Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bez religii byłoby kiepsko...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
30-08-2011 10:14jark44 (619 punktów)Bez religii byłoby kiepsko...
Ocena -15 na 15
Walka z religią nie ma najmniejszego sensu. Powód jest prosty. Większość ludzi na świecie nie jest w stanie przyjąć, że wraz z ich śmiercią wszystko się kończy. Potrzebne jest pocieszenie, że nasza rzeczywistość jest w jakimś sensie wieczna, tzn. znajduje przedłużenie w jakimś rajskim bycie.
Zarówno ludzie niezadowoleni z obecnych swych warunków jak też ci, którzy odnieśli sukces chcą przedłużenia egzystencjalnego. Jedni, aby wreszcie polepszył się ich byt, inni chcą kontynuować swoje „szczęście”.
Prawdą jest również to, że nieznajomość praw fizyki nie pozwala nam na rozumienie rzeczywistości. Zanim nastąpi tutaj większy krok naprzód minie jeszcze wiele dziesiątek lat. To sprawia, że większość ludzi żyje w lęku o swoją przyszłość i ich najbliższych. Religia daje tym ludziom coś czego nie daje nikt. Jasne wytłumaczenie poparte tysiącami lat istnienia religijnej instytucji.
Tak samo jak brak wiedzy o otaczającym nas wszechświecie problemem jest, czy człowiek pozbawiony „bicza” moralnego nad sobą nie stoczy się w otchłań bezwzględnego tyrana. Religia w sposób skuteczny tłumi w ludziach odruch agresji – strach przed kara wieczną. Gdyby religii nie było odsetek spośród „głupków i maluczkich” skłonnych np. zabijać wzrósłby bardzo. Tym bardziej, że nasza cywilizacja ciągle „prowokuje” do takich zachowań – brutalne filmy, przemoc, która jest ciekawszym tematem dla brukowców niż tematy pozbawione agresji.
Jest także cos takiego jak ciągły wzorzec człowieka, który osiąga sukces – za wszelka cenę.

Tak banalna sprawa jak religia – pozbawiona wszelkiej logiki, cyniczna, pozbawiona sensu i spoistości wewnętrzne jest zarazem wybawieniem przed „maluczkimi”. Skoro ci ludzie nie wyobrażają sobie inaczej niż bez religii – to co robiliby, gdyby im religię „zabrać”. Zachowywaliby się równie irracjonalnie, tyle tylko, że gorzej. Oni nie wierzą w moc człowieka, zasady humanistycznego odruchu. Tylko „bóg” jest w stanie ich powstrzymać od czynienia rzeczy strasznych – bo głupie rzeczy i tak czynią na co dzień.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

30-08-2011 10:57
 Ocena 25 na 25
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie prawda. Podstawy zachowań etycznych i altruistycznych wyrosły z ewolucji i są genetyczne. Byliśmy od dawna zwierzętami stadnymi, życie w stadzie oznaczało współpracę, choć też bycie agresywnym dla innych stad (choć nie zawsze). Religie nie poprawiają owego instynktu moralności, często go wręcz psują. Jeśli chodzi o lęk przed śmiercią i narkotyk obietnicy wiecznego życia oferowany przez wiele religii, najmocniej zaś przez chrześcijaństwo (to jest nie tyle teizm, co zaświatyzm, czyli wiara nie tyle w boga, co we własną nieśmiertelność), to zdarzały się religie bez życia po śmierci, a nadal w wielu religiach nacisk na to nie jest tak silny. Na przykład wschodnia reinkarnacja rozmywa siłę tej obietnicy, bowiem większość żyjących sądzi, iż była kiedyś kimś/czymś innym, a jednak nie pamięta tego ani trochę.
30-08-2011 11:04
 Ocena 22 na 22
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> co robiliby, gdyby im religię "zabrać"
W wielu państwach jest mało religii. Chociażby w Czechach 70% ludzi żyje bez Boga.
Tak samo w państwach skandynawskich. I nie ma tam jakoś więcej mordów i zabójstw, a raczej mniej.
Natomiast ekstremizm religijny szerzy się właśnie tam gdzie jest dużo religii.
Weźmy taką wyspę Jersey. Nie było tam morderstwa od 4 lat, a pojawił się Polak-katolik i już mamy sześć trupów.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
30-08-2011 11:42
 Ocena 11 na 11
Kowalski (2244 punktów)
[...]> Religia w sposób skuteczny tłumi w ludziach odruch agresji [...]

Nasłuchując czasami Radia Maryja czy czytając "Ich Dziennik" odnoszę zupełnie odmienne wrażenie. Ton przytoczonych mediów religijnych jest zdecydowanie konfrontacyjny, a wypowiedzi słuchaczy pełne agresji.
jark44 (619 punktów)
Dziękuję za trafne odpowiedzi. Ja osobiście mam taki dylemat, który przedstawiłem w tekście inicjującym ten wątek. Wynika on głównie z potrzeby znalezienia odpowiedzi na pytanie o rolę (pozytywną) religii w społeczeństwie.

Zainteresowanie to dotyczy głównie polskiego społeczeństwa. Zgadzam się, że religia wywołuje postawy skrajne. Jednakże to jest w naszych warunkach margines (tak jest np w przypadku sekty Rydzyka). Generalnie jednak większość Polaków zwących się katolikami agresji tej nie wykazuje. Co najwyżej spotykam się ze "strachem" lub bezradnością z ich strony do podejmowania jakiejkolwiek dyskusji. Wynika to albo z przesądów (słuchanie jak przemawia do nich... szatan!!!) albo ze zwykłego braku wiedzy i braku chęci jej szukania.

Ja sam obserwuję masę ludzi, którzy gdyby "zabrać" im religię poczuliby się jak sierotki. Jak zatem wychować człowieka, w przekonaniu, że system wartości nie musi wypływać z mitycznych opowieści biblijnych. Robienie tego w sposób nachalny (tak jak rożne sekty wysyłające swoich misjonarzy na dworce kolejowe z bałamutnymi wydawnictwami) nie odniesie skutku.

Dziś widzimy w Polsce nie nadmiar wiary w społeczeństwie lecz swoistą uległość hierarchom. Każdy polityk nawet wie, że uderzając w instytucje kościoła jest na straconej pozycji. Co drugi polityk wie, że z biskupami trzeba się spotykać. Wniosek jest taki, że "ludziki" w Polsce potrzebują religii, choćby raz w niedzielę. I jak im to zabrać, jak im przemówić, że można inaczej nie dając się manipulować bajko-pisarzom w sutannach.
30-08-2011 12:29 
 Ocena 9 na 9
finerbijk (17282 punktów)
>I jak im to zabrać, jak im przemówić, że można inaczej nie dając się manipulować bajko-pisarzom w sutannach.
Nie zabierać tylko zastąpić ślepe przywiązanie do tradycji poczuciem indywidualizmu, wyuczoną bezradność poczuciem odpowiedzialności za własne losy, a bezmyślną obrzędowość zamiłowaniem do wiedzy i kultury. Lecz wiadomo, że to zadanie na pokolenia.
30-08-2011 12:36 
 Ocena 2 na 2
Przemek J. (3008 punktów)
> Wynika on głównie z potrzeby znalezienia odpowiedzi na pytanie o rolę (pozytywną) religii w społeczeństwie.

A z czego wynika taka potrzeba?

Całkiem niedawno toczyła się na forum dyskusja na prawie identyczny temat, jeśli jeszcze jej nie czytałeś to proponuję odszukać. Co prawda początkowy temat dyskusji był nieco odmienny, ale później sprowadził się do tego o co pytasz.
30-08-2011 14:25 
 Ocena 10 na 10
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiara chrześcijańska zniechęca ludzi do odkrywania świata, marnuje ich czas, środki materialne, sprzyja dziwnym zapętleniom psychicznym. Prosty przykład - chrześcijanami rządzi egotyczna chuć wiecznego istnienia. Gdyby, zamiast dla ujścia tej chuci, nie łazili do kościołów i nie wspierali teologii chrześcijańskiej, lecz łożyli na rozwój nauk medycznych i biologicznych, nie bylibyśmy oczywiście nieśmiertelni, ale już teraz żylibyśmy statystycznie dłużej. Tworzylibyśmy też sztukę na ciekawsze tematy, nie zniekształcalibyśmy badań antropologicznych i historycznych, nie mielibyśmy chorego podejścia do zdobywania wiedzy i do zagadnień związanych ze sferą seksualną. Wiara w głupoty dokonuje wielkich spustoszeń i wcale nie trzeba chodzić do kościoła, aby wraz z innymi niszczyć radość życia i ludzkie możliwości w imię Jahwe i Jezusa.
30-08-2011 18:37 
 Ocena 8 na 8
diogenes (42753 punktów)
>Wiara chrześcijańska zniechęca ludzi do odkrywania świata,...

Zwróć uwagę, że Kopernik był duchownym. Zakonnikiem był również Mendel, prekursor genetyki. Można być więc człowiekiem wierzącym, a jednocześnie twórczo pracować naukowo. Ważne jest, że naukowe tezy (np. prawa Mendla) nie są logicznymi konsekwencjami Biblii, lecz rezultatami eksperymentów, obserwacji i obliczeń. Środowisko wiary, klasztor powiedzmy, może tylko wtórnie przyczynić się do rozwoju nauki, np. poprzez zagwarantowanie spokoju, dostęp do bibliotek, dyscypliny, itp, słowem - poprzez kontekst odkrycia, który może być niezwykle dziwaczny. Jeśli jakiś szaleniec uważałby dogmaty wiary za przesłanki naukowych teorii, to nie ma w tym nic nielogicznego: z fałszu wynika bowiem wszystko, również prawda. W nauce chodzi jednak o poprawne wnioskowania, prowadzące od intersubiektywnej prawdy (obserwacja, eksperyment, pomiar, hipoteza, teoria), do prawdy (mówiąc o prawdzie mam na uwadze również prawdopodobieństwo). Nie podlega jednak dyskusji, że nauka w żaden sposób nie uprawdopodobnia religijnego światopoglądu, nawet wtedy, kiedy głosi go naukowiec.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Hodża (11172 punktów)
>Jeśli jakiś szaleniec uważałby dogmaty wiary za przesłanki naukowych teorii, to nie ma w tym nic nielogicznego: z fałszu wynika bowiem wszystko, również prawda.

Mój profesor matematyki, zresztą osobowość nietuzinkowa (niewielu było profesorów matematyki w liceach publikujących prace w naukowych periodykach) zwracał uwagę na to, że powyższa interpretacja implikacji jest niewłaściwa, wywołując wrażenie absurdalności tego operatora logicznego. Właściwe odczytywanie implikacji p=>q zdań logicznych p, q jest takie, że q jest nie mniej prawdziwe niż p. Stąd, oczywista, każda prawda jest nie mniej prawdziwa niż fałsz.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
31-08-2011 20:44 
 Ocena 3 na 3
Hodża (11172 punktów)
>Wiara chrześcijańska zniechęca ludzi do odkrywania świata, marnuje ich czas, środki materialne, sprzyja dziwnym zapętleniom psychicznym.

Potwierdzam osobistym świadectwem. Zwłaszcza w części dotyczącej czasu. Religia marnotrawi czas ludzkiego życia rozpuszczając go w wieczności.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
30-08-2011 20:43 
 Ocena 4 na 4
zachaj (5239 punktów)
> Jak zatem wychować człowieka, w przekonaniu, że system wartości nie musi wypływać z mitycznych opowieści biblijnych.

Jak wychować dobrego człowieka bez religii doskonale wiemy. Jednak dokonanie tego na skalę masową jest trudniejszą sprawą. Ten proces postępuje, w niektórych krajach szybciej, w niektórych wolniej. Nieuchronnie zdążamy w dobrym kierunku, czasami niestety nasza determinacja powoduje wściekłość i zajadłość drugiej strony.
02-09-2011 15:24 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
O wartości religii mogą stanowić jedynie zawarte w niej elementy prawdy - cała reszta jest nieważna.
02-09-2011 15:44 
 Ocena 5 na 5
maruda (5550 punktów)
>O wartości religii mogą stanowić jedynie zawarte w niej elementy prawdy - cała reszta jest nieważna.
Większość systemu religijnego i podań na których jest oparta to fałsz, kłamstwo i oszustwo, bardzo niewiele pozostaje. Tylko znowu religię sprzedaje się w całym pakiecie i do pięknej "idei Chrystusa" dodawani są księża pedofile i jest duży problem, bo całość jest skażona i zła. Wniosek cała religia jest zła i skażona kłamstwem.
02-09-2011 18:52 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>O wartości religii mogą stanowić jedynie zawarte w niej elementy prawdy - cała reszta jest nieważna.
Tak walnąć - aby walnąć. Może kto naiwny uwierzy, że to i prawda. W każdym dłuższym tekście znajdzie się pojedyncze zdania prawdziwe i tyle jest w niej prawdy. Natomiast prawdą jest, że religie władają umysłami większości społeczeństw.
Ale pomyśl Pan chwilę, to co poniżej to mądrzy ludzie pisali, a część wierzyła w tego samego co Pan Boga. Widzieli oni w religii bardziej złożone zjawisko:

Hobbes pisze: "religii (...) naturalnej dwa są elementy składowe: jednym jest wiara, to znaczy wierzenie, że istnieje Bóg i że wszystkim rządzi, drugim zaś jest kult".

