 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-08-2022 21:23 | Edward Robak* (2152 punktów) | Równoczesność zdarzeń | W wątku www.racjon(*)=metodologia relatywistyczna powstał problem równoczesności zdarzeń. Zapytałem o to jednego młodego elektryka. Oto fragment wywiadu: Ja: Młody elektryku! Czy jest możliwy taki obwód elektryczny, w którym dwa (lub więcej) źródła światła (np. lasery, żarówki) będą rozbłyskały równocześnie i jednocześnie gasły? Młody Elektryk: Tak, ale... nie wszyscy, którzy odbiorą te błyski będą świadomi, że to błyski równoczesne. Ja: Acha. Też tak myślę. - - - I tyle na temat równoczesności.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Edward Robak* (2152 punktów) | >Tak, ale... nie wszyscy, którzy odbiorą te błyski >będą świadomi, że to błyski równoczesne.
A co na to drugi postulat STW?
Gę gę
|
|
 | | Edward Robak* (2152 punktów) |
>>Tak, ale... nie wszyscy, którzy odbiorą te błyski >>będą świadomi, że to błyski równoczesne.
>A co na to drugi postulat STW? >Gę gę
Gę gę Drugi postulat będzie sprzeczny z pierwszym. __________________ Niechaj to narody wżdy postronni znają iż Polacy nie gęsi choć czasem gęgają.
|
|
|  | | Edward Robak* (2152 punktów) |
>Gę gę
Oczywiście jest podobieństwo pomiędzy zaświecanie się diod na końcach jednakowych odcinków linii długiej, a otwieraniem i zamykaniem drzwi w pociągu Alberta E. Tak samo jak w przypadku tych drzwi da się przeliczyć zgodnie z STW nierównoczesność i stwierdzić, że ta teoria nie jest wewnętrznie sprzeczna bowiem sama siebie wyklucza.
|
|
| |  | | alsor (3283 punktów) | >>Gę gę >Oczywiście jest podobieństwo pomiędzy zaświecanie się diod na końcach jednakowych odcinków linii długiej, a otwieraniem i zamykaniem drzwi w pociągu Alberta E. >Tak samo jak w przypadku tych drzwi da się przeliczyć zgodnie z STW nierównoczesność i stwierdzić, że ta teoria nie jest wewnętrznie sprzeczna bowiem sama siebie wyklucza.
Nie. W tym przypadku akurat można rozwalić STW, bo prąd biega wolniej od tego c, a wtedy się załamuje cała ta konwencja - bo zakładamy c.
No i to będzie widać, zresztą zostało zmierzone... i nie muszę chyba wspominać, że ten mierniczy został... zwolniony z pracy - jasne?
|
|
| | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >>Gę gę> >Oczywiście jest podobieństwo pomiędzy zaświecanie się diod na końcach jednakowych odcinków linii długiej, a otwieraniem i zamykaniem drzwi w pociągu Alberta E.> >Tak samo jak w przypadku tych drzwi da się przeliczyć zgodnie z STW nierównoczesność i stwierdzić, że ta teoria nie jest wewnętrznie sprzeczna bowiem sama siebie wyklucza.> Nie.> W tym przypadku akurat można rozwalić STW, bo prąd biega wolniej od tego c,> a wtedy się załamuje cała ta konwencja - bo zakładamy c.> No i to będzie widać, zresztą zostało zmierzone...> i nie muszę chyba wspominać, że ten mierniczy został... zwolniony z pracy - jasne?To o czym piszę w tym wątku trochę przypomina bliźniaków, z których jeden pozostaje na Ziemi, a drugi lata rakietą z prędkością relatywistyczną. Jednemu serce bije normalnie, a drugiemu znacznie wolniej, więc wolniej się starzeje. Na Ziemi przed wyprawą zmontowano dwie identyczne "gwiazdy Robakksa" i jedną z nich bliźniak zabrał ze sobą. Gdy bliźniak patrzy na swoją gwiazdę, to widzi, że diody zapalają się i gasną równocześnie, ale gdy patrzy na gwiazdę tę oddalającą się, to stwierdza coś dziwnego, tak jakby jedne diody zapalały się wcześniej niż inne, ale drugi bliźniak tego nie potwierdza. On widzi swoją gwiazdę normalnie, a tę drugą anormalnie.
|
|
2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >(...)nie wszyscy, którzy odbiorą te błyski będą świadomi, że to błyski >równoczesne. >Ja: Acha. Też tak myślę.
