W grudniu 2015 r., w wątku zatytułowanym "Kto nie czyni sztuki?" (
www.racjonalista.pl/forum.php/s,687822) podniesiony został problem nadużywania symboli oświęcimskich do celów doraźnych, banalnych i komercyjnych. Ta wielce kontrowersyjna - z punktu widzenia etycznego - praktyka, została scharakteryzowana następującymi słowy:
"W Muzeum Sztuki Nowoczesnej ("Mocak") w Krakowie od kliku lat eksponowana jest "instalacja artystyczna" (obiekt / stal, żarówki LED ) zatytułowana "Kunst Macht Frei". Ale dopiero ostatnio zrobiło się o niej głośno. Napis jest oczywiście wzorowany na sloganie zawieszonym nad główną bramą prowadzącą do obozu w Oświęcimiu. Domniemywać można, iż "artysta", nawiązując do oświęcimskiego napisu, chciał wyrazić analogię losu artysty - którego sztuka wcale nie wyzwala - do więźnia kacetu, którego praca też nie zawsze wyprowadzała poza druty obozu. Komentarz do instalacji zamieszczony na stronie internetowej "Mocaku" brzmi: "W tym geście nie ma lekceważenia historii, jest natomiast wykorzystanie siły jej znaku w innym kontekście". Czy aby na pewno? Czy aby na pewno występuje paralela między losem osadzonego w kacecie, a "twórczą niedolą i rozterkami" artysty "płodzącemu w bólu i pocie czoła" dzieła sztuki? Czy można zasadnie porównać los Grzgorza Klamana - autora instalacji - profesora gdańskiej ASP z losami - na przykład - Ksawerego Dunikowskiego - artysty rzeźbiarza , który spędził w Oświęcimiu kilka lat?"
Zdarzenie jak opisane wyżej miało charakter prowokacji artystycznej czy też raczej pseudoartystycznej. Kilka dni temu pojawiła się kolejna tego typu prowokacja - w swej odmianie tym razem polityczna.
Dokonała owej prowokacji TV Republika
"Grafika ukazała się na oficjalnym koncie Telewizji Republika na Twitterze w niedzielę. W ten sposób redakcja zapowiedziała materiał Bartłomieja Janickiego o reparacjach wojennych. Ilustrację tę wykorzystano również na stronie internetowej stacji. Według zamieszczonej pod nią informacji autorem grafiki jest plakacista Wojciech Korkuć, założyciel tzw. Ruchu Higieny Moralnej (logo ruchu można dojrzeć w rogu plakatu).
Zamiast napisu "Arbeit macht frei" (praca czyni wolnym), który widnieje nad bramą obozu Auschwitz na plakacie jest "Reparationen machen frei" (reparacje czynią wolnym). Autor wykorzystał również podobną czcionkę. U dołu plakatu widnieje dopisek: "Ordnung must sein" (porządek musi być).
W sprawie głoś zabrało także Muzeum Auschwitz - Birkenau opatrując prowokację jak wyżej następującymi słowy: "Prymitywne manipulacje bolesnymi symbolami świadczą jedynie o poziomie moralnym oraz zrozumieniu historii u ich autorów".
Mnie intryguje szczególnie inny aspekt tego skandalu. Otóż starania o reparacje wojenne od Niemiec, idące w parze z obrazoburczym potraktowaniem oświęcimskiego symbolu - to pewna recepta na fiasko takowych żądań. Innymi słowy: czy za aktem obrazoburczym jak wyżej stoją idioci czy też...agenci, a jeżeli agenci..to jakiej prowieniencji???
wiadomosci(*)itz-birkenau-6155051051837569a