Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teorie naukowe na przestrzeni lat. Czarne dziury, a podróże w kosmos

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
06-12-2009 22:59polx (22 punktów)Teorie naukowe na przestrzeni lat. Czarne dziury, a podróże w kosmos
William Gates w latach 80 twierdził, że "640 KB pamięci wystarczy każdemu, użytkownikom komputerów na następne 50 lat".
Twierdził też że w przyszłości znaczenie internetu będzie marginalne.
Po 27 latach od tej wypowiedzi miałem w komputerze 8Gb RAM,
ale patrząc na tamte lata to w sumie miał rację bo tamtejsze komputery miały
po 48 kb, 64 kb , nawet do 128 kb RAM, więc i tak w swojej wypowiedzi wybiegał w przyszłość,
lecz nie wziął pod uwagę tego, że postęp jest wykresem logarytmicznym, a nie liniowym.
Gdy podsumujemy ilość wynalazków i patentów z ostatnich 100 lat to jest ona wielokrotnie większa niż z poprzednich 2000 lat. To co dzisiaj jest powszechne i normalne, kiedyś uchodziłoby za czary i zapewne byłoby powodem spalenia na stosie. Gigantyczny postęp, to jest to czego dzisiaj nie bierzemy za bardzo pod uwagę przy analizie spotkań z UFO. W/g badań amerykańskich ufologów na podstawie wielu źródeł kosmici wyprzedzają nas technologicznie o ok 1200 lat, więc twierdzenie, że UFO nas nie odwiedza, bo odległości między gwiazdami są zbyt duże, są wyssane z palca ponieważ obrazują tylko że z naszego punktu techniki i nauki jest to niemożliwe. Kosmici mają zapewne takie technologie jakich nie możemy sobie wyobrazić.
Kolejna rzecz to istnienie samego UFO. Ludzie którzy polegają tylko na osądach innych twierdzą jak większość, że UFO nie istnieje. Dla mnie osobiście dowodów na istnienie UFO jest taka masa, że tylko ignorant, który nie pokusił się o osobistą weryfikację faktów będzie twierdził, że to zjawisko to fantazja.
Dla przykładu polecam wywiady z astronautami amerykańskimi, którzy podczas komisji rządowej byli powołani na świadków i tym samym zdjęto z nich obowiązek tajemnicy państwowej jednogłośnie twierdzili, że widzieli UFO.
www.ufoonline.pl/COAMWIDZ.htm

Polecam także testament Haut'a - oficera prasowego z Rosswel, który złożył oświadczenie dla prasy, że na Ziemi rozbiło się UFO, a po kilku godzinach pod presją wojska je wycofał.
foxmulder.(*)/1310721,262146,21.html?145744

I ostatni dla mnie osobiście najbardziej wiarygodny i udokumentowany przypadek obserwacji UFO, a co najważniejsze nieutajniony przez rząd i wojsko mianowicie
CZARNE TRÓJKĄTY NAD BELGIĄ:
www.ndw.v.pl/art.php?nr=626

Racjonalista posługuje się rozumem, a nie tępo przyjmuje to co podsuwają inni ze swoimi teoriami. Po to mamy rozum, aby świadomie analizować fakty, a zbieraniem takich faktów i walką o ujawnienie prawdy o UFO jaka jest w posiadaniu armii USA, zajmuje się ruch DISCLOSURE PROJECT:
video.goog(*)play?docid=808393514949778004#

Ale wracając do głównego wątku.
Na początku powstania kolei żelaznej naukowcy twierdzili, że prędkość maksymalna pociągu nigdy nie przekroczy prędkości 28 km/h, ponieważ powyżej tej prędkości prędkość powietrza wokół pociągu byłaby tak duża, że nie możliwa by była wymiana powietrza wewnątrz i na zewnątrz pociągu, a co się z tym wiąże - lokomotywa parowa, która do procesu spalania węgla potrzebuje tlenu - pobierałaby ten tlen z wewnątrz układu poruszającego się z ta samą co ona prędkością, czyli z wagonów jadących za nią, co z kolei spowodowałoby, że wszyscy pasażerowie wkrótce by się podusili z powodu braku tlenu. To była opinia naukowców, za 200 lat obecni naukowcy ze swoimi teoriami będą tak samo śmieszni, jak dla nas te z minionych epok.
Nauka i postęp gna do przodu i nie da się tego zatrzymać.
Kursujące we Francji od 1981 roku pociągi TGV na co dzień rozwijają prędkość do 320 km/h.
Dzisiaj wiemy, że We Francji rozpoczęły się prace mające na celu pobicie rekordu świata prędkości pociągu. Dotychczasowy rekord, również francuski, wynosi 515 kilometrów na godzinę. Przedstawiciele firmy Alstom, produkującej szybkie pociągi TGV oraz minister transportu Dominique Perben poinformowali, że próba bicia rekordu świata odbyła się na wiosnę 2009 roku na nowej linii między Paryżem a Strasbourgiem. Inżynierowie zamierzali osiągnąć prędkość powyżej 540 kilometrów na godzinę. Zapowiedzieli jednak, że na pewno nie przekroczą progu 600 kilometrów na godzinę.
Kolej magnetyczna, to typ kolei, w której torowisko zostało zastąpione prze układ elektromagnesów wykonanych z nadprzewodników lub konwencjonalnie. Umożliwia to osiąganie prędkości niemal 600km/h dzięki eliminacji tarcia kół (pociąg lewituje nad torem).
Rekord świata w prędkości magleva należy do japońskiej jego wersji. Został osiągnięty 2 XII
2003 i wynosi 581 km/h)
www.youtub(*)5g2djA&feature=player_embedded

Analizując te 2 przykłady możemy tylko stwierdzić, że technologia za 1200 lat jest nie do przewidzenia i nie możemy się tu powoływać na znane nam obecnie prawa fizyki odnośnie niemożliwości podróży międzygwiezdnych w związku z niemożliwością przekroczenia prędkości światła, bo być może wcale go nie trzeba będzie przekraczać, a być może znajdą się rozwiązania, które skutecznie omijają pewne prawa fizyki jak np zderzak Łągiewki (zderzak, którego nie chciano opatentować, ponieważ jego zasada działania przeczy prawom fizyki).

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

polx (22 punktów)Odp: Teorie naukowe na przestrzeni lat. Czarne dziury, a podróże w kos
Już dziś istnieją teoretyczne modele podróży międzygwiezdnych wykorzystujących zasadę ugięcia przestrzeni trójwymiarowej
tak jak ma to miejsce w pobliżu czarnej dziury. Zjawiska wokół czarnej dziury, które opisuje astronomia idealnie pasują do odkształcenia przestrzeni trójwymiarowej w czwarty wymiar.
Najlepiej to wytłumaczyć na przykładzie płaszczaków. Płaszczak to popularnonaukowa nazwa oznaczające istoty istniejące w przestrzeni dwuwymiarowej (np. na płaszczyźnie lub powierzchni kuli).
Płaszczaki widzą tylko dwa wymiary: długość oraz szerokość; nie mogą zobaczyć wysokości, będącej trzecim wymiarem. Przykładowo płaszczak nie może skonstruować sześcianu, ponieważ ta bryła oprócz długości i szerokości posiada jeszcze wysokość, która jest dla płaszczaka niewyobrażalna. Analogicznie ludzie - jako istoty trójwymiarowe - nie mogą sobie wyobrazić czwartego wymiaru.
Czarna dziura to obiekt o ogromnej masie zamkniętej w małej przestrzeni, to tak jak ciężka ołowiana kulka na powierzchni gumy (jak na obrazku niżej). Jej ciężar odkształca gumę - tworząc głęboki lej, przez co staje się niewidoczna dla obserwatora spoza układu.
www.kim.pollub.pl/gut/supl.jpg

