Racjonalista - Strona głównaDo treści
Fronda, ewolucja, kreacjonizm - święta Trójca?;)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
09-02-2012 07:25Miłosz Michałowski (1657 punktów)Fronda, ewolucja, kreacjonizm - święta Trójca?;)
Ocena 18 na 18
Fronda.pl to, jak wiadomo, wspaniałe miejsce - portal poświęcony, na którym każdy prześladowany katolik może rozładować swoje frustracje. Najciekawsza jest oczywiście psychoterapia Terlikowskiego, która dostarczy materiałów do badań dla kilku przyszłych pokoleń psychologów i psychiatrów. Ale są też sesje Pana Warzechy i innych.
Wiem, że nie należy karmić trolla. Toteż odmówiłem sobie przyjemności komentowania na kochanej frondzie. Czasem, tak jak dziś, nie mogę sobie jednak odmówić porannej dawki religijnego surrealu i nie odwiedzić tego świętego portalu.
fart albo Bóg chciał, że trafiłem tam na taki oto tekst: "Kreacjoniści i ewolucjoniści - gdzie ta sprzeczność?".
I własnym oczom nie uwierzyłem. Sądziłem, że wierzący już sobie odpuścili próby pogodzenia ewolucji z teorią wszystkiego, czyli z Biblią. Okazuje się jednak, że trwa nieustanny wysiłek hermeneutyczny, aby sprostać temu wyzwaniu i zdobyć św. Graala teologii

Już na samym wstępie dowiadujemy się, że Biblia (ks. rodzaju) jest w 100% zgodna z obecną wiedzą naukową. Ale dla fachowego teologa płynie z tego bardziej fundamentalny wniosek. Otóż należy przypuszczać (z odrobiną boskiej pewności, że teoria wielkiego wybuchu jest w zasadzie plagiatem, ponieważ Biblia powiedziała to samo (oczywiście innymi słowami, bo słowami samego Boga) wcześniej!
Im dalej, tym lepiej.
Najlepszym podsumowaniem tego dzieła będzie chyba cytat samego autora:
"Nadal nie widzę sprzeczności pomiędzy powyższym opisem a ustaleniami współczesnej nauki, która po prostu dokładniej opisuje to, co działo się po Bożym rozkazie". Oddaje on chyba ducha wszelkich tego typu tekstów i religii w ogóle: "co my tam wiemy, musimy ukorzyć się przed wielką bozią! Bo przecież wszystko jest możliwe! Krasnoludki też, zwłaszcza chrześcijańskie!"

Doprawdy bracia polecam wam ten tekst, jego heurystyka powala

Pozwolę sobie jeszcze wrzucić mój najulubieńszy fragment. Czytamy w nim:
"Czy zatem Bóg mógł posłużyć się ewolucją w celu stworzenia życia w jego obecnej formie? Wiem, że nie wypada odpowiadać pytaniem na pytanie, ale zrobię wyjątek od zasad savoir vivre: a dlaczego nie? Kto mu zabroni? Czasem, czytając teorie niektórych ludzi dochodzę do wniosku, że chcieliby oni samemu Bogu mówić co ma robić. Niestety, Panie i Panowie kreacjoniści, to tak nie działa. Bóg robi co chce i jak chce, a my możemy jedynie z pokorą pochylić głowę przed Jego potęgą. I nadal szukać, badać, wyjaśniać, bo obok rozumu dał nam również ciekawość świata. Korzystajmy więc z tych darów i nie okopujmy się na pozycji ignorantów, dla których nie istnieje nic co nie zostało opisane w Piśmie Świętym".

Uwielbiam tę klasyczną zagrywkę "a co, jeśli...". Ale ten tekst jest jak The best of..., ma wszystko, co najlepsze Wybierać najlepszy fragment, to jak wybierać ulubionego Beatlesa, ale może wam się uda
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Tohver (1287 punktów)
Mój najulubieńszy komentarz na temat księgi rodzaju jest tutaj: pogpog.com/v/ricky-gervais-explaining-the-bible/
Wszystko nagle nabiera sensu... Po wysłuchaniu tego pana ja też nie widzę już żadnych sprzeczności z teorią ewolucji
NorahYorke (329 punktów)
>Otóż należy
>przypuszczać (z odrobiną boskiej pewności, że teoria wielkiego wybuchu jest w zasadzie plagiatem,
>ponieważ Biblia powiedziała to samo (oczywiście innymi słowami, bo słowami samego Boga) wcześniej!

Z tego co pamiętam z lektury "Aniołów i demonów" Dana Browna ten pomysł jest tak stary jak sama teoria. Tak wiem, że to nie jest wiarygodne źródło, ale akurat ten fragment historii był raczej rzetelnie przedstawiony. Nihil novi sub sole.

Be a world child
Form a circle
Before we all, go under (Radiohead, Street Spirit)
PhallusAngelus (331 punktów)
>fart albo Bóg chciał, że trafiłem tam na taki oto tekst: "Kreacjoniści i ewolucjoniści - gdzie ta
>sprzeczność?".
A czyja to wina, że pomimo takiego rozwoju nauki w ostatnich latach (wiekach), gdy kreacjoniści nadal pozostają ze swoją myślą w Średniowieczu (albo i nawet nie)- w najbardziej fundamentalnych kwestiach proponuje się coś takiego jak Big Bang ("samo z niczego")? Nie bylo nic- ani czasu, ani przestrzeni, ani materii- i nagle stal się wszechświat. Sam! Rzeczywiście lepsze od krasnoludków...
11-02-2012 21:46 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Hodża (11172 punktów)
Pytanie zasadnicze odnośnie "boskiej ewolucji" powinno wobec tego brzmieć, czy człowiek jest wersją stworzenia zadowalającą Boga i ostateczną czy też po zagładzie człowieka (która, o tempora, przestała być prawdą wiary a jest konsekwencją ustaleń geologii i astronomii, w jakiejś mierze też biologii) będą kolejne. Ech.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
11-02-2012 15:25 
 Ocena-2 na 8
PhallusAngelus (331 punktów)
>Pytanie zasadnicze odnośnie "boskiej ewolucji" powinno wobec tego brzmieć, czy człowiek jest wersją stworzenia zadowalającą Boga i ostateczną

Prawdopodobnie (wg Biblii) wersją ostateczną są Żydzi, więc nie powinno być już więcej "resetów"...

...Ja z kolei jestem ciekaw skąd ta pewność u Was, że nauka i racjonalizm ma wylączność na racje, albo szanse na poprawne odpowiedzi. Czy jesteście pewni że czlowiek W OGÓlE jest w stanie poznać "naturę rzeczy"? Może taka np. matematyka nie opisuje rzeczywistości, tylko nasze postrzeganie świata? ...Wszechświat nalal się sam z próżnego, bez przerwy potrzebujecie też magicznych energii, magicznych materii i innych osobliwości do Waszych racjonalnych teorii (jedynie slusznych). Nie mówiąc już o tym, ze tak średnio co jakieś 10-20 lat wywracacie Swój obraz świata do góry nogami (np. stala kosmologiczna etc.), poprzednie "fakty" wyrzucając do śmieci. W cudzym oku latwo widzicie krasnoludki- ale we wlasnym calych wiosek Smerfów nie widzicie...

Na razie nie wiecie nic (tzn. za malo wiecie) konkretnego- poza tym że NA PEWNO nie kreacja?! Ewolucja i kreacja- pobożne życzenia i obiecanki-cacanki. Odrobina pokory dla jednych i drugich by się przydala...
Legion (587 punktów)
>Na razie nie wiecie nic (tzn. za malo wiecie) konkretnego- poza tym że NA PEWNO nie kreacja?! Ewolucja i kreacja- pobożne życzenia i obiecanki-cacanki. Odrobina pokory dla jednych i drugich by się przydala...

Podaj więc, trzecią wersję wydarzeń, spryciarzu.
11-02-2012 17:55 
 Ocena 9 na 9
MarcinK (9189 punktów)

>...Ja z kolei jestem ciekaw skąd ta pewność u Was, że nauka i racjonalizm ma wylączność na racje, albo szanse na poprawne odpowiedzi. Czy jesteście pewni że czlowiek W OGÓlE jest w stanie poznać "naturę rzeczy"?

A przejście z bieganiem z maczugą za mamutem do użytkowania internetu nie wyczerpuje kapkę tej "natury rzeczy"?

> ...Wszechświat nalal się sam z próżnego, bez przerwy potrzebujecie też magicznych energii, magicznych materii i innych osobliwości do Waszych racjonalnych teorii (jedynie slusznych).

Ty żyjesz w domu z piernika? Gotujesz wodę magicznym prądem i przypalasz mięso magicznym gazem?

>Nie mówiąc już o tym, ze tak średnio co jakieś 10-20 lat wywracacie Swój obraz świata do góry nogami (np. stala kosmologiczna etc.), poprzednie "fakty" wyrzucając do śmieci. W cudzym oku latwo widzicie krasnoludki- ale we wlasnym calych wiosek Smerfów nie widzicie...

Oj tam, oj tam. Religie też tam coś zmieniają - kiedyś ziemia była płaska, a dusza dziewczynek wchodziła 40 dni po męskiej - szczęśliwie jakoś się wyrównało.

>Na razie nie wiecie nic (tzn. za malo wiecie) konkretnego- poza tym że NA PEWNO nie kreacja?! Ewolucja i kreacja- pobożne życzenia i obiecanki-cacanki. Odrobina pokory dla jednych i drugich by się przydala...

Proponuje ćwiczenia praktyczne - replika działań Noego np. wybudowanie drewnianej łajby na pustyni albo sposoby łapania chrząszczy z kilku kontynentów. Sam uwierzę jak zobaczę.
11-02-2012 21:06 
 Ocena-1 na 3
PhallusAngelus (331 punktów)
Podaj więc, trzecią wersję wydarzeń, spryciarzu.

Nauka jest teraz liderem, więc nie mam co kombinowac- za wysokie progi. Zostawila w tyle (albo tak nam sie zdaje) nie tyko religie i filozofie, a nawet autorów SF Tylko nie jestem pewny czy chcialem wiedziec, iz sensem mojego zycia jest tak wlasciwie dopamina, bo tzw. zycie biologiczne nie ma sensu (to przypadkowy, bezcelowy mechanizm który zmusza nas do replikacji genów wg nauki)...?

>A przejście z bieganiem z maczugą za mamutem do użytkowania internetu nie wyczerpuje kapkę tej "natury rzeczy"?

No nie bardzo, bo np. trawa nadal jest dla nas zielona, a przecież nie ma kolorów w "fizycznym świecie". To wlasnie jeden z przykladów naszego postrzegania rzeczywistości...?

>Ty żyjesz w domu z piernika? Gotujesz wodę magicznym prądem i przypalasz mięso magicznym gazem?

Nie ja lecz naukowcy potrzebują ciemnych energii i materii, zeby im sie wzory zgadzaly z obserwacją. Okazuje sie ze "nie widzimy" bagatela jakieś 90% procent wszechświata na który "patrzymy" (nadinterpretując nieco)- a tu na horyzoncie ciemny przeplyw. Oj ciemno to widzę (bóg-karma-ciemna energia-trójca?)...

>Oj tam, oj tam. Religie też tam coś zmieniają - kiedyś ziemia była płaska, a dusza dziewczynek wchodziła 40 dni po męskiej - szczęśliwie jakoś się wyrównało.

Za to teraz uwazamy, ze wszechświat jest plaski, a duszę zastąpila "samoswiadomość na poziomie kwantowym", jako przejaw innych wymiarów naszego wszechświata (5-11) lub "zjawisko multiswiatowe" itp. itd...

>Proponuje ćwiczenia praktyczne - replika działań Noego np. wybudowanie drewnianej łajby na pustyni albo sposoby łapania chrząszczy z kilku kontynentów. Sam uwierzę jak zobaczę.

A co ma do tego Noe? Wystarczy ze mu dinozaury wpychają na arkę co poniektórzy. Bez przesady...
11-02-2012 21:49 
 Ocena 6 na 6
MarcinK (9189 punktów)

>Nauka jest teraz liderem, więc nie mam co kombinowac- za wysokie progi.

I oby tak zostało. Obskurantyzm i nietolerancja to akurat domena religii.

>Tylko nie jestem pewny czy chcialem wiedziec, iz sensem mojego zycia jest tak wlasciwie dopamina, bo tzw. zycie biologiczne nie ma sensu (to przypadkowy, bezcelowy mechanizm który zmusza nas do replikacji genów wg nauki)...?

Mnie tam nic do replikacji genów nie zmusza.

>No nie bardzo, bo np. trawa nadal jest dla nas zielona, a przecież nie ma kolorów w "fizycznym świecie". To wlasnie jeden z przykladów naszego postrzegania rzeczywistości...?

No ale piorun dla nas to wyładowanie elektryczne, a nie emanacja Zeusa jakiegoś.

>Nie ja lecz naukowcy potrzebują ciemnych energii i materii, zeby im sie wzory zgadzaly z obserwacją.

Gdzieś to wyczytał, że tak naukowcy działają?

>Okazuje sie ze "nie widzimy" bagatela jakieś 90% procent wszechświata na który "patrzymy" (nadinterpretując nieco)- a tu na horyzoncie ciemny przeplyw. Oj ciemno to widzę (bóg-karma-ciemna energia-trójca?)...

Szczęśliwie coraz mniej miejsca dla tego zapchajdziury.

>Za to teraz uwazamy, ze wszechświat jest plaski, a duszę zastąpila "samoswiadomość na poziomie kwantowym", jako przejaw innych wymiarów naszego wszechświata (5-11) lub "zjawisko multiswiatowe" itp. itd...

Uznajesz za alternatywę 7 dni na stworzenie świata i tym podobne dyrdymały?

>A co ma do tego Noe? Wystarczy ze mu dinozaury wpychają na arkę co poniektórzy. Bez przesady...

Dyć słusznie - ponoć wziął wszystkie, a jak wszystkie to wszystkie.
11-02-2012 23:19 
 Ocena-1 na 3
PhallusAngelus (331 punktów)
>I oby tak zostało. Obskurantyzm i nietolerancja to akurat domena religii.

Nie zawsze tak bylo. Centra kultu religijnego byly często zarazem jedynymi ośrodkami naukowymi w państwie. Na przyklad do czasu wynalezienia lunety, obserwacje astronomiczne nie pomlnely niczego, co mozna bylo odkryc golym okiem. A co do domeny nietolerancji- vide @Big Żyd- nikt nie ma na nią monopolu nawet religia...

>Mnie tam nic do replikacji genów nie zmusza.

Nie zmusza- sprawia ze sam tego chcesz. Na przyklad taka milosc- potęzny "mechanizm fizjoogiczno-chemiczny", który "zalacza się", gdy spotkasz swojego idealnego partnera do rozrodu (wg wzoru zaszytego w mózgu). Na narkotykowym koktajlu (fenyloetyloamina, noradrenalina, dopamina i jakies manipulacje z poziomem serotoniny) zrobisz "wszystko", zeby to wlasnie z tym osobnikiem wskazanym przez milość sie rozmnozyc...

>>No nie bardzo, bo np. trawa nada, jest dla nas zielona, a przecież nie ma kolorów w "fizycznym świecie". To wlasnie jeden z przykladów naszego postrzegania rzeczywistości...?
>No ale piorun dla nas to wyładowanie elektryczne, a nie emanacja Zeusa jakiegoś.

Ale my sie nie rozumiemy chyba. Piorun, maczuga, komputer to nadal nasze postrzeganie rzeczywistości. Jeśli widzimy kolory których ponoc tak naprawdę nie ma, to moze wszystko co postrzegamy jest tyko naszą "wersja rzeczywistości". W takim razie nauka matemtyka, to narzędzie do opisania naszych zludzeń i nic więcej?

>Gdzieś to wyczytał, że tak naukowcy działają?

W Modelu Standardowym wyczytałem.

@Big Żyd

ble ble
11-02-2012 23:55 
 Ocena 8 na 8
MarcinK (9189 punktów)

>Nie zawsze tak bylo. Centra kultu religijnego byly często zarazem jedynymi ośrodkami naukowymi w państwie.

Zawsze tak było. Drzewiej religia była do tego stopnia uprzywilejowana, że nawet na edukację miała monopol. W niczym to nie zmienia faktu, że nie było pełnej autonomii w rozwoju nauki - tolerowana była tylko ta zgodna z linią aktualnie panującego wyznania. Oczywiście coś tam udało się odkryć ale to było mimo, a nie dzięki religii.

> Na narkotykowym koktajlu (fenyloetyoamina, noradrenaina, dopamina i jakies manipuacje z poziomem serotoniny) zrobisz "wszystko", zeby to wlasnie z tym osobnikiem wskazanym przez milość sie rozmnozyc...

Raz jeszcze - mnie nic nie zmusza do replikacji swoich genów. Nie twórz własnych projekcji na całą ludzkość bo takie generalizacje praktycznie zawsze są fałszywe. To co przytaczasz to wygląda jak podręcznik weterynarii, a nie psychologii.

>> Jeśli widzimy kolory których ponoc tak naprawdę nie ma, to moze wszystko co postrzegamy jest tyko naszą "wersja rzeczywistości". W takim razie nauka matemtyka, to narzędzie do opisania naszych zludzeń i nic więcej?

Wszelka filozofia mnie nuży i jak chcesz sobie o jakimś solipsyzmie podyskutować to będziesz musiał znaleźć innego interlokutora.

>>Gdzieś to wyczytał, że tak naukowcy działają?
>W Modelu Standardowym wyczytałem.

Zacznij może od podstaw czyli:
pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa

Jak już to naprawdę zrozumiesz to raz jeszcze wróć do tego modelu standardowego.
12-02-2012 12:58 
 Ocena-1 na 3
PhallusAngelus (331 punktów)
>Zawsze tak było. Drzewiej religia była do tego stopnia uprzywilejowana, że nawet na edukację miała monopol. W niczym to nie zmienia faktu, że nie było pełnej autonomii w rozwoju nauki - tolerowana była tylko ta zgodna z linią aktualnie panującego wyznania. Oczywiście coś tam udało się odkryć ale to było mimo, a nie dzięki religii.

Drzewiej to raczej ludzkość miala inne problemy na glowie, niż "swobodny rozwój nauki". Priorytetem byl pelny brzuch i tylko posiadając nadwyzki żywności, mozna się byo pokusić o takie fanaberie jak metodyczne rozwijanie wiedzy o otaczającym świecie. Ośrodki kultu religijnego dysponowaly takim "potencjalem badawczym" i niejako przy okazji swej statutowej dzialaności, przyczynialy się takze do rozwoju nauki. Przykladowo kult bóstw związanch z rolnictwem, zaowocowal obserwacjami nieba w celu stworzenia kalendarza. Generalnie jednak religie towarzyszą nam od samych początków cywilizacji i ich wklad/wplyw na nasz rozwój jest fundamentalny. Nie wyobrazam sobie aby ktoś posiadający chociaz minimum wiedzy o naszej historii rozwoju, próbowal rozstrzygnąć znaczenie reigii w kategoriach dobra i zla. "To se ne da". Dla mnie religia to przejaw ewolucji i jako taki uważam, że spelnila swoją role. Czy moglo nam sie trafić cos lepszego niz religia? Nie wiem -zapytaj ewolucje...

>Raz jeszcze - mnie nic nie zmusza do replikacji swoich genów.

Nie odczuwasz w ogóle przejawów popędu plciowego? Nic, zero, ani drgnie?

Nie twórz własnych projekcji na całą ludzkość bo takie generalizacje praktycznie zawsze są fałszywe. To co przytaczasz to wygląda jak podręcznik weterynarii, a nie psychologii.

To co przytaczam to owoc pracy neurobiologów i biochemików, a nie psychiatrów czy weterynarzy. Niczego nie tworze, a juz na pewno nie staram sie przenosic wlasnych projekcji na Ciebie W dziale nauka/neuronauka jest szereg artykulów na ten temat. W tym takze o "chemii milości"...

>Wszelka filozofia mnie nuży i jak chcesz sobie o jakimś solipsyzmie podyskutować to będziesz musiał znaleźć innego interlokutora.

Czemu zaraz "solipsyzmie" -wystarczy odrobina sceptycyzmu filozoficznego. Jeśli foton potrzebuje obserwatora w doświadczeniu z dwoma szczelinami to nasza percepcja...Ech... Jeśli masz taką mozliwośc- zapytaj jakiegoś teoretyka matematyki czy jest pewny, ze opisuje rzeczywistość a nie zludzenie i niech ci to udowodni

>>>Gdzieś to wyczytał, że tak naukowcy działają?
>>W Modelu Standardowym wyczytałem.
>Zacznij może od podstaw czyli:
>pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
>Jak już to naprawdę zrozumiesz to raz jeszcze wróć do tego modelu standardowego.

Po co mnie tam odsylasz? Przecież "niedoskonalości" Modelu Standardowego są powszechnie znane. Podstawili do wzoru wartości nie mierzalne obecnie, nie potwierdzone doswiadczalnie, ale zgodna ze stanem dzisiejszych obserwacji, z nadzieja ze kiedyś tam sie odnajdzie te 90% brakującej energii czy materii, jak również bozon Higgsa i jeszcze pare innych "drobiazgów"...

Dziękuje za rozmowę- ja już kończę, szczególnie że zaczynają się mnie czepiać Wasze forumowe trole (vide Big Żyd). Bylo to prawie bliskie spotkanie 3 stopnia- gadaliśmy "innymi językami" i pewnie niewiele się nawzajem zrozumieliśmy. Jednak mozna sie nie pozabijać- tyko trzymajcie na lańcuchu tych Waszych agresywnych wszystkomądrusiów, bo to tacy najbardziej utrudniają porozumienie...
12-02-2012 13:15 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>vide Big Żyd

Bądź łaskaw więcej tego nie robić.
12-02-2012 13:19 
 Ocena 6 na 6
MarcinK (9189 punktów)

>Drzewiej to raczej ludzkość miala inne problemy na glowie, niż "swobodny rozwój nauki".

W takim Rzymie im całkiem nieźle szło no ale później nastały wieki ciemne.

>Priorytetem byl pelny brzuch i tylko posiadając nadwyzki żywności, mozna się byo pokusić o takie fanaberie jak metodyczne rozwijanie wiedzy o otaczającym świecie.

Bez pełnego brzucha to i teraz fanaberia.

> Ośrodki kultu religijnego dysponowaly takim "potencjalem badawczym" i niejako przy okazji swej statutowej dzialaności, przyczynialy się takze do rozwoju nauki.

Przecież pisałem, że mimochodem.

>Generalnie jednak religie towarzyszą nam od samych początków cywilizacji i ich wklad/wplyw na nasz rozwój jest fundamentalny.

Tak jak wirus ospy i nadmiar testosteronu u poszczególnych zawodników.

>Nie wyobrazam sobie aby ktoś posiadający chociaz minimum wiedzy o naszej historii rozwoju, próbowal rozstrzygnąć znaczenie reigii w kategoriach dobra i zla.

Mnie tam wystarczy, że choć jeden zginął tylko z tego powodu ale szczęśliwie religia się tak nie rozdrabnia.

> Czy moglo nam sie trafić cos lepszego niz religia? Nie wiem -zapytaj ewolucje...

Naprawdę trudno mi wyobrazić sobie coś gorszego. To jeden z naszych najgłupszych wynalazków. To by musiałoby być coś w rodzaju cyklicznych epidemii dżumy czy innej cholery.

>Nie odczuwasz w ogóle przejawów popędu plciowego? Nic, zero, ani drgnie?

Rozumiesz różnicę między popędem, a chęcią prokreacji? Ty zawsze współżyjesz celem zaludnienia ziemi?

>To co przytaczam to owoc pracy neurobiologów i biochemików, a nie psychiatrów czy weterynarzy. Niczego nie tworze, a juz na pewno nie staram sie przenosic wlasnych projekcji na Ciebie W dziale nauka/neuronauka jest szereg artykulów na ten temat. W tym takze o "chemii milości"...

Wychodzisz czasem poza biologię?

>Czemu zaraz "solipsyzmie" -wystarczy odrobina sceptycyzmu filozoficznego.

Jak dla mnie za dużo tych drobin.

>Po co mnie tam odsylasz? Przecież "niedoskonalości" Modelu Standardowego są powszechnie znane. Podstawili do wzoru wartości nie mierzalne obecnie, nie potwierdzone doswiadczalnie, ale zgodna ze stanem dzisiejszych obserwacji, z nadzieja ze kiedyś tam sie odnajdzie te 90% brakującej energii czy materii, jak również bozon Higgsa i jeszcze pare innych "drobiazgów"...

Mam Cię znowu odesłać ale tym razem do definicji "hipotezy naukowej"?

>Bylo to prawie bliskie spotkanie 3 stopnia- gadaliśmy "innymi językami" i pewnie niewiele się nawzajem zrozumieliśmy.

To bez wątpienia.

>Jednak mozna sie nie pozabijać- tyko trzymajcie na lańcuchu tych Waszych agresywnych wszystkomądrusiów, bo to tacy najbardziej utrudniają porozumienie...
>

Ja bym rzekł dogmatyzm rozmówcy ale jak wyżej powiedziałeś: "niewiele się nawzajem rozumiemy".
12-02-2012 13:20 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>Raz jeszcze - mnie nic nie zmusza do replikacji swoich genów.
>Nie odczuwasz w ogóle przejawów popędu płciowego? Nic, zero, ani drgnie?

Się wtrącę. Co z tego, że drga? To tylko zachęta do kopulacji, ale "naturę" pod względem replikacji genów to już mogę na szczęście wyruchać.
12-02-2012 21:04 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
> Jeśli masz taką możliwość - zapytaj jakiegoś teoretyka matematyki czy jest pewny, ze opisuje rzeczywistość a nie złudzenie i niech ci to udowodni.

Dowód jest prosty: lasery i komputery działają a modły i uroki nie.
13-02-2012 09:11 
 Ocena 6 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Po co mnie tam odsylasz? Przecież "niedoskonalości" Modelu Standardowego są powszechnie znane. Podstawili do wzoru wartości nie mierzalne obecnie, nie potwierdzone doswiadczalnie, ale zgodna ze stanem dzisiejszych obserwacji, z nadzieja ze kiedyś tam sie odnajdzie te 90% brakującej energii czy materii, jak również bozon Higgsa i jeszcze pare innych "drobiazgów"...

Zapoznaj się z zasadami polskiej ortografii a następnie spróbuj wdrożyć to, czego się dowiesz.
Optymistycznie zakładam, że to jeszcze leży w zasięgu Twoich możliwości.
Z fizyką cząstek to Ty sobie jednak zdecydowanie daj spokój - ku pożytkowi własnemu i reszty ludzkości.

>Dziękuje za rozmowę- ja już kończę,

I Chwała Bogu!

>szczególnie że zaczynają się mnie czepiać Wasze forumowe trole (vide Big Żyd).

Grzecznie wskazałem Ci niektóre spośród Twych umysłowych Niedostatków - Ty zaś nie tylko nie podjąłeś nawet próby Poprawy (co widać choćby po Zatwardziałości w niczym nieuzasadnionym stosowaniu liczby mnogiej) ale jeszcze swe tępe zadowolenie z siebie usiłujesz podtrzymać obrażając adwersarza za jego plecami. Minus.
12-02-2012 07:54 
 Ocena 7 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>@Big Żyd
>ble ble

Tego napisałeś już pięć postów - można uznać, że masz opanowane, zaliczam Ci.
Teraz uważaj - Trudniejsze będzie.
Powtarzaj (pomalutku, żebyś mi się nie Zmęczył, niebożę):
A-LA MA KO-TA...
11-02-2012 22:16 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>...Ja z kolei jestem ciekaw skąd ta pewność u Was,

Bądź uprzejmy zadbać nieco o poprawność językową swych wypowiedzi - ze szczególnym uwzględnieniem kategorii liczby.

>że nauka i racjonalizm ma wylączność na racje

Nauka to przede wszystkim system odrzucania sądów fałszywych, zaś racjonalizm ma wyłączność na racje z definicji niejako .

>albo szanse na poprawne odpowiedzi.

Przedstawi coś lepszego, sie pogada, kurde.

>Czy jesteście pewni że czlowiek W OGÓlE jest w stanie poznać "naturę rzeczy"?

Osobiście pewien jestem, że przynajmniej mnie się to nie uda, bo ona (ta natura rzeczy) za "duża" dla mnie prostego - na szczęście jednak zgłębianie jej jako takiej nie jest mi potrzebne.

>Może taka np. matematyka nie opisuje rzeczywistości

Matematyka opisuje rzeczywistość tylko, by tak rzec, przy okazji; oprócz niej opisuje też nieliczone "przestrzenie" czysto abstrakcyjne.

>bez przerwy potrzebujecie też magicznych energii, magicznych materii

W nauce nie ma "magicznych" energii ni materii, są tylko (na razie - jak można sądzić) niezrozumiane.

>innych osobliwości do Waszych racjonalnych teorii

Osobliwości nie są niczyją "potrzebą" a - wszystko na to wskazuje - faktem. Niezrozumiałym. Można sądzić - do czasu.

>Nie mówiąc już o tym, ze tak średnio co jakieś 10-20 lat wywracacie Swój obraz świata do góry nogami (np. stala kosmologiczna etc.), poprzednie "fakty" wyrzucając do śmieci.

Rzeczywistość ma zawsze rację.

>W cudzym oku latwo widzicie krasnoludki- ale we wlasnym calych wiosek Smerfów nie widzicie...

Ple, ple, ple.

>Na razie nie wiecie nic

Ktoś Cię przymusem trzyma przy komputerze? Telepatycznie w świat swoje Przesłania emituj.

>(tzn. za malo wiecie)

Pewnie zawsze tak będzie.

>konkretnego- poza tym że NA PEWNO nie kreacja?!

Kto wykreował mniemanego kreatora?

>Ewolucja i kreacja- pobożne życzenia i obiecanki-cacanki. Odrobina pokory dla jednych i drugich by się przydala...

Ple, ple, ple, ple, ple, ple, ple, ple, ple, ple, pleeeeeeeeeeeeeee.................................................................
11-02-2012 22:35 
 Ocena 13 na 13
i.czaplicka (5782 punktów)

>>Czy jesteście pewni że czlowiek W OGÓlE jest w stanie poznać "naturę rzeczy"?
>Osobiście pewien jestem, że przynajmniej mnie się to nie uda, bo ona (ta natura rzeczy) za "duża" dla mnie prostego - na szczęście jednak zgłębianie jej jako takiej nie jest mi potrzebne.
- Pani nie tańczy?
- Nie, pryszczyk mi się zrobił.
- W rzeczy samej?
- Nie, obok...

On chyba taka rzecz miał na myśli... Sądząc po nicku.
PhallusAngelus (331 punktów)
>>>Czy jesteście pewni że czlowiek W OGÓlE jest w stanie poznać "naturę rzeczy"?
>>Osobiście pewien jestem, że przynajmniej mnie się to nie uda, bo ona (ta natura rzeczy) za "duża" dla mnie prostego - na szczęście jednak zgłębianie jej jako takiej nie jest mi potrzebne.
> - Pani nie tańczy?
>- Nie, pryszczyk mi się zrobił.
>- W rzeczy samej?
>- Nie, obok...

>On chyba taka rzecz miał na myśli... Sądząc po nicku.

Przezabawne...
25-02-2012 16:48 
 Ocena-1 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Ewolucja i kreacja- pobożne życzenia i obiecanki-cacanki. Odrobina pokory dla jednych i drugich by się przydała...

Są i trzeci ,którzy nie przeciwstawiają ewolucję kreacji, ponieważ (zgodnie z logiką ) najpierw musi coś zaistnieć aby potem mogło ewoluować. Inaczej: nie ma ewolucji bez kreacji.
25-02-2012 18:48 
 Ocena 2 na 2
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>...nie ma ewolucji bez kreacji.

A kto wykreowal kreatora? A wczesniej kto wykreowal kreatora kreatora? No i kto wykreowal kreatora kreatora, ktory wykreowal kreatora? I nastepne pytanie: kto wykreowal kreatora kreatora, ktory wykreowal kreatora kreatora?


Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
25-02-2012 20:26 
 0 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)

>A kto wykreowal kreatora? A wczesniej kto wykreowal kreatora kreatora? No i kto wykreowal kreatora kreatora, ktory wykreowal kreatora? I nastepne pytanie: kto wykreowal kreatora kreatora, ktory wykreowal kreatora kreatora?

Ten ciąg wstecz musi być skończony - w przeciwnym razie nie miałby początku i przez to by realnie nie istniał. Początek tego ciągu nazywamy Bogiem.
25-02-2012 21:00 
 Ocena 3 na 3
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>Ten ciąg wstecz musi być skończony - w przeciwnym razie nie miałby początku i przez to by realnie nie istniał.

A skad ta pewnosc?

>Początek tego ciągu nazywamy Bogiem.

To znaczy, ze musi istniec zawsze? Przypomnij mi kto to powiedzial:
Cytat:
Ten ciąg wstecz musi być skończony - w przeciwnym razie nie miałby początku i przez to by realnie nie istniał
???


Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
25-02-2012 21:14 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>>Ten ciąg wstecz musi być skończony - w przeciwnym razie nie miałby początku i przez to by realnie nie istniał.
>A skad ta pewnosc?

Pewność wynika z stosowania logiki : zdanie przeciwne jest fałszywe.
25-02-2012 21:22 
 Ocena 2 na 2
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
To teraz prosze o odpowiedz na to pytanie:
od czego ten ciag sie zacza i skad sie wzial Bog?


Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
25-02-2012 21:42 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>To teraz prosze o odpowiedz na to pytanie:
> skad sie wzial Bog?

Nie wiem , nikt nie wie.
25-02-2012 21:43 
 Ocena 7 na 7
Ania... (14138 punktów)
>>To teraz prosze o odpowiedz na to pytanie:
>> skad sie wzial Bog?
>Nie wiem , nikt nie wie.
A nie można przenieść tej odpowiedzi o jeden krok wcześniej?
Skąd się wziął świat?
Nie wiem, nikt nie wie.
Zamiast dorabiać absurdalne tezy, to wydaje się być sensowne, skoro brak danych na istnienie tego typu tworów.
25-02-2012 22:09 
 Ocena-3 na 5
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>A nie można przenieść tej odpowiedzi o jeden krok wcześniej?
>Skąd się wziął świat?
>Nie wiem, nikt nie wie.
>Zamiast dorabiać absurdalne tezy, to wydaje się być sensowne, skoro brak danych na istnienie tego typu tworów.

