Racjonalista - Strona głównaDo treści
Natura człowieka źródłem "bożego majaczenia"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
20-05-2007 17:49Stuzinski (20 punktów)Natura człowieka źródłem "bożego majaczenia"
Zawsze zastanawiałem sie jak można wyjaśnić pochodzenia boga. przecież tyle sie o nim mówi jest tyle religii, więc może go czujemy tylko nie potrafimy sprecyzować. Tak mgłaby prezentować sie odpowiedź na to włąśnie zagadnienie ( czyli dlaczego większosc kultur miało boga).

Ale pozwólcie że przedstawię własny tok myślenia a raczej teorię. Pomijając to że bóg jest całkiem poręcznym narzędziem do tłumaczenia zjawisk niewyjaśnionych ( w czasach prymitywnego człowieka - patrz pioruny i ogień w dzisiejszych czasach patrz - pochodzenie ludzkości), to może po prostu fenomen boga jest zapisany w ludzkiej naturze.

Moim zdaniem gdy społeczności, grupy ludzi etc. zaczęły rosnąć na tyle że techniki komunikacji (czyt przekazy słowne) przestały pozwalać na utrzymywanie tych grup w jedności i nie można już było wybrać jednego wodza (jak wiemy człowiek to zwierze stadne i zazwyczaj dla lepszej organizacji wybierano przywódcę). Skoro już jeden wódz nie wystarczał a ludzie zaczęli sie zastanawiać skąd są i wymyślili boga. To całkiem wygodne rozwiązanie podpisać grupę pod jednym wodzem prócz króla, a w dodatku posiadać wymyślonego przyjaciela, wytłumaczenie do zjawisk nadprzyrodzonych, i pretekst do wykończenia sąsiada bo wystąpił przeciwko bogu. Może teoria powstania jest zła albo za mało precyzyjna, ale myślę że z jakiegoś powodu bóg jest zapisany w naturze człowieka. Może nabyliśmy go jako zabezpieczenie wraz z świadomością, np żebyśmy nie marnowali czasu na myślenie o wszystkim i odpowiadali na nieznane jednym słowem.

Możliwe że ktoś kiedyś doszedł do czegoś podobnego dawno ponad pół roku temu napisałem podobny artykuł na racjonalistę ale nie został przyjęty nie pamiętam powodu chyba trzeba było zapłacić. W każdym razie jeżeli słyszeliście podobną teorię to będę wdzięczny za namiary na człowieka który doszedł do podobnych wniosków.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ocykan (3528 punktów)
>To całkiem wygodne rozwiązanie podpisać
>grupę pod jednym wodzem prócz króla, a w dodatku posiadać
>wymyślonego przyjaciela, wytłumaczenie do zjawisk
>nadprzyrodzonych, i pretekst do wykończenia sąsiada bo
>wystąpił przeciwko bogu.

Widzę słabość Twojej teorii. Te wymagania spełniało chyba tylko bóstwo Żydów - Jahwe. Religie pozostałych narodów były politeistyczne, trudno zatem w tym przypadku mówić o "jednym wodzu". Poza tym ci "wodzowie" bardzo często się kłócili czy nawet walczyli (vide bogowie olimpijscy). A w niektórych krajach to król był bogiem (starożytny Egipt). Sądzę zatem, że Twoja hipoteza jest błędna.
Stuzinski (20 punktów)
>>To całkiem wygodne rozwiązanie podpisać
>>grupę pod jednym wodzem prócz króla, a w dodatku posiadać
>>wymyślonego przyjaciela, wytłumaczenie do zjawisk
>>nadprzyrodzonych, i pretekst do wykończenia sąsiada bo
>>wystąpił przeciwko bogu.
>Widzę słabość Twojej teorii. Te wymagania spełniało chyba tylko bóstwo Żydów - Jahwe. Religie pozostałych narodów były politeistyczne, trudno zatem w tym przypadku mówić o "jednym wodzu". Poza tym ci "wodzowie" bardzo często się kłócili czy nawet walczyli (vide bogowie olimpijscy). A w niektórych krajach to król był bogiem (starożytny Egipt). Sądzę zatem, że Twoja hipoteza jest błędna.
>
Hmmm no cóż to może okazać się słabością. Ale pod grupą bóstw też da sie podpisać. Poza tym grupy ludzi większe miały rady w których również były spory. Generalnie chodzi mi o sam fakt zapisania boga gdzieś w naturze człowieka.
Celecrin (11895 punktów)

Cześć
Nieprawda Ocykan. Religia żydowska nie jedyną i nie jest pierwszą religią monoteistyczną. Nie jest więc wyjątkiem. Co do boga głównego...

Chrześcijaństwo w dzisiejszej postaci, szczególnie w Polsce i w krajach latynoskich też nie jest religią monoteistyczną.

Natomiast każda religia ma NACZELNEGO BOGA. Boga stworzyciela. Inne bóstwa to kwestia umowy. Szczególnie widać to u Greków.

Zeus niewątpliwie jest najważniejszy.
Hera to już nie to samo. Jednak też miała pomniki i świątynie, jak niejaka Miriam z Nazaretu dzisiaj w Polsce.
Ocykan (3528 punktów)
>Religia żydowska nie jedyną i nie jest pierwszą religią monoteistyczną.

Pomijając hinduizm (którego monoteizm jest wątpliwy) i sztuczny kult Atona, jest pierwszą.

>Chrześcijaństwo w dzisiejszej postaci, szczególnie w Polsce i w krajach latynoskich też nie jest religią monoteistyczną.

Nie wiem, czy masz na myśli kult świętych czy trynitaryzm. Jeżeli to pierwsze, to święci nie mają żadnych cech Absolutu. Jeżeli o to drugie, to Św. Trójca jest jednym Bogiem. W obu przypadkach Twoje twierdzenie jes błędne.

>Natomiast każda religia ma NACZELNEGO BOGA. Boga stworzyciela. Inne bóstwa to kwestia umowy. Szczególnie widać to u Greków.
>Zeus niewątpliwie jest najważniejszy.

Zeus nie jest tu najlepszym przykładem. On nie stworzył świata. Nie wiesz? Na początku był chaos, z którego wyłoniła się Gaja - Matka Ziemia. Ona zrodziła Tytanów (i nie tylko). Zeus to dopiero któreś pokolenie.

>Hera to już nie to samo. Jednak też miała pomniki i świątynie,

Pomniki? Chyba raczej posągi.

Na nic zda się metoda, gdy nie ma narzędzi - nic po racjonalizmie, gdy rozumu braknie.
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
>>Religia żydowska nie jedyną i nie jest pierwszą religią monoteistyczną.
>Pomijając hinduizm (którego monoteizm jest wątpliwy) i >sztuczny kult Atona, jest pierwszą.
Mam prawo podejrzewać, że wierzenia staroirańskie były, tylko w tej części świata, pierwsze.
Monoteizm hinduizmu nie jest wątpliwy. Jeśli dla Ciebie jest, chrześcijaństwo też nie jest monoteistyczne.

>Nie wiem, czy masz na myśli kult świętych czy trynitaryzm.
Miałem na myśli kult świętych...
>Jeżeli to pierwsze, to święci nie mają żadnych cech Absolutu.
To tylko słowa, bez znaczenia dla ludu. Bełkot wykształciuchów, łudzących się, że nie nagięli się do pogaństwa.

>>Natomiast każda religia ma NACZELNEGO BOGA. Boga stworzyciela. Inne bóstwa to kwestia umowy. Szczególnie widać to u Greków.
>>Zeus niewątpliwie jest najważniejszy.
>Zeus nie jest tu najlepszym przykładem.
Zeus jest dobry, jako bóg naczelny.
>>Hera to już nie to samo. Jednak też miała pomniki i świątynie,
>Pomniki? Chyba raczej posągi.
Posągi tak, Hera miała posągi, jak Miriam. Czy może Miriam ma pomniki?
Ocykan (3528 punktów)
>Monoteizm hinduizmu nie jest wątpliwy.

