 |
To już pewne. Ateizm staje się religią. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-07-2012 11:38 | Pauls0n (124 punktów) | To już pewne. Ateizm staje się religią.
4 na 4 | Chciałbym się odnieść do artykułu zawartego pod poniższym adresem: religia.npx.pl/news.php?readmore=23Proszę najpierw o jego przeczytanie aby przypadkiem nie posądzać mnie o głoszenie takich poglądów Witam wszystkich czytelników. Mam nadzieję iż ten artykuł będzie w miarę logiczny i spójny, jako iż jest on moim pierwszym tutaj  Więc do rzeczy. Po pierwsze tytuł jest sprzeczny z logiką. Aby to wyjaśnić posłużę się definicją teizmu, która mówi: "to wiara w istnienie boga, bogów lub bogiń, którzy są osobami ingerującymi w losy świata lub jest on ich dziełem; czuwającymi nad biegiem wydarzeń lub podtrzymującymi świat w istnieniu". Antonimem (zaprzeczeniem) tego pojęcia jest "ateizm". Znaczy to, że obydwa te pojęcia pojawiły się w naszej kulturze jednocześnie i są ze sobą nierozerwalnie związane. Nie można powiedzieć, że coś jest jasne jeśli nie wie się jak wygląda ciemność. Nie można uznać, że coś jest gorące jeśli nie poznało się zimna. I na odwrót. Teraz do sedna: "nie można stwierdzić, że się w coś wierzy jeśli nie doznało się uczucia niewiary". Zarówno osoby zaliczające się do grona teistów jak i ateistów doświadczają tych zjawisk na codzień i nie są one związane z Bogiem, bóstwami czy innymi bytami nadprzyrodzonymi. Zwykłe kontakty międzyludzkie, rozmowy o codziennych sprawach, doświadczenie i zachowania sprawiają, iż czasem komuś wierzymy na słowo, a czasem nie. Także każdy z nas wie czym jest ogólnie pojęta wiara lub jej brak. Tu rozpatrujemy szczególny rodzaj wiary - religię. Według definicji: "Religia - system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka). Relacja jednostki do sacrum koncentruje się wokół poczucia świętości - chęci zbliżenia się do sacrum, poczucia lęku, czci czy dystansu wobec niego."Teraz małe porównanie do podstaw matematyki - zbioru liczb. Nawet taka ścisła dziedzina nie obeszła się bez sprzeczności. Mamy zbiór liczb rzeczywistych gdzie mieszczą się wszystkie liczby jakie znamy oraz zasady ich obliczeń. Oraz zbiór liczb urojonych, który przeczy podstawowej zasadzie matematyki, iż każda liczba podniesiona do kwadratu daje liczbę dodatnia. Otóż liczba urojona daje ujemną. Jest to swoista przeciwwaga. To tyle o liczbach, jak ktoś nie wierzy niech sprawdzi w książkach do matematyki i/lub google. Te wszystkie przykłady to swoiste Yin i Yang - dwie pierwotne i przeciwne, lecz uzupełniające się siły, które odnaleźć można w całym wszechświecie. Znając te fakty, można zamiast pojęć zbiorów użyć teizmu i ateizmu. Podzbiorem teizmu będzie wiara (nieodłącznie związana z religią) dzieląca się na wyznania, których obecnie na świecie jest ponad 10 tyś. Natomiast podzbiorem ateizmu sceptycyzm. Jak widać z powyższego dowodu ateizm nie może być nową religią, bo te dwa pojęcia są ze sobą logicznie sprzeczne. Niezależnie od tego co mówią zwolennicy czy przeciwnicy jednego czy drugiego, te pojęcia stanowią dla siebie Yin i Yang. Kolejna sprawa dotyczy opierania tego niedorzecznego tytułu artykułu na wywiadzie z pisarzem literatury fikcyjnej Bernardem Beckettem, który wygłaszając ten pogląd popełnił błąd. To tak jakby opierać prawa fizyki na filmach "Star Trek" lub "Gwiezdne Wojny", które również są fikcją. W błędzie jest też Richard Dawkins skoro twierdzi, że "dopiero Darwin sprawił, że ateizm jest