Racjonalista - Strona głównaDo treści
Po co ta filozofia?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-04-2010 00:53Sylwek (15472 punktów)Po co ta filozofia?
Ocena -2 na 2
No po co?

Ma ktoś jakieś pomysły?

Czyż nie wystarczy nam fizyka, biologia, chemia i homeopatia?

Albo polityka i socjologia?

Tudzież psychologia i kognitywistyka?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

placownik (17853 punktów)

   Choćby po to, aby w sposób uporządkowany poszukiwać odpowiedzi na postawione przez Ciebie pytania. Nauka ich nie daje.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-04-2010 08:58 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Nie psuj zabawy

Pozdrawiam.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
lontri (16088 punktów)

>   Choćby po to, aby w sposób uporządkowany poszukiwać odpowiedzi na postawione przez Ciebie pytania. Nauka ich nie daje.

Twoje tezy są jak zwykle kontrowersyjne.
Twierdzisz, że racją wystarczającą istnienia filozofii jest poszukiwanie odpowiedzi na jakieś pytania w sposób uporządkowany. Jak może to być możliwe przed uzyskaniem odpowiedzi na pytanie: 'Co to znaczy uporządkowany sposób udzielania odpowiedzi na pytania?'. To jasne, że filozofia musi się zająć przede wszystkim udzielaniem odpowiedzi na to pytanie, zanim zacznie udzielać odpowiedzi na kolejne pytania, do których odnosi się Twoja wypowiedź. Zanim to jednak uczyni, musi udzielić sobie odpowiedzi na pytanie, czy jest w stanie udzielić odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób udzielać w sposób uporządkowany odpowiedzi na pytanie, czy jest możliwe odpowiadanie na pytania o uporządkowany sposób odpowiadania na pytania w sposób uporządkowany. To nasuwa kolejne i kolejne pytania, aż do nieskończoności.
Z tego widać już jasno, że prawdziwą domeną filozofii jest wieczność i nieskończoność.
Jakieś pytania?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
23-04-2010 21:49 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>. To jasne, że filozofia musi się zająć przede wszystkim udzielaniem odpowiedzi na to pytanie, zanim zacznie udzielać odpowiedzi na kolejne pytania, do których odnosi się Twoja wypowiedź.

Jasne? Wątpliwe. Filozofia wcale nie musi szukać "niepodważalnych podstaw". Ba, doświadczenie i jej historia uczy, ze podobnie jak inne dziedziny poznania i refleksji nie może znaleźć niepodważalnych podstaw lub pierwszych warunków. Jeśli coś zostało z filozofii, coś wspólnego z najpierwszą (historycznie) działalnością ludzkiego ducha uznawaną za filozoficzną, to jest nią pytanie po prostu, bez bagatelizowania jakichkolwiek problemów, tudzież odrzucania ich na bazie metafizyki dzikich jaka jest zdrowy rozsadek.

Ale nie znaczy to, że filozofowie mogą lub powinni poszukiwać odpowiedzi na wszystkie pytania, lub pytania najbardziej podstawowe.

>Z tego widać już jasno, że prawdziwą domeną filozofii jest wieczność i nieskończoność.

Jest to też domena nauki, jej odpowiedzi są zawsze niepełne, zawsze podatne na błąd, zawsze podważalne (jeśli są niepodważalne - nie są w rzeczywistości nauką), ergo - nauka także nie zna granic w pytaniu.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
23-04-2010 23:22 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Twoje tezy są jak zwykle kontrowersyjne.

   Jak zwykle wnikliwie zauważyłeś, że oprócz filozofii można także uprawiać metafilozofię.

   Po co ta metafilozofia?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lontri (16088 punktów)

>   Po co ta metafilozofia?

Jeszcze nie udowodniłeś, że w ogóle istnieje coś takiego jak filozofia, a już chcesz wznosić na niej kolejne konstrukty. Jak tylko udowodnisz niezbicie istnienie filozofii zaraz możemy się zabrać za metafilozofię.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Sylwek (15472 punktów)
>Jeszcze nie udowodniłeś, że w ogóle istnieje coś takiego jak filozofia, a już chcesz wznosić na niej kolejne konstrukty. Jak tylko udowodnisz niezbicie istnienie filozofii zaraz możemy się zabrać za metafilozofię.

Ale zaraz, filozofia jest co najmniej takim faktem jak "obiektywny świat" - czymś co napotykamy w doświadczeniu. Dziwne, że gdzie indziej wyśmiewasz ideę jakoby świat był wytworem umysłu i/lub refleksji, a tutaj nie zgadzasz się na równie bezrefleksyjne przyjecie istnienia pewnej aktywności, na którą dosyć łatwo się natknąć.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
coreless (16088 punktów)

>Dziwne, że gdzie indziej wyśmiewasz ideę jakoby świat był wytworem umysłu i/lub refleksji, a tutaj nie zgadzasz się na równie bezrefleksyjne przyjecie istnienia pewnej aktywności, na którą dosyć łatwo się natknąć.

Sam widzisz, jak to niektórym łatwo przychodzi.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
setarkos (10757 punktów)
> .. czy jest możliwe odpowiadanie na pytania o uporządkowany sposób odpowiadania na pytania w sposób uporządkowany. To nasuwa kolejne i kolejne pytania, aż do nieskończoności.

Filozofowie 'humanistyczni' zwykli kończyć myślenie tam, gdzie pojawia się nieskończoność. Nie wiedzieć czemu mawiają np. "grozi nam wpadnięcie w nieskończoną recesję". Dziwne to - chyba musieli coś słyszeć o ciągach czy szeregach zbieżnych do skończonej granicy.

>Z tego widać już jasno, że prawdziwą domeną filozofii jest wieczność i nieskończoność.
>Jakieś pytania?

Jeśli wolno.. Która nieskończoność?
[Od czasów Cantora wiadomo, że jest ich co najmniej dwie.]
Sylwek (15472 punktów)
>Filozofowie 'humanistyczni' zwykli kończyć myślenie tam, gdzie pojawia się nieskończoność.

To (chyba) nie do końca tak. W przypadku definicji słów oraz doświadczenia empirycznego mamy sytuacje, gdy za warunek poznania przyjmuje się posiadanie pewnych uzasadnień dostępnych aktualnie, tymczasem, w rzeczywistości, wymagałyby one nieskończonego ciągu aktywności. Ergo, należy uznać, że albo pewne rzeczy przyjmuje się bez racji ku temu, lub też racje te są innej natury, niźli wcześniej się wydawało.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
22-04-2010 01:50Nie na temat
 Ocena 6 na 6
Smith (10069 punktów)
>No po co?
>Ma ktoś jakieś pomysły?
>Czyż nie wystarczy nam fizyka, biologia, chemia i homeopatia?

>Albo polityka i socjologia?
>Tudzież psychologia i kognitywistyka?
Jakby Ci to powiedzieć

"Są rzeczy, które albo rozumie się w lot, nawet bez słów, albo nigdy się ich nie zrozumie."
Andrzej Sapkowski
22-04-2010 08:57 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Cieszy mnie, że na forum dwa gify cenione są na 4 plusy.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
22-04-2010 09:49 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Cieszy mnie, że na forum dwa gify cenione są na 4 plusy.
   Do takiej uciechy właśnie potrzebna jest filozofia.

PS Można zamknąć wątek...?
22-04-2010 09:54 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>PS Można zamknąć wątek...?

A co, dręczą cię wątki, w które nie umiesz wpasować swojego klekotania?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
22-04-2010 11:05 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>PS Można zamknąć wątek...?
>A co, dręczą cię wątki, w które nie umiesz wpasować swojego klekotania?
   Choć ja nie przeceniam elastyczności mojej chłopskiej filozofii, to ty jej jednak nie doceniasz - to już mój trzeci, filozujący wpis w tym temacie.

   Jeśli go nie wytniesz.
Sylwek (15472 punktów)
>   Jeśli go nie wytniesz.

Histeryzujesz.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
22-04-2010 11:52 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Jeśli go nie wytniesz.
>Histeryzujesz.
   Przeceniasz się.
22-04-2010 09:53 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Cieszy mnie, że na forum dwa gify cenione są na 4 plusy.

