Racjonalista - Strona głównaDo treści
"A poza tym, nic w plebaniach się nie dzieje"...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
12-01-2024 16:22Drobner (19539 punktów)"A poza tym, nic w plebaniach się nie dzieje"...
Ocena 2 na 2
Cytat:

Proboszcz miał zwabić innego księdza na plebanię pod pozorem gościnnego odprawienia mszy dla dzieci, zamiast tego upoił go alkoholem i wykorzystał seksualnie.

www.o2.pl/(*)nego-ksiedza-6983886392171008a


Szczegóły na str. 79: www.michig(*)ylord-Diocese-Report-Final.pdf
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
Zajrzałem do pedefu. Raport miejscami czyta się jak literaturę pornograficzną, jednak interesujący jest fragment opisujący jakimi środkami dysponował stan Michigan by można było skutecznie przeprowadzić dochodzenie i w efekcie ujawnić seksualne nadużycia w Kościele Katolickim.
Ciekawie to wygląda w świetle działania naszej Państwowej Komisji do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich.

"W dniu 21 września 2018 r. Departament Prokuratora Generalnego stanu Michigan we współpracy z policją stanową Michigan wszczęła dochodzenie ws wykorzystywania seksualnego przez duchownych w całym stanie Michigan, ze szczególnym uwzględnieniem siedmiu diecezjji Kościoła katolickiego stanu Michigan. [...]Jednym z celów śledztwa było zbadanie sprawy czy można postawić zarzuty karne osobom, które rzekomo brały udział w potencjalnie przestępcze zachowania, oraz te które nie dopełniły ustawowego obowiązku zgłaszania zachowań z udziałem nieletnich. Kolejnym celem śledztwa było ustalić, czy Archidiecezja i Diecezje przestrzegały swoich ustaw obowiązkowego zgłaszania wykorzystywania seksualnego nieletnich.[...] Jest to drugi z siedmiu odrębnych raportów
[...]
W dniu 3 października 2018 roku równocześnie wykonano nakaz przeszukania Archidiecezji i wszystkich sześciu diecezji w celu przejęcia wszelkich informacji i zapisów każdej z nich.
Nakaz przeszukania podpisany przez sędziego to nakaz, który umożliwia przeszukanie i zajęcie określonych przedmiotów, jeśli uprawdopodobniają podstawy do ustalenia, że ​​doszło do przestępstwa. Nakaz przeszukania został wykonany wspólnie z wieloma agencjami policyjnymi, w tym policją stanu Michigan, detektywami i żołnierzami. Akcje nadzorowało 15 agentów specjalnych. Trwało to 8 godzin i przejęto ponad 220 pudeł z dokumentami. W sumie szacunkowo zabezpieczono 1,5 miliona dokumentów papierowych.
Nim do tej akcji doszło, na początku dochodzenia utworzono infolinię, która pracowała w godzinach od 8:00 do 19:00 od poniedziałku do piątku celem gromadzenia informacji od ogółu społeczeństwa na temat wykorzystywania seksualnego w obrębie kościoła. Linia w całym stanie Michigan wygenerowała łącznie 1015 wskazówek związanych z molestowaniem. Legislatura stanu Michigan przeznaczyła 635 000 dolarów na częściowe sfinansowanie tego dochodzenia. Przeznaczono 400 000 dolarów na elektroniczne zarządzanie dokumentami i 235 000 dolarów na orzecznictwo ofiar. Elektroniczne zarządzanie dokumentami kosztuje obecnie około 498 717,35 dolarów."
Elasp (6859 punktów)
>Cytat:

>Proboszcz miał zwabić innego księdza na plebanię pod pozorem gościnnego odprawienia mszy dla dzieci,
>zamiast tego upoił go alkoholem i wykorzystał seksualnie.
>www.o2.pl/(*)nego-ksiedza-6983886392171008a
>

>Szczegóły na str. 79:
>www.michig(*)ylord-Diocese-Report-Final.pdf
>

Dodajmy, że Diecezja Gaylord, której dotyczy sprawa, liczy 28 932 kilometrów kwadratowych, ma więc powierzchnię równą prawie 1/10 powierzchni Polski. Dochodzenie obejmowało okres 70 lat. Myślę, że gdyby w Polsce na jej 1/10 powierzchni działało w ciągu 70 lat 26 przestępców seksualnych, uznalibyśmy tę część Polski za raj na ziemi (pod tym względem).

Po raz kolejny posługujesz się półprawdami. Albo więc nie potrafisz logicznie myśleć albo kierujesz się negatywnymi emocjami, a nie rozsądkiem. Jedno i drugie nie ma nic wspólnego z racjonalizmem.

Myślę, że podawany raport może posłużyć jako jeden z argumentów na rzecz twierdzenia, że osoby duchowne popełniają przestępstwa statystycznie rzadziej niż osoby świeckie (przy uwzględnieniu proporcji). Oczywiście nie znaczy to, że ich nie popełniają. Nie istnieje grupa społeczna, w której poziom przestepczości = 0.
12-01-2024 21:35 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Po raz kolejny posługujesz się półprawdami.

Za to ty jawnie łżesz! P. mój początkowy wpis i swoje zdanie powyżej.

> Nie istnieje grupa społeczna, w której poziom przestepczości = 0.

Znaczy się: "a u was Murzynów biją"...

> twierdzenia, że osoby duchowne popełniają przestępstwa statystycznie rzadziej niż osoby świeckie

Nie da się "jakości" przesłonić "ilością":
Cytat:
Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki.
Mark Twain

W tym cytacie warto zauważyć - odpowiadającą kolejności wyliczania - 'tendencję wzrostową'...


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
12-01-2024 23:01 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Cytat:
Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki.
>Mark Twain

>W tym cytacie warto zauważyć - odpowiadającą kolejności wyliczania - 'tendencję wzrostową'...

Ja się wolę posługiwać dowodami, Ty kawałami.
13-01-2024 01:07 
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)
>>Cytat:
Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki.
>>Mark Twain

>>W tym cytacie warto zauważyć - odpowiadającą kolejności wyliczania - 'tendencję wzrostową'...
> Ja się wolę posługiwać dowodami, Ty kawałami.
>

Dowód jest taki, że księża to nie zwykłe osoby zaufania. To zastępcy Boga na ziemi. Zastępcy. Jeszcze raz: zastępcy. Zastępcy, którzy w zastępstwie nauczają i pouczają o moralności, dobroci, zaufaniu, grzechach, etyce.

I jeśli taka osoba dopuszcza się regularnie i nieprzerwanie od powstania sekty katolickiej gwałtu na najsłabszych jednostkach społecznych to żaden murzyn (ten z odpowiedzi Drobnera) nie usprawiedliwi ani nie umniejszy skurwysyństwa tej osoby.

Twoja tania erystyka działa może na kółku różańcowym i dla już przekonanych ale na pewno nie na zdrowych psychicznie i moralnie ludzi.

Najpierw posprzątaj więc fakty w twoim klubie wzajemnej i pedofilnej adoracji.
Elasp (6859 punktów)

>Dowód jest taki, że księża to nie zwykłe osoby zaufania. To zastępcy Boga na ziemi. Zastępcy. Jeszcze raz: zastępcy. Zastępcy, którzy w zastępstwie nauczają i pouczają o moralności, dobroci, zaufaniu, grzechach, etyce.
>I jeśli taka osoba dopuszcza się regularnie i nieprzerwanie od powstania sekty katolickiej gwałtu na najsłabszych jednostkach społecznych to żaden murzyn (ten z odpowiedzi Drobnera) nie usprawiedliwi ani nie umniejszy skurwysyństwa tej osoby.

To są argumenty natury teologiczno-moralnej. Kol. Drobner podawał (albo raczej: zamierzał podać) argumenty natury prawnej albo prawno-kryminalnej.

Dla ateisty ksiądz jest tylko rzekomym zastępcą Boga na ziemi, ponieważ Bóg nie istnieje. Inne są chyba oczekiwania w stosunku do rzekomego następcy Boga na ziemi, jak wobec zastępcy autentycznego.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Dowód jest taki, że księża to nie zwykłe osoby zaufania. To zastępcy Boga na ziemi. Zastępcy. Jeszcze raz: zastępcy. Zastępcy, którzy w zastępstwie nauczają i pouczają o moralności, dobroci, zaufaniu, grzechach, etyce.
>>I jeśli taka osoba dopuszcza się regularnie i nieprzerwanie od powstania sekty katolickiej gwałtu na najsłabszych
>Dla ateisty ksiądz jest tylko rzekomym zastępcą Boga na ziemi
Dla mnie również - wierzący.
>Inne są chyba oczekiwania w stosunku do rzekomego następcy Boga na ziemi, jak wobec zastępcy autentycznego.
To źle świadczy o oczekującym.
...

Autentycznego zastępcę poznasz po tym, że nie gwałci najsłabszych, co jest dowodem, że ksiądz jest rzekomym.

DUCH


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
13-01-2024 14:59 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Autentycznego zastępcę poznasz po tym, że nie gwałci najsłabszych, co jest dowodem, że ksiądz jest rzekomym.

Każdy ksiądz?
13-01-2024 18:56 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Autentycznego zastępcę poznasz po tym, że nie gwałci najsłabszych, co jest dowodem, że ksiądz jest rzekomym.
> Każdy ksiądz?
Każdy.
(jest wiele innych dowodów, przedstawiałem je wielokrotnie)

DUCH

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
13-01-2024 20:59 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>Autentycznego zastępcę poznasz po tym, że nie gwałci najsłabszych, co jest dowodem, że ksiądz jest rzekomym.
>> Każdy ksiądz?
>Każdy.
>(jest wiele innych dowodów, przedstawiałem je wielokrotnie)

Przedstaw dowody, że ks. Isakowicz-Zaleski gwałcił najsłabszych.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Każdy.
>>(jest wiele innych dowodów, przedstawiałem je wielokrotnie)
> Przedstaw dowody, że ks. Isakowicz-Zaleski gwałcił najsłabszych.
Czytaj ze zrozumieniem - gwałcenie to nie jedyny dowód, jest wiele innych. Księża nie reprezentują BOGA, tylko siebie, swój "święty" Kościół i swoje "święte" wymysły.

BÓG

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
14-01-2024 08:13 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Czytaj ze zrozumieniem - gwałcenie to nie jedyny dowód, jest wiele innych. Księża nie reprezentują BOGA, tylko siebie, swój "święty" Kościół i swoje "święte" wymysły.

Dobrze więc, przedstaw jakiś dowód, że ks. Isakowicz-Zaleski nie reprezentował Boga, tylko siebie.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Czytaj ze zrozumieniem - gwałcenie to nie jedyny dowód, jest wiele innych. Księża nie reprezentują BOGA, tylko siebie, swój "święty" Kościół i swoje "święte" wymysły.
> Dobrze więc, przedstaw jakiś dowód, że ks. Isakowicz-Zaleski nie reprezentował Boga, tylko siebie.
Reprezentował Kościół, który nie reprezentuje BOGA, lecz fałsz, który trzyma w ręku;
"Rzeźbiarz robi pomiary na drzewie, kreśli rylcem kształt, obrabia je dłutami i stawia znaki cyrklem; wydobywa z niego kształty ludzkie na podobieństwo pięknej postaci człowieka, aby postawić go w domu. Narąbał sobie drzewa cedrowego, wziął drzewa cyprysowego i dębowego - a upatrzył je sobie między drzewami w lesie - zasadził jesion, któremu ulewa zapewnia wzrost. To wszystko służy człowiekowi na opał: część z nich bierze na ogrzewanie, część na rozpalenie ognia do pieczenia chleba, na koniec z reszty wykonuje boga, przed którym pada na twarz, tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony. Jedną połowę spala w ogniu i na rozżarzonych węglach piecze mięso; potem zajada pieczeń i nasyca się. Ponadto grzeje się i mówi: Hej! Ale się zagrzałem i korzystam ze światła! Z tego zaś, co zostanie, czyni swego boga, bożyszcze swoje, któremu oddaje pokłon i pada na twarz, i modli się, mówiąc: Ratuj mnie, boś ty bogiem moim! Tacy nie mają świadomości ani zrozumienia, gdyż mgłą przesłonięte są ich oczy, tak iż nie widzą, i serca ich, tak iż nie rozumieją. Taki się nie zastanawia; nie ma wiedzy ani zrozumienia, żeby sobie powiedzieć: Jedną połowę spaliłem w ogniu, nawet chleb upiekłem na rozżarzonych węglach, i upiekłem mięso, które zajadam, a z reszty zrobię rzecz obrzydliwą. Będę oddawał pokłon kawałkowi? Taki się karmi popiołem; zwiedzione serce wprowadziło go w błąd. On nie może ocalić swej duszy i powiedzieć: Czyż nie jest fałszem to, co trzymam w ręku?"

BÓG

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)
>>>Czytaj ze zrozumieniem - gwałcenie to nie jedyny dowód, jest wiele innych. Księża nie reprezentują BOGA, tylko siebie, swój "święty" Kościół i swoje "święte" wymysły.
>> Dobrze więc, przedstaw jakiś dowód, że ks. Isakowicz-Zaleski nie reprezentował Boga, tylko siebie.
>Reprezentował Kościół, który nie reprezentuje BOGA, lecz fałsz, który trzyma w ręku;

A zatem: ksiądz nie reprezentuje Boga, bo należy do Kościoła, który nie reprezentuje Boga, a Kościół nie reprezentuje Boga, bo księża nie reprezntują Boga?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>> Dobrze więc, przedstaw jakiś dowód, że ks. Isakowicz-Zaleski nie reprezentował Boga, tylko siebie.
>>Reprezentował Kościół, który nie reprezentuje BOGA, lecz fałsz, który trzyma w ręku;
> A zatem: ksiądz nie reprezentuje Boga, bo należy do Kościoła, który nie reprezentuje Boga, a Kościół nie reprezentuje Boga, bo księża nie reprezntują Boga?
Prosiłeś o dowód, przedstawiłem, jeśli zignorowałeś lub nie zrozumiałeś, mogę jedynie go powtórzyć:
"Rzeźbiarz robi pomiary na drzewie, kreśli rylcem kształt, obrabia je dłutami i stawia znaki cyrklem; wydobywa z niego kształty ludzkie na podobieństwo pięknej postaci człowieka, aby postawić go w domu. Narąbał sobie drzewa cedrowego, wziął drzewa cyprysowego i dębowego - a upatrzył je sobie między drzewami w lesie - zasadził jesion, któremu ulewa zapewnia wzrost. To wszystko służy człowiekowi na opał: część z nich bierze na ogrzewanie, część na rozpalenie ognia do pieczenia chleba, na koniec z reszty wykonuje boga, przed którym pada na twarz, tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony. Jedną połowę spala w ogniu i na rozżarzonych węglach piecze mięso; potem zajada pieczeń i nasyca się. Ponadto grzeje się i mówi: Hej! Ale się zagrzałem i korzystam ze światła! Z tego zaś, co zostanie, czyni swego boga, bożyszcze swoje, któremu oddaje pokłon i pada na twarz, i modli się, mówiąc: Ratuj mnie, boś ty bogiem moim! Tacy nie mają świadomości ani zrozumienia, gdyż mgłą przesłonięte są ich oczy, tak iż nie widzą, i serca ich, tak iż nie rozumieją. Taki się nie zastanawia; nie ma wiedzy ani zrozumienia, żeby sobie powiedzieć: Jedną połowę spaliłem w ogniu, nawet chleb upiekłem na rozżarzonych węglach, i upiekłem mięso, które zajadam, a z reszty zrobię rzecz obrzydliwą. Będę oddawał pokłon kawałkowi? Taki się karmi popiołem; zwiedzione serce wprowadziło go w błąd. On nie może ocalić swej duszy i powiedzieć: Czyż nie jest fałszem to, co trzymam w ręku?"

BÓG

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)
>>>> Dobrze więc, przedstaw jakiś dowód, że ks. Isakowicz-Zaleski nie reprezentował Boga, tylko siebie.
>>>Reprezentował Kościół, który nie reprezentuje BOGA, lecz fałsz, który trzyma w ręku;
>> A zatem: ksiądz nie reprezentuje Boga, bo należy do Kościoła, który nie reprezentuje Boga, a Kościół nie reprezentuje Boga, bo księża nie reprezntują Boga?
>Prosiłeś o dowód, przedstawiłem, jeśli zignorowałeś lub nie zrozumiałeś, mogę jedynie go powtórzyć:

To nie jest żaden dowód, tylko anegdota. Przedstaw coś, co może być dowodem np. w postępowaniu sądowym.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Prosiłeś o dowód, przedstawiłem, jeśli zignorowałeś lub nie zrozumiałeś, mogę jedynie go powtórzyć:
> To nie jest żaden dowód, tylko anegdota. Przedstaw coś, co może być dowodem np. w postępowaniu sądowym.
Mylisz się, to nie jest anegdota, to jest dowód! Przedstawiam go (w rozszerzeniu) po raz trzeci i ostatni:
"Bałwochwalstwo dowodem głupoty.
Wszyscy rzeźbiarze bożków są niczym; dzieła ich ulubione na nic się nie zdadzą; ich czciciele sami nie widzą ani nie zdają sobie sprawy, że się okrywają hańbą. Kto rzeźbi bożka i odlewa posąg, żeby nie mieć pożytku? Oto wszyscy czciciele tego bożka zawstydzą się; jego wykonawcy sami są ludźmi. Wszyscy oni niechaj się zbiorą i niech staną! Razem się przestraszą i wstydem okryją. Wykonawca posągu urabia żelazo na rozżarzonych węglach i młotami nadaje mu kształty; wykańcza je swoim silnym ramieniem; oczywiście, jest głodny i brak mu siły; nie pił wody, więc jest wyczerpany. Rzeźbiarz robi pomiary na drzewie, kreśli rylcem kształt, obrabia je dłutami i stawia znaki cyrklem; wydobywa z niego kształty ludzkie na podobieństwo pięknej postaci człowieka, aby postawić go w domu. Narąbał sobie drzewa cedrowego, wziął drzewa cyprysowego i dębowego - a upatrzył je sobie między drzewami w lesie - zasadził jesion, któremu ulewa zapewnia wzrost. To wszystko służy człowiekowi na opał: część z nich bierze na ogrzewanie, część na rozpalenie ognia do pieczenia chleba, na koniec z reszty wykonuje boga, przed którym pada na twarz, tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony. Jedną połowę spala w ogniu i na rozżarzonych węglach piecze mięso; potem zajada pieczeń i nasyca się. Ponadto grzeje się i mówi: Hej! Ale się zagrzałem i korzystam ze światła! Z tego zaś, co zostanie, czyni swego boga, bożyszcze swoje, któremu oddaje pokłon i pada na twarz, i modli się, mówiąc: Ratuj mnie, boś ty bogiem moim! Tacy nie mają świadomości ani zrozumienia, gdyż mgłą przesłonięte są ich oczy, tak iż nie widzą, i serca ich, tak iż nie rozumieją. Taki się nie zastanawia; nie ma wiedzy ani zrozumienia, żeby sobie powiedzieć: Jedną połowę spaliłem w ogniu, nawet chleb upiekłem na rozżarzonych węglach, i upiekłem mięso, które zajadam, a z reszty zrobię rzecz obrzydliwą. Będę oddawał pokłon kawałkowi? Taki się karmi popiołem; zwiedzione serce wprowadziło go w błąd. On nie może ocalić swej duszy i powiedzieć: Czyż nie jest fałszem to, co trzymam w ręku?"

