 |
O wojnie i konfliktach zbrojnych Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-06-2010 15:46 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | O wojnie i konfliktach zbrojnych
4 na 6 | Witam! Kolejne spięcia na Bliskim Wschodzie wzburzyły część uczestników forum. W kilku wątkach czuć ładunek żalu. Żalu? Żalu, że jedni popierają drugich, a powinni pierwszych- albo na odwrót. Czy ten żal nie powinien być raczej skierowany na to, że wojny, konflikty istnieją- dziś, w cywilizowanym świecie. Przecież można opracować procedury (przy pomocy arbitra międzynarodowego), gdzie groźba spięcia będzie bliska zera. Jednak strony konfliktu zachowują się, jakby im nie zależało. Wręcz wygląda na to, że konflikt jest podtrzymywany... W zależności, do której strony nam bliżej, siedzimy na wybranej widowni kinowej i oglądamy na kinowym ekranie film z obrobionych śmierci: www.youtube.com/watch?v=F7HMz1WKkso&feature=fvstJak nas ponosi, to tańczymy nawet... przecież politycy i aktywiści też tańczą. Nie wstyd Wam czasem? Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Matix (5786 punktów) | Religia to opium dla mas!
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Religia to opium dla mas! "Religia to opium mas" Jeżeli cytować, to dobrze /zgodnie z autorem/ cytować! .
|
|
|  | | Matix (5786 punktów) | >. >>Religia to opium dla mas! > "Religia to opium mas"Jeżeli cytować, to dobrze /zgodnie z autorem/ cytować! >.
Hmm, ale czy to co napisałem nie mogłoby być właściwie parafrazą?
|
|
| |  | 1 na 1 | Madman (7811 punktów) | >>>Religia to opium dla mas! >> "Religia to opium mas"Jeżeli cytować, to dobrze /zgodnie z autorem/ cytować! >Hmm, ale czy to co napisałem nie mogłoby być właściwie parafrazą? Jeśli chodzi o parafrazę, to bardziej pasuje: Religia to placebo mas!
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | >>. >>>Religia to opium dla mas! >> "Religia to opium mas"Jeżeli cytować, to dobrze /zgodnie z autorem/ cytować! >>. >Hmm, ale czy to co napisałem nie mogłoby być właściwie parafrazą?
Parafrazy mogą być różne, ale trzeba zaznaczyć, że to parafraza. Tym bardziej, że akurat ta parafraza całkowicie wypacza sens myśli autora.
@@@ .
|
|
4 na 4 | Głąbiński (3538 punktów) | >... >Czy ten żal nie powinien być raczej skierowany na to, że wojny, konflikty istnieją- dziś, w cywilizowanym świecie... Wojny są rzeczywistością, której zmienić nie da się żalami i kazaniami, lecz wynajdywaniem tych racji, które mają szansę pobudzić trzeźwe myślenie o potrzebie kompromisu i ustępstw. Pod tym względem sytuacja w Polsce przedstawia się skrajnie niekorzystnie, co budzi niepokój, mimo, iż w tym momencie szans na konflikt w naszym regionie szczęśliwie nie ma. Chodzi mi o jednoczesną - z jednej strony - gloryfikację działań zbrojnych połączoną z uporczywym rozważaniami nt. swoiście pojmowanej sprawiedliwości, - z drugiej zaś - przedstawianiem jako zdrady i pogwałcenia praw takich faktów jak rezygnacja z tzw. kresów wschodnich i Zaolzia, uznanie przez PRL dominacji potężnego wschodniego sąsiada, a w dawniejszych czasach lojalność obywatelska wobec władz zaborczych. Rzeczowa analiza strat i zysków wynikających z wymienionych przeciwstawionych sobie wojen i kompromisów daje wynik jednoznaczny: pokój choćby okupiony znacznymi ustępstwami jest lepszy niż w imię najszlachetniejszych celów wzniecona wojna. I mamy obowiązek głośno i wyraźnie o tym mówić, oraz przeciwstawiać się rozliczeniom prowadzonym w imię jakiejś wydumanej sprawiedliwości. W dodatku nie historia Polski dostarcza najmocniejszych dowodów słuszności wskazanej tezy. Irlandia, Szkocja, Niderlandy, Indie, Indonezja itp. swoją obecną pomyślną egzystencję zawdzięczają temu, że maniacy opanowani ideą rozliczania przeszłości (a tacy zdarzają się wszędzie) stanowią tam margines.
Stach M. G.
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Wojny są rzeczywistością, której zmienić nie da się żalami i kazaniami... Wojny są jedynie nowoczesnym(?) środkiem wyrazu w zachowaniach dyktowanych instynktem przetrwania...
>... lecz wynajdywaniem tych racji, które mają szansę pobudzić trzeźwe myślenie o potrzebie kompromisu i ustępstw. ... którego niczym się nie da zmienić z poniedziałku na wtorek.
