Racjonalista - Strona głównaDo treści
Książka książce nierówna...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
16-09-2011 14:55Menel de Lux (3111 punktów)Książka książce nierówna...
Ocena 9 na 9
Przyglądając się całemu zamieszaniu wokół osoby Nergala w związku z podarciem egzemplarza biblii na koncercie, zauważyłem że zarówno jego przeciwnicy jak i obrońcy bardzo negatywnie odnoszą się do faktu zniszczenia tej książki.
Teistom chodzi głównie o jej treść, natomiast ateistom o formę, czyli książkę jako taką.

Ta "jednomyślność" skłoniła mnie do pewnych refleksji:

czy aby ateiści nie przykładają zbyt wielkiej wagi i szacunku do książek bez względu na ich treść?
Wygląda mi to na jakiś rodzaj "tradycji", nieprzemyślanego szacunku do słowa pisanego bez względu na jego wartość i przesłanie.
Biblijne mity może i byłyby w pewnym sensie urocze, niestety sposób w jaki kler je przedstawia i traktuje, służy do zniewalania i ogłupiania całych mas ludzkich.
Zdając sobie z tego sprawę może niepotrzebnie ateiści się oburzają.
Posłużę się tu argumentem ad- Hitlerum, wiem że czytelnicy nie traktują tego typu argumentów poważnie (całkiem słusznie), ale to pierwsze przyszło mi na myśl więc ją rozwinę.
Czy "Main kampf" również zasługiwałby na powszechne uważanie i ochronę gdyby idee w nim zawarte były wprowadzane w życie?
Nie nawołuję tu do masowego niszczenia religijnych ksiąg, ale uważam iż nie ma sensu nadmierne rozczulanie się i "pochylanie" nad jednym z wielu egzemplarzy narzędzia katolickiej indoktrynacji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

perun (8610 punktów)

>Czy "Main kampf" również zasługiwałby na powszechne uważanie i ochronę gdyby idee w nim zawarte
>były wprowadzane w życie?
Hitler nie pomyślał . Gdyby nazwał swoją książke np; Pismo Święte - Moja walka , dzisiaj ci sami ateiści płaczący nad podartą biblią , płakaliby nad zakazem rozpowszechniania świętej księgi Hitlera .
Cały problem tkwi w nazwie ,, Pismo Świete ,, święte czyli tabu . Świetości podświadomie nawet ateiści szanują , no chyba , że są pokroju Nergala
Na marginesie tematu bardzo inteligentnego faceta ( oceniam go po wywiadach w gazetach i tv)
16-09-2011 21:05
 Ocena 14 na 14
-jad- (18783 punktów)
>czy aby ateiści nie przykładają zbyt wielkiej wagi i szacunku do książek bez względu na ich treść?

Zamieniłbym tu ateistów na intelektualistów i odpowiedział twierdząco.
Niedawno miałem potrzebę/okazję pierwszy raz od kilku lat podróżować pociągiem i od razu przyszło mi na myśl, że pociągami jeździ teraz inteligencja. Prawie połowa pasażerów czytała książkę! Cóż za niespotykany widok! Podniecony postanowiłem podglądnąć jakieś tytuły i czar prysnął. Romanse, zjawiska paranormalne i poradniki sukcesu. Jeden kryminał. Facet gapiący się bezmyślnie w mijane drzewa momentalnie urósł w moich oczach.
Fajnie, że ktoś potrafi czytać ale zwyczaj ten sam w sobie nie zasługuje na specjalny szacunek, podobnie jak nie zasługuje na niego każda książka.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
16-09-2011 21:26 
 Ocena 4 na 4
zupełna (2507 punktów)
>. Prawie połowa pasażerów czytała książkę! Cóż za niespotykany widok! Podniecony postanowiłem podglądnąć jakieś tytuły i czar prysnął. Romanse, zjawiska paranormalne i poradniki sukcesu. Jeden kryminał. Facet gapiący się bezmyślnie w mijane drzewa momentalnie urósł w moich oczach.
>Fajnie, że ktoś potrafi czytać ale zwyczaj ten sam w sobie nie zasługuje na specjalny szacunek, podobnie jak nie zasługuje na niego każda książka.

Zwyczaj czytania rozwija pamięć, wyobraźnię , bawi i uprzyjemnia życie. Nie musi zawsze rozwijać intelektualnie. Mnie ucieszyła bardzo Pana obserwacja podróznych. Połowa z książką. Cudownie.
Zgodze się z Panem natomiast, że nie każda książka zasługuje na szacunek.
16-09-2011 21:39 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Zwyczaj czytania rozwija pamięć, wyobraźnię , bawi i uprzyjemnia życie. Nie musi zawsze rozwijać intelektualnie.

No, może. Sam też lubię głupie filmy (np. horrory) czy nie lepsze od nich gry wideo. Z jakiegoś powodu durnych książek jednak nie znoszę ale masz rację, może zbyt pochopnie wyciągam wnioski. Może...

>Zgodze się z Panem natomiast, że nie każda książka zasługuje na szacunek.

Ja Cię bardzo proszę, tylko nie z "Panem".


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
zupełna (2507 punktów)
>>>Ja Cię bardzo proszę, tylko nie z "Panem".><
Postaram się , choć dla mnie to nie jest łatwe.
-jad- (18783 punktów)
>choć dla mnie to nie jest łatwe.

Skoro tak, to się nie staraj. Wolę być panem niż komuś coś utrudniać.
Pozdrawiam.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
zupełna (2507 punktów)
>>> Skoro tak, to się nie staraj. Wolę być panem niż komuś coś utrudniać.
pozdrawiam ciepło
17-09-2011 08:04 
 Ocena 8 na 8
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
Proponuję trzecią możliwość, coraz częściej spotykaną. Osoby, które nie mają (jeszcze) śmiałości mówić per "Ty", ale nie chcą (już) honorować "Panem", stosują formę "beztytułową": Np.: "co czyta?", "nie widzi, gdzie lezie?!", "za czym stoi?", "niech przyjdzie później!"
Czy mu taka forma pasuje bardziej?

17-09-2011 18:51 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Coś jak trzecia płeć w Australii?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
17-09-2011 18:58 
 Ocena 3 na 3
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Proponuję trzecią możliwość, coraz częściej spotykaną. Osoby, które nie mają (jeszcze) śmiałości mówić per "Ty", ale nie chcą (już) honorować "Panem", stosują formę "beztytułową": Np.: "co czyta?", "nie widzi, gdzie lezie?!", "za czym stoi?", "niech przyjdzie później!"
>Czy mu taka forma pasuje bardziej?
>
Mam nadzieje, że to tylko żart
W stronach, z których pochodzę(Podlasie) forma "beztytułowa" jest powszechnie używana i jest uważana za grzeczną.
17-09-2011 19:38 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>Proponuję trzecią możliwość, coraz częściej spotykaną. Osoby, które nie mają (jeszcze) śmiałości mówić per "Ty", ale nie chcą (już) honorować "Panem", stosują formę "beztytułową": Np.: "co czyta?", "nie widzi, gdzie lezie?!", "za czym stoi?", "niech przyjdzie później!"
>Czy mu taka forma pasuje bardziej?

