 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-07-2017 14:54 | finerbijk (17282 punktów) | My, naród
7 na 11 | W naszym społeczeństwie jak wiadomo wyraźnie dają się zaobserwować dwie, skrajne opcje, jeśli mowa o podejściu do spraw narodowych. Z jednej strony przesadny czasem i bezzasadny samozachwyt, od turbosłowiaństwa, Wielkiej Lechii, przez husarię, do Żołnierzy Wyklętych, i podobnych klimatów. Przy czym wypada podkreślić, że przedstawiciele tego nurtu wcale nie muszą być kojarzeni z Kościołem, czasem jest wręcz przeciwnie. Z drugiej strony mamy jawną i chętnie wyrażaną wzgardę tego wszystkiego, wyśmiewanie polactwa, że te sandały ze skarpetkami, bigoteria, genetyczne żydożerstwo, ogólnie obciach i wiocha. Jak wyjedziesz za granicę, to wstyd się przyznawać skąd i lepiej się od razu wtopić w tłum. A w ogóle, to właściwie nie ma czegoś takiego jak naród, to tylko wymysł polityków oszołomów do manipulowania tłuszczą.
Jak byłem mały, to myślałem sobie, że gdyby był jeden kraj na świecie, nie było religii i ludzie czuli się jednym narodem, to byłby pokój, spokój i dobrobyt. Dzisiaj myślę, że aby rzeczywiście tak było, to jeszcze dużo wody musi upłynąć. Globalizacja i kosmopolityzm mogą być zbyt łatwo wykorzystane przez różne grupy korporacyjne do całkowitego podporządkowania sobie reszty, stworzenia jakiegoś NWO czy podobnego diabelstwa. Świat homogeniczny byłby też o wiele mniej ciekawy, piękno tkwi w różnorodności.
Czy to źle widziane, aby być dumnym, że należy się do tego czy innego narodu? Spytajcie o to Amerykanina, Rosjanina czy Francuza. Tego ostatniego, to oczywiście nie "opalonego inżyniera" z nowym paszportem. Interesy narodowe są równie silne co 100 lat temu i nikt nam nie zrobi dobrze za darmo. Żadna Unia w tym nie pomoże. Banałem jest powtarzać, że kapitał co prawda nie ma narodowości, ale kapitaliści już tak. Serce mam liberała, ale rozum realisty - jak pozwolisz, to cię zeżrą z kopytami i nawet nie podziękują. Dlatego uważam, że należy bronić narodowych interesów, gospodarki, czy naszego węgla, co M.A. robi od jakiegoś czasu na tym portalu, uświadamiając sprawy, które często nie są nagłaśniane, a na dotarcie do których szary odbiorca zwykle nie ma po prostu czasu i zapału. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Matix (5786 punktów) | Zasada jest prosta. Na większej liczbie ludzi monopolista może zrobić większy interes. Na zdecentralizowanym świecie większa liczba ludzi może zrobić mniejszy interes. Co lepsze? Sami sobie odpowiedzcie.
"Głupi jak Niemiec"
|
|
1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | > Czy to źle widziane, aby być dumnym, że należy się do tego czy innego narodu?To nie tyle złe, co dziwne. Tak samo zresztą jak gaypride. Ja jestem gejem i Polakiem i z jednym i z drugim czuję się po prostu normalnie  Tak na marginesie oto co pisał jeszcze niedawno szanowny autor wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,686937#w689086Cytuję:" Mam gdzieś Dudę, rząd i Trybunał. Liczy się dla mnie osobisty dobrobyt i swobody. Jeśli Chińczycy są w stanie to zapewnić w większym stopniu to niech sobie siedzą na Wiejskiej. I tak tam nie jeżdżę. Wiem, marny ze mnie patriota, orzełki i flagi mnie jakoś nie ruszająCóż za metamorfoza! > Interesy narodowe są równie silne co 100 lat temuTo fatalnie, bo dokładnie 100 late temu trwała I Wojna Światowa. www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
|
|
 | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > To nie tyle złe, co dziwne. Tak samo zresztą jak gaypride. Tak na marginesie oto co pisał jeszcze niedawno szanowny autor wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,686937#w689086> Cytuję:"Mam gdzieś Dudę, rząd i Trybunał. Liczy się dla mnie osobisty dobrobyt i swobody. Jeśli Chińczycy są w stanie to zapewnić w większym stopniu to niech sobie siedzą na Wiejskiej. I tak tam nie jeżdżę. Wiem, marny ze mnie patriota, orzełki i flagi mnie jakoś nie ruszająCóż za metamorfoza!Nic nie cofam, jeśli unia z Chinami da nam większą wolność i korzyści to proszę bardzo. Chciałem tylko zwrócić uwagę na fakt, że kwestie narodowe są wciąż żywe i nie da się ich tak sobie pominąć. Czy ktoś lubi nacjonalizm, czy nie, musi się opowiedzieć po którejś stronie, czy to nacjonalizm, internacjonalizm, czy dowolny izm w nazwie.
