Racjonalista - Strona głównaDo treści
Powolna ewolucja czy szybka kreacja? [1]

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
11-01-2016 20:37Wenancjusz (16441 punktów)Powolna ewolucja czy szybka kreacja? [1]
Ocena 6 na 6
Jak to jest, że podstawowe zagadnienia dotyczące istnienia człowieka na Ziemi w sporach między zwolennikami kreacjonistycznego jego powstania a zwolennikami ewolucji, wyzwalają tyle rozgorączkowanych do białości emocji? Myślę, że w zasadzie powodem jest rozpaczliwa obrona pojęcia kreacji istoty powstania człowieka, której dowodem ma być coś zapisanego i przepisywanego w pismach przewodnich zwanych świętymi, czyli nienaruszalnym, niepodważalnym w czasie, dogmatycznie niezmiennymi, a racjami opartymi na dowodach naukowych.
Zauważmy, że owe pojęcie świętości jest efektem oceny samych ludzi. Właśnie to ludzie sami określają kto i co jest święte. Bo silna wiara musi mieć jakieś fundamenty, silne podstawy uzasadniające jej rację istnienia. Jakże symptomatycznym jest stwierdzenie: „Nie wiem, bo nie ma człowieka wszystko wiedzącego, ale wierzę”…..bo tak jest napisane w piśmie uznanym jako” święte” i tu przytacza się źródła pisane. W wierzeniach jakichkolwiek nie przypisuje się kreacji człowiekowi, tylko wymyśla się „zewnętrzne” siły ingerujące, niewidzialne sterujące działaniem ludzkim, będące także i przyczyną stworzenia ludzi. Zewnętrzne siły, nie rozpoznawalne ludzkim zmysłom, na tyle potężnym, że potrafią zniszczyć to co stworzyły w każdej chwili. Należy więc dbać by tych sił nie rozeźlić i dbać troskliwie o ich dobry humor lub przynajmniej przyjazny stosunek. Tak więc wykształciła się grupa społeczna przypisująca sobie wiedzę i pośrednictwo w kontaktach z tymi siłami, jak to prawidłowo robić. Już samo to jest niesprawiedliwe. Dlaczego więc tylko nielicznym osobnikom dany jest przymiot rozpoznawania i komunikowania się z tymi siłami? Dlaczego, skoro wszyscy ludzie są równi wobec sił sprawczych? Aby usprawiedliwić się, że jednak jesteśmy tworem tego samego boga i równości, jest kłamliwa forma zwracania się wzajemnie do siebie: „bracia, siostry, ojcowie, matki”. Czyżby językowy puryzm był zbyt ubogi na znajdywanie innych określeń, skoro semantycznie, przypisuje się wzajemne stosunki pokrewieństwa a więc bliskości największej, bo pokrewnej, a tym samym jedności?
Dotarłszy w końcu do istoty sprawy, wierzący uznają niepodważalnie, że człowiek powstał na końcu w dziele tworzenia Inteligentnego Stwórcy (dalej będę używał skrótu IS). Dzieło końcowe-człowiek miał nadany przymiot najważniejszego, któremu przyporządkowany został cały świat żywy. W pewnym sensie ewolucja mówi to samo, tyle że wskazuje na inne przyczyny. W drodze ewolucji przymiot inteligencji nie był dany w postaci gotowej przez nikogo, lecz w długim procesie rozwoju kształtowany do tego stopnia, że w chwili obecnej posiada możliwości kształtowania życia Natury wg własnych pomysłów.
Kreatywność intelektualna człowieka, mająca być spadkiem po IS, wymykała się spod kontroli pośredników w kontaktach z IS, i na nieszczęście dla niej samej zaczęła obierać inną drogę rozwojową. Naturalna inteligencja i wrodzona ciekawość świata, dana ponoć przecież przez IS, stała się nieokiełznana, nie do zatrzymania, nie była sprzeczna z naturalnym pędem do poznawania nowych informacji o otaczającej rzeczywistości. Był to proces z początku powolny, by nabierać coraz większego tempa. A zaczął się w XVI-XVII wieku. Pierwszymi zaczynami do stawiania sobie pytań, była podstawa wiary czyli fundament wiary, której mocowanie w umysłowości człowieka przekazywane było w formie pisemnej. Człowiek w czasie bystrej obserwacji dochodził do wniosków niezupełnie zgodnych z przekazywaną pokoleniom wyjaśnieniom o istocie życia na Ziemi. Gdy rozpoczął się proces krytycznego spojrzenia, uzasadniane namacalnymi dowodami, a nie jakimiś pismami nie wiadomo przez kogo pisane i nie wiadomo przez kogo przepisywane i dlaczego tak niedawno (no bo co to jest w historii istnienia człowieka za okres ok. niecałych 2 tys. lat?). Suma tych raptownie rosnących wątpliwości urosła w taką moc, że wiara nie miała już siły odporu i zaczęła się dopisywać to tej dziedziny kreatywności ludzkiej, próbując ją manierować i wręcz hamować. Wiedza i naturalny pęd do pogłębiania jej, jest śmiertelnym wrogiem dla tych co mówią: „Nie wiem, ale wierzę”. Powstała nowa sfera działalności człowieka nazwana Nauką, nacechowana uwolnieniem się od narzucanych schematów myślowych. Nauka w przeciwieństwie do dogmatycznych, niereformowalnych informacji jest nieposkromioną siłą nie ulegającą szablonowi narzucanego sposobu (nie)myślenia. Nauka stała się tak rozległa, dająca tyle informacji, że zaczęły się rozwijać specjalistyczne dziedziny, ze względu na trudności z opanowaniem tylu szczegółowych danych, przez jeden umysł.
Tak więc dzięki niej Ziemia przestała być płaska a zaczęła być kulista, sfera niebieska nie jest płaszczyzną półkuli a stała się przestrzenią, a Ziemia przestała być nagle centrum Świata a nawet układu planetarnego a stała się zwykłym zlepkiem materii wirującym wokół własnej osi i krążącym w przestrzeni wokół „naszej” gwiazdy dziennej (tak jasna, że światłem swym przyćmiewa inne gwiazdy), później okazało się, że Ziemia nie stanowi wyjątku w kosmicznym tle i niczym się specjalnym nie wyróżnia. Już choćby takie pojęcie rzeczywistości uderza w podstawy istnienia IS wyróżniającego tylko tą jedną planetę z całego niewyobrażalnie dla kreacjonisty, wielkiego Kosmosu oraz jego dzieła ostatecznego czyli człowieka. Nie można zaprzeczać, przy mnogości istnienia materii we Wszechświecie, istnienia podobnych planet i ....istnienia życia (nawet przyjmując kryteria ocen ludzkich-inteligentnego) na niektórych. Takie rozumowanie, oparte na coraz doskonalszych obserwacjach wraz z rozwojem narzędzi i metod poznawczych deklasuje, lub delikatniej, podważa sens pisanych od dawna „prawd”. W tej dziedzinie choćby, upadła stara wersja Nieba jako siedziba IS, oraz co boleśniejsze, Piekła jako naturalnego antagonisty Nieba.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wenancjusz (16441 punktów)Powolna ewolucja czy szybka kreacja? [2]
Tak nas uczy astronomia. Do tego dołącza się dziedzina archeologii kwestionująca powstanie i istnienie człowieka rozumnego od ok. 6,5 tys. lat (co było wyliczeniem pewnego biskupa niemieckiego) i popiera to nauka o historii naturalnej Ziemi- paleontologia oparta na wiedzy z zakresu geologii. O tym, że nie ma żadnej wzmianki we wszystkich pismach "świętych", potwierdza tylko zasób (nie)wiedzy piszących pisma "święte" w czasach płaskiej jeszcze Ziemi. Czy mamy podstawy podważać wiedzę podawaną nam przez Naukę, kiedy opierana jest na dowodach materialnych, widocznych dla całego świata (dla wierzących i niewierzących)? Nie. Nauka zaczęła dociekać, a jakże, jak powstał i skąd się wziął człowiek na Ziemi. Świadczy o tym mnogość wykopalisk (dowody) . Powstał więc spór gdzie i jak szukać tego brakującego ogniwa początkującego rozwój człowieka. Uważam, że to jest błędna droga i strata czasu. Zmiany nieustępliwe i postępujące nie musiały mieć brakującego ogniwa, a tylko był to ciąg, bez wyróżniania czegoś szczególnego. Co gorsza wierzący żądają przekonywujących dowodów, paradoksalnie, sami nie udowadniając ich wersji powstania człowieka i ludzkości. No bo jak uwiarygodnić, że ludzkość powstała z jednej pary mającej w dodatku dwóch potomków płci