Racjonalista - Strona głównaDo treści
Granice wolności

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-03-2017 10:05Kontrastowy (11 punktów)Granice wolności
Ocena 2 na 2
Cześć wszystkim.
Cieszę się, że znalazłem to forum bo myślę, że tu dyskusja może być bardziej owocna niż na forum FB, z którego właśnie mnie wyrzucono. Zadałem proste pytanie jego uczestnikom "Dlaczego nie jesteś muzułmaninem?" - To było FB forum "Filozofia", na którym mimo bardzo późnej pory rozgorzała dyskusja i została nad ranem administracyjnie ucięta. Boli mnie to, że nie mogę podzielić się z nikim moimi przemyśleniami dotyczącymi własnej, ewentualnej porażki jako rodzica, jeśli dziecko powie mi kiedyś: "Tato, wyznaję Islam". Jestem osobą o lewicowych poglądach, rozumiem, że nie mam wpływu na to, że może okazać się mój syn homoseksualistą, nie będzie problemu, ale wyznanie , że jest muzułmaninem uważałbym jako osobistą porażkę i choć tego nie doświadczyłem to mimo to mam obawy i chcę was zapytać - Czy moja obecna postawa jest uzasadniona czy wymaga korekty?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kontrastowy (11 punktów)
Dodam jeszcze czemu tu trafiłem, zauważyłem właśnie dzięki FB taki portal jak "Racjonalista.pl" - już sama nazwa wydała mi się bliska. Od niepamiętnych czasów miałem w sobie zakodowane "poszanowanie dla rozumu" ale nie spodziewałem się, że ludzie mający na ustach "Filozofię" przestraszą się w odstępie kilkugodzinnym konsekwencji odejścia od "politycznej poprawności".
29-03-2017 12:18 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14789 punktów)
>Dodam jeszcze czemu tu trafiłem, zauważyłem właśnie dzięki FB taki portal jak "Racjonalista.pl" - już sama nazwa wydała mi się bliska. Od niepamiętnych czasów miałem w sobie zakodowane "poszanowanie dla rozumu" ale nie spodziewałem się, że ludzie mający na ustach "Filozofię" przestraszą się w odstępie kilkugodzinnym konsekwencji odejścia od "politycznej poprawności".
Niech Cię nie zmyli nazwa portalu, nie spodziewaj się, że wszyscy tutaj mają zakodowane "poszanowanie dla rozumu".

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Duch Prawdy (14789 punktów)
> wyznanie , że jest muzułmaninem uważałbym jako osobistą porażkę
A wyznanie, że jest katolikiem uważałbyś jako co?
>i choć tego nie doświadczyłem to mimo to mam obawy i chcę was zapytać - Czy moja obecna postawa jest uzasadniona czy wymaga korekty?
Wymaga korekty.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Kontrastowy (11 punktów)
>> wyznanie , że jest muzułmaninem uważałbym jako osobistą porażkę
>A wyznanie, że jest katolikiem uważałbyś jako co?
Mniej okrutne, i tu przepraszam "zrozumiałe ale dopuszczalne" zaniechanie.

>>i choć tego nie doświadczyłem to mimo to mam obawy i chcę was zapytać - Czy moja obecna postawa jest uzasadniona czy wymaga korekty?
>Wymaga korekty.
Piszesz o miłości, ale chyba nie o "chrześcijańskiej"?
Duch Prawdy (14789 punktów)
>Mniej okrutne, i tu przepraszam "zrozumiałe ale dopuszczalne" zaniechanie.
Obie religie są okrutne, zniewalają i prowadzą na manowce duchowości.
>Piszesz o miłości, ale chyba nie o "chrześcijańskiej"?
Co rozumiesz jako miłość "chrześcijańską"?
Miłość nie zniewala, kocha bez względu na wyznanie, światopogląd, kolor skóry...itd.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
John Doe (782 punktów)
>Cześć wszystkim.
>Cieszę się, że znalazłem to forum bo myślę, że tu dyskusja może być bardziej owocna niż na forum FB,
>z którego właśnie mnie wyrzucono. Zadałem proste pytanie jego uczestnikom "Dlaczego nie jesteś
>muzułmaninem?" -

Odpowiedz jest prosta: Po co wyznawac jakakolwiek religie ?
Duch Prawdy (14789 punktów)
>>"Dlaczego nie jesteś muzułmaninem?"
>Odpowiedz jest prosta:
Możliwe, ale na które pytanie?
>Po co wyznawac jakakolwiek religie ?

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Kontrastowy (11 punktów)

>Odpowiedz jest prosta: Po co wyznawac jakakolwiek religie ?
>
To jest pytanie nie odpowiedź.
John Doe (782 punktów)
>>Odpowiedz jest prosta: Po co wyznawac jakakolwiek religie ?
>>
>To jest pytanie nie odpowiedź.
>

Pytałeś się "Dlaczego nie jesteś islamistą" i tylko do tego się odnisłem.
Masz moja odpowiedź.

Osobiście nie widze sensu w żadnej religii (głównie z powodu totalnej wątpliwości w życie po śmierci w jakiejkolwiek świadomej formie) więc nie wyznaje żadnej. Jak zauważyłem daje to duże zyski praktyczne.

ps
Wy (przeciwnicy Ismlamu) jesteście na pewno przekonani że wszystkiew formy Islamu są tak paskudne jak to się powszechnie przedstawia czy to może wynikać z innych uwarunkowań o których się juz nie mówi bo wygodniej? Osobiście nie małem z Islamem praktycznie do czynienia.
Kontrastowy (11 punktów)
>Pytałeś się "Dlaczego nie jesteś islamistą" i tylko do tego się odniosłem.
>Masz moja odpowiedź.
>Osobiście nie widzę sensu w żadnej religii (głównie z powodu totalnej wątpliwości w życie po śmierci w jakiejkolwiek świadomej formie) więc nie wyznaje żadnej. Jak zauważyłem daje to duże zyski praktyczne.
>ps
>Wy (przeciwnicy Islamu) jesteście na pewno przekonani że wszystkie formy Islamu są tak paskudne jak to się powszechnie przedstawia czy to może wynikać z innych uwarunkowań o których się już nie mówi bo wygodniej? Osobiście nie miałem z Islamem praktycznie do czynienia.

Ja, ten który Ci zedytowałem literówki w powyższym wpisie, nie jestem przeciwnikiem Islamu ani nie jestem przeciwnikiem Babranu, który może powstać nawet i dzięki mnie już jutro, zdolny jestem ów napisać, bo jestem religioznawcą, pod jednym warunkiem, takim, który mnie bezpośrednio dotyczy - warunek ten brzmi - musiałbym być podłym człowiekiem, chorym satrapą, sadystą, który gardzi innymi ludźmi, a że jestem jego przeciwieństwem raz, że tego nie zrobię ale tropił będę takich s..w jacy są i byli przede mną i nie powiedzieli jak ja: "Tacy nie będziemy".

Nigdy pewnie się nie spotkamy, ale pomóż tam u siebie by nigdy nie powstał meczet tam gdzie mieszkasz, choćbyś musiał się zbrukać klękaniem w katolickim kościele, mimo, że jesteś/jesteście/jesteśmy racjonalistami.

Czy mam rację?
02-04-2017 21:35 
 Ocena 1 na 1
John Doe (782 punktów)

>Ja, ten który Ci zedytowałem literówki w powyższym wpisie,

Straszne. aż zainstalowałem słownik w kliencie

> nie jestem przeciwnikiem Islamu ani nie jestem przeciwnikiem Babranu, który może powstać nawet i dzięki mnie już jutro, zdolny jestem ów napisać, bo jestem religioznawcą,

To nic trudnego, np. Slack już jest. Nie mogę teraz coś tego odszukać ale ze względu na używanie dystrybucji OS od początku i jakieś tam warunki dalsze jestem automatycznie wyznawcą Slacka

>Nigdy pewnie się nie spotkamy, ale pomóż tam u siebie by nigdy nie powstał meczet tam gdzie mieszkasz, choćbyś musiał się zbrukać klękaniem w katolickim kościele, mimo, że jesteś/jesteście/jesteśmy racjonalistami.
>Czy mam rację?

Nie rozumiem jak wykonywanie przez moją skromną osobę rytuałów religijnych może cokolwiek zmienić w rzeczywistości zwłaszcza w zakresie Islamu. I niby co zbrukam?

ps
Będę złośliwy.
Jak na religioznawce słabo jakoś
diogenes (42753 punktów)
>Boli mnie to, że nie mogę podzielić się z nikim moimi przemyśleniami dotyczącymi własnej, ewentualnej porażki jako rodzica, jeśli dziecko powie mi kiedyś: "Tato, wyznaję Islam".

Dzieci mają różne fochy. Np. na złość mamie odmrożą sobie uszy lub nos. Na tej samej zasadzie zmienią wyznanie rodziców lub - kiedy rodzice są ateistami - zaczną wierzyć w to lub owo. Nie rozpatrywałbym tego jako wychowawczej porażki. To jakiś powód do satysfakcji, kiedy uczeń idzie inną drogą, a nie powiela wzory z przeszłości. Sukcesem jest, kiedy idzie swoją drogą.

>...mój syn homoseksualistą, nie będzie problemu, ale wyznanie , że jest muzułmaninem uważałbym jako osobistą porażkę....

Światopoglądowe preferencje mogą mieć fizjologiczne, a nie tylko pedagogiczne uzasadnienie. W wychowaniu chodzi o to, aby pozwolić dziecku spaść daleko od jabłoni.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dzieci mają różne fochy. Np. na złość mamie odmrożą sobie uszy lub nos. Na tej samej zasadzie zmienią wyznanie rodziców lub - kiedy rodzice są ateistami - zaczną wierzyć w to lub owo. Nie rozpatrywałbym tego jako wychowawczej porażki. To jakiś powód do satysfakcji, kiedy uczeń idzie inną drogą, a nie powiela wzory z przeszłości. Sukcesem jest, kiedy idzie swoją drogą.
A niby co to znaczy "iść swoją drogą"? I niby na czym polega wychowywanie?

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
Kontrastowy (11 punktów)
>>Boli mnie to, że nie mogę podzielić się z nikim moimi przemyśleniami dotyczącymi własnej, ewentualnej porażki jako rodzica, jeśli dziecko powie mi kiedyś: "Tato, wyznaję Islam".
>Dzieci mają różne fochy. Np. na złość mamie odmrożą sobie uszy lub nos. Na tej samej zasadzie zmienią wyznanie rodziców lub - kiedy rodzice są ateistami - zaczną wierzyć w to lub owo. Nie rozpatrywałbym tego jako wychowawczej porażki. To jakiś powód do satysfakcji, kiedy uczeń idzie inną drogą, a nie powiela wzory z przeszłości. Sukcesem jest, kiedy idzie swoją drogą.

Tak może napisać osoba, która jest albo moralnie zderegulowana, albo (bez urazy) nie ma kręgosłupa moralnego albo sympatyzuje (pytam na jakiej podstawie)z Islamem?

>>...mój syn homoseksualistą, nie będzie problemu, ale wyznanie , że jest muzułmaninem uważałbym jako osobistą porażkę....
>Światopoglądowe preferencje mogą mieć fizjologiczne, a nie tylko pedagogiczne uzasadnienie. W wychowaniu chodzi o to, aby pozwolić dziecku spaść daleko od jabłoni.
Nie podzielam tego poglądu, nigdy bym sobie nie pozwolił aby moje dziecko spadło na tyle daleko, by w moich oczach upaść tak dalece, by jako owoc mojej zgnilizny jego zaniedbania pomagało zrzucać homoseksualistów z wieżowca, czy też zmuszało kobiety do noszenia zwydziwianych szmat w towarzystwie kobiet, które w żaden sposób będąc czy to w bikini czy to nagie nie sprowokują mnie do nie wiem w sumie czego, gwałtu?
Nie znam nikogo kto mógłby gwałcić kobiety w bikini, tylko z tego powodu, że są tak akurat ubrane, czyżby tylko islamista? ...
03-04-2017 11:19 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>>Światopoglądowe preferencje mogą mieć fizjologiczne, a nie tylko pedagogiczne uzasadnienie. W wychowaniu chodzi o to, aby pozwolić dziecku spaść daleko od jabłoni.
>Nie podzielam tego poglądu, nigdy bym sobie nie pozwolił aby moje dziecko spadło na tyle daleko, by w moich oczach upaść tak dalece, by jako owoc mojej zgnilizny jego zaniedbania pomagało zrzucać homoseksualistów z wieżowca, czy też zmuszało kobiety do noszenia zwydziwianych szmat w towarzystwie kobiet, które w żaden sposób będąc czy to w bikini czy to nagie nie sprowokują mnie do nie wiem w sumie czego, gwałtu?
Przecież nic nie wspominałeś o żadnym zrzucaniu czy zniewalaniu ludzi. Mówimy o muzułmanach, czy o zwyrodnialcach?

>Nie znam nikogo kto mógłby gwałcić kobiety w bikini, tylko z tego powodu, że są tak akurat ubrane, czyżby tylko islamista? ...
Ja w ogóle nie znam żadnego gwałciciela, żadnego wyznania ani też bezwyznaniowych. Ilu ty znasz i w jaki sposób ich poznałeś?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
03-04-2017 11:44 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>> To jakiś powód do satysfakcji, kiedy uczeń idzie inną drogą, a nie powiela wzory z przeszłości. Sukcesem jest, kiedy idzie swoją drogą.
>Tak może napisać osoba, która jest albo moralnie zderegulowana, albo (bez urazy) nie ma kręgosłupa moralnego albo sympatyzuje (pytam na jakiej podstawie)z Islamem?
Co ma wspólnego samodzielność dziecka z moralnością rodzica?
Zgadzam się z Diogenesem, że kiedy dziecko dokonuje samodzielnych życiowych wyborów, to jest to powód do satysfakcji. Wychowałem samodzielnie myślącego Człowieka, a nie marionetkę.

>Nie podzielam tego poglądu, nigdy bym sobie nie pozwolił aby moje dziecko spadło na tyle daleko, by w moich oczach upaść tak dalece, by jako owoc mojej zgnilizny jego zaniedbania pomagało zrzucać homoseksualistów z wieżowca, czy też zmuszało kobiety do noszenia zwydziwianych szmat w towarzystwie kobiet, które w żaden sposób będąc czy to w bikini czy to nagie nie sprowokują mnie do nie wiem w sumie czego, gwałtu?
1 Twoja matka, żona, córka także noszą "zwydziwiane szmaty" w oczach ludów Burun-Bungwa, którzy chodzą nago. Znajdź mi racjonalny powód dla zakrywania piersi na plaży. Granica "przystojności" jest w innym miejscu ale jest. Moja babcia nie wychodziła z domu z odkrytą głową a nie wiedziała wiele o islamie.
2 Gwałciciel to gwałciciel, nie ma znaczenia czy upoiło go bikini czy habit.
3 Mam wiele sympatii dla muzułmanów, może dlatego, że wielu znam osobiście także w krajach od wieków przez nich zamieszkiwanych i uważam, że zakazywanie im religii jest równie głupie i nietolerancyjne, jak zmuszanie do przyjęcia islamu
ZaKotem (8733 punktów)
>Boli mnie to, że nie mogę podzielić się z nikim moimi
>przemyśleniami dotyczącymi własnej, ewentualnej porażki jako rodzica, jeśli dziecko powie mi kiedyś:
>"Tato, wyznaję Islam". Jestem osobą o lewicowych poglądach, rozumiem, że nie mam wpływu na to, że
>może okazać się mój syn homoseksualistą, nie będzie problemu, ale wyznanie , że jest muzułmaninem
>uważałbym jako osobistą porażkę i choć tego nie doświadczyłem to mimo to mam obawy i chcę was
>zapytać - Czy moja obecna postawa jest uzasadniona czy wymaga korekty?

Mnie chyba też by takie wyznanie nie ucieszyło, ale jednak przed uznaniem swej klęski najpierw starałbym się raczej dowiedzieć, jakie są motywacje tego dziecka - w Polsce najczęstszą jest "zakochałam się w Arabie", co niestety jest dowodem idiotyzmu. (Nie zakochiwanie się w Arabie, to każdemu wolno, ale zmiana światopoglądu po to, żeby chłopakowi wydać się atrakcyjniejszą). Ale może być zupełnie inny i należy najpierw go poznać, aby oceniać. Trudno jest być muzułmaninem i racjonalistą, trudniej niż ateistom a nawet katolikom, niemniej jest to możliwe. A wtedy jest to godne wielkiego szacunku, bo to poważne wyzwanie.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
Kontrastowy (11 punktów)
Ja też szukałbym przyczyn takiej dewiacji, pytanie - czemu jest to dewiacją? I dlaczego przyzwalamy na nią?
03-04-2017 07:33 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>Ja też szukałbym przyczyn takiej dewiacji, pytanie - czemu jest to dewiacją? I dlaczego przyzwalamy na nią?
>
Dewiacją jest zejście z wyznaczonej drogi - ale skąd pewność, że nasza droga jest najlepsza? Jeśli nie jest, to dewiacja może jest lepsza. No i niby jak mielibyśmy nie przyzwalać?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Już bycie jednocześnie katolikiem i racjonalistą jest niemożliwe.
03-04-2017 07:31 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>Już bycie jednocześnie katolikiem i racjonalistą jest niemożliwe.

Ale można na przemian.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
03-04-2017 09:07 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Już bycie jednocześnie katolikiem i racjonalistą jest niemożliwe.
>Ale można na przemian.

Nie wiem czy można znaleźć człowieka, który w każdym punkcie swojego światopoglądu, w każdej swojej decyzji jest w pełni racjonalny. Fakt, że religijność ogranicza racjonalizm, ale faktem jest też że (może nawet w większym stopniu) ogranicza go przekonanie o własnej wyższości, o własnej racji w każdym punkcie. Na pewno ogranicza go także niereligijna wiara zajedno w niereligijne dyrdymały jak wróżby czy horoskopy, jak też w pseudonaukowe publikacje o homeopatii czy płonącej wodzie. Nawet człowieka niereligjnego od racjonalizmu oddala zwykła pycha

Racjonalizm bez pokory?
Możliwe?
03-04-2017 10:19 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>>Już bycie jednocześnie katolikiem i racjonalistą jest niemożliwe.
>>Ale można na przemian.
>Nie wiem czy można znaleźć człowieka, który w każdym punkcie swojego światopoglądu, w każdej swojej decyzji jest w pełni racjonalny.
Jeśli zdefiniujemy racjonalistę jako kogoś kierującego się rozumem, to należałoby doprecyzować - kierującego się w czym? Moim zdaniem w optymalnym zaspokajaniu swoich potrzeb. Jeśli ktoś tańczy, żeby wywołać deszcz, jest nieracjonalny, bo to nie zaspokoi jego potrzeby, a jeśli ktoś tańczy bo mu to sprawia przyjemność, jest racjonalny. Natomiast w samej przyjemności nic racjonalnego nie ma, tak samo jak w każdej innej ludzkiej potrzebie łącznie z najbardziej podstawową, potrzebą przeżycia. Bo niby czemu lepiej jest żyć, niż nie żyć? Taki mamy instynkt zakodowany w mózgu przez ewolucję, i tyle. Wszelka MOTYWACJA jest irracjonalna, natomiast racjonalny albo nie może być sposób spełnienia swoich potrzeb. A te każdy ma inne. Dlatego w omawianym przypadku należy zapytać, jakie potrzeby kogoś spełnia religia, i czy nie mógłby tych potrzeb łatwiej i skuteczniej zaspokoić w sposób inny. Jeśli tak, to racjonalne byłoby zrezygnowanie z religii, jeśli jednak religia zaspokaja je najniższym kosztem, to trwanie przy niej - albo właśnie nawrócenie się na nią byłoby decyzją optymalną. To nie zawsze jest łatwo obliczyć, jaki koszt jest "najniższy". Jeśli mam wadę wzroku, to czy lepiej nosić całe życie okulary, czy zdecydować się na operację i niewielkie - ale jednak realne - ryzyko jeszcze większego uszkodzenia oczu? To wszystko zależy od subiektywnej oceny, jak bardzo mi przeszkadzają okulary.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli zdefiniujemy racjonalistę jako kogoś kierującego się rozumem, to należałoby doprecyzować - kierującego się w czym? Moim zdaniem w optymalnym zaspokajaniu swoich potrzeb.

Potrzeby mogą być złe. Ktoś inteligentny może być tego świadomy, a tępak nie. Inteligentny wtedy hamuje potrzeby, a tępy im ulega. Inteligentny człowiek to przede wszystkim taki, który jest pozbawiony wierzeń i potrafi wyjść ponad własne emocje i ocenić "jestem taki i taki i to źle", podczas gdy idiota racjonalizuje "nieważne jaki jestem, to będzie dobrze", potem "jestem taki i taki a to dobrze", a potem "bycie takim i takim jest dobre", a potem "bycie nie takim i nie takim jest złe". Inteligentni ludzie mają bardziej złożoną psychikę, a tępi operują raczej na uproszczeniach i nie potrafią rozbić zdania na czynniki pierwsze i powiedzieć co z czego wynika. Inteligencją nazywamy różne rzeczy, ale wg mnie to przede wszystkim:
- umiejętność negacji, dostrzegania sprzeczności i urojonych tez wprowadzanych od czapy
- umiejętność kreatywnego tworzenia hipotez i rozwiązań.

>Natomiast w samej przyjemności nic racjonalnego nie ma, tak samo jak w każdej innej ludzkiej potrzebie łącznie z najbardziej podstawową, potrzebą przeżycia. Bo niby czemu lepiej jest żyć, niż nie żyć?

Ba, ja uważam, że człowiek musi się oszukać, że niby życie jest racjonalne, aby żyć. Ja np mam tak, że nie umiem się oszukać. Ludzie z taką cechą prezentują często coś takiego jak negatywna inteligencja. Prowadzi ona do uświadamiania sobie swojej beznadziejnej sytuacji i trafnego symulowania negatywnych przyszłych zdarzeń, które po prostu inni wypierają lub nie kierują tam swojej koncentracji.

>Taki mamy instynkt zakodowany w mózgu przez ewolucję, i tyle.

Ja uważam, że inteligencja to właśnie przekraczanie instynktu. Niekoniecznie przezwyciężanie go, ale zdawanie sobie sprawy z irracjonalności niektórych instynktów, emocji. Nieracjonalizowanie ich.

>Dlatego w omawianym przypadku należy zapytać, jakie potrzeby kogoś spełnia religia, i czy nie mógłby tych potrzeb łatwiej i skuteczniej zaspokoić w sposób inny

Religia jest przede wszystkim nieetyczna jako taka. Cóż to za wartości, które oparte są na kłamstwie i ślepej wierze w nie? W końcu nawet gdyby okazało się to prawdą, to z pkt widzenia weryfikacji dla tych tez, po prostu jest to niemożliwe aby o tym wiedzieć, więc jest to kłamstwo - twierdzenie czegoś czego się nie wie. Wpajanie tego jest niemoralne ze względu na małe dzieci i indoktrynację.
ZaKotem (8733 punktów)
>>Jeśli zdefiniujemy racjonalistę jako kogoś kierującego się rozumem, to należałoby doprecyzować - kierującego się w czym? Moim zdaniem w optymalnym zaspokajaniu swoich potrzeb.
>Potrzeby mogą być złe. Ktoś inteligentny może być tego świadomy, a tępak nie. Inteligentny wtedy hamuje potrzeby, a tępy im ulega.
Potrzeby same w sobie nie mogą być złe ani dobre, natomiast ich zaspokojenie może mieć negatywn skutki w postaci niezaspokojenia innych potrzeb w przyszłości. Na przykład wolałbym obijać się, niż pracować, ale wtedy nie miałbym pieniędzy na mieszkanie, prąd, wodę i inne luksusy, w których się bezwstydnie pławię, gdy się obijam - a obijanie się jako bezdomny juz nie wydaje mi się takie atrakcyjne. Toteż ograniczam obijanie się właśnie po to, żebym mógł się dłużej i wygodniej obijać w dłuższej perspektywie. Tak więc człowiek rozumny rozważa konsekwencje swoich decyzji, a za GŁUPIE uważam takie decyzje, które prowadzą do niezaspokojonych potrzeb w przyszłości. Odniesmy to więc do omawianego przypadku - jak irracjonalna wiara w Boga powoduje niezasookojenie potrzeb w przyszłości?

>>Natomiast w samej przyjemności nic racjonalnego nie ma, tak samo jak w każdej innej ludzkiej potrzebie łącznie z najbardziej podstawową, potrzebą przeżycia. Bo niby czemu lepiej jest żyć, niż nie żyć?
>Ba, ja uważam, że człowiek musi się oszukać, że niby życie jest racjonalne, aby żyć. Ja np mam tak, że nie umiem się oszukać.
Napisałeś te zdania jedno po drugim. Albo sobie przeczysz, albo nie uznajesz się za człowieka.

>>Taki mamy instynkt zakodowany w mózgu przez ewolucję, i tyle.
>Ja uważam, że inteligencja to właśnie przekraczanie instynktu. Niekoniecznie przezwyciężanie go, ale zdawanie sobie sprawy z irracjonalności niektórych instynktów, emocji. Nieracjonalizowanie ich.
Zgoda, też tak uważam. No więc załóżmy, że mam potrzebę wiary religijnej, a jako inteligentny zdaję sobie sprawę z jej nieracjonalności. No więc sobie wierzę nieracjonalnie, będąc tego świadomym, i w czym mi to przeszkadza?

>>Dlatego w omawianym przypadku należy zapytać, jakie potrzeby kogoś spełnia religia, i czy nie mógłby tych potrzeb łatwiej i skuteczniej zaspokoić w sposób inny
>Religia jest przede wszystkim nieetyczna jako taka. Cóż to za wartości, które oparte są na kłamstwie i ślepej wierze w nie? W końcu nawet gdyby okazało się to prawdą, to z pkt widzenia weryfikacji dla tych tez, po prostu jest to niemożliwe aby o tym wiedzieć, więc jest to kłamstwo - twierdzenie czegoś czego się nie wie. Wpajanie tego jest niemoralne ze względu na małe dzieci i indoktrynację.
Zgodzilbym się gdyby rzeczywiście wiara oznaczała stanowcze twierdzenie czy przekonanie, że jest tak a tak, np. że istnieje Bóg, i to w Trójcy jeszcze. Są ludzie tak twierdzący i mojej wielkiej sympatii też nie budzą. Ale sądząc po ludziach, których znam od lat i takich, z którymi rozmawiam przygodnie, nie jest to wcale typowa postawa. Większość "niedzielnych" albo i "wielkanocnych" katolików ma jedynie NADZIEJĘ, że istnieje Bóg i nad wszystkim czuwa. Oczywiście nie jest to racjonalne, ale nie ma przecież żadnego KŁAMSTWA w zdaniu "chciałbym, żeby był Bóg".

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Potrzeby same w sobie nie mogą być złe ani dobre

Np ćpanie albo potrzeba zabijania?

>natomiast ich zaspokojenie może mieć negatywn skutki w postaci niezaspokojenia innych potrzeb w przyszłości

co czasem prowadzi do błędnego koła.

>Odniesmy to więc do omawianego przypadku - jak irracjonalna wiara w Boga powoduje niezasookojenie potrzeb w przyszłości?

Tak, że sama wiara ogranicza i potem może braknąć rozumu przy podejmowaniu kluczowych decyzji, a do tego może popsuć prywatne życie i sferę emocjonalną.

>>Ba, ja uważam, że człowiek musi się oszukać, że niby życie jest racjonalne, aby żyć. Ja np mam tak, że nie umiem się oszukać.
>Napisałeś te zdania jedno po drugim. Albo sobie przeczysz, albo nie uznajesz się za człowieka.

Ja żyję, ale nie będę miał dzieci, bo nie umiałbym ich oszukać, czyli z pkt widzenia ewolucji to co napisałem jest racją. Może mogłem inaczej to sformułować.

>>Ja uważam, że inteligencja to właśnie przekraczanie instynktu. Niekoniecznie przezwyciężanie go, ale zdawanie sobie sprawy z irracjonalności niektórych instynktów, emocji. Nieracjonalizowanie ich.
>Zgoda, też tak uważam. No więc załóżmy, że mam potrzebę wiary religijnej, a jako inteligentny zdaję sobie sprawę z jej nieracjonalności. No więc sobie wierzę nieracjonalnie, będąc tego świadomym, i w czym mi to przeszkadza?

Inteligencja cierpi przez tę nieracjonalność związaną z religią. Dla inteligentnego człowieka sama wiara sprawia ból przez to, że jest niezweryfikowana i wprowadzona od czapy.


>Zgodzilbym się gdyby rzeczywiście wiara oznaczała stanowcze twierdzenie czy przekonanie, że jest tak a tak, np. że istnieje Bóg, i to w Trójcy jeszcze. Są ludzie tak twierdzący i mojej wielkiej sympatii też nie budzą. Ale sądząc po ludziach, których znam od lat i takich, z którymi rozmawiam przygodnie, nie jest to wcale typowa postawa. Większość "niedzielnych" albo i "wielkanocnych" katolików ma jedynie NADZIEJĘ, że istnieje Bóg i nad wszystkim czuwa. Oczywiście nie jest to racjonalne, ale nie ma przecież żadnego KŁAMSTWA w zdaniu "chciałbym, żeby był Bóg".

Ale uważam, że ci ludzie, o których piszesz nie są wierzący, tylko właśnie chcieliby wierzyć i się oszukać.
ZaKotem (8733 punktów)
>>Potrzeby same w sobie nie mogą być złe ani dobre
>Np ćpanie albo potrzeba zabijania?
Na przykład. Gdyby dało się je zaspokoić bez negatywnych skutków, to czemu nie?

>>natomiast ich zaspokojenie może mieć negatywn skutki w postaci niezaspokojenia innych potrzeb w przyszłości
>co czasem prowadzi do błędnego koła.
Co najwyżej spirali, bo zawsze na końcu jest śmierć. I przy maksymalnej rezygnacji z przyjemności TEŻ na końcu jest śmierć. Należy więc oszacować, ile jest warta ta czy inna szkodliwa dla zdrowia przyjemność, a ile życie bez niej.

>>Odniesmy to więc do omawianego przypadku - jak irracjonalna wiara w Boga powoduje niezasookojenie potrzeb w przyszłości?
>Tak, że sama wiara ogranicza i potem może braknąć rozumu przy podejmowaniu kluczowych decyzji, a do tego może popsuć prywatne życie i sferę emocjonalną.
Rozum to nie jest wiadro, z którego się czerpie i może zabraknąć zawartości. To zdolność, z której możemy skorzystać w każdej chwili. Przy podejmowaniu kluczowych decyzji ani wiara, ani niewiara w jakieś byty niematerialne nic mi nie pomoże ani nie przeszkodzi.

