To, co Jurek pisał i jak pisał - ów, zdawałoby się, całkiem obcy człowiek - było chyba jednym z ważniejszych powodów mojego zainteresowania tym forum mądrali (jak je w myślach określam). Nieczęsto spotyka się taką ostrość myśli i taką lekkość pióra jak u Adamiaka. Stojąca za jego wypowiedziami inteligencja, swobodna i trafna jak ułożenie kolejnego gontu w budowanym właśnie dachu, budzi podziw i onieśmielenie. Dlatego trudno pisać o nim, a i nie sposób silić się na podsumowania.
W pamięci utkwiła mi jego konsekwentna obrona indywidualizmu. Adamiak nakazuje mówić za siebie i od siebie. Z lekkością motyla wyszydza formę "my", odpowiadając interlokutorowi per "wy". Jednocześnie za nic ma sobie autorytety, co pozwala mu na nieobojętność wobec zwykłych, przeciętnych ludzi (do których się zaliczam) i na dostrzeganie 'człowieka' w dzieciach, których praw broni. Jednakowoż nie przejmuje się specjalnie zwierzętami, tłumacząc że mięso jest pożywne a cholesterol pyszny.
Z polemik pamiętam zwłaszcza sprawę społeczności (przezeń jakby dewaluowanej) w opozycji do indywidualności, którą (nie bez kozery) podkreśla. W trakcie dyskusji twierdziłem (co podtrzymuję), że jednostka jest wtórna wobec grupy, bo bez niej nie miałaby ani języka ani świadomości - i że konieczny jest więcej niż jeden podmiot. Odpowiedź była taka: - A po cholerę, myślisz, piszę?
[Od ponad roku żona nie atakuje mnie słowami: - Co ty ciągle o jakimś tam Adamiaku? Adamiak to, Adamiak tamto.. Wie już, że Jurek zmarł - całkiem obcy człowiek.]
|