Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateista czy Agnostyk?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
21-08-2010 13:33Grzegorz Salata (138 punktów)Ateista czy Agnostyk?
Ateizm według jednej z definicji jest poglądem który odrzuca teizm. Czy do tego, żeby nazwać siebie Ateistą trzeba wiedzieć, że bogów na pewno nie ma? Wydaje mi się, że niema takiej potrzeby - wystarczy nie wierzyć. Agnostycy z kolei nie wiedzą, czy istnieją bogowie, ale też w nich nie wierzą. Zgodnie z powyższym spełniają warunek potrzebny do tego żeby togo żeby sklasyfikować ich jako Ateistów. Ateiści natomiast twierdzą, że nie da się posiąść wiedzy o orbitującym czajniczku - i choć w niego nie wierzą to zakładają że istnieje prawdopodobieństwo, choćby tak małe, że równe dx (Bardzo małe), ale jakieś. (Agnostycyzm nie zakłada że P(x)=0.5) Stąd nie będzie chyba dużym nadużyciem jeśli stwierdzę że zbiór ateistów i agnostyków ma tak na prawdę dużą część wspólną? Czy jest sens klasyfikować siebie jako jednego, czy drugiego, kiedy można po prostu wytykać irracjonalizm religii przedstawiając się nawet jako jej wyznawca. Ja na przykład, nie jestem (jeszcze) apostatą, więc formalnie nie byłoby to kłamstwo, gdybym przedstawił się nowo poznaje religijnej osobie jako Katolik. Poza tym taki obrót spraw pozwoliłby, mam nadzieję, przedstawiać konkretne argumenty bez obawy że zostaną potraktowane jako atak.

Co na ten temat myślicie?
Pozdrawiam!

pl.wikipedia.org/wiki/Wiara
pl.wikipedia.org/wiki/Wiedza
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

coreless (16088 punktów)

Jestem ateistą i to jest najbardziej konkretny argument na rzecz tezy, że jest to możliwe, a definicje wszystkich autorów Wikipedii, episkopatów, a nawet naczelnej rady rabinackiej w tej sprawie mam po prostu gdzieś!

Pozdrawiam.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
21-08-2010 14:14 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
Skoro jesteś ateistą to musisz znać również definicję ateizmu. Inaczej twierdzisz, że jesteś "nie wiesz kim"
coreless (16088 punktów)

Co ty nie powiesz?

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Grzegorz Salata (138 punktów)
>Jestem ateistą i to jest najbardziej konkretny argument na rzecz tezy, że jest to możliwe, a definicje wszystkich autorów Wikipedii, episkopatów, a nawet naczelnej rady rabinackiej w tej sprawie mam po prostu gdzieś!

"Ateista czy Agnostyk?", w tytule nie oznaczało że należy dosłownie odpowiedzieć na pytanie za kogo siebie uważasz. (Fakt, jestem odpowiedzialny za tę poetycką nieścisłość.) Istotne są pytania zadane nieco niżej. Jeśli masz zdanie na ten temat wypowiedz się. Jeśli nie, proszę nie przeszkadzaj.


grzegorzsalata.blogspot.com/
coreless (16088 punktów)

>Jeśli nie, proszę nie przeszkadzaj.

Zgodnie z życzeniem.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
KarolG (2892 punktów)
1. Definicyjny punkt widzenia
Myślę, że warto dokonać pewnego rozróżnienia. Istotne jest, czy mówimy o wierze czy o wiedzy.
Przypadek pierwszy: wiara
Generalnie jest to alternatywa rozłączna. Można albo wierzyć, albo nie. W tym wypadku nie stosowałbym pojęć teista-ateista, ale wierzący (w...) i nie wierzący(w...). Zauważ, że jedna osoba możne być zarówno wierząca (np. w Allaha), jak i niewierząca (np. w Perkuna).

Przypadek drugi: wiedza
Możliwe są, co najmniej 3 opcje:
wiem, że Bóg jest - teista
wiem, że Boga nie ma - ateista
nie mogę udowodnić, ani że Bóg istniej, ani że nie istnieje - agnostyk. Pojęcie agnostyka jest dosyć szerokie i zawiera zarówno tych, którzy uważają że Boga nie ma ponieważ wszystkie przesłanki to sugerują, jak również tych, którzy uważają odwrotnie. Naczelny ateista Dawkins mówi o sobie, że na skali od 1 do 7 jest 6 (gdzie 1 oznacz teizm a 7 ateizm).

2. Potoczne rozumienie zagadnienia:
wierzący=teista
niewierzący=ateista
agnostyk? Przepytaj swoich znajomych. Jestem przekonany, że większość nie zna tego słowa.

Ponieważ żyjemy w świecie potocznego rozumienia pojęć, mówię o sobie, że jestem ateistą. Jak ktoś zaczyna mnie ciągnąć za język, to tłumaczę od podszewki (też jestem 6).


Thank God, I'm an atheist
Grzegorz Salata (138 punktów)
>Naczelny ateista Dawkins mówi o sobie, że na skali od 1 do 7 jest 6 (gdzie 1 oznacz teizm a 7 ateizm).
>2. Potoczne rozumienie zagadnienia:
>wierzący=teista
>niewierzący=ateista
>Ponieważ żyjemy w świecie potocznego rozumienia pojęć, mówię o sobie, że jestem ateistą. Jak ktoś zaczyna mnie ciągnąć za język, to tłumaczę od podszewki (też jestem 6).

Na skali Rysia też oceniam siebie jako szóstkę. Mimo to, jeśli idzie o nomenklaturę, to wolę przedstawić się jako agnostyk, lub w ogóle się nie klasyfikować, z powodów czysto pedagogicznych które opisałem wcześniej.


grzegorzsalata.blogspot.com/
KarolG (2892 punktów)
>Na skali Rysia też oceniam siebie jako szóstkę. Mimo to, jeśli idzie o nomenklaturę, to wolę przedstawić się jako agnostyk,
Kwestia wyboru. Ja zauważyłem, że gdy mówię o sobie agnostyk, to potem muszę tłumaczyć co to znaczy. Poza tym to pojęcie na tyle szerokie, że mogę być źle zrozumiany. Dla przeciętnego człowieka, który nie ma tego typu dylematów agnostycyzm w moim wydaniu i ateizm są nierozróżnialne.
Zresztą, może definicja ateizmu powinna zostać zmieniona tak aby bardziej odpowiadała potocznemu rozumieniu.
Np. ateistami byłyby szóstki na "skali Rysia", a siódemki można by nazwać "negteistami".
>lub w ogóle się nie klasyfikować, z powodów czysto pedagogicznych które opisałem wcześniej.
Jeżeli sam siebie nie sklasyfikujesz, to zrobią to za Ciebie inni. Niekoniecznie tak, jak byś chciał. Niestety nasze mózgi uwielbiają klasyfikować.


Thank God, I'm an atheist
21-08-2010 19:29 
 Ocena 4 na 4
webmaster (moderator)
Jest oczywiście więcej możliwości:
-nie interesuje mnie ten problem (ignostycyzm)
-kwestię istnienia bogów uważam za nonsensową
-nie da się tej kwestii rozstrzygnąć z powodów logicznych (rodzaj agnostycyzmu)
-w pewnym sensie wszyscy bogowie istnieją (postmodernizm)
-sam jestem bogiem (choroba psychiczna lub solipsyzm)
21-08-2010 20:16 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

- doświadczenie to i towarzysząca mu pewność są niekomunikowalne i kwestia nie tyle nie da się rozstrzygnąć z powodów logicznych, co logika słabo radzi sobie z "obróbką" takiego doświadczenia wewnętrznego, bo ateizm to doświadczenie duchowe... "A o czym nie da się powiedzieć, o tym trzeba milczeć".


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
KarolG (2892 punktów)
>Jest oczywiście więcej możliwości:
Oczywiście. Dlatego napisałem "co najmniej"


Thank God, I'm an atheist
Iwona Przybyła (801 punktów)
Kiedyś jeden z aktywnych forumowiczów (Andrzej Bogusławski) polecił mi, bym zwróciła większą uwagę na sieć pojęciową, jakiej używam. Poszłam za radą tego starszego Pana, bo jako nieopierzone zwierzę w ludzkim zbiorowisku ufam mądrości starszyzny. Przeczytałam książkę Bernarda Korzeniewskiego "Absolut - odniesienie urojone", robiąc z niej wypiski i formułując własne wnioski, jak to mam w zwyczaju. Książka obok zagadnienia sieci pojęciowej zajmuje się tematem Absolutu, jako odniesienia w ludzkiej psychice.

Po co to piszę? Ano po to, by zwrócić uwagę na cyfrę 3. Jej odniesienie do własnego życia może pomóc w formułowaniu własnego światopoglądu. Nim ktoś nazwie się dumnie ateistą warto przeczytać tą pozycję, by albo zgodzić się z autorem (który jest ateistą), albo zaprzeczyć jego tezom (jak ja uczyniłam).

Absolut jest wg mnie odniesieniem niezbędnym, by sytuować pojęcia na osiach hierarchiczności i zróżnicowania. Można siebie postrzegać jako Syzyfa, pchającego kamień na górę, ale dla równowagi umysłowej warto rozważyć, że istnieje jakieś wyższe dobro/ nadrzędna zasada / sens życia, który ten kamień z drugiej strony ciągnie na górę. Uważam, że żyję i istnieję po to, by się czegoś nauczyć lub poprawić błędy, jakie popełniłam wcześniej (reinkarnacja). Wierzę też, że jestem potrzebna i przydatna innym istotom.

Istnienie Absolutu uniemożliwia mi zostanie ateistką, bo ja po prostu WIERZĘ W ABSOLUT. Rozumem można manipulować, formować go jak plastelinę poprzez oddziaływanie na niego książkami, muzyką, sztuczkami umysłowymi innych ludzi (np. hacking czy cracking), a ateizm jest poglądem opartym na rozumie. Wydaje mi się, że z tej perspektywy podatni są na niego głównie mężczyźni. Intuicja natomiast stanowi dla mnie wartość nadrzędną, wynikającą z Zen, zamykającą się w rzeczach, których powiedzieć się nie da i nie wolno.

Wydaje mi się, że w XXI wieku nie przystoi światłemu człowiekowi czynić rozróżnienia na prawicę czy lewicę i tak samo nie przystoi wykłócać się o wyznawany światopogląd. Tworzymy skurczony świat (globalizacja), więc mamy realne problemy do rozwiązywania, a spory o pojęcia to tylko pożałowania godne tematy zastępcze. Każdy słucha innej muzyki, każdy ma też inny rytm życia. Najważniejsze, by zestroić się z podobną wibracją, a życie się ładnie poukłada. W każdym razie ja w to wierzę, czego sobie i innym forumowiczom życzę.