Robert Pirsig pisze:
"Jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia nazywamy to szaleństwem.
Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie nazywamy to religią. "


Durkheim stwierdza że "Religia jest systemem powiązanych ze sobą wierzeń i praktyk odnoszących się do rzeczy świętych, to znaczy rzeczy wyodrębnionych i zakazanych, wierzeń i praktyk łączących wszystkich wyznawców w jedną wspólnotę moralną zwaną kościołem". Dla Durkheima, inaczej niż dla Hobbesa religia nie może być luźnym nagromadzeniem wierzeń, ale ich systemem. Każdy składnik jest powiązany z innym, a wyjęcie jednego nie może odbyć się bez naruszenia całości. Zwraca też uwagę fakt, że system religijny generuje społeczność. Nie ma więc religii prywatnej - jest tylko zbiorowa.

Luter pisze: " Bóg i kult tworzą wzajemny związek, jedno nie może żyć bez drugiego, gdyż Bóg musi być zawsze Bogiem jakiegoś człowieka lub ludu". Należy zauważyć, że o ile u Hobbesa kult i wiara jest współwystępująca, u Durkheima powiązana systemowo, u Lutra już konieczna.

Bergson stwierdza że "...nie ma religii bez rytów i ceremonii. Tym aktom religijnym przedstawienia służą przede wszystkim jako okazja... akty te wypływają z wiary, lecz jednocześnie same na nią oddziałują i umacniają ją; jeżeli bogowie istnieją, to należy oddawać im cześć; lecz bogowie zaczynają istnieć właśnie dopiero wtedy, gdy pojawia się kult". Pozorna sprzeczność tej wypowiedzi tłumaczona jest najczęściej w następujący sposób. Kult wypływa zatem tutaj z pewnego rodzaju "paleowiary", która przekształcając się w wiarę bogatszą, sprawia "że bogowie zaczynają istnieć".

Scheler: "Religia jest religijnym poznaniem i myśleniem, jak też szczególnym rodzajem czucia (wartości), wyrazu (język, modlitwa, kult) oraz religijnego chcenia i działania (w służbie Bogu i religijnej moralności)". Scheler jako przedstawiciel nurtu fenomenologii uważał, że z istnienia aktu religijnego można wnioskować o istnieniu Boga. Akt jest zawsze czynem indywidualnym i społecznym, manifestuje bowiem na zewnątrz wewnętrzne uczucie.

Brughtman: "Religia to zainteresowanie doświadczeniami uznawanymi za doświadczenie najwyższych wartości; oddanie mocy czy mocom, o których sądzi się, że tworzą, wzmagają i zachowują te wartości; oraz wyrażanie tego zainteresowania i oddania czy to w obrzędach symbolicznych czy w innych zachowaniach jednostkowych i zbiorowych". Definicja Brightmana nie przywiązuje wagi do socjalnej, społecznej roli religii.

Cycero: wywodził ten termin od łacińskiego relegere (Odczytać na nowo), co u niego oznacza "drobiazgowe oddawanie czci bogom". Laktacjusz zaś od religare (wiązać, spajać), wyjaśniając jego sens jako "odnowienie więzi między człowiekiem i Bogiem", a św. Augustyn wywodzi go od reeligare (wybierać ponownie).

Definicja Tielego-Söderbloma: Religią nazywamy w sensie ogólnym stosunek pomiędzy człowiekiem i potęgą nadludzką, w którą on wierzy i od której czuje się zależny. Stosunek ten znajduje swój wyraz w specjalnych uczuciach (zaufanie i lęk), wyobrażeniach (wiara) i czynnościach (modlitwy, obrzędy, wśród nich specjalne ofiary), a także w wypełnianiu moralnych przykazań.

Gustav Mensching: Religia to przeżyciowe spotkanie człowieka z tym, co święte oraz wyrażona w działaniu odpowiedź człowieka uwarunkowana i określona przez świętość.

Rudolf Otto: Religia jest doświadczeniem misterium, które realizuje się, gdy człowiek otwiera się dla wrażeń rzeczywistości wiecznych, które objawiają się na drodze doczesności. [...] To sfera, w której człowiek spotyka się z tajemniczą rzeczywistością (misterium tremendum) poznawaną w przeżyciu emocjonalnym (sensus numinosum.

Helmuth von Glasenapp: Religia jest wiarą w istnienie nadnaturalnych, osobowych lub nieosobowych mocy, wyrażającą się w myśleniu, chceniu i postępowaniu; od mocy tych człowiek czuje się zależny, stara się je dla siebie pozyskać lub też usiłuje się do nich wznieść.

Clifford Geertz: Religia to system symboli, kształtujących mocne, wszechobejmujące, trwałe nastroje i motywacje, za pośrednictwem najogólniejszego ładu istnienia, którym nadano status takiej faktyczności, że nastroje te i motywacje wydają się osobliwie rzeczywiste.

Erich Fromm: Religią jest każdy system myśli i działań, podzielany przez pewną grupę, który dostarcza jednostce układu odniesienie i przedmiotu czci, których potrzeba stanowi pierwotne wyposażenie psychiki ludzkiej.

Fryderyk Engels: Religia jest fantastycznym odzwierciedleniem w ludzkich głowach tych sił zewnętrznych, które rządzą codziennym bytem ludzi; odzwierciedleniem, w którym siły ziemskie przybierają postać sił nadziemskich.

Jaap van Oosten: W każdej kulturze znajdziemy zespół wierzeń, praktyk i instytucji, który wyjaśnia pochodzenie i naturę porządku kulturowego i podtrzymuje jego istnienie. Ten zespół wierzeń, praktyk i instytucji zwykle jest uznawany przez antropologów za religię. Religie zwykle zakładają wiarę w osobowe postacie, ale nie stanowi to konieczności (jak wskazuje przykład klasycznego buddyzmu). Stanowi ją natomiast domena kultury, uważana za najbardziej podstawową przez samych uczestników. Religia nadaje znaczenie ich egzystencji i ich światu i nie może być zredukowana do żadnego innego porządku kulturowego.
[Za Wikipedią.]

@@@
.
02-09-2011 21:21 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>O wartości religii mogą stanowić jedynie zawarte w niej elementy prawdy - cała reszta jest nieważna.
Bingo!
Furda nienawiść, krucjaty, stosy!
Furda pedofile, złodzieje, zdrajcy!
Furda ciemnota i wyzysk!
W jednej książce napisano "nie zabijaj" i to rekompensuje wszystko!

Takie dyrdymały plotą całkiem poważnie ludzie wierzący...

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-09-2011 13:20 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>O wartości religii mogą stanowić jedynie zawarte w niej elementy prawdy - cała reszta jest nieważna.
Nie zgadzam się.
Całość oceniamy po całości, a nie po wybranych elementach.
Gdyby tak na to patrzyć, to Hitler był w porządku, bo nie krzywdził zwierząt i był wegetarianizmem, no i wrażliwy, bo ładne obrazy malował.

Wybacz, ale nie powinniśmy, co więcej, moralnie nie mamy prawa przymykać oczu na to co fałszywe i zakłamane.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>O wartości religii mogą stanowić jedynie zawarte w niej elementy prawdy - cała reszta jest nieważna.
>Nie zgadzam się.
>Całość oceniamy po całości, a nie po wybranych elementach.
>Gdyby tak na to patrzyć, to Hitler był w porządku, bo nie krzywdził zwierząt i był wegetarianizmem, no i wrażliwy, bo ładne obrazy malował.
>Wybacz, ale nie powinniśmy, co więcej, moralnie nie mamy prawa przymykać oczu na to co fałszywe i zakłamane.

Widzę, że nie wyraziłem się jasno, więc precyzuję: tylko to, co w danej religii prawdziwe, stanowi o wartości tej religii, natomiast to, co w tej religii jest fałszywe, zmniejsza jej wartość. Więc zgadzamy się.
Natomiast o wartości religii nie stanowi to, czy dzięki niej żyje się łatwiej czy nie.
05-09-2011 15:34 
 Ocena 5 na 5
Alicja Duda (25557 punktów)

>Widzę, że nie wyraziłem się jasno, więc precyzuję: tylko to, co w danej religii prawdziwe, stanowi o wartości tej religii, natomiast to, co w tej religii jest fałszywe, zmniejsza jej wartość. Więc zgadzamy się.
Wybacz ale nie rozumiem. Powiedz co w religii jest prawdziwe? Podaj jakieś przykłady.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Widzę, że nie wyraziłem się jasno, więc precyzuję: tylko to, co w danej religii prawdziwe, stanowi o wartości tej religii, natomiast to, co w tej religii jest fałszywe, zmniejsza jej wartość. Więc zgadzamy się.
>Wybacz ale nie rozumiem. Powiedz co w religii jest prawdziwe? Podaj jakieś przykłady.
>

Na przykład w religii judaistycznej przykazanie "Nie zabijaj".
05-09-2011 16:05 
 Ocena 9 na 9
maruda (5550 punktów)
>>>Widzę, że nie wyraziłem się jasno, więc precyzuję: tylko to, co w danej religii prawdziwe, stanowi o wartości tej religii, natomiast to, co w tej religii jest fałszywe, zmniejsza jej wartość. Więc zgadzamy się.
>>Wybacz ale nie rozumiem. Powiedz co w religii jest prawdziwe? Podaj jakieś przykłady.
>>
>Na przykład w religii judaistycznej przykazanie "Nie zabijaj".

Cytat:
W Starym Testamencie wymienione zostały liczne czyny, których popełnienie ma być karane śmiercią, i tak są nimi m.in. pobicie rodziców (Wj 21,15), a nawet złorzeczenie im (Wj 21,17), czary (Wj 22,17 lub 22,18), sodomia (Wj 22,18 lub 22,19), cudzołóstwo (Kpł 20,10), nieprzestrzeganie szabatu (Wj 35,2)


To nie jest pełna definicja powinno się pisać "nie zabijaj bez ważnego powodu", ważne powody i cytaty przytaczam powyżej.
06-09-2011 06:17 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Na przykład w religii judaistycznej przykazanie "Nie zabijaj".
To nie jest żadne wyjaśnienie, zwłaszcza że z przystawalnością tego przykazania do pozostałych treści religijnych jest krucho - co już wykazał maruda.
A gdyby nawet brać poważnie ten kierunek myślenia to dowolny zbiór baśni z jego przekazami i walorami dydaktycznymi jest lepszy od religii, bo pomaga w przyswajaniu dobrych rzeczy bez wpajania ciemnoty o rzeczywistym istnieniu obiektów urojonych.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Na przykład w religii judaistycznej przykazanie "Nie zabijaj".
>To nie jest żadne wyjaśnienie, zwłaszcza że z przystawalnością tego przykazania do pozostałych treści religijnych jest krucho - co już wykazał maruda.

Nie, gdyż dokładny sens przykazania "Nie zabijaj" w religii judaistycznej jest następujący: "Nie wolno dopuszczać się morderstwa", czyli innymi słowy: "Nie wolno zabijać niewinnego człowieka".

06-09-2011 13:04 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>Nie, gdyż dokładny sens przykazania "Nie zabijaj" w religii judaistycznej jest następujący: "Nie wolno dopuszczać się morderstwa", czyli innymi słowy: "Nie wolno zabijać niewinnego człowieka".
Cytat:
I wytracili wszystko, co było w mieście, męże i niewiasty, dzieci i starce; woły też i owce, i osły ostrzem miecza pobili.

Joz. 6,21.
Cytat:
I wzięliśmy wszystkie miasta jego na on czas, i wniwecześmy obrócili wszystkie miasta, mężczyzny i niewiasty, i dzieci, nie zostawiwszy z nich nikogo.

Pwt. 2,34.
I tak dalej, i tak dalej... Ciekawe, czego też były winne te dzieci...
pl.wikisou(*)a_Gdańska/Stary_Testament

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
06-09-2011 13:23 
 Ocena 7 na 7
Chlodwig (10939 punktów)
> Cytat:
I wytracili wszystko, co było w mieście, męże i niewiasty, dzieci i starce; woły też i owce, i osły ostrzem miecza pobili.

>Joz. 6,21.
>I tak dalej, i tak dalej... Ciekawe, czego też były winne te dzieci...
A owce?
06-09-2011 13:29 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>A owce?

To były wrogie owce
06-09-2011 13:45 
 Ocena 9 na 9
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Pewnie nażarły się rajskich jabłek...
06-09-2011 18:45 
 Ocena 3 na 3
fiedorek.t (5805 punktów)
>>A owce?
>To były wrogie owce
Może dlatego, że z ich wełny nie mogli zrobić moheru?
06-09-2011 18:29 
 Ocena 6 na 6
Ania... (14138 punktów)
>> Cytat:
I wytracili wszystko, co było w mieście, męże i niewiasty, dzieci i starce; woły też i owce, i osły ostrzem miecza pobili.

