 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-01-2017 17:34 | kalwar (19 punktów) | Bóg i ten kamień
3 na 3 | Czy Bóg może stworzyc kamień, którego nie będzie w stanie podnieść?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Max Golonko (1811 punktów) | >Czy Bóg może stworzyc kamień, którego nie będzie w stanie podnieść? >
Sa lepsze wersje tego pytania.
Czy bóg może znać całą przyszłość skoro ta jest nieskończona i zawsze istnieje dalszy moment od najdalszego rozpoznanego ?
Czy bóg może znać całą przyszłość skoro to wiązałoby mu ręce i musiałby robić (przynajmniej w odniesieniu do ludzi) to co wie, że zrobi ?
Czy bóg, jako wszechwiedzący, może karać za grzechy piekłem skoro już stwarzając świat wiedział kto jakie grzechy popełni ?
p.s. Te pytania warto wydrukować dużą czcionką na kartce formatu A4 i przylepiać te kartki (taśmą klejącą) w wielu miejscach gdzie chodzą ludzie. Ja tak robiłem!
|
|
 | 1 na 1 | komandor (30 punktów) | >>Czy Bóg może stworzyc kamień, którego nie będzie w stanie podnieść? >> >Sa lepsze wersje tego pytania. >Czy bóg może znać całą przyszłość skoro ta jest nieskończona i zawsze istnieje dalszy moment od najdalszego rozpoznanego ? >Czy bóg może znać całą przyszłość skoro to wiązałoby mu ręce i musiałby robić (przynajmniej w odniesieniu do ludzi) to co wie, że zrobi ? >Czy bóg, jako wszechwiedzący, może karać za grzechy piekłem skoro już stwarzając świat wiedział kto jakie grzechy popełni ?
Zawsze mnie ciekawiło jak osoby wierzące odpowiadają na te pytania. Coś w stylu: Bóg jest niepojęty i nieodgadniony?
|
|
|  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Zawsze mnie ciekawiło jak osoby wierzące odpowiadają na te pytania. Coś w stylu: Bóg jest niepojęty i nieodgadniony?I to ma być niby dowód logiczny coś rozstrzygający ? Ja już podałem dowody logiczne swoich racji przeciwko materialistycznej neurologii. Jeśli materialistyczna neurologia byłaby podejściem właściwym to działanie naszego umysłu jako wynik pracy materialnego mózgu można by opisać przy pomocy algorytmu, w kategoriach informatycznych. A to prowadzi do logicznej sprzeczności. Rozumiem że można było mieć takie oczekiwania przed 1936, ale o dziwo wciąż jest pełno ludzi ignorujących twierdzenie Godla:  Mamy więc ludzi, którzy próbują zastosować osiągnięcia informatyki teoretycznej do zrozumienia działania mózgu. Możesz mi wyjaśnić czego oni właściwie oczekują ? .
|
|
| |  | 2 na 2 | Max Golonko (1811 punktów) | Co ty wypisujesz za męty logiczne? "W sensie informatycznym" to nic konkretnego nie znaczy. Mechanika kwantowa nie zakłada zdigitalizowania rzewczywistosci a dopuszcza nawet losowość (różny przebieg zdarzenia) w mikroświecie. Byc może nasz wszechswiat rozpada się wtedy (pączkuje) na dwa wszechswiaty lub miliard takich itd (każdy realizuje inny wynik czyli inną historię). =nowoczesna wersja hipotezy Everett'a Ponadto mózg jest bardzo ale to bardzo fizyczny - można wpływać na grzeszność czyli decyzje duszy polami magnetycznymi!www.prison(*)dy_moralne_moga_byc,p722562039
|
|
| | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Mechanika kwantowa nie zakłada zdigitalizowania rzewczywistosci a dopuszcza nawet losowość (różny przebieg zdarzenia) w mikroświecie.
Neurony w mózgu to nie są obiekty subatomowe tylko makroskopowe, a więc efekty kwantowe nie mają tu żadnego znaczenia. Poza tym losowość i tak nie jest w stanie zwiększyć możliwości obliczeniowych urządzenia. Algorytmy indeterministyczne mają deterministyczne odpowiedniki, które można znaleźć poprzez przeglądanie wszystkich gałęzi w drzewie algorytmu indeterministycznego. Następnie można użyć tego algorytmu do skonstruowania kontrprzykładu tak jak w pierwotnym rozumowaniu. Dlatego właśnie błędem jest mówić, że umysł działa jak program komputerowy.
.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Przejdź się do polskiej przychodni. Zobaczymy, czy Ci będzie do śmiechu.
Masz rację. I dlatego - choć śmiech to zdrowie - dawno nie byłem, nie chodzę tam i nie zamierzam.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >powiedział amator do... lekarza medycyny> >                           > Przejdź się do polskiej przychodni. Zobaczymy, czy Ci będzie do śmiechu.Wrzuciłem szarleya na ignora, ale zacytowałeś... No i kolejne kwiatki. W kwestii informatycznej autorytetem dla informatyka miałby być... lekarz medycyny? Serio?  Szarley z Jackiem już się dawno pogubili i dyskutują jak Duch Prawdy, a nawet gorzej, bo starają się w emocjonalnym galopie odwrócić wszystko co piszę, ale im się to nie udaje, bo robią to bez przemyślenia i dotyczy to prawie każdej kwestii, a takie przekręcanie wszystkiego na siłę nie jest wiarygodne. A Jan Bednarski (w temacie arytmiczności umysłu) tworzy swoje swobodne konstrukty myślowe i wydaje mu się, że ma rację. Tylko, że jej zdecydowanie nie ma, bo miesza różne rzeczy i wyciąga z tego jakieś absurdalne wnioski.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > No i kolejne kwiatki. W kwestii informatycznej autorytetem dla informatyka miałby być... lekarz medycyny? Serio?  Pytasz Cytat:Czy jest tu jakiś psychiatra? co sugeruje, że oceniasz stan zdrowia człowieka, a nie stan oprogramowania komputera. Chyba, że szukasz psychiatry dla swojej sz-tucznej inteligencji, która już podobnie jak idea "dobrej dyktatury" istnieje ... w Twoich urojeniach
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Czy jest tu jakiś psychiatra?  > powiedział amator do... lekarza medycyny (..)Oj tam. A ja tam olsona nawet troszki rozumiem: JB napisał "(..)dlatego właśnie błędem jest mówić, że umysł działa jak program komputerowy". Naprawdę sądzisz, że kamień węgielny światopoglądu informatyka-olsona o pod-trollach, botach i plebsie (czyli zdecydowanej większości społeczeństwa) miałby ot tak sobie z chwili na chwilę runąć? Nie! Do psychiatry z JB!! 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ale z twierdzenia JB nic takiego nie wynika typie. Widziałeś jakie "rozumowanie" go do tego doprowadziło?
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Wg ciebie powinny wynikać dla innych.. tylko twoje projekcje  Alleluja i do przodu!
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | I tylko tyle masz do powiedzenia?  Biedny troll, pomysły mu się skończyły
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Wybacz, że domyśliłem powodu twojego iście genialnego zdania o przebogatych i do tego zmyślnie ukrytych treściach "Czy jest tu jakiś psychiatra?"
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | Bzdury waść wypisujesz. O działanich synaps decydują niekiedy najbardziej subtelne sytuacje w obszarze bliskim rozmiaru Planck'ą nawet. Elektron jest też falą drogi nieuku. Jego pozycja jest nieokreślona. Filozofowanie o równoznacznych algorytmach jest zbędne. Mózg działa zgodnie z mechaniką kwantową która nie zakłada możliwości czy konieczności istnienia jakiejś (teorii o) możliwości przewidywania wszytkiego poprzez algorytm obsługowany "komputerowo". Wróć człowieku do rzeczywistości - niecyfrowej
|
|
| | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> O działanich synaps decydują niekiedy najbardziej subtelne sytuacje w obszarze bliskim rozmiaru Planck'ą nawet.> Elektron jest też falą drogi nieuku.> Jego pozycja jest nieokreślona.W klasyce wszystko jest określone i tak to należy traktować. Ten dokument potwierdza co napisałem. W opisywanym badaniu zmierzono prędkość funkcjonowania neuronów i m.in. na tej podstawie wykluczono, że kwantowe bzdury mogą tu mieć jakiekolwiek znaczenie. > Filozofowanie o równoznacznych algorytmach jest zbędne.> Mózg działa zgodnie z mechaniką kwantowąKwantowa teoria świadomości to pseudonauka popularna tylko na stronach internetowych o tematyce ezoterycznej. > która nie zakłada możliwości czy konieczności istnienia jakiejś (teorii o) możliwości przewidywania wszytkiego poprzez algorytm obsługowany "komputerowo". Wróć człowieku do rzeczywistości - niecyfrowej  Jak już wyjaśniłem procesy kwantowe nie mogą mieć znaczenia dla pracy mózgu. Z drugiej strony założenie, że umysły matematyków pracują klasycznie prowadzi do antynomii w rodzaju paradoksu omnipotencji, ponieważ oznacza, że matematycy są w stanie skonstruować algorytm, którego nie powinni być w stanie skonstruować. Jeśli wziąć na poważnie co nam na temat "duszy" mówi fizyka i biologia to dochodzimy do właśnie takiej logicznej sprzeczności. .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | >Jak już wyjaśniłem procesy kwantowe nie mogą mieć znaczenia dla pracy mózgu.
FINITO
Cała fizyka i całe istnienie to procesy kwantowe czyli zgodne mechanika kwantową, a w szczególności funkcją falową, która mówi o mniejszych lub większych szansach pewnych zdarzeń i pozwla trafnie przewidywać wyniki eksperymentów z małym (oszacowanym) marginesem błędu.
O ŻADNEJ ALGORYTMIZACJI NIE MA MOWY
JESTEŚ Z GRUPY CO WIERZY W PŁASKĄ ZIEMIĘ
albo trollem z frondy
--------------- jak dostaniesz Nobla z fizyki za swoje "odkrycia" to pogadamy poważnie
|
|
| | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Cała fizyka i całe istnienie to procesy kwantowe czyli zgodne mechanika kwantową, a w szczególności funkcją falową, która mówi o mniejszych lub większych szansach pewnych zdarzeń i pozwla trafnie przewidywać wyniki eksperymentów z małym (oszacowanym) marginesem błędu.
Ty powinieneś dostać nobla za powyższe stwierdzenie, jeśli tylko pokażesz naukowcom w jaki sposób spójnie uzasadnić w niej równania Maxwella. To wystarczy, teoria względności jest już prawie w równaniach Maxwella.
>O ŻADNEJ ALGORYTMIZACJI NIE MA MOWY
Nawet jeśli podasz wyprowadzenie o które Cię powyżej proszę, to i tak nic w ten sposób nie uzyskasz, bo zgodnie z zasadą korespondencji w skali neuronów równania mechaniki kwantowej powinny być zgodne z równaniami klasycznymi.
.
|
|
| | | | | | | |  | | Max Golonko (1811 punktów) | > bo zgodnie z zasadą korespondencji w skali neuronów równania mechaniki kwantowej powinny być zgodne z równaniami klasycznymi.Bzdura wyssana z palca Nie ma żadnych istotnych "równań klasycznych" w świecie mikrocząstek poza wnioskami i wzorami mechaniki kwantowej. przybliżenia nas nie interesują  Pa
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nie ma żadnych istotnych "równań klasycznych" w świecie mikrocząstek poza wnioskami i wzorami mechaniki kwantowej.
A odkąd komórki nerwowe to świat mikrocząstek ? To chyba nawet jedne z największych komórek w organizmie.
.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | to jakaś katastrofa myślowa ! twoja ! Ty się kompletnie pogubiłeś. Komórki nerwowe składają sie z cząstek, te z atomów a w nich mamy jeszcze elektrony. I to wszystko decyduje np o przekazywniu dalej sygnałów oraz trwałych zmianach (pamięci) BYNAJMNIEJ NIE CYFROWEJ masz kompletnie wadliwy sposób myślenia o tym wszystkim Może pora przyznać się do błędu?zacznę Cię ignorować chyba jak nic nie dotrze Rozumiem Krystykon ale Ty?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>to jakaś katastrofa myślowa ! twoja ! >Ty się kompletnie pogubiłeś. >Komórki nerwowe składają sie z cząstek, te z atomów a w nich mamy jeszcze elektrony.