Z pozdrowieniami,
Iwona
22-08-2010 06:51 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

Nie mylmy wszelkiej wyższej uczuciowości z wiarą. Co innego mieć nadzieję na lepszą przyszłość czy zajmować się pracą na rzecz dobra innego człowieka, a co innego wierzyć w Absolut. Jeśli chodzi o buddyzm, to trzeba wspomnieć, że w historii buddyzmu jak najbardziej racjonalne studia logiczne mają bardzo głęboką tradycję i nie jest prawdą, że logiczne czy racjonalne myślenie jest sprzeczne z innymi zjawiskami życia psychicznego, które nazywasz między innymi intuicją. Logika służy jako narzędzie do porządkowania myślenia, ale nie determinuje jego treści, więc nie jest sprzeczna z innymi aspektami doświadczenia, ale się na to doświadczenie składa.
Poza tym ateizm wcale nie musi być oparty na rozumie. Może być oparty na doświadczeniu właśnie - na doświadczeniu, którego racjonalność jest elementem, ale nie podstawą.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
22-08-2010 14:10 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Jeśli chodzi o buddyzm, to trzeba wspomnieć, że w historii buddyzmu jak najbardziej racjonalne studia logiczne mają bardzo głęboką tradycję i nie jest prawdą, że logiczne czy racjonalne myślenie jest sprzeczne z innymi zjawiskami życia psychicznego, które nazywasz między innymi intuicją.Logika służy jako narzędzie do porządkowania myślenia, ale nie determinuje jego treści, więc nie jest sprzeczna z innymi aspektami doświadczenia, ale się na to doświadczenie składa.

To prawda. Nigdzie tego nie neguję, ale chodzi mi bardziej o ustalenie, że w buddyzmie POZNANIE INTUICYJNE ma wyższość nad POZNANIEM ROZUMOWYM. Kierując się logiką zawsze natykamy się na mur, którego nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Tylko praktyka wglądu może nam pomóc w jego pokonaniu.

>Poza tym ateizm wcale nie musi być oparty na rozumie. Może być oparty na doświadczeniu właśnie - na doświadczeniu, którego racjonalność jest elementem, ale nie podstawą.

Tylko, że to co dla jednego jest racjonalne, dla drugiego takim być nie musi. Zauważ, że polegając wyłącznie na zachodnim stylu myślenia zabijamy to, co w kulturach najważniejsze: prawo do ich niezależności i suwerenności. Stawianie tamy na terenach zajmowanych przez Indian Nawaho jest bardzo logiczne i oparte na doświadczeniu wielu pokoleń Amerykanów. Nikt jednak Indian o zdanie nie pyta, bo już nie na rękę jest branie pod uwagę ich logiki i ich doświadczenia, prawda? Tak więc kierowanie się logiką i doświadczeniem wcale nie służy dobru tego świata, wprost przeciwnie - prowadzi do społeczeństwa durnego, zatomizowanego, technokratycznego.
coreless (16088 punktów)

>To prawda. Nigdzie tego nie neguję, ale chodzi mi bardziej o ustalenie, że w buddyzmie POZNANIE INTUICYJNE ma wyższość nad POZNANIEM ROZUMOWYM. Kierując się logiką zawsze natykamy się na mur, którego nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Tylko praktyka wglądu może nam pomóc w jego pokonaniu.

Nie zgadzam się. W buddyzmie zarówno percepcja, jak i logiczne myślenie są równie ważne. Dlaczego? Bo zarówno percepcja, jak logiczne wnioskowanie są równoważnymi składnikami wewnętrznego doświadczenia. Składają się na nie zarówno percepcja (w tym intuicja), jak myślenie logiczne, dlatego nie można powiedzieć, pozostając w zgodzie z wieloma filozofami tradycji buddyjskiej, że intuicja jest ważniejsza niż logiczne myślenie. Poza tym obok praktyki równie ważne jest uzyskane od innych pouczenie.

>Tylko, że to co dla jednego jest racjonalne, dla drugiego takim być nie musi...

Wydaje mi się, że mieszasz logikę i racjonalizm ze zwykłą zachłannością i chęcią zysku, a należy to jasno oddzielić. Rozum i logika nie są odpowiedzialne za przytoczone przez Ciebie cierpienia Indian. To tak, jakby powiedzieć, że nóż zabija, a to nie nóż zabija - ale ten, kto go używa zgodnie ze swoimi intencjami. Dlatego twoje stwierdzenie, że rozum i logika są odpowiedzialne za te zbrodnie musi upaść. Za te zbrodnie jest odpowiedzialna właśnie intuicja, która podpowiedziała komuś, jak dobrze zarobić czyimś kosztem. Rozum i logika były tu tylko narzędziem.


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>To prawda. Nigdzie tego nie neguję, ale chodzi mi bardziej o ustalenie, że w buddyzmie POZNANIE INTUICYJNE ma wyższość nad POZNANIEM ROZUMOWYM. Kierując się logiką zawsze natykamy się na mur, którego nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Tylko praktyka wglądu może nam pomóc w jego pokonaniu.
>Nie zgadzam się. W buddyzmie zarówno percepcja, jak i logiczne myślenie są równie ważne. Dlaczego? Bo zarówno percepcja, jak logiczne wnioskowanie są równoważnymi składnikami wewnętrznego doświadczenia.

A mi się wydaje, że zbyt często człowiek, kierując się wewnętrzną logiką (zgodną z naszym systemem nauczania i nazywania świata) używa pojęcia równowagi. Jin i Jang są w ciągłym ruchu. My, naszymi umysłami, nie jesteśmy w stanie pojąć potęgi tego zjawiska. Słowa ograniczają.

>Wydaje mi się, że mieszasz logikę i racjonalizm ze zwykłą zachłannością i chęcią zysku, a należy to jasno oddzielić.

Neokapitaliści twierdza, że wszystkie eksperymenty, jakie przeprowadzała szkoła chicagowska były oparte na logice i racjonalizmie, oraz chęci poprawy świata. Zachłanność i chęć zysku bardzo łatwo daje się ubrać w szaty logiki i racjonalizmu, co łatwo zaobserwować w kulturze masowej. Wcale nie są to pojęcia, które w praktyce gospodarczej zostają oddzielone.

>Rozum i logika nie są odpowiedzialne za przytoczone przez Ciebie cierpienia Indian.

Ależ są! Rozum i logika zachodniego sposoby myślenia, kontra rozum i logika Indian.

>To tak, jakby powiedzieć, że nóż zabija, a to nie nóż zabija - ale ten, kto go używa zgodnie ze swoimi intencjami.

Dokładnie: rozum i logika są ładnymi narzędziami, by zabijać i nie mieć krwi na rękach! Dziś są takie narzędzia, że można w ładny sposób dokonać autodestrukcji jednostek w białych rękawiczkach.

>Dlatego twoje stwierdzenie, że rozum i logika są odpowiedzialne za te zbrodnie musi upaść. Za te zbrodnie jest odpowiedzialna właśnie intuicja, która podpowiedziała komuś, jak dobrze zarobić czyimś kosztem. Rozum i logika były tu tylko narzędziem.

Intuicja NIGDY nie podpowiada NIC ZŁEGO! Ścieżka MA to doświadczanie intuicyjne. Nie chcę się wgłębiać w temat, bo nie jestem w stanie jego natury wyrazić słowami, ale przeglądałam ostatnio pismo "Sens", a w nim jest ciekawy wywiad z Mają Ostaszewską, która przez wiele lat praktykując szkołę buddyzmu, znacznie lepiej niż ja tutaj próbuję, przedstawia czym jest rozum, a czym intuicja. INTUICJA NIGDY NIKOMU NIE WYRZĄDZA KRZYWDY, TO ROZUM KRZYWDZI.
22-08-2010 15:12 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

>A mi się wydaje, że zbyt często człowiek, kierując się wewnętrzną logiką (zgodną z naszym systemem nauczania i nazywania świata) używa pojęcia równowagi. Jin i Jang są w ciągłym ruchu. My, naszymi umysłami, nie jesteśmy w stanie pojąć potęgi tego zjawiska. Słowa ograniczają.

To nie słowa ograniczają, ale błędne myślenie. Słowa służą przede wszystkim jako narzędzie komunikacji. Zauważ, że buddyzm sięgnął po logikę wówczas, gdy dostrzeżono, że słowa mogą służyć do przekazania nauk Buddy szybciej i bardziej skutecznie niż oczekiwanie na wspólne doświadczenie kontemplacyjne. Skoro słowa mogą służyć krzewieniu zbawiennych nauk Buddy, więc czy można powiedzieć, że zawsze ograniczają?
Gdy mówiłem, że percepcja i myślenie logiczne są równie ważne, nie twierdziłem, że pozostają w równowadze. Zgodnie z naukami Buddy percepcja i logiczne myślenie są przecież pustką. Sądziłem, że to Ci nie umknie.

>Neokapitaliści twierdza, że wszystkie eksperymenty, jakie przeprowadzała szkoła chicagowska były oparte na logice i racjonalizmie, oraz chęci poprawy świata. Zachłanność i chęć zysku bardzo łatwo daje się ubrać w szaty logiki i racjonalizmu, co łatwo zaobserwować w kulturze masowej. Wcale nie są to pojęcia, które w praktyce gospodarczej zostają oddzielone.

To samo można by powiedzieć w stosunku do systemów totalitarnych. I będzie to prawdą. Rozum i logikę można wykorzystać zarówno w celach chwalebnych, jak i wartych potępienia.

>Ależ są! Rozum i logika zachodniego sposoby myślenia, kontra rozum i logika Indian.

Rozum, logika i system wartości zachodniego sposobu myślenia kontra rozum, logika i system wartości Indianina. Obok intelektu istnieją również emocje, motywacje i wartości.

>Dokładnie: rozum i logika są ładnymi narzędziami, by zabijać i nie mieć krwi na rękach! Dziś są takie narzędzia, że można w ładny sposób dokonać autodestrukcji jednostek w białych rękawiczkach.

Przy czym na przykład lekarze wykorzystują te narzędzia poznania do ratowania życia i zmniejszania cierpienia.

>Intuicja NIGDY nie podpowiada NIC ZŁEGO! Ścieżka MA to doświadczanie intuicyjne...

Być może to jest Twoja intuicja, ale tradycja wskazuje, że wielu bhikszu przed nawróceniem było rozpustnikami, mordercami i rozbójnikami. Czy ich ścieżka nie była wówczas zdeterminowana ich percepcją świata, w tym intuicją?


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Iwona Przybyła (801 punktów)

>To nie słowa ograniczają, ale błędne myślenie. Słowa służą przede wszystkim jako narzędzie komunikacji. Zauważ, że buddyzm sięgnął po logikę wówczas, gdy dostrzeżono, że słowa mogą służyć do przekazania nauk Buddy szybciej i bardziej skutecznie niż oczekiwanie na wspólne doświadczenie kontemplacyjne. Skoro słowa mogą służyć krzewieniu zbawiennych nauk Buddy, więc czy można powiedzieć, że zawsze ograniczają?

Mnie ograniczają, bo uważam, że najwięcej można powiedzieć między słowami. Słowa to niepotrzebne załamania przestrzeni, choć są wyjątki:
www.youtub(*)?v=VGYDnY8U-q0&feature=related
Są to jedne z najpiękniejszych słów i dźwięków, jakie miałam okazję obserwować uszami.

>Gdy mówiłem, że percepcja i myślenie logiczne są równie ważne, nie twierdziłem, że pozostają w równowadze. Zgodnie z naukami Buddy percepcja i logiczne myślenie są przecież pustką. Sądziłem, że to Ci nie umknie.

Widzisz... mi wciąż coś umyka. Za bardzo drążę dziury w miejscach, gdzie należy je zaklejać.