Nie Ja nie mam wielkiego problemu z formami. Stosunkowo często ludzi tykam i jeśli się to komuś nie podoba, to musi mi o tym powiedzieć albo jakoś to strawić. Jeśli wyraźnie sobie nie życzy, to się dostosuję ale już go nie lubię Absolutnie do nikogo nie mam pretensji o to, że mówi mi "ty". Czy go lubię, bardzo nie lubię czy nie znam. Jeśli komuś trudno mówić mi "ty", jak zupełnej, to i pan może być ostatecznie. Nie to, jak kto do kogo się zwraca jest w wypowiedziach najważniejsze. Przynajmniej nie dla mnie.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
17-09-2011 22:38 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
> Nie Ja nie mam wielkiego problemu z formami. Stosunkowo często ludzi tykam i jeśli się to komuś nie podoba, to musi mi o tym powiedzieć albo jakoś to strawić. Jeśli wyraźnie sobie nie życzy, to się dostosuję ale już go nie lubię Absolutnie do nikogo nie mam pretensji o to, że mówi mi "ty". Czy go lubię, bardzo nie lubię czy nie znam. Jeśli komuś trudno mówić mi "ty", jak zupełnej, to i pan może być ostatecznie. Nie to, jak kto do kogo się zwraca jest w wypowiedziach najważniejsze. Przynajmniej nie dla mnie.
Właśnie po przeczytaniu Twojej wypowiedzi opracowałam system notatek :jad- "ty", a np. p.Bogusławskiemu "pan".
Dam radę. Łatwo nie jest, ale dam radę
-jad- (18783 punktów)
Nie kłopocz się. Gdy zaczniesz myśleć o mnie jak o koledze, to przyjdzie automatycznie. Do tego czasu mogę być p. jak Andrzej Bogusławski.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
16-09-2011 21:45 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Zwyczaj czytania rozwija pamięć, wyobraźnię , bawi i uprzyjemnia życie. Nie musi zawsze rozwijać intelektualnie. Mnie ucieszyła bardzo Pana obserwacja podróznych. Połowa z książką. Cudownie.

Niestety , ale zwyczaj czytania ma zgubne skutki dla duszy . Gdyby mamusia ( niech bogowie Jej sprzyjają ) nie zachęciła mnie do czytania , nadal byłbym pewnie pobożną owieczką niejakiego Jezusa

>Zgodze się z Panem natomiast, że nie każda książka zasługuje na szacunek.

Nie każda ale , żeby sie przekonać czy zasługuje czy też nie , trzeba ją przeczytać . ( w każdym razie przynajmnie prolog )
16-09-2011 22:04 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
> Niestety , ale zwyczaj czytania ma zgubne skutki dla duszy . Gdyby mamusia ( niech bogowie Jej sprzyjają ) nie zachęciła mnie do czytania , nadal byłbym pewnie pobożną owieczką niejakiego Jezusa
No właśnie dusza uratowana !!
17-09-2011 03:41 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
> Romanse, zjawiska paranormalne i poradniki sukcesu. Jeden kryminał. Facet gapiący się bezmyślnie w mijane drzewa momentalnie urósł w moich oczach.

To by w sumie tłumaczyło te dziwne spojrzenia ludzi, kiedy polegiwałam na plaży ze "Świadectwami ewolucji" i "Człowiekiem - istotą społeczną". Przynajmniej mieliśmy ze znajomymi dużo miejsca dookoła, też już wiem dlaczego


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Nie nawołuję tu do masowego niszczenia religijnych ksiąg, ale uważam iż nie ma sensu nadmierne
>rozczulanie się i "pochylanie" nad jednym z wielu egzemplarzy narzędzia katolickiej indoktrynacji.
-To i tak pokojowa forma walki. Nikogo nie palimy na stosach, nie zakazujemy czytania tych ksiąg, nikt nie jest prześladowany, torturowany, nikomu nie nakazuje się wyrzeczenia wiary. To tylko symbol, że głupotę i zło trzeba zwalczać.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Scarabaeus (2198 punktów)
Dziś żadna książka nie powinna zasługiwać na powszechne uważanie i ochronę ze względu na zawartą w niej treść. Nikt nie powinien oburzać się, że ktoś niszczy, drze czy pali książkę, choćby zawierała najwyższe wartości. Pomijam jedynie względy ekologiczne.

Dziś, książka to produkt masowy łatwo dostępny.Tak samo jak płytka dvd z filmem czy plik na twardym dysku. Niepotrzebne kasujemy i tyle.

Problemem jest jedynie ta tradycja. Nadal publiczne zniszczenie książki, traktujemy symbolicznie jako chęć unicestwienie jej wszystkich istniejących egzemplarzy.
hubin (2274 punktów)
H. Heine :
"Gdzie się pali książki, dojdzie w końcu do palenia ludzi.".

Jeżeli zastanawiasz się nad fetyszem książki, to między innymi tu bym się go dopatrywał, dokładnie w spełnieniu tej przepowiedni.

>przeciwnicy jak i obrońcy bardzo negatywnie odnoszą się do
>faktu zniszczenia tej książki.

Książka jest traktowana jako "dobro kultury", ciężko by osoby uważające się za jej odbiorców przechodziły obojętnie nad ich niszczeniem. Przypomnę może dawno nie wspominany fakt, gdy pod koniec lat '90 Talibowie niszczyli posągi buddy (też niszczyli dobro kultury), dali tym samym wyraz swojej destrukcyjnej ideologii.

>Czy "Main kampf" również zasługiwałby na powszechne uważanie i ochronę gdyby idee w nim zawarte
>były wprowadzane w życie?
Może najpierw nieco delikatniejszy przykład, czy zniszczenie poradnika domowego, czy książki kucharskiej jest czynem karygodnym? Uważam, że nie jest to nośnik idei, choć mógłbym zostać przekonany iż książka kucharska z XV wieku zasługuje na ochronę, jednak zasadniczo nie uważam za dobro kultury każdego nośnika. To już jest jednak ocena treści która jako subiektywna jest wysoce ułomna, zatem jestem gotów zgodzić się na ochronę "moralną" nawet poradnika domowego w celu ochrony "dóbr kultury".
Przejdźmy do podanego dzieła przez Ciebie, w kontekście ochrony "Mein Kampf", jest to książka zbankrutowanej, głupiej i wykorzystywanej do uzasadniania zła ideologii jako taka też powinna podlegać ochronie, przynajmniej by w przyszłości rozpoznać zbrodniczą ideologię u jej zarania.

>Nie nawołuję tu do masowego niszczenia religijnych ksiąg, ale uważam iż nie ma sensu nadmierne
>rozczulanie się i "pochylanie" nad jednym z wielu egzemplarzy narzędzia katolickiej indoktrynacji.

Następnie uznasz, że nie am sensu pochylać się nad przedstawicielami tej instytucji? Przyznaję mocna analogia może nie uprawniona, zatem cytat proponuję.
Fryderyk Nietzsche:
Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.


Sprzeciw niszczeniu ostentacyjnemu książek, jest w istocie protestem wobec sprowadzaniu dyskursu ideowego do obrzydliwych gestów. Technicznie rzecz biorąc żyjemy w czasach gdy fizyczne zniszczenie idei wydaje się niemożliwe za pomocą niszczenia nośników, trochę inaczej to wyglądało za czasów Heinego.