w pełni satysfakcjonujący intelektualnie". Zarówno teizm jak i ateizm powstały jednocześnie i dużo wcześniej niż Teoria Ewolucji Darwina, zatem żadne z tych pojęć nie może zależeć w żadnym stopniu od niej. Ostatnim stwierdzeniem zupełnie bez dowodów na jego istnienie jest czysta sugestia autora tego nonsensownego artykułu, iż: "Wielu naukowców nie ma wątpliwości, że ateizm staje się czymś więcej niż tylko postawą przeczącą istnieniu Najwyższego Bytu."Ateizm w swojej najczystrzej postaci właśnie tylko temu przeczy, a skoro istnieje tak wiele dowodów od naukowców czemu nie wymieni chociaż pięciu z nich. Równie dobrze mogę powiedzieć, iż wielu naukowców nie ma wątpliwości na istnienie krainy zwanej "Szuflandia". Będą to tylko moje przekonania (lub jak kto woli - wierzenia), że tak jest. To żaden dowód na to, że ja czy autor tego artykułu ma rację. Puste słowa i próba manipulacji. Wiem, że się trochę rozpisałem i mam nadzieję, iż nie uraziłem w nim niczyich przekonań lub wierzeń i zapraszam do konstruktywnej dyskusji. Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 Dalej..#31 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | > Zwykłe kontakty międzyludzkie, >rozmowy o codziennych sprawach, doświadczenie i zachowania sprawiają, iż czasem komuś wierzymy
Tutaj mamy pomylenie pojęć. Wiara w coś jest pojęciem merytorycznym, a tu jest mowa o ufaniu komuś, czyli o pojęciu personalnym.
doku (Tomasz Kamiński) |
#32 1 na 1 | niewiarygodny (524 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | Hmm, ateizm jest dla mnie jak puste pudełko, nie da się na tym zbudować religii. Jak dzieci przestają wierzyć w mikołaja, po prostu zostają z pustymi rękami, mogą połączyć się w osiedlowe kółko mikołajowych niedowiarków, które będzie uświadamiać inne dzieci i tyle. Innym przykładem odbiegającym od wiary są np. osoby niepalące, sama informacja, że osoba jest niepaląca jest kompletnie puste, nie zawiera w sobie nic innego jak informację, że dana jednostka nie pali papierosów, dokładnie tak samo jest z ateizmem. Natomiast każda religia ma konkretne ustalenia co do przedmiotu wiary. To tak jakby ateizm nakazywał uznawać wielki wybuch za objawioną prawdę niezaprzeczalną, czy też teorię kwantową, teorię strun czy cokolwiek innego. |
| zeno (72 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. |
> >ateizm jest dla mnie jak puste pudełko, nie da się na tym zbudować religii...Religianci wierzą, że WSZYSTKO co nas otacza stworzył Bóg, a tym samym człowiek wraz ze swoim środowiskiem ziemskim jest dziełem Boga. Ateiści uważają, że jeszcze dzisiaj nie wiedzą jak powstała materia i wszechświat, nie wiedzą jeszcze jak powstało życie, ale wierzą, że JAKOŚ powstałe życie w JAKOŚ powstałym wszechświecie dzięki ewolucji rozwinęło się aż do obecnej postaci z produktem końcowym w formie sporego stada homo erectusów, a może i sapiensów. Jest jeszcze drugi istotny człon określający wiarę ateistów, a mianowicie Oni bezgranicznie wierzą, że z czasem nauka jednoznacznie potwierdzi rolę ewolucji (mutacje + dobór naturalny) w ukształtowaniu się życia, a także wyjaśni jego sposób powstania (na pewno nie kreacja), a także wyjaśni: jak powstał wszechświat (na pewno nie kreacja). Wprawdzie, jak widać na jakimś etapie również ateiści swój światopogląd opierają na wierze, ale sądzę, że z tego nie należy wysnuwać wniosku, że to już religia, albo nią wkrótce się stanie, bo każda religijność stara się wszelkimi sposobami rozbudowywać emocje