Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dawkins czyli alfa i omega dla wszystkich

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
22-01-2011 21:51Kowalska (14008 punktów)Dawkins czyli alfa i omega dla wszystkich
Ocena 19 na 27
   Możecie na mnie krzyczeć, pluć, budować stos, nie postawić wódki, ale ja już mam powyżej dziurek w nosie tego wiecznego słuchania o Dawkinsie.

   Jak się nie obrócę na forum, to wszędzie Dawkins. Chcesz napisać coś o budowie statków? Poszukaj u Dawkinsa. Nie zgadzają ci się geny? Dawkins ci je policzy. Szukasz boga? Dawkins już go znalazł, to znaczy nie znalazł, ale urojeń nikt przecież nie chce mieć. Nie masz piątej klepki? Dawkins ma lekarstwo. Boisz się piekła? Dawkins wyjaśni, że nie ma czego. Nie wzięliście listy zakupów z domu? Dzwońcie do Dawkinsa, powie co masz kupić. Mąż cię zdradza? Zacznij go zdradzać z Dawkinsem. Dzieci cię nie słuchają? Dawkins zawsze wysłucha i da wsparcie. Nie masz przepisu na życie? Dawkins Ci poda.

   Ja się nie dziwię, że Kościół katolicki zabrania go czytać. Bo Dawkins przejął całkowicie rolę Biblii i Kościoła. Tylko że nie u katolików
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

DissolvedGirl (296 punktów)

>    Ja się nie dziwię, że Kościół katolicki zabrania go czytać. Bo Dawkins przejął całkowicie
>rolę Biblii i Kościoła. Tylko że nie u katolików

Ludzie potrzebują autorytetów, czy to Kościół czy to Dawkins... jednakże różnica jest zasadnicza: Kościół boi się wolności w myśleniu narzucając poglądy, Dawkins tą wolność miłuje... więc masz wolny wybór i czytaj cokolwiek innego.
22-01-2011 22:53 
 Ocena-6 na 10
PiotrB (2937 punktów)
>Kościół boi się wolności w myśleniu narzucając poglądy, Dawkins tą wolność miłuje...

Serio? W necie krąży dość barwny cytat z Dawkinsa, który twierdzi, że każdy, kto odrzuca teorię ewolucji jest ignorantem, szaleńcem lub jest po prostu podły. Niezły klimat dla wolnej wymiany poglądów.
22-01-2011 23:10 
 Ocena 11 na 11
DissolvedGirl (296 punktów)
Wolność w myśleniu to nie to samo co ignorancja faktów i nauki.
22-01-2011 23:15 
 Ocena 9 na 9
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Wolność w myśleniu to nie to samo co ignorancja faktów i nauki.

Niektórym się po prostu myli idea wolności z "wolnością w Chrystusie" - popularną zbitką nad Wisłą.
22-01-2011 23:37Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
PiotrB (2937 punktów)
>Wolność w myśleniu to nie to samo co ignorancja faktów i nauki.

Nie chcę się czepiać słówek, ale czy postęp w naukach nie wziął się stąd, że zaczęto ignorować "fakty" i "obowiązującą naukę"? O ile w ogóle uznamy, że istnieje coś takiego jak "fakt naukowy", bo zdaje się, że na tym polu obowiązuje spora zmienność, to fakty owe przyjmujemy na gruncie pewnej metodologii. Gdy metodologia ulega zmianie, zmieniają się też fakty (Arystoteles... Newton... Einstein...). Teoria ewolucji jest obecnie ponoć najlepsza, aby wyjaśnić pewną klasę zjawisk, ale groźba zostania nazwanym głupim lub podłym, za ośmielenie się kwestionowania tej teorii, nie wygląda na podejście naukowe. Jeśli czegoś nie można kwestionować, a nawet próbować kwestionować, nie mamy do czynienia z nauką, tylko z religią.
22-01-2011 23:42 
 Ocena 2 na 2
neurosurgery (2484 punktów)
>>Teoria ewolucji

Właśnie przez to, że zwykło się tak mówić o ewolucji wyrosło trochę nieporozumień. Ewolucja jest faktem i z tym nie ma dyskusji. Teorią natomiast jest teoria doboru naturalnego, która tłumaczy te zjawiska (czyt. ewolucję). Pozdrawiam.
Mandella (83 punktów)
Mimo wszystko trzeba zachować minimum dystansu żeby samemu nie popaść w ignorancję.
23-01-2011 20:35 
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)
>Nie chcę się czepiać słówek, ale czy postęp w naukach nie wziął się stąd, że zaczęto ignorować "fakty" i "obowiązującą naukę"? O ile w ogóle uznamy, że istnieje coś takiego jak "fakt naukowy", bo zdaje się, że na tym polu obowiązuje spora zmienność, to fakty owe przyjmujemy na gruncie pewnej metodologii. Gdy metodologia ulega zmianie, zmieniają się też fakty (Arystoteles... Newton... Einstein...). T

chyba ci się mylą pojęcia. Nikt nie obalił einsteinowskich teorii, dodano do nich nowe elementy w miarę postępu wiedzy. Nikt nie obalił też teorii Darwina, dodano do niej wiedzę nagromadzoną dzięki postępom w genetyce. To między innymi dzięki genetyce mówimy o teorii ewolucji a nie hipotezie ewolucji. Zaś obaleniem teorii ewolucji byłoby naukowe udowodnienie, że bóg stworzył świat. A życie na Ziemi jest importem z planety Zonk
23-01-2011 21:30 
 Ocena 1 na 1
PiotrB (2937 punktów)
>chyba ci się mylą pojęcia. Nikt nie obalił einsteinowskich teorii, dodano do nich nowe elementy w miarę postępu wiedzy.

Ale ja nie mówię o obalaniu, tylko o zmianie w obrębie nauki - o przejściu z protonauki w naukę.

>Zaś obaleniem teorii ewolucji byłoby naukowe udowodnienie, że bóg stworzył świat.

Trochę mieszasz poziomy. Nie próbuję obalać teorii ewolucji, próbuję tylko pokazać, że dobrego naukowca powinien cechować sceptycyzm i pragnienie obalania nawet znanych wszem i wobec teorii. Kiedyś słuchałem profesora fizyki, który opowiadał, że gdy jako student usłyszał o parapsychologii, to się ucieszył, że oto pojawiła się możliwość, żeby obalić istniejące teorie fizyczne - po pewnym czasie okazało się jednak, że jego entuzjazm był przedwczesny. Chodzi mi o to, że jeśli ktoś szantażuje resztę społeczeństwa, że jakaś teoria jest najsłuszniejsza, a każdy, kto myśli inaczej, jest durniem, godzi w samą istotę nauki. Rewolucje w naukach dokonywały się właśnie wtedy, gdy ktoś zakwestionował jakąś "oczywistość".
23-01-2011 21:47 
 Ocena 1 na 1
mayolina (2278 punktów)
>Ale ja nie mówię o obalaniu, tylko o zmianie w obrębie nauki - o przejściu z protonauki w naukę.
Pewnie ktoś w przyszłości będzie teorie Einsteina nazywał protonauką, choc chyba nie za naszych czasow. I chyba niewielu jest naukowców, którzy Newtona uznają za protonaukowca.

>Trochę mieszasz poziomy. Nie próbuję obalać teorii ewolucji, próbuję tylko pokazać, że dobrego naukowca powinien cechować sceptycyzm i pragnienie obalania nawet znanych wszem i wobec teorii.
Zgadzam się, że naukowca powinien cechować sceptycyzm i gotowość, w imię prawdy, na pójście pod prąd obowiązującym teoriom. Pewne odkrycia mogą być rewolucyjne, co wcale nie znaczy że motorem tych odkryć było (uwaga, cytuję) pragnienie obalenia nawet znanych [...] teorii.
23-01-2011 00:08 
 Ocena 1 na 1
VaeSapiens (237 punktów)

> W necie krąży dość barwny cytat z Dawkinsa, który twierdzi, że każdy, kto odrzuca teorię ewolucji jest ignorantem, szaleńcem lub jest po prostu podły. Niezły klimat dla wolnej wymiany poglądów.

Niezwykle trafny cytat.
23-01-2011 09:29 
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)
> W necie krąży dość barwny cytat z Dawkinsa, który twierdzi, że każdy, kto odrzuca teorię ewolucji jest ignorantem, szaleńcem lub jest po prostu podły. Niezły klimat dla wolnej wymiany poglądów.

Jeżeli taki cytat krąży, to jest on fałszywy, bo Dawkins specjalnie zaznaczył, że podłości nie bierze pod uwagę. A co do ignorancji i głupoty, to niestety jest to smutna prawda. Poniżej masz ten cytat w oryginale jak i link do felietonu, który to zdanie rozwija.

Cytat:
It is absolutely safe to say that if you meet somebody who claims not to believe in evolution, that person is ignorant, stupid or insane (or wicked, but I'd rather not consider that).

www.secula(*)g/library/fi/dawkins_21_3.html
PiotrB (2937 punktów)
>Jeżeli taki cytat krąży, to jest on fałszywy, bo Dawkins specjalnie zaznaczył, że p
odłości nie bierze pod uwagę.

Zaznaczył, że podłości (niegodziwości) RACZEJ nie bierze pod uwagę. Nie był raczej do końca przekonany. Na marginesie, trąci to o jakieś dwójmyślenie, że zarzucasz mi, że mówię o fałszywym cytacie, po czym sam ten cytat wklejasz. Hmm?
23-01-2011 12:44 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Na marginesie, trąci to o jakieś dwójmyślenie, że zarzucasz mi, że mówię o fałszywym cytacie, po czym sam ten cytat wklejasz. Hmm?

Tłumaczenie, które podałeś jest fałszywe.
23-01-2011 14:05 
 Ocena-1 na 1
PiotrB (2937 punktów)
>> Na marginesie, trąci to o jakieś dwójmyślenie, że zarzucasz mi, że mówię o fałszywym cytacie, po czym sam ten cytat wklejasz. Hmm?
>Tłumaczenie, które podałeś jest fałszywe.

> Cytat:
It is absolutely safe to say that if you meet somebody who claims not to believe in evolution, that person is ignorant, stupid or insane (or wicked, but I'd rather not consider that).


Sprawdźmy, jak tam stoję z angielskim:

Z całą pewnością można rzec, że ktoś, kto nie wierzy (believe w rozumieniu przekonania, a nie wiary religijnej)w teorię ewolucji, jest ignorantem, głupcem lub szaleńcem (lub niegodziwcem (podły), ale tego bym raczej nie brał pod uwagę).

Aleee zafałszowałem. Serio.
23-01-2011 14:52 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>> Cytat:
It is absolutely safe to say that if you meet somebody who claims not to believe in evolution, that person is ignorant, stupid or insane (or wicked, but I'd rather not consider that).

> Sprawdźmy, jak tam stoję z angielskim:
> Z całą pewnością można rzec, że ktoś, kto nie wierzy (believe w rozumieniu przekonania, a nie wiary religijnej) w teorię ewolucji, jest ignorantem, głupcem lub szaleńcem (lub niegodziwcem (podły), ale tego bym raczej nie brał pod uwagę).

Teraz już lepiej, chociaż nadal niepotrzebnie wsadziłeś do tego tłumaczenia "teorię". (Ewolucja to przede wszystkim fakt.)

I co, nie ma Dawkins racji? Z kim tu dyskutować o rzekomej nieprawdziwości ewolucji? Z ignorantami, głupcami czy z szaleńcami? A może jeszcze masz jakąś kategorię, której nawet Dawkins nie chciał rozważać?
23-01-2011 16:09 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Ewolucja to przede wszystkim fakt.

Przy jakim rozumieniu faktu?
Czym różni się np. fakt, że właśnie pali się u mnie w kominku, od faktu ewolucji? Świat to konstrukt umysłu (w warstwie neurofizjologicznej - mózgu).

Ewolucja to przede wszystkim teoria, u podstaw której leżą pewnego rodzaju fakty.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
23-01-2011 16:23 
 Ocena 6 na 6
neurosurgery (2484 punktów)
>Przy jakim rozumieniu faktu?

W rozumieniu faktu jako faktu naukowego czyli zgodnie ze słownikiem języka polskiego: "stwierdzenie konkretnego stanu rzeczy lub zdarzenia w określonym czasie i przestrzeni".

>Czym różni się np. fakt, że właśnie pali się u mnie w kominku, od faktu ewolucji?

W takim rozumieniu jakim napisałem wyżej nie różni się niczym.

>Ewolucja to przede wszystkim teoria

To przede wszystkim fakt i jak pisałem wcześniej, źle jest odbierane wyrażenie 'teoria ewolucji'. Teorią jest teoria doboru naturalnego, która tłumaczy FAKT ewolucji. Pozdrawiam.
PiotrB (2937 punktów)
Skoro jesteśmy w tym słownikowym nastroju, to jak rozumiesz ewolucję?
24-01-2011 00:21 
 Ocena 2 na 2
neurosurgery (2484 punktów)
>Skoro jesteśmy w tym słownikowym nastroju, to jak rozumiesz ewolucję?

Mam ci własną definicję ewolucji odtworzyć, żebyś sprawdził czy umiem żyć bez słownika? Nie widzę potrzeby definiowania czegoś, co zostało już zdefiniowane w sposób mnie zadowalający. Teraz coś dla ciebie - jak rozumiesz prawo powszechnego ciążenia?
24-01-2011 12:37 
 Ocena 2 na 2
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Z całą pewnością można rzec, że ktoś, kto nie wierzy (believe w rozumieniu przekonania, a nie wiary religijnej)w teorię ewolucji, jest ignorantem, głupcem lub szaleńcem (lub niegodziwcem (podły), ale tego bym raczej nie brał pod uwagę).

I co niby jest nie tak z powyższym stwierdzeniem? Jest równie prawdziwe dla ewolucjonizmu jak dla heliocentryzmu, termodynamiki, czy stwierdzenia, iż Ziemia nie jest płaska.
24-01-2011 13:06 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli taki cytat krąży, to jest on fałszywy, bo Dawkins specjalnie zaznaczył, że podłości nie bierze pod uwagę. A co do ignorancji i głupoty, to niestety jest to smutna prawda. Poniżej masz ten cytat w oryginale jak i link do felietonu, który to zdanie rozwija.
> Cytat:
It is absolutely safe to say that if you meet somebody who claims not to believe in evolution, that person is ignorant, stupid or insane (or wicked, but I'd rather not consider that).

>www.secula(*)g/library/fi/dawkins_21_3.html

I "wicked" to nie do końca polskie "podły".
Zależnie od kontekstu to może być podstępny, niemoralny, o złych zamiarach, a w kontekście seksualnym także stare dobre "zbereźny" albo po prostu nieprzyzwoity.

To tak gwoli uzupełnienia, jak tłumaczenie potrafi zniekształcić oryginalną myśl.
A potem ktoś to powtórzy parę razy i już się niesie, że kto nie wierzy w ewolucję, ten podły.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
22-01-2011 23:23 
 Ocena 7 na 9
Kowalska (14008 punktów)
>>    Ja się nie dziwię, że Kościół katolicki zabrania go czytać. Bo Dawkins przejął całkowicie
>>rolę Biblii i Kościoła. Tylko że nie u katolików

>Ludzie potrzebują autorytetów, czy to Kościół czy to Dawkins...

   Czy to dyrektor Rydzyk, czy to Paris Hilton, czy to Kasia Cichopek czy to Antoni Macierewicz... Taaak... Każdy ma taki autorytet, na jaki zasługuje...

