Racjonalista - Strona głównaDo treści
Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
18-12-2012 12:39maceox (6779 punktów)Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
Ocena 13 na 13
Sądzę, że problem wskazany w tytule nie dotyczy tylko mnie. Prosiłbym o Wasze sugestie i doświadczenia w kwestii wychowywania dzieci, gdy partner jest wierzący, zwłaszcza gdy jest praktykjującym katolikiem i chce tę wiarę przekazać dzieciom.

Poza innymi kwestiami chciałbym w szczególności poruszyć temat spowiedzi usznej. Jestem niewierzący z głębokiego namysłu, jednak pochodzę z domu protestanckiego i w związku z tym nigdy nie byłem w konfesjonale. Ta praktyka wydaje mi się być szczególnie zła. Gdy pomyślę, że moje dzieci będą musiały spowiadać się przed jakimś facetem w sukience z jakichś swoich "nieczystych" myśli, to nóż mi się w kieszeni otwiera.

Sądzę, że zanim doszliście do postawy wolnomyślicielskiej wielu z Was musiało sobie przez pewien czas jakoś z konfesjonałem poradzić. Liczę więc na wskazanie Waszych doświadczeń i przemyśleń w tym względzie. Czy może zbytnio demonizuję tę tylko wybraną praktykę?

Staram się być tolerancyjny i sądzę, że trochę rozumiem potrzebę religijności mojej żony i sama "praktyka duchowa", czy "poszukiwanie Boga" tak bardzo mi nie przeszkadza, tym bardziej, że wcześniej sam przez to przeszedłem. Najbardziej mnie jednak denerwuje to zinstytucjanolizowanie wiążące się z jedynie słuszną Prawdą, a konfesjonał jest tu dla mnie zwieńczeniem totalnej inwigilacji.

I ogólnie: jak przedstawiać w domu swój światopogląd i ocenę tych praktyk, żeby jednocześnie nie prowadziło do do radykalizacji postawy lepszej połowy i przede wszystkim nie wpływało negatywnie na dzieci?

Czy znacie może jakieś opracowania lub książki poruszające te kwestie?
Zapraszam do dyskusji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..
#1
18-12-2012 13:05
 Ocena 22 na 22
Ania. (14138 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
Moje sugestie, na podstawie przypadku kolegi z pracy, w podobnej sytuacji:

nie utrudniaj, bowiem Twój sprzeciw może spowodować reakcję obronną - a nie o to chodzi.

jeśli ma przejść sakramenty, niech przechodzi. Z doświadczenia kolegi wiem, że po komunii przyjdzie dojrzewanie intelektualne i na tym pewnie się ich wspólna z kościołem droga skończy. Twój sprzeciw może popsuć relacje z rodziną, a to nie o to chodzi

naucz dziecko myśleć. Otocz je też troską i miłością. Rozmawiaj z nim o świecie, o jego powstaniu, o ewolucji, o historii, o innych religiach. Również o tym, co Ty uważasz za ważne, podkreślając subiektywność takiej oceny - jedni wierzą w boga, inni nie, ale to nie zmienia ich na gorsze. Każde pytanie jest dobre - jeśli nie znasz odpowiedzi, szukajcie jej razem. Nauczysz je radości z dowiadywania się. Kształć w nim sceptycyzm i racjonalność, to dobre cechy.
Jeśli nauczysz je myśleć, to samo dojdzie do wniosków. A w dodatku będzie stracone dla wszystkich sekt.
To najważniejszy element w tym wszystkim.

#2
18-12-2012 13:06
 Ocena 6 na 6
Baranica (275 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
>Sądzę, że problem wskazany w tytule nie dotyczy tylko mnie. Prosiłbym o Wasze sugestie i
>doświadczenia w kwestii wychowywania dzieci, gdy partner jest wierzący, zwłaszcza gdy jest
>praktykjującym katolikiem i chce tę wiarę przekazać dzieciom.