"Wesołość to jedyna rzecz, która w gotówce daje szczęście, wszystko inne to tylko weksel na szczęście."
Arthur Schopenhauer

setarkos (10757 punktów)
Spotkałem się ze stwierdzeniem, że matematykom wystarczy do pracy kartka papieru, ołówek i kosz na śmieci - filozofom zaś kartka i ołówek.

Coś może jest na rzeczy i filozofia ma obejmować też 'rzeczy' nierozstrzygalne - przez inne dziedziny wiedzy niechciane.

Praktycznie można ją uznać za zbędną, ale.. czy nie bez wątpliwości?
22-04-2010 08:16 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Spotkałem się ze stwierdzeniem, że matematykom wystarczy do pracy kartka papieru, ołówek i kosz na śmieci - filozofom zaś kartka i ołówek.

Russell był i filozofem, i matematykiem. Nobla dostał z literatury.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
22-04-2010 08:55 
 Ocena 1 na 1
szperacz (2861 punktów)
>Russell był i filozofem, i matematykiem. Nobla dostał z literatury.

Nie dostałby Nobla, gdyby korzystał z kosza na śmieci.
Sylwek (15472 punktów)

>Praktycznie można ją uznać za zbędną, ale.. czy nie bez wątpliwości?

Cóż, czy matematyka jest mniej zbędna od filozofii? Albo biologia?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Luszek (348 punktów)
>Cóż, czy matematyka jest mniej zbędna od filozofii? Albo biologia?

A czy matematyka nie jest filozofią?
Sylwek (15472 punktów)
>A czy matematyka nie jest filozofią?

Nie wydaje mi się.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
23-04-2010 01:15 
 Ocena 7 na 7
achura (304 punktów)
>>A czy matematyka nie jest filozofią?
>Nie wydaje mi się.

Może bezpośrednio matematyka nie jest filozofią. Ja natomiast dopatruję się ścisłego ich powiązania, zadając sobie pytanie "czym jest życie?".
Życie może nam się kojarzyć i z teatrem, z labiryntem, z tajemnicą.

Połączyłam życie z matematyką :

Pierwsza godzina
pierwszy dzień
pierwszy miesiąc
pierwszy rok
a po nim już
powstaje ciąg...

Życie to matematyka
dodawanie lat
odejmowanie młodości
dzielenie szczęścia
potęgowanie miłości
dawanie życia
jest już mnożeniem
a wszystko ciągnie się
w nieskończoność
zwaną Istnieniem.
23-04-2010 06:48Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
...
>pierwszy miesiąc
>pierwszy rok
>a po nim już
>powstaje ciąg...

   Ładne - plus.

PS
   Jakieś pytanie tam wisi.
   Życzliwy.
23-04-2010 14:09 
 Ocena 1 na 1
achura (304 punktów)
>...
>>pierwszy miesiąc
>>pierwszy rok
>>a po nim już
>>powstaje ciąg...
>   Ładne - plus.

Dziękuję

>PS
>   Jakieś pytanie tam wisi.
>   Życzliwy.

Odnośnie tego pytania miałabym prośbę, abyśmy nie wracali do niego. Mnie też czasem ponoszą emocje jak każdego człowieka. Wiadomo, że wtedy prędzej mówi się niż myśli. Zapomnijmy o tym

Pozdrawiam


23-04-2010 16:37 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Zapomnijmy o tym
   Mam inną propozycję: ponieważ moje pytanie A dlaczego? było z gatunku retorycznie-zjadliwych - chyba znam odpowiedź - to proponuję, by z tą informacją każde z nas zrobiło, co chce.
   Bo takie apele "Zapomnijmy..." też wydają mi się hipokryzją szyte.

>Pozdrawiam

   Pozdrawiam.
23-04-2010 17:12 
 Ocena 1 na 1
achura (304 punktów)
Propozycja przyjęta

a co do
   

hmm...musiałabym podpytać jeszcze innych
24-04-2010 00:30 
 Ocena 1 na 1
achura (304 punktów)
>>A czy matematyka nie jest filozofią?
>Nie wydaje mi się.

No to sobie pofilozofowałam.
Połączyłam filozofię z matematyką w odpowiedzi na powyższe pytanie i Twoje stwierdzenie.
oflagowałeś - nie na temat.
Odpowiadając na Twoje pytanie "Po co ta filozofia" odpowiem więc - nie mam pojęcia.
Sylwek (15472 punktów)
Wybacz, w istocie w złym miejscu ustawiłem flagę, ale już to naprawione.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Vytautas (4394 punktów)
>A czy matematyka nie jest filozofią?
>
   Nie jest. Matematyka to język nauki.
lontri (16088 punktów)

Matematyka to język używającego języka matematyki. Nic ponad to.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
29-04-2010 23:15 
 Ocena 2 na 2
Rosochacka (435 punktów)
>Matematyka to język używającego języka matematyki. Nic ponad to.
>
>

Dopiero od wczoraj jestem członkiem Waszego ekskluzywnego klubu, wybaczcie więc moją ignorancję.
Filozofia - jeśli istotnie jest poszukiwaniem - była matką nauk. Do czasu, kiedy ludzie zaczęli ze skierowaną w górę, paraboliczną krzywą odkrywać i definiować nowe.
Myślę, że filozofia nadal jest piękną i ciekawą dziedziną, ale sprowadzanie jej do dywagacji na temat istnienia lub nieistnienia telewizora jest dla mnie zwykłą profanacją.
Poza tym nie przypominam sobie, aby znalazła się na liście Nobla...
Przepraszam, uprościłam. Lekko urażony zdrowy rozsądek jednak podpowiedział mi tę odrobinę uszczypliwości.

Pozdrawiam cieplo i mam nadzieję wiele się od Was nauczyć.
Rosochacka (435 punktów)
>>Matematyka to język używającego języka matematyki. Nic ponad to.
>>
>>
>Dopiero od wczoraj jestem członkiem Waszego ekskluzywnego klubu, wybaczcie więc moją ignorancję.

>Pozdrawiam cieplo i mam nadzieję wiele się od Was nauczyć.
>
No i od razu błąd.
Powinnam wkleić się o wiele niżej...

Przepraszam... (i tu następuje mruganie rzęsami, na które nie reagują kobiety, natomiast mężczyźni - tak na wszelki wypadek - też nie!) Poprawię się.
achura (304 punktów)

>Dopiero od wczoraj jestem członkiem Waszego ekskluzywnego klubu, wybaczcie więc moją ignorancję.
>Filozofia - jeśli istotnie jest poszukiwaniem - była matką nauk. Do czasu, kiedy ludzie zaczęli ze skierowaną w górę, paraboliczną krzywą odkrywać i definiować nowe.
>Myślę, że filozofia nadal jest piękną i ciekawą dziedziną, ale sprowadzanie jej do dywagacji na temat istnienia lub nieistnienia telewizora jest dla mnie zwykłą profanacją...
>Przepraszam, uprościłam. Lekko urażony zdrowy rozsądek jednak podpowiedział mi tę odrobinę uszczypliwości.

Nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować zdrowego rozsądku.
Nie jestem filozofem i mam prawo tak jak i Ty do subiektywnej refleksji nad człowiekiem i światem.
Tym bardziej, że to nie jest forum naukowe a z opisu wynika, że "stworzone zostało dla czytelników oraz sympatyków portalu internetowego Racjonalista.pl i służy jako platforma do prowadzenia dyskusji, wymiany poglądów ..."
Akurat mnie jeszcze służy do nauki, bo na nią nigdy nie jest za późno. Nikt alfą i omegą nie jest. Ty możesz być dobra w filozofii i każde stwierdzenie czy przekonanie niezgodne z Twoim będzie profanacją a ja będę dobra w czym innym o czym Ty akurat możesz nie mieć pojęcia. Nie uważam jednak, że jedna jest mądrzejsza od drugiej. "Świat funkcjonuje" dzięki wiedzy i mądrości różnych ludzi, w różnych dziedzinach nauki.
To, że akurat na szybko użyłam powyższego przykładu, niekoniecznie musiało być właściwym punktem zahaczenia na forum i pokazania swojej uszczypliwości już na wstępie.
Pozdrawiam
Rosochacka (435 punktów)

>Nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować zdrowego rozsądku.
>Nie jestem filozofem i mam prawo tak jak i Ty do subiektywnej refleksji nad człowiekiem i światem.
>Tym bardziej, że to nie jest forum naukowe a z opisu wynika, że "stworzone zostało dla czytelników oraz sympatyków portalu internetowego Racjonalista.pl i służy jako platforma do prowadzenia dyskusji, wymiany poglądów ..."
>Akurat mnie jeszcze służy do nauki, bo na nią nigdy nie jest za późno. Nikt alfą i omegą nie jest. Ty możesz być dobra w filozofii i każde stwierdzenie czy przekonanie niezgodne z Twoim będzie profanacją a ja będę dobra w czym innym o czym Ty akurat możesz nie mieć pojęcia. Nie uważam jednak, że jedna jest mądrzejsza od drugiej. "Świat funkcjonuje" dzięki wiedzy i mądrości różnych ludzi, w różnych dziedzinach nauki.
>To, że akurat na szybko użyłam powyższego przykładu, niekoniecznie musiało być właściwym punktem zahaczenia na forum i pokazania swojej uszczypliwości już na wstępie.
>Pozdrawiam

Ależ zgadzam się z Panią. Swoją opinię wyraziłam z lekkim przymrużeniem oka. Jestem optymistką, nie prześmiewcą. I na pewno nie filozofem, choć bardzo mnie to interesuje.
A zdrowego rozsądku gratuluję zarówno Pani, jak i innym tu obecnym. Myślę, że bez niego portal "Racjonalista" nie miałby racji bytu.

Pozdrawiam.
23-04-2010 10:29 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> .. czy matematyka jest mniej zbędna od filozofii? Albo biologia?

Znajomość biologii przydaje się. Bez niej np. sok w wino tylko cud mógłby zmienić, ktoś dziwiłby się, że tyje od jedzenia, albo chłop rozczaruje się poszedłszy z kosą do żniw, gdy zapomniał zasiać(*).
Umiejętności rachunkowe mogą być pomocne tak 'dzikusom', choćby dla policzenia dzieci, zapasów czy oceny odległości do wodopoju lub do zmierzchu - jak i współczesnym - tylekroć, ile razy pada pytanie: "ile?".

Inaczej wygląda filozofia. Jej początków upatruję w próbach uporządkowania wiedzy 'pozytywnej', poprzez częściową negację niektórych jej elementów (np. personifikacji przyrody), aż do przełomu (jakby narodzin) w postaci negacji czegokolwiek/'wszystkiego', co przypisuję sceptykom.
Od wtedy, gdy niektórzy mieli za dużo czasu wolnego zajmując go "odwracaniem bitów informacji w swych łbach", filozofia, będąca swoistym wariactwem, kwitnie. Jednakowoż, pomimo niekoniecznych dla praktyki a mnożonych przez nią wątpliwości (podobno niedostępnych krowom), nie uznaję jej za negatywną (ani nawet obojętną). Pytania w rodzaju: "czy aby na pewno?" albo "a co, jeśli nie?", zmuszają 'mądrości praktyczne' do uzasadniania swych racji. Dzięki sianym wątpliwościom powstało odróżnienie konieczności od wystarczającości, dzięki 'głupawemu' zaprzeczeniu - jakoby Słońce wschodziło - powstał pomysł ruchu Ziemi, itd..

Rola filozofii wydaje się nieredukowalna do umiejętności pozytywnych (utylitarnych). Będąc po części meta-wiedzą, korespondując z różnymi jej obszarami, stawia nie tylko pytanie "czym jest wiedza?", lecz także odnosi je do siebie - np. "czym byłaby meta-filozofia?". Taka droga - opis opisu opisu ... - wydaje się faktycznie zbędna jeśli nie błędna (głupawa).

[Mnie zajmuje w filozofii kierunek odwrotny - czym się ona para? - co jest para-filozofią? - czym byłaby para-para-filozofia? - ...
Tyle w ramach odpowiedzi na pytanie "Po co .. ?"]

[(*) to tylko żart - ew. związek z dyskusją w innym wątku jest jedynie przypadkowy ;]
Sylwek (15472 punktów)
Myślę, że pytania w rodzaju "Czym jest wiedza", lub "czym jest prawda", "czym jest życie", "czym jest czas", są bezprzedmiotowe. Są one pokrewne pytaniom o definicje (lub nawet w pewnym sensie są pytaniami o definicje) i jako takie nie mogą otrzymać zadowalającej odpowiedzi.

Ale filozofia może pytać o rzeczy inne, wciąż zachowując odrębność przedmiotu od nauk szczegółowych. Najtrywialniejszym przykładem jest sama filozofia wiedzy. Każdy kto twierdzi, ze nauka wystarczy, wygłasza nienaukowe twierdzenie z dziedziny filozofii wiedzy. Przekonanie, iż nauka zastępuje (lub w przyszłości, po wykształceniu odpowiednich narzędzi zastąpi) jest fałszywe.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
lontri (16088 punktów)

>Spotkałem się ze stwierdzeniem, że matematykom wystarczy do pracy kartka papieru, ołówek i kosz na śmieci - filozofom zaś kartka i ołówek.

I dlatego powstały w końcu fizyka i chemia, które podpowiedziały i tym, i tamtym, że "nie ma myśli bez fosforu".

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
setarkos (10757 punktów)
> .. "nie ma myśli bez fosforu".

Więcej - fosforu bez myśli takoż by nie było - ona bowiem pierwiastki 'odkryła' w tablicy uporządkowawszy je pierwej. Bez niej w alchemii flogistonowej 'nauki' by tkwiły, w czarach-marach bez rozeznania.
lontri (16088 punktów)

Tak tak. A jak zamykam oczy, to świat znika.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Sylwek (15472 punktów)
A nie?

Potrafisz udowodnić, że istnieje dalej?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
achura (304 punktów)

>>Tak tak. A jak zamykam oczy, to świat znika.
>A nie?
>Potrafisz udowodnić, że istnieje dalej?

Samo zamknięcie oczu nie oznacza utraty świadomości.
Pozostaje jeszcze słuch, węch, dotyk, dzięki którym czujemy, że świat istnieje dalej.
Sylwek (15472 punktów)

>Pozostaje jeszcze słuch, węch, dotyk, dzięki którym czujemy, że świat istnieje dalej.

Świat, czy jego zapachy i dźwięki?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
achura (304 punktów)
>>Pozostaje jeszcze słuch, węch, dotyk, dzięki którym czujemy, że świat istnieje dalej.
>Świat, czy jego zapachy i dźwięki?

Wymieniłam jeszcze dotyk...
Czy osoba niewidoma powie, że świat nie istnieje tylko dlatego, że nie widzi?
Sylwek (15472 punktów)
>Czy osoba niewidoma powie, że świat nie istnieje tylko dlatego, że nie widzi?

W każdym razie, obrazy świata nie mogą dla niej być niczym więcej niż fantazją bez pokrycia w doświadczeniu, niewyobrażalnym snem widzących.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
26-04-2010 00:07 
 Ocena 1 na 1
achura (304 punktów)
>>Czy osoba niewidoma powie, że świat nie istnieje tylko dlatego, że nie widzi?
>W każdym razie, obrazy świata nie mogą dla niej być niczym więcej niż fantazją bez pokrycia w doświadczeniu, niewyobrażalnym snem widzących.

Obraz świata - tak, ale obraz to nie wszystko.
Czy jeżeli masz włączony telewizor i zamkniesz oczy to powiesz, że telewizor nie działa, że jego nie ma, skoro słyszysz głos?
Sylwek (15472 punktów)
Hmm, może powoli. Nie dociekaj jakie mam przekonania bo to bez znaczenia. To co uważam ja czy ty samo w sobie nie jest żadnym argumentem.

Posiadamy (jesteśmy nimi?) pewne treści świadomości. Ponadto przypuszczamy, że strumienie doznań odpowiadają przedmiotom w tak zwanym świecie zewnętrznym. Nazywa się to realizmem.