Wyobraźmy sobie 2 płaszczki po dwóch stronach tego odkształcenia widzą one tylko 2 wymiary, więc moment w którym zaczyna się ugięcie przestrzeni dwuwymiarowej jest dla nich tzw. Horyzontem zdarzeń. Dopóki są one w swojej przestrzeni 2D widzą wzajemnie siebie, ale wszystko co zbliża się do czarnej dziury przesuwa się po odkształconej przestrzeni, więc dla płaszczaków przestaje być widoczne. Będąc na studiach spytałem mojego wykładowcę fizyki materiałów ciekłych prof. Rymarza jak to możliwe, że promień światła się ugina w pobliżu czarnej dziury. Odpowiedział mi on niesamowicie prosto i jasno, że to nie promień światła się ugina, ale przestrzeń w której się porusza. Dla obserwatora który by był przy tym promieniu wcale by on się nie uginał. Dopiero z pewnej perspektywy odnosi się takie wrażenie. Wyobraźmy sobie, że jeden płaszczak strzela do drugiego z pistoletu laserowego, a miedzy nimi znajduje się czarna dziura. Promień światła nie ulega ugięciu, za to porusza się w ośrodku (w tym przypadku 2D). Promień lasera porusza się prosto, a skoro ośrodek w pewnym momencie uległ odkształceniu to pozornie światło ugięło się w kierunku czarnej dziury i nagle zniknęło dla obserwatora zewnętrznego. Teraz wyobraźmy sobie że płaszczaki znalazły się po obu stronach leju jaki wytworzyła czarna dziura. Zobaczą one wtedy siebie nawzajem z perspektywy 3D, czyli zobaczą swoją grubość (do tej pory widzieli siebie jako kreski), poza tym, że zobaczą nowy wymiar, zobaczą też wszystko co pochłonęła do tej pory czarna dziura, oraz to, że ich wszechświat to tylko mała cząstka tego co mieści się w czarnej dziurze. Przekładając teraz wszystko do naszych znanych nam trzech wymiarów można przypuszczać, że czarna dziura to przejście w czwarty wymiar, którego nikt niestety nie może sobie wyobrazić (wprawdzie matematyka potrafi obliczać geometrię przestrzeni n-wymiarowych, jednak to tylko obliczenia, których nie można ogarnąć rozumem z naszej perspektywy). Pojemność czarnej dziury może być ogromna, a już na pewno sporo większa niż cały wszechświat trójwymiarowy. Tylko dla nas wydaje się, że jest to mały punkt, bo jak inaczej wyjaśnić, że w czarnej dziurze znikają słońca o rozmiarach i masie tysiące razy większej od naszego Słońca. Zachodzą tam zjawiska o jakich nam się nie śniło, a gdybyśmy je zobaczyli to nie pozostalibyśmy zapewne przy zdrowych zmysłach. Wszystkie teorie z poza horyzontu zdarzeń to czyste dywagacje, których być może nigdy nie sprawdzimy, ale kto wie? Ja wyobrażam sobie to tak, że za horyzontem zdarzeń czarnej dziury jest niesamowita jasność uwięzionych w środku wszystkich słońc. Prawdopodobnie z czwartego wymiaru mamy dostęp do dowolnego punktu wszechświata 3D bez pokonywania odległości (na zasadzie ugięcia przestrzeni). Myślę także, że odkształcenie może jest jak fala i podlega tym samym prawom. Spotkanie się dwóch czarnych dziur o takim samym wychyleniu spowoduje powiększenie amplitudy, a z kolei gdy amplituda czarnych dziur jest przeciwna to z nałożenia się powinny się zniwelować, oczywiście tylko teoretycznie, gdyż realnie niemożliwe jest aby 2 czarne dziury miały taką samą amplitudę. Osobiście uważam, że możliwe jest wytworzenie na ziemi efektu ugięcia przestrzeni trójwymiarowej za pomocą bardzo silnego pola elektromagnetycznego. Podobno raz to się udało (eksperyment Filadelfia) gdzie marynarki USA okręt na zniknął z portu na kilka minut a gdy się znowu pojawił, załoga była niepoczytalna i wykazywała paranormalne zdolności (nieoczekiwane znikanie, przechodzenie przez ściany) oczywiście być może cały ten eksperyment to wielka bujda na biegunach, lecz coś każe mi się wahać czy to aby tylko fantazja. Podobno Albert Einstein brał w tym udział, a po eksperymencie stwierdził, że jego efekty przerastają nasze rozumowanie i nie jesteśmy w stanie pojąć jeszcze z czym mamy do czynienia. Jego sugestią było podobno zaniechanie całkowite badania nad tego typu próbami z silnymi polami elektromagnetycznymi. Wojsko utajniło cały projekt i wprowadziło w życie zalecenia, zniszczyło też ślady po eksperymencie, a jednak sporo obserwatorów nie dało się zastraszyć, po latach powstały filmy, artykuły, książki i tak naprawdę ciężko dziś stwierdzić, czym był Eksperyment Filadelfia i czy w ogóle był.
polx (22 punktów)
Z ciekawostek dotyczących Einsteina czytałem, że armia bardzo go szanowała i liczyła się z jego opiniami. W końcu był ojcem bomby atomowej i na próbie generalnej przed pierwszym wybuchem atomowym schowali się w bunkrze w odległości 10 km od epicentrum wybuchu. Od schronu do punktu wybuchu ustawiono tyczki z karteczkami papieru co około 100m. Chciano sprawdzić jak daleko fala uderzeniowa spali karteczki. Po wybuchu gdy wyszli ze schronu okazało się że wkoło wyrwane zostały wszystkie drzewa (po tyczach nie było śladu). Siła wybuchu była ogromna i setki razy przewyższyła oczekiwania.
Jak widać z tego przykładu, nie pierwszy raz zdarzyło się wielkiemu geniuszowi niedocenienie mocy eksperymentu.
Wracając teraz do podróży do innych galaktyk. Oczywiście poziom naszej nauki na to nie pozwala, więc wszelkie doniesienia o UFO są krytykowane przez naukę jako niemożliwe. Gdy jednak uwzględnimy możliwość wykorzystania ugięcia przestrzeni 3D do własnych potrzeb, to może się okazać, że gdy zaczniemy kontrolować to zjawisko, odległości we wszechświecie skrócą się do kilku minimetrów, a odległe światy będą dostępne tuż obok, a nie tak jak teraz tylko w filmach S-F.

polx06.republika.pl/4d.jpg

Rysunek przedstawia naszą przestrzeń trójwymiarową jako dwuwymiarową (płaska szara folia) natomiast czwarty wymiar jest tu pokazany jako trzeci wymiar. Tak naprawdę z naszej perspektywy nie możemy go dostrzec ale zapewne daje on niewyobrażalne dla nas możliwości.

Być może także podróże w czasie staną się możliwe? Jeśli nie w przeszłość to chociaż w przyszłość.
Dzisiaj jest mnóstwo sceptyków, którzy opierają się na tezie, że nie można naruszyć kontinuum czasu
(czyli gdy cofniemy się w przeszłość, zabijemy swojego dziadka to nigdy się nie urodzimy,
a jak się nie urodzimy to nie możemy przenieść się w czasie, ani nikogo zabić).
Jednak na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat trwa między fizykami spór, czy podróże w ogóle są możliwe? Spór zaczął Einstein, który stworzył teorie względności.
Teorię grawitacji Einsteina w jednym zdaniu genialnie streścił prof. Alan Guth z Massachusetts Institute of Technology - "przestrzeń mówi materii, jak ma się poruszać, a materia mówi przestrzeni, jak ma się zakrzywiać".
Jak się to do faktów? Ano obecnie, człowiek już na małą skale potrafi naginać czas do swoich potrzeb i tutaj przykład mionów - cząstek elementarnych, które normalnie szybko giną i rozpadają się - bardzo się wydłuża, gdy zostaną rozpędzone do ogromnych prędkości w akceleratorze cząstek (Tokamaku). Innymi słowy- czas się spowalnia dla obiektów wewnątrz, co powoduje że obiekty te [tutaj miony] dokonują tak naprawdę skoku w przyszłość! Zauważono że nie tylko prędkość wpływa na strumień czasu- ostatnim odkryciem jest że także siła grawitacji go modyfikuje- czas płynie minimalnie inaczej na ziemi i w stanie nieważkości! Badania te obecnie służą praktycznie do korygowania działań ziemia-orbita.
polx (22 punktów)
P.S.
A teraz trochę żartem.

Jest w Wielkiej Brytanii, przy którymś z tamtejszych uniwersytetów takie towarzystwo, które wynajduje jak najśmieszniejsze, fałszywe paradoksy i formułuje sztuczne dowody na ich istnienie. Jednym z bardziej znanych takich paradoksów jest ten, mówiący że Ziemia jest wklęsła ponieważ buty ścierają się najbardziej na czubkach i piętach, a gdyby była wypukła to ścierały by się najbardziej po środku.
07-12-2009 00:34 
 Ocena-1 na 1
rexus (2343 punktów)
Myślę że jest co najmniej kilkadziesiąt cywilizacji w naszej galaktyce.
Jest też wielce prawdopodobne że federacja inter galaktyczna, zabroniła oficjalnych kontaktów z Ziemianami, póki ci nie staną się zrównoważoną i pokojową cywilizacją.
Dlatego też US Army bez pardonu zestrzeliwuje latające spodki by pozyskać ich technologię.
Szare ludki są zaś tak ciekawe, że nie przestają nas odwiedzać, mimo zakazu. Co ich ciekawi? Chyba to samo co biologów, gdy obserwują dzikie zwierząta na sawannie.
W CIA jest departament dezinformacji, który produkuje idiotyczne niusy o ufo, by zdyskredytować te prawdziwe. Ta metoda propagandy jest znana na wielu płaszczyznach życia politycznego i społecznego. Jeśli na dany temat masz 5 różnych opinii w tym 3 błędne, jedną na być może, tą piątą olewasz.
Niestety społeczeństwu ludzkiemu niepotrzebne jest do szczęścia kontaktowanie się z obcymi cywilizacjami. Nie daj bóg chcieliby zawierać związki i się przesiedlać. Kto by to ogarniał?
Mistrz Ironii (138 punktów)
Jeśli chodzi o UFO jestem raczej sceptykiem, natomiast jeśli chodzi o istnienie innej cywilizacji to jestem tego prawie pewien.
Nie wyobrażam sobie, że w tak ogromnym wszechświecie jesteśmy sami i tylko na ziemi wyewoluowało życie.

Jest coś takiego jak SETI, ale niestety jest coś takiego jak "ufologia".
Kręgi w zbożu, szare ludki, Roswell, sorry ale dla mnie to tylko śmieszne historie.
Cywilizacja przebywa niesamowite odległości, aby zrobić kręgi w zbożu jakiemuś farmerowi... jak to brzmi.

Co do wszelkich dokumentów, to już raz sfałszowano dokument rządowy i raczej mało prawdopodobne by jakikolwiek dokument w takiej sprawie wypłynął na światło dzienne.

Roswell, to taki ziemski "kosmiczny biznes".

Porwania UFO, ostatnio dowiedziałem się, że wiele osób rzekomo porwanych ma paraliż senny. Jednocześnie zdałem sobie sprawę, że sam miałem ten paraliż dwukrotnie, ale nie odniosłem wrażenia, że ktoś mnie porywa, a jedynie na mnie siedzi.

Pozdrawiam.
07-12-2009 00:23 
 Ocena 4 na 4
Michał Żelazny (1528 punktów)
>sam miałem ten paraliż dwukrotnie, ale nie odniosłem wrażenia, że ktoś mnie porywa, a jedynie na mnie siedzi.

O, to jest mocna sprawa, szkoda tylko, że bardzo dobrze znana nauce i przebadana

Ogólnie: spoko, teza, że nie jesteśmy sami we wszechświecie jest dość prawdopodobna, jednak opowieści o UFO, lądowaniach, porwaniach itd. to bym między bajki włożył.

