 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-10-2009 20:41 | diogenes (42753 punktów) | Wizja, ale nie tele
3 na 3 | Za chwilę Gołota z Adamkiem będą obijać się w ringu po gębach. Polsat liczy na wielomilionową widownię. Jak myślicie, ilu Polaków obejrzałoby powtórne ukrzyżowanie Jezusa?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | lotrek (14275 punktów) | Odp: wzja, ale nie tele |
>Jak myślicie, ilu Polaków obejrzałoby >powtórne ukrzyżowanie Jezusa? Gdyby puścili w tz. dobrym czasie antenowym, to pewni całkiem sporo. Przecież przez jakieś dwa tygodnie poprzedzające ukrzyżowanie, kilka razy dziennie byłoby to non stop w zapowiedziach. Jednak ze względu na dzieci, transmisja odbyłaby się po 22.00, więc kompletu widzów by nie było.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
 | 9 na 9 | diogenes (42753 punktów) | >Religia jest opium ludu (K. Marks)
Religia to placebo... (Doktor House)
|
|
|  | 11 na 11 | marcus (876 punktów) | >>Religia jest opium ludu (K. Marks) >Religia to placebo... (Doktor House) Business is business (ks. Rydzyk)
In a mad world only the mad are sane.
|
|
| |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >>>Religia jest opium ludu (K. Marks) >>Religia to placebo... (Doktor House) >Business is business (ks. Rydzyk) Sorry... (Winnetou).
|
|
| rudyment (3233 punktów) | > Za chwilę> Gołota z Adamkiem> będą obijać się w ringu po gębach.> Polsat liczy na wielomilionową widownię.> Jak myślicie, ilu Polaków obejrzałoby> powtórne ukrzyżowanie Jezusa?Codziennie wielu ludzi rozkwasza sobie nawzajem oblicza, niejednokrotnie za pieniądze i często wobec jakiejś widowni. Czemu akurat ten przypadek tak cie ogromnie poruszył? 
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Czemu akurat ten przypadek tak cie ogromnie poruszył? Ze względu na oglądalność, na wielomilionową widownię.
|
|
|  | 5 na 5 | rudyment (3233 punktów) | > >Czemu akurat ten przypadek tak cie ogromnie poruszył? > Ze względu na oglądalność, na wielomilionową widownię.> Ileż to cystern juchy trzeba by było przelać, żeby zaspokoić mordercze instynkty wielu milionów widzów - przed wynalezieniem telewizji? A tak wystarczy dwóch tępawych osiłków.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >wystarczy dwóch tępawych osiłków.
Mamy już tele_igrzyska. Gdyby tak jeszcze można ludzi nakarmić tele_chlebem.
|
|
| | |  | | rudyment (3233 punktów) | >>wystarczy dwóch tępawych osiłków. >Mamy już tele_igrzyska. Gdyby tak jeszcze można ludzi nakarmić tele_chlebem. > Poniekąd i na to już są sposoby, choć oczywiście trudniejsze to niż powielanie i przesył informacji.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
6 na 6 | Mateusz (879 punktów) | Bardziej mnie obchodzi sprawa Adamka i Gołoty niż Jezusa. Jak zwycięży Adamek wygram dwie dychy, jak Gołota tylko 5 zł, ale to i tak więcej niż gdyby wygrał Jezus - bo na niego w ogóle nie postawiłem. Facet, który dostając w jeden policzek nadstawia drugi nie powinien wygrać, jeżeli natomiast zdoła w jakiś "niewyjaśniony" sposób to osiągnąć to i tak nie jest godzien zbytniego uznania.
|
|
 | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | > Bardziej mnie obchodzi sprawa Adamka i Gołoty niż Jezusa.> Jak zwycięży Adamek wygram dwie dychy, jak Gołota tylko 5 zł,Szkoda, że ja nie postawiłem. Znów trafnie wytypowałem zwycięzcę. Oglądając niegdyś boks po nocach w 90% przypadków (na oko) potrafiłem trafnie ocenić, kto wygra. Często walczyli zupełnie mi nie znani zawodnicy i typowałem po pierwszych 30 sekundach walki (znów na oko). Sądzicie, że jest w tym coś nadnaturalnego? 
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
|  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > Szkoda, że ja nie postawiłem. Znów trafnie wytypowałem zwycięzcę.> Sądzicie, że jest w tym coś nadnaturalnego?  Phi... Ja przewidziałam nawet w której rundzie Gołota legnie na deskach i walka się skończy. Mam świadka. I też żałujemy, żeśmy kasy nie postawili  Ale nie było to takie trudne. Mieli zakontraktowane 12 rund. Że Gołota wytrzyma połowę z nich nie wierzyłam, więc wyszło mi, że padnie w piątej. I się nie pomyliłam.
|
|
| |  | 2 na 2 | Mateusz (879 punktów) | > Mieli zakontraktowane 12 rund. Że Gołota wytrzyma połowę z nich nie wierzyłam, więc wyszło mi, że padnie w piątej. I się nie pomyliłam.Nigdy nie żywiłem specjalnej sympatii do Gołoty, jednak podczas walki było mi go szkoda. Jego bezsilność była po prostu smutna, tym bardziej, że tak namacalna i nieodwołalna. Czas go ostatecznie pokonał  W ogóle historia Gołoty jest tragiczna. Gdy pomyśleć sobie, jakie stały przed nim perspektywy i jak to się niestety wszystko potoczyło...
|
|
| | |  | 2 na 2 | TyDraniu (6569 punktów) | Odp: wizja, ale nie tele | > W ogóle historia Gołoty jest tragiczna. Gdy pomyśleć sobie, jakie stały przed nim perspektywyTak, gdyby nie musiał uciekać z Polski przed wymiarem sprawiedliwości, miałby przed sobą ciekawe perspektywy. Gdyby w Stanach nie jeździł jak wariat i nie podawał się za policjanta za pomocą odznaki znalezionej w płatkach śniadaniowych, nie byłby postacią tragiczną  . Nie musiałby wpłacać dużych sum na fundację Jolki Kwaśniewskiej, żeby dostać list żelazny od jej męża prezydenta, żeby przyjechać do Polski. > i jak to się niestety wszystko potoczyło...Potoczyło się tak, że wróciwszy do Polski, nie wyciągnął wniosków i znowu pobił jakiegoś faceta w Sopocie. Doprawdy, historia Gołoty jest tragiczna.
|
|
| | | |  | | Mateusz (879 punktów) | >Doprawdy, historia Gołoty jest tragiczna.
Z tej naszej krainy nad Wisłą nic chyba nie może wyfrunąć w świat zdrowe.
|
|
| | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | >>Doprawdy, historia Gołoty jest tragiczna. >Z tej naszej krainy nad Wisłą nic chyba nie może wyfrunąć w świat zdrowe. >Owszem, może. Z tym, że niekoniecznie Gołota. Wyfrunęło bardzo wielu zdrowych. Niektórzy zrobili wielką karierę, inni mniejszą, jeszcze inni (większość) całkiem malutką. A kilku takich Gołotów dorabia nam gębę...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >A kilku takich Gołotów dorabia nam gębę... Posmakowałem to zdanie w transkrypcji na swoją gębę i kolejny raz dostrzegłem wyższość pierwszej osoby liczby pojedynczej w wyrażaniu podobnych opinii.
