 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-11-2009 17:39 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Ocean a jakość myślenia.
1 na 1 | Większość z nas zgodzi się zapewne, że jednym z atrybutów racjonalizmu jest wysoka jakość myślenia. Przyszło mi do głowy, żeby posłużyć się przykładem myślenia o ocanie, jako dobrym kryterium jakości myślenia.
Czym jest ocean? Czy ocean jest wielkim morzem? Wiele osób tak myśli, tak jak niektórzy ludzie wciąż myślą, że wieloryb jest wielką rybą. Religijnym jaroszom podczas postu nie wolno jeść mięsa zwierząt, ale wolno im jeść ryby i wieloryby. Czy ludzie, którzy myślą w ten sposób, mogą być nazwani racjonalistami?
Ludzie myślący racjonalnie wiedzą, że wieloryb jest ssakiem, a nie rybą... mimo że ma płetwy. Płetwy nie są istotnym atrybutem dla wyższej jakości myślenia o rybach i ssakach. Wiemy że wiele gatunków ryb i ssaków ma płetwy, ale nie jest to istotne.
Czym jest ocean? W porównaniu z wielorybem wiedza o oceanie jest mniej popularna, jak sądzę - liczba ludzi wiedzących, że ocean nie jest morzem, jest mniejsza, niż liczba ludzi wiedzących, że wieloryb nie jest rybą. Ale przecież nie liczba ludzi liczy się w naszej ocenie jakości myślenia, liczy się jakość myślenia.
Czy wiecie, że tzw. Morze Czerwone jest oceanem, a nie morzem? Powiem więcej - istnieje na Ziemi ocean, który nie jest przykryty wodą. Tak, tak, kochani moi, woda jest czymś takim jak płetwy, czymś nieistotnym - morza i oceany zwykle mają wodę, ale nie jest ona istotna dla jakości myślenia o oceanie.
Definicja oceanu jest prosta - to obszar pokryty skałami wydobywającymi się z ryftu. Morze to z definicji obszar szelfu kontynentalnego.
Na koniec ciekawostka. Czy słyszeliście kiedyś o rowie oceanicznym bez wody? Ocean bez wody jest możliwy, ale czy możliwy jest rów oceaniczny bez wody? O ile wiem, większość naukowców od tektoniki płyt sądzi, że bez wody nie byłaby możliwa znana nam tektonika płyt - to dzięki wodzie zawartej w skałach płyty oceaniczne mogą wsuwać się pod inne płyty. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
15 na 15 | diogenes (42753 punktów) | Prosimy jeszcze o sztormie w szklance wody.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 3 na 3 | lontri (16088 punktów) |
Przy czym szklanka wcale nie musi być szklana! 
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| lee666 (73 punktów) | Religijnym jaroszom podczas postu nie wolno jeść mięsa >zwierząt, ale wolno im jeść ryby i wieloryby. Czy ludzie, którzy myślą w ten sposób, mogą być >nazwani racjonalistami?
Do diety rybnej dorzucam sobie w piątek potrawkę z wieloryba.
Racjonalizm czystej wody.
|
|
 | 4 na 4 | lotrek (14275 punktów) |
> Do diety rybnej dorzucam sobie w piątek potrawkę z wieloryba.Do diety rybnej katolicy zaliczają ponoć nawet bobra (pieczonego z jabłkami*, duszonego w śmietanie*, faszerowanego grzybkami* (?)). Jak wierzyć koledze maciejo ; Cytat:naszego poczciwego bobra, którego w swej nieskończonej mądrości w XVII wieku kościół katolicki uznał za rybę www.racjonalista.pl/forum.php/s,271050Bóbr po oceanach się nie plącze, ale też wielorybowi spod ogona nie wypadł. Miły, kulturalny i "Naszego Dziennika" nie czyta z obawy, by nie trafić na jakiś kulinarne przepisy z siebie.   PS. (*niepotrzebne skreślić).
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
2 na 2 | marcus (876 punktów) | >Czy wiecie, że tzw. Morze Czerwone jest oceanem, a nie morzem? Powiem więcej - >istnieje na Ziemi ocean, który nie jest przykryty wodą. Tak, tak, kochani moi, woda >jest czymś takim jak płetwy, czymś nieistotnym - morza i oceany zwykle mają wodę, ale >nie jest ona istotna dla jakości myślenia o oceanie. OMG WOW LOL, wciąż nie mogę uwierzyć... Ale mam lepszą wiadomość: pomidor jest owocem! Tak, tak, i marchewka też...
A tak na poważnie to przepraszam za trolling i nietematyzm, ale nie mogłem się powstrzymać, temat ma być o czymś konkretnym, czy powstał z potrzeby podzielenia się ciekawostkami z zakresu oceanologii?
In a mad world only the mad are sane.
|
|
 | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > temat ma być o czymś konkretnym, czy powstał z potrzeby podzielenia się ciekawostkami z zakresu oceanologii?
Z potrzeby dzielenia się
doku
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mnie bardziej niż definicja słowa "ocean" interesują cechy oceanu. Dla potrzeby tych cech, zakładam, że ocean jest otwartą przestrzenią słonowodną, choć być można też nazywać oceanami inne zalane płynnymi substancjami powierzchnie planetarne. Wtedy owe oceany nie składają się z wody, ale na przykład z amoniaku, rtęci, płynnego tlenu etc. Ale zostańmy na Ziemi.
1. Ciekawi mnie historia oceanów. 2. Ich wpływ na ewolucję naturalną. 3. Ich nieznana jeszcze w pełni fauna i flora.
|
|
| |  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >1. Ciekawi mnie historia oceanów.
Na Ziemi od początku było sporo wody, potem stale jej przybywało w wyniku bombardowania przez komety, stopniowo intensywność bombardowania słabła i dzisiaj być może mamy już ujemny bilans wodoru, a możliwe, że żyjemy w czasach, gdy Ziemia osiągnęła maksimum zawartości wody, a może nawet to maksimum osiągniemy za kilkaset milionów lat.
>2. Ich wpływ na ewolucję naturalną.
Kiedy powstawało życie prawdopodobnie nie było jeszcze wyraźnie uformowanych oceanów, raczej były to płytkie morza, pokrywające niemal całą powierzchnię Ziemi. Wyobrażam sobie, że świat RNA był z początku czymś w rodzaju korzucha żywej piany o grubości kilometra, pokrywającego całą powierzchnię Ziemi.
>3. Ich nieznana jeszcze w pełni fauna i flora.
Oj tak, oglądam często kanały przyrodnicze z nadzieją, że pokażą zwierzęta żyjące w głębinach, ale wygląda na to, że kręcenie takich filmów jest zbyt kosztowne.
doku
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Na Ziemi od początku było sporo wody, potem stale jej przybywało w wyniku bombardowania przez komety, Teoria nawadniania Ziemi przez komety jest bardzo ciekawa i wszystko wskazuje na to, że może się okazać prawdziwa. Niektórzy naukowcy poważnie rozważają tezę, czy pierwsze replikatory stanowiące podstawę ewolucji naturalnej nie rozwinęły się na komecie. Cytat:Kiedy powstawało życie prawdopodobnie nie było jeszcze wyraźnie uformowanych oceanów, raczej były to płytkie morza, pokrywające niemal całą powierzchnię Ziemi. Wyobrażam sobie, że świat RNA był z początku czymś w rodzaju korzucha żywej piany o grubości kilometra, pokrywającego całą powierzchnię Ziemi. Tego nie wiemy. Niektórzy za dobre środowiska do powstania życia podają obszary, na których żyją dziś jedynie organizmy ekstremofilne. Cytat:Oj tak, oglądam często kanały przyrodnicze z nadzieją, że pokażą zwierzęta żyjące w głębinach, ale wygląda na to, że kręcenie takich filmów jest zbyt kosztowne. Mam ten sam problem Doku. Mam nadzieję, że kiedyś się doczekamy
|
|
| | | |  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Tego nie wiemy.
Dlatego użyłem słów "wyobrażam sobie"
>Niektórzy za dobre środowiska do powstania życia podają obszary, na których żyją dziś jedynie organizmy ekstremofilne.
Sądzą, że tak właśnie powstało życie, ale zaraz bardzo szybko rozprzestrzeniło się na całą tę pierwotną organiczną zupę, jaką była pierwotna woda
doku
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiem. Na razie z braku dowodów i obserwacji analogicznych procesów wszyscy możemy sobie tylko wyobrażać. Byc może badania komet będące szczęśliwie w realizacji pomogą nam zbliżyć się do sprecyzowania tych wyobrażeń  . Oczywiście, masz rację, że po sukcesie pierwszych replikatorów mogła nastąpić szybka ekspansja. Znasz na pewno teorię o wytworzeniu tlenu w atmosferze przez żywe organizmy i związanych z tym zmianach, które (między innymi) doprowadziły do powstania organizmów wielokomórkowych. Tlen jest dla życia bardzo niebezpieczną substancją. To jak palenie w piecu pociskami  . Miło się z tobą rozmawia  . Dziękuję. Brak mi na "Racjonaliście" rozmów o nauce.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Tlen jest dla życia bardzo niebezpieczną substancją.
Dlatego Ziemia tak bardzo się wyjałowiła - tlen był przyczyną pierwszego wielkiego wymierania, po którym nigdy Ziemia nie odzyskała swojego pierwotnego, pełnego życia wyglądu. Teraz mamy wszystko jakby gołe, puste i przezroczyste - Ziemia jest prawie bez życia w porównaniu z czasami zanim nie doszło do globalnego zatrucia tlenem
doku
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ten pierwotny, pełen życia wygląd składał się z organizmów jednokomórkowych, więc troszkę mało atrakcyjny byłby dla pejzażystów...  . Istnieje ciekawa teoria, w której może być więcej niż jedno ziarnko prawdy, że zatrucie tlenem spowodowało powstanie i sukces ewolucyjny organizmów wielokomórkowych. Mnie to cieszy - lubię istnieć, bardzo fajne zajęcie
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > lubię istnieć
ja też
doku
|
|
 | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Czy wiecie, że tzw. Morze Czerwone jest oceanem, a nie morzem? Powiem więcej - >istnieje na Ziemi ocean, który nie jest przykryty wodą. Tak, tak, kochani moi, woda >jest czymś takim jak płetwy, czymś nieistotnym - morza i oceany zwykle mają wodę, ale >nie jest ona istotna dla jakości myślenia o oceanie. >OMG WOW LOL, wciąż nie mogę uwierzyć... Ale mam lepszą wiadomość: pomidor jest owocem! Tak, tak, i marchewka też... Marchewka nie. Ale kalafior jest kwiatem.
A tak co do tematu - nie mam nic przeciwko dzieleniu się wiadomościami, mnie osobiście temat zaciekawił.
|
|
|  | | marcus (876 punktów) | Ja też nie mam nic przeciwko, za trollenie przecież przeprosiłem...  I też się podzielę: według przepisów UE produkt nazywany dżemem może być wytwarzany jedynie z owoców, a w Portugalii robi się dżemy z marchwi, więc Portugalczycy wywalczyli, by w rozumieniu dyrektywy ustalającej parametry produkcji dżemów marchew została uznana za owoc.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myślę jednak, że nie było to trująca strzała wystrzelona w samo serce botaniki, lecz próba uporządkowania wspólnego rynku. Takie próby są potrzebne, choć bywają śmieszne.
|
|
| |  | | Ania... (14138 punktów) | > Ja też nie mam nic przeciwko, za trollenie przecież przeprosiłem...  > I też się podzielę: według przepisów UE produkt nazywany dżemem może być wytwarzany jedynie z owoców, a w Portugalii robi się dżemy z marchwi, więc Portugalczycy wywalczyli, by w rozumieniu dyrektywy ustalającej parametry produkcji dżemów marchew została uznana za owoc.Porażka. Nie prościej nazwać ten dżem "masą zagęszczaną"? Albo zupełnie własną nazwą "marchewżelek"?
|
|
| |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > I też się podzielę: według przepisów UE produkt nazywany dżemem może być wytwarzany jedynie z owoców, a w Portugalii robi się dżemy z marchwi, więc Portugalczycy wywalczyli, by w rozumieniu dyrektywy ustalającej parametry produkcji dżemów marchew została uznana za owoc.A czemu nie???  Zagadka, którą często zadaję studentom: po czym odróżnić "warzywo" od "owocu"? Bo przecież każdy odróżnia bez problemu, prawda? Uprzedzam, że odpowiedź wymaga uruchomienia całej niemal aparatury strukturalizmu (Thorstein Veblen też bardzo się przydaje), choć z drugiej strony... leży ona na samym wierzchu...  .
|
|
| | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) |
> Zagadka, którą często zadaję studentom: po czym odróżnić "warzywo" od "owocu"? Bo przecież każdy odróżnia bez problemu, prawda?Big Ty masz cichą nadzieję, że teraz wszyscy rzucą ie do książek Veblena i Lévi-Straussa by szukać odpowiedzi? Pracę u podstaw tu cichaczem uskuteczniasz? 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Big Ty masz cichą nadziejębardzo, bardzo cichą... pssst!  > że teraz wszyscy rzucą ie do książek Veblena i Lévi-Straussa by szukać odpowiedzi?O ile wiem, nikomu to jeszcze nie zaszkodziło...  > Pracę u podstaw tu cichaczem uskuteczniasz?  U podstaw, to akurat gdzie indziej www.racjonalista.pl/forum.php/s,271970#w271976  .
|
|
| | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Portugalczycy wywalczyli, by w rozumieniu dyrektywy ustalającej parametry produkcji dżemów marchew została uznana za owoc.> A czemu nie??? > Zagadka, którą często zadaję studentom: po czym odróżnić "warzywo" od "owocu"?To proste.Owoc to to z czego robi się dżem. Marek.
|
|
| | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >To proste. Owoc to to z czego robi się dżem. Zbyt proste. Ale kierunek dobry.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Zbyt proste. Ale kierunek dobry.