indywidualne i zbiorowe, rozpoczynając od: "my bezgranicznie kochamy Boga, a On nas, innowiercy są naszymi wrogami, innowierców należy nawrócić, czasami dla ich dobra nie należy unikać przymusu bezpośredniego(!)" itp., natomiast ateizm w swej istocie swój manifest kieruje do chłodnego rozumu i wręcz przeciwstawia się emocjonalnemu oglądowi rzeczywistości - nauka nas oświeci, nauka nas wybawi. Z tych samych względów nie przysługuje ateizmowi określenie sekta, sekciarstwo. Zastanowił bym się czy to nie jest "ateistyczne wyznanie", bo na początku jest wyznanie wiary: ja nie wierzę, że stworzył mnie Bóg, ja wierzę, że powstałem w wyniku ewolucji, ale na tym kończę, bo na tej stronie takie sformułowanie spowoduje, że nikt dalej już nie poczyta - ograniczy się do domalowania mi minusa. Pozdrawiam |
#34 2 na 2 | niewiarygodny (524 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | > Ateiści uważają, że jeszcze dzisiaj nie wiedzą jak powstała materia i wszechświat, nie wiedzą jeszcze jak powstało życie, ale wierzą, że JAKOŚ powstałe życie w JAKOŚ powstałym wszechświecie dzięki ewolucji rozwinęło się aż do obecnej postaci z produktem końcowym w formie sporego stada homo erectusów, a może i sapiensów. Jest jeszcze drugi istotny człon określający wiarę ateistów, a mianowicie Oni bezgranicznie wierzą, że z czasem nauka jednoznacznie potwierdzi rolę ewolucji (mutacje + dobór naturalny) w ukształtowaniu się życia, a także wyjaśni jego sposób powstania (na pewno nie kreacja), a także wyjaśni: jak powstał wszechświat (na pewno nie kreacja).No popatrz ja mam sceptyczne podejście do wielkiego wybuchu, czy wyznaję inny odłam ateizmu od Ciebie? A może nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka, można być ateistą na skutek dowodów naukowych, można być ateistą na skutek rozważań filozoficznych, bądź dlatego że zostało to wpojone przez rodziców, może być tysiące przyczyn, sam ateizm jest skutkiem. Ponadto nie odpowiada na pytania związane ze stworzeniem świata, życia, życiem po śmierci itd. Nauka jedynie nie jest sprzeczna z ateizmem. Nauka upiera się na koncepcjach nie na wierzeniach, początek jest podobny, naukowiec stawia jakąś tezę, a następnie próbuje ją potwierdzić lub obalić. Dopóki nie znajdzie się lepsze wytłumaczenie danego zagadnienia, bądź dopóki nie zostanie wskazany błąd w danej koncepcji, taka koncepcja jest w obiegu i czeka na swoje potwierdzenie bądź obalenie. Proponuję obejrzeć Zagadki wszechświata z MF na discovery, pięknie przedstawia, że na każde nierozstrzygnięte zagadnienie jest kilka koncepcji naukowych. > Z tych samych względów nie przysługuje ateizmowi określenie sekta, sekciarstwo.> Zastanowił bym się czy to nie jest "ateistyczne wyznanie", bo na początku jest wyznanie wiary: ja nie wierzę, że stworzył mnie Bóg, ja wierzę, że powstałem w wyniku ewolucji, ale na tym kończę, bo na tej stronie takie sformułowanie spowoduje, że nikt dalej już nie poczyta - ograniczy się do domalowania mi minusa.> PozdrawiamKompletnie się z Tobą nie zgadzam, ateizm jest bardzo wąskim pojęciem, sam w sobie nic nie zawiera. W dodatku gdyby nie wymyślono żadnego boga, takiego pojęcia nawet by nie było. |
| martok (1115 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. |