Dla kwestii równoczesności dwóch zdarzeń nie ma NAJMNIEJSZEGO znaczenia kto, kiedy i gdzie się o nich dowiedział. Komunikacja z jakimiś odległymi obserwatorami może byc dowolna lub może jej w ogóle nie być. W miejscach gdzie zachodzą zdarzenia zawsze można zainstalować czujniki z zegarami. I one z pomijalnym opóźnieniem zarejestrują fakt zajścia zdarzenia i czas. Raport z czujników może być wysłany do jakichkolwiek obserwatorów nawet gołębiami pocztowymi. Albo w ogóle. To, czy zdarzenia zaszły równocześnie zależy jedynie od dwóch warunków: 1. Czujniki pokazały ten sam czas. To jest obiektywna informacja z raportów. 2. Zegary czujników są zsynchronizowane. Oto właśnie istota zagadnienia. A całe rozważania o czasie dotarcia informacji i różnicach opóźnień są bezużyteczne. Jednoczesność zdarzeń nie ma z tym nic wspólnego.
|
|
 | | Edward Robak* (2152 punktów) |
> Dla kwestii równoczesności dwóch zdarzeń nie ma NAJMNIEJSZEGO znaczenia kto, kiedy i gdzie się o nich dowiedział.Obwód elektryczny, w którym dwa (lub więcej) źródła światła (np. lasery, żarówki) będą rozbłyskały równocześnie i jednocześnie gasły - nie musi mieć w miejscach gdzie zachodzą zdarzenia zainstalowanych czujników z zegarami. Wystarczy znajomość praw elektrodynamiki. Prostym przykładem są lampki choinkowe połączone szeregowo. Pstryk załączanie i wszystkie jednocześnie rozbłysną. Podobnie z wyłączeniem. Oczywiście dla celów eksperymentu naukowego można to doświadczenie wykonać ze znacznie większą precyzją i dokładnością. Dysonans powstaje, gdy obserwator rejestrujący te błyski zauważy, że te które są bliżej niego zapalają się szybciej niż te dalsze. Jeśli ten obserwator stworzy sobie teorię, zgodnie z którą zdarzenia równoczesne nie są równoczesne (interpretację STW), to będzie musiał zmienić 1-szy postulat o nazwie: Zasadza względności We wszystkich układach inercjalnych prawa fizyki są jednakowe - zarówno mechaniki, jak i elektrodynamiki. PS. Aby to ustalić o czym piszę nie są potrzebne ani żadne zegary, ani żadna synchronizacja.
|
|
|  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | > Dysonans powstaje, gdy obserwator rejestrujący te błyski zauważy, że te które są bliżej niego zapalają się szybciej niż te dalsze.Nie powstaje żaden dysonans. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie ustalał równoczesności zdarzeń na podstawie opóźnionej informacji o ich zajściu. Choć znając dokładnie odległość i prędkość nośnika informacji (gołębia pocztowego) można to teoretycznie zrobić. Ale po co, skoro potrzeba jeszcze mieć pewność co do stałości prędkości gołębia, ośrodka w którym sie porusza itp. Jedynym pewnym sposobem na wywołanie i rejestrowanie równoczesności zdarzeń jest posiadanie zsynchronizowanych zegarów w miejscu ich wystąpienia. Albo równoważny im sygnał synchronizujący. A impuls pradowy w obwodzie rozchodzi sie ze skończoną prędkością. pl.wikiped(*)C3łwnania_telegrafistów
|
|
| |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Dysonans powstaje, gdy obserwator rejestrujący te błyski zauważy, że te które są bliżej niego zapalają się szybciej niż te dalsze.> Nie powstaje żaden dysonans. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie ustalał równoczesności zdarzeń na podstawie opóźnionej informacji o ich zajściu. Choć znając dokładnie odległość i prędkość nośnika informacji (gołębia pocztowego) można to teoretycznie zrobić. Ale po co, skoro potrzeba jeszcze mieć pewność co do stałości prędkości gołębia, ośrodka w którym sie porusza itp. Jedynym pewnym sposobem na wywołanie i rejestrowanie równoczesności zdarzeń jest posiadanie zsynchronizowanych zegarów w miejscu ich wystąpienia. Albo równoważny im sygnał synchronizujący.> A impuls pradowy w obwodzie rozchodzi sie ze skończoną prędkością. pl.wikiped(*)C3łwnania_telegrafistówZ równania Heavisida wynikają "...zmiany zespolonej amplitudy napięcia i prądu wzdłuż linii długiej z uwzględnieniem odległości oraz czasu.", a więc nie jest konieczne posiadanie zsynchronizowanych zegarów, bo wystarczy posiadać linie o jednakowej długości na końcach których jest dioda świecąca. Linie można połączyć w gwiazdę i cieszyć się, że diody zapalają się równocześnie. Taką samą gwiazdę można dać kosmonaucie, który oddala się od Ziemi i obserwuje zapalnie i gaśnięcie diod. Te w rakiecie zapalają się inaczej, a więc inne są prawa w rakiecie a inne na Ziemi. Jest też oczywiście inna możliwość.