BÓG

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
21-01-2024 15:24 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
#1
> To nie jest żaden dowód, tylko anegdota.

To nie anegdota.
To wyimek z Izajasza 44,13-40.

#2
>>>>>>> zeniu73: księża to ... zastępcy Boga na ziemi.
>>>>>> Elasp: Dla ateisty ksiądz jest tylko rzekomym zastępcą Boga na ziemi
>>>>> Duch Prawdy: Dla mnie również - wierzący.
...
>>> Duch Prawdy: "Rzeźbiarz robi pomiary na drzewie, kreśli rylcem kształt, obrabia je dłutami i stawia znaki cyrklem; wydobywa z niego kształty ludzkie na podobieństwo pięknej postaci człowieka, aby postawić go w domu...."

Nie bardzo wiadomo, w jaki sposób ta 'anegdota' ma być argumentem w dyskusji nt. roli "księży ... na ziemi".
Przecież księdza nie struga się z drewna. (Ani nie odlewa z żelaza.)

Spróbuj dopytać...


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Elasp (6859 punktów)
>#1
>> To nie jest żaden dowód, tylko anegdota.
>To nie anegdota.
>To wyimek z Izajasza 44,13-40.
>#2

Pod względem formalnym - metodologicznym - jest to anegdota. Niczego nie udowodnię w sądzie cytując Iz 44, 13-40.
Drobner (19539 punktów)
>>To nie anegdota.
>>To wyimek z Izajasza 44,13-40.

> Pod względem formalnym - metodologicznym - jest to anegdota. Niczego nie udowodnię w sądzie cytując Iz 44, 13-40.

Lecz pod względem etymologicznym - nie.
Ze szkoły podstawowej pamiętam definicję, którą potwierdza też cytat:
Cytat:
Anegdota (gr. τὸ ἀνέκδοτоν, to anekdoton "nieopublikowane"...)

... od Anegdot - nieprzyzwoitych opowiadań... rozpowszechnianych w obiegu ustnym...
pl.wikipedia.org/wiki/Anegdota

'Izajasz' jest publikowany od ho, ho, ho... a może nawet i dłużej...


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>> To nie jest żaden dowód, tylko anegdota.
>>To nie anegdota.
>>To wyimek z Izajasza 44,13-40.
> Pod względem formalnym - metodologicznym - jest to anegdota. Niczego nie udowodnię w sądzie cytując Iz 44, 13-40.
Po pierwsze, Izaj.44:13-20.
Po drugie, Biblia wg Kościoła\księży to Słowo Boże = Pismo Święte, czy zbiór anegdot?

DUCH

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)

>> Pod względem formalnym - metodologicznym - jest to anegdota. Niczego nie udowodnię w sądzie cytując Iz 44, 13-40.
>Po pierwsze, Izaj.44:13-20.

Dobrze więc, Iz, 44, 13-20.

>Po drugie, Biblia wg Kościoła\księży to Słowo Boże = Pismo Święte, czy zbiór anegdot?

To, że coś wedle osoby X nie jest anegdotą nie znaczy, że nie jest anegdotą.

Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Po drugie, Biblia wg Kościoła\księży to Słowo Boże = Pismo Święte, czy zbiór anegdot?
> To, że coś wedle osoby X nie jest anegdotą nie znaczy, że nie jest anegdotą.
Czy te "anegdoty" w Biblii to Słowo Boże?

DUCH


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)

>Czy te "anegdoty" w Biblii to Słowo Boże?

Mówię tylko, że z faktu, że chrześcijanie uważają Biblię za słowo Boże nie wynika, że jest to słowo Boże.

Ja zaś mówiąc o anegdocie miałem na myśli coś, co nie spełnia warunku świadectwa czy dowodu w postępowaniu sądowym (mogłem i, zdaje się, powinienem był użyć słowa "opowiastka"). Nikt niczego w sądzie nie udowodni cytując Biblię, nawet jeżeli jest ona słowem Bożym. A więc i Ty niczego nie udowodnisz na temat księży cytując Biblię, bez względu na to, czy jest ona słowem Bożym, czy nie. W szczególności, niczego nie udowodnisz odnośnie ks. Isakowicza-Zaleskiego, gdyż jego osoby tyczyło moje pytanie.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Czy te "anegdoty" w Biblii to Słowo Boże?
> Mówię tylko, że z faktu, że chrześcijanie uważają Biblię za słowo Boże nie wynika, że jest to słowo Boże.
Ale wg Kościoła\księży to jest Słowo Boże.
> Ja zaś mówiąc o anegdocie miałem na myśli coś, co nie spełnia warunku świadectwa czy dowodu w postępowaniu sądowym (mogłem i, zdaje się, powinienem był użyć słowa "opowiastka"). Nikt niczego w sądzie nie udowodni cytując Biblię, nawet jeżeli jest ona słowem Bożym. A więc i Ty niczego nie udowodnisz na temat księży cytując Biblię, bez względu na to, czy jest ona słowem Bożym, czy nie. W szczególności, niczego nie udowodnisz odnośnie ks. Isakowicza-Zaleskiego, gdyż jego osoby tyczyło moje pytanie.
A ja napisałem, że każdy ksiądz jest rzekomym reprezentantem Boga, a więc I-Zaleski też! Przedstawiłem Dowód z Biblii, który ty nazywasz anegdotą, a po przeczytaniu owego księża na zakończenie mówią - Oto Słowo Boże - a wierni odpowiadają - Bogu niech będą dzięki. Nie ma większego Dowodu, że księża nie reprezentują Boga, niż Słowo Boże z ich Pisma Świętego.
Jeżeli Bóg biblijny jest fałszywy, to nie reprezentują Boga prawdziwego, bo reprezentują biblijnego. A jeżeli Bóg biblijny jest prawdziwy to Go też nie reprezentują, bo modląc się do boga zrobionego z kawałka drewna, sprzeniewierzają się Jego Słowom:
"Tak mówi Pan, Król Izraela i Odkupiciel jego, Pan Zastępów: Ja jestem pierwszy i Ja ostatni; i nie ma poza Mną boga. Któż jest do Mnie podobny? - Niech woła, niech to ogłosi i niech Mi dowiedzie! Kto przepowiedział przyszłość od wieków i to, co ma nadejść, niech nam obwieści! Nie lękajcie się ani nie przerażajcie! Czyż nie przepowiedziałem z dawna i nie oznajmiłem? Wy jesteście moimi świadkami: czy jest jaki Bóg oprócz Mnie? albo inna Skała? - Ja nie znam takiego! Wszyscy rzeźbiarze bożków są niczym; dzieła ich ulubione na nic się nie zdadzą; ich czciciele sami nie widzą ani nie zdają sobie sprawy, że się okrywają hańbą. Kto rzeźbi bożka i odlewa posąg, żeby nie mieć pożytku? Oto wszyscy czciciele tego bożka zawstydzą się; jego wykonawcy sami są ludźmi. Wszyscy oni niechaj się zbiorą i niech staną! Razem się przestraszą i wstydem okryją. Wykonawca posągu urabia żelazo na rozżarzonych węglach i młotami nadaje mu kształty; wykańcza je swoim silnym ramieniem; oczywiście, jest głodny i brak mu siły; nie pił wody, więc jest wyczerpany. Rzeźbiarz robi pomiary na drzewie, kreśli rylcem kształt, obrabia je dłutami i stawia znaki cyrklem; wydobywa z niego kształty ludzkie na podobieństwo pięknej postaci człowieka, aby postawić go w domu. Narąbał sobie drzewa cedrowego, wziął drzewa cyprysowego i dębowego - a upatrzył je sobie między drzewami w lesie - zasadził jesion, któremu ulewa zapewnia wzrost. To wszystko służy człowiekowi na opał: część z nich bierze na ogrzewanie, część na rozpalenie ognia do pieczenia chleba, na koniec z reszty wykonuje boga, przed którym pada na twarz, tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony. Jedną połowę spala w ogniu i na rozżarzonych węglach piecze mięso; potem zajada pieczeń i nasyca się. Ponadto grzeje się i mówi: Hej! Ale się zagrzałem i korzystam ze światła! Z tego zaś, co zostanie, czyni swego boga, bożyszcze swoje, któremu oddaje pokłon i pada na twarz, i modli się, mówiąc: Ratuj mnie, boś ty bogiem moim! Tacy nie mają świadomości ani zrozumienia, gdyż mgłą przesłonięte są ich oczy, tak iż nie widzą, i serca ich, tak iż nie rozumieją. Taki się nie zastanawia; nie ma wiedzy ani zrozumienia, żeby sobie powiedzieć: Jedną połowę spaliłem w ogniu, nawet chleb upiekłem na rozżarzonych węglach, i upiekłem mięso, które zajadam, a z reszty zrobię rzecz obrzydliwą. Będę oddawał pokłon kawałkowi? Taki się karmi popiołem; zwiedzione serce wprowadziło go w błąd. On nie może ocalić swej duszy i powiedzieć: Czyż nie jest fałszem to, co trzymam w ręku?"

BÓG

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)

>Jeżeli Bóg biblijny jest fałszywy, to nie reprezentują Boga prawdziwego, bo reprezentują biblijnego. A jeżeli Bóg biblijny jest prawdziwy to Go też nie reprezentują, bo modląc się do boga zrobionego z kawałka drewna, sprzeniewierzają się Jego Słowom:

Chcesz więc powiedzieć, że księża są bałwochwalcami? Przecież w tym fragmencie nie chodzi o to, że nie można sporządzić wizerunku Boga i oddawać czci Bogu przez ten wizerunek, tylko że nie można oddawać takiej czci wizerunkowi, jaka się należy Bogu, a więc nie należy utożsamiać wizerunku z Bogiem. Nie słyszałem o żadnym księdzu, który by np. uważał, że Bogiem jest rysunek znajdujący się w Kaplicy Sykstyńskiej, rysunek, oczywiście wykonany ręką ludzką. Żaden zdrowy na umyśle ksiądz nie uważa drewnianej figurki Chrystusa, wystruganej przez siebie lub kogokolwiek innego, za Boga. Mylisz więc księży, oddających Bogu cześć przez taką figurkę, ze starożytnymi bałwochwalcami, którzy oddawali cześć boską tego rodzaju figurkom. Ci drudzy - a nie pierwsi - są potępiani w podanym cytacie.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Jeżeli Bóg biblijny jest fałszywy, to nie reprezentują Boga prawdziwego, bo reprezentują biblijnego. A jeżeli Bóg biblijny jest prawdziwy to Go też nie reprezentują, bo modląc się do boga zrobionego z kawałka drewna, sprzeniewierzają się Jego Słowom:
> Chcesz więc powiedzieć, że księża są bałwochwalcami? Przecież w tym fragmencie nie chodzi o to, że nie można sporządzić wizerunku Boga i oddawać czci Bogu przez ten wizerunek, tylko że nie można oddawać takiej czci wizerunkowi, jaka się należy Bogu, a więc nie należy utożsamiać wizerunku z Bogiem. Nie słyszałem o żadnym księdzu, który by np. uważał, że Bogiem jest rysunek znajdujący się w Kaplicy Sykstyńskiej, rysunek, oczywiście wykonany ręką ludzką. Żaden zdrowy na umyśle ksiądz nie uważa drewnianej figurki Chrystusa, wystruganej przez siebie lub kogokolwiek innego, za Boga. Mylisz więc księży, oddających Bogu cześć przez taką figurkę, ze starożytnymi bałwochwalcami, którzy oddawali cześć boską tego rodzaju figurkom. Ci drudzy - a nie pierwsi - są potępiani w podanym cytacie.
Nie zrozumiałeś, bałwochwalcy nie uważali figurek za Boga, tylko tak samo jak ksiądz oddawali cześć Bogu poprzez figurki. Nie ma żadnej różnicy między nimi, ksiądz oddaje cześć Bogu trzymając w ręku figurkę Jezusa na krzyżu, a inni wyznawcy trzymają swoje figurki i oddają cześć swoim Bogom. Wyznawcy Jowisza nie byli idiotami, wiedzieli, że figurki Jowisza nie są Bogiem, tylko go symbolizują. W podanym cytacie są potępiani wszyscy, którzy tworzą figurki swoich Bogów i poprzez te figurki oddają im cześć. Wszyscy, którzy byli, gdy ten tekst powstawał i wszyscy, którzy przyszli potem...

DUCH

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)

>Nie zrozumiałeś, bałwochwalcy nie uważali figurek za Boga, tylko tak samo jak ksiądz oddawali cześć Bogu poprzez figurki. Nie ma żadnej różnicy między nimi, ksiądz oddaje cześć Bogu trzymając w ręku figurkę Jezusa na krzyżu, a inni wyznawcy trzymają swoje figurki i oddają cześć swoim Bogom. Wyznawcy Jowisza nie byli idiotami, wiedzieli, że figurki Jowisza nie są Bogiem, tylko go symbolizują. W podanym cytacie są potępiani wszyscy, którzy tworzą figurki swoich Bogów i poprzez te figurki oddają im cześć. Wszyscy, którzy byli, gdy ten tekst powstawał i wszyscy, którzy przyszli potem...

Gdzie jest w cytowanym przez Ciebie fragmencie Iz odpowiednik użytego przez Ciebie słowa "poprzez"?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Gdzie jest w cytowanym przez Ciebie fragmencie Iz odpowiednik użytego przez Ciebie słowa "poprzez"?
Ty napisałeś: "Mylisz więc księży, oddających Bogu cześć przez taką figurkę", więc jeśli nie podoba ci się słowo "poprzez" to zmieniam na "przez":
Nie zrozumiałeś, bałwochwalcy nie uważali figurek za Boga, tylko tak samo jak ksiądz oddawali cześć Bogu przez figurki. Nie ma żadnej różnicy między nimi, ksiądz oddaje cześć Bogu trzymając w ręku figurkę Jezusa na krzyżu, a inni wyznawcy trzymają swoje figurki i oddają cześć swoim Bogom. Wyznawcy Jowisza nie byli idiotami, wiedzieli, że figurki Jowisza nie są Bogiem, tylko go symbolizują. W podanym cytacie są potępiani wszyscy, którzy tworzą figurki swoich Bogów i przez te figurki oddają im cześć. Wszyscy, którzy byli, gdy ten tekst powstawał i wszyscy, którzy przyszli potem...

DUCH


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)
>>Gdzie jest w cytowanym przez Ciebie fragmencie Iz odpowiednik użytego przez Ciebie słowa "poprzez"?
>Ty napisałeś: "Mylisz więc księży, oddających Bogu cześć przez taką figurkę", więc jeśli nie podoba ci się słowo "poprzez" to zmieniam na "przez":
>Nie zrozumiałeś, bałwochwalcy nie uważali figurek za Boga, tylko tak samo jak ksiądz oddawali cześć Bogu przez figurki.

Gdzie jest w cytowanym fragmencie odpowiednik słowa "przez"? Ono jest kluczowe.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>Gdzie jest w cytowanym przez Ciebie fragmencie Iz odpowiednik użytego przez Ciebie słowa "poprzez"?
>>Ty napisałeś: "Mylisz więc księży, oddających Bogu cześć przez taką figurkę", więc jeśli nie podoba ci się słowo "poprzez" to zmieniam na "przez":
>>Nie zrozumiałeś, bałwochwalcy nie uważali figurek za Boga, tylko tak samo jak ksiądz oddawali cześć Bogu przez figurki.
> Gdzie jest w cytowanym fragmencie odpowiednik słowa "przez"? Ono jest kluczowe.
Ono nie tylko nie jest kluczowe, ale nie ma żadnego znaczenia. Żaden zdrowy na umyśle wyznawca Zeusa nie uważał figurek Zeusa za Boga. Wyznawcy wierzyli w Boga Zeusa zsyłającego pioruny z nieba i wyrzeźbili sobie figurki Zeusa, tak samo jak wierzący w Boga Jezusa wyrzeźbili sobie figurki Jezusa.

BÓG


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)
>>>>Gdzie jest w cytowanym przez Ciebie fragmencie Iz odpowiednik użytego przez Ciebie słowa "poprzez"?
>>>Ty napisałeś: "Mylisz więc księży, oddających Bogu cześć przez taką figurkę", więc jeśli nie podoba ci się słowo "poprzez" to zmieniam na "przez":
>>>Nie zrozumiałeś, bałwochwalcy nie uważali figurek za Boga, tylko tak samo jak ksiądz oddawali cześć Bogu przez figurki.
>> Gdzie jest w cytowanym fragmencie odpowiednik słowa "przez"? Ono jest kluczowe.
>Ono nie tylko nie jest kluczowe, ale nie ma żadnego znaczenia.

Przecież jest wyraźnie powiedziane:

"(...) z reszty wykonuje boga, przed którym pada na twarz, tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony. Jedną połowę spala w ogniu i na rozżarzonych węglach piecze mięso; potem zajada pieczeń i nasyca się. Ponadto grzeje się i mówi: Hej! Ale się zagrzałem i korzystam ze światła! Z tego zaś, co zostanie, czyni swego boga, bożyszcze swoje, któremu oddaje pokłon i pada na twarz, i modli się, mówiąc: Ratuj mnie, boś ty bogiem moim!"