>jednakże różnica jest zasadnicza: Kościół boi się wolności w myśleniu narzucając poglądy, Dawkins tą wolność miłuje...

   Gdybyś napisała na przykład: Dawkins tę wolność w myśleniu daje, to potraktowałabym Cię poważniej. Słowo miłuje źle mi się kojarzy. Kościół Matka Nasza nas miłuje. Wystarczy. Jak dla mnie.
   A co do Kościoła to może mnie cmoknąć, a nie narzucać swoje poglądy. Tak, wiem, mam sporo szczęścia, żem nieboga takich czasów dożyła.

>więc masz wolny wybór i czytaj cokolwiek innego.

   Dyć czytam. Tylko ludzie przestają mnie kochać jak im mówię, że Dawkins mnie już zanudził na śmierć. Jak Górniak Edyta, której też wszędzie pełno.

   I tak idę kopana przez wszystkich, pod prąd... Ale dopóki w czeskiej telewizji będzie leciał "Szpital na peryferiach", dopóty będę walczyła do końca!

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
22-01-2011 23:35 
 Ocena 2 na 2
DissolvedGirl (296 punktów)

>    Gdybyś napisała na przykład: Dawkins tę wolność w myśleniu daje, to potraktowałabym Cię poważniej. Słowo miłuje źle mi się kojarzy. Kościół Matka Nasza nas miłuje. Wystarczy. Jak dla mnie.
Wiesz, jakoś się nie spodziewałam powagi z Twojej strony. Można być wolnym także od negatywnych skojarzeń co do pięknych słów, a słowo miłować niewątpliwie nim jest. Darzyć kogoś/coś miłością, mieć zamiłowanie do czegoś - interpretacja kościoła tego słowa nie zabrała mu ani sensu ani piękna.
22-01-2011 23:57 
 Ocena 4 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>>    Gdybyś napisała na przykład: Dawkins tę wolność w myśleniu daje, to potraktowałabym Cię poważniej. Słowo miłuje źle mi się kojarzy. Kościół Matka Nasza nas miłuje. Wystarczy. Jak dla mnie.

>Wiesz, jakoś się nie spodziewałam powagi z Twojej strony.

   Ja nawet nie wiem kim jesteś, więc nie spodziewam się po Tobie niczego.

>Można być wolnym także od negatywnych skojarzeń co do pięknych słów, a słowo miłować niewątpliwie nim jest.

   Zgadzam się. Miłować to ładne słowo.

>Darzyć kogoś/coś miłością, mieć zamiłowanie do czegoś - interpretacja kościoła tego słowa nie zabrała mu ani sensu ani piękna.

   Zabrała, odarła i z sensu i z piękna. Nikt tak pięknie nie wypaczył słowa miłość jak Kościół. Z miłości zabijali, rabowali i mieszali w głowach ludziom. Kościół Matka Nasza, która kocha nas wszystkich, z miłowania do nas maluczkich to wszystko.


"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
DissolvedGirl (296 punktów)

>    Ja nawet nie wiem kim jesteś, więc nie spodziewam się po Tobie niczego.
Nie przejmuj się, ja też nie wiem kim jesteś A nie spodziewałam się powagi po tonie wypowiedzi.

>    Zabrała, odarła i z sensu i z piękna. Nikt tak pięknie nie wypaczył słowa miłość jak Kościół. Z miłości zabijali, rabowali i mieszali w głowach ludziom. Kościół Matka Nasza, która kocha nas wszystkich, z miłowania do nas maluczkich to wszystko.

Nie wiem skąd tyle jadu
23-01-2011 15:38 
 0 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jeśli to żart, to bardzo głupi. Jak cię mógł Dawkins znudzić na śmierć? Trzeba samemu być bardzo nudnym, żeby czuć się znudzonym ciekawymi rzeczami. A żart uważam za głupi, bo nie na miarę tematu.
Mandella (83 punktów)
>>>    Ja się nie dziwię, że Kościół katolicki zabrania go czytać. Bo Dawkins przejął całkowicie
>>>rolę Biblii i Kościoła. Tylko że nie u katolików
>>Ludzie potrzebują autorytetów, czy to Kościół czy to Dawkins...
>    Czy to dyrektor Rydzyk, czy to Paris Hilton, czy to Kasia Cichopek czy to Antoni Macierewicz... Taaak... Każdy ma taki autorytet, na jaki zasługuje...

Prawda autorytetem, nie autorytet Prawdą, to że Dawkins stara się jak najlepiej oddać obraz rzeczywistości to punkt dla niego. Autorytety są dla ludzi, którym ciężko się myśli samemu, jednak znacznie ułatwiają życie jeśli są trafione.

>>jednakże różnica jest zasadnicza: Kościół boi się wolności w myśleniu narzucając poglądy, Dawkins tą wolność miłuje...
>    Gdybyś napisała na przykład: Dawkins tę wolność w myśleniu daje, to potraktowałabym Cię poważniej. Słowo miłuje źle mi się kojarzy. Kościół Matka Nasza nas miłuje. Wystarczy. Jak dla mnie.

Walczysz z propagandą, propagandą. Kościół tylko marzy o takiej opozycji.
Oddajmy słowom ich prawdziwe znaczenie.
Co do tego czy Dawkins to wolność miłuje to mam pewne wątpliwości.

Wolność to tylko złudzenie, nie ma czegoś takiego jak wolna wola.
Kasza (396 punktów)
>Ludzie potrzebują autorytetów

Nie.

Wyraziłem się wystarczająco jasno czy jakoś to rozwinąć ?
DissolvedGirl (296 punktów)

>Nie.
Myślę, że nie ma takiej potrzeby

Tupnę nogą i powiem, że właśnie że TAK! co za poziom dyskusji...
Kasza (396 punktów)
>>Nie.
>Myślę, że nie ma takiej potrzeby
>
>Tupnę nogą i powiem, że właśnie że TAK! co za poziom dyskusji...
>

No sarkazm nie zawsze mi wychodzi...
DissolvedGirl (296 punktów)

>No sarkazm nie zawsze mi wychodzi...

23-01-2011 15:58 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dla mnie Dawkins nie jest autorytetem. Jest po prostu mądrym człowiekiem. Lubię go czytać, bo pisze lepiej niż większość, lubię śledzić jego rozważania, bo myśli lepiej niż większość.
24-01-2011 11:15 
 Ocena 1 na 1
DEmonizer (4893 punktów)
Do nauki, która polega przecież na udowadnianiu prawdy, bądź szukaniu błędów w teoriach, pojęcie autorytetu nie pasuje, co najwyżej można być ekspertem w jakiejś dziedzinie.

Papież Polak Jan Paweł II określany jest jako autorytet, bo był Papieżem Polakiem.

Dawkins dla mnie może być "tylko"/"aż" ekspertem w swojej dziedzinie, nie podchodzę do niego bezmyślnie, przypuszczam także, że wiele razy się pomylił i pewnie przyznał do błędów. Autorytet jest odgórnie bezbłędny, nie poddawany krytyce, jest to kompletnie poza naukowym podejściem do życia. Bycie autorytetem dla naukowca uważam za policzek dla takiej osoby.

Dawkins to bardzo mądry pan, ale nie niepopełniający błędów.

Pojawia się coś spektakularnego, co dany człowiek powiedział, napisał, namalował, przez jakiś czas tym ludzie żyją, potem jednak ta atmosfera niezwykłości szarzeje i to jest normalne. Tak wydarzyło się z "Bogiem Urojonym" Dawkinsa, tak było z Teorią Względności Einsteina. W przyszłości znajdą jakieś niedociągnięcia w treści, bo wiedza będzie większa. W następnych dziesięcioleciach też pojawią się takie osoby. Dawkins dołożył cegiełkę do nauki, może większą, może mniejszą i szacunek mu za to, ale nazywać go autorytetem to tak, jakby styl jego pracy był zwykłym żartem.

Pozdrawiam
DEmonizer (4893 punktów)
Jeśli ma określać naszą rzeczywistość myślenie naukowe, to powinniśmy odrzucić pojęcie autorytetu.
Zmniejszy się pycha, zaprzaństwo , wygórowane poczucie własnego ja, bezrefleksyjność, no i oczywiście po przyznaniu się do błędu można zrobić krok do jego naprawy.

Pozdrawiam
24-01-2011 12:06 
 Ocena 1 na 1
DissolvedGirl (296 punktów)
>Jeśli ma określać naszą rzeczywistość myślenie naukowe, to powinniśmy odrzucić pojęcie autorytetu.
>Zmniejszy się pycha, zaprzaństwo , wygórowane poczucie własnego ja, bezrefleksyjność, no i oczywiście po przyznaniu się do błędu można zrobić krok do jego naprawy.
>Pozdrawiam
Masz rację, ale zależy w jaki sposób postrzega się autorytet. Dla mnie autorytet to nie guru, za który podąża bezmyślna masa. Autorytet to społeczne uznanie, kredyt zaufania co do profesjonalizmu, jakim niewątpliwie darzę Dawkinsa.
24-01-2011 12:25 
 Ocena 1 na 1
DEmonizer (4893 punktów)
Ważne jest jednoznaczne określenie. Ja osobiście nigdy nie chciałbym być określony jako autorytet. To tak, jakbym się zamknął w jednej bryle i nie chciał się rozwijać w różnorodnych kierunkach. Dla mnie jako człowieka twórczego koniecznością jest szukanie nowych rozwiązań oraz sensowna krytyka ze strony otoczenia, na tym zyskuję, to mnie rozwija. To ma duży i pozytywny wpływ na relacje społeczne, rodzinne i wiele innych np. gdy dziecko powie mi co złego zrobiłem, zawsze mam szansę ten błąd naprawić, w przeciwnych przypadkach żyję w ślepej ułudzie własnego "jaki to ja nie jestem fantastyczny".

Pozdrawiam
PiotrB (2937 punktów)
>Ja się nie dziwię, że Kościół katolicki zabrania go czytać. Bo Dawkins przejął całkowicie rolę Biblii i Kościoła.

No co Ty. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na wydziałach Teologii czy Filozofii pisze się doktoraty o poglądach Dawkinsa.
22-01-2011 23:46 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na wydziałach Teologii czy Filozofii pisze się doktoraty o poglądach Dawkinsa.
A to ciekawe. Bo Dawkins jest zoologiem, i nic wspólnego z teologią i filozofią nie ma!

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
23-01-2011 00:01 
 0 na 2
PiotrB (2937 punktów)
>> Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na wydziałach Teologii czy Filozofii pisze się doktoraty o poglądach Dawkinsa.
>A to ciekawe. Bo Dawkins jest zoologiem, i nic wspólnego z teologią i filozofią nie ma!

A to ciekawe. Bo Dawkins jest zoologiem i próbował udowodnić, że nie ma Boga!
23-01-2011 00:35 
 Ocena 13 na 13
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>A to ciekawe. Bo Dawkins jest zoologiem i próbował udowodnić, że nie ma Boga!
Dawkins nie próbował, bo Dawkins wie, że nie da się udowodnić ,że Boga nie ma. Można co najwyżej dowodzić, że Bóg jest. Jeśli czytałeś Dawkinsa to albo nieuważnie, albo z negatywnym nastawieniem. Dawkins jedynie pisze, że nic nie wskazuje na to, aby Bóg istniał. Że da się objaśnić świat, bez odwoływania się do koncepcji Boga.


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
23-01-2011 05:02 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
A jednak potrafisz pisać sensownie i poważnie.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>A jednak potrafisz pisać sensownie i poważnie.
A czemu nie? Jak to mawia Maria Czubaszek "Poważnie. Bo czasami żartuję."


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
neurosurgery (2484 punktów)
>Jak to mawia Maria Czubaszek "Poważnie. Bo czasami żartuję."

Przepraszam za off-topic, ale przypomniało mi się jak w Szymon Majewski Show pani Maria była przedstawiona jako 'autorka takich pieśni jak sto lat i Bogurodzica'.
23-01-2011 09:24 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Dawkins ... próbował udowodnić, że nie ma Boga!
No i proszę, jak to umiejętność czytania ze zrozumieniem w narodzie leży...
O ile "naród" w ogóle czytał to, o czym mówi.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
dajmonion (3663 punktów)
>>> Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na wydziałach Teologii czy Filozofii pisze się doktoraty o poglądach Dawkinsa.
>>A to ciekawe. Bo Dawkins jest zoologiem, i nic wspólnego z teologią i filozofią nie ma!
>A to ciekawe. Bo Dawkins jest zoologiem i próbował udowodnić, że nie ma Boga!
>

Nie tyle udowodnić, co sprawić takie wrażenie. A uwaga, że nie jest autorytetem epistemicznym w sprawach teologii i filozofii jest jak najbardziej słuszna.


"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
23-01-2011 11:47 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>A to ciekawe. Bo Dawkins jest zoologiem i próbował udowodnić, że nie ma Boga!
> Nie tyle udowodnić, co sprawić takie wrażenie. A uwaga, że nie jest autorytetem epistemicznym w sprawach teologii i filozofii jest jak najbardziej słuszna.

Uderzył mnie ten autorytet epistemiczny w sprawach teologii...

Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
23-01-2011 13:25 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>> Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na wydziałach Teologii czy Filozofii pisze się doktoraty o poglądach Dawkinsa.
>A to ciekawe. Bo Dawkins jest zoologiem, i nic wspólnego z teologią i filozofią nie ma!
Pani Profesor, zdecydowanie łatwiej wymienić dziedziny, o których teologia się nie wypowiadała, tak na szybko, to nie wymienię ani jednej. Teolodzy zapewne wypowiadali o Dawkinsie jako biologu ewolucyjnym oraz o jednej jego książce, w której jako intelektualista napisał co myśli o Bogu i o religii. Książce ważnej filozoficznie i światopoglądowo. Sądząc po reakcjach trafił w samo sedno.
Co do nadużywania Dawkinsa to przyczyny są dwie, gdy go wezwę to wszyscy w naszym kręgu kulturowym wiedzą o kim mowa i druga to internetowa łatwość korzystania z ikony. Wystarczy kliknąć ikonę "Dawkins" i zaraz nam się cały współczesny ateizm otwiera.
Za mojej młodości taką ikoną był Wolter, choć nie było internetu.

Dawkinsa jak najbardziej należy przeczytać, ale poza Dawkinsem świat też istnieje.

@@@
.
23-01-2011 16:48 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Dawkinsa jak najbardziej należy przeczytać, ale poza Dawkinsem świat też istnieje.
Ale jest to świat codzienny. Zakupów, prania, pracy, wychowywania dzieci, sprzedawania marchewki itp. Dawkins wyprowadza nas poza codzienność. Ukazuje perspektywy eonów lat , a jednocześnie tłumaczy dlaczego teraz jest tak jak jest.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
23-01-2011 17:24 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>poza Dawkinsem świat też istnieje.
>Ale jest to świat codzienny. Zakupów, prania, pracy, wychowywania dzieci, sprzedawania marchewki itp.

Najważniejsze w tym powszednim świecie jest to, że nie jest to teoria, abstrakcja, fikcja.

>Dawkins wyprowadza nas poza codzienność.

Ale niestety - w abstrakcyjną, teoretyczną nierzeczywistość. A wielu, którzy tego nie pojmują, wodzi na manowce.

>Ukazuje perspektywy eonów lat ,...