>To samo można by powiedzieć w stosunku do systemów totalitarnych. I będzie to prawdą. Rozum i logikę można wykorzystać zarówno w celach chwalebnych, jak i wartych potępienia.

Zmierzamy do jednego, ale drogi są różne: rozumem można manipulować, intuicją - nie!

>Rozum, logika i system wartości zachodniego sposobu myślenia kontra rozum, logika i system wartości Indianina. Obok intelektu istnieją również emocje, motywacje i wartości.

to prawda, dlatego nie twierdzę, że mam receptę na szczęśliwe życie i chyba nikt takowej nie ma. Słucham tylko swojej wewnętrznej melodii. To wszystko.

>Przy czym na przykład lekarze wykorzystują te narzędzia poznania do ratowania życia i zmniejszania cierpienia.

Polscy lekarze, z których duża część wypisuje recepty zgodnie z korporacyjnymi sugestiami? Czego to się nie robi, by wejść w tyłek z własną nazwą leku: prezenciki, laptopiki, wakacje. Dobro pacjenta niezwykle rzadko jest priorytetem. Na szczęście wierzę w pozytywną energię, więc daruję sobie dalsze spekulacje i dodam, że wierzę w to, że wyjdziemy z tego eksperymentu wzmocnieni, z dobrą opieką medyczną i dobrymi ubezpieczeniami społecznymi.
.
>Być może to jest Twoja intuicja, ale tradycja wskazuje, że wielu bhikszu przed nawróceniem było rozpustnikami, mordercami i rozbójnikami.

Nic mi nie wiadomo na ten temat, ale to prawdopodobne. Dostajemy różne lekcje życiowe, ja być może jestem zbyt aspołeczna, by uznać hedonizm za wartość. Lepiej rozumiem się z dzieckiem, starcem i psem niż z dorosłym człowiekiem w pełni sił witalnych I mam wrażenie, że jest to wzajemna zależność.

>Czy ich ścieżka nie była wówczas zdeterminowana ich percepcją świata, w tym intuicją?

Każdy ma swoją ścieżkę, niektórych ścieżki są równoległe, niektórych się splatają, niektórzy żyją w samotności, niektórzy w gromadzie, niektórzy się zmieniają, inni pozostają tacy sami. Ja jestem tylko obserwatorem, ale mój wzrok jest tylko moim wzrokiem i nie wiem czy widzę właściwie.

Nie wiedzieć czemu, ale jakoś smutno mi się zrobiło. Może to przez internetową anonimowość, a może jeszcze z innego powodu
coreless (16088 punktów)

PS

Żeby było jasne: nie znoszę buddyzmu i nie mam o nim zielonego pojęcia!


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>PS
>Żeby było jasne: nie znoszę buddyzmu i nie mam o nim zielonego pojęcia!

Twoja sprawa. Ważne, że sikając trafiasz do muszli.
coreless (16088 punktów)

Chcę być dobrze zrozumiany: gdybym twierdził, że kocham Buddę i jestem przywiązany do buddyzmu, to wówczas by znaczyło, że jestem złym buddystą. Z drugiej strony, tylko zły buddysta może być dobrym buddystą, co nie?

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Z drugiej strony, tylko zły buddysta może być dobrym buddystą, co nie?

Odpowiem Twoimi słowami: nie mam zielonego pojęcia
coreless (16088 punktów)

>Odpowiem Twoimi słowami: nie mam zielonego pojęcia

A co podpowiada Ci intuicja? Czy to dobrze? Powiedz, tak z serca!


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Odpowiem Twoimi słowami: nie mam zielonego pojęcia
>A co podpowiada Ci intuicja? Czy to dobrze? Powiedz, tak z serca!

Tak z serca to rozmawiam tylko ze znajomymi
22-08-2010 20:16 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

No to nie pogadamy.


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>No to nie pogadamy.

Do rozmowy na forum angażować serce? Po co?
Iwona Przybyła (801 punktów)
>No to nie pogadamy.

Przy okazji: kłamczucha.
Do Ciebie: patrzysz czasem w lustro?
22-08-2010 15:35 
 Ocena 1 na 1
KarolG (2892 punktów)
>INTUICJA NIGDY NIKOMU NIE WYRZĄDZA KRZYWDY, TO ROZUM KRZYWDZI.
Rozumiem, że przeanalizowałaś wszystkie przypadki w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości i wiesz na pewno. Super, tylko zdradź jak to się robi.
Z mojego doświadczenia wynika, że myślenie intuicyjne może spowodować krzywdę. Niezależnie od tego jak bardzo będziesz chciała by było inaczej bywa, że intuicja zawodzi.


Thank God, I'm an atheist
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Z mojego doświadczenia wynika, że myślenie intuicyjne może spowodować krzywdę. Niezależnie od tego jak bardzo będziesz chciała by było inaczej bywa, że intuicja zawodzi.

Jeśli nie chcesz, by coś powstało, to coś nie powstanie.
Jeśli nie chcesz czegoś doświadczyć, nigdy to się nie pojawi.

Nasze doświadczenia są ograniczone, moje również.
Nie posiadam recept, nie jestem lekarzem.

Podaj przykład tej krzywdy wyrządzonej Ci przez intuicję, bo nie bardzo wiem, o co chodzi.
KarolG (2892 punktów)
>Podaj przykład tej krzywdy wyrządzonej Ci przez intuicję, bo nie bardzo wiem, o co chodzi.
Wczoraj. Powinienem był zatrzymać test i sprawdzić dokładnie ciężary i momenty. Ale intuicja mi mówiła, że jest ok. Efekt: 10 ton spadło z 3 metrów. Na szczęście nikt tam nie stał (nie byłoby co zbierać). To nie było myślenie racjonalne, tylko zawierzenie intuicji. Intuicja zawiodła na całej linii. Gdyby ktoś stał w zasięgu (te dziesięć ton nie leciało w pionie), to byłbym winien śmierci człowieka! Mam opisać więcej przypadków wątpliwych efektów zawierzenia intuicji?


Thank God, I'm an atheist
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Podaj przykład tej krzywdy wyrządzonej Ci przez intuicję, bo nie bardzo wiem, o co chodzi.
>Wczoraj. Powinienem był zatrzymać test i sprawdzić dokładnie ciężary i momenty. Ale intuicja mi mówiła, że jest ok. Efekt: 10 ton spadło z 3 metrów. Na szczęście nikt tam nie stał (nie byłoby co zbierać). To nie było myślenie racjonalne, tylko zawierzenie intuicji. Intuicja zawiodła na całej linii. Gdyby ktoś stał w zasięgu (te dziesięć ton nie leciało w pionie), to byłbym winien śmierci człowieka! Mam opisać więcej przypadków wątpliwych efektów zawierzenia intuicji?

Co to wg Ciebie jest intuicja?
A czym jest lenistwo/wygodnictwo?
Czym rachunek prawdopodobieństwa?

Intuicja dotyczy CZASOPRZESTRZENI. Twoje myślenie jest bardzo proamerykańskie i płytkie pojęciowo, tzn. stosujesz stereotypową definicję intuicji, strasznie uproszczoną.

Rzeczywistość nie jest płaska! Definicje lokują się w formie punktów na mapie pojęciowej, ale nie są punktami, tylko są w ciągłym ruchu, wypełniane o nowe formy, potwierdzane nowymi bytami i doświadczeniami. Dlatego też ich znaczenie przesuwa się w miarę, gdy poznajemy lepiej ich zawartość pojęciową.
22-08-2010 17:03 
 Ocena 2 na 2
KarolG (2892 punktów)
>A czym jest lenistwo/wygodnictwo?
Nie znasz szczegółów, więc mi takich zarzutów nie rób. Byłem przekonany, że wszystko jest ok, bo tak mi podpowiadała intuicja. Zresztą nie tylko mi. Nie byłem przy tym teście sam i wszystkim intuicja mówiła, że będzie ok. Zresztą postępowaliśmy zgodnie z procedurą.
>Czym rachunek prawdopodobieństwa?
Co ma z tym wspólnego rachunek prawdopodobieństwa?
>Intuicja dotyczy CZASOPRZESTRZENI.
To się jak najbardziej działo w czasoprzestrzeni.
>Twoje myślenie jest bardzo proamerykańskie i płytkie pojęciowo, tzn. stosujesz stereotypową definicję intuicji, strasznie uproszczoną.
No to napisz na samym początku, co według Ciebie oznacza słowo intuicja. Bo ja stosuję definicję taką, jaką jak podejrzewam, ma większość ludzi. Jeżeli Ty stosujesz inną, to do Ciebie należy wyjaśnienie innym co przez to słowo rozumiesz.
Proamerykańskie? Możesz mi podać definicję słowa "proamerykańskie"?
>Rzeczywistość nie jest płaska! Definicje lokują się w formie punktów na mapie pojęciowej, ale nie są punktami, tylko są w ciągłym ruchu, wypełniane o nowe formy, potwierdzane nowymi bytami i doświadczeniami. Dlatego też ich znaczenie przesuwa się w miarę, gdy poznajemy lepiej ich zawartość pojęciową.
Dlatego stosujesz sądy kategoryczne? "INTUICJA NIGDY..."


Thank God, I'm an atheist
22-08-2010 17:32 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)

>>Intuicja dotyczy CZASOPRZESTRZENI.
>To się jak najbardziej działo w czasoprzestrzeni.



>>Twoje myślenie jest bardzo proamerykańskie i płytkie pojęciowo, tzn. stosujesz stereotypową definicję intuicji, strasznie uproszczoną.
>No to napisz na samym początku, co według Ciebie oznacza słowo intuicja.

Nie wiem, co oznacza, ale gdybym miała wyrazić to symbolicznie to na środku pustej przestrzeni umieściłabym kamień i ten kamień to byłaby intuicja. Intuicja to wg mnie wgląd w istotę rzeczy, ale jako że nie mam w pełni wglądu, to dlatego rzadko kieruję się intuicją, a częściej rozumem i dlatego popełniam błędy.

>Bo ja stosuję definicję taką, jaką jak podejrzewam, ma większość ludzi. Jeżeli Ty stosujesz inną, to do Ciebie należy wyjaśnienie innym co przez to słowo rozumiesz.

Nie lubię wyjaśniać. Wolę napić się herbaty. Po prostu uważam, że większość ludzi kieruje się ograniczonym umysłem, który owej większości ludzi podpowiada ograniczone rozwiązania rozumowe. Dlatego też masy rządzą i możliwe, że niechcący wysadzą się kiedyś w powietrze, kierując się swoimi logicznymi przesłankami. Nie mam alternatywy w postaci zbawienia, więc...

>>Rzeczywistość nie jest płaska! Definicje lokują się w formie punktów na mapie pojęciowej, ale nie są punktami, tylko są w ciągłym ruchu, wypełniane o nowe formy, potwierdzane nowymi bytami i doświadczeniami. Dlatego też ich znaczenie przesuwa się w miarę, gdy poznajemy lepiej ich zawartość pojęciową.
>Dlatego stosujesz sądy kategoryczne? "INTUICJA NIGDY..."

Masz rację, mój błąd. To teraz za nóżki mnie i główką o kaloryferek, jak to mawiał mój stary znajomy, jak się na mnie wkurzył
KarolG (2892 punktów)
>Masz rację, mój błąd. To teraz za nóżki mnie i główką o kaloryferek, jak to mawiał mój stary znajomy, jak się na mnie wkurzył
Oj, taki niedobry to ja nie będę. Powiem więcej dostaniesz plusa za to, że uznałaś to za błąd.

