Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego nauka przebiera nogami w miejscu?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
30-09-2020 21:06Arminius (25555 punktów)Dlaczego nauka przebiera nogami w miejscu?
Ocena 3 na 3
Przełom wieku 19 i 20 zaznaczył się rewolucyjnymi odkryciami oraz wynalazkami naukowymi i technicznymi. Człowiek żyjący na przestrzeni lat 1880 - 1920 doświadczył zawrotu głowy od zmian jakie obserwował gołym okiem. Jeżeli porównamy jakość tych wynalazków i tempo ich powstawania z okresem 1980 - 2020 - dochodzimy do konstatacji ( czy smutnej???), że współczesna nauka stoi w miejscu i boksuje. Dlaczego? Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?
Do napisania tego wątku skłoniła mnie rozmowa, jaką dzisiaj przeprowadziłem z kolegą - naukowcem nauk ścisłych, który utrzymywał, iż żyjemy w dobie ogromnej ekspansji nauki. A przecież ja pamiętam już rzeczywistość kilkadziesiąt lat wstecz. I będę twierdził, iż tak naprawdę od - powiedzmy 1975 - niewiele w tym względzie (osiągnięcia naukowe) się zmieniło.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rozmyślający (88 punktów)
Siedzę w naukach technicznych i raczej przychylam się do stwierdzenia Pańskiego kolegi, niemniej pewien zastój w dzisiejszej nauce ma moim zdaniem kilka przyczyn:
1. drążymy w głąb odkrycia już dokonane (np. ulepszamy komputery, tworzymy bardziej wydajne techniki telekomunikacji, skuteczniejsze lekarstwa na choroby już w pewnym stopniu leczone itp.);
2. nauka stałą się bardziej skomplikowana - rozwiązania najprostsze (lub intuicyjne) w wielu dziedzinach zostały już opracowane, a opracowanie rozwiązań bardziej złożonych jest nieporównywalnie trudniejsze;
3. biurokratyzacja nauki, która doprowadziła do oceniania osiągnięć pracowników naukowych raczej na podstawie liczby publikacji i ich cytowań, a nie rzeczywistych odkryć;
4. są problemy, których zrozumienie przekracza cały czas nasze możliwości techniczne (np. zrozumienie działania i budowy mózgu, problemy astronomiczne).
5. paradoksalnie upowszechnienie uprawiania nauki spowodowało, że w natłoku rezultatów (a często również zwykłej naukowej makulatury) trudniej jest dostrzec istotne zagadnienia.
01-10-2020 00:28 
 Ocena 7 na 7
Paolo Monstro (6146 punktów)
Myślę, że wyczerpuje się też formuła nauk ścisłych, jaka funkcjonowała przez ostatnie setki lat. Mówię o opieraniu nauk ścisłych na formalnych teoriach naukowych.
O ile to działało dobrze w przypadku rozwiązań 'prostych i intuicyjnych', o tyle gdy, jak piszesz, idziemy w głąb, tworzenie teorii naprawiających wady swoich poprzedników czyni te teorie znacznie bardziej skomplikowanymi. Ludzie przestają ogarniać wielowymiarowe, skomplikowane twory, które są częścią jeszcze większych wielowymiarowych teorii z setkami pojęć a do tego nowe teorie generują kolejne pytania, paradoksy i wady.

Coraz dokładniejsze opisywanie świata generuje coraz szybciej rosnącą liczbę nowych pytań i przy użyciu aktualnego sposobu opisywania świata zwyczajnie się zatykamy. Trzeba odnaleźć nowy paradygmat by dokonać dużego skoku, nie mam pojęcia co to mogłoby być?
Może sztuczna inteligencja? Zamiast budować teorie, definiować pojęcia, zależności itd ... można opisać obserwacje i uczyć system tak długo aż sam odnajdzie pojęcia i zależności. Choć nie znalibyśmy teorii (byłaby zdefiniowana na twardym dysku jakiejś sieci neuronowej jako funkcja milionów zmiennych), mielibyśmy system, który przepowie (zazwyczaj poprawnie) konsekwencje. W niektórych przypadkach to nie wystarcza lub wymaga dodatkowych wysiłków (np. gdy chcielibyśmy sprawdzić jakie warunki trzeba spełnić by doprowadzić do jakiś konsekwencji), ale przyspiesza rozwój.

Nie zgodziłbym się też, że postęp jest niewielki. Tylko poprzez osiągniecia w dziedzinie komunikacji i przetwarzania informacji w ciągu ostanich 30 lat nastąpiła zmiana sposobu funkcjonowania całej cywilizacji ludzkiej. Ta zmiana jest tak gigantyczna, że jeszcze nie umiemy jej pojąć i przewidzieć wszystkich konsekwencji.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
01-10-2020 11:23 
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)wąskie horyzonty?
>Trzeba odnaleźć nowy paradygmat by dokonać dużego skoku, nie mam pojęcia co to mogłoby być?

Otóż to. I chyba nie powinien ów paradygmat być z obszaru IT.
Problem będzie taki, iż do wykreowania takiego nowego paradygmatu, niezbędne są kreatywne, i wszechstronne umysły, ogarniające trochę większy horyzont. Takich zaś, w czasach bardzo wąskich specjalizacji chyba już nie ma?
01-10-2020 23:53 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: wąskie horyzonty?
>>Trzeba odnaleźć nowy paradygmat by dokonać dużego skoku, nie mam pojęcia co to mogłoby być?
>Otóż to. I chyba nie powinien ów paradygmat być z obszaru IT.
Mój ad-hoc pomysł ze sztuczną inteligencją to nie nowy paradygmat tylko przyspieszenie powolnego?, aktualnie używanego paradygmatu. Nie mam pomysłu.

>Problem będzie taki, iż do wykreowania takiego nowego paradygmatu, niezbędne są kreatywne, i wszechstronne umysły, ogarniające trochę większy horyzont. Takich zaś, w czasach bardzo wąskich specjalizacji chyba już nie ma?

Mówimy o podstawie naszego myślenia. Jesteśmy, jako cywilizacja od tysięcy lat, a jako ludzie od dziecka, wychowywani na logicznym sposobie rozumowania. Mamy zaprogramowany mózg podstawowymi funkcjami logicznymi i rachunkiem predykatów, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Być może się z tym rodzimy a pokolenia matematyków tylko sofrmalizowały to jak myślimy. Ludzie nauki są w tym jeszcze znacznie głębiej osadzeni i świadomie używają systematycznego myślenia. Jeśli to odrzucimy to nie umiemy się nawet porozumiewać.

Wg mnie, ktokolwiek ogarniający jedną czy więcej dziedzin nie będzie już w stanie wyjść z tego schematu myślenia. Taką zmianę paradygmatu musiałby zaproponować ktoś, kto ma umysł zupelnie nie skalany nauką, nie umie się komunikować (bo nasz język też opiera się na elementach logicznych -jak definicje pojęć) a jednocześnie w jednym życiu, samodzielnie umiałby tak uporządkować swój sposób myślenia by osiągać lepsze efekty niż najwięksi geniusze matematyki opierający się na dziesiątkach pokoleń geniuszy z przeszłości. Musiałby to też umieć wytłumaczyć całej reszcie nie znającej jego sposobu komunikacji. Pewnie to jest możliwe, ale obawiam się, że z ludzkich mózgów już tego nie wyciśniemy.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
02-10-2020 01:31 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>Taką zmianę paradygmatu musiałby zaproponować ktoś, kto ma umysł zupelnie nie skalany nauką, nie umie się komunikować (bo nasz język też opiera się na elementach logicznych -jak definicje pojęć)

Jest kilku takich na tym forum ...

>a jednocześnie w jednym życiu, samodzielnie umiałby tak uporządkować swój sposób myślenia by osiągać lepsze efekty niż najwięksi geniusze matematyki opierający się na dziesiątkach pokoleń geniuszy z przeszłości.

... i są święcie przekonani, że tego właśnie dokonali.

>Musiałby to też umieć wytłumaczyć całej reszcie nie znającej jego sposobu komunikacji.

Usilnie próbują to robić, ale to jak orka na ugorze.
02-10-2020 12:27 
 Ocena 5 na 5
salek (4701 punktów)
>Problem będzie taki, iż do wykreowania takiego nowego paradygmatu, niezbędne są kreatywne, i wszechstronne umysły, ogarniające trochę większy horyzont. Takich zaś, w czasach bardzo wąskich specjalizacji chyba już nie ma?
To chyba źle postawione pytanie. Problemem jest tu nie brak dość szerokich umysłów, a raczej szerokość problemu. Człowiek został ewolucyjnie ukształtowany do rozwiązywania problemów o bardzo ograniczonej ilości wymiarów, niestety nauka w XX znacznie przekroczyła tę ilość. Kiedyś, powiedzmy do ~XIVw człowiek z szerokim horyzontem był w stanie objąć całość nauki, bo było to raptem kilkadziesiąt tomów, z czego kilka(naście?) z nauk ścisłych. Pomijając problem z ich dostępnością była to wiedza do ogarnięcia przez jednego człowieka, wiec koncepcja 'kogoś o szerokich horyzontach' była podstawna. Dziś z trudnością daje się objąć całość wiedzy z jednego segmentu nauki, a często i to bywa ułudą, w latach 50-tych XXw uważano że już sama matematyka w całości jest nie do ogarnięcia przez jedną osobę. Dlatego dziś problem kreatywnych i szerokich umysłów to nie problem ich braku - bo takowe są - tylko problem detaliczności tej wiedzy. Człowiek który wie trochę o wszystkim tak naprawdę wie bardzo niewiele - zbyt mało by na tej podstawie budować interdyscyplinarne wnioski. Chyba nawet czasy dylematów 'wiem wszystko o czymś' vs 'wiem trochę o wszystkim' są również za nami. W efecie koncepcja, że dopiero stworzenie systemów zdolnych pojmować, ale ze znacznie większymi możliwościami gromadzenia i pojmowania może dać jakiś impuls do szerszego rozwoju.