Teraz: na ile w świecie zewnętrznym istnieją "rzeczy" a na ile są one opisem (stwierdzeniem) mniej lub bardziej arbitralnych korelacji zdarzeń w świadomości? A jeśli nasza "rekonstrukcja" jest fałszywa, nie ma niczego poza strumieniem zdarzeń świadomości, przestawień?

Ponadto, co to znaczy, że istnieje niezależny świat? W miarę jasno można zrozumieć (intuicyjnie, w "naocznym przedstawieniu") doświadczenie empiryczne, stany świadomości. Ale traktowanie ich jako "kopii", reprezentacji świata zewnętrznego jest co najmniej dyskusyjne. Czego reprezentacją jest doświadczenie zielonej łąki ze śpiewającymi ptakami? Zielonej łąki, śpiewających ptaków? Przecież to właśnie domniemane "reprezentacje". Chyba nie sądzisz, że coś podobnego do doświadczenia zieleni czy ptasiego dźwięku istnieje poz umysłem "samo w sobie"? Czy w ogóle da się sensownie pomyśleć cokolwiek o tym "zewnętrznym" świecie samym w sobie w oderwaniu od stanów świadomości? Czy mówiąc, że świat "istnieje", dalej posiada kolory i kształty, gdy na niego nie patrzysz nie oznacza tylko, iż "widziałabyś go" gdybyś otworzyła oczy? Czy naprawdę jako poznające podmioty mamy do czynienia z czymkolwiek więcej niż treściami własnej świadomości, a reszta to metafizyczna złuda?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
26-04-2010 10:28 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Tak tak. A jak zamykam oczy, to świat znika.

"Fosfor" jest nieźle określony, ponieważ można podać skończoną listę różnych fosforów oraz skończoną listę nie-fosforów. Czy podobne 'urealnienie' da się przeprowadzić dla pojęcia "świat"?
rudyment (3233 punktów)
>No po co?
>Ma ktoś jakieś pomysły?
>Czyż nie wystarczy nam fizyka, biologia, chemia i homeopatia?
>Albo polityka i socjologia?
>Tudzież psychologia i kognitywistyka?

W czasach starożytnych i średniowieczu filozofia była tożsama z nauką, ale gdzieś tak od renesansu te dwie dziedziny ludzkiej działalności rozeszły się, co do dziś jakoś nie jest zbyt wyraźnie dostrzegane (zwłaszcza że było i jest sporo ludzi, obie te niwy z powodzeniem uprawiających).
Co do przydatności dzisiejszej filozofii, to waham się między dwoma rozpoznaniami:
1. jest to imitacja nauki - na tej zasadzie, na jakiej figurki ludzkie, modele aut czy domki z klocków pełnią role ludzi, samochodów i gmachów w zabawach, imitujących rzeczywistość - ale traktowanych równie, jak owa rzeczywistość, poważnie.
2. to czwarty rodzaj literacki (obok epiki, liryki i dramatu)

Tak czy owak jest to coś pozostającego na styku między nauką i sztuką.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Sylwek (15472 punktów)

>W czasach starożytnych i średniowieczu filozofia była tożsama z nauką, ale gdzieś tak od renesansu te dwie dziedziny ludzkiej działalności rozeszły się, co do dziś jakoś nie jest zbyt wyraźnie dostrzegane (zwłaszcza że było i jest sporo ludzi, obie te niwy z powodzeniem uprawiających).
Chcesz powiedzieć raczej, że to co dzisiaj nazywamy nauką kiedyś wchodziło w skład filozofii. Ale zarówno wtedy jak i dzisiaj były chyba pewne dziedziny nieredukowalne do dociekań stricte naukowych.

>1. jest to imitacja nauki - na tej zasadzie, na jakiej figurki ludzkie, modele aut czy domki z klocków pełnią role ludzi, samochodów i gmachów w zabawach, imitujących rzeczywistość - ale traktowanych równie, jak owa rzeczywistość, poważnie.

No dobrze. A czym jest ta dziedzina, która rozważa prawomocność nauki jako metody poznawczej? Albo racjonalizmu jako pewnej wartości? Literaturą? Sztuką? Nauką?

>2. to czwarty rodzaj literacki (obok epiki, liryki i dramatu)
Hmmm.....

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
rudyment (3233 punktów)
>Chcesz powiedzieć raczej, że to co dzisiaj nazywamy nauką kiedyś wchodziło w skład filozofii.
Tak jak jajko i pisklę. Pisklę wchodziło w skład jajka, ale po wykluciu pozostała jeno skorupka, uporczywie nadal jajem zwana.
> Ale zarówno wtedy jak i dzisiaj były chyba pewne dziedziny nieredukowalne do dociekań stricte naukowych.
Póki nauka nie wytworzy odpowiednich narzędzi.

>No dobrze. A czym jest ta dziedzina, która rozważa prawomocność nauki jako metody poznawczej? Albo racjonalizmu jako pewnej wartości? Literaturą? Sztuką? Nauką?

Widocznie napisałeś powyższe, nim przeczytałeś mój drugi punkt.
>>2. to czwarty rodzaj literacki (obok epiki, liryki i dramatu)
>Hmmm.....
Mhm.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Sylwek (15472 punktów)

>Póki nauka nie wytworzy odpowiednich narzędzi.

Nauka z natury nie wytwarza narzędzi mających charakter normatywny. Pomijam już fakt całego szeregu problemów filozoficznych z natury swojej niepoddających się wyjaśnieniom naukowym. Na przykład kwestia umysłu nie wydaje być się do udźwignięcia za pomocą nauki, bo umysł z natury nie jest intersubiektywnym doświadczeniem.

>Widocznie napisałeś powyższe, nim przeczytałeś mój drugi punkt.

Cóż, przeczytałem, ale literatura tez nie dostarcza odpowiedzi na większość problemów filozoficznych. Mało tego, słabo literatom idzie ich formułowanie, bo jak większość ludzi, nie rozumieją ich specyfiki.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
rudyment (3233 punktów)
>Nauka z natury nie wytwarza narzędzi mających charakter normatywny.
A po co wytwarzać takowe? Nauka już rozpoznała wiele naturalnych normatywów, a pewnikiem więcej jeszcze czeka na odkrycie. Po co wymyślać jakieś sztuczne?

>Pomijam już fakt całego szeregu problemów filozoficznych z natury swojej niepoddających się wyjaśnieniom naukowym. Na przykład kwestia umysłu nie wydaje być się do udźwignięcia za pomocą nauki, bo umysł z natury nie jest intersubiektywnym doświadczeniem.
A filozofia udźwignęła? I czy udźwignęła coś jeszcze, czemu nauka nie uradzi?

>>Widocznie napisałeś powyższe, nim przeczytałeś mój drugi punkt.
>Cóż, przeczytałem, ale literatura tez nie dostarcza odpowiedzi na większość problemów filozoficznych. Mało tego, słabo literatom idzie ich formułowanie, bo jak większość ludzi, nie rozumieją ich specyfiki.

Nie twierdzę przecież, że literatura dostarcza jakichś rozwiązań. Filozofia także nie, i dlatego poczytuję ja za rodzaj literacki. A w końcu każdy z nich ma swoją specyfikę.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
23-04-2010 22:12 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>A filozofia udźwignęła?

Na pewno filozofia pozwala lepiej rozumieć pewne aspekty umysłu, w przeciwieństwie do fizjologii neuronów i mózgu.
Ba, nawet jeśli nie dostarcza odpowiedzi pozwala sformułować problemy. Dla biologii czy fizjologii umysł nie istnieje ale jest najśmieszniejszą dziecinadą usuwanie tego najbardziej podstawowego doświadczeni i próby przedstawiania go jako zwidu, tylko dlatego, iz nie poddaje się ujęciu w eksperymentalnie weryfikowalnych teoriach.

>I czy udźwignęła coś jeszcze, czemu nauka nie uradzi?

Podobnie, nauka nie uradzi w określaniu własnych warunków. Wybacz, ale ewentualne reguły oceny teorii naukowych same nie mogą być przedmiotem teorii. To nawiasem mówiąc logiczna sprzeczność scjentyzmu w wersji hard, takiej jak na przykład próbowało go forsować koło Wiedeńskie.