> Kompletnie się z Tobą nie zgadzam, ateizm jest bardzo wąskim pojęciem, sam w sobie nic nie zawiera. W dodatku gdyby nie wymyślono żadnego boga, takiego pojęcia nawet by nie było. Podzielam poglądy wyrażone w Twoim poście, ale mam pewną uwagę do przytoczonego wyżej stwierdzenia. Z językoznawczego punktu widzenia, słowo "ateista" jest w języku polskim wieloznaczne. Oznacza ono zarówno "wojujących ateistów" (przekonanych o nieistnieniu Boga i aktywnie swoje przekonanie wyrażających), jak też "agnostyków" (tych, którzy po prostu Bogiem nie zaprzątają sobie głowy). Ty używasz tego słowa w drugim znaczeniu. Problem w tym, że słowo "agnostyk", lepiej pasujące do owego znaczenia, praktycznie w potocznym języku polskim nie jest używane i przez to lepiej w tej funkcji spisuje się słowo "niewierzący". Inaczej jest w języku angielskim, przynajmniej w USA. Pamiętam, że kiedy w czasie swojego pierwszego tam pobytu określiłem siebie w pewnej rozmowie jako "atheist", wzbudziłem tym konsternację u swoich rozmówców - ludzi wykształconych i w większości niewierzących. Dla nich bowiem "atheist" to raczej "bezbożnik" i jakby "fanatyk niewiary", w przeciwieństwie do częściej używanego "agnostic" - czyli zwykłego niewierzącego. Ale ja to niestety zrozumiałem dopiero poniewczasie. * |
| zeno (72 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | > >słowo "ateista" jest w języku polskim wieloznaczne. Oznacza ono zarówno "wojujących ateistów" (przekonanych o nieistnieniu Boga i aktywnie swoje przekonanie wyrażających), jak też "agnostyków" (tych, którzy po prostu Bogiem nie zaprzątają sobie głowy). Ty używasz tego słowa w drugim znaczeniu. Problem w tym, że słowo "agnostyk", lepiej pasujące do owego znaczenia, praktycznie w potocznym języku polskim nie jest używane i przez to lepiej w tej funkcji spisuje się słowo "niewierzący".> >Inaczej jest w języku angielskim, przynajmniej w USA. Pamiętam, że kiedy w czasie swojego pierwszego tam pobytu określiłem siebie w pewnej rozmowie jako "atheist", wzbudziłem tym konsternację u swoich rozmówców - ludzi wykształconych i w większości niewierzących. Dla nich bowiem "atheist" to raczej "bezbożnik" i jakby "fanatyk niewiary", w przeciwieństwie do częściej używanego "agnostic" - czyli zwykłego niewierzącego. Ale ja to niestety zrozumiałem dopiero poniewczasie.Faktycznie, moja wypowiedź jednoznacznie dotyczy "wojujących ateistów", albo "atheists" po amerykańsku. |
#37 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | . > Faktycznie, moja wypowiedź jednoznacznie dotyczy "wojujących ateistów", albo "atheists" po amerykańsku.W takim razie proponuję przenieść się na grunt amerykański. Polski jest dosyć bogatym językiem i wyrazić nim można wiele. Za siatkami znaczeniowymi słów stoi tradycja, kultura, wiedza i sprawność intelektualna. Raczej słabo to wychodzi, gdy do interpretacji znaczeniowej biorą się technicy. pl.wikipedia.org/wiki/Ateizmpl.wikipedia.org/wiki/Apateizmpl.wikipedia.org/wiki/Ignostycyzmpl.wikipedia.org/wiki/Indyferentyzmwww.racjonalista.pl/kk.php/s,5717Nie czuję się ateistą i chyba też nim nie jestem. Myślę, że dlatego z dużym rozbawieniem i satysfakcją przeczytałem w 58 numerze "Res Humana" tezę Alfreda Rachalskiego, że nazywanie kogoś ateistą, jest tak samo uzasadnione jak nazywanie kobiet a-mężczyznami. Jestem religioznawcą opierającym swój światopogląd na naturalizmie ontologicznym, a więc do której szufladki Pan chce mnie upchnąć? Dodam, że wcale nie bolą mnie epitety: "wojujący ateista", "antyklerykał", "bezbożnik", "fanatyk niewiary", a śmieszy przypisywanie sobie postawy agnostycznej: Odrzucenie postawy agnostycznej uzasadniła doskonale Barbara Stanosz, która w 44 numerze "Bez