Mnie nikt nie jest w stanie dorobić niczego.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Mnie nikt nie jest w stanie dorobić niczego.
Czy dlatego, że nie ma już miejsca, czy z jakichś innych powodów?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Czy dlatego, że nie ma już miejsca, czy z jakichś innych powodów? Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek było miejsce bez mojej akceptacji.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek było miejsce bez mojej akceptacji.
To zależy od tego, jak głęboko i jak serio traktujesz tego rodzaju rozważania. Czy również wybrałeś sobie rodziców? A może nawet praszczurów?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > To zależy od tego, jak głęboko i jak serio traktujesz tego rodzaju rozważania. Piszę o czasie świadomych decyzji i nie widzę powodu, by nie traktować tego tak serio, jak samego siebie.  > Czy również wybrałeś sobie rodziców? A może nawet praszczurów? Jw.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Mnie nikt nie jest w stanie dorobić niczego.W psychologii to się nazywa "wyparcie"
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Mnie nikt nie jest w stanie dorobić niczego.> W psychologii to się nazywa "wyparcie" Jasne, i przez brak Twojego "wyparcia" Gołota może Cię spostponować.  U mnie to działa jak nieprzemakalny dystans - identyfikuję się jedynie z sobą.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >identyfikuję się jedynie z sobą.
Co to znaczy? Jeśli (załóżmy) nie identyfikujesz się ze swoja biologiczną przeszłością i teraźniejszością, ze swoja kulturą, to co zostaje, z czym mógłbyś się identyfikować? Podejrzewam, że nic. Tak więc identyfikujesz się z nicością, co wzbudza moje logiczne emocje: jesteś buddą, czy za takiego się uważasz?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Jeśli (załóżmy) nie identyfikujesz się ze swoja biologiczną przeszłością i teraźniejszością, ze swoja kulturą, to co zostaje, z czym mógłbyś się identyfikować? Pewnie niezdarnie to werbalizuję, ale identyfikuję się tylko z tym co przefiltruję i uznam za swoje. Obrazy Gołoty, Kopernika, Polańskiego czy Miłosza, jako impresje w czyichś oczach mnie nie interesują i nie dotyczą, jeśli tego nie potrzebuję, a nie potrzebuję.
>... jesteś buddą, czy za takiego się uważasz? Egocentryk lepiej do mnie pasuje, choć jest to raczej pozycja, usytuowanie instrumentalne.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >identyfikuję się tylko z tym co przefiltruję i uznam za swoje.
Opisałeś właśnie fragment standardowego modelu konsumpcji i trawienia: każdy identyfikuje się z tym, co przesiorbie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >>identyfikuję się tylko z tym co przefiltruję i uznam za swoje. >Opisałeś właśnie fragment standardowego modelu konsumpcji i trawienia: każdy identyfikuje się z tym, co przesiorbie. Czy ja piszę z księżyca? Tylko mi nie pisz, że od '69 roku na księżycu tez siorbią w ziemskim rytmie, bo to każde dziecko wie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >>>identyfikuję się tylko z tym co przefiltruję i uznam za swoje. >>Opisałeś właśnie fragment standardowego modelu konsumpcji i trawienia: każdy identyfikuje się z tym, co przesiorbie. > Czy ja piszę z księżyca?
Miejsce, z którego piszesz, jest nieistotne. Zainteresował mnie stan, w którym piszesz (to, czy jest to księżyc, czy w piwnicy, nie ma znaczenia). A dokładniej: mechanizm identyfikacji, jej potrzeba, którą uważam za odpowiedź na samotność (również w tłumie). Przedmiot identyfikacji jest już nieistotny: bóg, piwo, sex, różaniec, $, sztuka, partia, kafelki w WC, itd. Ale to już wychyla się poza wątek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Zainteresował mnie stan, w którym piszesz... Wspomniałem o tym tutaj, ale nie ma obowiązku czytania wszystkiego co piszę. > A dokładniej: mechanizm identyfikacji, jej potrzeba, którą uważam za odpowiedź na samotność (również w tłumie). Mam dość podobne zdanie, jeśli Cię zrozumiałem. Myślę, że pozornie paradoksalnie potrzebuję więcej samotności, by być mniej samotnym. Przy ciągłym samotności niedosycie. > Przedmiot identyfikacji jest już nieistotny: Najbardziej (na razie) przydatne zdaje mi się ego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | diogenes (42753 punktów) | >Najbardziej (na razie) przydatne zdaje mi się ego.
Oczywiście. To właśnie sprawia ów mechanizm identyfikacji. Moje auto to ja. Mój dom to ja. Moje konto to ja. Moja partia to ja. Moja firma to ja. Mój nick to ja. Moja gęba to ja. Moja religia to ja. Moja teza to ja. To i owo to ja. Każdy wypchany jest ja jak materac sianem. Ruszysz to to, a zaraz to ja denerwuje się, warczy, pobekuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >>Najbardziej (na razie) przydatne zdaje mi się ego. >Oczywiście. >To właśnie sprawia ów mechanizm identyfikacji. >Moje auto to ja. >Mój dom to ja. >Moje konto to ja. >Moja partia to ja. >Moja firma to ja. >Mój nick to ja. >Moja gęba to ja. >Moja religia to ja. >Moja teza to ja. >To i owo to ja. >Każdy wypchany jest ja >jak materac sianem. >Ruszysz to to, a zaraz to ja >denerwuje się, warczy, pobekuje.
A potrafisz coś o mnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >A potrafisz coś o mnie?
Przykro mi. To twoja sprawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >>A potrafisz coś o mnie? >Przykro mi. To nieprawda.
>To twoja sprawa. A to truizm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >Przykro mi.> To nieprawda.Czyja nieprawda?
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | > >>>Przykro mi.> >> To nieprawda.> >Czyja nieprawda?> Nie Twoja. Więc czyja?
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >>>>Przykro mi.> >>> To nieprawda.> >>Czyja nieprawda?> > Nie Twoja. > Więc czyja? Moją prawdę znasz, więc nie chciałbym być obcesowy, ale może popytasz kogoś innego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >>>>>Przykro mi.> >>>> To nieprawda.> >>>Czyja nieprawda?> >> Nie Twoja. > >Więc czyja?> Moją prawdę znaszNie o prawdę pytałem. > nie chciałbym być obcesowy, ale może popytasz kogoś innego?  I ja nie chcę być obcesowy, ale sam decyduję kogo mam pytać. 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Tak Ci dopomóż...  Ot, i cała "prawda Adamiaka": paciorek.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Tak Ci dopomóż... Ot, i cała "prawda Adamiaka": paciorek. Mało Ci? Mogę perkaliku dorzucić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Mogę perkaliku dorzucić. Jak to tandeciarz.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>Przykro mi. > To nieprawda.