>>Joz. 6,21.
>>I tak dalej, i tak dalej... Ciekawe, czego też były winne te dzieci...
>A owce?
A krowy już nie dziwią!

Jak w tym dowcipie, że zabiję wszystkich Żydów i klowna.
- a czemu klowna?
A o Żydów nikt się nie dziwi!
06-09-2011 14:09 
 Ocena 7 na 7
astrotaurus (12445 punktów)

>I tak dalej, i tak dalej... Ciekawe, czego też były winne te dzieci...

Och, dzieci potrafią być wielkimi zbrodniarzami wobec Pana:
Kiedy zaś postępował drogą, mali chłopcy wybiegli z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: Przyjdź no, łysku! Przyjdź no, łysku! (24) On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie. Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści dwoje dzieci.

A winnych już można zabijać do woli na różne sposoby.
Święć się imię Twoje!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Przyczyny tego typu zdarzeń mogą być dwie:
1) złamanie przykazania "Nie zabijaj" (tzn. czyn niezgodny z normą, bez zanegowania samej normy) lub
2) niezastosowanie przykazania do obcych, gdyż w judaizmie jest inna etyka wobec "swoich", a inna wobec "obcych" - to jest oczywiście fałszywy element w tej religii.
07-09-2011 07:16 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>2) niezastosowanie przykazania do obcych, gdyż w judaizmie jest inna etyka wobec "swoich", a inna wobec "obcych" - to jest oczywiście fałszywy element w tej religii.
Oczywiście.
Poszukamy innych?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
07-09-2011 09:22 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>w judaizmie jest inna etyka wobec "swoich", a inna wobec "obcych" - to jest oczywiście fałszywy element w tej religii.
Chrześcijaństwa nie?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>w judaizmie jest inna etyka wobec "swoich", a inna wobec "obcych" - to jest oczywiście fałszywy element w tej religii.
>Chrześcijaństwa nie?
>

Nie.
Może warto, żebyś poczytał trochę o różnych religiach, choćby w Wikipedii albo w jakimś podręczniku szkolnym.
07-09-2011 18:13 
 Ocena 3 na 5
maruda (5550 punktów)
>>>w judaizmie jest inna etyka wobec "swoich", a inna wobec "obcych" - to jest oczywiście fałszywy element w tej religii.
>>Chrześcijaństwa nie?
>Nie. Może warto, żebyś poczytał trochę o różnych religiach

   Chciałem ostro zaprotestować i wyciągnąć jakiś historyczny argument, ale po przemyśleniu muszę przyznać rację. Chrześcijanie najpierw chrzcili, a wtedy to już wewnętrzna sprawa religii. Za przykład nie posłuży cała Ameryka Południowa. Tylko proszę mnie nie straszyć Misjami Redukcyjnymi w Ameryce Południowej, bo jak widzę wie pan jak się posługiwać historią dla swojego celu. To proszę sobie sprawdzić w jaki sposób i dlaczego wyginęło 9/10 rdzennej populacji obu ameryk w dość szybkim czasie od pierwszych kontaktów z "białym cywilizowanym ochrzczonym człowiekiem".
   Jest jeszcze jedno drobne "ale". Chrześcijaństwo nie uznaje odstąpienia od religii. Więc można zabijać innowierców, odstępców od religii, wyznawców szatana. Chyba nie zaprzeczy pan że większość, o ile nie wszystkie pomówienia o czary i kontakty z diabłem było czystą manipulacją kościelną.
   Źródło do kłopotów Aborygenów, proszę bardzo pierwsze z brzegu Piotr Listkiewicz "Australia - przeklęta ziemia obiecana". Ogólniej proszę prześledzić zbrodniczą działalność zakonów i zakonnic opiekujących się dziećmi.
07-09-2011 16:10 
 Ocena 5 na 5
Ania... (14138 punktów)
>>>w judaizmie jest inna etyka wobec "swoich", a inna wobec "obcych" - to jest oczywiście fałszywy element w tej religii.
>>Chrześcijaństwa nie?
>>
>Nie.
>Może warto, żebyś poczytał trochę o różnych religiach, choćby w Wikipedii albo w jakimś podręczniku szkolnym.
Zależy o którym okresie chrześcijaństwa mówisz.
Bo nie wiem, czy palenie czarownicy było "równym" traktowaniem.
Albo dyskurs o niewolnictwie, gdzie chrześcijaństwo nie widziało problemu.
Albo los rdzennych mieszkańców Ameryki, których odsądzano od człowieczeństwa, bo w Biblii nie pisało o stworzeniu Indian!
Albo Aborygeni, którzy jeszcze w XX wieku mieli odbierane i siłą chrzczone dzieci, które później wychowywane były w domach dziecka porównywalnych z łagrami, bo najważniejsze jest, aby wychowane były w duchu chrześcijańskim.
07-09-2011 17:40 
 Ocena-2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>>w judaizmie jest inna etyka wobec "swoich", a inna wobec "obcych" - to jest oczywiście fałszywy element w tej religii.
>>>Chrześcijaństwa nie?
>>>
>>Nie.
>>Może warto, żebyś poczytał trochę o różnych religiach, choćby w Wikipedii albo w jakimś podręczniku szkolnym.
>Zależy o którym okresie chrześcijaństwa mówisz.
>Bo nie wiem, czy palenie czarownicy było "równym" traktowaniem.

O której czarownicy mówisz? I jaki to ma związek z tematem?

>Albo dyskurs o niewolnictwie, gdzie chrześcijaństwo nie widziało problemu.

Niewolnictwo zostało zniesione wskutek ekspansji chrześcijaństwa.

>Albo los rdzennych mieszkańców Ameryki, których odsądzano od człowieczeństwa, bo w Biblii nie pisało o stworzeniu Indian!

Polecam zapoznanie się np. z historią redukcji paragwajskich.

>Albo Aborygeni, którzy jeszcze w XX wieku mieli odbierane i siłą chrzczone dzieci, które później wychowywane były w domach dziecka porównywalnych z łagrami, bo najważniejsze jest, aby wychowane były w duchu chrześcijańskim.

Poproszę o podanie źródła.

W sumie: ta sama rada, co dla Chlodwiga...
07-09-2011 20:07 
 Ocena 9 na 9
Ania... (14138 punktów)

>>Zależy o którym okresie chrześcijaństwa mówisz.
>>Bo nie wiem, czy palenie czarownicy było "równym" traktowaniem.
>O której czarownicy mówisz? I jaki to ma związek z tematem?
>>Albo dyskurs o niewolnictwie, gdzie chrześcijaństwo nie widziało problemu.
>Niewolnictwo zostało zniesione wskutek ekspansji chrześcijaństwa.
Chyba nie bardzo. Ekspansja była dobrze zakończona, a do zniesienia niewolnictwa doszło znacznie później. Przed wiele wieków chrześcijaństwo nie widziało problemu w niewolnictwie.
Dajmy na to takie południe dzisiejszego USA był dość mocno religijne, a jednak uważano, że to naturalna rzecz i bóg nie miał nic przeciwko. Jakby mógł mieć, skoro to było opisywane jako naturalne w Biblii?
Gdyby ekspansja chrześcijaństwa była przyczyną, to na obszarach "uprawiających" niewolnictwo, po wprowadzeniu chrześcijaństwa, następowało by chyba zniesienie niewolnictwa, a takiego procesu nie obserwowano NIGDZIE, aż do końca XIX wieku - bo w takim okresie w krajach nazwijmy to "cywilizowanych" i dawno "chrześcijańskich" uporano się z niewolnictwem.
>>Albo los rdzennych mieszkańców Ameryki, których odsądzano od człowieczeństwa, bo w Biblii nie pisało o stworzeniu Indian!
>Polecam zapoznanie się np. z historią redukcji paragwajskich.
chlubny wyjątek?
Nie sądzę. Podkreślmy, że nawracanie było przymusowe. Czyli jeśli chciałeś pozostać "wolnym" członkiem tej nazwijmy to kolonii, musiałeś podporządkować się przymusowi pracy i uwierzyć, czy chcesz czy nie.
Zresztą to jeden z bardziej dwuznacznych przykładów, w morzu bardziej jednoznacznych.
"Okazało się, że ziścił się tylko drugi powód do modłów. Indianie nie byli skorzy do przyjmowania Trójcy bądź to z powodu przywiązania do religii ojców, bądź też dlatego, że ich zabito. W chwili przybycia katolików na Haiti mieszkało tam ok. 1,1 mln mieszkańców. W 1510 zostało ich już zaledwie 46 tys., zaś w 1517 - tysiąc.
Wraz z kolonizatorami ściągali do Nowego Świata także funkcjonariusze kościelni. W 1502 r. wraz z gubernatorem na Haiti ściągnęło 17 franciszkanów, w 1509 ściągnęli pierwsi dominikanie, w 1511 do Puerto Rico przybyło 24 misjonarzy. W 1516 Ximenes postanowił, że do Nowego Świata nie może odpłynąć żaden statek bez księdza na pokładzie. Zaczęli oni chrzcić tysiącami. Bez pytania o zgodę zainteresowanych. Wychwalany przez papieża "apostoł Brazylii", José de Anchieta z Towarzystwa Jezusowego, głosił dewizę: "Miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje". Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym w rok po wstąpieniu na tron. Inny wysławiany misjonarz, franciszkanin Juan de Zumárraga, pierwszy meksykański arcybiskup, wyróżnił się w niszczeniu miejsc kultu lokalnego. W 1531 r. donosił o zburzeniu ponad pięciuset świątyń i ponad dwudziestu tysięcy "wizerunków bożków"."
z tekstu Agnosiewicza dostępnego np.: www.parano(*)ic/27475-ewangelizacja-indian/
"Był to dokładnie rok [1562], kiedy o. Diego de Landa, zwierzchnik misji franciszkańskiej w Jukatanie, wezwał Święte Oficjum Inkwizycji w odpowiedzi na raporty o odstępstwach wśród chrześcijańskich konwertytów.

Zakonnicy pod dowództwem Landy, uzbrojeni w kwestionariusze, prowadzili inspekcje poza granicami Jukatanu. Wielka liczba podejrzanych "idolatrów", czyli wyznawców majańskich bogów, została w ich wyniku aresztowana i oskarżona. Jeśli nierychliwie składali zeznania, zakonnicy 'wybierali na ogół zamiast tortur zawieszenie delikwenta za rozciągnięte ręce na linie', jak napisał Landa, jakkolwiek był on opisywany jako "królowa tortur" [ 1 ]. Kiedy zachodziła dalsza potrzeba, zakonnicy używali bata, mocowali do stóp wiszących na linie kamienne obciążenia, pryskali na skórę gorący wosk lub gotującą się wodę, wiązali powrozy wokół ramion i ud, które następnie były zaciskane przez obroty desek lub kół pasowych. Czasami wyprowadzali człowieka na dwór, gdzie rozwierano mu usta za pomocą kołków, by następnie wlewać w nie tak wiele wody, aż do spuchnięcia brzucha, po czym stali nad nim, dopóki woda zmieszana z krwią nie wypływała ustami, nosem, uszami. Po uzyskaniu przyznania zapadał wyrok, który mógł oznaczać 200 batów, nakaz noszenia do trzech lat wyróżniającego stroju - żółtej koszuli z czerwonym krzyżem lub uczynienie niewolnikiem na okres do pięciu lat".
za tymże, źródło: Dennis Tedlock, Torture in the Archives: Mayans Meet Europeans, American Antropologist, New Series, Vol. 95, No. 1 (Mar., 1993), 139-152.

>>Albo Aborygeni, którzy jeszcze w XX wieku mieli odbierane i siłą chrzczone dzieci, które później wychowywane były w domach dziecka porównywalnych z łagrami, bo najważniejsze jest, aby wychowane były w duchu chrześcijańskim.
>Poproszę o podanie źródła.
>W sumie: ta sama rada, co dla Chlodwiga...
wyborcza.p(*)owa_rewolucja_w_Australii.html
pl.wikipedia.org/wiki/Aborygeni_australijscy
www.antypo(*)C3łłczesnym-swiecie.pdf
www.ksiazka.net.pl/index.php?id=49&tx_ttnews[tt_news]=5039
To nie są tajne dane.
"Ich (Aborygenów) liczba katastrofalnie spadała aż do lat 30. XX wieku, kiedy ich liczbę oceniano tylko na 67 tysięcy (1933). Rządy Australii aż do połowy lat 60. XX wieku stosowały wobec Aborygenów politykę przymusowej asymilacji i dopiero wtedy wykreślono ich z oficjalnej Księgi Flory i Fauny (uznając ich za ludzi - stworzenia posiadające wolną wolę, zdolność logicznego myślenia oraz tzw. wyższą świadomość - i przyznając im prawa obywatelskie) tego kraju i przyjęto zasadę asymilacji dobrowolnej. Dopiero od 1984 mają pełnię praw wyborczych. " za wiki.