męskiej, kiedy współczesna nauka udowadnia po wielu doświadczeniach (np. na królikach i szczurach), że rozmnażanie w nieskończoność osobników z jednej pary jest niemożliwe z powodu powstawania mutacji niezdolnych albo do życia albo niezdolnych do rozmnażania (tzw. blokady genetycznej), tym bardziej, że IS użył do stworzenia pary żebra jednego z nich, czyli wyjściowego materiału genetycznego (DNA), tworząc osobnika o identycznym kodzie DNA tylko innej płci i dwóch potomków o tym samym kodzie DNA. Kiedy więc doszło do sytuacji, że nagle nastąpiło takie zróżnicowanie kodów DNA u ludzi? Obrazą boskiej i ludzkiej godności dla kreacjonistów, jest stwierdzenie, że człowiek powstał z małpy, śmiesznego dla ludzi zwierzęcia, może przez karykaturalne podobieństwo? Oczywiście to uproszczenie służyło tylko by było argumentem przeciwnym takim pomysłom i je ośmieszyć publicznie. To nie jest tak zupełnie i stanowi celowe, perfidnie przekłamanie. Małpa i człowiek współczesny musiały mieć wspólnego przodka lub przodków. Powstanie zwierzęcia jeszcze "małpowatego" z wyglądu lecz już lepszym, niezupełnie małpim rozumem, mogło się dziać równocześnie w różnych miejscach tych samych regionów Ziemi, a za przyczynę uważa się zejście z konieczności przetrwania tego zwierzęcia z drzewa i powolne opanowywanie terenów niezalesionych. Trudno, a wręcz niemożliwym jest dyskutowanie o swoich racjach między adwersarzami o skrajnych poglądach w tym temacie. A gdyby doszło do takiej sytuacji, to konfrontacja przybrałaby formę parodii, groteski lub farsy. Z jednej strony dowody materialne i przewody myślowe oparte na niezaprzeczalnej logice a z drugiej strony przekazy pisemne skomponowane prawie 2 tys. lat temu i w zależności od potrzeb modyfikowane w czasie przepisywania (czemu nie ma podstaw by zaprzeczyć, że tak nie mogło być). Żeby mówić o ewolucji należy pamiętać o ogromnym przedziale czasu w jakim odbywało się tworzenie przez Naturę mutacji, a w skrajnych przypadkach tworzenia nowych gatunków. Nauka podaje, że gorąca kula materii, jaką na początku była Ziemia, zaczęła stygnąć ok. 4,5 mld. (czterech miliardów) lat temu, czyli dajmy na to nawet 3,8 mld. obiegów wokół Słońca, naszej tak nazwanej przez człowieka, gwiazdy dziennej. Ten przedział czasu nie jest zrozumiały przez kreacjonistów i nie przyjmowany do świadomości. Samo napisanie takiej liczby już robi wrażenie. 3 800 000 000 lat! Jeśli porównamy to do średniej długości życia człowieka trwającego ok. 70 lat (z naddatkiem), to prosty rachunek arytmetyczny wykazuje proporcje miażdżące. Życie ludzkie jest 54 285 714,3 razy krótsze od czasu narodzin planety do dnia dzisiejszego, lub inaczej podchodząc do zagadnienia, stanowi 1,84211x10-8 czasu istnienia planety zdolnej do tworzenia i podtrzymania procesu przez sprzyjające warunki, życia. Jeżeli przyjmiemy średnią długość życia człowieka pierwotnego na ok. 35-40 lat, to porównanie wypada jeszcze gorzej (prawie dwa razy). Długość życia człowieka więc nie jest żadną znaczącą wielkością i stanowi mikrą , niezauważalną cząsteczkę czasu istnienia kształtującej się Ziemi jako odrębnej planety. Jeśli by to zobrazować na osi czasu, i przyjąć jeden rok jako jeden centymetr, to 3 800 000 000 lat dałoby odległość 3 800 000 000x 0,01[m]=38 000 000 [m] lub inaczej 380 000 [km], czyli jeszcze większą jak odległość Księżyca od Ziemi.. Natomiast dokumentowane istnienie gatunku homo sapiens, bez form typu homo erctus i homo habilis, od ok. 100 000 lat (bo nie był to kreacjonistyczny model typu pstryk i już, a był bardzo skomplikowanym już człowieczym procesem rozwoju), co na naszej teoretycznej osi czasu przy przyjętych założeniach byłby odcinkiem 100 000 [lat]= 100 000x0,01 [m] =1000[m]=1[km]. Jakże więc wygląda to na naszej osi czasu? 380 000 [km]/1 [km]? Tych proporcji nie przyjmują do wiadomości kreacjoniści. Paradoksalnie, zwolennicy kreacjonizmu zarzucają ewolucjonistom, że taka mnogość i zróżnicowanie gatunków powstały nagle (sic!). Niemożliwym więc jest wszelka dyskusja na ten temat. Zanim narodziłaby się dyskusja, już jest bezprzedmiotowa w formie in statu nascendi.
Wenancjusz (16441 punktów)Powolna ewolucja czy szybka kreacja? [3]
Żeby mówić o ewolucji należy zejść do poziomu tworzenia się komórek. Bo od tego musiało się zacząć.
Żeby mówić o ewolucji należy pamiętać, że życie jest formą istnienia białka, związków opartych na cząsteczkach łańcuchowych węgla (nie kamiennego, będącego efektem sprasowana ogromnym ciśnieniem roślinności okresu dewonu, syluru, karbonu w erze paleontologicznej zwanej przez człowieka paleozoikiem, lecz pierwiastka chemicznego mającego swoje odmiany alotropowe jak diament i sadza oraz obecności wody tworzącej środowisko przyjazne i stabilne, by pewne naturalne skłonności do "scalania" się cząstek ( tu chemia oraz biochemia ma miejsce), tworzyły skupiska o charakterze jednorodnym. Komórka ma tą własność, że tworzy błonę odgradzającą od środowiska w którym istnieje. Tworzy własną indywidualność i odgradza się od środowiska w którym istnieje (proces tworzenia błonek wyjaśniony jest w dziale racjonalisty "Nauka"). Co mogło być przyczyną? Ano nic innego jak skutkiem ujawnienia się na Ziemi w skutek procesów geologicznych, gdy Ziemia przestawała być gorącym piekłem i stygła, pierwiastków chemicznych jak i już związków chemicznych powstałych gdzie katalizatorem była właśnie temperatura. Około 40% tablicy Mendelejewa było tym zaczynem, a zwłaszcza wodór, azot, tlen, węgiel, siarka, itd., uwolnionych z powodu gasnących powoli procesów wulkanicznych, kształtujących dzisiejszy obraz naszego globu. Dodać też trzeba, że młoda planeta Ziemia bombardowana była cząstkami materii z dość daleka, przynoszącymi tej planecie wodę, związki aminokwasów, alkoholu i nawet cukrów prostych. Bombardowana także była przez resztki materii formującego się układu planetarnego.
Dalsza przyczyna, to umiejętność cząsteczek do zachowania i przenoszenia ładunku elektrycznego, co powodowało w istocie naturalną dążność do łączenia się cząstek nawet w duże łańcuchy (skłonność do tworzenia dipoli). Łączenie jest dowodem na istnienie naturalnego, uniwersalnego prawa o dążeniu do stanów o najniższym poziomie energetycznym. Ładunek elektryczny był więc naturalną przyczyną powodującą grupowanie się cząstek różnie naładowanych. Nadto naturalnie istniały już wyładowania elektryczne wynikające z burz atmosferycznych.