Ciekawi mnie tylko, skąd w ciągu ostatnich dni taki wysyp nowych użytkowników z coraz nowymi, wywołującymi ciarki na plecach, tematami? A to UFO, a to kosmita w ludzkim ciele, a to duchy, szamani, doznania metafizyczne. Brrr, to nadal jest racjonalista.pl?
07-12-2009 00:36 
 Ocena 7 na 7
rexus (2343 punktów)
obserwujemy ewidentny atak obcych na racjonalistę.pl
07-12-2009 00:50 
 Ocena 2 na 2
Michał Żelazny (1528 punktów)
>obserwujemy ewidentny atak obcych na racjonalistę.pl

Może trzeba to gdzieś zgłosić?

"-Co zrobić, jak widziałem UFO??
-Nic, jarać blanta dalej"

kolejny dowcip mi się jakoś przypomniał.
polx (22 punktów)
>Roswell, to taki ziemski "kosmiczny biznes".

Też tak kiedyś uważałem, aż do momentu gdy nie wpadły mi do rąk materiały o historii tej afrery. Pottem sam zacząłem szukać w innych źródłach NET-u i książkach, aż zauważyłem że relacje się pokrywają i świadczą jednoznacznie o próbie
zatuszowania sprawy.
A fakty były takie:

6 lipca 1947 - niedziela, farmer William Brazel przybywa do miasteczka w Roswell w Nowym Meksyku (USA) z zamiarem ukazana szeryfowi Georfowi Wilcoksowi dziwnych szczątków znalezionych na swojej farmie ok.120 km na północ od miasta. Szeryf zawiadamia elitarną jednostkę amerykańskich Sił Powietrznych, bazę bombowców atomowych, znajdującą się niedaleko Roswell. Na miejsce zjawia się dowódca bazy pułkownik Blanchard który po obejrzeniu próbek farmera poleca oficerowi do spraw bezpieczeństwa Jesse Marcelowi niezwłocznie zbadać miejsce katastrofy. Wraz z oficerem kontrwywiadu Sheridanem Cavittem, Marcel dociera do farmy o zmierzchu, postanawiają kontynuować działania następnego dnia.

7 lipca - farmer Brazel zaprowadza przybyłych oficerów na miejsce katastrofy. Oficerowie spędzają cały dzień na zbieraniu szczątek, które zajmują dwa samochody, pozostawiając jeszcze sporo na farmie. Do bazy powracają nocą.

8 lipca - dowódca bazy Blanchard nakazuje ogrodzenie terenu, opublikowanie komunikatu prasowego o znalezieniu "latającego dysku" oraz wysyła oficera bezpieczeństwa Marcela do kwatery 8 armii w Fort Worth w Teksasie w celu przekazania znaleziska dowódcy regionu powietrznego, generałowi Rameyowi. W południe niewiarygodny komunikat dociera do lokalnych mediów (dwie rozgłośnie i dwa dzienniki). Zanim jeszcze generał Ramey zdążył obejrzeć szczątki, pułkownik Blanchard, jak gdyby nigdy nic udaje się na trzy tygodniowy urlop. A oto pełny tekst komunikatu opublikowanego w "San Francisco Chronicle":

(...)wczoraj potwierdziły się liczne pogłoski na temat latających dysków. Służbie wywiadowczej 509. jednostki 8. Sił Powietrznych w wojskowej bazie lotniczej w Roswell udało się, dzięki współpracy miejscowego farmera i biura szeryfa w hrabstwie Chaves, wejść w posiadanie dysku. Ten latający obiekt wylądował w ubiegłym tygodniu na farmie w pobliżu Roswell. Nie dysponując telefonem, farmer najpierw zabezpieczył dysk, a następnie skontaktował się z szeryfem, który z kolei poinformował o tym Jesse'a A. Marcela, oficera biura śledczego 509 jednostki bombowców. Natychmiast przystąpiono do akcji i przejęto dysk. Po oględzinach w bazie został on przekazany przez oficera Marcela wyższemu dowództwu (...)

Tego samego dnia wieczorem generał Ramey wystawia przywiezione przez oficera Marcela szczątki i zwołuje konferencje prasową w celu zdementowania informacji podanej rano przez bazę w Roswell. Na konferencji pojawia się Irving Newton, podoficer służ meteorologicznych, który bez wahania określa wystawione cuchnące rozkładającym się kauczukiem strzępy jako balon meteorologiczny typu Rawin z identyfikatorem radarowym. Dementi to jest obraźliwe i upokarzające dla oficerów z Roswell. Obecny na konferencji Marcel milczy. Opublikowano nowy komunikat i sprawę puszczono w niepamięć.

Trzydzieści jeden lat później, 20 lutego 1978 roku , Marcel, będąc już na emeryturze, przekazuje ufologowi Stantonowi Friedmanowi rewelacyjne wiadomości. Stwierdza mianowicie, że armia ukryła znalezione w Roswell prawdziwe szczątki, te, które sam zbierał na farmie Brazela, bardzo specyficzne i nie możliwe do zidentyfikowania. Zastępca generała Rameya, generał Thomas Dubose (w owym czasie pułkownik), potwierdził fakt zamiany szczątków na rozkaz Pentagonu.

W czerwcu 1993 roku w obliczu rosnącej lizcby relacji w sprawie katastrofy kongresmen z Nowego Jorku, Steven Schiff, domaga się od ministerstwa obrony informacji w sprawie Roswell, spotyka się z odmową, oburzony zaistniałą sytuacją składa w październiku w Kongresie wniosek o wszczęcie oficjalnego dochodzenia.

W lutym 1994 roku do dochodzenia przystępuje GAO (General Accounting Office)- rodzaj sądu podległego Kongresowi. Siły powietrzne przerywają milczenie i powtarzają wersję z 1947r, lecz w opublikowanym raporcie we wrześniu 1994 roku nie ma już mowy o balonie meterologicznym, lecz o supertajnym zestawie balonów, tak zwanym "Mogul", którego celem było opracowanie systemu akustycznego wykrywania przyszłych radzieckich eksplozji jądrowych. Ponoć zestawy te zostały wysłane z White Sands, 140 km na zachód od Roswell. GAO nie komentując faktu nadal prowadziło śledztwo.

Na początku 1995 roku angielski producent filmowy Ray Santilli, dyrektor Merlin Group w Londynie, poinformował, że kupił od operatora amerykańskich Sił Powietrznych film przedstawiający autopsję zwłok istoty pozaziemskiej znalezionej w Roswell. Począwszy od czerwca film był demonstrowany na cały świecie, bezpośrednim efektem było odwrócenie uwagi od dobiegającego końca dochodzenia GAO.

28 lipca 1995 roku GAO przekazuje swój raport kongresmanowi Schiffowi, który zapoznaje z jego treścią prasę. Po półtorarocznym dochodzeniu, GAO ogranicza się do stwierdzenia nieuzasadnionego zniszczenia ważnych archiwów w bazie Roswell i odmawia przyjęcia wersji wojskowych o balonach. A oto jedyna konkluzja raportu:
"Spór na temat tego, co się rozbiło w Roswell, trwa"

W opini dziennikarzy z "Washington Post", badający sprawę doszli do przekonań, że Siły Powietrzne próbowały ukryć coś bardzo ważnego.
polx (22 punktów)
Dodatkowym gwoździem do trumny dla sceptyków był testament oficera prasowego.

Porucznik Walter Haut, naoczny świadek "wydarzeń w Roswell" i autor obu oficjalnych prasowych artykułów umarł w roku 2005, pozostawiając złożone pod przysięgą oświadczenie, które zostało ogłoszone w tym tygodniu. Porucznik Haut przyznaje w nim, że widział nie tylko statek kosmiczny, ale również ciała kosmitów. Według Hauta obcy byli "niskimi humanoidalnymi stworzeniami".

W oświadczeniu Hauta czytamy o spotkaniu na wysokim szczeblu, w którym uczestniczył komendant bazy w Roswell pułkownik William Blanchard oraz komandor Ósmej Armii Powietrznej, generał Roger Ramey. Podczas tego spotkania - jak twierdzi Haut - oglądano fragmenty rozbitego wraku, nikt jednak nie był w stanie zidentyfikować materiału, z którego zostały wykonane. "Był lekki, ale nie dało się go ułamać ani uciąć" - pisze Haut.

Według porucznika, na ziemię spadły dwa obiekty. Ten drugi dostarczył o wiele więcej materiału do badań. Długo po wypadku żołnierze usuwali resztki pojazdów i zacierali wszelkie ślady wydarzenia. Okolicznym mieszkańcom odbierano szczątki statku, które ci zbierali na pamiątkę.

Haut, jak sam twierdzi, widział statek kosmiczny, który złożono w "budynku nr 84" - jednym z hangarów w Rosewell. Opisuje go jako niewielki, jajowaty obiekt, długi na około 4, a szeroki na 2 metry. Był całkowicie gładki - nie miał żadnych okien, drzwi ani skrzydeł.

Porucznik widział też, jak głosi oświadczenie, ciała kosmitów, częściowo przykryte brezentem.

Miały około 1.20 metra wysokości i nieproporcjonalnie wielkie głowy. W końcowej części oświadczenia czytamy: "Jestem absolutnie przekonany, że to, co osobiście widziałem, było jakimś rodzajem statku kosmicznego i pochodziło spoza tej planety".

Przez całe swoje życie porucznik Walter Haut wydawał absolutnie przeciwne oświadczenia, popierając wersję rządu i wojska.

W latach dziewięćdziesiątych, na fali popularności teorii spiskowych i historii o kosmitach, armia amerykańska znalazła się pod dużym naciskiem społecznym oraz medialnym, i niejako została zmuszona do zrewidowania wersji o balonie meteorologicznym. Według wydanego wtedy raportu, incydent był częścią tajnej akcji o kryptonimie "Mogul", a historia z balonem faktycznie była przykrywką. Akcja "Mogul" miała na celu wysyłanie w przestrzeń powietrzną naszpikowanych aparaturą szpiegowską balonów mających badać postępy ZSRR w pracach nad bronią atomową.

