 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-06-2010 12:33 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Ateizm i niewiara
8 na 8 | Dokowski, forumowy autor z dużym dorobkiem przedstawił nam swój ateizm, a także niejaka Dilema wystosowała "Apel do ateistów" pomyślałem, że pomimo dużej znajomości, a może właśnie dlatego warto podjąć ponowną próbę pewnego uporządkowania pojęć i problematyki z nimi związanej:
Istnieniu boga zaprzecza ateizm, podczas gdy agnostycyzm twierdzi, iż ta hipoteza jest niemożliwa zarówno do udowodnienia, jak i do obalenia, i jako taka nie przedstawia wartości poznawczej. Ateizm można podzielić na teoretyczny i praktyczny (będący najczęściej indyferentyzmem, czyli obojętnością religijną). Współczesne rozumienie ateizmu teoretycznego oddaje bardzo dobrze Barbara Stanosz: Fałszywe są, zdaniem ateisty, mitologiczne i naiwne wersje tezy teizmu, które przedstawiają Boga czy bogów jako istoty cielesne; niezrozumiałe natomiast są jej wersje teologiczne i filozoficzne, które opisują Boga jako bezcielesny absolut, istnienie samoistne czy byt realny sam z siebie, a więc definiują go za pomocą wyrażeń, które same nie mają sensu".
Według soborowej Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym nie istnieje jednoznaczna definicja ateizmu i wymienia jego wiele postaci: odrzucanie prawdy absolutnej, zaprzeczanie istnieniu Boga, zniekształcanie idei Boga, odrzucanie idei Boga jako protest przeciw złu, stawianie człowieka na miejscu Boga, ubóstwianie niektórych dóbr czy wartości ludzkich, wyolbrzymianie autonomii i wolności człowieka przy jednoczesnym zaprzeczaniu zależności człowieka od Boga, tłumaczenie rzeczywistości świata z punktu widzenia nauk przyrodniczych. Kościół odrzuca całkowicie; boleśnie zgubną doktrynę i jej działalność", a Paweł VI określa ateizm jako;najgroźniejsze zjawisko naszych czasów".
Sadzę, że zrozumienie wiary przez niewierzących jest bardzo trudne, ale na podstawie dotychczas poznanej literatury przedmiotu uważam, że zrozumienie przez wierzących ateistów, dla których jakakolwiek wiara nie jest do niczego potrzebna" - jest niemożliwe. Aby nie szukać daleko, a znaleźć poglądy dla tego środowiska dosyć powszechne, zobaczmy, jak myśli wybitny współczesny katolicki filozof, religioznawca, profesor KUL, siostra urszulanka Zofia Zdybicka, zgodnie z myślą św. Tomasza wyrażoną np. przez Piusa XII w Humani Generis: Prawdy dotyczące Boga oraz relacji między Bogiem i ludźmi przekraczają w sposób absolutny porządek rzeczy podpadających pod zmysły (...). Rozum ludzki natomiast w poszukiwaniu takich prawd napotyka trudności wynikające z wpływu zmysłów i wyobraźni oraz złych skłonności spowodowanych przez grzech pierworodny". Uważa, że natura Boga, bez daru światła Objawienia Bożego, przekracza poznawcze możliwości ludzkiego zrozumienia, a dar ten, czyli "Łaskę wiary" posiadają tylko niektórzy. Niewierzący z własnej woli są jej pozbawieni i dlatego ich zdolności intelektualne są ograniczone i mogą myśleć, co najwyżej, ateistycznie. Niektórzy polscy katoliccy religioznawcy idą w tym epitetowaniu znacznie dalej. Ich wywody znacznie przekraczają niezrozumienie, wyziera z nich nietolerancja, a nawet nienawiść do inaczej myślących. Moim zdaniem, wynika to głównie z braku merytorycznych argumentów oraz intelektualnej niepewności własnego stanowiska.
Takie stanowisko okazuje się ogromnie dalekie od nauczania Jana Pawła II, który wyraził życzenie, by samo zmaganie się pomiędzy światopoglądem religijnym i ateistycznym, które jest jednym ze znaków naszej epoki, zachowało szlachetne i godziwe cechy ludzkie, bez naruszania podstawowych praw sumienia każdego człowieka żyjącego na ziemi".
