Racjonalista - Strona głównaDo treści
matragon dla PSR

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
26-03-2010 08:15Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)matragon dla PSR
Ocena 29 na 29
Jak część z Was zapewne wie, jakiś czas temu napisałem
polski tekst do "Imagine" - Johna Lennona.
Jest to w zasadzie literackie tłumaczenie -
takie które da się śpiewać do oryginalnej melodii ...

Zaśpiewałem to zresztą podczas zeszłorocznego MAiA.

Potem wpadłem na pomysł, że może fajnie by było to
dopracować muzycznie, nagrać w studio i wydać -
jako swego rodzaju muzyczną wizytówko-reklamówkę PSR ...

Nie będę Was tu zanudzał szczegółami co się potem działo,
suma sumarum - okazało się, że aby to zrobić - muszę
uzyskać formalną, oficjalną zgodę Yoko Ono - na dokonanie
autorskiego opracowania utworu w postaci polskiego tekstu.

No i ... właśnie DOSTAŁEM TĘ ZGODĘ !!!!!!!!

Tak więc nasz projekt nabrał rozpędu i mam nadzieję, że w
kwietniu singielek wydany przez PSR - ujrzy światło dzienne.

Pomyślałem jednak, że samo tłumaczone "Imagine" to będzie trochę mało
muzyki ... więc nagrałem jeszcze wersję z oryginalnym angielskim tekstem,
oraz dodatkowo napisałem piosenkę - rodzaj słowno-muzycznego komentarza do
Lennonowskiego "Imagine" ...

Wszystkie trzy utwory postanowiłem zamieścić na tym PSR-owskim CD ...

Premiera radiowa nastąpi - 10 kwietnia w Radio Kraków, w porannej audycji
Antoniego Krupy - "Radiowa Kafejka" ... zapraszam więc do odbiorników

Ale mojego kawałka możecie już posłuchać
na majspejsie : www.myspace.com/matragon

Pozdrawiam serdecznie !!!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adamiak (36436 punktów)
>No i ... właśnie DOSTAŁEM TĘ ZGODĘ !!!!!!!!

   
Sylwia G (81 punktów)
szok o_o brawo!!
Scorp (5381 punktów)
>jako swego rodzaju muzyczną wizytówko-reklamówkę PSR ...

Piosenka jak piosenka, mi się podobała, ale dlaczego taki do bólu naiwny tekst miałby być wizytówko-reklamówką stowarzyszenia racjonalistów?

>Pozdrawiam serdecznie !!!

Wzajemnie!
-
26-03-2010 18:54 
 Ocena 8 na 8
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)

>Piosenka jak piosenka, mi się podobała, ale dlaczego taki do bólu naiwny tekst miałby być wizytówko-reklamówką stowarzyszenia racjonalistów

Po pierwsze nie sam tekst - tylko płyta na której się ta piosenka znajdzie.
(a oprócz niej - jak już wspomniałem jeszcze "Imagine" w dwóch wersjach...)
Ponadto płyta będzie zawierała wkładkę-książeczkę z zawartością na temat PSR ...
zredagowaną przez władze stowarzyszenia, i tam znajdzie się treść bardziej merytoryczna,
dotycząca bezpośrednio działań stowarzyszenia, statutu itd.

Po drugie - cóż w gruncie rzeczy złego jest w odrobinie naiwności ?


"Wszyscy wypierają się naiwności! Jakby to coś złego.

Naiwność to pozostałość z dzieciństwa, która pozwala wierzyć, że wszystko jest możliwe. A ten kto ma tą wiarę ten ma siły i młodość. Bez naiwności nie może się udać nic co nieprzeciętne. Pozbywanie się naiwności to pozbywanie się sił do rzeczy większych niż codzienna egzystencja i banalna kariera. To jest prosta droga do starości.

Naiwność to ufność w szczerość ludzi, ufność w możliwość naprawy świata, w to że życie jest proste i łatwe!

Większość ludzi myli naiwność z głupotą. Naiwność to odporność na zgorzknienie i zwątpienie."


(znalezione w sieci : www.sikora.art.pl/flz_naiwnosc.php)

NON SERVIAM
26-03-2010 22:46 
 Ocena 4 na 4
Scorp (5381 punktów)
>Naiwność ... pozwala wierzyć, że wszystko jest możliwe. A ten kto ma tą wiarę ten ma siły i młodość. Bez naiwności nie może się udać nic co nieprzeciętne.

