 |
Roaman Bratny - rocznik 21. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-11-2017 14:05 | Arminius (25555 punktów) | Roaman Bratny - rocznik 21.
-1 na 3 | W zeszłą niedzielę zmarł w wieku 96 lat Roman Bratny, czyli Roman Mularczyk - pisarz ostatnimi czasy całkowicie zapomniany, o którym jednakże wcześniej, w epoce PRL - u było bardzo głośno. A było tak z kilku powodów. Primo, intrygowała wolta światopoglądowo - ideologiczna jaką przeszedł od narodowego akowca po ideowego członka PZPR, do której wstąpił w 1949 r. Secundo, raził i prowokował swym niechlujnym, niecenzuralnym, karczemnym językiem - który jednakże wcale dobrze się sprzedawał i "wchodził w Polskę". Tertio, oburzał ale też i swoiście fascynował jego skrajnie cyniczny, pozbawiony złudzeń stosunek do tzw. "wartości" i bohaterów - szczególnie jeżeli chodzi o najnowszą historię Polski. No i wreszcie last but not least - jako pezetpeerowiec z przeszłością akowską pozwolił on sobie na wcale śmiały obraz pokolenia - nazwanego od tytułu jego książki "pokoleniem Kolumbów". Na jej podstawie Morgenstern nakręcił wyśmienity film - przy czym nie pozwolono mu na kręcenie scen nawiązujących do sytuacji akowców po wkroczeniu Sowietów na terytorium Polski. Potem były także: "Rok w trumnie" czy "Honor germańskiego bobra" - paszkwile na ludzi "Solidarności" - które w chwili ich publikowania wzbudzały ogromne oburzenie i kontrowersje - jednakże dzisiaj - z perspektywy wielu lat - nastąpiła, zdaje sie, ich przynajmniej częściowa rehabilitacja i "obiektywizacja". Mój prywatny i subiektywny Bratny ma taki sam status jak reżyser Poręba. Obydwaj się niezgorzej ześwinili - ale obydwaj - zarazem - zdołali ocalilć przynajmniej cząstkę swojego honoru. Poręba reżyserując "Hubala", Bratny, posząc "Kolumbów". Prywatnie Roman Bratny byłem Andrzeja Mularczyka ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,721154) oraz synem ppk. Józef Mularczyka, który w 1939 r. dowodził 2 Pułkiem Strzelców Konnych wchodzącym w skład Wołyńskiej Brygady kawalerii i wziął na jego czele udział w bitwie pod Mokrą. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Mój prywatny i subiektywny Bratny ma taki sam status jak reżyser Poręba. Obydwaj się niezgorzej >ześwinili - ale obydwaj - zarazem - zdołali ocalilć przynajmniej cząstkę swojego honoru.
A jakie świńskie czyny popełnił Bratny, że z honoru mu tylko cząstka została?
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | istota ześwinienia się | >A jakie świńskie czyny popełnił Bratny, że z honoru mu tylko cząstka została?
Wstąpił do PZPR w 1949 r. i ukończył Akademię Nauk Politycznych. Wiedział przecież czym jest bolszewia ("Kolumbowie") - a mimo to ochoczo zaczął ją popierać na rodzimym podwórku. Nie musiał być taki nadgorliwy... W tym samym czasie jgo kolegów z Ak prześladowano, zabijano, torturowano, wyszydzano.
|
|
|  | | Irracja (4721 punktów) | Odp: istota ześwinienia się | > >A jakie świńskie czyny popełnił Bratny, że z honoru mu tylko cząstka została?> Wstąpił do PZPR w 1949 r. Nie musiał być taki nadgorliwy... W tym samym czasie jego kolegów z Ak prześladowano, zabijano, torturowano, wyszydzano.... fakt, zmiana barw by dopchać się "do koryta" zasługuje na pozbawienie honoru. Ale nie tylko Bratny ma to na sumieniu. Nie on pierwszy i nie ostatni... thefad.pl/(*)w-pis-ktorzy-nalezeli-do-pzpr/
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Osobiście nie miałbym czelności, by ferować tego rodzaju oceny moralne. Poza tym zwracam uwagę na pewien paradoks - to nie ci, co trwali niezłomnie przy swoim aż po grób, wprowadzili Polskę w długo oczekiwaną erę wolności, ale ci, co wobec naporu wichrów historii, umieli się przed nimi bardzo nisko nagiąć. 
Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
|
|
| | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | > Osobiście nie miałbym czelności, by ferować tego rodzaju oceny moralne. Poza tym zwracam uwagę na pewien paradoks - to nie ci, co trwali niezłomnie przy swoim aż po grób, wprowadzili Polskę w długo oczekiwaną erę wolności, ale ci, co wobec naporu wichrów historii, umieli się przed nimi bardzo nisko nagiąć.  Potrzebni są i jedni i drudzy. Wśród tych którzy "wprowadzili Polskę w długo oczekiwaną erę wolności" byli oficerowie ochotniczo służący wrogim cesarzom, potomkom tych, którzy dokonywali rozbiorów, byli posłowie do ich parlamentów, sędziowie, którzy na obce prawa przysięgali i przemysłowcy, którzy na zaborcze armie płacili podatki. Byli też idealiści, którzy gnili w Syberii. Bez tych pierwszych nie mielibyście sił odzyskać wolności, bez tych drugich nie mielibyście po temu woli Podobnie w czasach o których pisze Arminius, byli tacy, którzy należeli do partii i pracowali nad nowymi modelami Škody, a byli też dysydenci formatu Havla. Wolność jest zasługą obydwu. > Osobiście nie miałbym czelności, by ferować tego rodzaju oceny moralne.Zgadzam się, żeby oceniać wybory człowieka, trzeba być w jego butach nie w naszych. My mamy wiedzę o skutkach działań historycznych postaci, owe postaci jedynie te skutki prorokowały. Dopóki ktoś nie był ewidentnym kanalią, warto zastanowić się nad jego motywacjami. Oprócz tych dwóch, których wymieniłem byli też podlece jak Heban lub nawróceni podlece jak Drda. Po latach okazuje się że nawet owi podlece mieli jakieś zasługi. W Polsce Jan Drda cieszy się nawet pewną sympatią.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | |  | | Arminius (25555 punktów) | kto ma czelność? | > Osobiście nie miałbym czelności, by ferować tego rodzaju oceny moralne. Poza tym zwracam uwagę na pewien paradoks - to nie ci, co trwali niezłomnie przy swoim aż po grób, wprowadzili Polskę w długo oczekiwaną erę wolności, ale ci, co wobec naporu wichrów historii, umieli się przed nimi bardzo nisko nagiąć.  Ja mam czelność. I zwracam uwagę na oczywisty fakt, iż ci co "wprowadzili Polskę w długo oczekiwaną erę wolnosci" mieli jednoznacznie złe zdanie o postawach typu Bratny.
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: kto ma czelność? |
>Ja mam czelność.
Trudno nie zauważyć.
>I zwracam uwagę na oczywisty fakt, iż ci co "wprowadzili Polskę w długo oczekiwaną erę wolnosci" mieli jednoznacznie złe zdanie o postawach typu Bratny.
Co nie zmienia faktu, że wielu ludzi o postawach typu Bratny badrzo zasłużyło się dla polskiej gospodarki, polityki czy kultury.
Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | co jest uwzględnione |
> Co nie zmienia faktu, że wielu ludzi o postawach typu Bratny badrzo zasłużyło się dla polskiej gospodarki, polityki czy kultury.
Co też jest podkreślone w wątku inicjującym.
|
|
| |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | było wielu | >>>A jakie świńskie czyny popełnił Bratny, że z honoru mu tylko cząstka została? >>Wstąpił do PZPR w 1949 r. Nie musiał być taki nadgorliwy... W tym samym czasie jego kolegów z Ak prześladowano, zabijano, torturowano, wyszydzano. >... fakt, zmiana barw by dopchać się "do koryta" zasługuje na pozbawienie honoru. Ale nie tylko Bratny ma to na sumieniu. Nie on pierwszy i nie ostatni...
W żadnym wypadku nie tylko on ma to na sumieniu.
|
|
 | 2 na 4 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Roaman Bratny - rocznik 21. |
Sprawa jest ewidentnie źle postawiona. Nie możemy rzetelnie oceniać pod względem moralnym czynów podejmowanych w minionych realiach społecznych, kierując się przy tym poczuciem moralności w aktualnym stanie stosunków społecznych.
Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
|
|
|  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | "Oburzenie moralne składa się w 50% z oburzenia, w 48% z zawiści i w 2% z moralności". - takie tam, z internetów zasłyszałem.
PS Pełna zgoda.
|
|
|  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Kontekst 1949 r. | Nie możemy rzetelnie oceniać pod względem moralnym czynów podejmowanych w minionych realiach społecznych, kierując się przy tym poczuciem moralności w aktualnym stanie stosunków społecznych.