Komputer na którym teraz piszę , też składa się z atomów, a przez jego obwody drukowane przepływa masa elektronów. Gdyby jego działanie destabilizował wpływ procesów kwantowych to nie czytałbyś teraz tych słów, bo przesłanie informacji przez medium transmisyjne jest procesem wymagającym wdrożenia konkretnego mechanizmu z jednoznacznym kodowaniem/ dekodowaniem informacji. Wszystko jednak działa, bo teoria kwantowa nie dopuszcza nieoznaczoności nawet na poziomie zachowania pojedynczej cząstki takiej jak foton, atom czy mała molekuła. Gdy np. funkcja falowa fotonu dociera do światłoczułej komórki to zostaje zainicjowany deterministyczny (!) łańcuch zdarzeń który trwa dopóki możemy uważać, że mamy do czynienia z procesem na poziomie kwantowym. W warunkach takich jak mózg bez odpowiedniej izolacji od otoczenia nie możemy tak uznać, bo takie efekty natychmiast znikają wśród przypadkowych procesów charakterystycznych dla otoczenia, a więc tutaj wśród przypadkowych ruchów biologicznych substancji z których składa się mózg.
>I to wszystko decyduje np o przekazywniu dalej sygnałów oraz trwałych zmianach (pamięci)
Aby to mogło mieć jakiekolwiek decymujące znaczenie dla sprawy, duża liczba cząstek musiałaby jednocześnie tworzyć jeden stan kwantowy. Z takimi zjawiskami mamy np. do czynienia przy nadprzewodnictwie lub nadciekłości, ale nie w mózgu, gdyż mózg to organ pracujący w temperaturze prawie 37 C a w takiej temperaturze kwantowa koherencja zostaje zniszczona. Wszelkie zjawiska wzmocnienia efektów kwantowych takie jak nadciekłość czy nadprzewodnictwo to zjawiska zachodzące w temperaturze bliskiej ZERA BEZWZGLĘDNEGO.
.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | ale twoje uwagi niczego nie dowodzą i tak mamy losowość a nie pewność w działaniu tkanek mózgu w komputerach pozorną pewność systemu uzyskuje sie kosztem ogromnej nadwyżki zezpieczeń (materiału). to inny świat niż mózg - uwierz mi bo znam się na procesorach lepiej niż ty. No mylisz się i tyle ! Zdigitalizowana i/lub zalgorytmizowana teoria działania mózgu to są BZDURY! Filozofia z niczego
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> i tak mamy losowość a nie pewność w działaniu tkanek mózgu
To tak jakbyś powiedział, że losowe jest to czy woda w temperaturze 100 C zacznie wrzeć. Owszem, istnieje pewna szansa, że woda w 100 C zamarznie. Ale jeśli ustalimy ciśnienie, objętość czy typ cząstek to możemy wyprowadzić prawo rozkładu prawdopodobieństwa dla prędkości tych cząstek co pozwala przewidzieć w jakiej skali możemy oczekiwać statystycznych fluktuacji wokół stanu równowagi. Następnie gdy wykonujemy obliczenia w dobranym modelu uzyskujemy dobrą, powtarzalną zgodność pomiędzy przewidywaniami a obserwacją. Jeśli twierdzisz, że procedura godelizacji wykonywana wielokrotnie przez matematyków na całym świecie jest możliwa dzięki takiej fluktuacji to kwestionujesz poprawność tych modeli, bo to oznacza że te modele nie mają zastosowania dla mózgu. Zatem mózg nie jest normalnym układem fizycznym i to potwierdza tylko to co napisałem.
>w komputerach pozorną pewność systemu uzyskuje sie kosztem ogromnej nadwyżki zezpieczeń (materiału). >to inny świat niż mózg - uwierz mi bo znam się na procesorach lepiej niż ty. >No mylisz się i tyle ! >Zdigitalizowana i/lub zalgorytmizowana teoria działania mózgu to są BZDURY!
Procedury cyfrowe są znacznie dokładniejsze choćby dlatego, że w urządzeniach cyfrowych precyzję zapisu danych można zwiększać w postępie wykładniczym poprzez proste zwiększenie liczby cyfr a w urządzeniach analogowych tylko liniowo. Poza tym nie są znane teorie, których nie można by w ten sposób naśladować. Nawet mechanika kwantowa nie jest w stanie wyjść poza C, a więc moc ciała liczb rzeczywistych (moc C jest taka sama jak R, bo liczby zespolone to po prostu pary liczb rzeczywistych). Wytłumacz nam w końcu, dlaczego typowego przebiegu procesu kwantowego nie dałoby się symulować na komputerze.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | > Zatem mózg nie jest normalnym układem fizycznymNo to dokonałeś samozaorania! Koniec. Agnos mamy next Krystkona albo Guru Magicznego Mózgu  p.s. Czemu nie można symulować - już ci wyjaśniłem wcześniej. Funkcja falowa nie daje pewnych dyskretnych wyników. Natura jest niedigitalizowalna. Odkryj lepszą fizykę (nobel pewny) i wtedy pisz. Mój czas jest cenny
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> >Zatem mózg nie jest normalnym układem fizycznym> No to dokonałeś samozaorania!> Koniec.Ale ja od początku tak twierdziłem. Gdyby był układem kwantowym, tak jak ty twierdzisz to byłby normalnym układem fizycznym. > Agnos mamy next Krystkona albo Guru Magicznego Mózgu  > p.s.> Czemu nie można symulować - już ci wyjaśniłem wcześniej.> Funkcja falowa nie daje pewnych dyskretnych wyników.> Natura jest niedygitalizowalna.> Mój czas jest cenny  A co to ma do rzeczy ? W komputerze kwantowym funkcja falowa również nie daje pewnych wyników, a mimo to działanie komputera kwantowego można symulować na każdym smartfonie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Max Golonko (1811 punktów) | przecież ja to już wyjąsniłem - komputery i oprocesory mają gigantyczny nadmiar zabezpieczeń i dlatego sa prawie przewidywalne wnętrze mózgu pod mikrokopem elektronowym to plataniana i biliony zdarzeń kwantowych odpuśc sobie chłopie - tam ZRESZTA oprócz tkanek jest woda, i inne płyny TEORETYZUJESZ JAK LUDZIE PRZED WYnaLAEZIENIEM MIKROSKOPU. podzielmy mozg na umowne klocki i poteoretyzujmy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>przecież ja to już wyjąsniłem - komputery i oprocesory mają gigantyczny nadmiar zabezpieczeń i dlatego sa prawie przewidywalne
Więc tym bardziej można na nich symulować przebieg procesu w przyjętym modelu.
>wnętrze mózgu pod mikrokopem elektronowym to platamniana i bibliony zdarzeń kwantowych >odpuśc sobie chłopie >tam oprócz tkanek jest woda, i inne płyny >TEORETYZUJESZ JAK LUDZIE PRZED WYLAEZIENIEM MIKROSKOPU
No i co z tego ? W hipotetycznej teorii wszystkiego zgodnie z zasadą korespondencji równania mechaniki kwantowej na poziomie neuronów przybrałyby postać praw klasycznych. Żadne wzmocnienie efektów kwantowych nie wchodzi w grę, choćby ze względu na temperature mózgu.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | daj se spokój w każdej temperaturze mamy losowość (niepewność)
[i nie wiem po co piszesz o jakimś wzmacnianiu] ja o fundamentalnej niepewnosci zdarzen w naturze a ty o jakimś wzmocnieniu (inna bajka)
KOMPROMITUJESZ SIĘ WSPOMINAJAC O TEJ TEMPERAURZE
nie neurony tylko wszstko co tam jest to nie jakieś łatwo policzlne komórki tylko mix
wprowadzasz jakieś hipotezy a wątek jest prosty - zobacz tytuł i pytania w 1-szych dwoch postach
swoją teorię mozliwosci rzekomO DOKLADNEGO przewidywnaia zachowania mózgu czlowieka (kilogram skomplikowanej mieszaniny)
przedstaw fizykom albo nie wiem komu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>daj se spokój >w każdej temperaturze mamy losowość (niepeweność) >KOMPROMITUJESZ SIĘ WSPOMINAJAC O TEJ TEMPERAURZE
W wysokiej temperaturze sposób poruszania się cząstek nie jest dostatecznie uporządkowany, aby mogły w nim zachodzić koherentne oscylacje kwantowe. Dlatego mamy tutaj do czynienia z klasyczną mechaniką statystyczną. Dalsze rozumowanie przebiega jak wyżej.
>nie neurony tylko wszstko co tam jest to nie jakieś łatwo policzlne komórki tylko mix
Co tam jest takiego czego nie dałoby się symulować komputerowo ?
>swoją teorię mozliwosci rzekomO DOKLADNEGO przewidywnaia zachowania mózgu czlowieka (kilogram skomplikowanej mieszaniny)
Kiedy matematycy rozstrzygają czy dana maszyna skończy pracę to wynik tego rozstrzygnięcia jest zdeterminowany, ale sam proces w mózgu, który do niego doprowadza może zawierać czynniki losowe. Czynniki losowe mogą również wpłynąć na to czy matematyk znajdzie rozwiązanie czy nie. Dlatego biorę pod uwagę również algorytmy z takowymi losowymi czynnikami. Nigdzie nie twierdzę przecież, że materialiści twierdzą, że mózg działa deterministycznie. Twierdzę tylko, że nie jest on normalnym układem fizycznym, który można modelować np. w oparciu o prawa statystyczne.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | w każdej temperaturze zachowania cząstek (ale to takze elekrony chłopie) są NIEDOSTATECZNIE UPORzĄDKOWANE ŻEBY DAŁO SIE JE OBLICZYĆ natura gra w kości ! Idź spać. mamay pola elektronowe pola kwarkowe i t d itd i wszystko to oszczacowuje mechenika kwantowa a ty sobie jakieś neurony czy grzeczne cząstki wziales i twierdzisz ze wszystko policzysz  niech kotś inny czyta twoja wiarę
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>w każdej temperaturze zachowania cząstek (ale to takze elekrony chłopie) >są NIEDOSTATECZNIE UPORzĄDKOWANE ŻEBY DAŁO SIE JE OBLICZYĆ >natura gra w kości !
"Jeśli ustalimy ciśnienie, objętość czy typ cząstek to możemy wyprowadzić prawo rozkładu prawdopodobieństwa dla prędkości tych cząstek co pozwala przewidzieć w jakiej skali możemy oczekiwać statystycznych fluktuacji wokół stanu równowagi. Następnie gdy wykonujemy obliczenia w dobranym modelu uzyskujemy dobrą, powtarzalną zgodność pomiędzy przewidywaniami a obserwacją. Jeśli twierdzisz, że procedura godelizacji wykonywana wielokrotnie przez matematyków na całym świecie jest możliwa dzięki takiej fluktuacji to kwestionujesz poprawność tych modeli, bo to oznacza że te modele nie mają zastosowania dla mózgu. Zatem mózg nie jest normalnym układem fizycznym i to potwierdza tylko to co napisałem."
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Max Golonko - weź pod uwagę, że dyskutujesz z kolesiem, który z tego rozumowania następnie wyciąga wniosek o duchu umysłu XD
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | > założenie, że umysły matematyków pracują klasycznie prowadzi do antynomii w rodzaju paradoksu omnipotencji, ponieważ oznacza, że matematycy są w stanie skonstruować algorytm, którego nie powinni być w stanie skonstruować. Jeśli wziąć na poważnie co nam na temat "duszy" mówi fizyka i biologia to dochodzimy do właśnie takiej logicznej sprzeczności. Dlatego właśnie nie należy brać na poważnie przypuszczenia, jakoby fizyka czy biologia mówiły coś o duszy, nie - one mogą mówić co najwyżej o mózgu.
