Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ubój psów na Podhalu w celach konsumpcyjnych

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
19-10-2009 14:18marek milczewski (2335 punktów)Ubój psów na Podhalu w celach konsumpcyjnych
Ocena 13 na 13
Parę dni temu przewaliła się przez media szokująca wiadomość. Na Podhalu odbyło się kilka rozpraw przeciwko ludziom dokonującym uboju psów w celach konsumpcyjnych. Wyroki zbulwersowały światek dziennikarski. Wobec oskarżonych zapadły wyroki uniewinniające, a jedno postępowanie umorzono. Uzasadniano to tym, iż nie ma w polskim prawie zakazu uboju zwierząt jeżeli jest to robione humanitarnie i zwierzęta nie są pod ochroną.
Media pokazywały wypowiedź jednego z uniewinnionych, który sfilmowany ukrytą kamerą, wypowiadał się o zarekwirowanym bernardynie - (cyt. z pamięci) "zabrali mi psa, a już był taki utuczony jak kret." Na pytanie reportera - co pan by z nim zrobił - odpowiedział, że jest bardzo smaczny do piwa.
Ten człowiek zabił już niejednego psa na mięso i smalec.
W tamtym rejonie pokutuje przesąd jakoby psi smalec był dobry na wszelkie dolegliwości. Ludzie chętnie go kupują i się nim "leczą".
Organizacje praw zwierząt, dziennikarze, samorządowcy byli oburzeni, wyrok sądu uznali za kuriozalny. Jakaś kobieta wypowiadała się, że nie może być zgody na ubój psów, wszak są to zwierzęta domowe.
Przyznam, że ja też, w pierwszym odruchu, zbulwersowałem się strasznie. Mój stosunek do psów poruszyłem w wątku www.racjonalista.pl/forum.php/s,251803. Czym różni się pies od świni czy krowy? Tylko stosunkiem emocjonalnym. W naszej kulturze psów się nie jada, podobnie jak nie jada się kotów czy świnek morskich. Ale to nie znaczy, że nie jada ich się wcale. W Azji psy są uznawane za przysmak, w Ameryce Południowej świnki morskie serwowane są w restauracjach. Jedna z uczestniczek forum tak się wypowiada www.racjonalista.pl/forum.php/s,251803#w252192.
Pomyślałem więc, że nie można tym ludziom (na Podhalu) odmawiać prawa do robienia ze swoimi psami co chcą, mimo że wewnętrznie trzęsę się z oburzenia.
Osobną sprawą jest produkcja smalcu w celach leczniczych. Ale i tu, po namyśle muszę "odpuścić". To czy smalec pomaga lub nie, jest sprawą drugorzędną. Lekarze biją na alarm, bo ci ludzie leczą smalcem od kataru po gruźlicę. Trzeba ich uświadamiać, a nie zakazywać produkcji smalcu. Ile jest mitów żywieniowych w naszej kulturze i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Ale smalec jest z psów - zgroza. Gdyby był ze świni, news ośmieszałby głupotę tych ludzi, a nie odżegnywałby od "czci i wiary" producentów tegoż.
Powtarzam, mimo, że cały się buntuję, uważam wyrok sądu za słuszny.
A Wy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: ubój psów na Podhalu w celach konsumpcyjnych
Zgadzam się co do tego, że nie można zabraniać spożywania psów w kraju, gdzie spożywanie innych zwierząt, o nie mniej rozwiniętym układzie nerwowym, nie jest nielegalne. Ja osobiście jestem wegetarianinem. Nie dlatego, iż uważam, że spożywanie mięsa jest złe samo w sobie - wiele innych niż Homo sapiens zwierząt spożywa mięso i nie medytuje nad wegetarianizmem. Nie podobają mi się jednak warunki hodowlane towarzyszące "produkcji mięsa".

Istnieje też inne spojrzenie na tę sprawę. Otóż dla wielu ludzi zajadanie się małpą ma w sobie coś z kanibalizmu. Wydaje mi się ze słusznie. Małpy są już nam całkiem bliskie pod względem świadomości swojego istnienia. Z pewnością bliższe od świń i psów. Można by zatem ostatecznie rozwiązać kwestię tego, co jest bardziej świadome (czyli bardziej odczuwa ból) - pies, czy świnia. Wiele danych jakie do tej pory istnieją wskazuje na lepiej rozwinięty mózg świni. Zatem górale jedząc mniej świadome zwierzę, jakim jest pies, oszczędzają śmierci jakiemuś bardziej świadomemu wieprzowi.
19-10-2009 15:03 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Zgadzam się co do tego, że nie można zabraniać spożywania psów w kraju, gdzie spożywanie innych zwierząt, o nie mniej rozwiniętym układzie nerwowym, nie jest nielegalne.
Popieram, chociaż kocham mojego pieska. Problem polega na tym, że ludzie nauczyli się bezwiednie pokładać dość mocne uczucia w niektórych zwierzakach, a potem tracą racjonalny osąd. Czym pies różni się od świni poza innym traktowaniem? Dla wielu osób zabicie świni nie jest ani lepsze, ani gorsze od zabicia psa. I patrząc na sprawę obiektywnie muszę przyznać, że tak naprawdę różni te dwie sytuacje tylko ładunek emocjonalny. Hindus pewnie zgrzyta zębami na naszą pieczeń wołową.
> Ja osobiście jestem wegetarianinem. Nie dlatego, iż uważam, że spożywanie mięsa jest złe samo w sobie - wiele innych niż Homo sapiens zwierząt spożywa mięso i nie medytuje nad wegetarianizmem. Nie podobają mi się jednak warunki hodowlane towarzyszące "produkcji mięsa".
Podziwiam. Drga we mnie taka myśl, ale niestety... upodobania kulinarne wygrywają

>Istnieje też inne spojrzenie na tę sprawę. Otóż dla wielu ludzi zajadanie się małpą ma w sobie coś z kanibalizmu. Wydaje mi się ze słusznie. Małpy są już nam całkiem bliskie pod względem świadomości swojego istnienia. Z pewnością bliższe od świń i psów.
Również popieram. Mięso małpie stoi w moim menu na równi z mięsem ludzkim. A więc skreślam te pozycje na równo. Psa natomiast być może jadłam... pisało chicken, ale chicken to nie był. Od pewnej starej osoby wiem, że psina jest naprawdę smaczna.

>Można by zatem ostatecznie rozwiązać kwestię tego, co jest bardziej świadome (czyli bardziej odczuwa ból) - pies, czy świnia. Wiele danych jakie do tej pory istnieją wskazuje na lepiej rozwinięty mózg świni. Zatem górale jedząc mniej świadome zwierzę, jakim jest pies, oszczędzają śmierci jakiemuś bardziej świadomemu wieprzowi.
Też spotkałam się z taką opinią. Świnia wychowywana od małego jak pies ponoć robi ogromne postępy.
19-10-2009 15:28 
 Ocena 7 na 7
placownik (17853 punktów)

>Świnia wychowywana od małego jak pies ponoć robi ogromne postępy.

   tinyurl.com/ygq99ut

   To jest argument przeciwko jedzeniu świń, a nie za jedzeniem psów.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Matix (5786 punktów)
Plusik. Jak zwykle mistrz ciętej riposty.
19-10-2009 15:50 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja też oczywiście nie zachęcam do jedzenia psów, bo bardzo je lubię (w sensie nie kulinarnym). Ale dopóki ktoś je mięso nie może wyrzucać złych rzeczy innemu mięsożercy . Mam nadzieję, że genetyka umożliwi hodowanie masy mięsnej bez mózgu. Wtedy będziemy mogli jeść mięso i nie będziemy krzywdzić zwierząt. Świnie staną się domowymi pupilkami . A na pewno do zbierania trufli nadal będą niezastąpione .

Dla niektórych hinduistów zjedzenie krowy to coś gorszego niż kanibalizm (zdarza się w Indiach, gdzie wszystko się zdarza). Ich kultura ma niejako krowę w sercu. A swoją drogą krowy to piękne stworzenia, choć całkiem możliwe, że są z kolei mniej świadome od psów.
Ania... (14138 punktów)
>>Świnia wychowywana od małego jak pies ponoć robi ogromne postępy.
>   tinyurl.com/ygq99ut
>   To jest argument przeciwko jedzeniu świń, a nie za jedzeniem psów.

Być może
Albo argument za tym, że te gatunki można traktować w podobny sposób. Jaki - to już odrębna kwestia.

Żeby nie było - kwestia humanitarnego traktowania jest dla mnie ważna, ale bardziej złości mnie opalanie żywcem świń (nie polecam, ale film i zdjęcia krążą po sieci) niż ubój "normalną" metodą psów.
19-10-2009 15:53
 Ocena 12 na 12
Mateusz (879 punktów)Odp: Ubój psów na Podhalu w celach konsumpcyjnych
Jacy się teraz wszyscy wrażliwi zrobili. Wybiórczo. Kto sobie niewielką ubojnie piesków założy to sadysta niepojęty i łajdak, ale jak ktoś rocznie kilka tysięcy świń morduje to już nie cham, a przedsiębiorca.

Poza tym rozdmuchiwanie kwestii praw zwierząt w kontekście zdjętej głodem Afryki, czy chociażby masowego ludobójstwa w Rwandzie wydaje się być wyrazem głupoty, albo skrajnego wyrachowania graniczącego z elitaryzmem. Cierpienia polskiego psa gorsze niż męka afrykańskiego dziecka.

Cieszę się, że autor wątku wskazał na rzeczywistą absurdalność zarzutów wysuniętych przeciwko tym psim "rzeźnikom".
19-10-2009 17:59 
 Ocena 3 na 5
kortyzol (422 punktów)
>Jacy się teraz wszyscy wrażliwi zrobili. Wybiórczo. Kto sobie niewielką ubojnie piesków założy to sadysta niepojęty i łajdak, ale jak ktoś rocznie kilka tysięcy świń morduje to już nie cham, a przedsiębiorca.
>Poza tym rozdmuchiwanie kwestii praw zwierząt w kontekście zdjętej głodem Afryki, czy chociażby masowego ludobójstwa w Rwandzie wydaje się być wyrazem głupoty, albo skrajnego wyrachowania graniczącego z elitaryzmem. Cierpienia polskiego psa gorsze niż męka afrykańskiego dziecka.

OOO, no sorry, ale naprawdę bliższy jest mi pies, którego tłuszcz jakiś niedorozwój uważa za panaceum niż jakiś Afrykańczyk, którego nigdy nie zobaczę i który, na litość, nie głoduje przeze mnie. Usprawiedliwianie Bezsensownego (bo przecie nie z głodu, nie dla smaku mięsa, ale z powodu zabobonu) mordowania jakiegokolwiek zwierzęcia przez zestawienie go z, jakże uniwersalnym, Głodem w Afryce (to już frazeologizm) jest żałosne. Może zamiast tak się trząść nad tą Afryką najpierw zadbajcie, żeby u nas normalnie było.

Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
19-10-2009 18:55 
 Ocena 2 na 2
Mateusz (879 punktów)
>ale naprawdę bliższy jest mi pies, którego tłuszcz jakiś niedorozwój uważa za panaceum niż jakiś Afrykańczyk, którego nigdy nie zobaczę

Po pierwsze to tego zabitego psa też nigdy nie zobaczysz, a po drugie to taki tłuszczyk może być stosowany jako zwykły artykuł spożywczy, nie jako panaceum na wszystko.

> jakiś Afrykańczyk(...) który, na litość, nie głoduje przeze mnie.

No właśnie. Litość. W tym tkwi sedno sprawy.

>Usprawiedliwianie Bezsensownego (bo przecie nie z głodu, nie dla smaku mięsa, ale z powodu zabobonu) mordowania jakiegokolwiek zwierzęcia przez zestawienie go z, jakże uniwersalnym, Głodem w Afryce (to już frazeologizm) jest żałosne.

No tak, zapomniałem, że ów głód w Afryce to tylko frazeologizm. To przecież tylko puste słowa.

"Liczba osób głodujących na świecie wynosi około 797,9 miliona (Food insecurity in the World 2003) co stanowi 17% ludności świata. Według tego samego źródła liczba osób cierpiących głód w Afryce wynosi 239,3 miliona"

Zakłamane statystyki...

Jeżeli chodzi o zabijanie zwierząt, to powiem tak - wole żeby zginęło milion zwierząt na rzecz jakiegoś durnego zabobonu niżbym ja sam bądź ktokolwiek inny miał głodować. Prawa człowieka stoją ponad innymi i muszą być również tak właśnie wspierane i szerzone.

Żałosne jest to, jak próbujesz udowodnić jakim samolubnym człowiekiem jesteś. Czy jesteś w istocie? Nie wiem. Lecz bardzo starasz się to zaznaczyć

>Może zamiast tak się trząść nad tą Afryką najpierw zadbajcie, żeby u nas normalnie było.

Oczywiście. U nas biedaków też nie brakuje, więc zamiast na procesy sądowe o zaszlachtowanie bernardyna na smalec może lepiej wydać państwowe fundusze na walkę z biedą w Polsce?
19-10-2009 19:05 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Prawa człowieka stoją ponad innymi i muszą być również tak właśnie wspierane i szerzone.
Tylko w oczach człowieka. Tygrys bengalski ma inny punkt widzenia. Dlatego czasem zjada na obiad jakieś zabłąkane hinduskie dziecko. Nie mam mu tego za złe. Zwierzątko też chce żyć, a żeby żyć, trzeba jeść.
Tak już jest ten świat urządzony, że wszyscy zjadają wszystkich. Chociaż osobiście, jak już miałabym wybierać, wolałabym zjeść świnię niż kota. Takie osobnicze przyzwyczajenie, a może fanaberia.
Mateusz (879 punktów)
>Tylko w oczach człowieka.

Innych nie mam. Śmiem podejrzewać, że Ty również nie
19-10-2009 19:20 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)
>>Tylko w oczach człowieka.
>Innych nie mam. Śmiem podejrzewać, że Ty również nie
Na razie nie, ale się o nie staram
Tak na serio - koroną stworzenia jesteśmy w Biblii. Tu, na Ziemi, jesteśmy tylko zwierzętami. Fakt, że sprytniejszymi od innych. Ale to nas jeszcze nie upoważnia do megalomanii.
"Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas". Lem, Niezwyciężony.
Dlatego rozumiem tygrysa i staram się nie wchodzić w drogę rekinowi. Tak na wszelki wypadek. Rekin może nie wie, że jestem tu najważniejsza.
19-10-2009 20:34 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Dlatego rozumiem tygrysa i staram się nie wchodzić w drogę rekinowi. Tak na wszelki wypadek. Rekin może nie wie, że jestem tu najważniejsza.
Ja to nawet komarów unikam... .
19-10-2009 20:38 
 Ocena 1 na 1
Mateusz (879 punktów)
>Tu, na Ziemi, jesteśmy tylko zwierzętami. Fakt, że sprytniejszymi od innych. Ale to nas jeszcze nie upoważnia do megalomanii.

Między megalomaniom a zwykłym troszczeniem się o własne interesy(ludzkie) bardziej niż o interesy innych(zwierząt) jest przepaść. W tym jednym punkcie zgadzam się z przekazem biblijnym. Skoro bowiem jesteśmy najsprytniejsi to dlaczego nie mielibyśmy czynić sobie Ziemi poddanej? Dobro zwierząt jest zazwyczaj powiązane z naszym i na odwrót. Myślę, że wczuwanie się w rekina albo małpę jest zbędne.
Wystarczy być człowiekiem.

>"Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas". Lem, Niezwyciężony.

Kres naszych możliwości powinien sam wyznaczyć granicę naszej ekspansji.
19-10-2009 20:42 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Myślę, że wczuwanie się w rekina albo małpę jest zbędne.
Wystarczy być człowiekiem.


Nigdy nie zrozumiesz człowieczeństwa, jeśli nie będziesz się przyglądał temu, jak kształtowała się świadomość u niektórych naszych kuzynów, mam zaś na myśli inne niż Homo sapiens zwierzęta.
19-10-2009 21:25 
 Ocena 1 na 1
Mateusz (879 punktów)
To tak jak gdyby powiedzieć: nie zrozumiesz latania, dopóki nie przeanalizujesz w jaki sposób kończyny gadów przetransformowały się w skrzydła. Obserwacja przyrody może nas wzbogacić i to bardzo, ale człowieczeństwa powinniśmy szukać w nas samych, nie w bratkach na grządce.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Widzę, że jesteś pełen pogardy dla innych poza Homo sapiens zwierząt na tej planecie. Tym nie mniej są wśród nich świadome istoty, pozwalające nam zrozumieć czym jest nasza świadomość. Tego nam samolot nie wskaże, choć owszem - przy tworzeniu nowoczesnych maszyn latających bada się skrzydła ptaków i nietoperzy.
19-10-2009 23:13 
 Ocena 2 na 2
Mateusz (879 punktów)
Ja napisałem, że można wiele nauczyć się dzięki obserwacji przyrody, a Ty do mnie: masz pogardliwy stosunek do zwierząt... Ładnie to tak przekręcać?
Nie wiem dlaczego utożsamiasz pogardę z traktowaniem różnych bytów niejednakowo.
20-10-2009 08:55 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Natura nie jest tapetą, która otacza nasze wspaniałe głowy. Nie służy tylko obserwacji, jesteśmy jej częścią.
20-10-2009 15:02 
 Ocena 1 na 1
Mateusz (879 punktów)
>Natura nie jest tapetą, która otacza nasze wspaniałe głowy.

Trafne. Ja jednak obstaję za tym, że istoty człowieczeństwa winniśmy szukać w sobie, czyli faktycznie w tej części przyrody, którą uważamy(mylnie) za twór w jakiś sposób niezależny od reszty.
28-10-2009 16:48 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>istoty człowieczeństwa winniśmy szukać w sobie...

Skąd wiesz? Przeczucie? Wiara?
21-10-2009 16:02 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>>Tu, na Ziemi, jesteśmy tylko zwierzętami. Fakt, że sprytniejszymi od innych. Ale to nas jeszcze nie upoważnia do megalomanii.
>Między megalomaniom a zwykłym troszczeniem się o własne interesy(ludzkie) bardziej niż o interesy innych(zwierząt) jest przepaść. W tym jednym punkcie zgadzam się z przekazem biblijnym. Skoro bowiem jesteśmy najsprytniejsi to dlaczego nie mielibyśmy czynić sobie Ziemi poddanej?

Zasadniczo jest to etyka siły. Nie ma powodu by jej nie stosować między grupami ludzi. I na przykład tych słabszych przerabiać na oryginalne mydło. Trzeba tylko pamiętać by prawa lepszych ludzi stawiać nad prawa gorszych ludzi. sytuacja jest tu równie klarowna jak w stawianiu samego człowieczeństwa nad nieczłowieczenstwem. Bo jakiego argumentu użyje przerabiany na mydło przez lepszego człowieka? W najlepszym razie wyda niezrozumiałe wycie nie tak znowu różne od wycia zarzynanej świni czy tłuczonego psa.
21-10-2009 19:46 
 Ocena 1 na 1
Mateusz (879 punktów)
Słuszna uwaga. Naprawdę. Bardzo chciałbym wiedzieć jak uciec z tej pułapki.
Konsekwentne stosowanie klasyfikacji na lepszych i gorszych, nieuchronnie doprowadza do przedstawionej przez Ciebie sytuacji, kiedy człowiek jest moralnie uprawniony do mordowania innego.
Dogmat o wyjątkowości rodzaju ludzkiego i niepodatności jego, jako całości, na wartościowanie jest ewidentnie rezultatem sądzenia nieobiektywnego, bo życzeniowego i emocjonalnego.
Należy go, więc odrzucić i pogodzić się z okrutną prawdą, czy może przyjąć i jakoś spróbować zracjonalizować?

Tak formułuję problem, gdyż etyka siły jest jedyną, jaką mogę znaleźć prawdziwą.

To jak panujący nad-twór będzie odnosił się do słabszych od siebie to inna sprawa, może być bowiem miłosiernym, litościwym i kochającym protektorem, miast od razu opętanym katem, jak oczywiście zakładasz.
21-10-2009 19:53 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Więc sam sobie odpowiedziałeś. Bądź miłosiernym protektorem, nie tylko wobec skazanych na zezwierzęcenie ofiar głodu ale i zwierząt mordowanych na potrzeby macdonaldsowych fabryk śmierci. Te dwie rzeczy nie stoją w opozycji.
marcus (876 punktów)
>"Liczba osób głodujących na świecie wynosi około 797,9 miliona (Food insecurity in >the World 2003) co stanowi 17% ludności świata. Według tego samego źródła liczba osób >cierpiących głód w Afryce wynosi 239,3 miliona"

Ta, ale nie zapominaj, że "spichlerz Afryki" sami zniszczyli...

In a mad world only the mad are sane.
19-10-2009 20:43 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
>Ta, ale nie zapominaj, że "spichlerz Afryki" sami zniszczyli...

A słyszałeś o kolonializmie?
marcus (876 punktów)
>A słyszałeś o kolonializmie?

Może byłoby dla tych ludzi lepiej, gdyby Europejczycy nigdy nie ingerowali w życie ich przodków, ale skoro to się już stało, nie musieli pogarszać swojej, całkiem niezłej w porównaniu z dzisiejszą, sytuacji.

In a mad world only the mad are sane.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cóż, sprzedaj się z rodziną w niewolę i pracuj na plantacjach bawełny. Jak masz siostrę, to niech właściciel ją z obrzydzeniem gwałci etc.
20-10-2009 09:31 
 Ocena 1 na 1
marcus (876 punktów)
A nie sądzisz, że gdybym miał do wyboru: umrzeć z głodu nie mając nawet szansy zarobić na jedzenie, albo pracować jak niewolnik i żyć na "ludzkim" poziomie, to lepiej gdybym wybrał to drugie?

In a mad world only the mad are sane.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale w Afryce przed nasileniem się jej kolonizacji było lepiej niż teraz. Aż ciężko uwierzyć...
19-10-2009 20:46 
 Ocena 4 na 4
Zyga (1539 punktów)
>Jeżeli chodzi o zabijanie zwierząt, to powiem tak - wole żeby zginęło milion zwierząt na rzecz jakiegoś durnego zabobonu niżbym ja sam bądź ktokolwiek inny miał głodować. Prawa człowieka stoją ponad innymi i muszą być również tak właśnie wspierane i szerzone.

...A Ziemia jest w centrum wszechświata - Dobrze, że nie dopisałeś z rozpędu.

>Żałosne jest to, jak próbujesz udowodnić jakim samolubnym człowiekiem jesteś. Czy jesteś w istocie? Nie wiem. Lecz bardzo starasz się to zaznaczyć

Zabicie miliona zwierząt, aby samemu nie głodować, nie jest samolubne?

>Oczywiście. U nas biedaków też nie brakuje, więc zamiast na procesy sądowe o zaszlachtowanie bernardyna na smalec może lepiej wydać państwowe fundusze na walkę z biedą w Polsce?