Można by jeszcze odróżniać po obecności pestek.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Można by jeszcze odróżniać po obecności pestek. Błędny trop tym razem. Pestki mają melon (owoc) i ogórek (warzywo). Nie mają: ananas (owoc) i marchew (warzywo).
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) |
> Pestki mają melon (owoc) i ogórek (warzywo). Nie mają: ananas (owoc) i marchew (warzywo).eeee ogórek uznamy za warzywo, chyba jedynie wedle tych samych kryteriów, wedle których marchewkę uznamy za owoc 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >Pestki mają melon (owoc) i ogórek (warzywo). Nie mają: ananas (owoc) i marchew (warzywo).> eeee ogórek uznamy za warzywo, chyba jedynie wedle tych samych kryteriów, wedle których marchewkę uznamy za owoc  Brawo, Awitu, ogórek jest owocem, a nawet jagodą.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Pestki mają melon (owoc) i ogórek (warzywo). Nie mają: ananas (owoc) i marchew (warzywo).> eeee ogórek uznamy za warzywo, chyba jedynie wedle tych samych kryteriów wedle, których marchewkę uznamy za owoc  Nie, nie. Najlepiej podejść do sprawy wyobrażając sobie, że mamy w domu nieznającego ziemskiej specyfiki kosmitę i wysyłamy go na zakupy z poleceniem: kup jakieś owoce. Kosmita sprawdziwszy sobie naukową, botaniczną definicję owocu (z grubsza: to, co wyrosło z zapylonego kwiatu) wraca dźwigając dynię, pomidory i ogórki. Wszystko - owoce, a jakże. Jednak każdy native speaker polskiego popuka się w czoło. Czego nie zrobiłby, gdyby kosmita przyniósł ananasy (botanicznie biorąc - owocostan, poniekąd część łodygi) lub rabarbar - tu ja mam wątpliwości, ale jakieś 80 % indagowanych studentów jednoznacznie kwalifikuje rabarbar jako owoc, mimo, iż to łodyga jak się patrzy (jak się nie patrzy - tyż). A więc?
|
|
| | | | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>A więc?
A więc kosmita nie zrobiłby tego błędu gdyby wiedział,że owoc to coś takiego, czego Łukaszewicz nie potrafi odróżnić od warzywa.
Marek.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Pierwotny koncept był niezły. Istotnie: owoc od warzywa odróżniamy po tym, co z nimi robimy... .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | awitu (7627 punktów) | > Pierwotny koncept był niezły. Istotnie: owoc od warzywa odróżniamy po tym, co z nimi robimy... .Czyli tak jak pisałam - ogórek można uznać za warzywo tylko wedle tych samych kryteriów, wedle których uznamy marchewkę za owoc. Ogórek stosujemy w roli warzywa np robiąc zupę czy sałatkę, tak jak marchewkę w roli owocu przy robieniu dżemu. Swoją opowieścią o kosmicie, poplątałeś mi wszystko bo nijak mi ta marchewka nie pasowała do przyniesionych przez niego owoców, ani ze względu na podział biologiczny, ani na sposób w jaki funkcjonuje w ludzkiej świadomości 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Czekaj, czekaj, bo teraz mnie się już wszystko plącze...  > Czyli tak jak pisałam - ogórek można uznać za warzywo tylko wedle tych samych kryteriów, wedle których uznamy marchewkę za owoc. Ogórek stosujemy w roli warzywa np robiąc zupę czy sałatkę, tak jak marchewkę w roli owocu przy robieniu dżemu.Jakby tak - o ile nie poplątałem czego...  > Swoją opowieścią o kosmicie, poplątałeś mi wszystko bo nijak mi ta marchewka nie pasowała do przyniesionych przez niego owoców, ani ze względu na podział biologiczny, ani na sposób w jaki funkcjonuje w ludzkiej świadomości  Ale przecie kosmita marchewki (korzeń) nie przynosił. Przyniósł botanicznie rozumiane owoce: dynię, ogórki i pomidory.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) | > Ale przecie kosmita marchewki (korzeń) nie przynosił. Przyniósł botanicznie rozumiane owoce: dynię, ogórki i pomidory.No właśnie, tego kosmitę z tymi owocami dałeś mi jako tłumaczenie, dlaczego popełniam błąd w tym stwierdzeniu  i poplątałeś mi wszytko w głowie  ) Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, przypomnę sobie parę rzeczy czytając książkę, którą przez Ciebie zamówiłam w bibliotece 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | 1. OK - rozplączmy trochę: kwalifikacja danego spożywczego produktu roślinnego do którejś z dwóch podstawowych klas: Owoce - Warzywa(pomijam już inne, typu: zboża, przyprawy, orzechy - btw. do jakiej kategorii należy mak?), ma luźny tylko związek z botanicznym rozumieniem pojęć (botanika zresztą w ogóle nie zna pojęcia: "warzywo"). Warzywo, to może być: korzeń (marchewka), kłącze (seler), łodyga (seler naciowy), liść (sałata [o innych warzywach posiadających głąb strach wspominać ze względu na Regulamin Forum  ]), kwiat (kalafior - fuj!  ), czy wreszcie owoc (choćby te ogóry). Owoc z kolei zwykle faktycznie jest owocem botanicznie rozumianym, ale też niekoniecznie (rabarbar). Jednak kultura rozgranicza owoce od warzyw dosyć jasno. Pytanie - dlaczego i jak? 2. Wybacz zdrożną ciekawość starego belfra: którą?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) |
Ładny wykręt  Przez Ciebie zacznę się czuć jak niedouczona studentka która pomyliła kierunki  )) > Jednak kultura rozgranicza owoce od warzyw dosyć jasno. Pytanie - dlaczego i jak?Ja mogę wypowiadać się jedynie intuicyjne  Dlatego by wprowadzić uporządkowanie, a przez to ułatwić siebie życie. Podział biologiczny, jest zbędny w co dziennym życiu, bardziej sprawdza się podział ze względu na zastosowanie. Jak - przypisując je do zbioru wedle łączących je cech i zastosowań. A teraz poproszę ładny wykład bo to Twoja dziedzina  > 2. Wybacz zdrożną ciekawość starego belfra: którą?Antropologię Strukturalną
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Dlatego by wprowadzić uporządkowanie, a przez to ułatwić siebie życie.Jasne. Taki jest cel wszelkiego klasyfikowania. > Podział biologiczny, jest zbędny w co dziennym życiu, bardziej sprawdza się podział ze względu na zastosowanie.Dokładnie. > Jak - przypisując je do zbioru wedle łączących je cech i zastosowań.Pytanie brzmi: dlaczego klasyfikacja jest akurat taka? Czemu nie ze względu na smak czy kolor czy wreszcie cechy botaniczne, a ze względu na zastosowanie i to akurat takie zastosowanie? > A teraz poproszę ładny wykład bo to Twoja dziedzina  Czy on ładny będzie, to nie gwarantuję  . Odrobinę cierpliwości poproszę. Rzecz wymaga nieco dłuższego wywodu, na który dziś już brak mi siły - ale jutro napiszę na pewno. > Antropologię StrukturalnąSzczerze wyznam, że tylko fragmentami czytałem. Ale dobrze te fragmenty wspominam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | > Czy on ładny będzie, to nie gwarantuję . Odrobinę cierpliwości poproszę. Rzecz wymaga nieco dłuższego wywodu, na który dziś już brak mi siły - ale jutro napiszę na pewno.Jak dla mnie, masz tyle czasu ile Ci potrzeba, mi się nigdzie nie śpieszy. Tylko postaraj się by był wystarczająco nudny i mętny, bo inaczej autor wątku uzna, że jakość myślenia nie jest wystarczająca. Wiesz myślenie asocjacyjne, nie dorasta nawet do pięt jego poziomowi myślenia. > Szczerze wyznam, że tylko fragmentami czytałem. Ale dobrze te fragmenty wspominam.Czekam na propozycję lektur 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > postaraj się by był wystarczająco nudny i mętnyMelduję wykonanie zadania!  > Czekam na propozycję lektur  Jak rozumiem chodzi o lektury z antropologii i okolic? Jeśli chcesz tak systematycznie i po bożemu, to najpopularniejsze chyba podręczniki akademickie: 1. Ewa Nowicka "Świat człowieka, świat kultury" - nudne, z błędami, miejscami przestarzałe, ale panoramiczne. 2. Wojciech J. Burszta "Antropologia kultury" - dobre, ale skupione tylko na wybranych zagadnieniach. 3. Alan Barnard "Antropologia" - dobre, acz nieco zbyt zwięzłe. Dość przeglądowe wprowadzenie, nieco popularne, ale kto wie, czy nie najlepsze na początek: Wojciech Michera "Antydaeniken" I coś, co dopiero co kupiłem, ale chyba nieźle się zapowiada: Philip Carl Salzman, Patricia C. Rise "Myśleć jak antropolog" A jeśli wolisz anarchistycznie i po partyzancku, to taka czysto subiektywna 10 na dobry początek: 1. Claude Levi-Strauss "Smutek tropików" 2. Ludwik Stomma "Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku" 3. Ludwik Stomma "Królów polskich i francuskich przypadki" 4. Marvin Harris "Krowy, świnie, wojny i czarownice" 5. Tarzycjusz Buliński, Mariusz Kairski (red.) "Sny, trofea, geny i zmarli" 6. Nigel Barley "Niewinny antropolog" 7. Mary Douglas "Ukryte znaczenia" 8. Waldemar Kuligowski "Antropologia współczesności" 9. Marian Kempny, Ewa Nowicka (red.) "Badanie kultury" i "Badanie kultury - kontynuacje" 10. Bożidar Jezernik "Dzika Europa. Bałkany w oczach zachodnich podróżników" Rzeczy kompletnie od Sasa do Lasa, na bardzo różne tematy i bardzo różnie zrobione: masz tu i bardzo sieriozną antologię (9) i osobiste filozofowanie (1) i historię (3,10) i wspomnienia własnych badań (6) - rzeczy łatwe i trudne, poważne i śmieszne... Łączy je to, że wszystkie bardzo ciekawe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) |
> 1. Ewa Nowicka "Świat człowieka, świat kultury" - nudne, z błędami, miejscami przestarzałe, ale panoramiczne.Uf to mam już za sobą  > A jeśli wolisz anarchistycznie i po partyzancku, to taka czysto subiektywna 10 na dobry początek:pewnie że uwielbiam anarchistycznie i wywrotowo. > 10. Bożidar Jezernik "Dzika Europa. Bałkany w oczach zachodnich podróżników"Jak Cię nie lubić? Cały świat do wyboru, a Ty wybrałeś moje ukochane regiony. Dziękuję za listę i za polecenie wcześniej "Teorii klasy próżniaczej" bardzo przyjemnie się to czyta, może to przez mój sentyment do rzeczy wydawanych w serii Spectrum.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Jednak kultura rozgranicza owoce od warzyw dosyć jasno. Pytanie - dlaczego i jak? Jeśli "owoc", to taki, który stanowi "nagrodę" do skonsumowania "na miejscu" i w całości, bo z niczym innym, niźli "konsekwencją, plonem, efektem", czyli nagrodą kurturarna nazwa "owocowa" kojarzyć mnie się nie chce. Z warzywem trza się jeszcze paprać. > Wybacz zdrożną ciekawość starego belfra: którą? Wybaczta wcinkę , tak se przechodziłem z owocami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) | > Z warzywem trza się jeszcze paprać.e... to wszystko poza fasolą ( może ktoś je fasolę na surowo) jest owocem 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Z warzywem trza się jeszcze paprać.> e... to wszystko poza fasolą ( może ktoś je fasolę na surowo) jest owocem  Nawet po to, żeby Ci udowodnić swój geniusz, fasoli na surowo nie zeżrę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Z warzywem trza się jeszcze paprać.Z sałatą, rzodkiewką, pomidorami, marchewką nawet? No nie, ja to wcinam na surowo  Jak owoce
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Bardzo ciepło, Meretseger  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | > Bardzo ciepło, Meretseger .Podpowiedz coś, bo mi się koncept wyczerpał
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Opozycja surowe - obrobione (cieplnie, czyli najczęściej gotowane) jest tu kluczowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | > Opozycja surowe - obrobione (cieplnie, czyli najczęściej gotowane) jest tu kluczowa.Wychodzi na to, że nawet... (nie powiem, co, bo to niepoprawne politycznie, ale to takie podobne do sałaty  ) nie jest warzywem, bo też się nadaje do jedzenia na surowo. Awitu ma rację, w sumie jedyne bezsprzeczne warzywo to fasola... Ups... no, może jeszcze kalafior i brokuły (kwiaty), nie próbowałam jeść na surowo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Ups... no, może jeszcze kalafior i brokuły (kwiaty), nie próbowałam jeść na surowo. Brokuł na surowo jest fantastyczny!!! Ale też nie jadłem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) |
>Ups... no, może jeszcze kalafior i brokuły (kwiaty), nie próbowałam jeść na surowo.
Kalafior na surowo jest ok, wielu ludzi jada go na surowo w sałatkach.
