Racjonalista - Strona głównaDo treści
Patriotyzm - nie chcem, ale muszem.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
08-03-2018 19:24fazimodo (251 punktów)Patriotyzm - nie chcem, ale muszem.
Ocena 4 na 4
Do napisania tego tekstu natchnęły mnie wydarzenia ostatnich miesięcy (a w zasadzie dwóch lat odkąd rządzi obecna partia). Chociaż głównym katalizatorem moich przemyśleń było głosowanie za nałożeniem sankcji na Polskę przez europarlamentarzystów powiązanych z obecną opozycją, ostatnia ustawa o IPN i masowe oskarżenia ze wszystkich stron Polski i Polaków o zorganizowanie Holocaustu oraz kajanie się liberalnych elit za granicą i przepraszanie za owy Holokaust. Oprócz tego powoli zbierało się we mnie i budowało poczucie, że coś jest nie tak przez obcowanie z liberalno lewicowymi mediami (TVN, GW, Newsweek itd.) czy z Polakami na portalach społecznościowych, którzy bardzo chętnie bili i biją się w pierś za cały naród Polski i przepraszali za wszystkie zło tego świata. I problemem by nie było to gdyby takie tematy pozostawały w obrębie Polski, ale ci ludzie szli o krok dalej i pisali do zagranicznych czasopism, na zagranicznych forach i portalach do ludzi z zagranicy opisując jaka to Polska jest zła i jaki każdy Polak to najgorsze stworzenie na świecie.

Tytułem wstępu wypadałoby mi także opisać po krótce swoją osobę.

Jestem młodym człowiekiem urodzonym w Polsce u schyłku PRLu w rodzinie z klasy średniej bez żadnych politycznych powiązań(z jednej lub drugiej strony), więc przemiany lat 90' odczuwałem na swojej skórze w postaci problemów rodzinnych wynikających z transformacji. Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem mechaniki; chociaż wykształcony zostałem przez polski beton uczelniany, więc nie mam się w zasadzie czym chwalić oprócz tego, że potrafię policzyć całkę, a z tokarką miałem mniejszą styczność(nawet teoretyczną) niż ludzie po technikum. Nie licząc na uczelnię sam zakasałem rękawy i doprowadziłem swoją wiedzę z dziedziny mechaniki do stanu używalności i pracuje w zawodzie dla zagranicznej korporacji. Jest to jakiś mały sukces. Mam także żonę. Z żoną od niedawna opiekujemy się własnym dzieckiem, które też poczęte zostało nie bez problemów.

W czasach dojrzewania nasłuchałem się jaka Polska jest beznadziejna oraz widziałem efekty transformacji w postaci bezrobocia, padających firm (u moich rodziców także) i ogólnej atmosfery marazmu. W okolicy gdzie mieszkałem działały dwa gangi i jedna poważniejsza mafia, która dopiero padła około 2008roku. Na ulicy nie było jakoś straszliwie niebezpiecznie, ale też możnabyło od czasu do czasu dostać po mordzie za darmo i ogólnie trzeba było uważać, aby przypadkiem nie znaleźć się nie tam gdzie trzeba o nie tej co trzeba potrze. Nawet mając 12lat.
Po wstąpieniu do UE i otworzeniu granic wszystko jakby ucichło. "Patologia" wyjechała za pracą lub robić bardziej lukratywne biznesy za granicą. Od rodziców wciąż słyszałem, żebym tylko skończył studia pakował manatki i uciekał z dziury zwanej Polską. Zostałem.

Patriotą z powołania nie jestem i nigdy nie byłem. Zresztą Polski patriotyzm zbyt bliski jest kościołowi, którego nie trawię(ani żadnej innej wiary, w której przewodnikiem jest człowiek ubrany jak czarodziej z gry komputerowej tytułujący się fantastycznymi określeniami jak z książek fantasy), żebym mógł się z nim w jakikolwiek sposób identyfikować. Dumny z bycia Polakiem też nie jestem, bo nie mam z czego - bo czym jest jak nie przypadkiem to, że się urodziłem tutaj, a nie gdzie indziej(jako świadomy byt; bo planowany jako dziecko byłem). Lepiej by mi było urodzić się w Niemczech, Anglii czy innym bogatym kraju i to najlepiej w bogatej rodzinie.

Jednak skoro zostałem, ale nie jestem dumny z bycia Polakiem, nie czuję więzi z dość istotną częścią Polskości jaką jest Kościół, nie uważam siebie za patriotę - to czemu chcę pisać o patriotyźmie? Czemu muszę być patriotą? Albo raczej czemu mam powinność do bycia patriotą?

Otóż mam powinność bycia patriotą ponieważ urodziłem się w Polsce i mam rodzinę i znajomych w Polsce, którzy są Polakami. I to tylko tyle, albo aż tyle.
Z czego urodzenie i wychowanie w Polsce ma tutaj bardziej istotne znaczenie niż posiadanie rodziny w Polsce. Z tego względu, że żyjemy dzisiaj, w prawie że w dystopijnym świecie, gdzie przy urodzeniu mamy nadany numer. Zostałem od urodzenia przypisany Polsce. Nie mogę tego zmienić. Nie mogę się w pełni wyzbyć norm i zachowań, które mi zostały wpojone i stać się kimś innym niż Polakiem. Mimo, że tej Polskości nie trawię.