>>>Ba, ja uważam, że człowiek musi się oszukać, że niby życie jest racjonalne, aby żyć. Ja np mam tak, że nie umiem się oszukać.
>>Napisałeś te zdania jedno po drugim. Albo sobie przeczysz, albo nie uznajesz się za człowieka.
>Ja żyję, ale nie będę miał dzieci, bo nie umiałbym ich oszukać, czyli z pkt widzenia ewolucji to co napisałem jest racją. Może mogłem inaczej to sformułować.
Na przykład tak, że owa zdolność do racjonalizacji własnych instynktów, której ty nie używasz, ma wartość przystosowawcza, bo nawet jeśli nie zwiększa szansy przetrwania osobnika (a nawet ją zmniejsza) to istotnie zwiększa prawdopodobieństwo prokreacji.

>>Zgoda, też tak uważam. No więc załóżmy, że mam potrzebę wiary religijnej, a jako inteligentny zdaję sobie sprawę z jej nieracjonalności. No więc sobie wierzę nieracjonalnie, będąc tego świadomym, i w czym mi to przeszkadza?
>Inteligencja cierpi przez tę nieracjonalność związaną z religią. Dla inteligentnego człowieka sama wiara sprawia ból przez to, że jest niezweryfikowana i wprowadzona od czapy.
Trudno powiedzieć, czy to prawda, nigdy nie wierzyłem, to i mnie nie bolało. Ciebie bolało? Znasz kogoś, kto wierzył i go to bolało?

>>Zgodzilbym się gdyby rzeczywiście wiara oznaczała stanowcze twierdzenie czy przekonanie, że jest tak a tak, np. że istnieje Bóg, i to w Trójcy jeszcze. Są ludzie tak twierdzący i mojej wielkiej sympatii też nie budzą. Ale sądząc po ludziach, których znam od lat i takich, z którymi rozmawiam przygodnie, nie jest to wcale typowa postawa. Większość "niedzielnych" albo i "wielkanocnych" katolików ma jedynie NADZIEJĘ, że istnieje Bóg i nad wszystkim czuwa. Oczywiście nie jest to racjonalne, ale nie ma przecież żadnego KŁAMSTWA w zdaniu "chciałbym, żeby był Bóg".
>Ale uważam, że ci ludzie, o których piszesz nie są wierzący, tylko właśnie chcieliby wierzyć i się oszukać.
Można i tak to określić, ale w takim razie jestem przekonany, że większość polskich katolików to właśnie tacy, co "chcieliby wierzyć". Takich, co są PRZEKONANI o istnieniu i własności bytów metafizycznych w ten sam sposób, jak ja jestem przekonany, że istnieją pająki i mają wiele nóżek, to spotykam tylko w internecie.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Potrzeby same w sobie nie mogą być złe ani dobre
>>Np ćpanie albo potrzeba zabijania?
>Na przykład. Gdyby dało się je zaspokoić bez negatywnych skutków, to czemu nie?

Bo się nie da. To raz. Dwa, że gdyby się dało to nie byłoby motywacji do niczego.

>Co najwyżej spirali, bo zawsze na końcu jest śmierć. I przy maksymalnej rezygnacji z przyjemności TEŻ na końcu jest śmierć. Należy więc oszacować, ile jest warta ta czy inna szkodliwa dla zdrowia przyjemność, a ile życie bez niej.

I czasem jest tak, że żadnej decyzji nie warto podejmować, bo każda możliwość jest zła.

>Rozum to nie jest wiadro, z którego się czerpie i może zabraknąć zawartości. To zdolność, z której możemy skorzystać w każdej chwili. Przy podejmowaniu kluczowych decyzji ani wiara, ani niewiara w jakieś byty niematerialne nic mi nie pomoże ani nie przeszkodzi.

Nieprawda. To jakie mamy wpojone przekonania na temat moralności, odbija się na naszych decyzjach i zdrowiu psychicznym. Religia moim zdaniem upośledza każdy element życia i jest narkotykiem. Ci, którzy żyją normalnie i mówią, że wierzą, to tak naprawdę nie wierzą, tylko bezmyślnie powtarzając coś nad czym się zbytnio nie zagłębiają, bo nie mają czasu. W takim przypadku jak ten drugi sama ta postawa jest szkodliwa, bo łatwo im bezmyślnie przyjmować różne rzeczy. Wyłącza to po prostu myślenie i przyzwyczaja człowieka do oszukiwania się co odzwierciedla się w kształcie mózgu i jego działaniu.

>>Ja żyję, ale nie będę miał dzieci, bo nie umiałbym ich oszukać, czyli z pkt widzenia ewolucji to co napisałem jest racją. Może mogłem inaczej to sformułować.
>Na przykład tak, że owa zdolność do racjonalizacji własnych instynktów, której ty nie używasz, ma wartość przystosowawcza, bo nawet jeśli nie zwiększa szansy przetrwania osobnika (a nawet ją zmniejsza) to istotnie zwiększa prawdopodobieństwo prokreacji.

I jest to prokreacja bezwartościowa. To właśnie nazywam plebsem. Relacja i wszystkie słowa jakie te zwierzęta do siebie wypowiadają, to bezwartościowy bełkotliwy zlepek słów i emocji. Zdecydowanie te mechanizmy racjonalizacji wykluczają szanse na wartościowe relacje.

>>Inteligencja cierpi przez tę nieracjonalność związaną z religią. Dla inteligentnego człowieka sama wiara sprawia ból przez to, że jest niezweryfikowana i wprowadzona od czapy.
>Trudno powiedzieć, czy to prawda, nigdy nie wierzyłem, to i mnie nie bolało. Ciebie bolało? Znasz kogoś, kto wierzył i go to bolało?

Mnie dawniej bolało. Potem bolało przebudzenie, które zainstalowało pogardę do otoczenia. Tylko, że ja nie wierzyłem, ale dopuszczałem taką możliwość gdy byłem młodszy i nie miałem pewnych mechanizmów obronnych i doświadczenia. Uważam, że religia ogranicza wielu wierzących, a może nawet większość. Wyrabia nawyk ślepego podporządkowania się autorytetowi, grupie i dorobkowi historycznemu, a także narzuconej wizji moralności i sensu życia. Generuje to także sprzeczności gdy ktoś ma problem niepasujący do religijnej doktryny.


>Można i tak to określić, ale w takim razie jestem przekonany, że większość polskich katolików to właśnie tacy, co "chcieliby wierzyć". Takich, co są PRZEKONANI o istnieniu i własności bytów metafizycznych w ten sam sposób, jak ja jestem przekonany, że istnieją pająki i mają wiele nóżek, to spotykam tylko w internecie.

Ludzie w realu w rozmowie się kamuflują i zmiękczają przekaz, bo są fałszywi i wystraszeni. W necie anonimowość pozwala im na więcej. Jednak ich światopogląd jest powielony bezmyślnie z zewnątrz.
06-04-2017 08:13 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>>>Np ćpanie albo potrzeba zabijania?
>>Na przykład. Gdyby dało się je zaspokoić bez negatywnych skutków, to czemu nie?
>Bo się nie da. To raz. Dwa, że gdyby się dało to nie byłoby motywacji do niczego.
Jak to się nie da? Większość ludzi zażywa jakiś rodzaj narkotyku, a negatywne skutki odczuwają tylko niektórzy z nich. Z zabijaniem jest trochę trudniej, ale to zależy od kultury. Jak ktoś ma ochotę sobie pozabijać, może zostać żołnierzem i robić to legalnie.

>>Co najwyżej spirali, bo zawsze na końcu jest śmierć. I przy maksymalnej rezygnacji z przyjemności TEŻ na końcu jest śmierć. Należy więc oszacować, ile jest warta ta czy inna szkodliwa dla zdrowia przyjemność, a ile życie bez niej.
>I czasem jest tak, że żadnej decyzji nie warto podejmować, bo każda możliwość jest zła.
Owszem, ale zło w sensie: negatywne konsekwencje jest stopniowalne i wybór tego najmniejszego jest optymalny.

>>
>jest to prokreacja bezwartościowa. To właśnie nazywam plebsem. Relacja i wszystkie słowa jakie te zwierzęta do siebie wypowiadają, to bezwartościowy bełkotliwy zlepek słów i emocji. Zdecydowanie te mechanizmy racjonalizacji wykluczają szanse na wartościowe relacje.

Bezwartościowa dla ciebie. Nie istnieje wartość obiektywna, w oderwaniu od tego, kto ją ocenia.
>


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jak to się nie da? Większość ludzi zażywa jakiś rodzaj narkotyku, a negatywne skutki odczuwają tylko niektórzy z nich.

Niektórzy ich nie odczuwają, bo mają farta, a reszta myśli, że też tak będzie, ale jednak prawie każdy się boi, choć niektórzy mają gdzieś własne życie. Jeśli człowiek ma szansę żyć normalnie, to żaden narkotyk nie da mu pozytywnego bilansu. Chyba, że zażywa okazyjnie, ale to tak jakby nie prawie zażywał.

>Z zabijaniem jest trochę trudniej, ale to zależy od kultury. Jak ktoś ma ochotę sobie pozabijać, może zostać żołnierzem i robić to legalnie.

Nie o takim zabijaniu myślałem

>>I czasem jest tak, że żadnej decyzji nie warto podejmować, bo każda możliwość jest zła.
>Owszem, ale zło w sensie: negatywne konsekwencje jest stopniowalne i wybór tego najmniejszego jest optymalny.

Ale jest pewien próg poniżej którego i tak jest na tyle źle, że te porównania to jakieś nieistotne niuanse.



>Bezwartościowa dla ciebie. Nie istnieje wartość obiektywna, w oderwaniu od tego, kto ją ocenia.

Ale wiesz, że po ten argument sięga się gdy nie ma się żadnego faktycznego? Tym zdaniem możesz zanegować bez argumentu każdą rzecz. Ale ja mam tu racę, bo to nie zależy od tego kto ocenia, tylko od kryteriów i ich logicznego uzasadnianie, czemu akurat takie, a nie inne i wtedy okazuje się, że to ten kto twierdzi, że istnieje jakaś wartość takich relacji, nie ma możliwości aby to uargumentować, bo na każdy jego argument od razu powstaje kontra.
06-04-2017 11:34 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>>Bezwartościowa dla ciebie. Nie istnieje wartość obiektywna, w oderwaniu od tego, kto ją ocenia.
>Ale wiesz, że po ten argument sięga się gdy nie ma się żadnego faktycznego? Tym zdaniem możesz zanegować bez argumentu każdą rzecz. Ale ja mam tu racę, bo to nie zależy od tego kto ocenia, tylko od kryteriów i ich logicznego uzasadnianie, czemu akurat takie, a nie inne i wtedy okazuje się, że to ten kto twierdzi, że istnieje jakaś wartość takich relacji, nie ma możliwości aby to uargumentować, bo na każdy jego argument od razu powstaje kontra.
Przecież pokazałem, jaką mają wartość. Wartość przystosowawczą. Dla ciebie to, rzecz jasna, nic, bo ty jesteś świadomością. Ale dla ludzi z plebsu takich jak ja, którzy nie są świadomościami, tylko żywymi organizmami, jest to wartość istotna, tak jak dla wszystkich innych zwierząt. To jest właśnie przykład względności wartości.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To tylko próba oszukiwania się. Utożsamienie jakie zachodzi między Tobą (świadomością), a światem ego i przedmiotów (iluzją), to mentalny rak plebsu, na mocy, którego plebs nie ma moralności, bo posługuje się samowywrotną pastą zamiast faktycznymi przemyśleniami. A gdy ktoś nie ma moralności, albo jego moralność jest samowywrotna, to nic go nie chroni i nie daje nikomu moralnemu powodu aby oszczędzić takiego bydlaka.

Dla mnie natomiast liczy się wartościowa relacja oparta na wzajemnej szczerości, zaufaniu, lojalności i działaniu wzajemnie na swoją korzyść (bo takową przecież ma imitować to całe Twoje pseudoprzystosowanie), a nie zwierzęcy mechanizm, który działa źle.
06-04-2017 16:43 
 0 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>To tylko próba oszukiwania się. Utożsamienie jakie zachodzi między Tobą (świadomością), a światem ego i przedmiotów (iluzją), to mentalny rak plebsu, na mocy, którego plebs nie ma moralności, bo posługuje się samowywrotną pastą zamiast faktycznymi przemyśleniami. A gdy ktoś nie ma moralności, albo jego moralność jest samowywrotna, to nic go nie chroni i nie daje nikomu moralnemu powodu aby oszczędzić takiego bydlaka.
Przed ostojami moralności, co nie mają zahamowań, aby mnie zlikwidować, całkiem nieźle chroni mnie plebejska policja i plebejskie (chciałoby się rzec: ludowe) wojsko. Przy okazji ciebie też, tak z rozpędu, chociaż pewnie jest ci to przykre. Jakoś więc nie czuję zagrożenia ze strony moralnych. A ze strony niemoralnych, takich jak ja, no cóż - pozna swój swego, w naszej plebejskiej bandzie trzymamy się razem i uważamy na niebezpieczne oznaki moralności.

>Dla mnie natomiast liczy się wartościowa relacja oparta na wzajemnej szczerości, zaufaniu, lojalności i działaniu wzajemnie na swoją korzyść (bo takową przecież ma imitować to całe Twoje pseudoprzystosowanie), a nie zwierzęcy mechanizm, który działa źle.
Jak to źle? Świetnie działa. Nasze plebejskie mechanizmy mają na celu utrzymanie istnienia plebsu. Cały czas istniejemy, choćbyś nie wiem jak nad tym ubolewał - czyli działa dobrze. Bardzo mi przyjemnie.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
06-04-2017 17:12 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Przed ostojami moralności, co nie mają zahamowań, aby mnie zlikwidować, całkiem nieźle chroni mnie plebejska policja i plebejskie (chciałoby się rzec: ludowe) wojsko.


Jakimi ostojami moralności? A nie boli cię np to, że jedząc mięso, jesz tak naprawdę swoich braci? No ale te automatyzmy nie są moralne. Chciałbyś dziewczynę, która cię oszukuje i tak naprawdę np obrabia na kasę, jeśli spełni się w ten sposób twoje ewolucyjne przeznaczenie jako dawcy nasienia i opieki nad bachorem? A jednocześnie ta dziewczyna może zapewniać Cię o miłości itd, ale to pustosłowie i wtedy wszystko co ona mówi i co razem robicie jest bez wartości.

Policja nie jest moralna, tylko pragmatyczna i głównie ma chronić interesu władzy. Twoja argumentacja ignoruje wartości - czyżbyś to Ty, a nie ja był socjopatą?


>Jakoś więc nie czuję zagrożenia ze strony moralnych.

Ulży Ci, jeśli ktoś coś Ci zrobi i pójdzie do więzienia? Jeśli np odetnie Ci nogę, to czy ona Ci dzięki temu odrośnie, że nie czujesz zagrożenia?

>A ze strony niemoralnych, takich jak ja, no cóż - pozna swój swego, w naszej plebejskiej bandzie trzymamy się razem i uważamy na niebezpieczne oznaki moralności.

I w razie czego każdy każdego przekręci i wystawi, bo bycie uczciwym wobec swoich ludzi to już moralność.

>>Dla mnie natomiast liczy się wartościowa relacja oparta na wzajemnej szczerości, zaufaniu, lojalności i działaniu wzajemnie na swoją korzyść (bo takową przecież ma imitować to całe Twoje pseudoprzystosowanie), a nie zwierzęcy mechanizm, który działa źle.
>Jak to źle? Świetnie działa. Nasze plebejskie mechanizmy mają na celu utrzymanie istnienia plebsu. Cały czas istniejemy, choćbyś nie wiem jak nad tym ubolewał - czyli działa dobrze. Bardzo mi przyjemnie.

No źle działa z pkt widzenia plebsu, bo przez to plebs cierpi i nie udaje mu się nic poza żałosnym życiem dla samego żarcia i spania.
07-04-2017 08:18 
 Ocena 2 na 4
ZaKotem (8733 punktów)

>Jakimi ostojami moralności? A nie boli cię np to, że jedząc mięso, jesz tak naprawdę swoich braci?
Raczej dosc dalekich kuzynów. Jedząc rośliny również. Jakoś nie, bo sami owi kuzyni nie mają nic przeciwko temu. Kura nie przejmuje się śmiercią innej kury, skoro one same nie widzą problemu, to ja też nie.

> No ale te automatyzmy nie są moralne.
Pewnie że nie są, wcale tak nie uważam.

> Chciałbyś dziewczynę, która cię oszukuje i tak naprawdę np obrabia na kasę, jeśli spełni się w ten sposób twoje ewolucyjne przeznaczenie jako dawcy nasienia i opieki nad bachorem?
Pewnie, że nie, bycie dawcą nasienia i opieka nad bachorem to tylko JEDNA z motywacji do życia. Są także inne, tej ani nie wywyższam, ani nie ignoruję.

>Policja nie jest moralna, tylko pragmatyczna i głównie ma chronić interesu władzy.
Jak najbardziej. A w interesie władzy demokratycznej - mądrej czy głupiej - jest ochrona plebsu, który jej zapewnia siłę. Czyli m.in. mnie.

> Twoja argumentacja ignoruje wartości - czyżbyś to Ty, a nie ja był socjopatą?
Uważam, że wartości zależą od okoliczności, dlatego argumentacja oparta na wartościach nie przekonuje mnie i sam staram się jej nie używać. Jeśli ktoś naprawdę czegoś chce, np. mnie zabić, to zbuduje taki system wartości, w którym mu wyjdzie, że jest to dobre i piękne. Jeśli zaś zabicie mnie uzna za niekorzystne, to i wartości sobie dorobi.

>>Jakoś więc nie czuję zagrożenia ze strony moralnych.
>Ulży Ci, jeśli ktoś coś Ci zrobi i pójdzie do więzienia? Jeśli np odetnie Ci nogę, to czy ona Ci dzięki temu odrośnie, że nie czujesz zagrożenia?
Nieszczególnie, natomiast ludzie, nawet najmniej inteligentni, mają zdolność przewidywania konsekwencji i ZAZWYCZAJ nie obcinają sobie nic wzajemnie nawet, gdy mają na to ochotę, właśnie z obawy o konsekwencje.
>>A ze strony niemoralnych, takich jak ja, no cóż - pozna swój swego, w naszej plebejskiej bandzie trzymamy się razem i uważamy na niebezpieczne oznaki moralności.

>I w razie czego każdy każdego przekręci i wystawi, bo bycie uczciwym wobec swoich ludzi to już moralność.
Znasz chyba teorię gier, prawda? Bycie uczciwym to strategia. W warunkach stabilności wygrywająca. Moralność również jest przystosowaniem ewolucyjnym.
>>
>>Jak to źle? Świetnie działa. Nasze plebejskie mechanizmy mają na celu utrzymanie istnienia plebsu. Cały czas istniejemy, choćbyś nie wiem jak nad tym ubolewał - czyli działa dobrze. Bardzo mi przyjemnie.
>No źle działa z pkt widzenia plebsu, bo przez to plebs cierpi i nie udaje mu się nic poza żałosnym życiem dla samego żarcia i spania.
"Żałosność" to ocena. Mnie udaje się wiele innych rzeczy prócz jedzenia i spania, np. jazda na rowerze albo zawiązywanue sznurówek. Zazwyczaj nie odczuwam cierpienia, a jeśli według ciebie powinienem, no to trudno. Mam wrażenie, że to ty się częściej uskarżasz, chociaż nie jesteś żałosnym plebejuszem. Więc i nie widzę motywacji, aby przestać nim być.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jakimi ostojami moralności? A nie boli cię np to, że jedząc mięso, jesz tak naprawdę swoich braci?
>Raczej dosc dalekich kuzynów.

Ale jednak braci, bo skoro nie różnisz się od zwierząt, to...

>Jedząc rośliny również.

Rośliny są niższym szczeblem. Jeśli człowiek chce być na wyższym szczeblu niż zwierzęta, to powinno go interesować coś więcej niż tylko najprymitywniejsze instynkty.

>Jakoś nie, bo sami owi kuzyni nie mają nic przeciwko temu. Kura nie przejmuje się śmiercią innej kury, skoro one same nie widzą problemu, to ja też nie.

Czyli jesz kury, ale wołowiny i wieprzowiny nie? Bo krowy i świnie się przejmują. Zresztą z tymi kurami też nie byłbym tego taki pewien, nie orientuję się w tym temacie. Ty jesteś pewien, że kury się nie przejmują? Jak upychają je do ciasnych klatek i wycinają dzioby żeby nie zadziobały się nawzajem na śmierć to wszystko jest ok, bo ty sobie jesz kubełek w kfc?

>> No ale te automatyzmy nie są moralne.
>Pewnie że nie są, wcale tak nie uważam.

Więc uleganie im poprzez brnięcie w racjonalizacje odbiera prawo do krytyki. Jest to po prostu obrzydliwe, a moralność wobec kogoś takiego nie obowiązuje, więc jeśli np jedziemy pociągiem, a ty mnie nie okradasz, to tylko dlatego, że gdybyś to zrobił, miałbyś problemy. Właśnie ludzie z takim podejściem do moralności zamieniali się w bestie gdy np pracowali w obozie w Auschwitz. Mogli się znęcać i zabijać to to robili.

>> Chciałbyś dziewczynę, która cię oszukuje i tak naprawdę np obrabia na kasę, jeśli spełni się w ten sposób twoje ewolucyjne przeznaczenie jako dawcy nasienia i opieki nad bachorem?
>Pewnie, że nie, bycie dawcą nasienia i opieka nad bachorem to tylko JEDNA z motywacji do życia. Są także inne, tej ani nie wywyższam, ani nie ignoruję.

To motywacje plebsu niższego rzędu. Bo i plebs można jakoś tam podzielić. Niektórzy np mają potrzebę miłości, a potrzeby niższego rzędu wchodzą wtedy tylko w jej skład jako skutki uboczne.

>>Policja nie jest moralna, tylko pragmatyczna i głównie ma chronić interesu władzy.
>Jak najbardziej. A w interesie władzy demokratycznej - mądrej czy głupiej - jest ochrona plebsu, który jej zapewnia siłę. Czyli m.in. mnie.

Nie jest. W ich interesie jest aby plebs tak myślał, a tak naprawdę dla policji to sztuki, statystyka i bydło. Gdy ktoś cię zabije, to policjant beznamiętnie spisze protokół i dostaniesz nawet takie znaczki z cyferkami Podobnie jest z lekarzami. Operacja i leczenie pacjenta to po prostu zajmowanie się przypadkiem, krojenie jakiegoś mięcha itd.

>Uważam, że wartości zależą od okoliczności, dlatego argumentacja oparta na wartościach nie przekonuje mnie i sam staram się jej nie używać. Jeśli ktoś naprawdę czegoś chce, np. mnie zabić, to zbuduje taki system wartości, w którym mu wyjdzie, że jest to dobre i piękne. Jeśli zaś zabicie mnie uzna za niekorzystne, to i wartości sobie dorobi.

To już jest Twoja projekcja. Ty masz taki tok myślenia, więc przypisujesz go innym ludziom. A tak myślą zazwyczaj psychopaci niższego szczebla. Zwykli ludzie najczęściej mają mieszane podejście i część spraw racjonalizują w taki sposób, a część działa na odwrót i nie dopasowując się do czyjejś moralności możesz sobie zaszkodzić i go sprowokować, podobnie jak policję.

Ja też nie stosuję sztywnych zasad, tylko w zależności od kontekstu. I twierdzę, że wiele kontekstów jest takich, że nie masz racji pisząc, że racjonalne jest dążenie do zaspokajania pragnień.

>>I w razie czego każdy każdego przekręci i wystawi, bo bycie uczciwym wobec swoich ludzi to już moralność.
>Znasz chyba teorię gier, prawda? Bycie uczciwym to strategia. W warunkach stabilności wygrywająca. Moralność również jest przystosowaniem ewolucyjnym.

Żartujesz sobie ze mnie? Inteligentni ludzie często potrafią tak się ustawić, że bycie uczciwym to nieopłacalna strategia. I właśnie wtedy moralne postępowanie jest wartością. Moralność to przystosowanie plebsu.

>"Żałosność" to ocena. Mnie udaje się wiele innych rzeczy prócz jedzenia i spania, np. jazda na rowerze albo zawiązywanue sznurówek. Zazwyczaj nie odczuwam cierpienia, a jeśli według ciebie powinienem, no to trudno. Mam wrażenie, że to ty się częściej uskarżasz, chociaż nie jesteś żałosnym plebejuszem. Więc i nie widzę motywacji, aby przestać nim być.

Psychopatyczne, wycinkowe wyjęcie z kontekstu. Pisaliśmy przecież o tym czy pragnienia są dobre i czy należy je realizować. To czy jesteś szczęśliwy może więc zależeć nie tylko od bycia lub niebycia plebsem (każdy trochę jest), ale też od tych pierwotnych pragnień. Jak ktoś jest zboczony to jeśli jest plebsem to sobie to zracjonalizuje i powie, że to dobrze. Jeśli nie jest to przecież nie musi racjonalizować, więc jeśli nie jest plebsem to też może być ok.
10-04-2017 10:37 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>>>Jakimi ostojami moralności? A nie boli cię np to, że jedząc mięso, jesz tak naprawdę swoich braci?
>>Raczej dość dalekich kuzynów.
>Ale jednak braci, bo skoro nie różni od zwierząt, to...
Każde zwierzę różni się czymś od innych zwierząt.

>Rośliny są niższym szczeblem.
Biologia nie uznaje żadnych szczebli, a Arystotelesowa drabina bytów jest koncepcją nieco przestarzałą.

> Jeśli człowiek chce być na wyższym szczeblu niż zwierzęta, to powinno go interesować coś więcej niż tylko najprymitywniejsze instynkty.
Wprawdzie nie kieruje mną ambicja bycia na wyższym szczeblu, ale faktem jest, że interesuje mnie o wiele więcej, niż tylko najprymitywniejsze instynkty. Ale właśnie "więcej" a nie "zamiast".

>Ty jesteś pewien, że kury się nie przejmują? Jak upychają je do ciasnych klatek i wycinają dzioby żeby nie zadziobały się nawzajem na śmierć to wszystko jest ok, bo ty sobie jesz kubełek w kfc?
Mówiłem o zabijaniu, nie o warunkach hodowli. To dwie różne rzeczy. My, zwierzęta, wszystkie przejmujemy się swoim własnym losem, dlatego okrucieństwo jest dla mnie nieetyczne. Ale zabijanie nie jest okrucieństwem, bo zabity nie jest poszkodowany. Jedynie niektóre z nas, zwierząt, odczuwa przykrość z powodu innych osobników - nie dotyczy to jednak bydła, ale raczej różnych gatunków nas, małp.

>>> No ale te automatyzmy nie są moralne.
>>Pewnie że nie są, wcale tak nie uważam.
>Więc uleganie im poprzez brnięcie w racjonalizacje odbiera prawo do krytyki.
Dlatego nie krytykuję.

>Jest to po prostu obrzydliwe, a moralność wobec kogoś takiego nie obowiązuje, więc jeśli np jedziemy pociągiem, a ty mnie nie okradasz, to tylko dlatego, że gdybyś to zrobił, miałbyś problemy. Właśnie ludzie z takim podejściem do moralności zamieniali się w bestie gdy np pracowali w obozie w Auschwitz. Mogli się znęcać i zabijać to to robili.
Wielu ludzi może się znęcać, a tego nie robi. Normalny człowiek nie ma potrzeby znęcania się nad nikim. Natomiast pracownicy Auschwitz byli głęboko przekonani, że ludzie... hm, podludzie będący pod ich "opieką" są obrzydliwi, a moralność wobec kogoś takiego nie obowiązuje.

>>Pewnie, że nie, bycie dawcą nasienia i opieka nad bachorem to tylko JEDNA z motywacji do życia. Są także inne, tej ani nie wywyższam, ani nie ignoruję.
>To motywacje plebsu niższego rzędu. Bo i plebs można jakoś tam podzielić. Niektórzy np mają potrzebę miłości, a potrzeby niższego rzędu wchodzą wtedy tylko w jej skład jako skutki uboczne.
Cały czas przyznaję się do bycia plebejuszem niższego rzędu, to już ustalone.

>>>Policja nie jest moralna, tylko pragmatyczna i głównie ma chronić interesu władzy.
>>Jak najbardziej. A w interesie władzy demokratycznej - mądrej czy głupiej - jest ochrona plebsu, który jej zapewnia siłę. Czyli m.in. mnie.
>Nie jest. W ich interesie jest aby plebs tak myślał, a tak naprawdę dla policji to sztuki, statystyka i bydło. Gdy ktoś cię zabije, to policjant beznamiętnie spisze protokół i dostaniesz nawet takie znaczki z cyferkami Podobnie jest z lekarzami. Operacja i leczenie pacjenta to po prostu zajmowanie się przypadkiem, krojenie jakiegoś mięcha itd.
No ale to DZIAŁA. To zupełnie jasne, że dla lekarza jestem tylko przedmiotem, który trzeba naprawić, bo mu za to płacą. No, więc to robi, najlepiej jak potrafi, zamiast zastanawiać się, czy jestem tego wart. Wolę, zeby tak zostało. Normalne mechanizmy rynkowe i prawo sprawiają, że lekarze naprawdę leczą ludzi, a policja naprawdę odstrasza przestępców. Żaden wyższy stopień moralności nie jest do tego potrzebny.

>>Uważam, że wartości zależą od okoliczności, dlatego argumentacja oparta na wartościach nie przekonuje mnie i sam staram się jej nie używać. Jeśli ktoś naprawdę czegoś chce, np. mnie zabić, to zbuduje taki system wartości, w którym mu wyjdzie, że jest to dobre i piękne. Jeśli zaś zabicie mnie uzna za niekorzystne, to i wartości sobie dorobi.
>To już jest Twoja projekcja. Ty masz taki tok myślenia, więc przypisujesz go innym ludziom. A tak myślą zazwyczaj psychopaci niższego szczebla. Zwykli ludzie najczęściej mają mieszane podejście i część spraw racjonalizują w taki sposób, a część działa na odwrót i nie dopasowując się do czyjejś moralności możesz sobie zaszkodzić i go sprowokować, podobnie jak policję.
No i to właśnie racjonalizuję, wytwarzając sobie taką moralność, według której słuszne jest dostosowywanie się do innych tak, żeby ich nie prowokować. Natomiast moja projekcja jest racjonalna, gdyż jako plebejusz niższego szczebla jestem reprezentatywny dla wszystkich plebejuszy, bo my wszyscy myślimy według podobnego schematu.

