 |
Piraci cumują przy bibliotekach Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-01-2012 21:42 | Menel de Lux (3111 punktów) | Piraci cumują przy bibliotekach
12 na 12 | Biblioteki kojarzą się nam z oazami szeroko pojętej kultury. Niestety okazują się być nielegalnymi. Wyczerpują w 100% definicję pirata- złodzieja wartości intelektualnych, (cokolwiek to znaczy według korporacji). To nie żart- nie chcąc uchodzić za barbarzyńców traktujących wybiórczo literę prawa, musimy zamknąć te siedliska zła i występku. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | Pa1ryk (1539 punktów) | Odp: Piraci cumują w bibliotekach | Wiem do czego pijesz i już o tym pisałem na tym forum. Ciekawy jestem czy na gruncie ACTA można by zakazać wypożyczania książek, co do których ktoś ma prawa autorskie. Chociaż powiem Ci, że biblioteki chyba też mają problem z piratami, np. maja mama przez ostatni rok przeczytała ze 20 książek z czego większość ściągnąłem jej z chomika i tak się zastanawiam w czym pójście do biblioteki jest od tego lepsze?
|
|
 | 9 na 9 | diogenes (42753 punktów) | >w czym pójście do biblioteki jest od tego lepsze?
Nieliczne książki są lepsze od spaceru. Dlatego lepiej jest przejść się do biblioteki. Nawet jeśli książka okaże się do niczego, to trochę ruchu nikomu nie zaszkodzi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 2 na 2 | marcin1902 (3438 punktów) | >Nieliczne książki są lepsze od spaceru. Dlatego lepiej jest przejść się do biblioteki. Nawet jeśli książka okaże się do niczego, to trochę ruchu nikomu nie zaszkodzi.
Niby tak, ja w swojej nie byłem już ze dwa lata... nie mają nic ciekawego (jest popyt na romanse i kryminały), więc wolę jak kolega ściągnąć z chomika...
"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
|
|
| |  | 1 na 1 Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | >Niby tak, ja w swojej nie byłem już ze dwa lata... nie mają nic ciekawego (jest popyt na romanse i kryminały), więc wolę jak kolega ściągnąć z chomika...
A tak przy okazji... czy kolega wie gdzie można sobie książki wydawnictwa racjonalista.pl ściągnąć za frajer? Jakieś linki by się przydało wkleić...
|
|
| | |  | 1 na 1 | marcin1902 (3438 punktów) | > A tak przy okazji... czy kolega wie gdzie można sobie książki wydawnictwa racjonalista.pl ściągnąć za frajer? Jakieś linki by się przydało wkleić...Książki z Racjonalisty lepiej kupić. Żeby Naszemu portalowi żyło się dostatniej 
"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
|
|
| | | |  | 1 na 1 Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | > Książki z Racjonalisty lepiej kupić. Żeby Naszemu portalowi żyło się dostatniej  Naszemu portalowi powinny wystarczyć wpływy z reklamy, ze sprzedaży gadżetów oraz datki, a książki powinny być udostępniane za darmo w sieci przez piratów.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | >Naszemu portalowi powinny wystarczyć wpływy z reklamy, ze sprzedaży gadżetów oraz datki, a książki powinny być udostępniane za darmo w sieci przez piratów.
No i zapewne są. Sam sobie poszukaj, leniu.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Przemek J. (3008 punktów) | Pozwolę sobie powtórzyć za Sheldonem Cooperem: to był sarkazm? Bo w przekazie oparty wyłącznie na słowie pisanym ciężko mieć pewność.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Pozwolę sobie powtórzyć za Sheldonem Cooperem: to był sarkazm?> Bo w przekazie oparty wyłącznie na słowie pisanym ciężko mieć pewność.Ja założyłam, że tak  Kiepski, bo kiepski, ale sarkazm. Jakkolwiek zupełnie nie zrozumiałam dlaczego kolega próbuje forumowiczów "pognębić" w tak absurdalny sposób
|
|
| | |  | 1 na 1 | Kowalski (2244 punktów) | Ostatnio widziałem gdzieś "Boga urojonego" do "wypożyczenia" za darmo. Google z pewnością wskaże drogę.
|
|
| | | |  | Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | >Ostatnio widziałem gdzieś "Boga urojonego" do "wypożyczenia" za darmo. Google z pewnością wskaże drogę. To już czytałem. Wypożyczyłem w bibliotece.
|
|
 | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > tak się zastanawiam w czym pójście do biblioteki jest od tego lepsze?Książki mogłoby nie być i nie być... I w końcu z frustracji kupiłaby w sklepie  Gorzej z książkami jak np. Ulisses Joyca, który albo jest w bibliotece, albo... albo nie wznawiane wydanie od lat :/ Podobnie jest wiele białych kruków, których bym nie przeczytał gdyby nie internet. Ale w przypadku tak niepopularnej literatury wydawanie tego to chyba działalność charytatywna.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Kowalski (2244 punktów) | [...] >Ciekawy jestem czy na gruncie ACTA można by zakazać wypożyczania książek, co do których ktoś ma prawa autorskie. [...]
Zakazać może nie, ale niewykluczone, że za jakiś czas biblioteki będą musiały płacić tantiemy organizacjom zarządzającymi prawami. Tak jak na przykład fryzjer musi płacić ZAIKSowi za to, że puści nam muzykę z radia.
|
|
1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | Odp: Piraci cumują przy bibliotekach | Działalność bibliotek jest uregulowana prawnie, a działalność piratów uregulowana prawnie nie jest.
|
|
 | 1 na 1 | Menel de Lux (3111 punktów) | >Działalność bibliotek jest uregulowana prawnie
Autorzy książek z bibliotecznej półki mówią- brawo! w to nam graj! Tantiemy...Itd...
|
|
|  | 4 na 4 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Autorzy książek z bibliotecznej półki mówią- brawo! w to nam graj! >Tantiemy...Itd...
I mało kto wypożycza z biblioteki Harry'ego Pottera. Zresztą ja zanotowałem u obecnego "hipsterskiego" pokolenia jakąś manię chęci posiadania książek. Im więcej tym lepiej. Ciężkie to jak nie wiem, miejsca zajmuje stanowczo za dużo...
Jest wiele książek, które bym kupił w elektronicznej wersji, a jest to chyba w ogóle w Polsce niespotykane. Szkoda bo na papierowych wydaniach mi nie zależy. Nie mam też czasu na skanowanie książki i przerabianie samemu. Gdyby np. Helion wprowadził elektroniczną sprzedaż od razu kilka tytułów kupiłbym w ciemno, a tak skazany jestem na biblioteki.
Netbooka mam przy sobie cały czas i waży < 1 kg przy czym zastępuje zeszyty i książki na studia. Czemu nikt nie sprzedaje tak podręczników? Naprawdę bym kupił, tylko nikt takiej oferty nie wprowadza i tego zupełnie nie rozumiem. W ten sposób można prowadzić nawet sprzedaż najmniej popularnych tytułów.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | 9 na 9 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > I mało kto wypożycza z biblioteki Harry'ego Pottera. Zresztą ja zanotowałem u obecnego "hipsterskiego" pokolenia jakąś manię chęci posiadania książek. Im więcej tym lepiej. Ciężkie to jak nie wiem, miejsca zajmuje stanowczo za dużo...> Jest wiele książek, które bym kupił w elektronicznej wersji, a jest to chyba w ogóle w Polsce niespotykane. Szkoda bo na papierowych wydaniach mi nie zależy.Matko z córuchno, nie wierzę co ja paczę. Powiedziałem mojemu ojcu, że jak sprzeda moje knigi co żem ze Rzymu sobie przywiózł, to będę pierwszym co go do lochu na długie lata wpędzi. Słowo pisane jest u mnie w wielkim poważaniu i żaden komputronik go nie zastąpi. Nic nie zastąpi szelestu przewracanych stronic i siorbu herbaty, bądź kawy. Świadomy jestem, iż czasy się zmieniają i wkrótce biblioteki przejdą do zasobów pamięci, ale póki co nazywajcie mnie tradycjonalistą.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Słowo pisane jest u mnie w wielkim poważaniu i żaden komputronik go nie zastąpi. Nic nie zastąpi szelestu przewracanych stronic i siorbu herbaty, bądź kawy.To jest właśnie to czego ja nie rozumiem. Jeśli mówimy o literaturze to jestem z miejsca w stanie wymienić książki, które uwielbiam. Co za różnica czy są one w wersji elektronicznej, na papierze toaletowym, czy kredowym? To jest jakiś kult formy czytania książek, który zaraził chyba większość amatorów czytania. Słowa wcale nie stają się bardziej/mniej poważane w zależności od tego na czym się je wyświetli/wydrukuje.  Dla mnie w czytaniu literatury liczy się treść, a nie forma. Nie potrzebuję też oddawać kultowi czytania czci w postaci wielgaśnego kubka z kawą, czy herbatą. Poza tym zwykłe książki są najbardziej podatne na zniszczenia i upływ czasu. Wersje elektroniczne wręcz przeciwnie. Chyba po to ktoś pisał książki, żeby trafić do jak największej liczby czytelników. Lekkie pliki tekstowe lepiej temu służą niż nieporęczne cegły, którymi prędzej można zabić, niż szybko przesłać kuzynowi na innym kontynencie. Jak ktoś lubi szelest przewracanych kartek i tam kontynuowanie innych swoich zwyczajów to ja mu nie wróg. Każdy ma jakieś swoje predylekcje. Nic mnie jednak nie przekona, że racjonalne jest publikowanie na papierze wykluczając epapier. To ograniczanie sobie odbiorców jest sprzeczne z samą ideą pisania. Ja rozumiem że niektóre perełki chcemy mieć w wersji papierowej, ale bez przesady... Czasami wydaje mi się, że jest po prostu jakoś zapisane w naszej kulturze, że to co na papierze ma większą wartość niż na ekranie. Ludzie mają problem z tym, żeby samemu ocenić wartość tego co czytają, więc muszą mieć fizyczną barierę ekran-cegła. 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Artaso (380 punktów) | Ebookiem nie zapełnisz półek żeby wyglądać na oczytanego i w ogóle.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Ebookiem nie zapełnisz półek żeby wyglądać na oczytanego i w ogóle. Cholera, to aby wyglądać na oczytanego nie wolno opuszczać chałupy?
Teraz już rozumiem dlaczego ludziska się dziwują, że nieraz ktoś zaledwie parę postów opublikuje, a ja już jego głupotę dostrzegam. Niektórzy przez to, to prawie za jasnowidza mnie uważają.
Lubię książki drukowane, ale spokojnie "ebookiem" zapełniać głowę też można i później to wystarczy "gębusię" otworzyć i wszystko jest wiadomo.
Przy okazji. Jeden z polskich psychologów napisał: "Za wygląd naszej twarzy, to do trzydziestki odpowiadają nasi rodzice, ale po trzydziestce, to już głównie my". Moim zdaniem jest wiele racji w tym powiedzeniu.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Cholera, to aby wyglądać na oczytanego nie wolno opuszczać chałupy?