Druga strona medalu to problem widoczności takich ludzi, czego przykład mamy na forum. Nie widać ludzi, którzy coś wiedzą i usiłują się tym podzielić, widać za to wielu krzykaczy, którzy przede wszystkim próbują przeforsować własne urojenia - mniejsza z tym czy jest to świadome forsowanie głupot (troling), czy zwykła, ordynarna głupota. I niestety ludzi z ugruntowanymi, szerokimi horyzontami za tym jazgotem nie widać, a to zapewne jest skutkiem ułatwienia komunikacji i publikacji z jednej strony, a wychowawcze problemy z zapewnieniem odpowiedniego rozwoju emocjonalnego z drugiej. Do upowszechnienia internetów troling miał bardzo ograniczony zasięg, zwykła głupota trochę szerszy, niemniej jednak oba nie miały wielkiego znaczenia w naukowym obiegu.
02-10-2020 14:26 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)
>> do wykreowania nowego paradygmatu, niezbędne są kreatywne, i wszechstronne umysły, ogarniające trochę większy horyzont. Takich zaś, w czasach bardzo wąskich specjalizacji chyba już nie ma?
> Problemem nie brak dość szerokich umysłów, a raczej szerokość problemu. Człowiek został ewolucyjnie ukształtowany do rozwiązywania problemów o bardzo ograniczonej ilości wymiarów, nauka w XX znacznie przekroczyła tę ilość.
Ciekawość jest z raju, w nadmiarze drogą do piekła! Informacja jest narkotykiem, aktywuje układ nagrody ten sam co jedzenie, seks, w nadmiarze obniża szczęście.

zgadzam sie z autorem, przełom wieku 19 i 20 zaznaczył się rewolucyjnymi odkryciami oraz wynalazkami, dzisiaj to tylko przypisy do nich
Leonardoo (1099 punktów)Odp: Dlaczego nauka przebiera nogami w miejscu?
Zgadzam się, że w potocznym odczuciu nauka zabuksowała w miejscu.
Przyczyn zapewne jest wiele. Ja dodam ze swoich spostrzeżeń:
1) komercjalizacja wszystkiego - pazerność na pieniądze, kult pieniądza - wiencyj piniondzuf, zysk ponad wszystko - nie ten bohaterem, kto coś odkrył, wynalazł, skonstruował, ale ten kto więcej ukradł
2) pogarda dla prawdy w ogóle, w tym dla prawdy naukowej - pragmatyzm w życiu codziennym, a bezczelny nihilizm w dyskusjach - dzięki internetowi każdy może pleść co mu się spodoba i jeszcze na tym zarabiać na youtube jako lajkowany fajnojutuber
3) imho, najważniejszy czynnik: ogromna, gigantyczna aktywność umysłowa ludzkości została utopiona w branży informatycznej - miliony najzdolniejszych ludzi poświęca tysiące godzin na uczenie się technologii, które za rok, dwa już pójdą na śmietnik - pościg psa za kiełbasą na kiju.
Pamiętam cudowne programy, które dzięki ciągłym zmianom systemów operacyjnych Microsofta poszły na śmietnik.
Najlepsi ludzie wypalają się robiąc rzeczy, które służą nielicznym do większej kontroli populacji. Czym jest tzw. sztuczna inteligencja jak nie globalnym obozem koncentracyjnym? - Kiedyś prawie na każdym skrzyżowaniu dróg stał krzyż i napis: Memento mori. I ludzie kochali życie... Dziś na każdym skrzyżowaniu jest kamera obrotowa... a na każdym kroku słyszysz głos automatu: "Włóż maskę na ryj!" lub jakoś podobnie.
01-10-2020 11:08 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)zdominowani?
>3) imho, najważniejszy czynnik: ogromna, gigantyczna aktywność umysłowa ludzkości została >utopiona w branży informatycznej - miliony najzdolniejszych ludzi poświęca tysiące godzin na >uczenie się technologii, które za rok, dwa już pójdą na śmietnik.

Tak, podobnie uważam. Branża IT jest zbyt zachłanna, za dużo energii talentów i środków konsumuje.
okragly (21676 punktów)Odp: Dlaczego nauka przebiera nogami w miejscu?

Po co wynalazki? żebyśmy szybciej biegali w kołowrotku patoelit!? Pracujemy więcej niż chlop pańszczyźniany (mieli co drugi dzien świeto kościelne)

zakazać wynalazków! Ja nie mam potrzeby nowych oprócz
-energia czysta, nie za tania i nie za droga
-zdrowie do 77 lat, po 77 niech się popsuje w kilka dni i koniec. Taki patent (też z raju)
-dziwne ze nic jeszcze nie wymyślili na ból zęba, próchnice, w raju nie było
-maść na porost włosów (w raju nie bylo lysych

przeciwnie do Was, najbardziej mi brakuje wynalazków społecznych a nie technicznych. Od 2200 lat rządzi Platon z niego religia i polityka w tym dzisiejsza liberalizmu (wolności indywidualności)

szukanie raju, moim celem
Fizyk (17637 punktów)
> ... A przecież ja pamiętam już rzeczywistość kilkadziesiąt lat wstecz. I będę twierdził, iż tak naprawdę od - powiedzmy 1975 - niewiele w tym względzie (osiągnięcia naukowe) się zmieniło.
> ... że współczesna nauka stoi w miejscu i boksuje. Dlaczego? Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest ignorancja. Siedzisz przed miniaturowym komputerem, który w 1975 roku nie zmieściłby się w hali fabrycznej, patrzysz w ekran, który w 1975 roku byłby tylko fantazją i czytasz naiwne wypowiedzi o eterze, kształcie Ziemi i utraconym raju.

To nie nauka stoi w miejscu i boksuje - to intelektualna ignorancja zalewająca to forum mieli bezpłodnie prymitywne idee odstawione już dawno przez naukę do lamusa. Ignorancja mechaniki kwantowej pozwalającej zrozumieć przełączanie tranzystorów na poziomie atomowym, ignorancja attosekundowej dynamiki elektronów emitujących fotony z ekranu LED, ignorancja relatywistycznych podstaw nawigacji satelitarnej, ignorancja mechanizmu powstawania gwiazd i planet, ignorancja ewolucji biologicznej, genetyki, neuropsychologii...
01-10-2020 09:52 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)czyja ignorancja?
>Ignorancja mechaniki kwantowej pozwalającej zrozumieć przełączanie tranzystorów na poziomie >atomowym, ignorancja attosekundowej dynamiki elektronów emitujących fotony z ekranu LED, >ignorancja relatywistycznych podstaw nawigacji satelitarnej, ignorancja mechanizmu powstawania >gwiazd i planet, ignorancja ewolucji biologicznej, genetyki, neuropsychologii...

Ale - dorozumiewam - jest to ignorancja cechująca... "elitę" naukową? Bo przecież od zwykłego śmiertelnika trudno wymagac, żeby dokonywał rewolucyjnych wynalazków?
01-10-2020 10:53 
 Ocena 3 na 3
uxbridge (5980 punktów)Odp: czyja ignorancja?
>Ale - dorozumiewam - jest to ignorancja cechująca... "elitę" naukową? Bo przecież od zwykłego śmiertelnika trudno wymagac, żeby dokonywał rewolucyjnych wynalazków?
Wystarczy, żeby zwykły śmiertelnik nieco rozumiał naukę a nie traktował jej jako namiastki Boga, który rozwiąże wszystkie rzeczywiste i wydumane problemy bez wysiłku z naszej strony. Trzeba wierzyć i się modlić, a stanie sie samo.
Jeszcze 30-40 lat temu, poważna choroba serca była czesto wyrokiem śmierci. W najlepszym wypadku odroczonym o kilka lat. Dziś szereg z nich leczy się zabiegami niemal kosmetycznymi. Choroby niegdyś śmiertelne stają się "zwykłymi" chorobami przewlekłymi (np AIDS). Ludzie z chorobami nowotworowymi żyją po kilkadziesiąt lat w dobrej kondycji. Ale co z tego? W 2000r mieliśmy być nieśmiertelni! Co prawda nikt poważny tego nie obiecywał, ale tak sobie wymyśliliśmy i nauka nas "zawiodła". Co z wycieczkami na Księżyc? Z koloniami na Marsie? Latajacymi samochodami? Oszukano nas! Zero postępu. To już lepszy jest Bóg. Pewnie dlatego, że nikt mu nie powie - sprawdzam!

A co do "rewolucyjnych wynalazków" spod małego palca, to nie ma takich. Za każdym kryje się wieloletnia mozolna praca całych grup ludzi zanim staną się takie "rewolucyjne", czyli powszechne i wpływające na codzienne życie. To włąśnie taka naiwna wiara w skokowy postęp jest potem źródłem rozczarowania. Oczekiwanie od nauki, że stanie się magią - czary mary i załatwione. Problemów nie przyjmujemy do wiadomości. Widział ktoś złota rybkę która mówi: to nie takie proste, teraz nie dam rady, moze coś mniej wymagającego? Do dupy z taką magią.
01-10-2020 11:01 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)sukces kontrowersyjny
>Jeszcze 30-40 lat temu, poważna choroba serca była czesto wyrokiem śmierci. W najlepszym wypadku >odroczonym o kilka lat. Dziś szereg z nich leczy się zabiegami niemal kosmetycznymi. Choroby >niegdyś śmiertelne stają się "zwykłymi" chorobami przewlekłymi (np AIDS). Ludzie z chorobami >nowotworowymi żyją po kilkadziesiąt lat w dobrej kondycji. Ale co z tego?

