Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gorzka prawda czy słodkie kłamstwa?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
05-09-2016 20:07olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Gorzka prawda czy słodkie kłamstwa?
Ocena 2 na 2
Część ludzi wybiera (pod)świadomie życie w kłamstwie. Chodzą w różowych okularach z filtrem, bo ujrzenie prawdy byłoby dla nich równoznaczne ze śmiercią osobowości. Często posługują się sloganami, wierzą w takie hasła jak równość i tolerancja, czyli przeciwieństwo wartości i szacunku. Ta równość i tolerancja służą temu żeby szanować siebie samego bez powodu. Dziś panuje wiara w mit bezwarunkowej akceptacji siebie, co jest ciosem w rozwój i wartości. W centrum świadomości takiej osoby jest ego oparte o emocje. Ich motyw przewodni to "prawdą jest to co jest dla ciebie użyteczne i nadaje ci poczucie sensu, jest pozytywne i dzięki temu chcesz żyć". Taka definicja "prawdy" całkowicie odrywa tych osobników od rzeczywistości i logicznego myślenia.

Jak dla mnie taka postawa jest nie tylko bezwartościowa. Ona jest wręcz zła, szkodliwa, głupia. Uważam, że prawidłową postawą jest dążenie do prawdy, która jest niewygodna, gorzka. Nie nada ona żadnego sensu, choć bywa pozytywna wobec urojeń, które ucina jak brzytwa. Pojęcie gorzkiej prawdy jest warunkiem trzeźwego myślenia, ale niestety nie sprzyja to szczęściu, ani tolerancji wobec ludzi.

Sam już nie wiem co gorsze.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Sam już nie wiem co gorsze.

Wartości, które ludzie cenią najbardziej, nie zmieniają się od tysięcy lat. Jakiejś tam prawdy nigdy nie widziałem na tej liście.




"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
05-09-2016 21:14Nie na temat
 Ocena 5 na 7
Jużnieborek (579 punktów)
Mówiąc bardzo skrótowo, przeciwstawia Pan siebie, idealnego i wszechwiedzącego, ludziom ograniczonym i żyjącym w iluzorycznej rzeczywistości.
Mógłbym uzyskać odpowiedź na pytanie, w jaki sposób nabył Pan znajomość opisywanej przez siebie prawdy, a także co sprawia, iż w przeciwieństwie do innych Pan może mieć pewność, że ma rację?
Szczególnie frapuje mnie stwierdzenie, że prawda jest "niewygodna, gorzka" - dlaczego właśnie taka, skąd Pan to wziął?
05-09-2016 21:39 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Mówiąc bardzo skrótowo, przeciwstawia Pan siebie, idealnego i wszechwiedzącego

Gdzie niby?

>ludziom ograniczonym i żyjącym w iluzorycznej rzeczywistości.

a to tak i sam taki byłem

>Mógłbym uzyskać odpowiedź na pytanie, w jaki sposób nabył Pan znajomość opisywanej przez siebie prawdy, a także co sprawia, iż w przeciwieństwie do innych Pan może mieć pewność, że ma rację?

To jest banalne. Obserwacja siebie i zadawanie sobie pytań, co w efekcie daje negację przekonań. Inni wokół nadal mają takie przekonania i próbują je wmawiać. Gdy ktoś coś twierdzi, a potem ucieka od meritum zamiast wytłumaczyć to mamy do czynienia ze standardem.

Emocje natychmiast podsuwają ludziom przekonania, co należy przeczekać i pomyśleć dłużej, logiczniej.

>Szczególnie frapuje mnie stwierdzenie, że prawda jest "niewygodna, gorzka" - dlaczego właśnie taka, skąd Pan to wziął?
>

No właśnie taka, ale jak ktoś się oszukuje by żyć w iluzji szczęścia to tego nie dostrzega.
05-09-2016 22:31 
 Ocena 2 na 2
Jużnieborek (579 punktów)
Serdecznie dziękuję za wyczerpującą odpowiedź na moje pytania, w zasadzie były one retoryczne jednak bardzo dobrze rozwiał Pan resztki moich wątpliwości.
Miałbym jeszcze jedno pytanie, jest ono niedyskretne i wiem że nie wypada, ale strasznie jestem ciekaw. Mógłby Pan podać swój wiek, choćby w przybliżeniu? Proszę się tylko nie obrażać, zrozumiem jeśli Pan nie odpowie. Wszystkiego dobrego.
05-09-2016 22:47 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie sądzę żeby było Ci to do czegoś potrzebne, szczególnie po takim początkowym stwierdzeniu o moim rzekomym przedstawieniu siebie jako wszechwiedzącego. Oznacza to, że reagujesz emocjonalnie, a nie logicznie, więc rozmowa raczej nie ma sensu. Gdy nie masz nic merytorycznego do powiedzenia to lepiej zamilcz.

I na niby racjonalistycznym forum Twoja wypowiedź dostaje 4 plusy. Zatrważające jak wiele osób nie potrafi czytać ze zrozumieniem, no bo główny błąd w poście jest już na samym wstępie, potem proszę o sprecyzowanie i tego nie robisz, a 4 plusy się pojawiają. To kolejny dowód na to, że to nic nie znaczy.
06-09-2016 13:34 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
Krótka wymiana zdań, która rozwiewa wszelkie wątpliwości. Pytanie o wiek, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie.
Wreszcie pytania, które nie są wyrazem ciekawości, a które jako pytania retoryczne mają Cię czegoś nauczyć (zdaje się, że pokory) lub pokazać jakąś oczywistość (ciekawe co niby jest takie oczywiste). A na przykład taki Osho zdawał sobie sprawę ze swojej wartości i jak go dziennikarz o to pytał, to mówił wprost: ja jestem oświecony, a ty śpisz. Liczy się tylko to, czy w tym, co ktoś mówi jest jakiś sens. Nie ważne czy jest to guru, racjonalista, irracjonalista czy jakiś inny -ista. Nie ważne co ten ktoś o sobie sądzi.
Podam Ci jeszcze bardziej skrajny przykład kierowania się pozorami. Czytałem niedawno artykuł o studentach z Serbii, którzy dla jaj postanowili parodiować typ skorumpowanego polityka. Koleś ubrał się w biały garnitur i jeździł na koniu po okolicy obiecując, że naprawi fabrykę itp. Sprowadzili jakiegoś szacha z Dubaju, który wciskał kit o jakichś projektach budowlanych. Na Youtube obiecał nawet legalizacje korupcji.
Sami byli zszokowani, gdy się dowiedzieli, że ich wynik w lokalnych wyborach to 20%. Nazwisko kawalarza to Maksimowić. To gdybyś chciał poszukać info na ten temat.
Czy wiesz dlaczego za Osho podążały tłumy? Dlaczego nadal jest czytany? Bo on nie poprzestał na postawieniu diagnozy. Każdy oświecony mistrz wie doskonale, że ludzie są jak zombi. Ale to czym się głównie zajmuje to rozdawanie lekarstwa. Gdy Eckhart Tolle pisze książkę za książką, to nie dlatego, że ma dużo do powiedzenia. Pisze dlatego, że styl życia większości ludzi jest oparty na innej niż jego zasadzie. I dlatego trzeba napisać kilka książek, które pokazują jak bardzo choroba przenika każdą sferę życia aby do ludzi coś dotarło. On po prostu stosuje zasadę o byciu tu i teraz do różnych konkretnych sytuacji i dlatego sprawia wrażenie, jakby miał wiele do powiedzenia.
Taki ktoś nie musi dużo czytać, by widzieć.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tylko, że rozwiązanie nie istnieje. Można wytłumaczyć ludziom, że są chorzy, ale oni nawet jeśli to zrozumieją, nie będą chcieli się z tym pogodzić, nie mają lekarstwa. Skupienie się na chwili obecnej wcale nim nie jest, a ci guru za darmo tego nie robią.
dajmonion (3663 punktów)
>a ci guru za darmo tego nie robią.
To bez znaczenia.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jasne
dajmonion (3663 punktów)
>Jasne
Oczekujesz spójności od guru? Po co? Weź po prostu to co ci się podoba

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Część z nich trafnie opisuje problemy społeczeństwa. Do tego są potrzebne 2 rzeczy - zmysł obserwacji i brak utożsamienia się ze społeczeństwem, dystans. Trzeba podważać to co wydaje się oczywiste i zadawać sobie pytania.

Inna kwestia to rozwiązanie problemów i tu żaden z nich nie proponuje niczego konkretnego. Od dawna szukałem sensu życia, bo od dziecka zauważyłem, że to wszystko jest bezsensownym samooszukiwaniem się. Życie nie jest po prostu warte żeby je przeżyć i musi być coś ekstra, co jest rekompensatą i powoduje, że wysiłki nie idą na marne. Tego nie ma i nie będzie. Życie nie jest miejscem relaksu, nie powstało po to żeby było fajnie. Będę żył dopóki nie zachoruję na tyle ciężko, że będę wolał się zabić niż leczyć, bo do tego momentu będą wygrywały geny przetrwania. Nie ma mowy żebym przekazał je dalej, bo nie znam żadnego sensu życia, ani recepty dla cierpiących.
tbcc (6 punktów)
>ani tolerancji wobec
>ludzi.
Dlaczego nie sprzyja to tolerancji wobec ludzi?
>Jak dla mnie taka postawa jest nie tylko bezwartościowa. Ona jest wręcz zła, szkodliwa, głupia
>ale niestety nie sprzyja to szczęściu
No to nie wiem czy jest taka zła, szkodliwa i głupia
No bo przypuśćmy, że rodzisz się gorszy, słabszy, brzydszy, głupszy od innych. Powiedzmy, że pomimo że dajesz z siebie wszystko dalej jesteś gorszy. To zgodnie z Twoją teorią co powinna taka osoba zrobić? Gardzić sobą i nienawidzić? Popełnić samobójstwo?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>ani tolerancji wobec
>>ludzi.
>Dlaczego nie sprzyja to tolerancji wobec ludzi?

Bo prawda jest taka, że większość to przeczący sobie hipokryci, ludzie zacietrzewieni swoją wiarą. Jesteśmy zwierzętami i kierujemy się własnym interesem. Są lepsi i gorsi, a tych lepszych i wartościowych jest mniej. Tolerancja to myślenie życzeniowe, lub ewentualnie postawa silniejszych wobec słabszych - "jesteś gorszy, ale cię toleruję".

>>Jak dla mnie taka postawa jest nie tylko bezwartościowa. Ona jest wręcz zła, szkodliwa, głupia
>>ale niestety nie sprzyja to szczęściu
>No to nie wiem czy jest taka zła, szkodliwa i głupia
>No bo przypuśćmy, że rodzisz się gorszy, słabszy, brzydszy, głupszy od innych. Powiedzmy, że pomimo że dajesz z siebie wszystko dalej jesteś gorszy. To zgodnie z Twoją teorią co powinna taka osoba zrobić? Gardzić sobą i nienawidzić? Popełnić samobójstwo?

Nie wiem co powinna zrobić, ale najgorszym "rozwiązaniem" jest w takiej sytuacji wmawianie, że nie jestem gorszy, słabszy itd. Wszyscy są równi. Taaa i jeszcze należy mi się miłość, jasne. W ten sposób wartości stają się sprofanowane.