Ciężko jest dawać jakiekolwiek rady jeśli się nie zna dokładnie sytuacji i stosunków pomiędzy wami. Powinniście tą sprawę uzgodnić wcześniej, zanim się zdecydowaliście na dzieci - teraz to trochę późno. Radzę po prostu usiąść i porozmawiać szanując i próbując zrozumieć swoje poglądy nawzajem.

>Poza innymi kwestiami chciałbym w szczególności poruszyć temat spowiedzi usznej. Jestem niewierzący
>z głębokiego namysłu, jednak pochodzę z domu protestanckiego i w związku z tym nigdy nie byłem w
>konfesjonale. Ta praktyka wydaje mi się być szczególnie zła. Gdy pomyślę, że moje dzieci będą
>musiały spowiadać się przed jakimś facetem w sukience z jakichś swoich "nieczystych" myśli, to nóż
>mi się w kieszeni otwiera.
>Sądzę, że zanim doszliście do postawy wolnomyślicielskiej wielu z Was musiało sobie przez pewien
>czas jakoś z konfesjonałem poradzić. Liczę więc na wskazanie Waszych doświadczeń i przemyśleń w tym
>względzie. Czy może zbytnio demonizuję tę tylko wybraną praktykę?

Dla mnie osobiście było to zawsze najgorszą i najbardziej przerażającą częścią praktyk kościelnych. Najpodlejszy sposób na kontrolę nad drugim człowiekiem... Niestety w KK nie da się tego ominąć - jedynie można np poszukać jakiegoś sympatycznego księdza i umówić się z nim na stałego spowiednika. Ale dla małych dzieci to raczej odpada. Cieszę się że oboje z żoną odeszliśmy od wiary i nasze dzieci mają tą traumę z głowy. Przykro mi ale nie jestem w stanie nic Ci za bardzo na to poradzić.

>I ogólnie: jak przedstawiać w domu swój światopogląd i ocenę tych praktyk, żeby jednocześnie nie
>prowadziło do do radykalizacji postawy lepszej połowy i przede wszystkim nie wpływało negatywnie na
>dzieci?

Dla twojej żony, jeśli rzeczywiście jest bardzo wierząca to próba odsunięcia dzieci od kościoła jest czymś najgorszym na świecie. Tracą one wg niej życie wieczne - co może być ważniejszego? Dlatego niestety ale stoisz na przegranej pozycji. Jeżeli będziesz się upierać to prawdopodobnie skończy się to bardzo źle dla waszego związku.

Najlepiej jeśli ta postawa wyjdzie od dzieci, jeżeli one same będą protestować. Dlatego ucz je myśleć samodzielnie i racjonalnie, zadawać niewygodne pytania oraz być sceptycznym.


Gdy rozum śpi budzą się demony.

#3
18-12-2012 13:47
 Ocena 18 na 18
Andrzej Bogusławski (52462 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
.
>Sądzę, że problem wskazany w tytule nie dotyczy tylko mnie. Prosiłbym o Wasze sugestie i doświadczenia w kwestii wychowywania dzieci, gdy partner jest wierzący, zwłaszcza gdy jest praktykującym katolikiem i chce tę wiarę przekazać dzieciom.
Mam dla Pana dziwne i zupełnie niekatolickie rozwiązanie. Szczerość i prawda.
Należy zachowywać się zgodnie z własnymi przekonaniami i nie narzucać domownikom swoich poglądów, ale na pytania szczerze, zgodnie z własną wiedzą i przekonaniami odpowiadać. Starając się przy tym zachować maksymalny możliwy szacunek dla innych poglądów i postaw.

Proszę też nie chronić w tych sprawach przed niczym dzieci. One i tak dokonają samodzielnego wyboru, choć będą brały Wasze postawy i racje pod uwagę.

Żona ma takie same prawa do swojej wiary, jak Pan do swojej niewiary. Proszę Jej w tych sprawach niczego nie utrudniać, ale wcale też Pan nie musi Jej niczego ułatwiać.