Zaprzestańmy wszelkich działań, aż nie uporamy się z głodem w afryce i biedakami z dworca?

Walka o odpowiednie traktowanie zwierząt to kwestia bardzo ważną i u nas w kraju mocno niedofinansowana.
19-10-2009 21:09 
 Ocena 1 na 1
Mateusz (879 punktów)
>A Ziemia jest w centrum wszechświata - Dobrze, że nie dopisałeś z rozpędu.

Zapomniałem.

>Zabicie miliona zwierząt, aby samemu nie głodować, nie jest samolubne?

Samolubne jest, ale na innej płaszczyźnie. Czy można nam zrównywać prawa ludzi z prawami zwierząt? Niemal każdy gatunek jest we własnym obrębie w pewien sposób solidarny i odcięty od innych.

>Zaprzestańmy wszelkich działań, aż nie uporamy się z głodem w afryce i biedakami z dworca?

Zaprzestańmy zajmować się sądzeniem ludzi oskarżonych o robienie smalcu? Afryka, biedacy to worek bez dna, jednak czy nie powinniśmy czasem coś niecoś o nim pomyśleć?

>Walka o odpowiednie traktowanie zwierząt to kwestia bardzo ważną i u nas w kraju mocno niedofinansowana.

Tak, zgadzam się. Nie może jednak nam zasłaniać rzeczy dla ludzi ważniejszych takich jak: edukacja, bezrobocie, bieda, rozwój przemysłu narodowego itd.
20-10-2009 08:17 
 Ocena 3 na 3
Zyga (1539 punktów)
>Samolubne jest, ale na innej płaszczyźnie. Czy można nam zrównywać prawa ludzi z prawami zwierząt? Niemal każdy gatunek jest we własnym obrębie w pewien sposób solidarny i odcięty od innych.

Zwierzęta nie mają kodeksu karnego. A ich jedynymi prawami jest życie i robienie tego na co mają ochotę. U mnie w domu obowiązuje jeszcze zakaz niszczenia otoczenia - dotyczy osobników wszystkich gatunków. Prawo do robienia z nich smalcu jest im obce.

>Zaprzestańmy zajmować się sądzeniem ludzi oskarżonych o robienie smalcu? Afryka, biedacy to worek bez dna, jednak czy nie powinniśmy czasem coś niecoś o nim pomyśleć?

TV co jakiś czas zachęca do wysyłania SMS'ów, którymi można dofinansować piratów z Somalii.

>Nie może jednak nam zasłaniać rzeczy dla ludzi ważniejszych takich jak: edukacja, bezrobocie, bieda, rozwój przemysłu narodowego itd.

Ależ wcale nie musi. Zwłaszcza, że zwierzęta najczęściej źle są traktowane, tam gdzie brak jest edukacji i bieda.
Mateusz (879 punktów)
>U mnie w domu obowiązuje jeszcze zakaz niszczenia otoczenia - dotyczy osobników wszystkich gatunków. Prawo do robienia z nich smalcu jest im obce.

Jakże niewinny jesteś. Zważ tylko, że jedząc, pochłaniasz produkt, który został wytworzony dzięki śmierci innych organizmów. To tyczy się tak produktów zwierzęcych, jak i roślinnych. Zawsze są jakieś ofiary. Oczywiście trzeba je minimalizować, lecz rozwój musi następować.

>Ależ wcale nie musi. Zwłaszcza, że zwierzęta najczęściej źle są traktowane, tam gdzie brak jest edukacji i bieda.

Otóż to, może więc lepiej zająć się edukowaniem ludzi, a nie straszeniem ich wyrokami. Złe traktowanie wynika najczęściej z biedy. Brak środków finansowych wymusza obniżanie standardów.
Zyga (1539 punktów)
>Jakże niewinny jesteś.

To głupie.

>Zważ tylko, że jedząc, pochłaniasz produkt, który został wytworzony dzięki śmierci innych organizmów. To tyczy się tak produktów zwierzęcych, jak i roślinnych.

Tak się składa, że nie jadam mięsa (i nie pijam mleka bo nie lubię), a moje buty są z krowy, którą "Ty" zjadłeś. Inaczej pewnie ich produkcja kosztowałaby fortunę i kupiłbym parciane, albo z plastikowej świni.

>Zawsze są jakieś ofiary. Oczywiście trzeba je minimalizować, lecz rozwój musi następować.

Wykładanie laski na mordowanie zwierząt postępem nie jest.

>Otóż to, może więc lepiej zająć się edukowaniem ludzi, a nie straszeniem ich wyrokami. Złe traktowanie wynika najczęściej z biedy. Brak środków finansowych wymusza obniżanie standardów.

Straszenie faktycznie nic nie da. Strasznie bez egzekwowania tylko podważa autorytet.
Trzeba i edukować i karać. Co po lekcjach przechodzenia przez ulicę, skoro nic się nie dzieje gdy przechodzę jak chcę?
Mateusz (879 punktów)
>Tak się składa, że nie jadam mięsa (i nie pijam mleka bo nie lubię), a moje buty są z krowy, którą "Ty" zjadłeś. Inaczej pewnie ich produkcja kosztowałaby fortunę i kupiłbym parciane, albo z plastikowej świni.

Nie mnie bądź wdzięczny. Ja tam wołowiny nie jadam. Za droga jest.

>Wykładanie laski na mordowanie zwierząt postępem nie jest.

Na mordowanie ludzi tym bardziej. To zaś się dzieje. Wystarczy, że trochę dalej od Polski.

>Trzeba i edukować i karać. Co po lekcjach przechodzenia przez ulicę, skoro nic się nie dzieje gdy przechodzę jak chcę?

Ja przechodzę na pasach (jak sygnalizacja jest) nie ze strachu przed mandatem, tylko przed pędzącymi autami.
21-10-2009 08:22 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Więc może to Cię przekona:

Ustawa o ochronie zwierząt, Dz.U. nr 111 poz. 724 z poprawkami wynikającymi z Dz.U. nr 106 poz. 668 z dnia 21. sierpnia 1997.
dogs.pl/prawo/ustawa_o_ochronie_zwierzat.php3

Oznacza to, ni mniej, ni więcej, że zwierzęta mają niezbywalne prawa. Jako zwierzęta górujące inteligencją nad innymi, mamy wobec nich pewne zobowiązania, a etyka dyktuje nam, że korzystanie z przewagi jest niemoralne. Nie przejmować się prawami zwierząt to trochę tak jak bić dziecko. Jesteśmy silniejsi, więc możemy? Fuj...
Mateusz (879 punktów)
>Nie przejmować się prawami zwierząt to trochę tak jak bić dziecko. Jesteśmy silniejsi, więc możemy? Fuj...

Skoro tak podejmujesz temat, to czy w ogóle zabijanie tych dzieci nie jest chore? Uśmiercanie w celach konsumpcyjnych nie gwałci moralności, a w celach "leczniczych" już tak? Tym zabitym pieskom jest wsio ryba dlaczego zginęły. Dla nich zapewne liczy się sam akt egzekucji.

> a etyka dyktuje nam, że korzystanie z przewagi jest niemoralne

Życie człowieka na tym się opiera. Każdego. Kontynuując człowiek musi być niezwykle niemoralnym zwierzakiem.

Jeżeli chodzi o prawo polskie, które przedłożyłeś to niczego głupiego tam się nie mogę dopatrzeć. Jest tak jak być powinno. Kiedy człowiek chce zabić zwierzę, bo mu to jest potrzebne, to robi to. Oczywiście zachodzi tutaj pewne rzutowanie uczyć stricte ludzkich na zwierzęta, stąd też zakaz znęcania się, męczenia itd. Jest to moim zdaniem o tyle potrzebne o ile apatyczny jest polski obywatel. Mnie nie przyszłoby do głowy żeby żywe świnie do wrzątku wrzucać, ale skoro są tacy sadyści to pewne uregulowania prawne muszą być.
19-10-2009 21:09 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jeżeli chodzi o zabijanie zwierząt, to powiem tak - wole żeby zginęło milion zwierząt na rzecz jakiegoś durnego zabobonu niżbym ja sam bądź ktokolwiek inny miał głodować. Prawa człowieka stoją ponad innymi i muszą być również tak właśnie wspierane i szerzone.

To jest nonsens. O ile zauważyłem wcześniej, że zwierzęta zjadają się nawzajem i my nie stanowimy tutaj żadnego wyjątku, o tyle taki gatunkowy rasizm jest dla mnie szaleństwem. Człowiek jest tworem przyrody, tak samo jak pies, czy świnia. Nigdy nie stanie ponad przyrodą, bo sam jest jej częścią. Niszcząc wszystko wokół siebie zniszczy siebie. Uważając się za króla planety, od razu sprawi sobie królewski grobowiec.
19-10-2009 21:15 
 Ocena 2 na 2
Mateusz (879 punktów)
>To jest nonsens. O ile zauważyłem wcześniej, że zwierzęta zjadają się nawzajem i my nie stanowimy tutaj żadnego wyjątku, o tyle taki gatunkowy rasizm jest dla mnie szaleństwem. Człowiek jest tworem przyrody, tak samo jak pies, czy świnia. Nigdy nie stanie ponad przyrodą, bo sam jest jej częścią. Niszcząc wszystko wokół siebie zniszczy siebie. Uważając się za króla planety, od razu sprawi sobie królewski grobowiec.

Po co się czarować. Człowiek jest biologicznym królem tej planety. Przynajmniej w swoim subiektywnym rozumieniu. I jako mądry władca zdolny jest do racjonalnego myślenia. Czyż nie zauważa, że razem ze zniszczeniem swojego królestwa zniszczy i siebie?

Brak przesadnej pokory nie implikuje z miejsca pustogłowia i krótkowzroczności.
19-10-2009 22:52 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
>Brak przesadnej pokory nie implikuje z miejsca pustogłowia i krótkowzroczności.

"Milion INNYCH zwierząt ubić, by jeden Homo sapiens nie głodował..." - to nazywasz brakiem przesadnej pokory. Bez komentarza.
19-10-2009 23:38 
 Ocena 4 na 4
Mateusz (879 punktów)
>"Milion INNYCH zwierząt ubić, by jeden Homo sapiens nie głodował..." - to nazywasz brakiem przesadnej pokory. Bez komentarza.

No dobra. Teraz mam argument. Co powiesz na opryski, pestycydy etc.? Przecież z każdym takim zabiegiem życie tracą tysiące, miliony INNYCH zwierząt. I po co ta ofiara?
Czyż nie po to, aby pazerny Homo sapiens nie głodował?
20-10-2009 08:53 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dobry argument! Oczywiście uważam opryski i pestycydy za barbarzyństwo. Ale coż - trzeba zacząć zmieniać biblijne podejście człowieka do ziemi. Ona nie jest naszą własnością, wręcz przeciwnie.
Mateusz (879 punktów)
>Ona nie jest naszą własnością, wręcz przeciwnie.

   Pojęcia własności nie wytworzył człowiek. Zauważ, już bardzo prymitywne stworzenia walczą o terytorium, dominację na danym obszarze, władzę w grupie. My zaś jako obecnie najbardziej progresywne organizmy naszego globu nie mamy żadnego długu wdzięczności wobec istot słabszych.
   Anihilacja gatunków, o której wspominałeś, nie leży raczej w naszym interesie, dlatego też należałoby dbać w miarę możliwości o nasz ekosystem.
   Racjonalizacja jednakże tego zamierzenia nie powinna spoczywać na barkach pokory, a pragmatyzmu.
20-10-2009 17:34 
 Ocena 2 na 2
kortyzol (422 punktów)
>Po pierwsze to tego zabitego psa też nigdy nie zobaczysz,

Napiszę inaczej, każdy obcy pies jest mi bliższy niz każdy obcy człowiek. Pies ma u mnie +10 do sympatii ze względu na sam fakt bycia psem.

>a po drugie to taki tłuszczyk może być stosowany jako zwykły artykuł spożywczy, nie jako panaceum na wszystko.

O ile dobrze rozumiem, mordowanie psów jest głównie w celach (aż głupio to pisać) leczniczych.

>No właśnie. Litość. W tym tkwi sedno sprawy.

No właśnie. We wzbudzaniu poczucia winy w niezawinionej przeze mnie sprawie. Nie spowodowałam głodu w Afryce. Afryka jest daleko, nie będę udawać, że sprawy Afryki spędzają mi sen z powiek.

>No tak, zapomniałem, że ów głód w Afryce to tylko frazeologizm. To przecież tylko puste słowa.

Czy rozumiesz znaczenie słowa "frazeologizm"?

>"Liczba osób głodujących na świecie wynosi około 797,9 miliona (Food insecurity in the World 2003) co stanowi 17% ludności świata. Według tego samego źródła liczba osób cierpiących głód w Afryce wynosi 239,3 miliona"
>Zakłamane statystyki...

Nigdzie nie napisałam, że głód w Afryce nie istnieje. Stwierdziłam tylko, że mam go w nosie kolokwialnie mówiąc.

>Jeżeli chodzi o zabijanie zwierząt, to powiem tak - wole żeby zginęło milion zwierząt na rzecz jakiegoś durnego zabobonu niżbym ja sam bądź ktokolwiek inny miał głodować.

Głód mógłby być powodem. Lecznicze właściwości psiego smalcu to nie jest kwestia życia lub śmierci pewnych debili z Podhala tylko właśnie zabobon.

>Prawa człowieka stoją ponad innymi i muszą być również tak właśnie wspierane i szerzone.

Masz prawo tak myśleć. A ja mam prawo myśleć zupełnie inaczej.

>Żałosne jest to, jak próbujesz udowodnić jakim samolubnym człowiekiem jesteś.

Idę płakać w kącie

>Oczywiście. U nas biedaków też nie brakuje, więc zamiast na procesy sądowe o zaszlachtowanie bernardyna na smalec może lepiej wydać państwowe fundusze na walkę z biedą w Polsce?

Jasssne, po co w ogóle sądy i procesy. Niech sobie każdy zabija co chce, kiedy chce, gdzie chce i jak chce. Sanepid też zlikwidujmy.

Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
Mateusz (879 punktów)
Nie będę Cię przekonywał, że ludzie to cenniejszy twór od psów, bo to w sumie tylko pewien mój dogmat i nikt nie musi go podzielać.

>>No tak, zapomniałem, że ów głód w Afryce to tylko frazeologizm. To przecież tylko puste słowa.
>Czy rozumiesz znaczenie słowa "frazeologizm"

Zacytuje z encyklopedii:
"Frazeologizm, związek frazeologiczny, ogólnik, frazes, wyrażenie lub zwrot bez głębszej myśli".

Pozostawię bez komentarza.

>Idę płakać w kącie

Ale, co tak serio?

>Jasssne, po co w ogóle sądy i procesy. Niech sobie każdy zabija co chce, kiedy chce, gdzie chce i jak chce. Sanepid też zlikwidujmy.

Co ma do tego sanepid, skoro ubój prowadzony jest zgodnie z ogólnie przyjętymi standardami higieny?
21-10-2009 11:47 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)
Psy jak psy... ale poczytaj o tym: theseoultimes.com/ST/?url=/ST/db/read.php?idx=7333
Chińczycy przechodzą samych siebie w głupocie i wierze w zabobony....
Mateusz (879 punktów)
Miażdżące.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>nie z głodu, nie dla smaku mięsa, ale z powodu zabobonu
Psi smalec to medycyna ludowa, czemu piszesz "zabobon"?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-10-2009 17:50 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>>nie z głodu, nie dla smaku mięsa, ale z powodu zabobonu
>Psi smalec to medycyna ludowa, czemu piszesz "zabobon"?
Bo to zabobon, Osnowo. Taki sam, jak rzekomo lecząca bóle korzonków kocia skórka czy moc odczyniania uroku przez zawiązanie czerwonej nitki na rączce niemowlęcia. Medycyna ludowa w połowie składa się z zabobonów.
20-10-2009 19:21 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Psi smalec to medycyna ludowa, czemu piszesz "zabobon"?
>Bo to zabobon [...] Medycyna ludowa w połowie składa się z zabobonów.
Więc skąd wiesz, że psi smalec jest w tej zabobonnej połowie? Przypisuje się mu normalne lecznicze działanie, nie magię w rodzaju czerwonych nitek.

Do medycyny ludowej zalicza się też np. miód i jego pochodne, bardzo wiele ziół, czosnek, pijawki i stawianie baniek. Część tej medycyny, zwłaszcza zioła, są oficjalnie uznane za skuteczne. Jest też dawna medycyna oficjalna, że przywołam np. czerwone wino i koniak, ale te akurat obecnie są dyskredytowane za szkodliwość etanolu.

Nim zadałem pytanie czemu psi smalec zaliczono tu do zabobonu trochę poszperałem czy jakoś go badano naukowo. Nic nie znalazłem, Ty znalazłaś?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
21-10-2009 08:01 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Więc skąd wiesz, że psi smalec jest w tej zabobonnej połowie? Przypisuje się mu normalne lecznicze działanie, nie magię w rodzaju czerwonych nitek.
Ale nie ma takiego działania. Nie znam badań, jakieś były, nie wiem, gdzie znaleźć, może Liliac będzie wiedziała, ale niby dlaczego zwierzęcy tłuszcz miałby mieć jakieś lecznicze działanie? Czy używasz świńskiego smalcu do leczenia gruźlicy? No! A zabobon mówi, że psi smalec leczy. Bzdura. Na bóle żołądka zalecano psi smalec. Szkodziło jak diabli. Bo czy przyszłoby Ci do głowy jeść tłuszcz przy bólach żołądka? Kaszkę mannę się je, a nie tłuszcz. I to nie jako lekarstwo. Podobnie nie nadaje się do leczenia cukrzycy, reumatyzmu i innych schorzeń. Tłuszcz jak tłuszcz. Znamy lepsze lekarstwa.
>Do medycyny ludowej zalicza się też np. miód i jego pochodne, bardzo wiele ziół, czosnek, pijawki i stawianie baniek.
Zgoda na miód, zioła (to jest ta niezabobonna połowa), bańki mają działanie "dwustronne" i wielu ludziom się ich nie zaleca (są inne metody rozgrzania organizmu), a pijawki to pomyłka. "Upuszczanie krwi" jeszcze nikomu nie pomogło (chyba, że apoplektycznym cholerykom, bo trochę osłabia, a zatem i uspokaja), a pijawki roznoszą choroby.
Tak, że bez przesady z tym psim smalcem. Działa czasem jak placebo, a czasem można sobie porządnie zaszkodzić.
PS. Lampka koniaku od czasu do czasu, mimo pewnej zawartości etanolu, jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Cała butelka już tak
21-10-2009 21:05 
 Ocena 1 na 1
SloniSko (1109 punktów)
>Ale nie ma takiego działania. Nie znam badań, jakieś były, nie wiem, gdzie znaleźć, może Liliac będzie wiedziała, ale niby dlaczego zwierzęcy tłuszcz miałby mieć jakieś lecznicze działanie?
Może zawiera mole jakiś substancji, które powodują, że akurat ten smalec, z tej rasy psów ma właściwości lecznicze w jakimś konkretnym przypadku. Każde lekarstwo to jakaś substancja, która różni się od innych składem chemicznym. Gdzieś jest ten próg, po przekroczeniu którego, raptem zaczyna leczyć, a nie tylko jest.

>Na bóle żołądka zalecano psi smalec. Szkodziło jak diabli. Bo czy przyszłoby Ci do głowy jeść tłuszcz przy bólach żołądka? Kaszkę mannę się je, a nie tłuszcz.
Na ból żołądka (jeśli to nie wrzody) to jest niezawodne lekarstwo w dawkach 50ml

>Zgoda na miód, zioła (to jest ta niezabobonna połowa), bańki mają działanie "dwustronne" i wielu ludziom się ich nie zaleca (są inne metody rozgrzania organizmu), a pijawki to pomyłka. "Upuszczanie krwi" jeszcze nikomu nie pomogło (chyba, że apoplektycznym cholerykom, bo trochę osłabia, a zatem i uspokaja), a pijawki roznoszą choroby.
A jeśli nastąpi ukąszenie przez jadowite stworzenie? Pijawka wyssie zakażoną krew i zginie zamiast osoby ukąszonej. A, że przy okazji może zarazić jakąś chorobą...

>PS. Lampka koniaku od czasu do czasu, mimo pewnej zawartości etanolu, jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Cała butelka już tak
Ponoć każde lekarstwo jest lekarstwem w pewnych dawkach, a poza nimi szkodzi. Nie wspominając o tym, że to co pomaga jednym, może szkodzić innym.
Ale koniaczek nie powinien


"Never assume anything" - A. Milne
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Nie znasz żadnych badań, ale się upierasz, że psi smalec szkodzi. To Ci powiem, że tych badań nigdy nie znajdziesz, bo dochtóry wyniki pochowały, a jak jesteś ciekawa czemu, to się domyśl - he he.

Kto Ci w ogóle powiedział, że tłuszcz nie leczy, o tranie słyszałaś kiedy? Albo o witaminach rozpuszczalnych w tłuszczach? Oprócz psiego, w użyciu leczniczym był też smalec borsuczy, niedźwiedzi i bobrowy, widać pomagały w czasach, gdy nie było aspiryny czy antybiotyków. W ogóle pogardzanie dawną medycyną chwały nikomu nie przynosi, a już najmniej lekarzom, przecież dzisiejsza medycyna z dawnej wyrosła, a daje podstawy przyszłej. Zamiast psioczyć (!) na psi smalec, pomyśl, że dzisiejsza medycyna, choć taka nowoczesna i naukowa, i tak nieźle się potrafi skompromitować, że przypomnę drastyczny przypadek talidomidu. Myślisz, że to ostatni taki przypadek w historii nowoczesnej medycyny?

A skoro etanol ma u Ciebie z górki i gładko łykasz jego całą lampkę, to pomyśl, że psiego smalcu aż tyle się nie pije.

Jedną łyżeczkę.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
marek milczewski (2335 punktów)

>Kto Ci w ogóle powiedział, że tłuszcz nie leczy, o tranie słyszałaś kiedy? Albo o witaminach rozpuszczalnych w tłuszczach? Oprócz psiego, w użyciu leczniczym był też smalec borsuczy, niedźwiedzi i bobrowy, widać pomagały w czasach, gdy nie było aspiryny czy antybiotyków.
Widzę, że naostrzyłeś nożyk, zgodnie z zaleceniem. A nie mówiłem, że będzie się działo?
pozdrawiam marek

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
21-10-2009 23:54 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)

>W ogóle pogardzanie dawną medycyną chwały nikomu nie przynosi, a już najmniej lekarzom
nie w temacie, chociaż... miałem taki przypadek. Otóż nosiłem kiedyś srebrną obrączkę. Bardzo mi brudziła palec. Matka ciągle mi mówiła - jestes chory, jak srebro brudzi, to choroba. W końcu przebadałem się. Okazało się, że OB miałem grubo ponad normę. Dokładne badania wykazały kamień w pęcherzyku żółciowym. Po operacji, obrączka przestała brudzić palec. Zabobon, czy mądrość ludowa, wynikająca z wielowiekowej obserwacji?
To tak a propos smalcu, tranu, czy stulatków na Kaukazie, którzy coś tam z czymś tam, czego medycyna nie potwierdza.
pozdrowionka

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Po operacji, obrączka przestała brudzić palec. Zabobon, czy mądrość ludowa
Słyszałem, że pH potu może być kwaśne lub zasadowe, pewnie Ci się zmieniło.

