Racjonalista - Strona głównaDo treści
Szkodliwość religii jako podstawa do ich delegalizacji

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
28-08-2016 15:56Max Golonko (1811 punktów)Szkodliwość religii jako podstawa do ich delegalizacji
Ocena 7 na 7
Zakładanie, że bóg jest tak prymitywny i mściwy (po śmierci człowieka) jak opisują to duchowni nie trzyma się nawet najprostszej logiki.
Po pierwsze o naszych decyzjach nie decyduje tylko abstrakcyjne myślenie, oderwane od rzeczywistości, lecz też wyuczone wcześniej odruchy, zły nastrój, hormony, dieta, choroby, (np niezdiagnozowane i nieuświadomione mikrowylewy w mózgu), itd. Nikt nie działa w abstrakcyjnej, czysto literackiej sytuacji "całkiem wolnego wyboru".

Jeśli ktoś decyduje się zrobić coś grzesznego (np seks przed ślubem) to nie robi tego na przekór bogu tylko dlatego, że wcześniej przez całe życie stykał się z sytuacjami, które nie uwiarygodniły boga, a uwiarygodniały świat raczej bez boga. To za co miałby być karany po śmierci? Za wiarę w bardziej prawdopodobną hipotezę, że pochodzimy w sposób ciągły od małp i jesteśmy takim samym kawałkiem przyrody jak bakteria czy płatek śniegu?

W działaniu i myśleniu ludzi (a zwłaszcza mózgu) nie ma dziś żadnej tajemnicy wymagającej lub wskazującej na istnienie niematerialnej duszy spoza świata znanych fizyce cząstek i fal.
Najwybitniejsi fizycy doskonale znali wiary a mimo to są ateistami (Einstein, Feynman, Hawking).

Ukaranie ich piekłem, za krytyczne myślenie o koncepcji osobowego boga, byłoby idiotyzmem na miarę psychopatycznego półgłówka!

Sama koncepcja pozwolenia na istnienie diabłów walczących z bogiem o ludzkie dusze jest chora.
Jakby bóg nie był idiotą, a potrzebował rywalizacji sportowej to nie organizowałby jej sobie kosztem ludzkich cierpień w wiekuistym piekle (dla przegranych pionków w tej partii szachów o dusze).

Kto wierzy w piekło lub niebo to jest (tak faktycznie) intelektualnym imbecylem.

Dlatego w szkołach nie powinno być religii, a islam (jako ideologia skrajnie antykobieca i wynikająca z absurdalnej wiary) zostać w Europie zdelegalizowany. Potem katolicyzm o ile będzie utrudniał szczęście ludziom (zmuszał do rodzenia dzieci z zespołem Downa) lub zagrozi istnieniu życia na ziemi poprzez zmuszanie wiernych do nadmiernej dzietności.
Z całą pewnością niekontrolowana dzietność doprowadziłoby w końcu do wyczerpania zasobów planety i zniszczenia środowiska życia definitywnie.
Z przegrzanych oceanów w końcu zacznie wydobywać się siarkowodór i dotrze nawet nad bieguny.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Max Golonko (1811 punktów)
Kobiety Polki - głosujcie na Zielonych

Brzostowski (7067 punktów)
Ty w ogóle nie rozumiesz nic z koncepcji Boga. Pieprzysz kompletne bzdury, mieszasz podstawowe rzeczy. Z resztą jak tysiące ideologicznych ateistów. Zrozum człowieku:

Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, Wy - cały czas qwa zdziwieni!

Masz realną wolną wolę, qwa masz ją! Siedzisz teraz przed kompem możesz się podrapać po nosie, dupie lub po czym tam chcesz. TY o tym decydujesz. Ptrzebujesz lepszego dowodu na to, że to Ty podejmujesz decyzję? Ty! Zamiast oczywistych dowodów, pieprzycie w kólko o tej wyidealizowanej, teoretycznej, folozoficznej wolnej woli, której faktycznie nie ma i wciskacie ten kit sami sobie.
29-08-2016 00:32 
 Ocena 5 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Ty w ogóle nie rozumiesz nic z koncepcji Boga.

Bog to tylko koncepcja? Myslalem, ze pewnik.

Poza tym koncepcje (a w przypadku Jahwe trzeba powiedziec belkot) idioty tylko idiota moze zrozumiec (lub dokladniej powiedziawszy tylko idiota bedzie myslal, ze zrozumial belkot drugiego idioty).
29-08-2016 00:48 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Ty w ogóle nie rozumiesz nic z koncepcji Boga.
>Bog to tylko koncepcja? Myslalem, ze pewnik.
To jest własnie ten problem z Waszym myśleniem. Nigdzie nie napisalem, że to TYLKO koncepcja. A to że coś jest koncepcją, nie oznacza że jest nieprawdziwe. JEsteś dokładnie przykładem jak myślą antyklerykały. Jak z Wami rozmawiać? Tu potrzebna modlitwa...
>Poza tym koncepcje (a w przypadku Jahwe trzeba powiedziec belkot) idioty tylko idiota moze zrozumiec (lub dokladniej powiedziawszy tylko idiota bedzie myslal, ze zrozumial belkot drugiego idioty).

I tu znowu popis logiki antyklerykalnej, pseudoracjonalnej. Otóż koncepcje idioty, powinny być bez problemu rozumiane przez inteligentnych ludzi, bo mają oni naturlną przewagę intelektualną. W drugą stronę jest o wiele trudniej. Dlatego też Wy nie możecie pojąć koncepcji boga osobowego, a my doskonale rozumiemy dlaczego Wy tego nie rozumiecie. Tu potrzebna modlitwa... szybko!
29-08-2016 00:57 
 Ocena 3 na 3
Max Golonko (1811 punktów)
Autentyk!

"Moja Mama była niewypowiedzialnie dobrą kobietą, nie używającą wulgarnych słów.
Miała tętniaka mózgu, który uciskał jej cośtam w mózgu.
Słowa, jakich używała w celu oceny pracy pielegniarki, nie nadają się do publikacji.
Powiem tylko, że chciała ją wieszać na lampie - to chyba odzwierciedla skalę problemu.
Po usunięciu tętniaka w ########, bo w ####### się nie podjeli - stała się znowu
sobą, kulturalną, wrażliwą i kochajacą Matką.
Lekarz, który ją operował, po operacji wyznał Mamie, że miała 5% szansy na przeżycie.

Myślę, że to potwierdza Twoją teorię. Mama nie była zbytnio praktykująca, jednak po jej 70-tych urodzinach
zauważyłem zwiększoną religijność i ofiarność wobec KK.

Reasumujc: należałoby o morderstwa wykonane przez psychopatów oskarżyć boga, który działanie człowieka
z niby wolna wolą uzależnił od choroby - krwiaka w mózgu."

29-08-2016 14:16 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Człowiek w życiu doznaje różnych doświadczeń. Skąd wiesz, że te skrajne nie prowadzą ludzi do lepszego zrozumienia świata? Wydaje się, iż właśnie tak jest.
29-08-2016 01:02 
 Ocena 5 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>I tu znowu popis logiki antyklerykalnej, pseudoracjonalnej. Otóż koncepcje idioty, powinny być bez problemu rozumiane przez inteligentnych ludzi, bo mają oni naturlną przewagę intelektualną. W drugą stronę jest o wiele trudniej. Dlatego też Wy nie możecie pojąć koncepcji boga osobowego, a my doskonale rozumiemy dlaczego Wy tego nie rozumiecie. Tu potrzebna modlitwa... szybko!

Wy to wszystko rozumiecie. Malo tego - wszystko wiecie.
Wiecie, ze nie rozumiecie boga co nie przeszkadza wam twierdzic, ze wiecie co ten nierozumiany przez was mogl mial na mysli mowiac to i tamto oraz co chcial i chce mowiac to i tamto. I to wszystko przez wiedze, ze bog jest niezrozumiany.

Slabo Ci ta modlitwa wychodzi skoro przez tyle lat Twoj wszechmogacy, niewidzialny przyjaciel nie nawrocil tutaj ani jednego antyklerykala na jedna, jedyna i sluszna religie - katolicki klerykalizm.
29-08-2016 14:24 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>I tu znowu popis logiki antyklerykalnej, pseudoracjonalnej. Otóż koncepcje idioty, powinny być bez problemu rozumiane przez inteligentnych ludzi, bo mają oni naturlną przewagę intelektualną. W drugą stronę jest o wiele trudniej. Dlatego też Wy nie możecie pojąć koncepcji boga osobowego, a my doskonale rozumiemy dlaczego Wy tego nie rozumiecie. Tu potrzebna modlitwa... szybko!
>Wy to wszystko rozumiecie. Malo tego - wszystko wiecie.
Nie wszystko, ale dużo.
>Wiecie, ze nie rozumiecie boga co nie przeszkadza wam twierdzic, ze wiecie co ten nierozumiany przez was mogl mial na mysli mowiac to i tamto oraz co chcial i chce mowiac to i tamto. I to wszystko przez wiedze, ze bog jest niezrozumiany.
Dalej nie rozumie... Mam ubaw po pachy, ale kontynuujmy... My nie wiemy na pewno co Bóg miał na myśli, i co chciał. Na pewno nie wiemy, ale przypuszczamy o co Mu chodziło, ponieważ wiara pozwala nam na takie czytanie i interpretowanie pism i tradycji, aby wszystko rozumieć z dobrą wolą i w dobrej "wierze". Co więcej, przypuszzcamy, iż bogu własnie chodzi o to, abyśmy sami się kapnęli o co mu chodzi. Trudne, nie?
>Slabo Ci ta modlitwa wychodzi skoro przez tyle lat Twoj wszechmogacy, niewidzialny przyjaciel nie nawrocil tutaj ani jednego antyklerykala na jedna, jedyna i sluszna religie - katolicki klerykalizm.

Na katolicki klerykalizm - to na pewno nie, ale na wiarę, kto wie? Dobrze zasiane ziarno, trafi na dobry grunt i samo wykiełkuje. No, tylko dobry grunt potrzebny, u Ciebie będzie z tym trudno, chociaż kto wie...
29-08-2016 09:50 
 Ocena 3 na 3
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
> Tu potrzebna modlitwa... szybko!

Módl się więc I pamiętaj, że masz 50% szans. Modlitwa albo się spełni albo nie. Matematycznie. Faktycznie, zgodnie z obserwacjami, mało co się spełnia.
Jeśli boży baran modli się o wschód słońca to mu się spełni, ale jeśli o dostatek ....raczej nigdy.
29-08-2016 14:28 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>> Tu potrzebna modlitwa... szybko!
>Módl się więc I pamiętaj, że masz 50% szans. Modlitwa albo się spełni albo nie. Matematycznie.
A to żeś pojechał? Gdydby tak faktycznie było, to i same ateisty by co najmniej ze dwa razy dziennie się o coś modliły.

Fajne z Was ludziki, i pośmiać się jest z kogo.

>Faktycznie, zgodnie z obserwacjami, mało co się spełnia.
Ożesz Ty! Nie będzie już 50%?

>Jeśli boży baran modli się o wschód słońca to mu się spełni, ale jeśli o dostatek ....raczej nigdy.
Zależy o dostatek czego? Ja np modlę się każdego dnia o antyklerykalne posty na fR, które mogę wyśmiać i mam 100% skuteczność!
29-08-2016 14:39 
 Ocena 3 na 3
darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>Zależy o dostatek czego? Ja np modlę się każdego dnia o antyklerykalne posty na fR, które mogę wyśmiać i mam 100% skuteczność!
A co na to lekarze ?
29-08-2016 18:14 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Zależy o dostatek czego? Ja np modlę się każdego dnia o antyklerykalne posty na fR, które mogę wyśmiać i mam 100% skuteczność!
>A co na to lekarze ?

Racjonalni mocno zdziwieni!
29-08-2016 09:45 
 Ocena 3 na 3
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>>Ty w ogóle nie rozumiesz nic z koncepcji Boga.
>Bog to tylko koncepcja? Myslalem, ze pewnik.

Każda religia to koncepcja na robienie kasy poprzez zastraszenie.
Zanim miłosiernie nam panująca religia na terenach dzisiejszej Polski została nam wprowadzona było przecież tysiące różnych wcześniejszych religii. Jak ten Jahwe mógł tak się pomylić ? Pozwolił rozwijać się konkurencji ?
29-08-2016 14:32 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Każda religia to koncepcja na robienie kasy poprzez zastraszenie.
Uuuuu aaaaaa! I czym Cię zastraszyli?
>Zanim miłosiernie nam panująca religia na terenach dzisiejszej Polski została nam wprowadzona było przecież tysiące różnych wcześniejszych religii.
No, powiedzmy, było wiele.

>Jak ten Jahwe mógł tak się pomylić ? Pozwolił rozwijać się konkurencji ?

Niestety tego nie wiemy. Ale jako nr 1, to raczej nie bał się konkurencji.
29-08-2016 14:41 
 Ocena 5 na 5
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>>Każda religia to koncepcja na robienie kasy poprzez zastraszenie.
>Uuuuu aaaaaa! I czym Cię zastraszyli?
Ciebie, bo ja nie wierzę. Ciężko Ci idzie myślenie, ale może z czasem...

>>Jak ten Jahwe mógł tak się pomylić ? Pozwolił rozwijać się konkurencji ?
>Niestety tego nie wiemy. Ale jako nr 1, to raczej nie bał się konkurencji.
>
Twój bozia, twoje bajki.
29-08-2016 18:11 
 0 na 4
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Każda religia to koncepcja na robienie kasy poprzez zastraszenie.
>>Uuuuu aaaaaa! I czym Cię zastraszyli?
>Ciebie, bo ja nie wierzę.
Ja wierzę, nie ze strachu, tylko dlatego, że mam szansę na wieczne życie. Ktoś Cię oszukał z tym straszeniem.
>Ciężko Ci idzie myślenie, ale może z czasem...
Raczej trudno, niż ciężko, ale Ty pewnie wiesz lepiej...
>>>Jak ten Jahwe mógł tak się pomylić ? Pozwolił rozwijać się konkurencji ?
>>Niestety tego nie wiemy. Ale jako nr 1, to raczej nie bał się konkurencji.
>>
>Twój bozia, twoje bajki.
No tak, ale Ty jakiś taki też zainteresowany?
30-08-2016 08:57 
 Ocena 2 na 2
JarekS (695 punktów)
>>>>Każda religia to koncepcja na robienie kasy poprzez zastraszenie.
>>>Uuuuu aaaaaa! I czym Cię zastraszyli?
>>Ciebie, bo ja nie wierzę.
>Ja wierzę, nie ze strachu, tylko dlatego, że mam szansę na wieczne życie. Ktoś Cię oszukał z tym straszeniem.

Boisz się myśli o śmierci i ustaniu, że nie będzie już nic.
Szukałeś sposobu żeby to jakoś nagiąć, oszukać prawa naukowe.
Olson chce przenieść się do jakiegoś VR w komputerze, Ty do nieba.

//Ja żyć tak jak chce ile się tylko da (w sensowny sposób) bo ja nie wierzę w wieczne życie i tyle.

Katolicyzm był na tym terenie popularny, podpasował Tobie i już.
Reszta to tego konsekwencja.
W Indiach byłbyś prawdopodobnie Kriszne czy co to tam jest z tymi wcieleniami.
Tobie nie bóg jakikolwiek potrzebny jest tylko wieczne życie w jakimś edenie.
Bóg jest dodatkowo, bo powstał w religii wymyślony przez cwaniaków. Jako tranzakcja, jestem grzeczny wg kapłanów, dostane supernagrodę w jakiś zaświatach (tu jest niebezpieczeństwo że każą robić coś nieracjonalnego i dlatego ja religii nie lubię).
Tylko że nie będzie reklamacji bo to w jedną stronę podróż jest.
Może zdarzają się zjawiska niewytłumaczalne, zgodne z jakąś nową nieznaną jeszcze fizyką, telepatia itp, (oczywiście nie jakieś duchy czy demony). Jeżeli tak to dodatkowo generowały religie, ja tak uważam.

Klasyfikacja religijna na tym portalu przyjmuje wymiary histerii (ile jest tych rodzajów - ateiści, agnostycy i ta cała reszta - linki były). Kto nie zna ten głupi, kto nie pisze jak na katedrze też

Może jakiś bóg istnieje, może nie, mnie to wisi. I tak nie ma na mnie wpływu bo jest w zaświatach do których nie mam dostępu.Podział jest jeden.

Ktoś wierzy że jest możliwość kontynuacji po wszelkiej fizycznej śmieci w uniwersum poza nim jest albo nie.


Podejrzewam że racjonalnie myślący człowiek nie wierzy w nagrodę. Co najwyżej nie chce się do tego przyznać. Najwięcej niewierzących jest chyba wśród kapłanów.
30-08-2016 11:08 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>>>>Każda religia to koncepcja na robienie kasy poprzez zastraszenie.
>>>>Uuuuu aaaaaa! I czym Cię zastraszyli?
>>>Ciebie, bo ja nie wierzę.
> >Ja wierzę, nie ze strachu, tylko dlatego, że mam szansę na wieczne życie. Ktoś Cię oszukał z tym straszeniem.
>
Boisz się myśli o śmierci i ustaniu, że nie będzie już nic.
Każdy się chyba trochę obawia śmierci, to dość naturalne i racjonalne. W związku z tym, iż śmierć czeka każdego nikt nie może nią za bardzo straszyć. Bo każdy wie że umrze. Straszyć to można ewentualnie życiem wiecznym w piekle. Mnie bardziej przekonuje życie wieczne w niebie, niż strach przed piekłem. Myślę pozytywnie.
>Szukałeś sposobu żeby to jakoś nagiąć, oszukać prawa naukowe.
Praw naukowych (przyrody, bo o to Ci chodzi, jak sądzę) nie da się oszukać.
>Olson chce przenieść się do jakiegoś VR w komputerze, Ty do nieba.
Każdy ma jakieś cele.

>//Ja żyć tak jak chce ile się tylko da (w sensowny sposób) bo ja nie wierzę w wieczne życie i tyle.
To żyj sobie. Chciałbym zobaczyć Twoje zdziwienie, po śmierci.
>Katolicyzm był na tym terenie popularny, podpasował Tobie i już.
U mnie we wsi to i prawosławne są, Żydzi, grekokatolicy, a nawet islamiści.
>Reszta to tego konsekwencja.
aha
>W Indiach byłbyś prawdopodobnie Kriszne czy co to tam jest z tymi wcieleniami.
Kolejny mędrzec, który udowadnia, że wielość bogów wyklucza istnienie boga.
>Tobie nie bóg jakikolwiek potrzebny jest tylko wieczne życie w jakimś edenie.
Objawienie miałęś w tej sprawie?
>Bóg jest dodatkowo, bo powstał w religii wymyślony przez cwaniaków. Jako tranzakcja, jestem grzeczny wg kapłanów, dostane supernagrodę w jakiś zaświatach (tu jest niebezpieczeństwo że każą robić coś nieracjonalnego i dlatego ja religii nie lubię).
No zobacz! A ja jakoś nie muszę być grzeczny wobec nikogo, i wierzę. Co to za religia?
>Tylko że nie będzie reklamacji bo to w jedną stronę podróż jest.
Objawienie drugie?
> Może zdarzają się zjawiska niewytłumaczalne, zgodne z jakąś nową nieznaną jeszcze fizyką, telepatia itp, (oczywiście nie jakieś duchy czy demony). Jeżeli tak to dodatkowo generowały religie, ja tak uważam.
Życie pozagrobowe, zaświaty, jeśli istnieją (w co wierzę), są zapewne zupełnie wytłumaczalne naukowo.
>Klasyfikacja religijna na tym portalu przyjmuje wymiary histerii (ile jest tych rodzajów - ateiści, agnostycy i ta cała reszta - linki były). Kto nie zna ten głupi, kto nie pisze jak na katedrze też
Mam wątpliwości, czy rozumiesz te wszystkie pojęcia, które wypisałęś.
>Może jakiś bóg istnieje, może nie, mnie to wisi. I tak nie ma na mnie wpływu bo jest w zaświatach do których nie mam dostępu.
A skąd wiesz? Jeśli bóg istnieje, cóż to dla niego przeskoczyć z tych zaświatów? Bóg to bóg. To że Ty nie masz tam dostępu to nie oznacza, iż ktoś stamtąd nie ma dostępu do Ciebie.