Punktem wyjścia rozważań o czasie jest codzienność, oczywistość zmian. Eon to już abstrakt, którego nie byłoby, gdyby nie pamięć trywialnych rzeczy.

>tłumaczy dlaczego teraz jest tak jak jest.

Wolałbym wiedzieć, jak od tego, co jest, zrobić kolejny krok w kolejną chwilę.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dlaczego uważasz, że ewolucja jest czymś mniej realnym niż wyjście na zakupy? Moim zdaniem kult codzienności ma wiele z chrześcijaństwa, w którym to bóg był bardzo nieuczonym człowiekiem (raczej chodził na zakupy, niż wiedział cokolwiek o czymkolwiek).

Czyżbyć błogosławił "prostych duchem"??

Swoją drogą za to też Dawkinsowi się obrywa. Intelektualista, a nie swojak. Jak śmie. Mój znajomy Anglik tłumaczył mi, iż woli od Dawkinsa Histschensa, gdyż drugi pan "jest ludzki" i popełnia błędy. Wymiana zdań była ostra. A później jeszcze ta rozmowa z Hitshensem, Dennetem i Dawkinsem, w której nagle Hitshens zapragnął wystrzelać muzułmanów. Bardzo to było ludzkie...
24-01-2011 17:13 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Dlaczego uważasz, że ewolucja jest czymś mniej realnym niż wyjście na zakupy?

Nauka to obserwacja i opis fenomenów, zjawisk. Na bazie tychże opisów buduje się teorie i modele, które mają porządkować owe doświadczenie (np. w czasoprzestrzeni). Nawet najprostsze obiekty są rezultatem twórczej konstrukcji umysłu (w płaszczyźnie subiektywnej) i mózgu (na płaszczyźnie obiektywnej). Przyjmując (co sugerujesz) możliwość stopniowania realności uważam, że przysługuje ona przede wszystkim danym sensorycznym, a jedynie wtórnie - konstruktom teoretycznym, a takim jest każda teoria, z teorią ewolucji włącznie. Znalezioną w w pokładzie skał kość dzieli od wszelkich na jej temat teorii poznawcza otchłań. To samo jest z żabą rechoczącą w kałuży.

>Moim zdaniem kult codzienności ma wiele z chrześcijaństwa, w którym to bóg był bardzo nieuczonym człowiekiem (raczej chodził na zakupy, niż wiedział cokolwiek o czymkolwiek).

Chrześcijaństwo jest raczej ucieczką od faktyczności, od zjawiskowości świata. Psychologicznie rzecz biorąc motyw konstrukcji fikcji naukowych i religijnych, wiary w ich realizm, wcale nie musi być istotnie czymś innym.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale do tego co piszesz nie pasują mi geny. Masz autorozwijający się program, swoisty język, którego my jesteśmy wypadkową (tak samo jak bakterie, trawa i wróble na ten przykład). Istniejemy dzięki temu, iż miliardy naszych przodków bezwiednie kopulowało i starało się przeżyć. Przeżycie polegało na polowaniu i (nowa moda) chodzeniu na zakupy. Więc co jest bardziej realne - gen, naoczny artefakt ewolucji, czy przechadzka do sklepu z torbą? I dla kogo? Może to gen "chce", abyś patrzył tylko w torbę?
Kelu (303 punktów)
Co. Zaznaczam, że nie jest to "co?" ze znakiem zapytania. Jest to po prostu zaskoczone, pozbawione jakiegokolwiek zrozumienia "co", będące reakcją na Twoje wypowiedzi, w których nie znajduję pierwiastka logiki.

>Najważniejsze w tym powszednim świecie jest to, że nie jest to teoria, abstrakcja, fikcja.
Powszedni świat nie jest teorią, abstrakcją, fikcją. Jest to jedna z jego cech, a wartościowanie jej jako najważniejszej jest abstrakcyjne.

>Ale niestety - w abstrakcyjną, teoretyczną nierzeczywistość. A wielu, którzy tego nie pojmują, wodzi na manowce.
Co jest wg. Ciebie "abstrakcyjną, teoretyczną nierzeczywistością" - teoria ewolucji, czy to, że bóstwa są jedynie projekcją ludzkich potrzeb i przejawem myślenia życzeniowego?

>Punktem wyjścia rozważań o czasie jest codzienność, oczywistość zmian. Eon to już abstrakt, którego nie byłoby, gdyby nie pamięć trywialnych rzeczy.
Ludzkie postrzeganie czasu jest oczywiście naznaczone faktem, że nasze życia są relatywnie krótkie - tak też ewolucja, proces mający miejsce na przestrzeni milionów lat, wydaje się abstrakcyjny, ponieważ odbywa się nie w ludzkiej, a geologicznej skali czasowej, gdzie zmiany są niezauważalne dla istot, których faktyczne istnienie trwa tyle, co w ludzkiej skali mgnienie oka. Pozorna abstrakcyjność jest w przypadku ewolucji właśnie taka - pozorna.

>Wolałbym wiedzieć, jak od tego, co jest, zrobić kolejny krok w kolejną chwilę.
Kolejna chwila już nadeszła, nie czekała na Twój krok. I już kolejna. I następna. Dyskredytujesz opis teraźniejszości i przeszłości, bo nie daje wskazówek na przyszłość? A kto, lub co daje rzetelne wskazówki na przyszłość? Pani o śmiesznym imieniu reklamująca się w programie TV jako praktykująca astrologię?

Nie chcę, żebyś odebrał to jako atak, po prostu Twoje wypowiedzi są dla mnie niejasne.


A small mind is easily filled with faith.
25-01-2011 20:56 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Powszedni świat nie jest teorią, abstrakcją, fikcją. Jest to jedna z jego cech, a wartościowanie jej jako najważniejszej jest abstrakcyjne.

Przeciwstawiłem powszedni świat teorii, abstrakcji, co jest słuszne jedynie z grubsza. Jednym z elementów życia jest wszak język, który nawet na poziomie prostych słów jest abstrakcyjny. Należałoby przedstawić jakąś hierarchię abstrakcyjności (poczynając np. od rzeczowników). Nie rozumiem, w jakim sensie wartościowanie czegoś miałoby być abstrakcyjne.

>Co jest wg. Ciebie "abstrakcyjną, teoretyczną nierzeczywistością" -

To, co przekracza bezpośrednie, sensoryczne dane, a czemu przypisujemy jakąkolwiek realność. Jest to zawsze jedynie domniemanie, które na różne sposoby wymaga testowania, sprawdzania, potwierdzania. Nawet tak elementarne domniemanie, że za ścianą mojego pokoju istnieje coś jeszcze, jest pewnego rodzaju hipotezą. Tego samego rodzaju domniemaniem (choć inaczej uzasadnianym) jest np. trzeci świat Poppera.

>Ludzkie postrzeganie czasu jest oczywiście naznaczone faktem, że nasze życia są relatywnie krótkie...

Nie rozumiem. Każde życie jest przede wszsytkim sekwencją pewnych zmian. To, czy jego "długość" mierzyć będziemy uderzeniem pulsu, oddechami czy latami jest kwestią drugorzędną. Nikt nigdy nie żył ani za krótko, ani za długo.

> ewolucja, proces mający miejsce na przestrzeni milionów lat, wydaje się abstrakcyjny, ponieważ odbywa się nie w ludzkiej, a geologicznej skali czasowej,...

I tu również mniejsza o skalę czasową. Cały ten proces odbywa się w ludzkiej głowie: czy można sobie wyobrazić ewolucję bez ludzkiej pamięci? Jego abstrakcyjność nie polega na tym, że odbywa się w czasie, ale na tym, że jest to konstrukt teoretyczny.

>A kto, lub co daje rzetelne wskazówki na przyszłość? Pani ... praktykująca astrologię?

Nie ma takiej instancji. Mogę w tej chwili zrobić różne rzeczy: włożyć rękę do kominka, wysłać tego posta, napić się wina, popełnić samobójstwo. Z tego wszystkiego podrapałem się po nosie. Bo zdaje się w życiu jest tak, jak opisał to Krolow, mistrz poezji życia powszedniego:

(...)
to chyba wszystko jedno,
w jakim kierunku człowiek się
oddali.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
23-01-2011 00:48 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>No co Ty. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na wydziałach Teologii czy Filozofii pisze się doktoraty o poglądach Dawkinsa.

Bardzo pragnąłbym zobaczyć taki doktorat. Jeżeli masz linki do takowego to proszę podaj. Albo jakieś źródło na potwierdzenie tego co piszesz. Jestem bardzo ciekawy czego o Dawkinsie uczą na KUL-u.
23-01-2011 00:57 
 Ocena 4 na 4
zachaj (5239 punktów)
Rzeczywiście , znalazłem.

www.kul.pl(*)tura-czy-kultura,art_3320.html

U mnie ta pani by oblała. Dużo trudnych słów , długi skomplikowany wywód , ale dla mnie spalony już na początku. Dlaczego ? Oto fragment.

Cytat:
Jakie argumenty przytaczane są na rzecz tezy, że człowiek całkowicie przynależy do natury (przyrody)? Socjobiolodzy i psycholodzy ewolucyjni wskazują z jednej strony na podobieństwa między budową anatomiczną, procesami fizjologicznymi oraz zachowaniami ludzi i zwierząt, zwłaszcza wyższych małp naczelnych (szympansów, goryli, orangutanów), z drugiej strony zaś deprecjonują rangę ludzkiej kultury, przez podkreślanie wysublimowania zachowań niektórych zwierząt i ich wytworów. Obie strategie argumentacyjne służą temu, aby negować istnienie jakościowej różnicy między człowiekiem a innymi organizmami żywymi.
23-01-2011 01:08 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
Sorry , jest tego więcej. Ten sam błąd. Czy prawda jest dogmatem ? Według tych ludzi tak. Boli ich to , że gatunkiem ludzkim rządzą geny , a nie bóg.

Cytat z innej pracy. www.kul.pl(*)ansfer_idei/marek-bieniasz.pdf

Cytat:
Człowiek "maszyna przetrwania", człowiek "robot", człowiek "zaprojektowany", to określenia, których używa R. Dawkins, by sprecyzować jego miejsce w przyrodzie i rolę, jaką pełni z punktu widzenia postulowanej przez niego ewolucji genetycznej. Takie redukcjonistyczne i mechanistyczne ujęcie fenomenu człowieka proponuje Dawkins, starając się wyjaśnić mechanizmy ewolucji przebiegającej na poziomie genów jako replikatorów. Podporządkowanie sensu istnienia człowieka nadrzędnemu sensowi istnienia genów nie spełnia zadania obrony autonomii podmiotu ludzkiego przed często dogmatycznymi założeniami nauki. Dogmatyzm założeń Dawkinsa jest wymierzony tak bardzo przeciw człowiekowi, że woli on widzieć pozbawione świadomości, wrażliwości, uczuć czy kultury geny, jako te "podmioty", dla których istnieje przyroda w ożywionej jej postaci. To one pojmowane są jako rywalizujący ze sobą aktorzy życia na naszej planecie, rządzący wszystkim i podporządkowujący wszystko własnym celom.
23-01-2011 02:43 
 0 na 2
PiotrB (2937 punktów)
>Sorry , jest tego więcej. Ten sam błąd. Czy prawda jest dogmatem ? Według tych ludzi tak. Boli ich to , że gatunkiem ludzkim rządzą geny , a nie bóg.

W tym pdf'ie ani razu nie pada słowo "bóg". I nie sądzę, by autora interesował tam gatunek bardziej, niż jednostka. Rządzą Tobą geny? Spróbuj kiedyś tej wymówki ze swoją dziewczyną.
zachaj (5239 punktów)
> Rządzą Tobą geny? Spróbuj kiedyś tej wymówki ze swoją dziewczyną.

Co do czego ? Widzę żeś nie zrozumiał za wiele.
23-01-2011 18:15 
 Ocena 1 na 1
PiotrB (2937 punktów)
>> Rządzą Tobą geny? Spróbuj kiedyś tej wymówki ze swoją dziewczyną.
>Co do czego ? Widzę żeś nie zrozumiał za wiele.

A jak inaczej można rozumieć tę wypowiedź:

>Boli ich to , że gatunkiem ludzkim rządzą geny

Twierdzisz, że gatunkiem ludzkim rządzą geny. No to ja twierdzę, że tak nie jest, że to jest teza uproszczona i niepełna, bo w życiu codziennym ludzie biorą odpowiedzialność za swoje czyny, albo są do odpowiedzialności pociągani, i nikt nie kupi tekstu, że "zrobiłem to, ale wińcie moje geny".
23-01-2011 19:24 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
A Ty dalej swoje. Nie rozmawiamy tutaj o ludzkich życiowych decyzjach , tylko o ewolucji i genetycznym wyścigu gatunków.

Autorzy przytoczonych tekstów twierdzą , że Dawkins i jego ewolucyjny dogmatyzm umniejsza rolę kultury. To wielkie niezrozumienie jego pracy , podkreślam WIELKIE. Nikt nie umniejsza roli kultury , wręcz przeciwnie naukowcy próbują zawrzeć jej dorobek i genezę w ramach spójnej teorii. Były różne próby , typu memy ale jeszcze nie jest to doskonałe. Prace trwają.
PiotrB (2937 punktów)
>A Ty dalej swoje. Nie rozmawiamy tutaj o ludzkich życiowych decyzjach , tylko o ewolucji i genetycznym wyścigu gatunków.
>Autorzy przytoczonych tekstów twierdzą , że Dawkins i jego ewolucyjny dogmatyzm umniejsza rolę kultury.

Nie chodzi im o kulturę, tylko o jednostkowego człowieka. Czy jesteś w stanie na poważnie potraktować koncepcję, zgodnie z którą, to jak myślisz i co myślisz, jakie podejmujesz decyzję, twoje wrażenie bycia wolnym itd to tylko iluzje, genetyczny determinizm i wirusy umysłu (memy)? Serio?
23-01-2011 20:04 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>Nie chodzi im o kulturę, tylko o jednostkowego człowieka. Czy jesteś w stanie na poważnie potraktować koncepcję, zgodnie z którą, to jak myślisz i co myślisz, jakie podejmujesz decyzję, twoje wrażenie bycia wolnym itd to tylko iluzje, genetyczny determinizm i wirusy umysłu (memy)? Serio?

Przynajmniej wiemy już o co Ci chodzi. Nikt nie powiedział czy nie napisał , że decyzjami człowieka rządzą geny. To jakaś straszna głupota.

Ewolucja naszego gatunku pozwoliła na wykształcenie dużego mózgu , zdolnego do wytworzenia kultury , czyli interakcji międzyludzkiej , która jest motorem napędowym technologii , religii , zróżnicowania społeczeństw itp. Człowiek podejmuje decyzje samodzielnie , a ateiści są tego najlepszym przykładem.

Geny mogą umożliwiać jakieś trudne obliczenia ale dzieje się to wyłącznie w ramach korzystnych mutacji powodujących komplikację budowy naszego mózgu. Mogą również predysponować do jakiś zachowań , jednak osobnicze decyzje to bardziej złożony proces , zależny od wielu czynników.
24-01-2011 16:08 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, naiwne pojmowanie ewolucjonizmu na zasadzie, iż "gen rządzi każdym bez reszty" jest śmiesznym uproszczeniem. Ale faktem jest, iż jesteśmy uwarunkowani w pełni przez naturę, nie jesteśmy duszami na tle świata. W "owe dusze na tle świata" wierzy nadal większość ludzi, dlatego nawet łagodne podwarzenie owej "wolności" wywołuje szok.

