 |
Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-09-2012 13:26 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
29 na 33 | . Nie ma ustrojów doskonałych, ale należy do nich dążyć!Ks. Stefan Kardynał Wyszyński. Ten ustrój jest lepszym, w którym większej części obywateli żyje się lepiej. prof. Tadeusz Kowalik.------------------------------ "wPolityce.pl - UCZCIWY PUNKT WIDZENIA. Najsilniejszy portal po stronie prawdy." Niemiecka komunistka robi wystawę na temat biedy w Polsce. Można wyobrazić sobie większą bezczelność?
[...] Mam nadzieję, że wszyscy polscy politycy, bez względu na opcję polityczną, potępią zmanipulowaną i szkodliwą wystawę. Warto byśmy brali przykład z USA i zawsze bronili wspólnie imienia naszego kraju za granicą. Nawet jeżeli trzeba zrezygnować z politycznych korzyści dla własnych partii. wpolityce.(*)azic-sobie-wieksza-bezczelnoscCholera mam strasznie wypaczony charakter i odczuwam bardziej dyshonor z poniższego powodu: www.pah.org.pl/o-pah/186/ubostwo_i_glod_w_polsceNiż z tego, że pokazała go "niemiecka komunistka". PS. Wiem, że zaraz zostanę przez liberałów "zjedzony", ale nie zawsze dla świętego spokoju można milczeć. Myślę, że, jednak racjonalizm bardziej jest powiązany z humanizmem i "liberalizmem" jako wolnością myśli i słowa niż "neoliberalizmem", jako wolnością do bezwzględnego wykorzystywania słabszych i pazernego bogacenia się ich kosztem. Zapewne się mylę, ale ja tu - wierząc w człowieka - chcę się mylić.Pozdrawiam. Andrzej Bogusławski. @@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
11 na 11 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Ja czegoś nie rozumiem. Zwykle przedstawiciele tzw. prawicy prześcigają się w krzyczeniu, jak to Polska upada pod rządami Tuska, a gdy ktoś inny przyjdzie im w sukurs, to na niego naskakują i drą się, że w Polsce jest fantastycznie.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
 | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Ja czegoś nie rozumiem. Zwykle przedstawiciele tzw. prawicy prześcigają się w krzyczeniu, jak to Polska upada pod rządami Tuska, a gdy ktoś inny przyjdzie im w sukurs, to na niego naskakują i drą się, że w Polsce jest fantastycznie. Może, gdyby wystawę zorganizował polityk CDU, albo NPD, to byłoby "w porząsiu", ale jak "komunistka", to skandal.
@@@ .
|
|
|  | 10 na 10 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >. >>Ja czegoś nie rozumiem. Zwykle przedstawiciele tzw. prawicy prześcigają się w krzyczeniu, jak to Polska upada pod rządami Tuska, a gdy ktoś inny przyjdzie im w sukurs, to na niego naskakują i drą się, że w Polsce jest fantastycznie. >Może, gdyby wystawę zorganizował polityk CDU, albo NPD, to byłoby "w porząsiu", ale jak "komunistka", to skandal.
Podejrzewam że wystarczy, że to NIEMCY NAS BIJĄ. Nie musi być komunista.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
|  | 2 na 2 | mrSpock (2845 punktów) |
>Może, gdyby wystawę zorganizował polityk CDU, albo NPD, to byłoby "w porząsiu", ale jak "komunistka", to skandal. >@@@ >. > A może,drażni ich to,że sami na to nie wpadli?
|
|
2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | Przypuszczam że wystawę zatytułowaną "Bieda w ..." można by poświęcić większości krajów świata (może kilka bez "fotogenicznej" biedy by się znalazło?). A tu akurat "w Polsce"?, chyba że to pierwsza wystawa z cyklu "Bieda w ..."? Ciekawe.
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Przypuszczam że wystawę zatytułowaną "Bieda w ..." można by poświęcić większości krajów świata (może kilka bez "fotogenicznej" biedy by się znalazło?). Trochę zjeździłem Europę z przyległościami i biedę dostrzegałem nawet w najbogatszych krajach, ale też poznałem też stopień i przyczyny tej biedy oraz społeczną reakcję na nią.
>A tu akurat "w Polsce"?, chyba że to pierwsza wystawa z cyklu "Bieda w ..."? Ciekawe. A dlaczego nie? Polska to bogate europejskie państwo. Warto pokazać jak sobie radzimy z biedą i wykluczeniem społecznym. Warto też porównać jak z tym problemem radzą sobie - w programach i w realizowanej praktyce - polskie partie polityczne?
Przecież apel "Mam nadzieję, że wszyscy polscy politycy, bez względu na opcję polityczną, potępią zmanipulowaną i szkodliwą wystawę. Warto byśmy brali przykład z USA i zawsze bronili wspólnie imienia naszego kraju za granicą. Nawet jeżeli trzeba zrezygnować z politycznych korzyści dla własnych partii" red. Łukasza Adamskiego, głównie do polityków jest skierowany.
@@@ .
|
|
|  | 2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | > (...) ale poznałem też stopień i przyczyny tej biedy oraz społeczną reakcję na nią.To chyba jest sedno sprawy. > A dlaczego nie? Polska to bogate europejskie państwo. Warto pokazać jak sobie radzimy z biedą i wykluczeniem społecznym. Warto też porównać jak z tym problemem radzą sobie - w programach i w realizowanej praktyce - polskie partie polityczne? (...)Mam nadzieję że ta wystawa trafi też do Polski, najlepiej w okolice budynków Sejmu i Rządu RP. Natrafiłem na artykuł w Onecie: "Alarm w Niemczech: dzieci żyją w prawdziwej biedzie", a tam fragment: "- Biedę należy zawsze pojmować w relacji do społeczeństwa, w którym te dzieci żyją - zaznacza socjolog. Za biedne uznano rodziny dysponujące do życia sumą mniejszą niż połowa przeciętnych dochodów w niemieckich rodzinach. - Punktem odniesienia dla biedy, o jakiej dyskutujemy w Niemczech, jest więc dobrobyt panujący w tym kraju - podkreśla Holz. wiadomosci(*)edzie,1,5261402,wiadomosc.htmlOczywiście, lepiej być biednym w bogatym kraju.
|
|
| |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Oczywiście, lepiej być biednym w bogatym kraju.W 1987 roku pojechałem Stuttgartu, tak się złożyło, że nocowałem tam u człowieka żyjącego od kilku lat na koszt opieki społecznej, w mieszkaniu socjalnym przyznanym mu przez gminę. Minęło ćwierć wieku i sądzę, że wielu polskich inteligentów nie ma jeszcze takiego standardu życia, ale wcale nie to jest najważniejsze, najważniejsze jest psychiczne odczucie własnego miejsca w społeczeństwie. Pytanie - czy jestem coś wart i czy jestem komuś potrzebnym, a może jestem już tylko wykluczonym ze społeczeństwa człowiekiem śmieciem? Bardzo dawno temu, w 1971 roku przeczytałem książkę Thorsteina Veblena "Teoria klasy próżniaczej", książka ta zrobiła na mnie duże wrażenie i w jakimś tam stopniu wpłynęła na rozumienie społecznego świata. Nigdzie nie dobrze jest być biednym, a jeszcze gorzej być biednym wykluczonym, ale najgorzej to być wykluczonym pokoleniowo. Takie pokolenia rosną już u nas. www.poczyt(*)kcja=spis_tresci&ksiazka=67761Możemy udawać, że nie widzimy i nie słyszymy, gdyż nie dotyczy to ani nas, ani naszych najbliższych, a kto ma kasę i ochotę, to niech biednym coś tam kapnie i zbawienie dostanie. Zaś od MOICH pieniędzy to wara! @@@ .
|
|
| | |  | 9 na 9 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Bardzo mnie bawi, gdy słyszę o "równych szansach" dla każdego w kapitalistycznym systemie wolnorynkowym, który to system owe szanse, rzekomo, zapewnia. Jakbym słyszał apologetów komunizmu!
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | |  | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >[color=#330000]Bardzo mnie bawi, gdy słyszę o "równych szansach" dla każdego w kapitalistycznym systemie wolnorynkowym, który to system owe szanse, rzekomo, zapewnia. A gdzie widzisz/widziałeś te równe szanse? "Równe szanse" to populistyczny slogan, podobny do "sprawiedliwości społecznej" i paru innych, których jedynym celem jest wyciągnięcie od ludzi, którzy jeszcze cokolwiek mają, więcej i więcej kasy. Szanse nigdy nie są równe, a czynnik ekonomiczny jest tylko jednym z wielu, które się do takiego stanu rzeczy przyczyniają.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >A gdzie widzisz/widziałeś te równe szanse? A gdzie ja napisałem, że je widzę? Albo że coś takiego głoszę?
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >A gdzie ja napisałem, że je widzę? Albo że coś takiego głoszę?
A gdzie ja pisałem, że je widzisz? To było tylko pytanie.
|
|
| | | | |  | 13 na 13 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >A gdzie widzisz/widziałeś te równe szanse? "Równe szanse" to populistyczny slogan, podobny do "sprawiedliwości społecznej" i paru innych, których jedynym celem jest wyciągnięcie od ludzi, którzy jeszcze cokolwiek mają, więcej i więcej kasy. Zapomniał Pan jeszcze dodać "wolny rynek" i "gospodarka rynkowa".
>Szanse nigdy nie są równe, a czynnik ekonomiczny jest tylko jednym z wielu, które się do takiego stanu rzeczy przyczyniają. Dokładnie tak i dlatego obowiązkiem państwa jest dążenie do wyrównywania tych szans. Tylko głupcy uważają, że jakiś tam ustrój (stan społeczny) może być idealnym i jedynie słusznym. Natomiast humanizm wymaga przyzwoitości, czyli dążenia aby było lepiej jak jest. Wszystkim, a nie tylko jemu i jego najbliższym.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | kogut59 (3090 punktów) | >Zapomniał Pan jeszcze dodać "wolny rynek" i "gospodarka rynkowa". Jeszcze brakuje socjalna gospodarka rynkowa
|
|
| | | | | |  | -2 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | >Dokładnie tak i dlatego obowiązkiem państwa jest dążenie do wyrównywania tych szans. Państwo może równać, ale tylko w dół, zniechęcając do starania się zarówno zarabiających, jak i biednych.
>Natomiast humanizm wymaga przyzwoitości, czyli dążenia aby było lepiej jak jest. Wszystkim, a nie tylko jemu i jego najbliższym. Aby było lepiej, kiedy nie jest, to zaczyna się myśleć o zmianie systemu. Musi tylko nastąpić przekroczenie masy krytycznej niezadowolonych, czego wszystkie rządy obawiają się najbardziej. Mechanizm jest wszędzie podobny - najpierw się rozdaje ile wlezie, a jak przyjdzie zaciskać pasa, to hajda na ulicę, jak dzisiaj w Hiszpanii.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Dokładnie tak i dlatego obowiązkiem państwa jest dążenie do wyrównywania tych szans.> Państwo może równać, ale tylko w dół, zniechęcając do starania się zarówno zarabiających, jak i biednych.Myślę, że jest to tak intelektualnie mocne, iż szkoda nawet komentować. pl.wikiped(*)_Ubóstwa_SpołecznegoJeżeli w ekonomii istnieje jakaś dana, której przydaje się niemal mityczne znaczenie, to jest nią produkt krajowy brutto. Politycy śledzą ją uważnie, ponieważ od tego może zależeć ich przyszłość. Jednak jej dogłębne znaczenie w debacie publicznej sprawia, że często zapominamy o poważnych ograniczeniach tego wskaźnika. Simon Kuznets, który stworzył miernik PKB pod koniec lat 30., nigdy nie oczekiwał, że będzie on stosowany do pomiaru ludzkiej pomyślności. Może on pokazywać fizyczną produkcję dóbr i usług, ale jak przypominał nam Robert Kennedy w 1968 r., mierzy wszystko oprócz tego, dla czego warto żyć.
W konsekwencji ekonomiści zaczęli szukać alternatywnych mierników produktu narodowego brutto. Osiągnięto na tym polu pewne znaczące sukcesy, np. indeks rozwoju ludzkości (HDI) stworzony przez laureata Nagrody Nobla Amartyę Sena i nieżyjącego już Mahbuba ul Haqa w ramach programu rozwojowego ONZ. Mierzy on poziom zdrowia, edukacji, a także standardów życia i jest obecnie jednym z kluczowych wskaźników, które muszą brać pod uwagę decydenci. (Informacja dla zainteresowanych: Polska jest 22. na świecie pod względem wielkości PKB, ale niestety dopiero 39., jeżeli chodzi o HDI. Drodzy politycy, jest jeszcze wiele do zrobienia, by Polska stała się lepszym miejscem od życia. manufaktur(*)Swiatowy-indeks-szczescia.htmlRóżnie można oceniać działalność państwa, ja uważam, że idea państwa opiekuńczego jeszcze się nie przeżyła, nawet w zakresie efektywności ekonomicznej, nie mówiąc już o możliwości samorealizacji największej grupy obywateli. Tam nadal bym szukał optymalizacji polityki społecznej. Oczywiście jest to moje zdanie i bardzo się cieszę, że przez sporą część ekonomistów podzielane. > >>>Natomiast humanizm wymaga przyzwoitości, czyli dążenia aby było lepiej jak jest. Wszystkim, a nie tylko jemu i jego najbliższym.> Aby było lepiej, kiedy nie jest, to zaczyna się myśleć o zmianie systemu. Musi tylko nastąpić przekroczenie masy krytycznej niezadowolonych, czego wszystkie rządy obawiają się najbardziej.Zgoda i dlatego dziwię się Polakom, ale może pamiętają nauczkę, którą dała im "Solidarność". (Co wspólnego ma dzisiejsza rzeczywistość z ideałami "Solidarności" popartymi przez większość społeczeństwa?)> Mechanizm jest wszędzie podobny - najpierw się rozdaje ile wlezie, a jak przyjdzie zaciskać pasa, to hajda na ulicę, jak dzisiaj w Hiszpanii.Ma Pan ogromną wiedzę ekonomiczną na temat mechanizmów społeczno-politycznych, gdzie mi tam do niej. Może warto porównać relacje cen do zarobków w krajach Unii Europejskiej? Szczególnie na przykładzie Polski te "rozdawnictwo" jest uwidocznione. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (6386 punktów) | Witam, Generalnie powiedziałbym, wie Pan, że dzwony dzwonią ale nie za bardzo w którym kościele. Popieram, ale dołożę coś od siebie. Od razu powiem, że chodzi mi o udział państwa. Jako przykład konieczności udziału państwa podał Pan ideę państwa opiekuńczego. Nie jest prawdą, że Szwecja jedynie państwu (władzom) zawdzięcza swój model państwa opiekuńczego. "Zatem definicję państwa dobrobytu można sformułować w sposób następujący: jest to państwo, w którym wolne społeczeństwo uznaje zbiorową odpowiedzialność za losy jednostek słabszych i nieszczęśliwych, podejmując wspólne działanie mające na celu udzielenie im pomocy." Słusznie w tej definicji nia ma nic o politykach. 1. Udział państwa (władz) bez społecznej akceptacji nie byłby możliwy. 2. Państwo opiekuńcze WYMAGA uczciwości społeczeństwa, szczególnie tych obdarowywanych. Obie te kwestie w Polsce nie istnieją. Politycy tutaj naprawdę nie mają nic do rzeczy. Nie na tym etapie rozwoju. Kończąc. Państwo opiekuńcze w Szwecji umiera. Na pewno Szwedzi będą o nie walczyć, Będą walczyć pięknie, sam jestem ciekaw czy im sie uda... Korzystałem z: szwecja.adamkowol.info/Ciekawostka: www.youtube.com/watch?v=PXzqVK6uY8IWedług mnie: to zabije Szwecję, prędzej czy później.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Witam, >Generalnie powiedziałbym, wie Pan, że dzwony dzwonią ale nie za bardzo w którym kościele. Zawsze liczę na tych bardziej wyczulonych na to, z którego kościoła dzwony biją.
>Popieram, ale dołożę coś od siebie. Dziękuję, ale poparcia mi nie potrzeba, jakoś sobie daję radę. Jeżeli już to nawołuję do przeciwstawiania się "boskiej woli" (jedni rodzą się w bogatych, a drudzy w biednych rodzinach) , społecznej bezsilności (z tym już nic nie można zrobić) i neoliberalnym samousprawiedliwieniom ludzkiej chciwości (jest to zgodne z naturą ludzką [darwinizm społeczny], a że bogaci biednych zatrudniają [przynajmniej tych zaradniejszych] i dzielą się swoim bogactwem, to wszystkim się polepsza.)
>Od razu powiem, że chodzi mi o udział państwa. Jako przykład konieczności udziału państwa podał Pan ideę państwa opiekuńczego. Tak Pan zrozumiał tą moją wypowiedź: Różnie można oceniać działalność państwa, ja uważam, że idea państwa opiekuńczego jeszcze się nie przeżyła, nawet w zakresie efektywności ekonomicznej, nie mówiąc już o możliwości samorealizacji największej grupy obywateli. Tam nadal bym szukał optymalizacji polityki społecznej. Oczywiście jest to moje zdanie i bardzo się cieszę, że przez sporą część ekonomistów podzielane. "Jako przykład konieczności udziału państwa"? Przecież - moim zdaniem - jest tu wyraźnie napisane jest coś innego. Krytyczna ocena jakiś rozwiązań w celu ich adaptacji, wcale nie jest akceptacją ich bezkrytycznego przeniesienia. Nie uważam też, abyśmy mieli brać przykład ze Szwecji, czy któregokolwiek innego konkretnego państwa. Moim zdaniem każdy kraj powinien realizować własną politykę biorąc pod uwagę swoiste dla siebie uwarunkowania. Tak - uważam doświadczenia państw skandynawskich, ale także i Niemiec - za bardzo ciekawe rozwiązania, które przy budowaniu własnego modelu należy brać pod uwagę. Przecież wprost napisałem, że uczyć się należy od wszystkich, ale nie małpować nikogo. Nie chcę tu dyskutować o Szwecji, to nie ten wątek. Natomiast we wszystkich wątkach warto się zastanowić nad tym co autor chce powiedzieć i co ma do powiedzenia, przed osądzeniem, że nie wie co mówi.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Celecrin (6386 punktów) | Witam, >"Jako przykład konieczności udziału państwa"? >Przecież - moim zdaniem - jest tu wyraźnie napisane jest coś innego. Odniósł Pan mylne wrażenie, że swoją opinię zbudowałem na jednym pana zdaniu.
Andrzej Bogusławski 1. >>Dokładnie tak i dlatego obowiązkiem państwa jest dążenie do wyrównywania tych szans. 2. >>.Drodzy politycy, jest jeszcze wiele do zrobienia, by Polska stała się lepszym miejscem od życia. 3. >>Różnie można oceniać działalność państwa, ja uważam, że idea państwa opiekuńczego jeszcze się nie przeżyła Najwyraźniej kompletnie nie wie Pan o co mi chodzi, skoro w odpowiedzi do mnie pisze Pan: >Moim zdaniem każdy kraj powinien realizować własną politykę biorąc pod uwagę swoiste dla siebie uwarunkowania. Tak - uważam doświadczenia państw skandynawskich, ale także i Niemiec - za bardzo ciekawe rozwiązania, które przy budowaniu własnego modelu należy brać pod uwagę.
>Nie chcę tu dyskutować o Szwecji, to nie ten wątek. Natomiast we wszystkich wątkach warto się zastanowić nad tym co autor chce powiedzieć i co ma do powiedzenia, przed osądzeniem, że nie wie co mówi. Wiem co chiał Pan powiedzieć i się z tym zgadzam (popieram to stanowisko), jednak uważa pan, że budowanie państwa dobrobytu należy do państwa (polityków). Z tym się nie zgadzam. Sądzę, iż Szwecja jest państwem opiekuńczym dzięki społeczeństwu nie w wyniku działania państwa (lub ostrożniej: nie TYLKO w wyniku działania państwa). Polska już dzisiaj mogłaby się stać państwem opiekuńczym ze świadomym i uczciwym społeczeństwem.
Dziękuję za uwagę.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Wiem co chiał Pan powiedzieć i się z tym zgadzam (popieram to stanowisko),Cieszę się, że tak Pan sądzi, choć ja mam wątpliwości. > jednak uważa pan, że budowanie państwa dobrobytu należy do państwa (polityków). Z tym się nie zgadzam.Nie wcale tak nie uważam. Należy do całego społeczeństwa. > Sądzę, iż Szwecja jest państwem opiekuńczym dzięki społeczeństwu nie w wyniku działania państwaJuż przestaję rozumieć, a co Pan rozumie pod pojęciem państwo? Ja cosik takiego: Państwo, polityczne zorganizowanie społeczeństwa, wyposażone w suwerenną władzę oraz zajmujące określone terytorium. Przynależność do państwa ma charakter sformalizowany (obywatelstwo). W obrębie państwa występuje stosunek: władza - podporządkowane jej osoby i grupy. Atrybutem państwa jest suwerenność rozumiana jako całkowita niezależność od jakiejkolwiek siły zewnętrznej i wewnętrznej.