>Ktoś wierzy że jest możliwość kontynuacji po wszelkiej fizycznej śmieci w uniwersum poza nim jest albo nie.
To niezwykle przenikliwe zdanie.
>
Podejrzewam że racjonalnie myślący człowiek nie wierzy w nagrodę. Co najwyżej nie chce się do tego przyznać. Najwięcej niewierzących jest chyba wśród kapłanów.
Dotarłem do końca Twojego postu, ale tu już się wyczerpałem...
30-08-2016 22:44 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>>W Indiach byłbyś prawdopodobnie Kriszne czy co to tam jest z tymi wcieleniami.
>Kolejny mędrzec, który udowadnia, że wielość bogów wyklucza istnienie boga.

Niczego nie wyklucza tylko skłania statystyczną większość do przyjęcia takiej religii jaka jest najbardziej popularna, znana i ewentualnie najlepsza do wyznawani a (bo za inne można np. pozbyć się łebka).

>>Tobie nie bóg jakikolwiek potrzebny jest tylko wieczne życie w jakimś edenie.
>Objawienie miałęś w tej sprawie?

Sam piszesz
> >Ja wierzę, nie ze strachu, tylko dlatego, że mam szansę na wieczne życie. Ktoś Cię oszukał z tym straszeniem."

>No zobacz! A ja jakoś nie muszę być grzeczny wobec nikogo, i wierzę. Co to za religia?

" Mój Bóg, daje mi prostą ofertę:

1) Dałem Ci wolną wolę, rób jak chcesz.

2) Ale są rzeczy które mi się podobają i takie które mi się nie podobają. Jak będziesz żył wg moich zasad, to potem zapraszam do siebie. A jak będziesz żył niezgodnie z nimi, to ja Cię do do mu nie wpuszczę, abyś mi gówna na butach nie naniósł.

3) Ale rób jak chcesz.

To uczciwy układ, jasny."

Tranzakcja, nic innego

>Tylko że nie będzie reklamacji bo to w jedną stronę podróż jest.
>Objawienie drugie?

Obserwacja świata. Ktoś wrócił po śmierci pnia mózgu?
Tylko mi nie pisz o halucynacjach np przy operacjach i jakiś zapaściach bo moje wizje po źle podanej narkozie to przelicytują topową wieszczkę.

>> Może zdarzają się zjawiska niewytłumaczalne, zgodne z jakąś nową nieznaną jeszcze fizyką, telepatia itp, (oczywiście nie jakieś duchy czy demony). Jeżeli tak to dodatkowo generowały religie, ja tak uważam.
>Życie pozagrobowe, zaświaty, jeśli istnieją (w co wierzę), są zapewne zupełnie wytłumaczalne naukowo.

Ciekawe, możesz rozwinąć.

>>Klasyfikacja religijna na tym portalu przyjmuje wymiary histerii (ile jest tych rodzajów - ateiści, agnostycy i ta cała reszta - linki były). Kto nie zna ten głupi, kto nie pisze jak na katedrze też
>Mam wątpliwości, czy rozumiesz te wszystkie pojęcia, które wypisałęś.

Nawet bez googla

>>Może jakiś bóg istnieje, może nie, mnie to wisi. I tak nie ma na mnie wpływu bo jest w zaświatach do których nie mam dostępu.

>A skąd wiesz? Jeśli bóg istnieje, cóż to dla niego przeskoczyć z tych zaświatów? Bóg to bóg. To że Ty nie masz tam dostępu to nie oznacza, iż ktoś stamtąd nie ma dostępu do Ciebie.

Nie byłoby tylu wzajemnie sprzecznych religii i ateistów, jakiegoś ścisłego cenzusu czasowego w niektórych religiach i podobnie.

>Dotarłem do końca Twojego postu, ale tu już się wyczerpałem...

Kiepsko
31-08-2016 15:47 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>>W Indiach byłbyś prawdopodobnie Kriszne czy co to tam jest z tymi wcieleniami.
>>Kolejny mędrzec, który udowadnia, że wielość bogów wyklucza istnienie boga.
>Niczego nie wyklucza tylko skłania statystyczną większość do przyjęcia takiej religii jaka jest najbardziej popularna, znana i ewentualnie najlepsza do wyznawani a (bo za inne można np. pozbyć się łebka).
No, już lepiej, co nadal nie jest dowodem na wykluczenie istnienia boga. Może On se być, przy dowlnych zjawiskach i procesach spoęłcznych funkcjonująych na świecie.
>>>Tobie nie bóg jakikolwiek potrzebny jest tylko wieczne życie w jakimś edenie.
>>Objawienie miałęś w tej sprawie?
>Sam piszesz
Nieprawda. Życie wieczne, jest tylko elementem całości.
>> >Ja wierzę, nie ze strachu, tylko dlatego, że mam szansę na wieczne życie. Ktoś Cię oszukał z tym straszeniem."
>>No zobacz! A ja jakoś nie muszę być grzeczny wobec nikogo, i wierzę. Co to za religia?
>" Mój Bóg, daje mi prostą ofertę:
>1) Dałem Ci wolną wolę, rób jak chcesz.
>2) Ale są rzeczy które mi się podobają i takie które mi się nie podobają. Jak będziesz żył wg moich zasad, to potem zapraszam do siebie. A jak będziesz żył niezgodnie z nimi, to ja Cię do do mu nie wpuszczę, abyś mi gówna na butach nie naniósł.
>3) Ale rób jak chcesz.
>To uczciwy układ, jasny."
>Tranzakcja, nic innego
Nieprawda. Nie istnieje tutaj żadna umowa. Możesz bowiem być grzesznikiem, a i tak skończyć w niebie. Prawie cały czas możesz się nawrócić. Nie ma tutaj terminów, wartości, liczb, itd...
W dowolnym momencie możesz tę "transakcję" przerwać i do niej dołączyć, często nawet nie wiesz czy ją zawarłeś. Bo to nie transakcja.
>>Tylko że nie będzie reklamacji bo to w jedną stronę podróż jest.
>>Objawienie drugie?
>Obserwacja świata. Ktoś wrócił po śmierci pnia mózgu?
>Tylko mi nie pisz o halucynacjach np przy operacjach i jakiś zapaściach bo moje wizje po źle podanej narkozie to przelicytują topową wieszczkę.
Nie rozumiesz mnie. To, co Ty nazywasz podróża w jedną stronę (śmiercią), jest nieudowadnialne aktualnie, dlatego nie możesz tego wiedzieć.
>>> Może zdarzają się zjawiska niewytłumaczalne, zgodne z jakąś nową nieznaną jeszcze fizyką, telepatia itp, (oczywiście nie jakieś duchy czy demony). Jeżeli tak to dodatkowo generowały religie, ja tak uważam.
>>Życie pozagrobowe, zaświaty, jeśli istnieją (w co wierzę), są zapewne zupełnie wytłumaczalne naukowo.
>Ciekawe, możesz rozwinąć.
To oczywista sprawa. Ja jestem racjonalistą, a zatem uważam, że nie mogą istnieć rzeczy, zjawiska, które nie istnieją. A jeśli coś istnieje, zachodzą jakieś procesy, to są one wytłumaczalne, można je zrozumieć.
Inaczej: jeśli bóg istnieje, to jako bóg, musi wiedzieć co się dzieje.
>>>Klasyfikacja religijna na tym portalu przyjmuje wymiary histerii (ile jest tych rodzajów - ateiści, agnostycy i ta cała reszta - linki były). Kto nie zna ten głupi, kto nie pisze jak na katedrze też
>>Mam wątpliwości, czy rozumiesz te wszystkie pojęcia, które wypisałęś.
>Nawet bez googla
No to mnie uspokoiłeś.
>>>Może jakiś bóg istnieje, może nie, mnie to wisi. I tak nie ma na mnie wpływu bo jest w zaświatach do których nie mam dostępu.
>>A skąd wiesz? Jeśli bóg istnieje, cóż to dla niego przeskoczyć z tych zaświatów? Bóg to bóg. To że Ty nie masz tam dostępu to nie oznacza, iż ktoś stamtąd nie ma dostępu do Ciebie.
>Nie byłoby tylu wzajemnie sprzecznych religii i ateistów, jakiegoś ścisłego cenzusu czasowego w niektórych religiach i podobnie.
Czy Ty myślisz, że bóg koniecznie chce nam wszystko ujawnić? Wg moich "objawień", to On chce, abyśmy sami doszli do pewnych rzeczy i tylko daje nam czasem wskazówki. A resztę powinniśmy sami zrobić.
>>Dotarłem do końca Twojego postu, ale tu już się wyczerpałem...
>Kiepsko
Tym razem było lepiej, nie?
31-08-2016 19:35 
 Ocena 2 na 2
JarekS (695 punktów)
>No, już lepiej, co nadal nie jest dowodem na wykluczenie istnienia boga.

Wyklucza określony model boga, taki gdzie ściśle określa on wymagania do wyznawców.
Nie będziesz miał bogów innych przede mną.
Jak jesteś w Indiach i nie znasz innych religii to naruszysz.
Jak jesteś Świadkiem Jahwe to naruszysz w stosunku do KK.

>Nieprawda. Życie wieczne, jest tylko elementem całości.
Ale chcesz tego.
Model też zależny od religii.
W SJ jest ostateczny zgon jak się nie zaklasyfikujesz.
Jak się zaklasyfikujesz to wieczny raj (coś ala eden z bajek) albo coś super, dla wybranej liczby. Nie wiem jaka jest interakcja między tymi super a normalnymi w raju, nie chcieli mi powiedzieć.

>>> >Ja wierzę, nie ze strachu, tylko dlatego, że mam szansę na wieczne życie. Ktoś Cię oszukał z tym straszeniem."

>>3) Ale rób jak chcesz.
>>To uczciwy układ, jasny."
>>Tranzakcja, nic innego
>Nieprawda. Nie istnieje tutaj żadna umowa.

>>To uczciwy układ, >jasny."
No to układ

>Możesz bowiem być grzesznikiem, a i tak skończyć w niebie. Prawie cały czas możesz się nawrócić. Nie ma tutaj terminów, wartości, liczb, itd...

Ale ogólnie eksperymentowanie ryzykowne więc lepiej nie podskakiwać, nie ?
Zwłaszcza jak liczb nie ma!
Eksperymenty nieszkodliwe też niewskazane (przecież nikt normalny nie bije czy gorzej). Przykładowo rozrywkowa noc z jakimś gejem czy randka z transseksualistą (to ostatnie jest zwłaszcza niezłe, robisz w jajo otoczenie a ryzyka zero).

Nie ma progów nie do przejścia w KK, z Świadków Jahwe po transfuzji był wylot. Z przytupem. I tragediami co łatwo wywnioskować. Od wywalenia ze zboru (co jak się majątek zapisało i łazi głosić w garniturku, pracy nie ma a wykształcenie marne wcale zabawne być nie musi) na robieniu problemów z transfuzją nieletnim i nie tylko skończywszy. Takie średnie iść nawet na niegroźną operacje ze świadomością że jakby co to jednak krwi nie dostaniesz. Tam są z tym większe problemy, nie wolno robić autotransfuzji itp.
Patrz szerzej na problem. Nie jesteś SJ bo miałeś szczęście i tyle.

>W dowolnym momencie możesz tę "transakcję" przerwać i do niej dołączyć, często nawet nie wiesz czy ją zawarłeś. Bo to nie transakcja.

To jak tak nic nie wiadomo to jak rozumiesz sprzedaż duszy w średniowieczu. Bajka to czy jakaś poprawka w międzyczasie była?

>Nie rozumiesz mnie. To, co Ty nazywasz podróża w jedną stronę (śmiercią), jest nieudowadnialne aktualnie, dlatego nie możesz tego wiedzieć.

Śmierć pnia mózgu (poprawnie stwierdzona naturalnie) niedyskusyjnie kasuje z ziemskiej egzystencji.

Poza tym zapoznaj się z innymi wierzeniami.
Jak jest gwarancja że Twoja religia i Twój bóg najlepszy, jedyny i ten właściwy.

>To oczywista sprawa. Ja jestem racjonalistą, a zatem uważam, że nie mogą istnieć rzeczy, zjawiska, które nie istnieją. A jeśli coś istnieje, zachodzą jakieś procesy, to są one wytłumaczalne, można je zrozumieć.

>Inaczej: jeśli bóg istnieje, to jako bóg, musi wiedzieć co się dzieje.

To w takim razie człowiek nie może decydować swobodnie skoro wszystko wiadomo z góry.
Przy zapłodnieniu tworzy się tez dusza czy więcej jak bliźniaki.
Jak zygota wchłonie zygotę (proces naturalny) to co będzie?
Wiadomo z góry ile dusz utworzyć czy jak?
Brzostowski (7067 punktów)
Na tym podstawowym poziomie nie dam rady, wybacz, szkoda czasu. Poczytaj książki.
02-09-2016 18:52 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>Na tym podstawowym poziomie nie dam rady, wybacz, szkoda czasu. Poczytaj książki.
To się chyba pisze
beka z Brzostowskiego.

Dostałem książkę Tyrały o socjologii ateizmu, ciekawe że powodem odejścia od religii jest u większości naukowa interpretacja rzeczywistości a nie fakt istnienia różnych religii często wzajemnie sprzecznych.
01-09-2016 01:11 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>Czy Ty myślisz, że bóg koniecznie chce nam wszystko ujawnić? Wg moich "objawień",to< >On chce, abyśmy sami doszli do pewnych rzeczy i tylko daje nam czasem wskazówki.<
Ten twój bóg to jest bóg media-markt. Nie dla idiotów.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
31-08-2016 00:32 
 Ocena 2 na 2
Jan Bednarski (1879 punktów)

>To żyj sobie. Chciałbym zobaczyć Twoje zdziwienie, po śmierci.

A czym się mam zdziwić ? Dopóki czegoś doświadczam nigdy nie mogę być pewny, czy nie są to obrazy generowane przez mózg w stanie przedśmiertnego niedotlenienia:

Efekty tego typu są prawdopodobnie związane z zaburzeniami funkcjonowania mózgu, mającymi miejsce m.in. w stanie śmierci klinicznej, a wynikającymi z niedokrwienia kory mózgowej (w tym ośrodka snu i układy limbicznego odpowiedzialnego za emocje), niedotlenienia (na które wrażliwy jest ślimak odpowiedzialny za wrażenia słuchowe), zatrucia, zaburzeń poziomu neurotransmiterów, a więc naruszenia normalnej fizjologii mózgu. W momencie śmierci klinicznej szyszynka prawdopodobnie produkuje duże ilości DMT, jednej z najsilniejszych substancji psychoaktywnych. Za taką interpretacją przemawiają badania neuropsychologiczne, w których udaje się wywoływać podobne efekty poprzez stymulację magnetyczną (TMS) niektórych rejonów kory, głównie płatów skroniowych. Prawdopodobnie również do płynu mózgowo-rdzeniowego uwalniane są endorfiny co blokuje ból i daje radość.

Nawet jeśli doświadczysz zbawienia to nie będziesz w stanie w żaden sposób stwierdzić czy wizje których doznajesz nie są właśnie wynikiem NDE (Near Death Experience). Kiedy NDE zakończy się, nie zdasz sobie nawet z tego sprawy, a Twoją ostatnią myślą będzie, że miałeś racje !

Wyobraźmy sobie jak to będzie przy przechodzeniu procesu umierania. Czas płynie do przodu, ale nie istnieje żadne "teraz" w którym śmierci można by zaznać. Biorąc pod uwagę jak subiektywnie odbierany jest czas można dojść do wniosku, że jesteśmy zamknięci w punkcie tuż przed utratą świadomości, bo ze swojego punktu widzenia nie możemy tak po prostu nie istnieć.

Z drugiej jednak strony być może w tym tkwi sedno sprawy. Twoje sumienie to metaforyczne oko boskiej sprawiedliwości, więc tuż przed rzeczywistą śmiercią dostajesz to na co swoim zdaniem zasługujesz. Umierasz wierząc, że odbywasz wiekuistą karę lub nagrodę, a po wszystkim i tak nie jesteś w stanie się dowiedzieć, że było inaczej.

.
31-08-2016 10:15 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
Witam,
>Efekty tego typu są prawdopodobnie związane z zaburzeniami funkcjonowania mózgu, mającymi miejsce m.in. w stanie śmierci klinicznej, a wynikającymi z niedokrwienia kory mózgowej (w tym ośrodka snu i układy limbicznego odpowiedzialnego za emocje), niedotlenienia (na które wrażliwy jest ślimak odpowiedzialny za wrażenia słuchowe), zatrucia, zaburzeń poziomu neurotransmiterów, a więc naruszenia normalnej fizjologii mózgu. W momencie śmierci klinicznej szyszynka prawdopodobnie produkuje duże ilości DMT, jednej z najsilniejszych substancji psychoaktywnych. Za taką interpretacją przemawiają badania neuropsychologiczne, w których udaje się wywoływać podobne efekty poprzez stymulację magnetyczną (TMS) niektórych rejonów kory, głównie płatów skroniowych. Prawdopodobnie również do płynu mózgowo-rdzeniowego uwalniane są endorfiny co blokuje ból i daje radość.

Miałem pkt 1,2 3,4,6 ale do nawet poważniejszych zaburzeń funkcjonowania u mnie to było daleko jak stąd do Betelguesy, żadnej reanimacji, nic z tych rzeczy. Chyba niekoniecznie do niektórych objawów trzeba mieć niedotlenie.
6 było z wizualizacją sali operacyjnej (myślę że może nastąpić podwyższenie zdolności określania położenia na podstawie dźwięku w pewnych warunkach poprzez mózg).
31-08-2016 15:28 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>To żyj sobie. Chciałbym zobaczyć Twoje zdziwienie, po śmierci.
>A czym się mam zdziwić ? Dopóki czegoś doświadczam nigdy nie mogę być pewny, czy nie są to obrazy generowane przez mózg w stanie przedśmiertnego niedotlenienia:

Oto dowód wystarczający, na to, iż dla racjonalisty nie istnieje dowód na nic.
05-09-2016 05:52 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Tobie nie bóg jakikolwiek potrzebny jest tylko wieczne życie w jakimś edenie.
>Objawienie miałęś w tej sprawie?
Ja miałam.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
30-08-2016 12:48 
 Ocena 2 na 2
darzec (676 punktów)
(zablokowany)

> >Ja wierzę, nie ze strachu, tylko dlatego, że mam szansę na wieczne życie. Ktoś Cię oszukał z tym straszeniem.

Oooooooooo wiara dla ewentualnych korzyści. Materialistyczne podejście. Przyszłe korzyści. Co mi szkodzi wierzyć, a nóż się spełni obietnica.
Odrobina hazardu jest emocjonująca.
30-08-2016 14:29 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>> >Ja wierzę, nie ze strachu, tylko dlatego, że mam szansę na wieczne życie. Ktoś Cię oszukał z tym straszeniem.
>Oooooooooo wiara dla ewentualnych korzyści. Materialistyczne podejście. Przyszłe korzyści. Co mi szkodzi wierzyć, a nóż się spełni obietnica.
Korzyść jest oczywista. Tyle że wiara nie wynika z chęci tylko życia wiecznego, ale z miłości do boga, prób rozumienia kim jest i realnego utożsamienia się z boskimi prawami. Korzyść jest także w to wpisana.

Niestety ateista tego nie pojmie. On widzi tylko układ: będziesz posłuszny, dostaniesz banana! Co nie dziwi, bo pochodząc od małpy, ma ciągoty do banana.

>Odrobina hazardu jest emocjonująca.


