 |
O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-05-2011 19:33 | Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym
13 na 15 | Najbardziej myli się ten kto twierdzi, że nigdy się nie myli i nie dostrzega żadnych popełnionych przez siebie błędów. Ktoś taki staje się fanatykiem. Prawdopodobnie najwięcej cierpienia przyniosły i nadal przynoszą ludzkości fanatyzmy religijne. Ja chciałem zastanowić się natomiast nad fanatyzmem ateistyczno-antyklerykalnym: Oczywiście nie zawsze zachodzi równoważność ateizm <=> antyklerykalizm ale jest to chyba najczęstsza, przynajmniej w Polsce, korelacja. Sam uważam siebie za zdecydowanego ateistę i umiarkowanego antyklerykała, który przeszedł etap mocnego, ale nie fanatycznego, antyklerykalizmu. Można uznawać ateizm za jedynie słuszny, naukowy światopogląd ale czy namolne propagowanie go, wyszydzanie inaczej myślących - choćby byli bezrefleksyjnie zindoktrynowani, wywyższanie się z tego powodu: do czego to prowadzi ? Pozwala sobie ulżyć ? Naprawia świat robiąc ze sztucznie 'nawróconych' lepszych ludzi ? Niewiara sama przychodzi albo i nie - ważniejsze jest chyba nie obrażać innych osób i nie posługiwać się agresją kiedy się o 'takich' sprawach rozmawia ? Można nienawidzić Kościoła za obłudę, hipokryzję, a nawet całą jego krwawą historię. Tylko czy uznawanie, że wszystko co dziś robią, zwłaszcza część inteligencji katolickiej lub organizacji pomocy społecznej, nie może być po prostu dobre i niosące pomoc, a wierzącym i z jakiegoś powodu wykluczonym - nadzieję ? Czy naprawdę zawsze brak obłudy jest lepszy niż nieszkodliwa 'bajka' ? Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie twierdzę, że brak działania na rzecz 'racjonalizacji' świata jest najlepszym wyborem - oczywiście jest jednym z najgorszych jeżeli dla kogoś ważne są wartości jak: wolność, sprawiedliwość, rozwój... Najgorszym jednak jest, moim zdaniem, 'nawracanie' na ateizm (wszak każdy z nas rodzi się ateistą) przy użyciu AGRESJI, WYSZYDZANIA I WYWYŻSZANIA SIĘ. To samo dotyczy fanatycznego antyklerykalizmu - często uogólniającego najgorsze patologie na całość wspólnoty - prowadzącego do uśmiechu na twarzy kiedy ktoś wziął butelki z benzyną, kamienie i poszedł niszczyć kościoły... Nadal będę się śmiał ze 'świętych zębów' ale w niektórych kwestiach warto zachować umiar aby nie nakręcać jakiejś chorej wojny światopoglądowej - choćby dlatego, że może to przynosić odwrotne od zamierzonych efekty. Polecam obejrzeć: www.ted.co(*)ryn_schulz_on_being_wrong.html(to ten materiał zainspirował mnie po trosze do napisania tego wątku) i zastanowić się czy sami nie ocieramy się w niektórych sprawach o fanatyczne postawy  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej..#76 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Cytat z forum:> "Wiem, wiem, to bez sensu, że "bóg" piszę z małej, a "Szatan" z dużej litery... nic nie poradzę, nie wierzę w to całe boskie pitolenie, ale do Szatana jednak mam jakiś szacunek."No fajnie. W jakim to było wątku? To jest cała wypowiedź? Kto to napisał? W odpowiedzi na co?