Odwrotnie : absurdem jest twierdzenie ,że świat samopowstał i samoistnieje- żeby właśnie uniknąć tego absurdu , z istnienia świata materialnego wyciąga się wniosek o niematerialnej jego przyczynie zaistnienia i istnienia nazywanej powszechnie Bogiem.
25-02-2012 22:18 
 Ocena 8 na 8
Ania... (14138 punktów)
>>A nie można przenieść tej odpowiedzi o jeden krok wcześniej?
>>Skąd się wziął świat?
>>Nie wiem, nikt nie wie.
>>Zamiast dorabiać absurdalne tezy, to wydaje się być sensowne, skoro brak danych na istnienie tego typu tworów.
>Odwrotnie : absurdem jest twierdzenie ,że świat samopowstał i samoistnieje- żeby właśnie uniknąć tego absurdu , z istnienia świata materialnego wyciąga się wniosek o niematerialnej jego przyczynie zaistnienia i istnienia nazywanej powszechnie Bogiem.
Absurdem jest twierdzenie, że bóg istnieje, ale nie wiadomo jak powstał, aby uniknąć dyskomfortowej sytuacji:
ciąg przyczynowo skutkowy musi się gdzieś "zagiąć". Ty zaginasz go na istnieniu boga. Ja twierdzę, że ze wszystkich możliwości ta akurat jest wygodna dla leniwych.
26-02-2012 09:09 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Odwrotnie : absurdem jest twierdzenie ,że świat samopowstał i samoistnieje- żeby właśnie uniknąć tego absurdu , z istnienia świata materialnego wyciąga się wniosek o niematerialnej jego przyczynie zaistnienia i istnienia nazywanej powszechnie Bogiem.
Tu aby przekonać o sensowności lub absurdzie trzeba przedstawić racjonalne argumenty.
Twierdzenia - Pan Parys mówi, a on wie to od Boga - zupełnie tu nie wystarczają.
Dowody - Panie Parys. Prosimy o przedstawienie dowodów.

Ale popieprzyć głupoty zawsze sobie można, co niektórzy na naszym forum czynią z wielkim upodobaniem.

Miłego dnia.

@@@
26-02-2012 09:54 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Odwrotnie : absurdem jest twierdzenie ,że świat samopowstał i samoistnieje- żeby właśnie uniknąć tego absurdu , z istnienia świata materialnego wyciąga się wniosek o niematerialnej jego przyczynie zaistnienia i istnienia nazywanej powszechnie Bogiem.

O! I znowu niezniszczalny Wańka-Wstańka po udanych rekolekcjach wraca ze swoimi głupstwami w niezmiennej formie. Proszono Cię nieraz, Parysie, o ciąg dalszy: ja sam prosiłem tutaj, podając link do wcześniejszych próśb... bądź raz życzliwy i pociągnij kwestię dalej!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-02-2012 09:27 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>To teraz prosze o odpowiedz na to pytanie:
>> skad sie wzial Bog?
>Nie wiem , nikt nie wie.
To proste jak konstatacja Dody.
Zrodził się w głowach "naprutych winem i palących jakieś zioła" szamanów, później szlifowany przez "tych wszystkich gości, którzy spisali te wszystkie niesamowite historie".
Poważniej to można przeczytać Izdebskiego: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4873/q,

PS. Gdy używa się jakiegoś terminu to należy podać jego definicję.
Jeżeli znamy termin "początek", to po nam jeszcze jego synonim "Bóg".

Miłego dnia.

@@@
.
25-02-2012 21:50 
 Ocena 8 na 8
maruda (5550 punktów)
>To teraz proszę o odpowiedz na to pytanie:
>od czego ten ciąg się zaczyna i skąd się wziął Bóg?

Drogi Mateuszu popełniasz pewien drobny, acz istotny błąd. Cały czas poruszasz się w świecie logiki Parysa, która istnieje tylko w jego wyobraźni. Tak jak bohater książki nie ma świadomości że istnieje tylko i wyłącznie w tym konkretnym opowiadaniu, tak samo Parys porusza się w świecie swojej logiki i wyobraźni. Musisz poprosić o jakąś realną manifestację bóstwa, powiedzmy konkretny napis ułożony z gwiazd na Pasie Oriona. I tak jak bóstwo istniejące tylko w czyjejś wyobraźni nie może manifestować się w realnym świecie tak samo ciężko jest je z tej konkretnej jednostkowej wyobraźni wygonić. To są rozdzielne światy.

I choose to believe what I was programmed to believe! (Futurama)
26-02-2012 09:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Ten ciąg wstecz musi być skończony - w przeciwnym razie nie miałby początku i przez to by realnie nie istniał.
>>A skad ta pewnosc?
>Pewność wynika z stosowania logiki : zdanie przeciwne jest fałszywe.
Logika według wikipedii:
wedle klasycznej definicji - nauka o sposobach jasnego i ścisłego formułowania myśli, o regułach poprawnego rozumowania i uzasadniania twierdzeń.
Poprawne rozumowanie nie dopuszcza logicznego rozpatrywania nic nie znaczących terminów. Ponad logiką jest praktyka. (Gdy mamy naukowo potwierdzalny fakt sprzeczny z logiką, to znaczy tylko tyle, że wywód "logika" [Pana Parysa] jest w tym przypadku do bani, czyli brak mu zastosowania.
Niezły logik prof. Jan Woleński "WIARA, WIEDZA I ISTNIENIE BOGA"

Może warto coś przeczytać zanim zacznie się pieprzyć?
Tu nie seminarium duchowne.

Miłego dnia.

@@@
.
26-02-2012 07:24 
 Ocena 15 na 15
Fizyk (17637 punktów)
> Początek tego ciągu nazywamy Bogiem.

Bogiem nazywamy zaprzestanie dalszego dociekania.
26-02-2012 09:00 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ten ciąg wstecz musi być skończony - w przeciwnym razie nie miałby początku i przez to by realnie nie istniał. Początek tego ciągu nazywamy Bogiem.
Zaraz Bogiem, a Parysem nie wystarczy? Jednym konieczną jest kosmogonia
"Na początku powstania naszych kultur powstały dwa wielkie dzieła, które starały się odpowiedzieć na pytanie, skąd wziął się świat i człowiek? Mitologia i Księga Rodzaju, co udało nam się już udowodnić, posiadają kilka miejsc wspólnych, ale także wiele rzeczy dzieli oba opisy. Szczególnie wyraźna jest różnica dotycząca pojmowania boga. W religii monoteistycznej Bóg jest pojęciem o wiele szerszym i głębszym, niż jedynie upersonifikowani bogowie mitologiczni.
Przewaga Biblii polega na tym, że wskazuje nam co jest dobre i stanowczo potępia zło. Dekalog i Biblia stały się drogowskazem dla wielu religii, a mitologia jest dla nas jedynie zbiorem baśni."

I dalej też po katolicku, ale poważniej: ptta.pl/pef/pdf/k/kosmogonia.pdf

Inni potrzebują kosmologii
"Pojawia się obecnie wiele modeli czysto teoretycznych próbujących opisać cały wielki Wszechświat.[...]
Według najnowszych wersji scenariusza inflacyjnego Wszechświat jest samopowtarzającym się fraktalem. Składa się z wielu pęczniejących bąbli (wszechświaty równoległe), które produkują nowe bąble, które z kolei produkują jeszcze więcej bąbli i tak w nieskończoność. Wszechświat więc według tej teorii trwa wiecznie, cyklicznie przechodząc kolejne etapy ewolucji, znikającego, by ponownie się odradzać, być może w zmienionej formie.[...]
Test to tylko hipoteza ale okazuje się, że tak samo wyglądający młody Wszechświat mógł powstać wskutek Wielkiego Wybuchu i inflacji lub zderzenia bran. Która z tych czysto teoretycznych opcji jest bliższa drodze rzeczywiście przebytej przez Wszechświat nie wiemy i najprawdopodobniej jeszcze długo nie będziemy wiedzieć."


Ale popieprzyć głupoty zawsze sobie można, co niektórzy na naszym forum czynią z wielkim upodobaniem.

Miłego dnia.

@@@
.
26-02-2012 09:55 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Zaraz Bogiem, a Parysem nie wystarczy?

Bardzo smaczne!

Uprasza się Moderację o wyrozumiałość. Czasem jeden plusik to naprawdę mało...

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-02-2012 10:02 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ten ciąg wstecz musi być skończony
A dlaczego? Proszę o dowód?

> - w przeciwnym razie nie miałby początku
A czy musi mieć? Proszę o dowód?

> i przez to by realnie nie istniał.
A dlaczego? Proszę o dowód?

>Początek tego ciągu nazywamy Bogiem.
A dlaczego? Proszę o dowody?

PS. Jeżeli mamy zrozumiały termin "początek", to na diabła nam - nic nie znaczący - termin "Bóg"?
Tylko po to, aby bełkot pokryć - "niby coś znaczącą" - terminologią?

Miłego dnia.

@@@
.
25-02-2012 18:51 
 Ocena 6 na 6
maruda (5550 punktów)
>Są i trzeci ,którzy nie przeciwstawiają ewolucję kreacji, ponieważ (zgodnie z logiką) najpierw musi coś zaistnieć aby potem mogło ewoluować. Inaczej: nie ma ewolucji bez kreacji.

Bardzo proszę byś do swoich wypowiedzi dodawał "zgodnie z logiką Parysa". Tak jak z godnie z prawdą zawarta w książkach o Harrym Potterze magia jest czymś zwyczajnym w tamtym świecie książki. Na takich samych zasadach zgodnie z "logiką Parysa" można napisać że wszystko co napisze Parys jest zgodne z jego logicznym ciągiem rozumowania opartym o "logikę Parysa". Tak powstała logika nie musi i nie jest zgodna z logiką którą uznaje reszta ludzkości za standardową. Dziękuję.

I choose to believe what I was programmed to believe! (Futurama)
25-02-2012 20:16 
 Ocena-1 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
Dlaczego zdanie : "najpierw musi coś zaistnieć aby potem mogło ewoluować" jest dla ciebie nieprawdziwe, uzasadnij.
25-02-2012 21:11 
 Ocena 2 na 2
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>Dlaczego zdanie : "najpierw musi coś zaistnieć aby potem mogło ewoluować" jest dla ciebie nieprawdziwe,

Nie o to zdanie chodzi a o Twoje "logiczne" myslenie. Wytlumacz prosze jak z zalozenia:
Cytat:
najpierw musi coś zaistnieć aby potem mogło ewoluować.

doszedles do wniosku:
Cytat:
nie ma
ewolucji bez kreacji.
?


Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
25-02-2012 21:24 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Wytlumacz prosze jak z zalozenia:
>Cytat:
najpierw musi coś zaistnieć aby potem mogło ewoluować.

>doszedles do wniosku:
> Cytat:
nie ma ewolucji bez kreacji.
?


To nie jest założenie , to oczywistość : ewolucja dotyczy rzeczy istniejących - NIC nie ewoluje bo nieistnieje.
25-02-2012 21:51 
 Ocena 3 na 3
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
Odnieś się do mojego pytania a nie uciekaj w filozoficzne wygibasy.

>To nie jest założenie , to oczywistość :

Chyba nie do końca:

>ewolucja dotyczy rzeczy istniejących

Moja ładowarka do telefonu ewoluuje?

>NIC nie ewoluje bo nieistnieje.

Czyli kreator też?

Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
01-03-2012 09:38 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
Jednak dręczy cię niepewność czy zdanie:

"Nie ma ewolucji rzeczy bez uprzedniej jej kreacji"

jest prawdziwe czy nie.

Ta twoja niepewność to doskonały impuls do samodzielnego logicznego myślenia - powodzenia.
01-03-2012 09:50 
 Ocena 8 na 8
astrotaurus (12445 punktów)

>Ta twoja niepewność to doskonały impuls do samodzielnego logicznego myślenia - powodzenia.
Aha, a Ty, Parysie, jakimi ścieżkami samodzielnego, logicznego myślenia doszedłeś do swojego braku niepewności?
Nie bądź wiśnia, podziel się!

Tylko pytam o logiczne myślenie, a nie te Twoje ucieszne: "skoro samo-cośtam i samo-niecośtam to jak królik z kapelusza wyskakuje Bóg!"

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
01-03-2012 10:09 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
O wielki Ptahu... Sus Minervam docet...
01-03-2012 11:29 
 Ocena 4 na 4
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>Jednak dręczy cię niepewność czy zdanie:
>"Nie ma ewolucji rzeczy bez uprzedniej jej kreacji"
>jest prawdziwe czy nie.

Nie, nie dręczy. Jestem na 99,999% przekonany, że nie bylo żadnej kreacji. Nie ma najmniejszego, maciupeńkiego dowodziku przemawiającego za ID. Ten ułamek procenta niepewności jest niewart zawracania sobie nim głowy.

>Ta twoja niepewność to doskonały impuls do samodzielnego logicznego myślenia - powodzenia.

Patrz wyżej. Ponadto to zdanie jest obraźliwe nawet dla tak przeciętnie inteligentnego człowieka jak ja.


Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
01-03-2012 12:34 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Nie, nie dręczy. Jestem na 99,999% przekonany, że nie bylo żadnej kreacji.

Zatem naprawdę sądzisz, że: " to co nie istnieje ewoluje?" - przecież to absurd.
01-03-2012 14:00 
 Ocena 1 na 1
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
Widzę, że stosujesz tę sławną taktykę i próbujesz mnie sprowadzić do swojego poziomu.

>Zatem naprawdę sądzisz, że: " to co nie istnieje ewoluje?" - przecież to absurd.

Pokaż mi w którym miejscu tak napisałem.

Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
01-03-2012 17:44 
 Ocena-2 na 4
Parys (592 punktów)
(zablokowany)

Napisałeś ,że:

>Jestem na 99,999% przekonany, że nie bylo żadnej kreacji.

Mamy trzy możliwości:

a)materia jest odwieczna czyli bez przyczyny i ewoluje

b) to co nieistnieje ewoluje

c)materia ma niematerialną przyczynę swego istnienia i ewoluje

Z b) się niezgadzasz (i słusznie bo to absurd)

Ale a) jest także absurdem ponieważ zaprzecza zasadzie przyczynowo-skutkowej

Zatem pozostaje ci c) czyli ,że istnieje niematerialna przyczyna materii ,którą tradycyjnie nazywa się Bogiem a sam fakt pojawienia się materii nazywa się kreacją - ale to też odrzucasz.


W takim razie jaki masz pogląd w tej sprawie?
01-03-2012 18:23 
 Ocena 3 na 3
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>W takim razie jaki masz pogląd w tej sprawie?

Zapomniałeś jeszcze o najuczciwszym punkcie:
d) nie wiem
Jeżeli twierdzisz inaczej musisz tylko w to wierzyć. A wiara z wiedza tożsame nie są.

> Zatem pozostaje ci c) czyli ,że istnieje niematerialna przyczyna materii ,którą
>tradycyjnie nazywa się Bogiem

A skąd ta pewność, ze istnieje? Widziałeś? Rozmawiałeś? Jak tak to na następne spotkanie weź kamerę i nagraj. Albo poproś aby przeniósł mnie gdziekolwiek na Florydę na 30 minut. Przecież dla czegoś co tworzy światy to pestka.

>a sam fakt pojawienia się materii nazywa się
>kreacją - ale to też odrzucasz.

Sam fakt pojawienia się materii nazywa się początkiem Wszechświata. Tylko nikt uczciwy jeszcze nie wie jak to się zaczęło.
Kreacje czyli inteligentny projekt odrzucam, gdyż brak jakichkolwiek przesłanek przemawiających za nim.

Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
01-03-2012 20:36 
 0 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Zapomniałeś jeszcze o najuczciwszym punkcie:
>d) nie wiem

Nie,ten punkt to bezmyślność czyli rezygnacja z myślenia czyli z możliwości wnioskowania

>Jeżeli twierdzisz inaczej musisz tylko w to wierzyć. A wiara z wiedza tożsame nie są.

Jeżeli wnioskowanie jest zgodne z zasadami logiki to wnioski są prawdziwe i wchodzą w skład naszej wiedzy np. odkryte planety wokół odległych gwiazd to wnioski z obserwacji cyklicznych zmian jasności gwiazdy : nikt tych planet jednak nie widział. Podobnie elektrony-też ich nikt nie widział a wszyscy zgadzają się ,że istnieją na podstawie wnioskowania.

>Kreacje czyli inteligentny projekt odrzucam, gdyż brak jakichkolwiek przesłanek przemawiających za nim.

Przesłanką jest fakt istnienia materii - wystarczy zatem myśleć.
01-03-2012 21:25 
 Ocena 6 na 6
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>Nie,ten punkt to bezmyślność czyli rezygnacja z myślenia czyli z możliwości wnioskowania

No tak, bo Parys wszystko wie:
Skad wzial sie Wszechswiat? Bog stworzyl
Skad wzial sie czlowiek? Bog stworzyl
Dlaczego samolot lata? Bog tak chce
itd itp
Dlaczego upychasz swojego boga tylko w rejony jeszcze niezbadane a usuwany jest z miejsc poznanych przez czlowieka?

>Jeżeli wnioskowanie jest zgodne z zasadami logiki to wnioski są prawdziwe i wchodzą w skład naszej wiedzy

Ogolnie przyjetymi zasadami logiki a nie zasadami logiki wymyslonymi przez Parysa.

>np. odkryte planety wokół odległych gwiazd to wnioski z obserwacji cyklicznych zmian jasności gwiazdy : nikt tych planet jednak nie widział. Podobnie elektrony-też ich nikt nie widział a wszyscy zgadzają się ,że istnieją na podstawie wnioskowania.

Powietrza tez nikt nie widzi!
Wiekszej glupoty palnac nie mogles.

>Przesłanką jest fakt istnienia materii - wystarczy zatem myśleć.

Zapewniam Cie, ze fakt istnienia materii nie swiadczy o stworzeniu tejze.

PS
Dlaczego pomijasz pytania, ktore Ci zadalem w kilku poprzednich postach?


Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
02-03-2012 14:33 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Sam fakt pojawienia się materii nazywa się początkiem Wszechświata. Tylko nikt uczciwy jeszcze nie wie jak to się zaczęło.
Ale Ty już wiesz, że nie było efektem ID. Zazgrzytało?

Konformizm gwarantem spójności grupy
02-03-2012 18:52 
 Ocena 1 na 1
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>Ale Ty już wiesz, że nie było efektem ID. Zazgrzytało?

ID = inteligentny stwórca mogący tworzyć światy i życie. No proszę Cię.


Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
02-03-2012 08:11 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Twoja "logika" zaiste zwala z nóg. Ręce i spodnie opadają. Nie wiem już, czy się śmiać, czy płakać.
02-03-2012 08:52 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Twoja "logika" zaiste zwala z nóg.

Moja?
A twoja logika ?

Logika jest jedna.

Spór dotyczy zdania : kreacja rzeczy poprzedza jej ewolucję - w przeciwnym razie mamy absurd : to co ewoluje nie istnieje.

Czy wg "twojej" logiki to zdanie jest fałszywe czy prawdziwe?

>Ręce i spodnie opadają. Nie wiem już, czy się śmiać, czy płakać.

Kulturalne to nie jest.
02-03-2012 10:14 
 Ocena 6 na 6
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>Spór dotyczy zdania : kreacja rzeczy poprzedza jej ewolucję

Samo to zdanie jest absurdem!
Trzeba istniec aby cos stworzyc. A i to za malo gdyz nalezy posiadac jeszcze inteligencje. Teraz dowiedz, ze istnieje cos(inteligentnego) co moglo stworzyc Wszechswiat. Gdzie to cos jest i czemu chowa sie coraz glebiej, gdzie na razie nauka nie siega?


Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
02-03-2012 10:15 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Spór dotyczy zdania : kreacja rzeczy poprzedza jej ewolucję - w przeciwnym razie mamy absurd : to co ewoluje nie istnieje.
Zdefiniuj zatem pojęcie kreacji na potrzeby tego jednego zdania, jeśli chcesz być taki precyzyjny. Bo stroisz się w piórka nauki/logiki a z daleka cuchnie nadprzyrodniczym kreatorem co z Parysowego kapelusza co i rusz wyskakuje.

>Nie,ten punkt to bezmyślność czyli rezygnacja z myślenia czyli z możliwości wnioskowania
Odrzucanie punktu "nie wiem" to skrajna głupota. Właśnie nadprzyrodnicza zapchajdziura to rezygnacja z myślenia.

>Podobnie elektrony-też ich nikt nie widział a wszyscy zgadzają się ,że istnieją na podstawie wnioskowania.
Oj, mogę tylko ze współczuciem powtórzyć po Meretseger: "Sus Minervam docet..."
A akurat elektronów nie musisz wywnioskowywać - wystarczy, że włożysz palec do gniazdka.
Za to Bóg pozostaje tylko Twoim urojeniem: ani logicznie, ani fizycznie z żadnego gniazdka nie wylazie!

>Przesłanką jest fakt istnienia materii - wystarczy zatem myśleć.
Ośmieszasz się tylko, Parysie! Przecież sam tego swojego Boga nie wymyśliłeś - powtarzasz bezrozumnie brednie, których ani Ty, ani ci co je do Twojej głowy wtłoczyli nie umiecie wyjaśnić.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
02-03-2012 10:23 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Spór dotyczy zdania : kreacja rzeczy poprzedza jej ewolucję
Zdanie jest fałszywe. Nie ma dowodów na "kreację". Byłoby prawdziwe, gdybyś napisał "zaistnienie" - wtedy moglibyśmy porozmawiać. A tak, nie mamy o czym.
Na marginesie - nie "ewoluje". Ewoluuje.
02-03-2012 20:47 
 0 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>>Spór dotyczy zdania : kreacja rzeczy poprzedza jej ewolucję
>Zdanie jest fałszywe. Nie ma dowodów na "kreację".

Nie ma?- są!

Jeśli rzecz zaistniała to dzięki przyczynie zewnętrznej- samozaistnienie jest absurdem.

Ponieważ rzeczy (jakie znamy np. atomy) mają jednakową strukturę wewnętrzną dającą się opisać dopiero językiem wyrafinowanej matematyki (mechanika kwantowa),wnioskujemy , że zostały stworzone celowo a nie przypadkiem (rzeczy stworzone przypadkowo nie mogą mieć tej samej strukury).

Zaistnienie nieprzypadkowe nazywa się kreacją czyli stworzeniem .
02-03-2012 21:01 
 Ocena 10 na 10
dorias (722 punktów)
>Ponieważ rzeczy (jakie znamy np. atomy) mają jednakową strukturę wewnętrzną nieprzypadkową - dającą się opisać dopiero językiem wyrafinowanej matematyki (mechanika kwantowa),wnioskujemy , że zostały stworzone celowo a nie przypadkiem-zaistnienie nieprzypadkowe nazywa się kreacją czyli stworzeniem .

zawał każdego chemika

Parys do tej pory nie wcinałem się w twoje bajdurzenia ale proszę Cię jak nie masz o czymś pojęcia a po tym co piszesz o atomach czy chemii twoja wiedza jest znikoma. więc proszę Cię skończ gadać głupoty bo to że w laboratorium przy odpowiedniej aparaturze byłbym w stanie stworzyć dowolny atom znanego pierwiastka nie czyni ze mnie kreatora. Zrozum to niektóre rzeczy dzieją się przez przypadek i żadnego Boga nie trzeba w to mieszać.

>Jeśli rzecz zaistniała to dzięki przyczynie zewnętrznej- samozaistnienie jest absurdem.

jeszcze można wyróżnić przyczyny wewnętrzne ale to już fideistom w głowie nie mieści
02-03-2012 21:16 
 0 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>bo to że w laboratorium przy odpowiedniej aparaturze byłbym w stanie stworzyć dowolny atom znanego pierwiastka nie czyni ze mnie kreatora.

A własnie ,że czyni- człowiek jest kreatorem wielu rzeczy.

>Zrozum to niektóre rzeczy dzieją się przez przypadek i żadnego Boga nie trzeba w to mieszać.

Zrozum, że przypadek nie może być kreatorem takich samych atomów w takiej ogromnej ilości- prawdopodobieństwo czegoś takiego jest równe zero.
02-03-2012 21:19 
 Ocena 5 na 5
dorias (722 punktów)

>A własnie ,że czyni- człowiek jest kreatorem wielu rzeczy.

>Zrozum, że przypadek nie może być kreatorem takich samych atomów w takiej ogromnej ilości- prawdopodobieństwo czegoś takiego jest równe zero.

Ty tak na poważnie do Chemika mówisz?
05-03-2012 10:28 
 Ocena 1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Ty tak na poważnie do Chemika mówisz?

Myślę ,że i chemicy znają definicję przypadku i zwiazany z nim rachunek prawdopodobieństwa.
03-03-2012 09:25 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Parys do tej pory nie wcinałem się w twoje bajdurzenia ale proszę Cię jak nie masz o czymś pojęcia a po tym co piszesz o atomach czy chemii twoja wiedza jest znikoma.
Czytuję Szanownego Pana Parysa od początku i nie znalazłem ani jednej dziedziny wiedzy, w której by przekroczył poziom tępego gimnazjalisty. Tyle tylko, że z ogromnym uporem cały czas pieprzy to samo - zupełnie nie biorąc pod uwagę żadnych argumentów. Pan Parys, to już taki typ, a ten typ tak ma.
Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a im jest głębsza, to tym bardziej. Pan Parys jest bardzo, bardzo wierzącym człowiekiem. Wierzy w to, że on już posiadł Prawdę i nikt i nic się przy jego Prawdzie nie liczy.

Pozdrawiam.

@@@
.
02-03-2012 13:33 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>.. kreacja rzeczy poprzedza jej ewolucję
Jakim cudem istnienia nieewoluujące miałyby być kreatywne?
02-03-2012 16:34 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Wikipedia:
Ignorowanie konsekwencji własnego dowodu. Przykład: Dowód istnienia Boga poprzez pokazanie, że każda rzecz ma swojego twórcę, a więc wszechświat również musi go mieć. (Oprócz dowodu przez dużą liczbę przypadków stosowana jest tu też ignorancja - wystarczy zapytać: Kto więc stworzył Boga ? A jeśli zrobił to Bóg, to dlaczego dopuszczamy tutaj wyjątek (byt stwarzający siebie) a nie dopuszczaliśmy go wcześniej (byt nie mający stwórcy)?)

>Logika jest jedna.
Jeżeli tylko jedna, to Pan Parys niema z nią nic wspólnego, ale może logik jest kilka, tak jak kosmologii np. ta prof. Onyszkiewicza i ta prof. Lukierskiego.

Niesprawdzalne pytania stwarzają pokusę łączenia kosmologii z metafizyką, szukania w kosmologii np. argumentu za istnieniem Boga. Jednak w ramach nauki pozostaje nam wstrzymać się od odpowiedzi na takie pytania i szukać nowej, bardziej kompletnej teorii początków Wszechświata.

Prof. dr hab. Jerzy Lukierski:
W czerwcowym numerze "Forum Akademickiego", w artykule prof. Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza zostały zrecenzowane opinie na temat inicjatywy reaktywowania w UAM w Poznaniu Wydziału Teologicznego. Ponieważ wiosną br. w Uniwersytecie Wrocławskim została podjęta przez władze rektorskie analogiczna inicjatywa reaktywowania Wydziału Teologicznego na bazie istniejącego we Wrocławiu Papieskiego Fakultetu Teologicznego, przeczytałem ten artykuł z uwagą. Prof. Jacyna-Onyszkiewicz - mój kolega fizyk-teoretyk - nie ukrywa, że widzi znaczne korzyści w powstaniu Wydziału Teologicznego w UAM. W pierwszej części artykułu przejawia się to w uwagach polemicznych względem opinii nie popierających inicjatywy reaktywowania Wydziału. W drugiej części omawianego tekstu prof. Jacyna-Onyszkiewicz, już jako fizyk, przedstawia swoje poglądy na rolę teologii, religii w nauce. Pyta retorycznie: Czy zawierzenie Jezusowi z Nazaretu jest racjonalne? Czy Jego Ewangelia jest tylko utopijną ideologią bez znaczenia dla nauki, niegodną wiary człowieka współczesnego? I odpowiada: Uważam, że problem ten można najwyraźniej postawić i rozstrzygnąć z perspektywy najogólniejszej nauki przyrodniczej - kosmologii fizycznej. Dalej czytamy: (...) niedawno bowiem okazało się, że struktura matematyczna kosmologii kwantowej wynika z ontologii w pełni zgodnej z koncepcją miłującego Boga, głoszoną przez Jezusa z Nazaretu.

INTELEKTUALNE NADUŻYCIE

Ponieważ w swoich badaniach naukowych jestem tematycznie bliżej zagadnień kwantowej grawitacji i kwantowej kosmologii niżeli mój Szanowny Kolega z Poznania, czuję się upoważniony do przedstawienia komentarza, który, jak przypuszczam, jest bliższy przekonaniom większości badaczy praw fizyki i kosmologii. Otóż stwierdzenie o wynikaniu struktury matematycznej kosmologii kwantowej z JAKIEJKOLWIEK ontologii wydaje się zupełnie nieuzasadnione. Struktura matematyczna, stosowana obecnie do opisu ewolucji Wszechświata jest wynikiem superpozycji dwóch podstawowych koncepcji fizyki współczesnej: ogólnej teorii względności Einsteina, czyli klasycznej teorii grawitacji i opisu kwantowego. [...] Wynika stąd ważny wniosek natury ogólnej, że obecnie badana kosmologia kwantowa jest typowym modelem fizyki, z określonym zakresem stosowalności, który z dalszym rozwojem nauki będzie podlegał modyfikacji. Absolutyzowanie obecnych hipotez kosmologii kwantowej jako metafizyki i łączenie ich z odpowiedzią na pytania ontologiczne wydaje się, moim zdaniem, nadużyciem intelektualnym.

POZA DOMENĄ NAUKI

Jest zrozumiałe, że badania w dziedzinie kosmologii, w szczególności dotyczące Wielkiego Wybuchu i ewolucji Wszechświata, są interesujące dla teologii, gdyż pobudzają nadzieję, że mogą dostarczyć argumentów popierających wiarę w Boga (powiedzmy, w ramach koncepcji judeochrześcijańskich). [...] Podstawowy argument ingerencji boskiej w Wielkim Wybuchu bierze się z faktu, że w świecie, który powstał i w którym żyjemy, jest możliwe życie w określonej, znanej nam formie, opartej na związkach węgla. Już w latach osiemdziesiątych, na specjalnych sympozjach naukowych poświęconych tzw. zasadzie antropiczności, zastanawiano się nad interpretacją faktu, że stałe fizyczne opisujące nasz Wszechświat przyjęły po Wielkim Wybuchu określone wartości, pozwalające na powstanie NASZEGO życia. Okazuje się, że w ramach obecnie rozważanego modelu kosmologii kwantowej jest możliwe powstawanie Wszechświatów także o innych parametrach fizycznych, światów martwych, bez możliwości pojawienia się NASZEGO życia, światów np. zbyt szybko rozszerzających się lub zbyt szybko się zapadających. Nie mamy jednak możliwości przekonania się, czy takie światy istnieją obok naszego, czy może istnieją w nich inne formy życia: ich istnienie jest z jednej strony niesprawdzalne doświadczalnie, z drugiej niewykluczone teoretycznie. Takie właśnie niesprawdzalne pytania stwarzają pokusę łączenia kosmologii z metafizyką, szukania w kosmologii np. argumentu za istnieniem Boga jako siły rozumnej, która wybrała dla nas świat, w jakim możemy istnieć. Będzie to jednak wybór poza domeną nauki, gdyż w jej ramach pozostaje nam wstrzymywanie się od odpowiedzi - można jedynie mieć nadzieję, że przyszła, bardziej kompletna teoria początków Wszechświata pozwoli nam lepiej zrozumieć fakt powstania NASZEGO życia.

AKCEPTUJMY RÓŻNICE

A tymczasem - nie narzekałbym na bezsens istnienia Wszechświata. Stwierdziłbym raczej, że mamy szczęście egzystując w takim Wszechświecie, w którym możemy odczuwać, myśleć i w szczególności dyskutować nad jego sensem. I należy się zgodzić na to, że powstają różnice między tymi, którzy wytrzymują brak odpowiedzi na pytania niesprawdzalne i tymi, którzy na nie pospiesznie odpowiadają. Pozostaje nam jedynie akceptacja tego, że się różnimy.

Prof. dr hab. Jerzy Lukierski, fizyk, jest kierownikiem Zakładu Fizyki Wysokich Energii i Teorii Cząstek Elementarnych Instytutu Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Wrocławskiego.

@@@
.
02-03-2012 10:48 
 Ocena 5 na 5
Artur@R (7115 punktów)
>Twoja "logika" zaiste zwala z nóg. Ręce i spodnie opadają. Nie wiem już, czy się śmiać, czy płakać.<
...a kamień ten, dalej toczyć trzeba, Meretseger

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
02-03-2012 10:59 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>...a kamień ten, dalej toczyć trzeba, Meretseger

Ano. Robota sama się nie zrobi
01-03-2012 14:35 
 Ocena 6 na 6
mayolina (2278 punktów)
może jednak powinieś posłuchać rozmowy Dawkinsa i Kraussa, która - choć nie jest o rzeczach, które nie istnieją - obraca się wokół koncepcji 'niczego' i wtedy zrozumiesz, że koncepcja boga nie jest potrzeba by wytłumaczyć jak 'coś' może powstać z 'niczego'.

A tak na marginesie: nie rozumiem jak można przyjmować jako pewnik moc sprawczą boga, na którą nikt z wierzących nie ma sensowniejszej odpowiedzi niż 'nauka oferuje jedynie hipotezy co do początków wszechświata, a więc to dowód na istnienie boga', co nawet hipotezą nie jest
02-03-2012 14:28 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Nie ma najmniejszego, maciupeńkiego dowodziku przemawiającego za ID.
A taki "drobiazg" jak Wszechświat?

Konformizm gwarantem spójności grupy
02-03-2012 14:37 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>>Nie ma najmniejszego, maciupeńkiego dowodziku przemawiającego za ID.
>A taki "drobiazg" jak Wszechświat?
Istnienie Wszechświata nie jest dowodem na ID.
02-03-2012 15:03 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Istnienie Wszechświata nie jest dowodem na ID.
Zapytałem tylko... , powiedz to kreacjoniście.
Dla jednych jest dowodem na ID, dla innych na BB.

Czy coś powstało z czegoś, czy z niczego?
Dlaczego jest coś a nie nic?

Konformizm gwarantem spójności grupy
05-03-2012 14:00 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czy coś powstało z czegoś, czy z niczego?
>Dlaczego jest coś a nie nic?
www.racjon(*)m.php/s,474426/z,0/d,5#w478843
www.racjon(*)m.php/s,474426/z,0/d,3#w475843

Pozdrawiam.

@@@
.
02-03-2012 14:41 
 Ocena 1 na 1
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>A taki "drobiazg" jak Wszechświat?