>Ja też nie stosuję sztywnych zasad, tylko w zależności od kontekstu. I twierdzę, że wiele kontekstów jest takich, że nie masz racji pisząc, że racjonalne jest dążenie do zaspokajania pragnień.
Może i są takie, ja takich nie spotkałem ani nie znam nikogo, kto by spotkał.

>>>I w razie czego każdy każdego przekręci i wystawi, bo bycie uczciwym wobec swoich ludzi to już moralność.
>>Znasz chyba teorię gier, prawda? Bycie uczciwym to strategia. W warunkach stabilności wygrywająca. Moralność również jest przystosowaniem ewolucyjnym.
>Żartujesz sobie ze mnie? Inteligentni ludzie często potrafią tak się ustawić, że bycie uczciwym to nieopłacalna strategia. I właśnie wtedy moralne postępowanie jest wartością.
Nieinteligentny również może się tak ustawić. W ogóle być inteligentnym jest lepiej, niż nie być, ale jak dowodzisz tego, że inteligentnemu ZAZWYCZAJ bardziej korzystne jest być nieuczciwym?
>Moralność to przystosowanie plebsu.
No, właśnie to napisałem.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Każde zwierzę różni się czymś od innych zwierząt.

I co z tego? Nie odpowiedziałeś na moje argumenty i próbujesz wymigać się prymitywną gierką słowną.

>>Rośliny są niższym szczeblem.
>Biologia nie uznaje żadnych szczebli, a Arystotelesowa drabina bytów jest koncepcją nieco przestarzałą.

Aleś się zaorał chłopie Tu piszesz, że nie ma różnicy między tobą, a bydłem, które zabijasz. Potem piszesz, że bydło można zabijać bez tortur, bo nie ma poszkodowanego. Sam więc budujesz swoją pokrętną moralność, której nie chciałbyś aby stosowano ją wobec ciebie.

>Wprawdzie nie kieruje mną ambicja bycia na wyższym szczeblu, ale faktem jest, że interesuje mnie o wiele więcej, niż tylko najprymitywniejsze instynkty. Ale właśnie "więcej" a nie "zamiast".

Gdyby tak było, to nie pisałbyś, że te prymitywizmy i ich zaspokajanie są sensem życia.

>Mówiłem o zabijaniu, nie o warunkach hodowli. To dwie różne rzeczy. My, zwierzęta, wszystkie przejmujemy się swoim własnym losem, dlatego okrucieństwo jest dla mnie nieetyczne. Ale zabijanie nie jest okrucieństwem, bo zabity nie jest poszkodowany. Jedynie niektóre z nas, zwierząt, odczuwa przykrość z powodu innych osobników - nie dotyczy to jednak bydła, ale raczej różnych gatunków nas, małp.

Kilka spraw. O jednej pisałem powyżej - zaorałeś się, bo przyznałeś, że zabicie ciebie nie byłoby niczym złym. Do tego prowadzi samowywrotna moralność sam wiesz kogo

Zaprzeczyłeś sobie też pisząc, że wszystkie zwierzęta przejmują się swoim własnym losem, a potem, że to nie dotyczy bydła.

W dodatku to potrójne samozaoranie, bo bydło przejmuje się śmiercią innych zwierząt. Ludzkie bydło się nie przejmuje, ale ty nie uznajesz tego podziału - same sprzeczności w tych twoich racjonalizacjach dla prymitywnych popędów.

>>>> No ale te automatyzmy nie są moralne.
>>>Pewnie że nie są, wcale tak nie uważam.
>>Więc uleganie im poprzez brnięcie w racjonalizacje odbiera prawo do krytyki.
>Dlatego nie krytykuję.

Czyli permisywizm zamiast wartości i rozwoju.

>Wielu ludzi może się znęcać, a tego nie robi.

Ale z kradnięciem jest już inaczej. Jeśli ktoś kogoś nie okrada, to tylko dlatego, że uznaje moralność wg której sam nie chce aby go okradano, albo boi się konsekwencji (no chyba, że wszystko ma i nic nie potrzebuje). Jeśli to drugie, to dlaczego miałbym tą osobę lubić i szanować na równi z kimś kto nie okrada mnie z powodów etycznych?

>Normalny człowiek nie ma potrzeby znęcania się nad nikim.

Badałeś to? Wg mnie wiele osób posiada takową, ale jej nie realizuje. Gdyby wszyscy realizowali swoje emocjonalne zachcianki to świat by dawno wyginął z winy człowieka.

>Natomiast pracownicy Auschwitz byli głęboko przekonani, że ludzie... hm, podludzie będący pod ich "opieką" są obrzydliwi, a moralność wobec kogoś takiego nie obowiązuje.

Dla jednych to była tylko racjonalizacja aby się poznęcać, a dla innych głęboka wiara, którą przecież powinieneś tolerować, bo to przecież zwierzęce instynkty, a ci ludzie powinni spełniać swoje zachcianki jeśli są racjonalistami (wg twoich słów, bo ja się akurat z tym nie zgadzam i uważam, że trzeba hamować niektóre złe pragnienia i umieć ocenić które są złe, które dobre i które należy hamować, których niekoniecznie, a którym nie umie się przeciwdziałać, np uzależnienia).

>Cały czas przyznaję się do bycia plebejuszem niższego rzędu, to już ustalone.

Czyli nie interesuje cię miłość i zadowala cię np bycie dla kobiety buhajem rozpłodowym lub dostarczycielem zasobów i dostawcą prestiżu społecznego (jeśli jesteś bogaty, przystojny, albo duszą towarzystwa)?

>No ale to DZIAŁA.

Działa różnie. Wielu lekarzy i policjantów traktuje swoją pracę jak mechanik, który zmieniając świece wymontuje dobry akumulator, da zły ale taki sam, po czym klient za miesiąc wróci i zapłaci za swój stary akumulator i robociznę, nie wiedząc nawet, że te świece to też wymontowane od jakiegoś innego klienta, który potem wróci i kupi nowe Tak to działa jeśli lekarze i policja mają gdzieś moralność i liczy się dla nich tylko pragmatyzm - tak jak dla ciebie.

>Normalne mechanizmy rynkowe i prawo sprawiają, że lekarze naprawdę leczą ludzi, a policja naprawdę odstrasza przestępców.

Na odwrót. Rynek powoduje, że nie opłaca się do końca leczyć ludzi, a policji nie opłaca się łapać prawdziwych przestępców, z którymi wchodzą w układy i łapią na statystykę osoby, które np nie robią nic niemoralnego, ale za to nielegalnego. Np zmniejszają dopuszczalną prędkość na drodze i instalują tam fotoradar, albo łapią małolatów za picie piwka na ławce. Jeśli chcesz żeby lekarz dobrze leczył, musisz trafić na takiego z powołaniem (a i tak tacy są często tępi i niewykształceni), albo posypać dobrą łapówkę.

>No i to właśnie racjonalizuję, wytwarzając sobie taką moralność

samowywrotną, wg której jesteś zwierzęciem, które można zabić bez tortur i nie będzie to niemoralne i wg której jeśli komuś się opłaca to może cię oszukiwać.

>według której słuszne jest dostosowywanie się do innych tak, żeby ich nie prowokować

Moralność słabych, którzy nie są zdolni do prawdziwych relacji.

>Natomiast moja projekcja jest racjonalna, gdyż jako plebejusz niższego szczebla jestem reprezentatywny dla wszystkich plebejuszy, bo my wszyscy myślimy według podobnego schematu.

No czyli nie jest racjonalna i z taką moralnością idziecie na rzeź i dajecie się traktować władzom jak mięso armatnie, a przez was ta mniejszość w demokracji, która się z tym nie godzi, jest traktowana podobnie i do tego przymuszana. To dla takich ludzi jak wy są reklamy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ja też nie stosuję sztywnych zasad, tylko w zależności od kontekstu. I twierdzę, że wiele kontekstów jest takich, że nie masz racji pisząc, że racjonalne jest dążenie do zaspokajania pragnień.
>Może i są takie, ja takich nie spotkałem ani nie znam nikogo, kto by spotkał.

Tak to może jedynie myśleć psychopata, któremu nie działa kora przedczołowa i nie wie, że szkodliwe impulsy trzeba kontrolować, bo uleganie im kończy się źle - dla tego kto im ulega albo dla otoczenia. Tym samym przeczysz jakiejkolwiek moralności, nawet tej pragmatycznej, którą rzekomo wyznajesz z powodów "racjonalnych". Poza tym spotkałeś, bo odnosiłeś się choćby do mojego postu dotyczącego upodobania do grubych kobiet - ot, pierwszy z brzegu przykład przeczący twoim słowom. Obok np ćpania i niezdrowego jedzenia. Są jeszcze bardziej skrajne złe pragnienia, np znęcanie się nad niewinnymi ludźmi w Auschwitz. Sam więc sobie przeczysz.

>jak dowodzisz tego, że inteligentnemu ZAZWYCZAJ bardziej korzystne jest być nieuczciwym?

Bo bardziej inteligentni widzą więcej okazji do przekrętów i częściej są w stanie zapobiec skutkom lub zapewnić sobie bezkarność (np producent szkodliwej żywności albo leku może przekupić polityków aby nie blokowali tego, albo można oszukać ludzi, że picie jakichś ziółek wartych 20 zł leczy wszystkie choroby i sprzedawać je za 400 zł w firmie MLM). I właśnie wtedy ważne aby wyznawali taką moralność, by nie chcieli tego robić. Jednak gdy otacza ich bydło to nie ma powodu żeby się hamowali.
11-04-2017 17:27 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>Każde zwierzę różni się czymś od innych zwierząt.
>I co z tego? Nie odpowiedziałeś na moje argumenty i próbujesz wymigać się prymitywną gierką słowną.
Twoim argumentem było to, że "nie różnię się od innych zwierząt", a moją odpowiedzią było stwierdzenie fałszywości tefo argumentu, gdyż każde zwierzę różni się od innych zwierząt.

>>Biologia nie uznaje żadnych szczebli, a Arystotelesowa drabina bytów jest koncepcją nieco przestarzałą.
>Aleś się zaorał chłopie Tu piszesz, że nie ma różnicy między tobą, a bydłem, które zabijasz.
Nie, to ty piszesz. Ja piszę: każde zwierzę różni się czymś od innych zwierząt.

>Potem piszesz, że bydło można zabijać bez tortur, bo nie ma poszkodowanego. Sam więc budujesz swoją pokrętną moralność, której nie chciałbyś aby stosowano ją wobec ciebie.
Daję święte słowo honoru, że jak mnie ktoś zabije, nie będę mieć do niego żalu. Ani też nie podziękuję. Sam fakt zabicia mnie jest więc mi doskonale obojętny. Pod tym względem nie różnię się od wołu. Jednak istnieje różnica w czym innym. Gdyby istniało prawo lub zwyczaj dozwalajacy innym ludziom na zabicie mnie, to czułbym z racji tego strach przed zabiciem, bo jestem człowiekiem bojaźliwym. I nie ma znaczenia to, że sama śmierć jest mi obojętna - strach jest irracjonalny i nie poddaje się logice. Dlatego wolę, aby umówić się z innymi ludźmi, że zabijanie ludzi jest tabu. Tabu ogranicza prawdopodobieństwo zabicia mnie na tyle, że mogę spać spokojnie, więc jestem za jego utrzymaniem. To jest właśnie moja moralność i chciałbym, aby była stosowana wobec mnie.

>Gdyby tak było, to nie pisałbyś, że te prymitywizmy i ich zaspokajanie są sensem życia.
Ja jestem człowiekiem niewierzącym w sens życia, więc nie mogłem napisać czegoś takiego. Pisałem o MOTYWACJI do życia i przyznałem, że jest ona irracjonalna.

>Kilka spraw. O jednej pisałem powyżej - zaorałeś się, bo przyznałeś, że zabicie ciebie nie byłoby niczym złym. Do tego prowadzi samowywrotna moralność sam wiesz kogo
Przyznałem i nadal przyznaję, nie wiem co w tym "samowywrotnego". Byłaby wywrotka, gdybym kiedy indziej napisał, że zabicie mnie jest czymś złym. Mógłbyś pokazać, gdzie tak napisałem?

>Zaprzeczyłeś sobie też pisząc, że wszystkie zwierzęta przejmują się swoim własnym losem, a potem, że to nie dotyczy bydła.
Nie, nie napisałem, że przejmowanie się swoim losem nie dotyczy bydła. Bydło przejmuje się swoim teraźniejszym losem, natomiast my, małpy, także losem w dalszej perspektywie i umiemy się cieszyć tym, co wydaje nam się, że będzie, albo bać się czegoś na podstawie przewidywania.

>W dodatku to potrójne samozaoranie, bo bydło przejmuje się śmiercią innych zwierząt. Ludzkie bydło się nie przejmuje, ale ty nie uznajesz tego podziału - same sprzeczności w tych twoich racjonalizacjach dla prymitywnych popędów.
Owszem, uznaję podział na dzikie zwierzęta kopytne i udomiwione, czyli ludzkie bydło. Te dzikie też nieszczególnie się przejmują - lew może zagryzc jedno z nich, a reszta po chwilowej panice -wywołanej poczuciem własnego zagrożenia - wraca do przeżuwania, chociaż kilka byczków mogłoby bez problemu rozwiązać problem lwa.

>>Dlatego nie krytykuję.
>Czyli permisywizm zamiast wartości i rozwoju.
Gdybym cię krytykował, to kogokolwiek z nas by to rozwinęło?

>Ale z kradnięciem jest już inaczej. Jeśli ktoś kogoś nie okrada, to tylko dlatego, że uznaje moralność wg której sam nie chce aby go okradano, albo boi się konsekwencji (no chyba, że wszystko ma i nic nie potrzebuje). Jeśli to drugie, to dlaczego miałbym tą osobę lubić i szanować na równi z kimś kto nie okrada mnie z powodów etycznych?
Bo nie odróżnisz jednych od drugich. Ja nie mam chęci, żeby tobą manipulować, więc i nie muszę ukrywać, jaka ze mnue świnia. To znaczy małpa. Z innymi - choćby tymi mitycznymi Innymi, którzy się z tobą zgadzają - może być inaczej.

>>Natomiast pracownicy Auschwitz byli głęboko przekonani, że ludzie... hm, podludzie będący pod ich "opieką" są obrzydliwi, a moralność wobec kogoś takiego nie obowiązuje.
>Dla jednych to była tylko racjonalizacja aby się poznęcać, a dla innych głęboka wiara, którą przecież powinieneś tolerować, bo to przecież zwierzęce instynkty,
Wiara nie jest zwierzęcym instynktem. Brutalność hitlerowców nie wynikała z instynktu, tylko właśnie z jego świadomego zaprzeczenia. Ćpali ideologię nazakującą traktowanie ludzi jak szkodniki, żeby stłumic w sobie naturalny odruch litości.
a
>Czyli nie interesuje cię miłość i zadowala cię np bycie dla kobiety buhajem rozpłodowym lub dostarczycielem zasobów i dostawcą prestiżu społecznego (jeśli jesteś bogaty, przystojny, albo duszą towarzystwa)?
Musielibyśmy rozważyć pojęcie miłości, bo tego słowa używa się w różnych znaczeniach i nie jestem pewien, co ty przez to rozumiesz. Może być tak, że to, co nazywasz miłością rzeczywiście mnie nie pociąga, ale żeby to wiedzieć, muszę zrozumieć twoje rozumienie. To szeroki temat, może nawet zaslugiwac na osobny wątek.

>Działa różnie. Wielu lekarzy i policjantów traktuje swoją pracę jak mechanik, który zmieniając świece wymontuje dobry akumulator, da zły ale taki sam, po czym klient za miesiąc wróci i zapłaci za swój stary akumulator i robociznę, nie wiedząc nawet, że te świece to też wymontowane od jakiegoś innego klienta, który potem wróci i kupi nowe
Pewnie że takich jest wielu, ale strach przed konsekwencjami sprawia, że to jednak mniejszość. Natomiast strach przed konsekwencjami (nie tylko prawnymi; to, że mama krzywo spojrzy i powie "oj, nieładnie, synku" to też jest konsekwencja, dla nas, plebsu, istotna) jest racjonalizowany i staje się moralnością, bo PRZYJEMNIEJ jest uważać się za moralnego, niż odczuwać strach.
Ja też tak robię i uważam się za moralnego, bo to fajne. Po prostu jestem świadom, z czego to wynika. Stosuję racjonalizację tak jak reszta plebsu, ale nie wzbijam się na wyższy poziom i nie racjonalizuję samej racjonalizacji, tak żeby wyszło, że tego nie robię, tylko jestem czystym intelektem nies
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Twoim argumentem było to, że "nie różnię się od innych zwierząt", a moją odpowiedzią było stwierdzenie fałszywości tefo argumentu, gdyż każde zwierzę różni się od innych zwierząt.

I na serio nie zrozumiałeś kontekstu? Masz autyzm, że interpretujesz to tak dosłownie, czy robisz to, bo widzisz, że na to co faktycznie napisałem, odpowiedzieć nie potrafisz?

>>Aleś się zaorał chłopie Tu piszesz, że nie ma różnicy między tobą, a bydłem, które zabijasz.

>Nie, to ty piszesz. Ja piszę: każde zwierzę różni się czymś od innych zwierząt.

Teraz się nie wypieraj, bo znasz kontekst mojej wypowiedzi. A ty pisałeś, że nie ma różnicy tutaj:

>Rośliny są niższym szczeblem.
>>Biologia nie uznaje żadnych szczebli

Czyli jesteś na tym samym szczeblu co świnia, więc można cię zabić, bo nie ma poszkodowanego - to jest konsekwencja tego co sam napisałeś.

>Daję święte słowo honoru, że jak mnie ktoś zabije, nie będę mieć do niego żalu. Ani też nie podziękuję. Sam fakt zabicia mnie jest więc mi doskonale obojętny. Pod tym względem nie różnię się od wołu.

Pod tym nie, ale wymyślasz sobie racjonalizację, czyli jakiś wyimaginowany inny wzgląd:

>Jednak istnieje różnica w czym innym. Gdyby istniało prawo lub zwyczaj dozwalajacy innym ludziom na zabicie mnie, to czułbym z racji tego strach przed zabiciem, bo jestem człowiekiem bojaźliwym.

A kogo to obchodzi? Powinieneś się wtedy wybrać na psychoterapię, aby zlikwidować bojaźń.

>I nie ma znaczenia to, że sama śmierć jest mi obojętna

Ma znaczenie i to kluczowe.

>strach jest irracjonalny i nie poddaje się logice

To może powinieneś wtedy wylądować w psychiatryku, a ludzi ustalających taką moralność by to nie obchodziło. Dostałbyś leki, więc nie byłoby strachu. Czyli nie byłoby poszkodowanego.

>Dlatego wolę, aby umówić się z innymi ludźmi, że zabijanie ludzi jest tabu.

Ale oni mogą mieć gdzieś co ty wolisz. Traktują cię jako tchórza, który akceptuje jedynie egocentryczną "moralność", więc jeśli nawet sami ją zaakceptują, będą cię oszukiwać i wykorzystywać tak abyś o tym nie wiedział i aby wszystko pozostało w zgodzie z twoją "moralnością".

>Ja jestem człowiekiem niewierzącym w sens życia, więc nie mogłem napisać czegoś takiego.

Czyli uważasz, że nikt nie może być szczęśliwy, czy znów próbujesz odciąć słówko od kontekstu, bo merytorycznie nie masz nic do odpowiedzenia?

>Przyznałem i nadal przyznaję, nie wiem co w tym "samowywrotnego". Byłaby wywrotka, gdybym kiedy indziej napisał, że zabicie mnie jest czymś złym. Mógłbyś pokazać, gdzie tak napisałem?

Skoro tak przyznałeś i jednocześnie zrównałeś swoją wartość z wartością zabijanych dla ciebie zwierząt, to masz tu problem, bo samowywrotką jest próba wprowadzania moralności polegającej na tym aby cię nie zabijać. Taka moralność nie ma wtedy podstaw u innych, aby ją uznać.

>Nie, nie napisałem, że przejmowanie się swoim losem nie dotyczy bydła. Bydło przejmuje się swoim teraźniejszym losem, natomiast my, małpy, także losem w dalszej perspektywie i umiemy się cieszyć tym, co wydaje nsm się, że będzie, albo bać się czegoś na podstawie przewidywania.

Ale bydło przejmuje się losem innego bydła, czyli są poszkodowani gdy zabijasz świnię.

>>Czyli permisywizm zamiast wartości i rozwoju.
>Gdybym cię krytykował, to kogokolwiek z nas by to rozwinęło?

Nie wiem. Ale gdybyś krytykował moje wartości i miałbyś rację, to z pewnością, a gdyby się okazało, że to ja mam rację, to rozwinęłoby to ciebie, gdybyś był w stanie to przyznać.


>Bo nie odróżnisz jednych od drugich. Ja nie mam chęci, żeby tobą manipulować, więc i nie muszę ukrywać, jaka ze mnue świnia. To znaczy małpa. Z innymi - choćby tymi mitycznymi Innymi, którzy się z tobą zgadzają - może być inaczej.

Ta odpowiedź nie odnosi się do mojej wypowiedzi, na którą rzekomo odpowiadasz.

>Wiara nie jest zwierzęcym instynktem.

Jest. O czym ty niby bredzisz, że nie jest, skoro jeszcze przed chwilą pisałeś (z czym się akurat zgadzam), że człowiek to zwierzę?

>Brutalność hitlerowców nie wynikała z instynktu, tylko właśnie z jego świadomego zaprzeczenia.

To już twoje pobożne życzonka i wyznanko wiary

Ale dobrze wiesz, że to nieprawda, bo świadome zaprzeczenie to ludzki zwierzęcy instynkt, a brutalność mogła wynikać z czegoś innego i w naturalnych warunkach być tłumiona.

>Ćpali ideologię nazakującą traktowanie ludzi jak szkodniki, żeby stłumic w sobie naturalny odruch litości.

Skąd pewność, że takowego nie mieli? Ty jedząc mięso tłumisz w sobie odruch litości, czy nie jedząc tłumiłbyś instynkt jedzenia mięsa?


>Musielibyśmy rozważyć pojęcie miłości, bo tego słowa używa się w różnych znaczeniach i nie jestem pewien, co ty przez to rozumiesz. Może być tak, że to, co nazywasz miłością rzeczywiście mnie nie pociąga, ale żeby to wiedzieć, muszę zrozumieć twoje rozumienie. To szeroki temat, może nawet zaslugiwac na osobny wątek.

pl.wikiped(*)9Bć#Teorie_psychologiczne

"Według Roberta Sternberga[28] miłość można opisać przy pomocy trzech zasadniczych składników. Są to namiętność (pasja), intymność (bliskość) i decyzja/zobowiązanie (zwana też tu za B. Wojciszke zaangażowaniem). Cechy ulegają ciągłej przemianie w czasie trwania związku."

Ty piszesz jakby chodziło tylko o seks.

>Pewnie że takich jest wielu, ale strach przed konsekwencjami sprawia, że to jednak mniejszość.

Hehe, ale naiwność

Skompromitowałeś i sprofanowałeś moralność, sprowadzając ją do bezsensownego bredzenia wynikającego z tchórzostwa.
12-04-2017 13:34 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>I na serio nie zrozumiałeś kontekstu? Masz autyzm, że interpretujesz to tak dosłownie, czy robisz to, bo widzisz, że na to co faktycznie napisałem, odpowiedzieć nie potrafisz?
Mam zwyczaj odpowiadać na to, co rozmówca pisze, a nie na to, co według mnie ma na myśli. To bardzo wygodna zasada i zgodnie z imperatywem kategorycznym byłbym zadowolony, gdyby była stosowana powszechnie.

>Czyli jesteś na tym samym szczeblu co świnia, więc można cię zabić, bo nie ma poszkodowanego - to jest konsekwencja tego co sam napisałeś.
Oczywiście, tak właśnie jest i tak napisałem, co bez trudu byś zauważył, gdybyś czytał to, co piszę, zamiast jakichś kontekstów.
>>Jednak istnieje różnica w czym innym. Gdyby istniało prawo lub zwyczaj dozwalajacy innym ludziom na zabicie mnie, to czułbym z racji tego strach przed zabiciem, bo jestem człowiekiem bojaźliwym.
>A kogo to obchodzi?
Takich samych tchórzy jak ja, których są miliony.
>Powinieneś się wtedy wybrać na psychoterapię, aby zlikwidować bojaźń.
Gdyby mi to przeszkadzało, z pewnością bym tak zrobił. Ale skoro my, bojaźliwi, rządzimy, to czemu miałbym z tym walczyć?

>>Dlatego wolę, aby umówić się z innymi ludźmi, że zabijanie ludzi jest tabu.
>Ale oni mogą mieć gdzieś co ty wolisz.
No to się nie umówimy i będę musiał się dostosować do nich. Albo zginąć.
>Traktują cię jako tchórza, który akceptuje jedynie egocentryczną "moralność", więc jeśli nawet sami ją zaakceptują, będą cię oszukiwać i wykorzystywać tak abyś o tym nie wiedział i aby wszystko pozostało w zgodzie z twoją "moralnością".
Pewnie, ale ja kombinuję tak samo, więc wszystko sprowadza się do tego, kto kogo wykorzysta bardziej.

>Skoro tak przyznałeś i jednocześnie zrównałeś swoją wartość z wartością zabijanych dla ciebie zwierząt, to masz tu problem, bo samowywrotką jest próba wprowadzania moralności polegającej na tym aby cię nie zabijać. Taka moralność nie ma wtedy podstaw u innych, aby ją uznać.
Nie próbuję wprowadzić moralności polegającej na tym, aby mnie nie zabijać, tylko polegającej na tym, żebym nie żył w strachu przed zabiciem. Uważam że zakaz zabijania ludzi jest po prostu najprostszym sposobem na osiągnięcie tego efektu, ale przyznaję, że znam inne. Na przykład nawrócenie się na radykalny islam też by mi to dało, a wtedy oczywiście zakaz zabijania ludzi uznałbym za zupełnie zbędny.

>Ale bydło przejmuje się losem innego bydła, czyli są poszkodowani gdy zabijasz świnię.
Możesz na to przedstawić jakieś dowody?
>>>Czyli permisywizm zamiast wartości i rozwoju.
>>Gdybym cię krytykował, to kogokolwiek z nas by to rozwinęło?
>Nie wiem. Ale gdybyś krytykował moje wartości i miałbyś rację, to z pewnością, a gdyby się okazało, że to ja mam rację, to rozwinęłoby to ciebie, gdybyś był w stanie to przyznać.
I tutaj wchodzi problem wiary. Ja nie wierzę, że ty jesteś w stanie uznać, że nie miałeś racji, i w obliczu tej niewiary krytykowanie ciebie jest bez sensu. Ty chyba też wykazujesz analogiczną niewiarę w stosunku do mnie, tylko nie uznajesz jej konsekwencji.
>>
>>Wiara nie jest zwierzęcym instynktem.
>Jest. O czym ty niby bredzisz, że nie jest, skoro jeszcze przed chwilą pisałeś (z czym się akurat zgadzam), że człowiek to zwierzę?
No i jak z tego, że człowiek to zwierzę, ma wynikać, że wiara jest zwierzęcym instynktem?
>>Brutalność hitlerowców nie wynikała z instynktu, tylko właśnie z jego świadomego zaprzeczenia.
>To już twoje pobożne życzonka i wyznanko wiary
To moje wnioski płynące z mojej wiedzy na temat nazizmu, która oczywiście nigdy nie będzie pełna i być może te enioski są błędne. Ale jednak na czymś je opieram.
>Ale dobrze wiesz, że to nieprawda, bo świadome zaprzeczenie to ludzki zwierzęcy instynkt, a brutalność mogła wynikać z czegoś innego i w naturalnych warunkach być tłumiona.
Nie wiem, że to nieprawda, a jeśli coś jest SWIADOME, to nie jest instynktowne.
>>Ćpali ideologię nazakującą traktowanie ludzi jak szkodniki, żeby stłumic w sobie naturalny odruch litości.
>Skąd pewność, że takowego nie mieli?
Stąd, że większość go ma, a hitlerowcy byli zupełnie normalnymi ludźmi.
>Ty jedząc mięso tłumisz w sobie odruch litości, czy nie jedząc tłumiłbyś instynkt jedzenia mięsa?
Odruch dotyczy ludzi, i to tylko takich, którzy nie stanowią zagrożenia. Żeby zabić człowieka, wystarczy zwierzęcy ibstynkt, małpom to też świetnie wychodzi. Ale żeby traktować człowieka jak przedmiot, trzeba już wmówić sobie, że człowiekiem nie jest, mimo wszelkich cech biologicznych. Do tego potrzebne już jest świadome i abstrakcyjne myślenie
>>
>"Według Roberta Sternberga[28] miłość można opisać przy pomocy trzech zasadniczych składników. Są to namiętność (pasja), intymność (bliskość) i decyzja/zobowiązanie (zwana też tu za B. Wojciszke zaangażowaniem). Cechy ulegają ciągłej przemianie w czasie trwania związku."
No, wszystkie te trzy rzeczy wydają mi się pociągające.
>Ty piszesz jakby chodziło tylko o seks.
W którym miejscu? Zacytuj, nie pitol, żeś wywnioskował z kontekstu.
>>Pewnie że takich jest wielu, ale strach przed konsekwencjami sprawia, że to jednak mniejszość.
>Hehe, ale naiwność
Byłem parę razy u dentystów - u różnych - i żaden nie pogorszył mojego stanu uzębienia. Uważasz, że miałem jakieś niesamowite szczęście?
>Skompromitowałeś i sprofanowałeś moralność, sprowadzając ją do bezsensownego bredzenia wynikającego z tchórzostwa.
Jest mi niewiarygodnie przykro, jeśli uraziłem twoje uczucia religijne, ale ja nie uznaję świętości.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>I na serio nie zrozumiałeś kontekstu? Masz autyzm, że interpretujesz to tak dosłownie, czy robisz to, bo widzisz, że na to co faktycznie napisałem, odpowiedzieć nie potrafisz?
>Mam zwyczaj odpowiadać na to, co rozmówca pisze

No to nie kłam i odpowiedz na to co napisałem, a nie na wyrwany z kontekstu strzępek ze zmienionym przez ciebie znaczeniem (autorytarnie).