Mi się wydaje, że w wypowiedzi Artaso jest wiele racji. Teraz ludzie zawalą półki Coehlo, Rowling i jakimiś specjalnymi wydaniami Alicji Carolla... I po co? Teraz książki to taki wystrój wnętrz, nie wspominając o tym, że to co czyta moje pokolenie to zwykłe książki fabularne.
Zresztą nawet jak ktoś przeczyta Alicję w Krainie czarów to porozmawiać z nim o tym nie idzie, bo wypadałoby chyba jeszcze trochę logiki i filozofii liznąć, a tego nie sposób od ludzi oczekiwać. W dzisiejszych czasach literatura popularna to zwykły trend, ludzie z mojego pokolenia najczęściej czytają książki, żeby odróżnić się od tych, którzy książek nie czytają. I co takiego czyta moje pokolenie? Kinga? ... Meyer?
Książka książce nie równa. Ludzie zawalą tym półki jakby to miał być wyznacznik statusu społecznego. Takie przynajmniej są moje odczucia dotyczące studenckiej "bibliofilii".
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >>>>Cholera, to aby wyglądać na oczytanego nie wolno opuszczać chałupy? >Mi się wydaje, że w wypowiedzi Artaso jest wiele racji. Jestem o tym przekonanym.
>Teraz ludzie zawalą półki Coehlo, Rowling i jakimiś specjalnymi wydaniami Alicji Carolla...I po co? Teraz książki to taki wystrój wnętrz, nie wspominając o tym, że to co czyta moje pokolenie to zwykłe książki fabularne. Zawsze, było podobnie, choć tytuły i autorzy zgodnie z modą się zmieniali.
>Zresztą nawet jak ktoś przeczyta Alicję w Krainie czarów to porozmawiać z nim o tym nie idzie, bo wypadałoby chyba jeszcze trochę logiki i filozofii liznąć, a tego nie sposób od ludzi oczekiwać. W 1969 roku wydano "Ulissesa" w nakładzie 40 tys egzemplarzy. Za książką ustawiły się kolejki i rozeszła się w przeciągu kilku dni, a następnie się chwalono, kto ...... mniej stron przeczytał. Sam nie wiem, czy dałbym radę przebrnąć przez całość, gdyby nie pomogła mi w tym znakomita książeczka Egona Naganowskiego "Telemach w labiryncie świata".
>W dzisiejszych czasach literatura popularna to zwykły trend, ludzie z mojego pokolenia najczęściej czytają książki, żeby odróżnić się od tych, którzy książek nie czytają. I co takiego czyta moje pokolenie? Kinga? ... Meyer? Zostałem tak rodzinnie ukształtowany, że najważniejszą rzeczą określającą nasz ogólny poziom intelektualny jest oczytanie i kiedyś nawet odpowiedziałem złośliwie na pytanie: co czytać? Lepiej czytać, to co na biletach tramwajowych jest napisane, niż nic nie czytać. Niech ludzie czytają dzisiejsze "Trędowate", ale niech czytają.
Bardziej niepokoi mnie zjawisko braku oczytania wśród ludzi uważających się za inteligencję (np. uczestników naszego forum). Czasem wypisywane tu brednie, będące wynikiem braku podstawowego oczytania, są żenujące.
>Książka książce nie równa. Ludzie zawalą tym półki jakby to miał być wyznacznik statusu społecznego. Ptok ptakowi nie jednaki, człek człekowi nie dorówna, nie polezie orzeł w gówna. I ptaki i ludzie i książki różnią się od siebie. Jakoś nie chce mi się wierzyć w "orłowatość" wszystko wiedzących rycerzy bez skazy. Specjalistów od szybkich i jednoznacznych ocen. Książki uczą sceptycyzmu, nawet do racji ich autorów. Czytajmy więc jak najwięcej, jak najmądrzejszych książek, to naprawdę szybko się uwidacznia.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > Bardziej niepokoi mnie zjawisko braku oczytania wśród ludzi uważających się za inteligencję (np. uczestników naszego forum). Czasem wypisywane tu brednie, będące wynikiem braku podstawowego oczytania, są żenujące.Ostatnio czytuję bardzo mało książek, bo nie daje mi to obecnie radości większej niż udział w forum, czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi albo nawet z grą wideo. Nie wiem czy moje oczytanie jest wystarczająco podstawowe, bo lektury wybieram często przypadkowo i chaotycznie. Prawdę mówiąc, nigdy nie potrafiłem ogarnąć tego, co jest literaturą elementarną, klasyczną, a którą czyta się na wyższym stopniu wtajemniczenia. Kto o tym decyduje? Do sedna- pisząc o bredniach wynikających z braku oczytania miałeś na myśli jakiś konkretny rodzaj bredni czy brednie w ogóle? Jump
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >>>>Bardziej niepokoi mnie zjawisko braku oczytania wśród ludzi uważających się za inteligencję (np. uczestników naszego forum). Czasem wypisywane tu brednie, będące wynikiem braku podstawowego oczytania, są żenujące. >Ostatnio czytuję bardzo mało książek, bo nie daje mi to obecnie radości większej niż udział w forum, czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi albo nawet z grą wideo. Różni ludzie w różnych rzeczach mają przyjemność i każdy ma prawo wyboru, ale nie zgadzam się tu z Leninem, że kucharka byłaby dobrym ministrem. Nie każdy, kto nauczył się pisać, musi swoje mądrości upowszechniać.
>Nie wiem czy moje oczytanie jest wystarczająco podstawowe, bo lektury wybieram często przypadkowo i chaotycznie. Ja tylko wiem, że moje jest ciągle niedostateczne. Mam ogromne zaległości i stały niedosyt czytania nowych, stale wychodzących, ciekawych pozycji.
>Prawdę mówiąc, nigdy nie potrafiłem ogarnąć tego, co jest literaturą elementarną, klasyczną, a którą czyta się na wyższym stopniu wtajemniczenia. Proszę sobie zestawić "Krytykę czystego rozumu" Kanta i "Całe zdanie nieboszczyka" Chmielewskiej. Obie pozycje wartościowe i warte polecenia. Praktyczna definicja. Bardziej "klasycznym" jest to, co przeczytało (lub twierdzi, że zna) wiecej ludzi.
>Kto o tym decyduje? "Krytyk i impotent z jednej są parafii, obaj wiedzą jak - żaden nie potrafi!" Są przeróżne krytyczne obracowania wydające, bardziej lub mniej absolutystyczne, opinie. Ja od dziecka błądziłem i sam sobie litraturę dobierałem. Czytałem np. Karolów: Maya, Marksa i Wojtyłę. Groch z kapustą i jak widać z moich wypowiedzi, że na starość mam w głowie pstro i pusto.
>Do sedna - pisząc o bredniach wynikających z braku oczytania miałeś na myśli jakiś konkretny rodzaj bredni czy brednie w ogóle? Wielce Szanowny Panie, dla mnie brednią jest wszystko co nie posiada dostatecznego racjonalnego uzasadnienia, ale takie brednie są dosyć powszechne i jeszcze zupełnie dobrze je znoszę, dopiero od piramidalnych bredni (typu: "Ja nawet nie musiałem czytać owych panów, aby stwierdzić, że ...... "), pokrywanynych tupetem - robi mi się słabo. Cenię sobie inteligencję, wiedzę i kulturę, choć wiem, że właśnie te moje życzenia, dla niektórych, są tylko staromodną brednią.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Różni ludzie w różnych rzeczach mają przyjemność i każdy ma prawo wyboru, ale nie zgadzam się tu z Leninem, że kucharka byłaby dobrym ministrem.Ja też się zgadzam. Przy okazji zaznaczam, że nigdy nie uważałem się za intelektualistę. > Nie każdy, kto nauczył się pisać, musi swoje mądrości upowszechniać.Ale może. Skoro idioci mogą pisać książki czy do gazety, to tym bardziej na forum internetowym, gdzie uczestnikowi nie stawia się wymagań większych niż sama umiejętność pisania. Sam uważam, że ma to więcej dobrych niż złych stron. > Proszę sobie zestawić "Krytykę czystego rozumu" Kanta i "Całe zdanie nieboszczyka" Chmielewskiej. Obie pozycje wartościowe i warte polecenia.Ani jednego ani drugiego nie czytałem ale dzięki, w pewnej wolnej chwili sobie zestawię. > Praktyczna definicja. Bardziej "klasycznym" jest to, co przeczytało (lub twierdzi, że zna) wiecej ludzi.Aha. Czyli według własnego uznania. Z tym, że własne uznania różnych autorytetów są bardziej popularne i udzielają się innym. > Wielce Szanowny Panie, Wypraszam sobie  > dopiero od piramidalnych bredni (typu: "Ja nawet nie musiałem czytać owych panów, aby stwierdzić, że ...... "), pokrywanynych tupetem - robi mi się słabo.Rozumiem ale czy rzeczywiście wynika to z braku oczytania? Ludzie mają tendencję do szybkiego wyrabiania sobie mocnych opinii o sprawach, o których zupełnie nie mają i nie chce im się mieć pojęcia. Można nazwać ich idiotami ale z brakiem oczytania nie ma to chyba bezpośredniego związku. > Miłego dnia.Dzięki, wzajemnie. Dodel up
|
|
| | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > >>>Różni ludzie w różnych rzeczach mają przyjemność i każdy ma prawo wyboru, ale nie zgadzam się tu z Leninem, że kucharka byłaby dobrym ministrem.> Ja też się zgadzam. Przy okazji zaznaczam, że nigdy nie uważałem się za intelektualistę.Za moich czasów za intelektualistę to można było być uznanym przez innych. Ocenianie w ten sposób samego siebie uważano za wyraz próżności. > >>>Nie każdy, kto nauczył się pisać, musi swoje mądrości upowszechniać.> Ale może. Śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej, ale nie oto chodzi, jak co komu wychodzi. Czasami człowiek musi, inaczej się udusi, ooo
Lubię piosenki, różne inne dźwięki szczególnie jak mnie co wzruszy rzuca mnie się na uszy. Teraz będę już szczery wybrałem drogę kariery, kariery na estradzie, na pewno sobie poradzę.
Stoję przy mikrofonie, niech mnie który przegoni, różne sceny, brygady, już nie dadzą mi rady bo ja się wcale nie chwalę ja po prostu niestety mam talent.
Jak człowiek wierzy w_siebie, to cała reszta to betka, nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać wejść na estradę i zostać, cała reszta to rzecz prosta.