No tak, nie wiadomo na 100% skąd wziął się Wszechświat to na pewno stworzył to Bóg. Zaiste dowód nie do podważenia


Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
Spinek (67 punktów)
Szanowni Państwo. Niedawno odkryłem Portal "Racjonalista".
Jest on dobrą przeciwwagą dla różnych trendów surrealistycznych.
Wygląda jednak na to, że skupiacie się Państwo na Kościele Katolickim,
a przecież są i inne kościoły, inne religie - dużo bardziej wojownicze i agresywne.
Widzę też, że JPII ma u Państwa niskie notowania - może to i dobrze - też
tak dla przeciwwagi. Ja jednak miałem okazję poznać relację ludzi, którzy
byli blisko JPII. Mimo swego konserwatyzmu w wielu kwestiach natury moralnej
i obyczajowej - był (przynajmniej prywatnie) jednym z najbardziej liberalnych
ekumenistów. Jego przyjaciele wspominają, że tą swoją postawę nazywał
"filozofią wielu dróg". Proszę zwrócić uwagę na brak formalnych sukcesów JPII
w jednoczeniu się różnych odłamów i religii. JPII - a może lepiej powiedzieć -
- Karol Wojtyła jako zwyczajny człowiek - nie widział takiej potrzeby, by
formalnie coś jednoczyć. JPII był wymagający dla katolików (bo uznawał katolicyzm
za coś najlepszego), ale zdawał sobie sprawę, że miliony ludzi kroczy innym drogami,
ale w równie dobrym kierunku. Może warto napisać o tym artykuł, może warto też
trochę zmienić podejście - nie walczyć z religiami, tylko tłumaczyć, co w podejściu
wielu duchownych i wyznawców jest niewłaściwego. Pewnie dobrze Państwo znacie
ten fragment z "Wikipedi": "Voltaire jednak zawsze potępiał ateizm i deklarował wiarę
w Boga (jako "pra-przyczyny" wszystkiego); był fundatorem kościoła katolickiego w Ferney.
Postulował rozdział państwa i Kościoła oraz tolerancję dla wszystkich religii."
Myśle, że warto brać przykład z postawy tego wielkiego człowieka, zwłaszcza, że
jest on patronem Portalu "Racjonalista". Podsumowując - lepiej tłumaczyć niż walczyć.
27-02-2012 12:58 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Wygląda jednak na to, że skupiacie się Państwo na Kościele Katolickim
Pewnie dlatego, że tu i teraz ten najbardziej dokucza.
27-02-2012 13:08 
 Ocena 11 na 11
Alicja Duda (25557 punktów)
>Wygląda jednak na to, że skupiacie się Państwo na Kościele Katolickim,
>a przecież są i inne kościoły, inne religie - dużo bardziej wojownicze i agresywne.
Nie ma w Polsce bardziej wojowniczego i agresywnego kościoła niż Kościół katolicki.

>Widzę też, że JPII ma u Państwa niskie notowania - może to i dobrze - też
>tak dla przeciwwagi. Ja jednak miałem okazję poznać relację ludzi, którzy
>byli blisko JPII.
Nikt nie przeczy, że w codziennych kontaktach JPII mógł być sympatyczny. My jednak oceniamy go "po owocach" a te sympatyczne wcale nie są.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
27-02-2012 13:33 
 Ocena 3 na 3
Spinek (67 punktów)
Ja nie mam na myśli tylko Polski. Świat na Polsce się nie kończy. Moim zdaniem gdyby polscy hierarchowie katoliccy mieli choć ksztynę klasy jaką miał JPII czy ma BXVI mielibyśmy w Polsce raj na Ziemi. Sugerowałbym ostrze piór wymierzać w różnych takich Michalików, Rydzyków oraz funkcjonariuszy Komisji Majątkowej. To nie papieże narzucili nam dwie godziny religii tygodniowo w szkole, ale polskie "lobby czarnych". To trochę jak z Unią Europejską - narzuca trochę głupich przepisów, ale resztę dokładają nasze urzędnicze sługusy. Myślę również, że "Racjonalista" mógłby pomóc w nagłaśnianiu i rozwiązywaniu różnych konkretnych zagadnień spoza sfery filozofii i światopoglądu.
Ot chociażby zbójnicka reforma oświaty zgotowana nam przez PO. Oczywiście, uważam za niemoralną postawę Kościoła, który wbrew pozorom ma dobre układy (przynajmniej pod względem materialnym) z obecnym rządem i obstaje przy dwóch lekcjach religii tygodniowo w szkole - w sytuacji, gdy nauczycielom wielu innych przedmiotów w liceach grozi wyrzucenie na bruk. Te dwie godziny religii (albo i więcej) mogłyby sobie w szkole być (to gwarantuje nam nawet nasza niedoskonała konstytucja), ale moim zdaniem to rodzice powinni opłacać lekcje religii z własnej kieszeni. Przecież nikogo nie dziwi fakt, że daje się pieniądze na tacę idąc na msze. Ponadto w lepszych szkołach, by ratować "zreformowaną" rzeczywistość rodzice fundują z własnej kieszeni dodatkowe godziny i koła z różnych przedmiotów. Dlaczego z religią miałoby być inaczej?
27-02-2012 14:34 
 Ocena 7 na 7
Alicja Duda (25557 punktów)
>Ja nie mam na myśli tylko Polski. Świat na Polsce się nie kończy.
Ale tu żyjemy i to nas dotyka.
To, że na przykład islam jest dla mieszkańców krajów opanowanych przez tą religię jest bardziej opresyjny jest oczywiste ale zmienić go mogą tylko mieszkańcy danego kraju.

>Moim zdaniem gdyby polscy hierarchowie katoliccy mieli choć ksztynę klasy jaką miał JPII czy ma BXVI mielibyśmy w Polsce raj na Ziemi. Sugerowałbym ostrze piór wymierzać w różnych takich Michalików, Rydzyków oraz funkcjonariuszy Komisji Majątkowej.
Coś strasznie zagmatwałeś to zdanie. Zarówno Watykan jak i nasz kościół jest nieprawdopodobnie bogaty i zawsze im mało.

>To nie papieże narzucili nam dwie godziny religii tygodniowo w szkole, ale polskie "lobby czarnych".
Tu masz rację. Nadgorliwość neofitów jest i była katastrofalna.

Religia mogłaby być jako przedmiot dodatkowy i płatny to się zgadzam.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
27-02-2012 15:06 
 0 na 4
Spinek (67 punktów)
Dziękuję. Cieszę się z tego komentarza. Cytowanego zdania wcale nie zagmatwałem.
Trzeba odróżniać osobę papieża od Watykanu. To nie JPII czy BXVI należy kojarzyć
z opływaniem w bogactwach. Współcześni papieże nie mają ani czasu, ani możliwości
korzystać z życia i są pod stałą obserwacją mediów. Biznes w Watykanie robią różne
szare eminencje. A dlaczego się z nimi papieże nie rozprawią - to już zupełnie inna
rzecz (pewnie jedni nie chcą, a drudzy się boją). Na portalu "Racjonalista" znalazłem
też rozdział o jasnych kartach Kościoła. Nie są one zbyt liczne, ale Autor pisze tam ciepło
np. o papieżu Janie XXIII. A zatem przedstawiciel portalu "Racjonalista" nie musi być wrogiem
Kościoła Katolickiego i wszystkiego co pachnie Watykanem. Racjonalizm to nie ateizm,
ale całe spektrum racjonalistycznych poglądów - zwłaszcza, że ateizm to też religia.
Nie wiem czy Pani wie, ale w naukowej kosmologii też są religie - ot chociażby teoria strun -
- ileś tam osób forsuje pogląd o ich istnieniu, mimo, że taki pomysł stosunkowo niewiele
pomaga w rozumieniu struktury i ewolucji Wszechświata. Ale wierzy się i już. A niech ktoś
spróbuje nie wierzyć, to już go nie zaproszą na konferencję lub nie opublikują artykułu.
Mam nadzieję, że "Racjonalista" jest znacznie bardziej liberalny i światopoglądowo pojemny.
27-02-2012 15:28 
 Ocena 10 na 10
Alicja Duda (25557 punktów)
A dlaczego się z nimi papieże nie rozprawią - to już zupełnie inna
>rzecz (pewnie jedni nie chcą, a drudzy się boją).
Jak w każdej tego typu strukturze za błędy organizacji odpowiada ten co stoi na czele. I nie jest żadnym tłumaczeniem, że nie wiedział. Jak nie wiedział, to znaczy nie chciał wiedzieć.

>A zatem przedstawiciel portalu "Racjonalista" nie musi być wrogiem
>Kościoła Katolickiego i wszystkiego co pachnie Watykanem.
Ateiści na ogół a racjonalista w szczególności nie są wrogami wierzących ani nawet kościoła. Natomiast są wrogiem głupoty,hipokryzji, oszustwa, przestępstwa.....

> Racjonalizm to nie ateizm,
>ale całe spektrum racjonalistycznych poglądów - zwłaszcza, że ateizm to też religia.
Ateizm jest taką samą religią jak nie zbieranie grzybów jest hobby.

>Nie wiem czy Pani wie, ale w naukowej kosmologii też są religie - ot chociażby teoria strun - ileś tam osób forsuje pogląd o ich istnieniu, mimo, że taki pomysł stosunkowo niewiele
>pomaga w rozumieniu struktury i ewolucji Wszechświata.
Każdą naukową hipotezę można w końcu obalić choćby wymyślając lepiej pasującą do poznanego świata.
Z religią jest inna sprawa tu nie ma takiej głupoty (np. cud w Sokółce), której nie można religijnie namaścić i wtedy nie da się tego zmienić jest cud i już.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
27-02-2012 16:03 
 0 na 4
Spinek (67 punktów)
>Jak w każdej tego typu strukturze za błędy organizacji odpowiada ten co stoi na czele. I nie jest żadnym tłumaczeniem, że nie wiedział. Jak nie wiedział, to znaczy nie chciał wiedzieć.
Ja nie twierdzę, że nie wiedzą - no może zanim staną się papieżami.
>Ateiści na ogół a racjonalista w szczególności nie są wrogami wierzących ani nawet kościoła.
To dobrze, bo ogromna większość ludzi, których spotykamy na ulicach świata - to wierzący.
Wrogość wobec nich i ich religii byłaby nieracjonalna.
>Ateizm jest taką samą religią jak nie zbieranie grzybów jest hobby.
Sprytne porównanie, ale ucina racjonalistyczną duskusję o Wszechświecie.
Wielu kosmologów nie wyrzuca ze swojego słownika pojęcia Boga,
tylko rozumie go zwykle inaczej niż w typowych religiach, ale są i tradycjonaliści..
>Z religią jest inna sprawa tu nie ma takiej głupoty (np. cud w Sokółce), której nie można religijnie namaścić i wtedy nie da się tego zmienić jest cud i już.
Wiara w cuda nie jest niebezpieczna - jeśli nikt tej wiary nikomu nie narzuca.
Dużo bardziej niebezpieczna jest np. wiara niektórych polityków i ekonomistów
w słuszność pewnych ekonomiczno-politycznych posunięć, które narzucają
wielu milionom ludzi. Niestety naukowa ekonometria nie wszystko wyjaśnia
i przewiduje, więc różne ekonomiczno-społeczne religie funkcjonują i mają się dobrze.
29-02-2012 21:47 
 0 na 2
Spinek (67 punktów)
>>Nie wiem czy Pani wie, ale w naukowej kosmologii też są religie - ot chociażby teoria strun - ileś tam osób forsuje pogląd o ich istnieniu, mimo, że taki pomysł stosunkowo niewiele
>>pomaga w rozumieniu struktury i ewolucji Wszechświata.
>Każdą naukową hipotezę można w końcu obalić choćby wymyślając lepiej pasującą do poznanego świata.
>Z religią jest inna sprawa tu nie ma takiej głupoty (np. cud w Sokółce), której nie można religijnie namaścić i wtedy nie da się tego zmienić jest cud i już.

Polecam Pani moderator artykuł:

www.racjonalista.pl/kk.php/s,5548
Autor tekstu: Victor J. Stenger; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5548
Teoria strun: fizyka czy teologia?
27-02-2012 16:18 
 Ocena 5 na 5
rysiek (4593 punktów)
>... Nie wiem czy Pani wie, ale w naukowej kosmologii też są religie - ot chociażby teoria strun - ileś tam osób forsuje pogląd o ich istnieniu, mimo, że taki pomysł stosunkowo niewiele pomaga w rozumieniu struktury i ewolucji Wszechświata. Ale wierzy się i już. A niech ktoś spróbuje nie wierzyć, to już go nie zaproszą na konferencję lub nie opublikują artykułu.

To raczej Twoje wyobrażenie (błędne), o tej sprawie, o działaniu nauki i o znaczeniu terminu "religia".
Wystarczy choćby zerknąć do Wiki, aby się dowiedzieć, że tzw. teoria strun, to tylko:

"potencjalna teoria wszystkiego, przewidująca istnienie strun wielkości 10[do potęgi]-31 metrów, z których składają się cząstki elementarne. Obecnie trwają próby doświadczalnego sprawdzenia tej teorii." [Wikipedia]

I jeszcze jedno, właśnie dlatego się ją rozważa, ponieważ bardzo "pomaga" w rozumieniu "struktury Wszechświata" itp.
27-02-2012 16:58 
 0 na 2
Spinek (67 punktów)
>Wystarczy choćby zerknąć do Wiki, aby się dowiedzieć, że tzw. teoria strun, to tylko:
>"potencjalna teoria wszystkiego, przewidująca istnienie strun wielkości 10[do potęgi]-31 metrów, z których składają się cząstki elementarne. Obecnie trwają próby doświadczalnego sprawdzenia tej teorii." [Wikipedia]
>I jeszcze jedno, właśnie dlatego się ją rozważa, ponieważ bardzo "pomaga" w rozumieniu "struktury Wszechświata" itp.
Ja nie mówię, że nie należy jej rozważać, ale ostatnio dużo bardziej produktywnym podejściem stał się powrót do klasycznych równań Einsteina i uzupełnienie ich o kwantowy spin. No ale co ja się będę wdawał w szczegóły, jak to nie moja i chyba nie Twoja działka. Chcę tylko uzmysłowić, że świat nauki rządzi się niekiedy bardzo nieracjonalistycznymi prawami - podobnie jak religia czy wiara. Są mody, trendy, intuicje, frakcje i naukowy ostracyzm "innowierców" - zwłaszcza tam, gdzie hipotezy nie są 100% weryfikowalne. Natomiast chyba wszędzie w światku naukowym wystąpuje straszna pazerność na środki finansowe - oferowane zbyt skromnie przez państwo - wobec czego jeden uczony potrafi utopić drugiego w łyżeczce wody i zdeprecjonować wartość jego działań naukowych - by dostać jak najwięcej pieniędzy na swoje badania. Zupełnie jak w dżungli - albo - zupełnie jak narmalnym życiu...
27-02-2012 18:44 
 Ocena 6 na 6
mayolina (2278 punktów)
>ostatnio dużo bardziej produktywnym podejściem stał się powrót do klasycznych równań Einsteina i uzupełnienie ich o kwantowy spin. No ale co ja się będę wdawał w szczegóły Chcę tylko uzmysłowić, że świat nauki rządzi się niekiedy bardzo nieracjonalistycznymi prawami - podobnie jak religia czy wiara.
(wytłusczenie moje)

podejrzewam, że jesteś niedoinformowany. świat nauki rządzi się jak najbardziej racjonalnymi prawami. Od teorii Einsteina nigdy nie odstąpiono, a więc trudno tu mówić o powrocie do mody na Einsteina. Jeśli masz jakieś dowody na istnienie mody w nauce, to proszę o konkrety a nie ogólniki. Od czasu do czasu są perełki typu cold fusion, powracające w czasopismach dla niedouczonych lub naiwnych, ale chyba nikt poważny nie bierze tego na poważnie?

27-02-2012 19:17 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)

>podejrzewam, że jesteś niedoinformowany. świat nauki rządzi się jak najbardziej racjonalnymi prawami. Od teorii Einsteina nigdy nie odstąpiono, a więc trudno tu mówić o powrocie do mody na Einsteina. Jeśli masz jakieś dowody na istnienie mody w nauce, to proszę o konkrety a nie ogólniki. Od czasu do czasu są perełki typu cold fusion, powracające w czasopismach dla niedouczonych lub naiwnych, ale chyba nikt poważny nie bierze tego na poważnie?

Pudło !
Jestem w samym środku tego naukowego światka i widzę jak funkcjonują ludzie związani z naukami ścisłymi i technicznymi. Na co dzień nie są bardziej racjonalistyczni od humanistów czy artystów, ponieważ są tylko (a może aż) ludźmi, a żaden człowiek nie jest w 100% racjonalistyczny. Oczywiście sama istota nauk ścisłych i przyrodniczych jest najbardziej racjonalna z racjonalnych .

Może niepotrzebnie wdałem się w te wszystkie dyskusje, ale jako nowy chciałem zobaczyć, jaka będzie reakcja Racjonalistów na trochę mniej racjonalistyczne tezy. Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczony, że nie zostałem całkowicie rozjechany walcem - no może tylko troszeczkę. Generalnie nie będę zbyt często zabierał głosu. Chętnie sobie poczytam artykuły z Racjonalisty, jak i wypowiedzi z Forum. Swoją drogą, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że świat funkcjonuje między skrajnościami. Mało jest natomiast ludzi, którzy skłonni byliby łagodzić te napięcia - prawdopodobnie dlatego, że mogą wtedy oberwać po głowie od jednych i drugich ...
27-02-2012 20:05 
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)
w takim razie jestem (niemile) zaskoczona. Ty, osoba -jak sam piszesz, z ogródka naukowego, zabawiłeś się w manipulację. Gdyby była ona jeszcze na odrobinę wyższym poziomie ....
27-02-2012 20:13 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)
>w takim razie jestem (niemile) zaskoczona. Ty, osoba -jak sam piszesz, z ogródka naukowego, zabawiłeś się w manipulację. Gdyby była ona jeszcze na odrobinę wyższym poziomie ....

Nie bardzo rozumiem. A odkąd to szczere wyznanie swoich poglądów i odczuć to manipulacja?
W taki razie i ja apeluję o bardziej precyzyjne komentarze stojące na duuużo wyższym poziomie
od tego zielonego powyżej.
27-02-2012 20:54 
 Ocena 3 na 3
mayolina (2278 punktów)
masz rację. To nie manipulacja. To ignorancja. I brak odpowiedniego słownika. A wystarczyło jedynie napisać 'świat naukowców'i darować sobie stawianie znaku równości między religią, wiarą i światem nauki.
Cytat:
świat nauki rządzi się niekiedy bardzo nieracjonalistycznymi prawami - podobnie jak religia czy wiara
27-02-2012 21:51 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)
>masz rację. To nie manipulacja. To ignorancja. I brak odpowiedniego słownika. A wystarczyło jedynie napisać 'świat naukowców'i darować sobie stawianie znaku równości między religią, wiarą i światem nauki.
> Cytat:
świat nauki rządzi się niekiedy bardzo nieracjonalistycznymi prawami - podobnie jak religia czy wiara


Szanowna Pani,
Chce Pani kreować się na 100% Racjonalistę, a czerpie Pani satysfakcję z zupełnie niepotrzebnego
podgrzewania atmosfery dyskusji. Używa Pani słów takich jak "manipulacja" i "ignorancja",
które świadczą o niepowstrzymanej egzaltacji - tylko nawet trudno powiedzieć czym.
Czepia się Pani słówek. Zawęża Pani kontekst. Nie rozumie Pani np. że nauka to nie jakiś boski absolut,
- tylko coś stworzonego przez ludzi, a więc jest podatna na ludzie ułomności i niedoskonałości.
Czy wie Pani np. za co i dlaczego Albert Einstein otrzymał Nagrodę Nobla - a za co nie otrzymał?
Czy wie Pani również jaki był stosunek Alberta Einsteina do mechaniki falowej Schroedingera?
Tych meandrów wiedzy, świata nauki i świata naukowców można by mnożyć. To one dodają smaku nauce
i pokazują, że jest tworzona przez ludzi z krwi i kości, a nie przez automaty.

Proszę też zwrócić uwagę, że ja jestem na forum pierwszy raz - stąd też wybrałem dział ABC Racjonalisty, by nie gorszyć nikogo swoją ignoracją na tematy specjalistyczne. Chciałem zobaczyć, jak zareguje społeczność na kogoś nowego, kto może nie całkiem utożsamia się z poglądami Twórców Portalu, ale bardzo ceni Inicjatywę Jego powstania. Pierwsze moje wpisy spotkały się z życzliwym i kulturalnym krytycyzmem Pani Moderator, która ma nieporównywalnie bogatszy dorobek punktowy niż Pani ...
28-02-2012 06:37 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Pierwsze moje wpisy spotkały się z życzliwym i kulturalnym krytycyzmem Pani Moderator, która ma nieporównywalnie bogatszy dorobek punktowy niż Pani ...

Na tym forum nie zwykliśmy się licytować na punkty.
29-02-2012 21:57 
 0 na 2
Spinek (67 punktów)
>masz rację. To nie manipulacja. To ignorancja. I brak odpowiedniego słownika. A wystarczyło jedynie napisać 'świat naukowców'i darować sobie stawianie znaku równości między religią, wiarą i światem nauki.
> Cytat:
świat nauki rządzi się niekiedy bardzo nieracjonalistycznymi prawami - podobnie jak religia czy wiara


Zapraszam na korepetycje - nie do mnie ale na łamy macierzystego portalu. To poprawia lotność umysłu. Mam wrażenie, że niektórzy spędzają zbyt dużo czasu na forum a za mało na lekturze artykułów.
Polecam zwłaszcza ten artykuł:

www.racjonalista.pl/kk.php/s,5548
Autor tekstu: Victor J. Stenger; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5548
Teoria strun: fizyka czy teologia?

No i zacytujmy raz jeszcze: "darować sobie stawianie znaku równości między religią, wiarą i światem nauki".
W tym miejscu przypomnę, że w matematyce i logice są jeszcze inne znaki, tak jak w malarstwie oprócz
czarnego i białego jest wiele odcieni szarości a nawet są kolory.
29-02-2012 23:34 
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)
a ja polecam lekturę książki Stephena Hawking-a The Grand Design, L. Krauss-a Something from Nothing i wysłuchanie rozmowy Kraussa z Dawkinsem między innymi o tej książce www.youtube.com/watch?v=gH9UvnrARf8
29-02-2012 23:56 
 Ocena 1 na 1
Spinek (67 punktów)
>a ja polecam lekturę książki Stephena Hawking-a The Grand Design, L. Krauss-a Something from Nothing i wysłuchanie rozmowy Kraussa z Dawkinsem między innymi o tej książce www.youtube.com/watch?v=gH9UvnrARf8
>

A bardzo dziękuję. No wreszcie zaczyna się tu robić trochę bardziej kolorowo.
01-03-2012 00:15 
 Ocena 6 na 6
mayolina (2278 punktów)wycięło mi resztę edytuj
krytycznie o pontyfikacje JP2 J. Cornwell Pope in Winter, o JP2 wobec pedofilii Jason Berry, Gerald Renner Vows of Silence.

A fakt powstawania hipotez nie świadczy o nieracjonalności nauki, a raczej o poszukiwaniu odpowiedzi i weryfikowaniu nabytej wiedzy. Natomiast jaki charakter miał Einstein, Feynman, Bohr absolutnie mnie nie interesuje. Tak jak nie zastanawiam się czy miłym człowkiem jest Dawkins, Krauss, Hawking czy też Paul Krugman.

A i amerykański model, który tak bardzo podziwiasz, wydaje się ostatnio mocno szwankować. Fajnie jest, że są prywatne szkoły religijne. Tylko, że 'kształci' się w nich pokolenia niedouczonych ignorantów. Wyścig o nominacje republikańskie jest na żałosnym poziomie intelektualnym. Najpierw gwiazda Palin, a teraz Romney i Santorum. O ostatnich mądrościach Santorum pisze Krauss u Dawkinsa richarddaw(*)grees-more-than-we-need-faith. I raczej nie walczy o tworzenie następnych wyższych szkół pod wezwaniem ducha świętego i.racjonalista.pl/img/em/smile.gif
29-02-2012 21:43 
 0 na 2
Spinek (67 punktów)Odp: Fronda, ewolucja, kreacjonizm - święta Trójca?;)
>podejrzewam, że jesteś niedoinformowany. świat nauki rządzi się jak najbardziej racjonalnymi prawami. Od teorii Einsteina nigdy nie odstąpiono, a więc trudno tu mówić o powrocie do mody na Einsteina. Jeśli masz jakieś dowody na istnienie mody w nauce, to proszę o konkrety a nie ogólniki. Od czasu do czasu są perełki typu cold fusion, powracające w czasopismach dla niedouczonych lub naiwnych, ale chyba nikt poważny nie bierze tego na poważnie?

Polecam artykuł:

www.racjonalista.pl/kk.php/s,5548
Autor tekstu: Victor J. Stenger; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5548
Teoria strun: fizyka czy teologia?
29-02-2012 21:14 
 Ocena 1 na 1
Spinek (67 punktów)
>>... Nie wiem czy Pani wie, ale w naukowej kosmologii też są religie - ot chociażby teoria strun - ileś tam osób forsuje pogląd o ich istnieniu, mimo, że taki pomysł stosunkowo niewiele pomaga w rozumieniu struktury i ewolucji Wszechświata. Ale wierzy się i już. A niech ktoś spróbuje nie wierzyć, to już go nie zaproszą na konferencję lub nie opublikują artykułu.
>To raczej Twoje wyobrażenie (błędne), o tej sprawie, o działaniu nauki i o znaczeniu terminu "religia".
>Wystarczy choćby zerknąć do Wiki, aby się dowiedzieć, że tzw. teoria strun, to tylko:
>"potencjalna teoria wszystkiego, przewidująca istnienie strun wielkości 10[do potęgi]-31 metrów, z których składają się cząstki elementarne. Obecnie trwają próby doświadczalnego sprawdzenia tej teorii." [Wikipedia]
>I jeszcze jedno, właśnie dlatego się ją rozważa, ponieważ bardzo "pomaga" w rozumieniu "struktury Wszechświata" itp.

Zanim zacznie się na kogoś wylewać pomyje warto wcześniej przeczytać sobie chociażby artykuł ze swojego portalu:

www.racjonalista.pl/kk.php/s,5548
Autor tekstu: Victor J. Stenger; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5548
Teoria strun: fizyka czy teologia?
01-03-2012 11:12 
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)
>Zanim zacznie się na kogoś wylewać pomyje...

Jeśli - jak widać - nie rozumiesz nawet tak banalnego zwrotu, to ...
29-02-2012 22:34 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>Wystarczy choćby zerknąć do Wiki, aby się dowiedzieć, że tzw. teoria strun, to tylko:
>"potencjalna teoria wszystkiego, przewidująca istnienie strun wielkości 10[do potęgi]-31 metrów, z których składają się cząstki elementarne. Obecnie trwają próby doświadczalnego sprawdzenia tej teorii."

Dokładnie nie wiem jakby to mieli potwierdzić, skoro około 2 lat temu potwierdzono istnienie chmury elektronowej i zrobiono jej zdjęcie ale to nie jest zdjęcie pojedynczego elektronu o wielkości 10^ -15 więc ta teoria jeszcze bardzo długo nie będzie potwierdzona albo obalona.
01-03-2012 12:01 
 Ocena 2 na 2
rysiek (4593 punktów)
>... ta teoria jeszcze bardzo długo nie będzie potwierdzona albo obalona.
Może. Na razie mieści się w sferze hipotez.
02-03-2012 15:21 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>>... ta teoria jeszcze bardzo długo nie będzie potwierdzona albo obalona.
>Może. Na razie mieści się w sferze hipotez.

jeżeli weźmiesz pod uwagę że od powstania hipotezy atomu do jej potwierdzenia minęło 2000lat a później kolejne kilkaset do zbadania i odkrywania coraz to nowszych rzeczy.

patrząc się na to to raczej jestem skłonny powiedzieć że szybko potwierdzenie tej hipotezy nie nastąpi.
28-02-2012 14:47 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Racjonalizm to nie ateizm, ale całe spektrum racjonalistycznych poglądów - zwłaszcza, że ateizm to też religia.
Ateizm, moim zdaniem, nie jest religią, ale rodzajem fideizmu.
Brak wiedzy zastępuje niewiara.
Uważam natomiast, i gotów jestem do dyskusji na ten temat, że religią jest racjonalizm.

>Mam nadzieję, że "Racjonalista" jest znacznie bardziej liberalny i światopoglądowo pojemny.
Za WikiCytat:
Lasciate ogni speranza, voi ch'intrate
(Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy [tu] wchodzicie lub Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją).


Konformizm gwarantem spójności grupy
29-02-2012 22:24 
 Ocena 1 na 1
Spinek (67 punktów)
>>Racjonalizm to nie ateizm, ale całe spektrum racjonalistycznych poglądów - zwłaszcza, że ateizm to też religia.
>Ateizm, moim zdaniem, nie jest religią, ale rodzajem fideizmu.
>Brak wiedzy zastępuje niewiara.
>Uważam natomiast, i gotów jestem do dyskusji na ten temat, że religią jest racjonalizm.

Przepraszam, jakoś umknął mi ten wpis. Bardzo dziękuję za spokojny, rzeczowy komentarz.
Muszę przyznać, że taka postawa na tym Forum to chyba rzadkość. Zwykle poza moderatorami
pozostałe osoby mają upodobanie w tępieniu każdego, kto ma choć odrobinę odmienne poglądy.

Tak przy okazji polecam artykuł:

www.racjonalista.pl/kk.php/s,5548
Autor tekstu: Victor J. Stenger; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5548
Teoria strun: fizyka czy teologia?

Polecam go dlatego, że zostałem na forum wielokrotnie zlinczowany, za to iż ośmieliłem się napomknąć,
że czasem i w nauce jest pewien pierwiastek nieracjonalistyczny, są mody, trendy i wierzenia w słusznosć hipotez,
jest też zwykła ludzka zawiść, małostkowość i konformizm w światku naukowym (ten konformizm ujawnił się np. w sytuacji, gdy zastanawiano się, za co tu by dać Nagrodę Nobla Einsteinowi).

Osobiście kłuje mnie w oczy kontrast między poziomem artykułów na portalu (moim zdaniem większość z nich to piękne, rzeczowe teksty) a mentalną i intelektualną nietolerancją wielu uczestników Forum. Myślę, że racjonalizm nie miał być i nie jest religią (zwykle jest jej zaprzeczeniem), ale właśnie wielu forumowiczów chciałoby z racjonalizmu uczynić sobie religię i to taką religię bez "ekumenizmu".

Pozdrawiam
27-02-2012 21:52 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Myśle, że warto brać przykład z postawy tego wielkiego człowieka, zwłaszcza, że jest on patronem Portalu "Racjonalista".

Cytat:
La nôtre [religion] est sans contredit la plus ridicule, la plus absurde, et la plus sanguinaire qui ait jamais infecté le monde.
Oeuvres complètes de Voltaire

27-02-2012 22:28 
 Ocena 1 na 1
Spinek (67 punktów)
>> Myśle, że warto brać przykład z postawy tego wielkiego człowieka, zwłaszcza, że jest on patronem Portalu "Racjonalista".
> Cytat:
La nôtre [religion] est sans contredit la plus ridicule, la plus absurde, et la plus sanguinaire qui ait jamais infecté le monde.
Oeuvres complètes de Voltaire


Bardzo dziękuję Panu za ten cytat. Prosiłbym o dadatkową informację, czy Volataire
miał tu na myśli religię katolicką we Francji, czy jakąś inną "pseudoreligię", którą ktoś
z jego bliskiego otoczenia wykreował?
28-02-2012 06:02 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> czy Voltaire miał tu na myśli religię katolicką we Francji, czy jakąś inną "pseudoreligię"?

Voltaire krytykował religię chrześcijańską w ogólności. fr.wikiquote.org/wiki/Christianisme#Voltaire

Voltaire był deistą, co na ówczesnym etapie rozwoju wiedzy było popularnym światopoglądem wśród oświeconych autorów. Zrozumienie początków Wszechświata, istoty życia, ewolucji naturalnej, genetyki, neuropsychologii oraz szeregu innych odkryć układających się w spójną całość znacznie zmniejszyło zapotrzebowanie na deizm. pl.wikipedia.org/wiki/Deizm
28-02-2012 16:33 
 Ocena 1 na 3
Spinek (67 punktów)
>Voltaire krytykował religię chrześcijańską w ogólności. fr.wikiquote.org/wiki/Christianisme#Voltaire
>Voltaire był deistą, co na ówczesnym etapie rozwoju wiedzy było popularnym światopoglądem wśród oświeconych autorów. Zrozumienie początków Wszechświata, istoty życia, ewolucji naturalnej, genetyki, neuropsychologii oraz szeregu innych odkryć układających się w spójną całość znacznie zmniejszyło zapotrzebowanie na deizm. pl.wikipedia.org/wiki/Deizm

Bardzo dziękuję za linki i informacje o Voltairze.

A co sądzić o tym cytacie z polskiej Wikipedii:

"Voltaire jednak zawsze potępiał ateizm i deklarował wiarę w Boga (jako "pra-przyczyny" wszystkiego); był fundatorem kościoła katolickiego w Ferney. Postulował rozdział państwa i Kościoła oraz tolerancję dla wszystkich religii."

Ja myślę, że Voltaire był przede wszystkim realistą oraz dobrym, wrażliwym człowiekiem. Jeśli mieszkańcy jego miasteczka chcieli mieć kościół katolicki (bo taką czuli potrzebę), to im pomógł i nie wyzywał od ciemnogrodu, jak to zrobiłoby wiekszość Uczestników tego Forum. Natomiast co sobie myślał o tych ludziach - tego nie wiemy.
29-02-2012 08:48 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
> wyzywał od ciemnogrodu, jak to zrobiłoby wiekszość Uczestników tego Forum

Większość to raczej dyskutuje o problemach dotyczących naszego kraju. Raczej nieliczni i to zazwyczaj gdy już nerwy poniosą używają dosadnych określeń. Minus za bezpodstawne oszczerstwa, nie podoba się to tutaj nie zaglądaj - nikt Cię nie zmusza.


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
29-02-2012 16:19 
 Ocena 1 na 1
Spinek (67 punktów)
>> wyzywał od ciemnogrodu, jak to zrobiłoby wiekszość Uczestników tego Forum
> Raczej nieliczni i to zazwyczaj gdy już nerwy poniosą używają dosadnych określeń. Minus za bezpodstawne oszczerstwa, nie podoba się to tutaj nie zaglądaj - nikt Cię nie zmusza.

Minus za brak spostrzegawczości. Niejaki astrotaurus sypie jak z rękawa określeniami: szurnięci,
upośledzeni poznawczo, działający w oparach absurdu - tylko dlatego, że ktoś osmielił się mysleć inaczej.
29-02-2012 16:36 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
Od kiedy jeden to większość? W miejscach takich jak ogólnodostępne fora, bo na pustyni to może się zdarzyć.

Myślę, że swoją wypowiedzią dowiodłeś tylko prawdziwości określenia upośledzony poznawczo (może nie całkiem celne, ale najbardziej celne z cytowanej trójki), jeśli było skierowane do Ciebie, bo przyznam że nie czytałem całego wątku.


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
01-03-2012 10:28 
 Ocena 8 na 8
Przemek J. (3008 punktów)
Jeszcze pozwolę sobie zabrać głos w sprawie upośledzenia poznawczego. Osoba wierząca, z definicji jest w ten sposób upośledzona. Wiara to nic innego jak przekonanie, że coś jest takim jak się w to wierzy. Jeśli coś się pozna i rozumie, to już nie ma miejsce na wiarę, zastępuje ją wiedza. Osoba wierząca nie będzie dążyła do poznania i zrozumienia rzeczy, w które wierzy, bo co jeśli odkryje fakty przeczące jej wierze? Religianci tyle razy parafrazowali wypowiedź Hegla, że to już nawet przestało być zabawne.

