Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czym jest kobieta?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
15-07-2009 18:59Autografka (10638 punktów)Czym jest kobieta?
Ocena 12 na 16
Jestem na tym forum od niedawna, bo od lutego tego roku. I w tym krótkim czasie zdążyłam się już dowiedzieć, że jako kobieta, z definicji nie powinnam się zajmować polityką, filozofią (to z komentarzy do artykułu), powinno się mnie poddać specjalnemu nauczaniu specjalnej matematyki (to wszystko z uwagi na, właściwe kobietom, wrodzone intelektualne kalectwo), że jedynym co mnie interesuje, jest drenowanie męskich portfeli. Może znalazłabym tu jeszcze więcej tego typu stereotypowo skonstruowanych opinii, ale i to mi wystarczy. Dość, że często w męskich wypowiedziach, kobiety traktowane są w najlepszym przypadku, z dozą pobłażliwej wyższości.

Kim (a raczej czym) jest dla piszących na tym forum panów (nie wszystkich... chyba), kobieta? Z moich obserwacji wynika, że nie jest ona dla nich, kimś (czymś) równym mężczyźnie.
Raczej jest pewnego rodzaju podczłowiekiem, który (zdaniem panów) może występować w jednej z dwu postaci:

- feministki (to kobieta, która ośmieliła się nie zgodzić z opiniami panów na jej temat) - wtedy poleca się jej zakupić wibrator,
- kobiety "prawdziwej" (tej, która nie protestuje i/lub udaje, że nie przeszkadza jej kreowany przez mężczyzn, taki a nie inny wizerunek kobiet) - dla takiej kobiety, panowie deklarują szacunek. W mojej opinii, jest to jednak tylko podszyty grubą warstwą źle skrywanej pogardy, "szacuneczek". No bo jak racjonalnie myślący mężczyzna, mógłby szanować podczłowieka?

Z jednej strony, przykre to wszystko i przyznam, że po przemyśleniu, inaczej mi się teraz z panami forumowiczami rozmawia. Z drugiej zaś, świadomość tego, co inni myślą na nasz temat, to jednak cenna rzecz.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)
Twoja opinia jest kategoryczna czy statystyczna?

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Autografka (10638 punktów)
>Twoja opinia jest kategoryczna czy statystyczna?

To jest moje, całkiem subiektywne, odczucie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
rudyment
>>Twoja opinia jest kategoryczna czy statystyczna?
>To jest moje, całkiem subiektywne, odczucie.

Oczywiście, ale czy ono obejmuje wszystkich mężczyzn, czy tylko część?
Autografka (10638 punktów)
>>>Twoja opinia jest kategoryczna czy statystyczna?
>>To jest moje, całkiem subiektywne, odczucie.
>Oczywiście, ale czy ono obejmuje wszystkich mężczyzn, czy tylko część?

Nie, nie wszystkich.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
15-07-2009 23:57 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Twoja opinia jest kategoryczna czy statystyczna?
>>>To jest moje, całkiem subiektywne, odczucie.
>>Oczywiście, ale czy ono obejmuje wszystkich mężczyzn, czy tylko część?
>Nie, nie wszystkich.

W takim tempie to niedługo nie będzie dotyczyło żadnego mężczyzny. Ale na mnie możesz liczyć. Ja jestem wrednym seksistą
16-07-2009 00:03 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>Ale na mnie możesz liczyć. Ja jestem wrednym seksistą

Wiem o tym.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 07:43 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ale na mnie możesz liczyć. Ja jestem wrednym seksistą
>Wiem o tym.

Doceniasz poświecenie kanika i moje? Za króliki na strzelnicy robimy i to dobrowolnie. Czego się nie robi dla pięknej kobiety Wal w królicze samce ile wlezie. Nawet z armaty
16-07-2009 08:30 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>>>Ale na mnie możesz liczyć. Ja jestem wrednym seksistą
>>Wiem o tym.
>Doceniasz poświecenie kanika i moje? Za króliki na strzelnicy robimy i to dobrowolnie. Czego się nie robi dla pięknej kobiety Wal w królicze samce ile wlezie. Nawet z armaty

Ja już swoje napisałam. I nie po to, żeby komuś "dowalić". Ale tego nie zauważyłeś.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 08:46 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Ale na mnie możesz liczyć. Ja jestem wrednym seksistą
>>>Wiem o tym.
>>Doceniasz poświecenie kanika i moje? Za króliki na strzelnicy robimy i to dobrowolnie. Czego się nie robi dla pięknej kobiety Wal w królicze samce ile wlezie. Nawet z armaty
>Ja już swoje napisałam. I nie po to, żeby komuś "dowalić". Ale tego nie zauważyłeś.

Myślałem, że to dopiero początek jakiejś konstruktywnej dyskusji. No to może wnioski?

Pozdrawiam
16-07-2009 10:55 
 Ocena 10 na 10
Gosia (9452 punktów)

> No to może wnioski?
Mężczyzn już nie ma, mężczyźni wyszli. Zostali chłopcy i kulturyści...
Tako rzecze jeden z tych co "wyszli" - Jonasz Kofta.
16-07-2009 11:30 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> No to może wnioski?
>Mężczyzn już nie ma, mężczyźni wyszli. Zostali chłopcy i kulturyści...Tako rzecze jeden z tych co "wyszli" - Jonasz Kofta.

No to nie ma sprawy, ani konfliktu miedzy mężczyzną, a kobietą. Zabrakło jednej strony. To o czym tu pisać?

Pozdrawiam
16-07-2009 15:10 
 Ocena 7 na 7
finerbijk (17282 punktów)
>Mężczyzn już nie ma, mężczyźni wyszli. Zostali chłopcy i kulturyści...
To się cieszę, że znowu jestem chłopcem. Wróciłem od lustra z konstatacją, że to drugie na pewno nie.
16-07-2009 01:11 
 Ocena 3 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>W takim tempie to niedługo nie będzie dotyczyło żadnego mężczyzny. Ale na mnie możesz liczyć. Ja jestem wrednym seksistą
>
Ja też
16-07-2009 16:05 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>Ja jestem wrednym seksistą
A mógłbyś wyjaśnić, czemu Cię to cieszy?...
16-07-2009 16:31 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ja jestem wrednym seksistą
>A mógłbyś wyjaśnić, czemu Cię to cieszy?...

Bo "ja to się ciesze byle czym".
>
16-07-2009 16:38 
 Ocena 6 na 6
jkl; (5859 punktów)
>Bo "ja to się ciesze byle czym".
No tak, jako facet nie masz innego wyjścia...

16-07-2009 16:51 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Bo "ja to się ciesze byle czym".
>No tak, jako facet nie masz innego wyjścia...
>

Jkl, masz takie ładne oczy, przynajmniej jedno, czemu chcesz mnie zjeść? To słowa piosenki.
Ty też zaczynasz wojować? Eh... Co za czasy. Co to ma znaczyć "jako facet"? Ja się z seksizmu nie cieszę, ja sobie, z tego całego męsko - damskiego "problemu", drwię.

Pozdrawiam.
17-07-2009 17:40 
 Ocena 5 na 5
jkl; (5859 punktów)
>Ty też zaczynasz wojować? Eh... Co za czasy. Co to ma znaczyć "jako facet"? Ja się z seksizmu nie cieszę, ja sobie, z tego całego męsko - damskiego "problemu", drwię.

Przecież to ty wojujesz... Znaczy się, z Twojego punktu widzenia po przyjacielsku rzucasz granatami. Tak radośnie. Bez nienawiści.

No to ja też
17-07-2009 19:10 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ty też zaczynasz wojować? Eh... Co za czasy. Co to ma znaczyć "jako facet"? Ja się z seksizmu nie cieszę, ja sobie, z tego całego męsko - damskiego "problemu", drwię.
>Przecież to ty wojujesz... Znaczy się, z Twojego punktu widzenia po przyjacielsku rzucasz granatami. Tak radośnie. Bez nienawiści.
>No to ja też

A rzucaj sobie czym chcesz.
Pozdrawiam.
>
18-07-2009 11:37 
 Ocena 3 na 3
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>>Ty też zaczynasz wojować? Eh... Co za czasy. Co to ma znaczyć "jako facet"? Ja się z seksizmu nie cieszę, ja sobie, z tego całego męsko - damskiego "problemu", drwię.
>>Przecież to ty wojujesz... Znaczy się, z Twojego punktu widzenia po przyjacielsku rzucasz granatami. Tak radośnie. Bez nienawiści.
>>No to ja też
>A rzucaj sobie czym chcesz.

Chętnie rzuciłbym minusem, albo jajkiem i zgniłym pomidorem. Niestety nie mam takich opcji. Mogę tylko z ciebie drwić.
18-07-2009 11:51 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Chętnie rzucił bym minusem, albo jajkiem i zgniłym pomidorem. Niestety nie mam takich opcji. Mogę tylko z ciebie drwić.

Nie przejmuj się tymi niedoborami opcji. Tutejsze feministki wynagrodzą ci to plusami.
22-07-2009 09:03 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Ja jestem wrednym seksistą

A gówno, to Mentrak jest wrednym seksistą. Na wszelki wypadek dodam, że i placownik.

Aneta Dziwińska
22-07-2009 09:17 
 Ocena-1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ja jestem wrednym seksistą
>A gówno, to Mentrak jest wrednym seksistą. Na wszelki wypadek dodam, że i placownik.

I ja, ja też chcę, nie odbieraj mi tego, proszę.

Wszystko chcą mi zabrać, wszystko
17-07-2009 14:41 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>To jest moje, całkiem subiektywne, odczucie.

   Z "subiektywnymi odczuciami" można wprawdzie polemizować, ale przychodzi to z dużo większym trudem niż wówczas, gdy ma się do czynienia z racjami.
   Odczucia (jakże bliskie uczuciom) mają bowiem to do siebie, że zawsze są słuszne (cokolwiek to znaczy); odwrotnie niż racje, które słusznymi być jedynie mogą, ale wcale nie muszą.
   Z czym więc tu polemizować, skoro z góry wiadomo, iż wszyscy dyskutanci mają słuszność???

   Z serdecznymi pozdrowieniami.

fides ex necessitate esse non debet
17-07-2009 14:57 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>>To jest moje, całkiem subiektywne, odczucie.
>    Z "subiektywnymi odczuciami" można wprawdzie polemizować, ale przychodzi to z dużo większym trudem niż wówczas, gdy ma się do czynienia z racjami.
>    Odczucia (jakże bliskie uczuciom) mają bowiem to do siebie, że zawsze są słuszne (cokolwiek to znaczy); odwrotnie niż racje, które słusznymi być jedynie mogą, ale wcale nie muszą.
>    Z czym więc tu polemizować, skoro z góry wiadomo, iż wszyscy dyskutanci mają słuszność???

Ja opisałam swoje odczucia. To inni zaczęli z nimi polemizować.
Mimo wszystko, myślę, że warto było. Nie ma nic gorszego od zaskorupienia się w negatywnych poglądach na temat kogoś. Rozmowa jest jednak znacznie lepszym rozwiązaniem.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
22-07-2009 09:08 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Z serdecznymi pozdrowieniami.

A nie mówiłam. Cóż za perfidna szowinistyczna wyniosłość.

Aneta Dziwińska
01-08-2009 11:23 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)

>odwrotnie niż racje, które słusznymi być jedynie mogą, ale wcale nie muszą.

Eee tam.... Coś Ci się pomyliło... To przecież racja jest jak d..., każdy siedzi na swojej, więc jest jak najbardziej słuszna jest. A odczucia???? Zmienne są


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
01-08-2009 11:41 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Eee tam.... Coś Ci się pomyliło... To przecież racja jest jak d..., każdy siedzi na swojej, więc jest jak najbardziej słuszna jest. A odczucia???? Zmienne są

Nie twoje. Twarda baba jesteś, twardo się trzymasz tej swojej umiłowanej zasady.
Aneta Dziwińska
01-08-2009 12:02 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)
>>Eee tam.... Coś Ci się pomyliło... To przecież racja jest jak d..., każdy siedzi na swojej, więc jest jak najbardziej słuszna jest. A odczucia???? Zmienne są
>Nie twoje. Twarda baba jesteś, twardo się trzymasz tej swojej umiłowanej zasady.
>Aneta Dziwińska
>

Przykro mi, Anetko, ale to nie ja , to Żeleński - Boy Ach, te niuanse - za bardzo poważnie siebie traktujesz


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
01-08-2009 22:47 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Przykro mi, Anetko, ale to nie ja , to Żeleński - Boy

Boy to napisał, a ty stosujesz, to chyba jednak twoja zasada, a jego drwina z ciebie, moja też.

>za bardzo poważnie siebie traktujesz

Umiarkowanie. Z twojego jednak poziomu, to rzeczywiście może się wydawać Himalajami.

Aneta Dziwińska
01-08-2009 23:06 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)
>>Przykro mi, Anetko, ale to nie ja , to Żeleński - Boy
>Boy to napisał, a ty stosujesz, to chyba jednak twoja zasada, a jego drwina z ciebie, moja też.
>>za bardzo poważnie siebie traktujesz
>Umiarkowanie. Z twojego jednak poziomu, to rzeczywiście może się wydawać Himalajami.
>Aneta Dziwińska
>

Rzeczywiście, nie ten poziom bo nawet czytanie ze zrozumieniem sprawia Ci trudność.
P.S. A nie zauważyłaś, że zrobiłaś z siebie blondynkę?

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
01-08-2009 23:24 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>(...)
>P.S. A nie zauważyłaś, że zrobiłaś z siebie blondynkę?
Himalaje, to betka. Olympus Mons, zwany dawniej Olympus Nix, a jeszcze wczesniej Nix Olympica, to ci jest dopiro ale ! Kazdy by osiwial !
Zalezy gdzie ( i z kim) sie bywalo... Dlatego platynowa blondynke czasem sie myli z brunetka doswiadczona , niekoniecznie z racji wieku
Autografka (10638 punktów)
>>(...)
>>P.S. A nie zauważyłaś, że zrobiłaś z siebie blondynkę?
>Himalaje, to betka. Olympus Mons, zwany dawniej Olympus Nix, a jeszcze wczesniej Nix Olympica, to ci jest dopiro ale ! Kazdy by osiwial !
>Zalezy gdzie ( i z kim) sie bywalo... Dlatego platynowa blondynke czasem sie myli z brunetka doswiadczona , niekoniecznie z racji wieku

No nie kobiety! Nie widzicie, że to niepolitycznie, tak się dochodzić między sobą w wątku traktującym o relacjach damsko-męskich - bądź co bądź?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-08-2009 23:46 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>No nie kobiety!
Czy jesteś tego absolutnie pewna?
Autografka (10638 punktów)
>>No nie kobiety!
>Czy jesteś tego absolutnie pewna?

Biorąc pod uwagę specyfikę medium, jakim jest internetowe forum, muszę przyznać, że - nie, oczywiście, że nie.
Ale roboczo zakładam, że tak


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-08-2009 23:59 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>No nie kobiety!
>Czy jesteś tego absolutnie pewna?
O ?
A dokladniej ?
01-08-2009 23:47 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

>No nie kobiety! Nie widzicie, że to niepolitycznie, tak się dochodzić między sobą w wątku traktującym o relacjach damsko-męskich - bądź co bądź?
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]


Amicus Plato, sed magis amica veritas ( Arystoteles )

Mamy dac tym meskim szowinistycznym swiniom asumpt do natrzasania sie z plci doskonalszej ??? Jamais !
Autografka (10638 punktów)

>Mamy dac tym meskim szowinistycznym swiniom asumpt do natrzasania sie z plci doskonalszej ??? Jamais !

Bien sur, que jamais, jamais!


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
02-08-2009 01:18 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>(...)
>>>P.S. A nie zauważyłaś, że zrobiłaś z siebie blondynkę?
>>Himalaje, to betka. Olympus Mons, zwany dawniej Olympus Nix, a jeszcze wczesniej Nix Olympica, to ci jest dopiro ale ! Kazdy by osiwial !
>>Zalezy gdzie ( i z kim) sie bywalo... Dlatego platynowa blondynke czasem sie myli z brunetka doswiadczona , niekoniecznie z racji wieku
>No nie kobiety! Nie widzicie, że to niepolitycznie, tak się dochodzić między sobą w wątku traktującym o relacjach damsko-męskich - bądź co bądź?

Kisiel, gdzie jest kisiel?
Autografka (10638 punktów)

>Kisiel, gdzie jest kisiel?

Mnie pytasz? Ja tylko wynajmuję lokal.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Kisiel, gdzie jest kisiel?
>Mnie pytasz? Ja tylko wynajmuję lokal.

To pilnuj interesu. Na tym można zarobić. Panie się z koafiury wzięły. Loża szyderców dla mnie.
Autografka (10638 punktów)
>>>Kisiel, gdzie jest kisiel?
>>Mnie pytasz? Ja tylko wynajmuję lokal.
>To pilnuj interesu. Na tym można zarobić. Panie się z koafiury wzięły. Loża szyderców dla mnie.

Przy kolejnym przedłużeniu umowy poruszę ten temat. Albo nie - zażądam podwyżki, a wytłumaczę się kryzysem.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
02-08-2009 02:12 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>Kisiel, gdzie jest kisiel?

W sklepie.
W razie problemów, na opakowaniu znajdziesz instrukcję jak ugotować.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Kisiel, gdzie jest kisiel?
>W sklepie.
>W razie problemów, na opakowaniu znajdziesz instrukcję jak ugotować.

Ale żeś sobie, na tym urlopie, dowcip wyostrzył, cóż za cięta riposta... Mniejsza z tym, jest sprawa poważna. Interes jest do zrobienia. Możesz w to wejść. Potrzebny jest kisiel. ale w ilości hurtowej. Według mnie jakaś tona. Powinno wystarczyć. Jak jesteś zainteresowany, to migusiem po hurtowniach spożywczych i potem ugotuj. Wiesz gdzie szukać instrukcji. Autografka zamknie lokal i będziemy bilety sprzedawać. Jak damski boks, to tylko w kisielu.
02-08-2009 10:48 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>>Kisiel, gdzie jest kisiel?
>>W sklepie.
>>W razie problemów, na opakowaniu znajdziesz instrukcję jak ugotować.
>Ale żeś sobie, na tym urlopie, dowcip wyostrzył, cóż za cięta riposta... Mniejsza z tym, jest sprawa poważna. Interes jest do zrobienia. Możesz w to wejść. Potrzebny jest kisiel. ale w ilości hurtowej. Według mnie jakaś tona. Powinno wystarczyć. Jak jesteś zainteresowany, to migusiem po hurtowniach spożywczych i potem ugotuj. Wiesz gdzie szukać instrukcji. Autografka zamknie lokal i będziemy bilety sprzedawać. Jak damski boks, to tylko w kisielu.

Przykro mi, ale profil tego wątku nie przewiduje tego typu działalności.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Kisiel, gdzie jest kisiel?
>>>W sklepie.
>>>W razie problemów, na opakowaniu znajdziesz instrukcję jak ugotować.
>>Ale żeś sobie, na tym urlopie, dowcip wyostrzył, cóż za cięta riposta... Mniejsza z tym, jest sprawa poważna. Interes jest do zrobienia. Możesz w to wejść. Potrzebny jest kisiel. ale w ilości hurtowej. Według mnie jakaś tona. Powinno wystarczyć. Jak jesteś zainteresowany, to migusiem po hurtowniach spożywczych i potem ugotuj. Wiesz gdzie szukać instrukcji. Autografka zamknie lokal i będziemy bilety sprzedawać. Jak damski boks, to tylko w kisielu.
>Przykro mi, ale profil tego wątku nie przewiduje tego typu działalności.

No to jak dojdziemy do majątku? No? Wszędzie widzisz problemy. Co za czasy ...Panie tego...Co za kobiety...Kiedyś to były...Ho, ho...
02-08-2009 11:28 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Jak damski boks, to tylko w kisielu.

Czyżby ci było za twardo na dechach?

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Jak damski boks, to tylko w kisielu.
>Czyżby ci było za twardo na dechach?

Ojej, nie pij! Wiesz, że leżę w hamaku.
02-08-2009 11:47 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Ojej, nie pij!

Ja nie piję do ciebie, ty jesteś tylko moim pretekstem, tubą ludu, tego ludu.

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ojej, nie pij!
>Ja nie piję do ciebie, ty jesteś tylko moim pretekstem, tubą ludu, tego ludu.

No dobra, jak chcesz mogę być tubą. A teraz pójdę popływać.
02-08-2009 12:24 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>A teraz pójdę popływać.

Płyń, a nie wróć-że mi z żalem... O! przejasne - pełne słońca. Łodzi! wioseł!... Szczęść ci, Boże...
Pilnuj się morze, teraz witwos ciebie będzie zanudzał.

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Szczęść ci, Boże...

Dziękuję i Tobie.
01-08-2009 23:47 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>czytanie ze zrozumieniem sprawia Ci trudność.
>P.S. A nie zauważyłaś, że zrobiłaś z siebie blondynkę?

Pokaż to Nonie, pewnie się ucieszy, tu swoimi komunałami możesz se pograć jeno z Adamiakiem. Ostał ci się jeno sznur.

Aneta Dziwińska
01-08-2009 23:52 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
> Rzeczywiście, nie ten poziom
To hybryda pinokia i budzika z domieszką onetu.
Myflowers (2721 punktów)
>> Rzeczywiście, nie ten poziom
>To hybryda pinokia i budzika z domieszką onetu.
>

Z domieszką chochoła


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
15-07-2009 19:10
 Ocena 14 na 14
lontri (16088 punktów)

Droga Autografko,

To oczywiste, że większość mężczyzn to osobnicy lekko maniakalni i autystyczni - tak pokazują badania, i kobieta zawsze będzie ich onieśmielać albo zadziwiać.
U niektórych mężczyzn lęk przed kobietami przyjmuje postać jawnej wrogości i nienawiści, przemocy.
Kobiety, tak wynika z mojego doświadczenia, mają zazwyczaj lepszy kontakt z rzeczywistością niż mężczyźni, co tych ostatnich nieco onieśmiela i zbija z tropu.
Uważam, że nie powinnaś tracić czasu na zastanawianie się nad ograniczeniami mężczyzn, ale być sobą. Kobiecie, ale też po prostu każdemu człowiekowi, wychodzi na zdrowie przede wszystkim koncentrowanie się na swoich potrzebach i realizowaniu swojego potencjału. Nie czekaj na uznanie innych, bo możesz się nie doczekać. Bądź sobą.


"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
15-07-2009 19:24
 Ocena 15 na 15
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem mężczyźni traktujący kobiety z pogardą po prostu ich nie rozumieją, zaś mężczyźni wynoszący kobiety na piedestał - po prostu ich nie znają.



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
15-07-2009 20:32 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
Dzisiaj sor wystawiał oceny z praktyk geodezyjnych, jako że byłem w mocnej grupie należały się nam piątki za porządne rezultaty, ale sor oznajmił iż nie może całej grupie dać 5.0 bo jakby to wyglądało? Kazał nam (8 osób) podzielić się 4 osoby na 5.0 a kolejne 4 osoby po 4.5, grupowy dżentelmen (czytaj pantoflarz) od razu wyskoczył, że damom należy ustąpić.... reszta chłopa chórem się zgodziła zaś mnie przy tym nie było (oczywiście też bym nie oponował, bo jakby to wyglądało) więc 3 dziewczyny dostały po 5.0 i jakimś dziwnym trafem ów pantoflarz się załapał. Chcę zaznaczyć, że chrzanić już tą durną połówkę stopnia, ale gdyby chodziło o coś ważniejszego?
15-07-2009 20:36 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Dzisiaj sor wystawiał oceny z praktyk geodezyjnych, jako że byłem w mocnej grupie należały się nam piątki za porządne rezultaty, ale sor oznajmił iż nie może całej grupie dać 5.0 bo jakby to wyglądało? Kazał nam (8 osób) podzielić się 4 osoby na 5.0 a kolejne 4 osoby po 4.5, grupowy dżentelmen (czytaj pantoflarz) od razu wyskoczył, że damom należy ustąpić.... reszta chłopa chórem się zgodziła zaś mnie przy tym nie było (oczywiście też bym nie oponował, bo jakby to wyglądało) więc 3 dziewczyny dostały po 5.0 i jakimś dziwnym trafem ów pantoflarz się załapał. Chcę zaznaczyć, że chrzanić już tą durną połówkę stopnia, ale gdyby chodziło o coś ważniejszego?

To bardzo dziwnie psor postąpił, bo jeśli pracowaliście w grupie, to całą grupę powinien ocenić tak samo.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>sor oznajmił iż nie może całej grupie dać 5.0 bo jakby to wyglądało?
Czy dobrze rozumiem, że preferowani są źli "sorowie", a sekowani dobrzy?


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
16-07-2009 02:12 
 Ocena 2 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Miałem podobny przypadek na studiach. Laseczki piąteczki faceci to na co zasłużyli. Tyle, że na 270 ludzików było może z pięć kobitek .
18-07-2009 13:53 
 Ocena 3 na 3
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>Miałem podobny przypadek na studiach. Laseczki piąteczki faceci to na co zasłużyli. Tyle, że na 270 ludzików było może z pięć kobitek .

Moim zdaniem jest to przejaw seksizmu wobec kobiet.
Myflowers (2721 punktów)
>Dzisiaj sor wystawiał oceny z praktyk geodezyjnych, jako że byłem w mocnej grupie należały się nam piątki za porządne rezultaty, ale sor oznajmił iż nie może całej grupie dać 5.0 bo jakby to wyglądało? Kazał nam (8 osób) podzielić się 4 osoby na 5.0 a kolejne 4 osoby po 4.5, grupowy dżentelmen (czytaj pantoflarz) od razu wyskoczył, że damom należy ustąpić.... reszta chłopa chórem się zgodziła zaś mnie przy tym nie było (oczywiście też bym nie oponował, bo jakby to wyglądało) więc 3 dziewczyny dostały po 5.0 i jakimś dziwnym trafem ów pantoflarz się załapał. Chcę zaznaczyć, że chrzanić już tą durną połówkę stopnia, ale gdyby chodziło o coś ważniejszego?

Rozumiem, że psor tyż mężczyzna?


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
No i masz minusa Za Cytat:
(nie wszystkich... chyba)
.
Niesprawiedliwie uogólniłaś na podstawie postów facetów, którzy Ci podpadli.

Czytam wszystkie Twoje posty i myślę, że sprzeczkę z Placownikiem przerysowałaś.
15-07-2009 20:44 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>No i masz minusa Za Cytat:
(nie wszystkich... chyba)
.


Wiem, że nie dotyczy to wszystkich, i raczej nawet mniejszości, ale dodałam to "chyba", żeby przypadkiem nie wykazać się znowu, naiwnym optymizmem.

>Niesprawiedliwie uogólniłaś na podstawie postów facetów, którzy Ci podpadli.
>Czytam wszystkie Twoje posty i myślę, że sprzeczkę z Placownikiem przerysowałaś.

Być może. Jak już tu napisałam w odpowiedzi na pytanie rudymenta, opisałam w tym wątku moje subiektywne odczucia. Tak to po prostu odbieram. W ogóle, dość długo się zastanawiałam, czy to wszystko napisać.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Kowalska (14008 punktów)
   Właśnie odpowiadałam na czyjś post w tym wątku. Chcąc go zatwierdzić dostałam informację, że taki post lub wątek nie istnieją. O co kaman?
Autografka (10638 punktów)
>    Właśnie odpowiadałam na czyjś post w tym wątku. Chcąc go zatwierdzić dostałam informację, że taki post lub wątek nie istnieją. O co kaman?

Nie wiem, to nie ja.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>to nie ja.

Pewnie, że nie ty, to placownik do spółki z Mentrakiem.

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>to nie ja.
>Pewnie, że nie ty, to placownik do spółki z Mentrakiem.

Nie, to ja.
checkmate (1197 punktów)
> Jestem na tym forum od niedawna, bo od lutego tego roku. I w tym krótkim czasie zdążyłam się już
>dowiedzieć, że jako kobieta, z definicji nie powinnam się zajmować polityką, filozofią (to z
>komentarzy do artykułu), powinno się mnie poddać specjalnemu nauczaniu specjalnej matematyki (to
>wszystko z uwagi na, właściwe kobietom, wrodzone intelektualne kalectwo), że jedynym co mnie
>interesuje, jest drenowanie męskich portfeli. Może znalazłabym tu jeszcze więcej tego typu
>stereotypowo skonstruowanych opinii, ale i to mi wystarczy. Dość, że często w męskich wypowiedziach,
>kobiety traktowane są w najlepszym przypadku, z dozą pobłażliwej wyższości.

Nie wiem konkretnie z kim rozmawiałaś i wyciągnęłaś takie wnioski. Poglądy te wskazują na panów nie pierwszej już świeżości zarówno w aspekcie wieku jak i światopoglądu. Istnieje poważne podejrzenie, że głosują na JKM. Mają wszakże prawo mieć takie poglądy na relacje damsko-męskie, ale mam i dobrą wiadomość. Ty nie masz obowiązku przejmować się ich poglądami. Co więcej, nie musisz z nimi rozmawiać jeśli sprawia Ci to przykrość. Ale możesz również zrobić "przyczajkę" i czekać na ich błąd w rozumowaniu. Gdy im to wykażesz, spowodujesz u siebie znaczny wzrost produkcji dopaminy. Nie ma to jak być na naturalnym haju.

> Kim (a raczej czym) jest dla piszących na tym forum panów (nie wszystkich... chyba),
"...a w miejsce chyba/być może - dajemy na pewno."

>kobieta? Z moich obserwacji wynika, że nie jest ona dla nich, kimś (czymś) równym mężczyźnie.
Pewnie, że nie jest. To jest niewłaściwy przymiotnik. Kobieta i mężczyzna są inni. Nie ma potrzeby stawiać ich na jednej płaszczyźnie i wartościować.

>Raczej jest pewnego rodzaju podczłowiekiem, który(.......)szanować podczłowieka?
> Z jednej strony, przykre to wszystko i przyznam, że po przemyśleniu, inaczej mi się teraz z panami
>forumowiczami rozmawia. Z drugiej zaś, świadomość tego, co inni myślą na nasz temat, to jednak cenna
>rzecz.
Wiedza jest zawsze lepsza od niewiedzy.

Z pozdrowieniem - Darek
15-07-2009 21:37 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>> Kim (a raczej czym) jest dla piszących na tym forum panów (nie wszystkich... chyba),
>"...a w miejsce chyba/być może - dajemy na pewno."

   Tak jest. I zaczynamy od Gis
15-07-2009 21:45
 Ocena 13 na 19
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Duszno dziś jakoś cały dzień. Na szczęście wieczorna burza przyniosła ulgę. Ale i tak nie chce mi się dokonywać egzegezy problemu. Kiedy zobaczyłem zajawkę tematu, to od razu pomyślałem: co za xxx napisał "czym"?! A tu taka niespodzianka, kobieta jest autorem tego tytułu.

   "Czym" jest kobieta? Jest tym, kim chce być. Wszystkie ograniczenia ma w sobie i od niej samej zależy, na ile będą ją ograniczać. Na szczęście nie ma jednego modelu "kobiecości". Każda może się realizować na swój sposób i czerpać radość z innych rzeczy. Wiele zależy też od partnera - zły partner tłamsi, a dobry stymuluje do rozwoju, do zdobywania świata, do odnoszenia sukcesów.

   Osobiście lubię kobiety inteligentne i samodzielne, bo tylko takie potrafią stworzyć układ partnerski, czyli nie uznający podporządkowania, dający obu stronom satysfakcję. Bez użycia wibratora, gdyż doświadczeni kochankowie potrafią na kilkadziesiąt sposobów ofiarowywać sobie orgastyczne przyjemności, nawet w trudne dni.

   Radykalny feminizm, w praktyce będący mizoandryzmem, to objaw defektu mentalnego uniemożliwiającego nawiązywanie partnerskich relacji z drugą płcią. Identycznie jest z mizoginizmem. W obu przypadkach nie ma przestrzeni na porozumienie.


Minuśnicy: -183 ironin, -127 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-15]
17-07-2009 19:06 
 Ocena 2 na 2
Itarilde (149 punktów)
>   Radykalny feminizm, w praktyce będący mizoandryzmem, to objaw defektu mentalnego uniemożliwiającego nawiązywanie partnerskich relacji z drugą płcią. Identycznie jest z mizoginizmem. W obu przypadkach nie ma przestrzeni na porozumienie.

Czym jest dla Ciebie radykalny feminizm, czym różni się od nieradykalnego? Pytam z ciekawości.
17-07-2009 19:17 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Czym jest dla Ciebie radykalny feminizm, czym różni się od nieradykalnego? Pytam z ciekawości.
SJP:
radykalny
1. «będący skutkiem zdecydowanych, bezkompromisowych działań»
   Widoczny brak zdolności do kompromisu zamyka przestrzeń do porozumienia.

Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
17-07-2009 20:04 
 Ocena 2 na 2
Itarilde (149 punktów)
>>Czym jest dla Ciebie radykalny feminizm, czym różni się od nieradykalnego? Pytam z ciekawości.
>SJP:
radykalny
>1. «będący skutkiem zdecydowanych, bezkompromisowych działań»
   Widoczny brak zdolności do kompromisu zamyka przestrzeń do porozumienia.

W porządku. Nie ciekawiła mnie definicja słownikowa, tylko to, co Ty konkretnie rozumiesz pod tym pojęciem. Np. czy domaganie się prawa do aborcji na życzenie jest dla Ciebie radykalne? Czy niezdolność do kompromisu jest dla Ciebie objawem radykalizmu, gdy feministki domagają się zmiany prawa, które nie zezwala na eksmisję męża alkoholika, znęcającego się nad rodziną?
17-07-2009 20:38 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>czy domaganie się prawa do aborcji na życzenie jest dla Ciebie radykalne?
   Jest radykalne, bowiem w 98% przypadków traktowane jest jako bezmyślna forma późnej antykoncepcji. Był o tym bardzo duży wątek.

>Czy niezdolność do kompromisu jest dla Ciebie objawem radykalizmu
   Jak najbardziej.

>gdy feministki domagają się zmiany prawa, które nie zezwala na eksmisję męża alkoholika, znęcającego się nad rodziną
   Nie ma takiego prawa, jest tylko feministyczna mantra.


Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
18-07-2009 14:18 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>Jest radykalne, bowiem w 98% przypadków traktowane jest jako bezmyślna forma późnej antykoncepcji. Był o tym bardzo duży wątek.
A to wolny obywatel nie może robić rzeczy głupich i szkodliwych? Był taki wątek o paleniu...

>>Czy niezdolność do kompromisu jest dla Ciebie objawem radykalizmu
>   Jak najbardziej.
Ale radykalizm może być słuszny. (Co nie znaczy skuteczny)

>>gdy feministki domagają się zmiany prawa, które nie zezwala na eksmisję męża alkoholika, znęcającego się nad rodziną
>   Nie ma takiego prawa, jest tylko feministyczna mantra.
O ile wiem jest prawo zabraniające eksmitowania kogokolwiek jeśli nie ma dla niego mieszkania zastępczego. Więc w praktyce to uciekająca przed sadystą kobieta z dziećmi ląduje na bruku... Jak rozwiązałbyś ten problem bez zmiany prawa?
18-07-2009 18:08 
 0 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ale radykalizm może być słuszny
   Owszem, w tępieniu pcheł.

>O ile wiem jest prawo zabraniające eksmitowania kogokolwiek jeśli nie ma dla niego mieszkania zastępczego
   Czas zacząć budować te "lokale zastępcze". Może w końcu cwaniacy zaczną płacić czynsz.


Minuśnicy: -203 ironin, -137 poziomczyński, -46 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda [2009-07-18]
18-07-2009 14:11 
 Ocena 5 na 7
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Czym jest dla Ciebie radykalny feminizm, czym różni się od nieradykalnego? Pytam z ciekawości.
>SJP:
radykalny
>1. «będący skutkiem zdecydowanych, bezkompromisowych działań»
   Widoczny brak zdolności do kompromisu zamyka przestrzeń do porozumienia.


O, jesteś więc radykalnym homofobem i seksistą.
23-07-2009 18:53 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>   Radykalny feminizm, w praktyce będący mizoandryzmem, to objaw defektu mentalnego uniemożliwiającego nawiązywanie partnerskich relacji z drugą płcią. Identycznie jest z mizoginizmem. W obu przypadkach nie ma przestrzeni na porozumienie.
>Czym jest dla Ciebie radykalny feminizm, czym różni się od nieradykalnego? Pytam z ciekawości.
Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak radykalny feminizm. Jest natomiast feminizm źle pojęty. Niestety, wydaje mi się, że większość społeczeństwa nic z tego nie rozumie.
18-07-2009 14:08 
 Ocena 4 na 8
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>   Osobiście lubię kobiety inteligentne i samodzielne, bo tylko takie potrafią stworzyć układ partnerski, czyli nie uznający podporządkowania, dający obu stronom satysfakcję. Bez użycia wibratora, gdyż doświadczeni kochankowie potrafią na kilkadziesiąt sposobów ofiarowywać sobie orgastyczne przyjemności, nawet w trudne dni.



Hahahah, to już nie tylko zagrażają ci geje, feministki, księża ale także i wibratory! HEHhehe

Już widzę temat twojego kolejnego twojego wątku "Ofensywa wibratorów na strategiczne pozycje samców".
barycki
>Osobiście lubię kobiety inteligentne i samodzielne, bo tylko takie potrafią stworzyć układ partnerski, czyli nie uznający podporządkowania, dający obu stronom satysfakcję. Bez użycia wibratora,

Trzask prask i Zawecki zrobił to, co nie udało się, ani poetom, ani filozofom, stworzył definicję kobiety, a do tego jeszcze inteligentnej i samodzielnej, bez wibratora. Partnerstwo, wspaniała rzecz, ileż to pieniędzy się zaoszczędzi na wibratorach. I byłoby tak cudnie gdyby nie pojawiło się to przeklęte, ale, ale właśnie się uparcie pojawia, te partnerskie cholery nie chcą robić prania, ot tak po prostu, wibrator im nie potrzebny, a prać cholery nie chcą. Na szczęście, powtarzam, na szczęście żyjemy w czasach tak rozwiniętych technologii, że już lada moment pojawią się w marketach pralki powleczone silikonem w kształtach, na początek, Cichopek i Kożuchowskiej, a następnie, jak kto sobie zachce. Taka pralka to dopiero jest partner, nie tylko zastąpi wibrator, ale i na bank napadnie, żeby gotówką uradować partnera, no i przede wszystkim będzie prała.

Precz z babami, niech żyją pralki, oczywiście nieużywające wibratora.

Adam Barycki
23-07-2009 11:41 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>(...)Na szczęście, powtarzam, na szczęście żyjemy w czasach tak rozwiniętych technologii, że już lada moment pojawią się w marketach pralki powleczone silikonem w kształtach, na początek, Cichopek i Kożuchowskiej, a następnie, jak kto sobie zachce. Taka pralka to dopiero jest partner, nie tylko zastąpi wibrator, ale i na bank napadnie, żeby gotówką uradować partnera, no i przede wszystkim będzie prała.
>Precz z babami, niech żyją pralki, oczywiście nieużywające wibratora.
>Adam Barycki
>
Zeby sie tylko technologia nie wymknela spod kontroli, jak to ma we zwyczaju !
"Bodajże pierwszy Nuddlegg wprowadził na rynek pralki tak zautomatyzowane, że same oddzielały bieliznę białą od kolorowej, po wypraniu zaś i wyżęciu prasowały ją, cerowały, obrębiały i oznaczały pięknie haftowanymi monogramami właściciela, a na ręcznikach wyszywały dydaktyczne, krzepiące sentencje, w rodzaju: "Kto rano wstaje, temu robot daje" itp. Snodgrass zareagował na to rzuceniem w sieć handlową pralek, które same układały czterowiersze do wyszywania, w zależności od kulturalnego poziomu i wymagań estetycznych klienta. Następny model pralki Nuddlegga wyszywał już sonety; Snodgrass odpowiedział pralkami podtrzymującymi konwersację w łonie rodziny podczas przerw programu telewizyjnego. Nuddlegg próbował zrazu tę licytację storpedować - wszyscy pamiętają niechybnie jego całostronicowe wkładki do gazet z obrazem wykrzywionej szyderczo, wyłupiastookiej pralki i słowami: "Czy chcesz, żeby Twoja pralka była inteligentniejsza od Ciebie?! Na pewno NIE!!!" Snodgrass jednak, całkowicie ignorując tę próbę odwołania się do niższych instynktów publiczności, w następnym kwartale przedstawił pralkę, która piorąc, wyżymając, mydląc, szorując, płucząc, prasując, cerując, robiąc na drutach i rozmawiając, podczas tego wszystkiego odrabiała za dzieci zadania szkolne, udzielała horoskopów ekonomicznych głowie rodziny oraz samoczynnie przeprowadzała freudowską analizę snów, likwidując na poczekaniu kompleksy z gerontofagią i patricidium włącznie. Wtedy Nuddlegg, załamawszy się, rzucił na rynek Superbarda, pralkę-wierszokletnicę, obdarzoną pięknym altem, która recytowała, śpiewała kołysanki, wysadzała niemowlęta, zamiawiała kurzajki i prawiła paniom wyszukane komplementy. Snodgrass odparował to posunięcie pralką-wykładowcą pod hasłem: "Twoja pralka zrobi z Ciebie Einsteina!!!" - wbrew jednak oczekiwaniom model ten szedł bardzo słabo, obroty spadły do końca kwartału o 35%, a więc gdy wywiad ekonomiczny doniósł, że Nuddlegg przygotowuje pralkę tańczącą, Snodgrass zdecydował się, w obliczu grożącej katastrofy, na posunięcie całkowicie rewolucyjne. Zakupiwszy za sumę 350 000 dolarów odpowiednie prawa i zezwolenia osób zainteresowanych, skonstruował pralkę dla kawalerów, obdarzoną kształtami znanej sexbomby, Mayne Jansfieid, w kolorze platynowym, i drugą, według Phiriey McPhaine, czarną. Natychmiast obroty podskoczyły o 87%. Zrazu przeciwnik jego wystosował apele do Kongresu, do opinii publicznej, Ligi Cór Rewolucji, jak również Ligi Dziewic i Matron, że jednak Snodgrass wprowadzał bez przerwy do sklepów pralki obojga płci, coraz piękniejsze i bardziej pociągające - Nuddlegg skapitulował i wprowadził pralki na zamówienia indywidualne, nadając im wybraną przez klientów postać, koloryt, tuszę i podobieństwo według załączonej przy zamówieniu fotografii. Podczas gdy dwaj potentaci przemysłu pralniczego walczyli tak ze sobą, nie przebierając w środkach, produkty ich jęły przejawiać nieoczekiwane i szkodliwe zgoła tendencje. Pralki-mamki nie były jeszcze największym złem, ale pralki, na które rujnowała się złota młodzież, które kusiły do grzechu, znieprawiały, uczyły dziatwę brzydkich wyrazów, stały się już problemem wychowawczym; cóż dopiero mówić o pralkach, z którymi można było zdradzić żonę lub męża! Daremnie pozostali jeszcze na rynku wytwórcy środków i urządzeń piorących przedkładali w ogłoszeniach publiczności, że pralka - Mayne czy Phirley - stanowi nadużycie wysokich haseł prania zautomatyzowanego, które miało wszak skonsolidować i podeprzeć nurt życia rodzinnego, ponieważ może ona pomieścić w sobie nie więcej niż tuzin chusteczek do nosa lub jedną powłoczkę, gdyż całą resztę jej wnętrza wypełnia maszyneria z praniem nic nie mająca wspólnego, raczej wprost przeciwnie. Te wezwania nie odniosły najmniejszego rezultatu. Narastający lawinowo kult pięknych pralek odtrącił nawet znaczną część społeczeństwa od telewizorów. Ale to był tylko początek." !

Do jakich rozmiarow urosla Tragedia Pralnicza, mozna sie dowiedziec od Lema ("Dzienniki gwiazdowe", cz.2. rozdz. V "Tragedia pralnicza", ku przestrodze )
placownik (17853 punktów)

>powinno się mnie poddać specjalnemu nauczaniu specjalnej matematyki (to
>wszystko z uwagi na, właściwe kobietom, wrodzone intelektualne kalectwo)

   Litości! To, że zapewne koślawo, starałem się podzielić moim przypuszczeniem co do celowości uwzględniania w nauczaniu matematyki wrodzonych różnic pomiędzy dziewczętami a chłopcami, w niczym nie usprawiedliwia takiej interpretacji mojej pisaniny.

   Opowieści, że te różnice wynikają głównie ze zniechęcania dziewczątek do zabaw samochodzikami i innych, temu podobnych niecnych męskich działań, można, a nawet należy, między bajki włożyć. Ta "teoria" nie tłumaczy na przykład dlaczego dziewczęta znacznie wcześniej od chłopców nabywają umiejętność zwaną sprawnością rachunkową, czyli dodają, odejmują, mnożą i dzielą znacznie lepiej od chłopców w ich wieku. Słyszałaś coś o tym?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
15-07-2009 22:25 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>   Litości! To, że zapewne koślawo, starałem się podzielić moim przypuszczeniem co do celowości uwzględniania w nauczaniu matematyki wrodzonych różnic pomiędzy dziewczętami a chłopcami, w niczym nie usprawiedliwia takiej interpretacji mojej pisaniny.

Może koślawo się podzieliłeś, może ja to koślawo zrozumiałam. A najprawdopodobniej, owa koślawość, dotknęła nas oboje. Fakt, że trochę przekoloryzowałam.

edit: Chociaż do dość autorytatywnego tonu Twoich wypowiedzi, nie za bardzo pasuje określenie:

Cytat:
starałem się podzielić moim przypuszczeniem


>   Opowieści, że te różnice wynikają głównie ze zniechęcania dziewczątek do zabaw samochodzikami i innych, temu podobnych niecnych męskich działań, można, a nawet należy, między bajki włożyć. Ta "teoria" nie tłumaczy na przykład dlaczego dziewczęta znacznie wcześniej od chłopców nabywają umiejętność zwaną sprawnością rachunkową, czyli dodają, odejmują, mnożą i dzielą znacznie lepiej od chłopców w ich wieku. Słyszałaś coś o tym?

Nie o to mi chodzi. To statystyka, a żeby osiągnąć sukces w nauczaniu (moim zdaniem), nie należy traktować poszczególnych dzieci w grupie, równo wg średniej dla tej grupy wyliczonej, czyli - "dziewczynki na prawą stronę sali, chłopcy na lewą".
Po lewej stronie też mogłyby znaleźć się dziewczynki, a po prawej chłopcy. A Ty stwierdziłeś, że to dziewczynki należy uczyć inaczej.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 07:45 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>   Litości!

Żadnej litości dla samców.

Kryj się, będą strzelać

Pozdrawiam.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>- feministki (to kobieta, która ośmieliła się nie zgodzić z opiniami panów na jej temat) - wtedy
>poleca się jej zakupić wibrator,

Jeżeli odnosi się to tego co ja napisałem, o wyższości wibratora, nad usługami mężczyzn, to ten tekst nie jest mój. Wypowiedziała go pewna starsza Pani, lat 75, ciotka moich koleżanek, która przypadkiem usłyszał rozmowę na ten temat. Jej siostrzenice twierdziły, że lepszy jest facet.