Wartość logiczna tego typu zdań (o czyichś stanach emocjonalnych, dodajmy też: w warunkach internetu) zależy wyłącznie od tego, czy ktoś faktycznie przeżywa(ł) taki stan. A więc, o dziwo, nie zależą od ciebie. W tej chwili nie mam zamiaru udowadniać ci, czy było mi przykro: byłoby to raczej beznadziejne przedsięwzięcie. Jeśli już zależało ci na logicznej kwalifikacji tego zdania, trzeba było napisać, że to prawda albo fałsz, czyli - trzeba było zamilknąć. Poziom dyskusji z Osnową wzmacnia to moje przekonanie.
>>To twoja sprawa. > A to truizm.
W kontekście, w którym stosowną ekspresję cedujemy na rozmówcę (partnera), wydało mi się to istotne. Założyłem (w tym wypadku na wyrost), że masz coś do powiedzenia. A potrafisz coś o mnie? zabrzmiało tak, jakby pisarz czy poeta poprosił kogoś, aby za niego napisał wiersz czy opowiadanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Przykro mi.> > To nieprawda.> Wartość logiczna tego typu zdań (o czyichś stanach emocjonalnych, dodajmy też: w warunkach internetu) zależy wyłącznie od tego, czy ktoś faktycznie przeżywa(ł) taki stan. A więc, o dziwo, nie zależą od ciebie. Bo zupełnie nie o to mi chodziło, o czym doskonale wiesz. > W tej chwili nie mam zamiaru udowadniać ci, czy było mi przykro: byłoby to raczej beznadziejne przedsięwzięcie. Jeśli wytniesz " w tej chwili; raczej", to zacznie być logiczne, a nie upstrzone. > Jeśli już zależało ci na logicznej kwalifikacji tego zdania, trzeba było napisać, że to prawda albo fałsz, czyli - trzeba było zamilknąć. Obaj wiemy, a ja na pewno, że celowałeś niżej pasa, ale mnie się udało podnieść nogę, choć plusa dał Ci ten, co o tym z kolei nie wie, albo woli nie wiedzieć. Teraz, jak chcesz, możesz się domyślać w co trafiłeś. Z plusem.  > Poziom dyskusji z Osnową wzmacnia to moje przekonanie. Na zdrowie.  > >>To twoja sprawa.> > A to truizm.> W kontekście, w którym stosowną ekspresję cedujemy na rozmówcę (partnera), wydało mi się to istotne. Założyłem (w tym wypadku na wyrost), że masz coś do powiedzenia. A potrafisz coś o mnie? zabrzmiało tak, jakby pisarz czy poeta poprosił kogoś, aby za niego napisał wiersz czy opowiadanie. Ten elaborat świadczy o tym, że zrozumiałeś zgodnie z moją intencją. P.S. Kubuś Puchatek do Prosiaczka: - Krzyś dał nam 10 słoików miodu, po 6 dla każdego. - Ależ Puchatku, to wypada po 5 słoików! - Licz sobie jak chcesz, Prosiaczku, ja swoje 6 już zjadłem! Zacząłem jeść, kiedy się zorientowałem, że szyjesz mi rolę prosiaczka.  Nawet już nie chciało mi się wytknąć Ci niekonsekwencji tego z tym, choć taki zamiar, wstępnie miałem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Bo zupełnie nie o to mi chodziło, o czym doskonale wiesz.
Nie wiem, o co ci chodziło. Założyłem że o to, co napisałeś.
>Jeśli wytniesz "w tej chwili; raczej", to zacznie być logiczne, a nie upstrzone.
Jeśli zdanie jest logiczne, to nie przestaje takim być, jeśli nawet upstrzy je ptaszek.
>Obaj wiemy, a ja na pewno, że celowałeś niżej pasa, ...
Wydaje ci się, że zaglądasz mi przez dziurę w głowie (zaczerpnięte z dzienników Kafki), i wiesz, co ja doskonale wiem, co wiemy obaj, a ty na pewno, i co ja zrozumiałem z twoją intencją.
>Nawet już nie chciało mi się wytknąć Ci niekonsekwencji...
Tak na wszelki wypadek: jestem sprzeczny. Jak mogło ci przyjść do głowy, że jestem systemem dedukcyjnym?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Tak na wszelki wypadek: jestem sprzeczny. To prawie, jak ja.
>Jak mogło ci przyjść do głowy, że jestem systemem dedukcyjnym? Mogło przyjść różnie, ale nie przyszło wcale.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >historia Gołoty jest tragiczna.
Jego tragedia kończy się wypłatą - zdaje się - 300 000$. Podejrzewam, że Gołota czeka już na następne tragiczne wydarzenie.
|
|
| | | | |  | | exeqtor (359 punktów) | To przyniesie same problemy, bo raz że będzie musiał pomyśleć co za to kupić a dwa że trzeba będzie sie dogadać co chce sie kupić.
|
|
| |  | | setarkos (10757 punktów) | Odp: wzja, ale nie tele | > >Szkoda, że ja nie postawiłem. Znów trafnie wytypowałem zwycięzcę.> >Sądzicie, że jest w tym coś nadnaturalnego?  > Phi... Ja przewidziałam nawet (...)Uff.., że i Wam się zdarzają takie dziwnie trafne przewidywania. Mnie takie 'przypadki' często deprymowały... Oglądam np. w telewizji konie przed gonitwą na Służewcu - O, ten wygra - mówię nieopatrznie i "ten" wygrywa, a znajomi zaraz pytają skąd znam się na koniach (wcale się nie znam - "diablik" zgrabnie się prezentował i tyle). Innym razem oglądamy jakiś bieg (mężczyzn) na średnim dystansie. Wpadł mi w oko zawodnik w niebieskiej koszulce - Dawaj niebieski - komentuję - brawo niebieski! - Wygrał. A kto to? - Pytają - Znasz go? - Nie, ale ładnie biegł. Najgorzej było, gdy znajomy spytał rano czy będzie padać (a przebywaliśmy w warunkach polowych) - Po południu - odparłem machinalnie - przed 13-tą. Dociekał potem czy mam dostęp do jakichś dokładnych prognoz czy wykrakałem. Zawstydzony stwierdziłem tylko żeby uważał o co pyta.. Widzę jednak, że i wytrawnym racjonalistom nieobca ułomność zgadywania przyszłości, więc kamień z serca, dzięki  . . Wracając do tematu - chyba tylko utrzymanie świadomości, że we mnie też tkwi potencjalny zabójca i sadysta, usprawiedliwia przywoływanie scen w rodzaju ukrzyżowania
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >chyba tylko utrzymanie świadomości, że we mnie też tkwi potencjalny zabójca i sadysta, usprawiedliwia przywoływanie scen w rodzaju ukrzyżowania
Miliony umysłów ktoś skupia na ekranie telewizora. Sceny są proste: trwa mordobicie, eufemistycznie określane (nawet przez kulturalną celebrę) mianem gala. Reklamy pompują w widownię frazesy typu w życiu jest jak w boksie. Czyli: wal w mordę (albo: alleluja) i do przodu. Leje się wirtualne i realne piwo. Sadyzm jest zadawaniem bólu. Masochizm przyjemnością z jego doznawania. Czym jest zbiorowe gapienie się w tego rodzaju sceny? Czym są powtórzone miliony razy emocje wywołane rozbiciem szczęki czy łuku brwiowego przez faworyta? Czy to upragnione katharsis? Co mówi o (nawiasem mówiąc: religijnym) społeczeństwie taka zbiorowa orgia?