Zdania na ten temat są podzielone. Najpowszechniejsza chyba opinia uznaje, że odłamy hinduizmu zawierają cechy monoteizmu, monizmu, panteizmu, henoteizmu, panenteizmu, a nawet, według niektórych, szeroko pojmowanego politeizmu czy ateizmu.
pl.wikipedia.org/wiki/Hinduizm

>Bełkot wykształciuchów...

Podziwiam elegancję sformułowań.

>Zeus jest dobry, jako bóg naczelny.

Ale nie Stwórca.

>Czy może Miriam ma pomniki?

Oczywiście, że nie. To Ty powiedziałeś:
>Hera [...] miała pomniki i świątynie, jak niejaka Miriam z Nazaretu dzisiaj w Polsce.
A gwoli ścisłości, określenie "posąg" jest jak najbardziej poprawne, ale go się raczej w tym przypadku nie używa. Najpowszechniej używanym określeniem jest "figura" lub "figurka" (jeśli mała). Jak w tym przysłowiu: Modli się przed figurą a diabła ma za skórą.

Na nic zda się metoda, gdy nie ma narzędzi - nic po racjonalizmie, gdy rozumu braknie.
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Rozmowa powinna się z biegiem czasu skupiać na konkretach. Widzę, że Ty jednak całe główne wątki wyrzucasz do kosza, a dyskutujesz o pomnikach, figurkach czy innych ciekawych rzeczach.

Powtarzam jeszcze raz, monoteizm hinduizmu nie jest wątpliwy, w taki sam sposób jak chrześcijaństwa. Znaczy to, że wiocha wierzy inaczej, babcie z Radia Maryja inaczej, ksiądz Obirek inaczej, a Ocykan jeszcze inaczej. Ja nic innego nie mówię, tylko, że katolicyzm ma cechy politeizmu, BO MA.
Urodziłem się i wychowałem na wsi, znam katolicyzm od plebejskiej strony. Przeżyłem nawet "wizytę" Miriam w postaci świętego obrazu, który wędruje z domu do domu ze śpiewami. Ludzie wierzą, że to ONA sama przychodzi do domu, atmosfera jest podniosła, jakby sama królowa odwiedziła chałupę.
W religiach politeistycznych, też wierzy się że bóg może zamieszkać w figurce

Katolicyzm szczególnie jaki promował JPII to religia plebejska, silnie rozbudowany kult Miriam, z figurkami, obrazkami, świętą wodą i kult świętych.
Niestety: tekst o "absolucie", mnie nie przekona, to tylko lanie wody, nic nie znaczące słowo. Można sytuację odwrócić i powiedzieć, że religie politeistyczne, nie miały dobrych teologów, oni też dzisiaj mówiliby podobnie jak Ty. Nawet Zeusa dałoby się przekręcić na stwórcę, tak jak katolicy zakaz figur obeszli. Przykazanie gdzieś się zapodziało, a jedno rozdzielono na dwa i po sprawie. Ktoś kto mówi różaniec w intencji, nie ma zawiłych teologicznych myśli, on po prostu modli się DO Miriam, nie do Boga. Cechy pogańskie wyłażą na wierzch, kiedy "lepszy skutek" modłów odnosi się przy figurce Miriam [Coś wyjaśnię: chodzi oczywiście o wiarę, że modły przy "cudownych" figurkach, obrazkach, dają lepszy skutek. Magiczne myślenie i pogaństwo ubrane w "absolutyzm", tym jest katolicyzm polski]

Posąg, figura to część pomnika, które stawia się z różnych okazji, naprawdę przeróżnych. Dziś JPII ma pomniki, które przeistoczą się w figury, jak zostanie świętym?
>Oczywiście, że nie. To Ty powiedziałeś
Napisałeś Ocykan, napisałeś. (takie są Twoje argumenty)
Ocykan (3528 punktów)
>Napisałeś Ocykan, napisałeś

Jeżeli tak twierdzisz to zacytuj moją wypowiedź, w której napisałem, że Miriam ma pomniki.


Ofiary na Kościół najbardziej przeszkadzają tym, którzy ich nie dają.
(Paradoks Ocykana)
Celecrin (11895 punktów)
>>Napisałeś Ocykan, napisałeś.
Nie zrozumiałeś. Powinieneś napisać , "napisałeś", a nie "powiedziałeś". My piszemy, nie rozmawiamy. "Czepnąłem" się słówka.
Ocykan (3528 punktów)
>>>Napisałeś Ocykan, napisałeś.
>Nie zrozumiałeś. Powinieneś napisać , "napisałeś", a nie "powiedziałeś". My piszemy, nie rozmawiamy. "Czepnąłem" się słówka.

Nie rozumiem, dlaczego go się czepnąłeś. Chyba tylko dlatego, że napisałeś nieprawdę i nie możesz zacytować mojej wypowiedzi, w której napisałem, że Miriam ma pomniki.


Ofiary na Kościół najbardziej przeszkadzają tym, którzy ich nie dają.
(Paradoks Ocykana)
Zyga (1539 punktów)
>dawno
>ponad pół roku temu napisałem podobny artykuł na
>racjonalistę ale nie został przyjęty nie pamiętam powodu
>chyba trzeba było zapłacić.

Regulamin publikacji tekstów.
Punkt 6. Publikacja jest nieodpłatna.
Stuzinski (20 punktów)
>>dawno
>>ponad pół roku temu napisałem podobny artykuł na
>>racjonalistę ale nie został przyjęty nie pamiętam powodu
>>chyba trzeba było zapłacić.
>Regulamin publikacji tekstów.
>Punkt 6. Publikacja jest nieodpłatna.

To było jakiś czas temu, więc dlatego napisałem chyba bo nie byłem pewny. Ale dzięki zapamiętam.
unknown (163 punktów)
Zasadniczo masz rację. Uważam tylko, że Twoje przykłady są zbyt ogólne i niedopracowane oraz nie tłumaczą tego zjawiska. Przyjrzyjmy się temu głębiej, obecnie politycy coraz rzadziej podpierają się Bogiem (np Aleksander Kwaśniewski) a jednak dochodzą do władzy, także w katolickiej Polsce...

>Możliwe że ktoś kiedyś doszedł do czegoś podobnego

Zdziwiłbyś się jak wielu było takich 'ktosiów'... Każdy ateista jest (a przynajmniej powinien być) świadomy praktycznych celów tworzenia się religii.

>że z jakiegoś powodu bóg jest zapisany w naturze człowieka

Nie bóg, tylko strach, bóg jest tylko skutkiem.
Struzinski (20 punktów)
>Zdziwiłbyś się jak wielu było takich 'ktosiów'... Każdy ateista jest (a przynajmniej powinien być) świadomy praktycznych celów tworzenia się religii.

Tak myślałem tylko bardziej mi chodziło o kogoś kto właśnie szczegółowo opisał tą teorię, np w jakimś felietonie książce.
nieobecny
Baraban
>Kilka linków do ciekawych tekstów:
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,4024
>www.eioba.(*)rzenianie_sie_idei_religijnych
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,5037

Na każdy tekst znajdzie się inny. Toteż nie jest to żaden argument i prawdziwemu racjonaliście nie przysti jego stosowanie.
Struzinski (20 punktów)
nieobecny
>>Kilka linków do ciekawych tekstów:
>>www.racjonalista.pl/kk.php/s,4024
>>www.eioba.(*)rzenianie_sie_idei_religijnych
>>www.racjonalista.pl/kk.php/s,5037
>Dziękuję.
Na zdrowie! (psychiczne)
Struzinski (20 punktów)
>Kilka linków do ciekawych tekstów:
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,4024
>www.eioba.(*)rzenianie_sie_idei_religijnych
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,5037

Szczerze mówiąc przeczytałem tylko 1 tekst w chwili wolnego czasu przeczytam pozostałe. Już na podstawie pierwszego moge powiedzieć że zgadzało sie to z moim ogólny wyobrażeniem fenomenu bogów i religii a dodatkowo całkiem dokładnie zostało to opisane. Więc religie można uznać za zabezpieczenie podarowane wraz z umysłem wyższej klasy. Bo póki zwierzęta kopulują, jedzą i do tego mają przystosowany umysł nie pytają "dlaczego?". A człowiek jako jedyna istota tak rozwinięta musiał dostać jakieś zabezpieczenie w postaci religii, w sumie to jak komputer (pewnie wielu wzburzy sie na to porównanie) póki komputery były słabe zmienne były zamknięte w pewny przedziale integer a kiedy stały sie szybsze można było wprowadzić zmienne real. Wnioskując religia była przydzielana drodze ewolucji jako ogranicznik. Mam nadzieje że nie pomyliłem sie w interpretacji.
J.Szulc (5723 punktów)
Nieobecny, ale jesteś Obcykany... no, no.