>>Czyli jesteś na tym samym szczeblu co świnia, więc można cię zabić, bo nie ma poszkodowanego - to jest konsekwencja tego co sam napisałeś.
>Oczywiście, tak właśnie jest i tak napisałem, co bez trudu byś zauważył, gdybyś czytał to, co piszę, zamiast jakichś kontekstów.

No to przecież zauważyłem. Jak to jakichś kontekstów? Każde stwierdzenie ma jakiś kontekst i to na niego się odpowiada, a nie na dosłowne słownikowe znaczenie słówek (bo tak by robili ludzie z autyzmem albo bezsilne podtrolle).

>Takich samych tchórzy jak ja, których są miliony.

I dlatego żaden żadnemu nie może ufać, ani przestrzegać wspólnych zasad, bo ich nie ma, a nad każdą przeważa imperatyw ratowania własnego tyłka nieudolnymi sposobami, które są zazwyczaj samoorające.

>>Powinieneś się wtedy wybrać na psychoterapię, aby zlikwidować bojaźń.
>Gdyby mi to przeszkadzało, z pewnością bym tak zrobił. Ale skoro my, bojaźliwi, rządzimy, to czemu miałbym z tym walczyć?

Rządzicie? Heh, niezły halun

>No to się nie umówimy i będę musiał się dostosować do nich. Albo zginąć.

Tak by było słusznie i sprawiedliwie, dlatego aby nie chcieć zginąć i bronić siebie, musiałbyś zrezygnować z pojęcia słuszności i sprawiedliwości. Popadasz więc w sprzeczność, przez którą myślenie staje się zbędne. Tylko po co komukolwiek relacje z tobą? Nikt takiego człowieka przecież nie potrzebuje, poza swoimi interesami i korzystaniem z jego właściwości jak z przedmiotu.

>>Traktują cię jako tchórza, który akceptuje jedynie egocentryczną "moralność", więc jeśli nawet sami ją zaakceptują, będą cię oszukiwać i wykorzystywać tak abyś o tym nie wiedział i aby wszystko pozostało w zgodzie z twoją "moralnością".
>Pewnie, ale ja kombinuję tak samo, więc wszystko sprowadza się do tego, kto kogo wykorzysta bardziej.

No i to wystarczy jako podsumowanie twoich wypocin i ośmieszenie twoich własnych słów I oczywiście naiwnie myślisz, że to ty będziesz tym mądrzejszym, tak jak myśli spora część tych głupszych.

>Nie próbuję wprowadzić moralności polegającej na tym, aby mnie nie zabijać, tylko polegającej na tym, żebym nie żył w strachu przed zabiciem.


Żenująca postawa dająca innym (i moralnym i niemoralnym, bo ci drudzy z definicji nie przestrzegają zasad, a ci pierwszy przestrzegają tylko gdy inni je uznają) moralne prawo do robienia z tobą wszystkiego za twoimi plecami.

>>Ale bydło przejmuje się losem innego bydła, czyli są poszkodowani gdy zabijasz świnię.
>Możesz na to przedstawić jakieś dowody?

Odwiedź rzeźnię i zobacz. To powszechnie wiadomy fakt i nie mam zamiaru z tego edukować. www.google.com i sobie sprawdź.


>I tutaj wchodzi problem wiary. Ja nie wierzę, że ty jesteś w stanie uznać, że nie miałeś racji

Czyli inaczej: wierzysz, bo tak sobie a priori założyłeś, że nie jestem w stanie uznać, że nie miałem racji. Prawdopodobna przyczyna jest taka, że sam nie zmieniasz zdania pod wpływem argumentów, więc wydaje ci się, że inni też tak zawsze robią, więc i ja też.

>Ty chyba też wykazujesz analogiczną niewiarę w stosunku do mnie, tylko nie uznajesz jej konsekwencji.

Gdyby tak było to nic bym nic nie pisał. Ja wiem, że ty mi nie przyznasz racji, ale nie wiem co sobie myślisz. Ludzie często brną dla zasady, aby chronić ego, ale potem dociera do nich, że nie mieli racji.

>No i jak z tego, że człowiek to zwierzę, ma wynikać, że wiara jest zwierzęcym instynktem?

Naprawdę zadajesz to pytanie? No weź pomyśl chociaż 5 sekund i powinno cię olśnić

>To moje wnioski płynące z mojej wiedzy na temat nazizmu, która oczywiście nigdy nie będzie pełna i być może te enioski są błędne. Ale jednak na czymś je opieram.

Na swojej imaginacji i autorytarnym stwierdzeniu bez argumentacji.

>Nie wiem, że to nieprawda, a jeśli coś jest SWIADOME, to nie jest instynktowne.

Świadomość to ludzki zwierzęcy instynkt.

>>Skąd pewność, że takowego nie mieli?
>Stąd, że większość go ma

aha, no faktycznie

>a hitlerowcy byli zupełnie normalnymi ludźmi.

Całkowicie

>>"Według Roberta Sternberga[28] miłość można opisać przy pomocy trzech zasadniczych składników. Są to namiętność (pasja), intymność (bliskość) i decyzja/zobowiązanie (zwana też tu za B. Wojciszke zaangażowaniem). Cechy ulegają ciągłej przemianie w czasie trwania związku."
>No, wszystkie te trzy rzeczy wydają mi się pociągające.
>>Ty piszesz jakby chodziło tylko o seks.
>W którym miejscu? Zacytuj, nie pitol, żeś wywnioskował z kontekstu.

Pisałeś, że racjonalne jest spełnianie pragnień, więc w przypadku zboczenia wykluczającego szansę na miłość... sam sobie dopowiedz co wynika z tego co napisałeś.

>>Hehe, ale naiwność
>Byłem parę razy u dentystów - u różnych - i żaden nie pogorszył mojego stanu uzębienia. Uważasz, że miałem jakieś niesamowite szczęście?

I celowo wybrałeś akurat przykład dentystów, żeby pykło?

>>Skompromitowałeś i sprofanowałeś moralność, sprowadzając ją do bezsensownego bredzenia wynikającego z tchórzostwa.
>Jest mi niewiarygodnie przykro, jeśli uraziłem twoje uczucia religijne, ale ja nie uznaję świętości.

Jakie uczucia religijne? Zaorałeś swoją własną moralność, tzn z takim zestawem poglądów nie możesz mieć żadnej moralności, bo to byłby oksymoron.
ZaKotem (8733 punktów)
>No to nie kłam i odpowiedz na to co napisałem, a nie na wyrwany z kontekstu strzępek ze zmienionym przez ciebie znaczeniem (autorytarnie).
Zrobię to według swych skromnych plebejskich możliwości, drogi olsonie. A jakie było pytanie?

>I dlatego żaden żadnemu nie może ufać, ani przestrzegać wspólnych zasad, bo ich nie ma, a nad każdą przeważa imperatyw ratowania własnego tyłka nieudolnymi sposobami, które są zazwyczaj samoorające.
Ależ ratowanie własnego tyłka jest właśnie wspólną zasadą, bo dzielę tę chęć z większością ludzi.

>>No to się nie umówimy i będę musiał się dostosować do nich. Albo zginąć.
>Tak by było słusznie i sprawiedliwie, dlatego aby nie chcieć zginąć i bronić siebie, musiałbyś zrezygnować z pojęcia słuszności i sprawiedliwości.
Pojęcia te w istocie nie są mi potrzebne, służą jedynie opisowi tego, co dałoby się opisać socjobiologicznie. Ale to by dłużej trwało.

>Tylko po co komukolwiek relacje z tobą? Nikt takiego człowieka przecież nie potrzebuje, poza swoimi interesami i korzystaniem z jego właściwości jak z przedmiotu.
Przecież to całkiem dużo. Ludzie korzystają z moich właściwości i mają z tego interes, ja korzystam z innych i mam z tego interes. Ludzie potrzebują się nawzajem, na tym polega społeczeństwo. A jakiego człowieka ktoś potrzebuje niezależnie od jego właściwości?

>I oczywiście naiwnie myślisz, że to ty będziesz tym mądrzejszym, tak jak myśli spora część tych głupszych.
Wystarczy, że nie będę najgłupszy. Żeby uciec przed lwem, nie trzeba być szybszym od lwa. Wystarczy być szybszym od tego, co ucieka razem z tobą.

>Żenująca postawa dająca innym (i moralnym i niemoralnym, bo ci drudzy z definicji nie przestrzegają zasad, a ci pierwszy przestrzegają tylko gdy inni je uznają) moralne prawo do robienia z tobą wszystkiego za twoimi plecami.
A cóż mi przeszkadza to, co robią za moimi plecami? Przecież mnie tam nie ma.

>>>Ale bydło przejmuje się losem innego bydła, czyli są poszkodowani gdy zabijasz świnię.
>>Możesz na to przedstawić jakieś dowody?
>Odwiedź rzeźnię i zobacz.
Nabędę wtedy umiejętności telepatii?

>To powszechnie wiadomy fakt i nie mam zamiaru z tego edukować. www.google.com i sobie sprawdź.
Skorzystałem z twojej rady. Wpisałem to pytanie w google, dostałem tylko encyklopedyczne informacje na temat bydła, oferty handlu bydłem i parę komentarzy na temat wyborców PiS i PO. Niestety, twoje źródło okazało się mało pomocne. Masz inne?

>>I tutaj wchodzi problem wiary. Ja nie wierzę, że ty jesteś w stanie uznać, że nie miałeś racji
>Czyli inaczej: wierzysz, bo tak sobie a priori założyłeś, że nie jestem w stanie uznać, że nie miałem racji. Prawdopodobna przyczyna jest taka, że sam nie zmieniasz zdania pod wpływem argumentów, więc wydaje ci się, że inni też tak zawsze robią, więc i ja też.
To interesująca hipoteza i warto ją rozważyć. Jednakże nie tłumaczy ona tego fenomenu, że owo uczucie niewiary mam jedynie w stosunku do ciebie.

>>Ty chyba też wykazujesz analogiczną niewiarę w stosunku do mnie, tylko nie uznajesz jej konsekwencji.
>Gdyby tak było to nic bym nic nie pisał. Ja wiem, że ty mi nie przyznasz racji, ale nie wiem co sobie myślisz. Ludzie często brną dla zasady, aby chronić ego, ale potem dociera do nich, że nie mieli racji.
Ach, rozumiem. Optymistycznie masz nadzieję, że zgadzam się z tobą skrycie, tylko wstydzę się przyznać. To bardzo wygodne, bo gdzieś poza fR w rozmowie z kimś innym, kto mnie nie zna, będziesz mnie mógł zaliczyć do Innych, którzy się z tobą zgadzają.

>>No i jak z tego, że człowiek to zwierzę, ma wynikać, że wiara jest zwierzęcym instynktem?
>Naprawdę zadajesz to pytanie? No weź pomyśl chociaż 5 sekund i powinno cię olśnić
Skorzystałem z twojej rady i pomyślałem, a potem zaszalałem i pomyślałem 10 sekund. Dalej nie wiem. Nic z tego, ponownie twoje rozwiązanie okazało się niesatysfakcjonujące.

>>>Ty piszesz jakby chodziło tylko o seks.
>>W którym miejscu? Zacytuj, nie pitol, żeś wywnioskował z kontekstu.
>Pisałeś, że racjonalne jest spełnianie pragnień, więc w przypadku zboczenia wykluczającego szansę na miłość... sam sobie dopowiedz co wynika z tego co napisałeś.
W przypadku takiego zboczenia trzeba się skoncentrować na innych pragnieniach, niż miłość.

>>>Hehe, ale naiwność
>>Byłem parę razy u dentystów - u różnych - i żaden nie pogorszył mojego stanu uzębienia. Uważasz, że miałem jakieś niesamowite szczęście?
>I celowo wybrałeś akurat przykład dentystów, żeby pykło?
Celowo wybrałem taki przykład który jest prawdziwy, bo z innymi specjalistami nie miałem do czynienia po kilka razy. Oczywiście przykłady niczego nie dowodzą, bo ty możesz podać przykład lekarza kombinatora. Ale co skłania cię do myślenia, że cwaniacy szkodzący pacjentom stanowią WIĘKSZOŚĆ?

>Zaorałeś swoją własną moralność, tzn z takim zestawem poglądów nie możesz mieć żadnej moralności, bo to byłby oksymoron.
Nie mogę, to nie mogę, jakoś z tym będę musiał żyć. Na szczęście nikt prócz ciebie tego nie zauważył, a ty nieszczególnie mnie obchodzisz. Jakie więc ma to praktyczne konsekwencje?


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jakie są inne zastępcze? Ćpanie? Kompulsywne zarabianie pieniędzy? Nie rób sobie jaj i przyznaj, że po prostu niektórzy ludzie rodzą się niedostosowani ewolucyjnie, czasem tylko w kwestii pragnień. Ktoś może być świetnie dostosowany w innych kwestiach, ale gdy ma złe pragnienia, to pojawia się problem dotyczący całego życia.

>Oczywiście przykłady niczego nie dowodzą, bo ty możesz podać przykład lekarza kombinatora. Ale co skłania cię do myślenia, że cwaniacy szkodzący pacjentom stanowią WIĘKSZOŚĆ?

Twierdziłem tylko, że tacy cwaniacy istnieją i jest to wynik tego, że posiadają twoją pseudomoralność. Niektórzy chcą postępować dobrze, a robią źle bo są głupi.
John Doe (782 punktów)
>Jakie są inne zastępcze? Ćpanie? Kompulsywne zarabianie pieniędzy? Nie rób sobie jaj i przyznaj, że po prostu niektórzy ludzie rodzą się niedostosowani ewolucyjnie, czasem tylko w kwestii pragnień. Ktoś może być świetnie dostosowany w innych kwestiach, ale gdy ma złe pragnienia, to pojawia się problem dotyczący całego życia.

Te pragnienia są złe tylko wtedy gdy realnie szkodzą innym.
John Doe (782 punktów)
>Owszem, uznaję podział na dzikie zwierzęta kopytne i udomiwione, czyli ludzkie bydło. Te dzikie też nieszczególnie się przejmują - lew może zagryzc jedno z nich, a reszta po chwilowej panice -wywołanej poczuciem własnego zagrożenia - wraca do przeżuwania, chociaż kilka byczków mogłoby bez problemu rozwiązać problem lwa.

Psy (zwłaszcza grupy pasterskiej ochraniającej stada) i psowate (zwłaszcza Cyjony) mają inaczej. Ochrona słabszych w tym innego gatunku, dbanie o grupę, o szczeniaki itp. Ale to jest wyjątek (pies wg niektórych badaczy jest w stadium przedludzkim).
13-04-2017 01:09 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>Podobnie jest z lekarzami. Operacja i leczenie pacjenta to po prostu zajmowanie się >>przypadkiem, krojenie jakiegoś mięcha itd.
>No ale to DZIAŁA. To zupełnie jasne, że dla lekarza jestem tylko przedmiotem, który trzeba >naprawić, bo mu za to płacą. No, więc to robi, najlepiej jak potrafi, zamiast zastanawiać się, >czy jestem tego wart. Wolę, żeby tak zostało. Normalne mechanizmy rynkowe i prawo sprawiają, że >lekarze naprawdę leczą ludzi, a policja naprawdę odstrasza przestępców. Żaden wyższy stopień >moralności nie jest do tego potrzebny.
Jest potrzebny. Formacja lekarzy powinna być nastawiona na rozwój ich empatii, a nie tylko wiedzy. Sposób, w jaki lekarz rozmawia z pacjentem może przyśpieszyć lub opóźnić proces wyzdrowienia. Działa tu zarówno efekt placebo jak i nocebo. I być może też taki, którego medycyna jeszcze nie zna.
Wiadomo na przykład, że lekarze używający zbyt fachowego słownictwa w obecności pacjentów wywołują u nich niepotrzebny stres. Stąd też tak duże zainteresowanie homeopatią. Homeopaci potrafią bowiem poświecić pacjentowi tyle czasu ile potrzebuje i umieją słuchać. Najlepiej przyjąć zasadę, aby nie traktować jako przedmiotu czegoś co nim nie jest. Czyli w sposób holistyczny. Wobec współzależności zjawisk i aspektowości poznania to jedyne sensowne podejście.

dajmonion
19-04-2017 19:49 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Raczej dość dalekich kuzynów. Jedząc rośliny również. Jakoś nie, bo sami owi kuzyni nie mają nic >przeciwko temu. Kura nie przejmuje się śmiercią innej kury, skoro one same nie widzą problemu, >to ja też nie.
Samce niedźwiedzia potrafią pożerać swoje młode. www.carpat(*)-gatunku/biologia-niedzwiedzia Podejrzewam, że rodzice przetrzymujący swoje dopiero co narodzone dzieci w beczkach w piwnicach mieliby tu niewyczerpane źródło argumentów i inspiracji. ZaKotem zdaje się nie wiedzieć czym jest błąd naturalistyczny. pl.wikipedia.org/wiki/Odwołanie_do_natury


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>ZaKotem zdaje się nie wiedzieć czym jest błąd naturalistyczny. pl.wikipedia.org/wiki/Odwołanie_do_natury

No nie wie i zostało mu to wykazane, ale nie tylko jemu i nie on jeden się tym pewnie nie przejmie
20-04-2017 08:06 
 0 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

ZaKotem wie, na czym polega błąd naturalistyczny. Do natury odwołał się olson, wskazując na moje (niezaprzeczalne) pokrewieństwo ze zwierzętami. Ja wskazałem, że z tego faktu pokrewieństwa w sferze etyki nic nie wynika.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
20-04-2017 11:53 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>ZaKotem wie, na czym polega błąd naturalistyczny. Do natury odwołał się olson, wskazując na moje (niezaprzeczalne) pokrewieństwo ze zwierzętami. Ja wskazałem, że z tego faktu pokrewieństwa w sferze etyki nic nie wynika.

Bzdura. Przeczytaj jeszcze raz: www.racjonalista.pl/forum.php/s,739354#w739850
Olson zadał Ci konkretne pytanie. Czy nie boli Cię, że jedząc mięso tak naprawdę jesz swoich braci. I Ty odpowiedziałeś, że nie. Po czym usprawiedliwiłeś się faktem, że kura nie przejmuje się śmiercią innej kury itd. Zatem Twoja wypowiedź to coś więcej niż jedynie wskazanie na jakiś brak wynikania.
A na przyszłość radzę Ci wolniej odpisywać. Może uda Ci się nie zarzucać bogu ducha winnym ludziom antysemityzmu. Sam sobie robisz wrogów i to w głupi sposób.

>
www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663


dajmonion
20-04-2017 12:20 
 Ocena 2 na 4
ZaKotem (8733 punktów)

>Olson zadał Ci konkretne pytanie. Czy nie boli Cię, że jedząc mięso tak naprawdę jesz swoich braci. I Ty odpowiedziałeś, że nie. Po czym usprawiedliwiłeś się faktem, że kura nie przejmuje się śmiercią innej kury itd. Zatem Twoja wypowiedź to coś więcej niż jedynie wskazanie na jakiś brak wynikania.
Dialog miał postać taką:
Ja: jestem zwierzęciem i kierują mną zwierzęce motywy.
olson: to czemu nie wzrusza cię śmierć kury, która jest też zwierzęciem, jak i ty?
Ja: właśnie dlatego, że jestem do niej podobny, jej też to nie wzrusza.
Moim celem było stwierdzenie, że moje pokrewieństwo z innym zwierzęciem nie jest argumentem przeciw jego zabijaniu. Nie zaprzeczyłem natomiast, że mogą być inne argumenty - ale to akurat nie jest. Jeśli było w mojej wypowiedzi coś więcej, to chyba tylko między wierszami, a nic tam nie zamieszczałem.

>A na przyszłość radzę Ci wolniej odpisywać. Może uda Ci się nie zarzucać bogu ducha winnym ludziom antysemityzmu. Sam sobie robisz wrogów i to w głupi sposób.
A jak się robi wrogów w mądry sposób? Chciałbym wiedzieć, o co ci chodzi, bo jedynym człowiekiem tutaj któremu zarzuciłem antysemityzm jest Arminius. O jego zadłużeniu wobec bogów nic mi nie wiadomo.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
21-04-2017 11:58 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
Widzę, że próbujesz zrobić z Olsona idiotę. W Twoim krótkim dialogu-podsumowaniu Olson występuje jako ktoś, kto nie rozumie, że zwierzęta zachowują się jak zwierzęta. Tymczasem tymczasem cel i sen jego pytania był zupełnie inny. Przypomnę, że cały pod-wątek zaczął się od Twojej tezy jakoby nie istniała wartość obiektywna i cały czas próbujesz ją wesprzeć tak zwaną zwierzęcą wartością przystosowawczą. Olson z kolei cały czas próbuje Ci pokazać, że taki zwierzęcy subiektywizm to za mało. Napisał wcześniej, że potrzebny jest też rozum. Pisał wyraźnie o logicznym uzasadnieniu. Następnie pyta Cię o Twoje odczucia w odniesieniu do zabijania zwierząt. Czy Cię ów fakt boli. Pyta zatem o sferę moralną, której nie reguluje prawo czy policja, bo sfera moralna dotyczy właśnie tego jak się czujemy i jaki jest nasz stosunek do tego jak się czują inne istoty żywe. I taki jest właśnie sens jego nawiązania do zjadania zwierząt. I również po to podaje przykład związku z dziewczyną.
Nie zaprzeczyłeś, że istnieją inne argumenty? Możesz sobie je darować. Żadna liczba argumentów nie zmieni faktu, że zabijanie zwierząt Cię nie boli. A ten argument z podobieństwa do zwierząt, to wiesz o czym mi przypomina? Jasiu, dlaczego ściągałeś na klasówce? Bo Karolek też ściągał. Podobni, nieprawdaż? Gdy dzieci się w ten sposób usprawiedliwiają, to to jest infantylne. Gdy z kolei dorosły facet usprawiedliwia się w ten sposób wskazując na swoje podobieństwo do drobiu, to to jest infantylizm do kwadratu, jeśli nie coś gorszego. Z Twojego podobieństwa do kurczaków nic nie wynika dla sfery moralnej.
To, że chcemy cokolwiek robić dla zwierząt wynika przede wszystkim z naszej empatii a nie liczby argumentów.
Acha i jeszcze jedno. Skąd możesz wiedzieć co kurę wzrusza, a co nie. Wiadomo na przykład, że krowy, które obserwują śmierć innej krowy podczas uboju mają podwyższony poziom kortyzolu we krwi. I tyle wiemy. Nie zamierzam tego nadinterpretować, ale też nie będę twierdził, że zwierzęta mają się nawzajem w dupie.
>>A na przyszłość radzę Ci wolniej odpisywać. Może uda Ci się nie zarzucać bogu ducha winnym >>ludziom antysemityzmu. Sam sobie robisz wrogów i to w głupi sposób.
>A jak się robi wrogów w mądry sposób? Chciałbym wiedzieć, o co ci chodzi, bo jedynym >człowiekiem tutaj któremu zarzuciłem antysemityzm jest Arminius. O jego zadłużeniu wobec bogów >nic mi nie wiadomo.
No to odświeżamy pamięć: www.racjonalista.pl/forum.php/s,739354#w739672

dajmonion
21-04-2017 12:42 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>idzę, że próbujesz zrobić z Olsona idiotę.
Nie da się zrobić idioty z drugiej osoby.

> Tymczasem tymczasem cel i sen jego pytania był zupełnie inny.
Dziękuję ci więc, że ten sens mi tłumaczysz, szkoda, że sam tego nie zrobił.

>Przypomnę, że cały pod-wątek zaczął się od Twojej tezy jakoby nie istniała wartość obiektywna i cały czas próbujesz ją wesprzeć tak zwaną zwierzęcą wartością przystosowawczą. Olson z kolei cały czas próbuje Ci pokazać, że taki zwierzęcy subiektywizm to za mało.
Za mało do czego?

>Napisał wcześniej, że potrzebny jest też rozum. Pisał wyraźnie o logicznym uzasadnieniu. Następnie pyta Cię o Twoje odczucia w odniesieniu do zabijania zwierząt. Czy Cię ów fakt boli. Pyta zatem o sferę moralną, której nie reguluje prawo czy policja, bo sfera moralna dotyczy właśnie tego jak się czujemy i jaki jest nasz stosunek do tego jak się czują inne istoty żywe. I taki jest właśnie sens jego nawiązania do zjadania zwierząt. I również po to podaje przykład związku z dziewczyną.
Jak najbardziej się zgadzam. Dlatego odczuwam empatię w stosunku do zwierząt i to nawet takich, które same jej nie odczuwają. Jednak zabijania owa empatia nie dotyczy, bo sama śmierć mnie nie dotyczy, jak więc mogę współczuć komuś zabijanemu, niezależnie od gatunku, skoro jest to problem dla mnie zupełnie abstrakcyjny? Mogę współczuć kurze trzymanej w ciasnej klatce albo świni całe życie spędzającej w jednum budynku. Ale zabijanej już nie, bo skoro nie widzę nic złego w zabiciu mnie, to jak mogę żałować innych?

>Nie zaprzeczyłeś, że istnieją inne argumenty? Możesz sobie je darować. Żadna liczba argumentów nie zmieni faktu, że zabijanie zwierząt Cię nie boli. A ten argument z podobieństwa do zwierząt, to wiesz o czym mi przypomina? Jasiu, dlaczego ściągałeś na klasówce? Bo Karolek też ściągał. Podobni, nieprawdaż? Gdy dzieci się w ten sposób usprawiedliwiają, to to jest infantylne.
Nie uważam tak. Dzieci instynktownie wyczuwają potrzebę równości pozycji. Ściąganie Karolka JEST moralnym usprawiedliwieniem dla mojego ściągania, bo jest próbą zrównania pozycji mojej i Karolka. To, że jest to wbrew formalnym zasadom, może oznaczać, że coś jest niesprawiedliwego właśnie w owych zasadach, bo zakaz ściągania, niby równy dla wszystkich, de facto faworyzuje Karolka jako sprytniejszego w ściąganiu tak, żeby nie było widać.

>Gdy z kolei dorosły facet usprawiedliwia się w ten sposób wskazując na swoje podobieństwo do drobiu, to to jest infantylizm do kwadratu, jeśli nie coś gorszego. Z Twojego podobieństwa do kurczaków nic nie wynika dla sfery moralnej.
Toż zgadzam się całkowicie, że nic nie wynika i cały czas to właśnie piszę.

>To, że chcemy cokolwiek robić dla zwierząt wynika przede wszystkim z naszej empatii a nie liczby argumentów.
>Acha i jeszcze jedno. Skąd możesz wiedzieć co kurę wzrusza, a co nie. Wiadomo na przykład, że krowy, które obserwują śmierć innej krowy podczas uboju mają podwyższony poziom kortyzolu we krwi.
Każde zwierzę reaguje na zagrożenie, a śmierć innego zwierzęcia w pobliżu jest oczywistą oznaką sytuacji niebezpiecznej. Strach to nie to samo, co empatia.

> I tyle wiemy. Nie zamierzam tego nadinterpretować, ale też nie będę twierdził, że zwierzęta mają się nawzajem w dupie.
Jednak coś więcej wiemy. Małpy rezygnują z przysmaku, jeśli widzą, że jego wzięcie wiąże się z kopnięciem prądem innej małpy. Nawet wtedy, kiedy upewnią się, że im samym nic nie grozi. Rzecz w tym, że tylko małpy. To jest związane z budową mózgu, z istnieniem charakterystycznych dla małp właśnie neuronów lustrzanych, dzięki którym jesteśmy w stanie wyobrażać sobie odczucia innych.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>idzę, że próbujesz zrobić z Olsona idiotę.
>Nie da się zrobić idioty z drugiej osoby.

Ale da się próbować, np tak jak ty próbowałeś, co wynikało z twojej bezsilności, bo zadałem za trudne pytania i udowodniłem, że twoja pierwotna teza była błędna, bo było nią stwierdzenie, że racjonalne jest spełnianie pragnień, a ja wykazałem, że są złe pragnienia, których nie należy spełniać, a wtedy człowiek nie może być naprawdę szczęśliwy. I wtedy już nie wiadomo co jest racjonalne. Dobro i zło bywa relatywne, ale są granice, których przekroczenie powoduje, że sytuacja jest jednoznaczna.

>Dziękuję ci więc, że ten sens mi tłumaczysz, szkoda, że sam tego nie zrobił.

Wytłumaczyłem, a jedynie ty nie zrozumiałeś.

>>Przypomnę, że cały pod-wątek zaczął się od Twojej tezy jakoby nie istniała wartość obiektywna i cały czas próbujesz ją wesprzeć tak zwaną zwierzęcą wartością przystosowawczą. Olson z kolei cały czas próbuje Ci pokazać, że taki zwierzęcy subiektywizm to za mało.
>Za mało do czego?

Do tego od czego zaczęła się dyskusja, czyli orzekania o tym co jest racjonalne, dobre, sensowne, prawdziwe itd. Próbujesz przerzucić prymitywne zwierzęce instynktowno-emocjonalne kategorie, na typowo ludzkie, przyczynowo-moralne. Coś takiego nosi nawet nazwę - błąd naturalistyczny, czy też błąd pre-trans.

>Jak najbardziej się zgadzam. Dlatego odczuwam empatię w stosunku do zwierząt i to nawet takich, które same jej nie odczuwają. Jednak zabijania owa empatia nie dotyczy, bo sama śmierć mnie nie dotyczy, jak więc mogę współczuć komuś zabijanemu, niezależnie od gatunku, skoro jest to problem dla mnie zupełnie abstrakcyjny? Mogę współczuć kurze trzymanej w ciasnej klatce albo świni całe życie spędzającej w jednum budynku. Ale zabijanej już nie, bo skoro nie widzę nic złego w zabiciu mnie, to jak mogę żałować innych?

No czyli twierdzisz, że spokojnie każdy może każdego zabić i nie ma w tym nic złego.

>Nie uważam tak. Dzieci instynktownie wyczuwają potrzebę równości pozycji. Ściąganie Karolka JEST moralnym usprawiedliwieniem dla mojego ściągania, bo jest próbą zrównania pozycji mojej i Karolka.

Nie. To jest pokrętne myślenie, czyli prymitywne odwracanie kota ogonem. Ściąganie Karolka albo jest moralne, albo nie. Pod tym względem nie zmieniło mi się podejście jakie miałem w dzieciństwie, czyli jeśli ta wiedza jest mi do niczego niepotrzebna, to ściąganie jest moralne i oznacza spryt, ale jest ryzykiem wpadki. I w kontekście tego co robię nie interesuje mnie czy inni ściągają, ale jeśli tak, to trzeba to przed nimi ukrywać i udawać, że podzielam ich pogląd moralny. Jeśli wiedza jest potrzebna, to ściągając szkodzę swojej przyszłości, choć to też dosyć relatywne, bo w praktyce akurat wiele się nauczyłem dzięki ściągom, a samo jej pisanie sprawiało, że się tego uczyłem. Jednak w innych, mniej relatywnych sytuacjach, takie uzasadnianie świadczyłoby o skrajnej psychopatii. Czy zabijasz i kradniesz, bo są ludzie, którzy tak robią i chcesz zrównać z nimi pozycję? Nawet gdybym musiał tak postępować, bo większość otoczenia by tak robiła i chroniłbym w ten sposób siebie, to i tak wiedziałbym, że w normalnych warunkach to jest złe.

