 |
PSR przyłącza się do protestu przeciwko SOPA Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-01-2012 05:19 | ARGutowski (797 punktów) | PSR przyłącza się do protestu przeciwko SOPA
26 na 28 | Witajcie, W imieniu Zarządu PSR ogłaszam co następuje: Cytat:Zarząd Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów informuje, że strona naszego Stowarzyszenia, psr.org.pl/, w dniu 18 stycznia 2012 r. w godzinach od 14:00 do 02:00 zostanie zamknięta. Tym samym przyłączamy się do protestu przeciwko projektowi kontrowersyjnej amerykańskiej "antypirackiej" ustawy SOPA, która w praktyce stanowi próbę formalnego wprowadzenia cenzury i inwigilacji w Internecie na niespotykaną dotychczas, międzynarodową skalę. Batalia prawna o wolność Internetu toczy się co prawda za oceanem, ale ma znaczenie również dla Europejczyków, w tym Polaków. Już wiadomo, że ustawa będzie pozwalała amerykańskim prawnikom walczyć z zagranicznymi twórcami i serwisami znajdującymi się poza jurysdykcją USA. "Wygaszenie" naszej witryny jest gestem poparcia dla innych protestujących oraz wyrazem naszej solidarności ze wszystkimi zwolennikami swobód obywatelskich, wolności tworzenia, nieskrępowanej wymiany informacji oraz wolności słowa. Jest również zachętą dla naszych Członków i Sympatyków do zainteresowania się problematyką ochrony prywatności i wolności słowa w Sieci. Uważamy że są to sprawy, które staną się, prędzej czy później, nieobojętne dla każdego człowieka - zwłaszcza tego, który korzysta z dóbr nauki, kultury i sztuki za pośrednictwem Internetu. Za wszelkie utrudnienia w korzystaniu z naszej witryny serdecznie przepraszamy. Więcej na temat w/w ustawy i związanego z nią protestu: Z Wikinews Z Wikipedii Ze stron EFF (po angielsku, z amerykańskiej perspektywy) halloween.friko.net/sopa-blackout.html <-- najbardziej treściwie Uprzedzając Wasze pytania w rodzaju "co to da?" - jako pomysłodawca tej akcji, zawczasu wyjaśniam. Głównym celem przyłączenia się przez PSR do protestu jest zwrócenie uwagi ludzi, a zwłaszcza Członków i Sympatyków naszego Stowarzyszenia, na problematykę ochrony prywatności i wolności słowa w Sieci. Liczymy na to, że po przeczytaniu powyższego komunikatu przynajmniej część osób zainteresuje się tematyką łamania podstawowych praw obywatelskich w Internecie; że osoby te staną się bardziej świadome zagrożeń wynikających z cenzury i inwigilacji w Sieci, wprowadzanych często pod przykrywką "antypirackich" aktów prawnych. Fakt, SOPA to ustawa amerykańska. Jej uchwalenie w Stanach może jednak pociągnąć za sobą skutki odczuwalne także w innych krajach. Wielu polskich internautów korzysta z zasobów, które znajdują się na serwerach położonych na terenie USA. Poza tym ustawa ta może wpłynąć na kształt umów międzynarodowych, także tych dotyczących Unii Europejskiej, w tym Polski. Nie jest również wykluczone, że w przyszłości władze UE, zachęcone przykładem płynącym zza oceanu, zechcą wprowadzić podobny bubel prawny na swoim podwórku. Przyjęcie SOPA w USA stanowiłoby więc groźny precedens legislacyjny, praktycznie o znaczeniu globalnym. Jakiś czas temu Zarząd przyjął plan działania na następne lata, w którym można przeczytać, że "Będziemy wspierać działania zabezpieczające wszystkim powszechny, swobodny dostęp do dóbr kultury. Wierzymy w wolność twórczości i badań." Jednym ze statutowych celów PSR jest działanie na rzecz rozwoju społeczeństwa wiedzy (informacyjnego). Tymczasem skutki ewentualnego przyjęcia SOPA będą stanowić zagrożenie dla swobody twórczości, wolności słowa i prasy. Niewątpliwie staną na przeszkodzie wartościom, które gwarantują ludziom swobodny dostęp do dóbr intelektualnych. I w końcu - liczymy na pewien rozgłos, popularyzację samego PSR. Jeśli Stowarzyszenie ma w przyszłości być organizacją znaną i liczącą się, to powinno często publicznie zajmować stanowisko w sprawach, które są aktualne, ważne dla ludzi i jednocześnie związane z jego statutową misją. Tymczasem - zapraszam do dyskusji. Pozdrawiam, Aleksander R. Gutowski sekretarz PSR | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
-1 na 3 | coreless (16088 punktów) | >Tymczasem - zapraszam do dyskusji.
Warto by ją zacząć od wielkości strat, ponoszonych przez amerykańską gospodarkę z powodu złodziejstwa intelektualnego. Ustawa wymierzona jest przede wszytskim w Chiny, co jest oczywiste dla każdego, kto śledzi na bieżąco amerykańską politykę zagraniczną i wypowiedzi jej najważniejszych figur. Minus za panikanctwo i histeryzowanie.
|
|
 | 6 na 6 | zupełna (2507 punktów) |
>Warto by ją zacząć od wielkości strat, ponoszonych przez amerykańską dla gospodarkę z powodu złodziejstwa intelektualnego. Ustawa wymierzona jest przede wszytskim w Chiny, co jest oczywiste dla każdego, kto śledzi na bieżąco amerykańską politykę zagraniczną i wypowiedzi jej najważniejszych figur. Proponuję posłuchać również mniej "ważnych figur".
|
|
|  | | coreless (16088 punktów) | >Proponuję posłuchać również mniej "ważnych figur".
Słusznie. Zdanie Kongresu też się liczy. Podobnie jak brzmienie zapisów ustaw i ich intepretacja przez organy ścigania i sądy, w tym Sąd Najwyższy.
|
|
 | 11 na 11 | Anna Salman (16360 punktów) | >Warto by ją zacząć od wielkości strat, ponoszonych przez amerykańską gospodarkę z powodu złodziejstwa intelektualnego. Ustawa wymierzona jest przede wszytskim w Chiny, co jest oczywiste dla każdego, kto śledzi na bieżąco amerykańską politykę zagraniczną i wypowiedzi jej najważniejszych figur. Wzruszyła mnie ta troska o gospodarkę amerykańską. Przecież Chiny są największym partnerem handlowym USA, a tamtejszy zamordyzm jest od lat finansowany przez Amerykanów z uwagi na interesy firm amerykańskich, które przeniosły produkcję do Azji, np. GM (jedynie siedziba główna jest w Stanach), likwidując miejsca pracy we własnym kraju. "Złodziejstwo intelektualne", uprawiane zresztą przez większość państw, w tym USA, trwa od lat, ale walka z piractwem ma być podjęta teraz właśnie, kiedy rozpędzono pałkami policyjnymi protest "Oburzonych" (było do przewidzenia, że zmarzną i pójdą), kryzys się pogłębia i ludzie codziennie tracą mieszkania / domy. Ciekawe, już "Patriot Act" miał być bronią przeciw terroryzmowi, a jest metodą wynajdywania i inwigilacji nieprawomyślnie myślących. >Minus za panikanctwo i histeryzowanie. Minusowanie to dziecinada, zwłaszcza za odmienność poglądów, w tym umiejętność przewidywania (coś innego, niż panikanctwo). Co do słusznych intencji władz USA najlepszym testem byłoby, gdyby zamknęli serwer, którym posługują się polscy faszyści, umieszczając tam dane personalne działaczy ruchów anarchistycznych / feministycznych / LGB. Na razie uznali to za "wolność słowa", mimo wypowiedzi nawołujących do przemocy.
|
|
|  | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
>Co do słusznych intencji władz USA najlepszym testem byłoby, gdyby zamknęli serwer, którym posługują się polscy faszyści, umieszczając tam dane personalne działaczy ruchów anarchistycznych / feministycznych / LGB. Na razie uznali to za "wolność słowa", mimo wypowiedzi nawołujących do przemocy.