Prawo silniejszego jest chyba jedynym prawem naturalnym.
>Rzeczowa analiza strat i zysków wynikających z wymienionych przeciwstawionych sobie wojen i kompromisów daje wynik jednoznaczny: pokój choćby okupiony znacznymi ustępstwami jest lepszy niż w imię najszlachetniejszych celów wzniecona wojna. Siedem miliardów ludzików na Planecie, czyli przeludnienie, zdaje się świadczyć o czymś innym.
>I mamy obowiązek głośno i wyraźnie o tym mówić, oraz przeciwstawiać się rozliczeniom prowadzonym w imię jakiejś wydumanej sprawiedliwości. To se miejcie, ja mam takie obowiązki, jakie mi się opłacają - nie notuję wśród nich popytu na chóralne wrzaski, choćby i najwyraźniejsze.
>Irlandia, Szkocja, Niderlandy, Indie, Indonezja itp. swoją obecną pomyślną egzystencję zawdzięczają temu, że maniacy opanowani ideą rozliczania przeszłości (a tacy zdarzają się wszędzie) stanowią tam margines. Bo rządzą zwolennicy innych form wojenek, czyli zaś działa prawo silniejszego.
|
|
|  | | stanik121 (102 punktów) |
> Wojny są jedynie nowoczesnym(?) środkiem wyrazu w zachowaniach dyktowanych instynktem przetrwania...
> Prawo silniejszego jest chyba jedynym prawem naturalnym. . > Siedem miliardów ludzików na Planecie, czyli przeludnienie, zdaje się świadczyć o czymś innym.
> To se miejcie, ja mam takie obowiązki, jakie mi się opłacają - nie notuję wśród nich popytu na chóralne wrzaski, choćby i najwyraźniejsze
Panie Adamiak, to sa prwa BUSZU!!!! A gdyby sie Panu oplacalo wyrznac sasiadujace plemie?
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Panie Adamiak, to sa prwa BUSZU!!!!> A gdyby sie Panu oplacalo wyrznac sasiadujace plemie? Wobec zmian na forum nie jestem pewien, czy jeszcze obowiązuje § 10. punkt e) regulaminu w brzmieniu: stosować się do zasad polskiej pisowni i interpunkcji..., więc pytam grzecznie moderatorów...?
|
|
| | |  | | stanik121 (102 punktów) | > >Panie Adamiak, to sa prwa BUSZU!!!!> >A gdyby sie Panu oplacalo wyrznac sasiadujace plemie?> Wobec zmian na forum nie jestem pewien, czy jeszcze obowiązuje § 10. punkt e) regulaminu w brzmieniu: stosować się do zasad polskiej pisowni i interpunkcji..., więc pytam grzecznie moderatorów...?> Niestety nie moge zaspokoic pana potrzeb jesli chodzi o pisownie poniewaz nie posiadam komputera z polska pisownia i nie mieszkam w Polsce, a za malo sie znam na komputerach,zeby umiec wprowadzic poprawki. Poza tym jestem przykuty do lozka i posloguje sie klawiatura bezprzewodowa,ktora potrafi sie pomylic. A pan od razu z klami i z pazurami. Nie wiem za co, ale widze, ze pan zaczyna mnie wyraznie prrzesladowac.
|
|
| | | |  | | placownik (17853 punktów) |
A czy kasowanie zbędnych cytowań też stanowi dla Ciebie trudność nie do przezwyciężenia?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | stanik121 (102 punktów) | > A czy kasowanie zbędnych cytowań też stanowi dla Ciebie trudność nie do przezwyciężenia?
Nie wiem dokladnie jak wybierac cytaty i staram sie usuwac po linijce . Czy jest na to jakis sposob?
|
|
| | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Nie wiem dokladnie jak wybierac cytaty i staram sie usuwac po linijce . Czy jest na to jakis sposob?
Dokładnie taki jak w każdym chyba edytorze tekstu. Zaznaczasz myszką obszar do usunięcia, depczesz klawisz Delete i po problemie.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Niestety nie moge zaspokoic pana potrzeb jesli chodzi o pisownie poniewaz nie posiadam komputera z polska pisownia i nie mieszkam w Polsce, a za malo sie znam na komputerach,zeby umiec wprowadzic poprawki. Jestem w stanie to zrozumieć. > Poza tym jestem przykuty do lozka i posloguje sie klawiatura bezprzewodowa,ktora potrafi sie pomylic. Tego już nie, bo klawiatury są nieomylne - mylą się ludzie. > A pan od razu z klami i z pazurami. Tego posta edytowałeś 5 razy (słownie: pięć), poprawiałeś w nim różne rzeczy w tym ilość użytych wykrzykników, więc nie przekonałeś mnie, iż są to wyłącznie kłopoty techniczne. > Nie wiem za co, ale widze, ze pan zaczyna mnie wyraznie prrzesladowac. Na takie zarzuty też jestem przygotowany.