źródło:
fakty.inte(*)e-doniesienia-o-roswell,938828
inne źródło:
foxmulder.blox.pl/2007/07/60-lat-Roswell.html
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
Nie rozumiem tylko jednej rzeczy: dlaczego niezidentyfikowany obiekt latający zwany potocznie UFEM łączy się zaraz z cywilizacjami pozaziemskimi. Ktoś zobaczy coś czego nie potrafi powiązać z działalnością człowieka i zaraz widzi przybyszów z innej planety. Powiem, że UFO też widziałem - dwa małe świecące obiekty, które wzbiły się w niebo i znikły, ale nigdy mi do głowy nie przyszło, że to dzieło inteligentnej cywilizacji (przypuszczam, że były to owady)!
Piszesz o teoriach naukowych z przed lat. Dzisiaj jest śmieszne, że kiedyś twierdzono, że prędkość lokomotywy nie może przekraczać 28km/h, tylko problem w tym, że tak samo może być z UFO tj. naukowy z XXV wieku będą się śmiali, że ktoś uznał naturalne/sztuczne(pochodzenie ludzkiego) zjawiska za pojazdy z innej planety.
polx (22 punktów)
>Powiem, że UFO też widziałem - dwa małe świecące obiekty, które wzbiły się w niebo i znikły, ale nigdy mi do głowy nie przyszło, że to dzieło inteligentnej cywilizacji (przypuszczam, że były to owady)!
>

UFO znaczy po prostu niezidentyfikowany obiekt latający, i nie ważne, czy naturalnego, czy ludzkiego, czy obcego pochodzenia - po prostu coś nieznanego. Dla mnie obserwacje UFO są właśnie tymi trzema typami, kwestia klasyfikacji. Np to co zarejestrowała kamera NASA w kosmosie wygląd na typowo naturalne żyjątko, jednak dla obecnej nauki jest to zbyt niewyobrażalne życie w kosmosie (a właściwie w próżni)
poniżej link do filmiku o którym mowa.

www.youtube.com/watch?v=FfwG7nQ0iw4

Mi to przypomina kosmiczną meduzę, lub wręcz żyjątka w kropli wody,
inne ujęcia oczywiście mogą być piorunami kulistymi,
trudniej sklasyfikować coś na kształt komety, tyle że odlatującej z powierzchni Ziemi (grawitacja raczej by na to nie pozwoliła), chyba że nakręcono akutat
wystrzelenie jakiejś rakiety, która miała umieścić satelitę na orbicie geostacjonarnej (ok 36 tys km od powierzchni Ziemi - w końcu tego śmiecia jest całkiem sporo. Szacunkowe dane z roku 2008 mówią, że w przestrzeni kosmicznej znajduje się około 6 tysięcy różnych sztucznych satelitów i sond, ale z tego tylko 800 pracuje nieustannie.)

Ale ten urywek 6:25 to raczej wygląda na obiekt który opuszcza orbitę
na dodatek nagle przyśpiesza, No chyba że uznać to za fotomontaż.
Takich filmików na google jest całkiem sporo, więc czy wszystkie uznać za mistyfikację, a jeśli tak, to jaki byłby tego cel?
chyba tylko ogłupianie innych...

Kowalski (1042 punktów)
Fakt pewnej nieprzewidywalności technologii i nauki jest znany. Ale co z tego? Ten post przypomina mi stwierdzenie pewnego znanego mi nałogowego palacza: "Co z tego, że uczeni twierdzą, że papierosy szkodzą? Tyle teorii się już zmieniło, zaleceń lekarskich, diet... Zapewne dojdą kiedyś do wniosku, że papierosy są zdrowe, a ja sobie będę spokojnie palił."
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Po 27 latach od tej wypowiedzi miałem w komputerze 8Gb RAM
A jaki miałeś system operacyjny?


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
polx (22 punktów)
>>Po 27 latach od tej wypowiedzi miałem w komputerze 8Gb RAM
>A jaki miałeś system operacyjny?
Czy to pytania ma związek z dyskusją?

>Póki co prawa fizyki zdają się nie zmieniać. Czytałem o teoriach, że te prawa być może były inne u zarania Wszechświata, ale nie znam teorii, że miałby ulec zmianom w przyszłości. Znasz takie teorie czy tylko sobie filofantazjujesz?
> Nie wiem czy drwiąc próbuje mnie pan obrazić? Trzymajmy pozom rzeczowej wymiany poglądów. Jak napisałem w pierwszych postach moje teorie to tylko dywagacje. Prawa fizyki się nie zmieniają, ale nie znamy wszystkich praw fizyki (i tutaj to porównanie o jakości wiedzy sprzed 200 lat a obecnej, nie miało na calu ośmieszenia postępu ani kpiny z wiedzy, ale nie popadajmy w samo zachwyt, że odkryliśmy już wszystko, a nasze teorie są najlepsze), w innym przypadku po co by były laboratoria fizyczne i nowe eksperymenty?
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Gdy podsumujemy ilość wynalazków i patentów z ostatnich 100 lat to jest ona wielokrotnie większa niż z poprzednich 2000 lat.
Tylko czy ilość przechodzi w jakość? Ilość patentów nie świadczy o postępie naukowym, szczególnie, że dziś patenty przyznaje się zupełnie bezsensownie - np. geny czy związki chemiczne występujące naturalnie w przyrodzie.

>Kosmici mają zapewne takie technologie jakich nie możemy sobie wyobrazić.
Każda technologia ograniczona jest prawami fizyki.
Graniczną prędkość światła bez trudu "pokonują" np. splątane fotony, ale to nie znaczy, że obiekty posiadające masę spoczynkową mogą się poruszać szybciej niż światło.
Podróże w czasie też są (teoretycznie) możliwe, tyle tylko, że wymagają energii większej niż cała energia Wszechświata.


>Dla mnie osobiście dowodów na istnienie UFO jest taka masa, że tylko ignorant, który nie pokusił się o osobistą weryfikację faktów będzie twierdził, że to zjawisko to fantazja.
Oczywiście osobiście zweryfikowałeś te fakty z filmików na youtube?

>Racjonalista posługuje się rozumem, a nie tępo przyjmuje to co podsuwają inni ze swoimi teoriami.
Staram się być racjonalistą i dlatego filmiki na youtube i teksty na amatorskich stronach www nie są dla mnie wyrocznią.

>Na początku powstania kolei żelaznej naukowcy twierdzili [...]
>za 200 lat obecni naukowcy ze swoimi teoriami będą tak samo śmieszni
Na jakiej podstawie negujesz przyrost wiedzy?

>Nauka i postęp gna do przodu i nie da się tego zatrzymać.
Przed chwilą z tego kpiłeś - już zapomniałeś?

>[...] nie możemy się tu powoływać na znane nam obecnie prawa fizyki odnośnie niemożliwości podróży międzygwiezdnych w związku z niemożliwością przekroczenia prędkości światła, bo być może wcale go nie trzeba będzie przekraczać, a być może znajdą się rozwiązania, które skutecznie omijają
Póki co prawa fizyki zdają się nie zmieniać. Czytałem o teoriach, że te prawa być może były inne u zarania Wszechświata, ale nie znam teorii, że miałby ulec zmianom w przyszłości. Znasz takie teorie czy tylko sobie filofantazjujesz?

>pewne prawa fizyki jak np zderzak Łągiewki (zderzak, którego nie chciano opatentować, ponieważ jego zasada działania przeczy prawom fizyki).
Zderzak Łagiewki.

Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
polx (22 punktów)
Każda technologia ograniczona jest prawami fizyki.
> A dlaczego pan zakłada, że poznaliśmy wszystkie prawa fizyki? Moim zdaniem jesteśmy w powijakach.
>Podróże w czasie też są (teoretycznie) możliwe, tyle tylko, że wymagają energii większej niż cała energia Wszechświata.
Skąd to przypuszczenie? Mówi pan o poziomie wiedzy, który mamy obecnie, a nie o tym np. za 50 lat. Nikt nie stworzył jeszcze dobrej teorii do poruszania w czasie, a zakładając że są inne wymiary, i poszerzając naszą wiedzę o te wymiary, oraz o prawa fizyki z tych wymiarów, których nie znamy, może się okazać, że nie jest to tak energożerne.
>Oczywiście osobiście zweryfikowałeś te fakty z filmików na youtube?
> Po co te złośliwości? Zbyt szybko wyciąga pan pochopne wnioski. Filmiki na youtube są ciekawostką, a nie podstawą mojej wiedzy. Poza tym, gdy są na nich urywki filmów dokumentalnych to jest to tak samo dobre źródło jak każde inne. Nie mówię o amatorskich nagraniach, gdzie stopień fałszerstwa jest ogromny. Miałem możliwość spotkać kilka osób które widziały UFO. Sam nigdy nie widziałem co nie przeszkadza mi wierzyć że istnieje. Pekinu też nie widziałem, ale wiem z przekazów że istnieje Proszę czytać odnośniki w moich linkach bo jest tu zbyt mało miejsca aby wszystko cytować. Na temat UFO powstało kilka tysięcy książek (przeczytałem kilkadziesiąt), które starają się obiektywnie przedstawić to zjawisko (i nie są to pozycje S-F), nagrano setki filmów dokumentalnych, wywiadów z astronautami, i innymi sławnymi ludźmi, którzy widzieli UFO. Takich poważnych (nie dla wszystkich oczywiście) osób jest całkiem sporo wystarczy kliknąć na linki poniżej www.zsckr.koscielec.pl/whoiswho.htm a także około 400 osób bezpośrednio zaangażowanych w DISCLOSURE PROJECT. Transmisja CNN: www.youtube.com/watch?v=DR6NQrGcphE Czy można przypuszczać, że te osoby to szurnięci poszukiwacze sensacji? Wg mnie - raczej nie. (choć sceptycy mogą mieć inne zdanie) Jeśli te autorytety nic nie znaczą to co powiecie o Nicolai Tesli największym geniuszu minionej epoki?Czytałem sporo jego życiorysów i podobno w rozmowie z prezydentem USA powiedział, że jego wynalazki biorą się od przybyszów z kosmosu (no chyba, że żartował Poza tym są jeszcze przypadki okaleczeń bydła technikami laserowymi, a lasery nie były stosowane w medycynie w latach 50-tych (na ten temat też napisano sporo książek i artykułów w gazetach) Najciekawsze moim zdaniem to uprowadzenia do UFO. takich przypadków zgłoszono tysiące, niektóre źródła podają, że miliony. Powstała książka, której autorka zebrała 2000 przypadków uprowadzeń do UFO i opisała te które się ze sobą pokrywają. Mamy także polski przypadek uprowadzenia do UFO prostego człowieka, który potem z pamięci rysował jeszcze nie odkryte przez astronomię układy gwiezdne - Andrzej Domała. Opisał on swoje przeżycia w książce kosmiczna układanka. Był często wyszydzany i twierdzi, że wolałby nigdy nie być uprowadzonym, ze względu na to jak potem reagowali ludzie z otoczenia na jego rewelacje. sm.fki.pl/(*)ala.php?nr=Porwany_przez_UFO_1 Andrzej Domała opowiedział swoją historię znanemu grafomanowi prof. Pająkowi wyśmianemu przez racjonalistę (to był chyba błąd , ale skąd prosty człowiek mógł wiedzieć z kim się zadaje, być może też przytoczona historia została w części spreparowana na potrzeby prof. Pająka, znalazłem w niej aprobatę dla jego badań, co wydaje mi się mocno podejrzane) Są wreszcie realne dowody w postaci wszczepionych sond wszczepionych w mózg lub dłoń wziętym do UFO. Część z nich udało się już odzyskać, lecz poziom naszej techniki nie pozwala na zbadanie tych sond (na ten temat można znaleźć co najmniej kilka książek , filmów i dziesiątki artykułów)http://niniwa2.cba.pl/K2.HTM Są też organizacje szukające kontaktu z UFO. I są jeszcze przecieki "niby" to z tajnych źródeł. Tu można wierzyć lub nie jednak osoby, które zdecydowały się na ujawnienie były nękane potem przez wojsko, a niektóre zginęły w dziwnych okolicznościach. Najbardziej znanym jest przypadek BOBA LAZARA, który pracował w AREA 51. Wywiady na Discovery science, króre z nim oglądałem są dość przekonywające. tu mam tylko przykład z YOUTUBE tylko dlatego, że najłatwiej znaleźć www.youtube.com/watch?v=ptoOlKjjB5sciekawą serię prelekcji dał też Phil Schneider. Tu wiarygodność może być niewystarczająca, choć na temat amerykańskich podziemnych baz czytałem też kilka artykułów to jednak z pewnych względów nie ma jak tego sprawdzić (ściśle tajne projekty rządowe o nazwie kodowej BLACK BUDGET, rocznie USA wydaje na nie ok. 80 mld $ co jest sumą wystarczającą, aby zapewnić sobie wysoki poziom anonimowości, a ewentualnie wpływać na media, które chciałyby coś ujawniać. Nie zapominajmy że są to agencje typu CIA, które mogą aresztować i zastraszać kogokolwiek, zasłaniając się bezpieczeństwem narodowym.) www.ukrytesprawy.org/Phil Schneider.html Są też źródła, które ja odrzucam z przyczyn subiektywnych: Telepatyczne przekazy od UFO (wg mnie nabijanie ludzi w butelkę), kręgi w zbożu (bo dlaczego niby taka, a nie bezpośrednia forma komunikacji)
>Staram się być racjonalistą i dlatego filmiki na youtube i teksty na amatorskich stronach www nie są dla mnie wyrocznią.
> Bardzo dobrze. Polecam w takim razie programy dokumentalne o UFO i książki. O ile komuś się chce zgłębić w temat, zamiast wypowiadać się bez znajomości zagadnienia. Żadna strona autoryzowana przez wojsko lub rząd nie podaje takich informacji (z wyjątkiem Belgii) gdyż jest to temat tabu, a pyzatym nikt nie chce być ośmieszony. Niestety temat UFO najłatwiej jest wyśmiać, jak wszystko co niezbadane lub bardzo trudne do zbadania. Jeśli chodzi o autoryzowane strony jak onet.pl to informacje takie się czasem pojawiają wystarczy poszukać. Polskie wojsko na tropie UFO:
wiadomosci(*)ko_na_tropie_ufo,kioskart.html
-jad- (18783 punktów)
> W/g badań amerykańskich ufologów na podstawie wielu
>źródeł kosmici wyprzedzają nas technologicznie o ok 1200 lat

Jestem ciekaw tych źródeł oraz źródeł tych źródeł. Skąd pomysł, że akurat 1200 lat? Jak można to ocenić skoro bardzo trudno zgadnąć, na jakim etapie będzie ludzka cywilizacja choćby za 100 lat?
Uważam, że aby to stwierdzić, to trzeba by odwiedzić kosmitów w ich domu i dodatkowo poznać historię tej cywilizacji minimum do tych 1200 lat wstecz.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
polx (22 punktów)
>Jestem ciekaw tych źródeł oraz źródeł tych źródeł. Skąd pomysł, że akurat 1200 lat? Jak można to ocenić skoro bardzo trudno zgadnąć, na jakim etapie będzie ludzka cywilizacja choćby za 100 lat?
>Uważam, że aby to stwierdzić, to trzeba by odwiedzić kosmitów w ich domu i dodatkowo poznać historię tej cywilizacji minimum do tych 1200 lat wstecz.

Tak też podobno właśnie było. Tą informację wziąłem z książki Polaka porwanego przez UFO Andrzeja Domały. Autor już nie żyje, więc nie da się sprawdzić u źródła, ale jego rodzina i dzieci wiedzą wiele na ten temat, lecz chyba z ostrożności przed wyśmianiem wolą zatrzymać te informacje dla siebie...

sm.fki.pl/(*)ala.php?nr=Porwany_przez_UFO_1
08-12-2009 14:43 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>>Jestem ciekaw tych źródeł oraz źródeł tych źródeł. Skąd pomysł, że akurat 1200 lat? Jak można to ocenić skoro bardzo trudno zgadnąć, na jakim etapie będzie ludzka cywilizacja choćby za 100 lat?
>>Uważam, że aby to stwierdzić, to trzeba by odwiedzić kosmitów w ich domu i dodatkowo poznać historię tej cywilizacji minimum do tych 1200 lat wstecz.
>Tak też podobno właśnie było.

"Podobno" to stanowczo za mało.

Cytat:
W Polsce też są
głośne historie
które obrosły w kontrowersje. Jedna z nich to przypadek Andrzeja Domały spod Warszawy. Na dobrą sprawę w cale nie ma pewności, że ta osoba na pewno nie zetknęła się z ET. Jednak pewne elementy jego zachowania zdyskwalifikowały go jako wiarygodnego świadka. Najpierw przekonał on do swojej historii badaczy UFO z Warszawy, potem przyjechał na spotkanie we Wrocławiu. Na drugi dzień ufolodzy zabrali go na badania licznikiem Geigera rzekomego implantu jaki mu ponoć wszczepili kosmici. Badanie nic nie wykazało. To był początek upadku jego wiarygodności.
W kilka miesięcy później w tygodniku NIE ukazał się artykuł, gdzie dziennikarz podawał autoryzowane wypowiedzi Domały, który opowiadał jak zmyślił całą historię z uprowadzeniem przez UFO. Zawrzało w środowisku ufologów. Warszawska grupa, która wprowadziła go w ufologiczny obieg informacji uzyskała od niego list - oświadczenie, w którym Domała wyjaśniał, iż incydent z gazetą NIE był tylko po to, by zdobyć pieniądze dla chorej żony. Wszystko co opowiedział o spotkaniach z kosmitami to prawda. Właśnie, gdzie jest teraz ta prawda? Jakakolwiek by nie była, ten człowiek już do niej nikogo nie przekona.


Źródło

Coś jeszcze do poczytania:
NIE.

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
polx (22 punktów)
Zanim zacznie pan dyskredytować Andrzeja Domałe,i cytować artykuły o nim, proponuję przeczytać jego książkę i wtedy się ustosunkować. Nie jest tego dużo.
No chyba, że woli pan bazować na tym co mówią inni.
Wyjaśnił on w niej swój stosunek do nieprawdziwych informacji, które podał i dlaczego to zrobił. Była to zemsta na niemieckich autorach, którzy nie wupłacili mu tego co obiecywali za wywiady i poświęcony czas. Proponuję rozdział "jak stałem się sławny"
sm.fki.pl/(*)ala.php?nr=Porwany_przez_UFO_5

pozatym w artykule który pan dał w linku jest jednak dowód:
"W Państwowym Szpitalu Klinicznym nr 1 przy ul. Lindleya w Warszawie zrobiono Domale tomografię komputerową czaszki na okoliczność implantu, który wszczepili mu kosmici. Tomograf wykazał obecność obcego ciała w potylicy. Powstałe w ten sposób zdjęcie wysłano do Instytutu Fizyki Nuklearnej Uniwersytetu Cambridge w Anglii. Analiza komputerowa wykazała, że ciało ma budowę krystaliczną. I jest ono obcym ciałem, nie występującym jako minerał na ziemi w najmniejszym stopniu głosiła opinia doktora Budda Hopkinsa!"

Pozatym licznikiem Gigera badać obecność implanu jest co najmiej żałosne.
Mam nadzieję, że wie pan do czego służy to urządzenie.
Jeśli obcy umieścili implant to bynajmniej nie promieniotwórczy, aby zaqbijał właściciela.
Ignorancja i jeszcze raz ignorancja tematu jakim jest UFO.
08-12-2009 16:35 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>Wyjaśnił on w niej swój stosunek do nieprawdziwych informacji, które podał i dlaczego to zrobił. Była to zemsta na niemieckich autorach, którzy nie wupłacili mu tego co obiecywali za wywiady i poświęcony czas. Proponuję rozdział "jak stałem się sławny"
> sm.fki.pl/(*)ala.php?nr=Porwany_przez_UFO_5

Przeczytałem ten rozdział. Pan Domała kręci jak kręciołek. Według mnie, jest zupełnie niewiarygodny. Kto wie, ile jeszcze razy mógł obkręcić swoją historię. Tu się nic nie trzyma kupy po prostu.

