Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czemu ma to służyć?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
16-07-2009 20:14Climber (3006 punktów)Czemu ma to służyć?
Ocena 4 na 4
W dwumiesięczniku "Więź" (maj-czerwiec) na str.21 zamieszczona jest wypowiedź ojca Witolda Słabika mówiąca o tym, że jeśli ktoś został ochrzczony w Kościele to nawet gdy formalnie z Niego wystąpi (apostazja) to i tak pozostaje chrześcijaninem, czy mu się to podoba czy nie. Kościół może dokonać adnotacji, że ktoś z Niego wystąpił ale osoba ta i tak nieformalnie należy do Kościoła poprzez chrzest, który jest niezmywalny.

(Czyli darujcie sobie apostazję! I tak już jesteście nasi i zawsze będziemy się powoływać na magiczne 95% katolików w polskim społeczeństwie).

Nigdy nie słyszałem ani nie czytałem podobnie głupiego tłumaczenia. Zastanawiałem się czemu ma to służyć? Zniechęcaniu do dokonywania apostazji potencjalnych apostatów? Czy też świadczy to o ograniczonym i fanatycznym umyśle o. Słabika?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Głąbiński (3538 punktów)
>... czemu ma to służyć? Zniechęcaniu do dokonywania apostazji potencjalnych apostatów? Czy też świadczy to o ograniczonym i fanatycznym umyśle o. Słabika?
Nie denerwuj się. Póki nie ma wymagania prawnego, że każdy chrześcijanin jest obowiązany płacić na cośtam, lub, że jego głos we wszelkich wyborach jest automatycznie uznany za zgodny z jakimiś wytycznymi kogośtam, nie ma się czym przejmować.

Stach M. G.
Celtyk (3337 punktów)
Jak dobrze pamiętam to tłumaczenie wygląda tak:
Póki człowiek nie jest ochrzczony to jest pod działaniem grzechu pierworodnego. Cytat:
(Grzech pierworodny jest nazywany "grzechem" w sposób analogiczny; jest grzechem "zaciągniętym", a nie "popełnionym", jest stanem, a nie aktem (por. KKK 404))
Człowiek będący w stanie grzechu pierworodnego w teorii KK ma zamkniętą drogę tak do nieba jak i do piekła (jeśli jest pod działaniem tylko grzechu pierworodnego). Po śmierci zostaje "zawieszony" między niebem a piekłem.
Natomiast jeśli człowiek zostaje ochrzczony to następuje zmazanie grzechu pierworodnego oraz wszystkich innych grzechów przez niego popełnionych i wtedy są już tylko dwie drogi: albo niebo, albo piekło.
   To tłumaczenie to taka łagodna forma wyjaśnienia, że wystąpieniem z KK człowiek skazuje się nieodwracalnie na piekło, więc lepiej tego nie robić... (możliwe, że coś pomyliłem, ale nie mam teraz jak szukać szczegółów)
>(Czyli darujcie sobie apostazję! I tak już jesteście nasi i zawsze będziemy się powoływać na magiczne 95% katolików w polskim społeczeństwie).
Przy takim podejściu można liczyć, że w 95% Polacy są wyznania Rzymsko Katolickiego...
>Nigdy nie słyszałem ani nie czytałem podobnie głupiego tłumaczenia. Zastanawiałem się czemu ma to służyć?
Wedle zapisów na bazie których to robią nie jest do końca takie głupie, może szybciej jest źle sformułowane.
>Zniechęcaniu do dokonywania apostazji potencjalnych apostatów? Czy też świadczy to o ograniczonym i fanatycznym umyśle o. Słabika?
To nie jest efekt ograniczonego umysłu tylko skutek wieloletniej indoktrynacji KK oddziałującej również na pasterzy. Skutki takiej indoktrynacji czasem są opłakane.
Pozdrawiam

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
16-07-2009 22:51 
 Ocena-1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>To nie jest efekt ograniczonego umysłu tylko skutek wieloletniej indoktrynacji KK oddziałującej również na pasterzy. Skutki takiej indoktrynacji czasem są opłakane.

