 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-08-2011 11:34 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Po co nam potomstwo
1 na 3 | Oliwia Sandra Nowak miała , moim zdaniem, ciekawy pomysł na nowy wątek. Po co nam dzieci? Ponieważ go nie założyła, więc ja się ośmielam to zrobić, wskazując jednocześnie źródło inspiracji. Czy kobiety rodzą dzieci bo chcą mieć dziecko, bo wzywa je do tego instynkt macierzyński, czy też nie chodzi im o dziecko, a o to, aby złowić odpowiedniego mężczyznę, a dziecko jest efektem końcowym. Często gęsto wcale niepożądanym. Instynkt zaś macierzyński budzi się dopiero po urodzeniu dziecka, na skutek jego widoku, dotyku i zapachu. W dzisiejszych czasach chęć posiadania dziecka jest też warunkowana społecznie. Małe dziewczynki bawią się lalkami i wożą je w wózeczkach i przewijają. W pewnym wieku wypada założyć rodzinę i mieć dzieci. Małżeństwa bezdzietne budzą niezdrowe zainteresowanie a czasem pogardę. Niektórzy mają dzieci z powodów ekonomicznych (becikowe) oraz liczą na opiekę na starość. Dlaczego w ogóle więc chcemy mieć dzieci? Albo, jak niektórzy, nie chcemy. Czy większośc dzieci jest nieplanowana? Tak by się mogło wydawać. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Są kobiety, które rodzą dzieci, bo chcą, są kobiety, które rodzą dzieci, choć nie chcą i są kobiety, które nie zachodzą w ciążę/nie rodzą, bo nie chcą mieć dzieci. Nad czym tu dywagować?
|
|
 | 7 na 7 | plodzien (7378 punktów) | > Nad czym tu dywagować?[/color] >A nad tym, że Grabowski lubi dzieci. Im więc ich więcej dookoła, tym dla niego przyjemniej.
|
|
|  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
> A nad tym, że Grabowski lubi dzieci. Im więc ich więcej dookoła, tym dla niego przyjemniej.  Bo w Piśmie powiedziane jest: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną a Grabowskiemu sprawili przyjemność!" (Rodz.1 , 28)
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
|  | 2 na 2 Oliwia Sandra Nowa (758 punktów) (zablokowany) | > > Nad czym tu dywagować?[/color] >A nad tym, że Grabowski lubi dzieci. Im więc ich więcej dookoła, tym dla niego przyjemniej.  Rozumiem więc, że Ty dzieci nie lubisz. I to (m.in.) podejrzewałam: ludzie dosyć powszechnie nie lubią dzieci, ale zupełną rzadkością jest przyznanie się do tego, bo jest to fatalnie odbierane społecznie. Twój post niechcący odsłaniający niechęć do dzieci zignorowano w ramach przemilczania tego tematu, bo niechęć do dzieci stanowi u nas tabu. Więc uchodzi nawet za chwalebne (+5pkt!) nazywanie ich smarkami, bo specjalnie dla dzieci zarezerwowano to obraźliwe określenie.A właściwie to sam termin DZIECKO daje się użyć jako epitet o wydźwięku pejoratywnym!I tak sami nawet nie zauważamy jak bardzo dzieci nie lubimy. Toteż i same dzieci nie lubią być dziećmi, wolą szybko dorosnąć, a niektórym udaje nawet podjąć pracę, czasem dobrze płatną, vide ta młodociana modelka, ale mniej zdolne tylko marzą zażywając ukradkiem dorosłych przyjemności: paląc papierosy pijąc alkohol albo uprawiając seks.