Ciekawe czy meteorologia zawalczy kiedyś z przysłowiami, trzy dni temu zasłyszałem takie "gdy październik ciepło trzyma, zwykle mroźna bywa zima".

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
22-10-2009 01:07 
 Ocena 3 na 3
marek milczewski (2335 punktów)

>Ciekawe czy meteorologia zawalczy kiedyś z przysłowiami, trzy dni temu zasłyszałem takie "gdy październik ciepło trzyma, zwykle mroźna bywa zima".
W swoim czasie, pracowałem w tzw. lesie.
Wszyscy, od leśniczego, po pilarzy mówili, że jaka zima będzie - łatwo poznać po szyszkach na świerku. Jak szyszki nisko - zima szybko przyjdzie, ale krótka. Jak szyszki na górze, zima późna i lekka. Nie będę się rozpisywał, ale z tymi świerkami i z szyszkami od 20-tu lat sprawdza się. Nie jeden zakład wygrałem, ale warunek, mówimy o pogodzie w okół świerku, a nie na Polskę, czy jakąś okolicę dalszą. A co mnie obchodzi pogoda w górach, a nawet 30-ci km ode mnie. Tak samo, co mnie obchodzi cokolwiek, co mnie nie obchodzi
pozdrawiam marek


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
03-12-2009 20:48 
 Ocena 1 na 1
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>Więc skąd wiesz, że psi smalec jest w tej zabobonnej połowie? Przypisuje się mu normalne lecznicze działanie, nie magię w rodzaju czerwonych nitek.
>Ale nie ma takiego działania. Nie znam badań, jakieś były, nie wiem, gdzie znaleźć, może Liliac będzie wiedziała, ale niby dlaczego zwierzęcy tłuszcz miałby mieć jakieś lecznicze działanie? Czy używasz świńskiego smalcu do leczenia gruźlicy? No! A zabobon mówi, że psi smalec leczy. Bzdura. Na bóle żołądka zalecano psi smalec. Szkodziło jak diabli. Bo czy przyszłoby Ci do głowy jeść tłuszcz przy bólach żołądka? Kaszkę mannę się je, a nie tłuszcz. I to nie jako lekarstwo. Podobnie nie nadaje się do leczenia cukrzycy, reumatyzmu i innych schorzeń. Tłuszcz jak tłuszcz. Znamy lepsze lekarstwa.
Medycynę ludową należy odnosić do warunków, w których powstała. W czasach, kiedy jedynym pokarmem biednego chłopa na przednówku były zepsute ziemniaki, to tłuszcz (jakikolwiek, choćby z psa) mógł rzeczywiście przyspieszyć powrót do zdrowia, bo po prostu dostarczał kalorii niezbędnych do tego, aby organizm mógł zwalczyć chorobę. Bogatemu pomagał rosół, a biednemu smalec z psa. Teraz leczenie się psim smalcem jest nieporozumieniem, ale w innej sytuacji wcale nie musiało tak być.
>>Do medycyny ludowej zalicza się też np. miód i jego pochodne, bardzo wiele ziół, czosnek, pijawki i stawianie baniek.
>Zgoda na miód, zioła (to jest ta niezabobonna połowa), bańki mają działanie "dwustronne" i wielu ludziom się ich nie zaleca (są inne metody rozgrzania organizmu), a pijawki to pomyłka. "Upuszczanie krwi" jeszcze nikomu nie pomogło (chyba, że apoplektycznym cholerykom, bo trochę osłabia, a zatem i uspokaja), a pijawki roznoszą choroby.
No nie całkiem tak jest z tymi pijawkami. Pijawki wysysając krew wstrzykują w ranę substancję zapobiegającą krzepnięciu krwi, co może być całkiem pomocne w leczeniu zatorowości drobnych naczyń krwionośnych (np. po przyszyciu uciętych palców). Sama znam lekarza z Kolbuszowej, który tak właśnie uratował kończynę pacjentowi, którą jego uczeni koledzy skazali już na amputację. A pijawki stosowane w medycynie są hodowane w kontrolowanych warunkach i nie przenoszą żadnych chorób (podobnie jak czerwie much, które także z powodzeniem stosuje się do oczyszczania ran).
>Tak, że bez przesady z tym psim smalcem. Działa czasem jak placebo, a czasem można sobie porządnie zaszkodzić.
Antybiotyk też często działa jak placebo, szczególnie, gdy lekarz stosuje go do leczenia infekcji wirusowej, a chory wierzy, że właśnie ten lek tak szybko postawił go na nogi. I też można sobie w ten sposób nieżle zaszkodzić.
>PS. Lampka koniaku od czasu do czasu, mimo pewnej zawartości etanolu, jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Cała butelka już tak
Niektórym i lampka może zaszkodzić. Ja tam jeśli już pije alkohol, to raczej nie ze względu na jego właściwości lecznicze. Choć dla niektórych jest to niezła wymówka.
21-10-2009 16:58 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>Do medycyny ludowej zalicza się też np. miód i jego pochodne, bardzo wiele ziół, czosnek, pijawki i stawianie baniek.

   Zalicza się także smalec z bobra. Znany szerszej publiczności z tego, że grot strzały Maciejowi tym wyjęto, a jego samego uleczono. Bobra złapała Jagna, co chłopa nie chciała, bo się z Wandą znała, ale Zbyszko zabił niedźwiedzia i pomógł Borynie w żniwach, czym zaskarbił sobie łaski księżnej pani i wygrał teleturniej na zamkowym dziedzińcu, a w Malborku odbiło się to echem szerokim jak Wisła długa, bo Wielki Mistrz miał interesy z Wokulskim, i bał się, że mu Wołodyjowski zabije Kmicica, co się już raz zdarzyło, gdy nikt nie pilnował smoka wawelskiego i Giertych tam drzewa sadził susami. Na szczęście przybył pułkownik Dowgird i wszystkich usiekł, a król Krak żył długo i szczęśliwie.
21-10-2009 23:04 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
>>Do medycyny ludowej zalicza się też np. miód i jego pochodne, bardzo wiele ziół, czosnek, pijawki i stawianie baniek.
>    Zalicza się także smalec z bobra. Znany szerszej publiczności z tego, że grot strzały Maciejowi tym wyjęto, a jego samego uleczono. Bobra złapała Jagna, co chłopa nie chciała, bo się z Wandą znała, ale Zbyszko zabił niedźwiedzia i pomógł Borynie w żniwach, czym zaskarbił sobie łaski księżnej pani i wygrał teleturniej na zamkowym dziedzińcu, a w Malborku odbiło się to echem szerokim jak Wisła długa, bo Wielki Mistrz miał interesy z Wokulskim, i bał się, że mu Wołodyjowski zabije Kmicica, co się już raz zdarzyło, gdy nikt nie pilnował smoka wawelskiego i Giertych tam drzewa sadził susami. Na szczęście przybył pułkownik Dowgird i wszystkich usiekł, a król Krak żył długo i szczęśliwie.

cd.

Karol obalil mur, uzdrowil paru swietych i lezal na desce. Gdyby mu zagrali podskocyl by jesce.
Gdzie muzyka? U Janka co go uczyc kazali.
I zmienilo sie "Pokolenie" Czeszki (Bogdana/) na pokolenie Karola. Nie rzucim ziemi, tylko na saxy pojadziem. Nawet bez vizy...
22-10-2009 00:04 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

A Ty się Kowalska tym etanolem zanadto nie kuruj, bo Ci jutro nawet psi smalec nie zdoła zaszkodzić.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
22-10-2009 16:06 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>A Ty się Kowalska tym etanolem zanadto nie kuruj, bo Ci jutro nawet psi smalec nie zdoła zaszkodzić.

   No i właśnie wylazło szydło z wora zbója Madeja, co to go Piekarski na mydle od Zabłockiego wywrócił. Nic a nic się Osnowa na medycynie ludowej nie znasz.

   Psi smalec je się w ilościach, no... rzekłabym sporych, przed pijaństwem piciem. A nie PO.

Dla zainteresowanych bardziej: Smalec można zastąpić szklanką oleju. Zjedzenie psiego smalcu, czy wypicie szklanki oleju gwarantuje zostanie w domu, co z kolei uchroni nas przed skutkami pijaństwa picia.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> Smalec można zastąpić szklanką oleju.
Ale na zakąskę do tego oleju śledzik, ok?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
22-10-2009 22:26 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
>> Smalec można zastąpić szklanką oleju.
>Ale na zakąskę do tego oleju śledzik, ok?
obowiązkowo pokropiony octem, nie lubię mdłego żarcia. I jak powiada moja "kobita", na kwaśno można zjeść nawet konia!

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>> Smalec można zastąpić szklanką oleju.
>>Ale na zakąskę do tego oleju śledzik, ok?
>obowiązkowo pokropiony octem, nie lubię mdłego żarcia. I jak powiada moja "kobita", na kwaśno można zjeść nawet konia!

O... To widzę, że Twoja "kobita" to ta sama rasa co ja. Też tak mam, że jak coś kwaśne, to nie mogą przejść obok tego obojętnie.
21-10-2009 13:52 
 Ocena 6 na 6
apud (4399 punktów)
>>>nie z głodu, nie dla smaku mięsa, ale z powodu zabobonu
>>Psi smalec to medycyna ludowa, czemu piszesz "zabobon"?
>Bo to zabobon, Osnowo. Taki sam, jak rzekomo lecząca bóle korzonków kocia skórka czy moc odczyniania uroku przez zawiązanie czerwonej nitki na rączce niemowlęcia. Medycyna ludowa w połowie składa się z zabobonów.

albo modlenie sie o deszcz, nawet nie w sejmie, "spowiadanie" sie facetowi w sukience
albo wykrzykiwanie, przez prawdziwego polskiego patriote bog, honor a na trzecim miejscu ojczyzna...

A jak pleban tylem do gawiedzi wcina miesko i popija krwia to co to jest?
>
marek milczewski (2335 punktów)

>A jak pleban tylem do gawiedzi wcina miesko i popija krwia to co to jest?
>>
>
dymaniem, on sie obraca, żeby motłoch nie widział, jak ich dyma, śmiejąc się do łez.


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
19-10-2009 20:18 
 Ocena 4 na 4
Kurczewski (2471 punktów)

>Poza tym rozdmuchiwanie kwestii praw zwierząt w kontekście zdjętej głodem Afryki, czy chociażby masowego ludobójstwa w Rwandzie wydaje się być wyrazem głupoty, albo skrajnego wyrachowania graniczącego z elitaryzmem. Cierpienia polskiego psa gorsze niż męka afrykańskiego dziecka.

Nie sądzę żeby fakt niezajmowania się przez polskie sądy Rwandą wynikał z głupoty. Na cierpienia "polskiego psa" polski sąd ma ciągle jeszcze większy wpływ na cierpienia dzieci w Afryce.

hototogitsu.blogspot.com/
19-10-2009 20:56 
 Ocena 2 na 2
Mateusz (879 punktów)
>Nie sądzę żeby fakt niezajmowania się przez polskie sądy Rwandą wynikał z głupoty. Na cierpienia "polskiego psa" polski sąd ma ciągle jeszcze większy wpływ na cierpienia dzieci w Afryce.

Chodzi o to, żeby mieć świadomość z jaką (myśląc globalnie) nieistotną sprawą borykał się sąd. Wokół tej sprawy zrobił się szum. Mnie wydaje się, iż rozgłosu tego nabrała bez racjonalnego powodu. Czymże jest bowiem śmierć kilku psów? Ot, zwykła kolei rzeczy. I naprawdę jestem zdania, że jeżeli jest wola w narodzie by o tym mówić - niech ścierają się stronnictwa, dyskutują politycy, pokrzywdzeni demonstrują . Trzeba tylko pamiętać o proporcjach. Są rzeczy ważne i mało ważne. Roztkliwianie się nad kilkoma psami nie powinno należeć do tych ważnych.
19-10-2009 21:04 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Możliwe, że ludzie w Polsce zaczną się kiedyś szerzej zastanawiać nad wrażliwością innych niż Homo sapiens zwierząt. Bądź co bądź zdarzało się w historii ludzkości, że całe cywilizacje przechodziły na wegetarianizm z uwagi na "niepokojąco" bliskie pokrewieństwo nasze i innych zwierząt.
19-10-2009 21:48 
 Ocena 3 na 3
Mateusz (879 punktów)
>Możliwe, że ludzie w Polsce zaczną się kiedyś szerzej zastanawiać nad wrażliwością innych niż Homo sapiens zwierząt. Bądź co bądź zdarzało się w historii ludzkości, że całe cywilizacje przechodziły na wegetarianizm z uwagi na "niepokojąco" bliskie pokrewieństwo nasze i innych zwierząt.

Jestem nieczuły, wiem. Wynika to z tego, że nie mogę zrozumieć postawy charakteryzującej się takim zachowaniem np. Jest sobie człowiek, bierze sobie wielkiego psa (bydle rośnie jak na drożdżach do 50 kg), kupuje mu żarcie z cenie kiełbasy, tuczy jak świnie, odrobacza, sterylizuje, czesze, rozpieszcza itd. Mądrzy się jacy to ludzie są podli, jacy bezwzględni, bo nie doceniają jego pupila zrównując go z pospolitą świnią. Manifestuje swoją obłudną dobroć na prawo i lewo, a potem jak spojrzy na zabiedzone dziecko na ulicy to tylko oczy odsuwa, by brzydoty nie widzieć. Taka to wrażliwość jest.

Ja sam zaznałem w swoim krótkim życiu tako biedy jak i dostatku, ale co mi zbrzydli ci obłudnicy, pseudo-humanitaryści w drogich autach to moje i nigdy nie dam się przekonać, że zwierzęciu więcej można odebrać godności niż człowiekowi.
Wybacz, ale to nie jest dla mnie normalne, że żyją ludzie obok siebie - u jednego w domu na obiad tylko gotowane kartofle, a u drugiego w psiej misce mięsne frykasy.
19-10-2009 23:11 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiesz, są bogaci ludzie, którzy nie mają żadnych zwierząt domowych, a i tak są obojętni na biedę. A biedę można leczyć natychmiast, albo mądrze. Twoja postawa wobec zwierząt to strategia "natychmiast". Natomiast nasze prawnuki będą biedniejsze od tych wszystkich naszych kuzynów, których gatunki zanihilujemy w myśl doraźnych potrzeb.
Mateusz (879 punktów)
Jaki kontakt z dzikimi zwierzętami ma człowiek chociażby w Polsce? Nikły, albo żaden.

W Polsce fauna jest bardzo wytrzebiona i nikt nie narzeka. Cieszą się tylko na myśl o kolejnym polowaniu, o skórce nowej, albo porożu.

Zwierzęta przydatne przetrwają (czyli te, o które się tak boisz - psy, koty itd). Te zdolne do wpasowania się w nowe środowisko życia stworzone przez człowieka też. To jest dobór naturalny. Trzeba doprawdy nie mieć pokory żeby przeciw niemu występować.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Całkiem możliwe, że nasz gatunek nie idzie w dobrym kierunku i działając wedle zasady "milion innych zwierząt za jednego głodującego człowieka" sam nie przetrwa doboru naturalnego. Natomiast to co napisałeś o psach i kotach jest jak najbardziej słuszne (plus). Trzeba się troszczyć przede wszystkim o dzikie zwierzęta. Lubię na przykład koty, lecz wiem, że są one bardzo poważnym zagrożeniem dla ptaków i tak naprawdę z ekologicznego punktu widzenia ważne by było wielokrotne ograniczenie populacji kotów. To samo dotyczy zapewne psów.
20-10-2009 09:42 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Tak. W wyniku "radosnej twórczości" człowieka wiele gatunków dzikich zwierząt jest zagrożonych wyginięciem. Wiele ginie na naszych oczach. Gdyby ginęły z przyczyn naturalnych, to jeszcze pół biedy, tak działa ewolucja, ale to my przyspieszamy ich zagładę. Należałoby się powstrzymać od takich działań (o ile to w ogóle możliwe).
Natomiast co do gatunków udomowionych... Wiem, że zaraz oberwę od Osnowy , ale trudno, stało się, psy i koty są udomowione i żyją przy człowieku. "Uwolnienie" ich nie byłoby rozumnym posunięciem. W wyniku prac hodowlanych rozmnażają się inaczej, niż zwierzęta żyjące od zawsze na wolności, a niekontrolowane rozmnażanie zdziczałych psów i kotów zagraża równowadze biosfery na równi z hałdami worków foliowych i składowiskami odpadów radioaktywnych. I tu naprawdę wiele zależy od człowieka. Cóż, sterylizację psów i kotów można uznać za "niehumanitarną", ale to jest w tej chwili jedyne wyjście. Jako alternatywę będziemy mieć albo topienie szczeniąt i kociąt, albo opanowanie okolic ludzkich siedzib przez watahy zdziczałych zwierząt. Widziałam takie watahy psów w Egipcie. Potrafią być niebezpieczne.
Chociaż z drugiej strony pewna liczba półdzikich kotów w miastach stanowi dobrodziejstwo. Wiem, że wyłapują wróble, ale wyłapują też myszy i szczury. Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdyby nagle tych kotów zabrakło. Wątpię, żeby zakłady deratyzacyjne same opanowały sytuację. Chyba po prostu produkujemy za dużo śmieci...
No, ale stanowczo za daleko odeszliśmy od tematu, zaraz nas Marek pogoni
20-10-2009 19:55 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A propos psów. Otóż w Indiach jest sławne miasto Varanasi alias Benares. Hindusi wierzą, że śmierć w tym mieście zapewnia dobrą inkarnację w życiu przyszłym (ach, te zabobony ). A zatem przyjeżdżają tam umierać. W Hinduizmie pogrzeb to spalenie ciała, lecz nie wszyscy są bogaci, a drewna w Indiach niemal nie ma. Zatem zdarza się wiele ciał nie spalonych do końca, albo nawet tylko trochę. Walają się w Gangesie i nad Gangesem. W Varanasi żyje wiele psów. Są głodne i to co znajdują nad rzeką pomaga im nawet zwiększać populację. Ale psy nie są rasowymi padlinożercami, zatem skoro im smakuje niezbyt już świerze ludzkie mięsko, to tym chętniej zapolują na posiadacza takiego mięska w dobrym stanie. No i teraz zagadka - zgadnijcie, co się może zdarzyć, gdy w Varanasi stadko psów zajdzie wam drogę?

Ps.: Oczywiście nie obwiniam psów, ale chciałem wam pokazać jak to bywa ze zdziczałymi psami wspomaganymi przez zabobon.
Kurczewski (2471 punktów)
Czekaj, bo sam sobie zaprzeczasz. Jest wola- ludzie chcą o tym mówić i mówią. W takim wymiarze jaki jest dla nich istotny. Mówią o otaczającej ich rzeczywistości zamiast o losie dzieci parę tysięcy kilometrów dalej- oczywiście niesamowicie tragicznym itd itp. ale na ową rzeczywistość nie mającym bezpośredniego przełożenia. Aż tak globalną wioską jeszcze nie jesteśmy... i nie wiem czy powinniśmy być. Zwłaszcza jeśli chodzi o Afrykę w której przypadku pomoc z zewnątrz jest raczej przekleństwem niż rozwiązaniem jakichkolwiek problemów.


hototogitsu.blogspot.com/
Mateusz (879 punktów)
Masz rację, że ludzie myślą tylko o tym, co jest blisko nich. Dla mnie jednak problem tych psów na Podhalu jest tak samo daleki, jak i dzieci w Afryce. Z jednym drobnym zastrzeżeniem w postaci przykładania większej wagi do losu ludzi niż zwierząt. Gdyby na podwórku obok ktoś urządziłby sobie taką specyficzną masarnię to pewnie zmieniłbym punkt widzenia.
20-10-2009 03:04 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
No cóż- jeśli mam być szczery, to los istot o których jednostkowym istnieniu nie wiem i nigdy się nie dowiem jest dla mnie trochę jak los kota Shrodingera. Tak, mogę obłudnie rwać koszulę na piersiach nad tym, że gdzieś dzieci głodują (albo modlić się w ich intencji) ale koniec końców ich los jest mi obojętny o tyle, o ile nie wpływa na mój.

Ujmując rzecz inaczej- tak, uważam że to skandal że gdziekolwiek jakiekolwiek istoty głodują. Tak być nie powinno. Natomiast jeśli chodzi o realne działania ograniczę się raczej do tego żeby dzieci w mojej rodzinie i najbliższym sąsiedztwie nie głodowały. Podobnie z psami.

Podpis pod zdjęciem szczeniaka: "Dla Ciebie słodki. Dla niego słodko- kwaśny"

hototogitsu.blogspot.com/
spray (5875 punktów)
(...)
>A Wy?
No... ja... właściwie... trochę zgłodniałam !
www.youtube.com/watch?v=4JHzhbo4mtg

P.S.
Już raz cytowałam, ale powtórzę:

"...mięsożerność nie jest niczyją winą, skoro wynikła z toku ewolucji naturalnej! Wszelako różnice, dzielące tak zwanego człowieka od jego krewnych zwierzęcych, są niemal żadne! Podobnie, jak osobnik WYŻSZY nie może uważać, aby to dawało mu prawo pożerania wzrostem NIŻSZYCH, tak i obdarzony WYŻSZYM nieco umysłem nie może mordować ani pożerać NIŻSZYCH umysłowo, a jeśli już musi to czynić (okrzyki: "Nie musi! Niech je szpinak!) - jeżeli, powiadam, MUSI, za sprawą tragicznego obciążenia dziedzicznego, winien pochłaniać okrwawione ofiary w trwodze, po kryjomu, w norach swych i najciemniejszych zakątkach pieczar, targany wyrzutami sumienia, rozpaczą i nadzieją, że kiedyś uda mu się wyzwolić od brzemienia mordów tak nieustannych. Niestety, nie tak postępuje Ohydek Szalej! Bezcześci szczątki śmiertelne, dusząc je i kulgając, bawi się nimi, a dopiero potem wchłania na publicznych żerowiskach, wśród podskoków obnażonych samic swego gatunku, bo mu to wzmaga apetyt na zmarłych, konieczność zaś odmiany tak do całej Galaktyki o pomstę wołającego stanu rzeczy nawet mu nie przychodzi do półpłynnej głowy! Przeciwnie, potworzył sobie wyższe usprawiedliwienia, które, osadzone pomiędzy jego żołądkiem, tą kryptą cmentarną niezliczonych ofiar, a nieskończonością, upoważniają go do mordowania z podniesionym czołem."