Nie wyciągałbym zbyt szybko takich wniosków. Nie jest znany tekst źródłowy. Autor wątku przekazuje, to co przeczytał i jak zrozumiał, nie pierwszy raz. Z rozumieniem, jak wiadomo, bywa różnie.
Pozdrawiam
17-07-2009 07:37 
 Ocena 6 na 6
Climber (3006 punktów)
>Nie jest znany tekst źródłowy. Autor wątku przekazuje, to co przeczytał i jak zrozumiał, nie pierwszy raz. Z rozumieniem, jak wiadomo, bywa różnie.
>Pozdrawiam

Tekst źródłowy podany jest w rozwinięciu tematu. Nawet strona. Dla wierzących niewierzących zacytuję cały akapit:

"Formalne kwestie związane z aktem wystąpienia z Kościoła określa dokument Konferencji Episkopatu Polski wydany 27 września 2008 r. Można się z niego dowiedzieć m.in. tego, że prawo o ochronie danych osobowych nie ma zastosowania, jeśli chodzi o dane zawarte w księgach metrykalnych takich jak księga chrztu ponieważ "jako udokumentowanie przyjętych sakramentów, są niezbędne do wykonywania własnych zadań Kościoła" (pkt 11). - U osób chcących poddać się apostazji może to obudzić zdenerwowanie, ale wierzymy, że chrzest wyciska niezatarte znamię na człowieku - tłumaczy o. Witold Słabik OP, proboszcz parafii św.Dominika na warszawskim Służewie. - Nawet gdy ktoś formalnie występuje z Kościoła, pozostaje chrześcijaninem, czy mu się to podoba czy nie. Możemy dokonać adnotacji, że ktoś wystąpił z Kościoła, ale on i tak nieformalnie należy do Kościoła poprzez chrzest, który jest niezmywalny".

Pozdrowienia dla barana witwosa

Zajrzyj jeszcze tutaj
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>"Formalne kwestie związane z aktem wystąpienia z Kościoła określa dokument Konferencji Episkopatu Polski wydany 27 września 2008 r. Można się z niego dowiedzieć m.in. tego, że prawo o ochronie danych osobowych nie ma zastosowania, jeśli chodzi o dane zawarte w księgach metrykalnych takich jak księga chrztu ponieważ "jako udokumentowanie przyjętych sakramentów, są niezbędne do wykonywania własnych zadań Kościoła" (pkt 11). - U osób chcących poddać się apostazji może to obudzić zdenerwowanie, ale wierzymy, że chrzest wyciska niezatarte znamię na człowieku - tłumaczy o. Witold Słabik OP, proboszcz parafii św.Dominika na warszawskim Służewie. - Nawet gdy ktoś formalnie występuje z Kościoła, pozostaje chrześcijaninem, czy mu się to podoba czy nie. Możemy dokonać adnotacji, że ktoś wystąpił z Kościoła, ale on i tak nieformalnie należy do Kościoła poprzez chrzest, który jest niezmywalny".

Nie wiem czym jesteś tak zbulwersowany. Nie mam czasu na pierdoły, no to Ci pa.
18-07-2009 07:20 
 Ocena 1 na 1
Climber (3006 punktów)

>Nie wiem czym jesteś tak zbulwersowany. Nie mam czasu na pierdoły, no to Ci pa.

A ty jesteś Kościoła katolickiego członek czy innego wyznania?

Nie biorę udziału w wątkach gdzie jest więcej niż 100 postów, bo wiesza mi się "najlepszy mobilny internet"
Zajrzyj jeszcze tutaj
17-07-2009 16:31 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

> Pozdrowienia dla barana witwosa

   Ujmujący jest ten Twój ciepły stosunek do witwosowej żywiny.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
17-07-2009 19:14 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)

>Pozdrowienia dla barana witwosa

Witwos jest farmerem? Na wełnę trzyma, czy do rzeźni sprzedaje?
lontri (16088 punktów)