Przykład z postępem naukowym w medycynie jest dwubiegunowo kontrowersyjny. Bo faktem jest , że osiągnięto sporo ( na przestrzeni owych czterdziestu ostatnich lat) wydłużając znacząco długość życia, jednakże rewersem tego sukcesu jest wydłużenie życia i..... niemożność zapewnienia komfortu należytego przez większą część tego wydłużonego życia. W praktyce więc wykreowano kwalifikowaną gehennę ogromnej ilości ludzi na świecie. Bo umieranie powolne dogorywanie przez kilkanaście/ kilkadziesiąt lat - to nie jest postęp tylko regres, z punktu widzenia etycznego.
01-10-2020 11:05 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)Odp: sukces kontrowersyjny
>Bo umieranie powolne dogorywanie przez kilkanaście/ kilkadziesiąt lat - to nie jest postęp tylko regres, z punktu widzenia etycznego.
Powiedz to np. ludziom z rozrusznikami serca. Co to za życie, kiedy nie można żyć w pełni aktywnie i np. uprawiac sportów. Lepiej niech popełnią samobójstwo. Jak dostaniesz cukrzycy to też nie będziesz brał insuliny żeby "dogorywać" przez następne 20 lat tylko zdecydujesz się na szybką śmierć w męczarniach? Swojemu dziecku też tak poradzisz?
01-10-2020 12:03 
 0 na 4
okragly (21676 punktów)Odp: czyja ignorancja?

>Jeszcze 30 lat temu, poważna choroba serca była czesto wyrokiem śmierci.
cywilizacja stwarza choroby, by potem je leczyć.
w raju nie było cukrzycy (w ciągu 40 lat wzrost 4x) otyłości, bólów zęba (próchnicy), AIDS, korona wirus, chorób zakaźnych, W raju nie chorowali, bo na co? Wszystkie choroby sa albo odzwierzęce albo zakaźne, albo z złego pożywienia, nałogów czy braku stada, ruchu czy słońca. Raju to nie dotyczy (np nie hodowali zwierząt, nie mieli od kogo sie zarazić -żyli w małych grupach). Nie mieli chorób psychicznych np depresja, nerwica czy inne fobie.
Zobacz ile dzieci ma próchnice (niewolnikom celem oceny zdrowia zaglądano w zęby), w raju nie do pomyślenia. Współcześnie zdrowiem, życiem społecznym, duchowym nie dorastamy naszym pogardzanym przodkom z raju

szukanie raju, moim celem
01-10-2020 14:23 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>Ale - dorozumiewam - jest to ignorancja cechująca... "elitę" naukową?

Źle dorozumiewasz. To ignorancja cechująca ludzi, którzy twierdzą, że "współczesna nauka stoi w miejscu i boksuje".

>Bo przecież od zwykłego śmiertelnika trudno wymagac, żeby dokonywał rewolucyjnych wynalazków?

Ale można wymagać, by zwykły śmiertelnik - chociaż w zarysie - orientował się w postępie naukowym, jaki się dokonuje na jego oczach.

Wydaje mi się, że wiem skąd biorą się takie opinie jak ta, że "współczesna nauka stoi w miejscu i boksuje", w porównaniu z nauką z przełomu XIX i XX wieku. Żeby to wytłumaczyć posłużę się analogią: Mam w portfelu 1 zł i jest to cały mój majątek. Po godzinie pracy, która polegała np. na skoszeniu trawnika u sąsiada, mam w portfelu 20 zł. W ciągu godziny powiększyłem swój majątek dwudziestokrotnie! A teraz porównajmy przyrost mojego majątku z przyrostem majątku Billa Gatesa. Czy Bill jest w stanie powiększyć swój majątek dwudziestokrotnie w ciągu godziny? Nie. Czy to znaczy, że "stoi w miejscu i boksuje" (zarabiając w ciągu godziny miliony)?
01-10-2020 15:16 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)przykład chybiony

>Wydaje mi się, że wiem skąd biorą się takie opinie jak ta, że "współczesna nauka stoi w miejscu i boksuje", w porównaniu z nauką z przełomu XIX i XX wieku. Żeby to wytłumaczyć posłużę się analogią: Mam w portfelu 1 zł i jest to cały mój majątek. Po godzinie pracy, która polegała np. na skoszeniu trawnika u sąsiada, mam w portfelu 20 zł. W ciągu godziny powiększyłem swój majątek dwudziestokrotnie! A teraz porównajmy przyrost mojego majątku z przyrostem majątku Billa Gatesa. Czy Bill jest w stanie powiększyć swój majątek dwudziestokrotnie w ciągu godziny? Nie. Czy to znaczy, że "stoi w miejscu i boksuje" (zarabiając w ciągu godziny miliony)?

Ależ to kompletnie chybiony przykład. Moja teza jak wątku inicjującym wzięła się stąd, że mając kilkadziesiąt lat nie zauważyłem w swoim życiu żadnych istotnych zmian na przestrzeni przytoczonych czterech dekad. Ubieram się w zasadzie tak samo, jem tak samo, przemieszczam się tak samo, komputery już były, tylko się rozwinęły, tak samo telefony, tylko pojawiły się bez kabla. W badaniach kosmicznych regres, roboty nadal raczkują ( może to i dobrze) i tak dalej i tak dalej. Duża zmiana/postęp miała miejsce w medycynie - ale ma ona swoje paskudne oblicze. Problem ten zasługuje na potraktowanie w odrębnym wątku, który wkrótce postaram się "założyć".
Mam na myśli przełomowe zmiany, typu, no nie wiem...podróżowanie z prędkością światła, cofanie się w czasie....a nie kolejny nowy smartfon czy lekarstwo, które poprawi trochę statystykę wyleczalności danej choroby.
01-10-2020 16:43 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)Odp: przykład chybiony
>Ależ to kompletnie chybiony przykład.

Ten przykład miał pokazać, że aby miarodajnie ocenić np. przyrost wiedzy naukowej, trzeba brać pod uwagę pułap, z jakiego się startuje. Oczywistym jest fakt, że jak się posiada dużą wiedzę, to przyrost nowej wiedzy będzie proporcjonalnie mniejszy (do już posiadanej). Inaczej będzie w przypadku posiadania małej (lub żadnej) wiedzy - nawet niewielki przyrost wydaje się wtedy wielkim skokiem. Przyrost zdobytej wiedzy w tym drugim przypadku może być bezwzględnie mniejszy niż w tym pierwszym, ale będzie wyglądał na większy, bo porównujemy z innym stanem wyjściowym.

>Moja teza jak wątku inicjującym wzięła się stąd, że mając kilkadziesiąt lat nie zauważyłem w swoim życiu żadnych istotnych zmian na przestrzeni przytoczonych czterech dekad.

Może za słabo się przyglądałeś. A może to wrażenie wzięło się właśnie z tego, o czym pisałem wyżej - nasza obecna wiedza, rozwój przemysłowy i techniczny są już na tyle duże, że postęp (nawet duży) wydaje się relatywnie mały.

>Mam na myśli przełomowe zmiany, typu, no nie wiem...podróżowanie z prędkością światła, cofanie się w czasie....a nie kolejny nowy smartfon czy lekarstwo, które poprawi trochę statystykę wyleczalności danej choroby.

Masz nierealne oczekiwania, które biorą się właśnie z niezrozumienia tej względności, o której piszę. Przyrost majątku Billa Gatesa na początku jego kariery był wiekszy niż dzisiaj (proporcjonalnie do tego co posiadał zakładając firmę w garażu), ale to dzisiaj bezwzględnie zarabia więcej (choć nie więcej, w stosunku do tego, co obecnie posiada).
02-10-2020 13:49 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)Odp: czyja ignorancja?
>Wydaje mi się, że wiem skąd biorą się takie opinie jak ta, że "współczesna nauka stoi w miejscu i boksuje", w porównaniu z nauką z przełomu XIX i XX wieku. Żeby to wytłumaczyć posłużę się analogią: Mam w portfelu 1 zł i jest to cały mój majątek. Po godzinie pracy, która polegała np. na skoszeniu trawnika u sąsiada, mam w portfelu 20 zł. W ciągu godziny powiększyłem swój majątek dwudziestokrotnie! A teraz porównajmy przyrost mojego majątku z przyrostem majątku Billa Gatesa. Czy Bill jest w stanie powiększyć swój majątek dwudziestokrotnie w ciągu godziny? Nie. Czy to znaczy, że "stoi w miejscu i boksuje" (zarabiając w ciągu godziny miliony)?

No.. jak najbardziej. Mając miliardy i zarabiając miliony właściwie stoi w miejscu, choć 'zarobić milion w godzinę' dla zwykłego zjadacza chleba jest niewyobrażalne. Pytanie tylko czy ma potrzeby takie, by uzasadnić gwałtowne dajmy na to podwojenie majątku - na przykład niepohamowana chciwość. No więc jeżeli tak, to mając zasoby może na przykład dołożyć inną dochodową działalność i rzeczywiście ten majątek podwoić w krótkim czasie. I to byłoby osiągnięcie.
Arminius jest niepohamowanie chciwy naukowych osiągnięć i bogaty w wiedzę - więc pozornie duże zmiany w wykorzystaniu wyników badań podstawowych nie budzą wielkich emocji. Zjadacz chleba widząc efekty ich zastosowania zapewne uzna, że postęp jest wielki, a osiągnięcia znaczne. Pytanie tylko, czy rzeczywiście jest.. problematyczne jest jednak, że często duże osiągnięcia są wykonywane w wąskim polu, czego Arminius po prostu nie zauważy, nie śledząc na bieżąco wszystkich detali wszystkich dziedzin nauki, do czego nikt z nas po prostu nie jest zdolny. Nakłada się na to jeszcze wspomniany przez Ciebie 'efekt bazy'. A skutkiem jest właśnie ta dyskusja.
02-10-2020 13:32 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)Odp: Dlaczego nauka przebiera nogami w miejscu?
>Przyczyną takiego stanu rzeczy jest ignorancja. Siedzisz przed miniaturowym komputerem, który w 1975 roku nie zmieściłby się w hali fabrycznej, patrzysz w ekran, który w 1975 roku byłby tylko fantazją i czytasz naiwne wypowiedzi o eterze, kształcie Ziemi i utraconym raju.
O, i to jest w punkt.

