Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kara śmierci, za czy przeciw?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-01-2012 20:19durius (516 punktów)
(zablokowany)
Kara śmierci, za czy przeciw?
Ocena 8 na 8
Witam serdecznie!
Na początek krótkie wprowadzenie o mnie. Jestem z wykształcenia psychologiem i programistą (wiem, dziwne zestawienie Głównie zajmuję się programowaniem, jednak od czasu do czasu pracuję na zlecenie dla pewnej firmy rekrutacyjnej pomagając w układaniu testów. W ubiegłym roku, jako swego rodzaju eksperyment, umieściliśmy w kwestionariuszu dla osób ubiegających się o stanowiska kierownicze pewne ciekawe zadanie. Osobie badanej została przedstawiona następująca sytuacja:

Proszę sobie wyobrazić, że Pana/Pani 13-letnia córka została porwana, przez miesiąc była wielokrotnie gwałcona i maltretowana a następnie bestialsko zabita. Sprawca został zatrzymany i bezsprzecznie udowodniono mu winę, następnie postawiono sprawcę przed Panem/Panią. Teraz proszę sobie wyobrazić, że otrzymał Pan/Pani boską moc i może zrobić absolutnie dowolną rzecz ale tylko jeden raz, co by to było?

Wyniki tego z pozoru prostego testu były dla mnie osobiście wielkim szokiem. Zaznaczam w tym momencie, że nie obstaję tutaj kategorycznie nad żadną opcją (kara śmierci/brak). Interesują mnie natomiast opinie na temat takiego zjawiska psychologicznego. Pytanie było otwarte, więc kandydaci nie mogli się sugerować żadnymi odpowiedziami. A teraz przedstawiam wyniki: wielkość próby - 178 osób

1. zabicie sprawcy - 126 osób (71%), z racji tego, że pytanie było otwarte, badani podawali mnóstwo różnych sposobów zadania śmierci sprawcy.

2. chciałbym cofnąć czas lub sprawić, żeby moja córka nadal żyła - 29 osób (16%)

3. inne odpowiedzi - 23 osoby (13%), zbiór rzadkich, utopijnych odpowiedzi typu "chciałbym zmienić świat, żeby nie było zła i morderstw", zebrałem te wyniki w jedną kategorię z uwagi na to, że dany pogląd reprezentowały jednocześnie tylko 1-2 osoby.

Wyniki według mnie są naprawdę szokujące. Tym bardziej, że pytanie było zadawane wyłącznie osobom pretendującym do stanowisk kierowniczych, a więc (nie dyskryminując nikogo) zaściankowe i małomieszczańskie myślenie nie powinno zachodzić w takiej skali.
Czekam na wszelkiego rodzaju konstruktywne komentarze do zaobserwowanego zjawiska.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Piękny Lolo (2082 punktów)
>Czekam na wszelkiego rodzaju konstruktywne komentarze do zaobserwowanego zjawiska.

W mojej ocenie w podanym przykładzie chodzi o wyeliminowanie kandydatów, którzy włączą czynnik emocjonalny (grupa 16%) i w mojej ocenie nie nadają się oni na stanowiska kierownicze. Gdybym szukał managera do poprowadzenia mojej firmy, wybrałbym bez chwili wahania kogoś z grupy 71%. Nikt nie ma i nigdy nie otrzyma mocy boskiej. Kierujący ma odnosić się do faktów ( wcześniej "na zimno" je oceniając), a nie liczyć, że spłynie na niego moc boska.
   
15-01-2012 21:36 
 Ocena 10 na 10
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Czekam na wszelkiego rodzaju konstruktywne komentarze do zaobserwowanego zjawiska.
>W mojej ocenie w podanym przykładzie chodzi o wyeliminowanie kandydatów, którzy włączą czynnik emocjonalny (grupa 16%) i w mojej ocenie nie nadają się oni na stanowiska kierownicze. Gdybym szukał managera do poprowadzenia mojej firmy, wybrałbym bez chwili wahania kogoś z grupy 71%. Nikt nie ma i nigdy nie otrzyma mocy boskiej. Kierujący ma odnosić się do faktów ( wcześniej "na zimno" je oceniając), a nie liczyć, że spłynie na niego moc boska.
>   
Rozumowanie się zgadza w 100% z naszymi założeniami! Chodziło o wyeliminowanie czynnika emocjonalnego w stosunku do podwładnych. Tyle, że wnioski z obserwacji były zasadniczo odmienne... Osoba, która ponad wszelką miarę stawia sobie za cel ukaranie podwładnego nie nadaje się na menadżera. W badaniu chodziło nam o to, że prawdziwemu manago powinno zależeć na efektach. Jeżeli ktoś przedkłada zemstę lub poczucie "sprawiedliwości" ponad efekty to jest niestety złym kierownikiem. Reasumując, wg. stanowiska mojego i moich kilku kolegów, to właśnie zemsta jest stanowiskiem emocjonalnym, natomiast naprawienie szkody jest jak najbardziej racjonalne i wskazane.
15-01-2012 22:06 
 Ocena 3 na 3
Piękny Lolo (2082 punktów)
>>   Rozumowanie się zgadza w 100% z naszymi założeniami! Chodziło o wyeliminowanie czynnika emocjonalnego w stosunku do podwładnych. Tyle, że wnioski z obserwacji były zasadniczo odmienne... Osoba, która ponad wszelką miarę stawia sobie za cel ukaranie podwładnego nie nadaje się na menadżera. W badaniu chodziło nam o to, że prawdziwemu manago powinno zależeć na efektach. Jeżeli ktoś przedkłada zemstę lub poczucie "sprawiedliwości" ponad efekty to jest niestety złym kierownikiem. Reasumując, wg. stanowiska mojego i moich kilku kolegów, to właśnie zemsta jest stanowiskiem emocjonalnym, natomiast naprawienie szkody jest jak najbardziej racjonalne i wskazane.

To dla mnie jakieś teoretyczne rozważania, niemające w mojej ocenie wiele wspólnego z praktyką. Odniosłem się do tekstu jako prowadzący własną firmę i podtrzymuję swoją opinię, którą wyraziłem wcześniej. Wyjaśnić muszę, że nie traktowałem fragmentu o sprawcy dosłownie, a przeniosłem go na grunt realiów panujących w firmie. Mając do czynienia z niekorzystnym dla nas faktem dokonanym, należy wyciągnąć konsekwencje, które z zemstą nie muszą mieć nic wspólnego. Przykład: jeśli zawalił mi robotę podwykonawca, rezygnuję z jego usług, w jakimś sensie go karam, np. korektą w umowie i karnymi odsetkami, ale na pewno się nie mszczę. Nie rozważam, co by było, gdybym miał moc cofnięcia czasu, aby nie skorzystać z jego usług w danym zleceniu, ani tego czy mu dać drugą szansę, bo to absolutnie wykluczam. Nie zamierzam mu też udzielać korepetycji w temacie jak się porządnie świadczy usługi. Takiego samego postępowania, czyli wyciągania konsekwencji, można to nazwać karą, oczekiwałbym od potencjalnego managera, który prowadziłby moją firmę. Ma być bezwzględny w osiąganiu dla mnie zysku, bo prowadzi moją firmę. Być wyrozumiałym i dawać drugą szansę może wtedy, gdy będzie to robił na swój rachunek.
   
16-01-2012 10:20 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>W badaniu chodziło nam o to, że prawdziwemu manago powinno zależeć na efektach. Jeżeli ktoś przedkłada zemstę lub poczucie "sprawiedliwości" ponad efekty to jest niestety złym kierownikiem. Reasumując, wg. stanowiska mojego i moich kilku kolegów, to właśnie zemsta jest stanowiskiem emocjonalnym, natomiast naprawienie szkody jest jak najbardziej racjonalne i wskazane.

Zemsta w tym wypadku może być równie dobrze odruchem, zachowaniem wynikającym wprost z naszej kultury. Nie widzę tu podstaw do wnioskowania, czy zachowanie było podyktowane emocjami. To jest pewien rodzaj zachowania. Zachowania, z którym ciągle mamy styczność.

Niemniej osoba, która podąża tą ścieżką musi być mało twórcza, bowiem odpowiedź jest ograniczona jedynie ich pomysłowością.

Ci, którzy udzielili odpowiedzi, że ratowaliby świat i temu podobne rzeczy byli najmniej podatni na zakotwiczenie, co jest w ogóle ważne w życiu, a już u menagera na pewno. Oni chcieli wyciągnąć z tej sytuacji jak najwięcej.

Myślę sobie tak... czy to emocjonalne stanowisko naprawdę jest takie złe, bo w sumie wszystkie te odpowiedzi były emocjonalne, ale na różnych poziomach. Naprawienie szkody również, a ratowanie świata już w ogóle. Nieemocjonalną reakcją byłoby na przykład zapewnienie dominacji własnej firmie
16-01-2012 21:14 
 Ocena 1 na 1
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>Zemsta w tym wypadku może być równie dobrze odruchem, zachowaniem wynikającym wprost z naszej kultury. Nie widzę tu podstaw do wnioskowania, czy zachowanie było podyktowane emocjami. To jest pewien rodzaj zachowania. Zachowania, z którym ciągle mamy styczność.
>Niemniej osoba, która podąża tą ścieżką musi być mało twórcza, bowiem odpowiedź jest ograniczona jedynie ich pomysłowością.
>Ci, którzy udzielili odpowiedzi, że ratowaliby świat i temu podobne rzeczy byli najmniej podatni na zakotwiczenie, co jest w ogóle ważne w życiu, a już u menagera na pewno. Oni chcieli wyciągnąć z tej sytuacji jak najwięcej.
>Myślę sobie tak... czy to emocjonalne stanowisko naprawdę jest takie złe, bo w sumie wszystkie te odpowiedzi były emocjonalne, ale na różnych poziomach. Naprawienie szkody również, a ratowanie świata już w ogóle. Nieemocjonalną reakcją byłoby na przykład zapewnienie dominacji własnej firmie

Tak, absolutnie emocjonalnie uzasadniona odpowiedź nie jest w tym pytaniu kluczowa. Istotnie, praktycznie każda odpowiedź miała u swych źródeł emocje. Dlatego nie zastanawiam się nawet nad tym, czy odpowiedzi były bardziej lub mniej emocjonalne. Bardziej mnie interesuje użyteczność, tych emocjonalnych przekonań, zarówno dla samej jednostki jak i dla całego społeczeństwa.
Konowal (6291 punktów)
> Reasumując, wg. stanowiska mojego i moich kilku kolegów, to właśnie zemsta jest stanowiskiem emocjonalnym, natomiast naprawienie szkody jest jak najbardziej racjonalne i wskazane.

Nie jestem psychologiem ale niekoniecznie tak musi być. Chyba nie za bardzo można łączyć emocje co do bliskich z emocjami co do rzeczy materialnych. Sensowniej by było jakbyście postawili problem typu: Złośliwy sąsiad/banda chuliganów jak byliście na wycieczce zniszczyła wam dorobek całego życia. Co byście zrobili.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-02-2012 18:44 
 Ocena 1 na 1
slawek22 (3 punktów)Głupie i płytkie...
>W mojej ocenie w podanym przykładzie chodzi o wyeliminowanie kandydatów, którzy
>włączą czynnik emocjonalny (grupa 16%) i w mojej ocenie nie nadają się oni na
>stanowiska kierownicze.

Moim zdaniem to niestety typowe myślenie w Polskich firmach. Zero abstrakcyjnej analizy a sytuacje kryzysowe załatwia się karami i krzykiem zamiast je ROZWIĄZYWAĆ.

Tutaj masz sytuacje hipotetyczną, często będziesz na kierowniczym stanowisku zmuszony do konfrontacji z nowymi i nieznanymi sytuacjami. Ty mogąc całkowicie załatwić sytuację, czyli w 100% rozwiązać problem dla SIEBIE i INNYCH wybierzesz OSOBISTĄ zemstę. Równie dobrze zamiast zabijać sprawcę mógłbyś się pomodlić Dla pracodawcy to bez różnicy. Tylko współczuć pracodawcom i córkom takich ludzi (bo przez ich decyzje cierpią wszyscy w około).

Na prawdę zaściankowe to, jesteś ograniczany przez własne, bardzo wąskie horyzonty. W pytaniu masz jasno powiedziane. Sytuacja jest taka jaka jest. Z tym nie można polemizować. Taki szef to na prawdę nieszczęście dla pracowników, zamiast skupiać się na pozytywach i zarabianiu pieniędzy będzie szukał dziury w całym, żeby sądzić i karać. Wynik moim zdaniem jedynie bardzo niskiej własnej samooceny i chęci podreperowania bardzo niskiego ego kosztem innych.

Podsumowując myślisz, że na stanowisku kierowniczym pożądane cechy to mściwość, wąskie horyzonty, brak ukierunkowania na cel, niska samoocena, lekceważenie opinii innych (bo chociaż ktoś ci mówi A to ty i tak wiesz swoje i mówisz B). Taka osoba może się nadawać najwyżej do jakiegoś urzędu (do pracy jako robot, brak przecinka albo kropki na druczku => kara, następny proszę).

Oczywiście zwalniać ludzi którzy sobie nie radzą należy jak najbardziej, co nie znaczy że w firmie ma panować całodobowy wyścig szczurów i atmosfera jak w obozie koncentracyjnym...

Taki manager powinien od razu wylecieć bo nie dość, że krzywdzi ludzi to jeszcze powoduje przez to straty finansowe (zespół skupia się nie na wykonywaniu zadań ale na stawianiu pozostałych członków w złym świetle i niezdrowej rywalizacji).

Pracowałem przez jakiś czas w firmie w Stanach Zjednoczonych. Tam managerowie skupiają się właśnie na tym, żeby pracownikom dobrze się pracowało a jeśli ktoś coś zawali to reszta zastanawia się jak to naprawić. Oczywiście w ramach możliwości bo po pierwsze każdemu się zdarza a po drugie zawsze istnieją granice.

Oczywiście każdy dobry szef jeśli ma możliwość:
a. ukarać osobę odpowiedzialną LUB
b. naprawić sytuację
To wybierze opcję B. W USA to _NORMA_ u nas wychodzą lata komuny i w większości firm pracownicy jedynie żrą się między sobą a nic nie jest zrobione.
01-02-2012 21:44 
 Ocena 2 na 2
durius (516 punktów)
(zablokowany)
Odp: Głupie i płytkie...
Ke? To na pewno była odpowiedź do mnie? Przez cały wątek postuluję właśnie to co Pan powiedział.
15-01-2012 21:42 
 Ocena 2 na 2
Lizergus (691 punktów)Odp: Kara śmierci, za czy przeciw?
Chęć zabicia kogoś (zemsty) jest także emocjonalny. Człowiek na stanowisku kierowniczym powinien ograniczać wpływ emocji na swoje decyzje, ale to nie znaczy, że ma być psychopatą. Od razu przychodzi mi tu na myśl Patrick Bateman. Takich ludzi trzeba kontrolować, aby nikomu nie zrobili krzywdy.
15-01-2012 21:47 
 Ocena 5 na 5
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>Chęć zabicia kogoś (zemsty) jest także emocjonalny. Człowiek na stanowisku kierowniczym powinien ograniczać wpływ emocji na swoje decyzje, ale to nie znaczy, że ma być psychopatą. Od razu przychodzi mi tu na myśl Patrick Bateman. Takich ludzi trzeba kontrolować, aby nikomu nie zrobili krzywdy.

Właśnie to napisałem. Chęć zemsty nie jest korzystna z punktu widzenia zatrudniających. Bardziej się liczy umiejętność rozwiązywania problemów niż karania winnych, które żadnego problemu nie rozwiązuje niestety.
Konowal (6291 punktów)
>>Chęć zabicia kogoś (zemsty) jest także emocjonalny. Człowiek na stanowisku kierowniczym powinien ograniczać wpływ emocji na swoje decyzje, ale to nie znaczy, że ma być psychopatą. Od razu przychodzi mi tu na myśl Patrick Bateman. Takich ludzi trzeba kontrolować, aby nikomu nie zrobili krzywdy.
>Właśnie to napisałem. Chęć zemsty nie jest korzystna z punktu widzenia zatrudniających. Bardziej się liczy umiejętność rozwiązywania problemów niż karania winnych, które żadnego problemu nie rozwiązuje niestety.

jedno nie wyklucza drugiego

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
slawek22 (3 punktów)
Ale firma to nie jest prywatny folwark szefa służący do leczenia jego frustracji ale coś co ma ZARABIAĆ pieniądze.

Jeżeli ktoś czuje potrzebę poznęcania się nad kimś to może na przykład bić dzieci, swoje, w domu, po pracy.
01-02-2012 21:56 
 Ocena 4 na 4
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>Ale firma to nie jest prywatny folwark szefa służący do leczenia jego frustracji ale coś co ma ZARABIAĆ pieniądze.
>Jeżeli ktoś czuje potrzebę poznęcania się nad kimś to może na przykład bić dzieci, swoje, w domu, po pracy.

Eh, z wielkim żalem muszę się z Panem nie zgodzić. Niestety nie mam żadnych statystyk, więc wypowiem tylko moją subiektywną opinię. W mniej więcej połowie przypadków prywatne przedsiębiorstwo to właśnie folwark szefa, który potrafi "położyć" wszystko tylko po to, żeby udowodnić że jest samcem alfa
02-02-2012 14:25 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Ale firma to nie jest prywatny folwark szefa służący do leczenia jego frustracji ale coś co ma ZARABIAĆ pieniądze.
>Jeżeli ktoś czuje potrzebę poznęcania się nad kimś to może na przykład bić dzieci, swoje, w domu, po pracy.

No tak bo Ty wiesz lepiej co sobie ktoś może robić w PRYWATNEJ FIRMIE - i jak traktować dzieci i w ogóle wiesz pewnie wszystko lepiej.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
hubin (2274 punktów)

>No tak bo Ty wiesz lepiej co sobie ktoś może robić w PRYWATNEJ FIRMIE - i jak traktować dzieci i w ogóle wiesz pewnie wszystko lepiej.

Spokojnie to była jego osobista obserwacja, widziałem faktycznie podobne zachowania w wielu firmach, ba sam toczyłem kilka razy z sobą walkę by podejmować właściwe decyzje w takich sytuacjach (sytuacjach stresogennych, w których zastanawiasz się czy masz problem czy ty jesteś problemem).

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
zaqwsxcde (1 punktów)
>>Czekam na wszelkiego rodzaju konstruktywne komentarze do zaobserwowanego zjawiska.
>W mojej ocenie w podanym przykładzie chodzi o wyeliminowanie kandydatów, którzy włączą czynnik emocjonalny (grupa 16%) i w mojej ocenie nie nadają się oni na stanowiska kierownicze. Gdybym szukał managera do poprowadzenia mojej firmy, wybrałbym bez chwili wahania kogoś z grupy 71%. Nikt nie ma i nigdy nie otrzyma mocy boskiej. Kierujący ma odnosić się do faktów ( wcześniej "na zimno" je oceniając), a nie liczyć, że spłynie na niego moc boska.
>   
No ok, tylko w zadaniu jest powiedziane, że JEST taka dodatkowa opcja jak moc boska i niewykorzystanie jej (lub chociażby niebranie jej pod uwagę) wg mnie swiadczy o tendencyjnosci dzialania i nieumiejetnosci korzystania z mniej oczywistych rozwiazan.
finerbijk (17282 punktów)
>Wyniki według mnie są naprawdę szokujące. Tym bardziej, że pytanie było zadawane wyłącznie osobom pretendującym do stanowisk kierowniczych, a więc (nie dyskryminując nikogo) zaściankowe i małomieszczańskie myślenie nie powinno zachodzić w takiej skali.
Może taki wynik był związany z kolejnością pytań. Po działającym na emocje wstępie (dziecko, gwałt, morderstwo), odpowiedź twierdząca na pierwsze pytanie wydawała się dla wielu tak oczywista, że nawet nie doczytali do końca jakie są inne opcje. W innym wypadku, to rzeczywiście dziwne. Z drugiej strony, czy mało jest prymitywów na stanowiskach kierowniczych? Kara śmierci też ma wielu zwolenników, chociaż tu chodziło raczej o prywatną zemstę.
16-01-2012 02:15 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>Może taki wynik był związany z kolejnością pytań.
Finerbijk, czytaj dokładniej... Pytanie było otwarte.
16-01-2012 07:25 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>>Może taki wynik był związany z kolejnością pytań.
>Finerbijk, czytaj dokładniej... Pytanie było otwarte.
Tak naprawdę, to tylko ostatnia możliwość była otwarta. Druga pozostawiała niewiele do dodania, a pierwsza jedynie co do detali. W pełni otwarte pytanie nie powinno zawierać żadnych sugestii, a jeśli takie zawiera, to kolejność ich podania może mieć znaczenie. Co nie przesądza o wartości testu, przynajmniej pokazuje, kto łatwo ulega manipulacji emocjami.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>>Może taki wynik był związany z kolejnością pytań.
>>Finerbijk, czytaj dokładniej... Pytanie było otwarte.
>Tak naprawdę, to tylko ostatnia możliwość była otwarta. Druga pozostawiała niewiele do dodania, a pierwsza jedynie co do detali. W pełni otwarte pytanie nie powinno zawierać żadnych sugestii, a jeśli takie zawiera, to kolejność ich podania może mieć znaczenie. Co nie przesądza o wartości testu, przynajmniej pokazuje, kto łatwo ulega manipulacji emocjami.
>
Małe sprostowanie. Kandydaci nie mieli podanych żadnych możliwych odpowiedzi. Te 3 punkty, które przedstawiłem to tylko zebrane i "obrobione" najczęściej udzielane odpowiedzi.
finerbijk (17282 punktów)
>Małe sprostowanie. Kandydaci nie mieli podanych żadnych możliwych odpowiedzi. Te 3 punkty, które przedstawiłem to tylko zebrane i "obrobione" najczęściej udzielane odpowiedzi.
A to sorry, rację miał Madman, że nie doczytałem
15-01-2012 22:05
 Ocena 11 na 11
diogenes (42753 punktów)
>Wyniki według mnie są naprawdę szokujące.

Nie sądzę. Takich wyników należy oczekiwać w sytuacji odcięcia człowieka (poprzez umieszczenia go w traumatycznym kontekście, również wyobrażonym) od korowych procesów.

>Tym bardziej, że pytanie było zadawane wyłącznie osobom pretendującym do stanowisk kierowniczych, a więc (nie dyskryminując nikogo) zaściankowe i małomieszczańskie myślenie nie powinno zachodzić w takiej skali.

