>Przecież to zupelne normalne. Inteligemtniejsi od miejscowych zydzi nie bedacy jednak elitą na >danym obrzarze, kręcą miejscowymi, glupszymi ile sie da, często w porozumieniu z soba, ale jak >tylko ktory zalapie sie do miejscowej elity to stare sentymenty pryskaja, jak nie w pierwszym to >w drugim pokoleniu. >To dzis moze byc raczej problem jesli juz te elity zbyt mocno sobą nasycyli. Ale ile to potrwa? >Zaraz sie poklucą. I tak to sie plecie, jak cykle w Matrixie.
W demokracji nie ma elit, zorganizowano konkursy dla tubylczych idiotów, kto będzie "rządził". W takim demokratycznym towarzystwie to nie trzeba być inteligentnym, żeby tym motłochem rządzić, wystarczy wiedzieć o co chodzi. Tam gdzie pojawią się Żydzi od razu frajerzy najpierw mają wizje, potem długi a na końcu jest wojna.
|