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin |
#77 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Nie wiem co chciałby Pan postawić przedmiotem oceny. Ja oceniałem tu postawy i motywacje czynów ludzi.> To ludzie czynią zło, nawet poprzez budowę złych instytucji. Np. inkwizycji, SS, NKWD itd. I to ludzie w ramach ich doktryn-religii czynią zło.Wiara, jako element religii, nie jest moim zdaniem niczym złym sama w sobie. Jest tylko opisem rzeczywistości na prywatny użytek. Jeśli dodamy całą nadbudowę organizacyjną z eklezją, kapłanami, miejscami kultu, biurokracją i innymi elementami wymagającymi ciągłego utrzymywania, otrzymamy religię z całym bagażem uciążliwości i zagrożeń. > Mówi Pan tu o oportuniźmie lub religianctwie, a to już przedmiot zupełnie innego zagadnienia.To właśnie wrodzone cechy religii. Wiara nie wymaga stawiania stosów, ani katedr, albo wypraw za morze by podbijać w imię Pana. Potrzebuje tego zazdrosny o wpływy i żądny władzy kler, oraz ich świeccy poplecznicy, próbujący ugrać przy okazji coś dla siebie. Zgadzam się, że groźna może być naiwna wiara w misję ziemską różnych nawiedzeńców, którzy pociągają tłumy w sobie wiadomym kierunku. |
| matekkk (134 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > >koncepcja Boga jest lepsza niż koncepcja braku Boga, nawet jeśli jest ona nie prawdziwa.> Ale dlaczego tak sądzisz?Bo uważam że perspektywa życia wiecznego w ciągłej ekstazie jest dosyc kusząca. Bo są miliony ludzi skrzywdzonych przez los, chorych, niepełnosprawnych, skrajnie ubogich czy nieatrakcyjnych, których pragnienia nigdy nie zostaną zaspokojone, którzy nigdy nie zaznają szczęścia. Mogą oni wegetowac i czekac na śmierc( lub ją przyspieszyc), albo miec nadzieję, że po śmierci sprawiedliwości stanie się zadosc. To nie ma znaczenia czy Bóg istnieje czy nie. Liczy się to, że Ci ludzie czują się z tym lepiej, że to daje im jakiś cel. > Nie znam tych statystyk - czy mógłbyś podać źródło? Chyba że chodzi ci o to:Tak, chyba mi o to chodziło. > Ale zdajesz sobie sprawę, że istnieją całkiem liczne doniesienia sytuacjach o dokładnie odwrotnym charakterze, więc twoje - dość kategoryczne twierdzenie - nie do końca znajduje poparcie w rzeczywistości? A statystykami zapewne nie dysponujemy  Po pierwsze jakie doniesienia, bo nie spotkałem się z takimi. Po drugie nie wszystko co dzieje się wśród ludzi ma swoje odzwierciedlenie w statystykach, bo odnotowywane są tylko skrajne przypadki zachowań. A np. tego, że na religii 90 % klasy ma bekę z księdza nikt nie odnotowuje. Nie wiem ile masz lat, ja wiem jak zachowuje się dzisiejsza młodzież bo sam się do niej jeszcze zaliczam.I Nie ma mowy o prześladowaniu ateistów, na pewno nie w Polsce. Nigdy nie ma tak, że wśród dzieci czy młodzieży ateizm jest powodem do wyśmiewania.Gdy ktoś jest np wyrzutkiem w klasie, to ateizm może byc tylko pretekstem, tak samo jak bieda, czy wręcz zbyt gorliwa wiara, albo cokolwiek innego. Dzieci wyszydzają konkretne osoby, a nie ich poglądy. Nie mam na to statystyk, po prostu wychowałem się wśród tysięcy rówieśników i osób kilka lat starszych/młodszych od siebie i wiem jak to wygląda. > Póki religia ogranicza się do umysłów wyznawców, naprawdę nie mam z nią problemu. Kłopoty zaczynają się, gdy owi wyznawcy próbują na gruncie swojej religii wpływać na moją skromną osobę.Mama suszy mi co niedzielę głowę, żebym poszedł do kościoła. Czasem mnie to irytuje, nawet mocno, ale nie do tego stopnia, żebym miał z tego powodu zacząc nawracac ludzi na ateizm. Wsparcie kościoła przez państwo to też jest spory problem, bo te pieniądze mogłyby zostac inaczej zagospodarowane. Innych wpływów na moją osobę nie widzę. Nikt mi niczego nie narzuca. A to że raz na ruski rok spotkam świadka jehowy, który zacznie coś do mnie bełkotac? Wyśmieję go i zamknę mu drzwi przed nosem. I nic więcej, nie mam zamiaru z tego powodu wszczynac wojen ideologicznych. |