Nie chcę nawet zagłębiać się w spór o wagę Bibli w naszej kulturze, zatem szukając salomonowego rozwiązania kolejny cytat.
H.Heine:
Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.



Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Menel de Lux (3111 punktów)

>Książka jest traktowana jako "dobro kultury"

Dobrze że ująłeś to w cudzysłowiu.
Chodzi mi o to czy takie podejście do książek bez względu na ich treść jest uzasadnione inaczej niż przez tradycję?

Czy w naszych czasach ten nośnik informacji faktycznie zasługuje na ochronę i szacunek jako "dobro kultury"?

Myślę że nie.
Niepotrzebna cześć składana u stóp co niektórych książek skutkuje ciąganiem po sądach "bogu ducha winnych ludzi", narażając tym samym sądy na stratę czasu a budżet państwa na niepotrzebne koszta.
20-09-2011 06:01 
 Ocena 1 na 1
hubin (2274 punktów)

>Chodzi mi o to czy takie podejście do książek bez względu na ich treść jest uzasadnione inaczej niż przez tradycję?

Alternatywne uzasadnienie które też znalazło się w moim poście:
Sprzeciw niszczeniu ostentacyjnemu książek, jest w istocie protestem wobec sprowadzaniu dyskursu ideowego do obrzydliwych gestów.

>Czy w naszych czasach ten nośnik informacji faktycznie zasługuje na ochronę i szacunek jako "dobro kultury"?
To jest pytanie na które każdy sam powinien sobie odpowiedzieć, moim zdaniem tak.

>Niepotrzebna cześć składana u stóp co niektórych książek skutkuje ciąganiem po sądach.

Musisz się pogodzić z faktem, że w demokratycznym systemie każdy i z każdego dla siebie istotnego powodu może cię po sądach ciągać. Winny jest tu konkretny człowiek i jego działania, wyjątkowo nie idea, na którą akurat zwyczajowo jestem cięty.



Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Czy "Main kampf" również zasługiwałby na powszechne uważanie i ochronę
Raczej nie, ale tylko dlatego, że to kiepska (chyba) literatura.
Natomiast Biblia , poza wszystkim, uważana jest za jedno z największych arcydzieł literatury .
Cała masa innych artystów z Michałem Aniołem (Dawid, Pietà , Mojżesz) Leonardem da Vinci (Ostatnia wieczerza) pisarzami (Thomas Mann - Józef i jego bracia) kompozytorami (Händel - oratorium Mesjasz) itp. itd. czerpało wzory z historii biblijnych.
Nawet polski pisarz Zenon Kosidowski, za czasów komuny, upowszechniał piękno Opowieści biblijnych.
Tak więc Nergal równie dobrze, albo równie źle, mógł by porwać Iliadę, Odyseję, albo dzieła wszystkie Szekspira.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
dorias (722 punktów)
>Tak więc Nergal równie dobrze, albo równie źle, mógł by porwać Iliadę, Odyseję, albo dzieła wszystkie Szekspira.

Prawda tak samo jak darcie książek uważa się oblecenie za barbarzyństwo szczególnie w wypadkach uznanych dzieł.

Jakie by pani miała mniemanie o osobie, która podarłaby np. Romeo i Julie mówiąc, przy tym jakim to idiotą musiał być Szekspir pisząc to?
17-09-2011 00:40 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>mówiąc, przy tym jakim to idiotą musiał być Szekspir pisząc to?
Agresja Nergala była niewłaściwie skierowana.
To się chyba nazywa agresja zastępcza.
Biblia jest tu Bogu ducha winna.
Nergal jest zły na Kościół, że poważnie traktuje treści zawarte w Biblii i wmawia ludziom (Kościół nie Nergal) że mity i legendy tam podane odpowiadają jakiejś rzeczywistości.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-09-2011 00:45 
 Ocena 6 na 6
Menel de Lux (3111 punktów)

>Agresja Nergala była niewłaściwie skierowana.

To był tylko artystyczny performance na scenie zgodny z oczekiwaniami publiczności i całą otoczką ktora towarzyszy muzyce death- metalowej, a nie wybuch nienawiści.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

> To był tylko artystyczny performance
A czy on w ogóle darł autentyczną Biblię?
Może to było jakieś opasłe dzieło Lenina udające tylko Biblię?


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-09-2011 01:39 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>> To był tylko artystyczny performance
>A czy on w ogóle darł autentyczną Biblię?
>Może to było jakieś opasłe dzieło Lenina udające tylko Biblię?
Taki performance jeśli nie jest autentyczny, jest gówno warty. They deserve to die jak stwierdził Canibal Corpse.
17-09-2011 01:48 
 Ocena 4 na 4
Menel de Lux (3111 punktów)

>A czy on w ogóle darł autentyczną Biblię?
>Może to było jakieś opasłe dzieło Lenina udające tylko Biblię?

I na śniadanie zjada koty, a wieczorami odprawia msze na cmentarzu
Pani tok rozumowania połączony z tą dziwaczną ironią pokrywa się z wypowiedziami kleszych hierarchów.
Raczej przypadkowo, ale na pewno niesprawiedliwie i co tu dużo mówić- naiwnie.
Biblia nie była żadnym obiektem agresji tylko elementem show.
17-09-2011 11:26 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Biblia jest tu Bogu ducha winna.
Main Kampf też jest bogu ducha winna . To nic , że w jednej i drugiej książce znajdzie sie nawoływanie do morderstw , gwałtów , neinawiści . W końcu to nie wina ksiązki tylko ludzi , którzy zapisali one książki
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Biblia to arcydzieło literatury.
U Szekspira, w tragediach antycznych, u Dostojewskiego też znajdziesz wiele opisów gwałtów, mordów zazdrości i nienawiści.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-09-2011 23:48 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>U Szekspira, w tragediach antycznych, u Dostojewskiego też znajdziesz wiele opisów gwałtów, mordów zazdrości i nienawiści.
Raczej ani Szekspir ani Dostojewski nie nazywą w swoich książkach morderców osobami zasługującymi na szacunek i naśladowanie . Nie piszą też o tych mordercach i gwałcicielach , że robili to zmiłości do swoich ofiar, jak robi to Biblia ( ale może tylko słabo znam Szekspira i Dostojewskiego, co może być zgodne z faktami ) I raczej nie zachęcają w swoich książkach do mordowania i gwałtu w imie miłości jak czyni to Biblia .
17-09-2011 00:30 
 Ocena 3 na 3
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>
>Czy "Main kampf" również zasługiwałby na powszechne uważanie i ochronę
>Raczej nie, ale tylko dlatego, że to kiepska (chyba) literatura.
>Natomiast Biblia , poza wszystkim, uważana jest za jedno z największych arcydzieł literatury .
>Cała masa innych artystów z Michałem Aniołem (Dawid, Pietà , Mojżesz) Leonardem da Vinci (Ostatnia wieczerza) pisarzami (Thomas Mann - Józef i jego bracia) kompozytorami (Händel - oratorium Mesjasz) itp. itd. czerpało wzory z historii biblijnych.
>Nawet polski pisarz Zenon Kosidowski, za czasów komuny, upowszechniał piękno Opowieści biblijnych.
>Tak więc Nergal równie dobrze, albo równie źle, mógł by porwać Iliadę, Odyseję, albo dzieła wszystkie Szekspira.
Nie spotkałem się z takim określeniem Biblii(arcydzieło literatury). Co zaś do artystów, czy mieli jakiś wybór by zaistnieć? Gdyby Handl zrobił coś takiego jak Behemoth, na miarę tamtych czasów, to by zaistniał? Ośmielam się wątpić. Na koncertach zespołów, szeroko pojętych metalowych, nie takie cuda się zdarzały. Mayhem- "freezing moon" tylko wspomnę, do tego Gorgoroth i mógłbym tak wymieniać. Rwanie Biblii to już jak splunięcie, chyba tylko w Polsce się tym oburzają.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Nie spotkałem się z takim określeniem Biblii(arcydzieło literatury).
No ale jest to arcydzieło.
Tak jak "Metamorfozy" Owidiusza.
Tylko, że w treści zawarte w Metamorfozach nikt nie każe dzisiaj wierzyć ludziom.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-09-2011 11:31 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>No ale jest to arcydzieło.
Tak to ,, arcydzieło ,, słynie z tego że każdy się na nią powołuje , ale nikt nie jest wstanie jej przeczytać .
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>nikt nie jest wstanie jej przeczytać