Funkcja wewnętrzna państwa polega na podejmowaniu działań, z których wynika, że władza państwowa jest najwyższa na danym obszarze i decyduje sama o zakresie swoich kompetencji, a wszystkie inne instytucje i organy funkcjonują za jej zgodą i na warunkach przez nią określonych. i tak dalej.... > (lub ostrożniej: nie TYLKO w wyniku działania państwa).Jeszcze raz nie bardzo rozumiem. To społeczeństwo jest przynajmniej deklaratywnie suwerenem i to społeczeństwo wybiera sobie sposób organizacji (konstytucja i system ekonomiczno-polityczno-prawny) oraz kierownictwo. Chciał Pan tu podkreślić wagę świadomości społecznej i np organizacji pozarządowych? To może po prostu o tym napisać? > Polska już dzisiaj mogłaby się stać państwem opiekuńczym ze świadomym i uczciwym społeczeństwem.Cały czas jestem przeciwny mowom - co by być mogło, jak i żądaniom "oddajcie nam władzę to was urządzimy". Bardzo kiepski i kulawy jest demokratyczny porządek (szczególnie w Polsce), ale jak dotychczas lepszego nie wynaleziono. Niech Pan apeluje do ludzi o mądrość i przyzwoitość, to może przynajmniej część zrozumie, że sobkostwo i widzenie tylko wagi swoich maleńkich interesików, to powód do wstydu, a nie chwały. Wszyscy się zmieniamy, ale powoli i ewolucyjnie, ucząc się na własnych błędach, choć lepiej byłoby na cudzych. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W pełni się z Panem zgadzam. Państwo to my. Populizm na zasadzie "złe państwo - my wspaniali" jest chory. Jeśli ktoś należy do partii "my wspaniali" niech startuje w wyborach. Ale nie - tacy ludzie najczęściej nie głosują i są przekonani, że polityka to zawsze bagno. No i mamy bagno, dzięki "my - wspaniałym"...
Kto wybrał takiego na przykład Kaczyńskiego? Czy on zrobił zamach stanu? Nie, wyborcy go wybrali. Więc aby coś zmienić, to ich trzeba zmienić.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > W pełni się z Panem zgadzam.A ja nie do końca. > Państwo to my.Tak, ale zbyt łatwo poddajemy się propagandzie i przeróżnym manipulacjom. Poszukujemy zbawców narodu - na ziemi i w niebiesiach - którzy załatwią za nas, to co nas należy, jest poglądem dość powszechnym. Katolicki naród, który cholernie mało szanuje bliźniego swego, nie mówiąc już o poszanowaniu inności. Wszyscy są winni naszych nieszczęść, a my jesteśmy naród wybrany i cóż z tego, że w większości b.... > Populizm na zasadzie "złe państwo - my wspaniali" jest chory.Wszelkie populizmy są chore, ale najbardziej chorzy są ci, który dają nabierać się na ideologiczne kity. Czemu tak trudno samemu myśleć i samodzielnie, zgodnie z własnym interesem, dokonywać wyborów? Kogo reprezentują ludzie z pierwszych stron gazet, kogo reprezentują redaktorzy-celebryci prowadzący programy telewizyjne. Pana? Do mnie im cholernie daleko, to ludzie z innej planety intelektualnej. > Jeśli ktoś należy do partii "my wspaniali" niech startuje w wyborach.To wszystkie partie i wszyscy politycy. Startują, wygrywają wybory i rządzą. > Ale nie - tacy ludzie najczęściej nie głosują i są przekonani, że polityka to zawsze bagno. No i mamy bagno, dzięki "my - wspaniałym"...Dobra, a na kogo Pan poleca głosować. Ja już od dawna nie znajduję ani takiej partii, ani takiego polityka i głosuję na mniejsze zło w obawie przed większym. > Kto wybrał takiego na przykład Kaczyńskiego? Czy on zrobił zamach stanu? Nie, wyborcy go wybrali. Więc aby coś zmienić, to ich trzeba zmienić.Staram się przekonywać, ale niech Pan poczyta nasze forum skierowane do racjonalistycznej inteligencji. Jeszcze na szczęście większość stanowią tu mądrzy samodzielnie myślący ludzie, ale część wypowiedzi jak się czyta, to nie tylko ręce opadają. Zero refleksji intelektualnej i wielkie pretensje do intelektualnej równości z każdym. Pan nie wie, kto głosował na Kaczyńskiego? Prywatnie to nie wiemy, ale socjologicznie to proste, ćwierć i półinteligenci (choć czasem z profesorskimi tytułami, czy artystycznym dorobkiem) i ogromna grupa sfrustrowanych wykluczonych ludzi, którzy się "nie załapali" (ta grupa jest groźna i nie można jej lekceważyć). Przypomnę tu artykuł-recenzję mojego przyjaciela tu z 2006 roku. Moim zdaniem, trochę profetyczny i nadal aktualny. Gdzie my jesteśmy Panie Jacku i z czego możemy być tak dumni, aby nie podejmować krytyki otaczającej nas rzeczywistości, tylko poszukiwać zła w minionym okresie. Uważam, że robi Pan dużo pożytecznych rzeczy i trzymam za Pana kciuki, ale ciągle nas mało. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Prawda jest taka, że trzeba zachęcać sensownych ludzi, aby zajęli się polityką. Albo też samemu próbować, jeśli ktoś ma siłę. Trochę niezręcznie mi o tym pisać, bo PSR jest apartyjne - jako organizacja pozarządowa nie wchodzimy w politykę sejmową. Pojawił się wprawdzie pomysł, aby stworzyć listę europosłów, bazującą na wybitnych osobach z którymi współpracujemy, jednak dla ogółu PSR wydał się zbyt rządowo - polityczny. Z pewnością stanie na twardym gruncie organizacji pozarządowej i co najwyżej wspieranie polityków jedynie w konkretnych, pojedyńczych projektach, daje możliwości manewru, oraz współpracy z wieloma. Z drugiej jednak strony warto upominać się o sensownych ludzi na naszej scenie politycznej. Oczywiście można wymienić i dziś trochę polityków, którzy są sensowni, lecz toną oni w większościach swoich partii, które związują im ręce co do podejmowania istotnych z racjonalnego punktu widzenia działań.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Prawda jest taka, że trzeba zachęcać sensownych ludzi, aby zajęli się polityką.Zdecydowanie tak, ale polityki trzeba uczyć się praktycznie i najpierw wykazać się w gminie, powiecie, województwie i dopiero później w kraju. > Albo też samemu próbować, jeśli ktoś ma siłę.Przyglądałem się z bliska w kilku partiach. Łokcie, układy, spółdzielnie wyborcze, oportunizm. Tak trzeba mieć charakter. Młodzi wcale nie lepsi od tych ukształtowanych w PRL-u. > Trochę niezręcznie mi o tym pisać, bo PSR jest apartyjne - jako organizacja pozarządowa nie wchodzimy w politykę sejmową.Ale Pan nie i inni członkowie też nie. > Pojawił się wprawdzie pomysł, aby stworzyć listę europosłów, bazującą na wybitnych osobach z którymi współpracujemy, jednak dla ogółu PSR wydał się zbyt rządowo - polityczny.Moim zdaniem, zły pomysł. PSR winno podnosić poziom rozumności, a jakość polityki przez to sama wzrośnie. > Z pewnością stanie na twardym gruncie organizacji pozarządowej i co najwyżej wspieranie polityków jedynie w konkretnych, pojedyńczych projektach, daje możliwości manewru, oraz współpracy z wieloma.Nie polityków. Ludzi i ich sensownych działań. Nie ważne z jakiej partii, on coś sensownego - zgodnego z ideałami PSR - robi. > Z drugiej jednak strony warto upominać się o sensownych ludzi na naszej scenie politycznej.Zawsze warto, ale o ilu bezsensownych upominają się niektórzy uczestnicy naszego forum. Czasem widać, że przy poszukiwaniu poparcia "dla swojego", to swój rozum już stracili. > Oczywiście można wymienić i dziś trochę polityków, którzy są sensowni, lecz toną oni w większościach swoich partii, które związują im ręce co do podejmowania istotnych z racjonalnego punktu widzenia działań.Tak, wydaje się, że są i raczej są na pewno, ale mnie trudno znaleźć, kogoś sensownego z pierwszych stron gazet, choć dostrzegam bardziej sensownych ludzi nawet w PiS-ie, czy "Solidarnej Polsce", partiach najdalszych mi intelektualnie i ideowo, ale ci ludzie poddają się partyjnej masie i w niej szybko toną. Zdecydowanie nie zachęcam do "broni rozumu" złożenia, lecz odwrotnie zachęcam do myślenia. Do dokonywania samodzielnych wyborów, tych ludzi i tych partii, które są nam najbliższe i najbardziej będą pilnowały naszych interesów. Obaj i jeszcze sporo grupa forumowiczy nawołuje do myślenia, a ludzie myślący racjonalnie to właśnie nasza partia, tak jak prospołeczny humanizm jest naszą ideologią. Mogę i tu się mylić, ale takie mam złudzenie. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Zdecydowanie tak, ale polityki trzeba uczyć się praktycznie i najpierw wykazać się w gminie, powiecie, województwie i dopiero później w kraju. Zgadzam się, aczkolwiek może się pojawić zjawisko traktowania polityki lokalnej jedynie jako odskoczni do struktur centralnych. To jest chyba zmora Warszawy. Jednocześnie poczynania wrocławskich polityków miejskich, którzy na tle władz innych miast polski nie są źli, raczej wręcz przeciwnie, pokazują, że talent do zarządzania gminą, miastem, nie zawsze jest kompatybilny z talentem do rządzenia krajem. Czasem mam wrażenie, że są to zupełnie różne wyzwania. Cytat:Przyglądałem się z bliska w kilku partiach. Łokcie, układy, spółdzielnie wyborcze, oportunizm. Tak trzeba mieć charakter. Młodzi wcale nie lepsi od tych ukształtowanych w PRL-u. Oczywiście! Jest też niepokojący autorytaryzm - niźsi rangą członkowie partii starają się być najczęściej wiernopoddańczymi fanami tych wyższych rangą, a już zwłaszcza liderów. Dyspozycyjność i 100% lojalność są cenione wyżej niż kompetencje i samodzielne myślenie. Cytat:Ale Pan nie i inni członkowie też nie. Członek PSR może być zaangażowany w politykę i mamy taki członków. Oczywiście osoby z zarządu stowarzyszenia, takie jak ja, nie powinny być partyjne. I nie są. Cytat:Pojawił się wprawdzie pomysł, aby stworzyć listę europosłów, bazującą na wybitnych osobach z którymi współpracujemy, jednak dla ogółu PSR wydał się zbyt rządowo - polityczny. Moim zdaniem, zły pomysł. PSR winno podnosić poziom rozumności, a jakość polityki przez to sama wzrośnie. Oczywiście, że PSR powinno podnosić poziom rozumności i na ile możemy, staramy się! Cytat:Z pewnością stanie na twardym gruncie organizacji pozarządowej i co najwyżej wspieranie polityków jedynie w konkretnych, pojedyńczych projektach, daje możliwości manewru, oraz współpracy z wieloma. Nie polityków. Ludzi i ich sensownych działań. Nie ważne z jakiej partii, on coś sensownego - zgodnego z ideałami PSR - robi. Zgadzam się. Myślimy o ludziach, którzy realizują bliskie naszym cele. Ale Ci ludzie bywają też politykami. Człowiek może być dziennikarzem, protestującym rodzicem, albo uczniem, działaczem innej organizacji, albo politykiem. Cytat:Z drugiej jednak strony warto upominać się o sensownych ludzi na naszej scenie politycznej. Zawsze warto, ale o ilu bezsensownych upominają się niektórzy uczestnicy naszego forum. Czasem widać, że przy poszukiwaniu poparcia "dla swojego", to swój rozum już stracili. W pełni się zgadzam. Pokazuje to, że wyształcenie społeczeństwa jest głównym źródłem braku większej ilości sensownych polityków na scenie politycznej. Cytat:Oczywiście można wymienić i dziś trochę polityków, którzy są sensowni, lecz toną oni w większościach swoich partii, które związują im ręce co do podejmowania istotnych z racjonalnego punktu widzenia działań. Tak, wydaje się, że są i raczej są na pewno, ale mnie trudno znaleźć, kogoś sensownego z pierwszych stron gazet, choć dostrzegam bardziej sensownych ludzi nawet w PiS-ie, czy "Solidarnej Polsce", partiach najdalszych mi intelektualnie i ideowo, ale ci ludzie poddają się partyjnej masie i w niej szybko toną. Całkowicie się z Panem zgadzam. Cytat:Obaj i jeszcze sporo grupa forumowiczy nawołuje do myślenia, a ludzie myślący racjonalnie to właśnie nasza partia, tak jak prospołeczny humanizm jest naszą ideologią. Mogę i tu się mylić, ale takie mam złudzenie. Jak pokazują poglądy niektórych osób na forum, z tym humanizmem bywa różnie. Dlatego staram się promować Racjonalizm+, Ateizm+, czyli nie prostą negację, ale zdjęcie klapek z oczu ze wskazaniem wspaniałych dróg rozwoju, jakie daje szacunek do rzeczywistości, również tej społecznej. Oczywiście, niektórzy "mędrcy" tu obecni nie pojmują, że prospołeczny humanizm może być lewicowo - socjalistyczny, ale może też mieć podstawy w rozsądnie ujętym kapitalizmie. Rozsądnie ujęty kapitalizm został na naszym forum częściowo zeżarty przez korwinowców i anarchokapitalistów...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Oczywiście, niektórzy "mędrcy" tu obecni nie pojmują, że prospołeczny humanizm może być lewicowo - socjalistyczny, ale może też mieć podstawy w rozsądnie ujętym kapitalizmie. Prospołeczny humanizm był praktykowany już przez moich prapradziadków - jeszcze prawie w feudalizmie. Uważali oni, że noblesse oblige, ale polscy nuworysze nawet mieszczańskiej moralności nie uznają. Nachapać się wszelkimi metodami, za wszelką cenę i później wrzeszczeć, "to moje pieniądze i od nich wara", a dowodem ich racji ma być jedynie słuszna i naukowa doktryna neoliberalizmu. Czyli doktryna wysuwająca na czoło najniższy ludzki instynkt chciwość - to ja już wolę głupotę doktryny temu instynktowi - w imię ogólnospołecznego dobra - przeczącą.
Nie opowiadam się za żadnym z byłych i obecnych ustrojów, czekam na nowy i chciałbym jeszcze przed śmiercią poznać choćby tylko jego wizje. Mnie interesuje co będzie za sto lat, bardziej od tego co już było.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z nowymi systemami politycznymi mam mieszane uczucia. Większość projektów, które znam, to albo neoliberalizm, albo anarchoekosojcalizm. Od tych projektów zdecydowanie wolałbym systemy polityczne istniejące w Unii Europejskiej, tylko funkcjonujące lepiej dzięki większej aktywności i odpowiedzialności rządzących się w ten sposób społeczeństw.
Wydaje mi się, że ważnym krokiem w stronę lepszej demokracji byłoby włączenie internetu w tryby głosowania i informowania o działaniach rządowych. Nie jestem jednakże zwolennikiem demokracji w 100% bezpośredniej. Uważam, iż wybranie na jakiś okres czasu rządu i członków parlamentu to dobry pomysł, bo głosowania mas nie koniecznie byłyby racjonalne i z pewnością byłyby ogromne problemy z tworzeniem jakichś strategii, działań wieloetapowych, krok po kroku.
Z pewnością obok pieniądza powinny istnieć inne, równie ważne punkty odniesienia.
1. Rozwój kraju 2. Wspieranie nauki 3. Wspieranie edukacji 4. Wspieranie integracji europejskiej 5. Walka o wolność słowa 6. Chronienie społeczeństwa przed narkotykami mentalnymi, takimi jak indoktrynacja religijna w dzieciństwie 7. Wspieranie potencjału ludzkiego - równość społeczna, jak najmniejsza ilość wykluczonych 8. Równouprawnienie kobiet i mężczyzn 9. Budowanie nowych form pracy, na przykład rozwój pracy na odległość, za pomocą internetu 10. Polityka dotycząca przyrostu naturalnego, kwestia emerytur, demografia. Tak aby starzy ludzie mieli godne emerytury, a młodzi nie byli zgięci do kolan przez nadmierne podatki, jednocześnie, żeby jedynym wyjściem nie był przyrost naturalny ponad miarę (chyba, że połączy się go z terraformingiem innej planety).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Z nowymi systemami politycznymi mam mieszane uczucia. Większość projektów, które znam, to albo neoliberalizm, albo anarchoekosojcalizm. Od tych projektów zdecydowanie wolałbym systemy polityczne istniejące w Unii Europejskiej, tylko funkcjonujące lepiej dzięki większej aktywności i odpowiedzialności rządzących się w ten sposób społeczeństw.Nie bardzo śledzę nowe projekty ekonomiczno-polityczne i dlatego nie zabieram w tych sprawach zbyt często głosu. Robię to tylko, gdy prymitywizm proponowanych rozwiązań przekracza granice powszechnej w naszym kraju głupoty. Gdy tylko jedna wizja zaślepionych chciwców zaczyna dominować nad dyskursem społecznym na naszym forum. Na przykład z dużą przyjemnością czytam merytoryczne wypowiedzi pana Szuro, choć nic nie mogę powiedzieć o jego poglądach politycznych. On coś wie o ekonomii i mówi to co wie, a nie wie to co mówi. Wielu z "ekonomistów" naszego forum, przedstawiających tu swoją jedynie słuszną wiarę, ma na temat ekonomii bardzo szczątkową wiedzę, albo nie ma jej wcale. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tak, to jest ciekawe - krok na drodze do nowoczesnego korporacjonizmu. Gdyby korporacje przejęły rolę państw, wtedy światłe spojrzenie na wszystkie warstwy im podlegające byłoby czymś nader istotnym. Ja jednakże wolałbym, aby korporacje były tylko jednym z elementów społecznej układanki i były pod ostateczną kontrolą rządów. Jednoczenie się państw w Unii Europejskiej, a może i w Panameryce, a może i w Azji, sprawia, że międzynarodowość korporacji nie koniecznie jest ich drogą do niezależności od państw. O ile sama jedna Polska niewiele ma do powiedzenia wobec wewnętrznej polityki Sony, czy Samsunga, o tyle Unia Europejska może (przynajmniej na swoim obszarze) te koncerny traktować nadal jako podlegającego ich regulacjom petenta i chyba tak powinno być, niezależnie od tego, na ile światłe są wewnętrzne mechanizmy w obrębie korporacji Sony, czy Samsunga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jan Rylew (3965 punktów) | > Korzystałem z:> szwecja.adamkowol.info/Tekst p. Adama Kowola nie ma daty opracowania, ale z jego treści wynika, ze został napisany w roku 1995. Cytat: "Dane te należy uzupełnić o olbrzymi dług publiczny sięgający 13% produktu krajowego brutto " Ze śmiechu można dostać zajadów  . Tekst wygląda "naukowo", ale dzisiaj można z pewnością powiedzieć że raczej z dziedziny "mniemanologii stosowanej" Upłynęło już 17 lat od tego czasu i przewidywania autora o koniecznym upadku państwa dobrobytu wskutek nadmiernej opiekuńczości nie sprawdzają się. Wystarczy spojrzeć na dane makroekonomiczne z ostatnich kilku lat (Źródła: EUROSTAT, Ministerstwo Finansów Szwecji) www.mg.gov(*)+krajami+UE+i+EFTA/szwecja.htm
|
|
| | | | | | | | | |  | | Celecrin (6386 punktów) |
>Upłynęło już 17 lat od tego czasu i przewidywania autora o koniecznym upadku państwa dobrobytu wskutek nadmiernej opiekuńczości nie sprawdzają się. Autor nie przewidywał w swojej pracy upadku państwa opiekuńczego w Szwecji. Tyle w temacie.
"Wiele wskazuje na to, że Szwecja pozostanie nadal państwem opiekuńczym, chociaż zakres tej opieki będzie skromniejszy niż obecnie."