Gdyby osoby faktycznie przeżywały opisaną traumę, podejrzewam, że decyzji o uśmierceniu byłoby jeszcze więcej.

Co faktycznie bada taki, powiedzmy, eksperymencik? Czy faktycznie przydatność do kierowania zespołami ludzkimi? Aby ograniczyć czynnik emocjonalny (limbiczny) w podejmowaniu decyzji najlepiej byłoby zatrudniać psychopatów. Ogłoszenie miałoby niekonwencjonalną treść:

POSZUKUJEMY PSYCHOPATY NA KIEROWNICZE STANOWISKO


ale firma miałaby szanse rozwoju. Procedury mogłyby dotyczyć również partii politycznych. Liberalny psychopata - brzmi obiecująco na stanowisku np. premiera.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>
POSZUKUJEMY PSYCHOPATY NA KIEROWNICZE STANOWISKO

>ale firma miałaby szanse rozwoju. Procedury mogłyby dotyczyć również partii politycznych. Liberalny psychopata - brzmi obiecująco na stanowisku np. premiera.
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.


Z psychopatami sytuacja jest naprawdę skomplikowana i niepodlegająca stereotypom
Kilka moich konkluzji na ten temat:
1. Psychopaty nie sposób wykryć podczas rozmowy kwalifikacyjnej.
2. Stereotyp, że w pewnych zawodach psychopaci sprawdzają się lepiej niż inni. Np. psychopata doskonale sprawdza się na stanowiskach typu komornik, windykator, natomiast będzie kiepski jako PR'owiec. Takie rozumowanie jednak nijak ma się do doświadczenia, wbrew pozorom niektórzy psychopaci rewelacyjnie sobie radzą na stanowiskach związanych z pracą z ludźmi - ich udawane emocje są często bardziej wiarygodne niż "normalnych ludzi"
3. Nie wiadomo jaki jest nadrzędny cel psychopaty, a co za tym idzie nie wiadomo czy pomimo rewelacyjnej skuteczności nie chodzi mu o zniszczenie przedsiębiorstwa. Efekt: po 6 miesiącach wybitnie efektywnej pracy psychopata pogrąża przedsiębiorstwo na dno.
Zgodnie z powyższym nie bada się nawet skłonności psychopatycznych kandydata i traktuje się to jako czynnik losowy na równi z uderzeniem dużego meteorytu w magazyn wyrobów gotowych
17-01-2012 22:13 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Psychopaty nie sposób wykryć podczas rozmowy kwalifikacyjnej.

Na eksponowane stanowiska rozmowa to zbyt mało. Od pewnego poziomu badania psychologiczne, psychiatryczne czy neurologiczne powinny być rutyną.

>wbrew pozorom niektórzy psychopaci rewelacyjnie sobie radzą na stanowiskach związanych z pracą z ludźmi - ich udawane emocje są często bardziej wiarygodne niż "normalnych ludzi"

Zawsze? Na ile psychopatyczny mózg może być odpowiedzialny?

>nie bada się nawet skłonności psychopatycznych kandydata i traktuje się to jako czynnik losowy na równi z uderzeniem dużego meteorytu w magazyn wyrobów gotowych

Kandydata na jakie stanowisko? Pilota? Kapitana statku pasażerskiego? Przyszłego parlamentarzystę, polityka?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Psychopaty nie sposób wykryć podczas rozmowy kwalifikacyjnej.
>Na eksponowane stanowiska rozmowa to zbyt mało. Od pewnego poziomu badania psychologiczne, psychiatryczne czy neurologiczne powinny być rutyną.

Też jestem tego zdania i faktycznie w wielu dziedzinach się je stosuje (choćby zawodowy kierowca, pilot, praca z bronią itp.) W mojej opinii lista zawodów, dla których takie badania powinny być obligatoryjne powinna być znacznie poszerzona.
Tylko, że jest kilka "ale"
1. Takie badania są kosztowne i wymagają więcej czasu. Natomiast pracodawca godzi się na pewne ryzyko, jeśli "taniej go to wyjdzie".
2. Proszę sobie wyobrazić jaki byłby raban przy próbie wprowadzenia obowiązkowych badań psychiatrycznych i psychologicznych w niektórych dziedzinach. Pierwszy przykład, który mi przychodzi do głowy - polityka

>>wbrew pozorom niektórzy psychopaci rewelacyjnie sobie radzą na stanowiskach związanych z pracą z ludźmi - ich udawane emocje są często bardziej wiarygodne niż "normalnych ludzi"
>Zawsze? Na ile psychopatyczny mózg może być odpowiedzialny?

Oczywiście, że nie zawsze. Dlatego napisałem "niektórzy" A czy psychopata może być odpowiedzialny? Jasne, że może, tyle że znacznie rzadziej to zachodzi niż u reszty populacji.

>>nie bada się nawet skłonności psychopatycznych kandydata i traktuje się to jako czynnik losowy na równi z uderzeniem dużego meteorytu w magazyn wyrobów gotowych
>Kandydata na jakie stanowisko? Pilota? Kapitana statku pasażerskiego? Przyszłego parlamentarzystę, polityka?

Pilota się bada, kapitana statku - nie mam bladego pojęcia, polityka się w żaden sposób nie bada (ubolewam nad tym)
emilpromil (184 punktów)
>>>Psychopaty nie sposób wykryć podczas rozmowy kwalifikacyjnej.
>>Na eksponowane stanowiska rozmowa to zbyt mało. Od pewnego poziomu badania psychologiczne, psychiatryczne czy neurologiczne powinny być rutyną.
>Też jestem tego zdania i faktycznie w wielu dziedzinach się je stosuje (choćby zawodowy kierowca, pilot, praca z bronią itp.) W mojej opinii lista zawodów, dla których takie badania powinny być obligatoryjne powinna być znacznie poszerzona.

A jaką skuteczność mają takie badania ?

Zdarzyło mi się robić badania lotnicze i dla kierowcy i wydaje mi się że inteligentny psychopata jest w stanie się przygotować do tego żeby przejść takie badania.

Zresztą nawet jakby się nie przygotowywał to twierdząco na pytanie np. o czerpaniu przyjemności ze znęcania się nad zwierzętami odpowie tylko idiota.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Tytuł wątku ma się nijak do jego treści.

Karę śmierci orzeka i wymierza jakaś (zwykle państwowa) władza działająca w jakichś wcześniej ustalonych ramach. Inaczej nie ma mowy o żadnej karze śmierci, a jest czysto woluntarystyczne zabójstwo po prostu.
Pytanie kara śmierci, za czy przeciw? należy rozumieć jako: czy popierasz prawne wyposażenie władzy w takie narzędzie polityki karnej jak kara śmierci?

To zaś:

>Osobie badanej została przedstawiona następująca sytuacja:
>Proszę sobie wyobrazić, że Pana/Pani 13-letnia córka została porwana, przez miesiąc była
>wielokrotnie gwałcona i maltretowana a następnie bestialsko zabita. Sprawca został zatrzymany i
>bezsprzecznie udowodniono mu winę, następnie postawiono sprawcę przed Panem/Panią. Teraz proszę
>sobie wyobrazić, że otrzymał Pan/Pani boską moc i może zrobić absolutnie dowolną rzecz ale tylko
>jeden raz, co by to było?

dotyczy kwestii co ty - jako osoba prywatna - byś zrobił w określonej sytuacji?

Dwie zupełnie różne rzeczy.


Internet kłamie.
Satyr (4285 punktów)

Wydaje mi się, że spora część z tej większości, która skupiła się na wymyślnych sposobach ekspediowania skazańca na tamten świat po prostu nie uświadomiła sobie dokładnie treści Twojego pytania. To znaczy, nie zwrócili uwagi na to, że mając "boską moc" można cofać czas, wskrzeszać ludzi itp. nieprawdopodobne rzeczy.

Gdyby pytanie było nie pytaniem otwartym, lecz np. testowym, to pewnie większość wybrałaby przywrócenie córki do życia.
Przynajmniej tak mi się wydaje. Zakładam, że większość ludzi nie jest psychicznie rozchwiana.

Sama formuła pytania jest ciekawa, przynajmniej masz jakieś dane co do tego, kto z tych osób potrafi myśleć w miarę nieszablonowo.

Pozdrawiam
Konowal (6291 punktów)
>Wydaje mi się, że spora część z tej większości, która skupiła się na wymyślnych sposobach ekspediowania skazańca na tamten świat po prostu nie uświadomiła sobie dokładnie treści Twojego pytania. To znaczy, nie zwrócili uwagi na to, że mając "boską moc" można cofać czas, wskrzeszać ludzi itp. nieprawdopodobne rzeczy.
>Gdyby pytanie było nie pytaniem otwartym, lecz np. testowym, to pewnie większość wybrałaby przywrócenie córki do życia.
>Przynajmniej tak mi się wydaje. Zakładam, że większość ludzi nie jest psychicznie rozchwiana.
>Sama formuła pytania jest ciekawa, przynajmniej masz jakieś dane co do tego, kto z tych osób potrafi myśleć w miarę nieszablonowo.

Też takie mam odczucie, że nie do końca ludzie uświadomili sobie tą "boską moc" , zresztą ja też wziąłem pod uwagę tylko możliwe działania.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
farmer (22440 punktów)

>2. chciałbym cofnąć czas lub sprawić, żeby moja córka nadal żyła - 29 osób (16%)

Spoko..... 16% chciało by ich córka żyła. Ci przynajmniej wiedzieli co chcieli.

Ci za karą śmierci mieli by swoje 5 minut ale ponosili by jeszcze koszty związane z odwiedzinami na cmentarzu, byli by pewnie mało efektywni w pracy bo rozmyślali by o stracie córki. Zaczęli by pić co zmniejszyło by ich efektywność w pracy.

No i skoro dostali moc boską to czemu życzenia innych miały być utopijne?
kognitywista (3391 punktów)
>Spoko..... 16% chciało by ich córka żyła. Ci przynajmniej wiedzieli co chcieli.
>Ci za karą śmierci mieli by swoje 5 minut ale ponosili by jeszcze koszty związane z odwiedzinami na cmentarzu
Podejrzewam, że ci także chcieliby, aby ich córka żyła.

>No i skoro dostali moc boską to czemu życzenia innych miały być utopijne?
Bardzo proszę Autora wątku o odpowiedź na to bardzo istotne pytanie.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>No i skoro dostali moc boską to czemu życzenia innych miały być utopijne?
>Bardzo proszę Autora wątku o odpowiedź na to bardzo istotne pytanie.
Już w jednym z postów na nie odpowiedziałem. Słowa "utopijne" użyłem niefortunnie do określenia tej kategorii. Po prostu większość osób z tej grupy odniosło się do globalnej zmiany porządku świata. Stąd moje określenie "utopijne". Jednak odpowiedzi w tej grupie typu "chciałbym być szczęśliwy" ni jak się mają do utopii.
To jest mój błąd spowodowany tym, że nie chciałem podawać całej statystyki (kilkadziesiąt różnych typów odpowiedzi), bo post miałby monstrualne rozmiary. Jeśli ktoś jest zainteresowany mogę umieścić całość
kognitywista (3391 punktów)
>Po prostu większość osób z tej grupy odniosło się do globalnej zmiany porządku świata. Stąd moje określenie "utopijne". Jednak odpowiedzi w tej grupie typu "chciałbym być szczęśliwy" ni jak się mają do utopii.
Ale nie tylko. Gdy mamy boską moc (choćby nawet jednorazowo) to nic nie jest utopijne. W tym kontekście totalna likwidacja możliwości popełniania zbrodni absolutnie nie jest utopijna. Taka odpowiedź świadczy wręcz o wybitnej trzeźwości umysłu odpowiadającego.
18-01-2012 19:13 
 Ocena 1 na 1
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Po prostu większość osób z tej grupy odniosło się do globalnej zmiany porządku świata. Stąd moje określenie "utopijne". Jednak odpowiedzi w tej grupie typu "chciałbym być szczęśliwy" ni jak się mają do utopii.
>Ale nie tylko. Gdy mamy boską moc (choćby nawet jednorazowo) to nic nie jest utopijne. W tym kontekście totalna likwidacja możliwości popełniania zbrodni absolutnie nie jest utopijna. Taka odpowiedź świadczy wręcz o wybitnej trzeźwości umysłu odpowiadającego.
>
Tak. Proszę mi wierzyć, że takie nieszablonowe odpowiedzi z reguły są znacznie wyżej oceniane. W moim osobistym odczuciu odpowiedź "chciałbym być szczęśliwy" jest rewelacyjna. Rozwiązuje w 100% osobisty problem, bez ingerowania w porządek świata. I nie trzeba główkować w stylu: "no tak, jeśli wskrzeszę córkę, a on będzie żył, to on ją za rok znowu może zabić".
Kowalska (14008 punktów)
   Rzeczywiście max ciekawe zadanie. Psycholog, programista, układa testy. Fiu, fiu.

   Fajną macie bekę z ludzi, którzy je (te testy, rzecz jasna) wypełniają?

>Czekam na wszelkiego rodzaju konstruktywne komentarze do zaobserwowanego zjawiska.

   W Katowicach w czasie rozmów kwalifikacyjnych na stanowisko strażnika więziennego, zadawali pytanie, czy kandydat zje kupę w razie potrzeby.

P.S.

   Nigdy nie byłam konstruktywna ani nie zaobserwowałam zjawiska.


"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
marcin1902 (3438 punktów)

>    W Katowicach w czasie rozmów kwalifikacyjnych na stanowisko strażnika więziennego, zadawali pytanie, czy kandydat zje kupę w razie potrzeby.

W razie potrzeby to ja kupę mogę co najwyżej zrobić.


"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>    Fajną macie bekę z ludzi, którzy je (te testy, rzecz jasna) wypełniają?
Odpowiem szczerze, w wielu przypadkach tak Co prawda nie dotyczy to tego pytania, ale na inne pytania są udzielane odpowiedzi, które potrafią doprowadzić do łez ze śmiechu, nawet jeśli niewskazane jest to przed kandydatem. Z reguły odpowiedzi doprowadzające rekrutujących do śmiechu są bardzo dobrze odbierane, dystans i poczucie humoru to wszakże bardzo pozytywne cechy
Szczególnie pocieszne są pytania o stosunek do byłego pracodawcy. Spora część kandydatów szczerze nienawidzi swojego byłego szefa, a jednocześnie wiedzą (głównie z internetowych poradników), że nie należy na rozmowie kwalifikacyjnej krytykować byłych pracodawców. Efekt tego konfliktu wewnętrznego często wygląda następująco:
"Jaki ma Pan stosunek do byłego pracodawcy?
Bardzo dobry, to naprawdę świetny, kompetentny szef.
To dlaczego w pewnym momencie, się Pan zwolnił?
... nie czułem się godzien tak dobrego szefa i warunków w pracy"
17-01-2012 23:22 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>>    Fajną macie bekę z ludzi, którzy je (te testy, rzecz jasna) wypełniają?

>Odpowiem szczerze, w wielu przypadkach tak Co prawda nie dotyczy to tego pytania, ale na inne pytania są udzielane odpowiedzi, które potrafią doprowadzić do łez ze śmiechu, nawet jeśli niewskazane jest to przed kandydatem.

   Głupie pytania to i odpowiedzi adekwatne.

   A teraz posłuchaj. Kiedyś to ja chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne. Potem tak się jakoś stało, że to ja z racji stanowiska je przeprowadzam. Ależ ja się ważna poczułam. Myślałam, że pęknę z tej dumy czy nie wiadomo czego za tym biurkiem. I przypomniałam sobie siebie, jak szukałam pracy, te wszystkie rozmowy. I zrozumiałam, że trzeba być skończoną świnią, żeby tych ludzi, którzy przychodzą na rozmowę, z nadzieją, traktować jak postaci z kreskówki i się nabijać, bo w nerwach coś źle powiedzą czy napiszą.

Każdy medal ma dwie strony. Nigdy nie wiadomo, którą się do Ciebie obróci.


"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>>    Fajną macie bekę z ludzi, którzy je (te testy, rzecz jasna) wypełniają?
>>Odpowiem szczerze, w wielu przypadkach tak Co prawda nie dotyczy to tego pytania, ale na inne pytania są udzielane odpowiedzi, które potrafią doprowadzić do łez ze śmiechu, nawet jeśli niewskazane jest to przed kandydatem.
>    Głupie pytania to i odpowiedzi adekwatne.
>    A teraz posłuchaj. Kiedyś to ja chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne. Potem tak się jakoś stało, że to ja z racji stanowiska je przeprowadzam. Ależ ja się ważna poczułam. Myślałam, że pęknę z tej dumy czy nie wiadomo czego za tym biurkiem. I przypomniałam sobie siebie, jak szukałam pracy, te wszystkie rozmowy. I zrozumiałam, że trzeba być skończoną świnią, żeby tych ludzi, którzy przychodzą na rozmowę, z nadzieją, traktować jak postaci z kreskówki i się nabijać, bo w nerwach coś źle powiedzą czy napiszą.
>Każdy medal ma dwie strony. Nigdy nie wiadomo, którą się do Ciebie obróci.

Chyba zupełnie źle mnie Pani zrozumiała. Rozmowa kwalifikacyjna nie jest po to, żeby rekruter mógł utwierdzić swoje poczucie wyższości, ani po to żeby udowodnić że kandydat jest "totalnym debilem" i go obśmiać. Jeśli zadamy pytanie "ile jest 2+5", a kandydat odpowie 100 to wcale nie jest śmieszne. Jeszcze się nie spotkałem z sytuacją kiedy rekrutera rozśmieszyła zła odpowiedź na pytanie na które można udzielić złej lub dobrej odpowiedzi. Inaczej jest w przypadku pytań otwartych, na które nie ma dobrej/złej odpowiedzi.
Posłużę się klasycznym, znanym powszechnie przykładem: "Dlaczego studzienki kanalizacyjne są okrągłe?", odpowiedź kandydata "Żeby łatwiej było dotoczyć dekiel do skupu złomu". Taka odpowiedź większość ludzi doprowadzi do śmiechu, nie dlatego, żeby się ponabijać z kandydata, tylko dlatego, że po prostu zawiera element humorystyczny.
Dlatego też zaznaczyłem wcześniej, że poczucie humoru to jest bardzo pozytywna cecha.
marcin1902 (3438 punktów)
>...jednak od czasu do czasu pracuję na zlecenie dla pewnej firmy rekrutacyjnej pomagając w układaniu testów. W ubiegłym roku, jako swego
>rodzaju eksperyment, umieściliśmy w kwestionariuszu dla osób ubiegających się o stanowiska kierownicze pewne ciekawe zadanie.

>Teraz proszę sobie wyobrazić, że otrzymał Pan/Pani boską moc i może zrobić absolutnie dowolną rzecz ale tylko jeden raz, co by to było?

Ja bym napisał, że chcę aby nasza firma uzyskiwała jak najlepsze wyniki finansowe.

"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
16-01-2012 07:43 
 Ocena 2 na 2
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>Ja bym napisał, że chcę aby nasza firma uzyskiwała jak najlepsze wyniki finansowe.

Właśnie sobie otworzyłem wyniki i taka odpowiedź raz padła Swoją drogą wcale nie głupia, bo świadczy o dużym dystansie i poczuciu humoru

Pojawiały się także inne ciekawe "perełki", jak np. "Chciałbym być szczęśliwy" - tylko 2 przypadki.
marcin1902 (3438 punktów)

>Właśnie sobie otworzyłem wyniki i taka odpowiedź raz padła

Ja bym ją/go zatrudnił.

"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
Konowal (6291 punktów)
>>Właśnie sobie otworzyłem wyniki i taka odpowiedź raz padła
>Ja bym ją/go zatrudnił.

Pewnie nie miał córki hahaha.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Nie lubię takich nierealnych zadań.

Gdybym ja był postawiony przed takim wyborem na pewno byłaby to jedna z najcięższych decyzji w życiu. Jako że jestem przeciwko karze śmierci i uważam że żaden człowiek nie powinien mieć pełni władzy, ani tym bardziej boskiej, nie mógłbym pewnie podjąć decyzji, żeby jakoś ocalić życie córce, ryzykując że ten człowiek skrzywdzi kogoś innego.

Najlepszą decyzją byłoby chyba sprawić, żeby zrozumiał co zrobił. Nie po to żeby dręczyły go wyrzuty sumienia, ale żeby mieć pewność, że więcej się do tego nie posunie i będzie chciał odpokutować za swój czyn. Może ratując życie innym osobom? Nie wiem. Na pewno nie chciałbym, żeby ktokolwiek bawił się w Boga albo igrał z czasem, tym bardziej nie znając konsekwencji.

Chyba że życzenie mogłoby być bardzo, bardzo szczegółowo wypowiedziane z gwarancją spełnienia, wtedy musiałbym się zastanowić.

Dlatego nie lubię takich abstrakcyjnych pytań. Są odrobinę idiotyczne, a sukces tutaj zależy tylko od interpretacji zadającego. Znacznie lepsze są takie, które dotyczą zupełnie znanych warunków np.:

Jedziesz dwuosobowym samochodem deszczową noc przez jakąś wiochę (żadnych domów dookoła) tylko samotny PKS i wybiega na drogę jakiś ktoś i cię zatrzymuje. Okazuje cię że to twój najlepszy przyjaciel, czekał na autobus z kobietą, która wydaje ci się atrakcyjna i ze starszą kobietą, która akurat ma zapaść i musi jak najszybciej trafić do szpitala. Co zrobisz w takiej sytuacji, wiedząc że możesz zabrać tylko jedną osobę?

To jest sensowne dosyć w przeciwieństwie do "masz boską moc". Jak ja nienawidzę głupich pytań, w których nie da się wykazać kreatywnością.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
16-01-2012 15:38 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Nie lubię takich nierealnych zadań.
>Gdybym ja był postawiony przed takim wyborem na pewno byłaby to jedna z najcięższych decyzji w życiu. Jako że jestem przeciwko karze śmierci i uważam że żaden człowiek nie powinien mieć pełni władzy, ani tym bardziej boskiej, nie mógłbym pewnie podjąć decyzji, żeby jakoś ocalić życie córce, ryzykując że ten człowiek skrzywdzi kogoś innego.
>Najlepszą decyzją byłoby chyba sprawić, żeby zrozumiał co zrobił. Nie po to żeby dręczyły go wyrzuty sumienia, ale żeby mieć pewność, że więcej się do tego nie posunie i będzie chciał odpokutować za swój czyn. Może ratując życie innym osobom? Nie wiem. Na pewno nie chciałbym, żeby ktokolwiek bawił się w Boga albo igrał z czasem, tym bardziej nie znając konsekwencji.