>Pozatym licznikiem Gigera badać obecność implanu jest co najmiej żałosne.

Implanty od kosmitów są w ogóle żałosne. Dlaczego go zwyczajnie nie wyciągnąć u chirurga? Czy ktoś jest w posiadaniu takiego implantu?

Po jaką cholerę kosmici mieliby wkładać komuś implanty? Skoro to robią to po cholerę zaimplantowany o tym pamięta? Skoro nie zależy kosmitom na pozostawaniu w ukryciu to po cholerę się oficjalnie nie ujawnią? A jeśli zależy to po cholerę się pokazują?

>Mam nadzieję, że wie pan do czego służy to urządzenie.

Wiem.

>Ignorancja i jeszcze raz ignorancja tematu jakim jest UFO.

Otóż to.

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
polx (22 punktów)
>Przeczytałem ten rozdział. Pan Domała kręci jak kręciołek. Według mnie, jest zupełnie niewiarygodny. Kto wie, ile jeszcze razy mógł obkręcić swoją historię. Tu się nic nie trzyma kupy po prostu.

Kązdy ma prawo do własnej oceny. I szanuję pana zdanie. Być może kręcił. Był to jednak prosty człowiek, więc i jego wywody są jakie są. Wielu za to się na nim dorobiło a on za wiele z tego nie miał co bardzo go bolało, w sumie co się dziwić obiecywali mu złote góry (więc pewnie narobił sobie nadziei na szybkie wzbogacenie), robili z nim eksperymenty jakie chcieli, był po prostu darmowym królikiem doświadczalnym. Osobiście mi go trochę szkoda, ale nie wygląda na cwaniaka.
Cwaniak obłowiłby się na takim doświadczeniu i organizował własne słono odpłatne prelekcje.

Zadaje pan wiele pytań o implanty kosmitów. po co , dlaczego, jak, gdzie są próbki.
Mam na ten temat sporo materiałów. Ale można też samemu pogrzebać w necie i poszukać książek i artykułów o tym zagadnieniu.
08-12-2009 22:51 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Być może kręcił. Był to jednak prosty człowiek, więc i jego wywody są jakie są.

O to, między innymi, mi chodzi. Jak człowiek, tym bardziej prosty, miał szansę ocenić, czy cywilizację ludzką od cywilizacji kosmitów dzieli ok 1200 lat? Rzecz nie jest bez znaczenia, bo, jak sam mówisz, tak mówią źródła amerykańskich ufologów. Ponawiam pytanie- jakie źródła? Póki co, uważam, że cała ta "dziedzina nauki" warta jest tyle, co opowieści Domały. Skoro opiera się na podobnych, nieweryfikowalnych podstawach, to tak właśnie jest.

Wyobraź sobie, że dziś ja stwierdzę, że porwali mnie kosmici. Najpierw wkładali mi zimne, metalowe narzędzia do ust i odbytu, potem pokazali swoją stolicę i dali na obiad bezsmakową papkę. Później ich król powiedział mi, że są pokojowo nastawieni a nasze cywilizacje dzieli 5000 lat różnicy. Na dowidzenia wszczepiają mi implant i odstawiają mnie do chaty. Cała sytuacja ma miejsce poza czasem. Porwali mnie w czasie spaceru.

I co teraz. Czy moja opowieść może stać się jedną z podstaw opowieści o UFO? Że oficjalnie "znawcy" UFO będą rozpuszczać dane o tej 5000-letniej różnicy cywilizacyjnej, bo ja tak twierdzę?

>Zadaje pan wiele pytań o implanty kosmitów. po co , dlaczego, jak, gdzie są próbki.
>Mam na ten temat sporo materiałów. Ale można też samemu pogrzebać w necie i poszukać książek i artykułów o tym zagadnieniu.

Szkoda mi trochę na to czasu. Co nieco czytałem będąc dzieckiem. Już wtedy nasuwało mi sie mnóstwo wątpliwości, zauważałem liczne nieścisłości i pochopnie wyciągane wnioski. Teraz pewnie byłoby nie inaczej.
Podaj może jakiś przykład. Link lub tytuł książki. Coś co uważasz za spójne i sensowne. Może się skuszę.

Pozdrawiam.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
polx (22 punktów)
>Póki co, uważam, że cała ta "dziedzina nauki" warta jest tyle, co opowieści Domały. Skoro opiera się na podobnych, nieweryfikowalnych podstawach, to tak właśnie jest.

Zakłada pan, że są to nieweryfikowalne podstawy. Czyżby?
Wyobraziłem sobie, że zmyślił pan podobną opowieść, i byłaby ty tylko opowieść gdyby nie miał pan żadnych dowodów. Przypadkiem Domały interesowali sie polscy eksperci ufologii i szybko zwietrzyliby oszustwo. Niech się panu nie wydaje, że ufolodzy to ludzie szukający sensacji i wierzą we wszystko co się im powie. Oni też szukają dowodów, świadków, badają okoliczności i w przypadku braku dowodów tracą zainteresowanie.
Weryfikowano rysunki układów gwiezdnych które natysował i porównano wydrukami komputerowomi z programu astronomicznego północnej półkuli nieba (symul.13.08.1968r.)sporządzonymi przez astronomów z Uniwersytetu Warszawskiego - prof. Budkiewicza i inn. dla skali porównawczej oraz udowodnienia, iż tamtego dnia z powierzchni Ziemi nie mogło być widać układu planetarnego Wolarza...Skąd więc A. Domała wtedy posiadał wiedzę wyprzedzającą naukę o około 30 lat ???

Poza tym tomografia komputerowa wykryła implant o strukturze nie występującej naturalnie na Ziemii w głowie Domały.

Cytat:
W Państwowym Szpitalu Klinicznym nr 1 przy ul. Lindleya w Warszawie zrobiono Domale tomografię komputerową czaszki na okoliczność implantu, który wszczepili mu kosmici. Tomograf wykazał obecność obcego ciała w potylicy. Powstałe w ten sposób zdjęcie wysłano do Instytutu Fizyki Nuklearnej Uniwersytetu Cambridge w Anglii. Analiza komputerowa wykazała, że ciało ma budowę krystaliczną. I jest ono obcym ciałem, nie występującym jako minerał na ziemi w najmniejszym stopniu głosiła opinia doktora Budda Hopkinsa!

I to jest raczej mocny dowód. Nie można go było usunąć bez ryzyka śmierci nosiciela, ale jak wiemy świadek już nie żyje, więc prawdopodobnie ktoś próbował pozyskać ów niezbity dowód obcej technologii jakim jest implant. Niestety nie wiem co się z nim stało. Ale jak komuś by zależało to jest to chyba możliwe do zweryfikowania, kwestia kosztów, czasu i poszukiwania rodziny pana Domały. Ja nie potrzebuję osobiście takich dowodów. Wystarczą mi filmy dokumentalne, które widziałem, odnosnie badań już odzyskanych chirurgicznie implantów od osób które miały je wszczepione w rękę lub udo. źródło: Discovery Science.

Andrzejem Domałą zainteresowały się sławy naukowe. Z Niemiec przybyło małżeństwo astrofizyków i pisarzy GraŻyna Fosar i Franz Bludorf. Czy uważa pan, że byli takimi naiwniakami, że przyjęliby każdą lepszą historię o UFO?

Jedno można stwierdzić, jeśli wszystko co napisał Domała było fałszerstwem to zrobił to jak prawdziwy profesjonalista (spreparował całkiem dobre dowody), nabrał kilku autorów książek, wielu redaktorów, setki ufologów i tysiące ludzi interesujących się tą tematyką, czyli takich jak ja.
I to wszystko zrobił prostolinijny człowiek. Możliwe?
Sceptycy powiedzą, że tak. Tylko czy jest jakiś dowód, który przekona takich sceptyków? Chyba nie. Skoro opinie astrofizyków i ekspertów medycyny są dla nich niewiarygodne, to znaczy, że ich poglądy są nieweryfikowalne. Znam sporo takich ludzi do których nie przemawiają, żedne fakty. Jednak w/g mnie człowiek inteligenty powinien być zdolny do zmiany poglądów, a takim jest racjonalista.
polx (22 punktów)
Przeciwnicy ufologii twierdzą, że nie ma żadnych przekonywujących dowodów na pozaziemskie pochodzenie rzekomych implantów.
Oczywiście są tylko relacje osób porwanych, a gdy nic nie pamiętają stosowana jest hipnoza w celu weryfikacji i odtworzenia zapomnianych zdarzeń.

Tylko w takim razie jak racjonalnie wyjaśnić pochodzenie implantów. Czyżby sami sobie je robili z kawałka metalu, a potem pakowali w środek głowy , pomijając duże ryzyko zgonu podczas takiego zabiegu, nawet gdyby to odbywało się pod okiem chirurgów na sali operacyjnej, to jak technicznie tego dokonali???
Takich zarejestrowanych nosicieli implantów w mózgu, są setki. Czy wszyscy zrobili to dla jaj? Jeśli nie, to po co???
09-12-2009 23:49 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Skąd więc A. Domała wtedy posiadał wiedzę wyprzedzającą naukę o około 30 lat ???

Widzę, że dyskusja przyjmuje niekorzystny dla mnie obrót Przyznam szczerze- nie wiem, czy ją posiadał a jeśli tak, to skąd. Chodziło mi tylko o te 1200 lat technologicznej różnicy. Nie jestem specjalistą od UFO i nie mam zamiaru stać się takim mimowolnym ekspertem. A do tego właśnie doprowadziłaby w końcu ta rozmowa. Możesz podawać jakieś rzekome niesamowite sytuacje a ja będę musiał o nich trochę poczytać, nauczyć się i pewnie w niektórych przypadkach, przyznać w końcu, że sprawa jest niewyjaśniona więc jednym z możliwych wyjaśnień jest ingerencja kosmitów.
Co to, to nie Na to nie mam ochoty.
Wycofuję się ze sporu, bynajmniej nie uznając się za wygranego.