Tu nie ma hazardu, jesteś porzadnym chrześcijaninem - będzie niebo. Hazard to raczej ateisty uprawiają wierząc tylko na 1 promil, albo 1 procent! A potem jeszcze piekło-niebo! I w końcu będzie piekło, czy wziąc wazelinę? Mają ludzie hobby!
06-09-2016 15:02 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Korzyść jest oczywista. Tyle że wiara nie wynika z chęci tylko życia wiecznego, ale z miłości do boga, prób rozumienia kim jest i realnego utożsamienia się z boskimi prawami. Korzyść jest także w to wpisana.

Hipokryzja, brak logiki, wywyższanie się i to na podstawie tego, że jest się bezmyślną małpką wierzącą w to co napisano w jakiejś księdze. No i korzyść jest w to wpisana, ale oczywiście to nie dla korzyści Dlatego uważam, że osoby wierzące to najbardziej zakłamani ludzie.
06-09-2016 14:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Olson chce przenieść się do jakiegoś VR w komputerze, Ty do nieba.

To jest jedyna szansa nie na życie wieczne, lecz na to żeby tu i teraz było dobrze. Myśl, że miałbym nigdy nie umrzeć jest przerażająca.

A Brzostowski pójdzie wg swojej wiary prosto do piekła, bo wierzy dla swojej korzyści (życie wieczne), więc nie będzie mu to dane, gdyż nie wierzy w Boga z miłości. Szach i mat
01-09-2016 00:51 
 Ocena 3 na 3
PerverserPerser (579 punktów)
>Ja wierzę, nie ze strachu, tylko dlatego, że mam szansę na wieczne życie..<
Masz na myśli katolicką koncepcję życia wiecznego? Czy może tę z reinkarnacją w różnych postaciach aż do Nirwany?
Zakładam że twoja droga do życia wiecznego wiedzie przez KK. Jako osoba nie w pełni kwestionująca osiągnięcia nauki zgodzisz się że Universum jest systemem zamkniętym. Żaden atom nie może do niego przeniknąć z zewnątrz ani żaden nie może zniknąć. Koncepcja na której opierasz swoje nadzieje i plany turystyczne po śmierci bazują na zbawieniu. Etapem do zbawienia jest Sąd Ostateczny. To tam ma się rozstrzygnąć kto stanie po prawicy a kto po lewicy ojca. Wszyscy osądzani przybiorą swoje szaty ziemskie tzn. wrócą do ciała. Gdy umrzesz twoje ciało podlegnie wiecznemu obiegowi w naturze w cyklu żywieniowym. Część atomów może zbudować drzewko posadzone na twoim grobie, część zjedzą robaki które z kolei będą pożarte przez inne większe, i kiedyś w łańcuchu żywieniowym staną się częścią ciała innego człowieka. W ciągu tysiącleci, jeden atom budował ciała wielu ludzi. W którym ciele znajdzie się ten atom na sądzie ostatecznym który przewędrował przez wiele ciał ? Pytanie dotyczy wszystkich atomów budujących twoje ciało, bo każdy miał podobny przebieg. Jeden wyssałeś z mlekiem matki, inny zjadłeś dziś z bułką na śniadanie..Czy ta historia z sądem ostatecznym nie wydaje ci się beznadziejnie głupia. Jej głupotę zauważył już Orygenes. Wykazano już istnienie świadomości lub nazwijmy to duszy, która może istnieć tylko w połączeniu z materią-energią. Wierzysz że twoja świadomość będzie mogła funkcjonować bez źródła energii? Na czym tą swoją wiarę opierasz, nie wchodząc w konflikt z wynikami nauki.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
01-09-2016 01:05 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Kolego, co Ty tutaj za dziecinadę urządzasz?

Dusza (świadomość) jak pisałeś potrzebuje energii-materii. Atomów jest pod dostatkiem, te same, co do rodzaju, są w kamieniu, i te same w oku. Jest wystarczająca ilość atomów we wszechświecie, aby odtworzyć nośnik (materia-energia) wielu dusz. Nie ważne jest przy tym, które to były konkretnie atomy.

Poza tym tych konkretnych atomów też już nie będzie, bo atomy też się zmieniają, będą zupełnie innymi atomami.

To Orygenes taki mądry był?
01-09-2016 10:16 
 Ocena 4 na 4
PerverserPerser (579 punktów)
>Poza tym tych konkretnych atomów też już nie będzie, bo atomy też się zmieniają, będą zupełnie innymi atomami.<
Tak jak przypuszczałem. Wdać się z tobą w dyskusję prowadzi do tego że po kilku zdaniach się błaźnisz. Twój bóg przebywa poza naszym wszechświatem, inaczej byłyby widoczne ślady jego obecności. Dlatego przeniesiono go do transcendencji. Ta, o ile nie jest tylko intelektualnym abstraktem, nie ma żadnych materialnych powiązań z kosmosem. Błąd w twojej argumentacji możesz sam znaleźć.
>To Orygenes taki mądry był?<
Życiowo nie był mądry bo się sam wymiśkował. Teologicznie był mądrzejszy, dlatego po latach ozwano go heretykiem.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
01-09-2016 11:10 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Poza tym tych konkretnych atomów też już nie będzie, bo atomy też się zmieniają, będą zupełnie innymi atomami.<
>Tak jak przypuszczałem. Wdać się z tobą w dyskusję prowadzi do tego że po kilku zdaniach się błaźnisz.
Pokaż mi błąd w poscie powyżej?
>Twój bóg przebywa poza naszym wszechświatem, inaczej byłyby widoczne ślady jego obecności. Dlatego przeniesiono go do transcendencji. Ta, o ile nie jest tylko intelektualnym abstraktem, nie ma żadnych materialnych powiązań z kosmosem. Błąd w twojej argumentacji możesz sam znaleźć.

Piszesz sam o elektronach, o duszy, a teraz już piszesz że jej nie ma w tym świecie, tak?

Sam nie wiesz o co Ci chodzi człowieku.

Na jakie podstawie twierdzisz, że mój bóg przebywa poza naszym światem? Bo nie ma dowodów? tysiąc lat temu nie było dowodów że istnieją elektrony.
02-09-2016 02:05 
 Ocena 5 na 5
PerverserPerser (579 punktów)
>Sam nie wiesz o co Ci chodzi człowieku.<
Ja wiem o co mi chodzi. Opieram się na założeniach twojej religii i prowadzą one do absurdu. Jeżeli tego nie dostrzegasz, to przyczyna może leżeć w twoim ograniczonym horyzoncie myślowym. W szkole uczą nie tylko klepania tekstów, co ćwiczy pamięć, uczą też zdolności myślenia przyczynowo-skutkowego oraz zdolności wnioskowania dedukcyjnego. Twoja wiejska szkółka nauczyła cię mielić ozorem bez sensu, to czego powinna cię nauczyć zaniedbała. Skutki są widoczne w twojej pseudo argumentacji.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
02-09-2016 10:39 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Sam nie wiesz o co Ci chodzi człowieku.<
>Ja wiem o co mi chodzi. Opieram się na założeniach twojej religii i prowadzą one do absurdu. Jeżeli tego nie dostrzegasz, to przyczyna może leżeć w twoim ograniczonym horyzoncie myślowym. W szkole uczą nie tylko klepania tekstów, co ćwiczy pamięć, uczą też zdolności myślenia przyczynowo-skutkowego oraz zdolności wnioskowania dedukcyjnego. Twoja wiejska szkółka nauczyła cię mielić ozorem bez sensu, to czego powinna cię nauczyć zaniedbała. Skutki są widoczne w twojej pseudo argumentacji.

A co tam z tymi atomami? Zaczynasz o czymś pisać (dusza, atomy, energia-materia), katol Ci pokazuje, że piszesz bzdury. Włącza Ci się lampka - o qwa rozjedzie mnie merytorycznie! Więc aby się nie ośmieszyć, przypierd...alasz katolowi swoje antyklerykalne ogólniki, inni Tobie podobni dają Ci kilka plusów, cieszysz się i git! Żałosne!

Taki jest Twój i Wasz poziom. Jak z Wami można gadać? Tylko wyśmiewać to całe lewactwo. Podkreślam lewactwo! Bo normalnych racjonalistów, lewicowców, a nawet antyklerykałów, to kilkunastu tu jest, ale oni też już rzadko piszą, bo musieliby wówczas za bardzo się denerwować poziomem lewactwa.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Brzostowski, do Ciebie nic nie dotrze, bo jesteś typowym schizolem, który każdą wypowiedź odwróci bez argumentu. Dziwne, że nie masz jeszcze bana, bo tyle prymitywnego pustosłowia nie ma u żadnego innego użytkownika tego forum. Piszesz jak małe dziecko, używasz takich samych trików retorycznych jak 12 latek.
02-09-2016 15:18 
 Ocena 5 na 5
PerverserPerser (579 punktów)
>Pokaż mi błąd w poscie powyżej?<
Twój błąd lub manipulacja polega na tym że z jednej strony twierdzisz że komunikacja w kosmosie jest niemożliwa bo fale akustyczne nie rozchodzą się w próżni a z drugiej strony twierdzisz że otrzymujesz sugestie od swojego Pana, doznajesz przeżyć inspirowanych przez niego i przemilczasz co jest tym nośnikiem informacji. Każda ingerencja z zewnątrz do naszego kosmosu, wymaga złamania przynajmniej jednego prawa zachowania ale to ci nie przeszkadza w twojej argumentacji. Nawet teolodzy nie są tak głupi żeby twierdzić że bóg łamie prawa natury, bo to oznaczałoby że bóg postępuje wg swoich humorów. I gdy będzie w złym nastroju to nawet największego dewoty nie wpuści do nieba. Cały wysiłek ziemski może pójść na marne. Twój błąd polega na tym że twierdzisz że zbierasz zasługi na życie wieczne, co oznacza że możliwe jest istnienie duszy poza ciałem, podczas gdy abstrakcyjne, spirytualne, platoniczne agencje jak idee, myśli, są jak najbardziej realnymi strukturami działającymi w świecie ale zawsze są one wzorem neuronalnej aktywności naszego umysłu. Idea która nie powstała w umyśle nie istnieje. Idei nie da się ontologicznie odłączyć od umysłu. Gdyby duchowość nie była strukturą organicznej materii, nie możliwa byłaby realizacja świadomości w innym nośniku-medium.
>Na jakie podstawie twierdzisz, że mój bóg przebywa poza naszym światem? Bo nie ma dowodów? tysiąc lat temu nie było dowodów że istnieją elektrony.<
Na podstawie tego co jego kapłani i apologeci nazywają zaświatem. Dowód na istnienie elektronów przedstawił Tales z Miletu 4600 lat temu.
Jeżeli bóg nie jest ideą i jest immanentny to musi podlegać prawom natury. Musi posiadać materialną postać, mieć zdolność do przemiany materii i musi być śmiertelny. Albo jest wykutą z kamienia bryłą, ale ta też podlega procesowi niszczenia.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Pokaż mi błąd w poscie powyżej?<
>Twój błąd lub manipulacja polega na tym że z jednej strony twierdzisz że komunikacja w kosmosie jest niemożliwa bo fale akustyczne nie rozchodzą się w próżni a z drugiej strony twierdzisz że otrzymujesz sugestie od swojego Pana, doznajesz przeżyć inspirowanych przez niego i przemilczasz co jest tym nośnikiem informacji.
Nie przemilczam, po prostu nie wiem.
>Każda ingerencja z zewnątrz do naszego kosmosu, wymaga złamania przynajmniej jednego prawa zachowania ale to ci nie przeszkadza w twojej argumentacji.
A dlaczego ingerencja z zewnątrz wymaga złamania jakichś znanych nam praw? Podaj przykład takiej sytuacji/ ingerencji która wymaga takiego złamania praw.

Poza tym, ja uważam, że Bóg jest częścią fizycznego świata. Nie musi łamać żadnych praw, on zna te prawa, rozumie i stosuje.

>Twój błąd polega na tym że twierdzisz że zbierasz zasługi na życie wieczne, co oznacza że możliwe jest istnienie duszy poza ciałem, podczas gdy abstrakcyjne, spirytualne, platoniczne agencje jak idee, myśli, są jak najbardziej realnymi strukturami działającymi w świecie ale zawsze są one wzorem neuronalnej aktywności naszego umysłu. Idea która nie powstała w umyśle nie istnieje. Idei nie da się ontologicznie odłączyć od umysłu. Gdyby duchowość nie była strukturą organicznej materii, nie możliwa byłaby realizacja świadomości w innym nośniku-medium.
A ja nie twierdzę że świadomość/ dusza nie wymaga nośnika. Ja tak nie pisałem. Ty wymyślasz sobie moje rzekome poglądy i z nimi prowadzisz dyskusję, widzisz to?
>>Na jakie podstawie twierdzisz, że mój bóg przebywa poza naszym światem? Bo nie ma dowodów? tysiąc lat temu nie było dowodów że istnieją elektrony.<
>Na podstawie tego co jego kapłani i apologeci nazywają zaświatem.
Dzisiejsza nauka dostarcza nam wiedzy, aby spokojnie przyjmować istnienie wielu światów. A Ty opierasz się tylko o wiedzę kaplanów?

>Dowód na istnienie elektronów przedstawił Tales z Miletu 4600 lat temu.
Rozmawiamy poważnie? No chyba nie. Odróżniasz spostrzeżenie od dowodu?
>Jeżeli bóg nie jest ideą i jest immanentny to musi podlegać prawom natury. Musi posiadać materialną postać, mieć zdolność do przemiany materii i musi być śmiertelny. Albo jest wykutą z kamienia bryłą, ale ta też podlega procesowi niszczenia.
Upraszczasz i zbyt często używasz słowa "musi". Bóg faktycznie musi jakoś żyć, musi mieć jakiś ośrodek w którym żyje, jakąś formę (materia, energia), tak nam się przynajmiej wydaje, bo taki świat znamy. I tyle, reszty z Twoich "musi", nie musi.

Bóg znający prawa natury, może być architektem zmian, On po prostu wie, jak zrobić wiatr, jak rozsunąć może, albo se pochodzić po wodzie. Może być nieśmiertelny bo wie, w czym sobie "pogmerać" aby mu się wątroba nie zepsuła. Naprawdę w świecie tak wielu książek science-fiction
można sobie wyobrazić tysiące sposobów jak to może działać.
05-09-2016 20:49 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)

>A ja nie twierdzę że świadomość/ dusza nie wymaga nośnika. Ja tak nie pisałem. Ty wymyślasz sobie moje rzekome poglądy i z nimi prowadzisz dyskusję, widzisz to?

Musi odróżniać sie od pozawszechświata i od innych dusz (bo jest ich wiele - tylu ilu było ludzi i są dusze i cos poza).
Brzostowski (7067 punktów)
>>A ja nie twierdzę że świadomość/ dusza nie wymaga nośnika. Ja tak nie pisałem. Ty wymyślasz sobie moje rzekome poglądy i z nimi prowadzisz dyskusję, widzisz to?
>Musi odróżniać sie od pozawszechświata i od innych dusz (bo jest ich wiele - tylu ilu było ludzi i są dusze i cos poza).
Nie rozumiem.
05-09-2016 20:38 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>Pokaż mi błąd w poscie powyżej?
>>Twój bóg przebywa poza naszym wszechświatem, inaczej byłyby widoczne ślady jego obecności. Dlatego przeniesiono go do transcendencji. Ta, o ile nie jest tylko intelektualnym abstraktem, nie ma żadnych materialnych powiązań z kosmosem. Błąd w twojej argumentacji możesz sam znaleźć.
>Piszesz sam o elektronach, o duszy, a teraz już piszesz że jej nie ma w tym świecie, tak?

Chodzi o to że musi być połączenie pomiędzy materią tego Wszechświata a zaświatem poza jakieś konkretne bo inaczej nie przeniesiesz się jako świadoma osobowość po śmierci i nie da się zrobić sądu ani nic więcej. Musi się tworzyć jakoś kopia i to ustawicznie (jeżeli ma pozostać pamięć) bo nie będzie z czego odtworzyć oryginału albo sama kopia po śmierci człowieka zostaje w pozawszechświecie i staje się oryginałem. Nad którym robi się sądy itp - zauważ że to wymaga szeregu założeń co do
minimalnych wymagań na ten nośnik.
I nie ma na to racjonalnego wytłumaczenia. Jest to nadbudowa poza racjonalna, poza czasem, materią i energią, poza jakimikolwiek zjawiskami możliwymi do interpretacji teraz i kiedykolwiek później i w to się wierzy (ewentualnie są tu dodawane przeżycia mistyczne które utwierdzają wierzących w poprawności).

Różne religie podchodzą do tego nośnika w pozawszechświecie (takie z transcedencją).
Albo ilość nośników jest określona (tak jest w Budyźmie) i wcielasz się w kolejne na drabinie z kasacją danych na początku itp. Na górze nirwana czyli spokój na dole zwierzaki. Osobowości sie nie przenosi (albo w formie szczątkowej) tylko coś innego - tego dokładnie nie zrozumiałem co.

KK i okolice tworzą nowe osobowości poza Wszechświatem (i np. nazywa duszą) która się wiąże z materialnym bytem po poczęciu człowieka. Ze względu na biologie rozrodu ssaków (np. wchłonięcie zygoty przez zygotę) tworzy się interpretacje które (za przeproszeniem) ratują sytuacje - np. teoria zagnieżdżania duszy niejakiego Slipki.
Z czego wynika najwięcej awantur o eugenike i aborcję zamiast racjonalnego podejścia do tych spraw.

Naturalnym jest tu pytanie czy pozawszechświat jest w ogóle potrzebny (racjonaliści to negują) i co ważniejsze jak dane (w KK Stary, Nowy Testament i reszta) o czymś co z definicji jest niedostępne przedostały się do obecnego Wszechświata.

Tak ja to przynajmniej w skrócie rozumiem.
06-09-2016 00:24 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Jeśli istnieje bóg, jest jak najbardziej naturalny. Zaświaty, to normalny świat, tylko dla nas niewidoczny. Bóg po prostu wie jak poruszać się pomiędzy swoim światem (np niebem, czy zaświatem), a naszym. A my nie wiemy.

Ludzka śmierć, nie powoduje żadnego "przejścia" w inny świat. Ten świat jest inny tylko dla nas, dla boga to naturalny świat, dla nas niewidoczny.

Nasza pamięć, nasze życie, jest jak film. To wszystko co się zdarzyło, zostało "zapisane" i zapamiętane przez Boga.

Sąd nad człowiekiem, nie wymaga naszej pamięci.

Nasze życie po śmierci (w niebie) nie będzie już całkiem postrzegane przez nas tak jak tu na Ziemi. będziemy inni, wolni od wielu ograniczeń, od pokus, itd... Nie ma potrzeby kopiowania naszej pamięci dokładnie. Ale zapewne w dużej mierze tak.

I teraz pytanie - jacy będziemy w niebie, którzy? Z pamięcią 30-latka, 50-latka czy 80-latka? Otóż ze wszystkimi naraz! Gdy oglądasz filmik z imprezy, to IMPREZA stanowi całość, tego co widzisz. Gdy pytasz jaka była impreza, nie pytasz o 1 kadr, tylko o całość, czyż nie?
06-09-2016 12:12 
 Ocena 1 na 1
Max Golonko (1811 punktów)
Totalny bezsens.

Pamięć to tez poglądy, upodobania.
Na starość półgłupi staruszek może mieć bardzo ugruntowane liczne poglądy.
Np że własność prywatna jest najlepsza lub zła.

Nie da się tego scalić.

Pan ucieka od tematu w półodpowiedzi dobre dla małego Kazia spod budki z piwem który ufa autorytetom.

Miłego dnia
Brzostowski (7067 punktów)
Jak niby inteligentni ludzie mogą być ograniczeni? Nie w sensie, że głupi, tylko ograniczeni przez schematy?!

Ty dziś - Max Golonko, pamiętasz siebie sprzed roku? I co? Masz problem ze scaleniem? Pomyśl tylko dobrze przed odpowiedzią, bo ja już mam odpowiedź na Twój kolejny post.
06-09-2016 14:49 
 Ocena 1 na 1
Max Golonko (1811 punktów)
nie da się mieć jednocześnie dwóch sprzecznych wzajemnie poglądów
dlatego do nieba musi iść zidiociały amoralny staruszek (jesli akurat aluminium pite z pożywieniem zniszczyło mu inteligencje w ostatnich 30 latach życia).