[W ogóle próba umiejscowienia źródeł duszy wewnątrz jednostki wydaje się niepoważnym pomysłem. Żelazko z duszą nie sprawdza się jako model małpy zwanej człowiekiem. Tak ze względów formalnych: dla powstania pojęcia duszy konieczna jest komunikacja (a z żelazkiem nie pogadasz) - jak i aksjologicznych: człowieka nie należy traktować przedmiotowo. O ew. duszy można chyba mówić tylko w kontekście społecznym - ona nie bierze się z obiektów, lecz z relacji między nimi.] >
|
|
| | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Dlatego właśnie nie należy brać na poważnie przypuszczenia, jakoby fizyka czy biologia mówiły coś o duszy, nie - one mogą mówić co najwyżej o mózgu.Szkoda tylko, że wielu neurologów uważa inaczej. > [W ogóle próba umiejscowienia źródeł duszy wewnątrz jednostki wydaje się niepoważnym pomysłem. Żelazko z duszą nie sprawdza się jako model małpy zwanej człowiekiem.Hehe, socjologowie mawiają, że szukania źródeł "faktów naukowych" w przyrodzie to też niepoważny pomysł. Książka Laboratory Life: The Construction of Scientific Facts opisuje w jaki sposób wytworzono tyreoliberyne. > Tak ze względów formalnych: dla powstania pojęcia duszy konieczna jest komunikacja (a z żelazkiem nie pogadasz)Dla powstania bytów naukowych również. Naukowcy nie funkcjonują w próżni, tylko w społeczeństwie mającym swoją ideologię, oczekiwania, potrzeby, przekonania. Przede wszystkim istotne jest narzucenie odpowiednich warunków semantycznych pozwalających na prowadzenie odpowiadających nam wnioskowań. > - jak i aksjologicznych: człowieka nie należy traktować przedmiotowo.Uważam, że twierdzenia aksjologiczne nie mają mocy dowodowej w dziedzinie o której piszę. Oczywiście nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby ktoś (jakoś) na podstawie tych rozważań wywnioskował, że "człowieka nie należy traktować przedmiotowo". Nie twierdzę, że to nieważne, ale etyka po prostu nie jest przedmiotem mojego zainteresowania. Piszę o tym na czym się znam czyli o matematyce. .
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Dlatego właśnie nie należy brać na poważnie przypuszczenia, jakoby fizyka czy biologia mówiły coś o duszy, nie - one mogą mówić co najwyżej o mózgu. >Szkoda tylko, że wielu neurologów uważa inaczej.
Od kiedy neurologia mówi coś o duszy?
|
|
| | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>>Dlatego właśnie nie należy brać na poważnie przypuszczenia, jakoby fizyka czy biologia mówiły coś o duszy, nie - one mogą mówić co najwyżej o mózgu. >>Szkoda tylko, że wielu neurologów uważa inaczej. >Od kiedy neurologia mówi coś o duszy?
Co najmniej od roku 82 z którego pochodzi "The Mind's I: Fantasies and Reflections on Self and Soul" (Hofstadter, Dennett). W spisie treści dusza pojawia się aż trzy razy ! Tylko, że oni myślą, że dusza zbudowana jest z neuronów co jest niemożliwe z czysto merytorycznych przyczyn o których wiele razy wspominałem. Materializm jest tak popularny, ponieważ ludzie są niedoinformowani, nie potrafią myśleć logicznie i nie wiedzą na czym polega rygorystyczna argumentacja logiczna.
.
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Przecież słowo "dusza" jest tam używane w innym znaczeniu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Przecież słowo "dusza" jest tam używane w innym znaczeniu.
Dlaczego w innym ? W bardzo podobnym, ale Dennett celowo miesza wiele rzeczy np. zakładając że jest ona wynikiem pracy struktury neuronów. Następnie na bazie tego założenia dowodzi, że jest ona wynikiem pracy neuronów. Warto zauważyć, że zawsze można pozmieniać definicje i stworzyć język pozornie popierający pewne poglądy takiej jak materializm, a wykluczający inne takie jak dualizm. Pytanie tylko czy sama zmiana reguł języka rozwiązuje tu jakiś z realnie istniejących problemów.
.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Dlaczego w innym ? W bardzo podobnym, ale Dennett celowo miesza wiele rzeczy np. zakładając że jest ona wynikiem pracy struktury neuronów. Następnie na bazie tego założenia dowodzi, że jest ona wynikiem pracy neuronów.
No więc dusza - fakt, że żyję. No i jest tak jak mówi Dennett - żyję bo neurony pracują. A właściwie "neurony pracują", to jest to samo co "żyję", tylko z innej perspektywy (język opisuje TYLKO perspektywę, nie ma żadnej prawdy, którą by można opisać językiem).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>No więc dusza - fakt, że żyję.
Powinno być raczej: no więc dusza - fakt, że myślę. To co ja nazywam duszą jest właśnie zgodne z tym co materialiści przez to rozumieją. Zauważ, że chrześcijanie nie definiują tak duszy.
>No i jest tak jak mówi Dennett -
Dennett wprowadza w definicji nowe założenie, które potem wielce udowadnia. Tymczasem ja przed przeprowadzeniem dowodu nie wprowadzam żadnych założeń na temat tego czy dusze można zredukować do pracy struktury neuronów.
>żyję bo neurony pracują. A właściwie "neurony pracują", to jest to samo co "żyję", tylko z innej perspektywy (język opisuje TYLKO perspektywę, nie ma żadnej prawdy, którą by można opisać językiem).
Rośliny też żyją, a nie posiadają układów nerwowych.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >No więc dusza - fakt, że żyję.> Powinno być raczej: no więc dusza - fakt, że myślę.Nie. Myśli to już nakładka na fakt istnienia. Podstawą jest fakt istnienia i poczucie jakie się z tym wiążę, czyli życie. To czego odczuwamy ma mniejsze znaczenie, bo w całości można potraktować to jako iluzję - próbę zgadnięcia przez mózg jak "jest". Te procesy względem "duszy" dzieją się same, tzn są kierowane przez jakieś mechanizmy, a nie przez "duszę". > To co ja nazywam duszą jest właśnie zgodne z tym co materialiści przez to rozumieją. Zauważ, że chrześcijanie nie definiują tak duszy.Tzn co materialiści przez to rozumieją? Mam wrażenie, że jakoś po swojemu rozumiesz materialistów. > >No i jest tak jak mówi Dennett -> Dennett wprowadza w definicji nowe założenie, które potem wielce udowadnia. Tymczasem ja przed przeprowadzeniem dowodu nie wprowadzam żadnych założeń na temat tego czy dusze można zredukować do pracy struktury neuronów.Jakie znów założenie? Oczywiście, że można zredukować do pracy struktury neuronów, ale w fizycznym mózgu. Podobne neurony w komputerze raczej nie tworzą świadomości i jeśli powstanie AI, które zdecydowanie nas przerośnie jakością myślenia, to wcale nie oznacza to, że to AI będzie tego świadome. > Rośliny też żyją, a nie posiadają układów nerwowych.Tu docieramy do definicji życia. sjp.pl/życie życie określenie stanu organizmu żywego od dnia narodzin do śmierci życie żyć istnieć, funkcjonować, byćNo a nam chodzi o pierwotne odczucie jakie wiąże się z życiem. Życie to poczucie, a nie proces możliwy do opisania z zewnątrz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nie. Myśli to już nakładka na fakt istnienia. Podstawą jest fakt istnienia i poczucie jakie się z tym wiążę, czyli życie. To czego odczuwamy ma mniejsze znaczenie, bo w całości można potraktować to jako iluzję - próbę zgadnięcia przez mózg jak "jest". Te procesy względem "duszy" dzieją się same, tzn są kierowane przez jakieś mechanizmy, a nie przez "duszę".
To może tak: no więc dusza - fakt, że jestem świadomy ? Tyle, że ja nie oddzielam świadomości i myśli tak wyraźniej jak ty to robisz, bo nie widzę aktualnie sposobu na wyznaczenie takiego podziału.
>Jakie znów założenie? Oczywiście, że można zredukować do pracy struktury neuronów, ale w fizycznym mózgu.
No właśnie. Więc w jaki sposób materialista dowodzi powyższego zdania ?
>Podobne neurony w komputerze raczej nie tworzą świadomości i jeśli powstanie AI, które zdecydowanie nas przerośnie jakością myślenia, to wcale nie oznacza to, że to AI będzie tego świadome.
Jakościowo z pewnością nie ze względu na granice algorytmiczności. Ewentualnie szybkościowo, ale w tym przerastają nas komputery już od dawna.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >To może tak: no więc dusza - fakt, że jestem świadomy ? Tyle, że ja nie oddzielam świadomości i myśli tak wyraźniej jak ty to robisz, bo nie widzę aktualnie sposobu na wyznaczenie takiego podziału.
No więc jedynym do czego mamy dostęp na 100% to własne doświadczenie. Jego treść jest zmienna i układa się w formy. Świadomość jest przypisana na całe życie do mojego ciała, a reszta to zmienne. Jeśli chcesz weryfikować treść to dochodzisz do tego, że nie masz do czego jej odnieść, tzn możesz to odnieść jedynie do doświadczenia. Nie mamy dostępu do prawdy ontologicznej, czyli nie możemy orzekać prawdy o świecie w sensie ontologicznym i pozytywnym. Możemy jedynie negować to co inni mówią na ten temat, powołując się na wiedzę, że oni nie wiedzą. Nie dotyczy to jednak przecież wszystkiego. Niektóre fenomeny mamy dobrze przebadane naukowo i mamy do nich modele/treści, które są przydatne.
>>Jakie znów założenie? Oczywiście, że można zredukować do pracy struktury neuronów, ale w fizycznym mózgu. >No właśnie. Więc w jaki sposób materialista dowodzi powyższego zdania ?
Materialista to nie wiem, ale normalny człowiek w taki, że poza mózgiem nie ma świadomości. I to już by wystarczyło, ale do tego dochodzą jeszcze korelacje między aktywnością neuronów, a pewnymi funkcjami kognitywnymi. Pewne uszkodzenia mózgu dają w efekcie określone zaburzenia związane z tą dysfunkcją. Do tego jeszcze można dorzucić narkotyki i ich działanie. To są akurat oczywistości i dziwię się, że o to pytasz.
>>Podobne neurony w komputerze raczej nie tworzą świadomości i jeśli powstanie AI, które zdecydowanie nas przerośnie jakością myślenia, to wcale nie oznacza to, że to AI będzie tego świadome. >Jakościowo z pewnością nie ze względu na granice algorytmiczności. Ewentualnie szybkościowo, ale w tym przerastają nas komputery już od dawna.
Jakie granice algorytmiczności? Tylko nie wracaj znów do tych wypocin o Twoim "dowodzie", w którego głoszeniu jesteś jedyny.
Jeśli chodzi o jakość myślenia to już AI wygrało z najlepszymi ludzkimi graczami w pokera.
Skąd u Ciebie ten irracjonalny lęk przed tym, że AI odpali? Wymyśliłeś sobie "dowód", w którym nie podziela Twojego zdania żaden naukowiec, NIKT. Ty sam jeden to rozpaczliwie głosisz, choć chyba sam nie do końca rozumiesz o co Ci chodzi. A wbrew temu w grę wchodzi gruba kasa i poważni naukowcy, setki razy mądrzejsi niż my tu na forum razem wzięci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Materialista to nie wiem, ale normalny człowiek w taki, że poza mózgiem nie ma świadomości.
To jest zwykłe błędne koło w dowodzeniu. Najpierw zakładasz, że świadomość jest produktem mózgu, żeby potem to udowodnić ?
>I to już by wystarczyło, ale do tego dochodzą jeszcze korelacje między aktywnością neuronów, a pewnymi funkcjami kognitywnymi. Pewne uszkodzenia mózgu dają w efekcie określone zaburzenia związane z tą dysfunkcją. Do tego jeszcze można dorzucić narkotyki i ich działanie. To są akurat oczywistości i dziwię się, że o to pytasz.