Jakie konkretnie władze masz na myśli? Na razie SOPA leży sobie w Izbie Reprezentantów. I jeszcze poleży. Oczywiście, paru kongresmenów to też jakaś tam władza. Mianowicie ustawodawcza. Ale daleka jeszcze droga przed nimi.
Bardzo dziękuję przy okazji za przypomnienie, czym jest wolność słowa w Ameryce, gwarantowana I Poprawką do Konstytucji. Martwmy się raczej o wolność słowa w krajach, gdzie karze się popularne piosenkarki za krytyczne wypowiedzi nt. autorów "ksiąg świętych" pochodzących z epoki żelaza, a sądy powszechne stają się trybunałami inkwizycyjnymi.
|
|
| |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | >>Co do słusznych intencji władz USA najlepszym testem byłoby, gdyby zamknęli serwer, którym posługują się polscy faszyści ... Na razie uznali to za "wolność słowa", mimo wypowiedzi nawołujących do przemocy. >Jakie konkretnie władze masz na myśli? ... Oczywiście, paru kongresmenów to też jakaś tam władza. ... Może istotniejsze przez kogo finansowana... >Bardzo dziękuję przy okazji za przypomnienie, czym jest wolność słowa w Ameryce... Tak, bo w cytowanym przypadku dotyczy jakiejś tam Polski - państewka wasalnego, które i tak jest na każde zawołanie. A jak się ma ta Poprawka do Patriot Act? Przecież to tylko kwestia interpretacji. >... Martwmy się raczej o wolność słowa w krajach, gdzie karze się popularne piosenkarki ... Czyż niniejszy wątek nie jest właśnie podyktowany troską o wolność słowa w naszym kraju? UE może zechcieć, jak czasem robi, pójść w ślady USA. Przypadek Dody? - Jednostkowy i wyrok nie jest ostateczny. W przypadku Nergala był inny, chociaż ewidentnie doszło do znieważenia przedmiotu kultu. I nie o to chodzi, że jakiś sąd wydaje jakiś wyrok (w końcu jest niezawisły), tylko o to, że ma do tego podstawę prawną. Dlatego złe prawo to większe zło, niż wyrok, nawet tendencyjny, w jednej sprawie. Są jeszcze wyższe instancje.
|
|
| | |  | | coreless (16088 punktów) |
Od razu zastrzegam, że nie miałem na myśli żadnej polskiej piosenkarki, gdyż nie odważyłbym się na krytykowanie wyroków wydanych przez wymiar sprawiedliwości jakiegokolwiek kraju, który zresztą bardzo szanuję. Poza tym nie wiem, kto to jest Doda i Nergal i nigdy się tym nawet nie interesowałem, ani nawet nie zamierzałem interesować. Prawdę mówiąc, nigdy mi to nawet do głowy nie przyszło. Co mi nie przyszło do głowy? A nic. Miałem na myśli przypadek pewnej piosenkarki, pochodzącej z kraju islamskiego, z Egiptu albo z Pakistanu, a może z Malezji? Nie pamiętam i proszę o wybaczenie. Zresztą ta piosenkarka nawet ładnie śpiewała, a sąd był w sumie łagodny. W gruncie rzeczy, to mnie nawet ucieszył ten wyrok.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > Od razu zastrzegam, że nie miałem na myśli żadnej polskiej piosenkarki ...Ależ tu możemy sobie pisać, co chcemy (chyba  ) na razie, nawet z nazwiskami. > ...W gruncie rzeczy, to mnie nawet ucieszył ten wyrok.Najbardziej pewnie ucieszył samą zainteresowaną. Przy gasnącej popularności - bezpłatna reklama.
|
|
 | 7 na 7 | Sylwek (15472 punktów) |
>Warto by ją zacząć od wielkości strat, ponoszonych przez amerykańską gospodarkę z powodu złodziejstwa intelektualnego.
To ciekawe.
Masz jakieś liczby?
Czy są to na przykład liczby RIAA, która "straciła" więcej pieniędzy na piractwie niż istnieje na świecie?
Ogólnie, co za brednie. Przerażające, że kłamliwa, korporacyjna propaganda tak bardzo zainfekowała umysły, iż niektórzy naprawdę zaczynają wierzyć w nonsensy o niszczeniu autorów i twórców.
|
|
|  | | coreless (16088 punktów) |
Brednie bredniami, a niektórzy wiedzieli od dawna, że się to tak może skończyć. Administracja od dawna ostrzegała Chiny i inne kraje, że jeśli czegoś nie zrobią w kwestii ochrony własności intelektualnej, może się taka jak SOPA inicjatywa pojawić oddolnie. I oto mamy, co mamy. Podobnie zresztą było w kwestii próby wprowadzenia ceł na niektóre chińskie towary, czym również grano niedawno w Kongresie - wcale nie z inicjatywy Administracji. USA to demokracja, a nie monarchia absolutna rządzona z Waszyngtonu, a Biały Dom to nie Wersal.
|
|
| |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Brednie bredniami, a niektórzy wiedzieli od dawna, że się to tak może skończyć. Administracja od dawna ostrzegała Chiny i inne kraje, że jeśli czegoś nie zrobią w kwestii ochrony własności intelektualnej
Ale przecież chodzi o kwestie ochrony monopolu dystrybutorów.
|
|
| | |  | | coreless (16088 punktów) |
>Ale przecież chodzi o kwestie ochrony monopolu dystrybutorów.
Z tekstu ustawy wynika, że chodzi o parę rzeczy na raz.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Z tekstu ustawy wynika, że chodzi o parę rzeczy na raz.
Ja nie mówię o SOPA i PIPA tylko całej koncepcji chronionego prawa autorskiego używanego jako sposobu na obronę interesów dystrybutorów. SOPA i PIPA to nowe, szokujące inkarnacje, ale przecież już teraz ochrona prawa autorskiego ma formę jaka nie powinna mieć miejsca.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Ustawa wymierzona jest przede wszytskim w Chiny,...