Zadowalający dla ludzi religijnych podział na teistów, ateistów i agnostyków jest podziałem socjologicznie nieuzasadnionym. Tak naprawdę w tych kwestiach bardziej prawdziwym jest dychotomiczny podział na fideistów i afideistów. Wierzących niezależnie od tego, w co wierzą (np. w to, że Bóg nie istnieje), oraz niewierzących (opierających swą wiedzę wyłącznie na nauce, ale nawet wobec niej sceptycznych). Agnostycyzm najczęściej jest dyplomatyczną przykrywką dla konformistycznej postawy dążącej do nieujawniania swoich poglądów.
Narzucanie konieczności bezkrytycznego przyjęcia Boga u sceptyków wywołuje reakcję prowadzącą do ateizmu.
Nie ukrywam, że w tym kontekście bawi mnie spostrzeżenie, iż teistów od ateistów różni tylko konsekwencja. Teiści odrzucają prawie wszystkich, wśród znanych, jak i niepoznanych bogów, pozostawiając sobie jako przedmiot wiary wyłącznie wybrany panteon lub zaledwie kilku bogów, a nawet czasem wyłącznie jednego. Ateiści są konsekwentni i idą tylko o jeden krok dalej.
Wynika to zarówno z większych wątpliwości dotyczących możliwości ludzkiego poznania, jak i mniejszej pewności istnienia prawd ostatecznych znanych człowiekowi.
Dalej w następnej części: .
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 Dalej..#1 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | Ciąg dalszy:
Historia naszej cywilizacji jest pełna opisów walk, prób podporządkowania i prób pogodzenia religii z nauką. Historia emancypacji nauki posiada swoich ciemiężycieli i swoje ofiary. Nie warto nawet przypominać, po której stronie była brutalna siła, a po której bohaterowie. Gdy struktury religijne utraciły środki bezpośredniego przymusu nauka przemówiła pełnym głosem.
Teologowie, od czasów Darwina znajdujący się w defensywie, w naukowym dyskursie stawiają tezę, że nauka zajmuje się tak wieloma sprawami, iż nie można mówić o spójnym światopoglądzie naukowym i przedstawiają kolejne zagadnienia, na które dzisiejsza nauka nie zna jeszcze odpowiedzi. Nie godzą się na "Boga białych plam", (trafnego określenia Isaaca Newtona), ale powołują się na Boga wszędzie tam, gdzie jeszcze w naukowym zrozumieniu świata pozostają luki. Agresywni publicyści zajmujący się popularyzacją nauki ośmieszają ten pogląd używając określenia "Bóg-zapchajdziura". Bardziej stonowany młody filozof Piotr Bylica W 1(20) numerze "Forum Klubowego" (artykuł można znaleźć w internecie) stawia tezę, "że współczesna nauka nie pozostawia żadnych luk ani w naszej wiedzy (...), ani w porządku świata, których wyjaśnienie wymagałoby odwołania do jakiejś nadnaturalnej, transcendentnej sfery postulowanej przez religie teistyczne. I kończy wywody stwierdzeniem: Skoro to nauka decyduje dziś o tym, co istnieje, a co nie, to warto pamiętać, że to co z jej założeń wynika, iż nie istnieją luki ani w porządku przyrodniczym, ani w naszej wiedzy, w którym byłoby miejsce dla jakiegoś bóstwa działającego w materialnym świecie".
Pstryk i wszystko jasne! No, może jednak nie tak bardzo, gdyż do dziś nie ma teorii w sposób przekonujący wyjaśniającej dlaczego ludzie wierzą w Boga. Dlaczego jest ich tak wielu, a wśród nich osoby wysoko wykształcone. Prawdopodobnie ten fenomen jest splotem wielu przyczyn, z których najważniejsze to proces socjalizacji i chyba jakieś uwarunkowania genetyczne.