Należy przekonywać do siebie bardziej czynami niźli słowami. Prawda o człowieku i tak zawsze wyłazi, niezależnie od jego deklaracji. Wszak widzi Pan dookoła ile piekielnej złości jest w wyznawcach Boga Miłości pomimo ich pięknych deklaracji. Widzi Pan spasionych biskupów nawołujących do życia w skromności i chrześcijańskiej pokory.

Myślę, iż nie warto iść tą drogą. Ludzie widzący nasze codzienne postawy przekonują się do nas pomimo sprzeczności światopoglądowej i co mądrzejsi zaczynają się nad własną zastanawiać. Innym już Święty Boże nie pomoże.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#4
18-12-2012 14:05
 Ocena 16 na 16
Wyrak (463 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
Miałam taką sytuację w odwrotnej konfiguracji.

Nawet (ponieważ miałam ślub z dyspensą i podpisałam, że nie będę przeszkadzać w wychowaniu katolickim dzieci przez współmałżonka) pilnowałam chodzenia do kościoła. Jednocześnie cały czas tłumaczyłam biologię, nauki społeczne. Jestem w szerokim pojęciu biologiem (genetykiem,)no i sama nie chodziłam do kościoła, nie mówiąc o spowiedzi.

Teraz syn (35 lat) i córka (27) są oboje ateistami oraz nie mają żadnych wątpliwości co do religii.

Walki specjalnej było a religia jest traktowana na poziomie obyczajowym - bardzo lubimy wspólne spotkania podczas Bożego Narodzenia - jest nastrojowo i dużo czasu na rodzinne spotkanie.

Życzę powodzenia

#5
18-12-2012 14:43
 Ocena 1 na 1
sinapis (1725 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
>Sądzę, że problem wskazany w tytule nie dotyczy tylko mnie. Prosiłbym o Wasze sugestie i
>doświadczenia w kwestii wychowywania dzieci, gdy partner jest wierzący, zwłaszcza gdy jest
>praktykjującym katolikiem i chce tę wiarę przekazać dzieciom.

Co do jakiejś literatury w tej kwestii, to obawiam się, że panuje tutaj straszliwy nieurodzaj. Może tylko fragmenty "Boga urojonego" dotyczą tej kwestii.
Sądzę, że najlepsza jest rada Ani. Sam bowiem w dzieciństwie byłem w sytuacji, w jakiej teraz jest twoje dziecko. Tyle, że nie mogłem liczyć na niczyją pomoc. I nawet mimo to połowa mego licznego rodzeństwa jest ateistami, reszta zaś niegroźnymi katolikami z przyzwyczajenia.
Kwestia konfesjonału przy pierwszej komunii nie wygląda zbyt groźnie. Skutkiem nawału pracy ksiądz traktuje sprawę taśmowo - odklepanie formułek i następny, następny...
Z innych znów względów, tych bardziej społecznych, pozbawianie dziecka całej tej hecy i prezentów (co jest istotnym elementem późniejszych rozmów z rówieśnikami) będzie traumą daleko większą niźli odbębnienie tego sformalizowanego cyrku, dla samego dziecka zazwyczaj pustego pod względem treści.

#6
18-12-2012 14:53
 Ocena 24 na 24
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
>Należy zachowywać się zgodnie z własnymi przekonaniami i nie narzucać domownikom swoich poglądów, ale na pytania szczerze, zgodnie z własną wiedzą i przekonaniami odpowiadać. Starając się przy tym zachować maksymalny możliwy szacunek dla innych poglądów i postaw.

Przerabiam to na codzień - taka taktyka jest gówno warta.
Ze strony katolickich dzieci i żony nigdy nie ma żadnych pytań do niekatolickiego ojca i męża. Czas leci i działa na niekorzyść osoby, która odsuwa się sama od wpływu na światopoglądowe wychowanie dzieci. Tych strat może już nigdy nie nadrobić.