Pozdrawiam

Umierałem ze śmiechu przez dwa dni.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Będąc feministą poczułem się dotknięty Twoim uogólnieniem.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
15-07-2009 22:41 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Będąc feministą poczułem się dotknięty Twoim uogólnieniem.

Nie miałam na myśli wszystkich i jak widać nie wyartykułowałam tego dość wyraźnie, skoro już druga osoba zwraca na to uwagę. Przykro mi, że Cię tym uraziłam.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Smith (10069 punktów)
> Z jednej strony, przykre to wszystko i przyznam, że po przemyśleniu, inaczej mi się teraz z panami forumowiczami rozmawia. Z drugiej zaś, świadomość tego, co inni myślą na nasz temat, to jednak cenna
>rzecz.
Czy aż tak przykre, że sprowadziłaś siebie do przedmiotu pytając czym jest kobieta?
Zastanawiałem się długo czy zajrzeć do wątku o takim tytule a że mam nie najlepszy dzień to się skusiłem w nadziei na jakieś szowinistyczne albo feministyczne teksty na których mógłbym sobie wyładować moją złość na siebie, z powodu że się podjąłem pomalowania okien w dodatku mojej mamy.
I aż se krzyknę słowami wieszcza:
"Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!
Postaci twojej zazdroszczą anieli,"
"Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił."
I przestrzegę, żeby Ci nie przyszło poważnie do głowy kobiecości swej ludzkiej tracić.
I przypomnę, że kobieta to istota ludzka. Zmienna i tajemnicza ale w tym też tkwi jej urok.
I nie trać jej na rzecz zostania feministką gdyż to taka istota, która nie może być sobą bo jest kobietą
Jest Paryż jest i Chamburk. W Paryżu mieszkają też chamy i burki a i w Chamburku pewnie jacyś myślący z obyciem i ogładą się znajdą.
I powiem, że nie warto się zbytnio przejmować tym co ludzie sobie myślą bo to ich myśli i ich problem.
Ważne, żebyś Ty wiedziała jaka jesteś i była sobą a to że inaczej się z panami forumowiczami rozmawia to kwestia doświadczenia, które zdobyłaś i już lepiej wiesz jak z którymi panami rozmawiać.
Całuję rączki.
Znowu to wolne myślenie. Ich myśli ale często nie tak do końca ponieważ ludzie skłonność taką mają, że czasami cudze przyjmują jako własne. Jedni po zastanowieniu się a inni nie bo jak np. Jasiu albo Einstein powiedział to musi być dobrze ale to i tak ich problem.
I znowu. Nikt nie odpisuje to sobie dopiszę skoro już wymyśliłem.
Celtyk (3337 punktów)
> Jestem na tym forum od niedawna, bo od lutego tego roku. I w tym krótkim czasie zdążyłam się już
>dowiedzieć, że jako kobieta, z definicji nie powinnam się zajmować polityką, filozofią (to z
>komentarzy do artykułu), powinno się mnie poddać specjalnemu nauczaniu specjalnej matematyki (to
>wszystko z uwagi na, właściwe kobietom, wrodzone intelektualne kalectwo), że jedynym co mnie
>interesuje, jest drenowanie męskich portfeli.
   Jako osobnik płci przeciwnej poczułem się do obowiązku napisani kilku słów
1. Co do "definicji" to mają to do siebie, że w jakimś stopniu uogólniają opisywane zjawisko/osobę.
2. Jestem w stanie zarzucić kobietom taką samą nieobiektywność oceny facetów tylko w innym wycinku życia: Ne potrafimy gotować, szyć, prać, opiekować się dziećmi, posprzątać w domu itd. (jest to uogólnienie co prawda nie przeczytałem go na tym forum, ale w życiu społecznym jak najbardziej takie oceny wygłaszane pod adresem mężczyzn mają się dobrze).
>Może znalazłabym tu jeszcze więcej tego typu stereotypowo skonstruowanych opinii, ale i to mi wystarczy.
Można się "licytować", ale uważam, że lepszym rozwiązaniem jest wzajemne poszanowanie tu na forum w dyskusji jak i w życiu codziennym. Każdy z nas jest inny tak mężczyźni jak i kobiety tak tu na forum jak i w społeczeństwie.
>Dość, że często w męskich wypowiedziach, kobiety traktowane są w najlepszym przypadku, z dozą pobłażliwej wyższości.
Niestety, ale taka jest rzeczywistość i temu z przykrością dla mnie jako faceta nie zaprzeczę, bo tu masz rację.
> Kim (a raczej czym) jest dla piszących na tym forum panów (nie wszystkich... chyba), kobieta?
Jeśli o mnie chodzi to Kim.
>Z moich obserwacji wynika, że nie jest ona dla nich, kimś (czymś) równym mężczyźnie.
Tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Poszczególne jednostki mają indywidualny zestaw zalet i wad. I dopiero w zestawieniu dwóch osób można obiektywnie ocenić kto w czym lepszy. Natomiast reszta wypowiedzi jest wyłącznie tworzeniem kolejnych stereotypów tak o kobietach jak i mężczyznach.
Pominę fakt, że fizycznie kobieta i mężczyzna się różni i trudno jest to zmienić nawet przeprowadzając wiele operacji.
>Raczej jest pewnego rodzaju podczłowiekiem, który (zdaniem panów) może występować w jednej z dwu postaci:
Ciekawe spostrzeżenie... choć myślę, że nie wszyscy z nim się zgodzą.
>- feministki (to kobieta, która ośmieliła się nie zgodzić z opiniami panów na jej temat) - wtedy poleca się jej zakupić wibrator,
Pojęcie "feministki" jest rozumiane różnie przez różnych mężczyzn. W Wikipedi na temat słowa "feminizm" jak i o jego odmianach jest sporo napisane.
>- kobiety "prawdziwej" (tej, która nie protestuje i/lub udaje, że nie przeszkadza jej kreowany przez mężczyzn, taki a nie inny wizerunek kobiet) - dla takiej kobiety, panowie deklarują szacunek.
Raczej powinno być kobiety uległej, pozbawionej własnego zdania bądź ukrywającej własne zdanie (ale to moja ocena). W obu wypadkach takie jednostki nie przyczyniają się poprawy ogólnej oceny kobiet.
>W mojej opinii, jest to jednak tylko podszyty grubą warstwą źle skrywanej pogardy, "szacuneczek".
O ile w ogóle pogardę można potraktować jako jakąkolwiek formę szacunku
>Z drugiej zaś, świadomość tego, co inni myślą na nasz temat, to jednak cenna rzecz.
"Nosimy w sobie niezmiennie te same wyobrażenia, jakie ludzie od zawsze nosili. Mimo, że świat się zmienia. Mimo, że my jesteśmy wciąż inni. Czy może tylko udajemy innych, żeby sprostać światu. Ale w naszych najskrytszych tęsknotach wszyscy jesteśmy wciąż tacy sami, a tylko ukrywamy to przed sobą, przed światem." - Wiesław Myśliwski
Pozdrawiam

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Zajmować to się możesz wszystkim co chcesz. Ale twierdzenie, że kobieta jest równa mężczyźnie to nadużycie. Bo nie jest. Mężczyźni są generalnie wyżsi, silniejsi, wytrzymalsi, mają lepsze wyniki prawie w każdej dziedzinie, nawet w łyżwiarstwie figurowym są lepsi od kobiet .

Ale jestem skłonny przyznać rację feministkom, że Kopernik też była kobietą. I postuluję, że powinny kobiety mieć zrównane prawa z mężczyznami. Powinny w sporcie rywalizować z mężczyznami. Już wyobrażam sobie np rywalizację z mężczyznami w Wimbledonie udowadniającą równość z mężczyznami.

Kiedyś ćwiczyłem karate i miałem przyjemność sparingów z paniami. Generalnie starałem się unikać walki coby nie trafić niechcący w wiadome rejony i głównie przyjmowałem ciosy, które wywoływały u mnie jedynie uśmiech . Jeśli miałbym na równi traktować kobiety i mężczyzn no cóż, obawiam się, że byłoby na treningach dużo płaczu .

I tu nie chodzi, że traktowanie nie na równi to traktowanie gorsze tylko inne.
16-07-2009 08:12 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>I tu nie chodzi, że traktowanie nie na równi to traktowanie gorsze tylko inne.

Mogą jednak być mechanikami siłowni okrętowej. Remont agregatów prądotwórczych w tropiku. W maszynowni 50 stopni C, wilgotność 100%. Wszystkie prace wykonywane ręcznie. Podstawowe narzędzie 10 kg klucz i dwumetrowa przedłużka. Pot nie tylko spływa po ciele, ale tryska z czoła. Zbiera się w butach i chlupie. Tak po dwanaście godzin dziennie. Można wytrzymać w tych warunkach dwadzieścia minut, może trzydzieści, potem siedem pięter schodniami w górę, na pokład główny. Jak wspinaczka wysokogórska. Tam tylko trzydzieści stopni, luksus. Dwie butelki wody mineralnej i na dół, do piekła. Ale nie to jest najgorsze. Gorszy jest smród. Trzeba nim oddychać. Przesiąka całe ciało. Pojawiają się, na wiecznie wilgotnej skórze, egzemy i grzybice. Brud i smary wrzynają się wszędzie. Prysznic mało daje. Dopiero po rejsie można to usunąć, piorąc ręcznie koszule w silnych detergentach. Smród ciała utrzymuje się dłużej. Niczym nie da się zabić. Gdzie się nie wejdzie, każdy mówi " coś tu śmierdzi, gorze niż w warsztacie samochodowym".
Są jednak kobiety, które smród okrętowej zenzy kojarzą z pełnym poświęcenia mężczyzną, przestaje im przeszkadzać.
Polecam takie doświadczenie kobietom. Mało który mężczyzna podejmie się takiej pracy. Trzeba mieć żelazną kondycję i być młodym. Czterdziestolatkowie, którzy przepracowali w tych warunkach kilkanaście lat, już są za starzy.
No to zakładać feministki brygadę remontową i do dzieła.

P.S> Znam kobiety, oficerów pokładowych. Nigdy nie spotkałem mechanika kobiety. Feministki, co jest? Pewnie dyskryminacja?
17-07-2009 16:23 
 Ocena 10 na 10
awitu (7627 punktów)

>P.S> Znam kobiety, oficerów pokładowych. Nigdy nie spotkałem mechanika kobiety. Feministki, co jest? Pewnie dyskryminacja?

Zapomniałeś o jednym na znane mi wydziały ESO (Eksploatacja Siłowni Okrętowych) przyjmowani są jedynie mężczyźni. Więc trochę trudno ukończyć ten wydział kobietom.

Kobiety mogą ukończyć Diagnostykę i Remonty Maszyn i Urządzeń Okrętowych, ale po ukończeniu tego wydziału ani mechanikami, ani Chief Engineer'ami na okrętach nie zostaną.

"Colorless green ideas sleep furiously"
17-07-2009 17:31 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>P.S> Znam kobiety, oficerów pokładowych. Nigdy nie spotkałem mechanika kobiety. Feministki, co jest? Pewnie dyskryminacja?
>Zapomniałeś o jednym na znane mi wydziały ESO (Eksploatacja Siłowni Okrętowych) przyjmowani są jedynie mężczyźni. Więc trochę trudno ukończyć ten wydział kobietom.

Awitu, a ja już Ciebie opłakałem wielkimi łzami,, a Ty jesteś cała i do tego żywa. Żywa, bo nikt Ciebie na wydział ESO nie dopuścił. Jakby spróbował, to sam bym mu łeb urwał. Znaczyłoby to, że ktoś taki kobiet nienawidzi. Dla kilku Pań, tu piszących, otworzyłbym wrota wydziału sam.

>Kobiety mogą ukończyć Diagnostykę i Remonty Maszyn i Urządzeń Okrętowych, ale po ukończeniu tego wydziału ani mechanikami, ani Chief Engineer'ami na okrętach nie zostaną.

Padłyby nim by do IV oficera doszły. Chyba nie powiesz, że to dyskryminacja?

Serdeczności przesyłam.
17-07-2009 18:31 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)
>Awitu, a ja już Ciebie opłakałem wielkimi łzami,, a Ty jesteś cała i do tego żywa. Żywa, bo nikt Ciebie na wydział ESO nie dopuścił. Jakby spróbował, to sam bym mu łeb urwał. Znaczyłoby to, że ktoś taki kobiet nienawidzi. Dla kilku Pań, tu piszących, otworzyłbym wrota wydziału sam.

No tak, czyli zakaz dostępu do wiedzy ma być wyrazem braku nienawiści?

>Padłyby nim by do IV oficera doszły. Chyba nie powiesz, że to dyskryminacja?

Nie bądź taki pewien. Tak mówiono też kiedyś ogólnie o wojsku i nie przyjmowano kobiet, a teraz nawet gdzieniegdzie do pancernych mamy dostęp.

Tak też mówili kierowcy Liebherrów T 282B o kobietach, a jednak pewna kobitka pokazała, że radzi sobie z tą zabaweczką nie gorzej od mężczyzn.

Pamiętaj że duże silniki to nie tylko okręty Znam kilka kobiet pracujących przy silnikach samolotowych, wiem że to drobinki przy niektórych dieslach montowanych na tankowcach, ale wiedza wymagana do obsługi jest podobna.

Rozumiem jednak że chodzi Ci o warunki pracy - tu posłużę się historią. Zawsze próbujecie panowie pokazać kobietom, że przegrywamy z wami bo jesteśmy słabsze fizycznie, tyle że tych stanowisk gdzie ta siła jest potrzebna z roku na rok ubywa.

Kobiety są wytrzymałe, pracowały na przełomie wieku w kopalniach, szwalniach i fabrykach gdzie warunki pracy wcale nie były lżejsze niż maszynownia okrętu. Przypomnę też czasy wojny, gdy kobiety przejęły stanowiska uznawane powszechnie za męskie, między innymi przez to że wymagały siły i wytrzymałości np: fabryki sprzętu wojskowego.

Praca wymagająca siły i wytrzymałości nie jest dla każdego. Nie każdy mężczyzna sobie z nią poradzi, tak samo jak nie każda kobieta, ale są takie jednostki które sobie z tym radzą. Tak jak nie każdy może być profesorem fizyki jądrowej, tak nie każdy może być mechanikiem okrętowym.

Skoro wyznacznikiem nadawania się na mechanika jest siła i wytrzymałość, to może przy naborze zacząć testować te cechy, a nie cechy płciowe? Nie wiem ile kobiet zechce wykonywać taką pracę, ale jak pokazuje nam historia zawsze się jakieś znajdą i będą miały dość uporu siły i determinacji by jej sprostać.

A na razie apelujesz do kobiet, by wykonywały zawód, którego wykonywać nie mogą bo droga do niego jest zamknięta przez wymóg płci, a nie cech niezbędnych do jego wykonywania.

"Colorless green ideas sleep furiously"
17-07-2009 19:03 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Awitu, a ja już Ciebie opłakałem wielkimi łzami,, a Ty jesteś cała i do tego żywa. Żywa, bo nikt Ciebie na wydział ESO nie dopuścił. Jakby spróbował, to sam bym mu łeb urwał. Znaczyłoby to, że ktoś taki kobiet nienawidzi. Dla kilku Pań, tu piszących, otworzyłbym wrota wydziału sam.
>No tak, czyli zakaz dostępu do wiedzy ma być wyrazem braku nienawiści?
>>Padłyby nim by do IV oficera doszły. Chyba nie powiesz, że to dyskryminacja?

Litości Et tu awitu contra me ?
>Rozumiem jednak że chodzi Ci o warunki pracy - tu posłużę się historią. Zawsze próbujecie panowie pokazać kobietom, że przegrywamy z wami bo jesteśmy słabsze fizycznie, tyle że tych stanowisk gdzie ta siła jest potrzebna z roku na rok ubywa.
>Praca wymagająca siły i wytrzymałości nie jest dla każdego. Nie każdy mężczyzna sobie z nią poradzi, tak samo jak nie każda kobieta, ale są takie jednostki które sobie z tym radzą. Tak jak nie każdy może być profesorem fizyki jądrowej, tak nie każdy może być mechanikiem okrętowym.
>Skoro wyznacznikiem nadawania się na mechanika jest siła i wytrzymałość, to może przy naborze zacząć testować te cechy, a nie cechy płciowe? Nie wiem ile kobiet zechce wykonywać taką pracę, ale jak pokazuje nam historia zawsze się jakieś znajdą i będą miały dość uporu siły i determinacji by jej sprostać.
>A na razie apelujesz do kobiet, by wykonywały zawód, którego wykonywać nie mogą bo droga do niego jest zamknięta przez wymóg płci, a nie cech niezbędnych do jego wykonywania.

Dobrze rozumiesz. Nie ma miejsca dla kobiet we wszystkich zawodach, tak jak nie ma i nie będzie wspólnych MŚ Piłki Nożnej, i turniejów tenisowych, wspólnych mistrzostw świata w szachach i brydżu.

Pozdrawiam nieco ozięble.
17-07-2009 19:16 
 Ocena 9 na 9
awitu (7627 punktów)

>Litości Et tu awitu contra me ?

Skoro piszesz głupoty to niestety. Ja nie dyskryminuję. Co ja na to mogę poradzić?

>Dobrze rozumiesz. Nie ma miejsca dla kobiet we wszystkich zawodach, tak jak nie ma i nie będzie wspólnych MŚ Piłki Nożnej, i turniejów tenisowych, wspólnych mistrzostw świata w szachach i brydżu.

Nie ma miejsca, ale to nie ze względu na cechy niezbędne do wykonywania danych czynności, ale na ustalenia. Skoro nie dopuszcza się kogoś do zawodu to nie można stwierdzić, że będzie on go dobrze wykonywał. Nie może też stanowić przykładu że dany człowiek się do niego nie nadaje.

A co do MŚ Piłki Nożnej i innych sportów, widzisz jakieś przeciwności, by były koedukacyjne? Ja nie. Jeśli ktoś mnie pokona bo jest lepszy, to uznaje jego zwycięstwo bez względu na płeć. Zawsze może się okazać, że koedukacyjne współzawodnictwo, na identycznych warunkach oszlifuje więcej takich talentów jak Polgár.

>Pozdrawiam nieco ozięble.

W czasie takich upałów to czysta przyjemność


"Colorless green ideas sleep furiously"
17-07-2009 19:55 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Litości Et tu awitu contra me ?

>Skoro piszesz głupoty to niestety.

To typowe ad personam.

Ja nie dyskryminuję. Co ja na to mogę poradzić?

Ja tez nie.

>>Dobrze rozumiesz. Nie ma miejsca dla kobiet we wszystkich zawodach, tak jak nie ma i nie będzie wspólnych MŚ Piłki Nożnej, i turniejów tenisowych, wspólnych mistrzostw świata w szachach i brydżu.
>Nie ma miejsca, ale to nie ze względu na cechy niezbędne do wykonywania danych czynności, ale na ustalenia. Skoro nie dopuszcza się kogoś do zawodu to nie można stwierdzić, że będzie on go dobrze wykonywał. Nie może też stanowić przykładu że dany człowiek się do niego nie nadaje.

Napisałem, ze dla forumowych feministek otworzyłbym bramy wszystkich uczelni, dla Ciebie też. Czy to już jest należycie wystarczające? Może jeszcze coś?

>A co do MŚ Piłki Nożnej i innych sportów, widzisz jakieś przeciwności, by były koedukacyjne? Ja nie. Jeśli ktoś mnie pokona bo jest lepszy, to uznaje jego zwycięstwo bez względu na płeć. Zawsze może się okazać, że koedukacyjne współzawodnictwo, na identycznych warunkach oszlifuje więcej takich talentów jak Polgár.

Widzę przeciwności, tak jak kobiety, które te sporty uprawiają. Nie naraziłyby się na śmieszność.
Zastanawia mnie, czy wiesz o czym piszesz, czy to feministyczny fanatyzm?

Polgár
W październiku tego roku stanęła przed kolejną szansą spełnienia swojego największego szachowego marzenia (zdobycia tytułu mistrza świata mężczyzn) i wystartowała w turnieju o mistrzostwo świata w San Luis. Niestety, występ okazał się nieudany i Judit zajęła w turnieju ostatnie, VIII miejsce[5]. W roku 2006 odniosła duży sukces, zajmując I miejsce (wraz z Szachrijarem Mamediarowem, a przed Weselinem Topałowem oraz Iwanem Sokołowem) w bardzo silnie obsadzonym turnieju w Hoogeveen[6]. W 2007 wystąpiła w rozegranych w Eliście meczach pretendentów[7], ale w I rundzie przegrała z Jewgienijem Bariejewem i nie wywalczyła awansu do turnieju o mistrzostwo świata w Meksyku.

Nie zaprzeczam wielkości umysłu, ale czy już zrozumiałaś o czym mówię?

>>Pozdrawiam nieco ozięble.
>W czasie takich upałów to czysta przyjemność

Miło mi, że mogłem Ci tej przyjemności dostarczyć.
17-07-2009 20:50 
 Ocena 11 na 11
awitu (7627 punktów)
>To typowe ad personam.

Pewnie że typowe ad personam. Ja tu sobie rozmawiam z Tobą, a nie prowadzę naukowe spory. Dlatego traktuję Cię jak osobę, a nie jako przeciwnika w dyskusji.

>Napisałem, ze dla forumowych feministek otworzyłbym bramy wszystkich uczelni, dla Ciebie też. Czy to już jest należycie wystarczające? Może jeszcze coś?

hahaha, jesteś jak zwykle szarmancki, tylko zdecydowania ciut mało, przed chwilą cieszyłeś się, że owe drzwi są przede mną zamknięte.

>Widzę przeciwności, tak jak kobiety, które te sporty uprawiają. Nie naraziłyby się na śmieszność.

A na czym ma ta śmieszność polegać? Że ktoś lepszy je pokona? Czy mężczyźni, którzy mogą zostać pokonani przez innych mężczyzn też narażają się na śmieszność?

>Nie zaprzeczam wielkości umysłu, ale czy już zrozumiałaś o czym mówię?
>Zastanawia mnie, czy wiesz o czym piszesz, czy to feministyczny fanatyzm?

Ależ ja rozumiem cały czas o czym piszesz. Ty uważasz, że trzeba izolować kobiety dla "ich dobra", by nie wykonywały ciężkiej pracy, by się nie ośmieszyły uczciwie przegrywając z kimś lepszym, itd.

Tak samo robi się z dziećmi, chroni się je dla "ich dobra". I o ile w stosunku do dzieci to rozumiem, bo nie posiadają pełni wiedzy i nie są w stanie podejmować dojrzałych decyzji, to w stosunku do kobiet jest to oznaką umniejszania ich umiejętności podejmowania decyzji.

Chroni się słabszych i Ty uważasz, że kobiety wymagają tej ochrony, ja uważam że wymagają takiej samej ochrony jak mężczyźni. Te same prawa, te same wymagania, żadnych parytetów itd. Skoro ktoś się na coś decyduje to niech to robi, nie licząc na ułatwienia, tylko ze względu na płeć. Ja w moim zawodzie nie mam ułatwień "firma kobieca". Rozumiem ułatwienia ze względu na szczególne okoliczności, choroba, niepełnosprawność itd, ale nie płeć.

Skoro uznajesz moje poglądy za feministyczny fanatyzm, to cóż ja mam poradzić na to? Już kiedyś napisałam na tym forum - jeśli komuś zależy, by nazywać mnie feministką to niech nazywa. Etykietki, szufladki, skoro komuś potrzebne to niech porządkuje w ten sposób sobie świat. Ja przedstawiam tylko moje myśli, od zawsze jestem antyzrzeszeniowa, antystowarzyszeniowa.

Czasami mam wrażenie, że ludzie się gubią, za bardzo zwracają uwagę na płeć, zapominając, że jesteśmy ludźmi, boimy się że nie podkreślając społecznie, kulturowo, czy choćby przez ubiór swojej płci, tę płeć zatracimy. Moim zdaniem właśnie przez to nieustanne zewnętrzne podkreślanie, grupowanie, izolowanie męskich - żeńskich rzeczy, strojów, zachowań, myśli tracimy swoją kobiecość i męskość zastępując ją obrzędami, rytuałami, prawami.

Tyle że ja wiem, że nawet pracując przy tokarce, rąbiąc drzewa na opał czy prowadząc ciężarówkę nie tracę swojej kobiecości, a mężczyzna nie musi mnie chronić bym uważała go za męskiego, wolę np by umiał się zachwycić ulotnością sakury.

>Miło mi, że mogłem Ci tej przyjemności dostarczyć.
Pogoda Ci pomogła - zalewając upał deszczem.


"Colorless green ideas sleep furiously"
17-07-2009 21:59 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Napisałem, ze dla forumowych feministek otworzyłbym bramy wszystkich uczelni, dla Ciebie też. Czy to już jest należycie wystarczające? Może jeszcze coś?
>hahaha, jesteś jak zwykle szarmancki, tylko zdecydowania ciut mało, przed chwilą cieszyłeś się, że owe drzwi są przede mną zamknięte.

Ale już je sama sobie otworzyłaś. Po zastanowieniu czemu nie? Na takich samych prawach. Chciałbym to nawet zobaczyć, jak kobieta podejmuje się takiej pracy, jaką opisałem. Bez litości, bo o to prosisz. Rejs trwa siedem miesięcy, chcesz zarobić to rób, nie dasz rady, wysiadka w najbliższym porcie i na własny koszt do kraju. Dla pasażerów miejsca nie ma. Problem w tym, że jak ktoś padł, inny musi to zrobić. Nie bardzo ma kto. W następnym porcie załogę się uzupełni, koszty pokryje armator. Statek to chłodnicowiec, agregaty muszą pracować, jest ich siedem. Jeżeli nie dasz rady, w kraju czeka nagroda w postaci par. 52 k.p.

>>Widzę przeciwności, tak jak kobiety, które te sporty uprawiają. Nie naraziłyby się na śmieszność.
>A na czym ma ta śmieszność polegać? Że ktoś lepszy je pokona? Czy mężczyźni, którzy mogą zostać pokonani przez innych mężczyzn też narażają się na śmieszność?

Nie, jak staje do walki dwóch równorzędnych partnerów. ruszają emocje, robi się zakłady, obserwuje, to element życia. Mistrzyniom Świata w piłce nożna dołoży drużyna juniorów drugoligowego klubu, najlepszej tenisistce świata, podrzędny gracz. Nie ma co oglądać i o co się zakładać. Zadowolone są tylko feministki.

>Ależ ja rozumiem cały czas o czym piszesz. Ty uważasz, że trzeba izolować kobiety dla "ich dobra", by nie wykonywały ciężkiej pracy, by się nie ośmieszyły uczciwie przegrywając z kimś lepszym, itd.
>Chroni się słabszych i Ty uważasz, że kobiety wymagają tej ochrony,

Nie. Wyraźnie napisałem, ze nie wszystkie. W NY w Plaza Hotel, otworzyłem drzwi przed bardzo elegancką panią. Strasznie mnie zrugała, bo może sobie otworzyć sama, ale już taka moja kindersztuba, nic nie poradzę. W większości kobiety mówią z uśmiechem "dziękuję"
Kiedy kobieta upadnie, trudno jest zapanować nad odruchem niesienia pomocy, ale wiem przecież, ze należy najpierw zapytać, czy nie jest feministką i czy sobie poradzi sama.

>Czasami mam wrażenie, że ludzie się gubią, za bardzo zwracają uwagę na płeć, zapominając, że jesteśmy ludźmi,

Ja nie zapominam, jesteśmy wszyscy ludźmi z tym, ze płci męskiej, żeńskiej i nijakiej.

>a mężczyzna nie musi mnie chronić bym uważała go za męskiego, wolę np by umiał się zachwycić ulotnością sakury.

Np. takiej?



Mogę się zachwycić tą ulotnością

U mnie też pada.
17-07-2009 22:58 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)

>Ale już je sama sobie otworzyłaś.

Niestety nie otworzyłam, bo nie mam możliwości.

>Po zastanowieniu czemu nie? Na takich samych prawach. Chciałbym to nawet zobaczyć, jak kobieta podejmuje się takiej pracy, jaką opisałem. Bez litości, bo o to prosisz.

Witwosie proszę nie traktuj mnie jak dziecko, któremu trzeba tłumaczyć jak taka praca wygląda, umiem sobie wyobrazić. Urodziłam się na wybrzeżu i sporo znajomych pracuje zarówno w stoczni jak i na statkach. Ja wiem, że to praca koszmarna, wyniszczająca, a wręcz ekstremalna. I podkreślam, że cały czas mówię o wykonywaniu pracy na tych samych zasadach. Nie mówię, że trzeba zezwolić na pracę kobietom mimozom, tak jak nie wymagam by jako mechanicy pracowali cherlawi mężczyźni. Ale jak się znajdzie kobieta, która chce i podoła, to czemu jej zabraniać?

>Nie, jak staje do walki dwóch równorzędnych partnerów. ruszają emocje, robi się zakłady, obserwuje, to element życia. Mistrzyniom Świata w piłce nożna dołoży drużyna juniorów drugoligowego klubu, najlepszej tenisistce świata, podrzędny gracz. Nie ma co oglądać i o co się zakładać. Zadowolone są tylko feministki.

No tak, sport to zakłady, a nie zdrowa rywalizacja, pokonywanie własnych ograniczeń. Tylko potem się dziwimy dlaczego wszechobecny jest doping itp. Ale to dyskusja na inny temat. Może dlatego nigdy nie byłam fanem sportów, bo dla mnie wszelakie współczesne mistrzostwa nie są już świętem sportu, a wypaczoną komercyjną zabawą dla ludzi zbyt leniwych, by samemu ten sport uprawiać.

W ten sposób patrząc przydałoby się wprowadzić jeszcze kilka innych klasyfikacji np. urządzić odrębne mistrzostwa w dyscyplinach zimowych dla mieszkańców tropikalnych krajów, dla tych mniej zamożnych itd...

>Nie. Wyraźnie napisałem, ze nie wszystkie. W NY w Plaza Hotel, otworzyłem drzwi przed bardzo elegancką panią. Strasznie mnie zrugała, bo może sobie otworzyć sama, ale już taka moja kindersztuba, nic nie poradzę. W większości kobiety mówią z uśmiechem "dziękuję"

Mylisz kilka rzeczy, uprzejmość, pomoc bliźniemu i równość ludzi.

Kiedy otworzysz przede mną drzwi podziękuję Ci, tak samo jak podziękuję gdy odsuniesz mi krzesło, czy nalejesz kieliszek wina. Wszak nie twierdzisz, że jako kobieta nie podołam takim wyzwaniom. Nie zakazujesz mi także samej otwierać sobie drzwi, a jednak wykonywania innych czynności zakazujesz Wiem wiem, już wycofałeś się z zakazywania.

Tu właśnie jest ten drobny szkopuł, mnie takie gesty cieszą, sprawiają przyjemność, bo wiem że są gestami, które mają podkreślać wzajemne relacje między dwojgiem ludzi, a nie wykazywać, że jedno z nich jest słabsze i wymaga ochrony. Nie są już wyznacznikami ról społecznych.

Tak samo jak przyjdziesz do mnie w odwiedziny podam Ci kawę, a nie każę byś sam sobie ją zaparzył.
Tak samo lubię ugotować obiad dla mego mężczyzny, ale nie dlatego że on tego nie potrafi ( swoją drogą jest lepszym kucharzem ode mnie), czy dlatego że to mój obowiązek, ale dlatego że chcę sprawić mu przyjemność, podzielić się z nim częścią mnie.

>Kiedy kobieta upadnie, trudno jest zapanować nad odruchem niesienia pomocy, ale wiem przecież, ze należy najpierw zapytać, czy nie jest feministką i czy sobie poradzi sama.

Kiedy upadnie mężczyzna także. Miałabym przejść obojętnie tylko dlatego, że upadł mężczyzna, a ja jestem kobietą? To właśnie nie ma nic wspólnego z płcią.

>Mogę się zachwycić tą ulotnością

Szkoda że nie taką



>U mnie też pada.

Trudno żeby nie padało, skoro to samo miasto.


"Colorless green ideas sleep furiously"
17-07-2009 23:41 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ale już je sama sobie otworzyłaś.
>Niestety nie otworzyłam, bo nie mam możliwości.

W mentalności mej tak.

>> Po zastanowieniu czemu nie? Na takich samych prawach. Chciałbym to nawet zobaczyć, jak kobieta podejmuje się takiej pracy, jaką opisałem. Bez litości, bo o to prosisz.
>Witwosie proszę nie traktuj mnie jak dziecko, któremu trzeba tłumaczyć jak taka praca wygląda, umiem sobie wyobrazić. Urodziłam się na wybrzeżu i sporo znajomych pracuje zarówno w stoczni jak i na statkach. Ja wiem, że to praca koszmarna, wyniszczająca, a wręcz ekstremalna. I podkreślam, że cały czas mówię o wykonywaniu pracy na tych samych zasadach. Nie mówię, że trzeba zezwolić na pracę kobietom mimozom, tak jak nie wymagam by jako mechanicy pracowali cherlawi mężczyźni. Ale jak się znajdzie kobieta, która chce i podoła, to czemu jej zabraniać?

Przecież mówię, nie widzę już przeszkód, niech tyra jak chce. Moja litość się skończyła. Nie wiem tylko co powie na to PIP i Kodeks Pracy, oraz prawo, jak toto przy takiej pracy umrze. Z innego punktu patrząc, nie mój problem. Jednej mniej.

>>Nie, jak staje do walki dwóch równorzędnych partnerów. ruszają emocje, robi się zakłady, obserwuje, to element życia. Mistrzyniom Świata w piłce nożna dołoży drużyna juniorów drugoligowego klubu, najlepszej tenisistce świata, podrzędny gracz. Nie ma co oglądać i o co się zakładać. Zadowolone są tylko feministki.
>No tak, sport to zakłady, a nie zdrowa rywalizacja, pokonywanie własnych ograniczeń. Tylko potem się dziwimy dlaczego wszechobecny jest doping itp.

Wybacz, ale w braniu dopingu panuje całkowite równouprawnienie. Reszta jest infantylna.

>W ten sposób patrząc przydałoby się wprowadzić jeszcze kilka innych klasyfikacji np. urządzić odrębne mistrzostwa w dyscyplinach zimowych dla mieszkańców tropikalnych krajów, dla tych mniej zamożnych itd...

Chcesz wprowadzać segregację dodatkową Może mistrzostwa siatkówki dla tych do 185 cm i powyżej? Tak przy okazji powinno się zawiesić siatkę na tej samej wysokości dla facetów i dam.

>>Nie. Wyraźnie napisałem, ze nie wszystkie. W NY w Plaza Hotel, otworzyłem drzwi przed bardzo elegancką panią. Strasznie mnie zrugała, bo może sobie otworzyć sama, ale już taka moja kindersztuba, nic nie poradzę. W większości kobiety mówią z uśmiechem "dziękuję"
>Mylisz kilka rzeczy, uprzejmość, pomoc bliźniemu i równość ludzi.
>Kiedy otworzysz przede mną drzwi podziękuję Ci, tak samo jak podziękuję gdy odsuniesz mi krzesło, czy nalejesz kieliszek wina. Wszak nie twierdzisz, że jako kobieta nie podołam takim wyzwaniom. Nie zakazujesz mi także samej otwierać sobie drzwi, a jednak wykonywania innych czynności zakazujesz Wiem wiem, już wycofałeś się z zakazywania.
>Tu właśnie jest ten drobny szkopuł, mnie takie gesty cieszą, sprawiają przyjemność, bo wiem że są gestami, które mają podkreślać wzajemne relacje między dwojgiem ludzi, a nie wykazywać, że jedno z nich jest słabsze i wymaga ochrony. Nie są już wyznacznikami ról społecznych.

Jasne rób co chcesz. Drzwi umiesz sobie otworzyć, krzesło podsunąć, wino nalać, możesz przy okazji nalać mnie. Koniec korzystania z mojej kindersztuby. Ona tylko dla tych, co ją cenią, a nie chcą wykorzystać, bo leniwe.( Nie pierogi).

>>Kiedy kobieta upadnie, trudno jest zapanować nad odruchem niesienia pomocy, ale wiem przecież, ze należy najpierw zapytać, czy nie jest feministką i czy sobie poradzi sama.
>Kiedy upadnie mężczyzna także.

Ja nie będę mężczyzny pytał, czy jet feministką. Jak będzie potrzeba pomogę i o nic nie będę pytał.

>>Mogę się zachwycić tą ulotnością
>Szkoda że nie taką
>>

Taką też.

>Trudno żeby nie padało, skoro to samo miasto.
Nie przypuszczałem.
18-07-2009 00:10 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)
>W mentalności mej tak.

wow, mogę się tylko cieszyć.

>Moja litość się skończyła. Nie wiem tylko co powie na to PIP i Kodeks Pracy, oraz prawo, jak toto przy takiej pracy umrze. Z innego punktu patrząc, nie mój problem. Jednej mniej.

No tak, tak kobieta to "toto". Widzę że nie zasypujesz gruszek w popiele i kindersztubę na prawdę odłożyłeś na bok.

>Wybacz, ale w braniu dopingu panuje całkowite równouprawnienie.

Wszak napisałam, że to temat na inną dyskusję.

>Chcesz wprowadzać segregację dodatkową Może mistrzostwa siatkówki dla tych do 185 cm i powyżej?

Czyli jednak uznajesz podział płci za segregację?
Ja mówię jedynie że obecny podział jest równie absurdalny. Bo sprowadza się nie do umiejętności, a do tego czy organy wewnętrzne ma się w środku czy na zewnątrz. Skoro kobiety są tak słabe w sporcie, że nie poradzą sobie z najsłabszym mężczyzną to po co oglądać ich zmagania, no chyba, że dla tych skąpych spodenek siatkarek, choć to śmieszne w dobie internetu.

>Jasne rób co chcesz. Drzwi umiesz sobie otworzyć, krzesło podsunąć, wino nalać, możesz przy okazji nalać mnie. Koniec korzystania z mojej kindersztuby. Ona tylko dla tych, co ją cenią, a nie chcą wykorzystać, bo leniwe.( Nie pierogi).

Ale czy ja kiedykolwiek wykorzystywałam ją? Twoje maniery uznawałam za Twoją zaletę, nie wiedziałam, że muszę na nią zasłużyć. Pozwól jednak, że ja swoich manier względem Twojej osoby nie zmienię.

Czyli jednak transakcja - coś za coś. Skoro uznajesz wzajemne relacje między dwojgiem ludzi za oznakę lenistwa i wykorzystywanie to trudno, ja uznaję je za pozytywne emocje, takie jak przyjaźń, szacunek czy coś więcej.

>Ja nie będę mężczyzny pytał, czy jet feministką. Jak będzie potrzeba pomogę i o nic nie będę pytał.

Ja nie zadam tego pytania, bez względu na płeć czy inne cechy.

>Nie przypuszczałem.
Widzę, że pamięć szwankuje....


"Colorless green ideas sleep furiously"
18-07-2009 00:37 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Moja litość się skończyła. Nie wiem tylko co powie na to PIP i Kodeks Pracy, oraz prawo, jak toto przy takiej pracy umrze. Z innego punktu patrząc, nie mój problem. Jednej mniej.
>No tak, tak kobieta to "toto". Widzę że nie zasypujesz gruszek w popiele i kindersztubę na prawdę odłożyłeś na bok.

Ta, jakieś trzy godziny temu
Mogę jednak do niej wrócić

>Czyli jednak uznajesz podział płci za segregację?

Ta, od jakiś trzech godzin.

>Skoro kobiety są tak słabe w sporcie, że nie poradzą sobie z najsłabszym mężczyzną to po co oglądać ich zmagania, no chyba, że dla tych skąpych spodenek siatkarek, choć to śmieszne w dobie internetu.

Bo zmagania kobiet bywają równie emocjonujące. Osobiście wolałbym siatkarki w stringach. Taka już moja natura. Bardzo inspirująco działa na mnie kobiecy zgrabny zadek, nie mówiąc o fascynacji biustem.

>Czyli jednak transakcja - coś za coś. Skoro uznajesz wzajemne relacje między dwojgiem ludzi za oznakę lenistwa i wykorzystywanie to trudno,

Ta, od jakiś trzech godzin i dziesięciu minut.

>>Ja nie będę mężczyzny pytał, czy jet feministką. Jak będzie potrzeba pomogę i o nic nie będę pytał.
>Ja nie zadam tego pytania, bez względu na płeć czy inne cechy.

Jasne, nigdy nie sadziłem, że zapytasz faceta, czy jest feministką.

>>Nie przypuszczałem.
>Widzę, że pamięć szwankuje....

Ta... Panie tego...O czym ja miałem?... Już wiem!!!

>Twoje maniery uznawałam za Twoją zaletę, nie wiedziałam, że muszę na nią zasłużyć. Pozwól jednak, że ja swoich manier względem Twojej osoby nie zmienię.

I tak do mnie mów, Muzo niegdysiejsza, a stopisz mego serca lód. Maniery wrócą,otworzę drzwi przed Tobą, podsunę Ci krzesło i naleje wina.

Pozdrawiam ciepło
18-07-2009 01:10 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)
>Bo zmagania kobiet bywają równie emocjonujące. Osobiście wolałbym siatkarki w stringach. Taka już moja natura. Bardzo inspirująco działa na mnie kobiecy zgrabny zadek, nie mówiąc o fascynacji biustem.

Wcale się nie dziwię, że przyjemnie jest patrzeć na wysportowane ciała młodych dziewczyn, tyle że to ze sportem nie ma za wiele wspólnego.
Teraz rozumiem, widok skaczących skąpo ubranych siatkarzy mógłby Cię rozpraszać

>>Ja nie zadam tego pytania, bez względu na płeć czy inne cechy.
> Jasne, nigdy nie sadziłem, że zapytasz faceta, czy jest feministką.

Skoro uważasz, że pomoc przy upadku wymaga zadania takiego pytania, to ja nie dyskryminując mężczyzn, takowe im zadać powinnam, a nóż zdarzy się jakiś mężczyzna uważający się za feministkę.

>I tak do mnie mów, Muzo niegdysiejsza, a stopisz mego serca lód. Maniery wrócą,otworzę drzwi przed Tobą. podsunę Ci krzesło i naleje wina.

Witwosie, zaczynam uważać, że odłożyłeś maniery bo uświadomiłeś sobie że mam inne zdanie, od Ciebie i to ci się nie spodobało. Ja swoich nie odłożyłam, spódnicy na spodnie nie zamieniłam. Poglądy mam identyczne do tych jakie miałam gdy zwałeś mnie muzą.

Ja nie mam w zwyczaju kupować, manier, uczuć, empatii nawet za cenę słodkich słówek czy przytakiwania. Albo mnie cenisz za to jaką jestem, albo będę muzą innemu

>Pozdrawiam ciepło
Błagam, chcesz mnie ugotować czy rozebrać z resztek ubioru?

"Colorless green ideas sleep furiously"
18-07-2009 01:47 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Bo zmagania kobiet bywają równie emocjonujące. Osobiście wolałbym siatkarki w stringach. Taka już moja natura. Bardzo inspirująco działa na mnie kobiecy zgrabny zadek, nie mówiąc o fascynacji biustem.
>Wcale się nie dziwię, że przyjemnie jest patrzeć na wysportowane ciała młodych dziewczyn, tyle że to ze sportem nie ma za wiele wspólnego.
>Teraz rozumiem, widok skaczących skąpo ubranych siatkarzy mógłby Cię rozpraszać

To jest chwyt z tych, poniżej pasa.

>>>Ja nie zadam tego pytania, bez względu na płeć czy inne cechy.
>> Jasne, nigdy nie sadziłem, że zapytasz faceta, czy jest feministką.Skoro uważasz, że pomoc przy upadku wymaga zadania takiego pytania, to ja nie dyskryminując mężczyzn, takowe im zadać powinnam, a nóż zdarzy się jakiś mężczyzna uważający się za feministkę.

Zbyt często mówisz :skoro "uważasz" Chyba nie wzięłaś tego dosłownie, że będę kobietę o coś pytał, kiedy wymaga pomocy? A może jednak bierzesz to dosłownie?

>Witwosie, zaczynam uważać, że odłożyłeś maniery bo uświadomiłeś sobie że mam inne zdanie, od Ciebie i to ci się nie spodobało.

Manier się nie odkłada, natomiast można przyjąć manierę.

>Ja nie mam w zwyczaju kupować, manier, uczuć, empatii nawet za cenę słodkich słówek czy przytakiwania. Albo mnie cenisz za to jaką jestem, albo będę muzą innemu

Nigdy od Ciebie tego nie oczekiwałem. Pamiętam, że inspiracja pojawiła się przy sporze o romantyzm, wtedy, gdy astronom z kubkiem herbaty w gwieździste niebo spoglądał... Teraz nie wiem jaka jesteś. To co mówisz, staje często w wzajemnej sprzeczności.

>Błagam, chcesz mnie ugotować czy rozebrać z resztek ubioru?

Mam wybierać
awitu (7627 punktów)
>To jest chwyt z tych, poniżej pasa.

Tak to urządziła ewolucja. Nie wiń mnie za anatomiczną budowę człowieka.

>Zbyt często mówisz :skoro "uważasz"

Ok, postaram się nie używać tego sformułowania. Jeśli popełniłam jakiś błąd językowy to przepraszam, wiem że zdarzają mi się zbyt często, taka moja ułomność, nad którą nie do końca potrafię zapanować.

>Chyba nie wzięłaś tego dosłownie, że będę kobietę o coś pytał, kiedy wymaga pomocy? A może jednak bierzesz to dosłownie?

A skąd mam wiedzieć? Witwosie nie znam Cię na tyle dobrze, by wyczuć kiedy żartujesz, czy posługujesz się ironią. Nie mam podstaw, by akurat to zdanie traktować niedosłownie.

>>Błagam, chcesz mnie ugotować czy rozebrać z resztek ubioru?
>Mam wybierać

Nie dałam Ci wyboru, a jedynie spytałam o intencje.

PS.

Może przenieśmy tę rozmowę na priv, bo odeszliśmy już daleko od tematu, a coraz bardziej zagłębiamy się w osobistą dyskusję.
Żartując próbowałam w ostatnim poście dać Ci znać, że w moim odczuciu zamęczyliśmy już ten temat. Nie jest on wart aż takiej dysputy, a w moim zamierzeniu miała to być jedynie luźną rozmową znajomych na forum.

"Colorless green ideas sleep furiously"
18-07-2009 09:02 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>To jest chwyt z tych, poniżej pasa.
>Tak to urządziła ewolucja. Nie wiń mnie za anatomiczną budowę człowieka.

Dobrze że dostrzegasz tę różnicę, jednak one są, kobiety maja przewagę bo:

Gdy Ona go poniżej pasa chwyci,
On już nie jest taki hardy.
Ma wszystkie członki miękkie,
Tylko jeden twardy.