---
Jan B (383 punktów)
W dużym skrócie - uważasz że istnienie praktycznych korzyści (dobrych i złych), jakie ludzie mogą czerpać powołując się na istnienie Boga/bogów (imiona własne piszemy z dużej litery), świadczy o tym, że Bóg jest pomysłem człowieka.

Czyli, żeby Bóg nie był pomysłem człowieka, człowiek nie powinien mieć z niego żadnych korzyści, a najlepiej żeby odnosił same przykrości - wtedy wiara w Boga nie miałaby żadnych subiektywnych powodów, co by świadczyło o jej obiektywnym prawdopodobieństwie?
To kiepska metoda uwiarygodniania hipotez, bo w nauce musielibyśmy odrzucać każdą niesprawdzalną hipotezę, która jest korzystna dla rozwiązania problemu, a przyjmować każdą niesprawdzalną, która jest niekorzystna. W ten sposób nie rozwiązalibyśmy żadnego problemu.
Struzinski (20 punktów)
>W dużym skrócie - uważasz że istnienie praktycznych korzyści (dobrych i złych), jakie ludzie mogą czerpać powołując się na istnienie Boga/bogów (imiona własne piszemy z dużej litery), świadczy o tym, że Bóg jest pomysłem człowieka.
>Czyli, żeby Bóg nie był pomysłem człowieka, człowiek nie powinien mieć z niego żadnych korzyści, a najlepiej żeby odnosił same przykrości - wtedy wiara w Boga nie miałaby żadnych subiektywnych powodów, co by świadczyło o jej obiektywnym prawdopodobieństwie?
>To kiepska metoda uwiarygodniania hipotez, bo w nauce musielibyśmy odrzucać każdą niesprawdzalną hipotezę, która jest korzystna dla rozwiązania problemu, a przyjmować każdą niesprawdzalną, która jest niekorzystna. W ten sposób nie rozwiązalibyśmy żadnego problemu.

Nie nie mówię że człowiek musi z tego czerpać dobro. Samą hipotezą jest to że bóg jest zapisany w naturze człowieka, dalej po prostu podałem m przykłady. Nie nie musi mieć korzyści według mnie. To coś jak kość ogonowa mamy ją choć w sumie do niczego nam nie potrzebna, tak samo wytworzenie obrazu boga/bogów form wyższych może być pozostałością po czasach kiedy ludzie byli w plemionach.
unknown (163 punktów)

>Samą hipotezą jest to że bóg jest zapisany w naturze człowieka, dalej po prostu podałem przykłady.

Twoja wcześniejsza wypowiedź tego nie sugeruje... Piszesz w niej o swoich obserwacjach i odczuciach, a nie o naukowej hipotezie (oczywiście błędnej). Jak już coś piszesz staraj się być konsekwentnym, inaczej samemu sobie zaprzeczasz.
Co do Twojej domniemanej hipotezy, żaden bóg nie jest wpisany w naszą naturę. Wszelkie wyobrażenia o stwórcy są jedynie produktem ludzkiej natury.
Struzinski (20 punktów)
>>Samą hipotezą jest to że bóg jest zapisany w naturze człowieka, dalej po prostu podałem przykłady.
> Twoja wcześniejsza wypowiedź tego nie sugeruje... Piszesz w niej o swoich obserwacjach i odczuciach, a nie o naukowej hipotezie (oczywiście błędnej). Jak już coś piszesz staraj się być konsekwentnym, inaczej samemu sobie zaprzeczasz.
> Co do Twojej domniemanej hipotezy, żaden bóg nie jest wpisany w naszą naturę. Wszelkie wyobrażenia o stwórcy są jedynie produktem ludzkiej natury.

No cóż mój błąd nie jestem przyzwyczajony do tak konkretnych dyskusji. Po prostu przy większej części społeczności racjonalisty czuje sie idiotą ale całe zycie człowiek sie uczy.
unknown (163 punktów)
>> Kiepska próba... Powoływanie się na boga, tak boga (jako bliżej niekreślonego i niezdefiniowanego bytu), było dosyć często źródłem ogromnych nadużyć i korzyści. Nikt nie napisał tutaj, że zawsze. Czemu przetwarzasz odczytane informacje w celu atakowania osób, które tak nie myślą?
>Przetwarzam? jeżeli już to żeby mieć lepiej poukładane dla samego siebie. Ale ogólnie rzecz biorąc doszedłem do tego sam bez wykorzystywania jakiś głębszych niż podstawowych źródeł historycznych, czy mówiących o zachowaniach społecznych. A atakowanie hmmm kwestia mojego charakteru.
>

Widzę, że nie wiesz co oznaczają te kreski z lewej strony, nie odpowiadałem na Twój post tylko Jana B... Gdybym odpowiadał na Twój to byłby zupełnie pozbawiony logiki i sensowności, a poza tym nie zauważyłeś tego cytatu niżej?
unknown (163 punktów)
Kiepska próba... Powoływanie się na boga, tak boga (jako bliżej niekreślonego i niezdefiniowanego bytu), było dosyć często źródłem ogromnych nadużyć i korzyśći. Nikt nie napisał tutaj, że zawsze. Czemu przetwarzasz odczytane informacje w celu atakowania osób, które tak nie myślą?

Tak przy okazji:

> uważasz że istnienie praktycznych korzyści (dobrych i złych), jakie ludzie mogą czerpać powołując się na istnienie Boga/bogów

Jak działanie wpływające na korzyść populacji mogą być złe? Chodziło o korzyśći dla danej grupy społecznej, reszta nie może czerpać złych korzyści (absurdalne określenie), tylko na tym traci...

>To kiepska metoda uwiarygodniania hipotez

To nie jest hipoteza (nie zachowuje zasady ogólności i brakuje jej naukowego podłoża), tylko obserwacja, chyba istnieje między tym jakaś różnica? Czy też według Ciebie nie?
Struzinski (20 punktów)
> Kiepska próba... Powoływanie się na boga, tak boga (jako bliżej niekreślonego i niezdefiniowanego bytu), było dosyć często źródłem ogromnych nadużyć i korzyści. Nikt nie napisał tutaj, że zawsze. Czemu przetwarzasz odczytane informacje w celu atakowania osób, które tak nie myślą?