Oglądalność wzrośnie, jeśli po walce wieczoru do akcji przejdą kibice, a widownia, plac przed halą, lub całe miasto... zamienią się w ring.
Wietrzę takie rozwiązanie: butelka została już rzucona.
Biznes jest biznes.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Mateusz (879 punktów) | >Co mówi o (nawiasem mówiąc: religijnym) społeczeństwie taka zbiorowa orgia?
Świadczy o niezatartej przeszłości, która wciąż rzutuje na nasze współczesne, pozornie ucywilizowane preferencje.
Lem w "powrocie z gwiazd" zadaje min. pytanie, czy świat pozbawiony przemocy, agresji i swobody decydowania o swoich upodobaniach, które nie przystają już do "kulturalnego" modelu życia, jest ludzki. Ja ponawiam to jakże fundamentalne pytanie. Czy rzeczywiście brak krwawych igrzysk, niedopuszczanie prymitywnych emocji do świadomości byłyby lepsze niż to, co teraz ma miejsce? Innymi słowy, jaki koloryt miałoby ludzkie życie bez tych pustych, brutalnych i zwierzęcych instynktów, którym hołduje dzisiejsza popkultura?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Czy rzeczywiście brak krwawych igrzysk, niedopuszczanie prymitywnych emocji do świadomości byłyby lepsze niż to, co teraz ma miejsce? Lepsze dla kogo?
>Innymi słowy, jaki koloryt miałoby ludzkie życie bez tych pustych, brutalnych i zwierzęcych instynktów, którym hołduje dzisiejsza popkultura? Inny.
|
|
| | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | > Lepsze dla kogo?Dla mnie, dla Ciebie, dla nas wszystkich, których to pytanie dotyczy. Lepiej być wykastrowanym acz uduchowionym człowiekiem, czy może jednak mniej oświeconym, dzikszym, ale jednocześnie "pełniejszym" w sferze emocjonalnej? > Inny.Jaki jest ten obraz? Kolorowy
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > >Lepsze dla kogo?> Dla mnie, dla Ciebie, dla nas wszystkich, których to pytanie dotyczy. Każdy na takie pytanie odpowie inaczej. Ja to widzę dość podobnie jak diogenes tutaj, ale w wersji rozumienia genezy prymitywnych emocji w celu ich ew. modyfikowania czy kanalizowania, lecz zawsze z chęci zysku właśnie, który też jest prymitywnym instynktem. Zysk może być różnie rozumiany, niekoniecznie pod postacią krwawych igrzysk, choć nie mam nic przeciwko nim, jeśli wszyscy uczestnicy igrzysk mają z nich korzyść. Prowokowanie i wykorzystywanie emocji przez media nie jest tępe, bo przemyślane i nastawione na zysk przy zgodzie zainteresowanych - nikt diogenesa, Ciebie czy mnie nie trzymał siłą przed ekranem tv, zawodnicy też nie za darmo dali se mordy obić. > Lepiej być wykastrowanym acz uduchowionym człowiekiem, czy może jednak mniej oświeconym, dzikszym, ale jednocześnie "pełniejszym" w sferze emocjonalnej? Mój świat nie jest taki czarno-biały. > >Inny.> Jaki jest ten obraz? Kolorowy  Pytałeś "jaki koloryt miałoby ludzkie życie", a nie jaki ma.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >rozumienia genezy prymitywnych emocji w celu ich ew. modyfikowania czy kanalizowania, lecz zawsze z chęci zysku właśnie, który też jest prymitywnym instynktem.
Jeśli mowa o genezie prymitywnych emocji, to mam problem z rozumieniem tego wyrażenia. Skąd się biorą owe prymitywne emocje? Skorą mają genezę, czy są prymitywne? Prymitywny kojarzę z czymś bezpośrednim, nieredukowalnym. Może nawet wrodzonym. Tak więc: z jakimi emocjami przychodzimy na świat? Czy pośród nich jest zysk? Jak to rozpoznać, jak nadać temu empiryczną treść?
> Prowokowanie i wykorzystywanie emocji przez media nie jest tępe, bo przemyślane i nastawione na zysk przy zgodzie zainteresowanych - nikt diogenesa, Ciebie czy mnie nie trzymał siłą przed ekranem tv, zawodnicy też nie za darmo dali se mordy obić.
Nikt tego nie kwestionuje, że zbiorowe oglądactwo jest procederem przemyślanym z pozoru w najdrobniejeszych szczegółach. Myślenie mediów ma jednak (tak jak lek) skutki uboczne, i o to może tu chodzić. Nie kwestionuję faktu, że diogenes również podlega prostym prawom owczego pędu, ale pies pogrzebany jest właśnie w owej błogiej nieświadomości, którą tu staramy się rozświetlić.
>>Lepiej być wykastrowanym acz uduchowionym człowiekiem, czy może jednak mniej oświeconym, dzikszym, ale jednocześnie "pełniejszym" w sferze emocjonalnej?
Kastracja zmienia ton na wyższy, ale nie wiem, czy podnosi poziom uduchowienia. Orygenes np. pozbawił się interesu, czego jednak Kościół nie potraktował jako reguły obowiązującej i powszechnej, katolickiej. Który facet rzuciłby dzisiaj na tacę swój interes? I co by miał Kościół z takiego interesu?
|
|
| | | | | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | >Kastracja zmienia ton na wyższy, ale nie wiem, czy podnosi poziom uduchowienia. Orygenes np. pozbawił się interesu, czego jednak Kościół nie potraktował jako reguły obowiązującej i powszechnej, katolickiej. Który facet rzuciłby dzisiaj na tacę swój interes? I co by miał Kościół z takiego interesu?
Chyba nie myślisz, iż miałem na myśli dosłowną kastrację?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Chyba nie myślisz, iż miałem na myśli dosłowną kastrację?
Staram się mieć to na myśli, co napisałeś: już to jest tańcem na linie. Nie wyobrażam sobie, abym mógł mieć to na myśli, co ty miałeś na myśli.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | >Nie wyobrażam sobie, abym mógł mieć to na myśli, co ty miałeś na myśli.