A ja wiem co jest grane, dlatego tutaj zostanę, będę śpiewał piosenki będą klaskać panienki będą dawać mi kwiaty będę teraz bogaty bo ja się wcale nie chwalę ja niestety mam talent jak głos wydaje z_siebie wszyscy są w_siódmym niebie
Stoję przy mikrofonie, niech mnie który przegoni, wszystkie sceny, brygady, już nie dadzą mi rady nikt mnie tutaj nie kiwnie bo odczuje to dziwnie ja nikogo nie straszę, ja talentem niestety go gaszę. Bardzo lubię piosenki, i różne inne dźwięki szczególnie jak mnie co wzruszy rzuca mnie się na uszy Ja znam ładne szlagiery pójdę drogą kariery > Skoro idioci mogą pisać książki czy do gazety, to tym bardziej na forum internetowym, gdzie uczestnikowi nie stawia się wymagań większych niż sama umiejętność pisania.Jest wiele portali, na których wymagań się nie stawia np. "Onet". Na Racjonaliście.pl - pomimo dużej otwartości - jednak się stawia: tu i tu Nasze Forum jest skierowane do racjonalistycznej inteligencji, a że najmniejsze wśród ludzi są narzekania na brak własnej mądrości wchodzą tu różni. Jedni się aklimatyzują - inni nie bardzo. > Sam uważam, że ma to więcej dobrych niż złych stron.Ja odwrotnie, gdybym tak uważał, jak Pan korzystał bym z "Onetu", a nie "Racjonalisty", gdzie spodziewam się trochę wyższego poziomu intelektualnego oraz kulturalnego i w większości przypadków się nie zawodzę. > >>>Praktyczna definicja. Bardziej "klasycznym" jest to, co przeczytało (lub twierdzi, że zna) wiecej ludzi.> Aha. Czyli według własnego uznania.Dokładnie tak, a nawet powiem więcej - "to kwestia smaku". > Z tym, że własne uznania różnych autorytetów są bardziej popularne i udzielają się innym.100% racji. Tylko akurat ja mało sobie cenie osobowości autorytalne. Uważam, że racjonalista powinien sobie sam wyrabiać sobie zdanie. Oczywiście musi się na czymś opierać, a więc powinien dużo czytać. > >>>Wielce Szanowny Panie, Wypraszam sobie Pan pisał jedno, a ja drugie! (Nie chce mi się teraz szukać wypowiedzi uzasadniających moje racje wybowiedzi - tym bardziej, że większość inteligentnych naszych czytelników chce i może mój pogląd uszanować, a z wszystkimi korespondować przecież wcale nie muszę.) Tak krótko - to wybaczy Pan - ale mnie wychowano w tradycyjnej kulturze polskiej, gdzie formę "ty" zachowywano dla rodziny i bliskich znajomych. Przez "pan" zwracali się do mnie moi profesorowie i przez "pan" zwracałem się do moich studentów. Oczywiście zdarzało się spod przysłowiowej "budki z piwem" usłyszeć - "te intelegent", ale nie zwracałem na to uwagi uważając, że oni już tak muszą. > >>>dopiero od piramidalnych bredni (typu: "Ja nawet nie musiałem czytać owych panów, aby stwierdzić, że ...... "), pokrywanynych tupetem - robi mi się słabo.> Rozumiem ale czy rzeczywiście wynika to z braku oczytania? Ludzie mają tendencję do szybkiego wyrabiania sobie mocnych opinii o sprawach, o których zupełnie nie mają i nie chce im się mieć pojęcia.Nie tylko z powodu braku oczytania, ale wprost z braku podstaw kultury intelektualnej, które jednak oczytanie daje. (Oczywiście samo oczytanie, choć już to bardzo dużo, to jeszcze nie wszystko. Potencjał intelektualny się dziedziczy, a postawę poznawczą nabywa się w procesie socjalizacji.) > Można nazwać ich idiotami ale z brakiem oczytania nie ma to chyba bezpośredniego związku.Nie można większości społeczeństwa - teraz w nareszcie wolnej Polsce z ogromnym procentem wyższego wykształcenia - nazywać idiotami, to tylko przemądrzali przeciętniacy, którym brakuje intelektualnej kultury. Takiej kultury nie nabędzie się ani poprzez tytuł biskupa, ani profesora zwyczajnego, tu potrzebne jest obycie, które przynoszą właśnie lektury i dyskusje z nimi. Ja nie chcę nikogo do moich poglądów przekonywać, ale bardzo się cieszę, że niektórzy choć są nieliczni, to biorą je mocno pod uwagę. Kultura intelektualna zawsze była elitarna i chyba na zawsze taką pozostanie.Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > >Ja też się zgadzam. Przy okazji zaznaczam, że nigdy nie uważałem się za intelektualistę.> Za moich czasów za intelektualistę to można było być uznanym przez innych. Ocenianie w ten sposób samego siebie uważano za wyraz próżności.Ja również tak uznaję. Uważam, że "nasze czasy" to te, w których przyszło nam żyć a nie czasy naszej młodości, więc w Twoich czasach nic się nie zmieniło. > >... to tym bardziej na forum internetowym, gdzie uczestnikowi nie stawia się wymagań większych niż sama umiejętność pisania.> Na Racjonaliście.pl - pomimo dużej otwartości - jednak się stawia: tu i tu W praktyce się nie stawia. Dopiero forumowa rzeczywistość czyli stosunkowo bardzo wysoki poziom forum (  ) sprawia, że przypadkowi użytkownicy zauważają, że nic tu po nich. Nie mają nic ciekawego do powiedzenia i nikt nie będzie z nimi dyskutował. > >Sam uważam, że ma to więcej dobrych niż złych stron.> Ja odwrotnie, gdybym tak uważał, jak Pan korzystał bym z "Onetu", a nie "Racjonalisty", gdzie spodziewam się trochę wyższego poziomu intelektualnego oraz kulturalnego i w większości przypadków się nie zawodzę.Właśnie, nie zawodzisz się. A więc przyjęta norma nie jest widocznie taka zła, prawda? Poziom forum w tym przypadku wynika nie z przypadku  Tak uważam. To poniekąd zasługa samej tematyki a poniekąd świetnej moderacji. Znów brawa dla obecnych jak i poprzednich moderatorów. > >Z tym, że własne uznania różnych autorytetów są bardziej popularne i udzielają się innym.> 100% racji. Tylko akurat ja mało sobie cenie osobowości autorytalne. Uważam, że racjonalista powinien sobie sam wyrabiać sobie zdanie.Ha. Właśnie do tego zmierzam. Moje klasyczne tytuły tylko częściowo pokrywają się z powszechnie uznanymi za takie. > >>>>Wielce Szanowny Panie,> Wypraszam sobie  > Pan pisał jedno, a ja drugie!(Nie chce mi się teraz szukać wypowiedzi uzasadniających moje racjeA szkoda, bo chętnie bym poczytał. > Tak krótko - to wybaczy Pan - ale mnie wychowano w tradycyjnej kulturze polskiej, gdzie formę "ty".....Wybaczę ale... jak to szło? Cytat:dla mnie brednią jest wszystko co nie posiada dostatecznego racjonalnego uzasadnienia czy jakoś tak  Wbaczam więc nie obrażę się o zwracanie się do mnie per "pan" czy nawet "szanowny pan" o ile Ty nie obrazisz się, że będę Cię "tykał". Zdaję sobie sprawę z tego, że mój pogląd na tę sprawę jest mało popularny ale póki co, obstaję przy swoim. > >Można nazwać ich idiotami ale z brakiem oczytania nie ma to chyba bezpośredniego związku.> Nie można większości społeczeństwa - teraz w nareszcie wolnej Polsce z ogromnym procentem wyższego wykształcenia - nazywać idiotami, to tylko przemądrzali przeciętniacy, którym brakuje intelektualnej kultury.Tu nie chodzi o żadną intelektualną kulturę tylko o nieźle zamaskowaną tępotę. Ludzie powtarzają obiegowe opinie, zasłyszne od kogoś bystrzejszego w TVN czy wyczytane z felietonu Korwina-Mikkego. Łykają to i bezkrytycznie rozgłaszają na lewo i prawo. Do żadnej dyskusji nie są gotowi, bo TVN czy Mikke dyskusji dla nich nie przewidzieli. Znam kilku ludzi, którzy wstydzą się szkoły, jaką ukończyli ale na codzień rozumują o niebo sprawniej od różnych szemranych magistrów. Takich ludzi( mimo że niezainteresowanych wielkimi sprawami) znacznie wyżej cenię. > Kultura intelektualna zawsze była elitarna i chyba na zawsze taką pozostanie.Zgoda. > Miłego dnia.Wzajemnie. Dodel up
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Wbaczam więc nie obrażę się o zwracanie się do mnie per "pan" czy nawet "szanowny pan" o ile Ty nie obrazisz się, że będę Cię "tykał". Nie obrażę się i nie widzę też konieczności rozmowy z każdym. Pan sobie może robić, to co uważa za stosowne, a ja będę rozmawiał z tymi, którzy chcą ze mną rozmawiać. Pan też niech raczej rozmawia z tymi, których sobie znacznie wyżej ceni.
>Znam kilku ludzi, którzy wstydzą się szkoły, jaką ukończyli ale na codzień rozumują o niebo sprawniej od różnych szemranych magistrów. Rozumiem, tu Szanownego Pana boli, ale niewiele na to mogę pomóc. To Pański ból i tylko Pan sam może go uleczyć.
Przepraszam. Już kończę, gdyż nie mam nic więcej Szanownemu Panu do powiedzenia.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > Nie obrażę się i nie widzę też konieczności rozmowy z każdym. Pan sobie może robić, to co uważa za stosowne, a ja będę rozmawiał z tymi, którzy chcą ze mną rozmawiać. Pan też niech raczej rozmawia z tymi, których sobie znacznie wyżej ceni.Czyli jednak się obrazisz. > >Znam kilku ludzi, którzy wstydzą się szkoły, jaką ukończyli ale na codzień rozumują o niebo sprawniej od różnych szemranych magistrów.> Rozumiem, tu Szanownego Pana boli, ale niewiele na to mogę pomóc. To Pański ból i tylko Pan sam może go uleczyć.Raczej nie rozumiesz; nic mnie akurat tu nie boli. Nie oceniam ludzi na podstawie samego wykształcenia, bo samo w sobie niewiele dziś znaczy. Nie wiem czemu wyciągnąłeś z tego wniosek, że każdego magistra uważam za durnia. Dodel up
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >>Cholera, to aby wyglądać na oczytanego nie wolno opuszczać chałupy?Mi się wydaje, że w wypowiedzi Artaso jest wiele racji. Teraz ludzie zawalą półki Coehlo, Rowling i jakimiś specjalnymi wydaniami Alicji Carolla... I po co?
Bo od małego się im powtarzało, że czytanie jest wyznacznikiem statusu. Żeby więc tylko Coehlo... Oni nawet jak wezmą i przeczytają całkiem średniego Władcę pierścieni (oczywiście po obejrzeniu filmu, to po prostu nie zrozumieją o czym to było - nie mówiąc już o tym, że w tej książce nie ma zbyt wiele do rozumienia.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | spellbinder (8577 punktów) | >To jest jakiś kult formy czytania książek, który zaraził chyba większość amatorów czytania.