Upośledzenie poznawcze dotyka wszystkich osób wierzących. Nie ma znaczenia czy osoba taka wierzy w jakieś byty, teorie czy polityków - upośledzenie poznawcze zostaje jeśli wiara nie przemija.

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
02-03-2012 00:49 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)

>Upośledzenie poznawcze dotyka wszystkich osób wierzących. Nie ma znaczenia czy osoba taka wierzy w jakieś byty, teorie czy polityków - upośledzenie poznawcze zostaje jeśli wiara nie przemija.

Bardzo nieprecyzyjne stwierdzenie. Wiara w słuszność czegoś, czego jeszcze nie sprawdzono, czy nie udowodniono była i jest siłą napędową dla wielu ludzi nauki i nie stanowi uposledzenia poznawczego. Oczywiście po dokonaniu weryfikacji ta wiara powinna zamienić się w wiedzę. Ponadto są takie sfery życia, które wymykają się naukowemu poznaniu. Przyznają to i wielcy naukowcy i filozofowie - co oczywiście wcole nie musi być argumentem za istniniem Boga, ale jest wskazaniem, że proces poznawania świata jest znacznie bardziej złożony, niż to się wydaję "czystym racjonalistom".
02-03-2012 07:23 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
> Oczywiście po dokonaniu weryfikacji ta wiara powinna zamienić się w wiedzę.

Sęk w tym, że się nie zamieniła, o czym jest ten portal.
02-03-2012 09:08 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
Mylisz wiarę z hipotezą i chęcią do poznawania nowego. Chęć do poznania powoduje powstawanie hipotez, które podlegają weryfikacji i albo są dorzucane, albo przekształcają się w teorie. Wiara to pewność, która nie wymaga potwierdzenia. Próbujesz bronić pojęć, których najwyraźniej sam nie rozumiesz. Zresztą temat był już tyle razy wałkowany na forum, że nie ma sensu jeszcze raz tego przerabiać, bo Ty wierzysz w twoje przekonania o wierze i nie jesteś zainteresowany ich weryfikacją i sprawdzeniu - tak zgaduję z treści Twoich wypowiedzi.

> Ponadto są takie sfery życia, które wymykają się naukowemu poznaniu.

Są jeszcze aspekty naszego życia, których nie udało się ująć w ścisłe teorie, ale to się zmienia. Wystarczy trochę poczytać, posłuchać, żeby zrozumieć, że to nie jest żadne wymykanie się, tylko niedoskonałość narzędzi poznawczych, które podlegają wiecznemu rozwojowi i udoskonaleniom.

>Przyznają to i wielcy naukowcy i filozofowie -

Po pierwsze nieporozumieniem jest mieszanie nauki i filozofii w tym temacie. To nauka rozpoznaje i modeluje kolejne sfery naszego życia. Po drugie nie bardzo rozumiem, co niby przyznają? To, że nie wiemy wszystkiego o otaczającym nas świecie? Do takiego twierdzenia nie trzeba podpierać się jakimiś wydumanymi autorytetami.

>co oczywiście wcole nie musi być argumentem za istniniem Boga,

I nie jest, tak samo jak nie jest argumentem przemawiającym za żadną inną bajeczką.

> ale jest wskazaniem, że proces poznawania świata jest znacznie bardziej złożony, niż to się wydaję "czystym racjonalistom".

Tego zdania zupełnie nie rozumiem. Odbieram je jako zwykłą manipulację. Nie mam pojęcia czym lub kim jest czysty racjonalista, do czego ma się to pojęcie odnosić i co wnieść do dyskusji. O złożoności procesów otaczającego nas świata ludzie myślący i je badający doskonale sobie zdają sprawę. Jakiś magicznych stref to mogą sobie szukać tylko ludzie, którzy coś tam słyszeli ale nie rozumieją nauki i jej osiągnięć.

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
02-03-2012 09:41 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>Mylisz wiarę z hipotezą i chęcią do poznawania nowego. Chęć do poznania powoduje powstawanie hipotez, które podlegają weryfikacji i albo są dorzucane, albo przekształcają się w teorie. Wiara to pewność, która nie wymaga potwierdzenia. Próbujesz bronić pojęć, których najwyraźniej sam nie rozumiesz..

Problem tego nieszczęsnego pojęcie jest taki, że jest tak wieloznaczny, że co człowiek to inną definicje wiary przedstawia. I tak naprawdę każda ta definicja jest prawdziwa.

Np. jeśli ktoś powie Ci ,że wierzy że materia we wszechświecie składa się głównie z plazmy.
02-03-2012 10:07 
 Ocena 5 na 5
Przemek J. (3008 punktów)
Wręcz przeciwnie, większość z tych definicji jest prawdziwa, wszystko zależy od kontekstu i potrzeb.

Np. w mowie potocznej często używamy słowa "wierzę", choć tak naprawdę dużo poprawniej byłoby powiedzieć, że "w świetlne znanych mi faktów i teorii dużo bardziej prawdopodobną wydaje się". Tylko kto ma na to czas Ale kiedy ktoś mówi, że wierzy w boga to nie chodzi mu o weryfikację założenia przyjętego z pewnym prawdopodobieństwem, tylko coś co dla niego jest "faktem niepodważalnym".

Inteligentna osoba nie powinna mieć problemu z rozróżnieniem obu aspektów tego samego słowa, a jeśli nie wynika to bezpośrednio z kontekstu to przecież zawsze można dopytać.

To zależy od kontekstu. Albo jest to sylogizm, bo tak naprawdę chodzi o hipotezę, która będzie weryfikowana, albo ktoś nie ma żadnych podstaw do takiego twierdzenia, ale się przy nim upiera. Wtedy chodzi o wiarę, która ogranicza proces poznawczy. Możemy rozwinąć ten przykład i wyobrazić sobie naukowca, który tak długo poszukuje dowodów na powyższe twierdzenie, że zaczął w nie wierzyć. Wówczas wszystko zależy od tego jak on się zachowa, gdy napotka fakty przeczące temu założeniu: zachowa się jak naukowiec, czy jak teista?

Skoro już się zabrałem za pisanie, to jeszcze coś o definicjach. Właściwie to nie ma złych definicji. Każda definicja jest dobra jeśli jest znana wszystkim dyskutantom i jest przez nich stosowana. Definicje są tworzone po to, żeby mówić tym samym językiem dyskutując o tych samych sprawach. Przykładem na niezrozumienie roli definicji w dyskusji są wątki zakładane przez Krystkona, gdzie autor wątku operuje własnymi definicjami pojęć i nie potrafi tych pojęć zdefiniować w sposób zrozumiały dla odbiorców.


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
02-03-2012 11:06 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)

>To zależy od kontekstu. Albo jest to sylogizm, bo tak naprawdę chodzi o hipotezę, która będzie weryfikowana, albo ktoś nie ma żadnych podstaw do takiego twierdzenia, ale się przy nim upiera. Wtedy chodzi o wiarę, która ogranicza proces poznawczy. Możemy rozwinąć ten przykład i wyobrazić sobie naukowca, który tak długo poszukuje dowodów na powyższe twierdzenie, że zaczął w nie wierzyć. Wówczas wszystko zależy od tego jak on się zachowa, gdy napotka fakty przeczące temu założeniu: zachowa się jak naukowiec, czy jak teista?

Więc ostatecznie i tak wszystko będzie zależeć od tego jak zachowa się osoba, która wierzyła w coś i nie udało się tego zweryfikować. Naukowiec przyzna się, że się mylił a pseudonaukowiec będzie ignorować fakty i dalej brnąć w swoje imaginacje...

Tak w ogóle to stwierdzenie o plazmie jest jak najbardziej prawdziwe i dla przeciętnego chemika łatwe do zweryfikowania.

Dla mnie posługiwanie się takimi samymi definicjami głównie ułatwia komunikacje.
02-03-2012 09:45 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>Jeszcze pozwolę sobie zabrać głos w sprawie upośledzenia poznawczego. Osoba wierząca, z definicji jest w ten sposób upośledzona. Wiara to nic innego jak przekonanie, że coś jest takim jak się w to wierzy. Jeśli coś się pozna i rozumie, to już nie ma miejsce na wiarę, zastępuje ją wiedza. Osoba wierząca nie będzie dążyła do poznania i zrozumienia rzeczy, w które wierzy, bo co jeśli odkryje fakty przeczące jej wierze? Religianci tyle razy parafrazowali wypowiedź Hegla, że to już nawet przestało być zabawne.
>Upośledzenie poznawcze dotyka wszystkich osób wierzących. Nie ma znaczenia czy osoba taka wierzy w jakieś byty, teorie czy polityków - upośledzenie poznawcze zostaje jeśli wiara nie przemija.

Krótko wg. Ciebie osoba wierząca nie zbada i nie stworzy niczego co przeczyło by jej wierze tak?

no i inna kwestia to taka że nie spotkałem się w terminologii psychologicznej jak i medycznej z terminem upośledzenie poznawcze.
02-03-2012 10:32 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
> Krótko wg. Ciebie osoba wierząca nie zbada i nie stworzy niczego co przeczyło by jej wierze tak?

Nie zupełnie. Stworzenie lub zbadanie, nie jest istotne, istotnym jest co z takim wynalazkiem lub odkryciem zrobi, tak jak pisałem na przykładzie plazmy. Czy te nowe fakty spowodują, że zwątpi w swoją wiarę? Jeśli tak, to czy wówczas nie będzie mowy o tym, że niedostatecznie wierzył, a może od początku był niewierzący. Darwin postąpił w ten sposób. Moja droga dochodzenia do wolności od memów religijnych, nie porównując się do naukowca , była podobna i conajmniej kilku innych osób również.

Człowiek prawdziwie wierzący, zignoruje te fakty lub skupi się na tym żeby dopasować je do swojej wiary, marnując potencjał swój i nowego odkrycia czy wynalazku. Znam całe mnóstwo osób, które nie czyta w ogóle o teorii ewolucji, nie próbuje jej zrozumieć, bo to "dzieło szatana, które ma podważyć ich wiarę", ale wiara ubrana w religię, to dużo bardziej złożony mechanizm, niż tylko wiara jednego człowieka w jakąś idę i podlega wielu dodatkowym ograniczeniom.

Krótka odpowiedź, na Twoje pytanie: będzie tego unikał, zmarnuje potencjał lub odejdzie od wiary.

> no i inna kwestia to taka że nie spotkałem się w terminologii psychologicznej jak i medycznej z terminem upośledzenie poznawcze.

Nie jestem fachowcem w tej materii. Opieram się na definicji, którą wywnioskował z kontekstu i wcześniejszych dyskusji na forum, dotyczących tego określenia. Być może lepszym, bardziej fachowym, określeniem byłoby "łagodne zaburzenie poznawcze" - tylko, że to odnosi się do raczej innego przypadku, chyba żeby powiązać procesy starzenia się i wzrostu religijności; albo za mało zwracałeś uwagę na to pojęcie, w przeciwieństwie do Australijczyków


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
02-03-2012 11:24 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
Twoja odpowiedź jest jak najbardziej dobra i satysfakcjonująca. Jednak myślę, że z takim ignorowaniem i dopasowywaniem faktów do wiary bardziej by to pasowało do skrajnie wierzących niż do normalnego przeciętnego wierzącego człowieka. Przeciętnie inteligentny człowiek nawet, jeśli wierzy nie zignoruje faktów, ale zgodnie z tym, co pod spodem napisał astrotaurus teoria ww jest jak najbardziej zgodna z wierzeniami katolików.

Przykład plazmy chyba zbyt ogólny był możemy podyskutować o Georges Lemaître i tym czy jego wiara miała duży wpływ na to, co stworzył.

Bardziej by pasowało upośledzenie zdolności poznawczych tyle że pod tym terminem medycznym kryje się wiele ciekawych rzeczy. A wiara do tego w żaden sposób nie pasuje.
02-03-2012 12:19 
 Ocena 5 na 5
Przemek J. (3008 punktów)
>Jednak myślę, że z takim ignorowaniem i dopasowywaniem faktów do wiary bardziej by to pasowało do skrajnie wierzących niż do normalnego przeciętnego wierzącego człowieka.

Zastanawiałem się, czy do tego nie nawiązać w moim poprzednim poście. Bo ja też kiedyś myślałem, tak ja powyżej, ale rozmowy z ludźmi wierzącymi skłoniły mnie do zmiany zdania. Nawet katolicy niepraktykujący, bywają tak przywiązani do swojej wiary, że wolą nie oglądać niektórych programów, nie czytać pewnych artykułów lub książek. Znam takich ludzi i wydaje mi się, że w kilku przypadkach jest to bardziej jakiś podświadomy mechanizm obronny niż przemyślana reakcja. Być może wiąże się to z lękiem, który bardzo często towarzyszy religii. Jednak są to tylko dowody anegdotyczne i nie chciałem ich włączać do dyskusji.

Żeby być sprawiedliwym, trzeba by również przytoczyć, że bywają osoby deklarujące się jako religijne, które pomimo wyraźnego rozdźwięku pomiędzy ich religią a pracą naukową, zostają wierni tej pierwszej i rzetelni w tej drugiej. Choć w takich przypadkach to chyba jest to rozdźwięk pomiędzy religią i nauką, a religia nie koniecznie musi się pokrywać w prywatnymi wierzeniami.

Wracając do tego niefortunnego upośledzenia poznawczego. Religianci piszący na forum, aż się proszą o uprawomocnienie takiego pojęcia, wykazując się niesamowitą odpornością na wiedzę i fakty, stojące w sprzeczności z ich wiarą. Tyle razy widziałem i słyszałem argument "to jest prawdziwe, bo ja w to wierzę", że trudno nie poddać się wrażeniu, że takie upośledzenie istnieje. Niestety nie wyobrażam sobie możliwości badań w tym zakresie, w czasach gdy religia, tak często sprowadza nasze życie do absurdu. Dzięki tej dyskusji i kilku dodatkowym przemyśleniom, do których zostałem zmuszony, będę nieco ostrożniej podchodził do tego sformułowania.

Dziękuję i pozdrawiam.

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
02-03-2012 12:54 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
>Znam takich ludzi i wydaje mi się, że w kilku przypadkach jest to bardziej jakiś podświadomy mechanizm obronny niż przemyślana reakcja. Być może wiąże się to z lękiem, który bardzo często towarzyszy religii.
To po prostu prawda. Wiara powstaje w podświadomości, a nie jako akt woli i przejmuje kontrolę nad rozumem dla ochrony siebie. Człowiek otumaniony wiarą boi się pozostać bez niej, boi się argumentów przeciw, nie zauważa ich lub szybko wypiera ze świadomości.

>Żeby być sprawiedliwym, trzeba by również przytoczyć, że bywają osoby deklarujące się jako religijne, które pomimo wyraźnego rozdźwięku pomiędzy ich religią a pracą naukową, zostają wierni tej pierwszej i rzetelni w tej drugiej.
Nie da się pogodzić wiary i nauki w odniesieniu do jednego obiektu; np. kreacjonista Młodej Ziemi nie może być paleontologiem.

>Choć w takich przypadkach to chyba jest to rozdźwięk pomiędzy religią i nauką, a religia nie koniecznie musi się pokrywać w prywatnymi wierzeniami.
Wiara i religia na wierze oparta to jest sprawa indywidualna i człowiek nie jest w stanie sprzeniewierzyć się temu co w jego umyśle tkwi. Rozdźwięk może spokojnie powstać miedzy wiarą (indywidualną), a nakazami systemu władzy, organizacji religijnej.

>Wracając do tego niefortunnego upośledzenia poznawczego. Religianci piszący na forum, aż się proszą o uprawomocnienie takiego pojęcia, wykazując się niesamowitą odpornością na wiedzę i fakty, stojące w sprzeczności z ich wiarą.
Zaprawdę powiadam wam: spoko, przyjdzie czas kiedy wiara w bóstwa będzie diagnozowana jako jednostka chorobowa do leczenia tak samo jak wiele innych urojeń.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
02-03-2012 13:47 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Zaprawdę powiadam wam: spoko, przyjdzie czas kiedy wiara w bóstwa będzie diagnozowana jako jednostka chorobowa do leczenia tak samo jak wiele innych urojeń.
Mam obawy, że ta Twoja zapowiedź spełni się równie rychło, jak zapowiedź Jezusa o nastaniu Królestwa Niebieskiego
02-03-2012 15:07 
 Ocena 4 na 4
dorias (722 punktów)

>Zaprawdę powiadam wam: spoko, przyjdzie czas kiedy wiara w bóstwa będzie diagnozowana jako jednostka chorobowa do leczenia tak samo jak wiele innych urojeń.

Wątpie w to na tym by zbankrutował świat no i nie wiem jakby wygladało leczenie tego


Leczenie alkoholizmu, alzheimera czy tez autyzmu i tak już pochłania ogromne pieniądze a Ty jeszcze chcesz dac wierzącym dodatkowe przywileje
02-03-2012 14:54 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>Wracając do tego niefortunnego upośledzenia poznawczego. Religianci piszący na forum, aż się proszą o uprawomocnienie takiego pojęcia, wykazując się niesamowitą odpornością na wiedzę i fakty, stojące w sprzeczności z ich wiarą. Tyle razy widziałem i słyszałem argument "to jest prawdziwe, bo ja w to wierzę", że trudno nie poddać się wrażeniu, że takie upośledzenie istnieje. Niestety nie wyobrażam sobie możliwości badań w tym zakresie, w czasach gdy religia, tak często sprowadza nasze życie do absurdu. Dzięki tej dyskusji i kilku dodatkowym przemyśleniom, do których zostałem zmuszony, będę nieco ostrożniej podchodził do tego sformułowania.

To się spotyka nawet i na co dzień najczęściej wśród osobników z oaz, starszych ludzi jednak wbijanie na silę że coś jest złe a coś dobre i tak musi być jak to ma miejsce w kościołach skutecznie może wyprać mózg i pchnąć człowieka w fanatyzm. Badania nad tym zagadnieniem mają sens i można je wprowadzić jednak uprawomocnienie takiego upośledzenia miało by poważne konsekwencje dla świata.
02-03-2012 12:47 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Jednak myślę, że z takim ignorowaniem i dopasowywaniem faktów do wiary bardziej by to pasowało do skrajnie wierzących niż do normalnego przeciętnego wierzącego człowieka.
Nie ma skrajnie wierzących czy przeciętnie wierzących tylko są różne obszary umysłu przez wiarę zajęte. Wiara jest zjawiskiem zerojedynkowym: jest, albo jej nie ma w odniesieniu do konkretnego obiektu. I jeśli jest to do tego obiektu rozum/nauka nie ma dostępu.
Im więcej obiektów objętych wiarą tym większy problem z wierzącym.

>Przeciętnie inteligentny człowiek nawet, jeśli wierzy nie zignoruje faktów,
Zignoruje bardzo łatwo. A jeśli nie zignoruje to wiara znika, a pojawiają się wątpliwości. I teraz w zależności od konkretnego umysłu albo wątpliwości usuną na stale wiarę z tego obiektu, wobec którego powstały; albo - w słabszych umysłach - wiara wyprze wątpliwości.

>ale zgodnie z tym, co pod spodem napisał astrotaurus teoria ww jest jak najbardziej zgodna z wierzeniami katolików.
Nie całkiem. Niby nie kopią się z koniem, ale wyjaśnić jak się ma prawdziwa historia świata i rodzaju ludzkiego do ich bajęd o grzechu pierworodnym, zbawieniu przez Jezusa nie potrafią i dlatego temat jest wekslowany na manowce.

>Bardziej by pasowało upośledzenie zdolności poznawczych tyle że pod tym terminem medycznym kryje się wiele ciekawych rzeczy. A wiara do tego w żaden sposób nie pasuje.
Jak nie pasuje jak pasuje! Upośledzenie zdolności poznawczych ma różne przyczyny - jedną z nich jest wiara.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
02-03-2012 15:03 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)

>Nie ma skrajnie wierzących czy przeciętnie wierzących tylko są różne obszary umysłu przez wiarę zajęte. Wiara jest zjawiskiem zerojedynkowym: jest, albo jej nie ma w odniesieniu do konkretnego obiektu. I jeśli jest to do tego obiektu rozum/nauka nie ma dostępu.

to tak jakbym powiedział nie ma generałów i szeregowców są tylko żołnierze. Świata i zjawisk zachodzących na nim nie da się opisać tylko i wyłącznie binarnie.

>Nie całkiem. Niby nie kopią się z koniem, ale wyjaśnić jak się ma prawdziwa historia świata i rodzaju ludzkiego do ich bajęd o grzechu pierworodnym, zbawieniu przez Jezusa nie potrafią i dlatego temat jest wekslowany na manowce.

zdecyduj się w końcu czy osoba wierząca jest w stanie zrobić coś co może zaprzeczyć jego wierze religijnej czy też nie może raz piszesz że m=nie może a teraz nagle że nie do końca tak jest.

a teorie WW stworzył Georges Lemaître ksiądz więc jak to jest z tym?
pl.wikipedia.org/wiki/Georges_LemaĂŽtre

>Jak nie pasuje jak pasuje! Upośledzenie zdolności poznawczych ma różne przyczyny - jedną z nich jest wiara.

a jakieś dowody? badania? chociaż by jakiś artykuł z jakiegoś magazynu medycznego?
02-03-2012 15:13 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
> a teorie WW stworzył Georges Lemaître ksiądz więc jak to jest z tym?
pl.wikipedia.org/wiki/Georges_LemaĂŽtre

Ksiądz to zawód, nie musi iść w parze z wiarą. Czasem jak się przyglądam KK, to dochodzę do wniosku, że nawet nie powinien


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
02-03-2012 15:23 
 Ocena 2 na 2
dorias (722 punktów)

>Ksiądz to zawód, nie musi iść w parze z wiarą. Czasem jak się przyglądam KK, to dochodzę do wniosku, że nawet nie powinien

Wiem o tym tyle że z założenia przyjmuje się że ksiądz osoba wierząca. A nawet jeśli nie jest przy wstąpieniu na seminarium istnieje duża szansa że pranie przejdzie tam.
02-03-2012 15:31 
 Ocena 2 na 2
Przemek J. (3008 punktów)
Sugerujesz, po człowiek wierzący po zakończeniu seminarium zaczyna wątpić? Znam jeden przypadek, który to potwierdza, ale u wielu księży ten proces trwa trochę dłużej. (Z premedytacją, tak przewrotnie odczytałem sens Twojej wypowiedzi).

Próbowałem odszukać publikację, w której były wyniki szacowania procentowego udziału ateistów wśród księży i pastorów różnych wyznań, ale jeszcze mi się nie udało. Za szybko odpowiadasz

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
02-03-2012 15:37 
 Ocena 2 na 2
dorias (722 punktów)
>Sugerujesz, po człowiek wierzący po zakończeniu seminarium zaczyna wątpić? Znam jeden przypadek, który to potwierdza, ale u wielu księży ten proces trwa trochę dłużej. (Z premedytacją, tak przewrotnie odczytałem sens Twojej wypowiedzi).

i dobrze to odczytałeś. bo moja wypowiedz miała dwa sensy. jeden to twój z tym że jeszcze przed ukończeniem seminarium człowiek traci wiarę i drugi sens że po seminarium wychodzi jeszcze bardziej zfiksowany i jeszcze bardziej "Wierzący".
a ksiądz o którym pisałem raczej był człowiekiem wierzącym przynajmniej wszystko na to wskazuje.

>Próbowałem odszukać publikację, w której były wyniki szacowania procentowego udziału ateistów wśród księży i pastorów różnych wyznań, ale jeszcze mi się nie udało. Za szybko odpowiadasz

Jestem na Chorobowym i już nie mam żadnej ciekawej książki do poczytania
04-03-2012 09:45 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>to tak jakbym powiedział nie ma generałów i szeregowców są tylko żołnierze. Świata i zjawisk zachodzących na nim nie da się opisać tylko i wyłącznie binarnie.
Nie tak, bo Ty byś powiedział głupstwo, tego co ja mówię nie możesz podważyć. Nie wiem jak i po co chcesz porównać zbiór żołnierzy z podzbiorami generałów i szeregowców do kwestii wiary i systemów religijnych i lepiej w ogóle mów bez porównań i przypowieści - będzie łatwiej. I nie upieraj się przy niebinarnym opisie binarnych zjawisk (a gdzieś na końcu każde jest takie ).
Powtórzę z naciskiem, że wiara jest sprawą wyłącznie indywidualną, że może być rozpatrywana wyłącznie w odniesieniu do pojedynczego obiektu, i że w odniesieniu do tego obiektu jest albo jej nie ma, i (jako że umysł jest tworem żywym) w każdej chwili może pojawić się lub zniknąć w odniesieniu do dowolnego obiektu czy grupy obiektów.

>zdecyduj się w końcu czy osoba wierząca jest w stanie zrobić coś co może zaprzeczyć jego wierze religijnej czy też nie może raz piszesz że m=nie może a teraz nagle że nie do końca tak jest.
Jeśli weźmiemy pod uwagę związek Twego komentarza z tekstem, do którego go odniosłeś to widać potwierdzenie moich słów. Wierzący w Jezusa żyją pod ciśnieniem ewolucji: rozum zakazuje kopać się z koniem, wiara zabrania zgłębiać temat. W efekcie mamy bełkot, że ewolucja pasuje do katolicyzmu, ale nie wiadomo jak.

>a teorie WW stworzył Georges Lemaître ksiądz więc jak to jest z tym?
1. Nie wiem w co wierzył Lemaître
2. Nie zapoznałeś się z linkowaną rozmowa Dawkinsa z Coyne'm, a warto.

>a jakieś dowody? badania? chociaż by jakiś artykuł z jakiegoś magazynu medycznego?
Mocne! A może poczekasz na takie artykuły jak poprawność polityczna będzie inna, niż jest?
A zresztą po co czekać?!
Definicja wiary (przypisanie wartości logicznej bez weryfikacji i nawet woli weryfikacji) nie wystarczy?
A jak dorzucę Parysa?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
02-03-2012 13:03 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)
Z satysfakcją obserwuję wzrost "łagodności dyskusji".
Nawet pojawiły się polemiki, poddające w wątpliwość,
czy "upośledzenie poznawcze" jako jednostka chorobowa
ludzi religijnych nie jest za mocne. Ja powiem tak, na użytek
roboczych, intelektualnych rozważań nie jest to stwierdzenie
za mocne. Natomiast w kontaktach ze światem zewnętrznym
- zdecydowanie tak. Może być odbierane (i słusznie) za niekulturalne,
agresywne i stanowiące przejaw nietolerancji. Drażnić może w równym
stopniu jak słowa, które wypowiadają nasi dyżurni rekolekcjoniści
(Rydzyk, Michalik itp). Nie wiem, czy Racjonalistom zależy na przekonywaniu
do swoich racji tych "nieco mniej wierzących katolików" (a jest ich całkiem sporo).
Jesli tak, to używanie zbyt ostrej terminologii na pewno ich odstraszy
(bo oddalając się od pysznych katolickich wodzów szukali więcej subtelności).
Ignorowanie przez wielu racjonalistów tych podstawowych mechanizmów,
jakimi rządzi się ludzka psychika, nie jest przejawem racjonalizmu.
I jeszcze jedno, kolejnym kopniakiem w Racjonalizm jest uparcie i często
lansowana tu teza, że jak katolik to na pewno antyewolucjonista.
Żaden z moich znajomych katolików nie podważa teorii ewoloucji,
żaden z nich nie postrzega dosłownie zapisów bibli o stworzeniu świata.
Inną kwestią jest to, czy ewolucja (biologiczna oraz Wszechświata) rzeczywiście
przebiega przypadkowo, czy nie ma tu miejsca na jakąś subtelną, "zewnętrzną" interwecję
(zewnętrzną, tzn. nie dającą się opisać poznanymi prawami fizyki).
Kilkanaście lat temu w na Zjeździe Fizyków w Poznaniu, grupa fizyków
przedstawiła koncepcję, że może ten świat w którym żyjemy i który staramy
się poznać to nic innego jak "gra komputerowa" kogoś lub czegoś w której
my jesteśmy pionkami. Wtedy pojęcia "wolnej woli", "przypadkowości procesów",
"obiektywności poznania naukowego" oraz "racjonalizmu" - traciłyby sens.
Ta ich hipoteza nie spotkała się wcale ze zmasowaną krytyką i odrzuceniem.
Wręcz przeciwnie - uznano ją za coś nowego, coś, co do tej pory nie było
brane pod uwagę i coś co może być przez jednych interpretowane jako argument
za istnieniem Boga, a przez innych - jako kontrargument.
Dla mnie pytanie o sens istnienia ludzi (na Ziemi, czy na innych plantach), sens ewolucji
oraz zagadnienia dobra i zła - to kwestie, w których ani religia ani racjonalizm
nie pomagają mi zanadto. Ów sens staram się odnajdować każdego dnia spotykając ludzi
o różnych poglądach oraz obserwujac przyrodę (ożywioną i nieożywioną).
Z tych obsrwacji rodzą się najróżniejsze "chłopskie filozofie", które pod względem
formalnym do pięt nie dorastają tym "prawdziwym filozofiom", ale mam wrażenie,
że w wielu przypadkach lepiej opisują rzeczywistość.
02-03-2012 14:15 
 Ocena 5 na 5
Przemek J. (3008 punktów)
Zauważyłem, że jesteś przewrażliwiony na krytykę, więc odpowiadam z pewnymi obawami o sensowność takiego posunięcia.

> Żaden z moich znajomych katolików nie podważa teorii ewolucji, żaden z nich nie postrzega dosłownie zapisów Bibli o stworzeniu świata.

Jeśli jeszcze nikt Ci tego nie napisał wprost, a najwyraźniej nie dotarło to co ja pisałem wcześniej, proszę poczytaj o dowodach anegdotycznych. Ja znam osobiście co najmniej jednego katolika, który podważa teorię ewolucji i niezliczoną rzeszę z publikacji internetowych.
Cały ciąg znaków który nastąpił wcześniej, w moim odczuciu, nie ma żadnej wartości poznawczej ani nie wnosi nic do dyskusji, więc go zignoruję jako nie istotny.

> Inną kwestią jest to, czy ewolucja (biologiczna oraz Wszechświata) rzeczywiście przebiega przypadkowo, czy nie ma tu miejsca na jakąś subtelną, "zewnętrzną" interwencję zewnętrzną

Inną od czego? Od racjonalnego myślenia? Równolegle toczy się dyskusja o miejscu takich absurdów w naszym świecie . Jeśli nie śledzisz polecam, tam jest napisane jaką wartość ma takie gdybanie. Napisałem również w tamtym wątku, że nawet jeśli istniej coś poza zakresem naszego poznania, nie ma to dla nas żadnego znaczenia. Nie podważy to sprawdzonych teorii.

> tzn. nie dającą się opisać poznanymi prawami fizyki

S-F. Chociaż nie, to tylko fiction.

> Wtedy pojęcia "wolnej woli", "przypadkowości procesów", [...]- traciłyby sens.

Wiele współcześnie prowadzonych badań nad umysłem, wskazuje, że coś takiego jak wolna wola wynikająca ze świadomego, racjonalnego wyboru z dużym prawdopodobieństwem nie istnieje. To co obecnie nazywamy wolną wolą, pozostanie nią nadal, nawet jeśli okaże się, że jesteśmy częścią jakiejś zabawki. Nawet jeśli kiedyś okaże się, że to co uznajemy za przypadkowe, jest tylko wynikiem niewielkich zmian w prostych procesach (odsyłam do teorii złożoności), to i tak prawdzie pozostaną powyższe pojęcia w potocznym znaczeniu, bo wyliczenie wyników tych procesów wymagałoby mocy obliczeniowej jaką dysponuje znany nam wszechświat.

> "obiektywności poznania naukowego" oraz "racjonalizmu"

Wyciąłem to z powyższego, bo zakładam, że już sam sobie to dopisałeś. Podobnie jak teorie, tak samo i te pojęcia nie zależą od tego co wiemy o naszym świecie.

> Ta ich hipoteza nie spotkała się wcale ze zmasowaną krytyką i odrzuceniem.

Dlaczego miałoby tak być? To tylko hipoteza i do tego nie nowa, różnie zakładana liczy sobie kilka tysięcy lat.

> Wręcz przeciwnie - uznano ją za coś nowego, coś, co do tej pory nie było brane pod uwagę i coś co może być przez jednych interpretowane jako argument za istnieniem Boga, a przez innych - jako kontrargument.

Jak niby z tego ma wynikać koncepcja boga? Zresztą audytorium było złożone chyba z jakiś ignorantów, skoro uznali to za nowość.

> to kwestie, w których ani religia ani racjonalizm nie pomagają mi zanadto.
> Z tych obsrwacji rodzą się najróżniejsze "chłopskie filozofie",

I tu się wszystko staje jasne. Ty po prostu nie masz pojęcia czym jest racjonalizm...

> które pod względem formalnym do pięt nie dorastają tym "prawdziwym filozofiom", ale mam wrażenie, że w wielu przypadkach lepiej opisują rzeczywistość.

... i nuka.


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
04-03-2012 09:39 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
>Jesli tak, to używanie zbyt ostrej terminologii na pewno ich odstraszy
Nie masz racji. Ludzie mający wątpliwości bywają skłonni do rozmowy, a ci bez wątpliwości nie. Rozmowy w znaczeniu cywilizowanym czyli poszukiwania prawdy przez wymianę argumentów z gotowością do zmiany poglądów. Kiedy człowiek jest niewolnikiem zakażenia w swym umyśle niejednokrotnie jedynym sposobem dotarcia do niego z czymkolwiek jest ostra szpila wbita w umysł.
Powszechne zjawisko jest takie, że laicyzacja postępuje, a w umysłach gdzie wiara nie znika zupełnie obszary przez nią zajęte są coraz mniejsze. Aby malały dalej potrzeba dalszych informacji dostarczanych umysłom podległym wierze w efekcie całego spektrum działań od szeroko zakrojonych (typu tego portalu) do szpilek wbijanych opornym.

>Żaden z moich znajomych katolików nie podważa teorii ewoloucji,
I żaden nie potrafi wyjaśnić jak się kupy trzyma jego religia w świetle ewolucji z brakiem miejsca na grzech pierworodny, a zatem i bezsensownością poczynań Chrystusa.

>Kilkanaście lat temu w na Zjeździe Fizyków w Poznaniu,
Mam nadzieję, że już zrozumiałeś co palnąłeś i jest Ci wstyd, nawiązuję do tematu tylko po to byś miał na uwadze jak bardzo powinno być Ci wstyd.

>Dla mnie pytanie o sens istnienia ludzi (na Ziemi, czy na innych plantach), sens ewolucji oraz zagadnienia dobra i zła - to kwestie, w których ani religia ani racjonalizm nie pomagają mi zanadto.
Skoro racjonalizm Ci nie pomaga to bieda. Może nie wiesz co to jest i jak tego używać?
Parę wątków na ten temat pewnie na Racjonaliście znajdziesz, a jak nie będą odpowiednie dla rozgryzanych przez Ciebie problemów załóż własny. Ktoś Ci na pewno pomoże.