Chyba żebyś był mną i cofnął się w czasie.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Jeśli mowa o genezie prymitywnych emocji, to mam problem z rozumieniem tego wyrażenia. Prymitywnych w sensie podstawowych. > Skąd się biorą owe prymitywne emocje? Z bodźców odbieranych przez zmysły. > Prymitywny kojarzę z czymś bezpośrednim, nieredukowalnym. Mnie się kojarzy z czymś podstawowym, instynktownym, pierwotnym. > Może nawet wrodzonym. Też może być. > Tak więc: z jakimi emocjami przychodzimy na świat? Czy pośród nich jest zysk? Dążność do korzyści (zysku) jest instynktowna, ale nic nie wiem o zysku wśród emocji. > Jak to rozpoznać, jak nadać temu empiryczną treść? Wymyśliłeś, to nadawaj, z chęcią poczytam.  > Myślenie mediów ma jednak (tak jak lek) skutki uboczne, i o to może tu chodzić. Nie kwestionuję faktu, że diogenes również podlega prostym prawom owczego pędu, ale pies pogrzebany jest właśnie w owej błogiej nieświadomości, którą tu staramy się rozświetlić. O tym właśnie myślałem pisząc o rozumieniu genezy podstawowych emocji w celu ew. modyfikacji zachowań nimi wzbudzonych. Zażywając lek czytam informację o jego wszystkich skutkach w tym ubocznych i godzę się z nimi lub nie biorę badziewia - znając genezę jakichś swoich zachowań na określone bodźce robię pierwszy krok, by mieć ten wybór, albo inaczej zareagować jeśli mogę mieć na to wpływ. > Który facet rzuciłby dzisiaj na tacę swój interes? Nie wiem który, ale wiem, że zostało mu półtorej godziny. > I co by miał Kościół z takiego interesu? Kolejnego, cudownego kutasa.
|
|
| | | | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | >Mój świat nie jest taki czarno-biały.
Pewnie, że nie jest. Zestawienie celowo wyostrzyłem. W gruncie rzeczy jednak do takiego dylematu się to wszystko sprowadza. Co powinno być priorytetem dla człowieka? Ciało i powiązane z nim popędy, czy może nieco odseparowany od niego umysł z tzw. uczuciami wyższymi? Nie sposób odmówić cielesności należnej pozycji, lecz to nie jej sprawność decyduje o byciu człowiekiem, tylko unikatowy intelekt. Z tego wynika, że to jego należałoby przede wszystkim rozwijać. Niestety tak jak pisałem trudno powiedzieć, czy taki zwrot z krwawych igrzysk w stronę wysokiej kultury nie odbędzie się kosztem ogołocenia człowieka z części jestestwa.
>Prowokowanie i wykorzystywanie emocji przez media nie jest tępe, bo przemyślane i nastawione na zysk...
Tak.
>Zysk może być różnie rozumiany, niekoniecznie pod postacią krwawych igrzysk, choć nie mam nic przeciwko nim, jeśli wszyscy uczestnicy igrzysk mają z nich korzyść.
To jest takie uciekanie od problemu. Wszyscy są zadowoleni, więc nie będę się mieszał. Chodzi o to, czy ci uradowani ludzie powinni pozostać w tym stanie, czy też trzeba ich uświadamiać - jak twierdzi diogenes, że wszechobecna brutalność nie jest wcale taka miła i dobra dla nich i całego społeczeństwa.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > W gruncie rzeczy jednak do takiego dylematu się to wszystko sprowadza. Dla mnie nie. > Co powinno być priorytetem dla człowieka? Zależy Ci na znalezieniu złotego środka, bo nie chcesz zrozumieć, że ilu ludzi tyle priorytetów, czy nie potrafisz? > To jest takie uciekanie od problemu. Wszyscy są zadowoleni, więc nie będę się mieszał. Odróżniam fakt uciekania od problemu od stwarzania sobie problemów sztucznie. > Chodzi o to, czy ci uradowani ludzie powinni pozostać w tym stanie, czy też trzeba ich uświadamiać - jak twierdzi diogenes, że wszechobecna brutalność nie jest wcale taka miła i dobra dla nich i całego społeczeństwa. A skąd mogę wiedzieć i co mnie obchodzi, co jest dobre dla Ciebie, diogenesa czy reszty okolicznej ludzkości? Mnie wystarczy, że wiem, co jest dobre dla mnie i dość niezdarnie próbuję od początku przekazać Ci myśl, że każdy najlepiej wie, co jest dobre dla niego.  I świat się zmienia z chwili na chwilę ani na bardziej kolorowy, czarny ni biały, tylko co sekundę na inny.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Mateusz (879 punktów) | > Zależy Ci na znalezieniu złotego środka, bo nie chcesz zrozumieć, że ilu ludzi tyle priorytetów, czy nie potrafisz?
Raczej nie potrafię. Rozumuję na podstawie analogii. Dla pandy ważne jest żeby znaleźć dużo dobrych pędów bambusa, dla geparda żeby szybko biegać, a dla głodnego człowieka znaleźć pożywienie.
Nie dość, że każdy byt szuka dla siebie niszy, to jeszcze te same potrzeby wywołują podobne zmiany w dążeniach poszczególnych istot. Nas ludzi łączy bardzo wiele, toteż nasze priorytety powinny być generalnie wspólne. Owszem pewien rozrzut jest. Dzięki niemu funkcjonuje społeczeństwo, jednakże wyznaczenie tej zgodnej części nie jest wcale jakimś głupstwem.
>Odróżniam fakt uciekania od problemu od stwarzania sobie problemów sztucznie.
Ustosunkowanie się do obrazu teraźniejszych mediów nie jest chyba sztucznym problemem.
> A skąd mogę wiedzieć i co mnie obchodzi, co jest dobre dla Ciebie, diogenesa czy reszty okolicznej ludzkości?
Nie mam zamiaru Cię przekonywać. Mam tylko nadzieję, że jesteś w tym, co robisz konsekwentny.
>Mnie wystarczy, że wiem, co jest dobre dla mnie i dość niezdarnie próbuję od początku przekazać Ci myśl, że każdy najlepiej wie, co jest dobre dla niego.
Tego ostatniego stwierdzenia nie byłbym pewny. Organizacja społeczeństwa i w ogóle rozwój stworzyły pola, na których człowiek niespecjalista znać się dostatecznie nie może i stąd też nie jest zdolny do należytej oceny i trafnego decydowania.
Nie wszyscy ludzie są gotowi do pełnego stanowienia o sobie. Często zostają ogłupiani przez sprytniejszych i oszukani spadają na samo dno. Czy rzeczywiście muszą nieświadomie zostać zrobionymi w bambuko? Może jednak lepiej jest wskazać im właściwszą drogę - stąd moje wątpliwości, jaka ta droga powinna być.
>I świat się zmienia z chwili na chwilę ani na bardziej kolorowy, czarny ni biały, tylko co sekundę na inny.