Takie jest chrześcijaństwo. Nie jest lepsze od dowolnej innej religii. Po prostu ma lepszy PR.
08-09-2011 09:35 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Może warto, żebyś poczytał trochę o różnych religiach, choćby w Wikipedii albo w jakimś podręczniku szkolnym.
Może warto, żeby Pan sobie poczytał trochę o różnych religiach, choćby w Wikipedii albo w jakimś podręczniku szkolnym. Moim zdaniem rzeczywiście warto.
Pan nawet nie zna własnej religii. Może warto zapoznać się z poglądami ks. prof. Hryniewicza i Kościółkowej walki z tymi poglądami:

W 2008 roku Prof. Hryniewicz opublikował na stronie internetowego czasopisma teologicznego Open Theology artykuł zatytułowany: "Zbawiciel jest polifoniczny" (tytuł zaczerpnięty od Klemensa Aleksandryjskiego) - o nadużyciach języka religijnego w ostatnim dokumencie Kongregacji Nauki Wiary. W artykule tym "zarzucił Kongregacji m.in., że jej rozumienie prawdy odbiega od koncepcji biblijnej; że interpretuje Sobór Watykański II "w duchu nauki przedsoborowej"; że posługuje się zbyt wąską koncepcją sukcesji apostolskiej; że - wbrew niektórym intuicjom Soboru - nie uznaje kościelności wyznań protestanckich; że ujawnia tendencje "doktrynerskie" i absolutyzuje stanowisko katolickie". Zbulwersował on niektórych polskich katolików, którzy poinformowali o jego treści watykańską Kongregację Nauki Wiary, ta zaś zwróciła się z prośbą do generała zakonu oblatów ks. Wilhelma Stecklinga, aby ten uzyskał od W. Hryniewicza wyjaśnienie użytych sformułowań. Przełożony zakonu poprosił również o niekomentowanie kolejnych dokumentów Kongregacji na co prof. Hryniewicz wyraził zgodę.

Poza oficjalnym biegiem sprawy niektórzy publicyści katoliccy np. na łamach czasopisma Fronda w oparciu o powyższy artykuł zarzucili o. Hryniewiczowi:
wątpienie w możliwość istnienia i poznania prawdy,
podważanie autorytetu Kościoła katolickiego i niezmienności dogmatów wiary,
postrzeganie jedności Kościoła jako wspólnoty kościołów różnych wyznań,
mylna interpretacja tekstów Soboru Watykańskiego II,
stawianie interpretacji teologa w sprawach wiary nad interpretację Kościoła,
dążenie do ekumenizmu drogą ustępstw.


20 września 2008 EAI poinformowała, że Ks. Prof. Wacław Hryniewicz odrzucił żądanie watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary nakazującej mu wycofać się z krytyki stosunku Stolicy Apostolskiej do innych wyznań chrześcijańskich. Jak się okazało informacja ta była częściowo nieprawdziwa, gdyż dokonano w niej skrótów myślowych sugerujących jakoby Kongregacja kontaktowała się bezpośrednio z prof. Hryniewiczem. Błędne było również stwierdzenie, iż odmówił on pracy nad usunięciem nieporozumień.

Biskup Józef Życiński ordynariusz archidiecezji lubelskiej stwierdził, że cały spór częściowo wynikł z powodu podtytułu dodanego przez redakcję kwartalnika Open Theology oraz nietrafnego tłumaczenia tekstu na język angielski.

Poglądy teologiczne
Hryniewicz a sprawa apokatastazy. Obecnie toczą się dyskusje nad ortodoksyjnością niektórych tez Wacława Hryniewicza, zwłaszcza w zakresie poglądów na istnienie piekła oraz nadziei powszechnego zbawienia. Wielu spośród katolickich teologów odrzuca je, uznając iż wchodzą one w obszar idei tzw. apokatastazy, będącej nie do pogodzenia z duchem nauki chrześcijańskiej. Z drugiej strony, Hryniewicz problem postawił wprost we wstępie do jednej ze swoich książek: Przedmiotem naszych rozważań jest nadzieja powszechnego zbawienia. Powszechne zbawienie nie może być doktrynalnym pewnikiem. Powinno pozostać przede wszystkim sferą nadziei, duchowego zmagania i modlitwy. Nie opowiadam się za nauką o apokatastazie, rozumianej jako konieczność zbawienia powszechnego.
[Za Wikipedią.]

@@@
.
08-09-2011 09:36 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>w judaizmie jest inna etyka wobec "swoich", a inna wobec "obcych" - to jest oczywiście fałszywy element w tej religii.
>>Chrześcijaństwa nie?
>Nie.

A choćby o apokatastazie Pan nie słyszał?

Według Kościoła Katolickiego apokatastaza rozumiana jako automatyczne, niejako przymusowe zbawienie pozostaje jednak w sprzeczności z przesłaniem Ewangelii i podważa nienaruszalność wolnej woli człowieka.

Pomimo tego, katolik nie ma obowiązku wierzyć w to, że w piekle znajdzie się choć jedna osoba. W katolicyzmie powszechny jest nurt tzw. "nadziei powszechnego zbawienia", który co prawda nie zakłada żadnej formy amnestii za popełnione zło, lecz żywi nadzieję w ostateczne zwycięstwo dobra, które nastąpi gdy wszystkie stworzenia osiągną z własnej, nieprzymuszonej woli jedność z Bogiem. Spór na temat tego, czy jest to możliwe oraz jak to jest możliwe, toczy się od dawna; już w trzecim wieku temat ten podjął Orygenes, w związku z czym powstała dyskusja zarówno w Kościele Wschodnim jak i na Zachodzie, trwająca z różnym natężeniem do dzisiaj. We wczesnym średniowieczu apokatastaza była praktycznie nieobecna w myśli chrześcijańskiej; w IX wieku bronił tej idei irlandzki teolog Jan Szkot Eriugena. W XX wieku temat powszechnego zbawienia podjął szwajcarski teolog i kardynał nominat, Hans Urs von Balthasar. Kardynał Cormac Murphy-O'Connor powiedział w wywiadzie dla katolickiej gazety The Catholic Herald:

Spójrzmy prawdzie w oczy, nie mamy obowiązku wierzyć, że ktokolwiek tam /czyli w piekle/ się znajduje. /.../ Nie mogę myśleć o niebie, nie myśląc jednocześnie o przebywaniu we wspólnocie ze wszystkimi świętymi i z wszystkimi ludźmi, których kochałem na tej ziemi. /.../ Wierzę, że piekło istnieje i że rzeczywiście jest brakiem Boga /.../ Mam /jednak/ nadzieję, że w niebie spotka mnie niespodzianka, myślę, że mnie spotka.

Podobnie papież Jan Paweł II napisał:

Potępienie wieczne jest z pewnością zapowiedziane w Ewangelii. O ile jest ono jednak realizowane w życiu pozagrobowym? To ostatecznie wielka tajemnica. Nie da się jednak zapomnieć, że Bóg "pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy [1Tym 2:4]".

W jednej ze swych homilii Papież powiedział wręcz:

Chrystus jest dobrym pasterzem, bo zna człowieka: każdego i wszystkich. Zna ich przez swoją jedyną wiedzę paschalną. Zna nas, ponieważ nas odkupił. Zna nas, ponieważ "zapłacił za nas": jesteśmy zakupieni za ogromną cenę. Zna nas znajomością i wiedzą bardziej "wewnętrzną", z tą samą wiedzą, którą on, Syn, zna i obejmuje Ojca i w Ojcu obejmuje nieskończoną prawdę i miłość. I przez udział w tej prawdzie i miłości, czyni nowych nas, w sobie takich samych, synów Jego przedwiecznego Ojca; uzyskuje raz na zawsze zbawienie człowieka: każdego człowieka i wszystkiego, tych, których nikt nie wyrwie z jego ręki. Rzeczywiście, kto mógłby mu ich odebrać? /.../ Kościół ogłasza nam dziś paschalną pewność odkupienia. Pewność zbawienia.

W Polsce wybitnym przedstawicielem teologii apokatastazy jest ks. prof. Wacław Hryniewicz.
[Za wikipedią.]

@@@
.
05-10-2011 10:06 
 Ocena 1 na 1
jark44 (619 punktów)
>W Polsce wybitnym przedstawicielem teologii apokatastazy jest ks. prof. Wacław Hryniewicz.[/color] [Za wikipedią.]
>@@@
>.
Z całym szacunkiem, ale czy Wikipedia jest właściwym źródłem, aby ja przytaczać tak często, Panie Andrzeju.

Nie znamy autorów redagowanych tematów, nie ma nad autorami jakiegość gremium, które miałoby autorytet, itd.

Pozdrawiam serdecznie


mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami. Kościół ma fajnych świętych i błogosławionych - albo psychiczne przypadki, albo kryminalne.
05-10-2011 12:12 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>W Polsce wybitnym przedstawicielem teologii apokatastazy jest ks. prof. Wacław Hryniewicz.[/color] [Za wikipedią.]
>Z całym szacunkiem, ale czy Wikipedia jest właściwym źródłem, aby ja przytaczać tak często, Panie Andrzeju.
Wikipedia ma sporo wad, o których już pisałem, ale ma ogromną zaletę jest bardzo poręczną. Mam spore wątpliwości czy większość rozmówców naszego forum zajrzy do publikacji papierowej - nawet gdy precyzyjnie podam źródło. Natomiast większość link otworzy, czy cytat przeczyta.
Uważam, że nawet w każdym poście mógłbym cytować Wikipedię i byłoby to właściwym, gdyby miało to merytoryczne uzasadnienie i błędem jest jakikolwiek cytat z kogokolwiek, gdy takiego uzasadnienia brak.

>Nie znamy autorów redagowanych tematów, nie ma nad autorami jakiegoś gremium, które miałoby autorytet, itd.
Nie uznaję autorytetów, choć szanuję mądrość. Pracowałem kilka lat jako redaktor w encyklopedii "papierowej" PWN, znam wymagania warsztatowe, a ponadto, gdy zechce Pan zauważyć, to na ogół "wiem co i o czym mówię", a moje przyzwyczajenie sprawdzania - nawet największych autorytetów - polecam każdemu.
Tak się też składa, że prace ks. prof. Wacława Hryniewicza czytałem, a nawet poznałem księdza osobiście. To właśnie jest mądry człowiek. Czy się z nim zgadzam? W większości nie!

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
06-09-2011 13:22 
 Ocena 6 na 6
Chlodwig (10939 punktów)
>>>Na przykład w religii judaistycznej przykazanie "Nie zabijaj".
>>To nie jest żadne wyjaśnienie, zwłaszcza że z przystawalnością tego przykazania do pozostałych treści religijnych jest krucho - co już wykazał maruda.
>Nie, gdyż dokładny sens przykazania "Nie zabijaj" w religii judaistycznej jest następujący: "Nie wolno dopuszczać się morderstwa", czyli innymi słowy: "Nie wolno zabijać niewinnego człowieka".

A kto jest winny decydują wyznawcy.
Jak dla mnie, jesteś winny fundamentalizmu.

I co teraz?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>dokładny sens przykazania "Nie zabijaj" w religii judaistycznej jest następujący: "Nie wolno dopuszczać się morderstwa", czyli innymi słowy: "Nie wolno zabijać niewinnego człowieka".

>A kto jest winny decydują wyznawcy.
>Jak dla mnie, jesteś winny fundamentalizmu.
>I co teraz?

Czyli jesteś wyznawcą. Jeśli Ci to nie przeszkadza, to można nie leczyć, nauka zna takie przypadki.
06-09-2011 17:25 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>Czyli jesteś wyznawcą. Jeśli Ci to nie przeszkadza, to można nie leczyć, nauka zna takie przypadki.

Takie wstawki sobie daruj.

Pominę absurdalność twojej odpowiedzi, ale naprawdę dziwię się, że nie zauważyłeś implikacji tego, co Chlodwig powiedział. Właśnie przestałeś być uważany za niewinnego człowieka. Posługując się normą kulturową, którą postulujesz jako powszechną...
Już rozumiesz?
07-09-2011 14:35 
 0 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli jesteś wyznawcą. Jeśli Ci to nie przeszkadza, to można nie leczyć, nauka zna takie przypadki.
> Takie wstawki sobie daruj.

To był cytat z wpisu Andrzeja Bogusławskiego z innego wątku, liczę zatem, że jako moderator upomnisz także jego, chyba że na tym forum są równi i równiejsi.

>Pominę absurdalność twojej odpowiedzi, ale naprawdę dziwię się, że nie zauważyłeś implikacji tego, co Chlodwig powiedział. Właśnie przestałeś być uważany za niewinnego człowieka. Posługując się normą kulturową, którą postulujesz jako powszechną...
>Już rozumiesz?

Pomyliły Ci się wątki - to był przykład pozytywnego elementu religii judaistycznej. Twoja wypowiedź dotyczy prawdopodobnie wątku o "niekościelnych" argumentach przeciwko aborcji.

