 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-12-2012 17:35 | TylkoPytam (80 punktów) | Uczucia zaburzonego
-3 na 5 | Witam, Pewnie ktoś mógłby mi zarzucić, że ten temat powinien trafić na forum psychologiczne, ale jednak czuję, że tutaj mogę spotkać się z bardziej racjonalnymi (a jak inaczej  ) odpowiedziami. Otóż mam 20 lat, wychowywałem się w rodzinie dysfunkcyjnej z ojcem alkoholikiem i nadopiekuńczą matką. Pod koniec podstawówki aż do początku liceum byłem odrzucany przez moich rówieśników ze względu na zbyt introwertyczną naturę. Skutkiem tego dziś doświadczam skrajnych stanów: od kompletnej znieczulicy po wewnętrzne rozrywanie przed dwie różne emocje. Dwóch psychologów było zgodnych co do diagnozy: nerwica natręctw. Pomimo wszystkiego, po latach poniżania, stresu i cierpienia, postanowiłem się podnieść. Zacząłem nabierać pewności siebie, znalazłem życiowe cele i postanowiłem myśleć czysto racjonalnie (co okazało się świetną terapią samo w sobie). Pojawił się jednak pewien problem... Po raz pierwszy w życiu poznałem dziewczynę z którą naprawdę czuję pewną więź emocjonalną. Niestety, staram się nie zbliżać emocjonalnie do ludzi przez co targało mną wiele sprzecznych uczuć. Z jednej strony nie chciałem uczucia i gdy zaczęła mi je okazywać, zapaliła mi się w głowie czerwona lampka. Z drugiej strony pragnę miłości, kogoś blisko siebie. W pewnym momencie zapytałem się dziewczyny ile miała partnerów seksualnych. Powiedziała, że dwóch. Ma 21 lat. Ja jestem prawiczkiem. Gdy dowiedziałem się o jej historii seksualnej poczułem niewysławialną złość i pogardę. W moich oczach była wręcz...no sami wiecie kim. Nie mogłem sobie wyobrazić jak kocha się z innymi mężczyznami, jak oni dają jej miłość, przyjemność... Zacząłem wmawiać sobie, że nie zasłużyła na mnie a ja zasługuję tylko na dziewicę, nie skażoną dotykiem innego mężczyzny. Przez kilka dni po odrzuceniu jej, zacząłem intensywnie myśleć nad moimi uczuciami. Pytałem różnych ludzi, wyszukiwałem wątki na forach. Postanowiłem do niej wrócić. Widzę, że bardzo jej zależy, bombarduje mnie codziennie sms'ami, wkłada w nasz pre-trwały-związek 60% a ja 40%... i nie narzeka. Ja jednak od czasu do czasu ciągle mam wrażenie, że powinienem zrobić skok w tył i przespać się z 2-3 innymi dziewczynami... dla równowagi  Jak oceniacie tą sytuację? Proszę o jakąś konkretną radę; jak mógłbym poradzić sobie z takimi emocjami i takim sposobem myślenia? Czy można nieco rozpuścić takie emocje jak zazdrość, zawiść czy samolubstwo? Zależy mi na niej, ale jednocześnie drażni mnie jej przeszłość... Ludzie mówią, że to irracjonalne postępowanie i myślenie, ale z drugiej strony to wydaje się jakoś uzasadnione ewolucyjnie. Zresztą kobiety mają senstymenty do poprzednich partnerów i często porównują swoich ex do obecnych. Pozdrawiam M. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 Dalej..| TylkoPytam (80 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | > > Wątpię w jej spore doświadczenia seksualne. Z tego co pamiętam to jeden facet ją wydziedziczył i krótko po tym się rozstali, tak więc ograniczała się do jednego. Jakoś wcale nie wieje od niej profesjonalizmem i doświadczeniem.> Wcześniej pisałeś chyba o dwóch partnerach.> Nadal - wystarczy.Jeden wydziedziczył a drugi bzykał regularnie. |
| Ania. (14138 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | > >> Wątpię w jej spore doświadczenia seksualne. Z tego co pamiętam to jeden facet ją wydziedziczył i krótko po tym się rozstali, tak więc ograniczała się do jednego. Jakoś wcale nie wieje od niej profesjonalizmem i doświadczeniem.> >Wcześniej pisałeś chyba o dwóch partnerach.> >Nadal - wystarczy.> Jeden wydziedziczył a drugi bzykał regularnie.Uwierz mi - wystarczy, aby wyrobić sobie pogląd. |