|
|
|  | |
1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | powody do dumy | >Czy to źle widziane, aby być dumnym, że należy się do tego czy innego narodu?
Czy jest Pan dumny jako Polak z tego co wczoraj zaczęto robić w tym kraju z monteskiuszowską zasadą trójpodziału władzy???
|
|
 | 2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | Odp: powody do dumy | >>Czy jest Pan dumny jako Polak z tego co wczoraj zaczęto robić w tym kraju z monteskiuszowską zasadą trójpodziału władzy???<<
Pytanie wprawdzie nie do mnie skierowane, ale wyrażę swoją opinię. To co zaczęto robić wczoraj, to tylko kontynuacja tego, co ta WAAADZA robi od momentu, gdy dorwała się do koryta. Konus Żoliborski uważa się za alfę i omegę (a może alfę i gametę?), jest uosobieniem władzy i z tego tytułu nie widzi najmniejszej potrzeby, żeby się rozdwajać, czy "roztrajać". Raczej może się uważać za W Trójcy Jedynego i dlatego jakiś wydumany przez jakiegoś Monteskiusza trójpodział uważa za coś nie przystającego do kreowanej przez siebie rzeczywistości. A ja jako Polak to już dawno przestałem być z tego dumny. Dumnym to można być z czegoś dobrego, co się w życiu zrobiło. A i z tym lepiej być ostrożnym.
|
|
| -jad- (18783 punktów) | Odp: My, naród | > Jak byłem mały, to myślałem sobie, że gdyby był jeden kraj na świecie, nie było religii i ludzie> czuli się jednym narodem, to byłby pokój, spokój i dobrobyt. Dzisiaj myślę, że aby rzeczywiście tak> było, to jeszcze dużo wody musiupłynąć. Bardzo dużo. Tu nie chodzi tylko o niechęć do innych narodów. To coś głębszego, coś zakorzenionego w ludzkiej naturze. Z jakiegoś powodu lubimy mieć wrogów, czuć do kogoś niechęć. Nie lubimy się między krajami, regionami, miastami, osiedlami, wsiami. Czemu? Pojęcia nie mam. lp.2o@1daj
|
|
3 na 3 | Paolo Monstro (6146 punktów) | Wszystko zależy od definicji narodu. W Polsce dominuje definicja narodu oparta o pochodzenie etniczne i religię. W Europie Zachodniej, w szczególności we Francji, którą przywołujesz, naród opiera się na wspólnych wartościach, które nie obejmują religii. Wartości te to: wolność, równość, braterstwo (Liberté, Égalité, Fraternité), co skutkuje poszanowaniem współobywateli, demokracji, państwa prawa, społeczeństwa obywatelskiego i ... wspólnego interesu.
Stąd problem narodowości, która w Europie Zachodniej jest tożsama z obywatelstwem a dla Polaka - Żyd to nie Polak.