Jest to forma przemocy psychicznej. Na czym ona polega? Przede wszystkim na dążeniu do totalitarnej kontroli i nachalnego ingerowania w strukturę czyjejś tożsamości. Każdy człowiek na poziomie świadomej deklaracji ma prawo do określenia elementów swojej tożsamości i wypowiadania się we własnym imieniu, kim jest i jak postrzega swoje miejsce w świecie. W ramach wyboru tożsamości może pewne jej elementy afirmować a inne odrzucać.
Podejrzewam, że ojciec Witold Słabik przedstawiając swoje stanowisko w tej sprawie daje jasny sygnał, że sam został wychowany w otoczeniu, które przemocowo ingeruje w sferę tożsamości i tę traumę, już wysoko zracjonalizowaną, odtwarza w swojej postawie, być może nawet nieświadomy jak głębokiej indoktrynacji religijnej jest rzecznikiem, ale i prawdopodobnie ofiarą.

Być może kiedyś ktoś narzucał mu jego tożsamość w ten sposób.
Np. w rodzinach dotkniętych przemocą przemocowy osobnik (zazwyczaj ojciec) może stosować jako element znęcania psychicznego ingerowanie w tożsamość pozostałych domowników. Najczęściej są to wyzwiska i wulgaryzmy, czasami jednak przyjmują postać komunikatów typu: 'zobaczysz, będziesz taka sama/taki sam jak ja', 'nawet gdy się mnie wyprzesz, i tak zostaniesz moim synem/córką itp.'. Mechanizmy obronne sprawców przemocy często opierają się bowiem na lęku, poczuciu winy i niskiej własnej wartości i te uczucia sprawca przemocy niejako rozszerza na swoje ofiary.
Wydaje mi się, że nie jest przypadkiem, że kompleks uczuć, na który składają się lęk, poczucie winy i niskie poczucie własnej wartości jest często zrębem postawy religijnej.

Nieprzypadkowo również ważne rytuały chrześcijańskiej inicjacji są przesuwane na coraz wcześniejsze okresy w życiu - chrzest w niemowlęctwie, pierwsza komunia we wczesnym wieku szkolnym, a bierzmowanie często na 14-15 r.ż. Wobec dzieci łatwiej stosować przemoc symboliczną, przy współpracy zindoktrynowanych ale też często głupio indyferentnych w tych sprawach rodziców.

Wypowiedź ojca też jest elementem przemocy symbolicznej na poziomie języka i systemu pojęć. Wynika pewnie, tak jak to określiłeś, z ograniczeń poznawczych. Może jednak być zachowaniem celowym i zupełnie świadomym.
Mam jednak wrażenie że sposób myślenia ojca świadczy o zupełnym oderwaniu od rzeczywistości, o swoistym autyzmie i lękowym zaprzeczaniu.


"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Wypowiedź ojca też jest elementem przemocy symbolicznej na poziomie języka i systemu pojęć. Wynika pewnie, tak jak to określiłeś, z ograniczeń poznawczych. Może jednak być zachowaniem celowym i zupełnie świadomym.
>Mam jednak wrażenie że sposób myślenia ojca świadczy o zupełnym oderwaniu od rzeczywistości, o swoistym autyzmie i lękowym zaprzeczaniu.

Przeczytaj ten tekst. Można w prostym odniesieniu ująć to tak. Dziecko zawsze pozostanie dzieckiem swoich rodziców biologicznych, inaczej przecież być nie może, nawet jeżeli się ich wyprze, zmieni nazwisko, albo rodzice wyprą się swego dziecka.

Temat mnie mało interesuje, ale nie wiem o co ten szum.

Pozdrawiam.
17-07-2009 12:12 
 Ocena 3 na 3
lontri (16088 punktów)

Twoja analogia jest do pewnego stopnia słuszna, ale 'podobny' nie zawsze oznacza 'identyczny' czy 'tego samego rodzaju'.
"Dziecko zawsze pozostanie dzieckiem swoich rodziców biologicznych "- mówisz tu o trudno podważalnym fakcie biologicznym, jak biolog używający biologicznego języka. Jednak rzeczywistość społeczno-kulturowa nie jest identycznej natury co rzeczywistośc biologiczna. Podobieństwo na poziomie genetycznym nie oznacza tego samego, co tożsamość na poziomie psychiki, tak samo jak konflikt serelogiczny to nie to samo, co konflikt intrapersonalny.
Co innego również znaczy: 'masz oczy po ojcu a włosy po matce', a co innego gdy mówisz komuś, że "będzie takim samym chrześcijaninem jak oni".