Uważam, że zmuszanie tych gorszych ludzi do życia to tyrania, głupota i brak wrażliwości. Trzeba się ich spytać czy wolą tak żyć, czy lepiej poddać się eutanazji.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Ich motyw przewodni to "prawdą jest to co jest dla ciebie użyteczne i nadaje ci poczucie sensu, jest pozytywne i dzięki temu chcesz żyć". Taka definicja "prawdy" całkowicie odrywa tych osobników od rzeczywistości i logicznego myślenia.
Jak dla mnie taka postawa jest nie tylko bezwartościowa. Ona jest wręcz zła, szkodliwa, głupia.<<

Można np. zawinąć się w pomarańczowe prześcieradło i pląsając na rynku zawodzić Hare Krishna. Będzie to - przynajmniej z mojego punktu widzenia - głupie i bezwartościowe, chociaż taki osobnik może być zadowolony.
Ale można racjonalnie przygotowywać się do wojny zaciągając się do jakichś szemranych oddziałów samoobrony.
Można zostać księdzem i być z tego zadowolonym, albo fizykiem ciągle narzekającym na brak funduszów. Można też mieć irracjonalnego, ale przyjaznego szefa, albo racjonalnego o mentalności sierżanta.
To co? Postępować wyłącznie w zgodzie z logiką, czy może jednak robić coś, z czego się będzie zadowolonym? I jak to jest, że w piąteczek najbardziej logiczny racjonalista sięga po piwko?
06-09-2016 13:19 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>To co? Postępować wyłącznie w zgodzie z logiką, czy może jednak robić coś, z czego się będzie zadowolonym? I jak to jest, że w piąteczek najbardziej logiczny racjonalista sięga po piwko?

Bo życie ot "niejebajka" że się ma dwie zmienne na rok i noga na nogę kawka i chłodna kalkulacja. Ilość sytuacji w których można się zagotować i podjąć absurdalną decyzję jest spora.

Metoda na "wariata" też ma sporo zalet. Widać to po ludziach którzy mają np. jakąś tam gotówkę ale im bardziej analizują co robić tym bardziej dochodzą do wniosku że "wszystko" już jest. Inni robią potem myślą i często im się udaje.

Jestem niemal pewien że dziś jest ten dzień w którym ktoś otwiera jakiś biznes o którym za 10 lat ktoś powie "a kto wiedział".

Mózg ma też swoje ograniczenia. Gdyby było inaczej ludzie nie ćwiczyliby pewnych zachowań. Kierowcy F1 ćwiczą na symulatorach gdzie rzeczy dzieją się szybciej o kilka sekund niż normalnie. Potem gdy wsiadają do bolidu te same 300 km/h w zakręcie jest dla mózgu bardziej do ogarnięcia.

Człowiek nie ma często takiej możliwości do testowania. A rzeczy się dzieją.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To co? Postępować wyłącznie w zgodzie z logiką, czy może jednak robić coś, z czego się będzie zadowolonym? I jak to jest, że w piąteczek najbardziej logiczny racjonalista sięga po piwko?

Piwko jest racjonalnym wyborem. Poprawia nastrój, skraca czas bezsensownego życia, chwilowo wypełnia pustkę istnienia. Ludzie sięgają po różne rzeczy, które ich niszczą i to jest racjonalne gdy ktoś nie jest w pełni zadowolony z życia, a to racjonalne, że nie jest, bo nie ma powodu żeby być zadowolonym.
darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>Uważam, że prawidłową postawą jest dążenie do prawdy, która jest niewygodna, gorzka. Nie nada ona
>żadnego sensu, choć bywa pozytywna wobec urojeń, które ucina jak brzytwa. Pojęcie gorzkiej prawdy
>jest warunkiem trzeźwego myślenia, ale niestety nie sprzyja to szczęściu, ani tolerancji wobec
>ludzi.
>Sam już nie wiem co gorsze.

Prawda jest jaka jest, czy to słodka, czy gorzka, czy kwaśna. Prawda musi być oparta o fakty i racjonalną ich analize, logiczną, a nie naciąganie na którąś ze stron.
Tak się niestety nie dzieje I często wychodzi na to, że prawda jest jak dupa. Każdy ma swoją. Często ludzie zostają oszukani przez naukowców czy propagandzistów politycznych, więc poprzez indoktrynację naucza się jedynie słusznej prawdy. Szczególnie zakłamywana jest historia. O religii nie wspomnę, bo w 90 % kłamstwo.
06-09-2016 13:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Zgadza się, choć religia wg mnie jest w 100% kłamstwem

A dlaczego prawda jest gorzka? Dlatego, że jest zdecydowanie więcej możliwości negatywnych rozwiązań niż pozytywnych. Pozytywy to coś jak liczby pierwsze w całym ciągu liczb naturalnych. Występują rzadko, nie znamy na to wzoru i reguły. W dodatku gatunek homo sapiens jako mechanizm dostosowania się do środowiska wykształcił mechanizmy samooszukiwania się i nadawania sensu temu co go realnie nie ma. U większości inteligentnych ludzi obserwuję, że jednak ich intelekt jest podporządkowany ich prywatnym pozytywnym przekonaniom. Prawda dla większości nie ma spełniać kryteriów zgodności z rzeczywistością, tylko głównie chodzi o kryterium użyteczności i pozytywu. Czyli większość myśli, że skoro dane stwierdzenie jest pozytywne to warto wierzyć, że to prawda. Dla mnie takie myślenie jest nie do przyjęcia.
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>Prawda dla większości nie ma spełniać kryteriów zgodności z rzeczywistością, tylko głównie chodzi o kryterium użyteczności i pozytywu.

Zgadza się wielu tak myśli, bo tak wygodniej żyć. Większość nie panuje nad tym, tworzą sobie swój wyimaginowany świat, oszukując siebie i innych. Całe społeczeństwa pewnie niedługo takie się staną. Niektóre społeczności już takie są. NIe wymienię by sie nie narażać
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Psychologia i kałczing. Możesz wszystko, jak chcesz to masz, a jak nie chcesz to nie masz. Wiara czyni cuda, zaakceptuj siebie bezwarunkowo
dajmonion (3663 punktów)
>Uważam, że prawidłową postawą jest dążenie do prawdy, która jest niewygodna, gorzka.
Gorzka prawda to coś jak wizyta u dentysty. Boli Cię, ale po to, abyś potem czuł się dobrze. Ludzie decydują się na gorzką prawdę, ale tylko pod warunkiem, że wyniknie z tego coś pozytywnego. Takie są przynajmniej oczekiwania.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Prawda nie stawia warunków. Mi chodzi tylko o to, że gdy czuję pozytywną emocję, która wiąże się z jakąś treścią myślową, np "ta czynność ma wartość", to muszę to zweryfikować żeby wiedzieć czy faktycznie mogę się cieszyć, czy to tylko iluzja i równie dobrze mógłbym czuć to samo myśląc "qoirqwigdsjl". A potem okazuje się, że ta czynność nie ma wartości. Ktoś mówi o moralności, ale jego własne zasady na mocy własnych stwierdzeń stają się sprzeczne i przeczą innym zasadom i zachowaniom, np ktoś mówi o zwiększaniu puli szczęścia organizmów, a je mięso i jest przeciwko eutanazji. Szukając sensu, głębi i prawdziwych wartości znajduje się coś przeciwnego. Ciesząc się z bycia dobrym w danym aspekcie można pomyśleć o czymś co się zawaliło i w czym jest się złym, albo o tym, że takie dobro nie ma wartości (np altruizm dla dowartościowania ego, danie żulowi 5 zł, albo wiara w równość i tolerancję). Martwiąc się, że coś się zawaliło i jest się złym, można pomyśleć o czymś w czym jest się dobrym żeby się nie martwić. Wychodzi na to, że logika skutecznie tłumi emocje, nie daje nadziei na racjonalizację tych pozytywnych. Fakty są takie, że wszystkim kierują przyczyny i skutki, więc możemy się przejmować np tym co nas czeka w przyszłości - negatywne skutki dzisiejszych wyborów i przyjemności. Bo jeśli ich brak to także brak szczęścia i korzystania z życia teraz, więc lepiej się zabić, ale wygrywają geny przetrwania.
dajmonion (3663 punktów)
Niepotrzebnie utożsamiasz się z logiką. Zamykasz się w niej jak w więzieniu.
Skoro wszystko się zmienia i Ty też, to normą jest raczej ciągłe popadanie ze sobą w jakieś sprzeczności.
>Mi chodzi tylko o to, że gdy czuję pozytywną emocję, która wiąże się z jakąś treścią myślową, np >"ta czynność ma wartość", to muszę to zweryfikować żeby wiedzieć czy faktycznie mogę się >cieszyć, czy to tylko iluzja i równie dobrze mógłbym czuć to samo myśląc "qoirqwigdsjl". A potem >okazuje się, że ta czynność nie ma wartości
Szczęście nie potrzebuje uzasadnienia. Wstajesz rano, patrzysz na ogród i cieszysz się jego widokiem. I nie ma najmniejszej potrzeby włączać myślenie. Może Cię to interesować od naukowej strony, ale nie na zasadzie dania sobie prawa do pozytywnych emocji.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Niepotrzebnie utożsamiasz się z logiką. Zamykasz się w niej jak w więzieniu.
>Skoro wszystko się zmienia i Ty też, to normą jest raczej ciągłe popadanie ze sobą w jakieś sprzeczności.

Ta, usprawiedliwiaj sobie każdą głupią rzecz, którą robisz.

>Szczęście nie potrzebuje uzasadnienia. Wstajesz rano, patrzysz na ogród i cieszysz się jego widokiem. I nie ma najmniejszej potrzeby włączać myślenie. Może Cię to interesować od naukowej strony, ale nie na zasadzie dania sobie prawa do pozytywnych emocji.

No nie, bo jakbym miał raka to ten sam ogród jest denerwujący.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Prawda i fałsz bez emocji nie istnieją.
Nie wróć, pójdźmy dalej, bez emocji nie ma osobowości, która mogłaby w ogóle osądzać prawdziwość.
Bez emocji nie ma żadnych przekonań a bez przekonań nie można dokonać żadnego wyboru.
To emocje nadają sens myślom.

Jesteś zaprogramowany. Pogódź się z tym.
Każdą maszynę liczącą uruchamiają zewnętrzne napięcia, bez napięć zewnętrznych nie ma niczego do policzenia. Nie bez przyczyny emocje nazywa się zamiennie napięciem.

Z tego snu nie ma wyjścia, bo ten sen to jest sen na jawie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Pomieszało Ci się wszystko.

>Prawda i fałsz bez emocji nie istnieją.

Bzdura, bo prawda i fałsz to kategorie logiczne, zero-jedynkowe, a nie emocjonalne.

>Nie wróć, pójdźmy dalej, bez emocji nie ma osobowości, która mogłaby w ogóle osądzać prawdziwość.