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Upłynęło już 17 lat od tego czasu i przewidywania autora o koniecznym upadku państwa dobrobytu wskutek nadmiernej opiekuńczości nie sprawdzają się.> Autor nie przewidywał w swojej pracy upadku państwa opiekuńczego w Szwecji. Tyle w temacie.Tyle, a nawet więcej  . Cały tekst napisany jest pod tezę, że opiekuńcze państwo dobrobytu nie ma racji bytu w dzisiejszych warunkach. Świadczy o tym zwłaszcza rozdział 4. "Kryzys państwa dobrobytu" w którym autor chyba nie bezmyślnie kojarzy min. : "W państwie dobrobytu upatruje się źródeł kosztownego i nieefektywnego biurokratyzmu życia ekonomicznego ograniczającego wolność przedsiębiorstw i jednostki, jak również obniżającego konkurencyjność międzynarodową"z danymi o pogarszaniu się sytuacji gospodarczej państwa: "Lata dziewięćdziesiąte przyniosły w Szwecji głęboką recesję gospodarczą, kryzys finansów publicznych i olbrzymi deficyt budżetowy. Jest to największa recesja jaka występowała w tym okresie w krajach OECD. W ciągu trzech lat 1991-1993 produkt krajowy brutto obniżył się łącznie o 6%. Do tego należy dodać wysokie bezrobocie sięgające w 1993 roku 8% siły roboczej."Jest to wyjątkowo perfidna manipulacja, gdyż autor (chyba nie bezmyślnie) nie podaje przyczyn kryzysu lat 90. Pisze natomiast o nich Szwedka Anna Delik w 2005 (wkleję kilka cytatów, bo ta strona chyba już nie działa): "To prawda, że w początku lat 90. Szwecja przeżyła poważny kryzys. Nie był on jednak - jak się w Polsce twierdzi - spowodowany "rozwydrzeniem socjalnym"i dalej: "Szwedzki kryzys zaczął się dokładnie 25 września 1990, gdy mało znana nawet w Szwecji firma finansowa Nyckeln przyznała się do strat kredytowych rzędu 250 milionów SEK i ogłosiła niewypłacalność. I tak ruszyła lawina - zdarzało się, że bankrutowały 2-3 firmy finansowe jednego dnia, łącznie przestało istnieć 2/3 firm tego typu (a więc ponad 200). Z jednym wyjątkiem (Handelsbanken) zostały zachwiane wszystkie szwedzkie banki i rząd musiał powołać specjalne "bankowe pogotowie ratunkowe" (Bankakuten). Straty kredytowe osiągnęły sumę 200 miliardów SEK. Do tego dołączył się atak rynków walutowych na sztywny kurs korony."I dalej także interesująco: "Szwedzki kryzys opracowany był przez wielu ekonomistów (najdokładniejszą chyba analizę wykonał profesor Åbo Akademi, Ari Kokko). Wszyscy oni są zgodni, że przyczyną kryzysu była zbyt pośpiesznie przeprowadzona deregulacja rynku finansowego i to w okresie wyjątkowego "przegrzania" szwedzkiej gospodarki: pełne zatrudnienie (bezrobocie wahało się w granicach 1-1,5 proc.!), wysoka konsumpcja i wyjątkowo duże zyski wielkich szwedzkich koncernów z eksportu połączyły się z nadmiarem spekulacyjnego pieniądza, który szukał ujścia. Kryzys szwedzki był więc przede wszystkim kryzysem sektora prywatnego (to jego zadłużenie wzrosło o 50 proc. szwedzkiego PKB), miał charakter finansowy, a zapłacili za niego wszyscy podatnicy."> "Wiele wskazuje na to, że Szwecja pozostanie nadal państwem opiekuńczym, chociaż zakres tej opieki będzie skromniejszy niż obecnie."To dziwnie ambiwalentne stwierdzenie wobec ukrytej w tekście konkluzji o konieczności demontażu "państwa opiekuńczego". Owszem, autor jakby obiektywnie opisuje rzeczywistość, jednak wspomniane cechy tego tekstu pozwalają sądzić, że mamy do czynienia z indoktrynacją nowej generacji. Niby podaje się fakty lecz sposób ich zestawienia i niedomówienia podsuwa czytelnikowi określoną tezę.
|
|
| | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Myślę, że jest to tak intelektualnie mocne, iż szkoda nawet komentować. Też tak myślę, tylko zamiast "szkoda", dałbym "nie trzeba".
>Drodzy politycy, jest jeszcze wiele do zrobienia, by Polska stała się lepszym miejscem od życia. Z tym się chyba każdy zgodzi.
>Zgoda i dlatego dziwię się Polakom, ale może pamiętają nauczkę, którą dała im "Solidarność". Nie wiem czy to akurat "Solidarność", to raczej układy starej władzy z wierchuszką Solidarności.
>Ma Pan ogromną wiedzę ekonomiczną na temat mechanizmów społeczno-politycznych, gdzie mi tam do niej. Może warto porównać relacje cen do zarobków w krajach Unii Europejskiej? Szczególnie na przykładzie Polski te "rozdawnictwo" jest uwidocznione. Nie trzeba być ekonomistą, aby zauważać pewne zjawiska. Zresztą historia pokazuje, że ekonomika to takie wróżenie z fusów, zwykle służalcze wobec istniejącego systemu, a wyśmiewany przez socjalistów "wolny rynek" rządzi się swoimi prawami.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 4 | Artur@R (7115 punktów) | > Nie trzeba być ekonomistą, aby zauważać pewne zjawiska.<No pewnie....popatrzmy: > ekonomika to takie wróżenie z fusów<Acha, ekonomika to wróżenie z fusów, > "wolny rynek" rządzi się swoimi prawami.<a woly rynek to prawa...ciekawe, ciekawe. Ot, i "cudowna optyka"... "JK-eMowców" - wszystko jasne.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | > Dokładnie tak i dlatego obowiązkiem państwa jest dążenie do wyrównywania> tych szans. Tylko głupcy uważają, że jakiś tam ustrój (stan społeczny)> może być idealnym i jedynie słusznym. Natomiast humanizm wymaga> przyzwoitości, czyli dążenia aby było lepiej jak jest. Wszystkim, a> nie tylko jemu i jego najbliższymBynajniej, to co pan napsał raczej bardziej mi pasuje do socjalizmu. Obowiązki państwa to jedna abstrakcja, a żyjąc przez lata obserwuję do czego tak naprawdę dąży państwo: chce jak najlepiej wykorzystac ponencjał tkwiący we własnych obywatelach, niejako "przy okazji" zaspokajając jego potrzeby typu powszechna darmowa nauka, służba zdrowia, jakaś tam autonomia itp. Proszę iść do urzednika państwowego i przypomnieć mu o jego obowiązkach albo przyzwoitości gdy nalicza panu np. podatek w związku z zakupem samochodu (niedawno doświadczałem) a przekona się pan na własnej skórze, co u nas to w praktyce znaczy  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Bynajmniej to , co pan napisał raczej bardziej mi pasuje do socjalizmu.Nie uważam, aby idee socjalistyczne wraz z upadkiem demoludów zostały całkowicie skompromitowane (to tylko taka forma realsocjalizmu została skompromitowana), choć ja patrzę tu bardziej na rozwiązania socjaldemokratyczne państw skandynawskich. Z ważnym zastrzeżeniem.Uważam wszelkie ideologiczne wizje za ważne, ale w żadnym wypadku nie mogą one być ważniejszymi od praktyki życia. Uważam pragmatyzm i dostosowanie koncepcji do swoistości kulturowej danego państwa za najważniejsze. Ja jestem niewierzącym, w stosunku do wszystkich religii/ideologii.> Obowiązki państwa, to jedna abstrakcja, a żyjąc przez lata obserwuję do czego tak naprawdę dąży państwo: chce jak najlepiej wykorzystać potencjał tkwiący we własnych obywatelach, niejako "przy okazji" zaspokajając jego potrzeby typu powszechna darmowa nauka, służba zdrowia, jakaś tam autonomia itp.Nie obowiązki, a ich realizacja. Żyję już bardzo długo i nigdy nic tak do końca mi się nie podobało, ale niektóre wizje i niektóre realizacje oceniam wyżej, a inne niżej. Np wysoko oceniam politykę społeczną w państwach skandynawskich, a wiem, że nie ma ani ustrojów, ani rozwiązań idealnych. > Proszę iść do urzędnika państwowego i przypomnieć mu o jego obowiązkach albo przyzwoitości, gdy nalicza panu np. podatek w związku z zakupem samochodu (niedawno doświadczałem), a przekona się pan na własnej skórze co u nas, to w praktyce znaczy  Doświadczałem tego wielokrotnie. Zresztą napisałem już w tym wątku, iż stosunek polskich urzędników do interesantów bardzo mi się nie podoba, ale, pomimo że - i na szczęście - ani mnie, ani osób mi najbliższych bieda nie dotyczy, to jest mi łatwiej zrozumieć i współczuć tym skrzywdzonym przez los - czy nawet własną głupotę - od tych którzy mają trudności z biurokracją, czy płaceniem należnych danin na rzecz całej społeczności. Już mam taki skrzywiony charakter i co gorsza wcale nie chcę go zmienić. Nawet za duże pieniądze. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | Eee tam, zawsze można się zmienić na lepsze.. yyy pardon, iść za własną wrażliwością. Wszystko oczywiście pod warunkiem, że się chce i zauważa belkę w oku swoim, że tak biblijnie zaciągnę. Czy idee socjalistyczne miały czy też mają w sobie coś z humanizmu - bardzo odważna teza, ale może, może.. wymagałaby to bardziej dokładnego rozwinięcia o czym tu w ogóle mówimy. Bo chyba nie powie pan, ze nadopiekuńczość państwa w stylu "czy się stoi, czy się leży" albo centralne zarządzanie prowadziło w socjalizmie do czegoś dobrego. W stosunku polskiego urzędnika reprezentującego przecież Państwo do petenta istotnie jest coś aroganckiego. Zastanawiałem się kiedyś z czego to wynika. Zawsze gdy jestem w Urzędzie Skarbowym albo Państwowej Służbie Zdrowia (wprawdzie niezwykle rzadko bywam, ale jednak) uświadamiam to sobie z całą wyrazistością. Z resztą nie trzeba na tym usilnie myśleć, po prostu wyskakuje to na człowieka ZNIENACKA z całą swoją brutalnością, tylko podkulić ogon i wiać. Pewnie pan lubi swój - jak sam mówi - skrzywiony charakter i nie chce go zmienić, pytanie czy inni go lubią. Pytał pan kiedyś?  pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Pytał pan kiedyś?  Bez pytania, przez całe życie to odczuwam, ale co inteligentniejszy uczestnik naszego forum na ten temat może sobie sam udzielić, jakiejś tam przybliżającej, odpowiedzi. Pozdrowienia. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ja bym jednak zebrał swą śmiałość i zapytał, może nie jest aż tak źle jak mówią własne przeczucia. A może jednak gorzej Pana to bawi? Mnie wcale, a to jednak trochę poważniejsze forum. > Kto wie..  Jak to kto? Przecież Pan wie! www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,521761#w521972@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | Obrażalski, trochę humoru nigdy nie zawadzi, a umiejętność śmiania się z samego siebie jednak jest cenna. No tak, trochę poważniejsze ale czy zawsze? Proszę popatrzeć jak ludzie się tu niekiedy naparzają. I pan to nazywa poważnym?? Ale zostawmy to.
>Jak to kto? Przecież Pan wie!
Bynajmniej, tylko chwilowo wypuszczam i prowokuję. Ok, skoro to dla pana drażliwe to zamykamy temat.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Obrażalski, trochę humoru nigdy nie zawadzi, Zupełnie nie uważam się za obrażalskiego, a humor wprost jest wskazany. Tyle tylko, że każdy ma inne poczucie humoru i co innego go bawi.
"Śmiejesz się miła. O jak przyjemnie! Powiedz mi tylko? Do mnie, czy ze mnie?"
>a umiejętność śmiania się z samego siebie jednak jest cenna. No tak - a na jakiej podstawie Pan sądzi, iż poczucie dystansu do samego siebie ma Pan wyższe niż ja? Na podstawie wysokiej samooceny?
>Proszę popatrzeć jak ludzie się tu niekiedy naparzają. I pan to nazywa poważnym?? Napisałem tylko - "poważniejszy", a za wszystkich to już zupełnie nie odpowiadam. Na przykład Pan pisze zgodnie z własnym poczuciem humoru i powagi, a inni ze swoim.
>>>>Jak to kto? Przecież Pan wie! >Bynajmniej, tylko chwilowo wypuszczam i prowokuję. Bynajmniej «wcale, zupełnie, ani trochę» Bynajmniej ja nie rozumiem tego wypuszczania i prowokacji.
>Ok, skoro to dla pana drażliwe to zamykamy temat. Nie, nie jest drażliwy, tyle, że mało ciekawy i nie mający związku z wątkiem. Ponadto - poza ilością punktów - tu całkowicie nieweryfikowalny. Więc o czym tu mówić?
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | > Tyle tylko, że każdy ma inne poczucie humoru i co innego go bawi.To racja > No tak - a na jakiej podstawie Pan sądzi, iż poczucie dystansu do> samego siebie ma Pan wyższe niż ja? Na podstawie wysokiej> samooceny?Na takiej że bardzo się pan parę dni temu obruszył, a nawet jak widziałem chciał mnie odesłać z tego forum na Ksieżyc, a może Marsa. Prawda?  > >Proszę popatrzeć jak ludzie się tu niekiedy naparzają. I pan to nazywa poważnym??> Napisałem tylko - "poważniejszy", a za wszystkich to już zupełnie nie odpowiadam.Pisał pan ogólne o forum. Rozumiem że nie chodzi tylko o czytanie PANA postów na tym forum?  To forum jest trochę bardizej racjonalne niż np. na Onecie. Ale czy poważniejsze - kwestia dyskusyjna. Racjonalny nie znaczy przecież zawsze śmiertelnie poważny. > Na przykład Pan pisze zgodnie z własnym poczuciem humoru i powagi, a inni ze swoim.Dokładnie tak. Szanuję jednak również cudzy sposób bycia i wyrażania się. A pan? > Bynajmniej ja nie rozumiem tego wypuszczania i prowokacji.Ok, w takim razie nie będę już tego robił w ten sposób, szczgólnie rozmawiając z panem (jesli nadarzy się kiedyś taka okazja). > >Ok, skoro to dla pana drażliwe to zamykamy temat.> Nie, nie jest drażliwy, tyle, że mało ciekawy i nie mający związku z wątkiem.Ok, mówiąc bardziej otrwarcie: dla mnie to taka odskocznia. Panu się pewnie wydaje, że ktoś taki jak ja będzie już zartował i "robił sobie jaja" w swoim stylu przez następne 2 tygodnei heheh! Nie znamy się. Dla mnie to tylko chwilowa odskocznia od danego śmiertelnie poważnego... yy poważnieszego tematu, do którego czasem się wraca szybciej niż się przypuszcza. Trochę już siebie znam, proszę się nie bać  łącząc pozdrwienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Nie znamy się. Dla mnie to tylko chwilowa odskocznia od danego śmiertelnie poważnego... yy poważnieszego tematu, do którego czasem się wraca szybciej niż się przypuszcza. Trochę już siebie znam, proszę się nie bać  > łącząc pozdrwienia Nie boję się, ale bardzo proszę o trzymanie się tematu wątku. Takie są tu zasady.Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | >...trochę humoru nigdy nie zawadzi, a umiejętność śmiania się z samego siebie< Eeeeee tam, "goły tyłek z gaci pokazujesz" jedynie, ale to gag marnej jakości - a nieme filmy miały chociaż treść. >... tylko chwilowo wypuszczam i prowokuję.< A te "wypusty" bliższe trollowaniu niż inspirowaniu są, wiesz, "Idzie Grześ przez wieś, worek piasku niesie..."
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | > A te "wypusty" bliższe trollowaniu niż inspirowaniu są, wiesz, "Idzie> Grześ przez wieś, worek piasku niesie..." Ok, zgoda. Teraz Twoja kolej - czym mnie zainspirujesz panie prof?  Miłego dnia!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ok, zgoda. Teraz Twoja kolej - czym mnie zainspirujesz panie prof? Bardzo proszę o trzymanie się tematu wątku.@@@ .
|
|
| | |  | 9 na 9 | Anna Salman (16360 punktów) | >... najważniejsze jest psychiczne odczucie własnego miejsca w społeczeństwie. Pytanie - czy jestem coś wart i czy jestem komuś potrzebnym, a może jestem już tylko wykluczonym ze społeczeństwa człowiekiem śmieciem? Poruszył pan bardzo istotny problem - wykluczenie nie polega tylko na postrzeganiu w ten sposób czyjejś sytuacji życiowej. To jest w największym stopniu własne przekonanie. I nie ma znaczenia, w jakim społeczeństwie człowiek żyje, aczkolwiek większy procent wykluczonych mają raczej te wysoko zatomizowane. Przy czym z reguły następuje sprzężenie zwrotne - tak, jak bieda może prowadzić do wykluczenia, tak wykluczenie często staje się przyczyną biedy, powodując depresję, alkoholizm, narkomanię. Pewnie dlatego w czołówce HPI znajdują się kraje, niekoniecznie najzamożniejsze, ale najbardziej egalitarne, promujące raczej model współpracy, niż rywalizacji. Wyrzucanie poza nawias jakichkolwiek grup nie tylko obniża potencjał całego społeczeństwa, ale również - w przypadku osób starszych - rzutuje na poziom optymizmu młodszych pokoleń, bo one zaczynają widzieć swoją przyszłość w taki właśnie sposób. W socjologii funkcjonuje już od kilkudziesięciu lat określenie "śmierć społeczna" i dotyczy głównie ludzi starszych, postrzeganych często jedynie w kategorii "kosztów budżetowych". Dlatego od dłuższego czasu nerwowo reaguję na wyśmiewanie tzw. "moherów". To przecież grupa osób, często o dużym potencjale czasowym i intelektualnym, na którego zagospodarowanie nie ma pomysłu. Jakkolwiek ideologia RRM to nie moja bajka, jednak ci ludzie dzięki przynależności do pewnej wspólnoty odzyskali poczucie własnej wartości.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Poruszył pan bardzo istotny problem - wykluczenie nie polega tylko na postrzeganiu w ten sposób czyjejś sytuacji życiowej. To jest w największym stopniu własne przekonanie. I nie ma znaczenia, w jakim społeczeństwie człowiek żyje, aczkolwiek większy procent wykluczonych mają raczej te wysoko zatomizowane.[...] Pani Aniu, Pani samodzielnie myśli, a to błąd? Trzeba zawsze być w awangardzie klaskających!
Pozdrawiam serdecznie.
@@@
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... Pani samodzielnie myśli, a to błąd?> Trzeba zawsze być w awangardzie klaskających!Przepraszam i obiecuję, że już nie będę ...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >... Pani samodzielnie myśli, a to błąd?> >Trzeba zawsze być w awangardzie klaskających!> Przepraszam i obiecuję, że już nie będę ...  Ja sobie tak wielokrotnie tak obiecywałem i nigdy długo nie mogę wytrzymać. Wszędzie dostrzegam próby ideologicznego kitowania faktów przy realizacji maleńkich interesów, a klaskać się nie nauczyłem. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 |
| | | | |  | 4 na 6 | Artur@R (7115 punktów) | > W Polsce kwitną i takie kwiatki:> praca.wp.p(*)iadomosc.html?ticaid=1f3ed<...i czego to , tak "mniej-więcej" ma dowodzić? Bo zaiste trudno dociec. Znaczy się każdy może mieć własną firmę i zostać "Rockefellerem"? Czy tylko ten co "potrafi", a ten który nie to ...na "nawóz" pod te "kwiatki"? Wyjaśnij te "meandry swego ogródka"...bom tępy.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | szuro (1757 punktów) | >W Polsce kwitną i takie kwiatki:
A zastanawiał się Pan może z czego wynika taka a nie inna struktura zarobków w przedstawionym przez Pana artykule (chociażby spawacza). Polecam Panu sprawdzenie takich rzeczy jak niedopasowanie na rynku pracy w Polsce i na świecie. Polecam sprawdzić jak to wyglądało 10 lat temu. I uzupełnić jeszcze wiedzą z zakresu tego jak wygląda edukacja w zakresie szkół zawodowych. To co jest opisane w tym artykule wynika w prosty sposób z praw podaży i popytu. Zaznaczam również że nierównowaga na globalnych rynkach pracy trwa od wielu lat i na chwilę obecną ani sektor prywatny ani Państwo ani ich współpraca nie doprowadziły do znaczących zmian.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >W Polsce kwitną i takie kwiatki: W sumie zawsze mnie zaskakiwało to promowanie kształcenia uniwersyteckiego (które z założenia powinno być elitarne) połączone z likwidacją szkół zawodowych. Są zawody, które zawsze i wszędzie są niezbędne, np.: spawacze, fryzjerki, kucharze. Po co jakieś durne rankingi dyplomów wyższych uczelni, gdy np. mój kuzyn nie mógł znaleźć kierownika zmiany na budowie - technika, za naprawdę ciekawe pieniądze. Bardziej mnie irytuje, gdy kwalifikacje i doświadczenie przegrywają z zasadą kumoterstwa, a specjaliści za marne pieniądze pracują pod nadzorem "pociotków".
|
|
| | |  | 2 na 2 | Jacek_G (35558 punktów) | >Zaś od MOICH pieniędzy to wara!