Dawkins pokazuje na przykład jak ewoluował altruizm. To ogromnie ważna rzecz. NIe jeden raz spotkałem fizyków - agnostyków, którzy wprawdzie nie leżeli plackiem w kościele, lecz nie umieli sobie wytłumaczyć "jedynie nauką" moralności, uczuć, etc. Tymczasem biologia świetnie to tłumaczy. Ktoś, kto nagle orientuje się, iż rządzi nami statystycznie najlepszy klucz wzajemnych interakcji (zabużony przez zgrupowanie się w wielkie społeczności, a nie małe stadka) przeżywa szok.
25-01-2011 21:24 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>faktem jest, iż jesteśmy uwarunkowani w pełni przez naturę...

Czy to teza Tabisza, czy natury?
Pewien Perski król kazał wychłostać wzburzone morze, bowiem utrudniało mu przeprawę.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
24-01-2011 16:02 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W dużej mierze tak jest. Co z tego, że ci się to nie podoba?
Mandella (83 punktów)
>Twierdzisz, że gatunkiem ludzkim rządzą geny. No to ja twierdzę, że tak nie jest, że to jest teza uproszczona i niepełna, bo w życiu codziennym ludzie biorą odpowiedzialność za swoje czyny, albo są do odpowiedzialności pociągani, i nikt nie kupi tekstu, że "zrobiłem to, ale wińcie moje geny".

Jest takie coś jak determinizm ((łac. determinare - oddzielić, ograniczyć, określić) - koncepcja filozoficzna, według której wszystkie zdarzenia w ramach przyjętego paradygmatu są połączone związkiem przyczynowo-skutkowym, a zatem każde zdarzenie jest zdeterminowane przez swoje przyczyny)
Jeśli przyjąć, że jest to teoria słuszna, to geny i codzienność są ze sobą powiązane, bardziej niż myślisz. Z pamięci przywołuję pewien program, w którym podali przykład jak los rozdzielił dwie bliźniaczki, po trzydziestu latach się spotkały i gdy przyrównały swe życiorysy to uderzały swoim podobieństwem.
23-01-2011 19:39 
 Ocena-1 na 3
PiotrB (2937 punktów)
>Jest takie coś jak determinizm

Fajnie sobie spekulować o determinizmie, tylko jakoś później okazuje się, że ludzie muszą za swoje czyny odpowiadać. No, chyba że ktoś będzie konsekwentnym deterministą i powie, że wszelkie kary i nagrody, wychowanie, edukacja, do tylko warunkowanie, a my wszyscy jesteśmy jak śliniące się na dźwięk dzwonka psy Pawłowa.
Mandella (83 punktów)

>Fajnie sobie spekulować o determinizmie, tylko jakoś później okazuje się, że ludzie muszą za swoje czyny odpowiadać. No, chyba że ktoś będzie konsekwentnym deterministą i powie, że wszelkie kary i nagrody, wychowanie, edukacja, do tylko warunkowanie, a my wszyscy jesteśmy jak śliniące się na dźwięk dzwonka psy Pawłowa.

Nie tyle co odpowiadać co działać, tutaj trzeba myśleć o konsekwencjach, tym bardziej, jak ma się jakiś życiowy cel.
23-01-2011 02:41 
 Ocena-1 na 3
PiotrB (2937 punktów)
>U mnie ta pani by oblała. Dużo trudnych słów , długi skomplikowany wywód

No cóż.
23-01-2011 19:12 
 Ocena 1 na 1
Mandella (83 punktów)
>>Ja się nie dziwię, że Kościół katolicki zabrania go czytać. Bo Dawkins przejął całkowicie rolę Biblii i Kościoła.
>No co Ty. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na wydziałach Teologii czy Filozofii pisze się doktoraty o poglądach Dawkinsa.

Sprawa doktryny, przygotowuje się studentów do polemizowania z ewolucjonistami i ateistami.
23-01-2011 21:01 
 Ocena 2 na 2
Amol (692 punktów)
>No co Ty. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na wydziałach Teologii czy Filozofii pisze się doktoraty o poglądach Dawkinsa.

Teologia

Teologia w przeciwieństwie do filozofii religii, zakłada prawdziwość wiary. Kandydata na ten kierunek studiów, prócz chęci poznania, musi charakteryzować głęboka wiara. Teologię można studiować na uniwerystetach katolickich i świeckich.

www.kierunki.net/teologiczne
neurosurgery (2484 punktów)
>    Jak się nie obrócę na forum, to wszędzie Dawkins.

To wynika z tego, że większa część poruszanych tematów jest przedmiotem badań i pracy Dawkinsa. Jest świetnym specjalistą i mi akurat się nie nudzi. Zresztą mówiąc np. o memach nie sposób go nie wspomnieć. Jego popularność wynika między innymi z tego, że jest niezłym mówcą i pisarzem, porusza tematy i problemy dotyczące każdego i zna się na rzeczy. Potrafi człowieka zaciekawić i zgodzę się, że stał się swego rodzaju wyrocznią w wielu kwestiach. Plus wędruje za to, że uśmiechnąłem się czytając Twoją wypowiedź.
Marian (5438 punktów)
   Cóż, Richie Dawkins jest po prostu niesłychanie mądrym gościem z niezwykłą erudycją, posiadającym przekonujące argumenty, które potrafi charyzmatycznie, i z pewną właściwą dla siebie arogancją i ciętym językiem, wyrażać. Jedni go za to kochają, inni nienawidzą. Ja się nie dziwię, że wszędzie go pełno.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
rhotax7 (3947 punktów)
> Możecie na mnie krzyczeć, pluć, budować stos, nie postawić wódki,
Bez histerii.Takie rzeczy robią wierni nie my bezbożni.
Ateizm światowy potrzebuje wspólnych wartości, wspólnego mianownika i idola.
Kościół ma Papieża i Biblie a my naszego przywódcę i mentora tego ,który niesie światło(lucifer) apokaliptycznego syna Szatana R.Dawkinsa,oraz anty-biblie Boga U.
Napisz lepszą książkę a będzie Ci chwała jako i jemu oddawana.

A tak na marginesie do kogo mamy się odwoływać?Zaproponuj coś co znają wszyscy.
23-01-2011 19:34 
 Ocena 1 na 1
Mandella (83 punktów)

>A tak na marginesie do kogo mamy się odwoływać? Zaproponuj coś co znają wszyscy.

Może Nitsche?

Nie mów wszyscy, bo wszyscy ateiści nie znają Dawkinsa. Większość owszem, sporo przyprowadził na to forum, kilka osób czuje się przytłoczona jego wszechobecnością.

Zauważcie, że w popularnych kanałach TV jeszcze się nie pojawił, o ile ktoś tu jeszcze używa tak archaiczny wynalazek jak telewizor.
Marian (5438 punktów)
>>A tak na marginesie do kogo mamy się odwoływać? Zaproponuj coś co znają wszyscy.
>Może Nitsche?
   Właściwie Nietzsche. Ale on ma takie trudne nazwisko

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Mandella (83 punktów)
>>>A tak na marginesie do kogo mamy się odwoływać? Zaproponuj coś co znają wszyscy.
>>Może Nitsche?
>   Właściwie Nietzsche. Ale on ma takie trudne nazwisko
>   Pozdrawiam.

Oops... wybacz
23-01-2011 22:03 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...Nietzsche. Ale on ma takie trudne nazwisko

Bo, zdaje się, polskie.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
schlawiner (400 punktów)
>Bo, zdaje się, polskie.
Zdaje się, że tylko jego, Nietzsche'go, urojenie.
Połabskie może.
24-01-2011 15:27 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Zdaje się, że tylko jego, Nietzsche'go, urojenie.

Pochodzenie Nietzschego nie jest definitywnie wyjaśnione. On sam niejednokrotnie dawał wyraz swojemu polskiemu (od strony ojca) pochodzeniu, co w Niemczech XIX w. było raczej gestem odwagi: Polacy uchodzili bowiem za pogardzaną mniejszość (dreckige Polacken). Wystarczy zerknąć do Ecce homo, gdzie Nietzsche wspomina o swym polskim pochodzeniu. Do kwestii tej powraca również w listach. Pośrednio potwierdza to również jego siostra (wspomina o szlachcicu Nickim, który związany był z dworem Augusta Mocnego). Wedle badań M. Ohlera polskie, a przynajmniej słowiańskie pochodzenie jest niewykluczone. W. Tatarkiewicz uważa go za Niemca, ale polskiego pochodzenia. Dużo ciekawych informacji na temat drzewa genealogicznego Nietzschego znaleźć można w "Rasse" und "Züchtung" bei Nietzsche Gerda Schanka na str. 106 - 114; a to link do książki:

books.goog(*)age&q=nietzsche pole&f=false

A tak na marginesie: powinowactwa z wyboru bywają ważniejsze od więzów krwi.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
schlawiner (400 punktów)
>Pochodzenie Nietzschego nie jest definitywnie wyjaśnione. On sam niejednokrotnie dawał wyraz swojemu polskiemu (od strony ojca) pochodzeniu, co w Niemczech XIX w. było raczej gestem odwagi:
Bismarck deportował w istocie (katolickich z założenia) Polaków z rosyjskimi lub austriackimi paszportami. W Rassenlehre się nie bawił.
>Wedle badań M. Ohlera polskie, a przynajmniej słowiańskie pochodzenie jest niewykluczone.
Połabskie byłoby słowiańskie. Nazwiska Nitsch albo Nycz (stąd Wiśnicz) rzeczywiście można spotkać pod "naszymi" długościami geograficznymi.
>Dużo ciekawych informacji na temat drzewa genealogicznego Nietzschego znaleźć można w "Rasse" und "Züchtung" bei Nietzsche Gerda Schanka na str. 106 - 114;
Dzięki za wskazówkę. Lauter Schwärmereien, keine handfesten Dokumente (cbdo). Siostrze Nietzschego wyraźnie by się coś pokiełbasiło w interpretacji przysłowia "od Sasa do Lasa", gdyby je znała.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem Nietzche nie był tak ciekawym myślicielem jak Dawkins, choć nadal jest bardziej modny.
23-01-2011 19:40 
 Ocena 3 na 3
zachaj (5239 punktów)
>Ateizm światowy potrzebuje wspólnych wartości, wspólnego mianownika i idola.
>Kościół ma Papieża i Biblie a my naszego przywódcę i mentora tego ,który niesie ...

Moim zdaniem ateiści wcale nie potrzebują jakiegoś guru. Osobiście szanuję Dawkinsa za to , że odpowiedział na wiele , nurtujących mnie , pytań. A porównywanie do Papieża uwłacza jego osobie...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Możecie na mnie krzyczeć, pluć, budować stos, nie postawić wódki
Dlaczego tak negatywnie? Głowa do góry Kowalska. Ja Ci wódkę zawsze postawię. I podyskutujemy o Dawkinsie. Podchodzisz do wszystkiego zbyt emocjonalnie. A trzeba rzeczowo. Jeśli masz coś do Dawkinsa, oprócz tego, że jest wychwalany i wynoszony pod niebiosa, to napisz z czym się u Niego nie zgadzasz? Jakie jego poglądy Ci nie odpowiadają. To tak jak z naszym umiłowanym papieżem Janem Pawłem. Jedni go robią santo subito, a drudzy go krytykują za konkretne sprawy.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
Maximus Decimus Meridius (316 punktów)
Cenię Dawkinsa jako autorytet w sprawach nauki i nie do końca zgadzam się z założeniem, że całkowicie zdominował nasz portal, ale daję plusa za poczucie humoru

Pozdrawiam


"Kto sieje memy, ten trafia do encyklopedii ..."
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Można się irytować na wszędobylskość Dawkinsa w dyskusjach racjonalistów, dlatego warto czasem luzować, ale myślę, że można powiedzieć, że Dawkins jest dla współczesnych racjonalistów tym, kim był Wolter dla Oświecenia - ktoś kto nadaje ideom siłę przebicia.
23-01-2011 10:53 
 Ocena 1 na 1
jawnoszyderca (184 punktów)
>(...) Dawkins jest dla współczesnych racjonalistów tym, kim był Wolter dla Oświecenia - ktoś kto nadaje ideom siłę przebicia.

I jest to oczywiście dobra strona jego działalności. Problem może pojawić się wtedy, gdy ktoś pod wpływem autorytetu Dawkinsa przestaje być wolnomyślicielem.

Proszę zwrócić uwagę na wypowiedzi niektórych użytkowników w tym wątku. Można tam znaleźć m.in. takie kwiatki:

Należy zaapelować o stworzenie Boga Urojonego w pigułce ,o poddawanie pomysłów forumowiczów na likwidacje wiary na ziemiach RP. O rzetelne pomysły i porady fachowców od psychologii,socjologii,reklamy-bo trzeba potraktować Ateizm i wiedzę jako produkt i dotrzeć do potencjalnych odbiorców.

(Pogrubienie moje)

Ateizm nie jest wiarą. Ateista nie wierzy w Boga. Ateista uważa, że nie ma Boga (bogów). Taki na przykład Richard Dawkins w nic nie wierzy. Ewentualnie ma wiedzę na pewne tematy. On ma dużą wiedzę, ktoś inny ma mniejszą.

(Pogrubienie moje)

Zapewne o wypowiedzi tego typu chodziło Kowalskiej.
23-01-2011 17:49 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> m.in. takie kwiatki
Kwiatki św. Franciszka
Usiłuje się ateistom amputować jakąś wiarę. Aby przyrównać ich do wierzących. Aby łatwiej było z nimi polemizować. I mówić im: Popatrzcie, właściwie niczym się nie różnimy. My wierzymy w Boga, a wy "wierzycie" że nie ma Boga. Wiara przeciwko wierze. Ale cała rzecz polega na tym, że ateiści nie wierzą, że nie ma Boga. Ateiści , ci racjonalni, a nie tylko obojętni religijne, nie znajdują żadnych przesłanek, żadnych podstaw, aby uwierzyć w Boga. Wierzący mają takie "podstawy" . Biblia, 4 ewangelie, tradycja, nauczanie Kościoła. To są według nich "mocne" podstawy do wiary w Boga. Plus tzw. "dowody na istnienie Boga" różnych filozofów. Dla ateisty Biblia to w najlepszym razie bajki, ładne może, a "dowody" zostały obalone i sprowadzone do absurdu. Ateiści nie dostrzegają żadnych naukowych dowodów na istnienie Boga, a wręcz gdyby takie "dowody" istniały byłyby sprzeczne ze stanem obecnej nauki. Jak już pisałam niejednokrotnie, sam Tertulian przyznał, że wiara ( w Boga) jest absurdalna. Ateiści nie mogą więc uwierzyć w absurdy i dlatego ateizm nie jest wiarą.


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
23-01-2011 18:27 
 Ocena 1 na 1
jawnoszyderca (184 punktów)
Po raz kolejny atakuje mnie Pani stosem truizmów. Odniosę się tylko do tego fragmentu wypowiedzi:

>Ateiści , ci racjonalni, a nie tylko obojętni religijne, nie znajdują żadnych przesłanek, żadnych podstaw, aby uwierzyć w Boga.

Otóż są jeszcze i inne rodzaje ateistów. Ateiści należący do jednego z nich zaczęli bardziej cenić sobie ateizm niż samodzielne myślenie. Moim zdaniem, poprzez wypowiedzi typu:

Tak jak miesięcznik katolicki "Miłujcie się" nawołuje do miłowania się, tak ja nawołuję do ateizowania się.