Lecz problemem nie jest na dobrą sprawę to co ja czuję; gdyby tak było to by nie było problemu. Problemem jest to jak jestem odbierany przez innych. A przez innych jestem odbierany jako Polak. Jak chcę pojechać do USA muszę legitymować się polskim paszportem, muszę jako Polak otrzymać najpierw wizę. Jak gdziekolwiek na świecie się pojawiam wszyscy wiedzą, że jestem Polakiem. Nie mam możliwości wyzbycia się Polskości bez szkody dla siebie samego - bezpaństwowiec w naszym dystopijnym świecie, gdzie każdy ma metkę nic nie załatwi. Piszę tutaj o dystopijnym świecie ponieważ dzisiejsza identyfikacja człowieka nie różni się wiele od tych odpisanych w różnych książkach sci-fi, gdzie różnica jest taka, że straszono nas kodami kreskowymi i chipami pod skórą, a tak na prawdę wystarczył tylko papier(dokument) i internetowa baza z naszymi danymi.
Mogę conajwyżej starać się o obywatelstwo innego państwa. Ale w taki sposób i tak będę tam obcy (może z małym wyjątkiem USA, gdzie rzeczywiście jest multikulti i kraj imigrantów z różnych stron świata; jednak nadal byłbym kulturowo niedopasowany). Dopiero moje dzieci byłyby pełnoprawnymi obywatelami. O ile bym je wychował w duchu patriotyzmu do obcego państwa i wedle kultury tam panującej.

...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

fazimodo (251 punktów)
CD...

Gdy jeszcze byłem na utrzymaniu rodziców i dosyć wcześnie miałem dostęp do internetu (lata 96-97') byłem idealistą, który widział wspaniałe multi-kulti, łączenie się różnych nacji i narodów ponad podziałami - zwłaszcza w internecie. Jednak w tamtych latach dostęp do internetu posiadały osoby trochę inteligentniejsze, które miały jakieś pojęcie o technice.
Z czasem jak dostęp do internetu stawał się coraz powszechniejszy to i w internecie zaczęła się segregacja ze względu na pochodzenie. Pojawiała się cenzura ze względu na regiony (na youtube chociażby) czy podział serwerów na nacje (m.in. w grze League of Legends gdzie były wielkie kłótnie przy podziale Europejskiego serwera na mniejsze serwery m.in. o to gdzie trafią Polacy, bo nikt nie chciał z nami się zadawać).

Im więcej obcowałem z ludźmi z całego świata na internecie tym bardziej do mnie docierało, że cokolwiek nie zrobię, jakkolwiek się nie przedstawię to będę dla nich Polakiem. Po IP czy po paszporcie(używanie proxy pominę, bo nie o tym jest wywód).
Na potralach społecznościowych typu Reddit widać jakie stereotypy krążą wokół Polski i Polaków i nikt nie kryje się z tym jak nas widzi. A widzą nas w negatywnym świetle. Po ostatnich akcjach z ustawą IPN w bardzo negatywnym świetle. A to głównie dzięki samym Polakom, ale nie tym, którzy byli bandytami i złodziejami co wyjechali za granicę, gdy tylko nadażyła im się taka możliwość, ale dzięki tym, którzy w przekazie medialnym czy to w tradycyjnym czy to siedząc na portalach społecznościowych "srają do własnego gniazda".

Rzeczywistość poza internetem także nie malowała się różowo dla mnie jako obywatela Polski. Mimo, że jestem człowiekiem wykształconym, specjalistą, którego się ceni to pracując z różnymi nacjami, zwłaszcza z Niemcami, dla których pracuję bezpośrednio, widać dużo patriotyzmu. Patriotyzmu tych nacji względem swoich współziomków, których znają nawet mniej niż mnie, ale z którymi dzielą język i kulturę.

Mimo, że niektórzy uważają, że kapitał nie ma narodowości to tę narodowość widać w działaniach danych osób. Siemens chętniej podpisuje kontrakty z moją aktualną firmą niż z tańszą Polską firmą, w której wcześniej pracowałem - bo aktualna firma jest Niemiecka. Więcej też nam błędów wybaczają, a kontrole klienta nie są tak skrupulatne jak względem polskiej firmy. Niemiec w rzeczywistości woli kupić droższe i nawet gdyby się tak zdażyło gorsze jakościowo niemieckie rzeczy niż odpowiednik z za granicy. I takie zachowanie widać jak się z nimi obcuje na żywo.
(A jak się jest internetowym mędrcem akapem to kapitał nie ma narodowości.)
Kolejni - Francuzi zachowują się podobnie, a do tego są straszliwymi ksenofobami, którzy dalej myślą, że Francja jest pępkiem świata. I tak traktują niefrankofonów.
I tak można by wymieniać i wymieniać.

Podsumowując - skąd się bierze mój patriotyzm skoro nie trawię kultury Polskiej (zwłaszcza tej związanej z katolicyzmem i awanturnictwem), nie pracuję dla Polaków (bo są do dupy pracodawcami i to bardzo lekko mówiąc) i moja własna Polskość mnie i nawet moją rodzinę boli? Czy nie powinienem jak zjadacze TVNów, Newsweeków czy innych oświeconych pro-europejskich mediów rzygać Polską i Polskością? Malować się na barwy UE i udawać, że jestem kimś innym niż jestem? Zapraszać obcych mi kulturowo ludzi, którzy uważają, że niewierzących trzeba zabić(a jestem ateistą wiec mi z nimi kompletnie nie po drodze) żeby nadgonić do zachodniego standardu "zamachów terrorystycznych w dużych miastach, do których trzeba się przyzwyczaić bo są częścią życia w dużym mieście"?

A jak już się zrzeknę tej swojej Polskości i po czasie okaże się, że Polskę z UE wyrzucą i obłożą sankcjami - to kto mnie przyjmie? Co będzie z moją rodziną? Z Polskim paszportem, bo innego nie mamy i za darmo nie dostaniemy. Jak jakąieś sieroty co muszą liczyć na łaskę pana, że spojrzy przychylnym okiem. Jak zwierzęta ze schroniska, które łasszą się w nadzieji o lepszy byt. Bo dla wszystkich na świecie cokolwiek nie zrobię i czegokolwiek nie powiem jestem i będę Polakiem. Nie mam tego w genach. Mam to przedewszystkim w dokumentach. A później w kulturze i zachowaniu.