|
|
|  | | stanik (453 punktów) |
Prawo silniejszego jest chyba jedynym prawem naturalnym. To se miejcie, ja mam takie obowiązki, jakie mi się opłacają - nie notuję wśród nich popytu na chóralne wrzaski, choćby i najwyraźniejsze Proszę Pana.Łatwo wygłaszać takie tezy, kiedy nie jesteśmy zagrożeni bezpośrednio.Inaczej się sprawy mają, jak dostaniemy po buzi i portfel nam zabiorą.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Prawo silniejszego jest chyba jedynym prawem naturalnym.
>>Proszę Pana.Łatwo wygłaszać takie tezy, kiedy nie jesteśmy zagrożeni bezpośrednio.Inaczej się sprawy mają, jak dostaniemy po buzi i portfel nam zabiorą.
Ja nie opiniowałem, że prawo natury jest dobre czy złe - napisałem, że ono jest i działa.
Prawa natury nie przestają działać tylko dlatego, że ktoś się ich boi, lub udaje, że ich nie ma.
|
|
| | |  | 1 na 1 | stanik (453 punktów) |
Ja nie opiniowałem, że prawo natury jest dobre czy złe - napisałem, że ono jest i działa. Prawa natury nie przestają działać tylko dlatego, że ktoś się ich boi, lub udaje, że ich nie ma. Dobre,złe,nijakie to pojęcia bardzo subiektywne.Cynicznie odcina się Pan od chóralnych nawoływań.Czy ma Pan lepsze,mądrzejsze pomysły?.Czy tak drażni Pana naiwność i idealizm?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Dobre,złe,nijakie to pojęcia bardzo subiektywne. Jak grawitacja. > Cynicznie odcina się Pan od chóralnych nawoływań. Jasne, bo jestem indywidualistą, facetem o unikatowym zestawie cech osobniczych i nie chce mi się udawać, że jest inaczej. > Czy ma Pan lepsze,mądrzejsze pomysły?. Owszem - nie wiem czy lepsze/mądrzejsze, ale mam swoje. > Czy tak drażni Pana naiwność i idealizm? Wyłącznie w wersji mnie dotyczącej. PS Słownik ortograficzny zaleca stosowanie spacji przed przecinkiem, a nie po. Nic bardziej nie przypomina cynizmu, niż jasność widzenia.
|
|
| | | | |  | | stanik (453 punktów) | Jasne, bo jestem indywidualistą, facetem o unikatowym zestawie cech osobniczych i nie chce mi się udawać, że jest inaczej. Bardzo Pan obojętny.Ginąć też będziemy indywidualnie.Można próbować przedtem wygrać razem.Czy tylko błędy Pana ruszają a poza tym spoko?
|
|
| | |  | | stanik121 (102 punktów) | >>Prawo silniejszego jest chyba jedynym prawem naturalnym.. > Prawa natury nie przestają działać tylko dlatego, że ktoś się ich boi, lub udaje, że ich nie ma. > Ciekaw jestem, czy wyrostki, ktore skopaly na smierc mojego 55 letniego brata w Lodzi na ulicy, niecaly miesiac temu, tez tak usprawiedliwia swoje postepowanie. Pewnie tak, bo taki teraz trend i moda na prawo silniejszego. W tym duchu mamy ksztaltowac przyszlosc?
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > > Prawa natury nie przestają działać tylko dlatego, że ktoś się ich boi, lub udaje, że ich nie ma.> Ciekaw jestem, czy wyrostki, ktore skopaly na smierc mojego 55 letniego brata w Lodzi na ulicy, niecaly miesiac temu, tez tak usprawiedliwia swoje postepowanie. No i co to ma wspólnego z prawem silniejszego? Twój brat był silniejszy w tym konflikcie? > Pewnie tak, bo taki teraz trend i moda na prawo silniejszego. Taaa... i moda na prawo powszechnego ciążenia.  > W tym duchu mamy ksztaltowac przyszlosc? Nie wierzę w duchy, a przyszłości nie ma - jest teraźniejszość. Edycja. Użytkownik: stanik121 Płeć: Mężczyzna Liczba punktów: 69Użytkownik: stanik Płeć: Mężczyzna Liczba punktów: 170 W ilu wersjach ta damska garderoba na forum występuje?
|
|
| | | | |  | | stanik121 (102 punktów) |
> W ilu wersjach ta damska garderoba na forum występuje? Na razie w dwoch, panie cynik. A uprzedzano mnie, ze ludzie ciasnych umyslow beda drwic !
