Racjonalista - Strona głównaDo treści
Filozofia kiedyś i dziś.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-12-2010 22:20aryst (102 punktów) Filozofia kiedyś i dziś.

A dokładniej:
Wpływ tamtej starożytnej filozofii wielkich mistrzów na rozwój myśli ludzkiej.
I współczesnych i ich dorobek w tym sensie.
Żaden wielkich mistrzów począwszy od Konfucjusza a skończywszy na Jezusie nie napisał osobiście ani słowa.Myśli ,które wypowiadali były spisane( na pewno z jakąś interpretacja)dopiero po ich śmierci przez uczniów.Wycisnęły jednak ogromny wpływ
na kształtowaniu się obyczajów,praw,ustrojów,etyki ,a przede wszystkim posłużyły do budowy podstaw wielu religii.
A co w tym kontekście zawdzięczamy współczesnym filozofom?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..
Głąbiński (3538 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi AdamGr
Na pytanie: (czy)
>masz podstawy do tego, by uważać wzmianki o istnieniu Konfucjusza za bardziej wiarogodne niż te, które mówią o Jezusie?
wyjaśniłeś:
>Biblia jest rekordzistką jeśli chodzi o ilość interpretacji, zmian, odrzuceń , tłumaczeń, retłumaczen oraz całej gamy działań administracyjno-pismarskich jakie komu przyjdą do głowy.
przy tym - jak pojmuję - "działania administracyjno-pismarskie" są to
>działania z premedytacją lub w uniesieniu powodujące zawężenie "pola widzenia", które spowodowały wycięcie ze źródeł wszystkiego co nie pasowało do ustalonej doktryny
sens zaś określenia "retłumaczenia" pozostaje nadal niewyjaśniony. Otóż nigdy nie spotkałem się z opartym na dowodach twierdzeniem, że z tekstu ewangelii coś wycinano. Znam jedynie oparte na badaniu stylu, lub na brakach w najstarszych egzemplarzach przykłady (dość zresztą wątpliwych) twierdzeń o dopisywaniu, jednak w żadnym wypadku tym (posądzanym o nieautentyczność) fragmentom nie da się przypisać istotnego znaczenia dla "ustalonej doktryny". I co do rzeczy mają w tej sprawie apokryfy? Czyżby ich istnienie dowodziło, że w ewangeliach coś skreślano lub dopisywano, albo że J. nie istniał?
Wracając, po wyjaśnieniu zawiłości terminologii, do sądu o biblii jako "rekordzistce" twierdzę, że w podanej wyliczance powodów niewiarogodności biblii (ściślej: ponieważ chodzi o osobę Jezusa, mówimy cały czas o ewangelii) poważnie można traktować jedynie "interpretacje" i "tłumaczenia". Jednak dalczego dokonywane dla uzyskania treści opisującej doktrynę (dokonywane wielokrotnie i na różne sposoby przez Tertuliana, Oryginesa, Ariusza, Augustyna, Focjusza, Lutra i wielu innych) interpretowanie ma dowodzić braku wiarygodności tekstu? Jakim cudem poddanie analizie i krytyce tekstu może wpłynąć na jego wartość? I podobnie tłumaczenia. Oczywiście, że każde tłumaczenie różni się od oryginału i z tego powodu stale dokonuje się poprawek w oparciu o teksty najbliższe pierwotnej wersji.
Na koniec, ponieważ dyskutujemy o porównawczym zestawieniu Jezusa z Konfucjuszem, pytanie: jak wykazać, że ilość "interpretacji i tłumaczeń" dowodzi różnicy wiarygodności przekonaniom o istnieniu każdej z tych postaci?
>... czy ta spuścizna jest naznaczona ramami co jest legalne a co nie ?
Interpretacje i krytyka, czy orzekanie legalności nie zmieniają treści, stanowią jedynie - jak to słusznie określiłeś - ramy.

Stach M. G.

#77
18-12-2010 19:20
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi prof. Grabowska
>No i co najlepszego zrobił? Dzisiaj ścigają pederastów...