| matekkk (134 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym |
> No fajnie. W jakim to było wątku? To jest cała wypowiedź? Kto to napisał? W odpowiedzi na co?Kontekst jest zachowany. Prawdopodobnie popełniłem generalizację pisząc o grupach ateistów, byc może są to pojedyncze przypadki. Skąd się wzięła ta generalizacja? Autor słów wypowiada się( w innych postach) w sposób typowy dla sporej grupy forumowiczów, którzy w każdym temacie o Bogu czy bogach, pierwsze co piszą to nabijają się, prześcigają w wymyślaniu coraz to zabawniejszych metafor na określenie Boga, ostentacyjnie manifestując swój ateizm. Zachowują się trochę tak, jakby Bóg im coś zrobił i chcą się na nim teraz odegrac  . Takich ludzi jest tu naprawdę sporo, aczkolwiek konkretną wypowiedz o szacunku do szatana znalazłem tylko jedną. |
#80 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Czy Pan przeczytał to co napisałem? Oczywiście. > Czy Pan przeczytał artykuł, który Panu poleciłem i zalinkowałem? Częściowo. Podczas czytania zdałem sobie sprawę, że nijak się ma do tematu, więc zaniechałem lektury, mając ciekawsze rzeczy do roboty. > Jak wiele Pan z tego zrozumiał? Wystarczająco. > Tak, tu mamy zasadniczą różnicę [...] Rozumiem, ale jakoś mnie to nie przekonuje. > Nie widzę też powodu aby boga, który przyniósł ludziom oświecenie nie darzyć szacunkiem. Tu podobna kwestia. Byty nieistniejące raczej nie mają żadnej mocy niesienia czegokolwiek. Nawet gdyby to zdanie potraktować metaforycznie (bóg := idea boga), nie mógłbym się z nim zgodzić. > Żaden z przekładów biblijnych nie stanowi dla ateisty autorytetu absolutnego [...] I nie stanowi. Jednak to nie moja religia, więc powołanie się w ten sposób na „opinię” jej niewątpliwie wyznawców uznałem za uzasadnione. > Wyżej wyjaśniłem, że - moim zdaniem - [...] Tak, rozumiem, prywatna opinia. Przepraszam, że tak poszatkowałem wypowiedź, ale chciałem się odnieść do konkretnych punktów. Podsumowując, naprawdę uważam to za spór o kolor stojaków na rowery. To jest kwestia osobistych preferencji. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0 |
| rexus (2343 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | Matrixową filozofię można między bajki włożyć. Nawet sam Popiełuszko mawiał "zło bierze się od zakładania pęt prawdzie" Cierpka prawda daje więcej szczęścia niż słodki matrix, zaprawdę powiadam ci. |
| astrotaurus (12445 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym |
> Wiara nie wymaga stawiania stosów, ani katedr, albo wypraw za morze by podbijać w imię Pana.Jeśli uwierzysz w Boga, który łaknie stosów i katedr to będziesz czuł potrzebę dostarczenia mu czego trzeba.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| finerbijk (17282 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Jeśli uwierzysz w Boga, który łaknie stosów i katedr to będziesz czuł potrzebę dostarczenia mu czego trzeba.Jezus nie pragnął tych rzeczy, a były. |
| astrotaurus (12445 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym |
> Jezus nie pragnął tych rzeczy, a były.Ale mało kto wierzy w takiego prymitywa o ograniczonych wymaganiach w tym względzie. Poważny Bóg dla swej chwały potrzebuje poważnych rzeczy. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#85 11 na 11 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Prawdopodobnie popełniłem generalizację pisząc o grupach ateistów, być może są to pojedyncze przypadki. Skąd się wzięła ta generalizacja? Autor słów wypowiada się( w innych postach) w sposób typowy dla sporej grupy forumowiczów, którzy w każdym temacie o Bogu czy bogach, pierwsze co piszą to nabijają się, prześcigają w wymyślaniu coraz to zabawniejszych metafor na określenie Boga, ostentacyjnie manifestując swój ateizm.Co to jest "ostentacyjnie manifestując swój ateizm"? Jak katolicy zasuwają parę razy do roku z transparentami, obrazami, kwiatkami i śpiewem po ulicach, to jest tradycja. Jak Terlikowski pisze swoje artykuły, to to jest dziennikarstwo katolickie. Jak ateiści sobie pożartują w internecie, na swoim forum, to to jest ostentacja? Weź, człowieku, wyluzuj. Dla sporej grupy ateistów religia faktycznie jest śmieszna. Ateiści nie dyskryminują bytów mitycznych w nieistnieniu - równie nieistniejący jest Koszałek Opałek, jak i Jahwe. Gdyby ktoś zaperzał Ci się do punktu piany, że nabijasz się z jego głębokiej wiary w krasnoludki, które robią mu bałagan w piwnicy, to byś się nie śmiał? To nie jest personalna obraza tego konkretnego boga i tego konkretnego wyznawcy, kiedy wierzący to wreszcie zrozumieją... Po prostu - dla ateisty wierzący katolik to ktoś upierający się, że nadnaturalna siła personifikowana jako starzec z długą brodą opiekuje się jego losem. Tak to mniej więcej wygląda. Niewidzialny przyjaciel. To nie jest czysta złośliwość, dla nas tak to wygląda, rozumiesz? Nie prychamy z wyższością, klepiąc w klawiaturę. W każdym razie - nie cały czas i nie na każdego  > Zachowują się trochę tak, jakby Bóg im coś zrobił i chcą się na nim teraz odegrać . Takich ludzi jest tu naprawdę sporo, aczkolwiek konkretną wypowiedz o szacunku do szatana znalazłem tylko jedną.No i co z tego? Facet ma najwyraźniej jakieś personalne motywy, by lubić tę konkretną postać literacką. Może to element buntu przeciw bogom, może jakieś młodzieńcze sentymenty do black metalu. Niech sobie pisze, co to komu szkodzi. Co do odgrywania się na Bogu (czyli jego katolickiej wersji, o ile dobrze rozumiem) - coś w tym może być. Ta konkretna idea sporo miesza ateistom w życiu, nie mówiąc o wyznawcach owej idei. Nie ma się co dziwić, że od czasu do czasu trochę się pozłośliwią. Lepsze to, niż katolik, który mnie wyzwał od pań nie najcięższej proweniencji i przestępców, akcentując swoje poglądy klasycznym strzałem "z liścia" 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin |
#86 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > To nie ma znaczenia czy Bóg istnieje czy nie. Liczy się to, że Ci ludzie czują się z tym lepiej, że to daje im jakiś cel.Moglibyśmy się spierać na ile rzeczywiście wartościowy może być tak iluzoryczny cel, ale to bez znaczenia - jeśli rzeczywiście komuś dobrze się z tym żyje, niech sobie wierzy choćby i we Wróżkę Zębuszkę (perspektywa gotówki pod poduszką po każdej interwencji stomatologicznej także jest kusząca  ), byle sam i byle w imieniu Wróżki Zębuszki nie próbował mi niczego narzucać tudzież nie organizował w publicznych szkołach zajęć z "zębuszkologii stosowanej". > >Nie znam tych statystyk - czy mógłbyś podać źródło? Chyba że chodzi ci o to:> Tak, chyba mi o to chodziło.Zatem z pewnością zauważyłeś zdanie, które specjalnie podkreśliłam? I dostrzegasz dlaczego teza, którą z zalinkowanych danych wyciągasz jest nieco karkołomna? > Po pierwsze jakie doniesienia, bo nie spotkałem się z takimi.Chociażby reportaże rozmaite - skoro statystyki cię nie interesują bądź ich nie ma, możemy mówić jedynie o danych anegdotycznych. Co jakiś czas się pojawiają np. w "Znalezionych w sieci". Np. o dzieciach wytykanych palcami, bo pani katechetka powiedziała, że "bozia ich do siebie nie weźmie" (nie, nie mówię o nastolatkach). Jeśli