|
|
| | | | | |  | | stanik (453 punktów) |
>A uprzedzano mnie, ze ludzie ciasnych umyslow beda drwic ! Pan Adamiak nie ma ciasnego umysłu,nieuprzejmy jest i tyle.Dowcipy o garderobie to słyszałem ostatnio w podstawówce.Kozia Wólka to tak dobre miejsce,jak każde inne.
|
|
| | | | | | |  | | stanik121 (102 punktów) |
>Pan Adamiak nie ma ciasnego umysłu,nieuprzejmy jest i tyle.Dowcipy o garderobie to słyszałem ostatnio w podstawówce.Kozia Wólka to tak dobre miejsce,jak każde inne. > Ladny froncik sie nam zawiazuje. A mielismy debatowac nad zapobioeganiu wojnom.
|
|
| | | | | | | |  | | stanik (453 punktów) |
>Ladny froncik sie nam zawiazuje. A mielismy debatowac nad zapobioeganiu wojnom. Tak.Garderoba kontra reszta świata.Lepiej walczyć o coś sensownego.Ja znikam.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>Pan Adamiak nie ma ciasnego umysłu,nieuprzejmy jest i tyle.Dowcipy o garderobie to słyszałem ostatnio w podstawówce.Kozia Wólka to tak dobre miejsce,jak każde inne. >> >Ladny froncik sie nam zawiazuje. A mielismy debatowac nad zapobioeganiu wojnom.
Ano, mieliście, tymczasem macie koalicyjkę dwóch staników w jednym, wewnętrznym dialogu.
|
|
| | | | | | | | |  | | stanik121 (102 punktów) | >>> >>Ladny froncik sie nam zawiazuje. A mielismy debatowac nad zapobioeganiu wojnom. Przepraszam zalozyciela watku i jako pacyfista tez sie wycofuje.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>W ilu wersjach ta damska garderoba na forum występuje?
No i teraz to już na pewno nie zasnę. Będę się śmiał aż do rana!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > No i teraz to już na pewno nie zasnę. Będę się śmiał aż do rana!
Ja jestem zrozpaczony. Że to nie noc polarna.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | stanik121 (102 punktów) | >>W ilu wersjach ta damska garderoba na forum występuje? > No i teraz to już na pewno nie zasnę. Będę się śmiał aż do rana! No nie , ze na tym forum mozna sie nie raz dobrze ubawic ? Ja tam sie ubawilem. Pozdro ! - jak to mlody ksiadz katecheta wital mlodzierz zeby sie jej przypodobac - Pochwa !
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >mlodzierz Ach ten brak "polskiej klawiatury"!
Preparat zawiera w składzie kompleks sylimarynowo-fosfolipidowy o zawartości 30% flawonolignanów w przeliczeniu na sylibinę.
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | >>>Wojny są rzeczywistością, której zmienić nie da się żalami i kazaniami... > Wojny są jedynie nowoczesnym(?) środkiem wyrazu w zachowaniach dyktowanych instynktem przetrwania... Sam instynkt przetrwania to za mało - wojny wynikają z ekspansji na cudzy teren (dokładniej: poza uzgodnioną granicę).
> Prawo silniejszego jest chyba jedynym prawem naturalnym. .. które śmiało można nazwać bezprawiem.
>>> .. przeciwstawiać się rozliczeniom prowadzonym w imię jakiejś wydumanej sprawiedliwości. Sprawiedliwość faktycznie tu zbędna i pozorna - wystarczy nie włazić do ogródka sąsiada.
> .. rządzą zwolennicy innych form wojenek, czyli zaś działa prawo silniejszego. Zaś w sensie zasię czy wraz w sensie nadal?
|
|
| |  | | Adamiak (36436 punktów) | >Sam instynkt przetrwania to za mało - wojny wynikają z ekspansji na cudzy teren (dokładniej: poza uzgodnioną granicę). Ekspansji dyktowanej instynktem przetrwania - granice ustala silniejszy.
>> Prawo silniejszego jest chyba jedynym prawem naturalnym. >.. które śmiało można nazwać bezprawiem. Nie przywiązuję się do nazw, ważne jest co określają.
>> .. rządzą zwolennicy innych form wojenek, czyli zaś działa prawo silniejszego. >Zaś w sensie zasię czy wraz w sensie nadal?
W sensie "cały czas".
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. granice ustala silniejszy. Granica (zwłaszcza stała) to domena co najmniej dwu stron.