Następną przyczyną było skraplanie się pary wodnej w wyniku stygnięcia globu ziemskiego i tworzenie środowiska gdzie takie procesy byłyby możliwe. Szczególnie w płytkich rozlewiskach wodnych ogrzewanych promieniami Słońca. Temperatura była naturalnym narzędziem "mieszania się" wody, a więc ruchów konwekcyjnych w płynie i okazji do wymieszania takiego "bulionu". Reszta, to dzieło przypadku i chemia, a właściwie biochemia. Ale czy koniecznie w wodach płytkich? Stan badań na dzień dzisiejszy udowadnia ponad wszelką wątpliwość, że pierwotne twory komórkowe nie potrzebowały tlenu by zaistnieć (w spadku po okresie, kiedy na Ziemi nie było praktycznie tlenu w stanie wolnym, mamy dowód w postaci istnienia do dziś beztlenowej bakterii tężca wywołującej, długo opierających się medycynie, stanów chorobowych prowadzących do śmierci). Dzisiejsze badania głębin morskich ujawniają miejsca, gdzie trwa nadal na głębokościach ponad 2000 m (a więc praktycznie bez światła) w szczelinach wulkanicznych przez które uchodzą gazy wulkaniczne w większości siarkowodory, w temperaturze dochodzącej do 300 st. Celsjusza, żyją sobie bakterie i pierwotniaki żywiące się produktami siarki. Odkryto również, przy całkowitym zaskoczeniu, bakterie żyjące w obecności złóż promieniotwórczego uranu. Odkryto także, że w środowisku zamarzniętej wody też istnieją sobie i żyją bakterie nie potrzebujące tlenu ("wieczna" zmarzlina w jaskiniach północnej Kanady). Jaki więc stąd wniosek?, Nie potrzeba tlenu dla zaistnienia życia i nasuwa się następny logiczny wniosek, że tlen jest produktem odpadowym, powstałym w skutek przemian materii organizmów/komórek czy to flory czy to fauny nie korzystających z tlenu do podtrzymania procesów życia. Okres jak gdyby przygotowania/kształtowania materiału do tworzenia związków organicznych trwał najprawdopodobniej ok. 3 mld. lat. Dlatego jest wyjaśnieniem, że w okresie karbonu nastąpiła eksplozja rozwojowa roślin. Tlen nie był tym roślinom potrzebny! Ba! Nawet czynnikiem w pewnym sensie przeszkadzającym. Jednak ten produkt odpadowy został natychmiast skrzętnie konsumowany przez kształtujące się formy życia ten tlen pożytkujący dla swego przetrwania. Formy te były jak gdyby "pasożytami", grasującymi na odpadkach. Na ląd wyszły jednak pierwsze rośliny. Dlaczego? Bo były lepsze warunki szybkiego i zróżnicowanego rozwoju. Mało tlenu, więcej dostępnego światła, lepsze warunki przetrwania z powodu braku naturalnych wrogów (oczywiście nie piszę o tym, że rośliny tak sobie "wymyśliły"). Natura jest ślepym twórcą bez jakiegokolwiek wymyślnego planu. Dopiero za roślinami, początkowo nieśmiało i ostrożnie, żyjąc jeszcze w środowisku wodnym, zwierzęta. Też musiało być to dziełem przypadku w czym dzielnie pomagał nasz naturalny satelita-Księżyc, wywołując swym oddziaływaniem pływy, czyli zmiany poziomu wód zalewających zwłaszcza płycizny. Cofająca się woda zostawała w naturalnych nieckach wraz ze swoją "zawartością" (florą więc i nasionami i fauną jeszcze nie przystosowaną do życia w atmosferze praktycznie beztlenowej). Formy życia potrzebujące tlenu wyszły na ląd dopiero wtedy, gdy flora rozpoczęła swój rozkwit, a więc nagle w atmosferze tlen zaczął wypierać coraz intensywniej inne gazy. Jak dotąd uważa się, że największym wytwórcą tlenu w czystej postaci był i jest ocean. Życie więc musiało już powstać w atmosferze beztlenowej i to w środowisku wodnym. Istnienie, nawet dostarczonych przez meteoryty, związków implikujących, zwanych dziś w uproszczeniu "zaczynem sakramenckim", aminokwasów, RNA, co do dziś odkrywamy w znalezionych meteorytach, potwierdza niejako prawidłowy proces myślenia idącego w tym kierunku. Bo jak dotąd innej przekonującej alternatywy nie spotkałem.
Wenancjusz (16441 punktów)Powolna ewolucja czy szybka kreacja? [4]
Czyż te fakty znane były piszącym o cudzie nagłego powstania, kiedy w czasach ich "radosnej" twórczości Ziemia była jeszcze, wg nich, płaska? Wiedza idąca w tym kierunku robi niesamowite postępy w oparciu o coraz doskonalsze narzędzia jakimi się człowiek współczesny posługuje (chyba największy postęp, ostatnimi czasy, zrobiła astronomia, biologia molekularna i fizyka kwantowa). Tego nie było, gdy wiedzą zarządzał w sposób absolutny Kościół. Czyż Kościołowi nie było niesmakiem, gdy przestał już panować nad rozwojem nauk? Europejskie, zresztą nie tylko, średniowiecze to wstydliwa i ciemna strona okresu rozwoju cywilizacyjnego ludzkości. Właśnie wtedy Kościół przegrał z kretesem, gdy powstała pierwsza uczelnia o charakterze świeckim, odrzucająca niesprawdzalne dogmaty religijne. Co robi więc Kościół? Ano poszedł w coś co nie jest sprawdzalne, czyli sferę "duchowości". Coś co przerasta nawet dowolną, najbardziej karkołomną abstrakcję. Wtedy nikt Kościołowi nie może zarzucić kłamstw. Kościół wkłada jednocześnie kij w koło postępu wiedzy lub w perfidny sposób przylepiając się do wiedzy by hamować jej rozwój, jak przysłowiowe niepotrzebne wodorosty do dna łódki lub przysłowiowe ekskrementy do obcasa oficerskich butów. Widać to na każdym kroku, gdy słyszy się rzekomo trafiające w sedno pytania kreacjonistów. Powtarzam. Podważają pewne naukowe domniemania oparte na czysto logicznych przesłankach przyczynowo-skutkowych oraz w oparciu o powtarzalne doświadczenia jak i materialne artefakty, sami nie poczuwając się do udowodnienia swoich tez. Instytucja ta, wydawało by się, może hulać do woli, bo wtedy nikt jej nic nie udowodni a i ona może dowolnie szaleć. Więc skąd taka u nich "wiedza", kiedy czynią wywody opisując nawet w szczegółach sprawy niesprawdzalne przez nich samych, kiedy nie byli i nie są świadkami zdarzeń i miejsc przez nich opisywanych (ewolucjoniści też nie byli świadkami, ale szukają dowodów w postaci materialnej)? Dlaczego występują jako jedyne autorytety doświadczone w sprawie? Na czym opierają swoje doświadczenia? Dlaczego więc na co dzień nie czynią tak jak nawołują wiernych wyznawców?
Zagadkę tę wyjaśniają, a właściwie demaskują prawdziwą naturę, było nie było autorytety, które mogą coś więcej powiedzieć o tym hermetycznym światku, "leczącym" świat najskuteczniejszymi lekami jakim są modlitwy, a więc ludźmi którzy "tam" byli i mają wyjątkowe doświadczenie. To są ludzie odważni, bo wystąpili z tej organizacji występku i hipokryzji (czytając mam w domyśle łatwe życie pasożyta żywiącego się na niewiedzy swych wyznawców), czyli ci co kiedyś byli kapłanami. Są więc autorytetami czy też nie?
I to by było na tyle w kwestii cudownego stworzenia życia na tej mikroskopijnej planetce w porównaniu do reszty przeogromnego Wszechświata, człowiekowi już coraz więcej poznawanego i byłby ten trend poznawczy bardziej żwawy, gdyby nie hamująca filozofia instytucji Krk. Instytucji nie dopuszczającej żadnych nowych myśli i badań opartych na powtarzalnych doświadczeniach, kiedy "dowodami" strony wetującej (Kościoła) są tylko jakieś pisma i wewnętrzne ustanowienia? Myślę, iż z powodu oczywistego braku racjonalnych a nie wydumanych dowodów na popieranie racji głoszonych, instytucja będzie mieć coraz więcej problemów w przyszłości, z racji braku nowych wiernych i wymierających z powodów naturalnych "starych" wiernych. Tak więc i Bóg wymrze naturalnie wraz z ostatnim jego wyznawcą. Taka kolej każdej religii, zwłaszcza takiej, która utrzymuje zachowawczy stan "posiadania"/niereformowalnej i niestrawialnej treści, w końcu dla idących za tempem życia.
Zdaję sobie sprawę, że mój opis jest mocno uproszczony, bo też i nie tu miejsce na nudne wywody naukowe. Niemniej tak, a nie inaczej widzę ewolucję i jestem niezłomnym zwolennikiem takiej wizji historii Ziemi.
11-01-2016 23:12 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)Odp: Powolna ewolucja czy szybka kreacja? [4]
Warto tu wspomnieć o teorii inteligentnego projektu (ID). ID to współczesny wariant tradycyjnego argumentu teleologicznego na istnienie Boga, zmodyfikowanego tak, by uniknąć wskazania projektanta (czyt. boga) co do natury lub tożsamości.
W Procesie w Dover 2005 roku udowodniono, że publikacje czołowych zwolenników ID pokazują, że projektantem postulowanym w ich argumentacji jest chrześcijański Bóg. W związku z religijną naturą ruchu ID w opinii sądu nie może on być częścią nauk przyrodniczych.
Wspomniałem o tym, bo jest to o tyle istotne, że Kościół coraz chętniej podpiera się ID.
12-01-2016 01:09 
 Ocena 5 na 5
Drobner (19539 punktów)
>Wspomniałem o tym, bo jest to o tyle istotne, że Kościół coraz chętniej podpiera się ID.