Panie Andrzeju, a co by pan powiedział gdyby znalazł się ktoś mądry, który by te pana pieniądze jakoś sensownie zagospodarował w stylu "dania wędki, a nie ryby"? My tak swojsko lubimy narzekać na biedę i wykluczenie (to absolutnie nie ad persona do pana) ale popatrzmy sobie na takich Chińczyków, albo jeszcze lepiej na Chindusów z ich systemem kastowym i Agrawalami. I wtedy zobaczymy co to naprawdę znaczy wykluczenie. Byłem niedawno w Delhi i spacerowałem sobie ulicami stolicy tego ogromnego państwa o wielkim potencjale lduzkim a pewnie jeszcze większym jeśłi chdozi o naturalne bogactwa. Żal.. żal i jeszcze raz zjeżony włos. Osobiście myślę, że jakas tam doza wykluczenie jest w naszym swiecie nieodzowna (co nie znaczy, że sprawidliwa). Jednego motywuje to do ucieczki z "koła karmy" i do cięzkiej pracy, drugi siedzi z założonymi rekami bez szukania pomocy, ale i bez nadziei na nią, jeszcze inny na górze ze swoim bogactwem z czasem się deprawuje. Taki jest światy i niewiele na to można odgórnie proadzić, choć coś tam na pewno można. pozdrawiam Europejczyka
|
|
1 na 1 | szuro (1757 punktów) | >(...) niż "neoliberalizmem", jako wolnością do bezwzględnego wykorzystywania >słabszych i pazernego bogacenia się ich kosztem. Akurat tutaj to bym neoliberalizmu nie mieszał. Paradygmat o tym że głównym celem przedsiębiorstwa jest maksymalizacja zysku do niedawna był nie tylko powszechnie akceptowalny ale w praktyce jedynym możliwym. Dopiero od niedawna coraz powszechniejsze są teorie związane ze stakeholderami czy CSR.
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>(...) niż "neoliberalizmem", jako wolnością do bezwzględnego wykorzystywania> >>>słabszych i pazernego bogacenia się ich kosztem.> Akurat tutaj to bym neoliberalizmu nie mieszał.Jako tako znam ideologię oraz realizowaną politykę przez neoliberałów i takie mam właśnie przekonanie. pl.wikiped(*)82a_chicagowska_(ekonomia)> Paradygmat o tym że głównym celem przedsiębiorstwa jest maksymalizacja zysku do niedawna był nie tylko powszechnie akceptowalny ale w praktyce jedynym możliwym.Paradygmat ten jest stale aktualnym od bardzo dawna i sporo wcześniej nawet niż pojawił się kapitalizm (i warsztat zmienił się w przedsiębiorstwo), ale nadanie mu ekstremalnej formy - zysku za wszelką cenę - ja przypisuję dopiero neoliberalizmowi. > Dopiero od niedawna coraz powszechniejsze są teorie związane ze stakeholderami czy CSR.Mało interesuję się już ekonomią i niewiele wiem na ten temat. Może przedstawiłby Pan te idee w jakimś nowym wątku? Pozdrawiam. @@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | szuro (1757 punktów) |
>Paradygmat ten jest stale aktualnym od bardzo dawna i sporo wcześniej nawet niż pojawił się kapitalizm (i warsztat zmienił się w przedsiębiorstwo), ale nadanie mu ekstremalnej formy - zysku za wszelką cenę - ja przypisuję dopiero neoliberalizmowi. Ja osobiście upatruje przyczynę tej ekstremalnej formy w niekontrolowanym wzroście przedsiębiorstw i rozejście się funkcji właścicielskiej i zarządczej. Jeżeli chodzi o neoliberalnej podejście do mikro ekonomii do w nim upatruje przyczynę rozejścia się umiejętności pracy zespołowej w przedsiębiorstwie i jedną z przyczyn zmian w podejściu do pracy (wejście na rynek pracy pokolenia Y). Moim zdaniem sam paradygmat że jedynym celem przedsiębiorstwa jej zysk (jak uważał np. M. Friedman) nie oznacza jeszcze patologii. >>Dopiero od niedawna coraz powszechniejsze są teorie związane ze stakeholderami czy CSR. >Mało interesuję się już ekonomią i niewiele wiem na ten temat. Może przedstawiłby Pan te idee w jakimś nowym wątku? Z przyjemnością. Niestety chwile to musi potrwać bo muszę sobie odświeżyć materiały żeby nie popełnić faux pas. pozdrawiam
|
|
1 na 1 | Michał Panfil (387 punktów) | Biega to u nas duży problem. Ale myślę że statystyki są dużo niższe, ze względu na szarą strefę. Szacuj się ją u nas na 25-35% całego PKB (GUS-15%, OECD-29,4, ogólnie duży rozrzut). Ktoś musi te dobra wytworzyć a co za tym idzie i zabrać wypłatę pomijając te wszystkie podatki.
|
|
 | 3 na 3 | RadRado (1047 punktów) | Szara strefa istnieje w każdym państwie, ale nie jest tajemnicą, że jest wprost proporcjonalna do wysokości podatków i urzędniczych komplikacji. Zaczęliśmy dyskusję od obrazka, więc i ja dorzucę jeden z bardziej liberalnym spojrzeniem na ten problem: demotywatory.pl/3928889'Ktoś musi te dobra wytworzyć a co za tym idzie i zabrać wypłatę pomijając te wszystkie podatki.'
Czyli innymi słowy najbiedniejsi sami sobie tworzą alternatywny 'neoliberalny' system żeby przeżyć.
|
|
|  | 10 na 10 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Szara strefa istnieje w każdym państwie, ale nie jest tajemnicą, że jest wprost proporcjonalna do wysokości podatków i urzędniczych komplikacji. Zaczęliśmy dyskusję od obrazka, więc i ja dorzucę jeden z bardziej liberalnym spojrzeniem na ten problem: To jest tak dobre zobrazowanie liberalnego spojrzenia na rzeczywistość i głębokiego zrozumienia tego problemu przez neoliberałów, że szkoda tu go nie pokazać. To państwo jest suwerenem i nie okrada nikogo, a ten kto miga się od płacenia należnej daniny suwerenowi jest złodziejem i winien być ściganym, a nie nagradzanym. Całkowicie się zgadzam ze stwierdzeniem, że polska bieda nie potrzebuje żadnych charytatywnych upokarzających ją akcji. System wydobywania z wykluczenia społecznego powinien być wpisany w politykę państwa. Mimo, że nie wszyscy mamy jednakowe żołądki i nie wszyscy mają takie same potrzeby intelektualne, to wszyscy jesteśmy ludźmi żyjącymi w tym samym społeczeństwie i wszyscy ponosimy część odpowiedzialności za wszystkich. Nie małpujmy naszych rozwiązań od nikogo, ale uczmy się od wszystkich. www.krytyk(*)ejszenizdeficyt/menuid-77.html@@@ .
|
|
| |  | 2 na 4 | Pa1ryk (1539 punktów) | > To państwo jest suwerenem i nie okrada nikogo, a ten kto miga się od płacenia należnej daniny suwerenowi jest złodziejem i winien być ściganym, a nie nagradzanym.Tak, ale państwo demokratyczne nie powinno istnieć samo dla siebie. Kiedy widzę jak politycy działają w naszym kraju to chce mi się płakać. Wszyscy wiedzą, że mamy za dużą biurokrację. Co robią rządzący? Mówią jaka to biurokracja jest zła i że trzeba ją ograniczyć jednocześnie zatrudniają coraz więcej urzędników, a żeby mieć na to pieniądze podnoszą podatki. Wysokie podatki zwiększają koszty pracy a co za tym idzie bezrobocie. Politycy widząc większe bezrobocie chcą zwiększyć pomoc społeczną (program PiS), ale nie ma na to pieniędzy więc chcą znowu podnieść podatki  Ja się z demotem zgadzam. Myślę, że 90% ludzi w tym kraju chce pracować i żyć bez pomocy państwa i gdyby nie wysokie podatki (dochodowe i VAT) żyliby na w miarę wysokim poziome. Oczywiście państwo może i powinno pomagać ludziom, którym noga się podwinęła, ale ta pomoc nigdy nie powinna być bezterminowa i bezwarunkowa, bo pieniądze na nią nie biorą się z powietrza.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>To państwo jest suwerenem i nie okrada nikogo, a ten kto miga się od płacenia należnej daniny suwerenowi jest złodziejem i winien być ściganym, a nie nagradzanym.> Tak, ale państwo demokratyczne nie powinno istnieć samo dla siebie.Nie rozumiem. Ja państwo rozumiem podobnie do Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Państwo> Kiedy widzę jak politycy działają w naszym kraju to chce mi się płakać.Mnie też, ale są oni wynikiem naszych wyborów. > Wszyscy wiedzą, że mamy za dużą biurokrację.Ja nie wiem? Zestawiam ją z innymi cywilizowany krajami i w tym zestawieniu wcale tak źle nie wypadamy. Tak, ta biurokracja jest rzadko przyjazna obywatelowi, ale winy też bym poszukiwał najbardziej w polskiej mentalności. Prawie każdy uważa się za lepszego i mądrzejszego od innych. > Co robią rządzący? Mówią jaka to biurokracja jest zła i że trzeba ją ograniczyć jednocześnie zatrudniają coraz więcej urzędników, a żeby mieć na to pieniądze podnoszą podatki.A skąd Pan to wie? Jakim procentem budżetu państwa jest biurokracja (oczywiście tylko ta rządowa i samorządowa)? > Wysokie podatki zwiększają koszty pracy a co za tym idzie bezrobocie.Ogromna bzdura, jedynym podatkiem, którego obniżenie pobudza rynek jest VAT, a neoliberałowie najchętniej właśnie ten podatek podnoszą. > Politycy widząc większe bezrobocie chcą zwiększyć pomoc społeczną (program PiS), ale nie ma na to pieniędzy więc chcą znowu podnieść podatki  Płaciłem całe życie podatki i jestem dumnym z tego, chętnie będę - solidarnie według bogactwa - płacił większe. Tylko na co? Mnie program żadnej z istniejących partii nie przekonuje, a już PiS-u w szczególności. > Ja się z demotem zgadzam.Żyje Pan w wolnym kraju. > Myślę, że 90% ludzi w tym kraju chce pracować i żyć bez pomocy państwa i gdyby nie wysokie podatki (dochodowe i VAT) żyliby na w miarę wysokim poziome.Czysty idiotyzm na poziomie Korwina-Mike. Nie jest możliwym nie korzystanie z pomocy państwa, a im człowiek bogatszy tym z tej ogólnej kasy czerpie więcej. > Oczywiście państwo może i powinno pomagać ludziom, którym noga się podwinęła, ale ta pomoc nigdy nie powinna być bezterminowa i bezwarunkowa, bo pieniądze na nią nie biorą się z powietrza.Każdemu z nas nie podoba się wydawanie pieniędzy budżetowych na różne cele. Na przykład mnie wydawanie ich na Kościół, ale muszę się z tą podłą decyzją suwerena pogodzić. Gdyby Pan zechciał przeczytać ze zrozumieniem to co piszę, to zauważyłby Pan, że konkretną pomoc konkretnym ludziom uważam za wyjątkową - w przypadku złych zdarzeń. Natomiast uważam, że państwo ma obowiązek systemowo walczyć z wykluczeniem społecznym, ale jak to robić, to trzeba trochę poczytać trochę pomyśleć, a nie powtarzać neoliberalnych hasełek. @@@ . >
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Michał Panfil (387 punktów) | >ten kto miga się od płacenia należnej daniny suwerenowi jest złodziejem i winien być ściganym, a nie nagradzanym. Pan chyba nie jest świadomy łącznej wysokości płaconych podatków i tego co za to otrzymujemy. Zdziera się z nas skórę. W tym przypadku to "suweren jest złodziejem i winien być ściganym." Poza tym słowo "suweren" jest trochę przesadzone.
>Mnie też, ale są oni wynikiem naszych wyborów. Są wynikiem oddania (wyb. 2011) 5.5 mln głosów na PO. Z pewności w ponad 40 mln narodzie nie reprezentują nieskończonej mądrości, która pozwala robić z pozostałymi Polakami co tylko chcą. I mówić im na co przepieprzyć ich ciężko zarobione pieniądze
>>Wszyscy wiedzą, że mamy za dużą biurokrację. >Ja nie wiem? Zestawiam ją z innymi cywilizowany krajami i w tym zestawieniu wcale tak źle nie wypadamy. Tak, ale u nas to się przekłada na czas. Np. Raport do Doing Business Poland 2012 Banku światowego. Pozwolenie na budowę- 301 dni. rejestrowanie własności średnio 152 dni, płacenie podatków 292 h rocznie i wiele innych umiejscawiających nas na ok 100-150 miejscu na świecie.
>A skąd Pan to wie? Jakim procentem budżetu państwa jest biurokracja (oczywiście tylko ta rządowa i samorządowa)? Rządowa administracja publiczna w 2012 to 12mld + główne orany państwowe i kontroli 2mld Do tego ok 1 mld na urzędników samorządowych. Do tego ci poukrywani w kosztach różnych projektów i cywilnoprawnych.
>>Wysokie podatki zwiększają koszty pracy a co za tym idzie bezrobocie. >Ogromna bzdura,... Dziesiątki raportów krajowych, międzynarodowych i pozarządowych potwierdzają tą tezę jako jeden z głównych czynników hamujących wzrost zatrudnienia i rozwoju rynku. Tym bardziej że każdy kto produkuje coś przy pomocy ludzi rozważa przerzucić to do Chin.
>a im człowiek bogatszy tym z tej ogólnej kasy czerpie więcej. Zgadzam się w stu procentach, ten system jedzie na biednych jak się da. Zdecydowana większość podatków płacą właśnie oni. Bogaci je ominą albo przerzucą na biednych.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | Panie Michale, pan pozwoli że zapytam: proszę zgadnąć jaka jest wysokosc podatków w takich np. Niemczech: wyzsza czy niższa niż u nas w Polsce? Druga sprawa to Chiny. Proszę strzelić ile zarabia tam średnio inżynier, biorąc pod uwagę że np. polski zarabia 100%. Tą osatnią sprawę zweryfikowałem ostatnio z kolegami Chińczykami z Szanghaju (najnowocześneisze i najlepiej płacące miasto w Chinach) pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | Michał Panfil (387 punktów) | >Panie Michale, pan pozwoli że zapytam: proszę zgadnąć jaka jest wysokość podatków w takich np. Niemczech: wyższa czy niższa niż u nas w Polsce? Nie jestem za dobry w zgadywaniu, więc sprawdziłem: Dochodowy (PIT)- 0-16-45% CIT- 25% liniowy- 15% + handlowy 15% + 5% dla najbogatszych Duży Biznes razem z income i trade tax ok 30 % Świadczenia socjalne ok. 27% wynagrodzenia brutto. Dywidendy- 25% Podatek od nieruchomości - lokalnie ustalany Przychody od zysków kapitałowych - brak *Dane z różnych tematów Wikipedii (może średni wiarygodnie, ale nie znam niemieckiego) Wydają się mniejsze dla najbiedniejszych
>Druga sprawa to Chiny. Proszę strzelić ile zarabia tam średnio inżynier, biorąc pod uwagę że np. polski zarabia 100%. Z danych wynika że pracownik produkcji ok 600-700 zł (ale wiadomo jak to z danymi z chin). Co do inżyniera biorąc pod uwagę ich koniunkturę to obstawiam że 130-140% Polskich wyników.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | No właśnie. To co pan zacytował z Wikipedi, w praktyce daje Niemcom około 40-50% urobku netto z kwoty brutto którą zarabiają (u nas 65-70%). A więc patrząc na same procenty w Niemczech jest gorzej niż u nas. Oczywiscie coś za coś, ta infrastruktura niemiecka z siecią autostrad i linii szybkiej kolei nie wzięła się z niczego, że o służbie zdrowia z aprobatą tylko wspomnę (sam doświadczyłem) W kwestii Chin niestety błąd w myśleniu, ale na pocieszenie powiem że też tak myślałem. Chińczyk-dykrektor w oddziale mojej firmy w Szanghaju w wieku 45 lat zarabia tyle, aby jeździł paroletnim Nissanem wielkosci Fiata Punto, miał około 70m2 mieszkanie w zamkniętym szlabanami osiedlu bloków. W środku bez rewelacji, jak u nas. Liniowy inżynier natomiast zarabia około 60-70% naszej płacy, podczas gdy ceny w Sznaghaju za żywność to około 90% krakowskich, a za 1m2 mieszkania około 20-30km od centrum (a więc ciągle w tym 23mln molochu) to 100-110% krakowskich (obserowwałem banery podczas jazdy samochodem na takie i inne delegacje). Ten boom chiński dobrze wygląda na papierze i w naszych sklepach z ich towarami, w praktyce przekładna się tak sobie na ten 1.3mld naród. Ale infrastruktury, przynajmniej na wschodnim wybrzeżu faktycznie mozemy im pozazdrościć, jest po prostu powalająca - pytanie tylko czy dostępna dla zwykłego człowieka, skoro NIKT z liniowych inżynierów w tym chińskim oddziale nie ma samochodu. pozdrowienia
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Panfil (387 punktów) | > No właśnie. To co pan zacytował z Wikipedi, w praktyce daje Niemcom około 40-50% urobku netto z kwoty brutto którą zarabiają (u nas 65-70%).Może mała korekta zależeń dla Polski: Przeciętne wynagrodzenie wg GUS za II kw. 2012 to 3496 zł + ZUS [płacony przez pracodawce] = 3496+681= 4177 ZUS [pracownika] =479 Cały ZUS dla 4177 zł to 1161 PIT- (3496-479)*18%= 543 zł Z całkowi kwoty przeznaczonej na opłacenie stanowiska pracy pozostało 2743zł Opodatkowanie na poziomie ok 35% kadry.infor.pl/kalkulatory/skladki_zus.htmlPonad 60% gospodarstw domowych ma samochody osobowe, średnio rocznie (2011) spala 1000 l. przy czym połowa to podatki więc mamy miesięcznie 250 zł akcyzy itp. Ze struktury wydatków gospodarstw, szacuje się realną wartość vat'u na ok 15%, czyli kolejne 411 zł do kiesy państwa. 2743-250-411= 2082 zł I już tu osiągnęliśmy realną stopę opodatkowania poziomie na 50%. A można by dalej wyliczać, a potem doszukiwać się jak zmniejszył by się koszt produktów gdyby nie ich koszty podatkowe. Trudno tu dociec prawdy, ale są bardzo rożne głosy od 65 do 90%.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek_G (35558 punktów) | Bardzo ciekawe wyliczenie, nie do końca byłem tego świadom. Dziękuję. Ale ale, gdyby tak iść dalej to nauczyciel miałby sporą sumkę w tym bilansie in +  To co ja podawałem o Niemcach, to jest ich własna spowiedź (personalna) zapewne z pasków wypłat. U nich można by podliczyć tak samo jak pan podał, jednak w tej kwestii nie za bardzo mam dane. A więc jeszcze raz: procent gołych pieniędzy wypłacanych pracownikowi przez tą samą firmę w Polsce a Niemczech z całej puli brutto jest na niekorzyść Niemców. Co z tego wynika? Ano to, ze nie za bardzo jest sens spierać się o goły procent, raczej o to czy te pieniądze są wydawane z sensem, czy też nie. Akcyza na paliwo: ja pod nią słabo podlegam (choć mam samochód, a nawet motor) bo jezdżę do pracy gównie rowerem lub chodzę na piechotę, co polecam każdemu który ma tak do 15 km i tylko swoje 4 litery do przewiezienia. Dojazd to jest niemały udział w kosztach, pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Panfil (387 punktów) | > nie za bardzo jest sens spierać się o goły procent, raczej o to czy te pieniądze są wydawane z sensem, czy też nie.Trudno by o lepszą puentę
|
|
| | | | | | |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Nie jestem za dobry w zgadywaniu, więc sprawdziłem:< W sprawdzaniu też nie jesteś za dobry. Wypisałeś parę bzdur nie mających potwierdzenia w rzeczywistości.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Panfil (387 punktów) | > W sprawdzaniu też nie jesteś za dobry. Wypisałeś parę bzdur nie mających potwierdzenia w rzeczywistości.Niezwykle wartościowa wypowiedź  Powiedz jak jest naprawdę to wszyscy będziemy mądrzejsi.