>sporo minusów - głównie dlatego, że to co z mojej strony jest tylko zaczepką i pretekstem do dalszych rozważań, traktujesz jako atak,
Nie chcę Cię martwić, ale Twoje zaczepki i preteksty nie są oryginalne: już ładnych parę lat nikt mnie nie zaskoczył, zmieniają się akcenty, ale schemat nie.

>Jeśli mój styl wypowiedzi sugeruje Ci, że jestem księdzem,
Jeśli żartobliwe napomnienie byś zaprzestał kazań, ocen, pustosłowia i zaczął mówić do rzeczy jest dla Ciebie kolejnym pretekstem do pogardliwej oceny to bieda jeszcze większa.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-03-2012 13:20 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)
>>Kilkanaście lat temu w na Zjeździe Fizyków w Poznaniu,
>Mam nadzieję, że już zrozumiałeś co palnąłeś i jest Ci wstyd, nawiązuję do tematu tylko po to byś miał na uwadze jak bardzo powinno być Ci wstyd.

No i zobacz jaki z Ciebie racjonalista. Porównaj sobie komentarz poprzednika (Przemek J. ) na temat do którego ledwie nawiązałeś. On pisze do rzeczy, konkretnie, a Ty wspominasz o wstydzie. Jednocześnie uważasz, że Tobie wolno wsadzać "szpilki" a sam krytykujesz każdy przejaw inności poglądów, czy nawet przytaczanie jakiejś opowieści, która ma być tylko pretekstem do dalszej dyskusji a nie wyrazem ostatecznych sądów. Sam jesteś bardzo przewrażliwiony na krytykę - ale maniakalnie szukasz też cechy u innych. Uroiłeś sobie, że swoimi szpilkami coś zdziałasz. W cywilizowanym świecie inaczej wygląda wymiana argumentów. Do tego świata nie zaliczam ani Rydzyka, ani Michalika ani Ciebie. I wcale nie musi Ci być z tego powodu wstyd ...
04-03-2012 14:45 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)
>No i zobacz jaki z Ciebie racjonalista. Porównaj sobie komentarz poprzednika (Przemek J. ) na temat do którego ledwie nawiązałeś. On pisze do rzeczy, konkretnie, a Ty wspominasz o wstydzie.
A po co miałem nawiązywać więcej? Przemek J. rzecz naświetlił wystarczająco, a Ty powinieneś sie wstydzić wyjeżdżać z takimi kombinacjami, co podkreśliłem.

>Jednocześnie uważasz, że Tobie wolno wsadzać "szpilki" a sam krytykujesz każdy przejaw inności poglądów, czy nawet przytaczanie jakiejś opowieści, która ma być tylko pretekstem do dalszej dyskusji a nie wyrazem ostatecznych sądów.
Ale o co się rozchodzi, proszę księdza? Mam krytykować poglądy zgodne z moimi?! One przeszły krytykę zanim moimi się stały.
I jeżeli Ci chodzi o coś konkretnie z jakąś opowieścią to konkretnie o tym mów zamiast to ubierać znowu w słowotok ocen. Przestań pleść te oceny w ogóle jeśli mącą Ci one tok rozmowy i nie umiesz przez nie złapać wątku. Przytoczyłeś coś, spotkałeś się z krytyką to odeprzyj krytykę zamiast się skarżyć.

>Sam jesteś bardzo przewrażliwiony na krytykę - ale maniakalnie szukasz też cechy u innych.
Daruj sobie tę psychoanalizę dla ubogich, a zajmij się konkretnymi treściami, które wyrażam. Dasz radę? Może na początek wskażesz w mojej wypowiedziach coś co by uzasadniało Twoje twierdzenia - o moim przewrażliwieniu i maniakalnym poszukiwaniu. Żebym nie musiał naskarżyć do Moderacji na trolla.
W dodatku przewrażliwienie na krytykę wytknął Ci (bardzo przytomnie) Przemek J., a nie ja.

>Uroiłeś sobie, że swoimi szpilkami coś zdziałasz.
Mówię o doświadczeniu, a nie o urojeniach. Twoje oskarżenia oparte o widzimisię zaczynają trącić paranoją. Zobacz sobie końcówkę mojego posta na pewnym religijnym forum, bo nie chce mi się powtarzać.

>W cywilizowanym świecie inaczej wygląda wymiana argumentów.
O jakiej wymianie argumentów mowa? Czy przywileje dla nieuków, sianie ciemnoty w państwowej oświacie to efekt jakiejś wymiany argumentów?
A to Ci coś mówi: "W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?" ?

>Do tego świata nie zaliczam ani Rydzyka, ani Michalika ani Ciebie. I wcale nie musi Ci być z tego powodu wstyd ...
Zaliczaj sobie co chcesz do czego chcesz. Za sytuację jaka jest odpowiada katolickie warcholstwo. A ja po prostu jestem asertywny.
Ponadto Michalik jest w Polsce capo di tutti capi - nie wiem czy wiesz - a Rydzyk to wódz czołowej siły polskiego katolicyzmu. Ty sobie możesz tyleż głupio co fałszywie ich niby pomijać, w realu to jest nie do zrobienia.

>A i jeszcze jedno. O minusach zauważyłeś i napisałeś, żeby pokazać jaki to ja jestem zaczepialski, ale tego, że pisałem też o wielu plusach - już nie piszesz.
Widzisz, ludzie rozumni tak mają, że nie dość iż odnoszą się do wypowiedzi rozmówcy opinie formułując jedynie przy okazji i niekoniecznie to jeszcze pielęgnują wiele innych zasad. Choćby tę, że milczenie oznacza zgodę i nie warto gęby strzępić po próżnicy, a roztrząsa się to co roztrząsania wymaga.

>Forum sprawia wrażenie zbiorowiska frustratów, będące towarzystwem wzajemnej adoracji - bo niech ktoś nie spróbuje adorować - to będzie wymieszany z błotem
Oczywiście nie potrafisz uzasadnić paszkwili jakimi sypiesz. Powiem co powtarzam takim jak Ty wielokroć przez lata: wybierz jeden problem i skup się na nim, na jego merytorycznym wyjaśnianiu, a nie wydawaniu opinii frustrata opartych na wrażeniach jedynie. Tu konkretnie: jakie wielkopomne wypowiedzi są mieszane z błotem bezzasadnie. Dasz radę?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-03-2012 19:03 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)
>>W cywilizowanym świecie inaczej wygląda wymiana argumentów.
>O jakiej wymianie argumentów mowa? Czy przywileje dla nieuków, sianie ciemnoty w państwowej oświacie to efekt jakiejś wymiany argumentów?
>A to Ci coś mówi: "W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?" ?

Skupmy się zatem na jednym. Mieszasz dwie sprawy: 1. "sianie ciemnoty w państwowej oświacie" i 2. sianie ciemnoty w nie-państwowej i nie-koniecznie oświacie. Całkowicie popieram Twoje zdanie o wyrzuceniu religii ze szkół - i to nie tylko ze względów finansowych. Natomiast nie akceptuję Twojego podejścia do ludzi wierzących ale nie zaczepiających. Uważasz ich za motłoch. Swoją drogą to bądź łaskaw przyjąć zasadę, że nie sypie się cytatami (nawet z Nietzschego) bez podania kontekstu, w jakim zostały użyte przez autora. Cytatologia, to częsta mania humanistów. Pamiętaj, że jedyną nauką, która przybliża się do ideału metodologii poznawczej jest fizyka - "teoria wszystkiego", wykorzystująca modele matematyczne i podlegająca ciągłej, bezpośredniej weryfikacji doświadczalnej (poza częścią kosmologii). Powinieneś być świadomy, że wszelkie inne nauki (które na miano "nauki" w nomenklaturze angielskojęzycznej nigdy nie zasłużyły - w tym - i filozofia - poza filozofią nauk ścisłych) są z natury rzeczy bardzo nieprecyzyjne. Stąd też, jak zauważył ktoś na Forum, nawet filozofia racjonalistyczna może stać się religią - wszystko zależy od podejścia "wyznawców". Od razu powiem, że nie stawiam fizyki ponad wszystko inne, bo z wieloma aspektami i pytaniami (właśnie natury filozoficznej) fizyka sobie nie radzi - i to niezależnie od stopnia swojego rozwoju i zaawansowania.

Chciałbym teraz zaznaczyć, że dla mnie "wieczorek zapoznawczy" z Forum Portalu Racjonalista właśnie się skończył.
Znam (średnio rzecz biorąc) w jakim stylu się wypowiadają jego Uczestnicy i jaka jest Ich filozofia działania. Sam też dostatecznie dobrze się przedstawiłem. Wobec tego dla mnie ten wątek jest wątkiem zamkniętym. Natomiast z przyjemnością nawiąże dyskusję na temat wybranych artykułów, które ukazały się oraz ukażą się na Portalu Racjonalista.
06-03-2012 08:50 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Swoją drogą to bądź łaskaw przyjąć zasadę, że nie sypie się cytatami (nawet z Nietzschego) bez podania kontekstu, w jakim zostały użyte przez autora.
Swoją drogą to bądź łaskaw przyjąć zasadę, żeby ograniczać pyszałkowatość kiedy nie umie się dopasować znanego cytatu znanego człowieka w kontekście, w którym został ten cytat przytoczony, tu: postulowanej przez Ciebie wymiany argumentów. Postulowanej beztreściowo na poziomie egzaltowanej gimnazjalistki, bo dorosły człowiek musiałby (nawet bez wzywania i ponaglania, które Ty lekceważysz) wyjaśnić co mówi - postawić diagnozę i wskazać sposób kuracji.

>pisząc to zdanie odpowiadałem wówczas swojemu forumowemu rozmówcy na pytanie czy JPII cokolwiek wymagał od wiernych KK. Podałem przykład, że przynajmniej w sferze deklaratywnej przykładał wagę do Dekalogu, ale jaka była praktyka, to już inna sprawa.
Twoje wejście do wątku to w połowie hagiograficzne bzdety na temat Wojtyły. Zagadnąłem Cię o jego wymagania wobec wiernych i nie potrafiłeś udzielić rozumnej odpowiedzi w kwestii, którą sam z własnej woli wprowadziłeś. Co by się działo gdyby poprosić o wyjaśnienie takiego pustego idiotyzmu jak Karol Wojtyła jako zwyczajny człowiek - nie widział takiej potrzeby, by formalnie coś jednoczyć?
Zawsze oczywiście możesz podjąć próbę wyjaśnienia co i po co mówisz czyli czemu fałszywy bełkot Wojtyły bez żadnych konsekwencji dla niego i reszty katolików uważasz za inną sprawę od czynów i czemu w ogóle ten fałszywy bełkot uważasz za wart zauważenia, że tyle miejsca mu na wstępie poświęciłeś?
Pytam o Twoją odpowiedzialność za Twoje wypowiedzi, pytam już któryś raz. Prosiłem abyś wybrał jakieś istotne zagadnienie i na nim się skupił, w rewanżu otrzymałem kolejną bzdurę:
>Skupmy się zatem na jednym. Mieszasz dwie sprawy: 1. "sianie ciemnoty w państwowej oświacie" i 2. sianie ciemnoty w nie-państwowej i nie-koniecznie oświacie. Całkowicie popieram Twoje zdanie o wyrzuceniu religii ze szkół - i to nie tylko ze względów finansowych. Natomiast nie akceptuję Twojego podejścia do ludzi wierzących ale nie zaczepiających.
Nie dość, że nie potrafisz wskazać gdzie mieszam bezzasadnie "1. pogwałcenie Konstytucji i praw ludzkich i 2. szeroko pojętą wolność religijną", to zapomniałeś co było mówione o moim podejściu do różnych ludzi religijnych, a swoje oceny opierasz na swoich emocjach i swoim nierozumieniu adekwatności cytatu i kontekstu.

>ów profesor wcale nie szuka i nie znajduje żadnych odpowiedzi w religii katolickiej. Jest dokładnie odwrotnie. On szuka uzasadnienia dla tej religii na gruncie mechaniki kwantowej.
>Prawda, że proste - i idiotyczne zarazem.
Tak działa wiara. Jeden szuka dowodu w kwantach, inny w fatimskim słońcu, jeszcze inny w tym co sąsiadka mówiła że widziała na szybie czy firance... Przyparci do muru przyjmują postawę ks. Coyne'a z linkowanej rozmowy kiedy ich upośledzenie poznawcze maleje po oddzieleniu rzeczywistości od wiary: opowiadają te same idiotyzmy, ale przynajmniej nie twierdzą bezczelnie, że dotyczy to królestwa z tego świata.
A może potrafisz wskazać rozumny czy niekoniecznie rozumny, ale godny naśladowania sposób poszukiwania odpowiedzi w religii katolickiej...?

Tego typu kwiatków sadzisz mrowie, więc mógłbym długo wykazywać bezsens Twoich wypowiedzi, ale zaowocuje to zapewne kolejnym słowotokiem pysznych ocen i opinii jak już kilkakroć bywało Spróbuję zatem ponowić prośbę o konkret. Cofnij się w lekturze tego wątku do samego swojego początku, zastanów się co (jeśli w ogóle) masz do powiedzenia, wybierz jedną najistotniejszą kwestię, albo taką w której czujesz się najmocniejszy i omówmy ja do spodu. Dasz radę?

Ze smutkiem przyznaję, że to raczej retoryczne zaproszenie. Trudno jest liczyć na cywilizowany spór z kimś kto pełen tępego zadowolenia z siebie wcale za siebie nie odpowiada:
>Wobec tego dla mnie ten wątek jest wątkiem zamkniętym.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-03-2012 13:45 
 Ocena 1 na 3
Spinek (67 punktów)
>>sporo minusów - głównie dlatego, że to co z mojej strony jest tylko zaczepką i pretekstem do dalszych rozważań, traktujesz jako atak,
>Nie chcę Cię martwić, ale Twoje zaczepki i preteksty nie są oryginalne: już ładnych parę lat nikt mnie nie zaskoczył, zmieniają się akcenty, ale schemat nie.

A i jeszcze jedno. O minusach zauważyłeś i napisałeś, żeby pokazać jaki to ja jestem zaczepialski, ale tego, że pisałem też o wielu plusach - już nie piszesz. Mam wrażenie, że wygodnie Ci jest zgrywać "ofiarę" ciągle atakowaną, bo to ma uzasadniać Twoje bezpardonowe ataki. Jeszcze raz podkreślę, zupełnie nie rozumiem tego rozdźwięku między bardzo wyważoną stylistyką artykułów na Portalu Racjonalista, a tym co dzieje się na Forum. Forum sprawia wrażenie zbiorowiska frustratów, będące towarzystwem wzajemnej adoracji - bo niech ktoś nie spróbuje adorować - to będzie wymieszany z błotem, dostanie etykietkę "księdza" i jeszcze ma się wstydzić, a może nawet jeszcze odbyć spowiedź wedle humanistycznej ceremonii. "Fronda" to przy tym wszystkim pikuś, chociaż ostatnio widziałem tam też powalający artykuł jakiegoś zakonnika przyzwalającego na rozwiązłość żon podczas zakrapianych biznesowych wyjazdów integracyjnych. Muszę powiedzieć, że w codziennym życiu spotykam zwykłych ludzi, wpółpracowników itd, którzy w ogromnej większości są ludźmi życzliwymi, powściągliwymi w krytyce, nie marnującymi czasu na zbyt długie polemiki światopoglądowe i polityczne - a przede wszystkim chętnych do działania na rzecz drugiego człowieka. Jednym słowem dobroć, normalność, pracowitość i prawdziwy humanizm. Natomiast niektóre Fora (katolickie, czy racjonalistyczne - bez znaczenia) to jakieś całkowite zidiocenie i zezwierzęcenie. Wiem, że to bardzo subiektywna i kotrowersyjna ocena, ale guzik mnie obchodzi, ile odchodów (bo nawet nie pomyj) na mnie wyleją uczestnicy tego oraz kilku innych forów (też katolickich) za taką moją ocenę.
04-03-2012 13:52 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
Nie do końca rozumiem dlaczego uczestniczysz w rozmowach na forum, na którym - jak uważasz - panuje zezwierzęcenie i zidiocenie, i na którym wylewa się na ciebie pomyje. Jest to - oczywiście - forum publiczne, ale twoja postawa zalatuje nieco masochizmem.
04-03-2012 15:21 
 Ocena 7 na 7
Amai (3012 punktów)
>Jeszcze raz podkreślę, zupełnie nie rozumiem tego rozdźwięku między bardzo wyważoną stylistyką artykułów na Portalu Racjonalista, a tym co dzieje się na Forum. Forum sprawia wrażenie zbiorowiska frustratów, będące towarzystwem wzajemnej adoracji - bo niech ktoś nie spróbuje adorować - to będzie wymieszany z błotem, dostanie etykietkę "księdza" i jeszcze ma się wstydzić
>Muszę powiedzieć, że w codziennym życiu spotykam zwykłych ludzi, wpółpracowników itd, którzy w ogromnej większości są ludźmi życzliwymi, powściągliwymi w krytyce, nie marnującymi czasu na zbyt długie polemiki światopoglądowe i polityczne. Jednym słowem dobroć, normalność, pracowitość i prawdziwy humanizm. Natomiast niektóre Fora (katolickie, czy racjonalistyczne - bez znaczenia) to jakieś całkowite zidiocenie i zezwierzęcenie.

I zamiast pozostać przy tych zwykłych ludziach, postanowiłeś wejść na Forum i tracić czas na dyskusje z tym wstrętnym zbiorowiskiem zidiociałych frustratów. A ci, zamiast docenić poświęcenie prawdziwego humanisty, który przecież poświęca tyle energii, żeby ich pouczyć i zrobić z nich życzliwych ludzi, mieszają Cię z błotem.
Co za niewdzięcznicy!

>...ale guzik mnie obchodzi, ile odchodów (bo nawet nie pomyj) na mnie wyleją uczestnicy tego oraz kilku innych forów (też katolickich) za taką moją ocenę

I twierdzisz, że to astrotaurus "zgrywa ofiarę"?
05-03-2012 13:35 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Natomiast niektóre Fora (katolickie, czy racjonalistyczne - bez znaczenia) to jakieś całkowite zidiocenie i zezwierzęcenie. Wiem, że to bardzo subiektywna i kotrowersyjna ocena, ale guzik mnie obchodzi, ile odchodów (bo nawet nie pomyj) na mnie wyleją uczestnicy tego oraz kilku innych forów (też katolickich) za taką moją ocenę.
Całkowita zgoda, niektórzy z nas mogą próbować odnieść się ze złośliwą kpiną do Pańskich wypocin, ale Pan przy wylewaniu odchodów (bo nawet nie pomyj) na nas - pomimo krótkiego tu pobytu - osiągnął poziom niezrównany.
Nie mamy z Panem żadnych szans.

Gratuluję.

@@@
.
05-03-2012 17:31 
 Ocena-1 na 5
Spinek (67 punktów)

>Całkowita zgoda, niektórzy z nas mogą próbować odnieść się ze złośliwą kpiną do Pańskich wypocin, ale Pan przy wylewaniu odchodów (bo nawet nie pomyj) na nas - pomimo krótkiego tu pobytu - osiągnął poziom niezrównany.
>Nie mamy z Panem żadnych szans.
>Gratuluję.

Szanowny Panie, te "fekalia" to moja mocno skondensowana reakcja na ową "złośliwą kpinę", o której był Pan łaskaw wspomnieć. Portal Racjonalista - na który zaglądam od dość dawna - oferuje racjonalistyczną alternatywę wobec innnych światopoglądów oraz jest w ogóle źródłem ciekawych artykułów na różne tematy. Na forum jestem istotnie od niedawna. To co zastałem mocno mnie zaszokowało. Poczułem się jak bym był na forach najbardziej fundamentalistyczno-wyznaniowych gazecin. Niewybredne ataki i sugestie o ułomność umysłową spotkały mnie głównie za to iż ośmieliłem się zwrócić uwagę że Państwa ideologiczna walka ze wszystkimi i wszystkim, co wiąże się z jakąkolwiek religią - jest pozbawione sensu. Groźny jest fundamentalizm religijny w wydaniu niektórych "naczelników" a nie "motłoch" (tu użyłem wytwornej nomenklatury zaczerpniętej z Forum). Cześć z tego motłochu to ludzie nauki i kultury. Proszę nie wyobrażać sobie, że tylko Racjonalista skupia śmietankę intelektualną.
Powiem więcej, część ludzi z Forum, reprezentujący nauki humanistyczne, zachowuje się tak jakby metodologia ich rozumowania była równie precyzyjna jak metodologia fizyki - a może nawet bardziej. Większość z fizyków, jak mało kto, zdaje sobie sprawę z ograniczoności poznania, wobec tego są tolerancyjni w stosunku do ludzi religijnych, ponieważ fizyka nie jest w stanie odpowiedzieć na wiele pytań - i te bez względu na stopień jej rozwoju. Na te pytania próbuje odpowiadzieć filozofia, a raczej różni filozofowie (jedni bardziej wytworni, inni bardziej "chłopscy").
Jeden powie to, drugi tamto - można się z tym zgodzić lub nie. Niektórzy znajdują chociaż namiastkę odpowiedzi właśnie w religiach. Póki ma to charakter prywatny, indywidualny - nikt nie ma prawa - nawet na tym Forum - takich ludzi obrażać nazywająch ich np. "motłochem" czy "ludźmi upośledzonymi". Oczywiście, jeśli jakaś konkretna osoba lub oragnizacja religijna narzuca swój punkt widzenia, wtedy należy reagować, wtedy należy walczyć. Ja opowiadając się przeciw finansowaniu nauczania religii z państwowej kasy spotkałem się z krytyką katolickich organizacji fundamentalitycznych, ale i z aplauzem wielu "zwykłych" katolików, którzy nie chcą, by ktokolwiek zarzucał im, że korzystają z pieniędzy, które im się nie należą. Poraz kolejny sprawdza się moja obserwacja, że dużo normalniejsi są tzw. "zwykli" ludzie, natomiast bardzo często różne towarzystwa wzajemnej adoracji degenerują się, tracą kontakt z rzeczywistością, lubią sobie siedzieć w (ich zdaniem) oblężonej twierdzy. Proszę wybaczyć, ale nie widzę pod tym względem żadnej różnicy między środowiskami ultra-katolickimi a ultra-racjonalistycznymi (lub raczej nieracjonalnie-racjonalistycznymi).
05-03-2012 19:38 
 Ocena 9 na 9
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Szanowny Panie, te "fekalia" to moja mocno skondensowana reakcja na ową "złośliwą kpinę", o której był Pan łaskaw wspomnieć.
Może to Panu się nie podobać, ale przecież ostrzegamy jakimi jesteśmy już we "Wprowadzeniu", które warto przeczytać.

>Na forum jestem istotnie od niedawna. To co zastałem mocno mnie zaszokowało. Poczułem się jak bym był na forach najbardziej fundamentalistyczno-wyznaniowych gazecin.
W internecie spotka Pan całe setki różnych forów i każdy może sobie wybrać te optymalne dla siebie. Chyba nikt nikogo nie zmusza, aby właśnie u nas swoimi przemyśleniami się wykazywał. Ja wybrałem tylko nasze forum, gdyż właśnie tu czuję się najlepiej i większość reprezentuje poziom kulturalny i intelektualny jaki mi odpowiada. Że nie wszyscy, to oczywiste, to otwarte forum i każdy swoje wypociny może nam tu przedstawić, ale powinien pamiętać, że upubliczniając swoje poglądy jednocześnie poddaje je publicznej krytyce.

>Niewybredne ataki i sugestie o ułomność umysłową spotkały mnie głównie za to iż ośmieliłem się zwrócić uwagę że Państwa ideologiczna walka ze wszystkimi i wszystkim, co wiąże się z jakąkolwiek religią - jest pozbawione sensu.
Zdecydowanie wybredne, przy tym co Pan tu wypisywał, obrażając przy tym ludzi. Na jakiej podstawie przesądza Pan, że ideowość wielu z nas jest pozbawiona sensu, a to że Pan uważa inaczej, to przecież wolno Panu mieć przeróżne poglądy. Tak oparte na racjonalizmie jak na irracjonalizmie. Tylko w imię czego chce Pan je nam narzucić. Uważa Pan się za "najmądrzejszego na wsi"?

>Groźny jest fundamentalizm religijny w wydaniu niektórych "naczelników" a nie "motłoch" (tu użyłem wytwornej nomenklatury zaczerpniętej z Forum). Cześć z tego motłochu to ludzie nauki i kultury.
Mamy tu taki zwyczaj, że dopóki jest to możliwe stosujemy argumenty. Nie możliwym jest merytoryczne odniesienie się do tego powyższego Pańskiego zdania. To tylko emocjonalny i nic nie znaczący bełkot.

>Proszę nie wyobrażać sobie, że tylko Racjonalista skupia śmietankę intelektualną.
Niczego sobie nie wyobrażam. Choćby tylko przez czytanie książek wielkich intelektualistów świata, obcuję na stałe z najlepszą śmietanką. Z większością ludzi na tym forum znajduję wspólny język. Czasem tylko wchodzą tu różni mądrale, którzy próbują nas pouczać.

>Powiem więcej, część ludzi z Forum, reprezentujący nauki humanistyczne, zachowuje się tak jakby metodologia ich rozumowania była równie precyzyjna jak metodologia fizyki - a może nawet bardziej.
Nauki humanistyczne rozwiązują trochę inne problemy niż nauki przyrodnicze, ale w granicach swoich zainteresowań stosują metodologię równie precyzyjną. To, że przekracza, to Pańskie możliwości zrozumienia, jest tylko Pańskim problemem. Przez oczytanie można go przezwyciężyć. Moje oczytanie pozwala mi zauważyć, jak niewielką Pan ma wiedzę w tematach, w których Pan się autorytatywnie wypowiada.

>Większość z fizyków, jak mało kto, zdaje sobie sprawę z ograniczoności poznania, wobec tego są tolerancyjni w stosunku do ludzi religijnych, ponieważ fizyka nie jest w stanie odpowiedzieć na wiele pytań - i te bez względu na stopień jej rozwoju.
Mógłby Pan tą "większość" udowodnić. Według mojej wiedzy humanisty, to większość przyrodników (w tym fizyków) opowiada się jednak za naturalizmem ontologicznym.

>Na te pytania próbuje odpowiadzieć filozofia, a raczej różni filozofowie (jedni bardziej wytworni, inni bardziej "chłopscy").
Proszę Szanownego Pana - jak widać na filozofii, to Pan się jeszcze lepiej zna niż na światopoglądzie przyrodników, a równie dobrze jak na teorii ewolucji.

>Jeden powie to, drugi tamto - można się z tym zgodzić lub nie.
To jest takie pier..lenie o Szopenie, którego na tym forum staramy się unikać, ale cóż różni tu ze swoimi mądrościami wchodzą.

>Niektórzy znajdują chociaż namiastkę odpowiedzi właśnie w religiach.
Czego to ludzie nie wymyślą. Na przykład - zdaje się Pański kolega po fachu: www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/

>Póki ma to charakter prywatny, indywidualny
To nie przychodzi nas tu ewangelizować, a nawet czytać mu się takiego "diabelstwa" nie chce.

> - nikt nie ma prawa - nawet na tym Forum - takich ludzi obrażać nazywająch ich np. "motłochem" czy "ludźmi upośledzonymi".
Przepraszam, ale tu, na tym forum, większość z nas (a ja szczególnie) wprost uwielbia obrażać głupotę. Dlatego "motłoch" czy "ludzie upośledzeni", jak wszelacy sprawni intelektualnie inaczej - powinni raczej nasze forum szerokim łukiem omijać.

>Poraz kolejny sprawdza się moja obserwacja, że dużo normalniejsi są tzw. "zwykli" ludzie, natomiast bardzo często różne towarzystwa wzajemnej adoracji degenerują się, tracą kontakt z rzeczywistością, lubią sobie siedzieć w (ich zdaniem) oblężonej twierdzy. Proszę wybaczyć, ale nie widzę pod tym względem żadnej różnicy między środowiskami ultra-katolickimi a ultra-racjonalistycznymi (lub raczej nieracjonalnie-racjonalistycznymi).
Stara dobra reklama:
Jak nie widać różnicy, to po co przepłacać?
Czyżby naprawdę ktoś Pana zmuszał do udziału w tym forum. Czy za każdy post na naszym forum otrzymuje Pan odpust.
Tak. Jesteśmy towarzystwem lubiących się ludzi i zapraszamy dalszych inteligentnych przyjaciół, ale nie dla wszystkich jesteśmy równie gościnni.

Miłego dnia.

@@@
.
05-03-2012 23:18 
 0 na 4
Spinek (67 punktów)
>Nauki humanistyczne rozwiązują trochę inne problemy niż nauki przyrodnicze, ale w granicach swoich zainteresowań stosują metodologię równie precyzyjną. To, że przekracza, to Pańskie możliwości zrozumienia, jest tylko Pańskim problemem. Przez oczytanie można go przezwyciężyć. Moje oczytanie pozwala mi zauważyć, jak niewielką Pan ma wiedzę w tematach, w których Pan się autorytatywnie wypowiada.

No to proszę się pochwalić swoim oczytaniem - jak to Szanowny Pan Erudyta-Humanista był łaskaw określić - i podać eksperymentalny dowód na to, czym jest dobro i zło oraz co powinno być sensem życia a co nie.

>>Większość z fizyków, jak mało kto, zdaje sobie sprawę z ograniczoności poznania, wobec tego są tolerancyjni w stosunku do ludzi religijnych, ponieważ fizyka nie jest w stanie odpowiedzieć na wiele pytań - i te bez względu na stopień jej rozwoju.
>Mógłby Pan tą "większość" udowodnić. Według mojej wiedzy humanisty, to większość przyrodników (w tym fizyków) opowiada się jednak za naturalizmem ontologicznym.

Na rzeczywiście - jest Pan aż za bardzo oczytany. To czasem źle wpływa na humanoidów, bo przestają rozumieć znaczenie prostych słów. Dośpiewał Pan sobie, że niby nie wiem iż większość fizyków "opowiada się jednak za naturalizmem ontologicznym". Radzę raz jeszcze przeczytać ze zrozumieniem moje zdanie i uprzejmie zauważyć, że jest tam coś o tolerancji w kwestiach światopoglądowych. Owa tolerancja to miła cecha, którą większość fizyków się odznacza - w przeciwieńtwie do nadmiernie oczytanych humanistów.

>>Jeden powie to, drugi tamto - można się z tym zgodzić lub nie.
>To jest takie pier..lenie o Szopenie, którego na tym forum staramy się unikać, ale cóż różni tu ze swoimi mądrościami wchodzą.

Pana znajomość folozofii, a raczej jej rozumienie, mnie wprost poraża. Najwyraźniej dla Pana wszelkie filozofie to jednogłos (unisono). No to proszę teraz uruchomić ten precyzyjny, humanistyczny aparat wnioskowania i udowodnić - jak rasowy logik, czy matematyk - że owe filozofie prowadzą do identycznych wniosków.

>>Niektórzy znajdują chociaż namiastkę odpowiedzi właśnie w religiach.
>Czego to ludzie nie wymyślą. Na przykład - zdaje się Pański kolega po fachu: www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/

No i znów Pan niczego nie zrozumiał - ale czego ja wymagam od humanisty.
Wie Pan tylko, że prof. Jacyna jest nawiedzony (do tego nie trzeba wiedzy -
- wystarczy na niego spojrzeć i chwilę posłuchać). Ale na czym polega jego
nawiedzenie - tego już Pan nie ogarnia. Otóż spieszę z wyjaśnieniem,
że ów profesor wcale nie szuka i nie znajduje żadnych odpowiedzi w religii katolickiej.
Jest dokładnie odwrotnie. On szuka uzasadnienia dla tej religii na gruncie mechaniki kwantowej.
Prawda, że proste - i idiotyczne zarazem. Widzi Pan, profesor zmiast zajmować się tym, co najlepiej
umie (fizyka ciała stałego i statystyka układów spinowych) zaczął się zajmować teorią wszystkiego
w bardzo specyficzny sposób - czego efekty, aż nadmiernie widać. Wiem, że to przekracza Pana
możliwości intelektualne, ale mimo to wyjaśniam, iż większość fizyków-katolików
to zagorzali krytycy prof. Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza. Nie podaję szczegółowego
uzasadnienia tego stanu rzeczy - przez wzgląd na Pana alergię na wszelkich katolików.
Natomiast z tego wszystkiego powinien dla Pana płynąć jeden pocieszający wniosek,
że nie tylko wśród humanistów są nawiedzone ludziska ...
06-03-2012 11:07 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>No to proszę się pochwalić swoim oczytaniem - jak to Szanowny Pan Erudyta-Humanista był łaskaw określić - i podać eksperymentalny dowód na to, czym jest dobro i zło oraz co powinno być sensem życia a co nie.
Chwalę się tu już od kilku lat i zainteresowani mogą przeczytać. Od eksperymentalnego dowodzenia idei, to zdaje się specjalistą jest Pan i wszechuczony specjalista od "teorii wszystkiego" prof. Jacyna-Onyszkiewicz.

>Na rzeczywiście - jest Pan aż za bardzo oczytany. To czasem źle wpływa na humanoidów, bo przestają rozumieć znaczenie prostych słów.
Tak, to ciekawe. Tyle tylko, że mnie większość rozumie, a Pana zupełnie niewielu.

>Radzę raz jeszcze przeczytać ze zrozumieniem moje zdanie
Tak, cała Pańska misja tutaj, to radzenie i pouczanie, a może samemu przydałoby się trochę pouczyć. Choć prawdopodobnie bez porady specjalisty tu się nie obejdzie.

>Pana znajomość folozofii, a raczej jej rozumienie, mnie wprost poraża.
W mojej ocenie jest rzeczywiście niewielka, ale podstawową umiejętnością współczesnego filozofa jest umiejętność czytania ze zrozumieniem. Cóż Pan się chwali, że jest fizykiem. Dla mnie tylko specjalistą od agresywnego bełkotu.

>No i znów Pan niczego nie zrozumiał - ale czego ja wymagam od humanisty.
Wielce Szanowny Panie, wymagać to sobie Pan może od swojej najbliższej rodziny i tylko tam może Pan poszukiwać zrozumienia i współczucia.

>Wie Pan tylko, że prof. Jacyna jest nawiedzony
Znowu ciekawe rzeczy Pan opowiada. Według Wikipedii to wielki polski uczony:
pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Jacyna-Onyszkiewicz

>Otóż spieszę z wyjaśnieniem, że ów profesor wcale nie szuka i nie znajduje żadnych odpowiedzi w religii katolickiej. Jest dokładnie odwrotnie. On szuka uzasadnienia dla tej religii na gruncie mechaniki kwantowej.
Odwrotnie do czego? "Ja cię kręcę w obie ręce". Jak by się nie odwrócił, to i tak twarz ma się z przodu i w lusterko można zerknąć, aby dostrzec "za kogo się tu robi".