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, iż jeden jest tylko wynik krytycznego myślenia ATEIZM!

udowodniła Pani, że należy właśnie do tego trzeciego rodzaju ateistów.

A żeby oszczędzić sobie czytania kolejnych truizmów, powiem wprost- nie jestem teistą, więc cały trud, jaki włożyła Pani w pisanie postów obalających argumenty świadczące o istnieniu boga, był daremny.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> bardziej cenić sobie ateizm niż samodzielne myślenie
Ależ skąd taki wniosek? Ja cenię sobie samodzielne myślenie, a ponad to uważam iż właśnie to samodzielne (czytaj: krytyczne) myślenie nieuchronnie prowadzi do ateizmu jako niewiary we wszelakie siły nadprzyrodzone zwane popularnie bogami, czy duchami. Może nie czytałeś innych moich postów odnośnie do tego tematu, a jedynie tekst "Ateizujcie się" ,który był jakby apelem, odezwą, ale nie zniechęcał, chyba, do samodzielnego myślenia. Chodziło w nim bardziej o zrzucenie jarzma Kościoła okradającego i ogłupiającego ludzi. Ale, aby to uczynić, trzeba najpierw przejrzeć na oczy.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
Jacek Tabisz (30006 punktów)
I tak jak Wolter ma talent literacki. To nie bez znaczenia
zachaj (5239 punktów)
Wiem jak rozwiązać Twój problem. Obejrzyj Dawkinsa na YouTube.


www.youtube.com/watch?v=lOyP44Xu5FA
wiarus (32 punktów)
(zablokowany)
Dawkins zapomniał o tym, że jest profesorem biologii bo bardzo spodobała mu się rola celebryty. Kiedyś teorie Darwina miały swojego obrońcę w osobie Thomasa Huxleya, który wiedział co mówi, do kogo i w jakim celu. Buldog Darwina - tak pisano o Huxleyu. Czasy się zmieniają i dzisiaj nowym buldogiem został Dawkins. Różnica między Huxleyem i Dawkinsem polega na tym, że ten pierwszy nigdy nie starał się być masowy bo w jego czasach literatura ani tym bardziej nauka masowe zwyczajnie nie były. Natomiast w XXI wieku naukowcy-celebryci piszą książki w dziedzinach o których nie mają zielonego pojęcia bo nie chodzi im o prawdę, ale o odbiór masowy. Po prostu wiedzą, gdzie leżą komfitury. W kwestiach scojologii religii Dawkins zwyczajnie bredzi, ale ma posłuch bo głośno krzyczy i jest postacią charyzmatyczną. Poważni badacze religii nie odwołują się do Dawkinsa bo zwyczajnie nie ma ku temu powodów. Profesor Berger napisał kiedyś dlaczego w poważnej metodologii nie ma miejsca na takich "wioskowych głupków".

blogs.the-(*)return-of-the-village-atheist/

Wystarczy wpisać na youtube dwa nazwiska - Peter Berger i Richard Dawkins. W przypadku tego pierwszego w porywach jakieś może 4 tys. ludzi zdecydowało się na obejrzenie wykładu. W przypadku tego drugiego zapewne liczba ta sięga miliona albo i więcej. Znowu to samo - Berger masowy nie jest i mówi do rzeczy. Richard Dawkins mówi dużo i głóśno, ale zasadniczo nie ma nic do powiedzenia.
23-01-2011 01:41 
 Ocena 4 na 4
zachaj (5239 punktów)
>Dawkins zapomniał o tym, że jest profesorem biologii bo bardzo spodobała mu się rola celebryty.

Cieszę się , że naukowcy - ateiści w końcu wyszli z cienia , otwierając się do szerszego grona odbiorców. Dawkins uderzył z pełną mocą w religijny zabobon trawiący umysły miliardów ludzi na świecie. Oczywiście , jest to nie na rękę klerowi i najchętniej widziałby on ewolucjonistów nieśmiało ważących słowa. Ich niedoczekanie , zapewniam.

Całkowicie się z Tobą nie zgadzam. Ale każdy może mieć swoje zdanie. Pozdrawiam.
23-01-2011 05:24 
 Ocena 10 na 10
Madman (7811 punktów)
>Profesor Berger napisał kiedyś dlaczego w poważnej metodologii nie ma miejsca na takich "wioskowych głupków".
Rozumiem, że ta poważna metodologia to jego filozofia religii i socjologia fenomenologiczna?
Nie wiem, co Ci się tak spodobało u tego Bergera. Może, tak jak Kowalska, masz już dość Dawkinsa i każda jego krytyka jest u Ciebie mile widziana? Bo stwierdzenie, że Berger gada do rzeczy jest trochę na wyrost.

Powiem wprost - bzdury gada. A to wywyższanie się nad rozprawiające o ewolucji "wioskowe pospólstwo", spoglądanie na ateistów z góry, z pozycji chrześcijańskiego filozofa, który "widzi więcej, bo nie zamyka się na Boga" - to zwykłe chamstwo. Z tego typu retoryką spotykamy się prawie codziennie. Berger nie robi nic, czego nie potrafiłby pierwszy lepszy "wioskowy klecha", a jednak czuje się od niego lepszy.

To pan profesor Berger nie ma zbyt wiele do powiedzenia w dziedzinie metodologii nauk ścisłych. W swojej dziedzinie natomiast może do woli oddawać się intelektualnej masturbacji.
Wcale się nie dziwię, że jego wykłady mają niską oglądalność. Jego próby uzasadnienia własnej egzystencji jako filozofa religii są żałosne.
23-01-2011 11:54 
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)
> Richard Dawkins mówi dużo i głośno, ale zasadniczo nie ma nic do powiedzenia.

Zasadniczo to masz rację: Dawkins mówi o religii takie oczywistości, że człowiek wykształcony nic nowego się nie dowiaduje. Ale zobacz ile krzyku wokół tych oczywistości się podniosło.
23-01-2011 15:28 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jest wielu wykształconych WIERZĄCYCH ludzi, w tym naukowców. NIe odnoszę wrażenie, że Dawkins wywarza otwarte drzwi. Natomiast odnoszę nieraz przeciwne wrażenie - wiele osób zarzucających Dawkinsowi oczywistości tak naprawdę chroni "prywatnego obszaru może - tajemnicy" zawartego w ich "do pewnego stopnia ateistycznych", lecz "otwartych" sercach. Oczywiście nie piszę o tobie Fizyku, ale o wielu moich doświadczeniach z naukowcami ostro krytykującymi banalność Dawkinsowej walki z ciemnotą (albo jej zbytnią głośność). Zazwyczaj po wnikliwszym poznaniu poglądów krytyka banalności Dawkinsa okazuje się, iż nie wyklucza on różnych nadziei pokładanych w wierze. Nie mówi "tak", ale i "nie" na usta mu się nie ciśnie.
23-01-2011 16:12 
 Ocena 3 na 3
neurosurgery (2484 punktów)
>Jest wielu wykształconych WIERZĄCYCH ludzi, w tym naukowców.

Ja uważam, że jeżeli ktoś jest wierzący to nie powinien w dzisiejszych czasach uważać się (a tym bardziej być uważanym) za naukowca sensu stricto. Wykształcony i owszem, ale nie naukowiec. Bo gdzie w życiu naukowca miejsce na irracjonalną wiarę? Poprę to cytatem z wikipedii, który definiuje osobę i zawód naukowca:

"Zawód naukowca charakteryzuje się takimi cechami, jak: "wnikliwość w rozróżnianiu rzeczy na pozór jednakowych, zdolność kojarzenia rzeczy na pozór ze sobą nie związanych oraz krytycyzm w rozpoznawaniu prawd i fałszów mających pozory prawd. Zamiłowanie towarzyszące takiemu talentowi przejawia się jako pasja badawcza, na którą składają się: niepokój wobec niewiadomego oraz pragnienie uzyskania najtrafniejszych odpowiedzi i najracjonalniejszych rozwiązań" - stwierdza profesor Mazur"

Pozdrawiam
23-01-2011 17:55 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się z tobą, ale jak wszyscy wiemy, wcale tak nie jest... Stąd m.i. ważna rola Dawkinsa. Ważna i nadal dość osamotniona. Gdyż naukowców jest wiele, ale niewielu widzi problem w tym, że są wśród nich osoby wierzące. Od wielu naukowców usłyszymy, że od wiary mamy specjalistów - teologów.
rhotax7 (3947 punktów)
>Ja uważam, że jeżeli ktoś jest wierzący to nie powinien w dzisiejszych czasach uważać >się (a tym bardziej być uważanym) za naukowca sensu stricto.
Zgadzam się.
W Podwójnej Helisie James D.Watson napisał:
Całkiem pokażna liczba pracowników nauki to ludzie nie tylko ograniczeni i tępi,ale wręcz głupi.

Pewnie nie miał na myśli teologów.Ale i tak dostał Nobla za DNA.

>>Jest wielu wykształconych WIERZĄCYCH ludzi, w tym naukowców.
Właśnie czemu nie ma Nobla z teologii?
24-01-2011 00:04 
 Ocena 2 na 2
neurosurgery (2484 punktów)
>Właśnie czemu nie ma Nobla z teologii?

W teologii jest tyle logii ile w najniższej klasy parówkach jest mięsa najwyższej jakości. Nie wiem w ogóle kto nazwał rozważania o bogu nauką - z nią ten 'twór' nie ma nic wspólnego. Jest zatem całkiem logiczne, że nie przyznaje się Nagrody Nobla w tejże 'dziedzinie'. Jak by to miało wyglądać?

Ojciec Rydzyk został nagrodzony Nagrodą Nobla w dziedzinie teologii za stwierdzenie - Bóg jest wszechmogący, miłościwy i troszczy się o swoje owce. Na poparcie swej odważnej tezy ojciec dyrektor ukazał zawartość swych kont bankowych. Nikt nie miał wątpliwości, że sam Pan czuwa nad kapitalizacją odsetek przybytku Radia Maryja.
rhotax7 (3947 punktów)
>W teologii jest tyle logii ile w najniższej klasy parówkach jest mięsa najwyższej jakości. Nie wiem w ogóle kto nazwał rozważania o bogu nauką.
Świetny txt.Najgorsze jest to że rozmawiając z wierzącym użył on argumentu że skoro na uczelniach przyznaje się tytuły naukowe w teologii i naucza za kasę z budżetu tejże nauki to nie może to być bzdura.
W telewizji objawiają swą wiedzę teolodzy i istnieje wiele programów religijnych a w przypadku ważnych wydarzeń w kraju dziennikarze lecą pytać purpuratów.
Chciałbym by i nas pytano.Oraz byśmy mieli swoje własne programy w TV.
W Ateo-TV.
24-01-2011 10:47 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Nie wiem w ogóle kto nazwał rozważania o bogu nauką

Ci sami, którzy nazwali Boga "Miłością", a Jezusa "Prawdą".
Ojcowie PijaRowie.
23-01-2011 13:42 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>>Wystarczy wpisać na youtube dwa nazwiska - Peter Berger i Richard Dawkins. W przypadku tego pierwszego w porywach jakieś może 4 tys. ludzi zdecydowało się na obejrzenie wykładu. W przypadku tego drugiego zapewne liczba ta sięga miliona albo i więcej. Znowu to samo - Berger masowy nie jest i mówi do rzeczy. Richard Dawkins mówi dużo i głóśno, ale zasadniczo nie ma nic do powiedzenia.

Tak jest to ciekawe.
W Polsce mamy garstkę ateistów w morzu chrześcijan, a naród woli czytać "Boga urojonego" od "Sceptycznej zachęty do chrześcijaństwa" i to pomimo tego, że Dawkins ma nic do powiedzenia, a Berger mówi do rzeczy.

Ot, niedorzeczni Polacy!

@@@
.
23-01-2011 14:32 
 Ocena 1 na 1
wiarus (32 punktów)
(zablokowany)
>Naród woli czytać "Boga urojonego" od "Sceptycznej zachęty do chrześcijaństwa" i to pomimo tego, że Dawkins ma nic do powiedzenia, a Berger mówi do rzeczy.
>Ot, niedorzeczni Polacy!

Z tym hurraoptymistycznym stwierdzeniem, że naród polski woli coś czytać bym tak znowu nie szarżował. Istnieją ciekawe książki, które nigdy nie zostały przetłumaczone na język polski właśnie z tego powodu, że to by się zwyczajnie nie opłacało (dlatego nie potrafię zrozumieć sensu istnienia cenzury za PRLu).

Ludzie czytają Dawkinsa bo on opisuje świat językiem prostym i banalnym. Ten człowiek operuje pojęciowymi szablonami z którymi czytelnik miał styczność zanim sięgnął po książkę. Nie jest tak, że Dawkins potrafi kogoś nawrócić, że się tak wyrażę, na niewiarę. Jego pozycje niebiologiczne czytają ludzie już utwierdzeni w swoich przekonaniach - w tym sensie ten człowiek nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Natomiast Berger powszechny w Polsce nie jest bo on swojego światopoglądu nie stara się przemycić i nie jest to komentarz ideologiczny, którego zadaniem jest wspólne poklepywanie się po plecach i szydzenie z winnych. Socjologia religii, a publicystyka religijna to dwie różne sprawy. Dawkins zna się na biologii, ale nie zna się na socjologii religii. Oczywiście fanatycy religijni zdarzają się i również po "racjonalnej" części świata i mogą twierdzic, że jednak Dawkins jest na tym polu mądrzejszy od Bergera. Niestety dla socjologii religii nie ma to absolutnie żadnego znaczenia (no może poza odnotowaniem ciekawego zjawiska laicystyczno-religijnego) i to starał się w komentarzu podkreślić profesor Berger.
23-01-2011 15:12 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>Z tym hurraoptymistycznym stwierdzeniem, że naród polski woli coś czytać bym tak znowu nie szarżował.
Kultura nie jest i nigdy nie była masową. Po 1990 roku czytelnictwo książek drastycznie spadło. Moja szarża była tylko porównaniem ilości sprzedanych książek obu autorów. Zresztą sam Pan do tego się odwołuje:
Wystarczy wpisać na youtube dwa nazwiska - Peter Berger i Richard Dawkins. W przypadku tego pierwszego w porywach jakieś może 4 tys. ludzi zdecydowało się na obejrzenie wykładu. W przypadku tego drugiego zapewne liczba ta sięga miliona albo i więcej.

>Istnieją ciekawe książki, które nigdy nie zostały przetłumaczone na język polski właśnie z tego powodu, że to by się zwyczajnie nie opłacało.
Zarówno "Pytania o wiarę. Sceptyczna zachęta do chrześcijaństwa", jak i bardziej znany "Święty baldachim. Elementy socjologicznej teorii religii", zostały przetłumaczone i wydane w Polsce.

>(dlatego nie potrafię zrozumieć sensu istnienia cenzury za PRLu).
Ja też nie. (Wymyśloną zresztą przez Kościół Katolicki cenzurę uważam zawsze za głupotę.)
Tyle wspaniałych antyreligijnych książek nie mogło się w Polsce ukazać, gdyż klechy dogadywały się z komuchami.