>To nie nauka stoi w miejscu i boksuje - to intelektualna ignorancja zalewająca to forum [...]
Fizyku, ale problem postawiony przez Arminiusa nie dotyczy tylko tego forum. 'Intelektualna ignorancja' jest rzeczywiście jakąś odpowiedzią, jeżeli potraktować ją uniwersalnie, ale jednak na publicznym i powszechnym forum, jak nasze jest to zjawisko całkowicie uzasadnione i akceptowalne. Znakiem czasów, a i problemów nauki to nie tyle obecność zjawiska, a raczej przyczyna jego występowania (a więc brak popularyzacji i zrozumienia metody naukowej mimo powszechnej edukacji) i sposób nań reagowania. Niezależnie jednak od powyższego różnej maści trole i idioci będą występować w społecznościach zawsze, zwłaszcza na nomen omen tzw. forum publicznym, mając dziś znacznie łatwiejszą drogę do propagowania swych 'treści' właśnie dzięki miniaturowym komputerom i ich fantazyjnym ekranom. Nie są one jednak owocem jakichś nowych odkryć, a doskonaleniem znanych rozwiązań z ogromnym potencjałem.
06-10-2020 14:29 
 Ocena 1 na 1
Klapaucjusz (3379 punktów)
>Przyczyną takiego stanu rzeczy jest ignorancja.
To jest półprawda, czyli fałsz.

>Siedzisz przed miniaturowym komputerem, który w 1975 roku nie zmieściłby się w hali fabrycznej, patrzysz w ekran, który w 1975 roku byłby tylko fantazją i czytasz naiwne wypowiedzi o eterze, kształcie Ziemi i utraconym raju.
Pamiętam że gdy byłem jeszcze młody i chodziłem do szkoły, to prawie wszyscy kończyliśmy zabawy (w moim przypadku była to gra w piłkę) i wracaliśmy do domów, aby zasiadać przed telewizorem, który był olbrzymi i tylko czarno-biały. Przerywaliśmy zabawę po to aby oglądać nowy odcinek "Sondy". Teraz już telewizji nie oglądam, choć mógłbym upajać się niezwykłym obrazem na płaskich ekranach, ale jaki to ma sens jeżeli na tym ekranie pojawiają się produkcje typu "Rolnik szuka żony" czy setki tego typu programów. Nawet filmy dokumentalne są robione jak dla idiotów. Pozostałe programy to propaganda, lub czysta dezinformacja.
Teraz mamy płaskie ekrany. Mało tego do tych płaskich ekranów można podłączyć komputer, który jeszcze kilkanaście lat temu używano jako superkomputer w uczelniach i przez naukowców. No, ale teraz taki komputer odchodzi do lamusa, bo wygodniejszy jest laptop, który tak naprawdę tylko udaje komputer. No, ale to nie koniec bo teraz poszliśmy jeszcze dalej do przodu i zamiast używać komputery z wielkimi płaskimi wyświetlaczami to wygodniej jest mieć malutki wyświetlacz w kieszeni, który potrafi jeszcze robić to samo co telefon i latarka, ale jeszcze mniej potrafi niż prawdziwy komputer. Taki postęp mamy.
Jest internet, który niby wszystko zmienia. To tylko teoria, bo większość płaskich ekraników wyświetla dane ze stron/aplikacji typu: fb, twitter, youtube, netflix itd, itp.
Ktoś zaraz powie: ale przecież każdy może sam wybrać co mu się wyświetla na małym lub dużym płaskim ekraniku w internecie. No tak, ale to niewiele zmienia.
Kiedyś każdy też miał wybór i zamiast czytać jakiś romans, studiował jakieś teorie naukowe.
Nic się nie zmieniło pod tym względem, a nawet jest jeszcze gorzej, bo o wiele bardziej opłaca się wyświetlać na płaskich ekranikach jakieś obrazki z fb, niż opracowania jakiegoś szalonego naukowca.

Ignorancja jest promowana, ponieważ to się opłaca po prostu.
To jest szeroki temat, którego nie da się opisać w kilku słowach.

Natomiast przyczyna zastoju w nauce i nie tylko w nauce jest o wiele prostsza.
Przyczyną jest blokada dostępu do informacji.
Możliwe że to zdanie wzbudza zdziwienie, bo mamy internet, a tam podobno jest wszystko.
Otóż nie ma tam wszystkiego, a to co jest dostępne jest chronione przez prawo patentowe.

Żyjemy w dziwnych czasach, gdy pseudonaukowcy zaszczuci przez instytucję grantów opowiadają bajki o sztucznej inteligencji, automatach, globalnym ociepleniu, ograniczeniu populacji.
Prawdziwi naukowcy zeszli do podziemia, lub pracują dla wojska lub innych ludobójców, bo to się po prostu opłaca..

Jedyna szansa w prolach.
Elasp (6859 punktów)
>> ... A przecież ja pamiętam już rzeczywistość kilkadziesiąt lat wstecz. I będę twierdził, iż tak naprawdę od - powiedzmy 1975 - niewiele w tym względzie (osiągnięcia naukowe) się zmieniło.
>> ... że współczesna nauka stoi w miejscu i boksuje. Dlaczego? Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?
>Przyczyną takiego stanu rzeczy jest ignorancja. Siedzisz przed miniaturowym komputerem, który w 1975 roku nie zmieściłby się w hali fabrycznej...itd.

Czy jednak z Pana wypowiedzi nie wynika, że wraz z postępem nauki maleje liczba osób mogących zrozumieć twierdzenia naukowe (zwłaszcza te będące przedmiotem nowych odkryć)? Czy nie uważa Pan, że np. teorie fizyczne dojdą kiedyś do takiego poziomu skomplikowania i zaawansowania, że będą mogłyby być zrozumiane przez kilku ludzi na świecie, aż w końcu nauka osiągnie taki etap, kiedy kolejne pokolenia nie będą intelektualnie w stanie zrozumieć ewentualnych kolejnych twierdzeń? Nauka nie ma więc logicznego kresu, ma chyba jednak kres czysto ludzki - ?
Kulmin (4007 punktów)
>Przełom wieku 19 i 20 zaznaczył się rewolucyjnymi odkryciami oraz wynalazkami naukowymi i
>technicznymi. Człowiek żyjący na przestrzeni lat 1880 - 1920 doświadczył zawrotu głowy od zmian
>jakie obserwował gołym okiem. Jeżeli porównamy jakość tych wynalazków i tempo ich powstawania z
>okresem 1980 - 2020 - dochodzimy do konstatacji ( czy smutnej???), że współczesna nauka stoi w
>miejscu i boksuje. Dlaczego? Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?
>Do napisania tego wątku skłoniła mnie rozmowa, jaką dzisiaj przeprowadziłem z kolegą - naukowcem
>nauk ścisłych, który utrzymywał, iż żyjemy w dobie ogromnej ekspansji nauki. A przecież ja pamiętam
>już rzeczywistość kilkadziesiąt lat wstecz. I będę twierdził, iż tak naprawdę od - powiedzmy 1975 -
>niewiele w tym względzie (osiągnięcia naukowe) się zmieniło.

Najistotniejszym czynnikiem spowalniającym rozwój jest biologia naszych mózgów. Zapominamy, że ich kondycja wyewoluowała na sawannie. Nie jesteśmy przystosowani fizjologicznie do rozwiązywania problemów umysłu, mechaniki kwantowej, początkowej osobliwości, czarnych dziur, zawiłości genetycznych. Tylko raczej skąd wziąć żarcie, jak zdobyć partnera, jak przetrwać dzień.
Jest rzeczą niebywałą, że i tak możemy się tego podejmować ale 99% pracy naukowców to frustracja i ślepy zaułek i im zawilszy problem tym gorzej.
Nadzieję na wyniesienie zdolności kognitywnych na inny poziom niesie ze sobą SI, inżynieria genetyczna i cyborgizacja - a tutaj postęp jest duży.
01-10-2020 17:40 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>Najistotniejszym czynnikiem spowalniającym rozwój jest biologia naszych mózgów. Zapominamy, że ich kondycja wyewoluowała na sawannie. Nie jesteśmy przystosowani fizjologicznie do rozwiązywania problemów umysłu, mechaniki kwantowej, początkowej osobliwości, czarnych dziur, zawiłości genetycznych. Tylko raczej skąd wziąć żarcie, jak zdobyć partnera, jak przetrwać dzień.
>Jest rzeczą niebywałą, że i tak możemy się tego podejmować ale 99% pracy naukowców to frustracja i ślepy zaułek i im zawilszy problem tym gorzej.

Zgadzam się z tym w 100%. Uważam, że wszystko co było relatywnie "proste" zostało odkryte i przyswojone przez nas. Do zgłębienia są coraz to bardziej skomplikowane i złożone zagadnienia. Zwróćcie uwagę, że praktycznie co chwila odkrywamy coś nowego. Lecz te odkrycia rodzą więcej pytań, wątpliwości niż dają odpowiedzi.

Będę to powtarzał do znudzenia. Nigdy nie będzie tak, że poznamy odpowiedzi na wszelkie z możliwych pytań. Ponieważ ludzki mózg nie jest "przystosowany" do zgłębiania bardziej fundamentalnej wiedzy. Posiada też właściwości komplikowania i przekłamywania otaczającej nas rzeczywistości. Istnieje granica ludzkiego poznania i myślę, że powoli się do niej zbliżamy.
01-10-2020 19:51 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)dobry kierunek
>>Najistotniejszym czynnikiem spowalniającym rozwój jest biologia naszych mózgów. Zapominamy, że ich kondycja wyewoluowała na sawannie. Nie jesteśmy przystosowani fizjologicznie do rozwiązywania problemów umysłu, mechaniki kwantowej, początkowej osobliwości, czarnych dziur, zawiłości genetycznych. Tylko raczej skąd wziąć żarcie, jak zdobyć partnera, jak przetrwać dzień.
>>Jest rzeczą niebywałą, że i tak możemy się tego podejmować ale 99% pracy naukowców to frustracja i ślepy zaułek i im zawilszy problem tym gorzej.
>Zgadzam się z tym w 100%. Uważam, że wszystko co było relatywnie "proste" zostało odkryte i przyswojone przez nas. Do zgłębienia są coraz to bardziej skomplikowane i złożone zagadnienia. Zwróćcie uwagę, że praktycznie co chwila odkrywamy coś nowego. Lecz te odkrycia rodzą więcej pytań, wątpliwości niż dają odpowiedzi.
>Będę to powtarzał do znudzenia. Nigdy nie będzie tak, że poznamy odpowiedzi na wszelkie z możliwych pytań. Ponieważ ludzki mózg nie jest "przystosowany" do zgłębiania bardziej fundamentalnej wiedzy. Posiada też właściwości komplikowania i przekłamywania otaczającej nas rzeczywistości. Istnieje granica ludzkiego poznania i myślę, że powoli się do niej zbliżamy.