|
|
| | | |  | | Pa1ryk (1539 punktów) | > Ja nie wiem? Zestawiam ją z innymi cywilizowany krajami i w tym zestawieniu wcale tak źle nie wypadamy.127 miejsce na świecie w 2011 roku. gb.pl/gosp(*)m-podatkowy-zmora-polakow.html> A skąd Pan to wie? Jakim procentem budżetu państwa jest biurokracja (oczywiście tylko ta rządowa i samorządowa)?W 2009 roku wydatki na administracje to ponad 50mld zł. Przepraszam, nowszych danych nie miałem czasu szukać, chodzi mi tylko o zarys. > Płaciłem całe życie podatki i jestem dumnym z tego, chętnie będę - solidarnie według bogactwa - płacił większe. Tylko na co?I to jest kluczowe pytanie. Gdyby te pieniądze były dobrze inwestowane nie miałbym problemu. Też płacę podatki, uczciwość jest więcej warta niż kilka złotych. > Czysty idiotyzm na poziomie Korwina-Mike. Nie jest możliwym nie korzystanie z pomocy państwa, a im człowiek bogatszy tym z tej ogólnej kasy czerpie więcej.Do JKM mi daleko, nawet bardzo. Natomiast sam pan przyzna, że nakładanie podatków na uczciwie pracujących i utrzymywanie ludzi, którzy nie pracują nie jest zbyt motywujące. Szczególnie jak widzi się ludzi, którzy nie pracowali nigdy ale im się należy i od państwa/samorządu dostają od zawsze. > Każdemu z nas nie podoba się wydawanie pieniędzy budżetowych na różne cele. Na przykład mnie wydawanie ich na Kościół, ale muszę się z tą podłą decyzją suwerena pogodzić.Tu jest właśnie problem. Mnie boli to, że rząd podnosi podatki i utrudnia życie uczciwym ludziom mimo, że nie musi tego robić, bo podobne, a nawet większe pieniądze można zaoszczędzić poprawiając system podatkowy, walcząc z rozrastającą się administracją czy choćby zabrać pieniądze kościołowi. W dodatku byłyby to działania korzystne także w dłuższej perspektywie. Rząd tego nie robi bo się boi. Woli narazić się całemu społeczeństwu po równo niż zabrać grupą, które dostają za dużo. Rządzą nami ludzi bez ambicji, celów i odwagi. > Natomiast uważam, że państwo ma obowiązek systemowo walczyć z wykluczeniem społecznymZgoda. Ale pod warunkiem, że ludzie wykluczeni chcą z tego wykluczenia wyjść. Państwo ma dawać perspektywy, nie utrwalać biedę.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Ja nie wiem? Zestawiam ją z innymi cywilizowany krajami i w tym zestawieniu wcale tak źle nie wypadamy.> 127 miejsce na świecie w 2011 roku.> gb.pl/gosp(*)m-podatkowy-zmora-polakow.htmlBezsensowna jest rozmowa z Panem:>Wszyscy wiedzą, że mamy za dużą biurokrację. Ja nie wiem? Zestawiam ją z innymi cywilizowany krajami i w tym zestawieniu wcale tak źle nie wypadamy. Na co Pan odpowiada podając link, że: Najkorzystniejsze dla przedsiębiorców systemy podatkowe mają obecnie Malediwy, Katar i Hong Kong - wynika z raportu Paying Taxes 2012, opracowanego wspólnie przez Bank Światowy, International Finance Corporation (IFC) oraz PricewaterhouseCoopers (PwC).
Pośród 183 badanych państw, Polska znalazła się dopiero na 127. miejscu, między Zimbabwe a Tanzanią. Bank Światowy, IFC oraz PwC od kilku lat tworzą raport Paying Taxes, w którym badają wszystkie podatki oraz składki, które w danym roku musi odprowadzić na rzecz państwa średniej wielkości przedsiębiorstwo. Chodzi m.in. o koszty pracy czy składki na ubezpieczenie społeczne.> >>>A skąd Pan to wie? Jakim procentem budżetu państwa jest biurokracja (oczywiście tylko ta rządowa i samorządowa)?> W 2009 roku wydatki na administracje to ponad 50 mld zł. Przepraszam, nowszych danych nie miałem czasu szukać, chodzi mi tylko o zarys.Nie wiem, skąd Pan wziął tą liczbę i czego ona dotyczy. Mnie też chodzi tylko o zarys i tu go Pan znajdzie: blogi.ifin(*)/09/29/biurokratyczne-zagadki/> >>>Płaciłem całe życie podatki i jestem dumnym z tego, chętnie będę - solidarnie według bogactwa - płacił większe. Tylko na co?> I to jest kluczowe pytanie.> Gdyby te pieniądze były dobrze inwestowane nie miałbym problemu.I chrześcijanie raj po śmierci obiecują i komuniści już za życia go obiecywali, a rzeczywistość jak skrzeczała tak skrzeczy. Nie wierzę w żadne raje i idealne rozwiązania, chodzi mi tylko o permanentną optymalizację. Też chciałbym lepszych inwestycji, ale czy choć my dwaj zgodzilibyśmy się, które to te najlepsze? > Też płacę podatki, uczciwość jest więcej warta niż kilka złotych.Całkowicie się z Panem tu zgadzam. Ponadto mam satysfakcję z własnego udziału w społecznych kosztach funkcjonowania mojego państwa. To rodzaj patriotyzmu. > Natomiast sam pan przyzna, że nakładanie podatków na uczciwie pracujących i utrzymywanie ludzi, którzy nie pracują nie jest zbyt motywujące.Mam już spore doświadczenie życiowe i parę przeczytanych książek co nakazuje mi mieć spore wątpliwości w "ludzi uczciwie pracujących" wśród ludzi tą "uczciwą prace" podkreślających. Zresztą inteligentni ludzie od "uczciwej pracy" się migają i dobrze pracują tylko wtedy, gdy przynosi im to satysfakcję materialną, albo moralną. Dla mnie demotywacją mogła być tylko głupia i mało płatna praca. Gdy dawała mi satysfakcję, to mniej nawet na materialne gratyfikacje patrzyłem. > Szczególnie jak widzi się ludzi, którzy nie pracowali nigdy ale im się należy i od państwa/samorządu dostają od zawsze.Pan im zazdrości? Ja im współczuję! To też ludzie, a nawet co inteligentniejsze zwierzęta to słabszych wspierają. Jest to poważny problem społeczny i obowiązkiem społeczeństwa jest poważnie się nim zajmować, choć ze świadomością, że są tacy, którym już nic nie pomoże. Tylko tacy mają też od Boga dzieci, którym żaden Bóg ni cholery pomóc nie chce i uważa zgodnie z doktryną neoliberalną, że cierpią słusznie za grzechy rodziców. > >>>Natomiast uważam, że państwo ma obowiązek systemowo walczyć z wykluczeniem społecznym> Zgoda.> Ale pod warunkiem, że ludzie wykluczeni chcą z tego wykluczenia wyjść.Bez żadnych warunków. Państwo winno tak czynić w ogólnospołecznym interesie, a jeżeli ma słabe wyniki to tylko znaczy, że słabe metody zastosowali. Sam nigdy nie byłem ideałem, czyniącym tylko dobrze. Natomiast zawsze przynajmniej o to się starałem. Dlatego też od nikogo nie wymagam idealności w niczym, wystarcza mi staranie o to aby było lepiej. Nikt wszystkich rozumów nie pozjadał i wszystkiego nie wie, ale mądrzy ludzie stale się uczą i wiedzą coraz więcej i właśnie na tym nasza mądrość polega. Na stałym staraniu się aby być lepszym i wśród ludzi i dla ludzi. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | |  | | Pa1ryk (1539 punktów) | >Ponadto mam satysfakcję z własnego udziału w społecznych kosztach funkcjonowania mojego państwa.
Ja nie mam.
>Nie wierzę w żadne raje i idealne rozwiązania, chodzi mi tylko o permanentną optymalizację.
A ja chciałbym choć trochę uczciwości.
>Bez żadnych warunków.
Czyli rodzinie alkoholików należy dać tyle żeby i na wódę i na chleb starczyło. Świetnie. To się nazywa dobrze wydane pieniądze podatników.
>Państwo winno tak czynić w ogólnospołecznym interesie, a jeżeli ma słabe wyniki to tylko znaczy, że słabe metody zastosowali.
Więc trzeba ponieść podatki i stosować dalej.
>Tylko tacy mają też od Boga dzieci, którym żaden Bóg ni cholery pomóc nie chce i uważa zgodnie z doktryną neoliberalną, że cierpią słusznie za grzechy rodziców.
Nie wydaje mi się żeby konserwacja tej sytuacji w jakikolwiek sposób tym dzieciom pomogła, a pan właśnie to proponuje. Utrzymywanie rzeszy "wykluczonych" przez państwo, ludzi którzy nie mają żadnych perspektyw z winy swoich rodziców i tego państwa właśnie, które żeby mieć pieniądze wysokimi podatkami zdusiło gospodarkę i rynek pracy. W takiej sytuacji nie pozostaje rzeczywiście nic innego jak otworzyć flaszkę, a żę akcyza wysoka to przynajmniej większość pieniędzy się zwróci.
>Dlatego też od nikogo nie wymagam idealności w niczym, wystarcza mi staranie o to aby było lepiej.
Podobnie myślą nasi rządzący. Ja jednak chyba pójdę pod prąd i będę wymagał efektów nie chęci.
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Zanim zacznie się pisać warto nauczyć się czytać ze zrozumieniem.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | |  | 6 na 6 | Kuba K. (3909 punktów) | >Ja się z demotem zgadzam. >Myślę, że 90% ludzi w tym kraju chce pracować i żyć bez pomocy państwa i gdyby nie wysokie podatki (dochodowe i VAT) żyliby na w miarę wysokim poziome.
Tyle tylko, że rodzice dzieci do których kierowane są przeróżne akcje pomocowe i charytatywne, najczęściej się do tych 90% nie zaliczają, a już określenie, że "państwo polskie okrada tych rodziców" jest kompletnie idiotyczne (chyba, że przez okradanie autor rozumiał podatek akcyzowy wliczony w cenę gorzały).
|
|
| | | |  | -1 na 3 | coreless (16088 punktów) |
>Tyle tylko, że rodzice dzieci do których kierowane są przeróżne akcje pomocowe i charytatywne, najczęściej się do tych 90% nie zaliczają...
Między innymi namiętnie chlają wódę, przepuszczają majątek na fajki i inne bajery, a dzieci mają gdzieś. Zresztą kto normalny przywiązuje się do "wypadków przy pracy"?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Między innymi namiętnie chlają wódę, przepuszczają majątek na fajki i inne bajery, a dzieci mają gdzieś. Zresztą kto normalny przywiązuje się do "wypadków przy pracy"? Czytelnik 'coreless' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,521761To uzupełnia Pański poziom dyskursu. Gratuluję. Tak, trzymać! @@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
>To uzupełnia Pański poziom dyskursu.
Ja to nazywam zdrowym rozsądkiem. Żonglowanie dyskursem o biednych 'biednych' oraz skrzywdzonych i poniżonych 'skrzywdzonych i poniżonych' i podobnego rodzaju bredniami zostawiam bez żalu Wielkim Magom w rodzaju Baumana. Ja na to nie mam czasu - chwilowo zajmuję się bardziej przyziemnymi rzeczami, na przykład zarabianiem kasy lub kombinowaniem, gdzie by tu kasę zarobić. W międzyczasie poczytuję jedynie "Myśli nowoczesnego Polaka" (wiadomo kogo). Biednym 'biednym' oraz skrzywdzonym i poniżonym 'skrzywdzonym i poniżonym' głęboko współczuję, ale w specyficzny sposób. Jak ktoś jest biedny, to widocznie na to zasłużył, a więc mu się należało. Współczuję mu, że jest jaki jest.
|
|
| | | | | | | |  | | coreless (16088 punktów) |
Bo tak!
|
|
| | | | | | | | | |  | | coreless (16088 punktów) | > O Proroku nasz zjednoczony ze Stwórcą, prorokuj nam dalej na tym forum!  Baumanowi i tak nie dorównam. Trudno się zresztą mierzyć z największym prorokiem żydowskim od czasów Marksa, a może nawet samego Mojżesza.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) | >Jak ktoś jest biedny, to widocznie na to zasłużył, a więc mu się należało. Współczuję mu, że jest jaki jest. Że też taki geniusz musi zajmować się "zarabianiem kasy lub kombinowaniem, gdzie by tu kasę zarobić" zamiast napisać bestseller "Jak być młodym, zdrowym i bogatym" i napełnić świat bogactwem wszechogarniającym. Wybacz, ale stopień skretynienia tego co piszesz jest ekstremalny - np. gdyby w Twojej okolicy obudziło się z letargu zasłużonej biedy z pięciu takich jak Ty i stworzyło Ci konkurencję cała Twoja mądrość zapewne odparowałaby jak sen jaki złoty.
No ale może ja się mylę ino jakoś nie widzę by bajędy piewców kariery od pucybuta do milionera i powszechnej szczęśliwości w walce o byt miały szansę spełnienia kiedykolwiek w historii ludzkości. Może Ty opowiesz dlaczego przypadkowe społeczeństwa przez tysiąclecia są tak odporne na oczywiste recepty corelessa, albo od razu zastosuj je wśród odpowiednich ufoludków.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | > No ale może ja się mylę ino jakoś nie widzę by bajędy piewców> kariery od pucybuta do milionera i powszechnej szczęśliwości> w walce o byt miały szansę spełnienia kiedykolwiek w historii> ludzkościEj no, nie oglądałeś "Milionera z przedmiescia"??  Oczywiście żaruję. Ale ale, nie trzeba od razu błyszczeć i być milionerem żeby wyjść z nizin społecznych na prostą. Nie popadajmy w skrajnosci, chyba nie życzysz nikomu takiej kariery jak Michael Jackson "cudowne dziecko"  U mnie w rodzinie jest kuzynka która wyszła raczej za bidnego mola ksiażkowego z wielodzietnej rodziny. Sama z resztą taka jest. Jej mąż swoją wytezoną pracą, nie mając grosza przy duszy na poczatku pracował nieraz w 3 szkołach. Kuzynka pracowała na wysypisu śmieci jako biolog, specjalistka od higieny. Najpierw mieli malutką jednopokojową klitkę i dwójkę dzieciaków w niej, potem zmienili to na niewiele większe mieszkanie. Później gościu zaciągnął kredyt i kupił z bratem wielgachny dom, w międzyczasie zrobił doktorat na Uniwersytecie Mickiewicza i urodziło im się trzecie dziecko. Zawsze ze szczerym podziwem i trzeba też uczciwie powiedzieć - powątpiewaniem patrzyłem ,jak żągluje tymi wszystkim kredytami pootwieranymi chyba na 10 rachunkach, spłacając jeden drugim itp. Jednak dziś dom jest prawie spłacony i w 100% wykończony a facio robi habilitację. Po co im miliony, skoro za tysiące mogą całkiem sensownie żyć? pozdrowienia
|
|
| | | | | | |  | | Celecrin (6386 punktów) | >Jak ktoś jest biedny, to widocznie na to zasłużył, a więc mu się należało. Współczuję mu, że jest jaki jest. Nie mieszajmy w to religii. Karma to jedno z narzędzi kontroli ludzi.
Urodziłeś się w rodzinie alkoholików, jako 6 dziecko? Wujek Cię gwałci? Byłaś niegrzeczna w poprzednim życiu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | >Urodziłeś się w rodzinie alkoholików, jako 6 dziecko? Wujek > Cię gwałci? Byłaś niegrzeczna w poprzednim życiu.
"Odzierasz z fikcji" pojęcie karmy w stylu dośc makiawellicznym. A co mówi o tym Słownik Wyrazów Obcych: "Wyraz używany tylko w liczbie pojedynczej, jedno z najważniejszych pojęć w hinduizmie i buddyzmie, oznaczające sumę dobrych i złych uczynków człowieka w jego obecnym życiu, która wpływa na to, jakie będzie następne wcielenie tej osoby w łańcuchu reinkarnacji: Im lepsza jest karma, tym wyższe wcielenie w łańcuchu reinkarnacji, zwanym sansarą. Karman nie jest systemem nagród i kar, które rozdziela Bóg, lecz prawem naturalnym, podobnym do prawa ciążenia" Są dwie rzeczy: los, któy rzeczywiscie bywa rózny i chęc zawładnięcia ludźmi. Zauważ że starożynych religiach biedni mnisi niekoniecznie uzywali określenia "karma" tylko po to aby wioska nie rozbiegła im się z ich kościołów. Karma to jedno z religinych tłumaczeń obiektywnego zjawiska, że biedny człowiek zazwyczaj rodzi ułomne życiowo dziecko itp. Współczesna psychologia zauważając "bici biją" i definiując pojęcie traumy pokoleniowej wcale nie mówi że masz w tym tkwić dalej bo wujek, bo ciocia itp. Raczej zachęca do zmiany. Podobnie buddyzm i chinduizm na swój prymitywny sposób zachęcały do dobrych uczynków aby wspinać się pod drodze "karmy". pozdrowienia
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >>>>To uzupełnia Pański poziom dyskursu. >Ja to nazywam zdrowym rozsądkiem. Żonglowanie dyskursem o biednych 'biednych' oraz skrzywdzonych i poniżonych 'skrzywdzonych i poniżonych' i podobnego rodzaju bredniami zostawiam bez żalu Wielkim Magom w rodzaju Baumana. Ja na to nie mam czasu - chwilowo zajmuję się bardziej przyziemnymi rzeczami, na przykład zarabianiem kasy lub kombinowaniem, gdzie by tu kasę zarobić. W międzyczasie poczytuję jedynie "Myśli nowoczesnego Polaka" (wiadomo kogo). Biednym 'biednym' oraz skrzywdzonym i poniżonym 'skrzywdzonym i poniżonym' głęboko współczuję, ale w specyficzny sposób. Jak ktoś jest biedny, to widocznie na to zasłużył, a więc mu się należało. Współczuję mu, że jest jaki jest. Jesteśmy różni i to jest cenne, ale ja - o ile prezentuję swoje poglądy - to ich nikomu nie narzucam, nie twierdzę, że są jedynie słuszne. Nie rzucam się z pasją na inaczej myślących, nie wstawiam im minusów. Podejmuję polemiki na argumenty. Ja po prostu jestem niewierzący. Nie wierzę chrześcijanom, muzułmanom, komunistom i neoliberałom. Czytam - czasem nawet piękne hasełka - ale widzę, że służą tylko dla pokrywania maleńkich interesów. Każda wiara nas ogranicza, a im jest głębsza, to tym bardziej. W dzisiejszej Polsce dwie religie - wydawałoby się sprzeczne - są obie bardzo społecznie groźne, to katolicyzm i neoliberalizm. Są one mocno powiązane pomimo - wydawałoby się całkowicie odmiennych inspiracji. Staram się to pokazać, a każdy niech sam sobie wyciągnie z tego wnioski i opowiada się z tym co mu odpowiada. Minusa Panu nie kliknę, gdyż uważam, że ma Pan takie same prawo do własnych poglądów jak ja, a to że się z nimi całkowicie nie zgadzam, to przecież napisać tu mogę. Mam argumenty, a nie tylko wiarę we własną słuszność!