Wyjaśnienie dla roztargnionych lub słabo kojarzących: nie jestem wyznawcą judaizmu.
07-09-2011 14:55 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>To był cytat z wpisu Andrzeja Bogusławskiego z innego wątku, liczę zatem, że jako moderator upomnisz także jego, chyba że na tym forum są równi i równiejsi.
Uczciwość intelektualna wymaga przy cytacie podanie źródła i nie wyrywania pojedynczego zdania (czy nawet jego części) z kontekstu, ale czy "prawdziwy chrześcijanin" wie - co to jest uczciwość intelektualna?
(Znowu za jakiś czas wyrwie Pan kawałek mojego zdania z kontestu, na potwierdzenie, że jestem przeciwko chrześcijanom, a ja tu jestem tylko przeciwko metodom stosowanym przez Pana Mbieleckiego.)
Nawet tu zachowuje się Pan bardzo brzydko, zwalając winę za swoją nietrafioną wypowiedź na mnie, ale obłuda to takie typowe dla fideistów.

Bogusławski.

@@@
.
07-09-2011 17:44 
 Ocena 4 na 6
Chlodwig (10939 punktów)
>>Pominę absurdalność twojej odpowiedzi, ale naprawdę dziwię się, że nie zauważyłeś implikacji tego, co Chlodwig powiedział. Właśnie przestałeś być uważany za niewinnego człowieka. Posługując się normą kulturową, którą postulujesz jako powszechną...
>>Już rozumiesz?
>Pomyliły Ci się wątki - to był przykład pozytywnego elementu religii judaistycznej. Twoja wypowiedź dotyczy prawdopodobnie wątku o "niekościelnych" argumentach przeciwko aborcji.
>Wyjaśnienie dla roztargnionych lub słabo kojarzących: nie jestem wyznawcą judaizmu.
Nie wiem co powiedzieć... Za bęcwała pewno bym dostał upomnienie, więc milczę.
07-09-2011 20:35 
 Ocena 4 na 6
liliac (147340 punktów)
>Pomyliły Ci się wątki - to był przykład pozytywnego elementu religii judaistycznej. Twoja wypowiedź dotyczy prawdopodobnie wątku o "niekościelnych" argumentach przeciwko aborcji.

To ma być kpina? Moja wypowiedź dotyczy twoich deklaracji. Jeśli planujesz wyznawać tudzież deklarować różne zasady i "prawdy historyczne" w różnych wątkach, daj znać od razu, żebym nie marnowała czasu na niepoważnego rozmówcę.

>Wyjaśnienie dla roztargnionych lub słabo kojarzących: nie jestem wyznawcą judaizmu.

Napisz to tym roztargnionym - mnie twoja przynależność branżowa nieszczególnie interesuje.
08-09-2011 12:52 
 Ocena-1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Pomyliły Ci się wątki - to był przykład pozytywnego elementu religii judaistycznej. Twoja wypowiedź dotyczy prawdopodobnie wątku o "niekościelnych" argumentach przeciwko aborcji.
>To ma być kpina? Moja wypowiedź dotyczy twoich deklaracji.

Po to są różne wątki na forum, żeby w wątku A nie odpowiadać na wpis z wątku B. Tutaj jest mowa o wartości różnych religii - jaki jest związek logiczny Twojego wpisu z tym tematem?

>żebym nie marnowała czasu na niepoważnego rozmówcę

Wnioskuję z tego, że jest dla Ciebie ważne, żeby uchodzić za "poważnego rozmówcę". W związku z tym chciałbym Cię poinformować, że dla wielu osób o wartości rozmowy stanowi to, czy jej celem jest dochodzenie do prawdy. Takie osoby nie będą traktowały za poważnego rozmówcę kogoś, kto demonstruje pogardliwy stosunek do kwestii obiektywnej prawdy. Pamiętasz swoje wpisy z innych wątków na ten temat?
08-09-2011 13:03Nie na temat 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>pogardliwy stosunek do kwestii obiektywnej prawdy.
Zdefiniuj "obiektywną prawdę". Co rozumiesz pod tym pojęciem?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-09-2011 13:30Nie na temat 
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Zdefiniuj "obiektywną prawdę". Co rozumiesz pod tym pojęciem?

Znów to samo pytanie...
Veritas est adequatio intellectus et rei, secundum quod intellectus
dicit esse quod est, et non esse quod non est.
08-09-2011 13:39Nie na temat 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
Po pierwsze - "adaequatio".
Po drugie - nie cytuj mi tu Tomasza, pytałam o definicję prawdy OBIEKTYWNEJ. Zgodność rzeczy z umysłem? Czyim umysłem? Bo mój umysł np. nie zgadza się z rzeczą pt. "Bóg", ergo - Bóg jest nieprawdą.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-09-2011 15:43 
 Ocena-2 na 4
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Zgodność rzeczy z umysłem? Czyim umysłem? Bo mój umysł np. nie zgadza się z rzeczą pt. "Bóg", ergo - Bóg jest nieprawdą.


OK, wyjaśniam: jeżeli Bóg istnieje, a Twój umysł "nie zgadza się z rzeczą pt. "Bóg"", to znaczy, że Twój pogląd nie jest prawdziwy.
08-09-2011 19:56 
 Ocena 9 na 9
Artur@R (7115 punktów)
>OK, wyjaśniam: jeżeli Bóg istnieje, a Twój umysł "nie zgadza się z rzeczą pt. "Bóg"", to znaczy, że Twój pogląd nie jest prawdziwy.<

Oj mbielecki... mbielecki....Zrób sobie Pan przerwę.
Poczytaj troche (dużo!) o logice formalnej i semiotyce, o sposobach rozumowania; dedukcji, indukcji, analizie itd.
Potem dowiedz się co znaczy słowo" definiować" i wogóle co to jest definicja, co argument itd itd...
Ale najpierw poczytaj o biologii człowieka (i nie tylko), o naszym mózgu, o jego budowie, działaniu, czym jest umysł i rzecz jasna o epistemologii.
I jak już upewnisz się , że umiesz czytać ze zrozumieniem.....wtedy wróc może pójdzie Ci lepiej.
A teraz nie ośmieszaj się - Twoja anonimowość nie powinna Cię pocieszać.
09-09-2011 09:41 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Oj mbielecki... mbielecki....Zrób sobie Pan przerwę.
>Poczytaj troche (dużo!) o logice formalnej i semiotyce, o sposobach rozumowania; dedukcji, indukcji, analizie itd.
>Potem dowiedz się co znaczy słowo" definiować" i wogóle co to jest definicja, co argument itd itd...
>Ale najpierw poczytaj o biologii człowieka (i nie tylko), o naszym mózgu, o jego budowie, działaniu, czym jest umysł i rzecz jasna o epistemologii.
>I jak już upewnisz się , że umiesz czytać ze zrozumieniem.....wtedy wróc może pójdzie Ci lepiej.

Widzę, że jesteś bardzo uczony, bo znasz wiele trudnych słów. Może jeszcze w swoim skrypcie znajdziesz jakieś argumenty?
A na marginesie: nie "wogóle", tylko "w ogóle" i nie "troche" tylko "trochę".
09-09-2011 10:24 
 Ocena 4 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>A na marginesie: nie "wogóle", tylko "w ogóle" i nie "troche" tylko "trochę".<

Dziękuje za uwagi. Teraz wszystko już jest jasne, zrozumiałe i przejrzyste.
09-09-2011 07:08 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>OK, wyjaśniam: jeżeli Bóg istnieje,
A istnieje?
>a Twój umysł "nie zgadza się z rzeczą pt. "Bóg"", to znaczy, że Twój pogląd nie jest prawdziwy.
Takie gdybanie do mnie nie przemawia.
Najpierw trzeba udowodnić, że to coś istnieje. Mój umysł nie zgadza się także z rzeczą pt. "krasnoludki". Czy ten mój pogląd także uznasz za nieprawdziwy?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-09-2011 10:58 
 0 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>OK, wyjaśniam: jeżeli Bóg istnieje,
>A istnieje?
>>a Twój umysł "nie zgadza się z rzeczą pt. "Bóg"", to znaczy, że Twój pogląd nie jest prawdziwy.
>Takie gdybanie do mnie nie przemawia.
>Najpierw trzeba udowodnić, że to coś istnieje. Mój umysł nie zgadza się także z rzeczą pt. "krasnoludki". Czy ten mój pogląd także uznasz za nieprawdziwy?
>


Wyjaśniam zatem dalej: jeżeli krasnoludki nie istnieją, a Twój umysł "nie zgadza się także z rzeczą pt. "krasnoludki"", to Twój pogląd jest prawdziwy. Mam nadzieję, że definicję prawdy możemy uznać za dostatecznie wyjaśnioną.

09-09-2011 11:24 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Ale ja pytałam o prawdę OBIEKTYWNĄ, bo o takiej mowa była w Twojej wypowiedzi, a nie o to, co kto sobie w umyśle za prawdę uzna.
A zatem jakież jest kryterium "obiektywności" prawdy?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-09-2011 12:01 
 Ocena-1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Ale ja pytałam o prawdę OBIEKTYWNĄ, bo o takiej mowa była w Twojej wypowiedzi, a nie o to, co kto sobie w umyśle za prawdę uzna.

"Prawda obiektywna" w mojej wypowiedzi jest tożsama z "veritas" z definicji klasycznej.

>A zatem jakież jest kryterium "obiektywności" prawdy?

Tym kryterium jest właśnie arystotelesowskie "adaequatio", czyli zgodność myśli z faktycznym stanem rzeczy.
09-09-2011 12:05 
 Ocena 7 na 7
Chlodwig (10939 punktów)
Och, prawdą jest to, co mbielecki do wierzenia podaje.
09-09-2011 12:41 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Tym kryterium jest właśnie arystotelesowskie "adaequatio", czyli zgodność myśli z faktycznym stanem rzeczy.
W jaki sposób stwierdzasz "faktyczny stan rzeczy"?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-09-2011 13:03 
 0 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Tym kryterium jest właśnie arystotelesowskie "adaequatio", czyli zgodność myśli z faktycznym stanem rzeczy.
>W jaki sposób stwierdzasz "faktyczny stan rzeczy"?
>


W tym momencie zadałaś jedno z podstawowych pytań filozoficznych, więc odpowiadając należałoby streścić w tym miejscu całą teorię poznania.
09-09-2011 13:19 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>odpowiadając należałoby streścić w tym miejscu całą teorię poznania.
Nie trzeba. Odpowiedź może być bardzo prosta. Pytam o Ciebie, a nie o historię filozofii.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-09-2011 13:51 
 Ocena-1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>odpowiadając należałoby streścić w tym miejscu całą teorię poznania.
>Nie trzeba. Odpowiedź może być bardzo prosta. Pytam o Ciebie, a nie o historię filozofii.
>


To nadal bardzo szeroki temat - gdyż to zależy od przedmiotu poznania. Np. jeśli chodzi o fakt istnienia komputera, który jest teraz przede mną, to faktyczny stan rzeczy stwierdzam na zasadzie oczywistości.

A skoro Twoim zdaniem
>Odpowiedź może być bardzo prosta.
to może Ty najpierw prosto odpowiedz, jak Ty stwierdzasz faktyczny stan rzeczy.

09-09-2011 14:23 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>To nadal bardzo szeroki temat - gdyż to zależy od przedmiotu poznania. Np. jeśli chodzi o fakt istnienia komputera, który jest teraz przede mną, to faktyczny stan rzeczy stwierdzam na zasadzie oczywistości.
No właśnie.
>A skoro Twoim zdaniem
>>Odpowiedź może być bardzo prosta.
>to może Ty najpierw prosto odpowiedz, jak Ty stwierdzasz faktyczny stan rzeczy.
Ale to ja pierwsza zadałam pytanie.
Zresztą, niech Ci będzie. Empirycznie stwierdzam. Ponadto fakt istnienia komputera potwierdzają niezależne obserwacje. Czyli komputer obiektywnie istnieje.
Jak stwierdzasz istnienie "przedmiotu poznania" o nazwie "Bóg"? Bo trzeba to jakoś stwierdzić, by orzekać o prawdziwości faktu. W dodatku ta prawda ma być obiektywna, czyli faktyczny stan rzeczy musi być niezależny od Twojego umysłu. Komputer jest.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-09-2011 16:02 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>A skoro Twoim zdaniem
>>>Odpowiedź może być bardzo prosta.
>>to może Ty najpierw prosto odpowiedz, jak Ty stwierdzasz faktyczny stan rzeczy.

>Empirycznie stwierdzam. Ponadto fakt istnienia komputera potwierdzają niezależne obserwacje. Czyli komputer obiektywnie istnieje.

Poznanie zmysłowe, empiryczne - to tylko część poznania.

>Jak stwierdzasz istnienie "przedmiotu poznania" o nazwie "Bóg"? Bo trzeba to jakoś stwierdzić, by orzekać o prawdziwości faktu. W dodatku ta prawda ma być obiektywna, czyli faktyczny stan rzeczy musi być niezależny od Twojego umysłu. Komputer jest.

Z pewnością poznanie Boga musi być inne niż poznanie przedmiotu materialnego.
09-09-2011 17:27 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Poznanie zmysłowe, empiryczne - to tylko część poznania.

>Z pewnością poznanie Boga musi być inne niż poznanie przedmiotu materialnego.

Omatkobosko! Co za utrapienie z religijnymi!
Tysiące lat, miliony ksiąg i uczonych mężów, a jak przyjdzie do konkretów to ani be, ani me....