Za słaby jestem specjalistą od "teorii wszystkiego" i uzasadnień dla religii w nauce, czy nauki w religii, abym mógł i chciał się wypowiadać o dorobku intelektualnym profesora.
Prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, profesor zwyczajny na Wydziale Fizyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jest on autorem ponad 120 prac naukowych z zakresu fizyki teoretycznej, termodynamiki kwantowej i kosmologii kwantowej. Zmuszony do interpretacji i opisywania zjawisk, zachodzących na poziomie kwantów, prof. Jacyna-Onyszkiewicz sformułował założenia metafizyki monotrynitarnej, która uzasadnia formalizm matematyczny kosmologii kwantowej. Bezpośrednio z najnowszych teorii naukowych wynika, że Wszechświat ma początek i koniec oraz że nasza wiedza i możliwości poznawania są ograniczone. Ani kosmos nie rozlega się w nieskończoność, ani mikroświat nie dzieli się na jeszcze mniejsze cząsteczki w nieskończoność. Matematyczny opis teorii kwantów, który już od 80 lat jest niewzruszonym fundamentem fizyki teoretycznej, wymaga głębszego wyjaśnienia, wychodzącego poza ramki codziennego doświadczenia naszych zmysłów. Okazuje się, że takim wyjaśnieniem jest dogmat Kościoła Katolickiego o Trójcy Świętej, której wprawdzie nie można poznać, lecz można odgadnąć na podstawie zaobserwowanych zjawisk i poznanych praw kosmologii kwantowej. Z punktu widzenia nauki prof. Jacyna-Onyszkiewicz uznaje, że gdyby udało się zmienić zasady teorii kwantów, oznaczałoby to nieprawdziwość zaproponowanej metafizyki monotrynitarnej, z której te zasady bezpośrednio wynikają. Tymczasem, mimo wysiłków wielu wybitnych fizyków, nie udało się wprowadzić żadnych zmian do teorii kwantów. Według prof. Jacyny-Onyszkiewicza, oznacza to, że teoria ta w pewnym sensie zakreśla nieprzekraczalną granicę dla poznania przyrody metodami empiryczno-matematycznymi.

>Prawda, że proste - i idiotyczne zarazem. Widzi Pan, profesor zmiast zajmować się tym, co najlepiej umie
Sądząc po Pańskich tu wypowiedziach idzie Pan drogą profesora.

>Wiem, że to przekracza Pana możliwości intelektualne, ale mimo to wyjaśniam, iż większość fizyków-katolików to zagorzali krytycy prof. Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza.
Tak, zdecydowanie przekracza to moje możliwości intelektualne, aby łączyć naukę z fideizmem, ale mieliśmy tu Pańskiego kolegę Pana Mbieleckiego, też fizyka specjalistę od wszystkiego www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,43451 i dobrze wiemy co taki fizyk potrafi. (Mam tu pytanie do naszych forumowych fizyków - czy dużo mieliście takich kolegów na roku, czy było tak z nimi już od początku, czy trudne studia tak niektórych zmieniają.)
Przypuszczam, że zdecydowana większość fizyków katolików może pomarzyć tylko o wykładach na seminariach w Castel Gandolfo i stąd te nielubienie. Ale jakoś też trudno mi uwierzyć aby tam co głupszych zapraszano.

>Natomiast z tego wszystkiego powinien dla Pana płynąć jeden pocieszający wniosek, że nie tylko wśród humanistów są nawiedzone ludziska ...
Może wniosek za wniosek.
Doświadczenie życiowe mnie nauczyło, że nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.
Ale na szczęście są "nicki".

Miłego dnia i dalszego samozachwytu nad własną genialnością.

@@@
.
06-03-2012 12:24 
 Ocena 1 na 3
Spinek (67 punktów)
>>No to proszę się pochwalić swoim oczytaniem - jak to Szanowny Pan Erudyta-Humanista był łaskaw określić - i podać eksperymentalny dowód na to, czym jest dobro i zło oraz co powinno być sensem życia a co nie.
>Chwalę się tu już od kilku lat i zainteresowani mogą przeczytać. Od eksperymentalnego dowodzenia idei, to zdaje się specjalistą jest Pan i wszechuczony specjalista od "teorii wszystkiego" prof. Jacyna-Onyszkiewicz.

No i gdzie ten racjonalizm ostry jak brzytwa. Pisze Pan, że Panu "zdaje sie" coś. Wie Pan, żeby krytycznie ocenić poczynania prof. Jacyny nie trzeba być "oczytanym" filozofem. Wystarczy zdrowy rozsądek. Panu go najwyraźniej brakuje, bo uparcie Pan mi wmawia, że jestem stronnikiem tego "wszechuczonego". Cytuje Pan potem Wikipedię.
Za coś takiego ja zostałem zlinczowany na tym Forum. Panu to nie grozi, Panu wolno, takie Forum, taka gmina.
Przytacza Pan stronniczo napisany życiorys zapewne przez samego zainteresowanego), ale nie wygumkował Pan tego oto zdania "Jest on autorem ponad 120 prac naukowych z zakresu fizyki teoretycznej, termodynamiki kwantowej i kosmologii kwantowej." To błąd, otóż ogromna większość artykułów prof. Onyszkiewicza to prace w najlepszych, międzynarodowych czasopismach specjalistycznych - i nie dotyczą "teorii trynitarnych" itp bzdetów, tylko zaawansowanych technik obliczeniowych istotnych w termodynamice układów spinowych. Widzi Pan, większość fizyków ma tę cechę, o której większość filozofów - a zwłaszcza pseudo-filozofów - może sobie tylko pomarzyć (oczywiście nie marzą). Cechą tą jest umiejętność oddzielenia kwestii światopoglądu od profesjonalnej roboty - nawet w stosunku do kogoś, kto sam tak nie robi. Jest to "owa bobłażliwość", o której pisał i którą cenił Stefan Kisielewski. Ponieważ nie jest Pan w stanie sam ocenić, które z prac profesora są tymi "na poziomie", a które go ośmieszają - tak na wszelki wypadek - wszystkie wrzuca Pan do jednego wora. Jest to precyzja działania godna przodownika tego Forum.

>>Na rzeczywiście - jest Pan aż za bardzo oczytany. To czasem źle wpływa na humanoidów, bo przestają rozumieć znaczenie prostych słów.
>Tak, to ciekawe. Tyle tylko, że mnie większość rozumie, a Pana zupełnie niewielu.
No to wielkie odkrycie Pan zrobił - godne tego Forum. Dla nie-filozofów jest oczywiste, że wyrażanie konformistycznych sądów w towarzystwie wzajemnej adoracji gwarantuje niemal 100% zrozumienie.
Pan ten stan osiągnął i się zachwyca tym stanem rzeczy. Jeśli to poprawia Panu humor to w zasadzie nic mi do tego.
Lubię jak ludzie czują się dobrze.
06-03-2012 12:58 
 Ocena 4 na 6
Przemek J. (3008 punktów)
> Cytuje Pan potem Wikipedię. Za coś takiego ja zostałem zlinczowany na tym Forum.

Bo trzeba przy tym myśleć. Czasem Wiki jest wystarczającym źródłem, a czasem powoływanie się na nią jest żałosne. Osobę inteligentną lub wytrawną w danej tematyce, poznać po tym, że potrafi rozróżnić oba przypadki.

> Przytacza Pan stronniczo napisany życiorys zapewne przez samego zainteresowanego), ale nie wygumkował Pan tego oto zdania "Jest on autorem ponad 120 prac naukowych z zakresu fizyki teoretycznej, termodynamiki kwantowej i kosmologii kwantowej."

Gdyby wymazał, to byłaby manipulacja.

> To błąd, otóż ogromna większość artykułów prof. Onyszkiewicza to prace w najlepszych, międzynarodowych czasopismach specjalistycznych - i nie dotyczą "teorii trynitarnych" itp bzdetów, tylko zaawansowanych technik obliczeniowych istotnych w termodynamice układów spinowych.

I tu właśnie jest różnica, o której pisałem, a której nie potrafisz dostrzec. Na jakiej podstawie twierdzisz o tej "ogromnej większości"? Zważ, że pan Andrzej nie odnosił się do tego, czego te prace dotyczą, to Ty próbujesz wmówić nam jakąż aferę. Z rzetelnie przytoczonej notatki wyciągasz jakieś nieuzasadnione wnioski i w sumie nie wiem o co w Twoim poście chodzi, jeśli próbować go czytać jako całość. Miotasz się to w jedną to drugą stronę, w oderwaniu do tego co rzeczywiście Twój rozmówca napisał.

Jeszcze do Twoich zarzutów, jeśli uznać, że mają jakiś sens w stosunku do powyższego. W Wiki nie ma słowa na ten temat czego te prace dotyczą (patrz moje pogrubienie). Jeśli wiesz t o z innego źródła to je podaj. Inteligentny interlokutor, od razy by podał źródło, żeby uniknąć posądzeń o manipulację lub nadużycie.

> Widzi Pan, większość fizyków ma tę cechę, o której większość filozofów - a zwłaszcza pseudo-filozofów - może sobie tylko pomarzyć (oczywiście nie marzą).

Udowodnij tę większość, bo już nie raz dowiodłeś, że takie stwierdzenie to tylko Twoje tezy wyssane z palca.

> Ponieważ nie jest Pan w stanie sam ocenić, które z prac profesora są tymi "na poziomie", a które go ośmieszają - tak na wszelki wypadek - wszystkie wrzuca Pan do jednego wora.

Czytałem wypowiedzi pana Andrzeja i nigdzie nie znalazłem tego o czym piszesz. Jeśli jest inaczej to wskaż mi proszę fragment, który przeoczyłem. Owszem doszukałem się kpiny z metafizyki monotrynitarnej, ale nigdzie nie widzę, żeby wyśmiewana była praca profesora dotycząca termodynamiki, na przykład.

> Lubię jak ludzie czują się dobrze.

To czemu nam w tym przeszkadzasz? Tyle razy pisałeś jak to źle jesteś traktowany na tym forum, więc może czas na jakieś konstruktywne wnioski?

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
06-03-2012 16:53 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>Udowodnij tę większość, bo już nie raz dowiodłeś, że takie stwierdzenie to tylko Twoje tezy wyssane z palca.

co prawda nie na mnie ten obowiązek spoczywa ale tutaj spis publikacji tego człowieka:
www.staff.(*)kiewicz&file=Research_Activity
06-03-2012 20:41 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Udowodnij tę większość, bo już nie raz dowiodłeś, że takie stwierdzenie to tylko Twoje tezy wyssane z palca.
>co prawda nie na mnie ten obowiązek spoczywa ale tutaj spis publikacji tego człowieka:
No fajnie!
Tylko co z tego spisu publikacji pana profesora wynika dla naszej dyskusji?

Poniżej spis publikacji innego uczonego:
Logic and Language, (A. Flew ed.), Basil Blackwell, Oxford (1951)
A New Approach to Psychical Research, Watts & Co.. London (1953)
Essays in conceptual analysis, (A. Flew ed.), London (1956)
Hume's Philosophy of Belief: a study of his First Inquiry, Routledge Kegan Paul, (1961)
God and Philosophy, Harcourt Brace and World, (1966)
Evolutionary Ethics (1967)
Evolutionary Ethics (New Study in Ethics S.), Macmillan, (1968)
An introduction to western philosophy: ideas and argument from Plato to Sartre, The Bobbs-Merrill Company, (1971)
Body, Mind and Death, (1973)
Crime or Disease, (1973)
Thinking About Thinking, (1975)
Thinking about Thinking, Fontana, (1976)
Dictionary of Philosophy, St. Martin's Press, (1979)
Philosophy, an Introduction (1979)
Politics of Procrustes: Contradictions of Enforced Equality, Temple Smith, London (1981)
Did Jesus Rise From the Dead? The Resurrection Debate, mit Gary R. Habermas, Harper Collins, (1987)
Merely Mortal?: Can You Survive Your own Death?, Prometheus Books, Amherst, NY, (2000)
How to Think Straight: An Introduction to Critical Reasoning
Does God Exist?: The Craig-Flew Debate
God and Philosophy
Atheistic Humanism
There is a God: How the World's Most Notorious Atheist Changed His Mind, HarperOne (2007, wyd. polskie Bóg istnieje, Warszawa 2010)


Co z tego spisu wynika, gdyż chyba to, że uczony publikował, to oczywiste i nikt w to nie wątpił. Ja podałem nawet hasło w Wikipedii, gdzie najważniejsze publikacje profesora są też przytoczone. Może chce Pan powiedzieć, że na sztuki to więcej było prac dotyczących "zaawansowanych technik obliczeniowych istotnych w termodynamice układów spinowych". Tak na oko, to chyba istotnie było ich więcej, tylko ja jestem starej daty, a wówczas liczyła się jakość, a nie ilość.
Z tego wykazu prac informacji na temat ich jakości połapać się raczej trudno. Może by Pan omówił dla nas krótko cały dorobek profesora?

Przepraszam, ale zupełnie nie rozumiem Pańskiej intencji.

Miłego dnia.

@@@
.
07-03-2012 17:31 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)

>Co z tego spisu wynika, gdyż chyba to, że uczony publikował, to oczywiste i nikt w to nie wątpił. Ja podałem nawet hasło w Wikipedii, gdzie najważniejsze publikacje profesora są też przytoczone. Może chce Pan powiedzieć, że na sztuki to więcej było prac dotyczących "zaawansowanych technik obliczeniowych istotnych w termodynamice układów spinowych".

A no nic z tego spisu nie wynika. ktoś poprosił o udowodnienie czegoś to dałem bezinteresownie spis aby można było ocenić czy teza postawiona przez kogoś była prawdziwa czy nie. i Tyle tylko albo aż tyle.

>Tak na oko, to chyba istotnie było ich więcej, tylko ja jestem starej daty, a wówczas liczyła się jakość, a nie ilość.

widzi Pan dla mnie jakość ma istotne znaczenie z tym że przy tekstach pisanych to jakość danego tekstu ocenia się indywidualnie. Jednak czy jest Pan w stanie ocenić jakość publikacji prac tego Pana bez przeczytania ich bo ja nie więc na temat poziomu prac nie wypowiem się.

>Przepraszam, ale zupełnie nie rozumiem Pańskiej intencji.

Bo ciężko zrozumieć gdy ktoś nie ma ani dobrych ani złych intencji.


pozdrawiam i miłego dnia
07-03-2012 19:31 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>A no nic z tego spisu nie wynika. ktoś poprosił o udowodnienie czegoś to dałem bezinteresownie spis aby można było ocenić czy teza postawiona przez kogoś była prawdziwa czy nie. i Tyle tylko albo aż tyle.
Przepraszam, ja myślałem o merytoryczności, a Pan to uczynił z bezinteresownej życzliwości. Szkoda tyko, że nie wykazał Pan podobnej życzliwości przy "upośledzeniach poznawczych".

Rozmowa plus-minus tak wyglądała: Cytat:

Pan Przemek:
Na jakiej podstawie twierdzisz o tej "ogromnej większości"? Zważ, że pan Andrzej nie odnosił się do tego, czego te prace dotyczą, to Ty próbujesz wmówić nam jakąż aferę. [...]

Jeszcze do Twoich zarzutów, jeśli uznać, że mają jakiś sens w stosunku do powyższego. W Wiki nie ma słowa na ten temat czego te prace dotyczą (patrz moje pogrubienie). Jeśli wiesz t o z innego źródła to je podaj. Inteligentny interlokutor, od razy by podał źródło, żeby uniknąć posądzeń o manipulację lub nadużycie.

Pan Spinek:
>Ponieważ nie jest Pan w stanie sam ocenić, które z prac profesora są tymi "na poziomie", a które go ośmieszają - tak na wszelki wypadek - wszystkie wrzuca Pan do jednego wora.

Pan Przemek:
Czytałem wypowiedzi pana Andrzeja i nigdzie nie znalazłem tego o czym piszesz. Jeśli jest inaczej to wskaż mi proszę fragment, który przeoczyłem. Owszem doszukałem się kpiny z metafizyki monotrynitarnej, ale nigdzie nie widzę, żeby wyśmiewana była praca profesora dotycząca termodynamiki, na przykład.

Bogusławski:
>Ze "strony" profesora wynika, że on odwrotnie niż Pan ocenia wagę swojego dorobku.

Pan Spinek:
A wystarczyło w sprawie dorobku profesora zapytać się Pana Kolegów Fizyków na Forum.
Oczywiście warunek jest jeden, że nie będą się brzydzili cytować niektórych (a nawet większości)jego publikacji w pozytywnym świetle.



>>>>Tak na oko, to chyba istotnie było ich więcej, tylko ja jestem starej daty, a wówczas liczyła się jakość, a nie ilość.
>widzi Pan dla mnie jakość ma istotne znaczenie z tym że przy tekstach pisanych to jakość danego tekstu ocenia się indywidualnie.
Zgoda, dlatego wykaz i ilość publikacji uczonego niewiele nam mówi o jakości jego dorobku. Ważne są oceny krytyczne tych, którzy dorobek znają, a kto zna je lepiej od ich autora. Dlatego ja odesłałem do strony publikacji, którym autor się najbardziej chwali: www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/ Co wydawało mi się tym bardziej merytoryczne, że na tej stronie można się z tymi pracami zapoznać.

>Jednak czy jest Pan w stanie ocenić jakość publikacji prac tego Pana bez przeczytania ich bo ja nie więc na temat poziomu prac nie wypowiem się.
Nawet po przeczytaniu wielu prac prof. Jacyny Onyszkiewicza z dziedziny mnie najbardziej interesującej - czyli "teologiczno-fizycznej" - pozostając w pełnym zdumieniu, że uczony fizyk może coś takiego napisać - osobiście nie wypowiadam się na ich temat - pozostawiając to bardziej kompetentnym osobom.

>>>>Przepraszam, ale zupełnie nie rozumiem Pańskiej intencji.
>Bo ciężko zrozumieć gdy ktoś nie ma ani dobrych ani złych intencji.
Nie podejrzewałem Pana o złe intencje, ale dalej muszę przyznać, że nie rozumiem.
No cóż - może już jestem tępy taki.

Pozdrawiam i miłego dnia.

@@@
.
07-03-2012 20:09 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)

>Przepraszam, ja myślałem o merytoryczności, a Pan to uczynił z bezinteresownej życzliwości. Szkoda tyko, że nie wykazał Pan podobnej życzliwości przy "upośledzeniach poznawczych".

Nie byłem taki życzliwy ponieważ "upośledzenia poznawcze" nie istnieją istnieje coś takiego jak "upośledzenie zdolności poznawczych" i głównie chodzi o to aby używać nazw takich jakie się używa w danej dziedzinie.



>Nawet po przeczytaniu wielu prac prof. Jacyny Onyszkiewicza z dziedziny mnie najbardziej interesującej - czyli "teologiczno-fizycznej" - pozostając w pełnym zdumieniu, że uczony fizyk może coś takiego napisać - osobiście nie wypowiadam się na ich temat - pozostawiając to bardziej kompetentnym osobom.

Tutaj powiem Panu tak z czystej życzliwości w temacie który Pana interesuje nie spodziewałbym się dużo od osoby która udziela się w Radiu Maryja i innych temu podobnych.

>Nie podejrzewałem Pana o złe intencje, ale dalej muszę przyznać, że nie rozumiem.
>No cóż - może już jestem tępy taki.

Lepiej Pan wyjdzie na tym jeśli nie będzie próbować tego zrozumieć

Do tępych osób Pana nie zaliczam więc głowa do góry
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Lepiej Pan wyjdzie na tym jeśli nie będzie próbować tego zrozumieć
Dziękuje za ostrzeżenie. Skorzystam.

Miłego dnia.

@@@
.
06-03-2012 14:29 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>No i gdzie ten racjonalizm ostry jak brzytwa.
Prawdopodobnie w Pańskich wypowiedziach.
Przynajmniej Pan sam jest tego pewien.

>Pisze Pan, że Panu "zdaje sie" coś.
Po pierwsze jako humanista to najczęściej piszę "zdaje się". Po drugie tryb przypuszczający wynikał tu z grzeczności. Współczesny człowiek, znający się na wszystkim i tworzący teorie wszystkiego jest dla mnie wprost idiotą. Szczególnie, gdy autorytatywnie wypowiada się o dziedzinach, o których niema zielonego pojęcia. Tak, jak Pan np. o filozofii, czy o teorii ewolucji.

>Wie Pan, żeby krytycznie ocenić poczynania prof. Jacyny nie trzeba być "oczytanym" filozofem. Wystarczy zdrowy rozsądek. Panu go najwyraźniej brakuje, bo uparcie Pan mi wmawia, że jestem stronnikiem tego "wszechuczonego".
A może jakiś dowodzik, że Panu cokolwiek wmawiam, to Pan uwielbia obrzucać ludzi pomówieniami i epitetami.
Ja zaś zawsze zastanawiam się przed kliknięciem "edytuj".

>Cytuje Pan potem Wikipedię.
I nie tylko Wikipedię.

>Za coś takiego ja zostałem zlinczowany na tym Forum. Panu to nie grozi, Panu wolno, takie Forum, taka gmina.
Pan Przemek: Cytat:
Bo trzeba przy tym myśleć. Czasem Wiki jest wystarczającym źródłem, a czasem powoływanie się na nią jest żałosne. Osobę inteligentną lub wytrawną w danej tematyce, poznać po tym, że potrafi rozróżnić oba przypadki.


>Przytacza Pan stronniczo napisany życiorys zapewne przez samego zainteresowanego),
Cytuję z podaniem źródła.

>ale nie wygumkował Pan tego oto zdania "Jest on autorem ponad 120 prac naukowych z zakresu fizyki teoretycznej, termodynamiki kwantowej i kosmologii kwantowej."
Trudno w to Panu uwierzyć, ale to już taka moja uczciwość intelektualna. (Logika zaś mówi, że w takim przypadku to też sam zainteresowany musiał sobie to wpisać.)

>To błąd, otóż ogromna większość artykułów prof. Onyszkiewicza to prace w najlepszych, międzynarodowych czasopismach specjalistycznych - i nie dotyczą "teorii trynitarnych" itp bzdetów, tylko zaawansowanych technik obliczeniowych istotnych w termodynamice układów spinowych.
Przecież mówiłem, że to Pański kolega po fachu. Dlatego dobrze Panowie się rozumiecie. Ze "strony" profesora wynika, że on odwrotnie niż Pan ocenia wagę swojego dorobku.

>Widzi Pan, większość fizyków ma tę cechę, o której większość filozofów - a zwłaszcza pseudo-filozofów - może sobie tylko pomarzyć (oczywiście nie marzą).
Chętnie poczytam sobie jakieś badania dotyczące stanu światopoglądowo-psychicznego fizyków. Te które znam - dotyczą ogółu przyrodników zajmujących się nauką i przeczą Pańskim twierdzeniom, ale niech się fizycy tu wypowiadają.

>Cechą tą jest umiejętność oddzielenia kwestii światopoglądu od profesjonalnej roboty - nawet w stosunku do kogoś, kto sam tak nie robi.
Właśnie dlatego podałem tu przykład profesora zwyczajnego Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza. Jest znanym i optymalnym przykładem tego, jak udaje się to fizykom. Czyli Pańskim kolegom po fachu. Z tej samej parafii jest kolega Mbielecki i już czuję jak inni absolwenci fizyki się cieszą, że mają takich kolegów.

Jestem tu parę lat i wielokrotnie odwoływałem się np. do poniższego tekstu:
Spójna niespójność.
Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.

Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.

Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.

Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.

Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi.


>Lubię jak ludzie czują się dobrze.
Nie będę wymieniał tego co lubię, gdyż jest tego ogromna ilość. Powiem odwrotnie najbardziej nie lubię zadufanych głupków. Obrażonych na rzeczywistość i obrażający wszystkich ludzi, którzy ich bełkotu nie chcą słuchać, a sporo jest takich.

Miłego dnia.

@@@
.
06-03-2012 14:55 
 Ocena 1 na 1
Spinek (67 punktów)

> Ze "strony" profesora wynika, że on odwrotnie niż Pan ocenia wagę swojego dorobku.

A wystarczyło w sprawie dorobku profesora zapytać się Pana Kolegów Fizyków na Forum.
Oczywiście warunek jest jeden, że nie będą się brzydzili cytować niektórych (a nawet większości)
jego publikacji w pozytywnym świetle.
06-03-2012 15:13 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Ze "strony" profesora wynika, że on odwrotnie niż Pan ocenia wagę swojego dorobku.
>A wystarczyło w sprawie dorobku profesora zapytać się Pana Kolegów Fizyków na Forum.
>Oczywiście warunek jest jeden, że nie będą się brzydzili cytować niektórych (a nawet większości)jego publikacji w pozytywnym świetle.
Ja pytam Pana?
- Jak się ma Pańska wypowiedź do mojego zdania, które zechciał Pan tu podać?

Moim zdaniem - tak jak większość Pańskich wypowiedzi - nijak. Pan zupełnie nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem tego co piszą inni i wypisuje Pańskie agresywne bzdety tylko o tym - co się Panu wydaje. Jak na fizyka, to przerażający brak konkretów i sensowności wypowiedzi. Niech Pan dalej kontynuuje dyskusje z sobą samym, tylko proszę nie zawracać nam tym .... głowy.

Miłego dnia.

@@@
.
05-03-2012 22:48 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>.. guzik mnie obchodzi, ile (..) na mnie wyleją uczestnicy tego oraz kilku innych forów (też katolickich) za taką moją ocenę.
Zważ jednak, że Twoja niedbałość o nieczystości, których jakoby padasz ofiarą, nie usprawiedliwia zaśmiecania nimi tego czy innego forum.
[Dla wspomnianych przez Ciebie stron ludzkiej aktywności przewiduje się zwykle miejsce w toalecie (bo nawet nie przy kuchni), a nie każdy lubi używać komputera w łazience.]
02-03-2012 10:37 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Krótko wg. Ciebie osoba wierząca nie zbada i nie stworzy niczego co przeczyło by jej wierze tak?
Tak.
Oczywiście biorąc pod uwagę stan bieżący, chwilowy: obszar zajęty przez wiarę wolny jest od wpływu rozumu. Nie jest to jednak koniecznie stan constans na wciąż. Umysł jest tworem żywym i wiara może pod wpływem wiedzy pewne obszary spod kontroli wypuszczać.
Popatrz sobie na ks. Coyne'a - on twierdzi słusznie, że Bóg nie jest od wyjaśniania czegokolwiek, że wiara nie podlega dowodzeniu, konfrontacji z rzeczywistością. On, zgodnie z definicją wiary pogodził się z faktami.
I popatrz na tutejszego Parysa - miota się bez ładu i składu, bo na razie nie akceptuje prawdy zaakceptowanej przez Coyne'a. A jeśli kiedyś zaakceptuje to jego wiara albo odejdzie w rejony jak u tamtego, albo zniknie w ogóle.

>no i inna kwestia to taka że nie spotkałem się w terminologii psychologicznej jak i medycznej z terminem upośledzenie poznawcze.
Hmmmm, to taki skrót od upośledzenia zdolności poznawczych, które już jako termin funkcjonuje.
Definicja wiary jako upośledzenia zdolności poznawczych i społecznych jest mojego autorstwa (a przynajmniej po nikim nie powtórzyłem), ale na razie nie badałem możliwości wprowadzenia tego do terminologii naukowej (medycznej).

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
05-03-2012 14:31 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>no i inna kwestia to taka że nie spotkałem się w terminologii psychologicznej jak i medycznej z terminem upośledzenie poznawcze.
Natychmiast wbiłem w "Googla" upośledzenie poznawcze i otrzymałem wiele wypowiedzi powiązanych z tym tematem. Polecam np. tą: logopeda.p(*)cka-uposledzonego-umyslowo,657 lub tą: www.cd4.pl(*)eligencja-i-funkcje-poznawcze/

Na czym polega upośledzenie funkcji poznawczych?

Upośledzenie funkcji poznawczych polega na występowaniu trudności opisywanych przez chorego lub innego rzetelnego informatora (np. członka rodziny, który stale przebywa z osobą chorą) w następujących obszarach funkcjonowania:

pamięci (szczególnie w odtwarzaniu materiału pamięciowego lub uczeniu się nowego materiału),
myśleniu (np. spowolnieniu w rozwiązywaniu problemów, wnioskowaniu, abstrahowaniu),
języku (rozumieniu i doborze słów),
funkcjonowaniu wzrokowo-przestrzennym.

Nieprawidłowości lub pogorszenie funkcjonowania chorego można mierzyć za pomocą ilościowych pomiarów procesów poznawczych, np. testów neuropsychologicznych.

Upośledzenie - na podobieństwo inteligencji - może być wrodzone, a może być nabyte w procesie socjalizacji, czy indoktrynacji.

Pozdrawiam.

@@@
.
07-03-2012 17:39 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
Też te strony znalazłem wcześniej jednak linków nie podawałem. upośledzenie poznawcze nie istnieje i używanie takiej nazwy jest błędne natomiast upośledzenie zdolności poznawczych już jest i pod tym hasłem kryje się szereg schorzeń nabytych i wrodzonych.

>Upośledzenie - na podobieństwo inteligencji - może być wrodzone, a może być nabyte w procesie socjalizacji, czy indoktrynacji.

Oczywiście może Pan podać przykłady upośledzenia zdolności poznawczych nabyte w procesie indoktrynacji, zaciekawiło mnie to bardzo. Miłe było by odniesienie się do jakiś tekstów z literatury medycznej.

Sama indoktrynacja dla mnie jest tematem neutralnym póki nie zaczyna się z nią wchodzić do mojej piaskownicy.
07-03-2012 18:40 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Cytat:

Pan Przemek:
Upośledzenie poznawcze dotyka wszystkich osób wierzących. Nie ma znaczenia czy osoba taka wierzy w jakieś byty, teorie czy polityków - upośledzenie poznawcze zostaje jeśli wiara nie przemija.

Pan Dorias:
no i inna kwestia to taka że nie spotkałem się w terminologii psychologicznej jak i medycznej z terminem upośledzenie poznawcze.

>Też te strony znalazłem wcześniej jednak linków nie podawałem. upośledzenie poznawcze nie istnieje i używanie takiej nazwy jest błędne natomiast upośledzenie zdolności poznawczych już jest i pod tym hasłem kryje się szereg schorzeń nabytych i wrodzonych.
W Googla wbiłem "zaburzenia poznawcze" i pierwszą odpowiedź, którą otrzymałem to: Łagodne zaburzenia poznawcze (ang. Mild Cognitive Impairment, MCI) - odrębny zespół objawów klinicznych, opisywany jako stan przejściowy pomiędzy prawidłowym procesem starzenia się a łagodnym otępieniem.
"Mały słownik psychologiczny" zna "intelektu zaburzenia", a "Encyklopedyczny słownik psychiatrii" "inteligencji zaburzenia", Ale według Pana takie określenie nie istnieje i zupełnie nie zrozumiał Pan o czym mówi Pan Przemek.
No cóż - wolno Panu.

>>>>Upośledzenie - na podobieństwo inteligencji - może być wrodzone, a może być nabyte w procesie socjalizacji, czy indoktrynacji.
>Oczywiście może Pan podać przykłady upośledzenia zdolności poznawczych nabyte w procesie indoktrynacji, zaciekawiło mnie to bardzo. Miłe było by odniesienie się do jakiś tekstów z literatury medycznej.
Nie jestem lekarzem psychiatrą, aby tak na szybko podać Panu źródła dawno przeczytanych książek, ale Konrad Lorenz studia medyczne ukończył i może zajrzy Pan do rozdziału "Indoktrynacja" w "Regresie człowieczeństwa". Myślę, że warto też zajrzeć do prac Adorno: pl.wikiped(*)sobowość_autorytarna
Badania Adorno wykazały, że u osób silnie autorytarnych częściej stwierdzano niższy iloraz inteligencji, choć kwestią sporną jest czy w tej sytuacji można o osobowości autorytarnej pisać jako o zaburzeniu.

>Sama indoktrynacja dla mnie jest tematem neutralnym póki nie zaczyna się z nią wchodzić do mojej piaskownicy.
Odwrotnie jak dla mnie, każdą indoktrynację uważam za krzywdę wyrządzaną człowiekowi, im dotyczy to młodszych jednostek, tym jest większym złem.

Miłego dnia.

@@@
.
07-03-2012 20:30 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)

>W Googla wbiłem "zaburzenia poznawcze" i pierwszą odpowiedź, którą otrzymałem to: Łagodne zaburzenia poznawcze (ang. Mild Cognitive Impairment, MCI) - odrębny zespół objawów klinicznych, opisywany jako stan przejściowy pomiędzy prawidłowym procesem starzenia się a łagodnym otępieniem.
>"Mały słownik psychologiczny" zna "intelektu zaburzenia", a "Encyklopedyczny słownik psychiatrii" "inteligencji zaburzenia", Ale według Pana takie określenie nie istnieje i zupełnie nie zrozumiał Pan o czym mówi Pan Przemek.

Widzi Pan bo takie określenie w medycynie chyba nie istnieje przynajmniej w Encyklopedii Medycznej nie ma takiego hasła jak upośledzenie poznawcze. owszem istnieje łagodne zaburzenie poznawcze czy też upośledzenie zdolności poznawczych i teraz najważniejsze w tym aspekcie jakim sformułowanie "upośledzenie poznawcze" jest tutaj stosowane nie można podciągnąć pod używane w medycynie określenia.

Będąc racjonalnym nie sposób się nie zgodzić z tym, że wszelkiej maści fideiści są wyjątkowo odporni na wiedzę i argumenty, i takie argumenty uderzają w nich jak w mur powodując agresje u nich. Jednak póki nie będzie naukowo potwierdzona taka ułomność i wprowadzona na listę schorzeń do tego czasu byłbym ostrożny w stosowaniu tego sformułowania.

>Nie jestem lekarzem psychiatrą, aby tak na szybko podać Panu źródła dawno przeczytanych książek, ale Konrad Lorenz studia medyczne ukończył i może zajrzy Pan do rozdziału "Indoktrynacja" w "Regresie człowieczeństwa". Myślę, że warto też zajrzeć do prac Adorno: pl.wikiped(*)sobowość_autorytarna
> Badania Adorno wykazały, że u osób silnie autorytarnych częściej stwierdzano niższy iloraz inteligencji, choć kwestią sporną jest czy w tej sytuacji można o osobowości autorytarnej pisać jako o zaburzeniu.

Na pewno przeczytam i wtedy myślę że z chęcią wróciłbym do rozmowy na ten temat.

>Odwrotnie jak dla mnie, każdą indoktrynację uważam za krzywdę wyrządzaną człowiekowi, im dotyczy to młodszych jednostek, tym jest większym złem.

Rozumiem że "indoktrynacja" szkolną też uważa pan za krzywdę?

zgodnie z wikipedią :
Indoktrynacja - proces korzystający z propagandy w celu wpajania określonych ideologii, poglądów lub przekonań
07-03-2012 23:06 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Widzi Pan bo takie określenie w medycynie chyba nie istnieje przynajmniej w Encyklopedii Medycznej nie ma takiego hasła jak upośledzenie poznawcze.
Nie będę się przy tym upierał nie mając medycznego przygotowania, ale moja ogólna wiedza humanistyczno-przyrodnicza pozwoliła mi zrozumieć Pana Przemka i użyty przez niego termin bez trudności, a on też nie powoływał się na jakąś swoją specjalistyczną wiedzę w tym temacie.
Philip G. Zimbardo pisze tak: Upośledzenie umysłowe. Inteligencja znacznie niższa od normy z powodu chronicznych defektów zdolności poznawczych, przez co wiek umysłowy pozostaje daleko w tyle za wiekiem życia. Ale co on może tam wiedzieć.