DLATEGO KONCEPCJA DUSZY I NIEBA/PIEKŁA JEST BEZ SENSU !!!

Myślimy mózgami i zmieniamy swoją tożsamość z roku na rok.
Jahwe to bzdura dał się Pan nabrać Żydom a potem cesarzowi Konstantynowi
który szukał nowej religii dla uspokojenia wewnętrznych problemów w cesarstwie.

NIECH PAN CHOC RAZ UCZCIWIE ZASTANOWI SIĘ!

CZY ABY NA PEWNO JEZUS NIE BYŁ TYLKO I WYLACZNIE CZŁOWIEKIEM I NIE POSZEDŁ DO ŻADNEGO NIEBA PO ŚMIERCI.

RAZ UCZCIWIE - BIORĄC POD UWAGĘ RÓŻNE ARGUMENTY.

Podobno tylko krowa nie zmienia poglądów. Skoro po coś ma pan mózg to nie zbrodnią jest pomyśleć raz uczciwie krytycznie o Jahwe i Jezusie !

Rzymianin cynicznie wykorzystał jedną z legend a Pan w to wszedł jak ślepiec i sam sobie zabrania starannie przemyśleć sprawę!!!!
Brzostowski (7067 punktów)
>nie da się mieć jednocześnie dwóch sprzecznych wzajemnie poglądów
>dlatego do nieba musi iść zidiociały amoralny staruszek (jesli akurat aluminium pite z pożywieniem zniszczyło mu inteligencje w ostatnich 30 latach życia).
>DLATEGO KONCEPCJA DUSZY I NIEBA/PIEKŁA JEST BEZ SENSU !!!
>Myślimy mózgami i zmieniamy swoją tożsamość z roku na rok.

No właśnie...

Myślimy mózgami, zmieniamy swoje poglądy, czasem nawet diametralnie. Faktycznie 30-latek może mieć zupełnie inny pogląd na pewne tematy niż 70-latek. A co jeśli mają sprzeczne? Co będzie w niebie? Np 30-latek lubi kiszone ogórki, a 70-latek nie! A zatem ten w niebie, będzie lubił ogórki, czy nie? Ta sprzeczność, i to pytanie udowadnia wg Maxa, że duszy NIMA!

Otóż cała rzecz polega na tym, że w niebie, nie będzie problemu ogórków kiszonych! Dusza ludzka nie będzie miała takich problemów, i nie będzie potrzeby zastanawiania się nad nimi. Przez to, nie będzie żadnej sprzeczności, którą z taką łatwością przenosisz ze świata "żywych" do "nieba".

A wiesz dlaczego? Bo celem obcowania z bogiem, nie jest pamięć o ogórkach, tylko radość z miłości. W niebie będziemy razem wspólnie, cieszyć się z własnej obecności, z dalszego poznawania boga. Majac świadomosć czynów tu na Ziemi.

Co więcej, prawdopoodbnie będziemy w jakiś sposób połączeni, i każdy być może będzie mógł "zajrzeć" do świadomosci innych, jakoś ją przezywać. Myślenie w kategorii "ja" będzie tak samo silne jak w kategorii "my".Oczywiście gówno wiemy na pewno jak to będzie, to wszystko są domysły, częśto z objawień.

Jednak problem który tworzysz i na jego podstawie "udowdniasz" coś tam, jest dla tesitów śmieszny, jak musza żrąca gówno.

>Jahwe to bzdura dał się Pan nabrać Żydom a potem cesarzowi Konstantynowi
>który szukał nowej religii dla uspokojenia wewnętrznych problemów w cesarstwie.
Dziwne, Biblia ciut starsza...
>NIECH PAN CHOC RAZ UCZCIWIE ZASTANOWI SIĘ!
>CZY ABY NA PEWNO JEZUS NIE BYŁ TYLKO I WYLACZNIE CZŁOWIEKIEM I NIE POSZEDŁ DO ŻADNEGO NIEBA PO ŚMIERCI.
Na pewno to ja nie wiem NIC.
>RAZ UCZCIWIE - BIORĄC POD UWAGĘ RÓŻNE ARGUMENTY.
>Podobno tylko krowa nie zmienia poglądów. Skoro po coś ma pan mózg to nie zbrodnią jest pomyśleć raz uczciwie krytycznie o Jahwe i Jezusie !

>Rzymianin cynicznie wykorzystał jedną z legend a Pan w to wszedł jak ślepiec i sam sobie zabrania starannie przemyśleć sprawę!!!!

Dziwne, ale ST jest datowany dużo wcześniej niż Konstantyn.

Legendy, legendy...

Grupa ludów ugryjskich, wśród nich przodkowie Węgrów, wyodrębniła się spośród ludów ugrofińskich prawdopodobnie w połowie II tysiąclecia p.n.e. Znaleziska archeologiczne świadczą, że siedziby tej grupy ludów znajdowały się na wschód od środkowego Uralu. Potem zajmowali tereny leżące albo na stepach Kubania na Przedkaukaziu albo między środkową Wołgą a Uralem.

Między V a IX wiekiem n.e. większość pra-Węgrów wywędrowała z dotychczasowej siedziby na stepach poduralskich na południowy zachód, aż dotarli do terenów mniej więcej współcześnie zasiedlanych (kotlina panońska).

I tak dożyli do XII wieku. Aż w XII wieku, w czasie najazdu Hunów, uciekł na "Węgry" lud Komanów (Połowców), który zetknąwszy się z Węgrami oznajmił iż, że tym samym jezykiem gadają pod Uralem...

Król węgierski przygotował więc wyprawę na Przedkaukazie, aby sprowadzić ziomków... I dotarli, okazało się ... że żyjące tam jeszcze (już na wymarciu) plemiona uralskich Węgrów przechowują w pamięci mit o wyprawie narodu na zachód...

Co najmniej ok. pół tysiąca lat, w pamięci niepiśmiennych, pogańskich plemion zachował się mit o "wyprawie na zachód". Mit, który przetrwał, mimo że plemiona były już szczątkowe...

pl.wikipedia.org/wiki/Węgrzy

Dlaczegóż to, skoro taki mit przetrwał, nieprawdą miałyby być opowieści o Jahwe i Jezusie, które zostały przecie spisane...
02-09-2016 19:11 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>>Ja wierzę, nie ze strachu, tylko dlatego, że mam szansę na wieczne życie..<
>Masz na myśli katolicką koncepcję życia wiecznego? Czy może tę z reinkarnacją w różnych postaciach aż do Nirwany?

Absolutnie, tylko model Świadków Jahwe jest jedynym obowiązującym!
Raj coś ala eden. Inteligentne lwy do towarzystwa (chyba dla chętnych, chciałem watachę pasterskich kundli ale nie ma w pakiecie zdecydowanie). Z tymi lwami to jakoś lekko niejasne było (IQ, zdrowotność, rozmnażanie, behawior, dieta), nie zaliczyłem następnego spotkania niestety z tym głosicielem.

> Etapem do zbawienia jest Sąd Ostateczny. To tam ma się rozstrzygnąć kto stanie po prawicy a kto po lewicy ojca. Wszyscy osądzani przybiorą swoje szaty ziemskie tzn. wrócą do ciała.

To nie tak.
Robią kopie z najlepszych fizycznych lat, pare poprawek w imię miłosierdzia (mnie do zera czyli bez okularów, ktoś z wadami do umbernmensha, takich jakiś beznadziejnych umysłowo można zgubić w tłoku, kto to sprawdzi w skali wiecznośći itp.), zapisują stan mózgu przed śmiercią i wstawiają do kopii ciała na tym sądzie. No tak torszke przed, przyzwyczaić się trzeba przecież. Do tego duży mainframe na grzechy oddzielnie (przecież jakoś ten sąd musi się odbyć).
Posta na racjonaliste piszesz - w zależności od uznania +3 do -10 jednostek grzechowych. Za swojego masz minimum -10 i to jednego więc uważaj!
I tak za wszystko. Odpowiadasz za bilans przecież.
Był taki polski film "Niebo i Piekło", nawet pasuje.
I "Perfekcyjną niedoskonałość" Dukaja sobie poczytaj, warto.

>Czy ta historia z sądem ostatecznym nie wydaje ci się beznadziejnie głupia.

Wcale nie, mi się podoba.
"Przyjdzie sądzić żywych i umarłych" - taki temat w dzienniku kiedyś funkcjonariusz zapisał (jak jeszcze ze szkołą cokolwiek wspólnego miałem . No to chyba ten sąd będzie, nie?

> Na czym tą swoją wiarę opierasz, nie wchodząc w konflikt z wynikami nauki.

Zrobi sie raj w Czarnej Dziurze i już
31-08-2016 01:08 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>Niestety tego nie wiemy. Ale jako nr 1, to raczej nie bał się konkurencji.<
Gdy powstawał kult Jahwe popularny był kult Baala. Żeby zwiększyć szanse Jahwe powstało przykazanie: Nie będziesz miał bogów innych przede mną.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
31-08-2016 15:29 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Niestety tego nie wiemy. Ale jako nr 1, to raczej nie bał się konkurencji.<
>Gdy powstawał kult Jahwe popularny był kult Baala. Żeby zwiększyć szanse Jahwe powstało przykazanie: Nie będziesz miał bogów innych przede mną.
No i gdzie ten Baal? Widzisz, nie było czego się bać...
01-09-2016 00:06 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>No i gdzie ten Baal? Widzisz, nie było czego się bać...<
Kult Baala pielęgnowany był w pewnym narodzie która naród izraelski zniszczył. Gdyby w przyszłości naród polski został unicestwiony przez inne Etnie, które miałyby swojego boga, o królowej z Częstochowy nikt już by nie wspominał. Bogowie muszą mieć swoich wyznawców. Inaczej zanikają. Wielu potężnych bogów wyniesiono już w trumnach do grobu.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
29-08-2016 09:39 
 Ocena 1 na 1
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>Ty w ogóle nie rozumiesz nic z koncepcji Boga.
Ja też nie rozumiem i nie chcę rozumieć. Poza tym którego boga masz na myśłi, bo przecież tyle religii jest i było na świecie. O którym zatem mówisz, bo jest ich tak wielu.

Z resztą jak tysiące ideologicznych ateistów. Zrozum człowieku:
>Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, Wy - cały czas qwa zdziwieni!
To rozum sobie, ja jako ateista nie chce i nie muszę. Jestem wolny.

>Masz realną wolną wolę, qwa masz ją! Siedzisz teraz przed kompem możesz się podrapać po nosie, dupie lub po czym tam chcesz. TY o tym decydujesz. Ptrzebujesz lepszego dowodu na to, że to Ty podejmujesz decyzję?
Zajebisty dowód na poziomie Einstaina.

Ty! Zamiast oczywistych dowodów, pieprzycie w kólko o tej wyidealizowanej, teoretycznej, folozoficznej wolnej woli, której faktycznie nie ma i wciskacie ten kit sami sobie.

Oczywiście,ze wolnej woli nie ma. Jest wybór.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Ty w ogóle nie rozumiesz nic z koncepcji Boga.
>Ja też nie rozumiem i nie chcę rozumieć.
???
>Poza tym którego boga masz na myśłi, bo przecież tyle religii jest i było na świecie. O którym zatem mówisz, bo jest ich tak wielu.
O zaczyna się, stara śpiewka - podaj definicję Boga...
Jak nie chcesz rozumieć, to nie będę Ci tłumaczył.
>Z resztą jak tysiące ideologicznych ateistów. Zrozum człowieku:
>>Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, Wy - cały czas qwa zdziwieni!
>To rozum sobie, ja jako ateista nie chce i nie muszę. Jestem wolny.
Jesteś wolny? To istnieje ta wolna wola czy nie?
>>Masz realną wolną wolę, qwa masz ją! Siedzisz teraz przed kompem możesz się podrapać po nosie, dupie lub po czym tam chcesz. TY o tym decydujesz. Ptrzebujesz lepszego dowodu na to, że to Ty podejmujesz decyzję?
>Zajebisty dowód na poziomie Einstaina.
Dziękuję.
>Ty! Zamiast oczywistych dowodów, pieprzycie w kólko o tej wyidealizowanej, teoretycznej, folozoficznej wolnej woli, której faktycznie nie ma i wciskacie ten kit sami sobie.
>Oczywiście,ze wolnej woli nie ma. Jest wybór.

No, wreszcie, może w końcu jakiś antyklerykał to wreszcie zrozumiał! Chociaż raczej myślę, iż to się trafiło jak ślepej kozie islamista. Koncepcja wolnej woli, tak jak jest pokazana w Biblii, odnosi się własnie do wyboru i decyzji, a nie do wyidealizowanej wolnej woli. Dlatego też w sensie religijnym wolna wola istnieje (jest wybór). Antykleryakły zawsze ściamniają że wolnej woli nie ma i odnoszą to do Jahwe, tymczasem nie oto nie oto... Może wreszcie Ty będziesz jednym z nielicznych ateistów którzy to sobie uświadomią.
30-08-2016 12:42 
 Ocena 1 na 1
darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>No, wreszcie, może w końcu jakiś antyklerykał to wreszcie zrozumiał! Chociaż raczej myślę, iż to się trafiło jak ślepej kozie islamista. Koncepcja wolnej woli, tak jak jest pokazana w Biblii, odnosi się własnie do wyboru i decyzji, a nie do wyidealizowanej wolnej woli. Dlatego też w sensie religijnym wolna wola istnieje (jest wybór). Antykleryakły zawsze ściamniają że wolnej woli nie ma i odnoszą to do Jahwe, tymczasem nie oto nie oto... Może wreszcie Ty będziesz jednym z nielicznych ateistów którzy to sobie uświadomią.
>
Twój bozia daje wolną wolę człowiekowi, który jeśli postąpi wbrew woli bozi (przykazania ) zostanie przez bozię ukarany, jeśli zgodnie z jego wolą nagrodzony. Co za obłuda i hipokryzja. Instynkt samozachowawczy każe człowiekowi bojącemu się bozi postępować zgodnie z wolą bozi. Czyli wola bozi staje się wolą człowieka. Masło maślane dla ograniczonych umysłów wyznawców różnych bozi.
30-08-2016 14:50 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Twój bozia daje wolną wolę człowiekowi, który jeśli postąpi wbrew woli bozi (przykazania ) zostanie przez bozię ukarany, jeśli zgodnie z jego wolą nagrodzony. Co za obłuda i hipokryzja.

Ech... normalnie lemingi...

Mój Bóg, daje mi prostą ofertę:

1) Dałem Ci wolną wolę, rób jak chcesz.

2) Ale są rzeczy które mi się podobają i takie które mi się nie podobają. Jak będziesz żył wg moich zasad, to potem zapraszam do siebie. A jak będziesz żył niezgodnie z nimi, to ja Cię do do mu nie wpuszczę, abyś mi gówna na butach nie naniósł.

3) Ale rób jak chcesz.

To uczciwy układ, jasny.

>Instynkt samozachowawczy każe człowiekowi bojącemu się bozi postępować zgodnie z wolą bozi. Dowodem na to że nie jest to obłuda i hipokryzja, są ateiści.

>Czyli wola bozi staje się wolą człowieka. Masło maślane dla ograniczonych umysłów wyznawców różnych bozi.

To jest dziwne dla tych którzy niczego lub niewiele rozumieją z wiary. To jest ograniczenie, którego nie potrafią przeskoczyć. A to takie proste.

W wierze, w relacji z bogiem, chodzi oto, aby Go rozumieć, chcieć z nim być, aż do połączenia się z bogiem, ale na podstawie własnej decyzji.

I na pewno bóg tego też chce. Tyle tylko, że wola człowieka nie ma szans byc wolą Boga. W ogóle widać że nie rozumiesz tego co piszesz. Czym innym jest wola rozumiana jako osiągniecie celu (być w niebie) a czym innym jest wolna wola - tysiące codziennych decyzji, postanowień, planów i dróg wyboru. Tu nigdy nie będzie zgodnosci woli bożej z ludzką, bo to jest nieporównywalne.

I tak plecie ateiścina...
30-08-2016 12:54 
 Ocena 1 na 1
darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>>Poza tym którego boga masz na myśłi, bo przecież tyle religii jest i było na świecie. O którym zatem mówisz, bo jest ich tak wielu.
>O zaczyna się, stara śpiewka - podaj definicję Boga...
Nie umiesz czytać ze zrozumieniem więc jeszcze raz:

którego boga masz na myśli, bo przecież tyle religii jest i było na świecie.
Nie ma tu pytania o definicję boga.

>>Zajebisty dowód na poziomie Einstaina.
>Dziękuję.
Przyjemność po mojej stronie.
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Poza tym którego boga masz na myśłi, bo przecież tyle religii jest i było na świecie. O którym zatem mówisz, bo jest ich tak wielu.
>>O zaczyna się, stara śpiewka - podaj definicję Boga...
>Nie umiesz czytać ze zrozumieniem więc jeszcze raz:
>którego boga masz na myśli, bo przecież tyle religii jest i było na świecie.
>Nie ma tu pytania o definicję boga.
Aha, no to jeśli mam wybrać, to Jahwe.
>>>Zajebisty dowód na poziomie Einstaina.
>>Dziękuję.
>Przyjemność po mojej stronie.
To może być prawda, bo ja nic nie poczułem.
30-08-2016 17:46 
 Ocena 1 na 1
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>>>>Poza tym którego boga masz na myśłi, bo przecież tyle religii jest i było na świecie. O którym zatem mówisz, bo jest ich tak wielu.
>>>O zaczyna się, stara śpiewka - podaj definicję Boga...
>>Nie umiesz czytać ze zrozumieniem więc jeszcze raz:
>>którego boga masz na myśli, bo przecież tyle religii jest i było na świecie.
>>Nie ma tu pytania o definicję boga.
>Aha, no to jeśli mam wybrać, to Jahwe.
>>>>Zajebisty dowód na poziomie Einstaina.
>>>Dziękuję.
>>Przyjemność po mojej stronie.
>To może być prawda, bo ja nic nie poczułem.
Znowu się kompromitujesz. Zrozumiałe jest jednak, że tego nie czujesz, bo niby jak
31-08-2016 01:18 
 Ocena 3 na 3
PerverserPerser (579 punktów)
>Jesteś wolny? To istnieje ta wolna wola czy nie?<
Brzostowski, ty nie rozumiesz co oznacza wolna wola. Gdybyś miał wolną wolę to mógłbyś zrobić co zechcesz jak chociażby polecieć na księżyc. Dlaczego tam nie lecisz - bo nie chcesz. A dlaczego nie chcesz - bo wiesz że nie wszystko jest możliwe co by się chciało. twoje chęci są ograniczone ponieważ twoja wola nie jest wolna. Twoje wolne wybory; komputer, gatunek piwa, są możliwe jedynie w ramach możliwego. Do wolnej i nieograniczonej woli jest jeszcze daleko.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
31-08-2016 10:08 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>Brzostowski, ty nie rozumiesz co oznacza wolna wola. Gdybyś miał wolną wolę to mógłbyś zrobić co zechcesz jak chociażby polecieć na księżyc. Dlaczego tam nie lecisz - bo nie chcesz. A dlaczego nie chcesz - bo wiesz że nie wszystko jest możliwe co by się chciało. twoje chęci są ograniczone ponieważ twoja wola nie jest wolna. Twoje wolne wybory; komputer, gatunek piwa, są możliwe jedynie w ramach możliwego. Do wolnej i nieograniczonej woli jest jeszcze daleko.
>
Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.

>
A to jest dobra definicja tej wolnej woli
Wybirasz co chcesz w ramach ograniczeń fizycznych i psychicznych (dla mnie to było oczywiste i nie rozumiałem tych tekstów).
Teraz nareszcie zrozumiałem o co się tak olson sprzecza.

