 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-07-2011 18:37 | asmodai (2845 punktów) | Koszmarny sen | Ciemne chłodne wnętrze rozświetlane jedynie słabym blaskiem świec słychać cichy pomruk modlitw. Ktoś wstrzymał oddech "To On" rzekł po cichu do towarzysza obok tamten skinął głową na znak, że poznaje tajemniczą postać. Jesteśmy w kościele. Wzdłuż nawy głównej w stronę ołtarza zbliża się mężczyzna. Co prawda nie jest niedołężnym starcem jednak widać po, nim, że lata młodości ma już za sobą. Przyglądam mu się z zaciekawieniem jednak w słabym świetle nie rozpoznaje twarzy, ale mam wrażenie, że znam tego człowieka. Upada na twarz leży krzyżem przed ołtarzem i cicho jakby sam do siebie mówił wyznaje: " byłem głupi ( szlocha) jak mogłem być taki ślepy ewolucja to bzdura Bóg wszystko stworzył a Darwin..." Kapłan, który stał przed ołtarzem z cynicznym uśmiechem wyciągnął rękę w kierunku mężczyzny i powiedział "wstań". Tamten wstał i przypatrzyłem się jego twarzy... Zaraz to przecież... Richard Dawkins... Jak on mógł... Wtedy obudziłem się zlany zimnym potem. Nawrócenia z jednej i, z drugiej strony. Każdy ma swoją we własnym mniemaniu nie powtarzalną historie swojego życia (nawrócenia/obudzenia) . Zauważyłem, że nawrócenie się na religię jest spowodowane często pod wpływem impulsu. Takich cudownych nawróceń są tysiące, ale wezmę przykład pierwszy z brzegu w książce "Rzeka genów" R. Dawkins opisuje list od pewnego pastora, który to (dawniej będąc ateistą) pod wpływem przeczytanego artykułu ( o osie i storczyku) doznaje olśnienia i nawraca się... Z drugiej strony ateiści (uprościłem schemat). Historia ateisty zaczyna się zazwyczaj od stwierdzenia "kiedy zacząłem myśleć..." To wszystko to tylko schemat naturalnie te historie są różne nie, kiedy można tak długo myśleć aż się wymyśli. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 Dalej..#1 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Odp: Koszmarny sen | Czy twój tekst jest dziełem jakiegoś programu - translatora? Pytam, bo nie wydaje mi się prawdopodobne, aby człowiek był zdolny do robienia aż takich błędów.
|
#2 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Koszmarny sen | >pod wpływem impulsu. Takich cudownych nawróceń są tysiące, ale wezmę przykład pierwszy z brzegu >w książce "Rzeka genów" R. Dawkins opisuje list od pewnego pastora, który to (dawniej będąc >ateistą) pod wpływem przeczytanego artykułu ( o osie i storczyku) doznaje olśnienia i nawraca się... Jaaassne - miliony wręcz. Biorąc pod uwagę rosnącą świeckość społeczeństw - wątpię. Kolejny trol? |
#3 5 na 5 | sinapis (1725 punktów) | Odp: Koszmarny sen | > Zauważyłem, że nawrócenie się na religię jest> spowodowane często> pod wpływem impulsu. Takich cudownych nawróceń są tysiące, ale wezmę przykład pierwszy z brzegu> w książce "Rzeka genów" R. Dawkins opisuje list od pewnego pastora, który to (dawniej będąc> ateistą) pod wpływem przeczytanego artykułu ( o osie i storczyku) doznaje olśnienia i nawraca się...A ja zauważyłem, że zawsze w końcu z takiego nawrócenia wyłazi jakaś demencja.  |
#4 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Koszmarny sen | > A ja zauważyłem, że zawsze w końcu z takiego nawrócenia wyłazi jakaś demencja.Ano tak. Na szczęście bywają starsze osoby sprawne umysłowo. Taki Russel to dla mnie gość. W tamtych czasach siwy staruszek z bystrością umysłu, jakiego mu zazdroszczę już teraz... |
#5 1 na 1 | fiedorek.t (5805 punktów) | Odp: Koszmarny sen | > A ja zauważyłem, że zawsze w końcu z takiego nawrócenia wyłazi jakaś demencja.>  A może miał stracha przed Kostancją?Zachciało się być wiecznym i pomyślał a co mi tam jak jest coś potem to mi się przyda to nawrócenie,a jak nie,to pal licho robakom wsio ryba.Przecież zawsze nam ateistom powiadają:dobra,dobra jak trwoga to do boga. |
#6 5 na 5 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: Koszmarny sen | Na twoim miejscu, gdybym miał takie sny, to bym poszedł do psychologa. Nie chodzi mi nawet o to, że śni Ci się upokarzający się facet i to nie jesteś Ty. Bardziej o to, że Ty jesteś w tym kościele i się przyglądasz.