Wychodzi z tego jedynie, że Bóg nie jest przedmiotem materialnym. A co to jest? I jak się toto poznaje?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
19-09-2011 15:49 
 Ocena 1 na 1
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Wychodzi z tego jedynie, że Bóg nie jest przedmiotem materialnym. A co to jest? I jak się toto poznaje?
Może odpowiedzią będzie ta myśl: "Jest logiczne, że wszechmoc nie podlega logice."? (Ze względów politycznych nie mogę tutaj podać autora tej myśli.)

Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
19-09-2011 16:04 
 Ocena 1 na 1
jark44 (619 punktów)
No więc, niech zgadnę - to powiedział Fryderyk Engels!!!, albo "znakomity" prof. Sachs z Łodzi...


mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami
19-09-2011 19:51 
 Ocena 2 na 2
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>No więc, niech zgadnę - to powiedział...
ERRATA: powinno być " To logiczne, że wszechmoc podlega logice."

Autor zgodził się na anonimową publikację.

Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
19-09-2011 19:57 
 Ocena 1 na 1
jark44 (619 punktów)
Oliwia, lubię Cię za to...


mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami
19-09-2011 20:06 
 Ocena 2 na 2
Oliwia Sandra Nowa (758 punktów)
(zablokowany)
>Oliwia, lubię Cię za to...
Jasny gwint " nie podlega" przecież. "To logiczne, że wszechmoc nie podlega logice."

Chyba racja, że trzeba mówić swoimi słowami... A chociaż Twoja jest ta myśl?


Kto się na Racjonaliście sparzył, ten na religianta chucha i dmucha.
19-09-2011 20:52 
 Ocena 1 na 1
jark44 (619 punktów)
Przysięgam na Zeusa, że sam to wymyśliłem i dopiero po jakimś czasie uzmysłowiłem sobie, że nie jest to głupie...

Jeśli ktoś tak już powiedział, to oznacza, że są dwa niezależne od siebie patenty!!!



mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami
09-09-2011 12:03 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)

>>>a Twój umysł "nie zgadza się z rzeczą pt. "Bóg"", to znaczy, że Twój pogląd nie jest prawdziwy.
>>Najpierw trzeba udowodnić, że to coś istnieje. Mój umysł nie zgadza się także z rzeczą pt. "krasnoludki". Czy ten mój pogląd także uznasz za nieprawdziwy?

>Wyjaśniam zatem dalej: jeżeli krasnoludki nie istnieją, a Twój umysł "nie zgadza się także z rzeczą pt. "krasnoludki"", to Twój pogląd jest prawdziwy. Mam nadzieję, że definicję prawdy możemy uznać za dostatecznie wyjaśnioną.
Co z bogiem?
09-09-2011 18:01 
 Ocena 1 na 1
jark44 (619 punktów)
Temat, który zaproponowałem dotyczy zupełnie czegoś innego niż Panowie poruszacie w swych wypowiedziach. Doszło już bowiem do absurdalnych wymian zdań, które zupełnie odbiegły od tematu.

Nie wiem, bo nie znam aż tak dobrze regulaminu, czy mogę jakieś wypowiedzi usunąć. Nie robię tego jednak, bo każda wypowiedź ma "jakąś tam wartość".

Istnieje jednak problem inny. Na moją skrzynkę przychodzą te wasze absurdy - na poziomie powiedzmy szczerze - moich rozmyślań z czasów licealnych. Przepraszam za szczerość. Nie za bardzo Wasze wypowiedzi (nie związane z moją propozycją tematyczną mnie interesują) zapewne zainteresują innych, bo widzę, że większość już się wycofała.

Proszę Was - załóżcie nowe tematy, a mnie nie psujcie wątku.

Pozdrawiam serdecznie
09-09-2011 20:11 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Temat, który zaproponowałem dotyczy zupełnie czegoś innego niż Panowie poruszacie w swych wypowiedziach.
Akurat Meretseger , do której skierowałeś posta jest Damą...
A w kwestii merytorycznej nie wiem czemu zrzędzisz. Wszak przebieg rozmowy to potwierdzenie Twojej tezy, że "Walka z religią nie ma najmniejszego sensu. Powód jest prosty. Większość ludzi na świecie nie jest w stanie przyjąć... etc..."
Może nie jest to dowód uniwersalny, co widać nawet po polskim grajdołku, ale przecie jest!

A z cieniem Twoich argumentów już w dwóch pierwszych odpowiedziach uporali się Jacek Tabisz i prof. Grabowska.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
09-09-2011 07:33 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Veritas est adequatio intellectus et rei, secundum quod intellectus
>dicit esse quod est, et non esse quod non est.

Strasznie głupie. Skąd intellectus może wiedzieć, czy adequatio między nim a res zachodzi?


Nie Francja jest ważna, lecz ludzkość oraz tryumf rozumu nad obłędem; nie ma zaś nic bardziej niedorzecznego, jak oddać życie za złudzenie. (Ernest Renan)
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Veritas est adequatio intellectus et rei, secundum quod intellectus
>>dicit esse quod est, et non esse quod non est.
>Strasznie głupie. Skąd intellectus może wiedzieć, czy adequatio między nim a res zachodzi?
>

Genialne! W tak prosty sposób obaliłeś klasyczną koncepcję prawdy - koniecznie to opublikuj! Różni myśliciele biedzili się nad tym całe wieki, a tu proszę bardzo - jedno celne zdanie wystarczyło... Jesteś naprawdę wielkim filozofem.
09-09-2011 11:20 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Genialne! W tak prosty sposób obaliłeś klasyczną koncepcję prawdy

Nie ja. Tomaszową koncepcję prawdy obalono już dawno - ja na gotowe przyszedłem.

>koniecznie to opublikuj!

Dla Twojej wiadomości: już to zrobiłem. Forum publicznie dostępne jest - o czym chyba należy Cię, jak widzę, Specjalnie Poinformować .


Nie Francja jest ważna, lecz ludzkość oraz tryumf rozumu nad obłędem; nie ma zaś nic bardziej niedorzecznego, jak oddać życie za złudzenie. (Ernest Renan)
08-09-2011 14:12 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>>To ma być kpina? Moja wypowiedź dotyczy twoich deklaracji.
>Po to są różne wątki na forum, żeby w wątku A nie odpowiadać na wpis z wątku B.
Ktoś prezentujący różne poglądy na ten sam temat i upierający się przy obu, jest zwyczajnie kłamliwy. Jakie to chrześcijańskie.
08-09-2011 16:01 
 Ocena 9 na 11
liliac (147340 punktów)
>Po to są różne wątki na forum, żeby w wątku A nie odpowiadać na wpis z wątku B.

Twój pogląd na temat tego, do czego służy forum i poszczególne jego funkcjonalności jest - doprawdy - mało istotny

>Tutaj jest mowa o wartości różnych religii - jaki jest związek logiczny Twojego wpisu z tym tematem?

Nie bądź śmieszny - to ty wprowadziłeś do tego wątku kwestię "zabijania niewinnego człowieka" i tego właśnie dotyczy ta wątku gałąź.
Forum stanowi całość i forumowicze z wszystkich twoich wypowiedzi będą wyciągać wnioskii i na twoje wypowiedzi tudzież poglądy z różnych wątków będą się powoływać. Mają do tego prawo.

>>żebym nie marnowała czasu na niepoważnego rozmówcę
>Wnioskuję z tego, że jest dla Ciebie ważne, żeby uchodzić za "poważnego rozmówcę".

Twoje z palca wyssane wnioski to twój problem. Cenię sobie swój czas i na głupców czy hipokrytów trwonić go nie chcę, o ile nie wynika z takiego zaangażowania żadna szczególna korzyść edukacyjna bądź administracyjna, a wykręcanie się od odpowiedzialności za deklaracje z równoległego wątku świadczy albo o głupocie, albo o hipokryzji (bo przecież nie o roztargnieniu i zagubieniu ).

>W związku z tym chciałbym Cię poinformować, że dla wielu osób o wartości rozmowy stanowi to, czy jej celem jest dochodzenie do prawdy. Takie osoby nie będą traktowały za poważnego rozmówcę kogoś, kto demonstruje pogardliwy stosunek do kwestii obiektywnej prawdy. Pamiętasz swoje wpisy z innych wątków na ten temat?

Ja pamiętam całkiem nieźle, ty zaś zdajesz się mieć problemy z pamięcią tudzież rozumieniem sowa pisanego. Nie interesuje pozbawione konsekwencji praktycznych "filozofowanie". Uważam je za mało wartościowe, choć jeśli kogoś bawi, wolna droga. Mnie zajmują fakty, konkrety i praktyka. Ciebie interesuje - jak wynika z twoich wypowiedzi (chociażby w przywołanym wątku aborcyjnym) - głównie twoje "widzimisię", z którym jeśli nie zgadzają się fakty, tym gorzej dla faktów. Do takiego twojego podejścia i takiej "prawdy", która z "widzimisię" jedynie wynika, mam - i owszem - stosunek wielce pogardliwy.
08-09-2011 16:17 
 0 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Dla mnie wszystko jest już jasne, jeśli chodzi o Twoją osobę. Zatem - dziękuję za "rozmowę".
08-09-2011 16:21 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>Dla mnie wszystko jest już jasne, jeśli chodzi o Twoją osobę. Zatem - dziękuję za "rozmowę".

Może od razu całemu Racjonaliście podziękujesz? Głupota, hipokryzja i "widzimisię" nie są tu dobrze widziane.
09-09-2011 18:23 
 Ocena 2 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Liliac jest świetnym moderatorem, zatem nie masz racji. To ty tutaj uprawiasz pełną hipokryzji erystykę, która mnie na przykład zniechęciła do tego wątku.
07-09-2011 20:45 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>to był przykład pozytywnego elementu religii judaistycznej.

Na jakiej podstawie, mbielecki, orzekasz o tym, które elementy religii Objawionej Osobiście przez Boga są pozytywne, które zaś ciut mniej?
Był już taki jeden, co Boże decyzje recenzować sobie pozwolił, a imię jego Legion .

Nie Francja jest ważna, lecz ludzkość oraz tryumf rozumu nad obłędem; nie ma zaś nic bardziej niedorzecznego, jak oddać życie za złudzenie. (Ernest Renan)
07-09-2011 21:23 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>Na jakiej podstawie, mbielecki, orzekasz o tym, które elementy religii Objawionej Osobiście przez Boga są pozytywne, które zaś ciut mniej?
>Był już taki jeden, co Boże decyzje recenzować sobie pozwolił, a imię jego Legion .

Nie idziesz Bigu z postępem czasu:

nt.interia(*)ezposrednio-do-boga,1268425,56
08-09-2011 12:21 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie idziesz Bigu z postępem czasu:
>nt.interia(*)ezposrednio-do-boga,1268425,56

No bo... zresztą - sam zobacz.


Nie Francja jest ważna, lecz ludzkość oraz tryumf rozumu nad obłędem; nie ma zaś nic bardziej niedorzecznego, jak oddać życie za złudzenie. (Ernest Renan)
06-09-2011 14:54 
 Ocena 6 na 6
maruda (5550 punktów)
Odbiegamy od tematu który sam pan wyznaczył i tym razem zgodzę się z panem. Religia zawiera elementy dobra. Na podstawie pana przykładu, pozwala zabić wszystkich winnych wskazanych przez kapłana. Tylko że jest to dobra sytuacja wyłącznie dla kapłana. Niestety religii jako całości ten przykład nie pomógł ani odrobinę, nadal pokazuje religijny fałsz, obłudę i zakłamanie.
06-09-2011 19:00 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie, gdyż dokładny sens przykazania "Nie zabijaj" w religii judaistycznej jest następujący: "Nie wolno dopuszczać się morderstwa", czyli innymi słowy: "Nie wolno zabijać niewinnego człowieka".
Jakiej religii judaistycznej? Z okresu Exodusu i "Pięcioksięgu Mojżeszowego", czy współczesnej (potalmudycznej), a może chodzi tu Panu o post-judaistyczne chrześcijaństwo?
Tu ciekawostka wielu papieży wypowiadało się przeciw aborcji, a który z nich wypowiedział się przeciwko karze śmierci?

@@@
>
06-09-2011 19:31 
 Ocena 4 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Albo przeciwko Franco i Mussoliniemu?
06-09-2011 18:28 
 Ocena 8 na 8
Ania... (14138 punktów)
>>>Widzę, że nie wyraziłem się jasno, więc precyzuję: tylko to, co w danej religii prawdziwe, stanowi o wartości tej religii, natomiast to, co w tej religii jest fałszywe, zmniejsza jej wartość. Więc zgadzamy się.
>>Wybacz ale nie rozumiem. Powiedz co w religii jest prawdziwe? Podaj jakieś przykłady.
>>
>Na przykład w religii judaistycznej przykazanie "Nie zabijaj".
To nie jest prawdziwe, bowiem jest to po pierwsze niejasny ogólnik "nie zabijaj, chyba że dziecko jest krnąbrne, żona cię zdradziła, osobnik jest podłym poganinem, albo twoje plemię ma ochotę na jego domostwo"; po drugie takie przykazanie jest w KAŻDEJ religii, bowiem nie wynika z religii, a z podstawowego ewolucyjnego instynktu, niezbędnego do utworzenia jakiejkolwiek grupy. Nawet zwierzęta stadne / klanowe typu lwy czy wilki nie zabijają swoich pobratymców, nawet walki zwykle kończą się kapitulacją i ucieczką pokonanego.