To jest raczej próba usprawiedliwienia się. To tak jak z tymi wszystkimi rozmowami o wegetarianizmie, gdzie ci wielbiciele zwierząt tłumaczą swoje zachowania kulinarne najrozmaitszymi pobudkami, zamiast powiedzieć po prostu "nie lubię mięsa" i uciąć temat. I nie wchodzić w rozmowy "słuchaj, ja kupiłem to mięso i ja bym je całe zjadł, ale mogę ci dać kawałek, chcesz?".
Tak samo tu - zamiast powiedzieć "nie lubię czytać z monitora", ludzie zaczynają wymyślać ideologię tam, gdzie na ową ideologię nie ma miejsca. Nagle wartością stał się kontakt z gromadzonymi przez lata bakteriami i pokładami śliny.
Z tym, że w przypadku niechęci do monitora mamy do czynienia z niechęcią do postępu technologicznego. Z nieumiejętnością przystosowania się. Nawet nie tyle z samymi tymi rzeczami, co z ich symptomami... trzeba się więc wytłumaczyć.
Czytam książki, bo w lapopie nie zasuszysz kwiatka!
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Lizergus (691 punktów) | > Tak samo tu - zamiast powiedzieć "nie lubię czytać z monitora", ludzie zaczynają wymyślać ideologię tam, gdzie na ową ideologię nie ma miejsca. Nagle wartością stał się kontakt z gromadzonymi przez lata bakteriami i pokładami śliny.Tomek Fiedorek napisał po prostu, że lubi kontakt fizyczny z książką, ja zresztą też tak mam. Z monitora czytać książek nie lubię (ale np. czytam sporo na forach), bo w takich warunkach trudno mi się skoncentrować na dłuższym tekście. A co do śliny i bakterii...klawiatura hyhy
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >...To tak jak z tymi wszystkimi rozmowami o wegetarianizmie, ...zamiast powiedzieć po prostu "nie lubię mięsa" i uciąć temat. Nie jadam większości rodzajów mięs i wiem coś na temat "ucinania tematu". Ludzie oczekują ode mnie tłumaczenia, dlaczego nie jadam. To samo dotyczy alkoholu (nie lubię) i słodyczy (jw.). Te wyjaśnienia nie są tolerowane. Wymyśliłam więc coś lepszego (dla nowo poznawanych) - z przyczyn religijnych i ... nie ma dalszych pytań.
>Z tym, że w przypadku niechęci do monitora mamy do czynienia z niechęcią do postępu technologicznego. Z nieumiejętnością przystosowania się. Nawet nie tyle z samymi tymi rzeczami, co z ich symptomami... trzeba się więc wytłumaczyć. A nie przyszło ci do głowy najprostsze wyjaśnienie, że np. osoby w pewnym wieku mogą mieć problemy ze wzrokiem? Sama nie mam, ale szybciej męczy mi się wzrok przy monitorze, niż przy słowie drukowanym. Poza tym są osoby, które lubią czytać w łóżku, w wannie, w innych nietypowych miejscach. Czytnik elektroniczny wcale nie jest wygodny w każdej sytuacji. Natomiast przypinanie komuś łatki, że jest "nieprzystosowany"... cóż dawniej to określenie dotyczyło osób wymagających resocjalizacji.
|
|
| | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Nie jadam większości rodzajów mięs i wiem coś na temat "ucinania tematu". Ludzie oczekują ode mnie tłumaczenia, dlaczego nie jadam. To samo dotyczy alkoholu (nie lubię) i słodyczy (jw.). Te wyjaśnienia nie są tolerowane. Wymyśliłam więc coś lepszego (dla nowo poznawanych) - z przyczyn religijnych i ... nie ma dalszych pytań.:D > A nie przyszło ci do głowy najprostsze wyjaśnienie, że np. osoby w pewnym wieku mogą mieć problemy ze wzrokiem? Sama nie mam, ale szybciej męczy mi się wzrok przy monitorze, niż przy słowie drukowanym.Na kiepskim, migającym monitorze? Nie mówiąc już o tym, że na monitorze literki można sobie dowolnie powiększyć, więc człowiek nie musi już czytać programu telewizyjnego pod lupą  > Poza tym są osoby, które lubią czytać w łóżku, w wannie, w innych nietypowych miejscach. Czytnik elektroniczny wcale nie jest wygodny w każdej sytuacji.Czytnik elektroniczny, jeśli chodzi o łóżko, czy inne nietypowe miejsca jest zdecydowanie lepszy niż niejedna książka. Głównie dlatego, że jest mały i poręczny, czego nie można powiedzieć o wielu książkach. A co do wanny... to tylko kwestia odpowiedniego opakowania. > Natomiast przypinanie komuś łatki, że jest "nieprzystosowany"... cóż dawniej to określenie dotyczyło osób wymagających resocjalizacji.Są tacy, co nie potrafią nauczyć się obsługi telefonu komórkowego. Odczuwają niechęć do zmian. Nie są przystosowani do sytuacji, nie potrafią czytać z monitora.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > >... szybciej męczy mi się wzrok przy monitorze, niż przy słowie drukowanym.> Na kiepskim, migającym monitorze? Nie mówiąc już o tym, że na monitorze literki można sobie dowolnie powiększyć, więc człowiek nie musi już czytać programu telewizyjnego pod lupą Skąd wiesz, że jest kiepski i migający? Chodzi o kontrast. To się zaczyna odczuwać po latach. Nie sprawdzam, ile moi rozmówcy mają lat, ale ja pracuję przy komputerze od ok. 20. A co do programu TV - właśnie, najchętniej chyba siedzą przy monitorach ci, co lubią oglądać TV. > Czytnik elektroniczny, jeśli chodzi o łóżko, czy inne nietypowe miejsca jest zdecydowanie lepszy niż niejedna książka. Głównie dlatego, że jest mały i poręczny, czego nie można powiedzieć o wielu książkach.A mnie najbardziej kręcą te największe i najgrubsze. Przy okazji - nie sądzę, żeby to, co ja czytam można było dostać na czytnikach. > Są tacy, co nie potrafią nauczyć się obsługi telefonu komórkowego. Odczuwają niechęć do zmian. Nie są przystosowani do sytuacji, nie potrafią czytać z monitora.Rzeczywiście ogromny mankament. Zwłaszcza kiedy coraz więcej jest wokoło osób, które zdania nie potrafią sklecić poprawnie, nie potrafią się zachować w miejscu publicznym, nie mają pojęcia o podstawowych zasadach ekonomii - takiej na prywatny użytek. W tej sytuacji nieumiejętność czytania z monitora jest naprawdę istotna. Przy okazji - co to znaczy "nie potrafią czytać z monitora"? Albo ktoś umie czytać albo nie. Przecież to nie jest jakaś dodatkowa umiejętność.
|
|
| | | | | |  | | Menel de Lux (3111 punktów) |
> Poza tym są osoby, które lubią czytać w łóżku, w wannie , w innych nietypowych miejscach. Czytnik elektroniczny wcale nie jest wygodny w każdej sytuacji.To zależy jakiego rodzaju: www.e-czytnik.pl/pl/content/6-e-papier> w wannieKontakt z wodą będzie opłakany w skutkach dla książki. Lepiej nie ryzykować i powstrzymać się od czytania w wannie.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >Kontakt z wodą będzie opłakany w skutkach dla książki. >Lepiej nie ryzykować i powstrzymać się od czytania w wannie. Ja nie czytuję w wannie, nawet nie mam wanny, ale znam osoby, które tak robią. Nie prowadzę również krucjaty w sprawie czytania książek. I ... już dość mam tłumaczenia, że robię coś tam ... inaczej, niż nakazuje moda.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Menel de Lux (3111 punktów) | > Ja nie czytuję w wannieJa nic takiego nie sugeruję  "moda to tylko stan umysłu" , "moda przemija a styl pozostaje" Coco Chanel Bardzo prawdziwe, może dlatego utkwiło w pamięci?
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >"moda to tylko stan umysłu" , "moda przemija a styl pozostaje" >Coco Chanel Nie jestem tak znaną osobą, ale powiedziałabym raczej, że "podatność na modę to stan umysłu" i, niestety, przeważnie uniemożliwia wyrobienie własnego stylu ...
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > Te wyjaśnienia nie są tolerowane. Wymyśliłam więc coś lepszego (dla nowo poznawanych) - z przyczyn religijnych i ... nie ma dalszych pytań.Mało kto dyskutuje z zupełnym nonsensem
|
|
| | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | > >... z przyczyn religijnych i ... nie ma dalszych pytań.> Mało kto dyskutuje z zupełnym nonsensem  I dlatego z reguły argumenty religijne nie są podważane, a uczucia wręcz chronione. Ale to jest przykład, jak można osoby religijne zapędzić do narożnika, posługując się ich własną bronią. Nikt mnie nie pyta, jakiego jestem wyznania. Pewnie spekulują - Św. Jehowy, muzułmanka, adwentystka itd. Nie wiem, co będzie, kiedy wreszcie padnie takie pytanie.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | KarolG (2892 punktów) | > Z tym, że w przypadku niechęci do monitora mamy do czynienia z niechęcią do postępu technologicznego. Z nieumiejętnością przystosowania się.Nie zawsze tak jest. Ja na przykład, gdy czytam wieczorem "z monitora" mam problemy z zaśnięciem. Z papierem jest zupełnie inaczej. Bywa że zasypiam z książką w ręku 
Thank God, I'm an atheist
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... Bywa że zasypiam z książką w ręku  Może to kwestia formy, tylko treści ...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie zawsze tak jest. Ja na przykład, gdy czytam wieczorem "z monitora" mam problemy z zaśnięciem.
Co ma zresztą dość trywialne i rzeczywiste podstawy w fizjologii.
|
|
| | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Nic nie zastąpi szelestu przewracanych stronic i siorbu herbaty, bądź kawy.
Pomyśl sobie tak - jak czytasz z laptopa, to możesz zapchać mu czymś wiatrak i też zacznie szeleścić.
A jak siorbniesz go herbatą, to gwarantowana lepsza zabawa (i więcej emocji), niż jak zalejesz książkę.
Z książką papierową są dwie opcje. Jak jest z biblioteki, to śmierdzi kurzem, tłustymi paluchami, a szeleści bo ludzie nie potrafią przewracać stron bez włożenia do gęby całej dłoni.
Jak jest z księgarni, to napierdziela kurzem i farbą. Jak człowiek dojdzie do połowy, to jest na bank zdrowo naćpany.
|
|
| | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Z książką papierową .. >Jak jest z księgarni, to napierdziela kurzem i farbą.
Ciekawe czy dojdzie do tego, że wyróżniane i nagradzane będą pozycje literackie 'nie zniżające się' do wydań książkowych..
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | >Ciekawe czy dojdzie do tego, że wyróżniane i nagradzane będą pozycje literackie 'nie zniżające się' do wydań książkowych..