Eeee tam, to prosta sprawa. Mówisz żeby ten morderca zamienił się w Twoją córkę . I nie pozbawiłeś życia nikogo i córka wróciła :-D

>Jedziesz dwuosobowym samochodem deszczową noc przez jakąś wiochę (żadnych domów dookoła) tylko samotny PKS i wybiega na drogę jakiś ktoś i cię zatrzymuje. Okazuje cię że to twój najlepszy przyjaciel, czekał na autobus z kobietą, która wydaje ci się atrakcyjna i ze starszą kobietą, która akurat ma zapaść i musi jak najszybciej trafić do szpitala. Co zrobisz w takiej sytuacji, wiedząc że możesz zabrać tylko jedną osobę?

Hehe stare ale jare Tyle że w życiu nie chodzi o to żeby zawsze znaleźć rozwiązanie dające przyjemność.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>Eeee tam, to prosta sprawa. Mówisz żeby ten morderca zamienił się w Twoją córkę .

W skali kreatywności i nieszablonowego myślenia taka odpowiedź miałaby max punktów
durius (516 punktów)
(zablokowany)
Naprawdę ciekawe i różnorodne opinie... Nie na darmo założyłem ten wątek akurat na racjonalista.pl
Kilka moich uwag co do samego testu, jak również niektórych opinii wypowiadających się na forum:
1. To pytanie dostarcza o kandydacie kilku rodzajów informacji. Po pierwsze, czy osoba dostrzega pewne "nadrzędne" cele i potrafi je realizować pomimo, że emocje podpowiadają coś zupełnie innego. W tym przypadku zakładam, że tym "nadrzędnym" celem jest to aby córka żyła. Nie neguję konieczności ukarania sprawcy, jednak w tym przypadku kandydaci celowo i wyraźnie zostali poinformowani, że mogą wykonać wyłącznie jedną rzecz. To daje pogląd na priorytety badanego, czy bardziej chce naprawić szkodę, czy ukarać sprawcę. W istniejących firmach naprawdę widać takie rozbieżności i wyodrębniają się dwa typy menadżerów (choć skala rzeczywistych problemów jest znacznie niższa niż przedstawiona w zadaniu). Przykład: Pani Zosia z księgowości pomyliła się i przelała 100 tys. na inne konto niż powinna. Pierwszy typ kierownika w odpowiedzi na takie zdarzenie zabierze pani Zosi pół pensji za karę lub będzie chciał ją zwolnić. Drugi typ wyda pani Zosi polecenie aby jak najszybciej naprawiła szkodę (zadzwoniła do banku, anulowała przelew).
Inną badaną cechą jest wspomniana przez kogoś nieszablonowość myślenia. Pytanie celowo zostało zaprojektowane jako otwarte. Mam świadomość, że gdyby to był test wyboru i na liście pojawiło się "przywrócenie życia córce", to wyniki byłyby drastycznie odmienne od uzyskanych. Ludzie zdecydowanie lepiej radzą sobie z dokonywaniem wyborów, kiedy mają przedstawioną listę rozwiązań Jednak w przypadku stanowisk kierowniczych bardzo pożądaną cechą jest wychodzenie poza schemat. To właśnie rolą kierownika jest opracowanie listy rozwiązań i przedstawienie jej podwładnemu.
2. Abstrakcyjność pytania. Jak ktoś słusznie zauważył pytanie jest bardzo abstrakcyjne. I takie właśnie miało być z założenia Niestety większość ludzi posługuje się "wyuczoną inteligencją", tzn. wiedzą jak odpowiedzieć na dane konkretne pytanie (z opinii znajomych, z poradnika w internecie) chociaż w rzeczywistości wcale nie "czują" tematu. Najczęściej "wykładają" się na pytaniach abstrakcyjnych, na które nie ma dobrej ani złej odpowiedzi. Taką właśnie rolę pełnią w psychologii testy projekcyjne, które są skrajnym wyrazem abstrakcji, a dostarczają dużej ilości informacji o rzeczywistym charakterze osoby badanej i jej emocjach.
16-01-2012 15:48 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
> Pierwszy typ kierownika w odpowiedzi na takie zdarzenie zabierze pani Zosi pół pensji za karę lub będzie chciał ją zwolnić. Drugi typ wyda pani Zosi polecenie aby jak najszybciej naprawiła szkodę (zadzwoniła do banku, anulowała przelew).

Ale to są szablonowe działania i jedne drugich nie wykluczają, zresztą nie wyobrażam sobie że ten co ukarał panią Zosię nie kazałby jej odwrócić jak najszybciej transakcji.

>Inną badaną cechą jest wspomniana przez kogoś nieszablonowość myślenia. Pytanie celowo zostało zaprojektowane jako otwarte. Mam świadomość, że gdyby to był test wyboru i na liście pojawiło się "przywrócenie życia córce", to wyniki byłyby drastycznie odmienne od uzyskanych. Ludzie zdecydowanie lepiej radzą sobie z dokonywaniem wyborów, kiedy mają przedstawioną listę rozwiązań Jednak w przypadku stanowisk kierowniczych bardzo pożądaną cechą jest wychodzenie poza schemat. To właśnie rolą kierownika jest opracowanie listy rozwiązań i przedstawienie jej podwładnemu.

To coś w Anglii było o maklerze który nieszablonowo podchodził do sprawy i utopił parę milionów funtów..... Nieszablonowo to może prezes podchodzić a nie kierownik.

>2. Abstrakcyjność pytania. Jak ktoś słusznie zauważył pytanie jest bardzo abstrakcyjne. I takie właśnie miało być z założenia Niestety większość ludzi posługuje się "wyuczoną inteligencją", tzn. wiedzą jak odpowiedzieć na dane konkretne pytanie (z opinii znajomych, z poradnika w internecie) chociaż w rzeczywistości wcale nie "czują" tematu. Najczęściej "wykładają" się na pytaniach abstrakcyjnych, na które nie ma dobrej ani złej odpowiedzi. Taką właśnie rolę pełnią w psychologii testy projekcyjne, które są skrajnym wyrazem abstrakcji, a dostarczają dużej ilości informacji o rzeczywistym charakterze osoby badanej i jej emocjach.

Moim zdaniem dopiero kreatywna odpowiedź zaczynałaby się jakby ktoś powiedział że na adres danej instytucji dokąd przesłała pani Zosia kasę wysłałyby fakturę za odsetki.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jackov (298 punktów)
> Drugi typ wyda pani Zosi polecenie aby jak najszybciej naprawiła szkodę (zadzwoniła do banku, anulowała przelew).

Skąd wniosek że w taki sposób będzie chciał naprawić szkody? Ten typ chciał cofać czas, więc skąd wiadomo że w tym przypadku, w celu naprawienia szkód, też tego nie będzie chciał zrobić(albo zastosować inne niekonwencjonalne rozwiązanie)?

>Pani Zosia z księgowości pomyliła się i przelała 100 tys. na inne konto niż powinna. Pierwszy typ kierownika w odpowiedzi na takie zdarzenie zabierze pani Zosi pół pensji za karę lub będzie chciał ją zwolnić. Drugi typ wyda pani Zosi polecenie aby jak najszybciej naprawiła szkodę (zadzwoniła do banku, anulowała przelew).

Przykład zupełnie inny od tego w pierwszym poście. Tu szkody można odwrócić w przypadku zabójstwa niezbyt. Tam mamy do czynienia z gwałceniem przez miesiąc i zabójstwem, więc nie ma mowy o przypadku, tu natomiast z pomyłką.

Dla mnie ci którzy chcieli gościa wyeliminować ze społeczeństwa są realistami. Nie uwierzyli w to że mogą mieć jakąś moc i wybrali chyba najbardziej możliwe rozwiązanie. Szkód nie da się naprawić, tak naprawdę nie wiadomo po co go trzymać i jeszcze łożyć na jego utrzymanie, więc najbardziej rozsądnym i w miarę realnym rozwiązaniem jest ubicie go.

Reszta uwierzyła w bajkę że mogą mieć boską moc i zaszalała , więc może być oderwana od rzeczywistości i zamiast szukać rozsądnych rozwiązań mogą wykazać zbyt dużą kreatywność( może jakaś wróżka mi pomoże w rozwiązaniu zadania, albo odwiedzenie specjalnego miejsca, czy specjalny amulet).

Pytanie bardzie na wybory miss niż na test rekrutacyjny. Są chyba lepsze, bardziej realne, zadania na sprawdzenie kreatywności kandydata niż ten. Ja sobie przypominam dwa takie jeszcze z czasów studiów. Jeden polegał na jak najsprawniejszym złożeniu samochodzików z klocków(stworzeniu czegoś na podobieństwo linii produkcyjnej) drugi na stworzeniu linii na której było trzeba odpowiednią ilość tytoniu wsypywać do kartonów. Zadania realne które pozwalają na wykazanie swojej kreatywności. Ten Twój bardziej świadczy o braku kreatywności twórcy zadania.
Gwur (16 punktów)
>1. To pytanie dostarcza o kandydacie kilku rodzajów informacji. Po pierwsze, czy osoba dostrzega pewne "nadrzędne" cele i potrafi je realizować pomimo, że emocje podpowiadają coś zupełnie innego. W tym przypadku zakładam, że tym "nadrzędnym" celem jest to aby córka żyła.

Pytani nie muszą przyjmować takiego założenia. Mogą założyć - zwłaszcza, gdy nie chcą kierować się emocjami (co, jak rozumiem, Pan preferuje) - że posiadanie "boskich mocy" nakłada na nich "boską odpowiedzialność", a w każdym razie większą niż tylko za własną rodzinę. Uśmiercenie sprawcy spowoduje, że nikt inny nie zostanie przez niego skrzywdzony. Tymczasem przywrócenie życia córce może oznaczać wypuszczenie na wolność psychopaty, który zabije kolejne ofiary.

>Zdziwiły mnie w sumie dwie kwestie. Po pierwsze relatywnie niski odsetek osób, które dostrzegły możliwość rozwiązania przedstawionego problemu.

Odnoszę wrażenie, że ocenia Pan odpowiedzi na podstawie tego, czy osiągają cel, który nie jest w żaden sposób określony w pytaniu, a który Pan sobie arbitralnie zakłada. Nie widzę powodu, by z góry przyjmować, że podanie oczekiwanego przez Pana rozwiązania świadczy o posiadaniu pożądanej cechy. Wydaje mi się, że równie dobrze może świadczyć o jej braku.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>1. To pytanie dostarcza o kandydacie kilku rodzajów informacji. Po pierwsze, czy osoba dostrzega pewne "nadrzędne" cele i potrafi je realizować pomimo, że emocje podpowiadają coś zupełnie innego. W tym przypadku zakładam, że tym "nadrzędnym" celem jest to aby córka żyła.
>Pytani nie muszą przyjmować takiego założenia. Mogą założyć - zwłaszcza, gdy nie chcą kierować się emocjami (co, jak rozumiem, Pan preferuje) - że posiadanie "boskich mocy" nakłada na nich "boską odpowiedzialność", a w każdym razie większą niż tylko za własną rodzinę. Uśmiercenie sprawcy spowoduje, że nikt inny nie zostanie przez niego skrzywdzony. Tymczasem przywrócenie życia córce może oznaczać wypuszczenie na wolność psychopaty, który zabije kolejne ofiary.

Tak, badani mogą dowolnie zinterpretować pytanie i dowolnie ją uargumentować. I my to oceniamy, zarówno interpretację pytania jak i podstawy uzasadnienia.
WooSan (72 punktów)
Ciekawy temat, ale przypomina mi pewien odcinek "South Parku", kiedy nauczyciel poinstruował chłopców na lekcji poniższym zdaniem:
"Pamiętajcie - nie ma głupich pytań, są tylko głupi ludzie."

Uważam, że pytanie nie jest analizowane w warunkach odpowiadających tym z rozmowy kwalifikacyjnej, gdzie panuje stres, niepewność i wpływ najdrobniejszych bodźców powodowanych bezpośrednim kontaktem z rekruterem, czy nawet wystrojem wnętrza firmy.

Ciekawi mnie też, czy twórca pytania przewidział kilka odpowiedzi, bądź ich rodzajów i stworzył im odpowiednią (uzasadnioną punktację), czy pozostaje nieusystematyzowany i subiektywny oceniając odpowiedzi. To drugie nie wydaje się fair.

Dobrze wiedzieć, że przedsiębiorcy wpadają na takie pomysły, ale sam nie mam pojęcia, co stworzyłbym w odpowiedzi.

W pierwszej chwili, przyznaję, rosła we mnie chęć zemsty ... na rekruterach
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>Uważam, że pytanie nie jest analizowane w warunkach odpowiadających tym z rozmowy kwalifikacyjnej, gdzie panuje stres, niepewność i wpływ najdrobniejszych bodźców powodowanych bezpośrednim kontaktem z rekruterem, czy nawet wystrojem wnętrza firmy.

Nie rozumiem tego zdania. Powinienem analizować pytanie w takich warunkach jak na rozmowie, czyli w stresie?

>Ciekawi mnie też, czy twórca pytania przewidział kilka odpowiedzi, bądź ich rodzajów i stworzył im odpowiednią (uzasadnioną punktację), czy pozostaje nieusystematyzowany i subiektywny oceniając odpowiedzi. To drugie nie wydaje się fair.

Przewidzieliśmy kilka kategorii odpowiedzi, samych odpowiedzi nie ma sensu przewidywać, bo każdy inaczej się wysłowi. Co do punktacji to w takim teście nie ma klasycznie rozumianych punktów za zadanie (tak jak np. na egzaminie z matematyki). W teście jest kilka skal np. kreatywność, umiejętność rozwiązywania problemów, uleganie emocjom itp. W kluczu jest dokładnie określone, że dana odpowiedź to np. +1 do kreatywności, -1 do ulegania emocjom...
WooSan (72 punktów)
Kwestia stresu / braku stresu dotyczy tylko i wyłącznie naszych subiektywnych reakcji i pomysłów na odpowiedzi, które proponujemy tu i teraz - zainspirowani Twoim postem.

Odpowiedzi - tak, chodziło mi o klucz i jakąś klasyfikację, a nie listę możliwych odpowiedzi, która jest nieskończona.
Matix (5786 punktów)
>3. inne odpowiedzi - 23 osoby (13%), zbiór rzadkich, utopijnych odpowiedzi typu "chciałbym zmienić
>świat, żeby nie było zła i morderstw",

A cofnięcie czasu to niby nie jest utopijne?
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>3. inne odpowiedzi - 23 osoby (13%), zbiór rzadkich, utopijnych odpowiedzi typu "chciałbym zmienić
>>świat, żeby nie było zła i morderstw",
>A cofnięcie czasu to niby nie jest utopijne?

Racja. "Utopijne" to niezbyt trafne określenie w tym przypadku. Chodziło mi o to, że większość odpowiedzi z trzeciego zbioru odnosiło się do globalnej zmiany porządku na świecie.
spellbinder (8577 punktów)
>Czekam na wszelkiego rodzaju konstruktywne komentarze do zaobserwowanego zjawiska.

Zakotwiczenie na morderstwie, oraz sugestia, że w tym momencie należy zająć się sprawcą - to raz. Druga rzecz, to może być mała twórczość, fajnie by było mieć te wyniki, ale rozumiem, że to nie było sprawdzane?

No i oczywiście sam fakt, że w naszej kulturze zemsta jest pokazywana w każdym filmie akcji i w sporej części książek. Te filmy w pewien sposób kształtowały światopogląd ludzi. I o ile badania pokazują, że nie miały wpływu na trwałe zwiększenie poziomu agresywności, to jednak mogły uwarunkować pewien sposób myślenia. Zbrodnia oznacza w pierwszej kolejności karę, a jedyną sprawiedliwą karą jest śmierć.

Wystarczy zerknąć na komentarze pod artykułami dotyczącymi różnych zbrodniarzy - w tym i ludzi, którzy z niewyjaśnionych przyczyn zabili psa pod tramwajem. Internauci w sporej części wyrażają chęć pozbawienia życia takiej osoby.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Czekam na wszelkiego rodzaju konstruktywne komentarze do zaobserwowanego zjawiska.
>Zakotwiczenie na morderstwie, oraz sugestia, że w tym momencie należy zająć się sprawcą - to raz. Druga rzecz, to może być mała twórczość, fajnie by było mieć te wyniki, ale rozumiem, że to nie było sprawdzane?

Właśnie tu jest pogrzebany problem bazy danych. Mam głownie "cyferkowe" wyniki. Statutem firmy rekrutacyjnej jest niestety skuteczność a nie badania naukowe, więc dane zbierane są tylko pod kątem oceny skuteczności, a nie moich aspiracji detektywistycznych. Jeżeli test był przeprowadzany pisemnie to dysponuję uzasadnieniami kandydatów, jeżeli na osobistej lub telefonicznej rozmowie kwalifikacyjnej, to mam tylko rezultaty. A uzasadnienia są naprawdę bardziej ciekawe niż sama odpowiedź. Z moich obserwacji na bardzo małej próbie wynika, że osoby z pierwszej grupy nigdy nie uzasadniały swojej decyzji. Pozostałe osoby komentowały swój wybór.

>No i oczywiście sam fakt, że w naszej kulturze zemsta jest pokazywana w każdym filmie akcji i w sporej części książek. Te filmy w pewien sposób kształtowały światopogląd ludzi. I o ile badania pokazują, że nie miały wpływu na trwałe zwiększenie poziomu agresywności, to jednak mogły uwarunkować pewien sposób myślenia. Zbrodnia oznacza w pierwszej kolejności karę, a jedyną sprawiedliwą karą jest śmierć.
>Wystarczy zerknąć na komentarze pod artykułami dotyczącymi różnych zbrodniarzy - w tym i ludzi, którzy z niewyjaśnionych przyczyn zabili psa pod tramwajem. Internauci w sporej części wyrażają chęć pozbawienia życia takiej osoby.

Tak. Naprawdę w tej kwestii właśnie interesuje mnie poznanie roli czynnika biologicznego i kulturowego, który przemawia za zabijaniem.
setarkos (10757 punktów)
>.. otrzymał Pan/Pani boską moc
Od tego miejsca test traci rzetelność, bo wprowadza pierwiastek baśniowy.
Zdrową reakcją badanych byłoby tylko zaprzeczenie nabycia "boskiej mocy".

Przedstawiona sytuacja wydaje się udziwniona już nieco wcześniej:
>.. postawiono sprawcę przed Panem/Panią.
Narzuca się pytanie: Dlaczego przede mną?
Niech sądzi 'obcy' sędzia (nawet w innym kraju), bo ja nie chcę oglądać sprawcy, a zmuszony do jego bliskości ubiję (tyleż naturalnie, co bezrozumnie).

>.. Wyniki tego z pozoru prostego testu były dla mnie osobiście wielkim szokiem.
Jakie warunki testu, takie odpowiedzi - co tu szokującego?
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>.. otrzymał Pan/Pani boską moc
>Od tego miejsca test traci rzetelność, bo wprowadza pierwiastek baśniowy.
>Zdrową reakcją badanych byłoby tylko zaprzeczenie nabycia "boskiej mocy".

Nie widzę związku pomiędzy "baśniowością" pytania, a rzetelnością testu. Bardzo często wprowadzamy do testów pytania zupełnie abstrakcyjne, które dobrze sprawdzają się w badaniu kreatywności i zdolności elastycznego myślenia.
Jeśli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić co by zrobił dysponując "boską mocą", to jak będzie wyglądała jego kreatywność przy udziale znacznie skromniejszych środków dostępnych w realnym życiu?

>Przedstawiona sytuacja wydaje się udziwniona już nieco wcześniej:
>>.. postawiono sprawcę przed Panem/Panią.
>Narzuca się pytanie: Dlaczego przede mną?
>Niech sądzi 'obcy' sędzia (nawet w innym kraju), bo ja nie chcę oglądać sprawcy, a zmuszony do jego bliskości ubiję (tyleż naturalnie, co bezrozumnie).

Postawienie sprawcy przed badanym istotnie było pewną przesłanką. Jednak celowo w pytaniu nie zostało użyte określenie "osądź go" lub "co zamierzasz z nim zrobić?". Na tego typu pytanie kandydaci mają z reguły przeznaczone około 5 minut, a więc sporo czasu aby dokładnie przeczytać treść i zastanowić się nad odpowiedzią. Mam świadomość, że na tak postawione pytanie w sondzie ulicznej prawdopodobnie jeszcze większy odsetek ankietowanych odpowiedział by szablonowe "zabiłbym". Warto zwrócić uwagę na grupę docelową tego pytania, nie było ono kierowane do żołnierzy, od których wymaga się szybkiego i bezkrytycznego wykonania rozkazu, tylko do przyszłych menadżerów - od nich wymaga się raczej przemyślanych decyzji.

>>.. Wyniki tego z pozoru prostego testu były dla mnie osobiście wielkim szokiem.
>Jakie warunki testu, takie odpowiedzi - co tu szokującego?

Zdziwiły mnie w sumie dwie kwestie. Po pierwsze relatywnie niski odsetek osób, które dostrzegły możliwość rozwiązania przedstawionego problemu. Po drugie szybkość udzielanych odpowiedzi. Tutaj niestety dysponuję bardzo małą próbą, bo uczestniczylem raptem w kilkunastu rozmowach z użyciem tego pytania. Dało się jednak zauważyć, że akurat na to pytanie odpowiedź padała niemal natychmiast.
setarkos (10757 punktów)
>.. pytania zupełnie abstrakcyjne, które dobrze sprawdzają się w badaniu kreatywności i zdolności elastycznego myślenia.
>Jeśli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić co by zrobił dysponując "boską mocą", to jak będzie wyglądała jego kreatywność przy udziale znacznie skromniejszych środków dostępnych w realnym życiu?
Moim zdaniem właśnie wtedy - przy świadomości mierzalnych środków - można podejmować racjonalne decyzje.
Kreatywność jest cenna przy zachowaniu łączności z realiami. "Boscy" menadżerowie nadają się pewnie do filmu (może jeszcze do kreatywnej bankowości), ale już nawet do prowadzenia cyrku niekoniecznie.
spellbinder (8577 punktów)
>Postawienie sprawcy przed badanym istotnie było pewną przesłanką. Jednak celowo w pytaniu nie zostało użyte określenie "osądź go" lub "co zamierzasz z nim zrobić?".

Co nie zmienia faktu, że to jednak nasuwa badanemu pewien kontekst.