Bez jaj...Pederastia to nie wymysł Freuda.
On tylko uświadomił ludziom, że to, co mają w majtkach, jest równie ważne jak to, co mają w głowie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

AdamGr (3037 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi Głąbiński
> Otóż nigdy nie spotkałem się z opartym na dowodach twierdzeniem, że z tekstu ewangelii coś wycinano.

Czy wycinano to już potrzeba specjalisty, ja tego nie jestem pewien, ale jak wytłumaczysz różnice między Starym Testamentem a Nowym w pokazaniu Boga ? A różnice są spore i to w tekście kanonicznym ? To który wobec tego jest teraz kanoniczny ? Ciekawostka.
Natomiast jeśli chodzi o samą Biblię to nie o wycinanie tu chodzi a o komplikacje.

>I co do rzeczy mają w tej sprawie apokryfy? Czyżby ich istnienie dowodziło, że w ewangeliach coś skreślano lub dopisywano, albo że J. nie istniał?

Lub coś POMIJANO i jak to jest możliwe że teksty te istnieją w pewnym "zawieszeniu" ?
Trochę legalne bo się je bada i trochę nielegalne bo je się pomija i odrzuca , stanowisko Kościoła w sprawie apokryfów jest dość jednoznaczne.
Dlaczego ? Skąd ta pewność co do ich wartości ?

> Jednak dalczego dokonywane dla uzyskania treści opisującej doktrynę (dokonywane wielokrotnie i na różne sposoby przez Tertuliana, Oryginesa, Ariusza, Augustyna, Focjusza, Lutra i wielu innych) interpretowanie ma dowodzić braku wiarygodności tekstu?

Sam sobie odpowiedziałeś dlaczego, nie zauważyłeś ?
A jeszcze co ciekawe, tekst czyli słowo Boże jest...świety, czyż nie?
To skąd te interpretacje, nie zrozumiano (i to wielokrotnie), Bóg zmienił zdanie...itd ?

> że każde tłumaczenie różni się od oryginału i z tego powodu stale dokonuje się poprawek w oparciu o teksty najbliższe pierwotnej wersji.

A które to te pierwotne ? Ktoś wie? Ten z Qmran może , zdaje się że został odrzucony jako apokryf , mylę się ?
Kiedy zaczęto spisywać i tworzyć chrześcijaństwo, ile lat po wydarzeniach ?

>Na koniec, ponieważ dyskutujemy o porównawczym zestawieniu Jezusa z Konfucjuszem, pytanie: jak wykazać, że ilość "interpretacji i tłumaczeń" dowodzi różnicy wiarygodności przekonaniom o istnieniu każdej z tych postaci?

Ponownie sam sobie odpowiedziałeś jak poprzednio.
Skoro jest aż tyle interpretacji, tłumaczeń itp itd to nie pojawia się pytanie zasadnicze co tu jest tak naprawdę wiarygodne oprócz tła ?
Wszak mając różne teksty i kompilując je , dopasowując do doktryny da się dołożyć postaci jako źródło rzekome, kto to sprawdzi, kto podważy opinię i estymę wielebnych ekscelencji ?
Minęło do tego przeszło 1200 lat.
A ja osobiście nie podejrzewam ich wielebnych ekscelencji o tempactwo, wszak układali doktrynę która została upaństwowiona...O ! i tu jest tez pewien kruczek "wiarygodności", otóż czy religię można upaństwowić ? A jeśli tak to w jakim celu i czym ma ona służyć państwu ? I na koniec : ile jest materiałów odnośnie Jezusa dotyczących jego potwierdzonego istnienia ? Jedna książka (ta właśnie) i interpretacje.
Ale nawet tutaj o ile wiem brakuje w jego życiu zdaje się 12 lat ciągłości, dziura.