| TylkoPytam (80 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | > nadal - masz takie opcje:> * będziesz nadal pozwalał sobie na takie myśli, w końcu skrzywdzisz ją, odejdzie. Zostaniesz sam.> * zajmiesz się przeżywaniem wszystkiego, nabierzesz doświadczenia, myśli pewnie same odejdą, bo będziesz miał własną przeszłość. Pytanie, czy z nią. Może nie teraz, ale za jakiś czas? A może wcale, spotkasz pewnie inne osoby.> * uporasz się z myślami, będąc z nią. Kiepsko to widzę.> Nie wiem, czy nie najlepsze jest wyjście 2.> Szczerze mówiąc pachnie mi to podobnie do mojego pierwszego poważnego, i bardzo toksycznego związku (był pierwszy dla nas obojga). Jad ma rację, wtedy właśnie opowiada się takie dyrdymałki. Najlepszym wyjściem dla obojga jest wtedy rozstanie i układanie sobie życia osobno.> Wybiorę wyjście nr. 3, dlatego bo inaczej będę stał w miejscu. Muszę stawić czoła moim kompleksom a najlepiej robić to gdy są one aktywne cały czass i dają o sobie znac. Jeśli od niej odejdę, za jakiś czas się unormuję i pojawi się złudzenie normalności. Rozwój albo śmierć jak to powiedział Darwin. |
#79 1 na 1 | Krytyk (64 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | Kompletny obłęd! Takie mam wrażenie czytając twoje teksty. Bardzo wierzysz w swoje zaburzenie i żadna racjonalna argumentacja tutaj nie pomoże. Szkoda że marnujesz czas forumowiczów. Nadal uważam, że czasu psychologa też marnować nie powinieneś. Może czas na farmaceutyki? Rozumiem, że ty jak widzisz kobietę na ulicy to wiesz już o niej wszystko i możesz sobie odpuścić bo, nie "kochają się z osobami które kochają"? To pokazuje że kompletnie nie wiesz o co w tej "grze" chodzi. A masowe podrywanie to prowadzi do tego, że po pół roku sypiasz z kobietami jakimy TY chcesz i to nawet jeśli przez 20 lat swojego życia nie otworzyłeś buzi do żadnej kobiety, takie są "wady" tej metody. Widać, że szczerość w waszym związku rozkwita. Dostałeś seks w prezencie na święta, super, ale widać że się nie cieszysz, skoro nadal zastanawiasz się dlaczego nie była dziewicą. Chyba kręcą ją tacy psychole skoro nadal z tobą rozmawia, chyba że jej jeszcze o swoje podwójnej naturze nie powiedziałeś? Tym stwierdzeniem jej nie skrzywdziłeś, poprostu pokazałeś jej swoje oczekiwania, to mądre z twojej strony i nie powinieneś się przejmować jej reakcją. To jest taki jej test na spójność(gdybyś ty wiedział jakie kobiety potrafią wymyśleć przeróżne testy), grunt to nie zmieniać swojego zdania, za żadne skarby. |
| Ania. (14138 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | > Wybiorę wyjście nr. 3, dlatego bo inaczej będę stał w miejscu. Muszę stawić czoła moim kompleksom a najlepiej robić to gdy są one aktywne cały czass i dają o sobie znac. Jeśli od niej odejdę, za jakiś czas się unormuję i pojawi się złudzenie normalności. Rozwój albo śmierć jak to powiedział Darwin.Mam koleżankę, która wspierała się przy OCD lekami. Dość skutecznie. |