Różyczki kalafiora drobniutko pokroić. Dodać pokrojone: cebulę, 3 ogórki konserwowe, szynkę, i koperek oraz starty na tarce czosnek. Posolić, dodać pieprzu i majonezu. Wszystko razem wymieszać. Smacznego
Nikt chyba nie jada ziemniaków na surowo.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Opozycja surowe - obrobione (cieplnie, czyli najczęściej gotowane) jest tu kluczowa.> Jeśli włożysz w wodę i ugotujesz warzywo, dostaniesz side dish/sałatkę. Jeśli ugotujesz tak samo owoc, zazwyczaj otrzymasz kompot. Tak mi się skojarzyło. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >Opozycja surowe - obrobione (cieplnie, czyli najczęściej gotowane) jest tu kluczowa.> >> Jeśli włożysz w wodę i ugotujesz warzywo, dostaniesz side dish/sałatkę. Jeśli ugotujesz tak samo owoc, zazwyczaj otrzymasz kompot.Eeee, ja z dyni robię kompot  Taki z cynamonem i goździkami. A mówią, że dynia to warzywo
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Eeee, ja z dyni robię kompot Taki z cynamonem i goździkami. Kobity, to się nawet do kuchni nie nadają.  > A mówią, że dynia to warzywo  Już od dwóch dni wszyscy na całym świecie wiedzą, że dynia to orzech jednostrączny, czyli po polsku jagoda-nielot, ignorantko.  Od dzisiaj obowiązuje nowe hasło: "baby do Sejmu"... Amatorszczyzny w kuchni nie zniosę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >Eeee, ja z dyni robię kompot Taki z cynamonem i goździkami.> Kobity, to się nawet do kuchni nie nadają.  Nie lubisz dyni? Kompotu z dyni? Czy cynamonu i goździków? Eeee tam. Nie lubisz, to nie poczęstuję po prostu  Mężczyzna lubi na szczęście
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Nie lubisz dyni? Kompotu z dyni? Czy cynamonu i goździków?> Eeee tam. Nie lubisz, to nie poczęstuję po prostu Mężczyzna lubi na szczęście  Maleństwo po prostu się wstydzi przyznać, że nie umi... 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Eeee, ja z dyni robię kompot Taki z cynamonem i goździkami.> > Kobity, to się nawet do kuchni nie nadają.  > Mężczyzna lubi na szczęście  Na szczęście dla siebie... Taaa, a przedtem mówiła, że to do picia. P.S. Kobity, to się nawet do kuchni nie nadają.  ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > P.S. Kobity, to się nawet do kuchni nie nadają. ...  Zdecydowanie nie poczęstuję  I takim też nie  Ani takim  Mimo, że my po sąsiedzku, nie poczęstuję. O!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Zdecydowanie nie poczęstuję  > I takim też nie Ani takim  > Mimo, że my po sąsiedzku, nie poczęstuję. O! No i jak Ci mam dziękować za ocalenia życia... Wiem!- namaluję Twój portret... Proszsz...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | www.wiadom(*)ie_derby_trojmiasta_46426.htmlCytat: "Spotkanie odbędzie się (...) można się spodziewać podczas niego zaostrzonych środków ostrożności. Derby zawsze budzą skrajne emocje, zaś służby porządkowe mając w pamięci zamieszki (...) kiedy policja w starciu z kibicami musiała użyć broni palnej, wolą dmuchać na zimne."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >Opozycja surowe - obrobione (cieplnie, czyli najczęściej gotowane) jest tu kluczowa.> Jeśli włożysz w wodę i ugotujesz warzywo, dostaniesz side dish/sałatkę. Jeśli ugotujesz tak samo owoc, zazwyczaj otrzymasz kompot. Moją pierwszą myślą też było, że warzywo różni od owocu "warzeniem", gotowaniem, znaczy, ale wredny belfer mi nie zaliczył.  > Tak mi się skojarzyło.  A mi, to myślisz, jak?  Widzisz? Identycznie, tylko nawias odwrotnie i co się narobiło...???
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Moją pierwszą myślą też było, że warzywo różni od owocu "warzeniem", gotowaniem, znaczy,>  Dzięx. TADAM!!!  ... [skromny trzepot rzęs] > Dlatego na początku napisałem, że odpowiedź leży na samym wierzchu. Szczegóły wkrótce.> >ale wredny belfer mi nie zaliczył.  > Czyżby? Czyżby, czyżby, ale to była odpowiedź dla nieskacowanych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > >>Opozycja surowe - obrobione (cieplnie, czyli najczęściej gotowane) jest tu kluczowa.> >Jeśli włożysz w wodę i ugotujesz warzywo, dostaniesz side dish/sałatkę. Jeśli ugotujesz tak samo owoc, zazwyczaj otrzymasz kompot.> Moją pierwszą myślą też było, że warzywo różni od owocu "warzeniem", gotowaniem, znaczy, ale wredny belfer mi nie zaliczył.  A jarzyny, idąc tym tokiem myślenia, to które?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > A jarzyny, idąc tym tokiem myślenia, to które?  Jak sama nazwa wskazuje, to zielenina jara, czyli wczesna, bo człek młody to jary. No, chyba, że Juruś stary, ale jary.  Trochę mi królowa Bona namieszała w tej kuchni, bo takim belcantem zajeżdżając: "selery, pory, kalafijory - każdy z was przyzna, że to włoszczyzna", zupełnie nie wiem dlaczego zrobiła z kalafiora włoszczyznę, a to przecie kwiatek bardziej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > Z warzywem trza się jeszcze paprać.> Z sałatą, rzodkiewką, pomidorami, marchewką nawet? No nie, ja to wcinam na surowo Jak owoce  Nie, żebym donosił  , ale ogórka owocowego też trza zakisić, inaczej to mizeria, blee.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Istotnie: owoc od warzywa odróżniamy po tym, co z nimi robimy... .
Istotnie, z owoców częściej robimy wino.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > > Istotnie: owoc od warzywa odróżniamy po tym, co z nimi robimy... .> Istotnie, z owoców częściej robimy wino.  Dodam, że w sklepie pełno śliwowicy, wiśniówki, cytrynówki, pomarańczówki i jabcoków - za to marchewicy, ogórkówki czy sałatówki ani dudu. Ba! O ile wóda ze zboża pędzona otwarcie pyszni się nazwą "Żytnia", o tyle te z ziemniaków starannie unikają skojarzeń typu: "Kartoflana"... . Dlaczego?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Dlaczego?Ja to mam wrażenie, że się nad nami znęcasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >Dlaczego?> Ja to mam wrażenie, że się nad nami znęcasz. Eee tam, zaraz znęca - katuje i tyle, Big_kat jeden.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Ja to mam wrażenie, że się nad nami znęcasz. > Eee tam, zaraz znęca - katuje i tyle, Big_kat jeden.Hmmm... www.faner.(*)ngo_Kat_Irena_Kwiatkowska.htmlAle naprawdę to skatuję jutro, gdy podam rozwiązanie. To niestety będzie dłuższego wykładu wymagać...  .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | marek milczewski (2335 punktów) |
>Ba! O ile wóda ze zboża pędzona otwarcie pyszni się nazwą "Żytnia", o tyle te z ziemniaków starannie unikają skojarzeń typu: "Kartoflana"... . >Dlaczego? > bo gdyby napisali "ziemianka" to każdy by sie śmiał?
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Ba! O ile wóda ze zboża pędzona otwarcie pyszni się nazwą "Żytnia", o tyle te z ziemniaków starannie unikają skojarzeń typu: "Kartoflana"... . >Dlaczego? Nie tyle kartoflana co "wódka ziemniaczana"! Piłam taką . Była to wódka eksportowana na zachód.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Nie tyle kartoflana co "wódka ziemniaczana"! Piłam taką . Była to wódka eksportowana na zachód. Sądzę jednak, że to był raczej rodzaj informacji o produkcie nie zaś marka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | lotrek (14275 punktów) |
> Nie tyle kartoflana co "wódka ziemniaczana"!Jak były kartki na cukier, to małopolscy włościanie pędzili taką z własnych ziemniaków. Najlepsza była z lekko przemrożonych...nazywało się to jednak inaczej. > Piłam taką . Była to wódka eksportowana na zachód.Ją też eksportowali do Krakowa. 
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 |
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | To w niczym nie podważa mej tezy: > >Dodam, że w sklepie pełno śliwowicy, wiśniówki, cytrynówki, pomarańczówki i jabcoków - za to marchewicy, ogórkówki czy sałatówki ani dudu.A ogólną koncepcję wręcz wzmacnia - jak to wyjątki regułę  . Wszystko to bowiem: > -wino z marchwi> -wino z buraków> -wino cebulowe> -wino ogórkowe> -wino z rzepy> -wino brukselkowe> -wino cukiniowe> czosnkoweto przepisy dla ekstrawaganckich, domorosłych hobbystów-ekstremistów, jak zauważasz: > brzmi zupełnie ekstremalnie  Tacy znajdą się zawsze. Ale swym istnieniem tylko podkreślają dominację mainstreamu. Niemniej: > Brzmią interesująco  Nawet bardzo  .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | lotrek (14275 punktów) |
> Istotnie, z owoców częściej robimy wino.Nie zapominaj o koniaku, calvadosie, grappie i jarzębiaku. 
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | > Pierwotny koncept był niezły. Istotnie: owoc od warzywa odróżniamy po tym, co z nimi robimy... .Hm... Weźmy na przykład, że gotujemy zupę... z selera albo z jabłek. Próbowałam. Nie da się odróżnić owocu od warzywa. Wyszło mi, że jabłko to warzywo
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) | > A propos - co zrobić z owocami morza?  sałatkę?
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Ocean w tropikach, to i ciepło  Eeech, rozmarzyłem się... . > A propos - co zrobić z owocami morza?  Posłużą za alibi, gdyby autor wątku chciał nas za off-topic wywalić...  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Eeech, rozmarzyłem się... .> >A propos - co zrobić z owocami morza?  Znam parę sposobów wykorzystania marynarzowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Znam parę sposobów wykorzystania marynarzowej.
Wykorzystać łatwo, trudniej rzucić.
A najtrudniej - zapomnieć.
Marek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >> Znam parę sposobów wykorzystania marynarzowej. >Wykorzystać łatwo, trudniej rzucić. Eee tam, przepis na rzucanie mam też w pakiecie.
>A najtrudniej - zapomnieć. I to jest w moim wieku najlepsze.
Jurek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | marek milczewski (2335 punktów) | > >Ocean w tropikach, to i ciepło  > Eeech, rozmarzyłem się... .> >A propos - co zrobić z owocami morza?  > Posłużą za alibi, gdyby autor wątku chciał nas za off-topic wywalić... .są jeszcze owoce miłości, ale one mają raczej coś wspólnego z pieprzem, a raczej z pieprzeniem; bywa, że na oceanie więc jakby w temacie 
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > A propos - co zrobić z owocami morza?  Krótko zamarynować z sokiem z cytryny i białym pieprzem, obsmażyć na małej ilości klarowanego masła z odrobiną oliwy, podać na sałacie lodowej, z sosem czosnkowym i przystawką z krótko smażonego szpinaku ze szczypiorem. W szpinak można wbić przepiórcze jajo. Ja tak w każdym razie zazwyczaj robię... 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Teraz to już nas Autor wątku razem z tą naszą kuchnią wegetariańsko-śródziemnomorską naprawdę na zbitą twarz wyrzuci...  Nie wyrzuci bo my w temacie czas cały. Przecież o jabłkach mówimy,a gdzie jabłka to i wąż.O wężu zaś, nasz wieszcz narodowy powiada, "Kędy wąż śliską piersią...".I tu jest pierwsze nawiązanie do wątku - pokazanie ,że same piersi nie czynią z gada,- ssaka. W tym samym utworze czytamy: "wpłynąłem na suchy przestwór oceanu".I tak mamy już drugie nawiązanie.Dowód , że o oceanie nie świadczy obecność wody. Tak to owoce łączą się z oceanami. (Cytaty z "Stepy Akermańskie" A Mickiewicza) Marek
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Nie wyrzuci bo my w temacie czas cały.