>Mam świadomość, że na tak postawione pytanie w sondzie ulicznej prawdopodobnie jeszcze większy odsetek ankietowanych odpowiedział by szablonowe "zabiłbym". Warto zwrócić uwagę na grupę docelową tego pytania, nie było ono kierowane do żołnierzy, od których wymaga się szybkiego i bezkrytycznego wykonania rozkazu, tylko do przyszłych menadżerów - od nich wymaga się raczej przemyślanych decyzji.

Mówisz, jakby menadżerowie byli jakimiś superludźmi. Bardzo często menadżer to zwykły idiota z łapanki, który w wyniku jakichś tam okoliczności zaczął pracować na wyższym stanowisku. To nie jest jakaś specjalna "elyta".

Dałeś sugerujące pytanie, to odpowiedzieli zgodnie z sugestią.

>Zdziwiły mnie w sumie dwie kwestie. Po pierwsze relatywnie niski odsetek osób, które dostrzegły możliwość rozwiązania przedstawionego problemu. Po drugie szybkość udzielanych odpowiedzi. Tutaj niestety dysponuję bardzo małą próbą, bo uczestniczylem raptem w kilkunastu rozmowach z użyciem tego pytania. Dało się jednak zauważyć, że akurat na to pytanie odpowiedź padała niemal natychmiast.

Odpowiedź jest "po skrypcie", więc jest szybka. Co w tym dziwnego?

Podstawowym błędnym założeniem z Twojej strony było to, że menadżerowie faktycznie różnią się czymś od innych ludzi (i można im "rzucać kotwice pod nogi"), podczas gdy w rzeczywistości podlegają dokładnie tym samym zasadom co zwykli ludzie, a niektórym być może nawet w większym stopniu. Aczkolwiek nie wiesz też jak reagowaliby "zwykli" ludzie. Być może nikt nie skupiłby się na rozwiązaniu trzecim. Być może dużo mniej osób odpowiedziałoby - "wskrzesiłbym córkę".
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Postawienie sprawcy przed badanym istotnie było pewną przesłanką. Jednak celowo w pytaniu nie zostało użyte określenie "osądź go" lub "co zamierzasz z nim zrobić?".
>Co nie zmienia faktu, że to jednak nasuwa badanemu pewien kontekst.

Zgadza się. O pytaniach, które zawierają delikatną sugestię lub są na pozór oczywiste, potocznie mówi się "podchwytliwe" Takie pytania często stosujemy jeżeli badane są: kreatywność, elastyczność myślenia, odporność na stereotypizację. Zupełnie nie sprawdzają się natomiast w przypadku badania wiedzy z jakiejś dziedziny.

>>Mam świadomość, że na tak postawione pytanie w sondzie ulicznej prawdopodobnie jeszcze większy odsetek ankietowanych odpowiedział by szablonowe "zabiłbym". Warto zwrócić uwagę na grupę docelową tego pytania, nie było ono kierowane do żołnierzy, od których wymaga się szybkiego i bezkrytycznego wykonania rozkazu, tylko do przyszłych menadżerów - od nich wymaga się raczej przemyślanych decyzji.
>Mówisz, jakby menadżerowie byli jakimiś superludźmi. Bardzo często menadżer to zwykły idiota z łapanki, który w wyniku jakichś tam okoliczności zaczął pracować na wyższym stanowisku. To nie jest jakaś specjalna "elyta".
>Dałeś sugerujące pytanie, to odpowiedzieli zgodnie z sugestią.

Też się zgadza. Nie twierdzę, że ta grupa zawodowa to jacyś superludzie lepsi lub może gorsi od innych. Idioci w tej grupie zdarzają się równie często jak w każdej innej profesji. Właśnie po to prowadzi się proces rekrutacyjny, żeby odsiać osoby, które nie posiadają wymaganych przez pracodawcę cech. Oczywiście skuteczność takiego procesu daleka jest od 100%. Nawet najlepsza rekrutacja nie zagwarantuje, że będziemy mieli wyłącznie właściwych ludzi na właściwych miejscach. Jednak dla pracodawcy zmniejszczenie ryzyka przyjęcia niewłaściwej osoby jest oczywiście bardziej opłacalne niż branie ludzi "z łapanki".

>>Zdziwiły mnie w sumie dwie kwestie. Po pierwsze relatywnie niski odsetek osób, które dostrzegły możliwość rozwiązania przedstawionego problemu. Po drugie szybkość udzielanych odpowiedzi. Tutaj niestety dysponuję bardzo małą próbą, bo uczestniczylem raptem w kilkunastu rozmowach z użyciem tego pytania. Dało się jednak zauważyć, że akurat na to pytanie odpowiedź padała niemal natychmiast.
>Odpowiedź jest "po skrypcie", więc jest szybka. Co w tym dziwnego?
>Podstawowym błędnym założeniem z Twojej strony było to, że menadżerowie faktycznie różnią się czymś od innych ludzi (i można im "rzucać kotwice pod nogi"), podczas gdy w rzeczywistości podlegają dokładnie tym samym zasadom co zwykli ludzie, a niektórym być może nawet w większym stopniu. Aczkolwiek nie wiesz też jak reagowaliby "zwykli" ludzie. Być może nikt nie skupiłby się na rozwiązaniu trzecim. Być może dużo mniej osób odpowiedziałoby - "wskrzesiłbym córkę".

Oczywiście, osoby na stanowiskach kierowniczych podlegają takim samym zasadom jak każdy inny. Każdy jednak posiada różny zestaw cech i umiejętności wrodzonych lub nabytych. W zależności od stanowiska jedne cechy są bardziej pożądane, inne mniej, a jeszcze inne są w ogóle zabronione. Mało tego, zestaw oczekiwanych cech drastycznie różni się w zależności od charakteru pracodawcy.
Faktycznie, nie posiadam wyników dla żadnej innej grupy ani dla ogółu społeczeństwa, więc nie jestem w stanie porównać jak na tym polu wypadli manadżerowie w stosunku to ogółu.
spellbinder (8577 punktów)
>Jednak dla pracodawcy zmniejszczenie ryzyka przyjęcia niewłaściwej osoby jest oczywiście bardziej opłacalne niż branie ludzi "z łapanki".

Zastanawia mnie jedno - czy taki proces rekrutacyjny faktycznie zmniejsza to ryzyko. Bo testy nie są ani rzetelne, ani nawet trafne w większości przypadków. To bardziej takie psychotesty.

Kolejna kwestia - nawet gdyby te testy faktycznie mierzyły konkretne cechy, to skąd rekruter ma wiedzieć, czy akurat taki zespół tych cech nie będzie właśnie doskonały w pracy na danym stanowisku? A tutaj może naprawdę spora ilość czynników wpływać na jakość pracy takiej osoby, wszystkich zbadać nie sposób.

>Oczywiście, osoby na stanowiskach kierowniczych podlegają takim samym zasadom jak każdy inny. Każdy jednak posiada różny zestaw cech i umiejętności wrodzonych lub nabytych. W zależności od stanowiska jedne cechy są bardziej pożądane, inne mniej, a jeszcze inne są w ogóle zabronione. Mało tego, zestaw oczekiwanych cech drastycznie różni się w zależności od charakteru pracodawcy.

Czyli niestety od widzimisię, czy też raczej "widzimusię"
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Jednak dla pracodawcy zmniejszczenie ryzyka przyjęcia niewłaściwej osoby jest oczywiście bardziej opłacalne niż branie ludzi "z łapanki".
>Zastanawia mnie jedno - czy taki proces rekrutacyjny faktycznie zmniejsza to ryzyko. Bo testy nie są ani rzetelne, ani nawet trafne w większości przypadków. To bardziej takie psychotesty.

Bardzo dobra kwestia Profesjonalna rekrutacja naprawdę zwiększa szansę znalezienia dobrego pracownika, ale - jak to w życiu bywa - jest pewne ale Stopień sukcesu bardzo silnie zależy od specyfiki stanowiska, na które szukamy. I tak na przykład w przypadku pracy fizycznej (na linii produkcyjnej) rekrutacja ma znikomą wartość Po pierwsze ilość dobrze dobranych w ten sposób pracowników prawie pokrywa się z przypadkiem gdybyśmy losowo wybierali ludzi z ulicy (ze statystyk mojej firmy - różnica to niecałe 7%). Po drugie, takiego pracownika bardzo łatwo sprawdzić "w praniu", wystarczy dać mu okres próbny powiedzmy 7 dni i od razu wiadomo czy się do pracy nadaje, czy nie. Tutaj wchodzi w rachubę prosty bilans zysków i strat. Pracodawcom po prostu nie opłaca się bawić w długi i kosztowny proces, skoro można wypróbować pracownika, bez problemu wymienić go na "lepszy model", a w razie niepowodzenia straty są relatywnie niewielkie.
Zgoła inaczej sytuacja przedstawia się np. na stanowiskach kierowniczych albo w przypadku bardzo specjalistycznych, deficytowych zawodów. W tym przypadku nie da się niestety sprawdzić pracownika w kilka dni, natomiast możliwe straty z powodu jego niekompetencji mogą być bardzo wysokie i długotrwałe. Przykład: zatrudniamy kogoś niewłaściwego w roli PR'owca. Potencjał szkód jakie taka osoba może wyrządzić przedsiębiorstwu jest ogromny. Włącznie z tym, że tak zepsuje firmie wizerunek, że wszyscy klienci się odwrócą i trzeba będzie zamknąć interes
Jeszcze tylko krótkie podsumowanie w liczbach. Metodologia pomiaru satysfakcji pracodawców jest dość prosta: czas przez jaki pracownik pozostaje w firmie (na czas jest bardzo fajny wzór) - waga 60%, wyniki ankiety CSS z pracodawcą - 40%. Tak wyrażona "skuteczność" rekrutacji przedstawia się następująco dla stanowisk kierowniczych:
1. Metoda tradycyjna (szef i kadrowa) - 56%
2. Profesjonalny proces rekrutacyjny - 84%
Niestety w statystykach nie ma pozycji "dobór losowy", żadna firma nie chciała zostać dla nas grupą kontrolną, nawet za wynagrodzeniem (sic!)

>Kolejna kwestia - nawet gdyby te testy faktycznie mierzyły konkretne cechy, to skąd rekruter ma wiedzieć, czy akurat taki zespół tych cech nie będzie właśnie doskonały w pracy na danym stanowisku? A tutaj może naprawdę spora ilość czynników wpływać na jakość pracy takiej osoby, wszystkich zbadać nie sposób.

Zgadza się. Ilość czynników jest ogromna a ich wzajemne powiązania trudne do przewidzenia. Mało tego, występuje ogromny problem z faktycznym ustaleniem stopnia nasilenia tych czynników. Dlatego nie ma możliwości osiągnięcia stuprocentowej skuteczności. Jednak ta dziedzina, tak jak np. psychologia, jest bardzo ściśle powiązana ze statystyką. Czyli najpierw badamy jakie cechy statystycznie mają odpowiedni do danego stanowiska pracownicy, a potem szukamy właśnie tych cech u kandydatów.
To nie jest doskonałe podejście, ale w wymierny sposób przynosi korzyści pracodawcom. Zawsze istnieje ryzyko pomyłki, jednak skoro to ryzyko można znacząco zmniejszyć, to jak najbardziej należy z takiej możliwości korzystać.

>>Oczywiście, osoby na stanowiskach kierowniczych podlegają takim samym zasadom jak każdy inny. Każdy jednak posiada różny zestaw cech i umiejętności wrodzonych lub nabytych. W zależności od stanowiska jedne cechy są bardziej pożądane, inne mniej, a jeszcze inne są w ogóle zabronione. Mało tego, zestaw oczekiwanych cech drastycznie różni się w zależności od charakteru pracodawcy.
>Czyli niestety od widzimisię, czy też raczej "widzimusię"

Haha, bardzo trafna i niestety bardzo prawdziwa uwaga. Muszę przyznać, że to jest prawdziwa zmora firmy rekrutacyjnej. Może to się wydać dziwne, ale zgłaszają się do nas pracodawcy, którzy na wstępie precyzują swoje wymagania w stylu: "potrzebuję kierownika produkcji, który będzie bezwzględnie wykonywał moje polecenia". To jest niestety smutny fakt, że dla niektórych osób prowadzenie przedsiębiorstwa nie służy jego rozwojowi, tylko zaspokojeniu potrzeby "rządzenia" ludźmi (notabene wynikającej z kompleksów). Na takich klientów jest niestety tylko jedno rozwiązanie - nie obsługujemy ich. I to wcale nie dlatego, że nie zgadzamy się z ich światopoglądem. Po prostu ryzyko jest bardzo duże, taki szef zatrudni wybranego przez nas kandydata, po miesiącu nie będzie z niego zadowolony i go wyleje. Jednocześnie obwini nas o zły wybór i ewentualnie obrobi nam d... w internecie
16-01-2012 19:53 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Przykład: zatrudniamy kogoś niewłaściwego w roli PR'owca. Potencjał szkód jakie taka osoba może wyrządzić przedsiębiorstwu jest ogromny. Włącznie z tym, że tak zepsuje firmie wizerunek, że wszyscy klienci się odwrócą i trzeba będzie zamknąć interes

No dobra, ale przecież nie zatrudnia się na takie stanowisko kogoś niedoświadczonego. Zatrudnia się raczej osobę, która już coś w swoim życiu osiągnęła i może się pochwalić jakimś dorobkiem. Czy dodatkowe badanie cech i niecech faktycznie ma wtedy znaczenie?

>I to wcale nie dlatego, że nie zgadzamy się z ich światopoglądem.

Hehe. A niestety i w innych branżach się zdarza całkiem sporo takich ziutków, którzy "znają" się lepiej na temacie niż firma, którą zatrudniają

>Po prostu ryzyko jest bardzo duże, taki szef zatrudni wybranego przez nas kandydata, po miesiącu nie będzie z niego zadowolony i go wyleje. Jednocześnie obwini nas o zły wybór i ewentualnie obrobi nam d... w internecie

Nieduługo na szczęście obrabianie dupy w Internecie nie będzie miało żadnego znaczenia - w tym momencie jeszcze ludzie się kierują opiniami internautów, ale za chwil kilka "spece" od "marketingu" szeptanego przesadzą na tyle, że nikt już nie uwierzy nawet w jedno słowo
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Przykład: zatrudniamy kogoś niewłaściwego w roli PR'owca. Potencjał szkód jakie taka osoba może wyrządzić przedsiębiorstwu jest ogromny. Włącznie z tym, że tak zepsuje firmie wizerunek, że wszyscy klienci się odwrócą i trzeba będzie zamknąć interes
>No dobra, ale przecież nie zatrudnia się na takie stanowisko kogoś niedoświadczonego. Zatrudnia się raczej osobę, która już coś w swoim życiu osiągnęła i może się pochwalić jakimś dorobkiem. Czy dodatkowe badanie cech i niecech faktycznie ma wtedy znaczenie?

To jest niestety problem dostępu do informacji. Zupełnie niechcący muszę się teraz na chwilę stać doktorem Housem i powiedzieć: "wszyscy ludzie kłamią" Po pierwsze, świadectwo pracy nie zawiera żadnych przydatnych z punktu widzenia pracodawcy szczegółów, nawet przyczyna zwolnienia musi być ustawowo określona w formie paragrafu jaki złamał pracownik. Nie wiemy na czym, to złamanie prawa/regulaminu polegało, może to tylko zła wola pracodawcy?... Inna sprawa to odsunięcie w czasie zwolnienia z poprzedniej firmy i ubiegania się na stanowisko w nowej. Skąd mamy wiedzieć, czy kandydat w ciągu roku bezrobocia nie zmienił się? I wreszcie ostatnia kwestia, która bardzo często ma kluczowe znaczenie - zimna kalkulacja. Jasne jest, że przeprowadzenie śledztwa na potencjalnym pracowniku dostarczy najwięcej informacji na jego temat. Można dzwonić do byłych pracodawców, wypytywać rodzinę, świadków... Jednak takiego rozwiązania nie stosuje się zwyczajnie ze względu na koszt oraz regulacje prawne, które pewnych możliwości "prywatnego śledztwa" zabraniają.

>>I to wcale nie dlatego, że nie zgadzamy się z ich światopoglądem.
>Hehe. A niestety i w innych branżach się zdarza całkiem sporo takich ziutków, którzy "znają" się lepiej na temacie niż firma, którą zatrudniają
>>Po prostu ryzyko jest bardzo duże, taki szef zatrudni wybranego przez nas kandydata, po miesiącu nie będzie z niego zadowolony i go wyleje. Jednocześnie obwini nas o zły wybór i ewentualnie obrobi nam d... w internecie
>Nieduługo na szczęście obrabianie dupy w Internecie nie będzie miało żadnego znaczenia - w tym momencie jeszcze ludzie się kierują opiniami internautów, ale za chwil kilka "spece" od "marketingu" szeptanego przesadzą na tyle, że nikt już nie uwierzy nawet w jedno słowo
Konowal (6291 punktów)
>Wyniki według mnie są naprawdę szokujące. Tym bardziej, że pytanie było zadawane wyłącznie osobom
>pretendującym do stanowisk kierowniczych, a więc (nie dyskryminując nikogo) zaściankowe i
>małomieszczańskie myślenie nie powinno zachodzić w takiej skali.

Niby w czym ta małomiasteczkowość i zaściankowość ma się objawiać w poczuciu sprawiedliwości ??

>Czekam na wszelkiego rodzaju konstruktywne komentarze do zaobserwowanego zjawiska.

A cóż tu komentować - naturalną reakcją jest domaganie się śmierci dla mordercy.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-01-2012 16:49 
 Ocena 1 na 1
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Wyniki według mnie są naprawdę szokujące. Tym bardziej, że pytanie było zadawane wyłącznie osobom
>>pretendującym do stanowisk kierowniczych, a więc (nie dyskryminując nikogo) zaściankowe i
>>małomieszczańskie myślenie nie powinno zachodzić w takiej skali.
>Niby w czym ta małomiasteczkowość i zaściankowość ma się objawiać w poczuciu sprawiedliwości ??
>>Czekam na wszelkiego rodzaju konstruktywne komentarze do zaobserwowanego zjawiska.
>A cóż tu komentować - naturalną reakcją jest domaganie się śmierci dla mordercy.

Właśnie tego usiłuję dociec, dlaczego dla większości badanych naturalną (a być może wyuczoną) reakcją jest domaganie się smierci, a nie naprawienie wyrządzonej szkody.

A co do "poczucia sprawiedliwości" to chyba nie muszę tłumaczyć jak bardzo subiektywny jest ten termin. Przytoczę tylko przykład pewnego 17-latka skazanego za rozbój (pobicie i kradzież iPhone'a). Już będąc w ZK z uporem maniaka twierdził, że jego czyn był sprawiedliwy. A tok jego rozumowania był bardzo prosty: "...frajer miał coś o czym zawsze marzyłem, jemu starzy pewnie i tak kupią nowy...", według tej jego uroczej logiki postąpił zgodnie z własnym poczuciem sprawiedliwości. Co ciekawe wielu dorosłych osadzonych również posiada tak pojmowane "poczucie sprawiedliwości" tyle, że na ogół ich systemy są znacznie bardziej skomplikowane niż u chłopaka opisanego wyżej
17-01-2012 10:02 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>>A cóż tu komentować - naturalną reakcją jest domaganie się śmierci dla mordercy.
>Właśnie tego usiłuję dociec, dlaczego dla większości badanych naturalną (a być może wyuczoną) reakcją jest domaganie się smierci, a nie naprawienie wyrządzonej szkody.

Oczywiście że naprawienie szkody musi nastąpić o il jest to możliwe - wrócenie życia jest niemożliwe. jeżeli np. złapiemy złodzieja to oczywiście oprócz kary powinien oddać to co ukradł.

>A co do "poczucia sprawiedliwości" to chyba nie muszę tłumaczyć jak bardzo subiektywny jest ten termin.

Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne. I nie zależą od widzimisię kogoś. Oczywiście wiem że się próbuje je różnie interpretować czy też naginać ale to już inna sprawa.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-01-2012 11:41 
 Ocena 3 na 3
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>A co do "poczucia sprawiedliwości" to chyba nie muszę tłumaczyć jak bardzo subiektywny jest ten termin.
>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne. I nie zależą od widzimisię kogoś. Oczywiście wiem że się próbuje je różnie interpretować czy też naginać ale to już inna sprawa.

Hehe, spodziewałem się, że prędzej czy później pojawi się wątek religijny
Otóż ja nie relatywizuję pojęcia "poczucia sprawiedliwości" - ono jest z definicji relatywne. Z poczuciem sprawiedliwości mamy do czynienia wtedy kiedy dany czyn jest kwalifikowany przez jednostkę jako zgodny z jej moralnością. A moralności niestety występuje całe mnóstwo, w zależności od kultury, czasów, indywidualnych cech jednostki. Tak więc poczucie sprawiedliwości jest bardzo subiektywne, na dobrą sprawę można powiedzieć, że każda osoba ma własne poczucie sprawiedliwości. Jeśli chce Pan zweryfikować to stwieredzenie w praktyce, to wystarczy przeczytać kilka wątków na tym forum. Dla jednych kara smierci jest sprawiedliwa, dla innych nie. Więc poczucie sprawiedliwości zdecydowanie jest przypisane do jednostki, a nie uniwersalne. Nie wspominając już o tym, że samo słowo "poczucie" wskazuje na subiektywny charakter zjawiska.

Co do powołania się na dekalog... cóż - strzał w stopę. Z tego co wiem to piąte przykazanie mówi: "NIE zabijaj". Dodawanie wszelkiego rodzaju "wyjątków" do przykazania odbieram właśnie jako naginanie lub próba nadinterpretacji. Proszę prześledzić sobie historię i zobaczyć jak na przestrzeni wieków zmieniała się lista wyjątków od pierwotnego "nie zabijaj".
17-01-2012 12:23 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>>A co do "poczucia sprawiedliwości" to chyba nie muszę tłumaczyć jak bardzo subiektywny jest ten termin.
>>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne. I nie zależą od widzimisię kogoś. Oczywiście wiem że się próbuje je różnie interpretować czy też naginać ale to już inna sprawa.
>Hehe, spodziewałem się, że prędzej czy później pojawi się wątek religijny
>Otóż ja nie relatywizuję pojęcia "poczucia sprawiedliwości" - ono jest z definicji relatywne. Z poczuciem sprawiedliwości mamy do czynienia wtedy kiedy dany czyn jest kwalifikowany przez jednostkę jako zgodny z jej moralnością. A moralności niestety występuje całe mnóstwo, w zależności od kultury, czasów, indywidualnych cech jednostki. Tak więc poczucie sprawiedliwości jest bardzo subiektywne, na dobrą sprawę można powiedzieć, że każda osoba ma własne poczucie sprawiedliwości.