Oto jak sobie poczyna "osobliwy, łysy na całym ciele egzemplarz, zaobserwowany przez Grammplussa w najciemniejszym zakątku naszej Galaktyki - Monstroteratum Furiosum (Ohydek Szalej), który zwie siebie Homo Sapiens" !

Z "Dziennikow gwiazdowych", a jakże! przecie, ze Lema ! Cz.1. PODRÓŻ ÓSMA
19-10-2009 21:13 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>"...mięsożerność nie jest niczyją winą, skoro wynikła z toku ewolucji naturalnej!(...)"

No, jak to???!!!

A "czy nie jest prawdą, że w swoim czasie wylądował na martwej podówczas planecie Ziemi statek (...), któremu wskutek awarii lodówek popsuła się część zapasów? Czy nie jest prawdą, że na statku tym znajdowało się dwóch próżniarzy, skreślonych później ze wszystkich rejestrów za bezwstydne machinacje z rzęślami, i że ci dwaj łotrzy, te dwie zawalidrogi mleczne, zwały się Bann i Pugg? Czy nie jest prawdą, że Bann i Pugg postanowili, po pijanemu, nie zadowolić się zwykłym zanieczyszczeniem bezbronnej, pustynnej planety, gdyż zachciało im się zaaranżować na niej, w sposób występny i karygodny, ewolucję biologiczną, jakiej świat dotąd nie widział? Czy nie jest prawdą, że obaj (...) działając z najwyższym napięciem złej woli, obmyślili sposób stworzenia z Ziemi wylęgarni dziwolągów na skalę całej Galaktyki, cyrku kosmicznego, panopticum, gabinetu makabrycznych osobliwości, którego żywe eksponaty stałyby się, w swoim czasie, pośmiewiskiem najdalszych Mgławic? Czy nie jest prawdą, że pozbawieni wszelkiego poczucia przystojności i hamulców etycznych, obaj ci bezecnicy wylali na skały martwej Ziemi sześć beczek zjełczałego kleju żelatynowego i dwie bańki nadpsutej pasty albuminowej, że dosypali do owej mazi - sfermentowanej rybozy, pentozy i lewulozy, a jakby mało było jeszcze tych paskudztw, polali je trzema dużymi konewkami roztworu zgliwiałych aminokwasów, po czym powstałą breję bełtali łopatką od węgla, skrzywioną w lewo, oraz pogrzebaczem, także wykręconym w tę samą stronę, wskutek czego białka wszystkich przyszłych istot ziemskich stały się LEWOskrętne? Czy nie jest nareszcie prawdą, że Pugg, cierpiący podówczas na silny katar, a podżegany do tego przez słaniającego się od nadużycia trunków Banna, w sposób rozmyślny nakichał do plazmatycznej zarodzi, a zakażając ją przez to złośliwymi wirusami, rechotał, iż dzięki temu tchnął 'sakramenckiego ducha' w nieszczęsny zaczyn ewolucyjny? Czy nie jest prawdą, że lewoskrętność owa, i owa złośliwość przeszły następnie w ciała ziemskich organizmów i przetrwały w nich po dzisiaj, od czego cierpią teraz bezwinni przedstawiciele rasy Artefactum Abhorrens, którzy nazwali siebie mianem Homo sapiens jedynie z prostaczej naiwności?"

A???
20-10-2009 00:17 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
(...)
>A???
A!
Będą alimenty planetarne. Może. Albo i nie. Jak to w życiu
Pamiętasz koniec tej podróży?
P.S. I tak wszystko zależy od tego, po której stronie advocatus diaboli....
Bo sądy sądami, itd...
20-10-2009 14:19 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Będą alimenty planetarne. Może. Albo i nie. Jak to w życiu
>Pamiętasz koniec tej podróży?

Pamiętam - obudził się... .
I po alimentach!
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>Powtarzam, mimo, że cały się buntuję, uważam wyrok sądu za słuszny.
>A Wy?

Ja też. Sąd nie może się kierować emocjami, tylko suchą literą prawa. A prawo nie określa, jakie zwierzęta można w Polsce jeść, a jakich nie.
Dodam dla porządku, że nie mam zamiaru zjadać swojego psa.
Już nie raz zauważyłem, że dość często wszystkie, konkurujące ze sobą ostro gazety i stacje tivi potrafią pokazywać ten sam materiał, bo wydał im się dostatecznie nośny. Tak właśnie się stało z doniesieniem o "producencie" psiego smalcu. Reakcja: politycy, artyści, organizacje wszelakie etc, etc oburzali się głośno i publicznie.
Założę się, że pies (nomen omen) z kulawą nogą nie zainteresowałby się materiałem na przykład na temat przemysłowej hodowli kurczaków, stłoczonych w klatkach tak ciasno, że nie mogą się obrócić, a następnie wieszanych na pędzącej szybko taśmie za nogi, łbem w dół po to, żeby wirujące noże im te łby odcięły. Następnie.....Zobaczcie kiedy stosowny film.
Kurczewski (2471 punktów)
Tak jak i koledzy- popieram wyrok sądu. Sam mam w domu dwa psy z odzysku i za chińskiego boga krzywdy bym im nie zrobił, ale nie widzę jakichkolwiek podstaw do wprowadzania zakazu uboju czy spożycia.

hototogitsu.blogspot.com/
SloniSko (1109 punktów)
Tak patrząc sobie na ten wątek dochodzę do wniosku, że w zasadzie kurs dyskusji został określony już na samym początku. Trochę jakby falstart, odkryte karty zaraz po rozdaniu. Nie ma za bardzo o czym rozprawiać.

Trudno się nie zgodzić z tym, że zwierze to zwierze, a ubój to ubój. Różnice w postrzeganiu ich "zjadalności" wynikają z umownych granic. To co nie jest jadalnym mięsem w tej szerokości geograficznej, jest w innej i na odwrót. W Peru zajadają się małpkami, a przeciętnego europejczyka mała, pływająca w zupie rączka, podobna do ludzkiej, przyprawia o wymioty.

Większość wypowiadających się nie ma ochoty zjeść kisielku i ciastek z kota, ale schabowy, kebab to już co innego (abstrahując od abstynentów potraw mięsnych).
Jeśli zjedliśmy mięso pochodzenia "dozwolonego" jest ok, jest też ok jeśli zjedliśmy mięsko pochodzenia mniej uznanego... jednak w przekonaniu, że było właściwego. Ważne, żeby nie wiedzieć, nie trzeba się później oszukiwać, że niby nie smakowało...

Facet w wietnamskiej restauracji:
- Wung bardzo dobre to danie, co w nim jest?
- Czipsy.
- Chipsy? Przecież ja tu widzę mięso???
- No przeciż mówia czi psy!


"Never assume anything" - A. Milne
19-10-2009 22:19 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
>Tak patrząc sobie na ten wątek dochodzę do wniosku, że w zasadzie kurs dyskusji został określony już na samym początku. Trochę jakby falstart, odkryte karty zaraz po rozdaniu. Nie ma za bardzo o czym rozprawiać.
To ja jestem tym od falstartu. I wiesz co? Mam takie przemyślenia, chodziło mi o te opinie, które są przeciwne takiemu procederowi - nie ma ich. Wszyscy są za. W takiej, lub innej formie.
I tak sobie myślę, już nie a propos tego wątka, ale ogólnie całego portalu. Jesteśmy czytani przez setki, jak nie tysiące ludzi. Ludzie mają różne zdania, ale nie chcą się wypowiadać, tylko czytają. Założyłem ten wątek, żeby podyskutować z przeciwnikami, ale oni tylko obserwują, jak w większość wątków. I powiem Ci jesteśmy opiniotwórczy
pozdrawiam

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mimo wszystko to dziwne, że nikt nie wypowiedział się przeciwko. Dorośli ludzie niezbyt często zmieniają swoje zapatrywania. W temacie "bóg" widać to doskonale
20-10-2009 09:56 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>To ja jestem tym od falstartu. I wiesz co? Mam takie przemyślenia, chodziło mi o te opinie, które są przeciwne takiemu procederowi - nie ma ich. Wszyscy są za. W takiej, lub innej formie.
Osobiście, jako ja, jestem przeciwna jedzeniu psów i kotów. Nie jadłabym. Ale ponieważ jedzenie psów nie jest prawnie zakazane (ergo jest dozwolone), to w sumie nie mam prawa potępiać innych za to, że je jedzą. Ja na przykład jem świnie i kurczaki, a komuś może się to nie podobać, ale nic mu do tego. Można ubolewać nad przesądem mówiącym o jakichś niezwykłych leczniczych właściwościach psiego smalcu, ale w sumie czym różni się psi smalec od wieprzowego albo gęsiego? Jeśli ktoś hoduje psy z przeznaczeniem do spożycia, to nie można mu zabronić. I tu sąd słusznie uczynił, trzymając się litery prawa. Jedyne, co można zrobić, to dopilnować, by były przestrzegane prawa zwierząt przy prowadzeniu hodowli i uboju, by zwierzęta były trzymane w przyzwoitych warunkach i uśmiercane w sposób przyzwoity, bez strachu, bólu, cierpień. To dotyczy wszystkich zwierząt - psów, świń, kurczaków.
Natomiast bezwzględnie ścigani i karani powinni być złodzieje, którzy łapią i zabijają cudze koty na skórki (kolejny idiotyczny zabobon), a cudze psy na smalec. O! Bo to coś więcej, niż kradzież prosiaka z chlewni sąsiada, który ma ich tam dwa tysiące. To pozbawienie kogoś domowego przyjaciela.
Zyga (1539 punktów)
>Osobiście, jako ja, jestem przeciwna jedzeniu psów i kotów. Nie jadłabym. Ale ponieważ jedzenie psów nie jest prawnie zakazane (ergo jest dozwolone), to w sumie nie mam prawa potępiać innych za to, że je jedzą.

Właśnie nie jestem taki pewien czy nie jest, ale nie miałem dziś czasu tego szukać i założyłem, że sąd w tej materii miał rację.
Sylwek (15472 punktów)
Były wypowiedzi przeciwne. Na przykład moja. W ogóle już parę razy był poruszany na forum temat wegetarianizmu i jego podstaw etycznych (b do tego sprowadza się zagadnienie, a nie do kulturowych uwarunkowań - są kultury w których nie ma nic zdrożnego w jedzeniu ludzi, czy na tej podstawie także uznają niektórzy niemożność potępienia kanibali?).

Pozdrawiam.
20-10-2009 09:09 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W Peru zajadają się małpkami, a przeciętnego europejczyka mała, pływająca w zupie rączka, podobna do ludzkiej, przyprawia o wymioty.

Akurat jedzenie małp uważam za zwykły kanibalizm, nie tylko ze względu na polskie obyczaje.
SloniSko (1109 punktów)
>Akurat jedzenie małp uważam za zwykły kanibalizm, nie tylko ze względu na polskie obyczaje.
A to ciekawe, nie słyszałem dotychczas o "polskich obyczajach" odnośnie jedzenia małp.
Może ze względu na ich rzadkie występowanie. Co innego małpki, te to nawet rząd zamawia


"Never assume anything" - A. Milne
21-10-2009 23:31 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
> W Peru zajadają się małpkami, a przeciętnego europejczyka mała, pływająca w zupie rączka, podobna do ludzkiej, przyprawia o wymioty.
>Akurat jedzenie małp uważam za zwykły kanibalizm, (...)
Tu zgoda, a co z Indianami, tzw. dzikusami, dla których małpy to takie samo żarcie, jak dla nas łosoś wędzony. Oni małpy jedzą rzadko, bo są trudne do upolowania, ale jak są, jedzą namiętnie. To dżungla, a ona ma swoje prawa. Tam nasza etyka jest warta życie. Na pewno nie zjadłbyś pająka, jakiejś glisty czy robaka i mrówki. A oni jedzą. To ich świat i nie należy ich mierzyć nasza miarką. Bo wtedy już krok od - zabić dzikusa, bo jest dziki.
pozdrawiam marek


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Są gdzie niegdzie kanibale i też powstaje problem - pozwolić, czy nie? Może dokarmiać turystami?
A tak szczerze, to kiedyś uważałem, że trzeba szanować lokalne tradycje. Teraz jednak uważam, że do pewnego stopnia. Jeśli są szkodliwe wedle naukowych kryteriów, należy z tym walczyć. Moim zdaniem małpa jest zbyt świadomym stworzeniem, żeby robić z niej pieczeń, podobnie człowiek. Dlatego niezależnie od plemiennej autonomii zabroniłbym, gdyby to ode mnie zależało. A jeśliby jakieś plemię miało przez to borykać się z głodem, starałbym się zadbać o zastąpienie małpy czymś innym - to znaczy sprowadzałbym im żywność w zamian za niejedzenie małp i ludzi.
marek milczewski (2335 punktów)
>Są gdzie niegdzie kanibale i też powstaje problem - pozwolić, czy nie? Może dokarmiać turystami?
>A tak szczerze, to kiedyś uważałem, że trzeba szanować lokalne tradycje. Teraz jednak uważam, że do pewnego stopnia. Jeśli są szkodliwe wedle naukowych kryteriów, należy z tym walczyć. Moim zdaniem małpa jest zbyt świadomym stworzeniem, żeby robić z niej pieczeń, podobnie człowiek. Dlatego niezależnie od plemiennej autonomii zabroniłbym, gdyby to ode mnie zależało. A jeśliby jakieś plemię miało przez to borykać się z głodem, starałbym się zadbać o zastąpienie małpy czymś innym - to znaczy sprowadzałbym im żywność w zamian za niejedzenie małp i ludzi.
To odpowiem inaczej. Wyobraź sobie, że odkrywasz planetę, na której "ludzie" żyją w zupełnie innej obyczajowości, całkowicie sprzecznej z twoją. I czy wtedy też będziesz starał się ich ucywilizować? A przecież te plemiona, głównie w Ameryce Południowej są jak małe planety. Jest ich już bardzo niewiele. Nie wolno ich ruszać, kazić cywilizacją. To ich unieszczęśliwia. Biały człowiek już i tak narobił dość zła na świecie.
U nas, czyli w tzw. cywilizacji, jak najbardziej absolutny zakaz kanibalizmu i jedzenia małp. Ale tamtych należy zostawić w świętym spokoju. Chociażby dlatego, iż ich los na dłuższa metę jest przesądzony. Ale puki co są pod ochroną ze swoją kulturą, wierzeniami i obyczajami
pozdrawiam


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>zapadły wyroki uniewinniające
Nie każde "uwielbiam psy" to samo znaczy, ale tylko zjadacze psów są w swym uwielbieniu szczerzy, a w postępowaniu humanitarni. Zjedzenie psa gdy jest się mięsożercą jest czynem uczciwym, niewolenie psa przez tzw. "pana" dla własnej próżności - to podłość. Niestety w Polsce przed sądami stają i tłumaczą się ze swych upodobań nie niewolący "dla towarzystwa" psy zwyrodnialcy, lecz ubodzy zjadacze psich zrazów i fani bazującej na psim smalcu medycyny ludowej.

Więc miło się dzisiaj dowiedzieć, że choć sędziowie w tym kraju zakłamanym kraju nie zwariowali.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-10-2009 09:05 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Spojrzałeś na to od bardzo ciekawej strony. Ja też nie mogę zrozumieć związków kynologicznych i posiadaczy rasowych psów goniących za medalami. Ich psy to często "ozdobne" mutacje oznaczające okropne cierpienia dla mutanta - zawodowca. Dużo większą sympatią darzę posiadaczy zwykłych, zdrowych kundli
21-10-2009 22:55 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
>Spojrzałeś na to od bardzo ciekawej strony. Ja też nie mogę zrozumieć związków kynologicznych i posiadaczy rasowych psów goniących za medalami. Ich psy to często "ozdobne" mutacje oznaczające okropne cierpienia dla mutanta - zawodowca. Dużo większą sympatią darzę posiadaczy zwykłych, zdrowych kundli
szukałem tego posty długo, jakoś mi "przemykał", już myślałem, że go wcięło. czytałem go jakiś czas temu, ale nie miałem czasu odpowiedzieć.
Jacku, masz i nie masz racji. Jak spojrzeć na to płytko masz rację, ale z drugiej strony, a już z trzeciej, jak mówił Laskowik sprawa jest inna. Otóż psy poszczególnych ras hodowano po coś. Np wilczarze, bernardyny, labradory, dobermany, bulteriery. tak - bulteriery taż - do walki psów. Również takie psy jak jamniki, jakieś sarenki, ratlerki. One po za wartością użytkową, musiały zaspokoić próżność właściciela. Związek kynologiczny tylko bada czystość rasy. Na razie nie kończę.
A co z końmi i ich rasami, a co z gołębiami, które niektóre z ich ras nawet nie latają, a co z rybkami akwaryjnymi, co z kotami. Jest tego bez liku. Każdy rodzaj zwierząt ma swój związek, swoje wystawy, medale i forsę. Za rozmnażanie medalistów właściciele żyją jak w puchu. To cały biznes. Problem w tym, żeby te zwierzaki żyły w godnych warunkach. A te medalowe, gwarantuję, żyją lepiej niż niejeden człowiek. Zbrodnią jest hodować np mastifa w 45-ciu m2. Fakt. Ale nic to nie ma wspólnego z miłośnikami psów rasowych. To osły ludzkie i sadyści. Skutek jest taki, że pies po kilku latach z baranka robi się bestią i zagryza domownika. Psa się usypia, a właściciel po minięciu szoku kupuje następnego.
O rybach mógłbym długo mówić, to moje hobby, ale nie ten wątek.

A swoją drogą, dziwne, że nikt nie podjął tematu koni wysyłanych w bestialskich warunkach na rzeź z Polski do np Włoch. To jest dopiero zbrodnia na kumplach w życiu na tym meteorycie

pozdrawiam

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>dziwne, że nikt nie podjął tematu koni wysyłanych w bestialskich warunkach na rzeź
Bo tutejsi "miłośnicy psów" sami są jak te francuskie pieski, a fuj! to nie dla nas.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Niektóre rasy psów są tak zmutowane, że zwierzę w zasadzie cierpi z uwagi na proporcje swojego ciała. Nie mówię, że wszystkie, ale naprawdę są takie rasy. Nie wszystkie były tylko po to, aby polować etc. W pewnym momencie zaczęła się liczyć ozdobność. Nie dotyczy to tylko małych piesków typu pekińczyki
Jacek Tabisz (30006 punktów)
swoją drogą, dziwne, że nikt nie podjął tematu koni wysyłanych w bestialskich warunkach na rzeź z Polski do np Włoch. To jest dopiero zbrodnia na kumplach w życiu na tym meteorycie

Świnie i krowy też przewozi się niekiedy w bestialskich warunkach na rzeź. To być może szokujące, ale jest wielce prawdopodobne, że świnia jest bardziej świadoma niż koń, co potęguje jej cierpienia. Ja osobiście uwielbiam konie, ale tutaj zachodzi podobne zjawisko jak z psami. W sumie zachęcam do wegetarianizmu, nawet kosztem odrobiny zdrowia . Nie sądziłem, że to powiem, ale coż...
marek milczewski (2335 punktów)

>Świnie i krowy też przewozi się niekiedy w bestialskich warunkach na rzeź. To być może szokujące, ale jest wielce prawdopodobne, że świnia jest bardziej świadoma niż koń, co potęguje jej cierpienia. Ja osobiście uwielbiam konie, ale tutaj zachodzi podobne zjawisko jak z psami.
Czyli konkluzja jest taka, po za kilkoma wyjątkami oczywistymi, nieważne co się je (myślę o zwierzętach), ale jak przeprowadzana jest hodowla i na koniec ubój.

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
22-10-2009 20:34 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Owszem, taką mam konkluzję . Choć dodałem też w ramach dyskusji zachętę do wegetarianizmu i apel o niejedzenie małp . Ale realistycznie rzecz biorąc - podstawą jest humanitaryzm w hodowli zwierząt.
marek milczewski (2335 punktów)
>Owszem, taką mam konkluzję . Choć dodałem też w ramach dyskusji zachętę do wegetarianizmu i apel o niejedzenie małp . Ale realistycznie rzecz biorąc - podstawą jest humanitaryzm w hodowli zwierząt.



dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
23-10-2009 06:55 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>... humanitaryzm w hodowli zwierząt.
   Humanitaryzm... ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Skrót myślowy, który słusznie wytknąłeś. Krowizm, konizm, świnizm, kuryzm etc. w hodowli zwierząt. Może być?
23-10-2009 10:52 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Skrót myślowy, który słusznie wytknąłeś. Krowizm, konizm, świnizm, kuryzm etc. w hodowli zwierząt. Może być?
   Wszystko może być, choć ja bym napisał "pragmatyzm bez zbędnego okrucieństwa", ale nie mam ambicji tworzenia kanonów.
23-10-2009 11:33 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Hodowle wybiegowe i szybki ubój, bez cierpienia i czekania w wielogodzinnych kolejkach po śmierć. Transportowanie tylko w godziwych warunkach.
23-10-2009 11:59 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Hodowle wybiegowe i szybki ubój, bez cierpienia i czekania w wielogodzinnych kolejkach po śmierć. Transportowanie tylko w godziwych warunkach.
   Pewnie wiesz co piszesz - ja się słabo znam na hodowli wszystkiego, prócz swoich drobnych przyjemności.
20-10-2009 10:57 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>zapadły wyroki uniewinniające
>Nie każde "uwielbiam psy" to samo znaczy, ale tylko zjadacze psów są w swym uwielbieniu szczerzy, a w postępowaniu humanitarni. Zjedzenie psa gdy jest się mięsożercą jest czynem uczciwym, niewolenie psa przez tzw. "pana" dla własnej próżności - to podłość. Niestety w Polsce przed sądami stają i tłumaczą się ze swych upodobań nie niewolący "dla towarzystwa" psy zwyrodnialcy, lecz ubodzy zjadacze psich zrazów i fani bazującej na psim smalcu medycyny ludowej.
>Więc miło się dzisiaj dowiedzieć, że choć sędziowie w tym kraju zakłamanym kraju nie zwariowali.
>
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.


też zgadzam się z decyzją sądu ( mimo nabytych kulturowo uprzedzeń moralnych do jedzenia tego a nie innego rodzaju mięsa ) co nie przeszkadza mi być opiekunem i przyjacielem psów dla "własnej próżności"...zwyrodniały też jestem zapewne bo pies jest moim towarzyszem.
No cóż ,bardzo niezrozumiały byłem sam dla siebie do tej pory i zapewne nieszczery.Teraz już wiem kim jestem .Dziękuję za oświecenie.

ps.mimo wszystko pozostanę przy białym serze i długim spacerze nad morzem z moim jakże zniewolonym psem.
ps2.Nigdy nawet przez głowę by mi nie przyszło by mieć psa dla medali czy w celu rozpłodu.To po prostu specyficzni kumple.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>No cóż ,bardzo niezrozumiały byłem sam dla siebie do tej pory i zapewne nieszczery.Teraz już wiem kim jestem
Łudzisz się, pies u człowieka zawsze jest niewolnikiem, wyobraź sobie, że to pies Ciebie zabiera do weterynarza i na spacer - na smyczy i w kagańcu (które to rekwizyty potem zdejmie i spuści, ale przez miasto, sam rozumiesz...)