Bo dzisiaj ludzie w ogóle mało czytają.
A kto przeczytał całego Prousta czy Ulissesa?


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-09-2011 23:51 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Bo dzisiaj ludzie w ogóle mało czytają.
Fakt , ale człowiek , który nie czyta Szekspira raczej nie powołuje sie na jego teksty . Pewnie też nie czułby się obrażony, gdyby ktoś spalił ksiązke Szekspira na jakimś koncercie .
Tomek Fiedorek (5805 punktów)

>A kto przeczytał całego Prousta czy Ulissesa?
Ulissesa czytnełem dwa razy, nie tylko po polsku. I ?
18-09-2011 14:16 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
> Bo dzisiaj ludzie w ogóle mało czytają.
>A kto przeczytał całego Prousta czy Ulissesa?

Ja nie przebrnęłam przez Ulissesa a czytam nałogowo.
Pan jad zauważył, że ludzie właśnie czytają, wprawdzie w pociągu , ale czytają.
18-09-2011 00:28 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>ale nikt nie jest wstanie jej przeczytać .
Mówisz mam nadzieje o sobie?
perun (8610 punktów)
>>ale nikt nie jest wstanie jej przeczytać .
>Mówisz mam nadzieje o sobie?
Szczerze mówiąc to mi udało się przeczytać tę książke. Dlatego nie nazwałbym jej wielkim dziełem literackim. Ciężko się czyta i naprawdę trzeba mieć sporo zaparcia , żeby dotrzeć do końca . Dlatego nie stawiałbym jej w tym samym rzędzie co Iliada .
A to ,, nikt nie jest wstanie jej przeczytać ,, to taki skrót myślowy
dorias (722 punktów)
>Szczerze mówiąc to mi udało się przeczytać tę książke. Dlatego nie nazwałbym jej wielkim dziełem literackim. Ciężko się czyta i naprawdę trzeba mieć sporo zaparcia , żeby dotrzeć do końca . Dlatego nie stawiałbym jej w tym samym rzędzie co Iliada .
nasze zdanie o pewnych dziełach nie zmienia faktu że sa uznawane za wielkie dzieła czy tego chcemy czy nie.

Natomiast wczoraj tak somie myślałem czemu ksiązki są tak ważne i wydaje się je na papierze a nie jako forme e-booków. Doszedłem do jednego wniosku gdyby doszło do tragedi jakiejś że cała nasza technologia przestała by działaći 90% ludzi by zgineło to pomyśl jakie źrudło wiedzy było by przydatne?

Natomiast ciekawi mnie czy gdyby taki Nergal mieszkał w krajach islamskich czy byłby skory do darcia Koranu^^ oczywiście to żaden argument
18-09-2011 11:14 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Natomiast ciekawi mnie czy gdyby taki Nergal mieszkał w krajach islamskich czy byłby skory do darcia Koranu^^ oczywiście to żaden argument
>
Wiesz dorias , gdyby taki Nergal mieszkał w krajach chrześcijańskich jakieś 200 - 300 lat temu mogło spotkać go wtedy to samo co dzisiaj w krajach islamskich za to performance. ( nie tak dawno mineła 200 rocznica spalenia na stosie Zdunek Barbary - ostatniej Eu. czarownicy ). To,że islam jest 600 lat do tyłu za chrześcijaństwem każdy wie .
Każdy też wie, że chrześcijanie nie zabiją już takich Nergalów nie dlatego, że nie chcą, a dlatego, że nie mają już takiej siły jak dawniej.
18-09-2011 12:39 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Każdy też wie, że chrześcijanie nie zabiją już takich Nergalów nie dlatego, że nie chcą, a dlatego, że nie mają już takiej siły jak dawniej.
Ale mógłby chociaż w Polsce przy okazji podrzeć też Koran i połamać menorę, jak szaleć to szaleć. Sam bym wtedy przyznał, że facet ma jaja (że rozum niekoniecznie, bo pewnie jego kariera by się na tym skończyła ).
18-09-2011 12:51 
 Ocena 5 na 5
Menel de Lux (3111 punktów)
I węzełkowe pismo Inków przy okazji.
Przecież to jest zupełnie bez sensu, to by nic nie wniosło do koncertu prócz zdumienia i konsternacji wśrod publiczności.
18-09-2011 13:09 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
> I węzełkowe pismo Inków przy okazji.
Nie wiem, czy pismo to religijny symbol, mógłby ewentualnie porąbać jakiś totem.

>Przecież to jest zupełnie bez sensu, to by nic nie wniosło do koncertu prócz zdumienia i konsternacji wśrod publiczności.
A wykazanie się bezkompromisowością w potępieniu w czambuł wszystkich wielkich religii? Naruszenie tamtych symboli to już nie ew. cacanki z katolikami i pozew do sądu, tylko wymagałoby sporej odwagi cywilnej, przez co przydawało występowi autentyczności.
18-09-2011 13:21 
 Ocena 2 na 2
Menel de Lux (3111 punktów)
Podarta biblia była zrozumiałym elementem show na koncercie metalowym- niczym więcej.
Ten rodzaj muzyki pełen jest negatywnych odniesień do chrześcijaństwa, Jezusa itd. a nie islamu, judaizmu, Mahometa itp.
Darskiemu nie chodziło wcale o walkę z religią taką czy śmaką, lecz o dobry koncert.
Wymagać od niego aby darł Koran czy Torę podczas występu jest jakimś totalnym nieporozumieniem.
18-09-2011 13:33 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Darskiemu nie chodziło wcale o walkę z religią taką czy śmaką, lecz o dobry koncert.
Czytałem gdzieś, że on nie wierzy w to co śpiewa i że to tylko szoł. Szkoda, bo jakieś takie przesłanie by się przydało, a kto ma to robić jak nie gość umalowany na szatana? A jakby przy tym poszedł na całość i pojechał po wszystkich religiach, to całkiem miło.
18-09-2011 13:49 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
>>>>Każdy też wie, że chrześcijanie nie zabiją już takich Nergalów nie dlatego, że nie chcą, a dlatego, że nie mają już takiej siły jak dawniej.
>Ale mógłby chociaż w Polsce przy okazji podrzeć też Koran i połamać menorę, jak szaleć to szaleć. Sam bym wtedy przyznał, że facet ma jaja (że rozum niekoniecznie, bo pewnie jego kariera by się na tym skończyła ).
W dzisiejszej Polsce, to połamać menorę byle gnój potrafi i z podarciem Koranu też jakoś by tam - wśród Polaków - spokojnie by przeszło. Natomiast podarcie Biblii nawet na zamkniętym koncercie jest w Polsce skandalem i właśnie o skandal tu właśnie chodziło. Facet żyje z muzyki i promocja jest mu potrzebną, a to czy ma jaja, to w zupełnie innych okolicznościach pokazuje.
Może to przy Pańskiej percepcji świata jest dziwnym, ale w dzisiejszej Polsce problemem jest dominacja katolicka nie pozwalająca już ludziom nawet spokojnie oddychać, a nie ma (przynajmniej jeszcze) problemu z innymi religiami.