Może nieprecyzyjnie się wyraziłem - faktycznie dla każdego poczucie sprawiedliwości jest inne , ale mnie chodzi o ogólne zasady. Ma być kara, zaś szczegóły zależą od "ucywilizowania". Jak widać dla większości ludzi kara za śmierć jest też karą śmierci.

>Co do powołania się na dekalog... cóż - strzał w stopę. Z tego co wiem to piąte przykazanie mówi: "NIE zabijaj". Dodawanie wszelkiego rodzaju "wyjątków" do przykazania odbieram właśnie jako naginanie lub próba nadinterpretacji. Proszę prześledzić sobie historię i zobaczyć jak na przestrzeni wieków zmieniała się lista wyjątków od pierwotnego "nie zabijaj".

Oczywiste jest że nie zabijaj - nie jest dosłownością. Większość przytacza tu że brzmienie powinno być "nie morduj" , czyli nie planuj z premedytacją zabójstwa i tak to było odczytywane dawniej, ale oczywiście pewna grupa wymyśliła sobie co innego. Możliwe jest zabójstwo w samoobronie, czy też jako kara śmierci więc taki argument że 5-te nie zabijaj to jest dopiero strzał w stopę, no chyba że dyskusja ma być nie na argumenty tylko na racje. W takim razie moja racja jest i tak najracniejsza o czym wszyscy na forum wiedzą

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-01-2012 19:35 
 Ocena 2 na 2
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiste jest że nie zabijaj - nie jest dosłownością. Większość przytacza tu że brzmienie powinno być "nie morduj" , czyli nie planuj z premedytacją zabójstwa i tak to było odczytywane dawniej, ale oczywiście pewna grupa wymyśliła sobie co innego. Możliwe jest zabójstwo w samoobronie, czy też jako kara śmierci więc taki argument że 5-te nie zabijaj to jest dopiero strzał w stopę, no chyba że dyskusja ma być nie na argumenty tylko na racje. W takim razie moja racja jest i tak najracniejsza o czym wszyscy na forum wiedzą

Zgadza się, w tym przypadku przyczyną wielu nieporozumień jest przekład. W innych językach sformułowanie jest o wiele trafniejsze (ang. murder, niem. Mord). W polskim przekładzie niestety zdecydowano się na bardziej ogólny wyraz "zabicie" co daje szerokie pole do interpretacji. I tutaj pojawia się bardzo ważna kwestia, mianowicie czym różni się zabicie człowieka od morderstwa? Jest tylko jeden wyróżnik - intencja sprawcy.
Sprawa jest bardzo prosta, jeżeli sprawca zabił właśnie po to żeby pozbawić kogoś życia to mamy do czynienia z morderstwem. Jeżeli intencją sprawcy nie było pozbawienie ofiary życia to mamy do czynienia ze "zwykłym" zabiciem. Według tego podziału, ktoś kto występuje w obronie koniecznej nie popełnia morderstwa. Po prostu intencją osoby broniącej się wcale nie jest pozbawienie życia napastnika, ofiara próbuje tylko odeprzeć atak i to jest jak najbardziej słuszne zachowanie.
Taki podział ze względu na intencje jest bardzo powszechny również w innych sytuacjach. Proszę rozważyć następujący przykład: mężczyzna zaprasza kobietę na romantyczną kolację w drogiej restauracji, długo ze sobą rozmawiają, mężczyzna wręcza kobiecie drogi prezent, płaci rachunek. Następnie udają się do domu i spędzają ze sobą upojną noc.
To było przedstawienie faktów, a teraz jakie wnioski może wyciągnąć z tego obserwator. Po pierwsze, może stwierdzić, że mieliśmy do czynienia z romantyczną randką. Po drugie może stwierdzić, że to była prostytucja. Po trzecie może wyciągnąć inne wnioski (kreatywność). Co odróżnia w tym przypadku romantyczną randkę od prostytucji? Tak jak w przypadku morderstwa - intencja. Jeżeli kobieta spotkała się z mężczyzną bo coś do niego czuje, lubi być w jego towarzystwie, to oczywiście była to randka. Jeżeli natomiast kobieta chciała zjeść dobrą kolację i "zarobić" prezent to mamy do czynienia z prostytucją.
Teraz pozostaje tylko kwestia zakwalifikowania kary śmierci do jednej z dwóch kategorii, "zabicie" albo morderstwo. Jaka jest intencja osoby, która decyduje o wykonaniu wyroku?
19-01-2012 11:20 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Teraz pozostaje tylko kwestia zakwalifikowania kary śmierci do jednej z dwóch kategorii, "zabicie" albo morderstwo. Jaka jest intencja osoby, która decyduje o wykonaniu wyroku?
No właśnie kara śmierci może być tylko rozpatrywana jako zabójstwo w obronie własnej. Po to przekazaliśmy kompetencje osądzenia i wysokości wyroku w ręce niezawisłego sądu, żeby to nie byłą , zemsta/morderstwo - tylko obiektywna decyzja. To sąd decyduje właśnie jaki wykonać wyrok w samoobronie społeczeństwa.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-01-2012 15:10 
 Ocena 3 na 3
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>No właśnie kara śmierci może być tylko rozpatrywana jako zabójstwo w obronie własnej.

Tak się składa, że kara śmierci o wiele bardziej przypomina morderstwo:
1. Kończy się smiercią.
2. Orzekający ten rodzaj kary działa umyślnie, ma pełną świadomość, że doprowadzi do śmierci skazańca i jego intencją jest właśnie zabicie go.

Jeszcze się w życiu nie spotkałem z czymś takim jak obrona konieczna post factum

>Po to przekazaliśmy kompetencje osądzenia i wysokości wyroku w ręce niezawisłego sądu, żeby to nie byłą , zemsta/morderstwo - tylko obiektywna decyzja.

Obiektywna decyzja sądu... Tak się składa, że zarówno prokurator, jak i sędzia, oraz mnóstwo innych ludzi zaangażowanych w proces to nadal tylko ludzie. A więc popełniają błędy, a ich opinie i decyzje nadal w znacznym stopniu są subiektywne.

>To sąd decyduje właśnie jaki wykonać wyrok w samoobronie społeczeństwa.

Wprowadzenie takiego terminu jak "samoobrona społeczeństwa" to już tylko malutki krok do wielkiej tragedii.
Coś mi się wydaje, że w ZSSR tępiono kapitalistów i innych podłych wrogów ustroju właśnie żeby obronić szczęśliwe socjalistyczne społeczeństwo
Konowal (6291 punktów)
>>No właśnie kara śmierci może być tylko rozpatrywana jako zabójstwo w obronie własnej.
>Tak się składa, że kara śmierci o wiele bardziej przypomina morderstwo:
>1. Kończy się smiercią.
Kara śmierci - jak nazwa wskazuje kończy się śmiercią (choć ostatnio niekoniecznie) Ale tu nie chodzi o sam fakt śmierci, bo i w obronie własnej możesz zabić. Więc argument ni z gruszki ni z pietruszki.

>2. Orzekający ten rodzaj kary działa umyślnie, ma pełną świadomość, że doprowadzi do śmierci skazańca i jego intencją jest właśnie zabicie go.

Nie wiem do czego ten argument ma doprowadzić? Do tego żeby nie karać w ogóle? JA podchodzę do tego inaczej. To przestępca wybiera drogę po której chce podążyć, to on z premedytacją postępuje, zaś sąd działa tu niejako wtórnie. Jest wina jest kara.

>Jeszcze się w życiu nie spotkałem z czymś takim jak obrona konieczna post factum
Są na świecie rzeczy o których filozofom się nie śniło

>>Po to przekazaliśmy kompetencje osądzenia i wysokości wyroku w ręce niezawisłego sądu, żeby to nie byłą , zemsta/morderstwo - tylko obiektywna decyzja.
>Obiektywna decyzja sądu... Tak się składa, że zarówno prokurator, jak i sędzia, oraz mnóstwo innych ludzi zaangażowanych w proces to nadal tylko ludzie. A więc popełniają błędy, a ich opinie i decyzje nadal w znacznym stopniu są subiektywne.

No i co z tego? Cały system sądownictwa opiera się na ludziach. Można wrócić do tz. sądów bożych - ale nie wiem czy o to Ci chodzi.

>>To sąd decyduje właśnie jaki wykonać wyrok w samoobronie społeczeństwa.
>Wprowadzenie takiego terminu jak "samoobrona społeczeństwa" to już tylko malutki krok do wielkiej tragedii.
>Coś mi się wydaje, że w ZSSR tępiono kapitalistów i innych podłych wrogów ustroju właśnie żeby obronić szczęśliwe socjalistyczne społeczeństwo

Tyle ze tam to robili wbrew prawu a nie w zgodzie z prawem i to w dodatku stanowionym, a nie naturalnym (nieważne z czyjego zbioru)


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
24-01-2012 10:21 
 0 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Można wrócić do tz. sądów bożych - ale nie wiem czy o to Ci chodzi.

Mnie tam by się podobało
17-01-2012 14:11 
 Ocena 8 na 10
Chlodwig (10939 punktów)
>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne.

Cytat:
Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne.
> Cytat:
Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia


Tym razem pierwsze przykazanie o ile się nie mylę, a właściwie tylko jego fragment Jak to się odnosi do tematu?
17-01-2012 18:55 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Jak to się odnosi do tematu?

Odnoszę wrażenie, iż odnosi się do postulowanej przez Konowała uniwersalności i sprawiedliwości Dekalogu
17-01-2012 19:25 
 Ocena 3 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne.
>> Cytat:
Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia

>Tym razem pierwsze przykazanie o ile się nie mylę,

Drugie - Wj 20, 4-5; Pwt 5, 8-9.
Ale, że Dekalog zmiennym jest, to niektórzy z niego pierwsze zrobili. Też pięknie .


Internet kłamie.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>>>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne.
>>> Cytat:
Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia

>>Tym razem pierwsze przykazanie o ile się nie mylę,
>Drugie - Wj 20, 4-5; Pwt 5, 8-9.
>Ale, że Dekalog zmiennym jest, to niektórzy z niego pierwsze zrobili. Też pięknie .

Ja jakoś nigdy nie uznawałem "Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli" za przykazanie, bardziej to była dla mnie "preambuła" do reszty Z tego co teraz zobaczyłem na wiki ta numeracja jest różna w zależności od religii.
Pomijając numerację przykazań, nadal chciałbym się dowiedzieć jak to się ma do wypowiedzi "Konowala"?
17-01-2012 20:19 
 Ocena 4 na 6
Chlodwig (10939 punktów)
>Pomijając numerację przykazań, nadal chciałbym się dowiedzieć jak to się ma do wypowiedzi "Konowala"?

Liliac ci odpowiedziała.
Czytać umiesz?
17-01-2012 20:53 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ja jakoś nigdy nie uznawałem "Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli" za przykazanie,

Ważne, że Żydzi uznawali...

>bardziej to była dla mnie "preambuła" do reszty

...tam jest jeszcze: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną (oczyma mymi)".


Internet kłamie.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Ja jakoś nigdy nie uznawałem "Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli" za przykazanie,
>Ważne, że Żydzi uznawali...

Gdzie w tym zdaniu jest przykazanie, czyli instrukcja jak należy postępować?

>>bardziej to była dla mnie "preambuła" do reszty
>...tam jest jeszcze: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną (oczyma mymi)".

No właśnie tam nie jest Podział na "numerki" przykazań powstał dużo później niż same przykazania. W dodatku jest bardzo niespójny - różne religie mają swoją własną numerację,
17-01-2012 23:03 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Ja jakoś nigdy nie uznawałem "Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli" za przykazanie,
>>Ważne, że Żydzi uznawali...
>Gdzie w tym zdaniu jest przykazanie, czyli instrukcja jak należy postępować?

Jak już pytał Chlodwig - czytać umiesz?...

>>...tam jest jeszcze: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną (oczyma mymi)".

...napisałem Ci przecie .

>Podział na "numerki" przykazań powstał dużo później niż same przykazania. W dodatku jest bardzo niespójny - różne religie mają swoją własną numerację,

Liczy się wersja autorska, tj. starożytno-żydowska.

Internet kłamie.
18-01-2012 15:12 
 Ocena 1 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>>>Ja jakoś nigdy nie uznawałem "Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli" za przykazanie,
>Gdzie w tym zdaniu jest przykazanie,

Cytat:
Jam jest Pan, Bóg twój

17-01-2012 23:06 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>>..nie uznawałem (..) za przykazanie,
>Ważne, że Żydzi uznawali..
Jak w tym dowcipie, w którym Bóg zniechęcony brakiem zapotrzebowania na przykazania (a to u ludożerców (nie zabijaj), a to rozbójników (nie kradnij) i innych (nie cudzołóż)), trafił do plemienia, gdzie proponował choć jedno przykazanie - na co, upewniwszy się, że tablice będą darmowe, lud ów nabył wszystkie 10 paragrafów.
17-01-2012 19:39 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>A cóż tu komentować - naturalną reakcją jest
>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne. I nie zależą od widzimisię kogoś. Oczywiście wiem że się próbuje je różnie interpretować czy też naginać ale to już inna sprawa.

Szkoda mi się już znęcać nad Dekalogiem (jak tam u Ciebie z odpoczynkiem sobotnim, Konowal?), ale może zechcesz podać kilka konkretnych artykułów, paragrafów czy ustępów z onych praw naturalnych, co to niezmienne i od widzimisię niezależne są?


Internet kłamie.
18-01-2012 00:29 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)
>ale może zechcesz podać kilka konkretnych artykułów, paragrafów czy ustępów z onych praw naturalnych, co to niezmienne i od widzimisię niezależne są?

Ja od siebie bym to zaproponował:

"Nikt, kto ma zgniecione jądra lub odcięty członek, nie wejdzie do zgromadzenia Pana" - Pwt 23,2
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>>>A cóż tu komentować - naturalną reakcją jest
>>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne. I nie zależą od widzimisię kogoś. Oczywiście wiem że się próbuje je różnie interpretować czy też naginać ale to już inna sprawa.
>Szkoda mi się już znęcać nad Dekalogiem (jak tam u Ciebie z odpoczynkiem sobotnim, Konowal?), ale może zechcesz podać kilka konkretnych artykułów, paragrafów czy ustępów z onych praw naturalnych, co to niezmienne i od widzimisię niezależne są?

Tak w ogóle to zastanawia mnie czy gdzieś owo postulowane przez niektórych "prawo naturalne" jest skodyfikowane, tak żebym sobie mógł je sobie poczytać w zimowy wieczór?
Jeśli ktoś ma źródła to poproszę
18-01-2012 21:22 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Tak w ogóle to zastanawia mnie czy gdzieś owo postulowane przez niektórych "prawo naturalne" jest skodyfikowane, tak żebym sobie mógł je sobie poczytać w zimowy wieczór?

Placownikiem polecę, co się wysilał będę .

>Jeśli ktoś ma źródła to poproszę

Na portalu to i owo o prawie naturalnym poczytać sobie można, np.:

www.racjon(*)p/s,4390/q,O.prawie.naturalnym
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2715
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2716
www.racjonalista.pl/kk.php/s,5032


Internet kłamie.
19-01-2012 11:50 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
za wiki "Jako podstawowe prawa wymienia się: prawo do samoposiadania, prawo własności, prawo do utrzymania życia, prawo do owoców pracy."

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
19-01-2012 13:51 
 Ocena 1 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>za wiki "Jako podstawowe prawa wymienia się: prawo do samoposiadania, prawo własności, prawo do utrzymania życia, prawo do owoców pracy."

Tzw. prawo naturalne to nie prawa podstawowe. Mylisz pojęcia.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>za wiki "Jako podstawowe prawa wymienia się: prawo do samoposiadania, prawo własności, prawo do utrzymania życia, prawo do owoców pracy."
>Tzw. prawo naturalne to nie prawa podstawowe. Mylisz pojęcia.

Spokojnie Sprawdziłem ten artykuł na wiki, tam słowa "podstawowe" użyto najprawdopodobniej w znaczeniu "najważniejsze, ale nie wszystkie".
A skoro te wymienione to tylko podstawowe, to czy jest gdzieś (w bardziej wiarygodnym źródle niż wiki) pełna lista owych praw?
19-01-2012 19:16 
 Ocena 3 na 3
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>A skoro te wymienione to tylko podstawowe, to czy jest gdzieś (w bardziej wiarygodnym źródle niż wiki) pełna lista owych praw?

Już nie aktualne Udało mi się, znaleźć na anglojęzycznych stronach kilka takich pełnych wykazów. Jakież NIE było moje zdumienie, że każda lista jest inna W zależności od jej autora i epoki w jakiej żył. Uniwersalne i ponadczasowe jak się patrzy
To może ja zaproponuje kilka swoich:
1. Człowiek musi jeść, bo inaczej umrze z głodu.
2. Człowiek musi pić, bo inaczej umrze z odwodnienia.
3. Człowiek musi oddychać, bo inaczej się udusi.
Uniwersalne, ponadczasowe, mają jeszcze jeden dodatkowy atut - nie trzeba nikogo sądzić ani karać za ich nieprzestrzeganie. Odstępstwa od normy są karane "z automatu" śmiercią.
20-01-2012 11:01 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>A skoro te wymienione to tylko podstawowe, to czy jest gdzieś (w bardziej wiarygodnym źródle niż wiki) pełna lista owych praw?
>Już nie aktualne Udało mi się, znaleźć na anglojęzycznych stronach kilka takich pełnych wykazów. Jakież NIE było moje zdumienie, że każda lista jest inna W zależności od jej autora i epoki w jakiej żył. Uniwersalne i ponadczasowe jak się patrzy
>To może ja zaproponuje kilka swoich:
>1. Człowiek musi jeść, bo inaczej umrze z głodu.
>2. Człowiek musi pić, bo inaczej umrze z odwodnienia.
>3. Człowiek musi oddychać, bo inaczej się udusi.
>Uniwersalne, ponadczasowe, mają jeszcze jeden dodatkowy atut - nie trzeba nikogo sądzić ani karać za ich nieprzestrzeganie. Odstępstwa od normy są karane "z automatu" śmiercią.

To jest wynik tego że sie rzeczywistość relatywizuje w imię partykularnych interesów, a przecież Dekalog jest niezmienny i na tej podbudowie wyrosłą Europa Zachodnia ijej potęga.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-01-2012 11:10 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Dekalog jest niezmienny
Oj tam, oj tam.
A może jeszcze powiesz, skąd się wziął?

Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
Konowal (6291 punktów)
>>Dekalog jest niezmienny
>Oj tam, oj tam.
>A może jeszcze powiesz, skąd się wziął?
No jak to skąd od Boga

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-01-2012 11:42 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Którego? Tego żydowskiego?

Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
Konowal (6291 punktów)
>Którego? Tego żydowskiego?

Jest jeden Bóg i nie jest on niczyj.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-01-2012 14:08 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
To już chyba się australopitekom musiał objawiać, bo powstrzymywali się przed krzywdzeniem członków własnego stada.
Konowal, obudź się. Ten tzw. "dekalog" to nic innego, jak normy etyczne, które powstały i ewoluowały wraz z człowiekiem. Dodano do nich kilka bzdetnych religijnych straszaków i zrobiły się z tego kamienne tablice. Na początku normy dotyczyły "swoich", teraz już "wszystkich" (a przynajmniej większości osobników gatunku Homo sapiens sapiens). Bóg tu nie ma nic do rzeczy, zwłaszcza że nie istnieje. Naprawdę wierzysz w pogawędki Jahwe z Mojżeszem na górze i podyktowanie mu przykazań? Daj spokój...

Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
20-01-2012 15:07 
 Ocena 2 na 4
Konowal (6291 punktów)
>To już chyba się australopitekom musiał objawiać, bo powstrzymywali się przed krzywdzeniem członków własnego stada.
>Konowal, obudź się. Ten tzw. "dekalog" to nic innego, jak normy etyczne, które powstały i ewoluowały wraz z człowiekiem. Dodano do nich kilka bzdetnych religijnych straszaków i zrobiły się z tego kamienne tablice. Na początku normy dotyczyły "swoich", teraz już "wszystkich" (a przynajmniej większości osobników gatunku Homo sapiens sapiens). Bóg tu nie ma nic do rzeczy, zwłaszcza że nie istnieje. Naprawdę wierzysz w pogawędki Jahwe z Mojżeszem na górze i podyktowanie mu przykazań? Daj spokój...

Nie chciałem wchodzić na tematy religijne bo wiadomo jakie mamy zdania, zaś oczywiście możemy się pospierać nad wyższością jednych zestawów norm etycznych z innymi. Ja uważam że Dekalog jest bardzo dobrym zestawem praw naturalnych nawet dla niewierzących, którzy po prostu nie muszą wierzyć w Boga i niejako "materialnie" podchodzić do praw z Dekalogu. Co do australopiteków to nie wykluczam że masz rację


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-01-2012 18:31 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Ja uważam że Dekalog jest bardzo dobrym zestawem praw naturalnych nawet dla niewierzących,
Cholera, a nie wystarczy aby wierzący go przestrzegali i nawoływali np. do zabijania w imię wymyślonego przez ludzi prawa.
Ale można też wywieść chęć mordu z prawa naturalnego.
Pan Konowal:Cytat:
A cóż tu komentować - naturalną reakcją jest domaganie się śmierci dla mordercy.

Z dekalogu też można sobie zrobić wycieraczkę i dokonywać sobie interpretacji i reinterpretacji.

Na przykład Pan Konowal: Cytat:
Oczywiste jest że nie zabijaj - nie jest dosłownością. Większość przytacza tu że brzmienie powinno być "nie morduj" , czyli nie planuj z premedytacją zabójstwa i tak to było odczytywane dawniej, ale oczywiście pewna grupa wymyśliła sobie co innego. Możliwe jest zabójstwo w samoobronie, czy też jako kara śmierci więc taki argument że 5-te nie zabijaj to jest dopiero strzał w stopę, no chyba że dyskusja ma być nie na argumenty tylko na racje. W takim razie moja racja jest i tak najracniejsza o czym wszyscy na forum wiedzą

Twierdząc cały czas, że zapisy dekalogu są niezmienne.
Przecież wystarczy tylko poczytać wypowiedzi naszych forumowych katolików, aby zacząć się brzydzić praktyczną katolicką moralnością. Teoretyczna też jest przerażającą dla myślących ludzi, ale obie bardzo się różnią.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie,
gdyby głupota miała skrzydła to latała by niby gołębica (a tak naprawdę to jak Duch Święty)!
.
20-01-2012 14:26 
 Ocena 4 na 6
Chlodwig (10939 punktów)
>>Którego? Tego żydowskiego?
>Jest jeden Bóg

Odpowiedź A - Jest jeden Bóg, a Konował Jego Prorokiem.