Wspomniałeś o tym, bo jest to o tyle istotne, że:

1. do stworzenia inteligencji jest potrzebna uprzednia inteligencja.
2. a do stworzenia tej uprzedniej inteligencji jest potrzebna jeszcze bardziej uprzednia inteligencja.
3. a do stworzenia tej jeszcze bardziej uprzedniej inteligencji jest potrzebna jeszcze bardziej uprzedniejsza inteligencja.
...
...
...

==========
'Zapytowywuję': kiedy to wszystko się wreszcie skończy?
.....

Drobner, pytający Drobnera - pytającego Drobnera - o Drobnera
12-01-2016 03:38 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>'Zapytowywuję': kiedy to wszystko się wreszcie skończy?
Tu próżni nie może być i nigdy nie będzie. Chyba że nauka zabrnie tak daleko, iż dzięki niej staniemy się nieśmiertelni, ale wtedy, to my będziemy bogami.
Jest takie powiedzenie - Jak trwoga to do boga. Mówią to zwykle ci którym gdybyś zagwarantował życie wieczne tu na ziemi, raju by nie chcieli już oglądać. A tak zupełnie poważnie, myślę, że wierzącym ciężej się pogodzić ze śmiercią gdy w perspektywie czekać może piekło
12-01-2016 05:01 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Warto tu wspomnieć o teorii inteligentnego projektu (ID). ID to współczesny wariant tradycyjnego argumentu teleologicznego na istnienie Boga, zmodyfikowanego tak, by uniknąć wskazania projektanta (czyt. boga) co do natury lub tożsamości.
>W Procesie w Dover 2005 roku udowodniono, że publikacje czołowych zwolenników ID pokazują, że projektantem postulowanym w ich argumentacji jest chrześcijański Bóg. W związku z religijną naturą ruchu ID w opinii sądu nie może on być częścią nauk przyrodniczych.
>Wspomniałem o tym, bo jest to o tyle istotne, że Kościół coraz chętniej podpiera się ID.

Tak tak. Czytałem o tym. Napisałem, że Kościół "podpina" się pod aktualną naukę, by właśnie mieszać/zaciemniać. Innego odporu na racjonalne dowody nie ma. Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
12-01-2016 00:09 
 Ocena 4 na 6
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
A mnie smuci, że te cztery strony tekstu i tak nie dotrą do kogoś pokroju miłującego prawdę (a podejrzewam, że to właśnie do niego ten wywód ma trafić) ponieważ on ma lepsze źródło wiedzy w postaci biblii. A z jego wiarą wybitnie dyskusji nie ma. No ale szacunek, że chciało się Panu.
12-01-2016 00:57 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>A mnie smuci, że te cztery strony tekstu i tak nie dotrą do kogoś pokroju miłującego prawdę ...

#1
'Chcącemu' krzywda się nie dzieje.

#2
Ale może wspomogą kogoś 'zainteresowanego' 'faktami'.

#3
Że też ateisty nie uzurpują sobie praw do 'wielkich' słów. Nauka - jako trudna do 'ogarnięcia' - łatwa nie jest. Jak to promować...

#4
Nic to: mały robaczek zgodności z rzeczywistością przeżre i 'miłość prawd ksiąg wszelakich'.

Drobner, wszystkim tego życzący...
12-01-2016 05:07 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>A mnie smuci, że te cztery strony tekstu i tak nie dotrą do kogoś pokroju miłującego prawdę (a podejrzewam, że to właśnie do niego ten wywód ma trafić) ponieważ on ma lepsze źródło wiedzy w postaci biblii. A z jego wiarą wybitnie dyskusji nie ma. No ale szacunek, że chciało się Panu.
>

W.R. ja też nie specjalnie wierzę. Ale po wymianie zdań z "Miłującym Prawdę" przyznam, że mnie poniosło. Byłem zszokowany na temat informacji jakich udzielał dr genetyki populacji. Zawsze nastąpi co jakiś okres jak fala, napływ nowych bojowników o prawdy biblijne.
A materiał tej treści kluł mi się od pewnego czasu i specjalnie nie narzekam. Po prostu prawie gotowy materiał tylko troszkę za edytowałem i cholera tyle wyszło.
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
12-01-2016 10:41 
 Ocena 2 na 4
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)

>W.R. ja też nie specjalnie wierzę. Ale po wymianie zdań z "Miłującym Prawdę" przyznam, że mnie poniosło. Byłem zszokowany na temat informacji jakich udzielał dr genetyki populacji. Zawsze nastąpi co jakiś okres jak fala, napływ nowych bojowników o prawdy biblijne.
>A materiał tej treści kluł mi się od pewnego czasu i specjalnie nie narzekam. Po prostu prawie gotowy materiał tylko troszkę za edytowałem i cholera tyle wyszło.

Przyznam się, szczerze że nie bardzo wierzę w tego genetyka populacji, ale ja taki ogólnie mało wierzący jestem. Tu zachodzi problem który dobrze zilustrował Pan Drobner o tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,679171#w692552


Sam tekst oczywiście, zawsze się przyda. Ale wierzącego w kreację nie przekonasz bo patrz powyższy obrazek. To naprawdę smutne, że dla tych ludzi wyimaginowany przyjaciel jest ważniejszy od prawdy.
Drobner (19539 punktów)
>>W.R.
>... Pan Drobner ...

W.R., mów mi po prostu: D.

D.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Odp: Powolna ewolucja czy szybka kreacja? [1]
Piewcy kreacjonizmu to desperaci próbujący zatrzymać ateizację społeczeństwa. Są zaprzeczeniem ewolucji mentalnej społeczeństwa. A największym motorem ewolucji mentalnej człowieka jest ciekawość świata, której jak widać niektórym brakuje. Dostrzeganie ewolucji nie wiąże się z przeczytaniem dzieł Darwina, lecz z empirycznym poznaniem.
Przypuśćmy, że teoria Wielkiego Wybuchu jest prawdą. Niby szybka kreacja, lecz przecież do obecnego kształtu wszechświat ewoluował. Społeczeństwa ewoluują (no poza społeczeństwem polskim xd), ewoluuje język, także człowiek cały czas ewoluuje. Gdyby człowiek powstał w wyniku szybkiej kreacji już na początku byłby idealny.
12-01-2016 15:05 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
> Piewcy kreacjonizmu to desperaci próbujący zatrzymać ateizację społeczeństwa.
Dane statystyczne świadczą, że to raczej piewcy ateizmu są w desperackiej sytuacji.

> Są zaprzeczeniem ewolucji mentalnej społeczeństwa.
Istnieje niemała ilość ateistów, którzy mają raczej nihilistyczne nastawienie. Części z nich zupełnie nie zależy na przyszłości społeczeństwa, a najchętniej poddaliby się eutanazji.

> A największym motorem ewolucji mentalnej człowieka jest ciekawość świata, której jak widać niektórym brakuje.
Zgoda. Tylko że obecne społeczeństwo samo sobie jest winne, że nie potrafi odpowiednio przygotować młodych ludzi. Wielu z nich czuje się jak w dżungli społecznej, gdzie na wyższe potrzeby nie ma ani czasu, ani możliwości.

> Dostrzeganie ewolucji nie wiąże się z przeczytaniem dzieł Darwina, lecz z empirycznym poznaniem.
Kościół katolicki, którego wyznawacami jest większość społeczeństwa, akceptuje ewolucję. Skłania się ku idei kreacjonizmu ewolucyjnego.

