 |
Czy Gibbs także padł ofiarą Einsteina??? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-12-2020 12:02 | Arminius (25555 punktów) | Czy Gibbs także padł ofiarą Einsteina??? 0 na 4 | Josiah Willard Gibbs był wielkim amerykańskim naukowcem. Uchodzi on za współtwórcę gałęzi fizyki, którą nazwał statistical mechanics. Gibbs żył w latach 1839-1903. W latach 1902 - 1904 Albert Einstein napisał trzy artykuły naukowe dotyczące tej gałęzi fizyki. Max Born, wybitny fizyk - podobnie jak Einstein pochodzenia żydowskiego - zauważył, iż prace Einsteina były zadziwiająco podobne do tekstów na ten sam temat, opublikowanych przez Gibbsa. Sam Einstein - według info zawartej w wikipediowskiej biografii Gibbsa - tak to miał tłumaczyć: "Initially unaware of Gibbs's contributions in that field, Albert Einstein wrote three papers on statistical mechanics, published between 1902 and 1904. After reading Gibbs's textbook (which was translated into German by Ernst Zermelo in 1905), Einstein declared that Gibbs's treatment was superior to his own and explained that he would not have written those papers if he had known Gibbs's work."(Początkowo nieświadomy wkładu Gibbsa do tej dziedziny nauki, A. Einstein napisał trzy artykuły na temat statistical mechanics, które zostały opublikowane w latach 1902-1904. Po przeczytaniu podręcznika Gibbsa, który został przetłumaczony na j. niemiecki przez Ernesta Zermelo w 1905 r., Einstein oświadczył, iż potraktowanie tematu przez Gibbsa było lepszej jakości niż jego teksty, dodając, iż nie napisałby swoich tekstów, gdyby wiedział, iż istnieją prace Gibbsa na ten temat." - tłum. Arminius). Warto zauważyć, iż info jak wyżej w Wikipedii anglojęzycznej opatrzone jest zwrotem "Einstein, początkowo nieświadomy wkładu Gibbsa" - co ma na wstępie zneutralizować u czytelnika obrazoburcze wrażenie, iż capi tu na milę paskudnym plagiatem/kradzieżą własności intelektualnej - popełnionym przez Alberta Einsteina. Problem jednakże jest w tym, iż tego typu zachowanie ( przywłaszczenie pomysłu a następnie po latach tłumaczenie się, kluczenie, oddawanie honoru, częściowego honoru autorowi pomysłu) było charakterystycznym modus operandi plagiatora Einsteina. Na temat jego oszustw intelektualnych popełniłem serię wątków - w których ów modus operandi jest dokładnie opisany. Jeżeli zajdzie taka potrzeba - przywołam je w debacie. Tymczasem moje pytanie - w konwencji brzytwy Ockhama skonstruowane - brzmi: czy w świetle wpisu jak wyżej z Wikipedii na temat relacji między dorobkiem naukowym Gibbsa a artykułami naukowymi Einsteina - nie rodzi się u przeciętnej, racjonalnej i uczciwej osoby podejrzenie, iż Einstein znów dopuścił się geszeftu w formule przez siebie preferowanej - tym razem w stosunku do Josiaha Willarda Gibbsa??? en.wikipedia.org/wiki/Josiah_Willard_Gibbs | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 3 | Henryk.K (2246 punktów) |
Alberta E. od początku posądzano o plagiaty oraz kradzieże pomysłów innych uczonych i odkrywców. Czy opracował on coś samodzielnie?