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > > .. granice ustala silniejszy.> Granica (zwłaszcza stała) to domena co najmniej dwu stron. Jasne, bo ktoś musi się zgodzić na granicę wytyczoną przez silniejszego, by zafunkcjonowało pojęcie "granicy". Poproszę o przykład stałej granicy w przyrodzie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > .. ktoś musi się zgodzić na granicę wytyczoną przez silniejszego, by zafunkcjonowało pojęcie "granicy".A sam silniejszy nie musi, bo może ją sobie zmieniać. Co zrobi, gdy podbiwszy pół świata, napotka własny ogon? > Poproszę o przykład stałej granicy w przyrodzie.  Dobre sobie  Natura w swej niesłowności niespecjalnie dba o trwałość umów. Nie wynika stąd wcale, że warto się na niej wzorować. Naśladowanie przyrody prowadziłoby wprost do kiczu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > .. ktoś musi się zgodzić na granicę wytyczoną przez silniejszego...> A sam silniejszy nie musi, bo może ją sobie zmieniać. Ja tego nie wymyśliłem. > Co zrobi, gdy podbiwszy pół świata, napotka własny ogon? Świat jest tak rozległy, że spotka już zmutowaną wersję swoich genów, więc można wytyczać od nowa.  > Natura w swej niesłowności niespecjalnie dba o trwałość umów. Nie wynika stąd wcale, że warto się na niej wzorować. Wcale wzorowania nie mam na myśli, raczej branie pod uwagę i korzystanie z jej praw. > Naśladowanie przyrody prowadziłoby wprost do kiczu. Na razie zaprowadziło do latania.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > .. branie pod uwagę i korzystanie z jej [natury] praw.Tak właśnie. > >>Naśladowanie przyrody prowadziłoby wprost do kiczu.> Na razie zaprowadziło do latania  Pozwolę sobie pozostać przy zdaniu, że unoszenie się małp w powietrzu jest wbrew naturze  Podtrzymuję też przypuszczenie, że istnieją umowy międzypaństwowe bardziej i mniej konfliktogenne.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Pozwolę sobie pozostać przy zdaniu, że unoszenie się małp w powietrzu jest wbrew naturze  Trochę się z tobą zgadzam. > Podtrzymuję też przypuszczenie, że istnieją umowy międzypaństwowe bardziej i mniej konfliktogenne. Owszem, ale stabilność umów zależy od siły argumentów stron tegoż układu. Zmiennej siły, dodam, by nie było wątpliwości.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > .. stabilność umów zależy od siły argumentów stron tegoż układu. Zmiennej siły (..).Jeśli siła argumentów ma co chwila podważać stabilność umów, to .. wracam do lasu. Jeśli jednak umowom (np. co do granic) przypisać trwałość większą niż stron widzimisię, to można spróbować znaleźć minimum konfliktogenności układu (o ile oczywiście komukolwiek to potrzebne (bo być może większość najlepiej czuje się w dżungli)). Dodatkowo trwałość granic umożliwiałaby także stronie silniejszej poczucie odpowiedzialności za własny kraj. P.S. Niełatwo z Tobą polemizować, bo dużo wysiłku trzeba dla znalezienia miejsc niezgodności.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > .. stabilność umów zależy od siły argumentów stron tegoż układu. Zmiennej siły (..).> Jeśli siła argumentów ma co chwila podważać stabilność umów, to .. wracam do lasu. Nie napisałem, że "co chwila", ale immanentną cechą większość umów jest termin ich obowiązywania, a termin też zależy od siły argumentów - w takim ujęciu do lasu daleko już nie masz.  > Jeśli jednak umowom (np. co do granic) przypisać trwałość większą niż stron widzimisię, to można spróbować znaleźć minimum konfliktogenności układu (o ile oczywiście komukolwiek to potrzebne (bo być może większość najlepiej czuje się w dżungli)). Każde "minimum czy maksimum konfliktogenności" jest wypadkową potrzeb, chęci zysku i siły argumentów Stron umowy. Umowa to nic innego, jak zapewnienie o wzajemnych zobowiązaniach, czyli w skrócie "coś za coś". W takim ujęciu każda umowa będzie przestrzegana tylko wtedy, gdy zapewnia każdej ze stron otrzymanie jakichś pożądanych dóbr od innej strony, których to dóbr nie można mieć w inny, tańszy sposób. Przy proporcjonalnie optymalnych nakładach wszystkich zainteresowanych. Sytuacja się natychmiast zmienia jeśli zachodzi przypadek dostępności (choćby w założeniu) jakiegoś dobra taniej, to oznacza koniec (lub początek końca) każdej umowy, albo