Przetwarzam? jeżeli już to żeby mieć lepiej poukładane dla samego siebie. Ale ogólnie rzecz biorąc doszedłem do tego sam bez wykorzystywania jakiś głębszych niż podstawowych źródeł historycznych, czy mówiących o zachowaniach społecznych. A atakowanie hmmm kwestia mojego charakteru.
unknown (163 punktów)
>> Kiepska próba... Powoływanie się na boga, tak boga (jako bliżej niekreślonego i niezdefiniowanego bytu), było dosyć często źródłem ogromnych nadużyć i korzyści. Nikt nie napisał tutaj, że zawsze. Czemu przetwarzasz odczytane informacje w celu atakowania osób, które tak nie myślą?
>Przetwarzam? jeżeli już to żeby mieć lepiej poukładane dla samego siebie. Ale ogólnie rzecz biorąc doszedłem do tego sam bez wykorzystywania jakiś głębszych niż podstawowych źródeł historycznych, czy mówiących o zachowaniach społecznych. A atakowanie hmmm kwestia mojego charakteru.
>

Widzę, że nie wiesz co oznaczają te kreski z lewej strony, nie odpowiadałem na Twój post tylko Jana B... Gdybym odpowiadał na Twój to byłby zupełnie pozbawiony logiki i sensowności, a poza tym nie zauważyłeś tego cytatu niżej?
unknown (163 punktów)
>> Kiepska próba... Powoływanie się na boga, tak boga (jako bliżej niekreślonego i niezdefiniowanego bytu), było dosyć często źródłem ogromnych nadużyć i korzyści. Nikt nie napisał tutaj, że zawsze. Czemu przetwarzasz odczytane informacje w celu atakowania osób, które tak nie myślą?
>Przetwarzam? jeżeli już to żeby mieć lepiej poukładane dla samego siebie. Ale ogólnie rzecz biorąc doszedłem do tego sam bez wykorzystywania jakiś głębszych niż podstawowych źródeł historycznych, czy mówiących o zachowaniach społecznych. A atakowanie hmmm kwestia mojego charakteru.
>

Widzę, że nie wiesz co oznaczają te kreski z lewej strony, nie odpowiadałem na Twój post tylko Jana B... Gdybym odpowiadał na Twój to byłby zupełnie pozbawiony logiki i sensowności, a poza tym nie zauważyłeś tego cytatu niżej?

ps. przepraszam za zdublowanie wpisu, przeglądarka nie potrafiła przez chwilę przekierować mnie z powrotem i tak się stało.
Struzinski (20 punktów)
No cóż wiem, ale stres i zmęczenie robi swoje. Myślałem że pomyślałeś że przeczytałem to coś a teraz na siłę chce ułożyć to po swojemu i na silę chce to przetworzyć na cóż ...

I rzeczywiście nawet mnie nie zacytowałeś
Jan B (383 punktów)
>Kiepska próba... Powoływanie się na boga, tak boga (jako bliżej niekreślonego i niezdefiniowanego bytu), było dosyć często źródłem ogromnych nadużyć i korzyśći. Nikt nie napisał tutaj, że zawsze. Czemu przetwarzasz odczytane informacje w celu atakowania osób, które tak nie myślą?

Hmm, czyli to jest odpowiedź do mnie? Nic z niej nie rozumiem. Jak konkretnie przetworzyłem jaką informację, żeby kogo zaatakować? Wydawało mi się, że streściłem myśl wątku, który wydał mi się za długi.

>>> uważasz że istnienie praktycznych korzyści (dobrych i złych), jakie ludzie mogą czerpać powołując się na istnienie Boga/bogów
>Jak działanie wpływające na korzyść populacji mogą być złe?
Chyba społeczeństwa, populacja to tylko liczba elementów.
Na przykład tak: wymordowanie Indian było korzystne dla społeczeństwa europejskich osadników. Ustalenia między Polską a Rzymem są korzystne dla grupy księży, którzy współpracowali z SB.

>To nie jest hipoteza (nie zachowuje zasady ogólności i brakuje jej naukowego podłoża), tylko obserwacja, chyba istnieje między tym jakaś różnica? Czy też według Ciebie nie?

Zdanie "Bóg istnieje" nie jest hipotezą tylko obserwacją? Czy my na pewno mówimy o tym samym? Może miałeś na myśli hipotezę autora, że "Bóg jest zapisany w ludzkich genach?
unknown (163 punktów)

>Hmm, czyli to jest odpowiedź do mnie? Nic z niej nie rozumiem. Jak konkretnie przetworzyłem jaką informację, żeby kogo zaatakować? Wydawało mi się, że streściłem myśl wątku, który wydał mi się za długi.

Autor nie napisał, że TYLKO w ten sposób powstają religi, a tak przynajmniej w moim odczuciu to przyjąłeś.


>Na przykład tak: wymordowanie Indian było korzystne dla społeczeństwa europejskich osadników. Ustalenia między Polską a Rzymem są korzystne dla grupy księży, którzy współpracowali z SB.

Pisząc populacja, chodziło mi o gatunek ludzki, mam wrażenie, że nie przeczytałeś zbyt uważnie tego co napisałem.

Zdanie "Bóg istnieje" nie jest hipotezą tylko obserwacją? Czy my na pewno mówimy o tym samym? Może miałeś na myśli hipotezę autora, że "Bóg jest zapisany w ludzkich genach?

Oczywiście, że odwoływałem się do tego: "Bóg jest zapisany w ludzkich genach? Hipoteza "Bóg istnieje" jest o tyle bzdurna, o ile odbiegają od siebie wizje postrzegania Boga przez poszczególnych jednostek.
Jan B (383 punktów)
>Pisząc populacja, chodziło mi o gatunek ludzki, mam wrażenie, że nie przeczytałeś zbyt uważnie tego co napisałem.
Ja nie czytam w myślach. Ale dobrze, wyjaśnijmy to już:
Napisałem, że są praktyczne korzyści wynikające z wiary, dobre i złe. Miałem na myśli ludzi, ale można to tak jak chcesz odnieść do gatunku. Twoje pytanie brzmi więc:
>>Jak działanie wpływające na korzyść gatunku ludzkiego mogą być złe?
To jeszcze dziwniejsze pytanie niż wtedy myślałem, bo jakie cele może mieć gatunek? Chyba udoskonalanie się i rozprzestrzenianie. To już bardzo łatwo znaleźć działanie z praktyczną korzyścią dla gatunku, a jednocześnie złe - można by na przykład wspomóc selekcję naturalną, pozbywając się nosicieli wad genetycznych.

>Oczywiście, że odwoływałem się do tego: "Bóg jest zapisany w ludzkich genach
Rozumiem że trudno rozmawiać z dwiema osobami jednocześnie, ale chciałbym żebyś rozmawiając ze mną, odnosił się do tego, o czym ja mówię: "wtedy wiara w Boga nie miałaby żadnych subiektywnych powodów, co by świadczyło o jej obiektywnym prawdopodobieństwie? To kiepska metoda uwiarygodniania hipotez". O żadnej innej hipotezie nie mówiłem, tylko o tej, która jest wiarą w Boga.

Można tak wyjaśniać w nieskończoność ale to chyba nie ma sensu, skoro donikąd na razie nie doszliśmy.
Rotor
>Zawsze zastanawiałem sie jak można wyjaśnić pochodzenia
>boga. przecież tyle sie o nim mówi jest tyle religii, więc
>może go czujemy tylko nie potrafimy sprecyzować.

- A może było tak:
Cytat:
"Okres pierwotny realizmu kultowego trwa do czasu takiego rozwinięcia się ludzkiego intelektu, który zrodził pragnienia możności takiego wpływania na to co jest dobrem, by było ono ludziom zawsze do dyspozycji, a to co jest złem, by móc jemu zawsze skutecznie zapobiegać. Ponieważ praktyka życia pokazywała, iż takiego wpływu nie ma się (prócz ludzi, oswojonych zwierząt i uprawianych roślin) na potrzebne sobie dobro a niechciane zło w ich postaciach realnie postrzeganych, bowiem po prostu, ze swej bezrozumnej natury nie podlegają one żadnemu posłuchowi, to mając na uwadze obraz swojego życia człowieczego, w którym chciane od kogoś dobro zdobywa się odpowiednim własnym postępowaniem, poczęto roić sobie różne domniemania, które umożliwiał już rozwój wyobraźni, iż dobrem czy złem niepodlegającym woli ludzkiej, być może ktoś też zawiaduje, ktoś niezwyczajny bowiem niewidzialny, nie ukazujący się ludziom, jakieś postacie nadzwyczajnie na to wpływowe, i jeżeliby poznać ich charakter, usposobienie, to można by swym odpowiednim, podobającym się im postępowaniem, uzyskiwać za to w rewanżu chciane dobro, czy zaniechanie czynienia danego zła."