Prawda. Tematem jest jakość myślenia, a ta gałązka dobrze reprezentuje pewien jej poziom.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | marek milczewski (2335 punktów) | > >Pierwotny koncept był niezły. Istotnie: owoc od warzywa odróżniamy po tym, co z nimi robimy... .> Hm... Weźmy na przykład, że gotujemy zupę... z selera albo z jabłek.> Próbowałam. Nie da się odróżnić owocu od warzywa. Wyszło mi, że jabłko to warzywo  dla mnie jedynym kryterium owoc - warzywo jest takie; to co solę i jest lepsze, to warzywo, to co słodzę i jest lepsze, to owoc. kropka
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Zagadka, którą często zadaję studentom: po czym odróżnić "warzywo" od "owocu"? Po nazwie...? No i owoc ma tylko jeden koniec, bo sam jest końcem.  > Bo przecież każdy odróżnia bez problemu, prawda? Ja to bez włoszczyzny, ale zawsze byłem inny. Prawda.  > ... aparatury strukturalizmu (Thorstein Veblen też... Ty mnie nie obrażasz...?
|
|
| | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Zagadka, którą często zadaję studentom: po czym odróżnić "warzywo" od "owocu"?> Po nazwie...?No, no... owszem, coś w tym jest...  > No i owoc ma tylko jeden koniec, bo sam jest końcem. To tylko jeśli z Kwiatów zła wyrasta... . > Ja to bez włoszczyzny, ale zawsze byłem inny. Prawda. A ja pod Włoszczową dwa lata pracowałem, i co mi zrobisz?  > >... aparatury strukturalizmu (Thorstein Veblen też...> Ty mnie nie obrażasz...?  Taż przecie nie o Weg, lenie! piszę... .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > No i owoc ma tylko jeden koniec, bo sam jest końcem. > To tylko jeśli z Kwiatów zła wyrasta... . Najlepsze owoce Kwiaty polskie wydają, spytaj Tuwima: - A gdy rozgryzłeś miąższ ich cierpki, Fermentujący, ziarnkowaty. Widziałeś brąz - brąz taki prawie Jak cukier umoczony w kawie.> A ja pod Włoszczową dwa lata pracowałem, i co mi zrobisz? Eee, no ten... Jakby ktoś pytał o dekarza do krycia dachów nowego terminalu kontenerowego, to mógłbyś o mnie wspomnieć... > > Ty mnie nie obrażasz...? > Taż przecie nie o Weg, lenie! piszę... . No coś TY! Żartowałem tylko tak brzydko, przecie wszyscy na całym świecie widzą, żeś najfajniejszy tam właśnie.  P.S. To jakby pytali o tego dekarza, to ten, no... Aha, wszystkiego najlepszego życzę życzliwie i szczerze ja, Juruś.  To pisałem ja, Juruś-dekarz.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Najlepsze owoce Kwiaty polskie wydają, spytaj Tuwima:Tom i go o te Kwiaty polskie spytał. I masz ci los! Odpowiedział mi obszernie, jak klasycy zinterpretowaliby wierszyk: Nie rusz, Andziu, tego kwiatka, Róża kole, rzekła matka. Andzia mamy nie słuchała, Ukłuła się i płakała.Dwa tylko wybrane: LEOPOLD STAFF Wiem... zbyt drogo okupię radość nikłej chwili, Która mnie smętkiem szczęścia złudnego upoi, Gdy się za różą bladą tęsknota wysili I zakwitnie przedziwnie w wątłej dłoni mojej. Lecz muszę dłoń wyciągnąć, co mi służy wiernie, Bo nazbyt mi tęsknota w cichym sercu wzbiera. I krwawi się dłoń jedna o kolące ciernie, Gdy druga - łzy radości i szczęścia ociera. STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI Hanka stała z utkwionymi w jeden punkt oczyma. W mózgu jej płonęły wściekłe nawałnice szalonych paroksyzmów boleści. Te róże... te róże czerwone... Wirski zaśmiał się... He-he... Pani patrzy na kwiaty... A róże kolą... Krew! Rozumie pani? He-he... Z histerycznym łkaniem chwyciła róże z wazonu i sama zaczęła wbijać sobie w palce długie, ostre ciernie. Ryszardzie! Miłość moja! Ryszardzie, ten obłędny taniec chuci i śmierci! Ryszardzie, ha-ha, krew! Wirski wstał, kopnął ją, napił się koniaku, wypalił nerwowo kilka papierosów i wyszedł. A Hanka szlochała. Szlochał deszcz za oknem. > A ja pod Włoszczową dwa lata pracowałem, i co mi zrobisz? > Eee, no ten... Jakby ktoś pytał o dekarza do krycia dachów nowego terminalu kontenerowego, to mógłbyś o mnie wspomnieć... Za ten grzech Ojczyznę Biedną Ogień spaliłby Niebieski, Gdyby nie to, że jej strzeże, Przemysław Edgar Gosiewski
On tu jeden trzyma fason Ponad Żydów podłą zgrają I on jeden nie jest mason Chociaż... czego nie gadają?...To pisał - prawie całe - on, Tuwim Julian, Polak drugiej klasy (żeby to...) .
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > LEOPOLD STAFF> Wiem... zbyt drogo okupię radość nikłej chwili,> Która mnie smętkiem szczęścia złudnego upoi... Lubię Staffa, mam firmę ogólnobudowlaną jego imienia. Mam mieć, znaczy. > Przemysław Edgar Gosiewski...> Chociaż... czego nie gadają?Gadają, że on sam zgraja, Bo z kolei robi... szopki, Gadają, że pszczółka Maja Jest mu bliska. I rajstopki. Ale wie Ojczyzna Biedna: Bez Edgara jest poślednia, Bez zalet Umysłu jego Nawet Bliźniak jest lebiegą! > To pisał - prawie całe - on, Tuwim Julian, Polak drugiej klasy (żeby to...) . To pisałem ja, niby po ośmiu klasach, ale też Polak i prawie...  ... prawie... Tuwim...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Lubię Staffa, mam firmę ogólnobudowlaną jego imienia.> Mam mieć, znaczy.Pamiętałem. Stąd ten ukłon  . > >Przemysław Edgar Gosiewski...> >Chociaż... czego nie gadają?> Gadają, że on sam zgraja,> Bo z kolei robi... szopki,> Gadają, że pszczółka Maja> Jest mu bliska. I rajstopki.> Ale wie Ojczyzna Biedna:> Bez Edgara jest poślednia,> Bez zalet Umysłu jego> Nawet Bliźniak jest lebiegą!> i prawie... prawie... Tuwim...  Czy się święci Trzeci Maja, Czy akurat wrą wykopki, Od Włoszczowy aż do Kłaja Edgar wszędzie jest Swój Chłop, i Dola jego to powszednia, Że wyciąga Naród z bied, na Chwałę Zamysłu Bożego W Braci Mniejszych wcielonego.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Pamiętałem. Stąd ten ukłon .  > Czy się święci Trzeci Maja,> Czy akurat wrą wykopki,> Od Włoszczowy aż do Kłaja> Edgar wszędzie jest Swój Chłop, i> Dola jego to powszednia,> Że wyciąga Naród z bied, na> Chwałę Zamysłu Bożego> W Braci Mniejszych wcielonego.Bo niczyją nie jest winą, Że Bóg bywa przemęczonym- Kiedyś nad peronem Głównem, Zamysły pomieszał z g... liną. Dalej miesza. Zasłużonym. I tym, co chcą być Peronem. By zmiksować Plan Edarka Wziął trochę niebieskich rymków, Trochę pychy wziął od Jarka, Z główki Lecha zadym dymków, Intelektu od Lepperka, Krztynę ogłady od Gierka I całość konglomeratu Podrzucił Bliźniaka Bratu. Wbiwszy pierwej w garniturek À la mały Marek Jurek. Tak mikstura już od nowa Służyć Ojczyźnie gotowa. Nic to, że cechą mikstury Jest mordeczka kreat...ywna. Za to mina mocno sztywna. I charakter szarobury.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) |
> >... aparatury strukturalizmu (Thorstein Veblen też...> Ty mnie nie obrażasz...? >obraża, ale robi to sprytnie, bo w obcym, nieznanym Ci języku
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >>... aparatury strukturalizmu (Thorstein Veblen też...> > Ty mnie nie obrażasz...? >obraża, ale robi to sprytnie, bo w obcym, nieznanym Ci języku Ufff, więc nie obraża, bo jeśli wie, że nie rozumiem, to może obrażać jedynie tego w dyskusji, który rozumie obraźliwość użytych epitetów.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | marek milczewski (2335 punktów) | > >>>... aparatury strukturalizmu (Thorstein Veblen też...> >> Ty mnie nie obrażasz...? >obraża, ale robi to sprytnie, bo w obcym, nieznanym Ci języku> Ufff, więc nie obraża, bo jeśli wie, że nie rozumiem, to może obrażać jedynie tego w dyskusji, który rozumie obraźliwość użytych epitetów. > Ale co se poużywał jak pies w studni, to jego. Thorstein Veblen to po wybrzeżowsku kościowsku słoniowsku - ty chamie, jak byś nie wiedział ps big_zyd nie obrażaj się błagam
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Ale co se poużywał jak pies w studni, to jego. Thorstein Veblen to po wybrzeżowsku kościowsku słoniowsku - ty chamie, jak byś nie wiedział Teraz już wiem.
>ps big_zyd nie obrażaj się błagam A co ma się obrażać, że sam se po... no, no po temu, coś napisał- nawtykał?
|
|
| | |  | | Ania... (14138 punktów) | > > I też się podzielę: według przepisów UE produkt nazywany dżemem może być wytwarzany jedynie z owoców, a w Portugalii robi się dżemy z marchwi, więc Portugalczycy wywalczyli, by w rozumieniu dyrektywy ustalającej parametry produkcji dżemów marchew została uznana za owoc.> A czemu nie??? > Zagadka, którą często zadaję studentom: po czym odróżnić "warzywo" od "owocu"? Bo przecież każdy odróżnia bez problemu, prawda?Studentom czego? Myślę, że kryterium "owocowatości" jest dość jednoznaczne, marchewka nie ma pewnych struktur anatomicznych i jej funkcja też jest inna. Mam kontynuować?
|
|
| | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Studentom czego?A czego popadnie. Nazw większości kierunków nie pamiętam - bo to na przykład różne Pedagogiki Resocjalizacyjne i Sądowe z Doradztwem Zawodowym albo jeszcze co gorszego są... . > Myślę, że kryterium "owocowatości" jest dość jednoznaczne, marchewka nie ma pewnych struktur anatomicznych i jej funkcja też jest inna.Aniu... litości - nie chodzi o kryterium botaniczne, a kulturowe. > Mam kontynuować?Pewnie  - ale wcześniej całość dyskusji przeczytaj.
|
|
| | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Studentom czego?> A czego popadnie. Nazw większości kierunków nie pamiętam - bo to na przykład różne Pedagogiki Resocjalizacyjne i Sądowe z Doradztwem Zawodowym albo jeszcze co gorszego są... .Rozumiem. > >Myślę, że kryterium "owocowatości" jest dość jednoznaczne, marchewka nie ma pewnych struktur anatomicznych i jej funkcja też jest inna.> Aniu... litości - nie chodzi o kryterium botaniczne, a kulturowe.Nie interesują mnie znaczenia symboliczne. Istotna jest w sprawie owocowej marchwi tylko definicja botaniczna. > >Mam kontynuować?> Pewnie - ale wcześniej całość dyskusji przeczytaj.Taaak... Owoc - struktura utworzona z tkanek słupka kwiatu. Zwykle otacza nasiona - ale niekoniecznie, mogą być bowiem owocnie tworzone na "płonych" kwiatach. Pomidor - tak, ogórek - tak, jabłko - owoc szupinkowy, ale jednak owoc, marchew i burak - nie. Czepiam się, bo trafia mnie na widok prób manipulowania normalnymi i sprawdzającymi się definicjami, a to właśnie miało miejsce - nie mówię o Tobie, ale o Hiszpańskich dżemach. O ile w sprawie oceanu nie jestem zorientowana i nie mogę zweryfikować definicji przytaczanej przez autora tematu, o tyle w sprawie marchwi uważam, że mogę.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie interesują mnie znaczenia symboliczne.Eee... tam - pomijając już kulinaria, jak byś zareagowała otrzymawszy na randce bukiet kwiatów kalafiora? > Istotna jest w sprawie owocowej marchwi tylko definicja botaniczna.Tzw. życie jasno pokazuje, że nie. > Czepiam się,  > bo trafia mnie na widok prób manipulowania normalnymi i sprawdzającymi się definicjami, a to właśnie miało miejsce - nie mówię o Tobie, ale o Hiszpańskich dżemach.Portugalskich  .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Nie interesują mnie znaczenia symboliczne.> Eee... tam - pomijając już kulinaria, jak byś zareagowała otrzymawszy na randce bukiet kwiatów kalafiora?Ja akurat byłabym zadowolona, bo takiego kwiatka na randce pochrupałabym na surowo  > >Istotna jest w sprawie owocowej marchwi tylko definicja botaniczna.> Tzw. życie jasno pokazuje, że nie.No, mam nadzieję, że ta próba spotka się z odpowiednią odpowiedzią. > >Czepiam się,>  > >bo trafia mnie na widok prób manipulowania normalnymi i sprawdzającymi się definicjami, a to właśnie miało miejsce - nie mówię o Tobie, ale o Hiszpańskich dżemach.> Portugalskich .Portugalskich
|
|
| | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Myślę, że kryterium "owocowatości" jest dość jednoznaczne, marchewka nie ma pewnych struktur anatomicznych i jej funkcja też jest inna.
Zakonnice twierdzą, że te struktury ma, a i funkcje spełnia.
>Mam kontynuować?
Już ty lepiej nie kontynuuj.
Marek.
|
|
| | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Zagadka, którą często zadaję studentom: po czym odróżnić "warzywo" od "owocu"?
Owoc rozwija się z zalążni, ma więc fenotypową funkcję organu rozrodczego w rozmnażaniu płciowym, podczas gdy warzywa są ogólną nazwą dla innych części rośliny, także organów rozrodczych dla rozmnażania wegetatywnego.
