Racjonalista - Strona głównaDo treści
Child free zones

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
12-09-2017 09:44Arminius (25555 punktów)Child free zones
Ocena 1 na 5
Opublikowany stosunkowo niedawno wątek pt. "Laktoterrorystki" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,747663) wzbudził spore zainteresowanie - a w będącej jego pokłosiem ożywionej debacie - zaprezentowano szerokie spectrum poglądów - niekiedy wyrażanych wysoce emocjonalnie.
Niniejszy tekst jest sui generis kontynuacją wątku jak wyżej. Dotyka problemu rozwrzeszczanych, rozkapryszonych, niemożliwych do ujarzmienia , agresywnych i złośliwych berbeci - których zachowanie potrafi zepsuć i zamienić w piekło najprzyjemniejsze chwile i doznania. Istotą problemu jak wyżej jest NIEWŁAŚCIWE wychowanie berbeci przez ich rodziców, szczególnie matki (matki wózkowe = matki agresywne) polegające na rozpieszczaniu berbeci, zaspokajaniu ich wszelkcih niejednokrotnie absurdalnych zahcianek, eliminowaniu elementów jakiejkolwiek dyscypliny z procesu ich wychowania oraz nienakładaniu na berbeci jakichkolwiiek obowiązków. Efekt finalny jest jak wyżej - czyli agresywny, dający bezkarnie w tyłek otoczeniu, samolubny bachor.
I jest też reakcja - czyli robiący od kilkunastu lat furorę na świecie ruch tworzenia zon wolnych od berbeci jak wyżej -"child free places". Są one już w sklepach, kawiarniach, restauracjach, hotelach, na plażach, w samolotach, etc.
I co ciekawe, optują za nimi nie tylko osoby bezdzietne czy emeryci. Rodzice chcący odpocząć - przynajmniej na chwilę - od swoich pociech, stanowią coraz liczbiejszy odsetek osób jak wyżej.
Zainteresowanym problemem - zapraszam do podlinkowanych materiałów.

"Strefy child-free zaczęły się pojawiać nie tylko w restauracjach i kawiarniach. Coraz więcej hoteli ma ofertę tylko dla dorosłych, często włączając w nią nastolatków. Jedna z czołowych firm turystycznych w Polsce pisze na swojej stronie, że co roku przybywa ok. 20 proc. ofert child-free, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Wybierane są nie tylko przez singli czy bezdzietne pary, ale też, i to bardzo często, przez rodziców pragnących wypocząć bez swych pociech. Ogólnodostępne hotele tworzą osobne strefy przystosowane do różnych potrzeb. To najczęściej obiekty o wyższym standardzie, ale jest też coraz więcej propozycji bardzo kameralnych miejsc wypoczynku i na każdą kieszeń.
Stworzyłam to miejsce, by moi goście doświadczyli sielskiego spokoju, dobrej kuchni i ciszy – mówi pani Łucja, właścicielka stylowo urządzonego domu przyjmującego gości w ramach agroturystyki. – Nie ma tu udogodnień dla dzieci. Moi klienci narzekają na hałasujące maluchy na osiedlach i nieustanny szum w mieście. Tu mają wszystko, czego brakuje im na co dzień. A oburzone młode mamy powinny się zastanowić, dlaczego ludzie zaczynają unikać towarzystwa małych dzieci."



"Italy is famed for being especially family-friendly, but Marco Magliozzi of Rome fish restaurant, La Fraschetta del Pesce, imposed the same restriction. ‘Children throw olive oil on the floor, they send the salt cellar flying across the room and, above all, they hate fish,’ he complained.
These kind of outright bans may provoke howls of protest, trolling and boycott threats on social media from outraged parents – but many others support them, including, famously, Janet Street-Porter, who said last year she would like to ban children from cafés and restaurants. Several of my London friends (in their 40s and 50s, with no kids) complain that their long-held ritual of a quiet, lazy weekend pub lunch is now impossible.
‘Every decent pub in my neighbourhood is full of children running wild, and that’s if you can get through the door, which is invariably barricaded by buggies,’ says one who wants to remain anonymous. She now eats out only in the evening: ‘But even at 8pm or 9pm, there are often loads of children. Is nowhere sacred?"


