Religia niestety wciąż produkuje całą masę szaleńców gotowych mordować w imię wyznawanego bożka. Kolejnym tego rodzaju czubkiem, o którym ostatnio zrobiło się głośno za sprawą filmu "KONY 2012" jest Joseph Kony.
Kony kieruje w Ugandzie grupą paramilitarną po części też będącą sektą, która na początku działalności nosiła nazwę "United Holy Salvation Army, po jakimś czasie, jednak zmieniała nazwę na jakże religijnie brzmiące "Uganda Peoples' Democratic Christian Army" (UPDCA).
Kony wraz ze swymi wyznawcami-przez swych najemników uznawany jest za zbawcę bożego lub/i diabła- dokonał już wielu zbrodni min. porywał młode dziewczyny ze szkół misyjnych- za pewne, aby je również wcielić do swej armii, tak samo "rekrutował" wielkie grupy małych dzieci mordując prawdopodobnie większą część rodziców, którzy nie chcieli oddać pociech w ręce szaleńca.
Kony nie kryje się ze swoją obsesją na punkcie religii.Rozkazuje używać wody święconej do ochrony przed kulami, twierdzi on, że kontaktuje się z duchem świętym,nakazuje dzieciom ,które zostają wcielone do jego armii malować na ciele krzyż, który ma ich chronić przed kulami. Więcej możecie przeczytać o nim, chociażby na Wikipedii
pl.wikipedia.org/wiki/Joseph_Kony a tu umieszczam link do filmu z tym świrem we własnej osobie
www.youtube.com/watch?v=M5oBxBAY3fgOd siebie jeszcze dodam,że dla mnie ta historia tylko potwierdza dwa twierdzenia.
Po pierwsze religia jest niemoralna, przynosi więcej szkód niż pożytku, a po drugie w najbiedniejszych krajach są najbardziej religijne społeczeństwa. Tam właśnie panuje największe ryzyko działalności różnych fanatyków a państwa najbogatsze, w których obywatele są zadowoleni z życia, dobrze wyedukowani,są najbardziej ateistyczne najlepszy przykład, to Czechy i Szwecja.