Głąbiński (3538 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi diogenes
>... to, co mają w majtkach, jest równie ważne jak to, co mają w głowie.
Przesada! przecież np. amputacja nawet całości narządów płciowych nie ma tak istotnych konsekwencji jak uszkodzenie mózgu.

Stach M. G.

Głąbiński (3538 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi AdamGr
>Czy wycinano to już potrzeba specjalisty, ja tego nie jestem pewien, ale jak wytłumaczysz różnice między Starym Testamentem a Nowym w pokazaniu Boga ?
Objaśnianie różnic tych dwu części Biblii chrześcijańskiej nie ma nic do wspomnianego wycinania, nie dotyczy ani istnienia Jezusa, ani porównania J. z K., a więc nie mieści się w temacie tego wątku. Zarazem stanowi ono obszerny temat, któremu poświęcono wiele rozpraw, realne było by więc jedynie rozpatrzenie w nowym wątku jednego konkretnego odmiennego ujęcia.
>Natomiast jeśli chodzi o samą Biblię to nie o wycinanie tu chodzi a o komplikacje.
jednak pisałeś nie o jakiś "komplikacjach" (???), lecz o wycinaniu.
>Skąd ta pewność co do ich (mowa o apokryfach ewangelii) wartości?
Odróżnienie apokryfów od tekstów - jak to nazwałeś - legalnych występuje w najdawniejszych dokumentach. Wątpliwości dotyczą jedynie dwu: uznanego tekstu Jana i odrzuconego jako apokryf - Tomasza (imię podaję bez sprawdzenia). Potwierdzenie słuszności przyjętego rozróżnienia uzyskano na podstawie analizy tekstu podobnej do tej, na podstawie której orzeczono różnicę między dziełami np. Grassa, Llosy itp. a beletrystyką serii "Harlekin", powieściami Mniszkównej itp..
>... Sam sobie odpowiedziałeś dlaczego, nie zauważyłeś ?
Nie zauważyłem.
>A jeszcze co ciekawe, tekst czyli słowo Boże jest...świety, czyż nie?
>To skąd te interpretacje, nie zrozumiano (i to wielokrotnie), Bóg zmienił zdanie...itd ?
Podobne wątpliwości miał Franciszek Assyski. Nie mniej założenie, że tekst natchniony - jak to określa biblistyka w odróżnieniu od przyniesionego przez anioła Koranu - z definicji nie może podlegać analizie, jest bezzasadne (przykład potwierdzający to zdanie wymaga obszernego tekstu, ale jeśli chcesz ...). A do tego, treść pisma nie zależy od interpretacji. Ludzie mogą sobie wypisywać, co chcą, a sens dzieła pozostaje taki, jaki jest.
>... Ten z Qmran może , zdaje się że został odrzucony jako apokryf , mylę się ?
Tak, mylisz się. Zawartość zwojów z Qumran nie jest apokryfem (czyli naśladownictwem, podróbką ...) ewangelii.
Itd.

Stach M. G.

#81
19-12-2010 12:30
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi Głąbiński
>amputacja nawet całości narządów płciowych nie ma tak istotnych konsekwencji jak uszkodzenie mózgu.

Rozważasz przypadek kliniczny. W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z człowiekiem okaleczonym z inwalidą. Nie zmienia to faktu, że seks i intelekt odgrywają w strukturze osobowości fundamentalną rolę.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#82
19-12-2010 12:57
 Ocena 1 na 1
AdamGr (3037 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi Głąbiński
Jezus tez sie nie mieści w temacie wątku, i co z tego ?

Co to znaczy że tekst jest "natchniony" ? To oznacza że otrzymuje a priori wiarygodność, czyż nie ? Wystarczy aby ktoś uznał że taki jest, ma ta "specyficzną własność".
Biblistyka? A cóż to jest takiego za dziedzina i zbudowana na czym ?
To jak domniemam jest to dziedzina święta skoro Biblia jest święta, nawet nie pytam rozumie się samo przez się.
I jak domniemam ci co się nią zajmują są...natchnieni? A to co piszą to jakie się staje ?