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | Einstein nie posługiwał się angielskim w mowie i piśmie aż do 1913 r. Potem zresztą jego znajomość angielszczyzny była słaba. Podręcznik Gibbsa do mechaniki statystycznej powstał w 1902 po angielsku. Przełożony na niemiecki w 1905. Einstein nawet gdyby chciał, nie mógł jego prac splagiatować. Tu jest podręcznik Gibbs-a: archive.org/details/elementaryprinc00gibbgoogTu jest praca Einsteina z 1903r: einsteinpapers.press.princeton.edu/vol2-trans/62Dla kogoś kto z taką pewnością oskarża o plagiat, nie powinno być problemem wskazanie miejsc w pierwszej pracy które zostały skopiowane przez autora drugiej. Strona, fragment. Nic prostszego.
|
|
 | 1 na 3 | Henryk.K (2246 punktów) | > Einstein nie posługiwał się angielskim w mowie i piśmie aż do 1913 r. Potem zresztą jego znajomość angielszczyzny była słaba. Podręcznik Gibbsa do mechaniki statystycznej powstał w 1902 po angielsku. Przełożony na niemiecki w 1905. Einstein nawet gdyby chciał, nie mógł jego prac splagiatować.> Tu jest podręcznik Gibbs-a:> archive.org/details/elementaryprinc00gibbgoog> Tu jest praca Einsteina z 1903r:> einsteinpapers.press.princeton.edu/vol2-trans/62> Dla kogoś kto z taką pewnością oskarża o plagiat, nie powinno być problemem wskazanie miejsc w pierwszej pracy które zostały skopiowane przez autora drugiej. Strona, fragment. Nic prostszego. W tego typu opracowaniach najważniejsze są obliczenia. Zapisuje się podobnie w innych językach, ponieważ się twierdzi matematyka posługuje się językiem uniwersalnym. Kiedy się chce to można posługiwać się słownikiem do tłumaczenia tekstów. Język niemiecki jest bliższy angielskiemu, niż np. polski.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | mógł się posługiwać | >Einstein nie posługiwał się angielskim w mowie i piśmie aż do 1913 r. Potem zresztą jego znajomość angielszczyzny była słaba. Podręcznik Gibbsa do mechaniki statystycznej powstał w 1902 po angielsku. Przełożony na niemiecki w 1905. Einstein nawet gdyby chciał, nie mógł jego prac splagiatować.
O dacie tłumaczenia jest w tekście przeklejonym z wikipedii. I nie jest to żaden argument. Bo przecież Einstein wiedząc kim jest Gibbs i mają cpojęcie o jego dorobku mógł nabyć angielskojęzyczny podręcznik i ktoś mu ho przetłumaczył - albo sam sobie go przetłumaczył korzystając ze słownika. Między niemieckim a angielskim jest znacznie mniej różnic niż między polskim a angielskim. Poza tym, tego typu historia - jak pan dobrze wie - nie jest jedyna w życiorysie Einsteina, co wskazuje na "pattern of behaviour" - bardzo dla niego charakterystyczny.
Na marginesie. Nie prezentuję pańskiego małostkowo - zawistnego stylu, więc, proszę się nie obawiać, nie będę usuwać pańskich komenatrzy w rewanżu za pańskie cenzurowanie moich wypowiedzi w pańskim wątku.
|
|
|  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: mógł się posługiwać | Jeśli będę trolował wątek odzywajac się co rusz nie w temacie to proszę usuwać moje posty bez wahania. Natomiast co do tematu. Mimo wielu próśb nigdy nie podałeś konkretnego przykładu na plagiat. Strona, fragment z pracy E. i strona, fragment z pracy rzekomo plagiatowanej. Wtedy możemy dyskutować. Dopóki tego nie zrobisz jesteś kłamcą.
|
|
| |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | proszę dokonać rekonstrukcji | >Jeśli będę trolował wątek odzywajac się co rusz nie w temacie to proszę usuwać moje >posty bez wahania.
Panie, wrzuć pan na luz i nie pompuj pan swojego ego. To tylko forum strony internetowej. Nie zamierzm tutaj pozować na operetkowego kacyka, który karci krnąbrnych dyskutantów.
>Natomiast co do tematu. Mimo wielu próśb nigdy nie podałeś konkretnego przykładu na >plagiat. Strona, fragment z pracy E. i strona, fragment z pracy rzekomo plagiatowanej. >Wtedy możemy dyskutować. Dopóki tego nie zrobisz jesteś kłamcą.