Ale to i tak niczego nie dowodzi. Jeśli uszkodzę głośnik w radiu i radio przestanie działać, to nie będzie oznaczać, że informacja którą słyszałem powstawała w głośniku. Ponadto jeśli przez głośnik były podawane informacje, które nie mogły powstać w procesie obliczeniowym realizowanym wewnątrz radia to mam wręcz dowód na tezę przeciwną, a więc że działania radia nie da się wyjaśnić np. z punktu widzenia elektronika nieznającego zjawiska promieniowania elektromagnetycznego.
>Jakie granice algorytmiczności? Tylko nie wracaj znów do tych wypocin o Twoim "dowodzie", w którego głoszeniu jesteś jedyny.
Dlaczego ? To bardzo silny dowód, szkoda że tak słabo znany. Materialiści myślą, że jak zamkną oczy to dowód tw. Godla magicznie zniknie, a to przecież tak nie działa. Zawsze gdy zaprojektujemy maszynę do dowodzenia twierdzeń możemy także określić twierdzenie, którego ona nie rozstrzyga a ludzie rozstrzygają. To niezbicie dowodzi, że ludzkie myślenie jakościowo różni się od realizacji algorytmu.
>Jeśli chodzi o jakość myślenia to już AI wygrało z najlepszymi ludzkimi graczami w pokera.
Jakościowo nie miało żadnej przewagi. Komputery wygrywają tam, gdzie liczy się szybkość. Gdyby człowiek miał do dyspozycji nieograniczoną ilość czasu i notatek to nigdy nie byłby gorszy.
>Skąd u Ciebie ten irracjonalny lęk przed tym, że AI odpali? Wymyśliłeś sobie "dowód", w którym nie podziela Twojego zdania żaden naukowiec, NIKT. Ty sam jeden to rozpaczliwie głosisz, choć chyba sam nie do końca rozumiesz o co Ci chodzi. A wbrew temu w grę wchodzi gruba kasa i poważni naukowcy, setki razy mądrzejsi niż my tu na forum razem wzięci.
Nie ja wymyśliłem ten dowód. W książce Hofstadtera z lat 70 (Gödel, Escher, Bach: an Eternal Golden Braid) można znaleźć 'polemikę' z tym dowodem, więc był on już wcześniej znany, właściwie od czasów Godla. Tyle, że Hofstadter popełnia tam zwykłą matematyczną pomyłkę, bo w swojej 'polemice' myli pozaskończoną godelizacje z jednokrotną godelizacją. Na tą drugą istnieje algorytm, a dowód tw. Godla mówi tylko, że nie da się go włączyć do maszyny do dowodzenia twierdzeń. Zatem człowiek i tak wygodelizuje dowolną maszynę, a komputer nie.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Materialista to nie wiem, ale normalny człowiek w taki, że poza mózgiem nie ma świadomości. >To jest zwykłe błędne koło w dowodzeniu. Najpierw zakładasz, że świadomość jest produktem mózgu, żeby potem to udowodnić ?
Jakie błędne koło? To jest udowodnione i podałem te dowody. Kpisz?
>Ale to i tak niczego nie dowodzi.
No dla debili nie dowodzi, bo oni wniosków nie potrafią z tego wyciągnąć. Zrozum, że dla całej reszty naukowców dowodzi.
>Jeśli uszkodzę głośnik w radiu i radio przestanie działać, to nie będzie oznaczać, że informacja którą słyszałem powstawała w głośniku.
Porównanie skrajnie idiotyczne. Tak skrajnie, że na ten prymitywny pod-trolling nie ma co odpowiadać.
>Ponadto jeśli przez głośnik były podawane informacje, które nie mogły powstać w procesie obliczeniowym realizowanym wewnątrz radia to mam wręcz dowód na tezę przeciwną, a więc że działania radia nie da się wyjaśnić np. z punktu widzenia elektronika nieznającego zjawiska promieniowania elektromagnetycznego.
No jak jakiś debil czegoś nie rozumie to pomyśli, że nie mogły.
>>Jakie granice algorytmiczności? Tylko nie wracaj znów do tych wypocin o Twoim "dowodzie", w którego głoszeniu jesteś jedyny. >Dlaczego ? To bardzo silny dowód, szkoda że tak słabo znany.
To głupota, a nie dowód. Skrajna.
>Materialiści myślą, że jak zamkną oczy to dowód tw. Godla magicznie zniknie, a to przecież tak nie działa. Zawsze gdy zaprojektujemy maszynę do dowodzenia twierdzeń możemy także określić twierdzenie, którego ona nie rozstrzyga a ludzie rozstrzygają. To niezbicie dowodzi, że ludzkie myślenie jakościowo różni się od realizacji algorytmu.
To, że ludzie rozstrzygają to właśnie algorytm. I jakoś cały świat, poza Tobą nie ma z tym problemu.
>Jakościowo nie miało żadnej przewagi. Komputery wygrywają tam, gdzie liczy się szybkość. Gdyby człowiek miał do dyspozycji nieograniczoną ilość czasu i notatek to nigdy nie byłby gorszy.
Bzdura. Udowodnij pogrubione.
>Nie ja wymyśliłem ten dowód. W książce Hofstadtera z lat 70 (Gödel, Escher, Bach: an Eternal Golden Braid) można znaleźć 'polemikę' z tym dowodem, więc był on już wcześniej znany,
Pomyłkę, a Ty powtarzasz jakieś pomyłki, choć w formie bez pomyłki taki dowód nie jest nikomu znany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Jakie błędne koło? To jest udowodnione i podałem te dowody. Kpisz?> No dla debili nie dowodzi, bo oni wniosków nie potrafią z tego wyciągnąć. Zrozum, że dla całej reszty naukowców dowodzi.> Porównanie skrajnie idiotyczne. Tak skrajnie, że na ten prymitywny pod-trolling nie ma co odpowiadać.> No jak jakiś debil czegoś nie rozumie to pomyśli, że nie mogły.> To głupota, a nie dowód. Skrajna.> Pomyłkę, a Ty powtarzasz jakieś pomyłki, choć w formie bez pomyłki taki dowód nie jest nikomu znany.Powyższe sposoby argumentacji są samowywrotne, bo jeśli miałyby moc dowodową, mógłbym je obalić w identyczny sposób. > To, że ludzie rozstrzygają to właśnie algorytm. I jakoś cały świat, poza Tobą nie ma z tym problemu.Po pierwsze udowodnij, że to algorytm. Po drugie nie może być to algorytm, bo założenie, że można zaprojektować maszynę do dowodzenia wszystkich znanych nam twierdzeń sprowadza się do sprzeczności w następujący sposób: Zakładamy, że taki algorytm istnieje, a następnie pokazujemy, że nie jest w stanie udowodnić pewnego prawdziwego twierdzenia matematycznego. Szczegóły tego dowodu są np. tutaj. > Bzdura. Udowodnij pogrubione.Wystarczy, że miałby w notesie ten algorytm i po prostu go wykonał. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Marnie się kamuflujesz Janku Lewandowski
|
|
| | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Ponadto mózg jest bardzo ale to bardzo fizyczny - można wpływać na grzeszność czyli decyzje duszy polami magnetycznymi!
Haha. Aby substancja umysłowa (duch) mogła prawidłowo wpływać na przesyłanie impulsów nerwowych, mózg musi znajdować się w typowych warunkach. Równie dobrze można by zakłócić przepływ informacji dopiero w nerwie podjęzykowym, albo zaburzyć przepływ fali akustycznej w powietrzu i mówić, że w ten sposób wpływamy na sądy moralne wygłaszane przez pacjenta.
.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | wejdź do podanego tam linka ; przemyśl to przez 36 godzin, a potem komentuj! hahahahaha
|
|
| | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>wejdź do podanego tam linka ; przemyśl to przez 36 godzin, a potem komentuj!
Widziałem tę informacje już pół roku temu, jeszcze przed napisaniem swojego pierwszego tematu o algorytmiczności.
.
|
|
| | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Byc może nasz wszechswiat rozpada się wtedy (pączkuje) na dwa wszechswiaty lub miliard takich itd (każdy realizuje inny wynik czyli inną historię).> =nowoczesna wersja hipotezy Everett'aCo to znaczy, że powstaje inny wszechświat ? Skoro jest połączony takimi samymi prawami z naszym to jest to raczej nasz wszechświat. Nie ma sensu mówić, że istnieją inne wszechświaty, bo wszechświat to wszystko co istnieje. Proponuje zapoznać się z definicją wszechświata: Cytat:Wszechświat - wszystko, co fizycznie istnieje: cała przestrzeń, czas, prawa fizyki, stałe fizyczne oraz wszystkie formy energii i materii[1][2][3][4]. Większość materii i energii znajdującej się we Wszechświecie przybiera formę ciemnej materii i ciemnej energii. Słowo "Wszechświat" może być też używane w innych kontekstach jako synonim słów "kosmos" (w rozumieniu filozofii), "świat" czy "natura". W naukach ścisłych słowa "Wszechświat" i "kosmos" są równoważne. .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | > Co to znaczy, że powstaje inny wszechświat ? Skoro jest połączony takimi samymi prawami z naszym to jest to raczej nasz wszechświat. Nie ma sensu mówić, że istnieją inne wszechświaty, bo wszechświat to wszystko co istnieje.Co znaczy "wszystko"? Cała nasza przeszłość łącznie z całą naszą przyszłością? A co obszarem poza naszym stożkiem świata? Cytat: Obszar zdarzeń wcześniejszych lub późniejszych od danego zdarzenia (lub z nim równoczesnych), które nie mogą na nie wpłynąć, i na które nie może ono wpłynąć w żaden sposób (każde takie zdarzenie dzieli od danego zdarzenia przedział typu przestrzennego); zewnętrze stożka. Obszar 5) to obszar zdarzeń wobec danego zdarzenia "obojętnych", "niedostępnych"[12], "absolutnie oddalonych"[2], leżących "gdzie indziej"[10], "quasiteraźniejszość"[13].
/za wikipedią/ > Proponuje zapoznać się z definicją wszechświata:> Cytat:Wszechświat - wszystko, co fizycznie istnieje: cała przestrzeń, czas, prawa fizyki, stałe fizyczne oraz wszystkie formy energii i materii... Podejrzaną definicję proponujesz (skąd cytat?). W jednym zbiorze prawa fizyki i materia? To przecież inne kategorie - prawa przynależą do opisu, a materia do rzeczy - należy chyba odróżniać mapę od terenu. [W ogóle termin "wszystko" wydaje się, delikatnie mówiąc, nieuprawniony - brzmi trochę jak "kolekcja wszystkich kolekcji". Nie da się chyba wprząc do logiki pojęcia "wszystko", więc wypada je wykreślić ze słownika (jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego).] > .
|
|
| | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Co znaczy "wszystko"? Cała nasza przeszłość łącznie z całą naszą przyszłością? A co obszarem poza naszym stożkiem świata?
Również by istniał, bo cała czasoprzestrzeń podlega tym samym regułom. Nie widzę w tym sprzeczności. Oni wprowadzają sprzeczne wewnętrznie zdanie, że inne wszechświaty istnieją aby ukryć niespójność interpretacji kopenhaskiej. Jak wiadomo jeśli mamy system sprzecznych zdań logicznych to sprzeczność możemy przesunąć w dowolne miejsce (jak bąbel powietrza) Kiedyś długo się zastanawiałem o co chodzi fizykom z wymyślaniem tych wielu światów. Teraz już wiem, że chodzi po prostu o zakamuflowanie sprzeczności w formalizmie QM.
>Podejrzaną definicję proponujesz (skąd cytat?). W jednym zbiorze prawa fizyki i materia? To przecież inne kategorie - prawa przynależą do opisu, a materia do rzeczy - należy chyba odróżniać mapę od terenu.
Definicje zaczerpnąłem z Wikipedii.