Ustawy powinny działać tak, jak terapia celowa: precyzyjnie trafiać w problem. A władza je często uogólnia kierując się jakąś formą odpowiedzialności zbiorowej w imię rzekomego wspólnego dobra.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
8 na 8 barbizon (-117 punktów) (zablokowany) | zasłona dymna | Ta antypiracka ustawa to zasłona dymna. Chodzi o założenie knebla internetowi, który jest forum wymiany myśli i poglądów oraz medium przy pomocy którego można się organizować i jako taki pozostaje poza kontrolą władzy.
|
|
 | | coreless (16088 punktów) | Odp: zasłona dymna |
W Twojej wypowiedzi na pewno jest mowa o tej samej ustawie, co w tytule wątku?
|
|
|  | 4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Celem każdego władcy jest poszerzanie kontroli nad podwładnymi. USA czy UE niczym nie różnią się pod tym względem od Chin. Będąc świadomi faktu, że w Chinach nie ma demokracji, że mechanizmy kontroli są tam wszechobecne, a jednocześnie mając wpojone, że USA=demokracja nie chcemy przyjąć do świadomości faktu, o którym wspomniałem w pierwszym zdaniu.
Są osoby, które twierdzą, że za 5, góra 10 lat cały Internet w tzw. krajach demokracji będzie podlegał takiej samej kontroli jak ta obecna w Chinach. Jestem skłonny przychylić się do opinii, że to możliwe, bowiem celem władzy jest utrzymanie się u władzy, czyli maksymalne ograniczanie wszelkich możliwości przejęcia władzy przez innych.
Europa to taki mały półwysep na drugim końcu Azji. (Mao Tse-tung)
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Celem każdego władcy jest poszerzanie kontroli nad podwładnymi.
Władca ma więc wobec podwładnych jakiś cel. Czy zachodzi relacja odwrotna? Czy w takim modelu władzy (relacji społecznych) podwładni stawiają jakieś cele władzy, czy też są jedynie bierną masą, na przykład wyborczą? Demokracja (np. polska) na ogół ceduje na władzę w sposób niejasny jej kompetencje. Polityka wybranego rządu budzi pospolite ruszenie w wielu sprawach (służba zdrowia, emerytury, oświata, wolność słowa) już kilka tygodni po wyborach, co świadczy o immanentnej alienacji władzy. Wygląda na to, że wybieramy sobie zamordystów.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Odp: PSR przyłącza się do protestu przeciwko SOPA | >.. Wielu polskich internautów korzysta z zasobów, które znajdują się >na serwerach położonych na terenie USA.
Skoro tak, to chyba nic dziwnego, że sposób korzystania podlega jankeskiej jurysdykcji. Moim zdaniem protest mógłby polegać co najwyżej na celowym omijaniu tamtejszych zasobów. Jeśli Polska czy Europa pragnie większej niezależności od Ameryki, to powinna rozbudowywać własne bazy i sieci. Trudno bowiem żądać od USA, by globalizując internet z pozycji monopolisty, przestały być dla siebie "pępkiem świata".
|
|
1 na 1 | balon000 (504 punktów) | >Już wiadomo, że ustawa będzie pozwalała amerykańskim prawnikom walczyć z zagranicznymi twórcami i serwisami znajdującymi się poza jurysdykcją USA.
Jak, w jaki sposób?
|
|
 | 10 na 10 | Przemek J. (3008 punktów) | Choćby w taki, że obecnie DNS jest w ich garści, a bez niego Internet praktycznie nie istnieje.
Z jednej strony rozumiem zagrożenie jakie stanowi piractwo, z drugiej strony mam świadomość, ze koncerny medialne przeginają, wszędzie gdzie tylko uda się im cokolwiek zagarnąć.
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Z jednej strony rozumiem zagrożenie jakie stanowi piractwo
No właściwie to jakie? Stanowi zagrożenie dla tradycyjnych wydawców i dystrybutorów - w znacznej mierze zbędnych w czasach dystrybucji cyfrowej, którzy próbują utrzymać swoje dochody narzucając prawa sztucznie utrzymujące celowość ich istnienia.
|
|
| |  | 4 na 4 | Przemek J. (3008 punktów) | Przez kilka lat zajmowałem się programowaniem i sprzedażą tego przez sieć. Dla mnie zagrożenie z piractwo było takie, że po 5 latach zostałem zmuszony zamknąć firmę. Oczywiście piractwo nie było jedynym powodem, ale jednym z głównych. Niestety nie było mnie stać na wytoczenie procesów czeskim i amerykańskim plagiatorom, którzy na moich pomysłach zarobili krocie, bo teraz to bym chyba już nie musiał pracować w ogóle.
Kolejny przykład to zespół mich znajomych. Ich utwory były odtwarzane na wielu lokalach, w których próbowali zorganizować koncerty na żywo. Koncerty grali z rzadka, z odtwarzanych (pirackich) utworów nie mieli ani grosza w końcu zmuszeni zostali do rezygnacji z profesjonalnego grania, bo z czegoś trzeba rodziny utrzymać.
I to są realne zagrożenia. Nie obchodzi mnie rozrywka masowa i dochody koncernów, obchodzą mnie ambitni twórcy, którzy nie mogą zarobić na swoje utrzymanie, bo ludzie przyzwyczajeni do piractwa, wszystko co elektroniczne traktują jako ich. Jak w jakimś spieprzonym komunizmie.
Z tego co odczytuję z różnych wypowiedzi w mediach, to obecnie ścierają się dwa lobby: jedno to koncerny medialne, które chcą zagarnąć wszystko, z drugiej piraci, którzy chcą mieć wszystko za darmo. Na obu postawach tracą twórcy. Niestety brak jest czegoś po środku. Kiedyś twórcy zrzeszali się, aby skutecznie bronić sowich praw. Obecnie te zrzeszenia zmieniły się w to co nazywamy koncernami medialnymi. I albo poddasz się modzie i dostaniesz pełen wachlarz ochronny od swojego koncernu, dla którego jesteś żyłą złota, albo szukaj sposobu na przetrwanie. Jeśli masz dość charyzmy to uda Ci się przebić i być może nawet przetrwać, jeśli nie koncerny i piraci cię wykończą.
Cóż, życie.
|
|
| | |  | 4 na 4 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Dokładnie tak. Jestem twórcą i od wielu lat czuję się, jakbym był między młotem koncernów a kowadłem piractwa. Staram się funkcjonować, bo muzyka jest moją pasją, ale łatwo nie jest. Na sprzedaży płyt nie zarabiam od połowy lat 90, gdy skonczyły się winyle i spowszechniały płyty cd . Nakłady rzędu 70.000 sprzedanych kopii, spadły do rzędu kilku tysięcy. Utrzymuję się jedynie z grania koncertów. Niestety, do tego trzeba mieć bycze zdrowie  a człowiek coraz starszy. Ale nie zamierzam tu narzekać. Satysfakcja z tworzenia jest upajająca. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | coreless (16088 punktów) |
Dziękuję Panom za głos rozsądku, wynikający z doświadczenia.
>Satysfakcja z tworzenia jest upajająca.
Ale też "pieniądze nie powinny przeszkadzać w miłości i interesach".
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Dokładnie tak. Jestem twórcą i od wielu lat czuję się, jakbym był między >młotem koncernów a kowadłem piractwa. Staram się funkcjonować, bo muzyka jest moją pasją, ale łatwo nie jest. >Na sprzedaży płyt nie zarabiam od połowy lat 90
Nie wiem co tworzysz, ale prawdopodobnie i tak bym twych płyt nie kupił. Teraz jestem zmuszony płacić nie tylko tobie(na co chętnie się zgadzam), ale też wydawnictwu, bezpośredniemu producentowi płytki, producentowi opakowania, transportowcom, pośrednikowi(czasami wielu), na koniec marża sklepu. Wszystkie te opłaty najczęściej windują cenę płyty poza moje możliwości.