Jeżeli chodzi o intuicję wg Iwony, to kojarzy mi się to z platońską anamnezą. Platon uważał, że dusza ludzka zanim weszła w ciało, żyła w świecie idei. Wobec tego posiada ona całą wiedzą, ale ponieważ istnieje zamknięta w ciele to wiedza ta uległa zapomnieniu (najwyraźniej wskutek interakcji duch, materia). Jednak człowiek może przypomnieć sobie prawdziwą wiedzę (tylko nie do końca wiadomo jak to zrobić). Idę w dobrym kierunku?


Thank God, I'm an atheist
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Masz rację, mój błąd. To teraz za nóżki mnie i główką o kaloryferek, jak to mawiał mój stary znajomy, jak się na mnie wkurzył
>Oj, taki niedobry to ja nie będę. Powiem więcej dostaniesz plusa za to, że uznałaś to za błąd.
>Jeżeli chodzi o intuicję wg Iwony, to kojarzy mi się to z platońską anamnezą. Platon uważał, że dusza ludzka zanim weszła w ciało, żyła w świecie idei. Wobec tego posiada ona całą wiedzą, ale ponieważ istnieje zamknięta w ciele to wiedza ta uległa zapomnieniu (najwyraźniej wskutek interakcji duch, materia). Jednak człowiek może przypomnieć sobie prawdziwą wiedzę (tylko nie do końca wiadomo jak to zrobić). Idę w dobrym kierunku?

W bardzo dobrym. Nie znałam tego pojęcia, ale anemneza wiąże się z reinkarnacją, więc jak najbardziej mi to pasuje.
Jeśli miałabym dorzucić coś do Platona to chyba warto odnotować, że dusza wciąż żyje w świecie idei, ale ciału nadaliśmy wymiar czegoś, o co warto zabiegać. Ciało jest ważne, o ile chcemy poruszać się akurat w tym środku transportu. Dbanie o ciało pozwala też zachować równowagę. Tylko tyle i nic poza tym.
Ciało nie musi być zamknięciem - jak u Platona, ale może być fantastycznym narzędziem, z którego warto korzystać.
Myślę, że ważnym elementem w przypominaniu jest wyzbycie się strachu, o czym zresztą też jest sporo w ostatnim numerze pisma "Sens".
23-08-2010 17:45 
 Ocena 1 na 1
KarolG (2892 punktów)
>W bardzo dobrym. Nie znałam tego pojęcia, ale anamneza wiąże się z reinkarnacją, więc jak najbardziej mi to pasuje.
Nie ekscytuj się tak. To, że napisałem, że mi się z tym kojarzy nie znaczy, że w to wchodzę. Wg mnie anamneza jest tylko pobożnym życzeniem. Nie mam przesłanek, żeby przyjąć, że coś takiego ma miejsce. Platońskie dialogi pokazujące w jaki sposób Sokrates wyciąga z ludzi wiedzę udowadniają tylko, że większość ludzi jest zdolna no logicznego myślenia. Zauważ, że wiedza dotyczyła matematyki.
>Jeśli miałabym dorzucić coś do Platona to chyba warto odnotować, że dusza wciąż żyje w świecie idei, ale ciału nadaliśmy wymiar czegoś, o co warto zabiegać. Ciało jest ważne, o ile chcemy poruszać się akurat w tym środku transportu. Dbanie o ciało pozwala też zachować równowagę. Tylko tyle i nic poza tym.
Ciało jest tym co nas konstytuuje. Jak możesz o nie nie zabiegać. Żeby myśleć i tworzyć powinnaś być sprawna i zdrowa. Zresztą to napisałaś poniżej.
>Ciało nie musi być zamknięciem - jak u Platona, ale może być fantastycznym narzędziem, z którego warto korzystać.
Mam wrażenie, że brak Ci precyzji albo przeczysz sama sobie. Jeżeli chcesz dyskutować na jakikolwiek temat to musisz jasno się wyrażać. Alegorie i poetyckie ujęcie sprawy są fajne, ale nieścisłe. Mogą sprowokować do zastanowienia się, ale nie opisują dobrze rzeczywistości.
>Myślę, że ważnym elementem w przypominaniu jest wyzbycie się strachu,
Jaki strach, przed czym? Intelektualny? W takim razie, ja się już dawno przestałem bać. Najbardziej w tym pomaga dystans do samego siebie.
>o czym zresztą też jest sporo w ostatnim numerze pisma "Sens".
Wiesz, jak widzę, że pismo określa się jako poradnik, to nabieram podejrzeń. Mamy teraz zatrzęsienie poradników. Porady na każdą okazję, tylko jak przychodzi co do czego, to się okazuje, że musisz radzić sobie sama. Ale ok. Jak będę w Polsce to kupię i przeczytam.


Thank God, I'm an atheist
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Nie ekscytuj się tak.

Po czym wnosisz moją ekscytację? Nie przypisuj mi czegoś, co jest Twoim pobożnym życzeniem.

>To, że napisałem, że mi się z tym kojarzy nie znaczy, że w to wchodzę. Wg mnie anamneza jest tylko pobożnym życzeniem. Nie mam przesłanek, żeby przyjąć, że coś takiego ma miejsce.

A czy przyjmujesz przesłankę, że UMYSŁ jest ograniczony w swoim poznaniu? Nie każę Ci w nic wchodzić. Moje zasady - moja sprawa, a Ty rób co chcesz.

>Platońskie dialogi pokazujące w jaki sposób Sokrates wyciąga z ludzi wiedzę udowadniają tylko, że większość ludzi jest zdolna no logicznego myślenia. Zauważ, że wiedza dotyczyła matematyki.

Wiedza nie tylko dotyczyła matematyki. Dotyczyła m.in. matematyki, więc zanim zarzucić mi po raz kolejny brak precyzji, sam się nad tym zastanów.

>Ciało jest tym co nas konstytuuje. Jak możesz o nie nie zabiegać. Żeby myśleć i tworzyć powinnaś być sprawna i zdrowa. Zresztą to napisałaś poniżej.

Dokładnie tak to rozumiem. Dlatego staram się być sobą - tj. być naturalna.

>Mam wrażenie, że brak Ci precyzji albo przeczysz sama sobie. Jeżeli chcesz dyskutować na jakikolwiek temat to musisz jasno się wyrażać. Alegorie i poetyckie ujęcie sprawy są fajne, ale nieścisłe. Mogą sprowokować do zastanowienia się, ale nie opisują dobrze rzeczywistości.

Mam nadzieję, że nie posiadasz monopolu na decydowanie co dobrze, a co źle opisuje rzeczywistość. Ci, którzy starają się posiadać monopol na wiedzę i prawdę tworzą bzdurne ideologie i starają się szarą masę wepchnąć w rynsztok, opakowany w rozumowe przesłanki. Ja mam swoją receptę na życie i uważam, że każde życie jest cenne. Nic nie chcę zmieniać, poza sobą.

>>o czym zresztą też jest sporo w ostatnim numerze pisma "Sens".
>Wiesz, jak widzę, że pismo określa się jako poradnik, to nabieram podejrzeń.

Twoja sprawa, Twoja strata

>Mamy teraz zatrzęsienie poradników. Porady na każdą okazję, tylko jak przychodzi co do czego, to się okazuje, że musisz radzić sobie sama.

Niezależnie czy to poradnik czy książka i tak zawsze musisz sobie radzić sam. Myślę, że w ostatnim czasie pismo "Sens" może okazać się wartościowszą lekturą niż "Gazeta Wyborcza". Przynajmniej ja ostatnio zmieniam upodobania prasowe, ze względu na ich wątpliwą zawartość merytoryczną.

>Ale ok. Jak będę w Polsce to kupię i przeczytam.

Wolny wybór.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Mi zawsze się wydawało, że człowiek deklaruje do jakiej religii należy, bądź jest niewierzący i z tego wychodzi całkiem sensowny podział dla książeczek statystycznych. Bo jeśli chodzi o zdefiniowanie odgórne kto to jest chrześcijanin, kto agnostyk, kto ateista... to się chyba tak nie da. Szczególnie wnoszę to po lekturę eseju "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem", Russella. Nawet go właśnie znalazłem na racjonaliście, więc szczerze polecam.

Skoro z samym chrześcijaninem są takie problemy to dlaczego miałoby ich nie być z muzułmaninem, czy ateistą? To że znajomy Abdul w Niemczech pije gorzałę w czasie ramadanu bo on nie jest radykalny, wcale nie sprawia, że nie jest muzułmaninem. Do czego zmierzam? Otóż zawsze próbujemy jakoś zaklasyfikować ludzi, ale się po prostu nie da. I nie chodzi tu tylko o wyzwanie, ale zastanówmy się kiedy kto jest cholerykiem, a kiedy jest jedynie impulsywny, czy odrobinę impulsywny?

Ateizm, agnostycyzm to tylko nazwy, a mimo definicji niekoniecznie muszą być tak samo postrzegane według tych, którzy się z nimi obnoszą lub, którzy są nimi określani. Według mnie trzeba tu ludziom pozostawić większą swobodę, bo każdy ma swój własny światopogląd i szczególnie poglądy w kwestiach wiary i niewiary.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Matela (35 punktów)
Dość przekonująco temat jest wyjaśniony w tych klipach:
www.youtube.com/watch?v=RIKeC9k2-Jg
www.youtube.com/watch?v=fkEJtQJ5tz4

W skrócie: ateizm-teizm i agnostycyzm-gnostycyzm to dwa niezależne podziały. Jeden dotyczy wiary, a drugi wiedzy. Więc agnostyk może być albo teistą albo ateistą. Samo określenie się jako agnostyk to za mało
22-08-2010 14:27 
 0 na 2
Grzegorz Salata (138 punktów)
>W skrócie: ateizm-teizm i agnostycyzm-gnostycyzm to dwa niezależne podziały. Jeden dotyczy wiary, a drugi wiedzy. Więc agnostyk może być albo teistą albo ateistą. Samo określenie się jako agnostyk to za mało
Dokładnie tak uważam!

A jak ustosunkujecie się do tego, czy warto prowadzić debatę z wieżycami, jednocześnie klasyfikując siebie jako ateistę?

Często popełniamy pedagogiczny błąd. Najpierw stwierdzamy: "Boga najprawdopodobniej nie ma!" / "Jestem Ateistą" / "Religie prowokują wiele niebezpiecznych zjawisk" , a dopiero potem przechodzimy do argumentacji. Która w konsekwencji nie daje nic, bo po takim wstępie nasze audytorium traktuje argumenty wyłącznie jako atak! To naturalna reakcja. Mało tego, często jeszcze obarczamy winą za taki stan rzeczy jedynie drugą stronę mówiąc, że teiści to niedouczeni ignoranci. - I nawet jeśli to prawda, to moim zdaniem, nic nie da przedstawianie samych wniosków! Uczmy ich, przedstawiajmy fakty, prowokujmy do myślenia! Wnioski niech wyciągną sami!

grzegorzsalata.blogspot.com/
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Uczmy ich, przedstawiajmy fakty, prowokujmy do myślenia! Wnioski niech wyciągną sami!