- Więcej na ten temat tutaj:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,3589
Struzinski (20 punktów)
Ah myślałem że wprowadzę(Kiedy chciałem pierwszy raz opublikowac ten domysł nikt nie powiedział mi że coś takiego, lub podobnego zostało opracowane) coś nowego(no cóż jak to w życiu bywa nie jest sie pierwszym), ale ciesze sie że moje założenia potwierdziły sie . Dziękuje za wszystkie linki zabieram sie za przerobienie czytanki.
nieobecny
>Ah myślałem że wprowadzę coś nowego[...], ale ciesze sie że moje założenia potwierdziły sie.
Samodzielnemu dochodzeniu do pewnych wniosków (formułowaniu hipotez) nie umniejsza fakt, że ktoś już wcześniej doszedł do tego samego. Liczy się to, że człowiek myśli, a nie że powtarza bezmyślnie cudze, często bezmyślne, słowa.
Cieślański (994 punktów)
Termin "boże majaczenie" sugeruje, że tematem głównym mogłoby być omówienie wszelkich czynników odpowiedzialnych za urojenia, halucynacje, omamy, przywidzenia, sny, autosugestię, myślenie magiczne, złudzenia percepcyjne itp.
Gołębie, którym w katolicyzmie przypisuje się przynoszenie wiadomości od bogów, roznoszą borna wirusy podejrzewane o wywoływanie schizofreni u ludzi.
Znaczny wpływ na rozwój majaczeń bożych mogło mieć również halucynogenne działanie sporyszu, odmiany pleśni pasożytującej na ziarnach zbóż.
Osadnictwo rolnicze ludzkich plemion związane z opanowaniem uprawy zbóż, pociągało za sobą nagromadzenie ludzi, zbożo-żernych gołębi oraz odchodów obu tych gatunków na niewielkim obszarze i sprzyjało licznym epidemiom niosącym nie zrozumiałą śmierć i choroby psychiczne.
Umiejętność uprawy zbóż, to również opanowanie produkcji pieczywa i alkocholu z użyciem biotechnologi drożdzowej.
Drożdżyce układu pokarmowego, też mogą wywoływać defekty systemu nerwowego skutkujące depresją, stanami lękowymi, myśleniem magicznym itp.
Picie alkocholu, oprócz widzenia białych myszek, sprzyja jak najbardziej urojeniom wzrokowym i słuchowym branym za głosy bogów.
Halucynogeny zawarte w kadzidłach, np. mirra, też pomagają sprytnym kapłanom zapanować nad umysłami i sakiewkami łatwowiernych wiernych
Spożywanie ciała mitycznego przywódcy religijnego może mieć ten skutek głupi, że ciemny narodek aplikuje sobie uszkadzający tkankę mózgową i powodujący religijne szaleństwo, tzw. jad trupi.
Zakazy stosowania intymnej higieny podmywania, motywowane tzw. religijną moralnością, skutkują chorobami wenerycznymi i na wszelkie choroby psychiczne -większą zapadalnością.
Z tego samego powodu, mogą powstawać, warunkujące rozwój chorób psychicznych u dzieci- okołoporodowe zakażenia płodu i uszkadzenia mózgu.
Stymulowana religijnymi zabobonami cmentarna obyczajowowość, religijne straszenie śmiercią i fascynacja ludzkim trupem, też może nieść za sobą skrzywień psychicznych kupę.
Ubieranie kapłanów w babskie sukienki zamiast w chłopskie spodnie, wywoływało nie raz, motywowane seksualnymi kompleksami, religijne zbrodnie, do których trzeba było wymyślać boskie przyczyny jako alibi dla własnej winy.
Poza tym, sama budowa "zdrowego" mózgu ludzkiego, decydująca o sposobach jego działania, też w stanach emocjonalnych może wprowadzić wiele religijnego zamieszania.
Na temat związków urojeń zwanych religijnymi, z chorobami psychicznymi ciekawie pisze Jacek Sieradzan w książce pt.
Link;
Szaleństwo w religiach świata
Uwaga w księgarni racjonalisty w pisano (chyba mylnie) nazwisko autora "Sierdzian"


bóg jest oszustwem
Struzinski (20 punktów)
A może przyjmijmy że majaczenie to przenośnia do gadania o bogu niebie zbawieniach świętości złu etc. ?
J.Szulc (5723 punktów)
Mimo wielu oporów, nie mogę się z tym zgodzić.

Bardzo mi przykro.

---
Cieślański (994 punktów)
>A może przyjmijmy że majaczenie to przenośnia do gadania o bogu niebie zbawieniach świętości złu etc. ?
Jeśli chcesz dyskutować "o przenośniach" a nie o rzeczywistych, neuronalnych i neurotycznych "bożego majaczenia" przyczynach, to nie moja wina.
Nasza świadomość; sposób postrzegania i rozumienia rzeczywistości zależy od sposobu działania naszego mózgu.
Mózg ludzki powstawał w procesie ewolucji gatunków w sposób, zgodny z zasadami teorii ewolucji.
Budowa mózgu, z góry ustanawia pewne reguły działania i myślenia naszej kiepełłe.
Właśnie budowa ludzkiego mózgu jest odpowiedzialna za jego podatność do lenistwa intelektualnego, czyli do przyjmowania wiedzy "na wiarę", nie wymagającą nauki i długotrwałego procesu poznawczego.
Taka skłonność mózgu do "umysłowego chodzenia na skróty" odpowiada np. za autorytarne kategoryzowanie środowiska społecznego gotowymi uproszczonymi poglądami (stereotypami), które prowadzą do nietolerancji, wyniszczających konfliktów, zahamowania i cofania rozwoju nauki, eksterminacji całych narodów.
Skłonność do zbrodniczej rywalizacji z inymi kulturami i religiami, też wynika ze specyfiki prymitywnych, typowo zwierzęcych struktur ludzkiego mózgu.
Co gorsza, totalitarne systemy sprawowania władzy oparte na religijnym wyzysku i ucisku, dążą do rozbudzania i podtrzymywania owych zwierzęcych instynktów rywalizacji stadnej, w ludzkich społeczeństwach, żerując na niewiedzy ciemnoty religijnej i jej podatności na manipulację emocjonalną.
To zwierzęca natura ludzkich emocji rywalizacyjnych odpowiada też poniekąd za "powtarzalność historii" i wyniszczających ludzkość konfliktów na tle religijnym.

Jeszcze bardziej "boże majaczenie" rozwija się w mózgach uszkodzonych w okresie płodowym lub po urodzeniu, z racji występowania uszkodzeń genotypu i wszelkich chorób działających niszcząco na rozwój i funkcjonowanie układu nerwowego.
Jeśli odpowiednio dokładnie poznamy budowę i działanie mózgu, to również poznamy uszkodzenia i wady mózgu oraz choroby które je powodują (jak również wtórne "chorobowe nieprawidłowości" działania mózgu, które są dzięki tym uszkodzeniom powodowane) a odpowiadające za sposób w jaki człowiek w mózgu, pod wpływem manipulowanego kontaktu z zaindokrynowanymi religijnymi bredniami w dzieciństwie, tworzy sobie iluzję boga.

Najstarsze ewolucyjnie struktury neuronowe mózgu, (pień mózgu, móżdzek), są błyskawiczne w działaniu, bo reagujące "bezmyślnie", w sposób automatyczny, niezbędny do przeżycia i zachowania gatunku.
Mózg, który ewoluował wraz z kolejnymi gatunkami, "obrastał" coraz to nowszymi, lepiej rozwiniętymi, silniej rozbudowanymi w możliwości "obliczeniowe" układami struktur komórek nerwowych.
Starsze, prymitywniejszce części mózgu jednak nie zanikały, lecz pozostały w (trwale powiązanym z nowszymi częściami mózgu), układzie wzajemnie ze sobą współpracujących i oddziaływującyh na siebie struktur neuronowych.
Bez tych najstarszych ewolucyjnie części mózgu, odpowiedzialnych za procesy życiowe, (struna grzbietowa, pień mózgu, móżdzek) nie jest możliwe samodzielne, nie wspomagane medycznie, utrzymanie się ciała przy życiu.
O wiele bardziej rozbudowane czynnościowo i rozwinięte "informatycznie," (czyli pod względem oprogramowania odpowiedzialnego za reakcje ze środowiskiem), są typowe dla ssaków struktury mózgu emocjonalnego umiejscowione w układzie limbicznym.
Struktury limbiczne mózgu odpowiedzialne za emocje i zautomatyzowane "oprogramowanie emocjonalne", znajdziemy u wszystkich ssaków.
Z powyższego zdania, wynika np. podejrzenie, że zakochiwanie się i przywiązywanie do potomstwa, do partnera seksualnego i do matki, jest oparte na tym samym mechanizmie oddziaływania neuroprzekaźnika- oksytocyny, na mózg emocjonalny u wszystkich ssaków z ludźmi włącznie.