>>>Błagam, chcesz mnie ugotować czy rozebrać z resztek ubioru?
>>Mam wybierać
>Nie dałam Ci wyboru, a jedynie spytałam o intencje.

W tę bezsenną noc,
Próbowałem przeniknąć myśli Twe.
Może lepiej podsmażyć niż gotować?
Wtedy zawsze będziesz "saut'e"

>PS.
>Może przenieśmy tę rozmowę na priv, bo odeszliśmy już daleko od tematu, a coraz bardziej zagłębiamy się w osobistą dyskusję.

Tak, chętnie.

>Żartując próbowałam w ostatnim poście dać Ci znać, że w moim odczuciu zamęczyliśmy już ten temat. Nie jest on wart aż takiej dysputy, a w moim zamierzeniu miała to być jedynie luźną rozmową znajomych na forum.

Pojawiłas się nagle, zaburzyłaś porządek myśli, już poukładanej.

Pozdrawiam, ani chłodno, ani ciepło, tak w sam raz
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Może przenieśmy tę rozmowę na priv
Uffff...
18-07-2009 14:38 
 Ocena-1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

Z seksistą (to nie szufladka, to określenie) się nie dogadasz.
18-07-2009 15:14 
 Ocena 7 na 7
awitu (7627 punktów)
>Z seksistą (to nie szufladka, to określenie) się nie dogadasz.

Cabbage lecz chyba określenie na wyrost. Na świecie i na tym forum znajdę takich co na to określenie zasługują, lecz nie jest nim mój rozmówca. Mam z witwosem rożne zdania na ten temat, lecz jego postawę rozumiem. Rozumiem także argumenty, choć z nimi się nie zgadzam. By się dogadać nie muszę mieć identycznych poglądów, wystarczy że rozumiem argumenty, dlatego cenię sobie rozmowy z ludźmi o poglądach innych niż moje. To pozwala ten świat zrozumieć i docenić piękno złożoności i różnorodności.

Nazwanie witwosa seksistą jest równie zasadne, jak nazwanie mnie feministką. Za łatwo na tym forum popadamy w skrajności, przyjmując że, posiadanie odmiennych poglądów stawia nas po dwóch stronach barykady. Temat wątku odziera zawsze dyskusję z kontekstu, wyostrza nasze słowa, sprawiając wrażenie, że nasz rozmówca jest naszym wrogiem.

Świata się nie da podzielić na białe i czarne, ah jakie to łatwe jest na forum, a realna jest jedynie szarość.


"Colorless green ideas sleep furiously"
18-07-2009 15:27 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>>Z seksistą (to nie szufladka, to określenie) się nie dogadasz.
>Cabbage lecz chyba określenie na wyrost. Na świecie i na tym forum znajdę takich co na to określenie zasługują, lecz nie jest nim mój rozmówca. Mam z witwosem rożne zdania na ten temat, lecz jego postawę rozumiem. Rozumiem także argumenty, choć z nimi się nie zgadzam. By się dogadać nie muszę mieć identycznych poglądów, wystarczy że rozumiem argumenty, dlatego cenię sobie rozmowy z ludźmi o poglądach innych niż moje. To pozwala ten świat zrozumieć i docenić piękno złożoności i różnorodności.

Jesteś człowiekiem dobrej woli i nie widzisz nic złego w ty, że są ludzie, o poglądach różnych od Twoich. Tylko niestety mam wrażenie, że akurat w tym przypadku ,druga strona, tej Twojej dobrej woli, nie podziela.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
18-07-2009 18:00 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Jesteś człowiekiem dobrej woli i nie widzisz nic złego w ty, że są ludzie, o poglądach różnych od Twoich. Tylko niestety mam wrażenie, że akurat w tym przypadku ,druga strona, tej Twojej dobrej woli, nie podziela.

Autografko, Autografko, żebyś Ty wiedziała jak podziela, a poglądy popiera i to od dawna.

Wszak pod warunkiem, ze nie będzie wspólnych Mundiali.

Pozdrawiam.
18-07-2009 15:46 
 Ocena-1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Z seksistą (to nie szufladka, to określenie) się nie dogadasz.
>Cabbage lecz chyba określenie na wyrost. Na świecie i na tym forum znajdę takich co na to określenie zasługują, lecz nie jest nim mój rozmówca. Mam z witwosem rożne zdania na ten temat, lecz jego postawę rozumiem. Rozumiem także argumenty, choć z nimi się nie zgadzam. By się dogadać nie muszę mieć identycznych poglądów, wystarczy że rozumiem argumenty, dlatego cenię sobie rozmowy z ludźmi o poglądach innych niż moje. To pozwala ten świat zrozumieć i docenić piękno złożoności i różnorodności.
>Nazwanie witwosa seksistą jest równie zasadne, jak nazwanie mnie feministką. Za łatwo na tym forum popadamy w skrajności, przyjmując że, posiadanie odmiennych poglądów stawia nas po dwóch stronach barykady. Temat wątku odziera zawsze dyskusję z kontekstu, wyostrza nasze słowa, sprawiając wrażenie, że nasz rozmówca jest naszym wrogiem.

Anielską masz cierpliwość ale pewnie skończy się gdy nazwie Cię pajacem albo postraszy rozjechaniem motorynką czy coś.
Jeśli chcesz, możemy porozmawiac o tych kwestiach tutaj.
panna nikt
Świetnie to napisałaś, szkoda, że to bicie głową w mur. Plus ode mnie, bom niezalogowana. Serdecznie pozdrawiam.
16-07-2009 16:33 
 Ocena 8 na 8
jkl; (5859 punktów)
>Zajmować to się możesz wszystkim co chcesz. Ale twierdzenie, że kobieta jest równa mężczyźnie to nadużycie. Bo nie jest.
Oczywiście, że nie. Jest lepsza.
Może funkcjonować jedząc mniej, bo jest mniejsza.
Ma drobniejsze, bardziej precyzyjne palce.
Jest bardziej odpowiedzialna, dokładniejsza, wytrzymalsza.
Bez problemu wychwytuje i analizuje sygnały pozawerbalne praktycznie mężczyznom niedostępne.
Potrafią manipulować ludźmi, co na gruncie społecznym jest odpowiednikiem przewidzenia 20 ruchów w przód na szachownicy. Tylko ciekawsze.
Rzadziej popadają w alkoholizm i rzadziej popełniają samobójstwa.
Są mniej agresywne i z reguły nie gwałcą.
Rodzą dzieci i dłużej żyją...

A ty się cieszysz, że łatwiej maczugą wywijasz

>I tu nie chodzi, że traktowanie nie na równi to traktowanie gorsze tylko inne.
Oczywiście! Np. rozmawiając z facetem trzeba pamiętać, że odbiera tylko same słowa...

(Co można sobie przećwiczyć w internecie...)
16-07-2009 16:48 
 Ocena 3 na 5
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Jest lepsza
   Bawicie się w uogólnienia. Przedwczoraj byłem w sklepie dla idiotów i szukałem podstawki do notebooka. Obok trzy laski wybierały notebooka - jeden wielki hałas, klimat jak w przedziale u M.Koterskiego i pada wiekopomne zdanie: "zobacz, ten jest najlepszy, ma taką fajną błyszczącą klawiaturę"!


Minuśnicy: -193 ironin, -127 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-15]
17-07-2009 08:00 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>zobacz, ten jest najlepszy, ma taką fajną błyszczącą klawiaturę
zobacz, ten jest najlepszy, bo ma taką fajną błyszczącą klawiaturę?
zobacz, ten jest najlepszy i ma taką fajną błyszczącą klawiaturę?
zobacz, ten jest najlepszy mimo, że ma taką "fajną" błyszczącą klawiaturę?
.
17-07-2009 10:10 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
   O szczegółową interpretację trzeba pytać autorkę wypowiedzi. Jednak jej kontekst wskazywał na "bo".


Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
17-07-2009 14:36 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Obok trzy laski wybierały notebooka - jeden wielki hałas, klimat jak w przedziale u M.Koterskiego
Aż nie nadążałeś podsłuchiwać
>i pada wiekopomne zdanie: "zobacz, ten jest najlepszy, ma taką fajną błyszczącą klawiaturę"!
Bo inne koleżanki z samego wyglądu notebooka mogą wiele wyczytać o właścicielce, a w każdym razie odruchowo zakłada się, że mogą.
Sam widzisz- już ignorujesz kontekst społeczny!
17-07-2009 15:26 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Aż nie nadążałeś podsłuchiwać
   To nie było podsłuchiwanie, tylko nie dający się zignorować jazgot, jakby wszyscy musieli wiedzieć, że laska ogląda notebooka.

>Bo inne koleżanki z samego wyglądu notebooka mogą wiele wyczytać o właścicielce
   Faktycznie, taka klawiatura dużo mówi o właścicielce. Podobnie jak tipsy, 5 cm, w obłędne wzorki.


Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
17-07-2009 16:45 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>To nie było podsłuchiwanie, tylko nie dający się zignorować jazgot, jakby wszyscy musieli wiedzieć, że laska ogląda notebooka.
Brak kultury jest od płci niezależny...
Ale weź po uwagę, że kobiety często chodzą na zakupy dla frajdy. A gdzie zabawa tam o hałas nie trudno.
(Dlaczego dla frajdy? Bo sam proces decyzyjny- i to głównie ten oparty na wrażeniach estetycznych- jest po prostu przyjemny. Nie mam pomysłu, czemu tak to natura urządziła.)

>>Bo inne koleżanki z samego wyglądu notebooka mogą wiele wyczytać o właścicielce
>   Faktycznie, taka klawiatura dużo mówi o właścicielce. Podobnie jak tipsy, 5 cm, w obłędne wzorki.
No, a teraz zastanów się czemu Tobie mówi tak mało
17-07-2009 17:06 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Brak kultury jest od płci niezależny...
   Bezsprzecznie!


Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
17-07-2009 19:28 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)
> Podobnie jak tipsy, 5 cm, w obłędne wzorki.

A zatem wybór dokonany był racjonalnie.
Klawiatura musiała pasować do tipsów.

Po prostu różne ludzie priorytety mają
18-07-2009 11:09 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>A zatem wybór dokonany był racjonalnie.
>Klawiatura musiała pasować do tipsów.

Dokładniej: klawiatura, tipsy, buty, szminka, fryzura, kolor ścian, meble, samochód itp, muszą pasować do wizerunku, jaki chcę prezentować społeczeństwu. (Co nie znaczy, że wizerunek musi być prawdziwy, może być ukierunkowany na cel)
To jest forma przekazu informacji.

Oczywiście, wszystko w miarę możliwości...
pavvel (8272 punktów)
>>A zatem wybór dokonany był racjonalnie.
>>Klawiatura musiała pasować do tipsów.

>Dokładniej: klawiatura, tipsy, (...) itp, muszą pasować do wizerunku, jaki chcę prezentować społeczeństwu.

I wszystko jasne:
        To Ciebie Robert w tym sklepie widzial
17-07-2009 16:45 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)
>>Jest lepsza
>   Bawicie się w uogólnienia. Przedwczoraj byłem w sklepie dla idiotów i szukałem podstawki do notebooka. Obok trzy laski wybierały notebooka - jeden wielki hałas, klimat jak w przedziale u M.Koterskiego i pada wiekopomne zdanie: "zobacz, ten jest najlepszy, ma taką fajną błyszczącą klawiaturę"!

Któregoś dnia stoję koło Sokoła i rozmawiam z ojcem. Obok przechodzi dwóch mężczyzn, przyglądają się stojącej koło nas maszynie, w końcu jeden wskazując na pomalowanego na kolorowo Mi-2, mówi do drugiego - "Ten musi być szybszy bo jest mniejszy" ;D


"Colorless green ideas sleep furiously"
16-07-2009 17:45 
 Ocena 1 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Zajmować to się możesz wszystkim co chcesz. Ale twierdzenie, że kobieta jest równa mężczyźnie to nadużycie. Bo nie jest.
>Oczywiście, że nie. Jest lepsza.

Proszę Cię, żarty się Ciebie trzymają. Lepsza w czym ? Chyba tylko w rodzeniu dzieci i wydawaniu kasy.

>Może funkcjonować jedząc mniej, bo jest mniejsza.

Je mniej, a zatem ma słabiej odżywiony mózg, a mózg do swojej pracy potrzebuje mnóstwo energii stąd ciężko spotkać grubego naukowca np. Domyślam się, że małe zapotrzebowanie na pokarm to przyczyna mniejszego poboru energii przez mózg.

>Ma drobniejsze, bardziej precyzyjne palce.

No nie wiem, może i drobniejsze ale czy bardziej precyzyjne ?

>Jest bardziej odpowiedzialna, dokładniejsza, wytrzymalsza.

No odpowiedzialność to się zgadza, dokładność również ale wytrzymałość nie ma mowy. W tenisie grają do 2 wygranych setów właśnie dlatego żeby nie mdlały ze zmęczenia.

>Bez problemu wychwytuje i analizuje sygnały pozawerbalne praktycznie mężczyznom niedostępne.

A to ci niespodzianka. Moja ukochana kobitka skarżyła mi się, że na początku naszej znajomości nic nie mogła wyczytać i że byłem całkowicie pozbawiony jakichkolwiek emocji, teraz mówi, że emocji za dużo i gdzie jest ten kanik co go poznała .

>Potrafią manipulować ludźmi, co na gruncie społecznym jest odpowiednikiem przewidzenia 20 ruchów w przód na szachownicy. Tylko ciekawsze.

O ile wiem to mężczyźni manipulują kobietami, a jeśli chodzi o te 20 ruchów na przód to tylko Twoje pobożne życzenie, tak się składa, że w szachy babki dostają cięgi od facetów.

>Rzadziej popadają w alkoholizm i rzadziej popełniają samobójstwa.

A czemu ? Jak się trafi taka feministka to nic tylko alkoholizm, a potem samobójstwo.

>Są mniej agresywne i z reguły nie gwałcą.

No tu się mogę zgodzić z drugą częścią wypowiedzi.

>Rodzą dzieci i dłużej żyją...

A co to za życie z wypadającą macicą i cyckami po pas.

>A ty się cieszysz, że łatwiej maczugą wywijasz

Nie tylko maczugą.

>>I tu nie chodzi, że traktowanie nie na równi to traktowanie gorsze tylko inne.
>Oczywiście! Np. rozmawiając z facetem trzeba pamiętać, że odbiera tylko same słowa...
>
>(Co można sobie przećwiczyć w internecie...)

No bo faceci nie wierzą w bajeczki tylko w to co usłyszy, uwidzi. Kocie oczy można zrobić z różnych powodów, wyciąganie z tego jakichkolwiek komunikatów jest śmieszne i pozbawione sensu ale kobitki uwielbiają rzeczy pozbawione sensu, np wybranie się w szpilach na plaże.
16-07-2009 17:56 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>A co to za życie z wypadającą macicą i cyckami po pas.

Podobne do tego z przerostem prostaty i mięśnia piwnego.
Czy swojej partnerce też takie rzeczy opowiadasz? Stać Cię na szczerość?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 23:38 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>A co to za życie z wypadającą macicą i cyckami po pas.
>Podobne do tego z przerostem prostaty i mięśnia piwnego.
>Czy swojej partnerce też takie rzeczy opowiadasz? Stać Cię na szczerość?

Opowiadam jeszcze gorsze rzeczy. Że za 10 lat znajdę młodszą i takie tam pierdoły ale robię to celowo, bo lubię jak się złości . Zapewne jutro to przeczyta i będzie się złościć, bo strasznie nie lubi jak się na forum udzielam.
17-07-2009 01:13 
 Ocena 6 na 6
Autografka (10638 punktów)

>Opowiadam jeszcze gorsze rzeczy. Że za 10 lat znajdę młodszą i takie tam pierdoły ale robię to celowo, bo lubię jak się złości . Zapewne jutro to przeczyta i będzie się złościć, bo strasznie nie lubi jak się na forum udzielam.

Ranisz ją zapewne i jeszcze Cię to bawi. Jest pewnie młoda i bardzo zakochana. Moim zdaniem, Twoje zachowanie, świadczy o lekceważącym stosunku do partnerki.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 10:47 
 Ocena 6 na 6
Gosia (9452 punktów)

>Ranisz ją zapewne i jeszcze Cię to bawi. Jest pewnie młoda i bardzo zakochana. Moim zdaniem, Twoje zachowanie, świadczy o lekceważącym stosunku do partnerki.

...zostali chłopcy...
18-07-2009 21:50 
 Ocena 1 na 3
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
> Zapewne jutro to przeczyta i będzie się złościć, bo strasznie nie lubi jak się na forum udzielam.
I słusznie.
17-07-2009 15:35 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>>Oczywiście, że nie. Jest lepsza.
>Proszę Cię, żarty się Ciebie trzymają.
No, w zamyśle to były żarty, ale po Twoim poście widzę- sama prawda!

>Lepsza w czym ? Chyba tylko w rodzeniu dzieci i wydawaniu kasy.
Ja i mój mąż w rodzeniu nadal 1:0, ale jeśli chodzi o kasę to potrafi w jeden miesiąc wsadzić w samochód tyle co ja na kosmetyki przez dwa lata

>Je mniej, a zatem ma słabiej odżywiony mózg, a mózg do swojej pracy potrzebuje mnóstwo energii stąd ciężko spotkać grubego naukowca np. Domyślam się, że małe zapotrzebowanie na pokarm to przyczyna mniejszego poboru energii przez mózg.
Sądząc po głębi Twoich wniosków, jesteś skrajnie niedożywiony.

>>Ma drobniejsze, bardziej precyzyjne palce.
>No nie wiem, może i drobniejsze ale czy bardziej precyzyjne ?
Możemy zrobić wyścig w nawlekaniu koralików...

>No odpowiedzialność to się zgadza, dokładność również ale wytrzymałość nie ma mowy. W tenisie grają do 2 wygranych setów właśnie dlatego żeby nie mdlały ze zmęczenia.
Znowu ta siła fizyczna! Są odporniejsze psychicznie i wytrzymalsze na ból.

>A to ci niespodzianka. Moja ukochana kobitka skarżyła mi się, że na początku naszej znajomości nic nie mogła wyczytać i że byłem całkowicie pozbawiony jakichkolwiek emocji, teraz mówi, że emocji za dużo i gdzie jest ten kanik co go poznała
Powiedź, że Cię racjonalistki wkurzają. Wybaczy.

>>Potrafią manipulować ludźmi, co na gruncie społecznym jest odpowiednikiem przewidzenia 20 ruchów w przód na szachownicy. Tylko ciekawsze.
>O ile wiem to mężczyźni manipulują kobietami,
I tak macie myśleć...
>a jeśli chodzi o te 20 ruchów na przód to tylko Twoje pobożne życzenie, tak się składa, że w szachy babki dostają cięgi od facetów
Figury szachowe są niezmienne i nie uwikłane w skomplikowane relacje między sobą.
Nuda.

>A czemu ? Jak się trafi taka feministka to nic tylko alkoholizm, a potem samobójstwo
Serio? Widocznie były zbyt męskie...

>>Są mniej agresywne i z reguły nie gwałcą.
>No tu się mogę zgodzić z drugą częścią wypowiedzi.
A z pierwszą nie? O testosteronie słyszałeś?

>A co to za życie z wypadającą macicą i cyckami po pas.
[ usmarkałam się ze śmiechu]

>>A ty się cieszysz, że łatwiej maczugą wywijasz
>Nie tylko maczugą.
Ooo, toś mi zaimponował!

>No bo faceci nie wierzą w bajeczki tylko w to co usłyszy, uwidzi. Kocie oczy można zrobić z różnych powodów, wyciąganie z tego jakichkolwiek komunikatów jest śmieszne i pozbawione sensu ale kobitki uwielbiają rzeczy pozbawione sensu, np wybranie się w szpilach na plaże.
Taa, czego nie rozumiem, to bez sensu. Męski świat jest taki prosty...
17-07-2009 16:06 
 Ocena 3 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>jeśli chodzi o kasę to potrafi w jeden miesiąc wsadzić w samochód tyle co ja na kosmetyki przez dwa lata
   A jak długo użytkuje ten samochód, a na jak długo starczają te kosmetyki?

>Męski świat jest taki prosty...
   Tym trudniej nam pojąć, dlaczego nie możecie go zrozumieć!


Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
jkl; (5859 punktów)
>>jeśli chodzi o kasę to potrafi w jeden miesiąc wsadzić w samochód tyle co ja na kosmetyki przez dwa lata
>   A jak długo użytkuje ten samochód, a na jak długo starczają te kosmetyki?
Od jednej naprawy do drugiej, nie licząc myjni i zmiany opon?
Jakbym się smarowała w całości grubą warstwą, też by wyszło taniej

>Tym trudniej nam pojąć, dlaczego nie możecie go zrozumieć!
Najtrudniej to wam pojąć, że rozumiemy. I dlatego chcemy poprawić.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Najtrudniej to wam pojąć, że rozumiemy. I dlatego chcemy poprawić.
   A znasz powiedzenie - lepsze jest wrogiem dobrego?

Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
16-07-2009 18:25 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Rzadziej popadają w alkoholizm

   Znowu ta statystyka.

   Kobiety łatwiej popadają w alkoholizm i warto, aby o tym wiedziały.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
16-07-2009 19:01 
 Ocena 6 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>   Kobiety łatwiej popadają w alkoholizm i warto, aby o tym wiedziały.
Łatwiej ale rzadziej. No przecież mówię, że są mądrzejsze
17-07-2009 09:45 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Kobiety łatwiej popadają w alkoholizm. Natomiast mężczyźni rodzą się alkoholikami... Mają to w genach.

"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
17-07-2009 10:53 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>   Kobiety łatwiej popadają w alkoholizm i warto, aby o tym wiedziały.

Skąd przypuszczenie, że kobiety o tym nie wiedzą?
Z badań wynika jednoznacznie, że kobiety piją alkohol rzadziej niż mężczyźni i stąd wśród nich częściej spotykamy osoby utrzymujące pełną abstynencję.
dr n. med. Bohdan T. Woronowicz
17-07-2009 15:00 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>>   Kobiety łatwiej popadają w alkoholizm i warto, aby o tym wiedziały.
>Skąd przypuszczenie, że kobiety o tym nie wiedzą?
>Z badań wynika jednoznacznie, że kobiety piją alkohol rzadziej niż mężczyźni i stąd wśród nich częściej spotykamy osoby utrzymujące pełną abstynencję. dr n. med. Bohdan T. Woronowicz

   Taak. To były piękne czasy, ale Panie nam głupieją i równouprawnienie zaczyna święcić sukcesy również i na tym polu.

   W ostatnich latach obserwuje się na świecie wyraźny wzrost odsetka kobiet pijących w sposób szkodliwy dla zdrowia oraz kobiet, u których można stwierdzić obecność objawów uzależnienia od alkoholu.
   Sposób picia alkoholu przez kobiety coraz bardziej upodabnia się do wzorca męskiego, co można tłumaczyć coraz bardziej skuteczną rywalizacją zawodową kobiet z mężczyznami.


   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
18-07-2009 18:18 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)

>[url=http://www.tainna.webpark.pl/alkoholizm_kobiet.html]    W ostatnich latach obserwuje się na świecie wyraźny wzrost odsetka kobiet pijących w sposób szkodliwy dla zdrowia oraz kobiet, u których można stwierdzić obecność objawów uzależnienia od alkoholu.
To prawda, ale pytałam na czym opierasz swoje przypuszczenie, ze kobiety nie wiedzą, że łatwiej wpadają w nałogi? To wiedza powszechna, by nie powiedzieć pospolita (popytałam tu i ówdzie).
Odebrałam to Twoje "i warto by o tym wiedziały", prawie jak odkurzacz lepiej działa z prądem i warto by kobiety o tym wiedziały
18-07-2009 18:53 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Odebrałam to Twoje "i warto by o tym wiedziały", prawie jak odkurzacz lepiej działa z prądem i warto by kobiety o tym wiedziały

A ja myślałam, że mój odkurzacz się zepsuł. O, ja głupia baba.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
18-07-2009 19:51 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>pytałam na czym opierasz swoje przypuszczenie, ze kobiety nie wiedzą, że łatwiej wpadają w nałogi? To wiedza powszechna, by nie powiedzieć pospolita (popytałam tu i ówdzie).

   Popytaj te po terapii odwykowej.

>Odebrałam to Twoje "i warto by o tym wiedziały", prawie jak odkurzacz lepiej działa z prądem i warto by kobiety o tym wiedziały

   A tego to nie wiedziałem!

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
16-07-2009 18:30 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Jest lepsza.
>Może funkcjonować jedząc mniej, bo jest mniejsza.

W ogólności tak, nie zawsze i co z tego wynika? Lepiej żywic niż ubierać?

>Ma drobniejsze, bardziej precyzyjne palce.

Mechanikami precyzyjnymi w lwiej części są mężczyźni
.
>Jest bardziej odpowiedzialna, dokładniejsza, wytrzymalsza.

Zapraszam z dokładnością i wytrzymałością do siłowni okrętowej. Jakoś chętnych feministek nie ma. Gdyby ktoś zatrudnił tam kobiety, to tylko świadczyłoby to o tym, że ich nienawidzi.

>Bez problemu wychwytuje i analizuje sygnały pozawerbalne praktycznie mężczyznom niedostępne.

To jest już zakres nie wchodzący w tematykę tego forum. Tutaj takich sygnałów nie ma, zwłaszcza dla materialistycznych feministek. Mówi się, że matka zawsze rozpoznaje swoje nowo narodzone dziecko, ja tez nie miałem z tym kłopotu.

>Potrafią manipulować ludźmi, co na gruncie społecznym jest odpowiednikiem przewidzenia 20 ruchów w przód na szachownicy. Tylko ciekawsze.

Przyznaję rację. Mężczyzna jest bardziej ufny, szczery. Są takie kobiety, które to bezwzględnie wykorzystują, dla zwiększenia stanu posiadania.

>Rzadziej popadają w alkoholizm i rzadziej popełniają samobójstwa.

Są mniej wrażliwe. Pozbawione często uczuć wyższych. Patrz na tu obecne. Kiedy już w alkoholizm popadną, rzadko z tego wychodzą. Mężczyznom się to udaje. Kobiety maja znacznie niższy próg odporności na alkoholizm.

>Są mniej agresywne i z reguły nie gwałcą.

Nowa generacja dziewczyn jest agresywna i szczególnie wulgarna. Dosyć trudno jest zgwałcić faceta, chociaż nie jeden by chciał.

>Rodzą dzieci i dłużej żyją...

Mężczyźni dzieci nie rodzą, niektórym zal. Żyją dłużej, bo mniej popełniają samobójstw, mniej ich ginie na wojnach, nie wykonują pracy mechanika okrętowego itp, itd.

>A ty się cieszysz, że łatwiej maczugą wywijasz

Ja to wymachuję tym co mam. Maczugą to bym tego nie nazwał, ale jest czym pomachać.

>>I tu nie chodzi, że traktowanie nie na równi to traktowanie gorsze tylko inne.
>Oczywiście! Np. rozmawiając z facetem trzeba pamiętać, że odbiera tylko same słowa...
>
>(Co można sobie przećwiczyć w internecie...)

Uprawianie stosunków męsko - damskich przez internet to pomyłka. Musisz poczytać ulotkę dla brytyjskich trzynastolatków. Tylko na żywo, pamiętaj, tylko w rzeczywistym świecie.
Pozdrawiam
17-07-2009 17:32 
 Ocena 5 na 5
jkl; (5859 punktów)
>>Może funkcjonować jedząc mniej, bo jest mniejsza.
>W ogólności tak, nie zawsze i co z tego wynika?
Ekonomiczność.
>Lepiej żywic niż ubierać?
Stanowczo żywić.

>>Ma drobniejsze, bardziej precyzyjne palce.
>Mechanikami precyzyjnymi w lwiej części są mężczyźni
Z akcentem na "mechanik", a nie "precyzyjny".

>Zapraszam z dokładnością i wytrzymałością do siłowni okrętowej.
Bo w takich miejscach jak siłownia okrętu zapewne muszą się wiązać z siłą fizyczną.
Parę lat temu mogłabym Cię zaprosić do zakładów włókienniczych w Łodzi. Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś kobiety pracowały tam przy maszynach w potwornym hałasie i wilgoci. Jeszcze byś zatęsknił za okrętem.

>>Bez problemu wychwytuje i analizuje sygnały pozawerbalne praktycznie mężczyznom niedostępne.
>Tutaj takich sygnałów nie ma, zwłaszcza dla materialistycznych feministek.
Tutaj takich sygnałów nie ma, bo porozumiewamy się tekstem.

>Mówi się, że matka zawsze rozpoznaje swoje nowo narodzone dziecko, ja tez nie miałem z tym kłopotu.
A ja się długo zastanawiałam, bo dziecko tylko do ojca podobne, co jest najlepszym dowodem, że Boga nie ma.

>Mężczyzna jest bardziej ufny, szczery.
Ufa w pochwały na swój temat i szczerze wątpi w krytykę.

>Są takie kobiety, które to bezwzględnie wykorzystują, dla zwiększenia stanu posiadania.
Za to mężczyźni podstępnie wykorzystują emocjonalność kobiet dla swych przyziemnych celów... Czymże jest wysuszony portfel w porównaniu ze złamanym sercem?!

>Są mniej wrażliwe.
Nie. Odporniejsze.

>Pozbawione często uczuć wyższych. Patrz na tu obecne.
Z nicka, Witwosie, z nicka!

>Kiedy już w alkoholizm popadną, rzadko z tego wychodzą. Mężczyznom się to udaje. Kobiety maja znacznie niższy próg odporności na alkoholizm.
Na alkohol, nie alkoholizm. Ale mają mniejszą tendencję do zapijania problemu, i lepiej znoszą długotrwały stres- dlatego popadają w alkoholizm rzadziej. I dlatego trudniej im z niego wyjść- bo przyczyny są bardziej traumatyczne.

>Nowa generacja dziewczyn jest agresywna i szczególnie wulgarna.
To jest kwestia środowiska, nie generacji.

>Dosyć trudno jest zgwałcić faceta, chociaż nie jeden by chciał.
E, jak chce to bez sensu

>Mężczyźni dzieci nie rodzą, niektórym zal. Żyją dłużej, bo mniej popełniają samobójstw, mniej ich ginie na wojnach, nie wykonują pracy mechanika okrętowego itp, itd.
Dodajmy, że nie żrą byle czego i częściej chodzą do lekarza...

>Uprawianie stosunków męsko - damskich przez internet to pomyłka. Musisz poczytać ulotkę dla brytyjskich trzynastolatków. Tylko na żywo, pamiętaj, tylko w rzeczywistym świecie.
Ok, zignoruję ten kawałek o tym czym możesz pomachać.
17-07-2009 18:40 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Może funkcjonować jedząc mniej, bo jest mniejsza.
>>W ogólności tak, nie zawsze i co z tego wynika?
>Ekonomiczność.
>>Lepiej żywic niż ubierać?
>Stanowczo żywić.

Miło, że nie napisałaś, że kobieta żywi się i ubiera sama. Zostawiłaś jakieś pole mężczyźnie. Może nie wszystko jeszcze stracone?

>>>Ma drobniejsze, bardziej precyzyjne palce.
>>Mechanikami precyzyjnymi w lwiej części są mężczyźni
>Z akcentem na "mechanik", a nie "precyzyjny".

Bez żadnych akcentów. Lubie delikatne damskie dłonie i to co nimi mogą zrobić, oprócz rzucania talerzami i podbijania męskiego oka, za niewinność oczywiście

>Jeszcze byś zatęsknił za okrętem.

Tęsknię. Zwłaszcza za tym smrodem. Jak mam okazje, schodzę do siłowni na inhalacje. Przypominają mi, że nie zawsze wszystko było do dupy.

>>>Bez problemu wychwytuje i analizuje sygnały pozawerbalne praktycznie mężczyznom niedostępne.
>>Tutaj takich sygnałów nie ma, zwłaszcza dla materialistycznych feministek.
>Tutaj takich sygnałów nie ma, bo porozumiewamy się tekstem.

Gdybyś była o kilka lat starsza, nie przepuściłbym takiej okazji. To prowokacja. Często zdawałem się na instynkt i intuicję. W stosunku do osób obcych to nie zawodziło.

>A ja się długo zastanawiałam, bo dziecko tylko do ojca podobne, co jest najlepszym dowodem, że Boga nie ma.

Co? Takie brzydkie?

>Za to mężczyźni podstępnie wykorzystują emocjonalność kobiet dla swych przyziemnych celów...

To prawda. Chętnie wykorzystywałem tę emocjonalność, żeby towarzyszyła mojej, bo dwie to nie jedna.

>Czymże jest wysuszony portfel w porównaniu ze złamanym sercem?!

Tylko czemu ja mam złamane serce i wysuszony portfel?

>>Kiedy już w alkoholizm popadną, rzadko z tego wychodzą. Mężczyznom się to udaje. Kobiety maja znacznie niższy próg odporności na alkoholizm.
>Na alkohol, nie alkoholizm. Ale mają mniejszą tendencję do zapijania problemu, i lepiej znoszą długotrwały stres- dlatego popadają w alkoholizm rzadziej. I dlatego trudniej im z niego wyjść- bo przyczyny są bardziej traumatyczne.

Ten temat pominę. Jest poważny.

>>Nowa generacja dziewczyn jest agresywna i szczególnie wulgarna.
>To jest kwestia środowiska, nie generacji.

Mylisz się. To dotyczy pokolenia.

>>Dosyć trudno jest zgwałcić faceta, chociaż nie jeden by chciał.
>E, jak chce to bez sensu

Zawsze mógłbym poudawać, ze się bronie

>>Uprawianie stosunków męsko - damskich przez internet to pomyłka. Musisz poczytać ulotkę dla brytyjskich trzynastolatków. Tylko na żywo, pamiętaj, tylko w rzeczywistym świecie.
>Ok, zignoruję ten kawałek o tym czym możesz pomachać.
>

Szkoda, bo tu się rozpoczyna część najciekawsza. Seks i jego uprawianie, jest rzeczą bardzo ważna dla tworzenia udanych związków. Może dla feministek nie. Może dla nich jest tylko sprawą prokreacji i higieny osobistej ?

Pozdrawiam.
18-07-2009 15:18 
 Ocena 4 na 4
jkl; (5859 punktów)
>>>Lepiej żywic niż ubierać?
>>Stanowczo żywić.
> Miło, że nie napisałaś, że kobieta żywi się i ubiera sama.
Zrozumiałeś mnie zbyt dosłownie. Albo właściwie, tylko nie potrafisz się powstrzymać od wtykania szpili. Stawiam na to drugie.

>Zostawiłaś jakieś pole mężczyźnie. Może nie wszystko jeszcze stracone?
A co stracono do tej pory?

>Gdybyś była o kilka lat starsza, nie przepuściłbym takiej okazji. To prowokacja.
Miło wiedzieć, że nadal jestem na coś za młoda

>Często zdawałem się na instynkt i intuicję. W stosunku do osób obcych to nie zawodziło.
Brawo, ale do czego nawiązujesz?

>>Za to mężczyźni podstępnie wykorzystują emocjonalność kobiet dla swych przyziemnych celów...
>To prawda. Chętnie wykorzystywałem tę emocjonalność, żeby towarzyszyła mojej, bo dwie to nie jedna.
O, i na taki tekst się podrywa...

>Tylko czemu ja mam złamane serce i wysuszony portfel?
Może postawiłeś na żywienie i ubieranie?

>>>Nowa generacja dziewczyn jest agresywna i szczególnie wulgarna.
>>To jest kwestia środowiska, nie generacji.
>Mylisz się. To dotyczy pokolenia.
Wcześniejsze pokolenia nie nagrywały dokuczania i bijatyk na komórkę.

>Seks i jego uprawianie, jest rzeczą bardzo ważna dla tworzenia udanych związków.
Bo jak głodny i spragniony, to zły.
18-07-2009 16:49 
 Ocena-1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Lepiej żywic niż ubierać?
>>>Stanowczo żywić.
>> Miło, że nie napisałaś, że kobieta żywi się i ubiera sama.
>Zrozumiałeś mnie zbyt dosłownie. Albo właściwie, tylko nie potrafisz się powstrzymać od wtykania szpili. Stawiam na to drugie.
>>Zostawiłaś jakieś pole mężczyźnie. Może nie wszystko jeszcze stracone?
>A co stracono do tej pory?

Te zdania należało czytać łącznie. Chyba niczego nie chciałem Tobie wbijać. Co stracone?
Chyba napisze na ten temat jakiś tekścik. Mogę go tobie zadedykować? (albo Alicji, tej z Krainy Czarów)

>>Gdybyś była o kilka lat starsza, nie przepuściłbym takiej okazji. To prowokacja.
>Miło wiedzieć, że nadal jestem na coś za młoda

Dla mnie tak, niestety.

>>>Za to mężczyźni podstępnie wykorzystują emocjonalność kobiet dla swych przyziemnych celów...
>>To prawda. Chętnie wykorzystywałem tę emocjonalność, żeby towarzyszyła mojej, bo dwie to nie jedna.
>O, i na taki tekst się podrywa...

A co? Zadziałał?

>>>Za to mężczyźni podstępnie wykorzystują emocjonalność kobiet dla swych przyziemnych celów... Czymże jest wysuszony portfel w porównaniu ze złamanym sercem?!
>>Tylko czemu ja mam złamane serce i wysuszony portfel?
>Może postawiłeś na żywienie i ubieranie?

Tylko da się czytać w komplecie zdań. Mniejsza z portfelem. A co z męskim sercem? A...?

>>Seks i jego uprawianie, jest rzeczą bardzo ważna dla tworzenia udanych związków.
>Bo jak głodny i spragniony, to zły.

Nie, bo piękne i niezbędne uzupełnienie udanego związku. Może jeszcze doświadczysz. Gdybyś doświadczyła, to nie było by tego pytania.
finerbijk (17282 punktów)
Ja to chyba mam pecha, bo zamiast takich refleksyjnych feminisiątek trafiam przeważnie na kobiety zadające pytanie: 'Czym jest facet i dlaczego taki?'
16-07-2009 10:45 
 Ocena 6 na 6
Autografka (10638 punktów)
>Ja to chyba mam pecha, bo zamiast takich refleksyjnych feminisiątek trafiam przeważnie na kobiety zadające pytanie: 'Czym jest facet i dlaczego taki?'

I o to mi między innymi chodziło. O takie deprecjonujące drugą osobę określenia. Albo herod-baba z wibratorem, albo feminisiątko.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 11:48 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ja to chyba mam pecha, bo zamiast takich refleksyjnych feminisiątek trafiam przeważnie na kobiety zadające pytanie: 'Czym jest facet i dlaczego taki?'

To chyba ja mam pecha, bo zamiast refleksyjnych feministek, trafiam na feministki fanatyczne, żaden argument nie trafia.

>I o to mi między innymi chodziło. O takie deprecjonujące drugą osobę określenia. Albo herod-baba z wibratorem, albo feminisiątko.

A co masz przeciwko wibratorowi? Znam panie co maja i sobie chwalą.

Pozdrawiam.
16-07-2009 12:30 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>I o to mi między innymi chodziło. O takie deprecjonujące drugą osobę określenia. Albo herod-baba z wibratorem, albo feminisiątko.
Mówimy o feministkach, na szczęście ogromna większość kobiet nie czuje się dyskryminowana i nie ciągnie je do tego ruchu.
Nie wiem, jaka jest przeciętna feministka, bo żadnych nie znam osobiście. Te z telewizji robią wrażenie pyskatych i obcesowych lewackich dziwadeł, które tak naprawdę same nie wiedzą, czego chcą. Dlatego trudno się dziwić, że wyrobiły się takie stereotypy.
Ale pewnie nie wszystkie feministki są takie.
16-07-2009 12:52 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)

>Mówimy o feministkach,

No i właśnie o to chodzi, że nie. Mój wątek nie dotyczy podejścia mężczyzn do feministek (cokolwiek by to miało znaczyć), ale do kobiet w ogóle. Możesz udawać, że tego nie zauważyłeś i pewnie przysporzy Ci to aplauzu niektórych panów. To, że inne kobiety nie zauważają tego co ja (lub udają, że nie zauważają), że ich to nie razi, nic mnie nie obchodzi. Ja pisałam za siebie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 13:10 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>To, że inne kobiety nie zauważają tego co ja (lub udają, że nie zauważają), że ich to nie razi, nic mnie nie obchodzi. Ja pisałam za siebie.
W takim razie pozostaje Ci współczuć facetów z Twojego otoczenia, że się czujesz, gorzej traktowana, bo jesteś kobietą.
Ale jestem przekonany, że to raczej wyjątkowa sytuacja, niż reguła.
16-07-2009 13:17 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>To, że inne kobiety nie zauważają tego co ja (lub udają, że nie zauważają), że ich to nie razi, nic mnie nie obchodzi. Ja pisałam za siebie.
>W takim razie pozostaje Ci współczuć facetów z Twojego otoczenia, że się czujesz, gorzej traktowana, bo jesteś kobietą.
>Ale jestem przekonany, że to raczej wyjątkowa sytuacja, niż reguła.

Ty czytałeś w ogóle, o czym ja pisałam na początku wątku?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
finerbijk (17282 punktów)
>Ty czytałeś w ogóle, o czym ja pisałam na początku wątku?
Pisałaś, że na forum... ale już wyżej napisałaś, że to dotyczy "kobiet, w ogóle", więc myślałem, że się zakres tematu poszerzył.
Poza tym jest gorąco.
Autografka (10638 punktów)
>>Ty czytałeś w ogóle, o czym ja pisałam na początku wątku?
>Pisałaś, że na forum... ale już wyżej napisałaś, że to dotyczy "kobiet, w ogóle", więc myślałem, że się zakres tematu poszerzył.
>Poza tym jest gorąco.

Mężczyzn na forum ( zdecydowanie nie wszystkich!) i ich podejścia do kobiet w ogóle.
Nie będę udawać, że wierzę, że nie rozumiesz.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 14:15 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Mężczyzn na forum ( zdecydowanie nie wszystkich!) i ich podejścia do kobiet w ogóle.
Mam wrażenie, że to trochę przesada. Może jestem mało spostrzegawczy. Feminizm budzi krytykę, ale żeby traktować kobiety tutaj jakoś lekceważąco, czy coś.. dziwi mnie to trochę. Raczej wydawało mi się, że jest przeciwnie.
16-07-2009 14:59 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Mężczyzn na forum ( zdecydowanie nie wszystkich!) i ich podejścia do kobiet w ogóle.
>Mam wrażenie, że to trochę przesada. Może jestem mało spostrzegawczy. Feminizm budzi krytykę, ale żeby traktować kobiety tutaj jakoś lekceważąco, czy coś.. dziwi mnie to trochę. Raczej wydawało mi się, że jest przeciwnie.

No widzisz, jakie różne może być postrzeganie tych samych rzeczy.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 17:52 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Feminizm budzi krytykę, ale żeby traktować kobiety tutaj jakoś lekceważąco, czy coś.. dziwi mnie to trochę. Raczej wydawało mi się, że jest przeciwnie.
Aha. No to popatrz:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,231081#w231347
finerbijk (17282 punktów)
01-08-2009 11:46 
 Ocena 2 na 2
Myflowers (2721 punktów)
>Ja to chyba mam pecha, bo zamiast takich refleksyjnych feminisiątek trafiam przeważnie na kobiety zadające pytanie: 'Czym jest facet i dlaczego taki?'

Ja Ci podpowiem odpowiedź: Mężczyźni to jest zupełnie inna rasa


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
finerbijk (17282 punktów)
>Ja Ci podpowiem odpowiedź: Mężczyźni to jest zupełnie inna rasa
Nasunęła mi się rymowanka:
Inna rasa, bo zamiast *****, mają ******.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Z jednej strony, przykre to wszystko i przyznam, że po przemyśleniu, inaczej mi się teraz z panami
>forumowiczami rozmawia. Z drugiej zaś, świadomość tego, co inni myślą na nasz temat, to jednak cenna
>rzecz.
Nie wszyscy są tak beznadziejni. Uosobienie marzeń współczesnych kobiet to mężczyzna o umysłowości Wiktora Osiatyńskiego.
Dla panów na tym forum mam:
www.racjonalista.pl/index.php/s,11/t,26617

A dla pań:
wyborcza.p(*)__Lubie_siebie_w_czwartki.html

"My, mężczyźni, boimy się, kiedy ktoś ma inne zdanie niż my, bo wydaje nam się, że przez to podważa nasz autorytet. I im jesteśmy bardziej napompowani i nadęci naszą pewnością i poczuciem władzy, tym więcej w nas strachu."

To właśnie strach leży u podstaw antyfeminizmu.
16-07-2009 12:04 
 Ocena 3 na 9
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Dla panów na tym forum mam:
   Sukces rzeczywiście powalający z nóg. Spośród ponad 18 mln mężczyzn udało się namówić do podpisania raptem... 27!

>A dla pań:
   W.Osiatyński: Kobiety chętne nie odpychają od siebie, nie tworzą dystansu, akceptują. To chyba nie było o wojowniczych feministkach.

>To właśnie strach leży u podstaw antyfeminizmu.
   Omal nie oblałem się kawą ze śmiechu. Jak można czuć strach wobec ruchu mającego poparcie na poziomie 0,28%?! Chciałybyście żebyśmy się Was bali, bo to dowodziłoby jakiegoś znaczenia. Przy tym poziomie akceptacji dla Waszych pomysłów nie budzicie lęku a uśmiech.

Minuśnicy: -193 ironin, -127 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-15]
16-07-2009 12:33 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Dla panów na tym forum mam:
>   Sukces rzeczywiście powalający z nóg. Spośród ponad 18 mln mężczyzn udało się namówić do podpisania raptem... 27!
>>A dla pań:
>   W.Osiatyński: Kobiety chętne nie odpychają od siebie, nie tworzą dystansu, akceptują. To chyba nie było o wojowniczych feministkach.

Lepsze jest to:

W.Osiatyński
A miłością umie się pan upijać?
- Notorycznie. Wystarczy, że trzymam żonę za rękę i wiem, że jest jej ze mną i mnie z nią dobrze.


To koronny argument tych, co nie wiedzą o co w tym wojującym feminizmie chodzi. Przecież dla feministek miłość nie istnieje, a jeszcze notoryczne upojenie nią?
16-07-2009 13:25 
 Ocena 6 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>>   W.Osiatyński: Kobiety chętne nie odpychają od siebie, nie tworzą dystansu, akceptują. To chyba nie było o wojowniczych feministkach.
To rzeczywiście nie było o tym jak ty wyobrażasz sobie feministki.
Osiatyński jest feministą jak sam to w liście stwierdził i czynnie wspiera ruchy feministyczne.