Nie uradzi przy określaniu i wyjaśnianiu relacji język-świat.

Nie uradzi przy kwestiach etycznych.

Etc....

>Nie twierdzę przecież, że literatura dostarcza jakichś rozwiązań. Filozofia także nie, i dlatego poczytuję ja za rodzaj literacki. A w końcu każdy z nich ma swoją specyfikę.

Niechże będzie to literatura. Czy literatura ma jakiś sens, czy też jest zbędna?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
rudyment (3233 punktów)
>Niechże będzie to literatura. Czy literatura ma jakiś sens, czy też jest zbędna?
Nie twierdzę przecież nigdzie, że literatura czy filozofia są zbędne. Mają swoje zastosowania i zaspokajają pewne ludzkie potrzeby, w przeciwnym bowiem razie zarzucono by je - jak np. sztukę wyłupywania krzemiennych sierpów lub taniec wokół pala męczarni.
A mój pogląd na zastosowania filozofii i jej role przedstawiam w pierwszym swoim poście. Po tej krótkiej dyskusji uległ on umocnieniu.
Dziękuję, więcej pytań nie mam.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
22-04-2010 06:25Nie na temat
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>... i homeopatia?
   Hm...

>Albo polityka i socjologia?
   Poczułem się niedowartościowany, jako socjopata.

>Tudzież...
   "Tudzież" wydaje mi się lekiem na całe zło...
Chlodwig (10939 punktów)
>No po co?

Po nic. Zbędna.
Sylwek (15472 punktów)
A wiesz to na bazie ustaleń jakiejś nauki?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
22-04-2010 09:34 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>A wiesz to na bazie ustaleń jakiejś nauki?

To tylko wyraz niechęci. Biolog czy fizyk wyciąga wnioski na podstawie weryfikowalnych
badań, a zauważyłem że filozof często(często podkreślam, nie zawsze), na podstawie widzimisię.
Sylwek (15472 punktów)
>>A wiesz to na bazie ustaleń jakiejś nauki?
>To tylko wyraz niechęci. Biolog

Jakie weryfikowalne badania pozwoliły pewnemu Koreańczykowi wyciągnąć wnioski o sklonowaniu człowieka?

I jak w ogóle wyciąga się wnioski z badań?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
22-04-2010 15:00Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
Luszek (348 punktów)
>I jak w ogóle wyciąga się wnioski z badań?
Mniej więcej tak jak pierwiastek, należy za coś złapać i ciągnąć aż wyciągniesz.
Filozofia ma tu coś do powiedzenia tylko jeżeli usiłujesz badać sam siebie i z siebie wyciągasz wniosek.
Dokładniej opisuje to dział filozofii zwany automartyrologią stosowaną.
diogenes (42753 punktów)
> Po co ta filozofia?

Niby która?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
setarkos (10757 punktów)
>> Po co ta filozofia?
>Niby która?

Niezłe pytanie. Proponuję dojrzałą czyli popopperowską - posługującą się tylko takimi pojęciami, których falsyfikacja daje porównywalnie sensowny obraz.
Sylwek (15472 punktów)

>Niezłe pytanie. Proponuję dojrzałą czyli popopperowską - posługującą się tylko takimi pojęciami, których falsyfikacja daje porównywalnie sensowny obraz.

Akurat rdzeniem filozofii Popperowsiej jest falsyfikowalność jako kryterium demarkacji nauki od nie-nauki.

Jeśli jakaś teoria jest falsyfikowalna, nie jest teorią filozoficzną a naukową. Sam popperyzm nie jest falsyfikowalny (wszelako jest krytykowalny).

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
26-04-2010 11:51 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Proponuję dojrzałą czyli popopperowską - ...

Jego ontologia trzech światów nie budzi mojej sympatii.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Sylwek (15472 punktów)

>Jego ontologia trzech światów nie budzi mojej sympatii.

Poza wszystkim jest ona dość pragmatyczna i w istotny sposób nieesencjalna.

Trzy światy to wygodny sposób klasyfikacji opisywanych bytów/zdarzeń, ale Popper podkreśla, że nie jest to jedyne możliwe, ani konieczne ujęcie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Einstein tworząc STW i OTW korzystał ze swego rodzaju filozoficznego podejścia do "rzeczy podstawowych" (czasu, przestrzeni) zanim zaczął przekuwać przemyślenia na matematykę- sam o tym tak pisze.
Jakkolwiek żaden filozof przed nim nie zrobił tego, co on. Ani Ci po nim nie uwzględniają jego wyników- w żadnej filozofii, o której słyszałem nie ma o tym, że czas i przestrzeń "zależne są" od prędkości światła.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
22-04-2010 08:53 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Gwoli ścisłości, Popper rozważał koncepcję i jej implikacje, zgodnie z którą czterowymiarowa czasoprzestrzeń Einsteinowska mogłaby być czymś w rodzaju Jedni Parmenidesa.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
22-04-2010 09:17 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Gwoli ścisłości, Popper rozważał koncepcję i jej implikacje, zgodnie z którą czterowymiarowa czasoprzestrzeń Einsteinowska mogłaby być czymś w rodzaju Jedni Parmenidesa.
Nie wiedziałem o tym.
Chodziło mi konkretnie o to, że w teorii Einsteina poniekąd prędkość światła, a więc prędkość zdaje się być pojęciem pierwotniejszym (niezmiennikiem) niż pojęcia przestrzeni i czasu.
Nie słyszałem o filozofii, gdzie podstawą byłaby prędkość, a dopiero pochodnymi czas i przestrzeń.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
22-04-2010 09:22 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Chodziło mi konkretnie o to, że w teorii Einsteina poniekąd prędkość światła, a więc prędkość zdaje się być pojęciem pierwotniejszym (niezmiennikiem) niż pojęcia przestrzeni i czasu.

Myślę, że większość filozofów akceptuje taką ontologię, która przyjmuje do wiadomości ustalenia nauki. Filozofia to nie tylko Derrida i neotomiści.

Nie zapominajmy też, że teoria Einsteina nie jest pewna ani prawdopodobnie prawdziwa. Całkiem prawdopodobne, że teoria łącząca fizykę relatywistyczną z mechaniką kwantową zmieni zupełnie paradygmat i rozumienie podstawowych pojęć, analogicznie do zmian jakie TW i mechanika kwantowa wywołały w stosunku do klasycznego rozumienia fizyki.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
22-04-2010 09:28 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Na to nic nie mogę odpowiedzieć.
Pozostaje czekać na dalszy postęp nauki ( albo samemu się do niego przyczynić).
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Guzik (2020 punktów)
[...]
>Chodziło mi konkretnie o to, że w teorii Einsteina poniekąd prędkość światła, a więc prędkość zdaje się być pojęciem pierwotniejszym (niezmiennikiem) niż pojęcia przestrzeni i czasu.
>Nie słyszałem o filozofii, gdzie podstawą byłaby prędkość, a dopiero pochodnymi czas i przestrzeń.[...]

Dla mnie, od filozofów, madrzejsi są poeci. Niektóre zagadnienia filozoficzne przedstawiaja jasniej i zrozumialej. Osobiście uwielbiam wiersze filozoficzne Szymborskiej, np. Recenzja z nienapisanego wiersza, ale do rozważan o czasie, bardziej pasuje wiersz Carlosa Castaneda pt. "Syntaksa":

Człowiek patrzący na swe równania
Orzekł, że wszechświat miał swój początek.
Była tam eksplozja, powiedział
Bang nad bangami i wszechświat się narodził.
I ciągle się rozszerza, powiedział.
Nawet skalkulował długość jego życia:
Dziesięć miliardów obrotów ziemi wokół słońca.
Cały glob bił mu brawa;
Odkryto, że jego kalkulacje są nauką.
Nikt nie myślał, że proponując, iż wszechświat się zaczął,
Człowiek jedynie odzwierciedlił składnie
swego ojczystego języka;
Składnie, która wymaga początków, jak narodziny,
I rozwoju, jak dojrzewanie,
I końcówek, jak śmierć, jako stwierdzenia faktów.
Wszechświat się rozpoczął
I się starzeje, upewnił nas człowiek
I umrze, jako że wszystkie rzeczy umierają,
Jak on sam umarł, po matematycznym potwierdzeniu
Składni swego ojczystego języka.
22-04-2010 15:04Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Luszek (348 punktów)
>Nie słyszałem o filozofii, gdzie podstawą byłaby prędkość, a dopiero pochodnymi czas i przestrzeń.