Wszelkiej maści substancje psychoaktywne nie są pomocne w rozumieniu świata. Alkohol też nie poszerza pola widzenia, a raczej je zacieśnia. Zanim więc zabierzesz się za naukę kogokolwiek, może lepiej samemu oczyścić umysł?

Po drugie: kanał youtube jest tylko KANAŁEM, do tego BRUDNYM kanałem. Tylko czyste kanały zawierają ważne informacje, a te czyste kanały mają postać DRUKOWANĄ - o Eureko!
22-08-2010 15:46 
 Ocena 1 na 1
KarolG (2892 punktów)
>Tylko czyste kanały zawierają ważne informacje, a te czyste kanały mają postać DRUKOWANĄ - o Eureko!
Czyżby Iwono nie wpadła Ci nigdy w ręce zła książka? Albo głupia książka? Albo książka wzywająca do nienawiści. Albo książka głosząca nieprawdę? Postać drukowana może być tak samo brudna jak youtube. Co więc Ci zostaje?
Ja stosuję inne podejście. Oglądam, czytam, rozmawiam z ludźmi. A potem to wszystko trawię: zadaję pytania, sprawdzam fakty, próbuję to wpasować w to co wiedziałem przedtem. Nie nie robię klasyfikacji na brudne i czyste, bo jedne i drugie są częścią świata, w którym żyję.

Thank God, I'm an atheist
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Czyżby Iwono nie wpadła Ci nigdy w ręce zła książka? Albo głupia książka? Albo książka wzywająca do nienawiści. Albo książka głosząca nieprawdę? Postać drukowana może być tak samo brudna jak youtube. Co więc Ci zostaje?
>Ja stosuję inne podejście. Oglądam, czytam, rozmawiam z ludźmi. A potem to wszystko trawię: zadaję pytania, sprawdzam fakty, próbuję to wpasować w to co wiedziałem przedtem. Nie nie robię klasyfikacji na brudne i czyste, bo jedne i drugie są częścią świata, w którym żyję.

Nieprecyzyjne się wyraziłam. Po prostu mam swoje preferencje czytelnicze.
Świat jest tak olbrzymi, jeśli chodzi o książki warte uwagi, muzykę wartą posłuchania, ludzi, których warto spotkać, że nie warto zawracać sobie głowy śmietnikiem. Ja zaśmiecałam swój umysł bardzo długo i zgadzam się, że ma to wpływ na mój odbiór świata. Teraz jestem na etapie, w którym sama przed sobą przyznaję, że nie warto taplać się w błocie, bo do niczego to nie prowadzi.
KarolG (2892 punktów)
>Nieprecyzyjne się wyraziłam. Po prostu mam swoje preferencje czytelnicze.
>Świat jest tak olbrzymi, jeśli chodzi o książki warte uwagi, muzykę wartą posłuchania, ludzi, których warto spotkać, że nie warto zawracać sobie głowy śmietnikiem. Ja zaśmiecałam swój umysł bardzo długo i zgadzam się, że ma to wpływ na mój odbiór świata. Teraz jestem na etapie, w którym sama przed sobą przyznaję, że nie warto taplać się w błocie, bo do niczego to nie prowadzi.
Tak sam na youtube są rzeczy warte obejrzenia, jak i bzdury na które nie warto tracić czasu. Dlaczego więc youtube jest wg Ciebie BRUDNY?

/EDIT/
Ach, już rozumiem. Tobie chodzi o kanał użytkownika na youtube. Sorry, myślałem, że masz na myśli cały youtube.


Thank God, I'm an atheist
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Tak sam na youtube są rzeczy warte obejrzenia, jak i bzdury na które nie warto tracić czasu. Dlaczego więc youtube jest wg Ciebie BRUDNY?
>/EDIT/
>Ach, już rozumiem. Tobie chodzi o kanał użytkownika na youtube. Sorry, myślałem, że masz na myśli cały youtube.

Nie. Miałam na myśli prawie cały Youtube, wyłączając jedynie teledyski i koncerty.
A co wartościowego na Youtube, co nie jest stratą czasu, Ty polecasz?
KarolG (2892 punktów)
>A co wartościowego na Youtube, co nie jest stratą czasu, Ty polecasz?
Np to:


Thank God, I'm an atheist
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>A co wartościowego na Youtube, co nie jest stratą czasu, Ty polecasz?
>Np to:

I ja się z tym zgodzę.
Feynman to był prawdziwy naukowiec, który nigdy nie opowiadał się za jakąś doktryną. Uwielbiam tego faceta, a jego wykładami, po których lekturze właśnie jestem, jestem po prostu zauroczona. Był to człowiek, który potrafił rozmawiać z każdym, bez podpierania się ideologiami.
Grzegorz Salata (138 punktów)
>Wszelkiej maści substancje psychoaktywne nie są pomocne w rozumieniu świata. Alkohol też nie poszerza pola widzenia, a raczej je zacieśnia. Zanim więc zabierzesz się za naukę kogokolwiek, może lepiej samemu oczyścić umysł?

Mógłbym kasować twoje posty, jako że nie odpowiadasz na zadane pytanie, i nie wnosisz nic do dyskusji. - Ale nie będę tego robił bo sam uwielbiam dygresje. Skąd przyszło ci do głowy, że używam substancji psychoaktywnych, po to aby lepiej rozumieć świat? Poza tym nawet alkohol spożywam niechętnie - nie smakuje mi.


grzegorzsalata.blogspot.com/
22-08-2010 17:37 
 Ocena-2 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Wszelkiej maści substancje psychoaktywne nie są pomocne w rozumieniu świata. Alkohol też nie poszerza pola widzenia, a raczej je zacieśnia. Zanim więc zabierzesz się za naukę kogokolwiek, może lepiej samemu oczyścić umysł?
>Mógłbym kasować twoje posty, jako że nie odpowiadasz na zadane pytanie, i nie wnosisz nic do dyskusji. - Ale nie będę tego robił bo sam uwielbiam dygresje. Skąd przyszło ci do głowy, że używam substancji psychoaktywnych, po to aby lepiej rozumieć świat? Poza tym nawet alkohol spożywam niechętnie - nie smakuje mi.

A to kasuje se. Skoro lubisz takie dziecinne rozrywki.

A ja mogę spuścić wodę w swoim kiblu? Umiesz takie sztuczki?
22-08-2010 18:04 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Salata (138 punktów)
>>(...) Ale nie będę tego robił bo sam uwielbiam dygresje.
>A to kasuje se. Skoro lubisz takie dziecinne rozrywki.
Czytanie ze zrozumieniem.
>Umiesz takie sztuczki?
Tak.
>A co Ty wnosisz?
Chciałbym, żebyś zamiast atakować mnie, spróbowała odpowiadać na zadane pytania.

grzegorzsalata.blogspot.com/
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>>(...) Ale nie będę tego robił bo sam uwielbiam dygresje.
>>A to kasuje se. Skoro lubisz takie dziecinne rozrywki.
>Czytanie ze zrozumieniem.
>>Umiesz takie sztuczki?
>Tak.
>>A co Ty wnosisz?
>Chciałbym, żebyś zamiast atakować mnie, spróbowała odpowiadać na zadane pytania.

Obejrzyj się za siebie i spluń przez prawe ramię.
Przeczytaj cały wątek od początku i zastanów się nad: PYTANIAMI!
Grzegorz Salata (138 punktów)
>Przeczytaj cały wątek od początku i zastanów się nad: PYTANIAMI!
A jak ustosunkujecie się do tego, czy warto prowadzić debatę z wierzącymi, jednocześnie klasyfikując siebie jako ateistę?
Od momentu kiedy zadałem to pytanie nie powiedziałaś nic w tej kwestii. Nie powiedziałaś nawet wprost, że się z tym nie zgadzasz! Nie wspominając już a argumentacji. Atakujesz "moją tezę" której nie wygłosiłem, i którą błędnie wydedukowałaś czytając między wierszami. Ciekawy z Ciebie mistrz Zen!

grzegorzsalata.blogspot.com/
22-08-2010 19:07 
 Ocena-1 na 3
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Przeczytaj cały wątek od początku i zastanów się nad: PYTANIAMI!
> A jak ustosunkujecie się do tego, czy warto prowadzić debatę z wierzącymi, jednocześnie klasyfikując siebie jako ateistę?Od momentu kiedy zadałem to pytanie nie powiedziałaś nic w tej kwestii.

om, om, om

>Nie powiedziałaś nawet wprost, że się z tym nie zgadzasz!

om, om, om...

>Nie wspominając już a argumentacji.

om, om, om ...

>Atakujesz "moją tezę" której nie wygłosiłem, i którą błędnie wydedukowałaś czytając między wierszami. Ciekawy z Ciebie mistrz Zen!

om, om, om.
Więcej już powiedzieć się nie da, a o czym powiedzieć nie można, o tym trzeba milczeć.
Grzegorz Salata (138 punktów)
Osiągnęłaś oświecenie pomiędzy tym postem a poprzednimi? Dostajesz plusa za tę wypowiedź.

grzegorzsalata.blogspot.com/
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Osiągnęłaś oświecenie pomiędzy tym postem a poprzednimi? Dostajesz plusa za tę wypowiedź.

Jesteś błyskotliwy, ale tkwisz na etapie UTSU, a ja niestety wierzę jeszcze w HI.
coreless (16088 punktów)

Zalecam więcej poczucia humoru i dystansu w stosunku do własnej osoby.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
22-08-2010 18:38 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Salata (138 punktów)
>Zalecam więcej poczucia humoru i dystansu w stosunku do własnej osoby.
Spróbuje się zastosować do zalecenia. Niestety, kiedy komunikat przybiera formę tekstu i tym samym jest pozbawiony mimiki, intonacji i barwy ciężko jest poprawnie go odebrać. Wow! Ale off top...
Edit: Od niedawna jestem na forum racjonalisty często tu tak jest? Bo początkowo miałem wrażenie że to jedno z najbardziej uporządkowanych forów.


grzegorzsalata.blogspot.com/
22-08-2010 19:30 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

1. Zalecenie pierwsze: Nie myl wypowiedzi z osobą. Tym sposobem pomyślisz 2 razy zanim kogoś obrazisz, albo zanim sam się obrazisz na kogoś.
2. Zalecenie drugie: Osoby inteligentne i twórcze bywają mało zdyscyplinowane, podobnie jak osoby inteligentne i twórcze inaczej, co na forum da się zauważyć.
3. Zalecenie trzecie: Każdy może mieć gorszy dzień, a osoby które siedzą przed komputerem zamiast robić coś sensownego są zawsze w grupie podwyższonego ryzyka.
4. Zalecenie czwarte: Uważaj na trolle. Przy czym sam nie jestem pewien, czy czasami nie uprawiam trollingu, tak z przekory i dla zabawy.
5. Zalecenie piąte: Jeżeli masz zbyt słabe nerwy i tak tu długo miejsca nie zagrzejesz. Nie stawiaj sobie nadmiernych wymagań.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
22-08-2010 20:54 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Salata (138 punktów)
>1. Zalecenie pierwsze: Nie myl wypowiedzi z osobą. Tym sposobem pomyślisz 2 razy zanim kogoś obrazisz, albo zanim sam się obrazisz na kogoś.
Jeszcze nie zdążyłem się na nikogo obrazić. I mam nadzieje że nikogo nie obraziłem.
>5. Zalecenie piąte: Jeżeli masz zbyt słabe nerwy i tak tu długo miejsca nie zagrzejesz. Nie stawiaj sobie nadmiernych wymagań.
Hmm... Wydaje mi się że mam sporo Cierpliwości. Może mi się wydaje. - Sprawdzimy.