Wręcz przeciwnie. Wydanie papierowe będzie opłacalne tylko w stosunku do książek, które osiągnęły sukces czytelniczy i wśród krytyków. Wtedy ludzie je chętnie kupią, bo to jednak przyjemnie błyskać z biurka paskiem na obwolucie: "Nobel 2015".
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
| | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. Wydanie papierowe (..) ludzie je chętnie kupią, bo to jednak przyjemnie błyskać z biurka paskiem na obwolucie: "Nobel 2015". Możliwe, że wartość klasycznych książek pozostanie tylko domeną snobizmu. Jeśli jednak będą cenione, to trudno jednocześnie twierdzić o ich dewaluacji.
> Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma. Więcej byłoby sensu w zajmowaniu się rzeczami niż w rozmyślaniu o cudach?
|
|
| | | | | | |  | | Almentyna (417 punktów) | > > Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.> Więcej byłoby sensu w zajmowaniu się rzeczami niż w rozmyślaniu o cudach?Jasne. Pod warunkiem, że są cudowne 
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > >>>Pod warunkiem, że są cudowne  > A nijak zgadnąć zawczasu Mąż wraca i delegacji i zastaje żonę w proboszczem w łóżku. - Co on tu robi? - Cuda kochanie, cuda! Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Jest wiele książek, które bym kupił w elektronicznej wersji, a jest to chyba w ogóle w Polsce niespotykane. O to chodzi? Jump
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > O to chodzi?Gdyby mieli jakieś nowości to i za te 20 zł bym rozważał. Niestety wybór jest skąpy, ograniczony. Nie jest tak, że jednocześnie coś ląduje na sklepowych półkach i w internecie. Nie ma wydawnictw, które traktowałyby poważnie rynek elektroniczny i papierowy.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Nie jest tak, że jednocześnie coś ląduje na sklepowych półkach i w internecie. Nie ma wydawnictw, które traktowałyby poważnie rynek elektroniczny i papierowy.Aczkolwiek nie jest tak, że rzecz jest całkowicie w Polsce niespotykana. Można mieć nadzieję, że tego typu księgarnie będą coraz szybciej poszerzały ofertę. Jump
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Działalność bibliotek jest uregulowana prawnie, a działalność piratów uregulowana prawnie nie jest. Wikipedia: Prawo, a ściślej prawo w ujęciu przedmiotowym - system norm prawnych, czyli ogólnych, abstrakcyjnych i jednoznacznych dyrektyw postępowania, które powstały w związku z istnieniem i funkcjonowaniem państwa lub innego uporządkowanego organizmu społecznego, ustanowione lub uznane przez właściwe organy władzy odpowiednio publicznej lub społecznej i przez te organy stosowane, w tym z użyciem przymusu. Ale, co zostało ustanowione przez właściwe organy, to zawsze można podregulować. Znamy różne prawa i prawka i praktyka ich wymyślania i nakładania wcale taka budująca nie jest.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | | spellbinder (8577 punktów) | >Ale, co zostało ustanowione przez właściwe organy, to zawsze można podregulować. Znamy różne prawa i prawka i praktyka ich wymyślania i nakładania wcale taka budująca nie jest.
Ja nie mówię o tym, co jest właściwe, czy niewłaściwe. Wspomniałem tylko o różnicy między biblioteką a pirackim portalem, której niektórzy forumowicze zdają się nie dostrzegać.
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > >>>Ale, co zostało ustanowione przez właściwe organy, to zawsze można podregulować. Znamy różne prawa i prawka i praktyka ich wymyślania i nakładania wcale taka budująca nie jest.> Ja nie mówię o tym, co jest właściwe, czy niewłaściwe. Wspomniałem tylko o różnicy między biblioteką a pirackim portalem, której niektórzy forumowicze zdają się nie dostrzegać.Dostrzegają idiotyzmy władzy i praw przez nią stanowionych. Jak dla mnie to już wiele. Cytat:Biblioteki kojarzą się nam z oazami szeroko pojętej kultury. Niestety okazują się być nielegalnymi. Wyczerpują w 100% definicję pirata- złodzieja wartości intelektualnych, (cokolwiek to znaczy według korporacji). Władza bierze forsę za myślenie, a nie za bezmyślność. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | |  | | spellbinder (8577 punktów) | Nie dostrzegają jednak kilku rzeczy. Na przykład tego, że podczas gdy biblioteka wypożyczy książkę najwyżej 50 osobom rocznie, pirat "da" ją przynajmniej kilkuset osobom, jeśli nie dziesiątkom tysięcy - to jest zależne w końcu od popularności książki.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Menel de Lux (3111 punktów) | >podczas gdy biblioteka wypożyczy książkę najwyżej 50 osobom rocznie, pirat "da" ją przynajmniej kilkuset osobom, jeśli nie dziesiątkom tysięcy
Dosyć "specyficzne" podejście do respektowania prawa. Idąc dalej tym tropem powinno się wprowadzić do kodeksu karnego limity na gwałty, morderstwa itd.
> pirat "da"
Książka posiada dwie wartości- intelektualną oraz materialną. Oddając wypożyczoną książkę z powrotem zwracamy jedynie jej materialną część. Biblioteka "dała" nam za darmo jej intelektualną wartość, zupełnie jak piraci.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Dosyć "specyficzne" podejście do respektowania prawa.
Specyficzne i jak najbardziej w prawie obecne. Jak kolesie wyłudzają od kogoś 100 zł, to jest to czyn o małej szkodliwości społecznej i nic się z nimi nie robi.
Nie mówiąc już o tym, że biblioteka umożliwiała do tej pory wypożyczanie książek, których nie ma już nawet jak kupić. Nie są już wydawane. Taki "Niedoczarowany miecz" np. Dzieła Topora, masz niby w empiku, ale produkt niedostępny. Strugackich też zasadniczo nie dostaniesz.
A w bibliotece są. I w bibliotece można ich przeczytać. Innymi słowy można przeczytać tych, których nie opłaca się już nikomu wydawać najwyraźniej.
Pirat z kolei piraci głównie to, co się jeszcze sprzedaje.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Menel de Lux (3111 punktów) |
> Jak kolesie wyłudzają od kogoś 100 zł, to jest to czyn o małej szkodliwości społecznej i nic się z nimi nie robi.Robi się i to dużo, przede wszystkim zostaje uruchomiona maszyna prawna a delikwent boryka się z wymiarem sprawiedliwości na sali sądowej. Werdykt sądu ma znaczenie drugorzędne. > Dzieła ToporaDuży Plus przez wielkie P  > A w bibliotece sąA nawet w domowych biblioteczkach  Nie jestem obrońcą piratów. Ale razi mnie wybiórcze stosowanie prawa które okazuje się być naginane na wszelkie możliwe sposoby. Warto też pomyśleć czy korporacje nie są winne piratom pieniędzy za reklamę swoich wydawnictw.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Hodża (11172 punktów) | >Dzieła Topora, masz niby w empiku, ale produkt niedostępny. Strugackich też zasadniczo nie dostaniesz. >A w bibliotece są. I w bibliotece można ich przeczytać. Innymi słowy można przeczytać tych, których nie opłaca się już nikomu wydawać najwyraźniej.
Zdumiewam się ilekroć zaglądam do swojej biblioteki tym, jak wspaniały zbiór tytułów literatury światowej wydano w PRL-u w latach 70-tych. Oczywiście - pomijając tych wszystkich "ideologicznie niewłaściwych", ale jednak są to w większości nazwiska, które wpisały się w historię literatury światowej, których dzisiejsze księgarnie nie widziały na swoich półkach od wielu lat.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | > Zdumiewam się ilekroć zaglądam do swojej biblioteki tym, jak wspaniały zbiór tytułów literatury światowej wydano w PRL-u w latach 70-tych.Jeszcze kilka lat i te pozycje wrócą. Świat się leciutko przestawi, papier przestanie nobilitować i ludzie ze zdumieniem zobaczą ile dobrej literatury przemknęło między i schowało się za "genialnymi" autorami takimi jak Rice, G. Martin, Rowling, Follett, Meyer, Coelho, Larsson, N. Roberts, itd. itp. Trudno się dziwić, że ludzie czytają te rzeczy, o których jest głośno, bo w tym gąszczu literatury, jaka nas zalała, ciężko jest coś wybrać. Jak się człowiek nie zna na temacie i nie ma kogo zapytać, to jest przerąbane. Po omacku będzie szukać i być może nigdy nie trafi na dzieła, które by mu się podobały, ale nigdy o nich nie usłyszy. Już teraz w wyszukiwarkach muzycznych jest możliwość sprawdzenia: "szukaj podobnych do". Za chwilę podejrzewam to samo będzie z książkami. A wtedy popularne gnioty, przy odrobinie szczęścia, wylecą na orbitę
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Jeszcze kilka lat i te pozycje wrócą. Świat się leciutko przestawi, papier przestanie nobilitować i ludzie ze zdumieniem zobaczą ile dobrej literatury przemknęło między i schowało się za "genialnymi" autorami takimi jak Rice, G. Martin, Rowling, Follett, Meyer, Coelho, Larsson, N. Roberts, itd. itp.
To dziś jest również przemysł - cała ta literatura. Wystarczy poczytać np. Andre Gide'a i skonfrontować go ze współczesnymi wyrobnikami literatury popularnej - o ile szczebli ta współczesna produkcja zeszła niżej na drabinie kultury i bogactwa znaczeń i kontekstów! W pierwszym przypadku fascynujące może być samo prześledzenie, jak ewoluowały poszukiwania twórcze artysty, jak silnie na to, co pisał, wpływały wielowiekowe tradycje filozofii europejskiej, jak cyzelował swoje odniesienia do archetypów naszej kultury... a dziś wystarczy mieć "obcykane" kilka schematów i sztukę suspensu a dalej - tylko trzymać się jednej etykietki, żeby tylko przypadkiem czytelnik nie został zszokowany jakimiś artystowskimi tikami pisarza. Hm - w tym tramwaju kultura szybko wyjedzie na jakieś zapyziałe przedmieście.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | marcin1902 (3438 punktów) | > Po omacku będzie szukać i być może nigdy nie trafi na dzieła, które by mu się podobały, ale nigdy o nich nie usłyszy.Aby odnaleźć ciekawe książki w mojej bibliotece przyjąłem zasadę, żeby wypożyczać książki których nikt nie czytał. Naprawdę się opłaciło, tak poznałem Cortazara który przypadł mi do gustu.  > Już teraz w wyszukiwarkach muzycznych jest możliwość sprawdzenia: "szukaj podobnych do". Za chwilę podejrzewam to samo będzie z książkami. A wtedy popularne gnioty, przy odrobinie szczęścia, wylecą na orbitę Coś podobnego już istnieje w Biblionetce. Często też mówi się o piratach w takim kontekście, że oni nie tylko okradają autorów, ale i czerpią z tego zyski. A co z piratami którzy udostępniają treści za free, nie czerpiąc z tego tytułu dochodów. Czy należy traktować ich tak samo?