> Przecież dla feministek miłość nie istnieje, a jeszcze notoryczne upojenie nią?
To, że ty nie potrafisz sobie wyobrazić, że może istnieć miłość pomiędzy kobietą a mężczyzną, a którzy są równocześnie partnerami i darzą się szacunkiem nie znaczy , że takiej miłości nie ma. Zamknąłeś się w stereotypach.
Feministki w ubiegłym wieku musiały przyjąć taką a nie inną formę demonstracji by przebić się do świadomości społeczeństw. Dzięki nim kobieta może brać udział w wyborach, posiadać majątek....
W chwili obecnej już niewiele jest mężczyzn którzy odmawiają im tych praw co nie znaczy stan obecny zadowala kobiety.
Ale tego to pewnie nie jesteś w stanie pojąć.
16-07-2009 13:56 
 Ocena-1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>To, że ty nie potrafisz sobie wyobrazić, że może istnieć miłość pomiędzy kobietą a mężczyzną, a którzy są równocześnie partnerami i darzą się szacunkiem nie znaczy , że takiej miłości nie ma. Zamknąłeś się w stereotypach.

Sterootyp lansowany przez tu obecne feministki, to kobieta, fabryka biochemiczna, z obowiązkiem, lub nie, do aktu prokreacji. Związek z mężczyzną, jest swoistą umową, przeznaczoną do realizacji własnych celów. Same siebie stawiacie poza uczuciem, je negujecie. przecież to tylko zaburzenie hormonalne i chemia. Nie możesz wiedzieć co to miłość i jaki z niej później może wypływać szacunek. Nie znasz związków budowanych na miłości, w imię której, słowa wypowiedziane "i nigdy cię nie opuszczę, będę na dobre i złe", nabierają szczególnego znaczenia.
Poczytaj swoje wypowiedzi i swoich feministycznych koleżanek. zobacz jak za negację uczucia robiłyście sobie wzajemnie klakę. Może być też tak, że dla ciebie i dla mnie słowo "miłość" oznacza zupełnie coś innego.
Napisałem post na temat budowania związków i wzajemnych relacji, między mężczyzną i kobietą. Zlikwidowałem go. Nie potrzebuję, żeby osoby tobie podobne opluły go żółcią i jadem. Był zbyt osobisty.
Pozdrawiam.
19-07-2009 15:33 
 Ocena 4 na 6
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>To, że ty nie potrafisz sobie wyobrazić, że może istnieć miłość pomiędzy kobietą a mężczyzną, a którzy są równocześnie partnerami i darzą się szacunkiem nie znaczy , że takiej miłości nie ma. Zamknąłeś się w stereotypach.
>Sterootyp lansowany przez tu obecne feministki, to kobieta, fabryka biochemiczna, z obowiązkiem, lub nie, do aktu prokreacji. Związek z mężczyzną, jest swoistą umową, przeznaczoną do realizacji własnych celów. Same siebie stawiacie poza uczuciem, je negujecie. przecież to tylko zaburzenie hormonalne i chemia. Nie możesz wiedzieć co to miłość i jaki z niej później może wypływać szacunek. Nie znasz związków budowanych na miłości, w imię której, słowa wypowiedziane "i nigdy cię nie opuszczę, będę na dobre i złe", nabierają szczególnego znaczenia.
>Poczytaj swoje wypowiedzi i swoich feministycznych koleżanek. zobacz jak za negację uczucia robiłyście sobie wzajemnie klakę. Może być też tak, że dla ciebie i dla mnie słowo "miłość" oznacza zupełnie coś innego.
>Napisałem post na temat budowania związków i wzajemnych relacji, między mężczyzną i kobietą. Zlikwidowałem go. Nie potrzebuję, żeby osoby tobie podobne opluły go żółcią i jadem. Był zbyt osobisty.
>Pozdrawiam.

Se poczytaj i powiedz mi później, że nie operujesz stereotypami (od ich zbyt dużego stężenia aż głowa boli)

Każdy, kto nie ma feministki/feministy w domu niech żałuje po kres swych dni, czyli dzień powszedni
19-07-2009 22:35 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
Łżesz, waćpan. W większości dyskusji okołofeministycznych na tym forum kwestia uczuć poruszana jakoś szczególnie nie jest, poruszana jest kwestia ewentualnych predyspozycji zawodowych, rozmaitych "praw naturalnych", rozwiązań prawnych, etc.
Nie zaobserwowałam nigdzie tutaj nagminnego negowania kwestii uczuciowych przez demonizowane przez ciebie forumowe feministki. Czy być może chodzi ci o sytuację, gdy Alicja zadeklarowała, że nie potrzebuje, być tworzył poezję na jej cześć? Choć może po prostu nie wierzy w jakość takowej...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Łżesz, waćpan.

Czy Ty nie spod Grunwaldu bieżysz? Już jestem, że tak powiem Tym tematem...znużony. Te Panie, których ta wypowiedź dotyczy, dobrze wiedzą o co chodzi. Na cześć Dudy (Alicji), żadnej poezji nie będzie. Przynajmniej mojego autorstwa.
19-07-2009 23:35 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Łżesz, waćpan.
>Czy Ty nie spod Grunwaldu bieżysz? Już jestem, że tak powiem Tym tematem...znużony. Te Panie, których ta wypowiedź dotyczy, dobrze wiedzą o co chodzi. Na cześć Dudy (Alicji), żadnej poezji nie będzie. Przynajmniej mojego autorstwa.

W istocie właśnie wróciłam

Raczyłeś byłeś uogólnić, a do szeregów forumowych feministek zaliczana byłam niejednokrotnie, zaś ton wypowiedzi był nieco napastliwy, zatem się odezwałam.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>W istocie właśnie wróciłam

I jeszcze ryczysz gromkim głosem? Bij wroga!!!

>Raczyłeś byłeś uogólnić,

Raczyłem
16-07-2009 17:32 
 Ocena 4 na 4
Smith (10069 punktów)
>To, że ty nie potrafisz sobie wyobrazić, że może istnieć miłość pomiędzy kobietą a mężczyzną, a którzy są równocześnie partnerami i darzą się szacunkiem nie znaczy , że takiej miłości nie ma.
Jest mogę zeznać pod przysięgą. Ale nie wyobrażam sobie takiej z kimś kto uważa, że samiec to jej wróg.
>Zamknąłeś się w stereotypach.
A feminizm na co jest niby otwarty?
>Feministki w ubiegłym wieku musiały przyjąć taką a nie inną formę demonstracji by przebić się do świadomości społeczeństw.
Zaznaczyć swoją zbędną obecność chyba.
>Dzięki nim kobieta może brać udział w wyborach, posiadać majątek....
Mylisz Sufrażystki z feministkami.
One miały o co walczyć a feministki chyba tylko o to, że nie mogą się zrealizować z racji płci, co jakoś dziwnym trafem, normalnym kobietom nie przeszkadza.
>W chwili obecnej już niewiele jest mężczyzn którzy odmawiają im tych praw co nie znaczy stan obecny zadowala kobiety.
Gejów krzykaczy też nie
>Ale tego to pewnie nie jesteś w stanie pojąć.
Jak widać nie bardzo
19-07-2009 22:43 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
A od kiedy to feministki twierdzą, że samiec to wróg? "Seksmisji" się naoglądałeś
Ja tam lubię samców... Choć z Autografką się niestety w znacznej mierze zgadzam, jakkolwiek uogólnienie, oczywiście, nie było uzasadnione.
20-07-2009 00:43 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>A od kiedy to feministki twierdzą, że samiec to wróg? "Seksmisji" się naoglądałeś
Tak za młodu, i pewnie dr Norbert Maliszewski stwierdziłby, że straciłem motywację do zmian w skutek czytania feministycznych postów.
>Ja tam lubię samców... Choć z Autografką się niestety w znacznej mierze zgadzam, jakkolwiek uogólnienie, oczywiście, nie było uzasadnione.
Feministka nie znaczy lesbijka choć jedno nie wyklucza drugiego.
W znacznej niestety na ile?
Uogólnienie nie jest czy tylko w tym wypadku nie było?
Ps. Modliszki też lubią samców.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Ja tam lubię samców... Choć z Autografką się niestety w znacznej mierze zgadzam, jakkolwiek uogólnienie, oczywiście, nie było uzasadnione.

Tak tak... Ja też się z wami zgadzam, niekiedy.

Skupmy się jednak na tym "Ja tam lubię samców..." No i?
20-07-2009 06:49 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Tak tak... Ja też się z wami zgadzam, niekiedy.
>Skupmy się jednak na tym "Ja tam lubię samców..." No i?

No i... co? Smith pisze, że dla feministki samiec to wróg, a ja się z rzeczoną tezą nie zgadzam. Co chcesz rozwijać?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Tak tak... Ja też się z wami zgadzam, niekiedy.
>>Skupmy się jednak na tym "Ja tam lubię samców..." No i?
>No i... co? Smith pisze, że dla feministki samiec to wróg, a ja się z rzeczoną tezą nie zgadzam. Co chcesz rozwijać?

No i Smith ma racje, może coś kiepsko z feminizmem? Mniejsza z tym.
Jak się przejawia to "lubienie samców"? Koty, psy i inne zwierzątka, też lubisz?
20-07-2009 11:20 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>No i Smith ma racje, może coś kiepsko z feminizmem?

Nie, nie ma racji. Po prostu posługujecie się jakąś absurdalnie zawężoną definicją feministek.

>Jak się przejawia to "lubienie samców"?

Dosyć standardowo- w sensach zarówno towarzyskim, jak i seksualnym.

>Koty, psy i inne zwierzątka, też lubisz?
>

Koty, i owszem, psy racej z dystansu, bo wymagają większego wkładu własnego, ale rzeczony zakres wkładu mężczyzn, zdaje się, nie dotyczy. Nie sikacie pod drzwiami, jeśli się was nie wyprowadzi na poranny spacer, prawda?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>No i Smith ma racje, może coś kiepsko z feminizmem?
>Nie, nie ma racji. Po prostu posługujecie się jakąś absurdalnie zawężoną definicją feministek.

Podaj raz, a dobrze ową definicję, może nierozumienie co jest ta feministka, powoduje sprzeczności.

>>Jak się przejawia to "lubienie samców"?
>Dosyć standardowo- w sensach zarówno towarzyskim, jak i seksualnym.

Co to znaczy? Zapłaci za kolację a potem można go jeszcze pozażywać?

>>Koty, psy i inne zwierzątka, też lubisz?
>Koty, i owszem, psy raczej z dystansu, bo wymagają większego wkładu własnego, ale rzeczony zakres wkładu mężczyzn, zdaje się, nie dotyczy. Nie sikacie pod drzwiami, jeśli się was nie wyprowadzi na poranny spacer, prawda?

Z tego zrozumiałem tyle, że mężczyzna jet lepszy od psa, bo nie wymaga żebyś go wyprowadzała na spacer, żeby się wysikał. Byłby to wkład własny, a to wysiłek.
Pragnę Ciebie zapewnić, że jako mężczyzna, chętnie wkładam w kobietę, to co mam własne.

Pozdrawiam.
20-07-2009 21:26 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>>No i Smith ma racje, może coś kiepsko z feminizmem?
>>Nie, nie ma racji. Po prostu posługujecie się jakąś absurdalnie zawężoną definicją feministek.
>Podaj raz, a dobrze ową definicję, może nierozumienie co jest ta feministka, powoduje sprzeczności.

Odnoszę wrażenie, że Meret czy Autografka parokrotnie wymieniały ci podstawowe postulaty; z tego, co pamiętam, żadna z nich nie sugerowała programowej niechęci do mężczyzn.

>>>Jak się przejawia to "lubienie samców"?
>>Dosyć standardowo- w sensach zarówno towarzyskim, jak i seksualnym.
>Co to znaczy? Zapłaci za kolację a potem można go jeszcze pozażywać?

Jeśli do tego w twoich doświadczeniach sprowadzają się kontakty towarzyskie z kobietami, pozostaje tylko współczuć, bo ja w żadnym fragmencie mojej wypowiedzi takiego czegoś nie sugerowałam, a poważniej mówiąc- twoja napastliwość powoli zaczyna sprawiać, że stajesz się coraz mniej przyjemnym rozmówcą.

>>>Koty, psy i inne zwierzątka, też lubisz?
>>Koty, i owszem, psy raczej z dystansu, bo wymagają większego wkładu własnego, ale rzeczony zakres wkładu mężczyzn, zdaje się, nie dotyczy. Nie sikacie pod drzwiami, jeśli się was nie wyprowadzi na poranny spacer, prawda?
>Z tego zrozumiałem tyle, że mężczyzna jet lepszy od psa, bo nie wymaga żebyś go wyprowadzała na spacer, żeby się wysikał. Byłby to wkład własny, a to wysiłek.

Skoro dalej upierasz się przy porównaniach ze zwierzętami domowymi (które sam zaproponowałeś), to mężczyzna zwykle także pachnie lepiej niż pies, ponadto zapewnia zazwyczaj dużo więcej rozrywki intelektualnej.

>Pragnę Ciebie zapewnić, że jako mężczyzna, chętnie wkładam w kobietę, to co mam własne.

Widzę, że upał obniża ci zasadniczo poziom dowcipu.
20-07-2009 21:43 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Pragnę Ciebie zapewnić, że jako mężczyzna, chętnie wkładam w kobietę, to co mam własne.
>Widzę, że upał obniża ci zasadniczo poziom dowcipu.

Nie zapytałaś. Mam dla kobiety tę część własnego życia, w której jest ta lepsza część mojego ja. Dla mojej kobiety mam szacunek i miłość, Mam siłę by dążyć, by się starać. Mam silne ramiona, którymi ją będę chronił i tulił, mam... i znacznie więcej.Nie mam dla nie mrocznej części owego ja, tę wolę pozostawić sobie, niech o niej nie wie. To co zrozumiałaś, też dla niej oczywiście mam, na jej wyłączność.

Pozdrawiam.
>
liliac (147340 punktów)
>>>Pragnę Ciebie zapewnić, że jako mężczyzna, chętnie wkładam w kobietę, to co mam własne.
>>Widzę, że upał obniża ci zasadniczo poziom dowcipu.
>Nie zapytałaś.

Nie sądzę, by dwuznaczność nie była celowa.

>Mam dla kobiety tę część własnego życia, w której jest ta lepsza część mojego ja. Dla mojej kobiety mam szacunek i miłość, Mam siłę by dążyć, by się starać. Mam silne ramiona, którymi ją będę chronił i tulił, mam... i znacznie więcej.Nie mam dla nie mrocznej części owego ja, tę wolę pozostawić sobie, niech o niej nie wie. To co zrozumiałaś, też dla niej oczywiście mam, na jej wyłączność.
>Pozdrawiam.
>>
>

Ten poziom rozmowy zdaje się być nieco... przyjemniejszy.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Pragnę Ciebie zapewnić, że jako mężczyzna, chętnie wkładam w kobietę, to co mam własne.
>>>Widzę, że upał obniża ci zasadniczo poziom dowcipu.
>>Nie zapytałaś.
>Nie sądzę, by dwuznaczność nie była celowa.

Celowy, ale nie do końca, mała prowokacja.

>>Mam dla kobiety tę część własnego życia, w której jest ta lepsza część mojego ja. Dla mojej kobiety mam szacunek i miłość, Mam siłę by dążyć, by się starać. Mam silne ramiona, którymi ją będę chronił i tulił, mam... i znacznie więcej.Nie mam dla nie mrocznej części owego ja, tę wolę pozostawić sobie, niech o niej nie wie. To co zrozumiałaś, też dla niej oczywiście mam, na jej wyłączność.
>>Pozdrawiam.
>>>
>>
>Ten poziom rozmowy zdaje się być nieco... przyjemniejszy.

Już dobrze będzie? sie pani ne gnewa.
liliac (147340 punktów)
>>Ten poziom rozmowy zdaje się być nieco... przyjemniejszy.
>Już dobrze będzie? sie pani ne gnewa.
>

Się nie gniewa

Po prostu ta napastliwość zaczynała być nieco niesmaczna.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Po prostu ta napastliwość zaczynała być nieco niesmaczna.

Bo ja się tu uczę Ale możemy zakończyć.
Pozdrawiam.

Miało być "sie pani ne gnewa"
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Dla mojej kobiety...

Można by pomyśleć, że traktujesz ją instrumentalnie.
16-07-2009 16:04 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>W.Osiatyński(Bez wiedzy i mądrości mojej żony nigdy nie uświadomiłbym sobie jasno tego, dlaczego jestem feministą)

Ten pan chyba nie jest feministą, tylko zwykłym pantoflem
17-07-2009 19:13 
 Ocena 6 na 6
Itarilde (149 punktów)
>Przecież dla feministek miłość nie istnieje, a jeszcze notoryczne upojenie nią?
Nie istnieje? A to psikus. Zastanawiam się teraz, czy wobec tego:
a) nie jestem feministką
b) miłość dla mnie nie istnieje
c) zachodzi koniunkcja powyższych

Przy okazji, skąd czerpiesz wiedzę na temat środowiska feministek?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Przecież dla feministek miłość nie istnieje, a jeszcze notoryczne upojenie nią?
>Nie istnieje? A to psikus. Zastanawiam się teraz, czy wobec tego:
>a) nie jestem feministką
>b) miłość dla mnie nie istnieje
>c) zachodzi koniunkcja powyższych

Nigdzie nie jest napisane "tylko feministek"

>Przy okazji, skąd czerpiesz wiedzę na temat środowiska feministek?

Z obserwacji i doświadczenia.
>
17-07-2009 20:01 
 Ocena 6 na 6
Itarilde (149 punktów)
>>>Przecież dla feministek miłość nie istnieje, a jeszcze notoryczne upojenie nią?
>>Nie istnieje? A to psikus. Zastanawiam się teraz, czy wobec tego:
>>a) nie jestem feministką
>>b) miłość dla mnie nie istnieje
>>c) zachodzi koniunkcja powyższych
>Nigdzie nie jest napisane "tylko feministek"
Nie o to mi chodziło. Uważam się za feministkę i uważam, że miłość istnieje, więc jeśli uznam Twoją wypowiedź za prawdziwą, muszę uznać, że moja opinia o sobie jest fałszywa.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Nie o to mi chodziło. Uważam się za feministkę i uważam, że miłość istnieje, więc jeśli uznam Twoją wypowiedź za prawdziwą, muszę uznać, że moja opinia o sobie jest fałszywa.

Odpowiedz sobie na pytanie ile dla tej miłości jesteś gotowa poświecić, z czego zrezygnować. Rozumienie słowa "miłość" możne być różne, a ono samo wieloznaczne.

W związku opartym o uczucie i w imię jego, trzeba dużo dawać i niczego nie oczekiwać. Jeżeli uczucie jest odwzajemnione, to dostaje się więcej niż by się oczekiwało. Pod każdym względem.
To rodzi poczucie szczęścia.
16-07-2009 13:06 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)

>>To właśnie strach leży u podstaw antyfeminizmu.
>   Omal nie oblałem się kawą ze śmiechu. Jak można czuć strach wobec ruchu mającego poparcie na poziomie 0,28%?! Chciałybyście żebyśmy się Was bali, bo to dowodziłoby jakiegoś znaczenia. Przy tym poziomie akceptacji dla Waszych pomysłów nie budzicie lęku a uśmiech.

Wydaje mi się, że rozumiesz antyfeminizm wyłącznie jako sprzeciw wobec ruchów feministycznych, i to tych radykalnych. Myślę, że nie o to tu chodziło. Raczej o generalne, negatywne i stereotypowe nastawienie wobec kobiety jako człowieka. Czy kobieta też, jeżeli nie budzi lęku, to jedynie może budzić uśmiech (zapewne politowania)?
A nie można tak bez żadnej z tych rzeczy?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 13:24 
 Ocena-2 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Pewnie, że tak i napisałem o tym tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,231081#w231134


Minuśnicy: -193 ironin, -127 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-15]
16-07-2009 14:32 
 0 na 2
Autografka (10638 punktów)
>   Pewnie, że tak i napisałem o tym tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,231081#w231134

Wiem co napisałeś. Tylko jeżeli, jak twierdzisz, lubisz kobiety samodzielne, to czy nie powinieneś być zwolennikiem feministycznych ruchów? Przecież one promują samodzielność kobiet.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 16:25 
 Ocena-2 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Tylko jeżeli, jak twierdzisz, lubisz kobiety samodzielne, to czy nie powinieneś być zwolennikiem feministycznych ruchów? Przecież one promują samodzielność kobiet
   Pominę milczeniem to, co promują radykalne ruchy feministyczne, bo szkoda na nie słów. Kobieta samodzielna nie odczuwa potrzeby grupowego powtarzania feministycznej mantry, kobieta samodzielna potrafi radzić sobie sama.

   Jakoś tak się złożyło, że od czasu rozstania z pierwszą żoną wszystkie moje partnerki prowadziły własne firmy, poruszały się własnymi ścieżkami i własnymi samochodami, często były też majętniejsze i zawsze bardziej pracowite. Nie oczekiwały ode mnie pomocy w prozaicznych sprawach, więc można było koncentrować się na wzajemnym uprzyjemnianiu wspólnie spędzanego czasu. Ruchy feministyczne w żaden sposób nie były nam do tego potrzebne.


Minuśnicy: -193 ironin, -127 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-15]
16-07-2009 17:32 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>>Tylko jeżeli, jak twierdzisz, lubisz kobiety samodzielne, to czy nie powinieneś być zwolennikiem feministycznych ruchów? Przecież one promują samodzielność kobiet
>   Pominę milczeniem to, co promują radykalne ruchy feministyczne, bo szkoda na nie słów. Kobieta samodzielna nie odczuwa potrzeby grupowego powtarzania feministycznej mantry, kobieta samodzielna potrafi radzić sobie sama.
>   Jakoś tak się złożyło, że od czasu rozstania z pierwszą żoną wszystkie moje partnerki prowadziły własne firmy, poruszały się własnymi ścieżkami i własnymi samochodami, często były też majętniejsze i zawsze bardziej pracowite. Nie oczekiwały ode mnie pomocy w prozaicznych sprawach, więc można było koncentrować się na wzajemnym uprzyjemnianiu wspólnie spędzanego czasu. Ruchy feministyczne w żaden sposób nie były nam do tego potrzebne.

Ale gdyby te feministyczne organizacje nie stworzyły wiele lat temu, warunków sprzyjających zawodowej aktywności kobiet, to być może, nie miałbyś teraz szansy spotkać takich partnerek.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 17:52 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Ale gdyby te feministyczne organizacje nie stworzyły wiele lat temu, warunków sprzyjających zawodowej aktywności kobiet, to być może, nie miałbyś teraz szansy spotkać takich partnerek.

Gdyby... A co by było, gdyby ojciec Hitlera, nie doszedł do domu, bo spotkał po drodze kolegę i poszedł z nim na piwo. Nie zapłodniłby w ten sposób pani Klary Pölzl. Byłaby wojna, czy też nie. Fajne są rozmowy "co by było, gdyby było".

Pozdrawiam.
16-07-2009 17:59 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>>Ale gdyby te feministyczne organizacje nie stworzyły wiele lat temu, warunków sprzyjających zawodowej aktywności kobiet, to być może, nie miałbyś teraz szansy spotkać takich partnerek.
>Gdyby... A co by było, gdyby ojciec Hitlera, nie doszedł do domu, bo spotkał po drodze kolegę i poszedł z nim na piwo. Nie zapłodniłby w ten sposób pani Klary Pölzl. Byłaby wojna, czy też nie. Fajne są rozmowy "co by było, gdyby było".

A co w tym złego, że lubię sobie pogdybać?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 18:50 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>A co w tym złego, że lubię sobie pogdybać?

Zupełnie nic, ja tez lubię, o tym przykład powyżej. Jak widzisz, już nas coś łączy.
19-07-2009 15:40 
 Ocena 2 na 4
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>>Ale gdyby te feministyczne organizacje nie stworzyły wiele lat temu, warunków sprzyjających zawodowej aktywności kobiet, to być może, nie miałbyś teraz szansy spotkać takich partnerek.
>>Gdyby... A co by było, gdyby ojciec Hitlera, nie doszedł do domu, bo spotkał po drodze kolegę i poszedł z nim na piwo. Nie zapłodniłby w ten sposób pani Klary Pölzl. Byłaby wojna, czy też nie. Fajne są rozmowy "co by było, gdyby było".
>A co w tym złego, że lubię sobie pogdybać?

P co gdybać? Wystarczy stwierdzić fakty. Zacznijmy wyliczankę "do czego doprowadziły ruchy feministyczne".
16-07-2009 18:03 
 Ocena-1 na 7
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ale gdyby te feministyczne organizacje nie stworzyły wiele lat temu, warunków sprzyjających zawodowej aktywności kobiet, to być może, nie miałbyś teraz szansy spotkać takich partnerek.
   Być może tak, ale to dowodzi jedynie tego, że czas tych ruchów minął, wraz z dokonaniem się emancypacji kobiet. Albowiem kobiety, które chciały się wyemancypować, zrobiły to. Pozostałym doskwierają braki osobowości.

   Uważam, że dwie osoby mogą stworzyć układ partnerski tylko wtedy, kiedy każda z nich potrafi sobie poradzić samodzielnie. W przeciwnym przypadku nie jest to układ partnerski, ale... symbiotyczny.


Minuśnicy: -193 ironin, -127 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-15]
16-07-2009 18:14 
 Ocena 7 na 7
Autografka (10638 punktów)

>   Uważam, że dwie osoby mogą stworzyć układ partnerski tylko wtedy, kiedy każda z nich potrafi sobie poradzić samodzielnie. W przeciwnym przypadku nie jest to układ partnerski, ale... symbiotyczny.

Ależ układ partnerski wręcz powinien być symbiotyczny. W końcu każda ze stron, powinna coś tej drugiej, z siebie dawać.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 18:48 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
> Ależ układ partnerski wręcz powinien być symbiotyczny.
   Układ partnerski jest z definicji symbiotyczny.

>W końcu każda ze stron, powinna coś tej drugiej, z siebie dawać.
   Daje, inaczej nie ma partnerstwa.
16-07-2009 19:15 
 Ocena 3 na 7
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Układ partnerski jest z definicji symbiotyczny.
   Jeśli jest to mutualizm, to jest super. Komensalizm również jest akceptowalny. Jednak pasożytnictwu trzeba powiedzieć nie!


Minuśnicy: -193 ironin, -127 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-15]
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Powiedziałem.
16-07-2009 18:57 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

> Ależ układ partnerski wręcz powinien być symbiotyczny. W końcu każda ze stron, powinna coś tej drugiej, z siebie dawać.

Szybko i prawidłowo się edukujesz. Cała tajemnica, umieć dawać i brać, tak, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Ale prawdziwy związek to nie kontrakt o świadczeniu sobie wzajemnych usług.
16-07-2009 19:27 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>Szybko i prawidłowo się edukujesz.

Nie wiem, skąd wniosek o szybkości mojego edukowania się.

>Cała tajemnica, umieć dawać i brać, tak, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Ale prawdziwy związek to nie kontrakt o świadczeniu sobie wzajemnych usług.

Niby nie, ale zdarza się, że w taki kontrakt się zamienia, niestety.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 19:17 
 Ocena 2 na 2
Itarilde (149 punktów)
>Albowiem kobiety, które chciały się wyemancypować, zrobiły to. Pozostałym doskwierają braki osobowości.
Co rozumiesz przez "braki osobowości"?
17-07-2009 19:33 
 Ocena-1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Co rozumiesz przez "braki osobowości"?
   Ułomne, niepełne ukształtowanie osobowości, nie pozwalające na pełne korzystanie z możliwości jakie daje życie, skutkujące niezdolnością do wchodzenia w udane związki i ograniczające pełnienie niektórych ról społecznych.

Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
16-07-2009 18:14 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Ale gdyby te feministyczne organizacje nie stworzyły wiele lat temu, warunków sprzyjających zawodowej aktywności kobiet, to być może, nie miałbyś teraz szansy spotkać takich partnerek.
Sufrażystki stworzyły i nie ma już sufrażystek bo zrobiły swoje a teraz jest feminizm polityczny walczący z dyskryminacją, której brak jest najwyraźniej zapisany ustawowo.
Feminizm radykalny, centro-lewo-prawicowy i umiarkowany. Jaki jeszcze?
Św. Augustyn i Wojny Sprawiedliwe. Pakt Obronny Północnoatlantycki walczący w Serbii tudzież w Afganistanie celem obrony północnego Atlantyku przez atak.
Komuś się ubzdurało, że bycie kobietą przeszkadza jej w realizacji swoich chorych zapędów. Wykorzystuje fizjologiczne różnice do stworzenia podziału i uprzedzeń. A to wszystko tylko po to żeby spełnić się jako przywódca i walczyć w obronie głównie tych, które mają to gdzieś. A skoro mają to gdzieś to najpierw trzeba je przekonać, że jest z czym walczyć. I Właśnie z tego powodu odbywa się to idiotyczne bicie piany o dyskryminacji i walczących feministkach.


Nie myśl samodzielnie, jest wielu chętnych, którzy zrobią to za Ciebie
16-07-2009 18:29 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Komuś się ubzdurało, że bycie kobietą przeszkadza jej w realizacji swoich chorych zapędów. Wykorzystuje fizjologiczne różnice do stworzenia podziału i uprzedzeń. A to wszystko tylko po to żeby spełnić się jako przywódca i walczyć w obronie głównie tych, które mają to gdzieś. A skoro mają to gdzieś to najpierw trzeba je przekonać, że jest z czym walczyć. I Właśnie z tego powodu odbywa się to idiotyczne bicie piany o dyskryminacji i walczących feministkach.

Oczywiście. Wszystkie te opinie na forum, które skłoniły mnie do założenia tego wątku, zostały napisane przez walczące feministki po to, aby mnie przekonać, że jest z czym walczyć.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 18:37 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Oczywiście. Wszystkie te opinie na forum, które skłoniły mnie do założenia tego wątku, zostały napisane przez walczące feministki po to, aby mnie przekonać, że jest z czym walczyć.
Zostały napisane na skutek działalności walczących feministek (nie dochodźmy się kura czy jajko)
Kobieto nie przerażaj mnie, że dałaś się zaagitować.
Napisz że to nieprawda.
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe

16-07-2009 18:40 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Zostały na pisane na skutek działalności walczących feministek (nie dochodźmy się kura czy jajko)

Czyli feministki sprowokowały naszych panów?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 18:59 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>(nie dochodźmy się kura czy jajko)
>Czyli feministki sprowokowały naszych panów?
Dlaczego odpowiadasz pytaniem pomimo tego co napisałem zamiast odpowiedzieć na to o co prosiłem?
Będę robił podobnie, chociaż to podobno nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie.
Cóż mamy równouprawnienie.
Nie panowie sprowokowali feministki z racji przyrodzenia. Do czego takie odbijanie piłeczki ma prowadzić?
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe

Autografka (10638 punktów)

>Dlaczego odpowiadasz pytaniem pomimo tego co napisałem zamiast odpowiedzieć na to o co prosiłem?

Zapomniałam, że tego nie lubisz.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 20:44 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Zapomniałam, że tego nie lubisz.
Odbijanie piłeczki też mnie nudzi. Miałem okazję praktykować przez siedem lat z vice mistrzynią świata i okolic.
>
I believe in miracles, I believe in a better world for me and you. Joey Ramone
17-07-2009 09:45 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Zostały napisane na skutek działalności walczących feministek (nie dochodźmy się kura czy jajko)
Jeżeli chcesz przez to powiedzieć, że walczące feministki wyprały mi mózg na swoją modłę, to się mylisz.
20-07-2009 00:21 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Jeżeli chcesz przez to powiedzieć, że walczące feministki wyprały mi mózg na swoją modłę, to się mylisz.
Nigdy, bynajmniej nie chciałem tego powiedzieć o Tobie. Ale i tak się cieszę, że nie wyprały, a że w dodatku nie na swoją modłę to już uszczęśliwiony niezmiernie jestem i kontent też.
16-07-2009 19:11 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
A skoro mają to gdzieś to najpierw trzeba je przekonać, że jest z czym walczyć. I Właśnie z tego powodu odbywa się to idiotyczne bicie piany o dyskryminacji i walczących feministkach.
>Oczywiście. Wszystkie te opinie na forum, które skłoniły mnie do założenia tego wątku, zostały napisane przez walczące feministki po to, aby mnie przekonać, że jest z czym walczyć.

Nie wierze. Kiedyś robiąc sobie kpiny z wypowiedzi tutejszych feministek, przerabiałem ich wypowiedzi na swoje. Jedna dobra duszyczka, pełna oburzenia, wiecznie mnie minusowała, oskarżając o bezduszność. Dla niej pisałem zupełnie inne posty. Myślałem i dalej to robię, że nie występujesz jako rzeczniczka tych pustawych naczyń, w których co najwyżej tylko żółć i jad.

Pozdrawiam.
16-07-2009 19:13 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
> A skoro mają to gdzieś to najpierw trzeba je przekonać, że jest z czym walczyć. I Właśnie z tego powodu odbywa się to idiotyczne bicie piany o dyskryminacji i walczących feministkach.
>>Oczywiście. Wszystkie te opinie na forum, które skłoniły mnie do założenia tego wątku, zostały napisane przez walczące feministki po to, aby mnie przekonać, że jest z czym walczyć.
>Nie wierze. Kiedyś robiąc sobie kpiny z wypowiedzi tutejszych feministek, przerabiałem ich wypowiedzi na swoje. Jedna dobra duszyczka, pełna oburzenia, wiecznie mnie minusowała, oskarżając o bezduszność. Dla niej pisałem zupełnie inne posty. Myślałem i dalej to robię, że nie występujesz jako rzeczniczka tych pustawych naczyń, w których co najwyżej tylko żółć i jad.
>Pozdrawiam.

A jeżeli tak, to co wtedy, gdy będziesz miała syna, samca obrzydliwego z racji urodzenia.
>
17-07-2009 00:02 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>A jeżeli tak, to co wtedy, gdy będziesz miała syna, samca obrzydliwego z racji urodzenia.

Nie czuję obrzydzenia do, jak ich nazywasz, samców. A syna już mam. Córkę zresztą też.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 00:08 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>A jeżeli tak, to co wtedy, gdy będziesz miała syna, samca obrzydliwego z racji urodzenia.
>Nie czuję obrzydzenia do, jak ich nazywasz, samców. A syna już mam. Córkę zresztą też.
No to gratki
Autografka (10638 punktów)

>No to gratki

A dziękuję.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Autografka (10638 punktów)
> A skoro mają to gdzieś to najpierw trzeba je przekonać, że jest z czym walczyć. I Właśnie z tego powodu odbywa się to idiotyczne bicie piany o dyskryminacji i walczących feministkach.
>>Oczywiście. Wszystkie te opinie na forum, które skłoniły mnie do założenia tego wątku, zostały napisane przez walczące feministki po to, aby mnie przekonać, że jest z czym walczyć.
>Nie wierze. Kiedyś robiąc sobie kpiny z wypowiedzi tutejszych feministek, przerabiałem ich wypowiedzi na swoje. Jedna dobra duszyczka, pełna oburzenia, wiecznie mnie minusowała, oskarżając o bezduszność. Dla niej pisałem zupełnie inne posty. Myślałem i dalej to robię, że nie występujesz jako rzeczniczka tych pustawych naczyń, w których co najwyżej tylko żółć i jad.

Ale mnie, do założenia tego wątku, naprawdę nie skłoniły feministki.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 19:57 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Myślałem i dalej to robię, że nie występujesz jako rzeczniczka tych pustawych naczyń, w których co najwyżej tylko żółć i jad.
>Ale mnie, do założenia tego wątku, naprawdę nie skłoniły feministki.

Nie byłoby wątku, gdyby nie żałosne jęki o równouprawnieniu, których nikt nie rozumie, a większość kobiet ma gdzieś. To jęczenie ma swoje uzasadnienie. Wynika z odmienności, a ta wypływa z duchowej pustki jęczących pań.
Nie wsłuchuj się w te pojękiwania, nikomu one niepotrzebne.

Pozdrawiam
16-07-2009 20:02 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>Nie byłoby wątku, gdyby nie żałosne jęki o równouprawnieniu,

Absolutnie nie masz racji, Witwosie. I nie mam zamiaru się dłużej tłumaczyć.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 21:13 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie byłoby wątku, gdyby nie żałosne jęki o równouprawnieniu,
>Absolutnie nie masz racji, Witwosie. I nie mam zamiaru się dłużej tłumaczyć.

Chcesz się kłócić? Proszę bardzo. Gdyby nie wypowiedzi rodzimych feministek nie narodziłyby się zdania, na których oparłaś się tworząc swój watek. No i co Ty na to?
Autografka (10638 punktów)
>>>Nie byłoby wątku, gdyby nie żałosne jęki o równouprawnieniu,
>>Absolutnie nie masz racji, Witwosie. I nie mam zamiaru się dłużej tłumaczyć.
>Chcesz się kłócić? Proszę bardzo. Gdyby nie wypowiedzi rodzimych feministek nie narodziłyby się zdania, na których oparłaś się tworząc swój watek. No i co Ty na to?

Nie, nie chcę się kłócić. Mam inne zdanie na ten temat.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 22:04 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Nie, nie chcę się kłócić. Mam inne zdanie na ten temat.

Nie chcesz się kłócić, to nie, łaski bez.
19-07-2009 19:26 
 Ocena 3 na 5
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Komuś się ubzdurało, że bycie kobietą przeszkadza jej w realizacji swoich chorych zapędów. Wykorzystuje fizjologiczne różnice do stworzenia podziału i uprzedzeń. A to wszystko tylko po to żeby spełnić się jako przywódca i walczyć w obronie głównie tych, które mają to gdzieś. A skoro mają to gdzieś to najpierw trzeba je przekonać, że jest z czym walczyć. I Właśnie z tego powodu odbywa się to idiotyczne bicie piany o dyskryminacji i walczących feministkach.

Pozwolę sobie na takie porównanie, analogię. Nie wiem, czy słusznie ale jednak sobie pozwolę bo w moim mniemaniu może to pomóc coś zrozumieć.
    Dawno, dawno temu komuś się ubzdurało, że bycie czarnoskórym w Stanach Zjednoczonych Ameryki przeszkadza w realizacji jakichś chorych zapędów. Wykorzystał zatem fizjologiczne różnice do stworzenia podziału i uprzedzeń. A to wszystko tylko po to żeby spełnić się jako przywódca i walczyć w obronie głównie tych, którzy mają to gdzieś (czyli niektórych mieszkańców południa których akurat nie bito i nie głodzono). A skoro mieli to gdzieś to najpierw trzeba ich było przekonać, że jest z czym walczyć i trzeba uciekać czym prędzej z plantacji i oddać się pod dowództwo gen. Granta.
Zwycięstwo północy nad południem załatwiło pewna sprawę tak, jak sukces sufrażystek przyczynił się do wielu zmian. Ale czy można było mówić, że czarnoskórzy i kobiety żyją już w raju?
   Wiele kobiet i wielu murzynów nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że może być lepiej, że można i trzeba walczyć. Niestety tak właśnie jest. Moja babcia jest tego znakomitym przykładem. Gdyby kilkadziesiąt lat temu znalazła w sobie trochę odwagi dziś zamiast wybierać jajka z grzędy być może brylowała by na jakimś salonie. Niestety miała pecha bo urodziła się na wsi w mocno patriarchalnej rodzinie. Była bez szans.
    Mimo iż kobiety mają znacznie więcej szans (zwłaszcza na zachodzie) to nadal nie możemy mówić, że żyją w raju, że nie są wykorzystywane, dyskryminowane i gwałcone (nie tylko seksualnie). Nadal jest z czym walczyć, istnieją stereotypy i uprzedzenia zakodowane mocno w wielu męskich głowach.
20-07-2009 00:12 
 Ocena 1 na 3
Smith (10069 punktów)
>Pozwolę sobie na takie porównanie, analogię. Nie wiem, czy słusznie ale jednak sobie pozwolę bo w moim mniemaniu może to pomóc coś zrozumieć.
Ja nie wiem czy słuszną
>    Dawno,(..) oddać się pod dowództwo gen. Granta.
No coments. To nawet nie było śmieszne.
>Zwycięstwo północy nad południem załatwiło pewna sprawę tak, jak sukces sufrażystek przyczynił się do wielu zmian. Ale czy można było mówić, że czarnoskórzy i kobiety żyją już w raju?
A czy Meksykanie, Portorykańczycy i mężczyźni żyją jak w raju?
Chyba za dużo hollywood'zkich produkcji się naoglądałeś.
>   Wiele kobiet i wielu murzynów nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że może być lepiej, że można i trzeba walczyć. Niestety tak właśnie jest. Moja babcia jest tego znakomitym przykładem. Gdyby kilkadziesiąt lat temu znalazła w sobie trochę odwagi dziś zamiast wybierać jajka z grzędy być może brylowała by na jakimś salonie. Niestety miała pecha bo urodziła się na wsi w mocno patriarchalnej rodzinie. Była bez szans.
To co im na to poradzę, że nie przeczytali konstytucji. Przecież oddali się pod dowództwo Granta i zamienili plantacje na getta północy.
>    Mimo iż kobiety mają znacznie więcej szans (zwłaszcza na zachodzie) to nadal nie możemy mówić, że żyją w raju, że nie są wykorzystywane, dyskryminowane i gwałcone (nie tylko seksualnie). Nadal jest z czym walczyć, istnieją stereotypy i uprzedzenia zakodowane mocno w wielu męskich głowach.
To masz operację zmiany płci i wolność słowa żeby krzyczeć samiec twój wróg.
W ten sposób zamiast zwalczyć stereotypy wzmocnisz uprzedzenia. Potrzebna jest edukacja powszechna, żeby zmienić mentalność ludzką a nie populistyczne bicie piany. Tłum dlatego powstaje i jest bezmyślnie nieobliczalny bo składa się z rozemocjonowanych jednostek. Zdolnych jednego dnia wynieść na ołtarze a drugiego wypchnąć na szafot. Biciem piany co najwyżej zgromadzisz tłum.
Smith (10069 punktów)
Czyżby kolejny dyskutant spod znaku ?
19-07-2009 22:48 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>
Minuśnicy: -193 ironin, -127 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-15]


Ale te minusy to już jakiś lekki absurd Zwłaszcza te 193...
16-07-2009 14:20 
 Ocena 5 na 5
Koraszewski (82900 punktów)
Ciekawa dyskusja, bez cienia świadomości jak bardzo się ten świat już zmienił i jak bardzo się zmienia. Czy na lepsze? Zdecydowanie tak, chociaż jakieś ciemne strony tez się muszą pojawiać. Wspaniały jest uwiąd wszechobecnego dawniej przyzwolenia kobiet na podporządkowanie - to se juz ne vrati.
19-07-2009 15:21 
 Ocena 6 na 8
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>>To właśnie strach leży u podstaw antyfeminizmu.
>   Omal nie oblałem się kawą ze śmiechu. Jak można czuć strach wobec ruchu mającego poparcie na poziomie 0,28%?! Chciałybyście żebyśmy się Was bali, bo to dowodziłoby jakiegoś znaczenia. Przy tym poziomie akceptacji dla Waszych pomysłów nie budzicie lęku a uśmiech.

   Idąc twoim tropem katolicy (dosłownie)umierają ze śmiechu gdy tylko ktoś wspomni im o społecznym poparciu dla działań PSR.
A geje to naprawdę są wyjątkowi jest ich raptem (wg. ciebie) zaledwie 0,5% (przy czym aktywnych społecznie może około 0,005% bo nie uwzględniamy tych homoseksualistów z krajów w których mają nóż na gardle i muszą siedzieć cichutko jak myszki pod miotłą)a robią taki rwetes, że niedługo będziesz rozpoczynał dyskusje na temat ogólnonarodowego powstania przeciw pedalstwu. jest się czego bac skoro tak małej liczbie nie jest w stanie przeciwstawić się 7 mld ludzi w tym 38 mln Polaków.
   Twoja argumentacja bywa żałosna.

PS. Ile to jest 0,28% z 6,77 mld?
19-07-2009 20:36 
 0 na 6
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Idąc twoim tropem katolicy (dosłownie)umierają ze śmiechu gdy tylko ktoś wspomni im o społecznym poparciu dla działań PSR.
   Fakt, poparcie dla PSR jest znikome. Liczba członków w porównaniu z liczbą członków KK jest symboliczna. To są fakty.

>   Twoja argumentacja bywa żałosna.
   Twoja natomiast zabawna. Zachowujesz się jak dziecko, które nie mogąc zdobyć upragnionej zabawki tupie nóżkami i ryczy. Jakbyś się nie wysilał, to żadną groźbą nie skłonisz mnie do zmiany zdania. Do tego trzeba argumentów merytorycznych, a takimi się nie posługujesz, preferując ataki osobowe.

Minuśnicy: -203 ironin, -137 poziomczyński, -50 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda [2009-07-19]
19-07-2009 21:20 
 Ocena 2 na 4
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>>   Twoja argumentacja bywa żałosna.
>   Twoja natomiast zabawna.
Cieszę się, że nie śmieszna.
> Zachowujesz się jak dziecko, które nie mogąc zdobyć upragnionej zabawki tupie nóżkami i ryczy.
A co wg. ciebie jest tą zabawką?

> Jakbyś się nie wysilał, to żadną groźbą nie skłonisz mnie do zmiany zdania. Do tego trzeba argumentów merytorycznych, a takimi się nie posługujesz, preferując ataki osobowe.
To, że żadną groźba ni argumentem ani nawet prośbą nie da się zmienić (a przynajmniej ja nie dam rady) twego zdania to wiem. A czy komuś udało się stosując merytoryczne argumenty zmienić twoje zdanie albo nawet postawę to nie wiem ale wątpię w to. Gdybyś byś mógł to udowodnić byłoby miło. A może jest tu jakiś użytkownik który może się takim dziełem pochwalić?
16-07-2009 13:53 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>To właśnie strach leży u podstaw antyfeminizmu.

Cytat:

   Jeśli chcesz, możesz uznać moje pytanie za wyraz strachu. Niech będzie. Ale pomimo to spróbuj poważnie na nie odpowiedzieć. Pytam. Jeśli powyższa wizja miałaby się spełnić, to po co kobietom mieliby być potrzebni mężczyźni?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
16-07-2009 15:31 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)
>>To właśnie strach leży u podstaw antyfeminizmu.
>Cytat:
>   Jeśli chcesz, możesz uznać moje pytanie za wyraz strachu. Niech będzie. Ale pomimo to spróbuj poważnie na nie odpowiedzieć. Pytam. Jeśli powyższa wizja miałaby się spełnić, to po co kobietom mieliby być potrzebni mężczyźni?