Tak, osobowość to emocjonalny syf.
dajmonion (3663 punktów)
>>Niepotrzebnie utożsamiasz się z logiką. Zamykasz się w niej jak w więzieniu.
>>Skoro wszystko się zmienia i Ty też, to normą jest raczej ciągłe popadanie ze sobą w jakieś sprzeczności.
>Ta, usprawiedliwiaj sobie każdą głupią rzecz, którą robisz.
Przed kim? Sędzia w tym przypadku też jest stroną
>>Szczęście nie potrzebuje uzasadnienia. Wstajesz rano, patrzysz na ogród i cieszysz się jego widokiem. I nie ma najmniejszej potrzeby włączać myślenie. Może Cię to interesować od naukowej strony, ale nie na zasadzie dania sobie prawa do pozytywnych emocji.
>No nie, bo jakbym miał raka to ten sam ogród jest denerwujący.
Może właśnie wtedy po raz pierwszy byś go zobaczył i zachwycił się.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Niepotrzebnie utożsamiasz się z logiką. Zamykasz się w niej jak w więzieniu.
>>>Skoro wszystko się zmienia i Ty też, to normą jest raczej ciągłe popadanie ze sobą w jakieś sprzeczności.
>>Ta, usprawiedliwiaj sobie każdą głupią rzecz, którą robisz.
>Przed kim? Sędzia w tym przypadku też jest stroną

Ogólnie. Jeśli coś jest nielogiczne to znaczy, że to bzdura. Usprawiedliwiając sobie jakąś nielogiczność nie mam prawa tego nikomu wytknąć, a gdy nikt nie ma nikomu prawa niczego wytknąć, to na równi staje się morderstwo ze szczególnym okrucieństwem, kradzież bułki za 50 gr i kupno samochodu. Znikają jakiekolwiek ramy więc żadna wypowiedź i logika nie jest potrzebna. Bez sensu. Dlatego jeśli np jem na obiad świnię, to nie mogę mówić, że "nie zabijaj" to dobro, a ja jestem dobry.

>>No nie, bo jakbym miał raka to ten sam ogród jest denerwujący.
>Może właśnie wtedy po raz pierwszy byś go zobaczył i zachwycił się.

Na pewno nie, bo mając raka nie zwracałbym większej uwagi na otoczenie, albo by mnie ono przytłaczało, no bo co z tego, że jest piękny ogród skoro jakiś ważniejszy problem przykrywa ten zachwyt. Wystarczy, że nie mam szansy na miłość i już każde piękno straciło wartość, więc co dopiero by było przy raku.
dajmonion (3663 punktów)
>>Usprawiedliwiając sobie jakąś nielogiczność nie mam prawa tego nikomu wytknąć, a gdy nikt nie >>ma nikomu prawa niczego wytknąć, to na równi staje się morderstwo ze szczególnym >>okrucieństwem, kradzież bułki za 50 gr i kupno samochodu. Znikają jakiekolwiek ramy więc żadna >>wypowiedź i logika nie jest potrzebna. Bez sensu. Dlatego jeśli np jem na obiad świnię, to nie >>mogę mówić, że "nie zabijaj" to dobro, a ja jestem dobry.
Skoro wytykanie jest Twoim sensem, to ciesz się tym
>>>No nie, bo jakbym miał raka to ten sam ogród jest denerwujący.
>>Może właśnie wtedy po raz pierwszy byś go zobaczył i zachwycił się.
>Na pewno nie, bo mając raka nie zwracałbym większej uwagi na otoczenie, albo by mnie ono >przytłaczało, no bo co z tego, że jest piękny ogród skoro jakiś ważniejszy problem przykrywa >ten zachwyt. Wystarczy, że nie mam szansy na miłość i już każde piękno straciło wartość, więc >co dopiero by było przy raku.
Sam sobie robisz krzywdę pisząc, że nie masz na coś szansy. Obejrzyj ten filmik: www.youtube.com/watch?v=RrMSlJqAg8E
Gdyby ta pani uwierzyła, że nie ma szansy, to nie miałaby tego co ma. Zobacz, czasami warto wyjść z kolein myślowych i zrobić coś innego, niestandardowego i to się może udać

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Skoro wytykanie jest Twoim sensem, to ciesz się tym

To nie sens, tylko przykry obowiązek.

>Sam sobie robisz krzywdę pisząc, że nie masz na coś szansy. Obejrzyj ten filmik: www.youtube.com/watch?v=RrMSlJqAg8E
>Gdyby ta pani uwierzyła, że nie ma szansy, to nie miałaby tego co ma. Zobacz, czasami warto wyjść z kolein myślowych i zrobić coś innego, niestandardowego i to się może udać

Piszę, że nie mam szansy bo nie mam szansy. Robiłbym sobie krzywdę oszukując się, instalując sobie złudne nadzieje, które nigdy się nie spełnią. Tak zresztą było i z tego powodu cierpiałem, ale tak naprawdę cierpiałem bo byłem głupi mając irracjonalną nadzieję.

I popatrz, zareagowałeś standardowo a priori zakładając, że jest szansa. Właśnie to jest wkurzające.
dajmonion (3663 punktów)
>I popatrz, zareagowałeś standardowo a priori zakładając, że jest szansa. Właśnie to jest wkurzające.
Nie widzę powodu, dla którego furtka miałby być zamknięta. Może po prostu zdejmij haczyk i otwórz ją.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To widocznie nie znasz mojego przypadku (pisałem o tym, ale pewnie nie przeczytałeś) i dlatego nie widzisz powodu, który jest i którego nie da się usunąć.

Tak się mówi, że można wszystko, że zawsze jest szansa itd. To tylko pocieszające slogany o ograniczonym zastosowaniu tylko w niektórych przypadkach.
dajmonion (3663 punktów)
>>To widocznie nie znasz mojego przypadku (pisałem o tym, ale pewnie nie przeczytałeś) i dlatego >>nie widzisz powodu, który jest i którego nie da się usunąć.
>Tak się mówi, że można wszystko, że zawsze jest szansa itd. To tylko pocieszające slogany o >ograniczonym zastosowaniu tylko w niektórych przypadkach.
Obejrzyj filmik. To może być inspirujące.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie jest. Nie ten przypadek.
19-09-2016 14:18 
 Ocena 1 na 1
Arael (64 punktów)
>Nie jest. Nie ten przypadek.

A jaki przypadek masz na myśli?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
www.racjonalista.pl/forum.php/s,721520#w722786

To dla mnie spora nauka. Ludzie, którzy nie mają takich problemów nie mają też zazwyczaj takich przemyśleń, a gdy się im o tym mówi reagują różnie - zazwyczaj udowadniają, że są debilami.
finerbijk (17282 punktów)
>Sam już nie wiem co gorsze.
Prawda o człowieku, jego postępowaniu i postawie jest zawsze subiektywna zależnie od punktu oceny. Można mówić o faktach. Ludzie łykają religię, bo ta (przynajmniej chrześcijańska) pozwala się zawsze zresetować. Jeśli ktoś zacznie myśleć o sobie jako o całkowicie przegranym i bez szans na zmianę, to takim się staje.
Jasne, że religie mają też ciemne strony, z których chyba najgorsze to wymaganie wyłączności i podkładanie swoich przykazań równo do wszystkich bez wyjątku, choć każdy jest inny i inne są sytuacje oraz oczekiwania.

Pozytywne myślenie może być również szkodliwe, kiedy odrywa od kontaktu z rzeczywistością. Zdrowe pozytywne myślenie pozwala pokonywać bariery i granice. Żadna prawda tego nie zrobi. Jeśli się zacznie traktować życie jako zło konieczne i niepotrzebne zawracanie głowy, to raczej czas się skonsultować z lekarzem lub farmaceutą, albo wybrać bardziej radykalne rozwiązania.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Prawda o człowieku, jego postępowaniu i postawie jest zawsze subiektywna zależnie od punktu oceny. Można mówić o faktach.

Zgadza się, ale fakty badamy poprzez obserwację, wyciąganie wniosków. Ludzkie przekonania to nie tylko takie wnioski, ale też wiele wtłoczonych w głowę sloganów, obiegowych opinii, wierzeń np religijnych. Czyli można to podzielić na prawdę i kłamstwo.

>Ludzie łykają religię, bo ta (przynajmniej chrześcijańska) pozwala się zawsze zresetować. Jeśli ktoś zacznie myśleć o sobie jako o całkowicie przegranym i bez szans na zmianę, to takim się staje.

Ja w tej religii nie widzę niczego co mogłoby mi pomóc. Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej by to zaszkodziło, bo oznaczałoby to, że Bóg stworzył mnie do walki z własnymi pragnieniami, nie dał mi szans na szczęście. Uwierzenie byłoby syndromem sztokholmskim i samooszukiwaniem się. Byłbym wtedy zakłamanym, zagubionym człowiekiem z tępym uśmieszkiem, opowiadającym np o szkodliwości wróżb i miłości Chrystusa:

www.youtube.com/watch?v=nLF1dtAcWOQ

>Jasne, że religie mają też ciemne strony, z których chyba najgorsze to wymaganie wyłączności i podkładanie swoich przykazań równo do wszystkich bez wyjątku, choć każdy jest inny i inne są sytuacje oraz oczekiwania.

Tych stron jest dużo więcej. Dychotomia w postrzeganiu dobra i zła na co dzień, wiara w wolną wolę, oderwanie od rzeczywistości, brak empatii dla ludzi, którzy dostali sytuacje bez wyjścia od tego "boga". Najgorsze jest jednak samooszukiwanie się, no i personalizm.

>Pozytywne myślenie może być również szkodliwe, kiedy odrywa od kontaktu z rzeczywistością. Zdrowe pozytywne myślenie pozwala pokonywać bariery i granice. Żadna prawda tego nie zrobi.

Prawda może umożliwiać lub uniemożliwiać takie pokonywanie barier.

>Jeśli się zacznie traktować życie jako zło konieczne i niepotrzebne zawracanie głowy, to raczej czas się skonsultować z lekarzem lub farmaceutą, albo wybrać bardziej radykalne rozwiązania.

Jasne. Lekarze i farmaceuci chcą wciskać swój kit, potem kręci im się w głowie, bo nie mają kontrargumentów, a na końcu nabijają sobie kieszeń. A te bardziej radykalne rozwiązania to samobójstwo?
finerbijk (17282 punktów)
>Zgadza się, ale fakty badamy poprzez obserwację, wyciąganie wniosków. Ludzkie przekonania to nie tylko takie wnioski, ale też wiele wtłoczonych w głowę sloganów, obiegowych opinii, wierzeń np religijnych. Czyli można to podzielić na prawdę i kłamstwo.
Wierzenia i przekonania to też fakty, i wpływają tak samo (a może i bardziej) na realia jak tzw. fakty obiektywne. Gdzie indziej pisałeś, że jesteś zwierzęciem i czujesz jak zwierzę; zwierzę dąży przede wszystkim (wyłącznie?) do zaspokojenia podstawowych potrzeb i przyjemności, nieważne jaką drogą. Przewrotnie, jeśli się czujesz czymś więcej, to jawi się w tym jakaś sprzeczność.

>Ja w tej religii nie widzę niczego co mogłoby mi pomóc.
Ja też nie, i co to kogo obchodzi?

>Tych stron jest dużo więcej.
Wymieniłem wg mnie najważniejsze.