"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Twoja analogia jest do pewnego stopnia słuszna, ale 'podobny' nie zawsze oznacza 'identyczny' czy 'tego samego rodzaju'.
>"Dziecko zawsze pozostanie dzieckiem swoich rodziców biologicznych "- mówisz tu o trudno podważalnym fakcie biologicznym, jak biolog używający biologicznego języka. Jednak rzeczywistość społeczno-kulturowa nie jest identycznej natury co rzeczywistośc biologiczna. Podobieństwo na poziomie genetycznym nie oznacza tego samego, co tożsamość na poziomie psychiki, tak samo jak konflikt serelogiczny to nie to samo, co konflikt intrapersonalny.
>Co innego również znaczy: 'masz oczy po ojcu a włosy po matce', a co innego gdy mówisz komuś, że "będzie takim samym chrześcijaninem jak oni".

Oczywiście, ze nie to samo. Ale per analogia. Jeżeli w tej wypowiedzi "Możemy dokonać adnotacji", słowo "możemy" zastąpić "musimy", to reszta nie budzi mojego protestu. Co to kogo obchodzi, jak go traktuje kościół, z którego wystąpił? Adnotacja o dokonaniu apostazji powinna być bezwzględnie wniesiona, a osoba wykreślona z kościelnych statystyk. Może tak jest? Nie mam pojęcia. Jeżeli z przyczyn doktrynalnych i wewnętrznych kościoła, apostata dalej figuruje w spisie, to sprawa kościoła. Trudno wymagać od ojca, którego wyparł się syn, żeby podarł jego akt urodzenia.

Pozdrawiam.
17-07-2009 14:11 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Trudno jednakże wymagać, by na dziecku spoczywał ciężar winy rodziców, prawda?

'Per analogiam' to niededukcyjny sposób rozumowania. Niektórzy twierdzą, że jest to zaledwie tolerowany chwyt erystyczny.


"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Trudno jednakże wymagać, by na dziecku spoczywał ciężar winy rodziców, prawda?

Tutaj nie mówimy o przyczynie. Na ten temat wątków aż w nadmiarze.

Pozdrawiam
17-07-2009 17:38 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Czyżby zasada 'per analogiam' miała zastosowanie tylko wówczas, gdy służy argumentacji popierającej tylko twoje tezy?

"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Czyżby zasada 'per analogiam' miała zastosowanie tylko wówczas, gdy służy argumentacji popierającej tylko twoje tezy?

W żadnym wypadku. Przecież może stosować ją każdy. Ty oczywiście też. Jaka jest teza?
18-07-2009 07:05 
 Ocena 1 na 1
Climber (3006 punktów)

>Przeczytaj ten tekst. Można w prostym odniesieniu ująć to tak. Dziecko zawsze pozostanie dzieckiem swoich rodziców biologicznych, inaczej przecież być nie może, nawet jeżeli się ich wyprze, zmieni nazwisko, albo rodzice wyprą się swego dziecka.
>Temat mnie mało interesuje, ale nie wiem o co ten szum.
>Pozdrawiam.

Chrześcijanin wg. mnie to osoba, która jest ochrzczona, wierzy w zbawienną ofiarę z życia Jezusa (krew, ciało), postępuje tak jak Jezus nauczał i ze wszystkich sił stara się Go naśladować.

Chrześcijanin wg. witwosa i o.Słabika to taka osoba, która została ochrzczona bez oświadczenia woli, bez swojej zgody, bez wiary. Często rozpustnik/-ca (pożycie małżeńskie bez ślubu jest niemal normą w Kościele), pijaczyna, złodziejaszek i kombinator. Najważniejsze, że ochrzczony. Gratuluję światłych umysłów witwosowi i ojcu Słabikowi ( a może o.Słabik to ojciec witwosa?)