Słyszałem, słyszałem.
"Wszystko się może zdarzyć gdy głowa pełna marzeń
Wszystko się może zdarzyć gdy serce pełne wiary"

Czy Ty naprawdę wierzysz w takie brednie?

>Naiwność to odporność na zgorzknienie i zwątpienie."

Antidotum na zwątpienie i zgorzknienie jest entuzjazm i pasja. Naiwność to tylko zachęta dla oszusta.
-
27-03-2010 09:29 
 Ocena 1 na 1
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)

>Słyszałem, słyszałem.
>"Wszystko się może zdarzyć gdy głowa pełna marzeń
>Wszystko się może zdarzyć gdy serce pełne wiary">

Słyszałeś --> zapamiętałeś

A więc autor tekstu bezapelacyjnie osiągnął sukces
Spopularyzował pewną treść ... (abstrahując od niej samej)

>Czy Ty naprawdę wierzysz w takie brednie

W jakie ? Zapytaj konkretnie ...

>Antidotum na zwątpienie i zgorzknienie jest entuzjazm i pasja.>

Tu akurat wypada się tylko zgodzić w całej rozciągłości !

I na koniec jeszcze jedno : Naiwnie jest sądzić, że świat da się zmieniać
wyłącznie edyktami, przepisami, apelami, odezwami, ukazami itd. itp.

Zdrowy rozsądek i doświadczenie podpowiadają, że o wiele więcej można osiągnąć
chwytliwą piosenką z prostym tekstem (nawet jeśli lekko naiwnym) ...

"Dziwny jest ten świat", "Mury", "Imagine", "All You Need is Love",
"We Are The World", "Moja i Twoja Nadzieja" ...

A zresztą - czas pokaże, czy ta cała akcja da jakiś wymierny efekt czy nie


NON SERVIAM
Scorp (5381 punktów)
>>Czy Ty naprawdę wierzysz w takie brednie
>W jakie ? Zapytaj konkretnie ...

OK, rozmówco, przyznaję że wyskoczyłem przeciw naiwności tego tekstu i potraktowałem sprawę nieco po prostacku.

A konkretnie? Śpiewasz tam, że kiedyś nastanie taki świat idealny, bo 'marzysz tak jak On', czy coś w tym sensie. Otóż jest naiwnością tak myśleć, dziewiętnastowieczne utopie już się raczej nie sprawdzą.

A żeby nastał kiedyś świat bez wojen - to ludzie musieliby stracić swoje ludzkie instynkty tak dalece, że chyba przestaliby być ludźmi - albo policja myśli byłaby tak skuteczna - albo niewola musiałaby być tak wielka, że nikt nie ośmieliłby się pisnąć.

Imagine - co byłoby rzeczywiście konieczne, żeby nie było wojen na planecie?

>Naiwnie jest sądzić, że świat da się zmieniać wyłącznie edyktami,

Zgoda w tej kwestii i następnych.

>A zresztą - czas pokaże, czy ta cała akcja da jakiś wymierny efekt czy nie

Nie oczekuj za wiele... A jeżeli chodzi o to, co zmienia świat, to według mnie, w najszerszej skali meblowanie rozumu, a nie piosenki.
-
27-03-2010 19:33 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>A żeby nastał kiedyś świat bez wojen - to ludzie musieliby stracić swoje ludzkie instynkty tak dalece, że chyba przestaliby być ludźmi

Sorki - tak się wetnę na szybko, jeśli to nie nieuprzejmość nazbyt wielka.
Ad rem: przeciwnie - tak elementarne cechy ludzkiej psychiki jak egoizm i strach jawią mi się jako najbardziej obiecujące przesłanki po temu, by sądzić, że świat bez wojen jest jak najbardziej możliwy (nie mylić ze światem bez przemocy, kryminalnej na przykład).

>Imagine - co byłoby rzeczywiście konieczne, żeby nie było wojen na planecie?

Konieczne byłoby takie ustawienie ładu międzynarodowego, by prowadzenie wojen było mniej opłacalne niż ich nieprowadzenie. Mam wrażenie, że świat w tym właśnie kierunku stopniowo zmierza.
Scorp (5381 punktów)
>.. świat bez wojen jest jak najbardziej możliwy (nie mylić ze światem bez przemocy, kryminalnej na przykład).