Zostałem postawiony pod ścianą. Z jednej strony mam kulturę Polską, do której nie pasuję, ale którą znam, w której się wychowałem i w któej wychowała się moja rodzina. Z drugiej strony mam "liberalnych" kosmopolityczynych kretynów, którzy chcą mi zakazać nazywania ich kretynami, bo urażam ich uczucia, określam ich płeć na oko i nie podzielam ich radości z masowego mieszania kultur - zwłaszcza z agresywną kulturą islamu, który mi bezpośrednio zagraża(ze względu na ateizm). Nie widzę żadnej opcji pomiędzy, a jeśli jest to jest to margines.

Jak zwykle pozostaje człowiekowi wybór mniejszego zła. Wybieram ograniczenia w kulturze którą znam, w bezpieczeństwie zamiast podobnych ograniczeń mojej wolności w multikulti kolorowym świecie, gdzie i tak każdy będzie na mnie patrzył przedewszystkim jak na Polaka, a nie Europejczyka. Bo taka jest natura ludzka.

Jedyny racjonalny wybór - być patriotą. Nawet jeśli tego nie chcę. Nawet jeśli rządzi partia, która robi wszystko, żeby mi Polskę obrzydzić. Zwłaszcza, gdy opozycja robi jeszcze więcej, żeby tę Polskę mi obrzydzić, a do tego sprawia, że za granicą ludzie się brzydzą mną jako Polakiem i na mnie jako Polaka dzięki nim może spaść więcej problemów(np. ewentualne sankcje nałożone Polskę uderzą we mnie, a nie w polityków opozycji) niż sprowadzi mi na głowę obecny rząd.

A co powinien robić patriota? Przedewszystkim nie srać do własnego gniazda.
Jak to powiedział Jackie Chan o Chinach spytany czemu nie krytykuje totalitarnego reżimu: "O problemach Chin mówimy w Chinach między sobą. Poza Chinami mówimy, że Chiny są najlepszym krajem na świecie". Czy mówił tak bo się bał tego reżimu czy rzeczywiście tak uważa - nie ma znaczenia. Miał po prostu rację.
09-03-2018 01:53 
 0 na 2
Jasimban (18 punktów)
Bardzo to wydumane jakieś... I dość sprzeczne wewnętrznie. Patriotyzm nie jest usprawiedliwieniem dla niechęci do myślenia. Z pewnością Niemcy w latach 30. zastosowali się do sugestii Autora i patriotycznie kochali swój kraj i swojego wodza i nikomu nie pozwolili złego słowa o nim powiedzieć. I z dumą mówili całemu światu jaka ta III Rzesza jest wspaniała, jak wspaniale zabija swoich obywateli, jak artystycznie ich prześladuje, a tych Niemców, którzy wyjechali i skarżyli się na swój kraj uznali za lewackich zdrajców i donosicieli.
fazimodo (251 punktów)
Przeczytałem twoją odpowiedź, przeczytałem co sam napisałem jeszcze raz.
I może ja nie rozumiem sam siebie, albo Ty nie rozumiesz co ja napisałem.
Pogubiłem się przez te odniesienia do nazizmu i zabijania obywateli... za szybko z tym prawem Godwina wyskoczyłeś.
09-03-2018 23:58 
 Ocena 3 na 5
Paolo Monstro (6146 punktów)
Myślę, że wyciągnąłeś błędne wnioski z analizy trafnych obserwacji. Przeżyłem to co Ty ale zacząłem kilka dekad wcześniej i z racji wieku, i dużej intensywności mojego życia część z sytuacji, o których piszesz poznałem głębiej i z obydwu stron - obserwatora i animatora. Patrzyłem też na Polskę z zewnątrz żyjąc w wielu krajach Europy, pracując, integrując się, edukując, korzystając z usług.

Przemyśl czy taki opis nie jest bliższy prawdy:
Kontekst:
W Europie istnieje kilka wzajemnie przenikających się modeli społeczeństw.
Społeczeństwa 'północno europejskie' i 'zachodnio-północne' typu Francuzi, Niemcy, Holendrzy, Duńczycy czy Brytyjczycy traktują państwo i naród je zamieszkujący jako wspólnotę interesów i wartości (nie boskich ale ludzkich: nie okradamy się, jesteśmy solidarni - zdrowy pomoże choremu a młody staremu, chęci życia w dobrze zorganizowanym państwie itd). Dla nich łączenie się w grupę to synergia - dziś jestem młody pomogę trochę starym a potem gdy ja będę stary to jakiś młody pomoże mi, kupię produkt od firmy rodaka a on kupi ode mnie itd ... Bez tego tworzenie państwa nie ma dla nich SENSU. Dlatego Duńczyk płacąc potężne podatki będzie z tego dumny i dlatego ambasador Francji jako główne zadanie ma wspieranie biznesu francuskiego. Zauważ, że w tych państwach narodowość i obywatelstwo to synonim. Muzułanin czy buddysta naprawdę może być Francuzem, podobnie jak Maria Skłodowska nią była mówiąc z silnym akcentem polskim (może w Niemczech mniej to działa). W tych państwach bardziej niż religia i kolor skóry będzie liczyło się pochodzenie Twojej rodziny - klasa, do której przynależysz. Pochodzenie i status społeczny to nie to samo co pochodzenie etniczne.