Najmłodsza ewolucyjnie i najsilniej wyposażona w możliwości "obliczeniowe" jest kora mózgowa, która w procesie ewolucji gatunków wykształciła się najpóźniej, czyli "najbliżej" chronologicznie do czasu, w którym obecnie żyjemy.
Kora, odpowiedzialna za myślenie, świadomome analizowanie informacji, działa znacznie wolniej niż struktury mózgu starsze od niej ewolucyjnie.
Jednak oprogramowanie zmuszające korę mózgową do myślenia twórczego, bardziej lub mniej trzeźwego i racjonalnego znajduje się w prymitywniejszym od niej, układzie limbicznym.
Co więcej, w sytuacjach silnie pobudzających emocje, (zagrożenie, pobudzenie,) władzę nad ciałem i korą mózgową przejmują właśnie te prymitywne struktury mózgu odpowiedzialne za odruchowe, trudno-kontrolowalne zachowania emocjonalne.
Zachowania emocjonalne były pomocne w sytuacjach zagrożenia życia, w dzikim środowisku naturalnym (np, stado ssaków, dżungla, step, sawanna pełna drapieżników), ale w obecnych warunkach cywilizacji ludzkiej przeważnie bywają niszczące dla sprawność intelektualnej kory mózgowej.

Z drugiej zaś strony, osiągnięcia intelektualne i naukowe kształtujące rozwój cywilizacji, zawdzięczamy umiejętności racjonalnej, myślącej kory mózgowej, do zapanowania nad nie-kontrolowalnymi odruchami i emocjami.
Kora mózgowa odpowiada również za skuteczną komunikację umożliwiającą przekazywanie swych przemyśleń i odkryć innym ludzkim mózgom.
Dzięki takiemu jednoznacznemu zrozumiałemu przekazowi i rozpowszechnieniu wszechstronnych osiągnięć "wiedzy", wzrastają łączne zdolności obliczeniowe gatunku ludzkiego, co sprzyja dalszemu rozwojowi osiągnięć nauki i intelektu.
c.d.n

bóg jest oszustwem
Cieślański (994 punktów)
C.d.
Pozytywne emocje w umiarkowanych ilościach, mogą pobudzać korę do aktywnego i wydajnego działania.
Nadmierne pobudzenie kory mózgowej bodźcami emocjonalnymi może jednak prowadzić do oderwania od rzeczywistości i urojeń, paranoi, manii.
Podobnie nadmierne, nie kontrolowane emocje negatywne, wpływają upośledzająco na aktywność i sprawność intelektualną kory mózgowej niezbędną do poprawnego, (elastycznego, pokojowego, tolerancyjnego) funkcjonowania w ludzkich skupiskach.
Szereg manipulacyjnych metod wywierania wpływu na ludzi, opiera się właśnie na manipulowaniu emocjami, prowadzącym do stłumienia u manipulowanej religijnej ciemnoty, podstawowych zdolności racjonalnego myślenia.
Powiązanie i zapamiętanie w mózgu pewnych poglądów ściśle skojarzonych z emocjami może w przyszłości wpływać na fałszywy, sposób myślenia oraz postrzegania i oceniania rzeczywistości.
Religijne stereotypy i zabobony mogą powodować uporczywe myślenie o błogosławionej potrzebie "robienia dobrze" kiędzu a intencjonalne niedostrzeganie, przemilczanie, zapominanie matactw i zbrodni kościoła oraz lęk przed krytyką i ich ujawnianiem.
Na przykład religijni pedofile w czarnych kiecuszkach zrobią wszystko aby ich powodowaną celibatem, karygodną"miłość" do dzieci, w kamuflującą zbrodnię -boską propagandę błogosłowionego głaskania po główkach (i nie tylko) ukwiecić.
Nie zapomną przy tym, powodowani o zbawienie grzesznych nieletnich duszyczek "troską", narzucić im przysięgi milczenia obwarowanej w drukowanym poczuciem strachu przed wyimaginowaną karą boską.
I nie jeden już biskup (jego molestancja), do rodziców dzieci wykorzystanych seksualnie przez kapłanów konkretnego kościoła, "o nie składanie doniesień o popełnieniu przestępstwa", kłamliwie nazywane "kalaniem własnego gniazda", -wołał.

Co gorsza, "zmuszenie" kory mózgowej do wyuczenia się na pamięć pewnych fałszywych, najczęściej religijnych poglądów, pobudzających emocje, ma upośledzający wpływ na skłonność kory mózgowej do samodzielnego, racjonalnego myślenia.
Przykładem, jest wyuczenie dzieci na lekcjach religii, łatwowierności w religijne brednie i kłamstwa, -obwarowanej strachem przed piekłem za próby ich podważania.
Podobnie, wytresowanie strachem przed ekskomuniką, mitu nieomylności papieża i jego kumpli, blokuje w łatwowiernych wiernych i seksualnie wykorzystywanych nieletnich -ko.ka. poddanych, tudzież pozbawia, zdolności do asertywnego reagowania na manipulację emocjonalną oraz wyzysk doznawany od beneficjentów religijnego totalitaryzmu.

Typowym dla ludzkiego mózgu sposobem działania, jest chęć leniwego intelektualnie, stereotypowego bronienia za wszelką cenę, wszystkich pomysłów uznanych przez samego siebie, za genialne.
Jeśli ktoś pragnie uzyskać "przenośną" pochwałę własnego "odkrycia", (Uwaga tu użyję przenośni do sposobu "tytułowych" dywagacji), że istnienie np. psujących się zegarków jest dowodem na to, jakoby budowanie psujących się zegarków było przypisane ludzkiej naturze, to za prawdę jest przed nim wiele możliwość poszerzenia optyki myślowych horyzontów, -nie kończących się na "wąskiej rurze" zwanej "religijnej ciemnoty tunelem".
Dyskutowanie o "bożym majaczeniu" bez uwzględnienia czynników chorobowych oddziaływujących na mózg, to tak jakby po nieuważnym upuszczeniu zegarka do wypełnionego wrzątkiem garnka, zamiast go natychmiast otworzyć i wysuszyć a następnie odnieść do zegarmistrza, twierdzić, że; "każdy zegarek, z woli boskiej, w końcu stanąć musi".
Lub co gorsza, po odebraniu cykadła z naprawy, bredzić wszem i wobec, że jest to dowód na zmartwychwstanie i istnienie nieśmiertelnej zegarowej duszy, (nawet jeśli będziemy to czynić w uwiarygodnionej, kamuflującą pobożnością, -intencji wydojenia licznych głupich owiec).
Jednocześnie, idąc na "intelektualne skróty" i przenośnie, ludzki mózg broni się przed poznaniem budowy i zasady działania zegarka, co umożliwiłoby mu poznanie przyczyny uszkodzenia i znalezienia metody naprawy oraz zapobierzenia dalszym wadom powstającym w procesie produkcji i w czasie eksploatacji zegarka.
Tym samym na podstawie zachwytu własnymi dotychczasowymi przemyśleniami mózg lekceważy swój dalszy rozwój intelektualny.
I tu z kolei, jak "w sprzężeniu zwrotnym", zrównoważony emocjonalnie pociąg do rywalizacji, może sprzyjać rozwojowi w ludzkim mózgu, wszelkich twórczych dywagacji.
Poza tym, taki mózg, który preferuje przenośnie, czyli nieprezycyjne i niejednoznacznie zrozumiałe dane, w dyskusjach na forum z religijnymi zadymiarzami i manipulantami, (którzy szermowanie pobożnymi przenośniamy mają jak w zegarku, "ad perfectum Ocykane"), stoi na pozycji z góry "przeryputanej".
Polecam, jako trefniś z gminu, ciekawe szalenie, artykuły z Racjonalisty o mózgu i religii;
Religiologia
oraz encyklopedyczą definicję terminu;
Majaczenie alkoholowe

bóg jest oszustwem
Struzinski (20 punktów)
Ehhh no cóż taka walka o przenośnie ale skoro już to:

Czy wiesz ze jest pewna granica za którą nie występuje kazirodztwo a społeczeństwo znów nie musi być duże co zgoła przyspiesza ewolucje ? Czytałem artykuł chyba na Onecie(tak wiem niektórym może sie wydać śmieszne bo niektóre ich tłumaczenia nie są rzetelne) o wiosce w której jest zamknięta populacja i każdy z każdym jest spokrewniony w kilku pokoleniach wstecz. Doszło do tego że np populacja uodporniła się na choroby występujące wraz z wysokim cholesterolem czyli są otyli ale nie cierpią na zawały choćby zakrzepy itd. Więc może warto spojrzeć na zamykanie populacji jako coś co podświadomie robimy dla samych siebie ? Np (wiem niektórzy uznają to za rasistowską gadkę) skoro Murzyni w Afryce żyli przez parę paręnaście tysięcy lat w izolacji od białych to wiadomo uciekanie przed tygrysami i desperackie zbieranie żako występującego pożywienia skierowało ich ewolucję na inny tor niż np Europejczyków którzy przez te kilkanaście tysięcy lat zaczęli budować skomplikowane zależności społeczne i poszli bardziej w intelekt. Więc np nie widzę powodu dlaczego w imię miłosierdzia i tolerancji mieszając się z nimi mielibyśmy być że tak to określę "w plecy" ewolucyjne. Oczywiście co do tego przykładu i tak natura i społeczeństwo będą się bronić niechęcią a poza tym zawsze będzie przewaga białych (wyłączając Amerykę i Afrykę) więc prawdopodobnie na tej tolerancji nie wyszlibyśmy tak źle.

Z tego co pamiętam to Hitler propagował pogańską wiarę a nie sądzę że przez bogów wiatrów burz itd można by było wywierać presje na społeczeństwie. Oczywiście nie mówie że wszyscy mamy powrócić do wyżynania sie ale może nie pędxmy tak w liberalizm i znajdźmy środek pomiędzy zwierzęcą naturą na której to zbudowaliśmy wszystko co mamy dotychczas(ponadto każdy ją ma kiedy to jest postawiony w ekstremalnych sytuacjach także społecznych).

Ponadto myślę że chcesz mnie zagiąć wiedzą o działaniu mózgu tylko po co ? Naprawdę jest tu kupa inteligentnych ludzi ale te wszystkie słowa którymi próbują dokładnie określić o co im chodzi i mające nie stwarzać problemów często wywołują ich więcej niż przez zwykłe łapotologiczne wytłumaczenie. Użyłem przenośni i co z tego uproszczenie o tak bo ktoś wierzący kojarzy mi sie z kimś kto ma malarie = majaczy to tyle.

Nie można napisać po prostu że tym porównaniem zniżam sie do poziomu mózgu uszkodzonego przez religie ? myślę że można tylko posuniemy sie do hiperbolizacji.

Nie bronie sie przed niczym kocham rozbierać wszystko na podstawowe zasady Nie widzę celu w dokładnym określeniu bożego majaczenia po prostu dla mnie to wszystko co związane z bogiem.
Cieślański (994 punktów)
Jeśli w dyskusji nad teoriami używać będziemy głównie "niedopowiedziane, a nawet chwilowo tajne -przenośnie" to trudno wymagać aby dyskusja była precyzyjna i nie rozłaziła się we wszystkich kierunkach "radośnie".
Trzeba było Struzinski, na początku własnego wątku napisać "od niechcenia", że masz na myśli tylko i jedynie przenośną interpretację terminu "bożego majaczenia", którą chcesz poddać "wąskiej i ograniczonej" dyskusji.
I chyba się, wśród tutejszej
>"kupy inteligentnych ludzi"
zbytnio nie zbłaźnię, (nie ulegając przy tym nazbyt, domniemanym i docenianym "preferencjom intelektualnym" grupy) jeśli stwierdzę, że dywagacje oparte na domyślnych acz nie dookreślonych w porę ("na czas" a nie "w spodnie") przenośniach, zawsze tu będą traktowane mało poważne.
Co więcej, jeśli będziesz zadawał mało precyzyjnie i nie zrozumiałe pytania, to różni "poszukiwacze prawdy" przyczepią się do każdego fałszywego zdania lub "nie precyzyjnego" słowa i "zboczą" dyskusję na manowce, która przez to się stanie wyłącznie rozrywkowa.
Jeśli się wplączesz jeszcze w zbyteczne i poza tematyczne polemiki z "osobistymi docinkami", to osiągnięcie celu intelektualnej penetracji i wzbogacenia zasobów informacji, "założonej" we wstępnym poście, mo(j)żesz, odłożyć "ad acta" Mon Ami.
Co widać, już się dzieje w powyższym twoim poście o kazirodztwie, hitlerze i murzynach.
Jedyna racjonalna rada zatem, to "odpowiadanie wyłącznie na wypowiedzi związane z tytułowym tematem".

Albowiem, jak wiedzą obyci w ogólnikowym i mętnym "majaczeniu bożym", sprytni ewangelizatorzy pokroju Ocykana, diabeł w szczegółach siedzi, a prawda o religijnych mataczeniach, w niedomówieniach i przenośniach, jest kamuflowana.
Dlatego, jeśli nadal będziesz zadawał kluczowe pytania w sposób, który jest, "od podstaw", z jednoznaczną komunikacją sprzeczny, to zacznę podejrzewać, że twój nick "Struziński", w dyskusjach "lejący wodę", w przenośni mam rozumieć jako "małorze(kł)czny".
Witamy na pokładzie.
A moimi uwagami nie zniechęcaj "mi się" (do dalszego uczestnictwa w dyskusjach na forum), bo ja tu jestem tylko "trefnym trefnisiem"

Z drugiej zaś strony mętne pisanie początków wątków, nawet jak ktoś pseudo-naukowo bredzi, znacząco zwiększa ilość (choć nie zawsze zgodnych z intencjami autora) odpowiedzi.
Innymi słowy, czasami pozorne lub nie udawane braki w komunikacyjnej kompetencji, okazują się być na "rynku atrakcyjności gawę-dziarsko-dysputualnej", swoistą marketingową niszą, i dzięki emocjonalnemu zaangażowaniu zarówno "nie pojętych" jak i "nie pojmujących" forumowiczów, przyczyniając się tym samym (zatem) do zwiększenia forumianej frekwencji anonsowanej automatycznie komunikatem;
> "Ale piszą!"

O! rety!, a teraz konkrety.
Aby cię atencją dyskusyjną pokrzepić, przykładowo poczytaj do czego wesołe trolle mogą się przyczepić.
W pierwszym zdaniu startowego postu piszesz;
>Zawsze zastanawiałem sie jak można wyjaśnić pochodzenia boga. przecież tyle sie o nim mówi jest tyle religii, więc może go czujemy tylko nie potrafimy sprecyzować. Tak mgłaby prezentować sie odpowiedź na to włąśnie zagadnienie (czyli dlaczego większość kultur miało boga).
Powiem z uznaniem i nieco zadrośnie, że ja tu dostrzegam same uogólnienia i przenośnie, które dostrzegalne są, nawet i pomimo, premedytowanej, kamuflująco-free-wolnej dowolności stosowania Ę i Ą.
Poza tym, brak przecinków, jakieś niedomagania z zaczynaniem z dużej litery -zdania, oraz literówka;
>"Tak mgłaby..."
nasuwa skojarzenie do mglistego przedstawienia zagadnienia zgodnie z tekstem pieśni przedszkolnej Jana Brzechwy "żaby na aby aby a rak byle jak".