Pozdrawiam.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
polx (22 punktów)
>Widzę, że dyskusja przyjmuje niekorzystny dla mnie obrót ...
>... będę musiał trochę poczytać, nauczyć się i pewnie w niektórych przypadkach, przyznać w końcu, że sprawa jest niewyjaśniona więc jednym z możliwych wyjaśnień jest ingerencja kosmitów.
>Co to, to nie Na to nie mam ochoty.
>Wycofuję się ze sporu, bynajmniej nie uznając się za wygranego.
>Pozdrawiam.

Co się dzieje, gdy jakiś niesforny element nie daje się wpasować w system ogólno przyjętego rozumowania? Wtedy nie pozostaje nic innego, jak go zignorować. Zawsze można powiedzieć, że jest to jakieś fałszerstwo lub nienaukowa szarlataneria, a to usprawiedliwia ukrywanie dowodów lub całkowite i pogardliwe ich ignorowanie. Przecież poważna nauka nie może zajmować się nienaukowymi dociekaniami. W epoce racjonalizmu nie ma nic gorszego niż narażenie się na wyśmianie przez uczonych. Właśnie dlatego żaden z nich nie ma odwagi badać zjawisk, które aż się pchają w oczy. Widzą to wszyscy, ale nie (niektórzy) uczeni.

Istnieje zasada, odporna na wszelkie dane, odporna na wszelkie argumenty, która niezawodnie utrzymuje człowieka w wiecznej ignorancji. Tą zasadą jest potępienie, zanim przystąpi się do badania.
[Herbert Spencer]

To, co dzisiaj jest dowiedzione, kiedyś było fantazją
[William Blake]

Historia nauki, medycyny, strategii militarnej, polityki i wielu innych dziedzin wykazuje dobitnie, że niemal każdy postęp spotykał się z gwałtowną i fanatyczną opozycją.
[Steven Arroyo]

Nowe poglądy naukowe nie triumfują poprzez pokonanie oponentów, którzy nagle dostrzegają światło, lecz raczej dzięki temu, że owi oponenci w końcu umierają, a w ich miejsce wyrasta nowe pokolenie, z tą prawdą już oswojone.
[Max Plank]

Głupcem jest ten, kto chce dowodu na to, Czego nie można zobaczyć.
I durniem, kto próbuje sprawić, By tamten uwierzył.
[William Blake]

Stosując się do ostatnich trzech cytatów nie zamierzam nikogo przekonywać, że UFO istnieje.
17-12-2009 22:20 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Zawsze można powiedzieć, że jest to jakieś fałszerstwo lub nienaukowa szarlataneria, a to usprawiedliwia ukrywanie dowodów lub całkowite i pogardliwe ich ignorowanie.

Żadnych dowodów nie ukrywam ani nie ignoruję.

>Przecież poważna nauka nie może zajmować się nienaukowymi dociekaniami.

W rzeczy samej.

>W epoce racjonalizmu nie ma nic gorszego niż narażenie się na wyśmianie przez uczonych. Właśnie dlatego żaden z nich nie ma odwagi badać zjawisk, które aż się pchają w oczy.

Czy to znaczy, że tematyką UFO nie zajmuje się żaden uczony?

>To, co dzisiaj jest dowiedzione, kiedyś było fantazją
>[William Blake]

Nie znaczy to, że wszystko, co dziś jest fantazją, kiedyś będzie dowiedzione.

>Historia nauki, medycyny, strategii militarnej, polityki i wielu innych dziedzin wykazuje dobitnie, że niemal każdy postęp spotykał się z gwałtowną i fanatyczną opozycją.
>[Steven Arroyo]

Nie znaczy to, że wszystko, co spotyka się ze zdecydowaną opozycją, stanowi postęp.

>Nowe poglądy naukowe nie triumfują poprzez pokonanie oponentów, którzy nagle dostrzegają światło, lecz raczej dzięki temu, że owi oponenci w końcu umierają, a w ich miejsce wyrasta nowe pokolenie, z tą prawdą już oswojone.
>[Max Plank]

Jakieś przykłady?

>Głupcem jest ten, kto chce dowodu na to, Czego nie można zobaczyć.
>I durniem, kto próbuje sprawić, By tamten uwierzył.
>[William Blake]

Czy UFO nie można zobaczyć?

>Stosując się do ostatnich trzech cytatów nie zamierzam nikogo przekonywać, że UFO istnieje.

A ja, że nie istnieje. Żadnych dowodów na jego istnienie, jednak, nie widziałem.

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
polx (22 punktów)
>Po jaką cholerę kosmici mieliby wkładać komuś implanty? Skoro to robią to po cholerę zaimplantowany o tym pamięta? Skoro nie zależy kosmitom na pozostawaniu w ukryciu to po cholerę się oficjalnie nie ujawnią? A jeśli zależy to po cholerę się pokazują?

To pytanie chyba retoryczne... bo skierowane do kosmitów (pewnie mają jakieś powody)
Odpowiem tak:
Po jaką cholerę ludzie ludzie montują wielorybom , rekinom, i innym zwierzętom nadajniki GPS (to też można traktować jako implanty)? W celach badań naukowych, to oczywiste.
Prawdopodobnie tym jesteśmy dla bardziej rozwiniętych obcych - królikami doświadczalnymi.
A skoro nie podjęli jeszcze na pełną skalę dialogu z ludźmi to znaczy, że nie jesteśmy gotowi do rozmów. Wystarczy popatrzeć ile wojen i konfliktów militarnych powstaje na ziemi w ciągu dekady. Postrzegają nas zapewne jako dzikusów, którzy ciągle walczą o terytorium (lub spierają się, jaka religia jest najważniejsza). Po co negocjować z dzikusami, skoro traktaty ludzkie są niepewne i mogą zostać zerwane? Ludzkość nie dojrzała do rozmów na szczeblu kosmicznym. Może trochę czarno to widzę, ale to chyba jedyne sensowne wyjaśnienie.

A druga opcja to cel. Po co maja z nami negocjować?
Przylatują robią badania, odlatują. Nie jesteśmy im potrzebni w innych celach.
A do tych celów jakie mają nie potrzebują naszej zgody. Nie zależy im specjalnie na pokazywaniu się, badz ukrywaniu, bo i tak nic im nie możemy zrobić. (Pracuję w Siłach Powietrznych RP i słyszałem kiedyś od pilotów z Piły, którzy mieli kontakt z UFO (niezidentyfikowanym obiektem latającym), że jago prędkość i zwrotność nie miała porównania z niczym co do tej pory widzieli - hamowało z prędkości ok 3000 km/h do 0 km/h natychmiast i równie szybko przyśpieszało. Pilotów było kilku, więc wykluczam halucynację. Poza tym piloci nakręcili film, który obejrzało po lotach ok 300 osób w Domku Pilota. Dane na temat tego zdarzenia zostały oczywiście utajnione)
Jeśli ludzie robią eksperymenty na królikach to nie podpisują z rasą królików porozumienia, lub zgody na takie działania. Jesteśmy wyżej postawieni w rozwoju, więc sami uzurpujemy sobie prawo do zabijania innych gatunków ich hodowli, eksperymentów genetycznych i innych. Nikogo nie pytamy czy to się podoba np. takiemu króliczkowi...
Oni robią to samo i nie mamy na to wpływu...
A to że nam się wydaje, że jesteśmy rasą inteligentną i godną szacunku, to już nasz problem. Może świnia też myśli, że ją karmimy bo ją wielbimy lub kochamy, jej problem i tak pójdzie na rzeź... smutne ale prawdziwe.
polx (22 punktów)
Trochę informacji o obcych implantach ze zdjęciami rentgenowskimi znalazłem na stonie

niewyjasni(*)et.pl/Implanty,2,ID206145428,n

od razu zastrzegam, że dla mnie są mało przekonywajace.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>William Gates w latach 80 twierdził, że "640 KB pamięci wystarczy każdemu, użytkownikom komputerów na następne 50 lat".

On nie przewidział, że po profesjonalistach i perfekcjonistach, którzy potrafili kodować optymalnie, przyjdzie czas na szczeniaków 'programistów' wizualnych: wzorce, szablony, stl, formy, directx, itd. Sam szkielet aplikacji, który nic nie robi, tylko otwiera białe okno: plik exe waży 1MB.
Ja kiedyś zrobiłem super program do krzyżówek panoramicznych: ze 100 okienek i dialogów, grafika - wsadzanie obrazków, ikon, obróbka z 20 formatów, symulacje oświetlenia, gradienty, grafika wektorowa, automatyczne formatowanie tekstów (w tych krateczkach, albo styl gazetowy - justowanie, itd); skomplikowane algorytmy układania tych słówek w krzyżówki - z 10 różnych odmian krzyżówek, każda w kilku wariantach, kontrola poprawności, analiza trudności, itd. No i oczywiście bazy danych: potężne słowniki z wieloma wariantami definicji, bazy przysłów - ze 100 tyś., powiedzenia, sentencje, które były automatycznie wybierane jako rozwiązanie.
No i to wszystko zmieściło się w 600 KB - plik exe! (baz danych nie liczę - chyba z 20MB, bo tam było z pół miliona pozycji - całych zdań).