|
|
| |  | 2 na 2 | plodzien (7378 punktów) | > >> Nad czym tu dywagować?[/color] >A nad tym, że Grabowski lubi dzieci. Im więc ich więcej dookoła, tym dla niego przyjemniej. >> Rozumiem więc, że Ty dzieci nie lubisz. >Wbrew zdrowemu rozsądkowi (zadają pytania, są męczące, na przyjęciu lubią siadać na kolanach wujka i na nich jeść tort)) - lubię, ale inaczej niż Grabowski. > I to (m.in.) podejrzewałam: ludzie dosyć powszechnie nie lubią dzieci, ale zupełną rzadkością jest przyznanie się do tego, bo jest to fatalnie odbierane społecznie. >U mnie w pierwszej klatce mieszka małżeństwo zwane przez dzieci: bulwersy. Przeszkadza im, że dzieci śmieją się, grają w piłkę, albo - jak nie grają - to, że siedzą na murku. I nie chcą zadać sobie sensownego pytania: a kiedy do k.....wy nędzy dzieciaki mieć będą lepszą okazję do śmiechu jak nie w dzieciństwie? Stąd bulwersy ciągle te dzieciaki nap..lają skrzekliwym głosem i z mordami tak wrednymi, że chociaż to nie o moje dziecko chodzi - mam czasem ochotę podejść i walnąć. Czyli wpisuję się w fatalnie odbierane społecznie nielubienie dzieci. > Twój post niechcący odsłaniający niechęć do dzieci zignorowano w ramach przemilczania tego tematu, bo niechęć do dzieci stanowi u nas tabu. >Dzieci mają nieukształtowane jeszcze charaktery i można z nich ulepić wszystko. Potwory jak nastoletni czerwoni Khmerze, czy psychopata Pawlik Morozow. Ale sądzę, że takie nieciekawe indywidua kształtują się bardziej pod wpływem takich jak moi sąsiedzi bulwersów nielubiących dzieci. > Więc uchodzi nawet za chwalebne (+5pkt!) nazywanie ich smarkami, bo specjalnie dla dzieci zarezerwowano to obraźliwe określenie. >Ale też określenie to jest uzasadnione, bo w zasadzie nie widuje się usmarkanego dorosłego. Będąc na etapie podwórkowych zabaw, zawsze unikałem sporów siłowych z Tadziem, bo gdy raz doszło do ostrej sprzeczki między nami - w trakcie tarzania się w piachu spadł mi na twarz jego smark. Było to tak obrzydliwe, że później ustępowałem mu z drogi. Wolałem aby uznano mnie za tchórza niż miałbym coś takiego przeżyć raz jeszcze. > A właściwie to sam termin DZIECKO daje się użyć jako epitet o wydźwięku pejoratywnym! >> I tak sami nawet nie zauważamy jak bardzo dzieci nie lubimy. >> Toteż i same dzieci nie lubią być dziećmi, wolą szybko dorosnąć, a niektórym udaje nawet podjąć pracę, czasem dobrze płatną, vide ta młodociana modelka, ale mniej zdolne tylko marzą zażywając ukradkiem dorosłych przyjemności: paląc papierosy pijąc alkohol albo uprawiając seks. >Widocznie w dotychczasowym krótkim życiu spotkały o jednego bulwersa za dużo. ps Na zakończenie dowcip o dzieciach Facet chciał wynająć ciche mieszkanie. Zależało mu więc na tym, żeby w kamienicy i na podwórzu nie było dzieci. Gospodarz domu na pytanie, czy są dzieci - odparł zdecydowanie: nie, skąd. Tutaj nie ma dzieci! Rano facet budzi się w trzasku tłuczonej szyby, z korytarza dochodzi łomot spuszczanej po schodach deskorolki i muzyka na cały regulator. Na podwórku najwyraźniej dzieci grają w piłkę wyzywając się przy tym najbardziej wulgarnymi słowy. Zdenerwowany biegnie więc do gospodarza z wyrzutami: przecież nie miało być dzieci! Gospodarz na to: Dzieci? No, nie ma dzieci. Jak to nie ma: a kto jak nie dzieci stłukł mi szybę, kto jeździ na deskorolkach i przeklina na podwórzu? - Aaaa ci.... ! Panie! To nie są dzieci - to sk......ny! Nie dzieci!