>Prawda może umożliwiać lub uniemożliwiać takie pokonywanie barier.
Może, każdy sposób jest dobry, jeśli jest skuteczny.

>A te bardziej radykalne rozwiązania to samobójstwo?
Może być samobójstwo instant, albo na raty - uzależnienia, autodestrukcyjne myśli prowadzące do różnych chorób somatycznych czy psychicznych...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wierzenia i przekonania to też fakty, i wpływają tak samo (a może i bardziej) na realia jak tzw. fakty obiektywne.

Wierzenia i przekonania to nie fakty, choć czasem mogą je odzwierciedlać. Złe przekonania też mogą się przekładać na życie, czasem paradoksalnie poprawiają przystosowanie jednostki.

>Gdzie indziej pisałeś, że jesteś zwierzęciem i czujesz jak zwierzę; zwierzę dąży przede wszystkim (wyłącznie?) do zaspokojenia podstawowych potrzeb i przyjemności, nieważne jaką drogą. Przewrotnie, jeśli się czujesz czymś więcej, to jawi się w tym jakaś sprzeczność.

Nie ma ani żadnej sprzeczności, ani czucia się czymś więcej. Człowiek to zwierzę, ale mające dodatkowe mechanizmy, których nie mają inne gatunki. Przez to potrzeby mogą być całkowicie ze sobą sprzeczne, np zaspokajanie popędów i dążenie do prawdy.

Ludzie często mówią, że gdyby człowiek był w pełni logiczny i nie kierowałby się emocjami, to dokonywałby zawsze optymalnego wyboru. Śmiem wątpić. Wg mnie gdyby człowiek był na amen pozbawiony emocji, a byłby bardzo logiczny, to wybrałby samobójstwo, bo nie ma ani jednego racjonalnego powodu, dla którego warto żyć. Dlatego w grę wkraczają niskie instynkty i emocje, które muszą dominować nad logiką. Prowadzi to do sprzeczności, które często są nie do pogodzenia, ale ludzie udają, że wszystko jest ok, wypierają niewygodne myśli, a mózgi tworzą pozorną spójność świata, siebie itd. Dominują prymitywne modele myślenia.

>>Ja w tej religii nie widzę niczego co mogłoby mi pomóc.
>Ja też nie, i co to kogo obchodzi?

Niby nikogo. A ludzie religijni są często takimi misjonarzami, przekonują, że ich religia to prawda, ich zasady moralne są dobre itd. I niby są tacy troskliwi

>>Tych stron jest dużo więcej.
>Wymieniłem wg mnie najważniejsze.

Negatywów jest więcej niż pozytywów, które w dodatku są pozorne.

>>Prawda może umożliwiać lub uniemożliwiać takie pokonywanie barier.
>Może, każdy sposób jest dobry, jeśli jest skuteczny.

Może też skutecznie uniemożliwiać.

>>A te bardziej radykalne rozwiązania to samobójstwo?
>Może być samobójstwo instant, albo na raty - uzależnienia, autodestrukcyjne myśli prowadzące do różnych chorób somatycznych czy psychicznych...

Samobójstwo? Nie jest to zła myśl, więc warto powalczyć w takim razie o legalną eutanazję. Niech to będzie coś tak normalnego i wbitego w umysły ludzi jako podstawa moralności, że ktoś mając depresję, której nie da się wyleczyć mógłby sobie pójść do lekarza po skierowanie, a potem zapłacić za zabieg i dostać eutanazję na legalu. Ale nie, ci niby troskliwi moralizatorzy powiedzą, że trzeba żyć, a niektórzy powiedzą, że będą płakać jak umrę, bo to oczywiste, że rodzina życzy mi "dobrze", czyli mam żyć, a to czy chcę jest nieważne. Jeśli nie chcę cierpieć to jestem egoistą I taka jest "logika" tego społeczeństwa.

Uzależnienia to już lepsza opcja. Wszystko co fajne uzależnia i szkodzi, więc wybór i tak jest między życiem żeby przeżyć i zachować jak najdłużej zdrowie, ale nie czerpać z tego żadnej przyjemności i nie móc wybrać tego co by się chciało, cały czas żyjąc w klatce, a życiem z którego się korzysta, ale potem się za to płaci.
finerbijk (17282 punktów)
>Wierzenia i przekonania to nie fakty, choć czasem mogą je odzwierciedlać.
Jak to nie jak tak? Jakie kto ma przekonania jest faktem. Jest faktem, jakie je masz ty, jakie ja, i inni.

>Nie ma ani żadnej sprzeczności, ani czucia się czymś więcej. Człowiek to zwierzę, ale mające dodatkowe mechanizmy, których nie mają inne gatunki.
Przez to mówimy o gatunku "homo sapiens", który mimo podobieństw fizycznych ze zwierzętami, lubi też wiedzieć "dlaczego?".

>Niby nikogo. A ludzie religijni są często takimi misjonarzami, przekonują, że ich religia to prawda, ich zasady moralne są dobre itd. I niby są tacy troskliwi
Na szczęście, wyżyny misjonarstwa należą do przeszłości, i w naszej części świata wybór jest jaki każdy widzi.

>Samobójstwo? Nie jest to zła myśl, więc warto powalczyć w takim razie o legalną eutanazję. Niech to będzie coś tak normalnego i wbitego w umysły ludzi jako podstawa moralności, że ktoś mając depresję, której nie da się wyleczyć mógłby sobie pójść do lekarza po skierowanie, a potem zapłacić za zabieg i dostać eutanazję na legalu. Ale nie, ci niby troskliwi moralizatorzy powiedzą, że trzeba żyć, a niektórzy powiedzą, że będą płakać jak umrę, bo to oczywiste, że rodzina życzy mi "dobrze", czyli mam żyć, a to czy chcę jest nieważne. Jeśli nie chcę cierpieć to jestem egoistą I taka jest "logika" tego społeczeństwa.
>Uzależnienia to już lepsza opcja. Wszystko co fajne uzależnia i szkodzi, więc wybór i tak jest między życiem żeby przeżyć i zachować jak najdłużej zdrowie, ale nie czerpać z tego żadnej
Wymyślono tysiące sposobów jak ze sobą skończyć. Ktoś bardzo chce to nikt mu nie w stanie przeszkodzić. Potencjalni samobójcy na receptę, to dla chory pomysł, jak na służbę zdrowia. Nie wykluczam eutanazji, ale tylko dla tych, którzy z oczywistych względów nie mogą tego zrobić sami, żyją w cierpieniu i bez szans na poprawę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Wierzenia i przekonania to nie fakty, choć czasem mogą je odzwierciedlać.
>Jak to nie jak tak? Jakie kto ma przekonania jest faktem. Jest faktem, jakie je masz ty, jakie ja, i inni.

Tak, ale większość przekonań jest głupia.

>>Nie ma ani żadnej sprzeczności, ani czucia się czymś więcej. Człowiek to zwierzę, ale mające dodatkowe mechanizmy, których nie mają inne gatunki.
>Przez to mówimy o gatunku "homo sapiens", który mimo podobieństw fizycznych ze zwierzętami, lubi też wiedzieć "dlaczego?".

No ale to też zwierzę, a że nieco się różni od innych... paw też jest jedyny w swoim rodzaju. Większość ludzi nie lubi wiedzieć dlaczego. Wolą tego nie wiedzieć żeby nie rozpadły się im emocje, które trzymają ich przy życiu i dają namiastkę szczęścia.

>>Niby nikogo. A ludzie religijni są często takimi misjonarzami, przekonują, że ich religia to prawda, ich zasady moralne są dobre itd. I niby są tacy troskliwi
>Na szczęście, wyżyny misjonarstwa należą do przeszłości, i w naszej części świata wybór jest jaki każdy widzi.

Ale takich ludzi jest i tak mnóstwo i wśród ateistów też spotyka się takie postawy. Wystarczy, że powiem, że nie mam po co żyć i że życie jest bez sensu, a znajdują się "troskliwi", którzy starają się przekonać, że jest inaczej, choć nie mają argumentów, więc wychodzi komicznie. Wtedy to właśnie pada najwięcej głupot w stylu Paolo Coelho, mitów o wartości życia samej w sobie, odwracania kota ogonem, że samobójca jest egoistą (za to otoczenie chcące trzymać przy życiu kogoś kto cierpi i nie ma szans na szczęście to normalna postawa, taka dobra i rodzinna). Po takich rozmowach okazuje się, że gardzę większością, która wypluła z siebie te prymitywizmy, a mało kto okazuje się wartościowy, przemyśli sprawę, doda do tego empatię i powie, że faktycznie nie widać tu innego rozsądnego wyjścia.

>Wymyślono tysiące sposobów jak ze sobą skończyć. Ktoś bardzo chce to nikt mu nie w stanie przeszkodzić. Potencjalni samobójcy na receptę, to dla chory pomysł, jak na służbę zdrowia. Nie wykluczam eutanazji, ale tylko dla tych, którzy z oczywistych względów nie mogą tego zrobić sami, żyją w cierpieniu i bez szans na poprawę.
>

Nie. To powinno być legalne, bo ktoś taki idzie na eutanazję, płaci, robi to lekarz, a rodzina wtedy ma przekonanie, że to dobre. Samobójstwo członka rodziny zawsze szkodzi tym bezmyślnym kretynom, którzy uważają wtedy, że to złe. Poza tym czemu państwo prawnie tego nie dopuszcza? Jest to rażąca niekonsekwencja podważająca etyczną wartość całego kodeksu prawnego. Każdy rodzi się z nieswojej winy, nikt się na świat świadomie nie pcha, więc każdy powinien mieć możliwość aby świadomie to zakończyć. Oczywiście najpierw trzeba wykorzystać wszystkie opcje satysfakcjonującej pomocy.Obecnie państwo traktuje ludzi jak niewolników, którzy są własnością państwa. W ogóle uznanie życia za wartość samą w sobie przeczy każdej moralności i jest czystą głupotą. Eutanazja musi być legalna.
meuszjkl (95 punktów)
> i że życie jest bez sensu

Na to wygląda, ale wyłącznie z postrzegania dzisiejszych faktów. Fakty jutrzejsze, np. z gruntu nauki, mogą tę opinię podważyć. Nie jest to łudzenie się a racjonalne podejście do sprawy - dopiero gdy będziemy mieli pełen pakiet informacji, będziemy mogli wydać w tej sprawie ostateczny osąd. Można się zastanawiać co ten pakiet oznacza i czy w ogóle można takowy zdobyć, lecz w liczbach ująć tego się niestety nie da.

Sugeruję więc że wydajesz w tej kwestii pogląd emocjonalny i nie dążysz do prawdy, którą tak sobie cenisz, inaczej byś w tej kwestii gdybał.

Na większość pytań nie ma odpowiedzi i musimy się z tym pogodzić. Albo będziemy nad tym rozpaczać i biadolić jakie to życie jest złe, strzelając sobie z tegoż powodu któregoś dnia w łeb, albo mając na uwadze cały sztos zagadek będziemy realizowali te "prymitywne" przyjemności aż do śmierci niesamobójczej. Pytając o zdanie mój "prymitywny" organizm stwierdzam że druga droga jest o wiele łatwiejsza, a co najlepsze końcowy wynik jest praktycznie zbieżny(chodź mogę się mylić).