To ciekawa koncepcja, tłumaczyłaby nieźle zaistniały impas.
DyktaFon (9281 punktów)Odp: Dlaczego nauka przebiera nogami w miejscu?

>.... I będę twierdził, iż tak naprawdę od - powiedzmy 1975 -
>niewiele w tym względzie (osiągnięcia naukowe) się zmieniło.

Hmmmm...

Hmmmm....

Proszę wymienić przynajmniej jedną dziedzinę życia, w której od 1975 roku nic się nie zmieniło. Nie ma takiej.
Postawię tezę, że tak się przyzwyczailiśmy do ciągłych zmian, że już ich nawet nie zauważamy. Uznajemy, że to normalne i nie dziwi nas to.

Inna sprawa, że dziś namnożyło się tych "nauk" tyle, że kopanie dołów to też dziedzina nauki. I jeśli wszyscy, pracując jako zwykli rzemieślnicy, tytułują się naukowcami, to może powstawać wrażenie, że "nauka" nic nie robi. Ale prawdziwa nauka, bez tych cudzysłowów, to jednak robi sporo, tylko my już nawet tego nie rozumiemy. Obserwujemy jedynie efekty, nie wnikając w sedno i podstawy naukowe jakiegoś urządzenia/procesu/rozwiązania.

Podsumowując: mam dokładnie odwrotne wrażenie, niż autor tego wątku...

PS. Chyba, że mówimy tylko o polskiej nauce... tu mógłbym się zastanowić
01-10-2020 14:23 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)niewiele
>Proszę wymienić przynajmniej jedną dziedzinę życia, w której od 1975 roku nic się nie zmieniło.

Nie napisałem, ze nic się nie zmieniło. Napisałem że "niewiele się zmieniło". Rzecz w tym, iż postęp w nauce obecnej polega głównie - jak już ktoś to zauważył - na ulepszaniu istniejącego konceptu. Brak jest kreowania nowych paradygmatów i dokonywania w nich przełomów.
01-10-2020 15:08 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)Odp: niewiele
>>Proszę wymienić przynajmniej jedną dziedzinę życia, w której od 1975 roku nic się nie zmieniło.
>Nie napisałem, ze nic się nie zmieniło. Napisałem że "niewiele się zmieniło". Rzecz w tym, iż postęp w nauce obecnej polega głównie - jak już ktoś to zauważył - na ulepszaniu istniejącego konceptu. Brak jest kreowania nowych paradygmatów i dokonywania w nich przełomów.

Hmmmm...

Pamiętam, jak w 1975 rozmawiałem z Panem przez internet, pisząc na komórce... a wszystko to wyświetlało mi się na płaskim ekranie zawieszonym na ścianie. W domu ogrzewanym piecem kondensacyjnym sterowanym mikroprocesorowo. Prąd do tego wszystkiego czerpałem z ogniw fotowoltaicznych na dachu domu. Sąsiad właśnie podjeżdżał pod garaż swoim elektrycznym samochodem bez kierowcy A przyjechał z dworca, gdzie dostał się superszybkim pociągiem...

... ale może mnie pamięć myli? Muszę znów zażyć swoich leków na pamięć

Oczywiście wszystko zależy od rozumienia słowa "niewiele". Ja, w tym wypadku, rozumiem go jako synonim "wszystko"
01-10-2020 15:22 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)stare koncepty
>Pamiętam, jak w 1975 rozmawiałem z Panem przez internet, pisząc na komórce... a wszystko to >wyświetlało mi się na płaskim ekranie zawieszonym na ścianie. W domu ogrzewanym piecem >kondensacyjnym sterowanym mikroprocesorowo. Prąd do tego wszystkiego czerpałem z ogniw >fotowoltaicznych na dachu domu. Sąsiad właśnie podjeżdżał pod garaż swoim elektrycznym >samochodem bez kierowcy A przyjechał z dworca, gdzie dostał się superszybkim pociągiem...

Internet pojawił się w 1969 r. - więc rozmawiamy o udoskonalaniu istniejącego konceptu. Własnie o to mi chodzi, brak nowych paradygmatów, tylko rozwijanie starych. Że już nie wspomnę o autach takich czy siakich czy pociągach które trochę szybciej jeżdżą.
Słowem, to niezbyt imponujące co mi pan zaserwował. Nie twierdze, że to wielkie nic. Ale...czy jest pan w stanie - dam skromniutki przykład - dożyć w komforcie, ciesząc się życiem 120 lat?
uxbridge (5980 punktów)Odp: stare koncepty
>Internet pojawił się w 1969 r.
To był ARPANET. Internet to zupełnie inna jakość. Tzn różnica między nim a ARPANET-em nie jest po prostu ilościowa. Podobnie jak samochód to nie jest po prostu lepszy i szybszy zaprzęg konny, a PC kontrolowany współczesnym mikroprocesorem to nie jest po prostu szybszy kalkulator.
>więc rozmawiamy o udoskonalaniu istniejącego konceptu. Własnie o to mi chodzi, brak nowych paradygmatów, tylko rozwijanie starych.
No to koncept na loty kosmiczne miał już Cyrano de Bergerac.
03-10-2020 11:28 
 Ocena 2 na 2
bartech (554 punktów)
>>Pamiętam, jak w 1975 rozmawiałem z Panem przez internet, pisząc na komórce... a wszystko to >wyświetlało mi się na płaskim ekranie zawieszonym na ścianie. W domu ogrzewanym piecem >kondensacyjnym sterowanym mikroprocesorowo. Prąd do tego wszystkiego czerpałem z ogniw >fotowoltaicznych na dachu domu. Sąsiad właśnie podjeżdżał pod garaż swoim elektrycznym >samochodem bez kierowcy A przyjechał z dworca, gdzie dostał się superszybkim pociągiem...
>Internet pojawił się w 1969 r. - więc rozmawiamy o udoskonalaniu istniejącego konceptu. Własnie o to mi chodzi, brak nowych paradygmatów, tylko rozwijanie starych. Że już nie wspomnę o autach takich czy siakich czy pociągach które trochę szybciej jeżdżą.

Dokładnie! W odniesieniu do motoryzacji pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że ludzkość stoi w miejscu od tysięcy lat. Przecież współczesne samochody są tylko rozwinięciem konceptu platformy z przymocowanym kołami, ciągniętej przez konia. Kiedyś konie były zwykłe, takie na trawę, dzisiaj są mechaniczne, na benzynę. Ot, cała różnica.

Protetyka? Pierwsza proteza dużego palca u nogi pochodzi z około 3000 r. p.n.e. Kto by się tam ekscytował bionicznymi nogami, rękami, oczami?

Zapewne wielu ludzi uważa, że okręty podwodne są tworem XX wieku. Nic bardziej mylnego. Już w 1623 r. londyńscy wioślarze pływali pod wodą na głębokości 15 stóp. A w 1776 r. podczas wojny o niepodległość Amerykanie użyli jednoosobowego okrętu podwodnego, zdolnego do przenoszenia ładunków wybuchowych w celu ich późniejszego użycia do zniszczenia okrętów przeciwnika. Dzisiejsze łodzie są tylko większe, szybsze, mogą zanurzać się na większe głębokości. Nieistotne szczegóły. Idea dalej jest ta sama.

Chirurgia. No tu zawsze chodzi o to samo - porozcinać to i tamto, żeby dostać się do bebechów; zrobić, co trzeba; i pozszywać. I tę procedurę opanowaną mieli już starożytni Egipcjanie, którzy skutecznie przeprowadzali nawet trepanację czaszki. Jeśli człowiek trafił na dobrego fachowca, to pewnie mógł być lepiej obsłużony niż w dzisiejszym polskim szpitalu.

Nic nowego. O czym człowiek nie pomyśli, to wszystko już było.
03-10-2020 11:59 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)

> .. motoryzacja ... ludzkość stoi w miejscu od tysięcy lat. Przecież samochody są tylko rozwinięciem konceptu platformy z przymocowanym kołami, ciągniętej przez konia. Kiedyś konie były na trawę, dzisiaj są na benzynę. Ot, cała różnica.
benzyna jest z trawy

> Pierwsza proteza dużego palca u nogi pochodzi z około 3000 r. p.n.e.
starsza jest proteza penisa sprzed 3400 lat (po co komu proteza dużego palca u nogi?)

> O czym człowiek nie pomyśli, to wszystko już było.
co tylko dowodzi, że raj był (inaczej by człowiek o nim nie pomyślał)
tylko czemu go niema współcześnie?
.
salek (4701 punktów)
>Dokładnie! W odniesieniu do motoryzacji pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że ludzkość stoi w miejscu od tysięcy lat.
Coś w tym jest, choć wydaje się, że jednak przesadzasz.

> Przecież współczesne samochody są tylko rozwinięciem konceptu platformy z przymocowanym kołami, ciągniętej przez konia. Kiedyś konie były zwykłe, takie na trawę, dzisiaj są mechaniczne, na benzynę. Ot, cała różnica.
No, tylko że w międzyczasie należało wymyśleć silnik spalinowy (albo elektryczny), żeby tegoż konia dało się zastąpić. A potem dodać jeszcze sporo fizyki, żeby udoskonalenia nie robiły się metodą chybił-trafił.
Na 100% można by przyznać Ci tu rację, gdyby oba typy silniki były znane i używane na przykład w zabawkach, a mimo to ludzie nadal do pracy używaliby konnych zaprzęgów - tak jak peruwiańscy Indianie, którzy mimo znajomości koła wiadomości i tak przesyłali za pomocą pieszych posłańców.