Ale co to w ogóle za pytanie? Przecież są kobiety, które dużo zarabiają, a mają mężów czy partnerów. Czyli mężczyźni są im potrzebni. Po co? Pewnie odpowiedzi jest tak wiele jak kobiet (no, może nie aż tak wiele).
Pieniądze nie są przecież jedynym wyznacznikiem relacji w związku. Jest jeszcze potrzeba bliskości, poczucia bezpieczeństwa, miłości. Generalnie, uważam, że materialne uzależnienie jednego partnera od drugiego, nie jest dla związku (ani dla jego uczestników) zdrowe i nie sprzyja tworzeniu partnerskich relacji


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 18:28 
 Ocena 7 na 9
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>   Jeśli chcesz, możesz uznać moje pytanie za wyraz strachu. Niech będzie. Ale pomimo to spróbuj poważnie na nie odpowiedzieć. Pytam. Jeśli powyższa wizja miałaby się spełnić, to po co kobietom mieliby być potrzebni mężczyźni?
Gdy kobiety nie miały możliwości zarobkowania ważną zaletą mężczyzny była kasa. Chciały czy nie, jak chciały przeżyć musiały się sprzedać mężczyźnie. Im atrakcyjniejsza tym większe miała szanse na wygodniejsze życie. Mężczyźni pilnowali by kobiety nie miały zbyt dużej swobody, by nie były zbyt mądre, gdyż to gwarantowało im obsługę stosunkowo niewielkim kosztem.
Czasy się zmieniły. Mężczyzna z kasą interesuje już coraz mniejszą grupę kobiet.
Teraz kobiety potrafią utrzymać się same. Zdarzają się kobiety, które nie tylko utrzymują się same ale utrzymują też mężczyznę. Czyli pełne odwrócenie roli.
Ale taki układ odpowiada jedynie niewielkiej grupie kobiet.
Współczesna kobieta jest dobrze wykształcona, sprzęt AGD odciążył ją od czasochłonnych prac,( a przy odrobinie cierpliwości można nawet nauczyć mężczyznę obsługi tych urządzeń )i nie potrzebuje i nie chce mieć w domu pana i władcę. Potrzebuje partnera. Przyjaciela , który będzie ją wspierał, który pomoże w realizacji marzeń, który wspólnie z nią będzie wychowywał dzieci, który w razie konieczności się nią zaopiekuję.
Zbyt wygórowane wymagania? Tyle, że te wymagania kobieta jest gotowa w pełni odwzajemniać.
To jak para taka ułoży sobie podział prac domowych jest indywidualną sprawa danej pary, ważne by podział uwzględniał i chęci i talenty i możliwości i był w miarę równomierny a przede wszystkim by nikt nie czuł się wykorzystywany.
Natomiast państwo nie powinno narzucać kto w rodzinie ma opiekować się dziećmi, gotować, sprzątać....
Za taką samą pracę wynagrodzenie powinno być takie samo, nie widzę powodu by urlop wychowawczy na dziecko dotyczył tylko kobiety, nie widzę powodu by w razie choroby dziecka to tylko kobieta brała wolne, nie widzę powodu by kobieta szła wcześniej na emeryturę.
Czytałam kiedyś o przemocy w rodzinie, pomijając agresję spowodowaną alkoholizmem często przyczyną przemocy był właśnie strach mężczyzny. Bojąc się , że zostanie opuszczony usiłuje kobietę zastraszyć i uzależnić od siebie.
Mężczyźni i tu na tym forum usiłują zakrzyczeć, wyśmiać tak oczywiste żądania kobiet jak taka sama płaca za taką samą pracę czy równe prawo do awansu.
16-07-2009 18:41 
 Ocena 2 na 4
placownik (17853 punktów)

>Potrzebuje partnera. Przyjaciela , który będzie ją wspierał, który pomoże w realizacji marzeń, który wspólnie z nią będzie wychowywał dzieci, który w razie konieczności się nią zaopiekuję.

   Mężczyzna nie jest do tego niezbędny. Te potrzeby z powodzeniem jest w stanie zaspokoić dobra przyjaciółka.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
16-07-2009 19:24 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>   Mężczyzna nie jest do tego niezbędny. Te potrzeby z powodzeniem jest w stanie zaspokoić dobra przyjaciółka.
W związku homo partnerzy są tej samej płci w związku hetero płci odmiennej co nie deprecjonuje żadnej z tych par.
Ale możesz spać spokojnie nie wszystkie kobiety zamienią swojego partnera na przyjaciółkę.
Mężczyzna czasem przydaje się do dźwigania zakupów, i przesuwania ciężkich szaf...
Kiedyś mężczyzna przydatny był również do przetykania zlewu i wyciągania korka z butelek ale odkąd jest "świder" i nowy rodzaj korkociągu użyteczność mężczyzny w tym zakresie bardzo się zmniejszyła.
16-07-2009 19:36 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>>   Mężczyzna nie jest do tego niezbędny. Te potrzeby z powodzeniem jest w stanie zaspokoić dobra przyjaciółka.
>W związku homo partnerzy są tej samej płci w związku hetero płci odmiennej co nie deprecjonuje żadnej z tych par.
>Ale możesz spać spokojnie nie wszystkie kobiety zamienią swojego partnera na przyjaciółkę.
>Mężczyzna czasem przydaje się do dźwigania zakupów, i przesuwania ciężkich szaf...
>Kiedyś mężczyzna przydatny był również do przetykania zlewu i wyciągania korka z butelek ale odkąd jest "świder" i nowy rodzaj korkociągu użyteczność mężczyzny w tym zakresie bardzo się zmniejszyła.

Alicjo, a ja tu usiłuję wykazać, że taka retoryka w wypowiedziach mężczyzn na temat kobiet, jest niewłaściwa.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 19:54 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Alicjo, a ja tu usiłuję wykazać, że taka retoryka w wypowiedziach mężczyzn na temat kobiet, jest niewłaściwa.

Masz częściowo rację, ale skoro Placownik uważa że lepszym partnerem dla kobiety jest druga kobieta i w związku z tym obawia się o swoje stanowisko, to musiałam go czymś podbudować.
Żeby nie było wątpliwości , że żartuję wstawiłam odpowiednie buźki.
placownik (17853 punktów)

>Masz częściowo rację, ale skoro Placownik uważa że lepszym partnerem dla kobiety jest druga kobieta

   Miało być poważnie, a tu buźka goni buźkę. Do tego lekki retusz wypowiedzi. To ma być ten męski dyskurs zapewniający sukces w dyskusji?

   Nie uważam, że druga kobieta jest lepszym partnerem (życiowym, co wcale nie znaczy seksualnym) dla kobiety niż mężczyzna. Wydaje mi się jedynie, że może być równie dobrym, co rodzi problem wątpliwej potrzeby istnienia mężczyzn jako takich.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
16-07-2009 22:28 
 Ocena 7 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>   Nie uważam, że druga kobieta jest lepszym partnerem (życiowym, co wcale nie znaczy seksualnym) dla kobiety niż mężczyzna. Wydaje mi się jedynie, że może być równie dobrym, co rodzi problem wątpliwej potrzeby istnienia mężczyzn jako takich.
Jak ci napiszę, że jest jeszcze i pożądanie to Witwos napisze o wibratorze.
I taka jest ta męska dyskusja.
Przywołałam Wiktora Osiatyńskiego bo pięknie potrafi mówić o swoim małżeństwie partnerskim w pełni. Można tak. A można jak Witwos czy Robert wyśmiać przekręcić zohydzić.
Druga kobieta może być dobrym życiowym partnerem tak samo jak drugi mężczyzna dla mężczyzny.
Jeżeli mężczyzna oczekuje od kobiety jedynie obsługi a kobieta zaspokajania potrzeb materialnych a oboje zaspokajania swoich potrzeb seksualnych, to prędzej czy później, każde z nich będzie żyło samotnie w tym związku. Mogą żyć razem ale obok siebie.
Wiele jest takich małżeństw. Łączy ich bardziej dorobek życia niż uczucia.
Ktoś kiedyś powiedział, że dobre małżeństwo to jak "dwójka bez sternika" musi być dobrze dopasowane. Ale jest to możliwe tylko gdy oboje traktują ten związek jak coś wspólnego i wartościowego na równoprawnych warunkach.
Takie związki są coraz częściej obserwuję wśród młodych. Bez podziału na role męskie i kobiece, bez kompleksów i zahamowań. To już się zmieniło i to mnie cieszy.
Może jest dużo racji w powiedzeniu, że kobiety już się wyemancypowały natomiast mężczyźni nie potrafią jeszcze znaleźć swojego miejsca. Ale dotyczy to głównie poprzedniego pokolenia i tych co mentalnie pozostali w zeszłym stuleciu.

Mężczyźni będą musieli to nadrobić i to szybko bo jak czytałam (chyba w wiadomościach Racjonalisty)naukowcom już udało się wyprodukować plemnik.
Więc świat pokazany w Seksmisji może być proroczy.

Wybacz Autografko ale nie wytrzymałam.
Autografka (10638 punktów)

> Wybacz Autografko ale nie wytrzymałam.

Widzę, ale co mogę na to poradzić.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
pavvel (8272 punktów)

> bo jak czytałam (chyba w wiadomościach Racjonalisty)naukowcom już udało się wyprodukować plemnik.
>Więc świat pokazany w Seksmisji może być proroczy.

Czy ten wyprodukowany plemnik daje tylko potomstwo płci żeńskiej?
Jeżeli nie, to nie widzę w czym miałoby to zmienić obecną sytuację. Co najwyżej pozwoli to zlikwidować banki spermy.
16-07-2009 23:48 
 Ocena 1 na 5
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Robert wyśmiać przekręcić zohydzić
   Ani przekręcić, ani zohydzić, ale wyśmiać jak najbardziej. A wiesz dlaczego? Bowiem feministyczne aktywistki głośno domagają się związków partnerskich a zwyczajnie nie są zdolne do ich tworzenia - to taki rodzaj requiem po raju utraconym.


Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
17-07-2009 00:38 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Bowiem feministyczne aktywistki głośno domagają się związków partnerskich a zwyczajnie nie są zdolne do ich tworzenia

Ale, skąd wiesz, że nie są?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 10:07 
 0 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ale, skąd wiesz, że nie są?
Z dwóch powodów:
1. Spora część z nich jest jawnymi lesbijkami (Feminoteka, Tok FM).

2. Stosując język nienawiści, jaki prezentuje nam choćby Alicja, nie zbuduje się udanego związku damsko-męskiego.


Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
17-07-2009 12:21 
 Ocena 6 na 6
Autografka (10638 punktów)
>>Ale, skąd wiesz, że nie są?
>Z dwóch powodów:
>1. Spora część z nich jest jawnymi lesbijkami (Feminoteka, Tok FM).
>2. Stosując język nienawiści, jaki prezentuje nam choćby Alicja, nie zbuduje się udanego związku damsko-męskiego.

Wiesz, wydaje mi się, że obie strony (jeżeli można tak nazwać mężczyzn i kobiety), nie zauważają tego języka, w swoich własnych wypowiedziach. I zapewne, częściowo to jest źródłem trudności w porozumieniu się.
Zauważyłam to po przeczytaniu Twojego wczorajszego posta
Czytałam wcześniej tę wypowiedź Alicji i nie oceniłam tych sformułowań jako obraźliwe. A jednak dla kogoś były.
Myślę, że podobnie rzecz się ma z opiniami wygłaszanymi przez panów na temat kobiet. Może nie zauważacie, że kogoś może to zaboleć. Mam nadzieję, że choć w części przypadków tak jest.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 12:55 
 Ocena 3 na 7
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Jest bardzo dużo racji w tym, co napisałaś. Na dodatek na ocenę czytanego tekstu duży wpływ ma ocena autora tekstu. Tekst Alicji dla mnie nie był obraźliwy, ale pokazywał charakterystycznie przedmiotowy stosunek do drugiej płci - "sprzedać się", "obsługa". To lata świetlne od partnerstwa.

Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
20-07-2009 21:54 
 0 na 4
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>2. Stosując język nienawiści, jaki prezentuje nam choćby Alicja, nie zbuduje się udanego związku damsko-męskiego.

Alicja stosuje język nienawiści? Człowieku, tobie się w głowie p*****li! Człowieku, przypatrz się swoim tekstom które są kalkami wypowiedzi moherowych beretów.
Przykład
Moim zdaniem, jeśli ktoś tu stosuje język nienawiści to robisz to głównie ty.

(przepraszam szanownych moderatorów za to zdanie z wykrzyknikiem)
Adamiak (36436 punktów)
>(przepraszam szanownych moderatorów za to zdanie z wykrzyknikiem)
   Moderatorów, hm...
   Minus.
20-07-2009 22:41 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>(przepraszam szanownych moderatorów za to zdanie z wykrzyknikiem)
>   Moderatorów, hm...
>   Minus.

Nie gniewam się panie Adamiak. Warto było wyrazić to krótko i dosadnie. Wydaje mi się, że w każdej grupie społecznej powinien być ktoś, kto powie to co wszyscy myślą ale boją się usta otworzyć ze względu na poprawność polityczną. Reszty nie przepraszam, bo wątpię by ktokolwiek poczuł się szczerze urażony tą wypowiedzią natomiast moderatorzy trzymają w ręku groźne bany i trzeba się im czasem podlizać.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moderatorów
20-07-2009 21:39 
 Ocena 1 na 3
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Robert wyśmiać przekręcić zohydzić
>   Ani przekręcić, ani zohydzić, ale wyśmiać jak najbardziej. A wiesz dlaczego? Bowiem feministyczne aktywistki głośno domagają się związków partnerskich a zwyczajnie nie są zdolne do ich tworzenia - to taki rodzaj requiem po raju utraconym.

Poprosimy o rzeczowe argumenty zamiast domniemań. Dowody, Robuś, dowody przedstaw, bo takie rzeczy, to tylko w kościele można gadać bez przeszkód. Nie obrażaj racjonalnych mózgów proszę.
16-07-2009 23:58 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Jak ci napiszę, że jest jeszcze i pożądanie to Witwos napisze o wibratorze.
>I taka jest ta męska dyskusja.

Skąd wiesz co witwos pisać będzie? O wibratorze masz powyżej. Przestań jęczeć.

>Przywołałam Wiktora Osiatyńskiego bo pięknie potrafi mówić o swoim małżeństwie partnerskim w pełni. Można tak. A można jak Witwos czy Robert wyśmiać przekręcić zohydzić.

Tak, napisał o związku opartym na miłości, którą Ty i Tobie podobne negujecie. Fajnie się czyta, tylko nic nie rozumie. Opisałem swój związek, ale to usunąłem. Nie chcę, aby obecne tu panie, deprecjonowały go swoimi komentarzami. Jeszcze raz i wyraźnie. Jeżeli nie znasz uczucia miłości to nie czytaj Osiatyńskiego. To nie są zagadnienia dla kobiet, traktujących siebie samych jak biochemiczną fabrykę, odrzucających programowo istnienie uczuć wyższych. Ale Ty tego nie jesteś zdolna pojąc. Osiatyński napisał o czym? O związku mężczyzny i kobiety, związku zgodnym, bo zdolnym do poświeceń i rezygnacji ze swoich oczekiwań, na rzecz partnera, w imię uczucia. I Ty mówisz, ze ja ja coś przekręcam i zohydzam? Twoje wypowiedzi o związkach partnerskich tworzonych na jakiś tam zasadach, w celu realizacji jakiś tam zadań życiowych, potrafią zohydzić. Przytaczanie tego autora, przez ciebie, jest obłudą.


> Wybacz Autografko ale nie wytrzymałam.

Wybacz Autografko, nie wytrzymałem
17-07-2009 00:18 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Opisałem swój związek, ale to usunąłem.

I wielka szkoda, bo ten post pokazywał Cię z dobrej strony. Bez tego nonszalanckiego ironizowania.

>Nie chcę, aby obecne tu panie, deprecjonowały go swoimi komentarzami. Jeszcze raz i wyraźnie. Jeżeli nie znasz uczucia miłości to nie czytaj Osiatyńskiego. To nie są zagadnienia dla kobiet, traktujących siebie samych jak biochemiczną fabrykę, odrzucających programowo istnienie uczuć wyższych. Ale Ty tego nie jesteś zdolna pojąc. Osiatyński napisał o czym? O związku mężczyzny i kobiety, związku zgodnym, bo zdolnym do poświeceń i rezygnacji ze swoich oczekiwań, na rzecz partnera, w imię uczucia. I Ty mówisz, ze ja ja coś przekręcam i zohydzam? Twoje wypowiedzi o związkach partnerskich tworzonych na jakiś tam zasadach, w celu realizacji jakiś tam zadań życiowych, potrafią zohydzić. Przytaczanie tego autora, przez ciebie, jest obłudą.

Nie rozumiem, dlaczego wciąż zarzucasz Alicji brak wyższych uczuć i niezrozumienie pojęcia miłości. To niesprawiedliwe, Witwosie. Przecież pisała o wzajemnej pomocy, o tym, że w związku ważne jest to, że można nawzajem na siebie liczyć. Czy to źle, że partnerzy wspierają się w realizowaniu życiowych dążeń i marzeń? Moim zdaniem, to piękne.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 01:06 
 Ocena-1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Opisałem swój związek, ale to usunąłem.
>I wielka szkoda, bo ten post pokazywał Cię z dobrej strony. Bez tego nonszalanckiego ironizowania.
>>Nie chcę, aby obecne tu panie, deprecjonowały go swoimi komentarzami. Jeszcze raz i wyraźnie. Jeżeli nie znasz uczucia miłości to nie czytaj Osiatyńskiego. To nie są zagadnienia dla kobiet, traktujących siebie samych jak biochemiczną fabrykę, odrzucających programowo istnienie uczuć wyższych. Ale Ty tego nie jesteś zdolna pojąc. Osiatyński napisał o czym? O związku mężczyzny i kobiety, związku zgodnym, bo zdolnym do poświeceń i rezygnacji ze swoich oczekiwań, na rzecz partnera, w imię uczucia. I Ty mówisz, ze ja ja coś przekręcam i zohydzam? Twoje wypowiedzi o związkach partnerskich tworzonych na jakiś tam zasadach, w celu realizacji jakiś tam zadań życiowych, potrafią zohydzić. Przytaczanie tego autora, przez ciebie, jest obłudą.
>Nie rozumiem, dlaczego wciąż zarzucasz Alicji brak wyższych uczuć i niezrozumienie pojęcia miłości. To niesprawiedliwe, Witwosie. Przecież pisała o wzajemnej pomocy, o tym, że w związku ważne jest to, że można nawzajem na siebie liczyć. Czy to źle, że partnerzy wspierają się w realizowaniu życiowych dążeń i marzeń? Moim zdaniem, to piękne.

Co jest takiego pięknego w układzie o wzajemnej pomocy? To tylko interes. To co wytłuściłem, jest dla materialistycznych feministek nie do przyjęcia. To nie ja odmawiam istnienia uczuć wyższych, Dla feministek racjonalnego myślenia, to tylko reakcje biochemiczne, przenoszone impulsami elektrycznymi. Tak mówi nauka.
17-07-2009 01:25 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>>Opisałem swój związek, ale to usunąłem.

>Co jest takiego pięknego w układzie o wzajemnej pomocy? To tylko interes. To co wytłuściłem, jest dla materialistycznych feministek nie do przyjęcia. To nie ja odmawiam istnienia uczuć wyższych, Dla feministek racjonalnego myślenia, to tylko reakcje biochemiczne, przenoszone impulsami elektrycznymi. Tak mówi nauka.

A czym się różni to:

Cytat:
O związku mężczyzny i kobiety, związku zgodnym, bo zdolnym do poświeceń i rezygnacji ze swoich oczekiwań, na rzecz partnera, w imię uczucia.


od tego:

Cytat:
Co jest takiego pięknego w układzie o wzajemnej pomocy?
?

To samo, ujęte w innych słowach - poświęcenie i rezygnacja ze swoich oczekiwań, w imię uczucia i w celu wzajemnej pomocy. Ja nie widzę w tym sprzeczności. Uczucia i wzajemna pomoc, nie muszą się wykluczać.

A biochemiczna fabryka? Tak jesteśmy zbudowani. Ja uważam, że tak to urządziła ewolucja, a Ty pewnie, że Bóg.
Chcesz się obrażać na rzeczywistość?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 02:09 
 Ocena-1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Opisałem swój związek, ale to usunąłem.
>>Co jest takiego pięknego w układzie o wzajemnej pomocy? To tylko interes. To co wytłuściłem, jest dla materialistycznych feministek nie do przyjęcia. To nie ja odmawiam istnienia uczuć wyższych, Dla feministek racjonalnego myślenia, to tylko reakcje biochemiczne, przenoszone impulsami elektrycznymi. Tak mówi nauka.
>A czym się różni to:
> Cytat:
O związku mężczyzny i kobiety, związku zgodnym, bo zdolnym do poświeceń i rezygnacji ze swoich oczekiwań, na rzecz partnera, w imię uczucia.

>od tego:
> Cytat:
Co jest takiego pięknego w układzie o wzajemnej pomocy?
?


Jak pamiętasz opisałem związki dwa Jeden oparty na cytacie pierwszym, piękny, w którym słowa, "i nigdy cię nie opuszczę, będę na dobre i złe " mają zasadniczy sens. Tu podstawą jest kochać i być kochanym, dużo dawać i brać ile druga strona może dać. Drugi na cytacie poniżej. Taki związek może trwać, dopóki się to stronom opłaca. Oparty jest na czerpaniu korzyści, na brać. Przestaje istnieć kiedy nie ma co brać. Nie ma on żadnej wartości trwałej, tylko zdziwienie budzi fakt, że on poszedł do młodszej sąsiadki. Feministki żądają więcej, materialistki patrzą na zyski. Co nasz trwałego i pięknego. Osiatyński się zapłacze.

>To samo, ujęte w innych słowach - poświęcenie i rezygnacja ze swoich oczekiwań, w imię uczucia i w celu wzajemnej pomocy. Ja nie widzę w tym sprzeczności. Uczucia i wzajemna pomoc, nie muszą się wykluczać.

Powinny iść w parze, tyle, że jak uczucia nie ma, to nie mogą.

>A biochemiczna fabryka? Tak jesteśmy zbudowani. Ja uważam, że tak to urządziła ewolucja, a Ty pewnie, że Bóg.

Nie wdaję się w dyskusje kto co urządził. Jeżeli ktoś prawdziwie kochał, to świadomość tego zostaje na całe życie, nawet jak miłość wygaśnie. Jaki jest tego mechanizm, nie jest istotne. Ktoś kto do uczuć nie jest zdolny, będzie twierdził, że ich nie ma, bo to jest racjonalne. Łatwo jednak przychodzi podpiąć się pod przeżycia czyjeś.

Dobrej nocy.
17-07-2009 08:56 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Jak pamiętasz opisałem związki dwa Jeden oparty na cytacie pierwszym, piękny, w którym słowa, "i nigdy cię nie opuszczę, będę na dobre i złe " mają zasadniczy sens. Tu podstawą jest kochać i być kochanym, dużo dawać i brać ile druga strona może dać. Drugi na cytacie poniżej. Taki związek może trwać, dopóki się to stronom opłaca. Oparty jest na czerpaniu korzyści, na brać. Przestaje istnieć kiedy nie ma co brać. Nie ma on żadnej wartości trwałej, tylko zdziwienie budzi fakt, że on poszedł do młodszej sąsiadki. Feministki żądają więcej, materialistki patrzą na zyski. Co nasz trwałego i pięknego. Osiatyński się zapłacze.

Mam wrażenie, że w na pewnym etapie rozmów z Alicją, założyłeś sobie, że w związku, który ona opisuje, nie ma miłości. I uważam, że jest to założenie błędne.

>>To samo, ujęte w innych słowach - poświęcenie i rezygnacja ze swoich oczekiwań, w imię uczucia i w celu wzajemnej pomocy. Ja nie widzę w tym sprzeczności. Uczucia i wzajemna pomoc, nie muszą się wykluczać.
>Powinny iść w parze, tyle, że jak uczucia nie ma, to nie mogą.

Tak, jeśli nie ma uczucia, to nie mogą.

>Ktoś kto do uczuć nie jest zdolny, będzie twierdził, że ich nie ma, bo to jest racjonalne.

A kto tak twierdzi?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Mam wrażenie, że w na pewnym etapie rozmów z Alicją, założyłeś sobie, że w związku, który ona opisuje, nie ma miłości. I uważam, że jest to założenie błędne.

Zapytaj Alicję.

>>>To samo, ujęte w innych słowach - poświęcenie i rezygnacja ze swoich oczekiwań, w imię uczucia i w celu wzajemnej pomocy. Ja nie widzę w tym sprzeczności. Uczucia i wzajemna pomoc, nie muszą się wykluczać.
>>Powinny iść w parze, tyle, że jak uczucia nie ma, to nie mogą.
>Tak, jeśli nie ma uczucia, to nie mogą.
>>Ktoś kto do uczuć nie jest zdolny, będzie twierdził, że ich nie ma, bo to jest racjonalne.
>A kto tak twierdzi?

Zapytaj Alicje. Meretseger nie pytaj, sam ją zapytałem.
17-07-2009 10:35 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Zapytaj Alicje. Meretseger nie pytaj, sam ją zapytałem.
????
Nigdzie i nigdy nie mówiłam o związku bez miłości. To ty założyłeś, że feministki nie potrafią kochać i nie są kochane i nie jesteś w stanie dopuścić myśli, że może być inaczej. I dlatego moja rozmowa z tobą wygląda jak byśmy mówili różnymi językami.
Fanatyzm antyfeministyczny nie pozwala ci rozumieć co do ciebie się mówi.
17-07-2009 12:02 
 0 na 4
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Fanatyzm antyfeministyczny nie pozwala ci rozumieć co do ciebie się mówi.

Skąd ja to znam? ... Juz wiem, z rozmów o homoadopcji. Co by się nie powiedziało, to zawsze to samo, jesteś homofobem i faszystą. Posługujesz się tą samą socjotechniką. Sama mnie do tego przekonałaś, że uczucia tzw. wyższe są dla Ciebie irracjonalne, bo tak faktycznie jest. Na coś trzeba się decydować. W związku z brakiem możliwości odniesienia do jednolitej postawy, trudno tu o czymkolwiek dyskutować.
Potwierdzam jednak, że ktoś, kto uważa się za feministkę i materialistkę, według mojej opinii nie jest zdolny do tworzenia trwałych związków partnerskich, opartych na wartościach wyższych.
Przetrwanie takich związków jest oczywiście możliwe, ale to dzieło innych uwarunkowań.
17-07-2009 12:21 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Potwierdzam jednak, że ktoś, kto uważa się za feministkę i materialistkę, według mojej opinii nie jest zdolny do tworzenia trwałych związków partnerskich, opartych na wartościach wyższych.
>Przetrwanie takich związków jest oczywiście możliwe, ale to dzieło innych uwarunkowań.
Jaka prawda jest to ty najlepiej wiesz i już. Jeżeli fakty temu przeczą to fakty są fałszywe.
Tak wygląda dyskusja z fanatykiem.

>Co by się nie powiedziało, to zawsze to samo, jesteś homofobem i faszystą.
Ode mnie czegoś takiego na pewno nie usłyszałeś.
Proszę podaj link do takiej mojej wypowiedzi.
17-07-2009 12:48 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Potwierdzam jednak, że ktoś, kto uważa się za feministkę i materialistkę, według mojej opinii nie jest zdolny do tworzenia trwałych związków partnerskich, opartych na wartościach wyższych.
>>Przetrwanie takich związków jest oczywiście możliwe, ale to dzieło innych uwarunkowań.
>Jaka prawda jest to ty najlepiej wiesz i już. Jeżeli fakty temu przeczą to fakty są fałszywe.
> Tak wygląda dyskusja z fanatykiem.
>>Co by się nie powiedziało, to zawsze to samo, jesteś homofobem i faszystą.
>Ode mnie czegoś takiego na pewno nie usłyszałeś.
>Proszę podaj link do takiej mojej wypowiedzi.

Od ciebie tylko serię minusów. Przecież nie mówię, ze ty mnie oskarżałaś o faszyzm. Ty o antyfeminizm i niesłusznie. Sprawa jest prosta. Moje doświadczenie mówi, że każda minuta życia spędzona w związku z feministką o nastawieniu materialistycznym, racjonalistką, jest minutą straconą. Mój antyfeminizm dotyczy określonego typu kobiet, to potwierdzam.
Pozdrawiam.
22-07-2009 10:01 
 Ocena 4 na 4
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>Moje doświadczenie mówi, że każda minuta życia spędzona w związku z feministką o nastawieniu materialistycznym, racjonalistką, jest minutą straconą.
A która to cię tak podle skrzywdziła biedaku?

>Mój antyfeminizm dotyczy określonego typu kobiet, to potwierdzam.
Przypominasz mojego znajomego który ogólnie nie jest rasistą a le tych murzynów to by najchętniej na asfalt przerobił.
22-07-2009 10:07 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Moje doświadczenie mówi, że każda minuta życia spędzona w związku z feministką o nastawieniu materialistycznym, racjonalistką, jest minutą straconą.
>A która to cię tak podle skrzywdziła biedaku?
>>Mój antyfeminizm dotyczy określonego typu kobiet, to potwierdzam.
>Przypominasz mojego znajomego który ogólnie nie jest rasistą a le tych murzynów to by najchętniej na asfalt przerobił.

Masz takich znajomych, jakich masz. Nic mi do tego. Ja pewnego typu kobiet nie lubię, nie lubię i nie toleruję pewnych zachowań u mężczyzn. Omijam takie towarzystwo.
22-07-2009 10:23 
 Ocena 2 na 2
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Masz takich znajomych, jakich masz. Nic mi do tego.
No, dzięki żeś mnie oświecił. Teraz już wiem, że mam takich znajomych, jakich mam.

>Ja pewnego typu kobiet nie lubię, nie lubię i nie toleruję pewnych zachowań u mężczyzn. Omijam takie towarzystwo.
Czy są to jakieś uprzedzenia czy potrafisz to racjonalnie uzasadnić?

Ps. Opowiesz nam o tej niespełnionej miłości?
22-07-2009 10:32 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Masz takich znajomych, jakich masz. Nic mi do tego.
>No, dzięki żeś mnie oświecił. Teraz już wiem, że mam takich znajomych, jakich mam.
>>Ja pewnego typu kobiet nie lubię, nie lubię i nie toleruję pewnych zachowań u mężczyzn. Omijam takie towarzystwo.
>Czy są to jakieś uprzedzenia czy potrafisz to racjonalnie uzasadnić?

Są rzeczy, których nie lubię. Nie lubię np. wulgarnych dowcipów o kobietach, nie lubię po raz drugi odgrzewanych pierogów. Mam uzasadniać co lubię, a czego nie? Co mi smakuje, co nie smakuje? Albo się coś lubi, coś smakuje, albo nie.
22-07-2009 10:56 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>>Czy są to jakieś uprzedzenia czy potrafisz to racjonalnie uzasadnić?
>Są rzeczy, których nie lubię. Nie lubię np. wulgarnych dowcipów o kobietach, nie lubię po raz drugi odgrzewanych pierogów. Mam uzasadniać co lubię, a czego nie? Co mi smakuje, co nie smakuje? Albo się coś lubi, coś smakuje, albo nie.

Po pierwsze: nie pytałem o twoje gusta ale o uprzedzenia.
Po drugie: po co ta cała paplanina skoro mogłeś zwyczajnie powiedzieć "NIE LUBIE MATERIALISTYCZNYCH FEMINISTEK"?

PS. Mnie chyba też nie lubisz skoro wlepiłeś mi kolejną serię dziesięciu minusów bez żadnego uzasadnienia za posty wybrane na chybił-trafił.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>wlepiłeś mi kolejną serię dziesięciu minusów

Już więcej nie będzie. Witwos, natychmiast wlepiaj Cabbage'owi plusy, albo się wezmę za ciebie.

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>wlepiłeś mi kolejną serię dziesięciu minusów
>Już więcej nie będzie. Witwos, natychmiast wlepiaj Cabbage'owi plusy, albo się wezmę za ciebie.

Wiem, wiem
22-07-2009 11:56 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Po pierwsze: nie pytałem o twoje gusta ale o uprzedzenia.

Zapytałeś,czy to uprzedzenia, a ja że gusta.
sacrool (353 punktów)
>>Po pierwsze: nie pytałem o twoje gusta ale o uprzedzenia.
>Zapytałeś,czy to uprzedzenia, a ja że gusta.
De gustibus non est disputandum.
17-07-2009 19:29 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>Nigdzie i nigdy nie mówiłam o związku bez miłości.

   Jesteś za związkiem równoprawnym i nie opartym na materialnej zależności. To przepis na dobrze rokującą spółkę z o.o. Miłość nie musi w niej przeszkadzać.

   To przepis na życie Pań, którym się udało. To te same Panie, które zorganizowały i przeprowadziły Kongres Kobiet Polskich. To właśnie według nich, to, czego najbardziej polskie kobiety potrzebują, to parytet. Problemy Pań siedzących na kasie w Biedronce niezbyt je obchodzą, a mówiąc szczerze, są im zupełnie obce. Jeśli nawet czują przez skórę, że namawianie malarza pokojowego do 3 metrów, aby po powrocie do domu po 10 godzinach pracy oddawał się wspólnie z małżonką rozkoszom wspólnego (partnerskiego) pitraszenia jedynego w ciągu dnia ciepłego posiłku, mogłoby być uznane za nietakt, to wolą się z tym nie ujawniać. Wolą uznawać, że płatna grosze harówka "pani domu" na kasie to wyraz jej dążenia do, tak wysoko przez nie cenionej, niezależności finansowej.

   O pożądaniu pisał nie będę. Domyśl się dlaczego.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
17-07-2009 21:04 
 Ocena 6 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>   To przepis na życie Pań, którym się udało. To te same Panie, które zorganizowały i przeprowadziły Kongres Kobiet Polskich. To właśnie według nich, to, czego najbardziej polskie kobiety potrzebują, to parytet.
>Problemy Pań siedzących na kasie w Biedronce niezbyt je obchodzą, a mówiąc szczerze, są im zupełnie obce.

Wyobraź sobie że obchodzą. I właśnie dlatego domagają się parytetu. Jak dotąd przez 20 lat sprawy kobiet spychane są przez panów posłów na dalszy plan jako sprawy zupełnie nieistotne.
Tak było z aborcją, alimentami, urlopem wychowawczym, becikowym, żłobkami i przedszkolami itd.
Panowie posłowie załatwiali to jak uważali i jak im się wydawało a że wychodziło akurat odwrotnie to trudno chcieli dobrze a nie wyszło.
Dlatego Kongres kobiet domaga się parytetu. Gdy będzie więcej kobiet w sejmie to może uda się im coś ze spraw dotyczących kobiet załatwić. A przynajmniej uświadomić posłom , że konsekwencje ich pomysłów.

>Jeśli nawet czują przez skórę, że namawianie malarza pokojowego do 3 metrów, aby po powrocie do domu po 10 godzinach pracy oddawał się wspólnie z małżonką rozkoszom wspólnego (partnerskiego) pitraszenia jedynego w ciągu dnia ciepłego posiłku, mogłoby być uznane za nietakt, to wolą się z tym nie ujawniać.

Wyobraź sobie że miałam w życiu taki okres kiedy to ja pracowałam dwanaście a nawet szesnaście godzin na dobę. Mój mąż prał , gotował , sprzątał...
A były też okresy kiedy to ja wykonywałam wszystkie te czynności.
Każdy wykonywał to co musiał.
Nie na tym polega partnerstwo, że jedno zamiata a drugie łopatkę trzyma.

Fakt feministki namawiają kobiety do pracy zarobkowej, nawet za jak to nazywasz grosze. Przede wszystkim dlatego, że każda w końcu znajdzie się na emeryturze kto jej będzie płacił? Co ma zrobić gdy związek się rozpadnie? Im dłużej będzie siedziała w domu tym trudniej będzie znaleźć jakąś pracę. A jeżeli mężowi coś się stanie to co, ma jak ta jakaś Hinduska popełnić samobójstwo?
Pracujące kobiety mniej są narażone na przemoc domową, mniej są zależne od męża.
A dodatkowy " grosz" pozwoli na krótszą pracę męża, które będzie wtedy miał siły by pomóc w domu.

Wiesz Placowniku bardzo mnie rozczarowałeś, że przyłączyłeś się do fobii Witwosa i Roberta miałam o tobie lepsze zdanie.
17-07-2009 21:14 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Z tego wszystkiego, to najbardziej podoba mi się parytet w becikowym. Szkoda, że już mnie raczej nie dotyczy.

Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
17-07-2009 21:29 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

Alicjo, ogólnie zgadzam się z tym, o czym napisałaś w tym poście - praca zawodowa daje kobietom niezależność i organizacje feministyczne powinny zachęcać kobiety do takiej aktywności (a raczej zniechęcać do pozostawania bez pracy, zważywszy na to, że jednak większość kobiet pracuje).
Zgadzam się też z tym, że sprawy kobiet są przez polityków bagatelizowane.
Ale parytetu nie popieram. Moim zdaniem, na listach wyborczych powinni się znaleźć najlepsi, nieważne, czy będą to kobiety, czy mężczyźni.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 22:21 
 Ocena 3 na 5
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Autoarafko, ogólnie zgadzam się z tym, o czym napisałaś w tym poście - praca zawodowa daje mężczyznom niezależność i organizacje seksistowskie powinny zachęcać mężczyzn do takiej aktywności (a raczej zniechęcać do pozostawania bez pracy, zważywszy na to, że jednak większość mężczyzn pracuje).
Zgadzam się też z tym, że sprawy mężczyzn są przez polityków bagatelizowane.
Ale parytetu nie popieram. Moim zdaniem, na listach wyborczych powinni się znaleźć najlepsi, nieważne, czy będą to kobiety, czy mężczyźni.
Autografka (10638 punktów)
>Autoarafko, ogólnie zgadzam się z tym, o czym napisałaś w tym poście - praca zawodowa daje mężczyznom niezależność i organizacje seksistowskie powinny zachęcać mężczyzn do takiej aktywności (a raczej zniechęcać do pozostawania bez pracy, zważywszy na to, że jednak większość mężczyzn pracuje).

Masz rację, dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet.

>Zgadzam się też z tym, że sprawy mężczyzn są przez polityków bagatelizowane.

Z tych spraw, zauważam tylko trudności ojców w uzyskaniu prawa do wychowywania dzieci. Jakie są inne?

>Ale parytetu nie popieram. Moim zdaniem, na listach wyborczych powinni się znaleźć najlepsi, nieważne, czy będą to kobiety, czy mężczyźni.

Podtrzymuję swoje zdanie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 23:14 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Zgadzam się też z tym, że sprawy mężczyzn są przez polityków bagatelizowane.
>Z tych spraw, zauważam tylko trudności ojców w uzyskaniu prawa do wychowywania dzieci. Jakie są inne?

Wszystkie inne. Politycy z natury mają sprawy swojego elektoratu w swych różowych pupkach. Zarówno męskiego jak i żeńskiego, równo wszystkich.

>>Ale parytetu nie popieram. Moim zdaniem, na listach wyborczych powinni się znaleźć najlepsi, nieważne, czy będą to kobiety, czy mężczyźni.
>Podtrzymuję swoje zdanie.
A ja Ciebie w trwaniu przy nim. :}
18-07-2009 02:06 
 Ocena 2 na 6
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Z tych spraw, zauważam tylko trudności ojców w uzyskaniu prawa do wychowywania dzieci. Jakie są inne?
   A choćby wyraźnie mniej jest programów profilaktyki zdrowotnej dla mężczyzn, choć to właśnie mężczyźni żyją krócej.


Minuśnicy: -203 ironin, -137 poziomczyński, -42 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-18]
18-07-2009 11:27 
 Ocena 4 na 6
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Z tych spraw, zauważam tylko trudności ojców w uzyskaniu prawa do wychowywania dzieci. Jakie są inne?
>   A choćby wyraźnie mniej jest programów profilaktyki zdrowotnej dla mężczyzn, choć to właśnie mężczyźni żyją krócej.
>
Minuśnicy: -203 ironin, -137 poziomczyński, -42 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-18]


Panie Zawecki Robercie, coraz częściej odnoszę, że cierpi pan na manie prześladowczą. Prześladuja pana geje, "minuśnicy" i teraz okazuje się, że kobiety także.
18-07-2009 11:50 
 Ocena-2 na 6
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Panie Zawecki Robercie, coraz częściej odnoszę, że cierpi pan na manie prześladowczą. Prześladuja pana geje, "minuśnicy" i teraz okazuje się, że kobiety także.
   Na szczęście jest to dla mnie dużo mniejszy problem niż dla pana. Dlaczego tylko 4 minusy? Nie chciało się więcej klikać?


Minuśnicy: -203 ironin, -137 poziomczyński, -46 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda [2009-07-18]
18-07-2009 12:36 
 Ocena 4 na 6
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Panie Zawecki Robercie, coraz częściej odnoszę, że cierpi pan na manie prześladowczą. Prześladuja pana geje, "minuśnicy" i teraz okazuje się, że kobiety także.
>   Na szczęście jest to dla mnie dużo mniejszy problem niż dla pana.
To jest problem dla całego społeczeństwa.
>Dlaczego tylko 4 minusy? Nie chciało się więcej klikać?
Nie tylko ty dostajesz ode mnie minusy.

Czy jest jakikolwiek sens dyskutowania z tobą jeśli ma się inne zdanie?
18-07-2009 12:56 
 Ocena-3 na 5
Robert Zawecki (4718 punktów)
> Czy jest jakikolwiek sens dyskutowania z tobą jeśli ma się inne zdanie?
   Jeśli nie ma argumentów merytorycznych przeciw, to dyskutowanie jest jałowe, bowiem niezależnie od liczby minusów, brak jest powodu do zmiany tego zdania.


Minuśnicy: -203 ironin, -137 poziomczyński, -46 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda [2009-07-18]
18-07-2009 13:15 
 Ocena 6 na 8
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>> Czy jest jakikolwiek sens dyskutowania z tobą jeśli ma się inne zdanie?   Jeśli nie ma argumentów merytorycznych przeciw, to dyskutowanie jest jałowe, bowiem niezależnie od liczby minusów, brak jest powodu do zmiany tego zdania.

Nie odpowiedziałeś na zadane pytanie. Cały czas bronisz tylko swojego stanowiska. Stosujesz demagogie by inni skłonili się do twojego punktu widzenia. Nie reagujesz na żadne argumenty w sprawach których przyjąłeś twardą postawę. Uważam, że taka postawa odbiera jakikolwiek sens dyskusji. Zawsze będziesz przeciw gejom, feministkom i bóg wie komu jeszcze i żadna dyskusja tutaj tego nie zmieni.
Minusy które przyznaje twoimi wypowiedziami są głosem sprzeciwu w wypadku w którym sens merytorycznej dyskusji jest zatracony.
18-07-2009 14:08 
 Ocena-3 na 5
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Minusy które przyznaje twoimi wypowiedziami są głosem sprzeciwu w wypadku w którym sens merytorycznej dyskusji jest zatracony.
   Nie musisz tłumaczyć się czy racjonalizować - dajesz minusy, bo tak chcesz.


Minuśnicy: -203 ironin, -137 poziomczyński, -46 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda [2009-07-18]
18-07-2009 17:06 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>   A choćby wyraźnie mniej jest programów profilaktyki zdrowotnej dla mężczyzn, choć to właśnie mężczyźni żyją krócej.
Tylko o 1 mniej. Dla kobiet są programy profilaktyki raka szyjki macicy i raka piersi, a dla mężczyzn raka prostaty. Wszystkie inne programy są zdaje się dostępne dla obu płci. I szczepienia, i gruźlica, i AIDS, i kardiologiczne...
Pozdrawiam z urlopu i do zobaczenia za miesiąc
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Pozdrawiam z urlopu i do zobaczenia za miesiąc

Miłego wypoczynku jeszcze raz, ekscytujących przygód i nabierz wiele sił. Na pewno się przydadzą.
17-07-2009 23:12 
 Ocena 7 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Ale parytetu nie popieram. Moim zdaniem, na listach wyborczych powinni się znaleźć najlepsi, nieważne, czy będą to kobiety, czy mężczyźni.
Autografko dawno temu też wierzyłam, że świat jest sprawiedliwy i że zwycięży lepszy.
Zazdroszczę ci trochę tej wiary. Mnie już przeszło.
Wiesz jak odbywa się typowanie w partiach kandydatów na radnych lub posłów?
Otóż we wszystkich bez wyjątku partiach odbywa się to tak samo.
Panowie przy wódce uzgadniają między sobą kto gdzie i przychodzą na zebranie z gotową listą ( kobiet na niej nie ma). Kobiety służą do zapełnienia miejsc dalszych (mających bardzo małe szanse) albo w przypadku gdy kobieta ma wyrobione nazwisko i może służyć za lokomotywę to dostaje jedynkę a częściej dwójkę na liści. Czasami centrala partyjna wymusza umieszczenie kobiety na liście. Na ogół nie odbywa się to bez fochów.
Parytet nie polega na gwarancji dla kobiet 50% miejsc w sejmie ale na zmuszeniu partii do umieszczania kobiet na miejscach wchodzących.
Czyli partia wystawia kandydatów do wszystkich okręgów i powinna wystawić na pierwszym miejscu tyle samo kobiet jak i mężczyzn to samo na drugim , trzecim itd. biorąc pod uwagę wszystkie okręgi wyborcze.
Wygrywa wybory ten kto ma najwięcej głosów z danej listy. Nic więc nie stoi na przeszkodzie by wyborcy zadecydowali, że głosują tylko na mężczyzn (wtedy wchodzą tylko mężczyźni). Ale kobiety przynajmniej mają szansę i o taką szansę w parytetach chodzi. A decydują wyborcy.
Partie dostają olbrzymie pieniądze z budżetu. Wysokość dotacji zależy od ilości oddanych na nią głosów. Na te dotacje składają się moje i twoje podatki.
Wystarczyłoby uzależnić wysokość dotacji od spełnienia warunku równej ilości kobiet na równorzędnych miejscach na listach.
Jeżeli partia wywiąże się w 100% dostanie 100% dotacji, jeżeli w 30% to 30%.
I jeszcze raz powtarzam parytet dotyczy list wyborczych a nie miejsc w sejmie.

17-07-2009 23:33 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)
Ja wiem, że ustalenie parytetu, to bardzo skuteczna metoda, prowadząca do uzyskania przez kobiety, większego wpływu na kształt naszej politycznej rzeczywistości. Temu nie przeczę. Ale jest to rozwiązanie siłowe i jako takie budzi moje wątpliwości.
Może kiedyś do tego dojrzeję. Zwłaszcza, że w ustalającym listy wyborcze piciu wódki, raczej nie możemy uczestniczyć, bo zaraz nam wywloką, że kobiety łatwiej się uzależniają od alkoholu.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 23:47 
 Ocena 5 na 5
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Może kiedyś do tego dojrzeję. Zwłaszcza, że w ustalającym listy wyborcze piciu wódki, raczej nie możemy uczestniczyć, bo zaraz nam wywloką, że kobiety łatwiej się uzależniają od alkoholu.
Nie dopuszczą cię do tego. Nawet gdybyś chciała się upić.
W partiach nie ma demokracji są koterie, frakcje, kółeczka. Choćbyś miała genialny program to nie masz szans. Co najwyżej ten twój genialny program przejmie twój kolega partyjny. Dlatego tak mało jest kobiet w partiach. Nawet te najbardziej ambitne rezygnują.
18-07-2009 00:13 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>W partiach nie ma demokracji są koterie, frakcje, kółeczka. Choćbyś miała genialny program to nie masz szans. Co najwyżej ten twój genialny program przejmie twój kolega partyjny. Dlatego tak mało jest kobiet w partiach. Nawet te najbardziej ambitne rezygnują.