W Polsce naród to grupa etniczna i religijna, mówiąca tym samym językiem. Polakiem nie można zostać - trzeba się nim urodzić. Narodowości się nie zmienia. Żyd to nie Polak bo nie jest katolikiem. Jednak element wspólnych wartości i wspólnych interesów nie jest istotny.

Mylisz się w jednej obserwacji - dot. bezpieczeństwa i terroryzmu. Belgia nadal jest dużo bezpieczniejsza niż Polska, we Francji czy Niemczech masz mniejsze szanse na pobicie na dyskotece niż w Polsce. Terroryzm tam był od zawsze również katolicki (np. IRA) i ludzie (w większości) nie widzą tego tak jak to się opisuje w Polsce. Przede wszystkim nie jest to problem religijny - przeczytaj sobie komentarze pod artykułami o zamachach. Problem z (niektórymi) muzułmanami dotyczy ich modelu społeczeństwa (w państwach, z których przyjechali) - bliższego Polsce opartego o 'honor religijny' a nie o wspólnotę interesu.

To co piszę to uproszczenie, duża generalizacja ale nie trywializacja. Pochodzenie etniczne i religia mają jakieś znaczenie ale będzie to grało dużo istotniejszą rolę w Polsce w przeciwieństwie do wspólnych wartości i interesów, z którymi nawet mamy nawet problem w ich zdefiniowaniu?

Patriotyzm i kompleksy:
Patriotyzm jest więc w Europie Zachodniej zawarty w definicji narodu - wspieranie rodaków. Rola obywatela jest świadoma - jestem Duńczykiem bo wspieram Duńczyków, mój rząd mnie reprezentuje a jak rządzę to nie pozwalam sobie na moralnie wątpliwe zachowania. W Polsce tak nie jest - jesteśmy narodem bo się w nim urodziliśmy a nie dlatego, że się wspieramy. Rząd nas nie reprezentuje a jak ministra złapią za kierownicą po 2 promilach to powie, że to atak polityczny. Ponieważ zachodni model narodu był efektywniejszy oni są z tego dumni, mimo frustracji związanych z upadkiem więszkości dużych państw na tym kontynencie. Patrzą na narody gorzej sobie radzące z góry. Podobnie jak fan 1szo ligowej drużyny patrzy z góry na fana drużyny 3cio ligowej. Dlatego ciężko będzie Niemcowi zaakceptować szefa Polaka. Polacy poddają się tej grze i patrzą na zachód z kompleksem niższości a na wschód z kompleksem wyższości. Dlatego na zachodzie integrujemy się doskonale, Poniatowscy we Francji nie mówią po polsku i są 100% lojalni wobec Francji a w Rosji żyją Polacy nie mający od 100 lat kontaktu z Polską.

Narzekanie na Polskę:
Część narzekań bierze się z kompleksów i chęci udowodnienia, że jest się 'zachodnio europejczykiem' - podobnie jak nowo bogacki stara się histerycznie wymazać wspomnienia z czasów, w których nie chodził w markowych ciuchach i nie jeździł na wakacje do Australii. Ale część to efekt konfliktu wizji i zarządzania tym konfliktem. W Polsce ekstytujemy się ideologią/religią/honorem. Ponieważ w Polsce nie dyskutujemy o wspólnoscie interesów (ludzie pozabijają się o 2 patyki na Krakowskim Przedmieściu ale nikt nie wyjdzie na ulicę jak zlikwidują OFE albo manipulują przy niezależności sądów) nie mamy tych interesów wypracowanych - dokąd ma iść Polska? W każdym państwie są różne wizje ale jest pewna racja stanu - Francja ma być bogata i Francuzom ma się dobrze żyć - kłótnia dotyczy jak to zrobić. W Polsce mamy ostry konflikt wizji państwa - nigdy tego nie przegadaliśmy a jednocześnie mamy partie typu PiS, które czują się 'depozytariuszami polskości' -ich wizja (państwo religijno-autokratyczne typu sanacja) jest polska a inne wizje są zdradą. Dlatego część rodaków czuje się zdradzona i odrzucona przez tych rodaków, którzy zawłaszczyli polskość. Są Polakami (bo to stan wynikający z pochodzenia etnicznego) ale nie popierają Polski (bo ona proponuje im nieakceptowalną wizję społeczeństwa i sama traktuje ich jako zdrajców).

Karl Marks był Niemcem - możesz przejść się po alei jego imienia w Berlinie, gdyby urodził się w Polsce byłby żydem i przede wszystkim zdrajcą- jak myślisz by reagował na pozbawienie go polskości - nie poskarżyłby się nowym rodakom w Wielkiej Brytanii?

Czy warto być patriotą?
Czy warto poprzeć rodaków, którzy założyli komisję ds walki z ateizmem w sejmie, który Ty opłacasz? Dopóki Polacy będą Cię zwalczali pomaganie im w tym jest samobójstwem. Czym innym jest dbanie o dobrą markę Polska - warto wspierać. Warto walczyć o społeczeństwo solidarne, dobrze zorganizowane -to jest patriotyzm.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
10-03-2018 17:21 
 Ocena 1 na 1
hyperion (1422 punktów)
> Patriotyzm i kompleksy:Patriotyzm jest więc w Europie Zachodniej zawarty w definicji narodu - wspieranie rodaków.
> Czy warto być patriotą? (...) Dopóki Polacy będą Cię zwalczali pomaganie im w tym jest samobójstwem. Czym innym jest dbanie o dobrą markę Polska - warto wspierać. Warto walczyć o społeczeństwo solidarne, dobrze zorganizowane -to jest patriotyzm.