W czasie II Wojny Światowej miliony osób straciły wiarę pod wpływem impulsu. Tyle.
Pozdrawiam
Niech Ci aIIaH masaż zrobi! |
#7 5 na 5 | Piękny Lolo (2082 punktów) | Odp: Koszmarny sen | >Historia ateisty zaczyna się zazwyczaj od stwierdzenia "kiedy zacząłem myśleć..."
Moja zaczyna się bardziej banalnie. Prosiłem Boga o wygraną w totka. Nie wysłuchał mnie, więc się najpierw wściekłem, rzuciłem na ziemię i biłem ją rękami, krzyczałem: "Dlaczego nie wygrywam?!", potem się obraziłem, upiłem, a następnego dnia nie pamiętałem już ani o scenie, ani o Bogu i tak sobie trwam w świętym spokoju, czasem tylko coś mi w sercu zadrga, gdy mijam punkt Lotto, ale czemu, nie wiem.
|
#8 7 na 7 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Odp: Koszmarny sen | >Z drugiej strony ateiści (uprościłem schemat). Historia ateisty zaczyna się zazwyczaj od >stwierdzenia "kiedy zacząłem myśleć..." To wszystko to tylko schemat naturalnie te historie >są różne nie, kiedy można tak długo myśleć aż się wymyśli.
Są ludzie wychowani w ateistycznych rodzinach.
Z drugiej strony czy ja kiedyś wierzyłem w Boga? Czy po prostu wykazywałem zwykłe konformistyczne zachowanie jak to dzieci?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje" |
#9 1 na 1 | asmodai (2845 punktów) | Odp: Koszmarny sen |
> Kolejny trol?Ze wstydem przyznaje, że chyba masz rację. Fakt, tekst trolski |
#10 8 na 8 | maceox (6766 punktów) | Odp: Koszmarny sen | ja miałem ostatnio podobny sen: śniło mi się, że byłem w kościele, w którym mszę odprawiał sam Jezus we własnej osobie. Kościół był pełen ludzi. Unosiła się tam atmosfera bezpośredniego obcowania z sacrum i moje mistyczne uniesienia sięgały zenitu. Wtem do kościoła wparował Chuck Norris. Wyjął wielką giwerę i zaczął strzelać do wszystkich. Człowiek, który siedział obok mnie oberwał strzał i padł na ziemię... schowałem się pod ławkę. Dostrzegłem, że na lufie giwery Chucka Norrisa wielkimi literami napisane było: RACJONALISTA. Po chwili zauważyłem, że ten trafiony wcześniej człowiek wstaje, otrzepuje ubranie, zdziwionym wzrokiem rozgląda się dookoła i czym prędzej opuszcza kościół. To samo czynili inni trafieni, ale Chuck Norris już do nich nie strzelał. Wtedy pojąłem, że nie ma w giwerze prawdziwych naboi, a myśli. Strzelał do wierzących myśleniem. I w końcu, gdy w kościele opustoszało Chuck Norris puścił serię w stronę Jezusa. Jednak stało się coś dziwnego - seria jakby go nie trafiła - Jezus stał dalej tak jak przedtem, naboje, a raczej myśli nie imały się go. Wtedy Chuck Norris podszedł do Jezusa i wiedziałem już co nastąpi - zastosuje najgroźniejszą swą broń - kopnięcie z półobrotu. To trwało ułamek sekundy, noga Chucka Norris pofrunęła i zdawała się dotykać Jezusa, ale jego ciało nie stawiło żadnego oporu, noga przefrunęła dalej, Chuck Norris potknął się i upadł. Odgłos pękniecia kości odbił się echem w całym kościele. Chuck Norris nie podniósł się - patrzył tylko na Jezusa. Patrzyłem na tą scenę i nagle stało się dla mnie jasne - Jezus był wielkim hologramem - nie, on był fatamorganą! Byłem świadkiem jak Chuck Norris potknął się o powietrze! Zacząłem śmiać na całe gardło i wtedy Chuck Norris mnie dostrzegł. Wycelował we mnie swą lufę, ale dobiegł mnie już regulrany i bardzo dobitny, konkretny sygnał budzika.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