Świat bez wojen, ale z przemocą kryminalną? To coś nowego!

Walka regularnego wojska z kryminalnymi oddziałami gangów narkotykowych, to nie wojna?

Przecież wojna to nic innego, jak tylko zorganizowana przemoc na dużą skalę. Od zwykłej, kryminalnej przemocy wojna różni się wielkością sztandarów.

>egoizm i strach jawią mi się jako najbardziej obiecujące przesłanki po temu, by sądzić, że świat bez wojen jest jak najbardziej możliwy

A jak egoizm miałby być przesłanką do powstania świata bez wojen, to już zagadka za trudna dla mnie.

Egoizm polega na zagarnianiu dla siebie zasobów, łącznie z zasobami, dość ograniczonymi, miejsca na ziemi dla swoich dzieci. I takie postępowanie miałoby prowadzić do świata bez wojen?

>Konieczne byłoby takie ustawienie ładu międzynarodowego, by prowadzenie wojen było mniej opłacalne niż ich nieprowadzenie. Mam wrażenie, że świat w tym właśnie kierunku stopniowo zmierza.

A co to znaczy mniej opłacalne? Biorący udział w wojnie zostaną ukarani tak, że im się odechce? Jakaś ponad-armia pokona ich i ukarze? Super-nadzorcy pokoju będą stawać po stronie napadniętych i niszczyć napastników? I to ma być świat bez wojen?

Takie 'ustawienie ładu międzynarodowego' już mieliśmy i mamy na terenie Rosji, gdzie mieszka trzysta narodowości i nie ma wewnętrznych wojen. Niewiele brakowało a Polska też by się załapała do tego ładu.
-
29-03-2010 10:53 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Świat bez wojen, ale z przemocą kryminalną? To coś nowego!

A gdzie tam nowego. W Europie (zwłaszcza tej zachodniej) taki świat już trwa od dziesięcioleci. Nie widzę zasadniczych powodów, dla których nie miałoby się dać go rozszerzyć.

>Walka regularnego wojska z kryminalnymi oddziałami gangów narkotykowych, to nie wojna?

Nie - to w istocie operacja policyjna, tyle, że realizowana akurat przy użyciu armii.

>Przecież wojna to nic innego, jak tylko zorganizowana przemoc na dużą skalę. Od zwykłej, kryminalnej przemocy wojna różni się wielkością sztandarów.

Nie chcę byśmy zabrnęli w jałowe a długotrwałe spory o definicje i inne filioque, więc ograniczę się do prostego podania własnej:
Przez wojnę rozumiem grupową przemoc używaną w celu zdobycia władzy politycznej nad określonymi "zasobami ludzkimi" bądź terytorium.
Właśnie kryterium celu jest dla mnie tym, co wojnę (międzypaństwową lub domową) wyróżnia spośród innych form grupowej przemocy - jak np. walki gangów, gdzie celem jest, ostatecznie, zdobycie majątku, lub ustawki kibiców, w których stawką jest czysty prestiż.

>A jak egoizm miałby być przesłanką do powstania świata bez wojen, to już zagadka za trudna dla mnie.
>Egoizm polega na zagarnianiu dla siebie zasobów, łącznie z zasobami, dość ograniczonymi, miejsca na ziemi dla swoich dzieci. I takie postępowanie miałoby prowadzić do świata bez wojen?

Aż tak głupich egoistów, to na świecie nie ma. Życie społeczne wymusza powstanie bardziej wyrafinowanych form egoizmu - jak np. altruizm odwzajemniony.
Najogólniej: zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Każdy wie, że świat oparty na współpracy ostatecznie bardziej się opłaca niż świat bezwzględnej konkurencji. Byleby samemu nie być pozbawionym udziału w zyskach z tej współpracy. To już kwestia takiego ustawienia systemu, by jak najwięcej ludzi upatrywało swego interesu w jego utrzymywaniu, nie zaś obaleniu.

>>Konieczne byłoby takie ustawienie ładu międzynarodowego, by prowadzenie wojen było mniej opłacalne niż ich nieprowadzenie. Mam wrażenie, że świat w tym właśnie kierunku stopniowo zmierza.
>A co to znaczy mniej opłacalne?