I w VR to dostanie bo tam ograniczeń fizycznych nie ma, brrr.
06-09-2016 15:22 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A to jest dobra definicja tej wolnej woli
>Wybirasz co chcesz w ramach ograniczeń fizycznych i psychicznych (dla mnie to było oczywiste i nie rozumiałem tych tekstów).
>Teraz nareszcie zrozumiałem o co się tak olson sprzecza.
>I w VR to dostanie bo tam ograniczeń fizycznych nie ma, brrr.

Czemu "brrr"? Jeśli istnieją te ograniczenia to wolnej woli nie ma. Następna kwestia, najważniejsza, to podmiot obdarzony wolną wolą. Nie istnieje takowy, bo ludzie nie są podmiotami, czyli funkcją swojego języka. Język tylko służy opisowi i posiada swoją strukturę, która rozmywa postrzeganie rzeczywistości. Człowiek to żywy organizm, w pełni ukształtowany wg praw wszechświata. Nie mam wpływu na przeszłość, a to przeszłość ukształtowała teraźniejszość. Czyli nie istnieje "ja" mające wpływ i wybór. Wybór musi po prostu zajść i jest to funkcja mechanizmów mózgu.
29-08-2016 12:33 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Ty w ogóle nie rozumiesz nic z koncepcji Boga. Pieprzysz kompletne bzdury, mieszasz podstawowe rzeczy. Z resztą jak tysiące ideologicznych ateistów. Zrozum człowieku:
>Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, Wy - cały czas qwa zdziwieni!
>Masz realną wolną wolę, qwa masz ją! Siedzisz teraz przed kompem możesz się podrapać po nosie, dupie lub po czym tam chcesz. TY o tym decydujesz. Ptrzebujesz lepszego dowodu na to, że to Ty podejmujesz decyzję? Ty! Zamiast oczywistych dowodów, pieprzycie w kólko o tej wyidealizowanej, teoretycznej, folozoficznej wolnej woli, której faktycznie nie ma i wciskacie ten kit sami sobie.
_______

Pan Brzostowski, co prawda nigdy sam Boga, w którego wierzy nie zdołał nam jakoś tam sensownie opisać, ale kilkakrotnie zarzucił mi, iż to ja jestem ograniczonym i nie jestem w stanie nawet mniej więcej zrozumieć kim jest Bóg:
>Pan bowiem nie rozumie nawet mniej więcej kim jest Bóg. Definiuje Pan bogów jako różne postacie literackie i wtedy różnice które obydwaj znamy są faktycznie duże. I dalej nie rozumie Pan, że drogi poznania Boga są różne, a mimo tych formalnych różnic, Jahwe to ten sam Bóg, Starego czy NT, Biblia wprost o tym pisze, Allah to też ten sam Bóg, bo Mahomet do niego właśnie się odwoływał. Późniejsze ustalenia, dogmaty i tradycja mają wtórne znaczenie.

>Pan nie rozumie, że faktycznie, to każdy człowiek wierzący, trzymając się pańskiego sposobu myślenia, wierzy w innego boga. Na tym właśnie polega wiara i własne poszukiwanie boga. Religie są tylko drogowskazami, kierunkami, w których i tak sprawy formalne nie są istotne.

>Trudno to Panu pojąć bez wiary w Boga. Ale wystarczy zapytać w miarę ogarniętego teistę i zrozumie. Dla wierzących niektóre rzeczy są po prostu łatwiejsze do zrozumienia, tak dar, zmysł. Pan nawet gdyby jeszcze kilka formalnych kierunków studiów skończył, bez wiary tego nie pojmie.


Warto zajrzeć do tego wątku: Wydaje mi się, iż "stan religijny" na podobieństwo chorób psychicznych jest niezależny od osoby i tylko niektórym udaje się z tego stanu wyzwolić. Wiara jest pewnym patologicznym zniekształceniem umysłu, ale powszechnym. Nabytym ewolucyjnie i w tym samym stopniu na tą dolegliwość cierpią psychiatrzy, co i reszta inteligencji. Psychoterapia - na przykład czytanie naukowych, a choćby tylko popularno-naukowych i udział w rozmowach na dawnym forum - jest przyjętym środkiem leczniczym i młodym jeszcze elastycznym umysłom często skutecznie pomaga. W umysłach już ukształtowanych wywołanie zmiany możliwe jest tylko poprzez drastyczne środki, np. udział w wojnie.
A także do zawartości poniższych linków:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,641034
www.racjonalista.pl/forum.php/s,562660
www.racjonalista.pl/forum.php/s,562465
www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469
Które są dowodem, iż z wiarą nie ma dyskusji, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Pan Brzostowski, jest tu jednym z najlepszych przykładów teflonowatości. Wszystkie argumenty spływają po nim jak woda po kaczce, a on twardo tu ewangelizuje.

@@@
.
29-08-2016 12:48 
 Ocena 3 na 3
darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>Które są dowodem, iż z wiarą nie ma dyskusji, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Pan Brzostowski, jest tu jednym z najlepszych przykładów teflonowatości. Wszystkie argumenty spływają po nim jak woda po kaczce, a on twardo tu ewangelizuje.
>@@@
>.
Ha ha biedny Pan Brzostowski. Ale się uśmiałem.
Pan Brzostowski jednak nam ubogaca forum, jest z kim się podroczyć.
29-08-2016 14:34 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Oj malarzu, malarzu...
29-08-2016 23:46 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Brzostowski Ty paskudny kłamco. Powtarzasz coś co już wcześniej obaliłem, potem obiecywałeś, że wrócisz do dyskusji, ale nie miałeś czasu. Minęło trochę czasu i stało się to co przewidziałem - wracasz i powtarzasz te same obalone bzdury. Masz jakiekolwiek poczucie godności, czy tego Ci Bozia nie dała z łaski?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,708547#w708554
www.racjonalista.pl/forum.php/s,714207#w714301
www.racjonalista.pl/forum.php/s,714207#w714221

P.S.
Naukowcy powiedzą, że to geny, a zwykły Brzostowski powie, że to ku..y są i mają wolną wolę:
www.polska(*)ramowane-by-zdradzac,10563539/

Brzostowski (7067 punktów)
>Brzostowski Ty paskudny kłamco. Powtarzasz coś co już wcześniej obaliłem...
Tobie się wydaje, że obaliłeś,
>potem obiecywałeś, że wrócisz do dyskusji...
może i obiecałem, ale tak wielu ludzi, tak dużo bzdur pisze na tym forum, zwłaszcza tych antyklerykalnych, że niestety bardzo trudno mi jest się w tych idiotyzmach odnaleźć, ani je klasyfikować lub pamiętać. Także jest możliwe że coś obiecałem, widocznie uznałem potem iż nie jesteś godzien (intelektualnie rzecz jasna) odpowiedzi.

>Naukowcy powiedzą, że to geny, a zwykły Brzostowski powie, że to ku..y są i mają wolną wolę:
>www.polska(*)ramowane-by-zdradzac,10563539/

Gdy Twoja kobieta lub chłop (nie wiem, nie pytam o te sprawy, ale chcę być miły i nie urazić ewentualnie Twojej płci), doprawi Ci rogi (lub co tam doprawiają chłopy chłopom, ewentualnie, nie wiem, ale chcę być miły, no wiesz), powiedz jej/mu że to nie jej/go wina, to geny. I daj buziaka (w co tam chcesz).
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Brzostowski Ty paskudny kłamco. Powtarzasz coś co już wcześniej obaliłem...
>Tobie się wydaje, że obaliłeś,

Kłamiesz. Sam miałeś wrócić do dyskusji, ale brakło Ci argumentów, a te które wtedy podałeś zostały wyśmiane i obalone w proch. Żałosne jest to co teraz robisz.

>>potem obiecywałeś, że wrócisz do dyskusji...
>może i obiecałem, ale tak wielu ludzi, tak dużo bzdur pisze na tym forum, zwłaszcza tych antyklerykalnych, że niestety bardzo trudno mi jest się w tych idiotyzmach odnaleźć, ani je klasyfikować lub pamiętać. Także jest możliwe że coś obiecałem, widocznie uznałem potem iż nie jesteś godzien (intelektualnie rzecz jasna) odpowiedzi.

Uznałeś, że brak Ci kłamco argumentów, więc wycofujesz się, co jest typowe dla tchórzy. Byle kretyn może sobie napisać, że jest mądry, a inni głupi. Za tym muszą jednak stać argumenty, bo jak nie to wystawiasz się na pośmiewisko jak Bogusławski.

>>Naukowcy powiedzą, że to geny, a zwykły Brzostowski powie, że to ku..y są i mają wolną wolę:
>>www.polska(*)ramowane-by-zdradzac,10563539/
>Gdy Twoja kobieta lub chłop (nie wiem, nie pytam o te sprawy, ale chcę być miły i nie urazić ewentualnie Twojej płci), doprawi Ci rogi (lub co tam doprawiają chłopy chłopom, ewentualnie, nie wiem, ale chcę być miły, no wiesz), powiedz jej/mu że to nie jej/go wina, to geny. I daj buziaka (w co tam chcesz).
>

Bardzo śmieszne.

Oczywiście, że geny, co nie zmienia oceny samych zachowań. Psychopata to też złe geny i czynniki środowiskowe, co nie zmienia faktu, że trzeba z takimi walczyć, prawda?
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Naukowcy powiedzą, że to geny, a zwykły Brzostowski powie, że to ku..y są i mają wolną wolę:
>>>www.polska(*)ramowane-by-zdradzac,10563539/
>>Gdy Twoja kobieta lub chłop (nie wiem, nie pytam o te sprawy, ale chcę być miły i nie urazić ewentualnie Twojej płci), doprawi Ci rogi (lub co tam doprawiają chłopy chłopom, ewentualnie, nie wiem, ale chcę być miły, no wiesz), powiedz jej/mu że to nie jej/go wina, to geny. I daj buziaka (w co tam chcesz).
>>
>Bardzo śmieszne.
>Oczywiście, że geny, co nie zmienia oceny samych zachowań.
Taaaaak!? Czyli Ty, Olson będzie winił kobietę gdy Cię zdradzi? To będzie jej wina?

>Psychopata to też złe geny i czynniki środowiskowe, co nie zmienia faktu, że trzeba z takimi walczyć, prawda?

Walczyć trzeba, tylko pytanie jest moje do Ciebie takie:

Taki psychopata jak zabije dziecko, to to jest jego wina, czy nie?

I teraz dobrze kombinuj. Bo tu możemy dojść do porozumienia. Widzę światełko w tunelu (Twoim rzecz jasna. No wiesz - teiści mają takie zdolności!)
30-08-2016 18:28 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Oczywiście, że geny, co nie zmienia oceny samych zachowań.
>Taaaaak!? Czyli Ty, Olson będzie winił kobietę gdy Cię zdradzi? To będzie jej wina?

Nie. To byłaby wina genów, a także moja, bo kobieta raczej nie powinna zdradzić gdy jest jej dobrze w związku. No ale Bozia nie dała mi szansy na związek miłosny, więc to pozostaje w sferze gdybań.

Analogicznie weźmy mecz piłki nożnej: Kiwajło mija jednego rywala, drugiego, dośrodkowuje do Biegajły, ale ten strzela nad bramką. Czy Kiwajło ma prawo obwiniać Biegajłę? Nie, bo to nie jego wina, że nie umie grać w piłkę, a trener go wystawia w ataku. Czyli wina trenera? Nie, bo on chciał dobrze i myślał, że szybki zawodnik sprawdzi się na tej pozycji. To może to wina prezesa i pionu sportowego bo zatrudnili tego trenera? Nie, bo w poprzednich klubach miał sukcesy, więc mieli prawo go zatrudnić. Widzisz, wina się rozmywa, bo to kategoria robocza. Tylko kretyn mówi "to jest wina pana X", bo ów pan X to suma skutków, a przyczyny nie są winne, bo wynikają z innych skutków. Gdyby istniał Twój bożek to on byłby temu winny, ale na szczęście nie istnieje. Chyba, że ktoś lubi obwiniać innych to może sobie wymyślić Boga, szatana czy niewidzialnego chochlika, który złośliwie wpływa na decyzje innych.

A więc konkluzja jest taka: wina to kategoria robocza, lingwistyczna, abstrakcyjna. Nie istnieje jako prawda absolutna.

>>Psychopata to też złe geny i czynniki środowiskowe, co nie zmienia faktu, że trzeba z takimi walczyć, prawda?
>Walczyć trzeba, tylko pytanie jest moje do Ciebie takie:
>Taki psychopata jak zabije dziecko, to to jest jego wina, czy nie?

Nie, więc to nie jego ani niczyja wina, że za taki czyn powinien dostać karę śmierci.

>I teraz dobrze kombinuj. Bo tu możemy dojść do porozumienia. Widzę światełko w tunelu (Twoim rzecz jasna. No wiesz - teiści mają takie zdolności!)

Teiści nie mają żadnych zdolności, chyba że zaparzania herbaty, a te odparzenia na dupsku, cóż, wina księdza.

No ok, wina istnieją, można się ich napić, ale wolę whiskey, albo spiritus sanktus, ale jak się napiję to już wiadomo co się święci - wtedy to nie moja wina jak zrobię coś złego, bo to przecież demony
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Oczywiście, że geny, co nie zmienia oceny samych zachowań.
>>Taaaaak!? Czyli Ty, Olson będzie winił kobietę gdy Cię zdradzi? To będzie jej wina?
>Nie. To byłaby wina genów, a także moja, bo kobieta raczej nie powinna zdradzić gdy jest jej dobrze w związku...

Twoja czy Twoich genów?

Generalnie każdy czyn, jaki by nie był nie ma winnych, nie ma odpowiedzialnych! To właśnie pokazuje absurdalność Twoich wywodów. Bo z jednej strony chcesz winnych ścigać, a z drugiej bredzisz, że nie są winni.

Jeśli coś pleciesz, postaraj się, aby było to spójne. Tymczasem Ty doprowazdasz pojęcie wolnej woli (wyboru) do absurdu, twierdząc, że to tylko proces, a jednocześnie chcesz karać za to, że człowiek ma jakieś geny i nie ma wyboru.

Przed oczywistym brakiem spójności uciekasz w kategorie robocze.

Wiesz dlaczego błądzisz? Bo Twój wywód, mimo że w teorii spójny, logiczny, dotyka niepojętej nieskończoności (tutaj nieskończoności procesu), pojęć filozoficznych a dodatkowo jest oderwany od rzeczywistosci i z nią sprzeczny.

A nawet w swoim teoretycznym wywodzie nie przyjmujesz do wiadomości, że byt stworzony przez proces (człowiek) wpływa na ten proces, a zatem decyduje. I nie ma znaczenia, że to ten proces go stworzył. Nie rozumiesz też, że do podjęcia decyzji wystarczy kilka z miliona czynników, gdyż czasami pozostałe są nieważne.
30-08-2016 18:52 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Twoja czy Twoich genów?

Czytaj ze zrozumieniem:

A więc konkluzja jest taka: wina to kategoria robocza, lingwistyczna, abstrakcyjna. Nie istnieje jako prawda absolutna.

Ile razy trzeba pisać do trolla żeby dotarło?

>Generalnie każdy czyn, jaki by nie był nie ma winnych, nie ma odpowiedzialnych! To właśnie pokazuje absurdalność Twoich wywodów.

Bo sobie a priori założyłeś, że musi być winny i odpowiedzialny, bo chcesz na kogoś zwalić winę i odpowiedzialność i poczuć się lepszym. Ciężko o bardziej kompromitującą i godną pogardy wypowiedź oderwanego od rzeczywistości schizofrenika.

>Bo z jednej strony chcesz winnych ścigać, a z drugiej bredzisz, że nie są winni.

Uroiłeś to sobie schizolu. No pokaż mi gdzie tak napisałem, czekam.

>Jeśli coś pleciesz, postaraj się, aby było to spójne.

Jest, ale to nie znaczy, że byle kto to zrozumie. Większość jest głupia i choym nie wiadomo ile tłumaczył to będą się kompromitować.

>Tymczasem Ty doprowazdasz pojęcie wolnej woli (wyboru) do absurdu, twierdząc, że to tylko proces, a jednocześnie chcesz karać za to, że człowiek ma jakieś geny i nie ma wyboru.

No i gdzie tu widzisz absurd?

>Przed oczywistym brakiem spójności uciekasz w kategorie robocze.
>Wiesz dlaczego błądzisz? Bo Twój wywód, mimo że w teorii spójny, logiczny, dotyka niepojętej nieskończoności (tutaj nieskończoności procesu), pojęć filozoficznych a dodatkowo jest oderwany od rzeczywistosci i z nią sprzeczny.
>A nawet w swoim teoretycznym wywodzie nie przyjmujesz do wiadomości, że byt stworzony przez proces (człowiek) wpływa na ten proces, a zatem decyduje. I nie ma znaczenia, że to ten proces go stworzył. Nie rozumiesz też, że do podjęcia decyzji wystarczy kilka z miliona czynników, gdyż czasami pozostałe są nieważne.
>

Nieważne to jest to, że się urodziłeś i umrzesz. Bo wartość człowieka, który pisze coś takiego jest mniejsza niż zerowa.
Brzostowski (7067 punktów)
Sorry Olson, ale ja już wziąłem dziś działkę i za cholerę dalej widzę cały czas u Ciebie same bzdury.

Ty, nie rozumiesz, iż rozważania teoretyczne, niezgodne z rzeczywistością, są gówno warte. I to są właśnie te Twoje rozmyślania o determinizmie.

Zrozum, że wskazując na pewną koncepcję, musisz zmierzyć się z jej skutkami, wnioskami z niej płynącymi. A Ty robisz dokładnie to co robią daleko zacietrzewieni wierzący: prezentujesz koncepcję i ignorujesz jej skutki. Tak samo robią durne antyklerykały.

Człowiek podejmujący decyzję, jest elementem procesu, i wpływa na ten proces, nie ma zatem ani absolutnej wolnej woli, ani absolutnego determinizmu. Człowiek "staje się" w każdej sekundzie i w każdej jest "in statu nascendi". I to potwierdzają obserwacje. A twoje wymyślanki, są teoretyczne. To różni racjonalistę od wariata, że ten pierwszy bardziej ufa eksperymentom niż teoriom, jeśli ma obydwie te opcje do wyboru w danej sprawie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Sorry Olson, ale ja już wziąłem dziś działkę i za cholerę dalej widzę cały czas u Ciebie same bzdury.

Nie widzisz bzdur, tylko nie rozumiesz logicznych wywodów, bo masz schizofrenię i wbrew faktom wierzysz w swoje nielogiczne urojenia i w dodatku sam sobie przeczysz.

>Ty, nie rozumiesz, iż rozważania teoretyczne, niezgodne z rzeczywistością, są gówno warte. I to są właśnie te Twoje rozmyślania o determinizmie.

Nie, to są właśnie Twoje rozważania o odpowiedzialności i wyborze, a że nie masz argumentów to motasz się jak typowy schizofrenik. Poza tym nie piszę o determinizmie, bo wybory mogą być równie dobrze w dużej mierze losowe.

>Zrozum, że wskazując na pewną koncepcję, musisz zmierzyć się z jej skutkami, wnioskami z niej płynącymi. A Ty robisz dokładnie to co robią daleko zacietrzewieni wierzący: prezentujesz koncepcję i ignorujesz jej skutki. Tak samo robią durne antyklerykały.

Bredzisz i przy okazji opisujesz to co sam robisz. Projekcja?

>Człowiek podejmujący decyzję, jest elementem procesu, i wpływa na ten proces, nie ma zatem ani absolutnej wolnej woli, ani absolutnego determinizmu. Człowiek "staje się" w każdej sekundzie i w każdej jest "in statu nascendi". I to potwierdzają obserwacje. A twoje wymyślanki, są teoretyczne. To różni racjonalistę od wariata, że ten pierwszy bardziej ufa eksperymentom niż teoriom, jeśli ma obydwie te opcje do wyboru w danej sprawie.