Nie biorę udziału w wątkach gdzie jest więcej niż 100 postów, bo wiesza mi się "najlepszy mobilny internet"
Zajrzyj jeszcze tutaj
szperacz (2861 punktów)
>W dwumiesięczniku "Więź" (maj-czerwiec) na str.21 zamieszczona jest wypowiedź ojca Witolda Słabika
>mówiąca o tym, że jeśli ktoś został ochrzczony w Kościele to nawet gdy formalnie z Niego wystąpi
>(apostazja) to i tak pozostaje chrześcijaninem, czy mu się to podoba czy nie.

Wobec takich deklaracji ciekawy jestem jak wygląda sytuacja kogoś, kto zmienił wyznanie i został np. buddystą, adwentystą, zielonoświątkowcem i został ochrzczony ponownie, ale w nowym wyznaniu.
Ciekawie musiałaby wyglądać kłótnia między Jahwe i Allahem o chrześcijanina zmieniającego religię.
Bardzo też jestem ciekawy argumentacji pana Słabika do sytuacji, gdy np. ochrzczony świadek Jehowy zmienia religię i zostaje katolikiem. Musiałby zapewne zostać ponownie ochrzczony. Panie Słabik, który chrzest jest wtedy ważniejszy?
Climber (3006 punktów)

>Wobec takich deklaracji ciekawy jestem jak wygląda sytuacja kogoś, kto zmienił wyznanie i został np. buddystą, adwentystą, zielonoświątkowcem i został ochrzczony ponownie, ale w nowym wyznaniu.

Wszystko to jest najwidoczniej nieważne. Nieważne w co wierzysz, jak postępujesz. Ważne, że masz chrzest dokonany przez kapłana katolickiego. Wtedy jesteś chrześcijaninem

>Ciekawie musiałaby wyglądać kłótnia między Jahwe i Allahem o chrześcijanina zmieniającego religię.

Pójdą na solo Allah puści bombę z dachu. Zgodnie z wierszykiem: "O Allahu, Allahu spuść na Jahwe bombę z dachu..."

>Bardzo też jestem ciekawy argumentacji pana Słabika do sytuacji, gdy np. ochrzczony świadek Jehowy zmienia religię i zostaje katolikiem. Musiałby zapewne zostać ponownie ochrzczony.

Ależ oczywiście, bo chrzest wykonany przez kogoś kto nie ma święceń nie jest ważny, zapewne tak samo jak wyświęcanie na księży nie jest ważne gdy robi to osoba "bez uprawnień"

>Panie Słabik, który chrzest jest wtedy ważniejszy?

Kościelny oczywiście! W księdze chrztu jest wszak adnotacja i kaska wpłynęła, co łaska 300 zł.


Nie biorę udziału w wątkach gdzie jest więcej niż 100 postów, bo wiesza mi się "najlepszy mobilny internet"
Zajrzyj jeszcze tutaj
Madman (7811 punktów)
>W dwumiesięczniku "Więź" (maj-czerwiec) na str.21 zamieszczona jest wypowiedź ojca Witolda Słabika mówiąca o tym, że jeśli ktoś został ochrzczony w Kościele to nawet gdy formalnie z Niego wystąpi (apostazja) to i tak pozostaje chrześcijaninem, czy mu się to podoba czy nie.
Ja proponuję obrzucić ojca Witolda makaronem i oznajmić mu, że właśnie został pastafarianinem - dożywotnio i nieodwołalnie. Nawet jeśli został wcześniej ochrzczony w Kościele, to i tak Latający Potwór Spaghetti ma moc taki chrzest anulować.
Bodek (91 punktów)
>W dwumiesięczniku "Więź" (maj-czerwiec) na str.21 zamieszczona jest wypowiedź ojca Witolda Słabika
Myślę, że nie wynika to z ograniczonego umysłu a raczej z wyrachowania, coraz więcej osób dokonuje tego świadomego wyboru, rezygnując z jakichkolwiek kontaktów z tą obłudną instytucją. Myślę, że chodzi tutaj tylko i wyłącznie o statystyki.
Kowalska (14008 punktów)
   Należy zatem brać przykład z Jezusa, co chwalebne jest i da życie wieczne, i chrzcić się koło trzydziestki.

Może być u Jana albo w innej knajpie. Tfu! Kościele chciałam oczywiście rzec

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365