>Ludzie czytają Dawkinsa bo on opisuje świat językiem prostym i banalnym.
Tak, to ogromna sztuka pisać o trudnych rzeczach prostym językiem, a jak zestawi to się z teologicznym bełkotem, w którym za pomocą ogromnej ilości hermetycznych terminów komplikuje się rzeczywistość, to trzeba mu przyznać językową genialność (Ukłony dla Piotra Szwajcera)

>Dawkins zna się na biologii, ale nie zna się na socjologii religii.
Wielce Szanowny Panie, gdyby nie trafił w samo sedno, nie byłoby tyle krzyku.
A tu to proszę o konkretne zarzuty: Na tej i tej stronie napisał to i to. Może nam się uda bez konsultacji z mistrzem udzielić Panu odpowiedzi na miejscu. Czytałem już wiele ataków na jego książkę i mając jakie takie pojęcie o teologii i socjologii religii, zupełnie z tymi atakami nie mogłem się zgodzić, ale może Pan ma jakieś bardziej trafne argumenty i nie będzie nas na youtube odsyłał.

@@@
.
23-01-2011 16:18 
 Ocena 1 na 1
wiarus (32 punktów)
(zablokowany)
>>Dawkins zna się na biologii, ale nie zna się na socjologii religii.
>A tu to proszę o konkretne zarzuty: Na tej i tej stronie napisał to i to.

Dawkins przykładowo twierdzi, że wpływ religii na społeczeństwo jest zły i by te tezę udowodnić odwołuje się do najbardziej prostych w odbiorze i zawsze negatywnych w wymowie przykładów jak choćby ataki z 11 września, mordy popełniane na homoseksualistach czy wyprawcy krzyżowe. Sądzę, że każdy absolwent szkoły średniej wie, że święci krzyżowcy nieśli na sztandarach imię Boga. Uważam również, że każdy dzisiaj potrafi wytłumaczyć skąd wie, że zamachowcy z 11 września wierzyli w Boga. To są rzeczy banalne i powszechnie znane. Natomiast dla Dawkinsa same przytoczenie tych banałów zamyka temat i nie ma w tym nic dziwnego bo teza jaką postawił już w samym tytule zawierała odpowiedź, a mianowicie jak udowodnić, że religia jest zła. Natomiast u socjologów religii czytelnik nie spotka się z wartościowaniem moralnym typu religia jest zła, religia jest dobra. Socjologa takie wartościowanie w ogóle nie interesuje bo socjolog nie zajmuje się usprawiedliwianiem wierzeń religijnych lub ich potępianiem tak jak czyni to Dawkins.

Dawkins jest publicystą, ale on pozuje na socjologa religii, który ma odbiorcy coś ciekawego do powiedzenia na temat wpływu wiary na nasze postrzeganie świata. Ten człowiek nie ma nic ciekawego do powiedzenia o czym czytelnik by już nie wiedział. Natomiast z wielkim zainteresowaniem sięga się po Maxa Webera czy Petera Bergera bo u nich czytelnik dowiaduje się o historii danej społeczności, rozwoju obyczajowości i gospodarki w pryzmacie jakiś wierzeń religijnych. Czyli dlaczego kapitalizm pojawił się w Europie, ale nie pojawił się w Chinach. Dlaczego to w Europie w Średniowieczu możliwa była zmiana statusu społecznego, ale nie było to możliwe w Chinach, gdzie wieśniak przybywał do miasta, ale nie miał szans na zmianę statusu społecznego. Jak wytłumaczyć zjawisko, że dana społeczność posiadając określoną wiedzę technologiczną wykorzystywała ją gorzej aniżeli inna społeczność o tej samej wiedzy, ale innych wierzeniach. To są tematy jakimi interesuje się socjolog religii, a nie szczeniackimi kłótniami typu czyj światopogląd, jest bardziej lub mniej zły.

Dawkins się nieustannie licytuje z wierzącymi zarzucając im, że ich spojrzenie na świat, jest z natury złe i błędne. To się pewnym ludziom podoba a innych bardzo oburza bo nie ma nic bardziej emocjonalnego od kłótni dwóch zwaśnionych plemion. Ale to nie jest forma racjonalnego mówienia o religii.

>Wielce Szanowny Panie, gdyby nie trafił w samo sedno, nie byłoby tyle krzyku.

Identycznie tłumaczył powodzenie marksizmu w "Manifeście komunistycznym" Karol Marks.
23-01-2011 18:25 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>Sądzę, że każdy absolwent szkoły średniej wie, że święci krzyżowcy nieśli na sztandarach imię Boga.
Miał być konkretny cytat. Ale do tego trzeba Dawkinsa przeczytać ze zrozumieniem.
Nie wiem, ile wie dzisiejszy absolwent szkoły średniej. Poziom indoktrynacji katolickiej jest ogromny. Proszę o informację o socjologicznych badaniach w tym zakresie.

>Uważam również, że każdy dzisiaj potrafi wytłumaczyć skąd wie, że zamachowcy z 11 września wierzyli w Boga. To są rzeczy banalne i powszechnie znane.
Czyżby potrafił coś więcej powiedzieć niż otrzymał w medialnej papce.
Wiara wierze nie jest równą. Pan zna przyczyny fundamentalizmów?

>Natomiast dla Dawkinsa same przytoczenie tych banałów zamyka temat i nie ma w tym nic dziwnego bo teza jaką postawił już w samym tytule zawierała odpowiedź, a mianowicie jak udowodnić, że religia jest zła.
Pan bez konkretów ja wolę konkretnie: "Bóg urojony" str. 414: "Religia może być bardzo niebezpieczna, a największym złem, jakie czyni jest wkradanie się w podatne umysły niewinnych dzieci".
Ks. Marc Oraison, katolicki etyk, pokazuje w swojej książce podręcznik katolickiego wychowania: Jest również dozwolone drapiąc się uspokoić uciążliwe swędzenie in veredis, pod warunkiem, ze to swędzenie nie pochodzi ex semina superfluo et ardore libidinis.
Tyle o tym co kogo i gdzie swędzi, ale wtłaczanie do plastycznych umysłów dzieci steku bzdur, skutkuje nader często fundamentalizmem dorosłych.
Czy o tym wie przeciętny, acz z wyższym wykształceniem, katolik w Polsce?

>Natomiast u socjologów religii czytelnik nie spotka się z wartościowaniem moralnym typu religia jest zła, religia jest dobra.
Dawkins ani nie jest socjologiem religii, ani nie inspiruje do tego tytułu. Teologiem też nie jest i nie musi nim być aby widzieć absurdy religii i zło wynikajace z religijności. Im głębszej tym większym.

>Socjologa takie wartościowanie w ogóle nie interesuje bo socjolog nie zajmuje się usprawiedliwianiem wierzeń religijnych lub ich potępianiem tak jak czyni to Dawkins.
Ks. Józef Majka nie byle jaki socjolog: Religia bowiem jest podobnie jak wolność i miłość egzystencjalną formą istnienia człowieka./../ Ukształtowanie się systemu kulturoworeligijnego sprzyja ciągłości i prawidłowemu rozwojowi.
Przeciwko obiektywizmowi Webera protestuje Jacek Salij OP:
My, katolicy, czujemy się skrzywdzeni zarzutami, jakoby katolicyzm był przeszkodą dla rozwoju gospodarczego. Protestanci mieliby pełne prawo poczuć się skrzywdzeni zarzutami, jakoby właśnie protestantyzm był odpowiedzialny za pojawiającą się u ludzi interesu twardość serca dla ubogich oraz stawianie korzyści ekonomicznych ponad prawem moralnym. Źródłem tych nadużyć, nieraz bardzo ciężkich, jest zwyczajna ludzka grzeszność - zwłaszcza jeżeli z nią nie walczymy. Niestety, dopuszczają się takich nadużyć również katolicy.
Dla mnie subiektywni są obaj. (Tak jak my wszyscy. Co najwyżej możemy dążyć od obiektywizmu).

Jest cała biblioteka egzemplifikacji wartościowań rzeczywistości przez religijnych socjologów.
Niektóre tak prymitywnie stronnicze, że aż niesmaczne.
Tu "Racjonalista", a nie "Apologeta" - tu ludzie myślą i czytają.

>Dawkins jest publicystą, ale on pozuje na socjologa religii, który ma odbiorcy coś ciekawego do powiedzenia na temat wpływu wiary na nasze postrzeganie świata.
Nie, Mój Panie, Dawkins jest wybitnym uczonym, zaliczanym do najwybitniejszych intelektualistów świata, który zajmuje się także publicystyką i chwała mu za to.
(Chyba nie bardzo Pan wie czym zajmuje się socjologia religii.)

>Ten człowiek nie ma nic ciekawego do powiedzenia o czym czytelnik by już nie wiedział.
To cholera, zupełnie nie rozumiem, po co go te miliony czytają i dyskutują o jego publikacjach.

>Natomiast z wielkim zainteresowaniem sięga się po Maxa Webera czy Petera Bergera
Niektórzy Webera przeczytali już dawno temu, Bergera później, a teraz z zainteresowaniem sięgnęli po Dawkinsa.
Może i niewiele tam nowego, ale jak to trafnie ujęte.

>Ale to nie jest forma racjonalnego mówienia o religii.
Tak, dla większości fideistów nikt na forum Racjonalista.pl nie potrafi racjonalnie o religii rozmawiać.
Ale też nikt nikomu nie broni racjonalnie o religii dyskutować na np forum Katolik.pl.

>>Wielce Szanowny Panie, gdyby nie trafił w samo sedno, nie byłoby tyle krzyku.
>Identycznie tłumaczył powodzenie marksizmu w "Manifeście komunistycznym" Karol Marks.
Znowu ja Manifest czytałem, a Pan słyszał o nim. Bardzo proszę o cytat, a nie opowiadać nam bzdetów, które się Panu wydają.

@@@

PS. Naprawdę bardzo bym chciał spotkać tu teistę, który by parę książek ze zrozumieniem przeczytał i potrafił przedstawić jakieś sensowne argumenty. Rzetelność wymaga, abym nawet w przypadku, gdy uważam czyjś tekst za głupi, a chciał o nim rozmawiać, to go przeczytał.
Pan o Dawkinsie wie tylko to, co mu ksiądz katecheta naopowiadał, a socjologii religii też nie wiele. Jedna, czy dwie książki jeszcze wiosny nie czynią. Trzeba dużo czytać!

@@@
.
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>    Jak się nie obrócę na forum, to wszędzie Dawkins. Chcesz napisać coś o budowie statków?
>Poszukaj u Dawkinsa. Nie zgadzają ci się geny? Dawkins ci je policzy. Szukasz boga? Dawkins już go
>znalazł, to znaczy nie znalazł, ale urojeń nikt przecież nie chce mieć. Nie masz piątej klepki?
>Dawkins ma lekarstwo. Boisz się piekła? Dawkins wyjaśni, że nie ma czego.


    Widzicie Kowalska, ja swoje wiem, Wy swoje wiecie. Każdy (prawie) coś tam swoje wie. Dobrze jest wtedy, kiedy jakiś "wybitny" człowiek "wie" to samo. Samodzielne myślenie jest:
a) nudne
b) czasochłonne

Taki Dawkins, czy tam Rydzyk z tego przykrego obowiązku (samodzielnego myślenia) zwalnia.
"Taki mądry to przecież jak coś mówi, to wie!".

   Po co sprawdzać, czy mogę się mylić skoro taki superbohater "wie" to samo...
Trzeba czytać, słuchać, dociekać... A kto ma na to czas... Jak ktoś ma inne zdanie, to wystarczy mu dać w twarz Dawkinsem czy tam Rydzykiem i nie trzeba słuchać jego argumentów.
Czasem ktoś nieśmiało mruknie, że coś tu może nie grać ale przecież najprościej i najszybciej zamieść piasek pod dywan, zamiast się zastanawiać skąd się wziął i czy nie przypałęta się go więcej.

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
23-01-2011 11:22 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Taki Dawkins, czy tam Rydzyk z tego przykrego obowiązku (samodzielnego myślenia) zwalnia.
>"Taki mądry to przecież jak coś mówi, to wie!".
>   Po co sprawdzać, czy mogę się mylić skoro taki superbohater "wie" to samo...
>Trzeba czytać, słuchać, dociekać... A kto ma na to czas... Jak ktoś ma inne zdanie, to wystarczy mu dać w twarz Dawkinsem czy tam Rydzykiem i nie trzeba słuchać jego argumentów.
>Czasem ktoś nieśmiało mruknie, że coś tu może nie grać ale przecież najprościej i najszybciej zamieść piasek pod dywan, zamiast się zastanawiać skąd się wziął i czy nie przypałęta się go więcej.

Na Twoim miejscu, Vancalar, to od Dawkinsa bym się już trzymał z daleka.
Mało Ci było?


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
Mandella (83 punktów)

>    Widzicie Kowalska, ja swoje wiem, Wy swoje wiecie. Każdy (prawie) coś tam swoje wie. Dobrze jest wtedy, kiedy jakiś "wybitny" człowiek "wie" to samo. Samodzielne myślenie jest:
>a) nudne
>b) czasochłonne

Czy to jest źle gdy ktoś poszukuje prawdy wśród dociekań innych?
Kuba Śruba (3184 punktów)
> Jak się nie obrócę na forum, to wszędzie Dawkins.
Myślę, że z Dawkinsem jest jak z Google - można narzekać i wytykać wady, a i tak racjonaliści będą korzystać, bo jest po prostu dobry.

Dawkins swoje wypowiedzi formułuje konkretnie, odważnie i na temat, dlatego kilka razy go cytowałem.
Skoro piszesz, że
>już mam powyżej powyżej dziurek w nosie tego wiecznego słuchania o Dawkinsie.
to będę jego wypowiedzi przytaczał jako własne

PS A na serio: też mnie czasami męczy, że jest go w necie tyle, co reklam na Polsacie

Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
23-01-2011 15:21 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mnie nie męczy, jeśli ktoś umie mówić pięknie mądre rzeczy. Jakoś nie znajduję w necie wielu rywali.
23-01-2011 15:59 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Mnie nie męczy, jeśli ktoś umie mówić* pięknie mądre rzeczy. Jakoś nie znajduję w necie wielu rywali.

   Ty mnie też nie męczysz. Jacku Tabiszu. Minusuj, plusuj, aż Ci głowa odpadnie.

Tyś jest bowiem Światłem i Nadzieją Naszą.

   A o net i rywali się nie martw. Rywali nie masz, a net się wyłączy.

*Piękne i mądre rzeczy mówię za dodatkową opłatą.

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
23-01-2011 16:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Poczucia humoru !!
Kowalska (14008 punktów)
I spotkał Dawkins Kowalską...

- Pani mnie ostatnio nie lubi...
- A gdzie tam. Pytam po prostu, dlaczego stał się pan ostatnio bogiem.
- Odkryłem wiele rzeczy, jestem mądry, wszyscy mnie czytają, wierzą mi...
- No tak.
- A pytanie jakieś pani miała. O co chodzi?
- Już o nic, panie boże.