To znaczy, że skoro trwa pokój, to pewnikiem nikt nie widzi swojego interesu w zaczynaniu wojny.

>Biorący udział w wojnie zostaną ukarani tak, że im się odechce? Jakaś ponad-armia pokona ich i ukarze? Super-nadzorcy pokoju będą stawać po stronie napadniętych i niszczyć napastników? I to ma być świat bez wojen?

Jak wyżej.

>Takie 'ustawienie ładu międzynarodowego' już mieliśmy i mamy na terenie Rosji, gdzie mieszka trzysta narodowości i nie ma wewnętrznych wojen.

Fajniej byłoby, gdyby Tatarzy rżnęli Baszkirów a Czerkiesi Kałmuków?

>Niewiele brakowało a Polska też by się załapała do tego ładu.

Przed Polską akurat nie ma żadnej innej perspektywy, jak bycie częścią Imperium - takiego czy takiego... .
29-03-2010 18:06 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
Jesteś wytrawnym szermierzem, big, znasz mnóstwo sztychów i zasłon, więc pokonać Cię można tylko obserwując bacznie Twoje ciosy a w szczególności uniki, co zamierzam zrobić w tym starciu.

Pominę drobne otarcia wynikające z niedokładności wypowiedzi, moich albo Twoich, zgodzę się też na Twoją definicję wojny, ale będę bronił tezy, że świat bez wojen nie jest możliwy bez tego, że - jak to wyżej napisałem - "ludzie musieliby stracić swoje ludzkie instynkty tak dalece, że chyba przestaliby być ludźmi - albo policja myśli byłaby tak skuteczna - albo niewola musiałaby być tak wielka, że nikt nie ośmieliłby się pisnąć". Co oznacza, że jest utopią albo Orwellowskim koszmarem. Świat bez wojen nie chwilowo, lecz trwale.

Błysnąłeś najpierw efektownym stwierdzeniem, że altruizm odwzajemniony jest formą egoizmu. Nie, mój drogi, egoizm i altruizm to zasadniczo inne strategie. Najważniejsza cecha, czyli kierunek przepływu korzyści jest przeciwny. Jeżeli nawet altruizm odwzajemniany przynosi pewien zysk (a nie zawsze musi), to ten zysk jest uwarunkowany przez strategię kontrpartnera, nigdy nie jest pewny, jest przesunięty w czasie (przez to poddany działaniu okoliczności, które mogą go zmniejszyć) i stawia dającego (daję byś dał) na pozycji słabszej, niż miałby on, gdyby egoistycznie wziął to, na co ma ochotę.

Egoizm do altruizmu odwzajemnionego ma się jak żądanie do prośby. Jasne, że mają te strategie wspólną podstawę, a jest nią osiąganie korzyści, ale są to zasady działania z gruntu inne, a nie odmienne formy. W dodatku egoizm jest (przynajmniej u ludzi) instynktem elementarnym, pierwotnym i powszechnym, a altruizm odwzajemniony wykalkulowaną strategią społeczną, narzędziem słabszym i raczej rzadkim. Nie uda Ci się więc przemycić altruizmu pod płaszczem egoizmu i użyć go jako budulca zgody powszechnej w świecie bez wojen.

>Najogólniej: zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Każdy wie, że świat oparty na współpracy ostatecznie bardziej się opłaca niż świat bezwzględnej konkurencji.

Znowu coś przemycasz, tym razem pod słowem 'opłaca'. Bardzo dokładnie trzeba powiedzieć komu co się opłaca, a zacząć należy od tego, że "świat" nie jest podmiotem kalkulacji opłacalności. Są nim tylko i wyłącznie ludzie, grupy, narody, organizacje (dopóki maszyny nie przejmą władzy). A ludzie mają instynkty i rozumy by żądania instynktów realizować. Instynkt władzy jest jednym z najsilniejszych, u niektórych przewyższa instynkt bezpieczeństwa, nie mówiąc o rozsądku. Nie kalkulacja korzyści, ale instynkty rządzą ludźmi i dlatego stwierdziłem, że ludzie musieliby stracić instynkty, żeby wojen nie było. Kalkulacja korzyści to tylko narzędzie, które samo nie działa.