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Dzieci mają nieukształtowane jeszcze charaktery i można z nich ulepić wszystko. W specjalnych warunkach. Ale to nie dotyczy tylko dzieci, ale i dorosłych. Np. Chińczycy stosowali pranie mózgu u więzionych żołnierzy amerykańskich (podczas wojny koreańskiej) i też osiągali duże sukcesy. Opisuje to Robert Cialdini w książce "Wywieranie wpływu na ludzi". > ale inaczej niż Grabowski. Nie zgadzam się. Kiedyś homoseksualistów nazywano "kochającymi inaczej", a to nieprawda! Jak się kogoś kocha to zawsze tak samo.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | |  | 1 na 1 Oliwia Sandra Nowa (758 punktów) (zablokowany) | > Wbrew zdrowemu rozsądkowi (zadają pytania, są męczące, na przyjęciu lubią siadać na kolanach wujka i na nich jeść tort)) - lubięCoś jak w tym dowcipie z Horacego Safrina: Spytajcie dziedzica antysemitę o Żydów, a odpowie wam: - To najgorszy naród pod słońcem! Sami oszuści i złodzieje! - A co jaśnie pan powie o Dawidku? - Hm, Dawidek to... poczciwości człowiek. Kupuje, panie dobrodzieju, moje zboże na pniu i nigdy mnie nie próbował wywieść w pole. - A Samuel? - Hm... uczciwości człowiek. Temu bym, panie bez wahania powierzył cały swój majątek... Spytajcie Żyda o Żydów, a odpowie wam: - To naród wybrany, naród proroków, mędrców i kapłanów! - A jakie jest twoje zdanie o Dawidku? - Oj, ten łotr, ten złodziej! On mnie sprzedał wagon pszenicy, po jakiej cenie!!! Jak ty śmiesz przy mnie o nim mówić?! - A Samuel? - Oj, niech go ziemia pochłonie... Deklarujesz, że lubisz lamentując jaka to nieroztropność i wymieniasz ich wady. Więc faktograficznie to w sprawie dzieci "jesteś na nie". > nieciekawe indywidua kształtują się bardziej pod wpływem takich jak moi sąsiedzi bulwersów nielubiących dzieci.Ależ nie ma obowiązku lubić dzieci! Postawę bulwersów uogólniłabym do "nielubiących ludzi", a dlatego dzieci od nich cierpią, że potyczki z dziećmi bezpieczniejsze. > Ale też określenie to jest uzasadnione, bo w zasadzie nie widuje się usmarkanego dorosłego. Kowalska widuje lepsze rzeczy. Ponieważ z pewnością widywałeś podobne scenki, zrewiduj swój pogląd i uznaj, że z dorosłych większe smarki. (A ja o to samo zapytam Meretseger.) > ...jego smark. Było to tak obrzydliwe, że później ustępowałem mu z drogi...Czyli: smarki uważasz za obrzydliwe, ale nie widzisz nic złego w tym, aby lubiane przez Ciebie dzieci nazywać smarkami? A wiesz co, plodzieniu, zaczynam Cię lubić...  Plus za dowcip.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | plodzien (7378 punktów) | > > Wbrew zdrowemu rozsądkowi (zadają pytania, są męczące, na przyjęciu lubią siadać na kolanach wujka i na nich jeść tort)) - lubię> Coś jak w tym dowcipie z Horacego Safrina: >> [ ......... ] >> Deklarujesz, że lubisz lamentując jaka to nieroztropność i wymieniasz ich wady. Więc faktograficznie to w sprawie dzieci "jesteś na nie". >Gdybym "na nie" był w stosunku do każdego, kogo wady dostrzegam - musiałbym wszystkich z wyjątkiem Jezusa: nie lubić, nienawidzić, lekceważyć lub nimi pogardzać. Żona, która "wzięła" parę wad po swoich rodzicach dawno już powinna zlec z tasakiem w głowie, a moje kumpelstwo z niektórymi kolegami w czasach młodości nie przetrwałoby próby czasu wobec rzucających się w oczy wad, które kilka kolejnych sympatii formułowało ogólnikowo: - jak możesz się z nimi przyjaźnić...? To idioci, lenie i pijacy! Wszyscy mają wady i niektóre są do "przejścia". > > nieciekawe indywidua kształtują się bardziej pod wpływem takich jak moi sąsiedzi bulwersów nielubiących dzieci.> Ależ nie ma obowiązku lubić dzieci! Postawę bulwersów uogólniłabym do "nielubiących ludzi", a dlatego dzieci od nich cierpią, że potyczki z dziećmi bezpieczniejsze. >To z pewnością racja. > > Ale też określenie to jest uzasadnione, bo w zasadzie nie widuje się usmarkanego dorosłego. >> Kowalska widuje lepsze rzeczy. Ponieważ z pewnością widywałeś podobne scenki, zrewiduj swój pogląd i uznaj, że z dorosłych większe smarki. >Tylko ci, których w dzieciństwie nikt tych smarków nie nauczył wycierać. > (A ja o to samo zapytam Meretseger.) >Nie znałem wątku o tak wczesnej ciąży i porodzie. No, no. A to smarki! > > ...jego smark. Było to tak obrzydliwe, że później ustępowałem mu z drogi... >> Czyli: smarki uważasz za obrzydliwe, >Tak uważam > .......ale nie widzisz nic złego w tym, aby lubiane przez Ciebie dzieci nazywać smarkami? >Nie wszystkie. Tylko te, które zachowują się jak smarki. > A wiesz co, plodzieniu, zaczynam Cię lubić... >To miłe, zauważę jednak, że niekonsekwentne - w związku z wadami, które we mnie dostrzegasz.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Oliwia Sandra Nowa (758 punktów) (zablokowany) | > Wszyscy mają wady i niektóre są do "przejścia".Zalety też mają wszyscy! A Ty wymieniłeś same wady, trochę dziwne... > Tylko ci, których w dzieciństwie nikt tych smarków nie nauczył wycierać.Pięknie usprawiedliwiasz obrzydliwca, ale czemu dla swoich faworytów - dzieci - nie masz krzty zrozumienia? Przecież u dzieci jest zrozumiałe, że nie potrafią! > zachowują się jak smarki.A jak zachowują się smarki?  > To miłe, zauważę jednak, że niekonsekwentne - w związku z wadami, które we mnie dostrzegasz.Jakież to wady ja w Tobie dostrzegam? Hm?