konieczność (czyt.: opłacalność) jej renegocjacji, co na jedno wychodzi. Jeśli ktoś miał talent do obrabiania krzemienia w pięściaki, a nie lubił wyplatać koszyków, to zawierał z koszykarzem umowę, że każdego pięściaka zamieni na pięć koszyków- pięć, bo kamienne tłuki większym nakładem sił się produkuje- ale gdy był silnym, leniwym kamieniarzem ze skłonnością do podejmowania ryzyka, to zaczynał żądać za każdy kamyk koszyków dziesięć, bo jak nie, to weźmie koszykarza w niewolę i będzie miał koszyki jeszcze taniej, za samo "niewolnicze minimum socjalne". Albo jak nie, to w ryj i wygoni koszykarza z ładnej doliny... Koszykarz na to zorganizował kilku kumpli po fachu i tak powstało Państwo Koszykarzowo. Pięściak tłukł kamienie, ale sam nie był w ciemię tłuczony i założył drugie Państwo. Następnym krokiem było dogadanie się Koszykarzowa o wzajemnej pomocy "w razie cóś" (ale też za cóś, np. 1000 koszyków rocznie) z innym Państwem i tak powstała Umowa Międzynarodowa. Żeby było śmieszniej, to też terminowa, bo do czasu, gdy Koszykarzowo się wzmocni lub osłabnie, wówczas usługa security może być tańsza lub droższa, albo przestanie być w ogóle potrzebna. Zamień sobie pięściaka na samochód, koszyk na ropę i w takim rozumieniu umowy wcaleś z lasu nie wylazł, tylko umowa ma więcej literek w tekście, żeby bardziej nowoczesną Ci się zdała (w domyśle: żeby klienta bardziej zdezorientować  ). No i dzisiaj jest więcej gatunków tłuków, ale takie umowy zawierasz co chwilkę od urodzenia (ręcamy opiekunów) aż do śmierci, setki takich umów. Np. każdy "akt" kupna biletu i przejazd tramwajem jest umową między Tobą a Przewoźnikiem; kupno bułki jest umową ze Sprzedawcą poprzedzoną umową tego Sprzedawcy z Piekarzem, itd. Jeśli osiedlowy Sklepikarz podwyższy cenę bułki o 100%, to dalej będziesz z nim zawierał umowę kupna, albo przedłużysz istniejącą, długoterminową? A jeśli zechce Ci się samemu te bułki piec? Każda Umowa Międzynarodowa to nic innego, jak Twoja umowa o bułkę, tylko w trochę innej skali. > Dodatkowo trwałość granic umożliwiałaby także stronie silniejszej poczucie odpowiedzialności za własny kraj. Co to jest "poczucie odpowiedzialności za własny kraj", bo nie rozumiem tego frazesu? Wiem co to jest "chęć zysku". > P.S.> Niełatwo z Tobą polemizować, bo dużo wysiłku trzeba dla znalezienia miejsc niezgodności.  Nie wiem czy jest za co dziękować, ale na wszelki wszelak* - dziękuję.  *- "wszelki wszelak", to w języku międzynarodowym "gest dobrej woli", a w języku potocznym "życzliwe ustawianie klienta".
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) |
> Co to jest "poczucie odpowiedzialności za własny kraj", bo nie rozumiem tego frazesu?Dlaczego zaraz "frazesu"? Odpowiedzialność jest np. wtedy, gdy łowiąc ryby dbam o zarybienie - nie ma jej, gdy zużywszy ropę własną "muszę" ją kraść w cudzym kraju. Odpowiedzialni przykładowo budują oczyszczalnie, by we własnych śmieciach nie tonąć ani spuszczać ich sąsiadom, itd.. > Wiem co to jest "chęć zysku".Któż tego nie wie..  > .. "życzliwe ustawianie klienta".  Niech będzie ustawianie, tylko już ustawionego nie warto za często przestawiać, bo się może zbiesić klient wszelak - czy to mały czy duży.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Dlaczego zaraz "frazesu"? Odpowiedzialność jest np. wtedy, gdy łowiąc ryby dbam o zarybienie...> >Odpowiedzialni przykładowo budują oczyszczalnie, by we własnych śmieciach nie tonąć ani spuszczać ich sąsiadom, itd.. Znaczy chodzi o zwykłe dbanie o swoje korzyści. W takim rozumieniu poczucie odpowiedzialności za własny byt do mnie przemawia, więc w kontekście " ... trwałość granic umożliwiałaby także stronie silniejszej poczucie odpowiedzialności za własny kraj..." zrozumiała się staje większa dbałość o długoterminowe zyski przy zapewnionym większym poczuciu bezpieczeństwa. > Niech będzie ustawianie, tylko już ustawionego nie warto za często przestawiać, bo się może zbiesić klient wszelak - czy to mały czy duży. Dobra rada, a klientów nie dzielę na małych i dużych, tylko na mniej/więcej perspektywicznych w spodziewanym zysku.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) |
> Każda Umowa Międzynarodowa to nic innego, jak Twoja umowa o bułkę, tylko w trochę innej skali.
