 |
Pytanie do rodziców - ateistów Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-09-2011 19:09 | jasenka (1863 punktów) | Pytanie do rodziców - ateistów
7 na 7 | Mam problem - moja siostrzenica (10 lat) wychowywana dotąd z bezpiecznej dość odległości od religii (ochrzczona, poszła do komunii, ale nie chodziła do kościoła na msze - pomijam już tu konsekwencję rodziców), nagle zaczęła się niebezpiecznie fascynować tym wszystkim (chodzi na religię w szkole). Powiedziała mi ostatnio, że pójde do piekła, bo nie wierzę w Jezusa i teraz chce chodzić na jakieś - za przeproszeniem - kółko misyjne. Ratunku! Rodzice! Kiedy zaczęliście uświadamiać dziecko, które się zetknęło w szkole z tym całym kramem? Ile lat to dobry wiek? Nie chcę jej zrobić krzywdy pochopnym i zbyt brutalnym przekazem (do tej pory byłam dla niej autorytetem w różnych sprawach, wprowadzałam ją w różne dziedziny nauki i starałam się wyrobić zdrowy światopogląd). Siostrzenica, gdy miała 4 lata, pytała mnie na widok krucyfiksu na Wawelu - "Ciociu, a kto to jest ten pan, a czemu on tam wisi?", a teraz ma teksty rodem z kółka różańcowego, przeraziłam się  Pomocy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 Dalej..#31 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | Ja rozumiem, że zawsze trzeba wybierać. Jeśli któryś z rodziców chce religii, a drugi nie i tego pierwszego nie da się przekonać, to czasem zgoda na religię jest lepsza, bowiem nie przenosi tego tematu do domowych sporów etc. Zazwyczaj pewnie ta osoba która chce religii ma większe oparcie w otoczeniu, niż ta, która nie chce. I wiadomo, że czasem ktoś wychowywany przez najbardziej elokwentnego ateistę, z noblem z pedagogiki (gdyby istnaił), staje się mimo starań rodzica wierzącym i to tępo wierzącym. Tak samo, jak mniejszość, która wychodzi bez uszczerbku z wychowania religijnego i lekcji religii prowadzonych przez wiele lat szkoły, w każdym tygodniu życia poza wakacjami. Rzeczywiście, nie można zakładać, iż wychowanie, albo indoktrynacja będą skuteczne w każdym wypadku, to tak nie działa na szczęście. Tym niemniej trzeba na to spojrzeć z umiarem, posługując się statystyką. U większości ludzi systematyczna, wieloletnia indoktrynacja wpływa na myślenie, szczególnie zaś w wieku, kiedy umysł i światopogląd dopiero się formują, kiedy ustala się u dorastającego dziecka zarówno to, co świadome, zwarbalizowane, w tym umiejętność krytycznego myślenia (albo nie), jak i to, co podświadome, czyli wdrukowane, przez wiele lat, tydzień po tygodniu, tryby zachowań, związane z nimi emocje, wrażliwość. |
#32 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | Swietna odpowiedź dla dziecka - pokazuje, że warto poznawać inne kultury, te odległe w czasie te odległe w przestrzeni (czasem jedno i drugie). A kiedy tu rozmawiamy o chodzeniu dziecka na religię, to przypominają mi się ogólne spory Dawkinsa i przedstawicieli NOMY (nie wierzymy również, ale wiara..., tradycja..., społeczeństwo..., grasz za ostro...). W sumie to, na co narażone jest dziecko w wieku dla człowieka najbardziej chłonnym intelektualnie i emocjonalnie to najważniesza rzecz w tej całej walce między wierzącymi, NOMĄ, a ateistami. Prawda