|
|
| | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >> Albo równoważny im sygnał synchronizujący. >a więc nie jest konieczne posiadanie zsynchronizowanych zegarów, bo wystarczy posiadać linie o jednakowej długości na końcach których jest dioda świecąca. Linie można połączyć w gwiazdę i cieszyć się, że diody zapalają się równocześnie. Czyli tak jak napisałem. Sygnał synchronizacji. Równoważny zsynchronizowanym zegarom, bo można go użyć do ustawienia odległych zegarów na ten sam czas.
Tylko, że te lampki/zegary będą zsynchronizowane dla gościa który sygnał wysłał. Dla wszystkich którzy się poruszają względem niego, sygnał nie dotrze równocześnie do zegarów i będą one rozsynchronizowane. Wielkość tego rozsynchronizowane będzie zależna od prędkości a nie od odległości od lampek.
|
|
| | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) |
>>> Albo równoważny im sygnał synchronizujący.
>>a więc nie jest konieczne posiadanie zsynchronizowanych zegarów, bo wystarczy posiadać linie o jednakowej długości na końcach których jest dioda świecąca. Linie można połączyć w gwiazdę i cieszyć się, że diody zapalają się równocześnie.
>Czyli tak jak napisałem. Sygnał synchronizacji. Równoważny zsynchronizowanym zegarom, bo można go użyć do ustawienia odległych zegarów na ten sam czas.
A po co ustawiać odległe zegary na ten sam czas? Gdy oglądam mecz piłkarski i widzę, że Lewandowski strzela gola, to nie muszę przecież wiedzieć, która jest godzina. To informacja nadmiarowa dla koneserów. W przypadku równoczesności zaświecenia się diod na końcach jednakowej długości przewodów, tak samo jak w przypadku jednoczesności otwarcia/zamknięcia drzwi w wagonie, nie chodzi o to która jest dokładnie godzina ale czy zdarzenie jest równoczesne. Do tego potrzebny jest SENSOR, ewentualnie stoper, a nie zegary.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >A po co ustawiać odległe zegary na ten sam czas? Gdy oglądam mecz piłkarski i widzę, że Lewandowski strzela gola, to nie muszę przecież wiedzieć, która jest godzina. To informacja nadmiarowa dla koneserów. Oglądam sobie bramki Lewego na yotube. Może jestem koneserem, ale ma dla mnie podstawowe znaczenie czy strzelił je wczoraj, czy w meczu 10 lat temu. Choć bramki oglądam dziś. A jeśli Lewandowski strzelił gola w meczu w LM w Monachium i akurat w tym samym momencie Messi strzelił gola w meczu w Madrycie, to skad wiem, że były strzelone jednocześnie (prawie)? Przecież mogę obejrzeć te bramki w internecie w odstępie miesięcy lub lat. Czyli czas dotarcia do mnie informacji o tych bramkach nie zmieni faktu, że były strzelone równocześnie. A skąd wiadomo, że rownocześnie? Otóż stąd, że momenty strzelenia obu były zarejestrowane niezależnie w Monachium i Madrycie przy pomocy zsynchronizowanych zegarów pokazujących ten sam czas. I bardziej wiarygodnej metody nie ma.
>W przypadku równoczesności zaświecenia się diod na końcach jednakowej długości przewodów, tak samo jak w przypadku jednoczesności otwarcia/zamknięcia drzwi w wagonie, nie chodzi o to która jest dokładnie godzina ale czy zdarzenie jest równoczesne. Do tego potrzebny jest SENSOR, ewentualnie stoper, a nie zegary. Sensory w Monachium i w Madrycie sa bezużyteczne dla ustalenia jednoczesności jeśli nie zanotowały czasu strzelenia przy pomocy zsynchronizowanych zegarów na miejscu. Nawet ludzie oglądający transmisje bezpośrednie na całym świecie otrzymają informacje o golach z opóźnieniami sięgającymi minut, zależnie od łączy naziemnych, satelitarnych, serwerów internetowych itp. Dziesiątki węzłów w których powstają niekontrolowane pauzy przy zbieraniu i przekodowaniu danych.