>Protetyka? Pierwsza proteza dużego palca u nogi pochodzi z około 3000 r. p.n.e. Kto by się tam ekscytował bionicznymi nogami, rękami, oczami?
>Zapewne wielu ludzi uważa, że okręty podwodne są tworem XX wieku. Nic bardziej mylnego. Już w 1623 r. londyńscy wioślarze pływali pod wodą na głębokości 15 stóp. A w 1776 r. podczas wojny o niepodległość Amerykanie użyli jednoosobowego okrętu podwodnego, zdolnego do przenoszenia ładunków wybuchowych w celu ich późniejszego użycia do zniszczenia okrętów przeciwnika. Dzisiejsze łodzie są tylko większe, szybsze, mogą zanurzać się na większe głębokości. Nieistotne szczegóły. Idea dalej jest ta sama.
Niezupełnie, okręty podwodne sensu stricto - a nie tylko łodzie z możliwością wynurzania się - pojawiły się pod koniec IIwś, a na dobre dopiero pod koniec lat 50tych XXw, ale żeby się pojawiły trzeba było odkryć parę rzeczy z hydrologii, choć to akurat tylko gałąź fizyki, więc w sumie można by rację przyznać. I to po trosze jest właśnie znak tych czasów.

>Nic nowego. O czym człowiek nie pomyśli, to wszystko już było.
Odpowiednio szeroko patrząc coś w tym jest. Choć sądzę jednak, że Arminusowi chodziło raczej o brak nowego w badaniach podstawowych - i tu trzeba by przyznać mu trochę racji. Z drugiej strony pytanie, czy aby już z tych podstawowych odkryć coś jeszcze do odkrycia zostało - zwłaszcza takiego, które wpłynie na ogół w takim zakresie i tak szybko, jak na przykład wynalazek tranzystora.
bartech (554 punktów)
>>Dokładnie! W odniesieniu do motoryzacji pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że ludzkość stoi w miejscu od tysięcy lat.
>Coś w tym jest, choć wydaje się, że jednak przesadzasz.

I dobrze Ci się wydaje. Chociaż chyba nie do końca rozczytałeś, jaki był cel zastosowania tej przesady.

>Z drugiej strony pytanie, czy aby już z tych podstawowych odkryć coś jeszcze do odkrycia zostało - zwłaszcza takiego, które wpłynie na ogół w takim zakresie i tak szybko, jak na przykład wynalazek tranzystora.

Polecam zainteresować się tematem metamateriałów, z którymi można wiązać nadzieje na istne cuda w dziedzinie optyki i akustyki. Tutaj możesz zobaczyć próbkę ich potencjału:
www.youtube.com/watch?v=Fd1D42dVxS0
Może nie zmienią świata w aż tak spektakularny sposób jak tranzystory, ale też jest się czym ekscytować.
Henryk.K (2246 punktów)

>Polecam zainteresować się tematem metamateriałów, z którymi można wiązać nadzieje na istne cuda w dziedzinie optyki i akustyki. Tutaj możesz zobaczyć próbkę ich potencjału:
>www.youtube.com/watch?v=Fd1D42dVxS0
>Może nie zmienią świata w aż tak spektakularny sposób jak tranzystory, ale też jest się czym ekscytować.
>

Wielkie odkrycia 20 wieku, które zostały wprowadzone do powszechnego użytku sprowadzają się do przyjęcia modelu atomu Bohra.
Cała chemia, elektronika sprowadza się do elektronów krążących po orbitach atomów.
Co ciekawe chyba nikt tego nie podważa. Za to odkrycia związane z teoriami astronomicznymi, względności, WW, ewolucji posiadają sporą rzeszę oponentów.
Większość udogodnień, które poprawiły nasze bytowanie pochodzą z rozwoju technologii i produkcji. Udział uczonych w ich doskonaleniu jest raczej niewielki.
Lubują się oni za to w budowaniu nowych rodzajów broni, które pozwoliłyby w szybki sposób zakończyć nasze bytowanie na tej pięknej planecie.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
03-10-2020 18:05 
 Ocena 1 na 1
bartech (554 punktów)
>>Polecam zainteresować się tematem metamateriałów, z którymi można wiązać nadzieje na istne cuda w dziedzinie optyki i akustyki. Tutaj możesz zobaczyć próbkę ich potencjału:
>>www.youtube.com/watch?v=Fd1D42dVxS0
>>Może nie zmienią świata w aż tak spektakularny sposób jak tranzystory, ale też jest się czym ekscytować.
>>
>Wielkie odkrycia 20 wieku, które zostały wprowadzone do powszechnego użytku sprowadzają się do przyjęcia modelu atomu Bohra.
>Większość udogodnień, które poprawiły nasze bytowanie pochodzą z rozwoju technologii i produkcji. Udział uczonych w ich doskonaleniu jest raczej niewielki.

No tak, Bardeen, Shockley i Brattain pracowali przecież na taśmie w fabryce Forda i montowali samochody. Tak dla zabawy, po godzinach bawili się razem w fizykę i przypadkiem wyszedł im tranzystor, za wynalezienie którego otrzymali Nobla.
03-10-2020 22:18 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>>Wielkie odkrycia 20 wieku, które zostały wprowadzone do powszechnego użytku sprowadzają się do przyjęcia modelu atomu Bohra.
>>Większość udogodnień, które poprawiły nasze bytowanie pochodzą z rozwoju technologii i produkcji. Udział uczonych w ich doskonaleniu jest raczej niewielki.
>No tak, Bardeen, Shockley i Brattain pracowali przecież na taśmie w fabryce Forda i montowali samochody. Tak dla zabawy, po godzinach bawili się razem w fizykę i przypadkiem wyszedł im tranzystor, za wynalezienie którego otrzymali Nobla.
>

Tranzystor prawdopodobnie wymyślili Niemcy w czasie drugiej wojny światowej.
Amerykanie przywłaszczyli sobie to odkrycie.
A czy fizyka w nim zastosowana była aż na tak wysokim poziomie?
Raczej idea bardziej była zależna od technologii.
Triody były już znane od lat.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
03-10-2020 18:18 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>>>Dokładnie! W odniesieniu do motoryzacji pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że ludzkość stoi w miejscu od tysięcy lat.
>>Coś w tym jest, choć wydaje się, że jednak przesadzasz.
>I dobrze Ci się wydaje. Chociaż chyba nie do końca rozczytałeś, jaki był cel zastosowania tej przesady.
Tak to bywa z krasomówstwem - często trzeba objaśnień i przypisów do własnych wypowiedzi

>Może nie zmienią świata w aż tak spektakularny sposób jak tranzystory, ale też jest się czym ekscytować.
>
Owszem, badania podstawowe tak mają, a do przemysłowych zastosowań zwykle droga jest daleka. A drugiej strony o wielu takowych badania w ogóle nie słychać, choćby dlatego że nie dają tak spektakularnych efektów - weź przykład grafenów. To co wyprawiają elektrony w takiej strukturze to jakaś zupełnie inna fizyka Obliczeniowe parametry tranzystorów na nich zbudowanych powodują opad szczęki - ale żeby to docenić, to trzeba mieć już pewną wiedzę, bo takowe urządzenia działają z rzadka i w pojedynczych egzemplarzach. Kiedy na biurkach? A któż to wie.. czy w ogóle będą.
01-10-2020 15:17 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)Odp: niewiele
>>... Rzecz w tym, iż postęp w nauce obecnej polega głównie - jak już ktoś to zauważył - na ulepszaniu istniejącego konceptu. Brak jest kreowania nowych paradygmatów i dokonywania w nich przełomów.

To zależy Internet nie jest w jakimś sensie przełomem, bo przez telefon czy radiotelefon kontaktowaliśmy się już w czasach II wojny światowej. Ale - moim zdaniem - w ogóle trudno to porównywać.
Telewizor czy telefon istniały też dawno... jednak w tym współczesnym urządzeniu jest taki natłok nowych osiągnięć nauki, że pewnie nie starczyłoby tygodnia pisania, aby to tylko wymienić.
Inny przykład: jestem chory i nie wiem, co mi jest... Trzeba zrobić badania. Badania sprzed 50 lat, a badania dziś - to niebo a ziemia. Mimo, że słowo "badania" brzmi tak samo, to nie da się tego porównać żadną miarą.

Pisać dalej?
01-10-2020 15:25 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)nie pisać
>>>... Rzecz w tym, iż postęp w nauce obecnej polega głównie - jak już ktoś to zauważył - na ulepszaniu istniejącego konceptu. Brak jest kreowania nowych paradygmatów i dokonywania w nich przełomów.
>To zależy Internet nie jest w jakimś sensie przełomem, bo przez telefon czy radiotelefon kontaktowaliśmy się już w czasach II wojny światowej. Ale - moim zdaniem - w ogóle trudno to porównywać.
>Telewizor czy telefon istniały też dawno... jednak w tym współczesnym urządzeniu jest taki natłok nowych osiągnięć nauki, że pewnie nie starczyłoby tygodnia pisania, aby to tylko wymienić.
>Inny przykład: jestem chory i nie wiem, co mi jest... Trzeba zrobić badania. Badania sprzed 50 lat, a badania dziś - to niebo a ziemia. Mimo, że słowo "badania" brzmi tak samo, to nie da się tego porównać żadną miarą.
>Pisać dalej?