>Przypuśćmy, że teoria Wielkiego Wybuchu jest prawdą. Niby szybka kreacja, lecz przecież do obecnego kształtu wszechświat ewoluował. Społeczeństwa ewoluują (no poza społeczeństwem polskim xd), ewoluuje język, także człowiek cały czas ewoluuje.
Znany obecnej nauce wszechświat jest w stanie własnej ewolucji kilkanaście miliardów lat, człowiek na planecie Ziemia ewoluuje od czterech milionów. Spora różnica potencjałów.

> Gdyby człowiek powstał w wyniku szybkiej kreacji już na początku byłby idealny.
Idealny, dlaczego? Który bóg stworzy sobie konkurenta?
12-01-2016 22:51 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>> Piewcy kreacjonizmu to desperaci próbujący zatrzymać ateizację społeczeństwa.
>Dane statystyczne świadczą, że to raczej piewcy ateizmu są w desperackiej sytuacji.
>> Są zaprzeczeniem ewolucji mentalnej społeczeństwa.
>Istnieje niemała ilość ateistów, którzy mają raczej nihilistyczne nastawienie. Części z nich zupełnie nie zależy na przyszłości społeczeństwa, a najchętniej poddaliby się eutanazji.

Tacy to margines zmanierowanych filozofią Epikura.

>> A największym motorem ewolucji mentalnej człowieka jest ciekawość świata, której jak widać niektórym brakuje.
>Zgoda. Tylko że obecne społeczeństwo samo sobie jest winne, że nie potrafi odpowiednio przygotować młodych ludzi. Wielu z nich czuje się jak w dżungli społecznej, gdzie na wyższe potrzeby nie ma ani czasu, ani możliwości.

Dotknąłeś bardzo złożonego zagadnienia. To nie tylko niechęć, lub dostęp do nauki, ale przede wszystkim kształtowanie mentalności młodego jeszcze umysłu, przez dostępne środki medialne (model konsumpcyjny życia upewniający że "się należy" bez wkładu własnej pracy i starań stąd i rodzące się frustracje), brak nacisków na świadomość o potrzebie zaistnienia w społeczności przez wyuczone umiejętności, niszczenie etosu pracy, który jest najlepszym społecznym sposobem wychowawczym (bezrobocie) itp.

>> Dostrzeganie ewolucji nie wiąże się z przeczytaniem dzieł Darwina, lecz z empirycznym poznaniem.
>Kościół katolicki, którego wyznawacami jest większość społeczeństwa, akceptuje ewolucję. Skłania się ku idei kreacjonizmu ewolucyjnego.

Tak, to jest właśnie "podpinanie się" kościoła pod stan aktualnej i niepodważalnej wiedzy, co raczyłem sobie zauważyć w moim poście. W tej sprawie więc następuje ogromne przesunięcie w czasie (ni z gruchy ni z pietruchy) w rozważaniach Kościoła o powstaniu człowieka, tłumacząc powstanie życia na Ziemi inteligentnym projektem Stwórcy, zamiarującego w końcowym efekcie doprowadzić do powstania człowieka, co niby jest tym szóstym dniem. Tylko....to nie pasuje w żadnym wypadku do informacji pisanych w różnych pismach przez Kościół uznanych jako święte.

>>Przypuśćmy, że teoria Wielkiego Wybuchu jest prawdą. Niby szybka kreacja, lecz przecież do obecnego kształtu wszechświat ewoluował. Społeczeństwa ewoluują (no poza społeczeństwem polskim xd), ewoluuje język, także człowiek cały czas ewoluuje.
>Znany obecnej nauce wszechświat jest w stanie własnej ewolucji kilkanaście miliardów lat, człowiek na planecie Ziemia ewoluuje od czterech milionów. Spora różnica potencjałów.

No niestety ale to co zauważyłeś też nie pasuje do pojęć o centralnym punkcie Wszechświata jakim miałaby być Ziemia, zasiedlona przez ostatnie dzieło boskie, oczko w głowie i cel trosk boskich, by tylko jego chwalili, wg pism świętych.

>> Gdyby człowiek powstał w wyniku szybkiej kreacji już na początku byłby idealny.
>Idealny, dlaczego? Który bóg stworzy sobie konkurenta?

Przepraszam ale nie rozumiem. Taka potęga i siła, tworząca Wszechświat, potrafiąca pokarać wszystkich potopem, za zejście z drogi wiary, interesuje się czy go chwalą czy nie takie jak ludzie, takie robaki? Gdzie tu proporcje? Ba, nawet obdarza wolnością wyboru jednak w pierwszych słowach Dekalogu zastrzega: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". No to jak. Dał tą wolność wyboru czy ją ogranicza? Zazdrosny o konkurencję? Czyli byli również jego kumple, inni bogowie! Pytania można mnożyć. Jednak jest to widoczny przykład ile warte jest słowo pisane uznane jako święte. O procesie tworzenia człowieka już nie wspomnę, bo się wypowiedziałem w moim poście. Powiem krótko. Czysta schizofrenia. Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
13-01-2016 16:04 
 Ocena 2 na 2
Spring (1174 punktów)
> Tacy to margines zmanierowanych filozofią Epikura.

Raczej któryś z bardziej współczesnych filozofów.

Zdesperowani ateiści czy totalni nihiliści, to rzeczywiście margines. Jednak ponieważ ateizm (z reguły) zakłada, że po śmierci jest definitywny koniec istnienia jednostki, to nie ma też jakiejkolwiek potrzeby wyższej dbania o życie. Właściwie to jest wybór indywidualny, a decyzja o zakończeniu życia nie jest gorszą od decyzji o trwaniu. Dlatego też zarzut, że ktoś jest "zaprzeczeniem ewolucji mentalnej" brzmi nieco komicznie z ust (klawiatury? ) ateisty, gdyż ostatecznie co komu do tego, kto jak żyje.

> Dotknąłeś bardzo złożonego zagadnienia. To nie tylko niechęć, lub dostęp do nauki, ale przede wszystkim kształtowanie mentalności młodego jeszcze umysłu, przez dostępne środki medialne (model konsumpcyjny życia upewniający że "się należy" bez wkładu własnej pracy i starań stąd i rodzące się frustracje), brak nacisków na świadomość o potrzebie zaistnienia w społeczności przez wyuczone umiejętności, niszczenie etosu pracy, który jest najlepszym społecznym sposobem wychowawczym (bezrobocie) itp.

Zgoda. W głowie jednak krąży pytanie, po co to wszystko?

> Tak, to jest właśnie "podpinanie się" kościoła pod stan aktualnej i niepodważalnej wiedzy, co raczyłem sobie zauważyć w moim poście.
Uważam, że to trochę przesada z tym podpinaniem się. Kościół sam też tworzy naukę, a przez wiele wieków był właściwie jedyną instytucją naukową (jakby to komicznie nie brzmiało). Ale nawet dzisiaj Kościół uczestniczy w życiu naukowym, ma swoje instytuty i obserwatoria, a także wielu naukowców w koloratkach i bynajmniej nie myślę tu o teologii.

> W tej sprawie więc następuje ogromne przesunięcie w czasie (ni z gruchy ni z pietruchy) w rozważaniach Kościoła o powstaniu człowieka, tłumacząc powstanie życia na Ziemi inteligentnym projektem Stwórcy, zamiarującego w końcowym efekcie doprowadzić do powstania człowieka, co niby jest tym szóstym dniem. Tylko....to nie pasuje w żadnym wypadku do informacji pisanych w różnych pismach przez Kościół uznanych jako święte.

Taka jest prawda, że wszelkie teizmy nie trzymają się kupy. Kościół nie ma wyjścia, albo będzie coraz bardziej odstawał od osiągnięć nauki świeckiej albo będzie szedł z duchem czasu, ale będzie musiał zrezygnować z własnych dogmatów. Tak czy inaczej czeka go koniec.

Bardzo też słuszne, że użyłeś określenia "Inteligentny Stwórca", a nie "Inteligentny projekt", które to pojęcie jest o wiele szersze.

> No niestety ale to co zauważyłeś też nie pasuje do pojęć o centralnym punkcie Wszechświata jakim miałaby być Ziemia, zasiedlona przez ostatnie dzieło boskie, oczko w głowie i cel trosk boskich, by tylko jego chwalili, wg pism świętych.

Racja. Z innej strony zdarza się niektórym uczonym żywić przekonania o innej wyjątkowości ludzi, jako szczęśliwemu zbiegowi okoliczności.