To trochę tak, jakby z szacunkiem nie wtrącać się do sposobu żywienia dzieci, niech żrą fastfoody i słodycze, a jak już będą koszmarnie grube, to może same zapytają o zdrową dietę... ale 99% grubasów jest grubasami całe życie.

>Należy przekonywać do siebie bardziej czynami niźli słowami.

Piękne słowa, ale NIE DZIAŁAJĄ W ŻYCIU Z KATOLICZKĄ. W ten sposób nie wyciągnie się żony z katolickiej sekty, a jedynie da się jej czas i milczące przyzwolenie na wciągnięcie do sekty dzieci.

WSPÓLNYCH DZIECI, nie tylko Jej!

> Prawda o człowieku i tak zawsze wyłazi, niezależnie od jego deklaracji.

Niestety znów piękne, nie działające w życiu słowa.
Mojej małżonki jeśli chodzi o religię i światopogląd nie udało mi się żadnym sposobem przekonać, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Nawet w najdrobniejszych kwestiach.
A łagodnością osiągnąłem tyle, że z dziećmi nie mam możliwości W OGÓLE rozmawiać o religii.

> Wszak widzi Pan dookoła ile piekielnej złości jest w wyznawcach Boga Miłości pomimo ich pięknych deklaracji.

A oni widzą w sobie miłość, a w nas piekielną złość.

> Ludzie widzący nasze codzienne postawy przekonują się do nas pomimo sprzeczności światopoglądowej i co mądrzejsi zaczynają się nad własną zastanawiać. Innym już Święty Boże nie pomoże.

Moja córka biega codziennie na roraty na 6.30, religię ma w szkole, na msze chodzi z mamusią, z mamusią się modli. Tatuś jest świetny do zabawy, ale jak poruszam jakąkolwiek kwestie religijną, to córka wychodzi natychmiast z pokoju, bo ma już, w wieku 10 lat, wyprany skutecznie mózg. Przez mamusię, miłą Panią katechetkę i uśmiechniętego księdza. A ja im dałem na to swoją łagodnością przez kilka lat wystarczająco czasu i możliwości.

Teraz mam w domu intelektualny odpowiednik grubasów, z gwarantowanym efektem jo-jo w przypadku prób zastosowania zdrowej racjonalnej diety.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

#7
18-12-2012 15:05
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52462 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Wyrak
.
>Miałam taką sytuację w odwrotnej konfiguracji.
>Nawet (ponieważ miałam ślub z dyspensą i podpisałam, że nie będę przeszkadzać w wychowaniu katolickim dzieci przez współmałżonka)
Mnie żadna dyspensa nie była konieczną. Cały czas jestem nominalnym katolikiem. Tyle że zawsze uczciwie przyznawałem się do swoich poglądów i gdy ksiądz zapytał - czy będę chrzcił dzieci? Odpowiedziałem, że ani chrzcić, ani przeszkadzać temu nie myślę. Córka jest ochrzczona.

>pilnowałam chodzenia do kościoła.
Nie pilnowałem jej chodzenia do kościoła, ale gdy chciała chodzić na religię i przystąpiła do I komunii, to nie przeszkadzałem.

>Jednocześnie cały czas tłumaczyłam biologię, nauki społeczne. Jestem w szerokim pojęciu biologiem (genetykiem,)no i sama nie chodziłam do kościoła, nie mówiąc o spowiedzi.
Jestem w szerokim pojęciu humanistą, a w szczegółowym religioznawcą. Opowiadałem więc jej opowieści biblijne i opowieści o dinozaurach. Tak do wyboru.

>Teraz syn (35 lat) i córka (27) są oboje ateistami oraz nie mają żadnych wątpliwości co do religii.
Teraz ma 36 lat jest indyferentna religijnie, ze wskazaniem na ateizm i ogromnie otwarta na świat i różnorodność kultur.