Nie pisać, bo pan się koncentruje na ulepszanych konceptach sprzed 1980 r. Siłą inercji nauka jakoś jeszcze jechała kilkadziesiąt lat po złotym okresie przełomu 19 i 20 wieku (loty w kosmos np.). Ale od lat 80 - tych zeszłego wieku zaczęło się buksowanie.
01-10-2020 19:07 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)Odp: nie pisać

>>Pisać dalej?
>Nie pisać, bo pan się koncentruje na ulepszanych konceptach sprzed 1980 r. Siłą inercji nauka jakoś jeszcze jechała kilkadziesiąt lat po złotym okresie przełomu 19 i 20 wieku (loty w kosmos np.). Ale od lat 80 - tych zeszłego wieku zaczęło się buksowanie.
>
No cóż... jak ktoś się zafiksuje na swoim stanowisku, to nie da rady
01-10-2020 15:27 
 Ocena 1 na 3
Arminius (25555 punktów)antyprzykład

>Inny przykład: jestem chory i nie wiem, co mi jest... Trzeba zrobić badania. Badania sprzed 50 lat, a badania dziś - to niebo a ziemia. Mimo, że słowo "badania" brzmi tak samo, to nie da się tego porównać żadną miarą.
>Pisać dalej?
Przykład jak wyżej jest antyprzykladem. Bo obecnie najlepsza diagnostyka to rezonans i tomografia. Owszem jest to postęp w stosunku do rentgena - ale to tylko rozwinięcie konceptu. Rentgen to był przełom. W zakresie diagnostyki w medycynie - mocno buksujemy od dłuższego czasu.
01-10-2020 18:10 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)Odp: antyprzykład
> Przykład jak wyżej jest antyprzykladem. Bo obecnie najlepsza diagnostyka to rezonans i tomografia. Owszem jest to postęp w stosunku do rentgena - ale to tylko rozwinięcie konceptu. Rentgen to był przełom. W zakresie diagnostyki w medycynie - mocno buksujemy od dłuższego czasu.
Bzdura. Tomografia i MRI nie mają nic wspólnego z rentgenem. To są przełomowe metody (szczególnie MRI). Na tej zasadzie rentgen to też tylko ulepszona metoda zaglądania do wnętrza organizmu, tylko bez skalpela.
Aha, no i kamera endoskopowa to ulepszony lejek i patyczek laryngologiczny.
Henryk.K (2246 punktów)Odp: Dlaczego nauka przebiera nogami w miejscu?

To chyba Aleksander Sołniżycyn podczas ceremonii odbioru Nagrody Nobla w laudacji zauważył, iż jeszcze nigdy w historii ludzkości tak ogromne rzesze ludzi nie zajmowały się nauką jak obecnie.
W nijaki sposób jednak nie przekłada się to na efekty.


Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
02-10-2020 22:45 
 Ocena 2 na 2
bartech (554 punktów)
> To chyba Aleksander Sołniżycyn podczas ceremonii odbioru Nagrody Nobla w laudacji zauważył, iż jeszcze nigdy w historii ludzkości tak ogromne rzesze ludzi nie zajmowały się nauką jak obecnie.
>W nijaki sposób jednak nie przekłada się to na efekty.

Jeśli faktycznie tak powiedział podczas odbierania tej nagrody, to by chyba to świadczyło, że świat stoi w miejscu jednak jeszcze dłużej niż autor wątku to sugeruje, bo Sołżenicyn Nobla odebrał w 1974 r. A zapewne do takiej refleksji skłoniły go wieloletnie obserwacje efektów tego masowego parcia ludzkości do wiedzy.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Przełom wieku 19 i 20 zaznaczył się rewolucyjnymi odkryciami oraz wynalazkami [...] od - powiedzmy 1975 - niewiele w tym względzie (osiągnięcia naukowe) się zmieniło.
A po co miałoby? Jakiego wynalazku brakuje nam do szczęścia, skoro i my, z naszą wymagającą obsługi fizycznością, nie jesteśmy przecież nieskończeni?

Nalegasz na rozwijanie nauki dla samej nauki?

cr
DyktaFon (9281 punktów)
>>Przełom wieku 19 i 20 zaznaczył się rewolucyjnymi odkryciami oraz wynalazkami [...] od - powiedzmy 1975 - niewiele w tym względzie (osiągnięcia naukowe) się zmieniło.
>A po co miałoby? Jakiego wynalazku brakuje nam do szczęścia, skoro i my, z naszą wymagającą obsługi fizycznością, nie jesteśmy przecież nieskończeni?

Pytanie ciut przewrotne A jakiego wynalazku brakowało nam w epoce kamienia łupanego? Też żadnego. Bo przecież nie reaktora atomowego i smartfona Dopóki czegoś nie odkryjemy, wymyślimy, dopóty rzadko nam tego czegoś brakuje.
Ja bym stawiał, że do szczęścia brakuje nam tabletki szczęścia - są tu jacyś farmaceuci? Jeśli tak - to do roboty!

>Nalegasz na rozwijanie nauki dla samej nauki?

No na ogół tak to właśnie wygląda: wynalazki praktyczne biorą się często z potrzeby chwili. Ale sama nauka (np. teoria względności nie wzięła się z tego, że Einstein się wszędzie spóźniał i chciał to jakoś usprawiedliwić...) powstaje dla nauki, a dopiero za tym idzie coś przydatnego.
04-10-2020 13:00 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> A jakiego wynalazku brakowało nam w epoce kamienia łupanego?
Odpowiedź przynosiła potrzeba chwili, tamtej chwili (łupanej).

>wynalazki praktyczne biorą się często z potrzeby chwili.
Ergo: zastój wynalazczości wynika z chwilowego braku potrzeb.

> Ale sama nauka (np. teoria względności nie wzięła się z tego, że Einstein się wszędzie spóźniał i chciał to jakoś usprawiedliwić...)
Chęć usprawiedliwienia spóźnienia to też potrzeba chwili.

cr
04-10-2020 14:13 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Jakiego wynalazku brakuje nam do szczęścia,

Maszyny do zbioru truskawek


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
04-10-2020 15:10 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>Jakiego wynalazku brakuje nam do szczęścia,
>Maszyny do zbioru truskawek

Takich maszyn jest pełno. Chodzą po ulicach... tylko nie chce im się robić
szarley (54913 punktów)
>>>Jakiego wynalazku brakuje nam do szczęścia,
>>Maszyny do zbioru truskawek
>Takich maszyn jest pełno. Chodzą po ulicach... tylko nie chce im się robić
>
I słusznie. Człowiek to nie maszyna, a za 50 groszy za kobiałkę na chleb nie zarobisz

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>>Jakiego wynalazku brakuje nam do szczęścia,
>>>Maszyny do zbioru truskawek
>>Takich maszyn jest pełno. Chodzą po ulicach... tylko nie chce im się robić
>I słusznie. Człowiek to nie maszyna, a za 50 groszy za kobiałkę na chleb nie zarobisz
Cena ta wyjaśnia dlaczego maszyny do zbioru truskawek nikomu nie brakuje.

cr
04-10-2020 19:23 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Jakiego wynalazku brakuje nam do szczęścia,
>>Maszyny do zbioru truskawek
>Takich maszyn jest pełno. Chodzą po ulicach... tylko nie chce im się robić

Bo te "maszyny" też potrzebują wynagrodzenia za ich wysiłek (niewielki fizycznie ale cholernie uciążliwy i znojny przez to), by mieć ochotę, rewanżować się, dawać z siebie co można. Plantator w pogoni za zyskiem (to robota sezonowa i to krótko) zdziera jak może w pogoni za zyskiem. Tak samo robi właściciel sezonowo prowadząc smażalnię ryb, gdzie ryby kosztują paradoksalnie więcej na wybrzeżu morza jak w centrum Polski, a nawet na Śląsku (płetwa rekina ponoć kosztuje 500zł w sklepie rybnym np. w Łebie). A jaki turysta zna się na rekinach i jest pewien, że taką płetwę spożywa? A co robią górale za wygibasy z turystami? Czy widzisz oczywistą, bezwzględną pogoń za zyskiem nawet nie należnym? Niemoralnym? Wiesz ile kosztuje szklanka zwykłej herbaty jak już doskrabiesz się na Gubałówkę? Nazywać to rozbojem, to mało. Ale są tacy co płacą i dlatego podtrzymują wiarę górali, że góry to znakomity teren ze te gupie łowce mozna oskubać. Przemyśl to i stwierdź dokąd prowadzi pazerny, bezmyślny kapitalizm.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
DyktaFon (9281 punktów)
>>>>Jakiego wynalazku brakuje nam do szczęścia,
>>>Maszyny do zbioru truskawek
>>Takich maszyn jest pełno. Chodzą po ulicach... tylko nie chce im się robić
>Bo te "maszyny" też potrzebują wynagrodzenia za ich wysiłek (niewielki fizycznie ale cholernie uciążliwy i znojny przez to), by mieć ochotę, rewanżować się, dawać z siebie co można. Plantator w pogoni za zyskiem (to robota sezonowa i to krótko) zdziera jak może w pogoni za zyskiem. Tak samo robi właściciel sezonowo prowadząc smażalnię ryb, gdzie ryby kosztują paradoksalnie więcej na wybrzeżu morza jak w centrum Polski, a nawet na Śląsku (płetwa rekina ponoć kosztuje 500zł w sklepie rybnym np. w Łebie). A jaki turysta zna się na rekinach i jest pewien, że taką płetwę spożywa? A co robią górale za wygibasy z turystami? Czy widzisz oczywistą, bezwzględną pogoń za zyskiem nawet nie należnym? Niemoralnym? Wiesz ile kosztuje szklanka zwykłej herbaty jak już doskrabiesz się na Gubałówkę? Nazywać to rozbojem, to mało. Ale są tacy co płacą i dlatego podtrzymują wiarę górali, że góry to znakomity teren ze te gupie łowce mozna oskubać. Przemyśl to i stwierdź dokąd prowadzi pazerny, bezmyślny kapitalizm.

Fakt, "pazerny, bezmyślny kapitalizm" prowadzi donikąd...