> Taka potęga i siła, tworząca Wszechświat, potrafiąca pokarać wszystkich potopem, za zejście z drogi wiary, interesuje się czy go chwalą czy nie takie jak ludzie, takie robaki? Gdzie tu proporcje? Ba, nawet obdarza wolnością wyboru jednak w pierwszych słowach Dekalogu zastrzega: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". No to jak. Dał tą wolność wyboru czy ją ogranicza? Zazdrosny o konkurencję? Czyli byli również jego kumple, inni bogowie! Pytania można mnożyć. Jednak jest to widoczny przykład ile warte jest słowo pisane uznane jako święte. O procesie tworzenia człowieka już nie wspomnę, bo się wypowiedziałem w moim poście. Powiem krótko. Czysta schizofrenia.

Jeżeli mamy notoryczną inwigilację w celu wykrycia wykroczeń, gdzie najgorsze wykroczenia karane są wiecznym potępieniem, to nie na mowy o żadnej wolności. Nie jest niczym nowym, że doktryny teistyczne są sprzeczne, a często absurdalne.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Zauważmy, że owe pojęcie świętości jest efektem oceny samych ludzi. Właśnie to ludzie sami określają kto i co jest święte.
Nie wszyscy wierzący ludzie tak określają: " Tylko Bóg Jest Święty I Posiada Prawa Świętości." (moje słowa sprzed kilku lat na stronie www w zakładce Miłość)
>Bo silna wiara musi mieć jakieś fundamenty, silne podstawy uzasadniające jej rację istnienia.
Przeciwnie, słaba wiara potrzebuje świętych ludzi, pism, cudów i tajemnicy, silna wiara opiera się na rozumie.
>W wierzeniach jakichkolwiek nie przypisuje się kreacji człowiekowi, tylko wymyśla się "zewnętrzne" siły ingerujące, niewidzialne sterujące działaniem ludzkim, będące także i przyczyną stworzenia ludzi.
Czy nauka już udowodniła, że człowiek jest oderwanym od sił kosmosu tworem kreującym samego siebie? Czy siły te zostały w pełni rozpoznane, co jest ich istotą, źródłem i początkiem?
>Zewnętrzne siły, nie rozpoznawalne ludzkim zmysłom, na tyle potężnym, że potrafią zniszczyć to co stworzyły w każdej chwili.
Nie potrafią, Bóg nie jest wszechmogący, lecz wszechmocny, ponadto nie jest niszczycielem, lecz stworzycielem.
>Należy więc dbać by tych sił nie rozeźlić i dbać troskliwie o ich dobry humor lub przynajmniej przyjazny stosunek.
Fałszywe wyobrażenie, to nie człowiek kształtuje, oddziałuje na Boga, lecz Bóg na człowieka.
>Tak więc wykształciła się grupa społeczna przypisująca sobie wiedzę i pośrednictwo w kontaktach z tymi siłami, jak to prawidłowo robić.
Dzień dobry.
>Już samo to jest niesprawiedliwe.
Zbyt szybki wniosek.
>Dlaczego więc tylko nielicznym osobnikom dany jest przymiot rozpoznawania i komunikowania się z tymi siłami?
Wszyscy mogą je rozpoznać i komunikować się z nimi, pod warunkiem, że te siły istnieją, bo jeśli nie istnieją to cała komunikacja jest tylko z samym sobą, a wiara, że istnieją jest pusta.
>Aby usprawiedliwić się, że jednak jesteśmy tworem tego samego boga i równości, jest kłamliwa forma zwracania się wzajemnie do siebie: "bracia, siostry, ojcowie, matki".
Wniosek fałszywy oparty na nieudowodnionym założeniu, że forma jest kłamliwa.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
12-01-2016 07:59 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Nie wszyscy wierzący ludzie tak określają: " Tylko Bóg Jest Święty I Posiada Prawa Świętości." (moje słowa sprzed kilku lat na stronie www w zakładce Miłość)

Bardzo przepraszam, ale kto w tej chwili uznaje tylko świętość Boga? Jesteś człowiekiem czy nie?

>Przeciwnie, słaba wiara potrzebuje świętych ludzi, pism, cudów i tajemnicy, silna wiara opiera się na rozumie.

Bardzo przepraszam, ale odnosiłem się do Kościoła kat. Znaczy się katolicyzm w Polsce jest słabą wiarą? Taką tylko na pokaz, odpustową z celebrą, płaską jak naleśnik?

>Czy nauka już udowodniła, że człowiek jest oderwanym od sił kosmosu tworem kreującym samego siebie? Czy siły te zostały w pełni rozpoznane, co jest ich istotą, źródłem i początkiem?

Skąd ten wniosek? Pisałem wyraźnie nie o kosmosie ale siłach nieznanych ludzkim zmysłom (czyt. boskim). Czytaj uważniej, bo do takich sił się odnosiłem.

>>Zewnętrzne siły, nie rozpoznawalne ludzkim zmysłom, na tyle potężnym, że potrafią zniszczyć to co stworzyły w każdej chwili.
>Nie potrafią, Bóg nie jest wszechmogący, lecz wszechmocny, ponadto nie jest niszczycielem, lecz stworzycielem.

Odniesienie do potęgi boskiej. Nie zrozumiałeś.

>>Należy więc dbać by tych sił nie rozeźlić i dbać troskliwie o ich dobry humor lub przynajmniej przyjazny stosunek.
>Fałszywe wyobrażenie, to nie człowiek kształtuje, oddziałuje na Boga, lecz Bóg na człowieka.

Mówiłem o kaście szamańskiej, co poniżej przytoczyłeś. Zdaje się, że nie chwyciłeś sznyta. A tak naprawdę to człowiek wymyślił Boga. Był mu widocznie potrzebny, co kasta szamańska skrzętnie to wykorzystuje.
>>Tak więc wykształciła się grupa społeczna przypisująca sobie wiedzę i pośrednictwo w kontaktach z tymi siłami, jak to prawidłowo robić.
>Dzień dobry.

Nie rozumiem całkowicie w jakim kontekście to dzień dobry..

>>Już samo to jest niesprawiedliwe.
>Zbyt szybki wniosek.

Nie wyczuwasz kpiny? Jesteśmy ponoć wobec Boga równi. Dlaczego więc wyalienowana ze społeczeństwa grupa rości sobie prawo do tylko takiej a nie innej interpretacji wiary i narzuca to bezmyślnym, olśnionym przepychem papuzich ubiorów ma potulnie tylko słuchać i wykonywać? Przecież wyjaśniam to poniżej.

>>Dlaczego więc tylko nielicznym osobnikom dany jest przymiot rozpoznawania i komunikowania się z tymi siłami?
>Wszyscy mogą je rozpoznać i komunikować się z nimi, pod warunkiem, że te siły istnieją,

No to wyjaśniłem przecież, że Boga wymyślił człowiek i de facto go nie ma.

>...bo jeśli nie istnieją to cała komunikacja jest tylko z samym sobą, a wiara, że istnieją jest pusta.

Nie. Jeśli modlisz się do swojego Boga to z nim rozmawiasz. Jeśli stwierdzisz, że Bóg ci odpowiada, to czym prędzej idź na badanie i leczenie w lecznictwie zamkniętym. A tak na marginesie która religia jest "pełna" (podpowiedziałem sobie wykorzystując Twoje określenia)? Nie znam. Wszystkie to iluzje.

Rzeczywiście trochę niejasno napisałem. Jest:"...tylko nielicznym osobnikom dany jest przymiot rozpoznawania i komunikowania się z tymi siłami?...." a powinno być:"...tylko nieliczni osobnicy przypisują sobie autorytatywnie przymiot rozpoznawania i komunikowania się z tymi siłami..." Czyste szamaństwo.

>>Aby usprawiedliwić się, że jednak jesteśmy tworem tego samego boga i równości, jest kłamliwa forma zwracania się wzajemnie do siebie: "bracia, siostry, ojcowie, matki".
>Wniosek fałszywy oparty na nieudowodnionym założeniu, że forma jest kłamliwa.

Oczywiście, że ta forma zwracania się jest śmierdząco obłudna i fałszywa. Cały czas odnoszę się do kościoła kat. bo o nim i do niego jako przykładu się odnoszę.