Zakładam że zagadki sensu życia nie rozwiązałeś, a jak tak to z chęcią posłucham.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie zgadzam sie. Wiemy ze sensu nie ma, a racjonalizm to nie sceptycyzm oparty na ad ignorantiam. Nie ma sensu, bo to ludzkie pojecie.

A ja prymitywnych zachcianek nie bede realizowal, bo podobaja mi sie grube dziewczyny, co jest najprawdopodobniej bledem genetycznym. W takiej sytuacji zmienia sie pkt widzenia na te sprawy, jesli nie jest sie prymitywem, ktory racjonalizuje wszystko.
18-09-2016 02:09 
 Ocena 1 na 1
meuszjkl (95 punktów)
>Nie zgadzam sie. Wiemy ze sensu nie ma,

Daj argument popierający tezę o braku sensu życia, póki co o wszechświecie wiemy tak mało że każda wymyślona na poczekaniu hipoteza może okazać się słuszna. Mając nieskończoną liczbę hipotez nie jesteśmy w stanie jednoznacznie tego stwierdzić, bo albo albo. To że dziś nie wiemy że coś istnieje to nie oznacza że to nie istnieje(nie spłycaj tego do jakiegoś bożka).

> a racjonalizm to nie sceptycyzm oparty na ad ignorantiam. Nie ma sensu, bo to ludzkie pojecie.

Mój wniosek nie jest oparty na ad ignorantiam.
Opierasz swoją tezę na niepełnej wiedzy, nie uznaję za dowód swojej tezy dlatego że ty nie potrafisz udowodnić swojej, a wskazuję Ci jedynie że jest cała skrzynka pytań związanych z istnieniem(ogólnie, życia, nie tylko ludzkiego) bez których nie można precyzyjnie określić czy jakiś w tym sens jednak jest. Oczywiście możesz mi zarzucić że prawdopodobieństwa poznania jest nieskończenie małe co nie zmienia faktu że nie możemy opiniować mając nikłą wiedzę na ten temat - bynajmniej nie jest to racjonalne podejście. Nie wiem jak jest z braku potrzebnej wiedzy i dziwi mnie Twoja skrajność.
Sprecyzuj tok myślowy. Nie ma sensu życia bo...(np.) bo się umiera i osobowość zanika na zawsze? Błąd. Sens życia nie musi być taki jaki by niektórzy chcieli, istnienie duszy jest naiwne acz nie twierdzę że jakieś prawdopodobieństwo tego zdarzenia nie istnieje.
Może legnij na zielonej trawce i przegryź kostkę czekolady by ujrzeć neutralne strony tematu.

>A ja prymitywnych zachcianek nie bede realizowal, bo podobaja mi sie grube dziewczyny, co jest najprawdopodobniej bledem genetycznym. W takiej sytuacji zmienia sie pkt widzenia na te sprawy, jesli nie jest sie prymitywem, ktory racjonalizuje wszystko.

Kwestie takich upodobań najczęściej zmieniają się pod wpływem czynników zewnętrznych, więc nie sądzę by genetyka miała wiele z tym wspólnego(chodź w wielu kwestiach ma - np. jest niewielu którzy będą się wielbili w bólu fizycznym lub oddychania dwutlenkiem węgla i czynniki zewnętrzne tego raczej nie zmienią - lecz to nieco inny poziom dyskusji). Takie upodobania można zmieniać sobie w praktycznie dowolny sposób bo są względne. Poprzez swój umysł możesz na to wpłynąć.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie zgadzam sie. Wiemy ze sensu nie ma,
>Daj argument popierający tezę o braku sensu życia, póki co o wszechświecie wiemy tak mało że każda wymyślona na poczekaniu hipoteza może okazać się słuszna. Mając nieskończoną liczbę hipotez nie jesteśmy w stanie jednoznacznie tego stwierdzić, bo albo albo. To że dziś nie wiemy że coś istnieje to nie oznacza że to nie istnieje(nie spłycaj tego do jakiegoś bożka).

No właśnie nie. To co robisz to klasyczne argumentum ad ignorantiam i mechanizm, na którym opierają się paranoje: "jest jakaś prawda, ale nie wiem jaka, więc każda wymyślona teoria może być prawdą". Mądrość nie polega na tworzeniu takich teorii. Wręcz przeciwnie. Ludzie gadają różne bzdury. Zwykła mądrość, która powinna cechować normalnych ludzi to umiejętność odrzucania bzdurnych teorii. Nic więcej, więc niby proste, a mimo to większość trzyma się złudzeń.

Jeżeli widzę, że jakąś teorię wymyślili ludzie (no bo kto inny jak nie oni?), a nie opiera się ona na obserwacjach i z nich nie wynika, nie można tego zweryfikować, albo jest to myślenie prymitywne, które przechodziłem na wcześniejszym stadium rozwoju, to wiem, że dana teoria jest do odrzucenia. Przykładowo teoria o istnieniu sensu wynika z prymitywnych przekonań. Pojedyncze rzeczy mają sens, tzn służą czemuś. "Sens życia" to ekstrapolacja tych pojedynczych sensów na całość życia. Skoro istnieje sens wyjścia do sklepu po szynkę, a zjedzenie jej służy przetrwaniu, to ludziom wydaje się, że samo przetrwanie też musi mieć jakiś sens.

>> a racjonalizm to nie sceptycyzm oparty na ad ignorantiam. Nie ma sensu, bo to ludzkie pojecie.
>Mój wniosek nie jest oparty na ad ignorantiam.

Jest i myślę, że powyżej dobrze to wykazałem.

>Sprecyzuj tok myślowy. Nie ma sensu życia bo...(np.) bo

Bo pojęcie "sens życia" wymyślili ludzie, mimo że nie oparli tego na żadnej obserwacji, na żadnych logicznych przesłankach. Bo jesteśmy zbiorem przypadkowych genów, wylosowaliśmy losową postać, a większość bydła w otoczeniu nie uważa się za obserwatora, który jest funkcją tego umysłu, tylko za całą osobę i jakoś nie chcą zauważać, że wiele cech zmienia się przez całe życie, a jedynym co zostaje jest sam fakt bycia tym obserwatorem. Nie ma sensu życia bo przeważa cierpienie, za które nie ma rekompensaty (taaa jasne, dla wierzących będzie oczywiście nagroda po śmierci ).

>się umiera i osobowość zanika na zawsze? Błąd. Sens życia nie musi być taki jaki by niektórzy chcieli, istnienie duszy jest naiwne acz nie twierdzę że jakieś prawdopodobieństwo tego zdarzenia nie istnieje.

No i bardzo dobrze, że osobowość znika na zawsze. Niech ginie. U mądrych ludzi za życia dawna osobowość znika na zawsze, a debile są stale tacy sami i się nie zmieniają. Myślą, że ta losowa osobowość to "ja", a nie moja osobowość.

>Może legnij na zielonej trawce i przegryź kostkę czekolady by ujrzeć neutralne strony tematu.

I jak to się ma do sensu życia, cierpienia, chorób, braku możliwości realizacji pragnień, które dostało się od losu i nie można ich zmienić?

>Kwestie takich upodobań najczęściej zmieniają się pod wpływem czynników zewnętrznych, więc nie sądzę by genetyka miała wiele z tym wspólnego(chodź w wielu kwestiach ma - np. jest niewielu którzy będą się wielbili w bólu fizycznym lub oddychania dwutlenkiem węgla i czynniki zewnętrzne tego raczej nie zmienią - lecz to nieco inny poziom dyskusji). Takie upodobania można zmieniać sobie w praktycznie dowolny sposób bo są względne. Poprzez swój umysł możesz na to wpłynąć.

Specjaliści mają dokładnie odwrotne zdanie na ten temat. Dlatego pewnie mówią, że trzeba się z tym pogodzić i udają, że nie ma w tym nic złego. Popatrz, wymyślasz sobie teoryjkę żeby Ci pasowało pod wierzenie, że "wszystko można zmienić siłą umysłu". Wybacz, ale takie coś brzmi jak bredzenie "kałczów" albo artystów, którzy zjedli za dużo koksu.
19-09-2016 14:11 
 Ocena 1 na 1
meuszjkl (95 punktów)
>No właśnie nie. To co robisz to klasyczne argumentum ad ignorantiam i mechanizm, na którym opierają się paranoje: "jest jakaś prawda, ale nie wiem jaka, więc każda wymyślona teoria może być prawdą".

Nie "jest jakaś prawda" tylko mamy konkretny temat "czy jest sens życia". Nie "jest jakaś prawda" tylko "dlaczego istniejemy?". To nie są paranoje, tylko życiowe pytanie, dlaczego istnieje życie? Jeżeli dowiemy się dlaczego istnieje życie będziemy w stanie stwierdzić czy jakiś sens życia jest.

>Ludzie gadają różne bzdury. Zwykła mądrość, która powinna cechować normalnych ludzi to umiejętność odrzucania bzdurnych teorii. Nic więcej, więc niby proste, a mimo to większość trzyma się złudzeń.

Problem w tym że nie potrafisz odrzucić potencjalnie bzdurnych teorii w racjonalny sposób ponieważ Twoja wiedza jest zbyt mała. Jeżeli rozmawiamy na przykład o równoległych wszechświatach to potencjalnie może być to bzdurna teoria ponieważ jest ona tylko wymysłem ludzkim nie mająca żadnych podstaw, poza przewidywaniem że coś takiego może istnieć. Odrzucając wszystkie takie teorie za bzdurne(bo tylko głupie ludzkie myślenie) w natłoku może znaleźć się też ta prawdziwa. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu takim tematem była na przykład teleportacja - hej to tylko bzdurna teoria mówili! - a dzisiaj przesyłamy cząstki na odległość 143 kilometrów tylko dlatego że ktoś sobie ujebał że to jest potencjalnie możliwe. Więc nie mów mi że jesteś w stanie odróżnić bzdurną teorię od prawdziwej w temacie "sens życia", bo nie jesteś w stanie tego zrobić i szybko raczej nie będziesz.
Nie wiesz czym jest wszechświat, gdzie się znajduje, jaki ma kształt, czy coś jest poza nim(zakładam że wszechświat to ten widzialny i rozszerzający się) a wysnuwasz że nie ma sensu bo jestem małym człowieczkiem na Ziemi i się wszystko do tej małej elipsoidy sprowadza. Jeżeli nadal uważasz że argumentuję ad ignorantiam to chyba źle rozumujesz używane słowa.

Cytat z wikipedii "Argumentum ad ignorantiam (łac. "argument odwołujący się do niewiedzy") - pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant uznaje za dowód prawdziwości swojej tezy fakt, że jego oponent nie potrafi uzasadnić tezy przeciwnej. Jest to błąd logiczny polegający na nie wzięciu pod uwagę, że brak dowodów fałszywości jakiejś tezy nie implikuje jej prawdziwości."

Wyczuwam że źle rozumujesz ten argument, odwołuję się co prawda do niewiedzy ale w kompletnie innym sensie.

>Jeżeli widzę, że jakąś teorię wymyślili ludzie (no bo kto inny jak nie oni?), a nie opiera się ona na obserwacjach i z nich nie wynika, nie można tego zweryfikować, albo jest to myślenie prymitywne, które przechodziłem na wcześniejszym stadium rozwoju, to wiem, że dana teoria jest do odrzucenia.