Mowa jest więc o wykonaniu boga, przed którym się bije pokłony, a nie wizerunku boga.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Ono nie tylko nie jest kluczowe, ale nie ma żadnego znaczenia.
> Przecież jest wyraźnie powiedziane:
>"(...) z reszty wykonuje boga, przed którym pada na twarz, tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony. Jedną połowę spala w ogniu i na rozżarzonych węglach piecze mięso; potem zajada pieczeń i nasyca się. Ponadto grzeje się i mówi: Hej! Ale się zagrzałem i korzystam ze światła! Z tego zaś, co zostanie, czyni swego boga, bożyszcze swoje, któremu oddaje pokłon i pada na twarz, i modli się, mówiąc: Ratuj mnie, boś ty bogiem moim!"
> Mowa jest więc o wykonaniu boga, przed którym się bije pokłony, a nie wizerunku boga.
Czytasz literalnie zamiast czytać sens, przełożę ci to z polskiego na nasze:
(...) z reszty wykonuje Jezusa Chrystusa, przed którym pada na twarz, tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony. Jedną połowę spala w ogniu i na rozżarzonych węglach piecze mięso; potem zajada pieczeń i nasyca się. Ponadto grzeje się i mówi: Hej! Ale się zagrzałem i korzystam ze światła! Z tego zaś, co zostanie, czyni swego boga, bożyszcze swoje, któremu oddaje pokłon i pada na twarz, i modli się, mówiąc: Ratuj mnie, boś ty bogiem moim!"

DUCH

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)

>Czytasz literalnie zamiast czytać sens, przełożę ci to z polskiego na nasze:

Ale skąd wiesz, że taki właśnie jest sens, skoro nie jest to sens literalny?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Czytasz literalnie zamiast czytać sens, przełożę ci to z polskiego na nasze:
>Ale skąd wiesz, że taki właśnie jest sens, skoro nie jest to sens literalny?
Stąd i z wielu innych fragmentów: "tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony."

BÓG

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
24-01-2024 11:08 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>Czytasz literalnie zamiast czytać sens, przełożę ci to z polskiego na nasze:
>>Ale skąd wiesz, że taki właśnie jest sens, skoro nie jest to sens literalny?
>Stąd i z wielu innych fragmentów: "tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony."

Czy Chrystus był rzeźbą?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>>Czytasz literalnie zamiast czytać sens, przełożę ci to z polskiego na nasze:
>>>Ale skąd wiesz, że taki właśnie jest sens, skoro nie jest to sens literalny?
>>Stąd i z wielu innych fragmentów: "tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony."
> Czy Chrystus był rzeźbą?
Figurki Chrystusa to rzeźby.

DUCH


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
24-01-2024 11:18 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>>>Czytasz literalnie zamiast czytać sens, przełożę ci to z polskiego na nasze:
>>>>Ale skąd wiesz, że taki właśnie jest sens, skoro nie jest to sens literalny?
>>>Stąd i z wielu innych fragmentów: "tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony."
>> Czy Chrystus był rzeźbą?
>Figurki Chrystusa to rzeźby.

Napisałeś: "z reszty wykonuje Jezusa Chrystusa".
Duch Prawdy (14787 punktów)
> Napisałeś: "z reszty wykonuje Jezusa Chrystusa".
Znowu czytasz literalnie, zamiast czytać sens: Jezus Chrystus dla chrześcijan jest bogiem, więc w miejsce słowa bóg wstawiłem Jezus Chrystus - z reszty wykonuje boga = z reszty wykonuje Jezusa Chrystusa.

DUCH


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
24-01-2024 11:53 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>> Napisałeś: "z reszty wykonuje Jezusa Chrystusa".
>Znowu czytasz literalnie, zamiast czytać sens: Jezus Chrystus dla chrześcijan jest bogiem, więc w miejsce słowa bóg wstawiłem Jezus Chrystus - z reszty wykonuje boga = z reszty wykonuje Jezusa Chrystusa.

Właśnie: Ty wstawiłeś. Jest to więc Twoja interpretacja Iz, która, jak widać, wymaga dodatkowych interpretacji, również przez Ciebie dokonywanych. Musisz jeszcze wykazać, że ta interpretacja Iz jest lepsza od innych, albo od braku interpretacji, a więc od dosłownego odczytania wskazanego fragmentu Starego Testamentu. Jak to wykażesz?



Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Znowu czytasz literalnie, zamiast czytać sens: Jezus Chrystus dla chrześcijan jest bogiem, więc w miejsce słowa bóg wstawiłem Jezus Chrystus - z reszty wykonuje boga = z reszty wykonuje Jezusa Chrystusa.
> Właśnie: Ty wstawiłeś. Jest to więc Twoja interpretacja Iz, która, jak widać, wymaga dodatkowych interpretacji, również przez Ciebie dokonywanych. Musisz jeszcze wykazać, że ta interpretacja Iz jest lepsza od innych, albo od braku interpretacji, a więc od dosłownego odczytania wskazanego fragmentu Starego Testamentu. Jak to wykażesz?
Już wykazałem, ale dla ciebie jeszcze raz jak dla dziecka w przedszkolu: "z reszty wykonuje (rzeźbę) boga, przed którym pada na twarz, tworzy rzeźbę (boga), przed którą wybija pokłony."

BÓG

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
24-01-2024 13:36 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Już wykazałem, ale dla ciebie jeszcze raz jak dla dziecka w przedszkolu: "z reszty wykonuje (rzeźbę) boga, przed którym pada na twarz, tworzy rzeźbę (boga), przed którą wybija pokłony."

To jest powtórzenie interpretacji, a nie dowód, że jest ona właściwa. Możesz powtarzać swój pogląd wielokrotnie, ale nie stanie się on przez to bardziej zasadny.
Duch Prawdy (14787 punktów)
Wyznawcy Zeusa wykonywali boga, przed którym padali na twarz, czy rzeźbę, przed którą wybijali pokłony?

DUCH


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
24-01-2024 14:24 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>Wyznawcy Zeusa wykonywali boga, przed którym padali na twarz, czy rzeźbę, przed którą wybijali pokłony?

Nie wiem, wiem natomiast, że księga Izajasza mówi wyraźnie o wykonywaniu boga z drewna, o wykonywaniu drewnianego boga i oddawaniu pokłonów drewnianemu bogu, a nie o wykonywaniu drewnianego wizerunku niedrewnianego boga i oddawaniu pokłonów niedrewnianemu bogu przez jego drewniany wizerunek czy rzeźbę.

Gdyby chodziło tylko o wykonywanie drewnianego wizerunku boga (a nie drewnianej rzeźby, która jest bogiem) Izajasz napisałby to. Widocznie tak ludzie owych czasów myśleli i postępowali. Przecież są (albo raczej: byli) tacy, którzy tworzą (tworzyli) sobie amulety i przypisują (przypisywali) tym amuletom nadzwyczajną moc.

Podejrzewam, że ten wystrugany z drewna bóg to nic innego jak amulet, który miał chronić jego wykonawcę, jeżeli ten będzie mu oddawać cześć. Ów bóg jest wszakże wystrugany z resztki drewna. I takich praktyk Izajasz zakazuje.

Oczywiście ktoś bogatszy wykona złotego cielca i będzie sądzić, że ów cielec będzie go chronić.

Izajasz mówi zresztą wyraźnie: "Tak mówi Pan, Król Izraela i Odkupiciel jego, Pan Zastępów: Ja jestem pierwszy i Ja ostatni; i nie ma poza Mną boga".

Zakazuje więc nie czczenia siebie przez wizerunki sporządzane w drewnie, tylko czczenia innych bogów, na przykład wykonanych rzeźb czy figurek. Chrześcijanie nie czczą figurek, rzeźb czy czegokolwiek innego jako boga, więc całe Twoje rozumowanie upada.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Wyznawcy Zeusa wykonywali boga, przed którym padali na twarz, czy rzeźbę, przed którą wybijali pokłony?
> Nie wiem
Nie wiesz, a ja wiem.
>, wiem natomiast, że księga Izajasza mówi wyraźnie o wykonywaniu boga z drewna, o wykonywaniu drewnianego boga i oddawaniu pokłonów drewnianemu bogu, a nie o wykonywaniu drewnianego wizerunku niedrewnianego boga i oddawaniu pokłonów niedrewnianemu bogu przez jego drewniany wizerunek czy rzeźbę.
Nieprawda, mówi również o drewnianych rzeźbach, przed którymi wyznawcy wybijają pokłony.
> Gdyby chodziło tylko o wykonywanie drewnianego wizerunku boga (a nie drewnianej rzeźby, która jest bogiem) Izajasz napisałby to. Widocznie tak ludzie owych czasów myśleli i postępowali. Przecież są (albo raczej: byli) tacy, którzy tworzą (tworzyli) sobie amulety i przypisują (przypisywali) tym amuletom nadzwyczajną moc.
No właśnie napisał to: "tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony."
>Podejrzewam, że ten wystrugany z drewna bóg to nic innego jak amulet, który miał chronić jego wykonawcę, jeżeli ten będzie mu oddawać cześć. Ów bóg jest wszakże wystrugany z resztki drewna. I takich praktyk Izajasz zakazuje.
Oczywiście, dlatego chrześcijanie noszą takie amulety na szyjach, wieszają na ścianach, klękają przed nimi i całują je.
>Oczywiście ktoś bogatszy wykona złotego cielca i będzie sądzić, że ów cielec będzie go chronić.
Albo złotego Chrystusa i będzie sądzić, że ów Chrystus będzie go chronić.
>Izajasz mówi zresztą wyraźnie: "Tak mówi Pan, Król Izraela i Odkupiciel jego, Pan Zastępów: Ja jestem pierwszy i Ja ostatni; i nie ma poza Mną boga".
>Zakazuje więc nie czczenia siebie przez wizerunki sporządzane w drewnie, tylko czczenia innych bogów, na przykład wykonanych rzeźb czy figurek. Chrześcijanie nie czczą figurek, rzeźb czy czegokolwiek innego jako boga, więc całe Twoje rozumowanie upada.
Niestety mylisz się, Izajasz zakazuje również wybijania pokłonów przed rzeźbami, a figurki Chrystusa nie są niczym innym jak rzeźbami.

DUCH


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
24-01-2024 15:05 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>Wyznawcy Zeusa wykonywali boga, przed którym padali na twarz, czy rzeźbę, przed którą wybijali pokłony?
>> Nie wiem
>Nie wiesz, a ja wiem.
>>, wiem natomiast, że księga Izajasza mówi wyraźnie o wykonywaniu boga z drewna, o wykonywaniu drewnianego boga i oddawaniu pokłonów drewnianemu bogu, a nie o wykonywaniu drewnianego wizerunku niedrewnianego boga i oddawaniu pokłonów niedrewnianemu bogu przez jego drewniany wizerunek czy rzeźbę.
>Nieprawda, mówi również o drewnianych rzeźbach, przed którymi wyznawcy wybijają pokłony.

Ale dlaczego wybijają pokłony? Dlatego, że uważają drewnianą rzeźbę za boga. A więc mają innego boga niż Jahwe, ten zaś im przypomina, że bóg jest tylko jeden.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>>Wyznawcy Zeusa wykonywali boga, przed którym padali na twarz, czy rzeźbę, przed którą wybijali pokłony?
>>> Nie wiem
>>Nie wiesz, a ja wiem.
>>>, wiem natomiast, że księga Izajasza mówi wyraźnie o wykonywaniu boga z drewna, o wykonywaniu drewnianego boga i oddawaniu pokłonów drewnianemu bogu, a nie o wykonywaniu drewnianego wizerunku niedrewnianego boga i oddawaniu pokłonów niedrewnianemu bogu przez jego drewniany wizerunek czy rzeźbę.
>>Nieprawda, mówi również o drewnianych rzeźbach, przed którymi wyznawcy wybijają pokłony.
>Ale dlaczego wybijają pokłony? Dlatego, że uważają drewnianą rzeźbę za boga.
To jest twoja interpretacja, Izajasz nic nie napisał o tym, za co uważają drewnianą rzeźbę, napisał tylko, że tworzą rzeźbę, przed którą wybijają pokłony. Moja interpretacja jest inna niż twoja, ale o tym już pisałem.

BÓG


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
24-01-2024 15:37 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>To jest twoja interpretacja, Izajasz nic nie napisał o tym, za co uważają drewnianą rzeźbę, napisał tylko, że tworzą rzeźbę, przed którą wybijają pokłony. Moja interpretacja jest inna niż twoja, ale o tym już pisałem.

Nie zmienia to postaci rzeczy - są dwie interpretacje i jedynym Twoim argumentem przeciw Isakowiczowi-Zaleskiemu jest Twoja interpretacja fragmentu księgi Izajasza. Oczywiście, uważasz tę interpretację za właściwą, ale tak sądzi każdy interpretator o swojej interpretacji - Starego Testamentu czy czegokolwiek innego.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>To jest twoja interpretacja, Izajasz nic nie napisał o tym, za co uważają drewnianą rzeźbę, napisał tylko, że tworzą rzeźbę, przed którą wybijają pokłony. Moja interpretacja jest inna niż twoja, ale o tym już pisałem.
> Nie zmienia to postaci rzeczy - są dwie interpretacje i jedynym Twoim argumentem przeciw Isakowiczowi-Zaleskiemu jest Twoja interpretacja fragmentu księgi Izajasza. Oczywiście, uważasz tę interpretację za właściwą, ale tak sądzi każdy interpretator o swojej interpretacji - Starego Testamentu czy czegokolwiek innego.
Ale tutaj ja nie interpretuję, pisałem o wcześniejszej interpretacji, a tutaj TYLKO cytuję: "tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony." To jest czysty dowód, bez żadnej mojej interpretacji, tylko ty dodałeś tu swoją interpretację, więc ci piszę tak, jak ty napisałeś mi tam; to jest twoja interpretacja. Możesz powtarzać swój pogląd wielokrotnie, ale nie stanie się on przez to bardziej zasadny.

DUCH


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)

>Ale tutaj ja nie interpretuję, pisałem o wcześniejszej interpretacji, a tutaj TYLKO cytuję: "tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony." To jest czysty dowód, bez żadnej mojej interpretacji, tylko ty dodałeś tu swoją interpretację, więc ci piszę tak, jak ty napisałeś mi tam; to jest twoja interpretacja. Możesz powtarzać swój pogląd wielokrotnie, ale nie stanie się on przez to bardziej zasadny.

Nie, bez interpretacji nic nie wynika na temat Isakowicza-Zaleskiego. Nic nie wiem o tym, by Isakowicz-Zaleski stworzył jakąś rzezbę. Trzeba więc dodać nieco przesłanek, które nie są niczym innym, jak Twoją interpretacją tego fragmentu.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Ale tutaj ja nie interpretuję, pisałem o wcześniejszej interpretacji, a tutaj TYLKO cytuję: "tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony." To jest czysty dowód, bez żadnej mojej interpretacji, tylko ty dodałeś tu swoją interpretację, więc ci piszę tak, jak ty napisałeś mi tam; to jest twoja interpretacja. Możesz powtarzać swój pogląd wielokrotnie, ale nie stanie się on przez to bardziej zasadny.
> Nie, bez interpretacji nic nie wynika na temat Isakowicza-Zaleskiego.
Nie, bez interpretacji wynika, że każdy ksiądz nie reprezentuje Boga. Udowodniłem to wcześniej - cofnij się.
>Nic nie wiem o tym, by Isakowicz-Zaleski stworzył jakąś rzezbę. Trzeba więc dodać nieco przesłanek, które nie są niczym innym, jak Twoją interpretacją tego fragmentu.
Nie potrzeba żadnych moich interpretacji, są inne fragmenty świadczące o tym, że każdy ksiądz nie reprezentuje Boga, tylko fałsz, który trzyma w ręku, choćby końcowy fragment: "Taki się karmi popiołem; zwiedzione serce wprowadziło go w błąd. On nie może ocalić swej duszy i powiedzieć: Czyż nie jest fałszem to, co trzymam w ręku?"

BÓG


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Elasp (6859 punktów)
>>>Ale tutaj ja nie interpretuję, pisałem o wcześniejszej interpretacji, a tutaj TYLKO cytuję: "tworzy rzeźbę, przed którą wybija pokłony." To jest czysty dowód, bez żadnej mojej interpretacji, tylko ty dodałeś tu swoją interpretację, więc ci piszę tak, jak ty napisałeś mi tam; to jest twoja interpretacja. Możesz powtarzać swój pogląd wielokrotnie, ale nie stanie się on przez to bardziej zasadny.
>> Nie, bez interpretacji nic nie wynika na temat Isakowicza-Zaleskiego.
>Nie, bez interpretacji wynika, że każdy ksiądz nie reprezentuje Boga. Udowodniłem to wcześniej - cofnij się.

Niczego takiego nie udowodnisz bez dodatkowych założeń, jak chociazby tego, że Izajasz mowi o ludziach po prostu, a nie o ludziach swoich czasów.

>>Nic nie wiem o tym, by Isakowicz-Zaleski stworzył jakąś rzezbę. Trzeba więc dodać nieco przesłanek, które nie są niczym innym, jak Twoją interpretacją tego fragmentu.
>Nie potrzeba żadnych moich interpretacji, są inne fragmenty świadczące o tym, że każdy ksiądz nie reprezentuje Boga, tylko fałsz, który trzyma w ręku, choćby końcowy fragment: "Taki się karmi popiołem; zwiedzione serce wprowadziło go w błąd. On nie może ocalić swej duszy i powiedzieć: Czyż nie jest fałszem to, co trzymam w ręku?"

Sądzę, że Izajasz mówil o ludziach swoich czasów i nie miał pojęcia ani o chrześcijanach jako takich, ani o Isakowiczu-Zaleskim. To, że ten fragment ma znaczenie ogólniejsze jest już jego interpretacją. Dla żydów głos Boga jest skierowany do nich, gdyż oni są narodem wybranym.
Duch Prawdy (14787 punktów)
> Niczego takiego nie udowodnisz bez dodatkowych założeń, jak chociazby tego, że Izajasz mowi o ludziach po prostu, a nie o ludziach swoich czasów.
To jest twoja interpretacja, możesz ją powtarzać wielokrotnie, ale nie stanie się ona przez to bardziej zasadna.
> Sądzę, że Izajasz mówil o ludziach swoich czasów i nie miał pojęcia ani o chrześcijanach jako takich, ani o Isakowiczu-Zaleskim. To, że ten fragment ma znaczenie ogólniejsze jest już jego interpretacją.
To jest twoja interpretacja, możesz ją powtarzać wielokrotnie, ale nie stanie się ona przez to bardziej zasadna.
>Dla żydów głos Boga jest skierowany do nich, gdyż oni są narodem wybranym.
Głos Boga jest skierowany do wszystkich.

BÓG


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Wyznawcy Zeusa wykonywali boga, przed którym padali na twarz, czy rzeźbę, przed którą wybijali pokłony?
> Nie wiem
Nie wiesz, a ja wiem. Wyznawcy Zeusa wykonywali rzeźbę, przed którą wybijali pokłony. Bóg potępia takie praktyki, potępia wszystkich księży, którzy klękają przed rzeźbami przedstawiającymi Jezusa Chrystusa, którzy noszą je na szyi, trzymają w ręku, całują etc.