Dla tej zagadki kluczem jest zapłodnienie - owoc jest efektem zapłodnienia, a warzywo nie.
doku
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Zagadka, którą często zadaję studentom: po czym odróżnić "warzywo" od "owocu"?> Owoc rozwija się z zalążni, ma więc fenotypową funkcję organu rozrodczego w rozmnażaniu płciowym, podczas gdy warzywa są ogólną nazwą dla innych części rośliny, także organów rozrodczych dla rozmnażania wegetatywnego.Ogólnie tak. Owoc jest przekształceniem elementu kwiatu - słupka. Oczywiście występuje tylko u roślin kwiatowych, a więc okrytonasiennych. U nagonasiennych nie ma owocu, ale niekiedy występują rzekome owoce, jak u jałowca, albo osnówka cisu. Przekształcony słupek tworzy owocnię. Jeśli do tego angażuje się dno kwiatowe, wychodzi owoc szupinkowy, czyli np. jabłuszko. Zdarzają się owocostany, np. truskawka, która jest zbiorowiskiem... i tu zagadka którą ja zadaję studentom  - jakiego owocu owocostanem jest truskawka? > Dla tej zagadki kluczem jest zapłodnienie - owoc jest efektem zapłodnienia, a warzywo nie.Nie zawsze w tworzeniu owocu bierze udział zapłodnienie, czego przykładem jest banan. Ale zawsze mamy do czynienia z elementami kwiatu, od tego nie ma wyjątków. A tak na swojski rozum - czy definicje oparte na subiektywnych kryteriach, jak smak czy zastosowanie nie są bez sensu? Marchewka raz byłaby warzywem, bo robi się z nich konserwy albo coś w tym guście, a raz owocem, bo robi się dżem?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > To są orzeszki, tworzące razem jagodę pozorną.> (Zdałam?)  Owszem. (Pozornie.)
|
|
| | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Zdarzają się owocostany, np. truskawka, która jest zbiorowiskiem... i tu zagadka którą ja zadaję studentom - jakiego owocu owocostanem jest truskawka?> To są orzeszki, tworzące razem jagodę pozorną.Si  I na tym zamykamy sprawę owocków
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > I na tym zamykamy sprawę owocków  Tak Ci się tylko wydaje...  . W dół popatrz...  .
|
|
| | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Artyści co prawda dawno już dostrzegli, iż tematyka owocowo-warzywna zdolna jest budzić najgwałtowniejsze namiętności, wyznam jednak, iż rozmiary odzewu na moją krótką wcinkę dosyć mnie zaskoczyły. By już dłużej nikogo nie dręczyć, postaram się możliwie jak najkrócej wyłożyć moją strukturalistyczną z ducha teorię nt. różnicy między owocami i warzywami (autora wątku za off-topic przepraszam). Zasadniczym założeniem strukturalizmu jest pogląd, iż ludzkie odczytywanie świata opiera się na uniwersalnych dla gatunku głębokich strukturach myślenia, których istnienie i działanie wytropić można badając wytwory kultury. Pierwszym faktem w oczy się rzucającym jest, że z istoty rzeczy ciągłe doświadczanie świata ludzie dzielą na fragmenty wyodrębniając ze strumienia wrażeń pewne elementy, inne zaś pomijając. Zjawisko raz dostrzeżone i uznane za znaczące, jest następnie interpretowane jako należące do szerszej kategorii - niejako opatrywane "metką" - jeśli dana "metka" z jakichś powodów się "przyjęła", nie jest już istotne, czy bliższe badanie zjawiska X ujawni trafność czy błędność "ometkowania" (tak np. pomidor raz uznany za "warzywo" - przeciwieństwo "owocu" - takim pozostanie, choćby wszyscy botanicy świata wskazywali, że z owocem mamy do czynienia). "Metka" identyfikująca zjawisko jako należące do określonej kategorii, "dopisuje" do zjawiska zestaw cech oczekiwanych od wszystkich zjawisk do niej przynależnych. Zjawisko samo w sobie może tych cech nie mieć, nie zmienia to faktu, iż ludzie takich cech kategorialnych będą się po nim spodziewać. Rzuca się w oczy, iż wiele rozpoznawanych przez ludzi jakości zjawisk funkcjonuje w ramach par przeciwieństw (opozycji binarnych), gdzie każde pojęcie definiowane jest, i w ogóle staje się zrozumiałe, poprzez porównanie ze swą odwrotnością: takich par można podawać tysiące przykładów: prawe/lewe, duże/małe, dobre/złe, żywe/martwe, męskie/żeńskie, suche/mokre etc. etc. (powyższe jest skądinąd dużym uproszczeniem, ale na potrzeby niniejszego posta wystarczy). Jak widać, tym, co układa się w pary przeciwieństw, nie są zjawiska same w sobie, ale cechy im przypisane ("metki"). "Metka" bowiem nie ma za zadanie pasować do zjawisk (oddawać im naukową "sprawiedliwość" adekwatnego opisu), ale ma pasować do innych "metek", tak jak słowo w danym języku nie ma "pasować" do zjawiska (np.onomatopeicznie), ale do reguł fonetycznych, gramatycznych etc. danego języka jako całości. System kultury (struktura) składa się z "metek" (znaczeń) przypisanych zjawiskom i wzajemnych oddziaływań między znaczeniami. Stąd jeśli dane zjawisko zostało uznane za należące do kategorii X posiadającej domyślnie przypisane cechy 1, 3, 5 - to umysł zakłada istnienie też przeciwnego zjawiska Y mającego z automatu przeciwstawne cechy 2, 4, 6. Zobaczmy to na przykładzie: Etnografowie badający wyobrażenia o świecie niegdysiejszych chłopów polskich, odnotowali m. in. występowanie takich oto przekonań odnośnie opozycji prawe/lewe: "1. Kobiety chcące zajść w ciążę synem powinny podczas spółkowania trzymać ręką za prawe jądro mężowskie, a gdy chcą córki za lewe. 2. Kobieta, która chce urodzić syna, musi rano wstawać z łóżka prawą nogą. (Porównać z powszechnym wierzeniem, iż wstanie lewą nogą powoduje nieszczęście , prawą zaś - szczęście przez cały dzień.) 3. Brud spod paznokcia lewej ręki wrzucony do wódki powoduje u osoby, która tę wódkę wypije, bóle głowy i ślepotę; brud spod paznokcia ręki prawej - odwrotnie, przypadłości te leczy. 4. Kto spożyje mały palec lewej ręki nieżywo urodzonego dziecka, i do tego o północy, na krzyżowej drodze, zwrócony na północ, będzie mógł bezkarnie krzywdzić śpiących. 5. Dzwonienie w prawym uchu zapowiada rychłe szczęście, w lewym uchu - nieszczęście." (Podaję za: Ludwik Stomma Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku oraz wybrane eseje Łódź 2002 s. 203) Wierzenia te brane z osobna wyglądają na powalające absurdy każące powątpiewać w zdrowie umysłowe czcigodnych przodków, analizowanie ich łącznie pozwala jednak dostrzec w nich żelazną logikę struktury. Widać bowiem, iż polscy chłopi postrzegali świat przez pryzmat automatycznie działających ciągów skojarzeniowych, gdzie np. to, co "prawe" oznaczało jednocześnie: męskie (syn) - szczęście - jasność (wyleczenie ślepoty); i odpowiednio "lewe", to zarazem: żeńskie (córka) - nieszczęście - ciemność (ślepota) - kierunek północny. Znając już funkcjonującą w danej kulturze "matrycę tworzenia znaczeń" składającą się z istotnych opozycji i powiązań między nimi, którą w tym wypadku można przedstawić tak (znak : oznacza "ma się tak do...", znak :: oznacza "jak"): prawe : lewe :: męskie : żeńskie :: szczęście : nieszczęście :: jasność : ciemność, można niejako "przewidzieć" też jakie szczegółowe wyobrażenia o świecie system będzie generować. Tak np. po czym ciężarna chłopka polska poznawała, czy urodzi syna czy córkę? Po tym , z której strony dziecko zaczynało kopać. A więc? Jasne: z prawej - syn, z lewej - córka. A jeśli kopało pośrodku? Nie kijem go, to pałką (system stara się obsłużyć całą rzeczywistość i eliminować sytuacje niejasne): wtedy poznawała po tym, w którą stronę patrzyła, gdy dziecko kopać zaczęło: -kierunki męskie, to wschód i południe (Słońce, jasność) -żeńskie, to północ i zachód (ciemność). Takie wierzenia faktycznie odnotowano. Jak widać, ludzkie wyobrażenia o świecie brane "przyrodniczo" mogą jawić się jako krzyczące idiotyzmy, jednak analiza strukturalna potrafi wykazać, że m. in. obrazują one ważne prawdy o życiu społecznym (w tym wypadku o układzie relacji między płciami w danym czasie i miejscu). No, dobra, ale co to wszystko ma do gruchy i pietruchy???  O tym, Drogi Czytelniku, dowiesz się w następnym odcinku...
|
|
| | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Część II Zmarły niecały miesiąc temu w wieku 101 (sic!) lat "papież" strukturalizmu Claude Levi-Strauss za najważniejszą, uniwersalną i fundamentalną opozycję binarną kształtującą ludzkie postrzeganie świata uznawał opozycję natura/kultura, a za jej podstawowy sposób przejawiania się kulinarną opozycję surowe/przetworzone natura : kultura :: surowe : przetworzone Spożywanie pokarmu przetworzonego jest wg Levi-Straussa tym, co we własnych oczach wyodrębnia ludzi z reszty świata zwierzęcego (wszyscy znają stary dowcip, jak to dwóch pijaków pod sklepem komentuje widok turystów krzepiących się mineralną: "Te, popatrz, Zdzichu - wodę piją! Jak zwierzęta, jak zwierzęta..."). Dodać tu należy, że ustalenia paleoantropologów w pełni koncepcję Levi-Straussa potwierdzają. Jak twierdzi jeden z największych autorytetów w tej dziedzinie Richard Wrangham, wynalezienie (przede wszystkim cieplnej, przez ogień) obróbki żywności, miało decydujące znaczenie dla ewolucji praludzi, zmieniając ich fizjologię i w rezultacie umożliwiając rozwój ludzkiej inteligencji (właśnie wyszła po polsku książka Wranghama Walka o ogień. Jak gotowanie stworzyło człowieka wyd. CiS, Stare Groszki 2009 - którą, po prawdzie, zdążyłem tylko przejrzeć, ale krótką prezentację poglądów Wranghama znaleźć można w wywiadzie z nim, zamieszczonym w najnowszym numerze Polityki [48/2009] pt. Homo kucharz). Uwaga: istotne znaczenie mają też opozycje następnych poziomów wewnątrz kategorii "przetworzone", takie, jak: przetworzone przez ogień (pieczone, gotowane etc.)/nie przez ogień (kiszone, sfermentowane etc.) oraz - na kolejnym poziomie - pieczone/gotowane. O to już jednak tym razem mniejsza. Owoce od warzyw odróżniamy potocznie nie wg kryteriów botanicznych (jak już się zdążyło okazać), a po tym, jak mamy zwyczaj je przyrządzać - owoce zazwyczaj spożywamy na surowo, zaś sama nazwa "warzywo" (  Adamiak!) oznacza (jak "pieczywo" - "to, co się piecze", "piwo" - "to, co się pije") rzecz zwyczajowo warzoną tj. gotowaną. Opozycja owoce/warzywa okazywałaby się więc jeszcze jedną mutacją podstawowego rozróżnienia na naturę/kulturę - ale, jak mam zamiar wykazać, rzecz jest bardziej skomplikowana. Bo przecie nic łatwiejszego, jak sypnąć przykładami wyjątków od reguły: -owoce np. gotuje się na kompot lub poddaje fermentacji alkoholowej (  lukaszewicz i lotrek!) -warzywa zaś często spożywa na surowo. Wyjątków tych jest na tyle dużo, by domniemywać, że gdzie indziej jest pies pogrzebany. Otóż - jak sądzę - podział na owoce i warzywa odzwieciedla stosunki społeczne, od czasów co najmniej neolitu charakteryzujące się fundamentalnym podziałem na: -wąską grupę uprzywilejowanych (np. szlachtę i kler czy innych "możnych" - mówiąc językiem Machiavellego) i -upośledzoną masę pracujących ("lud"). Trzymając się stołu: -tych pierwszych poznać po tym, że stać ich na luksus życia po to, by jeść (i w ogóle z przyjemnością konsumować), -ci drudzy zaś jedzą, aby żyć (przetrwać). Thorstein Veblen, w wiekopomnej zaiste Teorii klasy próżniaczej, analizuje rozliczne wytwory kultury (obyczaj, kulturę materialną, wizję świata w ogóle) jako elementy gigantycznego systemu wzajemnego komunikowania sobie pozycji społecznej. Najogólniej: -wysoko wartościowane jest to, co komunikuje wysoki status, którego posiadacza poznamy po tym, iż wolny jest od konieczności fizycznej pracy, którą wykonują za niego inni (np. służba) - ma bowiem z czego tych innych opłacić. Cokolwiek zatem sygnalizuje otoczeniu, że stać nas na to, by rozkoszować się bezproduktywnym próżnowaniem (leisure) oraz beztrosko marnotrawić zasoby, bo nie musimy się martwić, że nam zabraknie, będzie kojarzone ze szlachetnością, elitarnością, elegancją, dobrym gustem, wyższością moralną. -nisko wartościowane jest zaś to, co sugeruje, że wysyłający sygnały jest na tyle ubogi, iż musi wyprzedawać swe podstawowe dobro (czas) za środki do życia pozyskiwane poprzez pracę, tudzież, iż musi oszczędzać i liczyć się z zasobami (bo takowe są małe). Wszystko to mocno daje otoczeniu odczuć pospolitość, pośledniość, nieważność i ogólną "kiepskość" delikwenta. Stąd ludzie od zawsze gotowi są "zastawić się, ale postawić się", byle takich skojarzeń ze sobą uniknąć. Całe dosłownie życie społeczne, jak pokazuje Veblen, przeniknięte jest na wskroś przez ową grę w wyższość i niższość. Pierwszym z brzegu przykładem mogą być choćby uniwersalne reguły dotyczące ubioru. Mody zmieniają się wprost niebywale wraz z czasem i miejscem, uniwersalne pozostaje jednak to, że ludzie starają się ubierać czysto - strój brudny i poplamiony poniża bowiem noszącego sugerując, że jego właściciel musi "brudzić się" fizyczną pracą. Podobnie wszędzie na świecie człowieka wysoko postawionego poznamy po tym, że jego strój jest niewygodny i krępujący sprawiając, że właściciel nawet nie może w nim fizycznie pracować, choćby i przypadkiem chciał. Wygodny ubiór jest zaś potrzebny pracującemu. Dlatego dresy są be, a garnitury są cacy. Podział na owoce i warzywa wpisuje się w całości w opisaną wyżej społeczną rozgrywkę. Pokarmy i posiłki bowiem można podzielić na: - powszednie tj. te, które się jeść musi, by uzupełnić zasoby energii, - oraz luksusowe tj. te, które się jeść chce, gdyż sprawia to przyjemność. To na tym część drugą skończę. Ale część trzecia tyż bedzie - co mi tam... Stać mnie.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | Na razie udało Ci się podzielić forum, z grubsza, na elitę intelektualną: > ( Adamiak!)... ...+ jego powszechnie szanowani "Przyjaciele", znajomi, zwolennicy i przeciwnicy nawet, ale zawsze dbający o czystość i wyższość Rozumu nad chucią, oraz kastę utracjuszy, zaspakajający tylko doczesne i chwilowe potrzeby nędznych powłok cielesnych, nie mniej nędznymi berbeluchami, bo po: ... fermentacji alkoholowej ( lukaszewicz i lotrek!) + ich poplecznicy z tej samej hordy się wywodzący. > Stać mnie.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Czekaj, czekaj...  żebyś się trzecią częścią nie zdziwił... . Ale to trochę później - do sklepu pora skoczyć... żeby się od zwierząt odróżnić... .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Czekaj, czekaj... żebyś się trzecią częścią nie zdziwił... . Wiem, wiem, pewnie teraz ten Levi-Strauss wymyśli kowbojom spodnie i zacznie się strzelanina.  > Ale to trochę później - do sklepu pora skoczyć... żeby się od zwierząt odróżnić... . Nie pij, Bigu, nie pij, lepiej weź marysię. Nocka będzie krótka, żebyś wyspał mi się. Anonim.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Oj, marysia, to nie dzisiaj -> praca czeka misia-pysia  Źle jest w łykęd nie świętować, bo łacno można zbzikować I w poniedziałek od rana, nie zrobić wątku z kasztana. > Zapraszam do części trzeciej, w której okazuje się, że lukaszewicz i lotrek, to cwane gapy były... . Co z tego, jak pijusy i degeneraty.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Proponuję - dość tu wierszy, Bowiem rozstęp coraz szerszy W tekście studium się pojawia, Co w lekturze trudność sprawia. > > okazuje się, że lukaszewicz i lotrek, to cwane gapy były... .> Co z tego, jak pijusy i degeneraty. Ha, toż dlatego właśnie!  Ród pobożnych plebanów Pi jusów nie przypadkiem dochował się aż Dwunastu (sic!) Ojców Świętych. Takoż arystokratyczna rodzina de Generatte od pokoleń fantazją słynie... .