>To, że jest to wbrew formalnym zasadom, może oznaczać, że coś jest niesprawiedliwego właśnie w owych zasadach, bo zakaz ściągania, niby równy dla wszystkich, de facto faworyzuje Karolka jako sprytniejszego w ściąganiu tak, żeby nie było widać.

No bez jaj. Nie faworyzuje go, tylko Karolek świadomie przekracza zakaz i ryzykuje wpadkę. Bez ściągania miałby np pewną 2 albo 3, a gdy ściąga, ryzykuje 1, ale też ma szansę na 5.

>>Gdy z kolei dorosły facet usprawiedliwia się w ten sposób wskazując na swoje podobieństwo do drobiu, to to jest infantylizm do kwadratu, jeśli nie coś gorszego. Z Twojego podobieństwa do kurczaków nic nie wynika dla sfery moralnej.
>Toż zgadzam się całkowicie, że nic nie wynika i cały czas to właśnie piszę.

Za to z różnic wynika wiele.

>Każde zwierzę reaguje na zagrożenie, a śmierć innego zwierzęcia w pobliżu jest oczywistą oznaką sytuacji niebezpiecznej. Strach to nie to samo, co empatia.

Ale zwierzęta (przynajmniej świnie i krowy, nie wiem jak z innymi) płaczą gdy ginie inne zwierzę. Czują podstawową empatię, a strach i empatia mają wiele wspólnego. Nieempatyczni skrajni psychopaci mają też deficyt lęku i lekceważą zasady moralne (a te wiążą się u większości plebsu właśnie z prymitywnym lękiem). Właśnie dlatego moralność plebsu tak mnie boli, bo oni bardziej boją się tego, że ktoś źle o nich pomyśli niż tego czy faktycznie wyrządzają zło.

>Jednak coś więcej wiemy. Małpy rezygnują z przysmaku, jeśli widzą, że jego wzięcie wiąże się z kopnięciem prądem innej małpy. Nawet wtedy, kiedy upewnią się, że im samym nic nie grozi. Rzecz w tym, że tylko małpy. To jest związane z budową mózgu, z istnieniem charakterystycznych dla małp właśnie neuronów lustrzanych, dzięki którym jesteśmy w stanie wyobrażać sobie odczucia innych.

Mylisz różne tematy. To jest akurat podstawowe przewidywanie. Małpy mają już zalążki inteligencji i rozumieją, że w danym miejscu jest źródło rażenia. Neurony lustrzane objawiają się np tym, że małpa wyciąga małe dziecko z rowu, z którego samo nie jest w stanie wyjść.
22-04-2017 10:30 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>>bo skoro nie widzę nic złego w zabiciu mnie, to jak mogę żałować innych?
>No czyli twierdzisz, że spokojnie każdy może każdego zabić i nie ma w tym nic złego.
Uważam, że zabijanie ludzi bez uzasadnienia jest zachowaniem nieuprzejmym i wysoce nieprzyzwoitym z następujących powodów:
-po pierwsze, jest to wywoływanie negatywnych emocji w postaci poczucia straty u ludzi, którzy byli emocjonalnie związani z zabitym. Jest to więc naruszenie poczucia własności, analogiczne do zniszczenia mienia, tylko znacznie silniejsze, bo wszak normalni ludzie silniej przywiązują się do innych ludzi, niż do rzeczy. (Bywają jednak wyjątki, na przykład dla dziecka autystycznego zniszczenie jego ulubionej książki może być większą traumą, niż zabicie jego matki).
-po drugie, jest to wywoływanie negatywnych emocji w postaci poczucia strachu przed zabiciem, analogicznego do tego, jaki czuje krowa na widok śmierci innej krowy. Tylko że człowiek nie musi czegoś sam widzieć, żeby to wiedzieć, wystarczy, że mu ktoś powie. Jak sam słusznie zauważyłeś, jest to bez znaczenia, jeśli ludzie jakimś psychotreningiem pozbawią się naturalnego strachu przed śmiercią, np. wierząc, że po śmierci pójdą do nieba albo że śmierć na polu chwały jest najfajniejszą rzeczą, jaka może spotkać prawdziwego mężczyznę. I tak właśnie jest, w społeczeństwach, gdzie powszechne są takie przekonania, ludzie znacznie chętniej wyrzynają się nawzajem i jest to zupełnie zrozumiałe.
Oba te powody dotyczą wyłącznie ludzi żyjących, natomiast w żadnym wypadku ZABITY NIE DOZNAJE KRZYWDY Z RACJI TEGO, ŻE JEST ZABITY. Dlatego zabicie kogoś jest moralnie obojętne w stosunku do niego samego.

>>Każde zwierzę reaguje na zagrożenie, a śmierć innego zwierzęcia w pobliżu jest oczywistą oznaką sytuacji niebezpiecznej. Strach to nie to samo, co empatia.
>Ale zwierzęta (przynajmniej świnie i krowy, nie wiem jak z innymi) płaczą gdy ginie inne zwierzę. Czują podstawową empatię, a strach i empatia mają wiele wspólnego.
No i dla mnie jest to wystarczający powód do tego, aby nie zabijać zwierząt na oczach innych zwierząt. Babcia nawet kury nie zabijała w kurniku.

>Nieempatyczni skrajni psychopaci mają też deficyt lęku i lekceważą zasady moralne (a te wiążą się u większości plebsu właśnie z prymitywnym lękiem). Właśnie dlatego moralność plebsu tak mnie boli, bo oni bardziej boją się tego, że ktoś źle o nich pomyśli niż tego czy faktycznie wyrządzają zło.
Przykro mi, że cię boli, bo gdyby cię nie bolało, zrozumiałbyś, że taka plebejska moralność bardziej przysługuje się cywilizacji, niż indywidualistyczna etyka. Masowych mordów dokonywali ludzie, których nie obchodziło, co sobie o nich ludzie pomyślą, wystarczyło im dogłębne przekonanie, że racja jest po ich stronie.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Uważam, że zabijanie ludzi bez uzasadnienia jest zachowaniem nieuprzejmym i wysoce nieprzyzwoitym

Brzmi jakbyś parodiował zasady kulturowe. W sumie to takie podejście psychopaty, który przecież nie robi nic złego, tylko zachowuje się nieprzyzwoicie

>-po pierwsze, jest to wywoływanie negatywnych emocji w postaci poczucia straty u ludzi, którzy byli emocjonalnie związani z zabitym. Jest to więc naruszenie poczucia własności, analogiczne do zniszczenia mienia, tylko znacznie silniejsze, bo wszak normalni ludzie silniej przywiązują się do innych ludzi, niż do rzeczy.

Więc podobnie czują się świnie i krowy, a niektóre zwierzęta w zoo mogą czuć się więźniami. Poza tym to nie może być wiążący argument, bo poczucie straty powstaje też u kogoś, gdy zamyka się do więzienia psychopatycznego mordercę.

>(Bywają jednak wyjątki, na przykład dla dziecka autystycznego zniszczenie jego ulubionej książki może być większą traumą, niż zabicie jego matki).

No właśnie, więc to nie może być argument, bo wtedy porównujesz zabranie książki do zabicia człowieka

>-po drugie, jest to wywoływanie negatywnych emocji w postaci poczucia strachu przed zabiciem, analogicznego do tego, jaki czuje krowa na widok śmierci innej krowy.

Ale to nic strasznego, skoro ludzie palą papierosy, mają nałogi, nadwagę, jeżdżą samochodami itd. Oznacza to, że jednak poczucie strachu przed śmiercią nie jest dla nich zbyt mocnym argumentem.

>Tylko że człowiek nie musi czegoś sam widzieć, żeby to wiedzieć, wystarczy, że mu ktoś powie.

No to może mówienie o tym byłoby w takiej sytuacji złe, czyli trzeba by milczeć?

>Jak sam słusznie zauważyłeś, jest to bez znaczenia, jeśli ludzie jakimś psychotreningiem pozbawią się naturalnego strachu przed śmiercią, np. wierząc, że po śmierci pójdą do nieba albo że śmierć na polu chwały jest najfajniejszą rzeczą, jaka może spotkać prawdziwego mężczyznę.

Nie wiem czy do końca bez znaczenia. Przecież gdy ktoś w to wierzy, to dobrem dla niego jest aby go zabić. Gdy ktoś wierzy, że wartość życia to ciągła walka, to czy zadawanie mu ciosów jest wtedy dobre, czy złe?

Aby potem nie było, że nie tłumaczę i wymyślam racjonalizację, to od razu przetłumaczę łopatologicznie o co mi chodzi. Otóż pokazuję ci jak bardzo relatywne są wartości i sens, a jednocześnie jak bardzo są oczywiste intuicyjnie w niektórych sytuacjach, ale niekoniecznie musimy myśleć zawsze o tych samych i temu służą takie dyskusje. Ty natomiast chciałeś uprościć sprawę do popełniania błędu naturalistycznego, ale się z tego wycofałeś pod wpływem przykładu złych pragnień. W takim razie na czym teraz opierasz swoje moralne przekonania?

>Oba te powody dotyczą wyłącznie ludzi żyjących, natomiast w żadnym wypadku ZABITY NIE DOZNAJE KRZYWDY Z RACJI TEGO, ŻE JEST ZABITY. Dlatego zabicie kogoś jest moralnie obojętne w stosunku do niego samego.

Raczej to twoja moralność jest etycznie ujemna z mojego punktu widzenia. Jeśli interpretujesz krzywdę w ten sposób, to jej nie ma. Na tej samej zasadzie jeśli wejdziemy w spółkę i zgarnę 90% zysków, choć umówimy się na 50%, to jeśli się nie dowiesz, znaczy że zrobię moralnie obojętnie. Jeśli kucharz nasika do jedzenia to jest ok, jeśli klientowi nic się nie stanie i się nie zorientuje?

>>Ale zwierzęta (przynajmniej świnie i krowy, nie wiem jak z innymi) płaczą gdy ginie inne zwierzę. Czują podstawową empatię, a strach i empatia mają wiele wspólnego.
>No i dla mnie jest to wystarczający powód do tego, aby nie zabijać zwierząt na oczach innych zwierząt. Babcia nawet kury nie zabijała w kurniku.

Wystarczy zabrać zwierzę i świnie płaczą, bo wiedzą, że ona już nie wraca. Nie muszą niczego widzieć.

>>Nieempatyczni skrajni psychopaci mają też deficyt lęku i lekceważą zasady moralne (a te wiążą się u większości plebsu właśnie z prymitywnym lękiem). Właśnie dlatego moralność plebsu tak mnie boli, bo oni bardziej boją się tego, że ktoś źle o nich pomyśli niż tego czy faktycznie wyrządzają zło.
>Przykro mi, że cię boli, bo gdyby cię nie bolało, zrozumiałbyś, że taka plebejska moralność bardziej przysługuje się cywilizacji, niż indywidualistyczna etyka.

Nieprawda. To jednostki myślące niestandardowo przyczyniają się zarówno do rozwoju i wielkich wynalazków, jak i do regresu i wojen (2 strony tego samego medalu). Plebs tylko żre, wydala i śpi i bezmyślnie wykonuje proste algorytmy zaprogramowane przez kogoś i instynkty, szczególnie ego. Nie ma dla nich żadnych realnych wartości i oni sami takowej nie przedstawiają swoim istnieniem. Gdy rodzą się i giną są to tylko statystyki i nie ma to żadnego znaczenia, szczególnie jeśli nie cierpią. Każdy taki piksel można zastąpić zamiennikiem bez straty, natomiast to indywidualistów jest żal gdy umierają i to ich śmierć bywa realną stratą, gdy mogli coś jeszcze osiągnąć. Etyka plebsu służy elitom i trzyma plebs nisko i w nieświadomości, na równi z bydłem.

>Masowych mordów dokonywali ludzie, których nie obchodziło, co sobie o nich ludzie pomyślą, wystarczyło im dogłębne przekonanie, że racja jest po ich stronie.

Przekonanie, że racja jest po ich stronie, to ma głównie pospólstwo, które nie dąży do rozwoju. Twoje słowa świadczą o tym, że też raczej nie należysz do zbyt ambitnych ludzi i w dodatku z pozycji słabego wydaje ci się, że indywidualistom wydaje się, że racja jest po ich stronie. Gdybyś prześledził sylwetki wielkich zbrodniarzy, to zobaczysz w nich skrzywdzonych ludzi, którzy nazbyt ulegali emocjom i ideom, albo przebiegłych, pragmatycznych racjonalistów skupionych na swoich celach. Właśnie wielu z tej pierwszej grupy zależy na tym aby inni ich podziwiali, a ci drudzy ciągle updatują swoje poglądy, ale w starciu z plebejskimi porozrywanymi, głupimi memami faktycznie mogą być pewni swoich racji.
25-04-2017 13:08 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>Uażam, że zabijanie ludzi bez uzasadnienia jest zachowaniem nieuprzejmym i wysoce nieprzyzwoitym
>Brzmi jakby parodiował zasady kulturowe. W sumie to takie podejście psychopaty, który przecież nie robi nic złego, tylko zachowuje się nieprzyzwoicie.
Zachowanie uznaję za nieprzyzwoite, gdy powoduje coś złego. Ty masz inaczej?

>Więc podobnie czują się świnie i krowy, a niektóre zwierzęta w zoo mogą czuć się więźniami. Poza tym to nie może być wiążący argument, bo poczucie straty powstaje też u kogoś, gdy zamyka się do więzienia psychopatycznego mordercę.
Oczywiście. Uwięzienie kogoś jest robieniem mu krzywdy. Czasem jednak musimyybrać: zrobić komuś krzywdę czy pozwolić, żeby inni byi krzywdzeni. Praktycznie całe prawo jest niczym innym jak ustaleniem, komu i kiedy wolno wyrządzić krzywdę, ale i wtedy staramy się ją minimalizować. Wsadzamy przestępców, żeby nie krzywdzili ludzi, a raczej nieusuwalnym efektem ubocznym więzienia jest to, że więźniowie są nieszczęśliwi, ale chodzi o to, aby byli jak najmniej nieszczęśliwi, a nie, żeby jeszcze maksymalnie im uprzykrzać życie.

>>(Bywają jednak wyjątki, na przykład dla dziecka autystycznego zniszczenie jego ulubionej książki może być większą traumą, niż zabicie jego matki).
>No właśnie, więc to nie może być argument, bo wtedy porównujesz zabranie książki do zabicia człowieka
Skoro porównuję, to jest to dowód, że można to robić.

>>-po drugie, jest to wywoływanie negatywnych emocji w postaci poczucia strachu przed zabiciem, analogicznego do tego, jaki czuje krowa na widok śmierci innej krowy.
>Ale to nic strasznego, skoro ludzie palą papierosy, mają nałogi, nadwagę, jeżdżą samochodami itd. Oznacza to, że jednak poczucie strachu przed śmiercią nie jest dla nich zbyt mocnym argumentem.
Rzecz jest w prawdopodobieństwie. Gdyby co trzeci palacz umierał przed czterdziestką, to prawie nikt by nie palił. Ludzie potrafią zazwyczaj oszacować ryzyko i na tej podstawie stwierdzić, czy warto ryzykować. Ryzyko śmierci w wyniku zabójstwa też zawsze istnieje - ale zakaz zabijania WIELOKROTNIE obniża to prawdopodobieństwo, które bez niego byłoby stałym zagrożeniem na każdym kroku.

>>Tylko że człowiek nie musi czegoś sam widzieć, żeby to wiedzieć, wystarczy, że mu ktoś powie.
>No to może mówienie o tym byłoby w takiej sytuacji złe, czyli trzeba by milczeć?
To wcale nie jest do śmiania. Np. czynienie medialnego wydarzenia z każdego aktu terroru tylko motywuje terrorystów. Jednak ostrzegamy się nawzajem nie tylko po to, aby zaspokoić potrzebę plotowania, ale także po to, aby w dalszej perspektywie zapobiec nieszczęściu.

>Nie wiem czy do końca bez znaczenia. Przecież gdy ktoś w to wierzy, to dobrem dla niego jest aby go zabić.
Tak jak zabity nie doznaje krzywdy, tak i wdzięczności czuć nie będzie. Niemniej tak samo jak słuszna jest zasada, że nue zabijamy tych, co nie chcą być zabici - bo obniża strach przed zabiciem - tak i za słuszną uznałbym zasadę, że zabujamy tych, co chcą być zabici - bo to obniża strach przed podtrzymywaniem życia przemocą, co współcześnie coraz częściej staje się problemem, raczej nieznanym starożytnym.

>Gdy ktoś wierzy, że wartość życia to ciągła walka, to czy zadawanie mu ciosów jest wtedy dobre, czy złe?
Bicie kogoś, kto jest zwolennikiem bicia, jest raczej dobre.

>Aby potem nie było, że nie tłumaczę i wymyślam racjonalizację, to od razu przetłumaczę łopatologicznie o co mi chodzi. Otóż pokazuję ci jak bardzo relatywne są wartości i sens, a jednocześnie jak bardzo są oczywiste intuicyjnie w niektórych sytuacjach
Tylko weź pod uwagę, że ludzie mają różną intuicję i coś "oczywiste" dla ciebie nie musi być takie dla innych. Nazwanie ich debilami i zignkrowanie to zachowanie infantylne i niebezpieczne.

>W takim razie na czym teraz opierasz swoje moralne przekonania?
No przecież to bardzo proste - na przewidywanych skutkach danego postępowania i ocenie tego, czy ktoś będzie się czuć pokrzywdzony zarówno w krótkim, jak i w dłuższym czasie.

>>
>Wystarczy zabrać zwierzę i świnie płaczą, bo wiedzą, że ona już nie wraca. Nie muszą niczego widzieć.
I potem przez lata rozpamiętują tę stratę, czy przechodzą nad tym do porządku dziennego? Wolałbym przeczytać jakieś naukowe opracowania na ten temat. Nie znam się na świniach, ale wiem, że gdy suce czy kocicy zabierze się młode, to wprawdzie nie jest z tego zadowolona, ale nie zmienia to wcale jej stosunku emocjonalnego do człowieka, który to robi. I jest zupełnie tak samo, gdy małe są komuś oddane pod opiekę, jak i wtedy, gdy się je topi. A przecież to zwierzęta inteligentne i zdolne do skomplikowanych emocji. Hipoteza, że zwierzęta traktują stratę krewnych i znajomych tak samo jak ludzie po prostu kłóci się z doświadczeniem. Kopany pies reaguje tak samo, jak kopany człowiek - próbą ucieczki albo samoobrony. I na tej podstawie wnioskujemy, że kopany pies i CZUJE mniej więcej to samo, co kopany człowiek. Pies czy krowa na zabójstwo innego zwierzęcia reaguje INACZEJ niż człowiek na zabójstwo innego człowieka, więc przekonanie, że czuje to samo, jest błędem antropomorfizacji.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zachowanie uznaję za nieprzyzwoite, gdy powoduje coś złego. Ty masz inaczej?

Zdecydowanie inaczej. Przyzwoitość odnosi się do kulturowej kurtuazji, a dobro i zło do etyki, a przecież jedno z drugim nie mają nic wspólnego.

>>Więc podobnie czują się świnie i krowy, a niektóre zwierzęta w zoo mogą czuć się więźniami. Poza tym to nie może być wiążący argument, bo poczucie straty powstaje też u kogoś, gdy zamyka się do więzienia psychopatycznego mordercę.
>Oczywiście. Uwięzienie kogoś jest robieniem mu krzywdy. Czasem jednak musimyybrać: zrobić komuś krzywdę czy pozwolić, żeby inni byi krzywdzeni. Praktycznie całe prawo jest niczym innym jak ustaleniem, komu i kiedy wolno wyrządzić krzywdę, ale i wtedy staramy się ją minimalizować. Wsadzamy przestępców, żeby nie krzywdzili ludzi, a raczej nieusuwalnym efektem ubocznym więzienia jest to, że więźniowie są nieszczęśliwi, ale chodzi o to, aby byli jak najmniej nieszczęśliwi, a nie, żeby jeszcze maksymalnie im uprzykrzać życie.

Wg mnie to pokrętne tłumaczenia. Wg mnie więzienie ludzi może mieć jedynie sens prewencyjny (strach przed karą odstrasza), ale już dożywocie uważam za niehumanitarną karę, w przeciwieństwie do kary śmierci. Także brak legalnej eutanazji jest niehumanitarny w podobny sposób.

>>>(Bywają jednak wyjątki, na przykład dla dziecka autystycznego zniszczenie jego ulubionej książki może być większą traumą, niż zabicie jego matki).
>>No właśnie, więc to nie może być argument, bo wtedy porównujesz zabranie książki do zabicia człowieka
>Skoro porównuję, to jest to dowód, że można to robić.

Tym samym wychodzi na to, że wg takiego myślenia, skoro nie ma różnicy między zabiciem człowieka, a zabraniem książki, to właściwie między czymkolwiek nie ma różnicy i wszystko wszystko jedno. Trochę głupio, nieprawdaż?

>Rzecz jest w prawdopodobieństwie. Gdyby co trzeci palacz umierał przed czterdziestką, to prawie nikt by nie palił. Ludzie potrafią zazwyczaj oszacować ryzyko i na tej podstawie stwierdzić, czy warto ryzykować. Ryzyko śmierci w wyniku zabójstwa też zawsze istnieje - ale zakaz zabijania WIELOKROTNIE obniża to prawdopodobieństwo, które bez niego byłoby stałym zagrożeniem na każdym kroku.

Czyli zakaz zabijania niewiele różni się rzucania palenia. W sumie to tylko kwestia kilku lat, czyli żadna wartość. Tak?

>>>Tylko że człowiek nie musi czegoś sam widzieć, żeby to wiedzieć, wystarczy, że mu ktoś powie.
>>No to może mówienie o tym byłoby w takiej sytuacji złe, czyli trzeba by milczeć?
>To wcale nie jest do śmiania. Np. czynienie medialnego wydarzenia z każdego aktu terroru tylko motywuje terrorystów. Jednak ostrzegamy się nawzajem nie tylko po to, aby zaspokoić potrzebę plotowania, ale także po to, aby w dalszej perspektywie zapobiec nieszczęściu.

Czyli prawie nic nie jest jednoznaczne, co jeszcze bardziej orze moralność, tak?

>>Gdy ktoś wierzy, że wartość życia to ciągła walka, to czy zadawanie mu ciosów jest wtedy dobre, czy złe?
>Bicie kogoś, kto jest zwolennikiem bicia, jest raczej dobre.

Ale jeśli ktoś jest zwolennikiem bicia tych którzy są zwolennikami bicia, to czy bicie go jest wtedy ok, czy nie?

>Tylko weź pod uwagę, że ludzie mają różną intuicję i coś "oczywiste" dla ciebie nie musi być takie dla innych. Nazwanie ich debilami i zignkrowanie to zachowanie infantylne i niebezpieczne.

Ale właśnie czasem jest oczywiste także dla innych, ale to wypierają i nie chcą się z tym zgodzić, choć tak wychodzi ze wszelkich obliczeń.

>>W takim razie na czym teraz opierasz swoje moralne przekonania?
>No przecież to bardzo proste - na przewidywanych skutkach danego postępowania i ocenie tego, czy ktoś będzie się czuć pokrzywdzony zarówno w krótkim, jak i w dłuższym czasie.

Czyli na swoim widzimisię dotyczącym zgadywania wobec jakiegoś wąskiego wycinka danych.

>>>
>>Wystarczy zabrać zwierzę i świnie płaczą, bo wiedzą, że ona już nie wraca. Nie muszą niczego widzieć.
>I potem przez lata rozpamiętują tę stratę, czy przechodzą nad tym do porządku dziennego?

Tego nie wiadomo, ale krzywda jest, bo są pokrzywdzeni, więc Twój poprzedni argument się kasuje.
23-04-2017 23:45 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)

>Ale zwierzęta (przynajmniej świnie i krowy, nie wiem jak z innymi) płaczą gdy ginie inne zwierzę. Czują podstawową empatię, a strach i empatia mają wiele wspólnego.

A tu coś o kurach.
www.ekolog(*)inajacego-empatie-,15048.html?
21-04-2017 12:53 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>>>A na przyszłość radzę Ci wolniej odpisywać. Może uda Ci się nie zarzucać bogu ducha winnym >>ludziom antysemityzmu. Sam sobie robisz wrogów i to w głupi sposób.
>>A jak się robi wrogów w mądry sposób? Chciałbym wiedzieć, o co ci chodzi, bo jedynym >człowiekiem tutaj któremu zarzuciłem antysemityzm jest Arminius. O jego zadłużeniu wobec bogów >nic mi nie wiadomo.
>No to odświeżamy pamięć: www.racjonalista.pl/forum.php/s,739354#w739672

Jezus, Maria! Też Żydzi! Człowieku, to była ironia, miałem wrażenie, mylne jak widać, że dla każdego oczywista. Olson udowadniał, że się z nim zgadzasz, na podstawie tego, że z nim nie polemizujesz, no to napisałem, że na takiej zasadzie to i z Arminiusem się zgadzasz, bo i z nim nie polemizujesz. Jeśli wziąłeś to dosłownie, no to przepraszam, przyjąłem nauczkę, żeby uważać z ironią, bo ktoś może jej nie zauważyć, nawet jeśli będzie przed nim całkiem goła skakała i krzyczała "hej, to ja, ironia!". No, sorry, będę uważał.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nieprawda, po prostu wymyśliłeś sobie to:

>No, jak nie czytasz, to nie odpowiadasz, a skoro nie kontrargumentujesz, to się zgadzasz, według przedstawionej wyżej logiki.

Tylko, że ja nie przedstawiłem takowej. To twoja nadinterpretacja. Pisałem o ludziach, którzy się zgadzają. Wynika to z tego na jaki temat polemizujemy - na taki, po przyjęciu pewnych wspólnych założeń, czego nie ma np w przypadku szarleya, ciebie, Jana Bednarskiego, Głodzika, Bogusławskiego.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Olson zadał Ci konkretne pytanie. Czy nie boli Cię, że jedząc mięso tak naprawdę jesz swoich braci. I Ty odpowiedziałeś, że nie. Po czym usprawiedliwiłeś się faktem, że kura nie przejmuje się śmiercią innej kury itd. Zatem Twoja wypowiedź to coś więcej niż jedynie wskazanie na jakiś brak wynikania.

Wynika z niej, że samotnego człowieka, który nie ma nikogo kto by się nim przejmował, można zabić, jeśli to będzie bezboleśnie i nie ma różnicy między tym, a zabójstwem kury.

Ludzi w dyskusjach ze mną najbardziej musi wkurzać to, że przewiduję ich odpowiedzi i znam na nie kolejne odpowiedzi i pytania. Wynika z tego, że nie mogą uzasadnić stwierdzenia, które by chcieli, bo podważam te uzasadnienia.

Ktoś rzuca tezę X i mówi, że wynika ona z argumentów a,b i c. I czuję się z tym nieswojo, bo w ułamku sekundy wiem, że wszystkie te argumenty nie odnoszą się bezpośrednio do tezy X, tylko są racjonalizacjami. Po jakimś czasie rozpoznaje się to intuicyjnie, bo i tematyka kręci się wokół podobnych zagadnień. Trzeba jednak analizować na bieżąco, aby nie być plebsem - tzn ja tak robię, bo nie chciałbym samemu popaść w narcyzm i twierdzenia bez przemyślenia.

W rzeczywistości teza X może nawet być prawdziwa, a to ja mogę się mylić w negacji samej tezy, ale wtedy obalając argumenty a, b, c, wymuszam na adwersarzu podanie argumentu d, który może się okazać właściwy dla tezy X. W toku dyskusji może się też okazać, że rozmówca twierdzi X i ma rację, ale tylko dlatego, że powtórzył po kimś, albo przez przypadek, czy też prawdziwe motywy dla przekonania co do tej tezy są nieuświadomionym, intuicyjnym osądem. Gdy twierdzę, że Y, bo g,h,i też mogę mieć rację co do argumentów g,h,i, choć Y może być błędem, który wcale z tych argumentów nie wynika. Możliwe, że i w X i w Y jest część prawdy i część błędów. Niestety tacy rozmówcy jakim jest czasem ZaKotem (bo czasem normalnie odpisuje) i Jan Bednarski, czy Andrzej Bogusławski w tym momencie są botami, które się zawieszają i nie potrafią tego pojąć, bo wiara utożsamiona z ego to silne emocje, które sterują myśleniem.
20-04-2017 17:08 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>Olson zadał Ci konkretne pytanie. Czy nie boli Cię, że jedząc mięso tak naprawdę jesz swoich braci. I Ty odpowedziałeś, że nie. Po czym usprawiedliwiłeś się faktem, że kura nie przejmuje się śmiercią innej kury itd. Zatem Twoja ypowiedź to coś więcej niż jedynie wskazanie na jakiś brak wynikania.
>Wynika z niej, że samotnego człowieka, który nie ma nikogo kto by się nim przejmował, można zabić, jeśli to będzie bezboleśnie i nie ma różnicy między tym, a zabójstwem kury.
No tak wynika, tylko że nie ma to żadnego praktycznego zastosowania gdy nie jest się Bogiem i nie sposób mieć pewności, że nikt się nie będzie przejmował.
>Ludzi w dyskusjach ze mną najbardziej musi wkurzać to, że przewiduję ich odpowiedzi i znam na nie kolejne odpowiedzi i pytania. Wynika z tego, że nie mogą uzasadnić stwierdzenia, które by chcieli, bo podważam te uzasadnienia.
Tak, na pewno właśnie to ludzi najbardziej wkurza, a wcale nie to, ze bezustannie wychwalasz swe umiejętności w porównaniu z dyskutantem.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No tak wynika, tylko że nie ma to żadnego praktycznego zastosowania gdy nie jest się Bogiem i nie sposób mieć pewności, że nikt się nie będzie przejmował.

Jesteś pewien?