Inny może być bardziej kolorowy, czemu nie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > ... dla głodnego człowieka znaleźć pożywienie. Więc, jak będzie naprawdę głodny, to sobie poszuka - czy chcesz szukać za niego? > Nas ludzi łączy bardzo wiele, toteż nasze priorytety powinny być generalnie wspólne. Krótko: myślałem, że pociągniesz dalej ten dowcip. > Owszem pewien rozrzut jest. Dzięki niemu funkcjonuje społeczeństwo, jednakże wyznaczenie tej zgodnej części nie jest wcale jakimś głupstwem. A do czego to ma służyć? > >Odróżniam fakt uciekania od problemu od stwarzania sobie problemów sztucznie.> Ustosunkowanie się do obrazu teraźniejszych mediów nie jest chyba sztucznym problemem. Mam kilkaset kanałów tv - przełączam na który chcę. Jak mi się nie chce, to nie włączam tele wcale... O czym Ty gadasz? > > A skąd mogę wiedzieć i co mnie obchodzi, co jest dobre dla Ciebie, diogenesa czy reszty okolicznej ludzkości?> Nie mam zamiaru Cię przekonywać. Mam tylko nadzieję, że jesteś w tym, co robisz konsekwentny. I po jaką cholerę Ci taka nadzieja? > > ... każdy najlepiej wie, co jest dobre dla niego.> Tego ostatniego stwierdzenia nie byłbym pewny. To Twój problem. > Organizacja społeczeństwa i w ogóle rozwój stworzyły pola, na których człowiek niespecjalista znać się dostatecznie nie może i stąd też nie jest zdolny do należytej oceny i trafnego decydowania. Stałeś w kolejce po kasę na założenie firmy doradczej? Nie znam się na ogromie przeróżnych spraw, ale mam taką tajemniczą metodę, teraz Ci ją zdradzę, darmo: otóż jak mi coś w domu nawali, to biorę w łapy anonse i dzwonię do fachowca. Jak chcę iść do kina na film, to czytam kilka recenzji i wyrabiam sobie pogląd na gniota. Choć jestem zdziwiony faktem, że wszyscy moi znajomi robią tak samo.  > Nie wszyscy ludzie są gotowi do pełnego stanowienia o sobie. Aaaaa... no tak. Jesteś gotów im pomóc, tylko zbierasz siły? Czy już bandę? Zacznij od wpisu w Konstytucji: "naród polski pokłada ufność w Mateuszu..." Później zmieni się tylko "polski" na "Ziemi" i samo się pokula. > Często zostają ogłupiani przez sprytniejszych i oszukani spadają na samo dno. Czy rzeczywiście muszą nieświadomie zostać zrobionymi w bambuko? Może jednak lepiej jest wskazać im właściwszą drogę - stąd moje wątpliwości, jaka ta droga powinna być. Skrystalizowały mi się pytania: czy Ty tak poważnie piszesz, czy pod publiczkę może, czy po prostu lubisz siebie takiego fajnego? > Inny może być bardziej kolorowy, czemu nie. I ma być on jednakowo kolorowy dla wszystkich, jasne.  "Wyklęty powstań Telewidzu...". .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Mateusz (879 punktów) | Zacznę od końca.
> I ma być on jednakowo kolorowy dla wszystkich, jasne.
Jasne.
>Skrystalizowały mi się pytania: czy Ty tak poważnie piszesz, czy pod publiczkę może, czy po prostu lubisz siebie takiego fajnego?
Fajnego siebie lubię, to pewne i naturalne chyba. Pod publiczkę raczej nie, bo nie widzę dużego audytorium - po cóż miałbym się trudzić.
>Aaaaa... no tak. >Jesteś gotów im pomóc, tylko zbierasz siły? Czy już bandę? >Zacznij od wpisu w Konstytucji: "naród polski pokłada ufność w Mateuszu..." >Później zmieni się tylko "polski" na "Ziemi" i samo się pokula.
Nie wiem czemu jesteś taki zgryźliwy. Nie napisałem wszak nigdzie, że mnie ktoś powinien słuchać czy mnie wierzyć. Twoje zdanie: >każdy najlepiej wie, co jest dobre dla niego. było po prostu dla mnie nieprawdziwe i to zaznaczyłem.
>Stałeś w kolejce po kasę na założenie firmy doradczej?
No właśnie. Idziesz do specjalisty, kiedy czegoś nie wiesz. Tak samo, ja chciałbym zdobyć się na pogląd wzorem tego fachowca, tyle że ogólniejszy. Próbowałem ów pogląd w trakcie dyskusji jakoś, wspólnymi siłami sformułować. Jak widać, nie udało mi się.
>Tego ostatniego stwierdzenia nie byłbym pewny. >To Twój problem.
I co teraz Ty jesteś fajny, bo mnie lekceważysz i podważasz sens dyskusji, jednocześnie nadal biorąc w niej udział?
>Mam kilkaset kanałów tv - przełączam na który chcę. Jak mi się nie chce, to nie włączam tele wcale... O czym Ty gadasz?
Gadam o tym, że te kilkaset kanałów tworzy pewną mozaikę, która coś przedstawia. Nasz stosunek do tego obrazka wydawał mi się ważny, lecz dzięki Twojej konstruktywnej uwadze straciłem zapał do refleksji nad nim. Dziękuję.
> A do czego to ma służyć?
Mogłoby pomóc na przykład przy precyzacji przyszłych celów i priorytetów narodowych. Czy warto inwestować intensywniej w biblioteki czy siłownie (ze środków państwowych, europejskich etc.)? Po to.
>Więc, jak będzie naprawdę głodny, to sobie poszuka - czy chcesz szukać za niego?
Nie. Sytuacja bowiem odnosi się do człowieka sytego, który jeszcze nie wie czego chce, gdyż jego podstawowe potrzeby zostały zaspokojone. Poszukuje jednak kierunku, w którym mógłby skoncentrować swoją aktywność. Tym znudzonym ludkiem jest świat zachodni. Problem w tym, żeby wybrać dobry kierunek rozwoju. Można oczywiście zaprowadzić anarchię i niech każdy robi, co chce (jak cały czas sugerujesz).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie wiem czemu jesteś taki zgryźliwy. Miewam taki styl bycia w stosunku do ludzi uważających innych za głupków - konsekwencje, że nie wszystkim się to podoba, też biorę na siebie. > Próbowałem ów pogląd w trakcie dyskusji jakoś, wspólnymi siłami sformułować. Jak widać, nie udało mi się. Nie udało Ci się ze mną, to różnica. > Nasz stosunek do tego obrazka wydawał mi się ważny, lecz dzięki Twojej konstruktywnej uwadze straciłem zapał do refleksji nad nim. Cały czas Ci piszę, iż uważam, że nie czegoś takiego, jak "nasz stosunek". > Czy warto inwestować intensywniej w biblioteki czy siłownie (ze środków państwowych, europejskich etc.)? Uważam, że warto zainwestować stokrotnie więcej w edukację już po jej, oczywiście potrzebnej reformie - mądrzejsi ludzie będą dokonywać mądrzejszych wyborów... I nadal SAMI. > Problem w tym, żeby wybrać dobry kierunek rozwoju. Ja swój wybrałem już dawno. > Można oczywiście zaprowadzić anarchię i niech każdy robi, co chce (jak cały czas sugerujesz). Kłamiesz. Miłego wieczoru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | > Miewam taki styl bycia w stosunku do ludzi uważających innych za głupkówNo fest. To jest dopiero poprawne. Ludzi głupich jest bez liku. To fakt niezaprzeczalny. Ja tak postrzegam jednych, oni tak samo mogą postrzegać mnie. Dziwi mnie tylko, że tak alergicznie reagujesz na takie najprostsze z wartościowań. > Cały czas Ci piszę, iż uważam, że nie czegoś takiego, jak "nasz stosunek".Będę miał wskazówkę na przyszłość, żeby lepiej ważyć zaimki dzierżawcze w rozmowie z Tobą  > Uważam, że warto zainwestować stokrotnie więcej w edukację już po jej, oczywiście potrzebnej reformie - mądrzejsi ludzie będą dokonywać mądrzejszych wyborów... I nadal SAMI.Czyż nie o to mi chodziło? > Kłamiesz."Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce." > Miłego wieczoru.Wzajemnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >Miewam taki styl bycia w stosunku do ludzi uważających innych za głupków> No fest. To jest dopiero poprawne. Ludzi głupich jest bez liku. [...] Dziwi mnie tylko, że tak alergicznie reagujesz na takie najprostsze z wartościowań. Reaguję tak wówczas, gdy przy stwierdzeniu, że ktoś jest głupkiem pojawia się natychmiastowa recepta na tego głupka szczęście. Bo czym innym jest subiektywne stwierdzenie czyjejś głupoty, a czym innym chęć sterowania jego życiem z deklaracją: dla jego dobra, kiedy na sto kilometrów śmierdzi, że to wyłącznie dla dobra sternika. Konkludując: nie sama głupota mnie mierzi, lecz w fuzji z hipokryzją. > Będę miał wskazówkę na przyszłość, żeby lepiej ważyć zaimki dzierżawcze w rozmowie z Tobą  Nie musisz, jeśli wykażesz stosowne plenipotencje do mówienia chórem. > > ... I nadal SAMI.> Czyż nie o to mi chodziło? Nie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | >a czym innym chęć sterowania jego życiem z deklaracją: dla jego dobra, kiedy na sto kilometrów śmierdzi, że to wyłącznie dla dobra sternika.