|
|
| | | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Część III Streszczenie poprzednich odcinków: > Pokarmy i posiłki (...) można podzielić na:> - powszednie tj. te, które się jeść musi, by uzupełnić zasoby energii,> - oraz luksusowe tj. te, które się jeść chce, gdyż sprawia to przyjemność.W tę właśnie opozycję wpisuje się podział na warzywa i owoce: powszednie : luksusowe :: warzywa : owoce Warzywa należą do porządku jedzenia, aby żyć, i występują w regularnych posiłkach mających na celu dostarczenie organizmowi energii jak np. obiad, w tym - co szczególnie znamienne, bo jako warzone - w zupie. Zupa od zawsze jest charakterystycznym posiłkiem biedoty (im lepsza restauracja, w tym mniejszych naczyniach zupę się podaje), pozwala bowiem tanim kosztem poczuć oszukaną "sytość" po zapchaniu żołądka masą składającą się głównie z wody. Warzywa zatem trwale kojarzą się z tym, co niskie, poślednie, pospolite (nazwanie kogoś "burakiem", "kartoflem" czy hm, "głąbem" trudno poczytać za komplement) i wreszcie z tym, co bierne i podporządkowane ("warzywami" określa się ludzi pozbawionych "wyższych" - znów charakterystyczna metafora - funkcji układu nerwowego i przez to bezwolnych). Owoce należą do porządku życia, aby jeść, i służą do przyrządzania posiłków z powszedniego punktu widzenia "nadmiarowych", "zbędnych", posiłków mających dostarczyć czystej, marnotrawnej przyjemności - słodyczy, ciast, deserów oraz napojów (napoje kultura traktuje jako "szlachetniejsze" od pokarmów, ale to już na boku chcę teraz zostawić) - w tym, co szczególnie istotne, służą do produkcji alkoholi. Konsumpcja alkoholu (i w ogóle wszelkich "używek" - kolejne znamienne słowo) od zawsze była bowiem znakiem świętości (każde święto, czy to Boże Narodzenie, czy parapetówa, czy nawet weekend, domaga się opicia) i jako taka była przywilejem społecznej "góry" (do dziś nierówność płci wyraża się m. in. w tym, że pijaństwo kobiet rozpoznaje się jako bez porównania bardziej skandaliczne, niż pijaństwo mężczyzn - tym ostatnim bowiem wolno). W dawnej Polsce, jak Zbigniew Kuchnowicz podaje ( Człowiek polskiego baroku Łódź 1992 s. 44), konsumpcja alkoholu wśród warstw wyższych była co najmniej 7-krotnie większa niż wśród pospólstwa, największa zaś w sferach dworskich i w - z definicji szacunkiem otaczanym - wojsku. Mówienie o "szlachetnych trunkach" znikąd się nie wzięło. Częściowe nakładanie się opozycji owoce/warzywa na opozycję natura/kultura (surowe/przetworzone) dodatkowo wzmacnia tezę o homologii owoców/warzyw ze szlachetnością/pospolitością, ta ostatnia opozycja przekłada się bowiem na naturę/kulturę jako najkrócej mówiąc: nieujarzmione/ujarzmione. Ze "szlachetnością" stereotypowo łączą się: honor, duma, zdolność do wzbudzania szacunku i/lub strachu, odwaga, zdobywczość, drapieżność, fantazja i barwność - ogólnie biorąc: to, co przypisywane Dzikiej Naturze, temu, co żywiołowe i nie ma nad sobą pana, bo samo sobie jest panem. Szara i skrzecząca pospolitość, to z kolei podporządkowanie, pokora, cierpliwość, ujarzmienie instynktów, oglądanie się na innych i ogólne oswojenie czyli uczynienie niegroźnym - słowem: kultura. (Skądinąd - istnieją też szeregi skojarzeniowe zgoła przeciwstawne do wyżej opisanych, ale w innych okolicznościach są wykorzystywane.) Nieprzypadkowo państwa z lubością umieszczają w swych godłach drapieżniki (orzeł, lew), starannie wystrzegając się gadziny udomowionej typu kura czy krowa. (No, może z jednym charakterystycznym wyjątkiem.)Ostatecznie uzyskujemy więc łańcuchy znaczeń takie: owoce : warzywa :: szlachetne : pospolite :: władza : podległość :: natura : kultura można je oczywiście ciągnąć dalej, ale tyle tu chyba wystarczy. Fakt, że zawsze da się znaleźć wyjątki od opisanych zasad ogólnych (choćby wyszperane przez liliac przepisy na wina jarzynowe), tym mocniej tylko podkreśla tych zasad dominację, jeśli zważyć, jak silnie owe wyjątki postrzegane są jako egzotyczne ekstrawagancje - z przedszkolnych czasów pamiętam, że nikt nie przepadał za serwowaną niekiedy zupą owocową. Dziś zda mi się, iż spowodowane było to tym, że już jako kilkuletnie dzieci wyczuwaliśmy, iż coś jest nie tak, że robienie zupy z owoców jest złamaniem niepisanych reguł ludzkiego porządkowania świata, błędem w kodowaniu kulturowego przekazu. Mam nadzieję, że udało mi się pokazać w miarę przekonująco, że nawet najgłupsze pozornie pytania (czym różnią się owoce od warzyw?) otwierają czasem naprawdę niebanalne perspektywy poznawcze. To chyba zakończyć pora.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > ... naprawdę niebanalne perspektywy poznawcze.  > To chyba zakończyć pora. Czas na owocny finał: Big seleży.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >owoce : warzywa :: szlachetne : pospolite :: władza : podległość :: natura : kultura
Nasi przodkowie jadali dużo owoców, a praprzodkowie żywili się prawie wyłącznie owocami - owoce są więc symbolem tradycji i konserwatyzmu - im ktoś bardziej przypomina małpę, tym więcej je owoców. Można by więc uzupelnić ten Twój wizerunek konsumenta owoców o wizerunek konserwatywnego przodka, głowę rodziny tradycyjnej, czyli dominującego szympansa - szlachetnego władcę obżerającego się owocami
doku
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Nasi przodkowie jadali dużo owoców, a praprzodkowie żywili się prawie wyłącznie owocami - owoce są więc symbolem tradycji i konserwatyzmu - im ktoś bardziej przypomina małpę, tym więcej je owoców. Można by więc uzupelnić ten Twój wizerunek konsumenta owoców o wizerunek konserwatywnego przodka, głowę rodziny tradycyjnej, czyli dominującego szympansa - szlachetnego władcę obżerającego się owocami
Fakt, że społeczne elity swą elitarność chętnie akcentują upodobaniem do pewnego konserwatywnego sznytu, ale reszta nie bardzo. Dietę bazującą głównie na owocach nasi przodkowie z konieczności porzucili już jakieś 7 mln lat temu - w aż tak odległe epoki opisane przeze mnie mechanizmy nie sięgają. Z kolei u szympansów, dla których owoce właśnie są "chlebem powszednim", występuje, i owszem, rodzaj pożywienia "sakralnego" - ale jest nim akurat mięso upolowanych gerez.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >u szympansów, dla których owoce właśnie są "chlebem powszednim", występuje, i owszem, rodzaj pożywienia "sakralnego" - ale jest nim akurat mięso upolowanych gerez.
U ludzi świętowanie też polega na ucztowaniu - to wspólna cecha fenotypowa obu naszych gatunków - jedno z wielu świadectw bliskiego pokrewieństwa.
doku
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) |
> Fakt, że zawsze da się znaleźć wyjątki od opisanych zasad ogólnych (choćby wyszperane przez liliac przepisy na wina jarzynowe), tym mocniej tylko podkreśla tych zasad dominację, jeśli zważyć, jak silnie owe wyjątki postrzegane są jako egzotyczne ekstrawagancje - z przedszkolnych czasów pamiętam, że nikt nie przepadał za serwowaną niekiedy zupą owocową.Jak to nikt - ja ją uwielbiam do dziś  > Dziś zda mi się, iż spowodowane było to tym, że już jako kilkuletnie dzieci wyczuwaliśmy, iż coś jest nie tak, że robienie zupy z owoców jest złamaniem niepisanych reguł ludzkiego porządkowania świata, błędem w kodowaniu kulturowego przekazu.Jestem wyjątkiem nieczułym  > Mam nadzieję, że udało mi się pokazać w miarę przekonująco, że nawet najgłupsze pozornie pytania (czym różnią się owoce od warzyw?) otwierają czasem naprawdę niebanalne perspektywy poznawcze.Ale kontekst wypowiedzi mi przypadł do gustu  Dodam, że podział na owoce / bulwy / cebulki / kłącza to podział ściśle naukowy. Podział na jarzyny / warzywa (zazębiający się w sporej części. Czy ktoś mi poda jarzynę nie warzywo i warzywo nie jarzynę pomijając naukowo pojmowane owoce?) i owoce wszedł tu w paradę, nieświadomie mieszając ze zwyczajowymi definicjami opartymi na funkcjonalności spożywczej słowo naukowe. I problem wykwitł jak kalafior na wiosnę
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Jak to nikt - ja ją uwielbiam do dziś Jak nawet kalafiory lubisz, to już wszystkiego się można po Tobie spodziewać...  . > Jestem wyjątkiem nieczułym  Sama widzisz - a tylko wyjątek czuły odpiera Tłumne Armie Reguły.  > Dodam, że podział na owoce / bulwy / cebulki / kłącza to podział ściśle naukowy.Botaniczny. > nieświadomieJak dla kogo  > mieszając ze zwyczajowymi definicjami opartymi na funkcjonalności spożywczej słowo naukowe.A tylem się namęczył, by pokazać, że nie o funkcjonalność spożywczą chodzi...  .
|
|
| | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) |
> >mieszając ze zwyczajowymi definicjami opartymi na funkcjonalności spożywczej słowo naukowe.> A tylem się namęczył, by pokazać, że nie o funkcjonalność spożywczą chodzi... .> Ee... na pewno związki pomiędzy sposobem obróbki a postrzeganiem produkty spożywczego to nie jest właśnie funkcjonalność spożywcza?
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Ee... na pewno związki pomiędzy sposobem obróbki a postrzeganiem produkty spożywczego to nie jest właśnie funkcjonalność spożywcza?