nie wierzysz, mogę ewentualnie poszukać później  > Po drugie nie wszystko co dzieje się wśród ludzi ma swoje odzwierciedlenie w statystykach, bo odnotowywane są tylko skrajne przypadki zachowań.Trochę popłynąłeś, zwłaszcza z tymi "skrajnymi". Zapewniam cię, że socjologia nie zajmuje się tylko zachowaniami skrajnymi, a znakomitą część tego, co się w społeczeństwie dzieje jednak da się statystycznie opisać. > A np. tego, że na religii 90 % klasy ma bekę z księdza nikt nie odnotowuje.Ale nie patrz na wszystko z perspektywy nastolatka, OK? Istnieją też młodsze dzieci. A rzeczoną "bekę" - i owszem - dość powszechnie się wspomina w rozmaitych raportach i opracowaniach. > I Nie ma mowy o prześladowaniu ateistów, na pewno nie w Polsce.Nie wiem dlaczego "młodzież" ci się tak przewija ciągle, bo pytanie, które padło gdzieś powyżej, dotyczyło dzieci. I szczerze przestrzegam przed stwierdzeniami, że kategorycznie nie, bo jeden przykład anegdotyczne może je obalić  Zapewniam cię, że w przypadku dzieci w wieku np. okołokomunijnym wytykanie palcami dzieci, które na religię nie chodzą jest wcale nierzadkim zjawiskiem. Z środowiskiem podstawówkowo-przedszkolnym miewam kontakt akurat. > Mama suszy mi co niedzielę głowę, żebym poszedł do kościoła. Czasem mnie to irytuje, nawet mocno, ale nie do tego stopnia, żebym miał z tego powodu zacząc nawracac ludzi na ateizm. Wsparcie kościoła przez państwo to też jest spory problem, bo te pieniądze mogłyby zostac inaczej zagospodarowane. Innych wpływów na moją osobę nie widzę. Nikt mi niczego nie narzuca. A to że raz na ruski rok spotkam świadka jehowy, który zacznie coś do mnie bełkotac? Wyśmieję go i zamknę mu drzwi przed nosem. I nic więcej, nie mam zamiaru z tego powodu wszczynac wojen ideologicznych.Obawiam się, że rozmawiamy na zupełnie innych poziomach. Skoro wpływy religijne na niewierzących ograniczają się w twoim świecie do tego głównie, że "mama suszy ci głowę", nic dziwnego, żeś zaskoczony postawą ateistów  W moim świecie narzucanie poglądów religijnych przejawia się w nieco szerszy sposób. Jego przejawami są lekarze odmawiający wypisywanie preparatów antykoncepcyjnych i odstępujący od leczenia, które mogłoby uszkodzić płód, mimo że ciężarna rzeczonego leczenia wymaga, lekarze odmawiający przerwania ciąży, farmaceuci żądający prawa do odmowy sprzedaży preparatów antykoncepcyjnych, zakaz eutanazji, religia w szkołach publicznych (zwłaszcza organizowana w środku dnia lekcyjnego, a nie na początku lub końcu), głoszenie, że "homoseksualiści są obrzydliwością w oczach Pana" tudzież chorobą przez osoby publiczne, obowiązek zatrudnienia przez szpital szamana zamiast kolejnej pielęgniarki, katechetki opowiadające w szkole o porach w prezerwatywach, konsultowanie się z radą szamanów w kwestii ustawy dotyczącej zapłodnienia metodą "in vitro", portrety papieża i "święte obrazki" w szpitalach oraz szkołach oraz msze w rzeczonych instytucjach bądź przez te instytucje organizowane, etc. Wymieniać dalej? Zresztą tych kwestii finansowych, które - jak mi się zdaje - nieco bagatelizujesz, również nie uważam za "niewarte wojen ideologicznych" - wręcz przeciwnie. Fakt, że państwo z moich podatków finansuje wrogą mi organizację, mocno mi przeszkadza. |
| Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | . > Tu podobna kwestia. Byty nieistniejące raczej nie mają żadnej mocy niesienia czegokolwiek.Czyżby? Jahwe, Herkules, Jezus, Szatan, Thor i tysiące innych mitycznych herosów nie wnosiły w społeczności ważnych idei, wzorów do naśladowania i nie były przedmiotem szacunku? Tak to Pańska opinia.Bardzo szczególna i bardzo osobista. > I nie stanowi. Jednak to nie moja religia, więc powołanie się w ten sposób na „opinię” jej niewątpliwie wyznawców uznałem za uzasadnione.Nie przeszkadzam. Dla milionów Biblia jest autorytetem. Natomiast ja spotkałem nawet w tekstach kapłanów katolickich Szatana pisanego z dużej litery. > >Wyżej wyjaśniłem, że - moim zdaniem - [...]> Tak, rozumiem, prywatna opinia.Wydaje mi się, wszyscy wyrażamy tu swoje prywatne opinie, które bronią się lepiej lub gorzej jakością tekstów i argumentacji. > Podsumowując, naprawdę uważam to za spór o kolor stojaków na rowery.Nie do końca, choć nie ja go rozpocząłem. Wyraziłem tylko swoje zdanie. Mam nadzieję, że merytoryczne. > To jest kwestia osobistych preferencji.Zdecydowanie, będąc religoznawcą i ateistą do wszystkich bogów mam jednakowy dystans, choć nierówną sympatię. Szatana lubię trochę bardziej. Uważam Go za ciekawszy wzór do naśladowania w porównaniu do np. "małego" chararakterem Jahwe. Ale mamy osobiste preferencje i ja swoich nie chcę nikomu narzucać. PS. Nie sympatyzuję specjalnie z Satanistami, to też religia, a wiara w Szatana, tak jak w innych bogów, może być też groźną. Pozdrawiam. @@@ . |
| matekkk (134 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Co to jest "ostentacyjnie manifestując swój ateizm"? Jak katolicy zasuwają parę razy do roku z transparentami, obrazami, kwiatkami i śpiewem po ulicach, to jest tradycja. Jak Terlikowski pisze swoje artykuły, to to jest dziennikarstwo katolickie. Jak ateiści sobie pożartują w internecie, na swoim forum, to to jest ostentacja?Gdy człowiek( skrajny agnostyk) zakłada temat z pytaniem, czy takie zjawiska jak opętania są wystarczająco dobrze zbadane by wykluczyc ich prawdziwosc, a pierwszych 10 odpowiedzi to " haha bóg- Koszałek Opałek", "haha szatan jest sympatyczniejszy", "haha a ja wierze w potwora spaghetti", itd itd i żadnej treści merytorycznej( podkreślam- żadnej treści merytorycznej), to czuję się jak w piaskownicy. Oczywiście znalazło się tez wielu, którzy rzeczowo wyjaśnili, dlaczego ich zdaniem egzorcyzmy to ściema. Podejrzewam że ci pierwsi nawet się za bardzo nad tym nie zastanawiali. |
#89 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Gdy człowiek( skrajny agnostyk) zakłada temat z pytaniem, czy takie zjawiska jak opętania są wystarczająco dobrze zbadane by wykluczyć ich prawdziwość, a pierwszych 10 odpowiedzi to "haha bóg- Koszałek Opałek", "haha szatan jest sympatyczniejszy", "haha a ja wierze w potwora spaghetti", itd itd i żadnej treści merytorycznej( podkreślam- żadnej treści merytorycznej), to czuję się jak w piaskownicy.Użytkownicy a) bardzo starzy, którzy tłumaczyli to już fefnaście tysięcy razy i mają dosyć; b) bardzo nowi, którzy się jeszcze nie otrzaskali i kozaczą. Plus, oczywiście, kilku klasycznych wesołków, którym się nie chce. Norma i wzruszenie ramion. Jakkolwiek wiele osób chciałoby, żeby forum racjo było jak sympozjum naukowe, nie jest tak. To nadal forum. > Oczywiście znalazło się tez wielu, którzy rzeczowo wyjaśnili, dlaczego ich zdaniem egzorcyzmy to ściema. Podejrzewam że ci pierwsi nawet się za bardzo nad tym nie zastanawiali.A muszą? Nie mogą olać z zasady? Tu forum jest, powtarzam  PS: Używaj funkcji podgląd przed wysłaniem. Gubisz polskie znaki.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin |
| matekkk (134 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Moglibyśmy się spierać na ile rzeczywiście wartościowy może być tak iluzoryczny cel, ale to bez znaczenia - jeśli rzeczywiście komuś dobrze się z tym żyje, niech sobie wierzy choćby i we Wróżkę Zębuszkę (perspektywa gotówki pod poduszką po każdej interwencji stomatologicznej także jest kusząca ), byle sam i byle w imieniu Wróżki Zębuszki nie próbował mi niczego narzucać tudzież nie organizował w publicznych szkołach zajęć z "zębuszkologii stosowanej".Pisałem o tym post wyżej. Jest on o tyle wartościowy, że może nadac sens życiu ludziom, którzy go utracili. Jeśli wiara jest w stanie zredukowac ludzkie cierpienie, to dajmy ludziom( tym najsłabszym) prawo do tego. > Zatem z pewnością zauważyłeś zdanie, które specjalnie podkreśliłam? I dostrzegasz dlaczego teza, którą z zalinkowanych danych wyciągasz jest nieco karkołomna?Dostrzegam. Swoją drogą chciałbym przejrzec całą listę. Niestety raczej jej nie znajdę. > Chociażby reportaże rozmaite - skoro statystyki cię nie interesują bądź ich nie ma, możemy mówić jedynie o danych anegdotycznych. Co jakiś czas się pojawiają np. w "Znalezionych w sieci". Np. o dzieciach wytykanych palcami, bo pani katechetka powiedziała, że "bozia ich do siebie nie weźmie" (nie, nie mówię o nastolatkach). Jeśli nie wierzysz, mogę ewentualnie poszukać później  Statystyki mnie bardzo interesują. Anegdoty mniej, bo częstosc występowania takich ( jakichkolwiek) anegdot jest w dużej mierze kwestią optyki mediów. > Trochę popłynąłeś, zwłaszcza z tymi "skrajnymi". Zapewniam cię, że socjologia nie zajmuje się tylko zachowaniami skrajnymi, a znakomitą część tego, co się w społeczeństwie dzieje jednak da się statystycznie opisać.W takim razie poproszę statystyki na temat prześladowania młodych ateistów w Polsce  . > Ale nie patrz na wszystko z perspektywy nastolatka, OK? Istnieją też młodsze dzieci. A rzeczoną "bekę" - i owszem - dość powszechnie się wspomina w rozmaitych raportach i opracowaniach.Czyli przyznajesz, ze w Polsce odnotowuje się przypadki dyskryminacji ludzi wierzących? > I szczerze przestrzegam przed stwierdzeniami, że kategorycznie nie, bo jeden przykład anegdotyczne może je obalić  Twierdzę, że nie ma takiej tendencji. Jakieś pojedyncze przypadki na pewno są. . > Obawiam się, że rozmawiamy na zupełnie innych poziomach. Skoro wpływy religijne na niewierzących ograniczają się w twoim świecie do tego głównie, że "mama suszy ci głowę", nic dziwnego, żeś zaskoczony postawą ateistów  To z mamą to był zamierzony infantylizm  . Rzeczywiście nie odczuwam presji związanej z byciem ateistą( a właściwie skrajnym agnostykiem). > Jego przejawami są lekarze odmawiający wypisywanie preparatów antykoncepcyjnych i odstępujący od leczenia, które mogłoby uszkodzić płód, mimo że ciężarna rzeczonego leczenia wymaga, lekarze odmawiający przerwania ciąży, farmaceuci żądający prawa do odmowy sprzedaży preparatów antykoncepcyjnych, zakaz eutanazji, religia w szkołach publicznych (zwłaszcza organizowana w środku dnia lekcyjnego, a nie na początku lub końcu), głoszenie, że "homoseksualiści są obrzydliwością w oczach Pana" tudzież chorobą przez osoby publiczne, obowiązek zatrudnienia przez szpital szamana zamiast kolejnej pielęgniarki, katechetki opowiadające w szkole o porach w prezerwatywach, konsultowanie się z radą szamanów w kwestii ustawy dotyczącej zapłodnienia metodą "in vitro", portrety papieża i "święte obrazki" w szpitalach oraz szkołach oraz msze w rzeczonych instytucjach bądź przez te instytucje organizowane, etc. Wymieniać dalej?Kwestia aborcji to śliski temat, bo dotyczy on pytania o to, kiedy człowiek staje się człowiekiem. Nie spłycajmy obrony aborcji do zdania " bo Bóg zakazał aborcji". Każdy człowiek ma prawo do życia, pytanie czy embrion=człowiek. Jest to pytanie nadal otwarte. Co do reszty- zgadzam się. PS. Nie jestem obrońcą wiary. Tak już mam, że w każdej światopoglądowej dyskusji staram się pokazac drugą stronę medalu. W wielu kwestiach się z Tobą zgadzam. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|