>>Ludzi w dyskusjach ze mną najbardziej musi wkurzać to, że przewiduję ich odpowiedzi i znam na nie kolejne odpowiedzi i pytania. Wynika z tego, że nie mogą uzasadnić stwierdzenia, które by chcieli, bo podważam te uzasadnienia.
>Tak, na pewno właśnie to ludzi najbardziej wkurza, a wcale nie to, ze bezustannie wychwalasz swe umiejętności w porównaniu z dyskutantem.

Nie wychwalam swych umiejętności, tylko krytykuję manipulacje lub kompletne niezrozumienie niektórych dyskutantów, wynikające najpewniej z chęci wywyższenia się.
ZaKotem (8733 punktów)
>>No tak wynika, tylko że nie ma to żadnego praktycznego zastosowania gdy nie jest się Bogiem i nie sposób mieć pewności, że nikt się nie będzie przejmował.
>Jesteś pewien?
Wydaje mi się, że chyba raczej jestem pewien, tak sądzę. Nie potrafię sobie wyobrazić praktyczego zastosowania takiej zasady bez bycia Bogiem. Są oczywiście ludzie, którzy uważają się za bogów, ale dlatego właśnie są niebezpieczni i lepiej na nich z góry uważać.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>No tak wynika, tylko że nie ma to żadnego praktycznego zastosowania gdy nie jest się Bogiem i nie sposób mieć pewności, że nikt się nie będzie przejmował.
>>Jesteś pewien?
>Wydaje mi się, że chyba raczej jestem pewien, tak sądzę.

Czyli stawiasz się w pozycji Boga, wg swojego własnego zaprezentowanego tutaj myślenia. Czyli sam sobie przeczysz.
ZaKotem (8733 punktów)
>> nie ma to żadnego praktycznego zastosowania gdy nie jest się Bogiem
>Czyli stawiasz się w pozycji Boga
Mógłbyś jakoś przedstawić swój tok myślenia, prowadzący do takiego wniosku?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Bo jesteś pewien swojego wniosku.
ZaKotem (8733 punktów)
>Bo jesteś pewien swojego wniosku.
Weź pod uwagę, że nie jestem tak inteligentny jak ty i trzeba mi tłumaczyć dokładniej. Trzeba być Bogiem, żeby być czegoś po ludzku pewnym, na przykład tego, że nie podskoczę tak, żeby wskoczyć na Księżyc?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Bo jesteś pewien swojego wniosku.
>Weź pod uwagę, że nie jestem tak inteligentny jak ty i trzeba mi tłumaczyć dokładniej.

Czyli przyznajesz się do bycia poniżej średniej. Oj, to coś ta twoja moralność chyba nie pasuje do realiów, w których jako gorszy powinieneś chcieć aby silniejsi ci pomagali. Do tego powinieneś preparować sobie zasady na podstawie racjonalizacji i przyjmowania spośród społecznych pierdół tych, które ci pasują. Coś mi teraz nie gra w twoim przekazie No bo jednak twoja zwierzęca moralność pasuje do pozycji siły. Najsilniejszy nie musi się martwić o moralność, gdy i tak wszystkich pokonuje. Ty wyznajesz zasady, które są niekorzystne dla samego ciebie i wewnętrznie sprzeczne.

>Trzeba być Bogiem, żeby być czegoś po ludzku pewnym, na przykład tego, że nie podskoczę tak, żeby wskoczyć na Księżyc?

Nie. Podobnie nie trzeba być Bogiem żeby dowiedzieć się lub spreparować sytuację, w której nikt by się nie przejmował jakimś zabitym.
John Doe (782 punktów)
>Samce niedźwiedzia potrafią pożerać swoje młode. www.carpat(*)-gatunku/biologia-niedzwiedzia Podejrzewam, że rodzice przetrzymujący swoje dopiero co narodzone dzieci w beczkach w piwnicach mieliby tu niewyczerpane źródło argumentów i inspiracji. ZaKotem zdaje się nie wiedzieć czym jest błąd naturalistyczny. pl.wikipedia.org/wiki/Odwołanie_do_natury
>
dajmonion


Niedźwiedź to jest społeczny tak jak Cyjon czy pies?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem czy można znaleźć człowieka, który w każdym punkcie swojego światopoglądu, w każdej swojej decyzji jest w pełni racjonalny. Fakt, że religijność ogranicza racjonalizm, ale faktem jest też że (może nawet w większym stopniu) ogranicza go przekonanie o własnej wyższości, o własnej racji w każdym punkcie. Na pewno ogranicza go także niereligijna wiara zajedno w niereligijne dyrdymały jak wróżby czy horoskopy, jak też w pseudonaukowe publikacje o homeopatii czy płonącej wodzie. Nawet człowieka niereligjnego od racjonalizmu oddala zwykła pycha

3 kwestie:
- pogrubiłem w tym tekście hiperbolę, która obnaża zero-jedynkowe myślenie, czyli emocjonalny szarleyowski bełkot. Mowa jest o faktycznie istniejącej religii i jej ograniczającym wpływie, a nie o każdym punkcie światopoglądu.
- krytykujesz pychę, a sam nie widzisz, że piszesz to o sobie, co wykazały nasze dyskusje, a właściwie moje próby dyskusji z kimś kto chciał tylko podbić swoje ego, a osiągnął odwrotny skutek
- wróżby, horoskopy itd to właśnie religijne brednie.

>Racjonalizm bez pokory?
>Możliwe?

Zdecydowanie nie. Natomiast pokora wobec siebie, nauki i logiki nie oznacza pokory wobec ludzi, którzy jej nie mają. Pokorny uczeń mistrza może być jednocześnie arogancki wobec swojego ucznia, a ten uczeń może z kolei być pokorny wobec swojego mistrza i arogancki wobec swojego ucznia.

Np mamy dwóch alkoholików: pokornego i niepokornego. Jeden stwierdza "o rzesz ch.., jestem zwykłym żulem i nic nie znaczę, a do tego muszę się ogarnąć". To ten pokorny. Krzyczy: "Ku..a, Józek, ale są z nas głupie żule, ogarnijmy się", na co ten odpowiada: "Rychu, co ty pie....sz, chyba cie poj...o, pij flaszke, albo ci wy...e w morde!". Rysiek jest pokorny, ale jednocześnie beszta potem Józka niemiłosiernie, właśnie za brak pokory. Sprawia więc wtedy wrażenie niepokornego. Jeśli zaczną dyskutować o pokorze, to Józek zarzuci Rychowi hipokryzję, bo wytknie mu brak pokory wobec niego. Podobny pozorny paradoks powstaje gdy ktoś mówi, że nie toleruje ludzi nietolerancyjnych. Jeśli Józek jest narcyzem, to powie do Ryśka "ty narcyzie, nie masz pokory, a mówisz, że to ja nie mam pokory" i wtedy Rychu mówi "to co robisz to projekcja, bo jesteś narcyzem, a ja uargumentowałem swoje zdanie i właśnie z pokory wynika to, że uświadomiłem sobie, że muszę przestać pić".
04-04-2017 09:01 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>- pogrubiłem w tym tekście hiperbolę, która obnaża zero-jedynkowe myślenie, czyli emocjonalny szarleyowski bełkot.
Znów w lustrze dostrzegłeś emocje, a zarzucasz je komuś innemu
Znów arogancja zamiast argumentu

>Mowa jest o faktycznie istniejącej religii i jej ograniczającym wpływie, a nie o każdym punkcie światopoglądu.
Wiara w batiuszkę Stalina też ograniczała racjonalizm, a nie była żadną religią. Podobnie wiara w Pinocheta.

Gdybyś miał rację w tym, że jedynie religia ogranicza racjonalizm, musiałbyś przyznać,że racjonalistą może być ateista uznający moc horoskopów czy wróżb, że racjonalistą jest ktoś wierzący w teorię ewolucji

Każda wiara ogranicza racjonalizm. Twój jest ograniczony wiarą w to, że słowo "napisałem" jest tożsame z "udowodniłem" Przekonaniem o tym, że jesteś guru, a każde Twoje słowo jest dowodem. Przekonaniem o własnej nieomylności.

Powtórzę: Szkoła powinna bazować na naukowym fundamencie i naukowych a nie potocznych definicjach
"Obaliłeś" to i święcie wierzysz w swój "dowód"

>- krytykujesz pychę, a sam nie widzisz, że piszesz to o sobie, co wykazały nasze dyskusje,
Wykazały raczej Twoją pychę i arogancję. Nie tylko wobec mnie
"zaorałem" skompromitowałeś się" "podludzie" i setka innych takich określeń dalekich od kindersztuby, sugerują wysoki poziom arogancji i pychy

>- wróżby, horoskopy itd to właśnie religijne brednie.
>>Racjonalizm bez pokory?
>>Możliwe?
>Zdecydowanie nie. Natomiast pokora wobec siebie, nauki i logiki nie oznacza pokory wobec ludzi, którzy jej nie mają. Pokorny uczeń mistrza może być jednocześnie arogancki wobec swojego ucznia, a ten uczeń może z kolei być pokorny wobec swojego mistrza i arogancki wobec swojego ucznia.

Arogancja wobec ucznia?
Dla mnie, jako dla byłego nauczyciela, rzecz nie do pomyślenia

>Np mamy dwóch alkoholików: pokornego i niepokornego. Jeden stwierdza "o rzesz ch.., jestem zwykłym żulem i nic nie znaczę, a do tego muszę się ogarnąć".
Nie obracam się w takim towarzystwie, nie mam doświadczenia
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Znów w lustrze dostrzegłeś emocje, a zarzucasz je komuś innemu
>Znów arogancja zamiast argumentu

Znów projekcja szarleya i autorytarne ośmieszające go stwierdzenia.


I co teraz? Niech w końcu inni napiszą mu, że się ośmieszył, bo chłopina nadal tego nie widzi.
04-04-2017 15:41 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>I co teraz? Niech w końcu inni napiszą mu, że się ośmieszył, bo chłopina nadal tego nie widzi.
Niechże w końcu zobaczę tych tajemniczych Innych, jak na razie tylko w nich głęboko wierzę...

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No np tarkos, Drobner, dajmonion, diogenes itd. Czyli ci inteligentni użytkownicy.

Gdyby ktoś się ze mną nie zgadzał i miał na to argumenty, to by się odniósł do moich punktów. A tu nic, bo mam rację w tych kwestiach, które poruszam - dlatego nie poruszam innych kwestii i kręcę się po tych samych tematach. Jeśli jakiś debil chce to negować to poproszę o argumenty.
05-04-2017 08:10 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>No np tarkos, Drobner, dajmonion, diogenes itd. Czyli ci inteligentni użytkownicy.
>Gdyby ktoś się ze mną nie zgadzał i miał na to argumenty, to by się odniósł do moich punktów. A tu nic, bo mam rację

No tak, z Arminiusem też wszyscy wyżej wymienieni się zgadzają.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tego nie wiem, rzadko czytam dyskusje Arminiusa, bo wszystko jest o Żydach

W dyskusji z szarleyem każdy rozgarnięty człowiek albo zgadza się ze mną (bo podałem argumenty), albo z nikim (bo szarley nie odpowiada na moje argumenty i nie rozumie tez).

W końcu wypisałem tok myślenia w punktach, aby odniósł się i spróbował sprostować któreś ze zdań tworzących moją tezę - nie odniósł się, kolejny raz zwiał i pokazuje swoje narcystyczne mechanizmy. Czy jest ktokolwiek kto zgadza się z tym co on pisze? Nie sądzę, podobnie jak nikt nie zgadza się z Janem Lewandowskim w kwestii jego urojeń na temat fałszywej interpretacji twierdzeń Godla.
05-04-2017 09:17 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>Tego nie wiem, rzadko czytam dyskusje Arminiusa, bo wszystko jest o Żydach

No, jak nie czytasz, to nie odpowiadasz, a skoro nie kontrargumentujesz, to się zgadzasz, według przedstawionej wyżej logiki.

A przyszło ci choć na moment do głowy, że mało kto czyta twoje, bo wszystko jest o szarleyu? Nie jest znowu aż taki atrakcyjny.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A skąd wiesz, że piszę o szarleyu skoro nie czytasz? Trudno nie pisać o rozmówcy, gdy ten manipuluje w tak prymitywny sposób. Dziwi mnie to, że Duchowi prawdy odpowiadają częściej niż szarleyowi. Czyżby DP był tak interesujący?
05-04-2017 10:50 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>Skąd wiesz, że piszę o szarleyu skoro nie czytasz?
Skoro komentuję, to widać od czasu do czasu czytam. Ale ja się nie liczę, bo nie jestem na tyle inteligentny, żeby się z tobą zgadzać. O tych, co nie komentują, nie możesz jednak wnioskować, że czytają, tym bardziej tego, że się z tobą zgadzają.

>Dziwi mnie to, że Duchowi prawdy odpowiadają częściej niż szarleyowi. Czyżby DP był tak interesujący?
Oczywiście. On jest... inny, a wszystko, co dziwne i niespotykane, budzi zainteresowanie.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Skąd wiesz, że piszę o szarleyu skoro nie czytasz?
>Skoro komentuję, to widać od czasu do czasu czytam. Ale ja się nie liczę, bo nie jestem na tyle inteligentny, żeby się z tobą zgadzać.

Czasem się zgadzasz, a poza tym musisz mieć strasznie niską samoocenę, skoro uważasz, że nie jesteś zwyczajnie inteligentny (bo aby się ze mną zgadzać w tej kwestii wystarczy nie być skrajnie zamroczonym).

>O tych, co nie komentują, nie możesz jednak wnioskować, że czytają, tym bardziej tego, że się z tobą zgadzają.

Wiadomo, że się zgadzają. Sprawa jest zero-jedynkowa, a ktoś mnie już o to pytał czy szarley to czasem nie jest moje alter konto abym sprawiał wrażenie, że niby dobrze masakruję w dyskusjach, a to tylko przecież taki podstawowy poziom.

>>Dziwi mnie to, że Duchowi prawdy odpowiadają częściej niż szarleyowi. Czyżby DP był tak interesujący?
>Oczywiście. On jest... inny, a wszystko, co dziwne i niespotykane, budzi zainteresowanie.

Z początku, ale dalej mu odpisują.
05-04-2017 11:41 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>>>Skąd wiesz, że piszę o szarleyu skoro nie czytasz?
>>Skoro komentuję, to widać od czasu do czasu czytam. Ale ja się nie liczę, bo nie jestem na tyle inteligentny, żeby się z tobą zgadzać.
>Czasem się zgadzasz
Jak chyba z każdym. Ale akurat nie w kwestii dobrych dyktatur.

>a poza tym musisz miec strasznie niską samoocenę, skoro uważasz, że nie jesteś zwyczajnie inteligentny (bo aby się ze mną zgadzać w tej kwestii wystarczy nie być skrajnie zamroczonym).
Ja w ogóle sam siebie nie oceniam, ani nisko, ani wysoko - nie muszę, bo mam ludzi od tego. Faktem jest, że się z tobą nie zgadzam - a faktom nie zaprzeczam. Logicznym wnioskiem z tego faktu jest, że brak mi czegoś takiego, co by pozwoliło mi się z tobą zgodzić. Ty nazywasz to inteligencją - nomenklatura jest dowolna, więc czemu miałbym jej nie uznać. Zupełnie jednoznacznie i logicznie wychodzi na to, że brakuje mi czegoś, co olson nazywa inteligencją. Z faktami nie dyskutujemy. Natomiast to, czy brak czegoś, co olson nazywa inteligencją, jest raczej dobry, czy zły, to już jest subiektywna ocena, którą każdy może mieć na własny użytek.

>>O tych, co nie komentują, nie możesz jednak wnioskować, że czytają, tym bardziej tego, że się z tobą zgadzają.
>Wiadomo, że się zgadzają.
No, skoro wiadomo, to załatwione.

> Sprawa jest zero-jedynkowa, a ktoś mnie już o to pytał czy szarley to czasem nie jest moje alter konto abym sprawiał wrażenie, że niby dobrze masakruję w dyskusjach, a to tylko przecież taki podstawowy poziom.
Zapewne, jak wszyscy tajemniczy Inni, ktoś bardzo nieśmiały, kto oczywiście się nigdy nie ujawni Rzecz jasna, głęboko wierzę w istnienie tej Osoby.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Czasem się zgadzasz
>Jak chyba z każdym. Ale akurat nie w kwestii dobrych dyktatur.

Czyli nie doczytałeś i pewnie o to chodziło szarleyowi - meritum miało umknąć i zniknąć w toku pyskówek. Zobacz na te argumenty: www.racjonalista.pl/forum.php/s,738526#w739614
Wręcz są to banały i ciężko się z tym nie zgodzić, ale trzeba najpierw zrozumieć i się odnieść. Szarley nie rozumie tego co do niego piszę i cały czas powtarza te same błędy, zupełnie nie zauważając co do niego napisałem. Myli ontologię z epistemologią, czyli popełnia przedszkolny błąd i upiera się przy nim. ZaKotem, przecież ja nie mówię, że znam sposób na stworzenie optymalnej dyktatury. W tym rozumowaniu zamiast dyktatora można wstawić też np grupę dyktatorską - chodzi tylko i wyłącznie o to, że optymalne decyzje są podejmowane na podstawie argumentów i spójnego systemu działań (długofalowego) i w wypadku rządzenia państwem bardzo ważne jest to jakie wartości są promowane przez władzę, co akurat musi odbywać się w sposób autorytarny, ale jednocześnie wolnościowy, tzn obecnie wpaja się jakąś propagandę, która polega na tym, że ludzie w coś mają wierzyć. A powinno być na odwrót - powinno się wpajać samodzielne myślenie i racjonalizm. I to jest słuszny dogmat. Szarley zupełnie nie posiada kontrargumentów, bo on w ogóle nie rozumie poruszanych przeze mnie tez.

>Ja w ogóle sam siebie nie oceniam, ani nisko, ani wysoko - nie muszę, bo mam ludzi od tego. Faktem jest, że się z tobą nie zgadzam - a faktom nie zaprzeczam.

A mógłbyś napisać z czym się konkretnie nie zgadzasz? Z którym sformułowaniem?

>Logicznym wnioskiem z tego faktu jest, że brak mi czegoś takiego, co by pozwoliło mi się z tobą zgodzić. Ty nazywasz to inteligencją - nomenklatura jest dowolna, więc czemu miałbym jej nie uznać.

Raczej myślę, że nie doczytałeś. Sam przyznałeś, że czytałeś pobieżnie, więc możliwe, że zasugerowałeś się tym co pisze szarley i nie sprawdzałeś czy moje tezy do których się odnosi faktycznie mają taką treść jaką on przedstawia.

Wcześniej kilka razy zwracałem Ci uwagę na niepotrzebne odwracanie (nomen omen) kota ogonem, co było taką zabawą słówkami w stylu chętnie_racjonalistki, ale wydaje mi się, że potem się ogarnąłeś.

>Zupełnie jednoznacznie i logicznie wychodzi na to, że brakuje mi czegoś, co olson nazywa inteligencją.

Hmm skoro tak jednoznacznie Ci wychodzi, to w świetle tego co napisałem powyżej, może faktycznie masz rację i nie będę się spierał

>Z faktami nie dyskutujemy.

I właśnie dlatego nie sądzę, że byś się ze mną nie zgadzał gdybyś przeczytał. Szarley upiera się już tylko dlatego, że początkowo chciał mnie przekrzyczeć, emocjonalnie utożsamił się ze swoimi teoryjkami, a nie zrozumiał o co mi chodziło. Możliwe, że potem zorientował się jaką gafę popełnił, ale zbyt utożsamia swoje emocje z ego i poczułby się skompromitowany, a tak to czuje tylko dysonans poznawczy. Przypominam motto forum:

Cytat:
RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę.


Dlatego właśnie nie zostawiam suchej nitki na wpisach szarleya i pozostałych narcyzów, którzy nie potrafią przyznać się do błędu, a dyskusję traktują jak walkę, wymyślając strategie aby nie musieć argumentować i móc ominąć argumenty rozmówcy.


>> Sprawa jest zero-jedynkowa, a ktoś mnie już o to pytał czy szarley to czasem nie jest moje alter konto abym sprawiał wrażenie, że niby dobrze masakruję w dyskusjach, a to tylko przecież taki podstawowy poziom.
>Zapewne, jak wszyscy tajemniczy Inni, ktoś bardzo nieśmiały, kto oczywiście się nigdy nie ujawni Rzecz jasna, głęboko wierzę w istnienie tej Osoby.

No pewnie, napiszę nicki i zacytuję dokładnie prywatne wypowiedzi jak Andrzej Bogusławski
06-04-2017 14:19 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
> Szarley nie rozumie tego co do niego piszę i cały czas powtarza te same błędy,
Ten temat mnie nie interesuje, o nim dalej możesz rozmawiać z Innymi, w których istnienie wierzę.

> w wypadku rządzenia państwem bardzo ważne jest to jakie wartości są promowane przez władzę, co akurat mmusiodbywać się w sposób autorytarny, ale jednocześnie wolnościowy
Wybacz, zupełnie nie rozumiem co znaczy "autorytarny, ale jednocześnie wolnościowy". Mógłbyś podać przykład czegoś takiego?

>A mógłbyś napisać z czym się konkretnie nie zgadzasz? Z którym sformułowaniem?
A choćby z tym:
> obecnie wpaja się jakąś propagandę, która polega na tym, że ludzie w coś mają wierzyć.
Co to znaczy "się"? Jedni wpajają, inni nie. Z tych, co to robią, każdy głosi swoją propagandę: rząd, opozycha, kościół, grupy kapitałowe, niezależni nawiedzeni. Każdy z nich chce, żeby mu uwierzyć i WŁAŚNIE DLATEGO dostrzegamy czczość takich roszczeń. Oczywiście można też dobrowolnie zamknąć się w swojej banieczce informacyjnej i ignorować wszystko oprócz wybranej propagandy, i wielu tak robi - ale to ich wybór. Moim zdaniem błędny, ale wolność oznacza możliwość błędu, inaczej co to za wolność?

>A powinno być na odwrót - powinno się wpajać samodzielne myślenie i racjonalizm.
Nie da się wpoić racjonalizmu. Racjonalizm może (nie musi!) rozwinąć się tam, gdzie jest dostęp do alternatywnych źródeł tak informacji, jak wartości. A skoro tak, to niektóre muszą być fałszywe. Obecność kłamstwa jest niezbędna do wykształcenia umiejętności odróżnienia go od prawdy. Samodzielne myślenie jest niemożliwe tam, gdzie nie ma wyboru różnych sposobów myślenia - także tych idiotycznych.


>I to jest słuszny dogmat.
A stado nauczone takiego dogmatu będzie powtarzać: Bee, bee, należy myśleć samodzielnie. Bee, bee, wszyscy myślimy samodzielnie. Ta czarna nie myśli samodzielnie, tak jak my, dajmy jej z kopyta, bee, bee. Horror. Dogmatyczny model nauczania jest zły nawet wtedy, gdy dogmaty są słuszne.

>>> Sprawa jest zero-jedynkowa, a ktoś mnie już o to pytał czy szarley to czasem nie jest moje alter konto abym sprawiał wrażenie, że niby dobrze masakruję w dyskusjach, a to tylko przecież taki podstawowy poziom.
>>Zapewne, jak wszyscy tajemniczy Inni, ktoś bardzo nieśmiały, kto oczywiście się nigdy nie ujawni  Rzecz jasna, głęboko wierzę w istnienie tej Osoby.
>No pewnie, napiszę nicki i zacytuję dokładnie prywatne wypowiedzi jak Andrzej Bogusławski 
Uchowaj borze. Spodziewałbym się raczej, że któryś z Innych kiedyś sam publicznie cię pochwali, zamiast chwalić cię potajemnie po to tylko, żebyś ty publicznie chwalił się tym, że on cię podziwia. Oczywiście w przerwie w nauczaniu o tym, jak mało znaczą dla ciebie oceny.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Szarley nie rozumie tego co do niego piszę i cały czas powtarza te same błędy,
>Ten temat mnie nie interesuje, o nim dalej możesz rozmawiać z Innymi, w których istnienie wierzę.

Nie interesuje, ok. Czyli po prostu nie czytałeś i nie wiesz kto ma rację, rozumiem.

>Wybacz, zupełnie nie rozumiem co znaczy "autorytarny, ale jednocześnie wolnościowy". Mógłbyś podać przykład czegoś takiego?

Żeby wiedzieć cokolwiek jest potrzebna.... eeee, wróć. Podobno temat Cię nie interesuje

Ok, ale odpiszę, bo zawsze odpisuję, dzięki czemu nikt nie może zarzucić mi, że nie mam argumentów. Tzn może tak napisać, ale wtedy wiadomo, że mamy do czynienia z podtrollingiem i reszta dyskusji też już wtedy pasuje do patternu.

Żeby wiedzieć cokolwiek, potrzeba najpierw autorytarnych stwierdzeń, których się uczymy. Wiedza musi być nauczana autorytarnie, bo inaczej się nie da. Większość to jednak pseudo nauki, np religianci wmawiają potencjalnym ofiarom, że pozostali kłamią, nie wolno nikogo słuchać i podają religię jako jedyne słuszne prawdy objawione. Prosta manipulacja - plebs grupuje się wg poglądów nie dlatego, że faktycznie je przemyśleli, tylko tak naprawdę chodzi o walkę np PiS i PO i chodzi o zdominowanie jak największej ilości ludzi, którzy powielą ideę. Wolnościowa propaganda jest więc nauką, ale samodzielnego myślenia i negowania bredni pochodzących od wrogich propagand. Podobną rolę zresztą pełni w tej retoryce dyktator - on tylko pilnuje aby źli władcy nie mogli rządzić i prać ludziom mózgów, wpajając różne szkodliwe memy. Jeśli jest dobry, to likwidujemy tym przykładem wszystkie czynniki szkodzące władzy. Jednak żeby to pojąć trzeba mieć umysł rozwinięty przynajmniej jak 10 -latek. Ktoś z umysłem na niższym poziomie może tego w ogóle nie pojąć, choć dla mnie to dziwne, że tacy ludzie potrafią np iść do sklepu i kupić bułkę.

>>A mógłbyś napisać z czym się konkretnie nie zgadzasz? Z którym sformułowaniem?
>A choćby z tym:
>> obecnie wpaja się jakąś propagandę, która polega na tym, że ludzie w coś mają wierzyć.
>Co to znaczy "się"? Jedni wpajają, inni nie.

Oznacza to powszechnie panujący trend. Jeśli się nie zgadzasz, znaczy, że musisz stwierdzić, że ludzie myślą samodzielnie i kościół, partie itd nie mają wpływu na myśli ludzi, a jak widać mają, a ludzie to tylko maszynki do powtarzania cudzych przekonań, które im zainstalowano. Zresztą nawet ludzie pozornie wolni od tego, też są w tej pułapce i tak np koledzy wpajają mi swoje poglądy, a ja im swoje.

Przeciwieństwo takiej propagandy to przeciwieństwo wiary. Niestety większość wierzy, a mniejszość myśli i ten trend jest uzasadniony ewolucyjnie - plebs powiela argumenty liderów, ale internet mocno to zaburzył i powstał po prostu chaos informacyjny, do którego człowiek nie jest ewolucyjnie przystosowany.

>Z tych, co to robią, każdy głosi swoją propagandę: rząd, opozycha, kościół, grupy kapitałowe, niezależni nawiedzeni. Każdy z nich chce, żeby mu uwierzyć i WŁAŚNIE DLATEGO dostrzegamy czczość takich roszczeń

Dostrzegamy? No jednak nie jesteś do końca takim plebsem za jaki się uważasz Właśnie większość nie dostrzega i jeśli mówi, że dostrzega, to po prostu emocjonalnie atakuje wrogie grupy i autorytety.

>Oczywiście można też dobrowolnie zamknąć się w swojej banieczce informacyjnej i ignorować wszystko oprócz wybranej propagandy, i wielu tak robi - ale to ich wybór.

To nie ich wybór, tylko uwarunkowanie - mechanizm, któremu są poddani, a który nimi steruje i ich niszczy.

>Moim zdaniem błędny, ale wolność oznacza możliwość błędu, inaczej co to za wolność?

I tak bez sensu. Ważniejsze jest szczęście, a nie to czy osiągamy je popełniając błędy, czy w inny sposób. Wolność postrzegana jako prawo do popełniania błędów to fanaberia. Faktycznie błędy wynikają ze zniewolenia niewiedzą, albo innymi czynnikami.

>Nie da się wpoić racjonalizmu.

Da się. Wystarczy nie wpajać wiary i dziecko będzie racjonalne, jeśli od początku uczy się negacji, braku tworzenia wyparć itd. Założę o tym zaraz wątek.

>
>I to jest słuszny dogmat.
>A stado nauczone takiego dogmatu będzie powtarzać: Bee, bee, należy myśleć samodzielnie. Bee, bee, wszyscy myślimy samodzielnie. Ta czarna nie myśli samodzielnie, tak jak my, dajmy jej z kopyta, bee, bee. Horror. Dogmatyczny model nauczania jest zły nawet wtedy, gdy dogmaty są słuszne.

Nie ma innego nauczania niż dogmatyczne. Potem jedni odrzucają dogmaty i myślą racjonalnie, a inni przy nich pozostają i wierzą. Dlatego lepiej nauczać mądrych rzeczy, a na te głupie tylko wskazywać, że są i tak tłumaczyć, żeby ludzie nie mogli powiedzieć tak jak piszesz.


>Uchowaj borze. Spodziewałbym się raczej, że któryś z Innych kiedyś sam publicznie cię pochwali, zamiast chwalić cię potajemnie po to tylko, żebyś ty publicznie chwalił się tym, że on cię podziwia. Oczywiście w przerwie w nauczaniu o tym, jak mało znaczą dla ciebie oceny.

I po co ci teraz ten narcyzm i projekcje? Chcesz być taki jak szarley i Jan Lewandowski? Nie pisałem o żadnych pochwałach, więc nie wiem po co teraz o tym piszesz - właśnie zaprojektowałeś swoją kategorię myślenia na mnie, tak jakbym też musiał być narcyzem, skoro ty jesteś. Tak to jest gdy dla kogoś właśnie liczą się oceny. Natomiast nie rozumiem ludzi, którzy zgadzają się ze mną, ale nie chcą napisać szarleyowi, że bredzi, tak jakby bali się, że go tym urażą. W takim razie po co w ogóle dyskutować na jakikolwiek temat? Uważam, że takie zachowania należy piętnować.
John Doe (782 punktów)

>Co to znaczy "się"? Jedni wpajają, inni nie. Z tych, co to robią, każdy głosi swoją propagandę: rząd, opozycha, kościół, grupy kapitałowe, niezależni nawiedzeni. Każdy z nich chce, żeby mu uwierzyć i WŁAŚNIE DLATEGO dostrzegamy czczość takich roszczeń. Oczywiście można też dobrowolnie zamknąć się w swojej banieczce informacyjnej i ignorować wszystko oprócz wybranej propagandy, i wielu tak robi - ale to ich wybór. Moim zdaniem błędny, ale wolność oznacza możliwość błędu, inaczej co to za wolność?
>>A powinno być na odwrót - powinno się wpajać samodzielne myślenie i racjonalizm.
>Nie da się wpoić racjonalizmu. Racjonalizm może (nie musi!) rozwinąć się tam, gdzie jest dostęp do alternatywnych źródeł tak informacji, jak wartości. A skoro tak, to niektóre muszą być fałszywe. Obecność kłamstwa jest niezbędna do wykształcenia umiejętności odróżnienia go od prawdy. Samodzielne myślenie jest niemożliwe tam, gdzie nie ma wyboru różnych sposobów myślenia - także tych idiotycznych.