#81 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Uczucia zaburzonego | > >Skąd to wrażenie? Widoczne przesłanki, może nieokreślona intuicja czy Twoje kompleksy, lęki przed porzuceniem, zranieniem?> Myślę, że to kompleksy i lęk przed odrzuceniem i zranieniem.Masz dwa problemy. Oba wynikają z kompleksów. Pierwszy powinien Ci przejść, kiedy na poważnie i regularnie zaczniesz z seksem. Stawiam, że wściekanie się na byłych wynika z obaw, bo boisz się porównań (z dziewicą nie miałbyś takich problemów), w których będziesz gorszy od poprzedników, a pieprzenie o czystości, nienaruszalności i tylkotwojości to podświadoma ściema przed samym sobą. Utajasz przed sobą swój problem, obarczając winą dziewczynę. Jeśli tak, to pół biedy. Może się z czasem dowartościujesz i staniesz na nogi. Może. Drugi jest poważniejszy. Lęk przed odrzuceniem, zranieniem. Na to też jest najlepsze doświadczenie, bo co Cię nie zabije, to Cię wzmocni, ale jak się doświadczenia nie ma, to nie pozostaje nic innego, jak przepracować myśl, że życie to taka bestyja, która niczego nie gwarantuje na zawsze. Taki tu wszystko ma charakter, że można stracić cokolwiek, a nawet i wszystko, w jednej chwili. I z tym najlepiej spróbować się zmierzyć w swojej głowie i przyjąć to do wiadomości ufając, że generalnie będzie o.k. Ludzie codziennie muszą się mierzyć z najstraszniejszymi konsekwencjami uczestnictwa w życiu i świecie i w większość odnajdują siłę, by przez to przejść. Warto to sobie w głowie przepracować, ale trudno być wystarczająco przygotowanym, bo to i tak przeważnie zaskakuje i niesie realne cierpienie. Ale cierpienie, utrata, kres należą do istoty życia, a człowiek powinien umieć sie z tym mierzyć, bo chowanie się i udawanie, że tego nie ma i nas nie dotyczy, nie ma sensu i ma zwykle wzmocnione skutki. Na nic nie ma gwarancji, po prostu życie. Więc nie jęcz, tylko bierz się do roboty, do życia. A co ma być, to będzie. P.S. Daruj sobie tą cyniczną maskę, która czasami wkładasz, żeby się wzmocnić, dowartościować. Nię tedy droga. Dowartościuj się swoją wypracowaną, autentyczną siłą, a nie taką maską, bo to wygląda beznadziejnie, nadmuchany, póki co, tygrysku. Pssssssssssssssssssss |
#82 5 na 5 | Amai (3012 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | > >Bo mając doświadczenie lepiej potrafi ocenić, czego chce i dzięki temu jest bardziej prawdopodobne, że wybrała właśnie ciebie świadomie, a nie dlatego, że przypadkiem byłeś pierwszym facetem, przy którym hormony uderzyły jej do głowy.> >Bo to właśnie jej przeszłe doświadczenia - również te seksualne - zrobiły z niej dokładnie taką osobę, jaką teraz jest.> Wątpię w jej spore doświadczenia seksualne. Z tego co pamiętam to jeden facet ją wydziedziczył i krótko po tym się rozstali, tak więc ograniczała się do jednego. Jakoś wcale nie wieje od niej profesjonalizmem i doświadczeniem.Nadal nie rozumiesz. Tu nie chodzi o profesjonalizm, tego to możesz szukac w agencjach towarzyskich. Chodzi o fakt, że osobowość człowieka kształtuje sie przez całe życie, a każde doświadczenie jest kolejną lekcją. O zrozumienie, na czym polega wchodzenie w bliskie relacje z drugim człowiekiem. O umiejętność określenia własnych oczekiwań i granic, nieważne, czy decydujesz się na stały związek, czy na jakiś mniej zobowiązujący układ. Umiejętność tworzenia wspólnej przestrzeni na zasadach odpowiadających obu stronom, bez rezygnowania z siebie i swoich potrzeb, z uszanowaniem potrzeb drugiego. Niewielu ludzi, zwłaszcza młodych, zna siebie na tyle, żeby ocenić takie rzeczy. Zwykle muszą się tego nauczyć, przekonać się, co im odpowiada i czego nie mogliby zaakceptować. Znowu udowadniasz, że miałam rację, podobnie jak kilka innych osób, które ci odpowiedziały. Tak naprawdę nie zależy ci na niej. Dziewczyna jest dla ciebie narzędziem do robienia dobrze sobie i swojemu ego. Gdyby liczyła się jako człowiek, nie kojarzyłbyś doświadczenia wyłącznie z techniczną stroną seksu i nie porównywałbyś jej do swojego wymyślonego ideału. |