Odpowiedź B - Udowodnij.
20-01-2012 15:09 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>>Którego? Tego żydowskiego?
>>Jest jeden Bóg
>Odpowiedź A - Jest jeden Bóg, a Konował Jego Prorokiem.
Amen
>Odpowiedź B - Udowodnij.
>
A co? - widziałeś dwóch?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-01-2012 15:24 
 Ocena 2 na 4
Chlodwig (10939 punktów)
>A co? - widziałeś dwóch?

odpowiedź A - A co? - widziałeś jednego?

odpowiedź B - Setki.
20-01-2012 15:54 
 Ocena 4 na 4
Konowal (6291 punktów)
>>A co? - widziałeś dwóch?
>odpowiedź A - A co? - widziałeś jednego?
>odpowiedź B - Setki.

Dobra koniec przekomarzania. Dla mnie to dogmat więc jak dla mnie nie ma dyskusji. Na dyskusje o dogmatach proponuję poszukać jakiegoś mądrzejszego.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-01-2012 16:27 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
Dobra.
20-01-2012 15:31 
 Ocena 1 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
> św. Augustyn

Tak się trochę przyczepię. Nie powinieneś pisać "św. Augustyn", a "Augustyn zwany świętym". Czytałem trochę tekstów tego pana, nigdzie się tak nie podpisywał.
20-01-2012 15:49 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>> św. Augustyn
>Tak się trochę przyczepię. Nie powinieneś pisać "św. Augustyn", a "Augustyn zwany świętym". Czytałem trochę tekstów tego pana, nigdzie się tak nie podpisywał.

Bo wiesz za życia nie był świętym

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-01-2012 21:29 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
Chyba podobny (pod kątem jedyności wobec wielości) byłby poniższy dialog:
- Jest jedna Rzeczywistość.
- Iksiński, Jej Proroku, udowodnij.
- A co? Widziałeś dwie?
- Nawet setki.
- Ja Ją Jedną uznaję za dogmat, co kończy dyskusję.
- OK.
20-01-2012 18:04 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Którego? Tego żydowskiego?
>Jest jeden Bóg i nie jest on niczyj.
To groźna herezja.
Wiem, że książki o bogach to trochę trudne, ale ta jest z obrazkami.
Tak naprawdę - to prawie same obrazki.



Trochę bardziej ambitnym polecam dobre wprowadzenie w problematykę: "Bóg, bogowie, bóstwa"

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie,
gdyby głupota miała skrzydła to latała by niby gołębica (a tak naprawdę to jak Duch Święty)!
.
20-01-2012 13:55 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Dekalog jest niezmienny i na tej podbudowie wyrosłą Europa Zachodnia ijej potęga.
I Dekalog się zmieniał i cywilizacja europejska ma przeróżne źródła i już kilkakrotnie na naszym forum to Panu udowadniano.
Tu przedstawia Pan dowód tylko własnej niezmienności. "Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne".
Gratuluję.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie,
gdyby głupota miała skrzydła to latała by niby gołębica (a tak naprawdę to jak Duch Święty)!

.
Konowal (6291 punktów)
>>>>A cóż tu komentować - naturalną reakcją jest
>>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne. I nie zależą od widzimisię kogoś. Oczywiście wiem że się próbuje je różnie interpretować czy też naginać ale to już inna sprawa.
>Szkoda mi się już znęcać nad Dekalogiem (jak tam u Ciebie z odpoczynkiem sobotnim, Konowal?), ale może zechcesz podać kilka konkretnych artykułów, paragrafów czy ustępów z onych praw naturalnych, co to niezmienne i od widzimisię niezależne są?

Nie mogę z Tobą dyskutować bo ostrzeżenia dostaję.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
19-01-2012 11:46 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie mogę z Tobą dyskutować bo ostrzeżenia dostaję.

...a i rąbek u spódnicy zawadza Okrutnie...

Nie ma niczego, czego pragnąłbym bardziej niż mieć meduzę nazwaną moim nazwiskiem. (Frank Zappa)
17-01-2012 20:49 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne
Wcześniej piszesz, że prawa zależą od ucywilizowania - z drugiej strony, że "naturalną reakcją jest domaganie się śmierci dla mordercy".
Mógłbyś podać przykłady tzw. praw naturalnych, które świadczyłyby o ucywilizowaniu a jednocześnie nie były wynikiem umów grupowych (relatywnych)?
Konowal (6291 punktów)
>>Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne
>Wcześniej piszesz, że prawa zależą od ucywilizowania - z drugiej strony, że "naturalną reakcją jest domaganie się śmierci dla mordercy".
>Mógłbyś podać przykłady tzw. praw naturalnych, które świadczyłyby o ucywilizowaniu a jednocześnie nie były wynikiem umów grupowych (relatywnych)?
>
Nie za bardzo wiem o co Ci chodzi, wcześniej jak złapano złodziej to obcinano mu rękę, a teraz wsadza do wiezienia. Naturalne prawo do własności zostało w tym zakresie ucywilizowane.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>Nie za bardzo wiem o co Ci chodzi, wcześniej jak złapano złodziej to obcinano mu rękę, a teraz wsadza do wiezienia. Naturalne prawo do własności zostało w tym zakresie ucywilizowane.

Teraz ja nie za bardzo rozumiem, prawo zostało "ucywilizowane" (cokolwiek to znaczy), czy po prostu kara za jego złamanie się zmieniła?
20-01-2012 11:08 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Nie za bardzo wiem o co Ci chodzi, wcześniej jak złapano złodziej to obcinano mu rękę, a teraz wsadza do wiezienia. Naturalne prawo do własności zostało w tym zakresie ucywilizowane.
>Teraz ja nie za bardzo rozumiem, prawo zostało "ucywilizowane" (cokolwiek to znaczy), czy po prostu kara za jego złamanie się zmieniła?

No tak kara sie ucywilizowała/zmieniła. Kiedyś nie było przecież rejestrów karnych to złodziejowi robiono coś żeby był z daleka widoczny, a to rękę ucięli, a to znamię wypalili, albo powiesili (koniokrady) Zaś z postępem cywilizacyjnym juz nie trzeba stosować tak okrutnych kar, a też zostanie ukarany w sprawiedliwy sposób. Oczywiście uważam że niektóre kary za bardzo się ucywilizowały, ale to już inna sprawa.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-01-2012 20:35 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>.. dlaczego dla większości badanych naturalną (a być może wyuczoną) reakcją jest domaganie się smierci, a nie naprawienie wyrządzonej szkody.
Widocznie większość badanych jest świadoma istnienia szkód nienaprawialnych, co raczej nieźle świadczy o ich władzach umysłowych, i dlatego próbuje eliminować takie szkody na przyszłość.
[To, że znajdują dość niewyszukany sposób, może wystawiać im faktycznie złe świadectwo do pracy np. w więziennictwie.]
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>.. dlaczego dla większości badanych naturalną (a być może wyuczoną) reakcją jest domaganie się smierci, a nie naprawienie wyrządzonej szkody.
>Widocznie większość badanych jest świadoma istnienia szkód nienaprawialnych, co raczej nieźle świadczy o ich władzach umysłowych, i dlatego próbuje eliminować takie szkody na przyszłość.
>[To, że znajdują dość niewyszukany sposób, może wystawiać im faktycznie złe świadectwo do pracy np. w więziennictwie.]
>

Co to są "szkody nienaprawialne"? Jakieś przykłady z życia też byłby miłe
kognitywista (3391 punktów)
>Wyniki według mnie są naprawdę szokujące.
Ten szok jest skutkiem niedostrzeżenia przez większość ankietowanych nieoczywistej możliwości cofnięcia czasu. Jedyną naprawdę ciekawą informacją uzyskaną w eksperymencie jest moim zdaniem wniosek:
"Większość osób pod wpływem emocji nie dostrzega pewnych istotnych informacji w tekście."
Proponuję powtórzyć test u tych samych osób pytając: "Czy zabiłbyś sprawcę, gdyby w zamian istniała możliwość cofnięcia czasu ?" Jeśli uzyskasz choć podobne wyniki, przyznam Ci rację. Będą one szokujące.

Kilka dni temu mój 12-letni syn biegał po domu i zadawał wszystkim przyniesioną ze szkoły zagadkę: "Na granicy polsko-niemieckiej wykoleił się pociąg. Gdzie zostaną pochowani ranni?" Mało kto wyłapał pułapkę i było wielkie: ha-ha-ha.
Sorry, ale te dwie zabawy mają niestety ze sobą coś wspólnego.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Wyniki według mnie są naprawdę szokujące.
>Ten szok jest skutkiem niedostrzeżenia przez większość ankietowanych nieoczywistej możliwości cofnięcia czasu. Jedyną naprawdę ciekawą informacją uzyskaną w eksperymencie jest moim zdaniem wniosek:
>"Większość osób pod wpływem emocji nie dostrzega pewnych istotnych informacji w tekście."

Zgadza się. W grę wchodzi tutaj co najmniej kilka z bardzo długiej listy błędów poznawczych, to tyczy się nie tylko czytania tekstu, właściwie wszystkie zmysły mogą być ograniczone lub nawet całkowicie wyłączone pod wpływem emocji. Ściślej, zmysły funkcjonują ale percepcja zawodzi.

>Proponuję powtórzyć test u tych samych osób pytając: "Czy zabiłbyś sprawcę, gdyby w zamian istniała możliwość cofnięcia czasu ?" Jeśli uzyskasz choć podobne wyniki, przyznam Ci rację. Będą one szokujące.

Hehe, pytanie bardziej podchwytliwe od mojego Wręcz go nie rozumiem... "gdyby w zamian istniała możliwość" czy to oznacza, że możliwość cofnięcia czasu jest uzależniona od zabicia sprawcy? Czy bardziej chodziło o "gdyby istniała alternatywna możliwość cofnięcia czasu"? Jeszcze trzeba dodać, że chodzi o alternatywę wykluczającą dla ścisłości

>Kilka dni temu mój 12-letni syn biegał po domu i zadawał wszystkim przyniesioną ze szkoły zagadkę: "Na granicy polsko-niemieckiej wykoleił się pociąg. Gdzie zostaną pochowani ranni?" Mało kto wyłapał pułapkę i było wielkie: ha-ha-ha.
>Sorry, ale te dwie zabawy mają niestety ze sobą coś wspólnego.

Zagadka jest naprawdę dobra Dawniej popularna była wersja: "Kogut stojący na czubku idealnie, symetrycznego dachu o spadku 45o zniósł jajko. W którą stronę ono spadnie?"
Istotą tego typu zagadek jest ukrycie w tekście pytania sofizmatu. A zadanie kandydata sprowadza się do znalezienia tego błędu. Takie zagadki niestety mają znikomą użyteczność w rekrutacji, badają tak naprawdę inteligencję kandydata, której z reguły wcale się nie bada.
W pytaniu postawionym przeze mnie, nie ma ukrytych błędów, które badany ma odszukać, bo nie ma ono sprawdzać inteligencji kandydata tylko zestaw innych cech, które już opisywałem w tym wątku.
kognitywista (3391 punktów)
>W grę wchodzi tutaj co najmniej kilka z bardzo długiej listy błędów poznawczych, to tyczy się nie tylko czytania tekstu, właściwie wszystkie zmysły mogą być ograniczone lub nawet całkowicie wyłączone pod wpływem emocji. Ściślej, zmysły funkcjonują ale percepcja zawodzi.
No tak. Ale to nadal nijak się ma do poglądów na temat dopuszczalności kary śmierci.

>>Proponuję powtórzyć test u tych samych osób pytając: "Czy zabiłbyś sprawcę, gdyby w zamian istniała możliwość cofnięcia czasu ?" Jeśli uzyskasz choć podobne wyniki, przyznam Ci rację. Będą one szokujące.
>Hehe, pytanie bardziej podchwytliwe od mojego Wręcz go nie rozumiem... "gdyby w zamian istniała możliwość" czy to oznacza, że możliwość cofnięcia czasu jest uzależniona od zabicia sprawcy? Czy bardziej chodziło o "gdyby istniała alternatywna możliwość cofnięcia czasu"?
O to drugie. Wyraziłem się niejasno.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>No tak. Ale to nadal nijak się ma do poglądów na temat dopuszczalności kary śmierci.
>>>Proponuję powtórzyć test u tych samych osób pytając: "Czy zabiłbyś sprawcę, gdyby w zamian istniała możliwość cofnięcia czasu ?" Jeśli uzyskasz choć podobne wyniki, przyznam Ci rację. Będą one szokujące.
>>Hehe, pytanie bardziej podchwytliwe od mojego Wręcz go nie rozumiem... "gdyby w zamian istniała możliwość" czy to oznacza, że możliwość cofnięcia czasu jest uzależniona od zabicia sprawcy? Czy bardziej chodziło o "gdyby istniała alternatywna możliwość cofnięcia czasu"?
>O to drugie. Wyraziłem się niejasno.
Ok, jeśli chodziło o alternatywę, to wyniki najprawdopodobniej byłyby zdecydowanie odmienne. Wtedy pytanie już nie byłoby otwarte i mieli byśmy pytanie typu dobra/zła odpowiedź.
megabebzon (55 punktów)

Mam nadzieję, że większość z tych, którzy chcieliby zabić zabójcę, są ludźmi wierzącymi i mają nadzieję, że takim zwyrodnialcem "zajmie się" osobiście jakiś bóg.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>Mam nadzieję, że większość z tych, którzy chcieliby zabić zabójcę, są ludźmi wierzącymi i mają nadzieję, że takim zwyrodnialcem "zajmie się" osobiście jakiś bóg.

Chyba to zależy od wyznawanej religii. Tylko zastanawia mnie czemu ludzie chcą Bogu pomagać w tym "zajęciu się" Bo skoro Bóg, nie razi piorunem nawet najgorszego zwyrodnialca, to może ma jakieś inne plany wobec niego...
durius (516 punktów)
(zablokowany)
Abstrahując od tematu, czy da się to jakoś ustawić, żeby posty były wyświetlane chronologicznie zamiast pod postami, których dotyczą?
maruda (5550 punktów)
>Abstrahując od tematu, czy da się to jakoś ustawić, żeby posty były wyświetlane chronologicznie zamiast pod postami, których dotyczą?

Twoje konto -> ustawienia konta -> "Sortuj wypowiedzi chronologicznie"
durius (516 punktów)
(zablokowany)
>>Abstrahując od tematu, czy da się to jakoś ustawić, żeby posty były wyświetlane chronologicznie zamiast pod postami, których dotyczą?
>Twoje konto -> ustawienia konta -> "Sortuj wypowiedzi chronologicznie"
Działa. Dzięki wielkie!
durius (516 punktów)
(zablokowany)
Heh, dyskusja trochę odbiegła od tematu
Co do istnienia Boga, to jest to niefalsyfikowalne, a więc nie ma sensu się o to spierać - przynajmniej nie w tym wątku.
Co do koncepcji istnienia praw naturalnych, ta już niestety jest falsyfikowalna i można ją obalić w 5 minut.
Ale dla potrzeb tej dyskusji ja jestem w stanie nawet przyjąć (na chwilę), to że dekalog jest właśnie zestawem praw naturalnych, powszechny, uniwersalny i ponadczasowy.
Tylko nie potrafię zrozumieć jak na podstawie piątego przykazania "Nie morduj", niektórzy "potrafią" udowodnić coś zupełnie przeciwnego...
Logika jest w tym momencie nieubłagana, przyjmując jedno założenie, nie da się na jego podstawie udowodnić dwóch przeciwstawnych tez.
Ale psychika człowieka nagina zasady logiki z rewelacyjną skutecznością Procedura wygląda następująco:
1. Mamy jakiś światopogląd, zasady moralne.
2. Nagle na podstawie obserwacji i doświadczeń widzimy, że nie do końca zasady z 1. zgadzają się z otaczającym światem.
3. Powstaje wewnętrzny konflikt, nie czujemy się z tym za dobrze.
4. Idziemy najprostszą linią oporu, żeby pozbyć się konfliktu.
5. Wprowadzamy do naszych zasad moralnych wyjątek, albo redefiniujemy używane wcześniej pojęcia.
Efekt końcowy: nie ma konfliktu, a zachowaliśmy (z pozoru) swój kręgosłup moralny. Oczywiście jest super... dopóki nie pojawi się konieczność wprowadzenia kolejnego wyjątku I to akurat nie jest z mojej strony przytyk w stronę ludzi wierzących, w świecie nauki ten mechanizm również działa.

A co do samej kary śmierci, ja nie jestem jej przeciwnikiem ani zwolennikiem.
Jeśli przyjmiemy założenie, że życie ludzkie jest najwyższą wartością to logicznym jest, że nikogo nie można zabić.
Jeśli nie przyjmiemy powyższego założenia, to kara śmierci jest jak najbardziej w porządku.
Oba rozumowania są spójne logicznie. Problem pojawia się kiedy ktoś opierając się na założeniu "Nie wolno mordować człowieka" będzie wnioskował, że jednak wolno. I szczerze chciałbym usłyszeć jakieś sensowne argumenty za tym trzecim przypadkiem. Od razu zaznaczam, że argumenty w stylu "można różnie interpretować partykułę nie" albo "morderca to nie człowiek, to bestia" są mało interesujące bo podpadają pod wyżej przedstawiony mechanizm.
Konowal (6291 punktów)
>Heh, dyskusja trochę odbiegła od tematu
Od tematu to nie, ale od rozwinięcia tematu tak - ale to pana zasługa .

>Co do istnienia Boga, to jest to niefalsyfikowalne, a więc nie ma sensu się o to spierać - przynajmniej nie w tym wątku.
>Co do koncepcji istnienia praw naturalnych, ta już niestety jest falsyfikowalna i można ją obalić w 5 minut.
>Ale dla potrzeb tej dyskusji ja jestem w stanie nawet przyjąć (na chwilę), to że dekalog jest właśnie zestawem praw naturalnych, powszechny, uniwersalny i ponadczasowy.

Do dyskusji możemy przyjąć np.Kartę praw człowieka - podejrzewam że w żadnym klasyfikowaniu o korzeniach europejskich nie ma mowy że pod jakimiś warunkami można mordować ludzi. Oczywiście pomijam tu chwilowe doktryny typu hitlerowskiego.

>Tylko nie potrafię zrozumieć jak na podstawie piątego przykazania "Nie morduj", niektórzy "potrafią" udowodnić coś zupełnie przeciwnego...
>Logika jest w tym momencie nieubłagana, przyjmując jedno założenie, nie da się na jego podstawie udowodnić dwóch przeciwstawnych tez.

Hehehe laik ze mnie ale nawet ja to wiem że "logika" wyjaśni każdą sprzeczność

>Ale psychika człowieka nagina zasady logiki z rewelacyjną skutecznością Procedura wygląda następująco:
>1. Mamy jakiś światopogląd, zasady moralne.
>2. Nagle na podstawie obserwacji i doświadczeń widzimy, że nie do końca zasady z 1. zgadzają się z otaczającym światem.
>3. Powstaje wewnętrzny konflikt, nie czujemy się z tym za dobrze.
>4. Idziemy najprostszą linią oporu, żeby pozbyć się konfliktu.
>5. Wprowadzamy do naszych zasad moralnych wyjątek, albo redefiniujemy używane wcześniej pojęcia.
>Efekt końcowy: nie ma konfliktu, a zachowaliśmy (z pozoru) swój kręgosłup moralny. Oczywiście jest super... dopóki nie pojawi się konieczność wprowadzenia kolejnego wyjątku I to akurat nie jest z mojej strony przytyk w stronę ludzi wierzących, w świecie nauki ten mechanizm również działa.

Popełnia pan podstawowy błąd i miesza, religię, z etyką i w dodatku z prawnymi aspektami życia.

>A co do samej kary śmierci, ja nie jestem jej przeciwnikiem ani zwolennikiem.
>Jeśli przyjmiemy założenie, że życie ludzkie jest najwyższą wartością to logicznym jest, że nikogo nie można zabić.

No właśnie , a jak ktoś tego nie przestrzega to ponosi najwyższą karę - też logiczne.

>Jeśli nie przyjmiemy powyższego założenia, to kara śmierci jest jak najbardziej w porządku.

Jak przyjmiemy to założenie to też jest ok.

>Oba rozumowania są spójne logicznie. Problem pojawia się kiedy ktoś opierając się na założeniu "Nie wolno mordować człowieka" będzie wnioskował, że jednak wolno. I szczerze chciałbym usłyszeć jakieś sensowne argumenty za tym trzecim przypadkiem. Od razu zaznaczam, że argumenty w stylu "można różnie interpretować partykułę nie" albo "morderca to nie człowiek, to bestia" są mało interesujące bo podpadają pod wyżej przedstawiony mechanizm.

Po pierwsze to są przykazania dla człowieka, zaś prawo świeckie to inna sprawa, ale i w Biblii nie ma zakazu, ba nawet jest nakaz "Ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią. " więc nie ma tu jakichś sprzeczności. Zrównanie czynu przestępczego z karą nie ma wielkiego sensu.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
23-01-2012 12:57 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli przyjmiemy założenie, że życie ludzkie jest najwyższą wartością to logicznym jest, że nikogo nie można zabić.
>No właśnie , a jak ktoś tego nie przestrzega to ponosi najwyższą karę - też logiczne.

Jak dotąd się zgadza...

>>Jeśli nie przyjmiemy powyższego założenia, to kara śmierci jest jak najbardziej w porządku.
>Jak przyjmiemy to założenie to też jest ok.

...ale tu już ni w cholerę.
Nic bowiem logicznie nie zniewala do tego, aby akurat karę śmierci uznawać za karę najwyższą.
Bez trudu wyobrazić można sobie kodeks za najwyższą karę uznający grzywnę w wysokości 4 zł 68 gr rozłożoną na 50 rat albo tygodniowy zakaz smyrania się po plecach w zawieszeniu na dwa miesiące - i też pięknie będzie .

>Po pierwsze to są przykazania dla człowieka,

Którego człowieka?

>zaś prawo świeckie to inna sprawa,

Mieli Żydzi jakieś prawo świeckie w czasach Mojżeszowych?

>ale i w Biblii nie ma zakazu, ba nawet jest nakaz

I owszem - polecam cały rozdział 7 Księgi Powtórzonego Prawa . W papierowych wydaniach Biblii z reguły mieści się na tej samej stronie, co rozdział 5 (ten z przykazaniami) .