|
|
 | 2 na 2 | rdest (2492 punktów) |
>Są kobiety, które rodzą dzieci, bo chcą, są kobiety, które rodzą dzieci, choć nie chcą i są kobiety, które nie zachodzą w ciążę/nie rodzą, bo nie chcą mieć dzieci. Dodałbym jeszcze grupę tych, które dzieci mieć chcą, ale nie mogą.
>Nad czym tu dywagować? Czy posiadanie potomstwa jest racjonalne.
|
|
 | 1 na 1 Oliwia Sandra Nowa (758 punktów) (zablokowany) | > Są kobiety, które rodzą dzieci, bo chcą, są kobiety, które rodzą dzieci, choć nie chcą i są kobiety, które nie zachodzą w ciążę/nie rodzą, bo nie chcą mieć dzieci. Nad czym tu dywagować?Może nad mężczyznami?
|
|
2 na 2 | zupełna (2507 punktów) | > Niektórzy mają dzieci z powodów ekonomicznych (becikowe) oraz liczą na opiekę na starość. >Dlaczego w ogóle więc chcemy mieć dzieci? Albo, jak niektórzy, nie chcemy. >Czy większośc dzieci jest nieplanowana? Tak by się mogło wydawać. Temat posiadania dzieci ociera się o tabu. Samo zadanie pytań o chcenie i niechcenie sugeruje przecież, że teoretycznie można nie chcieć i o zgrozo nie mieć, a to ciągle jest społecznie niezrozumiałe. wręcz niedopuszczalne. Presja jaka spada, przeważnie na kobietę (męzczyzna w teorii jest płodny do smierci), jest tak silna, że własciwie trudno mowić o planowaniu świadomym. Patrząc na uogólnony stosunek dorosłych do dzieci, dawno temu dzoszłam do wniosku, że żeby nie orgazm to ludzkość by wygineła. p.s. Pana motto przypomina mi stwierdzenie:"Z rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej"
|
|
4 na 4 | rhotax7 (3947 punktów) | Dałem minusa Pani za nie znajomość tematu. Pani posiada Samolubnego Gena i jest Pani jego posiadaczką a NIE CZYTACZKĄ. Proszę zapoznać się z pozycjami Mistrza Dawkinsa i nie zadawać głupich pytań. Ma Pani ich całą (podłą ) półkę. Jestem okrutny ,Raz mogę--dla zmobilizowania Pani.
>Po co nam dzieci? Dla przetrwania Genów---stricte dla ich partykularnych interesów.
>Czy kobiety rodzą dzieci bo chcą mieć dziecko, bo wzywa je do tego instynkt macierzyński, Masło maślane. 100% jednego i 100% drugiego toż to to samo.
> aby złowić odpowiedniego mężczyznę, a dziecko jest efektem >końcowym. Często gęsto wcale niepożądanym. Dziecko zawsze jest pożądane. Kobieta łowi faceta zasobnego i opiekuńczego który da kasę na wychowanie a ma dziecko z tym który ma najlepsze dla niej geny. a to w 40% przypadków nie ta sama osoba.
>W dzisiejszych czasach chęć posiadania dziecka jest też warunkowana społecznie. Bezsens. Stawia Pani tezę proszę ją udowodnić tak jak Witwicki uczył.