>Walki specjalnej było a religia jest traktowana na poziomie obyczajowym - bardzo lubimy wspólne spotkania podczas Bożego Narodzenia - jest nastrojowo i dużo czasu na rodzinne spotkanie.
Walka była, ale głównie z moimi najukochańszymi teściami. Wspaniałymi, głęboko wierzącymi ludźmi. Wiele lat przed swoją śmiercią całkowicie pogodzili się z moją postawą światopoglądową - uznając, iż człowieczeństwo ważniejszym jest od wyznawanej religii.
Tyle tylko, że oni byli tylko "głęboko wierzącymi", a nie aż "zawodowymi" katolikami - zajmującymi wciskaniem ideologicznego kitu i dążącymi do podporządkowania całokształtu życia Kościołowi Katolickiemu.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#8
18-12-2012 15:21
 Ocena 10 na 12
Andrzej Bogusławski (52462 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Ojciec Lesiotr
.
>Przerabiam to na codzień - taka taktyka jest gówno warta.
Jako racjonalista mam tu tylko jedną odpowiedź.
W życiu, to proszę Szanownego Pana, potrzebne jest szczęście, jak się go nie ma, to i w drewnianym kościele cegłówka na łeb nam spadnie. Ja postępowałem, tak jak napisałem i mnie się udało, Panu jak dotychczas nie, ale życzę dużo szczęścia, nie tylko w rozwiązaniu własnych problemów, ale tak w całokształcie.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#9
18-12-2012 15:31
 Ocena 9 na 9
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
>Jako racjonalista mam tu tylko jedną odpowiedź.
>W życiu, to proszę Szanownego Pana, potrzebne jest szczęście, jak się go nie ma, to i w drewnianym kościele cegłówka na łeb nam spadnie. Ja postępowałem, tak jak napisałem i mnie się udało, Panu jak dotychczas nie, ale życzę dużo szczęścia, nie tylko w rozwiązaniu własnych problemów, ale tak w całokształcie.

Rozżalony dzisiaj jestem okrutnie...

Na brak szczęścia narzekać nie mogę. Może dlatego mi przeszkadza, że nie mogę tego szczęścia mieć trochę na swoich warunkach, a wyłącznie na warunkach żony.

Taki jest pieprzony los pantoflarza
Bo czymże innym jest taktyka "nie wtrącam się, niech moje kochanie ma wolna rękę w wychowaniu dzieci, bo inaczej kochanie będzie ze mnie niezadowolone i powie mi, co o mnie myśli i gdzie moje miejsce".

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

#10
18-12-2012 15:41
 Ocena 10 na 10
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
Co do "spowiedzi" masz zupełną rację. To jest akt upokarzania petenta, przyzwyczajanie do postawy "na kolanach" wobec reprezentanta KK. Nie na darmo przesłuchanie, wyznanie ukrytych informacji, uznanie bezsiły wobec przesłuchującego jest największą traumą w kontaktach z wszelkiego rodzaju sądami i specsłużbami! A tu "spowiadający się" godzi się na to - pozornie - z własnej woli!

Jeśli chodzi o konkretną radę, co do postępowania we własnym związku: nikt uczciwy Ci takiej rady nie udzieli, zbyt wiele jest bowiem nieznanych aspektów, które mogą rzutować na wszyskie elementy codzienności, ilość kombinacji charakterów i otoczenia - jest przeogromna!
Walcz o swoje szczęście, jak potrafisz, ale nikt ci nie jest w stanie wskazać wygrywającej strategii.

#11
18-12-2012 15:42
 Ocena 9 na 9
rysiek (4593 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Ojciec Lesiotr
>(...)
>Bo czymże innym jest taktyka "nie wtrącam się, niech moje kochanie ma wolna rękę w wychowaniu dzieci, bo inaczej kochanie będzie ze mnie niezadowolone i powie mi, co o mnie myśli i gdzie moje miejsce".

Nigdy Cię nie kusi żeby sprawdzić, kto w Waszym związku jest ważniejszy Ty czy niejaki Jezus z Nazaretu?