Dogmatu" napisała: (...) nie można dowieść nieistnienia żadnych, najbardziej nawet fantazyjnych obiektów (...) Jednakże nauka nie pretenduje do pewności; jej twierdzenia i teorie składowe mogą zostać podważone. Jest tu więc miejsce na agnostyczne "Nie wiem" - zarówno w sprawie chrześcijańskiego Boga, jak i w sprawie greckiego Zeusa (ale także Baby Jagi, Świętego Mikołaja itd.). I tak właśnie, tj. mitologicznie interpretują twierdzenia teistyczne racjonaliści, którzy deklarują się jako agnostycy. Czytam sporo materiałów napisanych przez elitę intelektualną i hierarchów Kościoła Katolickiego, takich intelektualnych wygibasów do obrony fideizmu, to nikt lepiej nie potrafi wykonać, a epitetów dla wszelkiego wolnomyślicielstwa tam można bardzo wiele znaleźć. Tyle tylko, że ja mam ich w .... ogromnym poważaniu i nie mam zamiaru udawać (przynajmniej w nazwie) kogoś innego niż jestem. Wojujący ateista, bezbożnik i fanatyk niewiary. Bogusławski. @@@ . |
| niewiarygodny (524 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | > Oznacza ono zarówno "wojujących ateistów" (przekonanych o nieistnieniu Boga i aktywnie swoje przekonanie wyrażających), jak też "agnostyków" (tych, którzy po prostu Bogiem nie zaprzątają sobie głowy). Ty używasz tego słowa w drugim znaczeniu.Jak najbardziej w każdym, wojujący ateista nie walczy za pomocą "zasad ateizmu", "świętych prawd niewiary" tylko za pomocą nauk kosmologii/fizyki/biologii bądź matematyki, logiki. Według mnie wojujący ateiści nie walczą o to aby szerzyć doktryny ateizmu, ponieważ takich nie ma. Po prostu starają się bronić wolności umysłu i przeciwstawiają się gwałceniu nauki. Inaczej mówiąc podchodzą do religii jak do naukowych koncepcji i starają się udowodnić, że są one błędne. Religia wypełnia pewną lukę w światopoglądzie człowieka, daje gotowe odpowiedzi na ważne pytania takie jak: "co jest po śmierci?", "jaki jest sens życia?" itd. Natomiast ateizm nie zapełnia tych luk, wykreśla jedynie boga ze wszystkich odpowiedzi na te pytania. Co wstawimy w te puste miejsca, to już jest sprawa kompletnie nie związana z ateizmem, antyteizmem, agnostycyzmem takie jest moje zdanie. > Problem w tym, że słowo "agnostyk", lepiej pasujące do owego znaczenia, praktycznie w potocznym języku polskim nie jest używane i przez to lepiej w tej funkcji spisuje się słowo "niewierzący".Z nazewnictwem to jest spory problem, wczytując się w różne definicje, wyszło na to, że jestem bardziej pokojowym antyteistą niż ateistą. |
#39 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | . > Jak najbardziej w każdym, wojujący ateista nie walczy za pomocą "zasad ateizmu", "świętych prawd niewiary" tylko za pomocą nauk kosmologii/fizyki/biologii bądź matematyki, logiki. Według mnie wojujący ateiści nie walczą o to aby szerzyć doktryny ateizmu, ponieważ takich nie ma. Po prostu starają się bronić wolności umysłu i przeciwstawiają się gwałceniu nauki. Inaczej mówiąc podchodzą do religii jak do naukowych koncepcji i starają się udowodnić, że są one błędne.Ateizm jak i teizm jest tylko przekonaniem dotyczącym istnienia boga (najczęściej tylko tego jednego. Ateizm i teizm mogą mieć różną podbudowę intelektualną. Jeżeli w powyższym akapicie zmieni Pan termin z "wojującego ateisty" na "racjonalnego ateistę", to jestem skłonny się z Panem zgodzić. Natomiast w ateizmach związanych z wiarą "w co innego". to już różnie bywa. Nawet wierzący w racjonalizm bywają żenujący intelektualnie. > Religia