Widziałbym państwo w roli tego sternika. Czyż dobro państwa nie przełożyłoby się na dobro kierowanego odpowiednio głupka? Nie trzeba od razu zakładać najgorszego, przecież nie optuję za totalitaryzmem. Z lekka tylko można by go w ucho czasem pstryknąć.
Zatraciłem już meritum. U zarania pytałem, za czym należy się opowiadać - duchem, czy ciałem. Teraz wyszło na to, że jestem komunistom, który chce zniewolić słabe jednostki...
>Konkludując: nie sama głupota mnie mierzi, lecz w fuzji z hipokryzją.
Nie chcę tak tego rozumieć, jak zrozumiałem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Widziałbym państwo w roli tego sternika. A państwo to kto?
>Czyż dobro państwa nie przełożyłoby się na dobro kierowanego odpowiednio głupka? Co to jest: "dobro państwa"?
>Z lekka tylko można by go w ucho czasem pstryknąć. Po co?
>U zarania pytałem, za czym należy się opowiadać - duchem, czy ciałem. To nie wiesz czego chcesz?
>Teraz wyszło na to, że jestem komunistom, który chce zniewolić słabe jednostki... A ktoś inny Ci to "wydreptał"?
>>Konkludując: nie sama głupota mnie mierzi, lecz w fuzji z hipokryzją. >Nie chcę tak tego rozumieć, jak zrozumiałem. Jak chcesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | > A państwo to kto?Państwo w tym konkretnym przypadku to przedstawiciele narodu, którzy zgrupowani w określony organ doradczo-decyzyjny mogliby wskazywać obiecujące kierunki rozwoju. > Co to jest: "dobro państwa"?Napisałeś, że kierowanie głupkami odbywać się będzie z korzyścią dla sternika. W myśl mojej propozycji będzie zatem owocować państwu. Dobro zaś państwa rozumianego, jako gromada ludzi zorganizowana w pewien specyficzny sposób, przekłada się (przynajmniej powinno) na dobro poszczególnych jego obywateli. > Z lekka tylko można by go w ucho czasem pstryknąć.> Po co?No żeby na przykład nie stał się przestępcą albo sfrustrowanym nierobem. By nie był nieszczęśliwy, kiedy tego nie lubi
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > W myśl mojej propozycji będzie zatem owocować państwu. Dobro zaś państwa rozumianego, jako gromada ludzi zorganizowana w pewien specyficzny sposób, przekłada się (przynajmniej powinno) na dobro poszczególnych jego obywateli. Ja to widzę zupełnie odwrotnie. > >Z lekka tylko można by go w ucho czasem pstryknąć.> >Po co?> No żeby na przykład nie stał się przestępcą albo sfrustrowanym nierobem. By nie był nieszczęśliwy, kiedy tego nie lubi ... powiedział Feliks do Iljicza.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Czy rzeczywiście brak krwawych igrzysk, niedopuszczanie prymitywnych emocji do świadomości byłyby lepsze niż to, co teraz ma miejsce?
Kto mówi o niedopuszczaniu, o represji prymitywnych emocji? Wiadomo, że nie wychodzi to ludziom ani na zdrowie, ani na dobre. Myślę o przemyśleniu tych emocji, a nie tępym prowokowaniu i robieniu na nich kasy przez media czy koncerny zbrojeniowe (wojny). Romantyczna wizja o przemianie zjadaczy chleba w anioły przez poezję to fikcja, jeśli nie farsa. Cóż pozostaje człowiekowi, jak nie myślenie?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Mateusz (879 punktów) | >Myślę o przemyśleniu tych emocji, a nie tępym prowokowaniu i robieniu na nich kasy przez media czy koncerny zbrojeniowe (wojny).
Prowokować za bardzo chyba nie trzeba. Jeśli ludziom nie dostarczyć dziennej porcji makabry, gotowi sami ją pozyskać. Lepiej niech jedna krew leje się na ekranach telewizorów powielona do nieskończoności, niżby musiała powstawać coraz to nowa na ciągłe potrzeby ludzi. Media mogą w tej mierze odwalać brudną, ale potrzebną robotę.
Jeżeli sprawa tyczy się przemysłu zbrojeniowego to nie przesadzałbym. Gdyby pozamykać wszystkie fabryki narzędzi zniszczenia, co by to zmieniło? Ano nic, ludzie siekierami rozwiązaliby swoje sprawy. Prymitywne metody zazwyczaj są krwawże jeszcze niż te nowsze. Czerpanie zysków zatem ze sprzedaży broni jest moim zdaniem tak niemoralne, jak produkowanie papierosów.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Jeśli ludziom nie dostarczyć dziennej porcji makabry, gotowi sami ją pozyskać. Lepiej niech jedna krew leje się na ekranach telewizorów powielona do nieskończoności, niżby musiała powstawać coraz to nowa na ciągłe potrzeby ludzi. Media mogą w tej mierze odwalać brudną, ale potrzebną robotę.
Czyli spełniałyby tę rolę, którą Arystoteles przypisał tragedii: katharsis? Weź jednak pod uwagę fakt, że przekaz nie jest tylko informacją, ale w równej mierze instrukcją. Biorąc pod uwagę społeczny zasięg tego rodzaju programów, skutki mogą być opłakane. Biorę też pod uwagę, że powszechne brutalizacja mediów może być złowrogim symptomem spiętrzania się i wybuchu zbiorowej agresji.
>Jeżeli sprawa tyczy się przemysłu zbrojeniowego to nie przesadzałbym. Gdyby pozamykać wszystkie fabryki narzędzi zniszczenia, co by to zmieniło?