BÓG

(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
21-01-2024 16:45 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>Przecież księdza nie struga się z drewna. (Ani nie odlewa z żelaza.)

Podobiznę księdza Popiełuszki zrobiono.
21-01-2024 17:08 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Przecież księdza nie struga się z drewna. (Ani nie odlewa z żelaza.)
>Podobiznę księdza Popiełuszki zrobiono.

I co?
Był albo stał się "zastępcą boga na ziemi"?

'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
21-01-2024 19:11 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
Jako że został uznany za świętego, modlą się o jego wstawiennictwo o uzdrowienie.
21-01-2024 21:42 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Jako że został uznany za świętego, modlą się o jego wstawiennictwo o uzdrowienie.

I jak się to ma do kwestii: "czy ksiądz jest zastępcą boga na ziemi, czy nie jest"?

'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Elasp (6859 punktów)
>>>Przecież księdza nie struga się z drewna. (Ani nie odlewa z żelaza.)
>>Podobiznę księdza Popiełuszki zrobiono.
>I co?
>Był albo stał się "zastępcą boga na ziemi"?

Słabość - nieprawość - większości albo nawet wszystkich duchownych można z łatwością pogodzić z inną zasadą religijną, tak iż wady kleru, nawet najcięższe i najohydniejsze, nie będą dowodzić nieistnienia Boga. Tą inną zasadą jest manicheizm, jak wiadomo, czyniący miejsce w świecie dla dwóch Bogów.

Jestem ciekaw, jakie argumenty mogą wysunąć racjonaliści przeciw hipotezie manichejskiej. Inaczej mówiąc, unieważnienie hipotezy jednego Boga nie jest równoznaczne z uznaniem ateizmu za pogląd właściwy, gdyż już sama logika (lub elementarna matematyka) nakazuje odróżnić sytuację, gdy Bóg jest jeden, od sytuacji, gdy Bogów jest więcej niż jeden (np. dwóch), tę zaś od sytuacji, gdy Bogów jest mniej niż jeden, czyli 0. Mówienie, że są tylko dwie ewentualności, jest uproszczeniem.

A zatem, jak ateista (racjonalista będący ateistą) wykluczyć może hipotezę, że wprawdzie nie ma jednego Boga, ale za to jest ich dwóch - jeden odpowiada za to, co uznalibyśmy za dobro, drugi za zło?
21-01-2024 22:44 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
#1
>... Boga...Bogów... Boga... Bóg... Bogów... Bogów... Boga...

Tu już osiągnęliśmy porozumienie:
Cytat:
> Elasp: Nazwa pusta nie ma desygnatów.

Drobner: Miło mi.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,804028#w804595

Dopóki więc nie wskażesz desygnatu/ów tej - hojnie przez ciebie używanej - nazwy, to - dalibóg - nie wiem o czym jest mowa, więc nie mam nic do powiedzenia.
Zupełnie jak o 'Brążkulcu'.

#2
> ... odróżnić sytuację, gdy Bóg jest jeden, od sytuacji, gdy Bogów jest więcej niż jeden...

Pobieżny przegląd wskazuje, że:
Quetzalkoatl to nie jest Kriszna;
Allah też jest różny od każdego z poprzedniej dwójki;
Bwana Kubwa też jest różny od każdego z poprzedniej trójki;
Światowid również jest różny od każdego z poprzedniej czwórki;
Jahwe także różni się od każdego z poprzedniej piątki;
Izyda nie występuje w poprzedniej szóstce;
Asztarte do tej pory nie wymieniłem;
O Afrodycie też jeszcze nie wspomniałem;
no i Brążkulec też był - jak dotąd - pominięty.

Wszystkich podać nie zdołam.

Tak więc: 'bogów' ci u nas - za przeproszeniem - "jak psów"...

'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Elasp (6859 punktów)

>Dopóki więc nie wskażesz desygnatu/ów tej - hojnie przez ciebie używanej - nazwy, to - dalibóg - nie wiem o czym jest mowa, więc nie mam nic do powiedzenia.

Dobrze, tylko powiedz na czym ma polegać "wskazanie desygnatu". Innymi słowy, jaki jest desygnat wyrażenia "wskazanie desygnatu"?

>Zupełnie jak o 'Brążkulcu'.
>#2
>> ... odróżnić sytuację, gdy Bóg jest jeden, od sytuacji, gdy Bogów jest więcej niż jeden...
>Pobieżny przegląd wskazuję... itd.

Może właśnie dlatego wskazuje, że jest pobieżny?
22-01-2024 08:35 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Dopóki więc nie wskażesz desygnatu/ów tej - hojnie przez ciebie używanej - nazwy, to - dalibóg - nie wiem o czym jest mowa, więc nie mam nic do powiedzenia.
> Dobrze, tylko powiedz na czym ma polegać "wskazanie desygnatu". Innymi słowy, jaki jest desygnat wyrażenia "wskazanie desygnatu"?

Po prostu: "powiedz, o czym chcesz ze mną rozmawiać".

Bo taki np. Henryk Batuta może być 'obiektem' rozmów...
Smok Wawelski - również...
A także Brążkulec...

>>Zupełnie jak o 'Brążkulcu'.
>>#2
>>> ... odróżnić sytuację, gdy Bóg jest jeden, od sytuacji, gdy Bogów jest więcej niż jeden...
>>Pobieżny przegląd wskazuję... itd.
> Może właśnie dlatego wskazuje, że jest pobieżny?

Przegląd, choć pobieżny, jest zupełnie wystarczający w kwestii "liczby" 'bogów'.

Sprawą nierozstrzygniętą pozostaje, ilu z nich "zmieści się jednocześnie na główce szpilki".


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Elasp (6859 punktów)
>>>Dopóki więc nie wskażesz desygnatu/ów tej - hojnie przez ciebie używanej - nazwy, to - dalibóg - nie wiem o czym jest mowa, więc nie mam nic do powiedzenia.
>> Dobrze, tylko powiedz na czym ma polegać "wskazanie desygnatu". Innymi słowy, jaki jest desygnat wyrażenia "wskazanie desygnatu"?
>Po prostu: "powiedz, o czym chcesz ze mną rozmawiać".
>Bo taki np. Henryk Batuta może być 'obiektem' rozmów...

Jeżeli Henryk Batuta może byc obiektem rozmów, dlaczego nie może być nim Bóg, jak powiada słownik języka polskiego, «w religiach monoteistycznych: istota nadprzyrodzona, stworzyciel i pan wszechświata»?


22-01-2024 09:59 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
> dlaczego nie może być nim Bóg...

Może. Są od tego odpowiednie i liczne "kółka zainteresowań".

Ja - szczęśliwie - nie należę do żadnego z nich.
Nie interesują mnie bezprzedmiotowe, beztreściowe, jałowe rozmowy o 'fantastyczno-bajkowych obiektach', które lęgną się w wyobraźniach "zaangażowanych kółkowiczów"...


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
22-01-2024 15:22 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>> dlaczego nie może być nim Bóg...
>Może. Są od tego odpowiednie i liczne "kółka zainteresowań".
>Ja - szczęśliwie - nie należę do żadnego z nich.

Ale bardzo często wypowiadasz się na temat wyrazu "Bóg" i tego, że wyraz ten nie posiada desygnatu. Czym różni się gorliwość, z jaką wypowiadasz się o nazwie "Bóg", od gorliwości, z jaką inni mówią o Bogu, albo przynajmniej mówią, że mówią o Bogu? Religia to nie tylko pewne twierdzenie (lub pewne pseudotwierdzenie), ale także pewne nastawienie umysłowe. Myślę, że przekonanie Cię o tym, że spór o Boga jest przedmiotowy, byłby czymś równie niemożliwym, jak przekonanie "osoby wierzącej", że Bóg nie istnieje.

Jeżeli Twoje nastawienie umysłowe jest takie samo, jak "osoby wierzącej", to czy ma jakieś znaczenie to, że inna jest przyczyna tego nastawienia w Twoim przypadku i tych z "kółka zainteresowań"? Tak naprawdę różnicie się jedynie w słowach.
22-01-2024 16:36 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
> Czym różni się gorliwość, z jaką wypowiadasz się o nazwie "Bóg", od gorliwości, z jaką inni mówią o Bogu...

Tym, że
- mi wiadomo, że o 'tym' nic nie wiadomo;
- im nie wiadomo, że o 'tym' nic nie wiadomo.

To wyłącznie kwestia epistemologii...


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
23-01-2024 00:08 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>> Czym różni się gorliwość, z jaką wypowiadasz się o nazwie "Bóg", od gorliwości, z jaką inni mówią o Bogu...
>Tym, że
>- mi wiadomo, że o 'tym' nic nie wiadomo;
>- im nie wiadomo, że o 'tym' nic nie wiadomo.
>To wyłącznie kwestia epistemologii...

Ty wiesz coś, czego oni nie wiedzą, oni zapewne wiedzą coś, czego Ty nie wiesz. Pod innym względami nie różnisz się jednak od nich.

Słowo "Bóg" ma znaczenie (słownikowe), jest więc fałszem to, co twierdzisz (że jest to wyrażenie bez sensu). Można to słowo przetłumaczyć z sensem na wiele języków, co nie jest możliwe w przypadku podawanego przez Ciebie przykładu.

Czy słowo "Bóg" ma desygnat? Przypuśćmy, że nie ma desygnatu (a więc, że jest nazwą pustą). Twoim zdaniem wypowiedzi zawierające słowo "Bóg" jako podmiot nie są ani prawdziwe, ani fałszywe, tylko bezsensowne, ponieważ słowo "Bóg" nie ma desygnatu. A zatem, jeżeli podmiot zdania jest nazwą pustą, zdanie to nie jest zdaniem w sensie logicznym i nie jest ani prawdziwe ani fałszywe, tylko pozbawione sensu.

Rozważmy zdanie: "Aleksander Macedoński podbił Persję". Pytam: czy nazwa "Aleksander Macedoński" ma desygnat? Jeżeli ma, to czy potrafisz zidentyfikować tę istniejącą rzecz, która jest Aleksandrem Macedońskim? Jeżeli nie potrafisz tego zrobić, w jaki sposób nazwa ta ma desygnat i nie jest nazwą pustą? Jeżeli zaś jest nazwą pustą, to czy uważasz wyrażenie: "Aleksander Macedoński podbił Persję" za pozbawione sensu?

Krótko mówiąc, pytam, czy nazwa "Aleksander Macedoński" jest nazwą pustą.
Elasp (6859 punktów)
>> Czym różni się gorliwość, z jaką wypowiadasz się o nazwie "Bóg", od gorliwości, z jaką inni mówią o Bogu...
>Tym...

"Krótko mówiąc, pytam, czy nazwa "Aleksander Macedoński" jest nazwą pustą."
panTeista (6808 punktów)
> Dobrze, tylko powiedz na czym ma polegać "wskazanie desygnatu". Innymi słowy, jaki jest desygnat wyrażenia "wskazanie desygnatu"?

Rzeczowniki, podmioty mają desygnaty, czasowniki ich nie mają.
21-01-2024 22:12 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
> A zatem: ksiądz nie reprezentuje Boga, bo należy do Kościoła, który nie reprezentuje Boga, a Kościół nie reprezentuje Boga, bo księża nie reprezentują Boga?

Wtrącę się do Waszej dyskusji.
Dla mnie jest oczywiste, że ani ksiądz Kościoła katolickiego, ani kapłan Cerkwi prawosławnej, ani pastor w Kościołach protestanckich nie reprezentuje Boga. Przecież to absurd. A poza tym, dlaczego akurat jakiś duchowny miałby reprezentować Boga, a nie np. przysłowiowy pan Kowalski? Przecież on wie o Bogu dokładnie to samo, co ksiądz czy inny kapłan, czyli nic.

Rzecz dotyczy doskonałego bytu transcendentnego, zwanego Bogiem, którego człowiek nie jest w stanie ogarnąć swoim rozumem. Nic o Bogu nie wiemy, nawet tego nie wiemy, czy on w ogóle istnieje. Ale niepomni tego teolodzy i filozofowie chrześcijańscy wedle własnego upodobania przydali Bogu szereg różnych przymiotów, którymi arbitralnie opisali Boga.

W takim stanie rzeczy twierdzi się, że ksiądz reprezentuje Boga. Zresztą księża mówią również z absolutna pewnością, że reprezentują Boga. Skąd ten ksiądz lub inny kapłan wie, że Bóg życzy sobie, by on go reprezentował? Skąd on wie, że Bóg przekazał mu takowe pełnomocnictwo? W jaki sposób ten kapłan się tego dowiedział, czyli jak Bóg poinformował go, że chciałby, by był jego reprezentantem na naszej planecie? Czy Bóg przekazał ludzkości jakąś metodę, jakieś narzędzie do poznawania jego życzeń w stosunku do ludzi? Skąd kapłan wie, na czym ma polegać to reprezentowanie Boga?

A poza tym, reprezentują, czyli co konkretnie robią? Jak reprezentują? Czy oznacza to np. pośrednictwo między Bogiem a człowiekiem? Czy księża przekazują Bogu jakieś informacje o ludziach, czy przekazują mu prośby ludzi do niego kierowane? A jeśli przekazują, to jak to czynią? Na czym jeszcze polega to reprezentowanie Boga?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Elasp (6859 punktów)
>> A zatem: ksiądz nie reprezentuje Boga, bo należy do Kościoła, który nie reprezentuje Boga, a Kościół nie reprezentuje Boga, bo księża nie reprezentują Boga?
>Wtrącę się do Waszej dyskusji.
>Dla mnie jest oczywiste, że ani ksiądz Kościoła katolickiego, ani kapłan Cerkwi prawosławnej, ani pastor w Kościołach protestanckich nie reprezentuje Boga. Przecież to absurd. A poza tym, dlaczego akurat jakiś duchowny miałby reprezentować Boga, a nie np. przysłowiowy pan Kowalski? Przecież on wie o Bogu dokładnie to samo, co ksiądz czy inny kapłan, czyli nic.

Sam Pan sobie przeczy. Jeżeli nic nie wiemy o Bogu, to nie może Pan wiedzieć i tego, że ktoś (w omawianym przypadku ksiądz) nie reprezentuje Boga.
21-01-2024 23:28 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Dla mnie jest oczywiste, że ani ksiądz Kościoła katolickiego, ani kapłan Cerkwi prawosławnej, ani pastor w Kościołach protestanckich nie reprezentuje Boga. Przecież to absurd. A poza tym, dlaczego akurat jakiś duchowny miałby reprezentować Boga, a nie np. przysłowiowy pan Kowalski? Przecież on wie o Bogu dokładnie to samo, co ksiądz czy inny kapłan, czyli nic.
> Sam Pan sobie przeczy. Jeżeli nic nie wiemy o Bogu, to nie może Pan wiedzieć i tego, że ktoś (w omawianym przypadku ksiądz) nie reprezentuje Boga.

Nie przeczę sobie. Proszę wyraźnie przeczytać całą moją wypowiedź i odnieść się do wszystkiego, co napisałem. W niej wyjaśniłem, dlaczego moim zdaniem ani ksiądz, ani żaden Kowalski nie reprezentują Boga.

Teraz mogę jeszcze uzupełnić moją wypowiedź.
Chrześcijaństwo ma wiele Kościołów: trzy najliczniejsze, czyli katolicyzm, prawosławie, protestantyzmu, a w każdym z tych Kościołów są jeszcze Kościoły mniejsze. W samym tylko Kościele katolickim istnieje około dwudziestu pomniejszych Kościołów (np. Kościoły katolickie różnych obrządków). Oprócz tych trzech głównych Kościołów istnieją jeszcze pomniejsze sekty. Analogicznie jest protestantyzmie i prawosławiu. Bodaj w każdym z tych Kościołów i sekt istnieją pewne różnice w kwestiach wiary (dogmatów). Duchowni którego satem nurtu katolicyzmu albo prawosławia lub protestantyzmu reprezentują Boga?

Wyznawcy judaizmu odmiennie od chrześcijan rozumieją Boga. Nie uznają oni przecież trójcy świętej: Według nich istnieje jeden Bóg-Stwórca, nie ma zaś ani Syna Bożego ani Ducha Świętego. To fundamentalna różnica w porównaniu z chrześcijaństwem.

Który zatem z nurtów tych religii - a przecież są jeszcze inne religie - reprezentuje Boga? Bo przecież nie mogą wszystkie. Który zatem z tych religijnych nurtów rozumie prawidłowo zamierzenia Boga w stosunku do ludzi, a które pozostałe są fałszywe? Czy Bóg chce przekazać ludzkości, że istnieją trzy istoty Boga trójjedynego, a każda z nich jest Bogiem chrześcijaństwo), czy też przekazać, że nie ma takich hipostaz (judaizm)?

Nawiasem mówiąc, czy twierdzi Pan, że wiemy coś na temat Boga, a jeśli "tak", to skąd i co o Bogu Pan wie? Proszę ponadto zastanowić się nad pytaniami, które zawarłem w dwóch ostatnich wypowiedziach.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Elasp (6859 punktów)
>>>Dla mnie jest oczywiste, że ani ksiądz Kościoła katolickiego, ani kapłan Cerkwi prawosławnej, ani pastor w Kościołach protestanckich nie reprezentuje Boga. Prz
>Nie przeczę sobie. Proszę wyraźnie przeczytać całą moją wypowiedź i odnieść się do wszystkiego, co napisałem. W niej wyjaśniłem, dlaczego moim zdaniem ani ksiądz, ani żaden Kowalski nie reprezentują Boga.

Z tego, co powiedział Pan powyżej, wynika, że nie wiemy, czy ktoś reprezentuje Boga i nie wiemy jak i po co miałby to robić, a nie to, że wiemy, że nikt nie reprezentuje.

>Teraz mogę jeszcze uzupełnić moją wypowiedź.
>Chrześcijaństwo ma wiele Kościołów: trzy najliczniejsze, czyli katolicyzm, prawosławie, protestantyzmu, a w każdym z tych Kościołów są jeszcze Kościoły mniejsze...

To nadal tylko argument za tym, że nie wiemy, która sekta z wielu (jeśli którakolwiek) jest prawdziwa, a nie argument za tym, że wszystkie są fałszywe.

Równie dobrze można by powiedzieć, że skoro co innego jawi się oczom człowieka, osy i żaby, to nie istnieje odpowiadający tym spostrzeżeniom przedmiot.

>Nawiasem mówiąc, czy twierdzi Pan, że wiemy coś na temat Boga, a jeśli "tak", to skąd i co o Bogu Pan wie? Proszę ponadto zastanowić się nad pytaniami...

Proszę zwrócić uwagę, że powyżej postawiłem pytanie odnośnie manicheizmu, nie zaś poglądów religijnych w ogóle.