www.telegr(*)ecoming-an-anti-child-society/

www.rp.pl/(*)76-Strefy-wolne-od-dzieci.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ZaKotem (8733 punktów)
>Niijsy tekst jest sui generis kontynuacją wątku jak wyżej. Dotyka problemu rozwrzeszczanych,
>rozkapryszonych, niemożliwych do ujarzmienia , agresywnych i złośliwych berbeci - których zachowanie
>potrafi zepsuć i zamienić w piekło najprzyjemniejsze chwile i doznania. Istotą problemu jak wyżej
>jest NIEWŁAŚCIWE wychowanie berbeci przez ich rodziców, szczególnie matki (matki wózkowe = matki
>agresywne)
Sugerujesz, że ojcowie wychowują dzieci lepiej? We wszystkich dysfunkcyjnych rodzinach, które poznałem, model panuje taki, że dziećmi zajmuje się matka - i robi to w sposób, istotnie, raczej niewłaściwy, czemu trudno się dziwić zważywszy, że zajmuje się także wszystkim innym - natomiast ojciec nie zajmuje się nimi wcale, bo przecież od dzieci są matki. Przecież on musi po pracy odpocząć - kobieta, zapewne z przyczyny różnic biologicznych, takiej potrzeby wcale nie ma. Pan uważa, że w powyższym modelu to istotnie szczególnie matka jest winna zdziczeniu swych dzieci?
12-09-2017 10:54 
 Ocena 2 na 4
Arminius (25555 punktów)kobiety podtrzymują tradycyjny model
>Sugerujesz, że ojcowie wychowują dzieci lepiej? We wszystkich dysfunkcyjnych rodzinach, które poznałem, model >panuje taki, że dziećmi zajmuje się matka - i robi to w sposób, istotnie, raczej niewłaściwy, czemu trudno się dziwić >zważywszy, że zajmuje się także wszystkim innym - natomiast ojciec nie zajmuje się nimi wcale, bo przecież od >dzieci są matki.

Samotne matki wychowują dysfunkcyjne dzieci - to fakt. Ojcowie mogą zachowywać się jak w cytacie - albo też są odsuwani od wychowywania dzieci przez matki, tak w sytuacji gdy rodzina jest rozbita ( problem ogromny) jak też w zwyczajnych rodzinach - gdzie dominuje pogląd, iż ojcowie - mężowie mają zarobić dużo pieniędzy i na tym ich rola w wychowaniu dzieci kończy się. W tym zakresie przecież zdecydowanie lepiej potrafią to robić matki, ciotki, teściowe, babki, itp. Problem z mężczyznami polega na tym, iż - ulegając temu całemu "babincowi" - za mało stanowczo forsują swoją rolę jako osoby majacej równie istotny wpływ co matka na wychowanie dzieci.

>Przecież on musi po pracy odpocząć

Jak zasuwa na dwa etety żeby był jak z reklamy idioty Kondrata - to pewnie że powinien odpocząć.

>kobieta, zapewne z przyczyny różnic biologicznych, takiej potrzeby wcale nie ma. Pan uważa, że w powyższym >modelu to istotnie szczególnie matka jest winna zdziczeniu swych dzieci?

Model powyższy jest jak najbardziej patologiczny. Powinno się dążyć do tego aby ojcowie poświęcali znacznie więcej czasu dzieciom, zmuszając kobiety do zarabiania jak największej ilości pieniędzy. Niestety przed takim modelem kobiety bronią się rękami i nogami. Uwagi jak wyżej dotyczą szczególnie sytuacji w Polsce.
12-09-2017 14:58 
 Ocena 5 na 5
Irracja (4721 punktów)Odp: kobiety podtrzymują tradycyjny model
> mężowie mają zarobić dużo pieniędzy i na tym ich rola w wychowaniu dzieci kończy się. W tym zakresie przecież zdecydowanie lepiej potrafią to robić matki, ciotki, teściowe, babki, itp. Problem z mężczyznami polega na tym, iż - ulegając temu całemu "babińcowi" - za mało stanowczo forsują swoją rolę jako osoby mającej równie istotny wpływ co matka na wychowanie dzieci