>Dziękuję za oświecenie.
Jak lubisz, to tu masz więcej światła.

(W ramach oświecania dodam, że należy kasować niepotrzebne cytowanie, a spacje w większości przypadków robi się po znaku interpunkcyjnym, a nie przed.)

>długim spacerze nad morzem... To po prostu specyficzni kumple
Ech, pozazdrościć...

No i ludziska zazdroszczą i też sprawiają sobie takie fajne psiaki. Nawet fajniejsze - rasowe, przynajmniej wiadomo jak taki będzie wyglądał, gdy wyroście ze szczenięcego uroku. W końcu - stać ich na rasowego...


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
21-10-2009 14:06 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>ale tylko zjadacze psów są w swym uwielbieniu szczerzy, a w postępowaniu humanitarni.

   W ramach pokuty za te herezje:
  • masz przeczytać tę książeczkę



  • w czasie najbliższej wizyty w Krakowie złożyć wiązankę kwiatów pod pomnikiem jej bohatera



  • wstydzić się.


   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
izabela n. (52 punktów)
Dziękuję za usunięcie nadprogramowego wpisu.Pokuta natomiast jak najbardziej słuszna
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>masz przeczytać tę książeczkę
Z grubsza przeczytałem - no żeby psinę do samobójstwa doprowadzić!

>w czasie najbliższej wizyty w Krakowie złożyć wiązankę kwiatów pod pomnikiem jej bohatera
Ustaliłem, że preferowane są kotlety. Zastanawiam się czy mogą być z psa...

>wstydzić się.
Tere fere!

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
22-10-2009 00:50 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)

>>wstydzić się.
>Tere fere!
Wstydź się.
Jeśli nie, to ty też tere fere !
21-10-2009 22:20 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>>zapadły wyroki uniewinniające
>Nie każde "uwielbiam psy" to samo znaczy, ale tylko zjadacze psów są w swym uwielbieniu szczerzy, a w postępowaniu humanitarni. Zjedzenie psa gdy jest się mięsożercą jest czynem uczciwym, niewolenie psa przez tzw. "pana" dla własnej próżności - to podłość. Niestety w Polsce przed sądami stają i tłumaczą się ze swych upodobań nie niewolący "dla towarzystwa" psy zwyrodnialcy, lecz ubodzy zjadacze psich zrazów i fani bazującej na psim smalcu medycyny ludowej.

Przepraszam ale to bełkot.
Mięsożercą dzisiaj w rozwiniętym kraju gdzie łatwo dostać suplementy diety ( w zasadzie chodzi o jeden konkretny niedostępny w żadnym pokarmie roślinnym) jest się całkowicie z wyboru.
Jeśli uważasz że tuczenie i zatłuczenie psa na pokarm jest uczciwe, a troskliwa opieka to podłośc znaczy się że masz źle w głowie.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>to bełkot.
Sfrustrowanyś, psiny Ci pewno brak.

>Jeśli uważasz że tuczenie i zatłuczenie psa na pokarm jest uczciwe, a troskliwa opieka to podłośc znaczy się że masz źle w głowie.
Hodowanie psa na mięso jest tak samo uczciwe, jak w przypadku świń, to po prostu bywa konieczność pokarmowa, dlatego to jest usprawiedliwione. Natomiast niewolenie psa "dla towarzystwa", ingerowanie w jego rozrodczość, układanie, by przez całe jego życie być dla własnej próżności jego "panem", to jest prawdziwa podłość.

Jeśli sądzisz, że pies do szczęścia potrzebuje człowieka, to sam masz źle w głowie.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
22-10-2009 01:04 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Hodowanie psa na mięso jest tak samo uczciwe, jak w przypadku świń, to po prostu bywa konieczność pokarmowa, dlatego to jest usprawiedliwione.
Jasne. Świnie i psy niezbędnymi elementami diety człowieka. W Chinach ludzkie płody i noworodki dodatkowo.

>Natomiast niewolenie psa "dla towarzystwa", ingerowanie w jego rozrodczość, układanie, by przez całe jego życie być dla własnej próżności jego "panem", to jest prawdziwa podłość.

Wybacz, ale chyba jakiś pies cię pogryzł i masz uraz do udomowionych psów. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić jakim koszmarem byłoby zycie mojego pa gdyby zamiast mojej opieki sam musiał sobie radzić w życiu jak wilki - nękany pasożytami, chorobami, regularnie głodny, poddawany presji społecznej struktury watahy etc...
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jasne. Świnie i psy niezbędnymi elementami diety człowieka.
Ogólnie mięso, ludzie jedzą mięso.

>ludzkie płody i noworodki dodatkowo.
Czujesz, że się Twoje racje bez takich sztuczek nie obronią, co?

>Wybacz, ale
Wybacz, ale:
1. to bełkot*
2. musisz mieć źle w głowie*
3. jakiś pies cię pogryzł*

> Nawet nie próbuję sobie wyobrazić jakim koszmarem byłoby zycie mojego pa gdyby zamiast mojej opieki sam musiał sobie radzić w życiu jak wilki - nękany pasożytami, chorobami, regularnie głodny, poddawany presji społecznej struktury watahy etc...
Wszystkie zwierzęta żyją bez Twojej opieki, czemu ich nie przygarniesz, jesteś chyba potworem, albo masz jakiś uraz. Przygarnij wszystkie wilki świata i załóż wielką hodowle świń, będziesz tym wilkom dogadzał mięskiem i będziesz dla nich bogiem.

A dla świń - katem.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
22-10-2009 01:33 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Czujesz, że się Twoje racje bez takich sztuczek nie obronią, co?
Sztuczki? To, jak sam to nazwałeś, potrzeby żywieniowe ludzi.
>>Wybacz, ale
>Wybacz, ale:
>1. to bełkot*
>2. musisz mieć źle w głowie*
>3. jakiś pies cię pogryzł*
Ha, ha, no tak, imputowanie mi niedoboru psiny jest w lepszym smaku. Poza wszytkim punkt pierwszy jest oceną twojej wypowiedzi a nie ciebie. Podtrzymuję.

>Wszystkie zwierzęta żyją bez Twojej opieki, czemu ich nie przygarniesz, jesteś chyba potworem, albo masz jakiś uraz. Przygarnij wszystkie wilki świata i załóż wielką hodowle świń, będziesz tym wilkom dogadzał mięskiem i będziesz dla nich bogiem.
A co to ma do rzeczy. Ty twierdzisz, że trzymanie psa w domu to podłość, ty powinieneś wykazać, że pod każdym względem ten pies żyłby lepiej gdyby sam walczył o przetrwanie w naturze.
Krótko mówiąc ty stosujesz (tanie, erystyczne) sztuczki.
22-10-2009 02:28 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Czujesz, że się Twoje racje bez takich sztuczek nie obronią, co?
>Sztuczki? To, jak sam to nazwałeś, potrzeby żywieniowe ludzi.
Jeżeli już tak zrównujesz psa z człowiekiem, to dlaczego zgadzasz się na usypianie starych i chorych psów. I kastrowanie. I redukowanie miotów. Prowadzanie w kagańcu. Krycie wg pomysłu właściciela. Tresurę. Itd.

>punkt pierwszy jest oceną twojej wypowiedzi a nie ciebie. Podtrzymuję.
Chybiony ten "bełkot", bo choć się nie dogadujemy, idzie nam to sensownie.

>Ty twierdzisz, że trzymanie psa w domu to podłość, ty powinieneś wykazać, że pod każdym względem ten pies żyłby lepiej gdyby sam walczył o przetrwanie w naturze.
Dlaczego to mam udowodnić, przecież nie twierdzę, że ten czy inny pies żyłby pod każdym względem lepiej (ani że gorzej). Twierdzę, że człowiek podle postępuje gdy bez ważnego powodu, a tylko dla zaspokojenia własnej próżności, odbiera psu jego związany z naturą los i czyni zeń niewolnika. Uczciwiej byłoby gdyby w razie potrzeby psa zabił i zjadł.

>Krótko mówiąc ty stosujesz (tanie, erystyczne) sztuczki.*
A Ty zjedz sobie chińską zupkę, to Cię wzmocni.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
22-10-2009 12:15 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

> Uczciwiej byłoby gdyby w razie potrzeby psa zabił i zjadł.

"W razie potrzeby" tak się przecież dzieje. Tam gdzie głód domowe pupile kończą w garnku, vide wojna w byłej Jugosławii.
22-10-2009 19:39 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>> Uczciwiej byłoby gdyby w razie potrzeby psa zabił i zjadł.
>"W razie potrzeby" tak się przecież dzieje. Tam gdzie głód domowe pupile kończą w garnku, vide wojna w byłej Jugosławii.
No i właśnie o tym piszę, że to pitolenie o miłości do pieska i traktowaniu go jak członka rodziny itp to hipokryzja. Pies to smalec, ot co.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
23-10-2009 13:39 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>No i właśnie o tym piszę, że to pitolenie o miłości do pieska i traktowaniu go jak członka rodziny itp to hipokryzja. Pies to smalec, ot co.

Gdy istniała potrzeba, dochodziło do (spożywczego, nie rytualnego) kanibalizmu między ludźmi (na przykład czas Wielkiego Głodu na Ukrainie).
Krótko mówiąc, zgodnie z twoja logiką, człowiek to smalec, ot co.

Powtórzę, nigdy nie miałeś psa i/lub cię pogryzł, bo żaden normalny człowiek, nie zaprzeczy ze ze zwierzęciem można mieć związek emocjonalny. Węszenie we wszystkim hipokryzji, tudzież egoizmu (uczciwie przyznaję, ze nie jesteś jedynym ani nawet największym wyznawcą tych spaczonych poglądów na tym forum) jak dla mnie świadczy o jakiś deficytach emocjonalnych czy innych problemach.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> czas Wielkiego Głodu na Ukrainie).
>Krótko mówiąc, zgodnie z twoja logiką, człowiek to smalec, ot co.
Cóż, tak to właśnie z nami jest, gdy dopada nas prawdziwy głód. Ale to tylko jeszcze jeden powód, by zamiast wykarmiać tzw "naszych czworonożnych przyjaciół" frykasami, pomyśleć o problemie wyżywienia na świecie. Sam dałeś mi link na którym widać, że kiedy Ty podtykasz pieskowi smaczne kąski, ludzie z głodu robią zupę z własnych dzieci. Więc wskazując na chińskie menu warto się też zastanowić ile świń dziennie zjadają polskie psy.

>nigdy nie miałeś psa
A skąd powinienem go wziąć?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
23-10-2009 14:40 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

Z głodu? Biorąc pod uwagę ceny tych zupek niemowlęcych to chyba niezły frykas jest raczej nie dla biedoty.

>>nigdy nie miałeś psa
>A skąd powinienem go wziąć?
Nie wiem, ja wziąłem swoje od sąsiada co by mu w głowie nie postało pozbywanie się szczeniaków w inny sposób...
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>ja wziąłem swoje od sąsiada co by mu w głowie nie postało pozbywanie się szczeniaków w inny sposób...
Więc nie tylko niemających psów masz za zwyrodnialców, ale i mających je również. A kto jest normalny?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)
>>ja wziąłem swoje od sąsiada co by mu w głowie nie postało pozbywanie się szczeniaków w inny sposób...
>Więc nie tylko niemających psów masz za zwyrodnialców, ale i mających je również. A kto jest normalny?

Czy ja kiedykolwiek zaprzeczałem, że wielu "posiadaczy" psów to nieodpowiedzialne skurczybyki? Nie.
Trafiłeś więc kulą w płot teraz.

Ja po prostu nie zgadzam się na twoją tezę, że posiadanie psa (jako członka rodziny co tak wyśmiewasz) samo w sobie jest podłością, i to do tego podłością większą od zbędnego przerobu psów (czy świń) na smalec i inne obiekty ludzkich kaprysów.

Pominę, że właśnie pewne formy towarzystwa zwierząt (dogoterapia i temu podobne, psy jako urządzenia diagnostyczne - do wykrywania czerniaka na przykład, psy przewodnicy) mogą być właśnie (pod warunkiem odpowiedniego traktowania zwierząt) przykładami etycznie uzasadnionego "używania" zwierząt. Na pewno bardziej niż przerabiania ich na szyneczkę.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Czy ja kiedykolwiek zaprzeczałem, że wielu "posiadaczy" psów to nieodpowiedzialne skurczybyki? Nie.
Skoro i właściciele psów bywają zwyrodnialcami, skąd domniemanie, żem potwór, bo "widać psa nie mam"?

>pewne formy towarzystwa zwierząt (...) mogą być właśnie (...) przykładami etycznie uzasadnionego "używania" zwierząt.
Robi się pomału kłopot z nadmiarem psów, więc jako tako się je zagospodarowuje, w kilku przypadkach nawet sensownie, ale technika, która wyeliminowała konia, szybko eliminuje też użytkowego psa. Stąd rosnąca popularność "wygodniejszych w użyciu" kotów.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Gosia (9452 punktów)

>No i właśnie o tym piszę, że to pitolenie o miłości do pieska i traktowaniu go jak członka rodziny itp to hipokryzja. Pies to smalec, ot co.

W czasie blokady Leningradu dochodziło do aktów kanibalizmu, rodzice zjadali zwłoki zmarłych z głodu dzieci.
Myślisz, że całe to pitolenie o miłości do dzieci i traktowaniu ich jak członka rodziny itp to hipokryzja, a dziecko to smalec?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>W czasie blokady Leningradu dochodziło do aktów kanibalizmu, rodzice zjadali zwłoki zmarłych z głodu dzieci.
>Myślisz, że całe to pitolenie o miłości do dzieci i traktowaniu ich jak członka rodziny itp to hipokryzja, a dziecko to smalec?
Sama widzisz: w ekstremalnych sytuacjach umierają z głodu dzieci, którym starczyłoby mniej pożywienia, a przeżywają dorośli, potrzebujący więcej. Pewnie nie zabili swoich dzieci żeby je zjeść, ale żywili je słabiej niż siebie. Takie to - niełatwe - wnioski mi się nasuwają.

Więc myślę, że łatwiej jest kochać z pełnym brzuchem.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
24-10-2009 01:25 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)
>>W czasie blokady Leningradu dochodziło do aktów kanibalizmu, rodzice zjadali zwłoki zmarłych z głodu dzieci.
>>Myślisz, że całe to pitolenie o miłości do dzieci i traktowaniu ich jak członka rodziny itp to hipokryzja, a dziecko to smalec?
>Sama widzisz: w ekstremalnych sytuacjach umierają z głodu dzieci, którym starczyłoby mniej pożywienia, a przeżywają dorośli, potrzebujący więcej. Pewnie nie zabili swoich dzieci żeby je zjeść, ale żywili je słabiej niż siebie. Takie to - niełatwe - wnioski mi się nasuwają.
Osnowa, tam, gdzie kończy się cywilizacja, a do głosu dochodzi natura, nie ma mowy o etyce, wierze, bóg jest w "dupie". Liczy się przetrwanie i ludzka matka zawsze np odda najsłabsze dziecko silniejszym do zjedzenia, albo sama je zje, bo takie jest prawo natury. To dobrobyt i cywilizacja stworzyły patatajnie, z którą musimy się mordować
pozdrawiam

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
23-10-2009 13:09 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Wszystkie zwierzęta żyją bez Twojej opieki
Wszystkie dzikie zwierzęta. Pies od tysięcy lat jest udomowiony i z pokolenia na pokolenie żyje przy człowieku. Na wolności to mogą żyć wilki i szakale. I kojoty.
>Przygarnij wszystkie wilki świata i załóż wielką hodowle świń, będziesz tym wilkom dogadzał mięskiem i będziesz dla nich bogiem.
>A dla świń - katem.
Pleciesz*
>
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.

To jak Ci powiedzieć, że pleciesz?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Wszystkie zwierzęta żyją bez Twojej opieki
>Wszystkie dzikie zwierzęta. Pies od tysięcy lat jest udomowiony i z pokolenia na pokolenie żyje przy człowieku.
Z winy tego ostatniego. Ale można zacząć naprawiać ten błąd.

>jak Ci powiedzieć, że pleciesz?
Udowodnić. (Chyba, że sama pleciesz, wtedy nie zdołasz.)


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
23-10-2009 13:32 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>>>Wszystkie zwierzęta żyją bez Twojej opieki
>>Wszystkie dzikie zwierzęta. Pies od tysięcy lat jest udomowiony i z pokolenia na pokolenie żyje przy człowieku.
>Z winy tego ostatniego. Ale można zacząć naprawiać ten błąd.

Jeśli już z czyjejś winy to winy ewolucji. Jak mówiłem, hodowanie psów jako zwierząt pociągowych, jadalnych czy do towarzystwa jest równie naturalne jak hodowanie koni do jeżdżenia czy świń do jedzenia lub towarzystwa. Jedno jest pewne - towarzyszenie ludziom to mniejsza męka niż zamknięcie w klatce, tuczenie i potem zarzynanie lub zalewanie wrzątkiem na żywca. Dlatego taką wściekłość wywołują we mnie wypisywane przez ciebie androny o "uczciwości" przerobu na hamburgery i "podłości" układania fryzury pudlowi. Może byłoby lepiej pozbyć się na dłuższą metę wszelkich zwierząt z ludzkiego otoczenia, ale zacznijmy od fabryk śmierci a salony kociej urody i kanapy w salonach zostawmy na koniec.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Może byłoby lepiej pozbyć się na dłuższą metę wszelkich zwierząt z ludzkiego otoczenia, ale zacznijmy od fabryk śmierci a salony kociej urody i kanapy w salonach zostawmy na koniec.
Aby wskazać cel powinno się zacząć od zasad, a zasadą jest nie nieużywanie, a nienadużywanie zwierząt. A tę zasadę łamie właśnie niewinny z pozoru zwyczaj trzymania zwierząt do towarzystwa. W 99% nie musimy ich mieć.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
23-10-2009 13:37 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Z winy tego ostatniego.
Owszem. Ale nie będę odpowiadać za to, co zrobił jakiś mezolityczny myśliwy 10 000 lat temu. Nawet skruchy nie czuję.
>Ale można zacząć naprawiać ten błąd.
Niestety, nie można. Ewolucja (obojętne, naturalna czy sztuczna) ma to do siebie, że idzie jednokierunkowo. "W tył" jej nie cofniesz.
>>jak Ci powiedzieć, że pleciesz?
>Udowodnić. (Chyba, że sama pleciesz, wtedy nie zdołasz.)
Udowodniłam. Mówienie o "uwolnieniu" psa domowego jest pozbawione sensu z przyczyn, jakie wskazałam. Powtórzę:
- pies został udomowiony ok. 10 000, może więcej lat temu,
- człowiek przez zabiegi hodowlane zmienił zupełnie dzikie zwierzę, stwarzając nowy gatunek,
- gatunek Canis familiaris nie jest przystosowany do życia na wolności, pozbawiając psa opieki i towarzystwa człowieka dopiero wyrządzilibyśmy mu krzywdę,
- ewolucja nie działa do tyłu, więc "udziczenie" domowego psa nie jest możliwe.
- psi smalec nie ma szczególnych właściwości leczniczych. Nie bardziej niż jakikolwiek inny tłuszcz.
23-10-2009 13:42 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>- ewolucja nie działa do tyłu, więc "udziczenie" domowego psa nie jest możliwe.

Technicznie rzecz biorąc prawdopodobnie jest możliwe. Zresztą psy dingo chyba są tego przykładem. Pytanie jest inne, czy dziki pies, czyli wilk ma naprawdę lepiej niż udomowiony "niewolnik"?
Lub, czy dzicy ludzie żyjący po trzydzieści lat mają lepiej od nieszczęśników przygniatanych przez 70-80 lat swojego pustego, oderwanego od natury żywota, różnymi chorobami cywilizacyjnymi?
23-10-2009 14:17 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>>- ewolucja nie działa do tyłu, więc "udziczenie" domowego psa nie jest możliwe.
>Technicznie rzecz biorąc prawdopodobnie jest możliwe. Zresztą psy dingo chyba są tego przykładem.
Owszem, udało im się zdziczeć wtórnie przez ostatnie 3, może 4 tysiące lat (oblicza się, że mniej więcej wtedy dotarli do Australii jedni z ostatnich osadników z Południowo-Wschodniej Azji razem z półdzikimi wilkami-psami). Miały doskonałe warunki - mało ludzi, prawie pusty kontynent. W Azji do tej pory żyją przodkowie i zarazem kuzyni dingo. Ale to nie jest inny gatunek. To podgatunek wilka Canis lupus. Pies domowy to odrębny, sztucznie stworzony gatunek. Wilki dingo (upieram się przy nazwie wilk, nie pies) zwiały ludziom, gdy były jeszcze nie do końca kanapowymi pieszczochami. Dlatego ich powrót do natury przebiegł bezboleśnie. Pies domowy jest już zupełnie inny.
>Pytanie jest inne, czy dziki pies, czyli wilk ma naprawdę lepiej niż udomowiony "niewolnik"?
>Lub, czy dzicy ludzie żyjący po trzydzieści lat mają lepiej od nieszczęśników przygniatanych przez 70-80 lat swojego pustego, oderwanego od natury żywota, różnymi chorobami cywilizacyjnymi?
Sądzę, że gdy ktoś nie doświadczył innego życia, jest mu dobrze tak, jak ma. Pozbawiony wolności i dobrze karmiony wilk tęskniłby do lasu. Wypuszczonemu do lasu psu byłoby pewnie źle i głodowałby.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>- gatunek Canis familiaris nie jest przystosowany do życia na wolności, pozbawiając psa opieki i towarzystwa człowieka dopiero wyrządzilibyśmy mu krzywdę,
Nie chodzi oo porzucanie osobników a o przystosowywanie gatunku.