| TylkoPytam (80 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | > > Wybiorę wyjście nr. 3, dlatego bo inaczej będę stał w miejscu. Muszę stawić czoła moim kompleksom a najlepiej robić to gdy są one aktywne cały czass i dają o sobie znac. Jeśli od niej odejdę, za jakiś czas się unormuję i pojawi się złudzenie normalności. Rozwój albo śmierć jak to powiedział Darwin.> Mam koleżankę, która wspierała się przy OCD lekami. Dość skutecznie.> Też się wspieram, ale skutek jest taki, że mam trochę więcej energii. Nic specjalnego. |
#84 1 na 1 | TylkoPytam (80 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | Kolego, poczytałeś trochę o uwodzeniu i teraz dajesz mi "rady", rozbawił mnie Twój post. Nie sypiam z każdą dziewczyną, bo mam, jak to powiedzieć... dziwny jestem i tyle  > To jest taki jej test na spójność(gdybyś ty wiedział jakie kobiety potrafią wymyśleć przeróżne testy), grunt to nie zmieniać swojego zdania, za żadne skarby. Później jej powiedziałem prawdę i miałem świadomość, że mogę być lub jestem, przez to spalony, bo zmieniłem zdanie, ale poza tym omijam jej "gierki" i "manipulacje". > Chyba kręcą ją tacy psychole skoro nadal z tobą rozmawia Widocznie.  Czytałeś Hannibala? Clarice leciała na Lecter'a i nie przeszkadzało jej jego gust kulinarny! Może jej nie będzie przeszkadzało moje skrzywienie, przecież to nie to samo co kanibalizm  |
| TylkoPytam (80 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | > Znowu udowadniasz, że miałam rację, podobnie jak kilka innych osób, które ci odpowiedziały. Tak naprawdę nie zależy ci na niej. Dziewczyna jest dla ciebie narzędziem do robienia dobrze sobie i swojemu ego. Gdyby liczyła się jako człowiek, nie kojarzyłbyś doświadczenia wyłącznie z techniczną stroną seksu i nie porównywałbyś jej do swojego wymyślonego ideału. Gdy dowiedziałem się, że nie jest dziewicą zacząłem myśleć o tym by traktować ją jako "seks-koleżankę" i wtedy nie odczuwałbym takiej awersji do uczuć i bólu (jak to ma miejsce teraz; gdybym się w niej nie zakochał to bym nie cierpiał, uwierz mi). Teraz jednak jest inaczej, wiem, że ZAWSZE będę cierpiał dopóki się nie zmienię, dopóki nie zorganizuję się. Może nawet powiem jej, że jest moją pierwszą partnerką seksualną, może to coś zmieni w moim wnętrzu. |
#86 1 na 1 | Krytyk (64 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | Nie sypiasz z każdą, bo do tej pory spałeś dopiero z jedną kobietą. Ale chyba nie zrozumiałeś co chciałem przekazać w tej części, chodzi o to że to ty wybierasz kobiety z jakimi chcesz się wiązać, a nie one ciebie. Kobiety nie podchodzą do mężczyzn którzy im się podobają, to faceci zawsze podchodzą jako pierwsi. Nie wiem co cię tak rozbawiło? Pokazujesz tylko że nie masz pojęcia o temacie i poruszasz się po omacku. Ciekawe czy,gdy już się rozstaniecie, też będziesz się śmiał. Powiedz szczerze, kto zrobił więcej dla twojej aktualnej relacji: ona czy ty? Może pokaż jej ten wątek, ciekawe czy zmieni to jej opinie o tobie? Szczerość to podstawa, a facet który nie boi się stracić kobiety to prawdziwy mężczyzna. Szczerze, nie wiem jaki masz teraz problem? może wasza relacja nie jest w niczym bardziej wyjątkowa od milona innych w tym kraju. Nie wiem też która część ciebie piasała odpowiednie wątki? I ciągle nie wiem skąd wziołeś umiejętność oceniania wartości kobiet po ich wyglądzie? Fajna rzecz oszczędziła by mi wiele czasu i pieniędzy. |