Społeczne formatowanie ludzi, rozpoczynające się od samego momentu narodzenia, zostało już dosyć dobrze opisane i wiemy, jak bardzo trudno się z niego wyzwolić. Wraz z rozwojem wiedzy o mózgu zaczęto się zastanawiać, na ile nasze doświadczenia duchowe są odbiciem procesów neurologicznych. Niektórzy uczeni twierdzą, że nawet nasze poglądy polityczne w 30% uwarunkowane są genetycznie. Nic też dziwnego, że powstała nowa dziedzina nauki - neuroteologia. Polski "Newsweek" poświęca temu zagadnieniu sporo miejsca w dwóch numerach: z 2.12.2001 roku z okładkowymi tytułami: Bóg i mózg. Neuroteologia, Zrozumieć wiarę oraz z 20.2.2005 roku: Bóg i geny, Uczeni odnaleźli kod wiary w naszym DNA. Oczywiście medialnej sensacji w tych artykułach jest dużo, ale jest w nich sporo ciekawych informacji, czym zajmują się amerykańscy uczeni. Dean Hamer w książce The God Gene stawia tezę, że "gdyby człowiek nie został wyposażony przez naturę w biologiczną zdolność do przeżyć pozazmysłowych, nie mógłby ich odczuwać".
Tak naprawdę istnieje wiele różnych genów tworzących neurologiczną strukturę, a także substancji sygnałowych w mózgu pośredniczących w skomplikowanych procesach umysłowych. Niewątpliwie wpływają one na skłonność ludzi do przeżyć duchowych (aż po mistykę) i wiary w zjawiska nadprzyrodzone. Ale są to procesy dalece skomplikowane i nigdy nie znajdą prostych rozwiązań. Dlatego też, według "Newsweeka", "odpowiedź na pytanie, czy nasz mózg stworzył Boga, czy też Bóg stworzył mózg, wciąż pozostanie jedynie kwestią wiary". A moc ludzkiej wiary jest nie do przecenienia!
|
#2 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara |
>Według soborowej Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym nie istnieje jednoznaczna definicja >ateizmu i wymienia jego wiele postaci: odrzucanie prawdy absolutnej, ...
Co w tym złego ?
> ubóstwianie niektórych dóbr czy wartości ludzkich, wyolbrzymianie autonomii i wolności
Co w tym złego ?
>człowieka przy jednoczesnym zaprzeczaniu zależności człowieka od Boga, tłumaczenie rzeczywistości >świata z punktu widzenia nauk przyrodniczych.
A jest jakaś inna rzeczywistość ?
>Kościół odrzuca całkowicie; boleśnie zgubną doktrynę i >jej działalność", a Paweł VI określa ateizm jako;najgroźniejsze zjawisko naszych czasów".
To chyba w kontekście Hitlera i Stalina , bo podane powyżej argumenty nie mają charakteru najgroźniejszego zjawiska naszych czasów. Chciałoby się powiedzieć , że religia spełnia kryteria - zgubnej doktryny.
>Agnostycyzm najczęściej jest dyplomatyczną przykrywką dla konformistycznej postawy >dążącej do nieujawniania swoich poglądów.
To prawda.
>Narzucanie konieczności bezkrytycznego przyjęcia Boga u sceptyków wywołuje reakcję prowadzącą do ateizmu
Zgadzam się.