Ileż razy już to słyszałem.
Duńczyk wspiera Duńczyka - dobrze!
Polak wspiera Polaka - samobójstwo

Trzeba walczyć o społeczeństwo dobrze zorganizowane ... ale nie wspierając rodaków

> Ponieważ w Polsce nie dyskutujemy o wspólnoscie interesów (ludzie pozabijają się o 2 patyki na Krakowskim Przedmieściu ale nikt nie wyjdzie na ulicę jak zlikwidują OFE albo manipulują przy niezależności sądów) nie mamy tych interesów wypracowanych

Czemu nie mamy tego?
Kraje zachodu miały po ostatniej wojnie 70 lat spokoju na dopracowanie swoich ustrojów.
My mieliśmy jedynie 28 lat swobody ( licząc od 1989/1990 roku). W teorii, bo w praktyce znowu staliśmy się krajem kolonialnym, tym razem tych z zachodu. Zawsze ktoś się nas czepia.


Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
10-03-2018 23:42 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>> Patriotyzm i kompleksy:Patriotyzm jest więc w Europie Zachodniej zawarty w definicji narodu - wspieranie rodaków.
>> Czy warto być patriotą? (...) Dopóki Polacy będą Cię zwalczali pomaganie im w tym jest samobójstwem. Czym innym jest dbanie o dobrą markę Polska - warto wspierać. Warto walczyć o społeczeństwo solidarne, dobrze zorganizowane -to jest patriotyzm.
>Ileż razy już to słyszałem.
>Duńczyk wspiera Duńczyka - dobrze!
Nie oceniam - staram się opisać sytuację, twierdzę, że większość Duńczyków wspiera większość pozostałych Duńczyków
>Polak wspiera Polaka - samobójstwo
Znów nie oceniam - stwierdzam fakt, wspieranie kogoś kto Ciebie zwalcza to samobójstwo.
Masz inną opinię?

>Trzeba walczyć o społeczeństwo dobrze zorganizowane ... ale nie wspierając rodaków
To jest Twoja, błędna interpretacja mojego tekstu. Warto wspierać Polaków ale mądrze - tych, którzy chcą zbudować społeczeństwo obywatelskie i solidarne. Tych którzy Cię zwalczają lub chcą kraść wmawiając Ci ideologiczną papkę o walce z żydami czy UE - trzeba pozbawić władzy w głosowaniu.

>> Ponieważ w Polsce nie dyskutujemy o wspólnoscie interesów (ludzie pozabijają się o 2 patyki na Krakowskim Przedmieściu ale nikt nie wyjdzie na ulicę jak zlikwidują OFE albo manipulują przy niezależności sądów) nie mamy tych interesów wypracowanych
>Czemu nie mamy tego?
>Kraje zachodu miały po ostatniej wojnie 70 lat spokoju na dopracowanie swoich ustrojów.
>My mieliśmy jedynie 28 lat swobody ( licząc od 1989/1990 roku). W teorii, bo w praktyce znowu staliśmy się krajem kolonialnym, tym razem tych z zachodu. Zawsze ktoś się nas czepia.
Nawet jeśli 'zawsze ktoś nas się czepia' to co to ma wspólnego ze zdolnością zdefiniowania wizji kraju? 29 lat, wkrótce, to dość dużo czasu na zastanowienie się dokąd chcemy iść. Mieliśmy w tym okresie dostatecznie dużo czasu by kłócić się o liczbę piór w orzełku, o status Chrystusa króla Polski o wiele wersji zamachu w Smoleńsku itd ...

Pozdrawiam
Paolo Monstro
11-03-2018 09:45 
 Ocena 1 na 1
hyperion (1422 punktów)
>Znów nie oceniam - stwierdzam fakt, wspieranie kogoś kto Ciebie zwalcza to samobójstwo.
>Masz inną opinię?

Uważam za błędne mówienie ludziom o zagrożeniu ze strony rodaków. To nie buduje zaufania między ludźmi. Mówmy raczej, że trzeba wspierać rodaków (oczywiście z głową a nie "bo to polskie").
Ja na przykład wspieram polskich handlowców - staram się kupować w polskich sklepach i wybierać produkty o kodzie 590... (wyprodukowane czy chociaż rozprowadzone przez polskie firmy). Lecz gdy widzę, że w polskim sklepie sprzedaje się chłam to więcej tam nie zachodzę.
I muszę przyznać, że bardzo rzadko jestem zmuszony do takiego kroku.Zdecydowana większość polskich sklepów jest rzetelna.

>>Trzeba walczyć o społeczeństwo dobrze zorganizowane ... ale nie wspierając rodaków
>To jest Twoja, błędna interpretacja mojego tekstu. Warto wspierać Polaków ale mądrze - tych, którzy chcą zbudować społeczeństwo obywatelskie i solidarne. Tych którzy Cię zwalczają lub chcą kraść wmawiając Ci ideologiczną papkę o walce z żydami czy UE - trzeba pozbawić władzy w głosowaniu.

"Warto wspierać Polaków ale mądrze" - wystarczyło tak od razu napisać. 100% zgody.
Pytanie czysto techniczne brzmi: na kogo konkretnie głosować? "PiS PO jedno zło" i pozostałe partie (SLD, PSL, RP, SdP ...) tak samo (moim zdaniem).

>Nawet jeśli 'zawsze ktoś nas się czepia' to co to ma wspólnego ze zdolnością zdefiniowania wizji kraju? 29 lat, wkrótce, to dość dużo czasu na zastanowienie się dokąd chcemy iść. Mieliśmy w tym okresie dostatecznie dużo czasu by kłócić się o liczbę piór w orzełku, o status Chrystusa króla Polski o wiele wersji zamachu w Smoleńsku itd ...

Częściowo się zgadzam.
Uważam, że Polacy to mądry naród ale słabo zorganizowany i ogłupiony.