A filozofia motocyklisty?
22-04-2010 12:05 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Popper rozważał koncepcję i jej implikacje, zgodnie z którą czterowymiarowa czasoprzestrzeń Einsteinowska mogłaby być czymś w rodzaju Jedni Parmenidesa.

Popper i jego trzeci świat (nie mylić z Afryką) to ukłon w stronę Platona, idealizmu. A ten jest rozwinięciem parmenidejskiej koncepcji bytu jako czegoś niezmiennego, wiecznego. Stąd już bardzo niedaleko do absolutu i religii.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
22-04-2010 12:11 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Taaa.

Jasne. A cóż religijnego jest w koncepcji wiedzy obiektywnej? Przy takim ujęciu ewolucjonizm, z jego wyjaśnieniem kreacji świata ożywionego zdaje się być pod względem treści kuzynem księgi Genesis

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
26-04-2010 12:15 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>A cóż religijnego jest w koncepcji wiedzy obiektywnej?

Wiedza, jako pewnego rodzaju dyspozycja ludzkiego umysłu, jest zawsze subiektywna. Gdyby zniknął gatunek homo sapiens, wraz z nim zniknie ludzka wiedza. To oczywiste. Wiedza czerpie swą tzw. obiektywność jedynie z replikacji mózgu człowieka i wraz z nim pryska jak mydlana bańka.

>Przy takim ujęciu ewolucjonizm, z jego wyjaśnieniem kreacji świata ożywionego zdaje się być pod względem treści kuzynem księgi Genesis

Umysł, podobnie jak mózg, funkcjonuje w czasie rzeczywistym. Przeszłość to tylko aktualna pamięć. Jej mechanizm działa tu i teraz, a treść, jakby powiedział Hume, jest mniej żywa niż bezpośrednie doznanie. Przeszłość nie musi więc być w ogóle kategorią czasu, lecz intensywności pewnego rodzaju aktualnych doznań. Ci, którzy żyją z przeszłości, są rzecz jasna innego zdania.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Sylwek (15472 punktów)
>>A cóż religijnego jest w koncepcji wiedzy obiektywnej?
>Wiedza, jako pewnego rodzaju dyspozycja ludzkiego umysłu, jest zawsze subiektywna. Gdyby zniknął gatunek homo sapiens, wraz z nim zniknie ludzka wiedza. To oczywiste. Wiedza czerpie swą tzw. obiektywność jedynie z replikacji mózgu człowieka i wraz z nim pryska jak mydlana bańka.

Na ile konfrontowałeś to z argumentacją samego Poppera na temat realności świata 3?

Wątpliwe jest by wiedza istniała (wyłącznie) w umysłach - co najwyżej dyspozycja do percepcji idei ucieleśnionych w przedmiotach fizycznych postrzeganych przez zmysły i w ten sposób wchodzących w interakcje z umysłem. Czy, jeśli z teorii wynikają w sensie logicznym pewne konsekwencje, to nie istnieją one dopóki ktoś ich nie pomyśli? A co jeśli ktoś je pomyśli ale nie podzieli się tą refleksją z innymi? Co jeśli ktoś pomyśli, a później ktoś inny pomyśli o tych konsekwencjach - czy obaj myślą te same rzeczy, czy też, każdy posiada kopię wiedzy bez związku z innymi. A jeśli tak, to czym właściwie jest język i komunikacja idei - ewokowaniem wiedzy/idei w umysłach, które same w sobie nie mają żadnego związku?

Ponadto, myślę, że nie można stwierdzić, iż wiedza ludzka zniknie gdy znikną ludzie. Nie da się wykluczyć, ze odpowiednio staranna i przemyślna analiza pozostałości materialnego ucieleśnienia symbolicznych odwzorowań wyprodukowanych przez ludzi pozwoliła by w pewnym zakresie zrekonstruować nasze języki i wiedzę (szczególnie, jeśli ostałyby się artefakty zawierające multimedialne odwzorowania rzeczywistości - pozwalające w łatwiejszy sposób łączyć słowa z przedmiotami rzeczywistości fizycznej). Jeśli istnieje szansa na rekonstrukcję naszych teorii o świecie bez pośrednictwa zaangażowanych mózgów ludzkich z ich subiektywnymi wersjami teorii i powiązaną z tym aktywnością trzeba wiedzy przypisać przynajmniej częściowa autonomie od ludzkich mózgów/umysłów.

Podkreślam, że moje pytania nie są drwinami, a próbą uzyskania wglądu w inne spojrzenie na pewne sprawy.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
26-04-2010 13:24 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Na ile konfrontowałeś to z argumentacją samego Poppera na temat realności świata 3?

Chodziło raczej o szkic własnego stanowiska.

>dyspozycja do percepcji idei ucieleśnionych w przedmiotach fizycznych postrzeganych przez zmysły i w ten sposób wchodzących w interakcje z umysłem...

Idee ucieleśnione w przedmiotach...ich percepcja...brzmi jak klasyczny arystotelizm. Niestety nie mam daru tego rodzaju pozazmysłowych doświadczeń.

>Czy, jeśli z teorii wynikają w sensie logicznym pewne konsekwencje, to nie istnieją one dopóki ktoś ich nie pomyśli?

Nie potrzeba przyjmować tego rodzaju założeń ontologicznych. Wolę ostrożniej przyjąć, że istnieją w momencie ich konstrukcji. Bycie jest epizodyczne. Życie również.

>A co jeśli ktoś je pomyśli ale nie podzieli się tą refleksją z innymi? Co jeśli ktoś pomyśli, a później ktoś inny pomyśli o tych konsekwencjach - czy obaj myślą te same rzeczy, czy też, każdy posiada kopię wiedzy bez związku z innymi.

Tego rodzaju argumentacja była powodem podziału wiedzy na subiektywne mniemanie (doxa) i obiektywną episteme, wiedzę maluczkich i filozofów czy kapłanów, mających boską władzę wglądu w niezmienny świat idei, logosu. Nie przypisywałbym wiedzy żadnej wyjątkowej z ontologicznego punktu widzenia własności.

>Ponadto, myślę, że nie można stwierdzić, iż wiedza ludzka zniknie gdy znikną ludzie. Nie da się wykluczyć, ze odpowiednio staranna i przemyślna analiza pozostałości materialnego ucieleśnienia symbolicznych odwzorowań wyprodukowanych przez ludzi pozwoliła by w pewnym zakresie zrekonstruować nasze języki i wiedzę...

Tym niemniej nie będzie to już wiedza ludzka, lecz wiedza tej świadomości, która nasze ślady zrekonstruuje. Jeśli uczony bada zachowanie termitów czy pszczół, to nie twierdzi, że posiadł wiedzę owadów. Jest to tylko pewnego rodzaju rekonstrukcja. Byli fantaści, którym poznanie przedstawiało się jako wgląd w boski porządek idei.

>trzeba wiedzy przypisać przynajmniej częściowa autonomie od ludzkich mózgów/umysłów.

Od indywidualnych - być może. Wiedza jako świat niezmiennych, autonomicznych idei (czy jakichkolwiek innych bytów) to nonsens. W podobny sposób należałoby mówić o autonomii świata wszelkiej symbolicznej fikcji. Wolę paradoksy epizodyczności bytu niż dziwactwa kreatywnej ontologii.

>moje pytania nie są drwinami...

Nie odebrałem ich tak.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
setarkos (10757 punktów)
> .. koncepcji bytu jako czegoś niezmiennego, wiecznego. Stąd już bardzo niedaleko do absolutu i religii.