Ps Powiedz, jaką częścią ceny płyty jest twoje wynagrodzenie?
|
|
| | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | >Przez kilka lat zajmowałem się programowaniem i sprzedażą tego przez sieć. Dla mnie zagrożenie z piractwo było takie, że po 5 latach zostałem zmuszony zamknąć firmę. Oczywiście piractwo nie było jedynym powodem, ale jednym z głównych.
Ale kluczem do zwalczania piractwa jest odpowiedni model dystrybucji a nie niszczenie Internetu.
Nie słyszę by na piractw narzekali developerzy z AppStore, albo by na piractwo narzekał Blizzard - firma robiąca najpopularniejszą płatną w subskrypcji grę World Of Warcraft.
>I to są realne zagrożenia. Nie obchodzi mnie rozrywka masowa i dochody koncernów, obchodzą mnie ambitni twórcy, którzy nie mogą zarobić na swoje utrzymanie, bo ludzie przyzwyczajeni do piractwa, wszystko co elektroniczne traktują jako ich. Jak w jakimś spieprzonym komunizmie.
Wątpliwe. Zasadniczo interesują się tą tematyką od dłuższego czasu i przynajmniej gdy idzie o USA trudno powiedzieć by piractwo miało właśnie dla małych zespołów negatywny skutek, raczej dla mega-gwiazd jak Madonna czy Lady Gaga, wtedy faktycznie jakoś wpływa na obniżenie sprzedaży płyt. Ale z płyt żyje promil muzyków.
>Z tego co odczytuję z różnych wypowiedzi w mediach, to obecnie ścierają się dwa lobby: jedno to koncerny medialne, które chcą zagarnąć wszystko, z drugiej piraci, którzy chcą mieć wszystko za darmo.
Nikt nie mówi by wszystko było za darmo, a jedynie by skończyć z kłamliwym twierdzeniem jakoby nie wolno było powielać idei i informacji.
|
|
 | 7 na 9 | ARGutowski (797 punktów) | > >Już wiadomo, że ustawa będzie pozwalała amerykańskim prawnikom walczyć z zagranicznymi twórcami i serwisami znajdującymi się poza jurysdykcją USA.> Jak, w jaki sposób?Chociażby za pomocą umów ekstradycyjnych. Przykładem tego, co już teraz się dzieje, jest choćby taka perełka z wczoraj (i nie potrzeba było do tego żadnej SOPA/PIPA): prawo.vagla.pl/node/9627A to co zostało z serwisu tego człowieka: tvshack.cc/Przeczytaj uważnie powyższy artykuł i wyciągnij wnioski. Skoro tak się zachowuje Wielka Brytania, to jak, Twoim zdaniem, będzie wyglądała realizacja tego prawa w wykonaniu pewnego marnego środkowoeuropejskiego państewka, znanego w całej Europie ze swego serwilizmu wobec "sojusznika" zza Atlantyku? Nie wypowiadam się tutaj, czy publikacja samych *linków* do materiałów chronionych prawami autorskimi jest wielką zbrodnią czy tylko drobnym wykroczeniem. Ważne, że autor z Europy naraził się firmom/prawnikom w USA, i teraz pewnie pojedzie do Stanów na proces. A potem być może posiedzi 10 lat.
Wyjdź z domu - może przed Twoim blokiem dyskutują racjonaliści!
|
|
|  | | coreless (16088 punktów) |
Niegłupio się bawił, skoro zarobił na tym 230 tysięcy. PSR staje w obronie takich "naiwniaków"?  Proszę ściemniać jakoś jaśniej, bo na razie widzę ciemność.
|
|
| |  | 3 na 3 | ARGutowski (797 punktów) | > Niegłupio się bawił, skoro zarobił na tym 230 tysięcy.> PSR staje w obronie takich "naiwniaków"? Nie, nie staje w ich obronie. O ile dobrze zrozumiałem, użytkownik balon000 zadał pytanie, w jaki sposób prawnicy z USA będą mogli walczyć z zagranicznymi twórcami i serwisami znajdującymi się poza jurysdykcją USA. Przytoczyłem więc przykład działania prawa międzynarodowego w akcji - na przykładzie już trwającej procedury ekstradycji twórcy konkretnego serwisu. I stwierdziłem, że Polska może zachowywać się w przyszłości o wiele gorzej - będzie prawdopodobnie wydawać swoich obywateli jeszcze gorliwiej niż Brytyjczycy. Napisałem wyraźnie, że nie oceniam tu [cytat] czy publikacja samych *linków* do materiałów chronionych prawami autorskimi jest wielką zbrodnią czy tylko drobnym wykroczeniem. Ważne, że autor z Europy naraził się firmom/prawnikom w USA, i teraz pewnie pojedzie do Stanów na proces. A potem być może posiedzi 10 lat. Wyjaśniałem więc mechanizm działania tego typu projektów - najpierw lokalna ustawa, potem negocjacje międzynarodowe ją uwzględniające, a następnie żądanie wydawania obywateli innych państw. > Proszę ściemniać jakoś jaśniej, bo na razie widzę ciemność.Proponuję udać się do okulisty. Albo zacząć uważnie czytać, o co chodzi w wątku. Wtedy ciemności "cudownie" znikną.
Wyjdź z domu - może przed Twoim blokiem dyskutują racjonaliści!
|
|
| | |  | | coreless (16088 punktów) |
Po prostu wierzę w amerykański system. Poradzą sobie. W końcu chodzi o pieniądze. Szukają konsensusu i go znajdą. Mają tak od XVII wieku i tak im już pewnie zostanie.
Warto również podkreślić, że SOPA nie jest to projektem rządowym, ale tworem garstki kongresmenów stąd i zowąd.
|
|
| | | |  | | zupełna (2507 punktów) | >Po prostu wierzę w amerykański system. Poradzą sobie. W końcu chodzi o pieniądze. Szukają konsensusu i go znajdą. Mają tak od XVII wieku i tak im już pewnie zostanie. Z wiarą to trzeba ostrożnie. A jesli chodzi o pieniądze to 90% obecnej produkcji heroiny pochodzi z Afganistanu.
|
|
| |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | > Niegłupio się bawił, skoro zarobił na tym 230 tysięcy.I? Publikował linki. Czy publikowanie linków naprawdę według ciebie powinno być nielegalne? Jak dla mnie jest to postawa wypatroszona z myślenia. > PSR staje w obronie takich "naiwniaków"? I słusznie. Byłoby dziwne gdyby stawała w obronie darmozjadów z RIAA, MPAA, czy polskiego ZaiKSu > Proszę ściemniać jakoś jaśniej, bo na razie widzę ciemność.Żałosne.
|
|
| | |  | | coreless (16088 punktów) |
>I? Publikował linki. Czy publikowanie linków naprawdę według ciebie powinno być nielegalne?
Jakie linki i do czego?
>Jak dla mnie jest to postawa wypatroszona z myślenia.
Wszystko zalezy od przyjętych definicji.
>Żałosne.
Nie przeczę, że ściemnianie jest żałosne.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Jakie linki i do czego?