PS. Nie bawią mnie takie demonstracje, wolę intelektualną zabawę, ale są one bardzo ważne dla uświadomienia jak wolność wypowiedzi jest w Polsce ograniczaną.
No i przy tym - ta moralność Kalego (lub widzenie świata przez własne okulary). Na przykład zniszczyć Biblię to źle, a połamać menorę - to facet ma jaja.

Miłego dnia.

@@@
.
18-09-2011 14:13 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>W dzisiejszej Polsce, to połamać menorę byle gnój potrafi i z podarciem Koranu też jakoś by tam - wśród Polaków - spokojnie by przeszło.
Wśród Polaków może, ale islam ma długie ręce, a żydzi chyba jeszcze dłuższe.

>Może to przy Pańskiej percepcji świata jest dziwnym, ale w dzisiejszej Polsce problemem jest dominacja katolicka nie pozwalająca już ludziom nawet spokojnie oddychać, a nie ma (przynajmniej jeszcze) problemu z innymi religiami.
No fakt, ale można by profilaktycznie się zaszczepić na inne również, przełamywać tabu póki jeszcze nie nadeszło nowe średniowiecze wieszczone przez pana Tabisza.

>PS. Nie bawią mnie takie demonstracje, wolę intelektualną zabawę, ale są one bardzo ważne dla uświadomienia jak wolność wypowiedzi jest w Polsce ograniczaną.
Przecież sąd go nie skazał, więc w tym przypadku nie widzę tych ograniczeń. Słyszałem o jakimś gnębieniu internautów z powodu żartów z władzy, może o to chodzi.

>No i przy tym - ta moralność Kalego (lub widzenie świata przez własne okulary). Na przykład zniszczyć Biblię to źle, a połamać menorę - to facet ma jaja.
Dla mnie nie ma różnicy Biblia, Koran, czy Tora, pisałem o wykazaniu się odwagą na polu zwalczania wszelkiego zabobonu - z krzyżem i Biblią już robiono różne rzeczy i jest to bulwersujące tylko dla nielicznego kato-betonu, może niech jakiś artysta pokaże światu, że w Polsce nie boją się również islamu i judaizmu.
18-09-2011 15:01 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
>>W dzisiejszej Polsce, to połamać menorę byle gnój potrafi i z podarciem Koranu też jakoś by tam - wśród Polaków - spokojnie by przeszło.
>Wśród Polaków może, ale islam ma długie ręce, a żydzi chyba jeszcze dłuższe.
Nie mierzyłem długości rąk poszczególnych wyznawców, ale za Wikipedią:
Sir Ahmed Salman Rushdie. /.../ Jego najsłynniejszą powieścią są Szatańskie wersety, /.../ podejmująca problematykę początków islamu spotkała się z niezwykłą wrogością w krajach muzułmańskich. Rushdie został wyklęty przez wyznawców tej religii, a jego książki płonęły na stosach. Po oficjalnym ogłoszeniu przez ajatollaha Chomeiniego fatwy przeciwko niemu, nakazującej każdemu wiernemu muzułmaninowi zabicie go, musi żyć w ukryciu pod stałą ochroną policji.

Ukrywa się strasznie.
W latach 2004-2006 pełnił funkcję prezydenta amerykańskiego PEN Center.
Brytyjska królowa Elżbieta II nadała w 2007 Rushdiemu szlachectwo, wywołując w świecie islamu skandal i oburzenie. Salman Rushdie był cztery razy żonaty. Ostatnia jego żona to indyjska modelka i aktorka Padma Lakshmi.


>>Może to przy Pańskiej percepcji świata jest dziwnym, ale w dzisiejszej Polsce problemem jest dominacja katolicka nie pozwalająca już ludziom nawet spokojnie oddychać, a nie ma (przynajmniej jeszcze) problemu z innymi religiami.
>No fakt, ale można by profilaktycznie się zaszczepić na inne również, przełamywać tabu póki jeszcze nie nadeszło nowe średniowiecze wieszczone przez pana Tabisza.
No cóż - wychowałem się w Warszawie w indyferentnej religijnie katolickiej rodzinie. Rodzice do kościoła chodzili bardzo rzadko. Ja prawie wcale. Koledzy naciskali na mnie abym chodził na religię, a matka mojej sympatii zakazała jej spotykać się z bezbożnikiem, który pochodzi od małpy. Podczas Kolendy ktoś uprzejmy wypisywał na naszych drzwiach "Ż Y D". Prawie 30 lat później w tym samym miejscu moja córka mówi: "Tata chciałbym chodzić na religię, gdyż tylko dwie osoby nie chodzą i Darek przez to musi się bić". Tak - porozmawiałem z rodzicami Darka i zaczęli chodzić. Żadne średniowiecze - Polska Złota Wolność. Żaden katolik tu dyskryminacji nie dostrzeże. Przecież na stosie was nie spalili.

>>PS. Nie bawią mnie takie demonstracje, wolę intelektualną zabawę, ale są one bardzo ważne dla uświadomienia jak wolność wypowiedzi jest w Polsce ograniczaną.
>Przecież sąd go nie skazał, więc w tym przypadku nie widzę tych ograniczeń.
Oczywiście nawet żaden katolik w mordę mu nie dał. A to, że znalazła się grupa fanatyków, która nie była na koncercie, a go oskarżyła, czy protesty biskupów i zorganizowanego "ludu bożego" przeciwko jego udziałowi w programie telewizyjnym - to tylko "małe piwo".

>Dla mnie nie ma różnicy Biblia, Koran, czy Tora, pisałem o wykazaniu się odwagą na polu zwalczania wszelkiego zabobonu - z krzyżem i Biblią już robiono różne rzeczy i jest to bulwersujące tylko dla nielicznego kato-betonu, może niech jakiś artysta pokaże światu, że w Polsce nie boją się również islamu i judaizmu.
Może i bez różnicy, ale jakoś dziwnie preferuje Pan i broni tą bardziej zaprzyjaźnioną z Panem stronę.
Ja boję się w Polsce najbardziej katolików, ale Panu nikt nie broni wystąpić przeciwko innym religiom. Śmiało - dlaczego Pan tylko innych namawia!