Tak - dokładnie "trochę" - tyle, ile dłuższe 'życie' Polski od mojego.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >> Każda Umowa Międzynarodowa to nic innego, jak Twoja umowa o bułkę, tylko w trochę innej skali. >Tak - dokładnie "trochę" - tyle, ile dłuższe 'życie' Polski od mojego. Niezupełnie o czas trwania mi chodziło, a raczej o zawiłości kontekstu, ale teraz tak sobie pomyślałem, że Twoja/nasza umowa ze sprzedawcą o kupno bułki jest prawdziwą w przeciwieństwie do umowy Międzynarodowej zawieranej przez polityków, którym się wydaje, że reprezentują swoje kraje i będącej spisem życzeń, które też są niby-życzeniami, niby-interesami ludzi, których politycy niby-reprezentują.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > .. Twoja/nasza umowa ze sprzedawcą o kupno bułki jest prawdziwą To powiadasz, że nie tylko korzyść własna, lecz i umowa dwustronna może być .. rzeczywista? Czy prawdziwe mogą być też umowy czwór-stronne? [pytam, bo mi własnego łba nie wystarcza]
> .. są niby-życzeniami, niby-interesami ludzi, których politycy niby-reprezentują. Chciałoby się dodać żartem: 'niby racja', ale ani to śmieszne by było, ani prawdziwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > > .. Twoja/nasza umowa ze sprzedawcą o kupno bułki jest prawdziwą> To powiadasz, że nie tylko korzyść własna, lecz i umowa dwustronna może być .. rzeczywista? Czy prawdziwe mogą być też umowy czwór-stronne? Trochę w tym kierunku zmierzałem, że im więcej stron dotyczy umowa, tym mniej prawdziwą się staje. Prawdziwą w sensie konsekwencji prawnych, czyli odpowiedzialności - zwiększanie liczby zainteresowanych automatycznie rozmywa odpowiedzialność przyczyniając się bezpośrednio do jej iluzoryczności. Odpowiedzialność polityczna w umowach międzynarodowych jest takiego braku konsekwencji apogeum. > Chciałoby się dodać żartem: 'niby racja', ale ani to śmieszne by było, ani prawdziwe.
|
|
| setarkos (10757 punktów) | > .. jedni popierają drugich, a powinni pierwszych - albo na odwrót.
Konflikt jet odległy i przez to teoretycznie 'rozmazany'. Gdyby jednak ktoś atakował np. naszych niesąsiadów-bratanków Węgrów, to automatycznie staję po właściwej stronie.
>Nie wstyd Wam czasem? Uczucia są sprawą indywidualną. Pozdrawiam
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >> .. jedni popierają drugich, a powinni pierwszych - albo na odwrót. >Konflikt jet odległy i przez to teoretycznie 'rozmazany'. Gdyby jednak ktoś atakował np. naszych niesąsiadów-bratanków Węgrów, to automatycznie staję po właściwej stronie. Sprawa pierwszego ataku zwykle jest jasna- ale konflikty ciągnące się latami, dziesięcioleciami, z ofiarami po obu stronach- jaką one mają rację istnienia? >>Nie wstyd Wam czasem? >Uczucia są sprawą indywidualną. Jedyne konkretne pytanie w wątku i nikt prócz Ciebie nie miał ochoty na nie odpowiadać (do tej pory). Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | > .. konflikty ciągnące się latami, dziesięcioleciami, z ofiarami po obu stronach - jaką one mają rację istnienia? Porównywalną z boksem (kilkuosobowym bez sędziego) - niektórzy to widać lubią. Istotne wydaje się na ile walka wychodzi poza ring. Pozdrawiam
|
|
| |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >> .. konflikty ciągnące się latami, dziesięcioleciami, z ofiarami po obu stronach - jaką one mają rację istnienia? >Porównywalną z boksem (kilkuosobowym bez sędziego) - niektórzy to widać lubią. Istotne wydaje się na ile walka wychodzi poza ring. Obawiam się, że jest gorzej. W takich konfliktach po jakimś czasie straty z powodu prowadzenia konfliktu przewyższają realne do osiągnięcia zyski. A trwa to dalej... Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. straty z powodu prowadzenia konfliktu przewyższają realne do osiągnięcia zyski. Wypadałoby zatem wytworzyć taką sytuację, w której nikomu nie opłaca się wywoływanie konfliktu? To możliwe chyba tylko wtedy, gdy agresor automatycznie staje w mniejszości, albo gdy wygrana mu się nie opłaca..
|
|
| | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >> .. straty z powodu prowadzenia konfliktu przewyższają realne do osiągnięcia zyski. >Wypadałoby zatem wytworzyć taką sytuację, w której nikomu nie opłaca się wywoływanie konfliktu? To możliwe chyba tylko wtedy, gdy agresor automatycznie staje w mniejszości, albo gdy wygrana mu się nie opłaca.. Wywoływanie konfliktów zawsze będzie. Ale można pracować nad ich szybkim kończeniem. Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| | | | |  | | setarkos (10757 punktów) |
>Wywoływanie konfliktów zawsze będzie. Ale można pracować nad ich szybkim kończeniem. W taką grę się nie bawię - albo konflikty znikają albo je pozostawiam własnemu losowi. Nie może być tak, że wykształceni fachowcy od wygaszania zaczną je sami rozpalać dla utrzymania etatów.