.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | >> A co obszarem poza naszym stożkiem świata? >Również by istniał, bo cała czasoprzestrzeń podlega tym samym regułom. Nie widzę w tym sprzeczności. Nie widzę w tym oczywistości - skoro nie ma szans sprawdzić co się dzieje poza naszym stożkiem, to nie można twierdzić, że tam "gdzie indziej" jest tak jak "u nas". "Nasz" opis świata nie umożliwia automatycznie jego rozciągania na "wszystko".
> Jak wiadomo jeśli mamy system sprzecznych zdań logicznych to sprzeczność możemy przesunąć w dowolne miejsce (jak bąbel powietrza) Kiedyś można było w nieskończoność, ale po Cantorze (i Gödlu)) trzeba wskazać w którą konkretnie.
> sprzeczności w formalizmie QM. Mógłbyś przybliżyć? >
|
|
| | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nie widzę w tym oczywistości, skoro nie ma szans sprawdzić co się dzieje poza naszym stożkiem. Nie można twierdzić, że tam "gdzie indziej" jest tak jak "u nas". >"Nasz" opis świata nie umożliwia automatycznie jego rozciągania na "wszystko".
Standardowo w fizyce wszechświat definiuje się jako wszystko co podlega tym samym prawom fizyki - prawom naszego wszechświata. To byłaby dobra definicja, ale ponieważ teorie fizyczne są niespójne to ta definicja zawsze okazuje się zbyt wąska i to jest właśnie sprzeczność, bo przecież na początku założyliśmy, że wszechświat to wszystko co podlega tym prawom. A oszustwem jest zmiana definicji w środku wykładu.
>> sprzeczności w formalizmie QM. >Mógłbyś przybliżyć?
Trudność polega na tym, że fizycy nie potrafią podać jaka cecha układu pomiarowego określa, że pomiar rzeczywiście miał miejsce i wobec tego że należy dokonać redukcji wektora stanu. Jeśli ktoś się upiera, że maszyna pomiarowa (np. materialny mózg) również podlega tym samym prawom fizyki to żadnej redukcji nie będzie, bo układ jako całość dalej powinien ewoluować unitarnie. Spójność tej teorii uzyskujemy dopiero wtedy gdy założymy, że ludzie pełniący funkcje obserwatorów nie są zbudowani w całości z fizycznych cząstek elementarnych, ale jeszcze czegoś co odróżnia ich od otoczenia opisywanego tą teorią.
.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | >.. założyliśmy, że wszechświat to wszystko co podlega tym prawom. A oszustwem jest zmiana definicji w środku wykładu. Nie zamierzam zmieniać zupełnie definicji ani tym bardziej oszukiwać. Przyjmuję jednak, że "wszytko", to fizyczna zawartość naszego stożka czasoprzestrzennego. Fizyczna właśnie, bo jej opis to już meta-fizyka. [Przypuszczam, że istota wykładu nie ucierpi przy tak okrojonym (skromniejszym)) rozumieniu "wszystkiego".]
>.. fizycy nie potrafią podać jaka cecha układu pomiarowego określa, że pomiar rzeczywiście miał miejsce i wobec tego że należy dokonać redukcji wektora stanu. U Hellera spotkałem się z terminem "obserwable" (w liczbie mnogiej) - może one miały reprezentować obserwatorów? [W razie czego służę cytatem, ale muszę przeszukać półki.]
> Jeśli ktoś się upiera, że maszyna pomiarowa (np. materialny mózg) również podlega tym samym prawom fizyki to żadnej redukcji nie będzie, bo układ jako całość dalej powinien ewoluować unitarnie. Spójność tej teorii uzyskujemy dopiero wtedy gdy założymy, że ludzie pełniący funkcje obserwatorów nie są zbudowani w całości z fizycznych cząstek elementarnych, ale jeszcze czegoś co odróżnia ich od otoczenia opisywanego tą teorią. Trochę nie rozumiem - z jednej strony postulujesz chyba odejście od fizykalnego monizmu, a z drugiej chcesz ratować unitaryzm wytrychem niematerialnych składników w rodzaju duszy?
[W moim rozumieniu żaden monizm czy dualizm nie nadają się do przyjęcia. Świat jako "całość" musimy rozpatrywać w wielu 'warstwach', na różnych poziomach abstrakcji. Przykładowo ludzie są zbudowani jak najbardziej z materii, ale dysponują dodatkowo wyobraźnią, która jest jakby śladem pojęciowym relacji między obiektami fizycznymi (oraz między ludźmi), a nie obiektem. Czym innym jest zbiór obiektów, a czym innym zbiór relacji między nimi - one są niewspółmierne. Jeszcze inną warstwę stanowiłby zbiór relacji między relacjami, itd.. Podobnie w matematyce - wszystkich ciągów liczb naturalnych jest więcej niż samych tych liczb (2|N|=|R|), zaś zbiór funkcji na R jest liczniejszy od R, itd.. A są przecie jeszcze zbiory i wielkości skończone, którymi zajmujemy się w praktyce (jak rasowi nominaliści?)) i wobec których nieskończoności już stanowią niewartą uwagi abstrakcję.] >
|
|
| | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nie zamierzam zmieniać zupełnie definicji ani tym bardziej oszukiwać. Przyjmuję jednak, że "wszytko", to fizyczna zawartość naszego stożka czasoprzestrzennego. Fizyczna właśnie, bo jej opis to już meta-fizyka.
Nie wiem co chciałbyś uzyskać przez takie zdefiniowanie wszechświata. W teorii Everetta te inne wszechświaty właśnie oddziałują ze sobą, inaczej ich wprowadzanie byłoby przecież fizykom niepotrzebne. Możemy np. eksperymentalnie dowiedzieć się przez którą szczelinę przeleciał foton w drugim wszechświecie na podstawie eksperymentu w naszym wszechświecie. Możemy "skorelować" dwie informacje zupełnie jak w nierówności Bella. A więc wciąż mamy sprzeczność z definicją wszechświata.
>U Hellera spotkałem się z terminem "obserwable" (w liczbie mnogiej) - może one miały reprezentować obserwatorów?
Ale obserwator czyli obiekt posiadający świadomość to nie jest wewnętrzne pojęcie tej teorii. Skoro człowiek jest w całości zbudowany z fizycznych cząstek elementarnych zachowujących się zgodnie z tą teorią to należy go włączyć do całego układu i nie byłoby już obserwatora. Poza tym i tak uważam, że argumenty fizyczne mają dużo mniejszą wagę niż twierdzenie Godla, ponieważ teorie fizyczne są tylko modelami, które można zmienić, natomiast nic nie zmieni tego, że człowiek na podstawie twierdzenia Godla jest w stanie określić własność stopu algorytmu poza zasięgiem obliczeniowym dowolnej maszyny symulującej. Niemniej mechanika kwantowa stanowi tu pewne potwierdzenie, bo jeśli elementarna teoria liczb jest spójna to należy oczekiwać, że nigdy nie uda się spójnie opisać procesów myślowych w sposób materialistyczny. Jeśli natomiast nie jest spójna to tym bardziej nie da się niczego prawidłowo opisać.
>Trochę nie rozumiem - z jednej strony postulujesz chyba odejście od fizykalnego monizmu, a z drugiej chcesz ratować unitaryzm wytrychem niematerialnych składników w rodzaju duszy?
Nie postuluje odejścia od fizykalnego monizmu, tylko od materializmu (mechanicyzmu) w fizyce, bo jest on sprzeczny wewnętrznie. Zawsze gdy dopuści się sprzeczność w systemie zdań połączonych rzekomo prawami logiki to wówczas trzeba uznać dowolne zdanie. W szczególności gdyby materialiści to respektowali, musieliby uznać to, że materializm jest fałszywy.
.
|
|
|  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Zawsze mnie ciekawiło jak osoby wierzące odpowiadają na te pytania. Coś w stylu: Bóg jest niepojęty i nieodgadniony?
A co mówią ludzie od sztucznej inteligencji i materialistycznej neuronauki, gdy wspomina im się o twierdzeniu Gödla ? Zawsze mnie to ciekawiło. Coś w stylu "matematyka to bujdy" ?
.
|
|
| Duch Prawdy (14788 punktów) | >Czy Bóg może stworzyc kamień, którego nie będzie w stanie podnieść? Bóg wbrew temu co o Nim mówią ślepe religie nie jest wszechmogący.
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Czy Bóg może stworzyc kamień, którego nie będzie w stanie podnieść?Mam dla nich lepszą zagwozdkę. Zapytaj: skoro Adam i Ewa byli pierwszymi ludźmi to czy mieli pępki ?  .
|
|
 | | Duch Prawdy (14788 punktów) | > >Czy Bóg może stworzyc kamień, którego nie będzie w stanie podnieść?> Mam dla nich lepszą zagwozdkę. Zapytaj: skoro Adam i Ewa byli pierwszymi ludźmi to czy mieli pępki ? Mieli. Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> >>Czy Bóg może stworzyc kamień, którego nie będzie w stanie podnieść?> >Mam dla nich lepszą zagwozdkę. Zapytaj: skoro Adam i Ewa byli pierwszymi ludźmi to czy mieli pępki ? > Mieli.Ale to byłoby bez sensu w przypadku stworzenia przez inteligentnego projektanta. Pępek jest przecież pozostałością po pępowinie. Nieprawdaż ? .
|
|
| |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >>Mieli. >Ale to byłoby bez sensu w przypadku stworzenia przez inteligentnego projektanta. Pępek jest przecież pozostałością po pępowinie. Nieprawdaż ? Inteligentny projektant nie może stworzyć człowieka ewolucyjnie?
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > Inteligentny projektant nie może stworzyć człowieka ewolucyjnie?A ten 'inteligentny projektant' to istnieje, czy nie? Sam zauważyłeś, że o własnościach obiektów można mówić dopiero po udowodnieniu ich istnienia. O tu: Cytat:Konsekwentnie: o stwarzaniu przez 'inteligentnego projektanta' "można debatować dopiero po udowodnieniu istnienia". Drobner, dowód proszę...
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Duch Prawdy (14788 punktów) | > A ten 'inteligentny projektant' to istnieje, czy nie?Nie wiadomo. > Sam zauważyłeś, że o własnościach obiektów można mówić dopiero po udowodnieniu ich istnienia.> O tu: Cytat:> Konsekwentnie: o stwarzaniu przez 'inteligentnego projektanta' "można debatować dopiero po udowodnieniu istnienia".Konsekwentnie jesteś nielogiczny i nieracjonalnie myślisz. To są nieporównywalne debaty: 1. "W co wierzy fikcyjna, wymyślona, literacka postać?", 2. "Czy Bóg stworzył świat?". Debata na 1. temat jest irracjonalna, bo wymyślone postacie literackie nie istnieją, a skoro nie istnieją to wierzyć nie mogą, bo jak, gdzie wymyślony bohater miałby wierzyć, w umyśle pisarza, który go wymyślił? Debata na 2. temat jest racjonalna, bo nie wiemy, czy Bóg istnieje, czy jest wymyślony, a jeśli istnieje to można się zastanawiać jaka jest jego istota itd. Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >>Konsekwentnie: o stwarzaniu przez 'inteligentnego projektanta' "można debatować dopiero po udowodnieniu istnienia".
>To są nieporównywalne debaty: 1. "W co wierzy fikcyjna, wymyślona, literacka postać?", 2. "Czy Bóg stworzył świat?".
Chciałbyś!
A czemuż to miałyby być nieporównywalne? Jezus i Bóg to dwie postacie tego samego korpusu 'dzieł religijnych' jakim jest Biblia. Stamtąd znasz ich obu.
Myślisz, że gdy Ty jedną (uprzednio i bezpodstawnie) nazwiesz "fikcyjną, wymyśloną, literacką postacią", a drugą "Bogiem" to my potulnie łykniemy takie manipulacje mentalne i gierki słowne? Za cienki jesteś na to. Manipulować to trzeba umieć.
Myślisz, że gdy Ty jedną (uprzednio i bezpodstawnie) nazwiesz "fikcyjną, wymyśloną, literacką postacią" wielokrotnie, to stanie się to prawdą? Skąd ten naiwny i wręcz głupi pomysł?