... gdy córce urodził się pierwszy syn, była podobna sytuacja. Córka (nie pracowała wtedy), pod wpływem babć, nie dopuszczała do niemowlęcia jego ojca a swego męża. Gdzieś po dwóch tygodniach,wziąłem zięcia i oboje się "ululaliśmy" na potęgę. Był to ewenement z naszej strony, gdyż oboje nigdy się nie upijaliśmy. Na drugi dzień, podczas awanturki, zięć wprost oznajmił żonie. "Skoro nie mogę się zajmować dzieckiem i jestem zbyteczny to zostaje mi tylko bar". Córka od razu pojęła w czym rzecz. Dała mężowi prawo do zajmowania się dzieckiem - zięć szczególnie lubił kąpać malucha, ale nie tylko. No i sama "spacyfikowała" obie babcie, fąfrające na "zmniejszenie zakresu ich obowiązków"...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-09-2017 18:29 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
> Problem z mężczyznami polega na tym, iż - ulegając temu całemu "babincowi" - za mało stanowczo forsują swoją rolę jako osoby majacej równie istotny wpływ co matka na wychowanie dzieci.

Pewnie, to częsta sytuacja, ale przecież każdemu "babińcowi" odpowiada jakiś "chłopiniec" i wystarczy trochę motywacji aby znalazł się sposób na przekonanie kobiet dp swoich racji. Choćby taki, jak w przykładzie Irracji, rewelacyjny zresztą. Tylko że zazwyczaj w przypadku zdziczałych dzieci takiej motywacji brakowało. Chodzi o to, że za każdą "wózkówą" stoi jakiś "barowy" czy "meczowy", który jest jej wspólnikiem i ma równy udział w niecnym precederze rozwydrzania dzieci.

>Model powyższy jest jak najbardziej patologiczny. Powinno się dążyć do tego aby ojcowie poświęcali znacznie więcej czasu dzieciom, zmuszając kobiety do zarabiania jak największej ilości pieniędzy. Niestety przed takim modelem kobiety bronią się rękami i nogami. Uwagi jak wyżej dotyczą szczególnie sytuacji w Polsce.

Ależ po co od razu zmuszać, wystarczy zachęcić, i po co od razu jak największej ilości - wystarczy tyle, żeby ojciec nie musiał pracować na dwa etaty jak kto głupi i mógł współuczeestniczyć w wychowaniu własnych dzieci.
12-09-2017 16:20 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Child free zones
Przyczyną jest to, że nieodpowiedni ludzie zabierają się za robienie dzieci. Niestety byle kto może spłodzić dziecko, a ludzi dodatkowo się do tego zachęca i potem efekt tego jest taki, że ludzie płodzą dzieci i instalują im problemy psychiczne, które sami mają lub inne problemy będące pochodną dysfunkcji rodziców. Często jest tak, że ludziom wydaje się, że dziecko zespoli kiepski związek, albo że wypełni im pustkę życiową, a przez to ta pustka przenosi się na dzieci.

Płodzenie dzieci powinno być przywilejem i powinno się przechodzić specjalistyczne testy przed dopuszczeniem do tego, ale niestety nie ma jak tego wprowadzić w praktyce.
16-09-2017 00:38 
 Ocena 1 na 1
GrzeTor (1279 punktów)

>Płodzenie dzieci powinno być przywilejem i powinno się przechodzić specjalistyczne testy przed dopuszczeniem do tego

I wówczas dziwnym zbiegiem okoliczności by się okazywało że wszyscy ludzie władzy przechodzą takie testy bez problemu, a ludzie z opozycji zupełnie nie potrafią ich przejść, nawet jeżeli teoretycznie wydają się być odpowiedzialni...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dlatego napisałem, że w praktyce się tego nie da wprowadzić, ale też bez wprowadzenia tego zawsze będzie źle. Błędne koło.
GrzeTor (1279 punktów)

>Sugerujesz, że ojcowie wychowują dzieci lepiej?

Średnio wychodzi tak: para jest lepsza niż samotny ojciec potem długo nic... a na samym końcu samotna matka
Irracja (4721 punktów)
> A oburzone młode mamy powinny się zastanowić, dlaczego ludzie zaczynają unikać towarzystwa małych dzieci.