>To już kwestia takiego ustawienia systemu, by jak najwięcej ludzi upatrywało swego interesu w jego utrzymywaniu, nie zaś obaleniu.

No właśnie. Ustawienie i później pilnowanie przestrzegania systemu wymaga armii i to nie malowanej, by ci, którym system przestanie się podobać, dostali porządnie po łapach. Czyli wojna lub stałe zagrożenie wojną w tym świecie - utopii.

>To znaczy, że skoro trwa pokój, to pewnikiem nikt nie widzi swojego interesu w zaczynaniu wojny.

Ty znowu swoje, big. Nie 'interesu'! Żądza władzy nie jest interesem! Stoi ponad nim i nie liczy się z nim zupełnie.

>Fajniej byłoby, gdyby Tatarzy rżnęli Baszkirów a Czerkiesi Kałmuków?

Nie wrabiaj mnie takim pytaniem retorycznym w pozycję lamarkisty, albo kogoś takiego. Ja tylko wyłapuję naiwność utopii 'świata bez wojen' matragona i nieadekwatność 'środków systemowych', które proponujesz Ty. O ile wizję matragona mogę zaakceptować, to Twoje pomysły nie.

A teraz, żebyś mógł i Ty na mnie sobie poużywać, zaproponuję coś innego:

Wojny nie rodzą się w systemach politycznych, ekonomicznych ani religijnych, tylko w głowach, - i mogą być zwalczone skutecznie tylko tam. Przez obnażenie działania instynktów, przez uświadomienie możliwych korzyści i naukę możliwych strategii. Przez wychowanie i naukę - i nic innego.

Zgoda?
-
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)

> Wojny nie rodzą się w systemach politycznych, ekonomicznych ani religijnych, tylko w głowach, - i mogą być zwalczone skutecznie tylko tam. Przez obnażenie działania instynktów, przez uświadomienie możliwych korzyści i naukę możliwych strategii. Przez wychowanie i naukę - i nic innego.>

Wychowanie i naukę ... czyli edukację oraz
propagowanie pacyfistycznych idei i postaw ... itd.
Czy dobrze rozumiem ?

Ufff ... czyli moja piosenka wpisuje się w ten postulat idealnie

NON SERVIAM
30-03-2010 09:12 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Przez wychowanie i naukę - i nic innego.>Wychowanie i naukę ... czyli edukację oraz
>propagowanie pacyfistycznych idei i postaw ... itd.
>Czy dobrze rozumiem ?

   Wg. mnie zdrowo egoistycznych postaw.
30-03-2010 18:16 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)

>Wychowanie i naukę ... czyli edukację oraz propagowanie pacyfistycznych idei i postaw ... itd.
>Czy dobrze rozumiem ?

Nie to było moją intencją. Pacyfizm to już raczej ideologia, która, jak i inne ideologie, ma składnik totalny. W tym co napisałem nie było zaszczepiania ideologii, tylko nauka racjonalnego myślenia w odniesieniu do konfliktów społecznych. Postawa pacyfistyczna niczego nie rozwiązuje, nie zapobiega, nie odsuwa groźby wojny. Jest dobra do budowania utopii, ale w realnym świecie może służyć nawet jako zachęta dla agresora.

>Ufff ... czyli moja piosenka wpisuje się w ten postulat idealnie

Raczej nadawałaby sie dobrze na wstęp do rozważań o idealnym społeczeństwie. Na przykład w szkole powinni ja puszczać na początku lekcji o wychowaniu dla społeczeństwa, czy jak się to teraz nazywa. Mówię poważnie, należy rozesłać ją do szkół.
-
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)

>>Ufff ... czyli moja piosenka wpisuje się w ten postulat idealnie
>Raczej nadawałaby sie dobrze na wstęp do rozważań o idealnym społeczeństwie. Na przykład w szkole powinni ja puszczać na początku lekcji o wychowaniu dla społeczeństwa, czy jak się to teraz nazywa. Mówię poważnie, należy rozesłać ją do szkół.>

Też nieźle ...
Uśmiechnąłem się po tym wpisie ...

NON SERVIAM
31-03-2010 15:03 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś wytrawnym szermierzem, big, znasz mnóstwo sztychów i zasłon, więc pokonać Cię można tylko obserwując bacznie Twoje ciosy a w szczególności uniki, co zamierzam zrobić w tym starciu.