No, nie - to, mym zdaniem, całkiem inny poziom zjawisk. Oczywiście - można spierać się o to, jak rozumieć "funkjonalność spożywczą" - dla mnie to kwestia tego, czy np. dany sposób obróbki produktu czyni go łatwiej przyswajalnym czy nawet w ogóle jadalnym. Tymczasem chodziło mi o sposób obróbki produktu jako element kodu semantycznego służącego: 1. ustanowieniu "ludzkiego" (tj. podzielonego na "naturę" i "kulturę") świata 2. rywalizacji o społeczną pozycję.
|
|
 | | Autografka (10638 punktów) | > Ale mam lepszą wiadomość: pomidor jest owocem! Tak, tak, i marchewka też...Pomidor jest owocem. Co do marchewki, to podejrzewam, że nastąpiło semantyczne nadużycie. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| lukaszewicz (5674 punktów) |
>Definicja oceanu jest prosta - to obszar pokryty skałami wydobywającymi się z ryftu. Morze to z >definicji obszar szelfu kontynentalnego.
Można prosić o źródło tych definicji.
Łukaszewicz.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Definicja oceanu jest prosta - to obszar pokryty skałami wydobywającymi się z ryftu. Morze to z >>definicji obszar szelfu kontynentalnego. >Można prosić o źródło tych definicji.
Źródłem jest nauka (dyscyplina, teoria) zwana tektoniką płyt - polecam dowolny aktualny podręcznik tektoniki
doku
|
|
|  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Źródłem jest nauka (dyscyplina, teoria) zwana tektoniką płyt - polecam dowolny aktualny podręcznik tektoniki
Proszę o podanie dokładniejszych namiarów bo nie potrafię takiej definicji znaleźć. Swoją drogą dziwię się, kto i po co mógłby taką definicję wymyślić. Zgodnie z nią oceanami są np. środkowa część Ameryki północnej czy Afryka równikowa. Oceanografia zajmowałaby się migracją bizonów lub krokodylami.
Łukaszewicz.
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Źródłem jest nauka (dyscyplina, teoria) zwana tektoniką płyt - polecam dowolny aktualny podręcznik tektoniki >Proszę o podanie dokładniejszych namiarów bo nie potrafię takiej definicji znaleźć.
Nie szkodzi, wystarczy zrozumieć
>Swoją drogą dziwię się, kto i po co mógłby taką definicję wymyślić.
Wystarczy zrozumieć, a zdziwienie minie. Również można się dziwić, po co komu definicja "ryby". Ogólnie definicje służą porozumieniu na jakimś poziomie. Bez definicji porozumienie osiąga się na niższym poziomie.
>Zgodnie z nią oceanami są np. środkowa część Ameryki północnej czy Afryka równikowa.
Nie słyszałem o ryfcie w Ameryce, gdzie on jest?
doku
|
|
| | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) | >>>Źródłem jest nauka (dyscyplina, teoria) zwana tektoniką płyt - polecam dowolny aktualny podręcznik tektoniki >>Proszę o podanie dokładniejszych namiarów bo nie potrafię takiej definicji znaleźć. >Nie szkodzi, wystarczy zrozumieć
Teorię tektoniki płyt rozumiem, a przynajmniej tak mi się wydaje.Teoria ta, jak każda inna, nie jest źródłem żadnych definicji. Źródłem definicji jest zawsze człowiek. Definicja to informacja o znaczeniu danego wyrażenia, w tym wypadku "oceanu". Ponieważ definicja podana w tym wątku jest ( w moim rozumieniu słowa "ocean")zbyt szeroka (obejmuje obszary które oceanami nie są) jak i zbyt wąska (obszary które oceanami są, nie są nią objęte), uważam ją za co najmniej niekompletną.
>>Swoją drogą dziwię się, kto i po co mógłby taką definicję wymyślić. >Wystarczy zrozumieć, a zdziwienie minie.Również można się dziwić po co komu definicja "ryby"
Nie dziwię się po co są definicje, ale po co są TAKIE definicje.
> Ogólnie definicje służą porozumieniu na jakimś poziomie. Bez definicji porozumienie osiąga się na niższym poziomie.
Porozumienie na poziomie można osiągnąć jeżeli definicje są sensowne.
>Nie słyszałem o ryfcie w Ameryce, gdzie on jest?
Ryft o którym wspomniałem znajduje się w Ameryce Północnej, w okolicy Jeziora Górnego.Z tego co pamiętam ma kształt podkowy i powstał w proterozoiku. Jest pamiątką po niedoszłym pęknięciu kontynentu.
Łukaszewicz.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Teorię tektoniki płyt rozumiem, a przynajmniej tak mi się wydaje...
Cieszę się
>definicja podana w tym wątku jest ( w moim rozumieniu słowa "ocean")zbyt szeroka (obejmuje obszary które oceanami nie są) jak i zbyt wąska (obszary które oceanami są, nie są nią objęte), uważam ją za co najmniej niekompletną.
Teraz cieszę się mniej - napisz, jak rozumiesz, bo może inaczej niż ja. Zapewniam, definicja jest ścisła i kompletna w modelu tektoniki płyt (przynajmniej tak ja ja go rozumiem).
>Ryft o którym wspomniałem znajduje się w Ameryce Północnej, w okolicy Jeziora Górnego.Z tego co pamiętam ma kształt podkowy i powstał w proterozoiku. >Jest pamiątką po niedoszłym pęknięciu kontynentu.
A więc pewnie nie spełnia mojej definicji oceanu, która wymaga, aby górna warstwa skał pochodziła z ryftu.
doku
|
|
| | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>A więc pewnie nie spełnia mojej definicji oceanu, która wymaga, aby górna warstwa skał pochodziła z ryftu.
Dobrze, że piszesz moja definicja.Bo już myślałem że naukowa.Szkoda tylko że nic w niej nie było o górnej warstwie. Widać ewoluuje.
Za to oceany się trochę skurczyły.Zostały już tylko wąskie okolice ryftu.Dalej to skały osadowe, potem morze (szelf kontynentalny), na koniec kontynenty.A ja głupi myślałem, że Ameryka leży nad oceanami.A tu taka niespodzianka.
Łukaszewicz.
Ps. Nie walczę na zapewnienia.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >nic w niej nie było o górnej warstwie.
Czy nie po raz kolejny zauważam, że nie czytasz uważnie, albo udajesz, że nie widzisz, co czytasz - kłania się jakość myślenia.
Znasz takie nazwy: SiMa i SiAl? Jeśli nie udawałeś, to masz zadanie domowe.
doku
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Czy nie po raz kolejny zauważam, że nie czytasz uważnie, albo udajesz, że nie widzisz, co czytasz - kłania się jakość myślenia.
Kłania się myślenie. Definicje z których wynika, że nie istnieje Ocean Spokojny czy Atlantycki są nieracjonalne. Jeżeli nie potrafisz uzasadnić swoich tez to trudno.Nie wymagaj jednak by zrobili to za Ciebie inni.Tym bardziej ci, którzy się z tobą nie zgadzają.
>Znasz takie nazwy: SiMa i SiAl? Jeśli nie udawałeś, to masz zadanie domowe.
SiMa i SiAl nic wspólnego z Twoją definicją nie mają. Jeżeli uważasz inaczej wykaż to, a nie zwalaj tego na mnie.
Łukaszewicz.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >SiMa i SiAl nic wspólnego z Twoją definicją nie mają. >Jeżeli uważasz inaczej wykaż to, a nie zwalaj tego na mnie.
Jedna tworzy lądy i morza, druga oceany, zgodnie z moją definicją, co tu jest niejasne?
doku
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>A więc pewnie nie spełnia mojej definicji oceanu, która wymaga, aby górna warstwa skał pochodziła z ryftu.
Sprawdziłem - spełnia. W kilku miejscach skały pochodzące z ryftu wychodzą na powierzchnię. Mamy więc kilka nowych oceanów.
Łukaszewicz.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >W kilku miejscach skały pochodzące z ryftu wychodzą na powierzchnię. >Mamy więc kilka nowych oceanów.
Dziękuję, bardzo się z tego cieszę.
doku
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >>Źródłem jest nauka (dyscyplina, teoria) zwana tektoniką płyt - polecam dowolny aktualny podręcznik tektoniki> >Proszę o podanie dokładniejszych namiarów bo nie potrafię takiej definicji znaleźć.> Nie szkodzi, wystarczy zrozumiećTutaj ja jednak się wtrącę. Definicje są o tyle sprawne, o ile powszechnie przyjęte. Podanie źródła czyli konkretnej książki, autora, pracki, jest niezbędne. Szczerze mówiąc w tym momencie moje zaciekawienie klapło. Zaskakująca definicja, której nie jest się w stanie podeprzeć żadnym źródłem jest niestety - bezwartościowa. Chyba, że zamierzasz wprowadzić własną  > >Swoją drogą dziwię się, kto i po co mógłby taką definicję wymyślić.> Wystarczy zrozumieć, a zdziwienie minie. Również można się dziwić, po co komu definicja "ryby". Ogólnie definicje służą porozumieniu na jakimś poziomie. Bez definicji porozumienie osiąga się na niższym poziomie.Każda definicja jest utworzona po coś. Z reguły po to, aby w jednoznaczny sposób klasyfikować "rzeczy" do wyznaczonych typów. Taki powód jest w zupełności wystarczający i dla ryby i dla oceanu. Ale jednak wraca jak bumerang sprawa źródła.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Zaskakująca definicja, której nie jest się w stanie podeprzeć żadnym źródłem jest niestety - bezwartościowa. Chyba, że zamierzasz wprowadzić własną
Za dużo książek przeczytałem na ten temat, nie chce mi się ich teraz przeglądać, więc przyjmijmy ostrożnie, że sam ułożyłem tę definicję własnymi słowami. Chociaż nadal sądzę, że każdy podręcznik do tektoniki płyt zawiera taką lub podobną definicję - weź dowolny i masz źródło. Tak czy inaczej dla jakości myślenia, a o tym jest ten wątek, taka definicja ma wartość - przykładem jest ocean zwany Morzem Czerwonym.
doku
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >> Zaskakująca definicja, której nie jest się w stanie podeprzeć żadnym źródłem jest niestety - bezwartościowa. Chyba, że zamierzasz wprowadzić własną >Za dużo książek przeczytałem na ten temat, nie chce mi się ich teraz przeglądać, więc przyjmijmy ostrożnie, że sam ułożyłem tę definicję własnymi słowami. Chociaż nadal sądzę, że każdy podręcznik do tektoniki płyt zawiera taką lub podobną definicję - weź dowolny i masz źródło. Tak czy inaczej dla jakości myślenia, a o tym jest ten wątek, taka definicja ma wartość - przykładem jest ocean zwany Morzem Czerwonym.
No właśnie jest z tym jak widać problem. Ale oki, poszperamy, zobaczymy. Póki co nie znalazłam w sieci niewiele - duży obszar wodny, poza wodami lądowymi - a więc wody nie objęte jakimś kontynentem. Widzisz - i tutaj jest pies pogrzebany. Teraz osoba, która nie studiuje geologii pójdzie do czytelni i zacznie szperać, zamiast dostać jakiekolwiek namiary od specjalisty. Nieładnie i nie świadczy to dobrze o twojej wiedzy. Ja potrafię podać źródła mojej.
Stwierdzenie, że według mojej definicji Morze Czerwone to ocean jest bez źródeł mało wiarygodne. Dla przykładu ja powiem, że według mojej definicji dziobak to jednak ptak, bowiem ptakiem jest to co składa jaja i ma dziobek. Czy taka informacja ma jakiekolwiek znaczenie? Nie, o ile nie pokażę, że mój sposób definiowania ma jakiekolwiek zastosowanie w praktyce i ktoś poza mną go stosuje. Póki co - definicja zaskakująca, może i ciekawa, ale bezwartościowa, dopóki nie podeprzesz jej treścią naukową. Wybacz, ale chyba jednak za mało książek nadal przeczytałeś, bowiem tak to działa w nauce - pisze się coś i dodaje przypis.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > osoba, która nie studiuje geologii pójdzie do czytelni i zacznie szperać, zamiast dostać jakiekolwiek namiary od specjalisty. >Nieładnie i nie świadczy to dobrze o twojej wiedzy.
Ja nie szczycę się wiedzą, ale rozumieniem
>chyba jednak za mało książek nadal przeczytałeś
To prawda, za mało, żeby zaspokoić moją ciekawość, ale za dużo, żeby pamiętać, co było w której.
>bowiem tak to działa w nauce - pisze się coś i dodaje przypis.