Może by tak wykreślić na początek ze słownika słowa: Byt, Świat, Bóg, Jedność, Wszystko, ..
[Mnie wydają się porównywalnie zbędne.]
23-04-2010 21:52 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Istnieje co najmniej jeden wielki nurt filozoficzny, który kwestionował i czas, i przestrzeń, i podmiot. Być może dlatego Indie mają wielu znakomitych fizyków.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Sylwek (15472 punktów)
A więc jednak nawiązania do Przebudzonego.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
lontri (16088 punktów)

A może do Pyrrona?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Sylwek (15472 punktów)
W sumie.

Zresztą, czy ataraksja nie przypomina nirwany?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
lontri (16088 punktów)

Być może przypomina, ale czy jest tym samym?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
23-04-2010 22:28 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Nie wiem, nie doświadczyłem żadnej.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
lontri (16088 punktów)

A skąd możesz to wiedzieć, skoro żadnej nie doświadczyłeś?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
23-04-2010 22:47 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>A skąd możesz to wiedzieć, skoro żadnej nie doświadczyłeś?

Że są podobne wnoszę z ich opisów.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
lontri (16088 punktów)

Pytałem o to, skąd wiesz, że nie doświadczyłeś nigdy ataraksji czy nirwany? Może kiedyś ich doświadczyłeś, ale nie byłeś w stanie ich rozpoznać, gdyż nie doświadczyłeś ich wcześniej, tak by możliwe było porównanie i rozpoznanie.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
25-04-2010 15:23 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Doświadczenie nigdy nie jest doskonale powtarzalne

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
kapitan AS (298 punktów)
>Po co ta filozofia?

Aby każdy mógł zdobyć wyższe wykształcenie.
22-04-2010 09:19 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Błyskotliwe, nie powiem.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Adrian Sadura (0 punktów)
Wcześniejszy wątek dotyczył (znowu) punktowania, minusów, itp. Ostatnio poczytałem sobie Ingardena, bardzo krótki esej "O owocnej dyskusji słów kilka". I te kilka słów z pewnością przydałyby się niektórym Forumowiczom do przemyśleń.

Poza tym, pytanie czy filozofia jest potrzebna, nie jest chyba pytaniem dobrze postawionym. Bo czy modelarstwo jest potrzebne?

Jednym wystarczy przeżywanie rzeczywistości, inni czują potrzebę jej zgłębienia oraz interpretacji.

Pozdrawiam
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>No po co?
>Ma ktoś jakieś pomysły?
>Czyż nie wystarczy nam fizyka, biologia, chemia i homeopatia?
>Albo polityka i socjologia?
>Tudzież psychologia i kognitywistyka?
Większość z tego co wymieniłeś w większym lub mniejszym stopniu wywodzi się od filozofii.
Ktoś sobie filozofował na temat tego dlaczego słońce świeci, czemuż to upuszczony przedmiot spada, skąd się wzięły wszystkie zwierzęta, z jakich proporcji żywiołów składa się świat, jak najlepiej rządzić ludem, czemu to jedni są mili a inny to wrzody na tyłku...

Potem były 2 ścieżki: albo "owoc" spadł z drzewa i zrobiono z niego przepyszne ciasto - naukę, albo leżał sobie, leżał i zgnił, tworząc niektóre systemy religijne :>
Kuri23 (183 punktów)
>Ma ktoś jakieś pomysły?
Filozofia, służy wyjaśnieniu, stopnia rozwoju intelektualnego człowieka, który potrafił stworzyć, kulturę, cywilizację, boga, w odróżnieniu od zwierząt.
>Czyż nie wystarczy nam fizyka, biologia, chemia i homeopatia?
Nie, a cała sfera ,,paranormalna", istnienie ,,ducha"??
>Albo polityka i socjologia?
Socjologia, bada zachowania jednostki i grupy, potrafi je przewidywać, to ważne, żeby móc sterować ludźmi. Polityka, sztuka rządzenia, nieodzowny element władzy, zawsze w każdym systemie musi być jakieś przywództwo.
Sylwek (15472 punktów)

>Nie, a cała sfera ,,paranormalna", istnienie ,,ducha"??

Sfera "paranormalna"?

To nie domena filozofii a psychiatrii.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
sztejkat (4743 punktów)
Kiedyś też tak myślałem: "Po kiego grzyba mi ta filozofia!?". Na drugim roku automatyki i robotyki zwłaszcza.

Okazało się, znacznie później - że potrzebna. I nie tyle filozofia, jako historia myślenia, jej koncepcje itp. ale jako sposób myślenia.

U podstaw użyteczności filozofii w pozostałych dziedzinach życia leżą dwa elementy:
- kwestionowanie i dociekanie definicji;
- żelazna konsekwencja myślenia.

Mówiąc: "trawa jest zielona" biolog powiedział praktycznie wszystko. Nie ma podstaw, prócz określania ewentualnych wyjątków do dalszych deliberacji. Filozof jednak w pierwszym kroku stwierdzi: "trawa zazwyczaj jest zielona". Bo z konsekwencji myślenia wynika, by w zdaniu "A jest B" prezentować twierdzenie prawdziwe. W kolejnym kroku jednak zapyta: co znaczy "zielona"? By wreszcie dotrzeć do ontologicznego "co znaczy 'jest'"?.

Odpowiedź na co to znaczy:"zielona" nie jest wbrew pozorom tak oczywista. Można powiedzieć: zielona jest wtedy, gdy widzimy zieleń. Można zdefiniować zieleń jako określoną długość fali światła odbitego, ale przecież można też widzieć zieleń skomponowaną jako mieszanina innych barw (np. w modelu CYMK). Wreszcie, trawa może być czarna, gdy oświetlić ją światłem wyłącznie czerwonym.

Tego rodzaju dociekania, dążenie do pedanteria definicji i spójności logicznej stawianych hipotez charakteryzuje filozofię, a przynajmniej tą część, którą uważam za szczególnie przydatną.

Innymi słowy - to właśnie filozofia, jako sposób myślenia i patrzenia na świat, stanowi podstawę metody naukowej. Pozostałe dziedziny wiedzy używają metody naukowej - filozofia ją bada i stwarza. To właśnie filozofia buduje metodyki myślenia - czy to metodę naukową, czy metodę teologiczną - nie ma znaczenia.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
Sylwek (15472 punktów)
Przedstawiłeś pogląd dosyć charakterystyczny dla nurtów dominujących przez część XX wieku.

Osobiście uważam jednak filozofię lingwistyczną za ślepy zaułek który z ograniczonego zakresu metod filozoficznych próbował uczynić cel filozofii.

Zwrócę uwagę na słabe punkty:

-uściślanie definicji jest niemożliwe. By uściślić znaczenie jakiegoś słowa należy się odwołać do terminów bardziej podstawowych, za pomocą których definiujemy to słowo. Ale wtedy natychmiast pojawia się kwestia ścisłości i rozumienia tychże terminów bardziej podstawowych. I tak ad infinitum.
Oczywiście, można próbować ratować się pojęciem terminów niedefiniowalnych, ale wymaga to przyjęcia istnienia słów zrozumiałych samo przez się. Nie sądzę, by dało się spójnie zaprezentować stanowisko, które, by nawiązać do twojego przykładu, jako zagadnienie filozoficzne przedstawia znaczenie słowa "zielony", i które jednocześnie przyjmuje jakieś inne (najpewniej arbitralnie wybrane) słowa jako nie wymagające definicji.

-co do filozofii jako normatywnego źródła metody dla nauk szczegółowych - było to stanowisko nawet szerzej reprezentowane niż filozofia lingwistyczna (i nie tylko w jej obrębie) wszelako trudno uznać by odniosło sukces (choć być może też, nie całkowitą porażkę). Myślę, że dobrze ujmuje to metafora zaproponowana bodaj przez Lakatosa: Naukowcy mają się do nauki jak ryby do wody, a filozofowie nauki są jak fizycy zajmujący się wodą przez pryzmat fizyki płynów. Myślę, że ta metafora dobrze wyjaśnia, czemu filozofowie lepiej rozumieją naukę, gdy jednocześnie to naukowcy lepiej ją uprawiają.