Bratny i jemu podobny "ześwinili sie " biorąc pod uwagę kontekst roku 1949. Bo byli tacy, co się nie ześwinili albo tacy, którzy "ześwinili się" znacznie mniej.
|
|
| |  | 3 na 3 | romaro (25211 punktów) | Odp: Kontekst 1949 r. | >Bratny i jemu podobny "ześwinili sie " biorąc pod uwagę kontekst roku 1949. Bo byli tacy, co się nie ześwinili albo tacy, którzy "ześwinili się" znacznie mniej.
A to trzeba mieć czelność oceniać kto bardziej lub mniej się ześwinił za komuny. Wiesz Pan, ja pamiętam jak moja koleżanka, miała wtedy chyba z dziesięć lat, została zmuszona, wraz z rodzicami, do opuszczenia Polski (domyślasz się Pan dlaczego). Płakała, tak przeraźliwie płakała... Nie rozumiała dlaczego musi zostawić tutaj to wszystko, dlaczego nie zobaczy już babci. Bardzo ją lubiłem. Wtedy nawet nie bardzo rozumiałem dlaczego niektórzy ludzie to jej robią, ale wiedziałem, że jest to sprawka tych z partii. Nie wiem tylko czy tych bardziej ześwinionych, czy tych mniej ześwinionych. Jak widać, ludzi mnie lub więcej ześwinionych spotykamy na każdym kroku do dzisiaj.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | weredycznie | >>Bratny i jemu podobny "ześwinili sie " biorąc pod uwagę kontekst roku 1949. Bo byli tacy, co się nie ześwinili albo tacy, którzy "ześwinili się" znacznie mniej. >A to trzeba mieć czelność oceniać kto bardziej lub mniej się ześwinił za komuny. >Wiesz Pan, ja pamiętam jak moja koleżanka, miała wtedy chyba z dziesięć lat, została zmuszona, wraz z rodzicami, do opuszczenia Polski (domyślasz się Pan dlaczego). Płakała, tak przeraźliwie płakała... Nie rozumiała dlaczego musi zostawić tutaj to wszystko, dlaczego nie zobaczy już babci. >Bardzo ją lubiłem. Wtedy nawet nie bardzo rozumiałem dlaczego niektórzy ludzie to jej robią, ale wiedziałem, że jest to sprawka tych z partii. Nie wiem tylko czy tych bardziej ześwinionych, czy tych mniej ześwinionych. >Jak widać, ludzi mnie lub więcej ześwinionych spotykamy na każdym kroku do dzisiaj.
A twierdzi Pan, iż moje wątki są "puste"??? A przecież sam Pan bierze aktywny udział w debatach zainicjowanych moimi wątkami???
>Wiesz Pan, ja pamiętam jak moja koleżanka, miała wtedy chyba z dziesięć lat, została zmuszona, wraz z rodzicami, >do opuszczenia Polski (domyślasz się Pan dlaczego).
Nie domyślam się. Wal Pan prosto z mostu, weredycznie!
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Roaman Bratny - rocznik 21. | > Sprawa jest ewidentnie źle postawiona. Nie możemy rzetelnie oceniać pod względem moralnym czynów podejmowanych w minionych realiach społecznych, kierując się przy tym poczuciem moralności w aktualnym stanie stosunków społecznych. Czyli czynów Adolfa H. i Józefa S. też nie wolno nam oceniać moralnie, bo nie było nas w tamtych realiach? To jest teza cokolwiek ryzykowna. Chodzi tu nie tylko historię jako taką, ale o promowanie pewnych postaw. Trzeba wyraźnie mówić kto był zdrajcą, kto zbrodniarzem i kto ich wspierał w ten czy inny sposób, inaczej jesteśmy skazani na relatywizowanie wszystkiego.
Chociaż niewątpliwie kontekst historyczny też jest ważny. Jeśli ktoś krytykuje dzisiejszy kościół za inkwizycję, to trochę nie wie o czym mówi. Trzeba sobie zdawać sprawę z rzeczywistości danej epoki (jak mówią Niemcy zeitgeist), a przede wszystkim je znać.