I to jest twój błąd, vide teleportacja o której już wspominałem. Odrzuciłbyś prawdę ponieważ długo trzeba było czekać żeby zaobserwować i zweryfikować tą możliwość.
Odrzuciłbyś także rozszerzenie się wszechświata i całą masę podobnych spraw.
Mądry człowiek z takimi doświadczeniami nie powinien znowu odrzucać teorii tylko dlatego że brak im weryfikacji.

>Przykładowo teoria o istnieniu sensu wynika z prymitywnych przekonań. Pojedyncze rzeczy mają sens, tzn służą czemuś. "Sens życia" to ekstrapolacja tych pojedynczych sensów na całość życia. Skoro istnieje sens wyjścia do sklepu po szynkę, a zjedzenie jej służy przetrwaniu, to ludziom wydaje się, że samo przetrwanie też musi mieć jakiś sens.

Problematyka słowno logiczna.
"Sens życia" można interpretować na wiele sposobów. Osobiście w tym temacie odwołuję się do pytania "dlaczego istnieje coś takiego jak życie?", bynajmniej nie jest to wymysł ludzki i w okół tego się skupiam, wiec wyjścia do sklepu po szyneczkę nie ma dla mnie znaczenia w tym temacie.

>Bo pojęcie "sens życia" wymyślili ludzie, mimo że nie oparli tego na żadnej obserwacji, na żadnych logicznych przesłankach.

Zadali sobie pytanie "dlaczego istniejemy", fakt istnienia jest niezaprzeczalny i w okół tego zaczęli budować teorie na temat sensu życia.


>Popatrz, wymyślasz sobie teoryjkę żeby Ci pasowało pod wierzenie, że "wszystko można zmienić siłą umysłu". Wybacz, ale takie coś brzmi jak bredzenie "kałczów" albo artystów, którzy zjedli za dużo koksu.

Nie przypominam sobie bym używał słowa "wszystko". Mówię o określonych upodobaniach, więc prosiłbym nie stosować takiej płytkiej manipulacji moich słów.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie "jest jakaś prawda" tylko mamy konkretny temat "czy jest sens życia". Nie "jest jakaś prawda" tylko "dlaczego istniejemy?".

Od razu widać, że nie zastanowiłeś się nad tym co napisałem, tylko na szybko odpisałeś coś z emocji. Skup się: tworzysz pojęcie "sens życia" i zastanawiasz się czy on jest, czy nie. Równie dobrze możesz stworzyć pojęcie "ciąg hopoloko" i zrobić to samo. Stawiasz argumentum ad ignorantiam tylko dlatego, że nie możesz na 100% udowodnić nieistnienia czegoś.

Pytanie "dlaczego istniejemy?" ma jakąś odpowiedź i to jest ta prawda, której nie znamy.

>To nie są paranoje, tylko życiowe pytanie, dlaczego istnieje życie?
>Jeżeli dowiemy się dlaczego istnieje życie będziemy w stanie stwierdzić czy jakiś sens życia jest.

Są paranoje, ale paranoik nie powie, że jest paranoikiem. Pytanie "dlaczego istnieje życie?" nie jest w żaden sposób powiązane z "sensem życia". W nieuprawniony sposób łączysz ze sobą dwa niezwiązane ze sobą zagadnienia. Na pytanie o to dlaczego istnieje życie odpowiedź będzie czysto techniczna. Stało się to i to, powstał taki i taki proces, przekształcił się w taki i taki sposób. Nie wiemy dokładnie w jaki. Kwestia sensu życia to nie mechanizm powstania tylko celowość, a to już zupełnie co innego.

Pytanie o sens życia może mieć odpowiedź tylko i wyłącznie w świecie, w którym żyjemy i nie ma tu znaczenia jak on powstał.

Ech, na racjonalistycznym forum muszę tłumaczyć takie podstawy...

>Problem w tym że nie potrafisz odrzucić potencjalnie bzdurnych teorii w racjonalny sposób ponieważ Twoja wiedza jest zbyt mała. [...]Więc nie mów mi że jesteś w stanie odróżnić bzdurną teorię od prawdziwej w temacie "sens życia", bo nie jesteś w stanie tego zrobić i szybko raczej nie będziesz.

Mieszasz po raz kolejny... Typowy obraz kliniczny paranoi. Świadczy to o jakimś Twoim deficycie w logicznej negacji, albo o jakimś problemie emocjonalnym. Nie widzisz nawet, że w ten sposób podważasz sens jakiegokolwiek myślenia. Teorie powstające w wyniku myślenia indukcyjnego mogą okazać się trafne, ale tylko gdy znamy już jakieś szczegóły i na ich podstawie domyślamy się różnych możliwych rozwiązań, a następnie możemy to sprawdzić. Ty natomiast próbujesz traktować urojenia i głupie wymysły na równi z wiedzą naukową. Przypominasz mi takiego znanego tu na forum chrześcijańskiego apologetę Jana Lewandowskiego, który twierdził, że nie możemy być pewni, że gdy walniesz pięścią w stół, to ona przez niego nie przeniknie. Wybacz, ale z bzdurami tego pokroju nie zamierzam dyskutować.

A teleportacja to zupełnie inny przykład, nie ma tu analogii. Nie wiem czemu ktoś miały a priori odrzucać możliwość jej zaistnienia...

>Nie wiesz czym jest wszechświat, gdzie się znajduje, jaki ma kształt, czy coś jest poza nim(zakładam że wszechświat to ten widzialny i rozszerzający się) a wysnuwasz że nie ma sensu bo jestem małym człowieczkiem na Ziemi i się wszystko do tej małej elipsoidy sprowadza. Jeżeli nadal uważasz że argumentuję ad ignorantiam to chyba źle rozumujesz używane słowa.

I nie muszę wiedzieć gdzie znajduje się wszechświat gdy mówimy o jego wycinku, którym jest ludzkie życie i jego "sens". Przecież sens życia człowieka sprowadza się właśnie do bycia takim małym człowieczkiem na Ziemi.

>"Argumentum ad ignorantiam [...]
>Wyczuwam że źle rozumujesz ten argument, odwołuję się co prawda do niewiedzy ale w kompletnie innym sensie.

Dokładnie w tym. Nie rozumiesz i sam mi to zarzucasz, choć nie przedstawiłeś ani jednego argumentu. Jeżeli ktoś stawia tezę z niczego i jego jedynym "argumentem" jest to, że nikt nie jest w stanie tego na 100% obalić to mówimy właśnie o tym rodzaju pozamerytorycznego argumentowania.

>I to jest twój błąd, vide teleportacja o której już wspominałem. Odrzuciłbyś prawdę ponieważ długo trzeba było czekać żeby zaobserwować i zweryfikować tą możliwość.
>Odrzuciłbyś także rozszerzenie się wszechświata i całą masę podobnych spraw.

Bzdury. Nie odrzuciłbym bo to teoretyczne potencjalne możliwości, które opierają się na logicznych przesłankach i można to zweryfikować. Jeśli nie widzisz różnicy między tym, a "sensem życia" albo "Bogiem" to nie mamy o czym rozmawiać. Twoje myślenie jest dla mnie zbyt niedojrzałe.

>Mądry człowiek z takimi doświadczeniami nie powinien znowu odrzucać teorii tylko dlatego że brak im weryfikacji.

Brzmi jak cytat z podręcznika do psychologii - przykładowa wypowiedź paranoika.

>Problematyka słowno logiczna.
>"Sens życia" można interpretować na wiele sposobów. Osobiście w tym temacie odwołuję się do pytania "dlaczego istnieje coś takiego jak życie?", bynajmniej nie jest to wymysł ludzki i w okół tego się skupiam, wiec wyjścia do sklepu po szyneczkę nie ma dla mnie znaczenia w tym temacie.

Nie można interpretować tego na wiele sposobów. "Sens życia" to klarowne pojęcie. Pojedyncze rzeczy mają sens gdy służą czemuś konkretnemu, np właśnie pójście po szynkę służy najedzeniu się, a to służy przetrwaniu. Pojęcie "sens życia" to rozciągnięcie sensu na całe ludzkie życie. Pozostaje jedynie doprecyzować dla kogo ma być ten sens - dla człowieka, który żyje, czy dla innych, którym to życie może się w jakiś sposób przysłużyć, np moje życie może mieć sens dla mojego kota, bo dzięki temu ma dach nad głową i żarcie.

No i znów mieszasz przyczyny istnienia życia z ewentualnym sensem, masakra.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zadali sobie pytanie "dlaczego istniejemy", fakt istnienia jest niezaprzeczalny i w okół tego zaczęli budować teorie na temat sensu życia.

I kolejny raz ten sam błąd.

>>Popatrz, wymyślasz sobie teoryjkę żeby Ci pasowało pod wierzenie, że "wszystko można zmienić siłą umysłu". Wybacz, ale takie coś brzmi jak bredzenie "kałczów" albo artystów, którzy zjedli za dużo koksu.
>Nie przypominam sobie bym używał słowa "wszystko". Mówię o określonych upodobaniach, więc prosiłbym nie stosować takiej płytkiej manipulacji moich słów.

No ale to jest niemożliwe na dzisiejszy stan nauki. Skoro twierdzisz, że jednak możliwe to albo powinieneś przedstawić metodę i dostać Nobla, albo wychodzisz z założenia, że wszystko jest możliwe, "wolna wola" (tfu!) i inne wymysły tego typu, które są oczywiście urojeniami.
19-09-2016 18:42 
 Ocena 1 na 1
meuszjkl (95 punktów)
>No ale to jest niemożliwe na dzisiejszy stan nauki. Skoro twierdzisz, że jednak możliwe to albo powinieneś przedstawić metodę i dostać Nobla, albo wychodzisz z założenia, że wszystko jest możliwe, "wolna wola" (tfu!) i inne wymysły tego typu, które są oczywiście urojeniami.

Człowiek ma bardzo ograniczoną wolną wolę ale jednak wystarczającą by móc wpływać na pewne rzeczy. Twierdzenie że człowiekiem kieruje wyłącznie kod genetyczny jest absurdalne i podważalne(np. skręcasz bez celu albo w lewo albo w prawo, wchodzisz na forum racjonalista albo nie wchodzisz, genetyczne podstawy są w tym na granicy błędu). Możesz zatem wpłynąć na to że grube laski przestaną ci się podobać na rzecz chudych. To jest drobnostka którą akurat możesz zmienić. Wolna wola jest jak mięsień, można ją wyćwiczyć. Im mniej się zastanawiasz tym więcej w tobie odruchów automatycznych(często bezpodstawnych).
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Człowiek ma bardzo ograniczoną wolną wolę ale jednak wystarczającą by móc wpływać na pewne rzeczy.