Reszta Pani pisaniny jest nie zaplanowana na tyle by na Nią odpowiadać.
|
|
 | | finerbijk (17282 punktów) | Najlepiej powiedzieć, że Bóg tak chce, albo że geny tak chcą. Kłopot z tym, że już dawno nauczyliśmy się kanalizować i neutralizować wrodzone instynkty i geny przestały mieć nad nami niepodzielną władzę, podobnie jak nad niektórymi religia. Twierdzenie, że.. > Dziecko zawsze jest pożądanejest tak dziwne, że nie warto go nawet komentować. Jest dzisiaj wiele osób, które świadomie i z różnych powodów decydują się na nieprzekazywanie dalej genów, i potrafię zrozumieć ich wybór. Niedługo populacja dojdzie do 7 miliardów, a to będzie dopiero początek. Być może niedługo świat zobaczy czasy, kiedy posiadanie dziecka będzie luksusem, na który nie każdego będzie stać. Dlatego kto nie ma, a chce, to niech się stara póki może
|
|
|  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >dawno nauczyliśmy się kanalizować i neutralizować wrodzone instynkty i geny przestały mieć nad nami niepodzielną władzę >Niedługo populacja dojdzie do 7 miliardów, a to będzie dopiero początek. Te dwie opinie są ze sobą sprzeczne, no ale to nic dziwnego, bo pierwsze zdanie nie dotyczy wszystkich ludzi, a może nawet dotyczy mniejszości.
|
|
| |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Te dwie opinie są ze sobą sprzeczne, no ale to nic dziwnego, bo pierwsze zdanie nie dotyczy wszystkich ludzi, a może nawet dotyczy mniejszości. Tak, poza tym potrafić nie znaczy chcieć.
|
|
 | 6 na 6 | jawnoszyderca (184 punktów) | >Dałem minusa Pani za nie znajomość tematu.
By chwilę później wykazać się nieznajomością ortografii.
>Dla przetrwania Genów---stricte dla ich partykularnych interesów.
Parafrazując słowa Roberta Sapolskiego: chyba nie sądzisz, że ludzie idą do łóżka z podręcznikiem biologii ewolucyjnej?
Ludzie uprawiają seks, bo to przyjemne. Oczywiście istnienie popędu płciowego jest uwarunkowane dążeniem genów do rozprzestrzeniania, jednak najczęściej ludzie nie są tego świadomi.
>>Czy kobiety rodzą dzieci bo chcą mieć dziecko, bo wzywa je do tego instynkt macierzyński, >Masło maślane. 100% jednego i 100% drugiego toż to to samo.
Instynkt macierzyński skłania do opieki nad już urodzonym dzieckiem, więc chyba jednak to nie to samo.
>Dziecko zawsze jest pożądane.
No tak, a słowo "wpadka" nie istnieje. Nie mówiąc już o aborcji, której wcale się nie przeprowadza.
>Kobieta łowi faceta zasobnego i opiekuńczego który da kasę na wychowanie
To tylko dwie z wielu najczęściej pożądanych cech.
>a ma dziecko z tym który ma najlepsze dla niej geny.
Raczej dąży do tego, aby związać się (nawet krótkotrwale) z tym, który najlepiej zaprezentuje jej swoje- niekoniecznie najlepsze- geny.