wypełnia pewną lukę w światopoglądzie człowieka, daje gotowe odpowiedzi na ważne pytania takie jak: "co jest po śmierci?", "jaki jest sens życia?" itd.Dokładnie tak. > Natomiast ateizm nie zapełnia tych luk, wykreśla jedynie boga ze wszystkich odpowiedzi na te pytania.Niech Pan zacznie nowy wątek, choć odpowiedzi racjonalnego ateizmu były już tu dyskutowane. Ja w tych miejscach żadnych dziur nie czuję. > Co wstawimy w te puste miejsca, to już jest sprawa kompletnie nie związana z ateizmem, antyteizmem, agnostycyzmem takie jest moje zdanie.To jest Pańskie, ale warto wiedzieć co sądzą też inni. Miłego dnia. @@@ . |
#40 6 na 6 | Ania. (14138 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | > Z językoznawczego punktu widzenia, słowo "ateista" jest w języku polskim wieloznaczne. Oznacza ono zarówno "wojujących ateistów" (przekonanych o nieistnieniu Boga i aktywnie swoje przekonanie wyrażających), jak też "agnostyków" (tych, którzy po prostu Bogiem nie zaprzątają sobie głowy). Ty używasz tego słowa w drugim znaczeniu. Problem w tym, że słowo "agnostyk", lepiej pasujące do owego znaczenia, praktycznie w potocznym języku polskim nie jest używane i przez to lepiej w tej funkcji spisuje się słowo "niewierzący".Wojujący ateista nie musi być przekonany na 100% że boga nie ma. Wystarczy, że jest przekonany że nie ma podstaw do wiary w niego a już tym bardziej, do układania życia według zasad którejś przypadkowej religii. A już na pewno do zarażania dzieci tymi bajkami, wpływając na ich osobowość, intelekt itd. Wojujący ateizm to najczęściej taki, który głosi swoje poglądy otwarcie i nie wstydzi się piętnować głupot, okrucieństw i absurdów panującej nam religii wszelkiej maści. Nie ma to zbyt wiele wspólnego z próbami dowodzenia że na 100% nie ma najmniejszej szansy aby bóg jakiś gdzieś istniał - to nieistotne. |
| martok (1115 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. |
> Wojujący ateizm to najczęściej taki, który głosi swoje poglądy otwarcie i nie wstydzi się piętnować głupot, okrucieństw i absurdów panującej nam religii wszelkiej maści.> Nie ma to zbyt wiele wspólnego z próbami dowodzenia że na 100% nie ma najmniejszej szansy aby bóg jakiś gdzieś istniał - to nieistotne. Chyba nie chwyciłem tej polemiki. Czy mam rozumieć, że zaprzeczasz temu, iż słowo "ateista" nie jest w naturalnym języku polskim jednoznaczne, podczas gdy w naturalnym angielskim (w każdym razie w USA) ma ono trochę wyraźniejszą denotację? To jest po prostu fakt z dziedziny semantyki, raczej niemożliwy do podważenia. I ten fakt był jedynym przedmiotem mojego postu. Przeczytałem ten swój post kilka razy i nie mogę się w nim dopatrzyć żadnych elementów ocennych. * |
#42 6 na 6 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | Moim zdaniem nie ma sensu spierać się o definicje. Wśród wierzących "wojujący ateista" oznacza tyle co wnioskują z tych słów. "Wojujący", czyli walczący, będący w stanie wojny. Zagrażający im bezpośrednio. Słowo "ateista" wytłumaczyli im baranpasterze tak, że tłumaczenie pochodzenia i znaczenia nie ma sensu, bo i tak wiedzą swoje. Trzeba z podniesioną głową, cierpliwie tłumaczyć im, że nie jest naszym celem walka z nimi, ale znalezienie sposobu żeby zgodnie żyć. Tymczasem coraz większe larum grają, że są prześladowani. Ciekawostka taka, prześladowana większość  |
| martok (1115 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. |