|
#3 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | Spójna niespójnośćZespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych. Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku. Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania. Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów. Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim) Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze. Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni. |
#4 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | Wiara w niewiaręCzasem spotykamy się ze zdziwieniem, że ateista się nawrócił, a tak naprawdę on tylko zmienił wyznanie. Przed tym wierzył, że Boga nie ma, a teraz wierzy, że On jest. Jeszcze niedawno spotykaliśmy się z "osobistymi wrogami Pana Boga" walczącymi z wszelkimi przejawami religijności i gnębiącymi ludzi za udział obrządkach. Dzisiaj ci sami, z nie mniejszym zapałem, prześladują jednostki, indyferentne religijnie, pragnące w praktyce przestrzegać rozdziału kościołów od państwa. Do wszelakiej działalności społeczno-politycznej oraz wszystkich idei podchodzę dosyć krytycznie, uważając, że w praktyce życia nie jest możliwe pełne osiągnięcie jakiegokolwiek ideału. Czy mając tak krytyczne podejście do rzeczywistości mogę nazwać się sceptykiem? Chyba nie, gdyż - na przykład - mocno wierzę (lub jestem głęboko przekonanym), że poprawa bytu ludzi społecznie dyskryminowanych jest możliwa. Zgodnie z tym poglądem znajomi "pragmatycy" nazywają mnie wierzącym idealistą. Znowu, z tym określeniem nie zgadzają się ci, którzy wierzą w Boga i nazywają mnie niewierzącym, I już wydawałoby się, że zostałem sklasyfikowany, ale po chwili otrzymuję od nich pytanie: - "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba". Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę". Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu " na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. Mam głęboki szacunek dla ludzi wierzących i postępujących zgodnie ze swoja religią, ale zainteresowanie historią i religioznawstwem doprowadziły mnie do przeciwstawiania się klerykalizmowi, którego istotą jest naużywanie religii dla dopięcia celów, nie mających z religią nic wspólnego, a jego nieodłączną towarzyszką jest obłuda przybrana w słowa chrześcijańskiego miłosierdzia. Zaś próby zrozumienia podstawowych praw rządzących światem doprowadziły mnie do poglądów bliskich stwierdzeniu Laplace'a, który na pytanie Napoleona o koncepcję Boga w jego dziełach odpowiedział: - Ta hipoteza nie była mi potrzebna. Jeszcze lepiej mój pogląd oddaje maksyma Tadeusza Kotarbińskiego: - Bluźnierstwem jest posądzanie Boga o istnienie. Świat bez ingerencji sił nadprzyrodzonych, jest dla mnie łatwiej zrozumiałym niż po włączeniu w jego porządek udziału transcendentalnej inteligencji. Zgadzając się z tezą, że człowiek ze swej natury jest istotą religijną i w miarę rozumiejąc fenomen ludzkiej religijności, muszę powiedzieć, że nie rozumiem słowa "Bóg" i to zarówno, gdy użyte jest przez przysłowiową Kowalską, jak i w poważnych koncepcjach teologicznych. Wyrażenia tego w żaden sposób nie możemy powiązać ze zmysłowym doświadczeniem człowieka, czyli empirycznie zbadać, a tylko takie wyrażenia, które takim badaniom się poddają, są poznawczo sensowne. |
#5 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | Ateista, agnostyk, czy a-kobieta?Mam przyjaciół wśród teologów kilku wyznań i jakąkolwiek walkę z ideą Boga, w umysłach ludzi wierzących, uważam za bezsensowną, nigdy też stosunek do religii nie był dla mnie podstawą do oceny człowieka, a jak wspomniałem nie czuję się ateistą i chyba też nim nie jestem. Myślę, że dlatego z dużym rozbawieniem i satysfakcją przeczytałem w 58 numerze "Res Humana" tezę Alfreda Rachalskiego, że nazywanie kogoś ateistą, jest tak samo uzasadnione jak nazywanie kobiet a-mężczyznami. Ponieważ teza z profesorskiego felietonu