Więc gdzie jest ta "prawdziwość"?

B taki enigmatyczny ogólnik to dla mnie oczywisty slogan co najwyżej.
06-09-2011 19:32 
 Ocena 2 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dodajmy, że gdyby nie religie, wśród których najbardziej krwiożercze okazało się chrześcijaństwo, ludzie zabijaliby przedstawicieli swojego gatunku znacznie rzadziej, instynkt i empatia działałyby lepiej.
08-09-2011 11:34 
 Ocena 5 na 5
Marek Matejewski (3695 punktów)
>>Wybacz ale nie rozumiem. Powiedz co w religii jest prawdziwe? Podaj jakieś przykłady.
>Na przykład w religii judaistycznej przykazanie "Nie zabijaj".

Jeśli mamy rozmawiać o prawdzie ten przykład jest zupełnie chybiony.

Sformułowanie "nie zabijaj" ma formę nakazu. To nie jest zdanie w sensie logicznym i nie można mu przypisać ani prawdy ani fałszu. To raczej nakaz a zarazem postulat. Ewentualnie można odczytać jako prośbę.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>Wybacz ale nie rozumiem. Powiedz co w religii jest prawdziwe? Podaj jakieś przykłady.
>>Na przykład w religii judaistycznej przykazanie "Nie zabijaj".
>Jeśli mamy rozmawiać o prawdzie ten przykład jest zupełnie chybiony.
>Sformułowanie "nie zabijaj" ma formę nakazu. To nie jest zdanie w sensie logicznym i nie można mu przypisać ani prawdy ani fałszu. To raczej nakaz a zarazem postulat. Ewentualnie można odczytać jako prośbę.

W systemie etycznym występują wartości i normy. Zdania logiczne odnoszą się do wartości. Chodzi tu o normę zgodną z istniejącym systemem wartości.
09-09-2011 13:10 
 Ocena 1 na 1
Marek Matejewski (3695 punktów)
To rozwinę trochę temat Twojej ulubionej normy etycznej...

Czy pomyślałeś kiedykolwiek ile miliardów, biliardów (eh, trudno nawet spekulować ile tych zer tam umieścić po jedynce) żywych istnień jest zabijanych każdego dnia na naszej planecie? Ile bakterii Twój system odpornościowy zabija co minutę? Ile ton planktonu wsuwają rybki? Ile mrówek jest zjadanych co godzinę przez mrówkojady? Ile kurczaków piecze się w każde południe w piekarnikach na całym świecie? Przecież to jedna wielka masakra...

Pełna realizacja postulatu "Nie zabijaj" znaczy tyle co "popełnij głodowe samobójstwo".

Zauważ, że najbardziej po bożemu żyje taka pewna gałąź ewolucyjna, którą nazywamy roślinami (choć oczywiście nie wszystkie są takie niewinne). Natomiast prawa chemii organicznej są nie do przeskoczenia i czy chcesz czy nie to musisz zajadać się węglem bo inaczej nie przeżyjesz. Tym samym nie ma innej opcji niż zabijanie... Krzemem jeszcze nikt się nie najadł. Nasze życie bazuje na innych życiach (tak zaczęła działać ewolucja biologiczna i dlatego dziś istniejemy) - jesteśmy mordercami bez wyjątku. Zabijamy życie (rośliny i zwierzęta) bo tylko tym możemy się nakarmić i zdobyć źródło energii potrzebnej do podtrzymania czynności życiowych.

Tylko nie pisz, że "nie zabijaj" zgodnie z przekładem hebrajskim znaczy tyle co "nie morduj" bo znam te historie... To czy nie będziemy mordować zależy tylko od tego czy istnieje wystarczająca liczba zasobów biologicznych. Jeśli tych zasobów zabraknie to czy Ci się to podoba czy nie zacznie się rywalizacja wewnątrz-gatunkowa i jedno wielkie zabijanie przedstawicieli własnego gatunku.

Normy etyczne są oczywiście dobre i nie należy ich negować, ale sens mówienia o nich istnieje dopóki nie brakuje zasobów. W przeciwnym razie pozostaje Ci wybór: zabić kogoś lub popełnić samobójstwo - wybieraj!

Także bacznie obserwuj tendencje demograficzne - bo od nich zależy los Twojej ulubionej normy etycznej.

30-08-2011 12:42
 Ocena 11 na 11
IllusiveMan (2786 punktów)
Religia nie tłumi w ludziach agresji. Ona ją wywołuje oraz ukierunkowuje w stronę innowierców, heretyków i niewierzących. Strach przed karą wieczną tak naprawdę nie istnieje ponieważ większość wierzących jeżeli popełni jakiś akt agresji wymierzony w wspomnianych powyżej po prostu się wyspowiada i wszystko zostanie im wybaczone.

Bez religii byłoby o wiele lepiej.

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
30-08-2011 20:52 
 Ocena 4 na 4
zachaj (5239 punktów)
> Strach przed karą wieczną tak naprawdę nie istnieje ponieważ większość wierzących jeżeli popełni jakiś akt agresji wymierzony w wspomnianych powyżej ...

...lub wytłumaczy się na swój pokrętny sposób, usprawiedliwiając uczynione zło.
30-08-2011 12:42
 Ocena 12 na 12
Ag-nes (2295 punktów)
>Walka z religią nie ma najmniejszego sensu. Powód jest prosty. Większość ludzi na świecie nie jest w stanie przyjąć, że wraz z ich śmiercią wszystko się kończy.
Bo ktoś chce żeby ludzie tak a nie inaczej myśleli. Ja tam uważam, że ludzie są w stanie zmierzyć się ze swoją śmiertelnością.
>Prawdą jest również to, że nieznajomość praw fizyki nie pozwala nam na rozumienie rzeczywistości.
A to się da prosto załatwić. Fizyka zamiast religii w szkole i za parę lat wszyscy będą mieli odpowiednią wiedzę by zrozumieć rzeczywistość.
>Zanim nastąpi tutaj większy krok naprzód minie jeszcze wiele dziesiątek lat.
Niestety, to prawda.
>To sprawia, że większość ludzi żyje w lęku o swoją przyszłość i ich najbliższych. Religia daje tym ludziom coś czego nie daje nikt.
Oczywiście, tylko religia tak dobrze sprzedaje "nic".
>Jasne wytłumaczenie poparte tysiącami lat istnienia religijnej instytucji.
Skostniała instytucja z niechlubną przeszłością nie jest dobrym powodem do utrzymywania religijności.
>Tak samo jak brak wiedzy o otaczającym nas wszechświecie problemem jest, czy człowiek pozbawiony "bicza" moralnego nad sobą nie stoczy się w otchłań bezwzględnego tyrana. Religia w sposób skuteczny tłumi w ludziach odruch agresji - strach przed kara wieczną. Gdyby religii nie było odsetek spośród "głupków i maluczkich" skłonnych np. zabijać wzrósłby bardzo.
Bzdura, to religia jest zapalnikiem większości krwawych konfliktów między ludźmi.
>Tym bardziej, że nasza cywilizacja ciągle "prowokuje" do takich zachowań - brutalne filmy, przemoc, która jest ciekawszym tematem dla brukowców niż tematy pozbawione agresji.
Religia tutaj nic nie pomoże.
>Jest także cos takiego jak ciągły wzorzec człowieka, który osiąga sukces - za wszelka cenę.
Nie ma nic złego w osiąganiu sukcesu i wątpię, że ciągle odbywa się to za wszelką cenę.
>Tak banalna sprawa jak religia - pozbawiona wszelkiej logiki, cyniczna, pozbawiona sensu i spoistości wewnętrzne jest zarazem wybawieniem przed "maluczkimi". Skoro ci ludzie nie wyobrażają sobie inaczej niż bez religii - to co robiliby, gdyby im religię "zabrać". Zachowywaliby się równie irracjonalnie, tyle tylko, że gorzej. Oni nie wierzą w moc człowieka, zasady humanistycznego odruchu. Tylko "bóg" jest w stanie ich powstrzymać od czynienia rzeczy strasznych - bo głupie rzeczy i tak czynią na co dzień.
Wystarczyłoby ich dobrze wychować a nie mamić umysły religijną ułudą.
31-08-2011 08:36 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>A to się da prosto załatwić. Fizyka zamiast religii w szkole...

Czyli fizykalizm? Uproszczenie nie zawsze jest związane z prostotą. Jak np. w terminach fizyki wyrazić aksjomatykę rachunków logicznych, teorii mnogości czy arytmetyki?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
31-08-2011 20:58 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>>A to się da prosto załatwić. Fizyka zamiast religii w szkole...
>Czyli fizykalizm? Uproszczenie nie zawsze jest związane z prostotą. Jak np. w terminach fizyki wyrazić aksjomatykę rachunków logicznych, teorii mnogości czy arytmetyki?

Niestety - konieczna jest hierarchizacja języków opisu rzeczywistości, coś podobnego do hierarchii ogólności języków programowania. Nie da się napisać dużej aplikacji tylko assemblerem ani zaprogramować mikrokontrolera w Javie. Stąd niektórzy uważają język religii czy inne meta-coś tam poezje jako opisy rzeczy i pojęć niedostępne naszemu codziennemu doświadczeniu semantycznemu, co można interpretować nie tyle jako istnienie bytów metafizycznych, lecz bytów niedostępnych (na obecnym etapie rozwoju nauki) naszej świadomości. Dlatego już nie wypędzamy złych duchów z wody, tylko ją zwyczajnie gotujemy.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Selanos (12869 punktów)
>Prawdą jest również to, że nieznajomość praw fizyki nie pozwala nam na rozumienie rzeczywistości.

No to co ze mnie za ateista, jak z fizyki jestem kiepski?

>Tak samo jak brak wiedzy o otaczającym nas wszechświecie problemem jest, czy człowiek pozbawiony "bicza" moralnego nad sobą nie stoczy się w otchłań bezwzględnego tyrana. Religia w sposób skuteczny tłumi w ludziach odruch agresji - strach przed kara wieczną. Gdyby religii nie było odsetek spośród "głupków i maluczkich" skłonnych np. zabijać wzrósłby bardzo.

Kocham ludzi intyligentnych, którzy myślą, że są bardzo mądrzy, na tyle mądrzy, że odróżniają dobro od zła, podczas gdy cała reszta świata jest głupia i tego nie potrafi. Religia tłumi odruch agresji? Skutecznie? To popatrz na krakowskie przedmieście, moherowe berety, katolicką młodzież która jest wręcz świetna w piętnowaniu wszelakich inności... Albo nie, popatrz na islam. Islam to religia iście bombowa.

>Tym bardziej, że nasza cywilizacja ciągle "prowokuje" do takich zachowań -
>brutalne filmy, przemoc, która jest ciekawszym tematem dla brukowców niż tematy pozbawione agresji.

No popatrz, a pokolenie moich pradziadków miało jeszcze okazję do oglądania publicznych egzekucji. Widzieli też dwie, albo nawet trzy duże wojny. Czy byli bardziej agresywni niż ludzie dzisiaj?

>Jest także cos takiego jak ciągły wzorzec człowieka, który osiąga sukces - za wszelka cenę.

Tak samo jak powyżej, to żadna nowość.

>Tylko "bóg" jest w stanie ich powstrzymać od czynienia rzeczy strasznych - bo głupie rzeczy i tak czynią na co dzień.

Przypomina mi się historia o pastorze który zamordował lekarza, za to że ten przeprowadzał aborcje. No i znowu, nasze polskie katole, które nie zabijają innych tylko dlatego, że nie mają na tyle dużo, z braku lepszego słowa, odwagi, albo nie dostali pozwolenia na broń... Chociaż to ostatnie można łatwo kupić i bez pozwolenia.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Walka z religią nie ma najmniejszego sensu. Powód jest prosty. Większość ludzi na świecie nie jest
>w stanie przyjąć, że wraz z ich śmiercią wszystko się kończy. Potrzebne jest pocieszenie, że nasza
>rzeczywistość jest w jakimś sensie wieczna, tzn. znajduje przedłużenie w jakimś rajskim bycie.