> Moim zdaniem nie ma sensu spierać się o definicje. (...) Trzeba (...) tłumaczyć im, że nie jest naszym celem walka z nimi, ale znalezienie sposobu żeby zgodnie żyć. Takie też dokładnie jest moje stanowisko w tej sprawie, czego dowodzę swoją postawą praktyczną. Trzeba Ci bowiem wiedzieć, że od 45 lat mieszkam pod jednym dachem z żoną -katoliczką, przez cały ten czas bez najmniejszego, choćby jednego zatargu a tle światopoglądowym. PS. Zastanawiałem się, gdzie przepadłeś, bo dawno nie widziałem Twoich wpisów. * |
#44 3 na 3 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | > Takie też dokładnie jest moje stanowisko w tej sprawie, czego dowodzę swoją postawą praktyczną. Trzeba Ci bowiem wiedzieć, że od 45 lat mieszkam pod jednym dachem z żoną -katoliczką, przez cały ten czas bez najmniejszego, choćby jednego zatargu a tle światopoglądowym.Wielokrotnie nazywano mnie "wojującym ateistą". W ich, interlokutorów, mniemaniu to była obelga. Mnie napawała dumą, bo trzeba ci wiedzieć, że i ja potrafię przyjąć retorykę "wojujących religiantów" i czasami nawet lubię z nimi walczyć.  Jeżeli chodzi o definicje to skłaniam się ku temu co napisała Ania w swym ostatnim wpisie. Nadal uważam jednak uważam tego typu dyskusje za niepotrzebne. Tobie gratuluję wytrwałości, bo życie z takimi kobietami nie jest łatwe, zwłaszcza ateistom.  > PS. Zastanawiałem się, gdzie przepadłeś, bo dawno nie widziałem Twoich wpisów.Porwał mnie wir "fejsboga". Nie nadążam wszystkiego czytać. Zaległe książki, e-booki etc. . Jednak zawsze czytam R. żeby być na bieżąco. Komentuje rzadziej, ale to nie oznacza, że mnie tu nie ma.  |
#45 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | Odp: To już pewne. Ateizm staje się religią. | > >Wojujący ateizm to najczęściej taki, który głosi swoje poglądy otwarcie i nie wstydzi się piętnować głupot, okrucieństw i absurdów panującej nam religii wszelkiej maści.> >Nie ma to zbyt wiele wspólnego z próbami dowodzenia że na 100% nie ma najmniejszej szansy aby bóg jakiś gdzieś istniał - to nieistotne.> Chyba nie chwyciłem tej polemiki. Czy mam rozumieć, że zaprzeczasz temu, iż słowo "ateista" nie jest w naturalnym języku polskim jednoznaczne, podczas gdy w naturalnym angielskim (w każdym razie w USA) ma ono trochę wyraźniejszą denotację? To jest po prostu fakt z dziedziny semantyki, raczej niemożliwy do podważenia. I ten fakt był jedynym przedmiotem mojego postu. Przeczytałem ten swój post kilka razy i nie mogę się w nim dopatrzyć żadnych elementów ocennych.Nie komentowałam znaczenia słowa ateista, a określenia "wojujący ateista". Co do słowa ateista znaczenie jest jedno i jest jednoznaczne. To osoba nie wierząca w istnienie boga. Dorabianie do tego ideologii, czy neguje istnienie boga z całkowitą pewnością nieistnienia, czy też zakłada nieistnienie, czy po prostu nie dowierza istnieniu jest nadużyciem. Ateista to takie samo, trochę karkołomne zresztą, określenie przez negację, jak określenie "aszachista" lub "abiegacz". Jednak zwykle nie określamy się przez negację, ateizm jest wyjątkiem, wynikającym głównie z potrzeby wyrożnienia pewnej puli osób od nagminnego teizmu.'Trochę podobnie jak np. anaeroby (a dodane do aerobów, z literką n jako rozdzielnikiem), czyli przeczenie umiejętności oddychania tlenowego. Tak samo jak anaerobowość oznacza po prostu brak oddychania tlenowego, nie mówiąc niczego o szczegółach metabolizmu osobników, tak samo ateizm mówi o braku wiary w boga. Tylko tyle i aż tyle. |
1 2 3 4 5 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|