Debaty - wbrew Twoim chęciom i życzeniom wyglądają tak: 1. "W co wierzy Jezus, fikcyjna, wymyślona, literacka postać ?", 2. "Czy Bóg, fikcyjna, wymyślona, literacka postać, stworzył świat?".
Czy wyimaginowane postacie tworzą cokolwiek?
Jeśli zaś powtórzysz tu swój 'dowód', że Jezus nie istniał, to ja szybciutko Ci 'udowodnię' tym samym 'dowodem', że Bóg także nie istnieje.
Sam sobie udowodnisz, że Bóg nie istnieje. Zaprzeczysz sam sobie, bo ogłaszasz, że "nie wiesz, czy Bóg istnieje, czy nie". A tu raptem: wiesz, że nie.
Główkuj, kombinuj...
>Debata na 1. temat jest irracjonalna, bo wymyślone postacie literackie nie istnieją, a skoro nie istnieją to wierzyć nie mogą, bo jak, gdzie wymyślony bohater miałby wierzyć, w umyśle pisarza, który go wymyślił? >Debata na 2. temat jest racjonalna, bo nie wiemy, czy Bóg istnieje, czy jest wymyślony, a jeśli istnieje to można się zastanawiać jaka jest jego istota itd.
A nie wiemy dlatego, że znamy go z... literatury... wymyślonej przez pisarza.
Patrz moje uwagi wyżej. I nie 'jąkaj' się. Powtarzanie 'mantr' nie powoduje ich prawdziwości. Nawet wielokrotne.
Drobner, zgoła niewyimaginowany...
|
|
| | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >>To są nieporównywalne debaty: 1. "W co wierzy fikcyjna, wymyślona, literacka postać?", 2. "Czy Bóg stworzył świat?". >Chciałbyś! >A czemuż to miałyby być nieporównywalne? Dlatego, że pierwsza debata jest irracjonalna, a druga racjonalna.
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >>A czemuż to miałyby być nieporównywalne? >Dlatego, że pierwsza debata jest irracjonalna, a druga racjonalna.
Bo Ty tak powiedziałeś? Żałosne...
Przeczytaj mój poprzedni post do końca, ślepcze.
I postaraj się zrozumieć. To bywa trudne...
Drobner, widzący...
|
|
| | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >>>A czemuż to miałyby być nieporównywalne? >>Dlatego, że pierwsza debata jest irracjonalna, a druga racjonalna. >Bo Ty tak powiedziałeś? Żałosne... Nie dlatego, że ja tak powiedziałem, ale dlatego, że istnienie człowieka trzeba udowodnić, zajmują się tym naukowcy, historycy, a istnienia Boga nie trzeba udowodnić, w Boga się wierzy. >Przeczytaj mój poprzedni post do końca, ślepcze. Szkoda mi czasu na czytanie irracjonalnych bzdetów.
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | >Nie dlatego, że ja tak powiedziałem, ale dlatego, że istnienie człowieka trzeba udowodnić, zajmują się tym naukowcy, historycy, a istnienia Boga nie trzeba udowodnić, w Boga się wierzy.
Jezus i Bóg to dwie postacie tego samego korpusu 'dzieł religijnych' jakim jest Biblia. Stamtąd znasz ich obu.
Jak dotąd więc Bóg i Jezus są dla współczesnych ludzi w jednakowym stopniu postaciami literackimi tej samej Biblii, bo obu właśnie stamtąd znają.
I nie jest ważne, czym/kim jest dla Ciebie każda z tych postaci. Jak Ty sobie interpretujesz każdą z nich.
Ważne jest tylko czym/kim są w narracji biblijnej.
'Dowód nieistnienia' jednej z nich jest jednocześnie 'dowodem nieistnienia' drugiej.
Drobner, obosieczny...
|
|
| | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | >I nie jest ważne, czym/kim jest dla Ciebie każda z tych postaci. > Jak Ty sobie interpretujesz każdą z nich. Może dla Ciebie nie jest ważne, dla mnie jest ważne. >Ważne jest tylko czym/kim są w narracji biblijnej. Dla Ciebie tylko, dla mnie nie tylko. >'Dowód nieistnienia' jednej z nich jest jednocześnie 'dowodem nieistnienia' drugiej. Błędny wniosek. Bóg jest ponad biblijny, jego różne wyobrażenia są opisane w różnych tzw. "świętych" książkach, m.in. w Biblii. W Boga się wierzy na całym świecie w tysiącach religii. Jezus w Biblii jest przedstawiony jako człowiek łażący wte i wewte po Palestynie i skupiający na sobie uwagę tysięcy ludzi..., problem w tym, że poza Biblią nikt go nie zauważył, żaden kronikarz, urzędnik, rzeźbiarz, poeta, malarz..., a powinien być zauważony z racji nieprzeciętnych cudów, jakie są opisane w Biblii. Historycy szukają jakiegoś dokumentu, śladu, dowodu potwierdzającego istnienie tego ewangelicznego bohatera i nic, jak dotąd nie ma NIC, a skoro nie ma nic to nie można na wiarę uznać tej literackiej postaci za postać historyczną, nauka tak nie działa, nauka potrzebuje dowodu. >Drobner, obosieczny... Drobner nielogiczny...
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | > Czy Bóg może stworzyc kamień, którego nie będzie w stanie podnieść?Na to pytanie nie ma żadnej kanonicznej odpowiedzi, natomiast te, które istnieją, sprowadzają się do uednej z dwóch, ktore nazwałbym mistyczną i racjonalistyczną. Pierwsza brzmi mniej więcej tak: Tak, Bóg może stworzyć taki kamień, a potem i tak może go podnieść. A jak masz problem z pojęciem tej sprzeczności, to iest to problem twego ograniczonego umysłu, a nie Boga. Trudno mi się tym dalej zajmować, bo do tego trzeba wiary, a nie rozumu. Istnieje jednakże druga odpowiedź: Owszem, Bóg może ograniczyć sam swoją wszechmoc, tak że w efekcie wcale nie może wszystkiego. Wszechmoc rozumiemy więc nie jako absolutną - bo ta prowadzi do sprzeczności - ale jako fakt, że nic OPRÓCZ Boga nie może Boga ograniczać. Może jednak zrobić to sam. Powiedzmy, że Bóg tworzy kamień i daje słowo honoru, że go nie podniesie. Czy to jest jego ograniczenie? W absolutnym sensie nie, bo nic go nie powstrzyma przed złamaniem słowa, jeśli zechce je złamać. Ale z drugiej strony, gdyby to zrobił, nie byłby już prawdomównym Bogiem. Byłoby to wbrew jego naturze, a więc możemy być pewni, że tego nie zrobi - co jest logicznym odpowiednikiem stwierdzenia, że zrobić tego NIE MOŻE. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Żadne z tych tłumaczeń nie jest logiczne, bo samo sformułowanie problemu jest absurdem.
|
|
|  | |
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Tak, Bóg może stworzyć taki kamień, a potem i tak może go podnieść. A jak masz problem z pojęciem tej sprzeczności, to iest to problem twego ograniczonego umysłu, a nie Boga.
To jest nielogiczne. Wszystko można na tej zasadzie stwierdzić, ale nie ma desygnatów dla słów z tego zdania, bo te które znamy by sobie przeczyły. Czyli tak naprawdę mówiąc taki bełkot możemy równie dobrze z tego zrezygnować.
>Owszem, Bóg może ograniczyć sam swoją wszechmoc, tak że w efekcie wcale nie może wszystkiego. Wszechmoc rozumiemy więc nie jako absolutną - bo ta prowadzi do sprzeczności - ale jako fakt, że nic OPRÓCZ Boga nie może Boga ograniczać. Może jednak zrobić to sam.
Nie może zrobić sam, bo Bóg musiałby się składać z mechanizmów, które go tworzą. Czyli jakaś część Boga by go ograniczała, a więc nie byłby wszechmocny wg żadnej definicji.
> Powiedzmy, że Bóg tworzy kamień i daje słowo honoru, że go nie podniesie. Czy to jest jego ograniczenie? W absolutnym sensie nie, bo nic go nie powstrzyma przed złamaniem słowa, jeśli zechce je złamać.
Ale jeśli jednak zdecyduje się je złamać, to będzie to oznaczało, że poprzednio nie stworzył kamienia, którego nie da się podnieść.
>Ale z drugiej strony, gdyby to zrobił, nie byłby już prawdomównym Bogiem. Byłoby to wbrew jego naturze, a więc możemy być pewni, że tego nie zrobi - co jest logicznym odpowiednikiem stwierdzenia, że zrobić tego NIE MOŻE.
No to może nie być prawdomówny, ale gdyby był to też nie byłoby to stworzenie kamienia, którego nie może podnieść, bo to że go ostatecznie nie podniesie, nie oznacza, że nie mógl.
|
|
|  | | ZaKotem (8733 punktów) |
> >Owszem, Bóg może ograniczyć sam swoją wszechmoc, tak że w efekcie wcale nie może wszystkiego. Wszechmoc rozumiemy więc nie jako absolutną - bo ta prowadzi do sprzeczności - ale jako fakt, że nic OPRÓCZ Boga nie może Boga ograniczać. Może jednak zrobić to sam.> Nie może zrobić sam, bo Bóg musiałby się składać z mechanizmów, które go tworzą. Czyli jakaś część Boga by go ograniczała, a więc nie byłby wszechmocny wg żadnej definicji.Według definicji "ktoś, kto może robić wszystko, co zechce" Bóg może być wszechmocny i jednocześnie ograniczony przez swoją wolę - może zrobić, co zechce, ale jak nie zechce, to nie może. > > Powiedzmy, że Bóg tworzy kamień i daje słowo honoru, że go nie podniesie. Czy to jest jego ograniczenie? W absolutnym sensie nie, bo nic go nie powstrzyma przed złamaniem słowa, jeśli zechce je złamać.> Ale jeśli jednak zdecyduje się je złamać, to będzie to oznaczało, że poprzednio nie stworzył kamienia, którego nie da się podnieść.Oczywiście. Ale tego NIE MOŻE zrobić. > >Ale z drugiej strony, gdyby to zrobił, nie byłby już prawdomównym Bogiem. Byłoby to wbrew jego naturze, a więc możemy być pewni, że tego nie zrobi - co jest logicznym odpowiednikiem stwierdzenia, że zrobić tego NIE MOŻE.> No to może nie być prawdomówny, ale gdyby był to też nie byłoby to stworzenie kamienia, którego nie może podnieść, bo to że go ostatecznie nie podniesie, nie oznacza, że nie mógl.No i tu właśnie dochodzimy do sedna problemu, bo co oznacza, że MÓGŁ? Nic by go nie powstrzymywało, więc niby mógł, ale teoretycznie mnie też nic poza mną nie powstrzymuje przed defekacją na środku salonu (mojego, co komu do tego), niemniej ograniczenia istniejące w moim własnym mózgu mnie przed tym skutecznie powstrzymują - więc jednak nie mogę. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Według definicji "ktoś, kto może robić wszystko, co zechce" Bóg może być wszechmocny i jednocześnie ograniczony przez swoją wolę - może zrobić, co zechce, ale jak nie zechce, to nie może.
No więc skoro wychodzi taki absurd, to należałoby raczej mówić o wszechmocy nie jako o możliwości robienia tego co się zechce (bo na tej zasadzie psychopaci byliby wszechmocni), tylko o możliwości zrobienia wszystkiego.
>>> Powiedzmy, że Bóg tworzy kamień i daje słowo honoru, że go nie podniesie. Czy to jest jego ograniczenie? W absolutnym sensie nie, bo nic go nie powstrzyma przed złamaniem słowa, jeśli zechce je złamać. >>Ale jeśli jednak zdecyduje się je złamać, to będzie to oznaczało, że poprzednio nie stworzył kamienia, którego nie da się podnieść. >Oczywiście. Ale tego NIE MOŻE zrobić.