"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | >Często też mówi się o piratach w takim kontekście, że oni nie tylko okradają autorów, ale i czerpią z tego zyski. A co z piratami którzy udostępniają treści za free, nie czerpiąc z tego tytułu dochodów. Czy należy traktować ich tak samo? Dla dla okradanego nie ma chyba większej różnicy.
|
|
| | | | | | | | | |  | | marcin1902 (3438 punktów) | >Dla dla okradanego nie ma chyba większej różnicy.
Ale dla udostępniającego pliki ma.
"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Specyficzne i jak najbardziej w prawie obecne. Jak kolesie wyłudzają od kogoś 100 zł, to jest to czyn o małej szkodliwości społecznej i nic się z nimi nie robi.
To zawsze dobrze przeczytać, że mentalność antypiracka widzi w bibliotekach po prostu czyny o małej szkodliwości społecznej.
|
|
| | | | |  | | Almentyna (417 punktów) | >Biblioteka "dała" nam za darmo jej intelektualną wartość, zupełnie jak piraci.
Czy jednak w ACTA nie chodzi wyłącznie o nielegalny handel i zysk, a nie o "dawanie"? Nie ma korzyści materialnej, nie ma złamania prawa. Może by podzielić piratów na altruistów i ludzi interesu. Biblioteki publiczne zaliczmy do altruistów.
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
| | | | | |  | | Menel de Lux (3111 punktów) | >Biblioteki publiczne zaliczmy do altruistów.
Pojawia się pytanie:
jakie wydatki na biblioteki przewiduje budżet państwa/ samorządowy?
Może tu nie chodzi wcale o altruizm?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | >Pojawia się pytanie: >jakie wydatki na biblioteki przewiduje budżet państwa/ samorządowy?
Zbyt małe.
|
|
2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Obecnie zgodnie z prawem książek nie można kserować. To tak jak wypożyczalnie filmów, tylko opłata jest inna. Musisz wertować strony, mimo że szybciej przejrzeć .pdf. Podobnie w wypożyczalni filmowej dowalą Ci 3 minutowy filmik na początku, którego nie da się przewinąć, w którym nawijają o tym jakie to super że ktoś nie piraci...
Korzystałem wiele z bibliotek i wypożyczalni. Z tego drugiego zrezygnowałem jak po raz wtóry wypożyczyłem film, który nie chciał działać na moim odtwarzaczu DVD.
W każdym razie ani wypożyczonych płyt, ani książek w bibliotece nie można kopiować. Prawo autorskie i prawo majątkowe autorskie są bezwzględne, a w wielu sytuacjach trudne do zinterpretowania. Kopie możemy współdzielić jedynie z bliskimi i z osobami, z którymi pozostajemy w kontaktach towarzyskich. Czy np. ze wszystkimi kolegami ze studiów pozostaję w kontaktach towarzyskich?
W dodatku prawem autorskim jest "obciążony" każdy utwór niezależnie od tego czy to wysoko budżetowy film, czyjś wykład, czy chusteczka w którą się wysmarkałem.
Czyli oczywiście jest to chyba najczęściej łamane prawo i to w dodatku z szerokim przyzwoleniem społecznym, przy czym ludzie często nie zdają sobie z tego sprawy. Ludzie często nie rozróżniają też prawa autorskiego od majątkowego prawa autorskiego. Temat na dłuższą rozmowę.
Jakby nie było biblioteki funkcjonują w pełni legalnie.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | > W każdym razie ani wypożyczonych płyt, ani książek w bibliotece nie można kopiować. Prawo autorskie i prawo majątkowe autorskie są bezwzględne,A kto ci to powiedział? ------------------------------------------------ USTAWA o prawie autorskim i prawach pokrewnych Rozdział 3 Treść prawa autorskiego Oddział 3 Dozwolony użytek chronionych utworów Art. 23. 1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. ------------------------------------------------ Przypomnijmy też interpretację Urządu Ochrony Konkurencji, kiedy wymuszał na Warner Bros zmianę treści ostrzeżeń na płytach: ------------------------------------------------ zgodnie z polską ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych konsumenci mogą bez zezwolenia twórcy, dystrybutora filmu lub innego uprawnionego podmiotu nieodpłatnie korzystać z rozpowszechnionych utworów na własny użytek osobisty - możliwe jest zatem przykładowo skopiowanie płyty dla znajomego, czy zrobienie zapasowej kopii do domowego archiwum. ------------------------------------------------ www.kinodo(*)a.zmiane.ostrzezen.na.DVD.htmlPrzypomnijmy też: ------------------------------------------------ Pod koniec zeszłego tygodnia Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumenta zawyrokował iż sformułowanie zakazu kserowania książek w bibliotekach jest klauzulą abuzywną. Konkretnie jednak dotyczy to ograniczenia możliwości kserowania do 22 stron - obecnie już ograniczenia takie są zakazane. Znaczy to tyle iż w niedługim czasie książki będzie wolno kserować w bibliotekach (odpłatność to sprawa inna) i że żaden bibliotekarz nie będzie mógł się na taki zakaz powołać - nie będzie on miał mocy obowiązującej (po wpisie UOKiKu do stosownego rejestru). ------------------------------------------------ blog.reste(*)bibliotece-wreszcie-dozwolone/ seksualnosc-kobiet.pl
|
|
| szemrany robert (425 punktów) | Ciekawe spostrzeżenie, ale jako rzecze ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych Cytat:Biblioteki, archiwa i szkoły mogą : 1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych; 2) sporządzać lub zlecać sporządzanie egzemplarzy rozpowszechnionych utworów w celu uzupełnienia, zachowania lub ochrony własnych zbiorów; 3) udostępniać zbiory dla celów badawczych lub poznawczych za pośrednictwem końcówek systemu informatycznego (terminali) znajdujących się na terenie tych jednostek. isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU20060900631&type=3Ustawodawca wymyślił sobie zatem, że niektóre instytucje (głównie państwowe) prawo autorskie obowiązuje w ograniczonym stopniu. Ciekaw jestem jak wygląda sytuacja prywatnych wypożyczalni video itp. Pewnie płacą za możliwość udostępniania. Biblioteki też?
|
|
1 na 1 | Gosia (9452 punktów) | > Biblioteki kojarzą się nam z oazami szeroko pojętej kultury.> Niestety okazują się być nielegalnymi.Nie są .
|
|
 | 3 na 3 | Menel de Lux (3111 punktów) | Oczywiście że nie są. Wątek powstał po to aby demaskować absurdy prawne a nie biblioteki jako piratów.
|
|
|  | 1 na 1 Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | >Wątek powstał po to aby demaskować absurdy prawne a nie biblioteki jako piratów. Absurdem jest porównywanie bibliotekarza do pirata.
|
|
2 na 2 Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | > Biblioteki kojarzą się nam z oazami szeroko pojętej kultury.> Niestety okazują się być nielegalnymi.> Wyczerpują w 100% definicję pirata- złodzieja wartości intelektualnych, (cokolwiek to znaczy według> korporacji).> To nie żart- nie chcąc uchodzić za barbarzyńców traktujących wybiórczo literę prawa, musimy zamknąć> te siedliska zła i występku.Biblioteki kojarzą się nam z oazami szeroko pojętej kultury gdyż od początku swego istnienia sprzyjały rozwojowi szeroko pojętej kultury i czynią to po dziś dzień. Nie wiem jaka jest twoja szeroko pojęta definicja pirata ale wedle mojej obiegowej definicji pirat - nie troszczy się o starodruki
- nie organizuje spotkań z autorami książek
- nie pomaga uczniom, studentom i naukowcom w pracy badawczej
- nie buduje nowoczesnych centrów kulturalnych
- nie daje darmowego dostępu do internetu
- nie organizuje pokazów filmowych
- nie organizuje dyskusyjnych klubów książki
- nie organizuje konkursów literackich
- nie organizuje wieczorów poetyckich
- nie organizuje ciekawych konferencji
- nie nie dygitalizuje cennych i trudno dostępnych zbiorów literatury
- nie tworzy katalogów ułatwiających wyszukiwanie
- nie troszczy się o niewidomych czytelników
- nie udostępnia czytelni czasopism
- nie prowadzi działalności naukowej
|
|
 | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | > wedle mojej obiegowej definicji pirat> nie pomaga uczniom, studentom i naukowcom w pracy badawczejTo - w najlepszym razie - nieco kontrowersyjna teza  Pirat ma dostęp do znacznie większej liczby podręczników i publikacji naukowych niż większość bibliotek - także akademickich. Niejednokrotnie pirat taki chętnie się nimi dzieli i to właśnie - nie samo pobieranie piraconych dzieł - jest przez polskie prawo potępiane  > nie daje darmowego dostępu do internetuPoniekąd. W istocie - piractwo zdaje się być wtórne względem dostępu do internetu  > nie organizuje pokazów filmowychO ile mi wiadomo, piraci sami je sobie organizują  > nie organizuje dyskusyjnych klubów książkiZdziwiłbyś się zapewne składem grup o książkach dyskutujących. Ale rzeczywiście - zazwyczaj są one efektem "samoorganizacji"  > nie organizuje ciekawych konferencjiJak i większość bibliotek. Pozostaje - oczywiście - kwestia zdefiniowania słowa "ciekawe". > nie nie dygitalizuje cennych i trudno dostępnych zbiorów literaturyOsobiście widziałam pirackie skany książek - także cennych i rzadko spotykanych. To się chyba mieści w pojęciu "digitalizacji". > nie tworzy katalogów ułatwiających wyszukiwanieNiejednokrotnie tworzy  > nie troszczy się o niewidomych czytelnikówAudiobooki też są piracone  > nie udostępnia czytelni czasopismNie spodziewaj się listy linków (sam sobie poszukaj), ale zapewniam cię, że czasopism w necie także znajdziesz sporo. > nie prowadzi działalności naukowejDziałalność naukową niejednokrotnie piraci prowadzą. Argument, typu "nie wszyscy" byłby marny - znakomita część bibliotek także tego nie robi (nota bene, spora część bibliotek nie realizuje większości czynności z twojej listy)
|
|
|  | Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | > >wedle mojej obiegowej definicji pirat> >nie pomaga uczniom, studentom i naukowcom w pracy badawczej> To - w najlepszym razie - nieco kontrowersyjna teza Pirat ma dostęp do znacznie większej liczby podręczników i publikacji naukowych niż większość bibliotek - także akademickich. Niejednokrotnie pirat taki chętnie się nimi dzieli i to właśnie - nie samo pobieranie piraconych dzieł - jest przez polskie prawo potępiane  Mnie chodziło o to, że bibliotekarze pomagają (w małych bibliotekach głównie uczniom i studentom) znaleźć odpowiednie materiały, doradzają, podpowiadają. Jeśli zaś chodzi o naukowców, to biblioteki pomagają im w ten sposób, że gromadzą księgi, do których żaden pirat nie ma dostępu i gdyby nie te biblioteki, to te księgi już dawno rozsypały by się w proch. > >nie organizuje pokazów filmowych> O ile mi wiadomo, piraci sami je sobie organizują  Ale niestety nie zapraszają na te pokazy twórców, krytyków, znawców... > >nie organizuje ciekawych konferencji> Jak i większość bibliotek. Pozostaje - oczywiście - kwestia zdefiniowania słowa "ciekawe".Większości bibliotek na to nie stać. Zadaniem tych małych wiejskich i osiedlowych jest udostępnianie woluminów, internetu, cichego kąta do nauki a także codziennej prasy i tygodników bo niestety nie wszystkich stać na ich kupno. > >nie nie dygitalizuje cennych i trudno dostępnych zbiorów literatury> Osobiście widziałam pirackie skany książek - także cennych i rzadko spotykanych. To się chyba mieści w pojęciu "digitalizacji".Nie. Dygitalizacja profesjonalna od pirackich skanów różni się tak jak zdjęcie japońskiego turysty przedstawiające Giocondę w Luwrze różni się od reprodukcji. > >nie tworzy katalogów ułatwiających wyszukiwanie> Niejednokrotnie tworzy  Czy mamy to samo na myśli? > >nie troszczy się o niewidomych czytelników> Audiobooki też są piracone  No tak, zapomniałem, że audiobooki zastępują książki brajlowskie. > >nie udostępnia czytelni czasopism> Nie spodziewaj się listy linków (sam sobie poszukaj), ale zapewniam cię, że czasopism w necie także znajdziesz sporo.Kiedyś szukałem. Znalazłem je w katalogach bibliotek. > >nie prowadzi działalności naukowej> Działalność naukową niejednokrotnie piraci prowadzą. Argument, typu "nie wszyscy" byłby marny - znakomita część bibliotek także tego nie robi (nota bene, spora część bibliotek nie realizuje większości czynności z twojej listy)  Jak już mówiłem wyżej po pierwsze brak na to pieniędzy a po drugie główne powyższe działania realizują biblioteki główne, akademickie, centralne, narodowe, wojewódzkie itp., czyli te większe. Działalność filii bibliotecznych zazwyczaj sprowadza się do prostych zadań i działań. A o tym, że piraci prowadzą jakąś działalność naukową to pojęcia nie miałem. No, chyba że chodzi ci o to, że pracują zawodowo jako naukowcy a w wolnych chwilach wrzucają skany dzieł swoich kolegów po fachu do netu.