Ujmę to za pomocą takiej analogii: czy pokazania gdzie można kupić Mein Kampf powinno być karalne?
|
|
| | | | |  | | coreless (16088 punktów) |
>Ujmę to za pomocą takiej analogii: czy pokazania gdzie można kupić Mein Kampf powinno być karalne?
A ja to ujmę za pomocą innej analogii: Czy dostarczanie urządzeń pomagających podpiąć się do sieci elektrycznej z pominięciem licznika elektrycznego nie powinno być karalne?
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | >A ja to ujmę za pomocą innej analogii: Czy dostarczanie urządzeń pomagających podpiąć się do sieci elektrycznej z pominięciem licznika elektrycznego nie powinno być karalne?
Nie, tak jak nie jest karalne dostarczanie urządzeń (to jest plastikowych nożyków) pomagających wbić samolot w budynek , czy poderżnąć komuś gardło (scyzoryk szwajcarski).
Także: nie karzemy (jeszcze) za posiadanie komputerów, a przecież komputer to jedna wielka metoda pomagająca "kraść" to jest powielać treści intelektualne.
Choć nie wątpię, że twórcy SOPA z chęcią zabroniliby prawa do posiadania komputerów.
PS: twoja analogia jest wadliwa i jako taka bez znaczenia. Gdybyś napisał: czy powinno być karalne sprzedawanie urządzenia, które podpięte do prądu (przed czy za licznikiem, to akurat bez znaczenia) produkowało by dwa razy więcej prądu niż dostaje i nadwyżkę dawało użytkownikowi a resztę zwracało do sieci; miałaby sens - jako analogia, choć zarazem obnażyłaby bezsens porównania kopiowania informacji do kradzieży fizycznych przedmiotów?
|
|
| | | | | | |  | | coreless (16088 punktów) |
Żyjemy widocznie w dwóch alternatywnych rzeczywistościach. Za jakiś czas zobaczymy, która z nich zwycięży w Kongresie.
|
|
11 na 11 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście protest przeciwko SOPA nie ma, w moim odczuciu, charakteru antyamerykańskiego. To w USA żyją osoby najbardziej przywiązane do wolności internetu i najgorliwiej o tą wolność zabiegające. Internet jest osadzony na amerykańskim korzeniu i SOPA może zatruć te korzenie na całym świecie nawet bez zgody innych państw. Prawa autorskie są cenne, ale i tak zdolny hacker je obejdzie, natomiast wolność wypowiedzi osób, które nie mają zamiaru niczego kraść, może zostać poważnie zagrożona. Wraz z tą wolnością umrze to, co jest najcenniejsze w internecie - potencjał jedynego tak naprawdę medium niezależnego. Oczywiście owa niezależność ma swoje ciemne strony - przez internet zachęcają się do działań fundamentaliści religijni etc. Ale również dzięki internetowi dowiadujemy się o wydarzeniach starannie pomijanych przez inne media.
|
|
 | | balon000 (504 punktów) | >Oczywiście protest przeciwko SOPA nie ma, w moim odczuciu, charakteru antyamerykańskiego.
Nie, wg mnie to ma charakter Amerocentryczny.
W USA żyje ułamek internautów co w Chinach, coś koło połowy.
Idąc logiką powinien być protest przeciwko cenzurowaniu neta w Chinach. Po jutrze np na Białorusi. W Turcji
Myślę że Wikipedia spokojnie może miesiąc nie działać.
Ten prost tak naprawdę mówi "Amerykanie mają prawo do niecenzurowanego neta. Chinczycy nie".
To na takiej zasadzie jak mi jeden gościu tłumaczył swego czasu że śmierć Chinczyka na wojnie jest 10-razy mniejszą tragedią niż Polaka bo jest ich dużo.
|
|
|  | 6 na 6 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | ?? Chińczycy mają prawo do niecenzurowanego neta, to stały postulat wielu osób. Ocenzurowanie neta w Stanach jest jednakże dużo groźniejsze dla całego świata, bo korzenie sieci tkwią wciąż w USA. Każdy, kto zna moje posty na Racjonalista.pl wie, że lubię Chińczyków i ich cywilizację, choć nie jestem fanem ich elit politycznych.
|
|
| |  | | balon000 (504 punktów) | >?? Chińczycy mają prawo do niecenzurowanego neta, to stały postulat wielu osób. Ocenzurowanie neta w Stanach jest jednakże dużo groźniejsze dla całego świata, bo korzenie sieci tkwią wciąż w USA. Każdy, kto zna moje posty na Racjonalista.pl wie, że lubię Chińczyków i ich cywilizację, choć nie jestem fanem ich elit politycznych.
Sorka, ale serwery DNS, mają mirrory w różnych miejscach, jakby Europa chciała w dosłownie kilka godzin mogła by pozbawić USA jakiegokolwiek wpływu na swoją część.
(co zrobił w swoim kraju pewien były Egipski polityk).
>Ocenzurowanie neta w Stanach jest jednakże dużo groźniejsze dla całego świata, bo korzenie sieci tkwią wciąż w USA.
"Ocenzurowanie słowa pisanego w Chinach jest dużo groźniejsze dla całego świata, bo korzenie druku,papieru tkwią wciąż w Chinach"
:D
A poważniej mówiąc, "środek", punkt ciężkości internetu nieustannie przemieszcza się z USA do Chin, to już nie lata 2000-2003 gdzie większość stron była po angielsku. Ja śmiem twierdzić, że liczba stron po Chińsku jest porównywalna (raczej mniejsza, ale nie jest to kosmiczna różnica na zasadzie tysiąc do kilku) z tymi po angielsku, tyle że przeciętny mieszkaniec zachodu o tym nie wie: strony anglo,polsko etc języczne z wiadomych względów nigdy nie linkują prawie do chińskojęzycznych.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nawet jakby, to sugerujesz, że skoro w Chinach jest cenzura, to w USA też powinna być?
|
|
| | |  | 3 na 3 | Tohver (1287 punktów) |
> A poważniej mówiąc, "środek", punkt ciężkości internetu nieustannie przemieszcza się z USA do Chin, to już nie lata 2000-2003 gdzie większość stron była po angielsku. Ja śmiem twierdzić, że liczba stron po Chińsku jest porównywalna (raczej mniejsza, ale nie jest to kosmiczna różnica na zasadzie tysiąc do kilku) z tymi po angielsku, tyle że przeciętny mieszkaniec zachodu o tym nie wie: strony anglo,polsko etc języczne z wiadomych względów nigdy nie linkują prawie do chińskojęzycznych.A jakieś dowody? Czy tak tylko gadasz mając nadzieję, że nikt nie sprawdzi? w3techs.co(*)/overview/content_language/all
|
|
| | | |  | |
| | | | |  | 3 na 3 | Tohver (1287 punktów) | Wcześniej napisałeś: > Ja śmiem twierdzić, że liczba stron po Chińsku jest porównywalna (...) z tymi po angielskuTeraz dajesz linka do: > estimates for Internet Users by LanguageNie znasz angielskiego czy pogubiłeś się już i nie wiesz o czym rozmawiamy? Niech zgadnę, nagle zmieniłeś zdanie i teraz 'punkt ciężkości internetu' wyznaczają użytkownicy a nie strony... Zła wiadomość: to www.nation(*)raph/peo_pop-people-population to nie to samo co to journal.li(*)j/article/viewArticle/826/1358Wiem, że nic to nie da ale... kilka dobrych rad: Następnym razem kiedy okaże się, że nie masz racji po prostu się do tego przyznaj. Wszyscy popełniamy błędy. Zanim napiszesz "Ja śmiem twierdzić, że..." - sprawdź fakty. Mniejsze sznase, że wyjdziesz na ignoranta i/lub głupca. Pozdrawiam, Wujek Dobra Rada
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | balon000 (504 punktów) | Ok, mea culpa.