No to pa.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
12-01-2016 09:13 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Nie wszyscy wierzący ludzie tak określają: " Tylko Bóg Jest Święty I Posiada Prawa Świętości." (moje słowa sprzed kilku lat na stronie www w zakładce Miłość)
>Bardzo przepraszam, ale kto w tej chwili uznaje tylko świętość Boga? Jesteś człowiekiem czy nie?
Bardzo proszę, ale nie widzisz różnicy pomiędzy uznaniem za święte ludzi, książek, miejsc na Ziemi itp., o których wiemy, że istnieją, a Bogiem, który jest tylko kwestią wiary?
>>Przeciwnie, słaba wiara potrzebuje świętych ludzi, pism, cudów i tajemnicy, silna wiara opiera się na rozumie.
>Bardzo przepraszam, ale odnosiłem się do Kościoła kat.
W Twoim wątku nie ma ani jednego stwierdzenia, że odnosisz się do Kk.
>Znaczy się katolicyzm w Polsce jest słabą wiarą? Taką tylko na pokaz, odpustową z celebrą, płaską jak naleśnik?
Tak.
>>Czy nauka już udowodniła, że człowiek jest oderwanym od sił kosmosu tworem kreującym samego siebie? Czy siły te zostały w pełni rozpoznane, co jest ich istotą, źródłem i początkiem?
>Skąd ten wniosek? Pisałem wyraźnie nie o kosmosie ale siłach nieznanych ludzkim zmysłom (czyt. boskim). Czytaj uważniej, bo do takich sił się odnosiłem.
Czytam bardzo uważnie i pytam skąd wiesz, że siły kosmosu nie są siłami boskimi?
>>>Zewnętrzne siły, nie rozpoznawalne ludzkim zmysłom, na tyle potężnym, że potrafią zniszczyć to co stworzyły w każdej chwili.
>>Nie potrafią, Bóg nie jest wszechmogący, lecz wszechmocny, ponadto nie jest niszczycielem, lecz stworzycielem.
>Odniesienie do potęgi boskiej. Nie zrozumiałeś.
To Ty nie zrozumiałeś, bo ja właśnie piszę o potędze boskiej.
>>>Należy więc dbać by tych sił nie rozeźlić i dbać troskliwie o ich dobry humor lub przynajmniej przyjazny stosunek.
>>Fałszywe wyobrażenie, to nie człowiek kształtuje, oddziałuje na Boga, lecz Bóg na człowieka.
>Mówiłem o kaście szamańskiej, co poniżej przytoczyłeś. Zdaje się, że nie chwyciłeś sznyta.
Nie czytam w Twoich myślach, kiedy "siły nieznane ludzkim zmysłom" zamieniają się w "siły szamańskie", pisząc powinieneś zaznaczać, które siły masz na myśli.
>A tak naprawdę to człowiek wymyślił Boga.
A tak naprawdę głupotą jest wiedza, której nie sposób dowieść.
>Był mu widocznie potrzebny, co kasta szamańska skrzętnie to wykorzystuje.
Kasta szamańska wykorzystuje ideę Boga do swoich niecnych celów, ale to nie wina potencjalnego Boga, najpiękniejsze rzeczy można wykorzystać do niecnych celów.
>>>Tak więc wykształciła się grupa społeczna przypisująca sobie wiedzę i pośrednictwo w kontaktach z tymi siłami, jak to prawidłowo robić.
>>Dzień dobry.
>Nie rozumiem całkowicie w jakim kontekście to dzień dobry..
Jestem pośrednikiem, który uważa, że robi to prawidłowo.
>>>Dlaczego więc tylko nielicznym osobnikom dany jest przymiot rozpoznawania i komunikowania się z tymi siłami?
>>Wszyscy mogą je rozpoznać i komunikować się z nimi, pod warunkiem, że te siły istnieją,
>No to wyjaśniłem przecież, że Boga wymyślił człowiek i de facto go nie ma.
Nic nie wyjaśniłeś, to ja wyżej wyjaśniłem, że Bóg nie jest kwestią wiedzy, tylko wiary.
>>...bo jeśli nie istnieją to cała komunikacja jest tylko z samym sobą, a wiara, że istnieją jest pusta.
>Nie. Jeśli modlisz się do swojego Boga to z nim rozmawiasz.
Nie. Jeśli modlisz się do swojego Boga to wierzysz, że z nim rozmawiasz.
>Jeśli stwierdzisz, że Bóg ci odpowiada, to czym prędzej idź na badanie i leczenie w lecznictwie zamkniętym.
Jaki stopień specjalizacji lekarskiej posiadasz, że stawiasz taką diagnozę?
>A tak na marginesie która religia jest "pełna" (podpowiedziałem sobie wykorzystując Twoje określenia)? Nie znam. Wszystkie to iluzje.
Może Twoja "wiedza", że Boga nie ma to iluzja?
>>>Aby usprawiedliwić się, że jednak jesteśmy tworem tego samego boga i równości, jest kłamliwa forma zwracania się wzajemnie do siebie: "bracia, siostry, ojcowie, matki".
>>Wniosek fałszywy oparty na nieudowodnionym założeniu, że forma jest kłamliwa.
>Oczywiście, że ta forma zwracania się jest śmierdząco obłudna i fałszywa.
Oczywiście głupoty piszesz Bracie.
>Cały czas odnoszę się do kościoła kat. bo o nim i do niego jako przykładu się odnoszę.
I jeszcze raz, w wątku nie ma ani jednego odniesienia, że chodzi o Kk.
>No to pa.
No to pa.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
romaro (25211 punktów)
>No to wyjaśniłem przecież, że Boga wymyślił człowiek i de facto go nie ma.
Taka dyskusja z wierzącym do niczego nie prowadzi. Nie przekonasz mocno wystraszonego, żeby się nie bał. Wiara, strapienie, strach, to są stany duchowe. Nie okiełznasz ich słowami - nie wierz, nie martw się, nie bój się. Tylko nasze własne, racjonalne podejście pozwoli nad nimi zapanować.
Duch Prawdy napisał, że słaba wiara potrzebuje świętych ludzi, pism, cudów i tajemnicy, silna wiara opiera się na rozumie. To ja się pytam, po co mu ta silna wiara, a przede wszystkim na czym ją opiera? Na doświadczeniu? Dziecko ognia bać się nie będzie póki się nie poparzy. Może się nigdy nie poparzyć jeżeli zostanie uprzedzone. Duch prawdy się nie poparzył, bo został uprzedzony. Pierwsi chrześcijanie przekazywali sobie opowieści o Jezusie ustnie. Duch prawdy albo sobie wymyślił swoją wiarę, albo ustnie została mu przekazana.
Możliwe, że Duch Prawdy opiera swoją wiarę na własnym doświadczeniu. Jeżeli tak, to może by się nim podzielił. Tylko niech mi nie mówi, że miał kontakt z bogiem. Ja miałem z Napoleonem.
12-01-2016 10:30 
 Ocena 1 na 3
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)

Duch prawdy to taki nasz forumowy mesjasz opierający się na numerologii i imiennikach. Tu masz przykład udowadniania jego mesjanizmu na serialu stawka większa niż życie.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,691064#w692386

Jak sam napisał słaba wiara opiera się na świętych ludziach, pismach, cudach i tajemnicy, silna wiara opiera się na rozumie. Jego opiera się na tego typu znakach i cyferkach pozostawiam innym do oceny jak jest silna.
romaro (25211 punktów)
>Jak sam napisał słaba wiara opiera się na świętych ludziach, pismach, cudach i tajemnicy, silna wiara opiera się na rozumie. Jego opiera się na tego typu znakach i cyferkach pozostawiam innym do oceny jak jest silna.
Nie on wymyślił te banialuki. Nie on wymyślił boga. Każda droga prowadzi do niego. Duch prawdy jest na takiej drodze. Jak dobrnie do celu niech nas powiadomi. Póki co, jak to go bawi niech się bawi.
12-01-2016 11:06 
 Ocena 2 na 4
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)

>Nie on wymyślił te banialuki.

Niestety ale on
romaro (25211 punktów)
>>Nie on wymyślił te banialuki.
>Niestety ale on

pl.wikipedia.org/wiki/Symbolika_liczb
12-01-2016 11:13 
 Ocena 2 na 4
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>>>Nie on wymyślił te banialuki.
>>Niestety ale on
> pl.wikipedia.org/wiki/Symbolika_liczb

No dobrze byłem nie precyzyjny nie on wymyślił, że liczby mają znaczenie ale on wymyślił, że ze stawki większej niż życie wypływa jego duchowe posłannictwo. Jak nazwać wiarę opartą na takich przesłankach.
romaro (25211 punktów)
>No dobrze byłem nie precyzyjny nie on wymyślił, że liczby mają znaczenie ale on wymyślił, że ze stawki większej niż życie wypływa jego duchowe posłannictwo. Jak nazwać wiarę opartą na takich przesłankach.
Stawką większą niż życie. W imię boga można przecież pozbawić życia. Popatrz co dzisiaj się dzieje.
12-01-2016 11:36 
 0 na 2
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>>No dobrze byłem nie precyzyjny nie on wymyślił, że liczby mają znaczenie ale on wymyślił, że ze stawki większej niż życie wypływa jego duchowe posłannictwo. Jak nazwać wiarę opartą na takich przesłankach.
>Stawką większą niż życie. W imię boga można przecież pozbawić życia. Popatrz co dzisiaj się dzieje.