>>>>Odwrotnie jak dla mnie, każdą indoktrynację uważam za krzywdę wyrządzaną człowiekowi, im dotyczy to młodszych jednostek, tym jest większym złem.
>Rozumiem że "indoktrynacja" szkolną też uważa pan za krzywdę?
Dokładnie tak!

>zgodnie z wikipedią:
Indoktrynacja - proces korzystający z propagandy w celu wpajania określonych ideologii, poglądów lub przekonań
Szybki Pan jest w cytowaniu - nawet hasła do końca Pan nie przeczyta, a już cytuje.
W przywołanym przez Pana haśle - w Wikipedii jest napisane dokładnie tak:
Indoktrynacja - proces korzystający z propagandy w celu wpajania określonych ideologii, poglądów lub przekonań

Określenie to stosowane jest na przykład w odniesieniu do działań systemu państwowego w krajach totalitarnych, czasem innych w sensie negatywnym. Istotną cechą indoktrynacji jest świadome pozbawianie odbiorców wiedzy o kierunkach przeciwnych do promowanych.

Typowym przykładem stosowania indoktrynacji jest hitlerowska organizacja młodzieżowa Hitlerjugend. Również radziecki okupant na ziemiach polskich w czasie II wojny światowej prowadził komunistyczną indoktrynację ludności.

Współczesnym przykładem indoktrynacji jest system oświaty w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej, gdzie u dzieci w wieku kilku lat rozpoczyna się proces wychowywania ideologicznego, polegający m.in. na wprowadzaniu do placówek oświatowych przedmiotów typu "dzieciństwo wielkiego wodza".

pl.wikipedia.org/wiki/Indoktrynacja
Rozumiem, że Pan - odwrotnie niż ja - jest za szkolną indoktrynacją, którą uważa Pan za dobro?

Pedagog z Akademii Pedagogiki Specjalnej oraz z Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej - prof. zw. Bogusław Śliwierski pisze tak:
Wychowanie jest tożsame z indoktrynacją tylko wówczas, gdy ktoś kieruje się mylnym przeświadczenie o możliwości wychowywania innych według własnej woli. Tam, gdzie cele wychowania formułowane są w sposób ostry i wyraźny oraz gdy nie są one w stanie uwzględnić odmiennych warunków ich stosowania ze względu na poszczególne środowiska życia i psychiczne właściwości dzieci czy samych wychowawców, dochodzi do indoktrynacji wychowanków. Wystarczy tylko rzucić okiem na historię wychowania, aby przekonać się, że z chwilą, gdy cele wychowania zostają określone z taką dokładnością, iż nie nastręczają żadnych wątpliwości ani wychowawcom, ani grupie kierującej wychowaniem w państwie, wtedy wychowanie ustępuje miejsca zwykłej indoktrynacji i zamiast wszechstronnie rozwiniętych osobowości zaczyna się produkować skonformizowane typy ludzkie, których najwyższą cnotą staje się posłuszeństwo wobec różnego rodzaju wodzów.

W związku z jednak ze skłonnościami polityków do wykorzystywania indoktrynacji w instytucjach publicznej edukacji jako skutecznego sposobu ideologizowania procesu wychowania słowacki pedagog Jan Danek proponuje, by je demistyfikować, jeśli występują one w takiej właśnie postaci. W wychowaniu nie powinno być miejsca dla żadnej ideologii, ale tylko dla takich podejść, które w pierwszym rzędzie respektują osobowość człowieka, jego samodzielność, samostanowienie, tolerancję, prawo, obowiązki i odpowiedzialność (...) Nikt nie będzie kwestionował znaczenia w tym procesie państwowych instytucji, ale należy przeciwstawiać się postawom nieodpowiedzialnych i egoistycznych podmiotów politycznych, które są zdolne własne interesy utożsamiać z interesem państwa, przez co krytyczne wobec nich postawy będą traktować jako atak na państwo. Istotą wychowania nie jest propaganda jako określona technika wywierania społecznego wpływu na innych, jakkolwiek zdarza się, że w pewnych oznaczonych granicach może wchodzić w jego skład.

I mnie trudno się z nim nie zgodzić.

Miłego dnia.

@@@
.
08-03-2012 01:15 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Widzi Pan bo takie określenie w medycynie chyba nie istnieje przynajmniej w Encyklopedii Medycznej nie ma takiego hasła jak upośledzenie poznawcze. owszem istnieje łagodne zaburzenie poznawcze czy też upośledzenie zdolności poznawczych i teraz najważniejsze w tym aspekcie jakim sformułowanie "upośledzenie poznawcze" jest tutaj stosowane nie można podciągnąć pod używane w medycynie określenia.
Wygląda na to, że wyimaginowałeś sobie problem, mimo braku formuły "upośledzenie poznawcze" w Encyklopedii Medycznej. Zwrot ten funkcjonuje w wielu opracowaniach, także ściśle naukowych, medycznych (zwłaszcza w odniesieniu do kilku dolegliwości) o czym możesz przekonać się wbijając go w google ujęty w cudzysłów. Znacznie częściej używa się formy "upośledzenie zdolności/funkcji/procesów poznawczych", ale przecież efekt jest ten sam: niemożliwość poprawnego poznania świata, tylko szczegóły sprawcze inne.
Oczywiście wiara w zupełnie inny sposób wpływa na zdolności poznawcze, niż stwardnienie rozsiane, ale na pewno je upośledza. I to miałem na myśli formułując swoją definicję wiary.

>Oczywiście może Pan podać przykłady upośledzenia zdolności poznawczych nabyte w procesie indoktrynacji, zaciekawiło mnie to bardzo. Miłe było by odniesienie się do jakiś tekstów z literatury medycznej.
Jeśli ktoś wskutek socjalizacji zaczyna opowiadać o świecie lokalne pierdoły, powtarzane bezmyślnie po babci i księdzu, nie ma w ogóle ochoty konfrontować tego z resztą świata to jest Twoim zadaniem poprawne poznanie, bez upośledzenia?
I czemu ciągle upierasz się przy literaturze medycznej? Wiara nie jest jeszcze jednostka chorobową. Jeszcze nie tak dawno można było za samo takie gadanie spłonąć na stosie. Jeszcze teraz w wielu krajach można za samo takie gadanie wylądować w pierdlu jak się komuś (z sędzią w komplecie) uczucia religijne obrażą. Dopiero tytani popularyzacji (Dawkins i inni) chwytają byka za rogi, a Ty te swoje: "Literatury medycznej chcę!". Wyluzuj, poczekaj, a w międzyczasie powiedz co Ty osobiście w swojej głowie masz przeciw - jak to na forum dyskusyjnym.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-03-2012 00:11 
 Ocena 6 na 6
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>A co sądzić o tym cytacie z polskiej Wikipedii:
>"Voltaire jednak zawsze potępiał ateizm i deklarował wiarę w Boga (jako "pra-przyczyny" wszystkiego); był fundatorem kościoła katolickiego w Ferney. Postulował rozdział państwa i Kościoła oraz tolerancję dla wszystkich religii."<
Panie Spinku, rodem z serca świata naukowego.
Ten pana obślizły ton wypowiedzi znosiłem, czytając pańskie zagmatwane i sprzeczne wypowiedzi. Dziwny z pana naukowiec który opiera się na wiki. Niech pan przyjmie do wiadomości że każdy idiota może tam opracować dowolne hasło. Voltaire nigdy nie zwalczał ateizmu, bronił się jedynie przed posądzaniem go o ateizm. Kościółek w Ferney nie był kościółkiem katolickim. Na ołtarzu był napis "Deo Voltaire". Jego poddani byli zarówno katolikami jak i szwajcarskimi protestantami i wspólnie chodzili do tego kościółka. Pierwotnie Voltaire zamierzał go zburzyć ponieważ stał na głównej drodze parkowej. Uznał jednak że będzie to przyjęte jako zbyt obrazoburcze i go wyremontował. Wyznawał wiarę w Boga kosmicznego. Nie przyjął komunii na łożu śmierci, nie odwołał twierdzenia że Jezus nie jest synem bożym, nie odżegnał się od swoich książek które trafiły na Index KK.
>Ja myślę, że Voltaire był przede wszystkim realistą oraz dobrym, wrażliwym człowiekiem. Jeśli mieszkańcy jego miasteczka chcieli mieć kościół katolicki (bo taką czuli potrzebę), to im pomógł i nie wyzywał od ciemnogrodu, jak to zrobiłoby wiekszość Uczestników tego Forum. Natomiast co sobie myślał o tych ludziach - tego nie wiemy.<
Voltaire był przede wszystkim spekulantem. Tak dorobił się majątku. Był filozofem i myślicielem. Był krytykiem Kościoła Katolickiego. Co sądził o tych ludziach wiemy. Trzeba tylko poszukać jego listów. Co sądził o katolicyzmie też wiemy:
Papieże, ich pomocnicy i pomocnicy pomocników, byli tak mocno przekonani o swojej władzy opartej wyłącznie na niewiedzy, że ciągle zabraniali lektury jedynej księgi która głosiła ich religię. Mówili: To jest wasze prawo i my zabraniamy wam je czytać. Taka zwyrodniała tyrania jest nie do pojęcia, ale ona istnieje. Każda Biblia w żywym języku jest zabroniona; dozwolona jest tylko w języku, w którym już nikt nie rozmawia.
06-03-2012 00:38 
 Ocena 2 na 4
Spinek (67 punktów)
>Panie Spinku, rodem z serca świata naukowego.

Dziękuję zarówno za ten pieszczotliwy zwrot jak i merytoryczną odpowiedź.
Powołując się na Wikipedie zasygnalizowałem, iż nie znam szczegółowo życiorysu
Voltaire'a - zwłaszcza na poziomie jego listów i pamiętników. Chętnie bym przeczytał,
co Voltaire pisał o wspomnianych ludziach ze swojego majątku.
To co Pan napisał potwierdza generalną tezę artykułu z Wikipedii, że Voltaire był
człowiekiem bardzo złożonym. To co jest niepodważalne, to jego krytyka wobec
Kościoła Katolickego, ale z ludźmi potrafił żyć i nie nazywał ich (przynajmniej głośno)
"motłochem". No i jak Pan wspomniał - wierzył w Boga Kosmicznego, cokolwiek by to znaczyło,
ale w coś tam jednak wierzył, bo nie wszystko był w stanie pojąć. Fizycy obecnie też wielu rzeczy
nie rozumieją, też w wielu kwestiach kierują się wiarą i intuicją, a kwestie moralne
pozostawiają religiom, filozofii i zdrowemu rozsądkowi (cokolwiek by to znaczyło).
Mam nadzieję, że ton tej wypowiedzi nie wydał się "obślizły".
06-03-2012 08:49 
 Ocena 7 na 7
Przemek J. (3008 punktów)
>Fizycy obecnie też wielu rzeczy nie rozumieją, też w wielu kwestiach kierują się wiarą

Ileż to już racy upominano Cię, że takie bezpodstawne i kłamliwe stwierdzenia tylko rażą swoim głupkowatym i prowokacyjnym tonem. Zarzucasz nam różne rzeczy, a potem sam swoją postawą dowodzisz swojej głupoty lub niezdolności do zrozumienia słowa pisanego, a może po prostu zaślepienie i złośliwości (na odległość trudno odgadnąć).

W odpowiedzi na podobne prowokacje miałeś już kilka rzeczowych odpowiedzi, więc proszę powstrzymaj się na przyszłość od wypisywania takich kłamstw, jeśli nie jesteś w stanie ich udowodnić. Gdybyś uważał, że potrafisz, to proszę przedstaw od razu dowody takich twierdzeń, a unikniesz kolejnych słownych nieprzyjemności.

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
06-03-2012 09:08 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>>Fizycy obecnie też wielu rzeczy nie rozumieją, też w wielu kwestiach kierują się wiarą
>Ileż to już racy upominano Cię, że takie bezpodstawne i kłamliwe stwierdzenia tylko rażą swoim głupkowatym i prowokacyjnym tonem.
Hmmmm, nie bądź byt popędliwy w ocenach kogoś kto z samego serca nauki nas przyszedł oświetlić. Tam fizycy są na tyle mądrzy, że kierują się wiarą (np: neutrino jest szybsze od światła, bo tak!) i na tyle skromni, że jak przychodzi do kwestii moralnych to raz-dwa dzwonią do doktora Rydzyka.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Spinek (67 punktów)
Usunięte przez moderatora
06-03-2012 10:04 
 Ocena 1 na 3
Spinek (67 punktów)
>>>Fizycy obecnie też wielu rzeczy nie rozumieją, też w wielu kwestiach kierują się wiarą
>>Ileż to już racy upominano Cię, że takie bezpodstawne i kłamliwe stwierdzenia tylko rażą swoim głupkowatym i prowokacyjnym tonem.
>Hmmmm, nie bądź byt popędliwy w ocenach kogoś kto z samego serca nauki nas przyszedł oświetlić. Tam fizycy są na tyle mądrzy, że kierują się wiarą (np: neutrino jest szybsze od światła, bo tak!) i na tyle skromni, że jak przychodzi do kwestii moralnych to raz-dwa dzwonią do doktora Rydzyka.
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


Jak to miło, jak ktoś po "przyjacielsku" staje w czyjejś "obronie", ale to nie portal randkowy,
więc będę brutalem. No i znów nic nie zrozumiałeś z dziedziny na której się nie znasz.
Naukowcy od neutrin nigdy nie twierdzili, że są pewni swoich wyników (bo eksperyment
jest szalenie trudny) i prosili by inne ośrodki badawcze zweryfikowały ich pomiary.
Inne grupy badawcze nie potwierdziły rewelacji, a międzyczsie włosi znaleźli u siebie wadliwą
część sprzętu. Sprawa jest zamknięta. Niestety filozofowie bardzo niechętnie poddają swoje
poglądy weryfikacji, by móc pisać bezkarnie dowolne bzdury.

"Samowolne" próby weryfikacji dokonywane przez "nieupoważnionych" kończą się strzeżeniem
oraz przeniesieniem wypowiedzi na Oślą Ławkę. Tak było ze mną w następującym przypadku:

>>Jedna z jego pielgrzymek do Polski była w całości poświęcona Dekalogowi<
>A czas wolny na odpoczynek zaofiarował świeceniu swoich pomników.

A jest Pan pewien, że to o czym Pan pisze miało istotnie miejsce podczas tej pielgrzymki
na początku lat 90-tych? Mam na myśli pewność zweryfikowaną faktami, a nie o pewność scholastyczną.

Widzi Pan, ja pisząc to zdanie odpowiadałem wówczas swojemu forumowemu rozmówcy na pytanie czy JPII cokolwiek wymagał od wiernych KK. Podałem przykład, że przynajmniej w sferze deklaratywnej przykładał wagę do Dekalogu, ale jaka była praktyka, to już inna sprawa. Pan tę moją wypowiedź uznał z pretekst do wysuwania kolejnych zarzutów wobec JPII. Nie wiem, czy to jest wzorcowy styl polemiki na tym Forum?

A jak o stylu mówimy, to powiem Panu, że właśnie na tym Forum działa jakaś szczególna zasada asymetrii
i to nawet nie dotycząca światopoglądu, ale precyzji polemiki. Jeśli trafi się ktoś, kto nie jest specjalistą z filozofii za wszelkie swoje wpadki dostaje tęgie cięgi (pewnie i słusznie). Ale jeśli jakiś filozof wda się z fizykiem w dysputę
i okaże swoją ignorancję, to za jej wytknięcie jest się karanym ostrzeżeniem, czy oślą ławką. Mam wrażenie, że współczesny światek filozofów jest w poważnych opałach. Mało który z nich jest w stanie skończyć dwa kierunki studiów - w tym jeden humanistyczny a drugi ścisły - a tym bardziej udzielać się naukowo z obydwu dziedzin. Filozofowie wolą ukończyć filozofię, która w istocie jest tylko historią filozofii. Skutek jest taki, że międlą cytaty ikon filozofii, ale sami nie potrafią posunąć do przodu syntezy wiedzy nawet o jeden krok. Współcześni filozofowie są jedną z najbardziej zarozumiałych, nietolerancyjnych i niekompetentnych grup zawodowych. Zupełnie jak kler. Oczywiście są wyjątki - rzecz jasna po jednej i drugiej stronie. Dobrej nocy życzę.
06-03-2012 10:22 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
Zwyczajnie "rżniesz głupa", czy naprawdę nie rozumiesz co się do Ciebie pisze?

Masz jakiś głębszy cel w takiej postawie, czy po prostu lubisz zrażać do siebie ludzi?


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
06-03-2012 10:28 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>No i znów nic nie zrozumiałeś z dziedziny na której się nie znasz.
>Naukowcy od neutrin nigdy nie twierdzili, że są pewni swoich wyników (bo eksperyment
>jest szalenie trudny) i prosili by inne ośrodki badawcze zweryfikowały ich pomiary.
Czyli jak zwykle: nic nie dotarło, a pyszałkowatość została. Wymyśliłem odlotowy przykład, żebyś pojął jak idiotyczne jest twierdzenie o kierowaniu się wiarą przez fizyków i zdawanie się przez nich w kwestiach moralnych na "fachowców" od religii czy filozofii, a Tyś się jeno utwierdził w swojej pysze. Ano, mój błąd, mówienie do Ciebie jak chłop krowie na rowie jest bezowocne, a co dopiero posługiwanie się ironią.

Dalej robisz najgłupszą, najbardziej trollowatą rzecz jaka można wymyślić: powielasz odesłany na Oślą Ławkę post! A przecież ten post nie jest w niebycie - ja odwołałem się do treści w nim zawartej, na jej podstawie wskazałem Ci po raz kolejny Twój brak odpowiedzialności za słowa. A Ty znów się skarżysz zamiast odpowiedzieć rzeczowo.

Ostrzegam życzliwie: robisz się coraz bardziej żałosny, więc skorzystaj z rady i przedstaw rozumnie i obroń jakąś kwestię albo zamilcz na jakiś czas..



Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
07-03-2012 11:53 
 Ocena 2 na 2
tomoyo (480 punktów)
>Fizycy obecnie (...) w wielu kwestiach kierują się wiarą

>Naukowcy od neutrin nigdy nie twierdzili, że są pewni swoich wyników (bo eksperyment
>jest szalenie trudny) i prosili by inne ośrodki badawcze zweryfikowały ich pomiary.
>Inne grupy badawcze nie potwierdziły rewelacji, a międzyczsie włosi znaleźli u siebie wadliwą
>część sprzętu.

I o to właśnie chodzi, w którym miejscu kierowali się wiarą?
07-03-2012 13:07 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Voltaire (...) Nie przyjął komunii na łożu śmierci, nie odwołał twierdzenia że Jezus nie jest synem bożym, nie odżegnał się od swoich książek które trafiły na Index KK.

Eee... niemożliwe...
Xiądz J. B. Delert, Penitencyarz i Kaznodzieja Archikatedralny Poznański nauczał, że to inaczej było...

...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa)
07-03-2012 19:11 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>>Voltaire (...) Nie przyjął komunii na łożu śmierci, nie odwołał twierdzenia że Jezus nie jest synem bożym, nie odżegnał się od swoich książek które trafiły na Index KK.
>Eee... niemożliwe...
>Xiądz J. B. Delert, Penitencyarz i Kaznodzieja Archikatedralny Poznański nauczał, że to inaczej było... <

Voltaire i Wolter to dwie różne osoby.
08-03-2012 16:06 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Voltaire i Wolter to dwie różne osoby.
Tylko dwie?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-03-2012 02:06 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Tylko dwie?<
Odnoszę wrażenie że masz jakieś osobiste problemy.
14-03-2012 10:16 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Odnoszę wrażenie że masz jakieś osobiste problemy.
Prorok jaki czy co?!
Rzeczywiście ostatnio z kasą u mnie krucho....

Ale do adremu: to ilu w końcu ich było i jak bardzo się różnili?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
farmer (22440 punktów)

>- Karol Wojtyła jako zwyczajny człowiek - nie widział takiej potrzeby, by
>formalnie coś jednoczyć. JPII był wymagający dla katolików (bo uznawał katolicyzm
>za coś najlepszego), ale zdawał sobie sprawę, że miliony ludzi kroczy innym drogami,
>ale w równie dobrym kierunku.

Przykazania, modlitwy, biblia, posty, kościoły, księża, papież, bóg wszystko po to by być dobrym. Może ludzie tego potrzebują, może im imponuje facet żyjący jak król.
Miliony a może miliardy dolarów z całego świata idących na religie (wszystkie) tylko po to by być dobrym. Może ludzie tego potrzebują by nie sfiksować.
Ja dziękuje za ten zbytek łaski że ktoś rozumie że ja go nie rozumie. Dziękuje też Aborygenom.

Żadna osoba która stoi na czele instytucji roszczącej sobie prawo do mówienia innym jak mają żyć nie zasługuje u mnie na szacunek większy niż każda inna osoba na tym świecie.

27-02-2012 23:42 
 Ocena 1 na 1
Spinek (67 punktów)

>Przykazania, modlitwy, biblia, posty, kościoły, księża, papież, bóg wszystko po to by być dobrym. Może ludzie tego potrzebują, może im imponuje facet żyjący jak król.

Chyba nie w tym problem, że żyje jak król. Codzienne życie JPII było całkiem ascetyczne - przynajmniej w porównaniu o współczesnych oligarchów finansowych oraz prawdziwych monarchów. Problem w tym, by nie narzucał nie-katolikom niczego, bo katolikom ma prawo narzucać co chce - byle zgodnie z prawem - i tylko od nich zależy, czy zechcą tego przestrzegać czy nie. Jakby nie patrzeć i na tym forum trzeba przestrzegać pewnych reguł - zarówno tych zdroworozsądkowych jak i po części ideologicznych. Nadmierny odszczepieniec od racjonalizmu długo się na tym Forum nie utrzyma - i to nie jest zarzut, to stwierdzenie faktu.

>Żadna osoba która stoi na czele instytucji roszczącej sobie prawo do mówienia innym jak mają żyć nie zasługuje u mnie na szacunek większy niż każda inna osoba na tym świecie.

Pogląd całkiem racjonalny.
28-02-2012 00:01 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>>Przykazania, modlitwy, biblia, posty, kościoły, księża, papież, bóg wszystko po to by być dobrym. Może ludzie tego potrzebują, może im imponuje facet żyjący jak król.
>Chyba nie w tym problem, że żyje jak król. Codzienne życie JPII było całkiem ascetyczne ...

Królem nazywamy władcę państwa o ustroju monarchistycznym. Skoro Watykan jest monarchią to chyba nie jest wielką nieścisłością nazywać JPII królem?

> Nadmierny odszczepieniec od racjonalizmu długo się na tym Forum nie utrzyma - i to nie jest zarzut, to stwierdzenie faktu.

To ile punktów trzeba mieć by nie oberwać od katolickiego prowokatora etykietką niekulturalnego, nieracjonalnego czy wręcz odszczepieńca? Bo nie wiem czy mi wolno komentować te natchnione wpisy, a tak mnie kusi.

I choose to believe what I was programmed to believe! (Futurama)
28-02-2012 00:43 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)

>To ile punktów trzeba mieć by nie oberwać od katolickiego prowokatora etykietką niekulturalnego, nieracjonalnego czy wręcz odszczepieńca? Bo nie wiem czy mi wolno komentować te natchnione wpisy, a tak mnie kusi.

Zazwyczaj to ja obrywam na tym forum .
Natomiast każdy, kto używa takich sformułowań jak "katolicki prowokator"
(ale i "racjonalistyczny prowokator"), każdy kto zamiast polemizować
będzie używał epitetów typu "natchnione wpisy" jest niekulturalny.
I wcale nie musi być to powód do obrywania od kogokolwiek.
Niekulturalnym można być bez żadnych negatywnych konsekwencji.
Zwłaszcza jak coraz więcej osób taką osobę będzie ignorować.
28-02-2012 07:17 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>JPII był wymagający dla katolików
Uffff, a gdzieś ty takie wymagania widział? Samą swoja obecnością zwalniał katolików od jakiejkolwiek refleksji, cofnął ich (zwłaszcza polskich) w najciemniejsze mroki umysłowe i zabetonował tam na długo.
A kiedy przymuszony przez okoliczności przestał udawać, że nie dostrzega problemu przestępstw swoich funkcjonariuszy łgał publicznie o rzekomym braku miejsca dla krzywdzicieli.

>(bo uznawał katolicyzm za coś najlepszego), ale zdawał sobie sprawę, że miliony ludzi kroczy innym drogami, ale w równie dobrym kierunku.
Wojtyła uważał, że kierunek do Allaha przez kamień to równie dobra droga jak ta w kierunku Boga-katolika przez wafelki? Nawet w swoim sławetnym gniocie o wierze i rozumie odmawia poznania tym co nie wierzą w zmartwychwstanie Chrystusa (albo przynajmniej traktuje ich z pobłażaniem).
I w ogóle każda wiara religijna upośledza zdolności społeczne na tyle, że człowiek nią dotknięty musi wywyższać siebie i sobiepodobnych nad całą resztę.

>Podsumowując - lepiej tłumaczyć niż walczyć.
Hmmmm, powiedz to Michalikom, Rydzykom, Dziwiszom. Oni są przeświadczeni, że ich wiara w ich prawo do panoszenia się w życiu innych tak samo nie wymaga wyjaśnień jak wiara w przeróżne nadprzyrodnicze niedorzeczności.

>Trzeba odróżniać osobę papieża od Watykanu.
Władcę absolutnego od dziedziny jego władztwa?

>Współcześni papieże nie mają ani czasu, ani możliwości korzystać z życia i są pod stałą obserwacją mediów
Ach, biedactwa! Taki Wojtyła nawet całe lata zapylał na wózku do reflektorów i mamrotał godzinami byle swoje parcie na szkło zaspokoić.

Twoja dezynwoltura w mieszaniu religii z nauką też mi się nie podoba. Oczywiście człowiek jest zdolny do czynienia zła nie wyłącznie z motywów religijnych, ale to nie ma znaczenia dla faktu całkowitej rozłączności tych dwóch dziedzin aktywności ludzkiej (także w jednym umyśle), ciemnoty z poznawaniem, wstecznictwa z postępem.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-02-2012 10:37 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)
>>JPII był wymagający dla katolików
>Uffff, a gdzieś ty takie wymagania widział? Samą swoja obecnością zwalniał katolików od jakiejkolwiek refleksji, cofnął ich (zwłaszcza polskich) w najciemniejsze mroki umysłowe i zabetonował tam na długo.

Wytykasz brak precyzji moim wypowiedziom, a sam cierpisz jeszcze bardziej na przypadłość przekręcania czyichś wypowiedzi. JPII narzucał przestrzeganie Dekalogu + określoną interpretację jego zapisów. Dokąd dotyczyło to katolików - moim zdaniem było w 100% w porządku. I nie była to ciemnota tylko "clubbing" - każdy ma prawo należeć do takiego klubu jaki chce i wtedy oczywiście musi przestrzegać jego reguł. I nikomu nic do tego. Gorzej, gdy reguły tego klubu narzucane są na siłe innym. I chyba tym warto zająć się w dyskusjach, a nie osmieszaniem ludzi o światopoglądzie mniej lub bardziej religijnym. Chyba nie chcesz sam stać się takim racjonalistycznym Michalikiem, czy Rydzykiem?

>Twoja dezynwoltura w mieszaniu religii z nauką też mi się nie podoba. Oczywiście człowiek jest zdolny do czynienia zła nie wyłącznie z motywów religijnych, ale to nie ma znaczenia dla faktu całkowitej rozłączności tych dwóch dziedzin aktywności ludzkiej (także w jednym umyśle), ciemnoty z poznawaniem, wstecznictwa z postępem.
>Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

Problem w tym, że sam sobie stwarzasz swoje fakty. Nigdy nie twierdziłem, że naukę powinno się mieszać z religią, tylko zwróciłem uwagę, że sposób myślenia i działania ludzi nauki - ma pewne cechy wspólne z religią - choć ściślej mówiąc - z wiarą. Proces tworzenia nauki nie jest całkowicie pozbawiony pierwiastka irracjonalnego - i tyle.

Cytat: "Człowiek jednolity i pozbawiony wewnętrznych konfliktów mało zazwyczaj rozumie z życia, choc nierzadko nim kieruje" - Stefan Kisielewski
28-02-2012 11:31 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Wytykasz brak precyzji moim wypowiedziom, a sam cierpisz jeszcze bardziej na przypadłość przekręcania czyichś wypowiedzi. JPII narzucał przestrzeganie Dekalogu + określoną interpretację jego zapisów.
Nie wytykam Ci braku precyzji, ale głoszenie fałszu. JPII nie był wymagający i nie potrafisz udowodnić tego co mówisz. A sam wykazałem to choćby na przykładzie księży pedofilów, dla których wedle Wojtyłowego pustosłowia miejsca nie było jak naprawdę było.

>Gorzej, gdy reguły tego klubu narzucane są na siłe innym. I chyba tym warto zająć się w dyskusjach, a nie osmieszaniem ludzi o światopoglądzie mniej lub bardziej religijnym.
Ino kłopot w tym, że religijni nie są w stanie oddzielić boskiego od cesarskiego i rozmawiać wyłącznie o demokratycznym współistnieniu we wspólnym państwie. Wtryniają te swoje niedorzeczności wszędzie i bez starcia z tymi niedorzecznościami nie da się nic popchnąć naprzód.

>Chyba nie chcesz sam stać się takim racjonalistycznym Michalikiem, czy Rydzykiem?
Nie wiem jaka łatkę chcesz mi tu przyczepić. Ja nie pcham się na chama w życie innych, nie żądam uznania, szacunku przywilejów, pieniędzy za opowiadanie idiotyzmów.
Szanuję prawo innych do religii (nie szanuję głoszonych przez nich bredni) i chciałbym tylko by było uszanowane moje prawo do wolności od religii.

>Nigdy nie twierdziłem, że naukę powinno się mieszać z religią, tylko zwróciłem uwagę, że sposób myślenia i działania ludzi nauki - ma pewne cechy wspólne z religią - choć ściślej mówiąc - z wiarą. Proces tworzenia nauki nie jest całkowicie pozbawiony pierwiastka irracjonalnego - i tyle.
Mnie też nie chodziło o ściśle naukowe tworzenie mieszaniny nauki i religii, ale o całkowicie nieuprawnione porównanie tych dwóch dziedzin. Nie wiem co konkretnie masz na myśli mówiąc o pierwiastku irracjonalnym w nauce, ale religia (na wierze oparta i z niej wynikająca) jest z definicji irracjonalna. Nauka ciągle szuka odpowiedzi, prawdy o świecie ciągle sprawdzając i weryfikując; religia to tylko fałsz: zakaz stawiania pytań i zakaz weryfikacji głoszonych twierdzeń.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-02-2012 11:47 
 0 na 4
Spinek (67 punktów)
>Nie wytykam Ci braku precyzji, ale głoszenie fałszu. JPII nie był wymagający i nie potrafisz udowodnić tego co mówisz. A sam wykazałem to choćby na przykładzie księży pedofilów, dla których wedle Wojtyłowego pustosłowia miejsca nie było jak naprawdę było.

Jeśli uważasz, że narzucanie przestrzegania dekalogu (i to w odpowiedniej interpretacji) wiernym nie jest przejawem "bycia wymagającym" (niekoniecznie intelektualnie) - to coś z Twoim racjonalnym myśleniem nie tak.

>Ino kłopot w tym, że religijni nie są w stanie oddzielić boskiego od cesarskiego i rozmawiać wyłącznie o demokratycznym współistnieniu we wspólnym państwie. Wtryniają te swoje niedorzeczności wszędzie i bez starcia z tymi niedorzecznościami nie da się nic popchnąć naprzód.

No i właśnie o tym trzeba mówić i z tym walczyć - a nie obrażać ludzi wierzących !
28-02-2012 18:11 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Jeśli uważasz, że narzucanie przestrzegania dekalogu (i to w odpowiedniej interpretacji) wiernym nie jest przejawem "bycia wymagającym" (niekoniecznie intelektualnie) - to coś z Twoim racjonalnym myśleniem nie tak.
Z moim racjonalnym myśleniem jest wszystko ok i dlatego ględzenia świętobliwych kazań nie nazywam byciem wymagającym.
A kiedy dodamy do tego niekonieczność intelektualną to robi się już całkiem śmiesznie i nahajem pachnie. A u Wojtyły nahaja nie widziałem. Wręcz przeciwnie: za infantylny zachwyt: "Omatkoboskonaszpapież" błogosławił wszystkim występując jako Panienka z Okienka Papieskiego. Cieszyło go bałwochwalstwo, pomniki a nie jakiś tam zasmarkany Dekalog (przestępstwa pedofilskie przypominam!)

>No i właśnie o tym trzeba mówić i z tym walczyć - a nie obrażać ludzi wierzących !
Ale jak rozmawiać o współistnieniu w jednym państwie z kimś kto wierzy w szurniętego Boga, którego największym marzeniem jest zostać Królem Polski?
A wierzący są obrażalscy nad wyraz. Bredzą głupstwa, których nie potrafią wyjaśnić i jeszcze są obrażeni, że się ich za to bredzenie nie podziwia! Mam feler asertywnego nazywania rzeczy po imieniu: cesarz jest nagi!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
29-02-2012 00:02 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)
>>Jeśli uważasz, że narzucanie przestrzegania dekalogu (i to w odpowiedniej interpretacji) wiernym nie jest przejawem "bycia wymagającym" (niekoniecznie intelektualnie) - to coś z Twoim racjonalnym myśleniem nie tak.
>Z moim racjonalnym myśleniem jest wszystko ok i dlatego ględzenia świętobliwych kazań nie nazywam byciem wymagającym.

Zwracam raz jeszcze uwagę, że słowo "wymagający" Ma szerszy kontekst i Nie musi łączyć się z intelektem - patrz kapral wobec szeregowca . Wielu niewierzących intelektualistów ma do kościołów chrześcijańskich szacunek właśnie za to, że propagują (przynajmniej w założeniu) treści zawarte w biblii. Traktują je jako bardzo udaną filozofię życia (a z przymrużeniem oka patrzą na podtekst teologiczny). Co więcej, często sami przyznają, że czerpią z tego źródła. Filozofia jak każda inna - ma wady i niedoskonałości, ale może być wskazówką lub/i inspiracją.

>>No i właśnie o tym trzeba mówić i z tym walczyć - a nie obrażać ludzi wierzących !
>Ale jak rozmawiać o współistnieniu w jednym państwie z kimś kto wierzy w szurniętego Boga, którego największym marzeniem jest zostać Królem Polski?