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > Czy kobiety rodzą dzieci bo chcą mieć dziecko, bo wzywa je do tego instynkt macierzyński, czy też> nie chodzi im o dziecko, a o to, aby złowić odpowiedniego mężczyznę, a dziecko jest efektem> końcowym. Często gęsto wcale niepożądanym.To pytania czy odpowiedzi? Ile ludzi tyle powodów. > Instynkt zaś macierzyński budzi się dopiero po urodzeniu dziecka, na skutek jego widoku, dotyku i> zapachu.Wydawało mi się, że instynkt macierzyński działa nie w ten sposób, ale kłócić się nie zamierzam, to nie moja dziedzina. > W dzisiejszych czasach chęć posiadania dziecka jest też warunkowana społecznie.W dzisiejszych? Przecież tak było zawsze. > Małżeństwa bezdzietne budzą niezdrowe zainteresowanie a czasem pogardę.U niezbyt rozgarniętych ludzi. > Niektórzy mają dzieci z powodów ekonomicznych (becikowe) oraz liczą na opiekę na starość.Becikowe... w tym punkcie zgadzam się z Korwinem-Mikke. Becikowe jest wielką radością dla tych, którzy chleją dzień w dzień, a za ten śmieszny dodatek od państwa, zamiast dwa tygodnie chlać zanieczyszczony bimber, będą chlać żołądkową gorzką. Państwo daje z łaski na uciechę, żeby chwalić się jakie to jest "prorodzinne". > Czy większośc dzieci jest nieplanowana? Tak by się mogło wydawać.Ja byłem nieplanowany, ale chciany
|
|
| PanicAttack (3 punktów) |
> Po co nam dzieci?Mnie po nic. > Czy kobiety rodzą dzieci bo chcą mieć dziecko, bo wzywa je do tego instynkt macierzyńskiTak słyszałem, potwierdzić lub zaprzeczyć nie mogę. > czy też nie chodzi im o dziecko, a o to, aby złowić odpowiedniego mężczyznę, a dziecko jest efektem końcowym.Z moich obserwacji wynika, że często gęsto jest odwrotnie. To znaczy dziecko jest środkiem a złowienie mężczyzny efektem. > Instynkt zaś macierzyński budzi się dopiero po urodzeniu dziecka, na skutek jego widoku, dotyku i zapachu.Trzeba zapytać jakieś matki  > W dzisiejszych czasach chęć posiadania dziecka jest też warunkowana społecznie.> Małe dziewczynki bawią się lalkami i wożą je w wózeczkach i przewijają.Słyszałem o pewnym eksperymencie przeprowadzonym bodajże w Kibucach. Dano tam dzieciom do wyboru zabawki "męskie" i "żeńskie". Podobno dziewczynki wolały jednak lalki a chłopcy samochody i takie tam. > W pewnym wieku wypada założyć rodzinę i mieć dzieci.No ba! Mnie na przykład ciągle ktoś imputuje syndrom piotrusia pana z uwagi na mój przedłużający się stan kawalerski  > Niektórzy mają dzieci z powodów ekonomicznych (becikowe) oraz liczą na opiekę na starość.Wątpię by ktoś kto potrafi liczyć liczył na becikowe. > Dlaczego w ogóle więc chcemy mieć dzieci? Albo, jak niektórzy, nie chcemy.Głównym powodem niechcenia w moim przypadku jest fakt, że stały związek do niczego mi nie potrzebny i dobrze mi się żyje tak jak żyje. Poza tym ogólnie jakoś dzieci nie lubię, ani z tym pogadać ani nic  > Czy większośc dzieci jest nieplanowana? Tak by się mogło wydawać.I mnie się tak wydaje.
|
|
1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | >Dlaczego w ogóle więc chcemy mieć dzieci? Albo, jak niektórzy, nie chcemy.
Ludzie chcą mieć dzieci, potem je mają i narzekają, że ich nie chcą. Mam młodsze rodzeństwo i w przeszłości się nim opiekowałem. Obrzydziłem sobie małe, różowe bobaski, ale powoli mi przechodzi. Dziecko to często wyrzeczenia, odpowiedzialność i kłopot. Jednak gdy przeminie czas przewijania i karmienia, kiedy nasza pociecha dorośnie, wtedy docenia się potomstwo. Nie zostajemy sami na starość, a jak zapewne wiecie - bywa ona okrutna. Dobrze jest mieć wtedy kogoś, kto się nami zaopiekuje. Pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 | fiedorek.t (5805 punktów) | > >Dlaczego w ogóle więc chcemy mieć dzieci? Albo, jak niektórzy, nie chcemy.> Ludzie chcą mieć dzieci, potem je mają i narzekają, że ich nie chcą. Mam młodsze rodzeństwo i w przeszłości się nim opiekowałem. Obrzydziłem sobie małe, różowe bobaski, ale powoli mi przechodzi. Dziecko to często wyrzeczenia, odpowiedzialność i kłopot. Jednak gdy przeminie czas przewijania i karmienia, kiedy nasza pociecha dorośnie, wtedy docenia się potomstwo. Nie zostajemy sami na starość, a jak zapewne wiecie - bywa ona okrutna. Dobrze jest mieć wtedy kogoś, kto się nami zaopiekuje. Pozdrawiam. Ja też opiekowałem się rodzeństwem i obrzydzenia nie miałem  A były to czasy tetry a nie jakiś cudownych pieluch. Jak ja nie cierpiałem prasowania  Co do starości, to nie miałem jeszcze okazji się przekonać czy jest okrutna, ale mam zamiar spróbować. Co do opieki, to nie jestem pewien, czy dzieci tak chętnie zajmują się zramolałymi rodzicami. Coraz częściej jest to personel domu starców. Niestety.