We wszystkich swoich wypowiedziach pomija Pan istnienie deizmu i skupia się wyłącznie na teizmie i to w tej wersji, w jakiej istnieje on w historycznie znanych religiach objawionych (albo zwanych objawionymi). Tymczasem istnieje bogaty nurt myślowy, w którym przyjmuje się istnienie religii naturalnej. Często przybierała ona postać deizmu. Uznawali jej istnienie nawet tacy ludzie, jak Voltaire. Wnika Pan w Stary Testament i podnosi wszelkie obecne tam mankamenty. Co ma Pan do powiedzenia np. o "Traktacie teologiczno-politycznym" Spinozy, o "Chrześcijanstwie bez tajemnic" Tolanda albo o "Chrześcijaństwie tak dawnym jak stworzenie" Tindala? Czy zna Pan "Religię w obrębie samego rozumu" Kanta? Jeżeli nie, na jakiej podstawie umieszcza Pan przed swoją wypowiedzią wielki kwantyfikator, tak jakby dotyczyła każdej religii, albo religii jako takiej? Powtarzam, można krytykować religię objawioną za wielość jej postaci, a zarazem uznawać istnienie jednej religii naturalnej.
22-01-2024 16:38 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>>>Dla mnie jest oczywiste, że ani ksiądz Kościoła katolickiego, ani kapłan Cerkwi prawosławnej, ani pastor w Kościołach protestanckich nie reprezentuje Boga.
>>Nie przeczę sobie. Proszę wyraźnie przeczytać całą moją wypowiedź i odnieść się do wszystkiego, co napisałem. W niej wyjaśniłem, dlaczego moim zdaniem ani ksiądz, ani żaden Kowalski nie reprezentują Boga.
> Z tego, co powiedział Pan powyżej, wynika, że nie wiemy, czy ktoś reprezentuje Boga i nie wiemy jak i po co miałby to robić, a nie to, że wiemy, że nikt nie reprezentuje.

Zatem konkretnie. Proszę odpowiedzieć na pytania:

(1) Proszę wskazać, którzy kapłani trzech głównych Kościołów (Cerkwi) chrześcijaństwa (katolicyzm, prawosławie, protestantyzm) oraz ew. pomniejszych sekt chrześcijańskich, albo też przedstawiciele innych religii (np. judaizmu, islamu, zaratustrianizmu, odłamów hinduizmu) są reprezentantami Boga (którego?) na Ziemi (w dalszych pytaniach będę ich nazywał kapłanami, bez względu na religię lub jej odłam, który reprezentują). Proszę przedstawić odpowiedni dowód.

(2) Czy ci wszyscy bogowie to jeden i ten sam Bóg, czy są to różni Bogowie (znajomość pobieżna wielu religii innych od chrześcijaństwa i judaizmu wskazuje mi, że są to różni bogowie)? A Pan co o tym sądzi? Ewentualny dowód mile widziany.

(3) Jeśli reprezentantami Boga (Bogów) na Ziemi są kapłani niektórych tylko religii, proszę wyjaśnić, dlaczego akurat Ci zostali reprezentantami, a nie inni.
Przykładowo, jeśli reprezentantami Boga/Bogów na Ziemi są kapłani hinduizmu, to którego z głównych Bogów tej religii reprezentują: Wisznu, Śiwę czy Mahadewę. Proszę o odpowiedni dowód.
Inny przykład: jeśli ci wybrani kapłani reprezentują Boga wyznawanego w judaizmie i chrześcijaństwie, to wtedy reprezentują tylko boga JHWH (judaizm), czy też odpowiadającego mu Boga-Ojca w chrześcijaństwie wraz z Jezusem i Duchem Świętym. Proszę o odpowiedni dowód.
Jeśli wybrani zostali kapłani wielu (wszystkich?!) religii, to jakiego Boga (Bogów) reprezentują kapłani: czy tylko swojego, czy innych również?
Jeśli jakiś bóg nie uczynił swoich kapłanów jego reprezentantami (np. Śiwa), to kapłani których bogów go reprezentują?
Czy wszyscy kapłani wybranej przez Boga religii reprezentują go na Ziemi, czy tylko niektórzy? Proszę o odpowiedni dowód.

(4) Kto i w jaki sposób przekazał wybranym kapłanom, że zostali uczynieni reprezentantami Boga na Ziemi? Innymi słowy, kto i jak udzielił im tego pełnomocnictwa? Proszę o odpowiedni dowód?

(5) W jakim zakresie kapłani reprezentują Boga, a w jakim nie? Proszę o odpowiedni dowód.

(7) Proszę wyjaśnić, dlaczego akurat kapłani mieliby reprezentować Boga, a nie przysłowiowy Kowalski, główny księgowy w fabryce papieru? Przecież ten Kowalski wie o Bogu dokładnie tyle samo co kapłani, czyli nic.

(8) Czy Bóg przekazał wybranym kapłanom jakąś metodę do poznawania jego bieżących życzeń w stosunku do ludzkości? Proszę o odpowiedni dowód.

(9) Ostatnie pytanie. Jeśli Bóg wybiera wszystkich kapłanów na swoich reprezentantów, np. wszystkich duchownych katolickich, to czy wybiera również tych, którzy okazali się pedofilami, alkoholikami lub zwykłymi głupcami, bo przecież tacy też się trafiają. A jeśli tak, w jaki sposób Bóg odbiera takiemu kapłanowi dane pełnomocnictwo, o ile w ogóle odbiera?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
22-01-2024 16:40 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Chrześcijaństwo ma wiele Kościołów: trzy najliczniejsze, czyli katolicyzm, prawosławie, protestantyzmu, a w każdym z tych Kościołów są jeszcze Kościoły mniejsze. W samym tylko Kościele katolickim istnieje około dwudziestu pomniejszych Kościołów (np. Kościoły katolickie różnych obrządków). Oprócz tych trzech głównych Kościołów istnieją jeszcze pomniejsze sekty. Analogicznie jest protestantyzmie i prawosławiu. Bodaj w każdym z tych Kościołów i sekt istnieją pewne różnice w kwestiach wiary (dogmatów). Duchowni którego satem nurtu katolicyzmu albo prawosławia lub protestantyzmu reprezentują Boga?
> To nadal tylko argument za tym, że nie wiemy, która sekta z wielu (jeśli którakolwiek) jest prawdziwa, a nie argument za tym, że wszystkie są fałszywe. Równie dobrze można by powiedzieć, że skoro co innego jawi się oczom człowieka, osy i żaby, to nie istnieje odpowiadający tym spostrzeżeniom przedmiot.

To drugie zdanie traktuję jako żart. Ale ja poruszyłem istotny problem.
Weźmy pod uwagę wyłącznie odłamy chrześcijaństwa. Poniżej niektóre istotne zagadnienia w nauczaniu Kościoła. Przykładowo:
--- Katolicy uważają, że źródłem objawienia jest nie tylko Biblia, ale również tradycja zawarta w nauczaniu Kościoła. Ewangelicy natomiast (od czasów Lutra) twierdzą, że źródłem objawienia jest wyłącznie Biblia (sola Scriptura).
--- Katolicy uznają prymat i autorytet biskupa Rzymu jako papieża twierdząc, że jest on ojcem świętym, głową Kościoła i kolejnym następcą ap. Piotra. Protestanci nie uznają autorytetu i prymatu papieża. Prawosławni również nie uznają papieża, bo mają swojego, który nosi tytuł patriarchy Moskwy i całej Rusi.
--- Sakrament komunii: w katolicyzmie zwany Eucharystią, w protestantyzmie Wieczerzą Pańską. Tutaj widać też wyraźnie różnice w pojmowaniu roli duchowieństwa. U katolików Eucharystii tylko kapłan ze święceniami może przewodniczyć Eucharystii, gdyż wyłącznie on może przemienić wino i chleb w krew i ciało Jezusa Ch., zaś u protestantów każda osoba ochrzczona.
--- Sakramenty. W Kościele katolickim istnieje siedem sakramentów: chrzest, bierzmowanie, Eucharystia, pokuta, namaszczenie chorych, sakrament święceń i małżeństwo. W większości Kościołow protestanckich tylko dwa: chrzest i sakrament Wieczerzy Pańskiej.
--- Kult Maryjny. U katolików Maria jest pośrednikiem między człowiekiem a Jezusem. Uznają cztery dogmaty Maryjne: o bożym macierzyństwie, o jej wiecznym dziewictwie, o jej wniebowzięciu, o jej niepokalanym poczęciu. Ewangelicy odrzucają dwa ostatnie twierdząc słusznie, że nie mają one poparcia w Biblii.
--- inne jeszcze.

Proszę napisać, jak mają się ustosunkować do powyższych zagadnień np. kapłani hinduizmu (przyjmuję, że zostali wybrani jako reprezentanci Boga).

>>Nawiasem mówiąc, czy twierdzi Pan, że wiemy coś na temat Boga, a jeśli "tak", to skąd i co o Bogu Pan wie? Proszę ponadto zastanowić się nad pytaniami...
> Proszę zwrócić uwagę, że powyżej postawiłem pytanie odnośnie manicheizmu, nie zaś poglądów religijnych w ogóle.

Na manicheizm przyjdzie czas. Zajmijmy się najpierw nieco "prostszymi" zagadnieniami, od których Pan zaczął.
Zatem powtórzę pytanie: czy twierdzi Pan, że wiemy coś na temat Boga, a jeśli "tak", to skąd i co o Bogu Pan wie?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
22-01-2024 16:41 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
> We wszystkich swoich wypowiedziach pomija Pan istnienie deizmu i skupia się wyłącznie na teizmie i to w tej wersji, w jakiej istnieje on w historycznie znanych religiach objawionych (albo zwanych objawionymi). Tymczasem istnieje bogaty nurt myślowy, w którym przyjmuje się istnienie religii naturalnej. Często przybierała ona postać deizmu. Uznawali jej istnienie nawet tacy ludzie, jak Voltaire.

Deizm w najogólniejszym zarysie oznacza, że Bóg jest bezosobowy, nie ingeruje w stworzony przez siebie świat, a tym samym sprawy ludzi są mu obojętne. Oczywiście, będąc teistą można uznawać deizm, czyli przyjmować jw. O ile się jednak dobrze orientuję, jest Pan katolikiem. W chrześcijaństwie dla deizmu nie ma nadmiaru wolnego miejsca. Bóg chrześcijański, a dokładnie każda z jego trzech osób, posiada własną wolę, własny rozum, kieruje się emocjami, jest zatem Bogiem osobowym. Występuje w trzech osobach, jedną z nich jest człowiek imieniem Jezus. Bóg chrześcijański interesuje się człowiekiem, czego dowodem jest Jezus i jego odkupieńcza śmierć na krzyżu.
Zostawmy zatem deizm.

> Wnika Pan w Stary Testament i podnosi wszelkie obecne tam mankamenty. Co ma Pan do powiedzenia np. o "Traktacie teologiczno-politycznym" Spinozy, o "Chrześcijanstwie bez tajemnic" Tolanda albo o "Chrześcijaństwie tak dawnym jak stworzenie" Tindala? Czy zna Pan "Religię w obrębie samego rozumu" Kanta?

Zabrzmiało poważnie i groźnie.
Nie będę udawał, że jestem filozofem, bo nim nie jestem. Nie znam się na wszystkim, nie mam zamiaru udawać, że się znam. Nie znam dzieł, które pan wyżej wymienił.
Po raz n-ty powtarzam, że interesuje mnie przede wszystkim historia chrześcijaństwa orientacyjnie do pierwszej połowy IV wieku n.e. (ew. do końca tego wieku), osoba Jezusa z Nazaretu, Biblia a szczególnie Nowy Testament, zaś w nieco mniejszym stopniu historia starożytnego Izraela i historia boga Jahwe.

Od czasu do czasu czytam niektóre publikacje na temat filozofii religii, nie ukrywam, że głównie filozofów polskich, jak np. J. Woleńskiego, L. Kołakowskiego, J. Hołówki, J. Hartmana, I. Ziemińskiego, B. Dziobkowskiego, J. Wojtysiaka, M. Środy, S. Obirka, Z. Mikołejki, W. Sady'ego. Znam kilka pozycji filozofów zagranicznych, m.in. V.J. Stengera i Ch. Meistera. Przymierzam się do J. Dobieszewskiego. Mam niczym nieodparte przekonanie, że jest to nie najgorszy podkład do aktualnej dyskusji.
Nie odczuwam w tym zakresie braku znajomości dzieł Tolanda i Tindala.

W dwóch wcześniejszych wypowiedziach postawił Pan tezę (tak rozumiem to, co Pan w nich napisał), że księża są reprezentantami Boga. Do tego się odnoszę mając na uwadze głównie chrześcijaństwo i judaizm. Odnosząc się do poruszonego przez Pana zagadnienia przedstawiłem kilka pytań, a teraz z zaciekawieniem oczekuję odpowiedzi, zaś Pan, jak mi się wydaje, unika udzielenia odpowiedzi.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Elasp (6859 punktów)

>Zostawmy zatem deizm.

Mamy zostawić deizm, bo jestem katolikiem?

>Zabrzmiało poważnie i groźnie.

Przepraszam.

>Nie będę udawał, że jestem filozofem, bo nim nie jestem. Nie znam się na wszystkim, nie mam zamiaru udawać, że się znam. Nie znam dzieł, które pan wyżej wymienił.
>Po raz n-ty powtarzam, że interesuje mnie przede wszystkim historia chrześcijaństwa orientacyjnie do pierwszej połowy IV wieku n.e. (ew. do końca tego wieku), osoba Jezusa z Nazaretu, Biblia a szczególnie Nowy Testament, zaś w nieco mniejszym stopniu historia starożytnego Izraela i historia boga Jahwe.

Ale to nie jest podstawa, by wysnuwac ogólne wnioski na temat religii czy Boga. Nawet katolicyzm uznaje istnienie religii naturalnej, tylko że uważa, że koniecznie wiąże się ona z objawioną, która jest jej dopełnieniem o to, do czego człowiek nie może dojść własnymi siłami.

>Od czasu do czasu czytam niektóre publikacje na temat filozofii religii, nie ukrywam, że głównie filozofów polskich, jak np. J. Woleńskiego, L. Kołakowskiego, J. Hołówki, J. Hartmana, I. Ziemińskiego, B. Dziobkowskiego, J. Wojtysiaka, M. Środy, S. Obirka, Z. Mikołejki, W. Sady'ego.

Naprawdę polecam prace, które podałem.
23-01-2024 21:41 
 Ocena 3 na 3
Andrzej.51 (15814 punktów)

>>Po raz n-ty powtarzam, że interesuje mnie przede wszystkim historia chrześcijaństwa orientacyjnie do pierwszej połowy IV wieku n.e. (ew. do końca tego wieku), osoba Jezusa z Nazaretu, Biblia a szczególnie Nowy Testament, zaś w nieco mniejszym stopniu historia starożytnego Izraela i historia boga Jahwe.
> Ale to nie jest podstawa, by wysnuwac ogólne wnioski na temat religii czy Boga.

Dyskusyjne, choć nie neguję. Dobra znajomość początków chrześcijaństwa podparta wiedzą o judaizmie od jego powstania poprzez kolejne fazy rozwoju, daje dobrą podstawę do dyskusji na temat narodzin bogów oraz powstawania i rozwoju religii.
Niemniej do dyskusji na temat doskonałego bytu transcendentnego zwanego Bogiem potrzeba jeszcze coś więcej, potrzebna nieco inna wiedza. Nieskromnie napiszę, że posiadam nie najgorsze podstawy do takiej dyskusji.

>>Od czasu do czasu czytam niektóre publikacje na temat filozofii religii, nie ukrywam, że głównie filozofów polskich, jak np. J. Woleńskiego, L. Kołakowskiego, J. Hołówki, J. Hartmana, I. Ziemińskiego, B. Dziobkowskiego, J. Wojtysiaka, M. Środy, S. Obirka, Z. Mikołejki, W. Sady'ego.
> Naprawdę polecam prace, które podałem.

Jak czas pozwoli to postaram się zagłębić w te dzieła.
Niezależnie od tego żałuję, że wycofał się Pan z dyskusji.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Elasp (6859 punktów)

>Dyskusyjne, choć nie neguję. Dobra znajomość początków chrześcijaństwa podparta wiedzą o judaizmie od jego powstania poprzez kolejne fazy rozwoju, daje dobrą podstawę do dyskusji na temat narodzin bogów oraz powstawania i rozwoju religii.

Nie "narodzin bogów", tylko narodzin najbardziej rozpowszechnionych przekonań dotyczących bogów. Można się zajmować historią medycyny, ale czy znajomość początków medycyny jest ważniejsza od znajomości jej doskonalszej (współczesnej) postaci? Pan uważa, że znać medycynę = znać dobrze jej początki, nie sięgając do historycznie późniejszej, doskonalszej postaci. Ja nie.

>Niemniej do dyskusji na temat doskonałego bytu transcendentnego zwanego Bogiem potrzeba jeszcze coś więcej, potrzebna nieco inna wiedza. Nieskromnie napiszę, że posiadam nie najgorsze podstawy do takiej dyskusji.

Nie zamierzam kwestionować Pana wiedzy, która jest niezaprzeczalna dla każdego, kto czyta Pana wypowiedzi.

>Jak czas pozwoli to postaram się zagłębić w te dzieła.
>Niezależnie od tego żałuję, że wycofał się Pan z dyskusji.

Wycofuję się z dyskusji na temat religii objawionej w jej historycznie znanych postaciach, ponieważ 1) o słabościach tych postaci mówi się od setek lat; wszystkie tak zwane święte księgi pełne są naiwności i niedorzeczności aż zanadto widocznych, 2) jednakże religii tych można skutecznie bronić przyjmując postawę fideistyczną (której istnienie ignoruje Pan tak samo, jak istnienie deizmu), a więc postawę, którą można wyrazić słowami: "credo, quia absurdum". W historii pojawiały się i inne sposoby, jak np. teoria podwójnej prawdy, spopularyzowana przez Awerroesa. Taka teoria, jeżeli jest prawdziwa, uchyla wszystkie zarzuty, jakie można religii objawionej postawić z pozycji badacza wnikającego w tekst taki jak Pismo Święte (czy Koran). A prawdziwość takiej teorii można w ostateczności uczynić przedmiotem wiary. Jak obali Pan wiarę, jaką egzegezą Pisma Świętego? Którym cytatem?

pl.wikipedia.org/wiki/Podwójna_prawda

Nieustannie zakłada Pan, że Pismo Święte powinno być (i nie jest, co wykazuje Pan na wielu przykładach) w tym samym sensie prawdziwe, co teoria naukowa. Dla Pana jest to w tym samym sensie opis świata, w jakim nauka jest opisem świata, tyle od nauki różni się on tym, że jest opisem fałszywym, miejscami wręcz sprzecznym.