Niestety, mam wrażenie, że kliki tworzą się w każdej, nawet najmniejszej i mało znaczącej organizacji (oczywiście, może jest jakiś wyjątek, ale w tych, w których miałam okazję się udzielać, były). To może zniechęcać. No, chyba, że należy się do kliki.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
18-07-2009 01:13 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Niestety, mam wrażenie, że kliki tworzą się w każdej, nawet najmniejszej i mało znaczącej organizacji

Jasne. Nawet na tym forum, np. klika feministek

>No, chyba, że należy się do kliki.

A przyjmiecie mnie? Na Prezesa?
18-07-2009 14:11 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>A przyjmiecie mnie? Na Prezesa?

Wątpię. Jeżeli prezes zostanie wybrany w demokratycznych wyborach - to nie masz szans. Jeśli nie, to tym bardziej.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
22-07-2009 12:22 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>W partiach nie ma demokracji są koterie, frakcje, kółeczka. Choćbyś miała genialny program to nie masz szans.
Też tak myślę.
>Co najwyżej ten twój genialny program przejmie twój kolega partyjny. Dlatego tak mało jest kobiet w partiach. Nawet te najbardziej ambitne rezygnują.
No tak np. Nelly czy Renia Berger to już chyba nawet nie jest przerost ambicji.
Autografka (10638 punktów)
>>W partiach nie ma demokracji są koterie, frakcje, kółeczka. Choćbyś miała genialny program to nie masz szans.
>Też tak myślę.
>>Co najwyżej ten twój genialny program przejmie twój kolega partyjny. Dlatego tak mało jest kobiet w partiach. Nawet te najbardziej ambitne rezygnują.
>No tak np. Nelly czy Renia Berger to już chyba nawet nie jest przerost ambicji.

Kapelusza nie noszę, tego czegoś w oczach, też chyba nie mam, to może nie jest ze mną aż tak źle.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-07-2009 13:40 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Kapelusza nie noszę, tego czegoś w oczach, też chyba nie mam, to może nie jest ze mną aż tak źle.
Kobieto. Dlaczego odbierasz to tak osobiście?
Nie jest z Tobą aż tak źle NA PEWNO. Swoją drogą to coś w oczach, dla odmiany, osobiście mi nie przeszkadza.
Gorzej w mowie np. "Toffi Anal"
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Kapelusza nie noszę, tego czegoś w oczach, też chyba nie mam, to może nie jest ze mną aż tak źle.

Zobaczymy co będziesz miała w oczach, jak już skończymy ten eksperyment. Przecież to jest sens i cel istotny doświadczenia, a jego tytuł brzmi "Po ilu namiętnych pocałunkach mętnookiej kobiecie, oczy zaczynają błyszczeć"

Pozdrawiam.
Autografka (10638 punktów)
>"Po ilu namiętnych pocałunkach mętnookiej kobiecie, oczy zaczynają błyszczeć"

Oraz po ilu zaczynają pojawiać się w nich te... jak im tam.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>"Po ilu namiętnych pocałunkach mętnookiej kobiecie, oczy zaczynają błyszczeć"
>Oraz po ilu zaczynają pojawiać się w nich te... jak im tam.

No właśnie! Już chwytasz. Druga część eksperymentu ma odpowiedzieć na pytanie, czy po zakończeniu pierwszej części (przypominam 119 eksperymentów prostych, w tym 32 bez użycia linguay), błysk pojawia się na stale, cay wymaga podtrzymywania, a jak tak, to jak często. W trzeciej części eksperymentu..lさんはを利用していますは、人々が簡単に情報をシェアできる、オープンでつながりのある世界の構築をお手伝いします。

No to już wiesz.

Pozdrawiam.
Autografka (10638 punktów)
>lさんはを利用していますは、人々が簡単に情報をシェアできる、オープンでつながりのある世界の構築をお手伝いします。
>No to już wiesz.

Tak. Teraz rozumiem.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-07-2009 13:05 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Neli Rokita nie należała do PiS. Jej miejsce na liście (druga po J.K. )z gwarantowanym wejściem było zapłatą dla Jana Rokity za próbę rozbicia PO. Jasiu R został bez środków do życia bo przecież nic nie potrafi jak tylko być premierem. Nawet jak by do tego Nelli była ślepa i głucha to tez by posłem została.
I właśnie o to chodzi, że listy są ustalane przez zarząd partii na podstawie koterii i wzajemnych powiązań.
22-07-2009 13:43 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>I właśnie o to chodzi, że listy są ustalane przez zarząd partii na podstawie koterii i wzajemnych powiązań.
To nie prościej, żeby zamiast kokieterii oraz wzajemnych powiązań ustalano listy na podstawie preferencji seksualnych i po co wtedy jakiś parytet.
18-07-2009 02:04 
 0 na 6
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Panowie przy wódce uzgadniają między sobą kto gdzie i przychodzą na zebranie z gotową listą ( kobiet na niej nie ma). Kobiety służą do zapełnienia miejsc dalszych (mających bardzo małe szanse)
   Alicjo, już myślałem, że dałaś sobie spokój z tym bzdurnym bajdurzeniem. Ledwie pobieżne spojrzenie na statystyki dotyczące list z ostatnich wyborów dowodzi nieprawdziwości Twoich twierdzeń. To tak banalne kłamstewko, że nawet szkoda minusa.

   Ikona feminizmu, M.Środa, nachalnie codziennie promowana w mediach, startowała z pierwszego miejsca listy. I co? Ano kompletnie nic - zdobyła ledwie 2,25% głosów. Feministki zrozumiały, że w wolnych i demokratycznych wyborach nie mają szans, więc teraz chcą sobie załatwić miejsca poselskie "przy zielonym stoliku". Żenada!

Minuśnicy: -203 ironin, -137 poziomczyński, -42 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-18]
18-07-2009 13:00 
 Ocena 8 na 8
placownik (17853 punktów)

>Ano kompletnie nic - zdobyła ledwie 2,25% głosów.

   Ósmy wynik w okręgu. Ponad 2/3 głosów oddanych na listę, z której startowała. Ponad dwa razy więcej głosów, niż 10 osobowa silna męska grupa z miejscowej UPR. Kompletnie nic.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
18-07-2009 13:18 
 Ocena-1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Ósmy wynik w okręgu
   Próg wyborczy wynosił bodajże 5%, więc każdy wynik poniżej progu to jest NIC - te głosy są pomijane.

   Przypomnę, że feministki żądają 50% (czasem 30% na dobry początek), a startując z pierwszego miejsca zdobywają mniej niż połowę głosów potrzebnych do przekroczenia progu wyborczego (w skali kraju).

Minuśnicy: -203 ironin, -137 poziomczyński, -46 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda [2009-07-18]
18-07-2009 13:43 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)
>>   Ósmy wynik w okręgu
>   Próg wyborczy wynosił bodajże 5%, więc każdy wynik poniżej progu to jest NIC - te głosy są pomijane.

Co nie znaczy, że taki system jest sprawiedliwy. Moim zdaniem zapełnia on ławy poselskie miernotami, których jedynym talentem, jest umiejętność "wkręcenia się" na listę dużej partii. Wiem, że taki system ogranicza nadmierne rozdrobnienie partyjne parlamentu, ale jednocześnie promuje ludzi nijakich, zamiast silnych osobowości.
To już jednak temat do omówienia w innym wątku.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
22-07-2009 15:46 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>I jeszcze raz powtarzam parytet dotyczy list wyborczych a nie miejsc w sejmie.

Hm. A właściwie dlaczego?
Pół na pół w sejmie było by ciekawym eksperymentem socjologicznym, który chciałbym zobaczyć. Może by się w pary dobrali?

A poważniej: Główny argument przeciwko sejmowemu parytetowi to " bo ważne są kompetencje"
Tak jakby wprowadzenie do sejmu połowy pań automatycznie oznaczało, że będą to same niekompetentne idiotki!

O, pewnie by były, ale nie więcej niż panów, taki urok demokracji. Niemniej właśnie wtedy społeczeństwo byłoby sprawiedliwie reprezentowane...

Będę się upierać, że niechętna postawa mężczyzn to najwyżej połowa problemu, jeśli chodzi o udział kobiet w polityce. Ważniejsza jest biologia. Kobiety nie mają takiej potrzeby, władza nie czyni ich atrakcyjniejszymi, a nawet wręcz przeciwnie.
U kobiet, które "poszły w politykę" widać raczej poświęcenie, niż żądzę władzy- to jak z takim nastawieniem tworzyć skuteczne "kółeczka"-elementy nacisku?
Żeby było śmieszniej, polityczki nie mogą za bardzo liczyć na głosy własnej płci- kobieta woli (podświadomie) by sukces odniósł mężczyzna niż inna kobieta. Nie można tego mylić z zawiścią- to też echo biologicznej walki genów...

Tak naprawdę tylko "parytet sejmowy" pozwoliłby na przeskoczenie psychicznego nieprzystosowania- nie mylić z intelektualnym.
Taka realna szansa rządzenia mogłaby naprawdę zmobilizować kobiety.

Ale to oczywiście nie przejdzie...
22-07-2009 16:40 
 Ocena 2 na 2
Slayerized (691 punktów)
>Pół na pół w sejmie było by ciekawym eksperymentem socjologicznym, który chciałbym zobaczyć.

Niewątpliwie ciekawy

>" bo ważne są kompetencje"

Jakby były ważne kompetencje to bierne prawo wyborcze przysługiwało by jedynie garstce, demokracja polega na tym, że największy dureń może zostać politykiem jeżeli znajdzie wystarczającą liczbę durni którzy go poprą, a w zasadzie to nawet poparcia nie potrzebuje, przy obecnym systemie wyborczym, wystarczy jakaś popularna jedynka i wysokie miejsce na liście (czyli znajomości).

>O, pewnie by były, ale nie więcej niż panów, taki urok demokracji. Niemniej właśnie wtedy społeczeństwo byłoby sprawiedliwie reprezentowane.

Nie społeczeństwo tylko płcie, wątpię żeby społeczne proporcje w parlamencie spowodowały większe poczucie reprezentacji wśród wyborców. Mój problem polega na tym, że parytet to szóstorzędna sprawa w kategorii polskie prawo wyborcze. Parytet jako jedna z wielu zmian jak najbardziej.

>Żeby było śmieszniej, polityczki nie mogą za bardzo liczyć na głosy własnej płci- kobieta woli (podświadomie) by sukces odniósł mężczyzna niż inna kobieta. Nie można tego mylić z zawiścią- to też echo biologicznej walki genów...

Być może coś w tym jest, ale ja do tego podchodzę znacznie prościej, polityk to produkt, jak podpaski czy napój gazowany, jak jest dobrze wypromowany i zareklamowany to wyborcy go "kupią". Jeszcze nie widziałem w tym kraju jakiejkolwiek kampanii wyborczej kobiety, która była by dobrze zrobiona, aż cud, że Gronkiewicz wygrała w Warszawie i to tylko dzięki niebiesko-pomarańczowemu znaczkowi na który głosowali ludzie, a nie ze względu na kandydata.

>Tak naprawdę tylko "parytet sejmowy" pozwoliłby na przeskoczenie psychicznego nieprzystosowania- nie mylić z intelektualnym.

Równocześnie z wprowadzeniem parytetu powinno zostać zmienione prawo wyborcze tak aby do parlamentu dostawały się tylko osoby na które został oddany głos. W takim przypadku parytet wprowadziłby równość, w dzisiejszej sytuacji po prostu statystycznie byłoby więcej kobiet, i podobnie jak dzisiejsi parlamentarzyści wielu(wiele) znalazło by się tam niezasłużenie.
22-07-2009 19:06 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Równocześnie z wprowadzeniem parytetu powinno zostać zmienione prawo wyborcze tak aby do parlamentu dostawały się tylko osoby na które został oddany głos. W takim przypadku parytet wprowadziłby równość, w dzisiejszej sytuacji po prostu statystycznie byłoby więcej kobiet, i podobnie jak dzisiejsi parlamentarzyści wielu(wiele) znalazło by się tam niezasłużenie.
Czy widzisz możliwość zmiany ordynacji wyborczej? Bo ja nie.
Która partia zgodzi się na zmianę?
Toż to by było podcinanie gałęzi na której siedzą.
Ordynacja wyborcza jest gwarancją dla będących w sejmie polityków, że będą w nim jeszcze za 20 lat, niezależnie od tego ilu ludzi pójdzie na wybory.
22-07-2009 19:25 
 Ocena 2 na 2
Slayerized (691 punktów)
>Czy widzisz możliwość zmiany ordynacji wyborczej? Bo ja nie.

Obecnie nie. Ja mówię jakbym chciał żeby było, a nie jak będzie. Wątpię żeby nawet sam parytet przeszedł mimo iż jest to doskonałe pole do popisu dla populistów. Tak na prawdę jedyne osoby, które mogą się czuć zagrożone parytetem to ostatnie rzędy, które zawsze wchodzą awansem za głosy liderów i efekt będzie taki, że w tych tylnych ławkach zasiądzie dużo więcej kobiet. Niestety przez taką sytuację kobiety nadal będą marginesem polityki mimo iż będzie ich dużo więcej niezależnie od tego na kogo ludzie zagłosują.

>Która partia zgodzi się na zmianę?

Wiem która miała to zrobić.

>Ordynacja wyborcza jest gwarancją dla będących w sejmie polityków, że będą w nim jeszcze za 20 lat.

Dla polityków to niekoniecznie, bo już nie jeden chojrak wyleciał z ławek. To jest system partyjny gdzie liczy się grupa dzieląca władzę z powiedzmy jeszcze dwoma innymi grupami. Tak naprawdę plonem nie jest parlament ale wszystkie pozaparlamentarne stanowiska, które są obsadzane ludźmi partii i mam wrażenie że to jest główna motywacja ludzi idących do polityki.
jkl; (5859 punktów)

>Jakby były ważne kompetencje to bierne prawo wyborcze przysługiwało by jedynie garstce, demokracja polega na tym, że największy dureń może zostać politykiem jeżeli znajdzie wystarczającą liczbę durni którzy go poprą, a w zasadzie to nawet poparcia nie potrzebuje, przy obecnym systemie wyborczym, wystarczy jakaś popularna jedynka i wysokie miejsce na liście.

To wszystko prawda, ale myślisz, że gdyby zmieniono prawo wyborcze "tak aby do parlamentu dostawały się tylko osoby na które został oddany głos" to byłoby lepiej?
W praktyce układziki, wzajemne podgryzanie i szukanie haków jeszcze by się wzmogło, tyle że przeniosłoby się na poziom województw i powiatów.
Mając równe szanse, kandydaci z listy wspięliby się na szczyty populizmu i prześcigali w rozrzucaniu wyborczej kiełbasy. A biorąc pod uwagę, że społeczeństwo jako takie jest dość głupie, to wygrałby najskuteczniejszy w tej rywalizacji.

System "jedynek" ma swoje wady, ale gwarantuje, że partia- w trosce o swój wizerunek- wprowadzi do sejmu parę osób kompetentnych i doświadczonych. Przy całkowitej "wolności wyborczej" takie szanse byłby nikłe. Prędzej wybrano by piłkarza niż profesora.

>>Niemniej właśnie wtedy społeczeństwo byłoby sprawiedliwie reprezentowane.
>Nie społeczeństwo tylko płcie, wątpię żeby społeczne proporcje w parlamencie spowodowały większe poczucie reprezentacji wśród wyborców.
Nie wiem skąd te wątpliwości. Ludzie bardziej identyfikują się z płcią niż partiami. Chociaż to "poczucie" byłby realnie odczuwane tylko w kwestiach płci dotyczących.

>polityk to produkt, jak podpaski czy napój gazowany, jak jest dobrze wypromowany i zareklamowany to wyborcy go "kupią".
Chyba że wprowadzi się parytet- wtedy bardziej fotelik samochodowy niż napój

>Jeszcze nie widziałem w tym kraju jakiejkolwiek kampanii wyborczej kobiety, która była by dobrze zrobiona.
To prawda. Jak sobie przypomnę gołą Gretkowską na plakacie, to włos mi się jeży.
Ale w ogóle o dobrą kampanię dość trudno. Ostatnią która zrobiła na mnie pozytywne wrażenie było PSL-owskie Nie zabieram babci dowodu, idziemy razem głosować na PSL (czy jakoś tak). Kiedy u nas doceni się siłę poczucia humoru?
23-07-2009 14:09 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>To wszystko prawda, ale myślisz, że gdyby zmieniono prawo wyborcze "tak aby do parlamentu dostawały się tylko osoby na które został oddany głos" to byłoby lepiej?
>W praktyce układziki, wzajemne podgryzanie i szukanie haków jeszcze by się wzmogło, tyle że przeniosłoby się na poziom województw i powiatów.
>Mając równe szanse, kandydaci z listy wspięliby się na szczyty populizmu i prześcigali w rozrzucaniu wyborczej kiełbasy. A biorąc pod uwagę, że społeczeństwo jako takie jest dość głupie, to wygrałby najskuteczniejszy w tej rywalizacji.
Myślę, że gdyby porzucono nareszcie system centralnej administracji państwowej to byłoby dużo lepiej, skuteczniej i na pewno taniej. Kosmetyka ordynacji nie wiele zmieni.
>System "jedynek" ma swoje wady, ale gwarantuje, że partia- w trosce o swój wizerunek- wprowadzi do sejmu parę osób kompetentnych i doświadczonych. Przy całkowitej "wolności wyborczej" takie szanse byłby nikłe. Prędzej wybrano by piłkarza niż profesora.
Partia niestety głównie dba o swój wizerunek najczęściej kontrastując go z wizerunkiem konkurencyjnej przez obrzucanie jej błotem i pokazywanie przez mikroskop swoich osiągnięć.
>Nie wiem skąd te wątpliwości. Ludzie bardziej identyfikują się z płcią niż partiami. Chociaż to "poczucie" byłby realnie odczuwane tylko w kwestiach płci dotyczących.
Co kraj to obyczaj np. kilt w Polsce odbierany jest trochę dziwnie.
>Chyba że wprowadzi się parytet- wtedy bardziej fotelik samochodowy niż napój
Nie łapię w lot porównania
>>Jeszcze nie widziałem w tym kraju jakiejkolwiek kampanii wyborczej kobiety, która była by dobrze zrobiona.
>To prawda. Jak sobie przypomnę gołą Gretkowską na plakacie, to włos mi się jeży.


O oryginalność też trudno w kampaniach.
>Ale w ogóle o dobrą kampanię dość trudno. Ostatnią która zrobiła na mnie pozytywne wrażenie było PSL-owskie Nie zabieram babci dowodu, idziemy razem głosować na PSL (czy jakoś tak). Kiedy u nas doceni się siłę poczucia humoru?
Inaczej można się pochlastać mydełkiem Dove tzn. nie doceniając, przypadkowego i niezamierzonego, poczucia humoru przewodniczącego ludowców. nonsensopedia.wikia.com/wiki/Waldemar_Pawlak

Ps. Coś nie tak z tymi rozdzielczościami a nie będę Ci zapaskudzał wątku jakimiś urywanymi linkami do wypowiedzi.
Autografka (10638 punktów)

>Ps. Coś nie tak z tymi rozdzielczościami a nie będę Ci zapaskudzał wątku jakimiś urywanymi linkami do wypowiedzi.

Wybawię Cię od tych rozterek perfekcjonisty. Koniec edytowania


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
24-07-2009 07:43 
 Ocena 1 na 1
Slayerized (691 punktów)
>To wszystko prawda, ale myślisz, że gdyby zmieniono prawo wyborcze "tak aby do parlamentu dostawały się tylko osoby na które został oddany głos" to byłoby lepiej?

Lepiej na pewno, nie wiem czy dobrze.

>Mając równe szanse, kandydaci z listy wspięliby się na szczyty populizmu i prześcigali w rozrzucaniu wyborczej kiełbasy.

Jakby teraz tego nie robili, mój osobisty ulubiony przykład, łódzki libertas w wyborach do PE stwierdził że jak wygra to zbuduje metro w Łodzi, co byłoby niezwykle komiczne gdyby nie było tak tragiczne.
Poza tym przynajmniej była by większa odpowiedzialność osoby wybieranej, bo drugi raz, nawet przypadkiem nikt jej nie wybierze.

>A biorąc pod uwagę, że społeczeństwo jako takie jest dość głupie, to wygrałby najskuteczniejszy w tej rywalizacji.

Tu się zgadzam w 100%. Jak słyszę niektóre wypowiedzi polityków z każdej strony, to mam ochotę przedyskutować z nimi tę kwestię kijem baseballowym.

>System "jedynek" ma swoje wady, ale gwarantuje, że partia- w trosce o swój wizerunek- wprowadzi do sejmu parę osób kompetentnych i doświadczonych.

Tu się nie zgadzam, za te sto parę do tysiąca głosów to wchodzą najczęściej te ludziki co występują na offowych dyskusjach sejmowych, jak wyjdą nam mównicę to nie wiesz czy to obrady sejmu czy wypis z izby wytrzeźwień.

>Przy całkowitej "wolności wyborczej" takie szanse byłby nikłe. Prędzej wybrano by piłkarza niż profesora.

Zgodziłbym się z tym gdyby rzeczywiście obecny system służył przemycaniu kompetentnych ludzi.

>Nie wiem skąd te wątpliwości. Ludzie bardziej identyfikują się z płcią niż partiami.

Szczerze wątpię, by ktoś głosując zastanawiał się najpierw nad płcią osoby wybieranej, to ma wpływ dopiero w obrębie listy.

>To prawda. Jak sobie przypomnę gołą Gretkowską na plakacie, to włos mi się jeży.

Oryginalna na pewno, zapada w pamięć i od razu pamiętasz na kogo nie głosować

>Kiedy u nas doceni się siłę poczucia humoru?

W Polskiej kampanii wyborczej jest całe mnóstwo humoru tylko, że niezamierzonego
Smith (10069 punktów)
>>I jeszcze raz powtarzam parytet dotyczy list wyborczych a nie miejsc w sejmie.
>Hm. A właściwie dlaczego?
>Pół na pół w sejmie było by ciekawym eksperymentem socjologicznym, który chciałbym zobaczyć. Może by się w pary dobrali?
No tak dobieranie w pary to jest jakiś argument. Ale dlaczego nikt od razu nie uwzględnia, w tym wypadku, przewagi liczebnej płci pięknej w naszej populacji. Żyjecie dłużej i trochę więcej się was rodzi.
>A poważniej: Główny argument przeciwko sejmowemu parytetowi to " bo ważne są kompetencje"
Bez parytetu i tak są wątpliwe więc w sumie racja co to zmieni.
>Tak jakby wprowadzenie do sejmu połowy pań automatycznie oznaczało, że będą to same niekompetentne idiotki!
Same może nie ale czy naprawdę potrzeba nam więcej Nelly i Renatek?
Mamy już i tak za dużo Pawlaków i Cimoszewiczów.
>O, pewnie by były, ale nie więcej niż panów, taki urok demokracji. Niemniej właśnie wtedy społeczeństwo byłoby sprawiedliwie reprezentowane...
Sprawiedliwie nie zawsze znaczy równo. Jak mawiali komuniści: "od każdego według zdolności a każdemu według potrzeb" czy jakoś podobnie.
>Będę się upierać, że niechętna postawa mężczyzn to najwyżej połowa problemu, jeśli chodzi o udział kobiet w polityce. Ważniejsza jest biologia. Kobiety nie mają takiej potrzeby, władza nie czyni ich atrakcyjniejszymi, a nawet wręcz przeciwnie.
Wiesz co mówisz najwyraźniej.
>U kobiet, które "poszły w politykę" widać raczej poświęcenie, niż żądzę władzy- to jak z takim nastawieniem tworzyć skuteczne "kółeczka"-elementy nacisku?
U mężczyzn też. Taki jeden od definicji prawdziwych mężczyzn to omal w wypadku lotniczym nie zginął. Tak cierpiał za miliony jak jego kolega partyjny, spec od ubezpieczeń.
>Żeby było śmieszniej, polityczki nie mogą za bardzo liczyć na głosy własnej płci- kobieta woli (podświadomie) by sukces odniósł mężczyzna niż inna kobieta. Nie można tego mylić z zawiścią- to też echo biologicznej walki genów...
Doskonale to ukazuje "Kandydat" (film 1972) z Redfordem w roli głównej.
To jeszcze lepiej: www.youtube.com/watch?v=dyjXt1zSXHU&NR=1
>Tak naprawdę tylko "parytet sejmowy" pozwoliłby na przeskoczenie psychicznego nieprzystosowania- nie mylić z intelektualnym.
A to intelektualne też?
>Taka realna szansa rządzenia mogłaby naprawdę zmobilizować kobiety.
"Samochód dla każdej gospodyni" może taka parafraza hasła Forda lepiej dałaby radę?
>Ale to oczywiście nie przejdzie...
Przechodziły już głupsze rzeczy.
Ps. nie będę już nic dopisywał do tej wypowiedzi.
17-07-2009 21:57 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Wiesz Placowniku bardzo mnie rozczarowałeś, że przyłączyłeś się do fobii Witwosa i Roberta miałam o tobie lepsze zdanie.

   A Adamiak? Zapomniałaś o Adamiaku, a jego zasługi są przecież niezaprzeczalne.

   A to do poduszki:

www.lewica.pl/?id=19546

www.lewica.pl/?id=19549

   Trzecia część w drodze.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
17-07-2009 23:38 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>   A to do poduszki:
>www.lewica.pl/?id=19546
>www.lewica.pl/?id=19549
>   Trzecia część w drodze.
Zawsze gdy ktoś zaczyna działać, coś organizować, coś robić odzywają się takie głosy Po co , na co, dlaczego! To się nie uda! Trzeba było inaczej itd.
Krytyków jest zawsze więcej niż tych co coś robią.
Spróbuj zagospodarować na plac zabaw, albo postawić ławki na jakiś zaniedbanym zakątku na osiedlu to zobaczysz.
Nie wiem czy pamiętasz początek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ile było takich głosów, ile progów Owsiak miał do pokonania...
Może jeszcze nic z tego nie będzie a może będzie. Może za rok albo pięć lat.
Ale każdy taki ruch popycha sprawy do przodu. Jak nic kobiety nie będą robić to obudzą się w kraju podobnym do Iranu.
A na Kongres mogła pojechać każda kobieta zrzeszona i niezrzeszona wystarczyło się zgłosić. I właśnie o to chodziło by był to zjazd kobiet ponad podziałami. Nikt nikogo nie zapraszał ani nie pytał o poglądy.
Zgłosiło się i przyjechało ( za własne pieniądze) 3000 kobiet. Nie daje ci to nic do myślenia?
18-07-2009 01:51 
 Ocena-1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Zgłosiło się i przyjechało ( za własne pieniądze) 3000 kobiet. Nie daje ci to nic do myślenia?
   Oj, daje! Z jednej strony aż tyle, a z drugiej tylko tyle kobiet nie miało lepszego pomysłu na spożytkowanie pieniędzy i czasu. Gdybym był kobietą wybrałbym wyjazd do SPA.


Minuśnicy: -203 ironin, -137 poziomczyński, -42 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-18]
18-07-2009 13:14 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>I właśnie o to chodziło by był to zjazd kobiet ponad podziałami.

   Ponad podziałami. Jakie to słodkie.

   Wiesz, czym skutkuje dyskusja ponad podziałami o dopuszczalności aborcji? Oknem życia w każdej wsi.

>Zgłosiło się i przyjechało ( za własne pieniądze) 3000 kobiet. Nie daje ci to nic do myślenia?

   Już za parę dni, dziesiątki tysięcy będą przemierzały Polskę wzdłuż i wszerz nie dość, że za własne pieniądze, to jeszcze na własnych nogach. W drodze będą myślały. Czy ponad podziałami? Wątpię.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
18-07-2009 14:15 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>I właśnie o to chodziło by był to zjazd kobiet ponad podziałami.
>   Ponad podziałami. Jakie to słodkie.
>   Wiesz, czym skutkuje dyskusja ponad podziałami o dopuszczalności aborcji? Oknem życia w każdej wsi.

>   Już za parę dni, dziesiątki tysięcy będą przemierzały Polskę wzdłuż i wszerz nie dość, że za własne pieniądze, to jeszcze na własnych nogach. W drodze będą myślały. Czy ponad podziałami? Wątpię.
Czy w związku z tym uważasz, że nie powinny robić nic? Czekać z założonymi rękami aż panowie posłowie kobietom życie ułożą. Masz jakiś lepszy pomysł?
20-07-2009 13:41 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>Masz jakiś lepszy pomysł?

   Mężczyzna zadowala się około 10 tysiącami słów dziennie. Kobiecie często nie wystarcza 20 tysięcy. Siłą rzeczy dr Leszek Melibruda w dyskusji z Ewą Wanat i dr Ewą Lisowską stał na straconej pozycji. Coś jednak udało mu się powiedzieć. Co z tego paniom udało się usłyszeć, pozostaje kwestią otwartą. Całość do odsłuchania w naszych racjolinkach.

   Jeśli więc pytasz o moje pomysły, to mam jeden. Niech Panie spróbują nieco mniej mówić. Nie dlatego, że mówią głupstwa, bo wcale tak nie sądzę, ale dlatego, że mówienie uniemożliwia słuchanie. W szczególności słuchanie głosów krytycznych, które wcale nie muszą być głupie i wrogie z założenia.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
20-07-2009 14:59 
 Ocena 6 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>   Mężczyzna zadowala się około 10 tysiącami słów dziennie. Kobiecie często nie wystarcza 20 tysięcy. Siłą rzeczy dr Leszek Melibruda w dyskusji z Ewą Wanat i dr Ewą Lisowską stał na straconej pozycji. Coś jednak udało mu się powiedzieć. Co z tego paniom udało się usłyszeć, pozostaje kwestią otwartą.

Jeżeli tylko to udało ci się usłyszeć, to że kobiety używają więcej słów to rzeczywiście troszkę mało.
To co ja usłyszałam to to, że jednak kobiety są dyskryminowane.
Zgadzam się w zupełności z tezą, że naukę o równouprawnieniu należy zacząć od szkoły i podręczników.
Gdyż to szkoła często jest przyczyną mniejszej aktywności kobiet.
A także o tym, że funkcjonujące w obiegu stereotypy nie odpowiadają rzeczywistości i powinno się intensywnie szkolić polityków by to zmienić.

A co ja w końcu robię na tym forum jak nie właśnie to?
Usiłuję wykazać błędność i niesprawiedliwość powielanych stereotypów za co zostałam znienawidzona przez część panów na tym forum.
Nikt nie lubi jak mu się wykaże głupotę a panowie w szczególności.
Pozdrawiam serdecznie.
20-07-2009 15:19 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>To co ja usłyszałam to to, że jednak kobiety są dyskryminowane.

   Chyba to Cię nie zaskoczyło? Wiedziałaś to już wcześniej. Mało tego, wiedziałaś nawet, gdzie szukać przyczyn tego stanu rzeczy. Winne wszystkiemu są te przebrzydłe stereotypy. A skąd się biorą te paskudy? To faceci wymyślają je w wolnych chwilach, przy piwie. I wszystko jasne!

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
20-07-2009 16:51 
 Ocena 7 na 7
lotrek (14275 punktów)
>naukę o równouprawnieniu należy zacząć od szkoły i podręczników.
A nawet wcześniej Alu, jak pani przedszkolanka mówi płaczącemu czterolatkowi, - nie płacz, nie jesteś przecież dziewczynką a chłopaki nie płaczą.Mówi tak przez niewiedzę i przez tkwiące w niej stereotypy. I z małego chłopca robi się mały macho a potem tyran, któremu sam pan bóg dał władzę nad kobietami.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
17-07-2009 22:17 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Wiesz Placowniku bardzo mnie rozczarowałeś, że przyłączyłeś się do fobii Witwosa i Roberta miałam o tobie lepsze zdanie.

A mnie nie, czas zrobić zmianę, jak w peletonie. Od kiedy awitu pisze o feminizmie, a nie o astronomie, co z kubkiem herbaty w gwieździstą noc...nieco mi obrzydło.
>
20-07-2009 22:19 
 Ocena 3 na 5
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Jak pamiętasz opisałem związki dwa Jeden oparty na cytacie pierwszym, piękny, w którym słowa, "i nigdy cię nie opuszczę, będę na dobre i złe " mają zasadniczy sens. Tu podstawą jest kochać i być kochanym, dużo dawać i brać ile druga strona może dać.

Rozwinięcie cytatu pierwszego:
"Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci"

>Taki związek może trwać, dopóki się to stronom opłaca. Oparty jest na czerpaniu korzyści, na brać. Przestaje istnieć kiedy nie ma co brać. Nie ma on żadnej wartości trwałej, tylko zdziwienie budzi fakt, że on poszedł do młodszej sąsiadki.
Przeszkadza ci to? Poza tym, z tego co wiem nie jest to żaden feministyczny wynalazek a nawet wręcz przeciwnie.
17-07-2009 09:28 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)

>Masz częściowo rację, ale skoro Placownik uważa że lepszym partnerem dla kobiety jest druga kobieta i w związku z tym obawia się o swoje stanowisko,
Moderatorów mamy w nadmiarze a jedna Małgorzata "nie czyni wiosny".
Przydałoby się więcej kobiet moderatorów na tym forum.....nie tylko przez "poprawność polityczną", ale też ze względu na rozsądek i mniejsze skłonności do zacietrzewiania się. Panie mnie poprą ????

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
16-07-2009 20:14 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Mężczyzna czasem przydaje się do dźwigania zakupów, i przesuwania ciężkich szaf...
>Kiedyś mężczyzna przydatny był również do przetykania zlewu i wyciągania korka z butelek ale odkąd jest "świder" i nowy rodzaj korkociągu użyteczność mężczyzny w tym zakresie bardzo się zmniejszyła.
Zapomniałaś o takim męskim mało popularnym zawodzie żigolak.
16-07-2009 19:09 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Chciały czy nie, jak chciały przeżyć musiały się sprzedać mężczyźnie. Im atrakcyjniejsza tym większe miała szanse na wygodniejsze życie. Mężczyźni pilnowali by kobiety nie miały zbyt dużej swobody, by nie były zbyt mądre, gdyż to gwarantowało im obsługę stosunkowo niewielkim kosztem
   Tekst nie wymaga komentarza.

Minuśnicy: -193 ironin, -127 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-15]
16-07-2009 19:39 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Czasy się zmieniły. Mężczyzna z kasą interesuje już coraz mniejszą grupę kobiet.

Wolne żarty. Czym więcej kobieta ma pieniędzy, tym więcej chce mieć. Nie rozwijając wątku o najstarszym zawodzie świata.

>Potrzebuje partnera. Przyjaciela , który będzie ją wspierał, który pomoże w realizacji marzeń, który wspólnie z nią będzie wychowywał dzieci, który w razie konieczności się nią zaopiekuję.
>Zbyt wygórowane wymagania? Tyle, że te wymagania kobieta jest gotowa w pełni odwzajemniać.

Nie, to jest ta pustka, która za sobą niosą te słowa. Traktujesz związek mężczyzny i kobiety, jak układ, umowę zawartą na czas nieokreślony. Taki układ trwa, kiedy daje stronom korzyści. Jak korzyści nie ma, to ustaje. To jest najwyższa forma materializmu. Ja chce mieć, no przecież nie za darmo. Życiowa prostytucja. A co jak któraś ze stron nie może chwilowo, czy tez trwale wywiązywać się z kontraktu? Należy znaleźć kogoś bardziej przydatnego. Kobieta odchodzi, bo dochodowa firma partnera splajtowała, a nadarzył się ktoś majętny. On wymienia żonę na taka o dwadzieścia lat młodszą, bo ciało młode, łatwiej o prokreację, uciechy więcej i go na to stać.
Można i tak, tylko nie narzucaj się z ta życiową metodą nikomu, zostaw dla siebie. Nie rób z tego ideału. Tu są także kobiety młode. Zostaw im nadzieje, że można kochać i być kochanym, dawać i brać, na zawsze. Jeżeli je życie poparzy, trudno. Niech się doświadczają same.
16-07-2009 19:59 
 Ocena 6 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Czasy się zmieniły. Mężczyzna z kasą interesuje już coraz mniejszą grupę kobiet.
>Wolne żarty. Czym więcej kobieta ma pieniędzy, tym więcej chce mieć. Nie rozwijając wątku o najstarszym zawodzie świata.
>>Potrzebuje partnera. Przyjaciela , który będzie ją wspierał, który pomoże w realizacji marzeń, który wspólnie z nią będzie wychowywał dzieci, który w razie konieczności się nią zaopiekuję.
>>Zbyt wygórowane wymagania? Tyle, że te wymagania kobieta jest gotowa w pełni odwzajemniać.
>Nie, to jest ta pustka, która za sobą niosą te słowa. Traktujesz związek mężczyzny i kobiety, jak układ, umowę zawartą na czas nieokreślony. Taki układ trwa, kiedy daje stronom korzyści. Jak korzyści nie ma, to ustaje. To jest najwyższa forma materializmu. Ja chce mieć, no przecież nie za darmo. Życiowa prostytucja. A co jak któraś ze stron nie może chwilowo, czy tez trwale wywiązywać się z kontraktu? Należy znaleźć kogoś bardziej przydatnego. Kobieta odchodzi, bo dochodowa firma partnera splajtowała, a nadarzył się ktoś majętny. On wymienia żonę na taka o dwadzieścia lat młodszą, bo ciało młode, łatwiej o prokreację, uciechy więcej i go na to stać.
Postaraj się czytać to co jest napisane a nie to co ci się wydaje, że jest.
16-07-2009 20:03 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Postaraj się czytać to co jest napisane a nie to co ci się wydaje, że jest.

Dokładnie przeczytałem i swoje podtrzymuję.
16-07-2009 20:39 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Postaraj się czytać to co jest napisane a nie to co ci się wydaje, że jest.

Postaraj się przeczytać to.
Jakieś trzy tygodnie temu zadzwoniła do mnie kobieta, która mało znam. Znajoma kolegi, kilka razy się spotkaliśmy, trochę rozmawialiśmy, w czymś tam pomogłem. Zdziwiła mnie propozycja spotkania. Chciała pogadać. To jest kobieta jak z Twojego wyobrażenia o świecie. Kiedyś bardzo majętną, mąż prowadził świetny interes, ona mocno wyedukowana, jak na swoje lata świetnie wyglądająca, zajmowała się gra na giełdzie, prowadziła własne interesy. Kilkunastoletnia córka miała zawsze to co najlepsze i to co chciała. Małżeństwo zgodne, sprawy domu załatwiała gosposia. Interes męża padł. Tego nie wytrzymał, popełnił samobójstwo. Dostatnie życie się skończyło. Potem wyszło, że nie była to taka idylla, bo mąż miał kochanki, a ona też sobie przygód nie odmawiała. Łączyło ich dziecko i materia. Spontaniczna miłość do dziecka osłabła. została sama, pojawił się alkohol. O czym chciała pogadać. O tym, ze wszystko co miała i jak żyła, nie miało żadnej wartości, ale już bez tego standardu już się obyć nie może. Mówiła za czym tęskni. Żeby się do kogoś mocno przytulić i raz przeżyć to uczucie, które żywiła do kogoś za młodu. Czemu to mówiła do mnie? Ja jej wymogów materialnych nie spełnię. Zapytałem dlaczego. Bo jestem jedynym człowiekiem, z którym chce rozmawiać.
Właśnie o takim pustym życiu w kółko klepiesz.
16-07-2009 22:54 
 Ocena 5 na 5
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Już gonisz w piętkę. To twoja opowieść nijak się ma do tematu wątku. I niczego nie dowodzi.Kobieta nie miała się przed kim wygadać to sobie ciebie znalazła. Ale co to ma do rzeczy? Co to znaczy "puste życie"? Nie znam takiego pojęcia.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Co to znaczy "puste życie"? Nie znam takiego pojęcia.

I w tym jest cały problem.
>
17-07-2009 00:43 
 Ocena 9 na 9
pavvel (8272 punktów)
Napisz jeszcze, że ateistką była, a wyjaśni to wiele Twoich poglądów na życie.
17-07-2009 19:05 
 Ocena 6 na 6
pavvel (8272 punktów)
>Napisz jeszcze, że ateistką była, a wyjaśni to wiele Twoich poglądów na życie.

Mam pytanie: czy witwos sam najpierw odpowiadał mi na tego posta, a potem odpowiedzi skasował, czy też ktoś mu w tym pomógł? Autografka, wiesz coś o tym?

Szkoda, żeby takie piękne rymowanki się zmarnowały, więc je zamieszczam:

To pierwotna wersja odpowiedzi witwosa:
Cytat:

>Napisz jeszcze, że ateistką była, a wyjaśni to wiele Twoich poglądów na życie.

Coś się szwenda, jak po jajcach, stara menda.


Rano na poczcie tylko informację miałem, ale odnieść się nie sposób, bo na forum tekstu nie ma. Ale wracam dzisiaj z pracy i... na poczcie mam kolejną odpowiedź na tego posta:

Cytat:
>Napisz jeszcze, że ateistką była, a wyjaśni to wiele Twoich poglądów na życie.

Tak się to tutaj szwenda,
jak po jajcach stara menda.


Następny raz zapewne będą 4 wersy, a potem może nawet sonet powstanie.
I tak to niechcący przyczynię się do rozwoju nowego talentu u witwosa.
Swoje doświadczenia życiowe wierszem przekazywał będzie

A odnosząc sie do treści tych rymowanek, to nie sposób nie przyznać mu racji.
Są tacy co produkują, po kilkadziesiąt wypowiedzi dziennie, niezależnie czy mają coś do przekazania, czy nie. W jaki wątek bym nie zajrzał, oni już tam są.
Może liczba mnoga jest nieuzasadniona, ale co najmniej jeden przykład podać mogę.
19-07-2009 14:32 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>>Napisz jeszcze, że ateistką była, a wyjaśni to wiele Twoich poglądów na życie.
>Mam pytanie: czy witwos sam najpierw odpowiadał mi na tego posta, a potem odpowiedzi skasował, czy też ktoś mu w tym pomógł? Autografka, wiesz coś o tym?

Nie, nic o tym nie wiem. Nie kasuję postów w tym wątku.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 08:17 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
Jest to opowieść o bardzo wielu ludziach, mężczyznach i kobietach, którym nagle wali się kawałek świata, a może i cały świat. Człowiek bardzo przyzwyczaja się do swojego poziomu życia. Ta kobieta była bardzo zamożna, straciła to i nie potrafi się przestawić na inny tor, więc cierpi. Tak samo cierpi sprzątaczka, samotna matka, która traci pracę za 1000 złotych, chociaż nigdy nie miała tego, co najlepsze, a jej dzieci i tak zawsze w kółko jadały na obiad kartoflankę. Czy też powiesz, że sprzątaczka prowadziła puste życie? Na pewno nie. Różnica między sprzątaczką a Twoją znajomą polega na tym, że sprzątaczka straciła jedyne źródło utrzymania, a Twoja znajoma musi się tylko nieco ograniczyć. Przepraszam, że to mówię, ale to nie dostatnie życie bez trosk materialnych jest puste, tylko ta kobieta. Żadne pieniądze nie potrafią zabić w ludziach wrażliwości, miłości, ciepła, jeżeli człowiek nie jest sam z siebie pusty, a pieniądze i luksus nie są celem samym w sobie. Wtedy do takiego celu idzie się bez oglądania się na innych, inni są tylko środkiem realizacji celu albo dekoracją. Łatwo wówczas stracić z oczu otoczenie, w takich warunkach więzi się rwą.
Nie wydaje mi się, żeby Alicja mówiła o czymś takim.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Przepraszam, że to mówię, ale to nie dostatnie życie bez trosk materialnych jest puste, tylko ta kobieta. Żadne pieniądze nie potrafią zabić w ludziach wrażliwości, miłości, ciepła, jeżeli człowiek nie jest sam z siebie pusty, a pieniądze i luksus nie są celem samym w sobie. Wtedy do takiego celu idzie się bez oglądania się na innych, inni są tylko środkiem realizacji celu albo dekoracją. Łatwo wówczas stracić z oczu otoczenie, w takich warunkach więzi się rwą.
>Nie wydaje mi się, żeby Alicja mówiła o czymś takim.

Wszystko się zmienia, świat się kreci, ewoluuje a my wraz z nim. Jak mam ocenić tempo tych zmian, mam być ufny? Może jednak stanąć z boku, poprzyglądać się, w końcu doświadczenie mówi, że tak jest racjonalnie. Budowałem swój pogląd na doświadczeniu własnym i obserwacji innych, tego co mówią, czym się kierują. Coś się tutaj zmieniło, które z nas popełniło błąd? Pomny naszej rozmowy o pewnym "padalcu" pytam. Przecież właśnie ta rozmowa, wzbudziła moją totalną niechęć, do skrajnie feministycznie - racjonalistycznych postaw. Ktoś, kto był w związku, opartym na uczuciu, takim w którym każdy dzień daje poczucie szczęścia, a wszystko z czasem staje się coraz piękniejsze, nic się nie nudzi, nabiera głębszych znaczeń, zawsze będzie takiego szukał, odrzucając układy partnerskie oparte na umowie. Nie ma piękniejszego widoku, jak budząca się kobieta, w której oczach dostrzega się błysk szczęścia i się ufnie wtula, żeby pobyć jeszcze w ramionach swojego mężczyzny.
Meretseger, coś się zmieniło?
Wszystko co nas otacza i my sami to chemia. Nie interesuje mnie rozmowa, czy procesy chemiczne wywołują uczucie miłości, czy temu uczuciu one towarzyszą. Interesuje mnie jasna odpowiedź, czy dla materialistycznie - racjonalistycznych feministek ona istnieje, a jeżeli tak, czemu jednak zaprzeczają, czy są gotowe owym uczuciem się kierować.
Dla Osiatyńskiego i dla mnie sprawa jest jasna. Racjonalnie nastawiona do życia materialistka, za uczuciem tęskni, bo o tym pisałem.