W niczyje imię nie można pozbawiać nikogo życia a to, że jeden z drugim fanatykiem myślą inaczej to ich problem, no i w sumie mój kiedy się do mnie dorwą. Ale to się nie dzieje od dziś tak jest było i chyba niestety będzie. Zawsze byli fanatycy gotowi oddawać swoje życia w imię wyimaginowanych kolegów. Tylko czy mamy to pochwalać, raczej nie.
12-01-2016 10:41 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>No to wyjaśniłem przecież, że Boga wymyślił człowiek i de facto go nie ma.
>Taka dyskusja z wierzącym do niczego nie prowadzi.
No właśnie, kosmitów w kosmosie nie ma bo nigdy ich nie widziałeś, a jak przylecą to zmienisz zdanie, bo przylecieli.
>Nie przekonasz mocno wystraszonego, żeby się nie bał.
To zależy od umiejętności przekonującego i zdolności percepcyjnych wystraszonego.
>Wiara, strapienie, strach, to są stany duchowe.
Wiara jest stanem duchowym, strapienie i strach to stany emocjonalne.
>Nie okiełznasz ich słowami - nie wierz, nie martw się, nie bój się.
Nieprawda, słowa pomagają.
>Tylko nasze własne, racjonalne podejście pozwoli nad nimi zapanować.
To prawda, najlepszy psycholog nie pomoże, jeśli pacjent sam nie zrozumie.
>Duch Prawdy napisał, że słaba wiara potrzebuje świętych ludzi, pism, cudów i tajemnicy, silna wiara opiera się na rozumie. To ja się pytam, po co mu ta silna wiara, a przede wszystkim na czym ją opiera?
Dodaje mi sił, a opieram ją na racjonalnym myśleniu, że wartości duchowe są wyższe niż materialne, że prowadzą do lepszego świata, niż świat egocentrycznej walki o materię.
>Na doświadczeniu? Dziecko ognia bać się nie będzie póki się nie poparzy. Może się nigdy nie poparzyć jeżeli zostanie uprzedzone. Duch prawdy
Duch Prawdy
>się nie poparzył, bo został uprzedzony. Pierwsi chrześcijanie przekazywali sobie opowieści o Jezusie ustnie. Duch prawdy
Duch Prawdy
>albo sobie wymyślił swoją wiarę, albo ustnie została mu przekazana.
Jak każdy człowiek mam doświadczenia i poparzyłem się nie raz, a do mojej wiary doszedłem drogą rozumu, bo wiara dzieli się na ślepą i widzącą.
>Możliwe, że Duch Prawdy opiera swoją wiarę na własnym doświadczeniu. Jeżeli tak, to może by się nim podzielił. Tylko niech mi nie mówi, że miał kontakt z bogiem.
Przeżyłem Iluminację duchową, nie wiem czy to był kontakt z Bogiem, czy osobiste duchowe Oświecenie bez udziału Boga.
>Ja miałem z Napoleonem.
Współczuję.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
12-01-2016 11:06 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>Przeżyłem Iluminację duchową, nie wiem czy to był kontakt z Bogiem, czy osobiste duchowe Oświecenie bez udziału Boga.
>>Ja miałem z Napoleonem.
>Współczuję.
Dzięki za współczucie. Jakoś sobie z tym radzę.
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

A ja współczuję tym dzieciom

12-01-2016 16:33 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>A ja współczuję tym dzieciom
>
Ja również współczuję i pomagam, ale to nie jest plan Boga, że ludzie się nadmiernie rozmnażają, że podzielili świat na biednych i bogatych, że .. itd...
Człowiek otrzymał od Boga ROZUM, ale jeszcze nie nauczył się z niego korzystać, ewolucja Umysłu trwa, trzeba mieć Nadzieję, Wiarę i Miłość, że kiedyś nauczymy się żyć solidarnie zjednoczeni, wzajemnie troskliwi i współczujący.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
12-01-2016 11:11 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>>No to wyjaśniłem przecież, że Boga wymyślił człowiek i de facto go nie ma.
>Taka dyskusja z wierzącym do niczego nie prowadzi. Nie przekonasz mocno wystraszonego, żeby się nie bał. Wiara, strapienie, strach, to są stany duchowe. Nie okiełznasz ich słowami - nie wierz, nie martw się, nie bój się. Tylko nasze własne, racjonalne podejście pozwoli nad nimi zapanować.
>Duch Prawdy napisał, że słaba wiara potrzebuje świętych ludzi, pism, cudów i tajemnicy, silna wiara opiera się na rozumie. To ja się pytam, po co mu ta silna wiara, a przede wszystkim na czym ją opiera? Na doświadczeniu? Dziecko ognia bać się nie będzie póki się nie poparzy. Może się nigdy nie poparzyć jeżeli zostanie uprzedzone. Duch prawdy się nie poparzył, bo został uprzedzony. Pierwsi chrześcijanie przekazywali sobie opowieści o Jezusie ustnie. Duch prawdy albo sobie wymyślił swoją wiarę, albo ustnie została mu przekazana.
>Możliwe, że Duch Prawdy opiera swoją wiarę na własnym doświadczeniu. Jeżeli tak, to może by się nim podzielił. Tylko niech mi nie mówi, że miał kontakt z bogiem. Ja miałem z Napoleonem.
>
romaro! Duch jest znany na tym forum, że czepia się nie tematu. Jak zauważyłeś zjechał z zasadniczego wątku, który zatytułowałem "Powolna ewolucja czy szybka kreacja." Czy w jego wypowiedzi jest jakaś choć mała uwaga na ten temat? Nie przeszkadza mi to, że czepia się spraw nieistotnych. Widocznie nie zna tematu a musi koniecznie się wypowiedzieć, bo ma taką naturę, więc czepia się nic nie znaczących spraw, by tylko wywołać polemikę. Potrafi zamęczyć sprawą źle postawionego przecinka lub nie postawieniem kropki na końcu zdania. Robi to ciągle. Zauważyłeś może kiedy trzymał się tematu wątku? Jak to się mówi istny Krystkon, który w jednym zdaniu porusza trzy tematy nie komunikatywne z wywołanym tematem. Bądź spokojny romaro. Nie ze mną te numery. Przecież nie muszę reagować. A że wymyślił własną, prywatną religię.....to co to mnie obchodzi? Mesjaszem i tak nie jest. Ot taki egzotyczny, zdziwaczały egzemplarz. Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
12-01-2016 12:10 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
Człowieku, wykazałem cały stek niedorzeczności jaki napisałeś już w pierwszej części swojego wątku, dalej mi się nawet nie chciało prostować kolejnych, a jeśli chodzi o tytuł to nie ma o czym dyskutować, każdy myślący widzi, że trwa powolna ewolucja.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
12-01-2016 13:35 
 Ocena 3 na 3
keram aktsu (1211 punktów)
> Ja miałem <kontakt>z Napoleonem.
>
Ale z którym? Bo kiedyś, w jednym z domów wariatów, do dyrektora przychodzi pacjent i prosi o przeniesienie do innej sali. Dyrektor pyta się - a kim ty jesteś? - Napoleonem.
No to wszystko w porządku, przecież mieszkasz z pięcioma innymi Napoleonami.
Zgadza się, ale oni to casarze, a ja koniak

Tak, że jeżeli z tym drugim to ok
12-01-2016 13:44 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
A co w Ustce słychać o tej porze roku Marku, morze zamarzło?


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
12-01-2016 17:07 
 Ocena 1 na 1
keram aktsu (1211 punktów)
>A co w Ustce słychać o tej porze roku Marku, morze zamarzło?

jest pięknie, zapraszam. Wpisz ustka kamery online i szukaj kamery z pylonu
Duch Prawdy (14787 punktów)
no piękny widok, zimą kilka razy byłem, lecz tym razem nie dam rady, ale latem co roku na zachodniej kąpiel..., za młodych lat przepłynąłem 5km w morzu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365