Do tego bym dodał:
1. Możliwość eksperymentu
2. Istnienie swoistego "progu komplikacji" świata i danych (prawdziwych i nie) z których budujesz spójny system.
3. Wdrożenie do racjonalnego myślenia.

ps
Przeczytaj sobie (zwłaszcza jak lubisz) "13 do Centaura" Ballarda.
Pisałem już zresztą Olsonowi że jakby więcej czytał wartościowej SF zamiast Mein Kampf i prawicowych agitek to by miał te wszystkie swoje modele obstukane na blaszkę.
07-04-2017 16:25 
 Ocena 2 na 2
John Doe (782 punktów)
>>>Czasem się zgadzasz
>>Jak chyba z każdym. Ale akurat nie w kwestii dobrych dyktatur.
>Czyli nie doczytałeś i pewnie o to chodziło szarleyowi - meritum miało umknąć i zniknąć w toku pyskówek. Zobacz na te argumenty: www.racjonalista.pl/forum.php/s,738526#w739614

To jest dobre:

Olson"
2e. Dobry dyktator, który z definicji jest dobry nie potrzebuje nadzoru w razie gdyby był zły"

To jest wewnętrznie sprzeczne. Jest dobry dyktator z założenia (w danej chwili czasu - to masz niejawnie w tym założone i to już tłumaczyłem i nawet dyskusja innych była o tym!). Skoro jest dobry nie potrzebuje nadzoru. Może w sensie zdania być (realność pomijam).

"w razie gdyby był zły". No to w końcu jest dobry czy zły ? I skoro nie potrzebuje nadzoru a jest zły to się zrealizuje pełna dyktatura jak już bywało wiele razy. Co za bełkot i kwitesencja i podtrole się w to wpiszą i podludzie i Korea Północna też.

> W tym rozumowaniu zamiast dyktatora można wstawić też np grupę dyktatorską - chodzi

Szarley Tobie tłumaczył jak to działa. A z 5 dyktatorów to szybko 1 zostanie

>tylko i wyłącznie o to, że optymalne decyzje są podejmowane na podstawie argumentów i spójnego systemu działań (długofalowego) i w wypadku rządzenia państwem bardzo ważne jest to jakie wartości są promowane przez władzę, co akurat musi odbywać się w sposób autorytarny, ale jednocześnie wolnościowy,

To w końcu jak ? Wolnościowo czy przymusowo?

>tzn obecnie wpaja się jakąś propagandę, która polega na tym, że ludzie w coś mają wierzyć.

Ale możesz w normalnym państwie lać na tą propagandę sikiem prostym przez lewe ramie (cytat z dawnego news i nic się nie stanie. Bo nie może. A jak nie pasuje to sobie jedziesz gdzieś (w końcu kompromitacja w rodzaju Dani to jednak real jest tyle że z tego łatwo nawiać )
Świat podzielony wg wolności prasy i orzecznictwa kary śmierci sprawdziłeś?

ps
Pogadaj sobie z jakimś Ukraińcem czy tam tak fajnie (a to Korea Północna nie jest!).
06-04-2017 17:14 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Skąd wiesz, że piszę o szarleyu skoro nie czytasz?
>Skoro komentuję, to widać od czasu do czasu czytam. Ale ja się nie liczę, bo nie jestem na tyle inteligentny, żeby się z tobą zgadzać. O tych, co nie komentują, nie możesz jednak wnioskować, że czytają, tym bardziej tego, że się z tobą zgadzają.
>>Dziwi mnie to, że Duchowi prawdy odpowiadają częściej niż szarleyowi. Czyżby DP był tak interesujący?
>Oczywiście. On jest... inny, a wszystko, co dziwne i niespotykane, budzi zainteresowanie.
>
www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663


Wiesz co ZaKotem? Tak pustego durnia jak olson, to naprawdę nie widziałem. Mało, że pusty, to zarozumiały (to są ponoć cechy łączące się znakomicie), wynoszący się nad wszystkich, uprawiający, w ramach samouwielbienia, prawo do oceny wszystkich, z gruntu podły i małostkowy, wulgarnie prostacki i ... takie małe bydlę okryte przez przypadek ludzką skórą. Dyskutujecie z nim i Wam współczuję. Zapewniam, że nigdy, ale to nigdy z nim do konsensusu nie dojdziecie, bo on jest niereformowalnym egocentrykiem. Ciekawe, że nie zauważył negatywnych reakcji na jego wypowiedzi. Nie zauważy, bo jest doskonały w jego mniemaniu. Typowy okaz bufonowatego dyktatorka. Absolut doskonały! U mnie ma dożywotniego ignora, jak to ładnie nazywa.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
06-04-2017 19:59 
 Ocena 4 na 6
Arminius (25555 punktów)skok w odmęty szamba
>Tak pustego durnia jak olson, to naprawdę nie widziałem. Mało, że pusty, to zarozumiały (to są ponoć cechy łączące się znakomicie), wynoszący się nad wszystkich, uprawiający, w ramach samouwielbienia, prawo do oceny wszystkich, z gruntu podły i małostkowy, wulgarnie prostacki i ... takie małe bydlę okryte przez przypadek ludzką skórą.

Panie Wenancjusz, dostaje Pan purpurową kartkę, nie czerwoną, a purpurową za to "bydlę".
Skąd w panu tyle żółci i agresji??? "Hejtując" jak wyżej zanurkował Pan w spienione odmęty szamba typowego onegdaj dla Pana Koraszewskiego. I proszę pamiętać, iż sięgnięcie po argumenty natury personalnej, zawsze kompromituje tego, kto tak czyni. Bo jest dowodem na brak argumentów natury merytorycznej.
szarley (54913 punktów)Odp: skok w odmęty szamba
>>Tak pustego durnia jak olson, to naprawdę nie widziałem. Mało, że pusty, to zarozumiały (to są ponoć cechy łączące się znakomicie), wynoszący się nad wszystkich, uprawiający, w ramach samouwielbienia, prawo do oceny wszystkich, z gruntu podły i małostkowy, wulgarnie prostacki i ... takie małe bydlę okryte przez przypadek ludzką skórą.
>Panie Wenancjusz, dostaje Pan purpurową kartkę, nie czerwoną, a purpurową za to "bydlę".
>Skąd w panu tyle żółci i agresji??? "Hejtując" jak wyżej zanurkował Pan w spienione odmęty szamba typowego onegdaj dla Pana Koraszewskiego. I proszę pamiętać, iż sięgnięcie po argumenty natury personalnej, zawsze kompromituje tego, kto tak czyni. Bo jest dowodem na brak argumentów natury merytorycznej.

Gdzie Pan był tu:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,735971
Mości Arminiusie ze swoimi kartkami
Gdzie Pan był tu:
www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,52677
06-04-2017 22:14 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)podwójna kartka purpurowa
>Ten śmieć (szarley) jest emocjonalną marionetką, która bez manipulacji nie umie >dyskutować. W emocjach przekształca cudze wypowiedzi i ich sens, powtarza to co było >obalone i konfabuluje np na temat mojego rzekomego braku seksu. To typowe dla plebsu, >bydła. Bydło ma jeden główny cel - dowartościować ego. Ja mam odwrotny - poniżyć ego >tych szmat, bo tego typu cierpienie uszlachetnia.

Nie jestem w stanie śledzić wszystkiego co się dzieje na forum - i nie chcę tego robić. Nie znałem wypowiedzi jak wyzej. Oczywiście w takiej sytuiacji uwaga o purpurowej kartce odnosi się do obydwu debatujących.
07-04-2017 07:17 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: podwójna kartka purpurowa
>Nie jestem w stanie śledzić wszystkiego co się dzieje na forum - i nie chcę tego robić. Nie znałem wypowiedzi jak wyzej. Oczywiście w takiej sytuiacji uwaga o purpurowej kartce odnosi się do obydwu debatujących.

No Panie Arminiusie! Nie zauważył Pan, że nie debatuję z olsonem? Jeśli purpurowa kartka dla mnie, to wtedy następne dla kogo? Pisze Pan:

Cytat:
Oczywiście w takiej sytuiacji uwaga o purpurowej kartce odnosi się do obydwu debatujących.


Więc z kim prowadziłem jeszcze dysputę? Wyjaśniam tylko, że opiniowałem tego osobnika i na moją wypowiedź nikt nie odpowiedział. Pan chyba mnie bardzo nie lubisz, co mnie nie boli. Przykro!


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
szarley (54913 punktów)
>Więc z kim prowadziłem jeszcze dysputę? Wyjaśniam tylko, że opiniowałem tego osobnika i na moją wypowiedź nikt nie odpowiedział. Pan chyba mnie bardzo nie lubisz, co mnie nie boli. Przykro!

www.racjonalista.pl/forum.php/s,739354#w739798 :
Cytat:
Ok, ale odpiszę, bo zawsze odpisuję,

www.racjonalista.pl/forum.php/s,735971#w736764

Pozdrawiam
07-04-2017 20:25 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,739354#w739798 :

> Cytat:
Ok, ale odpiszę, bo zawsze odpisuję,
>


Bo tak jest. Ty coś twierdzisz i uciekasz, bo jesteś tchórzem.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,735971#w736764

Wypowiedź była ukryta, bo Wenancjusz nie używa argumentów i sam to powyżej przyznał. On tylko się emocjonalnie wyrzygał, bo jest słaby i rozemocjonowany jak baba. Dlatego obraża mnie bez argumentu, bo ma uraz psychiczny po tym jak zaorałem jemu podobne argumenty, z którymi się utożsamiał. No cóż, niech poda adres, to wyślę chusteczki i relanium
szarley (54913 punktów)
>>Współprojektowałem olbrzymie inwestycje
>Ehe, jasne narcyzku i masz paszport polsatu i rozmawiałeś z Kwaśniewski, tzn podał ci rękę... no dobra, może nie podał, ale kiwnął głową na przywitanie do grupy 100 osób, z którymi stałeś

Zarzucasz mi kłamstwo?
Udowodnij lub przeproś
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zarzucasz mi kłamstwo?
>Udowodnij lub przeproś

To na twierdzącym spoczywa ciężar dowodu, czyli jeśli nie udowodnisz tego co napisałeś, a co ja nazwałem kłamstwem, to jest to kłamstwo. Chcesz narcyzie przeprosin? Bo ego czuje się urażone? To może Legia ma przepraszać rywali, że zdobyła mistrzostwo? Żałosne racjonalizowanie porażki i egocentryzmu. Wyjdź.
szarley (54913 punktów)
>>Zarzucasz mi kłamstwo?
>>Udowodnij lub przeproś
>To na twierdzącym spoczywa ciężar dowodu, czyli jeśli nie udowodnisz tego co napisałeś, a co ja nazwałem kłamstwem, to jest to kłamstwo. Chcesz narcyzie przeprosin? Bo ego czuje się urażone? To może Legia ma przepraszać rywali, że zdobyła mistrzostwo? Żałosne racjonalizowanie porażki i egocentryzmu. Wyjdź.
>

Podejmuję rękawicę
JAK mam Ci pokazać projekt?
(Jeden z wielu, sprzed kilkunastu lat, nie licz na to że dam ci w prezencie ciężką kasę żebyś kupił maturę)

Uprzedzam
Skompromitowałeś się pokazując swoją "wiedzę" o gospodarce Chile
Skompromitowałeś się pisząc o mojej firmie w Niemczech tylko na podstawie brzmienia nazwiska...

Ponoć jesteś informatykiem....

Naprawdę tego chcesz?
Wyjdziesz na idiotę

Naprawdę tego chcesz?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Podejmuję rękawicę
>JAK mam Ci pokazać projekt?

Projekt czego? Kolejny raz nie zrozumiałeś retoryki. Napisałem żebyś udowodnił kłamstwo w sprawie, w której nie ma takiej mocy aby to zrobić, żeby skompromitować twoje proszenie o 100% dowody na coś oczywistego co wynika z kontekstu. Udowodniłem ci, że emocjonalnie aby mnie zanegować, próbowałeś podważyć tautologię, że dobra dyktatura byłaby dobra. Skompromitowałeś się i tego nie wyprzesz bredniami, które są projekcją i śmiesznymi zarzutami na mój temat.

>Skompromitowałeś się pokazując swoją "wiedzę" o gospodarce Chile

To nie jest powszechna wiedza. Niewiedza nie jest kompromitacją, jeśli nie brnie się w zaparte gdy ma się podane explicite argumenty, których nie można podważyć, a tamta dyskusja pokazała ważną rzecz - że pod wpływem argumentów zmieniam zdanie i że ty wtedy mimo posiadania argumentów, wolałeś kluczyć wokół swojego ego i wykrętów zamiast w krótkim poście wprost napisać to co dopiero potem na tobie wymusiłem.

>Skompromitowałeś się pisząc o mojej firmie w Niemczech tylko na podstawie brzmienia nazwiska...

Uważasz taką drobnostkę za kompromitację? To ty się wtedy skompromitowałeś, bo zamiast poprawić pomyłkę, krzyczałeś, że kłamię. Krzyczałeś bo twoje posty to były wtedy głównie wykrzykniki i caps lock, co wyglądało komicznie i histerycznie.

Ty po prostu histerycznie negujesz wszystko co napiszę i nie potrafisz odnosić się wprost do moich tez, a w dodatku nie rozumiesz prostych podstaw retoryki.
08-04-2017 07:28 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
Zarzuciłeś mi kłamstwo. Udowodnij lub przeproś.
Jeśli ja mam udowodnić, że napisałem prawdę, to nie uciekaj w retorykę. Jestem gotów udowodnić to co napisałem, oczywiście pod pewnymi warunkami, VW też nie pokaże Ci bezwarunkowo swoich rysunków nawet sprzed 50 lat.

>>Skompromitowałeś się pokazując swoją "wiedzę" o gospodarce Chile
>To nie jest powszechna wiedza.
1 Jest wystarczająco rozpowszechniona, tylko należało do niej sięgnąć
2 Wypowiadałeś się na ten temat, nawet pouczałeś mnie nie mając elementarnej wiedzy
To co pisałem nazywałeś bredniami, a teraz piszesz, że to nie jest powszechna wiedza?

To samo robisz teraz pisząc bzdury o metodyce nauczania w szkołach....:
>Żeby wiedzieć cokolwiek, potrzeba najpierw autorytarnych stwierdzeń, których się uczymy. Wiedza musi być nauczana autorytarnie, bo inaczej się nie da.
>Nie ma innego nauczania niż dogmatyczne.

To są brednie
W pokoju nauczycielskim przyznałby Ci rację jedynie katecheta i słabi nauczyciele.
Uczenie polega przede wszystkim na pokazywaniu możliwości i wpajaniu umiejętności samodzielnego dochodzenia do wiedzy, a nie na autorytarnym wtłaczaniu dogmatów. Miałeś w ręku choć "elementarz" Spocka?

... lub myląc praktykę z ontologią
>Była mowa o dobrej dyktaturze, czyli miałbyś lepsze życie, lepszy ustrój i lepszą kulturę.
Ecce Credo.
Porównujesz rzeczywiście istniejące niedoskonałe demokracje z wyidealizowaną dobrą dyktaturą. Powinieneś zestawiać rzeczywiście istniejące ułomne demokracje, których ułomności dość trafnie dostrzegasz , z rzeczywiście istniejącymi dyktaturami, natomiast wyidealizowaną dyktaturę powinieneś porównać z wyidealizowaną demokracją. Jeśli jedno rozpatrujesz ściśle modelowo, a drugie na gruncie doświadczenia, popełniasz błąd gruby metody.

Jeśli "dobra" dyktatura zapewni mi lepsze życie ustrój i kulturę, to zapewni mi to też dobra demokracja, której istnienia nie możesz zaprzeczyć. Dobra demokracja dodatkowo zapewni mi mechanizm kontroli władzy, czyli jest modelem lepszym Q.E.D.

>Niewiedza nie jest kompromitacją,
Nie, ale pouczanie z pozycji niewiedzy już jest
www.racjonalista.pl/forum.php/s,668811#w669193

>>Skompromitowałeś się pisząc o mojej firmie w Niemczech tylko na podstawie brzmienia nazwiska...
>Uważasz taką drobnostkę za kompromitację?
Tak, bo trzeba mieć kompromitująco uproszczony sposób myślenia, żeby pomyśleć
"Głosował na Millera, ma firmę w Niemczech"

>To ty się wtedy skompromitowałeś, bo zamiast poprawić pomyłkę, krzyczałeś, że kłamię.
Coś Ci się kićka. to TY zarzuciłeś mi kłamstwo
www.racjonalista.pl/forum.php/s,668811#w669589 :
Cytat:
Albo gubisz się już w kłamstwach, albo nieprecyzyjnie się wyrażasz. Coś takiego przebąkiwałeś.

Gdybyś w chamski sposób nie zarzucał mi kłamstwa, lub użył potem drobnego słowa "przepraszam" sprawa nie byłaby Twoją kompromitacją i dawno bym o niej zapomniał

Niestety, jestem zmęczony rozmową z Tobą. Nie Twoimi argumentami, te obaliłem już dawno, a tu już wbiłem gwóźdź do trumny Twoim teoriom o wyższości dyktatury, ale słoma, która Ci z butów wystaje zaczyna już być nieświeża i zleksza cuchnie. Twoja arogancja, bufonada, rynsztokowe słownictwo, obrażanie każdego wokół, Twoje projekcje i dyktatorskie zapędy w rozmowach, przekonanie o własnej wyższości... Twój nieopanowany NARCYZM jest tak męczący że mam Cię dość.

>normalny człowiek nie obraża się za wyzwisko na forum
Normalny człowiek nie używa wyzwisk.

Napiszesz pewnie, że stchórzyłem, ale jak widzisz idącego ulicą zarzyganego pijaka to zamykasz drzwi domu i nie rozmawiasz z nim o tym jak Osokins zagrał Scherzo h-moll
08-04-2017 08:09 
 Ocena 1 na 1
John Doe (782 punktów)
>Jeśli "dobra" dyktatura zapewni mi lepsze życie ustrój i kulturę, to zapewni mi to też dobra demokracja, której istnienia nie możesz zaprzeczyć. Dobra demokracja dodatkowo zapewni mi mechanizm kontroli władzy, czyli jest modelem lepszym Q.E.D.

System zoptymalizowany na wyidealizowaną "dobrą dyktaturę" będzie katastrofą jak coś się stanie z dyktatorem i przestanie on z jakiegokolwiek powodu być dobry. Np. po cichu go podmienią W ogóle nie rozważacie tego w czasie. Dobry dyktator to jest dobry ile? Dziesięć lat, 40 ? A co potem? Tworzy się klona?

Nie rozważacie tego w przestrzeni (to samo miał Krystkon ze swoją strefą). Ta dyyktatura to jest państwo, dzielnica/kraina, cały świat czy co?
08-04-2017 08:17 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Jeśli "dobra" dyktatura zapewni mi lepsze życie ustrój i kulturę, to zapewni mi to też dobra demokracja, której istnienia nie możesz zaprzeczyć. Dobra demokracja dodatkowo zapewni mi mechanizm kontroli władzy, czyli jest modelem lepszym Q.E.D.
>System zoptymalizowany na wyidealizowaną "dobrą dyktaturę" będzie katastrofą jak coś się stanie z dyktatorem i przestanie on z jakiegokolwiek powodu być dobry. Np. po cichu go podmienią W ogóle nie rozważacie tego w czasie. Dobry dyktator to jest dobry ile? Dziesięć lat, 40 ? A co potem? Tworzy się klona?

Nie wiem, pytaj autora koncepcji, pewnie ucieknie w ontologię lub ornitologię.
Ja wbiłem gwóźdź to trumny
08-04-2017 08:26 
 Ocena 2 na 2
John Doe (782 punktów)

>Nie wiem, pytaj autora koncepcji, pewnie ucieknie w ontologię lub ornitologię.
>Ja wbiłem gwóźdź to trumny

Nie mogę, Olson dożywotni KF mi zafundował
Jestem klonem tylko jeszcze nie wiem dokładnie czyim

Coś w kiepskim stanie te dyskusje ogólnie, impreza integracyjna jakaś była?
szarley (54913 punktów)
>>Nie wiem, pytaj autora koncepcji, pewnie ucieknie w ontologię lub ornitologię.
>>Ja wbiłem gwóźdź to trumny
>Nie mogę, Olson dożywotni KF mi zafundował
Zazdroszczę

>Jestem klonem tylko jeszcze nie wiem dokładnie czyim
Sam jestem ciekaw, ale to czy ja mam klona tak łatwo sprawdzić, że doszedłby do tego nawet średniointeligentny orangutan
09-04-2017 14:41 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)

>Jestem klonem tylko jeszcze nie wiem dokładnie czyim
Na moje oko JarekS.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To już od początku wiadomo. Pytanie tylko czyim klonem jest JarekS
10-04-2017 12:52 
 Ocena 2 na 2
John Doe (782 punktów)
>To już od początku wiadomo. Pytanie tylko czyim klonem jest JarekS
Jonha Doe

ps
Zaraz wejdziesz w nieskończoną pętle.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zarzuciłeś mi kłamstwo. Udowodnij lub przeproś.
>Jeśli ja mam udowodnić, że napisałem prawdę, to nie uciekaj w retorykę. Jestem gotów udowodnić to co napisałem, oczywiście pod pewnymi warunkami, VW też nie pokaże Ci bezwarunkowo swoich rysunków nawet sprzed 50 lat.

xD

Narcyzm level... kołcz Majk albo Grzesiak. Typie, ja nie chcę żebyś tu udowadniał swoje przechwałki. Nie interesuje mnie to i podejrzewam, że większość też nie. I nie udowodniłbyś tego w żaden sposób, bo dowody tego typu można spreparować, a poza tym sam teraz widzisz, że musisz wymyślać jakieś warunki - idź z tymi wykrętami. Podobnie gdy zarzuciłeś mi brak znajomych i brak seksu, co było dowodem na twoją bezsilność w dyskusji i zastępowało argumentację, też nie udowodniłbym ci, że bredzisz.

Pochwaliłeś się to teraz się męcz z tym stwierdzeniem. Masz kilka możliwości, które wynikają wprost z logiki i tego co sam pisałeś.

szarley z dyskusji o dyktaturze krzyczałby na moim miejscu "UDOWODNIJ!!!". Jedna możliwość to przyznanie się do tego, że nie zawsze "udowodnij" jest prawidłową odpowiedzią. Są elementy dyskusji, które nie wymagają dowodów. Gdyby wymagały, to dyskusja nie może mieć sensu, a znaczeniami można dowolnie operować i udowodnione może być zarówno wszystko i nic: www.racjonalista.pl/forum.php/s,739821

Z tobą w ogóle nie ma dialogu, podobnie jak z Bogusławskim. Dyskutujecie tak jakbyście nie zauważali tego co napisałem. Piszecie coś co w ogóle się do tego nie odnosi. Mógłbym z tobą podyskutować na innych warunkach, ale ty nie chcesz żeby wytykano ci manipulację. Mogę przyjąć twoje warunki i zrezygnować z dyskusji na temat rozmówcy, ale jak wtedy skrytykować to, że adwersarz powołuje się na przekonanie, że jest wyrocznią?

W kwestii dowodów masz jeszcze drugą możliwość - udowadnianie. Jednak musisz wtedy przyjąć, że dowód zamyka się tam gdzie rozmówca nie ma możliwości odpowiedzieć na meritum i stosuje ucieczkę. Nie da się jednak udowodnić mu, że ją stosuje. Dlatego trzeba rozumieć to co rozmówca chce przekazać, a ty nie rozumiejąc, skreślasz się już na starcie i przejawia się to w ten sposób, że nie odpowiadasz na moje argumenty.

>>>Skompromitowałeś się pokazując swoją "wiedzę" o gospodarce Chile
>>To nie jest powszechna wiedza.
>1 Jest wystarczająco rozpowszechniona, tylko należało do niej sięgnąć

Jak prawie każda wiedza, ale nie każda mieści się w kanonie, którego wstydem jest nie znać. W dodatku gdy ktoś czegoś nie wie, to jeśli wiesz, to tłumaczysz, a ty zachowywałeś się wtedy jak dzieciak, który próbuje zabłysnąć i gubi się w tłumaczeniu. Musiałem na tobie wymusić argumentację, a niezależnie od niej, chodziło mi wtedy żeby uzasadnić, że wolny rynek działa. I faktycznie w Chile wiele mechanizmów zadziałało, ale Pinocheta zgubiły błędy i pycha. Wątek Chile wtedy tak czy siak wynikał z wcześniejszej dyskusji i był poboczny.

>2 Wypowiadałeś się na ten temat, nawet pouczałeś mnie nie mając elementarnej wiedzy

Nie elementarnej, tylko szczegółowej. Jakoś nigdy wcześniej nie interesowałem się stricte Chile, ale wielu autorów podawało tamtejszą gospodarkę jako przykład sukcesu wolnego rynku (wraz z innymi przykładami, ale ten był jedynym tak skrajnym). A przypomnę o brak jakiej wiedzy chodziło - o brak wiedzy dotyczącej sposobu produkcji miedzi. Pisałeś o koncentracie itd.

>To co pisałem nazywałeś bredniami, a teraz piszesz, że to nie jest powszechna wiedza?

Bredniami nazwałem twoją retorykę. Sposób twojej argumentacji był i jest nie do przyjęcia, nawet gdy masz rację, ale ja przecież nie jestem tobą i nie piszę, że zawsze nie masz racji i nie neguję wszystkiego co napiszesz, tylko besztam za konkretne przekonania i manipulacje. Że nie jest to powszechna wiedza, piszę o sposobie produkcji miedzi i wewnętrznych szczegółach gospodarki Chile za Pinocheta. Przyznałem ci potem rację co do Chile, ale dopiero gdy byłeś w stanie to uargumentować. Wcześniej też miałeś rację, ale nie wynikało to z argumentacji. A teraz z twojej argumentacji wynika, że odnosisz się do innych tez niż moje. Są one zmodyfikowane przez twoje emocjonalne mechanizmy i to mi się nie podoba, bo uczciwie by było gdybyś odniósł się do meritum.

>To samo robisz teraz pisząc bzdury o metodyce nauczania w szkołach....:

Jakie bzdury? Dogmat to np 2+2=4 (w znaczeniu słowa dogmat jakie było użyte w tamtej dyskusji).

>>Nie ma innego nauczania niż dogmatyczne.
> To są brednieW pokoju nauczycielskim przyznałby Ci rację jedynie katecheta i słabi nauczyciele.

Nieprawda. Bez dogmatów nie ma bazy do zrozumienia, nie ma danych, które można przetwarzać.

Dogmaty dotyczą meta - założeń, podczas gdy ty piszesz o dogmatach w znaczeniu "prawdy objawione". Dogmatem w znaczeniu jakie ja przedstawiłem jest np to, że po poniedziałku następuje wtorek, albo że 2+2=4

>Uczenie polega przede wszystkim na pokazywaniu możliwości i wpajaniu umiejętności samodzielnego dochodzenia do wiedzy, a nie na autorytarnym wtłaczaniu dogmatów.

Znów udowadniasz, że nie zrozumiałeś tego co napisałem, bo odnosisz się do innych założeń, z którymi zresztą się zgadzam gdy są przedstawione w twoim kontekście. Tylko, że to nie ten kontekst, nie ta dyskusja, a jedynie użyte słowa podobne.
08-04-2017 11:15 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
Powtórzę (bo jakoś.... pominąłeś....)

Porównujesz rzeczywiście istniejące niedoskonałe demokracje z wyidealizowaną dobrą dyktaturą. Powinieneś zestawiać rzeczywiście istniejące ułomne demokracje, których ułomności dość trafnie dostrzegasz , z rzeczywiście istniejącymi dyktaturami, natomiast wyidealizowaną dyktaturę powinieneś porównać z wyidealizowaną demokracją. Jeśli jedno rozpatrujesz ściśle modelowo, a drugie na gruncie doświadczenia, popełniasz błąd gruby metody.

>Dogmaty dotyczą meta - założeń, podczas gdy ty piszesz o dogmatach w znaczeniu "prawdy objawione". Dogmatem w znaczeniu jakie ja przedstawiłem jest np to, że po poniedziałku następuje wtorek, albo że 2+2=4

OK, już rozumiem. Masz na myśli nauczanie na poziomie wczesnoszkolnym, ja miałem na myśli raczej poziom matury i uniwersytetu. Cóż, każdy pisze o takim poziomie jaki osiągnął. Spocka oczywiście w rękach nie miałeś

Ciekaw jestem teoretycznej lub wynikającej z doświadczenia podbudowy twojej "teorii dogmatycznego nauczania"
(tak przy okazji zaorałeś Komenského i Korczaka, gratuluję)

Kłamstwa na mój temat nadal nie poradzisz udowodnić?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Powtórzę (bo jakoś.... pominąłeś....)

Nie pominąłem, tylko to była dalsza część odpowiedzi, którą pisałem. Ty od razu odpowiadasz, bez czasu na zrozumienie i dlatego potem wypisujesz takie nieprzemyślane dyrdymały.

>>Dogmaty dotyczą meta - założeń, podczas gdy ty piszesz o dogmatach w znaczeniu "prawdy objawione". Dogmatem w znaczeniu jakie ja przedstawiłem jest np to, że po poniedziałku następuje wtorek, albo że 2+2=4
>OK, już rozumiem. Masz na myśli nauczanie na poziomie wczesnoszkolnym, ja miałem na myśli raczej poziom matury i uniwersytetu. Cóż, każdy pisze o takim poziomie jaki osiągnął.

Nie tylko nauczanie wczesnoszkolne, bo także np zasady elektroniki albo medycyny to dogmaty. Chirurg uczy się jak ciąć wg zaleceń, które trzeba przyjąć jako dogmaty.