Apokryfy jak napisałeś sa naśladownictwem , podróbką.
A Biblia jest tekstem źródłowym ? Tak ?

>Zarazem stanowi ono obszerny temat, któremu poświęcono wiele rozpraw, realne było by więc jedynie rozpatrzenie w nowym wątku jednego konkretnego odmiennego ujęcia.

Tak ? A ono będzie prawdziwe to jedno ujecie, dlaczeogo jedne ?
I w ogóle dlaczego wiele rozpraw?
Zdaje sie że mają spory kłopot i różnicę między tymi dwoma tekstami i przepaść zasypali...rozprawami, które prowadzą do...niczego. Taka "kładka" z liter.
Wszak istnieją oba teksty, nic nie zlikwidowano.

Zapytam (to istotne jeśli się rozważa Biblię) : uznajesz tą księgę za święta ? Za słowo Boże ?

#83
19-12-2010 14:53
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi prof. Grabowska
>Jeśli chcę się dowiedzieć, czy kary wpływają lepiej na ludzi, czy nagrody, to robię eksperyment. Biorę dwie grupy. Jednych karzę , a innych nagradzam za podobne zachowania. Eksperymentalnie obmyślone. Mam jeszcze do tego grupę kontrolną. Której ani nie karzę, ani nie nagradzam za określone zachowania. Potem robię analizę statystyczną

A lapoński szaman, kiedy komuś zginie stado renów, robi ceremoniał. Bierze święty bębenek i specjalne kostki. Specjalnie przyrządzone. Kostki rzuca na bębenek. Ma jeszcze mapę okolicy przypiętą do bębenka. Na którą nie patrzy, ani nie manipuluje niepotrzebnie bębenkiem. Potem śpiewa, patrzy w niebo, uderza delikatnie w bębenek, a kawałki kości gromadzą się w tym miejscu na przypiętej do bębenka mapie, gdzie znajduje się zaginione stado.

Teraz udowodonij mi, nie odwołując się do filozofii, że twoja metoda jest lepsza od metody lapońskiego szamana.

aryst (102 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi Kuba Śruba

>O samych "Rewolucjach..." jest kilka tekstów w bazie racjonalisty.pl
>Odnosząc się bezpośrednio do Twojej wypowiedzi: nowa teoria (słuszna czy nie) ma szanse się rozpowszechnić, o ile będzie sformułowana względnie przejrzyście i uderzy w "odpowiedni ton".
>
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe


Kuba- przepraszam ze tak bezpośrednio. Prosił bym Cie o cierpliwość .zwlekam z odpowiedzią na Twoje wadliwości w poprzednim psocie ale boje się rąbnąć jakieś głupstwo (zbyt Cie doceniam jako przeciwnika)
Ale na tym wątku tylu dyskutantów i tyle teorii ze mętlik się robi w głowie.(i również tyle głupstw) a do tego trochę kręcenia ze świętami.Może w święta będzie trochę czasu na refleksje.