Taki przykład: pracodawca przeznacza na moją pensję 6 tys. zł (całkiem ładna sumka moim zdaniem). Niestety, ja do ręki otrzymuję tylko 3600 zł. Bo ten pazerny, bezmyślny kapitalizm zabrał moje 2400 zł już na wstępie. A i później ten pazerny, bezmyślny... w każdym moim zakupie jeszcze dodatkowo zabiera kolejne prawie ćwierć wypłaconej mi kwoty. Czyli zabrał mi (z przeznaczonych przez pracodawcę 6000 zł) 3300 zł (ponad połowę!!!!).

Ten kapitalizm jest wyjątkowo pazerny i bezmyślny.

Choć z drugiej strony nikt nie protestuje, a co niektórzy nawet się cieszą. Więc pewnie nie ma sprawy i kapitalizm aż taki pazerny i bezmyślny widocznie nie jest.
04-10-2020 20:48 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
1 Mowa o truskawkach
Kilka lat temu proponowano pracownikom sezonowym przy zbiorze 50 groszy za koszyk, cena na targowisku wynosiła 14 zł za koszyk. Pytany w radio plantator powiedział, że on musi z tego wyżyć cały rok, a pracownicy mogą sobie poszukać innej pracy po zbiorach. Na pytanie czy on zimą nie może prowadzić innego biznesu lub poszukać innej pracy zmilczał

2 Bardzo wielu właścicieli małych i średnich firm narzeka, że podatki blokują podwyżki płac. O ile wzrosły płace po obniżeniu w Polsce najwyższej stopy podatkowej?

3 Bardzo wielu właścicieli firm wykorzystuje wysokie bezrobocie do wydłużania czau pracy lub obniżania płac, bo to zgodne z "wolnym rynkiem", ale kiedy bezrobocie spada i rynkowa wartość pracy rośnie, poradzą jedynie narzekać na wysokie koszta pracy

4 Bardzo wielu właścicieli firm lamentuje, że z zagranicy napływają tańsze towary i psują im biznes, ale kiedy bezrobocie spada wieszają swój liberalizm na kołku i głośno wołają "Rządzie sprowadź nam robotników z Ukrainy. Mongolii, Nepalu, nawet od Kima" Tańsze towary z zagranicy to zło, ale taszy towar - praca to dobre?

5 Bardzo wielu właścicieli chciałoby bazować jedynie na taniej sile roboczej zamiast wysilić własne talenty i pracowitość i lepiej zorganizować pracę, czy rynkową pozycję.

Podatki w Polsce nie są wyższe niż w Niemczech czy we Francji
Fakt, można je obniżyć, bo państwo marnuje stanowczo zbyt wiele pieniędzy, ale doprowadzenie do sytuacji, w której jak proponują korvinowcy następuje wielkie ekonomiczne rozwarstwienie społeczeństwa nie prowadzi do niczego dobrego

Słupki wzrostu PKB to nie wszystko


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
DyktaFon (9281 punktów)
>1 Mowa o truskawkach
Mowa o nauce... truskawki podstępem się tylko wcisnęły... Jak to truskawki.
Jacholek (5699 punktów)
>niewiele w tym względzie (osiągnięcia naukowe) się zmieniło.
Nie mogę się pogodzić z milczącym założeniem że natura rzeczywistości jest tak skonstruowana iż przełomowe odkrycia są równomiernie rozłożone na naszej drodze poznawczej i tylko zewnętrzne procesy powodują opóźnianie się tych odkryć. Wielkie odkrycia zostały dokonane i teraz po prostu mamy długą wędrówkę przez pustynię poznawczą by dotrzeć do następnej oazy w której tryskają nowe źródła wiedzy. Być może rozwój komputerów kwantowych pozwoli nam zaatakować nowe problemy które na razie są dla nas za trudne do rozgryzienia. Nie neguję istnienie innych czynników które mogą spowalniać pojawianie się nowych rewolucji naukowych ale to jest inna strona medalu o której tez można dyskutować (konsumpcjonizm , kryteria awansów w świecie nauki, rola internetu w ogłupianiu ludzi itp), ale w oderwaniu od samej struktury nauki i wiedzy per se.
chillyshotorbitus (729 punktów)
.
Glownym powodem zastoju sa zawsze braki w teorii rozumienia zjawisk, szeroko pojetej "mysli".

Wspolczesna nauka zupelnie odeszla od metody empirycznej na poczatku XX wieku co trafnie przewidzieli w swych dzielach H.P Lovecraft oraz Kornel Makuszynski zapowiadajac ere "Ducha ciemnosci", ciemnoty stopniowo ogarniajacej swiat.

"Kwestia zasady w nauce empirycznej"
www.racjonalista.pl/forum.php/s,821547

Zaczelo sie od wymyslania urojonych "nieskonczonych statycznych eterow", poprzez niewidzialne zakrzywienia czasu i przestrzeni ...a pozniej poszlo juz za aprobata tzw autorytetow z gorki ..."niewidzialne skrocenia dlugosci", "niewidzialne nieskonczone masy C predkosciowe", "niewidzialne niestarzejace sie blizniaki", "niewidzialne czarne dziury", "niewidzialne fale grawitacyjne", "niewidzialne ciemne materie", "niewidzialne ciemne energie", "niewidzialne bozony Higgsa", "niewidzialne WIMPY", "niewidzialne nieskonczone statyczne etery", "niewidzialne multiswiaty"

Wszystkie te bzdury jako wynik zlamania zasady naukowej wepchnely cywilizacje na rownie pochyla po ktorej dazy ona (z powodu blokady i zastoju) do samozniszczenia.

Dodac nalezy ze wszelkie wynalazki powstale po roku 1950 sa jedynie niewielkim udoskonaleniem i bazuja na modelach z poczatkow XX wieku gdzie teoria od tamtej pory nie zmienila sie w najmniejszym stopniu (wciaz powielane sa te same bledy a na ich bazie tworzy sie kolejne "podporki modelowe" ktore maja falszywy dogmat podtrzymywac)

.
04-10-2020 20:53 
 Ocena 2 na 2
Kulmin (4007 punktów)
>.
>Glownym powodem zastoju sa zawsze braki w teorii rozumienia zjawisk, szeroko pojetej "mysli".
>Wspolczesna nauka zupelnie odeszla od metody empirycznej na poczatku XX wieku co trafnie przewidzieli w swych dzielach H.P Lovecraft oraz Kornel Makuszynski zapowiadajac ere "Ducha ciemnosci", ciemnoty stopniowo ogarniajacej swiat.
>"Kwestia zasady w nauce empirycznej"
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,821547
>Zaczelo sie od wymyslania urojonych "nieskonczonych statycznych eterow", poprzez niewidzialne zakrzywienia czasu i przestrzeni ...a pozniej poszlo juz za aprobata tzw autorytetow z gorki ..."niewidzialne skrocenia dlugosci", "niewidzialne nieskonczone masy C predkosciowe", "niewidzialne niestarzejace sie blizniaki", "niewidzialne czarne dziury", "niewidzialne fale grawitacyjne", "niewidzialne ciemne materie", "niewidzialne ciemne energie", "niewidzialne bozony Higgsa", "niewidzialne WIMPY", "niewidzialne nieskonczone statyczne etery", "niewidzialne multiswiaty"

Wszystkie rzeczy które wymieniłeś były/są hipotezami mającymi wyjaśnić bieżący stan danych empirycznych. Wyjaśniały dobrze jak czarna dziura? Zostały z nami. Wyjaśniały źle jak eter? Odchodziły do lamusa. Są w trakcie weryfikowania jak wimpy czy higgsy? Czekamy na więcej danych.
No ja Ciebie nie rozumiem, serio. Nie wiem o co Ci chodzi. Prawdopodobnie żywisz się błędnym rozumieniem podstawowych pojęć w nauce. A nauka działa tak jak działała, a Ty dalej bijesz się z chochołem. To musi być frustrujące.
Henryk.K (2246 punktów)

Nauka stoi i boksuje się sama z sobą, z powodu pozornego odkrycia, które zaakceptowała w 16 wieku, czyli teorii Mikołaja Kopernika.
Przeszło to później na wiele jej sfer i trwa do dzisiaj.
Nie można bez końca fałszować badań i oczekiwać jednocześnie poznania prawdy.
Kiedy znajdziemy się na tej drodze , to rozwój i postęp zaskoczą oszałamiającymi postępami. Obecnie jednak jest to niemożliwe, za niedługo się zmieni.


Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
10-10-2020 20:08 
 Ocena 1 na 1
scooby14444 (142 punktów)
> Nauka stoi i boksuje się sama z sobą, z powodu pozornego odkrycia, które zaakceptowała w 16 wieku, czyli teorii Mikołaja Kopernika.
> Przeszło to później na wiele jej sfer i trwa do dzisiaj.
>Nie można bez końca fałszować badań i oczekiwać jednocześnie poznania prawdy.
>Kiedy znajdziemy się na tej drodze , to rozwój i postęp zaskoczą oszałamiającymi postępami. Obecnie jednak jest to niemożliwe, za niedługo się zmieni.
>
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"

>

Czemu ten troll jeszcze nie został zbanowany? Było tu wielu ekscentryków o kontrowersyjnych poglądach (kombi, hetman twardowski itd.), którzy przynajmniej w części pisali z sensem. A ten? Przecież, to co on wypisuje to szczyt szczytów głupoty. Powiem szczerze, że aż nie chce mi się wchodzi na to forum, które bardzo cenię, bo jak widzę wypowiedzi Henryka K. to aż mnie odrzuca.
Henryk.K (2246 punktów)

>Czemu ten troll jeszcze nie został zbanowany? Było tu wielu ekscentryków o kontrowersyjnych poglądach (kombi, hetman twardowski itd.), którzy przynajmniej w części pisali z sensem. A ten? Przecież, to co on wypisuje to szczyt szczytów głupoty. Powiem szczerze, że aż nie chce mi się wchodzi na to forum, które bardzo cenię, bo jak widzę wypowiedzi Henryka K. to aż mnie odrzuca.

To nie jest portal dla mimoz i mami synków.
To jest portal dla racjonalistów i twardzieli.
Sugeruję przeglądanie Pudelka.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365