Ad. do pkt. 2, 3, 4: Tak.

grzegorzsalata.blogspot.com/
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>1. Zalecenie pierwsze: Nie myl wypowiedzi z osobą. Tym sposobem pomyślisz 2 razy zanim kogoś obrazisz, albo zanim sam się obrazisz na kogoś.
>Jeszcze nie zdążyłem się na nikogo obrazić. I mam nadzieje że nikogo nie obraziłem.
>>5. Zalecenie piąte: Jeżeli masz zbyt słabe nerwy i tak tu długo miejsca nie zagrzejesz. Nie stawiaj sobie nadmiernych wymagań.
>Hmm... Wydaje mi się że mam sporo Cierpliwości. Może mi się wydaje. - Sprawdzimy.

Zależy na ile Ci wieżyce (ups... wierzący) pozwolą O cierpliwość należy ich pytać.

A czy wiedziałeś, że więcej cech dziedziczymy po dziadkach? Warto się nad tym zastanowić i tam szukać ratunku
22-08-2010 23:44 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Salata (138 punktów)
>Zależy na ile Ci wieżyce (ups... wierzący) pozwolą O cierpliwość należy ich pytać.
No tak nawet Firefox nie zakamufluje tego, że się ortograficznym niedorozwojem, jeśli w podpowiedziach do podkreślonego na czerwono słowa kliknie się zły wyraz.
>A czy wiedziałeś, że więcej cech dziedziczymy po dziadkach? Warto się nad tym zastanowić i tam szukać ratunku
Jeśli jakaś cecha jest warunkowana przez allel recesywny, a nasi rodzice są heterozygotami to jest szansa, że ta cecha ujawni się w naszym fenotypie. - tak. Mam się nad tym zastanawiać w jakiś w wschodni sposób? Chciałbym, ale nie wiem jak zacząć.


grzegorzsalata.blogspot.com/
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Zależy na ile Ci wieżyce (ups... wierzący) pozwolą O cierpliwość należy ich pytać.
>No tak nawet Firefox nie zakamufluje tego, że się ortograficznym niedorozwojem, jeśli w podpowiedziach do podkreślonego na czerwono słowa kliknie się zły wyraz.

Ależ skąd. Wcale tak nie pomyślałam. Wieżyce nawet bardziej mi pasowały - chyba oglądałeś "Dwie wieże"? No więc wieżyce, jako punkt odniesienia są jak najbardziej w porządku.

>Jeśli jakaś cecha jest warunkowana przez allel recesywny, a nasi rodzice są heterozygotami to jest szansa, że ta cecha ujawni się w naszym fenotypie. - tak.

Hmm... ja chciałabym się zacząć zastanawiać nad allelem recesywnym, ale mam w tej materii kiepską wyobraźnię. No chyba, że mi pokażesz jak to wygląda na jakimś obrazku.

>Mam się nad tym zastanawiać w jakiś w wschodni sposób? Chciałbym, ale nie wiem jak zacząć.

Dobre chęci w buddyzmie dużo znaczą. Jako katolik musiałbyś się za to poważnie już zastanowić, bo wiesz... dobrymi chęciami to piekło brukowano
Grzegorz Salata (138 punktów)
>Hmm... ja chciałabym się zacząć zastanawiać nad allelem recesywnym, ale mam w tej materii kiepską wyobraźnię. No chyba, że mi pokażesz jak to wygląda na jakimś obrazku.
pl.wikipedia.org/wiki/Allel


>Dobre chęci w buddyzmie dużo znaczą. Jako katolik musiałbyś się za to poważnie już zastanowić, bo wiesz... dobrymi chęciami to piekło brukowano

Właściwie to nie jestem pewien, czy nawet formalnie jestem jeszcze katolikiem. Niby moje daje figurują jeszcze kościelnych aktach, ale z drugiej strony nie uznaję dogmatu o nieomylności papieża a to, z tego co wiem, objęte jest ekskomuniką. Właściwie, to nie uznaję żadnego dogmatu...

grzegorzsalata.blogspot.com/
KarolG (2892 punktów)
>Właściwie to nie jestem pewien, czy nawet formalnie jestem jeszcze katolikiem...
Wiesz, jak ja poszedłem się wypisać, to proboszcz mi oznajmił, że oni już wiedzą, że jestem niewierzący. Niemniej jednak, nie przeszkadzało im to we wliczaniu mnie w poczet katolików. 95% skądś się musi brać

Thank God, I'm an atheist
23-08-2010 10:22 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Właściwie to nie jestem pewien, czy nawet formalnie jestem jeszcze katolikiem...
>Wiesz, jak ja poszedłem się wypisać, to proboszcz mi oznajmił, że oni już wiedzą, że jestem niewierzący. Niemniej jednak, nie przeszkadzało im to we wliczaniu mnie w poczet katolików. 95% skądś się musi brać

Ja dla odmiany wczoraj byłam w kościele. Praktycznie sami starzy ludzie. Jedyna wartościowa rzecz jaką ksiądz powiedział pomiędzy śpiewem, a informacją o zakupie wielkiej plazmy za 20 tys. na potrzeby parafian to stwierdzenie wybitnie intelektualne, że CZŁOWIEK JEST WOLNY. Myślę, że parafianie nie zrozumieli, bo nadal pozostali w kościele
22-08-2010 17:39 
 Ocena-1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Wszelkiej maści substancje psychoaktywne nie są pomocne w rozumieniu świata. Alkohol też nie poszerza pola widzenia, a raczej je zacieśnia. Zanim więc zabierzesz się za naukę kogokolwiek, może lepiej samemu oczyścić umysł?
>Mógłbym kasować twoje posty, jako że nie odpowiadasz na zadane pytanie, i nie wnosisz nic do dyskusji.

Nie wiedziałeś, że ZERO wygrywa?
A co Ty wnosisz?
22-08-2010 18:18 
 0 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)
O Liliac powraca. Zablokowałam jej wypowiedzi, więc teraz będzie mnie punktować. Ach, te złośliwe mole.
22-08-2010 19:47 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>teraz będzie mnie punktować.

Tylko co większe bzdury.
22-08-2010 23:04 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>O Liliac powraca. Zablokowałam jej wypowiedzi, więc teraz będzie mnie punktować. Ach, te złośliwe mole.

Kochana, nie wysilaj się:
[Wypowiedź uczestnika ukryta]
24-08-2010 13:10 
 Ocena 1 na 1
nomilk (1013 punktów)
Kochana, nie wysilaj się

Proszę o przypomnienie: jak brzmi ten typ argumentów (vide osiołku, chłopie, mój drogi, skarbie).

A nie, już pamiętam: zwyczajne piep***nie.


three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Kochana, nie wysilaj się
>Proszę o przypomnienie: jak brzmi ten typ argumentów (vide osiołku, chłopie, mój drogi, skarbie).
>A nie, już pamiętam: zwyczajne piep***nie.

Proszę o przypomnienie: jak brzmi ten typ argumentów, gdy używa się wulgaryzmów?

O, już pamiętam: piep***nie niezwykłe.Takie: wybitnie intelektualne piep***nie, cywilizacyjny krok w przyszłość, ewolucyjna ścieżka rozwoju.

Wzruszyłam się (kotku).
24-08-2010 21:30 
 Ocena 1 na 1
nomilk (1013 punktów)
Proszę o przypomnienie: jak brzmi ten typ argumentów, gdy używa się wulgaryzmów?

P***nie niezwykłe?

O, już pamiętam: piep***nie niezwykłe.

Tak! Brawo!

Takie: wybitnie intelektualne piep***nie, cywilizacyjny krok w przyszłość, ewolucyjna ścieżka rozwoju.

Takie: tadaaaaam!

Wzruszyłam się (kotku).

Po co?

three of a perfect pair
Mainmen (13 punktów)
Stąd nie będzie chyba dużym nadużyciem jeśli stwierdzę że zbiór ateistów i agnostyków
>ma tak na prawdę dużą część wspólną? Czy jest sens klasyfikować siebie jako jednego, czy drugiego,
>kiedy można po prostu wytykać irracjonalizm religii przedstawiając się nawet jako jej wyznawca. Ja
>na przykład, nie jestem (jeszcze) apostatą, więc formalnie nie byłoby to kłamstwo, gdybym
>przedstawił się nowo poznaje religijnej osobie jako Katolik. Poza tym taki obrót spraw pozwoliłby,
>mam nadzieję, przedstawiać konkretne argumenty bez obawy że zostaną potraktowane jako atak.
>Co na ten temat myślicie?

Tak naprawdę by nie wiem czy istnieje coś takiego jak 100% Ateista. Aby tak było musiałby wiedzieć i być pewien faktu nie istnienia bogów a puki nie jest w stanie tego udowodnić to może w to tylko wierzyć.

Część wspólna raczej nie istnieje - agnostyk nie skłania sie do żadnej ze stron bo brakuje mu danych lub nie szuka jednoznacznej odpowiedzi.

Zgadzam sie że wygodniejsze i logiczniejsze niż tworzenie definicji na każda postawę przeciw byłoby podpisanei sie pod jednym szyldem - niewierzący. Podziały biorą sie z tego ze niewierzący są często indywidualistami i osobami poważnymi wiec aby uniknąć nieporozumień wola być konkretnie określając swoje miejsce w wierze.

Wynika to też z tego że nasi "wrogowie" też maja swoje podziały na różne grupy
setarkos (10757 punktów)
> .. wiedzieć, że bogów na pewno nie ma?
Co to są bogowie?
23-08-2010 19:03 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>> .. wiedzieć, że bogów na pewno nie ma?
>Co to są bogowie?

Takie coś, co buczy.
Jedni na to mówią podświadomość, głos wewnętrzny, a inni głos Boga.
24-08-2010 01:51 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>>>Co to są bogowie?
>Takie coś, co buczy.
>Jedni na to mówią podświadomość, głos wewnętrzny, a inni głos Boga.

Terminologia zależy od lekarza prowadzącego czy od specjalizacji zakładu?
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Terminologia zależy od lekarza prowadzącego czy od specjalizacji zakładu?

Sam wiesz lepiej
Anarok (161 punktów)
Uważam, że przedstawianie się jako wyznawca jakiejkolwiek religii, lub przeciwnie, przyznanie się do niewiary z góry wypacza osąd o naszej osobie - a więc nie warto.
Czy żeby być ateistą trzeba na pewno wiedzieć, że boga nie ma? Oczywiście że nie, bo chyba nikt nie jest w stanie postawić tak śmiałej tezy. Gdyby ktokolwiek wiedział "na pewno", czy bóg istnieje, samo pojęcie ateista straciłoby sens.
zachaj (5239 punktów)
Nie chodzę do kościoła. Więcej grzechów nie pamiętam.
24-08-2010 12:32 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Nie chodzę do kościoła. Więcej grzechów nie pamiętam.

Jaki grzech? Nie lubisz się pośmiać? Czasami warto poobserwować jak inni ludzie myślą i widzą świat. Od każdego można się czegoś nauczyć.