Nie może stworzyć kamienia, którego nie byłby w stanie podnieść. Jeśli już go stworzy i może go podnieść, ale nie podniesie bo dał słowo honoru, to i tak może je złamać i może podnieść ten kamień, tylko decyduje się tego nie robić.
>No i tu właśnie dochodzimy do sedna problemu, bo co oznacza, że MÓGŁ? Nic by go nie powstrzymywało, więc niby mógł, ale teoretycznie mnie też nic poza mną nie powstrzymuje przed defekacją na środku salonu (mojego, co komu do tego), niemniej ograniczenia istniejące w moim własnym mózgu mnie przed tym skutecznie powstrzymują - więc jednak nie mogę.
Możesz, tylko decydujesz się tego nie robić. Ja też mogę wyjść teraz na ulicę i się rozebrać i machać majtkami. Nie ma realnej przeszkody. Nie zrobię tego bo nie chcę. "Móc" dotyczy potencjalnych czynów.
No ale nie ma co w to brnąć, bo rozwiązanie tego dylematu jest proste i znane - językowy paraproblem.
|
|
|  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>Owszem, Bóg może ograniczyć sam swoją wszechmoc, tak że w efekcie wcale nie może wszystkiego. Wszechmoc rozumiemy więc nie jako absolutną - bo ta prowadzi do sprzeczności - ale jako fakt, że nic OPRÓCZ Boga nie może Boga ograniczać. Może jednak zrobić to sam. >Nie może zrobić sam, bo Bóg musiałby się składać z mechanizmów, które go tworzą. Czyli jakaś część Boga by go ograniczała, a więc nie byłby wszechmocny wg żadnej definicji.
Ograniczałaby go dopiero po tym, gdy już pozbawi się wszechmocy. Więc gdzie jest sprzeczność w tym, że Bóg wszechmogący może pozbawić się wszechmocy ?
.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Jeśli pozbawia się wszechmocy, to już nie jest wszechmogący.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Jeśli pozbawia się wszechmocy, to już nie jest wszechmogący.
Nie jest wszechmogący, dopiero po tym jak już się jej pozbawi. Dalej nie ma sprzeczności w tym, że jakiś byt może być wszechmogący.
.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ale nie może być wszechmogący i jednocześnie stworzyć kamień, którego nie może podnieść. Jeśli podnosi to już nie jak wszechmogący byt, czyli już nie jako Bóg.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Ale nie może być wszechmogący i jednocześnie stworzyć kamień, którego nie może podnieść.
Używasz spójnika "ale", więc twierdzisz, że nie ma sprzeczności w tym, że "byt wszechmogący może pozbawić się wszechmocy". To twierdzenie jest silniejsze, a stworzenie kamienia, którego nie można podnieść to tylko szczególny przypadek.
>Jeśli podnosi to już nie jak wszechmogący byt, czyli już nie jako Bóg.
No i co z tego, że nie jest wszechmogący, gdy już pozbawi się wszechmocy ?
.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) |
>No i co z tego, że nie jest wszechmogący, gdy już pozbawi się wszechmocy ? >
Że nie jest wtedy Bogiem.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> >No i co z tego, że nie jest wszechmogący, gdy już pozbawi się wszechmocy ?> >> Że nie jest wtedy Bogiem.Zanim pozbawi się wszechmocy to jest. Sprowadza się to wtedy do niesprzecznego stwierdzenia, że Bóg może przestać być Bogiem (może abdykować) jeśli tylko tego zechce. Tak na marginesie, wszechmoc to własność Boga, która niekoniecznie musi mu być przypisana. Na przykład w wittgensteinowskiej filozfii religii uważa się, że Bóg po stworzeniu świata nie jest już wszechmogący. .
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Że nie jest wtedy Bogiem.> Zanim pozbawi się wszechmocy to jest.No i co z tego? To bez znaczenia skoro się tego pozbawia. Aby uniknąć takich pomyłek jak ta Twoja, można inaczej sformułować problem z kamieniem: "czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie będzie w stanie podnieść, pozostając nadal Bogiem?". > Tak na marginesie, wszechmoc to własność Boga, która niekoniecznie musi mu być przypisana. Na przykład w wittgensteinowskiej filozfii religii uważa się, że Bóg po stworzeniu świata nie jest już wszechmogący.> .To są już takie dywagacje, że równie dobrze można sobie powiedzieć na tej zasadzie wszystko i zrezygnować z logiki. Aha i jeszcze jedno: stworzenie sobie ograniczenia nie jest elementem wszechmocy. Tzn wszechmoc może być ograniczona właśnie niemożliwością odebrania sobie mocy. Mówienie o tym kamieniu to tak jakby ktoś mówił o wolności w kontekście np możliwości wyboru choroby zamiast zdrowia.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Aby uniknąć takich pomyłek jak ta Twoja, można inaczej sformułować problem z kamieniem: "czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie będzie w stanie podnieść, pozostając nadal Bogiem?".
Rozumiem, że powyżej zakładasz, że Bóg to byt koniecznie posiadający własność wszechmocy.
Więc przeanalizujmy to zdanie inaczej:
"Czy byt wszechmogący może pozbawić się wszechmocy jednocześnie się jej nie pozbawiając ?"
Zdanie o które pytamy jest sprzeczne wewnętrznie. Jeszcze lepiej można wyłuskać ten paradoks w ten sposób:
"Czy dowolny byt może stworzyć kamień, który jest jednocześnie czerwony i zielony ?"
"Czy Bóg może stworzyć kwadratowe koło ?"
Tu widać, że sprzeczność jest w Twoim roszczeniu, a nie w tym, że nie jest w stanie czegoś zrobić. Zrobienie rzeczy logicznie absurdalnej nie jest prawdziwym zadaniem. To tylko sprzeczne wewnętrznie połączenie słów.
Należałoby się przyjrzeć definicji wszechmocy. Zapytajmy autora jak definiuje wszechmoc. Jeśli powie, że wszechmoc jest zdefiniowana jako możliwość zrobienia rzeczy także logicznie absurdalnych to odpowiem mu, że może stworzyć taki kamień a następnie go podnieść. Jeśli nie to definicja wszechmocy nie obejmuje tego przypadku i problem też znika.
>To są już takie dywagacje, że równie dobrze można sobie powiedzieć na tej zasadzie wszystko i zrezygnować z logiki.
Gdzie tu ktoś rezygnuje z logiki ? Definicja z Wikipedii nie zawiera wzmianki o tym, że Bóg to koniecznie byt wszechmogący. Wszechmoc jest predykatem (cechą).
.
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Rozumiem, że powyżej zakładasz, że Bóg to byt koniecznie posiadający własność wszechmocy.
Właśnie z takiej definicji Boga wyszło to pytanie o kamień. Bez tego założenia byłoby ono bezsensowne.
>Więc przeanalizujmy to zdanie inaczej: >"Czy byt wszechmogący może pozbawić się wszechmocy jednocześnie się jej nie pozbawiając ?"Zdanie o które pytamy jest sprzeczne wewnętrznie. Jeszcze lepiej można wyłuskać ten paradoks w ten sposób: >"Czy dowolny byt może stworzyć kamień, który jest jednocześnie czerwony i zielony ?""Czy Bóg może stworzyć kwadratowe koło ?"Tu widać, że sprzeczność jest w Twoim roszczeniu, a nie w tym, że nie jest w stanie czegoś zrobić. Zrobienie rzeczy logicznie absurdalnej nie jest prawdziwym zadaniem. To tylko sprzeczne wewnętrznie połączenie słów.
No i o tym piszę. Sam dylemat jest źle sformułowany językowo. Można wtedy powiedzieć, że Bóg jest w stanie zrobić wszystko to co da się zrobić.
>Należałoby się przyjrzeć definicji wszechmocy. Zapytajmy autora jak definiuje wszechmoc. Jeśli powie, że wszechmoc jest zdefiniowana jako możliwość zrobienia rzeczy także logicznie absurdalnych to odpowiem mu, że może stworzyć taki kamień a następnie go podnieść. Jeśli nie to definicja wszechmocy nie obejmuje tego przypadku i problem też znika.
Taka definicja wszechmocy wyłącza logikę, więc nieistotne co wtedy powiesz.
>>To są już takie dywagacje, że równie dobrze można sobie powiedzieć na tej zasadzie wszystko i zrezygnować z logiki. >Gdzie tu ktoś rezygnuje z logiki ? Definicja z Wikipedii nie zawiera wzmianki o tym, że Bóg to koniecznie byt wszechmogący. Wszechmoc jest predykatem (cechą). >. >
Ok, ale pytanie o kamień powstało właśnie podczas rozważania problemu wszechmocy i to jej ma dotyczyć ten paradoks, nawet bardziej niż Boga.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>Rozumiem, że powyżej zakładasz, że Bóg to byt koniecznie posiadający własność wszechmocy. >Właśnie z takiej definicji Boga wyszło to pytanie o kamień. Bez tego założenia byłoby ono bezsensowne.
Wprost przeciwnie. Wtedy byłoby sensowne, bo jeśli przyjmiemy naturalnie, że byt wszechmogący może pozbawić się wszechmocy to odpowiedź na pytanie autora to "tak". Odpowiedzi "nie" należy udzielić w pokrewnych przypadkach, gdy zadanie jest sprzeczne logicznie. Na przykład nie może stworzyć kwadratowego koła.
.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Wprost przeciwnie. Wtedy byłoby sensowne, bo jeśli przyjmiemy naturalnie, że byt wszechmogący może pozbawić się wszechmocy to odpowiedź na pytanie autora to "tak".
Nie, bo wtedy to już rozmowa o innym bycie - ten mający moc nie może nie móc podnieść tego kamienia. No ale tak jak wykazałem to błąd językowo-logiczny.
>Odpowiedzi "nie" należy udzielić w pokrewnych przypadkach, gdy zadanie jest sprzeczne logicznie. Na przykład nie może stworzyć kwadratowego koła. >.
No i jest sprzeczne logicznie, więc tak należy odpowiedzieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nie, bo wtedy to już rozmowa o innym bycie - ten mający moc nie może nie móc podnieść tego kamienia.
Ale pytanie autora nie zakłada, że Bóg nie może zmodyfikować swojej własnej cechy. Może stworzyć kamień, którego nie będzie w stanie podnieść kosztem własnej wszechmocy.
>No ale tak jak wykazałem to błąd językowo-logiczny.
Można w prosty sposób przerobić to na tego rodzaju błąd, ale uważam że taka postać pytania jaką zadał autor jest poprawna.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ale pytanie autora nie zakłada, że Bóg nie może zmodyfikować swojej własnej cechy. Może stworzyć kamień, którego nie będzie w stanie podnieść kosztem własnej wszechmocy.
Po czym jest już innym bytem, czyli ten pierwotny byt nie może, czyli to błąd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>Ale pytanie autora nie zakłada, że Bóg nie może zmodyfikować swojej własnej cechy. Może stworzyć kamień, którego nie będzie w stanie podnieść kosztem własnej wszechmocy. >Po czym jest już innym bytem, czyli ten pierwotny byt nie może, czyli to błąd.
Czyli ? Tego wynikania nie rozumiem. Właśnie pierwotny byt był w stanie to zrobić. Byt wszechmogący może zmienić się w inny rodzaj bytu a nawet anihilować. Jeśli jest to logicznie możliwe to w czym problem ?
Problemem jest jeszcze, że autor w swoim pytaniu nie sprecyzował, czy byt o którym mówimy jest wszechmogący.
1. jeśli nie jest wszechmogący - to nie można tego wydedukować w postaci ogólnej (zarówno odpowiedź tak jak i nie jest niesprzeczna z takim założeniem) 2. jeśli jest wszechmogący - to może
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Czyli ? Tego wynikania nie rozumiem. Właśnie pierwotny byt był w stanie to zrobić. Byt wszechmogący może zmienić się w inny rodzaj bytu a nawet anihilować. Jeśli jest to logicznie możliwe to w czym problem ?