Dla 'przeciętnego Francuza' naród to grupa ludzi, która sobie wzajemnie pomaga tak by żyć lżej w modelu demokratycznego, zarządzanego racjonalnie państwa. Jeśli nie ma tego elementu 'wspólnego interesu (a więc celu obejmującego wspólne wartości)' to nie ma sensu mieć narodu. Co z tego, że Meksyk czy Watykan ma taką samą religię jak wielu Francuzów, skoro model Meksykańskiego czy Watykańskiego państwa nie podoba się wiekszości Francuzów? Naród Francuski może mieć też sprzeczne interesy z Meksykiem czy Watykanem i 'dobry Francuz' niezaleznie czy wyznania katolickiego, protestanckiego, judaistycznego, islamskiego czy bez wyznania powinien bronić innego Francuza przed interesami innego narodu niezależnie od wyznania. Pewnie, że nie każdy Francuz tak myśli ale wystarczająca większość Francuzów - co widać po zaskakującej dla wielu forumowiczów porażce Front National we wszystkich ostatnich wyborach. (Porażka mierząc ilością władzy a nie ilością głosów).
Ponieważ jednym z celów tworzenia narodu w Europie Zachodniej jest obrona wspólnych interesów, to jest to element jawny i oczekiwany - celem ambasadora Francji jest obrona interesów Francji. Kapitalista mając narodowość Europy Zachodniej będzie sprzyjał swoim rodakom. Ponieważ racjonalne zarządzanie (a więc oparte o analizę rzeczywistości a nie na ideologii) jest najefektywniejsze ze znanych - to państwa te odnoszą największy sukces, tj poziom zadowolenia ich obywateli i jakość ich życia należy do najwyższych na świecie. A to przekłada się na dumę narodową - Francuz jest dumny ze swojego narodu bo należy do 'wygranych'.
W przypadku Polaków - zgadzam się jest wiele postaw pomiędzy 'Polska to obciach' a 'Polacy to najlepszy naród'. Wg mnie, bierze się to głównie z braku wspólnej wizji (celu). Część (prawdopodobnie większość) Polaków chce żyć w państwie opartym na religii a część w modelu Europy Zachodniej (opartym na racjonalnej analizie rzeczywistości). Przez wizję religijną "bóg, honor, ojczyzna" Polska znacznie mniej efektywnie działa niż nie kierujące się ideologią państwa i nie jesteśmy w gronie 'wygranych'. Efekt - mniejszy poziom dumy narodowej i wzajemna złość rodaków na siebie. Katolicy, choć b. dumni z tego że mają państwo oparte na religii ("jesteśmy mesjaszem narodów - nie mamy pieniędzy ale mamy honor") mają pretensję do nie-katolików, że chcą iść w kierunku UE ('cywilizacji śmierci'). Nie-katolicy mają pretensję i wstydzą się katolików za to, że ich naiwny (z punktu widzenia wygranych) model zarządzania państwem plasuje nas w ogonie tego kontynentu (patrz służba zdrowia, poziom dochodów, infrastruktura, korupcja itd).
Wg mnie bardzo pouczająca jest historia II wojny światowej i postawa Francuzów vs postawa Polaków. Polacy śmieją się z Francuzów ('nie mają honoru', 'francuski czołg ma 6 biegów wstecznych i jeden do przodu' itd) , napawamy się za to dumą z Monte Casino (straciliśmy setki ludzi w ataku, który miał miejsce po Teheranie gdy Polska została porzucona przez aliantów, za których walczyliśmy pod Monte Casino w imię honoru) czy Powstania Warszawskiego (200tys ludzi, w większości cywilów + zniszczenie stolicy - w imię honoru bo wygrać się nie dało). Francuzi faktycznie ewakuowali wszystkie wojska nie mając szans wygrać bitwy z Hitlerem. Zrobili to bo myśleli racjonalnie - nie honor ratuje Francuzów a przetrwanie obywateli. W imię honoru czy religii Francja nie poświęci kobiet i dzieci. Efekt - Francuzi wygrali wojnę małymi stratami (mało ofiar, Paryż przetrwał), a my przegraliśmy (utrata suwerenności, terytorium) ponosząc ogromne straty ludzkie i finansowe. My jesteśmy dumni z naszego zachowania a Francuzi ze swojego ... problem w tym, że podświadomie czujemy, że 'coś nie halo' i nasza duma nie jest tak wielka jak Francuzów. Niektórych (ok 2mln) Polaków to drażni na tyle, że wyjeżdżają do Europy Zachodniej stąd i duma mniejsza.
Pozdrawiam Paolo Monstro
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|