Pozdrawiam.
17-07-2009 10:34 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Meretseger, coś się zmieniło?
Co się miało zmienić? Wszystko jest, jak było.
>Wszystko co nas otacza i my sami to chemia. Nie interesuje mnie rozmowa, czy procesy chemiczne wywołują uczucie miłości, czy temu uczuciu one towarzyszą. Interesuje mnie jasna odpowiedź, czy dla materialistycznie - racjonalistycznych feministek ona istnieje, a jeżeli tak, czemu jednak zaprzeczają, czy są gotowe owym uczuciem się kierować.
Owszem, istnieje. Racjonalistyczno-materialistycznie* nastawiona do życia feministka jest również człowiekiem i podlega tym samym procesom chemicznym, co wszyscy ludzie. Przeżywa chwile wzniosłe i stacza się na dno czarnej rozpaczy, gdy ukochany przez dwie godziny nie dzwoni Ale gdy dochodzi do czegoś poważniejszego, niż randki w księżycową noc, do miłosnego zawrotu głowy musi dołączyć trzeźwa ocena realiów życia. No, z tym się chyba zgodzisz? Bo to nie jest tak, że racjonaliści-materialiści* są jak zimne maszyny. Uczucia są także ich udziałem, ale nie mogą wyłączać mózgu. Rozumiesz, co piszę, mam nadzieję. Chodzi mi o granice romantyzmu w życiu.
>Dla Osiatyńskiego i dla mnie sprawa jest jasna. Racjonalnie nastawiona do życia materialistka, za uczuciem tęskni, bo o tym pisałem.
Różne są racjonalistki. Niektóre są materialistkami w sensie pogoni za własną wygodą i za gromadzeniem dóbr materialnych.
*materialista - zwolennik materializmu; pot. człowiek oceniający wszystko z punktu widzenia własnych korzyści, wygód, daleki od ideałów. www.slowni(*)C2238C0598C12565DA00500766.php Tu - w pierwszym znaczeniu, filozoficznym.
17-07-2009 11:41 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Meretseger, coś się zmieniło?
>Co się miało zmienić? Wszystko jest, jak było.
>Owszem, istnieje. Racjonalistyczno-materialistycznie* nastawiona do życia feministka jest również człowiekiem i podlega tym samym procesom chemicznym, co wszyscy ludzie. Przeżywa chwile wzniosłe i stacza się na dno czarnej rozpaczy, gdy ukochany przez dwie godziny nie dzwoni

Poddawanie się chemicznym procesom to zachowanie irracjonalne. Nie chce mi się szukać rozmów o "padalcu". Odszukaj sama. Zobacz, czy przypadkiem coś się jednak nie zmieniło.

>Ale gdy dochodzi do czegoś poważniejszego, niż randki w księżycową noc, do miłosnego zawrotu głowy musi dołączyć trzeźwa ocena realiów życia. No, z tym się chyba zgodzisz? Bo to nie jest tak, że racjonaliści-materialiści* są jak zimne maszyny. Uczucia są także ich udziałem, ale nie mogą wyłączać mózgu. Rozumiesz, co piszę, mam nadzieję. Chodzi mi o granice romantyzmu w życiu.

Ów romantyzm, owa miłość, jeżeli stanowią podstawę związku, zmuszają do poświecenia, często swoich własnych dążeń i ambicji na rzecz partnera. To działa w dwie strony. Nie ma wiec miejsca na feministyczne trendy i seksistowskie postawy. Te pojęcia w związku zgodnym przestają istnieć. Podział ról i zadań ustala się niejako samoistnie. Udział spontanicznych uczuć słabnie z czasem, staje się mniej wyraźny, w to miejsce pojawia się przywiązanie i szacunek, a to nadaje związkowi dodatkowych barw. Takie partnerstwo ma wielką szansę na przetrwanie, pomimo burz, które są nieuchronne, bo mają silną podstawę. W takim związku rzadko pojawia się zdrada, bo nikt nie poświeci takiej wartości dla doraźnych korzyści. Mam nadzieję, że wiesz o czym piszę.

Romantyzm i miłość to pojęcia irracjonalne. Nie jesteś mi w żadnym wypadku udowodnić,ze je znasz. Mogę to przyjąć tylko na wiarę, a ta jest irracjonalna. Niegodne to racjonalistki.
Bęben strażacki to taki wielki instrument, do wybijania rytmu. Charakteryzuje się ogromną, wewnętrzną pustką. Ale i on może wydać przyjemne dźwięki, nawet można w jego rytm zatańczyć, jak ktoś w niego umiejętnie stuka.

Pozdrawiam.
17-07-2009 13:05 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Mam nadzieję, że wiesz o czym piszę.
Wiem.
>Romantyzm i miłość to pojęcia irracjonalne. Nie jesteś mi w żadnym wypadku udowodnić,ze je znasz. Mogę to przyjąć tylko na wiarę, a ta jest irracjonalna. Niegodne to racjonalistki.
A kto powiedział, że jestem racjonalistką w 100%? Zawsze zostaje jakiś margines błędu statystycznego
> Bęben strażacki to taki wielki instrument, do wybijania rytmu. Charakteryzuje się ogromną, wewnętrzną pustką. Ale i on może wydać przyjemne dźwięki, nawet można w jego rytm zatańczyć, jak ktoś w niego umiejętnie stuka.
Nie znam bębnów strażackich. Chyba powinnam przyjąć to, co piszesz na irracjonalną wiarę
Pozdrawiam.
PS. Od niedzieli będziesz miał ode mnie święty spokój, idę na urlop
17-07-2009 13:32 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Romantyzm i miłość to pojęcia irracjonalne. Nie jesteś mi w żadnym wypadku udowodnić,ze je znasz. Mogę to przyjąć tylko na wiarę, a ta jest irracjonalna. Niegodne to racjonalistki.
>A kto powiedział, że jestem racjonalistką w 100%? Zawsze zostaje jakiś margines błędu statystycznego

Rozszerz ten margines błędu tak, abyś mogła na nim robić notatki. Życie ładniejsze. Ale to tylko nieśmiała propozycja.

>PS. Od niedzieli będziesz miał ode mnie święty spokój, idę na urlop

Miłego urlopu i dobrej pogody życzę
>
Meretseger (61860 punktów)

>Rozszerz ten margines błędu tak, abyś mogła na nim robić notatki. Życie ładniejsze. Ale to tylko nieśmiała propozycja.
I tak jest ładne
>Miłego urlopu i dobrej pogody życzę
Dziękuję
20-07-2009 22:59 
 Ocena 2 na 2
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Poddawanie się chemicznym procesom to zachowanie irracjonalne.

To by znaczyło, że wszyscy zachowujemy się irracjonalnie. Zawsze i wszędzie.
17-07-2009 12:46 
 Ocena 5 na 5
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Meretseger,
>Owszem, istnieje. Racjonalistyczno-materialistycznie* nastawiona do życia feministka jest również człowiekiem i podlega tym samym procesom chemicznym, co wszyscy ludzie. Przeżywa chwile wzniosłe i stacza się na dno czarnej rozpaczy, gdy ukochany przez dwie godziny nie dzwoni Ale gdy dochodzi do czegoś poważniejszego, niż randki w księżycową noc, do miłosnego zawrotu głowy musi dołączyć trzeźwa ocena realiów życia.
Witwos
>Romantyzm i miłość to pojęcia irracjonalne. Nie jesteś mi w żadnym wypadku udowodnić,ze je znasz. Mogę to przyjąć tylko na wiarę, a ta jest irracjonalna. Niegodne to racjonalistki.

Widzisz Meretseger,do czego doszło feministka i racjonalistka nie tylko nie może kochać i być kochana ale nawet nie jest wstanie zrozumieć takich pojęć jak romantyzm i miłość.
Mamy przechlapane nic nam nie pomoże!

Witwos
>>Dla Osiatyńskiego i dla mnie sprawa jest jasna. Racjonalnie nastawiona do życia materialistka, za uczuciem tęskni, bo o tym pisałem.

Osiatyński (feminista i racjonalista) te pojęcia oczywiście zna i doświadcza bo jest mężczyzną a nam pozostaje jedynie "siąść i płakać"

Pozdrawiam
17-07-2009 13:09 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Osiatyński (feminista i racjonalista) te pojęcia oczywiście zna i doświadcza bo jest mężczyzną a nam pozostaje jedynie "siąść i płakać"

Ja również jestem racjonalistą i feministą z wykluczeniem pewnego typu kobiet. Racjonalistą jestem w określonej sferze działań i myśli. Dopuszczam jednak możliwość poznania pozazmysłowego.
Uznaje argumenty tego poznania, niektóre przedkładam ponad racjonalność. Takim jest omawiana tutaj emocja.
(Alicja)Duda (25557 punktów)

17-07-2009 15:32 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>

Nie miałem co do tego wątpliwości
21-07-2009 03:24 
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)
Cytat:
Uznaje argumenty tego poznania, niektóre przedkładam ponad racjonalność. Takim jest omawiana tutaj emocja.


Przepraszam, że się wtrancam w bardzo interesującą dyskusję, ale zaciekawiło mnie powyższe zdanie.
Przedkładasz emocje nad rozum?


Elemele dutki...
20-07-2009 22:34 
 Ocena 2 na 2
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Czasy się zmieniły. Mężczyzna z kasą interesuje już coraz mniejszą grupę kobiet.
>Wolne żarty. Czym więcej kobieta ma pieniędzy, tym więcej chce mieć. Nie rozwijając wątku o najstarszym zawodzie świata.
Wolne żarty. Czy mężczyzna im więcej ma pieniędzy tym chce mieć mniej? Nie rozwijając wątku o najstarszym zawodzie świata, czyli kapłaństwu.
16-07-2009 20:07 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Gdy kobiety nie miały możliwości zarobkowania ważną zaletą mężczyzny była kasa. Chciały czy nie, jak chciały przeżyć musiały się sprzedać mężczyźnie. Im atrakcyjniejsza tym większe miała szanse na wygodniejsze życie. Mężczyźni pilnowali by kobiety nie miały zbyt dużej swobody, by nie były zbyt mądre, gdyż to gwarantowało im obsługę stosunkowo niewielkim kosztem.
Znowu było i minęło
>Czasy się zmieniły. Mężczyzna z kasą interesuje już coraz mniejszą grupę kobiet.
Zgodzę się co do czasów, Co do kasy to nie widzę sensu polemiki. Ja znam, laski które były, napalone kiedy wysiadałem z Jaguara. Znam takie, które lubią ze mną rozmawiać i np. stawiają kawę, żeby się spotkać albo zamawiają gotową kolację żeby nie tracić czasu.
>Teraz kobiety potrafią utrzymać się same. Zdarzają się kobiety, które nie tylko utrzymują się same ale utrzymują też mężczyznę. Czyli pełne odwrócenie roli.
No bardzo chciałbym zostać akceptowanym społecznie utrzymankiem.
>Ale taki układ odpowiada jedynie niewielkiej grupie kobiet.
Najczęściej za pieniądze męża nawet hity list przebojów poruszają tan marginalny temat
>Współczesna kobieta jest dobrze wykształcona, sprzęt AGD odciążył ją od czasochłonnych prac,( a przy odrobinie cierpliwości można nawet nauczyć mężczyznę obsługi tych urządzeń )i nie potrzebuje i nie chce mieć w domu pana i władcę.
To wcześniej potrzebowała jednak czy jak?
>Potrzebuje partnera. Przyjaciela , który będzie ją wspierał, który pomoże w realizacji marzeń, który wspólnie z nią będzie wychowywał dzieci, który w razie konieczności się nią zaopiekuję.
I co do tego ma feminizm?
>Zbyt wygórowane wymagania? Tyle, że te wymagania kobieta jest gotowa w pełni odwzajemniać.
Spełniane i jak najbardziej do spełnienia. Nie wątpię, że jest. Wątpię czy każda chce. Na podstawie doświadczeń własnych i nie tylko.
>To jak para taka ułoży sobie podział prac domowych jest indywidualną sprawa danej pary, ważne by podział uwzględniał i chęci i talenty i możliwości i był w miarę równomierny a przede wszystkim by nikt nie czuł się wykorzystywany.
I co mają tu w takim razie do roboty feministki?
>Natomiast państwo nie powinno narzucać kto w rodzinie ma opiekować się dziećmi, gotować, sprzątać....
Pokaż mi artykuł w którym karze. Natomiast powinno też nakazać mężczyznom rodzenie dzieci tak?
>Za taką samą pracę wynagrodzenie powinno być takie samo, nie widzę powodu by urlop wychowawczy na dziecko dotyczył tylko kobiety, nie widzę powodu by w razie choroby dziecka to tylko kobieta brała wolne, nie widzę powodu by kobieta szła wcześniej na emeryturę.
Mężczyzna ogoli pierś i nakarmi nią niemowlę. Nie oczywiście dzieckiem może się zająć: niania mężczyzna, dziadek babcia a później mamusia tak jak moja będzie płakać, że nie mam z nią więzi emocjonalnej. Wolny wybór tylko trzeba pamiętać o konsekwencjach.
>Czytałam kiedyś o przemocy w rodzinie, pomijając agresję spowodowaną alkoholizmem często przyczyną przemocy był właśnie strach mężczyzny. Bojąc się , że zostanie opuszczony usiłuje kobietę zastraszyć i uzależnić od siebie.
Moja była ukochana kilka lat zanim ją poznałem wyszła z domu zostawiając mężowi roczną córkę bo była na głodzie i wróciła chyba po półtora roku. Co znowu do tego mają feministki wytłumacz mi.
Moja inna była przez dwa lata szantażowała mnie swoim stanem ustawicznej depresji i bałem się odejść chociaż miałem serdecznie już dosyć jej szopek.
>Mężczyźni i tu na tym forum usiłują zakrzyczeć, wyśmiać tak oczywiste żądania kobiet jak taka sama płaca za taką samą pracę czy równe prawo do awansu.
Nareszcie jakieś oczywiste. Awans dostaje się za zasługi. Płacę za pracę. Pani dyrektor urzędu, pani dyrektor szkoły, pani minister i pani premier Thatcher dla przykładu, pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i Królowa Elżbieta II.
Jakie wyższe awanse papieżyca Joanna ?
Chciałbym zobaczyć dochody z charytatywnej działalności pani Jolanty K. albo businesswoman pani Danusi W.
Przeczysz sama sobie raz piszesz:"Zdarzają się kobiety, które nie tylko utrzymują się same ale utrzymują też mężczyznę." a następnie :"oczywiste żądania kobiet jak taka sama płaca za taką samą pracę".
Czy każdy facet jest milionerem z racji bycia facetem?
O co w tym chodzi?
Ja naprawdę tego nie rozumiem a nikt nie chce mi wytłumaczyć bo albo kończy się dyskusja albo zmienia drastycznie temat.
>
16-07-2009 20:52 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>O co w tym chodzi?
>Ja naprawdę tego nie rozumiem a nikt nie chce mi wytłumaczyć bo albo kończy się dyskusja albo zmienia drastycznie temat.

Ja się tez nad tym zastanawiam. Może feministyczne poglądy gwałtownie ewoluują w miarę rozwoju dyskusji? Dalej nie wiem, czemu Alicja(Duda) nie chce zorganizować okrętowej brygady remontowej, ani jak po feministycznemu, nazwać kobietę pracująca przy tokarni. Jak kobieta zostanie Pierwszym Obywatelem USA, to tez będzie mało.

Pozdrawiam.
>>
16-07-2009 21:12 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
Jak kobieta zostanie Pierwszym Obywatelem USA, to tez będzie mało.
Zapomniałem o carycy Katarzynie. Jak by nie patrzeć to w jednej trzeciej do pocztu władczyń Polski mogłaby trafić.
A teraz pytanie: jak myślisz w której?
Pozdrawiam.
16-07-2009 21:19 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
> Jak kobieta zostanie Pierwszym Obywatelem USA, to tez będzie mało.
>Zapomniałem o carycy Katarzynie. Jak by nie patrzeć to w jednej trzeciej do pocztu władczyń Polski mogłaby trafić.
>A teraz pytanie: jak myślisz w której?

Nie trudno się domyślić. Że ja o niej zapomniałem. Powinna być patronką ruchu feministycznego.

Pozdrawiam.
16-07-2009 21:27 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Nareszcie jakieś oczywiste. Awans dostaje się za zasługi. Płacę za pracę. Pani dyrektor urzędu, pani dyrektor szkoły, pani minister i pani premier Thatcher dla przykładu, pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i Królowa Elżbieta II.

   I to mówi racjonalista?

>Jakie wyższe awanse papieżyca Joanna ?

   To była papież! Papieżyca brzmi jak wampirzyca. Dobrze wszyscy wiemy, jakimi lepkimi nićmi propagandy było to uknute
Smith (10069 punktów)
>Awans dostaje się za zasługi.
Płacę za pracę.Pani dyrektor urzędu, pani dyrektor szkoły, pani minister i pani premier Thatcher dla przykładu, pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i Królowa Elżbieta II.
>    I to mówi racjonalista?
Do kogoś kto chce udoskonalać przepisy
i napisałem WOLNOmyśliciel przecież. No w ile tych szufladek mam się zmieścić na raz?
>    To była papież! Papieżyca brzmi jak wampirzyca.
A wampir jak zbir.
Lubię Gotówki wampirzyce i kobiety w czerni. Uwydatnia figurę.
>Dobrze wszyscy wiemy, jakimi lepkimi nićmi propagandy było to uknute
Lepkimi, że aż złoty sedes z nich wydziergano.
16-07-2009 22:01 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)

>    To była papież! Papieżyca brzmi jak wampirzyca. Dobrze wszyscy wiemy, jakimi lepkimi nićmi propagandy było to uknute
>
Ech... lza sie w oku kreci...
Kopernik byla kobieta. A byc moze nawet Curie - Sklodowska.
Tyle, ze w filmie. Bo na co dzien , to jakby odwrotnie.
Co, moze nie ?
To sobie o telewizorze poczytajcie jeszcze raz !
17-07-2009 09:38 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>>Jakie wyższe awanse papieżyca Joanna ?
>    To była papież! Papieżyca brzmi jak wampirzyca.
Opowiadacie bajki pl.wikipedia.org/wiki/Papieżyca_Joanna i www.newadvent.org/cathen/08407a.htm

Cytat:
The fable about a female pope, who afterwards bore the name of Johanna (Joan), is first noticed in the middle of the thirteenth century.

checkmate (1197 punktów)
>>Nareszcie jakieś oczywiste. Awans dostaje się za zasługi. Płacę za pracę. Pani dyrektor urzędu, pani dyrektor szkoły, pani minister i pani premier Thatcher dla przykładu, pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i Królowa Elżbieta II.
>    I to mówi racjonalista?
>>Jakie wyższe awanse papieżyca Joanna ?
>    To była papież! Papieżyca brzmi jak wampirzyca. Dobrze wszyscy wiemy, jakimi lepkimi nićmi propagandy było to uknute
A nie szyte?
Kowalska - Twoje osobiste skojarzenia nie zawsze idą pod ręke z jedynie słuszną nagrodą za zasługi.


Elemele dutki...
17-07-2009 09:27 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>No bardzo chciałbym zostać akceptowanym społecznie utrzymankiem.
O! Widzisz, w akceptacji społecznej cała rzecz. Uważam, że mężczyźni są dyskryminowani na tym polu
>>Ale taki układ odpowiada jedynie niewielkiej grupie kobiet.
>Najczęściej za pieniądze męża
Bo to społecznie akceptowane... A nie powinno być.
>To wcześniej potrzebowała jednak czy jak?
"Nie potrzebuje" w sensie "niech spada" chyba...
>>Potrzebuje partnera. Przyjaciela , który będzie ją wspierał, który pomoże w realizacji marzeń, który wspólnie z nią będzie wychowywał dzieci, który w razie konieczności się nią zaopiekuję.
>I co do tego ma feminizm?
Hm... Pomijając feminizm skrajny (który, jak sądzę, mocno wykoślawia rzeczywiste problemy kobiet i zamienia je w karykaturę), ma za zadanie wytłumaczyć społeczeństwu, że jednak taka postawa mężczyzn jest możliwa i akceptowalna. Niewiarygodnie wielu mężczyzn wciąż uważa, że przewinięcie niemowlaka jest poniżej jego godności. A tymczasem, jak się okazuje, mężczyzna potrafi znakomicie opiekować się dzieckiem i bezboleśnie godzić z tym, że jego partnerka zarabia więcej i nie ma w tym nic poniżającego ani nienormalnego.
>Wątpię czy każda chce.
Między innymi na tym ma polegać zadanie feminizmu. Uświadomić kobietom, że z jednej strony nie muszą być udręczonymi pracą i nadmiarem obowiązków cierpiętnicami, a z drugiej nie powinny być pijawkami, wiszącymi przy mężu. I że partnerstwo to najlepsza rzecz, jaką wymyślono.
>I co mają tu w takim razie do roboty feministki?
No właśnie trąbienie o tym, że wykorzystywanie jest niemoralne.
>Pokaż mi artykuł w którym karze.
Każe (przepraszam za poprawianie, mam to we krwi ). Jest coś o urlopach wychowawczych, które może brać matka. Zresztą nie jestem tego pewna, czy teraz też tak jest, matką małego dziecka byłam wieki temu, ale tak to szło - tylko ja mogłam wziąć urlop, mąż, chociaż zarabiał mniej ode mnie, nie mógł. Zrezygnowałam...
>Natomiast powinno też nakazać mężczyznom rodzenie dzieci tak?
Takie państwo to niech spada
>Mężczyzna ogoli pierś i nakarmi nią niemowlę.
Oj, po co zaraz tak drastycznie Butelkę chyba każdy umie obsłużyć?
>Nie oczywiście dzieckiem może się zająć: niania mężczyzna, dziadek babcia a później mamusia tak jak moja będzie płakać, że nie mam z nią więzi emocjonalnej. Wolny wybór tylko trzeba pamiętać o konsekwencjach.
A to już kwestia tego, w jaki sposób kobieta buduje więź z dzieckiem. Nie chwaląc się mam z córką fantastyczną więź, a przez całe jej życie (no, od 6 miesiąca, po moim macierzyńskim i urlopie wypoczynkowym ) opiekowała się nią niania, babcia, dziadek, a także ciocia, a potem przedszkole. Resztę czasu spędzała ze mną. Mój ówczesny mąż, a jej ojciec nie zawracał sobie głowy budowaniem więzi z córką i dlatego teraz jej nie ma.
>Moja była ukochana kilka lat zanim ją poznałem wyszła z domu zostawiając mężowi roczną córkę bo była na głodzie i wróciła chyba po półtora roku. Co znowu do tego mają feministki wytłumacz mi.
Nic. Tylko nie mogę uwierzyć, że z taką kobietą się związałeś...
>Moja inna była przez dwa lata szantażowała mnie swoim stanem ustawicznej depresji i bałem się odejść chociaż miałem serdecznie już dosyć jej szopek.
Tak też bywa...
>Awans dostaje się za zasługi.
Czasem mimo zasług nie ma awansu. Tak, wiem, od tego są sądy pracy. Tylko to trwa, a w tzw. "międzyczasie" można z roboty wylecieć...
>Płacę za pracę.
Tak samo za taką samą? No to
>Pani dyrektor urzędu, pani dyrektor szkoły, pani minister i pani premier Thatcher dla przykładu,
i pani premier Suchocka
>pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i Królowa Elżbieta II.
i królowa Beatrycze, i królowa Małgorzata... Może królowe tu akurat nie mają nic do roboty, bo one awansują z racji urodzenia, a nie zasług.
>Chciałbym zobaczyć dochody z charytatywnej działalności pani Jolanty K. albo businesswoman pani Danusi W.
Ja też, poszukajmy, może są w internecie?
>O co w tym chodzi?
>Ja naprawdę tego nie rozumiem a nikt nie chce mi wytłumaczyć bo albo kończy się dyskusja albo zmienia drastycznie temat.
Spróbuję. Widzisz, prawo pisane prawem pisanym, a praktyka sobie. Jeśli ktoś chce, znajdzie tysiące powodów, żeby kobiety nie zatrudnić albo zapłacić jej mniej, niż koledze na takim samym stanowisku (to można sprawdzić w statystykach, one są publikowane w rocznikach statystycznych, różnice sięgają od kilku do 20%)*, albo w szkole potraktować inaczej dziewczynkę niż chłopca, stawiając jej niższe wymagania, co się potem zemści w życiu dorosłym, bo tam trzeba już sprostać wyższym wymaganiom, albo mąż nie chce pomóc w domu (tak, wiem, trzeba było sobie wybrać innego męża... to nie takie proste**), albo też bitej żonie policjant powie, że to sprawa rodzinna, a ksiądz, żeby niosła swój krzyż... W odwrotną stronę - w razie rozwodu sąd rodzinny prędzej przyzna dziecko matce (to już się zmienia, na szczęście), choćby była alkoholiczką, a z mężczyzn - pedagogów przedszkolnych albo się śmieją, albo podejrzewają ich o pedofilię. Chodzi o to, żeby tak wyedukować społeczeństwo, żeby podobne zjawiska uważało za kuriozalne, a nie naturalne.
*od razu zastrzegam, że osobiście nie doświadczyłam. Mam szczęście.
**córka mojej przyjaciółki była z chłopakiem 4 lata. Miał być ślub, ale na szczęście dziewczyna odkryła, że słodki narzeczony narobił długów na 80 000 złotych (dla jej rodziny to bardzo dużo, nie są zamożni). Brał kredyt, stawiał w zakładach bukmacherskich, kupował na prawo i lewo różne gadżety, brał większy kredyt, żeby spłacić tamten i mieć na następne zakłady i gadżety... i tak to szło. Szczęściem dowiedziała się o tym przed ślubem... Ślub odwołano. W ilu przypadkach wady narzeczonego/narzeczonej wyłażą dopiero po ślubie, to aż strach myśleć.
Pozdrawiam
17-07-2009 10:55 
 0 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>feminizm skrajny (który, jak sądzę, mocno wykoślawia rzeczywiste problemy kobiet i zamienia je w karykaturę)
   Święte słowa, święte słowa.

>Resztę czasu spędzała ze mną. Mój ówczesny mąż, a jej ojciec nie zawracał sobie głowy budowaniem więzi z córką i dlatego teraz jej nie ma.
   Skoro resztę swojego czasu spędzała z Tobą, to kiedy ten ojciec miałby budować tę więź? Przepraszam, jeśli to zbyt osobiste, ale może o tym, że zbudowałaś więź a ojciec nie, nie powinnaś pisać w tonie nieco tryumfalistycznym, a z poczuciem rodzinnej porażki, bo dziecku zabrakło pełnej rodziny?

>Jeśli ktoś chce, znajdzie tysiące powodów, żeby kobiety nie zatrudnić albo zapłacić jej mniej, niż koledze na takim samym stanowisku
   To samo w sobie nie oznacza dyskryminacji. Do pewnych prac nie zatrudnię kobiety, a do pewnych zatrudnię właśnie kobietę. I guzik mnie obchodzi, jeśli "poprawność" każe uznać to za seksizm. Jestem zobligowany do osiągnięcia sukcesu i zatrudniam osoby pomagające w osiągnięciu tego celu.

>W ilu przypadkach wady narzeczonego/narzeczonej wyłażą dopiero po ślubie, to aż strach myśleć.
   Dlatego od dłuższego czasu jestem przeciwnikiem ślubów!


Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
17-07-2009 12:57 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>   Skoro resztę swojego czasu spędzała z Tobą, to kiedy ten ojciec miałby budować tę więź? Przepraszam, jeśli to zbyt osobiste, ale może o tym, że zbudowałaś więź a ojciec nie, nie powinnaś pisać w tonie nieco tryumfalistycznym, a z poczuciem rodzinnej porażki, bo dziecku zabrakło pełnej rodziny?
Na przykład wtedy, kiedy mnie nie było. Często mnie nie było. Poza tym tydzień ma siedem dni, w tym niedzielę, czy ja musiałam spędzać 12 godzin z córką? Mogłam 6 i ojciec 6. Nie chciał. Tak po prostu. Miał ważniejsze sprawy na głowie.
Nie piszę w tonie triumfalistycznym, tylko informacyjnym. Porażki nie ma. Dziecko jest normalne. Lepiej nie mieć pełnej rodziny, niż mieć taką... na nic.
17-07-2009 13:05 
 Ocena-1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie chciał
   Jeśli faktycznie tak było, to nie ma sprawy. Niestety częściej bywa inaczej.


Minuśnicy: -193 ironin, -137 poziomczyński, -41 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-16]
17-07-2009 13:23 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>   Dlatego od dłuższego czasu jestem przeciwnikiem ślubów!
O, tak
Smith (10069 punktów)
>>No bardzo chciałbym zostać akceptowanym społecznie utrzymankiem.
>O! Widzisz, w akceptacji społecznej cała rzecz. Uważam, że mężczyźni są dyskryminowani na tym polu
To ma być nowy punkt manifestu feministycznego?
>>Najczęściej za pieniądze męża
>Bo to społecznie akceptowane... A nie powinno być.
Mi tam nie przeszkadza. A jak ktoś lubi rozbudzać miłość do swojego portfela to niech sobie sam później piłuje poroże.
>>To wcześniej potrzebowała jednak czy jak?
>"Nie potrzebuje" w sensie "niech spada" chyba...
I pewnie.
>Hm... Pomijając feminizm skrajny (który, jak sądzę, mocno wykoślawia rzeczywiste problemy kobiet i zamienia je w karykaturę), ma za zadanie wytłumaczyć społeczeństwu, że jednak taka postawa mężczyzn jest możliwa i akceptowalna. Niewiarygodnie wielu mężczyzn wciąż uważa, że przewinięcie niemowlaka jest poniżej jego godności. A tymczasem, jak się okazuje, mężczyzna potrafi znakomicie opiekować się dzieckiem i bezboleśnie godzić z tym, że jego partnerka zarabia więcej i nie ma w tym nic poniżającego ani nienormalnego.
No i w tym, że możliwości erotyczne kobiet są bez porównania większe, czy z tym feminizm też chce coś zrobić?
>Między innymi na tym ma polegać zadanie feminizmu. Uświadomić kobietom, że z jednej strony nie muszą być udręczonymi pracą i nadmiarem obowiązków cierpiętnicami, a z drugiej nie powinny być pijawkami, wiszącymi przy mężu. I że partnerstwo to najlepsza rzecz, jaką wymyślono.
Aha najpierw tym udręczonym a później pijawkom.
>>I co mają tu w takim razie do roboty feministki?
>No właśnie trąbienie o tym, że wykorzystywanie jest niemoralne.
Wykorzystując stereotypy?
>>Pokaż mi artykuł w którym karze.
>Każe (przepraszam za poprawianie, mam to we krwi ).
Ja niestety też a jak najnowsze badania naukowe donoszą nie mam szans na transfuzję
>Jest coś o urlopach wychowawczych, które może brać matka. Zresztą nie jestem tego pewna, czy teraz też tak jest, matką małego dziecka byłam wieki temu, ale tak to szło - tylko ja mogłam wziąć urlop, mąż, chociaż zarabiał mniej ode mnie, nie mógł. Zrezygnowałam...
To na pewno Pani Alicja będzie wiedzieć dokładnie. Ja nie byłem ojcem to nie wnikałem.
>>Natomiast powinno też nakazać mężczyznom rodzenie dzieci tak?
>Takie państwo to niech spada
I obecne też wg. mnie
>>Mężczyzna ogoli pierś i nakarmi nią niemowlę.
>Oj, po co zaraz tak drastycznie Butelkę chyba każdy umie obsłużyć?
Jesteśmy ssakami. Czy uważasz, że piersi tak jak kolejka powinny służyć tylko do zabawy i to dorosłym?
>A to już kwestia tego, w jaki sposób kobieta buduje więź z dzieckiem. Nie chwaląc się mam z córką fantastyczną więź, a przez całe jej życie (no, od 6 miesiąca, po moim macierzyńskim i urlopie wypoczynkowym ) opiekowała się nią niania, babcia, dziadek, a także ciocia, a potem przedszkole. Resztę czasu spędzała ze mną. Mój ówczesny mąż, a jej ojciec nie zawracał sobie głowy budowaniem więzi z córką i dlatego teraz jej nie ma.
Moja raz na kilka miesięcy ale kariera szła jej podobno dobrze. Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz.
>Nic. Tylko nie mogę uwierzyć, że z taką kobietą się związałeś...
Zakochać się nie wolno czy jak? Ludzie się zmieniają.
>Tak też bywa...
Niestety. Dałem się zastraszyć podobnie jak moja rodzicielka po zakończeniu kariery i zajęciu się moim dużo młodszym bratem z tą różnicą, że ona brakiem portfela.
>Czasem mimo zasług nie ma awansu.
Czasem mimo zasług jest degradacja bo młodsza koleżanka miał ładne nogi i zakochała się w prezesie to została dyrektorem artystycznym. A kolega dalej robił dokładnie to samo nawet za te same pieniądze tylko musiał dwa razy poprawiać. Raz po korektach nowej pani dyrektor, drugi raz po klienta. Nauczył się zachowywać wersje sprzed korekty dyrekcji i zaoszczędził dużo czasu.
Tak, wiem, od tego są sądy pracy. Tylko to trwa, a w tzw. "międzyczasie" można z roboty wylecieć...
Nie kpij sobie ze mnie tymi sądami proszę.
>i królowa Beatrycze, i królowa Małgorzata... Może królowe tu akurat nie mają nic do roboty, bo one awansują z racji urodzenia, a nie zasług.
No tak ale Elka i Filip Mountbatten, książę Edynburga to nie Królowa Jadwiga i Władek J.
Ona nie została zdegradowana z racji przyrodzenia ani zasług.
>>Chciałbym zobaczyć dochody z charytatywnej działalności pani Jolanty K. albo businesswoman pani Danusi W.
>Ja też, poszukajmy, może są w internecie?
Weźmy się i zróbcie.?
>>O co w tym chodzi?
>Spróbuję. Widzisz, prawo pisane prawem pisanym, a praktyka sobie. Jeśli ktoś chce, znajdzie tysiące powodów, żeby kobiety nie zatrudnić albo zapłacić jej mniej, niż koledze na takim samym stanowisku (to można sprawdzić w statystykach, one są publikowane w rocznikach statystycznych, różnice sięgają od kilku do 20%)*
Cóż kapitalizm płaca to koszty a koszty to wróg zysku a wokół zysku i konkurencyjności to wszystko się podobno kręci. Po za tym panie nie mają poczucia własnej wartości bo liczy się to jak są oceniane. I w wypadku pomyłki przyjmują to jako osobistą porażkę bo ich własną wartość buduje otoczenie i to jest najsłabszym elementem w życiu zawodowym. Kobiety nie tłumią agresji i krytyka potrafi wywołać atak histerii i wrzasku.
>, albo (..) policjant powie, że to sprawa rodzinna, a ksiądz, żeby niosła swój krzyż...
Ci dwaj to niech najlepiej zamilkną zwyczajnie i nie wypowiadają się w żadnej sprawie ich mowy mogą być co najwyżej tragikomiczne.
>W odwrotną stronę -(...) Chodzi o to, żeby tak wyedukować społeczeństwo, żeby podobne zjawiska uważało za kuriozalne, a nie naturalne.
Popieram edukowanie jak najbardziej.
Intercyzę wynaleziono nawet w tym naszym idiotycznym prawodawstwie.
>Pozdrawiam
Pozdrawiam ale dalej nie rozumiem dlaczego walczyć z męskimi uprzedzeniami przez ich reklamę zamiast walczyć po prostu z uprzedzeniami?
16-07-2009 23:20 
 Ocena 6 na 6
lontri (16088 punktów)

A kiedyż to kobiety nie miały możliwości zarobkowania?
Przewijam sobie w myślach dzieje ludzkości i widzę tabuny kobiet pracujących od rana do nocy, tworzących materialne podstawy istnienia całych plemion i ludów. Widzę też tabuny mężczyzn trutniów żyjących na koszt swych kobiet.
Kobiety zasuwają od wieków. To widać bardzo dobrze w społeczeństwach tradycyjnych - w wielu to mężczyźni pełnią tzw. role kobiece (w sensie kultury zachodniej).
Facet bez kobiety zarasta brudem, robactwem i żywi się plugastwem. To samo dotyczy jego dzieci. Taka jest prawda, choć od każdej reguły są wyjątki.
Kobieta do przeżycia nie potrzebuje mężczyzny. Mężczyźni o tym wiedzą, więc tworzyli w ciągu wieków społeczeństwa, w których dążyli do kontroli kobiet, że zacytuję znienawidzony Koran

2: 223 Wasze kobiety są dla was polem uprawnym. Przychodźcie więc na wasze pole, jak chcecie, i czyńcie pierwej coś dobrego dla samych siebie. Bójcie się Boga i wiedzcie, że się spotkacie z Nim! A ty głoś radosną wieść dla wierzących!
(Obrzydliwe, nie?)

Sprawa nie dotyczy więc kwestii przetrwania kobiety bez opieki mężczyzny, bo kobieta bez mężczyzny sobie radziła i sobie poradzi, może nawet będzie jej lżej. Sprawa dotyczy tego, jak określimy męskość i kobiecość i jakie elementy tożsamości świadomie wybieramy.


"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
17-07-2009 00:01 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>A kiedyż to kobiety nie miały możliwości zarobkowania?(...)
Zawsze mialy. Czy ktos temu przeczy?
Ale chyba tylko jako prostytutki kase mialy na SWOIM I TYLKO SWOIM koncie.

Powoli zaczelo sie to zmieniac w XX. wieku.
To teraz zlosliwie zapytam Ciebie:
KIEDY?
I czy w jakis posredni sposob nie zrownuje WCZESNIEJ zony z k***a?
Posredni, bo otwarcie nic takiego nie moglo funkcjonowac. Tak samo jak otwarcie nie moze funkcjonowac najwyzszy wytwor patriarchatu : kosciol katolicki
Reszte sobie sam dopowiedz...
Potrafisz TAKIE pole uprawiac ?
17-07-2009 07:08 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Poza prostytutkami dałoby się wymienić jeszcze klika cesarzowych, królowych i bardzo wpływowych arystokratek, wojowniczki, przywódczynie klanów, a poza tym parę literatek, parę malarek, aktorek, tancerek, szwaczek, praczek itp.
Trzeba też pamiętać, że w wielu kulturach to często rodzina żony niejako adoptowała męża dając mu nazwisko i przywileje (tak było np. w Japonii).
Kobieta więc nie zawsze pozostawała w zależności finansowej od mężczyzny.
Ciekawe jest natomiast to, że wiele kobiet, które mogłyby uniezależnić się od mężczyzn wybiera jednak zależność jako element budowania swojej relacji z mężczyznami.
Zastanawiam się również na ile wynikanie 'kasa więc niezależność' jest uprawnione.

"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
17-07-2009 07:45 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>A kiedyż to kobiety nie miały możliwości zarobkowania?
Zależy, co nazwiemy "możliwością zarobkowania".
>Przewijam sobie w myślach dzieje ludzkości i widzę tabuny kobiet pracujących od rana do nocy, tworzących materialne podstawy istnienia całych plemion i ludów. Widzę też tabuny mężczyzn trutniów żyjących na koszt swych kobiet.
Święta prawda. Kobiety pracowały w polu i ogrodzie, przygotowywały pożywienie (piekły chleb, kisiły kapustę, warzyły piwo etc.), przędły, tkały, szyły, darły pierze, lepiły garnki i co tam jeszcze komu się przypomni. Że już nie wspomnę o opiece nad dziećmi (wyłącznej przynajmniej do lat 6-7, jeśli chodzi o chłopców, a przynajmniej do 12, jeśli chodzi o dziewczynki). Problem w tym, że na ogół nie miały z tego nic poza wyżywieniem i przyodziewkiem. Ich prawo do posiadania majątku osobistego (odziedziczonego czy wypracowanego) było mocno ograniczone (oczywiście - nie zawsze i nie wszędzie, i tu znów przywołam Egipt, gdzie kobiety w porównaniu z resztą świata starożytnego miały na tyle wysoką pozycję, że nie tylko miały nieograniczone prawo do osobistego majątku, ale też szereg innych praw, równych z mężczyznami, z wyjątkiem prawa piastowania najwyższych urzędów państwowych. Z tym, że w paru przypadkach to też dało się obejść, vide Hatszepsut i inne królowe, regentki, że o Boskich Czcicielkach Amona nie wspomnę - te arcykapłanki miały władzę równą królewskiej).
>Facet bez kobiety zarasta brudem, robactwem i żywi się plugastwem. To samo dotyczy jego dzieci. Taka jest prawda, choć od każdej reguły są wyjątki.
Nie, aż tak źle nie jest To tylko leniwy abnegat zarasta, normalny facet umie przyrządzić jajecznicę i włączyć pralkę
>Kobieta do przeżycia nie potrzebuje mężczyzny.
Stricte do przeżycia to nie... Ale się przydają
>(Obrzydliwe, nie?)
Z naszego punktu widzenia - wyjątkowo obrzydliwe. Ale pamiętaj, że to plugastwo powstało w VII wieku, a jego autorem jest mizogin i pedofil, opętany chęcią podporządkowania sobie świata, więc dziwi jedynie to, że do dziś miliony ludzi na całym świecie literalnie stosują się do przykazań zawartych w tej esencji fanatyzmu, ksenofobii i mizoginii.
>Sprawa dotyczy tego, jak określimy męskość i kobiecość i jakie elementy tożsamości świadomie wybieramy.
Masz rację, to jest pewien problem, a polega na tym, że każdy inaczej sobie te pojęcia definiuje. Przypisywanie niektórych cech (uległość, empatia) tylko kobietom, a innych (dominacja, przedsiębiorczość) tylko mężczyznom jest wielce mylące. Nie wiem, czy istnieje jakaś cecha, którą można z całą pewnością przypisać tylko jednej płci, prawdę mówiąc, prawdopodobieństwo istnienia takiej cechy uważam za bliskie 0. Przypuszczam, że większość ludzi intuicyjnie definiuje sobie te pojęcia. Nawet się zastanawiałam nad tym kiedyś i doszłam do wniosku, że jest to dla mnie nie do rozgryzienia Udało mi się tylko określić jedną jedyną rzecz, jaka z pewnością nie jest męska - biustonosz
Pozdrawiam
21-07-2009 03:50 
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)
Cytat:
Udało mi się tylko określić jedną jedyną rzecz, jaka z pewnością nie jest męska - biustonosz ;

Pozwolę sobie zaprotestować. To kwestia uprzedzeń.
Czy ten pan nie powinien nosić biustonosza?
images.goo(*)6hl=en&sa=N&start=18


Elemele dutki...
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
> Z jednej strony, przykre to wszystko i przyznam, że po przemyśleniu, inaczej mi się teraz z panami
>forumowiczami rozmawia. Z drugiej zaś, świadomość tego, co inni myślą na nasz temat, to jednak cenna
>rzecz.

Do jakich doszłaś wniosków, droga Autografko, po 8 stronach postów?
Autografka (10638 punktów)
>>> Z jednej strony, przykre to wszystko i przyznam, że po przemyśleniu, inaczej mi się teraz z panami
>>forumowiczami rozmawia. Z drugiej zaś, świadomość tego, co inni myślą na nasz temat, to jednak cenna
>>rzecz.
>Do jakich doszłaś wniosków, droga Autografko, po 8 stronach postów?

Na razie przetwarzam dane.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 22:56 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>>>> Z jednej strony, przykre to wszystko i przyznam, że po przemyśleniu, inaczej mi się teraz z panami
>>>forumowiczami rozmawia. Z drugiej zaś, świadomość tego, co inni myślą na nasz temat, to jednak cenna
>>>rzecz.
>>Do jakich doszłaś wniosków, droga Autografko, po 8 stronach postów?
>Na razie przetwarzam dane.
Przetwarzaj, kochana, przetwarzaj ! Zanim przetworzysz, pozwolisz, ze Andrzejowi przywale z polobrotu w szczeke?
Nie! Boze bron, nie po to, zeby Mu bol najmniejszy sprawic !
Po to tylko, zeby Mu sie poukladalo akuratnie wszystko, co z definicji moglo sie nie ulozyc. ..
Po czym przyjme postawe zasadnicza, czyli wzglednej uleglosci.
I nie bedzie to postawa falszywa, albowiem z gruntu heteroseksualna.
Gdyz albowiem poniewaz, mimo pewnej zadziornosci jestem tak heteroseksualna, ze bardziej byc nie mozna. Sa swiadkowie. Albo, zeby scisle sie wyrazic - na biezaco zawsze jest tylko jeden swiadek.
Autografka (10638 punktów)
>>>>> Z jednej strony, przykre to wszystko i przyznam, że po przemyśleniu, inaczej mi się teraz z panami
>>>>forumowiczami rozmawia. Z drugiej zaś, świadomość tego, co inni myślą na nasz temat, to jednak cenna
>>>>rzecz.
>>>Do jakich doszłaś wniosków, droga Autografko, po 8 stronach postów?
>>Na razie przetwarzam dane.
>Przetwarzaj, kochana, przetwarzaj ! Zanim przetworzysz, pozwolisz, ze Andrzejowi przywale z polobrotu w szczeke?

Ale czymże Ci on zawinił, że Ty mu tak od razu... z półobrotu?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
16-07-2009 23:20 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)

>Ale czymże Ci on zawinił, że Ty mu tak od razu... z półobrotu?

Gdzie zawinil ? Jak zawinil ?

Toz mowie, ze nie chce Go pobic, tylko sprawic, zeby sie sady, jak kulki, poukladalaly w najmniejszej objetosci. Przy czym przyjma postac sieci krystalicznej. Przypadkiem
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Albo, zeby scisle sie wyrazic - na biezaco zawsze jest tylko jeden swiadek.

Nie nudne? Zacznij eksperymentować, jeden świadek, dwóch świadków, trzech...
A i tak skarbem jesteś, w te krótkie porne noce.
16-07-2009 23:29 
 Ocena 5 na 5
spray (5875 punktów)
> Albo, zeby scisle sie wyrazic - na biezaco zawsze jest tylko jeden swiadek.
>Nie nudne? Zacznij eksperymentować, jeden świadek, dwóch świadków, trzech...
>A i tak skarbem jesteś, w te krótkie porne noce.
>
Zapewniam Cie, ze nie nudne. Na tyle, ze nie zdecyduje sie na Twoja propozycje eksperymentowania. To mam za soba. I dlatego, ze istnieja we wszechswiecie tak interesujace ... eksponaty... ze dla ich badania chce sie poswiecic wiele. Moze nawet wszystko. A Ty, kolego , nawet nie wiesz, co to znaczy.
Za to ostanie recze, choc nie wiesz o czym mowie, a ja powiedziec nie moge.

Jesli masz dalej ochote na osobiste wycieczki, to sobie daruj. I oddziel od pogladow.
   
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
I dlatego, ze istnieja we wszechswiecie tak interesujace ... eksponaty... ze dla ich badania chce sie poswiecic wiele. Moze nawet wszystko. A Ty, kolego , nawet nie wiesz, co to znaczy.
>Jesli masz dalej ochote na osobiste wycieczki, to sobie daruj. I oddziel od pogladow.

Nie, nie mam ochoty, na żadne wycieczki z tobą, koleżanko.
17-07-2009 10:49 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
> Albo, zeby scisle sie wyrazic - na biezaco zawsze jest tylko jeden swiadek.
>Nie nudne? Zacznij eksperymentować, jeden świadek, dwóch świadków, trzech...
>A i tak skarbem jesteś, w te krótkie porne noce.
Witwos. Litości. Twoje prowokacje są nudne, żarty nieśmieszne, a kopniaki z półobrotu w tylne części ciał feministek zostaw Chuckowi Norrisowi, jemu to lepiej wychodzi
17-07-2009 11:23 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)

>Witwos. Litości. Twoje prowokacje są nudne, żarty nieśmieszne, a kopniaki z półobrotu w tylne części ciał feministek zostaw Chuckowi Norrisowi, jemu to lepiej wychodzi

Nagrabiłaś sobie.
Witwos nudny!? Jego żarty nieśmieszne!? Tylko wypełniona jadem i żółcią feministka może głosić takie herezje! Oj nie napisze dla Ciebie Witwos wierszyka, nie napisze!
Nie wiem jak poradzisz sobie sama z taką traumą, w razie czego daj znać, pospieszymy z pomocą. My, to nieformalny klub "Stalowe magnolie" im Roberta Harlinga, przez naszych kochanych osobistych panów zwany Kółkiem Gospodyń Miejskich.
17-07-2009 12:15 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Nagrabiłaś sobie.
>Witwos nudny!? Jego żarty nieśmieszne!? Tylko wypełniona jadem i żółcią feministka może głosić takie herezje! Oj nie napisze dla Ciebie Witwos wierszyka, nie napisze!
>Nie wiem jak poradzisz sobie sama z taką traumą, w razie czego daj znać, pospieszymy z pomocą. My, to nieformalny klub "Stalowe magnolie" im Roberta Harlinga, przez naszych kochanych osobistych panów zwany Kółkiem Gospodyń Miejskich.