Nie ma żadnej wolnej woli. Są za to przyczyny i skutki. Decyzja powstaje w głowie, a człowiek przed nią staje i musi ją podjąć. Nie ma drugiego mózgu, który mógłby wpływać na podjętą decyzję, ale gdyby taki był, to on decydowałby na tej samej zasadzie, więc byłby potrzebny kolejny mózg, który by to kontrolował i tak w nieskończoność. Przeczytaj ten post: www.racjonalista.pl/forum.php/s,720387#w721735

>Twierdzenie że człowiekiem kieruje wyłącznie kod genetyczny jest absurdalne i podważalne(np. skręcasz bez celu albo w lewo albo w prawo, wchodzisz na forum racjonalista albo nie wchodzisz, genetyczne podstawy są w tym na granicy błędu).

Ale nie mówiłem, że człowiekiem kieruje tylko i wyłącznie kod genetyczny. Kieruje nim mnóstwo różnych czynników - geny plus wszystko to czego człowiek doświadczył.

>Możesz zatem wpłynąć na to że grube laski przestaną ci się podobać na rzecz chudych. To jest drobnostka którą akurat możesz zmienić. Wolna wola jest jak mięsień, można ją wyćwiczyć. Im mniej się zastanawiasz tym więcej w tobie odruchów automatycznych(często bezpodstawnych).

To co napisałeś świadczy o kompletnej nieznajomości tematu. Nie liznąłeś choćby podstaw, a się wypowiadasz i to w dodatku z taką pewnością. Albo bez przemyślenia powtarzasz społeczne memy, które skopiowałeś z zewnątrz, albo masz nad-aktywność kory przedczołowej, co jest spójne z Twoimi paranoicznymi przekonaniami.

Mogę wpłynąć na gust bo co? Nie wyjaśniłeś tego. Za to nauka mówi jasno - te upodobania ukształtowały się wcześniej, gdy dojrzewałem. Zapisały się na stałe w częściach mózgu, których nie można świadomie kontrolować. Badania mówią jasno, że zbyt duża chęć kontroli tylko zwiększa zaburzenia i tak właśnie jest. Im bardziej chciałem to zmienić tym było gorzej. Tak się po prostu fizycznie nie da. Poza tym nie rozumiem upodobania do chudych kobiet, tak jak nie da się sprawić żebym zaczął słuchać disco polo, albo jeść szpinak.
meuszjkl (95 punktów)
>Od razu widać, że nie zastanowiłeś się nad tym co napisałem, tylko na szybko odpisałeś coś z emocji. Skup się: tworzysz pojęcie "sens życia" i zastanawiasz się czy on jest, czy nie. Równie dobrze możesz stworzyć pojęcie "ciąg hopoloko" i zrobić to samo. Stawiasz argumentum ad ignorantiam tylko dlatego, że nie możesz na 100% udowodnić nieistnienia czegoś.
>Dokładnie w tym. Nie rozumiesz i sam mi to zarzucasz, choć nie przedstawiłeś ani jednego argumentu. Jeżeli ktoś stawia tezę z niczego i jego jedynym "argumentem" jest to, że nikt nie jest w stanie tego na 100% obalić to mówimy właśnie o tym rodzaju pozamerytorycznego argumentowania.

Stawiałbym taki argument w momencie gdybym powiedział że sens życia istnieje dlatego że nie ma dowodów na to że nie istnieje, tymczasem nic takiego nie stwierdzam. Stwierdzam fakt niemożności odpowiedzi na to pytanie i to jest zupełnie inny rodzaj argumentowania.

>Pytanie "dlaczego istniejemy?" ma jakąś odpowiedź i to jest ta prawda, której nie znamy.
>Są paranoje, ale paranoik nie powie, że jest paranoikiem. Pytanie "dlaczego istnieje życie?" nie jest w żaden sposób powiązane z "sensem życia". W nieuprawniony sposób łączysz ze sobą dwa niezwiązane ze sobą zagadnienia. Na pytanie o to dlaczego istnieje życie odpowiedź będzie czysto techniczna. Stało się to i to, powstał taki i taki proces, przekształcił się w taki i taki sposób. Nie wiemy dokładnie w jaki. Kwestia sensu życia to nie mechanizm powstania tylko celowość, a to już zupełnie co innego.

Jeżeli weźmiesz dosłownie pytanie "dlaczego istnieje życie?" to okaże się że masz rację, jednak za tego typu pytaniami kryją się kolejne jak "dlaczego stało się to i to?". Wszystko to łączy się z sensem życia w takich ramach o jakich ciągle powtarzam, o zdobyciu potrzebnej wiedzy do możliwości określenia czy sens istnieje czy też nie.

No jakiej podstawie uważasz że sens nie istnieje, nie wiedząc nic konkretnego na ten temat?

>Pytanie o sens życia może mieć odpowiedź tylko i wyłącznie w świecie, w którym żyjemy i nie ma tu znaczenia jak on powstał.

Problem w tym że nie wiesz czym jest świat i usilnie starasz się go spłycić do małej elipsoidy.

>Mieszasz po raz kolejny... Typowy obraz kliniczny paranoi. Świadczy to o jakimś Twoim deficycie w logicznej negacji, albo o jakimś problemie emocjonalnym.

>>Mądry człowiek z takimi doświadczeniami nie powinien znowu odrzucać teorii tylko dlatego że brak im weryfikacji.
>Brzmi jak cytat z podręcznika do psychologii - przykładowa wypowiedź paranoika.

Zdiagnozowanie kogoś po paru postach nie udaje się nawet profesorom psychologii, lecz zauważam że masz ułatwioną drogę diagnozy przyjmując w swojej głowie pewne automatyczne myślenia które powodują że prawie wszyscy są np. paranoikami, ponieważ nie są nimi tylko Ci którzy w pełni się z Tobą zgadzają.
Interesuje mnie meritum i wszelkie próby wzbudzania negatywnych emocji na mnie działać nie będą, także szkoda czasu na takie zabiegi.

>Nie widzisz nawet, że w ten sposób podważasz sens jakiegokolwiek myślenia. Teorie powstające w wyniku myślenia indukcyjnego mogą okazać się trafne, ale tylko gdy znamy już jakieś szczegóły i na ich podstawie domyślamy się różnych możliwych rozwiązań, a następnie możemy to sprawdzić.
> A teleportacja to zupełnie inny przykład, nie ma tu analogii. Nie wiem czemu ktoś miały a priori odrzucać możliwość jej zaistnienia...

Teleportacja była fantazją wielu pokoleń magików gdzie ani nie znali szczegółów, ani nie mogli określić jej możliwości, ani sprawdzić czy coś takiego istnieje. Nie była to teoria lecz zwykła fantazja która na naszych oczach staje się bardzo prawdopodobna na skalę o której myśleli. Dostrzegasz analogię? W tym momencie za bzdurną teorię można uznać że istnieje jakiś konstruktor naszego wszechświata bo ma to znamiona fantazji co wcale nie oznacza że tak być całkowicie nie może, ponieważ fantazję jak widać też się sprawdzają.

Więc bardzo możliwe że mamy tylko problem językowy. Teoria a fantazja(a może szereg innych odpowiednich słów). Nie chciałbym jednak o tym dyskutować ponieważ jest wielu zapaleńców którzy na swój sposób rozumieją słowo "teoria", "hipoteza" przeto wolę być giętki i przyjmować słownictwo dyskutanta.


>Ty natomiast próbujesz traktować urojenia i głupie wymysły na równi z wiedzą naukową.

Nie. Sugeruję jedynie że głupie wymysły nie zawsze są nieprawdziwe.

>I nie muszę wiedzieć gdzie znajduje się wszechświat gdy mówimy o jego wycinku, którym jest ludzkie życie i jego "sens". Przecież sens życia człowieka sprowadza się właśnie do bycia takim małym człowieczkiem na Ziemi.

Według mnie takie rozdzielenie jest rażącym błędem. Jesteśmy trybikiem całego systemu "czegoś" o czym wiemy nichuchu dużo i jak jeden trybik znaczenia może nie mieć wcale, tak drugi może mieć ogromne, będąc trybikiem bardzo ciężko jest ci określić czy jesteś ten ważny czy ten nie ważny. Także patrząc wyłącznie na życie ziemskie sugerujesz drogę bardzo ograniczoną.











olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Stawiałbym taki argument w momencie gdybym powiedział że sens życia istnieje dlatego że nie ma dowodów na to że nie istnieje, tymczasem nic takiego nie stwierdzam. Stwierdzam fakt niemożności odpowiedzi na to pytanie i to jest zupełnie inny rodzaj argumentowania.

Masakra...

Pomyśl logicznie. Właśnie tak stwierdzasz dopuszczając możliwość 50% na 50% istnienia czegoś takiego, jak i nieistnienia. Masz wtedy klasyczne ad ignorantiam i kręcisz się w błędnym kole. Tylko, że Twoje ad ignorantiam nie brzmi "sens życia istnieje", ale "sens życia może istnieć, bo nie udowodnisz, że jest inaczej".

>Jeżeli weźmiesz dosłownie pytanie "dlaczego istnieje życie?" to okaże się że masz rację, jednak za tego typu pytaniami kryją się kolejne jak "dlaczego stało się to i to?". Wszystko to łączy się z sensem życia w takich ramach o jakich ciągle powtarzam, o zdobyciu potrzebnej wiedzy do możliwości określenia czy sens istnieje czy też nie.

I dalej brniesz w zaparte. Nic takiego się nie łączy. Ty to łączysz. Bezpodstawnie.

>No jakiej podstawie uważasz że sens nie istnieje, nie wiedząc nic konkretnego na ten temat?

Jak to nie wiedząc? Żyję na tym świecie i widzę jaki jest. Widzę też, że pojęcie "sens życia" zostało wymyślone przez ludzi i jest ekstrapolacją innych małych sensów na całe życie, podobnie jak np Bóg osobowy to antropomorfizm i projekcja. Jaka jest szansa, że takie mechanizmy psychiczne odzwierciedlają prawdę? Praktycznie zerowa. Mógłbym Cię w tym momencie odesłać do Poppera i Nietzschego.

Świat jaki jest każdy widzi. Z tego można wyciągać wnioski. Na jakiej podstawie twierdzisz, że jest inaczej? Pewnie to wynika z tego niezrozumiałego dla mnie błędu, który jest łączeniem przyczyn powstania z celowością.

>>Pytanie o sens życia może mieć odpowiedź tylko i wyłącznie w świecie, w którym żyjemy i nie ma tu znaczenia jak on powstał.
>Problem w tym że nie wiesz czym jest świat i usilnie starasz się go spłycić do małej elipsoidy.

Nie. To Ty abstrahujesz od faktu życia na tej planecie jako człowiek i uciekasz w jakieś odrealnione myśli na temat całego wszechświata. To tak jakbyś powiedział, że nie mogę ocenić smaku czekolady, bo nie wiem czym jest materia. Bez sensu.

>Zdiagnozowanie kogoś po paru postach nie udaje się nawet profesorom psychologii, lecz zauważam że masz ułatwioną drogę diagnozy przyjmując w swojej głowie pewne automatyczne myślenia które powodują że prawie wszyscy są np. paranoikami, ponieważ nie są nimi tylko Ci którzy w pełni się z Tobą zgadzają.