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
23-01-2011 12:50 
 Ocena 1 na 1
pompa (524 punktów)
Jak komuś znudził się dawkins , to może sobie poczytać artykuły Nickella albo Randiego. Nie przesadzajmy z tym Dawkinsem. Ewolucjonistą jest dobrym, ale sceptykiem nie jest rewelacyjnym.
23-01-2011 16:38 
 Ocena 5 na 5
webmaster (moderator)
W pewnym sensie R.D. jest produktem popkultury. Jest popularny, rozpoznawalny i wzbudza emocje. Jeżeli jednak ktoś zaczyna traktować go jako autorytet, to tylko pokazuje, że nie czytał go uważnie. Sam przecież nie raz to podkreślał.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mnie się Dawkins nie kojarzy z popkulturą. Raczej z tym, że dobry naukowiec potrafi być popularny.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Przygotuj ładne wykresy udowodniające w ilu tematach użyto słowa Dawkins i na ile słów oraz zdań się to pojawia.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mało jest tak mądrych ludzi jak Dawkins. Mało kto z naukowców walczy z ciemnotą i mówi szczerze. Ale też zawsze tak było, że gdy ktoś jest mały, to osoby wielkie charakterem i osiągnięciami dziobią go w oczy.
rysiek (4593 punktów)
>    Możecie na mnie krzyczeć, pluć, budować stos, nie postawić wódki, ale ja już mam powyżej dziurek w nosie tego wiecznego słuchania o Dawkinsie.
>    Jak się nie obrócę na forum, to wszędzie Dawkins. (...)
Nie przesadzasz czasem? Chyba że masz na poparcie jakieś statystyki?
Zależy o jakie tematy chodzi, jeśli o t.ewolucji, genetykę czy religia ws. nauka, to raczej dziwne byłoby gdybyś się nie natknęła na Dawkinsa.

>    Ja się nie dziwię, że Kościół katolicki zabrania go czytać. Bo Dawkins przejął całkowicie rolę Biblii i Kościoła. Tylko że nie u katolików
Kościołowi się nie dziwię, w końcu to Dawkinsowi jako jednemu z pierwszych udało się dotrzeć do szerokiej publiki ze stwierdzeniem "Król (tu: religia) jest nagi". Natomiast zauważyłem, chyba jakąś modę wśród sceptyków i ateistów, na lekceważące traktowanie Dawkinsa i odżegnywanie się od niego. Czyżby to wynik skutecznych działań największego koncernu marketingowo-reklamowego w historii ludzkości?
23-01-2011 16:11 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dobrze powiedziane

Moim zdaniem jest to też skutek mody na wolność jaka przychodzi do osób wyzwolonych spod "Jedynie Słusznej Prawdy Chrystusowej" etc. Z tym, że jest to bardzo naiwne. To, że porzucamy szczęśliwie zabobonne i powszechnie przyjęte postawy dewocyjne nie oznacza wcale, iż nie ma mądrych ludzi, których warto z pokorą cenić. Są. Na szczęście są. Opium wiary to tylko choroba, poza tym jest cały wielki świat i ludzie, którzy niekiedy z ogromnym powodzeniem rozwikłują jego zagadki.

Biologia jest znakomitym narzędziem do odpowiedzi dotyczących naszego bytu i psychiki. W przeciwieństwie do większości tego, co nazywamy "filozofią". Czy Dawkins źle filozofuje? Że niby za prosto? Większość dyskusji pokazuje, iż nie tak znów wielu rozumie jego tezy, natomiast brak używania "języka filozofów" jest tu tylko i wyłącznie zaletą. Filozofia po czasach starożytnych była w większości wypadków dodatkiem do teologii chrześcijańskiej (i jest do dzisiaj). Zatem dobrze, że naukowiec biolog oddaje się filozofii nie chwytając złych i niepotrzebnych narzędzi, mających na celu - tak jak w przypadku czystej teologii - zaciemnianie, robienie z małych nieuświadomionych atawizmów "wielkiej nauki".
Klapaucjusz (3379 punktów)
Wydaje mi się że wiem dlaczego często jest tutaj mowa o Dawkinsie.
Kolejno:
- bo Dawkins jest jednym z niewielu wybitnych naukowców, którzy nie boją się powiedzieć wprost co wynika z teorii ewolucji,
- bo ludziom religijnym nie podoba się że Dawkins mówi o konsekwencjach jakie niesie teoria ewolucji względem religii,
- bo potrafi bronić swoich poglądów,
- bo ewolucja i ateizm pasują do siebie idealnie,
- bo Dawkins psuje całkowicie zabiegi ludzi religijnych, którzy próbują pogodzić naukę z religią.

Nie ma się więc co dziwić że nazwisko Dawkinsa pojawia się tutaj stosunkowo często. Choć de-facto główną przyczyną takiego stanu rzeczy nie są ateiści, a raczej ludzie religijni bo wciąż czepiają się tej nieszczęsnej teorii ewolucji. Gdyby religia dominująca miała w swoim arsenale dogmat o nieistnieniu trójkątów prostokątnych, to najczęstszym nazwiskiem jakie by się tutaj pojawiało brzmiało by: Pitagoras.

Pozdrawiam.
24-01-2011 12:25 
 Ocena 5 na 5
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma się więc co dziwić że nazwisko Dawkinsa pojawia się tutaj stosunkowo często. Choć de-facto główną przyczyną takiego stanu rzeczy nie są ateiści, a raczej ludzie religijni bo wciąż czepiają się tej nieszczęsnej teorii ewolucji.

Mam dokładnie takie same odczucia. Poza tym profesorowi Dawkinsowi przyklejono łatkę "radykalnego ateisty", tyle tylko, że ja tego radykalizmu jakoś nie potrafię zauważyć. Cóż radykalnego jest w debacie opartej na rzetelnej argumentacji?
Po prostu zdaniem sporej części wierzących "wojujący ateista" to ktoś taki, kto zamiast siedzieć cicho wypowiada się na temat swoich poglądów. W skrajnych przypadkach delikwenta obraża samo istnienie ateistów. Każdy, kto tylko odważy się poprosić o dowód albo zaakcentować brak logiki stojący za najważniejszymi dogmatami wiary otrzyma łatkę "radykała".

Nie wolno zapominać, że "Bóg Urojony" wśród książek Richarda Dawkinsa stanowi swoisty wyjątek, nie regułę.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tak mi też przyszło do głowy swoją drogą, iż nieraz spotkałem biologa, który utyskiwał na prosty język Dawkinsa, lecz zza zasłony fachowych terminów owego jegomościa przezierało słabe zrozumienie mechanizmów ewolucji. Niekiedy wręcz słyszałem odpowiedź, iż doszukiwanie się w tym wszystkim przyczyn i skutków jest "nienaukowe". Prawdziwy specjalista "wie" iż są poszczególne przypadki i nie ma potrzeby wiązać ich w całość. On robi doświadczenia. Ma wyniki. Dopatrywanie się w tym niezwykłego (i jak najbardziej prawdziwego) mechanizmu ewolucji, z całym jego bogactwem filozoficznych (wreszcie!) odniesień jest "niefachowe".

Druga rzecz to krytyka "Boga Urojonego". Za prostackość, brak finezji w poruszaniu tych jakże wielkich kwestii. Tymczasem właśnie ewolucjonizm, a nie nic innego, najbardziej obala wszelkie teistyczne nonsensy. Ludzie nie kupują takich "naiwnych i prostackich" spostrzeżeń, jak to, iż język nie jest dziełem boga ani człowieka, lecz wyewoluował, tak samo jak ręka. To wydaje się wielu "prostackie". Język, fundament humanizmu, wyewoluował... Czysta "prostackość", brak "zasad i kultury". A tak naprawdę, pomijając całe bandy quasiteologów z różnych wszechnic, fakt tego, iż język wyewoluował, iż ewolucja nie dotyczy skóry i kości, iż biegnie inaczej (same geny są językiem na swój sposób) jest genialnym filozoficzne spostrzeżeniem (używam słowa filozofia w znaczeniu sprzed 2500 lat, nie ze złych czasów quasiteologii myśli).
24-01-2011 00:32 
 Ocena 5 na 5
neurosurgery (2484 punktów)
>Tak mi też przyszło do głowy swoją drogą, iż nieraz spotkałem biologa, który utyskiwał na prosty język Dawkinsa, lecz zza zasłony fachowych terminów owego jegomościa przezierało słabe zrozumienie mechanizmów ewolucji.

Klasą naukowca nie jest ilość definicji jakie zna, tylko umiejętność wytłumaczenia najbardziej zawiłych zagadnień w możliwie najprostszy sposób. Polscy nauczyciele (w większości) powinni sobie wziąć to do serca.
Mandella (83 punktów)

>    Ja się nie dziwię, że Kościół katolicki zabrania go czytać. Bo Dawkins przejął całkowicie rolę
>Biblii i Kościoła. Tylko że nie u katolików

Mogę być w błędzie ale kreacjonistów jest procentowo mniej w Polsce niż w stanach, gdzie jest najgorętsza dyskusja ewolucja-kreacjonizm, tam instytucji religijnych jest mnóstwo.
W Polsce większym "problemem" jest Kościół Katolicki, który jest wszechobecny i cieszy się bardzo wysokim autorytetem społecznym, w porównaniu z innymi krajami.
Dlatego wielu ateistów może szukać "broni" w analogicznej postaci, którą mają katolicy (Biblia - Bóg urojony, Dawkins - [tu wstaw dowolnego świętego])
W takiej sytuacji chyba naturalnym procesem jest instytucjonalizowanie się "ludzi nauki".
Najwyższy czas wyprzeć KK, nie da się tego zrobić po prostu wywołując dyskusje i krusząc ich argumentami. Z moich obserwacji wynika, że im mocniej się naciska to oni mocniej się bronią swoją quasi-logiką ("To jest test wiary")
Trzeba podjąć pewne kroki w czynie, żeby dokonały się pożądane zmiany.
rhotax7 (3947 punktów)
>Najwyższy czas wyprzeć KK, nie da się tego zrobić po prostu wywołując dyskusje i krusząc ich argumentami. Z moich obserwacji wynika, że im mocniej się naciska to oni mocniej się bronią swoją quasi-logiką ("To jest test wiary")
>Trzeba podjąć pewne kroki w czynie, żeby dokonały się pożądane zmiany.
Swietnie, miło mi widzieć Cię po mojej stronie.
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
>    Możecie na mnie krzyczeć, pluć, budować stos, nie postawić wódki, ale ja już mam powyżej dziurek w nosie tego wiecznego słuchania o Dawkinsie.

- No cóż zazdrość przybiera i takie formy. Może gdyby był kobietą pasowałby bardziej pani Kowalskiej ?

>    Ja się nie dziwię, że Kościół katolicki zabrania go czytać. Bo Dawkins przejął całkowicie rolę Biblii i Kościoła. Tylko że nie u katolików

- A mi wisi i powiewa to czego zabrania kościół. Im bardziej coś potępia i zabrania tym chętniej to poznam.
Kowalska (14008 punktów)
   Fajne to. I takie zwyczajne. Sami racjonaliści, a jak im rzucić Dawkinsa, to się zaczyna spór jak za starych dobrych czasów soborowych.

Wszyscy są racjonalni, tylko każdy inaczej.


"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
24-01-2011 16:20 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem twój humor jest grubymi nićmi szyty.

Rzuciłaś Dawkinsa i nawet mnie wciągnęłaś do rozmowy, choć chwilowo jestem prawie na Marsie. Ale mam spore wątpliwości, czy była to tylko żartobliwa, pełna talentu prowokacja, czy też typowa chęć zabawienia się, jakich to chęci nie brakuje na internetowych forach.

Dawkins ma świetnie poczucie humoru i czekam na moment, kiedy i na racjonaliście zacznie się widzieć różnice pomiędzy słabym, kiepskim rechotem, a żartowaniem z talentem. Piszę to do wszystkich.
24-01-2011 19:07 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Moim zdaniem twój humor jest grubymi nićmi szyty.

   Tak jak Twoja inteligencja, oczytanie, wiedza na każdy temat i mentorstwo.

>Rzuciłaś Dawkinsa i nawet mnie wciągnęłaś do rozmowy, choć chwilowo jestem prawie na Marsie.

   To była mega wielka operacja, żeby Cię z tego Marsa ściągnąć i wciągnąć. 100 milionów poszło na łapówkę dla tych zielonych ludzików, którzy Cię trzymali. Ale warto było.

>Ale mam spore wątpliwości, czy była to tylko żartobliwa, pełna talentu prowokacja, czy też typowa chęć zabawienia się, jakich to chęci nie brakuje na internetowych forach.

   Sam sobie odpowiedz. Skoro nawet taki geniusz jak Ty dał się wciągnąć, to?...

>Dawkins ma świetnie poczucie humoru i czekam na moment, kiedy i na racjonaliście zacznie się widzieć różnice pomiędzy słabym, kiepskim rechotem, a żartowaniem z talentem. Piszę to do wszystkich.

   Myślę, że do wszystkich dotarło Twoje przesłanie.

Pozdrawiam serdecznie,
Kowalska bez poczucia.


"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bynajmniej nie jestem doskonały, ani nie upieram się, żeby nim być. Całkiem możliwe, że mam więcej wad niż sądzisz Ale nadal nie rozumiem postrzegania ciebie jako osoby obdarzonej wysokim poczuciem humoru.

A jeśli chodzi o ciebie, to gdybyś była urodzoną komiczką, krytyka przy tylu (niewybrednych moim zdaniem) pochlebcach byłaby raczej swego rodzaju okazją do podszkolenia się i osiągnięcia jeszcze wyższego poziomu dowcipu.

Ale o czym ja mówię - nawet odciąć się nie potrafisz. Gdy ktoś ci nadepnie na odcisk, od razu unosi się zapach uniesionego wieka grobowca z molami. Tym niemniej, jak w jakimś sitcomie - cała sala się śmieje. A tymczasem Dawkins potrafi - poczytaj sobie, jak pisze o kreacjonistach. Albo jeden z pierwszych artykułów tutaj, o paranauce.

Plusy za twoją wypowiedź świadczą, moim zdaniem, o BARDZO NISKIM POCZUCIU HUMORU niektórych bywalców forum. Z Marsem sam sobie zażartowałem, oddając ci zresztą sprawiedliwość (jak ktoś rozumie pisane, to przeczyta - "no tak, może chciałaś dobrze zagaić dyskusję"). A reszta - łzy urażonej dumy. Ale nic nie szkodzi, błazen warczy, gniewne łzy rozmazują mu makijaż, sala i tak rechocze z jego "żartów".
24-01-2011 19:59 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Plusy za twoją wypowiedź świadczą, moim zdaniem, o BARDZO NISKIM POCZUCIU HUMORU niektórych bywalców forum. Z Marsem sam sobie zażartowałem, oddając ci zresztą sprawiedliwość (jak ktoś rozumie pisane, to przeczyta - "no tak, może chciałaś dobrze zagaić dyskusję"). A reszta - łzy urażonej dumy. Ale nic nie szkodzi, błazen warczy, gniewne łzy rozmazują mu makijaż, sala i tak rechocze z jego "żartów".

Powiem Ci Tabisz tak:

   Poczucie humoru nierozerwalnie łączy się z inteligencją i mózgiem. Samo posiadanie mózgu nie gwarantuje ani inteligencji ani poczucia humoru. To tak jak z penisem. Masz Tabisz penisa, ale nie masz gwarancji, że jak zajdzie potrzeba, to będziesz miał wzwód.

   I jeszcze jedno. Błazna robisz z siebie Tabisz na własne życzenie. A to, że obrażasz już nie tylko mnie, ale i innych Forumowiczów, niech osądzą inni.

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Kolejny "wspaniały" żart

I owszem, ktoś, kto uważa, iż to co przed chwilą napisałaś jest śmieszne, jest żałosny.