Jednym słowem, Pana argumentacja opiera się na milcząco przyjmowanych założeniach i Pański przeciwnik wcale nie musi się z Panem pojedynkować na cytaty z Biblii, tylko po prostu odrzuci te założenia, jak zrobi fideista albo zwolennik teorii "podwójnej prawdy". Oczywiście nie będzie z Panem polemizować także i ten, kto odrzuca religię objawioną właśnie dlatego, że uważa ją za nieudolny i niemożliwy do zaakceptowania przez człowieka myślącego wyraz religii czystej (rozumowej).
24-01-2024 15:01 
 Ocena 3 na 3
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Dyskusyjne, choć nie neguję. Dobra znajomość początków chrześcijaństwa podparta wiedzą o judaizmie od jego powstania poprzez kolejne fazy rozwoju, daje dobrą podstawę do dyskusji na temat narodzin bogów oraz powstawania i rozwoju religii.
> Nie "narodzin bogów", tylko narodzin najbardziej rozpowszechnionych przekonań dotyczących bogów. Można się zajmować historią medycyny, ale czy znajomość początków medycyny jest ważniejsza od znajomości jej doskonalszej (współczesnej) postaci? Pan uważa, że znać medycynę = znać dobrze jej początki, nie sięgając do historycznie późniejszej, doskonalszej postaci.

Dobrze napisałem, ale w bardzo dużym uproszczeniu, bo i tak zbyt obszernie piszę. Miałem na myśli "narodziny" Boga Jahwe dla Izraelitów Teraz to wyjaśnię:

Jahwe nie był "od zawsze" bogiem Izraelitów. Od końca II tysiąclecia p.n.e. Jahwe (pierwotnie Jaho lub Jahu) pojawia się w teoforycznych imionach w rejonach od Egiptu poprzez cały Kanaan (Negew, Palestynę) i Transjordanię aż do znacznie dalej na północ położonej Syrii. Takich bogów było tam wielu, np. Anat, Dagon, Mot. Ale wcześniej Jahwe w tamtych rejonach nie było - nie posiadamy żadnych świadectw na jego wcześniejszą tam obecność. Jak wyżej zaznaczyłem, pierwsze wzmianki o Jahwe to pojawianie się jego imienia w teoforycznych imionach ludzi (onomastyka), np. imię Natanjahu (Nanan-Jahu, czyli dany od boga, BożyDar). Nie jest to jednak dowód, że był wtedy bogiem czczonym przez grupy ludnościowe, w których te imiona zaczęły się pojawiać. Epigraficznie najstarsza informacja o pojawieniu się boga Jahwe w Palestynie to koniec IX wieku p.n.e., chociaż jest to bóstwo starsze.

Jahwe był emanacją boga niebios Ela - boga-ojca, stwórcy świata, deus otiosus (według Iliady) - znanego na całym Bliskim Wschodzie już w III tysiącleciu p.n.e., który stopniowo przestawał być aktywny, czyli stopniowo wypierany bvł przez inne bóstwa, np. przez Baala i właśnie Jahwe (znany z Biblii konflikt Jahwe i Baala jest faktyczny; nie oznacza to jednak, że rywalizowały z sobą te Bóstwa, gdyż rywalizowali ich czciciele). Dzięki Omri'emu, królowi Izraela w latach 882-871 p.n.e., który wyznawał boga Jahwe (Jahwe był bogiem rodzinny królewskiej) zwycięsko z tej rywalizacji wyszedł Jahwe, który stopniowo zaczął się stawać bogiem Izraela i Judy. Na początku jednak (od Omri'ego) praktykowany był politeizm, a dokładnie henoteizm: Jahwe był jednym z bogów czczonych przez Izraelitów, ale - jako bóg rodziny królewskiej - tym najważniejszym.

Tak rozumiem narodziny boga Jahwe dla Izraelitów. On się dla nich narodził w IX wieku p.n.e.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
24-01-2024 15:06 
 Ocena 3 na 3
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Niemniej do dyskusji na temat doskonałego bytu transcendentnego zwanego Bogiem potrzeba jeszcze coś więcej, potrzebna nieco inna wiedza. Nieskromnie napiszę, że posiadam nie najgorsze podstawy do takiej dyskusji.
> Nie zamierzam kwestionować Pana wiedzy, która jest niezaprzeczalna dla każdego, kto czyta Pana wypowiedzi.

Odbieram te Pana słowa pozytywnie. Dziękuję za nie.

>>Niezależnie od tego żałuję, że wycofał się Pan z dyskusji.
> Wycofuję się z dyskusji na temat religii objawionej w jej historycznie znanych postaciach, ponieważ 1) o słabościach tych postaci mówi się od setek lat; wszystkie tak zwane święte księgi pełne są naiwności i niedorzeczności aż zanadto widocznych,

Wielokrotnie o tym pisałem na forum. Naiwności i niedorzeczności jest w świętych księgach judaizmu i chrześcijaństwa zdecydowanie za dużo. Zresztą nie tylko naiwności i niedorzeczności. Jest w nich ponadto stanowczo za dużo zmyśleń i sprzeczności (wewnętrznych, czyli pomiędzy ewangeliami oraz zewnętrznych, czyli pomiędzy ewangeliami a potwierdzonymi faktami historycznymi).

Przykładowo, mamy w ewangeliach Mateusza i Łukasza dwie sprzeczne z sobą opisy narodzin i dziecięctwa Jezusa. W opowieściach tych wiele jest absurdów i niedorzeczności: występują niezgodności w dacie narodzin - co najmniej dziesięć lat: od 4 r. p.n.e. (lub nawet od 7-5 p.n.e.) wg Mateusza do 6 r. n.e. wg Łukasza; jest wędrująca gwiazda przyprowadzająca mędrców do miejsca narodzin Jezusa w Betlejem (Jezus nie narodził się w Betlejem lecz gdzieś w Galilei, najpewniej w Nazarecie); jest zarządzona przez Heroda rzeź niewiniątek; jest ucieczka przed tą rzezią do Egiptu, Herodem; są pastuszkowie; jest opowieść o dwunastoletnim Jezusie nauczającym mędrców w świątyni. Tak nie było, ale tak kiedyś pisano. Właściwa opowieść musiała być poprzedzona niedorzecznym wymyślonym wstępem, który miał pokazać, że księga opisuje dzieje człowieka niezwykłego.

Można przyjąć, że podobną rolę spełnia pierwszy rozdział Ewangelii Jana, a dokładnie pierwsze osiemnaście jej wersetów.

Proszę sobie przypomnieć opowieść o narodzinach Mojżesza w drugim rozdziale Księgi Wyjścia. Maleńkiego Mojżesza matka umieszcza w koszyku i układa w wodach Nilu chcąc w ten sposób uratować swego synka przed gniewem faraona. Zresztą ta opowieść wzorowana jest z kolei na opowieści o Sargonie, założycielu i pierwszym władcy Imperium Akadyjskiego.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
24-01-2024 15:12 
 Ocena 3 na 3
Andrzej.51 (15814 punktów)
> 2) jednakże religii tych można skutecznie bronić przyjmując postawę fideistyczną (której istnienie ignoruje Pan tak samo, jak istnienie deizmu), a więc postawę, którą można wyrazić słowami: "credo, quia absurdum".

Odrzucam fideizm jako uboczny pogląd teologiczno-filozoficzny dotyczący relacji wiary i rozumu. W najbardziej łagodnej formie fideizm był za dopełniającą rolą czynników pozaracjonalnych (wiary) w poznaniu umysłowym (w nauce), w umiarkowanej nakazywał nadrzędną rolę teologii nad poznaniem umysłowym (nauka podporządkowana teologii), zaś w radykalnej występował przeciwko wszelkiej świeckiej nauce.
Pojawił się fideizm już w drugim wieku u Tertuliana (II/III wiek), a później u Augustyna z Hippony (III/IV). A potem zniknął, potem znów się pojawił, aż w końcu około 1850 roku został potępiony przez Piusa IX jako błędny kierunek.

Współczesny Tertulianowi Orygenes głosił zgodność wiary z rozumem. Tertulian miał pogląd odmienny. Jego fideistyczne hasło to wrogość do ludzkiego rozumu i do nauki. Po co nauka i ludzki rozum, skoro - głosił Tertulian - prawda i bez niej jest znana, gdyż została objawiona i przekazana ludzkości w Biblii. Po co człowiekowi rozum, skoro prowadzi go do błędnych nauk. Po co człowiekowi rozum, skoro prawda objawiona go przewyższa. Po co człowiekowi nauka, skoro jest już Biblia, a w niej ewangelie, w których jest wszystko. Po co człowiekowi prawda, skoro jest ona w Chrystusie, a swoim rozumem człowiek i tak jej nie pozna.
Fideistyczny manifest Tertuliana znany jest z jego dzieła O ciele Chrystusa (łac. De carne Christi):
Syn Boży umarł - wiarygodne to jest, bo jest niedorzeczne. Chrystusa pogrzebano, ale on zmartwychwstał - pewne to jest, bo jest niemożliwe.
Certum est, quia imposssible est (lub odwrotnie: Incertum est, quia possible est. To Tertuliana manifest fideistyczny, to jego hasło: credo quia absurdum.

Późniejszy o około dwa wieki Augustyn twierdził: "Zrozum, aby móc wierzyć, wierz, aby móc rozumieć" (ja to parafrazuję: Zrozum, aby móc wiedzieć, wiedz, aby móc zrozumieć).

>W historii pojawiały się i inne sposoby, jak np. teoria podwójnej prawdy, spopularyzowana przez Awerroesa. Taka teoria, jeżeli jest prawdziwa, uchyla wszystkie zarzuty, jakie można religii objawionej postawić z pozycji badacza wnikającego w tekst taki jak Pismo Święte (czy Koran). A prawdziwość takiej teorii można w ostateczności uczynić przedmiotem wiary.

Nie jestem filozofem. Nic nie wiem o Awerroesie, za wyjątkiem tego, że był Arabem i twierdził, że religia głosi to samo, co filozofia. To była jego "podwójna prawda". O szczegóły proszę mnie nie pytać, bo ich nie znam.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
24-01-2024 15:16 
 Ocena 3 na 3
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Jak obali Pan wiarę, jaką egzegezą Pisma Świętego? Którym cytatem?

Ja bynajmniej nie chcę obalać wiary. Nie znam "prawdy", Pan też jej nie zna. Różnica między nami jest taka, że Pan wierzy a ja nie wierzę.
Wiary obalić nie można. To jest zadanie niewykonalne.
W duchu Poppera można powiedzieć, że wiara (szerzej: religie i ich bogowie) nie jest falsyfikowalna, zatem jest nienaukowa, zaś w konsekwencji istnienie Boga / Bogów to teza nienaukowa.

> Nieustannie zakłada Pan, że Pismo Święte powinno być (i nie jest, co wykazuje Pan na wielu przykładach) w tym samym sensie prawdziwe, co teoria naukowa. Dla Pana jest to w tym samym sensie opis świata, w jakim nauka jest opisem świata, tyle od nauki różni się on tym, że jest opisem fałszywym, miejscami wręcz sprzecznym.

Nie ma żadnej możliwości by stwierdzić, że jakaś osoba lub jakaś święta księga posiadają wiedzę religijną. W Pięcioksięgu czytamy, że Mojżesz otrzymał od Jahwe na górze Synaj (Horeb -?) dwie tablice kamienne z wyrytymi na nich dziesięcioma przykazaniami. Złóżmy, że można istnienie tych tablic naocznie stwierdzić, można te dziesięć przykazań z tablic przeczytać, ale w żaden sposób nie można stwierdzić, że zawierają wiedzę religijną, czyli że są "prezentem" od Boga dla ludzkości, choćby Mojżesz uparcie o tym zapewniał.

Wyobraźmy sobie jeszcze, że w naszej Biblii znajduje się przed każdą księgo identyczny zapis o treści: "To jest Pismo Święte, którego ja, Bóg Jahwe, jestem głównym autorem, a całą treść w natchnieniu przekazałem skrybom, którzy wszystko to spisali". Podpis: "JHWH, Bóg". To jednak nie dowodzi boskiego pochodzenia Biblii.

Wiele osób wierzy w Mojżesza i boskie pochodzenie tablic oraz boże natchnienie skrybów piszących księgi biblijne. Wiele zaś innych osób w to nie wierzy. Jednak ani ci pierwsi nie są w stanie udowodnić tym drugim boskiego pochodzenia tablic z dekalogiem oraz Biblii, tym bardziej ci drudzy nie są w stanie skutecznie to zanegować.
Jeśliby nawet osoba niewierząca zgodnie z faktami stwierdziła, że Biblia zawiera stanowczo za dużo nieprawd, sprzeczności i przeróżnych zmyśleń, zatem niemożliwe jest, by Bóg popełniał takie błędy, to nie byłby to dla osoby wierzącej żaden argument na rzecz ludzkiego a nie boskiego pochodzenia tego dzieła. Wierzący zawsze może bowiem odpowiedzieć, że był to celowy zamysł Boga, którego my nie rozumiemy. Oczywiście taka argumentacja nie przekonałaby osoby niewierzącej

> Jednym słowem, Pana argumentacja opiera się na milcząco przyjmowanych założeniach i Pański przeciwnik wcale nie musi się z Panem pojedynkować na cytaty z Biblii, tylko po prostu odrzuci te założenia, jak zrobi fideista albo zwolennik teorii "podwójnej prawdy". Oczywiście nie będzie z Panem polemizować także i ten, kto odrzuca religię objawioną właśnie dlatego, że uważa ją za nieudolny i niemożliwy do zaakceptowania przez człowieka myślącego wyraz religii czystej (rozumowej).

Tak. Osoba niewierząca również nie widzi potrzeby udawadniania osobie wierzącej, że nie ma Boga itd., gdyż doskonale zdaje sobie sprawę, że nijak nie jest w stanie tego udowodnić.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
14-01-2024 09:39 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>> Dobrze więc, przedstaw jakiś dowód, że ks. Isakowicz-Zaleski nie reprezentował Boga, tylko siebie.
>Reprezentował Kościół, który nie reprezentuje BOGA, lecz fałsz, który trzyma w ręku;

Miałem okazję poznać Go osobiście podczas spotkań ormiańskiej wspólnoty w Gliwicach

Na jedno z nich zapraszałem.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,684813

Człowiek gorliwej wiary a przy tym mało pokorny wobec możnych: polityków, biskupów... Pokorny wobec maluczkich i ich potrzeb

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>> Dobrze więc, przedstaw jakiś dowód, że ks. Isakowicz-Zaleski nie reprezentował Boga, tylko siebie.
>>Reprezentował Kościół, który nie reprezentuje BOGA, lecz fałsz, który trzyma w ręku;
>Miałem okazję poznać Go osobiście podczas spotkań ormiańskiej wspólnoty w Gliwicach
>Na jedno z nich zapraszałem.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,684813
>Człowiek gorliwej wiary a przy tym mało pokorny wobec możnych: polityków, biskupów... Pokorny wobec maluczkich i ich potrzeb
Ale co to wnosi do omawianego meritum? Znam wielu ludzi gorliwej wiary, tak gorliwej, że oślepli na wszelkie argumenty, znam ludzi, którzy nie tylko są mało pokorni wobec możnych, ale całkowicie niepokorni itd...

DUCH


(Jedyną i) Absolutną Prawdą jest (Bezinteresowna) Miłość.
17-01-2024 16:46 
 Ocena 1 na 1
haish (2904 punktów)
>>>> Dobrze więc, przedstaw jakiś dowód, że ks. Isakowicz-Zaleski nie reprezentował Boga, tylko siebie.
>>>Reprezentował Kościół, który nie reprezentuje BOGA, lecz fałsz, który trzyma w ręku;
>>Miałem okazję poznać Go osobiście podczas spotkań ormiańskiej wspólnoty w Gliwicach
>>Na jedno z nich zapraszałem.
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,684813
>>Człowiek gorliwej wiary a przy tym mało pokorny wobec możnych: polityków, biskupów... Pokorny wobec maluczkich i ich potrzeb
>Ale co to wnosi do omawianego meritum? Znam wielu ludzi gorliwej wiary, tak gorliwej, że oślepli na wszelkie argumenty, znam ludzi, którzy nie tylko są mało pokorni wobec możnych, ale całkowicie niepokorni itd...

Do czego prowadzi indoktrynacja chrześcijańska, a w szczególności katolicka -> do produkcji pożytecznych (dla Vatykanu) zakłamańców.
Większość ocenia osoby takie jak ks. Isakowicz-Zaleski pozytywnie, ale większość nigdy nie stara się dociekać szczegółów, lecz poprzestaje na powszechnej w mediach narracji.
Pan Zalewski był człowiekiem wykształconym, a od wykształconego wymaga się więcej niż powszechny poziom wiedzy. Przykładem jest reprezentowanie Polaków pokrzywdzonych w czasie II WŚ przez ukraińskich nacjonalistów. Obiektywnie oceniając - Episkopat Polski, a konkretnie biskupi wystosowali orędzie do narodu niemieckiego - 'przebaczamy i prosimy o wybaczenie' (za II WŚ).
Niemieccy agresorzy i okupanci stworzyli warunki Ukraińcom do niechlubnych działań, - o tym przy okazji rozmów o Wołyniu wykształcony Zalewski nie wspominał. Taka codzienna hipokryzja i zagospodarowywanie owieczek w których trzeba podsycać poczucie krzywdy aby były powolne.
Podobnie jest ze świętem Konstytucji 3-go Maja - obecnie w kk są z tej okazji uroczyste msze - to wielka hipokryzja wobec narodu polskiego i wobec Polaków którzy walczyli za naród.
13-01-2024 19:45 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Dowód jest taki, że księża to nie zwykłe osoby zaufania. To zastępcy Boga na ziemi. Zastępcy. Jeszcze raz: zastępcy.

Osoby duchowne są zastępcami Boga na ziemi? Kto, kiedy i na jakiej podstawie uczynił ich zastępcami Boga?
To oni mają czelność sami o sobie tak głosić, by podnieść swój wątpliwy autorytet i wzbudzić nienależny im szacunek wśród wiernych.

>Zastępcy, którzy w zastępstwie nauczają i pouczają o moralności, dobroci, zaufaniu, grzechach, etyce. I jeśli taka osoba dopuszcza się regularnie i nieprzerwanie od powstania sekty katolickiej gwałtu na najsłabszych jednostkach społecznych to żaden murzyn (ten z odpowiedzi Drobnera) nie usprawiedliwi ani nie umniejszy skurwysyństwa tej osoby.