Częściowo ogłupiony nie z własnej winy (bo przez media głównego nurtu).
Częściowo ogłupiony z własnej woli (niestety, część narodu lubi być ślepa).
Pytanie czysto techniczne brzmi: jak to zmienić?


Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
10-03-2018 11:01 
 Ocena 1 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)
Jako kontynuacja:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,763411#w763454

Co to jest patriotyzm?
Patriotyzm to gotowość poświęcenia dla rodaków (ojczyzna przecież, to nie człowiek, ma żadnych oczekiwań) jednak nie intencje uczynią Cię patriotą a efekty. Walka wyklętych to nie patriotyzm, powstanie W-wskie to nie jest patriotyzm również. Paradoksalnie większym patriotą niż wyklęci był Gomułka, Gierek czy Jaruzelski - nawet jeśli mieli jak najgorsze intencje.
Polacy, którzy skłócają naród uważając się za 'najbardziej polskich' to nie patrioci - oni pogrążają ten kraj w bezproduktywnych konfliktach, wyganiają miliony za granicę, wśród których jest też częściowo przyszłość tego państwa i narodu.

Jak wyleczyć kompleksy?
Jak w każdym problemie natury psychologicznej - masz 2 wyjścia:
1) wyprzeć - a więc pogrążyć się w uwielbieniu wyklętych, których celem walki było wybicie rodaków na wojnie z ZSRR (mimo deklarownych innych intencji), naiwnych historyjek o wielkości Polski, wyższości Polaków itd. ...
2) zaakceptować i iść do przodu - jak sam piszesz jesteś Polakiem, Słowianinem o różniącej się kulturze od Niemieckiej czy Francuskiej. Bliżej nam kulturowo do Ukraińców czy Rosjan niż do Brytyjczyków. Wyedukowałeś się w PRL, żyłeś częściowo w tym systemie. Twoja matka radziła sobie bez pralki, nosiła siaty z zakupami, stała w kolejkach, cerowała Ci ubrania, nie miałeś komputera w PRL. Gospodarka była marna i biedna w porównaniu do Niemieckiej, nie podróżowałeś po świecie itd. . Wstydzenie się tego to wyparcie, brak akceptacji samego siebie. Kompleks wzmacnia poczucie, że inni widzą w Tobie to 'zło' bycia Polakiem, Słowianinem, produktem PRLu. Wypierając nie odniesiesz sukcesu. W 1989 roku PRL przegrał a Polacy uznali, że ten okres historii jest 100% porażką i patrzyliśmy na zachód jak na raj. To napędziło nasze kompleksy i jednocześnie wzmocniło poczucie wyższości w narodach zachodu. Na siłę chcemy być zachodnio europejczykami wypierając się jakichkolwiek związków ze wschodem. A ili z naszych przodków żyło na Ukrainie czy Białorusi? Pamiętam Polaków na zachodzie, którzy wstydzili się mówić po polsku. Tylko akceptacja tego i użycie atutów wynikających z tej sytuacji doprowadzi Ciebie i resztę Polaków do sukcesu. To dzieje się na naszych oczach ale część społeczeństwa nadal ma ma kompleks, który wypiera okłamując się i sławiąc wyklętych i tym podobne postacie.

Gdy popatrzysz na sytuację Polaków i Polski to ma ona karty, któmi może grać:
1) edukacja obywateli - PRL postawił nas w czołówce światowej, zwłaszcza edukacja techniczna: IT, inżynieria, która jest konieczna by utrzymać konkurencyjność
2) jednolitość etniczna i religijna
3) zasoby naturalne
4) dostęp do morza
5) duży obszar i liczność a co za tym idzie potencjał gospodarczy
6) naród zdolny do ciężkiej pracy, edukacji, pokonywania przeszkód, silny psychicznie
7) dobra historia - jedna z lepszych na kontynencie

Ty jesteś jedną z tych kart, którą Polacy mogą grać, dobrze wykształcony, studia techniczne, które są nadzieją Europy, prawdopodobnie znasz języki i możesz się swobodnie komunikować - jeśli zaakceptujesz swoją polskość, wyzbędziesz się kompleksów, nie będziesz czuł się lepszy ale nie będziesz obniżał swojej wartości - będziesz skuteczniejszy. Patriotyzm to nie idealizowanie wyklętych ale zaakceptowanie PRLu. Pokazanie atutów jak edukacja, odbudowa kraju. Wchodząc do UE byliśmy dobrze wyedukowanym, pracowitym narodem. Inaczej wyglądała sytuacja Hiszpanów czy Portugalczyków w latach 80tych. Budowa marki pt Polska jest istotna bo to jest Twój marketing. Budujesz wizerunek na rynku, na którym działasz. Pewnego dnia będziesz może przestaniesz sprzedawać swój czas ale staniesz się właścicielem systemu, który będzie generował zysk - wtedy marka będzie miała kluczowe znaczenie. Idiotyczne ustawy typu IPN, walka z sądownictwem rujnują naszą reputację i Ty za to płacisz w kontaktach z firmami zachodnimi.