>- psi smalec nie ma szczególnych właściwości leczniczych. Nie bardziej niż jakikolwiek inny tłuszcz.
Np. tran?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
23-10-2009 16:58 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>>- gatunek Canis familiaris nie jest przystosowany do życia na wolności, pozbawiając psa opieki i towarzystwa człowieka dopiero wyrządzilibyśmy mu krzywdę,
>Nie chodzi oo porzucanie osobników a o przystosowywanie gatunku.
Opracuj metodę. Zrzędzić i oburzać się każdy może. Jak krytykujesz, to rób to konstruktywnie. I tak efektu nie zobaczysz, bo "przystosowywanie gatunku" potrwa kilka tysięcy lat.
>>- psi smalec nie ma szczególnych właściwości leczniczych. Nie bardziej niż jakikolwiek inny tłuszcz.
>Np. tran?
Bez tranu też można się obejść. Są inne źródła witaminy D3 i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Tymczasem psi smalec można porównać ze smalcem wieprzowym, nie z tranem. To zwykła podskórna tkanka tłuszczowa. Tymczasem, jak zapewne wiesz, tran pozyskuje się z wątroby ryb dorszowatych. To tłuszcz specyficzny. Zestawianie tranu ze smalcem to manipulacja.
23-10-2009 17:40 
 Ocena 3 na 3
marek milczewski (2335 punktów)
>>>- gatunek Canis familiaris nie jest przystosowany do życia na wolności, pozbawiając psa opieki i towarzystwa człowieka dopiero wyrządzilibyśmy mu krzywdę,
>>Nie chodzi oo porzucanie osobników a o przystosowywanie gatunku.
>Opracuj metodę. Zrzędzić i oburzać się każdy może. Jak krytykujesz, to rób to konstruktywnie. I tak efektu nie zobaczysz, bo "przystosowywanie gatunku" potrwa kilka tysięcy lat.
plusik, bo co racja to racja.
A teraz wsadzę kij w mrowisko.
Jestem organicznym wrogiem ogrodów zoologicznych i cyrków ze zwierzętami. Tam to dopiero jest targowisko próżności ludzkiej


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
23-10-2009 17:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cyrki ze zwierzętami to czyste barbarzyństwo, tak samo jak corrida. Natomiast z ZOO uważam inaczej. Widziałem ogrody zoologiczne w Indiach i były one straszne. Gabinety tortur dla swoich "podopiecznych", podobnie zresztą jak polskie ogrody zoologiczne jeszcze jakiś czas temu. Jednakże ogród zoologiczny zapewniający zwierzętom dobre warunki jest cenny jako schronisko wymierających i wymarłych już w zasadzie gatunków. Nie od rzeczy jest także funkcja dydaktyczna - studenci biologii mogą w ten sposób zobaczyć temat swoich studiów. Głównie z uwagi na naukę uważam, że ogrody zoologiczne nie są "złem wcielonym".
23-10-2009 18:10 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Jestem organicznym wrogiem ogrodów zoologicznych i cyrków ze zwierzętami. Tam to dopiero jest targowisko próżności ludzkiej
Ja też jestem wrogiem tych instytucji. Zwłaszcza cyrków.
O ile niektóre ogrody zoologiczne z racji pełnionych funkcji naukowych mogłyby mieć rację bytu (oczywiście nie te, gdzie w klatce 2 x 3 m trzyma się lwa), stanowić rodzaj schroniska dla zwierząt czy miejsca ratowania zagrożonych gatunków* - ale bez rozwrzeszczanej publiki, drażniącej zwierzęta, o tyle cyrk to jest kompletna porażka. Tu już nie ma żadnego usprawiedliwienia.
*chociaż najlepszym takim miejscem są parki narodowe. W Poleskim Parku Narodowym prowadzony jest program hodowli żółwia błotnego. Podczas beztrosko przeprowadzonej melioracji w czasach socjalizmu bezpowrotnie zniszczono wiele naturalnych siedlisk tego gada. Żółwie prawie zniknęły. Uratowano resztkę bagien, otoczono ścisłą ochroną, znalezione jaja żółwi zabiera się**, w inkubatorach wykluwają się małe żółwie i potem się je wypuszcza.
www.polesk(*)tent&task=view&id=84&Itemid=65
** żółwice nie opiekują się jajami, tylko porzucają gniazda. To tak na wszelki wypadek mówię, gdyby ktoś się oburzał na podbieranie matkom młodych.
Adamiak (36436 punktów)
>... rodzaj schroniska dla zwierząt czy miejsca ratowania zagrożonych gatunków...
   Po co?

>Podczas beztrosko przeprowadzonej melioracji w czasach socjalizmu bezpowrotnie zniszczono wiele naturalnych siedlisk tego gada.
   Coś za coś.

>Żółwie prawie zniknęły.
   Nie pierwsze i nie ostatnie.
23-10-2009 19:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja i ty jesteśmy tworami wyrosłymi z genów. Wiele z nich zawiera się w innych zwierzętach, naszych kuzynach. Widząc żywe ekspresje tych genów, jakimi są inne niż Homo sapiens zwierzęta, możemy się wiele nauczyć. A ta nauka dopiero się zaczyna. Oczywiście można po prostu przechowywać geny pobrane z zagrożonych gatunków i później, w razie czego, spróbować je drogą klonowania "ożywiać". Ale nie jest pewne, czy szybko stworzymy pewną metodę, po drugie niektóre gatunki zwierząt (na przykład walenie, czy małpy) mają coś, co możnaby nazwać zaczątkami kultury. Uczą się różnych rzeczy, wykazując przy tym zróżnicowanie pomiędzy grupami. Takie rzeczy nie są zapisane w genach i nie dadzą się odtworzyć z samych genów. Lepiej więc starać się zachować zagrożone gatunki. Powyższe wyjaśnienie jest 100% pragmatyczne, ale ja odczuwam też ogromny żal, gdy coś co istniało od milionów lat przemija bezpowrotnie z powodu czystej naszej głupoty.
23-10-2009 20:08 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Takie rzeczy nie są zapisane w genach i nie dadzą się odtworzyć z samych genów. Lepiej więc starać się zachować zagrożone gatunki.
>Powyższe wyjaśnienie jest 100% pragmatyczne, ale ja odczuwam też ogromny żal, gdy coś co istniało od milionów lat przemija bezpowrotnie z powodu czystej naszej głupoty.
   Nie przekonałeś mnie, bo też nie pisałem o niszczeniu z głupoty i alternatywie: my vs reszta przyrody - pisałem, że coś za coś.

   Nie da się, przynajmniej na razie dostępnymi środkami, zjeść ciasteczko w postaci urbanizacji zapewniającej każdemu dobrobyt (wywalczony "palonymi oponami") przy jednoczesnym zapewnieniu każdej żabie swobodnego dostępu do stawu po drugiej stronie autostrady.

   Bo zapewnienie tego dostępu odbywa się kosztem większych nakładów przy spaleniu dodatkowej ilości węgla zatruwającego nie tylko tej żabie środowisko.

   Za pragmatyczne uważam ominięcie stawu, jeśli inne warunki na to pozwalają i nie niszczenie go za wszelką cenę, ale i nie ratowanie za wszelką.

   Dlatego wszelkie "greenpisowskie" działania uważam za hipokryzję, grubą nicią ideologii (kasy) szytą.
23-10-2009 19:32 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)

>O ile niektóre ogrody zoologiczne z racji pełnionych funkcji naukowych mogłyby mieć rację bytu (oczywiście nie te, gdzie w klatce 2 x 3 m trzyma się lwa), stanowić rodzaj schroniska dla zwierząt czy miejsca ratowania zagrożonych gatunków* - ale bez rozwrzeszczanej publiki, drażniącej zwierzęta
Ogrody zoo z założenia są tworzone dla gawiedzi. Z tego żyją. Funkcje naukowe, to lipa, gdyż obserwacja zwierząt w zoo nijak się nie ma do nauki. Natomiast do ochrony ginących gatunków powinny być parki i rezerwaty. To dla mnie oczywistość. Jeszcze mam pod powiekami serię książek Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego, który z grupą przyjaciół uganiał się po całym świecie za zwierzętami do ogrodu w Hamburgu niejakiego Hebanbecka. Wszystko po to, by zaspokoić próżność ciekawskich. Do ogrodów prywatnych dzisiaj kłusownicy wyrywają, głównie z Afryki ale nie tylko, najbardziej zagrożone gatunki. Prawdziwa nauka i pomoc zwierzętom jest absolutnym marginesem. Powiedz mi po co trzymać zdrowego białego niedźwiedzia na wybiegu, choćby i największym, gdzie on potrzebuje terenu o kilku tyś km2. Podobnie lwy, tygrysy... szkoda gadać.
Podaj jeden racjonalny powód, dla którego trzyma się kilkanaście chorych, po to by usankcjonować tysiące zdrowych zwierząt.


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Meretseger (61860 punktów)
>Natomiast do ochrony ginących gatunków powinny być parki i rezerwaty.
No, to się zgadzamy. Widziałeś te żółwie? Świetne są
23-10-2009 20:10 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)
>>Natomiast do ochrony ginących gatunków powinny być parki i rezerwaty.
>No, to się zgadzamy. Widziałeś te żółwie? Świetne są
Tak, to się stało zdaje się dwa lata temu. Upubliczniono ten fakt zachowując ścisłą tajemnicę miejsca z przyczyn oczywistych.
A tak na marginesie, papier - internet cierpliwy, wszystko przyjmie. Każdy może pisać do woli. Ja tu piszę o ogrodach zoo, cyrkach, a sam mam kundelka i hoduję rybki. Jestem złym człowiekiem


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Meretseger (61860 punktów)

>A tak na marginesie, papier - internet cierpliwy, wszystko przyjmie. Każdy może pisać do woli. Ja tu piszę o ogrodach zoo, cyrkach, a sam mam kundelka i hoduję rybki. Jestem złym człowiekiem
>

E tam...
A propos papieru - w ostatniej "Polityce" (nr 43, 24 października) jest artykuł Doroty Sumińskiej o wrocławskim zoo. O zmianach, jakie tam przeprowadzono. Ale też o przemycie zwierząt i internetowym handlu zwierzętami. Właśnie czytam.
Koty, psy, rybki w tym kontekście mają bardzo dobrze...
24-10-2009 01:03 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)
>>A tak na marginesie, papier - internet cierpliwy, wszystko przyjmie. Każdy może pisać do woli. Ja tu piszę o ogrodach zoo, cyrkach, a sam mam kundelka i hoduję rybki. Jestem złym człowiekiem
>>

>E tam...
>A propos papieru - w ostatniej "Polityce" (nr 43, 24 października) jest artykuł Doroty Sumińskiej o wrocławskim zoo. O zmianach, jakie tam przeprowadzono. Ale też o przemycie zwierząt i internetowym handlu zwierzętami. Właśnie czytam.
>Koty, psy, rybki w tym kontekście mają bardzo dobrze...
>
"Szara Kotko" mrugająca do mnie swoimi oczkami, muszę Ci powiedzieć, że mam straszny strach przed słowem pisanym. Przede wszystkim nie mogłem być na tak zwanym "portalu" dzisiaj, ale słowo pisane nie jest dla mnie wyrocznią. Nie czytałem tego artykułu, pamiętam to małżeństwo i ich programy i pamiętam co się okazało, gdy reporterzy odkryli, co wyrabiali z niedźwiedziami. Jak byłem nastolatkiem, seria Szklarskiego, to była wielka rzecz. (chociaż do dzisiaj, podstawowa wiedza przyrodniczą czerpię z przypisów tych książek) Programy Sumińskich w 70-tych latach o tym co kto je, jakie ma obyczaje, kiedy się rozmnaża, zakręciły mi w głowie. Teraz, po latach, inaczej patrzę na to. Oni - żona i jej mąż są politykami lewicowymi, to już nie ma nic wspólnego ze zwierzętami. Każdy artykuł, to polityka - obrona, lub atak ich status qwo.
Pamiętasz te programy? Dzisiaj dla mnie to żałosne przyklepanie potwierdzenia istnienia ich nie wiadomo po co prywatnego zoo za duże państwowe pieniądze.
edit
nie będę poprawiał błędów. Taki jestem, a co!


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
24-10-2009 13:07 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Nie czytałem tego artykułu, pamiętam to małżeństwo i ich programy i pamiętam co się okazało, gdy reporterzy odkryli, co wyrabiali z niedźwiedziami.
>Programy Sumińskich w 70-tych latach o tym co kto je, jakie ma obyczaje, kiedy się rozmnaża, zakręciły mi w głowie. Teraz, po latach, inaczej patrzę na to. Oni - żona i jej mąż są politykami lewicowymi, to już nie ma nic wspólnego ze zwierzętami. Każdy artykuł, to polityka - obrona, lub atak ich status qwo.
>Pamiętasz te programy? Dzisiaj dla mnie to żałosne przyklepanie potwierdzenia istnienia ich nie wiadomo po co prywatnego zoo za duże państwowe pieniądze.
Pamiętam. Problem w tym, że oni nazywali się Gucwińscy Dorota Sumińska jest lekarzem weterynarii i moją rówieśnicą, nijak nie ma nic wspólnego z tamtymi ludźmi. W latach 70. i 80. program "Zwierzyniec" prowadził Michał Sumiński, leśnik, zoolog i żeglarz, obecnie ma 94 lata.
>edit
>nie będę poprawiał błędów. Taki jestem, a co!
Dobra, to ja poprawię
Edit: Wilki grzywiaste z Wrocławia. Wyraźnie się poprawiło w porównaniu z latami 70.
www.zoo.wr(*)&page=view&catid=2&key=2&hit=1
Problem także w tym, że w tej chwili, od ręki, nie da się zlikwidować ogrodów zoologicznych. Żyją tam prawie same zwierzęta urodzone w niewoli. Nie można ich wypuścić, zginą natychmiast. Jedyne wyjście to zaprzestanie ich rozmnażania i spokojne oczekiwanie na ich naturalną śmierć. Są gatunki, które wyginą wówczas bezpowrotnie. Coś za coś...
marek milczewski (2335 punktów)
Problem w tym, że oni nazywali się Gucwińscy Dorota Sumińska jest lekarzem weterynarii i moją rówieśnicą,
>Edit: Wilki grzywiaste z Wrocławia. Wyraźnie się poprawiło w porównaniu z latami 70.
>www.zoo.wr(*)&page=view&catid=2&key=2&hit=1
>Problem także w tym, że w tej chwili, od ręki, nie da się zlikwidować ogrodów zoologicznych. Żyją tam prawie same zwierzęta urodzone w niewoli. Nie można ich wypuścić, zginą natychmiast. Jedyne wyjście to zaprzestanie ich rozmnażania i spokojne oczekiwanie na ich naturalną śmierć. Są gatunki, które wyginą wówczas bezpowrotnie. Coś za coś...
>
Oczywiście, ale ze mnie gapa. Dorota Sumińska prowadzi audycję w Czterech Porach Roku w radiowej Jedynce.
A z zoo nie chodzi o to, by je całkowicie zlikwidować lecz, by postawić to na nogi. Ogrody zoo powinny zajmować się ochroną ginących gatunków i przystosowaniem ich do życia na wolności, są takie ośrodki w Afryce, Ameryce, a nie garnąć pod siebie wszystko, co się rusza. Handel zwierzętami między ogrodami, to wielka forsa. Teren przeciętnego zoologu to obszar rewiru kilku zwierząt w ogrodzie. A tam są ich tysiące sfrustrowanych, pozbawionych godności, trzymanych dla pieniędzy i pseudo naukowych powodów.


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
23-10-2009 20:13 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Natomiast do ochrony ginących gatunków powinny być parki i rezerwaty.
>No, to się zgadzamy. Widziałeś te żółwie? Świetne są
   A ile gatunków wyginie z powodu spalenia dodatkowych ton węgla w celu zapewnienia tym żółwiom ochrony?
23-10-2009 20:30 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>   A ile gatunków wyginie z powodu spalenia dodatkowych ton węgla w celu zapewnienia tym żółwiom ochrony?
A dysponujesz jakimiś wyliczeniami dotyczącymi tych spalanych ton?
23-10-2009 21:29 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>A dysponujesz jakimiś wyliczeniami dotyczącymi tych spalanych ton?
   Nie dysponuję, ale nietrudno się domyślić choćby na podstawie "Twojego" linku, że budowa i utrzymywanie od 1998 roku Ośrodka Ochrony Żółwia Błotnego nie odbywa się metodą "na pedały", więc zawsze jest "coś za coś".

   Chyba, że masz informacje o pracy naukowców przy świecach, gęsimi piórami i w zgrzebnej odzieży tkanej przez okoliczną ludzkość na drewnianych krosnach, oraz obserwujących żółwiki przez kamienne lornetki, że nie wspomnę o trzcinowych pracowniach i gabinetach wyposażonych w gliniane komputery na holzgas.

   Co roku podobno ginie na Ziemi ok. 10 tysięcy gatunków, a, że komuś akurat się żółwik spodobał...
24-10-2009 13:09 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>   Co roku podobno ginie na Ziemi ok. 10 tysięcy gatunków, a, że komuś akurat się żółwik spodobał...
W 1998 wyginęło tylko 9999. Dzięki programowi ochrony żółwia.
24-10-2009 13:31 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Co roku podobno ginie na Ziemi ok. 10 tysięcy gatunków, a, że komuś akurat się żółwik spodobał...
>W 1998 wyginęło tylko 9999. Dzięki programowi ochrony żółwia.
   A bez tej "ochrony żółwia" mogło wyginąć jeszcze mniej, ale pewnie były od żółwia brzydsze, albo panu X mniej do doktoratu pasowały.

   No, chyba, że jedno i drugie.
24-10-2009 16:49 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
>>>   Co roku podobno ginie na Ziemi ok. 10 tysięcy gatunków, a, że komuś akurat się żółwik spodobał...
>>W 1998 wyginęło tylko 9999. Dzięki programowi ochrony żółwia.
>   A bez tej "ochrony żółwia" mogło wyginąć jeszcze mniej, ale pewnie były od żółwia brzydsze, albo panu X mniej do doktoratu pasowały.
>   No, chyba, że jedno i drugie.
Czyli zgodnie z Twoją filozofią, nie robić nić. Ciąć lasy jak leci na meble, osuszać mokradła na działki budowlane, nie zwracać uwagi na to czy przyroda ginie. Liczy się tylko człowiek i jego interes.
Napisałeś, że " budowa i utrzymywanie od 1998 roku Ośrodka Ochrony Żółwia Błotnego nie odbywa się metodą "na pedały", więc zawsze jest "coś za coś".

Chyba, że masz informacje o pracy naukowców przy świecach, gęsimi piórami i w zgrzebnej odzieży tkanej przez okoliczną ludzkość na drewnianych krosnach, oraz obserwujących żółwiki przez kamienne lornetki, że nie wspomnę o trzcinowych pracowniach i gabinetach wyposażonych w gliniane komputery na holzgas.
". Podważasz zasadność istnienia takich placówek naukowych, więc konsekwentnie przyznaj, że należy zlikwidować też takie ośrodki zajmujące się archeologią, badaniem kosmosu oraz wszystkie inne, które "nie przynoszą chleba".
Piszesz " Za pragmatyczne uważam ominięcie stawu, jeśli inne warunki na to pozwalają i nie niszczenie go za wszelką cenę, ale i nie ratowanie za wszelką.

Dlatego wszelkie "greenpisowskie" działania uważam za hipokryzję, grubą nicią ideologii (kasy) szytą.
"
Problem w tym, iż przeważnie ominięcie stawu jest możliwe, ale droga będzie przechodziła koło domu jakiegoś decydenta czy wsi, gdzie nikt nie chce takiego sąsiedztwa. I tu dochodzi do głosu polityka, wpieprza się sejm, politycy, greenpis. Każdy jest mądry i ma swoje zdanie. Nie są to proste sprawy. Zgadzam się z Tobą, że trzeba mieć umiar w ochronie przyrody, ale nie można cynicznie negować każdej inicjatywy, Bo dla potomnych zostawimy planetę ogołoconą i brudną
pozdrawiam

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
24-10-2009 20:09 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>>   A bez tej "ochrony żółwia" mogło wyginąć jeszcze mniej, ale pewnie były od żółwia brzydsze, albo panu X mniej do doktoratu pasowały.
>Czyli zgodnie z Twoją filozofią, nie robić nić.
   Sęk w tym, że ja nie mam żadnej filozofii, ale jestem zwolennikiem kompleksowych działań przy możliwie w pełni rozeznanych przyczynach, oraz skutkach problemu, bo wszelkie inne uważam za błędną, kosztowną i nieskuteczną perspektywicznie partyzantkę, albo za udawanie, że coś się robi, czyli hipokryzję.

>Ciąć lasy jak leci na meble, osuszać mokradła na działki budowlane, nie zwracać uwagi na to czy przyroda ginie. Liczy się tylko człowiek i jego interes.
   Niezupełnie tak, ale rozumiem szlachetne intencje tego przeginania.

   Otóż owszem, ciąć lasy na meble, ale nie jak leci, tylko z drzew ze specjalnie w tym celu utworzonych plantacji. I cena takiej deski meblowej powinna pokryć koszt zalesienia następnego np. hektara drzewek. Snoby kupią.

   Osuszać mokradła na działki, ale tylko w wybranych wg ścisłych, konsultowanych z ekologami kryteriów, miejscach - cena 100m2 takiej działki powinna pokryć koszt utrzymania np. hektara rezerwatu. Snoby kupią.

>Napisałeś, że " budowa i utrzymywanie od 1998 roku Ośrodka Ochrony Żółwia Błotnego nie odbywa się metodą "na pedały", więc zawsze jest "coś za coś".
   Bo jest.

>Podważasz zasadność istnienia takich placówek naukowych, więc konsekwentnie przyznaj, że należy zlikwidować też takie ośrodki zajmujące się archeologią, badaniem kosmosu oraz wszystkie inne, które "nie przynoszą chleba".
   I tak, i nie - podważam zasadność istnienia Ośrodka Zajmującego się jakąś Żabą, bo uważam taki pomysł za hipokryzję z tytułu stwarzania pozorów ochrony przyrody, bo każda ochrona jakiegoś wybranego gatunku na pewno nie służy tego gatunku ochronie, tylko jest celem zastępczym grupy nawiedzonych ideologów.
   Ponieważ każda żaba do normalnego funkcjonowania potrzebuje spełnienia 84 milionów warunków przyrodniczych, których "naukowcy" na pewno nie są w stanie wziąć pod uwagę, że o ich spełnieniu nie wspomnę.

   W takiej rzeczy postaci jestem za stwarzaniem warunków, rezerwatów, w których przyroda sama "zdecyduje", czy ten gatunek przetrwa w ekosystemie, a przetrwa, jeśli będzie koegzystował z innymi, więc będzie realnie potrzebny, a nie będzie faworyzowany, bo się komuś "taka śliczna żabka" spodobała, czyli potrzebny za wszelką cenę.
   Jeśli zginie, jak miliony gatunków do tej pory, to żaden łzawy artykuł mnie nie przekona, że był do czegokolwiek potrzebny, prócz dotychczasowej, lecz już historycznej przydatności w biocenozie.
   Chyba, że jako kwiatek do kożucha ekologa.

   Faworyzowanie jednych wpływa ujemnie na inne co wyraźnie napisano w artykule, wzmiankując o ochronie przed drapieżnikami...
   A te drapieżniki zaczną chronić już za rok, czy pięć?
   Wspomniano także o odkrzaczaniu i wykaszaniu stawów, więc przy okazji zniszczą lęgowisko biedronki tęgorogiej prawoskrętnie, by za rok utworzyć Instytut jej Ochrony, lub choćby Pamięci.