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | > Czyli czynów Adolfa H. i Józefa S. też nie wolno nam oceniać moralnie, bo nie było nas w tamtych realiach? To jest teza cokolwiek ryzykowna. Jest to z pewnością teza do przedyskutowania. Wątpię jednak, czy wybór do tego celu przykładów tak skrajnych i tak bardzo nietypowych, bo wysoce specyficznych i indywidualnych, rzeczywiście jest właściwy. Na pewno trudno Hitlera czy Stalina traktować w kategoriach przeciętnego Niemca czy obywatela Związku Radzieckiego z tamtych czasów. Z drugiej strony - i wśród Aliantów panowała świadomość, że gdyby nie wygrali II wojny światowej, mogliby być sądzeni za zbrodnie wojenne. > Chodzi tu nie tylko historię jako taką, ale o promowanie pewnych postaw. Trzeba wyraźnie mówić kto był zdrajcą, kto zbrodniarzem i kto ich wspierał w ten czy inny sposób, inaczej jesteśmy skazani na relatywizowanie wszystkiego. "Skazanie na relatywizowanie wszystkiego" to duża przesadnia. Po pierwsze, nawet w warunkach PRL nie wszystko się relatywizowało (na przykład - pozostawały duże obszary życia codziennego, w których panował spory tradycjonalizm i konserwatyzm); po drugie - relatywizowanie ma też aspekty, które można uznać za całkiem korzystne i pożądane; a po trzecie - nie jest to wcale takie "skazywanie", jak można by sobie pomyśleć na podstawie tendencyjnego doboru słownictwa.  > Chociaż niewątpliwie kontekst historyczny też jest ważny. Jeśli ktoś krytykuje dzisiejszy kościół za inkwizycję, to trochę nie wie o czym mówi. Trzeba sobie zdawać sprawę z rzeczywistości danej epoki (jak mówią Niemcy zeitgeist), a przede wszystkim je znać. No właśnie. Przecież nikt nie patrzył na dziedzictwo PRL tak zupełnie bezkrytycznie. Co więcej - właśnie ta zdolność obozu władzy do krytycznej oceny dorobku PRL zadecydowała o wysokim tempie transformacji ustrojowej i gospodarczej po 1989 r.
Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
|
|
| | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Wątpię jednak, czy wybór do tego celu przykładów tak skrajnych i tak bardzo nietypowych, bo wysoce specyficznych i indywidualnych, rzeczywiście jest właściwy.Nie chodzi tutaj o same te postacie, ale raczej o ludzi dzięki którym mogły one funkcjonować w sposób w jaki funkcjonowały. Nie działali w próżni i nie byli z kosmosu. > "Skazanie na relatywizowanie wszystkiego" to duża przesadnia. Po pierwsze, nawet w warunkach PRL nie wszystko się relatywizowało (na przykład - pozostawały duże obszary życia codzienego, w których panował spory tradycjonalizm i konserwatyzm); po drugie - relatywizowanie ma też apekty, które można uznać za całkiem korzsytne i pożądane; a po trzecie - nie jest to wcale takie "skazywanie", jak można by sobie pomyśleć na podstawie tendencyjnego doboru słownictwa.  Albo mówimy co było dobre a co złe, albo powstrzymujemy się od tego w ogóle. Przykład (jak już jesteśmy w wątku Arminiusa to koniecznie o Żydach): polski antysemityzm - mamy prawo go krytykować przed, w czasie 2 wojny i potem, czy może nie, bo nie znamy dostatecznie realiów tych czasów? > Co więcej - właśnie ta zdolność obozu władzy do krytycznej oceny dorobku PRL zadecydowała o wysokim tempie transformacji ustrojowej i gospodarczej po 1989 r.Tutaj raczej zdecydowała zwykła chciwość i wiedza, że cały ten system się zawalił, nie tam jakaś krytyczna ocena.
|
|
| | | |  | 1 na 3 | Arminius (25555 punktów) | sceny z polowania | >Albo mówimy co było dobre a co złe, albo powstrzymujemy się od tego w ogóle. Przykład >(jak już jesteśmy w wątku Arminiusa to koniecznie o Żydach): polski antysemityzm - >mamy prawo go krytykować przed, w czasie 2 wojny i potem, czy może nie, bo nie znamy >dostatecznie realiów tych czasów?
A propos antysemityzmu w kontekscie Bratnego. Bratny przystąpił z entuzjazmem do frakcji "moczarystów" - która miała krytyczny stosunek do Żydów - i wraz z płk. Załuskim głosił tezy o jedności polskiego losu. Wielu uważa, iż osławiona scena z filmu Petelskich pt. "Naganiacz" - opartego na jego książce - w której ukrywający się Żydzi są wystrzeliwani przez Niemców z wiatrówek - w trakcie polowania na zające, swoiście symbolizuje jego stosunek do Żydów. Ja z rezerwą odnoszę się do tej ostatniej tezy - chociaż oczywiście podzielam opinię, iż Bratny nie był nawiedzonym, infantylnym i pretensjonalnym filosemitą.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|