Jakie eksperymenty? To tak jakbyś zrobił kupę do słoika i miałby to być dowód na to, że kupa ma taką właściwość jak "magiczne przemienienie" bo wcześniej była jedzeniem. A idź z takimi eksperymentami.
30-08-2016 19:42 
 Ocena 1 na 1
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>To różni racjonalistę od wariata, że ten pierwszy bardziej ufa eksperymentom niż teoriom, jeśli ma obydwie te opcje do wyboru w danej sprawie.

Czy orientujesz się co to jest teoria ? Z powyższego widzę, że nie. Aczkolwiek mogę się mylić.

Zamiast przyjąć coś co potwierdzone jest eksperymentem, Ty wybierasz teorię.
Nie ma już miary (bo nie ma ujemnej) na zmierzenie bezsensu tego stwierdzenia.
Tak jak mówisz racjonalista wybierze empiryzm, a wariat teorię zaprzeczającą temu doświadczeniu. Rozumiem, że obstajesz przy teorii ?
Czy pytanie jest dość jasne, abym mógł usłyszeć Twą jasną odpowiedź. TAK lub NIE.
Czy według Twojej sentencji zacytowanej tutaj jesteś racjonalistą czy nie ?

Mniemam, że jesteś już tak zagubiony, że nawet nie raczysz mi odpowiedzieć.
30-08-2016 19:46 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Brzostowski uważa, że samochód jedzie bo wciska gaz.
Brzostowski (7067 punktów)
>>To różni racjonalistę od wariata, że ten pierwszy bardziej ufa eksperymentom niż teoriom, jeśli ma obydwie te opcje do wyboru w danej sprawie.
>Czy orientujesz się co to jest teoria ? Z powyższego widzę, że nie. Aczkolwiek mogę się mylić.
Tak, używam pojęć, które znam. Nie wiem tylko czy Ty je znasz.
>Zamiast przyjąć coś co potwierdzone jest eksperymentem, Ty wybierasz teorię.
>Nie ma już miary (bo nie ma ujemnej) na zmierzenie bezsensu tego stwierdzenia.
>Tak jak mówisz racjonalista wybierze empiryzm, a wariat teorię zaprzeczającą temu doświadczeniu. Rozumiem, że obstajesz przy teorii ?
Czy Ty jesteś idiotą, czy to tylko poziom tego forum? Ja wybieram doświadczenie, nie teoretyczne rozważania, nie teorie Olsona.
>Czy pytanie jest dość jasne, abym mógł usłyszeć Twą jasną odpowiedź. TAK lub NIE.
>Czy według Twojej sentencji zacytowanej tutaj jesteś racjonalistą czy nie ?
>Mniemam, że jesteś już tak zagubiony, że nawet nie raczysz mi odpowiedzieć.

Naprawdę kilka zdań możesz przeczytać ze zrozumieniem.
31-08-2016 22:46 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ja wybieram doświadczenie, nie teoretyczne rozważania, nie teorie Olsona.

Ręce opadają. Kilka razy tłukłem Ci to do głowy, a do Ciebie nadal nie trafia. To ile trzeba tłumaczyć trollowi żeby dotarło?

Nie przedstawiłeś żadnej teorii, ani ja tego nie zrobiłem. Obaliłem jedynie kilka koncepcji wolnej woli wykazując w nich ewidentne bzdury. Jedyna, która zostaje to WYBÓR, ale w żadnym razie nie wolna wola. Podejmowanie decyzji to wynik szeregu procesów i nic nie świadczy o tym, że istnieje osoba, która w dodatku jest obarczona wolną wolą i wynika z tego odpowiedzialność. Ruszanie ręką lub machanie nogą o niczym takim nie świadczy, więc pluj się dalej, bo logicznej argumentacji od takiego człowieka nie oczekuję.

Pytanie tylko dlaczego nadal nie masz bana? Podobnie jak Andrzej Bogusławski wymądrzasz się, choć nie masz ku temu podstaw.

Ja doświadczam realnych sytuacji, w których nie mam żadnej wolnej woli. Mam przemyślenia i emocje, zdobytą wiedzę i doświadczenie. Na tej podstawie powstają moje wybory, a Twoje może powstają wbrew temu i pochodzą od jakiejś kukły, którą jest wyimaginowana persona, czyli jedynie wzór lingwistyczny?

W języku masz podmiot i orzeczenie, ale to nie oddaje realnej sytuacji, tak jak nie robią tego gry słów. Trzeba jeszcze rozumieć co oznacza szyfr, którym jest język. Tylko kretyni rozumieją go dosłownie.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Ja wybieram doświadczenie, nie teoretyczne rozważania, nie teorie Olsona.
>Ręce opadają. Kilka razy tłukłem Ci to do głowy, a do Ciebie nadal nie trafia. To ile trzeba tłumaczyć trollowi żeby dotarło?
>Nie przedstawiłeś żadnej teorii, ani ja tego nie zrobiłem.
Bo Ty nie znasz pojęcia teoria, zajrzyj do słownika, tam jest kilka znaczeń.

Wyjaśniłem Ci na przykłądach i w szczgółach dalczego się mylisz, a Ty nadal tylko, na poziomie ogólnosci pleceisz te swoje dyrdymały.
>Pytanie tylko dlaczego nadal nie masz bana? Podobnie jak Andrzej Bogusławski wymądrzasz się, choć nie masz ku temu podstaw.
Ooo, Boguś! Słyszałeś? My w jednej grupie? Nie potniesz Ty mi się staruszku?
>Ja doświadczam realnych sytuacji, w których nie mam żadnej wolnej woli.

A miliardy ludzi doświadczają inaczej...

tylko z muchami nie wyjeżdzaj, bo mam już ripostę.
31-08-2016 22:56 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie kompromituj się już, tylko odpowiedz na mój post. Kolejna marna ucieczka, a zostałeś zaorany i powinno być Ci wstyd, że dalej w to brniesz.

>Wyjaśniłem Ci na przykłądach i w szczgółach dalczego się mylisz, a Ty nadal tylko, na poziomie ogólnosci pleceisz te swoje dyrdymały.

Nie kłam.
31-08-2016 23:06 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Posłuchaj Olson, wymyśliłeś sobie teoryjkę, która jest teoretycznie spójna, ale sprzeczna z dośwaidczeniem. Zamiast spróbować ją zmodyfikować, to u Ciebie im gorzej dla faktów, tym lepiej dla teoryi. Co więcej można wskazać inne wyjaśnienia teoretyczne, co juz Ci sugerowałem. Ale Ty się tylko trzymasz tej swojej teoryi o zawracasz dupę wszystkim dookoła.

Dodatkowo dotykasz teorii złożoności, ale zapewne nie wiesz dlaczego i w którym miejscu.

Jesteś jak zjedzony ogórek, widzisz że podlegasz procesowi, ale nie wiesz o co chodzi. Na końcu drogi czeka niespodzianka.
31-08-2016 23:19 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Posłuchaj Olson, wymyśliłeś sobie teoryjkę, która jest teoretycznie spójna, ale sprzeczna z dośwaidczeniem.

Niczego nie wymyślałem. Ty za to masz schizofreniczne urojenia i popsutą lewą półkulę, bo nie rozumiesz logicznych wyjaśnień, a popadasz w nielogiczne urojenia. Mógłbyś równie dobrze tłumaczyć mi, że reptilianie istnieją, albo że wahadełko leczy, czy też o innej tego typu teorii. Kłamco.

>Zamiast spróbować ją zmodyfikować, to u Ciebie im gorzej dla faktów, tym lepiej dla teoryi.

Projekcja, bo opisałeś siebie.

>Co więcej można wskazać inne wyjaśnienia teoretyczne, co juz Ci sugerowałem. Ale Ty się tylko trzymasz tej swojej teoryi o zawracasz dupę wszystkim dookoła.

Jakie niby? No pokaż te teorie.

>Dodatkowo dotykasz teorii złożoności, ale zapewne nie wiesz dlaczego i w którym miejscu.

Jakaś bzdura, bo do meritum nie umiesz się odnieść.

>Jesteś jak zjedzony ogórek, widzisz że podlegasz procesowi, ale nie wiesz o co chodzi. Na końcu drogi czeka niespodzianka.

Kolejna bzdura. Idź się lecz, albo po prostu: won z forum konfabulancie.

Fakty są takie, że skompromitowałeś się, a ja Ci to wykazałem i teraz nie masz już jak obronić swojego zdania, ale nie masz honoru, który spowodowałby, że przyznałbyś się do błędu. Nie masz bo dla Ciebie wiara w paranoje jest ponad honorem, ponad empatią i ponad praktyką. Tylko dlatego, że nie ma Ciebie, a jest zaprogramowany, zmanipulowany bot, który popełniłby samobójstwo gdyby dotarło do niego jaka jest prawda. Potrafisz więc jedynie to co każdy idiota - nazwać moje argumenty "teoryjką", a siebie stawiasz jako tego kto "wie lepiej". To jest żałosne i współczułbym Ci gdybyś nie był tak zakłamany.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Dodatkowo dotykasz teorii złożoności, ale zapewne nie wiesz dlaczego i w którym miejscu.
>Jakaś bzdura, bo do meritum nie umiesz się odnieść.
Trąbo Ty, procesy o których piszesz skutkują pojawieniem się nowych struktur, które już żyją w pewnym stopniu niezależnie od procesu. Stąd decyzje ludzkie mają już walor niezależności.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Coo? Jakich struktur? Co to znaczy, że żyją niezależnie od procesu? Walor niezależności? Czysta schizofrenia i sałata słowna, zero argumentów. Daj już sobie spokój, albo zacznij pisać jak człowiek.
01-09-2016 02:34 
 Ocena 3 na 3
PerverserPerser (579 punktów)
>Ja wybieram doświadczenie, nie teoretyczne rozważania, nie teorie Olsona.<
A żywże jest decyzja oparta o doświadczenie. Klasycznym przypadkiem determinizmu. Nasza decyzja nie jest oparta na niezależnych zachciankach, tylko uzależniona jet do pewnych zdarzeń, jest zdeterminowana wynikiem tych zdarzeń.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
I trudno o coś bardziej oczywistego, prawda? A mimo to znajdują się ludzie, którzy wbrew temu co zastają decydują się bez argumentów twierdzić inaczej.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Ja wybieram doświadczenie, nie teoretyczne rozważania, nie teorie Olsona.<
>A żywże jest decyzja oparta o doświadczenie. Klasycznym przypadkiem determinizmu. Nasza decyzja nie jest oparta na niezależnych zachciankach, tylko uzależniona jet do pewnych zdarzeń, jest zdeterminowana wynikiem tych zdarzeń.

Odpowiedz sobie na 2 pytania (na forum tego nie zrobisz, wiadomo):

Uważasz zatem, że Twoja obecność tu na forum, została określona (zdeterminowana) już w momencie wielkiego wybuchu?

Jeśli nie, to kiedy pojawiły się czynniki niezależne od Wielkiego Wybuchu?
01-09-2016 13:38 
 Ocena 2 na 2
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>>>Ja wybieram doświadczenie, nie teoretyczne rozważania, nie teorie Olsona.<
>>A żywże jest decyzja oparta o doświadczenie. Klasycznym przypadkiem determinizmu. Nasza decyzja nie jest oparta na niezależnych zachciankach, tylko uzależniona jet do pewnych zdarzeń, jest zdeterminowana wynikiem tych zdarzeń.
>Odpowiedz sobie na 2 pytania (na forum tego nie zrobisz, wiadomo):
>Uważasz zatem, że Twoja obecność tu na forum, została określona (zdeterminowana) już w momencie wielkiego wybuchu?
>Jeśli nie, to kiedy pojawiły się czynniki niezależne od Wielkiego Wybuchu?
>
Przepraszam za wyrażenie, wydaje mi się to dość debilne, czy mółbyś co nieco rozszerzyć wypowiedź.
Czy te pytania odnoszą się do kontekstu powyżej ? Jeśli tak to dajesz wyraźnie do zrozumienia, że nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. W chwili wielkiego wybuchu nas nie było jeszcze, więć wielki wybuch nie ma wpływu na nasze obecne decyzje.
Jeśli nie, to to co mają na celu te pytania ?
Zamiast "Twoja obecność tu na forum " wstawmy w pytanie coklowiek
NP. Uważasz zatem, że ignorancja Brzostowskiego, została określona (zdeterminowana) już w momencie wielkiego wybuchu? Jeśli nie, to kiedy pojawiły się czynniki niezależne od Wielkiego Wybuchu?
Ja jestem intelektualnie nieprzygotowany do odpowiedzi na tak zadane pytania.
01-09-2016 13:56 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>>>Ja wybieram doświadczenie, nie teoretyczne rozważania, nie teorie Olsona.<
>>>A żywże jest decyzja oparta o doświadczenie. Klasycznym przypadkiem determinizmu. Nasza decyzja nie jest oparta na niezależnych zachciankach, tylko uzależniona jet do pewnych zdarzeń, jest zdeterminowana wynikiem tych zdarzeń.
>>Odpowiedz sobie na 2 pytania (na forum tego nie zrobisz, wiadomo):
>>Uważasz zatem, że Twoja obecność tu na forum, została określona (zdeterminowana) już w momencie wielkiego wybuchu?
>>Jeśli nie, to kiedy pojawiły się czynniki niezależne od Wielkiego Wybuchu?
>>
>Przepraszam za wyrażenie, wydaje mi się to dość debilne, czy mółbyś co nieco rozszerzyć wypowiedź.
>Czy te pytania odnoszą się do kontekstu powyżej ?

Jeśli pytasz, to już lepiej.

To jest właśnie to, o czym pisałem już Olsonowi, aby rozważył, ale nic do łba nie wchodzi. Może Tobie się uda.

Moje pytania są wyraziste, aby dotrzeć do Twojej głowy. Skoro nasze decyzje są, jak twierdzisz zdeterminowane wynikiem wcześniejszych zdarzeń, to pytam się Ciebie czy zostały już zdeterminowane w momencie Wielkiego Wybuchu? Ty na to odpowiadasz, że nie, bo nie było jeszcze nas. A to oznacza, że my nie jesteśmy zdeterminowani, czyli nasze decyzje też nie są zdeterminowane, bo niby czym? Determinizm potrzebuje ciągłości. Jeśli nie ma ciągu przyczynowo-skutkowego pomiędzy Wielkim Wybuchem, a naszymi decyzjami (a tak twierdzisz), to w pewnym momencie musiało pojawić się "coś", dzięki czemu nasze decyzję są niezależne.
01-09-2016 14:52 
 Ocena 2 na 2
darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>Moje pytania są wyraziste, aby dotrzeć do Twojej głowy. Skoro nasze decyzje są, jak twierdzisz zdeterminowane wynikiem wcześniejszych zdarzeń, to pytam się Ciebie czy zostały już zdeterminowane w momencie Wielkiego Wybuchu? Ty na to odpowiadasz, że nie, bo nie było jeszcze nas. A to oznacza, że my nie jesteśmy zdeterminowani, czyli nasze decyzje też nie są zdeterminowane, bo niby czym? Determinizm potrzebuje ciągłości. Jeśli nie ma ciągu przyczynowo-skutkowego pomiędzy Wielkim Wybuchem, a naszymi decyzjami (a tak twierdzisz), to w pewnym momencie musiało pojawić się "coś", dzięki czemu nasze decyzję są niezależne.

Szkoda czasu na Ciebie.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Moje pytania są wyraziste, aby dotrzeć do Twojej głowy. Skoro nasze decyzje są, jak twierdzisz zdeterminowane wynikiem wcześniejszych zdarzeń, to pytam się Ciebie czy zostały już zdeterminowane w momencie Wielkiego Wybuchu? Ty na to odpowiadasz, że nie, bo nie było jeszcze nas. A to oznacza, że my nie jesteśmy zdeterminowani, czyli nasze decyzje też nie są zdeterminowane, bo niby czym? Determinizm potrzebuje ciągłości. Jeśli nie ma ciągu przyczynowo-skutkowego pomiędzy Wielkim Wybuchem, a naszymi decyzjami (a tak twierdzisz), to w pewnym momencie musiało pojawić się "coś", dzięki czemu nasze decyzję są niezależne.
>Szkoda czasu na Ciebie.

Nie wiesz co odpowiedzieć, co nie? Przyznać się do błędu trudno, dyskusję podjąć i skazać się na porażkę też głupio nie? Więc ucieczka... Antyklerykalna "elita"
06-09-2016 15:36 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Brzostowski, nie masz w sobie za grosz chęci zrozumienia tego co się do Ciebie mówi. Natłukłeś sobie do głowy alogicznych banałów i próbujesz je tu przedstawiać jako prawdy objawione. To o czym piszesz było już choćby tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,714269
www.racjonalista.pl/forum.php/s,709724#w709735
Brzostowski (7067 punktów)
>Brzostowski, nie masz w sobie za grosz chęci zrozumienia tego co się do Ciebie mówi.
Jak tam z ciągłością determinizmu olson? Musi być, czy nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jakiej znowu ciągłości determinizmu, skoro nie wiemy czy świat jest zdeterminowany? Mamy do czynienia z PRZYCZYNOWOŚCIĄ, w której zawiera się i determinizm i losowość. Nie zostawia to miejsca wolnej woli.

Jeżeli wszystko jest zdeterminowane to wolnej woli nie ma, bo wybory zaszły wcześniej i tylko czekały na swoją kolej żeby zostały odpalone. Jeśli nie wszystko jest zdeterminowane to w grę wkracza losowość. Nie ma wtedy wolnej woli, bo losowy strzał nie jest moim wyborem. Wkraczają do tego jeszcze emocje i pragnienia, przekonania co do tego jaki wybór jest właściwy, stosunek emocjonalny wobec właściwych wyborów i dopasowanie swoich pragnień do wartości. Ty upraszczasz temat jak małe dziecko.
06-09-2016 17:08 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Jakiej znowu ciągłości determinizmu, skoro nie wiemy czy świat jest zdeterminowany? Mamy do czynienia z PRZYCZYNOWOŚCIĄ, w której zawiera się i determinizm i losowość. Nie zostawia to miejsca wolnej woli.
Nie dam rady, myślałem, że odpuściłeś i nawet się cieszyłem, a ten znowu...

Świat nie jest, ani zdeterminowany, ani losowy. Zdeterminwane lub losowe to mogą być wyskoki elektronów z atomu, a nie ZŁOŻONE struktury, które żyją.

To nie ja ulegam złudzeniu decyzyjności, tylko Ty złudzeniu procesu. I to przeciż olson widać, właśnie dokładnie w przypadkach granicznych, w których nie podejmujesz dyskusji. Nie wiem, może poświęciłeś tej swoej teorii pół zycia i jesteś przywiązany do niej. Nie wiem.

Wydaje mi się, iż w poście powyżej piszac do darca, kwestię determinizmu wyjaśniłem szczegółowo i jego nieprzydatność do Twojej teorii. JEszcze raz, odnieś się do tego mądralo:

"Skoro nasze decyzje są, jak twierdzisz zdeterminowane wynikiem wcześniejszych zdarzeń, to pytam się Ciebie czy zostały już zdeterminowane w momencie Wielkiego Wybuchu? Ty na to odpowiadasz, że nie, bo nie było jeszcze nas. A to oznacza, że my nie jesteśmy zdeterminowani, czyli nasze decyzje też nie są zdeterminowane, bo niby czym? Determinizm potrzebuje ciągłości. Jeśli nie ma ciągu przyczynowo-skutkowego pomiędzy Wielkim Wybuchem, a naszymi decyzjami (a tak twierdzisz), to w pewnym momencie musiało pojawić się "coś", dzięki czemu nasze decyzję są niezależne."

A teraz losowość...

W długim okresie to determinizm, dlatego Lotto zawsze wygrywa...

A poważnie, to losowość nie dotyczy struktur złożonych, a człowiek taką jest.

Dlatego też, miks determinizmu i losowości, nie daje żadnych podstaw do mówienia o braku decyzyjności złożonych struktur, ponieważ one same wpływają na świat, już jako częściowo niezależne, a zatem jest wybór.