   Bo te żółwie nie istnieją w przyrodzie ot, tak sobie dla profesorskiej ozdoby, czy efektownej wzmianki o nich na konferencji ekologów, ale jako element łańcucha pokarmowego, przemiany materii całego ekosystemu.

   Więc uważam, że Ośrodek Ochrony Żółwia Błotnego przynosi więcej szkody niż pożytku z kilkuset żółwi.
   Do tego dorzuć sobie tę, nie całkiem księżycową metaforę o pedałach i masz komplet moich poglądów.

   Z tym "przynoszeniem chleba" też nie trafiłeś, bo zdaję sobie sprawę z potrzeby i kosztów ochrony przyrody, ale pieniądze wydane na wybiórczą ochronę jakiegoś jednego, czy nawet stu gatunków uważam za wywalone w nieosuszone bagno, przy okazji zaspokojenia próżności ideologiczno-greenpisowej jakiegoś profesorka, oraz fałszywe poczucie odfajkowanego obowiązku wobec przyrody.

   Takie samopoczucie poskutkuje następnym Ośrodkiem Ochrony Meduzy Wysokopiennej. Oczywiście kosztem tej Niskopiennej, bo zawsze jest coś za coś.

>Piszesz " Za pragmatyczne uważam ominięcie stawu..."
   Bo tak uważam.

>Problem w tym, iż przeważnie ominięcie stawu jest możliwe, ale droga będzie przechodziła koło domu jakiegoś decydenta czy wsi, gdzie nikt nie chce takiego sąsiedztwa.
   Nie mam recepty na omijanie każdego stawu.

>Zgadzam się z Tobą, że trzeba mieć umiar w ochronie przyrody...
   Wcale nie o umiar mi chodzi, tylko o mądre, opłacalne dla przyrody- w tym człowieka- decyzje na podstawie maksymalnie poznanych i wyważonych przyczyn problemu - umiar jest produktem ubocznym rozumnego, kompleksowego i perspektywicznie opłacalnego działania, a nie jego celem.

>... ale nie można cynicznie negować każdej inicjatywy,
   Wszystko można, tylko niektórym się wydaje, że nie wypada.

>Bo dla potomnych zostawimy planetę ogołoconą i brudną
   Ale z "żółwiem" ocalonym wbrew przyrodzie, logice i za wszelką cenę, czyli doktorat i poprawę samopoczucia pieprzniętego greenpisowca...
.
25-10-2009 01:00 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
No tośmy sobie popisali.
Jeżeli ochrona jakiejś żaby ma być powodem utworzenia Instytutu Ochrony Tej Żaby, to nie ma mojej zgody. A tak bywa, pseudo naukowcy tworzą problem i go rozwiązują latami, kosztem społeczeństwa. Nie tylko w sprawach ekologii, ale we wszystkim....
Dodajmy cholerną politykę i mamy co mamy. Mógłbym napisać cały elaborat, ale po co. W zasadzie zgadzam się z tobą, ale nie mam takiej kondycji, jak Ty. Nie mam roweru


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
25-10-2009 08:44 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>... nie mam takiej kondycji, jak Ty. Nie mam roweru
   Powiem Ci w zaufaniu, że z tej kondycji, to już mi tylko rower został.

   A właściwie tylko na nim zdjęcie.
marek milczewski (2335 punktów)
>>   A ile gatunków wyginie z powodu spalenia dodatkowych ton węgla w celu zapewnienia tym żółwiom ochrony?
>A dysponujesz jakimiś wyliczeniami dotyczącymi tych spalanych ton?
Nie tak i nie takimi pytaniami z Adamiakiem. Jutro pogadamy, odpowiem mu jak się wyśpię. Czytaj moją ripostę na jego odpowiedź Tobie


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
24-10-2009 05:27 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Nie tak i nie takimi pytaniami z Adamiakiem. Jutro pogadamy, odpowiem mu jak się wyśpię. Czytaj moją ripostę na jego odpowiedź Tobie
   Oj, się ze strachu przestraszyłem strasznie.
   To będzie jazda...    
marek milczewski (2335 punktów)
>>Nie tak i nie takimi pytaniami z Adamiakiem. Jutro pogadamy, odpowiem mu jak się wyśpię. Czytaj moją ripostę na jego odpowiedź Tobie
>   Oj, się ze strachu przestraszyłem strasznie.
>   To będzie jazda...    
Niepotrzebnie się najeżasz, nie mam zamiaru walczyć, przecież nie o to chodzi. Raczej o wymianę argumentów, a nie kopaninę


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
24-10-2009 17:14 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Niepotrzebnie się najeżasz...
   Zupełnie nie rozumiem, jak poznałeś, żem Jerzy?
   Przeciem na zdjęciu w kasku i rower prawie nowy.
marek milczewski (2335 punktów)
>>Niepotrzebnie się najeżasz...
>   Zupełnie nie rozumiem, jak poznałeś, żem Jerzy?
>   Przeciem na zdjęciu w kasku i rower prawie nowy.
>
To Ty?
Ale masz kondycję! Od dwunastu godzin bez przerwy gdzieś jedziesz. Daleko masz jeszcze?


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
25-10-2009 00:32 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>To Ty?
   

>Ale masz kondycję! Od dwunastu godzin bez przerwy gdzieś jedziesz.
>dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
   Się wycwaniłem - jadę tak, jak Ty mrugasz.

>Daleko masz jeszcze?
   Wiem tylko, że lustro się zbliża i oddala.
25-10-2009 01:19 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
>>To Ty?
>   
>>Ale masz kondycję! Od dwunastu godzin bez przerwy gdzieś jedziesz.
>>dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
>   Się wycwaniłem - jadę tak, jak Ty mrugasz.
>>Daleko masz jeszcze?
>   Wiem tylko, że lustro się zbliża i oddala.
Ale jaja, moje mruganie Cie napędza. Jedź, ja będę mrugał. Gdzie razem skończymy, diabli wiedzą. Na mecie razem spojrzymy w lustro, a gawiedź obsypie nas kwiatami.


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
25-10-2009 08:33 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Gdzie razem skończymy, diabli wiedzą.
   Niekoniecznie razem, ale ja też wiem.

>... gawiedź obsypie nas kwiatami.

   Można inaczej:


                             

   Albo tak:


                             
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Nie chodzi oo porzucanie osobników a o przystosowywanie gatunku.
>Opracuj metodę.
Oczywiście. Na początek należy się postarać o jak najszersze poparcie dla tej idei, więc niniejszym ją tu oraz we własnym środowisku popularyzuję i do tego samego namawiam Ciebie i czytelników tej dyskusji.

>>Np. tran?
[...]
>Zestawianie tranu ze smalcem to manipulacja.
Wskazanie, że tran może być tłuszczem o właściwościach leczniczych jest manipulacją? Lepiej się dokształć.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Meretseger (61860 punktów)

>Wskazanie, że tran może być tłuszczem o właściwościach leczniczych jest manipulacją? Lepiej się dokształć.
Bóg zapłać za dobrą radę, bo ja nie mam drobnych .
Czy Ty siebie czytasz? Nie wskazanie właściwości leczniczych tranu, ale posługiwanie się tranem jako analogią do psiego smalcu jest manipulacją, przemycającą pogląd, jakoby psi smalec miał właściwości lecznicze podobne do tranu. Zresztą tran też jest pod tym względem przereklamowany, bo jako rzekłam, wszystkie jego składniki można zastąpić takimi samymi innego pochodzenia.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>posługiwanie się tranem jako analogią do psiego smalcu jest manipulacją, przemycającą pogląd, jakoby psi smalec miał właściwości lecznicze podobne do tranu.
Dla powątpiewających, czy tłuszcz może mieć właściwości lecznicze tran jest najlepszym przykładem, a analogie psiego smalcu i tranu są oczywiste, obydwa są ciekłymi tłuszczami i obydwu przypisuje się właściwości lecznicze.

>Zresztą tran też jest pod tym względem przereklamowany, bo jako rzekłam, wszystkie jego składniki można zastąpić takimi samymi innego pochodzenia.
Czyli robi się tran sztuczny, ale dalej jest to tran, nic się więc nie przereklamowało.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
23-10-2009 13:46 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)
>>>Wszystkie zwierzęta żyją bez Twojej opieki
>>Wszystkie dzikie zwierzęta. Pies od tysięcy lat jest udomowiony i z pokolenia na pokolenie żyje przy człowieku.
>Z winy tego ostatniego. Ale można zacząć naprawiać ten błąd.

   Moskwianie już zaczęli.


   Czy starczy im samozaparcia?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-10-2009 01:33 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
>>Hodowanie psa na mięso jest tak samo uczciwe, jak w przypadku świń, to po prostu bywa konieczność pokarmowa, dlatego to jest usprawiedliwione.
>Jasne. Świnie i psy niezbędnymi elementami diety człowieka. W chinach ludzkie płody i noworodki dodatkowo.
>>Natomiast niewolenie psa "dla towarzystwa", ingerowanie w jego rozrodczość, układanie, by przez całe jego życie być dla własnej próżności jego "panem", to jest prawdziwa podłość.
>Wybacz, ale chyba jakiś pies cię pogryzł i masz uraz do udomowionych psów. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić jakim koszmarem byłoby zycie mojego pa gdyby zamiast mojej opieki sam musiał sobie radzić w życiu jak wilki - nękany pasożytami, chorobami, regularnie głodny, poddawany presji społecznej struktury watahy etc...
Sylwek, śledzę Twoje posty i mam pełen szacun dla ciebie, ale teraz Cię poniosło, chyba ze względu na interlokutora. A co z kanibalizmem kulturowym w Gwinei, noworodki gdzieś tam jedzą (nie chce mi sie sprawdzać czy to prawda). Czyli mamy, jako wysoko ukulturnioni wjechać i wypalić ogniem ten zwyczaj? Czytaj wytrzebić tą cywilizację, jak zrobiliśmy z Majami i Aztekami, pod pozorem krzewienia cywilizacji?
A co do psów i kotów ubezwłasnowolnianych dla jakiegoś dobra. Koty pozbawia się pazurów, żeby nie drapały firanek, psy sterylizuje się (obligatoryjnie), że by nie rozmnażały się w okół nas. To sobie wyobraź siebie wysterylizowanego, bo stanowisz potencjalne zagrożenie dla większości. Osnowa napisał lakonicznie, bo mądrej głowie dość dwie słowie, a ja Ci piszę jak chłop krowie na rowie
pozdrawiam marek


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
22-10-2009 01:49 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Sylwek, śledzę Twoje posty i mam pełen szacun dla ciebie, ale teraz Cię poniosło, chyba ze względu na interlokutora. A co z kanibalizmem kulturowym w Gwinei, noworodki gdzieś tam jedzą (nie chce mi sie sprawdzać czy to prawda). Czyli mamy, jako wysoko ukulturnioni wjechać i wypalić ogniem ten zwyczaj? Czytaj wytrzebić tą cywilizację, jak zrobiliśmy z Majami i Aztekami, pod pozorem krzewienia cywilizacji?

Nie, chodzi tylko o to by jakąś dziwaczna forma kulturowego relatywizmu nie usprawiedliwiać patologii u nas.

>A co do psów i kotów ubezwłasnowolnianych dla jakiegoś dobra. Koty pozbawia się pazurów, żeby nie drapały firanek, psy sterylizuje się (obligatoryjnie), że by nie rozmnażały się w okół nas.
Niekoniecznie. Alternatywa dla sterylizowania jest pilnowanie.
Gwoli ścisłości, gdyby nie... hmm, inne czynniki osłabiające moja płodność mógłbym, przynajmniej w niektórych krajach poddać sie zabiegowi przecięcia nasieniowodów i jakoś by to na mnie drastycznie nie wpłynęło.

Oczywiście, istnieje wiele form udomawiania zwierząt karygodnych (na przykład tworzenie zdefektowanych, jednorodnych genetycznie ras), w ogólności pewnie da się przeprowadzić argumentację na rzecz zaprzestania hodowli większości, jeśli nie wszystkich zwierząt "towarzysząco-ozdobnych" ale nie w takiej formie jak to czyni Osnowa.

A juz szczególnie skończonym absurdem jest argumentacja nad wyższością przemysłowego mordu nad trzymaniem pupili w domach. Owszem, jeśli ktoś lubi rzucać psem o ścianę albo kota karmi rurą aż zdycha on z otyłości, to wtedy rzeczywiście postępuje równie podle jak przemysłowy hodowca.
marek milczewski (2335 punktów)

>A juz szczególnie skończonym absurdem jest argumentacja nad wyższością przemysłowego mordu nad trzymaniem pupili w domach. Owszem, jeśli ktoś lubi rzucać psem o ścianę albo kota karmi rurą aż zdycha on z otyłości, to wtedy rzeczywiście postępuje równie podle jak przemysłowy hodowca.
>
na razie idę spać
dobranoc, jutro Ci odpowiem
marek


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
22-10-2009 18:55 
 Ocena 4 na 4
marek milczewski (2335 punktów)
>>(...) nie w takiej formie jak to czyni Osnowa.
>A juz szczególnie skończonym absurdem jest argumentacja nad wyższością przemysłowego mordu nad trzymaniem pupili w domach. Owszem, jeśli ktoś lubi rzucać psem o ścianę albo kota karmi rurą aż zdycha on z otyłości, to wtedy rzeczywiście postępuje równie podle jak przemysłowy hodowca.
>
Wiesz, my tu sobie pohuczymy, posprzeczamy się, po czym zamkniemy komputery i pójdziemy na piwo. Gwarantuję Ci, że żaden, albo prawie żaden z nas nie pójdzie do rzeźni protestować. Podobnie, nie będziemy nic robić, by los tych nieszczęsnych "pupili" poprawić. Dla olbrzymiej większości tutaj zalogowanych, ten portal jest wentylem, gdzie mogą się wyżyć intelektualnie i niczym więcej. Przy takiej, myślę sporej, liczbie ludzi naprawdę mądrych, jest zadziwiająco mało inicjatyw próbujących zmienić naszą polską rzeczywistość. Szarpaniny zaś po uszy.
Zobacz, jak ten wątek ewoluował - od uboju psów, poprzez głód w Afryce, na kanibalizmie kończąc. Ludzi boli tyle rzeczy, pokłady żalu na rzeczywistość są olbrzymie. Tak duże, iż prawie niemożliwym staje się normalne ludzkie porozumienie.
Moja rada na koniec, miej świadomość, że jesteś czytany przez rzesze ludzi. To tak, jak byś stał w świetle jupiterów, otoczony tłumem wpatrzonych w ciebie czasem zupełnie prostych ludzi.
pozdrawiam

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
22-10-2009 12:07 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>Jeśli sądzisz, że pies do szczęścia potrzebuje człowieka, to sam masz źle w głowie.

Tu się mylisz. Zwierzę z gatunku pies domowy do "szczęscia" jak najbardziej potrzebuje człowieka. Nie występuje w dzikiej głuszy, w stepach i lasach, jego naturalnym środowiskiem jest nasze sąsiedztwo. Porzucony i wtórnie zdziczały nie opuszcza niszy ekologicznej, którą zajął kilkanaście tysięcy lat temu i w której (jako gatunek), odniósł niebywały sukces (liczebność światowej populacji +/- 400000000).
Aby zmienić ten stan rzeczy, trzeba by zlikwidować jeden z dwóch gatunków: człowieka lub psa domowego.
apud (4399 punktów)
gatunek), odniósł niebywały sukces (liczebność światowej populacji +/- 400000000).
>Aby zmienić ten stan rzeczy, trzeba by zlikwidować jeden z dwóch gatunków: człowieka lub psa domowego.
faktycznie, tylko co z "niedomowymi" psami dingo z Australii. Sa i udomowione i dzikie...
Gosia (9452 punktów)

>faktycznie, tylko co z "niedomowymi" psami dingo z Australii. Sa i udomowione i dzikie...
Praktycznie do ubiegłego wieku ludzi w Australii było tyle co kot napłakał. Przodkowie dingo mieli spore trudności z napotkaniem człowieka, to i zdziczeli. Obecnie dingo zaczął wracać do ludzi, prawie 90% populacji to mieszańce z psem domowym.
W Australii wiele organizacji walczy o zachowanie czystej krwi dingo przy życiu, bez pomocy ten gatunek dzikiego psa zniknie.
Meretseger (61860 punktów)
>>faktycznie, tylko co z "niedomowymi" psami dingo z Australii. Sa i udomowione i dzikie...
>Praktycznie do ubiegłego wieku ludzi w Australii było tyle co kot napłakał. Przodkowie dingo mieli spore trudności z napotkaniem człowieka, to i zdziczeli. Obecnie dingo zaczął wracać do ludzi, prawie 90% populacji to mieszańce z psem domowym.
>W Australii wiele organizacji walczy o zachowanie czystej krwi dingo przy życiu, bez pomocy ten gatunek dzikiego psa zniknie.
Właśnie, to jest problem. Czyste wilki dingo to już rzadkość, niestety mają one tę paskudną i rzadką cechę, że ich krzyżówki z psem domowym mogą być płodne...
apud (4399 punktów)
>>faktycznie, tylko co z "niedomowymi" psami dingo z Australii. Sa i udomowione i dzikie...
>Praktycznie do ubiegłego wieku ludzi w Australii było tyle co kot napłakał.

Straszne wnioski mi wyszly!!!
Ze te dingo to psy na baby, a raczej importowane suczki. Albo suczki dingo malo sexowne.
Albo samce importowanych psow leniwe.
22-10-2009 19:33 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Zwierzę z gatunku pies domowy do "szczęscia" jak najbardziej potrzebuje człowieka.
Plus za słuszne użycie cudzysłowu.

>(jako gatunek), odniósł niebywały sukces
Podobnie np. wesz ludzka, czemu się o nią, biedaczkę, nie martwisz?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
22-10-2009 19:49 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)

>Podobnie np. wesz ludzka, czemu się o nią, biedaczkę, nie martwisz?
Ja się martwię , bo mi menda cholerna skacze za uszami i podgryza mnie

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>mi menda cholerna skacze za uszami i podgryza mnie
Czytam co to menda i mi wychodzi, że to nie są uszy!!!

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
22-10-2009 22:17 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)
>>mi menda cholerna skacze za uszami i podgryza mnie
>Czytam co to menda i mi wychodzi, że to nie są uszy!!!
pamiętam taką książkę z młodości (kiedy to było) "Bezgrzeszne lata" i tam był taki wierszyk napisany przez autora książki, Kornela Makuszyńskiego -
zima i....
na próżno jędza
w przebraniu
księdza
z lodu nas spędza

w ósmej b klasie
nikt mu nie da sie

a ta menda, która mnie podgryza, to moja ex żona. Wyhodowana na mojej krwawicy gadzina, ale mam na nią sposób - packa. Działa!

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
03-12-2009 17:21 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
>>mi menda cholerna skacze za uszami i podgryza mnie
>Czytam co to menda i mi wychodzi, że to nie są uszy!!!
Zapewniam Cię, że to uszy i to moje uszy. Myśl Osnowa, myśl

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>mi menda cholerna skacze za uszami i podgryza mnie
>>Czytam co to menda i mi wychodzi, że to nie są uszy!!!
>Zapewniam Cię, że to uszy i to moje uszy. Myśl Osnowa, myśl
Skoro do dziś Cię to gryzie - musi to być straszna menda.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
marek milczewski (2335 punktów)
>>>>mi menda cholerna skacze za uszami i podgryza mnie
>>>Czytam co to menda i mi wychodzi, że to nie są uszy!!!
>>Zapewniam Cię, że to uszy i to moje uszy. Myśl Osnowa, myśl
>Skoro do dziś Cię to gryzie - musi to być straszna menda. >
Nie uwierzysz, ale ja to napiasałem z miesiąc temu, a teraz wyskoczyło,jak Filip z konopi.
Ale w temacie to rzeczywiście gryzie strasznie. Ale ja jestem twardy, nie mientki i siem nie daje.



dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
05-12-2009 00:34 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie uwierzysz, ale ja to napiasałem z miesiąc temu, a teraz wyskoczyło,jak Filip z konopi.
Stanowczo potrzebny Ci szybszy internet.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Gosia (9452 punktów)

>Podobnie np. wesz ludzka, czemu się o nią, biedaczkę, nie martwisz?
Z prostego powodu - wesz powoduje tylko i wyłącznie szkody. Jest dla mnie zagrożeniem.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Pasożyty są bardzo cenne z punktu widzenia badań dotyczących mechanizmów ewolucji. Nie należy zatem doprowadzić do wymarcia całej populacji wszy i innym mało przyjemnych dla nas stworzeń. Rozsądnym rozwiązaniem jest zachowanie pewnej grupy egzemplarzy w sztucznym środowisku, oczywiście zastępując naturalnych żywicieli innym pożywieniem.
23-10-2009 19:59 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)
>Pasożyty są bardzo cenne z punktu widzenia badań dotyczących mechanizmów ewolucji.
I nie tylko. Wpływ pasożytów na człowieka jest do końca nieznany. Prawdopodobnie, do spółki z zarazkami, wirusami, powodują wzrost odporności człowieka. Każdy gatunek musi mieć wrogów właśnie po to, by wzmocnić odporność osobniczą. Czytałem świetny artykuł i oglądałem program o robakach pasożytujących w jelitach człowieka. Pozbawienie ich powoduje wzrost zachorowalności na raka jelita o kilkadziesiąt procent