Przy braku zmian charakteru społecznego człowieka - nic.
>Czerpanie zysków zatem ze sprzedaży broni jest moim zdaniem tak niemoralne, jak produkowanie papierosów.
To właśnie jest moralność nowoczesnego państwa, w którym handel bronią opatrzony jest klauzurą top secret. Taki sam charakter ma cała moralność tych, którym w tym państwie przypadł w udziale spokojny sen.
|
|
| | | | | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | >Czyli spełniałyby tę rolę, którą Arystoteles przypisał tragedii: katharsis?
Wychodzi, że tak.
>Biorąc pod uwagę społeczny zasięg tego rodzaju programów, skutki mogą być opłakane. Biorę też pod uwagę, że powszechne brutalizacja mediów może być złowrogim symptomem spiętrzania się i wybuchu zbiorowej agresji.
Nie widziałbym w tym zjawisku jakiegoś novum. Przeciwnie, może jest to pewien rodzaj nadrobienia zaległości. Dzisiejszy świat jest nieporównywalnie mniej brutalny i szkaradny niż niegdyś. Ludzka natura mogła przystosować się do pewnej dozy silnych, nieprzyzwoitych wrażeń, przez co teraz domaga się sztucznej stymulacji.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Dzisiejszy świat jest nieporównywalnie mniej brutalny i szkaradny niż niegdyś.
"Dzisiejszy świat" to pojęcie statystyczne. Możesz go ewentualnie określić bliżej, ale nie o to chodzi. Każdy człowiek jest dla siebie światem i było bardzo wielu, którzy nałykali się jego ohydy aż po śmierć: świat maltretowanego człowieka jest zawsze dzisiejszy.
|
|
| | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > (...) Romantyczna wizja o przemianie zjadaczy chleba w anioły przez poezję to fikcja, jeśli nie farsa. Cóż pozostaje człowiekowi, jak nie myślenie? >
Myślenie od dawna ma przyszłość, podobno miało już w MO (07 zgłoś się)), i nadal ma. Wpływ poezji wypada jednak chyba też doceniać. Mamy w niej różności do cytowania i przemyślania.
Weźmy np. królową Szymborską, do której fanów zalicza się pan A.Gołota (siebie też zaliczam), a ta nie pozostaje mu dłużna zaczynając jeden z wierszy słowami: "Muzo, nie być bokserem to nie być wcale". Tu fascynacja 'ręczną robotą' jest zrozumiała, bo nie od dziś wiadomo, że "Boginie całkują empirycznie". Weźmy z kolei np. Broniewskiego, który i za zdrajcę poezji może uchodzić - "... twoje słowa tumanią i kłamią ..." i za patriotę - "Kiedy przyjdą podpalić dom..." W kontekście przemocy czy wojny i Mickiewicz się znajdzie - "Gdzie jest król co na rzezie tłumy te wystawia? Czy dzieli ich odwagę? Czy pierś sam nadstawia? Nie..."
Tak więc spacer wśród ogrodów poezji może może tyleż fikcji co prawd przysporzyć. Niechby Waszmości, drogi diogenesie, żadne królestwo słońca nie zasłaniało
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Wpływ poezji wypada jednak chyba też doceniać.
Zgoda na wpływ ograniczony.
>"Muzo, nie być bokserem to nie być wcale"<
Nie wiem, czy to metafora przed czy po ciosie.
>Tak więc spacer wśród ogrodów poezji może może tyleż fikcji co prawd przysporzyć.
Pod warunkiem, że nie myli się poezji z socjologią, pedagogiką czy też teorią poznania.
Tak nawiasem mówiąc: Nie zamieniłbym kilku słów haiku na mix z Mickiewicza, Broniewskiego czy Szymborskiej.
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > ... po pierwszych 30 sekundach walki (znów na oko).> Sądzicie, że jest w tym coś nadnaturalnego?  Na ringu - nie.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Facet, który dostając w jeden policzek nadstawia drugi nie powinien wygrać...
Nadstawianie drugiego policzka bywa skuteczną metodą walki. Zmieńmy więc porzekadło: Kiedy ktoś uderzy cię w lewy policzek, nadstaw prawy, ale jako przynętę.
|
|
|  | 1 na 1 | Mateusz (879 punktów) | > Zmieńmy więc porzekadło: Kiedy ktoś uderzy cię w lewy policzek, nadstaw prawy, ale jako przynętę.Reorientacja wartości ewangelicznych w duchu racjonalistyczno-podstępnym
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Reorientacja wartości ewangelicznych w duchu racjonalistyczno-podstępnym  O jakiej re_orientacji mowa? Czy kiedykolwiek praktykowano ewangelię?
|
|
| | |  | | Mateusz (879 punktów) | >O jakiej re_orientacji mowa? Czy kiedykolwiek praktykowano ewangelię?
Jedną rzeczą jest praktyka, drugą teoria. To, że prawo nie zostaje w pełni wdrożone w życie, nie zaprzecza możliwości zmienienia go.
Ostatnio, widziałem pewną wzruszającą scenkę. Leżał sobie mianowicie, nieopodal chodnika, mocno nawalony żul. Mamrotał coś i chyba nie za bardzo orientował się w sytuacji. Ludzie przechodzili koło niego bez żadnego zainteresowania. W pewnym momencie z tłumu wyłoniła się siostra zakonna, podeszła do pijaczyny i wyciągnęła do niego dłoń. Żebyście widzieli jakie to było symboliczne! Jak w filmie religijnym, tylko że się zdarzyło naprawdę. Potem, gdy ów facet tę rękę przyjął, jęła go ta malutka, szczuplutka kobiecina podnosić. Był od niej z półtora raza większy. To robiło wrażenie, daję słowo.
Także mówienie, że ewangelia nigdy nie była praktykowana, wydaje mi się dużym uproszczeniem.
|
|
| krutki (1550 punktów) |
> Jak myślicie, ilu Polaków obejrzałoby> powtórne ukrzyżowanie Jezusa? Gdyby scenariusz nie był z góry ustalony to można by liczyć na dreszczyk emocji, jakiś zakład, wspólne wyjście do knajpy, czy trans przed telewizorem. A tak jedyne emocje może wzbudziłaby tryskająca krew jak, podobno, w "Pasji". W przeciwnym razie organizacje katolickie zapewne oprotestowałyby zakłady bukmacherskie.  Jak pchły skaczą myśli z człowieka na człowieka. Ale nie każdego gryzą.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Odp: Wizja, ale nie tele | Za taką kasę może warto dostać po gębie, zwłaszcza jak nic innego robić się nie umie, co do gapi zawsze się znajdą, lubimy sobie popatrzeć jak ktoś dostaje po pysku, to taka nasza słabostka, miła nieprawdaż?
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >lubimy sobie popatrzeć jak ktoś dostaje po pysku,
Identyfikując się wirtualnie z mocą walącą po mordzie. To zdaje się jedna z przyjemnostek tych, których po pysku wali życie.
|
|
|  | 1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | a że życie po pysku wali równo i mało kogo omija, spektakle tego typu, mają i mieć będą stałą i liczną widownię.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|