Dzięki za wyrazy uznania, Scorp - zdaje mi się jednak, że to obraz o wiele zbyt makiaweliczny. Wyrafinowanych chwytów nie stosuję, wrodzone lenistwo każe mi po clausewitzowsku podążać do celu drogami jak najprostszymi.

>Błysnąłeś najpierw efektownym stwierdzeniem, że altruizm odwzajemniony jest formą egoizmu. Nie, mój drogi, egoizm i altruizm to zasadniczo inne strategie.

Pozostanę przy swoim nie rozwijając tu szerzej tematu. Popełniłem na Forum kiedyś Studium Niedokończone o egoizmie (mam zamiar je w wolnej chwili dokończyć), gdzie zagadnienie osobliwych przemian egoizmu w warunkach życia społecznego, a jeszcze, dla Utrapienia większego, życia społecznego oplecionego kulturą, rozważam. Najbardziej w tej chwili potrzebnej części akurat brakuje, ale sądzę, że jeśli zajrzysz, nietrudno już Ci będzie zrekonstruować, co chciałbym powiedzieć.

>Najważniejsza cecha, czyli kierunek przepływu korzyści jest przeciwny. Jeżeli nawet altruizm odwzajemniany przynosi pewien zysk (a nie zawsze musi), to ten zysk jest uwarunkowany przez strategię kontrpartnera, nigdy nie jest pewny, jest przesunięty w czasie (przez to poddany działaniu okoliczności, które mogą go zmniejszyć)

Rzecz tylko w kalkulacji zysków natychmiastowych w proporcji do spodziewanych późniejszych strat i odwrotnie.

>i stawia dającego (daję byś dał) na pozycji słabszej, niż miałby on, gdyby egoistycznie wziął to, na co ma ochotę.

Ooo - bynajmniej. Ludzie właśnie starają się unikać znalezienia się w pozycji obdarowanego. Ta bowiem pozycja jest z natury rzeczy słabsza, i to podwójnie:
1. przyjęcie daru jest deklaracją własnej niższości - obdarowuje się "z góry w dół", daje ten, kto ma, temu, kto nie ma;
2. przyjęcie daru odbiera swobodę działania, bowiem zobowiązuje do jego odwzajemnienia, o które darujący może się w każdej chwili upomnieć, co niekoniecznie musi być obdarowanemu na rękę.

>Egoizm do altruizmu odwzajemnionego ma się jak żądanie do prośby. Jasne, że mają te strategie wspólną podstawę, a jest nią osiąganie korzyści, ale są to zasady działania z gruntu inne, a nie odmienne formy. W dodatku egoizm jest (przynajmniej u ludzi) instynktem elementarnym, pierwotnym i powszechnym, a altruizm odwzajemniony wykalkulowaną strategią społeczną, narzędziem słabszym i raczej rzadkim. Nie uda Ci się więc przemycić altruizmu pod płaszczem egoizmu i użyć go jako budulca zgody powszechnej w świecie bez wojen.

Największy to banał, a jednak wciąż niedostatecznie rozumiany: człowiek jest zwierzęciem społecznym i innym być nie może. Strategie egoizmu "przebranego" (np. altruizm odwzajemniony) towarzyszą nam od czasów nadrzewnych jeszcze i są niemal równie instynktowne, jak egoizm "prosty".

>Znowu coś przemycasz, tym razem pod słowem 'opłaca'. Bardzo dokładnie trzeba powiedzieć komu co się opłaca, a zacząć należy od tego, że "świat" nie jest podmiotem kalkulacji opłacalności. Są nim tylko i wyłącznie ludzie, grupy, narody, organizacje (dopóki maszyny nie przejmą władzy).

Ważne jedynie, by pokój opłacał się tym, którzy mają dość mocy sprawczych, by ewentualnie móc wywołać wojnę.

>Instynkt władzy jest jednym z najsilniejszych, u niektórych przewyższa instynkt bezpieczeństwa, nie mówiąc o rozsądku.

Nie wydaje mi się - iluż ludzi w dzisiejszej Polsce w walki o władzę się angażuje? Nawet na wybory się im nie chce chodzić.

>Nie kalkulacja korzyści, ale instynkty rządzą ludźmi i dlatego stwierdziłem, że ludzie musieliby stracić instynkty, żeby wojen nie było.