Nie jesten naukowcem
doku
|
|
| | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >> osoba, która nie studiuje geologii pójdzie do czytelni i zacznie szperać, zamiast dostać jakiekolwiek namiary od specjalisty. >>Nieładnie i nie świadczy to dobrze o twojej wiedzy. >Ja nie szczycę się wiedzą, ale rozumieniem Rozumienie bez wiedzy jakoś nie przemawia do mnie. Tworzenie dowolnych opinii nie podpartych faktami również. >>chyba jednak za mało książek nadal przeczytałeś >To prawda, za mało, żeby zaspokoić moją ciekawość, ale za dużo, żeby pamiętać, co było w której. Szkoda. Również sięgnięcie pamięcią i podanie kilku przykładowych autorów przekracza twoje możliwości? Jeśli jest to powszechna opinia, szukając w bibliotece mam szanse trafić. Więc proszę o kilka przykładów, bo nie mam pojęcia o co poprosić w bibliotece. >>bowiem tak to działa w nauce - pisze się coś i dodaje przypis. >Nie jesten naukowcem Widać.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >sięgnięcie pamięcią i podanie kilku przykładowych autorów przekracza twoje możliwości? Jeśli jest to powszechna opinia, szukając w bibliotece mam szanse trafić. Więc proszę o kilka przykładów
Na razie znalazłem dwie, pogrzebię jeszcze, ale nie gwarantuję, że w nich jest dokładnie to, o czym piszę
"Wszechocean" - Stanisław i Krzysztof Szymborscy "Tektonika płyt i konwekcja w płaszczu Ziemi" - Leszek Czechowski
doku
|
|
| | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>sięgnięcie pamięcią i podanie kilku przykładowych autorów przekracza twoje możliwości? Jeśli jest to powszechna opinia, szukając w bibliotece mam szanse trafić. Więc proszę o kilka przykładów >Na razie znalazłem dwie, pogrzebię jeszcze, ale nie gwarantuję, że w nich jest dokładnie to, o czym piszę >"Wszechocean" - Stanisław i Krzysztof Szymborscy >"Tektonika płyt i konwekcja w płaszczu Ziemi" - Leszek Czechowski > doku Kupię pierwszą i przeczytam.
|
|
1 na 1 | Canon (433 punktów) |
>Ludzie myślący racjonalnie wiedzą, że wieloryb jest ssakiem, a nie rybą... mimo że ma płetwy. Człowiek myślący racjonalnie w cale nie musi znać faktu iż wieloryb jest ssakiem. Racjonalizm to sposób myślenia, natomiast mimo iż wiedza składa się na niego, brak jej w jakimś zakresie (w tym przypadku biologia) nie wyklucza człowieka z kręgu racjonalnie myślących.
Co do całego pojęcia oceanu i ruchów tektonicznych polecam jakąkolwiek książkę, bądź skrypt z zakresu geologii.
|
|
ollikm (2038 punktów) (zablokowany) |
> Definicja oceanu jest prosta - to obszar pokryty skałami wydobywającymi się z ryftu. Morze to z> definicji obszar szelfu kontynentalnego.Tak, nawet większość geografów nie słyszała o tych definicjach.  Przynajmniej nie stosuje ich na co dzień.
|
|
2 na 2 | oportunista (1711 punktów) | Samo bycie człowiekiem nie czyni z nas istot myślących, nawet wtedy gdy nam się tak wydaje, ciekawe prawda. Niewielu też wie, że samo przystąpienie do klubu racjonalistów nie czyni z nas ludzi myślących racjonalnie. Najciekawsze jednak jest to ,że konstruktywne myślenie nie jest przypisane do żadnej ideologii, światopoglądu, opcji politycznej. Wielu taka ciekawostka, na tym forum wyda się niestosowna, przecież wiemy doskonale, że mądrość i prawda po naszej stoi stronie. Jeszcze coś na temat konsumpcji mięsa, niemięsa, oj te głupie chrześcijany nic też sensownego o wielorybach nie wiedzieli, ciemnota jak nic i zacofanie na dodatek. Dziś już z tym problemu nie ma, parę zetów na tacę i dyspensa w kieszeni. Dla mnie morza i oceany z bezkresem się kojarzą, choć woda nie zawsze gra główną rolę.
|
|
| agamn (143 punktów) | >Większość z nas zgodzi się zapewne, że jednym z atrybutów racjonalizmu jest wysoka jakość myślenia. >Przyszło mi do głowy, żeby posłużyć się przykładem myślenia o ocanie, jako dobrym kryterium jakości myślenia. >Czym jest ocean? >Definicja oceanu jest prosta - to obszar pokryty skałami wydobywającymi się z ryftu. Morze to z definicji obszar szelfu kontynentalnego.
Pozwolę sobie na krótki cytat: "Widzisz tego ptaka? To gajówka Spencera. Po włosku to jest Chutto Lapittida. Po portugalsku - Bom da Peida. Po chińsku - Chung-long-tah, a po japońsku - Katano Tekeda. Możesz podać nazwy tego ptaka we wszystkich językach świata, ale kiedy już się ich nauczysz, nie będziesz miał o nim bladego pojęcia. Będziesz tylko wiedział, że ludzie w różnych miejscach świata tak go nazywają. Więc popatrzmy sobie na ptaszka i zobaczmy, co robi, bo to się właśnie liczy. (Bardzo wcześnie nauczyłem się, jaka jest różnica między poznaniem nazwy jakiegoś przedmiotu a wiedzą o nim)." (Richard Feynman, "A co ciebie obchodzi....")
Podpierając się niewątpliwym autorytetem w kwestii jakości myślenia nie mogę się oprzeć pytaniu jakie znaczenie dla tej jakości ma cytowanie podręcznikowych definicji, z których niewiele dla ludzi wynika? Zgadzam się z wcześniejszymi głosami, że ważniejsze (a właściwie jedyne co się liczy) jest to, co się w oceanie dzieje, a nie "skały z ryftu" i podobny nic nie mówiący laikowi żargon.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Zgadzam się z wcześniejszymi głosami, że ważniejsze (a właściwie jedyne co się liczy) jest to, co się w oceanie dzieje, a nie "skały z ryftu" i podobny nic nie mówiący laikowi żargon.
A dlaczego mówisz "w oceanie"? Nie prościej powiedzieć "w wodzie"? Przecież mówimy o zwierzętach wodnych, a nie oceanicznych.
doku
|
|
|  | 2 na 2 | agamn (143 punktów) | > A dlaczego mówisz "w oceanie"? Nie prościej powiedzieć "w wodzie"? Przecież mówimy o zwierzętach wodnych, a nie oceanicznych.Woda, ocean - to są tylko słowa, nie chodzi o to jak dane zjawisko nazwiemy, tylko czy je rozumiemy. Nie wzywam rzecz jasna do żadnej słownej anarchii, jedyne o co mi chodziło, to że o jakości myślenia (a o tym miał być ten wątek  ) nie świadczy przytaczanie definicji tylko rozumienie problemu. Czy fakt wyrecytowania przez laika formułki "to obszar pokryty skałami wydobywającymi się z ryftu" z której nie wiele rozumie świadczy o jego racjonalizmie? Domyślam się, że temat jest Ci bliski i na pewno wiesz dużo o morzach i oceanach, ale pozwalam się nie zgodzić, że znajomość i umiejętność powtórzenia definicji jest kryterium racjonalnego myślenia. Jeśli już to byłoby nim powstrzymanie się od wydawania sądów na dany temat, gdy dysponuje się niedostateczną wiedzą. Według definicji banan czy cytryna to jagody. Poza wąską grupą specjalistów i pasjonatów taka informacja nikomu chyba nie jest potrzebna.
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > o jakości myślenia (a o tym miał być ten wątek ) nie świadczy przytaczanie definicji tylko rozumienie problemu.Inni mnie podejrzewają, że sam tę definicję ułożyem, a ja nawet nie mam pewności, czy nie mają racji. Jednego jestem pewien - ruzumiem jak powstają oceany, przykładem jest Morze Czerwone. > Czy fakt wyrecytowania przez laika formułki "to obszar pokryty skałami wydobywającymi się z ryftu" z której nie wiele rozumie świadczy o jego racjonalizmie?Jeśli sam ją ułożył...
doku
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Zgadzam się z wcześniejszymi głosami, że ważniejsze (a właściwie jedyne co się liczy) jest to, co się w oceanie dzieje, a nie "skały z ryftu" i podobny nic nie mówiący laikowi żargon. >A dlaczego mówisz "w oceanie"? Nie prościej powiedzieć "w wodzie"? Przecież mówimy o zwierzętach wodnych, a nie oceanicznych. > doku Tu znowu się nie zgodzę. Zwierzęta wodne to coś nieokreślonego. Zupełnie inne są zwierzęta słodkowodne, a inne słonowodne. Można ogólnie mówić o "morskich" w znaczeniu słonowodnych.
|
|
| |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>>A dlaczego mówisz "w oceanie"? Nie prościej powiedzieć "w wodzie"? Przecież mówimy o zwierzętach wodnych, a nie oceanicznych.
>Tu znowu się nie zgodzę. Zwierzęta wodne to coś nieokreślonego. Zupełnie inne są zwierzęta słodkowodne, a inne słonowodne. Można ogólnie mówić o "morskich" w znaczeniu słonowodnych.
Tutaj wyraźnie widać nieprzydatność wątkowej definicji oceanu.Według niej musimy zaliczyć do zwierząt oceanicznych zarówno słono, jak i słodkowodne zwierzęta.(Jeziora Islandii są słodkie, a według tej definicji Islandia to ocean)).Nie mówiąc już o lisach polarnych czy reniferach.
Dlatego pewno Autor tematu stara się uciec z "oceanu" do wody.
Łukaszewicz.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Nie mówiąc już o lisach polarnych czy reniferach.
Nic nie wspomniałeś o ślimakach, czyli rybach śródlądowych.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Nic nie wspomniałeś o ślimakach, czyli rybach śródlądowych.
Ty to masz "jakość myślenia".
Dobranoc.Marek.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Nic nie wspomniałeś o ślimakach, czyli rybach śródlądowych.> Ty to masz "jakość myślenia". Co Ci się nie podoba? Tak ponoć wynika z jakiejś dyrektywy unijnej. Chyba nie myślisz, że ja...?  > Dobranoc.Marek. Dzień dobry. Jurek.
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Tu znowu się nie zgodzę. Zwierzęta wodne to coś nieokreślonego. Zupełnie inne są zwierzęta słodkowodne, a inne słonowodne. Można ogólnie mówić o "morskich" w znaczeniu słonowodnych.
Zgadza się - wodne, słodkowodne, słonowodne, ale nie mówi się "oceaniczne", jestem też przeciwny mówieniu "morskie"
doku
|
|
| | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Tu znowu się nie zgodzę. Zwierzęta wodne to coś nieokreślonego. Zupełnie inne są zwierzęta słodkowodne, a inne słonowodne. Można ogólnie mówić o "morskich" w znaczeniu słonowodnych. >Zgadza się - wodne, słodkowodne, słonowodne, ale nie mówi się "oceaniczne", jestem też przeciwny mówieniu "morskie" Ja również, więc się zgadzamy. Ale podział na słodko i słonowodne jest słuszny, bowiem ich metabolizm jest odmienny, przynajmniej w zakresie osmoregulacji.
|
|
| | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Ale podział na słodko i słonowodne jest słuszny, bowiem ich metabolizm jest odmienny, przynajmniej w zakresie osmoregulacji.
Słusznie.Ale są jeszcze dwuśrodowiskowe(łosoś, węgorz).
Łukaszewicz.
|
|
| TheNut (81 punktów) | >. >Przyszło mi do głowy, żeby posłużyć się przykładem myślenia o ocanie, jako dobrym kryterium jakości >myślenia. >Czym jest ocean? Czy ocean jest wielkim morzem?
a jeziora?Czy moga istniec jeziora bez wody...?
|
|
| TheNut (81 punktów) | istnieje na Ziemi ocean, który nie jest przykryty wodą. Tak, tak, kochani moi, woda jest czymś takim jak płetwy, czymś >nieistotnym -
a jeziora?Czy moga istniec jeziora bez wody?
|
|
 | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > a jeziora?Czy moga istniec jeziora bez wody?
Okresowe
doku
|
|
|  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > > a jeziora?Czy moga istniec jeziora bez wody?> OkresoweLOLOLOLOL  Plus 7521324215468454657675676657867 punktów Panie dokowski
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > LOLOLOLOL Plus 7521324215468454657675676657867 punktów Panie dokowski  Nie rozumiem
doku
|
|
| | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > >LOLOLOLOL Plus 7521324215468454657675676657867 punktów Panie dokowski  > Nie rozumiem Strasznie mi przykro Panie dokowski. Ale jak to mówią, nie taki diabeł straszny, a złapanie absurdu leży w granicach ludzkiej wytrzymałości.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Strasznie mi przykro Panie dokowski. Ale jak to mówią, nie taki diabeł straszny, a złapanie absurdu leży w granicach ludzkiej wytrzymałości.
Nadal nie rozumiem
doku
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | >> Strasznie mi przykro Panie dokowski. Ale jak to mówią, nie taki diabeł straszny, a złapanie absurdu leży w granicach ludzkiej wytrzymałości.
>Nadal nie rozumiem
Hmmmmmm..... Ciężka sprawa. Ale nic to. Jako osoba spokojna, miła, opanowana i rozmowna, postaram Ci się pomóc.
Na początek wykonajmy jakieś proste ćwiczenie. Pamiętaj, żeby na zajęcia zabrać ze sobą notatnik i długopis, abyś na bieżąco mógł zapisywać swoje wrażenia.
Ćwiczenie I.
W najbliższą niedzielę udaj się do marketu TESCO. Pierwszego napotkanego Mikołaja kopnij z całej siły i zacznij uciekać. W razie złapania przez ochronę możesz śmiało powiedzieć, że to Kowalska Ci kazała.
Zapiski z notatnika zamieść na Forum. W przyszłym tygodniu do kopania dołączymy bluzgi. No i oczywiście zmienimy market.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Zapiski z notatnika zamieść na Forum. W przyszłym tygodniu do kopania dołączymy bluzgi. No i oczywiście zmienimy market.
Nie mam aż tak wielkiego zaufania do wirtualnych osób z Internetu. Najpierw napisz, jak powiążesz te ćwiczenia z jeziorami okresowymi, bez tego nie zaufam Ci na słowo, że takie powiązanie istnieje.
doku
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Kowalska jak ci nie wstyd tak się znęcać.
|
|
| M.Czuba (6 punktów) | Okresowe. Wy to ino o jednym.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|