>"Ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią. " więc nie ma tu jakichś sprzeczności.

Nie ma - pod warunkiem, że wykonawca wyroku sam z kolei zostanie ukarany śmiercią, po czym konsekwentnie wykonawca wyroku na nim, potem wykonawca wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku, dalej wykonawca wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku i wykonawca wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku... .
Ostatni człowiek przed powieszeniem się może zgasić światło a może i nie gasić - nie będzie to już miało wielkiego znaczenia .

>Zrównanie czynu przestępczego z karą nie ma wielkiego sensu.

Ciekawe kto to tutaj tak intensywnie ideę równej odpłaty (oko za oko, życie za życie, ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią - etc.) lansuje?
Nie wiesz nic o tym przypadkiem, Konowal?

Nie ma niczego, czego pragnąłbym bardziej niż mieć meduzę nazwaną moim nazwiskiem. (Frank Zappa)
Konowal (6291 punktów)
>>>Jeśli przyjmiemy założenie, że życie ludzkie jest najwyższą wartością to logicznym jest, że nikogo nie można zabić.
>>No właśnie , a jak ktoś tego nie przestrzega to ponosi najwyższą karę - też logiczne.
>Jak dotąd się zgadza...
>>>Jeśli nie przyjmiemy powyższego założenia, to kara śmierci jest jak najbardziej w porządku.
>>Jak przyjmiemy to założenie to też jest ok.
>...ale tu już ni w cholerę.
>Nic bowiem logicznie nie zniewala do tego, aby akurat karę śmierci uznawać za karę najwyższą.

Ja rozumiem że sa różne logiki, ale chodziło mi o tą najbardziej normalną, a nie jakąś komunistyczną czy hitlerowską.

>Bez trudu wyobrazić można sobie kodeks za najwyższą karę uznający grzywnę w wysokości 4 zł 68 gr rozłożoną na 50 rat albo tygodniowy zakaz smyrania się po plecach w zawieszeniu na dwa miesiące - i też pięknie będzie .

Pewnie że mogę sobie wyobrazić, mam szerokie horyzonty tyle że odpowiedź jest j.w.

>>Po pierwsze to są przykazania dla człowieka,
>Którego człowieka?

Możesz sobie wybrać którego chcesz.

>>zaś prawo świeckie to inna sprawa,
>Mieli Żydzi jakieś prawo świeckie w czasach Mojżeszowych?

A czy ja tu pisałem o czasach Mojżeszowych?

>>ale i w Biblii nie ma zakazu, ba nawet jest nakaz
>I owszem - polecam cały rozdział 7 Księgi Powtórzonego Prawa . W papierowych wydaniach Biblii z reguły mieści się na tej samej stronie, co rozdział 5 (ten z przykazaniami) .
>>"Ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią. " więc nie ma tu jakichś sprzeczności.
>Nie ma - pod warunkiem, że wykonawca wyroku sam z kolei zostanie ukarany śmiercią, po czym konsekwentnie wykonawca wyroku na nim, potem wykonawca wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku, dalej wykonawca wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku i wykonawca wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku na wykonawcy wyroku... .
>Ostatni człowiek przed powieszeniem się może zgasić światło a może i nie gasić - nie będzie to już miało wielkiego znaczenia .

Mylisz winę z karą :-/

>>Zrównanie czynu przestępczego z karą nie ma wielkiego sensu.
>Ciekawe kto to tutaj tak intensywnie ideę równej odpłaty (oko za oko, życie za życie, ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią - etc.) lansuje?

Nie ma żadnej odpłaty - po to jest sąd żeby wyznaczył karę a nie chodziło o jakąś zemstę odpłatę czy co tam chcesz mi wmówić.

>Nie wiesz nic o tym przypadkiem, Konowal?

Ja nic o tym nie wiem.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
23-01-2012 16:31 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>>Jeśli przyjmiemy założenie, że życie ludzkie jest najwyższą wartością to logicznym jest, że nikogo nie można zabić.
>Ja rozumiem że sa różne logiki, ale chodziło mi o tą najbardziej normalną, a nie jakąś komunistyczną czy hitlerowską.

I nawet drgnieniem powieki się z tym nie zdradziłeś...
Twardziel .

>>Bez trudu wyobrazić można sobie kodeks za najwyższą karę uznający grzywnę w wysokości 4 zł 68 gr rozłożoną na 50 rat albo tygodniowy zakaz smyrania się po plecach w zawieszeniu na dwa miesiące - i też pięknie będzie .
>Pewnie że mogę sobie wyobrazić, mam szerokie horyzonty tyle że odpowiedź jest j.w.

J.w.

>>>Po pierwsze to są przykazania dla człowieka,
>>Którego człowieka?
>Możesz sobie wybrać którego chcesz.

Nie omieszkam .

>>>zaś prawo świeckie to inna sprawa,
>>Mieli Żydzi jakieś prawo świeckie w czasach Mojżeszowych?
>A czy ja tu pisałem o czasach Mojżeszowych?

Prawo świeckie czasem i miejscem jest, czasem i miejscem go nie ma.
Tak i ze stosowalnością Twego twierdzenia, że prawo świeckie to całkiem inna sprawa.

>Mylisz winę z karą :-/

Pozwolę sobie przypomnieć, o jakiej dyrektywie rozmawiamy, kluczowe słówko zaznaczając wołami, bo Miłosierny jestem.
To leciało tak:
Ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią .

>>>Zrównanie czynu przestępczego z karą nie ma wielkiego sensu.
>>Ciekawe kto to tutaj tak intensywnie ideę równej odpłaty (oko za oko, życie za życie, ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią - etc.) lansuje?
>Nie ma żadnej odpłaty - po to jest sąd żeby wyznaczył karę a nie chodziło o jakąś zemstę odpłatę czy co tam chcesz mi wmówić.

Po co więc w ogóle jakaś kara, a zwłaszcza - czemuż to ma pozostawać w (mniejsza o to jak konkretnie) określonej proporcji do przestępstwa?

>>Nie wiesz nic o tym przypadkiem, Konowal?
>Ja nic o tym nie wiem.

Przecież wiem .

Nie ma niczego, czego pragnąłbym bardziej niż mieć meduzę nazwaną moim nazwiskiem. (Frank Zappa)
24-01-2012 14:18 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)

>>Mylisz winę z karą :-/
>Pozwolę sobie przypomnieć, o jakiej dyrektywie rozmawiamy, kluczowe słówko zaznaczając wołami, bo Miłosierny jestem.
>To leciało tak:
>Ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią .

Napisze wołami żeby dotarło wykonujący karę śmierci nie jest zabójcą oczywiście dla tych co umieją rozróżnić winę od kary.

>Po co więc w ogóle jakaś kara, a zwłaszcza - czemuż to ma pozostawać w (mniejsza o to jak konkretnie) określonej proporcji do przestępstwa?

Żeby było sprawiedliwie

>>>Nie wiesz nic o tym przypadkiem, Konowal?
>>Ja nic o tym nie wiem.
>Przecież wiem .
To po co się pytasz?


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
24-01-2012 18:00 
 Ocena 9 na 9
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Napisze wołami żeby dotarło wykonujący karę śmierci nie jest zabójcą oczywiście dla tych co umieją rozróżnić winę od kary.
I niech nikt tu nie fika, gdyż jest to moralność katolika!

Zabójstwo zawsze jest zabójstwem, czy jest popełnione przez zbrodniarza, mściciela, czy na mocy prawa i to jest logika bezbożnika.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.

.
24-01-2012 22:20 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>To leciało tak:
>>Ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią .
>Napisze wołami żeby dotarło wykonujący karę śmierci nie jest zabójcą oczywiście dla tych co umieją rozróżnić winę od kary.

Tutaj możesz zapoznać się ze znaczeniem słowa zabójca, tu zaś - słowa ktokolwiek.
Jeśli nie pomoże - poproś kogoś ze starszaków, za parę pokemonów może Ci wytłumaczy.

>>Po co więc w ogóle jakaś kara, a zwłaszcza - czemuż to ma pozostawać w (mniejsza o to jak konkretnie) określonej proporcji do przestępstwa?
>Żeby było sprawiedliwie

A kto i po czym poznaje, że np. 20 batów jest już sprawiedliwie, zaś 19 jeszcze nie?

>>>Ja nic o tym nie wiem.
>>Przecież wiem .
>To po co się pytasz?

Nie ma żadnego po co?, Konowal. To czysto (Uwaga! Trudne Słowo!) retoryczne było .

Nie ma niczego, czego pragnąłbym bardziej niż mieć meduzę nazwaną moim nazwiskiem. (Frank Zappa)
25-01-2012 01:33 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
>>>To leciało tak:
>>>Ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią.
>>Wykonujący karę śmierci nie jest zabójcą oczywiście dla tych co umieją rozróżnić winę od kary.
>Tutaj możesz zapoznać się ze znaczeniem słowa zabójca, tu zaś - słowa ktokolwiek.

   Stanę wbrew sobie po stronie Konowała. Starą Księgę trzeba czytać w odpowiednim kontekście historycznym. Schowaj swoje nowoczesne słowniki, więcej one przeszkadzają niż pomagają. Zacznijmy od słowa człowiek. Nie jest człowiekiem dziecko, kobieta niewolnik i nędzarz (odpowiednie cytaty za karę poszukasz sobie sam). Dostęp do Starej Księgi i jej wyłączne prawo interpretacji mieli tylko odpowiednio wysocy kapłani. Dochodzimy do prostego wyjaśnienia człowiek to kapłan lub ktoś mu równy. Wniosek, ten kto zabija kapłana jest zabójcą, a zabójca jest karany śmiercią. Sam skazany za ciężkie przestępstwo też nie jest człowiekiem, to proste i logiczne.
   Wbrew pozorom nie tak wiele zmieniło się od czasu napisania Starej Księgi. Nadal służy tylko kapłanom do bałamucenia bezrozumnych.
25-01-2012 11:00 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Stanę wbrew sobie po stronie Konowała.

A to Ci zupełnie nie wyjdzie niestety, bowiem...

>Starą Księgę trzeba czytać w odpowiednim kontekście historycznym. Schowaj swoje nowoczesne słowniki, więcej one przeszkadzają niż pomagają

...mnie tego tłumaczyć nie potrzebujesz, ja tu tylko podśmiechuję się Dobrodusznie do absurdu sprowadzając (co zresztą - przyznaję - trudne nie jest) wywody Konowala piszącego np. tutaj, iż

Cytat:
Właśnie z taką relatywizacją się nie zgadzam, są prawa tz. naturalne no i oczywiście Dekalog które są niezmienne. I nie zależą od widzimisię kogoś.


Jakby mało było, tu dodaje jeszcze:

Cytat:
przecież Dekalog jest niezmienny i na tej podbudowie wyrosłą Europa Zachodnia ijej potęga.


...więc w sprawie tego, że trzeba czytać w odpowiednim kontekście historycznym to raczej nie do mnie, na litość...

>Wbrew pozorom nie tak wiele zmieniło się od czasu napisania Starej Księgi. Nadal służy tylko kapłanom do bałamucenia bezrozumnych.

Chętnie się zgodzę, że ewentualnej Niezmienności Dekalogu i jego Niezależności od kontekstu właśnie w powyższym należy upatrywać.

Nie ma niczego, czego pragnąłbym bardziej niż mieć meduzę nazwaną moim nazwiskiem. (Frank Zappa)
25-01-2012 14:20 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>>To leciało tak:
>>>Ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią .
>>Napisze wołami żeby dotarło wykonujący karę śmierci nie jest zabójcą oczywiście dla tych co umieją rozróżnić winę od kary.
>Tutaj możesz zapoznać się ze znaczeniem słowa zabójca, tu zaś - słowa ktokolwiek.
>Jeśli nie pomoże - poproś kogoś ze starszaków, za parę pokemonów może Ci wytłumaczy.

Niech może Tobie ktoś ze starszaków wyjaśni czym jest prawo , kara i egzekwowanie prawa, ale jak masz chęć to możesz nazywać Kodeks karny - Zabójcą. Zaś jak masz się ochotę pobawić słowami to zadzwoń do dr. Miodka.

>>>Po co więc w ogóle jakaś kara, a zwłaszcza - czemuż to ma pozostawać w (mniejsza o to jak konkretnie) określonej proporcji do przestępstwa?
>>Żeby było sprawiedliwie
>A kto i po czym poznaje, że np. 20 batów jest już sprawiedliwie, zaś 19 jeszcze nie?

Kat po ilości batów zapisanych w wyroku sądowym.

>>>>Ja nic o tym nie wiem.
>>>Przecież wiem .
>>To po co się pytasz?
>Nie ma żadnego po co?, Konowal. To czysto (Uwaga! Trudne Słowo!) retoryczne było .
Odpisałem Ci (Uwaga! Trudne Słowo!) z ironią, za pierwszym razem - jak widać nie spostrzegłeś. Zresztą druga odpowiedź jako retoryczna też nie została rozpoznana, więc jak już chcesz żeby inni poznawali słowa to najpierw może sam ich zasadę zgłębisz.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
25-01-2012 15:24 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Niech może Tobie ktoś ze starszaków wyjaśni czym jest prawo , kara i egzekwowanie prawa, ale jak masz chęć to możesz nazywać Kodeks karny - Zabójcą. Zaś jak masz się ochotę pobawić słowami to zadzwoń do dr. Miodka.
Moralność katolicką już poznaliśmy, to teraz logika - naszego katolika!

Wszyscy tu porozumiewamy się za pomocą słów, to i z pomocy dra Miodka czasem warto skorzystać.

Ale zgodnie z życzeniem podstawowe - dla starszych dzieci - wyjaśnienie tych pojęć.

Rodzaje prawa, funkcje prawa i egzekwowanie prawa

Rodzaje prawa

Prawo możemy podzielić na naturalne i stanowione.


Prawo stanowione (pozytywne) Musi być zapisane i odpowiednio ustanowione. Obowiązuje wszystkie osoby przebywające na terytorium danego państwa.

Prawo naturalne To zespół norm wiążących społeczeństwo i władzę, które istnieją niezależnie od woli ludzi, ponieważ zostały ustanowione przez Boga i/ lub wynikają z natury. Istotą prawa naturalnego jest, iż istnieje nieżalenie od świadomości ludzkiej i powszechnie obowiązuje społeczeństwo i władzę, bez względu czy są one przez tą władzę ustanowione i uznawane. Nauka kościoła katolickiego wywodzi ten rodzaj prawa z natury człowieka, obdarzonego przez Boga rozumem i wolną wolą.

Funkcje prawa - Regulacja życia społecznego - eliminacja zachowań niezgodnych z prawem, zapewnianie ładu społecznego, poczucia bezpieczeństwa

- Represyjna - wymierzanie kary za przestępstwa

- Wychowawcza - prawo ma kształtować trwałe motywacje do pozytywnych zachowań

- Dystrybucyjna - tworzenie odpowiednich zasad rozdziału dóbr społecznych oraz świadczeń (pomoc socjalna, becikowe; bogatsi płacą wyższe podatki)

- Kulturotwórcza - integruje społeczeństwo żyjące w danym państwie, utrzymuje ciągłość historyczną narodu i państwa

Prawo karne
Ten rodzaj prawa gwarantuje zachowanie ładu społecznego, ponieważ poczucie bezkarności mogłoby doprowadzić do wzrostu negatywnych zachowań. Kara ma oddać stopień potępienia dla sprawy i czynu przestępcy, mimo że nie naprawi wyrządzonego zła. Dla zapobiegania przestępstw ważniejsza jest nieuchronność wykrycia i osądzenia zbrodni niż surowość kar. Czyny zabronione możemy podzielić na wykroczenia i przestępstwa.


Wikipedia:
Kodeks (z łac. codex: księga, spis) - akt normatywny zawierający logicznie usystematyzowany zbiór przepisów regulujących określoną dziedzinę stosunków społecznych.
"Kodeks" jest tylko tytułem konkretnego aktu normatywnego.

Powszechnie uważa się, że pierwszym zbiorem praw, znanym jako kodeks, był kodeks Hammurabiego. Jednak znane są przynajmniej trzy wcześniejsze kodeksy - kodeks sumeryjskiego króla Ur-Nammu (ok. 2060 r. p.n.e.), kodeks Lipit-Isztar, władcy miasta Isin (początek II tysiąclecia p.n.e.) oraz akadyjski Kodeks z Esznunny (jw.). Do innych ważnych bądź znanych kodeksów należały: Kodeks Justyniana, Kodeks Napoleona, Kodeks cywilny Królestwa Polskiego z 1825 r., austriacki Allgemeines bürgerliches Gesetzbuch (tzw. ABGB), niemiecki Bürgerliches Gesetzbuch (tzw. BGB) i szwajcarski Zivilgesetzbuch; kodeks Bushido.
Kościół katolicki posługuje się własnym Kodeksem prawa kanonicznego.


I co z tego wynika, że winnymi mordów w imię prawa są jakieś tam księgi przez ludzi spisane i ustanowione: Święte Księgi, kodeksy, dekrety? Czy też ludzie (kultura) na danym poziomie cywilizacji, która takie zapisy wydała?
Tak, każdy system prawny ma swój - mniej lub bardziej - sprawiedliwy system penitencjarny. Np. w kodeksie Hammurabiego było zapisane: "oko za oko, ząb za ząb" i co to było, Pańskim zdaniem, takie piękne i sprawiedliwe?
Dawniej, w niektórych krajach obcinano ręce i nosy. Wypalano znaki hańby. Inkwizycja stosowała przemyślny system tortur i śmierć na stosie. Naprawdę chciałby Pan obcinać ręce złodziejom i podpalać stosy pod heretykami?
Osobiście spaliłby Pan - po odpowiednim przygotowaniu - Bogusławskiego i jeszcze z jednego?
To dla katolika taka radocha!?

Moim zdaniem - jedynym usprawiedliwieniem zabicia człowieka jest bezpośrednia (w chwili zagrożenia) obrona życia drugiego człowieka. Ale ja jestem tylko bezbożnym wyznawcą moralności relatywnej i czyny oceniam w zależności od kontekstu.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie
.
11-02-2012 21:21 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>ale jak masz chęć to możesz nazywać Kodeks karny - Zabójcą.

Kodeks karny zabójcą być nie może, bo jest zbiorem słów tylko. Zabić to pozbawić życia (człowieka, zwierzę, bakterię itp. - z jakichś powodów do nazywania pozbawiania życia roślin albo grzybów się zwykle tego czasownika nie stosuje). Obojętne przy tym, czy zabijający działa legalnie/nielegalnie albo celowo/niecelowo albo świadomie/nieświadomie.
Dlatego - co z właściwą mi Nadludzką Cierpliwością usiłowałem Ci dać do zrozumienia - "prawo" sformułowane jako ktokolwiek zabija człowieka etc. z czysto językowych powodów musi do absurdów prowadzić.
A wystarczyłoby zmienić na ktokolwiek morduje (zabija celowo, świadomie i nielegalnie) i problemu by nie było.

>Zaś jak masz się ochotę pobawić słowami to zadzwoń do dr. Miodka.

Przynajmniej gdy o prawo idzie - słowa nie są do zabawy, choćby nocka była zła...

>>A kto i po czym poznaje, że np. 20 batów jest już sprawiedliwie, zaś 19 jeszcze nie?
>Kat po ilości batów zapisanych w wyroku sądowym.

...sam widzisz .

>Odpisałem Ci (Uwaga! Trudne Słowo!) z ironią,

Za Trudne, Konowal, za Trudne... Nie poradziłeś...
Konowal (6291 punktów)
>Dlatego - co z właściwą mi Nadludzką Cierpliwością usiłowałem Ci dać do zrozumienia - "prawo" sformułowane jako ktokolwiek zabija człowieka etc. z czysto językowych powodów musi do absurdów prowadzić.

No to do jakich doprowadziło?

>A wystarczyłoby zmienić na ktokolwiek morduje (zabija celowo, świadomie i nielegalnie) i problemu by nie było.

Bo nie ma problemu tylko trzeba umieć rozróżnić - winę od kary, skutek od przyczyny.
Wiem trudne to słowa i abstrakcyjne pojęcia.....

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
29-02-2012 18:40 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Dlatego - co z właściwą mi Nadludzką Cierpliwością usiłowałem Ci dać do zrozumienia - "prawo" sformułowane jako ktokolwiek zabija człowieka etc. z czysto językowych powodów musi do absurdów prowadzić.
>No to do jakich doprowadziło?

Przykład podałem Ci już 23 stycznia o 12:57.
Pomyśleć tylko, ile czasu na przeczytanie ze zrozumieniem miałeś - et omnia vanitas .

>Bo nie ma problemu tylko trzeba umieć rozróżnić - winę od kary, skutek od przyczyny.
>Wiem trudne to słowa i abstrakcyjne pojęcia.....

Konwenans nakazuje, by w tym momencie zacząć Cię Pocieszać i Zachęcać do Nieustawania w poznawczych Wysiłkach (np. przez Budujące Aforyzmy typu: nawet najdłuższa droga zaczyna się od jednego kroku, per aspera ad astra itp.) i w ogóle...
Jednak w takim przypadku - doprawdy już nie sposób się na to zdobyć...


...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
Konowal (6291 punktów)
>>>Dlatego - co z właściwą mi Nadludzką Cierpliwością usiłowałem Ci dać do zrozumienia - "prawo" sformułowane jako ktokolwiek zabija człowieka etc. z czysto językowych powodów musi do absurdów prowadzić.
>>No to do jakich doprowadziło?
>Przykład podałem Ci już 23 stycznia o 12:57.
>Pomyśleć tylko, ile czasu na przeczytanie ze zrozumieniem miałeś - et omnia vanitas .
>>Bo nie ma problemu tylko trzeba umieć rozróżnić - winę od kary, skutek od przyczyny.
>>Wiem trudne to słowa i abstrakcyjne pojęcia.....
>Konwenans nakazuje, by w tym momencie zacząć Cię Pocieszać i Zachęcać do Nieustawania w poznawczych Wysiłkach (np. przez Budujące Aforyzmy typu: nawet najdłuższa droga zaczyna się od jednego kroku, per aspera ad astra itp.) i w ogóle...
>Jednak w takim przypadku - doprawdy już nie sposób się na to zdobyć...

Okudżawa hmmm......... to i ja Ci go zadedykuję
"Panie, ofiaruj każdemu z nas,
czego mu w życiu brak:
Mędrcowi darować głowę racz,..."


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-03-2012 10:05 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Okudżawa hmmm......... to i ja Ci go zadedykuję

Bo jakiegoś własnego pomysłu na ripostę...