nie leży po środku, o czym może się przekonać każdy, sprawdzając iż świat nie jest "być może na 50% po prostu światem" i "być może, na 50% czymś chrześcijańskim". Dlatego trzeba mocno sobie uświadomić, iż przedmiot, którego naucza katechetka, rzeczywiście definiuje fakt bycia ateistą tak - "pójdziesz do piekła". Ewentualnie - "jesteś gorszy, bo nie wierzysz, jest niemal pewne, że pójdziesz do piekła". I - moim zdaniem - to nie katechetka ponosi odpowiedzialność za to, że uczy swojego przedmiotu. Jego metodologia nigdy nie zabraniała silnego nacisku na wyobraźnię dziecka, za pomocą gróźb i narkotycznych obietnic (na pewno spotkasz swojego dziadka w NASZYM niebie). Główną odpowiedzialność ponoszą rodzice, posyłając swoje dzieci na takie lekcje. Owszem, wybierają, pomiędzy realizmem rzeczywistego świata, a realizmem społecznego oportunizmu (jak zdefiniował to Dennett). Pierwszy realizm jest prawdziwym realizmem, daje możliwość osiągnięcia rzeczywistych sukcesów i pokochania, zaakceptowania rzeczywistości w sensie emocjonalnym i egzystencjalnym. Przynosi jednak ryzyko społecznego odrzucenia, skazuje niektórych na walkę. Realizm społecznego oportunizmu pozwala dziecku iść szeroką drogą społecznej akceptacji. Idąc dalej za oportunizmem można też wdrażać dziecko w sposoby jeszcze większego bycia cool, na fali. Dziewczynka powinna iść w stronę bycia modelką, chłopiec też (modele są coraz bardziej trendy), ale też w Polsce dobre są poglądy lekko prawicowe, z pewną dozą kruchty kościelnej. W wieku 12 - 13 lat, obok lekcji religii, można czytać razem z dzieckiem Wprost, analizować pod względem treściowym "Dekalog" Kieślowskiego etc. Krótko mówiąc - w przypadku wybrania realizmu społecznego oportunizmu trzeba iść za ciosem. Nie być biernym. Dodać do religii (bo wszyscy) inne rzeczy. |
#33 4 na 4 | licho nie śpi (487 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | Przyłączam się do głosów sugerujących podjęcie szybkich "działań zapobiegawczych". Jako przestrogę przed zgubnymi skutkami chodzenia na katechezę mam swoją - nie-swoją historię. Znam 3 pokolenia pewnej rodziny (i do niedawna ze wszystkimi trzema żyłam na stopie życzliwo-towarzyskiej): ojciec - ochrzczony ateista, córka - nieochrzczona ateistka (tak wynikało ze wszelkich rozmów) oraz jej syn - nieochrzczony, wówczas małolat, wychowywany na człowieka z otwartym umysłem. W ramach tej "otwartości" chodził na religię w szkole. Po paru latach skończyło się tym, że postanowił razem z kolegami, żeby się nie wyróżniać, przystąpić do bierzmowania. W jego przypadku była to impreza powiązana z chrztem. No a teraz ponoć co niedziela, wspólnie z mamą biegają do kościoła. Wiem to z opowiadań ojca (i dziadka), który jest tym podłamany, ale postanowił nie wtrącać się w życie córki (i wnuka). Ja z jego córką w którymś momencie przestałam mieć kontakt towarzyski, teraz już wiem, że to przez moje podśmiechujki ze spraw wiary. Pewnie, można powiedzieć, że najwyraźniej owa córka miała ukryte ciągoty religijne, które być może zaszczepiła synowi. Ale być może to nigdy nie miałoby miejsca, gdyby nie pojawił się "trigger" w postaci katechezy... Lepiej by nie było więcej takich historii.