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | coreless (16088 punktów) |
To jest pewne, że nawet miliardy dolarów nie mogą trwale rozwiązać problemu biedy. Skoro tak, to dajmy spokój miliarderom, których pieniądze i tak niewiele tu mogą zaradzić. Biedni, nie bądźcie egoistami! Niech chociaż bogaci cieszą się na ziemi namiastką szczęścia!
|
|
| | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Myślę, że 90% ludzi w tym kraju chce pracować i żyć bez pomocy państwa i gdyby nie wysokie podatki (dochodowe i VAT) żyliby na w miarę wysokim poziome. Każda wiara to upośledzenie zdolności poznawczych umysłu - bez różnicy czy ktoś się da otumanić Wojtyle czy Balcerowiczowi.... Jak się mają Twoje banialuki do rzeczywistości? Z odniesieniem do całej historii ludzkości poproszę
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | > Każda wiara to upośledzenie zdolności poznawczych umysłu - bez różnicy czy> ktoś się da otumanić Wojtyle czy Balcerowiczowi....Niby tak, z tym że umysł ludzki tak już jest skonstruowany że ma tą swoją logiczną półkulę która rozumuje i próbuje wszystko co widzi wytłumaczyć. Cóż poradzić że często na siłę, ale jednak. Uważasz że tłumaczenie sobie zjawiska burzy przez ludzi antycznych (nie znajjących mechaniki jonizacji ni elektrycznosci statycznej) gniewem Thora, Zueusa tudzież Perkuna jest dowodem ich upośledzenia? Dośc proste, żeby nie powiedziec naciągane  Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Uważasz że tłumaczenie sobie zjawiska burzy przez ludzi antycznych (nie znajjących mechaniki jonizacji ni elektrycznosci statycznej) gniewem Thora, Zueusa tudzież Perkuna jest dowodem ich upośledzenia? Dośc proste, żeby nie powiedziec naciągane  Sam sobie naciągasz.  Szukanie odpowiedzi rzecz ludzka i dobra. Ględzenie idiotyzmów wbrew całej wiedzy o realnym świecie to rzecz inna. A takim ględzeniem są i brednie religijne, i wolnorynkowe.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | Wiesz, naciąganie w pewnych romantycznych warunkach pewnych gumowych przyrzadów na inne narządy bywa czasem nieodzowne  Otóż to, szukanie odpowiedzi rzecz ludzka i dobra. Pytanie tylko czy o tym realnym świecie i ględzeniu idiotyzmów wie sam ględzący, czy tez nie. Większośc rzeczy jest względna: dla Ciebie to idiotyzm, dla niego sacrum i silne wewnętrzne (niestety nieraz błędne) przekonanie. Ja nei byłbym taki szybki, gościu po prostu jeszcze czegoś nie wie - ot i cała sprawa. Ale się kiedyś dowie (może). Po co się na niego wściekać? Bidny człowiek i tyle  pozdrawiam
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ag-nes (2295 punktów) | > Myślę, że 90% ludzi w tym kraju chce pracować i żyć bez pomocy państwa ...Może i chce pracować i żyć bez pomocy, ale chcieć a móc to drobna różnica. Bo niektórym pracującym, cyferki na kontach nie pozwolą żyć bez pomocy. Cytat:2/3 Polaków zarabia poniżej średniej krajowej. Co więcej, zakładając, że w rodzinie pracuje oboje rodziców i zarabiają oni minimalną pensję, według statystyki nie stać ich na zapewnienie trzyosobowej rodzinie minimum socjalnego
|
|
| |  | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Całkowicie się zgadzam ze stwierdzeniem, że polska bieda nie potrzebuje żadnych charytatywnych upokarzających ją akcji. System wydobywania z wykluczenia społecznego powinien być wpisany w politykę państwa. I jest. Tyle , że akurat na odwrót. Ulga na dziecko przysługuje rodzicom którzy płacą wysokie podatki. Jak rodzice mało zarabiają żadnej ulgi nie mają. Jak ktoś bardzo dużo zarabia to może opodatkować się z niepracującą żoną/mężem i będzie miał dużą ulgę przy płaceniu podatku. Biednemu nic nie pomoże państwo zedrze od niego ile tylko się da. Takich kwiatków jest w naszym systemie trochę bo o biednych nikt się nie martwi a bogaci dbają o swoje.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | |  | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
>Takich kwiatków jest w naszym systemie trochę bo o biednych nikt się nie martwi a bogaci dbają o swoje.
I tego biedni powinni się od nich uczyć.
|
|
| |  | 4 na 4 | Ag-nes (2295 punktów) | > ...System wydobywania z wykluczenia społecznego powinien być wpisany w politykę państwa.Powinien - kluczowe słowo. Bo u nas wychodzi jak zwykle... Przykładowo: Program rządowy "Wyprawka szkolna" niby jest. Ale tak zorganizowany, że nikt nic nie wie i pieniądze do budżetu wracają: Cytat:Ostre kryteria są o tyle absurdalne, że - jak pokazał ubiegłoroczny raport Najwyższej Izby Kontroli - co roku część pieniędzy z programu wraca do budżetu państwa. W 2009 roku - 30 proc., w 2010 roku już 38 proc. środków. Cytat:Zabrakło kampanii informacyjnej - wiele osób nie wie, że może skorzystać z refundacji. Szczegółowych przepisów nie znają też nauczyciele, dyrektorzy szkół i szefowie lokalnych wydziałów oświaty, którzy najczęściej podają tylko informację, że zwrot należy się rodzinom nieprzekraczającym progu dochodowego. To dlatego w zeszłym roku nie rozdysponowano dużej części środków w ramach programu.
Ot, taka zabawa. Damy, ale i tak nie dostaniesz.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Ot, taka zabawa. Damy, ale i tak nie dostaniesz. I co tu dodawać? Samo życie!
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| coreless (16088 punktów) |
Jak ktoś bardzo chce być biednym, to trudno mu w tym przeszkadzać. W końcu musimy szanować prawa i wolności wszystkich obywateli. Skoro ktoś świadomie wybrał biedę, to trudno mu się narzucać ze swoim bogactwem. Byłoby to wręcz niegrzeczne i niezgodne z podstawowymi zasadami humanitaryzmu.
|
|
 | 1 na 1 | Sobiepan (87 punktów) | We Włoszech wprowadzono teraz specjalny podatek od emerytur. I to jest przyszłość. Ludzie zachowują się racjonalnie, dopiero kiedy naprawdę muszą.
|
|
|  | | coreless (16088 punktów) | > We Włoszech wprowadzono teraz specjalny podatek od emerytur.A dlaczego po prostu nie obniżyli emerytur?
|
|
| |  | 2 na 2 | Satyr (4285 punktów) |
> A dlaczego po prostu nie obniżyli emerytur?>  Pewnie dlatego, żeby więcej znajomych królika otrzymało "miejsca pracy". Ah, te państwowe dobrodziejstwa  Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sobiepan (87 punktów) | > >A dlaczego po prostu nie obniżyli emerytur?> >  > Pewnie dlatego, żeby więcej znajomych królika otrzymało "miejsca pracy".> Ah, te państwowe dobrodziejstwa  > PozdrawiamGeneralnie emerytury są chronione prawami nabytymi. Podatek musisz sam sobie obliczyć i jak pamiętam to zeznania podatkowe są z automatu skanowane do systemu. Sądząc po wieku klientów Amber Gold (już 700 mln) to sprawiedliwość społeczna i te tak bardzo potrzebujące i tak bardzo biedne dzieci, tego potrzebują. A rodzice tych dzieci są dopiero na 19 miejscu w Europie w spożyciu alkoholu, stąd ta dziura budżetowa.
|
|
| | |  | | coreless (16088 punktów) |
Ludzkie małpy zachowują się zawsze nieracjonalnie, to jest tak, jak na małpy przystało. Taka jest natura małp.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | > Jak ktoś bardzo chce być biednym, to trudno mu w tym > przeszkadzać. (..) Skoro ktoś świadomie wybrał biedę, to > trudno mu się narzucać ze swoim bogactwem
Pytanie czy rzeczywiście świadomie wybrał tą biedę. Praktyka pokazuje, ze raczej nie.
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Jak ktoś bardzo chce być biednym, to trudno mu w tym przeszkadzać. W końcu musimy szanować prawa i wolności wszystkich obywateli. Skoro ktoś świadomie wybrał biedę, to trudno mu się narzucać ze swoim bogactwem. Byłoby to wręcz niegrzeczne i niezgodne z podstawowymi zasadami humanitaryzmu. Żeby tak można było z głupotą, ale nie głupota wszędzie musi wyleźć. Wszędzie musi być głośna i domagać się posłuchania. Zresztą wszystko to co w człowieku małe, to jakby tego nie ukrywał, zawsze na wierzch w końcu wychodzi, ot taka już ludzka natura.
Sukcesów w bogaceniu się życzę.
@@@ .
|
|
 | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >Jak ktoś bardzo chce być biednym, to trudno mu w tym przeszkadzać. Dlatego powinno się zatrudniać co najmniej równie bogatych - płacenie biedniejszym byłoby niezręczne, nie dość wobec nich delikatne.
|
|
|  | | coreless (16088 punktów) |
To prawda. Humanitaryzm wymaga, by nie dawać ludziom najmniejszej okazji odczuć, że są gorsi lub choćby mniej równi od innych. Dlatego biedni powinni trzymać się z biednymi, a bogaci z bogatymi, ale tylko ze swojej klasy.
|
|
| |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >.. biedni powinni trzymać się z biednymi, a bogaci z bogatymi, Taki rozdział można chyba zastosować do poszczególnych krajów. Wystarczyłoby uszczelnić granice (zwłaszcza pod kątem przepływu pieniądza) i niech się jedne do drugich nie wtrącają. Kto woli klepać słodką biedę niech sobie klepie, a gdzie wolą dużo pracować dla luksusu, to niech sobie pracują i w luksusy opływają. Kraje mogłyby utrzymywać stosunki międzypaństwowe, jednak wyłącznie z podobnymi sobie - by tak rzec: >.. tylko ze swojej klasy.
[Należałoby jeszcze tylko wyłączyć ekspansję ekonomiczną, demograficzną i wojskową, by uzyskać nowy, lepszy świat.]
|
|
| | |  | | coreless (16088 punktów) |
Czy świat nie byłby znacznie lepszy, gdyby Chiny nadal były biedne i zacofane?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Cóż, skoro biedni się czasami bogacą a bogaci ubożeją, to nie ma widoków na trwały porządek.
|
|
2 na 4 Ludwig von Mises (69 punktów) (zablokowany) | Autor wątku nie wysilił się zbytnio definiując czym jest bieda, ekonomia i jaka jest różnica między gospodarką, a sloganami ideologicznymi i dlatego cały czas mu się zdaje, że odpowiedź na nurtujące go pytania znajdzie w terminach "komunizm, liberalizm, złodziejstwo, kapitalizm", itp. itd. przeplatane z arogancją typu "a ja to przeczytałem kiedyś tę książkę i wiem dużo". To jest ogólna cecha internetowych dyskusji.
Jeżeli kraj jest biedny do dlaczego żywność ląduje na wysypisku śmieci, a od niezjedzonych artykułów spożywczych skarbówka domaga się faktura w przypadku, gdy zostały one od tak komuś rozdane ? Który kraj jest na tyle biedny by wyrzucać żywność ? A może to nie bieda, a zwykła głupota i brak sensownej organizacji ? Jak to się dzieje, że ci wredni "kapitaliści" i ich pracownicy płacąc podatki utrzymują instytucję państwa opiekuńczego bo te w innym sposób, tj. z pieniędzy zarabianych w sektorze publiczny, w ogóle nie było by w stanie funkcjonować, a jednocześnie pada sugestia, że płacą cały czas zbyt mało. Ja bogaczem nie jestem, a płacę na państwo miesięcznie 50%-60% całej mojej miesięcznej pensji i od państwa mam jedynie jako tako funkcjonujące, dziurawe i krzywe drogi, a resztę załatwiam we własnym zakresie.
Na moje oko Polska jest bardzo bogatym krajem tylko problem w takich "internetowych mądralach", którzy plotą trzy po trzy, że jeżeli jeszcze zwiększy się kontrolę państwa nad prywatnymi finansami zwykłych pracowników (70%-80% pensji ???) oraz przedsiębiorców to nagle jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki uzdrowi się sytuacja materialna wielu ludzi w Polsce. Tacy ludzie nie mają bladego pojęcia dlaczego zbyt duża kontrola państwa nad tym co Kowalski robi ze swoimi pieniędzmi powoduje, że te pieniądze zanim trafią do służby zdrowia, służb porządkowych czy na konta emerytalne to najpierw muszą przejść przez ręce pośredników, których coraz więcej. Jeden przykład jak to funkcjonuje: firma A z Polski zleca firmie B z Polski wykonanie transportu. Firma B dzwoni do swojego stałego klienta z Niemiec. Firma C z Niemiec dzwoni do firmy D z Polski, a ta firma dzwoni do firmy E również z Polski i ta ostatnia firma jest przewoźnikiem. Wszyscy inni są pośrednikami. Przewoźnik na końcu łańcucha pokarmowego (firma E) otrzymuje za wykonaną usługę 500euro. Pytanie za sto punktów ile zapłaciła za wykonanie tej usługi firma A ? Różnica między pośrednikami państwowymi, a prywatnymi polega na tym, że w przypadku prywatnych firm transportowych są to prywatne pieniądze (głównie dlatego w Europie nie ma ani jednej poważnej państwowej firmy transportowej, która byłaby konkurencyjna) a w przypadku państwa są to cudze pieniądze zabrane w formie podatków na różne cele, które w efekcie nie zawsze są realizowane bo znaczna część środków została po drodze pożarta przez pośredników.
Myślę, że nawet "internetowy mądrala" co to Veblena czytał potrafi zrozumieć tę sytuację. Jeżeli nie to im więcej mamy w demokracji takich osobników tym większy będzie lament nad "wrednymi kapitalistami", których należy zastąpić "sprawiedliwym" aparatem państwa.
|
|
 | | Borys Swoboda (1408 punktów) | Niepotrzebnie to wszystko piszesz. Pan Bogusławski zaraz zmiażdży Cię argumentem, że właśnie wygłosiłeś neoliberalne kazanie, i pogratuluje poziomu dyskursu. Być może dorzuci coś o głupocie.
Agorysta
|
|
|  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Niepotrzebnie to wszystko piszesz. Pan Bogusławski zaraz zmiażdży Cię argumentem, że właśnie wygłosiłeś neoliberalne kazanie, i pogratuluje poziomu dyskursu. Być może dorzuci coś o głupocie.W Pańskim przypadku wszystko potwierdzam. W innych - wszystko zależy od głębokości wiary i poziomu neoliberalnych kazań. Ateista. PS. Czytelnik 'Borys Swoboda' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,521761Panie Borysie, otrzymanie od takiego autorytetu intelektualnego i moralnego minusa, to dla mnie plus i to bardzo duży.
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie. .
|
|
 | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Autor wątku nie wysilił się zbytnio definiując czym jest bieda, ekonomia i jaka jest różnica między gospodarką, a sloganami ideologicznymi i dlatego cały czas mu się zdaje, że odpowiedź na nurtujące go pytania znajdzie w terminach "komunizm, liberalizm, złodziejstwo, kapitalizm", itp. itd. przeplatane z arogancją typu "a ja to przeczytałem kiedyś tę książkę i wiem dużo". To jest ogólna cecha internetowych dyskusji.[...]
>Myślę, że nawet "internetowy mądrala" co to Veblena czytał potrafi zrozumieć tę sytuację. Jeżeli nie to im więcej mamy w demokracji takich osobników tym większy będzie lament nad "wrednymi kapitalistami", których należy zastąpić "sprawiedliwym" aparatem państwa. No cóż ja biedny głupol przy takim pouczeniu od takiego autorytetu mogę jeszcze powiedzieć. Panie Ludwiku von Mises, ja nie tylko przepraszam, że się w ogóle odezwałem, ja przepraszam, że żyję i ogromnie się cieszę, że jeszcze za poglądy - wbrew waszej ideologii - do więzień nie wsadzacie. Przeczytałem Pański wywód aż trzy razy i widzę jaka głębia wiedzy, inteligencja i ludzka mądrość się za nim kryje, gdzie mi tam do Pańskich wywodów. Ot jestem tylko "internetowym mądralą", który chwali się, że kiedyś jakąś tam książkę czytał.
Mam tylko jedną drobną uwagę. To otwarte forum i każdemu wolno przekazywać własne nawet najgłupsze opinie i przekonywujemy się tu za pomocą racjonalnych argumentów, a nie głębokością wiary. Gdy ma Pan mocniejsze argumenty, to przekona Pan czytelników bez obrażania mnie, a epitety, to raczej świadczą o Pańskiej merytorycznej bezsilności.
Tak, uważam ślepy agresywny atak na inaczej myślących za wspólną cechę większości neoliberałów pisująch na naszym forum. Nie macie Państwo niczego wartościowego społeczeństwu do zaproponowania i bronicie tylko zajadle waszego prawa do chciwości. Nie, proszę Szanownego Pana, ja nie jestem przeciwko kapitalistom i nie nazywam ich "wrednymi". To tylko niektórych ludzi oślepia chciwość i ci ludzie dostali teraz religię, która nazywa się neoliberalizmem i która ich pazerność usprawiedliwia. Ja jestem tylko niewierzącym i nie wierzę w żadne ideologiczne kity i w jedynosłuszność neoliberalizmu także.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
 | 3 na 5 | Artur@R (7115 punktów) | > Autor wątku nie wysilił się zbytnio definiując czym jest bieda, ekonomia i jaka jest różnica między gospodarką, a sloganami ideologicznymi <A za to Szanowny nam to wyjaśnił , że ho ho. Nie da się dostrzec nic poza...głupawą ideą "sobiepaństwa" i kazaniem. > Jak to się dzieje, że ci wredni "kapitaliści" i ich pracownicy płacąc podatki utrzymują instytucję państwa opiekuńczego (...)a płacę na państwo miesięcznie 50%-60% całej mojej miesięcznej pensji i od państwa mam jedynie jako tako funkcjonujące, dziurawe i krzywe drogi, a resztę załatwiam we własnym zakresie.<Dobrze by było miec świadomość, że nasze osobiste "bogactwo" (spokojne, zaspokojone, swobodne i pogodne życie) nie zależy tylko i wyłącznie od nas samych (tak samo jak to kim się jest -to w ogóle- nie zależało tylko od nas), ani od tego jak wiele da się "na chapać". Dostrzeże się wtedy, iż Państwo to my - ja, Ty, pan Andrzej i cała reszta (można zacząć to rozważać również w odwrotnym kierunku  ). My stanowimy Państwo, my jesteśmy suwerenami - to początek ("przedszkole obywatelskie"), ale bardzo istotny...dalej, no właśnie, są "schody", bo trzeba "się dogadać" (np. jak najlepiej redystrybuować to, na co wspólnie się "zrzuciliśmy"). A aby się dogadać trzeba siebie na wzajem słuchać, mieć jako taką wrażliwość, wyobraźnie...i dobrze by było wiedzę wraz z solidnymi argumentami. > Myślę, że nawet "internetowy mądrala" co to Veblena czytał potrafi zrozumieć tę sytuację. Jeżeli nie to im więcej mamy w demokracji takich osobników tym większy będzie lament nad "wrednymi kapitalistami", których należy zastąpić "sprawiedliwym" aparatem państwa.<Brakuje mi wyobraźni jakby to było, gbyśmy słuchali tylko takich "Ludwigów von..." lub/i "JK-M'ów". Nie zauważyłem w żadnej wypowiedzi, aby pan Andrzej chciał "aparatem państwa" wszystko "zastępować", a i kapitalistów (nawet tych wrednych) również nie. Myślę, a nawet jestem przekonany, że clue tego wątku zainicjowanego przez Autora, jest właśnie to by "sprawiedliwych kapitalistów " było jak najwięcej, a apratu, tego "wrednego", jak najmniej czyli by był jak najlepszy i jak najsprawniejszy (bo być, w ogóle- musi, powinien).
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
 | 5 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) | >Autor wątku nie wysilił się zbytnio definiując czym jest bieda, ekonomia i jaka jest różnica między gospodarką, a sloganami ideologicznymi i dlatego cały czas mu się zdaje, że odpowiedź na nurtujące go pytania znajdzie w terminach "komunizm, liberalizm, złodziejstwo, kapitalizm", itp. itd. przeplatane z arogancją typu "a ja to przeczytałem kiedyś tę książkę i wiem dużo". To jest ogólna cecha internetowych dyskusji. Przyganiał kocioł garnkowi. Z Twojego pyszałkowatego paplania niewiele wynika.
>Jeżeli kraj jest biedny do dlaczego żywność ląduje na wysypisku śmieci, Twój kolega w wierze twierdzi, że 90% społeczeństwa to biznesmeni czystej krwi i chcą być samodzielni bez państwa - chyba nie oni wyrzucają? Chyba że na złość złemu państwu...?
>a od niezjedzonych artykułów spożywczych skarbówka domaga się faktura w przypadku, gdy zostały one od tak komuś rozdane ? Jesteś pewien, że to ta sama działka?
>Jak to się dzieje, że ci wredni "kapitaliści" i ich pracownicy płacąc podatki utrzymują instytucję państwa opiekuńczego Niech nie utrzymują, łaskawcy! Niech kupią sobie kawał ziemi i stworzą tam eldorado bez państwa. Bez opieki państwa, bez kontroli i regulacji mechanizmów gospodarczych większość biznesmenów byłaby zeżarta przez większych od siebie i stałaby się nedznymi wyrobnikami u bogatszych.
>bo te w innym sposób, tj. z pieniędzy zarabianych w sektorze publiczny, w ogóle nie było by w stanie funkcjonować, Bredzisz. Są firmy państwowe funkcjonujące znakomicie na rynku.