bardzo mi się spodobała przytoczyłem ją na jednym ze spotkań i wtedy usłyszałem, że choć o tym nie wiem to jestem agnostykiem. No cóż, nie pierwszy raz spotykam się z tym, że inni lepiej wiedzą niż ja, co myślę. Nauczycieli zawsze mieliśmy znakomitych, tylko rzeczywistość nam skrzeczała. Agnostycyzm dzisiaj, jest dosyć wygodną postawą i dlatego takie samookreślenie stało się bardzo modne nawet wśród niedawnych zwolenników "naukowego ateizmu". Nie zgadzam się na taką etykietkę i tak samo jak nie czuję się ateistą, tak też nie czuję agnostykiem i to pomimo wielkiego szacunku do przemyśleń Bertranda Russella. Odrzucenie postawy agnostycznej uzasadniła doskonale Barbara Stanosz, która w 44 numerze "Bez Dogmatu" napisała: (...) nie można dowieść nieistnienia żadnych, najbardziej nawet fantazyjnych obiektów (...) Jednakże nauka nie pretenduje do pewności; jej twierdzenia i teorie składowe mogą zostać podważone. Jest tu więc miejsce na agnostyczne "Nie wiem" - zarówno w sprawie chrześcijańskiego Boga, jak i w sprawie greckiego Zeusa (ale także Baby Jagi, Świętego Mikołaja itd.). I tak właśnie, tj. mitologicznie interpretują twierdzenia teistyczne racjonaliści, którzy deklarują się jako agnostycy. To wszystko mój ateizm. Choć osobiście uważam się za naturalistę ontologicznego. |
| Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | > >Według soborowej Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym nie istnieje jednoznaczna definicja> >ateizmu i wymienia jego wiele postaci: odrzucanie prawdy absolutnej, ...> Co w tym złego ?A dlaczego miałoby być coś w tym złego? > > ubóstwianie niektórych dóbr czy wartości ludzkich, wyolbrzymianie autonomii i wolności> Co w tym złego ?A dlaczego miałoby być coś w tym złego? > >człowieka przy jednoczesnym zaprzeczaniu zależności człowieka od Boga, tłumaczenie rzeczywistości> >świata z punktu widzenia nauk przyrodniczych.A jest jakaś inna rzeczywistość ?> >Kościół odrzuca całkowicie; boleśnie zgubną doktrynę i jej działalność", a Paweł VI określa ateizm jako;najgroźniejsze zjawisko naszych czasów".> To chyba w kontekście Hitlera i Stalina, bo podane powyżej argumenty nie mają charakteru najgroźniejszego zjawiska naszych czasów. Chciałoby się powiedzieć, że religia spełnia kryteria - zgubnej doktryny.Ja nie przytaczałem poglądów Zachaja (bliższych moim) tylko poglądy Kościoła racjonalistom pod refleksję. > >Agnostycyzm najczęściej jest dyplomatyczną przykrywką dla konformistycznej postawy dążącej do nieujawniania swoich poglądów.> To prawda.> >Narzucanie konieczności bezkrytycznego przyjęcia Boga u sceptyków wywołuje reakcję prowadzącą do ateizmu> Zgadzam się.Proszę doczytać do końca moje wypowiedzi, gdyż właśnie chciałem tu, do końca na ten temat, się wypowiedzieć. Jak Pan wszystko przeczyta i przemyśli, to Pańskie "zgadzam się będzie" dla mnie cenne. @@@ . |
#7 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | > Mam głęboki szacunek dla ludzi wierzących i postępujących zgodnie ze swoja religią... Zgadzam się ze znakomitą większością wypisanych tez i przemyśleń,  za "całokształt", lecz nie podpiszę się pod szacunkiem dla kogokolwiek, prócz kilku osób ważnych dla mnie w sposób specjalny i to bez absolutnie żadnego względu na ich światopogląd. |
#8 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | > I kończy wywody stwierdzeniem: Skoro to nauka decyduje dziś o tym, co istnieje, a co nie, to warto pamiętać, że to co z jej założeń wynika, iż nie istnieją luki ani w porządku przyrodniczym, ani w naszej wiedzy, w którym byłoby miejsce dla jakiegoś bóstwa działającego w materialnym świecie".Zgadzam się. Ludzie nie interesują się nauką , nie rwą się do szukania luk w których schowałby się ich bóg. Wolą kazanie od fachowej literatury. To pójście na łatwiznę. > Dean Hamer w książce The God Gene stawia tezę, że "gdyby człowiek nie został wyposażony przez naturę w biologiczną zdolność do przeżyć