Po pierwsze, nie każda religia wyznaje jednego boga.
Po drugie, nie każda religia, (najczęściej zakłamany wytwór chorej wyobraźni, zbiór zabobonów sprzecznych ze sobą i zdrowym rozsądkiem, -niemal "na granicy" schizofrenii), uwierz mi, która głosi doraźnie istnienie jednego i jedynego boga, na prawdę tylko jednego boga wyznaje i czci.
Chrzęszczyjadanie, (europejska sekta) np. wyznają dwóch głównych bogów; ojciec i syn, plus jednego ulotnego, bo spirytusowego, którego winnym głosem kapłani gadają, gdy są na "mszalnej bani".
A jak się zanużyć w religijnych bredni odmęty, to się okaże, że w kalendarzu chrzęszczyjadańskim "co dziennie jest" jakiś nowy śnięty solenizant, który nas imieninowym spirytusem zwala z nóg, aby każdy łatwowierny wierny imiennik jego, też poczuł się, (przed wystąpieniem kaca), jak młody bóg.
Co więcej polska "bogo-mania", (której tutejsi maniacy, -na identyfikację z kultem papieża, "erektującą" własne poczucie wartości, są nadzwyczaj pazerni), zaplątana w "alkoh-olickie majaczenie" jak po beczce grogu, zamiast w bogach głównych, "przednie" bóstwo do którego się modlić raczy, widzi w nawiedzonej Spirytusem "zaręczonej babie", co to się dała uwieźć i posiąść bogu w cudzołożny sposób.

Po trzecie nie chcesz chyba twierdzić, jak jakiś Kubuś-pluszowy miś, że jest możliwe zastanawianie się nad czymkolwiek "zawsze" (czyli bez przerwy, od urodzenia aż do dziś), bo gdyby tak było, to większość myślących "zawsze o jednym i tym samym bogu" umarłoby z głodu.
Ludzie wierzący w istnienie różnych bogów wodzowskich i ich mniejszych pomagierów pod postacią np. katolickich śniętych, we wszystkich miejscach ziemskiego globu wyznają wiele teorii na temat pochodzenia "ich własnych bogów".
Ale z dalszej części twego postu wynika, że nie chodzi ci o dyskusję nad zagadnianiem pochodzenia boga uznawanego za byt rzeczywisty przez łatwowiernych wiernych i zniewolonych nawiedzonych.
Niestety w niektórych nadwrażliwych umysłach może jednak powstać nieszczera trwoga, że ty już w pierwszych zdaniach, sam nam wciskasz podstępnie kit, o domniemanym istnieniu jednego boga.
P.s.Nikt chyba, pośród łatwowiernych wiernych nie wątpi, że
C.d.nastąpi.


bóg jest oszustwem
Cieślański (994 punktów)
C.d.
Jakbym miał tu jeszcze do czegoś mylnego "przyczepić się" -chcieć, to do zestawienia słowek; "boga mieć".
"Większość kultur", które w złudzeniu istnienia "istot wyższych" pocieszenia lub zarobku szuka, "nie miało" jednak ani wielu bogów równocześnie, ani nawet jednego boga rozumianego jako "pojedyńcza sztuka".
Owe "kultury", co prawda, wiarę w istnienie tych bogów wyznawały, (pojedyńczych lub multipleksowych), ale zaprawdę ich "nie miały".
Albowiem, chociaż już jestem stary kmieć, i pamięć szwankuje mi żałośnie, to ciągle jeszcze pamiętam, kantorową przenośnię walutową, na określenie przekrętu finansowego, czyli słowo "wyr*chać" oznaczające jednocześnie w stosunkach męsko-damskich "zaliczenie" kopulacji -określanej samczo-szowinistycznym przenośniami typu: "posiąść kobietę" albo "panienkę mieć".
Dla tego będąc z-dziwa-czałym chłopem, mogę sobie tylko pofantazjować "idąc tej przenośni tropem", kiedy będę ględził w towarzystwie piwnym, iże jakoby "miałem" do-mnie-maną narzeczoną, (i w gumce i bez, w lesie, na łące, pod amboną, na klocu powalonego drzewa, pod mostem, lub wawelskiego podwórca galerią), ale wiem, (i nie mam żalu), że nikt nie będzie chciał ze mną dyskutować nad takimi przenośnie-mało-przecyzyjnymi, wywodami -"całkiem serio".
Poza tym, pomimo sklerozy nasilającej się od cholesterolowych złogów, pamiętam, również, że "podle" demagogii wszelkich religii i "zakutych w zabobony" teologów, to bogowie "mają" ludzi, a nie ludzie "mają" bogów.
Jako "zawzięty" ateusz, dobrze pamiętam z "przelecianych po łebkach" w szkole podstawowej -mitów greckich, ile ziemianek (mieszkanek Ziemi, a nie mieszkalnych dziur w glebie) i innych pomniejszych "bogiń" propoczęciowo rozkładających przed nim nogi, "miał" "lecący na kiecki" wodzuniu Zeus, kiedy był w "potrzebie".
Nadzwyczaj też podoba mi się owe nar-ko.ka.-tyczne majaczenie, jakoby bóg ojciec "miał" marrych*janę, kiedy zakradł się do niej we śnie nocą pod postacią gruchającego gołębia, czyli spirytusowego ducha.
Bo jak tu se przy piwku siedzimy we trzech z lustrem-bratem, to wszyscy zgodni są z zeznaniach, że "posiąść" cudzą (bo żydowskiego cieśli Józia) 12 letnią (małolatę) narzeczoną, to osobiście, będąc bogiem, byłoby "fuj, fuj", ale tak za pośrednictwem ducha Spirytusa -to przecież "nie grzech".
Wiadomo, też (wiem to z dzieciństwa od pobożnej mamusi), że katolicki bóg-główny jest chłopem a nie babą i od czasu do czasu, a dokładniej -co roku) zchodzi na Ziemię, by "posiąść dziewicę we w(k.k.)ładanie", "bo musi", i nie żałuje tego "kroku".
I wieTRZne, wiatro-pylne szczytowanie oraz umilający dmuchanie w balonik spirytusowy chuch, racz mu dać panie, oprócz talerza porannych kluch.
Aj, man.
Ponieważ, ogólnie język "misie plącze", palcami nie trafiam w klawisze, oraz nie chce "misie gadać", proszę się już na poza-tematyczny temat przenośni, w ogóle, ale to w ogóle, już nie wypowiadać.
Żegnam, (tfuj, tfuj, -skąd ja znam to pobożne słowo?)czule.

bóg jest oszustwem
Struzinski (20 punktów)
Dobra widzę swój błąd, Otrzymałem odpowiedzi na moją tezę i jej rozwinięcie. Przynajmniej poznałem drogę omijającą ukamienowanie na forum. Przyznam że czytając twoje posty RAM mi w mózgu siada - poeta-intelektualista co :>?
Rotor
Może lepiej byłoby, bez przenośni, a wprost zapodać że:
i majaczenia o Bogu/ach ze źródła mózgowej natury człowieka pochodzą, i prawdziwe stwierdzenia o Nim też stamtąd... i tylko stamtąd
Struzinski (20 punktów)
>Może lepiej byłoby, bez przenośni, a wprost zapodać że:
>i majaczenia o Bogu/ach ze źródła mózgowej natury człowieka pochodzą, i prawdziwe stwierdzenia o Nim też stamtąd... i tylko stamtąd

Trochę ni rozumiem bo sam użyłeś znów słowa majaczenia przez które tu taki OT sie zrobił.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365