Ciekawie o tym problemie mówią dzieci imigrantów Polskich:
www.dw.com(*)9-być-polakami/a-18423587
www.youtube.com/watch?v=o-kLTCEi2NU
www.youtube.com/watch?v=QN_9gT9cN9U (posłuchaj zwł. dziewczyny)

Jak być patriotą - walczyć o lepszą Polskę
Nie tocząc kolejne wojny z grupą Polaków, którzy uważają, że patriotyzm 'to dobre intencje zakończone porażką' to są ludzie religijni, ideologiczni, z którymi wojna jest skazana na porażkę - nie do rozstrzygnięcia. Edukacja jest jedynym sposobem. Tłumaczenie rodakom jak działa świat, jak działa państwo, jak kończą się samobójcze projekty typu powstanie W-wskie, ustawy o IPN itd. .. Inicjatywy takie jak dlugpubliczny.org itd. ... Tłumaczenie, że polskość czy słowiańskość to inność ale nie gorszość. Tłumaczenie, że PRL nie był idealny ale miał zalety. Nie deptanie własnej przeszłości i skupianie się na efektach - na polepszaniu systemu a nie czczych kłótniach o bogów czy ideologie.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
hyperion (1422 punktów)

> Jak wyleczyć kompleksy?Jak w każdym problemie natury psychologicznej - masz 2 wyjścia:
>1) wyprzeć - a więc pogrążyć się w uwielbieniu wyklętych, których celem walki było wybicie rodaków na wojnie z ZSRR (mimo deklarownych innych intencji), naiwnych historyjek o wielkości Polski, wyższości Polaków itd. ...
>2) zaakceptować i iść do przodu (...)

Dziwnym trafem pominąłeś trzecią opcję: zastanowić się, czy te kompleksy są realne czy wmówione. Jeśli są wmówione to je odrzucić. Zakładasz od razu, że te kompleksy są realne.
Dziwne.


Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
Paolo Monstro (6146 punktów)
>> Jak wyleczyć kompleksy?Jak w każdym problemie natury psychologicznej - masz 2 wyjścia:
>>1) wyprzeć - a więc pogrążyć się w uwielbieniu wyklętych, których celem walki było wybicie rodaków na wojnie z ZSRR (mimo deklarownych innych intencji), naiwnych historyjek o wielkości Polski, wyższości Polaków itd. ...
>>2) zaakceptować i iść do przodu (...)
> Dziwnym trafem pominąłeś trzecią opcję: zastanowić się, czy te kompleksy są realne czy wmówione. Jeśli są wmówione to je odrzucić. Zakładasz od razu, że te kompleksy są realne.
>Dziwne.
>
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54

Jeśli ktoś ma kompleks to po prostu ma kompleks - kompleks jest realny, wmówione mogą być powody.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
hyperion (1422 punktów)
>>> Jak wyleczyć kompleksy?Jak w każdym problemie natury psychologicznej - masz 2 wyjścia:
>>>1) wyprzeć - a więc pogrążyć się w uwielbieniu wyklętych, których celem walki było wybicie rodaków na wojnie z ZSRR (mimo deklarownych innych intencji), naiwnych historyjek o wielkości Polski, wyższości Polaków itd. ...
>>>2) zaakceptować i iść do przodu (...)
>> Dziwnym trafem pominąłeś trzecią opcję: zastanowić się, czy te kompleksy są realne czy wmówione. Jeśli są wmówione to je odrzucić. Zakładasz od razu, że te kompleksy są realne.
>>Dziwne.

>Jeśli ktoś ma kompleks to po prostu ma kompleks - kompleks jest realny, wmówione mogą być powody.

Kompleksów można się pozbyć. Nie trzeba ich wypierać ani żyć z nimi.


Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>>> Jak wyleczyć kompleksy?Jak w każdym problemie natury psychologicznej - masz 2 wyjścia:
>>>>1) wyprzeć - a więc pogrążyć się w uwielbieniu wyklętych, których celem walki było wybicie rodaków na wojnie z ZSRR (mimo deklarownych innych intencji), naiwnych historyjek o wielkości Polski, wyższości Polaków itd. ...
>>>>2) zaakceptować i iść do przodu (...)
>>> Dziwnym trafem pominąłeś trzecią opcję: zastanowić się, czy te kompleksy są realne czy wmówione. Jeśli są wmówione to je odrzucić. Zakładasz od razu, że te kompleksy są realne.
>>>Dziwne.
>>Jeśli ktoś ma kompleks to po prostu ma kompleks - kompleks jest realny, wmówione mogą być powody.
>Kompleksów można się pozbyć. Nie trzeba ich wypierać ani żyć z nimi.
>
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54

Chyba nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi: jeśli sytuacja X rodzi kompleks K to masz 2 wyjścia:
1)Zaakceptować sytuację X, przyjżeć się jej, polubić, przetrawić, cokolwiek by poukładać sobie w głowie akceptując fakt X,
2)Wyprzeć, czyli uznać, że to nie jest sytuacja X albo jakkolwiek się oszukać

Obydwa rozwiązania pomogą Ci w pozbyciu kompleksu K ale AKCEPTACJA da Ci zdrowie psychiczne a wyparcie nerwicę.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
hyperion (1422 punktów)
>Chyba nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi: jeśli sytuacja X rodzi kompleks K to masz 2 wyjścia:
>1)Zaakceptować sytuację X, przyjżeć się jej, polubić, przetrawić, cokolwiek by poukładać sobie w głowie akceptując fakt X,
>2)Wyprzeć, czyli uznać, że to nie jest sytuacja X albo jakkolwiek się oszukać
>Obydwa rozwiązania pomogą Ci w pozbyciu kompleksu K ale AKCEPTACJA da Ci zdrowie psychiczne a wyparcie nerwicę.

AKCEPTACJA czego?

Jeśli sytuacja X rodzi kompleks K to należy się zastanowić nad sytuacją X.
Przypuśćmy, że jestem w takiej sytuacji, że porównuję swój wzrost ze wzrostem kolegi i moja ocena jest : "Jestem za niski".

Jeśli mam 1,4 m a kolega 1,7 m to jest to FAKT, nieprzyjemny FAKT.
Jeśli mam 1,7 m a kolega 1,7 m to jest to FAKT, neutralny FAKT.
Jeśli mam 1,7 m a kolega 1,7 m i ocena moja to "jestem niższy" to jest to kompleks.