Podkreślone to typowa racjonalizacja. Kompletna bzdura, która jest typowa. Nie moja wina, że ludzie reagują typowo i że te zachowania są opisane w książkach. Niektóre przypadki można zdiagnozować i po jednym zdaniu, o ile przyjmie się założenie, że to nie trolling, ani nie testowanie różnych poglądów. To drugie sam czasem robię i bronię jakiejś tezy, z którą się nie zgadzam żeby zobaczyć jakie ktoś zarzuci kontrargumenty. Dlatego właśnie diagnoza przez neta jest niemożliwa w pełni. Przyjmując jednak, że piszesz to co myślisz to niby czemu diagnoza miałaby być niemożliwa?

>Interesuje mnie meritum i wszelkie próby wzbudzania negatywnych emocji na mnie działać nie będą, także szkoda czasu na takie zabiegi.

Nie ma tu żadnych prób wzbudzania żadnych emocji. Stwierdzam to co widzę i tyle.

>Teleportacja była fantazją wielu pokoleń magików gdzie ani nie znali szczegółów, ani nie mogli określić jej możliwości, ani sprawdzić czy coś takiego istnieje.

Nie. Teleportacja teoretycznie może być możliwa, podobnie jak zanim zbudowano samolot było to możliwe w teorii. Czym innym jest potencjalna możliwość zbudowania czegoś, a czym innym jest konfabulowanie na temat tego co rzekomo było lub gdzieś istnieje, choć nikt nie ma jak tego stwierdzić.

>Dostrzegasz analogię?

Nie. Wg mnie widzisz coś czego nie ma.

>W tym momencie za bzdurną teorię można uznać że istnieje jakiś konstruktor naszego wszechświata bo ma to znamiona fantazji co wcale nie oznacza że tak być całkowicie nie może, ponieważ fantazję jak widać też się sprawdzają.

A taki konstruktor akurat może istnieć i tego nie odrzucam. Np jakaś cywilizacja, która doszła do tego jak to zrobić. Tylko, że to mnożenie bytów ponad potrzebę, a dla nas tak naprawdę nie ma to większego znaczenia, poza zaspokojeniem ciekawości. Natomiast Bóg nie może istnieć, bo jest to logicznie niemożliwe, a już na pewno nie jest możliwe żeby ludzie o tym wiedzieli gdyby tak faktycznie było.

>>Ty natomiast próbujesz traktować urojenia i głupie wymysły na równi z wiedzą naukową.
>Nie. Sugeruję jedynie że głupie wymysły nie zawsze są nieprawdziwe.

pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_urojeniowe

"Z psychopatologicznego punktu widzenia istotne jest, że urojenia paranoiczne są osądami, które są możliwe do zaistnienia, w przeciwieństwie do urojeń paranoidalnych."

Już to widzę jak czyjaś przypadkowa teoria, nie oparta o żadne rozsądne przesłanki się sprawdza. Szansa na to jest tak mała, że śmiało można to odrzucić.

>Według mnie takie rozdzielenie jest rażącym błędem. Jesteśmy trybikiem całego systemu "czegoś" o czym wiemy nichuchu dużo i jak jeden trybik znaczenia może nie mieć wcale, tak drugi może mieć ogromne, będąc trybikiem bardzo ciężko jest ci określić czy jesteś ten ważny czy ten nie ważny. Także patrząc wyłącznie na życie ziemskie sugerujesz drogę bardzo ograniczoną.
>

Już na to odpowiadałem.

Edit:

Sens życia póki co nie istnieje, ale może uda się go kiedyś wymyślić (nadzieją jest AI). Ktoś może też mieć poczucie, że jego życie ma dla niego indywidualny sens, nadany przez siebie - równowaga w neuroprzekaźnikach, przewaga pozytywnych emocji nad negatywnymi. No ale to co innego niż "sens", o którym mówisz. To co piszesz jest zbliżone choćby do tego o czym bredzą religianci, że sensem jest Bóg, albo "miłość" rozumiana oczywiście tak jak oni chcą
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Życie w kłamstwie jest łatwiejszą ścieżką. Tylko co wtedy, gdy się zorientujemy, że przez całe życie się okłamywaliśmy ? Liczenie straconych lat, depresja etc. Chociaż jest szansa, że będziemy żyć w kłamstwie aż do śmierci. Mierzenie się z prawdą jest ciężkie, ale chociaż sprawiedliwe w stosunku do nas samych. Życie w kłamstwie w ogóle nie rozwija, tylko poprzez krytyczne myślenie stajemy się lepszymi jednostkami. Mydlenie sobie oczu, to nierozsądne działanie, bo ktoś chluśnie nam wodą prosto w oczy, a to może już być bardziej bolesne. Lepiej samemu przejrzeć na oczy. Do tego jest potrzebna chwila refleksji, a nie ciągłe powtarzanie, tego co przeczytamy lub usłyszymy.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Życie w kłamstwie w ogóle nie rozwija,
Prawda wyzwala, otwiera umysł, kłamstwo zniewala, zamyka...

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
diogenes (42753 punktów)
>prawidłową postawą jest dążenie do prawdy, która jest niewygodna, gorzka.

Prawda (jako własność zdań) ma się nijak do walorów smakowych. Gorycz jednej prawdy ma sens jedynie w porównaniu do tej słodkiej (np. śmiertelność vs. nieśmiertelność człowieka). Myślę, że pies jest pogrzebany w dążeniu do prawdy, w ciągłym odsłanianiu (aletheia) nowych relacji, aspektów świata, a nie słodkim trwaniu w dogmacie, kiedy to owo dążenie poświęca się na rzecz innych celów (np. politycznych).


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Prawda (jako własność zdań) ma się nijak do walorów smakowych. Gorycz jednej prawdy ma sens jedynie w porównaniu do tej słodkiej (np. śmiertelność vs. nieśmiertelność człowieka).

Uważam, że prawda jest gorzka sama w sobie. Jest po prostu smutna, bardzo prosta logicznie (przyczyna - skutek, suchy opis). Emocje to taki zniekształcacz tej prostej prawdy i dzięki nim góry, morze, kawałek trawy, albo ludzkie ciało wydają się być czymś np pięknym, mistycznym itd. Wydaje się to wtedy mieć wartość. Ludzie całe życie gonią za emocjami, przegrywają i w dodatku nie potrafią choćby liznąć prawdy.

>Myślę, że pies jest pogrzebany w dążeniu do prawdy, w ciągłym odsłanianiu (aletheia) nowych relacji, aspektów świata, a nie słodkim trwaniu w dogmacie, kiedy to owo dążenie poświęca się na rzecz innych celów (np. politycznych).

Tak. I gdy ktoś dąży do prawdy i staje przed wyborem prawda vs szczęście, przyjemność to ja np nie mogę wybrać przyjemności. Po prostu się nie da. Aż do śmierci nie przestanę mieć prze...ane, ale tak musiało się stać.
17-09-2016 22:39 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Uważam, że prawda jest gorzka sama w sobie.

Rozróżnijmy prawdę (zdania prawdziwe) od naszej emocjonalnej reakcji na nią. Emocjonalne zabarwienie tej reakcja uzależnione jest od naszych oczekiwań, pragnień, postaw, wcześniejszych doświadczeń,wychowania, indoktrynacji, itp. Zagrałem w lotto. Nie trafiłem ani jednej liczby. Przeżywam rozczarowanie nie z powodu tej prawdy, ale skonfrontowania jej z nadzieją wygranej. Ktoś zgarnął całą pulę i oczywiście zareagował inaczej.

>Emocje to taki zniekształcacz tej prostej prawdy...

Ależ skąd. Wróćmy do przykładu z lotto: emocje niczego tu nie zniekształciły (tzn. nie sprawiły, że trójka stała się ósemką): umysł porównał marzenie z rzeczywistością i pojawiła się emocja jako wartość dodana, ale nie zawarta w sześciu szczęśliwych liczbach.

>gdy ktoś dąży do prawdy i staje przed wyborem prawda vs szczęście, przyjemność to ja np nie mogę wybrać przyjemności.

To jest fałszywa alternatywa. Szczęście poza prawdą to np. religijne dyrdymały, odpowiednik kiełbasy wyborczej w polityce. Prawda nie wyklucza przeżycia szczęścia. Pod jednym wszelako warunkiem: jeśli rozumiana jest w klasycznym sensie (zgodność sądu z rzeczywistością), a nie jako zgodność sądu z naszymi urojeniami.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Rozróżnijmy prawdę (zdania prawdziwe) od naszej emocjonalnej reakcji na nią.

To właśnie robię.

>Emocjonalne zabarwienie tej reakcja uzależnione jest od naszych oczekiwań, pragnień, postaw, wcześniejszych doświadczeń,wychowania, indoktrynacji, itp.

Nie, nie. Odwracasz teraz kota ogonem. Fakty są gorzkie, a one nie zależą od naszych oczekiwań. Szukając czegoś obiektywnego można się natknąć na pewne szczątki prawd absolutnych. I akurat są to stany emocjonalne. Gdy czujesz radość albo ból, to jest to w danym momencie obiektywna prawda "osobnik X czuje to i to". A gdy większość odczuwa negatywne emocje i nie da rady nic zrobić (póki co) żeby były one pozytywne to prawda jest gorzka. Obiektywnie. To prawie jedyna oprócz negacji prawda absolutna jaką znamy. Oprócz tego jest jeszcze jedna - to, że żyję (Ty możesz powiedzieć, że Ty żyjesz etc).

>Zagrałem w lotto. Nie trafiłem ani jednej liczby. Przeżywam rozczarowanie nie z powodu tej prawdy, ale skonfrontowania jej z nadzieją wygranej. Ktoś zgarnął całą pulę i oczywiście zareagował inaczej.

No ale to inna sytuacja. Tak właśnie działają emocje gdy czegoś oczekujemy. To właśnie staram się przekazać ludziom.

>>Emocje to taki zniekształcacz tej prostej prawdy...
>Ależ skąd. Wróćmy do przykładu z lotto: emocje niczego tu nie zniekształciły (tzn. nie sprawiły, że trójka stała się ósemką): umysł porównał marzenie z rzeczywistością i pojawiła się emocja jako wartość dodana, ale nie zawarta w sześciu szczęśliwych liczbach.

Zły przykład. Mi chodzi o wartościowanie. Emocje sprawiają, że niebieska ramka jest np piękna, albo brzydka. Emocje powodują, że ktoś wierzy np w to, że jest dobry, albo zły. Bez tego masz czystą opisową logikę, suche fakty, które same w sobie są przytłaczające, bo trzeba żyć w świecie, który jest akurat taki.

>>gdy ktoś dąży do prawdy i staje przed wyborem prawda vs szczęście, przyjemność to ja np nie mogę wybrać przyjemności.
>To jest fałszywa alternatywa. Szczęście poza prawdą to np. religijne dyrdymały, odpowiednik kiełbasy wyborczej w polityce. Prawda nie wyklucza przeżycia szczęścia. Pod jednym wszelako warunkiem: jeśli rozumiana jest w klasycznym sensie (zgodność sądu z rzeczywistością), a nie jako zgodność sądu z naszymi urojeniami.

Nie. Właśnie o to chodzi, że do szczęścia człowiek potrzebuje tych urojeń. Choćby dlatego u ludzi działają takie mechanizmy jak wiara, wyparcie, racjonalizacje i inne tego typu obrzydlistwa. Bo od prawdy też chce się uciec gdy się ją poznaje.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365