Jednak od początku chodzi o użytkowników, a nie języki bowiem tego pierwszego dotyczy prawo nie drugiego.
|
|
|  | 9 na 9 | ARGutowski (797 punktów) | >Nie, wg mnie to ma charakter Amerocentryczny. >W USA żyje ułamek internautów co w Chinach, coś koło połowy. >Idąc logiką powinien być protest przeciwko cenzurowaniu neta w Chinach. >Po jutrze np na Białorusi. >W Turcji
Oj, taką argumentację słyszę niemal codziennie, tylko w innej postaci. A mianowicie: "Dajcie spokój temu chrześcijaństwu, przecież islam jest gorszy!" I jeszcze jeden wariant: "Niech feministki lepiej zajmą się sytuacją kobiet w Iranie, a nie robią szumu w relatywnie tolerancyjnej Polsce!".
Niezmiennie w takich sytuacjach odpowiadam, że właściwie warto działać tylko tam, gdzie można coś zrobić. Oczywiście, są państwa totalitarne, które w dużo większym stopniu ograniczają wolność Internetu niż ma to miejsce w krajach tzw. Zachodu. Ale USA są nam na pewno bliższe kulturowo niż Afganistan, i bardzo nie chcielibyśmy, aby w kwestii prawa zbliżyły się do poziomu kraju islamskiego. Na decyzje władz Chin czy Białorusi obywatele mają niewielki wpływ. Natomiast USA to kraj (jeszcze w miarę) demokratyczny, którego rząd musi się również liczyć ze zdaniem społeczności międzynarodowej i swoich obywateli.
Oczywiście, nie jesteśmy również obywatelami amerykańskimi. Ale zawsze możemy robić to, co w danej chwili i miejscu można zrobić. Na przykład edukować ludzi w Polsce na temat praw obywatelskich w Sieci, promować cele Stowarzyszenia i przy okazji samo PSR. I właśnie to robimy.
Wyjdź z domu - może przed Twoim blokiem dyskutują racjonaliści!
|
|
 | | coreless (16088 punktów) |
Jest antyamerykański, a to z tego prostego powodu, że popiera tych, co okradają amerykańskich twórców.
Własność intelektualna to w USA świętość, podobnie jak własność w ogóle. Rozumiem, że protest popierają głównie ci, którzy marzą od swobodzie dostępu do treści w internecie - za dramo. Nikt nie lubi płacić, za to wielu jest takich, co uważa, że im się wszystko należy - za nic. Poparcie niektórych Polaków też mnie nie dziwi, biorąc pod uwagę, że w dziedzinie własności intelektualnej panuje tu niemal całkowite, jak na amerykańskie standardy, bezprawie.
|
|
|  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To dlaczego Wikipedia wzięła udział w proteście?
|
|
| |  | -2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
>To dlaczego Wikipedia wzięła udział w proteście?
A dla kogo wikipedyści są autorytetem?
|
|
| | |  | 3 na 3 | ARGutowski (797 punktów) | Przypominam, że dziś protestuje nie tylko Wikipedia, lecz również inne instytucje: w tym np. Google. Dlaczego? Także dla pieniędzy. Ponieważ wkrótce może okazać się, że nowe prawo nie służy ani gospodarce, ani nawet większości dużych korporacji, ani też zwykłym internautom. Będzie natomiast zwiększać przychody potentatom medialnym i firmom utrzymującym się z pozwów o naruszenie patentów, wykorzystującym zawiłości chorego systemu patentowego w USA. Choroba ta występuje w postaci patentów na idee (w tym na rodzaje tańca, fabuły i scenariusze, proste rozwiązania informatyczne, algorytmy, itp.) oraz w formie prewencyjnego blokowania serwisów bez nakazu sądu, na podstawie samego tylko zgłoszenia naruszenia praw autorskich. W istocie, jest to materiał na cały artykuł, i mnóstwo napisano już w Sieci na temat absurdów patentowych w Stanach Zjednoczonych, dlatego tutaj pozwalam sobie zaledwie wspomnieć problem. > A dla kogo wikipedyści są autorytetem?Fakt, artykuły na Wikipedii potrafią czasem być nierzetelne lub niepełne. Ale jeśli niejaki coreless napisze choć połowę z liczby rzetelnych artykułów, jakie pojawiły się do tej pory na Wikipedii, to odpowiem mu na pytanie, jakie zadał.  Poza tym zawsze myślałem, że racjonalista to człowiek, który ceni sobie wyżej racje nad autorytety...
Wyjdź z domu - może przed Twoim blokiem dyskutują racjonaliści!
|
|
| | | |  | | coreless (16088 punktów) |
> Będzie natomiast zwiększać przychody potentatom medialnym i firmom utrzymującym się z pozwów o naruszenie patentów, wykorzystującym zawiłości chorego systemu patentowego w USA.
Chory to jest system patentowy w takich krajach jak Polska, gdzie uzyskanie patentu graniczy z cudem i niewiele daje.
Zmieniając temat i dążąc do podsumowania: znam osoby lub przypadki osób, które siedzą w więzieniu lub poniosły konsekwencje karne za o wiele mniejsze przewinienia niż czerpanie korzyści z kradzieży własności intelektualnej (vide dochodowa linkowania do pirackich materiałów). Na przykład za kradzież kawałka druta, co leżał na polu i się wydawało komuś, że do nikogo nie należy i nikomu się na nic nie przyda, więc można go sobie zabrać. Warto młodym ludziom przypominać, że na tym świecie większość rzeczy do kogoś należy, po prostu stanowi czyjąś własność. Żeby z tego skorzystać, trzeba to kupić, zapłacić za użyczenie lub uprzejmie poprosić o zgodę właściciela. Za darmo? Tylko w promocji. Tymczasem rzeczywistość wirtualna stała się dla wielu jej wyznawców rzeczywistością alternatywną, w której jakimś cudem te zasady nie obowiązują. Stąd skutek - twardy kontakt z realem.
PS.
A w zasadzie, to dlaczego na Wikipedii nie ma reklam???
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
>Chory to jest system patentowy w takich krajach jak Polska, gdzie uzyskanie patentu graniczy z cudem i niewiele daje.
Kolejna brednia.
Amerykański system patentowy jest dziś tak patologiczny, że gdyby analogiczne prawa panowały jeszcze 100 lat temu, Einstein literalnie mógłby opatentować większość aspektów swoich teorii i na przykłąd ciągnąć profity z ich użycia w systemach GPS.
Co więcej: równie patologiczny jest system praw patentowych związanych z oprogramowanie.