|
|
| | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) |
Ludzie od przeszło 100 lat z coraz lepszą dokładnością synchronizują zegary i nie mogą dojść do porozumienia: czy te drzwi w pociągu Einsteina otwierają się jednocześnie i czy jest możliwe by dla jednych te same drzwi otwierały się jednocześnie, a dla innych nie. Ja w tym wątku podaję przykład na jednoczesność. Gdy prąd elektryczny rozdzieli się w węźle na kilka przewodów o jednakowej długości -- to umieszczone na końcach diody zaświecą równocześnie. Pytanie było: czy każdy kto patrzy na to zdarzenie potrafi przyjąć do wiadomości, że diody zaświecają się jednocześnie, choć złudzenie jest mylące.
|
|
| | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>> Albo równoważny im sygnał synchronizujący. >>a więc nie jest konieczne posiadanie zsynchronizowanych zegarów, bo wystarczy posiadać linie o jednakowej długości na końcach których jest dioda świecąca. Linie można połączyć w gwiazdę i cieszyć się, że diody zapalają się równocześnie. >Czyli tak jak napisałem. Sygnał synchronizacji. Równoważny zsynchronizowanym zegarom, bo można go użyć do ustawienia odległych zegarów na ten sam czas. >Tylko, że te lampki/zegary będą zsynchronizowane dla gościa który sygnał wysłał. Dla wszystkich którzy się poruszają względem niego, sygnał nie dotrze równocześnie do zegarów i będą one rozsynchronizowane. Wielkość tego rozsynchronizowane będzie zależna od prędkości a nie od odległości od lampek. >
Nie. Błąd synchronizacji zależy od: x - odległości v - prędkości jazdy c - prędkości sygnałów
dlatego Lorentz zapisał: t' = t - xv/c^2; gamma jest tu nieistotna, bo to tylko kwestia skali, co należy wcześniej uzgodnić: ja liczę czas w sekundach, a ty w godzinach, więc sobie to przeliczamy... na swoje.
|
|
| | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) |
> Błąd synchronizacji zależy od: > x - odległości > v - prędkości jazdy > c - prędkości sygnałów >dlatego Lorentz zapisał: t' = t - xv/c^2; >gamma jest tu nieistotna, bo to tylko kwestia skali, co należy wcześniej uzgodnić: >ja liczę czas w sekundach, a ty w godzinach, więc sobie to przeliczamy... na swoje.
Dobra. Biorę się za rysowanie "7-mio ramiennej gwiazdy Robakksa"
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Nie. Błąd Wielbłąd. Ale twój Kombi. Nie mówimy o rozsynchronizowaniu zegarów poruszających się względem siebie. Ale o zegarach nieruchomych względem siebie i poruszających sie wspólnie względem jakiegoś układu "nieruchomego". W takim układzie będą rozsynchronizowane mimo, że w ruchomym są zsynchronizowane. To ryzsonchronizowanie zależy od prędkości tego układu zegarów i ich wzajemnej (stałej) odległości a nie od odległości od nieruchomego układu.
|
|
| | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>Nie. Błąd >Wielbłąd. Ale twój Kombi. Nie mówimy o rozsynchronizowaniu zegarów poruszających się względem siebie. Ale o zegarach nieruchomych względem siebie i poruszających sie wspólnie względem jakiegoś układu "nieruchomego". W takim układzie będą rozsynchronizowane mimo, że w ruchomym są zsynchronizowane. >To ryzsonchronizowanie zależy od prędkości tego układu zegarów i ich wzajemnej (stałej) odległości a nie od odległości od nieruchomego układu.
Dokładnie to opisałem - za Lorentzem.
Zegary GPS są dokładnie tak rozsynchronizowanem co daje błąd: b = xv/c^2; gdzie v - to prędkość Ziemi, czyli całego systemu, x to odległość (w kierunku v).
bias znika przy komunikacji w drugą stronę: -b+b = 0;
i tylko dlatego to działa, a nie z powodu że c = const masz na jakiejś hiperboli Minkowskiego itd.
Faktyczna prędkość transmisji: c(f) = c/(1+v/c cosf)
sygnał w kierunku f, i z powrotem: f+180, średnia = c. .......
Reasumując: te gówniane mity o względności czasu, i inne wymysły 'fizyków' od pseudomatematyki, możesz sobie oprawić w ramkę i pokazywać na... festiwalu sztuki ludowej.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|