To pan powinien zrobić. Ma pan ku temu większe kompetencje. Nie robiąc tego....okłamuje pan siebie, nie chcąc dopuścić do siebie myśli, iż Einstein był...kłamcą. Max Born - laureat nagrody Nobla w dziedzinie fizyki - zwrócił także na tę kwestię uwagę - więc niech pan nie oszukuje siebie, tylko przeprowadzi ów eksperyment (rekonstrukcja przypisów w tekście Einsteina, które powinny być, a których nie było) i poinformuje forumowiczów o jego wyniku.
|
|
| | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: proszę dokonać rekonstrukcji | Ja mam udowadniać że się mylę i wtedy przyznasz mi rację!? Poyebało cię.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | poyeba.. aprioryzm? | >Ja mam udowadniać że się mylę i wtedy przyznasz mi rację!? Poyebało cię.
Czy pan nie dopuszcza do siebie myśli - że może być omylny w danej kwestii? Taki aprioryzm w nauce sprowadza na manowce. Po to są eksperymenty, żeby się utwierdzać w przekonaniu lub przyznawać do błędu. Pan to od dawna powinien wiedzieć.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: poyeba.. aprioryzm? | >>Ja mam udowadniać że się mylę i wtedy przyznasz mi rację!? Poyebało cię. >Czy pan nie dopuszcza do siebie myśli - że może być omylny w danej kwestii? Taki aprioryzm w nauce sprowadza na manowce. Po to są eksperymenty, żeby się utwierdzać w przekonaniu lub przyznawać do błędu. Pan to od dawna powinien wiedzieć.
Oczywiście, że dopuszczam. Ale to ty stawiasz tezę i na tobie spoczywa obowiązek jej udowodnienia. W dodatku tezę niespójną, opartą o swobodnie dobrane cytaty i niepopartą żadnym ścisłym materiałem dowodowym. A proszony o konkretne dowody uciekasz. Przeciez jesli teza byłaby dobrze umocowana w faktach, to nie byłby to żaden problem. Nie trzeba znać się na zagadnieniu. Ktoś kompetentny musiał już ta pracę wykonać. A ponieważ teza (E. był plagiatorem) jest dość kontrowersyjna, to dowody jakich się domagam, jeśli są, muszą być łatwo dostępne (bo sensacyjne). Wystarczy poszukać. Jeśli ich nie masz to albo: - Nie chce ci się szukać więc tworzysz albo powtarzasz poważne oskarżenia nie zadając sobie trudu "fact checking". To nieodróżnialne od kłamstwa. - Takich dowodów nie znalazłeś mimo starań a nadal powtarzasz tezę bez cienia watpliwości. Jesteś kanalią.
Dowody na plagiat to rzecz dobrze zdefiniowana. Konkretne fragmenty pracy które zostały skopiowane lub wprost zaczerpnięte z innej pracy bez wyraźnego podania źródła. W przypadku nauk ścisłych, to powinien być tok rozumowania albo wyprowadzenie którego dokonał już ktoś inny. Podasz takie i wtedy możemy dyskutować nad zasadnością zarzutów. Bez ich podania, jesteś kłamcą po prostu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | oszustwo Einsteina | Kwestia plagiatu Einsteina została już podniesiona - między innymi - w wątkach jak poniżej www.racjonalista.pl/forum.php/s,685757www.racjonalista.pl/forum.php/s,743446Fakt, iż jego artykuł z 1905 r. nie zawiera żadnych przypisów, a bazuje na ogromnym dorobku innych naukowców, przede wszystkim Poincare i Lorentza - jednoznacznie wskazuje na jego oszukańczy charakter. Einstein miał obowiązek przywołać nazwiska tych naukowców, z których dorobku korzystał. Nie zrobił tego - a redakcja prestiżowego czasopisma przymknęła na ów skandal oko z powodów o których w podlinkowanych tekstach. Tego typu zachowanie było dla Einsteina charakterystyczne - o czym świadczy także casus Gibbsa. "Jules Henri Poincaré (1854 - 1912) was a great scientist who made a significant contribution to special relativity theory. The Internet Encyclopedia of Philosophy website says that Poincaré: 1.sketched a preliminary version of the special theory of relativity" 2.stated that the velocity of light is a limit velocity" (in his 1904 paper from the Bull. of Sci. Math. 28, Poincaré indicated "a whole new mechanics, where the inertia increasing with the velocity of light would become a limit and not be exceeded") 3.suggested that "mass depends on speed" 4. ("formulated the principle of relativity, according to which no mechanical or electromagnetic experiment can discriminate between a state of uniform motion and a state of rest" 5. "derived the Lorentz transformation" It is evident how deeply involved with special relativity Poincaré was. Even Keswani (1965) was prompted to say that, "As far back as 1895, Poincaré, the innovator, had conjectured that it is impossible to detect absolute motion", and that "In 1900, he introduced 'the principle of relative motion' which he later called by the equivalent terms 'the law of relativity' and 'the principle of relativity' in his book, Science and Hypothesis, published in 1902". EINSTEIN ACKNOWLEDGE NONE OF THIS PRECEDING THEORETICAL WORK WHEN HE WROTE HIS UNREFERENCED 1905 PAPER. In addition to having sketched the preliminary version of relativity, Poincaré provided a critical part of the whole concept - namely, his treatment of local time. He also originated the idea of clock synchronization, which is critical to special relativity." Gdzie w artykule Einsteina jest uznanie wkładu Poincare jak wyżej??? Proszę nie opowiadać bzdur, iż wszystko co wyżej wzięło się w głowie Einsteina out of the blue.
|
|
| | | | | | |  | | Jacholek (5699 punktów) | Odp: oszustwo Einsteina | > Kwestia plagiatu Einsteina została już podniesiona - między innymi - w wątkach jak poniżej> www.racjonalista.pl/forum.php/s,685757Do tych kwestii pseudo plagiatowych nie można stosować współczesnych kryteriów kiedy dostęp do wszystkich publikacji jest tak ułatwiony poprzez Internet tak że społeczeństwo naukowe jest doskonale przez to zintegrowane. Szczególnie widoczne jest to teraz w epoce pandemii gdy praktycznie wszystkie imprezy naukowe jak seminaria , konferencje, kolokwia odbywają się w sieci i nikt nie może czuć się niedoinformowany. W tamtych czasach propagacja informacji naukowej była dużo powolniejsza i mniej bezpośrednia, co może miało też pewne strony pozytywne bo każdy mógł błądzić ścieżkami nauki nie będąc pod bezpośrednim wpływem działalności naukowej innych co poszerzało w pewnym sensie zakres pola inwestygacji.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | brak przypisów | >W tamtych czasach propagacja informacji naukowej była dużo powolniejsza i mniej >bezpośrednia, co może miało też pewne strony pozytywne bo każdy mógł błądzić ścieżkami >nauki nie będąc pod bezpośrednim wpływem działalności naukowej innych co poszerzało w <pewnym sensie zakres pola inwestygacji.
Pański styl wypowiedzi nie cechuje się przejrzystością. Więc nie wiem czy należycie odczytałem przesłanie zawarte w passusie jak wyżej. Jeżeli jednak chciał pan powiedzieć, że Einstein mógł nie być świadomy dorobku naukowego Poincare, Lorentza i innych - i tak sam sobie dumając,doszedł do tych wszystkich wniosków, które zawarł w artykule z 1905 r. opublikowanym w prestiżowym niemieckim czasopiśmie naukowym ( wówczas najbardziej prestiżowe tego typu na świecie) - to oszukuje pan samego siebie i przy okazji być może innych. Einstein w momencie publikacji artykułu miał 26 lat, pracował na podrzędnym stanowisku w biurze patentowym, a jego wyczyny na niwie edukacji wcale nie wskazywały na to, iż jest genialnym wunderkindem. Einsteina nie było stać intelektualnie na "taki wyczyn", na samodzielne skonstruowanie treści artykułu. Skorzystał z podanego mu na tacy dorobku innych. I mógł go oczywiście wykorzystać - ale jego elementarnym obowiązkiem było PRZYZNAĆ WKŁAD INNYCH POPRZEZ ODPOWIEDNIE CYTOWANIA. Nie zrobił tego - więc dopuścił się intelektualnej kradzieży.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|