>a jednocześnie pada sugestia, że płacą cały czas zbyt mało. Ja bogaczem nie jestem, a płacę na państwo miesięcznie 50%-60% całej mojej miesięcznej pensji i od państwa mam jedynie jako tako funkcjonujące, dziurawe i krzywe drogi, a resztę załatwiam we własnym zakresie. Gdyby nie przymus państwa odnośnie składek na pewne cele i tak byś tej reszty nie dostał do ręki od cudownego kapitalisty - rusz mózgownicą!
>firma A z Polski zleca firmie B z Polski wykonanie transportu. Firma B dzwoni do swojego stałego klienta z Niemiec. Firma C z Niemiec dzwoni do firmy D z Polski, a ta firma dzwoni do firmy E również z Polski i ta ostatnia firma jest przewoźnikiem. Wszyscy inni są pośrednikami. Przewoźnik na końcu łańcucha pokarmowego (firma E) otrzymuje za wykonaną usługę 500euro. Pytanie za sto punktów ile zapłaciła za wykonanie tej usługi firma A ? Coś ksiądz pieprzy, proszę księdza. Gdzie ta konkurencja wolnorynkowa? gdzie ci wspaniali kapitaliści, żeby założyć firmę transportową i zgarniać wszystko do własnej, jednej kieszeni?
>Myślę, że nawet "internetowy mądrala" co to Veblena czytał potrafi zrozumieć tę sytuację. Jeżeli nie to im więcej mamy w demokracji takich osobników tym większy będzie lament nad "wrednymi kapitalistami", których należy zastąpić "sprawiedliwym" aparatem państwa. Myślisz, myślisz i mnożysz ród internetowych mądrali... po co?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
4 na 4 | Jan Rylew (3965 punktów) | A u was biją murzynów. Tego rodzaju argument wynika z pełnego oburzenia tekstu według przywołanego linku. Nieważne czy jest to ubóstwo, ważne jest że to "niemiecka komunistka", a jeszcze gorzej z polskim komunistą do spółki, zwraca słusznym władzom po transformacji w Polsce na to paskudne zjawisko, które zakwitło na polskiej neoliberalnej łączce.
Podobnie jest w Niemczech gdzie wprawdzie nikt nie musi być głodny, bo socjalne zabezpieczenia są dość dobre, ale prawie w każdej debacie społeczno politycznej liberana partia FDP używa tego "argumentu".
Kiedyś podczas debaty w Bundestagu, Gregor Gysi (wtedy jeszcze PDS) zwrócił uwagę na powiększające się rozwarstwienie społeczne w Niemczech w ostatnich 20 latach, gdy pracownicy najemni doznali zmniejszenia płac realnych o kilka %. W tym czasie pracodawcy zwiększyli swoje dochody dwukrotnie. Odpowiedź brzmiała podobnie jak ta tutaj. Jak śmiecie wy co gnębiliście lud w DDR czynić nam zarzuty. To bezczelność !
Nietrudno dojść do konkluzji, że to świadczy o kompletnej bezradności, a raczej złej woli liberałów w tej sprawie.
|
|
3 na 3 | KozakZaporoski (198 punktów) | Widzi Pan - bo polska prawica uwielbia (szczególnie niektóre środowiska) "wbrew politycznej poprawności" krytykować np. żydów i wytykać im to, ze holokaust nie pozwala na ich krytykę.
Jednocześnie ta sama strona sceny politycznej reaguje panicznie jeżeli tylko ktoś za granicą skrytykuje Polaków lub Polskę jako państwo. A jeżeli krytyka pochodzi z Niemiec lub Rosji, albo z zagranicznej lewicy, to tym ludziom chyba zaczyna cieknąć piana z ust.
Sam jestem zwolennikiem liberalizmu, zarówno w sferze wolności światopoglądowej jak i gospodarczej. Jestem jednak zdania, że pewne dziedziny życia - jak edukacja czy pomoc dzieciom ze środowisk patologicznych, powinny być w pewien sposób wspierane przez państwo. Rodziców, miejsca urodzenia, nikt sobie nie wybiera jednak niestety pewne środowiska uwielbiają chwalić się swoją wyższością.
Przykra sprawa, pokazuje tylko masę kompleksów na temat swojej narodowości i swojego państwa. Kompleksów, których moim zdaniem, nikt nie powinien mieć.
|
|
 | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Sam jestem zwolennikiem liberalizmu, zarówno w sferze wolności światopoglądowej jak i gospodarczej.Neoliberalizm ma tyle wspólnego z liberalizmem, co krzesło z krzesłem elektrycznym.Myślę, że jest mi blisko do socjalliberalizmu i liberalizmu rozumianego po amerykańsku (np John Rawls), choć mam wypracowane własne - wcale nie ekstremalne poglądy. Poniżej wybór myśli z naszego forum: Na przykład wątek Pana Borysa wraz z linkiem do strony, z której czerpie ideologię: A dalej Pan Selanos: Przecież ludzie są chciwi. Zawsze chcą mieć więcej dóbr, pewnie dlatego zdecydowali pozłazić z drzew i zaludnić całą planetę. Chcieli więcej ziemi, więcej jedzenie a kiedy wymyślili pieniądze, to chcieli więcej pieniędzy.
Człowiek, jak każde inne zwierzę, jest stworzone do walki konkurencyjnej. A jakby tego było mało, to jesteśmy jeszcze samolubni. Z tego co pamiętam, to pisał o tym pan Dawkins w książce "Samolubny gen".
Nie wiary, tylko myśli ekonomicznej. I na pewno nie nowej, bo chociażby John Locke który miał wielki wkład w rozwój liberalizmu, żył zdaje się w XVII w. Sam termin neoliberalizm też ma już ładne parę dekad. Jako zwolennik państwa minimum, pragnę zauważyć, że to państwo ma być jak najsilniejsze, nie jak najsłabsze. Państwo powinno składać się z minimalnej liczby urzędników, wojska, policji oraz wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście to bardzo skrócony opis. Zawsze mógłbym pójść na kompromis i dopisać do tego edukację, ale nie w takiej przerośniętej formie jaką mamy dzisiaj.
Jak to najsilniejszym? Podatki mają być równe, minimalne dla wszystkich. Dzisiaj mamy sytuację odwrotną, dzisiaj wprowadza się podatek progresywny, który służy temu, żeby ukarać ludzi bardziej zaradnych bądź przedsiębiorczych od średniej społeczeństwa, właśnie za ich zaradność i przedsiębiorczość.
Państwo ma być minimum, a podatki mają być niskie. Nie ma mowy o organizowaniu czegokolwiek komukolwiek.
Podatki są potrzebne po to, żeby utrzymać to państwo. Państwo minimum oczywiście. Liberalizm jest po prostu systemem, który wierzy w człowieka. Wierzy w to, że człowiek potrafi sam o siebie zadbać, bez potrzeby uciekania się do państwa opiekuńczego, państwa niańki. Państwo minimum z niskimi podatkami daje właśnie możliwość do dbania o samego siebie. Poprzez to, że nie zabiera.
Problem jest dużo poważniejszy: większość tego co Polak zarabia, wydaje, generalnie większość pieniędzy jakie przechodzi przez ręce Polaka, to podatki. Strzelam, niech to będzie z 70%. 70% pensji to podatki, 70% samochodu który kupujemy to podatki, chociaż i tak najlepszym przykładem jest benzyna, która bez vatu i akcyzy kosztuje trochę ponad 2 zł. Ot i źródło biedy w naszym kraju.
Jako część bogatszego społeczeństwa nie życzę sobie, żeby ktokolwiek zajmował się redystrybucją moich dóbr, w jakimkolwiek celu. Niestety moje "nie życzę sobie" nie ma znaczenia, gdzieś w Warszawie za każdym razem jak ustalają budżet, wymyślają sobie, gdzie można by te moje pieniądze ulokować. Pomysły są ciekawe: na kościół, lekcje religii, publiczną służbę zdrowia, jednoimprezowe stadiony, publiczną edukację... samo zło.
Redystrybucja nie jest korzystna, przy redystrybucji zawsze się traci, bo trzeba utrzymać cały system, który się tym zajmuje. Poza tym, ja sobie nie życzę, żeby ktoś bawił się moimi pieniędzmi w redystrybucję. Moje jest moje i łapy od tego precz. Moim zdaniem, te myśli nawet nie nadają do się jakiekolwiek polemiki. Po prostu należy przyjąć do wiadomości, że część ludzi ma takie poglądy i święcie w nie wierzy, tak jak inni wierzą w Jezusa Chrystusa, czy Allaha, a z wiarą dyskutować nie sposób. Natomiast cieszę się ogromnie, że są już w zdecydowanej mniejszości, a neoliberalizm szczególnie w wersji chicagowskiej staje się coraz mniej popularny w światowym dyskursie ekonomicznym, tylko Polska - jak zawsze musi być z tyłu i małpować to co w świecie najgłupsze. PS. Zarzuca tu mi się wiele rzeczy, nawet takich, o których nie tylko nie napisałem, ale nawet nie pomyślałem. Mnie nie podoba się tylko ekstremizm i głęboka wiara w jedynosłuszność własnych przekonań. Przykrywanie swojej małości i małostkowości wielką ideologią. Zwracam na te patologie uwagę, gdyż boję wykorzystywania poczucia wykluczenia przez różnych populistów. Nadmierna pazerność kręci sama na siebie bat, ale oberwać możemy nim wszyscy. Jestem tylko za umiarem i zdrowym rozsądkiem, a to w oczach neoliberalnych fundamentalistów jest wprost zbrodnią i przyczyną do agresywnych ataków.Pozdrawiam serdecznie @@@ .
|
|
|  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wybrał Pan wcale najlepszych kwiatków Borysa. Mnie najbardziej "urzekło": 1) zastąpienie policji prywatnymi ochroniarzami 2) usunięcie bezpłatnej edukacji publicznej, lub na drodze łaski ograniczenie jej do 4 lat
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Nie wybrał Pan wcale najlepszych kwiatków Borysa. Mnie najbardziej "urzekło":> 1) zastąpienie policji prywatnymi ochroniarzami> 2) usunięcie bezpłatnej edukacji publicznej, lub na drodze łaski ograniczenie jej do 4 latNie jest pan Borys na naszym portalu pierwszym z takimi poglądami i nie jest też jedynym. Może jest trochę bardziej wyrazistym w opisywaniu tego, co dla niego jest pięknym: Ja osobiście uważam idee libertariańskie za piękne, a anarchokapitalistyczną praktykę za urzekającą i elegancką. Zupełnie jak teorię ewolucji. Proste, podstawowe założenia dają zdumiewająco złożone i efektywne rozwiązania, w dużym stopniu nieosiągalne dla umysłu. Często wydaje mi się też, że wiara w państwo jest nieco analogiczna do kreacjonizmu, tyle że na gruncie socjo-ekonomicznym. Oczywiście- różnica jest taka, że państwo niewątpliwie istnieje, a bogowie najprawdopodobniej nie. Wiara dotyczy raczej tego, że państwo, z jego arbitralnymi decyzjami, w czymkolwiek może być lepsze od prywatnej inicjatywy, i że kiedyś będzie. Że kiedyś w wiadomościach przestaniemy słyszeć o aferach, podwyżkach podatków, absurdach sektora państwowego.Poleca nam też strony: libertarianizm.pl/anarchkapitalizm.wordpress.com/Wybór kwiatów i kwiatów z łączki wyznawców neoliberalizmu jest spory. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | |  | | Borys Swoboda (1408 punktów) | W poszukiwaniu szczególnie okazałych kwiatków polecam wybrać się na łączki twórczości takich osób jak: Gustave de MolinariCytat:Gustave de Molinari (1819-1912) był pochodzącym z Belgii francuskim ekonomistą, przez wiele lat wydawcą pisma "Journal des Economistes". W 1849 r. opublikował "Produkcję bezpieczeństwa"; artykuł ten był pierwszą w historii prezentacją tego, co obecnie nazywa się wolnościowym lub wolnorynkowym anarchizmem. Hans-Hermann HoppeJay Albert NockMurray RothbardBardzo jasno, choć momentami nieco doktrynersko, Murray Rothbard wyjaśnia założenia libertariańskiego anarchizmu tutaj: mises.pl/p(*)rd_manifest_libertarianski.pdf
Agorysta
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >W poszukiwaniu szczególnie okazałych kwiatków polecam wybrać się na łączki twórczości takich osób jak: Bardzo dziękuję za uzupełnienia. Dobrze jak ludzie dokonują świadomych wyborów.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | >lub na drodze łaski ograniczenie jej do 4 lat
Gdzie ja pisałem o ograniczeniu jej do czterech lat? Proszę nie przypisywać mi tak skrajnych poglądów, jak akceptowanie istnienia jakiejkolwiek przymusowej indoktrynacji finansowanej z haraczu. Ja jestem za całkowitym zniesieniem państwowej edukacji.
Agorysta
|
|
4 na 4 | maceox (6766 punktów) | >Nie ma ustrojów doskonałych, ale należy do nich dążyć!
Niedawno obejrzałem w niemieckiej telewizji rozmowę filozofa Richarda Davida Prechta z zajmującym się neuronaukami profesorem Geraldem Hütherem. Hüther stwierdził, że aktualna wiedza o ludzkim mózgu pozwala na wniosek o konieczności dokonania wręcz rewolucyjnych zmian w systemie nauczania.
Wywodził on, że poszczególni ludzie dysponują bardzo różnymi zdolnościami. Celem systemu edukacji powinno być ich odkrywanie i wspieranie ich rozwoju, a nie wtłaczanie do głów - jednakowo dla wszystkich - suchej wiedzy. Ukazywał, że nauka wie już sporo o tym, jak się uczymy. Polega to na tworzeniu i utrwalaniu w mózgu struktur stanowiących odwzorowanie relacji istniejących w świecie zewnętrznym. Niezmiernie istotny jest charakter tych relacji i związane z nimi przeżycia emocjonalne.
Relacje oznaczają tu zarówno stosunki względem innych ludzi (w tym rodziców, nauczycieli i zwłaszcza innych uczniów), jak również stosunek względem samego przedmiotu zainteresowania. Istotne w tych relacjach jest zainteresowanie i zamiłowanie.
Przykładem wzbudzenia zainteresowania może być praca w grupach, w której uczniowie chcą się nawzajem wspierać, gdyż - częściowo podświadomie - napędzają się do współuczestnictwa w projektach (i istotnie, gdyby forum racjonalisty istniało za moich czasów szkolnych - sądzę, że nie tylko moje świadectwo maturalne lepiej by wyglądało).
Zasadniczo chodzi o to, by zamiast zniechęcać dzieci do nauki próbami wlania im do głów mnogości faktów, wspierać ich rozwój emocjonalny, i w tych ramach pozwalać na ujawnienie się ich talentów i naturalnej ciekawości świata. Ostatecznie nikogo nie można niczego nauczyć siłą. To ten ktoś może się czegoś nauczyć, jeśli chce.
Muszę przyznać, że w ów wywiad skończył się na tego rodzaju ogólnikach i zasadniczo nie dowiedziałem się w szczegółach na czym konkretnie miałaby polegać nowa metoda nauczania. Zakładam jednak, że profesor Hüther wie co mówi, i że faktycznie z wiedzy o mózgu można wywieść skuteczne metody pedagogiczne.
CO TO MA WSPÓLNEGO Z BIEDĄ W POLSCE?
Odpowiedź zawiera się w jednym, wymownym zdaniu profesora: Nie stać nas już na dalsze kształcenie ludzi, którzy staną się bezrobotnymi.
W artykule PAH zalinkowanym w wątku wskazano dość przerażające liczby osób w Polsce żyjących w skrajnej nędzy (w tym mających trudności ze zdobyciem pożywienia). Byłbym ciekawy statystyk związanych z uchylaniem się od obowiązku szkolnego, ale mam wrażenie, że znacznie mnie jest w Polsce dzieci niechodzących do szkoły, niż dzieci żyjących w skrajnej biedzie.
To jest olbrzymi potencjał. Skoro nauka wie, jakimi metodami można wykrzesać z dzieci dążenie do doskonalenia ich talentu, to właśnie ta droga prowadzi do polepszania ich warunków bytowych w przyszłości.
Zakładając, bowiem że każdy doskonali się w tym, do czego na prawdę ma i talent i zamiłowanie, wówczas: 1. robiąc dobrze to, co się lubi człowiek spełnia się niemal automatycznie 2. gratyfikacja jest mniej istotna (wystarcza spełnienie całkiem podstawowych potrzeb bytowych) 3. pieniądze i tak przychodzą "same", gdyż wykonuje się dobrze to, co się robi
Problemy widzę trzy: 1. Czy nauka rzeczywiście wie, jak ma konkretnie wyglądać wspomniana metoda pedagogiczna? Profesor Hüther napisał na ten temat książkę pt. "Każde dziecko ma wielki talent". Czy całkowicie bezsprzecznie ma rację i wiemy jak ów talent wydobywać w każdych okolicznościach? 2. Nawet jeśli teoretycznie to wiemy, to jak w praktyce zreformować system szkolnictwa? Profesor Hüther mówił wręcz o zmianach rewolucyjnych. 3. Czy aby na pewno te wnioski płynące z nauki sprawdzą się w praktyce w szerokiej skali?
Pomijając te problemy praktyczne, to sądzę, że gdyby istotnie udało się wzbudzić u młodego pokolenia zamiłowanie związane z odkrywaniem świata własnych predyspozycji (zgodnych, oczywiście, w ten czy inny sposób z interesem ogółu), to w perspektywie długoterminowej doprowadziłoby to do istotnego zmniejszenia zjawiska biedy - również w Polsce.
Pozdrawiam serdecznie
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Bardzo dziękuję za ciekawą wypowiedź, ale trzeba mieć świadomość, że biedni są znacznie bardziej potrzebni bogatym niż bogaci biednym. Bogaci wcale nie są zainteresowani likwidacją biedy, a co najwyżej - najrozsądniejsi z nich - chcą zaspokoić potrzeby biedniejszych, w takim stopniu, aby nie wybuchły nie kontrolowane przez nich przesilenia. -----------------------
7 października 2012 r. "PRZEGLĄD" nr 37
Felieton prof. Piotra Żuka: POWRÓT DO REALNEGO ŚWIATA Ideologia jako próba zafałszowania prawdziwych relacji społecznych zawsze kiedyś się wyczerpuje. Można odwracać na różne sposoby uwagę opinii publicznej od rzeczywistych interesów, problemów i konfliktów społecznych, ale zawsze ta zasłona się zużywa. Najlepszym sposobem zerwania kurtyny zasłaniającej prawdziwe mechanizmy wpływające na istniejący porządek jest praktyka społeczna.
Można stosować wiele zaklęć do zaczarowania rzeczywistości, ale tracą one moc, kiedy podważa je świat za oknem. Tak właśnie dzieje się teraz w Polsce. Już coraz mniej ludzi reaguje na mity powielane od 20 lat. Wolność słowa - a co to znaczy w kraju, w którym większość ludzi niczego nie czyta i boi się wyrażać własne opinie w miejscu pracy? Prawo do zrzeszania się w związkach? Większość Polaków boi się o pracę i każdy wie, że "lepiej się nie wychylać". Demokracja - coraz mniej znaczący slogan w warunkach, kiedy większość nie ma poczucia wpływu na jakiekolwiek sprawy w kraju, a wybory wygrywają zazwyczaj ci, którzy mają największe środki finansowe na kampanie. Gospodarka wolnorynkowa - powszechne skojarzenie to gospodarka upadła na skutek prywatyzacyjnego tsunami.
Pojęcie równości w ostatnim czasie, jeśli w ogóle występowało w Polsce w obiegu publicznym, to tylko w kontekście praw mniejszości kulturowych i seksualnych czy praw kobiet. Te wszystkie kwestie są bardzo ważne, ale znamienny dla obecnych czasów jest fakt, że nie kojarzy się równości ze sprawami ekonomicznymi czy pracowniczymi. W trakcie przygotowywania wystawy "Wrocław¬ska Równość", której ideą było ukazanie różnych inicjatyw społecznych działających we Wrocławiu po 1989 r. na rzecz szeroko rozumianej równości, okazało się, że największych emocji nie budzą feministki czy antyrasiści. Można pokazywać w liberalnym kapitalizmie wszystko, co budzi sensację: feministki, ruchy anty-ACTA, obrońców marihuany, mniejszości seksualne. Nawet antyklerykalizm w katolickiej Polsce już nie budzi zgorszenia. Ale są nowe tematy tabu.