Księża sami siebie uczynili stróżami moralności i uzurpują sobie prawo do moralnej oceny naszego postępowania. Ale to nie oni powinni oceniać naszą moralność, lecz odwrotnie - to oni powinni być poddawani przez nas ciągłej ocenie moralnej. Religia chrześcijańska i głoszone przez nią zasady postępowania nie jest, bo być nie może żadnym wzorcem moralności. Wystarczy zapoznać się z naukową, krytyczną oceną historii chrześcijaństwa od czasów jego powstania, by się o tym przekonać.

Już niedługo, w maju, pewna część maluchów z drugich klas szkoły podstawowej przystąpi do pierwszej spowiedzi, by móc przyjąć pierwszą komunię. Te niewinne dzieciaki, które jeszcze nie zdążyły nagrzeszyć, będą zmuszone z pokorą w pozycji klęczącej wyspowiadać się z niepopełnionych grzechów przed ukrytym w konfesjonale księdzem, który nie klęczy, lecz siedzi. W wielu przypadkach księża przyjmujący spowiedź (bynajmniej nie twierdzę, że wszyscy lub większość) zdążyło już mocno nagrzeszyć. Zapewne jakaś część z tych dzieciaków natrafi w konfesjonale na księdza-pedofila, który być może skrzywdził kolegę lub koleżankę spowiadającego się malucha, albo nawet jego.
Niewinne dziecko musi klęczeć z pokorą przed napuszonym księdzem! Boże, ty to widzisz i nie grzmisz!
A przecież powinno być odwrotnie. To grzeszni księża powinni klęczeć przed niewinnym dzieciakiem i przed nim się spowiadać.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
13-01-2024 20:17 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
> część maluchów z drugich klas szkoły podstawowej przystąpi do pierwszej spowiedzi, by móc przyjąć pierwszą komunię.



'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Elasp (6859 punktów)
>> część maluchów z drugich klas szkoły podstawowej przystąpi do pierwszej spowiedzi, by móc przyjąć pierwszą komunię.
>


Z antyklerykalizmu uczyniłeś sobie artykuł wiary. Nie potrzebujesz dowodów - wystarczą Ci obrazy (a właściwie: obrazki).
14-01-2024 13:37 
 Ocena 3 na 3
Andrzej.51 (15814 punktów)
>> część maluchów z drugich klas szkoły podstawowej przystąpi do pierwszej spowiedzi, by móc przyjąć pierwszą komunię.


Przed egzekucją bezbronna myszka musi się jeszcze wyspowiadać przed swoim kotem... pomyłka, katem.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
14-01-2024 00:50 
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)
>>Dowód jest taki, że księża to nie zwykłe osoby zaufania. To zastępcy Boga na ziemi. Zastępcy. Jeszcze raz: zastępcy.
>Osoby duchowne są zastępcami Boga na ziemi? Kto, kiedy i na jakiej podstawie uczynił ich zastępcami Boga?
>To oni mają czelność sami o sobie tak głosić, by podnieść swój wątpliwy autorytet i wzbudzić nienależny im szacunek wśród wiernych.

Oczywiście.
Na potrzeby dyskusji zniżyłem się do poziomu oponenta i przyjąłem, że teza o zastępstwie jest pewnikiem. To znacznie zwiększa nikczemność księży.
13-01-2024 08:12 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Cytat:
Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki.
>Mark Twain

>W tym cytacie warto zauważyć - odpowiadającą kolejności wyliczania - 'tendencję wzrostową'...

A jednak bez statystyki trudno zrozumieć otaczający nas świat

Twain, jak widać, nie może być autorytetem we wszystkim

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
13-01-2024 13:23 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
[Elasp]: >>> osoby duchowne popełniają przestępstwa statystycznie rzadziej niż osoby świeckie

>A jednak bez statystyki trudno zrozumieć otaczający nas świat

A bez uwzględniania "statystyk liczb ofiar" każdego z klech, to już wcale...

Co Elasp 'raczył' przemilczeć.
Ciebie też nie słychać...


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
13-01-2024 13:38 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Odniosłem się do cytatu Twaina, z którym się nie zgadzam, moje zdanie na temat pedofilii znasz.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
13-01-2024 19:47 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Myślę, że podawany raport może posłużyć jako jeden z argumentów na rzecz twierdzenia, że osoby duchowne popełniają przestępstwa statystycznie rzadziej niż osoby świeckie (przy uwzględnieniu proporcji). Oczywiście nie znaczy to, że ich nie popełniają. Nie istnieje grupa społeczna, w której poziom przestepczości = 0.

W odpowiedzi przytoczę fragmenty artykułu z dnia 22 sierpnia 2022 r. (polsatnews.pl) przedstawiającego wyniki drugiego raportu Państwowej Komisji ds. Pedofilii (podkreślenia moje).
Cytat:
Państwowa Komisja ds. Pedofilii podzieliła się wynikami drugiego raportu ze swoich prac. Z dokumentów wynika, że w większości spraw wskazanym sprawcą była osoba niespokrewniona z ofiarą. Wśród tej grupy największą liczbę stanowili duchowni.
Szef komisji [Błażej Kmieciak] zauważył, że Kościół instytucjonalny utrudnia pracę nie tylko jego komisji. - Jeżeli sąd powszechny, który bada sprawę wykorzystania seksualnego dzieci, zgwałcenia dwóch ministrantów, nie ma możliwości dotarcia do dokumentów, to jest to dla mnie niezrozumiały problem - wyjaśnił.
Przekazał też, że Watykan nie chce dzielić się danymi dotyczącymi nadużyć w Kościele. Jego zdaniem problem polega na tym, że "nie da się zostawić przeszłości". - Przeszłość w sposób patologiczny i niebezpieczny została zostawiona sobie samej - powiedział Kmieciak w Polsat News.


Z najnowszego dokumentu wynika, że Komisja prowadziła łącznie 513 spraw, w tym 318 nowych tj. podjętych od 25 lipca 2021 roku, czyli od czasu publikacji poprzedniego raportu. W ostatnich 12 miesiącach Komisja przekazała do prokuratury 96 zawiadomień o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa, w tym dwa zawiadomienia dotyczyły kwestii zatajenia wiedzy o pedofilii. Od początku funkcjonowania, komisja zawiadomiła prokuraturę już łącznie 233 razy.

Większość sprawców niespokrewniona z ofiarą. Wśród nich najwięcej duchownych
Jak wynika z raportu, w 121 przypadkach sprawcami były osoby niespokrewnione z ofiarą, a w 106 przypadkach spokrewnienie. Około 38 proc. spraw dotyczyło czynów popełnionych w rodzinie.
W 70 zgłoszonych sprawach jako sprawcę wskazano rodzica, w 4 sprawach było to rodzeństwo, w 16 dziadkowie, a w 16 kolejnych członkowie dalszej rodziny.
Z kolei wśród wskazanych sprawców niespokrewnionych, ale pozostających w relacji z ofiarami największą grupę stanowili duchowni. W raporcie wymieniono m.in.: nauczycieli, wychowawców i opiekunów (9 spraw), trenerów sportowych (6 spraw), lekarzy (2 sprawy), duchownych (57 spraw), przedstawicieli innych związków wyznaniowych (5 spraw), partnerów rodzica (17 spraw), znajomych rodziny (6 spraw) i sąsiadów (19 spraw).

Analogiczne dane można znaleźć również tutaj.

Doszukałem się również w internecie, że nauczycieli jest w Polsce około 512 tysięcy, natomiast księży około 24 tysiące. Oznacza to, że nauczycieli jest około 21 razy więcej niż księży.
Teraz porównanie: 9 spraw dotyczy grona 512 tys. nauczycieli, zaś 57 spraw dotyczy grona 24 tys. księży. Można zaryzykować twierdzenie, że gdyby księży było w Polsce tyle, co nauczycieli, czyli około 512 tys., to popełnili by około 21 razy więcej przestępstw pedofilii, czyli około 1200 przestępstw (w porównaniu do nadal tylko dziewięciu przestępstw nauczycieli).

Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że takie porównanie może być obarczone pewnym błędem, którego nie potrafię oszacować, niemniej dane te szokują.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Elasp (6859 punktów)

>Teraz porównanie: 9 spraw dotyczy grona 512 tys. nauczycieli, zaś 57 spraw dotyczy grona 24 tys. księży. Można zaryzykować twierdzenie, że gdyby księży było w Polsce tyle, co nauczycieli, czyli około 512 tys., to popełnili by około 21 razy więcej przestępstw pedofilii, czyli około 1200 przestępstw (w porównaniu do nadal tylko dziewięciu przestępstw nauczycieli).
>Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że takie porównanie może być obarczone pewnym błędem, którego nie potrafię oszacować, niemniej dane te szokują.

Z informacji na zalinkowanej przez Pana stronie: "Mamy ponad 512 tys. nauczycieli, ponad 82 proc. z nich to kobiety".

Jeśli się więc nie mylę, nauczycieli-mężczyzn jest około 92 tysięcy. Mamy więc 9 spraw dotyczących 92 tys. nauczycieli-mężczyzn vs. 57 spraw dotyczących 24 tys. księży. Jeżeli nie mylę się w rachunkach, spraw 92 tysięcy księży byłoby 218. Byłoby więc 9 do 218, nie zaś 9 do 1200.

Rozumiem także, że owe sprawy to zgłoszenia do prokuratury, mówiące o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa. Liczby przez Pana podane dotyczą spraw o przestępstwo (pedofilii), nie zaś przestępstw (pedofilii).
13-01-2024 22:11 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
> Z informacji na zalinkowanej przez Pana stronie: "Mamy ponad 512 tys. nauczycieli, ponad 82 proc. z nich to kobiety". Jeśli się więc nie mylę, nauczycieli-mężczyzn jest około 92 tysięcy. Mamy więc 9 spraw dotyczących 92 tys. nauczycieli-mężczyzn vs. 57 spraw dotyczących 24 tys. księży. Jeżeli nie mylę się w rachunkach, spraw 92 tysięcy księży byłoby 218. Byłoby więc 9 do 218, nie zaś 9 do 1200.

Tak, lecz nadal dane wskazują wyraźnie na niekorzyść osób duchownych.

> Rozumiem także, że owe sprawy to zgłoszenia do prokuratury, mówiące o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa. Liczby przez Pana podane dotyczą spraw o przestępstwo (pedofilii), nie zaś przestępstw (pedofilii).

Nie wydaje mi się, by spowodowało to jakieś istotne zmiany. Proszę wziąć pod uwagę, że być może niektórych spraw dotyczących pedofilii wśród księży nie da się udowodnić, lecz, jak mi się wydaje, przyczyn należy doszukiwać się w fakcie, że Kościół nie chce przekazywać odpowiednich dokumentów na potrzeby procesów, na co jednoznacznie wskazuje podlinkowany przeze mnie artykuł.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
14-01-2024 08:22 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Tak, lecz nadal dane wskazują wyraźnie na niekorzyść osób duchownych.

Komisja zaczęła działać niedawno. Zobaczymy, jak będą się przedstawiać proporcje w następnych latach.

>Nie wydaje mi się, by spowodowało to jakieś istotne zmiany. Proszę wziąć pod uwagę, że być może niektórych spraw dotyczących pedofilii wśród księży nie da się udowodnić, lecz, jak mi się wydaje, przyczyn należy doszukiwać się w fakcie, że Kościół nie chce przekazywać odpowiednich dokumentów na potrzeby procesów, na co jednoznacznie wskazuje podlinkowany przeze mnie artykuł.

Tak, ale brak różnicy jest Pana przypuszczeniem co do faktu. Znowuż trzeba powiedzieć: "zobaczymy".

Każda organizacja ma tendencję do samoobrony i obrony swoich członków. Na przykład wojsko polskie w ciągu dziesiątek lat zatuszowało wiele spraw dotyczących wypadków w wojsku, przemocy, samobójstw, itd. Państwo polskie tuszowało sprawy wypadków (np. w gałęziach przemysłu ciężkiego).

Przemoc w polskiej szkole ze strony nauczycieli (słowna i fizyczna) też była zjawiskiem powszechnym. Gdyby dziś powołać specjalną komisję, byłaby ona przytłoczona ogromem zgłoszeń.
14-01-2024 13:51 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Tak, lecz nadal dane wskazują wyraźnie na niekorzyść osób duchownych.
> Komisja zaczęła działać niedawno. Zobaczymy, jak będą się przedstawiać proporcje w następnych latach.

Oczywiście, że warto poczekać na sprawozdania z kolejnych raportów Komisji.

Uzupełnię jeszcze moją wczorajszą wypowiedź. Przez nieuwagę pominąłem fakt, że w artkule, na który się powołałem, jest:
"W raporcie wymieniono m.in.: nauczycieli, wychowawców i opiekunów (9 spraw) [...] duchownych (57 spraw) [...]".
Wynika z tego, na co nie zwróciłem wcześniej uwagi, że nauczyciele są sprawcami co najwyżej siedmiu (7) przestępstw pedofilii, gdyż co najmniej po jednym dokonali wychowawcy i opiekunowie, którzy - co wynika z artykułu - nie są nauczycielami. Wynika z tego, że porównanie przestępstw pedofilii wśród duchownych i nauczycieli jest jeszcze bardziej niekorzystne dla tych pierwszych.

>>Nie wydaje mi się, by spowodowało to jakieś istotne zmiany. Proszę wziąć pod uwagę, że być może niektórych spraw dotyczących pedofilii wśród księży nie da się udowodnić, lecz, jak mi się wydaje, przyczyn należy doszukiwać się w fakcie, że Kościół nie chce przekazywać odpowiednich dokumentów na potrzeby procesów, na co jednoznacznie wskazuje podlinkowany przeze mnie artykuł.
> Tak, ale brak różnicy jest Pana przypuszczeniem co do faktu. Znowuż trzeba powiedzieć: "zobaczymy".

Zgadzam się. Jednak to przypuszczenie ma - ponownie w mojej opinii - bardzo duże prawdopodobieństwo pewności.

> Każda organizacja ma tendencję do samoobrony i obrony swoich członków. Na przykład wojsko polskie w ciągu dziesiątek lat zatuszowało wiele spraw dotyczących wypadków w wojsku, przemocy, samobójstw, itd.

Kilkadziesiąt lat temu byłem przez jeden rok w wojsku w ramach szkolenia oficerów rezerwy (SOR). Przez około sześć miesięcy (drugie półrocze służby) byłem dowódcą plutonu. Nie znam ani jednego przypadku zatajonej przemocy, np. w stosunku do młodszego rocznika. W baterii, w której służyłem w drugim półroczu, na pewno takich spraw nie było. Miał miejsce jeden wypadek podczas ćwiczeń (złamanie bodaj to dwóch kości śródstopia), jak na złość w moim plutonie. Jeszcze tego samego dnia, a także w dniu następnym, rodzice tego żołnierza zostali powiadomieni przez dowództwo pułku.
Nie oznacza to bynajmniej, że w wojsku takich spraw w ogóle nie było. Legendy o przysłowiowym kapralu krążyły w latach mojej młodości.

Dyskusja dotyczy m.in. przestępstw pedofilii. To jedne z najcięższych przestępstw, bo dokonywanych na niewinnych i bezbronnych dzieciach, dość często przed dziesiątym rokiem życia, które w bardzo wielu przypadkach nie informują o tym nawet swoich rodziców, bądź to ze wstydu, bądź ze strachu, bądź z innych jeszcze przyczyn. Przestępstwa te ukrywane są przez duchowieństwo wyższego szczebla (biskupów, arcybiskupów) a organy ścigania nie są o nich informowane. Winnych pedofilii przenosi się po cichutku do innych parafii, nawet zagranicznych (np. na Ukrainę), nie odsuwa się ich od pracy katechetycznych z dziećmi, dając w ten sposób przyzwolenie do dokonywania kolejnych przestępstw. Doskonale zdają sobie z tego sprawę pedofile w sutannach, wierząc, że krzywda im się nie stanie, więc tym bardziej hejże, hola, diabła nie ma.

W ostatnich kilku latach takie informację są dość często docierają do opinii publicznej. Wielkie w tym zasługi filmów braci Sekielskich.

Z powodów jak wyżej niestosowne wydaje mi się porównywanie przestępstw pedofilii z innymi przestępstwami.

> Państwo polskie tuszowało sprawy wypadków (np. w gałęziach przemysłu ciężkiego).

Tak, w dawnych latach informacje o wypadkach w przemyśle były tajone przed opinią publiczną. W państwie quasi-komunistycznym wypadków być nie mogło, bo ponoć państwo dbało. O bezpieczeństwo pracy.
Dużo się zmieniło. Proszę zwrócić uwagę np. na obszerne informacje o wypadkach w górnictwie podziemnym. A w tym samym czasie biskup przenosi księdza pedofila do innej parafii na drugim końcu Polski, zaś inny biskup odmawia wydania dokumentów dotyczących jakiegoś innego pedofila.

> Przemoc w polskiej szkole ze strony nauczycieli (słowna i fizyczna) też była zjawiskiem powszechnym. Gdyby dziś powołać specjalną komisję, byłaby ona przytłoczona ogromem zgłoszeń.

Z dostępnych nam informacji wiemy, że przestępstwa pedofilii wśród nauczycieli były zdecydowanie mniej liczne niż wśród duchowieństwa.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Elasp (6859 punktów)

>Zgadzam się. Jednak to przypuszczenie ma - ponownie w mojej opinii - bardzo duże prawdopodobieństwo pewności.

Tak, ale dyskusja w ten sposób przestaje dotyczyć faktów, a zaczyna dotyczyć opinii na temat prawdopodobieństwa.

>Dyskusja dotyczy m.in. przestępstw pedofilii.

Nazwa Komisji to: ""Państwowa Komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15" - organ państwowy zwany potocznie państwową komisją do spraw pedofilii"" (z Wikipedii).

"Pedofilia" jest tu określeniem obiegowym. W grę wchodzi także obyczajność (lub nieobyczajność), nie mające tego samego ciężaru gatunkowego co gwałt na nieletnim (czy małoletnim).

>To jedne z najcięższych przestępstw, bo dokonywanych na niewinnych i bezbronnych dzieciach, dość często przed dziesiątym rokiem życia, które w bardzo wielu przypadkach nie informują o tym nawet swoich rodziców, bądź to ze wstydu, bądź ze strachu, bądź z innych jeszcze przyczyn. Przestępstwa te ukrywane są przez duchowieństwo wyższego szczebla...