O dyskryminacji świadczy to - na co skarży się dyskryminowany, a nie to - czym broni się dyskryminujący.

Tak, zgadzam się z Panem Tabiszem - grozi nam w Polsce "nowe średniowiecze".

Miłego dnia.

@@@
.
18-09-2011 16:02 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Ukrywa się strasznie.
Strasznie, mówi Pan... To może rzeczywiście lepiej Koranu nie ruszać. Ale po roztrzaskaniu menory chyba nie trzeba by się tak strasznie ukrywać?

>Koledzy naciskali na mnie abym chodził na religię, a matka mojej sympatii zakazała jej spotykać się z bezbożnikiem, który pochodzi od małpy.
Ha, to miałem za młodu dosyć podobną historię. Dziewczyna z bardzo katolickiej rodziny, zaangażowanej do tego, KIK i księża często w gościach. Bezpośrednio nigdy nie okazywali mi najmniejszego uprzedzenia, zawsze uprzejmie. Aż tu kiedyś podczas robienia porządków koleżanka trafiła na otwarty list jej ojca do znajomego (nieładnie czytać cudzą korespondencję, ale wiadomo, kobieca ciekawość), a tam pisze jak boleje nad tym, że córka spotyka się z komunistą. To była najgorsza obelga jaką w życiu słyszałem. Nie mogłem długo zrozumieć, dlaczego ktoś tylko omijający z dala kościół jest uważany zaraz za komunistę, brrr... pochodzący od małpy to byłby najlepszy komplement przy czymś takim.

>Żadne średniowiecze - Polska Złota Wolność. Żaden katolik tu dyskryminacji nie dostrzeże. Przecież na stosie was nie spalili.
Ja też nie dostrzegam. Dzieci zawsze wyśmiewają inność, czy to będzie zbyt wysoki, zbyt niski, rudy, czy niekatolik. Dorosły jest od tego żeby dziecku wytłumaczyć.

>Oczywiście nawet żaden katolik w mordę mu nie dał. A to, że znalazła się grupa fanatyków, która nie była na koncercie, a go oskarżyła, czy protesty biskupów i zorganizowanego "ludu bożego" przeciwko jego udziałowi w programie telewizyjnym - to tylko "małe piwo".
Oczywiście, że to się wszystko mieści w ramach normalnego dyskursu. Z jednej strony słyszę biadania katolików, jak to się poniża ich uczucia religijne, a z drugiej biadania ateistów, że katolicy biadają. A dla mnie to wszystko "małe piwo".

>Może i bez różnicy, ale jakoś dziwnie preferuje Pan i broni tą bardziej zaprzyjaźnioną z Panem stronę. Ja boję się w Polsce najbardziej katolików, ale Panu nikt nie broni wystąpić przeciwko innym religiom. Śmiało - dlaczego Pan tylko innych namawia!
Nie czuję takiej potrzeby, póki religie mi pozwalają żyć z dala od nich, to i ja się do nich nie mieszam, a po drugie nie jestem jakimś celebrytą, aby moje występy kogokolwiek zainteresowały. Kościół to nie jest moja zaprzyjaźniona strona, chociaż katolików się raczej nie boję, bardziej fanatyzmu, a ten dotyka nie tylko religijnych. Straszenie średniowieczem uważam za równie katolickiemu gadaniu o tym, jak to są prześladowani we własnym kraju i niedługą będą musieli się spotykać w katakumbach.
18-09-2011 16:31 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
.
Dla mnie nie ulega najmniejszej wątpliwości subiektywizm ludzi, tak w oglądzie jak i ocenach. Tylko elita intelektualna stara się być obiektywną, choć różnie im to też wychodzi. Różnimy się bardzo i w oglądzie i w ocenach i rozumieniu rzeczywistości.
Jak każdy człowiek jestem subiektywnym i zdając sobie z tego sprawę dążę do obiektywizmu, ale ideowo jestem zaangażowany po stronie nauki i racjonalizmu, a politycznie po stronie słabszych. Nie zgadzam się z przedstawianymi przez Pana tu tezami, co świadczy, albo o mojej głupocie i nieumiejętności zrozumienia Pana, albo o tym, że mamy przeciwne poglądy. Nie, nie wszystkie, ale sporo. Myślę, że nasi czytelnicy dokonują samodzielnych ocen i wyborów do kogo im bliżej.
Jestem dorosłym i mało przeszkadzają mi epitety, gdyż bardziej świadczą o tym, kto ich używa niż o tym, kto za ich pomocą jest określany. Dla niektórych mogę być "bezbożnikiem pochodzącym od małpy", "komunistą", "ateistą" i co sobie dany "typ" na mój temat wymyśli.

Miłego dnia.

@@@
.
baszarteg (2319 punktów)
>W dzisiejszej Polsce, to połamać menorę byle gnój potrafi i z podarciem Koranu też jakoś by tam - wśród Polaków - spokojnie by przeszło.

Wszystko zależy od skali przedsięwzięcia ,mowa oczywiście o podarciu Koranu ,rzeczywiście trudno oczekiwać aby podarcie Koranu wywołało jakiś szczególny oddźwięk w statystycznym Kowalskim ,sprawa mogła by jednak przyjąć całkiem inny obrót wraz z ukazaniem się jej w mediach światowych . Wtedy też mogłoby się okazać się autor takiej demonstracji martwić się musi jak najbardziej realnie i nie metaforycznie o możliwość dalszego spokojnego oddychania.Różnica jest dla mnie osobiście zasadnicza ,niestety jak sądzę do czasu aż komuś odpukać ,nie wpadnie do głowy aby zrobić coś podobnego jak
w Londynie,Madrycie czy Holandii w naszym kraju ,tak długo ta różnica może być dla niektórych ludzi trudno uchwytna.

Przyznam że Nergal gryzący na przykład, podczas koncertu święte kipu Majów , wydałby mi się dopiero wtedy ciekawy i cudownie absurdalny Zaś możliwość obserwacji " zdumienia i konsternacji wśrod publiczności."była by dla mnie wręcz bezcenna Niestety Happening hapeningiem ,żarty na bok ..tu szlo o pieniądze i etos metalowca Koncert metalowy to nie rozbiór wiersza ,wymaganie od publiczności głowienia się co artysta miał na myśli atakując tak bezpardonowo Majów mogło by nie przejść (a szkoda
18-09-2011 16:52 
 Ocena 5 na 5
Amai (3012 punktów)
>Przyznam że Nergal gryzący na przykład, podczas koncertu święte kipu Majów

Tak dla formalności:
Pismo Majów było faktycznie pismem.
Kipu to wynalazek Inków.
18-09-2011 17:02 
 Ocena 2 na 2
baszarteg (2319 punktów)
dziękuje
18-09-2011 17:31 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)
>>W dzisiejszej Polsce, to połamać menorę byle gnój potrafi i z podarciem Koranu też jakoś by tam - wśród Polaków - spokojnie by przeszło.
>Wszystko zależy od skali przedsięwzięcia ,mowa oczywiście o podarciu Koranu
www.racjonalista.pl/forum.php/s,448419 Nie lubię demonstracyjnego niszczenia żadnych książek, a prowokowanie fanatyków religijnych przez publiczne niszczenie ich symboli też nie uważam za zbyt mądre. Pisałem o tym już tu wielokrotnie, ale jeszcze bardziej nie lubię manipulacji.
Tu wcale nie o to chodzi o ten przypadek, a o próbę zamknięcia wolności wypowiedzi ideologicznemu przeciwnikowi. Nergal jest oskarżany o profanację na zamkniętym koncercie, przez ludzi, których na tym koncercie nie było. Teraz za karę stara się nie dopuścić go do udziału w programie telewizyjnym i jest to prawdziwy skandal w demokratycznym państwie.