pozazmysłowych, nie mógłby ich odczuwać".Nie bardzo rozumiem - pozazmysłowych ? Zmysłowych - duchowych ? Tak ? > Niewątpliwie wpływają one na skłonność ludzi do przeżyć duchowych (aż po mistykę) i wiary w zjawiska nadprzyrodzone. Ale są to procesy dalece skomplikowane i nigdy nie znajdą prostych rozwiązań.Udowodniono , że fanatycy religijni , mają bardziej rozwinięty pewien obszar w mózgu i mogą dzięki temu doświadczać wizji , halucynacji ,głosów w głowie itp. Ponad to każdy z nas ma wbudowane pewne struktury w mózgu odpowiadające za odczuwanie uczuć wyższych. W połączeniu z potężną wyobraźnią daję to efekt wiary w byty nadprzyrodzone. Człowiek posiada również mechanizm analizujący , który możemy rozwijać , zdobywając wiedzę. Nasza wyobraźnia też jest niezbędna ale prawdę możemy zrozumieć tylko przez naukową analizę. Większość ludzi nie ma możliwości lub chęci do rozwijania mechanizmu analizującego i poddaje się wyobrażeniom swoim lub innych. Wiarę czyli nasze wybujałe wyobrażenia też możemy rozwijać i pogłębiać. Poprzez jeszcze bardziej bezkrytyczne myślenie i brak jakiegokolwiek sceptycyzmu w stosunku do swoich wierzeń. Ciągłe modlitwy w końcu oszukają mózg i wytworzą "niewidzialnego przyjaciela" , który będzie sprawiał wrażenie swojej obecności , słuchając a nawet czasem , przy wielkiej gorliwości , odpowiadając. W przeszłości widocznie taki mechanizm był potrzebny , ludzie którzy wierzyli w bóstwa przeżywali. Może to dodawało im otuchy , kiedy nie potrafili wyjaśnić bezsensownej śmierci swoich bliskich w pradawnych okrutnych i ciężkich czasach. Może to pozwalało im się nie poddać w chwili kiedy już wszystko zostało stracone. Jesteśmy potomkami tych którzy wierzyli w boga , niezależnie w jakim zakątku Świata żyli , gdyż wiara wyewoluowała niezależnie wszędzie tam gdzie był człowiek lub jesteśmy potomkami jednej grupy ludzi wierzący , którzy rozprzestrzenili się na cały Świat. Tylko czy kolejnym skokiem ewolucyjnym nie będzie , uporanie się z dzisiejszymi trudnymi czasami i odrzucenie czegoś co , być może , pomogło nam w przeszłości ? |
| zachaj (5239 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara |
> Ja nie przytaczałem poglądów Zachaja (bliższych moim) tylko poglądy Kościoła racjonalistom pod refleksję.Tak wiem. Powinienem zaznaczyć , że moja polemika jest skierowana do soborowej konstytucji nie do autora tematu. Za co przepraszam. |
| zachaj (5239 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara |
> Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.Ta charakterystyka pasowałaby również do religii. |
#11 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara |
> Mam głęboki szacunek dla ludzi wierzących i postępujących zgodnie ze swoja religią,Ja też ale tych którzy biblię traktują metaforycznie i wybiórczo (tylko te dobre strony) " >ale zainteresowanie historią i religioznawstwem doprowadziły mnie do przeciwstawiania się klerykalizmowi, którego istotą jest naużywanie religii dla dopięcia celów, nie mających z religią nic wspólnego, a jego nieodłączną towarzyszką jest obłuda przybrana w słowa chrześcijańskiego miłosierdzia. Zaś próby zrozumienia podstawowych praw rządzących światem doprowadziły mnie do poglądów bliskich stwierdzeniu Laplace'a, który na pytanie Napoleona o koncepcję Boga w jego dziełach odpowiedział: - Ta hipoteza nie była mi potrzebna. Jeszcze lepiej mój pogląd oddaje maksyma Tadeusza Kotarbińskiego: - Bluźnierstwem jest posądzanie Boga o istnienie." Zgadzam się w 100% |