Pozdrawiam i życzę wszystkiego co szczęściem się zowie. ARYST

#85
19-12-2010 21:36
 Ocena-1 na 1
Głąbiński (3538 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi AdamGr
>Co to znaczy że tekst jest "natchniony" ?
- zawiera treść zamierzoną przez dającego natchnienie, a w pozostałej mierze jest dziełem człowieka z wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami. Gdzie skierować reklamacje wynikające z nieokreśloności z tym związanej? Przypuszczalnie do tych, którzy wymyślili, że Bóg, jeśli istnieje, jest istotą doskonałą pod każdym względem w stopniu niewyobrażalnym dla ograniczonych możliwości ludzkiego umysłu.
>Biblistyka? ... jak domniemam ci co się nią zajmują są...natchnieni?
Nie są natchnieni.
>Apokryfy jak napisałeś sa naśladownictwem... A Biblia? jest tekstem źródłowym?
Rozpoznanie co jest oryginałem, a co naśladownictwem (np. pastisz), jest tak proste, że nie mogę postawionego pytania traktować poważnie.
>Zapytam (to istotne jeśli się rozważa Biblię) : uznajesz tą księgę za święta ? Za słowo Boże ?
To zdanie chyba wyjaśnia twoje - jak to widzę - naciągane, podporządkowane założonym przekonaniom, dowodzenia. Wygląda na to, że - jak to u nas często bywa - uważasz argumentację za wtórną wobec przyjętych za fundament twierdzeń. Zauważyłem np., że radykalizm wypowiadanych przez ciebie sądów w sprawie porównania Jezusa z Konfucjuszem, czy w kwestii stosunku biblii do apokryfów rażąco przekracza to, co czytałem o sądach najbardziej krytycznie do chrześcijańskiej biblistyki nastawionych pisarzy, a wyobrażenie twoje choćby o sensie słowa "natchnienie" uderza dziwacznym, przypisanym powszechnie używanemu określeniu, pojmowaniem jako coś w rodzaju dyktanda. Porównaj swoje kategoryczne stwierdzenia np. z tym, co i jak pisali Aksel Munthe, Renan, Eliade, Deschner i inni niewierzący pisarze, badacze, czy myśliciele.

Stach M. G.

AdamGr (3037 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi Głąbiński
>Co to znaczy że tekst jest "natchniony" ?
> - zawiera treść zamierzoną przez dającego natchnienie

Jakże to proste, ze nie wpadłem na to.

>Rozpoznanie co jest oryginałem, a co naśladownictwem (np. pastisz), jest tak proste, że nie mogę postawionego pytania traktować poważnie.

Zadałem tobie proste pytania, a ty zamiast odpowiedzieć dokonałeś mojej oceny.
Ciekawe lub tez typowe.
Ja powiem tobie również poza tematem że wielokrotnie spotkałem się z taką właśnie "argumentacja" na zadawane pytania : momentalny zwrot i ocena pejoratywna zdającego pytania.
I nagle w dziwny sposób z Biblii i jej oceny wskoczyliśmy na mnie.
Niezależnie panie kolego czy mam takie zdanie czy inne to wątek jest nie o mnie, a dokonując sprowadzenia meritum do mnie....to juz sam sobie dopowiedz, znajdziesz zapewne to w dziełach pisarzy,badaczy i myślicieli którymi się podparłeś.

Minus za aluzje osobiste.

Głąbiński (3538 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi AdamGr
>... ocena pejoratywna zdającego pytania.
W moim postcie nie odnoszę się do osoby, piszę wyłącznie o użytych przez ciebie argumentach. Natomiast ty, pytając o moje przekonania poruszyłeś kwestię związaną nie z tematem wątku, lecz dotyczącą mojej osoby.

Stach M. G.

sirBuk_PanBuk (6257 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi Głąbiński
>>Co to znaczy że tekst jest "natchniony" ?
>- zawiera treść zamierzoną przez dającego natchnienie, a w pozostałej mierze jest dziełem człowieka z wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami.

to dość ryzykowne, chyba - że nie rozumiem?
W tym kontekście, spora cześć Racjonalisty jest "nieźle natchniona"!
Choć "treści niezamierzonych" też ci tutaj dostatek...


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.

Głąbiński (3538 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi sirBuk_PanBuk
>... spora cześć Racjonalisty jest "nieźle natchniona"!
By dowieść słuszności tej tezy należałoby m. in. wskazać potencjalnego dawcę natchnienia i udowodnić, że - przynajmniej teoretycznie - posiada on środki umożliwiające wpływania na umysły. Z definicji natchnienia wynika zarazem, że nie może to być hipnoza czy podobne działanie pomijające świadomość. Wdaje się to niemożliwe.

Stach M. G.

sirBuk_PanBuk (6257 punktów)Odp: Filozofia kiedyś i dziś.
W odpowiedzi Głąbiński
>
to zdefiniujmy wpierw:
>"zawiera treść zamierzoną przez dającego natchnienie"


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365