| asmodai (2845 punktów) | Odp: Koszmarny sen | Z tego co ja wiem, to Chuck Norris podobno jest baaaaardzo religijnym gościem  |
#12 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Koszmarny sen | . > Wtem do kościoła wparował Chuck Norris. Piękna opowieść Panie Macieju, gdy zarazi się człowieka samodzielnym myśleniem, to najczęściej zostaje on racjonalistą, a w najgorszym przypadku heretykiem. Natomiast walka z czyjąś wiarą ( noga Chucka Norris pofrunęła i zdawała się dotykać Jezusa, ale jego ciało nie stawiło żadnego oporu, noga przefrunęła dalej, Chuck Norris potknął się i upadł. Odgłos pęknięcia kości odbił się echem w całym kościele.) to walka bezsensowna. Racjonalne argumenty przechodzą przez umysł wierzacego nie stawiając żadnego oporu. W rozpędzie można nabić sobie guza, a nawet złamać to i owo. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#13 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | Odp: Koszmarny sen | > Wycelował we mnie swą lufę, ale dobiegł mnie już regulrany i bardzo dobitny, konkretny sygnał budzika.Fatalnie. Nie dostałeś pociskiem z myśleniem.  |
#14 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | Odp: Koszmarny sen | Wszystko jest możliwe. Richard Dawkins nie robi się z roku na rok coraz młodszy. Są ludzie, którzy mogą się pochwalić sprawnym umysłem do końca swoich dni, u innych niestety jest całkiem inaczej. Pan Dawkins ma siedemdziesiąt lat i teraz jest w pełni sprawny, nie wiemy co będzie za dziesięć albo dwadzieścia lat. Być może umrze, jak nie umrze, to może do końca życia być Dawkinsem jakiego znamy, może też zamienić się w fanatyka rodem z Radia Maryja, będzie albo fanatykiem wierzącym, albo fanatykiem niewierzącym, może po prostu przejdzie na emeryturę, założy ogródek i zacznie hodować pomidory? Ja mu życzę jak najlepiej. Poza tym, idę o zakład, że każdego można chociaż na chwilę zmienić w wierzącego, wystarczy podać odpowiednie "ziółka"  |
#15 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | Odp: Koszmarny sen | > Piękna opowieść Panie MaciejuCieszę się, że się spodobała Panu i paru forumowiczom. Iskierka inspiracji i jakieś takie mini-coś wyszło. > gdy zarazi się człowieka samodzielnym myśleniem, to najczęściej zostaje on racjonalistą,no tak, u mnie już w szkole uczono maksymy "sapere aude" przy okazji omawiania eseju Kanta "czym jest oświecenie?" Warto tu chyba przytoczyć pierwsze zdanie z tego eseju, które u nas tłumaczy się jako " [color=blue]wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z własnej winy[/color]" Ja bym wolał chyba zamiast niepołnoletności wybrać słowo "niedorosłość", ewentualnie jeszcze lepiej "ubezwłasnowolnienie" i traktuję to jako odwagę posłużenia się własnym rozumem przy odejściu od obowiązującego