>Różnica jest dla mnie osobiście zasadnicza ,niestety jak sądzę do czasu aż komuś odpukać ,nie wpadnie do głowy aby zrobić coś podobnego jak w Londynie,Madrycie czy Holandii w naszym kraju ,tak długo ta różnica może być dla niektórych ludzi trudno uchwytna.
Tak, różnica jest zasadnicza. Tam są cywilizowane państwa Europejskie, mające duże problemy z muzułmańską mniejszością, a tu jest zaścianek z katolicką większością.

>Przyznam że Nergal gryzący na przykład, podczas koncertu święte kipu Majów , wydałby mi się dopiero wtedy ciekawy i cudownie absurdalny Zaś możliwość obserwacji " zdumienia i konsternacji wśrod publiczności."była by dla mnie wręcz bezcenna
Cholera. Panowie! Opamiętajcie się!
Czy musicie wszystkim narzucać swój punkt widzenia? A palcie sobie Korany, łamcie menory, gryźcie, a nawet zjadajcie kipu jak makaron, ale narzucajcie innym co mają robić. Podejmijcie własne działania i weźcie za nie odpowiedzialność. Ale innym zostawcie wolność w jaki sposób i przeciw czemu protestować. To ich wybór.

>Niestety Happening hapeningiem ,żarty na bok ..tu szlo o pieniądze i etos metalowca
Tak, wygląda kapitalizm, że wartość człowieka, w tym artysty ocenia się w pieniądzu.
Czyżby Kościół Katolicki i jego funkcjonariusze w praktyce cokolwiek wyżej od mamony stawiali?

>Koncert metalowy to nie rozbiór wiersza ,wymaganie od publiczności głowienia się co artysta miał na myśli atakując tak bezpardonowo Majów mogło by nie przejść (a szkoda
Od metalu to tylko bardziej rapu nie lubię, ale mam kilkoro przyjaciół metalowców, których spokojnie do elity intelektualnej zaliczyć można, a jeden z nich pisze i publikuje wspaniałe liryki. Zwyczajni inteligentni ludzie.
Nie sądźcie - byście nie byli sądzeni.

Miłego dnia.

@@@
.
baszarteg (2319 punktów)
>Tak, różnica jest zasadnicza. Tam są cywilizowane państwa Europejskie, mające duże problemy z muzułmańską mniejszością, a tu jest zaścianek z katolicką większością.

Jeśli to nie ironia to ciesze się iż się zgadzamy Jedno mieści się (jak już o tym nadmieniał powyżej "finerbijk" ) w ramach normalnego dyskursu,drugie nie . Normalny dyskurs może być pojęciem dyskusyjnym i często naciąganym do granic możliwości ,w sytuacji jednak gdy zaczynają ginąć ludzie sprawa staje się klarowna.

Co do Nergala to swoją opinie wyraziłem w innym komentarzu ,w sprawach "kipu" pozwoliłem sobie lekko dworować

>Od metalu to tylko bardziej rapu nie lubię, ale mam kilkoro przyjaciół metalowców, których spokojnie do elity intelektualnej zaliczyć można, a jeden z nich pisze i publikuje wspaniałe liryki. Zwyczajni inteligentni ludzie.

A to nie podlega żadnej dyskusji .

>Miłego dnia.

Wzajemnie.
18-09-2011 13:56 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Ale mógłby chociaż w Polsce przy okazji podrzeć też Koran i połamać menorę, jak szaleć to szaleć. Sam bym wtedy przyznał, że facet ma jaja (że rozum niekoniecznie, bo pewnie jego kariera by się na tym skończyła ).
Jestem za
18-09-2011 15:54 
 Ocena 1 na 1
Matela (35 punktów)

>Natomiast wczoraj tak somie myślałem czemu ksiązki są tak ważne i wydaje się je na papierze a nie jako forme e-booków. Doszedłem do jednego wniosku gdyby doszło do tragedi jakiejś że cała nasza technologia przestała by działaći 90% ludzi by zgineło to pomyśl jakie źrudło wiedzy było by przydatne?

Cała technologia przestałaby działać? Cóż za dziwaczy pomysł! Tak samo można się spodziewać tragedii, w której wszystkie książki zostałyby zniszczone... Oczywiście dywersyfikacja źródeł wiedzy nigdy nie zaszkodzi, ale technologia przewyższa tradycyjne książki pod każdym względem - i dostępności, i trwałości.
Menel de Lux (3111 punktów)

>Natomiast Biblia , poza wszystkim, uważana jest za jedno z największych arcydzieł literatury .

Biblia jest też postrzegana jako zródło prawdy i "słowo boże", nie tylko przez nieliczne autorytety lecz miliony ludzi.
Ale czy na pewno słusznie?
17-09-2011 00:48 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Biblia jest też postrzegana jako zródło prawdy i "słowo boże"
Ale ona temu nie jest winna!
To ludzie ludziom zgotowali ten los.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-09-2011 01:02 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>
>Biblia jest też postrzegana jako zródło prawdy i "słowo boże"
>Ale ona temu nie jest winna!
>To ludzie ludziom zgotowali ten los.
I tu po raz pierwszy przyznaję racje prof.Dżi
17-09-2011 01:09 
 Ocena 1 na 1
Menel de Lux (3111 punktów)

>Ale ona temu nie jest winna!

Oczywiście że nie, ale możemy obwiniać jej autorów.

>To ludzie ludziom zgotowali ten los.

Ci sami którzy biblię "napisali", ("arcydzieło" owo było fałszowane, błędnie tłumaczone i co najważniejsze- jego treść stanowią cztery ewangelie dobrane z ponad czterdziestu + stary testament i listy)
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>"arcydzieło" owo było fałszowane, błędnie tłumaczone i co najważniejsze- jego treść stanowią cztery ewangelie dobrane z ponad czterdziestu + stary testament i listy)
A Iliady wcale nie napisał żaden Homer, tylko inny poeta nazywany Homerem!

> możemy obwiniać jej autorów
A co autorzy są winni, że potem ich dzieła były przeinaczane i fałszowane?
Zresztą chyba nie wszystkie. Np. Pieśń nad pieśńiami.


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
17-09-2011 01:50 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>A co autorzy są winni, że potem ich dzieła były przeinaczane i fałszowane?
>Zresztą chyba nie wszystkie. Np. Pieśń nad pieśńiami.
Hm, ja tam nie mam nic do przeinaczania, ale czy to Pieśń nad pieśniami?
www.youtube.com/watch?v=I2PzagXsD0Y
Yes, metal rules!
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Yes, metal rules!
Odpowiadam sam sobie
To trochę dziwne, ale zachęcam do obejrzenia Wacken 2011. Tylu ludzi jak na koncercie Nightwish żaden Natanek nie jest wstanie zgromadzić. Może to jest właśnie ich problemem? Totalna olewka ze strony młodzieży? Ha, walka o rząd dusz, nie wolno jej lekceważyć
17-09-2011 01:59 
 Ocena 2 na 2
Menel de Lux (3111 punktów)

>A co autorzy są winni, że potem ich dzieła były przeinaczane i fałszowane?