... z tym to do końca się nie zgodzę, aż tak bardzo "małych dzieci" nie unikają. Raczej unikają ich gdy są pod "opieką rozwydrzonych rodziców". Gdy dzieci są same, bez rodziców, to nie wiele trzeba by zajęły się same sobą. Przynajmniej w większości wypadków. Ale gdy obok są rodzice, zwłaszcza ci "rozbawieni" i zbywający swe pociechy... aaa, wtedy to już inna "bajka". Dużo wtedy potrafią by zwrócić uwagę swych rodziców...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
finerbijk (17282 punktów)
Prywatne zony child free są ok. Można by jeszcze dodać Jew free, Musli free, tylko czy jeszcze jest sens wychodzić z domu. Ludzie bywają upierdliwi, i nie tacy jak chcemy, nie poradzisz.
12-09-2017 18:17 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>Prywatne zony child free są ok. Można by jeszcze dodać Jew free, Musli free, tylko czy jeszcze jest sens wychodzić z domu. Ludzie bywają upierdliwi, i nie tacy jak chcemy, nie poradzisz.

No dobra, wiem, że to ironia była. Ale to jednak przecież nie to samo. Nie można dyskryminować grup narodowych czy religijnych, ani państwo nie może tego robić, ani prywatni przedsiębiorcy. Wiekowo jednak ludzi dyskryminować można i należy, strach pomyśleć, co by było, gdyby tę dyskryminację zniesiono i dziesięciolatki zyskałyby wolność poruszania się, wyboru szkoły albo dysponowania własnością. Dyskryminacja wiekowa tym różni się od innych, że w zasadzie każdy członek grupy dyskryminiwanej - oprócz pechowców którzy umrą w wyniku choroby albo wypadku, ale im już wszystko obojętne - ma gwarancję przejścia do grupy uprzywilejowanej, i to bez żadnego działania ze swojej strony. W ten sposób kazdy doznaje pewnego awansu społecznego, co dobrze wpływa na samopoczucie. Toteż nie należy dzieciom za bardzo współczuć i należy dyskryminować je stale, żeby bardzo chciały dorosnąć.
12-09-2017 20:12 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
> Dyskryminacja wiekowa tym różni się od innych, że w zasadzie każdy członek grupy dyskryminiwanej - oprócz pechowców którzy umrą w wyniku choroby albo wypadku, ale im już wszystko obojętne - ma gwarancję przejścia do grupy uprzywilejowanej, i to bez żadnego działania ze swojej strony.

...a później znów do strefy dyskryminowanej i też bez żadnego działania ze swojej strony


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
13-09-2017 06:21 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>...a później znów do strefy dyskryminowanej i też bez żadnego działania ze swojej strony
No i to już jest poważny problem, bo z takiego poczucia degradacji rodzą się Rydzyki i inne grzybice społeczne. Wiadomo, że czasy są inne i starcy nie mogą być już bazą danych wszelkich mądrości i autorytetami od wszystkiego, ale bezużytecznymi starymi piernikami też być nie muszą. Przeciwdziałanie to większa koncentracja na życiu rodzinnym, kosztem indywidualnego dążenia do coraz większej ilości pieniędzy.
13-09-2017 07:34 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>...a później znów do strefy dyskryminowanej i też bez żadnego działania ze swojej strony
>No i to już jest poważny problem, bo z takiego poczucia degradacji rodzą się Rydzyki i inne grzybice społeczne.

Zasadnie szukasz przyczyny tych społecznych grzybic, choć to temat na długą dyskusję, a dyskryminacja starych ludzi nie jest jedyną, ani (moim zdaniem) najważniejszą przyczyną

>Wiadomo, że czasy są inne i starcy nie mogą być już bazą danych wszelkich mądrości i autorytetami od wszystkiego, ale bezużytecznymi starymi piernikami też być nie muszą.
Nawet ci, którzy nie aspirują do bycia autorytetami z racji wieku, są w starości dyskryminowani. Popatrz jak traktowani są starzy ludzie np w szpitalach.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
12-09-2017 21:36 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>Toteż nie należy dzieciom za bardzo współczuć i należy dyskryminować je stale, żeby bardzo chciały dorosnąć.