Lubię Apple, ale pomysł by dało się opatentować suwanie przycisku wyświetlanego po ekranie, lub jak to zrobił Microsoft wyświetlanie paska postępu ładowania stron jest chory.
>Zmieniając temat i dążąc do podsumowania: znam osoby lub przypadki osób, które siedzą w więzieniu lub poniosły konsekwencje karne za o wiele mniejsze przewinienia niż czerpanie korzyści z kradzieży własności intelektualnej (vide dochodowa linkowania do pirackich materiałów).
Oczywiście nie ma to jak tania propaganda. Na serio sądzisz, że piraci piratują zwykle celem zarobienia? Czy ludzie wrzucający słuchaną muzykę na bloga chcą na tym zarobić?
TROLOLO.
>Na przykład za kradzież kawałka druta, co leżał na polu i się wydawało komuś, że do nikogo nie należy i nikomu się na nic nie przyda, więc można go sobie zabrać.
No i? Jesteś tak bezczelny czy tak nierozgarniety by snuć niedoważone analogie o kradzieży i kopiowaniu? Czy według ciebie zrobienie dodatkowej kopii tego druta byłoby kradzieżą?
>Warto młodym ludziom przypominać, że na tym świecie większość rzeczy do kogoś należy, po prostu stanowi czyjąś własność.
Nie idee.
>Żeby z tego skorzystać, trzeba to kupić, zapłacić za użyczenie lub uprzejmie poprosić o zgodę właściciela.
Idee mają twórców, nie mają właścicieli.
>Za darmo? Tylko w promocji.
Szkoda, że nikt ci nie kazał zapłacić za tabliczkę mnożenia albo alfabet. W końcu to czyjaś własność.
Liczby naturalne, którymi bezwstydnie się na co dzień posługujesz też sobie za darmo przywłaszczyłeś, złodzieju, bez uiszczenia stosownej opłaty.
>Tymczasem rzeczywistość wirtualna stała się dla wielu jej wyznawców rzeczywistością alternatywną, w której jakimś cudem te zasady nie obowiązują.
Trafiłeś w sedno, trzeba być lunatykiem by bity czy informację traktować na równi z materią.
>twardy kontakt z realem.
Bardzo by ci się przydał.
>A w zasadzie, to dlaczego na Wikipedii nie ma reklam???
Ponieważ tworzą ją ludzie chcący dzielić się wiedzą, a nie korporacyjne sukinsyny obdzierające twórców i odbiorców kultury z pieniędzy.
|
|
| | | | | |  | | coreless (16088 punktów) | >TROLOLO.
Ale tylko trochę i nie na okrągło.
|
|
| | |  | 8 na 8 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Już bez przesady. Wiadomo, że nie wszystko na wikipedii jest wiele warte, ale taka wielka, mulimedialna encyklopedia to piękna idea, w dużej mierze zrealizowana. Encyklopedia PWN się do niej nie umywa, mimo wszystko. Podam przykład - prowadzę zajęcia dotyczące Indii, wiele wiem, mam wiele książek, czasem bardzo unikatowych. A jednak czasem brakuje mi pewnej drobnej informacji. Na przykład kto założył bibliotekę w Rampurze, albo kto przyjął pierwszych muzyków mogolskich w Udajpurze, albo jak się określało medytację szaktyczną w Kaszmirze w roku mniej więcej 1200 n.e. I wikipedia nieraz mi pomaga, bowiem obok artykułów pisanych przez jakichś naćpanych religiantów jest sporo całkiem rzetelnych informacji, w różnych zresztą językach - angielski, francuski, niemiecki, hindi, marathi, Tak więc spokojnie coreless. Wikipedia ma wiele wad, trzeba umieć czerpać informacje krytycznie i selektywnie, ale to ogromne osiągnięcie. Miejmy trochę szacunku...
|
|
| | | |  | -1 na 1 | coreless (16088 punktów) | > Miejmy trochę szacunku...
I dystansu również.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wydaje mi się, że tym razem przynajmniej mam dużo dystansu i oceniam na spokojnie.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | >A dla kogo wikipedyści są autorytetem?
Może dla tych, którzy szanują, hmmm, TWÓRCÓW?
W końcu Wikipedii nie tworzą umiłowane przez ciebie korporacyjne spasibrzuchy, tylko ludzie faktycznie dokładający jakieś cegiełki do wiedzy i kultury.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
>Może dla tych, którzy szanują, hmmm, TWÓRCÓW?
Szacunek dla twórców polega również na stwarzaniu warunków, by dobrze zarabiali na swojej pracy.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | > Szacunek dla twórców polega również na stwarzaniu warunków, by dobrze zarabiali na swojej pracy.No, i? Zazwyczaj "piractwo" zwiększa dochód twórców, więc powinieneś je popierać. O, tu twórca ładnie to wykłada: www.youtube.com/watch?v=0Qkyt1wXNlI
|
|
| |  | | coreless (16088 punktów) |
No cóż, nie będę się upierał - nie jest antyamerykański. W ogóle skąd pomysł, że tymczasowy półprodukt procesu legislacyjnego w państwie demokratycznym może być antyamerykański?
|
|
|  | 8 na 8 | Marian (5438 punktów) | Używasz typowo propagandowego języka.Tzw. „własność intelektualna” to zbiór zupełnie niepowiązanych ze sobą idei: praw autorskich, patentów, znaków towarowych i tajemnic handlowych. Wyrażajmy się jasno: SOPA (Stop Online Piracy Act) dotyczy tzw. „piractwa” czyli naruszania praw autorskich. To nie ma nic wspólnego z kradzieżą. Gdy ktoś ukradnie mi rower, nie mam roweru; gdy ktoś wykona nieautoryzowaną kopię mojego utworu, wciąż mam ten utwór. Używając slangu uniksowego: piractwo jest jak cp, kradzież – jak mv. Zresztą, zrównywanie nieautoryzowanego kopiowania do atakowania i plądrowania okrętów też stanowi grube nadużycie. Stosowanie takiego języka to podobna taktyka, jaką stosują antyaborcjoniści, nazywając aborcję zabójstwem nienarodzonych dzieci.