|
|
| | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Wywoływanie konfliktów zawsze będzie. Ale można pracować nad ich szybkim kończeniem. >W taką grę się nie bawię - albo konflikty znikają albo je pozostawiam własnemu losowi. Nie może być tak, że wykształceni fachowcy od wygaszania zaczną je sami rozpalać dla utrzymania etatów. Sorki, ja odpadam na tym stopniu abstrakcji. Istnienie strażaków w moim odbiorze ma bardzo dużo korzyści- strażacy piromani nie dokonują takich zniszczeń, bym miał podważyć sens istnienia straży pożarnej. Podrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Czy ten żal nie powinien być raczej skierowany na to, że wojny, konflikty istnieją- dziś, w cywilizowanym świecie. Jasne, ale trochę żalu przekieruj na istnienie uczucia głodu, chęci uprawiania seksu oraz 24 godzinną dobę, sceptymucha. > Przecież można opracować procedury (przy pomocy arbitra międzynarodowego), gdzie groźba spięcia będzie bliska zera. Proponuję załatwiać te sprawy operacyjnie - resekcją genu odpowiedzialnego za działanie instynktu przetrwania. > Jednak strony konfliktu zachowują się, jakby im nie zależało. Wręcz wygląda na to, że konflikt jest podtrzymywany... No, coś ty, naprawdę...???  A to niegrzeczne strony... Więc wycinać te geny przymusowo!- niech po prostu patrole łapią delikwentów i prowadzą do słusznych, antykonfliktowych klinik. Jeśli niesforne i konfliktowe osobniki zaczną się łączyć w bandy, to łapaczy skoszarować, wyposażyć w strategiczne cele, regulaminy, czołgi, karabiny (do szczególnie trudnych akcji karabiny paintballowe), nazwać "Armią Zbawienia" i wywalczyć pokój.  > Nie wstyd Wam czasem? Oj, wstyd.  PS Zaraz, zaraz... Czy ty czasami nie jesteś w konflikcie z rozżalonymi uczestnikami forum oraz tymi, którym nie zależy na unikaniu spięć...?
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Obejrzałeś filmik w linku przy temacie? Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
|  | | Adamiak (36436 punktów) | > Obejrzałeś filmik w linku przy temacie? To było obowiązkowe?- nie wiedziałem, że będę z tego odpytywany.
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >można opracować procedury (przy pomocy arbitra międzynarodowego), gdzie groźba spięcia będzie bliska zera.
Można też opracować takie dyskursy, w których konflikt będzie jego istotnym elementem, co bardziej odpowiada rzeczywistości. Konflikt społeczny jest na ogół uzewnętrznieniem konfliktów psychologicznych jesgo uczestników. Arbiter nie jest tu wyjątkiem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>można opracować procedury (przy pomocy arbitra międzynarodowego), gdzie groźba spięcia będzie bliska zera. >Można też opracować takie dyskursy, w których konflikt będzie jego istotnym elementem, co bardziej odpowiada rzeczywistości. Konflikt społeczny jest na ogół uzewnętrznieniem konfliktów psychologicznych jesgo uczestników. Arbiter nie jest tu wyjątkiem. Mimo wszystko wyrzynanie się można ograniczyć. Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Mimo wszystko wyrzynanie się można ograniczyć.
Już jest ograniczone. Nie można ograniczyć pobożnych życzeń w tej materii.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Mimo wszystko wyrzynanie się można ograniczyć. > Już jest ograniczone. Nie można ograniczyć pobożnych życzeń w tej materii. W takim razie wszyscy jesteśmy hipokrytami. Nie wiem tylko, czy to cecha immanentna (wynikająca z budowy człowieka) czy wyuczona (wychowaniem/indoktrynacją)- ostatecznie mieszanka obu. Piszę to bez sarkazmu czy wyrzutu. Stwierdzam fakt. Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >W takim razie wszyscy jesteśmy hipokrytami...
Całe szczęście! Gdyby człowiek operował tylko jedną wartością logiczną (np. prawdą), byłby tworem całkowicie zdeterminowanym. A tak mamy wolność wyboru między dobrem i złem, prawdą i falszem. Możemy być zarówno hipokrytami, jak i osobami prawdomównymi. Tym niemniej rozumiejąc mechanizmy komunikacji międzyludzkiej, jesteśmy w stanie w miarę dobrze identyfikować wartości logiczne wypowiedzi. Nie wystarczy przecież słuchać tego, co ludzie mówią. Trzeba im patrzeć na ręce, na całe ciało. Hipokryzji będzie coraz więcej, bowiem nasze kontakty stają się coraz bardziej zapośredniczone.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|