... później tak bardzo chcą dorosnąć, że w wieku 18 lat nie można ich okiełznać. Rzucają szkołę, idą "na giganta", idą w narkotyki i alkohol, itp, itd... niestety, to też nie jest "dobra droga". Nooo, chyba że PiS ją obowiązkowo wprowadzi...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Zbyt surowe wychowanie to taka sama skrajność jak zbytnie pobłażanie dziecku, a najgorszy jest kombos w postaci jednego surowego rodzica (zwykle ojca) i drugiego uległego (zwykle matki).
13-09-2017 06:32 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>Zbyt surowe wychowanie to taka sama skrajność jak zbytnie pobłażanie dziecku, a najgorszy jest kombos w postaci jednego surowego rodzica (zwykle ojca) i drugiego uległego (zwykle matki).
No pewnie, w niczym nie należy przesadzać. Moim zdaniem dziecko powinno cały czas doświadczać "awansu". Niemowlakowi w ogóle nic nie wolno - nie może decydować nawet o swojej pozycji w przestrzeni. Trzylatek trochę już może, ale nie wolno mu samemu wyjść z mieszkania, nie może decydować o tym, co je, w co się ubiera, kiedy idzie spać itd., ale to się za kilka lat powinno trochę zmienić. W ciągu dorastania wolność wyboru zwiększa się i tak powinno być. Problem powstaje wtedy, gdy w wieku lat kilkunastu dzieciakowi nagle stawia się bariery, których kiedyś nie stawiano - na przykład dwunastolatkowi rodzice nie kazali się spowiadać, z kim się spotyka i dlaczego ("bo przecież zawsze grzeczny był"), a szesnastolatkowi nagle każą. To jest odwrotność normalnej kolei rzeczy i rodzi bunt.

Co do surowości, to czasem dziwnie się to rozumie, więc zawsze lepiej zapytać. Mój kolega opowiadał kiedyś, jak to stosuje "twardą rękę" do swego syna. Takie wyrażenie kojarzy mi się z biciem, karami, szlabanami i tego typu opresyjnym stylem wychowania, więc niezbyt mi się to spodobało, ale zapytałem gościa, co konkretnie ma na myśli. "No, młodego uczę, żeby czasem posprzątał w domu, umiał trochę gotować, pranie zrobić, takie tam". Aha, no to ja też jestem za "twardą ręką"
13-09-2017 17:56 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Moim zdaniem dziecko powinno cały czas doświadczać "awansu". Niemowlakowi w ogóle nic nie wolno - nie może decydować nawet o swojej pozycji w przestrzeni. Trzylatek trochę już może, ale nie wolno mu samemu wyjść z mieszkania, nie może decydować o tym, co je, w co się ubiera, kiedy idzie spać itd., ale to się za kilka lat powinno trochę zmienić.

Tylko, że wielu ludzi zostaje tymi 3-latkami mając lat nawet 60. Dlaczego 3 latek nie decyduje? Bo jest głupi. Dlaczego więc głupi dorosły decyduje? Bo skoro mamy demokrację, to władza chce głupich obywateli, bo ich łatwo zmanipulować.

>W ciągu dorastania wolność wyboru zwiększa się i tak powinno być.

Wiek to nie wyznacznik dojrzałości. Tak powinno być, ale większość nie dojrzewa.

>Problem powstaje wtedy, gdy w wieku lat kilkunastu dzieciakowi nagle stawia się bariery, których kiedyś nie stawiano - na przykład dwunastolatkowi rodzice nie kazali się spowiadać, z kim się spotyka i dlaczego ("bo przecież zawsze grzeczny był"), a szesnastolatkowi nagle każą.

Albo nakładają za duże wymagania, wydzielają np komputer na godzinę dziennie, nie pozwalają iść na boisko, każą się uczyć, zamiast oceniać dopiero za oceny, porównują do innych ("dlaczego nie uczysz się jak Jasiu?"), nie kupią czegoś co mają inni ("ty nie jesteś inni") i tym samym tacy rodzice popadają w sprzeczności logiczne, a w dodatku stają się tytanami, z którymi trzeba walczyć i nie wiadomo właściwie po co żyć, bo "dobro" jakie powinniśmy robić to nieprzyjemne obowiązki i opresje, a "zło" to to co sprawia przyjemność. No i oczywiście są dzieci głupie i one mając takich surowych rodziców zostają kujonami, są obkuci w wiedzę, ale nic z tego nie rozumieją, są po prostu głupi i wycofani społecznie. Są też dzieci inteligentne i one sobie i tak radzą, ale uczą się, że muszą sami sięgać po swoje i zazwyczaj właśnie po zakazane...

Rodzice najpierw powinni sami być szczęśliwi, wiedzieć po co żyją i nie mieć nałogów, a dopiero wtedy mogą mieć dzieci. Jeśli tak nie jest, to dzieci będą cierpieć. Niektórzy z tego wyjdą, bo są takie możliwości, a inni przepadają bezpowrotnie, choć mogą mieć duży potencjał, ale okoliczności są niszczące.