-To nie walcz! Nie ma przymusu. Religianci z kolei niech nie walczą o to, aby mogli ją wciskać każdemu od dziecka! I co rozumiesz przez walkę? To, że ośmielamy się mówić ,że nie wierzymy i że to bzdury? Bierzmy i (k)pijmy z tego wszyscy, to najzdrowsza forma walki.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
setarkos (10757 punktów)
>.. Większość ludzi na świecie nie jest w stanie przyjąć, że wraz z ich śmiercią wszystko się kończy.
I mają rację - kończy się tylko to, co ich własne.
>większość ludzi żyje w lęku o swoją przyszłość i ich najbliższych.
Takie obawy też są zasadne, a ew. 'boska opieka' wysoce wątpliwa.
> Religia daje tym ludziom coś czego nie daje nikt.
Nie tylko religia - większość proszków do prania czy kosmetyków 'jest' zupełnie wyjątkowa.
>Tak banalna sprawa jak religia - pozbawiona wszelkiej logiki, cyniczna, pozbawiona sensu i spoistości wewnętrznej
Tak.
>.. co robiliby, gdyby im religię "zabrać".
Pewnie kupowaliby inne (nie tak drogie)) pocieszycielki duszy, choć może jakieś realniejsze idee udałoby się im budować..
> głupie rzeczy i tak czynią na co dzień.
A jeszcze więcej głupich myśli, słów i zapisów.
30-08-2011 14:57
 Ocena 10 na 10
diogenes (42753 punktów)
>Walka z religią nie ma najmniejszego sensu. Powód jest prosty. Większość ludzi na świecie nie jest w stanie przyjąć, że wraz z ich śmiercią wszystko się kończy.

Argument z większości nie jest w żadnym wypadku wiążący. Nieliczni uważali ziemię za kulę, i - jak historia pokazała - oni mieli rację. Nawet najpiękniejsze przekonania są niczym wobec faktów. Oczywiście można traktować przekonania jako sposób na poprawiania sobie nastroju, ale nie ma to nic wspólnego z poznaniem, z prawdą. Tego rodzaju zabiegi bardziej zbliżone są do picia alkoholu, palenia opium. Wiara w nieśmiertelność przypomina kobietę, która przez masturbację chciałaby zajść w ciążę. Argument z większości często usiłuje wzmocnić się argumentem z historii: podobno już człowiek neandertalski (niektórzy mówią o pojawieniu się świadomości wraz z nim) miał pewne wyobrażenia o życiu pośmiertnym. Z tego, że ktoś miał (czy ma) jakieś wyobrażenie czegoś, nie wynika, że to coś faktycznie zachodzi. Wszyscy tak rozumujemy na co dzień. Nie rozumiem, dlaczego tak wielu zmienia logikę w niedzielę. Podobnie jest również z argumentem z potrzeby: jeśli nawet człowiek pragnie raju, boga, wieczności, to potrzeba ta nie stwarza tych rzeczywistości.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
31-08-2011 21:07 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Podobnie jest również z argumentem z potrzeby: jeśli nawet człowiek pragnie raju, boga, wieczności, to potrzeba ta nie stwarza tych rzeczywistości.

Czasem jednak zmienia. Niedawno przeczytałem "Robura Zdobywcę" i się zaśmiewałem opisami stalowego megahelikoptera o napędzie elektrycznym, stworzonymi przez znakomitego Juliusza, ojca fantastyki naukowej. Ależ właśnie takie marzenia napędzały tych pierwszych konstruktorów, często na granicy szaleństwa, one naprawdę potrafią zmienić świat. Tak, człowiek pragnie raju a ja wbrew tym, którzy tępią tego rodzaju pomysły wierzę, że do tego raju, tego ukrytego Edenu szczęśliwego bytu człowiek wedrze się gwałtem, wbrew wszelkim aniołom machającym swoimi scyzorykami, wbrew "bogu", który jest chomątem i dybami ludzkiego umysłu i przemysłu. To jest możliwe, ścieżka jest wąska i kręta, ale jest.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
31-08-2011 21:25 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
No, w przypadku celów, projektów, to jak najbardziej, fantazja i "chęci" dają opcję kreatywności, ale nie w kontekście środowiska, metafizyki itd.
Czyli helikopter sobie może stworzymy jak chcemy, ale życia po śmierci i boga nie bardzo
Ania... (14138 punktów)
Myślisz, że reszta świata jest za głupia / naiwna / wystraszona, aby myśleć samodzielnie?

Ja tam wierzę w ludzi i ich możliwości.
15-09-2011 19:59 
 Ocena 2 na 2
jark44 (619 punktów)
>Myślisz, że reszta świata jest za głupia / naiwna / wystraszona, aby myśleć samodzielnie?
>Ja tam wierzę w ludzi i ich możliwości.

Tak niestety myślę, chociaż użyłbym innych słów, łagodniejszych. Myślę także, że ludzie w sprawach świtopoglądowych wykazują dużo obojętności. To nie jest tak, że dają wodzić się bezmyślnie za "ryjki". Oni po prostu maja to głęboko w "czterech literach". Nie myślą o tym na codzień. Buntują i śmieją się często z tego co klechy mówią, paciorki klepią bezmyślnie. Robią to, bo to wyuczony rytuał i porządek niedzielny. Naprawdę matka posyłająca dziecko do komunii nie martwi się o to czy dziecko dostąpi wiedzy o bogu i dostąpi czegoś nadzwyczajnego w postaci komunii święętejjjj itp. Martwi się raczej, żeby zdało kolejny egzamin, bo inne dzieci zdały, martwi się gdzie kupić sukienką i kogo zaprosić itp. Komunia jest tu dodatkiem do imprezy!!! Ważniejszy problem ma jak rozwiązać sprawę np z akloholem na przyjęciu. Takie bzdety są ważniejsze niż jakiś wielki sakrament. Naprawdę mają to w d...!!!

Młodzi ludzie naprawdę mają gdzieś nauki przedmałżeńskie, chodzą bo muszą, bo "musi być ślub kościelny" i tak jak mamusia z tatusiem. Wiekszość ma gdzieś nauki o zakazanym seksie przedmałżeńskim, mało kto wstydzi się kupować środki antykoncepcyjne. Naśmiewają się często z tego, co stara panna im mówi na naukach przedmałżeńskich o seksie i wychowywaniu dzieci.

Tak samo jest z chrztem. Ważniejszy jest problem kto będzie "trzymał" i jak młoda mama po porodzie będzie się prezentować w kośścióółłku... (piszę tak bo trudno wymawia mi się to słowo).

Tak to działa w praktyce - zaprogramowane odruchy, przyzwyczajenie, zero treści. Większość naprawdę miałaby gdzieś wiarę gdyby trzeba było za nią coś poświęcić. 1 zł na tace to i owszem, ale wiecej - no no!!!

Na co dzeń w pracy, to naprawdę samodzielni i często przedsiębiorczy ludzie. Są życiowymi "guru" w swych środowiskach a nauki religii oraz księdza widzą do 60 razy w roku. Reszta ich nie interesuje. Oni teraz myślą jak jutro zarobić, (wcześniej obejrzą wieści ze świata w TV, jakiś sseeriialll) nie ślęczą przed monitorem komputera i nie stukają paluszkami na naszym forum.

Taka to pustka sprawia, że klechy mają się dobrze. Pracowali na to setki lat. Za skomplikowane aby przejść nad tym do "porządzku dziennego".

Dziękuję
AdamGr (3037 punktów)
Religia to (jakaś) filozofia.
A filozofia (kultura), podobnie jak narzędzia jest wyróżnikiem inteligencji naszego gatunku.
Kreacja , przetwarzanie, oraz myślenie abstrakcyjne.
I co by nie mówić o religii in plus czy minus to bez niej nie bylibyśmy tym kim jesteśmy.
Problem występuje (i występował) wówczas kiedy religia z dopełnienia (kultury i jej różnorodności) staje się wypełnieniem.
Tak mi teraz przyszedł do głowy pewien dobry przykład : Indianie północnoamerykańscy i kwestia ich religijności i religii w życiu.
Chrześcijaństwo i inne "nowoczesne" to jest mały pikuś w stosunku do "prymitywnych" wierzeń, które wcale prymitywne nie są.
Te "prymitywne" istniały (istnieją) przez dziesiątki tysięcy lat, te "nowoczesne" ile ?
Jak jest różnica ? "Nowoczesne" opisują w zbytecznie skomplikowany sposób proste "rzeczy" i pojęcia, czyli z większości robią "z igły widły", plus oczywiście dodają wszelkiej maści symbolikę, opisy, powymyślane historie komplikując w taki sposób aby TECHNICZNIE wyszło z tego sacrum. (vide ilość aniołów na ostrzu igły).
I to też jest różnica między starym a nowym, stare religie sacrum mają naturalne, nowe wytworzyły w pełni sztucznie.
Co doprowadziło do wytworzenia funkcji "duchownego(kapłana)" o specjalnej wiedzy, prawach i "właściwościach", nabytych sztucznie.
Kiedyś trzeba było mieć wiedzę i predyspozycję (ważne : akceptowalną przez społeczność), teraz wystarczą do tego chęci.
Jak to powiadali w PRL : "nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera"


02-09-2011 21:33 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>Religia to (jakaś) filozofia.
Ufff, jakaś taka niewydarzona...

>A filozofia (kultura), podobnie jak narzędzia jest wyróżnikiem inteligencji naszego gatunku.
Ale nie ta karykaturalna. Na niej, mimo wielu zmagających się, mimo wielu dzieł, jakoś ludzkość nie ujechała za daleko.

>I co by nie mówić o religii in plus czy minus to bez niej nie bylibyśmy tym kim jesteśmy.
No bardzo odkrywcze! Z upierzeniem ptaków i nieśmiertelnością bakterii też bylibyśmy inni.
A poza tym ja bardzo bym się cieszył gdybyśmy byli inni - jako masy społeczne wolę tych bez religii.

>I to też jest różnica między starym a nowym, stare religie sacrum mają naturalne, nowe wytworzyły w pełni sztucznie.
To tylko postęp wiedzy. Gdyby starożytni Indianie wiedzieli tyle o świecie też musieliby swojego Manitu upychać w Pozaczasie itp.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
asmodai (2845 punktów)
jesteś pewien, że ludzie nie mogą funkcjonować bez religii? Próbowałeś?
Ja nie narzekam.
Piszesz: "Religia w
sposób skuteczny tłumi w ludziach odruch agresji strach przed kara wieczną"
No ja Cię proszę jesteś ignorantem? Czy żarty sobie stroisz?
31-08-2011 18:33 
 Ocena 2 na 2
jark44 (619 punktów)
Żartów żadnych sobie nie stroję, traktuję Was poważnie, bowiem to jedyne forum, gdzie nikt mnie nie obraża.

Tak, ja nie tylko próbowałem ale wyzwoliłem się z wszelkich mitów ponad 20 lat temu i czuję się wolny od religii.

Mówiąc o tłumieniu agresji miałem raczej na myśli to, że był etap w rozwoju ludzkości (zamierzchłe czasu) kiedy religie, te duże nie lokalne, niosły ze sobą element humanistycznego traktowania się ludzi między sobą, w obrębie plemienia itd. Wynikało to z tego, że człowiek nabywał cech bardziej ludzkich (nakaz lub strach przed bogami lub element "miłujmy się jak bracia"). Tak tworzył się pewien system wartości. Nie ma to dziś już takiego znaczenia. Niemniej jednak ludzie w obrębie swojej wspólnoty religijnej wykazują dużą dozę ludzkiej natury.

Szkoda oczywiście, że im bardziej są zjednoczeni wokół swojej religii tym bardziej są nietolerancyjni wobec innych religii. Dziś wśród katolików (z takimi mam do czynienia na co dzień) widzę natomiast pogardę, cynizm wobec inaczej myślących. To szczególnie widać wśród duchownych. Przykład? Jakieś dwadzieścia lat temu, gdy księdzurowi chodzącemu po kolędzie powiedziałem, że do spowiedzi nie chodzę, zaczął wypytywać wobec całej rodzinki (KATOLICKIEJ) "a dlaczegóż to?". Odpowiedziałem, że nie czuję takiej potrzeby. Chłopina wyniósł się z domu czym prędzej a rodzina miała mi za złe takie zachowanie. Po jakimś czasie przyzwyczaili się do moich poglądów i tyle. Nie mieli innego wyjścia. Dziś wszyscy wokół mnie wiedzą, że religię mam w d..., i tego nie komentują. Czasem jednak spotykam się z uszczypliwością. Jestem jednak sam wśród takiej społeczności.

Dziękuję.
31-08-2011 21:51 
 Ocena 4 na 4
perun (8610 punktów)

>Mówiąc o tłumieniu agresji miałem raczej na myśli to, że był etap w rozwoju ludzkości (zamierzchłe czasu) kiedy >religie, te duże nie lokalne, niosły ze sobą element humanistycznego traktowania się ludzi między sobą, w obrębie >plemienia itd. Wynikało to z tego, że człowiek nabywał cech bardziej ludzkich (nakaz lub strach przed bogami lub >element "miłujmy się jak bracia"). Tak tworzył się pewien system wartości. Nie ma to dziś już takiego znaczenia. >Niemniej jednak ludzie w obrębie swojej wspólnoty religijnej wykazują dużą dozę ludzkiej natury.
Religie tylko z czasem przejeły to co tworzyła i tak ewolucja . Pisał o tym Pan Jacek Tabisz wyżej .Innaczej traktujemy ludzi w rodzinie /wiosce/plemieniu a innaczej ludzi z poza . To samo zresztą dotyczy zwierząt np. wilków , lwów , szympansów itd . Brak religii niczego by tu nie zmienił, społeczeństwo wymusza takie zasady .

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365