|
|
| waldeck77 (4307 punktów) | Mnie też zdumiewa, że ktoś chce sprowadzać na ten koszmarny padół łez kolejnych nieszczęśników.
|
|
| PJPI (19 punktów) | >Instynkt zaś macierzyński budzi się dopiero po urodzeniu dziecka, na skutek jego widoku, dotyku i zapachu.< I tu bym się zastanowił. Pozwolę sobie wątpić. Widok, dotyk, zapach.... Zatem: niewidoma matka z alergicznym nieżytem nosa, której dziecko wylądowało w inkubatorze nie ma szans? No to, spróbuję inaczej .... Ale po co? Czy są jakieś poddające się racjonalnej krytyce rzeczowe dane, że istnieje takie "coś" jak w/w instynkt? Zapraszam do dyskusji (za zgodą P. Profesor oczywiście). Proszę podawać źródła danych, konkretne i poddające się analizie, może razem obalimy kolejny mit? Pozdrawiam.
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
> Czy są jakieś poddające się racjonalnej krytyce rzeczowe dane , że istnieje takie "coś" jak w/w instynkt? Dane takie zawiera książka Vitusa B. Dröschera pt. "Rodzinne gniazdo."
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
|  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
>Dane takie zawiera książka Vitusa B. Dröschera pt. "Rodzinne gniazdo." Przeczytałaś książkę o zwierzątkach? No proszę... U ludzi jednak to trochę inaczej działa niż u afrykańskich antylop.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>Dane takie zawiera książka Vitusa B. Dröschera pt. "Rodzinne gniazdo." >Przeczytałaś książkę o zwierzątkach? No proszę... U ludzi jednak to trochę inaczej działa niż u afrykańskich antylop. O ludziach też tam pisze. Zresztą ludzie to też zwierzęta i obowiązują ich takie same prawa natury.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Zresztą ludzie to też zwierzęta i obowiązują ich takie same prawa natury. Ludzie stworzyli też kulturę, spychając instynkty z piedestału.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) |
> Zresztą ludzie to też zwierzęta i obowiązują ich takie same prawa natury.Czyli godzisz się z faktem wynikającym z prawa natury, że wystarczającym powodem do aborcji jest stres kobiety?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) |
> Czyli godzisz się z faktem wynikającym z prawa natury, że wystarczającym powodem do aborcji jest stres kobiety?To jest fakt, jak się z tym nie zgodzić? To znaczy poronienie, kanibalizm lub porzucanie młodych przez samice.
|
|
| | | |  | | PJPI (19 punktów) | >Zresztą ludzie to też zwierzęta i obowiązują ich takie same prawa natury.< Zresztą ludzie to emanacja energii w naszych mózgach, może ludzi wcale nie ma?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | i.czaplicka (5782 punktów) | Człowiek nie jest kręgowcem, ssakiem?
|
|
| |  | 2 na 2 Oliwia Sandra Nowa (758 punktów) (zablokowany) | |
|
3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) |
>Czy kobiety rodzą dzieci bo chcą mieć dziecko, bo wzywa je do tego instynkt macierzyński,(...) Kobieta rodzi dziecko, bo zaszła w ciążę i po kilku miesiącach nadszedł czas rozwiązania. Mało odkrywcze, ale taki jest właśnie powód.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | 1 na 1 Oliwia Sandra Nowa (758 punktów) (zablokowany) | >Kobieta rodzi dziecko, bo zaszła w ciążę i po kilku miesiącach nadszedł czas rozwiązania. Mało odkrywcze, ale taki jest właśnie powód. Jakieś mimowolne to macierzyństwo, a potem dzieci okazują się najdonioślejszą sprawą w życiu swoich rodziców. Jakim to cudem?
|
|
|  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | >>Kobieta rodzi dziecko, bo zaszła w ciążę i po kilku miesiącach nadszedł czas rozwiązania. Mało odkrywcze, ale taki jest właśnie powód. Powyższa moja odpowiedź dotyczyła konkretnego pytania.
>Jakieś mimowolne to macierzyństwo, a potem dzieci okazują się najdonioślejszą sprawą w życiu swoich rodziców. Jakim to cudem? Czasem mimowolne, a czasem oczekiwane. To też nic odkrywczego i żaden cud.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|