tłumaczenia. Już wtedy bardzo do serca wziąłem sobie tę maksymę i do dziś jest ona dla mnie bardzo istotna. Twierdzę, że samodzielne myślenie leży u podstaw nie tylko tego mojego mini-opowiadania, ale wszystkich moich wypowiedzi na forum, również tej pierwszej, w której zaprezentowałem tezę, że "bóg" to tylko słowo w języku polskim, natomiast zarówno ateiści i wierzący stoją obiektywnie rzecz biorąc dokładnie tak samo wobec zagadki istnienia. Nie sądzę, żeby moje myślenie stało się od tamtej pory bardziej samodzielne, choć na pewno wiele się tu na forum nauczyłem. > a w najgorszym przypadku heretykiem.Heretykiem to ja jestem w zasadzie od zawsze, przynajmniej względem kościoła katolickiego, bo urodziłem się w rodzinie ewangelickiej. Względem własnego wyznania jestem o tyle heretykiem, o ile do kościoła chodzić mi się nie chciało, a jeśli już się tam znalazłem, to na kazaniach przysypiałem. Nieco później, gdy zainteresowałem się psychologią, zetknąłem się również z interpretacjami pisma świętego, a także treściami innych religii, które nadały im dla mnie większy sens. Mówię tu szczególnie o Eliade i Campbellu. Przy okazji zetknąłem się z filozofią "zen", w której jeżeli w ogóle można mówić o Bogu, to jest on pustką... (Co nie znaczy, że mandala nie ma ściśle określonego wzóru, a dopiero w środku jest pusta). Wszystkie te lektury wpłynęły - poprzez zastosowanie maksymy "sapere aude" - na kształt racjonalizacji mojej wiary - na kształt mojego jej uświadamiania. Oczywiście konsewkentne zastosowanie tej maksymy prowadzi poprzez odrzucenie wszelkich dogmatów do pytania o samo moje istnienie i w tym momencie nie ma miejsca na jakąkolwiek wiarę, a jedyne co wtedy wiemy, to to, że w zasadzie nic nie wiemy. Jednak, już po chwili, w miarę określania się w świecie wybieramy również - być może nawet ze względów estetycznych - między innymi rodzaj poezji, która nam odpowiada. Być może moja wiara jest więc tylko poezją - poezją, którą nie stroni od refleksji mistycznej, a to dlatego, że ponad myślenie przedkładam jeszcze jedno - doświadczenie. Z powyższych względów wcale nie uważam mojego mini-opowiadania za heretyckie, a wręcz przeciwnie. Będzie ono oczywiście heretyckie dla osób wierzących w konkretność i fizyczność przekazów wiary - ale ja się do nich nie zaliczam. Nie należę do zwolenników naśmiewania się z religii, ale w tym przypadku, uważam że moje heretyckie opowiadanie jest usprawiedliwone tym, że zawiera pewien konstruktywny morał, który - jak sądzę - słusznie Pan rozszyfrował: > Natomiast walka z czyjąś wiarą to walka bezsensowna. Racjonalne argumenty przechodzą przez umysł wierzacego nie stawiając żadnego oporu.właśnie trochę tak to miałem na myśli, gdy układało mi się w głowie to opowiadanie. Najistotniejszym przeżyciem "mistycznym" bohatera jest tam dla mnie usłyszenie budzika - a więc przebudzenie. Ale każdy może to sobie interpretować jak chce. Pozdrawiam serdecznie
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
1 2 3 4 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|