>Co do surowości, to czasem dziwnie się to rozumie, więc zawsze lepiej zapytać. Mój kolega opowiadał kiedyś, jak to stosuje "twardą rękę" do swego syna. Takie wyrażenie kojarzy mi się z biciem, karami, szlabanami i tego typu opresyjnym stylem wychowania, więc niezbyt mi się to spodobało, ale zapytałem gościa, co konkretnie ma na myśli. "No, młodego uczę, żeby czasem posprzątał w domu, umiał trochę gotować, pranie zrobić, takie tam". Aha, no to ja też jestem za "twardą ręką"

No czyli ten kolega nie ma twardej ręki, tylko wychowuje dziecko normalnie, tak jak powinien.
14-09-2017 10:46 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Nie można dyskryminować grup narodowych czy religijnych, ani państwo nie może tego robić, ani prywatni przedsiębiorcy.
Wszystko można, zależy od stosunku mocy dyskryminującego do mocy tych czujących się za dyskryminowanych. Polska: brak uznania narodowości śląskiej; odmowa rejestracji Kościoła Potwora Spaghetti; Rosja: zakaz działalności Świadków Jehowy; Arabia Saudyjska i część innych krajów arabskich: za konwersje na inną religię i ateizm ścięcie łba;

>Dyskryminacja wiekowa tym różni się od innych, że w zasadzie każdy członek grupy dyskryminiwanej - oprócz pechowców którzy umrą w wyniku choroby albo wypadku, ale im już wszystko obojętne - ma gwarancję przejścia do grupy uprzywilejowanej, i to bez żadnego działania ze swojej strony.
Jasne, dzieciakom pozwolić na wszystko to katastrofa dla nich samych. W niektórych krajach europejskich to raczej rodzice muszą się martwić, żeby nie podpaść dziecku, które może ich łatwo oskarżyć o cokolwiek, i nie ma to tamto.
Jednak mimo wszystko, zakaz na drzwiach lokalu wprowadzania psów i dzieci budzi jakiś niesmak.
Irracja (4721 punktów)
>>Polska: brak uznania narodowości śląskiej;

... z tym to sami Ślązacy mają problem. Jak dotychczas to trwała jakaś zakulisowa walka między dwoma "związkami Ślązaków"...
... W znacznej mierze promują tę opcję osoby przyznające się do narodowości niemieckiej. Część zaś bardziej interesują względy gospodarczo-finansowe "autonomii", niż względy narodowościowo-kulturowe. Stąd ten bardzo sceptyczny stosunek władz do tego tematu. Zwłaszcza przez PiS...

>Arabia Saudyjska i część innych krajów arabskich: za konwersje na inną religię i ateizm ścięcie łba;

... tak jako ciekawostka. Polska w 1668 roku też uchwaliła karę śmierci za odstępstwo od katolicyzmu. Nigdzie nie znalazłem informacji by oficjalnie (i kiedy) Polska odstąpiła od tej prawnej regulacji...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
12-09-2017 19:59 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)Heredim free zones?
>Prywatne zony child free są ok. Można by jeszcze dodać Jew free, Musli free, tylko czy jeszcze jest sens wychodzić z domu. Ludzie bywają upierdliwi, i nie tacy jak chcemy, nie poradzisz.

Jezeli Żyd zachowuje się jak należy - nie ma najmniejszego sensu postulować jakiejkolwiek formy segregacji. Ale niestety jest liczna kategoria Żydów - ultraortodoksów - którzy zachowują się jak berbecie jak wyżej albo i gorzej - na przykład na pokładach samolotów. Spokojny pasażer samolotu bywa niestety narażany na jazgot i nieznośne zachowanie rozkapryszonego i zepsutego berbecia jak równiez na podobne zachowanie aroganckiego i nietolerancyjnego heredim, który może zrobić awanturę - na przykład - z powodu tego, iż nie chce siedzieć obok kobiety. I jednych i drugich powinno się eliminować z pokładów samolotów - ewentualnie przewozić ich w oddzielnych pomieszczeniach samolotów.