I tak sobie myślę (już nie o tobie, moja droga), że tyle się tu niekiedy mówi o wolności. Ale biada temu, kto nie chce plebejsko schlebiać tym wszystkim plusującym "poczucie humoru". A ja nie będę schlebiał. Moim zdaniem brakuje tu czasem poczucia humoru, czego ty (wracam do cię) jesteś znakomitym przykładem. Stałaś się ofiarą osób, które rechoczą z czegoś dziwnego, natomiast na widok PRAWDZIWEGO poczucia humoru mózgi im się przepalają.

Przypominają mi się patafiani z Monty Pythona, którzy jęczeli ze skarpetami na głowach. Oni, owszem SĄ SMIESZNI. Ale ICH JĘCZENIE samo w sobie nie jest jakimś błyskotliwym kabaretem.
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli. Richard Dawkins to w tej chwili jeden z najbardziej znanych intelektualistów zajmujących się popularyzacją nauki. Kiedy zajmujesz się tą tematyką siłą rzeczy nie możesz się zamknąć w jednej wąskiej specjalizacji, bo zaraz zanudzisz czytelnika/widza. Konieczne jest posiadanie szerokiej wiedzy z różnych dyscyplin.
Profesor Dawkins jest biologiem, jednak w swoich książkach dosyć często odwołuje się np. do fizyki czy chemii. Podobnie Carl Sagan - chociaż zawodowo zajmował się astronomią, w swoich książkach skierowanych dla szerszego grona odbiorców powoływał się na ustalenia biologów albo psychologów. Stephen Hawking poruszał w "Krótkiej historii czasu" zagadnienia związane z filozofią. Jedną z najważniejszych cech charakteryzujących naukowca powinna być ciekawość świata, która nie musi się ograniczać do swojej tylko dziedziny. Można zajmować się jednym tematem a jednocześnie posiadać szeroką, erudycyjną wiedzę z innych dziedzin. Ba! Powinno się ją posiadać, jeśli chce się zajmować promocją nauki.
Nigdy nie słyszałem, żeby profesor Dawkins uważał, że jest autorytetem w każdym temacie. Pamiętam wręcz kilka odwrotnych przypadków, kiedy wyraźnie nakreślał granice swoich kompetencji w danej dziedzinie.

Nie widzę natomiast nic złego w tym, że ktoś podczas rozmowy przywoła argument: "Wiesz, Dawkins (Sagan, Hawking) poruszał ten temat w swojej książce". Bądźmy szczerzy - nikt nie ma w głowie bazy danych naukowych publikacji. Popularyzatorskie książki albo fragmenty artykułów w "Świecie Nauki" łatwiej zapadają w pamięć.
24-01-2011 16:25 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem dobrzy naukowcy jak najbardziej mają prawo i powinni poruszać tematy filozoficzne. Dzięki temu, po wielu stuleciach bełkotu znów ktoś zaczyna się zajmować filozofią.

Tak więc wyprawy Dawkinsa na grunt filozofii nie są uproszczeniem gwoli popularyzacji. Po prostu są wyprawami do krainy filozofii. Bardzo mało ludzi tam podróżuje, gdyż też obszar został zawłaszczony przez kryptoteologów chrześcijańskich. Za przykład niech starczy samotny protest Denneta przeciwko "filozofom" umysłu, któży mają głęboko gdzieś budowę mózgu i psychologię ewolucyjną. To co w takim razie ci ludzie robią?? Moim zdaniem to tacy uniwersyteccy księża.
24-01-2011 21:38 
 Ocena 4 na 4
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Tak więc wyprawy Dawkinsa na grunt filozofii nie są uproszczeniem gwoli popularyzacji. Po prostu są wyprawami do krainy filozofii. Bardzo mało ludzi tam podróżuje, gdyż też obszar został zawłaszczony przez kryptoteologów chrześcijańskich. Za przykład niech starczy samotny protest Denneta przeciwko "filozofom" umysłu, któży mają głęboko gdzieś budowę mózgu i psychologię ewolucyjną. To co w takim razie ci ludzie robią?? Moim zdaniem to tacy uniwersyteccy księża.

Tu się zgadzam całkowicie. Sam studiuję na kierunku powszechnie uznawanym za "humanistyczny" i niekiedy nadziwić się nie mogę postawie niektórych studentów (zwłaszcza tych zafascynowanych szeroko rozumianym postmodernizmem). "Empiryzm i metoda naukowa? To dobre dla fizyków. My jesteśmy humanistami i nas to nie dotyczy!".

Filozofia przez całe tysiąclecia była blisko związana z badaniami praw rządzących światem. Wyrosła z tego samego korzenia co fizyka, chemia czy biologia. Jaki sens ma zamykanie się na współczesne osiągnięcia tych nauk?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> ja już mam powyżej dziurek w nosie tego wiecznego słuchania o Dawkinsie
Kto pod kim Dawkins kopie , ten sam w nie wpada!


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
24-01-2011 16:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie ma w co wpadać.

Przykładowo. Gdy studiujesz historię sztuki, zaczynasz cenić dobrą sztukę. Nie powiesz, że nie lubisz Rafaela, bo jest zbyt popularny. Wiesz, że Rafael był świetnym malarzem. Możesz mieć innych ulubionych artystów, ale jeśli jesteś poważna sama ze sobą, Rafaela szanujesz. Proste.
24-01-2011 16:55 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> zaczynasz cenić dobrą sztukę.
Nie znam się za bardzo na sztuce, ale czy sztuka to nie jest raczej rzecz indywidualnego gustu. Mnie się malarstwo van Gogha podoba, a komuś może się nie podobać. Zresztą za swego życia nie był ceniony. Co to znaczy "dobra sztuka" ta oceniana dobrze przez krytyków sztuki?
> Rafael był świetnym malarzem.
Tak jak Słowacki wielkim poetą był. Ale dla wielu ludzi jest dzisiaj niestrawny.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
24-01-2011 18:05 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie, to tak nie działa. Ktoś może być dobry w stylu, który ci nie leży. Jak umiesz spojrzeć bardziej ogólnie na świat sztuki, potrafisz docenić kogoś, kto nie wpasowuje się w twój indywidualny gust, lecz mimo to widzisz, że działa ciekawie. Myślisz sobie wtedy - nie można równie dobrze rozumieć wszystkiego, być równie otwartym - część "winy" wielkiego artysty bierzesz na siebie. Słowacki był niezły. Znów - można preferować innych, ale mówienie o tym, że jest niestrawny, jest śmieszne. Język się starzeje, sztuka różnych epok podlega różnym modom. Mimo to, jeśli coś się naprawdę udało, zostaje. To co zostaje, czasem słabnie, a czasem powraca z większą siłą.
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Chciałbym pokrótce odnieść się do dwóch poruszanych w tym temacie.
Pierwsza, to Dawkins, druga, to autorytet.
Zacznę od drugiej, bo jest parzysta
Wydaje mi się, że "autorytet" traktowany jest tutaj przez Państwa jako swego rodzaju "pomnikowość", nietykalność poglądów, które osoba go posiadająca głosi. (Jeśli źle odczytałem, to proszę sprostować).
Jednakże, według słownika, autorytet to jedynie, lub aż uznanie, jakim cieszy się osoba, instytucja, etc. w danej grupie. Jeśli wziąć pod uwagę właśnie to "uznanie", to nazwanie Dawkinsa, czy jakiegokolwiek naukowca autorytetem (w jakiejś, najlepiej w jego dziedzinie nie wydaje mi się ani nadużyciem, ani czymś "obraźliwym".
Wydaje mi się także, że "autorytet" można rozumieć albo wzbogacić sobie rozumienie tego terminu w świetle hermeneutyki Gadamera, który to twierdził, o ile dobrze pamiętam, że aby zrozumieć drugą osobę należy się na nią otworzyć. Aby to uczynić należy potraktować ją jako autorytet, ale nie w powszechnym rozumieniu, tylko jako kogoś kto może nam przekazać "coś " wartościowego. Dopiero gdy zapoznamy się z tym, co ktoś ma na do "powiedzenia", możemy to przyjąć, uznając za wartościowe, lub odrzucić...
Wydaje mi się, że jest to bardzo cenna "wskazówka", tyleż oczywista, co trudna do zaimplementowania w codziennym życiu

Natomiast, co do Dawkinsa, to, (abstrahując od jednostkowych, skrajnych przypadków osób, dla których stał się "wyrocznią"), stał się on po prostu pewnym symbolem. Wynika to zapewne z zapotrzebowania na ateistyczny głos w publicznym dyskursie, co tłumaczy popularność jego książek.
O ile książki, filmy Dawkinsa czytało/oglądało mi się dobrze, to miałem do niego pewne zastrzeżenia, a raczej żal, że niektóre tematy potraktował zbyt powierzchownie, trochę niedokładnie. Zdaję sobie sprawę, że chciał stworzyć książki, filmy popularno-naukowe, a nie naukowe (a takiej bym chyba oczekiwał w kwestii religii i ateizmu), aby dotrzeć do jak największej liczby odbiorców, także z samym przesłaniem, komunikatem "ateistycznym". Dlatego jestem w stanie mu "wybaczyć".
Z drugiej strony wydaję mi się, że został on przez media trochę "zdemonizowany", tzn. postawiono go na bardzo skrajnej pozycji. To samo stało się z innymi Nowymi Ateistami, Harrisem, Hitchensem, etc. Moim zdaniem nie wynika to jednak z tego, że są oni fanatyczni, ale dlatego, że "publika" nie jest przyzwyczajona do tego, by ateiści zabierali głos - wynika to chyba z tego, o czym mówił Dawkins, że jesteśmy jako społeczeństwo przyzwyczajeni do tego, że religii i wiary się nie krytykuje.
Wszystko pewnie byłoby dobrze, gdyby ateiści, homoseksualiści i inni po prostu siedzieli cicho.
Wydaje mi się również, że ukazywanie Nowego Ateizmu (swoją drogą debilny termin) jako odpowiednika fanatyków religijnych wynika, poniekąd, właśnie z wcześniejszej nieobecności ateizmu w publicznym dyskursie - choćby w filmie, to taki przykład z mojego podwórka.
Czytałem, słuchałem i oglądałem sporo debat i wystąpień Dawkinsa, Hitchensa i innych ateistów i nie wydaje mi się, żeby byli oni fanatyczni, ani nawet "brutalni". Są, zwłaszcza Hitchens, sarkastyczni, dosadni i szczerzy, a to nie to samo co brutalność, czy złośliwość. Przede wszystkim jednak są rzeczowi i ich argumentacji nie sposób, mym zdaniem, odmówić zasadności, słuszności. Nie sposób zarzucić im poważniejszych błędów logicznych. Jedyne, co można zrobić to wyśmiać zakrzyczeć, a to moim zdaniem próbują zwykle robić ich kontr-dyskutanci. Ich przekaz można też "zakryć", co starają się robić niektóre media, szufladkując ich jako fanatyków.

Reasumując może mi się nie podobać sposób argumentacji Dawkinsa, a nawet same argumenty, ale, moim zdaniem, nie sposób podejść do nich "racjonalnie" i odmówić im słuszności.

Wiem, że to woda na młyn na niniejszym portalu, ale czy:
- religia/wiara zasługuje na specjalne traktowanie, społeczny, a wręcz prawny immunitet? Moim zdaniem nie. Tak jak nazwanie czyichś poglądów głupimi, niedorzecznymi, etc, (a najlepiej uargumentowanie tegoż stanowiska) nie jest naruszeniem niczyich dóbr, godności ani uczuć (jeśli jest to "jego" problem). Co innego nazwanie kogoś (na głos głupim.
- czy wpajanie dzieciom religijnych dogmatów i bajek jest, nie tyle uzasadnione, co w ogóle etyczne? Raczej nie. Jeśli taki KK przyznaje płodom status osoby, to tym bardziej powinien uznać taki sam status dzieci, tzn. ich prawo do decydowania. Ponadto wydaje się nieetyczne, aby dzieci traktować jak własność rodziców. Jeśli rodzić uważa, że nie należy małego dziecka przewozić autem w foteliku (dziś spotkałem Panią, którą wiozła dziecko na kolanach), to nie zwrócimy mu uwagi, nie damy mandatu, bo to jego dziecko i ma prawo o nim i za nie decydować? Są pewne granice, ale należałoby je racjonalnie ustanowić.

28-01-2011 17:30 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Chciałbym pokrótce odnieść się do dwóch poruszanych w tym temacie.
>Pierwsza, to Dawkins, druga, to autorytet.
>Zacznę od drugiej, bo jest parzysta
>Wydaje mi się, że "autorytet" traktowany jest tutaj przez Państwa jako swego rodzaju "pomnikowość", nietykalność poglądów, które osoba go posiadająca głosi. (Jeśli źle odczytałem, to proszę sprostować).
>Jednakże, według słownika, autorytet to jedynie, lub aż uznanie, jakim cieszy się osoba, instytucja, etc. w danej grupie.
Kiedyś spierałam się o to z grupą. Dla mnie autorytetem można być np. w danej dziedzinie. Mogę traktować kogoś jako autorytet naukowy, jako autorytet w sprawach rodzicielstwa, jako autorytet w sprawach etyki itd. I w zasadzie tak mam. Natomiast inne osoby oczekiwały autorytetu 100% i idealnego. Coś a la bóstwo idealne. I po co?
Myślę, że z powodzeniem można nazwać autorytetem osobę, której poglądy w tylko jednej sprawie są dla nas istotne.

>O ile książki, filmy Dawkinsa czytało/oglądało mi się dobrze, to miałem do niego pewne zastrzeżenia, a raczej żal, że niektóre tematy potraktował zbyt powierzchownie, trochę niedokładnie. Zdaję sobie sprawę, że chciał stworzyć książki, filmy popularno-naukowe, a nie naukowe (a takiej bym chyba oczekiwał w kwestii religii i ateizmu), aby dotrzeć do jak największej liczby odbiorców, także z samym przesłaniem, komunikatem "ateistycznym". Dlatego jestem w stanie mu "wybaczyć".
Podpisuję się pod tym

Wyrzucę resztę, ale tylko dlatego, że jedyne co mam w odniesieniu do tego do dodania to
angorek333 (75 punktów)
Dawkins zwyczajnie przejmuje na siebie ciężar samodzielnego myślenia i podjęcia wcale nie takiej łatwej (Zwłaszcza społecznie) decyzji opuszczenia kościoła.
Jest jak atlas, który bierze na kark swój całą winę. Bo zawsze łatwiej powiedzieć. Jestem ateistą, czytałem Dawkinsa. Niż, jestem ateistą, doszedłem do przekonania, że ten cały kościół pogubił ręce i nogi. Przecież, spada na nas cała odpowiedzialność. A tak można zgrabnie. To Dawkins. Jakby co powiem, że mnie skusił.

Bywa błyskotliwy ale zdecydowanie kult, bo już nie zwykły autorytet, przekracza znacznie jego zasługi.

Stał się D. ikoną popkultury, jak Madonna albo Lady Gaga, czy inny Tesla, który jest szpanerski bo bo łamerykańsku to egzotycznie brzmi a nikt nieomal bez cioci wiki i wujka googla nie pamięta czym się Tesla (nie powiedziałem nikt) zajmował.

I tutaj ciekawy się pojawia temat... co zdecydowało o sukcesie informacyjnym, kulturowym czy popkulturowym Dawkinsa? Bo jeżeli mam dobre wiadomości, to geny jego nie zanotowały sukcesu, więc zreplikował swoje memy.

W imię Dawkinsa i gena i mema
i różowej papugi Blackmore
jako było na początku stać się możę
ale najpewniej będzie zimno
a krew skuje nam lód.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365