#87 2 na 2 | Miły (925 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | > Nasze spotkania są bardzo namietne i gorące, uprawialiśmy ostatnio seks. Ona myśli, że miałem już partnerki seksualne, sama proponuje ciągle spotkania.Ale jak to przecież pisałeś, że nie- dziewice Cię brzydzą. Doprawdy Twoja wewnętrzna hipokryzja i totalne zaprzeczanie samemu sobie to naprawdę ciekawy materiał badań  To w końcu ją kochasz, nie kochasz, masz za szmatę?  Widzę panie niestabilny, że już wziąłeś się za rujnowanie życia tej dziewczynie, najwyżej wykorzystasz tą nie-dziewicie jeszcze parę razy i zostawisz, bo skoro to nie dziewica to według twoich niezwykle ciekawych standardów nie zasługuje na miłość... co tam ci szkodzi.... Wykorzystujesz kogoś kogo nazywasz na forum wśród nieznanych ci ludzi "sami wiecie kim"- czyli zwykłą szmatą. Gratuluje szacunku, miłości do dziewczyny. Widzę, że już dosłownie zacząłeś korzystać z niej jako narzędzia do robienia sobie dobrze. Gratuluje. Jesteś chory. |
#88 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego |
> BTW. uważasz, że pomysł z poligamią jest zły czy tylko potrzeba górowania?Jeśli chodzi o poligamię, to zależy od Twoich partnerek. Jak im to będzie odpowiadało, to co mnie to obchodzi. Ale musisz być uczciwy i poinformować każdą z nich, że ma dwie konkurentki, a nie latać cichaczem od jednej do drugiej. Jak się zgodzą na taki układ, to ich problem, nie mój. Ślubu z nimi wszystkimi nie weźmiesz, bo to niedozwolone prawem. Zaś co do potrzeby górowania... to nie jest zbytnio zdrowa, szczególnie w stosunku do ludzi. Niewolnictwo także jest zakazane. Jeśli lubisz rządzić, kup sobie psa. On będzie wykonywał Twoje polecenia, kładł się, wstawał i aportował na komendę. Ale w zamian też musisz mu coś dać - miłość i opiekę. To oznacza regularne karmienie, wychodzenie na spacery ze 3-4 razy dziennie, wizyty u weterynarza, głaskanie, zabawę. Kilkanaście lat odpowiedzialności. Podołasz? O wizytach u psychologa napisała już Ania - trzeba chcieć. Jak się na wstępie nastawisz na "nie", to nic z tego nie będzie. |
#89 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego | > Tak, problem wróci. Wiem to stąd, że oblałem studia bo zacząłem skupiac się na chorobach (hipochondria) zamiast na nauce. Taki mechanizm obronny. Nie powiem jej jeszcze o tym, bo boję się, że mnie odrzuci a ja jeszcze bardziej się pogrożę i jeszcze potężniejsze negatywne emocje zaczną kłębić się w moim wnętrzu.Nie baw się w chodzenie po psychologach. Wyszukaj najlepszego psychiatrę w okolicy (który pracuje w lokalnym szpitalu, najlepiej jako zastępca ordynatora oddziału, oni najczęściej są najlepszymi praktykami i mają najwięcej do powiedzenia - ordynatorzy mają za dużo roboty z papierkami, żeby się aktywnie zajmować pacjentem), zapłać mu za jedną-dwie wizyty i daj mu się położyć na pełne, trzy-cztero tygodniowe obserwacje w szpitalu. Będziesz miał codzienny kontakt z psychologiem klinicznym, ze swoim psychiatrą i wyjdziesz z sensowną oceną, umówionymi spotkaniami na NFZ, dopasowanymi lekami i schematem leczenia w jednej teczce. Tylko prawdziwe, intensywne badania będą w stanie ci powiedzieć, czy masz problem do terapii psychologicznej, czy farmakologii i psychiatry. I, żeby było jasne, intensywnych zaburzeń typu psychoza nie zdiagnozuje ci psycholog, bo oni nie od tego są. Od oceny ostrych stanów i ich leczenia są psychiatrzy. Może być tak, że psycholog cię tylko zbada i oceni (od tego są), a leczyć cię będzie - z sukcesem, aktywnie i z sensem - psychiatra, bo tego właśnie potrzebujesz. Albo, jeśli tak właśnie będzie, dostaniesz ocenę od wszystkich dostępnych specjalistów i będziesz miał właśnie terapię z psychologiem - ale z psychologiem klinicznym, odpowiedzialnym, monitorowanym lekarzem, który ma kontakt z najnowszą wiedzą i doświadczenie. Ja ci to mówię, zdiagnozowany i leczony przypadek anankastyczny  Nie bój się pójść na takie leczenie. Jak złamiesz nogę, to będziesz potrzebował chirurga, a nie kręgarza. Jak masz połamaną psychikę, to potrzebujesz odpowiedniego lekarza, a nie dobranego na ślepo terapeuty. Wiesz, nie ma co się męczyć piciem ziółek za koszmarną kasę jak człowiek ma ostrą chorobę wrzodową, tego typu sytuacja. Ktoś cię wreszcie kompetentnie zbada i zacznie leczyć, a nie się będziesz męczył do końca życia. Może to kwestia terapii na kilka lat, a może tylko leków przeciwlękowych i będzie po sprawie, skąd wiesz?  > Ostatecznie zostanę jakimś Lordem Sithów  Nie liczyłabym. Sithowie mogą być intensywni i zaburzeni, ale od nich wymaga się rzeczy, których ty nie miałbyś siły zrobić. Szczególnie jeśli chodzi o zdobycie tytułu Lorda. Totalna fanatyczka SW ci to mówi, należąca do Sith Chapter 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin |
| TylkoPytam (80 punktów) | Odp: Uczucia zaburzonego |
> Nie baw się w chodzenie po psychologach. Wyszukaj najlepszego psychiatrę w okolicy (który pracuje w lokalnym szpitalu, najlepiej jako zastępca ordynatora oddziału, oni najczęściej są najlepszymi praktykami i mają najwięcej do powiedzenia - ordynatorzy mają za dużo roboty z papierkami, żeby się aktywnie zajmować pacjentem), zapłać mu za jedną-dwie wizyty i daj mu się położyć na pełne, trzy-cztero tygodniowe obserwacje w szpitalu. Będziesz miał codzienny kontakt z psychologiem klinicznym, ze swoim psychiatrą i wyjdziesz z sensowną oceną, umówionymi spotkaniami na NFZ, dopasowanymi lekami i schematem leczenia w jednej teczce. Tylko prawdziwe, intensywne badania będą w stanie ci powiedzieć, czy masz problem do terapii psychologicznej, czy farmakologii i psychiatry. I, żeby było jasne, intensywnych zaburzeń typu psychoza nie zdiagnozuje ci psycholog, bo oni nie od tego są. Od oceny ostrych stanów i ich leczenia są psychiatrzy. Może być tak, że psycholog cię tylko zbada i oceni (od tego są), a leczyć cię będzie - z sukcesem, aktywnie i z sensem - psychiatra, bo tego właśnie potrzebujesz. Albo, jeśli tak właśnie będzie, dostaniesz ocenę od wszystkich dostępnych specjalistów i będziesz miał właśnie terapię z psychologiem - ale z psychologiem klinicznym, odpowiedzialnym, monitorowanym lekarzem, który ma kontakt z najnowszą wiedzą i doświadczenie. Ja ci to mówię, zdiagnozowany i leczony przypadek anankastyczny  > Nie bój się pójść na takie leczenie. Jak złamiesz nogę, to będziesz potrzebował chirurga, a nie kręgarza. Jak masz połamaną psychikę, to potrzebujesz odpowiedniego lekarza, a nie dobranego na ślepo terapeuty. Wiesz, nie ma co się męczyć piciem ziółek za koszmarną kasę jak człowiek ma ostrą chorobę wrzodową, tego typu sytuacja. Ktoś cię wreszcie kompetentnie zbada i zacznie leczyć, a nie się będziesz męczył do końca życia. Może to kwestia terapii na kilka lat, a może tylko leków przeciwlękowych i będzie po sprawie, skąd wiesz?  Byłem też na jednej wizycie u psychiatry oraz wielu u neurologa i cała czwórka (psycholog, psychoterapeuta, psychiatra, neurolog) stwierdzili, że to nerwica natręctw. Biorę leki, różne mam już za sobą, ale bez terapii nie za bardzo pomagają... Zobaczymy, póki co od kilku dni biorę się za siebie. > Nie liczyłabym. Sithowie mogą być intensywni i zaburzeni, ale od nich wymaga się rzeczy, których ty nie miałbyś siły zrobić. Szczególnie jeśli chodzi o zdobycie tytułu Lorda. Totalna fanatyczka SW ci to mówi, należąca do Sith Chapter  Na przykład czego? Darth Bane był Sithem ze smutną przeszłością, i przez jakiś czas był słaby.. dopiero później otworzył się na Ciemną Stronę! Czytałem trylogię Mod: Kasuj, proszę, zbędne cytowania. |
1 2 3 4 5 6 7 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|