Pozdrawiam.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
22-04-2010 22:23 
 Ocena 3 na 3
sztejkat (4743 punktów)
Niemniej jednak - poznając filozofię można nauczyć się pewnego, bywa uciążliwego, ale efektywnego i ścisłego sposobu myślenia.

To co napisałem, napisałem z pozycji inżyniera, którego poniekąd przymuszono do zapoznania się z filozofią, i który, z sobie właściwą niefrasobliwością, przyjął z niej najbardziej przydatne elementy.

Tedy, z braku wiedzy dotyczącej historii filozofii, nie ważę się dyskutować z Twoimi tezami bo o "filozofii lingwistycznej" i Lakatosie słyszę po raz pierwszy.

Pedantyczne definiowanie przydaje mi się jak znalazł w pracy z komputerami - toż tym matołom naprawdę trzeba wyjaśniać co zacz znaczy ów "zielony"! I z podobnie pedantyczną logiką traktują one wszelkie wydawane polecenia.

Stąd "złośliwe myślenie" jakim widzę filozofię, znajduję wielce przydatnym w mojej pracy. Obserwuję natomiast brak takowego myślenia (definicje!) u naszych wielmożnych ustawodawców - mierzi mnie to okrutnie.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
lontri (16088 punktów)

Wszak to Epikur, według przekazu Sekstusa Empiryka, miał rzec, że "ani nie można prowadzić badania, ani konstruować aporii bez znajomości pojęcia".

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
23-04-2010 21:40 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Wszak to Epikur, według przekazu Sekstusa Empiryka, miał rzec, że "ani nie można prowadzić badania, ani konstruować aporii bez znajomości pojęcia".

Wszelako, "znać pojęcie" lub "rozumieć słowa" nie koniecznie jest tożsame ze znajomością definicji słów.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
23-04-2010 21:47 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Tu się zgadzam. Powiedziałbym tu, za egzotycznym klasykiem, którego należy się dla zabawy domyśleć, że rozumienie słów, nie oznacza rozumienia ich znaczenia.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
23-04-2010 21:52 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Tu się zgadzam. Powiedziałbym tu, za egzotycznym klasykiem, którego należy się dla zabawy domyśleć, że rozumienie słów, nie oznacza rozumienia ich znaczenia.

Węszę zen albo chociaż inny buddyzm. Dobrze trafiłem? Czy uległem modzie?

Wydaje mi się, że słów można umieć używać, jak narzędzi, nikt tez nie jest w tym absolutnym mistrzem.

Ktoś słusznie w tym wątku zauważył (pośrednio), że definicje są dla komputerów - nietwórczych maszyn przetwarzających wiedzę, ale niezdolnych do jej kreatywnego produkowania.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
setarkos (10757 punktów)

>Innymi słowy - to właśnie filozofia, jako sposób myślenia i patrzenia na świat, stanowi podstawę metody naukowej. Pozostałe dziedziny wiedzy używają metody naukowej - filozofia ją bada i stwarza. To właśnie filozofia buduje metodyki myślenia - czy to metodę naukową, czy metodę teologiczną - nie ma znaczenia.

Przyjmij Waść ukłon jako wyraz wdzięczności za trafny i konkretny opis myśli.
Vytautas (4394 punktów)
>No po co?
>Czyż nie wystarczy nam fizyka, biologia, chemia i homeopatia?
   Chociażby po to, aby umieć nie wpychać do jednego worka biologii i homeopatii.
23-04-2010 21:54 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Chociażby po to, aby umieć nie wpychać do jednego worka biologii i homeopatii.

Ktoś zauważył wreszcie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
23-04-2010 22:12Nie na temat 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... nie wpychać do jednego worka biologii i homeopatii.
>Ktoś zauważył wreszcie.

   Moje "zauważenie" było dla ciebie za finezyjne, czy za homofobiczne?
23-04-2010 22:15 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Moje "zauważenie" było dla ciebie za finezyjne, czy za homofobiczne?

uhm...


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
23-04-2010 22:27 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)
BTW, jakiej recepcji oczekujesz dla swoich postękiwań? Pisz całymi zdaniami to (być może) porozmawiamy. Pajacyk został zgłoszony, ale potem uznałem ze niepotrzebnie, szkodniczą aktywność szkodników należy usuwać a nie zgłaszać.

W każdym razie, jeśli czujesz potrzebę ekspresji swoich kompleksów wobec mojej osoby załóż ku temu właściwy wątek, homofobiczny dekarzu, a nie zaśmiecasz moje.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
23-04-2010 22:33 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Pisz całymi zdaniami...

   uhm...
23-04-2010 22:37 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Zbyt finezyjna kpina dla ciebie?

Ty wolisz po dekarsku, ponazywać "pajacami"?

PS: czy ty się onanizujesz w ten sposób, łażąc po całym forum i zostawiając kretyńskie komentarze nie na temat, albo wstawiając spamerskie obrazki jak jakiś retard?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
lontri (16088 punktów)

Pytanie o nieznany cel, jest pytaniem o to, co jeszcze nie istnieje w umyśle. Skoro cel ten należy do tego, co jeszcze nie istnieje, jak możliwe jest rozsądne pytanie o niego? Jest oczywiste, że pytanie o to, co nie istnieje jest pytaniem nonsensownym.
Pytanie brzmi, po co zadawać takie pytania?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Sylwek (15472 punktów)

>Pytanie brzmi, po co zadawać takie pytania?

Po co nie wiem. Dlaczego?

Z przekory.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
29-04-2010 16:13 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Pytanie o nieznany cel, jest pytaniem o to, co jeszcze nie istnieje w umyśle. Skoro cel ten należy do tego, co jeszcze nie istnieje, jak możliwe jest rozsądne pytanie o niego? Jest oczywiste, że pytanie o to, co nie istnieje jest pytaniem nonsensownym.

   Jest to spostrzeżenie chyba Empedoklesa, że istnieją pytania źle postawione, na przykład 'Czy przestałeś już bić swoją matkę?'. Nie jest ważne, czy odpowiadasz na to pytanie 'tak', czy 'nie', i tak i tak przyznajesz, że swoją matkę biłeś.
   Każde pytanie zawiera jakąś tezę -- w dyskutowanym pytaniu tezą tą jest 'Biłeś swoją matkę.'. Jeżeli teza zawarta w pytaniu jest błędna, nie jest ważne, jak na pytanie odpowiadasz -- odpowiadając potwierdzasz tezę. Jeśli odpowiadasz na pytanie 'Czy krasnoludki noszą kapturki szpiczaste, czy zaokrąglone?' potwierdzasz, że krasnoludki istnieją i że noszą kapturki.
   Każde pytanie, którego podmiotem jest nazwa pusta, jest pytaniem źle postawionym. Odpowiadając na pytanie dotyczące Zeusa, bioenergii, Boga, kobolda, czy nieznanego celu przyznajesz, że owe byty istnieją. Nieważne jest, jakich cech, czy czynów owych bytów dotyczy pytanie i nieważne jest to, co na takie pytanie odpowiesz.
Izistaar (3 punktów)
>No po co?
>Ma ktoś jakieś pomysły?
>Czyż nie wystarczy nam fizyka, biologia, chemia i homeopatia?
>Albo polityka i socjologia?
>Tudzież psychologia i kognitywistyka?

Filozofia czyli najbardziej racjonalna podstawowa odpowiedz na wszystkie pytania.
Czy to potrzebne? Spytaj się Freuda czy warto było filozofować by powstala psychologia, Arystotelesa, by powstała systematyka i wszystkich innych, którzy przyczynili się do rozwoju jakiejkolwiek z nauk szczegółowych. Czy potrzebna jest teraz, gdy skończyły się czasy metafizyki a intuicja zostaje zastępowana przez praktykę i doświadczenia? Chyba tak choć by i w dziale etyki czy tez dla poszanowania samej pamięci wielkich myślicieli i ich konstruktów. Dodatkowym faktem, który przemawia za potrzebą filozofowania jest fakt, że każda osobowość ma jakieś założenia, nie da się stworzyć ciekawej i prawdziwej ludzkiej świadomości bez odpowiedniego namysłu nad sobą i zajrzenia w procesy wewnętrzne naszego ja, a to właśnie nazwałbym z dumą filozofią.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365