>Rozumiem, że protest popierają głównie ci, którzy marzą od swobodzie dostępu do treści w internecie - za dramo. Najwyraźniej nie zapoznałeś się ze zdaniem krytyków SOPA. Czy gdyby np. miało wejść prawo wprowadzające totalną inwigilację i cenzurę w imię walki z terroryzmem, nazwałbyś jej przeciwników zwolennikami terroryzmu? Łatwo przecież sobie wyobrazić do czego SOPA doprowadzi. Nie każdemu się chce narażać na 5 lat więzienia za treści opublikowane przez swoich użytkowników, więc żegnaj Web 2.0, żegnaj "user-generated content". Jeśli komuś nie spodoba się jakaś strona, wystarczy że umyślnie umieści na niej treści chronione prawem autorskim i zgłosi nadużycie na policję; nie każdy ma środki techniczne by temu zapobiec a można by nawet argumentować, że to niewykonalne, jeśli chcemy wciąż mieć komentarze, fora, itp. Pomyślmy o nieuczciwej konkurencji i cenzurze, do których zachęca takie drakońskie prawo. Jeśli Ci tak bardzo zależy na gospodarce, pomyśl z jakimi kosztami wiązałoby się to dla branży internetowej. Nic dziwnego, że protestują tacy giganci, jak Google, Facebook, Twitter, Yahoo, eBay, LinkedIn, itd. To jest w ich interesie.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | coreless (16088 punktów) |
> Jeśli Ci tak bardzo zależy na gospodarce, pomyśl z jakimi kosztami wiązałoby się to dla branży internetowej. Nic dziwnego, że protestują tacy giganci, jak Google, Facebook, Twitter, Yahoo, eBay, LinkedIn, itd. To jest w ich interesie.Całe szczęście w USA jest demokracja, a nie monarchia oświecona, więc może system wygeneruje jakieś rozsądne rozwiązanie. Jak na razie w Izbie Reprezentantów cały czas debatują: oversight.(*)nt&task=view&id=1558&Itemid=29
|
|
| | |  | 5 na 5 | Marian (5438 punktów) | >Całe szczęście w USA jest demokracja, a nie monarchia oświecona, więc może system wygeneruje jakieś rozsądne rozwiązanie. Mi niestety ten ekstremalny lobbing w USA przypomina coraz bardziej korpokrację, gdzie interesy gospodarcze dużych firm stają się ważniejsze, niż prawa szarych obywateli. DMCA (Digital Millennium Copyright Act) już najwyraźniej nie wystarczał branży rozrywkowej; tym razem posunęli się za daleko, nadeptując na stopę firmom internetowym i stąd to całe zamieszanie.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
Walka gigantów z przychodami większymi niż budżet niejednego państwa. Nic dziwnego, że obrywa się maluczkim. Oczywiście poparcie szeregowego internauty też ma jakieś znaczenie, albo nie ma (nie ma to większego znaczenia, czy ma czy nie; wystarczy, że już pewnie najlepsze kancelarie prawne się nad tym głowią). Ale jednak kongresmeni, którzy chcieli przepchnąć ustawę coś zaryzykowali. Wyborcy mogą ich z tego rozliczyć. A inni kongresmeni już pracują nad konkurencyjnym projektem: www.keepthewebopen.com/Nawet zapraszają internautów do pomocy w tworzeniu ustawy. Ktoś ma dla nich jakieś dobre rady?
|
|
|  | 7 na 7 | Sylwek (15472 punktów) | > Jest antyamerykański, a to z tego prostego powodu, że popiera tych, co okradają amerykańskich twórców.Nie twórców, nie twórców. Naprawdę skończmy z powtarzanie tego idiotycznego nonsensu. > Własność intelektualna to w USA świętość, podobnie jak własność w ogóle.Kolejna kłamliwa brednia.> Rozumiem, że protest popierają głównie ci, którzy marzą od swobodzie dostępu do treści w internecie - za dramo.W rzeczywistości - marzą o tym ci, którzy mają już dość niszczenia kultury, twórców i podstaw społecznego przepływu wiedzy i treści przez korporacyjnych pasożytów. Szokujące, że pasożyty te okazują się na tyle skuteczne by mieć klakierów gotowych bezinteresownie powtarzać ich propagandowe brednie. > Nikt nie lubi płacić, za to wielu jest takich, co uważa, że im się wszystko należy - za nic.Brednia. Powiem jedno slowo: Apple. Sprzedają drogie urządzenia i są największym internetowym dystrybutorem treści. PŁATNEJ. Dlaczego? Szanują swoich klientów. Dla kontrastu: co robią łajdacy z firm fonograficznych czy filmowych? Gotowi są sprzedać ci DVD, którego ne obejrzysz, póki nie przejrzysz kilkuminutowych komunikatów o tym jak złe jes piractwo: TY, nabywca legalnego DVD. Jak można bezczelnie mówić, że ludzie nie chcą płacić? Nie chcą płacić za chłam, płacą bardzo chętnie za rzeczy podane im na tacy. > Poparcie niektórych Polaków też mnie nie dziwi, biorąc pod uwagę, że w dziedzinie własności intelektualnej panuje tu niemal całkowite, jak na amerykańskie standardy, bezprawie.Co za bzdury. Jeśli coś tu panuje to dzicz, która sprawiła, że na przykład na iTunes czekaliśmy dekadę. Imię tej dziczy to ZAiKS, nie piraci.
|
|
| |  | 2 na 2 | Lizergus (691 punktów) | > W rzeczywistości - marzą o tym ci, którzy mają już dość niszczenia kultury, twórców i podstaw społecznego przepływu wiedzy i treści przez korporacyjnych pasożytów.Dokładnie. Fallus w anus korporacjom.
|
|
3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) |
Cennik.Khamira.pl - Ojeeej, widocznie miałam jakieś pirackie treści na mojej stronieeee... :>
|
|
 | 2 na 2 | ARGutowski (797 punktów) | > Cennik.Khamira.pl - Ojeeej, widocznie miałam jakieś pirackie treści na mojej stronieeee... :>Dziękuję za Twoje zaangażowanie. Za to, że coś robisz.
Wyjdź z domu - może przed Twoim blokiem dyskutują racjonaliści!
|
|
|  | 2 na 2 | coreless (16088 punktów) | > Dziękuję za Twoje zaangażowanie. Za to, że coś robisz.To znaczy dziękujesz za to, że reklamuje swoją stronę?
|
|
| |  | 1 na 1 | ARGutowski (797 punktów) | > >Dziękuję za Twoje zaangażowanie. Za to, że coś robisz.> To znaczy dziękujesz za to, że reklamuje swoją stronę? Trochę się czepiasz. A niechże się i "reklamuje" - przecież widać, że forum wybrane na miejsce do reklamy jest zupełnie nietrafione  . Poza tym dziewczyna ma spory staż na Forum, więc nie posądzam jej o złośliwe zalogowanie się tylko po to, by wstawiać jakieś linki.
Wyjdź z domu - może przed Twoim blokiem dyskutują racjonaliści!
|
|
| Lizergus (691 punktów) | Widać nawet SOPA im niepotrzebna do zamykania serwisów...
|
|
 | 2 na 2 | ARGutowski (797 punktów) | >Widać nawet SOPA im niepotrzebna do zamykania serwisów...
No, akurat w przypadku *tego* serwisu bardzo bym się kłócił z argumentami protestujących... Serwis został zamknięty ze względu na przechowywanie kopii gier i filmów, a nie dlatego, że np. naruszył patenty. To bardzo duża różnica.
Wyjdź z domu - może przed Twoim blokiem dyskutują racjonaliści!
|
|
|  | 4 na 4 | Lizergus (691 punktów) | Posiadając oryginał możemy utworzyć jego kopię zapasową. Pytanie czy można ją wrzucać na tego typu serwisy? Wiadomo, o co naprawdę tu chodzi  ale poza plikami naruszającymi prawa autorskie znajdują się tam także całkiem legalne dane, co z nimi? Choćby takiej straty internauci nie darują. Poza tym, czy np. YouTube też zamkną? Można tam znaleźć niemal każdy utwór muzyczny i to żaden problem zapisać je na dysku, czym różni się to od serwisów uploadowych? No i ten całkiem przypadkowy termin zamknięcia megaupload...
|
|
1 na 1 | Legion (587 punktów) | Mam tylko jedno pytanie. Czy to skończy się rokiem 1984? Co da się zrobić, by zapobiec zniewoleniu ludzi?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|