> Albo nie rozumiem Twoich odpowiedzi, albo zaczynamy kręcić się w koło,Albo mówimy o różnych rzeczach na raz... > > Problem 'dlaczego jest jak jest' jest gryziony ze wszystkich stron.> I to jest odpowiedź, która spowodowała moją powyższą konsternację. To jak to w końcu jest: osiągnięty poziom szczegółowości modelu matematycznego jest dla Ciebie na tyle wystarczającym, że nie musisz zadawać kolejnych pytań dlaczego, czy mnogość nowych pytań powoduje, że nie chcesz już gonić za uciekającym horyzontem?To jest tak: nie można zajmować się wszystkim na raz. Trzeba ustawić granice, a przynajmniej zdawać sobie sprawę z ich istnienia. Dla mnie granicą fizyki jest pytanie o istotę materii (czyli m. in. o te siły przyciągania). Jest to pytanie graniczne, leżące pomiędzy filozofią i fizyką. Rozmowa zaczęła się od pytania dlaczego materia organizuje się w struktury coraz nbardziej złożone. Moja odpowiedź: 'bo istnieją siły przyciągania' jest odpowiedzią końcową, bo następne dlaczego prowadzi już do pytania granicznego, filozoficzno-fizycznego. Dlatego uznałem ją za kompletną. Pytania szczegółowe, analityczne: np. z czego składają się te siły, jak to się dzieje, że działają itd., usiłują nie zważać i pozostawić na boku pytanie główne: dlaczego są, tzn. pytanie o ich przyczynę sprawczą. Jest to metoda oczywiście dobra i powszechna: badajmy szczegóły aż wyłoni się całość. Ale, moim zdaniem, ta metoda, na tym terenie, staje w obliczu trudności niespotykanych na terenie fizyki. Są to problemy związane z granicami poznania, subiektywnymi (co materialni ludzie mogą zrozumieć ze spraw poza-materialnych) i obiektywnymi (pojęcia istnienia wymykające się fizyce i uciekające do ontologii lub metafizyki). Dlatego ten horyzont nauki nie tylko gubi się w szczegółowości i rozmywa w nieoznaczoności, ale także usuwa się sprzed krótkiego wzroku naszego rozumu i w ogóle ucieka nauce doświadczalnej. I dlatego, kiedy mówimy o genach, organizacji i materii, pytania dlaczego należy zakończyć na siłach przyciągania, bo pytając dalej będziemy już mówić - prawdopodobnie - o całkiem innych rzeczach. - |