Na tej zasadzie Bóg może przemienić się w żabę. Ta żaba nie jest już wtedy Bogiem. Czyli Bóg jest w stanie stworzyć kamień, którego nie będzie w stanie podnieść jako inny byt, ale Bóg to ten byt, który zawsze jest w stanie go podnieść.
Bóg, który zrzekł się swojej mocy to już nie Bóg. Czyli Bóg nie mógłby stworzyć kamienia, którego on sam nie byłby w stanie podnieść.
>Problemem jest jeszcze, że autor w swoim pytaniu nie sprecyzował, czy byt o którym mówimy jest wszechmogący. >1. jeśli nie jest wszechmogący - to nie można tego wydedukować w postaci ogólnej (zarówno odpowiedź tak jak i nie jest niesprzeczna z takim założeniem) >2. jeśli jest wszechmogący - to może
Bo? Wymyślasz coś na siłę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>Czyli ? Tego wynikania nie rozumiem. Właśnie pierwotny byt był w stanie to zrobić. Byt wszechmogący może zmienić się w inny rodzaj bytu a nawet anihilować. Jeśli jest to logicznie możliwe to w czym problem ? >Na tej zasadzie Bóg może przemienić się w żabę. Ta żaba nie jest już wtedy Bogiem.
No może jeśli jest wszechmogący. I co z tego ?
>Czyli Bóg jest w stanie stworzyć kamień, którego nie będzie w stanie podnieść jako inny byt, ale Bóg to ten byt, który zawsze jest w stanie go podnieść.
Zgadza się, sam zauważasz, że jest w stanie to zrobić.
>Bóg, który zrzekł się swojej mocy to już nie Bóg. Czyli Bóg nie mógłby stworzyć kamienia, którego on sam nie byłby w stanie podnieść.
Ale my pytamy czy jest w stanie to zrobić, więc jest w stanie to zrobić będąc jeszcze Bogiem. Tak samo jak jest w stanie przemienić się w żabę będąc Bogiem, ale po tej przemianie już Bogiem nie będzie.
>>Problemem jest jeszcze, że autor w swoim pytaniu nie sprecyzował, czy byt o którym mówimy jest wszechmogący. >>1. jeśli nie jest wszechmogący - to nie można tego wydedukować w postaci ogólnej (zarówno odpowiedź tak jak i nie jest niesprzeczna z takim założeniem) >>2. jeśli jest wszechmogący - to może >Bo? Wymyślasz coś na siłę.
2. już uzasadniałem, a 1. jest chyba oczywiste. Jeśli nie jest wszechmogący to w żaden sposób nie implikuje, że nie będzie w stanie stworzyć takiego kamienia, bo brak wszechmocy może wynikać z innego ograniczenia. Oczywiście to także samo z siebie nie oznacza, że będzie mógł stworzyć taki kamień.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Zajmowanie się samą wszechmocą boga jest pozbawione sensu. Owszem, bóg nie może nie móc. I to 'nie może' znosi ograniczenie, mimo, że pozornie brzmi jakby je wprowadzało. Jeżeli jednak bóg może być zły, to znaczy, że dobro nie należy do istoty boga. Czyli jest jedynie przypadłością. To przeczy temu co pisał Benedykt, że bóg jest miłością. Poza tym skąd wiesz, że nie bronisz sprawy, która już od dawna jest nieaktualna? Może już od dawna bóg jest żabą lub chomikiem? Dla mnie Wasza dyskusja to forma koanu. Intelekt musi dojść do ściany.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
Ale pytanie 'czy bóg może czegoś nie móc' to inne pytanie niż 'czy bóg może stworzyć kamień, którego nie będzie w stanie podnieść'. Co do pierwszego to niebezpieczeństwo występuje zawsze gdy mieszamy różne poziomy języka. Także zgadzam się, że odpowiedź brzmi 'nie'. Widać to również w twierdzeniu Godla. Nawet gdyby Bóg był maszyną Turinga z wyrocznią, to wciąż istniałyby zdania dla takiej maszyny nierozstrzygalne. Patrz na przykład halting problem -> Generalization -> Oracle machines.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Ale pytanie 'czy bóg może czegoś nie móc' to inne pytanie niż 'czy bóg może stworzyć kamień, >którego nie będzie w stanie podnieść'. Co do pierwszego to niebezpieczeństwo występuje >zawsze gdy mieszamy różne poziomy języka. Także zgadzam się, że odpowiedź brzmi 'nie'. Wspólnym mianownikiem jest jednak kwestia bożej wszechmocy. Widzę, że wyciąłeś wiele z mojego komentarza, co wskazuje, że chcesz się zajmować tylko i wyłącznie kwestią wszechmocy. Takie ściśle analityczne podejście nie zda moim zdaniem egzaminu z prostego powodu. Po pierwsze słowa, którymi się posługujemy mają zawsze odniesienie do jakichś innych. Chociażby do pojęcia czasu. To widać w Waszej dyskusji. Nieograniczona wszechmoc boża w potencji versus ewentualne jej późniejsze ograniczenie. Wszechmoc ma odniesienie do działań, a działania zachodzą w czasie. Ludzki umysł tylko tak może się zajmować wszechmocą. Bo jeśli założymy, że bóg jest poza czasem, to jak dyskutować o bożej wszechmocy w oderwaniu od czasu? Jak ją krytykować lub bronić? Ewentualna próba takiej dyskusji mogłaby wyglądać tak: Bóg nie może stać się żabą, bo skoro jest poza czasem, to znaczy, że zawsze nią był.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ale my pytamy czy jest w stanie to zrobić, więc jest w stanie to zrobić będąc jeszcze Bogiem.
Żaba nie jest Bogiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Ale my pytamy czy jest w stanie to zrobić, więc jest w stanie to zrobić będąc jeszcze Bogiem. >Żaba nie jest Bogiem. Zwróć uwagę Olson na sformułowanie 'będąc jeszcze bogiem'. Słówko 'jeszcze' wprowadza odniesienie do czasu. Skoro bóg jest poza czasem, to nie może stać się żabą, bo to by oznaczało, że zawsze nią był. Zatem owa możność to opcja, że boga nie ma. Jak bóg mógłby mieć choć możność skorzystania z opcji, która pociąga za sobą wniosek, że go nie ma. Jan chcąc wybrnąć z tej trudności musi abstrahować od czasu.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Zwróć uwagę Olson na sformułowanie 'będąc jeszcze bogiem'. Słówko 'jeszcze' wprowadza odniesienie do czasu.
To nie ja wprowadzam odniesienie do czasu. Samo pytanie czy Bóg może coś stworzyć już umieszcza Boga w kategoriach czasowych. W przeciwnym wypadku pytanie jest bezsensowne, a nie można odpowiedzieć 'nie' na pytanie pozbawione sensu.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Zwróć uwagę Olson na sformułowanie 'będąc jeszcze bogiem'. Słówko 'jeszcze' wprowadza odniesienie do czasu. >To nie ja wprowadzam odniesienie do czasu. Samo pytanie czy Bóg może coś stworzyć już umieszcza >Boga w kategoriach czasowych. To przede wszystkim wszechmoc wyabstrahowana z czasu jest pozbawiona sensu. Jeżeli ktoś przypisuje bogu bezczasowość i wszechmoc, to można jedynie stwierdzić, że nie wiadomo o co chodzi. I faktycznie nie ma sensu wtedy pytać. Dlatego reakcja na to pytanie powinna pójść w kierunku zwrócenia uwagi na bezsensowność samego pojęcia.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Faktycznie, jeśli Bóg jest poza czasem to nie może zrezygnować z wszechmocy. Ale czy istnieć poza czasem, to to samo co nie istnieć? No można i tak - istnienie poza czasem i przestrzenią to nieistnienie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Faktycznie, jeśli Bóg jest poza czasem to nie może zrezygnować z wszechmocy. Ale czy istnieć >poza czasem, to to samo co nie istnieć? No można i tak - istnienie poza czasem i przestrzenią to >nieistnienie. To nie to samo. Możnością stania się żabą prowadzi do nieistnienia boga. Wszelkiego. Ani wcześniej ani później. Skoro bóg może stać się żabą, to znaczy, że zawsze nią był, czyli nigdy nie było boga. A niebyt nie posiada wszechmocy czy jakiejkolwiek mocy.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Skoro bóg może stać się żabą, to znaczy, że zawsze nią był
No niestety mam problem z tą implikacją. Ona jest prawdziwa, gdy Bóg jest poza czasem (zmiana stanu wymaga czasu), bo wtedy poprzednik jest fałszywy. Ale skąd się wzięło założenie, że byt o którym mówimy jest poza czasem ?
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Skoro bóg może stać się żabą, to znaczy, że zawsze nią był >No niestety mam problem z tą implikacją. Ona jest prawdziwa, gdy Bóg jest poza czasem (zmiana stanu wymaga czasu), bo wtedy poprzednik jest fałszywy. Ale skąd się wzięło założenie, że byt o którym mówimy jest poza czasem ? Stąd, że mowa o bogu jako o absolucie. Absolut musi być przynajmniej co do istoty poza czasem czyli poza zmiennością, bo jest doskonały.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Stąd, że mowa o bogu jako o absolucie. Absolut musi być przynajmniej co do istoty poza czasem czyli poza zmiennością, bo jest doskonały.
A autor zadaje pytanie tak jakby była mowa o bycie osobowym.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Stąd, że mowa o bogu jako o absolucie. Absolut musi być przynajmniej co do istoty poza czasem czyli poza zmiennością, bo jest doskonały. >A autor zadaje pytanie tak jakby była mowa o bycie osobowym. Z całą pewnością, wszak mówi o bogu. Ale nie o konkretnym bogu, a o absolucie. Stwarzanie, podnoszenie, możność w najwyższym stopniu, to cechy osobowe.
dajmonion
|
|
 | 2 na 2 | dajmonion (3663 punktów) | >Trudno mi się tym dalej zajmować, bo do tego trzeba wiary, a nie rozumu. Myślę, że to by było optymalne rozwiązanie. Jak wiadomo św. Tomasz podchodził do kwestii boga filozoficznie i teologicznie. W pierwszym przypadku stwierdził, że filozoficznie można jedynie podważać próby zamknięcia boga w pojęciu lub siatce pojęć (o bogu możliwa tylko wiedza negatywna). W drugim stwierdził, że wszelkie pozytywne stwierdzenia o bogu mają charakter teologiczny i są kwestią wiary. I to jest chyba sensowne podejście. Skoro wiedza pozytywna o bogu jest kwestią wiary, to znaczy, że trzeba mieć do niej dystans. A to z kolei oznacza, że trzeba się skoncentrować na życiu doczesnym a nie na zaświatach. Jeżeli ktoś reprezentuje taką postawę faktycznie, a nie tylko w deklaracji, to nie musi wstydzić się swojej wiary, o ile ma ona dla niego charakter egzystencjalny, czyli stanowi źródło inspiracji dla życia doczesnego. Rozmowy z kimś takim mogą być bardzo interesujące.
dajmonion
|
|
1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Czy Bóg może stworzyc kamień, którego nie będzie w stanie podnieść? >
Nie może. To jedynie językowy "problem", coś jak pytanie czy łysy może uderzyć grzywą o kant kuli.
|
|
 | 3 na 3 | piotr35 (1843 punktów) | > pytanie czy łysy może uderzyć grzywą o kant kuliWmawianie katolickiemu wyznawcy, ze jego wszechmocna bozia jest ograniczona prawami ludzkiej logiki jest obrazą dla jego wiary. Wszechmocna katolicka bozia może stworzyć kwadratowe koło, sześcian bez kantów, albo i nawet czworokątny trójkąt. Wszystko! A poza tym wszyscy zdrowi.
|
|
| wsx666 (1067 punktów) | >Czy Bóg może stworzyc kamień, którego nie będzie w stanie podnieść? >
Ja myślę, że rozwiązaniem tego problemu może być następująca wersja wydarzeń. Bóg tworzy dowolnie ciężki kamień, następnie robi się (jako wszechmogący) na tyle słaby, aby nie móc tego kamienia udźwignąć.
Może być?
Pozdrawiam.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|