|
#34 2 na 2 | zupełna (2507 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | > > Tym niemniej trzeba na to spojrzeć z umiarem, posługując się statystyką. U większości ludzi systematyczna, wieloletnia indoktrynacja wpływa na myślenie, szczególnie zaś w wieku, kiedy umysł i światopogląd dopiero się formują, kiedy ustala się u dorastającego dziecka zarówno to, co świadome, zwarbalizowane, w tym umiejętność krytycznego myślenia (albo nie), jak i to, co podświadome, czyli wdrukowane, przez wiele lat, tydzień po tygodniu, tryby zachowań, związane z nimi emocje, wrażliwość. Jest pewien problem z religią w szkole, o którym tu na forum jakos się nie wspomina. W klasie mojego syna jestem jedynym rodzicem negatywnie nastawionym do katolicyzacji w szkole. Pozostali rodzice są zdeklarowanymi entuzjastami katechezy( bo łatwiej przygotowac do komunii, bo wierzą z swojego boga, bo boją się , że bez religii nie sposób wychowac dzieckaitd.) Od dwóch lat na poczatku roku szkolnego rozdawane są wnioski do wypelnienia rozpoczynające się " Proszę o zorganizowanie lekcji religii w szkole dla....". Wszyscy skrupulatnie wypelniaja, czyli proszą aby katecheza odbywała się w szkole. Jest i prawdopodobnie będzie to rzeczowy dowód dla kk , że społeczenstwo domaga się religii w szkole i dlatego ona w tej szkole jest. Myślę, że to błędne koło. |
#35 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | Ponoszą tu też winę "ateiści, ale...", NOMA. Bo, statystycznie, w klasie, gdzie jest 30 dzieci, rodzice co najmniej 3 (10%) nie powinni być zainteresowani religią dla ich dzieci. Jeśli szkoła jest duża, no to jest na przykład pięć klas tego samego rocznika. Czyli mamy piętnaścioro dzieci w dużej szkole mogących uczęszczać na lekcje etyki w każdym roczniku dzieci. |
#36 1 na 1 | zupełna (2507 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | > Ponoszą tu też winę "ateiści, ale...", NOMA. Bo, statystycznie, w klasie, gdzie jest 30 dzieci, rodzice co najmniej 3 (10%) nie powinni być zainteresowani religią dla ich dzieci. Jeśli szkoła jest duża, no to jest na przykład pięć klas tego samego rocznika. Czyli mamy piętnaścioro dzieci w dużej szkole mogących uczęszczać na lekcje etyki w każdym roczniku dzieci. Statystyka statystyką. W klasach 1-3 (na 12 klas) było jeszcze jedno niebożątko jak moje  (bo w drugiej klasie jest komunia, a to już poważna sprawa jak wiemy, żeby do komunii dziecka nie posłac) Ma Pan też rację, czasem jawny opór i dobre zorganizowanie może wiele zdziałać. Nie zawsze jednak. Statystycznie. |
#37 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | > Jest i prawdopodobnie będzie to rzeczowy dowód dla kk , że społeczenstwo domaga się religii w szkole i dlatego ona w tej szkole jest. Myślę, że to błędne koło.Niech sobie będzie w szkole, ale religia powinna być zawsze na ostatniej albo pierwszej lekcji, a rodzice opłacać katechetę z własnej kieszeni, jak zajęcia dodatkowe. Moim zdaniem do tego trzeba dążyć, a nie usprawiedliwiać katechezę jakąś alternatywną "etyką", co pociąga dodatkowe koszty i problemy. |
#38 2 na 2 | Przemek J. (3008 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | Swoją drogą, ciekawy temat poruszyłaś: ile osób posyłałoby dzieci na lekcje religii, gdyby nie te przygotowane przez szkoły gotowce? Jak jeden z drugim musiałby sam coś takiego napisać, do szkoły zanieść... Tylko, że to tak nie zadziała. Nawet jeśli szkoła przestanie gotowce dostarczać to będą one rozdawane w niedzielę przed kościołem. Oświadczenia podpisywane są na pierwszej wywiadówce (połowa września), czy to znaczy, że 2-3 lekcje religii są organizowane nielegalnie? |