Może wreszcie zrozumiesz mój eksperyment z drapaniem się po nosie lub dupie. Gdzie mam się podrapać? Jeśli jest to już zdeterminowane, to musiałoby być w momencie BB, a jeśli jest losowe, to kiedy los zadecydował? Teraz? Otóż nie, ja zdecyduję o tym dokładnie o 17.10!
06-09-2016 17:37 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie dam rady, myślałem, że odpuściłeś i nawet się cieszyłem, a ten znowu...

Nie odpuszczę, bo konfabulujesz i wiem, że byłoby łatwiej gdyby nikt tego nie weryfikował, ale nie jestem tu po to żeby ułatwiać kłamstwa takim ludziom jak Ty.

>Świat nie jest, ani zdeterminowany, ani losowy. Zdeterminwane lub losowe to mogą być wyskoki elektronów z atomu, a nie ZŁOŻONE struktury, które żyją.

W jaki sposób złożoność przeczy determinizmowi i losowości? Schizofrenia to choroba, to się da leczyć.

>To nie ja ulegam złudzeniu decyzyjności, tylko Ty złudzeniu procesu.

Skoro piszesz takie bzdury, to równie dobrze mógłbyś napisać, że klawiatura za Ciebie decyduje, bo ma wolną wolę, a komputer to nie proces. Tak można ze wszystkim, ale to wbrew logice i obserwowanym faktom.

>I to przeciż olson widać, właśnie dokładnie w przypadkach granicznych, w których nie podejmujesz dyskusji. Nie wiem, może poświęciłeś tej swoej teorii pół zycia i jesteś przywiązany do niej. Nie wiem.

Projekcja - poświęciłeś na wiarę w te głupoty większość życia i teraz bronisz się żeby nie wyszło, że się myliłeś, bo utożsamiasz się z tym emocjonalnie i obraziłeś wiele osób, które miały rację. Teraz ego Ci nie pozwoli na przyznanie się do błędu.

>Wydaje mi się, iż w poście powyżej piszac do darca, kwestię determinizmu wyjaśniłem szczegółowo i jego nieprzydatność do Twojej teorii. JEszcze raz, odnieś się do tego mądralo:
>"Skoro nasze decyzje są, jak twierdzisz zdeterminowane wynikiem wcześniejszych zdarzeń, to pytam się Ciebie czy zostały już zdeterminowane w momencie Wielkiego Wybuchu? Ty na to odpowiadasz, że nie, bo nie było jeszcze nas. A to oznacza, że my nie jesteśmy zdeterminowani, czyli nasze decyzje też nie są zdeterminowane, bo niby czym? Determinizm potrzebuje ciągłości. Jeśli nie ma ciągu przyczynowo-skutkowego pomiędzy Wielkim Wybuchem, a naszymi decyzjami (a tak twierdzisz), to w pewnym momencie musiało pojawić się "coś", dzięki czemu nasze decyzję są niezależne."

To są schizofreniczne urojenia, które nie odpowiadają na to o czym pisałem. Zakładasz tu roboczo determinizm, żeby potem wykorzystać niewiedzę na temat tego czy procesy są w pełni zdeterminowane, czy losowe. I ta niewiedza miałaby być niby furtką do wolnej woli, która jest nielogiczna i była obalona na tym forum milion razy od każdej możliwej strony.

>A teraz losowość...
>W długim okresie to determinizm, dlatego Lotto zawsze wygrywa...
>A poważnie, to losowość nie dotyczy struktur złożonych, a człowiek taką jest.

Co to znaczy, że nie dotyczy struktur złożonych? Chłopie męczysz się, wymyślasz, konfabulujesz, a wychodzisz tylko na kłamcę lub idiotę.

>Dlatego też, miks determinizmu i losowości, nie daje żadnych podstaw do mówienia o braku decyzyjności złożonych struktur, ponieważ one same wpływają na świat, już jako częściowo niezależne, a zatem jest wybór.

No a skąd biorą się decyzje? ZE ZŁOŻONYCH STRUKTUR, tak? A więc są zdeterminowane przez działanie tych struktur. Szach mat.

>Może wreszcie zrozumiesz mój eksperyment z drapaniem się po nosie lub dupie. Gdzie mam się podrapać? Jeśli jest to już zdeterminowane, to musiałoby być w momencie BB, a jeśli jest losowe, to kiedy los zadecydował? Teraz? Otóż nie, ja zdecyduję o tym dokładnie o 17.10!

Ile razy mam wyjaśniać trollowi żeby dotarło, że ten "eksperyment" świadczy jedynie o Twoich brakach w logicznym myśleniu?

Powiedzmy, że decydujesz się podrapać po nosie. W takim razie przyszło Ci do głowy, że akurat po nosie, a nie po dupie. POJAWIŁO SIĘ ODCZUCIE DECYDOWANIA, ale nie mogłeś go planować wcześniej, a gdybyś mógł to nie mógłbyś planować planowania itd. Jak ktoś tego nie rozumie to nie powinien mieć prawa do pisania na tym forum...
06-09-2016 18:28 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Dobra, jeszcze raz, wróćmy do założeń, do punktów brzegowych i granicznych bo tam widać najwyraźniej braki w koncepcjach i najlepiej tam doznaje się olśnień.

Czy wg Ciebie olson świat jest zdeterminowany "całkowicie" czy nie?
07-09-2016 11:07 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Dobra, jeszcze raz, wróćmy do założeń, do punktów brzegowych i granicznych bo tam widać najwyraźniej braki w koncepcjach i najlepiej tam doznaje się olśnień.

Jakbyś przez chwilę pomyślał, to byś już to dawno rozumiał.

>Czy wg Ciebie olson świat jest zdeterminowany "całkowicie" czy nie?

Zdeterminowany to może być sportowiec. Już Ci pisałem, że nie można stwierdzić czy świat jest całkowicie zdeterminowany i na ile losowość ma w tym udział, a na ile obserwowana losowość jest naszą niewiedzą.

Wolna wola jest pojęciem sprzecznym od każdej strony, bo nie godzi się ani z determinizmem, ani z losowością, ani z ich miksem. Po prostu neguje przyczynowość. Tylko, że z drugiej strony wybór miałby zachodzić na podstawie przyczynowości, bo inaczej nie byłoby skutków wyboru. Czyli choćbyś stawał na głowie, to koncepcja wolnej woli nie ma prawa bytu na podstawie logiki.

Na przykładzie: mam do wyboru whisky, wino, albo wodę. Niby mam wybór, tak? Ale nie wybrałem tego, że wolę whisky, czyli jakby muszę je wybrać, prawda? Ok, mogę wybrać wodę np dlatego, że whisky szkodzi. Czyli 2 opcje wyboru się kłócą. Co wybieram? Odpowiedź sama pojawia się w głowie w postaci odczucia, że muszę wybrać daną opcję. Nie da się inaczej, nie ma logicznej opcji żebym wyprzedził swój własny wybór. Rozumiesz już?

Albo inna sytuacja - czy mógłbyś być z kobietą, która Ci się nie podoba? No raczej nie. A czy masz wpływ na to jakie Ci się podobają? No nie. Czyli wybór jest już dokonany. Szach mat.
Brzostowski (7067 punktów)
>Już Ci pisałem, że nie można stwierdzić czy świat jest całkowicie zdeterminowany i na ile losowość ma w tym udział, a na ile obserwowana losowość jest naszą niewiedzą.
No właśnie...
i w Twoim przypadku nie jest to takie oczywiste, bo w późniejszym rozumowaniu zaprzeczasz części skutkom tegoż właśnie założenia w Twoim rozumowaniu.

De facto zatem nie wiemy niczego:

- nie wiemy czy świat jest zdeterminowany (w sensie całkowicie),
- nie wiemy w jaki sposób, o ile w ogóle, losowość wpływa na świat,
- nie wiemy też czy owa losowość jest tylko naszą niewiedzą, czy może jest też elementem zdeterminowanego świata,
- zakładając jednak, że jakiś poziom zdeterminowania istnieje (bo przecież obserwujemy ciągi zdarzeń przyczyna-skutek) i istnieje losowość (bo ją też obserwujemy), nie wiemy jak te dwa zjawiska na siebie wzajemnie wpływają.

NIE WIEMY.

A jednocześnie obserwujemy też ludzkie wybory. Te wybory/ decyzje są tak samo obserwowane, tak samo uprawnione do bycia faktem, jak determinizm i losowość.

>Wolna wola jest pojęciem sprzecznym od każdej strony, bo nie godzi się ani z determinizmem, ani z losowością, ani z ich miksem.
Jak może się godzić lub nie, skoro my nie wiemy do końca czym jest losowość, i jak wpływa na świat, nie wiemy czym jest ten "miks". Nie można zatem tego rozstrzygnąć kategorycznie nawet teoretycznie.

>Po prostu neguje przyczynowość. Tylko, że z drugiej strony wybór miałby zachodzić na podstawie przyczynowości, bo inaczej nie byłoby skutków wyboru. Czyli choćbyś stawał na głowie, to koncepcja wolnej woli nie ma prawa bytu na podstawie logiki.

Błędem w Twoim rozumowaniu, jest zbytnie przykładanie wagi do samego teoretyzowania, w dodatku nie w warunkach brzegowych, skrajnych, gdzie ujawniają się pomyłki.

Wiemy, że poruszamy się w teoretycznych bajaniach i nie mamy żadnego punktu oparcia, z którego można by wyjść (czyli determinizm, losowości lub miksu tegoż). Zatem skupmy się na obserwacji.

Widzimy, że rzeczy dzieją się na zasadzie przyczyny - skutki, widzimy że też jest losowość! A zatem obserwujemy, że nasz świat jest jakimś przedziwnym miksem. Nie rozumiemy jak to działa, Ty też nie wiesz, ale rozdzielasz te dwa obserwowalne zjawiska i na podstawie analizy relacji tych oddzielnych zjawisk do kwestii wyboru (rozumianego tu jak wolna wola) wnioskujesz o niemożliwości istnienia wyboru - decyzji przez człowieka. Twój wniosek jest nieuprawniony. Co ciekawe jest sprzeczny z obserwacją: bo widzisz, jak ludzie podejmują decyzje.

Jesteś jak kibic, który widzi jak Milik (no dobra przesadziłem!), niech będzie Lewandowski, strzela gola, ale nie wiesz jak On to zrobił. Jednocześnie jednak dzielisz Lewego na: "od pasa w górę" i "od pasa w dół" i mówisz: te dwie części nie mogą oddzielnie strzelać goli. I z tego wyciągasz wniosek, że obserwowane przez Ciebie gole są złudzeniem.

A teraz przypadki skrajne, teoretyzowanie, które lubisz - determinizm.

W jaki sposób pojawił się zdeterminowany świat? Miał przyczyny? Skąd? Jak, skoro zdeterminowany? Istniał od zawsze, taki zdeterminowany? Bozia stworzyła? A Ta skąd? No bez sensu. NIE WIEMY.

Losowość.

Wymaga nośnika zdarzeń: materii/ energii. Czyli aby mogła zaistnieć losowość, musiał już istnieć świat.

Nie wiemy zatem jakim cudem ów świat zdeterminowany powstał, ale na pewno był jedną z koniecznych przyczyn losowości. Ale - sama losowość, zmienia przecież tę cechę świata.

I wreszcie, na koniec:

Obserwowany świat wskazuje, że są pewne ramy (swiat jest "cześciowo" zdeterminowany), istnieje też losowość, też częściowo zdeterminowana (statystyka), w takim świecie i dzięki tym zjawiskom, powstały struktury, które działają częściowo jak zdeterminowane, częściowo w przypadkowym świecie (losowym), ale też częściowo samodzielne.

>Na przykładzie: mam do wyboru whisky, wino, albo wodę. Niby mam wybór, tak? Ale nie wybrałem tego, że wolę whisky, czyli jakby muszę je wybrać, prawda? Ok, mogę wybrać wodę np dlatego, że whisky szkodzi. Czyli 2 opcje wyboru się kłócą. Co wybieram? Odpowiedź sama pojawia się w głowie w postaci odczucia, że muszę wybrać daną opcję. Nie da się inaczej, nie ma logicznej opcji żebym wyprzedził swój własny wybór. Rozumiesz już?

To jest istota Twojej pomyłki.

To co w głowie Ci się pojawia, jest elementem Ciebie. Tam nie ma nic przed Tobą, ani za Tobą. To cały Ty. Dodatkowo to co Ci się pojawia możesz zmienić, choćby na przekór "sobie". Ty - to właśnie złożona struktura, kolejny element do determinizmu i losowości, który, w pewnym ograniczonym zakresie wpływa na świat i nie poddaje się determinizmowi i losowości.

07-09-2016 16:35 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Brzostowski, przez Ciebie zmarnowałem kilka ważnych sekund mojego życia na czytanie tych wypocin. Serce krwawi gdy czytam takie rzeczy, bo to oznacza, że na darmo cały czas Ci tłumaczę, a mechanizmy, o których dowiadywałem się z książek są prawdą. Wierzysz, czyli nie dotrze do Ciebie nic. Cokolwiek wyjaśnię to i tak masz swoją odpowiedź, choćby była nie wiadomo jak absurdalna.

Skup się, bo nie mam zamiaru tłumaczyć tego kolejny raz.

Wiemy, że zdarzenia zachodzą po sobie w czasie, prawda? Czyli mowa o przyczynowości. Nie wiemy jednak czy konkretne przyczyny dają w rezultacie koniecznie te skutki, które występują, czy w grę wchodzi też losowość. W żadnym wypadku nie ma mowy o wolnej woli, ponieważ ta wynikałaby dopiero z uznania za prawdę personalizmu, a ten wynika z błędnego, prymitywnego postrzegania rzeczywistości.

Gdy mówisz o wolnej woli, to musi istnieć podmiot, który ją posiada, prawda? Tylko, że podmiot to część zdania i nie ma to kompletnie nic wspólnego z przyczynowością. To tylko klasyfikacja, społeczny mechanizm, iluzja. Nie wiem jak można tego nie rozumieć, bo dla mnie to jest tak oczywiste jak 2+2=4.

Podmiot mający wolną wolę nie mógłby podlegać przyczynowości, bo ta wynika zawsze z losowości albo determinizmu. Jednocześnie wolna wola nie może istnieć bez przyczynowości, bo wtedy nie mogłaby istnieć odpowiedzialność (za wykorzystywanie przyczyn i skutków, czyli dokonywanie wyborów).

I tak wiem, że to jest zbyt mądre żebyś to zrozumiał, a jednocześnie są to podstawy i nie potrafię pojąć tego, że ktoś może tego nie rozumieć.

>To co w głowie Ci się pojawia, jest elementem Ciebie. Tam nie ma nic przed Tobą, ani za Tobą. To cały Ty. Dodatkowo to co Ci się pojawia możesz zmienić, choćby na przekór "sobie". Ty - to właśnie złożona struktura, kolejny element do determinizmu i losowości, który, w pewnym ograniczonym zakresie wpływa na świat i nie poddaje się determinizmowi i losowości.

To jest największa bzdura. Nie jest żadnym elementem żadnego "mnie", bo żaden "ja" nie istnieję. To, że procesy odbywające się wewnątrz mojego umysłu są podpięte do interfejsu, który sumuje to w jedno doświadczenie, to tylko właściwość umysłu. "ja" to część zdania, która służy do opisu tych procesów. Wybór to jeden z procesów, który zachodzi. Kretyni utożsamiają się z "postacią na ekranie". A gdy ktoś myśli, że wszystko w sobie może zmienić, to właśnie wtedy powstają zaburzenia albo nawet choroby psychiczne. Powodzenia
Brzostowski (7067 punktów)
W dyskusji, do jakiej masz ambicje aspirować, trzeba starać się odnosić do poszczególnych elementów wypowiedzi drugiej osoby. A Ty tego nie robisz. Od pewnego poziomu nie można już tak dyskutować, jak Ty proponujesz.

Istnieje między nami zasadnicza różnica, nie dotycząca wiary, lub nie, tylko postrzegania świata. Ja, opieram się na obserwacji, z niej wyciągam wnioski o świecie i buduje opinie. Gdy moje opinie są niezgodne z obserwacją, staram się analizować jeszcze raz sprawę.

Ty, masz inaczej. Teoretyzujesz, budujesz pogląd, a następnie gdy wnioski są niezgodne z obserwacjami, lub nieuprawnione w świetle nawet logiki, ignorujesz to wszystko i dalej pleciesz swoje.

Nic ja na to nie poradzę.
07-09-2016 17:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W dyskusji, do jakiej masz ambicje aspirować, trzeba starać się odnosić do poszczególnych elementów wypowiedzi drugiej osoby. A Ty tego nie robisz.

Nie licz na to, że tony bełkotu spowodują, że wycofam się z dyskusji. To Ty masz odpowiedzieć na moje argumenty zamiast wymyślać jak by tu je obejść.

>Od pewnego poziomu nie można już tak dyskutować, jak Ty proponujesz.

Tak, bo gdy trzeba pomyśleć logicznie to Ty się kompromitujesz.

>Istnieje między nami zasadnicza różnica, nie dotycząca wiary, lub nie, tylko postrzegania świata. Ja, opieram się na obserwacji, z niej wyciągam wnioski o świecie i buduje opinie. Gdy moje opinie są niezgodne z obserwacją, staram się analizować jeszcze raz sprawę.

Opisałeś to co ja robię i o czym wielokrotnie pisałem. Tylko, że Ty tak nie robisz i wielokrotnie Ci to wykazywałem. Wg Twojej "logiki" samochód jedzie bo koła się kręcą, albo dlatego, że wciskasz pedał gazu. Albo komputer działa bo monitor się świeci. Takie są te Twoje doświadczenia.

>Ty, masz inaczej. Teoretyzujesz, budujesz pogląd, a następnie gdy wnioski są niezgodne z obserwacjami, lub nieuprawnione w świetle nawet logiki, ignorujesz to wszystko i dalej pleciesz swoje.

O, a tu opisałeś swoje zachowanie. Tylko, że różnica jest taka, że Ty tego poglądu nie zbudowałeś, tylko UWIERZYŁEŚ w bzdury przejęte losowo z otoczenia. Wyrazy współczucia.

>Nic ja na to nie poradzę.

Ale ja poradzę - wybiję Ci to z głowy.
09-09-2016 22:00 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>,przez Ciebie zmarnowałem kilka ważnych sekund mojego życia na czytanie tych wypocin.
Hehe
życie nie jest warte żeby je przeżyć ale paru sekund szkoda.
10-09-2016 12:25 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dokładnie tak. Kompletna rakoza i antyprzykład myślenia
01-09-2016 21:42 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, ...

Rozumiem, że nie rozumiesz w co wierzysz.
01-09-2016 21:59 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>> Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, ...
>Rozumiem, że nie rozumiesz w co wierzysz.
To oczywiste, że nie można rozumieć wszystkiego co dotyczy Boga. Zatem wierzę i nie do końca rozumiem w kogo wierzę. Na tym polega wiara. Nie zmienia to faktu, iż jako teiści rozumiemy podstawowe, najisotniejsze aspekty związane z bogiem. Nie musimy rozumieć wszystkiego.
01-09-2016 22:38 
 Ocena 8 na 8
maceox (6766 punktów)

>To oczywiste, że nie można rozumieć wszystkiego co dotyczy Boga. Zatem wierzę i nie do końca rozumiem w kogo wierzę. Na tym polega wiara.
Czyli bez sensu.

>Nie zmienia to faktu, iż jako teiści rozumiemy podstawowe, najisotniejsze aspekty związane z bogiem.
A skąd wiesz jakie są akurat te podstawowe, najistotniejsze aspekty związane z Bogiem?

>Nie musimy rozumieć wszystkiego.
Nawet tego, że przeróżnych koncepcji Boga i bóstw było w historii bez liku, a Bóg judeochrześcijański jest tylko jedną z nich? I że te koncepcje różnią się znacznie co do podstawowych, najistotniejszych aspektów?
Brzostowski (7067 punktów)
>>To oczywiste, że nie można rozumieć wszystkiego co dotyczy Boga. Zatem wierzę i nie do końca rozumiem w kogo wierzę. Na tym polega wiara.
>Czyli bez sensu.
To dokładnie z sensem, to istota wiary. Ateista tego nie zrozumie.
>>Nie zmienia to faktu, iż jako teiści rozumiemy podstawowe, najisotniejsze aspekty związane z bogiem.
>A skąd wiesz jakie są akurat te podstawowe, najistotniejsze aspekty związane z Bogiem?
Wiem, z objawienia, i je rozumiem.
>>Nie musimy rozumieć wszystkiego.
>Nawet tego, że przeróżnych koncepcji Boga i bóstw było w historii bez liku, a Bóg judeochrześcijański jest tylko jedną z nich? I że te koncepcje różnią się znacznie co do podstawowych, najistotniejszych aspektów?