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się z tobą. A biologia ma jeszcze wiele rzeczy do przebadania i nie należy pozbawiać jej przedmiotów badań. Pasożyty są bardzo wypecjalizowanymi organizmami, to prawdziwe skarby dla śledzenia dróg ewolucji. Do tego ich metody działania świadczą też o ewolucji gatunków na których pasożytowały. Jestem przekonany, że wszy i tasiemce mogą jeszcze co nieco powiedzieć o ewolucji ssaków i Homo sapiens.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Podobnie np. wesz ludzka, czemu się o nią, biedaczkę, nie martwisz?
>Z prostego powodu - wesz powoduje tylko i wyłącznie szkody. Jest dla mnie zagrożeniem.
Ale to nie jej - biedaczki - wina! Oj, nie lubisz Ty zwierzątek, nie lubisz.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
oportunista (1711 punktów)
Temat ten odkopał przeogromne zasoby hipokryzji, jakie każdy z nas w sobie skrywa. Podzieliliśmy sobie świat zwierząt i roślin na te fajne praktyczne i niedobre.
Pierwszymi lubimy się bawić, kochamy je, do jedzenia nie za bardzo się nadają, drugie wykorzystujemy do naszych celów konsumpcyjnych i przemysłowych, z trzecią grupą zaciekle walczymy. O tak zwanych szkodnikach i chwastach wiele nie dyskutujemy, niszczymy je bezwzględnie i dość skutecznie. Poczułeś kiedyś wyrzuty gdy zabiłeś komara, podczas produkcji rolnej masakruje się całe populacje stworzeń, w domu sam przeprowadzasz eksterminację dezynfekując, deratyzując itp. Nad karaluchem nikt się nie pochyli. Praktyczne stworzenia jemy, robimy z nich ubrania narzędzia i co tam komu wpadnie do głowy, kurczak, świnia są smaczne i pożywne, nie chcemy wiedzieć jak są PRODUKOWANE i zabijane, samo określenie humanitaryzm zabijania śmiesznie brzmi. Upust emocjom dajemy dopiero przy naszych zabawkach, kotki, pieski, myszki tylko te białe zabawkowe, w głowach nam się nie mieści, jak coś tak fajnego puszystego można jeść, jeśli ktoś to robi to na pewno jest zbokiem. Jeśli są schroniska dla psów i kotów czemu nie ma dla kurczaków, zapewniam was pod względem przydatności do tresury niczym im nie ustępują, świnia wielokrotnie inteligencją przewyższa psa. Jest jeszcze jeden aspekt naszej hipokryzji o którym niewiele mówimy, będąc właścicielem futrzaka nazywamy się jego PANEM, on jest tylko naszą zabawką, niewolnikiem. Wyładowujemy na nim nasze frustracje, traktujemy jak debila, bawimy i zajmujemy się nim kiedy nam to pasuje zdanie futrzaka nie istnieje. Często związki ze zwierzętami zastępują nam te międzyludzkie, czy czasami człowiek, który nie potrafi odnaleźć się w środowisku ludzkim i funduje sobie doga w 40 metrowym mieszkaniu w bloku nie jest równie dziwny jak ten co je zjada?
Wkurzają mnie osobniki mówiące ciągle o miłości do zwierząt, mam często wrażenie, że słowo miłość powinni zastąpić słowem egoizm, miłość jest chyba dawaniem nie braniem, bo głównie od nich bierzemy, poczynając od wolności, prawda?
20-10-2009 12:31 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>... miłość jest chyba dawaniem nie braniem...
   Myślę, że miłość to też branie, ale ogólnie plus.
21-10-2009 22:24 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
hodowanie zwierząt dla towarzystwa jest równie naturalne jak na ubój. Ale hodowla dla towarzystwa samemu zwierzęciu może, jeśli właściciel właściwie je traktuje, zapewnić komfortowe życie jakiego nie doświadczają żadne dziko żyjące zwierzęta. W ty sensie etyczna ocena takiej hodowli może być tylko pozytywna. Oczywiście dochodzi kwestia nieodpowiedzialnej hodowli, tak rzeczywiście zasługuje na potępienie.
Jednakże, niezależnie od zaklęć rzucanych, hodowla i zabijanie zwierząt na pokarm zawsze wiąże się z ich cierpieniem. Nieważne czy to świnie, psy czy krowy.
22-10-2009 09:23 
 Ocena 1 na 1
oportunista (1711 punktów)
Czy hodowanie zwierząt jest naturalne? Nie ma znaczenia w jakim celu hodujemy sobie zwierzaka, zawsze robimy to z pobudek egoistycznych. Lubimy czerwone mięso, selekcjonujemy więc zwierzęta pod tym kątem, mało nas obchodzi samopoczucie i zdrowie zwierzaka, liczy się tylko jakość końcowego produktu. Zwierzęta zabawki też okaleczamy tylko po to by były ładniejsze. Czy są one szczęśliwe? Nawet obdarzone najszlachetniejszą ludzką miłością, muszą żyć wbrew własnej naturze. Niedawno czytałem ciekawy artykuł o akcji miłośników zwierząt, propagowali sterylizację kotów. Czytam i nie mogę uwierzyć, zacne osoby publiczne, miłośniczki kotów i innych zwierząt, szukają sponsorów w celu zbiorowej sterylizacji bezdomnych kotów, dla ich dobra oczywiście. To tylko jeden przykład komfortu jakiego udzielamy naszym pupilom, podejrzewam, że los zwierząt zabawek jest nawet gorszy od tych przeznaczonych na ubój. Odnośnie tego tematu, nikogo nie zamierzam osądzać, daleki jestem od tego, wiem większość z nas nie jest zdolna do głębszej refleksji, moim celem jest tylko pokazanie jakimi jesteśmy hipokrytami, stosunek do zwierząt to jedno, a do przedstawicieli własnego gatunku- masakra.
23-10-2009 16:15 
 Ocena 2 na 2
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
> Jest jeszcze jeden aspekt naszej hipokryzji o którym niewiele mówimy, będąc właścicielem futrzaka nazywamy się jego PANEM
Sprobuj byc PANEM kota ktory Cie niezaakceptuje.
24-10-2009 13:23 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>> Jest jeszcze jeden aspekt naszej hipokryzji o którym niewiele mówimy, będąc właścicielem futrzaka nazywamy się jego PANEM
>Sprobuj byc PANEM kota ktory Cie niezaakceptuje.
Powiedziałabym więcej - spróbuj być "panem" jakiegokolwiek kota
Pontifex Maximus (3006 punktów)
>Parę dni temu
>Powtarzam, mimo, że cały się buntuję, uważam wyrok sądu za słuszny.
>A Wy?

Ja też. I nie widzę nic nieestetycznego w tym, że od lat mam pieska. Kupiłem za ciężko uciułane pieniądze, chowałem, bawiłem, kąpałem i nawet suszyłem suszarką - wszak to pudel - rozczesywałem sierść... spał ze mną w łóżku, w moich nogach, biegaliśmy razem na spacerach... Był moją własnością, dlaczego niemiałbym prawa go zjeść, wpierw zmieliwszy w maszynce i upchnąwszy we flaka?


Racjonaliści są też po drugiej stronie
22-10-2009 09:34 
 Ocena 1 na 1
oportunista (1711 punktów)
Całkiem poważnie masz rację, choć pokpiwasz z tematu. Gdybyś zamiast pieska kurę miał, i dbałbyś o nią jak o kanarka, jajka podbierał i jajeczniczkę pichcił, a gdy biedactwo się zestarzało, rosołku naważył i przy jedzeniu głośno mlaskał, o to mlaskanie jeno żal do Ciebie by miano. Na zdrowie
lipschitz (1674 punktów)
>Czym różni się pies od świni czy krowy? Tylko stosunkiem emocjonalnym.

Ale to właśnie stosunek emocjonalny w dużej mierze decyduje o zasadach jakimi rządzi się rodzina, społeczność czy naród. Racjonalizowanie wszystkiego wokół, że tak powiem - ani nie jest racjonalne, ani możliwe.

Otoczenie pobudza różnego rodzaju emocje, inaczej się czujemy w środowisku, w którym wokół dominuje beton i inaczej, w którym dominuje roślinność. Zamknięci w więziennej izolatce możemy popaść w obłęd - stan emocjonalny wywołany przez otoczenie będzie tego przyczyną.

Rezygnując z emocji rezygnujemy ze sztuki i w dużej mierze z nauki, gdyż to fascynacje życiem lub wyobrażenia wielkiej kariery i sławy pobudzając emocje sprawiają, że w ogóle chcemy coś badać. Zaciekawienie jest stanem emocjonalnym a nie intelektualnym.

A więc przyglądając się czemukolwiek nie możemy od tak pstryknąć palcami i powiedzieć - odłóżmy emocje i podejdźmy do sprawy racjonalnie, właściwe rozumowanie musi uwzględniać także emocje a ich ewentualna marginalizacja powinna być głęboko uzasadniona.

Tę sprawę możemy jak najbardziej rozpatrywać także z emocjonalnego punktu widzenia, choćby dlatego, że stan emocjonalny wpływa na nasz stan psychiczny a więc i jakość życia społeczności, której część stanowimy. Musimy poważnie przemyśleć sprawę, czy tłumienie emocji lub ich zniszczenie nie odbije się negatywnie na wzajemnych relacjach.
Emocje nie są czymś trwałym, na przykład wrażliwość na zbrodnię może zostać stępiona, może spowszednieć a my musimy się zastanowić, czy naprawdę tego chcemy, czy dobrze będzie nam się żyło w takim świecie. Kiedy przyszły medyk musi poradzić sobie ze swoim emocjonalnym stanem na widok rany lub krwi, to wydaje się to mieć wiele sensu, ale ten sens w innych okolicznościach może nie istnieć.

W innych częściach świata zastrzelenie człowieka na ulicy nie wzbudza wielkich emocji, bo było lub stało się czymś tak częstym, że emocje w dużej mierze ustąpiły. W naszej części jedno morderstwo może skończyć się masowym wystąpieniem ludności, manifestacją przeciw przemocy i raczej ten stan rzeczy chcielibyśmy zachować, niż adoptować tamten.

Ignorując emocje ignorujemy jakość naszego życia, dlatego rozważając tę sprawę dobrze jest określić jak bardzo wpłynie ona na pogorszenie tej jakości, na ile przytępiona zostanie społeczna wrażliwość lub jakie mogą być konsekwencje silnych emocji osób, które mają emocjonalny stosunek do psów a należy brać pod uwagę takie działania jak choćby próby dokonania odwetu.

Brak emocjonalnego stosunku względem na przykład świń nie ma tu nic do rzeczy, to niewłaściwy tok rozumowania. Należy raczej rozważać to w kategoriach zdobyczy - taką cywilizacyjną zdobyczą będzie na przykład to, że zaprzestaliśmy publicznych egzekucji lub śmiertelnych igrzysk, ale oczywiście możemy pytać się, czy to rzeczywiście jakiś przejaw dokonywanego postępu i czy nie lepiej byłoby przywrócić stare zasady.

Jeśli dzisiaj jedno ze stworzeń jakim jest pies, darzymy szczególnymi przywilejami, traktujemy często jako członka rodziny, rozpaczamy po jego utracie, jeśli zdecydowana większość z nas nie wyobraża sobie takiego uprzedmiotowienia psa jak to ma miejsce w przypadku świni, to może jednak jest to kolejną naszą cywilizacyjną zdobyczą, czymś, co powinniśmy zachować i utrwalać?

Według mnie tak właśnie jest i są to zdobycze wyjątkowo cenne, powiedziałbym nawet - decydujące. Chronią nasze życie, wzmacniają poczucie bezpieczeństwa, poprawiają stan psychiczny, dostarczają więcej zadowolenia.

Sąd pewnie nie miał wyboru, bo takie jest prawo, ale nie wiem, może na przykład istniał wątek dystrybucji mięsa i smalcu, co legalne przecież nie jest - każda ubojnia musi spełniać wiele kryteriów, prawnych, skarbowych, sanitarnych.
Vinko (209 punktów)
>>Czym różni się pies od świni czy krowy? Tylko stosunkiem emocjonalnym.
>Ale to właśnie stosunek emocjonalny w dużej mierze decyduje o zasadach jakimi rządzi się rodzina, społeczność czy naród.

Przypuszczam ze właśnie ze względu na stosunek emocjonalny, świnie zaliczamy do zwierząt gospodarskich a psa do zwierząt domowych. Sąd najwyraźniej podszedł do tematu filozoficznie a nie formalnie, wydając wyrok.

Niektórych wyrok oburza i trzęsie, ale niestety 'muszą' się z nim zgodzić, bo nie widzą różnicy miedzy psem a świnią. Skoro nie ma różnicy, to zwierzęta te powinny być traktowane równo. OK. Chcę tylko zauważyć, że mamy wybór. Może jednak zamiast równać w dół (równać psa do poziomu świni, jak zrobił sąd), powinniśmy równać w górę (świnię do poziomu psa)?
izabela n. (52 punktów)
Wracając do głównego tematu , zgadzam się z decyzją sądu i tak jak założyciel tematu buntuję się... Jeden z przedmówców wyraził pogląd , iż sąd niepotrzebnie zajmuje się taką błahostką. Akurat bardzo słusznie , że się zajął - ubojnie psów nie są w naszym państwie normą , a co za tym idzie należało sprawdzić czy nie doszło tam do znęcania się nad zwierzętami . Pomimo , iż "zajadamy się " innymi gatunkami każdy z nich ma prawo do jak najmniej bolesnej śmierci - co jest ( a przynajmniej powinno być ) sprawdzane w każdej ubojni. W tym miejscu muszę się odnieść do naszych dzikich krewniaków - czyli zwierzyny leśnej. W polskim ustawodawstwie odstrzały czyli polowania sa formą ochrony przyrody. Cóz także liczebność tych gatunków człowiek stara się kontrolować , nazywając to ochroną przyrody. Osobiście jestem wielką przeciwniczką braku uregulowań dotyczących cierpień właśnie tych zwierząt. Ze zgrozą słucham relacji myśliwych o tym jak przez pięć kilometrów musieli ścigać rannego koziołka , zanim ku uciesze obecnych w końcu padł. Mam w związku z tym nadzieje , iż "ochrona przyrody" w Polsce zmieni swoje oblicze.
Chcialam powrócić do tematu a i tak od niego odbiegłam Niezależnie od zapatrywań jednego z przedmówców nad wyższością naszego gatunku nad innymi , uważam , iz nie jesteśmy panem przyrody a jej częścią. Pomimo , iż zgadzam się z wyrokiem , ciężko jest mi patrzeć jak zadajemy cierpienia akurat dwóm innym gatunkom , które są tak przychylne naszemu. Niezależnie bowiem od stopnia rozwinięcia układu nerwowego , uważam , że to właśnie psy (także delfiny) potrafią pokochać człowieka bezwarunkowo. a nasze lepiej rozwinięte mózgi powinny nam pozwolić to docenić ... ot i takie emocjonalne zakończenie pozdrawiam
20-10-2009 22:01 
 Ocena 2 na 2
Mateusz (879 punktów)
>Niezależnie od zapatrywań jednego z przedmówców nad wyższością naszego gatunku nad innymi , uważam , iz nie jesteśmy panem przyrody a jej częścią.

Dlaczego nikt mi nie przyzna racji? Wszyscy żyjemy jako królowie wyniośli.

Całe gatunki podporządkujemy swym kaprysom, inne nieposłuszne albo niewygodne niszczymy bezlitośnie. Ciekawe wyglądem chwytamy i zamykamy w klatkach dla zabawy. Strzelamy, mordujemy, poniżamy, tresujemy. Zarządzamy całymi ekosystemami - przekształcamy biotop, regulujemy biocenozę wg własnego pomysłu. Czy to nie jest zachowanie godne władcy? Trzeba tylko to sobie uświadomić i nie bać się tego.

Człowiek częścią przyrody jest bezsprzecznie.
Jest jak ów diament w przylądkowym błocie zakopany. Żeby mógł swój ogień wzniecić musi się wyrwać z tego plugawego bagna i zacząć lśnić w prawdziwym słońcu, na powierzchni.
20-10-2009 22:29 
 Ocena 1 na 1
izabela n. (52 punktów)

>Dlaczego nikt mi nie przyzna racji? Wszyscy żyjemy jako królowie wyniośli.

A może należy odłożyć koronę na bok i zastanowić sie choć trochę nad stanem swego królestwa .
Mateusz (879 punktów)
>A może należy odłożyć koronę na bok i zastanowić sie choć trochę nad stanem swego królestwa .

Bezdyskusyjnie. Dobry władca dba o swoją ojcowiznę. Niech jednak robi to z należnego tronu, a nie z klęczek.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Wyrok też uważam za słuszny. Swojego psa bym nie zjadła za żadne skarby ale to inna sprawa.
Pamiętam z dzieciństwa na targu można było kupić gołębie. Były uważane za bardzo dobry pokarm dla dzieci i chorych.
Szkoda , że przestano je jeść. Mnożą się teraz bez kontroli i dekorują pomniki i domy.
Może wrócilibyśmy to dawnych nawyków i zaczęli je odławiać do celów komsumcyjnych.
21-10-2009 08:26 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>Może wrócilibyśmy to dawnych nawyków i zaczęli je odławiać do celów komsumcyjnych.
Nie można. Takie dzikie gołębie to same choroby - wirusy, bakterie, pasożyty. Przede wszystkim pasożyty.
Można byłoby jeść tylko hodowlane, zdrowe.
Nie wiem, za co dostałaś minusa. W końcu jaka jest różnica między gołębiem a kurczakiem?
21-10-2009 08:31 
 Ocena 1 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Nie wiem, za co dostałaś minusa. W końcu jaka jest różnica między gołębiem a kurczakiem?
Witwos tak mnie lubi.

A co do chorób i zarazków to nie jestem taka pewna, ptasiej grypy na przykład nie przenoszą.
Kiedyś próbowałam dowiedzieć się więcej na ten temat i nic nie znalazłam.
Jedynie, że trzeba było odkazić wieżę Mariacką z powodu wszy jakie zaległy się tam za sprawą gołębi. Żadnych innych plag nie roznoszą.
21-10-2009 17:55 
 Ocena 4 na 4
marek milczewski (2335 punktów)

>A co do chorób i zarazków to nie jestem taka pewna, ptasiej grypy na przykład nie przenoszą.
>Kiedyś próbowałam dowiedzieć się więcej na ten temat i nic nie znalazłam.
>Jedynie, że trzeba było odkazić wieżę Mariacką z powodu wszy jakie zaległy się tam za sprawą gołębi. Żadnych innych plag nie roznoszą.
Alu, poruszyłaś ciekawy problem. Zwróć uwagę na to, że istnieje prawny nakaz weterynaryjnego badania zwierząt hodowlanych, ale za wyjątkiem drobiu. W myślistwie podobnie. Nie wiem, może ptaki jednak nie posiadają pasożytów groźnych dla człowieka?
Mój ojciec twierdzi, że jego ojciec przed II wojną chodził do lasu i przynosił worek kawek - koniecznie nielotów (gdyż u latających mięso było łykowate i niesmaczne), z których matka jego robiła wyśmienite potrawy.
A wracając do wszy, to te na drobiu nie żerują na ludziach. Moja ciotka na wsi mieszka i kilka razy widziałem jak oprawiając ubitą kurę wcale nie przejmowała się tym robactwem.
A co do gołębi, to rozmawiałem z "pandami" ("pan da mi" 2 zł na piwo) , żrą gołębie i mają się świetnie.
pozdrawiam


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
21-10-2009 18:41 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>A co do gołębi, to rozmawiałem z "pandami" ("pan da mi" 2 zł na piwo) , żrą gołębie i mają się świetnie.
Za mało żrą. Rozmnożyło się to tałtajstwo i obsrywa miasto.
A coś w tym jest, chyba rzeczywiście żadnej choroby nie roznoszą.
Bo łabędzie przy ptasiej grypie jednak straciły życie pewnie ze względu na podobieństwo do gęsi.
21-10-2009 22:18 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)

>Bo łabędzie przy ptasiej grypie jednak straciły życie pewnie ze względu na podobieństwo do gęsi.
Na ten temat mam swoje przemyślenia, ale na razie nie chcę pisać, bo mnie lekarze zagryzą. Chociaż raz kozie śmierć. Uważam histerię z ptasią grypą za wymysł przemysłu farmaceutycznego, tak samo jak problem boreliozy latem. Trzeba wywołać panikę, a później czerpać zyski ze szczepionek. Oczywiście te choroby występują, ale to lipa. Nie będę pisał więcej, chyba wiesz o co chodzi. To są miliony zysków z leków. W ogóle polityka przemysłu farmaceutycznego, to osobna sprawa. (patrz homeopatia i leki paramedyczne)
Jeszcze muszę odpowiedzieć Jackowi na temat kynologii i hodowli psów medalistów, więc narka

pozdrawiam ciepło marek


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
23-10-2009 18:42 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>A coś w tym jest, chyba rzeczywiście żadnej choroby nie roznoszą.
Znalazłam takie coś www.madrig(*).golebie.zgrozenia.choroby.pdf
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>A coś w tym jest, chyba rzeczywiście żadnej choroby nie roznoszą.
>Znalazłam takie coś www.madrig(*).golebie.zgrozenia.choroby.pdf
Dzięki! Podsunę ten artykuł sąsiadowi, który uporczywie wyrzuca resztki swojego obiadu przez okno. Żadne prośby ani urzędowe monity nie skutkują. Może to go przekona.
23-10-2009 13:56 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> W końcu jaka jest różnica między gołębiem a kurczakiem?
Taka jak między psem a świnią - inny gatunek w obrębie tej samej gromady.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
23-10-2009 18:36 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>> W końcu jaka jest różnica między gołębiem a kurczakiem?
>Taka jak między psem a świnią - inny gatunek w obrębie tej samej gromady.
I jak między człowiekiem a świnią - inny gatunek w obrębie tej samej gromady.
No a małpę na przykład byś zjadł? Ssak to ssak, co za różnica, świnia czy szympans...
PS. Miałam kliknąć w "odpowiedz". Ale nie szkodzi, od przybytku głowa nie boli
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>No a małpę na przykład byś zjadł? Ssak to ssak
Po namyśle oceniam, że z większą łatwością niż psa. Kwestia zżycia się, ponadto mam podejrzenie, że psa już jadłem jako wieprzowy farsz sajgonek i jako wieprzowina było trochę nieprzyjemne. Ale z drugiej strony wielu ludzi - i ja także - "osobiście" zna jakiegoś rozkosznego cielaczka, a i tak każdy wie: cielęcina - pycha! A podobno krowy na rzeź ze łzami jadą.

>przybytku głowa nie boli
No to oddałem, nie będę taki.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Wyrok też uważam za słuszny. Swojego psa bym nie zjadła za żadne skarby
A mnie pozwolisz? (Nim zdechnie bezproduktywnie jak te gołębie niejedzone.)

>gołębie [...] Może wrócilibyśmy to dawnych nawyków i zaczęli je odławiać do celów komsumcyjnych.
OK, ale potem psy, dobra?


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
maciejo (3492 punktów)
Jeśli nie doszło do znęcania się nad zwierzętami to wszystko jest w porządku. Niech sobie te psy jedzą, smacznego

ps

Czy ktoś z was wie czy w jakiejś restauracji na Podhalu podają psie mięso bo wybieram się w tamte strony i chętnie skosztuje miejscowych specjałów?
P.R.Wieczorek DSM (207 punktów)
Właśnie tak - zajadamy się mięsem świń i krów, a gdy ktoś "wszamie" pieska, jesteśmy oburzeni, zbulwersowani i najchętniej spuścilibyśmy smakoszowi porządne "lanie". To kultura i wychowanie, obyczaje czy coś tam jeszcze.
diogenes (42753 punktów)
>nie można tym ludziom (na Podhalu) odmawiać prawa do robienia ze swoimi psami co chcą...

I odwrotnie, kiedy już zerwą się z łańcucha.
kaczystowska_wyznawczyni_racjonalizmu_ (3 punktów)
(zablokowany)

Chrześcijanie podobno żywią się ciałem i krwią swojego Zbawiciela.
Kanibalistyczne obyczaje.

Pozdrawiam:
Krystyna

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365