>"Panie, ofiaruj każdemu z nas,
>czego mu w życiu brak:

...zabrakło Ci, niebogo?


...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
Konowal (6291 punktów)
>>Okudżawa hmmm......... to i ja Ci go zadedykuję
>Bo jakiegoś własnego pomysłu na ripostę...
>>"Panie, ofiaruj każdemu z nas,
>>czego mu w życiu brak:
>...zabrakło Ci, niebogo?

Tak myślałem że nie pojmiesz, tak to jest rzucać "perły przed wieprze" - dla wyjaśnienia to takie powiedzenie biblijne, żebyś nie brał czasami dosłownie :-D


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-03-2012 15:48 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Tak myślałem

Już to widzę .

>że nie pojmiesz, tak to jest rzucać "perły przed wieprze"

Jak to jest rzucać perły przed wieprze, wiem naprawdę świetnie, nie pierwszy raz to robię.
Stać mnie, co mi tam .

>dla wyjaśnienia to takie powiedzenie biblijne, żebyś nie brał czasami dosłownie

Jakby Ci to delikatnie...
Obojętne mi za kogo/co ktokolwiek mógłby Cię wziąć dosłownie - tedy mnie uspokajać nie potrzebujesz; siebie zaś - obawiam się - nie zdołasz...


...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
Konowal (6291 punktów)
>>Tak myślałem
>Już to widzę .
>>że nie pojmiesz, tak to jest rzucać "perły przed wieprze"
>Jak to jest rzucać perły przed wieprze, wiem naprawdę świetnie, nie pierwszy raz to robię.
>Stać mnie, co mi tam .
>>dla wyjaśnienia to takie powiedzenie biblijne, żebyś nie brał czasami dosłownie
>Jakby Ci to delikatnie...
>Obojętne mi za kogo/co ktokolwiek mógłby Cię wziąć dosłownie - tedy mnie uspokajać nie potrzebujesz; siebie zaś - obawiam się - nie zdołasz...

Ależ znowu nie zrozumiałeś jak widzę, no niestety w bardziej bezpośredniej formie nie mogę się wyrażać, bo niestety portal mało tolerancyjny jest. Niemniej nie tracę wiary, że zdołasz się rozwinąć.
Pozdrawiam.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-03-2012 09:45 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ależ znowu nie zrozumiałeś jak widzę,

Oszczędźże sobie pośmiewiska, Konowal, i nie wypowiadaj się nt. rozumienia.
Nie potrafiłbyś zrozumieć DÓPA wyrytego gwoździem na karoserii .


...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
02-03-2012 09:45 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Bardzo ładna dyskusja, ale na tym koniec.
durius (516 punktów)
(zablokowany)
Eh, ja już naprawdę nie chcę męczyć wątku religijnego, ani udowadniać Panu Konowalowi, że nie ma czegoś takiego jak logika normalna, Hitlera czy Stalina

Więc zapytam szanownych forumowiczów jakie funkcje powinna pełnić kara?
a) powinna być karą samą w sobie, bez uzasadnienia
b) powinna spełniać jakieś funkcje społeczne
c) a+b
24-01-2012 14:24 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Eh, ja już naprawdę nie chcę męczyć wątku religijnego, ani udowadniać Panu Konowalowi, że nie ma czegoś takiego jak logika normalna, Hitlera czy Stalina

Tu nie chodzi o religię - w wielu kulturach normalna logika podpowiada żeby sie opiekować słabszymi - u Hitlera logika byłą taka żeby słabszych zabić żeby nie nie byli obciążeniem dla społeczeństwa.

>Więc zapytam szanownych forumowiczów jakie funkcje powinna pełnić kara?
>a) powinna być karą samą w sobie, bez uzasadnienia
>b) powinna spełniać jakieś funkcje społeczne
>c) a+b

Z punktu widzenia mnie czyli forumowicza - a)

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
spellbinder (8577 punktów)
>Tu nie chodzi o religię - w wielu kulturach normalna logika podpowiada żeby sie opiekować słabszymi - u Hitlera logika byłą taka żeby słabszych zabić żeby nie nie byli obciążeniem dla społeczeństwa.

Logika podpowiadała, żeby się tymi biedulkami opiekować, czy emocjonalność?

I od kiedy społeczeństwa w ogóle kierują się logiką?
perun (8610 punktów)

>I od kiedy społeczeństwa w ogóle kierują się logiką?
Dlatego piszę już jakiś czas tutaj, że społeczeństwo nie istnieje. Są jednostki, czasami zbiór iluś tam jednostek ma podobny cel działania i to wszystko.


Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
24-01-2012 16:55 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Są jednostki, czasami zbiór iluś tam jednostek ma podobny cel działania i to wszystko.

A jak zaczną wymyślać durne rzeczy, to nazywamy to zgrupowanie społeczeństwem

Jedno z "logicznych" zachowań społeczeństwa to na przykład niechęć/nienawiść do ludzi o wyraźnie różnym pochodzeniu etnicznym, z którymi połączenie się miałoby bardzo dobry wpływ na potomstwo.
24-01-2012 19:09 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>> od kiedy społeczeństwa w ogóle kierują się logiką?
> społeczeństwo nie istnieje.
Ale istnieją chyba np. spółki akcyjne czy budżety krajów nie będące prywatną własnością jednostek..

>"Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, .."
A jeśli kto się zrzeka dowolności w ruchu drogowym na rzecz krotochwilnego komfortu ruchu prawostronnego, też traci wolność?
27-01-2012 18:49 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>>"Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, .."
>A jeśli kto się zrzeka dowolności w ruchu drogowym na rzecz krotochwilnego komfortu ruchu prawostronnego, też traci wolność?
Naucz się odróżniać wolność dotyczącą tylko Ciebie od wolności, ktorą musisz dzielić się z innymi. Nie zapinam pasów bo to tylko moja sprawa, nie jeżdże po publicznych drogach 200 na\h bo to już dotyczy innych.
Naprawdę nie odróżniasz ''nieodłącznej człowiekowi wolności'' dotyczącej wyborów dotykających tylko jednostki? Mogę wybić sobie swoje własne oko dla mojej własnej przyjemności i nikt nie ma prawa mi tego zakazywać.
Normalnie jak dzieciom trza tłumaczyć....

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
setarkos (10757 punktów)
>Normalnie jak dzieciom trza tłumaczyć....
Słusznie prawisz. Niech młodzież wie, że czyjeś prywatne wybory, nie dotyczące innych, nie powinny nikogo interesować.
24-01-2012 20:13 
 Ocena 1 na 1
Lizergus (691 punktów)
>Dlatego piszę już jakiś czas tutaj, że społeczeństwo nie istnieje. Są jednostki, czasami zbiór iluś tam jednostek ma podobny cel działania i to wszystko.
Człowiek nie istnieje. Są komórki, czasami zbiór iluś tam komórek ma podobny cel działania i to wszystko.
Konowal (6291 punktów)
>>Dlatego piszę już jakiś czas tutaj, że społeczeństwo nie istnieje. Są jednostki, czasami zbiór iluś tam jednostek ma podobny cel działania i to wszystko.
>Człowiek nie istnieje. Są komórki, czasami zbiór iluś tam komórek ma podobny cel działania i to wszystko.
>
Jakie komórki - to po prostu fotony pędzą w tym samym kierunku

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Konowal (6291 punktów)
>>Tu nie chodzi o religię - w wielu kulturach normalna logika podpowiada żeby sie opiekować słabszymi - u Hitlera logika byłą taka żeby słabszych zabić żeby nie nie byli obciążeniem dla społeczeństwa.
>Logika podpowiadała, żeby się tymi biedulkami opiekować, czy emocjonalność?

Emocjonalność to może być w stosunku do rodziny lub znajomych.

>I od kiedy społeczeństwa w ogóle kierują się logiką?

Od zawsze.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
25-01-2012 12:48 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Emocjonalność to może być w stosunku do rodziny lub znajomych.

I kotków, piesków, biednych dzieci, ginących orłów, jedzenia mięsa, wprowadzania praw antypirackich, kupowania perfum i w zasadzie wszystkiego, co budzi jakiekolwiek emocje.

>Od zawsze.

No weź nawet nie żartuj. Dlaczego zatem społeczeństwa mają taki wielki problem z homoseksualizmem? To z logiki wynika?
Konowal (6291 punktów)
>>Emocjonalność to może być w stosunku do rodziny lub znajomych.
>I kotków, piesków, biednych dzieci, ginących orłów, jedzenia mięsa, wprowadzania praw antypirackich, kupowania perfum i w zasadzie wszystkiego, co budzi jakiekolwiek emocje.

Srutututu rolka drutu, a logika też budzi emocje więc nie ma logiki. Pogadaj z big_żydem on lubi takie zabawy słowne.

>>Od zawsze.
>No weź nawet nie żartuj. Dlaczego zatem społeczeństwa mają taki wielki problem z homoseksualizmem? To z logiki wynika?

Jakie społeczeństwa? i jaki problem?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
spellbinder (8577 punktów)
>Srutututu rolka drutu, a logika też budzi emocje więc nie ma logiki. Pogadaj z big_żydem on lubi takie zabawy słowne.

Logika może i budzi emocje, ale to nie zmienia faktu, że ktoś się kieruje logiką, a nie emocjami. Emocjom nie trzeba ulegać.

>Jakie społeczeństwa? i jaki problem?

Praktycznie wszystkie społeczeństwa były w pewnym momencie rasistowskie lub homofobiczne.
Konowal (6291 punktów)
>>Srutututu rolka drutu, a logika też budzi emocje więc nie ma logiki. Pogadaj z big_żydem on lubi takie zabawy słowne.
>Logika może i budzi emocje, ale to nie zmienia faktu, że ktoś się kieruje logiką, a nie emocjami. Emocjom nie trzeba ulegać.

No to nie ulegajmy i po kłopocie.

>>Jakie społeczeństwa? i jaki problem?
>Praktycznie wszystkie społeczeństwa były w pewnym momencie rasistowskie lub homofobiczne.

Widocznie tak musi być.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
spellbinder (8577 punktów)
>No to nie ulegajmy i po kłopocie.

Jedni mogą inni nie mogą. A społeczeństwo jako takie w ogóle nie może.

>Widocznie tak musi być.

Co to znaczy - widocznie musi tak być? To jest to logiczne, czy nie jest? I skoro tak być musi, to gdzie ta logika społeczeństw przez Ciebie postulowana?
26-01-2012 09:30 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Widocznie tak musi być.
>Co to znaczy - widocznie musi tak być? To jest to logiczne, czy nie jest? I skoro tak być musi, to gdzie ta logika społeczeństw przez Ciebie postulowana?

To chyba logiczne, że jak musi coś być to jest

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
25-01-2012 16:03 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Logika podpowiadała, żeby się tymi biedulkami opiekować, czy emocjonalność?
A gdyby podpowiedź brzmiała skromniej: "słabszym nie szkodzić", lub: "biedniejszych nie wykorzystywać", to byłaby bardziej wbrew logice czy wbrew emocjom?
spellbinder (8577 punktów)
>A gdyby podpowiedź brzmiała skromniej: "słabszym nie szkodzić", to byłaby bardziej wbrew logice czy wbrew emocjom?

Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Nie można powiedzieć, że coś generalnie trzeba robić tak i tak.
25-01-2012 16:33 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>I od kiedy społeczeństwa w ogóle kierują się logiką?
Może od wtedy, gdy kilka małp zauważyło, że każda co jakiś czas ulega słabości z powodu chociażby konieczności snu.
Pomyślały, pogadały.. aż zmówiły się, że te które nie śpią nie zabiją tych słabszych odpoczywających, i będą czuwać na zmianę, i że to się każdej małpie 'opłaca'.
Może stąd się wzięła i logika i społeczność..

"Ktoś nie śpi żeby spać mógł ktoś" (a diabli z łosiami)).
spellbinder (8577 punktów)
> Pomyślały, pogadały.. aż zmówiły się, że te które nie śpią nie zabiją tych słabszych odpoczywających, i będą czuwać na zmianę, i że to się każdej małpie 'opłaca'.

Zachowania stadne nie są rzeczą, która podlega logicznemu rozumowaniu. Gdyby tak było musiałbyś uznać logikę postępowania pszczół.

>Może stąd się wzięła i logika i społeczność..

Społeczność wzięła się z zupełnie innej rzeczy. Zachowania prospołeczne mamy "wpisane" w zachowanie. Jak psy, świnie, mrówki i kury.
25-01-2012 17:00 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>Zachowania stadne nie są rzeczą, która podlega logicznemu rozumowaniu.
Toż nie mówi się o stadzie, a o kilku małpach przy ognisku, które same roznieciły.
> Gdyby tak było musiałbyś uznać logikę postępowania pszczół.
Skąd tu nagle pszczoły? One chyba nie potrafią z komunikacji między sobą wymyślić innego układu społecznego, niż powielany mechanizm organicznie im przyrodzony.
>.. Zachowania prospołeczne mamy "wpisane" w zachowanie. Jak psy, świnie, mrówki i kury.
Bez przesady - wtedy tutejsze wpisy nie różniłyby się od chrząknięć i gdakania (jutro czy pojutrze zupełnie nieaktualnego).
25-01-2012 17:10 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Toż nie mówi się o stadzie, a o kilku małpach przy ognisku, które same roznieciły.

To jest właśnie to "stado".

>Skąd tu nagle pszczoły? One chyba nie potrafią z komunikacji między sobą wymyślić innego układu społecznego, niż powielany mechanizm organicznie im przyrodzony.

Ale działają. W grupie. Tak jak ludzie (a niekiedy dużo lepiej). Bo zachowania stadne są w dużej mierze zakodowane, odtwarzane a nie tworzone. U człowieka też.

>Bez przesady - wtedy tutejsze wpisy nie różniłyby się od chrząknięć i gdakania.

Podstawowe zachowania są regulowane rzeczami zapisanymi w genach. Tak jak podstawowe emocje, które są dokładnie takie same w każdej kulturze. Działamy w grupie bo "jesteśmy zakodowani" do działania w grupie. Pomagamy innym jednostkom, bo w pewnym zakresie "jesteśmy zakodowani" do pomagania.
25-01-2012 21:17 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. zachowania stadne są w dużej mierze zakodowane, odtwarzane a nie tworzone. U człowieka też.
Trafna uwaga. Ludzie zwykle zbyt słabo zdają sobie sprawę, jak mocno tkwią w mechanizmach biologii.
>.. Działamy w grupie bo "jesteśmy zakodowani" do działania w grupie.
Ale czy jesteśmy całkowicie zakodowani czy (jak wcześniej piszesz) "w dużej mierze"?

[I czy coś jest wart ewentualny margines na kartach bezwzględnej genetyki?]
spellbinder (8577 punktów)
>>.. Działamy w grupie bo "jesteśmy zakodowani" do działania w grupie.
>Ale czy jesteśmy całkowicie zakodowani czy (jak wcześniej piszesz) "w dużej mierze"?

Są takie mechanizmy, którym można próbować świadomie przeciwdziałać - jak uleganie autorytetom. Ciężko to jednak zrobić, kiedy się nie ma o nich zielonego pojęcia.
Vorenus (27 punktów)
Witam

Jestem ZDECYDOWANYM zwolennikiem kary śmierci.

W trzech przypadkach

- morderstwo (podkreślam morderstwo nie zabójstwo)
- gwałt
- zdrada tajemnicy państwowej

Wyrok może zapaść tylko po rozprawie sądowej, kara wykonana bez jakieś specjalnej brutalizacji (osobiście proponował bym wieszanie)

Argumenty za karą śmierci?

morderstwo - sprawa oczywista ktoś kto nie szanuje życia innych nie zasługuje na swoje własne

gwałt - analogicznie dla morderstwa, (nie jestem psychologiem) ale z tego co słyszałem tak dramatyczne przeżycie może doprowadzić do tego iż kobieta nigdy już nie odzyska w pełni równowagi psychicznej.

zdrada tajemnicy państwowej - człowiek będący na stanowisku odpowiedzialnym za bezpieczeństwo współobywateli, który zdradza tajemnice mogące w znacznym stopniu zaszkodzić bezpieczeństwu państwa zasługuje na śmierć.
W tym wypadku zgodził bym się nawet na wydanie wyroku zaocznie.
Cały ten punkt w szczegółach należało by doprecyzować, chodzi mi tylko o pokazanie pewnego toku myślenia...
Kamil W (1 punktów)
Myślę że ciekawym rozwiązaniem jest niedopuszczenie do narodzin pedofila. Dzięki temu:
1. Nasza córka nigdy nie padnie ofiarą tego człowieka
2. Pedofil nigdy nikogo nie skrzywdzi bo nigdy się nie urodził.

Można również sprawić żeby pedofilia jako zboczenie nigdy się nie pojawiło. To wykluczyło by pojawienie się tego pedofila jak i każdego innego.

Krzywda jest cofnięta a przyczyna problemu wykasowana. Pozostaje jedynie nasza świadomość. Skoro ja cofnąłem czas to oznacza że będę pamiętał to zdarzenie. Więc nie jestem pewny czy poczucie krzywdy zniknie.

pozdrawiam
01-02-2012 22:10 
 Ocena 1 na 1
durius (516 punktów)
(zablokowany)
> Myślę że ciekawym rozwiązaniem jest niedopuszczenie do narodzin pedofila. Dzięki temu:
>1. Nasza córka nigdy nie padnie ofiarą tego człowieka
>2. Pedofil nigdy nikogo nie skrzywdzi bo nigdy się nie urodził.
> Można również sprawić żeby pedofilia jako zboczenie nigdy się nie pojawiło. To wykluczyło by pojawienie się tego pedofila jak i każdego innego.
> Krzywda jest cofnięta a przyczyna problemu wykasowana. Pozostaje jedynie nasza świadomość. Skoro ja cofnąłem czas to oznacza że będę pamiętał to zdarzenie. Więc nie jestem pewny czy poczucie krzywdy zniknie.

Jakiego pedofila? Prof. Grabowska?
Konowal (6291 punktów)

>Jakiego pedofila? Prof. Grabowska?
>
Grabowska znowu o przyjemnościach

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
fraupilz (1 punktów)
Ciekawe czy ktoś odpowiedział tak jak ja?

Nadałabym sobie moc wykorzystania boskiej mocy nieskończenie wiele razy. Wtedy cofnęłabym czas żeby sprawić, że ten człowiek nie będzie pedofilem ani nie będzie miał morderczych ciągot, a potem jeszcze naprawiłabym parę rzeczy na świecie...
l3ozzer (1 punktów)
Przyznanie boskiej mocy, tak samo jak religia, nakazuje przestać myśleć racjonalnie (tzn. czy coś jest możliwe do zrobienia). Postawiłbym sobie trochę filozoficzne pytanie: co bym chciał? Chciałbym, aby ta sytuacja nie miała miejsca. Chciałbym cofnąć czas do miejsca przed tym wydarzeniem. Wiedząc że ta osoba nadal może być zagrożeniem dla mojej córki, musiałbym ją jakoś wyeliminować.

Zabójstwo wydaje się zbyt ryzykowne - nawet, jeśli miałoby to być skorzystanie z pierwszeństwa przejazdu i wjechanie w niego samochodem z całym impetem.
Znacznie bezpieczniejsze jest zgłoszenie podejrzenia o pedofilię policji. Na pewno na komputerze będzie miał jakieś treści pedofilskie. Oprócz tego pewnie będą nielegalne aplikacje/muzyka/filmy. Dyskretnie łamiąc prawo, chciałbym zniszczyć jego życie za pomocą wymiaru sprawiedliwości oraz anonimowych listów do jego sąsiadów, rodziny i pracodawcy.

Korzystając z okazji, mógłbym jeszcze ugrać coś dla siebie zapisując wyniki gier loteryjnych przed cofnięciem się w przeszłość.

Same plusy:
córka żyje, nic się jej nie stało i nic nie pamięta
pedofil nie jest już zagrożeniem
profit w postaci wygranych w grach loteryjnych
tom2010 (352 punktów)
Pytanie o "boską moc" wydaje się błędne, bo raz że nie wszyscy będą je interpretować tak samo (różne koncepcje bogów u wierzących), jak i może sprawić problemy osobie nie zaznajomionej z koncepcją bogów na tyle, żeby wiedzieć jakie są ich ograniczenia (czyli np. ateisty z rodziny ateistycznej, a nie z konwersji).

Natomiast dziwne w odpowiedziach jest to, że aż tylu ludzi nie zorientowało się, że pierwsza część - opis bliskiej przeszłości - nie miała większego związku z drugą - właściwym pytaniem. Jest oczywiste że otrzymanie dużych uprawnień powinno skutkować dużym, ambitnym celem do realizacji. Natomiast trikiem jest jedynie to, jak rozciągnąć definicję jednej rzeczy robionej jeden raz na jak najwięcej do uzyskania...




dnlg (85 punktów)
Dożywocie w pierdlu, tam już by się nim zajęli. Oczywiście można "wyrwać chwasta", ale my żyjemy w cywilizowanym kraju gdzie samosąd jest nielegalny. Taka wg mnie powinna być odpowiedź. Przyszło nam żyć w takim świecie gdzie ludzie najczęściej kierują się emocjami, to nic złego, bo taka nasza natura, ale o sile psychiki danego człowieka decydują jego wybory pod presją takich właśnie wydarzeń. Można te wyniki zinterpretować w taki sposób, że owe 71% ludzi jest skłonnych wyrządzić krzywdę drugiemu człowiekowi, a nawet go zabić, gdyby to był test dla policjantów, to kandydat byłby spalony.
Artaso (380 punktów)
>Teraz proszę
>sobie wyobrazić, że otrzymał Pan/Pani boską moc i może zrobić absolutnie dowolną >rzecz ale tylko
>jeden raz
, co by to było?

Wiesz, generalnie jak sie wymysla tego typu sytuacje z dzinnami, zlotymi rybkami itd. to trzeba sie zabezpieczyc "... i nie mozesz chciec wiecej zyczen". Bo kazdy, kto czyta to polecenie ze zrozumieniem, bedzie chcial boskiej mocy na stale z mozliwoscia abdykowania jakby okolicznosci nakazywaly, a drobinkowa sprawa pojedynczego zabojcy bedzie sie zajmowal pozniej. Bo jak sie jest bogiem to nie trzeba sie spieszyc.
Vytautas (4394 punktów)
>1. zabicie sprawcy - 126 osób (71%), z racji tego, że pytanie było otwarte,
   Też byłbym zwolennikiem kary śmierci, gdybym wierzył w nieomylność sądów.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365