|
|
| |  | 1 na 1 | marcin1902 (3438 punktów) | >Kiedyś szukałem. Znalazłem je w katalogach bibliotek.
Tylko w katalogach bibliotek? W takim razie słabo Szukałeś...
"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
|
|
| |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | Jest w sumie zabawnie  Wparowałeś, kolego, na forum, przegapiłeś sarkazm założyciela wątku, a teraz brniesz w absurd  Ale skoro sobie życzysz... > Mnie chodziło o to, że bibliotekarze pomagają (w małych bibliotekach głównie uczniom i studentom) znaleźć odpowiednie materiały, doradzają, podpowiadają.Nie chcę cię wytrącać ze złudzeń, ale w małych bibliotekach są zazwyczaj bibliotekarze, którym to studenci mogliby pomóc w wyszukiwaniu materiałów (dane anegdotyczne, naturalnie)  > Jeśli zaś chodzi o naukowców, to biblioteki pomagają im w ten sposób, że gromadzą księgi, do których żaden pirat nie ma dostępu i gdyby nie te biblioteki, to te księgi już dawno rozsypały by się w proch.Akurat historią czy archeologią zawodowo się nie zajmuję. W innych branżach, to jednak piraci dysponują większymi zasobami niż znakomita większość bibliotek (jak już podkreślałam, także akademickich). Dużo większymi. > Ale niestety nie zapraszają na te pokazy twórców, krytyków, znawców...Wielkie dzięki za znawców z pokazu dkf biblioteki z Pcimia. Naprawdę  Opinie krytyków znajdę też w necie, humorysto. > Większości bibliotek na to nie stać.Czyli nie są lepsze od piratów?  > Zadaniem tych małych wiejskich i osiedlowych jest udostępnianie woluminów, internetuCzyli nie są lepsze od piratów?  > codziennej prasy i tygodników bo niestety nie wszystkich stać na ich kupno.Na szczęście w większości są w internecie  > Nie. Dygitalizacja profesjonalna od pirackich skanów różni się tak jak zdjęcie japońskiego turysty przedstawiające Giocondę w Luwrze różni się od reprodukcji.Szczęśliwie dla potrzeb większości w zupełności wystarczy. Ale to ładnie, ze są instytucje, którym ktoś za to płaci  > >Niejednokrotnie tworzy  > Czy mamy to samo na myśli?Czy mam w profilu opis "telepatka"? > >>nie troszczy się o niewidomych czytelników> >Audiobooki też są piracone  > No tak, zapomniałem, że audiobooki zastępują książki brajlowskie.Po części zastępują. > Kiedyś szukałem. Znalazłem je w katalogach bibliotek.Ale czy to ja odpowiadam za twoje ograniczenia w zakresie umiejętności poszukiwawczych? > Jak już mówiłem wyżej po pierwsze brak na to pieniędzyNo to piraci znowu górą  > a po drugie główne powyższe działania realizują biblioteki główne, akademickie, centralne, narodowe, wojewódzkie itp., czyli te większe.I dlatego postanowiłeś dyskretnie pominąć moją uwagę o wielokrotnie większych zasobach leżących w zasięgu ręki każdego (także tego z małej wioski) poszukującego danych naukowych pirata? > Działalność filii bibliotecznych zazwyczaj sprowadza się do prostych zadań i działań.Ale to ty nieprecyzyjnie wypunktowałeś biblioteki po prostu  > A o tym, że piraci prowadzą jakąś działalność naukową to pojęcia nie miałem. No, chyba że chodzi ci o to, że pracują zawodowo jako naukowcy a w wolnych chwilach wrzucają skany dzieł swoich kolegów po fachu do netu.Bo widzisz, dobry człowieku, "pirat" nie jest określeniem ani zawodu, ani wykształcenia  A jaki procent bibliotekarzy tę działalność naukową prowadzi? Tak z ciekawości pytam
|
|
| | |  | 1 na 1 Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | > >Mnie chodziło o to, że bibliotekarze pomagają (w małych bibliotekach głównie uczniom i studentom) znaleźć odpowiednie materiały, doradzają, podpowiadają.> Nie chcę cię wytrącać ze złudzeń, ale w małych bibliotekach są zazwyczaj bibliotekarze, którym to studenci mogliby pomóc w wyszukiwaniu materiałów (dane anegdotyczne, naturalnie)  Dlatego też z małych osiedlowych bibliotek korzystają głównie ludzie starsi oraz dzieci i młodzież oraz studenci nie mający większych wymagań, poszukujący podstawowych woluminów. Ambitniejsi studenci wolą biblioteki uniwersyteckie, akademickie et cetera. > >Jeśli zaś chodzi o naukowców, to biblioteki pomagają im w ten sposób, że gromadzą księgi, do których żaden pirat nie ma dostępu i gdyby nie te biblioteki, to te księgi już dawno rozsypały by się w proch.> Akurat historią czy archeologią zawodowo się nie zajmuję. W innych branżach, to jednak piraci dysponują większymi zasobami niż znakomita większość bibliotek (jak już podkreślałam, także akademickich). Dużo większymi.Jak tak dalej pójdzie, to wielu ważnych książek w ogóle się nie doczekamy bo nikomu nie będzie się opłacało ich wydawać. > >Większości bibliotek na to nie stać.> Czyli nie są lepsze od piratów?  Są znacznie lepsze. Problem jednak tkwi w tym, że coraz więcej ludzi woli oddawać sprawy w ręce piratów zamiast budować biblioteki. > >Zadaniem tych małych wiejskich i osiedlowych jest udostępnianie woluminów, internetu> Czyli nie są lepsze od piratów?  Są. Zdecydowanie wolę wyjść na spacer z synem po kilka książeczek, które sam może sobie wybrać z półki niż szukać tego samego w necie. Podobnie chyba myślą emeryci i renciści. Niestety gimnazjaliści wybierają często wątpliwej jakości drogę na skróty. > >codziennej prasy i tygodników bo niestety nie wszystkich stać na ich kupno.> Na szczęście w większości są w internecie  Za dostęp do wielu tekstów trzeba płacić a ogromnej ilości tekstów jeszcze nie ma. Ale będą dzięki mrówczej pracy bibliotek. > >Nie. Dygitalizacja profesjonalna od pirackich skanów różni się tak jak zdjęcie japońskiego turysty przedstawiające Giocondę w Luwrze różni się od reprodukcji.> Szczęśliwie dla potrzeb większości w zupełności wystarczy. Ale to ładnie, ze są instytucje, którym ktoś za to płaci  Potrzeby większości sprowadzają się do zaspokojenia podstawowych potrzeb. Naukowcy, badacze, intelektualiści i dziennikarze mają jednak większe potrzeby i dobrze, że ktoś płaci za to, żeby mogli pracować dla dobra owej większości. > >>>nie troszczy się o niewidomych czytelników> >>Audiobooki też są piracone  Bo wymaga to tylko kilku kliknięć. Książki brajlowskie spiracić było trudniej dlatego piratów zbytnio nie obchodził los niewidomych. Po co się więc było męczyć skoro pożytku żadnego z tego nie mieli? Audiobuka mogą sobie posłuchać sami a czytanie brajlowskich książek to straszna męczarnia. > >Kiedyś szukałem. Znalazłem je w katalogach bibliotek.> Ale czy to ja odpowiadam za twoje ograniczenia w zakresie umiejętności poszukiwawczych?Bez komentarza. > >Jak już mówiłem wyżej po pierwsze brak na to pieniędzy> No to piraci znowu górą  Rząd Tuska dał nam piękne stadiony... Liczę na to, że rząd Palikota zbuduję piękne biblioteki takie jak Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych oraz niezwykłe czytelnie jak czytelnia biblioteki La Trobe stanu Wiktoria w Australii.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Dlatego też z małych osiedlowych bibliotek korzystają głównie ludzie starsi oraz dzieci i młodzież oraz studenci nie mający większych wymagań, poszukujący podstawowych woluminów.To trzeba było od razu mówić, że chodzi ci o dzieci, emerytów i studentów bez większych wymagań  > Ambitniejsi studenci wolą biblioteki uniwersyteckie, akademickie et cetera.Albo po prostu wyszukują potrzebne lektury w sieci  Bo w bibliotekach albo nie ma interesujących ich pozycji, albo są pojedyncze egzemplarze (zazwyczaj i tak wypożyczone przez kadry naukowo-dydaktyczne). > Jeśli zaś chodzi o naukowców, to biblioteki pomagają im w ten sposób, że gromadzą księgi, do których żaden pirat nie ma dostępu i gdyby nie te biblioteki, to te księgi już dawno rozsypały by się w proch.Jak już mówiłam, historyczką nie jestem. W mojej branży i w pokrewnych to piraci mają księgi, do których większość bibliotek nie ma dostępu. Rozumiem jednak, że trudno ci wytknąć nos poza swoją dziedzinę zainteresowań. A może po prostu ci się nie chce. > Jak tak dalej pójdzie, to wielu ważnych książek w ogóle się nie doczekamy bo nikomu nie będzie się opłacało ich wydawać.Mówisz? Na pewno masz poważne ku temu podstawy. Co prawda niedawne badania mówią, że piraci raczej ratują rynek kultury, nie odwrotnie, rozumiem jednak, że wolisz swoją prywatną opinię. > >Czyli nie są lepsze od piratów?  > Są znacznie lepsze. Problem jednak tkwi w tym, że coraz więcej ludzi woli oddawać sprawy w ręce piratów zamiast budować biblioteki.Bo jak nie będzie piratów, to państwo sypnie kasą na biblioteki? Pocieszne  > >>Zadaniem tych małych wiejskich i osiedlowych jest udostępnianie woluminów, internetu> >Czyli nie są lepsze od piratów?  > Są. Zdecydowanie wolę wyjść na spacer z synem po kilka książeczek, które sam może sobie wybrać z półki niż szukać tego samego w necie.Ale twoje prywatne upodobania to twój prywatny problem, wiesz? Poza tym - w istocie - kilkulatki to nie jest główny target piractwa  > Podobnie chyba myślą emeryci i renciści.Poczekajmy aż się zestarzeją obecni studenci. > Niestety gimnazjaliści wybierają często wątpliwej jakości drogę na skróty.Jeśli twoją intencją jest porównanie adwersarzy do gimnazjalistów, to jest to dosyć żałosny chwyt  Pomijasz studentów, młodą kadrę naukową, etc. Może po prostu lepiej znasz środowisko gimnazjalistów, może masz ubogą wyobraźnię, nie wiem  > >Na szczęście w większości są w internecie  > Za dostęp do wielu tekstów trzeba płacićTo był kontrargument? Wielu czasopism nie ma w bibliotekach, zwłaszcza tych mniejszych. W tych mniejszych wielu nigdy nie będzie zresztą  > Potrzeby większości sprowadzają się do zaspokojenia podstawowych potrzeb. Naukowcy, badacze, intelektualiści i dziennikarze mają jednak większe potrzebyMówisz? Dobrze, że pracuję naukowo w niepełnym wymiarze czasu, pewnie dlatego zwykłe pdfy wydają mi się wystarczające  Czy może jakieś egzotyczne dziedziny nauki masz na myśli i tak sobie roboczo je uogólniłeś? > i dobrze, że ktoś płaci za to, żeby mogli pracować dla dobra owej większości.Przecież piszę, że dobrze  > Audiobuka mogą sobie posłuchać sami a czytanie brajlowskich książek to straszna męczarnia.Bo niewidomi nie używają audiobooków?  > >>Kiedyś szukałem. Znalazłem je w katalogach bibliotek.> >Ale czy to ja odpowiadam za twoje ograniczenia w zakresie umiejętności poszukiwawczych?> Bez komentarza.Słusznie. > Rząd Tuska dał nam piękne stadiony... Liczę na to, że rząd Palikota zbuduję piękne biblioteki takie jak Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych oraz niezwykłe czytelnie jak czytelnia biblioteki La Trobe stanu Wiktoria w Australii.Ciekawa byłam, kiedy na kwestie partyjne zejdziesz  Człowieku dobry, naprawdę tak jesteś zaślepiony, że nie widzisz drwiny autora wątku i poważnie myślisz, że ktoś tu był zainteresowany przeprowadzaniem paralel pomiędzy bibliotekarstwem a piractwem dopóki ty nie wszcząłeś tego absurdu?
|
|
| | | | |  | Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | >Człowieku dobry, naprawdę tak jesteś zaślepiony, że nie widzisz drwiny autora wątku [...]? Naprawdę to widzę zwłaszcza twoją drwinę. Bez odbioru.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | marcin1902 (3438 punktów) | > Bez odbioru.Aj tam, żeś nam liliac nowego czytelnika od razu zniechęciła do forum. 
"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Spokojnie. Wasza dyskusja nie ma sensu. Potrzebne są i biblioteki dla emerytów, i Biblioteka Kongresu, i zawartość czasopism w internecie (pod warunkiem, że udostępniona legalnie). Cała ta rozmowa przypomina mi dyskusję o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocy, tylko jest mniej zabawna.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Spokojnie. Wasza dyskusja nie ma sensu. Potrzebne są i biblioteki dla emerytów, i Biblioteka Kongresu, i zawartość czasopism w internecie (pod warunkiem, że udostępniona legalnie).Oczywiście, że są potrzebne, sama korzystam z kilku bibliotek  Po prostu usiłowałam wytłumaczyć koledze, że nie do końca zrozumiał intencję wątku, w związku z czym obrana przezeń linia argumentacji wypada trochę absurdalnie.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Menel de Lux (3111 punktów) | > nie do końca zrozumiał intencję wątkuBez owijania w bawełnę: nie dość że kompletnie nic nie zrozumiał to nie dał sobie tego wytłumaczyć brnąc w tą swoją wojenkę w obronie bibliotek, na które żadnego zamachu nie było...
|
|
| | | | | |  | Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | Ja tylko starałem się pokazać, że działalność bibliotek różni się diametralnie od działalności pirackiej oraz że jest o niebo pożyteczniejsza. I wynika z tego, że porównanie kolegi jest całkowicie chybione. To jest jak porównanie Latającego Potwora Spaghetti do Richarda Dawkinsa. Jeśli wysilisz wyobraźnie to podobieństwa znajdziesz. Tylko po co? Co autor chciał przez to udowodnić?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Menel de Lux (3111 punktów) | Ja nic nie porównywałem. Zwróciłem uwagę że egzekwując prawo antypirackie nie da się ominąć bibliotek. W przeciwnym razie będzie ono tylko jednym z wielu martwych praw których nie da się egzekwować w 100%, jedynie traktować jako narzędzie do walki z określonymi grupami. W tym przypadku z piratami.
|
|
| | | | | | | |  | Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | >Zwróciłem uwagę że egzekwując prawo antypirackie nie da się ominąć bibliotek. A niby dlaczego? >W przeciwnym razie będzie ono tylko jednym z wielu martwych praw których nie da się egzekwować w 100%, jedynie traktować jako narzędzie do walki z określonymi grupami. >W tym przypadku z piratami. No przecież o to właśnie chodzi, żeby walczyć z piratami. A bibliotekarze piratami nie są, nie naruszają praw autorskich.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Menel de Lux (3111 punktów) | >>Zwróciłem uwagę że egzekwując prawo antypirackie nie da się ominąć bibliotek. >A niby dlaczego?
Odpowiedż w wątku który komentujesz...
> A bibliotekarze piratami nie są, nie naruszają praw autorskich.
Biblioteki rozpowszechniają wartości intelektualne często nawet bez wiedzy ich autorów. Moim zdaniem jak najbardziej naruszają.
|
|
| | | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Biblioteki rozpowszechniają wartości intelektualne często nawet bez wiedzy ich autorów.> Moim zdaniem jak najbardziej naruszają.Nie tylko twoim zdaniem. Pewne źródła sugerują, że polskie biblioteki uprawiają może nie tyle piractwo, ile coś zbliżonego do korsarstwa Cytat:Polska wciąż nie dostosowała przepisów do unijnych regulacji, zgodnie z którymi za każdą wypożyczoną z biblioteki książkę jej autorowi należy się honorarium - stwierdza "Rzeczpospolita".
Resort kultury twierdzi, że dyrektywę wdrożył, ale wyłączył z niej biblioteki, archiwa i szkoły. Część ekspertów wskazuje jednak, że z opłat nie można zwolnić wszystkich bibliotek i archiwów. Jeśli już, to raczej biblioteki szkolne. - Dyrektywę wdrożono ustawą z 2000 r. Wątpliwości dotyczące zwolnionych z opłat bibliotek pozostają - mówi mec. Wojciech Orżewski zajmujący się kwestiami własności intelektualnej.
Jak stwierdza gazeta, za niewdrożenie dyrektywy grozić Polsce proces przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości i spore kary finansowe.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | Wow, to już jest na prawdę chore wypaczenie idei praw autorskich. One przecież zawsze tyczyły się prawa do kopiowania (copyright). Dać im palec to pożrą całą rękę. Niedługo dojdzie do tego, że nie będzie można kupionej w księgarni książki, pożyczyć koledze bez płacenia haraczu.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Cała ta rozmowa przypomina mi dyskusję o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocy, tylko jest mniej zabawna.
To by była nudna dyskusja. To już na pierwszy rzut oka widać, że bez BN by nie było Wielkanocy, a BN by bez wielkanocy było.
Nie mówiąc już o tym, że wielkanoc to jakieś dziwne święto w klimacie sado-maso; ludzie świętują, że ich bóg sam siebie skazał na ukrzyżowanie, oczywiście chcąc tego i czerpiąc z tego radość.
|
|
| | |  | 1 na 1 Dreamtigers (157 punktów) (zablokowany) | > Wielkie dzięki za znawców z pokazu dkf biblioteki z Pcimia. Naprawdę Opinie krytyków znajdę też w necie, humorysto.www.racjonalista.pl/forum.php/s,476866Rozumiem, że ci którzy to organizują z Pcimia nie pochodzą...Albo może ty tylko przez nieuwagę zapomniałaś dodać komentarz pod tym tematem mówiący o tym, że w sumie nie potrzeba organizować takich spotkań bo filmy każdy sobie może ściągnąć za darmo z sieci a podyskutować można na forum. Łatwiej, taniej i nie trzeba się z domu ruszać.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Rozumiem, że ci którzy to organizują z Pcimia nie pochodząCi, którzy to organizują, jak widzę, zorganizowali się sami, i mam pewne wątpliwości co do ich ewentualnych pretensji względem bycia "zapraszanymi" jako znawcy i krytycy filmowi  Widzę (tak przy okazji pozwolę sobie zauważyć), że trochę czasu ci na tworzeniu tej odpowiedzi zeszło  Ciekawość czy to poszukiwanie pomysłu, czy przegryzanie się przez forum  > ...Albo może ty tylko przez nieuwagę zapomniałaś dodać komentarz pod tym tematem mówiący o tym, że w sumie nie potrzeba organizować takich spotkań bo filmy każdy sobie może ściągnąć za darmo z sieci a podyskutować można na forum. Łatwiej, taniej i nie trzeba się z domu ruszać.Coś w tym jest. Mój stosunek do rozmaitych "spotkań oficjalnie zorganizowanych" jest raczej ambiwalentny. Ale co kto lubi
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|