Wojny w naszym rejonie świata nie było już 65 lat. A instynkty się przecie w tym czasie nie zmieniły - co dowodzi, że nie w instynktach rzecz, a w kontekście społeczno-politycznym.

>Kalkulacja korzyści to tylko narzędzie, które samo nie działa.

Owszem, działa - kalkulować zyski potrafią nawet owady.

>No właśnie. Ustawienie i później pilnowanie przestrzegania systemu wymaga armii i to nie malowanej, by ci, którym system przestanie się podobać, dostali porządnie po łapach.

Wymaga jakiegoś aparatu bezpieczeństwa, który niekoniecznie musi mieć charakter armii. Prędzej czegoś w rodzaju policji.

>Czyli wojna lub stałe zagrożenie wojną.

Jasne, że ewentualność wojny towarzyszyć ludziom będzie zawsze. Każdy system może się zawalić.

>>To znaczy, że skoro trwa pokój, to pewnikiem nikt nie widzi swojego interesu w zaczynaniu wojny.
>Ty znowu swoje, big. Nie 'interesu'! Żądza władzy nie jest interesem! Stoi ponad nim i nie liczy się z nim zupełnie.

Nie zgodzę się - mocno tę żądzę władzy przeceniasz, jak mi się zdaje.

>Ja tylko wyłapuję naiwność utopii 'świata bez wojen' matragona i nieadekwatność 'środków systemowych', które proponujesz Ty. O ile wizję matragona mogę zaakceptować, to Twoje pomysły nie.

Niby czemu? Moje pomysły nie są zresztą takie "moje" - tezę, że klucz do rozwiązania problemu przemocy leży w społecznych i politycznych kontekstach i systemach zawdzięczam Hobbesowi głównie.

>Wojny nie rodzą się w systemach politycznych, ekonomicznych ani religijnych, tylko w głowach,

Wojny rodzą się, że się tak wyrażę, między głowami

>i mogą być zwalczone skutecznie tylko tam.

Między głowami
właśnie.

>Przez obnażenie działania instynktów, przez uświadomienie możliwych korzyści i naukę możliwych strategii. Przez wychowanie i naukę - i nic innego.

To na pewno nie zawadzi i swoją rolę odegrać może. Jednak uprę się, że klucz w ustawieniach systemu leży.
Mocno polecam ten oto wykład Stevena Pinkera, który w całej rozciągłości moje koncepty potwierdza.
01-04-2010 14:29 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)
>Mocno polecam ten oto wykład Stevena Pinkera, który w całej rozciągłości moje koncepty potwierdza.

   Dla mających kłopoty z mówioną amerykańszczyzną polecam tę wersję. Można sobie w niej włączyć polskie napisy.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
29-03-2010 09:01 
 Ocena 3 na 3
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)

>OK, rozmówco, przyznaję że wyskoczyłem przeciw naiwności tego tekstu i potraktowałem sprawę nieco po prostacku.>

OK, nie gniewam się ! (jak zwykle zresztą)

Chciałem się tylko dowiedzieć, które z zawartych w moim tekście twierdzeń
podpadają wg. Ciebie pod kategorię "brednie" ...
Pamiętając o tym, że to tekst piosenki,
a nie projekt ustawy o demilitaryzacji planety.



Mam ogromny dystans do tego czym się zajmuję (granie muzyki, pisanie piosenek)
a konstruktywna krytyka jest zawsze mile widziana, bo w rzeczy samej pozwala
mi lepiej zrozumieć potrzeby odbiorcy, do którego kieruję swoją twórczość.

Megalomanią byłoby twierdzenie, że śpiewam tylko dla siebie i że nie zależy mi
na oklaskach ... Z drugiej strony jednak, nie sposób zadowolić każdego, stąd
potrzeba dokonywania wyborów (zarówno na płaszczyźnie muzycznej jak i literackiej).

Tym razem uznałem, że prosty tekst - nawiązujący do Lennonowskiego "Imagine"
sprawdzi się lepiej niż melorecytowany "Manifest Komunistyczny" Marksa i Engelsa, z wstawkami z Kanta czy Voltaire'a ...

Mam wrażenie Scorp, że momentami przemawia przez Ciebie pesymizm defensywny.


NON SERVIAM

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365