Osobiste doświdczenia jak również doświadczenia bliskich czy przyjaciół są cenne i interesujące, jednakz e woparciu o nie trudno jest budować obiektywny przekaz. Gdybym chciał w opraciu o wspomnienia i doświadczenia mojego dziadka ( o których piszę wyżej) wydać opinię na temat I wojny światowej - to musiałbym stwierdzić, iż była to fantastyczna przygoda, wiele ucząca, dające wiele korzyści. A przecież byłby to obraz bardzo zafałszowany. Zaatakowanie Belgii przez Niemcy nie wynikało z ich chęci podbicia i aneksji tego kraju. W ujęciu Pana to wygląda tak jakby Niemcy byli złaknieni belgijskiej krwi. Pogwałcenie statusu neutralności tego państwa wynikało z sensu stricto przesłanek militarnych - konkretnie planu Schlieffena. W sytuacji gdy rozpętywala się wojna ( a Niemcy nie były pierwszym państwem które uruchomiło ów łańcuch zdarzeń prowadzących do eksplozji) Niemcy w przeciwieństwie do tego co Pan pisze nie mogli sobie pozwolić na okopywanie się na "pograniczu z Francją". Niemcy ze względu na swoje polożenie geograficzne były między galijską Scyllą a Charybdą rosyjskieog walca parowego. Spokojne czekanie w okopach na wroga skończyłoby się zmasowanym atakiem z dwóch stron ze skutkami łatwymi do przewidzenia. Stąd Plan Schlieffena - genialny w swym założeniu - i w trochę gorszym jego wykonanie przez słabego Moltkego Młodszego. W każdym razie - pozostawiając na boku te dywagacje sensu stricto militarne - Niemcy gwałcąc neutralność Belgii realizowały swój plan militarny walki z Ententą. W takim ujęciu należy ten akt widzieć i oceniać. W kontekście tym warto dodać, iż Brytyjczycy - gdy tylko wymagały tego ich interesy - postępowali podobnie. Zrobili tak - na przykład - podczas bitwy morskiej u wybrzeży Juan Fernandez (marzec 1915 r.). Zamieszczam stosowny fragment podając weryfikujący link: "With the sinking of Dresden, the last remnant of the German East Asian Squadron was destroyed, as all the other ships of the squadron had been sunk or interned. The only German presence left in the Pacific Ocean was a few isolated commerce raiders, such as SMS Seeadler and Wolf. Because the island of Más a Tierra was a possession of Chile, a neutral country, the German Consulate in Chile protested that the British had broken international law by attacking an enemy combatant in neutral waters. The wounded German sailors were taken to Valparaíso, Chile for treatment, where one later died of wounds received during the action. The 315 of Dresden 's crew who remained were interned by Chile until the end of the war, when those who did not wish to remain in Chile were repatriated to Germany. One of the crew-Lieutenant Wilhelm Canaris, the future admiral and head of Abwehr - escaped internment in August 1915 and made it back to Germany, where he returned to active duty in the Imperial Navy.[5][not in citation given] en.wikipedia.org/wiki/Battle_of_MĂĄs_a_Tierra
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Rozejm Bożonarodzeniowy 1914 r. | >Oswald Spengler... Zmierzch Zachodu...
Wiele wątków tego dzieła należałoby przemysleć w nowym kontekście, zwłaszcza jego relatywizm kulturowy. Z jednej strony mówimy o globalnej wiosce, globalizacji, co podkreśla procesy unifikacyjne całej cywilizacji (obce Spenglerowi), a z drugiej strony wszelkiej maści nacjonalizmy wydają się rozbijać ten obraz. Nauka i technika to pomysł Europy, ale nauce obcy jest subiektywizm nie tylko psychologiczny, ale i narodowy czy wręcz kontynentalny: to dlatego jako obiektywne narzędzie może być implementowana wszędzie i to bez historycznego, często zbędnego balastu. Tu Spengler nie miał racji: nauka europejska jest jednocześnie nauką uniwersalną i to w radykalnie odmienny sposób jakim były pozorne światopogladowe, relgijne uniwersalizmy. Co najważniejsze jednak, ginie otoczka spowijająca naukę jako dążenie do Prawdy (w platońskim sensie): nauka to włąściwie jej technologiczne wcielenie, to narzędzie, a jako takie może być użyte w imię każdej, też prymitywnej ideologii: nawet pastuch pojmie instrukcję obsługi telefonu czy rakiety. Nauka może być zawsze podporzadkowana celom z piekła rodem (polityka-psychopaty czy religijnego szaleńca). A uwzględniając stworzone przez naukę możliwości, zmierzch Zachodu może być jeśli nie końcem homo sapiens, to jego radykalną mutacją.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Tu Spengler nie miał racji: nauka europejska jest jednocześnie nauką uniwersalną i to w radykalnie odmienny sposób jakim były pozorne światopogladowe, relgijne uniwersalizmy.Chyba czytasz w moich myślach, bo miałem zakładać wątek nt. "nauki narodowej". W tym sensie, że spośród olbrzymiej liczby możliwych tematów badań poszczególne kultury wybierają takie, które z różnych powodów wydają się najbardziej interesujące. A więc - moim zdaniem - jest sens mówienie o "narodowej nauce" jako pewnej specyfice organizacyjnej, motywacyjnej i promowanych jej kierunków - nauka, choć przecież zgadzamy się, że uprawiana prawidłowo prowadzi do tych samych wniosków wszędzie, to swoje tematy podejmuje w procesie, który należy wyłącznie do nieopisywalnego w pełni (przynajmniej na razie) obszaru kultury. To nie jest tramwaj, który jedzie zawsze jednym torem, często tych torów w obrębie jednej dziedziny jest multum. Jedne mogą prowadzić do piekła, inne ku wybawieniu z cierpienia. Nb. w faszystowskich Niemczech pojawiła się książka p.t. "Geometria aryjska" (bez żadnych żydowskich zwyrodnień  ). Jeśli bowiem nauka jest naprawdę "jedna", to równie dobrze mógłbym podejść do pierwszego lepszego chemika i nabluzgać mu za to, co zrobił Fritz Haber pod Ieper.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | |
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|