Teraz prosty programiczek, np. do defragmentacji dysku, czyli zero baz - z 40 MB, a to sam exe + biblioteki dll (ciekawe do czego - Windows mało ma tego w bibliotekach systemowych?).
A programy DTP, jakiś tam fotoszop, albo akrobat - zwyczajny wiewerek plików pdf, całe setki MB. O grach to już nawet szkoda gadać... i jeszcze: goły system operacyjny - z 2GB to chyba minimum... tyle żeby uruchomić komputer!
Normalni szmaciarze to programują i tyle.
08-12-2009 19:20 
 Ocena 1 na 1
polx (22 punktów)

>On nie przewidział, że po profesjonalistach i perfekcjonistach, którzy potrafili kodować optymalnie, przyjdzie czas na szczeniaków 'programistów' wizualnych: wzorce, szablony, stl, formy, directx, itd. Sam szkielet aplikacji, który nic nie robi, tylko otwiera białe okno: plik exe waży 1MB.
>Ja kiedyś zrobiłem super program do krzyżówek panoramicznych: ze 100 okienek i dialogów, grafika - wsadzanie obrazków, ikon, obróbka z 20 formatów, symulacje oświetlenia, gradienty, grafika wektorowa, automatyczne formatowanie tekstów (w tych krateczkach, albo styl gazetowy - justowanie, itd); skomplikowane algorytmy układania tych słówek w krzyżówki - z 10 różnych odmian krzyżówek, każda w kilku wariantach, kontrola poprawności, analiza trudności, itd. No i oczywiście bazy danych: potężne słowniki z wieloma wariantami definicji, bazy przysłów - ze 100 tyś., powiedzenia, sentencje, które były automatycznie wybierane jako rozwiązanie.
>No i to wszystko zmieściło się w 600 KB - plik exe! (baz danych nie liczę - chyba z 20MB, bo tam było z pół miliona pozycji - całych zdań).
>Teraz prosty programiczek, np. do defragmentacji dysku, czyli zero baz - z 40 MB, a to sam exe + biblioteki dll (ciekawe do czego - Windows mało ma tego w bibliotekach systemowych?).
>A programy DTP, jakiś tam fotoszop, albo akrobat - zwyczajny wiewerek plików pdf, całe setki MB. O grach to już nawet szkoda gadać... i jeszcze: goły system operacyjny - z 2GB to chyba minimum... tyle żeby uruchomić komputer!
>Normalni szmaciarze to programują i tyle.

Tu się zgadzam w 100% jeśli ktoś chce to można oszczędzać miejsce, nawet więcej, bo mniejsze programy działąją szybciej, dla przykładu programy robione w asemblerze zajmują jeszcze mniej miejsca, są super szybkie,niestety kosztem czasu i wysiłku włożonego w pisanie.
Najlepszym przykładem chcieć to móc jest gra w pełnym środowisku 3D "kkrieger", która zajmuje aż 98 kb mozna ją pobrać i przetestować za darmo tu:
cvr.pl/gry/kkrieger.php
Dzisiaj idzie się na łatwiznę i większość programów jest pisana w C++ (nawet system Windows).
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Tu się zgadzam w 100% jeśli ktoś chce to można oszczędzać miejsce, nawet więcej, bo mniejsze programy działąją szybciej, dla przykładu programy robione w asemblerze zajmują jeszcze mniej miejsca, są super szybkie,niestety kosztem czasu i wysiłku włożonego w pisanie.
>Najlepszym przykładem chcieć to móc jest gra w pełnym środowisku 3D "kkrieger", która zajmuje aż 98 kb mozna ją pobrać i przetestować za darmo tu:
> cvr.pl/gry/kkrieger.php
Za mały.
Kiedyś specjalnie wciskałem do zasobów pliku exe obrazki, żeby był większy... bo już doszło do tego, że ludzie oceniają programy po rozmiarach:
co? tylko 10MB?! przecież to jakaś prowizorka - dobry program musi mieć ze 100MB, a najlepsze (profesjonalne) potrzebują kilka płyty CD!

>Dzisiaj idzie się na łatwiznę i większość programów jest pisana w C++ (nawet system Windows).
Tu nie chodzi o język, ale o te platformy programistyczne: Visual C++, Delphi, itd. i projektowanie na tych standardowych klasach np. VCL Borlanda, czy podobnych z innych firm.

C++ jest optymalny: możesz pisać tam w zwyczajnym C, wstawiać kod asm, i jeszcze obiektami/klasami sobie sprytnie manipulować, co usprawnia pisanie większych aplikacji.
polx (22 punktów)
Widzę, że źle nazwałem wątek, ale proszę o wybaczenie był to mój pierwszy post.
Powinienem założyć 3 wątki
- Teorie naukowe na przestrzeni lat
- Czarne dziury i teorie z nimi związane - ponownie (chciałem dopisać się do poprzedniego tematu o czarnych dziurach, ale był juz zamknięty)
- Teorie i fakty na temat UFO

Trzeci wątek cieszy się największą zainteresowaniem (krytyką), a był to tylko wątek poboczny.
Może prośba do moderatora Racjonalisty aby zmienił nazwę wątku na bardziej właściwą (jeśli to możliwe)

np. Teorie naukowe na przestrzeni lat, Czarne dziury i UFO
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>- Czarne dziury i teorie z nimi związane

Wyobraź sobie dziurę w 2D, czyli np. w kartce papieru.

A teraz dziura w przestrzeni 3D, np. bąbel próżni w wodzie.

To są takie zabawne osobliwości geometryczne przestrzeni materialnej lub matematycznej: ciągłość i spójność są zachowane, ale jednak coś jest nie tak...

Biegnie fala dźwięku w tej wodzie, i trafia po drodze w ten bąbel - co się stanie:
1. wleci i zniknie w bąblu
2. odbije się
3. wejdzie, ale pojawi się zaraz z drugiej strony niezaburzona

>- Teorie i fakty na temat UFO

Nie zajmuję się UFO, ale chyba pulsary zachowują się podejrzanie, i są rozłożone dość dziwnie w Galaktyce: dwa najszybsze (milisekundowe) stoją symetrycznie i dokładnie o 1 radian od centrum Galaktyki: 2radiany / 2pi = 1/pi, i tyle wynosi stosunek ich częstości, czy coś tam.
polx (22 punktów)
>... np. bąbel próżni w wodzie....
>Biegnie fala dźwięku w tej wodzie, i trafia po drodze w ten bąbel - co się stanie:
>1. wleci i zniknie w bąblu
>2. odbije się
>3. wejdzie, ale pojawi się zaraz z drugiej strony niezaburzona

Cóż. Fala dźwięku trafiając na bąbel próżni po prostu zniknie. Dźwięk przecież nie porusza się bez ośrodka. Muszą istnieć cząsteczki które wpadną w drania, aw próżni ich brak (podstawy fizyki), ani żadna inna fala będąca zakłóceniem powierzchni wody również nie przejdzie przez bąbel próżniowy. Jedynie fala elektromagnetyczna przemieszcza się w próżni. Więc trochę nietrafiony przykład.
Jeśli rozważamy powierzchnię wody to chyba lepiej jakiś gigantyczny wir tu pasuje.
Fala, która przemieszcza się po powierzchni wiru wpadnie do środka i raczej nie pojawi się już z drugiej strony, tylko będzie spadała aż do dna, czyli tak jak wszystko w pobliżu czarnej dziury.
wpada, ale nie wypada...

>Nie zajmuję się UFO, ale chyba pulsary zachowują się podejrzanie, i są rozłożone dość dziwnie w Galaktyce: dwa najszybsze (milisekundowe) stoją symetrycznie i dokładnie o 1 radian od centrum Galaktyki: 2radiany / 2pi = 1/pi, i tyle wynosi stosunek ich częstości, czy coś tam.

na pulsarach się nie znam, ale słyszałem o nich ciekawostkę, a jednocześnie jest to jedna z większych gaf astronomii. Odnośnie platynowej płytki Pionnera z wizerunkiem ziemian, wysłanej w kosmos z sondami Pioneer 10 i 11, która zawiera szkic lokalizujący Ziemię we wszechświecie, przy czym położenie Słońca zdefiniowano względem 14 najbliższych pulsarów Drogi Mlecznej. Dzisiejsza nauka ma niestety wątpliwości co do prawidłowości umiejscowienia tych pulsarów. I czy na pewno jest ich tylko 14. Jednym słowem kosmiczna kompromitacja świadcząca tylko o niskim poziomie naszej wiedzy.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>... np. bąbel próżni w wodzie....
>>Biegnie fala dźwięku w tej wodzie, i trafia po drodze w ten bąbel - co się stanie:
>>1. wleci i zniknie w bąblu
>>2. odbije się
>>3. wejdzie, ale pojawi się zaraz z drugiej strony niezaburzona
>Cóż. Fala dźwięku trafiając na bąbel próżni po prostu zniknie.

Ale energia nie może zniknąć.

> Dźwięk przecież nie porusza się bez ośrodka.

O to właśnie chodzi.

> Muszą istnieć cząsteczki które wpadną w drania, aw próżni ich brak (podstawy fizyki), ani żadna inna fala będąca zakłóceniem powierzchni wody również nie przejdzie przez bąbel próżniowy. Jedynie fala elektromagnetyczna przemieszcza się w próżni. Więc trochę nietrafiony przykład.

Fale e/m biegną w przestrzeni, a tam nie ma przestrzeni - sytuacje są identyczne.

>Jeśli rozważamy powierzchnię wody to chyba lepiej jakiś gigantyczny wir tu pasuje.
>Fala, która przemieszcza się po powierzchni wiru wpadnie do środka i raczej nie pojawi się już z drugiej strony, tylko będzie spadała aż do dna, czyli tak jak wszystko w pobliżu czarnej dziury.

Fala z wiru normalnie wyleci, albo się odbije na wejściu (wiru musi być potężny, taki żeby aż próżnia powstała w środku...).

> Dzisiejsza nauka ma niestety wątpliwości co do prawidłowości umiejscowienia tych pulsarów. I czy na pewno jest ich tylko 14. Jednym słowem kosmiczna kompromitacja świadcząca tylko o niskim poziomie naszej wiedzy.

Pulsarów znaleziono już tysiące, ale nadal nie wiadomo co to jest (wirujący gwiazd neutronowych nie liczymy, bo tam prawie nic nie pasuje do tego pomysłu).

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365