>Spocka oczywiście w rękach nie miałeś

no comments


>Kłamstwa na mój temat nadal nie poradzisz udowodnić?

Którego niby? To ty kłamałeś na mój temat, np z tym brakiem znajomych, czy seksu. Odpowiedz na mój post, a nie na wycinki wybrane i tak bez zrozumienia.
szarley (54913 punktów)
>>OK, już rozumiem. Masz na myśli nauczanie na poziomie wczesnoszkolnym, ja miałem na myśli raczej poziom matury i uniwersytetu. Cóż, każdy pisze o takim poziomie jaki osiągnął.
>Nie tylko nauczanie wczesnoszkolne, bo także np zasady elektroniki albo medycyny to dogmaty. Chirurg uczy się jak ciąć wg zaleceń, które trzeba przyjąć jako dogmaty.

Mam nadzieję, że mnie taki nigdy operował nie będzie

>>Spocka oczywiście w rękach nie miałeś
>no comments
A szkoda.
"dziecko to mały naukowiec - eksperymentator. Dajcie mu garnek z zrobi z niego pojazd i muzyczny instrument. Trzeba mu mądrze podsuwać narzędzia poznawania świata"
(tłumaczenie moje)
Rzecz dotyczy niemowlęcia (!!!) a Ty piszesz o dogmatach na uniwersytetach!!!

Twoja narcystyczna bufonada najpierw zaorała Poppera, potem Komenského, Spocka i (zwłaszcza) Korczaka
Pytałem o Twoje pedagogiczne kwalifikacje i/lub doświadczenie.

>>Kłamstwa na mój temat nadal nie poradzisz udowodnić?
>Którego niby?

Zarzuciłeś mi kłamstwo
www.racjonalista.pl/forum.php/s,668811#w669589
Udowodnij lub przeproś

>>Współprojektowałem olbrzymie inwestycje
>Ehe, jasne narcyzku i masz paszport polsatu i rozmawiałeś z Kwaśniewski, tzn podał ci rękę... no dobra, może nie podał, ale kiwnął głową na przywitanie do grupy 100 osób, z którymi stałeś

Zarzucasz mi kłamstwo.
Udowodnij lub przeproś

>To ty kłamałeś na mój temat, np z tym brakiem znajomych, czy seksu. Odpowiedz na mój post, a nie na wycinki wybrane i tak bez zrozumienia.
Prowokowałem, ale później napisałem "przepraszam"

Ty kłamiesz i ani przeprosin, ani dowodu

Przykro mi, stary już jestem i kręgosłup coraz słabszy, coraz trudniej schylać mi się do poziomu małego dogmatycznego narcyzka,
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie tylko nauczanie wczesnoszkolne, bo także np zasady elektroniki albo medycyny to dogmaty. Chirurg uczy się jak ciąć wg zaleceń, które trzeba przyjąć jako dogmaty.
>Mam nadzieję, że mnie taki nigdy operował nie będzie

Czyli masz nadzieję, że będzie na tobie eksperymentował, a zamiast wyciąć chory organ, wytnie zdrowy? Dogmatem chirurga jest np to, że sala musi być odkażona przed zabiegiem. Chciałbyś aby twój lekarz z tego zrezygnował? Jeśli jest dogmat, że tnie się w taki i taki sposób, to chciałbyś żeby operował w inny? No bez żartów.

>"dziecko to mały naukowiec - eksperymentator. Dajcie mu garnek z zrobi z niego pojazd i muzyczny instrument. Trzeba mu mądrze podsuwać narzędzia poznawania świata"
>(tłumaczenie moje)
>Rzecz dotyczy niemowlęcia (!!!) a Ty piszesz o dogmatach na uniwersytetach!!!

Jedno nie przeczy drugiemu. Rozsądny człowiek korzysta zarówno z dogmatów, jak i kreatywnego i sceptycznego myślenia, ale ty próbujesz przedstawić to jako zero-jedynkowy problem, choć nie ma tu przeciwieństw.

>Twoja narcystyczna bufonada najpierw zaorała Poppera, potem Komenského, Spocka i (zwłaszcza) Korczaka

Znów erystyka ad personam i ad verecundiam, a konkretów zero. Czyli kłamiesz kolejny raz.

>Pytałem o Twoje pedagogiczne kwalifikacje i/lub doświadczenie.

No to znów pytasz nie na temat.

>>>Kłamstwa na mój temat nadal nie poradzisz udowodnić?
>>Którego niby?
>Zarzuciłeś mi kłamstwo
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,668811#w669589
>Udowodnij lub przeproś

Spójrz na datę. Ta sprawa jest już wyjaśniona. Trzeba było od razu napisać konkrety, a nie bawić się w kotka i myszkę jak typowy narcystyczny niedowartościowany psychopata.

>>>Współprojektowałem olbrzymie inwestycje
>>Ehe, jasne narcyzku i masz paszport polsatu i rozmawiałeś z Kwaśniewski, tzn podał ci rękę... no dobra, może nie podał, ale kiwnął głową na przywitanie do grupy 100 osób, z którymi stałeś
>Zarzucasz mi kłamstwo.
>Udowodnij lub przeproś

To na twierdzącym spoczywa ciężar dowodu. Znów udajesz, że nie napisałem poprzednich postów, a tam masz odpowiedź. Tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,739354#w739990

Nie odpowiedziałeś. Jak zwykle zwiewasz jak szczur.

>>To ty kłamałeś na mój temat, np z tym brakiem znajomych, czy seksu. Odpowiedz na mój post, a nie na wycinki wybrane i tak bez zrozumienia.
>Prowokowałem, ale później napisałem "przepraszam"

Umknęło mi. Podaj cytat. Myślisz, że w ten sposób zmażesz plamę, że przepraszasz i niby jest ok? Sam fakt wysnucia takich zarzutów cię kompromituje.

>Przykro mi, stary już jestem i kręgosłup coraz słabszy

szczególnie ten moralny

>coraz trudniej schylać mi się do poziomu małego dogmatycznego narcyzka,

Hmm masz akromegalię i osteoporozę moralną? No tak, połamałbyś się próbując się schylić... do lustra. Czemu masz lustro na podłodze? olson je tam położył aby sprowadzić cię na glebę.
dajmonion (3663 punktów)
Kilka razy wspominałeś, że uczyłeś w szkole. Mogę wiedzieć jakiego przedmiotu?


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Porównujesz rzeczywiście istniejące niedoskonałe demokracje z wyidealizowaną dobrą dyktaturą.

Nie. Porównuję ideę demokracji do sytuacji, w której rządziłby dobry dyktator, co służyło jedynie krytyce idei demokracji. Wcale nie pisałem, że idea dyktatury jest faktycznie dobra, bo w praktyce występują problemy, m.in. te o których wspomniałeś. Jednak gdyby przyszedł dyktator, który umie dobrze rządzić, te problemy stałyby się nieistotne w kwestii jakości danej dyktatury. Przynajmniej na czas, póki dyktator jest dobry. "Dobry" dotyczy tu ontologii, czyli z definicji my nie wiemy co jest dobre i nie znamy kryteriów. Wiemy, że wiedzielibyśmy, gdybyśmy to zsymulowali.

>Powinieneś zestawiać rzeczywiście istniejące ułomne demokracje, których ułomności dość trafnie dostrzegasz , z rzeczywiście istniejącymi dyktaturami

Nie mów mi co powinienem zestawiać, bo znów bredzisz. Czemu miałoby służyć takie porównanie? Niczemu. A moje służy krytyce idei demokracji, a ty negujesz, bo wydaje ci się, że bronię dyktatury, co jest twoim urojeniem wynikającym z dychotomicznego myślenia opartego na własnym ego i braku umiejętności myślenia abstrakcyjnego i symulowania konsekwencji założeń adwersarza.

>natomiast wyidealizowaną dyktaturę powinieneś porównać z wyidealizowaną demokracją.

I to właśnie zrobiłem i wykazałem, że demokracja zawsze będzie generować problemy, które opisałem. Jedynie dobra dyktatura by ich nie generowała na jakiś czas. To co nazywasz dotychczasowymi dobrymi demokracjami (na gruncie idei to oksymoron, na gruncie porównania wynikającego z praktyki ok, dlatego piszę często o tym podziale), to dla mnie nie są dobre ustroje z powodów elementarnych, a jeśli ludzie przypadkowo zagłosują na kogoś kto okaże się relatywnie dobrze rządzić, to nie jest to i tak żaden argument przemawiający za demokracją, bo to samo mogłoby być z dyktaturą.

W demokracji zawsze będzie czynnik nieświadomości społeczeństwa, rozmycia spójności strategii, sprzeczność interesów bez bezstronnego koordynatora godzącego je i inne problemy, które wymieniłem w poprzednich postach wiele razy.

>Jeśli jedno rozpatrujesz ściśle modelowo, a drugie na gruncie doświadczenia, popełniasz błąd gruby metody.

To ty próbowałeś sprowadzić model do doświadczenia, co non stop wyśmiewam, bo to twoja kompromitacja.

>Jeśli "dobra" dyktatura zapewni mi lepsze życie ustrój i kulturę, to zapewni mi to też dobra demokracja, której istnienia nie możesz zaprzeczyć. Dobra demokracja dodatkowo zapewni mi mechanizm kontroli władzy, czyli jest modelem lepszym Q.E.D.

Nie byłoby dobrej demokracji, bo ludzie jako ogół są głupi. Aby zmądrzeli potrzebna byłaby dobra dyktatura albo jakieś kataklizmy i przetrzebienie liczby ludności, przy jednoczesnej potrzebie odbudowania wszystkiego na nowo. Plebs tylko i wyłącznie może głupieć, bo wybiera życzeniowo, jak dziecko wybierające czekoladę zamiast WF-u. Jednocześnie dyktatura nie może być autorytarna, bo to rodzi naturalny bunt, więc musi być bardziej liberalna, lecz stanowcza tam gdzie trzeba i to rozwiązuje problem autorytarności dyktatorów. W praktyce nie znamy mechanizmu aby zapewnić żeby dyktator taki był i dlatego ten model jest tylko teoretyczny. Dlatego uważam, że nie ma dobrego ustroju, więc i obrona demokracji jako taka jest bezsensownym ideologicznym bełkotem. Jak już to chodzi o obronę przed czymś gorszym. Chodziło mi w tej dyskusji o taką pierdołę, a wywołałem twój gniew i mechanizmy wyparcia, racjonalizacji i narcystycznego brnięcia w zaparte.

>>>Skompromitowałeś się pisząc o mojej firmie w Niemczech tylko na podstawie brzmienia nazwiska...
>>Uważasz taką drobnostkę za kompromitację?
>Tak, bo trzeba mieć kompromitująco uproszczony sposób myślenia, żeby pomyśleć
>"Głosował na Millera, ma firmę w Niemczech"

Nie. Zamiast napisać wprost w jakim kraju mieszkasz, napisałeś, że głosowałeś na Schwarzenberga. Trzeba być ograniczonym żeby nie dostrzec tej pomyłki i brnąć tak jak to zrobiłeś w tym cytacie (btw, fajnie, że wklejasz kompromitujące cię cytaty z przeszłości ). Wystarczyło napisać "nie w Niemczech, tylko w Czechach, pewnie zasugerowałeś się nazwiskiem". Po co odpowiedziałeś ten sposób, wiedząc, że nazwisko brzmi niemiecko? A to sprawa tak bardzo poboczna, że właśnie takie sytuacje jak ta są dowodami na to, że jesteś narcyzem, co swoją drogą też próbowałeś na mnie zaprojektować.

>>To ty się wtedy skompromitowałeś, bo zamiast poprawić pomyłkę, krzyczałeś, że kłamię.
>Coś Ci się kićka. to TY zarzuciłeś mi kłamstwo

Nie kićka. Zamiast sprostować moją pomyłkę, zacząłeś histeryzować. Ja piszę o tej sytuacji, w której zarzuciłeś mi kłamstwo co do tej firmy w Niemczech i żądałeś przeprosin, tak jakby to co napisałem było obelgą. Tymczasem to ty zamiast sprostować nieistotną pomyłkę, na której się nawet nie koncentrowałem, zacząłeś histeryzować.

>>normalny człowiek nie obraża się za wyzwisko na forum
>Normalny człowiek nie używa wyzwisk.

Używa, jeśli uzna to za stosowne.
szarley (54913 punktów)
>>Coś Ci się kićka. to TY zarzuciłeś mi kłamstwo
>Nie kićka. Zamiast sprostować moją pomyłkę, zacząłeś histeryzować.

Zarzuciłeś mi kłamstwo
www.racjonalista.pl/forum.php/s,668811#w669589
Udowodnij lub przeproś

>>Współprojektowałem olbrzymie inwestycje
>Ehe, jasne narcyzku i masz paszport polsatu i rozmawiałeś z Kwaśniewski, tzn podał ci rękę... no dobra, może nie podał, ale kiwnął głową na przywitanie do grupy 100 osób, z którymi stałeś

Zarzucasz mi kłamstwo.
Udowodnij lub przeproś

Jestem naprawdę zmęczony koniecznością schylania się do Twojego poziomu
Twoja narcystyczna bufonada najpierw zaorała Poppera, potem Komenského i (zwłaszcza) Korczaka
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odpowiadałem na to i teraz odpowiedz na to co odpowiadałem, zamiast pytać o to co już jest.
07-04-2017 04:24 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: skok w odmęty szamba
>>Tak pustego durnia jak olson, to naprawdę nie widziałem. Mało, że pusty, to zarozumiały (to są ponoć cechy łączące się znakomicie), wynoszący się nad wszystkich, uprawiający, w ramach samouwielbienia, prawo do oceny wszystkich, z gruntu podły i małostkowy, wulgarnie prostacki i ... takie małe bydlę okryte przez przypadek ludzką skórą.
>Panie Wenancjusz, dostaje Pan purpurową kartkę, nie czerwoną, a purpurową za to "bydlę".
>Skąd w panu tyle żółci i agresji??? "Hejtując" jak wyżej zanurkował Pan w spienione odmęty szamba typowego onegdaj dla Pana Koraszewskiego. I proszę pamiętać, iż sięgnięcie po argumenty natury personalnej, zawsze kompromituje tego, kto tak czyni. Bo jest dowodem na brak argumentów natury merytorycznej.

Z całym szacunkiem pragnę zwrócić Panu uwagę, by postarał się przekierować swoją antenę odbiorczą na osobnika którego tak określiłem. Jaki pogardliwy jest jego stosunek do innych forumowiczów? Zajęty rozdawnictwem kolorowych kartek widocznie umyka Panu jego język, jego kultura, jego błaznowanie. Mnie osobiście dotknął też bez merytorycznych argumentów. Po prostu ubliżył. A poza tym, piszę o nim używając jego języka. Przykro mi z tego powodu, że zniżyłem się do jego poziomu konwersacji, ale nie mam innej metody. Pewne rzeczy trzeba określać tak jak na to zasługują, nie bawiąc się w zapętlające erystyczne poprawności. Skoro już Pan tak mnie z łaski swojej pilnujesz, to zauważ Pan co zawsze piszę w stopce. Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No nie bardzo. Przypomnij sobie jak próbowałeś mi grozić, co mnie wtedy nieźle rozśmieszyło

Nie miałeś argumentów, twoje ego poczuło się obrażone (normalny człowiek nie obraża się za wyzwisko na forum) i zacząłeś krzyczeć. Piszesz, że traktuję pogardliwie jakichś tam forumowiczów. Hmm chyba tylko skrajnego sztywniaka mogłoby to dotknąć. O wiele ważniejsze są argumenty, a w tym akurat jestem skrupulatny i przybrałem taki styl, aby roastować głupie wypowiedzi, w myśl zasady portalu:

Cytat:
RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Panie Wenancjusz, dostaje Pan purpurową kartkę, nie czerwoną, a purpurową za to "bydlę".
>Skąd w panu tyle żółci i agresji???

To projekcja i podejrzewam, że też fizyczne problemy z mózgiem, które powodują, że człowiek nie myśli racjonalnie i zalewa go agresja. Np Zbyszek Stonoga ciśnie w podobym stylu - nie ważne argumenty, ważne zwyzywać kogoś epitetami bez polotu i użyć samych najgorszych słów, co świadczy o potwornie zaburzonej emocjonalności.

>I proszę pamiętać, iż sięgnięcie po argumenty natury personalnej, zawsze kompromituje tego, kto tak czyni. Bo jest dowodem na brak argumentów natury merytorycznej.

Nie zgadzam się, że zawsze. Często tak jest, ale co z sytuacjami gdy ktoś podaje pięknie argumenty, a potem podsumowuje je personalnym atakiem, co wynika z cynicznego usposobienia i mizantropii? Albo gdy rozmówca manipuluje - wtedy aby to skomentować, trzeba też skomentować rozmówcę i mamy wtedy personalny, ale merytoryczny komentarz. We wpisie Wenancjusza są jednak tylko same wyzwiska, co faktycznie świadczy o tym, że po prostu poruszyłem tematy, które są widocznie dla niego niewygodne, a on nie umie się z tym pogodzić. Ja czasem dodaję ad personam aby walnąć w ego, gdy widzę, że rozmówca idzie w zaparte i nie analizuje tego co mam do powiedzenia, a gdy odpowiada, nie odnosi się do meritum, tylko do kategorii ego, albo strawmanów. Np Wenancjusz odniósł się w 100% do kategorii ego co jest bardzo wymownym faktem o tym osobniku.
07-04-2017 12:24 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Granice wolności

>Wiesz co ZaKotem? Tak pustego durnia jak olson, to naprawdę nie widziałem. Mało, że pusty, to zarozumiały (to są ponoć cechy łączące się znakomicie), wynoszący się nad wszystkich, uprawiający, w ramach samouwielbienia, prawo do oceny wszystkich, z gruntu podły i małostkowy, wulgarnie prostacki i ... takie małe bydlę okryte przez przypadek ludzką skórą. Dyskutujecie z nim i Wam współczuję. Zapewniam, że nigdy, ale to nigdy z nim do konsensusu nie dojdziecie, on jest niereformowalnym egocentrykiem. Ciekawe, że nie zauważył negatywnych reakcji na jego wypowiedzi. Nie zauważy, bo jest doskonały w jego mniemaniu. Typowy okaz bufonowatego dyktatorka. Absolut doskonały! U mnie ma dożywotniego ignora, jak to ładnie nazywa.
No cóż, u mnie nie ma, jestem świadom pewnych jego cech osobowości, których on sam z natury rzeczy świadom być nie może, lecz musi je przypisywać rozmówcy. Przeszkadzają one w życiu prywatnym, ale przecież żenić się z nim nie mam zamiaru. On musi mieć mnie za idiotę, bo nie ma innego wyjścia, taki ma program. Ja jego nie muszę mieć i tu się różnimy. Nie chodzi o to, żeby go zmienić, przecież ciebie ani mnie też nikt nie zmieni, za duzi jesteśmy. Ale rozmowa z kimś reprezentującym tak czysty, niepokalany wzorzec specyficznej osobowości, jak z podręcznika, daje nam zawsze cenne dane, pozwalające zrozumieć także ludzi względnie normalnych z elementami tejże osobowości, z którymi musimy spotykać się na codzień. Dlatego będę z nim rozmawiał tak długo, dopóki to on mi (znowu) nie da ignora albo (znowu) nie ucieknie w wyzwiska. Ale jak mu przejdzie, to znów będę, nie wymagając niczego.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No cóż, u mnie nie ma, jestem świadom pewnych jego cech osobowości, których on sam z natury rzeczy świadom być nie może

No popatrzcie jaki ZaKotem jest świadomy On jest świadomy a rozmówca nie - przekonanie charakterystyczne dla pewnej grupy ludzi (zaraz będzie kolejny dowód)

>lecz musi je przypisywać rozmówcy.

Projekcja. ZaKotem przypisuje swoje cechy rozmówcy, więc uważa, że rozmówca też.

>On musi mieć mnie za idiotę, bo nie ma innego wyjścia, taki ma program.

Projekcja - kierujesz się programem, który wypierasz i projektujesz na rozmówcę. Nie mam cię za idiotę, tylko za psychopatycznego narcyza. Na tym forum jest zatrzęsienie takowych - myślą, że są racjonalistami

>Ja jego nie muszę mieć i tu się różnimy.

Racjonalizacja, próba dopasowania się do przekonania, które wg ZaKotem jest słuszne, a któremu nie umie sprostać.

>Ale rozmowa z kimś reprezentującym tak czysty, niepokalany wzorzec specyficznej osobowości, jak z podręcznika, daje nam zawsze cenne dane, pozwalające zrozumieć także ludzi względnie normalnych z elementami tejże osobowości

Piszesz o mnie? Terapeuci i psychiatrzy właśnie mają problem, bo mój przypadek to mieszanka różnych zaburzeń. Charakterystyczny jest brak umiejętności oszukiwania się i wypierania niewygodnych przekonań i emocji. Rodzi to pogardę dla tych, którzy nadal się oszukują.
07-04-2017 12:28 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>No np tarkos, Drobner, dajmonion, diogenes itd. Czyli ci inteligentni użytkownicy.
>>Gdyby ktoś się ze mną nie zgadzał i miał na to argumenty, to by się odniósł do moich punktów. A tu nic, bo mam rację
>No tak, z Arminiusem też wszyscy wyżej wymienieni się zgadzają.
Nie czytam postów Arminiusa w ogóle. Tylko raz skomentowałem krytycznie jego post dotyczący ... ochrony środowiska.

dajmonion
szarley (54913 punktów)
>No np tarkos, Drobner, dajmonion, diogenes itd. Czyli ci inteligentni użytkownicy.

Przecież wolno Ci poprosić ich na privie o wypowiedź
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie chodzi o priv, tylko o przesłanie forum.

Cytat:
RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę


Uważam, że dobrze wywiązuję się z przestrzegania tej idei. Dziwi mnie to, że jednak większość nic z tym nie robi.
05-04-2017 12:37 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Nie chodzi o priv, tylko o przesłanie forum.
Poproś ich na privie o wypowiedź.

> Cytat:
RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę

>Uważam, że dobrze wywiązuję się z przestrzegania tej idei.

Zabawna jest ta Twoja bufonada
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie chodzi o priv, tylko o przesłanie forum.
>Poproś ich na privie o wypowiedź.

Nie będę nikogo prosił na privie. Widzisz, raczej nie czytają, skoro się nie wypowiedzieli. Zastanawia mnie jednak dlaczego w takim razie wpisy Ducha Prawdy są czytane i komentowane.

>Zabawna jest ta Twoja bufonada

I kolejna projekcja i zarazem brak argumentu szarleya
szarley (54913 punktów)
>>>Nie chodzi o priv, tylko o przesłanie forum.
>>Poproś ich na privie o wypowiedź.
>Nie będę nikogo prosił na privie. Widzisz, raczej nie czytają, skoro się nie wypowiedzieli. Zastanawia mnie jednak dlaczego w takim razie wpisy Ducha Prawdy są czytane i komentowane.

ZaKotem Ci odpowiedział
Cytat:
A przyszło ci choć na moment do głowy, że mało kto czyta twoje, bo wszystko jest o szarleyu? Nie jest znowu aż taki atrakcyjny.

Zgadzam się z nim
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jest o szarleyu, bo manipulujesz i to wytykam. Jak myślisz, dlaczego nie robię tak np dajmonionowi?
05-04-2017 14:32 
 Ocena 2 na 2
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Jest o szarleyu, bo manipulujesz i to wytykam. Jak myślisz, dlaczego nie robię tak np dajmonionowi?

Bo ci ustępuje, ale jak widać inni nie mają na to ochoty.

.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie. Po prostu nie jest narcyzem i nie brnie w zaparte. Dopóki będziesz traktował to jak jakiś wyścig, będziesz zawsze na ostatnim miejscu.
Duch Prawdy (14789 punktów)
>Zastanawia mnie jednak dlaczego w takim razie wpisy Ducha Prawdy są czytane i komentowane.
Myśl...

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>- pogrubiłem w tym tekście hiperbolę, która obnaża zero-jedynkowe myślenie, czyli emocjonalny szarleyowski bełkot.
>Znów w lustrze dostrzegłeś emocje, a zarzucasz je komuś innemu
>Znów arogancja zamiast argumentu
>>Mowa jest o faktycznie istniejącej religii i jej ograniczającym wpływie, a nie o każdym punkcie światopoglądu.
>Wiara w batiuszkę Stalina też ograniczała racjonalizm, a nie była żadną religią. Podobnie wiara w Pinocheta.
>Gdybyś miał rację w tym, że jedynie religia ogranicza racjonalizm, musiałbyś przyznać,że racjonalistą może być ateista uznający moc horoskopów czy wróżb, że racjonalistą jest ktoś wierzący w teorię ewolucji
>Każda wiara ogranicza racjonalizm. Twój jest ograniczony wiarą w to, że słowo "napisałem" jest tożsame z "udowodniłem" Przekonaniem o tym, że jesteś guru, a każde Twoje słowo jest dowodem. Przekonaniem o własnej nieomylności.
>Powtórzę: Szkoła powinna bazować na naukowym fundamencie i naukowych a nie potocznych definicjach
>"Obaliłeś" to i święcie wierzysz w swój "dowód"
>>- krytykujesz pychę, a sam nie widzisz, że piszesz to o sobie, co wykazały nasze dyskusje,
>Wykazały raczej Twoją pychę i arogancję. Nie tylko wobec mnie

Szarley'u! Czy nie zaważasz, że ten człowiek jest absolutnie zasklepiony w sobie? Nie przyjmuje żadnych relacji z zewnątrz? On się sam eliminuje ze społeczności, choćby na tym forum, przez swoją alienację wynikającą z niesamowitej zarozumiałości i arogancji? Nie wiem jak do Ciebie dotrzeć, ale dręczysz obecnych podtrzymywaniem dysput idiotycznych i zaciekłych, co tylko mu na rękę. Ciągnie się między Wami lokucja jak drut kolczasty z d.py. I co z niej wynika? No sam oceń co? przecież stać Ciebie na więcej, a w zapale dałeś się sprowadzić do poziomu "olsona". Czy nie czas by już się otrząsnąć? W sumie tylko to Twoja sprawa. Zastanów się tylko co osiągnąłeś! Zmienisz tego wyrodka? Chyba nie. Jest niereformowalnym, zarozumiałym egocentrykiem. Jest dramatem, w którym głównym aktorem jest on sam. Bierzesz udział w tym spektaklu? Powiedz szczerze co w Twoim sposobie wyrażania spostrzeżeń uzyskałeś od tego rozmówcy? Myślę, że tylko inwektywy. To jest człowiek chory. I to psychicznie. Tej choroby się nie widzi (jak np. trądu). To się dopiero ujawnia przy wyrażaniu swojego światopoglądu. On u mnie ma dożywotni ignor i nie mam kłopotu by się od niego odczepić z jego "oświeconymi" pseudo filozoficznymi "przemyśleniami". Ślązok jesteś, winc powim Tobie. Zaciąg handbremse i nie szalej bo burtsztainach.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Damian (731 punktów)
>Cześć wszystkim.
Hej.

>Zadałem proste pytanie jego uczestnikom "Dlaczego nie jesteś muzułmaninem?" i została nad ranem administracyjnie ucięta.
Zbyt dużo odpowiedzi, a ja ostatni raz tutaj na forum byłem pewnie z rok temu. Udało mi się przeczytać tylko kilka dłuższych odpowiedzi, więc może takie coś już padło, ale spróbuję. Rozumiem, że tym pytaniem chciałeś poruszyć temat, że nikt zdrowy na umyśle nie postanowi być Muzułmaninem. Religie były, są i pewnie przez jakiś czas jeszcze będą. Wśród wyznawców każdej religii znajdziesz przekrój ludzi od psychopaty do najlepszego człowieka świata. Etykieta religii, w tym momencie w historii ludzkości, nie uważam żadnego znaczenia. Stoimy na skraju zawalenia się systemu kapitalistyczno-korpokracyjnego. Kraje jak USA, czy Wielba Brytania już nawet nie starają się ukrywać, że bombardują słabszych mordując miliony ich obywateli dla zysków z ropy i narkotyków. Nawet CIA już przestało się przejmować, że wszyscy obywatele wiedzą, że ich nielegalnie podsłuchują, że torturują ludzi, że obalają demokratyczne rządy, zabijają głowy państwa. Kregosłup moralny naszego świata został złamany jakiś czas temu, a my dopiero teraz zdajemy sobie z niego sprawę. Czas operacji się zbliża. Aby rewolucja poszla w dobrą stronę, ludzkości potrzeba wielu świadomych ludzi. Starajmy się tę świadomość w następnych pokoleniach pomóc obudzić. Świadomość budzi tylko wiedza, wiedza to prawda, a świadomość - zdolność rozumienia prawdy, rozumienia świata. Nie jest możliwe obudzenie świadomości będąc otoczonym kłamstwami, a taki jest ten świat i trzeba to zmienić.

>Boli mnie to, że nie mogę podzielić się z nikim moimi przemyśleniami dotyczącymi własnej, ewentualnej porażki jako rodzica, jeśli dziecko powie mi kiedyś: "Tato, wyznaję Islam".
Jeśli Twoje dziecko powie Ci, że wyznaje Islam to zanim wykonasz jakąkolwiek reakcje, poproś: "opowiedz mi proszę o Twojej religii". Wtedy dowiesz się w co na prawdę wierzy Twoje dziecko, bo etykieta Islamu, tak samo jak Katolika, czy gwiazdy/celebryty może oznaczać wszystko. Jak napisałem wyżej Muzułmanin może być miliard razy lepszą osobą moralnie od Ciebie, a może i być miliard razy gorszą. Po treści posta stwierdzam, że nie dojrzałeś do tematu.

>chcę was zapytać - Czy moja obecna postawa jest uzasadniona czy wymaga korekty?
Tak, zdecydowanie TAK. Muzułmanin może być najlepszą (w znaczeniu dobrą) osobą na świecie. Etykieta nic nie znaczy. Zaufaj mi, że wszyscy rozumiemy świat na swój sposób. Ja jestem deterministą-ateistą, czyli uważam, że wszystko jest zdeterminowane: przyszłość i przeszłość. Wszystko da się obliczyć z algorytmu Wszechświata. Nie ma wolnej woli - to tylko iluzja. Wydaje się nam że dokonujemy wyborów, ale jeteśmy zaprogramowani żeby postępować właśnie tak a nie inaczej. Każdy człowiek widzi świat inaczej. Marynarz nie musi lubić wody, a piosenkarka może lubić się bić.

Pozdro,
Damian


www.bonobo-world.blogspot.co.uk

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365