Dwie plansze z całej wystawy spowodowały zdenerwowanie i oburzenie osób odpowiadających przed urzędnikami za całość przedsięwzięcia. To były zdjęcia z protestów młodych związkowców przeciwko łamaniu praw pracowniczych w konkretnych firmach - we wrocławskim Impelu oraz w podwrocławskiej strefie koreańskiego koncernu LG. To jest dziś temat tabu. Nie można mówić o wyzysku w firmach. A już na pewno nie można wskazywać konkretnie miejsc, gdzie ten wyzysk się odbywa. Bo tam jest prawdziwa władza - władza ekonomiczna. I tutaj właśnie kończy się zabawa w demokrację, a następuje twardy powrót na ziemię. To jest real i pole, gdzie toczy się twarda walka o konkretny interes, a nie jakieś tematy zastępcze. Wniosek jest jasny: nie może dziś się odbywać poważna debata o demokracji, jeśli jej temat nie obejmuje spraw pracowniczych i relacji społecznych w miejscu pracy.
Według piewców nowej ideologii, to na naszym forum też możemy sobie o wszystkim pogadać, ale "pazerność", "chciwość", "wyzysk", to tylko komusze epitety na ciężko pracujących kapitalistów, o od " ich pieniędzy to wara".
Profesor zauważa także to o czym tu wielokrotnie pisałem: Dziś, po 20 latach od rozpoczęcia budowy "nowego porządku" następuje kolejne przesilenie. To, co się dzieje do okoła w Polsce i na świecie, pokazuje, że coś się kończy. System, który miał być wieczny i stanowić niezawodne rozwiązanie w Polsce po 1989 r., dostaje konwulsji. Nierówności społeczne są tak wielkie, że polski ,"realny kapitalizm" coraz bardziej się zacina, a jego legitymizacje działają coraz słabiej.
Dlatego uważam, że obowiązkiem ludzi inteligentnych jest refleksja nad światem. Zastanawianie się na koncepcjami, które przegrały lub nie sprawdziły się do końca i nad nowymi wizjami społecznej organizacji poszczególnych państw i świata.
Zakrzykiwanie dyskusji i agresja w stosunku do inaczej myślących i poszukujących o niczym dobrym nie świadczy i przypomina ustroje słusznie minione. (Nie, nie tylko realsocjalizm, ale również faszyzm i dyktatury południowoamerykańskie).
Nie, zupełnie nie wiem jakie byłoby optymalne rozwiązanie, ale namawiam do samodzielnego myślenia i nie poddawanie się żadnej propagandzie, a szczególnie tej nachalnej - przedstawiającej jedynie słuszne rozwiązania. To forum dla myślących.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
|  | | maceox (6766 punktów) | >trzeba mieć świadomość, że biedni są znacznie bardziej potrzebni bogatym niż bogaci biednym.[...] Z powyższym sformułowaniem mogę się zgodzić jedynie w odniesieniu do konkretnego przykładu, jaki podał Pan cytując: >Felieton prof. Piotra Żuka, który przeczytałem z dużym zainteresowaniem. Gdyby nie ten konkretny przykład wskazany w owym felietonie, to nie wiem, czy byłbym w stanie zaakceptować owo Pańskie sformułowanie. Gdy o pewnych zależnościach mówi się zbyt ogólnie, to nabieram wątpliwości, co do trafności stwierdzeń. Czyli np.: Którzy bogaci? A dlaczego w zasadzie nie mieliby być zainteresowani likwidacją biedy? Jak wysokie podatki płacą i czy stwarzają miejsca pracy? Czy gdyby posiadali i zarabiali mniej, to byłoby to dla państwa korzystne, czy niekorzystne? Czy to bogaci już wszystko kontrolują, czy może ma coś jeszcze do powiedzenia chociażby państwo?
>Według piewców nowej ideologii, to na naszym forum też możemy sobie o wszystkim pogadać, ale "pazerność", "chciwość", "wyzysk", to tylko komusze epitety na ciężko pracujących kapitalistów, o od "ich pieniędzy to wara". Być może jest to kwestia zmiany mentalności, czego pośrednio dotyczył również mój poprzedni wpis. Gdy ktoś urzeczywistnia się w swej pasji, wówczas jego ambicje dotyczą zupełnie czego innego, niż pieniędzy. Czy jednak ludzi stać na taką zmianę mentalności i czy w historii zdarzało się to więcej, niż wyjątkowym jednostkom?
Natomiast problem dotyczy często (przebrania) pewnej miary - istnieją przedsiębiorstwa, które raczej dbają o swych pracowników, istnieją i takie, których ich prawie wyłącznie wykorzystują. Oczywiście dla pracowników jest to różnica ogromna, a z wyzyskiem należy walczyć. Jednak wydaje mi się, że już sam kodkes pracy zawiera tu pewne istotne gwarancje, które dość zasadniczo ograniczają możliwości wyzysku. Obawiam się, że w Europie większym problemem od wyzysku w pracy jest brak pracy. A miejsca pracy tworzą przedsiębiorstwa. I to dopiero one i ich pracownicy mogą w ogóle płacić podatki. Sądzę, że to są oczywistości, ale właśnie z tego względu należy moim zdaniem wskazać, jak konkretnie działają te zależności, które prowadzą do biedy.
>Profesor zauważa także to o czym tu wielokrotnie pisałem: >System, który miał być wieczny i stanowić niezawodne rozwiązanie w Polsce po 1989 r., dostaje konwulsji. Nierówności społeczne są tak wielkie, że polski ,"realny kapitalizm" coraz bardziej się zacina [...]. Nie jestem pewien, czy to rzeczywiście konwulsje. Jeśli coś się zacina, to pytanie, dlaczego tak się dzieje. Czy źródłem problemu są tu bogaci? Nawet obecne, poważne kryzysy ekonomiczne w Europie i na świecie mają moim zdaniem swe dość proste wytłumaczenia (choć ich skutki i sposoby naprawy są trudne do przewidzenia). Tymi przyczynami są: - życie ponad stan (na kredyt) - przyzwolenie na udzielanie owego kredytu pomimo braku wystarczających gwarancji - brak jasnych reguł (w tym: bałagan i brak konsekwencji na kolejnych szczeblach decyzyjnych) Moim zdaniem przyczyn zarówno minionego kryzysu finansowego w USA, jak i obecnego kryzysu zadłużenia (zwłaszcza Grecji) należy poszukiwać pośród tych trzech przyczyn. Gdy spojrzeć dokładniej, to rzeczywiście dwie pierwsze z tych przyczyn, to w zasadzie właśnie chciwość. Ta trzecia przyczyna jest związana z nałożeniem się owej chciwości na pewien idealizm polityczny, w ramach którego zakreślone cele są tak bardzo pożądane, że zapomina się o sposobach ich realizacji i właściwych gwarancjach. Czy to jednak oznacza, że "system" jest zły, czy może wystarczyłoby, żeby ludzie byli bardziej odpowiedzialni?
>Dlatego uważam, że obowiązkiem ludzi inteligentnych jest refleksja nad światem. Zastanawianie się na koncepcjami, które przegrały lub nie sprawdziły się do końca i nad nowymi wizjami społecznej organizacji poszczególnych państw i świata. Zgadzam się. Zastanawiam się jednak, czy obecny "system" na pewno już przegrał. Co jest w nim przegrane, a co wygrane? Jeśli chodzi o demokrację, to sądzę, że lepszego systemu nie wymyślono i mam wrażenie, że przy danej ludzkiej mentalności w ogóle nie da się lepszego systemu wymyślić. Można ewentualnie dopracowywać szczegóły. Jeśli chodzi o kwestię stosunku sfery prywatnej do społecznej - a w ekonomicznym wymiarze będzie to stosunek własności prywatnej do skarbu państwa - tu również widzę tylko możliwość jedynie poprawek aktualnego systemu. Ostatecznie chodzi o wysokość podatków i zakres interwencjonizmu państwowego, ale to jest jedynie kwestia wskazania miary w skali, a nie jakiegoś całkowicie nowego systemu. Nie jestem neoliberałem. Uważam także, że chciwość nie jest dobra. Jednak już ambicja i przedsiębiorczość są moim zdaniem postawami jak najbardziej pozytywnymi społecznie. Oczywiście powtaje kwestia wyważenia pomiędzy dbaniem o swój interes a altruizmem. Niestety w warunkach wolnej konkurencji te proporcje zostają zbyt często zachwiane. Jednak przyczyną jest moim zdaniem mentalność jednostek, a nie jakaś wrodzona wada "systemu". Jednak w nowoczesnych demokracjach równoważy się ową dziką konkurencję poprzez różnego rodzaju gwarancje, jak na przykład w prawie pracy (i w ogóle poprzez sferę państwową i socjalną). Pracownicy korzystają zasadniczo z dość wysokiego poziomu ochrony, choć zdarzają się nadużycia, a wówczas istnieją właściwe organy, by owe nadużycia ścigać.
>Nie, zupełnie nie wiem jakie byłoby optymalne rozwiązanie, ale namawiam do samodzielnego myślenia i nie poddawanie się żadnej propagandzie, a szczególnie tej nachalnej - przedstawiającej jedynie słuszne rozwiązania. To forum dla myślących. Sądzę, że jeśli jest jakakolwiek szansa poprawy kondyncji ogółu jednostek tworzących społeczeństwo, to musi się ona odbywać indywidualnie - poprzez osobiste podejście do życia, np. poprzez odpowiednią (samo)edukację. Oczywiście w przypadku wykluczonych konieczna jest skierowana w ich stronę pomocna dłoń. Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>trzeba mieć świadomość, że biedni są znacznie bardziej potrzebni bogatym niż bogaci biednym.[...]> Którzy bogaci?Oczywiście jest to uogólnienie, ale wszystkim bogatym potrzebni są biedni i to z powodów, które trudno byłoby wymienić w jednym poście. Proszę tylko pomyśleć. > A dlaczego w zasadzie nie mieliby być zainteresowani likwidacją biedy?Gdyż likwidacja biedy jest likwidacją samych siebie. Natomiast zmniejszanie poziomu biedy musi mieć konkretne przyczyny, a zmniejszanie rozpiętości to już musi być wymuszane. > Jak wysokie podatki płacąW Polsce za niskie. > i czy stwarzają miejsca pracy?Tak, ale to sprawa wtórna. Są częścią określonej społeczności i muszą pokrywać w niej swój udział. Bogaci przejmują największą część udziału we wtórnej dystrybucji, czyli najbardziej z podatków korzystają. > Czy gdyby posiadali i zarabiali mniej, to byłoby to dla państwa korzystne, czy niekorzystne?Wszystkie doświadczenia wskazują, że zbyt duża rozpiętość dochodowa jest społecznie niekorzystną, tak jak zbyt duże zrównanie jest antymotywacyjne. > Czy to bogaci już wszystko kontrolują,Nikt - poza Bogiem - wszystkiego nie kontroluje, ale władza jest trochę rozłożona tak jak bogactwo. Powiedzmy 80 % bogactwa jest u 20% społeczeństwa, to 20% (w uproszczeniu) ma 80% wpływu na decyzję. > czy może ma coś jeszcze do powiedzenia chociażby państwo?Czym jest państwo już w tym wątku pisałem. Panie Macieju, Pańskie pytania wymagają sporej wiedzy z zakresu ekonomii politycznej, w tym systemów fiskalnych. Nie mam ani takiej wiedzy, ani takich możliwości (ograniczona wielkość tekstu) aby przeprowadzić tu z tego zakresu wykłady. Mimo niechęci, już kilkakrotnie na te tematy na naszym forum się wypowiadałem, podając namiary ekonomistów cieszących się moim szacunkiem oraz linki do ciekawych publikacji. Nie, nie chce mi się tego ponownie szukać. PS.Proponowałbym wzięcie pod swoją uwagę załączonych tu tekstów z "Przeglądu" z 14 października 2012 roku: [Załącznik] i tak ogólnie polecam ten tygodnik dla wymagającej inteligencji. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Być może jest to kwestia zmiany mentalności, Tak, jest to kwestia mentalności.
>Gdy ktoś urzeczywistnia się w swej pasji, wówczas jego ambicje dotyczą zupełnie czego innego, niż pieniędzy. Dokładnie tak, choć na wszystko potrzebne są środki.
>Czy jednak ludzi stać na taką zmianę mentalności i czy w historii zdarzało się to więcej, niż wyjątkowym jednostkom? Nie stać i musi ona być wymuszana, ale tylko głupcy doprowadzają do krwawych wymuszeń.
>Natomiast problem dotyczy często (przebrania) pewnej miary Właśnie o tym piszę.
>Jednak wydaje mi się, że już sam kodeks pracy zawiera tu pewne istotne gwarancje, Pan kpi, czy o drogę pyta? Historia i analiza kodeksowych zmian, od chwili zwycięstwa w Polsce "Solidarności" nadaje się na doktorat, ale chyba promotor się nie znajdzie. Tak, jak poważna uczelnia ekonomiczna nie chciała zgodzić się na doktorat poświęcony analizą publikacji prasowych w kontekście interesów dużych firm.
>Obawiam się, że w Europie większym problemem od wyzysku w pracy jest brak pracy. Tak, najpoważniejszym problemem jest myć ręce, czy nogi. Wyzysk proszę Szanownego Pana ma zdecydowany wpływ na ilość zatrudnianych pracowników. Tak, jak koszty pracowników, zwiększają cenę produktu, ale jednocześnie wzmacniają popyt.
>A miejsca pracy tworzą przedsiębiorstwa. I to dopiero one i ich pracownicy mogą w ogóle płacić podatki. Po pierwsze, musi pojawić się popyt, gdy jest popyt zawsze pojawia się podaż, a jak to już kwestia organizacji. Nie przedsiębiorstwa tworzą miejsca pracy, tylko konieczność pracy (przetwarzania) tworzy przedsiębiorstwa.
>Sądzę, że to są oczywistości, ale właśnie z tego względu należy moim zdaniem wskazać, jak konkretnie działają te zależności, które prowadzą do biedy. Znowu wymaga Pan całych wykładów i to począwszy od elementarza i od pradziejów.
>Nie jestem pewien, czy to rzeczywiście konwulsje. Ja też nie, ale trochę większym zaufaniem obdarzam uczonych zajmujących się tą problematyką niż Pana.
>Jeśli coś się zacina, to pytanie, dlaczego tak się dzieje. Bardzo ważne pytanie i różni ludzie udzielają na nie różnych odpowiedzi. Warto poczytać i to przemyśleć.
>Czy źródłem problemu są tu bogaci? Nie, znacznie większym źródłem problemu jest system polityczno-ekonomiczny i sposób zarządzania krajem.
>Nawet obecne, poważne kryzysy ekonomiczne w Europie i na świecie mają moim zdaniem swe dość proste wytłumaczenia (choć ich skutki i sposoby naprawy są trudne do przewidzenia). Tymi przyczynami są: (...) To Pańskie zdanie. Zresztą zgodne z głównym nurtem propagandy. Moim zdaniem, w różnych krajach są różne przyczyny obecnego stanu rzeczy i różne kraje sobie różnie sobie z tym stanem radzą. Analiza i porównywanie tych przyczyn warte jest poważnej refleksji, a nie propagandowych uproszczeń.
>Zastanawiam się jednak, czy obecny "system" na pewno już przegrał. Co jest w nim przegrane, a co wygrane? Jest Pan gotowy do takiej analizy, to bardzo proszę zainicjować nowy wątek. To naprawdę bardzo ciekawe zagadnienia.
>Jeśli chodzi o kwestię stosunku sfery prywatnej do społecznej - a w ekonomicznym wymiarze będzie to stosunek własności prywatnej do skarbu państwa - tu również widzę tylko możliwość jedynie poprawek aktualnego systemu. Ostatecznie chodzi o wysokość podatków i zakres interwencjonizmu państwowego, ale to jest jedynie kwestia wskazania miary w skali, a nie jakiegoś całkowicie nowego systemu. Mam podobne zdanie, ale wcale nie jestem pewien, czy jest to optymalne i dlatego jestem zainteresowany nowymi koncepcjami. Mnie interesuje bardziej przyszłość jak przeszłość.
>Jednak już ambicja i przedsiębiorczość są moim zdaniem postawami jak najbardziej pozytywnymi społecznie. Moim też.
>Oczywiście powstaje kwestia wyważenia pomiędzy dbaniem o swój interes a altruizmem. Wszyscy powinni dbać o swój interes i walczyć o niego demokratycznymi metodami, ale do tego potrzebny jest rozum i mnie walka o powszechność rozumu interesuje najbardziej.
>Niestety w warunkach wolnej konkurencji te proporcje zostają zbyt często zachwiane. Deklaruje Pan, że nie jest neoliberałem, a wypisuje Pan neoliberalne dyrdymały. "Wolny rynek", "wolna konkurencja", to hasełka bez praktycznego pokrycia, tak samo prawdziwe jak i "komunizm". Nie, nie jestem przeciwnikiem żadnego z nich, tyle że nigdy nic takiego nie istniało i nie zaistnieje. To tylko propaganda.
>Jednak przyczyną jest moim zdaniem mentalność jednostek, a nie jakaś wrodzona wada "systemu". Tak pisano za realnego socjalizmu i myślę, że w propagandzie to się sprawdza. Nie, Szanowny Panie, to głowa rządzi ciałem, a ustrój organizuje i wymusza określone postępowania.
>>>>Nie, zupełnie nie wiem jakie byłoby optymalne rozwiązanie, ale namawiam do samodzielnego myślenia i nie poddawanie się żadnej propagandzie, a szczególnie tej nachalnej - przedstawiającej jedynie słuszne rozwiązania. >Sądzę, że jeśli jest jakakolwiek szansa poprawy kondycji ogółu jednostek tworzących społeczeństwo, to musi się ona odbywać indywidualnie - poprzez osobiste podejście do życia, np. poprzez odpowiednią (samo)edukację. I w związku z tym jest Pan przeciwnikiem mojego namawiania do samodzielnego myślenia i nie poddawanie się żadnej propagandzie, a szczególnie tej nachalnej - przedstawiającej jedynie słuszne rozwiązania?
Sądzę, że społeczeństwo, gdy zmądrzeje i będzie potrafiło - lepiej lub gorzej - rozpoznać własne interesy to wymusi zmiany. Boję się zmian typu zmiany z PO na PiS, ale ci wrzeszczący "to moje" zrozumieć tego nie umieją. Populizm jest bardzo groźnym. Oczywiście ja jestem ich wrogiem największym, gdyż namawiam wszystkich do samodzielnego myślenia i dbania o własne interesy. Gówno mnie interesują interesy bogatych - oni zawsze sobie dadzą radę. Biednym współczuję, ale najbardziej interesuje mnie środek, do którego sam należę, a najpoważniejszym zagrożeniem dla tego środka jest rosnąca grupa wykluczonych.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | Sobiepan (87 punktów) | >. >Bardzo dziękuję za ciekawą wypowiedź, ale trzeba mieć świadomość, że biedni są znacznie bardziej potrzebni bogatym niż bogaci biednym. Bogaci wcale nie są zainteresowani likwidacją biedy, a co najwyżej - najrozsądniejsi z nich - chcą zaspokoić potrzeby biedniejszych, w takim stopniu, aby nie wybuchły nie kontrolowane przez nich przesilenia.
Bardzo wiele można zrobić, lecz według mnie istnieje ścisły sojusz liberałów i lewicy. To SLD wygrało wybory z partią emerytów i rencistów, których narobił Wojciech Jaruzelski i potem Jacek Kuroń. Ten drugi zaś wysłał absolwentów na zasilek (!!!). Doszło do tego, że każde dziecko chciało być rencistą, zamiast strażakiem lub policjantem. To Leszek Miler wysłał rodziców do urzędów skarbowych po zaświadczenia i to on zlikwidował fundusz alimentacyjny i powiedział o rodzinach wielodzietnych, że są wylęgarnią patologii. Można bardzo wiele zrobić. Można zlikwidować ulgi i dotacje dla bogatych, których i tak nie chcą. Można zrobić jedną stawkę VAT na wszystko i te pieniądze przekierowąć do rodzin. Kawa z mlekiem nie musi mieć obniżonej stawki. Można zlikwidować 250% maksymalny limit na zus, którego budżetówka nie ominie. Nie rozumiem dlaczego lewica tego nie skasowała. Można bardzo wiele pomajstrować. Ale o tym gadają neoliberałowie. A każdy wie, że najłatwiej zebrać podatki od biednych. Bogaci płacą podatki, takie jakie chcą zapłacić.
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Bardzo wiele można zrobić, Niech Pan startuje do polityki. Przemyślenia ma Pan interesujące. Może ministrem finansów Pan zostanie, a później premierem i nareszcie będziemy mieli w Polsce dobrze.
Życzę sukcesów.
@@@ .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|