Ale jak rozmawiać o współistnieniu w jednym państwie z kimś kto ma ludzi wierzących za "szurniętych"?

Widziałem kiedyś fajną ankietę zrobioną przez studentów. Okazało się (co potwierdza i moja obserwacja), że w środowisku akademickim wcale nie ma jakiegoś istotnie większego odsetku ludzi niewierzących. Natomiast znajdziemy tu najbardziej radykalne, fundamentalistyczne jednostki - przekonane, że dla swojego światopoglądu mają mocną podbudowę intelektualną. Do tej grupy należą zarówno wojujący ateiści jak i najbardziej zbzikowani katole (liczę tu na entuzjazm Forum za to politycznie poprawne słownictwo. To co ważne - ci światopoglądowi fundamentaliści stanowią jednak niewielki odsetek całości środowiska akademickiego. Natomiast to co mnie zasmuca, to fakt, że ogół społeczeństwa jest znacznie bardziej skonfliktowany światopoglądowo niż środowisko akademickie (które jest stosunkowo mało liczne). W środowisku akademickim podświadomie przestrzegany jest bowiem "Kodeks człowieka pobłażliwego" Stefana Kisielewskiego. Ulica natomiast woli być sterowana przez skrajnych ekstremistów i jest jej z tym najwyraźniej dobrze.
29-02-2012 01:24 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Zwracam raz jeszcze uwagę, że słowo "wymagający" Ma szerszy kontekst i Nie musi łączyć się z intelektem - patrz kapral wobec szeregowca .
A o czym ja mówiłem gdy mówiłem o nahaju? O bezintelektualnym wymaganiu kaprala właśnie między innymi i tym bardziej Wojtyła na kaprala nie wyglądał. On schlebiał najniższym emocjom wielbiącym go (fasadowo) tłumom.
I niezależnie od szerokości kontekstu wymaganie oznacza konieczność spełnienia pewnych kryteriów w celu osiągnięcia jakiegoś celu/efektu. Jałowy, zwyczajowy bełkot nawiedzonych kazań pełen słów "musimy, trzeba, należy, nie wolno, itp" to tylko jałowy, zwyczajowy bełkot, a nie wymagania do spełnienia.
Nie potrafisz podać konkretnego przykładu wymagań jakie Wojtyła postawił swym owieczkom i w jakiś sposób egzekwował.
A moje uwagi odnośnie stosunku Wojtyły do sprawy przestępstw pedofilskich w Kościele widzisz w ogóle?
A moje uwagi odnośnie stosunku Wojtyły do sprawy przestępstw pedofilskich w Kościele widzisz w ogóle?
A moje uwagi odnośnie stosunku Wojtyły do sprawy przestępstw pedofilskich w Kościele widzisz w ogóle?
I gdybyś je dostrzegł co przy upośledzeniu poznawczym wierzących nie jest takie pewne potrafiłbyś coś rzec o wymaganiach Wojtyły w tym kontekście?

>Wielu niewierzących intelektualistów ma do kościołów chrześcijańskich szacunek właśnie za to, że propagują (przynajmniej w założeniu) treści zawarte w biblii. Traktują je jako bardzo udaną filozofię życia (a z przymrużeniem oka patrzą na podtekst teologiczny). Co więcej, często sami przyznają, że czerpią z tego źródła. Filozofia jak każda inna - ma wady i niedoskonałości, ale może być wskazówką lub/i inspiracją.
Bardzo to okrąglutkie i bardzo puste. Co za niewierzący intelektualiści szanują Kościoły chrześcijańskie za na przykład propagowanie postawy bezmyślnej woli zaszlachtowania własnego dziecka wskutek usłyszenia głosów w swojej głowie?
Jaki niewierzący intelektualista traktuje jako bardzo udaną filozofię życia życie w oparach absurdu?
Nie pytam oczywiście tyle o nazwiska, co o argumenty.
I pewnie, że można czerpać inspirację także z każdej, nawet najgłupszej bajki, ale traktowanie jej jako prawdy już zdrowe nie jest.
I nie próbuj maskować fałszu i głupoty mianem filozofii, bo nie Bóg filozofów jest problemem, ale Bóg Michalików co chce zostać Królem Polski i żąda pieniędzy za szerzenie ciemnoty w państwowych placówkach oświatowych.

>Ale jak rozmawiać o współistnieniu w jednym państwie z kimś kto ma ludzi wierzących za "szurniętych"?
Normalnie, na gruncie humanistycznego dorobku ludzkości, praw ogólnoludzkich, bez mieszania do tego swoich urojeń.
A wiara to jest tak głębokie upośledzenie zdolności poznawczych i społecznych umysłu, że przytoczony przez Ciebie kolokwializm jest jak najbardziej na miejscu.

>Widziałem kiedyś fajną ankietę zrobioną przez studentów. Okazało się (co potwierdza i moja obserwacja), że w środowisku akademickim wcale nie ma jakiegoś istotnie większego odsetku ludzi niewierzących.
Znowu jakieś puste okrągłości.

>Natomiast znajdziemy tu najbardziej radykalne, fundamentalistyczne jednostki - przekonane, że dla swojego światopoglądu mają mocną podbudowę intelektualną. Do tej grupy należą zarówno wojujący ateiści jak i najbardziej zbzikowani katole
Mnie akurat nie bardzo interesują tutaj socjologiczne rozprawki. Przeczytaj moją sygnaturkę i spróbujmy ustalić fakty, a nie epatować się jakimiś nieokreślonymi bliżej ankietami czy plebiscytami. A jednym z podstawowych faktów, których polscy katolicy nie są w stanie pojąć i zaakceptować jest prawo do wolności od religii w cywilizowanych społecznościach.
I nie produkuj agitek opartych na tolerancji w środowisku akademickim tylko odnieś się do realiów - ogólnego rozwydrzenia katolików, a księży głównie. Poproszę o konkrety: jak powinno wyglądać współistnienie w państwie i dlaczego nie wygląda jak powinno.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
29-02-2012 02:18 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)
> Nie potrafisz podać konkretnego przykładu wymagań jakie Wojtyła postawił swym owieczkom

Jedna z jego pielgrzymek do Polski była w całości poświęcona Dekalogowi ...

> i w jakiś sposób egzekwował.

Spowiedź dla katolika jest tym momentem, kiedy powinien wyznać czy przestrzega Dekalogu + jeszcze paru innych rzeczy, których wymaga od niego kościół (ale nie katolikom nie powinno to przeszkadzać).

> A moje uwagi odnośnie stosunku Wojtyły do sprawy przestępstw pedofilskich w Kościele widzisz w ogóle?
> A moje uwagi odnośnie stosunku Wojtyły do sprawy przestępstw pedofilskich w Kościele widzisz w ogóle?
> A moje uwagi odnośnie stosunku Wojtyły do sprawy przestępstw pedofilskich w Kościele widzisz w ogóle?

Powinien był się tym porządnie zająć, podobnie jak jego poprzednicy i następca. Myślę, że na początku pontyfikatu nie znał problemu, bo osobiście się z czymś takim nie spotkał - zwłaszcza w komunistycznej Polsce, gdzie kościół był pod obstrzałem i nie takie rzeczy hierarchom były w głowie.
A potem, jak zobaczył co się dzieje w Stanach czy Irlandii - to zwyciężył konformizm i bardzo minimalistyczne podejście: ja sam tak nie robię to jestem w porządku.

>Jaki niewierzący intelektualista traktuje jako bardzo udaną filozofię życia życie w oparach absurdu?
>Nie pytam oczywiście tyle o nazwiska, co o argumenty.
Oto argument. Większość trendów filozoficznych, to (używając Twojej wytwornej nomenklatury) - "opary absurdu". Filozofie nie wytrzymują próby czasu, są nikomplentne

> ...... bo nie Bóg filozofów jest problemem, ale Bóg Michalików co chce zostać Królem Polski i żąda pieniędzy za szerzenie ciemnoty w państwowych placówkach oświatowych.

To akurat trafna uwaga - z jednym zastrzeżeniem - większym problemem są owe pieniądze, a nie jak to nazywasz "ciemnota".

>Ale jak rozmawiać o współistnieniu w jednym państwie z kimś kto ma ludzi wierzących za "szurniętych"?
>Normalnie, na gruncie humanistycznego dorobku ludzkości, praw ogólnoludzkich, bez mieszania do tego swoich urojeń.
>A wiara to jest tak głębokie upośledzenie zdolności poznawczych i społecznych umysłu, że przytoczony przez Ciebie kolokwializm jest jak najbardziej na miejscu.

Wiesz co, poczytaj sobie lepiej jak kulturalnie o ludziach wierzących i religii potrafił mówić np. Albert Einstein - który często nazywał siebie "głęboko wierzącym (w ateizm) ateistą". Spierał się z nimi, ale im nie ubliżał.

No cóż skrajności ciążą ku sobie. Mentalnościowo bliżej Ci do Michalików i Rydzyków - znacznie bardziej niż można by się tego spodziewać - tylko ideologia inna. Miejmy nadzieję, że fundamentaliści katoliccy stracą w Polsce na znaczeniu. Młodzież się od nich odwraca. Ale mam też nadzieję, że nie zyskają na znaczeniu i nie dojdą do władzy osoby tak "tolerancyjne" jak Ty.
29-02-2012 07:33 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)

>Jedna z jego pielgrzymek do Polski była w całości poświęcona Dekalogowi ...
Celebrytą wielkim był, imprez masowych pod hasłem naorganizował mrowie. Nie o to pytałem, a o wymagania.

>Spowiedź dla katolika jest tym momentem, kiedy powinien wyznać czy przestrzega Dekalogu + jeszcze paru innych rzeczy, których wymaga od niego kościół (ale nie katolikom nie powinno to przeszkadzać).
Powinien, bo co? Jest to raczej w kategorii "dobrze by było", a nie wymagań i Wojtyła w tej dziedzinie niczego nie zmienił żadną rzekomą wymagalnością.

>Powinien był się tym porządnie zająć, podobnie jak jego poprzednicy i następca.
Ach, powinien. Ale od niego też nikt (i nic - nawet Dekalog i reszta Biblii o "kamieniu młyńskim" i "czynieniu najmniejszemu") tego nie wymagał.

>Myślę, że na początku pontyfikatu nie znał problemu, bo osobiście się z czymś takim nie spotkał - zwłaszcza w komunistycznej Polsce
Ach, biedny, głupi dziadziuś - nie wiedział po prostu. Widział jak jedna z licznych Matek Boskich rzuciła się zmienić tor lotu pocisku, a przestępstw nie widział i to dzięki komuchom polskim. No proszę Cię!

>A potem, jak zobaczył co się dzieje w Stanach czy Irlandii - to zwyciężył konformizm i bardzo minimalistyczne podejście: ja sam tak nie robię to jestem w porządku.
A potem już wiedział to nakłamał publicznie, wszak słowa mu lekko przychodziły.
Czynienie z takiego kogoś ołtarzowego idola jest dowodem zakłamania katolików, dowodem ich pokracznej moralności. Zmuszanie dzieci by masowo chodziły do szkół noszących imię poplecznika krzywdzicieli ich rówieśników na całym świecie zasługuje na najniższe oceny.

>Oto argument. Większość trendów filozoficznych, to (używając Twojej wytwornej nomenklatury) - "opary absurdu". Filozofie nie wytrzymują próby czasu, są nikomplentne
Nie prosiłem o refleksje historyczne tylko o argumenty na rzecz traktowania religii chrześcijańskiej jako "bardzo udanej filozofii"

>To akurat trafna uwaga - z jednym zastrzeżeniem - większym problemem są owe pieniądze, a nie jak to nazywasz "ciemnota".
A ja to widzę odwrotnie. Największym problemem jest szerzenie ciemnoty. Sprawa pieniędzy to tylko kolejny dowód zakłamania katolików.

>Wiesz co, poczytaj sobie lepiej jak kulturalnie o ludziach wierzących i religii potrafił mówić np. Albert Einstein - który często nazywał siebie "głęboko wierzącym (w ateizm) ateistą". Spierał się z nimi, ale im nie ubliżał.
Wiesz co, nie mędrkuj za wiele, bo nie masz podstaw do zarzucania mi braku lektur.
Prawda może być ubliżająca tylko dla kogoś kto posługuje się fałszem. Dlatego też religijni gdzie mogą wciskają paragrafy prawne o ochronie swoich chorych uczuć.

>No cóż skrajności ciążą ku sobie. Mentalnościowo bliżej Ci do Michalików i Rydzyków - znacznie bardziej niż można by się tego spodziewać - tylko ideologia inna.
Aha, idea wyższości, pychy, zawłaszczania to jest to samo co idee wolnościowe, oświeceniowe, demokratyczne. Pogratulować!

>Miejmy nadzieję, że fundamentaliści katoliccy stracą w Polsce na znaczeniu. Młodzież się od nich odwraca.
Przy kunktatorstwie władz przeróżnych i społeczeństwa nie straciliby.
A nie tracą z włąsnej woli czy wskutek dyskusji. Tylko wskutek naporu okoliczności.

>Ale mam też nadzieję, że nie zyskają na znaczeniu i nie dojdą do władzy osoby tak "tolerancyjne" jak Ty.
Nie potrafisz wykazać mojego braku tolerancji, sam go w swej niechęci wymyśliłeś.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
29-02-2012 16:06 
 Ocena-1 na 7
Spinek (67 punktów)
Witaj. Przyjmuję do wiadomości Twój punkt widzenia i szanuję go. Nie oczekuję szacunku dla moich poglądów, bo widzę, że nie jesteś zdolny do takiego szacunku, jeśli czyjeś poglądy choć trochę różnią się od Twoich. Stąd to podobieństwo do Michalika czy Rydzyka. Pozwolisz, że autorytetem w kwestii relacji niewierzących do wierzących będzie dla mnie Albert Einstein (a i po części Voltaire) - a nie Ty. Również pozwól, by wzorcowym krajem pod względem relacji religia-państwo i wierzący-niewierzący, była dla mnie ani nie Polska Michalików i Rydzyków (bo chyba mnie o to podejrzewasz), ani kraj z porządkami o których marzysz - tylko np. Stany Zjednoczone. Tam zapis konstytucji wymaga, by w państwowych szkołach nie było lekcji religii - jednakże nie dlatego, że religie uznano z głupie i niepotrzebne, ale by nie urazić uczuć religijnych przedstawicieli różnych religii oraz by uszanować światopogląd niewierzących. W szkołach prywatnych jest inaczej, bo założyciel szkoły ma prawo wspierać konkretne wyznanie - zwłaszcza, że pieniądze idą na to bezpośrednio z prywatnych kieszeni rodziców uczniów. Ponadto, jeśli ktokolwiek publicznie znieważyłby społeczność takiej szkoły głosząc, że np. jej przedstawiciele są "szurnięci", lub upośledzeni pod względem poznawczym - poniósłby surowe konsekwencje. Za takie stwierdzenia poszedłbyś tam chłopie siedzieć, no a w Polsce nasłuchasz się jedynie Michalików i Rydzyków, którzy krzyczą, że Kościół atakują Żydzi i masoni (choć oczywiście w praktyce nie atakują - bo jest ich tak mało, że nie ma to, istotnego znaczenia). Wiem, że jesteś bardzo zajęty ostrzeniem gilotyn na wszystkich tych, którzy nie cenią potęgi Twojej umysłowości, ale znajdź chwilę czasu i napisz mi, jak masz zamiar wprowadzać swoje porządki - najpierw tu w Polsce a potem może w Stanach. Proszę o konkrety a nie bujanie w obłokach - wszak dobry Racjonalista powinien być skutecznym realistą. Czy szykujesz już ze współforumowiczami jakieś bojówki? Swoją drogą widzę ogromny rozdźwięk między wysokim poziomem i dobrym stylem artykułów na łamach "Racjonalisty", a zajadłością i prostactwem wielu forumowiczów. Zupełnie jakbym był na jakimś portalu dla zakompleksionych endeków i katoli
29-02-2012 23:57 
 Ocena 8 na 8
astrotaurus (12445 punktów)
>Przyjmuję do wiadomości Twój punkt widzenia i szanuję go. Nie oczekuję szacunku dla moich poglądów, bo widzę, że nie jesteś zdolny do takiego szacunku, jeśli czyjeś poglądy choć trochę różnią się od Twoich. Stąd to podobieństwo do Michalika czy Rydzyka.
Masz paskudną manierę posługiwania się werdyktami, opiniami i ocenami zamiast odpowiedziami na merytoryczne treści w wypowiedzi oponenta. W dodatku okraszasz to pięknoduchowskim fałszem o szanowaniu poglądów, których nie szanujesz; co najwyżej możesz szanować moje prawo do posiadania poglądów, tak jak ja szanuję Twoje. Szanowanie poglądów, które uważa się za błędne i nie chce się ich podzielać to już umysłowa aberracja.
Jaskrawe przerysowanie "jeśli czyjeś poglądy choć trochę różnią się od Twoich" to już czysty, złośliwy fałsz. Nie mówimy tu o jakimś "choć trochę", ale o sprawach fundamentalnych kiedy wysuwasz jakieś bzdurne twierdzenie - choćby to o tym jaki wymagający był Wojtyła i nie potrafisz go nijak obronić.

>Pozwolisz, że autorytetem w kwestii relacji niewierzących do wierzących będzie dla mnie Albert Einstein (a i po części Voltaire) - a nie Ty.
A co ja mam tu do pozwalania?! Dobieraj sobie autorytety po uważaniu.
1. Spróbuj wziąć jednak pod uwagę jakie zdanie mieliby dzisiaj w Polsce.
2. Ponownie zwracam uwagę, że swoje opinie o moich poglądach w tej kwestii opierasz na swoich emocjonalnych reakcjach, a nie na wyrażanych przeze mnie treściach.

>Również pozwól, by wzorcowym krajem pod względem relacji religia-państwo i wierzący-niewierzący, była dla mnie ani nie Polska Michalików i Rydzyków (bo chyba mnie o to podejrzewasz), ani kraj z porządkami o których marzysz
Kolejny dowód Twoich złych emocji; nie potrafisz uzasadnić tego zdania o "moich marzeniach", nie potrafisz wykazać na podstawie moich wypowiedzi zła, niewłaściwości moich wizji państwa. Na podstawie moich wypowiedzi, powtarzam, a nie na podstawie Twoich emocji.

>- tylko np. Stany Zjednoczone. Tam zapis konstytucji wymaga, by w państwowych szkołach nie było lekcji religii - jednakże nie dlatego, że religie uznano z głupie i niepotrzebne, ale by nie urazić uczuć religijnych przedstawicieli różnych religii oraz by uszanować światopogląd niewierzących.
1. I znowu roisz jakieś paszkwile ze swoich emocji. W moich wypowiedziach jest cywilizowana wolność religijna przede wszystkim, a głupota religii to jedno z uzasadnień detali.
2. Po sławetnym procesie o wprowadzenie kreacjonizmu do szkoły, gdzie światowy guru kreacjonistów musiał przyznać, że kreacjonizm to nie nauka Twoja wypowiedź nie oddaje w pełni rzeczywistości.

>Ponadto, jeśli ktokolwiek publicznie znieważyłby społeczność takiej szkoły głosząc, że np. jej przedstawiciele są "szurnięci", lub upośledzeni pod względem poznawczym - poniósłby surowe konsekwencje. Za takie stwierdzenia poszedłbyś tam chłopie siedzieć, no a w Polsce nasłuchasz się jedynie Michalików i Rydzyków, którzy krzyczą, że Kościół atakują Żydzi i masoni (choć oczywiście w praktyce nie atakują - bo jest ich tak mało, że nie ma to, istotnego znaczenia).
A na jakiej podstawie snujesz takie fantasmagorie?! Popatrz choćby na dyskusję tych ludzi (a zwłaszcza Hitchens miał cięty język): tak w tej rozmowie jak i w swoich publikacjach czy debatach publicznych mówią to samo co i ja mówię i nikt ich w Hameryce nie wsadza do pierdla.

>Wiem, że jesteś bardzo zajęty ostrzeniem gilotyn na wszystkich tych, którzy nie cenią potęgi Twojej umysłowości,
Nic nie wiesz tylko się bezrozumnie wyzłośliwiasz w braku argumentów.

>ale znajdź chwilę czasu i napisz mi, jak masz zamiar wprowadzać swoje porządki - najpierw tu w Polsce a potem może w Stanach. Proszę o konkrety a nie bujanie w obłokach - wszak dobry Racjonalista powinien być skutecznym realistą.
Nie ośmieszaj się wypisywaniem recept i wyznaczaniem celów w dziedzinie, której nie rozumiesz.
A "moje" porządki w moim otoczeniu wprowadziłem i wprowadzam na bieżąco. Mozolna praca u podstaw daje efekty. Wiara to ciężkie upośledzenie umysłu, ale to nie wyrok śmierci.

>Czy szykujesz już ze współforumowiczami jakieś bojówki? Swoją drogą widzę ogromny rozdźwięk między wysokim poziomem i dobrym stylem artykułów na łamach "Racjonalisty", a zajadłością i prostactwem wielu forumowiczów. Zupełnie jakbym był na jakimś portalu dla zakompleksionych endeków i katoli
Twoje beztreściowe insynuacje i opinie stają się tyleż głupkowate co obleśne.

>astrotaurus sypie jak z rękawa określeniami: szurnięci, upośledzeni poznawczo, działający w oparach absurdu - tylko dlatego, że ktoś osmielił się mysleć inaczej.
Kolejne łgarstwo w tym samym stylu. Sypię poglądami, których nie potrafisz podważyć i to wywołuje u Ciebie produkcję jadowitych paszkwili.
Ośmiel się pomyśleć, zachęcam


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
01-03-2012 00:30 
 Ocena 1 na 1
Spinek (67 punktów)

>A "moje" porządki w moim otoczeniu wprowadziłem i wprowadzam na bieżąco. Mozolna praca u podstaw daje efekty. Wiara to ciężkie upośledzenie umysłu, ale to nie wyrok śmierci.

Problem w tym, że samą pracą u podstaw nie wiele zdążysz zdziałać. Mnie chodzi o to, jak układasz sobie relacje z ludźmi wierzącymi (po tym co prezentujesz na Forum myślę, że są to relacje trudne, ale może się mylę). Czy odnajdujesz na scenie politycznej takie frakcje, z którymi miałbyś szansę wprowadzać w życie swoje zasady?
Czy nie wystarczyłoby Ci życie wg. swoich zasad obok ludzi o innych poglądach?
01-03-2012 07:26 
 Ocena 8 na 8
astrotaurus (12445 punktów)

>Problem w tym, że samą pracą u podstaw nie wiele zdążysz zdziałać.
To nie powód, żeby nic nie robić. To nie powód, aby mówić "szanuję to" kiedy ktoś plecie jakieś religijne dyrdymały, od których marszczy mi się skóra na plecach.
Wierzący, nawet wykształceni i obyci, podpuszczani przez pysznych nieuków w sutannach potrafią bezkrytycznie powtarzać niemądre uwagi o braku moralności ateistów, braku wartości życia bez Boga itp. Nawet prosty, ale wyraźny, asertywny komunikat może uwolnić kontakty towarzyskie od durnych przysrywek od jakich roi się w kazaniach kościelnych.

>Mnie chodzi o to, jak układasz sobie relacje z ludźmi wierzącymi (po tym co prezentujesz na Forum myślę, że są to relacje trudne, ale może się mylę).
Ano mylisz się, a jak są trudne to raczej dla wierzących - oni maja dylemat miedzy swoją pychą, potrzebą wtryniania Boga wszędzie, a strachem przed ripostą.
Czasem wierzący sami szukają rozmowy zaniepokojeni stanem mojego czy swojego umysłu.
A już najbardziej cywilizowani i zainteresowani swoją wiarą, swoją religią wierzący w ogóle nie chcą rozmawiać ze swoimi współwiercami, tylko ze mną.

>Czy odnajdujesz na scenie politycznej takie frakcje, z którymi miałbyś szansę wprowadzać w życie swoje zasady?
Jeśli pytasz o szanse to chyba sam powinieneś znać odpowiedź.
A w ogóle do polityki się nie garnę. Czasem (bardzo rzadko) coś skrobnę tu czy tam do jakiejś partii czy Episkopatu i tyle. Przy czym to do partii jest raczej kierowane do konkretnego człowieka w konkretnej sprawie z konkretnymi uwagami, a takie do Episkopatu bardziej jajecznie, ale niech sobie poczytają!

>Czy nie wystarczyłoby Ci życie wg. swoich zasad obok ludzi o innych poglądach?
Mnie pewnie tak. Katolikom nie i stąd problemy.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
02-03-2012 00:38 
 Ocena 2 na 2
Spinek (67 punktów)
>>Czy nie wystarczyłoby Ci życie wg. swoich zasad obok ludzi o innych poglądach?
>Mnie pewnie tak. Katolikom nie i stąd problemy.

Zauważ jednak, że nie tylko ja generalizuję. Zdarza się to i Tobie.
Nie jest prawdą, że wszystkim katolikom przeszkadzają innowiercy i ateiści.
Nie wypowiadam się o hierarchach, lecz o ludziach świeckich, którym bliska
jest wiara i tradycja katolicka, a jednocześnie są krytyczni wobec wielu zjawisk,
które obserwują w samej instytucji kościoła. Są świadomi, że wybrali tylko jedną
z możliwych dróg życia i nie przypierniczają się do innych. Powiesz, że nie znasz takich.
I prawdę powiesz. Bo żyjąc w swojej "twierdzy" przestałeś dostrzegać detale.
Wystarczy, że pojawi się etykietka "katolik" i dla Ciebie nie stanowi ona zwykłego ostrzeżenia
(co byłoby zupełnie racjonalne), ale jest podstawą do natychmiastowego wyroku.
Powiem więcej, przestało Ci się chcieć dostrzegać te detale i różnice w zachowaniach
i postawach ludzi wierzących. Powiem jeszcze więcej - masz szereg argumentów, by nie "bawić się"
w dostrzeganie tych różnic. Moim zdaniem, z racjonalistycznego punktu widzenia
taka postawa jest niedopuszczalna, po nawet statystyka mówi, że możesz coś lub kogoś
przeoczyć. Mówisz, że nie masz problemów z otoczeniem, że to raczej otoczenie ma problemy
z Tobą po starciu z Twoimi ripostami. W indywidualnych przypadkach zapewna tak, ale pod względem
statystycznym jest dokładnie odrotnie niż myślisz. A uzasadnienie tej tezy jest takie, że większość
ludzi jest znacznie bardziej tolerancyjna wobec poglądów niż Ty. Mają taka lampkę
ostrzegawczą, że jak się zaczynają zacietrzewać, to coś im mówi, że nie warto tego dalej ciągnąć
w imię dobrych stosunków służbowych czy prywatnych. Znam związki dwojga ludzi, którzy mają
krańcowo różne poglądy na wiele spraw, jedno jest np. głęboko wierzące w osobowego Boga,
a drugie jest głęboko wierzącym ateistą (jak mawiał Einstein) - ale łączy ich uczucie i chęć bycia razem.
Chyba nie byłbyś zdolny do czegośc takiego - to nie zarzut - to przypuszczenie. Wybacz, że podziwiam
takie osoby, o jakich wyżej pisałem, a nie Ciebie.
Uważam również, że osoby które usilnie próbują zmienić poglądy innych - zwyczajnie tracą czas i energię.
Zwracam uwagę, że fundamentalistów katolickich nie zaliczam do zmieniaczy poglądów - bo im nie chodzi
o poglądy - tylko o kasę i władzę. Ja mówię ludziach Takich jak Ty. Ja wolę skupić się na konkretnej
robocie razem z ludźmi nie pytajac ich o poglądy i nie usiłując ich zmieniać. Tego nauczyła mnie życiowe
doswiadczenie oraz liczne podróże zagraniczne. W Anglii do dziś jest zwyczaj, by z ludźmi,
których się nie zna zbyt dobrze - nie rozmawiać o polityce i wyznaniu. Zwyczaju tego nie chcą znać fundamentaliści - i to wszystko jedno czy katoliccy czy racjonalistyczni. Oczywiście na forach panują inne zasady i chwała im za to.
02-03-2012 08:12 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie jest prawdą, że wszystkim katolikom przeszkadzają innowiercy i ateiści.
A czemu nie przeczytałeś tego co pisałem w ostatnim poście? Za bardzo spieszyłeś się do wydawania kolejnych opinii? Uniknąłbyś większości (a może całości) tego co zawarłeś w swoim elaboracie. Choćby tak niemądrze we wróżbiarski werdykt ubranego paszkwilu:
>Powiesz, że nie znasz takich.
>I prawdę powiesz. Bo żyjąc w swojej "twierdzy" przestałeś dostrzegać detale.

>Wystarczy, że pojawi się etykietka "katolik" i dla Ciebie nie stanowi ona zwykłego ostrzeżenia(co byłoby zupełnie racjonalne), ale jest podstawą do natychmiastowego wyroku.
A co Ci się w tym nie podoba? Mój wyrok jest adekwatny do stopnia przewiny. Mam udawać, że nie pojawiła się etykietka? Ja wiem co mam myśleć kiedy na kimś pojawi się etykietka katolika, a co Ty sobie wyobrażasz, że ja myślę to problem Twojej chorej wyobraźni.

>A uzasadnienie tej tezy jest takie, że większość ludzi jest znacznie bardziej tolerancyjna wobec poglądów niż Ty. Mają taka lampkę ostrzegawczą, że jak się zaczynają zacietrzewiać, to coś im mówi, że nie warto tego dalej ciągnąć w imię dobrych stosunków służbowych czy prywatnych.
Weź może pod uwagę, że praktycznie zawsze agresorem jest wierzący. Komunikuję swoje stanowisko niechętne religii wyłącznie w odpowiedzi na zaczepki, a moja reakcja równa się akcji. Może nawet w początkach jest od niej słabsza, za to w miarę kontynuowania akcji przez wierzącego już nie ma zmiłuj!
Może Twoja chora wyobraźnia znów Ci podpowiada, że ja obcym ludziom przedstawiam się "astrotaurus - ateista", ale to ciągle Twój problem z wyobraźnią, a nie realia.

>Chyba nie byłbyś zdolny do czegośc takiego - to nie zarzut - to przypuszczenie.
Moje życie prywatne to zupełnie nie Twoja sprawa - to tak, abyś miał na uwadze i nie szukał nieuprawnionych pożywek do swoich fantazji, a nie dlatego bym się wstydził.
Przypomnę jednak co przegapiłeś z mojego poprzedniego posta, że znam różnych katolików i dodam, że z jedną katoliczką mam nawet dziecko - nie broniłem chrztu (małemu dziecku to nie szkodzi ani trochę) czy Pierwszej Komunii, zwłaszcza że mając wybór po obojgu rodzicach córka wybrała rozum. Np. po pierwszej lekcji religii w zerówce spytała: "Tato, a po co Matka Boska chodzi do Jezusa i coś mu mówi jak on jest Bogiem i wie wszystko?". Miliardy otumanionych dorosłych nie potrafią poradzić sobie z problemami, z którymi radzi sobie myślące dziecko.

>Wybacz, że podziwiam takie osoby, o jakich wyżej pisałem, a nie Ciebie.
Podziwiaj sobie swoje wizje na swoje sposoby po uważaniu!

>Uważam również, że osoby które usilnie próbują zmienić poglądy innych - zwyczajnie tracą czas i energię.
Wiara to nie wyrok śmierci, czasem wystarczy jeden argument, który się przedrze przez mury obronne wiary i wysadzi ją z siodła. Nikt wiary nie wybiera i nie od niego zależy czy będzie ona panowała nad jego umysłem stale. Parę osób w życiu z wiary wyleczyłem, w innych podkopałem choćby najgorsze oszołomstwo, jeszcze innych choćby osadziłem na ich pozycjach ograniczając ekspansję - warto rozmawiać!

>Ja wolę skupić się na konkretnej robocie razem z ludźmi nie pytajac ich o poglądy i nie usiłując ich zmieniać.
>Oczywiście na forach panują inne zasady i chwała im za to.
Wolisz się skupiać, ale chwała im za to?
No to skup się na tym gdzie jesteś i zastanów jaką my tu robotę odwalamy.

>Wiara w słuszność czegoś, czego jeszcze nie sprawdzono, czy nie udowodniono była i jest siłą napędową dla wielu ludzi nauki i nie stanowi uposledzenia poznawczego. Oczywiście po dokonaniu weryfikacji ta wiara powinna zamienić się w wiedzę.
Wiara, na której budowane są religie wyklucza weryfikację i dlatego jest upośledzeniem zdolności poznawczych, a "wiara", o której mówisz to nie wiara tylko nadzieje, pragnienia, oczekiwania itp.

>Ponadto są takie sfery życia, które wymykają się naukowemu poznaniu. Przyznają to i wielcy naukowcy i filozofowie - co oczywiście wcole nie musi być argumentem za istniniem Boga, ale jest wskazaniem, że proces poznawania świata jest znacznie bardziej złożony, niż to się wydaję "czystym racjonalistom".
Pseudointelektualny bełkot.
Co to za sfery wymykające się? Kto i dlaczego z wielkich naukowców i filozofów to przyznaje? I skąd w ogóle wiesz o sferach co się wymykają? I jakie masz pojęcie o tym co może się wydawać racjonalistom i jak wykażesz, że im się to tylko wydaje?

Nie jesteś na ambonie, proszę księdza, tu za swoje słowa musisz brać odpowiedzialność.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
02-03-2012 13:20 
 Ocena 1 na 1
Spinek (67 punktów)
Za akapit o życiu rodzinnym, wychowaniu dziecka i obserwacje dotyczące nieskażonej logiki dzieci - dużo plusów.
Za resztę - sporo minusów - głównie dlatego, że to co z mojej strony jest tylko zaczepką i pretekstem do dalszych rozważań, traktujesz jako atak, jednocześnie przyznając sobie prawo do całkiem ostrych zaczepek. Brakuje w tym logogi i symetrii. Jeśli mój styl wypowiedzi sugeruje Ci, że jestem księdzem, to brakuje Ci podstawowej wiedzy psychologicznej i konsekwencji oraz potwierdza fakt, że chyba jeszcze zbyt mało słuchasz tych czarnych z ambony.
06-03-2012 00:20 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Jedna z jego pielgrzymek do Polski była w całości poświęcona Dekalogowi<
A czas wolny na odpoczynek zaofiarował świeceniu swoich pomników.
BlackLife (121 punktów)
>"Nadal nie widzę sprzeczności pomiędzy powyższym opisem a ustaleniami współczesnej nauki, która po prostu dokładniej opisuje to, co działo się po Bożym rozkazie".
Ja widzę. Na samym początku:
1,1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.
1,3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!»
1,11 «Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona».
1,14 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata;
1,20 Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!»
1,24 Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!»

Najpierw Ziemia, później Słońce, potem rośliny, następnie gwiazdy? Chyba coś tu się nie zgadza. KAŻDY naukowiec powie, że gwiazdy powstały miliardy lat PRZED Ziemią, a tym bardziej PRZED roślinami.
Tak samo ze zwierzętami - najpierw ptaki, a później płazy i gady ("zwierzęta pełzające")? A wydawało mi się, że kolejność była inna.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365