Kwestia wyszydzania Jezusa przez Żydów była już kilkakrotnie podnoszona - ostatnimi czasy w wątkach" "Judasz wielkancony versus Jezus purimowy" (
therationalist.eu.org/forum.php/s,736341) oraz:" Cytatów czar - XLIII. "Toledot Jeshu o gotowaniu" (
www.racjonalista.pl/forum.php/s,744139) Ten drugi tekst poświecony był traktatowi/legendzie - będącej kwalifikowanym paszkwilem na postać Jezusa Chrystusa. Niniejszy wątek traktuje o instytucji "Nittel Nacht" - będącej z jednej strony swoistą konsekwencja wynikającą z "Toledot Jeshu", z drugiej zaś, jego wyrafinowanym dopełnieniem. "Nittel Nacht" to żydowska parodia Bożego Narodzenia, sui generis anty Boże Narodzenie. Zainteresowanych detalami odsyłam do wielce interesującego tekstu autorstwa Shai Alleson-Gerberga - Żyda, absolwenta Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Tymczasem natomiast pozwolę sobie zwrócić uwagę na kilka szczególnie pikantnych zagadnień. W dzień Bożego Narodzenia Żydzi parodiowali i wyszydzali Jezusa i obrzęd jego narodzin. Powstrzymywali się od studiowania Tory ( Żydzi wierzyli, iż poprzez studiowanie Tory mogliby uwolnić Jezusa od kary za herezję oraz zapewnić mu siły witalne ), powstrzymywali się od uprawiania seksu, konsumowali ogromne ilości czosnku ( aby odpędzić Jezusa - motyw wampiryczny się pojawia!!!!) oraz - przede wszystkim - wyszydzali jego postać i czyny opowiadaniem o nim różnorakich, wyjątkowo paszkwilanckich historii. Na mnie największe wrażenie zrobiła niezwykle popularna w czasie "Nittel Nacht" przypowieść o Jezusie, który w noc wigilijną miał się zjawiać na ziemi i nurzać się w ekskrementach żydowskich wychodków. Historia ta była powielana w różnorakich odmianach i była tak mocno "wimprintowana" w żydowską psyche, że dzieci żydowskie w noc wigilijną powstrzymywały się od korzystania z wygódek - sławojek, w obawie przed wynurzającym się znienacka z odmętów fekaliów Jezusem, który mógłby je - w swym bezeceństwie i złośliwości - wciągnąć na samo dno gnojówkowego inferna!!!!!!!!
Intryguje skatologiczny motyw bardzo często pojawiający się w deprecjonowaniu i postponowaniu postaci Jezusa przez Żydów? Intryguje także ewentualny wpływ owego lęku dziecięcego przed jezusową bestią z szamba - na fenomen zwany niejednokrotnie "żydowską neurozą"? W tym kontekście wtórnie intryguje, czy taki np. Freud zajmował się tym problematem z punktu widzenia psychoanalizy? I wreszcie - last but not least - intryguje wyjątkowy tupet, bezczelność i obłuda tych Żydów, którzy takowe parodie świąt Bożego Narodzenia uprawiali w krajach chrześcijańskich - do których nie musieli przybywać, a w których działo się im wcale dobrze. Takim krajem była na przykład - i przede wszystkim - Polska.
"When Christmas Eve (weyhenacht abent) fell, I would pass water outside of the privy (stübe oder kamer) for worry and fear of the hanged Jesus (gehangenen iescho),since he was acting in a filthy way that night.
You imbue the hearts of your small children and the entire household with dread and horror about going to the private chambers (heimliche Gemächer) on this night (selben nacht) even though they might be in dire need.
On Ascension Day (Himmelfarths Tag)... you tell your children when they go to this place (an den Ort) "see that the hanged one (talui) does not pull you in."
"Marc Shapiro has shown, Jews believed that studying Torah would absolve Jesus of his punishment that night and gain him vitality. Jews thus abstained from Torah study, and even from sexual relations.[29] Instead they ate garlic (presumably to keep Jesus away), played cards, and mocked the Christian messiah.[30] It comes as no surprise that in the writings of converts such as Hess, Nittel is described as a nasty parody. However, this portrayal does not adequately reflect the complexity of the Jewish rituals of that evening"
thetorah.c(*)-christmas-with-toledot-yeshu/