"Problem agresywnych, aroganckich, mizoginistycznych ultraortodoksów żydowskich, zamieniających lot samolotem w piekło dla pasażerów i obsługi - był już poruszony w wątkach: "Podniebne siurpryzy" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,664841) oraz "Rasizm At work. Odmiana samolotowa" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,691942). W lutym bieżącego roku miało miejsc kolejne zdarzenie z serii. Tym razem liczna grupa delikwentów jak wyżej weszła na pokład samolotu linii lotniczych EasyJet - lecącego z Tel Awiwu do Luton. Od samego początku były z nimi ogromne kłopoty. Primo nie chcieli siedzieć przy kobietach - co wywoływało chaos, wrzawę i nerwową atmosferę, zwłaszcza że stojący (bo nie chcieli siedzieć przy kobietach) w wąskim przejściu między rzędami foteli ultraortodoksi blokowali całkowicie możliwość swobodnego przemieszczania się - na przykład do toalety - tak pasażerom jak i obsłudze lotu. Secundo, odnosili się z pogardą i wyższością tak do obsługi jak i pozostałych pasażerów. Tertio, generowali przez cały lot jazgotliwą wrzawę - wielce męczącą tak dla pozostałych pasażerów jak i obsługi. Po czwarte, stwarzali zagrożenie dla bezpieczeństwa lotu, usiłując korzystać z urządzeń, których wykorzystywanie przez pasażerów jest surowo zabronione. W pewnym momencie skala skandalicznych zachowań jak wyżej sięgnęła takiego pułapu, iż obsługa lotu zdecydowała się na powiadomienie policji. Ultraortodoksi po wylądowaniu opuścili pokład samolotu w obecności funkcjonariuszypolicji. Zainteresowanych detalami odsyłam do podlinkowanego materiału. Tymczasem warto poświęcić problemowi jak wyżej parę słów."

www.racjonalista.pl/forum.php/s,743174
13-09-2017 06:38 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Heredim free zones?

Wystarczy stosować równo przepisy linii lotniczych i osobnika awanturującego się potraktować tak jak pana Jana Marię, nie troszcząc się o polsko-żydowski zwyczaj uważania się za nietykalne wyjątki. Natomiast tworzenie jazgotu, przynajmniej w tanich liniach lotniczych, zakazane najwyraźniej nie jest i nie trzeba wcale do tego ortodoksyjnych albo w ogóle jakichkolwiek żydów.
Arminius (25555 punktów)Nietykalni Heredim?
>Wystarczy stosować równo przepisy linii lotniczych i osobnika awanturującego się potraktować tak jak pana Jana Marię, nie troszcząc się o polsko-żydowski zwyczaj uważania się za nietykalne wyjątki.

Wyjątki - Jak Jan Maria i tym podobne - zdarzają się wszędzie, wśród różnorakich nacji - i oczywiście należy je traktować odpowiednio. Z żydowskimi ultraortodoksami jest zasadniczo inaczej. Otóż ich rasistowskie, ksenofobiczne i mizoginistyczne zachowania - będące wypadkową ich światopoglądu - są standardem, niczym wyjątkowym. W związku z powyższym jak najbardziej uzasadnionym jest wyłączyć ich jako specyficzną podgrupę do traktowania według specjalnych zasad.
13-09-2017 10:35 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Heredim free zones?

> jest liczna kategoria Żydów - ultraortodoksów - którzy zachowują się jak berbecie jak wyżej albo i gorzej - na przykład na pokładach samolotów. Spokojny pasażer samolotu bywa niestety narażany na jazgot i nieznośne zachowanie rozkapryszonego i zepsutego berbecia jak równiez na podobne zachowanie aroganckiego i nietolerancyjnego heredim, który może zrobić awanturę - na przykład - z powodu tego, iż nie chce siedzieć obok kobiety. I jednych i drugich powinno się eliminować z pokładów samolotów - ewentualnie przewozić ich w oddzielnych pomieszczeniach samolotów.
Skoro grupą uciążliwą nie są tylko dzieci, dyskryminowanie akurat ich strefami child-free nie ma racji bytu; strefę specjalną należałoby ustanowić wg klucza deklarowanych oczekiwań, czyli w tym wypadku "noise-free" - jak mi się zdaje.

Co oczywiście pozostanie bez - nomen omen - echa, jako że w eliminowaniu dzieci z otoczenia nie o same oddziecięce hałasy idzie. A zobowiązanie się do niehałasowania samym dorosłym wyda się ryzykowne, przez co postulat taki okaże się marketingowo chybiony.

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365