#12
18-12-2012 15:55
 Ocena 11 na 11
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi sinapis

>Kwestia konfesjonału przy pierwszej komunii nie wygląda zbyt groźnie. Skutkiem nawału pracy ksiądz traktuje sprawę taśmowo - odklepanie formułek i następny, następny...

To jest bardzo groźna sprawa, bo nie są ważne "grzechy" jakie dziecko wyzna, ale przekonanie, jakiego nabędzie, że przed księdzem należy na kolanach wyznać tajemnice, które nawet rodzice szanują, a klęczenia wobec siebie - nie wymagają!

>Z innych znów względów, tych bardziej społecznych, pozbawianie dziecka całej tej hecy i prezentów (co jest istotnym elementem późniejszych rozmów z rówieśnikami) będzie traumą daleko większą niźli odbębnienie tego sformalizowanego cyrku, dla samego dziecka zazwyczaj pustego pod względem treści.

Wychowanie dzieci nie polega na zapewnieniu im życia bez stresów i traumy, tylko na nauce radzenia sobie z nimi i udzielaniu wsparcia celem ich przezwyciężenia!


#13
18-12-2012 15:58
 Ocena 4 na 4
rysiek (4593 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
Trudna sprawa... Osobiście nie bardzo wyobrażam sobie bycia w związku z osobą "głęboko" religijną. Ale, kto wie, różnie bywa.

Może pewną wskazówką byłoby przyjrzenie się rozwiązaniom w małżeństwach międzywyznaniowych, chyba takie się zdarzają.

Znam przykład (przedwojenny) rodziny katolicko-greckokatolickiej.
Rozwiązaniem była metoda (chyba ogólnie przyjęta), że mąż grekokatolik - to synowie też, żona rzymska katoliczka - córki tak samo. Dodatkowo dochodziły tam różnice narodowościowe.

Może więc, w tym wypadku, córki wierzące - synowie ateiści? Dlaczego jedna strona związku miałaby być dyskryminowana?
Ale jak pokazują przykłady w postach powyżej, to rzecz indywidualna.

#14
18-12-2012 16:01
 Ocena 10 na 10
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi rysiek
>>Bo czymże innym jest taktyka "nie wtrącam się, niech moje kochanie ma wolna rękę w wychowaniu dzieci, bo inaczej kochanie będzie ze mnie niezadowolone i powie mi, co o mnie myśli i gdzie moje miejsce".
>Nigdy Cię nie kusi żeby sprawdzić, kto w Waszym związku jest ważniejszy Ty czy niejaki Jezus z Nazaretu?
>

Po co kolejny raz sprawdzać? Zawsze dotąd wygrywał Jezus (zwłaszcza, że po stronie Jezusa stoi cała rodzina i całe doświadczenie życiowe żony).
Zresztą, mówiąc poprawnie to przecież przegrywam z bajką o Jezusie, a nie z rzeczywistym Synem Boga.

A mąż to przecież tylko obcy facet spoza rodziny - w Niebie nie będzie żon ani mężów... Żona nie zrezygnuje z własnego zbawienia "dla mojego lepszego samopoczucia".

Jestem tylko partnerem do łóżka, dobrym ojcem dla dzieci, towarzyszem do rodzinnych spotkań, męskim ramieniem do wsparcia kobiety i dostawcą pieniędzy na utrzymanie rodziny.

Jeśli próbuję się wcisnąć pomiędzy Żonę a Jezusa, to spotykam się z reakcją jakbym nasrał na środek stołu.

Któregoś dnia ja rzucę ręcznik na ring i Jezus wygra mecz.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

#15
18-12-2012 16:08
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Ojciec Lesiotr
Wygląda na to że już "rzuciłeś ręcznik". W pytaniu powyżej chodziło mi bardziej o sytuację stanowczego postawienia sprawy - ja lub On. Ale c'est la vie, czego się nie robi dla kobiety i rodziny.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym 
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365