Ciekawość jest najważniejszym fundamentem mojego poznania, a ta nakazuje, by nikogo nie przekreślać i nie piętnować. A tyle piszecie o tolerancji
24-08-2010 13:12 
 Ocena 1 na 1
nomilk (1013 punktów)
Od każdego można się czegoś nauczyć

No tak, (kochanie) podróże kształcą tych, z którymi się spotykamy.

three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Od każdego można się czegoś nauczyć
>No tak, (kochanie) podróże kształcą tych, z którymi się spotykamy.

A każdy medal ma dwie strony (kochanie)
24-08-2010 13:34 
 Ocena 1 na 1
nomilk (1013 punktów)
A każdy medal ma dwie strony (kochanie)

Kochanie, strony dwie ma medal każdy A.

three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)
> A każdy medal ma dwie strony (kochanie)
>Kochanie, strony dwie ma medal każdy A.

Musisz jeszcze poćwiczyć swoje umiejętności. Na razie słabizna.
24-08-2010 21:26 
 Ocena 1 na 1
nomilk (1013 punktów)
Musisz jeszcze poćwiczyć swoje umiejętności. Na razie słabizna.

Wzruszenie ramionami.

three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Wzruszenie ramionami.

Możesz sobie wzruszać czym tylko chcesz, ale obawiam się, że efekt wizualny pozostanie taki sam

Pozdrawiam
nomilk (1013 punktów)
Możesz sobie wzruszać czym tylko chcesz, ale obawiam się, że efekt wizualny pozostanie taki sam

Nie lękaj się, otwórz drzwi nomilkowi

three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Możesz sobie wzruszać czym tylko chcesz, ale obawiam się, że efekt wizualny pozostanie taki sam
>Nie lękaj się, otwórz drzwi nomilkowi

Otwieram każdemu, kto chce rozmawiać. Niezależnie od tego czy lubi mleko czy nie, i czy ma 5 lat czy więcej
nomilk (1013 punktów)
Otwieram każdemu, kto chce rozmawiać. Niezależnie od tego czy lubi mleko czy nie, i czy ma 5 lat czy więcej

A nie piszesz trochę na siłę?

three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Otwieram każdemu, kto chce rozmawiać. Niezależnie od tego czy lubi mleko czy nie, i czy ma 5 lat czy więcej
>A nie piszesz trochę na siłę?

Nie wiem co to siła. Ale doceniam moc projektów edukacyjnych.
nomilk (1013 punktów)
Nie wiem co to siła. Ale doceniam moc projektów edukacyjnych.

Zatem: niech moc będzie z Tobą.

three of a perfect pair
26-08-2010 09:17 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Nie wiem co to siła. Ale doceniam moc projektów edukacyjnych.
>Zatem: niech moc będzie z Tobą.

Dziękuję i odwzajemniam. Tymczasem zmykam do roboty. Zacznę od kawy z mlekiem, ale... sojowym
nomilk (1013 punktów)
Dziękuję i odwzajemniam. Tymczasem zmykam do roboty. Zacznę od kawy z mlekiem, ale... sojowym

Dziękuję!

Miłego dnia w pracy, wielu mocnych edukacyjnych projektów i... to mleko wzięło się stąd:
www.youtube.com/watch?v=ClQepFF-Sr0

Do napisania!

three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Dziękuję!
>Miłego dnia w pracy, wielu mocnych edukacyjnych projektów i...

Nie przesadzajmy, ale miło mi się pisało dziś

>to mleko wzięło się stąd:
>www.youtube.com/watch?v=ClQepFF-Sr0

Bardzo miłe dla ucha.
Nie znałam tego, ale za to "Three of a perfect pair" uwielbiam.
nomilk (1013 punktów)

www.youtube.com/watch?v=ClQepFF-Sr0. Bardzo miłe dla ucha.

Mmmm.

Nie znałam tego, ale za to "Three of a perfect pair" uwielbiam.

Uwielbiasz...

Pięknie, teraz będę miał problem z zachowaniem dystansu

three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)
> www.youtube.com/watch?v=ClQepFF-Sr0. Bardzo miłe dla ucha.
>Mmmm.
> Nie znałam tego, ale za to "Three of a perfect pair" uwielbiam.
>Uwielbiasz...
>Pięknie, teraz będę miał problem z zachowaniem dystansu

Dystans rzecz święta.
nomilk (1013 punktów)
Dystans rzecz święta.

Twoja edycja wspomogła zachowanie owego "świętego dystansu".


three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Dystans rzecz święta.
>Twoja edycja wspomogła zachowanie owego "świętego dystansu".

O to właśnie mi chodziło
nomilk (1013 punktów)
O to właśnie mi chodziło

Przyjemność dla przyjemności sprawiania przykrości? OK.

three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)
> O to właśnie mi chodziło
>Przyjemność dla przyjemności sprawiania przykrości?

Jakiej przykrości?
nomilk (1013 punktów)
Jakiej przykrości?

"Najgłupsza kobieta może kierować mądrym mężczyzną, ale trzeba bardzo mądrej kobiety, by pokierować głupcem".

three of a perfect pair
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Jakiej przykrości?

> "Najgłupsza kobieta może kierować mądrym mężczyzną, ale trzeba bardzo mądrej kobiety, by pokierować głupcem".

E tam - a już myślałam, że udało mi się nauczyć stosować ironię
Zresztą to prawda. Dlatego nie warto nikim próbować kierować. To lekcja dla mnie, a nie dla Ciebie
nomilk (1013 punktów)
Zresztą to prawda. Dlatego nie warto nikim próbować kierować. To lekcja dla mnie, a nie dla Ciebie

Super.

three of a perfect pair
24-08-2010 14:38 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Ciekawość jest najważniejszym fundamentem mojego poznania, a ta nakazuje, by nikogo nie przekreślać i nie piętnować. A tyle piszecie o tolerancji

Rzeczywiście badanie zaburzeń psychicznych daje nam wgląd w ludzki umysł. To niezastąpione źródło neurofizjologicznej wiedzy.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Ciekawość jest najważniejszym fundamentem mojego poznania, a ta nakazuje, by nikogo nie przekreślać i nie piętnować. A tyle piszecie o tolerancji
>Rzeczywiście badanie zaburzeń psychicznych daje nam wgląd w ludzki umysł. To niezastąpione źródło neurofizjologicznej wiedzy.

Tak się składa, że te zaburzenia psychiczne rządzą naszym społeczeństwem, a nie branie ich pod uwagę to przejaw głupoty. Jak wiadomo - muszą istnieć zarówno niewierzący, jak i wierzący, ale zasadniczą kwestią pozostaje sposób w jaki będziemy ze sobą rozmawiać.
24-08-2010 18:30 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)

>Tak się składa, że te zaburzenia psychiczne rządzą naszym społeczeństwem, a nie branie ich pod uwagę to przejaw głupoty. Jak wiadomo - muszą istnieć zarówno niewierzący, jak i wierzący, ale zasadniczą kwestią pozostaje sposób w jaki będziemy ze sobą rozmawiać.

Naszym społeczeństwem rządzą również zabobony. Wszystko to jest spadek tysięcy lat prymitywnego trybu życia. Udowodniono , że nawet gołębie są przesądne. Bardzo dużo ludzi bezsensownie "puka w szybkę" tak jak one i nic nie jest w stanie przekonać ich o braku jakiegokolwiek sensu tego działania. Nie jestem odpowiednią osobą aby pertraktować z urojeniami. Trzeba mieć wykształcenie psychologiczne żeby rozmawiać z wierzącymi - nie urażając ich uczuć religijnych.
25-08-2010 08:24 
 Ocena 2 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Nie jestem odpowiednią osobą aby pertraktować z urojeniami. Trzeba mieć wykształcenie psychologiczne żeby rozmawiać z wierzącymi - nie urażając ich uczuć religijnych.

Uważasz, że postęp ewolucyjny sprawia, że wiesz więcej niż prymitywni Aborygeni? Czy tylko wydaje Ci się, że wiesz więcej?

Trzeba umieć rozmawiać Z KAŻDYM - to stanowi o sile człowieka i wykształcenie psychologiczne nie ma tu nic do rzeczy. Okopanie się w swoim "jedynie słusznym" światopoglądzie prowadzi do takiego samego zaścianka, jak zabobony religijne.

Religie to nie tylko zabobony, to także bogate dziedzictwo kulturowe, bez którego jesteśmy tylko tępymi maszynami, wykonującymi posłusznie polecenia swoich szefów - nowych kapitalistycznych boogów, że się tak wyrażę.

Jan Paweł II czy Leszek Kołakowski to byli wybitny ludzie, uznający Absolut. Rozumiem, że Ty wysłałbyś ich do psychologa, bo stoisz ewolucyjnie ponad nimi, tak?

Babcie tańczące pod krzyżem są tak samo prymitywne, jak młodzież wchodząca na słupy, by się z tego wyśmiewać. Małpa małpie nierówna, ale upodobania podobne.


25-08-2010 10:57 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)

>Uważasz, że postęp ewolucyjny sprawia, że wiesz więcej niż prymitywni Aborygeni?

Tak. Trochę więcej i to nie postęp ewolucyjny powoduje , że wiemy więcej , powinnaś to wiedzieć. Większość ludzi wie mniej. Aborygeni mają bardzo bogatą kulturę i dużą wiedzę na temat fauny i flory ich otaczającej. Poza tym wiedzą jak przetrwać , upolować coś i znaleźć wodę. Najciekawsze jest to że od Aborygenów dowiedział bym się więcej niż od przeciętnego katolika.

>Trzeba umieć rozmawiać Z KAŻDYM - to stanowi o sile człowieka i wykształcenie psychologiczne nie ma tu nic do rzeczy. Okopanie się w swoim "jedynie słusznym" światopoglądzie prowadzi do takiego samego zaścianka, jak zabobony religijne.

Praktycznie co tydzień rozmawiam ze swoją Babcią. To inteligentna kobieta , była nauczycielka , ale teraz Rydzyk zrobił jej sieczkę w głowie - pracuję nad tym. Mam już małe sukcesy na tym polu.

>Religie to nie tylko zabobony, to także bogate dziedzictwo kulturowe, bez którego jesteśmy tylko tępymi maszynami, wykonującymi posłusznie polecenia swoich szefów - nowych kapitalistycznych bogów, że się tak wyrażę.

Pewnie , że religia ma bogatą historię , która zgłębiałem kiedyś z wielkim uporem aż stałem się ateistą. Ludzie nie zgłębiają religii , zachowują się właśnie jak roboty wykonując lub tylko słuchając świątobliwego jegomościa z ambony.

>Jan Paweł II czy Leszek Kołakowski to byli wybitny ludzie, uznający Absolut.

Nie wiem co dokonał Jan Paweł II. Niektórzy twierdzą , że pomógł nam wyjść z komunizmu. Złożony problem tego faktu nie pozwala jednoznacznie stwierdzić. Oprócz tego został papieżem. To rzeczywiście sukces , choć ja nie chciałbym nim być.

Jeżeli chodzi o Kołakowskiego to spójrz na jego biografię. Ten człowiek to wielki polski patriota , myśliciel , który w swoich pracach poruszał idee Spinozy , a to znaczy , że absolut przez niego rozumiany różnił się od typowego stereotypowego wyobrażenia boga , katolika. Żeby urodził się w dzisiejszych czasach byłby ateistą.
26-08-2010 07:55 
 Ocena 2 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Tak. Trochę więcej i to nie postęp ewolucyjny powoduje , że wiemy więcej , powinnaś to wiedzieć.