W ten sposób wyręcza Pan sąd. Tylko sąd jest władny orzec, czy doszło do przestępstwa, czy nie. Każdy człowiek - także duchowny - jest niewinny, dokąd sąd nie wykaże mu winy. Dopiero z prawomocnego orzeczenia sądu dowiemy się, ile przestępstw było zatuszowanych, a ile nie.

>W ostatnich kilku latach takie informację są dość często docierają do opinii publicznej. Wielkie w tym zasługi filmów braci Sekielskich.

Te filmy mogą co najwyżej informować o sprawach. O tym, czy doszło do przestępstwa, decyduje sąd.
14-01-2024 15:27 
 Ocena 2 na 2
zeniu73 (6483 punktów)
.
> "Pedofilia" jest tu określeniem obiegowym. W grę wchodzi także obyczajność (lub nieobyczajność), nie mające tego samego ciężaru gatunkowego co gwałt na nieletnim (czy małoletnim).

Zastępcy Boga na ziemi, tego, który potępia masturbację i ma ogólnie fisia na punkcie spraw okołogenitalnych, nie wszyscy są pedofilami, bo niektórzy "tylko" mają w dupie (w przenośni i dosłownie) fisia okołogenitalnego swojego szefa, chędożąc na lewo i prawo z kim popadnie, są więc nie tak straszni?

Zgodnie z mottem: a przecież mogli zgwałcić niemowlaka?
Elasp (6859 punktów)
>.
>> "Pedofilia" jest tu określeniem obiegowym. W grę wchodzi także obyczajność (lub nieobyczajność), nie mające tego samego ciężaru gatunkowego co gwałt na nieletnim (czy małoletnim).
>Zastępcy Boga na ziemi, tego, który potępia masturbację i ma ogólnie fisia na punkcie spraw około genialnych...

Do błędów popełnianych w tym wątku należy zaliczyć również dokonywanie przez Ciebie rozumowanie "post hoc, proper hoc".

Odpowiedź na pytanie: czy jeżeli ksiądz gwałci dziecko, to czy gwałci je dlatego, że jest księdzem, czy pomimo tego, że nim jest? Czy zasady jego religii nakazują mu takie postępowanie?

Jeżeli ksiądz nie jest pedofilem, tylko np. jąkałą, to czy jaką się dlatego, że jest księdzem? Czy zasady jego religii nakazują mu takie postępowanie?
14-01-2024 21:06 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
> Odpowiedź na pytanie: czy jeżeli ksiądz gwałci dziecko, to czy gwałci je dlatego, że jest księdzem, czy pomimo tego, że nim jest? Czy zasady jego religii nakazują mu takie postępowanie?
> Jeżeli ksiądz nie jest pedofilem, tylko np. jąkałą, to czy jaką się dlatego, że jest księdzem? Czy zasady jego religii nakazują mu takie postępowanie?

A co nakazuje nasza religia?
"cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich.... "

Nie w tym jest problem, że jakiś pedofil nosił sutannę. Problem w tym, że instytucjonalny kościół nie broni ofiar pedofilów w sutannach ale pedofilów. To, co głosi tzw ks. Rydzyk czy tzw biskup Janiak jest gańbą polskiego kościoła.

Nowomianowany gliwicki biskup Oder na swój ingres zaprosił "biskupa" Gołębiewskiego, który ma papieski zakaz publicznego sprawowania kultu za ukrywanie zbrodniarzy w sutannach. Jaki to znak? Korzystajcie z naiwności "tych najmniejszych" wykorzystujcie je, w naszym kościele BOGA NIE MA.
Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich, jest dla waszej przyjemności, w razie czego biskup przeniesie na inną parafię.

Słyszałem wiele kazań, w których kaznodzieja głosił, że ateizacja społeczeństwa jest skutkiem.... (napisz co chcesz). Niewielu stać na to, żeby powiedzieć, że odchodzenie od kościoła jest skutkiem łajdactw biskupów, którzy głoszą, że księża sperma jest komunią z Bogiem.

"Nie można służyć dwóm panom... "
Polski, instytucjonalny kościół o tym wie. Konsekwentnie służy jednemu: Mamonie

Żal ks. Isakowicza, który żądał moralnego poziomu i niezłomności od duchownych i wymagał egzekwowania tego poziomu od biskupów.
RIP

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
14-01-2024 21:57 
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)

> Odpowiedź na pytanie: czy jeżeli ksiądz gwałci dziecko, to czy gwałci je dlatego, że jest księdzem, czy pomimo tego, że nim jest? Czy zasady jego religii nakazują mu takie postępowanie?

Zasady religii nie. natomiast zasady funkcjonowania jego klubu pomagają mu w tym.


Zasadniczym problemem w pedofilskich księżach jest fakt, że robią to JAKO OSOBY SZCZEGÓLNEGO ZAUFANIA wykorzystując najsłabsze jednostki JEDNOCZEŚNIE UZURPUJĄC SOBIE PRAWO DO POUCZANIA MORALNEGO.

Księża przekonują, że zastępują najwyższą i najważniejszą istotę świata, że tylko oni wiedzą co jest dobre a co złe, pouczają, ganią, osądzają, podżegają do ostracyzmu i jednocześnie sami są największymi s*******nami.

I właśnie jest problemem. Ich uzurpacje jie pasują do czynów.

Wiem, że tego nie zrozumiesz lub udajesz, że nie rozumiesz bo od lat to udowadniasz.

Dlatego kościół w Polsce na szczęście coraz bardziej traci na znaczeniu. Również za pomocą takich oderwanych od rzeczywistości fanboyow, którzy tupią nóżką i z uporem maniaka wmawiają sobie i innym, że nic złego się nie stało.
14-01-2024 20:16 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Zgadzam się. Jednak to przypuszczenie ma - ponownie w mojej opinii - bardzo duże prawdopodobieństwo pewności.
> Tak, ale dyskusja w ten sposób przestaje dotyczyć faktów, a zaczyna dotyczyć opinii na temat prawdopodobieństwa.

Wbrew pozorom dyskusja dotyczy jednak faktów. Jak do tej pory duchowni chronili księży pedofili na różne sposoby, o czym pisałem w poprzednich wypowiedziach. Nie pamiętam, by w ciągu np. ostatniego roku podana została do opinii publicznej choćby jedna informacja, że kler powiadomił organa ścigania o zaistniałym przestępstwie. Póki co nic nie wskazuje na to, by kler zmienił swoje postępowanie. Jak krył, tak nadal kryje i zapewne przez jakiś jeszcze czas krył będzie pedofilię w swoim gronie. Czynią to jak zwykle z pobożną miną i z bogiem na ustach. Każdy argument, którym bronią swoich współbraci jest według nich dobry. Jak inaczej się nie da, to nawet ofiary pedofilii potrafią uczynić współwinnymi tej zbrodni, bo - jak nie raz twierdzili - maluchy kusily biednych i porządnych księży. Nie dociera do nich, że osoby winne pedofilii, bez względu na to, kim są, powinny podlegać potępieniu i surowemu ukaraniu, oczywiście nie tylko przez sądy kościelne działające w oparciu o Kodeks Prawa Kanonicznego, lecz przez państwowy wymiar sprawiedliwości.

Kilka lat temu głośna była książka Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos Artura Nowaka i Małgorzaty Szewczyk-Nowak dotycząca pedofilii i molestowania w Kościele. Autorzy książki opisali wiele przykładów takich przestępstw, do których udało im się dotrzeć. Książka przepełniona jest brutalnością pedofili oraz cierpieniem i krzywdą ich ofiar. O ile pamiętam zdecydowana większość ofiar tkwi od lat w szponach nałogów i ma za sobą próby samobójcze (stan sprzed kilku lat). Stwierdzenie, że mają zniszczone życie, wydaje się niewystarczające. Nie jesteśmy nawet w stanie wyobrazić sobie, co te zgwałcone dzieci czują. A dygnitarze Kościoła milczą i przenoszą sprawców do innych parafii, gdy zaś braknie im pomysłów na ukręcenia łba sprawie, to zawsze mogą z niewinną miną powiedzieć: "Ono [dziecko - ofiara pedofilii] lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga".
Pan zaś doszukuje się w dyskusji ze mną jakichś drobiazgów. Czemu to ma służyć?

>>Dyskusja dotyczy m.in. przestępstw pedofilii.
> Nazwa Komisji to: ""Państwowa Komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15" - organ państwowy zwany potocznie państwową komisją do spraw pedofilii"" (z Wikipedii). "Pedofilia" jest tu określeniem obiegowym. W grę wchodzi także obyczajność (lub nieobyczajność), nie mające tego samego ciężaru gatunkowego co gwałt na nieletnim (czy małoletnim).

I cóż to zmienia? Że w niektórych przypadkach sprawy są mniej drastyczne a ofiarom udało się uniknąć gwałtu? Czy z tego powodu mają czuć się szczęśliwe a w modlitwach wyrazić swoją wdzięczność za opiekę aniołowi stróżowi?

>>To jedne z najcięższych przestępstw, bo dokonywanych na niewinnych i bezbronnych dzieciach, dość często przed dziesiątym rokiem życia, które w bardzo wielu przypadkach nie informują o tym nawet swoich rodziców, bądź to ze wstydu, bądź ze strachu, bądź z innych jeszcze przyczyn. Przestępstwa te ukrywane są przez duchowieństwo wyższego szczebla...
> W ten sposób wyręcza Pan sąd. Tylko sąd jest władny orzec, czy doszło do przestępstwa, czy nie. Każdy człowiek - także duchowny - jest niewinny, dokąd sąd nie wykaże mu winy. Dopiero z prawomocnego orzeczenia sądu dowiemy się, ile przestępstw było zatuszowanych, a ile nie.

Nie wyręczam sądu. Dyskutuję.
Czy zna pan jakiś przypadek, w którym ksiądz oskarżony o pedofilię został w procesie sądowym oczyszczony z zarzutów i uznany za niewinnego?

>>W ostatnich kilku latach takie informację są dość często docierają do opinii publicznej. Wielkie w tym zasługi filmów braci Sekielskich.
> Te filmy mogą co najwyżej informować o sprawach. O tym, czy doszło do przestępstwa, decyduje sąd.

Tak, decyduje sąd. To przecież to jest oczywiste, dla mnie również. Lecz gdyby nie te filmy i książka, o której wspomniałem (i inne jeszcze) opinia publiczna niewiele wiedziałaby o tych przestępstwach. A wtedy pedofile mieliby się jak w raju.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Elasp (6859 punktów)
>>>Zgadzam się. Jednak to przypuszczenie ma - ponownie w mojej opinii - bardzo duże prawdopodobieństwo pewności.
>> Tak, ale dyskusja w ten sposób przestaje dotyczyć faktów, a zaczyna dotyczyć opinii na temat prawdopodobieństwa.
>Wbrew pozorom dyskusja dotyczy jednak faktów. Jak do tej pory duchowni chronili księży pedofili na różne sposoby, o czym pisałem w poprzednich wypowiedziach. Nie pamiętam, by w ciągu np. ostatniego roku podana została do opinii publicznej choćby jedna informacja, że kler powiadomił organa ścigania o zaistniałym przestępstwie.

Jeżeli coś nie zostało podane do publicznej wiadomości, to tego czegoś nie było?

>Póki co nic nie wskazuje na to, by kler zmienił swoje postępowanie. Jak krył, tak nadal kryje i zapewne przez jakiś jeszcze czas krył będzie pedofilię w swoim gronie. Czynią to jak zwykle z pobożną miną i z bogiem na ustach. Każdy argument, którym bronią swoich współbraci jest według nich dobry. Jak inaczej się nie da, to nawet ofiary pedofilii potrafią uczynić współwinnymi tej zbrodni, bo - jak nie raz twierdzili - maluchy kusily biednych i porządnych księży. Nie dociera do nich, że osoby winne pedofilii, bez względu na to, kim są, powinny podlegać potępieniu i surowemu ukaraniu, oczywiście nie tylko przez sądy kościelne działające w oparciu o Kodeks Prawa Kanonicznego, lecz przez państwowy wymiar sprawiedliwości.

"jak nie raz twierdzili" - ile razy padło takie twierdzenie?

>Kilka lat temu głośna była książka Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos Artura Nowaka i Małgorzaty Szewczyk-Nowak dotycząca pedofilii i molestowania w Kościele. Autorzy książki opisali wiele przykładów takich przestępstw, do których udało im się dotrzeć. Książka przepełniona jest brutalnością pedofili oraz cierpieniem i krzywdą ich ofiar.

Na jakiej podstawie sądzi Pan, że wszystko, co tam opisano, jest prawdziwe?

>O ile pamiętam zdecydowana większość ofiar tkwi od lat w szponach nałogów i ma za sobą próby samobójcze (stan sprzed kilku lat). Stwierdzenie, że mają zniszczone życie, wydaje się niewystarczające. Nie jesteśmy nawet w stanie wyobrazić sobie, co te zgwałcone dzieci czują. A dygnitarze Kościoła milczą i przenoszą sprawców do innych parafii, gdy zaś braknie im pomysłów na ukręcenia łba sprawie, to zawsze mogą z niewinną miną powiedzieć: "Ono [dziecko - ofiara pedofilii] lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga".

To rzeczywiście szokujące twierdzenie.

>Nie wyręczam sądu. Dyskutuję.

Ale w dyskusji zakłada Pan to, co powinno być udowodnione (wykazane przed sądem). Równie dobrze możemy dyskutować o gwałtach na kobietach - zawsze dotrze Pan do jakichś wstrząsających relacji i wspomnień. Jednakże ufać należy statystykom gwałtów, a więc przypadkom stwierdzonym przez ten organ, jakim jest sąd. Po to istnieje władza sądownicza, aby osądzać i karać. Pan już osądził (na podstawie książek i filmów) i ukarał (w słowach). To coś więcej niż dyskusja - to rozstrzygnięcie dyskusji.
14-01-2024 22:06 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Wbrew pozorom dyskusja dotyczy jednak faktów. Jak do tej pory duchowni chronili księży pedofili na różne sposoby, o czym pisałem w poprzednich wypowiedziach. Nie pamiętam, by w ciągu np. ostatniego roku podana została do opinii publicznej choćby jedna informacja, że kler powiadomił organa ścigania o zaistniałym przestępstwie.
> Jeżeli coś nie zostało podane do publicznej wiadomości, to tego czegoś nie było?

Przecież ja tego ani nie napisałem, ani tak nie twierdzę. Napisałem jedynie, że nie słyszałem nigdy, by kler powiadomił organy ścigania o przestępstwie pedofilii osoby duchownej. Bynajmniej nie oznacza to, że takiego "donosu" nie było.

>>Kilka lat temu głośna była książka Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos Artura Nowaka i Małgorzaty Szewczyk-Nowak dotycząca pedofilii i molestowania w Kościele. Autorzy książki opisali wiele przykładów takich przestępstw, do których udało im się dotrzeć. Książka przepełniona jest brutalnością pedofili oraz cierpieniem i krzywdą ich ofiar.
> Na jakiej podstawie sądzi Pan, że wszystko, co tam opisano, jest prawdziwe?

Bo nie znam żadnych powodów, dla których autorzy tej książki mieliby zmyślać i kłamać. A nie kłamali, bo są za mądrzy, by kłamać. Bo wielce prawdopodobne jest, że gdyby rzeczywiście kłamali, to już dawno mieliby na głowach prokuratora.
Nie znam również żadnych powodów, by mieli kłamać bracia Sekielscy w swoich dwóch filmach. Reszta argumentacji - jak wyżej.

>>O ile pamiętam zdecydowana większość ofiar tkwi od lat w szponach nałogów i ma za sobą próby samobójcze (stan sprzed kilku lat). Stwierdzenie, że mają zniszczone życie, wydaje się niewystarczające. Nie jesteśmy nawet w stanie wyobrazić sobie, co te zgwałcone dzieci czują. A dygnitarze Kościoła milczą i przenoszą sprawców do innych parafii, gdy zaś braknie im pomysłów na ukręcenia łba sprawie, to zawsze mogą z niewinną miną powiedzieć: "Ono [dziecko - ofiara pedofilii] lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga".
>To rzeczywiście szokujące twierdzenie.

O jakim twierdzeniu Pan pisze? Czy o tym, że niewystarczającym jest uznanie, że ofiary pedofilii mają zniszczone życie, czy też o tym, co powiedział przywołany dygnitarz Kościoła?

>>Nie wyręczam sądu. Dyskutuję.
> Ale w dyskusji zakłada Pan to, co powinno być udowodnione (wykazane przed sądem).

Nie, jak naprawdę tak nie myślę, jak Pan sugeruje. Piszę to, co wiem z różnych źródeł i co uznaję za prawdziwe z powodów podanych wyżej.
Napiszę jeszcze raz. Jeśliby to, na co się powołuję, było nieprawdą, czyli zawierałoby informacje szkalujące duchowieństwo Kościoła w Polsce, to już dawno autorzy tych informacji (autorzy książek i filmów) siedzieliby w więzieniu. A jednak nie siedzą, są na wolności. Atrur Nowak napisał kolejną książkę wraz z Ireneuszem Ziemińskim, znanym polskim filozofem (którą nb. zacząłem czytać), zaś jeden z braci Sekielskich, Tomasz, ma się dobrze jako redaktor naczelny Newsweeka.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Cytat:
Proboszcz miał zwabić innego księdza na plebanię pod pozorem gościnnego odprawienia mszy dla dzieci, zamiast tego upoił go alkoholem i wykorzystał seksualnie.

To się chyba u nich nazywa 'dobra nowina'.

cr
Drobner (19539 punktów)
... a poza plebanią - Bez Zmian:

Afera na plebanii



'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
haish (2904 punktów)
>Cytat:

>Proboszcz miał zwabić innego księdza na plebanię pod pozorem gościnnego odprawienia mszy dla dzieci,
>zamiast tego upoił go alkoholem i wykorzystał seksualnie.
>www.o2.pl/(*)nego-ksiedza-6983886392171008a
>

>Szczegóły na str. 79:
>www.michig(*)ylord-Diocese-Report-Final.pdf
>

A poza tym -

www.o2.pl/(*)skazal-polak-6990552533756864a
"Historia ta wyszła na jaw dzięki polskiemu seminarzyście, który był współlokatorem włoskiego duchownego. Zgłosił on sprawę przełożonym. Niestety, zamiast wyjaśniać sprawę Watykan postanowił wyrzucić Polaka z seminarium. W końcu w 2017 roku opowiedział on włoskim mediom o tym, co robił Martinelli. Ofiara postanowiła zgłosić sprawę służbom, a prokuratura wszczęła śledztwo.

W tym czasie w 2017 roku Martinelli został wyświęcony na księdza. Rok później został zawieszony w wykonywaniu posługi."

- kościele 'rerum novarum' i 'nihil novi'.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365