A Ty kto? Co tu się dzieje do cholery?

Feministki wszystkich krajów łączcie się!
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Witwos. Litości. Twoje prowokacje są nudne, żarty nieśmieszne, a kopniaki z półobrotu w tylne części ciał feministek zostaw Chuckowi Norrisowi, jemu to lepiej wychodzi

No dobra, dobra. Przyznaje racje. Sam to zrozumiałem, ale zbyt późno, nie zdążyłem skasować. Pora nocna już była, a mnie głupawka brała. Kajam się. Co mnie to obchodzi, kto co robi i czy ma na to świadków?

Pozdrawiam
Meretseger (61860 punktów)

>No dobra, dobra. Przyznaje racje. Sam to zrozumiałem, ale zbyt późno, nie zdążyłem skasować. Pora nocna już była, a mnie głupawka brała. Kajam się. Co mnie to obchodzi, kto co robi i czy ma na to świadków?
O, rzeczywiście, późno było. Ja o tej porze już spałam snem sprawiedliwego W porządku, tłumaczenie przyjęte
>Pozdrawiam
Pozdrawiam
16-07-2009 23:57 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Gdyz albowiem poniewaz, mimo pewnej zadziornosci jestem tak heteroseksualna, ze bardziej byc nie mozna. Sa swiadkowie. Albo, zeby scisle sie wyrazic - na biezaco zawsze jest tylko jeden swiadek.

Potwierdzam. Z całą mocą.
17-07-2009 00:09 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>>Gdyz albowiem poniewaz, mimo pewnej zadziornosci jestem tak heteroseksualna, ze bardziej byc nie mozna. Sa swiadkowie. Albo, zeby scisle sie wyrazic - na biezaco zawsze jest tylko jeden swiadek.
>Potwierdzam. Z całą mocą.
Kowalska... to na nic !
My tam mozemy potwierdzac i na swiadzectwo ciskac ognia zdroje (Slowacki), a malkontent pozostanie malkontentem.
Dlaczego ?
Ja tez nie wiem.
On chyba tak ma.
17-07-2009 00:24 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Kowalska... to na nic !
>On chyba tak ma.

   No to ja Mu wywołam reakcję

   Otóż oświadczam, że ja i Spray, jesteśmy heteroseksualnymi lesbijkami.
17-07-2009 00:43 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
...............
17-07-2009 01:11 
 Ocena 2 na 4
Gosia (9452 punktów)

>Do jakich doszłaś wniosków, droga Autografko, po 8 stronach postów?
Mogę wtrącić?
Mnie nasunął się jeden wniosek: jakby się człowiek nie kręcił, to dupa zawsze z tyłu.
lotrek (14275 punktów)

> Kim (a raczej czym) jest dla piszących na tym forum panów (nie wszystkich... chyba),
>kobieta? Z moich obserwacji wynika, że nie jest ona dla nich, kimś (czymś) równym mężczyźnie.
Myślę, ze za bardzo uogólniasz....tak się jakoś złożyło, że na tym forum więcej przyjaźni nawiązałem z kobietami, niż z mężczyznami a to o czymś świadczy. Jednak sporo racji masz, większość mężczyzn na tym forum chce być macho....chociażby tylko wirtualnie. Ciekawych rzeczy można by się dowiedzieć od ich dziewczyn, żon, czy kochanek....jak to jest z nimi w rzeczywistości. Na ich szczęście, nie zagląda się tu do alkowy

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
17-07-2009 10:42 
 Ocena 7 na 7
Autografka (10638 punktów)

>Myślę, ze za bardzo uogólniasz....tak się jakoś złożyło, że na tym forum więcej przyjaźni nawiązałem z kobietami, niż z mężczyznami a to o czymś świadczy. Jednak sporo racji masz, większość mężczyzn na tym forum chce być macho....chociażby tylko wirtualnie. Ciekawych rzeczy można by się dowiedzieć od ich dziewczyn, żon, czy kochanek....jak to jest z nimi w rzeczywistości. Na ich szczęście, nie zagląda się tu do alkowy

Tak to już jest, że w tej wirtualnej rzeczywistości, każdy w jakiś sposób kreuje swój wizerunek. Niekoniecznie zamierzenie fałszywy, ale siłą rzeczy niezgodny z prawdą. Siedząc przed komputerowym ekranem, nie rozmawiamy z rzeczywiście istniejącymi osobami, ale raczej z naszymi wyobrażeniami na ich temat. Może to i zabawne, że wypowiedzi nieistniejących osób, mogą budzić takie emocje

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
21-07-2009 04:04 
 Ocena 2 na 2
checkmate (1197 punktów)
>Tak to już jest, że w tej wirtualnej rzeczywistości, każdy w jakiś sposób kreuje swój wizerunek. Niekoniecznie zamierzenie fałszywy, ale siłą rzeczy niezgodny z prawdą.
Powtórzę za człowiekiem niezbyt popularnym w pewnych kręgach: "A cóż to jest prawda?"
Trudno wymagać, by ludzie na forum pisali np co robią przed snem ze zdjętymi majtkami - jeden rzuci je na podłogę, drugi schowa do szuflady z czystymi, trzeci wyrzuci przez okno...
Tu możemy tylko (ewentualnie) poznać czyjeś poglądy - nie samego człowieka.
>Siedząc przed komputerowym ekranem, nie rozmawiamy z rzeczywiście istniejącymi osobami, ale raczej z naszymi wyobrażeniami na ich temat. Może to i zabawne, że wypowiedzi nieistniejących osób, mogą budzić takie emocje
Generalnie masz rację, ale wydaje mi się, że nawet tylko na tym forum nie brakuje osób, które nie koloryzują siebie, są sobą, motywy nie mają tu znaczenia.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Nie zawsze się zyskuje, kiedy czegoś przybywa. checkmate


Elemele dutki...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe

>Nie zawsze się zyskuje, kiedy czegoś przybywa. checkmate
>
Elemele dutki...


Ta. . Święta racja, Panie.. tego...Jakoś tak, pomyślałem o nadwadze.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Przeczytałem caaaały wątek. Zwróciło moją uwagę to, że nie wszystkie panie regularnie pisujące na forum się w nim udzieliły (ewentualnie udzieliły się umiarkowanie).

Jakieś (nagłe) rozczarowanie facetami czy co? Dla równowagi wspomnę, że bywały też posty drugiej strony na temat "jakie to wredne kaczerbichy są te byłe zony"

Pomyślności
Autografka (10638 punktów)
>Przeczytałem caaaały wątek. Zwróciło moją uwagę to, że nie wszystkie panie regularnie pisujące na forum się w nim udzieliły (ewentualnie udzieliły się umiarkowanie).
>Jakieś (nagłe) rozczarowanie facetami czy co?

Może nie są rozczarowane, a może wyjechały na wakacje.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
17-07-2009 22:00 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
Jest już 16 stron wypowiedzi. Czy Twoja baza, droga Autorko wątku, jest już dostatecznie duża na podsumowanie. Bez cienia ironii powiem, że jestem ciekaw Twoich wniosków. A może ogłosicie, drogie Koleżanki, wspólne stanowisko?
Porównam je z tym z niedawnego Kongresu Kobiet Polskich i tym z listów kobiet oprotestowujących ten kongres.
17-07-2009 22:27 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Jest już 16 stron wypowiedzi. Czy Twoja baza, droga Autorko wątku, jest już dostatecznie duża na podsumowanie. Bez cienia ironii powiem, że jestem ciekaw Twoich wniosków. A może ogłosicie, drogie Koleżanki, wspólne stanowisko?

Myślę, że się pokuszę o napisanie jakiegoś podsumowania, ale póki co, wątek jeszcze "żyje", pojawiają się nowi uczestnicy i uczestniczki. Mogą jeszcze wpłynąć na mój ogląd całości. Ale będę pamiętać, że jesteś ciekaw.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>Myślę, że się pokuszę o napisanie jakiegoś podsumowania, ale póki co, wątek jeszcze "żyje", pojawiają się nowi uczestnicy i uczestniczki. Mogą jeszcze wpłynąć na mój ogląd całości. Ale będę pamiętać, że jesteś ciekaw.
>
Dziękuję
17-07-2009 23:01 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Jest już 16 stron wypowiedzi. Czy Twoja baza, droga Autorko wątku, jest już dostatecznie duża na podsumowanie. Bez cienia ironii powiem, że jestem ciekaw Twoich wniosków. A może ogłosicie, drogie Koleżanki, wspólne stanowisko?
>Myślę, że się pokuszę o napisanie jakiegoś podsumowania, ale póki co, wątek jeszcze "żyje", pojawiają się nowi uczestnicy i uczestniczki. Mogą jeszcze wpłynąć na mój ogląd całości. Ale będę pamiętać, że jesteś ciekaw.

Pamiętaj tylko że mam 50% udziału w tantiemach
Autografka (10638 punktów)

>Pamiętaj tylko że mam 50% udziału w tantiemach

Myślisz, że dałoby się na tym zarobić?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Pamiętaj tylko że mam 50% udziału w tantiemach
>Myślisz, że dałoby się na tym zarobić?

Jasne, ze tak. Odsprzedaj co lepsze kawałki feministkom, na następny ich zlot. Będą się miały czym pożywiać.
liliac (147340 punktów)
>Przeczytałem caaaały wątek. Zwróciło moją uwagę to, że nie wszystkie panie regularnie pisujące na forum się w nim udzieliły (ewentualnie udzieliły się umiarkowanie).
>Jakieś (nagłe) rozczarowanie facetami czy co? Dla równowagi wspomnę, że bywały też posty drugiej strony na temat "jakie to wredne kaczerbichy są te byłe zony"
>Pomyślności

Mnie nie było
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Mnie nie było
Co nie zmieniło wiele bo czuję, że za wiele byś tu nie pisała.
Slayerized (691 punktów)
>to wszystko z uwagi na, właściwe kobietom, wrodzone intelektualne kalectwo

Moim zdaniem kalectwo intelektualne kobiet, podobnie jak i mężczyzn wynika z faktu wychowywania kogoś według takich stereotypów. Jeszcze dzisiaj spotkać można mamusie które szkolą swoje córki do roli potulnej żony, która nie musi dużo wiedzieć byleby potrafiła ugotować obiad na czas.

>Z moich obserwacji wynika, że nie jest ona dla nich, kimś (czymś) równym mężczyźnie.

Kobieta nigdy nie dorówna mężczyźnie ;P Zacznijmy od tego, że samo stwierdzenie kobieta i mężczyzna już stawia tę opinię na równi z odpędzaniem wampirów czosnkiem. Nie ma czegoś takiego jak kobieta i mężczyzna, są poszczególne kobiety i poszczególni mężczyźni. Ja osobiście znam przedstawicieli obojga płci którzy są zbyt głupi by pełnić funkcję wieszaka, ale i takich w których obecności czuję się jakbym dopiero skończył przedszkole.

>Raczej jest pewnego rodzaju podczłowiekiem, który (zdaniem panów) może występować w jednej z dwu postaci: - feministki (to kobieta, która ośmieliła się nie zgodzić z opiniami panów na jej temat) - wtedy poleca się jej zakupić wibrator

Takiej definicji feministki nie znałem. A wibrator jest podobno przyjacielem każdej kobiety.

>W mojej opinii, jest to jednak tylko podszyty grubą warstwą źle skrywanej pogardy, "szacuneczek".

No cóż, to się nazywa tradycyjny wizerunek kobiety, a Polacy podobną są tradycjonalistami. Religijno - patriarchalnego modelu społeczeństwa w dwa dni się nie zmieni. Nie masz się co łamać, akurat na tym forum jeżeli masz rację to na pewno większość Ci ją przyzna niezależnie od płci. A swoją drogą wytykanie w dyskusji argumentów ad personam i ad hominem jest raczej dowartościowujące, bo zazwyczaj oznacza, że oponent nie ma kontrargumentów merytorycznych i przegrywa dyskusję.
spray (5875 punktów)
No.. nie wiem...

To moze ja pierwsza zapytam KIM jest kobieta?
20-07-2009 16:22 
 Ocena 2 na 2
Slayerized (691 punktów)
>No.. nie wiem...
>To może ja pierwsza zapytam KIM jest kobieta?

Kobieta to jest nazwa samicy gatunku Homo sapiens i ewentualnie kilku innych gatunków z rodziny Hominidae. W zasadzie to nawet ta definicja nie jest w stanie sprostać wyzwaniom dzisiejszego świata, gdy wiemy że płeć może być rozumiana wielowymiarowo. Chyba każda inna odpowiedź na to pytanie nie dotyczy kobiet tylko konkretnej kobiety lub jakiejś dokładnie sprecyzowanej grupy kobiet. Nienawidzę generalizowania, chociaż jest to naturalna skłonność człowieka. Chyba nie ma takiego problemu na tej planecie, który dotyczyłby wszystkich kobiet, co najwyżej większości z nich.
Adamiak (36436 punktów)
> Jestem na tym forum od niedawna, bo od lutego tego roku. I w tym krótkim czasie zdążyłam się już dowiedzieć, że jako kobieta, z definicji nie powinnam się zajmować polityką, filozofią (to z komentarzy do artykułu), powinno się mnie poddać specjalnemu nauczaniu specjalnej...

   Znamiennym jest, że autorka tej książki zażaleń tylko pierwsze zdanie pisze za siebie, by później generalizować kwestie argumentami czysto populistycznymi i równie durnymi stereotypami o które oskarża wyimaginowanych przeciwników.
   Widać też, że wchodząc na ten portal pół roku temu spodziewała się znaleźć "inny świat",a znalazła ten sam... bo skąd inny?
   Świat każdy osobnik ma w swojej głowie a znaleźć można tylko mających dość podobne na niego spojrzenie, więc jeśli weszła ze swoim światem, to czego mogła się spodziewać? Tylko większej grupy współwyznawców, co zresztą znalazła.

   Czytając wypowiedzi w tym wątku mam nieodparte wrażenie, jakobym czytał relacje z wojny wymyślonej, albo kolejne tezy do definicji syndromu oblężonych twierdz


   Ten portal jest dość wyjątkowy z racji temperamentów oraz charakterków jego uczestników, trudno jest tu spotkać pokorne cielaki, więc kobiety w różny sposób niezależnie z feministycznym akcentem myślące tworzą tu wyjątkowo liczną grupę, chciałoby się powiedzieć, że nadreprezentację w stosunku do udziału liczbowego w populacji.
   Oczywistym więc się staje, iż problemy roli kobiet w społeczeństwie będą tu dużo ostrzej i dosadniej artykułowane.

   Kobietom o silnych na ogół charakterach wchodzącym na portal Racjonalisty się zdaje, że wchodzą do innego, bezstronnie i wyłącznie racjonalnego świata, że gdzie jak gdzie, ale tutaj znajdą pełne zrozumienie i akceptację swej percepcji rzeczywistości... I co znajdują?
   Ano, znajdują to, co wszędzie i na co dzień, bo fakt zgromadzenia w jednym miejscu większej ilości mrówek nie świadczy o tym, że cały świat zmieni się w mrowisko.
   Taki "zimny prysznic" powinien dać asumpt do wniosku, że zmiana świata wg. ich wyobrażeń nie jest możliwa tak długo, póki ta zmiana nie będzie potrzebna większości.

   Uważam, że problem antyfeminizmu istnieje tylko dla feministek czyli niewielkiego odsetka kobiet, a ogromna większość go nie zauważa lub postrzega jak egzotyczny folklor , bo po prostu dotyczy ich w ewidentnie mniejszym natężeniu lub wcale z racji choćby różnicy temperamentów, że o zupełnie różnych doświadczeniach czy potrzebach emocjonalnych nie wspomnę.

   Zdecydowana większość przedstawicielek płci nie bez powodu piękną zwanej, po prostu czuje się relatywnie dobrze w modelu, jaki istnieje, czego dowodem przytaczane tu wielokrotnie statystyki wyborcze, oraz pobłażliwe traktowanie dość egzotycznie postrzeganej, krzykliwej mniejszości - widocznie bardziej wolą i chcą być piękną płcią niż "piękną" na feministyczne kopyto.
   Większość mężczyzn też widocznie woli partnerki piękne niż "piękne feministycznie".

   Post tytułowy aż się roi od projekcji skarg, żalów, pretensji i problemów autorki, a cały wątek od licznie (tylko tutaj) wtórującego chóru współwyznawczyń na rzeczywistość, która im doskwiera, ale główny problem polega na uogólnianiu swoich żalów, by sprawić wrażenie globalnego zagrożenia.

   Takie chciejskie podejście do rzeczywistości jest objawem wewnętrznego, schizofrenicznego braku koherencji w swoim sposobie na życie - feministkom brak samoakceptacji więc próbują znaleźć równowagę w globalizacji swoich problemów... krótko mówiąc: szukają wspólniczek w nieszczęściu wmawiając pozostałym, że są równie nieszczęśliwe, a przecie w kupie raźniej.
   Przy czym w ogóle nie chcą dostrzec, że każda z nich inaczej swój kłopot postrzega, a ich problemy są wybitnie niszowe.
   Dowodem na to są kobiety realizujące swoje ambicje i chęci bez oglądania się na ułatwienia systemowe, po prostu takich nie potrzebują. Parytety są potrzebne tylko słabym feministkom szukającym sztucznych ułatwień, jako protez dla swojego chciejstwa.

   Reasumując: gdyby życie wyglądało tak, jak autorka opisuje, to już dawno wojna damsko-męska by się skończyła ze względu na brak przeciwników do wycięcia w pień, a jakoś populacja ma się dobrze i kwitnie sobie, i się zmienia wbrew feministycznym lamentom.

   Bo partnerstwo kobiet i mężczyzn istnieje od zarania ludzkości, tylko tyle, że zmieniają się jego definicje w zależności od zmieniających się realiów społecznych.

   By sprawę skomplikować jeszcze bardziej napiszę, że partnerstwo ma tyle definicji ilu jest partnerów, więc ustalenie obowiązującej wszystkich definicji partnerstwa uważam za horrendalną głupotę wybitnie wekslującą w stronę groteski.

   Życzę miłej niedzieli.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Wolałbym, żeby takie podsumowanie napisała sama autorka wątku i zamieszania.

Pozdrawiam.
Adamiak (36436 punktów)
>Wolałbym, żeby takie podsumowanie napisała sama autorka wątku i zamieszania.
   Więc przepraszam, choć bez poczucia winy.

   Pozdrawiam.
Szymańska (191 punktów)

Brakuje mi w Waszych wypowiedziach tolerancji.
19-07-2009 11:29 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
> Brakuje mi w Waszych wypowiedziach tolerancji.

   Mój post nie miał być z założenia rozważaniem o tolerancji - jest przede wszystkim przedstawieniem mojego punktu widzenia, więc ma charakter stricte opisowy.

   Ja nie zabieram i nie chcę zabierać feministkom (ani nikomu) prawa do ich niszowej percepcji rzeczywistości, ale wyraźnie mówię, że moja jest zupełnie inna, i też nie dam sobie zabrać prawa do jej artykułowania, ani prawa do krytyki czegokolwiek.

   Za komuny też nie potrzebowałem prawa ni parytetu do krytyki - takie parytety sam sobie daję.
19-07-2009 11:38 
 Ocena 3 na 3
Szymańska (191 punktów)
>> Brakuje mi w Waszych wypowiedziach tolerancji.
>   Mój post nie miał być z założenia rozważaniem o tolerancji - jest przede wszystkim przedstawieniem mojego punktu widzenia, więc ma charakter stricte opisowy.

>   Ja nie zabieram i nie chcę zabierać feministkom (ani nikomu) prawa do ich niszowej percepcji rzeczywistości, ale wyraźnie mówię, że moja jest zupełnie inna, i też nie dam sobie zabrać prawa do jej artykułowania, ani prawa do krytyki czegokolwiek.
>   Za komuny też nie potrzebowałem prawa ni parytetu do krytyki - takie parytety sam sobie daję.
>
Nie wdam się w tę dyskusję
19-07-2009 11:42 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
Pięknie to wszystko opisałeś Adamiaku i częściowo przyznaję Ci rację. Wirtualny świat jest odzwierciedleniem tego, który znamy z rzeczywistości. Tylko, że tutaj poglądy są bardziej wyraziste. Zdaję sobie sprawę z tego, że w rzeczywistości realnej, mężczyzna (zresztą kobieta też) dwa razy się zastanowi nim rzuci "Ty kretynko". Zwłaszcza wtedy, gdy później trzeba coś wspólnie robić (czy to w domu, czy w pracy).

Zauważyłam (również w Twojej wypowiedzi) pewną tendencję, która, obawiam się, może całkowicie uniemożliwić porozumienie. Mam wrażenie, że niektórzy panowie myślą o feministkach tak, jak kiedyś w USA myślano o czarnych niewolnikach: Murzyn to nie człowiek - nie ma więc takich uczuć jak człowiek, feministka to nie kobieta, nie ma więc takich uczuć jak kobieta.

Inną sprawą (chyba jednak najważniejszą) jest sposób kwalifikowania (przez panów) kobiet do kategorii feministka. Otóż, mam wrażenie, że często wystarczy nie zgodzić się na wspomniane wcześniej określenie "Ty kretynko", żeby zasłużyć na miano feministki.
To wygodne, bo wtedy nie trzeba mówić o swoim stosunku do kobiet, ale wyłącznie do feministek.
Takie podejście, wyjaśnia też od razu zdziwienie panów, ich (feministek) niskim wynikiem wyborczym. Rzeczywiście, jeżeli założyć, że prawie wszystkie kobiety to feministki (bo chyba mało która ucieszy się z nazwania jej kretynką), to faktycznie taki wynik dziwi. Gdzieś jest niekonsekwencja. Gdzie? Może feministek, nie jest tak dużo jak panowie myślą?
Ja osobiście nie uważam się za feministkę. I głosuję na inne ugrupowanie. I takich kobiet (choć możesz je nazwać feministkami) jest większość.

Twierdzisz, że zaprezentowałam durne stereotypy. Cieszy mnie taka opinia, bo to oznacza, że nie zgadzasz się z moimi wnioskami, jakie wysnułam po przeczytaniu wypowiedzi niektórych panów na temat kobiet (kobiet, a nie tylko feministek). Choć z drugiej strony, może wysnułam takie durne wnioski z powodu wrodzonego u kobiet, braku umiejętności logicznego myślenia.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
19-07-2009 12:47 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Zdaję sobie sprawę z tego, że w rzeczywistości realnej, mężczyzna (zresztą kobieta też) dwa razy się zastanowi nim rzuci "Ty kretynko". Zwłaszcza wtedy, gdy później trzeba coś wspólnie robić (czy to w domu, czy w pracy).
   I po co Ci znowu te uogólnienia?
   Każdemu kretynowi powiem, że jest kretynem, jeśli będę tak uważał i chciał powiedzieć - skutki też biorę na siebie.

>Zauważyłam (również w Twojej wypowiedzi) pewną tendencję, która, obawiam się, może całkowicie uniemożliwić porozumienie.
   Taaak?

>Mam wrażenie, że niektórzy panowie myślą o feministkach tak, jak kiedyś w USA myślano o czarnych niewolnikach: murzyn to nie człowiek...
   Proszę o cytat.
...........
...........

>Choć z drugiej strony, może wysnułam takie durne wnioski z powodu wrodzonego u kobiet, braku umiejętności logicznego myślenia.

   Nazwałbym to inaczej, ale lepiej znasz siebie.
   Tylko po co znowu mieszasz w swoje sprawy połowę ludzkości?

   Nie mam zamiaru odnosić się do tekstu, który w nikłej części do mnie pisany choć pod mój post podpięty, więc napiszę inaczej.

   Otóż uważam, że postawy feministyczne mogą się rodzić (również?) w wyniku dyskomfortu powstałego ze zderzenia silnej indywidualności i potrzeby poczucia niezależności kobiety z trudnością w znalezieniu akceptującego taką sylwetkę partnera - stąd wiele ekstremalnych feministek może mieć (ma?) skłonności lesbijskie - po prostu szukają w partnerze większej uległości, a taką mogą znaleźć częściej w kobietach niż w facetach, bo takie są statystycznie normalne uwarunkowania płciowe.

   Frustracja z osobistych trudności w uzyskaniu równowagi między chęciami a ich realizacją przekładają się na działania przynoszące szybką ulgę - znaleźć "winnego".

   A któż może być winny niepowodzeń zawiedzionej kobiety?
   No przecież, że facet czyli wszyscy źli faceci na całym świecie. Źli, czyli tacy, którzy nie podzielają feministycznych poglądów i widzą kobiety takimi, jakimi widzą, czyli przede wszystkim zgodnie z uwarunkowaniem płciowym, jako matki, żony i kochanki oraz partnerki.

   A dlaczego tak widzą? To też proste: bo takich kobiet potrzebują... tak, jak kobiety w swej statystycznej większości potrzebują "silnych" partnerów... to moje obserwacje + intuicja.

   Nie musisz wierzyć mi na słowo, że faceci wolą bardziej "uległe" kobiety, ale zastanów się: jaką pozycję w seksie nazywamy "klasyczną"?
   Jeśli do tego dorzucisz nazwę najsilniejszego z instynktów człowieka, to... może odpowiedź sama Ci się nasunie.

   Znam kilka kobiet o równie silnych osobowościach, ale mających partnerów rozumiejących i, co najważniejsze, akceptujących takie cechy, więc są zupełnie normalnymi, ciepłymi i bardzo "kobiecymi", choć silnymi i niezależnymi niewiastami... śmieją się na samo słowo "feminizm".

   Wygląda więc na to, że problemy feministek są tylko tak huczną, jak publiczną manifestacją wewnętrznych rozterek emocjonalnych a cały feminizm ideologią na potrzeby tychże zbudowaną.

   Te kobiety które chcą realizować swoją niezależność po prostu ją realizują, a te, które mają kłopot z decyzjami między "chcę a mogę" oraz są zawiedzione w wypełnianiu takich postaw szukają wsparcia w organizacjach feministycznych czyli szukają bandy współwyznawców, albo domagają się ustawowych regulacji zapewniających im parytety w realizowaniu swoich chęci.

   Takie działania przynoszą więc quasi ulgę, bo nie sięgają genezy problemu tkwiącego w braku osobniczej równowagi emocjonalnej.

P.S. Parytety, jako wzmacniacze chęci... W komunikatorze gg wkleiłbym emotkę <rotfl> natychmiast po ochłonięciu z trzygodzinnego kulania się ze śmiechu...
Autografka (10638 punktów)
Adamiaku - że się tak wyrażę niepolitycznie: na rany Chrystusa!!!

Znów masz wiele racji, ale zupełnie nie rozumiesz o co mi chodzi. No zupełnie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Adamiak (36436 punktów)
>Adamiaku - że się tak wyrażę niepolitycznie: na rany Chrystusa!!!
>Znów masz wiele racji, ale zupełnie nie rozumiesz o co mi chodzi. No zupełnie.
   Zupełnie możliwe, że zrozumiałbym Ciebie, gdybyś zaczęła pisać do mnie...?
19-07-2009 12:57 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Czas zakończyć tę dyskusję. Pamiętaj Autografko o tantiemach. (50%)

>Ja osobiście nie uważam się za feministkę. I głosuję na inne ugrupowanie. I takich kobiet (choć możesz je nazwać feministkami) jest większość.

Jeżeli uważasz się za feministkę, to ja spać już mogę spokojnie, mężczyznom nic nie grozi. Oprócz jednej, zapiekłej w jadzie nienawiści, reszta kobiet wykazała się normalnością. Może ta normalność nie jest dla mnie całkowita, ale trzyma się w granicach normy. Swoimi poglądami mi nie mogą zaszkodzić, najwyżej sobie samym i tym co przy nich są.
Stwierdzam, że świat mężczyzn tymczasem, nie jest zagrożony, problem był poważny bo:

Mogę sobie wyobrazić realny świat bez mężczyzn, bez kobiet, póki co, nie.

Pozdrawiam uczestników tej dyskusji
Jest kilka Pań, które powinienem przeprosić, za agresywną postawę, była ona niezbędna do uzyskania informacji, niezbędnych do sformułowania wniosków.
Autografka (10638 punktów)
>Czas zakończyć tę dyskusję. Pamiętaj Autografko o tantiemach. (50%)

Jeżeli chodzi o tantiemy, to chyba możemy się podzielić tylko punktami (ujemnymi również). Tylko nie wiem, jak by to technicznie rozwiązać. A w ogóle, to czemu ja się nie targowałam?!

>>Ja osobiście nie uważam się za feministkę. I głosuję na inne ugrupowanie. I takich kobiet (choć możesz je nazwać feministkami) jest większość.
> Jeżeli uważasz się za feministkę,

No i widzisz? Ja piszę jedno, a Ty czytasz drugie (wytłuszczenia moje).

>to ja spać już mogę spokojnie, mężczyznom nic nie grozi. Oprócz jednej, zapiekłej w jadzie nienawiści,

No cóż, skoro moja mała skarga świadczy o bluzganiu jadem, to niech już będzie, że jestem taka zapiekła.

>reszta kobiet wykazała się normalnością.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Czas zakończyć tę dyskusję. Pamiętaj Autografko o tantiemach. (50%)
>Jeżeli chodzi o tantiemy, to chyba możemy się podzielić tylko punktami (ujemnymi również). Tylko nie wiem, jak by to technicznie rozwiązać. A w ogóle, to czemu ja się nie targowałam?!

Jeszcze możesz.

>>>Ja osobiście nie uważam się za feministkę. I głosuję na inne ugrupowanie. I takich kobiet (choć możesz je nazwać feministkami) jest większość.
>> Jeżeli uważasz się za feministkę,

A tam, co za różnica? (Płacowniku! Napraw proszę!)

>>to ja spać już mogę spokojnie, mężczyznom nic nie grozi. Oprócz jednej, zapiekłej w jadzie nienawiści,
>No cóż, skoro moja mała skarga świadczy o bluzganiu jadem, to niech już będzie, że jestem taka zapiekła.

No co Ty? Gdzież bym śmiał.

Pozdrawiam.
placownik (17853 punktów)

>(Płacowniku! Napraw proszę!)

   ???


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>(Płacowniku! Napraw proszę!)
>   ???
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Trzy posty wyżej, zabrakło "nie", przed "uważasz". Nieważne już, dziękuje.
19-07-2009 13:18 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Inną sprawą (chyba jednak najważniejszą) jest sposób kwalifikowania (przez panów) kobiet do kategorii feministka. Otóż, mam wrażenie, że często wystarczy nie zgodzić się na wspomniane wcześniej określenie "Ty kretynko", żeby zasłużyć na miano feministki.
   Masz nadzwyczajną skłonność do mówienia za kogoś.

   Ja napiszę za siebie - moja definicja feministki w telegraficznym skrócie brzmi tak:
   feministka to kobita w spodniach, która za swoje niepowodzenia w szukaniu faceta w spódnicy złości się na wszystkich facetów lubiących chodzić w spodniach.

>To wygodne, bo wtedy nie trzeba mówić o swoim stosunku do kobiet, ale wyłącznie do feministek.
   To kompletna bzdura, bo feministek jest tylko znikomy odsetek.

>Takie podejście, wyjaśnia też od razu zdziwienie panów...
   Takie upraszczanie spraw ułatwia percepcję nad wyraz złożonej rzeczywistości, ale wyłącznie Tobie.

   Miłego dnia.
20-07-2009 01:02 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>   Ja napiszę za siebie - moja definicja feministki w telegraficznym skrócie brzmi tak:
>   feministka to kobita w spodniach, która za swoje niepowodzenia w szukaniu faceta w spódnicy złości się na wszystkich facetów lubiących chodzić w spodniach.

Oooo... Nie mieszczę się w definicji... Prawie nie mam spodni, a i do Szkotów nigdy mnie nie ciągnęło
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>   Ja napiszę za siebie - moja definicja feministki w telegraficznym skrócie brzmi tak:
>>   feministka to kobita w spodniach, która za swoje niepowodzenia w szukaniu faceta w spódnicy złości się na wszystkich facetów lubiących chodzić w spodniach.
>Oooo... Nie mieszczę się w definicji... Prawie nie mam spodni, a i do Szkotów nigdy mnie nie ciągnęło

Pisząc Szkot, miałaś ma myśli męską rozrzutność? A spodnie gdzie? Rozszarpane pod Grunwaldem?
>
liliac (147340 punktów)
>Pisząc Szkot, miałaś ma myśli męską rozrzutność?

Nie. Mężczyzn w kiltach (tak, wiem, kilt to nie spódnica ), choć Mężczyzna deklaruje, że najbardziej męscy faceci, jakich widział to właśnie ci w spódniczkach (III Regiment Najemnej Piechoty Szkockiej)

>A spodnie gdzie? Rozszarpane pod Grunwaldem?
>>

Zasadniczo noszę sukienki i spódniczki. Spodnie zazwyczaj w góry bądź do lasu li i jedynie.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Zasadniczo noszę sukienki i spódniczki. Spodnie zazwyczaj w góry bądź do lasu li i jedynie.

Ja lubię kobiety w sukienkach,
Chętnie je dla nich kupuję.
Chętniej je z nich zdejmuję.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Pisząc Szkot, miałaś ma myśli męską rozrzutność?
>Nie. Mężczyzn w kiltach (tak, wiem, kilt to nie spódnica ), choć Mężczyzna deklaruje, że najbardziej męscy faceci, jakich widział to właśnie ci w spódniczkach (III Regiment Najemnej Piechoty Szkockiej)

Potwierdzam! Trzeci jest męski jak cholera. Najbardziej stara gwardia

Ech, piękny Grunwald roku 2000...


[Am I in discussion with a human who has a functioning brain?]
What does a functioning brain have to do with the Bible?
26-07-2009 20:51 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>... najbardziej męscy faceci, jakich widział to właśnie ci w spódniczkach (III Regiment Najemnej Piechoty Szkockiej)

   Faktycznie męscy...:

   Choć wg mnie wyglądają jak stare, złajdaczone ulicznice na paradzie podfruwajek.
.
20-07-2009 07:42 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   feministka to kobita w spodniach, która za swoje niepowodzenia w szukaniu faceta w spódnicy złości się na wszystkich facetów lubiących chodzić w spodniach.
>Oooo... Nie mieszczę się w definicji... Prawie nie mam spodni, a i do Szkotów nigdy mnie nie ciągnęło
   Najtoksyczniejszą odmianę feministek nazywamy kryptofeministkami.
   Poznajemy je po prawie niemaniu spodni i symulowanym nigdy nie ciągnięciu do Szkotów.
   Aha, zaprzeczają też sięmieszczeniu w definicjach przy użyciu charakterystycznego Oooo...
20-07-2009 11:24 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>   Najtoksyczniejszą odmianę feministek nazywamy kryptofeministkami.
>   Poznajemy je po prawie niemaniu spodni i symulowanym nigdy nie ciągnięciu do Szkotów.
>   Aha, zaprzeczają też sięmieszczeniu w definicjach przy użyciu charakterystycznego Oooo...

Dzięki, Adamiaku Wiedziałam, że coś dla mnie znajdziesz... Toksyczna kryptofeministka, zatem... Brzmi godnie
Autografka (10638 punktów)
Skoro obiecałam podsumowanie, postaram się pokrótce opisać moje wrażenia z lektury wpisów w tym wątku.

Przypomnijmy, o co chodziło:

Założyłam ten wątek, aby wyrazić moją opinię, mówiącą o gorszym postrzeganiu możliwości kobiet (w stosunku do możliwości mężczyzn) przez niektórych piszących na forum panów, które to postrzeganie, prowadzi do ogólnej opinii o kobietach, jako kimś gorszym.

Wyraziłam też zdanie, że jeżeli kobieta zgłosi obiekcje, co do "bycia czymś gorszym", odmawia się jej prawa do bycia kobietą - wtedy jest feministką, z którą nie warto rozmawiać.

Chciałam, ażeby panowie powiedzieli, co myślą o takim postawieniu sprawy.

A teraz dane z informacji zwrotnej.

Swoje opinie, czy to w postaci postów, czy punktów (tu oczywiście dysponuję tylko swoją punktacją, więc siłą rzeczy obraz nie będzie obiektywny) wyraziło 22 panów. Prócz nich wypowiedziało się jeszcze 6 panów, którzy nie odnieśli się do meritum.

Oto, co wywnioskowałam, (choć może błędnie) i wnioski te są dla mnie bardzo budujące.

17 wypowiadających się, nie potwierdza mojej opinii na temat postrzegania kobiet, przez mężczyzn z forum.
1 osoba potwierdza - uważa, że kobiety zostały gorzej wyposażone przez naturę i w związku z tym uważa je za gorsze.
1 osoba, uważa, że kobiety zostały gorzej wyposażone przez naturę, ale nie jest to powód, aby traktować je jako gorsze.
W przypadku 3 osób, nie potrafię ocenić ich opinii.

Ponadto,

5 osób wykazało (w różnym stopniu) tendencję do przypisywania tak postawionego problemu feministkom (odróżniając je od kobiet), przy czym również rozumienie pojęcia feministki, było w przypadku różnych osób, różne.

W wątku uczestniczyło też (oprócz mnie) 11 kobiet, z których (wg mojej oceny) 9 zapatrywało się na problem, podobnie jak ja.

Wątek, jak większość wątków, rozrósł się o ciekawe, acz poboczne tematy. Rozmawiano głównie o feminizmie, ale również o partnerstwie, miłości, nałogach, polityce, a nawet o tipsach.
Nie będę ich jednak omawiać, ponieważ nie dotyczyły głównego tematu.

Rozpatrując rzecz statystycznie, z radością stwierdzam, że myliłam się i że forumowa rzeczywistość damsko-męska wygląda całkiem dobrze.
Bardzo dziękuję za wypowiedzi, a panów, których zbytnią generalizacją problemu uraziłam - bardzo przepraszam.


Andrzejowi Wendrychowiczowi, dziękuję, za zmuszenie mnie do zrobienia tego podsumowania, bo dopiero widząc liczby, można też zobaczyć bliższy prawdzie obraz omawaniej kwestii.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
19-07-2009 18:24 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
Andrzejowi Wendrychowiczowi, dziękuję, za zmuszenie mnie do zrobienia tego podsumowania, bo dopiero widząc liczby, można też zobaczyć bliższy prawdzie obraz omawaniej kwestii.
>
Podsumowania ciekaw byłem bardzo. Nieskromnie dodam wszelako, że dokładnie takich rezultatów dyskusji się spodziewałem, bo taka jest ogromna większość myślących i czujących normalnie mężczyzn. Kobiety są ani gorsze, ani lepsze od mężczyzn. Są po prostu inne i to nie tylko w swej fizyczności. I śmiem twierdzić, że zjedzenie beczki soli nie pomoże mężczyźnie w całkowitym zrozumieniu kobiety. Z moją wspaniałą żoną jestem razem już lat ...eści i do tej pory zdarza mi się, że jej zachowanie w niecodziennych (niekoniecznie nadzwyczajnych) sytuacjach bywa dla mnie zaskoczeniem.
Gratuluję rzetelnej oceny wypowiedzi, bez usiłowania ich interpretacji pod katem udowodnienia postawionej przez Autorkę tezy.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

> Rozpatrując rzecz statystycznie, z radością stwierdzam, że myliłam się i że forumowa rzeczywistość damsko-męska wygląda całkiem dobrze.

No to po buziaczku na zgodę?

Pamiętaj o tantiemach.
Autografka (10638 punktów)
>> Rozpatrując rzecz statystycznie, z radością stwierdzam, że myliłam się i że forumowa rzeczywistość damsko-męska wygląda całkiem dobrze.
>No to po buziaczku na zgodę?
>Pamiętaj o tantiemach.
>


Statystycznego buziaczka? A co mi tam, czemu nie


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
19-07-2009 22:03 
 Ocena 2 na 2
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Statystycznego buziaczka? A co mi tam, czemu nie
Mam nadzieję, że zrealizujecie to w rzeczywistości i że okażesz się transwestytą Autografko
19-07-2009 22:20 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Statystycznego buziaczka? A co mi tam, czemu nie
> Mam nadzieję, że zrealizujecie to w rzeczywistości i że okażesz się transwestytą Autografko :D



Wytłuszczenie moje. Wiem, że to się nazywa manipulacja.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
19-07-2009 23:28 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>Wytłuszczenie moje. Wiem, że to się nazywa manipulacja.

I wszyscy wiedzą skąd taka nadzieja u J.S.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>> Rozpatrując rzecz statystycznie, z radością stwierdzam, że myliłam się i że forumowa rzeczywistość damsko-męska wygląda całkiem dobrze.
>>No to po buziaczku na zgodę?
>>Pamiętaj o tantiemach.
>>
Statystycznego buziaczka? A co mi tam, czemu nie

Statystyczny buziaczek powstaje dopiero na podstawie przeprowadzonych co najmniej 119 pojedynczych buziaczków doświadczalnych. Ja chciałem szybkie "cmok" na zgodę, ale niech będzie. Czego ja nie zrobię dla nauki i pokoju na świecie.

Szczegóły na privie?
Pozdrawiam
Autografka (10638 punktów)
>>>> Rozpatrując rzecz statystycznie, z radością stwierdzam, że myliłam się i że forumowa rzeczywistość damsko-męska wygląda całkiem dobrze.
>>>No to po buziaczku na zgodę?
>>>Pamiętaj o tantiemach.
>>>
Statystycznego buziaczka? A co mi tam, czemu nie
>Statystyczny buziaczek powstaje dopiero na podstawie przeprowadzonych co najmniej 119 pojedynczych buziaczków doświadczalnych. Ja chciałem szybkie "cmok" na zgodę, ale niech będzie. Czego ja nie zrobię dla nauki i pokoju na świecie.
>Szczegóły na privie?

119 mówisz? Obawiam się, że nie jestem dostatecznie wyemancypowana.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>119 mówisz? Obawiam się, że nie jestem dostatecznie wyemancypowana.

Co więc proponujesz?
Autografka (10638 punktów)
>>119 mówisz? Obawiam się, że nie jestem dostatecznie wyemancypowana.
>Co więc proponujesz?

Na razie może... vacatio legis?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>119 mówisz? Obawiam się, że nie jestem dostatecznie wyemancypowana.
>>Co więc proponujesz?
>Na razie może... vacatio legis?

Nie ma czasu, trzeba działać, to sprawa ogólnoświatowego pokoju, nauka czeka na wyniki doświadczenia. Co? Strach obleciał?
Autografka (10638 punktów)
>>>>119 mówisz? Obawiam się, że nie jestem dostatecznie wyemancypowana.
>>>Co więc proponujesz?
>>Na razie może... vacatio legis?
>Nie ma czasu, trzeba działać, to sprawa ogólnoświatowego pokoju, nauka czeka na wyniki doświadczenia. Co? Strach obleciał?

Nie martw się, będzie dobrze.

A na razie, dobranoc.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
27-07-2009 00:39 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

>A na razie, dobranoc.

I to się nazywa "męskim podejściem do problemu"
Gratuluję nie tylko zamknięcia wątku

Pozdrawiam...
checkmate (1197 punktów)
Niesamowicie popularny wątek. Brawo Autografka.
Czym jest kobieta?
Mądra, inteligentna i majaca w sobie "coś" - takiej mi ostatnio brakuje.
Jeszcze mi się nie zdarzyło zaspokoić głodu czytaniem Menu. Ani pisaniem.

Elemele dutki...
Autografka (10638 punktów)

>Jeszcze mi się nie zdarzyło zaspokoić głodu czytaniem Menu. Ani pisaniem.

Czytaniem menu, głód można co najwyżej podsycić.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Jeszcze mi się nie zdarzyło zaspokoić głodu czytaniem Menu. Ani pisaniem.
>Czytaniem menu, głód można co najwyżej podsycić.

No właśnie. A co z głodem nauki i tęsknotą za pokojem? NO co?

My ty gadu gadu, a zadania przed nami szczytne. Przypominam więc o:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,231081#w232274

No i tantiemach
Autografka (10638 punktów)
>>>Jeszcze mi się nie zdarzyło zaspokoić głodu czytaniem Menu. Ani pisaniem.
>>Czytaniem menu, głód można co najwyżej podsycić.
>No właśnie. A co z głodem nauki i tęsknotą za pokojem? NO co?
>My ty gadu gadu, a zadania przed nami szczytne. Przypominam więc o:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,231081#w232274
>No i tantiemach

A nie boisz się zatrucia jadem?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-07-2009 12:13 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>A nie boisz się zatrucia jadem?

Boję się, trochę Dla nauki się poświecę
oportunista (1711 punktów)
Masz babo placek! Znowu to samo. Biedne kobitki i wredne chłopaki. Jak pogodzić Matkę Polkę i ojca pijaka. Facet to świnia, a blondynki są głupie. Jeśli ciekawi Cię czym tak naprawdę się różnimy, poczytaj prasę dla pań i panów, wiele ona wyjaśnia. Różni nas tak zwana męska solidarność, o babskiej nie słyszałem. Role rozdała nam natura, fizycznie silniejszy facet, leje gdy mu się coś nie podoba, psychicznie silniejsza kobieta działa podstępnie i tak stawiając na swoim. Może to niektórych dziwić, lecz należymy do tego samego gatunku, mamy takie same cele tylko trochę inaczej je realizujmy. Dziwić mogą jedynie różnice kulturowe pozycji kobiet, one przecież wychowują swe dzieci do pełnienia ról społecznych i to biorę za dowód na brak babskiej solidarności
31-07-2009 15:27 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Masz babo placek! Znowu to samo. Biedne kobitki i wredne chłopaki. Jak pogodzić Matkę Polkę i ojca pijaka. Facet to świnia, a blondynki są głupie. Jeśli ciekawi Cię czym tak naprawdę się różnimy, poczytaj prasę dla pań i panów, wiele ona wyjaśnia.

Nie interesowało mnie to, czym się różni kobieta od mężczyzny w świetle publikacji prasowych, tylko o to, czym jest kobieta dla panów forumowiczów.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
oportunista (1711 punktów)
Jakoś nigdy nie wpadło mi do głowy aby sortować forumowiczów według płci.
Autografka (10638 punktów)
>Jakoś nigdy nie wpadło mi do głowy aby sortować forumowiczów według płci.

Cóż. I Pytia nie powstydziłaby się chyba takiej odpowiedzi.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365