Bóg judeochrześcijański jest jedyną objawioną przez samego siebie prawdą. Dlatego, szanując inne objawienia, które też mogą mieć w sobie pierwiastek prawdy, akurat najpewniej ufam tej koncepcji judeochrześcijańskiej.


02-09-2016 00:27 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Bóg judeochrześcijański jest jedyną objawioną przez samego siebie prawdą.
" Nie wierz we wszystko co się pisze." www.racjonalista.pl/forum.php/s,721097#w721137

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
03-09-2016 01:13 
 Ocena 5 na 5
maceox (6766 punktów)

>Bóg judeochrześcijański jest jedyną objawioną przez samego siebie prawdą.
Zarówno Bóg jak i prawda to idee, którymi można intelektualnie wywijać do woli, a nawet jak w tym przypadku stawiać między nimi znak równości jednocześnie podnosząc, że jedno pochodzi z drugiego. To zadziwiające do czego jest zdolny ludzki umysł.

Najlepsze jest to, że takie idee stanowią respektowany przedmiot kultu.

Oglądam teraz serial o facecie, który potrafi kontrolować wolę innych i nimi bezpośrednio manipulować. Niby science fiction, ale jak posłucham wierzących (a wierz mi, że na ich tle Ty jesteś racjonalistą), to zastanawiam się nad tym jak bardzo nagminne są przykłady owładnięcia umysłu i przejęcia nad nim kontroli przez ... idee. Obiektywnie bezsensowne idee. W czym chrześcijaństwo ma być lepsze od innych mitologii? Wszystko to wytwory ludzkiego umysłu.

>Dlatego, szanując inne objawienia, które też mogą mieć w sobie pierwiastek prawdy, akurat najpewniej ufam tej koncepcji judeochrześcijańskiej.
O prawdzie informuje nas nauka, a nie idee bez pokrycia w rzeczywistości świata. Dokładnie tak jak słusznie zauważyłeś w kwestii rozchodzenia się fali dźwiękowej.
I nawet emocjonalnie nie ma przy odrzuceniu wiary żadnej straty. Przeciwnie - umysł staje się czysty i wolny, a świat staje otworem.
04-09-2016 14:11 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Obiektywnie bezsensowne idee.
Raczej subiektywnie.
>W czym chrześcijaństwo ma być lepsze od innych mitologii?
Miłość bliźniego nie we wszystkich mitologiach jest...
>Wszystko to wytwory ludzkiego umysłu.
Właśnie, ludzkiego, a nie zwierzęcego.
>O prawdzie informuje nas nauka,
Nauka dostarcza nam wiedzy o świecie materii, a prawda ma wymiar duchowy.
>a nie idee bez pokrycia w rzeczywistości świata.
Idea dobra jest fundamentem cywilizowanego świata.
>I nawet emocjonalnie nie ma przy odrzuceniu wiary żadnej straty. Przeciwnie - umysł staje się czysty i wolny, a świat staje otworem.
Wiara rozumna nie ogranicza umysłu, przeciwnie - poszerza, do świata materii dodaje świat idei.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-09-2016 13:51 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>>Obiektywnie bezsensowne idee.
>Raczej subiektywnie.
Proponuję zapoznać się z definicją słowa "obiektywnie". Jakie wymogi muszą zostać spełnione, by uznać coś za obiektywnie prawdziwe?

>>W czym chrześcijaństwo ma być lepsze od innych mitologii?
>Miłość bliźniego nie we wszystkich mitologiach jest...
Możliwe, ale zwróć uwagę na swoje rozumowanie: chrześcijaństwo ma być lepsze dlatego, że jest w nim miłość bliźniego. Ale to oznacza, że miłość bliźniego stanowi dla Ciebie jakieś kryterium oceny mitologii. Logicznie takie kryterium może funkcjonować tylko wtedy, jeśli wiemy że jest zasadne (dobre) poza mitologiami - zanim zaczniemy je rozpatrywać. Tak więc słuszność miłości bliźniego musi mieć inne uzasadnienie, niż mitologiczne, by służyć nam jako podstawa oceny mitologii. Jakie to jest uzasadnienie?

>>Wszystko to wytwory ludzkiego umysłu.
>Właśnie, ludzkiego, a nie zwierzęcego.
Ludzkiego, czyli zwierzęcego. Ale tu chodzi tylko o to, że to są wytwory umysłu. Klasyfikacja pośród ssaków jest w tym kontekście mało istotna.

>>O prawdzie informuje nas nauka,
>Nauka dostarcza nam wiedzy o świecie materii, a prawda ma wymiar duchowy.
Idea wymiaru duchowego nie istnieje bez materialnego substratu - nośnika idei, jakim jest ludzki mózg. To on daje nam zdolność abstrakcyjnego myślenia, w ramach którego takie idee jak wymiar duchowy są w ogóle możliwe do pomyślenia. Z potwierdzeniem prawdziwości tej idei może już być kiepsko - w zależności od tego, co to sformułowanie ma w ogóle oznaczać.

Natomiast z prawdą to już jest różnie. Podaj definicję prawdy, którą akceptujesz, to zobaczymy, o co chodzi.

>>a nie idee bez pokrycia w rzeczywistości świata.
>Idea dobra jest fundamentem cywilizowanego świata.
A dlaczego?

>>I nawet emocjonalnie nie ma przy odrzuceniu wiary żadnej straty. Przeciwnie - umysł staje się czysty i wolny, a świat staje otworem.
>Wiara rozumna nie ogranicza umysłu,
Różne oksymoryny mogą rzeczywiście służyć uwolnieniu umysłu, pod warunkiem zrozumienia, że mamy doczynienia właśnie z oksymoronem.

>przeciwnie - poszerza, do świata materii dodaje świat idei.
Świat idei jest u homo sapiens zupełnie naturalny. Tylko z wyborem tych idei jest już najczęściej problem. Nie każdy homo w każdych warunkach zasługuje na ten dodatkowy epitet.
11-09-2016 19:46 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Proponuję zapoznać się z definicją słowa "obiektywnie". Jakie wymogi muszą zostać spełnione, by uznać coś za obiektywnie prawdziwe?
Raczej sam powinieneś dogłębniej się zapoznać.
>Możliwe, ale zwróć uwagę na swoje rozumowanie: chrześcijaństwo ma być lepsze dlatego, że jest w nim miłość bliźniego. Ale to oznacza, że miłość bliźniego stanowi dla Ciebie jakieś kryterium oceny mitologii. Logicznie takie kryterium może funkcjonować tylko wtedy, jeśli wiemy że jest zasadne (dobre) poza mitologiami - zanim zaczniemy je rozpatrywać. Tak więc słuszność miłości bliźniego musi mieć inne uzasadnienie, niż mitologiczne, by służyć nam jako podstawa oceny mitologii. Jakie to jest uzasadnienie?
Życie.
>Ludzkiego, czyli zwierzęcego.
Umysł człowieka różni się od umysłów zwierząt.
>Idea wymiaru duchowego nie istnieje bez materialnego substratu - nośnika idei, jakim jest ludzki mózg. To on daje nam zdolność abstrakcyjnego myślenia, w ramach którego takie idee jak wymiar duchowy są w ogóle możliwe do pomyślenia. Z potwierdzeniem prawdziwości tej idei może już być kiepsko - w zależności od tego, co to sformułowanie ma w ogóle oznaczać.
Nie ma żadnego problemu z potwierdzeniem, wystarczy przyjrzeć się życiu, Miłość jest obecna w świecie zwierząt i ludzi, to fakt, nie abstrakcyjna idea.
>Natomiast z prawdą to już jest różnie. Podaj definicję prawdy, którą akceptujesz, to zobaczymy, o co chodzi.
Jest w stopce.
>A dlaczego?
Bo zło jest fundamentem świata barbarzyńskiego.
>Różne oksymoryny mogą rzeczywiście służyć uwolnieniu umysłu, pod warunkiem zrozumienia, że mamy doczynienia właśnie z oksymoronem.
Widzisz oksymoron tam, gdzie go nie ma.
>Świat idei jest u homo sapiens zupełnie naturalny. Tylko z wyborem tych idei jest już najczęściej problem. Nie każdy homo w każdych warunkach zasługuje na ten dodatkowy epitet.
No fakt.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
03-09-2016 04:42 
 Ocena 8 na 8
PerverserPerser (579 punktów)
>Bóg judeochrześcijański jest jedyną objawioną przez samego siebie prawdą.<
Takich bogów którzy sami siebie objawili, jest w zakładach psychiatrycznych na pęczki.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
02-09-2016 20:56 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>>> Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, ...
>> Rozumiem, że nie rozumiesz w co wierzysz.
> Zatem wierzę i nie do końca rozumiem w kogo wierzę... Nie musimy rozumieć wszystkiego.

Zatem wierzysz, że po śmierci będziesz żył, ale nie rozumiesz jak to jest możliwe.
03-09-2016 21:45 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>>> Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, ...
>>> Rozumiem, że nie rozumiesz w co wierzysz.
>> Zatem wierzę i nie do końca rozumiem w kogo wierzę... Nie musimy rozumieć wszystkiego.
>Zatem wierzysz, że po śmierci będziesz żył, ale nie rozumiesz jak to jest możliwe.

Faktycznie, nie rozumiem. Mam swoje domysły, ale są to nic nie znaczące, i niczym nie potwierdzone domysły.

Czy ten fakt, braku rozumienia, coś determinuje? O czymś świadczy? Nie wiem do czego Twoje pytanie zmierza.
04-09-2016 11:15 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
>>>>> Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, ...
>>>> Rozumiem, że nie rozumiesz w co wierzysz.
>>> Zatem wierzę i nie do końca rozumiem w kogo wierzę... Nie musimy rozumieć wszystkiego.
>> Zatem wierzysz, że po śmierci będziesz żył, ale nie rozumiesz jak to jest możliwe.
> Czy ten fakt, braku rozumienia, coś determinuje? O czymś świadczy?

O czym to świadczy jest oczywiste. Przynajmniej dla racjonalisty.
04-09-2016 22:01 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>>>>> Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, ...
>>>>> Rozumiem, że nie rozumiesz w co wierzysz.
>>>> Zatem wierzę i nie do końca rozumiem w kogo wierzę... Nie musimy rozumieć wszystkiego.
>>> Zatem wierzysz, że po śmierci będziesz żył, ale nie rozumiesz jak to jest możliwe.
>> Czy ten fakt, braku rozumienia, coś determinuje? O czymś świadczy?
>O czym to świadczy jest oczywiste. Przynajmniej dla racjonalisty.

Wiadomo do czego pijesz. Masz jednak świadomość, że każdy racjonalista, nie rozumie tysięcy spraw? Nawet tych, które są podstawą codziennego życia. I żyje. Co więcej, większość racjonalistów, postępuje nieracjonalnie, często świadomie! O czym to świadczy Fizyk?

Teista wierzy w boga, nie wszsytko rozumiejąc, nawet wiele nie rozumiejąc. Bo rozumienie nie jest istotą wiary. Istotą wiary jest miłość.

Racjonalista postępuje w życiu często nieracjonalnie, nawet rozumiejąc to, iż tak postępuje.

Kto jest głupszy?
04-09-2016 13:41 
 Ocena 2 na 2
Max Golonko (1811 punktów)
człowiek maksimum swojej bystrości i trafności poglądów ma często w wieku np. 35 lat a potem mikrowylewy, demencja, zatrucia aluminium, alkoholem, itp itd. czynią go osoba o zupełnie innych poglądach i upodobaniach.

Dlatego w chwili śmierci człowiek bywa bezsensownie nereprezentatywnym staruszkiem,
ale, z drugiej strony, nie można odebrać mu wspomnień i poglądów z ostatnich 30 lat wegetacji.

Dlatego w niebie byłoby pełno bezsensownych duchów (jeszcze dochodzą dzieci z głęboko upośledzonym mózgiem)

Bez sensu!!

To są bzdury wymyslone przez homoseksualistów (czyli wysokich dostojników KrK)

dla pieniędzy. Kto tego nie rozumie to jest upośledzony intelektualnie! IQ < 90
Brzostowski (7067 punktów)
>człowiek maksimum swojej bystrości i trafności poglądów ma często w wieku np. 35 lat a potem mikrowylewy, demencja, zatrucia aluminium, alkoholem, itp itd. czynią go osoba o zupełnie innych poglądach i upodobaniach.
>Dlatego w chwili śmierci człowiek bywa bezsensownie nereprezentatywnym staruszkiem,
>ale, z drugiej strony, nie można odebrać mu wspomnień i poglądów z ostatnich 30 lat wegetacji.
>Dlatego w niebie byłoby pełno bezsensownych duchów (jeszcze dochodzą dzieci z głęboko upośledzonym mózgiem)
>Bez sensu!!
Jest między nami zasadnicza różnica. Ja co prawda wierzę w niebo, ale nie wiem w jaki sposób będziemy tymi duchami. Ty nie wierzysz, ale wiesz jak to musiałoby wyglądać, gdyby niebo mogło istnieć.
>To są bzdury wymyslone przez homoseksualistów (czyli wysokich dostojników KrK)
>dla pieniędzy. Kto tego nie rozumie to jest upośledzony intelektualnie! IQ < 90

Chore, antyklerykalne opinie.
01-09-2016 22:55 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)
>> Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, ...
>Rozumiem, że nie rozumiesz w co wierzysz.
Żałuję, że moją edukację z fizyki zakończyłem na liceum, gdyż gdybym na ten temat wiedział coś więcej, to może umiałbym wskazać koledze Brzostowskiemu, ile czasu potrzeba by na to (i czy byłoby to w ogóle możliwe), by wydalane przez niego odgłosy dotarły do "granic naszego wszechświata" (przy sensownym ich zdefiniowaniu), zakładając nawet, że kolega Brzostowski - za przeproszeniem - sra z prędkością światła.
Brzostowski (7067 punktów)
>>> Gdybyś nawet się zesrał, a Twoja defekacja była słyszalna na granicy naszego wszechświata, to i tak nigdy nie zrozumiesz Boga. Nie zrozumiesz, bo musiałbyś być Bogiem. My - teiści to rozumiemy, ...
>>Rozumiem, że nie rozumiesz w co wierzysz.
>Żałuję, że moją edukację z fizyki zakończyłem na liceum, gdyż gdybym na ten temat wiedział coś więcej, to może umiałbym wskazać koledze Brzostowskiemu, ile czasu potrzeba by na to (i czy byłoby to w ogóle możliwe), by wydalane przez niego odgłosy dotarły do "granic naszego wszechświata" (przy sensownym ich zdefiniowaniu), zakładając nawet, że kolega Brzostowski - za przeproszeniem - sra z prędkością światła.

Widzisz, gdybyś się więcej uczył, to byś wiedział, że aby coś było gdzieś słyszalne, to ktoś musi słuchać, a fala dźwiękowa musi mieć w czym się rozejść, w próżni to trochę trudne.
03-09-2016 00:31 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)

>Widzisz, gdybyś się więcej uczył, to byś wiedział, że aby coś było gdzieś słyszalne, to ktoś musi słuchać, a fala dźwiękowa musi mieć w czym się rozejść, w próżni to trochę trudne.
No, wystarczy Cię trochę sprowokować do myślenia i już merytorycznie mnie przegadujesz w konkretach. Trzymaj się konkretów i to będzie Twoje zwycięstwo.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Widzisz, gdybyś się więcej uczył, to byś wiedział, że aby coś było gdzieś słyszalne, to ktoś musi słuchać, a fala dźwiękowa musi mieć w czym się rozejść, w próżni to trochę trudne.
>No, wystarczy Cię trochę sprowokować do myślenia...

No, dałeś mi po garach...
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>Zakładanie, że bóg jest tak prymitywny i mściwy (po śmierci człowieka) jak opisują to duchowni nie
>trzyma się nawet najprostszej logiki.
Wiara nie potrzebuje logiki. Ona sama w sobie jest nielogiczna. U zarania religii może tak nie była, ale im dalej od stworzenia religii tym gorzej w zestawieniu z życiem.

>Po pierwsze o naszych decyzjach nie decyduje tylko abstrakcyjne myślenie, oderwane od
>rzeczywistości, lecz też wyuczone wcześniej odruchy, zły nastrój, hormony, dieta, choroby, (np
>niezdiagnozowane i nieuświadomione mikrowylewy w mózgu), itd. Nikt nie działa w abstrakcyjnej,
>czysto literackiej sytuacji "całkiem wolnego wyboru".

Wolny wybór to pojęcie abstrakcjne, każdy wybór jest czymś ograniczony.

>Ukaranie ich piekłem, za krytyczne myślenie o koncepcji osobowego boga, byłoby idiotyzmem na miarę
>psychopatycznego półgłówka!
Tak, nie bójmy się takich ostrych słów.


>Dlatego w szkołach nie powinno być religii,

W szkołach w ogóle nie powinno być religii. Dlaczego za pieniądze wszystkich KK prowadzi swoją indoktrynację ?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Szkodliwość religii jako podstawa do ich delegalizacji
Religii nie można zdelegalizować, religie to nie kościoły\związki\organizacje wyznaniowe.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
01-09-2016 21:30 
 Ocena 1 na 1
Starog-Chrystus-Howgh (359 punktów)
>>Szkodliwość religii jako podstawa do ich delegalizacji
>Religii nie można zdelegalizować, religie to nie kościoły\związki\organizacje wyznaniowe.

Oczywiście, że można zdelegalizować. Religia to zespół wierzeń i (lub) zachowań wymyślonych przez człowieka aby ogłupiać i wyzyskiwać innego człowieka... człowieków.
Wszystko zależy od stopnia ogłupienia, wyzysku no i skutków jakie to przynosi.

Czy dasz radę zalegalizować Satanizm? ... a to też religia.
A jeżeli religia Krk ponownie zacznie nawoływać do palenia na stosach ... sądzisz, że nie zostanie zdelegalizowana?
.
02-09-2016 21:36 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Oczywiście, że można zdelegalizować.
Można zakazać propagowania, ale nie zdelegalizować.
>Religia to zespół wierzeń i (lub) zachowań wymyślonych przez człowieka aby ogłupiać i wyzyskiwać innego człowieka... człowieków.
Tak robią kościoły\związki wyznaniowe, które nie rozumieją duchowości i służą sobie.
>Wszystko zależy od stopnia ogłupienia, wyzysku no i skutków jakie to przynosi.
>Czy dasz radę zalegalizować Satanizm? ... a to też religia.
pl.wikiped(*)Kościół_Szatana
>A jeżeli religia Krk ponownie zacznie nawoływać do palenia na stosach ... sądzisz, że nie zostanie zdelegalizowana?
Nie religia zacznie nawoływać, a Kościół..., a to czy zostanie wówczas zdelegalizowany będzie zależało od Parlamentu.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Rano (2 punktów)
Teiści opierają swoje przekonania na wierze która jest ślepa.
Ja opieram swoje przekonania na logice:
- Wszechświat istnieje niezależnie od niczego. Jeśli ktoś mówi że "wszechświat musiał zostać stworzony przez kogoś bo jest nieprawdopodobny" to musi też według tej "logiki" powiedzieć "twórca wszechświata musiał zostać stworzony przez kogoś bo jest nieprawdopodobny" i tak w nieskończoność.
- Niesprawiedliwość/(złe traktowanie słabszych przez silniejszych)/(brak równych szans do bycia dobrym, miłym, sympatycznym) przeczy istnieniu sprawiedliwego i dobrego boga a jego istnienie wyklucza pierwszy punkt.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365