Hmmm... określiłabym to jako ewolucję myślenia.

>Większość ludzi wie mniej.

Ja wiem, że nic nie wiem. Nie mogę zatem stwierdzić, że ktoś wie mniej. Byłoby to z mojej strony nadużyciem. Każdy ma własny holograf, każdy ma też kogoś, kto stoi ponad nim, od kogo może się uczyć. Z kolei ten ktoś w innej dziedzinie może uczyć się od nas. Coś jak suma zbiorów.

>Aborygeni mają bardzo bogatą kulturę i dużą wiedzę na temat fauny i flory ich otaczającej. Poza tym wiedzą jak przetrwać , upolować coś i znaleźć wodę. Najciekawsze jest to że od Aborygenów dowiedział bym się więcej niż od przeciętnego katolika.

Myślę, że od przeciętnego katolika można dowiedzieć się tyle samo, co od przeciętnego czytelnika gazetki "Fakty i mity". Ateizm ani niczego nie gwarantuje, ani w niczym nie jest lepszy.

>Praktycznie co tydzień rozmawiam ze swoją Babcią. To inteligentna kobieta , była nauczycielka , ale teraz Rydzyk zrobił jej sieczkę w głowie - pracuję nad tym. Mam już małe sukcesy na tym polu.

To zabawne, bo mam podobne przygody z własną Babcią. Ona z kolei wiecznie narzeka na religię i kościół. Swego czasu czytała sporo, ale jej lektury to "Tajna historia papiestwa" czy "Kobiety Watykanu" (nie wiem czy dobrze pamiętam tytuły). W ostatnim czasie czyta "Fakty i mity", a raczej ja jej czytam, jak mam czas, bo babcia ma problemy ze wzrokiem. Jedyny ciekawy artykuł w tym piśmie to tekst Mariusza. Dobre są też niektóre dowcipy, ale i to nie zawsze. Więcej grzechów nie pamiętam. Ach, te babcie

>Pewnie , że religia ma bogatą historię , która zgłębiałem kiedyś z wielkim uporem aż stałem się ateistą. Ludzie nie zgłębiają religii , zachowują się właśnie jak roboty wykonując lub tylko słuchając świątobliwego jegomościa z ambony.

Jak widzę Panią w markecie, która z uśmiechem mówi do mnie: "Czy życzy Pani sobie reklamóweczkę? Czy 10 grosików Pani znajdzie? Dziękuję i życzę miłego dnia" to też mam wrażenie, że tylko słucha jakiegoś świętobliwego marketingowca. Nie mówi z ambony, ale posiada nie mniejszą władzę, bo wypłaca kasę raz w miesiącu.

>Nie wiem co dokonał Jan Paweł II. Niektórzy twierdzą , że pomógł nam wyjść z komunizmu. Złożony problem tego faktu nie pozwala jednoznacznie stwierdzić. Oprócz tego został papieżem. To rzeczywiście sukces , choć ja nie chciałbym nim być.

Nie wiem czy on chciał nim być - szczerze w to wątpię. Myślę, że zadecydowały układy i trochę przypadek. Jeśli chodzi o jego dokonania, to myślę, że zrobił tyle, na ile pozwalały mu możliwości. Dla mnie kluczem do tego, co myślał JPII jest cytat: "Naukowiec nie jest twórcą prawdy, ale jej odkrywcą". Myślę, że więcej nie mógł powiedzieć, może nie czuł się na siłach, może się bał. Nie wiem. Myślę, że gdyby nie został papieżem, byłby szczęśliwszym człowiekiem, ale to tylko moje spekulacje.

>Jeżeli chodzi o Kołakowskiego to spójrz na jego biografię. Ten człowiek to wielki polski patriota , myśliciel , który w swoich pracach poruszał idee Spinozy , a to znaczy , że absolut przez niego rozumiany różnił się od typowego stereotypowego wyobrażenia boga , katolika. Żeby urodził się w dzisiejszych czasach byłby ateistą.

Nie uważam, że prof. Kołakowski byłby ateistą. Poglądy nie są zależne od czasów, ale od stanu umysłu, a ten u prof. Kołakowskiego chyba osiągnął za jego życia apogeum, tzn. nie wyobrażam sobie, że mógłby czegoś więcej dowiedzieć się o świecie, niż wiedział za życia.
Myślę, że u każdego człowieka Absolut przybiera inną formę, bo mamy różne narzędzia poznania, tj. różny stan umysłu. Wierz mi, że gdyby ludzie porzucili religię na rzecz ateizmu to wcale nie staliby się mądrzejszym społeczeństwem, pełnym wolnomyślicieli. Wprost przeciwnie: mielibyśmy przeciwwagę dla maryjnych babć w postaci ludzi wyznających kult szatana.
26-08-2010 09:28 
 Ocena 1 na 1
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>Ateizm ani niczego nie gwarantuje, ani w niczym nie jest lepszy.
Zgadzam się.
O ile ludzie wierzący mają jakąś(marną bo marną) podstawę do swojej wiary w postaci Biblii/różnego rodzaju filozofii bądź "świętych ksiąg" o tyle ateiści nie mają niczego z wyjątkiem "nie wierzę i już"(bo nie widziałem, nie dotknąłem, naukowcy nie odkryli). To racjonalne, ale czy oznacza "manie" racji?
Stąd ich nieustanny niepokój, miotanie się i niekończące się rozważania o Bogu, bardziej nawet intensywne niż na portalach dla ludzi wierzących.
Potrzebują bowiem wiedzieć, ale tego, niestety dla nich, wiedzieć nie można. Tamci takich problemów nie mają. Wierzą. Nie mają wątpliwości. Temat jest dla nich zamknięty.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski
(agnostyk/ignostyk/sceptyk)


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
26-08-2010 13:43 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
Witam Pana serdecznie.

>O ile ludzie wierzący mają jakąś(marną bo marną) podstawę do swojej wiary w postaci Biblii/różnego rodzaju filozofii bądź "świętych ksiąg" o tyle ateiści nie mają niczego z wyjątkiem "nie wierzę i już"(bo nie widziałem, nie dotknąłem, naukowcy nie odkryli). To racjonalne, ale czy oznacza "manie" racji?

Racje zawsze chyba należą do tych, którzy mają władzę. Jeśli władzę przejmuje kościół prędzej czy później musi dojść do wypaczeń. Jeśli władzę dzierży nauka to też znajdą się tacy, co w jej imię znajdą argumenty za tym, by zabijać ludzi (byli już tacy).
Ja mam swoją rację. Jest inna od wszystkich, ale myślę, że w miarę przyzwoita. Choć oczywiście jestem tylko człowiekiem.

>Stąd ich nieustanny niepokój, miotanie się i niekończące się rozważania o Bogu, bardziej nawet intensywne niż na portalach dla ludzi wierzących.

Właśnie o tym pisał prof. Kołakowski, uznając racjonalistów za ludzi, którzy mają kłopot ze zrozumieniem sensu życia. Bo sens życia tak naprawdę nie sprowadza się wcale do nauki w sensie w jakim pojmują ją racjonaliści (by być mądrym), ale do nauki jak formy zabawy/rozrywki intelektualnej (by być zadowolonym z życia).
Mi radość z tej zabawy odebrała polska szkoła, uniemożliwiając samodzielne poszukiwania. Do tego to promowanie niemal politycznej poprawności. Pamiętam jak było mi przykro, gdy musiałam siedzieć pod klasą, tylko dlatego, że zadałam księdzu niewygodne pytanie o Boga. Czułam się jak potępiona, wyklęta. Myślę, że to dlatego dla wielu racjonalizm jest właściwym kierunkiem i dlatego też takim był dla mnie.

Warto przejść tą drogę, by uświadomić sobie piękną mądrość: per aspera ad astra.

>Potrzebują bowiem wiedzieć, ale tego, niestety dla nich, wiedzieć nie można. Tamci takich problemów nie mają. Wierzą. Nie mają wątpliwości. Temat jest dla nich zamknięty.

Tylko, że zamykanie tematu nic nie daje. Fajnie, by było, gdybyśmy mogli rozmawiać każdy z każdym, ale ja jestem wielką idealistką.

> Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski

Również pozdrawiam. Piękny cytat w stopce
26-08-2010 14:08 
 Ocena 1 na 1
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

Mam na imię Zbyszek, witam w gronie wolnomyślicieli.

>Fajnie, by było, gdybyśmy mogli rozmawiać każdy z każdym, ale ja jestem wielką idealistką.
Jak ja - nic dodać, nic ująć. Są nas miliony, nie jesteś osamotniona.
Można, wystarczy spojrzeć z perspektywy, nie trzymać się kurczowo swojej prawdy. W końcu Prawda jest jedna, ale jej nie znamy...
Kto twierdzi inaczej, zwyczajnie kłamie.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski
(agnostyk/ignostyk/sceptyk)

PS: To on, ten Wolter jeden podobno to powiedział...
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Mam na imię Zbyszek, witam w gronie wolnomyślicieli.

Za bardzo mnie wyróżniasz.

>Jak ja - nic dodać, nic ująć. Są nas miliony, nie jesteś osamotniona.

A to skąd wiesz?

>Można, wystarczy spojrzeć z perspektywy, nie trzymać się kurczowo swojej prawdy. W końcu Prawda jest jedna, ale jej nie znamy...
>Kto twierdzi inaczej, zwyczajnie kłamie.

Miliony twierdzą inaczej
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>Za bardzo mnie wyróżniasz.
Skonstatowałem na podstawie obserwacji.

>>Jak ja - nic dodać, nic ująć. Są nas miliony, nie jesteś osamotniona.
>A to skąd wiesz?
Wnioskowanie statystyczne.

>Miliony twierdzą inaczej
Każdy ma prawo iść swoją drogą.

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski
(agnostyk/ignostyk/sceptyk)


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Za bardzo mnie wyróżniasz.
>Skonstatowałem na podstawie obserwacji.

Tego bym chciała się nauczyć.

>>>Jak ja - nic dodać, nic ująć. Są nas miliony, nie jesteś osamotniona.
>>A to skąd wiesz?
>Wnioskowanie statystyczne.

Tego też bym chciała się nauczyć

>>Miliony twierdzą inaczej
>Każdy ma prawo iść swoją drogą.

I tego też warto się uczyć.

Wyszedł ze mnie taki wolnomyśliciel jak z koziej d... trąbka, nie obrażając kóz
salek (4701 punktów)

>Ateiści natomiast twierdzą, że nie da się posiąść wiedzy o orbitującym czajniczku
Coś poplątałeś - to agnostycy. Nie ateiści. Ateiści natomiast twierdzą, że ten czajniczek tam z pewnością nie lata.

>Stąd nie będzie chyba dużym nadużyciem jeśli stwierdzę że zbiór ateistów i agnostyków ma tak na prawdę dużą część wspólną?
Nie ma. Ateiści i teiści twierdzą coś o rzeczy, którą agnostycy uważają za rzecz nie poddającą się weryfikacji, a więc wszelkie twierdzenia są pozbawione podstaw.

pl.wikipedia.org/wiki/Agnostycyzm
pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365