A kto jest tym autorem jak nie budowniczy katolicyzmu?
W biblii mamy tylko to co klechom pasowało do ogłupiania ludzi, skrupulatnie przez nich dobrane i poddane wielokrotnej obróbce (gdzie pewnie jest ziarnko prawdy, jak w każdej bajce, w tym konkretnym przypadku owym ziarnem są pozostałości pierwotnych wersji chrześcijanskich mitów (wcale nie tak wartościowych i porywających jak pani je opisuje)).
finerbijk (17282 punktów)
>czy aby ateiści nie przykładają zbyt wielkiej wagi i szacunku do książek bez względu na ich treść?
>Wygląda mi to na jakiś rodzaj "tradycji", nieprzemyślanego szacunku do słowa pisanego bez względu
>na jego wartość i przesłanie.
Ateiści nie lubią zwykle niszczenia książek, bo im to się kojarzy z paleniem przez kościół zakazanych dzieł. Moim skromnym zdaniem książka to przedmiot jak inny i jak z każdym właściciel może postępować według własnego uznania.
Jako dziecię wpajano mi troskę i nabożny szacunek dla książek - nie zaginaj rogów, nie czytaj przy jedzeniu (chociaż przy jedzeniu najlepiej mi się czyta do dzisiaj), itd..
Dysonans poznawczy nastąpił, kiedy poszedłem oddać makulaturę do skupu (kiedyś to było modne, bo czasem dostawało się w zamian różne artykuły luksusowe, jak papier toaletowy, na przykład), a tam sterty nowiutkich książek, nawet nie porozcinanych jeszcze. Komuna lubiła drukować makulaturę. Dyskretny czar książki prysł jak bańka, a bajania dorosłych o stosunku do książek wylądowały obok tajemnicy pochodzenia Świętego Mikołaja.
Menel de Lux (3111 punktów)

>Dysonans poznawczy nastąpił, kiedy poszedłem oddać makulaturę do skupu (kiedyś to było modne, bo czasem dostawało się w zamian różne artykuły luksusowe, jak papier toaletowy, na przykład)

Za "moich czasów" co roku szkoły przeprowadzały akcję zbierania makulatury, robiąc z niej swego rodzaju zawody.
Nagrodą była wycieczka klasowa na przykład w góry.
Uczniowie masowo znosili do szkół wszystko co im wpadło w ręce a było papierowe.
Pośród stert gazet, kartonów itp. zdarzały się prawdziwe perełki, żeby nie powiedzieć "białe kruki".
Osobiście w tamtych czasach uczestniczyłem przy ważeniu.
Niestety ze względu na młody wiek byłem tylko zainteresowany odzyskiem egzemplarzy "Bajtka" i komiksów.
Ile wartościowych pozycji, dokumentów, przy okazji poszło na przemiał nie sposób dziś oszacować.
baszarteg (2319 punktów)
<Posłużę się tu argumentem ad- Hitlerum, wiem że czytelnicy nie traktują tego typu argumentów poważnie (całkiem słusznie),

Nie do końca według mnie ,gdy czytam wypowiedź Egipskiego pisarza i dziennikarza Muhammada Abbasa dochodzę do wniosku że świat był i jest pełen małych Hitlerków którym los ,zbieg okoliczności czy cokolwiek nie dal szansy się wykazać,bądź tylko w zakresie ograniczonym(kwesta skali to przecież nie to samo co brak paraleli ,prawda?)

.Wyciąganie z kapelusza za każdym razem gdy z kimś się nie zgadzamy bądź przeciwnie coś tam popieramy argumentów "ad-Hitlerum"jest co prawda śmieszne ale apelowanie już na przyklad o to aby do pewnej estetyki się nie odwoływać,piętnowanie huliganów którzy wypisują na murach bądź w gazetach "Żydzi do gazu ,porównują ludzi do wszy itp wydaje mnie sie calkiem sensownene ,niszczenie książek jeśli jesteśmy już przy tej argumentacji także kiepsko się kojarzy ...
Nie przemawia do mnie tego rodzaju performance,w ogóle histeria słabo mnie kręci ,rozumiem jednak iż dla oglądalności ludzie potrafią zrobić wiele,chyba nikt z tutaj piszących nie bierze chyba na poważnie możliwości iż caly ten szum wokó pana Nergala naprawde w jakis sposób mu szkodzi...? To że jest wprost przeciwnie wydaje mnie się jasne..Jasne jest też dla mnie że cokolwiek Nergal z Biblią zrobił powinno być to oceniane jedynie w kategoriach estetycznych ,nie zaś prawnych czy a'la sędzia Lynch .
Kilka lat temu będąc w Londyńskiej galerii zwróciłem uwagę na zabawne i dla wielu pewnie obrazoburcze przedstawienie głównych światowych religii i ich symboli (Ganesza w hełmie Wermachtu ,krzyż bodajże coś tam z genitaliami właśnie itp) najzabawniejsze jednak wydało mi się to ,że w tej całej menażerii nie było nic ,co by choć trochę zahaczało o Islam.Bylo to niedługo po zamachach w londyńskim metrze w sytuacji gdy nawet pewnie najbardziej bezkompromisowy artysta uwzględniał podszepty instynktu samozachowawczego..
Wspominam o tym dlatego iż uważam że tak forma protestu czy też performancu jak jak i odpowiedzi nań ,ma jednak znaczenie kluczowe ,można co prawda pisać iż "Jeden chce mordować, inny podawać do sądu za obrazę uczuć, jeszcze inny nie da dziecku zjeść ciastka bo post."(wątek -Oddam 10 milionów rodaków za możliwość wymordowania Żydów)aby wykazać jakąś zasadę ,zastanawiam się jednak czy nie jest to trywializowanie spraw naprawdę istotnych.Za takie zaś jestem w stanie uznać jakiekolwiek zagrożenie życia z powodu odmiennych przekonać w sprawach tak choćby dla Europejczyków blachych jak czyjaś karykatura. Mówiąc wprost nie rozumiem co ma podobne zestawienie uwidocznić..? -mogę oczywiście napisać u was zamordowano Theo van Gogha u nas zaś ojciec wyslal o nieludzkiej porze dziecko na pasterke ...Tylko co takie stwierdzenie wnosi..? wedlug mnie trywializuje realny problem . Co do Nergala to choć z darciem Biblii i muzyką pagan metal, black metal i jakikolwiek metal. calkiem mi nie po drodze ,to w hipotetycznej sytuacji kiedy to zwarty i karny odział szturmowy babć z Toruńskiej rozgłośni zacznie czymś w piosenkarza ciskać ,prawdopodobnie (w miare skromnych możliwośc)osłonie go (a co tamwłasną piersią albo klepne tylkiem na bruku aby protestować(i to jest dopiero dla mnie paradoks

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365