| zupełna (2507 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | > > Oświadczenia podpisywane są na pierwszej wywiadówce (połowa września), czy to znaczy, że 2-3 lekcje religii są organizowane nielegalnie? >To dobre pytanie. Myślę, że zleceniodawcom tej szopki z papierkami do głowy nawet nie przychodzi , że jakaś znacząca ilość poddanych może nie chcieć prosić o katolicyzację ich dzieci w szkole. |
#40 2 na 2 | perun (8610 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów |
> Niech sobie będzie w szkole, ale religia powinna być zawsze na ostatniej albo pierwszej lekcji, a rodzice opłacać katechetę z własnej kieszeni, jak zajęcia dodatkowe. Moim zdaniem do tego trzeba dążyć, a nie usprawiedliwiać katechezę jakąś alternatywną "etyką", co pociąga dodatkowe koszty i problemy.> U mojej córki jest na pierwszej lekcji . Obecnie będac na urlopie mam szanse pospać o godzine dłużej , z czego jak widze i córka jest zadowolona  Dobry pomysł z tą opłatą za katechete , ale jak na razie tak samo utopijny jak wprowadzenie podatku od osoby na krk. |
#41 1 na 1 | zupełna (2507 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | >>>Niech sobie będzie w szkole, ale religia powinna być zawsze na ostatniej albo pierwszej lekcji, a rodzice opłacać katechetę z własnej kieszeni, jak zajęcia dodatkowe. Moim zdaniem do tego trzeba dążyć, a nie usprawiedliwiać katechezę jakąś alternatywną "etyką", co pociąga dodatkowe koszty i problemy. >Myślę, że koszty braku etyki w szkołach znacznie przewyższają koszt jej nauczania. Rodzice oplacają katolicyzację w szkole i to podwójnie , płacąc podatki i dając datki na kk. |
| zupełna (2507 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | > >>>> U mojej córki jest na pierwszej lekcji . Dopiero po sześciu latach doczekaliśmy się takiej rewolucyjnej zmiany. Jak junior był w pierwszej klasie to zawsze religia była pośrodku. To dopiero jazda jak siedmiolatek ma sam tuptać do świetlicy i wszystkim tłumaczyć dlaczego. |
| perun (8610 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów |
> Dopiero po sześciu latach doczekaliśmy się takiej rewolucyjnej zmiany. Jak junior był w pierwszej klasie to zawsze religia była pośrodku. To dopiero jazda jak siedmiolatek ma sam tuptać do świetlicy i wszystkim tłumaczyć dlaczego.> Osobiście sądze , że mniejszy problem miałbym z wytlumaczeniem tego mojej córce niż jej matce . Nadal nie potrafię wytłumaczyć dorosłej kobiecie , dlaczego dziecka nie należy posyłać na religie  |
#44 2 na 2 | zupełna (2507 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | > Osobiście sądze , że mniejszy problem miałbym z wytlumaczeniem tego mojej córce niż jej matce . Nadal nie potrafię wytłumaczyć dorosłej kobiecie , dlaczego dziecka nie należy posyłać na religie  Na widzenie świata córki masz wpływ, na światopogląd "dorosłej kobiety" już trudniej, choć może to też kwestia argumentów.  |
| finerbijk (17282 punktów) | Odp: Pytanie do rodziców - ateistów | > Myślę, że koszty braku etyki w szkołach znacznie przewyższają koszt jej nauczania.> Rodzice oplacają katolicyzację w szkole i to podwójnie , płacąc podatki i dając datki na kk.Co ty opowiadasz, datki na kościół zostają w kościele i nie rozumiem dlaczego popierać to, że katecheza dla katolików jest opłacana z podatków wszystkich. Dawniej kościół było stać na prowadzenie religii w salkach przykościelnych, a teraz raczej się wzbogacił niż zbiedniał. Wprowadzenie jakiejś etyki tylko po to, aby dzieci niechodzące na religię miały co robić, było równie kuriozalne. |
1 2 3 4 5 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|