Rozwiązania kompleksu to:
a) wyparcie
b) akceptacja: "tak mam kompleks, trudno"
c) likwidacja kompleksu czyli zbadanie sytuacji: pomiar wzrostu i stwierdzenie "Faktycznie mamy ten sam wzrost a więc nie jestem niższy!" ew. "Faktycznie, jestem niższy".


Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
12-03-2018 21:38 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)

>>2)Wyprzeć, czyli uznać, że to nie jest sytuacja X albo jakkolwiek się oszukać
>>Obydwa rozwiązania pomogą Ci w pozbyciu kompleksu K ale AKCEPTACJA da Ci zdrowie psychiczne a wyparcie nerwicę.
>AKCEPTACJA czego?
akceptacja sytuacji X,

>Jeśli sytuacja X rodzi kompleks K to należy się zastanowić nad sytuacją X.
>Przypuśćmy, że jestem w takiej sytuacji, że porównuję swój wzrost ze wzrostem kolegi i moja ocena jest : "Jestem za niski".
>Jeśli mam 1,4 m a kolega 1,7 m to jest to FAKT, nieprzyjemny FAKT.
>Jeśli mam 1,7 m a kolega 1,7 m to jest to FAKT, neutralny FAKT.
>Jeśli mam 1,7 m a kolega 1,7 m i ocena moja to "jestem niższy" to jest to kompleks.
>Rozwiązania kompleksu to:
>a) wyparcie
>b) akceptacja: "tak mam kompleks, trudno"
>c) likwidacja kompleksu czyli zbadanie sytuacji: pomiar wzrostu i stwierdzenie "Faktycznie mamy ten sam wzrost a więc nie jestem niższy!" ew. "Faktycznie, jestem niższy".

Twój przykład dotyczy innego problemu. Pokręciłeś to sobie jeszcze bardziej.
Tu nie masz sytuacji X tylko Y.

Jeśli chcesz dać przykład ze wzrostem to X= masz 1.4m, może Ci się to podobać lub nie ale taka jest sytuacja. Jeśli ta sytuacja rodzi (a nie musi) kompleks pt. 'jestem za niski' to możesz tą sytuację zaakceptować albo wyprzeć (np. uwierzyć, że masz 1.7m mimo iż masz 1.4, albo założyć, że wszyscy mają 1.4m).
Szkoda czasu na dalsze męczenie tego tematu.
Jak cofniesz się do początku tego wątku zauważysz, że autor jest Polakiem i to jest sytuacja X, o której piszę. Jeśli autor myśli, że jest Polakiem a w rzeczywistości jest Niemcem to nie jest problem natury psychologicznej ale raczej okulistycznej (np. nie umie sobie tego doczytać w paszporcie) albo psychiatrycznej. Inna dyskusja.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
finerbijk (17282 punktów)
>Otóż mam powinność bycia patriotą ponieważ urodziłem się w Polsce i mam rodzinę i znajomych w Polsce, którzy są Polakami. I to tylko tyle, albo aż tyle.
Nie ma żadnej takiej powinności. To jakby powiedzieć muszę kochać swoją żonę, bo za mnie wyszła i urodziła moje dziecko. Jednak do uczuć zmusić się nie można, co najwyżej można się poczuwać do obowiązku. A patriotyzm to uczucie i nie warto się starać jakoś go racjonalizować. Reszta to wyrachowanie.
fazimodo (251 punktów)
Żonę powinienem kochać, albo przynajmniej starać się kochać bo została moją żoną przez świadomy wybór mój oraz jej. To już przez samo to jako racjonalnej osobie wypada trwać w tym wyborze i starać się tę miłość pielęgnować o ile trzymanie się w tym związku nie jest szkodliwe psychicznie i/lub fizycznie dla obu stron.
A jak już dziecko się pojawi to tym bardziej starać się trwać przy rodzinie, aby już nie żonie, ale swoim dzieciom, z którymi dzielimy materiał genetyczny zbudować przyjazne i pełne dobrych uczuć środowisko rozwojowe. Nawet jeśli już żony nie kochamy.
Możliwość przewidzenia konsekwencji swoich czynów jest częścią bycia racjonalnym człowiekiem. A konsekwencją ślubu i spłodzenia dziecka jest życie z daną osobą przez kilkanaście jak nie kilkadziesiąt kolejnych lat.

>A patriotyzm to uczucie i nie warto się starać jakoś go racjonalizować. Reszta to wyrachowanie.
Nazwijmy zatem mój patriotyzm wyrachowaniem. Czy więc jako Polak nawet nie będąc patriotą nie powinienem z wyrachowania starać się o to, aby Polska była silnym i bogatym krajem? W końcu to jaka jest Polska przenosi się bezpośrednio na to jak mi się żyje i jak żyje się mojej rodzinie (jeśli mieszkam w Polsce i mam obywatelstwo Polskie).
10-03-2018 16:22 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Żonę powinienem kochać, albo przynajmniej starać się kochać
Starać to się można, ale jak nie potrafimy kogoś zmusić by nas kochał, tak samo siebie nie umiemy zmusić do uczuć. Je się po prostu czuje albo nie, i nie ma to tamto.

>Nazwijmy zatem mój patriotyzm wyrachowaniem. Czy więc jako Polak nawet nie będąc patriotą nie powinienem z wyrachowania starać się o to, aby Polska była silnym i bogatym krajem?
Jasne że tak. Nie twierdziłem przeciwnie. Wg mnie patriotyzm to przywiązanie do tego kawałka ziemi, tych ludzi, gdzie czujemy się u siebie. Nie jest to dobre ani złe, może być racjonalne lub nie, po prostu jest. Jeśli cię boli niesłuszne opluwanie (tak patetycznie trochę mówiąc) tego co uważasz za swoje, to jesteś patriota. Ja jestem.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365