#12 1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | "Łaskę wiary" posiadają tylko niektórzy. Niewierzący z własnej woli są jej pozbawieni i dlatego ich zdolności intelektualne są ograniczone i mogą myśleć, co najwyżej, ateistycznie. Niektórzy polscy katoliccy religioznawcy idą w tym epitetowaniu znacznie dalej. Ich wywody znacznie przekraczają niezrozumienie, wyziera z nich nietolerancja, a nawet nienawiść do inaczej myślących.[...] Takie stanowisko okazuje się ogromnie dalekie od nauczania Jana Pawła II, który wyraził życzenie, by samo zmaganie się pomiędzy światopoglądem religijnym i ateistycznym, które jest jednym ze znaków naszej epoki, zachowało szlachetne i godziwe cechy ludzkie, bez naruszania podstawowych praw sumienia każdego człowieka żyjącego na ziemi".No i co my ateiści mamy robić, gdy ktoś uważa, że jesteśmy pozbawieni jakiejś szczególnej cechy(łaski)? I gdzie tu te szlachetne cechy katolików, o które upomina się Jan Paweł II? Trudno milczeć, gdy ktoś, czyje uczucia staram się szanować, mówi, że jestem brakiem, odrzutem z eksportu. nigdy też stosunek do religii nie był dla mnie podstawą do oceny człowieka, a jak wspomniałem nie czuję się ateistą i chyba też nim nie jestem. Dla mnie też nie jest podstawą do oceny, ale tylko z tego względu, że w moim środowiśku są prawie sami wierzący. Gdybym miała wybierać między podobnymi ludźmi i charakterami, a jeden z nich byłby niewierzący, wybrałabym tego ostatniego. Panie Bogusławski... Nie jesteś ateistą, agnostykiem też nie, bo to konformiści. Kim więc jesteś? |
#13 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | >Istnieniu boga zaprzecza ateizm, podczas gdy agnostycyzm twierdzi, iż ta hipoteza jest niemożliwa zarówno do udowodnienia, jak i do obalenia, i jako taka nie przedstawia wartości poznawczej.
Pytanko:
uważam, że samo określenie boga jest na tyle mętne, że zdania zawierające ten termin pozbawione są sensu. Tak więc spór teizmu z ateizmem uważam za pozorny (mocniejszym argumentem od argumentu logicznego jest argument pragmatyczny: można żyć nie wikłając się w żadną opcję).
Jak określić takie stanowisko? Czy to indyferentyzm?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#14 3 na 3 | oportunista (1711 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | Dobrze czasami poczuć,że nie jest się dziwadłem, samotnie przemierzającym wertepy myślowych majaków. Przypuszczam, że dochodziłeś do celu drogą solidnie opartej na studiowaniu przemyśleń myślicieli. Ja swój stan zawdzięczam bardziej intuicji niż zdobytej wiedzy. Nie dowierzam filozofom ani naukowcom, podobnie jak kapłani urabiają rzeczywistość na własne potrzeby. Nasz mózg lubi skróty, podświadomie czujemy przymus znalezienia odpowiedzi, najczęściej w ten sposób tworzymy absurdy, ich skala zdaje się być nieograniczona. Pytanie jakie mnie męczy to, czemu to służy i jaki w tym jest cel. Przy okazji badania pogody i prób jej przywidywania, powstała tak zwana teoria chaosu, dziś rozszerza się ją na inne dziadziny nauki, a matematycy pracują nad wzorami. Chaos dziedziną matematyki, to może wywrócić nasz cały dotychczasowy sposób myślenia do góry nogami. Zmierzam do tego, że cały ten bałagan nas otaczający ma sens, tyle że puki co nie jesteśmy w stanie go dostrzec. Spędzamy mnóstwo czasu na szukaniu sensu, czasem strasznie, a czasem śmiesznie, być może jesteśmy o krok od celu, może nigdy go nie osiągniemy, niczym błysk flesza jest nasz pobyt na ziemi, w ogromie wszechświata i ona jest niczym. Jednak jesteśmy i szukamy ciekawe czego i dlaczego, jaka jest nasza rola w ty wszystkim. Produkty naszego mózgu mają nam uporządkować naszą egzystencję. Poprzez religie i światopoglądy narzucane sobie nawzajem, próbujemy ograniczyć ich ilość i dojść do pewnych uniwersalnych wartości. Mniejsza oto jakimi środkami się posługujemy, efekt zawsze jest mizerny. Na miejscu jednej obalonej teorii rodzi się setka innych, w tej metodzie musi być sposób, tyle że nie mam pojęcia na co. |
| Scorp (5381 punktów) | Odp: Ateizm i niewiara | > uważam, że samo określenie boga jest na tyle mętne, że zdania zawierające ten termin pozbawione są sensu.> Jak określić takie stanowisko?Jako prostackie > Czy to indyferentyzm?Oraz lekceważenie cudzych (dość powszechnych) poglądów. - |
1 2 3 4 5 6 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|